Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #19

W środowym hicie Inter Marine SL3, CTO okazało się mocniejsze od BEemki Volley, wygrywając w stosunku 2-1. Poza Mistrzem, kapitalną serię zwycięstw z rzędu podtrzymały drużyny Tiger Team, Chilli Amigos czy DSGSA. Zapraszamy na podsumowanie!

Tiger Team – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-19; 21-15; 21-12)

’Przede mną droga, którą znam, którą ja, wybrałem sam’. Obrana przez Tigera ścieżka zdaje się być jasna. Jest to droga im doskonale znana, droga wydeptana, droga, która prowadzi do miejsca, w którym już byli. Choć nie jest tam łatwo, choć bywa piekielnie trudno, choć rodzina i znajomi proszą o opamiętanie i skupienie się na czymś bardziej przyziemnym tj. wybraniu sąsiadki, która mieszka w chatce obok lasu, to nie – Tiger Team wie lepiej. Choć konkurencja o 'miastową dziewczynę’ zdaje się być piekielnie mocna – 'Tygrysy’ nie odpuszczą. Kolejny dowód na to mieliśmy w środowy wieczór, gdzie team Marcina Kwidzińskiego rywalizował z ACTIVNYMI Gdańsk. Umówmy się – pierwszy set nie był zbyt ładną odsłoną. Wspominaliśmy o tym jednak w ostatnim magazynie. Nie ważne jak – ważne, że skutecznie. Wracając do początku spotkania – rany, ileż tam było zepsutych zagrywek. Odnosimy wrażenie, że ci, którzy popełnili ich nieco mniej, wygrali w konsekwencji seta do 19. Środkowa odsłona była już nieco lepsza pod kątem sportowym, przynajmniej w przypadku Tigera. Były momenty jak ten, w którym skutecznym pipem popisał się Przemek Maszner. A ACTIVNI? Błędy w połowie seta ich całkowicie pogrążyły. A to atak a aut, a to przejście dołem, a to kiwka rozgrywającego, który był w drugiej linii. No – nie da się tego wybaczyć. A Tiger Team nie wybacza (no chyba, że miastowej dziewczynie, co już ustaliliśmy 21-15). Ostatni rozdział środowego starcia to jeszcze większa dysproporcja niż ta, którą oglądaliśmy w środkowej odsłonie. Komplet punktów w bardzo ważnym momencie sezonu to bardzo dobry prognostyk przed dalszą częścią sezonu, brawo!

VB Inter-Grahen Sulmin – Chilli Amigos 1-2 (21-15; 10-21; 7-21)

Za co kochamy czwartą ligę? Znajdujemy naprawdę mnóstwo powodów, ale jednym z nich – kto wie czy nie tym z samego szczytu listy – jest ten element nieprzewidywalności. Ok – przewidzieliśmy, że mecz zakończy się zwycięstwem Amigos. Ba – wiedzieliśmy nawet, że będzie to podział punktów. Mimo to nie przewidzieliśmy, że będzie to tak…dziwne, a prawdę mówiąc również nieco szalone spotkanie. Starcie na boisku numer 2 rozpoczęło się bowiem bardzo zaskakująco. To nie faworyt, a VB Inter-Grahen Sulmin prezentował się od początku znacznie lepiej. To, co przede wszystkim odróżniało graczy w czarnych trykotach od rywali, to wyraźnie wyższa kultura gry. Rany, ile Chilli Amigos popełniło w tej partii błędów w ataku (11-7). Kiedy kolejne punkty dołożył Alex Siwik, stało się jasne, że to gracze występujący w delegacji wygrają premierową odsłonę (14-8 -> 21-15). Myślicie, że po tak dobrym secie gracze z Sulmina poszli po chwili za ciosem? Nic z tego. Witamy w uniwersum Inter Marine SL3. Choć widzieliśmy w tej lidze niemal wszystko, to jednak początku, po którym 'Amigos’ będą prowadzili…11-1, się nie spodziewaliśmy. Dalej było już 15-2, a gracze z Sulmina zdawali się podświadomie błagać rywali, by ci się od czasu do czasu pomylili, a mecz nie zapisał się finalnie na niechlubnych kartach historii. Ostatecznie błagania Sulmina zostały wysłuchane, w końcówce rywalom rozregulowały się nieco celowniki, a VB udało się uciułać dziesięć oczek. Oczywiście nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Choć zaczęło się mniej drastycznie, to walec 'Amigos’ rozpędzał się z każdym kolejnym pokonanym centymetrem. Ależ to było mordobicie, ależ to było lanie. Oj, podróż do Sulmina zdawała się być z pewnością tą najdłuższą w historii. Co ciekawe – drużynie nie pomaga w ostatnim czasie prośba, krzyki, mobilizacja, obiecany 'gang świerzaków’ za punkty lojalnościowe, zniżka 40 groszy na paliwo, znachor, zaklinacz dusz. Im po prostu nie pomaga już nic. Może zatem…warto zaakceptować fakt, że po prostu inni są mocniejsi?

Speedway AWKS – DSGSA 1-2 (12-21; 21-18; 9-21)

W wywiadzie przedmeczowym środkowy DSGSA – Dominik Trzeciak – określił się dość jasno: jego team interesuje wyłącznie awans do drugiej klasy rozgrywkowej. Wspomniany gracz podkreślił przy tym, że w obozie DSGSA mają świadomość tego, że rzadko kiedy udaje im się wygrywać za komplet punktów. W środowy wieczór miało być inaczej, bo rywalem drużyny była ekipa Speedway AWKS, która choć awansowała razem z 'Bordowymi’, to jednak radzi sobie o wiele gorzej. Początek spotkania to wyrównana gra, po której – nie ukrywamy – wiele sobie obiecywaliśmy (7-7). Jak się po chwili okazało, Speedway nie miał pomysłu na powstrzymanie bardzo dobrej i intensywnej gry środkiem rywali. Kiedy ci wysunęli się na prowadzenie 15-9, stało się jasne, że to oni zgarną pierwszy punkt w meczu (21-12). Środkowa odsłona to kolejny rozdział historii DSGSA, który już znamy. Klasyka gatunku. No nie da się po prostu inaczej, więc skłamalibyśmy, mówiąc, że jesteśmy jakoś zaskoczeni. Owszem – drużyna Speedway AWKS wskoczyła o co najmniej dwa pięterka wyżej. Po skutecznych atakach Pawła Krepela Speedway wysunął się na prowadzenie 13-9. Choć pod koniec seta, za sprawą Michała Narkowicza, gracze DSGSA odrobili nieco straty, to o wygranej nie mogło być już mowy. Przespany fragment oraz dobra gra rywali sprawiły, że po raz kolejny w obecnym sezonie – DSGSA traci punkt. Niepowodzenie w drugim secie wyzwoliło w graczach w bordowych strojach sportową złość i w trzecim secie zobaczyliśmy już ich miażdżącą przewagę, udokumentowaną zwycięstwem do 9. Co ciekawe – mimo wygranej gracze w bordowych strojach byli jednak bardzo niepocieszeni po środowej serii gier. Z czego to wynika, wyjaśnialiśmy wcześniej.

CTO Volley – BEemka Volley 2-1 (21-12; 13-21; 21-12)

Mecz pomiędzy Mistrzem a wicemistrzem Inter Marine SL3 był anonsowany jako absolutny hit rozgrywek, bez podziału na klasy rozgrywkowe. Od dawna w społeczności mówi się bowiem o tym, że jeśli któraś z drużyn ma pozbawić 'Pomarańczowych’ mistrzostwa, to może to być właśnie BEemka. Początek spotkania tego jednak absolutnie nie potwierdził, bo na tle rozpędzonego rywala zespół Daniela Podgórskiego wyglądał naprawdę średnio. Sami zastanawiamy się, co było przyczyną aż tak dużego rozmiaru porażki. W secie nie brakowało bowiem sporej liczby zepsutych zagrywek czy ataków. Nie brakowało też słabego przyjęcia BEemki i przede wszystkim – świetnej gry drużyny CTO, która radziła sobie bardzo dobrze w przyjęciu czy obronie piekielnie mocnych ataków rywali. Wynik 21-12 nie jest zatem tak szokujący, jak mogłoby się wydawać. Gracze CTO po prostu na to zasłużyli. Środkowa odsłona to jednak zwrot akcji, w której wszystko 'żarło’ drużynie Daniela Podgórskiego. Po punktach duetu skrzydłowych – Wawer – Walentynowicz – BEemka objęła prowadzenie 12-7. W dalszej części wicemistrz Inter Marine SL3 jeszcze bardziej podkręcił tempo i tym razem to oni wygrali bardzo wysoko seta, doprowadzając do wyrównania stanu rywalizacji (21-12). Strona od drabinek ewidentnie dawała w środowy wieczór +10 do wszystkich statystyk. Po kilku błędach zespołu Daniela Podgórskiego utytułowany rywal wysunął się na prowadzenie 8-5. Wzięty przez BEemkę czas na niewiele się zdał, a zespół nie był już w stanie wrócić, przegrywając finalnie do 12. To oznacza z kolei, że gracze CTO wygrali…PIĘTNASTE spotkanie z rzędu i jest to czwarty najlepszy wynik w historii ligi. Kolejny cel? 17 zwycięstw drużyny VB Sulmin. Później będzie już tylko Merkury (24 zwycięstwa) oraz…Volley Gdańsk (49).

VB Sulmin – Old Boys 1-2 (16-21; 21-19; 15-21)

Typowe Old Boys Starter pack. Nie mogło być inaczej i ani trochę nas to nie zaskoczyło. Gracze Bartłomieja Kniecia potrafili grać naprawdę świetnie, ale jak to zwykle bywa – nie przez cały mecz. W efekcie tego zespół wygrywa za dwa, a nie trzy punkty i dziś może sobie pluć w brodę. To właśnie takie niewykorzystane okazje sprawiają, że drużynom brakuje na koniec sezonu kilku oczek, by finalnie zrealizować swój cel. Już po pierwszej części premierowej partii zespół Bartłomieja Kniecia zdołał sobie wypracować zaliczkę kilku punktów. Po atakach Szymona Sawickiego oraz Szymona Kobylińskiego zespół 'znad Raduni’ prowadził 15-10 i bez najmniejszych problemów wygrał premierową partię. Początek drugiego seta nakazywał sądzić, że team w białych strojach pójdzie po chwili za ciosem. Po naprawdę imponującej i kombinacyjnej grze w ataku oraz problemach w przyjęciu rywali zespół Old Boys prowadził 11-6 i wówczas kompletnie nic nie wskazywało na to, że w secie mogłoby dojść do zwrotu akcji. W dalszej części zespół z Sulmina rzucił się jednak do odrabiania strat i wyglądało to tak, że na jeden punkt zespołu z Pruszcza Gdańskiego ten z Sulmina zdobywał dwa. Dogonić rywali drużynie Daniela Bąby udało się pod koniec seta 18-18 i wówczas uznaliśmy, że Old Boysi już tego mentalnie nie dźwigną. Po chwili skutecznymi akcjami dającymi wyrównanie stanu rywalizacji popisali się Igor Kazello oraz Sebastian Sołtys (21-19). Wygrana w drugim secie wyraźnie uskrzydliła drużynę Daniela Bąby, która na półmetku trzeciego seta prowadziła już 10-7. W środkowej części seta na parkiecie mieliśmy sporo chaosu, w którym ewidentnie lepiej poradzili sobie gracze w białych strojach. Po ataku oraz asie serwisowym najlepszego gracza spotkania – Szymona Sawickiego – zespół w białych trykotach objął prowadzenie 16-12 i tym razem go już nie wypuścił (21-15).

Stay Win – Kraken Team 1-2 (14-21; 22-20; 12-21)

W ostatnim czasie sporo uwagi poświęcaliśmy drużynie Stay Win. W naszym odczuciu wyniki drużyny nie szły w ostatnim czasie w parze z grą. Precyzując – wyniki były gorsze niż gra. To z kolei sprawia, że na półmetku sezonu drużyna Stay Win po raz kolejny musi spoglądać w lusterko wsteczne. Ponownie robi się bowiem nerwowo i nie ma pewności, że team zdoła się utrzymać. W konsekwencji, Stay Win musi szukać punktów w każdym meczu, nawet z tak mocnym rywalem jak Kraken Team. Pierwszy set to jednak kubeł zimnej wody na głowy underdoga spotkania. Cóż – tu nikt punktów za darmo nie będzie oddawał. Sam Tomasz Bobcow, który rozgrywał kapitalnego seta i miał bardzo wysoką skuteczność to za mało, by zaskoczyć faworyta. Po drugiej stronie siatki był między innymi Przemysław Motyka i to po jego atakach Kraken zapewnił sobie pierwszy punkt w meczu (21-14). Środkowa partia to set, w którym Stay Win poprawił przyjęcie, dołożył coś z bloku oraz zagrywki. Jak się okazało – to wystarczyło do tego, by objąć prowadzenie 14-10. Choć w dalszej części Kraken doprowadził do wyrównania po 20, to 'Hotelarze’ zdołali po chwili postawić kropkę nad 'i’. Ostatni set to już wyraźna przewaga zespołu Roberta Skwiercza. Co ciekawe – do stanu 10-10 nic na to nie wskazywało. Druga część seta to jednak okres, w którym na dwa punkty Stay Win – Kraken Team zdobył aż…jedenaście.

TKKF Flota – Siatkersi 0-3 (17-21; 17-21; 14-21)

Ziścił się koszmar Pani Agnieszki. Wiecie – kiedy Siatkersi grają bardzo słabo – Pani Agnieszka włącza w notatkach tryb ON FIRE. Po tym jak prezentują się w ostatnim czasie gracze Sebastiana Wilmy, zrobiło się nieco nudno. Pół żartem, pół serio, ale wydaje się, że gracze w niebieskich strojach najgorsze mają już za sobą. Zazwyczaj po ogromnej burzy wychodzi się nazajutrz na dwór i sprawdza, jakich ta narobiła szkód. Szacowanie oraz odkrywanie 'nowych kwiatków’ trwa niekiedy długo i bywa bolesne. Niemniej jednak – główne zagrożenie zdaje się przemieszczać na inne drużyny. Pierwszy set środowego starcia to kontrola poczynań boiskowych przez większość seta. Pod koniec partii gracze Karoliny Kirszensztein, za sprawą Szymona Czernego oraz Mikołaja Gałusy, zniwelowali stratę do jednego oczka (18-17). W końcówce – co charakterystyczne dla drużyn na tym etapie rozwoju – popełnili oni jednak błędy i w konsekwencji z pierwszego punktu cieszyli się Siatkersi (21-17). Środkowa partia to jeszcze lepsza gra Siatkersów, którzy radzą sobie najlepiej wtedy, kiedy nie brakuje im pewności siebie. Wiecie – duży pies nie jest groźny wtedy, gdy się go nie boimy. Najgroźniejszy jest wtedy, kiedy widzi, że albo uciekamy, albo czujemy przed nim totalny respekt. Ten respekt do rywala było wczoraj od Floty czuć i miało to wpływ na grę (12-6). Dalsza część seta nie zmieniła oblicza i Siatkersi wygrali finalnie do 17. Trzeci set nie przyniósł zwrotu akcji. Faworyt już na początku zdołał sobie wypracować kilkupunktową przewagę i nie miał problemu z tym, by zgarnąć trzy ważne oczka dające im…szóste miejsce w ligowej tabeli – brawo!

Merkury – AIP 3-0 (21-15; 21-15; 22-20)

Przed środowym spotkaniem obie drużyny mogły czuć uzasadniony niepokój. Patrząc na to, jak układa się tabela, było i nadal jest duże prawdopodobieństwo, że dla jednej z drużyn, które rywalizowały na boisku nr 2, zabraknie miejsca wśród pięciu najlepszych ekip w Inter Marine SL3. Uznaliśmy, że po kilku nieciekawych spotkaniach Merkurego to właśnie oni mogą paść ofiarą podziału na grupy. Tak czy siak – o mobilizację w obu zespołach nie było trudno. Początek spotkania należał do pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3, którzy po kilku udanych atakach i zagrywce Daniela Godlewskiego wysunęli się na prowadzenie 13-9. Czteropunktowa przewaga na tym etapie seta pozwoliła Merkuremu na trzymanie rywala w bezpiecznym dystansie i wygraną seta do 15. Środkowa partia to wyrównany początek, po którym na tablicy wyników mieliśmy remis 8-8. Podobnie jak w premierowej partii – im dłużej trwał set, tym bardziej rozkręcali się gracze w granatowych trykotach. Końcowa faza seta to jednak problemy AiP z zatrzymaniem rywali, którzy byli w danym momencie seta…za szybcy dla przeciwników (21-15). Swoją największą szansę gracze AiP mieli bez wątpienia w finałowej partii. Choć w pewnym momencie wszystko wskazywało na komplet punktów Merkurego (14-11), to w końcowej fazie seta zespół Adriana Ossowskiego stanął przed ogromną szansą na choć jeden punkt, który w ostatecznym rozrachunku może ważyć bardzo dużo. Mimo prowadzenia 20-19 gracze AiP dwukrotnie się pomylili i trzeci punkt w meczu zasilił konto Merkurego.

HANDLUWA – Speednet 2 1-2 (16-21; 15-21; 21-17)

Nie będziemy nikogo oszukiwać – nie dawaliśmy najmniejszych szans Handluwie na wygraną spotkania. Choć byliśmy tego pewni – tuż po pierwszym gwizdku sędziego dostaliśmy konkretne potwierdzenie. Ok – spora w tym zasługa Speednetu, ale bez jaj. Taktyka Handluwy wyglądała tak, że choć nie było przyjęcia, to nie było również rozegrania, a nawet ataku. Skandaliczny początek, po obejrzeniu którego postanowiliśmy to rozchodzić (9-2). Widząc, co tu się święci – Speednet 2 włączył po chwili tryb eco. Mimo to nie miał on najmniejszego problemu z tym, by wygrać seta do 16, ale umówmy się – czy ktokolwiek by go miał? Przecież to było takie ogórkowe granie, że Handluwę pokonałby Speednet 2 ze swojego pierwszego sezonu w Inter Marine SL3. Drugi set? Handluwa grała dalej swoje. To, co nas jednak zastanowiło, to czy przypadkiem taka gra nie uśpi Speednetu. Widzieliśmy to przecież wielokrotnie. W taki sam sposób Handluwa zdobyła punkt z Volleyem Gdańsk. To samo boisko, niemal te same okoliczności. W pewnym momencie, stojąc przy ławce rezerwowych Speednetu, zażartowaliśmy, że to musi skończyć się podziałem punktów i mamy na to świadków. Choć wówczas brzmiało to jak żart, to już na początku finałowej partii – przestał on śmieszyć, a przynajmniej graczy w różowych trykotach. Warto tu odnotować, że przed trzecim setem w Handluwie nastąpiła zmiana rozgrywającego i od tego momentu sypał były kapitan drużyny – Dawid Gałka. Do połowy seta Speednet dostawał kolejne sygnały ostrzegawcze. Mimo że jadąc prosto, nawigacja co chwilę wysyłała ostrzeżenia o niebezpieczeństwie na drodze, Speednet nie zrobił w zasadzie nic, by temu zaradzić. W konsekwencji, po atakach Radosława Pyzalskiego oraz Kacpra Kamerki, Handluwa zdołała przechytrzyć rywali i zgarnąć trzeci punkt w sezonie Wiosna’26.

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Zaczynamy dziewiętnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Hitem środowej serii gier będzie starcie w elicie, w której zmierzą się złoci oraz srebrni medaliści poprzedniego sezonu. O podtrzymanie kapitalnej serii powalczą również drużyny Tiger Team, Chilli Amigos oraz DSGSA. Zapraszamy na zapowiedź!

Tiger Team – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Po pięciu pełnych tygodniach rozgrywek Tiger Team wciąż pozostaje jednym z nielicznych niepokonanych bastionów na mapie Inter Marine Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W obecnej kampanii zespół 'Tygrysów’ mierzył się z Siatkersami, Feniksem, Only Spikes, ME Sulmin Volley, Hapag-Lloyd oraz ostatnio – Inter Marine Masters 2. Choć zdarzają się osoby, które zarzucają Tigerowi grę na 'zaciągniętym hamulcu ręcznym’, to prawda jest taka, że team w granatowych strojach wyrasta nam na jednego z najpoważniejszych kandydatów do wywalczenia bezpośredniego awansu do trzeciej ligi. Co ciekawe, nie do końca potwierdzają to statystyki, bo póki co – Tiger Team nie jest najlepszy w żadnej z siedmiu kluczowych statystyk. Team Marcina Kwidzińskiego nie jest w ligowym topie w liczbie popełnionych błędów, punktach po atakach, blokach czy zagrywce. Z drugiej strony ich rywale stosunkowo często atakują, blokują oraz zagrywają, a Tiger nie ma pomysłu i recepty, jak ten proceder ograniczyć. Dla przykładu – weźmy pod uwagę element przyjęcia. Tiger Team pozwala sobie w ciągu spotkania średnio na 2,83 asa serwisowego rywali. Co ciekawe i bardzo nieoczywiste – najlepszą drużyną pod tym kątem w całej czwartej lidze jest ekipa…ACTIVNYCH Gdańsk. Zespół Artura Kurkowskiego traci w ten sposób zaledwie 1,4 punktów na mecz i jest to jeden z najlepszych wyników w całej 52-drużynowej stawce. Not bad. Oczywiście są inne elementy, nad którymi ACTIVNI muszą popracować, bo są z kolei na samym końcu stawki. Spośród wszystkich drużyn w czwartej lidze to właśnie oni są blokowani najczęściej i jest to z pewnością element do poprawy. Niemniej jednak – ta huśtawka jest u ACTIVNYCH bardzo widoczna. W naszym odczuciu jest to team, który potrafi zagrać na naprawdę wysokim poziomie, by po chwili pokazać zdecydowanie gorszą wersję samych siebie. Jeśli dziś zagrają na swoim topowym poziomie, to stać ich będzie na urwanie punktu. Niemniej jednak – bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest komplet oczek 'Tygrysów’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – Chilli Amigos

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Choćbyśmy nie wiem jak się starali, to nie ujęlibyśmy tego lepiej niż w ostatnim czasie zrobili to gracze VB Inter-Grahen Sulmin na swoim facebooku. Chodzi oczywiście o słynną scenę z serialu 'Ślepnąc od świateł’, gdzie Robert Więckiewicz w dość osobliwy sposób krzyczy z jacuzzi, że 'już było dobrze’. O co chodzi? O to, że po parszywym okresie gracze Mateusza Pietrzykowskiego zdołali się przełamać, a zwycięstwa z Flotą, Aquą Volley czy ACTIVNYMI zdawały się być początkiem nowego – pięknego rozdziału historii drużyny. Choć w naszych oczach zespół był dość wyraźnym faworytem spotkania z Siatkersami, którzy również mieli swoje problemy, to…nieoczekiwanie przegrali mecz. Jakby tego było mało, nie była to porażka w stosunku 1-2, a 0-3. Z informacji, które mogliśmy przeczytać choćby na wspomnianym wcześniej facebooku – porażka w takim stylu sprawiła, że w obozie z Sulmina zrobiło się dość…nerwowo. Zobaczymy czy żołnierskie słowa sprawią, że drużynie będzie szło z czasem lepiej. Moment na przełamanie zdaje się być najgorszy z możliwych. Dziś team Mateusza Pietrzykowskiego zmierzy się z niepokonaną drużyną Chilli Amigos. W obecnej kampanii zespół Pawła Kalety rozegrał pięć spotkań i na piętnaście możliwych punktów – zgarnął trzynaście. Świetna forma drużyny w czerwonych trykotach nie przeszła w społeczności Inter Marine SL3 bez echa. W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 pochyliliśmy się nawet nad tym, jak będzie wyglądała przyszłość drużyny w przypadku ich potencjalnego awansu do wyższej ligi. Owszem – do tego jeszcze daleko, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że Chilli obok Remedios oraz Tiger Team zdaje się być najpoważniejszym kandydatem do podium. Mimo kryzysu u rywala – dziś czeka ich jednak najprawdopodobniej najtrudniejsza z dotychczasowych przepraw w obecnym sezonie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Speedway AWKS – DSGSA

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Jeszcze kilka miesięcy temu nie przypuszczaliśmy, że pójdzie to w tę stronę. W momencie, w którym Speedway AWKS oraz DSGSA rywalizowały w czwartej lidze, to społeczność Inter Marine SL3 zastanawiała się, która z drużyn jest mocniejsza. Wątpliwości zostały rozwiane pod koniec sezonu, kiedy gracze DSGSA wygrali bezpośrednie starcie i w konsekwencji – zapewnili sobie bezpośredni awans do trzeciej ligi. Niemniej jednak – wówczas nic nie wskazywało na to, że dysproporcja pomiędzy drużynami jest duża. Dziś mamy na tę sytuację zupełnie inną perspektywę. Z trzech drużyn, które awansowały do wyższej ligi to DSGSA radzi sobie zdecydowanie najlepiej i przez długi okres – pozostawali oni liderem trzeciej ligi. Choć w ostatnim tygodniu wyprzedzili ich gracze Dream Volley to nie zmienia to postaci rzeczy, że gracze w bordowych strojach nadal pozostają niepokonaną drużyną w trzeciej klasie rozgrywkowej. O innej z drużyn, które awansowały – ekipie Sharks nie ma co nawet gadać. Patrzy się na to po prostu przykro. Czymś pomiędzy DSGSA a Sharksami są obecnie gracze Speedway AWKS, którzy plasują się na dwunastym miejscu w ligowej tabeli. To oczywiście bardzo słaby wynik i jeśli sezon zakończyłby się właśnie dziś – po raz kolejny musieliby oni rywalizować w meczu barażowym o trzecią ligę. Takiego scenariusza team chciałby z pewnością uniknąć. Aby tak się stało – muszą wreszcie zacząć punktować. Dziś będzie o to jednak bardzo trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

CTO Volley – BEemka Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Przed nami absolutny hit Inter Marine SL3. Naprzeciw siebie staną bowiem aktualny Mistrz oraz wicemistrz rozgrywek. Jakby tego było mało – będzie to starcie kandydatów, którzy z ogromną dozą prawdopodobieństwa, o tytuł mistrzowski powalczą również w obecnym sezonie. Póki co lepiej radzą sobie gracze CTO Volley, którzy od kilku  tygodni pozostają jedyną drużyną w ligowej stawce, która nie przegrała jeszcze meczu. To jest w ogóle niesamowite. Odnosimy wrażenie, że sporej części społeczności wydaje się, że CTO ma swój szczyt formy już za sobą. Fakty są jednak takie, że historycznie poziom ligi ciągle rósł. Mimo to, to właśnie obecnie zespół CTO śrubuje fenomenalną serie czternastu zwycięstw z rzędu, co jest najlepszym wynikiem drużyny w historii. Co ciekawe – w osiąganiu świetnych wyników ‘Pomarańczowym’ niespecjalnie przeszkadza fakt sporych problemów kadrowych w ostatnich tygodniach. Tak jak wspomnieliśmy jednak przed chwilą – dziś wieczorem najtrudniejszy z dotychczasowych sprawdzianów w obecnym sezonie. CTO podejmie bowiem BEemkę Volley, która rozpoczęła sezon dość niemrawo, ale z czasem wskoczyła na bardzo wysoki poziom. Gdzie nie przystawi się ucha tam słychać, że jeśli w lidze faktycznie miałby zapanować ‘nowy ład’, to będzie to ten, wyznaczony przez BEemkę. Z pewnością potencjał ludzki na wygraną w lidze jest. Już w poprzednim sezonie było niezwykle blisko. Jeśli jednak zespół Daniela Podgórskiego dziś wygra, to do ich baków nalane zostanie paliwo premium, które może wystarczyć aż do końca maja gdzie rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

VB Sulmin – Old Boys

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Patrząc na ligową tabelę, trudno nie doznać szoku poznawczego. Aktualnie na jedenastym miejscu w tabeli znajduje się ekipa Old Boys. Choć to podobna lokata do tej, którą team zajął w minionej edycji, to jednak trudno nie odnieść wrażenia, że obecnie zespół Bartłomieja Kniecia radzi sobie o wiele lepiej. Ok – warto zwrócić uwagę na to, że poza Eko-Hurtem wszystkie inne drużyny, które wyprzedzają Old Boysów w tabeli, rozegrały o co najmniej jedno spotkanie więcej. Kiedy drużyny się zrównają, sytuacja może wyglądać już zupełnie inaczej – lepiej dla drużyny z Pruszcza Gdańskiego. Kiedy patrzyło się na to, jak zespół w białych trykotach prezentował się na tle ówczesnego lidera – drużyny Eko-Hurtu, to można było mieć poczucie, że Old Boysi prezentują co najmniej równie wysoki poziom co oni. To z kolei sprawia, że w naszym odczuciu ex-pierwszoligowca stać na to, by w obecnej kampanii powalczyć o podium rozgrywek. Pytaniem pozostaje jednak to, czy zespół zdoła prezentować wysoką formę nie w poszczególnych meczach czy nawet setach. Aby dobić do czołówki, musieliby skończyć z tymi wahaniami formy, które tak mocno charakteryzują drużynę. Dziś wieczorem zmierzą się z VB Sulmin i choć będą faworytem meczu – to nie postawilibyśmy raczej na scenariusz, w którym zgarną oni trzy punkty. VB Sulmin prezentuje się w obecnej kampanii bardzo przyzwoicie i pokusilibyśmy się nawet o tezę, że jest lepiej niż na jesień. Potencjalna wygrana byłaby dziś niespodzianką, która pozwoliłaby im doskoczyć do czołówki ligi. Biorąc pod uwagę, że przed rozpoczęciem obecnego tygodnia byli w końcówce, byłby to niebywały boost, który team zanotował w zaledwie dwa dni.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Stay Win – Kraken Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Nie zazdrościmy obecnie graczom Stay Win. Wczoraj wieczorem przyglądaliśmy się drużynie z bliska w czasie ich spotkania z liderem trzeciej ligi – drużyną Dream Volley. Biorąc pod uwagę, jak team prezentowali się długimi fragmentami meczu oraz w poprzednich spotkaniach, jest nam ich po ludzku żal. W skrócie chodzi o to, że zespół naprawdę nie wygląda w obecnym sezonie źle, a mimo to – wyniki nie są z pewnością satysfakcjonujące. Już pal licho z tym, że zespół Tomasza Bobcowa ma problem z wygrywaniem. Oni zaczęli mieć również problem ze zdobywaniem punktów, a to oczywiście bardzo zły prognostyk przed dalszą częścią sezonu. Choć Stay Win są obecnie na półmetku ligowych zmagań, to już teraz bardzo dużo wskazuje na to, że podobnie jak w przeszłości – będą walczyć o utrzymanie w lidze. Jakby tego było mało, dziś również nie mamy dla nich dobrych wieści. Rywalem 'Hotelarzy’ będzie dziś ekipa Kraken Team, która w naszym odczuciu ma potencjał na coś naprawdę wielkiego. Jest to bowiem ekipa, która może pokusić się o wygraną z najlepszymi trzecioligowcami i ograć zarówno Team Spontan, jak i Challengersów. Problem jest jednak taki, że równie dobrze potrafi również przegrać z dołem ligowej tabeli i to właśnie na taki scenariusz liczą dziś gracze Stay Win.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

TKKF Flota – Siatkersi

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Ależ to była ulga, ależ to była radość. Na początku obecnego sezonu Siatkersi byli jedną z najbardziej krytykowanych przez nas drużyn w całej 52-drużynowej stawce w lidze. Wynikało to z faktu, że zespół Sebastiana Wilmy wrócił do ustawień zaprogramowanych na ich pierwszy sezon w rozgrywkach Inter Marine SL3. Przypomnijmy, że wówczas zespół w niebieskich barwach wygrał w przeciągu sezonu zaledwie dwa spotkania, a o ich ówczesnej sytuacji w tabeli nie ma co nawet gadać. Serio – zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie skręca to przypadkiem w tę stronę. Po dwóch ostatnich – bardzo udanych sezonach był to dla nas absolutny szok. W minionym tygodniu Siatkersi mierzyli się z drużyną VB Inter-Grahen Sulmin i…wreszcie zagrali tak, jak można było tego od nich oczekiwać. Po świetnym spotkaniu Siatkersi zainkasowali trzy punkty i kto wie – być może pozwoliło to zamknąć im krótki, intensywny, ale i przykry rozdział. Niemniej jednak – fajnie, jakby team umiał się z czegoś takiego wygrzebać. Dziś dostaniemy odpowiedź, czy faktycznie tak będzie. Choć Siatkersi są faworytem, to jednak nie sposób przejść obojętnie wobec coraz lepszej formy drużyny TKKF Flota. Aktualnie team Karoliny Kirszensztein pozostaje jedną z nielicznych drużyn, które jeszcze nie wygrały. W powietrzu czuć jednak charakterystyczny powiew zmian, które nieuchronnie nadejdą. Pytaniem pozostaje to, czy już dziś.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Merkury – AIP

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Nie trzeba być 'tęgim umysłem’, by dostrzec, że spotkanie na boisku numer 2 będzie dla obu drużyn niezwykle ważnym wydarzeniem. Tuż po półmetku rundy zasadniczej sytuacja wygląda tak, że ani AiP, ani Merkury nie mogą być pewni tego, że na koniec kwietnia znajdzie się dla nich miejsce w grupie mistrzowskiej. Aktualnie nieco lepszą sytuacją mogą pochwalić się gracze AiP, którzy po sześciu rozegranych spotkaniach mają na swoim koncie dziesięć oczek. W naszym odczuciu to, co poza samymi punktami wyróżnia ich w stosunku do Merkurego na plus, to fakt, że znajdują się w zupełnie innym 'momentum’. Wszystko wskazuje na to, że to, co najgorsze, jest już za drużyną Adriana Ossowskiego. Po słabszym początku gracze Adriana Ossowskiego wskoczyli w ostatnim czasie na wyższy poziom, czego dowodem są dwa ostatnie mecze, w których ogrywali oni Szach-Mat oraz MPS Volley. Jeśli chodzi o Merkurego, to sytuacja tu jest odwrotna. Po ich rewelacyjnym starciu z BEemką Volley wydawało się, że team będzie w obecnym sezonie w stanie powalczyć o szósty tytuł mistrzowski w historii Inter Marine SL3. W Inter Marine SL3 droga od euforii do rozpaczy jest jednak zadziwiająco krótka. W trzech kolejnych meczach Merkury przegrał z MPS-em Volley oraz BEemką. Na dodatek stracił również punkt z Fuxem Pępowo i do arcyważnego starcia z AiP podchodzi będąc na absolutnym musiku. Potencjalna porażka może sprawić, że różnica między nimi a liderem będzie już zbyt duża do odrobienia. Ba – tych punktów może zabraknąć również w drodze do najlepszej piątki ligi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

HANDLUWA – Speednet 2

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

W obecnej kampanii nie brakuje drużyn, które ‘zawodzą’. Jednym tchem można wymieniać szereg takich ekip. Mowa tu między innymi o Szach-Macie, Złomowcu Gdańsk, Krakenie, Stalteście, Sharksach, VB Inter-Grahen Sulmin, Aqua Volley czy Feniksie Gdańsk. Zawód towarzyszący wymienionym drużynom jest jednak niczym przy tym co dzieje się wokół Handluwy. Rany, co to ma w ogóle być? Jeszcze do niedawana, zespół rywalizował w elicie z takimi tuzami jak z CTO, Merkury czy BEemka Volley. Owszem keidy team został usadzony przy stole z ‘takmi grubasami’ trudno nie było odnieść wrażenia i poczucia ‘niepasującego elementu’. Niemniej jednak – w końcówce sezonu Handluwa pourywała kilka punktów i finalnie nie została najgorszą drużyną w historii pierwszej ligi. Wówczas wydawało się jednak, że kiedy zespół spadnie, to choć drugiej ligi nie zwojuje, to jednak też nie będzie wstydu. Fakty są jednak takie, że Handluwa prezentuje się obecnie koszmarnie i zdaje się być absolutnym pewniakiem do spadku z ligi. Niewiarygodne. Dziś wieczorem do trzecioligowego biletu postarają dołożyć się gracze Speednetu 2, którzy nie słyną z dziadowania na taki szczytny cel. Ba, jesteśmy przekonani, że dołożą do tego swoje nie dwa, a trzy grosze. Bardzo często w kontekście Speednetu narzekamy na to, że rzadko zdobywają oni trzy punkty, a w ostatecznym rozrachunku, muszą dzielić się z rywalami. Czas wreszcie z tym skończyć. Z kim jeśli nie z drużyną znajdująca niemal na samym końcu ligowej tabeli. Z BL Volley się udało i sądzimy, że dziś będzie podobnie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #18

Za nami osiemnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. We wtorek kolejne zwycięstwa zanotowały Dream Volley, Remedios oraz Craftvena, które wciąż pozostają niepokonanymi drużynami w lidze. W elicie swoje pierwsze spotkanie w sezonie wygrała drużyna Fux Pępowo. Zapraszamy na podsumowanie!

Craftvena – Aqua Volley 2-1 (21-16; 16-21; 21-13)

Zastanawialiśmy się, kiedy nadejdzie moment w sezonie, w którym Craftvena przegra wreszcie mecz. Obserwując grę drużyny z boku, trudno nie było odnieść wrażenia, że (tu może zabrzmieć paradoksalnie) drużyna ma problem ze stabilizacją formy. Trzeba byłoby być ślepcem, by nie zauważyć, że w kilku przypadkach były to naprawdę męczarnie. Ku naszemu zaskoczeniu – początek meczu z Aqua Volley to jednak bardzo wyraźna przewaga 'Rzemieślników’, którzy wykorzystali problemy z przyjęciem rywali i na półmetku seta prowadzili już 12-6. W dalszej części Aqua Volley próbowała co prawda gonić, ale umówmy się – było to skazane na niepowodzenie (21-16). Drugi set to jednak zupełnie inna historia. W rolę tych, którzy biją, a nie są bici, wcielili się tym razem gracze Aqua Volley. Do połowy seta oglądaliśmy co prawda wyrównaną grę (11-10), ale druga część seta to wyraźna przewaga ex-trzecioligowca. Warto przy tym zauważyć, że 'Rzemieślnicy’ w tym okresie gry nie zaprezentowali się ze zbyt imponującej strony w obronie (21-16). Remis po dwóch pierwszych setach sprawił, że o zwycięstwie musiała zadecydować trzecia partia. Prawdę mówiąc, liczyliśmy tu na efekt 'wow’, ale aktualnie jesteśmy rozczarowani. Nie, nie dyspozycją 'Rzemieślników’ w tym secie, a postawą Aqua Volley, która zachowywała się tak, jakby jeden punkt był dla nich czymś spełniającym ambicję. Już w połowie finałowej partii Craftvena wypracowała sobie kilkupunktową zaliczkę i finalnie wygrała tę partię do 13, a cały mecz – po raz n-ty po podziale punktów – Craftvena.

Remedios Sopot Ortopedia – ME Sulmin Volley 3-0 (21-18; 21-12; 21-15)

Typowy Remedios Sopot Ortopedia w tym sezonie. Rany, jakie to było przewidywalne. No bo powiedzmy sobie szczerze. Czy byli tu jacyś szaleńcy, którzy stawiali na to, że gracze z Sulmina zdobędą choć jeden punkt? No raczej nie. Z drugiej strony bardzo mało prawdopodobnym scenariuszem był ten, że Remedios wgniecie swojego rywala w parkiet. Że będzie go chciał przesadnie upokorzyć. No nie – typowy Remedios tego nie robi. Team Macieja Kota to mieszanka jakości i zabójczego pragmatyzmu. Najciekawsze wydarzenia w meczu? Tu ciekawostka – gracze z Sulmina wzięli czas po pierwszej akcji w meczu. Jak mniemamy, miało to związek z urazem jednego z zawodników. Wspomnianych urazów nie brakowało i trzeba przyznać, że gracze z Sulmina mieli we wtorkowy wieczór sporo pecha. A w końcówce liczyli z pewnością na szczęście, bo nie ma co mówić – wynik 17-17 z takim rywalem rozpala zmysły. Po chwili jednak Remedios podkręcił tempo i finalnie wygrał do 18. Środkowa partia to już wyraźnie podkręcone tempo 'Ortopedów’. Ich rywale – ok, starali się, byli, żyli meczem, ale jednocześnie tak dużej liczby błędów nie da się po prostu wybaczyć (21-12). Ostatni set rywalizacji nie odmienił losów spotkania. Ot – kolejna partia, w której wygrał faworyt. Aktualnie team w biało-złotych strojach z 17 oczkami na koncie znajduje się na pole position w wyścigu o trzecią ligę – w naszym odczuciu jest to już kwestia czasu.

Kraken – Dream Volley 1-2 (17-21; 21-19; 12-21)

W ostatnim czasie pisaliśmy o tym, że pięć punktów w rywalizacji z Wolves Volley oraz Sharksami należy traktować jako dobry wynik, a nie powód do tego by czuć niedosyt. Przed wtorkową serią gier, team Mateusza Dobrzyńskiego mógł mieć pewne obawy. Obecny sezon to absolutna plaga kontuzji w drużynie ‘Marzycieli’. Jakby problemów było mało, kilka dni wcześniej z drużyny wypadł również Jarosław Szmigielski i zaczęliśmy się zastanawiać ile jeszcze można ‘szyć’. We wtorek ‘Niebiescy’ rywalizowali z Krakenem i choć rywal nie znajduje się w topowej formie to uznaliśmy, że może narobić szkód swojemu przeciwnikowi. Początek spotkania to jednak bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 11-11. Po chwili w Krakenie obejrzeliśmy jednak mnóstwo błędów, a to w ataku, a to w komunikacji. Dość charakterystycznym dla drużyny momentem w meczu było to, gdy do ‘bezpańskiej piłki’ ruszyło trzech graczy. Efekt był oczywiście taki, że po tym chaosie drużyna straciła punkt i finalnie, partię wygrała drużyna bardziej poukładana (21-17). Środkowy set do pewnego momentu wyglądał niemal identycznie. Jak po sznurku – wyrównana gra – błędy Krakena – prowadzenie ‘Marzycieli’. Inny był jednak epilog, bo pod koniec seta role się odwróciły i to Dream zaczął popełniać błędy. Miało to dla nich niestety przykre konsekwencję i już po chwili – drużyny musiały zmienić strony (21-19). Finałowa partia wyglądała tak, jakby Kraken wyjął i zjadł bułkę, która została mu po lekcjach. Po powrocie do domu – ku zaskoczeniu domowników, Kraken nie chciał już obiadu, o deserze nie wspominając. Chwilę po rozpoczęciu seta, Dream prowadził już 14-5 i po chwili cieszył się z kolejnego zwycięstwa w sezonie Wiosna’26.

Hapag-Lloyd – Inter Marine Masters 2 0-3 (9-21; 7-21; 14-21)

Ależ mieliśmy nosa. Przed spotkaniem pomyśleliśmy o tym, że dawno nie było w transmisji na facebooku meczu drużyny Hapag-Lloyd. Uznaliśmy, że o drużynie mówiło się w ostatnim czasie sporo dobrego i z pewnością – część społeczności SL3 chciałaby zobaczyć, jak ma się to do rzeczywistości. Cóż – wybraliśmy chyba najgorzej jak mogliśmy, bo prawdę mówiąc – nie pamiętamy równie słabego meczu drużyny w pomarańczowych barwach. W meczu nie brakowało bowiem momentów, w których zespół miał ochotę schować się do charakterystycznych pomarańczowych kontenerów i najlepiej z nich nie wychodzić. Tu nie ma wytłumaczenia, że w zespole brakowało jednego czy drugiego zawodnika z pierwszego składu. Owszem – było to utrudnienie, ale bez jaj. Początek spotkania? Wynik 9-2 dla Mastersów i prawdę mówiąc – źle się na to patrzyło. Mowa rzecz jasna o 'Logistykach’, bo drużyna Inter Marine Masters po prostu robiła swoją robotę. A że rywal nie stawiał przy tym zbyt dużego oporu? A co byka obchodzi, że się krowa cieli (21-9)? Po pierwszej odsłonie wydawało się, że gorzej w przypadku Hapag-Lloyd już nie będzie. Takich obrazków, gdzie 'Logistycy’ mieli bardzo słabe sety, a z czasem sytuacja ulegała poprawie, widzieliśmy całe mnóstwo. Choć zaczęło się obiecująco (na poprawę wyniku, a nie myślenie o punkcie – 13-7), to…osiem kolejnych oczek z rzędu zdobyli gracze w niebieskich trykotach, którzy niszczyli swoich rywali zagrywką i organizacją gry (21-7). Ostatni set to partia, w której gracze Inter Marine Masters nieco zwolnili. Co ciekawe – na półmetku seta mieliśmy nawet remis po 9. Kiedy jednak Hapag-Lloyd łapie przestój, to nie potrafi się już odkręcić (21-14).

DHP Oliwa – VB Sulmin 1-2 (21-19; 12-21; 12-21)

Choć mecz był w ulubiony dla DHP Oliwy dzień meczowy – gracze z najstarszej dzielnicy w Gdańsku mieli we wtorkowy wieczór pewne problemy kadrowe. Prawdę mówiąc i bez tego faworytem spotkania była drużyna VB Sulmin, która choć w obecnym sezonie prezentowała się nieźle, to jej sytuacja w ligowej tabeli była nieciekawa. W naszym odczuciu dawno nie widzieliśmy tak skrajnej niesprawiedliwości i przykładu, gdzie gra drużyny jest znacznie lepsza niż wyniki. Niemniej – we wtorek trzeba to było udowodnić. W pierwszym secie rywalizacji o te dowody było jednak dość trudno. Lepiej w spotkanie weszli gracze DHP Oliwy, którzy rozpoczęli od prowadzenia 9-6. Z czasem VB Sulmin zdołał doprowadzić do wyrównania po 18, ale dwa błędy w końcówce sprawiły, że z pierwszego punktu cieszyła się ekipa Adama Wyrzykowskiego (21-19). Środkowa odsłona zwiastowała nam bardzo porządne i ciekawe drugoligowe granie (9-9). W dalszej części seta gracze z Sulmina wskoczyli jednak na dużo wyższy poziom. Po dobrej grze w obronie i z kontry wysunęli się oni na prowadzenie 17-10 i tak imponującej przewagi już nie roztrwonili (21-12). Choć wynik trzeciego seta był taki sam, to jednak obraz gry zupełnie inny. W finałowej partii gracze Daniela Bąby od razu wzięli się do tytanicznej pracy, po której objęli wysokie prowadzenie 9-3. W dalszej części seta, po trzech punktach z rzędu Sebastiana Sołtysa, VB Sulmin prowadził już 17-9 i był to koniec marzeń DHP Oliwy o wygranej w meczu.

Stay Win – Dream Volley 0-3 (19-21; 14-21; 14-21)

Pamiętacie jak chwilę wcześniej pisaliśmy o problemach kadrowych 'Marzycieli’? No, to we wtorek do grona kombatantów dołączył jeden z liderów drużyny – Tomasz Nurzyński. Wspomniany środkowy nabawił się kontuzji stawu skokowego, ale mimo to – jego team zdołał wygrać siódme spotkanie w sezonie i dziś są oni na samym szczycie ligowej układanki. Do końca sezonu zaledwie sześć meczów, ale prawdę mówiąc nie wyobrażamy sobie, żeby w drugiej lidze zabrakło miejsca dla 'Marzycieli’. Pierwszy set to miażdżąca przewaga faworyta, która zaprowadziła nas do stanu 17-11. To właśnie wtedy doszło do wspomnianej kontuzji środkowego Dream Volley. W końcówce team w niebieskich trykotach miał potężne problemy z tym, by udowodnić swoją wyższość. Finalnie zamiast ograć gładko rywala, Dream się w końcówce niemiłosiernie męczył, ale ostatecznie udało im się przepchnąć kolanem zwycięstwo do 19. Środkowa odsłona to przewaga faworyzowanej drużyny od pierwszej do ostatniej wymiany. O tego typu setach zwykło się mówić jako o tych bez historii. Ostatecznie wynik do 14 nie pozostawia złudzeń, która ze stron była lepsza. Co ciekawe, choć wynik trzeciego seta był taki sam, to jednak obraz gry zupełnie inny. Ku naszemu zaskoczeniu – to Stay Win posiadało inicjatywę, przynajmniej do pewnego momentu. Z czasem do drużyny Tomasza Bobcowa wróciły demony, które w ostatnim czasie nawiedzają ich tak często. O co chodzi? O słynne już przestoje, w których w drużynie Stay Win następuje zbiorowy paraliż, po którym rywal zdobywa punkty 'taśmowo’. Nie inaczej było i tym razem. Gracze Dream Volley odrobili po chwili stratę i cieszyli się z trzech punktów w meczu oraz umocnienia w fotelu lidera trzeciej ligi – brawo!

Flota Active Team – Bayer Gdańsk 2-1 (21-15; 21-19; 13-21)

Nie ukrywamy – mieliśmy spory problem z wytypowaniem faworyta meczu. W obecnym sezonie poleganie na którejś z drużyn nie jest zbyt fortunnym pomysłem. Pisaliśmy to w zapowiedziach, ale ani Bayer, ani tym bardziej Flota nie prezentuje się w obecnym sezonie tak dobrze jak ostatnio. Co ciekawe – huśtawka oraz wahania formy, czyli to, co charakteryzuje obie drużyny w obecnym sezonie, widoczne były od pierwszego gwizdka sędziego w meczu. Początek to potężne problemy drużyny 'Aptekarzy’ z przyjęciem zagrywki rywali. Zanim się obejrzeliśmy, było już….9-1 dla Floty. Ktoś, kto myśli, że to wystarczyło do tego, by bez większej spiny wygrać seta, jest w ogromnym błędzie. Już po chwili sytuacja się diametralnie odmieniła i to Bayer zaczął taśmowo zdobywać punkty, doprowadzając do wyrównania po 11. Choć Flota znalazła się w opałach, po atakach skrzydłowych Filanowski – Józefowski Flota objęła prowadzenie 15-11 i finalnie wygrała szaloną partię do 15. Środkowa odsłona to bardzo wyrównana gra z obu stron, która zaprowadziła nas do stanu po 17. W końcówce niebezpiecznej kontuzji nabawił się Damian Haric i kto wie – być może sytuacja ta miała wpływ na dekoncentrację w obozie 'Aptekarzy’. Już po chwili brązowi medaliści poprzedniego sezonu wysunęli się na prowadzenie i w konsekwencji wygrali partię do 19. Po wygraniu dwóch pierwszych setów Flota ewidentnie zwolniła tempo. Ok – Bayer też grał lepiej i mądrzej. Zamiast bić na siłę i narażać się na monster-bloki rywali, Bayer zaczął grać z głową i go obijać, wysuwając się na prowadzenie 10-6. Z czasem dopisywało im również szczęście, jak wtedy, gdy piłka przewijała się po siatce i dawała im kolejne punkty. Ostatecznie Bayer wygrał tę partię do 13, ale koniec końców – to Flota miała we wtorek więcej powodów do optymizmu.

Tufi Team – Fux Pępowo 1-2 (21-18; 15-21; 18-21)

Cierpliwy to i kamień ugotuje. Długo musieli czekać gracze z Pępowa na kolejną wygraną w rozgrywkach Inter Marine SL3. Co ciekawe – po raz ostatni team Dominika Szadacha wygrał 18 listopada ze Staltestem Pomorze. Od tamtego czasu nie brakowało trudnych, a nawet bardzo trudnych momentów. Nie brakowało ich również w samym spotkaniu, które nie rozpoczęło się dla ‘Koniczynek’ zbyt dobrze. Mimo roszad w składzie Tufi, to oni rozpoczęli mecz od prowadzenia 7-3. Do pewnego momentu wszystko wskazywało na to, że było to po prostu najgorsze spotkanie Fuxa w obecnym sezonie. W połowie seta ‘Tuffiki’ prowadzili już 13-6, a następnie – wygrali seta do 18. Zwrot akcji nastąpił jednak wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego w środkowym secie. Po świetnym początku, gracze Dominika Szadacha objęli prowadzenie 10-6. O ile pierwsza część seta była w wykonaniu ‘Koniczynek’ dobra, tak druga była już kapitalna. Po ataku rozgrywającego Michała Długozimy, Fux wysunął się na prowadzenie 19-11 i wówczas stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię. Trzeci set? Oglądało się to naprawdę przyjemnie. W połowie seta mieliśmy remis po 11. Po serii błędów drużyny Tufi Team, gracze w czarno-zielonych strojach wysunęli się na prowadzenie 18-14, a już po chwili, cieszyli się z pierwszego zwycięstwa w sezonie Wiosna’26 – brawo, z tą grą musiało to po prostu nastąpić.

Złomowiec Gdańsk – Inter Marine Masters 0-3 (19-21; 19-21; 17-21)

Stało się to, na co zanosiło się od bardzo długiego czasu. Złomowiec Gdańsk przegrał wczoraj wieczorem swoje dziesiąte spotkanie z rzędu i w na ogół 'kolorowej’ historii drużyny jest to wynik absolutnie bezprecedensowy. Z drugiej strony czy taki wynik nas dziwi? Cóż – niekoniecznie. Wiadomo, że to wyniki budują atmosferę. Tych jednak nie ma, a Złomowiec wczoraj wieczorem zagrał gołą szóstką i jakże to było inne podejście od tego, co oglądaliśmy po przeciwnej stronie siatki. Co ciekawe – początek meczu wskazywał jednak na coś zupełnie odwrotnego. Na coś, czego nie spodziewali się chyba sami gracze czy kibice na trybunach. Ku zaskoczeniu – to Złomowiec rozpoczął lepiej i chwilę po półmetku seta prowadzili oni 14-10. Cóż jednak z tego, jak po chwili na jeden punkt własny rywal zdobył…aż dziewięć (19-15). Niestety tak się nie da punktować w lidze, a już na pewno nie przeciwko tak rozpędzonej jak 'Mastersi’ drużynie (21-19). Środkowa partia to kolejna próba Złomowca. Mówi się, że prawdziwą drużynę poznaje się po tym, jak kończy, a nie zaczyna. No bo powiedzmy sobie wprost – podobnie jak w pierwszym secie, tak i tu był to początek nieco przespany, niemrawy. Mniej więcej w połowie seta trybiki maszyny zaczęły jednak pracować poprawnie i po kilku punktach skrzydłowych Inter Marine wysunęli się oni na prowadzenie 17-13, a następnie cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-19). Zdając sobie sprawę z faktu, że rywal pogrążony jest w ostatnim czasie w kryzysie – Inter Marine Masters nie zwalniali tempa. W trzecim secie nie bawili się już w jakieś gierki 'punkt za punkt’, czy co gorsze – w odrabianie strat. Zamiast tego od samego początku wrzucili wysoki bieg i w konsekwencji wygrali partię do 17, a cały mecz 3-0 – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Zaczynamy szósty tydzień rozgrywek w sezonie Wiosna’26. Dwa bardzo ważne spotkania w kontekście walki o awans do drugiej ligi stoczy drużyna Dream Volley. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu w pierwszej lidze, gdzie o przełamanie powalczą drużyny Tufi Team oraz Fux Pępowo. Zapraszamy na zapowiedź!

Craftvena – Aqua Volley

Godz.: 19:15, boisko nr: 1

Dawno nie mieliśmy drużyny, która polaryzowałaby społeczność Inter Marine SL3 tak jak Craftvena. Z jednej strony pozostają oni jedną z dziewięciu drużyn w całej ligowej stawce, która nie przegrała jeszcze spotkania. Z drugiej strony – nie da się nosić wiecznie ‘różowych okularów’ i oceniając Craftvenę patrzeć tylko na zero w rubryce ‘porażki’. Bardzo wiele osób wskazuje na to, że w sześciu wygranych spotkaniach, Craftvena tylko raz zdołała wygrać za komplet punktów. Mowa tu o meczu z Hapag-Lloyd co umówmy się – wydawało się obowiązkiem, który ‘Rzemieślnicy’ musieli spełnić. W kolejnych meczach, Craftvena rywalizowała z Feniksem, ACTIVNYMI, Only Spikes, ME Sulmin Volley oraz ostatnio z TKKF Orlen. Choć w zdecydowanej większości spotkań Craftvena była murowanym faworytem, to jednocześnie – za każdym razem traciła punkt. Ba, w kilku sytuacjach team był w poważnych tarapatach i równie dobrze, to rywale, a nie oni mogliby wówczas wygrać. Dziś zespół Bartosza Zakrzewskiego zmierzy się z Aquą Volley. Nie ma co do tego wątpliwości – to już etap sezonu, gdzie zacznie być coraz trudniej. Choć rywal miał w ostatnich miesiącach swoje problemy, to jednak nie pokusilibyśmy się o tezę, że w obecnej sytuacji są oni bez szans w rywalizacji z Craftveną. W naszym odczuciu, po początkowym szoku, Aqua Volley wygląda coraz lepiej i jeśli to się potwierdzi – mogą dziś powalczyć z Craftveną nawet o zwycięstwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Remedios Sopot Ortopedia – ME Sulmin Volley

Godz.: 19:15, boisko nr: 2

Osoby, które oglądały ostatni Magazyn Inter Marine SL3 doskonale wiedzą, że choć z jednej strony bardzo mocno chwaliliśmy Remedios, to jednak zwracaliśmy uwagę, że jak do tej pory mierzyli się oni z samym ligowym dołem. Owszem – nawiązując do zapowiedzi wyżej, Remedios nie miał podobnych problemów jak Craftvena i w spotkaniach rozprawiał się z underdogami, nie pocąc się przy tym zbyt mocno. Tak jak wspominaliśmy jednak w najnowszym materiale, jest jeden cień, jedna wątpliwość, która nakazuje nam zastanowić się, czy aby na pewno Remedios jest tak mocny. W jedynym dotychczasowym spotkaniu, w którym gracze Macieja Kota mierzyli się z nieco silniejszym rywalem, stracili punkt. Mowa tu o meczu z Inter Marine Masters. Owszem, dopuszczamy do siebie myśl, że było to nic wielkiego i z ogromną dozą pewności Remedios dalej będzie wygrywał i pewnie awansuje do trzeciej ligi. Aby jednak rzucić pełny obraz, musieliśmy wspomnieć o tym, nad czym się ostatnio zastanawiamy. Niemniej jednak – dziś wieczorem wielki faworyt zmierzy się z ekipą ME Sulmin Volley. Choć zespół, którego trenerem jest Marek Rogiński, jest na ogół chwalony przez nas w magazynach, zapowiedziach czy podsumowaniach, to wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po pięciu meczach team z Sulmina ma pięć oczek i oczywiste jest to, że zespół chciałby więcej już teraz, natychmiast. Budowanie drużyny jest jednak długotrwałym procesem i pewnych rzeczy nie można przyspieszyć. Sądzimy, że nie można przyspieszyć również tego, by dystans dzielący ich od Remedios się zmniejszył, a gracze w czarnych trykotach mieliby dziś szansę na choć jeden punkt. Uważamy, że Remedios zgarnie pełną pulę.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Kraken – Dream Volley

Godz.: 19:15, boisko nr: 3

Podobnie jak w minionym tygodniu, dziś wieczorem Dream Volley rozegra dwa spotkania w ramach rozgrywek trzeciej ligi Inter Marine SL3. Dzisiejszymi rywalami ‘Marzycieli’ będą ekipy Kraken oraz Stay Win i wydaje się, że będzie to ciut trudniejszy terminarz dla zespołu Mateusza Dobrzyńskiego niż ten z minionego czwartku, kiedy rywalizowali z Wolves Volley oraz Sharksami. O ile ci pierwsi zaprezentowali się naprawdę nieźle i byli bardzo bliscy sprawienia ogromnej niespodzianki, to Sharksi na tle Dream Volley zaprezentowali się już FATALNIE. Do ‘Rekinów’ jeszcze wrócimy, ale pięć zdobytych punktów sprawiło, że Dream Volley wciąż pozostaje w naszych oczach głównym faworytem do awansu do drugiej ligi. Aktualnie są oni liderem trzeciej klasy rozgrywkowej i mają dwa punkty przewagi nad drugą, oraz cztery nad trzecią drużyną w tabeli. Warto przy tym zauważyć, że wspomniane ekipy mają o jedno rozegrane spotkanie więcej, a to z kolei sprawia, że ich sytuacja jest jeszcze lepsza niż mogłoby się wydawać. Aktualnie nie można zapomnieć również o Spontanie, ale to historia na inny czas. Znamiennym jest, że w naszej wyliczance drużyn z ligowego topu, próżno szukać jest drużyny Kraken. Choć konkurencja w ‘dziadowaniu’ jest w obecnej kampanii wybitnie silna to Kraken ma mnóstwo za uszami. Dziś wydaje się to niemal niemożliwe, ale Kraken przegrał między innymi z Sharksami. Biorąc pod uwagę to jak radzą sobie rywale, oraz jaką siłą dysponuje drużyna Jurija Charczuka, twierdzimy, że był to wynik skandaliczny. Wobec nieciekawej formy Krakena, ich potencjalna wygrana zdaje się pozostawać w sferze marzeń.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Hapag-Lloyd – Inter Marine Masters 2

Godz.: 20:15, boisko nr: 1

Wielokrotnie w zapowiedziach, podsumowaniach czy magazynach wspominamy o tym, że drużyna Hapag-Lloyd prezentuje się z meczu na mecz coraz lepiej i z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa pobije oni liczbę punktów z poprzedniej edycji. Dziś postanowiliśmy sprawdzić, czy głoszone przez nas tezy nie są herezjami, a mają poparcie w twardych statystykach. Porównamy siedem wskaźników z sezonu Jesień’25 do aktualnych, z obecnej kampanii:

Liczba błędów na mecz: 22,5 vs 21,8

Ataki na mecz: 14,25 vs 18,6

Bloki na mecz: 5 vs 3,4

Asy serwisowe na mecz: 2,58 vs 2,8

Ataki rywali na mecz: 29,5 vs 27,8

Bloki rywali na mecz: 3 vs 3,6

Asy serwisowe rywali: 8,17 vs 7,2

Wnioski? W stosunku do poprzedniego sezonu Hapag-Lloyd poprawił się w 5 z 7 elementów. Warto przy tym zauważyć, że pełniejszy obraz mielibyśmy dopiero po zakończeniu całej edycji. Nie jest bowiem tajemnicą, że teoretycznie mniej wymagający rywale dopiero są przed 'Pomarańczowymi’. Do takich nie zaliczają się bynajmniej gracze Inter Marine Masters 2, którzy we wtorkowy wieczór będą wyraźnym faworytem spotkania. Gracze Jarosława Garczyńskiego rozegrali w obecnej kampanii sześć spotkań i choć przegrali w nich dwa mecze, to warto podkreślić, że były to spotkania z liderem oraz wiceliderem czwartej ligi. Kiedy 'Mastersi’ rywalizowali jednak z drużynami spoza ligowego topu, to nie mieli problemów ze zwycięstwem. Sądzimy, że dziś wieczorem będzie podobnie i gracze w niebieskich strojach zainkasują komplet oczek.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DHP Oliwa – VB Sulmin

Godz.: 20:15, boisko nr: 2

Inter Marine SL3 nie wybacza nawet najkrótszych momentów, w których drużynie nie idzie najlepiej. Idealnym przykładem na poparcie tej tezy jest przypadek drużyny VB Sulmin, która w obecnej kampanii prezentuje się naprawdę nieźle, a mimo to – znajduje się jedno miejsce 'nad kreską’. Po pięciu rozegranych meczach zespół z Sulmina plasuje się na jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Owszem – mają oni o trzy punkty przewagi nad miejscem barażowym. Dodatkowo, obok kilku innych drużyn, są oni ekipą, która rozegrała pięć, a nie sześć spotkań jak większość ligi. Faktem jest jednak to, że sam rzut okiem na ligową tabelę może wzbudzać w graczach z Sulmina pewną dawkę niepokoju. Dziś wieczorem wszystko może się co prawda zmienić. Rywalem drużyny z Sulmina będzie ekipa DHP Oliwa, która po jednym rozegranym spotkaniu więcej jest o jeden punkt i jedną lokatę wyżej. W obecnej edycji zespół Adama Wyrzykowskiego wygrał dwa z sześciu spotkań i nie jest to z pewnością wynik, który powala kogokolwiek na kolana. W obozie DHP liczą z pewnością na to, że w obecnej kampanii drużynie uda się uniknąć podobnej nerwówki jak ostatnio, w której dopiero mecz barażowy przesądził o ich utrzymaniu w lidze. Czysto teoretycznie – punktowanie z taką średnią jak obecnie powinno na to wystarczyć. Niemniej jednak – od dawna mówi się o olbrzymim potencjale drużyny. Czas najwyższy przestać o tym mówić, a wreszcie to pokazać. Nie ma na to lepszego momentu niż dziś.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Stay Win – Dream Volley

Godz.: 20:15, boisko nr: 3

Oczywistym jest to, że wymarzonym scenariuszem przed wtorkową serią gier jest dla drużyny Dream Volley sięgnięcie po komplet punktów. Choć w obu dzisiejszych starciach są oni dość wyraźnym faworytem, to jednak sześć punktów zdaje się być bardzo trudnym wyzwaniem. Z drugiej strony – pięć oczek byłoby naprawdę świetnym wynikiem, który pozwoliłby graczom w niebieskich trykotach na umocnieniu się na szczycie trzecioligowej układanki. Oczywiście zupełnie inny plan mają na dzisiejszy wieczór gracze Tomasza Bobcowa. Był moment obecnego sezonu, gdzie chwaliliśmy weteranów Inter Marine SL3. Aktualnie ta perspektywa już tak kolorowa nie jest. Zespół dowodzony przez Tomasza Bobcowa w obecnej kampanii wygrał zaledwie jedno z sześciu spotkań i zgromadził w nich sześć oczek. Szczególnie bolesna dla drużyny była ich ubiegłotygodniowa porażka z MiszMaszem. Prawdę mówiąc – gdyby wspomniany mecz zakończył się ich zwycięstwem w stosunku 3-0, a nie porażką 1-2, to MiszMasz nie mógłby przebąkiwać o większej niesprawiedliwości. We wspomnianym meczu zadziałała jednak złota zasada mówiąca o tym, że niewykorzystane okazje się mszczą. Dziwne może być jednak to, że tak doświadczona drużyna mogła sobie na coś takiego pozwolić. Wracając jednak do perspektywy najbliższego meczu i potencjalnej sytuacji, do której może dojść po meczu – Stay Win może znaleźć się w ogromnych tarapatach, jeśli nie uda im się dziś zapunktować. O to będzie jednak niezwykle trudno. Wiele osób wskazuje na to, że pojedynek z Dream Volley zdaje się być tym najtrudniejszym w sezonie Wiosna’26. Z drugiej strony przestrzegamy 'Marzycieli’ przed lekceważeniem rywali. Pokazał to między innymi mecz Stay Win z DSGSA, gdzie faworyt aby wygrać mecz, musiał się niemiłosiernie napocić.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Flota Active Team – Bayer Gdańsk

Godz.: 21:15, boisko nr: 1

Spotkanie dwóch pokiereszowanych rywali. Oj, ten sezon miał wyglądać zupełnie inaczej. Choć obie drużyny po sześciu rozegranych meczach mają dokładnie tyle samo punktów, to mimo wszystko – w naszym odczuciu to Flota znajduje się w gorszej sytuacji. Do tego jeszcze wrócimy. Jeśli chodzi o ekipę Bayer Gdańsk, to wydaje nam się, że w minionej edycji zespół Damiana Harica prezentował nieco wyższy poziom. Sześć pierwszych spotkań poprzedniego sezonu? Pięć imponujących wygranych, w których Bayer pokonywał kolejno Challengers, Flotę, Eko-Hurt, Energę Trefl Gdańsk oraz DHP Oliwę. Aktualny początek jest dla 'Aptekarzy’ o wiele gorszy, a Bayer wygrał trzy z sześciu spotkań, przy czym dwa z drużynami z samego końca ligowej tabeli. Lepsi od 'Aptekarzy’ okazali się z kolei gracze Volleya, Speednetu 2 oraz Inter Marine Masters. Na początku zapowiedzi napisaliśmy jednak, że to Flota zdaje się być w gorszym położeniu. Wszystko z uwagi na przedsezonowe ambicje brązowych medalistów z poprzedniego sezonu. Po udanej kampanii wydawało się bowiem, że powtórzenie tamtego wyniku będzie w obecnej kampanii planem minimum. Od początku celem było to, żeby zespół uzyskał bezpośredni awans. Jak póki co plan ma się do rzeczywistości? Niezbyt dobrze. Zespół Mateusza Iwaniaka przegrał w obecnej kampanii z Energą Treflem, Speednetem 2, a ostatnio – z beniaminkiem drugiej ligi – Hydrą Volleyball Team, a zawód towarzyszący drużynie słychać było w Zakopanem. Jeśli dziś Flota przegra po raz kolejny, to może to być koniec marzeń o podboju drugoligowych parkietów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Tufi Team – Fux Pępowo

Godz.: 21:15, boisko nr: 2

Nie pamiętamy momentu w rozgrywkach Inter Marine SL3, w którym Fux Pępowo miałby podobne kłopoty co obecnie. Zastanawiamy się, czy na kulminacyjny moment nie zbierało się po prostu od dawna. Po świetnym awansie do elity zespół z Pępowa ma ogromne problemy ze zdobywaniem punktów. W pięciu dotychczasowych meczach – 'Koniczynkom’ nie dopisywało szczęście i na piętnaście możliwych punktów Fux zgarnął zaledwie dwa. Choć się tego absolutnie nie spodziewaliśmy, w ostatnim meczu czara goryczy wewnątrz zespołu się przelała i w naszym odczuciu nie da się już wrócić do tego, co było. O co chodzi? Tak jak pisaliśmy w podsumowaniu ich ostatniego meczu oraz w magazynie Inter Marine SL3 – pomiędzy zawodnikami Fuxa doszło w meczu z BEemką do kłótni, a nawet prawdziwego trzęsienia ziemi. Prawdę mówiąc – nie sądzimy, żeby ta sytuacja miała cokolwiek poprawić, a sądzimy, że może być jeszcze gorzej. Tym bardziej przykro, bo po rywalizacji z pierwszoligowymi osiłkami Fux miał w obecnym tygodniu zaplanowane mecze z drużynami z dołu ligowej tabeli i ich sytuacja miała się wreszcie odmienić. To oczywiście nie jest wykluczone, ale wydaje nam się, że dziś faworytem będzie ekipa Tufi Team, która jest modelowym przykładem drużyny ze świetną atmosferą. Choć na przełomie kilku sezonów problemy nie omijały drużyny, to jeszcze nigdy nie widzieliśmy sytuacji choć zbliżonej do tego, co oglądaliśmy ostatnio u ich rywali. W naszym odczuciu Tufi Team jest grupą graczy, która skoczyłaby za sobą w ogień nie tylko na boisku. Jeśli w przyrodzie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, to powinna być ona dziś wynagrodzona, a gracze Pawła Szafrana powinni dziś wygrać. Jak jednak wiemy, życie bywa przewrotne i nie zawsze sprawiedliwe.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Złomowiec Gdańsk – Inter Marine Masters

Godz.: 21:15, boisko nr: 3

Kilka miesięcy w Inter Marine SL3 jest wiecznością. W poprzednim roku obie drużyny zmierzyły się ze sobą dwukrotnie – w kwietniu oraz wrześniu. W obu wspomnianych przypadkach Złomowiec Gdańsk był faworytem spotkania i z taką łatką poradzili sobie bardzo dobrze, wygrywając dwukrotnie w stosunku 2-1. Co ciekawe – już w tym wrześniowym spotkaniu, w sezonie Jesień’25, Złomowiec Gdańsk miał problemy kadrowe, o których dużo pisaliśmy, a mimo to – nie mieli oni problemu z tym, by wygrywać mecze. To nie była tylko i wyłącznie wygrana z Mastersami – do wspomnianego meczu team Witolda Klimasa podchodził po serii kilku wygranych z rzędu. Dziś wspomniany okres i ówczesna forma drużyny zdają się być czymś niemożliwym do osiągnięcia przez Złomowca. Wiecie – Adam Małysz też kiedyś skakał ponad 150 metrów w Willingen, a dziś byłoby to już absolutnie niemożliwe. Przemijanie na naszych oczach jeszcze nigdy nie było tak wyraźne, tak jaskrawe oraz…tak bolesne dla teamu, którego to dotyczy. W dzisiejszym starciu Złomowiec jest stawiany przez nas w roli underdoga spotkania i jeśli faktycznie tak będzie, to będziemy świadkami dziesiątej (!) porażki z rzędu. Rany, jaki to jest bolesny i spektakularny upadek drużyny. Problem w tym, że nie widać tu światełka w tunelu, szansy na poprawę. Oczywiście nie jest to problem Inter Marine Masters. Drużyna Andrzeja Masiaka skończyła w poprzednim sezonie na odległym – jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Dziś są oni absolutną rewelacją drugiej ligi i do starcia podchodzą jako trzecia drużyna w ligowej tabeli. Już po ostatnim wygranym meczu pisaliśmy, że zaczyna robić się bardzo poważnie. Jeśli dziś ponownie wygrają, to zastanawiamy się, czy w drużynie pojawią się pierwsze, bardzo zuchwałe myśli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

MATCHDAY #17

Za nami ostatni dzień meczowy w piątym tygodniu rozgrywek. Z bardzo dobrej strony pokazali się wczoraj Siatkersi, którzy rozbili za komplet punktów VB Inter-Grahen Sulmin. Dobrą formę pokazali również gracze Hydry Volleyball Team, którzy sprawili niespodziankę i wygrali mecz z Flotą Active Team. Zapraszamy na podsumowanie!

CTO Volley – Szach-Mat 2-1 (21-19; 21-15; 19-21)

Czasy w Inter Marine SL3 zmieniają się błyskawicznie. Jeszcze do niedawna gracze CTO Volley do meczu z Szach-Matem podchodzili pełni respektu – historycznie drużyna Dawida Kołodzieja potrafiła im bowiem napsuć krwi. Przed czwartkowym spotkaniem nie mieliśmy jednak wrażenia, że historia mogłaby się powtórzyć. CTO Volley pozostaje obecnie jedyną drużyną w elicie, która nie przegrała jeszcze spotkania, Szach-Mat pozostaje z kolei drużyną, która tego spotkania nie wygrała – i tu mały spoiler: nic się w tej kwestii nie zmieniło. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności spotkania, można zacząć się zastanawiać, ile jeszcze osób musi nie przyjść na mecz CTO, by ci przegrali wreszcie spotkanie. Kolejny mecz – kolejne potężne problemy kadrowe, które prawdę mówiąc były pewną furtką dla Szach-Matu na powalczenie. Ba – pod koniec pierwszego seta po ataku powracającego do składu po dłuższej przerwie Jakuba Króla Szach-Mat wysunął się na prowadzenie 19-17. Choć wygrana była już na wyciągnięciu ręki, nieco inny plan miał dobrze dysponowany duet – Dominik Dzieciuch oraz Mateusz Behrendt. Po blokach tego pierwszego i atakach drugiego gracze CTO odwrócili losy rywalizacji i wygrali premierową partię do 19. Niepowodzenie w pierwszej odsłonie podziałało demotywująco na 'Szachistów’, którzy w drugim secie mieli potężne problemy z przebiciem się przez blok rywali – faworyt wysunął się na prowadzenie 15-10 i dalsza część seta nie przyniosła zwrotu akcji, co oznaczało, że gracze CTO mogli cieszyć się z czternastego zwycięstwa z rzędu! W ostatnim secie Mistrz Inter Marine SL3 zdawał się iść pewnym krokiem w kierunku trzeciego punktu w meczu – choć w pierwszej części wysunął się na prowadzenie 8-4, w dalszej części przebudził się Szach-Mat i finalnie to gracze Dawida Kołodzieja wygrali seta na pocieszenie. Niemniej powodów do optymizmu jest tu jak na lekarstwo – za tydzień z kolei arcyważny mecz z Fuxem Pępowo.

VB Inter-Grahen Sulmin – Siatkersi 0-3 (16-21; 13-21; 17-21)

Oj, teraz to będziemy musieli się napocić. Bo wiecie – krytykować drużynę jest łatwo, mówią, że w leżącego uderza się prosto, ten się przecież nawet nie broni. Prawda jest taka, że w ostatnich tygodniach Siatkersi nie bronili się swoją grą – biorąc to pod uwagę oraz fakt, że w naszym odczuciu forma VB Inter-Grahen Sulmin w ostatnim czasie rosła, team występujący 'w delegacji’ zdawał się być faworytem starcia. Prawdę mówiąc, w żadnym branym przez nas pod uwagę scenariuszu nie spodziewaliśmy się jednak tego, że Siatkersi zagrają jak dawniej – jak czwartoligowy siłacz, z którym lepiej nie zadzierać. Choć 'Bestia’ miała przydługi sezon zimowy, wczoraj wieczorem nastąpiło wybudzenie, po którym ci ruszyli od razu na polowanie. Już w pierwszym secie rzucało się w oczy, że w odróżnieniu od przeciwnika Siatkersom nie przeszkadzała piłka – ci drudzy zachowywali się fatalnie i wyglądali tak, jakby pierwszy raz grali w ten sport. W związku z tym zespół Sebastiana Wilmy nie miał problemów z objęciem prowadzenia 15-9. Mimo przebudzenia i wyższej formy, Siatkersi nie zapomnieli o swojej tożsamości i pozwolili rywalom na doprowadzenie do wyrównania po 15 – jak się po chwili okazało, tylko ich podpuszczali, a kiedy trzeba było, skasowali (21-16). Środkowa partia? Dramat VB Inter-Grahen Sulmin. Rany – co się z Wami dzieje? Przecież tego nie dało się oglądać. My rozumiemy, że gra się tak jak przeciwnik pozwala, ale na litość boską – myśleliśmy, że to co najgorsze jest już za Wami. Kiedy trzeba – Wy jednak podnosicie tę poprzeczkę, przy czym nie w stylu Armanda Duplantisa czy Jeleny Isinbajewej. Wy podnosicie nie o centymetr, a od razu o pół metra, a następnie jak gdyby nigdy nic przeskakujecie ją z zapasem trzydziestu centymetrów. Problem jednak w tym, że ta poprzeczka wyznacza aktualny poziom dziadowania w Inter Marine SL3. Po tym jak na tablicy wyników było 15-7, stało się jasne, że Siatkersi już tego nie wypuszczą (21-13). Patrząc na to, jak dysponowany jest rywal drużyny, Siatkersi uznali, że całkiem spoko pomysłem będzie walka o trzeci punkt. Choć przez długi czas mieliśmy wyrównaną grę i wynik po 14, końcowa faza seta należała już do graczy w niebieskich trykotach, którzy wygrywają po raz pierwszy za komplet punktów od 29 października 2025 roku.

Speedway AWKS – Audiofon Karczemki 1-2 (14-21; 11-21; 21-19)

Zastanawiamy się, jak odebrali czwartkowe zwycięstwo gracze Audiofonu. Nurtuje nas to, czy była to radość z czwartego zwycięstwa w sezonie, czy jednak niedosyt związany ze stratą punktu – bo powiedzmy sobie wprost: po dwóch pierwszych odsłonach absolutnie nic nie wskazywało na to, że gracze Pawła Urbaniaka mogliby mieć problem z postawieniem kropki nad 'i’. Już na początku spotkania zarysowała się olbrzymia przewaga graczy w biało-czerwonych barwach, którzy udowodnili, że wynik barażu sprzed kilku miesięcy nie był przypadkiem – po chwili od pierwszego gwizdka sędziego prowadzili już 12-7. W dalszej części seta gracze AWKS nie mieli absolutnie żadnego pomysłu na to, jak zaskoczyć rywali i osamotniony w tych staraniach Mateusz Sadowski nie okazał się wystarczający – liczba błędów po żółto-czarnej stronie siatki była po prostu porażająca, a Audiofon wygrał tę partię do 14. W środkowej odsłonie dysproporcja pomiędzy drużynami była jeszcze większa – owszem, Audiofon grał świetnie, ale to co wyprawiali gracze Speedway było siatkarskim kryminałem. Po tym jak kolejni gracze z uporem maniaka uderzali prosto w siatkę, rozważaliśmy, czy nie wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom i nie obniżyć siatki o kilkanaście centymetrów – w pakiecie dorzucilibyśmy im powiększenie boiska, które niejednokrotnie okazywało się zbyt małe. Wynik 21-11 w takich okolicznościach nie mógł nikogo dziwić, a całe szczęście dla AWKS, że Audiofon pozwolił im w końcówce na kilka punktów – bo chwilę wcześniej było bowiem 20-6! Ostatni set? Witamy w zwariowanym świecie Inter Marine SL3, gdzie nic nie jest pewne, a sytuacja może przez kilka chwil zmienić się nie do poznania. Wiecie – wsiadacie do samolotu w Polsce gdzie jest minus 15, wysiadacie w Meksyku gdzie jest plus 30 – tak to właśnie wyglądało. Po świetnym początku AWKS wysunął się na prowadzenie 12-4, w dalszej części team z Karczemek rzucił się do odrabiania strat, ale ostatecznie graczom Speedway AWKS udało się ugrać jedynie 19 oczek.

Speednet – Tufi Team 2-1 (22-20; 18-21; 21-9)

W zapowiedziach przedmeczowych nie staraliśmy się nikogo czarować – napisaliśmy wprost, że będzie to pojedynek drużyn, które nie prezentują w obecnej edycji zbyt wysokiej formy. Tak czy siak dla obu ekip był to doskonały mecz na przełamanie. Choć lepiej rozpoczęli gracze Tufi Team, to Speednet błyskawicznie odrobił straty i chwilę po półmetku seta prowadził już 14-11. Po świetnej grze w obronie gracze Tufi Team zdołali doprowadzić w końcówce do wyrównania po 20 – po udanym ataku Mikołaja Skotarka oraz błędzie jednego z rywali z wygranej seta cieszyli się jednak 'Programiści’. Pierwszy set pokazał, że objęcie prowadzenia na początku nie jest zbyt dobrym prognostykiem, i w środkowej partii nie było inaczej. Choć gracze Speednetu rozpoczęli seta od prowadzenia 5-2, to w dalszej części – a jakże – po świetnej grze w obronie i z kontry gracze Tufi doprowadzili do wyrównania, a następnie objęli trzypunktowe prowadzenie 17-14. Choć Speednet podjął jeszcze rękawicę, ostatnie słowo należało do 'Tuffików’, którzy wygrali seta do 18. Osoby śledzące poczynania Tufi Team w obecnym sezonie wiedzą, że aż trzykrotnie przydarzyły im się sety zawstydzające – mowa o porażkach z BEemką do 11 oraz 9, a także z Szach-Matem do 11. Trzy przypadki to nie mało, a w czwartek zdarzył się czwarty i to zdaje się już być poważnym problemem, a nie tylko ciekawostką. Od początku finałowej partii lepiej wiodło się graczom Speednetu, którzy wykorzystali spore problemy w przyjęciu rywali i wysunęli się na prowadzenie 10-5. Jakby tego było mało, w dalszej części gracze Pawła Szafrana popełniali jeszcze bardzo dużo błędów, przez co mogli zapomnieć o wygranej meczu. A Speednet? Z pewnością wygrana pozwoli im złapać wiatr w żagle przed dalszą częścią sezonu.

Dream Volley – Wolves Volley 2-1 (21-18; 13-21; 23-21)

Długo zastanawialiśmy się, jaki będzie wynik spotkania. Z jednej strony dość wyraźnym faworytem meczu była drużyna Dream Volley, z drugiej zaś trudno było nam przejść obojętnie obok stale rosnącej formy 'Wilków’. Choć jesteśmy mniej więcej w jednej trzeciej ligowych zmagań, ekipa Wolves Volley po reformie ligi jeszcze nigdy nie plasowała się tak wysoko. Początek spotkania to jednak przewaga faworyta, który grał doskonale w obronie i wysunął się na prowadzenie 11-6. Choć gra defensywna drużyny Dream Volley mogła robić wrażenie, ofensywa Wolves Volley była w czwartkowy wieczór na naprawdę wysokim poziomie – to właśnie między innymi dzięki temu 'Wilki’ zdołały z czasem zniwelować straty do jednego oczka (17-16). Końcówka seta to jednak przewaga zespołu Mateusza Dobrzyńskiego, który wygrał tę partię do 18. Środkowa odsłona to obraz gry, którego się nie spodziewaliśmy – choć w połowie seta mieliśmy remis po 10, w dalszej części oglądaliśmy doskonałą grę Wolves Volley, która stłamsiła faworyzowanego rywala i wygrała do 13. Wow – to było naprawdę imponujące. Mało brakowało, a w podsumowaniu meczu rozpływalibyśmy się nad dyspozycją 'Watahy’. W trzecim secie rywalizacji – umówmy się – absolutnie nie odstawali od swojego rywala, tocząc z nim wyrównany pojedynek. Ba – na półmetku seta Wolves Volley prowadzili nawet 10-7. Z czasem gra się wyrównała, a końcówka seta należała jednak do Dream Volley, który koniec końców okazał się bardziej poukładaną i zorganizowaną drużyną. Niemniej jednak – po raz pierwszy w obecnym sezonie gracze w niebieskich trykotach znaleźli się w tak poważnych tarapatach.

Team Spontan – Flota TGD Team 3-0 (26-24; 21-16; 26-24)

El partidazo. Rany, jakie to było dobre spotkanie. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że faworytem pojedynku będzie ekipa Team Spontan – w ostatnim czasie Flota TGD Team grała jednak na tyle dobrze, że nie stawialiśmy ich na całkowicie straconej pozycji. Przed meczem uznaliśmy, że drużynę Karoliny Kirszensztein stać na to, by powalczyć co najmniej o seta, a przy odrobinie szczęścia o sprawienie niespodzianki i zwycięstwo z faworyzowanym rywalem. Ostatecznie im się nie udało, ale każdy kto oglądał mecz, doskonale wie, że równie dobrze Flota mogłaby wygrać. W czwartkowy wieczór układ gwiazd był korzystniejszy dla Team Spontan. Choć do pewnego etapu seta wydawało się, że Spontan nie będzie miał problemów z zamknięciem partii na swoich zasadach (17-13), w końcówce sytuacja zaczęła się zmieniać – po czterech błędach w bardzo krótkim odstępie czasu Flota TGD Team doprowadziła do wyrównania po 19. Końcówka seta to walka na przewagi, w której Flota miała nawet piłkę setową, jednak Spontanowi udało się przełamać rywali i to oni cieszyli się z wygranej do 24. Środkowa partia to najmniej interesująca część meczu – pod koniec dobrze grający Spontan prowadził już 18-12 i choć w końcówce Flota zniwelowała nieco straty, Spontan zdołał uniknąć nerwówki z premierowej odsłony (21-16). Ostatni set? Flota prezentowała się w nim naprawdę dobrze i pod koniec prowadziła nawet 18-16 – podobnie jak w premierowej odsłonie miała w górze jedną piłkę setową, ale nie udało jej się ostatecznie wygrać. Team Spontan, choć był w tarapatach, zdołał jednak wygrać za komplet punktów – brawo!

Challengers – Kraken Team 1-2 (17-21; 21-10; 25-27)

Do niedawna pisaliśmy o tym, że w całej lidze pozostało dziesięć drużyn, które jak do tej pory nie zaznały goryczy porażki. Wówczas nie sądziliśmy, że jako pierwsi ‘z paktu’ wyłamią się gracze Challengers. Ci byli przecież w naszych oczach dość wyraźnym faworytem spotkania z Kraken Team. Owszem – w ostatecznym rozrachunku mieli się podzielić ze swoim rywalem punktami, ale wciąż – wygrana to wygrana. Początek spotkania to jednak obopólne badanie się przeciwników. Warto przy tym zauważyć, że poziom sportowy nie był najwyższy. Jeśli chodzi o emocję – również. Ot, klepanie punkt za punkt do stanu 15-15. Im bliżej byliśmy jednak końca tym stawka i ranga seta wzrastała. W najważniejszym dla losów seta momencie – Challengersi zaprezentowali słynna grę ‘na stojąco’. Słabszy moment rywali, błyskawicznie wykorzystali zawodnicy Krakena, którzy cieszyli się z wygranej do 17. Porażka w premierowej odsłonie sprawiła, że Challengersi od początku drugiego seta, wzięli się do ostrej pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po świetnym okresie Grzegorza Boguszewskiego, faworyt wysunął się na prowadzenie 15-5 i wówczas kwestia wygranej była już rozstrzygnięta. Finałowa partia potoczyła się w koszmarny dla Challengersów sposób. Nie dość, że po wyniszczającej grze na przewagi przegrali oni seta do 25, to na dodatek – pod koniec partii boisko z powodu kontuzji stawu skokowego musiał opuścić Fryderyk Górski. Trudno powiedzieć jaki to miało wpływ, ale Challengersi nie zdołali postawić kropki nad ‘i’ i to mimo prowadzenia 20-17. Zamiast tego dali tlen swoim rywalom, którzy po zawziętej walce opuszczali Ergo Arenę z kolejnymi dwoma punktami na koncie.

Dream Volley – Sharks 3-0 (21-14; 21-9; 21-12)

Koszmar ‘Rekinów’ powrócił ze zdwojoną mocą. Bądźmy uczciwi – przed meczem stawialiśmy na to, że Dream Volley zdobędzie komplet punktów i faktycznie się nie pomyliliśmy. Sądziliśmy przy tym, że zespół Pavlo Kudinova zaprezentuje jednak nieco lepszą siatkówkę. Niestety dla nich, to co oglądaliśmy na boisku numer 2 sprawiało, że kilkukrotnie było nam ich po prostu żal. Rany, co to była za słabizna. Dość powiedzieć, że spośród wszystkich 141 (!) spotkań w obecnym sezonie, to właśnie Sharksi mogą ‘pochwalić się’ pobiciem rekordu. A to, że niechlubnego? Któż by się przejmował. O co chodzi? Ano o to, że Dream Volley w meczu z beniaminkiem trzeciej ligi zdobył aż 14 punktów po asach serwisowych. Rany – to się na trzecioligowym szczeblu po prostu nie wydarza. No właśnie, ale czy ‘jutro’ Dream Volley będzie w ogóle w tej trzeciej lidze grał? Idąc dalej – czy Sharski będą grali w trzeciej? Bo wiecie – wydaje nam się, że za pół roku, obie drużyny będą dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. Dream będzie grał w drugiej, a Sharksi w czwartej lidze. Wówczas wytłumaczenie wydarzeń z czwartkowego meczu nie jest już tak abstrakcyjne i znajdujemy w tym sporo zrozumienia. A sam mecz? Tu naprawdę nie ma o czym za specjalnie mówić. Dysproporcja była po prostu ogromna, a w porównaniu do wcześniejszego rywala Dream – Wolves Volley, ‘Rekiny’ zaprezentowali się fatalnie. Na koniec jeszcze słówko o Michale Hawryliku. Byłoby bowiem czymś absolutnie obrzydliwym gdybyśmy o tym nie wspomnieli. Skrzydłowy ‘Marzycieli’ miał w meczu aż…osiem asów serwisowych i jest to jeden z siedemnastu najlepszych wyników w historii niemal 4 tysięcy spotkań. Warto przy tym zaznaczyć, że znaczna większość z nich to mecze z absolutnym dołem czwartoligowej tabeli – brawo!

Flota Active Team – Hydra Volleyball Team 1-2 (21-16; 20-22; 17-21)

‘Myślał Flociarz o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli’. Po bardzo łatwym zwycięstwie ze Złomowcem Gdańsk, zespół łysego gangusa Mateusza Iwaniaka rywalizował z beniaminkiem trzeciej ligi – Hydrą Volleyball Team – i miał nadzieje na doskoczenie do ścisłego ligowego topu. Ci drudzy, czytając zapowiedzi przedmeczowe, mogli mieć poczucie żalu pomieszane z niesprawiedliwością – Hydra była bowiem skazywana na porażkę i na to, że w dalszej części sezonu będzie walczyć o utrzymanie w drugiej lidze. Precyzując – Redakcja nie pisała o Hydrze zbyt pochlebnie. Cała narracja z zapowiedzi broniła się jednak w pierwszym secie rywalizacji – to Flota była stroną dominującą i po sporej liczbie błędów w ataku 'Bestii’ wysunęła się na prowadzenie 15-11, a następnie bez najmniejszych problemów wygrała partię do 16. Początek drugiego seta był pewnym potwierdzeniem tego, co już widzieliśmy – Hydra na tle rozpędzonego rywala prezentowała się dość blado i w konsekwencji przegrywała już sześcioma oczkami (14-8). Zastanawiamy się, czy ktokolwiek oglądający spotkanie przewidział, że w secie dojdzie do totalnego zwrotu akcji. Choć po chwili było już 18-12, to pod koniec seta faworyt zupełnie się pogubił i sześć kolejnych punktów zdobył beniaminek drugiej ligi (18-18). Mimo to Flota zdołała zrobić przejście i jeszcze przy stanie 20-18 sytuacja wydawała się być dość oczywista – rywal doprowadził do wyrównania, ale w momencie kiedy zrobiło się groźnie, faworyt miał odjechać. Nic bardziej mylnego. Po dwóch blokach Hydry oraz dwóch błędach w ataku Floty beniaminek zdołał doprowadzić do wyrównania w setach. Cała ta sytuacja mocno rozsierdziła graczy w fioletowych strojach, którzy mieli przecież wygraną meczu na wyciągnięciu ręki – jak się po chwili okazało, kolejne kłopoty miały jednak nadejść. W trzecim secie pozytywnie nakręcona Hydra wysunęła się na prowadzenie 17-15 i po chwili stała się sprawcą sporej niespodzianki, wskakując na wysokie piąte miejsce w ligowej tabeli – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #17

Przed nami ostatni dzień meczowy w piątym tygodniu rozgrywek. Ciekawie zapowiada się starcie drużyn, które kilka miesięcy temu walczyły w meczu barażowym o prawo gry w drugiej lidze. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w meczu na przełamanie, w którym Speednet podejmie Tufi Team. Zapraszamy na zapowiedź!

CTO Volley – Szach-Mat

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Liga ułożyła się w obecnym tygodniu niemal idealnie dla CTO Volley – i to pomimo faktu, że ci nie musieli nawet wychodzić na parkiet. Wiadomo – nic tak nie cieszy Polaka jak krzywda największego rywala. Pół żartem, pół serio mówimy tu o porażce pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 i historycznie najgroźniejszego rywala CTO Volley – ekipy Merkurego. Jakby tego było mało, w obecnym tygodniu punktami podzielili się również brązowi medaliści poprzedniego sezonu – AiP – oraz jeden z głównych pretendentów do mistrzostwa, MPS Volley. W związku z tym, a przede wszystkim świetną grą graczy w pomarańczowych strojach, CTO pozostaje głównym pretendentem do mistrzowskiego tytułu. Aktualnie do pierwszego miejsca Mistrz traci zaledwie jeden punkt, warto jednak zaznaczyć, że mają oni o co najmniej jedno spotkanie mniej od drużyn wyprzedzających ich w tabeli. Biorąc pod uwagę, że dziś zmierzą się z pogrążoną w kryzysie drużyną Szach-Matu, perspektywa świątecznego obiadu zapowiada się wybornie – wszystko wskazuje bowiem na to, że przed dalszą częścią sezonu gracze CTO będą przystępować z 'pole position’. To oczywiście koszmarna perspektywa dla Szach-Matu i z całą pewnością gracze Dawida Kołodzieja będą chcieli odmienić swój los. W obecnej kampanii 'Szachiści’ rozegrali cztery spotkania i wciąż pozostają jedną z nielicznych ekip w całej lidze, które nie zdołały wygrać choćby jednego spotkania – dodatkowo w ostatnim czasie uznaliśmy, że spośród wszystkich pierwszoligowców to właśnie Szach-Mat prezentuje się obecnie najsłabiej. Jeśli ich sytuacja szybko się nie zmieni, to po kilku sezonach w elicie Szach-Mat może spaść do drugiej klasy rozgrywkowej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – Siatkersi

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Obecny sezon w wielu płaszczyznach odbiega od tego, co pamiętamy z poprzednich edycji. Wspominając stare czasy, trudno nie dojść do konkluzji, że kiedy grali faworyci – ci nie zawodzili i najzwyczajniej w świecie wygrywali. W obecnej edycji jest jednak cała grupa drużyn, które nie są w stanie grać na podobnym poziomie co w przeszłości. Piszemy o tym teraz, bo trudno nie wrzucić do tej grupy dzisiejszych przeciwników – Siatkersów i mimo wszystko VB Inter-Grahen Sulmin. Choć ci drudzy wygrali trzy ostatnie spotkania, to wciąż daleko im do topowej formy – owszem, drużyna gra lepiej z meczu na mecz i wydaje nam się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, ale fakt jest taki, że często drużyna się męczy. Tak było chociażby we wczorajszym starciu z ACTIVNYMI, gdzie byli oni dość wyraźnym faworytem. Owszem, finalnie wygrali, ale w meczu nie brakowało im fury szczęścia. Ok, takie spotkania też trzeba umieć wygrywać i za odwrócenie losów rywalizacji graczom z Sulmina należą się słowa uznania. Podobne problemy co VB Inter-Grahen Sulmin chciałaby mieć z pewnością zespół Siatkersów. Rany – jakim oni są w obecnym sezonie rozczarowaniem. Panie i Panowie, co się stało, że to wszystko zabrnęło w tak ciemną uliczkę? Czemu dziś leje Was każdy? Z kim chcecie rywalizować w następnych meczach – ekipą protokolantów z Panią Agnieszką na czele czy ekipą ochroniarzy z Ergo Areny? Ok – jakieś bardzo drobne oznaki poprawy widzieliśmy w ostatnim meczu. Może uda im się wreszcie zaskoczyć dzisiaj?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speedway AWKS – Audiofon Karczemki

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Nie da się napisać zapowiedzi tego spotkania, nie wracając do wydarzeń z przeszłości. Przez wiele tygodni poprzedniego sezonu wydawało się, że Audiofon Karczemki nie będzie miał problemu z zagwarantowaniem sobie spokojnego utrzymania w trzeciej lidze – z drugiej strony trudno było nam sobie wyobrazić, że bardzo dobrze zorganizowana drużyna Speedway AWKS nie zdoła zapewnić sobie bezpośredniego awansu. Ostatecznie nałożyły się na siebie dwie mało prawdopodobne okoliczności i w efekcie obie drużyny spotkały się w bezpośrednim starciu barażowym pod koniec listopada 2025 roku. We wspomnianym meczu zespół z Karczemek rozstrzygnął baraż na swoją korzyść już w dwóch pierwszych setach, które wygrał do 18 oraz 13. Choć wydawało się, że Speedway AWKS będzie musiał 'kiblować’ w czwartej lidze, z ligi nieoczekiwanie wycofał się trzecioligowy Maritex – to oznaczało, że prawo gry w trzeciej lidze zapewniła sobie drużyna, która kilka miesięcy wcześniej przegrała batalię o to miejsce. Jak pokazują wyniki w obecnym tygodniu, takie rozstrzygnięcie barażu nie było przypadkiem – w obecnym sezonie Audiofon radzi sobie w trzeciej lidze znacznie lepiej i to oni będą faworytem dzisiejszego starcia. Prawdę mówiąc, stawiamy na to, że gracze Pawła Urbaniaka sięgną dziś po komplet punktów – sytuacji nie zmienia tu fakt, że gracze Speedway AWKS radzą sobie w trzeciej lidze coraz lepiej, bo na świetnie dysponowanego rywala raczej jednak nie wystarczy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Speednet – Tufi Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

No, nie jest to wymarzony początek sezonu w wykonaniu obu drużyn. Ba – nie jest dobrze i choć jesteśmy dopiero na finiszu piątego tygodnia rozgrywek, obie ekipy zdążyły się już znaleźć w poważnych tarapatach. O ile w przypadku zespołu Tufi Team nie jest to przesadnie zaskakujące – team bardzo często po dziewięciu spotkaniach sezonu zostawał zaszeregowany do grupy spadkowej – tak sytuacja Speednetu jest już nieco inna. Oczywiście wiele rzeczy może się jeszcze wydarzyć, ale kiedy wsłuchamy się w głosy społeczności Inter Marine SL3, usłyszymy, że zarówno Speednet jak i Tufi Team mają aktualnie dość małe szanse na to, by załapać się do grupy mistrzowskiej. Jeśli faktycznie miałoby się to potwierdzić, obie ekipy po raz kolejny musiałyby walczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej – a to oczywiście fatalna wiadomość, bo prawdę mówiąc, w obecnej kampanii nie widzimy ani jednego pewniaka do spadku. W pierwszej lidze nie ma ani Staltestu, ani Czerepachów – nie ma po prostu sytuacji, w której spadek którejś z drużyn byłby przesądzony na tak wczesnym etapie rozgrywek. Która z drużyn dziś wygra? Nie mamy przekonania – wiemy natomiast, że sytuacja drużyny, która przegra, stanie się nie do pozazdroszczenia. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem pozostają dziś gracze Tufi Team.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Dream Volley – Wolves Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

W minionym tygodniu drużyna Dream Volley pauzowała – trzeba przyznać, że odpoczynek im się przydał i należał. Na inaugurację zespół Mateusza Dobrzyńskiego rozegrał bowiem trzy spotkania, w których za każdym razem odnosił zwycięstwa. Na rozkładzie 'Marzycieli’ mamy Speedway AWKS, Staltest Pomorze oraz MiszMasz. Patrząc na to, jak radzą sobie obecnie trzy wymienione drużyny, wygrane we wspomnianych meczach były raczej obowiązkiem. Z drugiej strony pamiętamy doskonale, że w przeszłości Dream Volley potrafił w takich meczach bardzo mocno zawodzić, co z czasem niosło za sobą przykre konsekwencje. Biorąc pod uwagę sytuację w tabeli oraz aktualną formę trzecioligowców, dziś Dream Volley czeka najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań w obecnym sezonie. Warto zwrócić bowiem uwagę na to, że na koniec minionego tygodnia zespół Wolves Volley plasował się na bardzo wysokim, trzecim miejscu w ligowej tabeli – prawdę mówiąc, nie przypominamy sobie momentu, w którym 'Wataha’ byłaby w tabeli tak wysoko. Ok – przed dzisiejszym spotkaniem mają oni rozegrane o dwa spotkania więcej niż Dream Volley, ale nie odbiegają przecież liczbą spotkań od trzecioligowej średniej. O wygraną będzie dziś bardzo trudno i nie wróżymy ‘Wilkom’ większych szans na zwycięstwo. Z drugiej strony biorąc pod uwagę problemy kadrowe 'Marzycieli’, które się jeszcze nie skończyły, nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza. Dodatkową, extra mobilizacją dla zespołu 'Wilków’ będzie zapewne również fakt, że w przedostatnim magazynie środkowy Dream Volley – Tomasz Nurzyński – wyrażał umiarkowaną ekscytację dotyczącą gry Wolves Volley. Historycznie takie rzeczy potrafiły się 'brzydko zestarzeć’ – czy dziś będzie podobnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Team Spontan – Flota TGD Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Po dłuższej przerwie na parkiety Inter Marine SL3 wracają gracze Team Spontan, którzy swoje ostatnie spotkanie w lidze rozegrali 12 marca. Jak do tej pory zespół Piotra Raczyńskiego rozegrał w kampanii Wiosna’26 najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich ekip w całej 52-drużynowej stawce. Biorąc pod uwagę to, że według społeczności Inter Marine SL3 Spontan miał być jednym z faworytów w walce o drugą ligę, początek sezonu oceniamy dość surowo – jak do tej pory gracze Piotra Raczyńskiego rywalizowali z Kraken Team, Sharksami oraz MiszMaszem i choć nie mówimy tu absolutnie o trzecioligowym topie, Spontan zgarnął w tych meczach zaledwie sześć na dziewięć możliwych punktów. Jeśli dalsza przygoda drużyny będzie wyglądała podobnie, nie zdziwimy się, jak awans w obecnym sezonie po raz kolejny wymknie im się z rąk. Aktualnie sytuację Spontana ratuje fakt, że inni drugoligowi faworyci – jak Challengers czy DSGSA – również punktują ze średnią oscylującą wokół dwóch oczek na mecz. Jeśli chodzi o dzisiejszych rywali Spontana – Flotę TGD Team – to w ostatnim czasie mieliśmy dość nieoczekiwany zwrot akcji. Po pierwszych dwóch meczach sezonu byliśmy dla Floty niezwykle krytyczni i uznaliśmy nawet, że mogą mieć potencjalny problem z utrzymaniem – po dwóch kolejnych spotkaniach nasza perspektywa jest już zupełnie inna, a zespół podejdzie do meczu jako aktualna drużyna tygodnia. Choć co niektórzy mogą deprecjonować taką formę wyróżniania drużyn, w naszym odczuciu Flota nabierze po tym wiatru w żagle – inną kwestią jest jednak to, że na faworyzowanego rywala może to dziś nie wystarczyć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Challengers – Kraken Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Ależ musiały się uśmiechnąć mordki graczy Kraken Team, gdy ci zobaczyli, że mecz z Challengersami został zaplanowany na godzinę 21:30. W ostatnim czasie wraz z kapitanem drużyny – Robertem Skwierczem – doszliśmy do konkluzji, że team radzi sobie najlepiej, grając o późnych godzinach. Ich najlepsze spotkanie z obecnego sezonu? Starcie z 18 marca, kiedy rywalizowali z bardzo mocną w obecnym sezonie ekipą Audiofonu Karczemki – choć spotkanie zakończyło się 'tylko’ podziałem punktów, trudno nie odnieść wrażenia, że w dwóch rozegranych setach Kraken Team wskoczył na bardzo wysoki poziom. Ok – pozostaje nam wyłącznie sfera gdybania, ale gdyby tak wysoki pułap byli w stanie utrzymać nie przez dwa sety, a cały sezon, prawdopodobnie byliby w stanie powalczyć o podium rozgrywek. Dzisiaj o udowodnienie tezy z początku zapowiedzi będzie jednak wybitnie trudno – rywalem 'Bestii’ będzie bowiem ekipa Challengers, która w obecnym sezonie rozegrała cztery spotkania i przed dzisiejszą serią gier pozostaje jedną z czterech niepokonanych drużyn w trzeciej lidze. Chyba nikt nie ma dziś wątpliwości, że zespół Wojciecha Lewińskiego jest w obecnym sezonie w stanie powalczyć o powrót do drugiej ligi – w naszym odczuciu w realizacji założonego celu mogą im przeszkodzić jednak oni sami. W czterech rozegranych do tej pory spotkaniach ani razu nie udało im się wygrać za komplet punktów i narzucone na początku sezonu tempo trzeba po prostu podkręcić. Warto przy tym zauważyć, że jak do tej pory gracze w niebiesko-różowych barwach mieli stosunkowo łatwy terminarz, który z czasem będzie coraz trudniejszy – dzisiejszy rywal jest tego potwierdzeniem i prawdę mówiąc, trudno wyobrazić nam sobie, by Kraken opuszczał dziś halę 'na pustaka’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Dream Volley – Sharks

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Coś niepokojącego dzieje się z Sharksami w obecnym sezonie. Team Pavlo Kudinova po awansie do trzeciej ligi rozpoczął sezon od trzech porażek, w których na dziewięć możliwych punktów zgarnął zaledwie jeden – stało się to w meczu inaugurującym zmagania, kiedy rywalizowali z Challengersami. Kolejne dwa mecze to spotkania z Team Spontan oraz Stay Win. Choć w tym pierwszym zespół rywalizował z trzecioligowym mocarzem, to biorąc pod uwagę fakt, że jeden z graczy Spontana doznał w trakcie meczu kontuzji i 'Spontaniczni’ musieli przemodelować skład, można się było pokusić o choć jeden punkt – zamiast tego obejrzeliśmy bezbarwną grę, w której Rekiny były zupełnie bezradne. W kolejnym meczu beniaminek rywalizował z drużyną Stay Win, która od kilku lat regularnie ma problemy z utrzymaniem w trzeciej lidze – rywalizując z takim rywalem, trzeba pomyśleć o punktach, a mimo to skończyło się olbrzymim rozczarowaniem i porażką 0-3. Po wspomnianym meczu pokusiliśmy się nawet o tezę, że 'Rekiny’ zmierzają w kierunku czwartej ligi. Co się wydarzyło później? Zespół sensacyjnie wygrał z Krakenem w stosunku 2-1, co rozpaliło nadzieje na lepsze jutro – jak się jednak okazało w kolejnym meczu, zespół doznał kolejnego rozczarowania i porażka 0-3 z Audiofonem oraz perspektywa dzisiejszego meczu z Dream Volley sprawia, że sytuacja Sharks robi się powoli bardzo nieciekawa. Trudno bowiem wyobrazić sobie scenariusz, w którym Dream Volley nie zrobiłby dziś dwóch kroków w kierunku upragnionej drugiej ligi. Wiele osób wskazuje na to, że to właśnie oni są faworytem numer 1 i jeśli faktycznie tak jest, 'Marzyciele’ takie spotkania jak dziś muszą wygrywać – i to na dodatek za komplet punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Flota Active Team – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Wczorajszy wieczór ułożył się dla Floty Active Team w wymarzony sposób. Przypomnijmy, że zespół Karoliny Kirszensztein rywalizował z pogrążonym w kryzysie Złomowcem i wspomniane spotkanie zakończyło się zwycięstwem za komplet punktów. W naszym odczuciu nie tylko bardzo ważne z uwagi na tabelę, ale również, a może przede wszystkim, na morale drużyny, które po meczu ze Speednetem 2 zdawały się szorować po ligowym dnie. Wygrana za komplet oczek sprawiła, że Flota poprawiła swoje nastroje i dziś będzie dość wyraźnym faworytem spotkania z beniaminkiem drugiej ligi – Hydrą Volleyball Team. Do dzisiejszego starcia zespół Sławomira Kudyby podejdzie jako dziewiąta drużyna w ligowej tabeli, która po pięciu rozegranych meczach ma osiem oczek na swoim koncie. Pamiętając jak potoczył się sezon, w którym Hydra walczyła o utrzymanie między innymi z Flotą, nie chcemy sprzedawać im marzeń, obiecując ile punktów wystarczy do tego, by utrzymać się w drugiej lidze. Już kiedyś pisaliśmy o tym, że 14-15 punktów zdaje się być bezpiecznym wynikiem, a jak się skończyło, każdy pamięta. Choć trudno o jednoznaczne wnioski, dużo wskazuje na to, że planem drużyny jest zapewnienie sobie bezpiecznego utrzymania i póki co wygląda to naprawdę nieźle. Niemniej jednak Hydra powinna szukać punktów w każdym meczu – również dzisiaj.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #16

Za nami szesnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W środę kolejne spotkania wygrali liderzy pierwszej, drugiej oraz czwartej ligi – BEemka pokonała Fuxa Pępowo, Volley Gdańsk ograł Energę Trefl Gdańsk, a Tiger Team – Inter Marine Masters. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Volley Gdańsk 1-2 (20-22; 12-21; 21-18)

Nie ma co do tego wątpliwości – starcie na boisku numer 1 było absolutnym hitem drugoligowych zmagań. Naprzeciw siebie stanęły drużyny, które w obecnej kampanii radzą sobie bardzo dobrze. Choć w kilku ostatnich meczach w Typerze SL3 stawialiśmy na przeciwników Energii Trefla Gdańsk i finalnie źle na tym wychodziliśmy, postanowiliśmy raz jeszcze zaryzykować. Utrzymując szacunek do poprzednich rywali Trefla, nie sposób nie zauważyć, że w środowy wieczór team Ariela Fijoła mierzył się z prawdziwym zawodnikiem wagi ciężkiej. Zdecydowana większość obecnej kadry Volleya mogłaby zapozować jak niegdyś Michael Phelps ze wszystkimi zdobytymi medalami – warto przy tym zauważyć, że gracze Volleya nie wyglądaliby tu jak 'ten gorszy kuzyn’. Przechodząc do spotkania – pierwszy set był absolutną ozdobą drugoligowych rozgrywek. Co ciekawe, nie dość że była to bardzo wyrównana partia, to po obu stronach siatki oraz trybunie, która niosła 'gdańskie lwy’ po kolejne ligowe punkty, nie brakowało uszczypliwości. Choć do pewnego momentu karta sprzyjała Enerdze Trefl Gdańsk, końcowa faza seta należała już do jednej z czterech najbardziej doświadczonych drużyn w lidze – należała do Volleya, który rozegrał w Inter Marine SL3 niemal dwieście spotkań (22-20). Środkowa partia ułożyła się kapitalnie dla faworyta, który radził sobie świetnie w obronie i wykończeniu akcji, nie mając najmniejszego problemu z wygraniem seta do 12. Ostatni set to zwrot akcji – zazwyczaj w meczach Trefla było tak, że to oni przegrywali trzecią odsłonę po wygraniu dwóch pierwszych. Tym razem było jednak inaczej. Warto przy tym zauważyć, że wygrana nie przyszła im łatwo – pod koniec to Volley prowadził 17-15 i zdawał się być na doskonałej drodze do zwycięstwa za pełną pulę. Końcówka to jednak popis Stanisława Kozłowskiego, którego trzy skuteczne ataki przypieczętowały podział punktów w meczu (21-18).

VB Inter-Grahen Sulmin – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (21-18; 15-21; 21-16)

Choć gra oraz dyspozycja VB Inter-Grahen Sulmin pozostawia jeszcze sporo do życzenia, trudno nie odnieść wrażenia, że jest już coraz lepiej. Teza ta ma poparcie również w wynikach – trzy ostatnie spotkania drużyny w czarnych trykotach to zwycięstwa z TKKF Flotą, Aquą Volley i wczoraj z ACTIVNYMI Gdańsk. Not bad. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na to, że mało brakowało, a nasza narracja mogłaby być dziś zupełnie inna – wszystko za sprawą pierwszego oraz trzeciego seta rywalizacji, w których było naprawdę blisko tego, by górą byli ACTIVNI. Jako że ci wygrali również środkową partię, zwycięzca meczu mógłby być inny. Tak czy siak ACTIVNI mogą czuć spory niedosyt, bo w środowy wieczór team Artura Kurkowskiego przegrał już czwarte spotkanie w obecnej kampanii, choć w kilku przypadkach – w tym również wczoraj – mogło to wyglądać nieco inaczej. Premierowa odsłona mogła się naprawdę podobać – było to bardzo dobre, czwartoligowe granie. Po połowie seta na tablicy wyników mieliśmy remis 14-14, a następnie 17-17. Choć kolejny punkt dający prowadzenie zdobyli ACTIVNI (18-17), końcowa faza seta należała już do graczy z Sulmina, którzy po atakach dobrze dysponowanego w ostatnim czasie Jonatana Drygiela cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Niepowodzenie w pierwszej odsłonie nie złamało jednak graczy Artura Kurkowskiego, którzy od początku drugiego seta ruszyli do ataku i wysunęli się na prowadzenie 12-7, by w dalszej części trzymać rywala na bezpiecznym dystansie i doprowadzić do wyrównania w setach (21-15). Ostatni set rozpoczął się kapitalnie dla drużyny Artura Kurkowskiego, którzy po ataku środkowego Dominika Bracha prowadzili tak samo jak w drugiej odsłonie (12-7). Kiedy wydawało się, że i epilog będzie taki sam, team się całkowicie pogubił – po drugiej stronie siatki z bardzo dobrej strony pokazał się natomiast Michał Treder, który walnie przyczynił się do odwrócenia losów rywalizacji i trzeciej wygranej z rzędu swojej drużyny. Brawo!

Aqua Volley – Only Spikes 3-0 (21-12; 22-20; 21-19)

W wywiadzie przedmeczowym z libero drużyny Only Spikes – Damianem Jabłońskim – zapytaliśmy nieco przewrotnie, czy w czwartej lidze jest jeszcze jakakolwiek drużyna, z którą Only Spikes nie mogliby podjąć walki. Nie ukrywamy, że odpowiedź nam zaimponowała, bo brzmiała: nie. Po kilku chwilach mieliśmy okazję sprawdzić, jak ma się to do rzeczywistości i… na początku spotkania byliśmy nieco rozczarowani. Pisząc w skrócie – zespół Only Spikes nie mógł poradzić sobie z dobrą zagrywką rywali i pod koniec premierowej partii przegrywał już 17-9, co sprawiło, że obie drużyny myślami były już przy środkowej partii (21-12). Cała sytuacja wyglądała dość podobnie jak przed tygodniem, gdzie Only Spikes byli całkowicie bezradni w jednym secie z Chilli, by w kolejnym zagrać już zdecydowanie lepiej. Środkowa partia to wreszcie granie, na jakie czekaliśmy. Choć chwilę po półmetku seta Aqua Volley prowadziła 13-8, dalsza część środkowej partii to mozolne, aczkolwiek sukcesywne odrabianie strat przez graczy w żółtych trykotach. Sztuka ta graczom Patryka Łabędzia udała się w prawdopodobnie najlepszym dla widowiska momencie – przy stanie 19-19. Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć, że w schyłkowej fazie seta nie mieli ani jednej piłki setowej. Po krótkiej chwili gracze Mateusza Drężka postawili finalnie kropkę nad 'i’, wygrywając do 20. Ostatni set to kolejna próba graczy w żółtych strojach. Choć i tym razem było blisko, a team prowadził w końcówce 18-17, to zespół Patryka Łabędzia nie wytrzymał w końcówce, a z wygranej seta cieszyli się gracze, którzy w minionej edycji rywalizowali na trzecioligowych parkietach.

MiszMasz – Stay Win 2-1 (23-21; 21-18; 18-21)

W zapowiedzi przedmeczowej podkreślaliśmy, że historycznie obie drużyny prezentowały dość podobny poziom – wczorajsze spotkanie to w naszym odczuciu potwierdziło. Obraz gry od pierwszego gwizdka sędziego był naprawdę przyjemny do oglądania, a w secie nie brakowało zwrotów akcji. Lepiej w spotkanie weszli gracze MiszMaszu, którzy po punktach świetnie dysponowanego Andrzeja Lubańskiego wysunęli się na prowadzenie 7-4. Z czasem sytuacja się jednak zmieniła i pod koniec seta to gracze Stay Win wysunęli się na prowadzenie 18-16. Kiedy wydawało się, że team Tomasza Bobcowa dopnie po chwili swego, MiszMasz za sprawą skrzydłowych – Michała Balceraka oraz Mateusza Berbeki – odrobił straty, a nawet wysunął się na prowadzenie 20-19. Jak możecie się domyślić – to nie był ostatni zwrot akcji, były jeszcze dwa. Kolejną piłkę setową mieli gracze Stay Win, którzy mieli nawet piłkę w górze – niestety błąd popełnił ich środkowy i to nie uszło drużynie płazem. Ostatecznie pierwszą, bardzo ciekawą partię wygrali gracze MiszMaszu – wow! Środkowa odsłona nie była już tak emocjonująca, co nie oznacza bynajmniej, że i tu nie mieliśmy tak bardzo lubianych w Inter Marine SL3 zwrotów akcji. Pod koniec seta gracze Stay Win prowadzili bowiem 16-13, a mimo to w jednym ustawieniu mieli potężne problemy z przyjęciem, co kosztowało ich wygraną partii. W trzecim secie gracze Stay Win – którzy, umówmy się, w meczu nie grali źle – wskoczyli na jeszcze wyższy poziom. Po wyraźnie lepszej grze w obronie oraz przyjęciu wysunęli się na prowadzenie 10-3, a choć z czasem gracze MiszMaszu zbliżyli się na bliski dystans (18-17), to finalnie Stay Win zdołali zrobić przejście i wygrali seta do 18. Mimo to sądzimy, że po meczu mogą czuć niedosyt.

Speednet 2 – VB Sulmin 2-1 (16-21; 24-22; 21-18)

Przyznamy szczerze – nie liczyliśmy na to, że starcie pomiędzy Speednetem 2 a VB Sulmin będzie jednym z najciekawszych spotkań w obecnym tygodniu. W zapowiedzi uznaliśmy, że będzie to raczej klasyka gatunku, w której Speednet dość gładko wygra dwa sety, a w trzecim – w swoim zwyczaju – będzie miał problem z postawieniem kropki nad 'i’. Tymczasem owszem, zgadza się wynik, ale przebieg gry i okoliczności wygranej Speednetu to naprawdę ciekawa historia. Spotkanie nie rozpoczęło się bowiem zbyt dobrze dla 'Programistów’, którzy w pierwszej odsłonie mieli widoczne problemy z wykończeniem ataków. Choć sami popełniali mało błędów, to nic im to nie dało, bo trudno było im się dobić do parkietu – po bardzo dobrej grze w obronie drużyny z Sulmina oraz skutecznych kontrach team Daniela Bąby wygrał tę partię do 16. Na początku drugiego seta zespół w czerwono-czarnych strojach zdawał się iść za ciosem (11-8), sytuacja zaczęła się jednak obracać na ich niekorzyść w dalszej części partii. Końcówka seta to bardzo emocjonująca odsłona, w której nie brakowało efektownych i długich wymian – ostatecznie po dwóch skutecznych atakach Kacpra Kowalewskiego Speednet zdołał wyszarpać rywalom zwycięstwo z rąk i mogli cieszyć się z wyrównania stanu rywalizacji. Ostatni set to już partia, w której Speednet był ewidentnie na fali – tuż po półmetku dobrze dysponowana drużyna 'Programistów’ wysunęła się na prowadzenie 13-10. Choć w dalszej części Sulmin zdołał jeszcze wyrównać, to po bardzo dobrej grze w bloku w końcówce 'Programiści’ zapewnili sobie czwarte zwycięstwo w sezonie. Brawo!

Tiger Team – Inter Marine Masters 2 2-1 (21-19; 21-13; 17-21)

Spotkanie pomiędzy Tiger Team a Inter Marine Masters było anonsowane jako jedno z najciekawszych w obecnym tygodniu rozgrywek. Naprzeciw siebie stanęła drużyna, która wygrała w obecnym sezonie wszystkie dotychczasowe spotkania i pewnym krokiem zdaje się zmierzać do trzeciej ligi – po przeciwnej stronie siatki mieliśmy zaś 'Mastersów’, którzy poza spotkaniem z Remediosem również notowali bardzo dobre wyniki. Mimo to faworytem meczu zdawali się być gracze Tiger Team. Pierwszy set rywalizacji był jednocześnie tym zdecydowanie najciekawszym – od samego początku obie drużyny szły 'łeb w łeb’ i taki stan potrwał do wyniku po 14. W dalszej części po atakach Marcina Kwidzińskiego oraz Michała Sadowskiego zarysowała się nieznaczna przewaga 'Tygrysów’ (20-18) i choć w końcówce zrobiło się jeszcze gorąco, Tiger Team zamknął po chwili seta na swoich zasadach, wygrywając do 19. Środkowa odsłona to już zupełnie inna gra – partia, w której przewaga faworyta była niekwestionowana i absolutnie niezagrożona. Nie ma się co temu dziwić, set rozpoczął się bowiem od prowadzenia faworyta w stosunku 8-1, a dalsza część nie przyniosła żadnego zwrotu akcji – Tiger cieszył się po chwili z szóstego zwycięstwa w sezonie Wiosna’26. Graczom Inter Marine Masters pozostała walka o trzeci punkt w meczu i od początku byliśmy świadkami wyrównanej gry obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 16. Chwilę później skutecznymi atakami popisał się jednak Mariusz Skierkowski, co pozwoliło 'Mastersom’ wygrać partię do 17.

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk 2-1 (18-21; 21-14; 21-17)

Niedosyt. Gdyby graczy Inter Marine Masters zapytać świeżo po meczu, z jakim poczuciem wyjeżdżali wczoraj z hali Ergo Arena – wskazalibyśmy właśnie na to. Nie ma się temu co przesadnie dziwić, bo przez bardzo długie fragmenty meczu 'Mastersi’ byli po prostu drużyną znacznie lepszą, mądrzejszą, szybszą, sprytniejszą – i prawdę mówiąc, ta wyliczanka mogłaby się nie kończyć. W pierwszej odsłonie rywalizacji gracze Andrzeja Masiaka nie mogli jednak sforsować zasieków rywali, niesionych dopingiem własnej ławki oraz większej części trybun. Mimo to na półmetku seta po ataku Wiktora Chełmińskiego udało im się wysunąć na prowadzenie 14-11. Dalsza część seta to jednak dwie rzeczy, które się na siebie nałożyły – Bayer zaczął grać naprawdę nieźle, natomiast Mastersi zaprezentowali sporo niechlujstwa, które finalnie kosztowało ich stratę punktu (21-18). Patrząc jednak na obraz gry z drugiej i trzeciej odsłony, Inter Marine Masters nie może być w pełni ukontentowany z wyniku – rywal był do ugryzienia za komplet oczek. W środkowej odsłonie Mastersi zaczęli od prowadzenia 8-4, nie zdjęli nogi z gazu i dali radę podwyższyć wynik (21-14). Wygrana trzeciej partii w dobrym stylu nie tylko podbudowała 'Mastersów’, ale również sprawiła, że charakterystyczna dla Bayera pewność siebie całkowicie wyparowała. Choć po kontrowersyjnej decyzji sędziego prowadzącego zawody – po której przerwa trwała dobre kilka minut – Bayer wysunął się na prowadzenie 11-9, cała sytuacja tylko rozsierdziła graczy Inter Marine Masters, którzy w drugiej części seta wskoczyli na bardzo wysoki poziom i cieszyli się z czwartej wygranej w sezonie. Trudno nie odnieść wrażenia, że zaczyna robić się naprawdę poważnie.

BEemka Volley – Fux Pępowo 3-0 (21-17; 21-17; 23-21)

Jesteśmy zdegustowani, a nawet zażenowani. Można przegrać mecz – nawet kilka z rzędu – dopóki jednak walczysz przez długie fragmenty gry jak 'równy z równym’ z aktualnym wicemistrzem Inter Marine SL3 i po walce finalnie przegrywasz spotkanie w stosunku 0-3, to naprawdę nie ma powodu, by wyżywać się na graczach Fuxa Pępowo. Niezależnie od tego, czy Fux spadnie, czy jednak nie – do wczoraj nie można było odmówić im walki i tego, że w żadnym spotkaniu rywal nie zdołał ich całkowicie stłamsić czy wgnieść w parkiet. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy w drużynie pada atmosfera, a to co wydarzyło się na boisku numer dwa jest – tu nasze ulubione słówko w ostatnim czasie – SKANDALICZNE. Teraz dochodzimy jednak do konkluzji, że wszystkie skandaliczne sytuacje z tego sezonu były absolutnie niczym przy dramokomedii w wykonaniu Fuxa Pępowo. W skrócie – na początku trzeciego seta pokłócili się środkowy z rozgrywającym, już mniejsza o nazwiska. Ten pierwszy tak bardzo przeżywał tę sytuację, że w momencie gdy stanął na zagrywkę, celowo z całej siły uderzył w sufit. Zdanie Redakcji? Absolutna katastrofa i sceny, których w Inter Marine SL3 nie oglądaliśmy nigdy – a warto przy tym zauważyć, że na żywo oglądaliśmy już 4 tysiące spotkań w lidze. Nie nasza to decyzja, ale nie ma gracza, który jest 'większy’ niż drużyna – kiedyś przekonał się o tym sam Cristiano Ronaldo. Dobra – zostawmy to, bo gdyby do tej sytuacji nie doszło, mecz oglądało nam się naprawdę przyjemnie. Choć nie był to wybitny pojedynek w wykonaniu BEemki, drużyna Daniela Podgórskiego co najmniej kilka razy pokazała charakter – najpierw gdy po początku spotkania musiała odrabiać znaczne straty, a następnie w trzecim secie, gdy zanosiło się na podział punktów. Choć BEemka przegrywała już czteroma punktami (16-12), bardzo dobra gra w obronie i z kontry sprawiła, że team Daniela Podgórskiego sięgnął po komplet punktów – brawo. A Fux? Cóż – jest bardzo gęsto i zastanawiamy się, czy drużyna przetrwa tę próbę. MA SA KRA.

Flota Active Team – Złomowiec Gdańsk 3-0 (21-12; 21-17; 21-19)

Parafrazując klasyka – Złomowiec Gdańsk? Złomowiec to już przeszłość. Nie wiemy dokładnie co siedziało w głowach graczy Floty Active Team, ale sądzimy, że w momencie gdy team zobaczył w rozpisce 'Miedziowych’, z pewnością odetchnął z ulgą. Biorąc pod uwagę, że Złomowca leje dziś każdy – mały, duży, gruby, chudy, mężczyźni, kobiety – nie ma to znaczenia. Złomowiec z potężnego drugoligowca stał się dziś drużyną, która nie walczy o utrzymanie – oni walczą o przetrwanie i prawdę mówiąc, na nasze jest to walka nierówna. Bawiąc się nieco słowem i łącząc Złomowca z pośmiewiskiem, wychodzi nam ZŁOMOWISKO – pasuje idealnie. Pierwszy set? Flota w tej partii wyglądała jakby przed meczem zjadła całe wiaderko witamin, dających +10 do wszystkich umiejętności – kiedy trzeba było, Mariusz Krynicki potrafił zdobyć punkt nawet głową. Sami zastanawialiśmy się, co będzie dalej i nieco baliśmy się odpowiedzi na to pytanie. Tak czy siak wynik 15-7 był końcem złudzeń Złomowca o wygranej seta (21-12). W środkowej partii gra obu drużyn nieco się wyrównała, cóż jednak z tego dla Złomowca, który zupełnie pogubił się w drugiej części seta i finalnie przegrał do 17. Ostatni set to największa szansa drużyny Witolda Klimasa – w drugiej części seta team w miedzianych strojach prowadził bowiem 15-11, ale ten set, jak i cały sezon, jest po prostu koszmarny. Flota wyczuła zawahanie u rywala i wygrała tę partię do 19, wyraźnie poprawiając swoją sytuację w tabeli.

Zapowiedź – MATCHDAY #16

W środowy wieczór dojdzie do kilku bardzo ciekawych spotkań. Hitem drugoligowych zmagań będzie starcie pomiędzy rozpędzoną Energą Treflem Gdańsk a trzykrotnymi Mistrzami Inter Marine SL3 – Volleyem Gdańsk. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w dwóch pozostałych spotkaniach drugiej ligi, gdzie Flota podejmie Złomowca, a Bayer Gdańsk – Inter Marine Masters. Zapraszamy na zapowiedź!

Energa Trefl Gdańsk – Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Ależ kapitalnie wyglądają obecnie gracze Energii Trefla Gdańsk. Do hitowego drugoligowego starcia zespół Ariela Fijoła przystąpi po serii czterech zwycięstw z rzędu. W kilku przypadkach gracze Trefla nie zrobili sobie absolutnie nic z tego, że według Redakcji to ich rywale byli faworytem meczu. We wspomnianym okresie gracze w żółtych trykotach wygrali z bardzo doświadczonymi drużynami – Hydrą Volleyball Team, Flotą Active Team, VB Sulmin oraz ostatnio DHP Oliwą – i wobec tak świetnego wyniku nie można po prostu przejść obojętnie. Mimo wszystko cztery wspomniane drużyny zdają się być o co najmniej jedno piętro niżej niż dzisiejszy rywal Trefla – Volley Gdańsk. 'Gdańskie lwy’ nie zdają sobie pewnie sprawy, ale Volley Gdańsk jest prawdziwą, absolutną i niekwestionowaną legendą rozgrywek Inter Marine SL3. To właśnie zespół Dariusza Kuny może pochwalić się trzema tytułami mistrzowskimi, a dodatkowo to właśnie do Volleya należy seria 49 (!) zwycięstw z rzędu, której jesteśmy w stanie się założyć – nikt nigdy już nie pobije. Wreszcie mówimy o drużynie, która zdaje się być na doskonałej drodze do powrotu do elity – w obecnej edycji trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 rozegrali pięć spotkań i za każdym razem mecz kończył się ich zwycięstwem. Sądzimy, że dziś będzie podobnie i Volley zrobi kolejny krok w kierunku upragnionej elity.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

VB Inter-Grahen Sulmin – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po początkowym niepowodzeniu gracze VB Inter-Grahen Sulmin zdają się mieć już największy kryzys za sobą. W ostatnim czasie zespół z Sulmina rywalizował z TKKF Flotą oraz spadkowiczem z trzeciej ligi – Aquą Volley – i we wspomnianych meczach zgarnął pięć na sześć możliwych punktów. Biorąc pod uwagę coraz lepszą formę Floty oraz renomę i zwyżkę formy Aqua Volley, uważamy to za wynik bardzo dobry. W naszym odczuciu dwa ostatnie tygodnie poprawiły morale drużyny na tyle, że dziś trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym zespół mógłby przegrać z ACTIVNYMI Gdańsk. VB Inter-Grahen Sulmin zdaje się być dość wyraźnym faworytem, aczkolwiek będzie im bardzo trudno o komplet punktów. ACTIVNI Gdańsk są w obecnej kampanii drużyną, która ma spory problem z ustabilizowaniem formy – nie tylko na przestrzeni sezonu, ale co dość zaskakujące, nawet na poziomie samego spotkania. W ostatnim czasie ACTIVNI mieli kilka meczów, w których w jednym secie potrafili zagrać naprawdę bardzo dobrze, by już po chwili zaprezentować zdecydowanie gorsze oblicze i zanotować zawstydzającą porażkę. Choć ACTIVNI nie są dziś faworytem, nie można ich skreślać już przed meczem – jeśli tylko team Artura Kurkowskiego zdołałby zagrać cały mecz tak dobrze jak w tych poszczególnych dobrych setach, mieliby w naszym odczuciu szansę na sprawienie niespodzianki. Kolejną siłą drużyny, którą trudno dostrzec na pierwszy rzut oka jest bardzo dobre przyjęcie. Choć zespół plasuje się w tabeli nisko, warto podkreślić, że tracą oni najmniej punktów po asach serwisowych rywali z całej czwartej ligi – zaledwie 1,5 asa rywali na mecz. Baza do budowania progresu jest zatem kapitalna, a jak powszechnie wiadomo – gra zaczyna się na dobrym przyjęciu, a tego po początkowej fazie sezonu ACTIVNYM odmówić nie można.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Aqua Volley – Only Spikes

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Ciekawych dożyliśmy czasów, w których zastanawiamy się, czy niedawny postrach czwartej ligi – potężna Aqua Volley – zdoła wygrać mecz z ekipą Only Spikes. Olbrzymi do niedawna dystans, który dzielił obie drużyny, zatarł się w błyskawicznym tempie i dziś wskazanie faworyta meczu jest bardzo trudnym zadaniem. Jak do tej pory obie drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3 spotykały się dwukrotnie – 7 października 2024 roku oraz niemal równy rok temu, 16 kwietnia 2025 roku. Jak można się domyślić po narracji we wstępie zapowiedzi – w obu przypadkach kończyło się tak samo, a bezradna ekipa Only Spikes nie była w stanie realnie zagrozić swoim rywalom. Pokazują to wyniki poszczególnych setów, które Only Spikes przegrywali do 13, 14, 11, 17, 13 oraz… 9. Jak jednak wspomnieliśmy – na przykładzie obu drużyn możemy zobaczyć, ile w siatkówce znaczy rok. Do niedawna Jastrzębski Węgiel dominował w PlusLidze, a dziś walczy o przetrwanie – do niedawna Aqua Volley rywalizowała w trzeciej lidze, by dziś drżeć przed spotkaniem z drużyną, którą niegdyś pokonywała bez najmniejszego problemu. W obecnej kampanii obie drużyny zdołały wygrać po jednym meczu, a nieco wyżej w tabeli plasują się gracze Patryka Łabędzia, którzy rozegrali o jedno spotkanie więcej od swoich dzisiejszych rywali. Która z drużyn będzie dziś górą? Mimo wszystko nieco więcej szans dajemy drużynie Aqua Volley, choć chcielibyśmy przy tym zauważyć, że potencjalna wygrana Only Spikes nie zaskoczyłaby nas w ogóle – nawet gdyby w meczu zgarnęli komplet trzech punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MiszMasz – Stay Win

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Drogi starych dobrych znajomych przetną się po raz kolejny. Od kilku sezonów, obie ekipy prezentują dość zbliżony poziom. Od czasu reformy ligi, po której powstała również czwarta klasa rozgrywkowa, wyglądało to następująco:

– Sezon Jesień’24 – MiszMasz 12 miejsce, Stay Win 10 miejsce

– Sezon Wiosna’25 – MiszMasz 13 miejsce, Stay Win 12 miejsce

– Sezon Jesień’25 – MiszMasz 10 miejsce, Stay Win 11 miejsce.

Wnioski? Gdyby nie fakt, że w lidze od czasu do czasu któraś z drużyn nie zdoła się zebrać, to dziś pisalibyśmy zapewne o meczu na szczycie czwartej ligi. W związku z tym, że kilka drużyn na przestrzeni kilku sezonów zrezygnowało, dziś drużyny nadal występują w trzeciej lidze i – co tu dużo mówić – nadal mają problemy. W poważniejszych tarapatach zdają się być gracze MiszMaszu, którzy w czterech pierwszych spotkaniach sezonu nie zdołali wygrać ani razu. Ich szczęście polega jednak na tym, że ilekroć przegrywali, udawało im się zgarniać po jednym punkcie – dzięki czemu wciąż mają kontakt z drużynami znajdującymi się wyżej w tabeli. Dla przykładu – do drużyny Stay Win, która niedawno pokonała Sharksów w stosunku 3-0, brakuje im zaledwie… jednego punktu. Niezależnie od tego dla obu drużyn będzie to bardzo ważne spotkanie – wygrana pozwoliłaby jednej z ekip na chwilę oddechu. Patrząc na dyspozycję obu drużyn w obecnej kampanii, nieco więcej szans dajemy dziś drużynie Stay Win, sądzimy jednak, że będzie to wyrównane starcie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speednet 2 – VB Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Nie ma co do tego wątpliwości – od dłuższego czasu Speednet 2 jest drużyną, którą stać na to, by powalczyć o bardzo wysokie cele w sezonie. Dowód tego mieliśmy w całej poprzedniej edycji, w której team Marka Ogonowskiego wygrał 9 z 13 spotkań. Początek obecnego sezonu był dość niemrawy i 'Programiści’ musieli uznać wyższość drużyn znajdujących się na samym szczycie ligowej tabeli. Kiedy jednak zespół rywalizował z mniej utytułowanymi rywalami, radził sobie rewelacyjnie. W kolejnych trzech rozegranych meczach Speednet 2 mierzył się z drużynami BL Volley, Bayer Gdańsk oraz Flotą Active Team. O ile wygrana z tymi pierwszymi nie była żadnym zaskoczeniem – ogrywa ich przecież każdy – tak kolejne dwa zwycięstwa już tak oczywiste nie były. Bayer Gdańsk oraz Flota Active Team są uznawane za naprawdę mocne drugoligowe drużyny, które w poprzednim sezonie kończyły w ligowym topie, a mimo to Speednet poradził sobie kapitalnie. To nakazuje z kolei sądzić, że dziś będzie podobnie. Rywalem Speednetu będzie bowiem ekipa VB Sulmin, która w obecnej edycji gra 'w kratkę’. W ostatnim magazynie doszliśmy zresztą do konkluzji, że zespół z Sulmina jest drugoligowym średniakiem, któremu nie grozi ani awans, ani spadek – nie ma się co dziwić, że team Daniela Bąby będzie przeplatał zwycięstwa z porażkami. W naszym odczuciu dziś będzie to jednak trzecia porażka VB Sulmin w sezonie Wiosna’26.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Tiger Team – Inter Marine Masters 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Póki co sytuacja drużyny Tiger Team w kontekście walki o awans do wyższej ligi wygląda wybornie. Po pięciu rozegranych spotkaniach 'Tygrysy’ mogą pochwalić się tym, że nadal są jedną z nielicznych niepokonanych drużyn w całej 52-drużynowej stawce. Jak do tej pory na 'Tygrysim rozkładzie’ mamy Siatkersów, Feniks Gdańsk, Only Spikes, ME Sulmin Volley oraz Hapag-Lloyd. Osoby widzące szklankę 'do połowy pustą’ zwrócą zapewne uwagę na fakt, że mówimy tu o wygranych z dolną częścią ligowej tabeli – my uważamy jednak, że wynik wykręcony przez Tiger Team jest naprawdę dobry i byłoby niestosowne, gdybyśmy mieli się ich czepiać za to, że po czterech pełnych tygodniach plasują się na samym szczycie czwartoligowej układanki. Z drugiej strony trudno nie odnieść wrażenia, że dziś Tiger rozegra najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań w obecnym sezonie. Rywalem 'Tygrysów’ będzie bowiem ekipa Inter Marine Masters, która w obecnej kampanii wygrała cztery z pięciu pojedynków, uznając wyższość wyłącznie nowego lidera czwartej ligi – Remedios Sopot Ortopedia. Mimo porażki we wspomnianym spotkaniu 'Mastersi’ stali się jedyną drużyną, która zdołała postawić się wyraźnemu faworytowi i w konsekwencji ugrać z nimi seta. Sądzimy, że choć dziś team Jarosława Garczyńskiego nie będzie faworytem spotkania, to nie stoi również na straconej pozycji w konfrontacji z 'Tygrysami’ – w naszym odczuciu najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dziś szczęśliwy dla Tigera podział punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Wspominaliśmy o tym w ostatnim magazynie, ale Inter Marine Masters są dla nas rewelacją drugoligowych zmagań. Po czterech pełnych tygodniach rozgrywek zespół Andrzeja Masiaka plasował się niemal na samym szczycie ligowej tabeli i taki wynik musi robić wrażenie nawet na największych malkontentach. W naszym odczuciu należy bowiem porównywać jabłko do jabłka – jeszcze kilka miesięcy temu ten sam zespół walczył o utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej i prawdę mówiąc było naprawdę blisko tego, by historia nie zakończyła się dla 'Niebieskich’ happy-endem. Ostatecznie zespół Andrzeja Masiaka wygrał trzy arcyważne spotkania na finiszu rozgrywek i zajął jedenaste miejsce. Co ciekawe – jednym z rywali, których wówczas pokonali 'Mastersi’, była ekipa… Bayer Gdańsk. Czy podobnie będzie dzisiaj? Trudno powiedzieć, aczkolwiek spodziewamy się niezwykle wyrównanego starcia, które zakończy się podziałem punktów. Choć forma Inter Marine w ostatnim czasie wystrzeliła, to Bayer Gdańsk zdążył zbudować sobie w drugiej lidze poważną renomę. W obecnej kampanii zespół dowodzony przez Damiana Harica ma na swoim koncie tyle samo punktów co Inter Marine, choć trzeba zauważyć, że rozegrał on o jedno spotkanie więcej. Jeśli dziś przegra, to biorąc pod uwagę okoliczności, w dalszej części sezonu trudno będzie mu już przeskoczyć 'Mastersów’ – o wygraną nie będzie jednak łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

BEemka Volley – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Na początku obecnej edycji sporo mówiło się o falstarcie BEemki, która zdawała się być jednym z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego w sezonie Wiosna’26. Jak wypada to w zderzeniu z faktami? Te są takie, że w analogicznym okresie po czterech rozegranych meczach w sezonie Jesień’25 BEemka miała na swoim koncie siedem punktów – aktualnie, po meczach z Tufi Team, Merkurym, AiP oraz Speednetem, ma ich o jeden więcej. Może wobec tego nie ma co panikować, a po prostu uznać, że częste podziały punktów, do których dochodzi w elicie, są po prostu normą? Choć zawsze mogło być lepiej – wiadomo – to jednak po obecnym sezonie perspektywa BEemki może być jeszcze lepsza. Aktualnie team Daniela Podgórskiego traci do lidera trzy punkty, ale dziś zmierzy się z ostatnią drużyną w tabeli – Fuxem Pępowo – i z dużą dozą prawdopodobieństwa zgarną trzy oczka i w dodatku będą mieli jeden zaległy mecz. Dla graczy z Pępowa dzisiejsze starcie będzie piątym meczem po awansie do najwyższej ligi. Póki co Fux nie ma za dużo szczęścia – w każdym z dotychczasowych spotkań gracze z Pępowa okazywali się gorsi od rywali i na dwanaście możliwych punktów zgarnęli zaledwie dwa oczka. Warto przy tym zauważyć, że jak do tej pory mierzyli się wyłącznie z drużynami, które w poprzedniej edycji znalazły się w grupie mistrzowskiej, a dzisiejsze starcie będzie zwieńczeniem tego koszmarnego okresu. Czy wygrana BEemki zdaje się być wobec tego oczywistością? Choć wicemistrzowie Inter Marine SL3 potrafią zawodzić w takich spotkaniach, dziś stawiamy na ich spokojne trzy punkty.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Flota Active Team – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Choć nie minął jeszcze pełen miesiąc rozgrywek, wiele osób wskazuje na to, że Flota Active Team pogrzebała już swoje szanse na awans do elity. W naszym odczuciu są to na tę chwilę zbyt daleko idące wnioski, ale z drugiej strony – trzeba być ślepcem, by nie dostrzec problemów drużyny. W obecnej kampanii zespół Mikołaja Filanowskiego rozegrał cztery spotkania, w których wygrał dwa mecze – niestety trudno nie dostrzec, że forma nie idzie w górę, a wręcz przeciwnie, to na początku edycji było znacznie lepiej. Ostatnie dwa spotkania drużyny to porażki z Energą Treflem Gdańsk oraz Speednetem 2 i – sorry, z całym szacunkiem dla wspomnianych drużyn – chcąc awansować do elity, takie mecze ma się po prostu obowiązek wygrywać. Wspomniane starcia dość wyraźnie obnażyły problemy, z którymi borykają się brązowi medaliści poprzedniego sezonu – jeśli w drużynie nie zostanie wdrożony program naprawczy i to w błyskawicznym tempie, sezon może bardziej przypominać katastrofalną edycję Wiosna’25 niż Jesień’25. Podobne problemy chciałaby mieć obecnie ekipa Złomowca, która spośród wszystkich 52 drużyn występujących w lidze zdaje się być największym rozczarowaniem. W obecnej kampanii zespół Witolda Klimasa rozegrał pięć meczów i za każdym razem kończyło się na ich porażce – biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego sezonu, Złomowiec ma na swoim koncie już osiem porażek z rzędu, co jest niechlubnym rekordem drużyny w lidze. Przypomnijmy przy tym, że ci zawodnicy występują w Inter Marine SL3 już od maja 2021 roku, co oznacza, że jest to już ich jedenasty sezon. Cóż – patrzy się na to bardzo przykro i dziś Złomowiec wyrasta nam na bardzo poważnego kandydata do spadku do trzeciej ligi. Ich aktualne szczęście polega jednak na tym, że w drugiej lidze znajdują się również BL Volley oraz Handlowa – jak się bowiem okazuje, nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być jeszcze gorzej. Czy Złomowcowi uda się dziś przerwać tę koszmarną serię?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #15

Za nami piętnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Po raz kolejny z kapitalnej strony zaprezentowali się gracze Bossmana, którzy ograli za komplet punktów Merkurego. Bardzo ciekawym spotkaniem było również starcie w drugiej lidze, w której Eko-Hurt zgarnął dwa oczka w konfrontacji z Old Boys. Zapraszamy na podsumowanie!

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd 3-0 (21-6; 21-11; 21-16)

Prawdę mówiąc – nie mieliśmy zbyt wielkich oczekiwań po tym spotkaniu. Można było to zaobserwować w zapowiedziach przedmeczowych, gdzie nie gimnastykowaliśmy się nad tym, by napisać, że Hapag-Lloyd nie stoi na przegranej pozycji lub że potencjalna zdobycz punktowa jest jak najbardziej możliwym scenariuszem. Szanujemy swoich czytelników i po prostu nie sprzedajemy im kitu. Już początek poniedziałkowego spotkania pokazał, że będzie to absolutnie jednostronne widowisko. Gracze w pomarańczowych strojach mieli widoczne problemy w przyjęciu, obronie, rozegraniu, bloku czy wyprowadzaniu ataku. Precyzując – mieli problem ze wszystkim i wynik 13-3 nie mógł przesadnie dziwić. W dalszej części Remedios nie zwalniał i z boku wyglądało to tak, jakby chcieli koniecznie stłamsić rywala i wypracować sobie sporą zaliczkę w małych punktach. Ostatecznie ich rywale zdobyli zaledwie sześć oczek i był to jeden z najwyższych wyników w obecnym sezonie. Nieco lepiej – choć nie ma się czym podniecać – gracze Hapag-Lloyd zaprezentowali się w środkowym secie. Owszem, taka dyspozycja pozwoliłaby drużynie na lepszy wynik z dołem ligowej tabeli, ale bez jaj – w poniedziałek rywalizowali z naprawdę solidnym czwartoligowym osiłkiem i tu nie było nawet podjazdu. Ostatecznie faworyt wygrał tę partię do 11. Ostatni set to jednocześnie najlepsza odsłona w wykonaniu graczy w pomarańczowych strojach, którzy na półmetku seta przegrywali zaledwie jednym punktem (12-11). Druga część finałowej partii to jednak wyraźna przewaga faworyta, który wygrał do 16, a cały mecz 3-0. Cóż – nie było to żadne zaskoczenie, a po prostu dobrze wykonane zadanie.

ME Sulmin Volley – Chilli Amigos 0-3 (23-25; 11-21; 11-21)

Ciężary, oj ciężary. W naszym odczuciu faworytem spotkania była ekipa Chilli Amigos. Intuicja podpowiadała nam jednak, że dla drużyny Pawła Kalety wcale nie będzie to tak proste zadanie, jak mogłoby się wydawać. Poparcie tej tezy mieliśmy już po kilku wymianach premierowej partii, w której mieliśmy remis po 10. Z czasem po atakach dobrze dysponowanego Aleksandra Kwiatkowskiego gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 16-12. Niestety dla nich – nie po raz pierwszy w tym sezonie mozolnie wypracowana przewaga została roztrwoniona. Choć jeszcze pod koniec mieliśmy wynik 20-18, to nieustępliwi gracze Amigos doprowadzili do wyrównania po 20, a następnie po walce 'łeb w łeb’ to gracze w czerwonych trykotach byli górą (25-23). Niepowodzenie w premierowej partii i poczucie niewykorzystanej szansy odbiło w dalszej części meczu piętno na graczach z Sulmina. W drugiej odsłonie zespół Fabiana Ehrlicha nie był już w stanie zagrozić świetnie dysponowanym rywalom, a do tego sami oddawali mnóstwo punktów, przez co faworyt wygrał seta do 11. Ostatni set to kolejna szansa dla graczy występujących 'w delegacji’. Choć do połowy seta było nieźle (11-10), to w kluczowym dla losów partii momencie gracze w czarnych koszulkach popełnili… cztery błędy z rzędu (15-10), po których nie było już co zbierać.

Feniks Gdańsk – TKKF Flota 2-1 (21-12; 21-15; 18-21)

Typując faworyta meczu, nie zawahaliśmy się ani na chwilę, wskazując na Feniksa Gdańsk. To pokazuje, że patrzenie wyłącznie na stosunek wygranych i porażek nie ma większego sensu – trzeba znać szerszy kontekst. Nie oznaczało to bynajmniej, że graczom Karoliny Kirszensztein nie dawaliśmy cienia szansy na powalczenie o kolejny punkt w sezonie Wiosna’26. Już w początkowej fazie seta gracze Floty mieli spore problemy w przyjęciu i po dwóch asach serwisowych Oleksandra Chapovskyia faworyt wysunął się na prowadzenie 14-8. W dalszej części Flota nie miała kompletnie argumentów, by podjąć walkę z faworyzowanym rywalem i stać ich było wyłącznie na 12 oczek. W drugiej odsłonie historia potoczyła się podobnie – niby TKKF Flota się starała, niby grali ambitnie, ale koniec końców wobec rozpędzonego Feniksa byli bezradni. Prawdę mówiąc – po dwóch rozdziałach, które zdążyliśmy przeczytać, nic nie zapowiadało, że epilog tej historii będzie wyglądał w ten sposób. Przed trzecią odsłoną obie drużyny dokonały sporo zmian. Nie wiemy, jaki to miało wpływ, ale fakt jest taki, że początek w wykonaniu TKKF Floty był kapitalny i team Karoliny Kirszensztein wysunął się na prowadzenie 9-2! Z czasem Feniks zaczął gonić i zdołał doprowadzić do wyrównania po 16. Wówczas wydawało się, że już po chwili to 'Czarne Ptaki’ będą cieszyć się z kompletu punktów. W końcówce jednak po atakach Jakuba Rybki Flota zdołała przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając do 18.

Staltest Pomorze – DSGSA 1-2 (14-21; 23-21; 10-21)

Sympatycy Staltestu Pomorze mogą się aktualnie zastanawiać, czy istnieje szansa na to, by przegrywając wszystkie spotkania w sezonie, można było się utrzymać. Wczorajsze starcie z DSGSA było bowiem piątym meczem w obecnym sezonie, w którym gracze Arkadiusza Kozłowskiego nie znaleźli sposobu na to, by ograć rywali. Na usprawiedliwienie drużyny podamy jednak, że większość dotychczasowych pojedynków to mecze z trzecioligowymi mocarzami – w obozie Staltestu wierzą, że z czasem powinno być już tylko lepiej. Patrząc z odwrotnej strony – w obozie DSGSA zastanawiają się z kolei, kiedy uda im się wygrać za komplet oczek. Wczoraj wieczorem była na to doskonała okazja, bo patrząc na to, jak ich rywale prezentowali się w pierwszym oraz trzecim secie, trudno nie mieć po meczu poczucia niedosytu. Premierowa partia rozpoczęła się idealnie dla 'Bordowych’, którzy po kilku udanych akcjach Michała Narkowicza wysunęli się na prowadzenie 13-7. W dalszej części seta wspomniany gracz nadal rządził i dzielił na parkiecie, przyczyniając się w bardzo dużej mierze do imponującego zwycięstwa do 14. Środkowa odsłona to szansa, na którą wyczekiwali gracze Staltestu – pamiętamy doskonale wiele spotkań, w których skupiali wszystkie siły na tym, by zgarnąć choć jeden punkt. W poniedziałkowy wieczór nie było inaczej i po bardzo wyrównanym secie Staltest doprowadził do wyrównania stanu rywalizacji. Co ciekawe – peleryna superbohatera w przerwie między setami została przekazana od Michała Narkowicza do Jana Ciupy, który w obecnej edycji jest niekwestionowanym liderem Staltestu (23-21). Ostatni set to już wyraźna przewaga DSGSA, która wygrała go do 10 i umocniła się na fotelu lidera trzecioligowych zmagań. Oni już swoje zadabue wykonali – w pozostałych meczach tego tygodnia ruch należy do ich rywali.

EKO-HURT – Old Boys 2-1 (14-21; 21-14; 25-23)

Ależ to było widowisko, ależ to były emocje! Co ciekawe – te rosły od pierwszego gwizdka sędziego, a punktem kulminacyjnym była sama końcówka spotkania, która była wybitnie interesująca. Ba – emocje towarzyszą obu drużynom do tej pory, wiele godzin po zakończonym meczu. Początek spotkania to coś, czego chyba nikt się nie spodziewał – począwszy od samych zawodników, skończywszy na Redakcji. Zanim zdążyliśmy się dobrze obejrzeć, nakręceni gracze Old Boys prowadzili z faworyzowanym rywalem 9-2 – niewiarygodne. W dalszej części seta było 19-9 i kiedy zanosiło się na bardzo wysokie lanie, Eko-Hurt zdołał w końcówce zjeść mentosa, przez co przykry odór z ich ust stał się mniej zawstydzający. Wiecie – chcemy przez to powiedzieć nieco w naszym stylu, że zniwelowali straty i finalnie uniknęli kompromitacji. W drugiej odsłonie nastąpił zwrot akcji – tym razem to Eko-Hurt prowadził grę. Choć do połowy seta mieliśmy remis po 10, to w dalszej części Old Boysom odcięło prąd, co w ich wydaniu jest przecież normą. O zwycięstwie decydował zatem trzeci set i tu było naprawdę wyjątkowo ciekawie. Ile tu było zwrotów akcji, ile skutecznych pogoni za wynikiem, ile serducha do walki z obu stron! Choć set był bardzo wyrównany, to tylko jedna drużyna miała kapitalnie dysponowanego Marka Dębskiego. Ten gość kończył w zasadzie wszystko – również sytuacyjne piłki – niesamowity występ, w którym prawoskrzydłowy zdobył aż 23 punkty i walnie przyczynił się do zwycięstwa. Kto wie – być może fenomenalna końcówka meczu w jego wykonaniu przełoży się na wygraną w drugiej lidze?

BL Volley – Hydra Volleyball Team 0-3 (15-21; 15-21; 19-21)

Chyba każdy już wie, jak zakończy się ta historia dla drużyny BL Volley. Nawet jeśli 'Tygrysy’ się jeszcze łudzą, to jest to przypadek śmiertelnie chorego pacjenta, którego los jest przesądzony – wiedzą o tym wszyscy: Redakcja, sympatycy drużyny, koledzy z pracy, motorniczy w tramwaju, dosłownie każdy. Mimo to – do poniedziałkowego starcia zespół Wojciecha Strychalskiego mógł przystępować z nadziejami na odmianę swojego losu. Ich rywal nie radzi sobie w obecnej kampanii wybitnie i wiele osób twierdzi, że 'Bestia’ jest obecnie daleka od swojej topowej formy. Mimo to zespół Sławomira Kudyby nie miał problemu z udowodnieniem swojej wyższości, wygrywając spotkanie za komplet punktów. Pierwszy set nie rozpoczął się jednak dla faworyta w wymarzony sposób – do połowy seta mieliśmy remis po 10. Dopiero w dalszej części partii gracze w 'Tygrysich’ barwach mieli problemy w przyjęciu, a po kilku bezlitośnie wykorzystanych piłkach przechodzących Hydra cieszyła się z pierwszego punktu w meczu (21-15). Początkowa faza drugiego seta zwiastowała sporą niespodziankę, do której było stosunkowo blisko – dość nieoczekiwanie to zespół BL Volley rozpoczął lepiej i po niezbyt szczelnym bloku 'Bestii’ wysunął się na prowadzenie 9-6. Z czasem wszystko wróciło jednak do normy, a dalsza część seta to wyraźna przewaga w skuteczności drużyny Sławomira Kudyby, która wysunęła się na prowadzenie 17-14 i po chwili cieszyła się z drugiego punktu w meczu (21-15). Mimo niepowodzeń w dwóch pierwszych odsłonach zespół BL Volley podjął jeszcze jedną próbę i tym razem było już najbliżej – w drugiej części seta BL prowadził 17-15 oraz 19-18, lecz po raz kolejny wypuścił nadarzającą się okazję z rąk i finalnie to rywal zgarnął trzy arcyważne punkty. Brawo!

Merkury – Bossman Team 0-3 (20-22; 13-21; 15-21)

Nie ukrywamy zdziwienia. Ależ Redakcja była dumna po meczu z tego, że udało się jej 'przechytrzyć schemat’. Wcześniej tego nie sprawdzaliśmy, ale byliśmy przekonani, że większość typerów postawiła na Merkurego i tylko my posiadamy tajną wiedzę. Społeczność Inter Marine SL3 jest jednak mega ogarnięta i jak się okazuje – dla większości z nich to Bossman był faworytem spotkania. Najciekawszą partią w meczu była premierowa odsłona. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku meczu Merkurego z MPS-em – najlepszy był pierwszy set, później była już tylko otchłań. Tak czy siak – premierowa odsłona to partia, która mogła się zakończyć w każdy sposób i nikt nie mógłby mieć przesadnych pretensji. Sytuacja w tej odsłonie zmieniała się kilkukrotnie, ale pisząc w skrócie – lepiej rozpoczęli gracze Bossmana, z czasem to Merkury doprowadził jednak do sytuacji, w której mieli piłkę setową. Po atakach kapitalnego w ostatnim czasie Szymona Zalewskiego – ponownie 25 punktów! – Bossman zapewnił sobie pierwszy punkt w meczu (22-20). Jak się z czasem okazało, był to dopiero początek koszmaru Merkurego, który zgotowali im gracze z 'puszką piwa w logo’. W drugim secie byliśmy bowiem świadkami absolutnego mordobicia, które rozpoczęło się kanonadą na zagrywce wspomnianego atakującego Bossmana (7-3). Z czasem Bossman parł do przodu i było niezwykle blisko tego, żeby Merkury po raz kolejny w krótkim odstępie czasu nie zdołał wyjść nawet z 'dyszki’. Ostatecznie w końcówce udało im się uciułać kilka punktów, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że na tle rywala wyglądali po prostu fatalnie. Trzeci set? Były momenty, w których Merkury prezentował się naprawdę nieźle – w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy jednak, że te momenty to zbyt mało, i dzisiejszy mecz był papierkiem lakmusowym obrazu drużyny z całego sezonu. Druga część seta to przewaga Bossmana, który wygrał tę partię do 15, a cały mecz 3-0, gwarantując sobie przy okazji fotel lidera pierwszej ligi. Co ciekawe – po sześciu spotkaniach mają na swoim koncie 11 oczek i choć do końca rundy zostały im jeszcze trzy mecze, brakuje im już tylko dwóch punktów do osiągnięcia 13 zdobytych po rundzie zasadniczej w poprzednim sezonie, który finalnie zakończył się grupą mistrzowską. Piszemy o tym teraz, ponieważ nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym dla Bossmana zabrakłoby miejsca w czołowej piątce ligi. Nie z taką kapitalną formą. Brawo!

Inter Marine Masters 2 – Siatkersi 2-1 (21-16; 21-19; 23-25)

Po dłuższej niż standardowej przerwie zespół Siatkersów wrócił w poniedziałkowy wieczór na parkiety Inter Marine SL3. Rywalem drużyny Sebastiana Wilmy była ekipa Inter Marine Masters, która w obecnej kampanii radzi sobie bardzo dobrze – oznaczało to, że już przed pierwszym gwizdkiem sędziego stało się jasne, iż będzie to trudne zadanie dla pogrążonych w kryzysie Siatkersów. Początek spotkania to potwierdził – po serii błędów drużyny gracze Inter Marine Masters rozpoczęli od wysokiego prowadzenia (6-1). Po początkowym szoku Siatkersi zaczęli jednak z czasem grać i w połowie seta udało im się doprowadzić do wyrównania po 11. Jak się po chwili okazało – był to tylko chwilowy zryw. Po dobrej serii na zagrywce Rafała Artymiuka 'Mastersi’ odskoczyli rywalom i w konsekwencji wygrali seta do 16. Prawdziwy mecz w naszym odczuciu rozpoczął się wraz z początkiem drugiego seta, który od pierwszej piłki był bardzo wyrównaną i emocjonującą partią (11-11). Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się Siatkersi (14-11), a przewaga trzech punktów zdawała się być furtką do wygrania seta. Już po chwili team Sebastiana Wilmy popełnił jednak kilka błędów, po których wrócili do punktu wyjścia (14-14). Końcówka seta to skuteczne ataki Arkadiusza Wasilewskiego, które zapewniły 'Mastersom’ czwarte zwycięstwo w sezonie (21-19). Ostatni set przez długi czas układał się po myśli Siatkersów, którzy po ataku powracającego do składu Wojciecha Orlańczyka wysunęli się na prowadzenie 14-11. Gdy w dalszej części gracze Inter Marine zdołali odrobić straty, a nawet wysunąć się na prowadzenie 19-17, uznaliśmy, że gdzieś to już widzieliśmy. W końcówce Siatkersi zdołali jednak po blokach Macieja Tarulewicza wrócić do gry i zgarnąć nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu.

AIP – MPS Volley 2-1 (21-13; 21-18; 16-21)

Mało znany fakt jest taki, że na kilka dni przed spotkaniem MPS Volley podjął starania, by przełożyć swój mecz na inny termin. Jak jednak wiadomo – to się prawie nigdy nie udaje i w okrojonym składzie zespół Jakuba Nowaka przystąpił do walki o czwarte zwycięstwo w sezonie. Mimo poważnych kłopotów wskazaliśmy ich jako faworyta meczu, na co wpływ miała również nieciekawa w obecnym sezonie forma drużyny AiP. Początek spotkania to jednak wyraźna przewaga brązowych medalistów poprzedniego sezonu, którzy po kilku atakach Jakuba Jetke wysunęli się na prowadzenie 9-3. W dalszej części seta gracze w biało-fioletowych barwach trzymali rywala na bezpiecznym dystansie i w konsekwencji wygrali tę partię do 13. Zdecydowanie ciekawiej zrobiło się w środkowym secie, który po kilku wyblokach oraz skutecznych kontrach rozpoczął się wyraźnie lepiej dla MPS-u (7-2). Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo – już po chwili, gdy kilkukrotnie do protokołu wpisał się Adrian Białecki, na tablicy wyników mieliśmy remis 7-7. Wyrównana walka trwała aż do stanu 17-17 i wówczas stało się jasne, że drużyna, która wysunie się na prowadzenie, wygra po chwili seta. Po atakach duetu Jakubów – Jetke oraz Sulimy – zespół AiP wysunął się na prowadzenie 19-17 i po chwili wygrał seta do 18. Ostatni set to ponowna przewaga Miłośników Piłki Siatkowej (7-4). Z czasem zespół Adriana Ossowskiego zdołał odrobić straty (11-11) i wówczas wydawało się, że MPS po raz kolejny będzie musiał obejść się smakiem. Mimo że sytuacja ewidentnie zaczynała im się wymykać z rąk, w końcówce zagrali bardzo dobrze w obronie i w połączeniu z błędami rywali okazało się to wystarczającą receptą do wygrania seta do 16. Nie oznacza to bynajmniej, że w obozie MPS nie odczuwają aktualnie sporego niedosytu.

Zapowiedź – MATCHDAY #15

Wchodzimy powoli w okres sezonu, w którym drużyny zaczynają określać swoje plany. Bez wątpienia o najwyższe drugoligowe cele walczy Eko-Hurt, który zmierzy się dziś z ekipą Old Boys. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w dwóch spotkaniach pierwszoligowych. Zapraszamy na zapowiedź!

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Gdybyśmy mieli wskazać, która z niepokonanych jak do tej pory drużyn ma największą szansę na to, by przebrnąć przez sezon 'suchą stopą’, to z dużą dozą prawdopodobieństwa wskazalibyśmy właśnie na Remedios. Póki co faworyt czwartej ligi nie zawodzi. Zespół Macieja Kota w obecnej kampanii rozegrał cztery spotkania, w których na dwanaście możliwych punktów zgarnął aż jedenaście. Na tę chwilę nie są oni na samym szczycie ligowej tabeli, ale wynika to w głównej mierze z tego, że rozegrali o co najmniej jedno spotkanie mniej niż lider oraz wicelider czwartoligowych zmagań. Dziś wieczorem wspomniane drużyny jednak nie grają, a to oznacza, że jeśli w meczu nie dojdzie do kataklizmu – Remedios będzie mógł dziś założyć 'żółtą koszulkę’ lidera. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym team Macieja Kota mógłby stracić punkt w rywalizacji z trzynastą drużyną czwartej ligi – ekipą Hapag-Lloyd. Naszej predykcji nie zmienia nawet to, że Hapag-Lloyd w naszym odczuciu prezentuje się lepiej niż w minionej edycji. Tak jak wspomnieliśmy kilkanaście dni temu – jeśli dalej tak pójdzie, to na koniec sezonu 'Logistycy’ będą mogli spojrzeć w lustro z satysfakcją. Aby jednak wyrównać, a tak naprawdę pobić wynik z edycji Jesień’25, potrzebują co najmniej dwóch punktów. O te – przynajmniej dzisiaj – będzie piekielnie trudno. Przed nimi w naszym odczuciu najtrudniejsze starcie w całym sezonie Wiosna’26.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

ME Sulmin Volley – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Do minionego tygodnia drużyna Chilli Amigos pozostawała ostatnim bastionem, który w obecnym sezonie nie przegrał choćby seta. Wiele osób wskazywało na to, że po środowej serii gier status quo w tej kwestii zostanie zachowany. Mimo że przed dwoma spotkaniami nikt jeszcze nie wiedział o jednym z najgłośniejszych transferów w historii ligi, społeczność uznała, że Chilli ma ogromną szansę na trzy oczka zarówno z Feniksem, jak i Only Spikes. Ostatecznie stało się jednak inaczej – zamiast sześciu punktów 'Amigos’ zgarnęli 'zaledwie’ cztery i do dzisiejszego starcia podchodzą jako jedna z dziesięciu drużyn, która w obecnej kampanii jeszcze nie przegrała. W naszym odczuciu sytuacja ta zmieni się w obecnym tygodniu i 'poleci kilka głów’. Do wspomnianych ekip nie zaliczamy jednak Chilli, którzy są dziś wyraźnym faworytem i to mimo coraz lepszej formy drużyny ME Sulmin Volley. Jak do tej pory zespół Fabiana Ehrlicha rozegrał w obecnej kampanii cztery spotkania, w których wygrał raz i poniósł trzy porażki. Mimo że na pierwszy rzut oka wspomniany bilans nie rzuca nikogo na łopatki, trudno przejść obojętnie wobec rosnącej formy drużyny w czarnych trykotach. Przypomnijmy, że do niedawna był to klasyczny 'chłopiec do bicia’, a dziś musi się z nią liczyć każdy ligowiec – nawet tak potężny w obecnym sezonie jak Chilli Amigos.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Feniks Gdańsk – TKKF Flota

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Aktualny bilans TKKF Floty w sezonie Wiosna’26 to pięć rozegranych spotkań, w których drużynie Karoliny Kirszensztein nie udało się ani razu wygrać. Nie będziemy nikogo czarować – to bardzo słaby bilans i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Z drugiej strony sądzimy, że na sytuację należy spojrzeć nieco inaczej. Jak do tej pory zespół Karoliny Kirszensztein mierzył się albo z czołówką ligi, albo z drużynami, które w tej czołówce znalazły się w minionej edycji. Zmierzamy do tego, że z czasem poziom trudności powinien być coraz niższy i jesteśmy niemal przekonani, że premierowe zwycięstwo w sezonie jest już tylko kwestią czasu. Skoro bardzo blisko było w minionym tygodniu, kiedy team rywalizował z niepokonaną jak do tej pory Craftveną, to jest oczywiste, że musi być lepiej. Czy uda im się wygrać już dzisiaj? Z pewnością będzie o to bardzo trudno, bo to Feniks będzie faworytem spotkania. Patrząc na bilans Feniksa w obecnym sezonie łatwo wpaść w pułapkę i uznać, że mówimy tu o słabej drużynie. Team Łukasza Dubickiego nie dowiózł co prawda poziomu, którego oczekiwali sympatycy, ale jest to ekipa z ogromnym potencjałem – z pewnością na górną część tabeli. Czemu zatem póki co jest jak jest? Sądzimy, że przyczyna leży w tym, że drużyna w przerwie między sezonami wymieniła niemal cały skład i najzwyczajniej w świecie potrzebuje więcej czasu, by się 'dotrzeć’. Kwestią czasu jest, kiedy team wskoczy na wysoki poziom i takie spotkania jak dziś będzie wygrywał bez większego problemu. Inną kwestią pozostaje oczywiście to, kiedy wreszcie to nastąpi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Staltest Pomorze – DSGSA

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po czterech tygodniach rozgrywek obie drużyny w ligowej tabeli dzieli przepaść. DSGSA, będące rewelacją obecnego sezonu bez podziału na ligi, plasuje się na samym szczycie i do meczu gracze w bordowych strojach będą przystępować w doskonałych nastrojach. Jak do tej pory zespół Michała Farona rozegrał w trzeciej lidze pięć spotkań i za każdym razem kończyło się to zwycięstwem. Jeśli mielibyśmy na siłę szukać 'dziury w całym’, to wskazalibyśmy pewnie na to, że tylko raz udało im się wygrać za komplet punktów, a jak wiadomo – to w ostatecznym rozrachunku może nieść za sobą przykre konsekwencje. W historii ligi nie zdarzały się raczej sytuacje, w których team uzyskałby awans do wyższej ligi, wygrywając wyłącznie w stosunku 2-1. Powiedzmy sobie wprost – DSGSA po takim starcie ma ambicje na więcej i sądzimy, że trzecią ligę chcą potraktować jako przystanek w drodze do wyższej klasy rozgrywkowej. To, nad czym się aktualnie zastanawiamy, to jak drużyna zareaguje na pierwszą kryzysową sytuację, która prędzej czy później nadejdzie – jesteśmy o tym przekonani. Póki wygrywają – wszystko jest idealne. To, o czym aktualnie piszemy, doskonale rozumieją w obozie Staltestu Pomorze, który kilka lat temu był rewelacją ligi, podobnie jak dziś DSGSA. Z czasem zespół Arkadiusza Kozłowskiego awansował do pierwszej ligi, gdzie występował przez kilka dobrych sezonów, a w swoim najlepszym zajął miejsce wśród czołowej piątki. Od tamtego czasu wszystko się jednak zmieniło i Staltest od kilku sezonów zmaga się z potężnym kryzysem, który sprawił, że spadł do trzeciej ligi. Co więcej – wiele osób twierdzi, że są oni bardzo poważnym kandydatem do dalszego spadku. Choć początkowo nie do końca wierzyliśmy w taki scenariusz, to fakt, że team przegrał wszystkie cztery spotkania obecnego sezonu, sprawia, że zaczęliśmy zmieniać zdanie. Sądzimy, że dziś przegrają po raz kolejny, a wtedy ich sytuacja stanie się już naprawdę nieciekawa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

EKO-HURT – Old Boys

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Piszemy o tym za każdym razem, ilekroć obie drużyny mierzą się w rozgrywkach Inter Marine SL3. Jeszcze nie tak dawno obie ekipy występowały w pierwszej lidze, z której z czasem spadły i od tego czasu do elity się już nie dobiły. Co ciekawe – o spadku do drugiej ligi w przypadku Old Boysów zadecydowała… porażka z Eko-Hurtem. Zastanawiamy się, czy będzie jeszcze czas, w którym obu ekipom uda się awansować do elity i zakotwiczyć tam na dłużej niż jedną edycję. Na tę chwilę bliżej tego scenariusza zdają się być gracze Eko-Hurtu, którzy na inaugurację obecnego sezonu wygrali wszystkie cztery spotkania i skompletowali 11 na 12 możliwych punktów. Choć team Pawła Dawczaka zajmuje obecnie drugie miejsce w tabeli, warto podkreślić, że wiele osób wskazuje właśnie na nich jako drużynę w najlepszej sytuacji spośród wszystkich drugoligowców. 'Hurtownicy’ tracą bowiem zaledwie jeden punkt do lidera – Volley Gdańsk, rozgrywając jednocześnie o jeden mecz mniej. Patrząc na aktualną formę drużyny, trudno przypuszczać, by przy równej liczbie rozegranych spotkań Eko-Hurt nie stał się liderem. Zostawiając te matematyczne rozważania na boku – od kilku tygodni społeczność Inter Marine SL3 zastanawia się, która drużyna dołączy do wielkiej dwójki i powalczy z nimi o awans do elity. Kto wie, być może będą to właśnie gracze Old Boys? Nie chcemy się wiecznie powtarzać, ale patrząc na przegląd kadr – byliby naturalnym kandydatem. Problem jest jednak taki, że drużynie z Pruszcza Gdańskiego ciągle czegoś brakuje. Niemniej jednak w obecnej edycji wygrali trzy z czterech spotkań i być może jest to dobry prognostyk przed dalszą częścią sezonu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

BL Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Koszmar drużyny BL Volley, bo tak to trzeba nazwać, trwa. Nikt nie obiecywał 'Tygrysom’, że po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej będzie łatwo. Z drugiej strony trudno było przypuszczać, że rozpoczynając piąty tydzień rozgrywek, zespół Wojciecha Strychalskiego będzie jedyną drużyną w całej 52-drużynowej stawce, która na swoim koncie nie będzie miała choćby jednego oczka. Choć strata do innych ekip nie jest jeszcze taka, której nie dałoby się odrobić, to biorąc pod uwagę dyspozycję drużyny… wygląda nam to na kolejną część mission impossible. Na morale drużyny w sposób koszmarny wpływają nie tylko same porażki, ale styl, w którym do nich dochodzi. W minionym tygodniu zespół 'Tygrysów’ miał naprawdę sporą szansę na pierwszy punkt w sezonie, ale mimo prowadzenia 9-3 postanowił zapisać się na kartach historii drugiej ligi i… stracić 18 (!) punktów z rzędu. Niewiarygodne. Dziś wieczorem na boisku numer 3 team powalczy o pierwsze ligowe punkty z innym beniaminkiem – drużyną Hydra Volleyball Team. Choć sytuacja 'Bestii’ również nie jest zbyt ciekawa, to jednak zdecydowanie lepsza niż ekipy BL Volley. Jak do tej pory Hydra w czterech rozegranych meczach wygrała raz i zanotowała trzy porażki, co przed poniedziałkową serią gier plasowało ich na jedenastym miejscu w tabeli. Jeśli dziś wieczorem pójdzie wszystko po ich myśli, to w naszym odczuciu powinni sięgnąć po trzy punkty, co w sposób diametralny poprawi ich pozycję w ligowej układance.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Merkury – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Doskonale pamiętamy moment, w którym sporo czasu poświęciliśmy na podkreślanie, że Bossman ma swego rodzaju patent na drużynę Merkurego. Mimo że w kilku spotkaniach to pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 byli faworytami meczu, Bossman sobie absolutnie nic z tym nie robił. Trzy pierwsze bezpośrednie starcia kończyły się za każdym razem tak samo – to Bossman był górą. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać mniej więcej rok temu. W grupie mistrzowskiej – w meczu rozegranym 19 maja 2025 r. – górą byli za komplet punktów gracze Merkurego, którzy w ostatecznym rozrachunku zdobyli srebrne medale. Kolejny raz obie ekipy spotkały się 11 września 2025 r., gdzie po raz kolejny górą byli gracze Piotra Peplińskiego. Wówczas wydawało się, że klątwa Bossmana została przez nich wreszcie odczarowana. Po raz ostatni do bezpośredniego spotkania doszło w grupie mistrzowskiej minionego sezonu, gdzie porażka Merkurego z Bossmanem wybiła tym pierwszym marzenia o medalach z głów. Jak będzie dzisiaj? Choć wiele osób wskazuje na to, że to Merkury będzie faworytem, my sądzimy zupełnie inaczej. Biorąc pod uwagę to, jak radzą sobie w obecnym sezonie gracze Bossmana, wskazujemy, że to właśnie oni wygrają mecz – i jakże – po podziale punktów. To, co przemawia za drużyną Jakuba Kłobuckiego, to stabilizacja formy na dość wysokim poziomie. W przypadku Merkurego mówimy tu o ogromnych wahaniach – raz potrafią zagrać rewelacyjnie, by już po chwili stoczyć jedno z najsłabszych spotkań w przeciągu kilku ostatnich miesięcy. Do tych wybitnych występów dochodzi jednak na tyle rzadko, by nie uznać Merkurego za faworyta dzisiejszego meczu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Inter Marine Masters 2 – Siatkersi

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sympatycy Siatkersów zastanawiają się, czy kilkanaście dni przerwy od rozgrywek, w których team mógł przemyśleć swoje aktualne położenie, było dobrym, czy jednak złym posunięciem. Z jednej strony wspomniany czas mógł zostać spożytkowany na reset głowy, co jak niejednokrotnie pokazywała historia – dawało zdecydowanie lepszy efekt niż 10 jednostek treningowych. Oczywiście jest też druga strona medalu. Czasami zdarza się, że wolne jest momentem, w którym drużyna nie może się odciąć od traumatycznych wydarzeń i w konsekwencji kryzys się tylko pogłębia. Jak będzie w tym przypadku? Przekonamy się niebawem, aczkolwiek warto zaznaczyć, że to nie Siatkersi, a Inter Marine Masters będą faworytem nadchodzącego spotkania. Jak do tej pory zespół dowodzony przez Jarosława Garczyńskiego rozegrał w obecnej kampanii cztery spotkania, ulegając jedynie wielkiemu faworytowi do wygrania ligi – Remedios Sopot Ortopedii. W pozostałych trzech meczach 'Mastersi’ wygrywali, a ich spotkania za każdym razem były ozdobą dnia meczowego. Choć pewne rzeczy można byłoby drużynie zarzucić, to z całą pewnością nadali oni kolorytu czwartoligowym zmaganiom. Mamy nadzieję, że dziś będzie podobnie. Biorąc pod uwagę to, jak radzą sobie oba zespoły w obecnej kampanii, faworytem będą gracze Inter Marine Masters. Gdyby jednak Siatkersi zagrali na poziomie zbliżonym do poprzedniej kampanii, sytuacja byłaby z pewnością odwrotna. W naszym odczuciu musi jeszcze upłynąć sporo czasu, zanim do tego dojdzie. Na tę chwilę rany po ostatnich porażkach się jeszcze nie zabliźniły i Siatkersi nie zdołają się dziś odkręcić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

AIP – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Na początku obecnego sezonu drużyna AiP musiała zmierzyć się z krytyką. Miało to rzecz jasna związek z nieciekawym otwarciem sezonu, w którym w czterech rozegranych spotkaniach zdołali wygrać zaledwie jeden mecz. Choć wówczas team nie dobił jeszcze do półmetka rundy zasadniczej, uznaliśmy, że z takimi wynikami oraz grą zespół 'Przyjaciół’ może mieć potencjalny problem z awansem do grupy mistrzowskiej, co w obozie AiP uznano by za absolutną, sportową katastrofę. W minionym tygodniu drużyna otrzymała jednak szansę na poprawę swojej sytuacji. Rywalem drużyny Adriana Ossowskiego była bowiem ekipa Szach-Mat, która w najnowszym magazynie została uznana za największe rozczarowanie i jednocześnie aktualnie najsłabszą drużynę w elicie. Choć nie bez problemów w pierwszym secie, ostatecznie 'Przyjaciele’ wygrali za komplet oczek i dziś ich sytuacja wygląda już zdecydowanie lepiej. Do meczu z MPS-em gracze w biało-fioletowych barwach podejdą jako czwarta drużyna w tabeli, choć trzeba uczciwie zaznaczyć, że obok Bossmana są oni ekipą z największą liczbą rozegranych spotkań spośród wszystkich pierwszoligowców. Dzisiejszym rywalem AiP będzie ekipa MPS Volley i o tym, że nie będzie to łatwe zadanie, w obozie AiP wiedzą doskonale. Kilkanaście dni temu w Magazynie Inter Marine SL3 wspominał o tym kapitan – Adrian Ossowski, według którego MPS jest jednym z głównych faworytów do złota. Jak mają się do tego wyniki? W obecnej kampanii Miłośnicy Piłki Siatkowej rozegrali cztery spotkania, w których trzy razy wygrali oraz raz musieli uznać wyższość przeciwnika. Do spotkania z AiP zespół Jakuba Nowaka podejdzie jako szósta drużyna w tabeli, ale tak jak wspominaliśmy – dwie wyprzedzające ich ekipy rozegrały o jedno spotkanie więcej i skompletowały o jedno oczko więcej. Potencjalna wygrana w meczu o 'sześć punktów’ będzie zatem bardzo ważnym starciem, kto wie czy nie kluczowym w kontekście dalszej walki o podium.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2