Miesiąc: Lipiec 2020

Podsumowanie Meczu Gwiazd

Po dwóch miesiącach zmagań doszło do wręczenia medali, pucharów, dyplomów i statuetek indywidualnych. Zanim przejdziemy do relacji z tego wydarzenia, jeszcze raz chcielibyśmy podziękować Wam za to, że byliście z nami w tym trudnym dla wszystkich okresie. Przez dwa miesiące okazaliście niezwykłe zrozumienie w kwestii stosowania się do obostrzeń i innych wytycznych. Pamiętamy, jak przez kilka tygodni graliśmy na dwóch boiskach. Jak w protokole meczowym drużyny mogły wpisać maksymalnie ośmiu zawodników. Jak przez długi czas nie mogliśmy korzystać z szatni i pryszniców. Mimo to, nie narzekaliście. Byliście z nami i cieszyliście się tym, co jest szalenie istotną rzeczą w życiu każdego z nas – sportem. Sezon Wiosna’20 był z naszej perspektywy wyjątkowy, nie tylko pod kątem tego, o czym pisaliśmy powyżej. Uważamy, że podział rozgrywek na trzy ligi sprawił, że spotkania pomiędzy drużynami były bardziej wyrównane i zacięte, o czym świadczy procent skuteczności owianych złą sławą typów Redakcji.

III LIGA

I miejsce – Range Soft VT

II miejsce – Port Gdańsk

III miejsce – Chilli Amigos

Najlepszy zawodnik III ligi – Rafał Środa (Range Soft VT)

Najlepiej atakujący III ligi – Piotr Baj (Port Gdańsk)

Najlepiej blokujący III ligi – Bartosz Zakrzewski (Craftvena)

Najlepiej zagrywający III ligi – Aleksander Bochan (Allsix by Decathlon)

Najlepszym graczem trzeciej ligi został wybrany lider drużyny Range Soft VT. W przypadku Rafała Środy było to drugie takie wyróżnienie. W poprzednim sezonie zawodnik ten, broniąc barw Omida Team, został wybrany najlepszym graczem drugiej ligi. Co ciekawe, poza zawodnikami Volley Gdańsk,   jest on jedynym graczem, który już dwukrotnie zakładał złoty medal na swoją szyję. Zastanawiamy się, czy w przyszłym sezonie Rafał Środa zdoła powtórzyć ten sukces?

Jeśli chodzi o mecz gwiazd trzeciej ligi to był on z gatunku tych dość specyficznych. Mecz padł łupem Team 2, w której kapitanem był nie kto inny jak wspomniany MVP sezonu – Rafał Środa. Początkowo, to ich przeciwnicy wyglądali na drużynę, która lepiej rozumie się na boisku. To, że w obu ekipach wystąpili gracze, którzy na co dzień ze sobą nie grają, było oczywiście nie lada wyzwaniem dla obu zespołów. Na początku meczu to właśnie Team 1 prowadziło grę i szybko wyszli na prowadzenie 9-3, które utrzymywali do samej końcówki seta. Ostatecznie, partia ta padła łupem Team 2, w którym bardzo dobre spotkanie rozgrywał również inny zawodnik Range Soft VT – Yuriy Potiekhin. Druga odsłona była łudząco podobna do pierwszej. W niej również przewagę przez cały czas miała drużyna, w której najlepiej punktującymi graczami byli gracze Portu Gdańskiego – Karol Polanowski oraz Piotr Baj. Mimo przewagi 17-9 i tym razem się nie udało. Ostatecznie seta ponownie wygrał Team 2. Tym razem partia zakończyła się do 22. W ostatniej odsłonie z drużyny, która przegrała pierwsze dwie partie widocznie zeszło powietrze. Tym razem ich rywale wygrali do 20 i cały mecz 3-0. Trzeba podkreślić doskonałą atmosferę, która panowała przez całe spotkanie. Niestety, jako Redakcja bardzo żałujemy, że Gwiazdom trzeciej ligi nie zdążyliśmy zrobić wspólnego zdjęcia, tak jak miało to miejsce w przypadku drugiej oraz pierwszej ligi.

MVP: Rafał Środa (Range Soft VT)

II LIGA

I miejsce – AVOCADO friends

II miejsce – Oliwa Team

III miejsce – Team Spontan

Najlepszy zawodnik II ligi – Patryk Okulewicz (AVOCADO friends)

Najlepiej atakujący II ligi – Radosław Konieczny (SV INVICTA)

Najlepiej blokujący II ligi – Przemysław Motyka (AVOCADO friends)

Najlepiej zagrywający II ligi – Marcin Makurat (AVOCADO friends)

Wybór najlepszego gracza w drugiej lidze rozgrywał się pomiędzy trzema-czterema zawodnikami. Ostatecznie wybór padł na Patryka Okulewicza, który był jedną z głównych armat w swojej drużynie, a także w całej lidze. Patryk jest już marką w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W trakcie sezonu uzbierał na swoim koncie 133 punkty i aż sześciokrotnie sięgał po tytuł MVP.

W przeciwieństwie do meczu Gwiazd trzeciej ligi – MVP sezonu nie był w stanie pomóc swojej drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Mimo, że przed meczem wiele osób twierdziło, że to właśnie drużyna numer 1 będzie faworytem spotkania to rzeczywistość okazała się inna. Już pierwszy set pokazał, że wygrana w tym spotkaniu nie będzie najłatwiejszym zadaniem. Pierwszy set padł łupem ich rywali, którzy wygrali tę partię 25-19. W drugiej odsłonie Team 1 zdołał doprowadzić do wyrównania stanu setów. Tę partię wygrali 25-16 i zdawało się, że pierwszy set był tylko wypadkiem przy pracy. Nic bardziej mylnego. Trzecia i czwarta partia należała już do ekipy numer dwa. Najlepiej punktującym graczem, co nie jest zbytnim zaskoczeniem, został Radosław Konieczny. Bardzo dobrą partię rozegrał również libero – Kamil Opaliński, który został wybrany najlepszym graczem tego spotkania. Trzecia partia była najbardziej wyrównana. Seta wygrała drużyna numer dwa, w której osobą odpowiedzialną za organizację spraw przed meczem był Jakub Wałdoch. Wydaje się, że set ten znacznie przyczynił się do tego, jak wyglądała ostatnia partia. W niej, wyraźną przewagę mieli gracze, którzy wygrali dwie odsłony. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 25-14, a cały mecz 3-1.

MVP: Kamil Opaliński (AVOCADO friends)

I LIGA

I miejsce – Volley Gdańsk

II miejsce – Omida Team

III miejsce – Trójmiejska Strefa Szkód

Najlepszy zawodnik I ligi – Przemysław Wawer (Volley Gdańsk)

Najlepiej atakujący I ligi – Wojciech Ingielewicz (Trójmiejska Strefa Szkód)

Najlepiej blokujący I ligi – Grzegorz Gnatek (Speednet)

Najlepiej zagrywający I ligi – Łukasz Wiktorko (Omida Team)

Jeśli chodzi o pierwszą ligę to wybór najlepszego gracza obecnego sezonu sprawił Redakcji ogromny ból głowy. Z jednej strony liderem drużyny, która wygrała wszystkie czternaście spotkań w sezonie był Przemysław Wawer. Z drugiej zaś mieliśmy Wojtka Ingielewicza, który zdemolował klasyfikację punktową. Dość powiedzieć, że nad drugim miejscem w zdobytej liczbie punktów atakujący Trójmiejskiej Strefy Szkód miał aż…trzydzieści sześć punktów przewagi, a nad wspomnianym przyjmującym Volley Gdańsk sześćdziesiąt siedem. Jak widzicie, wybór tego jedynego był zadaniem równie trudnym co wskazanie czy lepszym graczem był Michael Jordan czy może Lebron James. Każdy z nich miał potężne argumenty przemawiające za nim. Ostatecznie wybór padł na Przemka Wawera, dla którego była to druga statuetka MVP w rozgrywkach SL3.

Co ciekawe, obaj gracze tuż po ogłoszeniu, którzy zawodnicy wystąpią w meczu gwiazd, wzięli się za organizację swoich drużyn i spięcie wszystkich spraw dotyczących tego wydarzenia. Mimo to, przed rozpoczęciem spotkania można było mieć obawy, czy drużyna Wojtka Ingielewicza będzie liczyła siedmiu graczy. Początkowo, do ekipy miał dołączyć Daniel Koska, który przewidziany był do gry w drużynie Przemka Wawera. Ostatecznie do Team 2 dołączył środkowy Grzegorz Gnatek i drużyna miała komplet – siedmiu graczy. Mecz lepiej rozpoczęli gracze Przemysława Wawera. Wydawało się, że Team 1 wygra pierwszą partię (16-11 czy 24-22). Ostatecznie końcówka należała do Team 2, który zdołał obronić piłki setowe i wygrać 26-24. Druga odsłona ponownie zakończyła się wygraną Team 2. Bardzo ważnym czynnikiem była tu rewelacyjna zagrywka graczy TSSu (Dominik Błoński, Wojciech Ingielewicz), z którą przeciwnicy mieli potężne problemy. Finalnie Team 2 wygrał tę partię 25-22. Trzecia odsłona zaczęła się lepiej dla ‘Jedynki’, która wyszła na prowadzenie 5-1, by po chwili roztrwonić przewagę i dać się dogonić rywalom. Od tego momentu wyniku 5-6 do końcówki seta mieliśmy wyrównaną partię, którą tym razem wygrała drużyna numer 1 (25-20). Dość wyraźnie pod koniec seta przyczynił się do tego świetną zagrywką Przemysław Wawer. Czwarta partia okazała się tą ostatnią. Od pierwszej do ostatniej piłki w secie punktową przewagę mieli gracze T2. Ostatecznie odsłona ta zakończyła się wygraną 25-19, cały mecz 3-1.

MVP: Wojciech Ingielewicz (Trójmiejska Strefa Szkód)

Raz jeszcze dziękujemy. Ładujcie baterie. Widzimy się za nieco ponad miesiąc!

‼MECZ GWIAZD‼

akt. 22.07.2020

Przypominamy, że jutro (22.07) odbędzie się ⭐️MECZ GWIAZD⭐️ który zostanie poprzedzony wręczeniem nagród 🏆 oraz dyplomów📜

🕖 Poniżej przedstawiamy harmonogram wydarzenia:

18:30 – badanie temperatury, wpuszczanie do szatni/sali

18:50 – wręczenie medali, pucharów, statuetek indywidualnych

19:20 – rozgrzewka

19:40 – Mecz Gwiazd

❗️Bardzo prosimy wszystkich zainteresowanych o to, aby przybyli na salę przed rozpoczęciem wręczenia nagród.

☣️Dodatkowo, w związku z wciąż panującymi obostrzeniami oraz w trosce o nasze wspólne bezpieczeństwo, po odbiór nagród oraz dyplomów, zapraszamy wszystkich medalistów oraz maksymalnie 3 reprezentantów drużyn, które zajęły dalsze miejsca (limit nie uwzględnia graczy biorących udział w  meczach).  

Po wręczeniu nagród, zapraszamy do kibicowania podczas meczu Gwiazd ⭐️⭐️

☣️Przed wejściem do hali prosimy, abyście pamiętali o dezynfekcji rąk oraz o konieczności zakrycia nosa i ust (obowiązek dotyczy wszystkich kibiców podczas meczu Gwiazd). 

☣️Ponadto, zasiadając na trybunach pamiętajcie, że należy zachować odpowiedni dystans między sobą.

post z 19.07.2020

W środę (22 lipca) 🗓, o godz. 19 🕖, zapraszamy do hali treningowej w ERGO ARENIE na rozdanie NAGRÓD 🏆🥇🥈🥉oraz MECZ GWIAZD 1️⃣, 2️⃣ i 3️⃣ LIGI.

Poniżej prezentujemy zawodników, którzy zostali nominowani do MECZU GWIAZD 🤾‍♀️🤾‍♂️

Zaznaczamy, że jest to subiektywny wybór i staraliśmy się tak dobrać zawodników, aby zachować kompletność pozycji na boisku.

Mecze zostaną rozegrany do trzech wygranych setów.

Szczegółowy harmonogram opublikujemy po weekendzie.

1️⃣ LIGA:
➡️ Team 1
⭐️Wojciech Bogusz (Omida Team)
⭐️Konrad Gawrewicz (Omida Team)
⭐️Karol Grajewski (Prototype Volleyball)
⭐️Daniel Koska (Volley Gdańsk)
⭐️Kacper Iwaniuk (Speednet)
⭐️Przemysław Wawer (Volley Gdańsk)
⭐️Damian Kolka (Epo-Project)
⭐️Arkadiusz Wasilewski (BES-BLUM Kraken Team)
⭐️Dawid Kopczyk (Trójmiejska Strefa Szkód)
➡️ Team 2
⭐️Bartek Koźlewicz (Volley Gdańsk)
⭐️Adam Myslisz (Epo-Project)
⭐️Grzegorz Gnatek (Speednet)
⭐️Wojtek Ingielewicz (Trójmiejska Strefa Szkód)
⭐️Filip Ziółkowski (Straż Pożarna Gdańsk)
⭐️Łukasz Wiktorko (Omida Team)
⭐️Dumé Blonski (Trójmiejska Strefa Szkód)
⭐️Michał Markiewicz (Prototype Volleyball)
⭐️Wojciech Elminowski (BES-BLUM Kraken Team)

2️⃣ LIGA:
➡️ Team 1
⭐️Sławek Kudyba (Team Spontan)
⭐️Piotr Raczak Vel Raczyński (Team Spontan)
⭐️Marcin Jacyno (Mental Block)
⭐️Maciej Jakubowski (Letni Gdańsk)
⭐️Sebastian Pietras (DNV GL S*M*A*S*H)
⭐️Mateusz Nowik (SV INVICTA)
⭐️Patryk Gabriel Okulewicz (AVOCADO friends)
⭐️Kacper Goszczyński (3city4students)
⭐️Fabian Polit (AXIS)
➡️ Team 2
⭐️Łukasz Dudo (Letni Gdańsk)
⭐️Kamil Opaliński (AVOCADO friends)
⭐️Artur Kurkowski (SV INVICTA)
⭐️Przemek Motyka (AVOCADO friends)
⭐️Radosław Konieczny (SV INVICTA)
⭐️Rafał Artymiuk (Oliwa Team)
⭐️Tomasz Kowalewski (Oliwa Team)
⭐️Jakub Wałdoch (Zmieszani)
⭐️Maciej Tyryłło (Oliwa Team)

3️⃣ LIGA:
➡️ Team 1
⭐️Bavidhram Selvam (Range Soft VT)
⭐️Klaudia Kuźniewska (Wirtualna Polska)
⭐️Małgorzata Saczewa (DCT Gdańsk)
⭐️Piotr Baj (Port Gdańsk)
⭐️Karol Polanowski (Port Gdańsk)
⭐️Grzegorz Walukiewicz (Chilli Amigos)
⭐️Daniel Kaniecki (Craftvena)
⭐️Rafs Li (Allsix by Decathlon)
⭐️Mateusz Chodyna (Speednet 2)
➡️ Team 2
⭐️Arkadiusz Sojko (Port Gdańsk)
⭐️Daria Kwiatkowska (Allsix by Decathlon)
⭐️Krzysztof Lewandowski (Craftvena)
⭐️Rafał Środa (Range Soft VT)
⭐️Krzysiek Gasperowicz (Chilli Amigos)
⭐️Piotr Kochanowski (DCT Gdańsk)
⭐️Łukasz Rosa (Wirtualna Polska)
⭐️Yuriy Potiekhin(Range Soft VT)
⭐️Michał Mirowski (Speednet 2)

#Decathlon Kartuska #Drukarnia B3Project #Brytfanka #Vieira Café

Matchday #25

Ostatni dzień rozgrywek był nie lada gratką dla fanów amatorskiej siatkówki. Mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta po raz trzeci z rzędu została drużyna Volley Gdańsk, która wygrała w decydującym meczu z Omidą 2-1. Ponadto, miejsce w swoich ligach zdołały obronić ekipy Speednet oraz Mental Block. Zapraszamy na podsumowanie ostatniego dnia meczowego!

Port Gdańsk – Wirtualna Polska 3-0 (21-14; 21-14; 21-15)

Nie ukrywamy, że byliśmy zaskoczeni, gdy dowiedzieliśmy się, że na najważniejszy dzień w historii Portu Gdańskiego w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta ekipa ‘Granatowych’ zdoła uzbierać zaledwie pięciu graczy. Z drugiej strony wiedzieliśmy też, że taka sytuacja w przypadku ‘Portowców’ nie jest żadną nowością i co najmniej kilka razy się już z nią spotkaliśmy. Jeśli chodzi o ich przeciwników – Wirtualną Polskę to również nie obyło się bez absencji. W ich szeregach zabrakło etatowego rozgrywającego – Bogusława Tybusia. Dla graczy Arkadiusza Sojko spotkanie przeciwko WP było szalenie istotne. Aby móc rywalizować w barażu o prawo gry w drugiej lidze, musieli rozprawić się z Wirtualną Polską. Początek meczu wskazywał jednak, że zamiast wielkiej szansy będziemy mieli do czynienia z wielkim rozczarowaniem. Gracze Wirtualnej Polski zaczęli mecz od wyniku 4-0. Po chwili, dzięki Arkadiuszowi Sojko i Piotrowi Bajowi, Port zdołał doprowadzić do wyrównania 7-7, by po chwili wyjść na prowadzenie 15-10, a z czasem wygrać partię do 14. Jakby tego było mało – w drugiej części seta kontuzję stawu skokowego odniósł jeden z liderów Wirtualnej Polski – Paweł Żmijewski, co sprawiło, że obie drużyny od tego momentu rywalizowały w pięciu graczy. Pierwszy set sprawił, że od meczu barażowego ‘Portowców’ dzielił już tylko jeden wygrany set. Sztuka ta ‘Granatowym’ udała się w drugiej partii, kiedy to powtórzyli wynik z pierwszego seta. Trzeci był już tylko formalnością. Tego również wygrali gracze z doków i mogli przygotowywać się do kolejnego spotkania.

Trójmiejska Strefa Szkód – Epo-Project 1-2 (21-19; 12-21; 15-21)

Mecz pomiędzy Trójmiejską Strefą Szkód a Epo-Project miał wyłonić trzecią siłę obecnego sezonu. Aby zmagania skończyć na podium, Trójmiejska Strefa Szkód musiała zdobyć zaledwie jeden punkt. Wszystko za sprawą piorunującej końcówki sezonu, w którym co chwilę golili kolejnych rywali. Epo-Project z kolei, aby wygrać ligę, musiał wygrać spotkanie w stosunku 3-0. Zadanie to od początku wydawało się bardzo wymagające. Niestety dla graczy z Żukowa, pod koniec sezonu zawodnicy Przemysława Walczaka, mając wygrane spotkanie, podzielili się punktami ze Strażakami, co sprawiło, że wygrana przeciwko TSSowi 2-1 nic im nie dawała. Początek meczu pokazał, że dla drużyny Patryka Pleszkuna będzie to szalenie ważny set. Już na początku, dzięki dobrej grze, ale również dzięki sporej liczbie błędów własnych Epo, ‘Niebiescy’ zdołali wyjść na czteropunktowe prowadzenie. Mimo to, z czasem ‘Zieloni’ doprowadzili do wyrównania po 14, co sprawiało, że końcówka partii zapowiadała się wyśmienicie. W niej TSS zdołał wyjść na dwupunktowe prowadzenie, które mimo pewnej nerwówki zdołali obronić i wygrać seta, a co za tym idzie zagwarantować sobie brązowe medale. Pierwszy set sprawił, że drugą i trzecią partię drużyny mogły dograć for fun, bowiem obojętnie jaki by nie padł wynik to nie zmieniłoby to w żaden sposób sytuacji obu ekip. Ostatecznie, kolejne dwie partie padły łupem ‘Zielonych’, którzy kończą sezon na czwartym miejscu w tabeli. Mimo to, w trakcie sezonu bez wątpienia podnosili poziom ligi, a ich mecze były zazwyczaj bardzo ciekawe. Gdyby nie częste wahania formy, prawdopodobieństwo zakończenia sezonu na podium byłoby zdecydowanie większe. A ‘Trójmiejscy?’ Wydaje nam się, że może być już tylko lepiej. Trzecie miejsce w lidze sprawi, że w kolejnych sezonach drużyna może powalczyć nawet o wygraną. Uważamy, że mają ku temu naprawdę solidne argumenty.

Speednet – Team Spontan 2-1 (9-21; 21-6; 21-12)

W przedmeczowej zapowiedzi Redakcja uznała, że to Speednet będzie faworytem spotkania. Odmienne zdanie na ten temat miał nasz ekspert – Maciej Kot, który jest graczem Team Spontan. Maciej w zapowiedzi postawił na swoją drużynę, co wywołało pewne poruszenie w komentarzach na Facebooku. My jednak jak najbardziej rozumiemy taką postawę. Bardziej dziwne byłoby, gdyby gracz danej drużyny postawił na przeciwników – awantura murowana. Jeśli chodzi o sam mecz to nie ukrywaliśmy zdziwienia kiedy zobaczyliśmy, że drużyna Team Spontan grzeje się od kilkunastu minut, a Speednet wszedł na halę, kiedy trwała już rozgrzewka na siatce. To, dość wyraźnie odbiło się na ich postawie w trakcie pierwszego seta, w którym to, umówmy się i nie owijajmy w bawełnę – ‘Programiści’ nie istnieli. Co ciekawe, ich przeciwników wspierał nawet Prezes Speednetu – Piotr Grodzki, który stwierdził najwyraźniej, że jeśli nie skutkuje metoda marchewki to może poskutkuje metoda kija. Nic bardziej mylnego. Team Spontan w pierwszej odsłonie był niczym Robert de Niro przy Sebastianie Fabijańskim. Jak Adam Małysz przy Klemensie Murańce. Wreszcie jak Paryż przy Paradyżu. To była różnica, którą dało się odczuć. Pierwszy set zakończył się miazgą ‘Programistów’ 21-9. Jeśli ktoś z czytelników jest zbyt wrażliwy, niech przestanie czytać właśnie teraz. To, co wydarzyło się w kolejnych odsłonach po takim wyniku w pierwszym secie sprawia, że z logiki zrobiono (wiecie kogo). Pierwszy set rozwścieczył ‘Różowych’, którzy wygrali kolejną partię do… sześciu. Różnica w przyjęciu, we wszystkich elementach była aż nadto widoczna. ‘Programiści’ pokazali w tej partii, że drzemie w nich spory potencjał, który nie zawsze udaje im się pokazać. Trzeci set miał zadecydować o tym, która z ekip zagra w przyszłym sezonie w elicie. Mimo, że początek partii wskazywał na to, że będzie ona wyrównana, Speednet zdołał włączyć drugi bieg i odjechać przeciwnikom, by ostatecznie wygrać seta do 12, a cały mecz 2-1. Mimo kiepskiego sezonu zakończenie jest happy-endem. W przyszłym sezonie jednak gra ‘Różowych’ musi wyglądać inaczej.

Mental Block – Port Gdańsk 2-1 (21-18; 21-18; 16-21)

O tym, z którą drużyną przyjdzie rywalizować drużynie Mental Block, ‘Niebiescy’ dowiedzieli się dopiero na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania. Po poniedziałkowych wynikach w trzeciej lidze było wiadomo, że będzie to albo Port Gdańsk albo Chilli Amigos. Ostatecznie, po pokonaniu ‘Wirtualnych’ 3-0, do spotkania barażowego przystąpili gracze Portu Gdańskiego. Tak jak wspominaliśmy przy okazji relacji z meczu z Wirtualną Polską, był to dla ‘Portowców’ najważniejszy dzień od pierwszego sezonu. Tym bardziej może dziwić fakt, że wystąpiło u nich zaledwie pięciu graczy. Jako Redakcja uważamy, że gracze Arkadiusza Sojko padli trochę ofiarą braku zapoznania się z regulaminem, który stanowi o tym, że można dopisywać graczy tylko do dziewiątej kolejki. Ostatecznie, w trakcie sezonu w ich szeregach swoje umiejętności zaprezentowało tylko ośmiu graczy. Tak wąska kadra niesie za sobą pewne zagrożenia, które uwypukliły się właśnie w meczu z Mental Block. Na parkiecie ewidentnie brakowało szóstego gracza, bo drugoligowcy dość skutecznie celowali piłki w wolne strefy. Początek spotkania należał do ‘Niebieskich’, którzy szybko wyszli na prowadzenie 8-4. Z czasem gra się wyrównała, ale nie odwróciło to losów seta. W pierwszej partii zwyciężyła drużyna Mental Block 21-18. Drugą partię zdecydowanie lepiej zaczęli ‘Portowcy’, którzy w pewnym momencie prowadzili już 10-5. W tym momencie wydawało się, że o tym, która z drużyn zagra w przyszłym sezonie w drugiej lidze, zadecyduje ostatnia partia. Ostatecznie Mental Block zdołał, mówiąc kolokwialnie, ogarnąć się i dogonić rywala, by na końcu wygrać 21-18 i cieszyć się z utrzymania. Trzecia partia była już gierką sparingową. W niej lepsi okazali się gracze Arkadiusza Sojko. Mimo to, nie zdołało to zepsuć nastrojów ‘Mentalistów’, którzy znając ich zgranie pozaboiskowe postanowią sobie uczcić to zwycięstwo. Na koniec warto podkreślić fantastyczną postawę obu drużyn od początku do końca spotkania. Duch rywalizacji fair-play po obu stronach siatki był aż nadto widoczny.

Volley Gdańsk – Omida Team 2-1 (21-17; 18-21; 21-18)

Sezon Wiosna’20 potoczył się w ten sposób, że o tym, która z ekip wygra pierwszą ligę zadecydować miał ostatni mecz pomiędzy Volley Gdańsk a Omida Team. Na to spotkanie nie trzeba było mobilizować żadnego z graczy obu drużyn. Mimo to uważamy, że zawodnikiem, który miał bodajże największe ciśnienie na to, by wygrać spotkanie był libero drużyny Omida Team – Sebastian Miąsko. Niestety, w przeddzień meczu zawodnik, który od kilkunastu miesięcy był graczem Volley Gdańsk doznał potwornej kontuzji i nie mógł pomóc Omidzie w pokonaniu swoich kolegów z Volley. Mimo to, Sebastiana oraz drugiego nieobecnego podstawowego gracza Omidy – środkowego Łukasza Karbowniczka, który dochodzi do siebie po zabiegu, nie zabrakło we wtorkowy wieczór. Omida postanowiła uhonorować graczy, którzy w obecnym sezonie byli ważnymi ogniwami drużyny w sposób, który sprawia, że z jednej strony można się było uśmiechnąć, a z drugiej, że do oczu napływały łzy wzruszenia.  Przy graczach Omidy w trakcie meczu stała ramka ze zdjęciami obu zawodników, którzy duchem byli w hali treningowej. Jeśli chodzi o samo spotkanie to było ono widowiskiem godnym meczu finałowego. W pierwszym secie Volley zdołał odjechać od przeciwników w momencie, kiedy na tablicy widniał wynik 15-14 dla ‘Żółto-czerwonych’. Finalnie, partia ta zakończyła się wynikiem 21-17. Drugi set ułożył się doskonale dla wszystkich tych, którzy chcieli otrzymać prawdziwą eksplozję sportowych emocji w ostatnim secie. W tej partii lepszą drużyną okazała się ekipa ‘Logistyków’, która wygrała seta do 18. Taki scenariusz oznaczał, że o tym, która drużyna sięgnie po mistrzostwo pierwszej ligi zadecyduje trzeci set. Partia ta zaczęła się lepiej dla Omidy, która wyszła na prowadzenie 3-0 a następnie 6-3. Z czasem Volley zdołało wyrównać i przez długi czas mieliśmy wymianę punkt za punkt. Uważamy, że kluczowym czynnikiem, który zadecydował o tym, że to Volley Gdańsk wygrał tę partie był fakt, że w drugiej części trzeciego seta ‘Żółto-czarni’ zdołali trzykrotnie zablokować swoich rywali. Ponadto, Omida miała w końcówce pewne problemy z przyjęciem i ostatecznie Volley wygrało tę partię do 18, a trzeci mistrzowski tytuł z rzędu stał się faktem. Po spotkaniu ‘Żółto-czarni’ byli w prawdziwej ekstazie, a zwycięstwo sprawiło, że ciuchy graczy przesączone były szampanem, którym zawodnicy raczyli się jeszcze długo po zakończeniu spotkania. Parafrazując słowa piosenki Liroya – ‘Scyzoryk’ można rzec, że to już jest finisz, finisz i kropka. Koniec z tym piepr*eniem to ostatnia zwrotka. Czas powiedzieć prawdę, powiedzieć jak jest – Volley Gdańsk – trzykrotnym mistrzem ligi jest.

Panowie, Gratulujemy!

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Fantastycznie poukładała nam się pierwsza liga. O tym, która z drużyn sięgnie po złoto zadecyduje bezpośrednie spotkanie pomiędzy Volley Gdańsk a Omida Team. Dodatkowo, dziś rozstrzygnie się również, która z drużyn sięgnie po brąz. Jakby tego było mało, czekają nas również dwa spotkania barażowe. Co ciekawe, jednej z par jeszcze nie znamy. Wszystko zależy od tego, czy Port Gdańsk zdoła ograć Wirtualną Polskę. Gdy sztuka ta im się nie uda, w gotowości na sali, czekać będą gracze Chilli Amigos.

Port Gdańsk – Wirtualna Polska

Godz. 20:00, boisko nr 1

Wtorkowy wieczór będzie najważniejszym dniem od 3 kwietnia 2019 r. kiedy drużyna ‘Portowców’ po raz pierwszy wystąpiła w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Czemu najważniejszy? Jeśli drużyna Arkadiusza Sojko wygra spotkanie w stosunku 3-0 to zakończą sezon na drugim miejscu, które dodatkowo da im możliwość wystąpienia w meczu barażowym przeciwko Mental Block o prawo gry w przyszłym sezonie w drugiej klasie rozgrywkowej. Mimo to, przestrzegamy ‘Granatowych’ przed hurraoptymizmem. W ostatnim czasie punkty z Wirtualną Polską tracili: Range Soft, Chilli Amigos, Allsix by Decathlon czy Craftvena. Z drugiej strony, ‘Portowcy’ do zgarnięcia srebra nie będą potrzebowali wygranej 3-0. Prawdopodobnie wystarczy im wynik 2-1. Wszystko za sprawą faktu, że na chwilę obecną mogą pochwalić się najlepszym stosunkiem małych punktów spośród drużyn walczących o podium. Otwartą kwestią pozostaje to, czy grając z presją ‘Granatowi’ będą w stanie pokonać dobrze dysponowanego w ostatnim czasie rywala? Gdy spojrzymy na historyczne mecze obu drużyn to lepszym bilansem może się pochwalić Port Gdańsk, który wygrał dwa spotkania przy jednej porażce. Mimo, że do pewnego czasu wydawało się, że drużyny dysponują podobnym potencjałem to Port wygrał ostatnie bezpośrednie spotkanie rozegrane 15 czerwca w stosunku 3-0. Od tego czasu minął jednak miesiąc i ‘Wirtualni’ są już zdecydowanie inną drużyną. Czy ‘Biało-czerwoni’ będą w stanie popsuć humory kolejnej ekipie?

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Volley Gdańsk – Omida Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Parafrazując tytuł piosenki genialnego szwedzkiego zespołu Abba można otrzymać gotową zapowiedź spotkania Volley Gdańsk – Omida Team. Chodzi oczywiście o piosenkę The winner takes it all. Tak właśnie będzie w tym spotkaniu. Zwycięzca bierze wszystko. Z perspektywy Redakcji ten sezon nie mógł potoczyć się lepiej. O tym, kto wygra całą ligę zadecyduje bezpośrednie spotkanie. Po trzynastu meczach obie drużyny dzieli zaledwie jeden punkt. Na chwilę obecną Volley Gdańsk prowadzi jednym oczkiem. Mimo to, gdy Omida Team wygra spotkanie 2-1 i drużyny zrównają się punktami to właśnie ‘Logistycy’ najprawdopodobniej sięgną po mistrzowski tytuł. Stałoby się tak, ponieważ drużyna Konrada Gawrewicza ma na chwilę obecną lepszy stosunek małych punktów, które czy to się graczom obu drużyn podoba czy nie – mają niebagatelne znaczenie. Ewentualna przegrana Volley będzie naprawdę cholernie potężnym ciosem wprost na szczękę graczy ‘Żółto-czarnych’. Nie dość, że drużyna przegrałaby tytuł mistrzowski to ponadto zakończyłaby passę czterdziestu zwycięstw z rzędu. To, co mogłoby być ogromnym ciosem dla Volley stałoby się podwójnym zwycięstwem Omidy. Nie dość, że wygraliby mistrzostwo to na dodatek byliby pierwszą drużyną w historii ligi, która zdołała pokonać Volley Gdańsk. Czy jest to możliwe? Z pewnością ogromny wpływ na spotkanie będzie miał fakt, że będący w bardzo dobrej dyspozycji libero drużyny – Omida Team złamał w poniedziałkowy wieczór nogę. Sebastianowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, bo chyba wszyscy doskonale wiemy, jak zależało mu na tym spotkaniu. Drużyna Volley Gdańsk jest ekipą, w której Sebastian występuje na co dzień. Wydaje się, że występy w Omidzie są tylko epizodem w przygodzie Sebastiana, który z czasem prawdopodobnie wróci na ‘stare śmieci’. Wracając do rywalizacji to w pierwszym spotkaniu obu drużyn lepsi okazali się gracze Volley Gdańsk, którzy nie bez problemów wygrali spotkanie 2-1. Tym razem również będą faworytem, ale wygrana Omidy nie jest bynajmniej scenariuszem science fiction. Oczywiście wszystko zweryfikuje boisko!

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Trójmiejska Strefa Szkód – Epo-Project

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Spotkanie Trójmiejskiej Strefy Szkód z Epo-Project zadecyduje o tym, która z drużyn zakończy sezon na podium. Do zajęcia trzeciego miejsca w lidze Trójmiejskiej Strefie Szkód potrzeba zaledwie jednego punktu. Na chwilę obecną drużyna ma o dwa oczka więcej od swoich rywali. Spotkanie to będzie również spięciem całego sezonu w pewną klamrę. Przypomnijmy, że obie drużyny rywalizowały ze sobą na inaugurację obecnych rozgrywek. Niemal dwa miesiące temu – 19 maja lepszą drużyną okazała się ekipa Przemysława Walczaka – Epo-Project. W tamtym meczu, po pierwszym – wygranym secie, drużynie Patryka Pleszkuna zupełnie odcięło prąd. W drugiej i trzeciej partii byli tylko tłem dla bardzo dobrze dysponowanych rywali, którzy wygrywali do 14 oraz do 15. Po upływie dwóch miesięcy ekipy ponownie się spotykają i ponownie jako faworyta wskażemy ‘Niebieskich’. W maju nasz typ okazał się chybiony, ale teraz ekipa Patryka Pleszkuna prezentuje wyborną formę, co pozwala sądzić, że zdołają obronić trzecie miejsce w ligowej stawce. Na chwilę obecną drużyna notuje passę pięciu zwycięstw z rzędu i jeśli mielibyśmy cofnąć się do czasu, kiedy po raz ostatni podobna sytuacja miała miejsce to otworzylibyśmy terminarz sezonu Wiosna’19, kiedy to TSS notował passę jedenastu zwycięstw z rzędu. Przedłużenie obecnej passy będzie oznaczało, że drużyna zgarnie brązowe krążki. Czy Epo-Project będzie w stanie pokrzyżować im plany?

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Speednet – Team Spontan (MECZ BARAŻOWY O 1 LIGĘ)

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Obecny sezon w drugiej lidze sprawił, że sporo osób zaczęło o niej mówić jako liga 1.5. Według tych samych osób, drużyny występujące w grupie mistrzowskiej prezentowały znacznie wyższy poziom niż ten, który mogliśmy zaobserwować w poprzednim sezonie w drugiej lidze. Czy taka sytuacja sprawi, że w odróżnieniu od barażu z poprzedniego sezonu, tym razem drugoligowiec zdoła wygrać? Cóż, na pewno nie pozostaje bez szans. Sami zastanawiamy się, jak będzie wyglądało to spotkanie. Faworytem, mimo kiepskiego sezonu wydaje się być drużyna pierwszoligowa – Speednet. Jeśli ‘Programiści’ liczą na spacerek to od razu damy im podpowiedź – to się nie wydarzy. Wydaje nam się, że pomiędzy drużynami nie ma przepaści. W drużynie Team Spontan występuje aż trzech graczy, którzy w poprzednim sezonie bronili barw pierwszoligowych ekip (Maciek Kot – Volley Gdańsk, Sławomir Kudyba oraz Michał Przekop – Tiande Tufi Team). Gdy do tej trójki dodamy pozostałych graczy, zaprawionych w ligowych bojach to wychodzi nam mieszanka, która może napsuć krwi swoim przeciwnikom. Jako ciekawostkę możemy Wam zdradzić, że gdyby nie kapitan drużyny Team Spontan to prawdopodobnie nie zobaczylibyśmy Speednetu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. To właśnie założyciel ‘Spontanicznych’ przyczynił się do zapisania do ligi Speednetu. Jak widać, we wtorkowy wieczór obojętnie jaki wynik sprawi, że tę historie można będzie przytaczać i na stałe zapisze się na karcie Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Którą z drużyn zobaczymy w przyszłym sezonie w pierwszej lidze?

Typ Redakcji: Speednet

Typ Ekspera (Maciej Kot): Team Spontan

Mental Block – ??? (MECZ BARAŻOWY O 2 LIGĘ)

Godz.: 21:00, boisko nr 3

O tym, która z drużyn będzie rywalem Mental Block dowiemy się około godziny 21.00. W związku z tym trudno pisać zapowiedź tego spotkania. W tym przypadku ograniczymy się do podsumowania.

Matchday #24

Zgodnie z zapowiedzią przedmeczową, poniedziałkowy wieczór był tym, w którym poznaliśmy odpowiedzi na bardzo wiele pytań. Z elitą po trzech edycjach, żegna się drużyna Straży Pożarnej. Grono pierwszoligowców powiększy się z kolei o ekipę Oliwa Team, która dołączyła do AVOCADO friends. Z drugą ligą żegna się drużyna 3city4students, która przegrała mecz o ‘być albo nie być’ w drugiej lidze. Ponadto, podium zagwarantowała sobie drużyna Chilli Amigos, która być może we wtorkowy wieczór rozegra spotkanie barażowe o prawo gry w drugiej lidze! Zapraszamy na podsumowanie przedostatniego dnia meczowego!

Chilli Amigos – Speednet 2 3-0 (21-8; 21-17; 21-13)

Każdy dziś się nad tym głowi
Co też brali Ci ‘Różowi’
Czemu cieszą się jak dzieci
Choć przegrany już set trzeci

Są humory wyśmienite
Chociaż nic nie było pite
Bo w drużynie ‘Programistów’
Nie uświadczysz pesymistów

U nich poza walką w meczu
Jest impreza na zapleczu
No, to nie są już przelewki
Ostre lecą tu przyśpiewki

Nie brakuje im ambicji
Skaczą nawet Ci z policji
Wjeżdża wóda wraz z tatarem
Prezes szasta tym towarem

Jazda coraz bardziej dzika
Bęben mają ze śmietnika
Taka ławka to jest złoto
Na to patrzy się z ochotą

Słówko o drużynie Chilli
Co w ataku się nie myli
Królowali na parkiecie
W szczególności w pierwszym secie

Potem był też niezły bigos
Odpalili się Amigos
Aż się łzy do oczu cisną
Tak ten zespół dziś zabłysnął

Świetna forma kapitana
Otwierają już szampana
Mililitrów tam niewiele
Lecz się dzielą ‘Przyjaciele’

Pije każdy, kto zasłużył
Starczy też dla innych drużyn
Bo paliwo to podstawa
Żeby była fest zabawa

Prócz zabawy są wyniki
Chilli cieszą się jak dziki
Pytam z czego no i widzę
Są na podium w trzeciej lidze!

Agnieszka Pasternak

Allsix by Decathlon – DCT Gdańsk 3-0 (21-10; 21-12; 21-13)

Mimo, że spotkanie rozpoczynało się o godzinie 19.00, zawodnicy drużyny Allsix by Decathlon tym razem stanęli na wysokości zadania i stawili się na sali na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, bowiem drużyna Rafała Liszewskiego walczyła w poniedziałkowy wieczór nawet o wicemistrzostwo. Aby tak się stało, ‘Biali’ musieli przede wszystkim wygrać spotkanie z DCT Gdańsk w stosunku 3-0, a następnie powtórzyć ten wynik w meczu przeciwko Craftvenie. O ile to pierwsze zadanie wydawało się dość realnym scenariuszem, zadanie numer dwa wyglądało na bardziej wymagające. Termin spotkania wyznaczony na 13 lipca sprawił, że w drużynie DCT Gdańsk zabrakło między innymi Piotra Kochanowskiego czy Adama Piotrowskiego. O tym, jak duża była to wyrwa niech poświadczy fakt, że obaj gracze znajdują się wśród trzech najlepiej punktujących graczy drużyny. Można powiedzieć, że w meczu z Allsix by Decathlon wystąpił tylko jeden z tenorów – Andrzej Tararuj. Pomimo, że gracz ten zdobył dla swojej drużyny dziewięć punktów to nie był w stanie odmienić losów spotkania, które trzeba przyznać, było dość jednostronnym widowiskiem. Gracze ze sklepu sportowego już na początku spotkania pokazali, kto będzie tego dnia dominował. Pierwszy set zakończył się do 10, drugi do 12 a trzeci do 13 i niezależnie od wyników wtorkowych spotkań DCT Gdańsk kończy sezon na siódmym miejscu w tabeli. Jeśli chodzi o Allsix to po tym spotkaniu miał szansę na wskoczenie do strefy medalowej.

Mental Block – 3city4students 2-1 (21-18; 17-21; 21-14)

Nie ma co owijać w bawełnę. Ten mecz miał tak duży ciężar gatunkowy, że trzeba było mieć ‘cojones’ ze stali by się nie spalić. Tu nie było marginesu błędu. Drużyna przegrana mogła być pewna tego, że od 1 września będzie się mierzyć z zespołami trzecioligowymi. Z kolei ekipa wygrana wiedziała, że musi jeszcze udowodnić swoją wyższość w meczu barażowym, do którego dojdzie we wtorkowy wieczór. Przed spotkaniem w obu drużynach widać było, że przed nimi mecz o wielką stawkę. Mimo uśmiechów i dobrej atmosfery można było wyczuć, że za chwilę to wszystko ustąpi i liczyć będzie się tylko to, co dzieje się na parkiecie. Lepiej w mecz weszli ‘Mentaliści’, a konkretniej Kamil Żukowski, który na dzień dobry zdobył trzy punkty i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. ‘Mentaliści’, mimo, że czasami pozwalali rywalom wyrównać to ostatecznie za każdym razem wychodzili na małe prowadzenie i zakończyli pierwszą partię wygraną do 18. Do pełni szczęścia brakowało im zatem jednego wygranego seta. Niestety dla nich, inne plany na wieczór mieli gracze Dawida Piankowskiego, którzy wygrali drugą partię do 17 i na tablicy w setach mieliśmy remis 1-1. Czy można sobie wyobrazić większe emocje niż decydujący set? Set o życie, set o przetrwanie, set o byt w drugoligowych rozgrywkach. W nim, do pewnego momentu mogliśmy oglądać bardzo wyrównaną grę. Dopiero od stanu 8-8, po dwóch asach serwisowych Marcina Jacyno, drużyna wyszła na dwupunktowe prowadzenie, które po chwili jeszcze powiększyła. Ostatecznie set zakończył się wygraną ‘Mentalistów’ do 14. Po ostatnim gwizdku sędziego wśród ‘Niebieskich’ nastąpiła eksplozja radości. We wtorek ‘Mentaliści’ zmierzą się w meczu barażowym. Z kim? Na to muszą poczekać. Będzie to albo Port Gdańsk albo Chilli Amigos. Niezależnie od tego to właśnie drużyna Mental Block będzie faworytem.

Zmieszani – DNV GL S*M*A*S*H 3-0 (21-19; 21-13; 21-9)

Przed spotkaniem wyrażaliśmy obawy o to, czy drużyna Zmieszanych jest w stanie skompletować skład na poniedziałkowy mecz przeciwko DNV GL S*M*A*S*H. Część drużyny była już w rozjazdach, części nie pasowało, a część miała prywatne sprawy. Mimo to, na parkiecie stawiło się sześciu graczy ‘Granatowych’, którzy pokazali kawał dobrej siatkówki. Ponadto, co ciekawe, wydawało nam się, że to spotkanie będzie jedynym, które nie dostarczy nam zbyt dużych wrażeń. Wszystko za sprawą tego, że obie drużyny walczyły już tylko o przysłowiową pietruszkę. Nic bardziej mylnego. Emocje w tym meczu kipiały, czego dowodem niech będzie czerwona kartka, którą ukarany został jeden z graczy DNV GL S*M*A*S*H. W spotkaniu nie zabrakło rzecz jasna żywiołowych dyskusji z sędziami, co w przypadku drużyny Stanisława Paszkowskiego staje się powoli tradycją. Dodatkowo, w trakcie meczu wydawało się, że Zmieszani zdawali się trochę podjudzać swoich przeciwników, co na pewno nie pomagało im w skupieniu się na czysto sportowych wrażeniach. Jeśli spojrzymy na nie to drużyna Edyty Woźny była bezkonkurencyjna. Trzy wygrane sety sprawiły, że zespół poprawił sobie humory przed wakacjami i kolejną edycją Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jak obiecują sami gracze – kolejny sezon będzie już bardziej udany. Podobne życzenia maja zapewne zawodnicy z ulicy Łużyckiej, którzy co prawda zapewnili sobie utrzymanie, ale jednak mają ambicje na coś więcej.

Allsix by Decathlon – Craftvena 1-2 (21-17; 19-21; 10-21)

Do pewnego momentu wydawało się, że plan nakreślony przez kapitana drużyny Allsix by Decathlon uda się zrealizować. Nie dość, że drużyna zdołała wygrać pierwsze spotkanie z DCT Gdańsk w stosunku 3-0 to na dodatek w drugim meczu przeciwko Craftvenie wygrała pierwszego seta do 17. To z kolei sprawiało, że do podium rozgrywek brakowało im już tylko dwóch setów. Jak poradziła sobie drużyna z tym wyzwaniem? Cóż, chyba w najgorszy z możliwych sposobów. Allsix by Decathlon musiał uznać wyższość swojego rywala w drugim secie, który był najciekawszą i najbardziej wyrównaną partią w meczu. W końcówce seta ‘Rzemieślnicy’ zdołali wyjść na prowadzenie 20-18, ale po asie serwisowym dobrze dysponowanego Aleksandra Bochana zrobiło się 20-19. Niestety dla Allsix, kolejną zagrywkę ten gracz zepsuł i marzenia o podium musiały zostać odłożone do kolejnej edycji. To chyba dość wyraźnie osłabiło morale drużyny ze sklepów sportowych. W trzeciej partii zdecydowanie lepszym zespołem byli ‘Rzemieślnicy’, którym w pierwszej części tego seta całkowicie zdominowali swojego przeciwnika. Ci, przez bardzo długi czas nie mogli zrobić przejścia, co z czasem wprowadziło w ich szeregach frustrację. Ostatecznie Craftvena wygrała seta do 10 i całe spotkanie 2-1. Mimo to, taki wynik nie urządza absolutnie żadnej ze stron. Decathlon – ponieważ stracił szansę na podium. Craftvena z kolei ma czego żałować, bo jeśli we wtorek Port Gdańsk wygra spotkanie z Wirtualną Polską to ‘Rzemieślnicy’ wypadną poza podium, co jeszcze jakiś czas temu wydawało się nierealne.

Team Spontan – Oliwa Team 1-2 (20-22; 21-15; 19-21)

Przez wiele osób spotkanie pomiędzy Team Spontan a Oliwa Team zostało uznane za najciekawszy mecz, do którego miało dojść w poniedziałkowy wieczór. Będąc szczerym, wcale się nie dziwimy takiemu wyborowi, bo sami ostrzyliśmy sobie zęby na tę rywalizację. Mecz miał zadecydować o tym, czy dla obu drużyn znajdzie się miejsce na podium, a jeśli tak to jakim medalem będą musiały się zadowolić. W pierwszym secie mocniej zaczęli ‘Spontaniczni’, którzy szybko wyszli na prowadzenie 7-2. Po chwili, mimo gigantycznej stawki spotkania oraz faktu, że Spontan wygrywał, rozgrywający drużyny Oliwa Team przyznał się do tego, że piłka, która wyszła na out, poszła wcześniej po jego palcach. Gdy na tablicy wyników widniał wynik 19-16 wydawało się, że Spontan zdoła postawić kropkę nad ‘i’. Dość niespodziewanie, ‘Pomarańczowi’ zaczęli mieć problem zarówno z przyjęciem, jak i wyprowadzeniem skutecznego ataku. Oliwiacy bezlitośnie wykorzystali ten fakt i odwrócili losy seta wygrywając go do 20. Druga partia nie była zbyt wielkim zaskoczeniem. Jak zwykle była tą, w którym Team Spontan zaprezentował się najlepiej. Gracze Piotra Raczyńskiego poprawili przyjęcie, co poskutkowało wygraniem seta do 15. Trzecia partia była wspaniałym zwieńczeniem tego szalonego sezonu w drugiej lidze. Była ona niezwykle wyrównana od początku do samego końca. Ostatecznie, więcej zimnej krwi zachowali gracze Oliwa Team, którzy wygrali seta do 19, a całe spotkanie 2-1. Trzeba przyznać, że Oliwiacy w ostatnim czasie prezentowali się piekielnie dobrze i mogą tylko żałować, że sezon się już dla nich skończył. Przed nimi półtora miesiąca przerwy. Od września zobaczymy graczy w pierwszej lidze. Co ciekawe, Oliwa jest już drugim zespołem, który w przeciągu dwóch sezonów kapitan drużyny – Agnieszka Pasternak wprowadza do pierwszej ligi. Panowie, trzymajcie Agę, bo takiego menagera mogą Wam próbować podebrać inne drużyny!

Straż Pożarna Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team 0-3 (16-21; 11-21; 14-21)

Aby utrzymać się w lidze, drużyna Straży Pożarnej potrzebowała wygrać z BES-BLUM Kraken Team w stosunku 3-0, dokonać tego bardzo wysokim wynikiem małych punktów, liczyć na to, że Speednet przegra 3-0 z Prototype Volleyball, liczyć na to, że Speednet zdobędzie bardzo mało punktów, wygrać baraż, wygrać w totka, poczekać na kolejne zaćmienie słońca i pobić rekord świata w hakówce, schodząc poniżej 10 sekund. Jednym słowem, do utrzymania potrzebowali prawdziwego cudu, który się nie wydarzył. Straż Pożarna przegrywa spotkanie w stosunku 3-0 i po trzech sezonach żegna się z najwyższą klasą rozgrywkową. Od września przyjdzie im się mierzyć z drużynami drugoligowymi, z którymi umówmy się – również nie będzie zbyt łatwo. Wracając do spotkania to od początku do końca meczu lepiej prezentowali się gracze BES-BLUM. Już na wstępie drużyna Ryszarda Nowaka zdołała wypracować sobie przewagę, by ostatecznie wygrać do 16. Trzeba przyznać, że pierwszy set nie cieszył zbytnio oczu. W trakcie jego trwania co chwilę gracze obu drużyn podbijali, a nawet przebijali piłkę nogami. W szeregach obu drużyn składne akcje mogliśmy wyliczyć na palcach jednej ręki. Po tej partii stało się jasne, że ‘Mundurowi’ nie zdołają się już utrzymać. Osoba, która liczyła na to, że drużyna zaprezentuje się na luzie (czytaj lepiej) musiała być rozczarowana. ‘Mundurowi’ zagrali jeszcze gorzej. Ich rywale na początku drugiego seta wygrywali… 11-1! Duża w tym zasługa świetnej zagrywki Rafała Grzenkowicza. Pod koniec tej partii BES-BLUM zaczął popełniać sporo błędów w ataku, co sprawiło, że ‘Mundurowi’ zdołali trochę podgonić i set zakończył się wynikiem 21-11 dla BES-BLUM. Trzecia partia, przynajmniej na początku zaczęła być miła dla oka. Przez chwilę mieliśmy ciekawe wymiany i dużo czystej siatkówki. W trakcie tej partii kontuzji pleców doznał Andrzej Brzozowski, któremu udało się jednak wrócić do gry. Niestety nie był on w stanie pomóc swojej drużynie, która przegrała tę partię do 14, a cały mecz 0-3.

Prototype Volleyball – Speednet 2-1 (13-21; 21-17; 21-18)

W przedmeczowych zapowiedziach wskazaliśmy, że obie drużyny mogą podejść do meczu z różnym nastawieniem. Prototype było praktycznie pewne zajęcia 5 miejsca w lidze, tymczasem Speednet grał o większą stawkę – nie tylko zdobycie punktu gwarantującego udział w barażu, lecz przede wszystkim poprawę ‘mentalu’ drużyny przed najważniejszym spotkaniem sezonu. Początek meczu tak bardzo realizował nasze przewidywania, że Redakcja zaczęła się zastanawiać nad wejściem w branżę sondaży wyborczych. ‘Programiści’, dzięki szybkiemu rozegraniu Mateusza Dobrzyńskiego oraz skuteczności Kacpra Iwaniuka, bardzo szybko wyszli na prowadzenie, czym wzmogli doping licznie obecnych na tym meczu rezerwowych, prowadzony przez nikogo innego jak prezesa – Piotra Grodzkiego. ‘Transformersi’ mogli poczuć się jak w kotle i widać było, że w końcówce seta przegranego do 13 myśleli już o kolejnych odsłonach. Trzeba jednak przyznać, że równie istotny był stricte siatkarski powód takiego zamieszania. Ze względu na braki kadrowe (brak przyjmujących Mateusza Bednarka i Maćka Wysockiego) ekipa Prototype w pierwszym secie zdecydowała się na użycie ‘wariantu awaryjnego’, znanego głównie z… finału Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku. Lukę na przyjęciu uzupełnił atakujący Łukasz Dejko, a na atak przeszedł środkowy Karol Grajewski. Szybko jednak okazało się, że Transformersom daleko do Władimira Alekno i w dobie braku treningów taki eksperyment musiał skończyć się fiaskiem. Symbolem tej sytuacji była jedna z pierwszych akcji meczu, w której grający na ataku Karol Grajewski z przyzwyczajenia skoczył w ciemno do bloku na środku, czyszcząc siatkę Piotrowi Przywieczerskiemu. W 2 i 3 secie ‘Transformersi’ wrócili do bardziej standardowego zestawienia, a na przyjęciu zagrał nominalny libero – Michał Kardasz, który najwyraźniej, pomimo gry na swojej pozycji, musi regularnie po nocach trenować zagrywkę. Z kolei Speednet zaczął mieć problem z blokiem rywali, choć to Grzegorz Gnatek prawdopodobnie zaklepał sobie miano najlepiej blokującego 1 ligi. Sytuację próbowano uratować licznymi zmianami, jednak ostatecznie to Prototype zaliczyło 7 zwycięstwo w lidze. Postawa całej drużyny (oraz MVP spotkania Łukasza Dejko) w końcówce ligi sprawia, że Transformersi mogą patrzeć z optymizmem w kierunku kolejnego sezonu. Z kolei nastroje Speednetu zostaną zdefiniowane przez mecz o życie (i tatar) – baraż z Team Spontan.

Letni Gdańsk – AVOCADO friends 1-2 (21-17; 14-21; 15-21)

W momencie, kiedy rozpoczynało się spotkanie pomiędzy drużynami, było już wszystko wiadomo. Na boisku obok kilka minut wcześniej zakończyło się spotkanie pomiędzy Team Spontan a Oliwa Team. Po tym meczu stało się jasne, że wygrana Letniego 2-1 sprawiłaby, że drużyna znalazłaby się na trzecim miejscu w drugiej lidze, co dawałoby im szansę powalczenia o elitę. Scenariusz taki z kilku powodów był bardzo prawdopodobny. Po pierwsze – drużyna AVOCADO zapewniła sobie w ostatnim spotkaniu mistrzostwo drugiej ligi, co sprawiło, że pojawiło się sporo głosów o tym, że ‘Weganom’ będzie trudno o mobilizację. Dodatkowo, w protokole meczowym próżno było szukać prawdziwej gwiazdy tej drużyny i całej ligi – Marcina Makurata. W związku z tym doszło do pewnych perturbacji w składzie i bodajże po raz pierwszy w tym sezonie zobaczyliśmy Marka Opalińskiego (nominalny libero) na nietypowej dla siebie pozycji . Znając stawkę meczu, pierwszego seta lepiej rozpoczęli gracze Letniego Gdańska, którzy kontrolowali przebieg tej partii i zasłużenie wygrali do 17. Przed kolejnymi odsłonami nie trzeba było mobilizować graczy obu drużyn. AVOCADO chciało za wszelką cenę odwrócić losy spotkania i zakończyć sezon bez porażki na koncie. Z kolei Letnikom do podium wystarczyło jedno oczko. Dwa asy serwisowe, które posłał na początku drugiej odsłony Mikołaj Kohnke pokazały, do kogo należał będzie ten set. Tak też się stało i AVOCADO po pewnym czasie cieszyła się z wyrównania stanu meczu. Trzecia partia również należała do ‘Wegan’, którzy odarli ze złudzeń ‘Letników’. Tym razem dwoma asami na otwarcie seta popisał się Arkadiusz Kozłowski i nie sposób było wyzbyć się poczucia, że gdzieś to już widzieliśmy. Ostatecznie partia ta zakończyła się wygraną ‘Wegan’ do 15, a cały mecz 2-1. To oznaczało, że ‘Letnicy’ zajęli najgorsze dla sportowców – czwarte miejsce. Mimo to uważamy, że jest to kapitalna baza do budowania drużyny, która z każdą kolejną edycją może być tylko lepsza.

Zapowiedź – MATCHDAY #24

Poniedziałkowe spotkania powinny dać nam odpowiedź na bardzo wiele pytań. Wieczorem przekonamy się między innymi o tym, która z drużyn spadnie do drugiej oraz trzeciej ligi. Dodatkowo, to właśnie dzisiaj poznamy kształt podium w drugiej lidze oraz większość drużyn, które zagrają we wtorek w spotkaniach barażowych! Zapinamy pasy, przed nami bardzo emocjonujący wieczór!

Allsix by Decathlon – DCT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Ze wszystkich drużyn trzecioligowych Allsix by Decathlon jest jedyną, która ma swoim koncie dwanaście rozegranych spotkań. To z kolei sprawia, że przed ekipą duża szansa, aby w dwóch najbliższych meczach zdobyć komplet punktów. Gdy inne trzecioligowe drużyny będą mogły dorzucić do swojego dorobku trzy oczka, gracze ze sklepów sportowych będą mogli podwoić ten wynik. Co ciekawe, oba mecze, które pozostały do rozegrania drużynie Rafała Liszewskiego, odbędą się jednego dnia i jest to pierwsza taka sytuacja w obecnym sezonie. Pierwszym rywalem zespołu Allsix by Decathlon będzie ekipa DCT Gdańsk, która plasuje się na przedostatnim miejscu w tabeli. Jak do tej pory drużyny rywalizowały ze sobą dwukrotnie. Dwukrotnie padał wynik 2-1 dla graczy ze sklepów sportowych. Jesteśmy niemal przekonani, że jego powtórzenie nie zadowoliłoby ich w poniedziałkowy wieczór. Gdyby jednak do niego doszło, to wynik prawdopodobnie rozpatrywaliby w kategorii straconego punktu, a nie zyskanych dwóch. O to nie będzie jednak łatwo, bowiem drużyna DCT Gdańsk chciałaby na finiszu rozgrywek wskoczyć przed Wirtualną Polskę, do której tracą obecnie jedno oczko. ‘Wirtualni’ z kolei, w ostatnim spotkaniu zmierzą się z ‘Portowcami’, którzy walczą o to, aby sięgnąć po wicemistrzostwo. Niezależnie od tego, obie drużyny mogą odczuwać swego rodzaju rozczarowanie. Do pewnego momentu sezonu wydawało się, że zrealizują ambitniejsze cele.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Mental Block – 3city4students

Godz. 19:00, boisko nr 1

Zdecydowanie najważniejsze spotkanie od momentu powstania obu drużyn. Stawka jest tak ogromna, że w Polsce po meczu bardzo szybko przestanie się mówić o wyborach, a zacznie tylko i wyłącznie o jego wyniku. Po dwunastu spotkaniach sytuacja w grupie spadkowej w drugiej lidze jest jasna i przejrzysta. Żadna inna drużyna poza Mentalem i ‘Studentami’ nie jest zagrożona spadkiem. Drużyna, która przegra poniedziałkowe spotkanie spadnie do trzeciej ligi. Z kolei dla drużyny, która wygra spotkanie będzie to zaledwie połowa sukcesu. We wtorek jedną z ekip będzie czekać spotkanie barażowe z zespołem, który zajmie drugie miejsce w trzeciej lidze i tu również będą musieli udowodnić swoją wyższość nad rywalem. Dopiero dwie wygrane sprawią, że jedna z ekip zapewni sobie utrzymanie. Kto jest faworytem starcia? Wydaje nam się, że będą to ‘Studenci’, którzy okazali się lepszą drużyną w bezpośrednim starciu, do którego doszło niespełna miesiąc temu – 18 czerwca. Wtedy drużyna Dawida Piankowskiego była zdecydowanie lepiej dysponowana, czego dowodem jest dorobek punktowy Mentalistów w poszczególnych setach: do 9, do 12 oraz do 16. Cóż, nie jest to zbyt optymistyczny prognostyk dla ‘Niebieskich’. Z drugiej strony, powszechnie znanym faktem jest, że od tamtego spotkania drużyna prezentuje się już znacznie lepiej, co potwierdzali nawet gracze innych zespołów. Czy znacznie lepiej wystarczy do tego aby się utrzymać? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: 3city4students

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3city4students

Chilli Amigos – Speednet 2

Godz.: 19:00, boisko nr 3

O tym, jak nierozsądnym posunięciem jest lekceważenie drużyny Speednet 2 dość boleśnie przekonała się w ostatnim czasie drużyna Allsix by Decathlon. Marząca o podium rozgrywek ekipa Chilli Amigos musi wygrać spotkanie w stosunku 3-0 i do tego liczyć na to, że ich rywale w ostatnim meczu pogubią punkty. Scenariusz ten jest jak najbardziej możliwy, bo wynik 3-0 w meczu Craftveny z Allsix by Decathlon nie jest bynajmniej pewniakiem. Mimo to, w pierwszej kolejności ‘Papryczki’ powinny na początek wygrać swoje spotkanie, a dopiero później patrzeć na wydarzenia z innych boisk. Ponadto, wartym do odnotowania faktem jest to, że mecz Chilli Amigos ze Speednetem można chyba przedstawiać jako mecz przyjaźni. Wydaje się, że obie drużyny nadają na tych samych falach i pomiędzy nimi wywiązała się jakaś nić porozumienia. Oczywiście Redakcja nie jest w ciemię bita i znajduje co najmniej kilka wspólnych mianowników obu drużyn. Pierwszym i chyba najważniejszym jest rewelacyjna atmosfera panująca w obu zespołach. Puszczając delikatnie oczko do naszych czytelników wyrażamy nadzieję, że Ci, również bez problemu znajdują inne wspólne mianowniki. Mimo pewnej nici porozumienia w trakcie meczu każda z drużyn będzie chciała zrealizować swoje cele. Czy Speednet 2 jest w stanie pokrzyżować Chilli drogę w kierunku podium?

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Zmieszani – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Nie ukrywamy, że spoglądamy na spotkanie z pewnym niepokojem. Wszystko za sprawą tego, że zastanawiamy się, czy kumulacja faktów, że drużyny zapewniły sobie utrzymanie oraz tego, że mamy połowę lipca nie sprawi, że mogą mieć na poniedziałkowe spotkanie pewne problemy kadrowe. Wydaje się, że większe mogą dotknąć drużyny Zmieszanych. Jeśli doszłoby do sytuacji, w której ekipa nie dotarłaby na halę to byłaby to bardzo smutna sytuacja, która zdarzyłaby się drugi raz w trakcie trwania trzech sezonów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Dodatkowo, co ciekawe, dwa razy drużyną poszkodowaną z tego tytułu byłby zespół DNV GL S*M*A*S*H. Na finiszu poprzedniego sezonu na spotkanie z nimi nie dotarła drużyna Allsix by Decathlon. Mimo wszystko wyrażamy nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie i zdołamy dograć sezon w sportowej rywalizacji, a zdobycz punktowa każdej z drużyn będzie tą, którą każda z nich wywalczyła na boisku. W normalnych okolicznościach faworytem spotkania jest drużyna Zmieszanych. Drużyna Edyty Woźny może pochwalić się lepszym bilansem w bezpośrednich starciach. Jak do tej pory wygrali dwa spotkania i każde z nich kończyło się wygraną 3-0. Czy tak samo będzie i tym razem?

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Allsix by Decathlon – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ze wszystkich drużyn trzecioligowych zestawienie ze sobą akurat Allsix by Decathlon oraz Craftveny sprawia, że poziom rozczarowania wybija poza skalę. Tak, wiemy, że powtarzamy to mniej więcej siedemdziesiąty szósty raz, ale przez długi okres wydawało się, że Allsix by Decathlon zdoła powalczyć o wygraną w lidze. Z czasem przyszły gorsze wyniki i na chwilę obecną drużyna ze sklepów sportowych wypadła poza podium rozgrywek i ponowne wskoczenie na nie będzie dość wymagającym zadaniem. Aby tak się stało, drużyna Decathlonu w ostatni dzień rozgrywek powinna dołożyć do swojego konta sześć oczek. Biorąc pod uwagę wyniki spotkań przeciwko poniedziałkowym rywalom z pierwszej rundy, gdzie drużyna wygrała dwa spotkania, jest to możliwe. W pierwszym meczu gracze Rafała Liszewskiego ograli DCT Gdańsk 2-1 oraz Craftvenę 3-0. To drugie spotkanie sprawiło, że gracze Bartka Zakrzewskiego (Craftvena) przegrali pierwsze spotkanie w lidze. Po tej porażce drużyna wygrała osiem meczów z rzędu i wydawało się, że mogą powalczyć o wygraną w lidze. Sytuacja skomplikowała się dopiero w ostatnim tygodniu, kiedy ‘Rzemieślnicy’ na sześć możliwych punktów zdołali zdobyć zaledwie dwa. Na chwilę obecną Craftvena plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i poniedziałkowe spotkanie będzie dla nich dniem próby. Jeśli je wygrają to zapewnią sobie podium. Porażka może sprawić, że drużyna może zakończyć sezon nawet na… piątym miejscu. Jak widać, o mobilizację w obu drużynach nie będzie trudno.

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Team Spontan – Oliwa Team

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Nie ma innej możliwości. Niezależnie od wyników, do których dojdzie w ostatnich dwóch dniach rozgrywek, minimum jedna z dwóch drużyn, które zmierzą się o godzinie 20:00 na boisku nr 3 skończy sezon na podium. Wszystko za sprawą tego, że na dwa miejsca na pudle szansę mają trzy drużyny. Oprócz Spontana i Oliwy jest to jeszcze Letni Gdańsk, który rozegra swoje spotkanie ze świeżo upieczonym mistrzem drugiej ligi – drużyną AVOCADO friends. Jak widać, będzie to bardzo ważne spotkanie. Poza walką o wicemistrzostwo, gra będzie toczyć się o coś więcej. Drużyna, która wygra spotkanie i z dużą dozą prawdopodobieństwa zajmie drugie miejsce, zapewni sobie bezpośredni awans do pierwszej ligi. Zespół, który zakończy sezon na trzecim miejscu będzie musiał we wtorek skrzyżować rękawice z drużyną, która zajmie przedostatnie miejsce w pierwszej lidze. Kto będzie faworytem tego spotkania? Pomimo tego, że w meczu rozegranym niespełna miesiąc temu lepszą drużyną okazał się Team Spontan uważamy, że to Oliwa zdoła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mimo to, uważamy również, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie i jeśli do typu Redakcji mielibyśmy dodać typ procentowy wyniósłby on 51-49. Skąd ta delikatna przewaga na korzyść Oliwiaków? W ostatnim czasie drużyna prezentuje się bardzo dobrze. Ponadto, wygrała dwa ostatnie spotkania z rzędu i co najważniejsze – na tle AVOCADO friends wyglądała w obecnym sezonie najlepiej z całej grupy pościgowej. Niezależnie od tego, zapowiada nam się kawał spotkania. Obyśmy po meczu nie byli rozczarowani, bowiem oczekiwania wobec widowiska mamy naprawdę ogromne.

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Straż Pożarna Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Trzeba to sobie powiedzieć wprost. Utrzymanie Straży Pożarnej jest raczej ciekawostką matematyczną niż realnym scenariuszem. Nie dość, że sami musieliby wygrać spotkanie 3-0 i każdego seta bardzo wysoko to na dodatek musieliby liczyć na to, że równie wysoką porażkę odniesie Speednet w meczu z Prototype Volleyball. Z jednej strony wiemy, że różne rzeczy sport już widział, ale z drugiej prędzej uwierzylibyśmy w to, że nasze rozgrywki zaczną transmitować w Polsat Sport. Oczywiście nie chcemy tu dopiec ‘Strażakom’.  Po prostu stąpamy dość twardo po ziemi. Mimo nikłych szans jesteśmy przekonani, że Straż Pożarna będzie chciała w sposób godny zakończyć pierwszoligowe zmagania. Rywalem będzie drużyna BES-BLUM Kraken Team, która… również nie ma zapewnionego utrzymania. Gdy przegra poniedziałkowe spotkanie 3-0, a Speednet tym samym wynikiem pokona Prototype to drużyny zrównają się punktami. Jakby nie patrzeć, takie rozważania nie mają większego sensu, jednak drużyna Ryszarda Nowaka z pewnością nie chciałaby dopuścić do jedenastej porażki w obecnym sezonie. Mimo, że zespół jest na najlepszej drodze do tego, aby się utrzymać to chyba nie możemy tu mówić o sukcesie. Po poprzednim sezonie wydawało się, że ekipa będzie w stanie zrobić krok w przód i zająć miejsce w top5, a kto wie, może i powalczyć o podium. Z czasem plany zostały dość brutalnie zweryfikowane i przez moment widmo spadku było dość realne.

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team

Prototype Volleyball – Speednet

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Aby drużyna Speednetu nie musiała oglądać się za swoje plecy i nie zajęła ostatniego miejsca w ligowej tabeli, które wiąże się z bezpośrednim spadkiem, ekipa ‘Różowych’ musi zdobyć przeciwko Prototype Volleyball minimum jeden punkt. Owszem, może się okazać, że nie musi zdobyć żadnego, ale lepiej nie oglądać się na rywali i inne spotkania tylko skupić się na swoich meczach. To, że drużyna Speednetu nie wyglądała w ostatnim czasie najlepiej – wie każdy. Jednak w to, że drużyna Speednetu nie jest w stanie ugrać choćby punktu z Prototype Volleyball nie wierzy chyba nikt. Owszem, ekipa ‘Transformersów’ w ostatnim czasie prezentuje się wyśmienicie, ale mimo to set dla Speednetu to dość realny scenariusz. Ponadto, zastanawiamy się, czy gracze Tomasza Nurzyńskiego będą w stanie w najbliższym spotkaniu wyjść na parkiet jakby najedli się surowego mięsa. W poprzednim, kiedy utrzymanie było sprawą niemal przesądzoną, ‘Transformersi’ mieli dodatkowe pobudki do tego, aby wygrać spotkanie. Chcieli zapisać się na kartach historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta jako pierwsza drużyna, która zdołała pokonać Volley Gdańsk. Mimo, że byli tak blisko to ostatecznie schodzili z boiska pokonani. Nie zmienia to jednak faktu, że zaprezentowali się naprawdę wybornie i ktoś, kto obecnie nie docenia ich formy jest po prostu ignorantem. Czy teraz, kiedy drużyna ma pewne utrzymanie i mało dodatkowych bodźców, ‘Transformersi’ będą w stanie wykrzesać w sobie tyle mobilizacji, aby pokonać rywala 3-0? Czy drużyna Speednetu będzie chciała zmienić optykę na obecny sezon i poprawić dorobek punktowy?

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

Letni Gdańsk – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko 2

Dla drużyny Letniego Gdańska mecz przeciwko AVOCADO friends będzie szansą na wskoczenie na podium rozgrywek. Z pozoru plan jest bardzo prosty. Wystarczy tylko ograć świeżo upieczonego mistrza i wykorzystać fakt, że obecny wicelider i drużyna, która zajmuje trzecie miejsce zmierzą się w bezpośrednim starciu. Prawda, że proste? Owszem, ale tylko na papierze. Rzeczywistość jest zgoła inna, bowiem trzeba ograć rywala, który wygrał wszystkie dwanaście spotkań z rzędu. Jedyną niewiadomą jest to, czy drużyna Arkadiusza Kozłowskiego w momencie, kiedy zapewnili sobie mistrzostwo, zdoła wykrzesać w sobie pokłady energii do tego, by wygrać kolejne – trzynaste spotkanie. Z drugiej strony, już przy okazji wcześniejszego spotkania pisaliśmy, że gracze wyglądają na ciągle nienasyconych. Na gości, którzy są na liście najbogatszych ludzi według Forbesa, a mimo to, w wolnej chwili postanawiają dorobić parę drobniaków. Jak gość, który chwieje się na nogach, ale mimo to kusi się na jeszcze jedną kolejeczkę.  To sprawia, że o ich mobilizację jesteśmy spokojni. Przed Letnim bardzo wymagające zadanie. Z drugiej strony, raz już grali z AVOCADO mając pistolet przy skroni. Wtedy, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej musieli ugrać seta. Czy tym razem będzie podobnie? Tym razem jednak, jeden punkt może im nic nie dać. Ba, może się również okazać, że nawet dwa punkty nic by im nie dały. Stałoby się tak w przypadku wygranej Spontana z Oliwą w stosunku 2-1. Wtedy wszystkie trzy drużyny miałyby tyle samo punktów, a o kształcie podium decydowałyby małe punkty. Co ciekawe i paradoksalne – Letni może znaleźć się na trzecim miejscu, nawet w przypadku przegranej 3-0. Aby to się stało, Spontan musiałby przegrać wysoko z Oliwą. To jednak tylko gdybanie. Przewagą Letniego jest to, że o godzinie 21.00 będą już wiedzieli, ilu punktów w meczu z AVOCADO potrzebują.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Matchday #23

Czwartkowe spotkania nie dały nam odpowiedzi praktycznie na żadne z kluczowych pytań. Nie poznaliśmy mistrza pierwszej ligi, nie poznaliśmy drużyn, które we wtorek zagrają w barażach, nie poznaliśmy pozostałych medalistów w poszczególnych ligach. To oznacza tylko jedno – w przyszłym tygodniu czeka nas eksplozja sportowych emocji!

Allsix by Decathlon – Speednet 2 2-1 (15-21; 21-14; 21-12)

Mało brakowało, a sprawdziłyby się nasze zapowiedzi przedmeczowe, w których wyrażaliśmy obawę o to, czy drużyna Allsix by Decathlon zdoła zebrać komplet graczy na każde z trzech spotkań, które im zostało. Tuż przed godziną 19:00 próżno było ich szukać w hali treningowej. Dopiero po chwili gracze ze sklepu sportowego zaczęli zjeżdżać na salę i część z nich weszła od razu na przedmeczową zagrywkę, a część od razu na mecz. Allsix zaczął spotkanie w czwórkę i mimo, że z czasem spóźnieni zawodnicy dołączyli do drużyny to po graczach Rafała Liszewskiego widać było brak koncentracji. Musimy tu trochę usprawiedliwić siatkarzy z Decathlonu, ponieważ opady deszczu sparaliżowały miasto i na godzinę 19 spóźniło się wiele drużyn, nie tylko Allsix by Decathlon. Wracając do meczu to w pierwszym secie ‘Różowi’ zaczęli wręcz wybornie. Po chwili na tablicy widniało 10-4 dla ‘Programistów’. Już przy tym wyniku w powietrzu czuć było zapach świeżo podanego tatara i wódeczki. O tym, jakie pozytywne konsekwencje wygrania seta czekają ‘Różowych’, co rusz okrzykami i przyśpiewkami przypominali rezerwowi gracze. Ostatecznie drużynie udało się zrealizować cel i zawodnicy byli już myślami przy uginającym się stole. To sprawiło, że w drugiej i trzeciej partii lepsi byli ‘Biali’, którzy wygrali je do 14 i 12, a cały mecz 2-1. Mimo to, na ich twarzach trudno było zauważyć przejawy zadowolenia. Zawodnicy Allsix z całą pewnością uważają, że w czwartkowy wieczór stracili jeden punkt, a nie zyskali dwa.

Craftvena – Wirtualna Polska 2-1 (13-21; 21-19; 21-19)

W wszystkich trzech meczach, które rozpoczynały się o godzinie 19:00, doszło w pierwszym secie do niespodzianek. Na boisku numer trzy tą niespodzianką była wygrana seta przez Wirtualną Polskę. Pamiętamy oczywiście to, o czym mówiliśmy. To, że ‘Wirtualni’ w ostatnim czasie prezentują się naprawdę bardzo dobrze, ale mimo wszystko to nadal walcząca o drugie miejsce Craftvena była faworytem starcia. Pierwszy set zaczął się dla ‘Rzemieślników’ nie po ich myśli. Mimo, że w pierwszej części partii obie drużyny popełniały naprawdę małą liczbę błędów własnych to WP zdołało wyjść na prowadzenie. W drugiej połowie drużyna, którą z ławki zarządzał Jędrzej Matla, zdołała odjechać swoim rywalom, którzy nie wiedzieć czemu złapali długi przestój, co tak doświadczona drużyna jak WP bez problemu wykorzystała. W tym momencie żarty w Craftvenie się skończyły. Drużyna zdała sobie sprawę, że pozwalając na to, aby większość rywali zabierała im punkty, mogą na koniec wypaść poza podium. W drugim i trzecim secie zaprezentowali się już znacznie lepiej, ale mimo tego i tak mieli spore problemy z ograniem rywala. Po przeciwnej stronie siatki na początku drugiego seta po prostu nie szło. Wirtualna Polska miała problemy ze skończeniem ataku. W końcu sprawy w swoje ręce wzięła Klaudia Kuźniewska, która kiwką zdobyła punkt dla swojej drużyny, za co słusznie otrzymała owacje od swojej drużyny, które skwitowała tym, że… miała już ich dosyć. Atmosfera w ‘Wirtualnych’ była naprawdę świetna. To Craftvena musiała wygrać spotkanie, choć aby to zrobić, musieli się naprawdę napocić. W drugim i trzecim secie co rusz drużyny rozgrywały naprawdę długie wymiany, które oglądało się bardzo przyjemnie. Ostatecznie, ‘Rzemieślnicy’ wygrali drugą i trzecią partię i po czwartkowych spotkaniach mają tyle samo punktów co wicelider ligi – Port Gdańsk.

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk 1-2 (21-16; 21-23; 16-21)

Pisząc zapowiedź do tego spotkania nie spodziewaliśmy się CZEGOŚ TAKIEGO. Do cholery, co to w ogóle było? O tym, że dystans pomiędzy obiema drużynami w ostatnim czasie nie jest tak duży jak jeszcze sezon temu, wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. O tym, że Prototype potrafi zagrać naprawdę dobre spotkanie przeciwko Volley Gdańsk dowiedzieliśmy się chociażby 26 maja. Wtedy Prototype przegrało po bardzo wyrównanej rywalizacji w stosunku 3-0. Owszem, zdajemy sobie sprawę, że chwalić drużynę po przegranej trzy-zero to jak cieszyć się ze zrzucenia 10 kilo po ucięciu nogi, jednak tamto spotkanie powinno być sygnałem ostrzegawczym dla Volley Gdańsk, że lekceważenie ‘Transformersów’ to stąpanie po kruchym lodzie. Prawdopodobnie to, że w drużynie lidera rozgrywek zabrakło nominalnego rozgrywającego nie wynikało z tego, że drużyna pokpiła sprawę, ale fakt jest taki, że na ‘sypie’ w czwartkowy wieczór zobaczyliśmy przyjmującego – Adriana Ossowskiego oraz atakującego – Daniela Koskę. Cóż, trzeba to napisać wprost. W meczu dało się odczuć, jak ważnym ogniwem w drużynie jest nominalny rozgrywający. W pierwszym secie Prototype zdołało wypracować sobie przewagę 15-11, ale gdy z czasem Volley podgoniło do 15-14 wydawało nam się, że to właśnie oni wygrają seta. Nic bardziej mylnego. Drużyna Tomka Nurzyńskiego zdołała ponownie odskoczyć rywalom i wygrać pierwszą partię. Nie zwlekajmy z tym zbyt długo. Przejdźmy od razu do końcówki drugiej partii, w której działo się najwięcej. Drużyna Prototype prowadziła już 20-18 i stanęła przed ogromną szansą na to, aby stać się pierwszym zespołem, który zdoła ograć Volley Gdańsk. Niestety dla nich, w kluczowym momencie na zagrywce pomylił się Michał Markiewicz, a po chwili z dość trudnej piłki, po skosie w out uderzył Maciej Wysocki i Volley doprowadziło do wyrównania. Trzeba przyznać, że zabrakło naprawdę kilku centymetrów do tego, żeby Volley Gdańsk nie wygrało swojego czterdziestego spotkania z rzędu. Ostatecznie set zakończył asem serwisowym Konrad Gregorowicz. O trzecim secie nie ma co się za specjalnie rozwodzić. Volley Gdańsk nie pozwoliło w nim poszaleć swoim przeciwnikom i wygrali partię do 16. Podsumowując, Volley rozgrywa kolejne spotkanie, w którym wracają z dalekiej podróży i wygrywa czterdziesty mecz z rzędu. Niebywałe. Jeśli chodzi o Prototype to uśmiechamy się pod nosem. Jakich czasów dożyliśmy, że Prototype jest na siebie wściekłe, że wygrali zaledwie jednego seta z Volley Gdańsk?

Zmieszani – Mental Block 2-1 (17-21; 21-10; 21-15)

W związku z czwartkowymi występami Zmieszanych w lidze przypomniał nam się pewien dialog z kultowego filmu ‘Chłopaki nie płaczą’. Na potrzebę ligi pozwoliliśmy sobie go użyć. ‘Mnie oszukasz, przyjaciela oszukasz, Mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz’. Tak, nie ma się co oszukiwać. Ciężko było wydobyć ze Zmieszanych wolę walki o każdą piłkę. Ciężko było oczekiwać, że poszczególni gracze będą w stanie umierać za Zmieszanych. Drużyna Edyty Woźny już nic nie musiała. Jedyne, co mogła to rozegrać dobre spotkanie i zdobyć trzy oczka. Bez wątpienia na taką postawę liczyli ‘Studenci’, bo oznaczałaby ona, że zachowane zostanie status quo i przed decydującym spotkaniem będą mieli nad Mentalem jedno oczko przewagi. Sytuację podobną do tej, w której znaleźli się Zmieszani przerabialiśmy w poprzednim sezonie. Wtedy drużyna Kraken Team, dość szybko zagwarantowała sobie utrzymanie i w grupie spadkowej rozdała swoim rywalom tyle punktów, że brakowało tylko, aby zapuścili brody i narzucili na siebie czerwone peleryny, a z pewnością zostaliby uznani za Świętych Mikołajów. Tym razem w rolę poczciwego staruszka wdali się gracze Zmieszanych, którzy stracili punkty w każdym z trzech spotkań w grupie spadkowej. W meczu z Mentalem stało się to już w pierwszym secie. Zmieszani, nie wiedzieć w sumie czemu, przystąpili do spotkania dość nerwowo, w efekcie czego to ‘Mentaliści’ wygrali tę partię, co miało dla nich niebagatelne znaczenie. Oznaczało to, że ekipa doskoczyła do swojego rywala i ostatni mecz w sezonie przeciwko 3city4students zapowiada się nie lada gratką. Wracając do meczu ze Zmieszanymi to Mental Block w kolejnych odsłonach nie zdołał już ograć swojego faworyzowanego rywala. Mimo, to parkiet opuścili z podniesionymi głowami, bo umówmy się – punkty nie były tu oczywistością.

Zmieszani – AXIS 1-2 (17-21; 21-17; 14-21)

Pożegnaniem z sezonem Wiosna’20 dla drużyny AXIS było spotkanie przeciwko Zmieszanym i trzeba przyznać, że był to najbardziej wymagający rywal, z którym drużyna mogła się zmierzyć w grupie spadkowej. Kilka tygodni temu w bezpośrednim spotkaniu, lepszą drużyną okazała się ekipa Edyty Woźny. Tym razem lepsi okazali się gracze Fabiana Polita – AXIS, którzy z mocnym przytupem zaczęli to spotkanie. Na początku zdołali wypracować sobie przewagę, której nie odpuścili już do końca. W drugim secie odnieśliśmy wrażenie, że Zmieszanym przypomniało się, że są jednak w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta pewną marką i nie wypada im przegrywać spotkania. Mimo, że drużyna Edyty Woźny przegrywała już 7-10 to z czasem zdołali odrobić stratę i wyprzedzić rywali (18-13). O zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set, w którym znacznie lepszą drużyną okazali się ‘Czerwoni’. Po raz kolejny bardzo dobrą partię rozegrał Łukasz Wojdak, z którym rywale kompletnie sobie nie radzili. Gdy dołożyliśmy do tego dwa bardzo wyraziste ogniwa w postaci Tomasza Koseckiego i Fabiana Polita, mieliśmy gotową receptę na sukces. Mimo bardzo dobrej gry ‘Czerwonych’ nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie dokręcili troszkę śrubki drużynie Zmieszanych. Uważamy, że pewne rzeczy nie przystoją drużynie, która w poprzednim sezonie z powodzeniem rywalizowała z Omidą czy Thunder Team. Tymi rzeczami jest aż pięć porażek w obecnym sezonie i forma z końcówki sezonu. A AXIS? Cóż, mogłoby być lepiej, ale dwie wygrane w końcówce znacznie zmieniają optykę na obecny sezon.

Omida Team – Speednet 2-1 (21-16; 22-20; 20-22)

W przedostatniej kolejce obecnego sezonu mecze lidera i wicelidera zostały ułożone w ten sposób, że drużyny grały o tej samej porze, na równoległych boiskach. Podczas gdy Volley Gdańsk mierzyło się z Prototype Volleyball, Omida Team grała swoje spotkanie ze Speednetem. O tym, jak szalenie istotny był to mecz dla ‘Logistyków’, niech poświadczy zdjęcie licznika w samochodzie jednego z graczy, który spieszył się na mecz swojej drużyny. Ostatecznie, zespoły z małym opóźnieniem rozpoczęły mecz. Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany i obie drużyny szły ‘łeb w łeb’. Z czasem Omida zdołała odskoczyć swoim rywalom na kilka punktów, co sprawiło, że drużyna Konrada Gawrewicza wygrała seta do 16. Wynik z pierwszego seta spowodował, że drużyna ‘Logistyków’ zrównała się punktami z Volley Gdańsk, ponieważ Ci przegrali pierwszą odsłonę z Prototype. Mimo, to ‘Logistyków’ nie do końca to interesowało. Graczy w czarnych trykotach interesowała przede wszystkim ich własna gra. Drugi set do pewnego momentu był bardzo podobny do tego pierwszego, z tą tylko różnicą, że Speednet nie zaciął się w końcówce. Pod koniec seta, ‘Różowi’ przy stanie 20-18 mieli dwie piłki setowe, które ich przeciwnicy zdołali obronić i ostatecznie, po walce na przewagi to Omida cieszyła się z drugiego punktu. Plan przed trzecią odsłoną był taki sam jak plan przed trzecią partią w meczu z Epo-Project. Chodziło o to, by nie zepsuć sobie nastrojów i po prostu wygrać 3-0. Niestety dla ‘Logistyków’, nie tylko sam plan, ale również wykonanie było takie samo. Od początku seta stroną dominującą byli gracze Speednetu, którzy wypracowali sobie sporą przewagę. Po serii świetnych zagrywek Kacpra Iwaniuka (Speednet) ‘Logistycy’ musieli dokonać pewnych roszad w składzie. Na przyjęcie wszedł rzadko widywany w obecnym sezonie Tomasz Zabrocki. Strata Omidy wydawała się tak duża (15-9, a następnie 17-10), że spodziewaliśmy się, że za chwilę nastąpi koniec spotkania. W tym momencie ponownie obudziły się demony Speednetu, którzy pomimo żywiołowego dopingu zawodników Volley Gdańsk, dali się dogonić i po chwili na tablicy widniał wynik 20-20. Gdy wydawało się, że po takim come-backu ‘Logistycy’ zdołają wygrać to przy piłce setowej dla ‘Różowych’ monster blockiem na wybitnym tego dnia Mateuszu Szturmowskim popisał się Niko Domżalski i Speednet cieszył się z wygrania seta. Kwestia mistrzostwa rozstrzygnie się dla Omidy już w najbliższy wtorek. Zwycięzca meczu z Volley Gdańsk zgarnie złoto SL3. Niezależnie od tego, kto to zrobi to był naprawdę dobry sezon.

SV INVICTA – Letni Gdańsk 1-2 (16-21; 16-21; 21-16)

Spotkaniem, które wieńczyło ligowe zmagania dla drużyny SV INVICTA był rewanż z Letnim Gdańskiem. Jaki to był sezon dla drużyny Sławomira Cichosza? Cóż, z pewnością gracze mogą czuć pewien niedosyt. Na chwilę obecną znajdują się na ostatnim miejscu w grupie mistrzowskiej. Sytuacja ta może się co prawda zmienić. Aby tak się stało, drużyna Letni Gdańsk musiałaby wysoko przegrać swoje ostatnie spotkanie przeciwko AVOCADO friends, które zapewniło sobie we wtorek tytuł mistrzowski. Przechodząc do samego meczu to w składzie meczowym INVICTY zabrakło etatowego gracza tej drużyny – Mateusza Chyla. Ponadto, od początku meczu nie grał najlepiej punktujący zawodnik drugiej ligi – Radosław Konieczny.  Z kolei po stronie Letniego brakowało jednego z wieżowców – Macieja Jakubowskiego, którego zastąpił człowiek od zadań specjalnych – Maciej Grabowski. Mimo tych absencji znalazła się również debiutanka. W drużynie Letniego po raz pierwszy w obecnym sezonie zagrała Marta Zielonka i trzeba przyznać, że był to debiut bardzo udany. Pierwszy set padł łupem Letniego, który zdołał dogonić swojego rywala, by potem odskoczyć i cieszyć się z wygranej partii. W drugiej odsłonie doszło do sporych zawirowań kadrowych, w efekcie czego na boisku po stronie Letniego zameldowało się trzech graczy, którzy nie wystąpili w pierwszej partii. Nowi ludzie, stare rozdanie. Set zakończył się dokładnie takim samym wynikiem jak pierwsza partia, co oznaczało, że ‘Letnicy’ wzięli udany rewanż na drużynie SV INVICTA. Dla tych drugich znaczyło to, że plany na podium rozgrywek muszą odłożyć na kolejną edycję. Dla ‘Letników’ z kolei pojawiła się szansa na wskoczenie nawet na drugie miejsce w tabeli. Nie wiemy czy właśnie to sparaliżowało graczy w granatowych trykotach, ale trzecia odsłona należała już do ich przeciwników, którzy na koniec sezonu dołożyli jedno oczko do swojego konta.

Range Soft VT – Port Gdańsk 1-2 (15-21; 21-23; 22-20)

Zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądało to spotkanie. Z jednej strony Range Soft wygrało już ligę, a dodatkowo Port Gdańsk walczył o miejsce w strefie medalowej. Z drugiej zaś, oczy wszystkich drużyn walczących o podium zwrócone były w kierunku Range Soft VT. Mimo wszystko, w typach z zapowiedzi uznaliśmy, że to Portowcy grając z ogromną mobilizacją będą faworytem tego starcia. Słowa te zdawały się potwierdzać od początku meczu, w którym ‘Granatowi’ wyglądali znacznie lepiej od rywali. Po drużynie Range Soft już od kilku spotkań widać było trudy trwającego sezonu i nie inaczej było w czwartkowy wieczór. Gracze Arkadiusza Sojko postanowili wykorzystać sytuację i błyskawicznie wypracowali sobie przewagę 14-7, którą spokojnie dociągnęli do końca. Taki przebieg meczu nie przypadł do gustu pozostałym drużynom, które co jakiś czas wysyłały na skrzynkę pocztową Redakcji zapytanie o wynik tego spotkania. Kolejne dwie partie były zdecydowanie bardziej emocjonujące, nie zabrakło w nich również kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. To właśnie po jednej z nich zakończyła się druga partia, choć trzeba to powiedzieć wprost. Sędzia podjął w tej sytuacji dobrą decyzję, ponieważ jeden z graczy w sposób ewidentny zagrał dwukrotnie piłkę, za co sędzia, po pewnym czasie, przyznał punkt Portowcom. To oznaczało wygranie przez nich meczu. Do rozegrania ‘Portowcom’ został jeden set, w którym mieli okazję do powiększenia przewagi nad pozostałymi drużynami walczącymi o miejsce barażowe. Ostatecznie sztuka się nie udała, mimo szalonej gonitwy w końcówce i zrównania się liczbą punktów z rywalem. Range Soft ostatecznie wygrało trzecią partię, po walce na przewagi.

Epo-Project – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (21-7; 21-9; 18-21)

Mało brakowało, a przedmecz na boisku numer trzy czyli spotkanie Omida – Speednet sprawiłoby, że zamiast meczu Epo – Straż mielibyśmy mecz pod tytułem Elo – Straż. Wszystko za sprawą faktu, że Speednet zdołał urwać seta z Omidą, co sprawiło, że powiększyli oni przewagę nad Strażakami do czterech oczek. Jeśli drużyna Straży Pożarnej chciała od początku meczu pokazać, że zależy im na tym, aby utrzymać się w lidze to wybrali sposób dość dyskretny. A może nie, gdyby zrobili to dyskretnie to przegrali by do 15. Tymczasem ‘Mundurowi’ w pierwszym secie uznali chyba, że jak nie ważne jak, ważne by się o meczu mówiło. Straż przegrała seta do siedmiu i był to jeden z najwyższych wyników w obecnym sezonie. O drugim secie, można by powiedzieć żartobliwie, że był tym, w którym Straż Pożarna wreszcie się obudziła. Nie dość, że drużyna ugrała dwa małe punkty więcej to na dodatek w trakcie trwania tego seta Filip Ziółkowski zdobył… pierwszy punkt po ataku dla swojej drużyny. Cóż, aby przedłużyć swoje nadzieje na utrzymanie, drużyna ‘Mundurowych’ musiała wygrać trzeciego seta. Zadanie to wydawało się dość abstrakcyjne, bo ich przeciwnicy wyglądali raczej na pluton egzekucyjny niż na przyjaźnie nastawioną grupę znajomych. Mimo to, Epo chyba przekombinowało. Na początku tej partii graczom z Żukowa włączyła się ‘la zabawa’, co przy dobrze wyglądającej w trzecim secie Straży, doprowadziło do katastrofy. Epo nie poradziło sobie w końcówce z zagrywką Filipa Ziółkowskiego. Po dwóch punktowych zagrywkach Filipa gracze Epo wzięli czas, po którym gracz ten dołożył trzeciego asa i drużyna Straży Pożarnej zdobyła jedno oczko, co sprawia, że matematycznie nadal mają szansę na utrzymanie.

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Pomimo faktu, że we wtorkowy wieczór poznaliśmy mistrza drugiej i trzeciej ligi to nie wiemy tego, kto wygra zmagania w elicie oraz jak będzie wyglądał podział miejsc na podium. W czwartkowy wieczór przed szansą na wygranie pierwszej ligi stanie Volley Gdańsk. Tego samego wieczora być może poznamy pierwszą drużynę, która pożegna się z elitą. Ponadto, pasjonująco zapowiadają się spotkania w trzeciej lidze, gdzie szansę na drugie miejsce, dające prawo gry w meczu barażowym, mają jeszcze cztery drużyny.

Craftvena – Wirtualna Polska

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Po wtorkowej bolesnej porażce, którą odniosła drużyna Craftveny w meczu przeciwko Chilli Amigos, ‘Rzemieślnicy’ stracili szansę na mistrzostwo w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. To nie oznacza, że drużynie przypadło drugie miejsce, bo o nie ‘Czarni’ będą musieli walczyć do samego końca. Na chwilę obecną, szansę na drugie miejsce podium, które daje możliwość zagrania w meczu barażowym o drugą ligę, mają aż cztery drużyny. Poza Craftveną są to jeszcze Allsix by Decathlon, Port Gdańsk oraz Chilli Amigos. Wydaje nam się, że Craftvena, aby wygrać spotkanie, będzie musiała się mocno napocić. Wirtualna Polska w ostatnim czasie przeżywa prawdziwy renesans formy. Ich cztery ostatnie spotkania kończyły się odprawianiem kolejnych rywali. Na rozkładzie drużyna Jędrzeja Matli ma między innymi świeżo koronowaną ekipę Range Soft oraz drużynę, o której wcześniej wspominaliśmy w kontekście walki o drugie miejsce – Allsix by Decathlon. Pierwsze spotkanie pomiędzy Craftveną a Wirtualną Polską, do którego doszło na inaugurację ligi zakończyło się tak, jak kończyła się większość spotkań ‘Rzemieślników’ – podziałem punktów. Od tego momentu minęło sporo czasu. Należy pamiętać o tym, że był to pierwszy mecz po pandemii. Tym razem spodziewamy się jeszcze lepszego meczu. Czy Craftvena zdoła ponownie wskoczyć na podium? A może to Wirtualna Polska będzie dalej śrubowała swój rekord i pokusi się o piąte zwycięstwo z rzędu?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Allsix by Decathlon – Speednet 2

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Wydaje się to dość nieprawdopodobne, kiedy weźmiemy pod uwagę, że przez długi czas ekipa Allsix prowadziła w lidze, ale drużyna Rafała Liszewskiego przystępuje do spotkania po serii czterech porażek z rzędu. Passa porażek zaczęła się od meczu z Range Soft, do którego doszło 17 czerwca. Później przyszły przegrane z Chilli Amigos, Portem Gdańsk oraz ostatnia, do której doszło we wtorkowy wieczór – z Wirtualną Polską. Patrząc na poziom rozczarowania, ostatnie spotkanie było tym, w którym każdy z nas wie, co stało się ze skalą. Allsix mimo, że mógł wygrać spotkanie, mimo że grali w zaledwie pięciu graczy, ostatecznie z parkietu schodził z opuszczoną głową. Zastanawiamy się, jak wysoki poziom frustracji wpłynie na drużynę w kolejnym meczu. Mimo to uważamy, że akurat frustracja nie jest największym problemem, z którym boryka się obecnie zespół. Tym jest niestety częsta absencja poszczególnych graczy. Scenariusz przypomina trochę ten z poprzedniego sezonu, kiedy do pewnego czasu frekwencja była przyzwoita, by na ostatni mecz, drużyna nie stawiła się na parkiecie. Póki co, w obecnym sezonie taka sytuacja na szczęście nie wystąpiła, ale nie ukrywamy swoich obaw, że mogłoby dojść do tego w przyszłości. Sytuacja ta jest tym bardziej dziwna, że obecnie drużyna walczy o podium rozgrywek. W poprzednim znajdowała się w dolnej części połówki i ostatnie spotkania były o tzw. Pietruszkę. Jeśli chodzi o ich przeciwników – drużynę Speednet to Ci również, podobnie jak każda inna drużyna w lidze ma swoje problemy. To, co jest największym mankamentem graczy Allsix, jest zarazem jednym z największych atutów ‘Programistów’. W ostatnim czasie widać po każdym zawodniku z ich drużyny ogromną pasję, która sprawia, że drużyna doskonale się bawi, mimo nienajlepszych wyników. Gdy te dojdą, a jesteśmy przekonani, że z czasem to nastąpi, będzie można mówić o nich jako o drużynie, która jest wzorem do naśladowania przez innych.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Zmieszani – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Niestety, stało się to, czego się obawialiśmy. W ostatnim czasie zaobserwowaliśmy mniejszą aktywność  Zmieszanych na ich oficjalnym kanale na Facebooku. Oczywiste jest, że sytuacja ta jest zdeterminowana faktem, że drużyna musi dokończyć sezon ‘for fun’. Wyniki w sezonie zasadniczym sprawiły, że dla drużyny Zmieszanych zabrakło miejsca w grupie mistrzowskiej. Ponadto, okazało się, że drużyna miała tak dużą zaliczkę punktową, że miała zagwarantowane utrzymanie w lidze. Jak zatem znaleźć mobilizację przed kolejnymi spotkaniami, kiedy drużyna myśli już o wakacjach i perspektywie kolejnego sezonu? Na to pytanie gracze Zmieszanych muszą odpowiedzieć sobie sami. Drużynie zostały do rozegrania trzy spotkania i mimo, że nie grozi im już spadek to jednak na ich poczynania będą patrzeć ‘Studenci’, którzy liczą na to, że Zmieszani podejdą do meczu na 100% swoich możliwości i wygrają z ich głównym rywalem – drużyną Mental Block w stosunku 3-0. Jeśli chodzi o przeciwników Zmieszanych – Mental Block, będzie to dla nich kolejne spotkanie o ‘być albo nie być’. ‘Niebiescy’ potrzebują punktów bardziej niż tego, żeby ktoś powiedział wreszcie Redakcji, żeby skończyła z sucharami w magazynach. Czy ‘Mentalistom’ ta sztuka się uda? W osiągnięciu tego celu postara się pomóc Jakub Ciesielski, który w pierwszym sezonie w SL3 występował w drużynie Wstrząśnięci nie Zmieszani, gdzie grało wielu obecnych zawodników Zmieszanych.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Na ‘jedynce’ o godzinie 20:00 po raz trzeci w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zmierzą się drużyny Prototype Volleyball z Volley Gdańsk. Nie ma chyba sensu przytaczać, jaki bilans widnieje po dwóch spotkaniach, bowiem każda osoba zdaje sobie sprawę, że Volley Gdańsk w lidze nie przegrał odkąd 3 kwietnia 2019 r. wyszli na parkiet i w swoim debiucie ograli Straż Pożarną Gdańs,k po czym dołożyli 38! zwycięstw z rzędu. Spotkanie przeciwko Prototype Volleyball będzie zatem okazją do małego jubileuszu. Jeśli wygrają i tym razem to wyśrubują swój rekord do 40 zwycięstw z rzędu i jeśli nas ktoś zapyta, jak do cholery do tego doszło to tylko wzdrygniemy ramionami. Jeśli sztuka ta im się uda to w Internecie zaczniemy chyba szukać informacji o najdłuższej passie wygranych w sporcie. Co bardzo ważne, Volley Gdańsk ma szansę na to, aby czterdziestą wygraną z rzędu przypieczętować sobie trzecią wygraną w lidze. Na chwilę obecną ‘Żółto-czarni’ mają jeden punkt przewagi nad Omidą i jeśli wygrają swoje spotkanie 3-0, a ‘Logistycy’ tym samym wynikiem przegrają grając o równoległej godzinie ze Speednetem to obrona tytułu stanie się faktem.  Mimo wszystko, o wygraną z Prototype Volleyball w stosunku 3-0 naprawdę nie będzie zbyt łatwo. Uważamy, że drużyna Tomasza Nurzyńskiego przechodzi obecnie swój najlepszy okres w lidze od momentu zawiązania się drużyny i wydaje nam się, że skrócili dystans do Volley Gdańsk, co z kolei sprawia, że urwanie seta nie byłoby żadną sensacją.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Omida Team – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dla obu drużyn bezpośrednie starcie będzie przedostatnim meczem sezonu. Mimo to, bardzo dużo wskazuje na to, że drużyna Speednet rozegra jedno spotkanie więcej niż pozostałe drużyny w pierwszoligowej stawce. Na chwilę obecną znajdują się na przedostatnim miejscu w tabeli, co oznacza, że jeśli nic się nie zmieni to we wtorek 14 lipca zagrają spotkanie barażowe, które wyłoni drużynę, która będzie grać w przyszłym sezonie w pierwszej lidze. Na chwilę obecną ‘Różowi’ mają na swoim koncie jedenaście oczek i trzy punkty przewagi nad Strażą Pożarną, która w czwartkowy wieczór rywalizować będzie z Epo-Project oraz trzy oczka straty do BES-BLUM Kraken Team, który ma o jeden mecz rozegrany więcej. To z kolei sprawia, że Speednet przy równej liczbie spotkań co BES-BLUM może zrównać się z nimi punktami. Aby tak się stało, muszą pokonać 3-0 wicelidera rozgrywek – Omidę Team. Czy taki scenariusz jest w ogóle realny? Mimo, że tabela wskazywałaby na to, że nie to my, na przekór wszystkiemu uważamy, że tak. Przyjrzyjmy się faktom. Te wyglądają obecnie tak, że drużyna Omida Team traciła punkty w sześciu z dwunastu spotkań. Większym problemem jest jednak to, że gracze Konrada Gawrewicza musieli się dzielić punktami w swoich czterech ostatnich meczach z rzędu. Dodatkowo, zawodnicy Omidy będą dziś grać pod ogromną presją. Gdy przegrają spotkanie 0-3, a Volley wygra je w tym samym wymiarze z Prototype to ‘Logistycy’ stracą szansę na mistrzostwo ligi. Z kolei drużyna Speednetu jest w dzisiejszym spotkaniu skazywana na porażkę. Jeśli przegrają to będąc całkowicie szczerymi – nikogo to nie zdziwi. To z kolei sprawia, że Speednet nic nie musi, a wszystko może, a jak wiadomo w sporcie, taka sytuacja sprawia, że drużynie gra się zdecydowanie lepiej.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Zmieszani – AXIS

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ze wszystkich 26 drużyn, które grały w sezonie Wiosna’20 to właśnie ekipa AXIS jako pierwsza zakończy ligowe zmagania. Mimo faktu, że do pewnego momentu drużyna nie zapewniła sobie jeszcze utrzymania to z całą dozą odpowiedzialności mogliśmy stwierdzić, że o ewentualnym spadku drużyny AXIS można było rozmawiać raczej w kontekście ciekawostek matematycznych niż realnego zagrożenia. Ciężko nam nawet zliczyć wszystkie okoliczności, które musiałyby się wydarzyć, abyśmy ‘Czerwonych’ spotkali w przyszłym sezonie w trzeciej lidze. Ostatecznie, po wynikach z tego tygodnia, ‘Czerwoni’ zapewnili sobie utrzymanie w lidze, ale czy można to w ogóle rozpatrywać w kategorii sukcesu? Jesteśmy przekonani, że ambicje drużyny sięgają znacznie wyżej niż ósme miejsce w ligowej stawce, można więc tu mówić o ogromnym rozczarowaniu. Spadek byłby odbierany przez zawodników jako totalna katastrofa. Jeśli chodzi o rozczarowanie to jest to również idealne podsumowanie sezonu dla drużyny Zmieszanych. Nie chcemy się co prawda powtarzać, bo wszystko to, co mieliśmy o tym napisać już napisaliśmy, ale mimo to, w czwartkowy wieczór liczymy na dobre spotkanie. Pierwszy mecz obu drużyn, rozegrany na inaugurację rozgrywek, zakończył się wynikiem 3-0 dla Zmieszanych. Czy tym razem będzie podobnie? Wiele na to wskazuje. Wydaje nam się, że to drużyna Edyty Woźny jest murowanym faworytem tego spotkania.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

SV INVICTA – Letni Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Czy o obu drużynach można mówić w kontekście rozczarowania? Cóż, o jednej z nich na pewno będzie można tak powiedzieć po spotkaniu. Obojętnie jakim wynikiem się ono zakończy, będzie to oznaczało, że jedna z ekip przegrała aż trzy spotkania w grupie mistrzowskiej, co umówmy się, sprawia, że ciężko załapać się na podium. Na chwilę obecną obie drużyny zajmują odpowiednio czwarte i piąte miejsce w ligowej stawce. Dla obu zespołów mecz ten będzie ostatnią szansą na wskoczenie do strefy medalowej. Dla drużyny INVICTY będzie to też ostatnie spotkanie w lidze, więc nawet jeśli wygrają z ‘Letnikami’ w stosunku 3-0, nadal muszą wyczekiwać na to, co wydarzy się w spotkaniu Team Spontan – Oliwa Team. Letni Gdańsk z kolei, poza meczem z INVICTĄ ma do rozegrania jeszcze spotkanie przeciwko świeżo upieczonemu mistrzowi – AVOCADO friends. Ewentualne dwie wygrane sprawiłyby, że drużyna prawdopodobnie zrealizowałaby swój cel i z sześcioma porażkami znalazłaby się na podium, co tylko pokazuje, jak wyrównana w tym sezonie była walka w drugiej lidze. Kto jest faworytem starcia? Wydaje nam się, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie, ale ostatecznie to drużyna Sławomira Cichosza będzie mogła, po podziale punktów cieszyć się z wygranej. Jeśli ten scenariusz się spełni to żadna ze stron nie będzie mogła czuć się zadowolona.

Typ Redakcji: SV INVICTA

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Epo-Project – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Tuż po godzinie 21:00, kiedy obie drużyny będą wchodziły na salę, może być już ‘po ptokach’. Mamy tu na myśli oczywiście fakt, że drużyna Straży Pożarnej być może dowie się, że spadła z ligi. Aby tak się stało, Speednet musiałby wygrać spotkanie z Omidą Team 3-0. Wtedy, choćby ‘Mundurowi’ nie wiadomo jak się silili i wygrali dwa spotkania po 3-0 to nie będą raczej w stanie odrobić dużej straty małych punktów do ‘Programistów’. Oczywiście jest to scenariusz dość mało prawdopodobny. Ani Speednet nie będzie faworytem w meczu z Omidą, ani Straż Pożarna nie będzie faworytem spotkania przeciwko Epo-Project. Sytuacji nie ułatwia fakt, że gracze z Żukowa cały czas starają się o to, aby zakończyć sezon na podium. By to zrobić, powinni ograć Strażaków 3-0. Wtedy mieliby przed decydującym meczem z Trójmiejską Strefą Szkód jeden punkt straty i kwestia ostatniego miejsca na podium rozstrzygnęłaby się w ostatnim meczu. Dodatkowo ‘Zieloni’, poza trzema oczkami, będą walczyli o coś więcej – o jak najlepszy stosunek małych punktów. Na chwilę obecną tracą ich do Trójmiejskiej Strefy Szkód aż 46, a jak wiemy, małe punkty mają w naszej lidze ogromne znaczenie. Która z ekip wygra to arcyważne spotkanie? O tym przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Epo-Project

Range Soft VT – Port Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Mimo, że drużyna Range Soft zapewniła sobie awans do drugiej ligi na jedną kolejkę przed zakończeniem rozgrywek to nie oznacza to, że spotkanie przeciwko Portowcom nikogo nie będzie interesowało. Jest wręcz przeciwnie. Poza drużyną Portu Gdańskiego, pozostałe drużyny, które liczą na podium rozgrywek będą w czwartkowy wieczór ściskały kciuki za drużynę Mykoli Kisa. Skąd taki support ze strony Allsix by Decathlon, Craftveny czy Chilli Amigos? Wszystko za sprawą tego, że ewentualna wygrana Range sprawiłaby, że Port straciłby punkty, co dość mocno skomplikowałoby im sprawę znalezienia się na podium. Na chwilę obecną Portowcy mają punkt straty do wicelidera rozgrywek – Chilli Amigos. Ewentualny jeden punkt sprawiłby, że drużyna wyprzedziłaby ‘Papryczki’, ponieważ póki co mają lepszy stosunek małych punktów. Z drugiej strony, jeden punkt nie będzie ich zbytnio satysfakcjonował, ponieważ tuż za plecami na ich potknięcie czekają drużyny Craftvena oraz Allsix by Decathlon. Jak widać, liczba scenariuszy, które mogą się wydarzyć  w trzeciej lidze przyprawia o prawdziwy ból głowy. Znaków zapytania jest tu na tyle dużo, że trudno byłoby nam je wszystkie wypisać. Jedno jest natomiast pewne. Port Gdańsk chcąc spełnić swoje ambicje powinien wygrać spotkanie i uważamy, że mają sporo argumentów, aby tak się stało. W ostatnim czasie mimo, że drużyna Range Soft wygrała ligę to po graczach widać było już pewne zmęczenie materiału. W ostatnich spotkaniach zespół grał już ‘na oparach’, co dość wyraźnie odbiło się na wynikach. Jesteśmy ciekawi, czy podobnie będzie i tym razem. Z drugiej strony, ‘Żółto-czarni’ będą chcieli udowodnić, że tytuł mistrzowski był zasłużony.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Matchday #22

W zapowiedziach wtorkowego dnia meczowego przewidywaliśmy, że najprawdopodobniej poznamy mistrza jednej z lig. Mieliśmy na myśli oczywiście AVOCADO friends, które we wtorkowy wieczór wygrało ligę po ograniu Team Spontan. Niespodziewanie, jako pierwsi trzecią ligę wygrali jednak gracze Range Soft, którzy we wtorkowy wieczór nie musieli nawet wychodzić na parkiet. Wszystko za sprawą tego, że punkty pogubili ich rywale w walce o tron. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Prototype Volleyball – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (23-21; 21-18; 21-15)

Gdy w przedmeczowej zapowiedzi wskazaliśmy drużynę Prototype Volleyball jako faworyta starcia przeciwko BES-BLUM Kraken Team to nie mieliśmy zbyt dużego problemu, aby znaleźć osoby, które delikatnie ujmując, twierdziły, że się mylimy. My wiedzieliśmy jednak, że drużyna Prototype w ostatnim czasie to inna ekipa niż ta, która w poprzednim sezonie przegrywała mecze ważne w kontekście układu tabeli. Gracze ‘Transformersów’ stawili się pod salą treningową na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Gdy po przebraniu przez kilkanaście minut się rozgrzewali, nie dało się ukryć, że coś tu nie gra. Po przeciwnej stronie siatki… brakowało przeciwników. Po chwili, Ci dotarli jednak na salę i nie wiemy czy wynikało to właśnie ze spóźnienia, a co dalej za tym idzie pewnej dekoncentracji, ale to gracze Tomasza Nurzyńskiego weszli lepiej w mecz. W pierwszej jego części zdołali nawet wypracować sobie pięciopunktową przewagę. Z czasem ich przeciwnicy – BES-BLUM zaczęli wyglądać coraz lepiej i udało im się w końcówce wyrównać. Mimo to, po walce na przewagi, musieli uznać wyższość przeciwnika po tym, jak jeden z graczy zaatakował piłkę wystawioną palcami przez libero znajdującego się w polu ataku, za co sędzia przyznał punkt przeciwnikom. Drugi set, podobnie jak pierwszy, był dość wyrównany do pewnego momentu. Z czasem drużyna Prototype wyszła na prowadzenie 19-14 i wydawało się, że zakończenie tej odsłony będzie czynnością równie wymagającą co oderwanie wieczka od jogurtu. Mimo to, ich przeciwnicy zaczęli gonić wynik, ale było już za późno. Ostatnia odsłona zaczęła się lepiej dla BES-BLUM. Na początku tej partii trzema asami serwisowymi z rzędu popisał się środkowy drużyny – Mateusz Specht, który był w tym elemencie świetnie dysponowany. Z czasem ich przeciwnicy doprowadzili do wyrównania 10-10 i kilka błędów własnych sprawiło, że wyszli na prowadzenie. Po chwili przewaga ta stawała się coraz większa i ostatecznie Prototype ograło rywala do 15.

Chilli Amigos – Craftvena 3-0 (22-20; 22-10; 21-19)

Nie będziemy Was oszukiwać. Nie spodziewaliśmy się, że mecz pomiędzy Chilli Amigos a Craftveną wyłoni mistrza trzeciej ligi. Tak się jednak stało, a wszystko za sprawą porażki Craftveny, po której gracze Bartka Zakrzewskiego nie mają już nawet matematycznych szans na zdobycie mistrzostwa. Z pewnością nie taki scenariusz wyobrażali sobie ‘Rzemieślnicy’ na to spotkanie. Miała to być w ich wykonaniu dobra i skuteczna gra, która miała zaowocować trzema oczkami i zbliżeniem się do rywala w walce o mistrzostwo. Już poniedziałkowe wyniki Chilli zdawały się potwierdzać, że nie będzie to proste zadanie. Drużyna Grzegorza Walukiewicza ograła gładko DCT Gdańsk 3-0 oraz urwała seta liderowi rozgrywek – drużynie Range Soft VT. Początek meczu zdawał się potwierdzać ich aspiracje, które sięgają podium rozgrywek. Na początku meczu to gracze Grzegorza Walukiewicza zdołali wypracować sobie przewagę. Z czasem ich przeciwnicy przypomnieli sobie, że to oni walczą o mistrzostwo i na początku wyrównali, by w końcówce osiągnąć przewagę. Gdy wydawało się, że ‘Rzemieślnicy’ zdołają wygrać tę partię, Chilli zaczęło działać na analogicznej zasadzie, na jakiej działa niby łagodna papryczka, która z każdą upływającą sekundą pali coraz bardziej. Po kolejnej w przeciągu dwóch dni gry na przewagi ‘Czerwoni’ zdołali wygrać i cieszyć się z kolejnego punktu. To z kolei bardzo zmartwiło ‘Czarnych’, bowiem w drugiej odsłonie nie byli sobą. W partii tej, na tle swojego przeciwnika wyglądali po prostu słabo i przegrali do 10. Ostatnia odsłona to już lepsza dyspozycja ‘Rzemieślników’. Przez długi czas wydawało się, że tym razem to oni zdołają wygrać partię, ale w końcówce coś się zacięło i Chilli Amigos z wręcz beznadziejnej sytuacji wyszli obronną ręką i wygrali seta do 19. Wygrana Amigos w tak dobrym stylu może imponować. Forma, którą prezentują w końcówce sezonu sprawia, że kierowcy ZTM na ich widok zatrzymują autobus i zaczynają bić brawo, a kobiety w ciąży puszczają ich pierwszych w kolejce w aptece. Pisząc całkiem serio, gra ‘Papryczek’ w ostatnim czasie może się naprawdę podobać. Zwycięstwo jest tym bardziej imponujące, że odbyło się bez kilku podstawowych graczy. Na dodatek, po meczu okazało się, że Chilli Amigos wyprzedzili Craftvenę w tabeli. Ścisk w walce o podium jest wręcz niebywały.

Team Spontan – AVOCADO friends 1-2 (15-21; 21-11; 16-21)

We wtorkowy wieczór drużyna AVOCADO friends stanęła przed ogromną szansą na wygranie drugiej ligi. Jedyne, co musiała zrobić drużyna dowodzona przez Arkadiusza Kozłowskiego to wygrać spotkanie przeciwko Team Spontan. Cóż, będąc całkowicie szczerym, wydawało nam się, że jest to tylko formalność. Nie wierzyliśmy żeby drużyna na finiszu rozgrywek zdołała sobie skomplikować sprawę. Owszem, mogła im się przydarzyć wpadka, ale i tak mieliby jeszcze kolejną okazję postawienia kropki nad ‘i’. Skąd wzięło się u nas przekonanie, że to się tak skończy? Drużyna AVOCADO friends rozegrała najrówniejszy sezon. W spotkaniu przeciwko Team Spontan wygrali swoje dwunaste spotkanie z rzędu, co przy tak wyrównanej rywalizacji, z jaką mieliśmy do czynienia w tym sezonie w drugiej lidze, jest wynikiem z kosmosu. Z drugiej strony, czy możemy mówić o wyrównanej lidze gdy grali w niej ‘Weganie’? Podczas gdy inni głowili się nad przyziemnymi sprawami, oni byli w stratosferze. Wreszcie, kiedy inni cieszyli się z wygrania punktu, oni cieszyli się z wygrania ligi. Ten sezon to nie była równa walka. To walka dwóch prędkości. Mimo to, ‘Spontaniczni’ starali się podjąć rękawicę. W pierwszym secie wygrali ‘Weganie’, ale w drugiej partii świetnie zaprezentowali się ‘Pomarańczowi’, którzy wygrali seta do… jedenastu. W drużynie Team Spontan w tej partii wychodziło niemal wszystko i zasłużenie drużyna doprowadziła do wyrównania. Wyrównany był również trzeci set, przynajmniej do jego końcówki. Przy wyniku 15-15 kilka błędów w przyjęciu sprawiło, że AVOCADO wyszło na prowadzenie 18-15, którego już nie wypuściło, by po chwili cieszyć się z wygranej w lidze. Witamy w pierwszej lidze Panowie!

Omida Team – Epo-Project 2-1 (21-14; 21-16; 19-21)

Ależ to był dziwny mecz. Drużyna Omida Team, aby zrównać się punktami z Volley Gdańsk, musiała wygrać z Epo-Project w stosunku 3-0. Sądziliśmy, że to zadania będzie ponad ich siły. Drużyna z Żukowa zagrała w poniedziałek świetne spotkanie przeciwko Volley Gdańsk i wydawało się, że powtórzenie takiego wyniku będzie planem minimum. Ba, w zapowiedzi przedmeczowej to właśnie ich wskazywaliśmy jako faworyta starcia. ‘Logistycy’ w ostatnim czasie miewali swoje problemy. We wtorkowy wieczór w ich szeregach ponownie zabrakło Mateusza Szturmowskiego oraz Dmitro Moroziuka. To sprawiło, że na przyjęciu zagrał Roman Grzelak, natomiast w ataku zobaczyliśmy Jakuba Klimczaka. Mimo tych roszad, drużyna od początku prezentowała się wyśmienicie. Mecz długimi fragmentami przypominał to pierwsze starcie, w którym Omida ograła swojego rywala w stosunku 3-0. ‘Logistycy’ wypracowali sobie przewagę 2-3 oczek już na początku, a w momencie kiedy na tablicy wyników widniało 16-14, zdobyli pięć oczek z rzędu i mogli cieszyć się z pierwszego punktu. Drugi set wyglądał już inaczej. Tym razem to gracze z Żukowa prezentowali się lepiej. Taką sytuację obserwowaliśmy do połowy tej partii. Nagle, nie wiedzieć w sumie czemu, coś przeskoczyło w głowach i jednych i drugich. Gdy drużyna Epo -Project osiągnęła w tej partii 16 punktów, odcięło im prąd, co przeciwnicy bezwzględnie wykorzystali. Wygrana Omidy była zatem przesądzona. Nadal pozostawała walka o jeden punkt, który miał przecież ogromne znaczenie dla obu drużyn. Gdy na tablicy widniał wynik 18-14 dla Omidy, większość ludzi uznała, że tego wieczoru włos z głowy im nie spadnie. Przy stanie 19-17 wydawało się, że to nadal tylko formalność. Taka wizja najwidoczniej nie spodobała się rozgrywającemu drużyny Epo-Project – Michałowi Długozimie, który stanął na zagrywce i udowodnił, że wyrażenie ‘niemożliwe nie istnieje’, ma swoje pokrycie w rzeczywistości. Trzy asy serwisowe z rzędu sprawiły, że ‘Zieloni’ odwrócili losy meczu i ostatecznie wygrali trzecią partię.

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk 3-0 (23-21; 21-15; 21-14)

O tym, jaki progres poczyniła drużyna Prototype Volleyball niech poświadczy wtorkowy wieczór, kiedy grając z BES-BLUM Kraken Team oraz Strażą Pożarną Gdańsk zgarnęli sześć punktów. Poza wspomnianymi dwiema ekipami, gdy dorzucimy do zestawienia również Speednet, okazuje się, że każda z tych trzech drużyn znajduje się obecnie niżej w tabeli, a poprzedni sezon kończyli nad zespołem Tomasza Nurzyńskiego. To tylko pokazuje naprawdę wielką rzecz, która zadziała się ostatnio w drużynie. Jeśli jednak jeszcze znajduje się tu osoba, która podważa to, o czym mówimy to jak wytłumaczyć fakt, że drużyna poprzedni sezon skończyła na jedenastym miejscu w tabeli, a obecnie zajmują miejsce piąte? Oczywiście warto przypomnieć, że na jesieni pierwsza liga liczyła jedenaście drużyn, a obecnie osiem, co tylko podnosi rangę osiągnięć ‘Transformersów’. Przejdźmy jednak do meczu, bo to o nim powinna być relacja. Wydaje nam się, że spotkanie przeciwko Prototype Volleyball było meczem o ‘być albo nie być’ dla drużyny Straży Pożarnej. Ci, przed spotkaniem tracili trzy oczka do przedostatniego w tabeli Speednetu więc wygrana w stosunku 3-0 dawałaby im tyle samo punktów. Tyle teorii. Praktyka okazała się być dość bolesnym doświadczeniem dla ‘Mundurowych’. O ile w pierwszym secie prezentowali się naprawdę dobrze, a w wygranej Prototype pomogło szczęście to w kolejnych odsłonach na parkiecie rządziła już tylko jedna drużyna. Umówmy się, przeciwko tak dobrze dysponowanym ‘Transformersom’ nie tylko Straż miałaby kłopoty. Zawodnikom w ciemnych trykotach wychodziło niemal wszystko. Kiedy trzeba było to piłkę… nogą wystawił Paweł Szafran, a chwilę później punktowym blokiem popisał się jeden z jego współpartnerów. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3-0 dla Prototype, co sprawiło, że drużyna zapewniła sobie utrzymanie w elicie. Jeśli chodzi o ‘Mundurowych’ wydaje nam się, że chyba tylko cud mógłby sprawić, że drużyna się utrzyma.

Allsix by Decathlon – Wirtualna Polska 1-2 (22-24; 21-17; 18-21)

Spotkanie pomiędzy Chilli Amigos i Craftveną, które odbyło się na tym samym boisku o godzinie 20:00 sprawiło, że Allsix by Decathlon mimo, że zajmował piąte miejsce, był jedyną drużyną, która mogła odebrać mistrzostwo Range Soft VT. Wszystko za sprawą tego, że Craftvena przegrała mecz, a gracze ze sklepu sportowego mieli na swoim koncie tylko dziesięć spotkań i wygrana kolejnych czterech w stosunku 3-0 dawała im matematyczne szanse na mistrzostwo trzeciej ligi. O tym, że drużyna nie sięgnie po nie w swoim drugim sezonie w Siatkarskiej Ligi Trójmiasta dowiedzieliśmy się w momencie zakończenia pierwszego seta. W nim, w walce na przewagi, lepszym zespołem okazała się ekipa Wirtualnej Polski, która w ostatnim czasie prezentuje bardzo dobry poziom. Do momentu rozpoczęcia meczu drużyna zanotowała na swoim koncie trzy zwycięstwa z rzędu. Po bardzo emocjonującej końcówce pierwszej partii, aby sięgnąć po czwartą wygraną z rzędu brakowało im zatem jednego seta. Sprawę postanowiła ‘Wirtualnym’ skomplikować drużyna Decathlonu, która w drugim secie prezentowała się iście wybornie i była ekipą znacznie lepszą. ‘Wirtualni’ nie potrafili znaleźć sposobu na przedarcie się przez zasieki rywala, a jednocześnie niespecjalnie im przeszkadzali. Mimo, że Allsix prowadził w secie już 16-8 to partia ta z czasem się wyrównała i set zakończył się wynikiem 21-17. O wygranej musiał zadecydować trzeci set, który był bardzo wyrównany od samego początku do niemal ostatniego gwizdka sędziego. W końcówce ponownie odpalił się Michał Doroz, który był tego dnia nie do zatrzymania w ataku, w którym zdobył aż 17! punktów. W końcówce nie zabrakło również kontrowersji, po których co rusz do słupka sędziowskiego podchodzili gracze obu drużyn, co nie było dość często spotykanym obrazkiem w poprzednich spotkaniach z udziałem obu ekip. Ostatecznie Wirtualna Polska dokłada czwarte spotkanie z rzędu i obok drużyny Chilli Amigos prezentują w końcówce sezonu najlepszą formę.

Matchday #21

W poniedziałkowy wieczór krok milowy w kierunku podium ligi zrobiły dwie drużyny. Mowa tu o Trójmiejskiej Strefie Szkód, która w bardzo dobrym stylu ograła ekipę Speednet oraz Oliwie, która zdołała zwyciężyć SV INVICTĘ oraz Letni Gdańsk. W trzeciej lidze dobrą formę zaprezentowali gracze Chilli Amigos, którzy na początku wygrali z DCT Gdańsk, by po chwili być o włos od ogrania lidera rozgrywek – Range Soft VT. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Speednet 2 – DCT Gdańsk 1-2 (10-21; 20-22; 21-13)

Mimo tego, że plan minimum na ten sezon został przez Speednet zrealizowany to apetyt urósł w miarę jedzenia. Jakież było zdziwienie Redakcji, gdy przybyliśmy na halę, a czekał tam już jeden z graczy ‘Różowych’. To pokazywało tylko, jak poważnie do sprawy podeszli gracze Piotra Grodzkiego. Mało tego, w trakcie meczu swoje umiejętności zaprezentowało aż dziewięciu graczy. Widać, że głód gry w dwójce jest dość spory. Wracając do meczu to jego początek nie wskazywał na to, że spotkanie może być wyrównane. Nie ukrywamy, że czuliśmy pewne rozczarowanie. Liczyliśmy bowiem na bardziej wyrównaną partię, emocje, dramaturgię, a tymczasem dostaliśmy jednostronne widowisko. Seta, w którym grała tylko drużyna DCT Gdańsk. ‘Kontenerowcy’ w pierwszej partii nie wyglądali bynajmniej na drużynę, która specjalnie przejęła się brakiem swojego lidera – Piotra Kochanowskiego. Druga odsłona była już zupełnie inna – bardziej wyrównana. Nie brakowało tu niczego. Kto wie, czy wpływ na zwiększoną mobilizację wśród ‘Programistów’ miał fakt, że w przerwie pomiędzy setami gracze dowiedzieli się, że oprócz protokołu ‘świnia’, o którym wspominaliśmy wielokrotnie, na to spotkanie został odpalony również protokół o jakże wdzięcznej nazwie ‘tatar i wóda’. Aby doszło do kulinarno-towarzyskiej uczty, drużyna musiała wygrać tylko seta. W drugim ta sztuka prawie się udała. Pod koniec tej partii drużyna była naprawdę bliska zwycięstwa, ale niestety dla nich i trójmiejskich restauratorów, musiała obejść się smakiem. To, co nie udało się w drugim secie, udało się w ostatniej partii. W niej, co tu dużo mówić, Speednet był po prostu zespołem lepszym i zasłużenie wygrali do 13. DCT Gdańsk z kolei, nie wykorzystało okazji na odskoczenie w tabeli od Wirtualnej Polski i z pewnością mają czego żałować.

AXIS – 3city4students 2-1 (21-12; 18-21; 21-16)

Obie drużyny przystępowały do spotkania ze świadomością, o jaką stawkę toczy się gra. Drużyna AXIS mogła sobie w poniedziałek zapewnić utrzymanie, natomiast 3city4students wciąż zaciekle walczą o to, aby uniknąć ostatniego miejsca w ligowej tabeli, które wiąże się z tym, ze drużyna spada bezpośrednio do trzeciej ligi. Faworytem spotkania była drużyna AXIS, która wygrała poprzednie spotkanie w stosunku 3-0. Oczywiście 3city4students też miało swoje atuty, które zamierzało zaprezentować. W ostatnim czasie wyglądali naprawdę nieźle. Mimo to, w pierwszej odsłonie to ‘Czerwoni’ byli stroną dominującą i gładko wygrali seta do 12. Po stronie AXIS najaktywniejszym graczem był Łukasz Wojdak, który co rusz zapisywał się w protokole meczowym i przypomniał o swoim pierwszym sezonie, kiedy to był jednym z najlepszych graczy ligi. Co ciekawe, w trakcie drugiego seta można było odnieść wrażenie, że ‘Studenci’ oraz ich główny rywal w walce o utrzymanie – Mental Block, który rozgrywał spotkanie na boisku obok, się umówili. Pierwszego seta obie drużyny wysoko przegrały, natomiast w drugim zaprezentowali formę taką, jakiej można byłoby po nich oczekiwać. W drugiej partii po stronie ‘Studentów’ zobaczyliśmy Julię Tryznę, która tego dnia zdała… egzamin na prawo jazdy. Cóż, można by rzec, że w drugiego seta niemal wjechała, bowiem zagrała naprawdę bardzo dobrą partię i walnie przyczyniła się do tego, że ‘Studenci’ zdołali ją wygrać do 18. W trzecim secie, ponownie lepszą drużyną okazała się ekipa AXIS, która wygrała do 16. Mimo to, gracze z ulicy Kartuskiej musieli się w poniedziałkowy wieczór naprawdę napocić, aby wyszarpać dwa punkty.

Chilli Amigos – DCT Gdańsk 3-0 (21-14; 21-15; 21-11)

Obie drużyny w poniedziałkowy wieczór miały do rozegrania po dwa spotkania. Różnica pomiędzy ekipami polegała na tym, że dla DCT Gdańsk spotkanie przeciwko Chilli było drugim, do którego przystąpili, natomiast dla Chilli było to spotkanie numer jeden. Dla zawodników Grzegorza Walukiewicza celem minimum na ten wieczór było osiągnięcie czterech punktów w dwóch meczach. ‘Papryczki’ zaczęły spotkanie dość mocno i gracze szybko osiągnęli przewagę, którą utrzymali do końca seta. Drugi set był bardzo podobny do pierwszego. Tym razem ekipa Grzegorza Walukiewicza wygrała do 15. Przed ostatnią partią gracze DCT Gdańsk, pisząc delikatnie, nie wyglądali na sztangistów, którzy dopiero co nawąchali się amoniaku. Spuszczone głowy, błędne spojrzenie. Werwy tyle, ile u pandy zajadającej liście bambusa. To nie miało prawa się udać. I tak też było. Amigos nie okazali się przyjacielscy dla ludzi spoza ich kręgu. Dość boleśnie rozprawili się z drużyną DCT do 11. Mimo wszystko, musimy to napisać wprost. Zdarzało nam się w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta oglądać lepsze spotkania. W tym emocje zostałyby ostudzone nawet w gościu, który skosztował połowy asortymentu sklepu z dopalaczami. Oczywiście niech to nie zabrzmi jako zarzut. Drużyna Chilli Amigos rozegrała bardzo dobre spotkanie i zasłużenie sięgnęła po komplet punktów. MVP spotkania został wybrany Marcin Sawicki.

Chilli Amigos – Range Soft VT 1-2 (24-22; 16-21; 24-26)

Ależ to był dobry mecz! Ależ to były emocje! Aaaaa Jezus Maria! Tak, to zdanie powinno się przeczytać raczej głosem Dariusza Szpakowskiego aniżeli Krystyny Czubówny. Na początek podsumowania – krótkie wytłumaczenie. Gdyby spotkanie wygrała drużyna Chilli Amigos to Craftvena przy zwycięstwach za trzy punkty zrównałaby się z Range Soft i wtedy o kwestii mistrzostwa rozmawialibyśmy z kalkulatorami w dłoni. Po spotkaniu nadal jest na to szansa, ale… dużo mniejsza. Zaczniemy od końca. Mecz zakończył się wynikiem 2-1, choć tak naprawdę emocji z końcówki trzeciego seta graczom, którzy brali udział w meczu nikt nie odbierze. Początek spotkania wskazywał na to, ze Range może mieć ponownie problem z wygraniem spotkania w stosunku 3-0. W ostatnim czasie, drużyna jest dość wyraźnie zdziesiątkowana przez kontuzje, urlopy czy inne sprawy prywatne. To z kolei sprawia, że w poniedziałkowy wieczór na parkiecie stawiło się zaledwie sześciu graczy. Jakby tego było mało, w trakcie spotkania kontuzji stawu skokowego doznał Krzysztof Fryza i nie był to zbyt dobry prognostyk. Drużyna i z nim w składzie radziła sobie średnio. Na szczęście, kontuzja nie okazała się zbyt poważna i gracz ten mógł dokończyć mecz. Pierwszego seta, po bardzo wyrównanej walce, wygrała drużyna Chilli Amigos, która tym samym zrealizowała swój plan zdobycia czterech oczek jednego dnia. Nie oznaczało to bynajmniej, że ‘Czerwoni’ zamierzają odpuścić kolejne partie. O ile w drugiej lepsi okazali się rywal,e tak w trzeciej ponownie otrzymaliśmy w ich wykonaniu thriller. Jak to w życiu bywa, suma szczęścia równa się zero. W pierwszej odsłonie to do Chilli uśmiechnął się los. W trzecim secie los okazał się bardziej łaskawy dla ich rywali, którzy wracają z dalekiej podróży. Do końca ligi pozostał im jeden mecz i jeśli wygrają go w stosunku 3-0 to nie oglądając się na inne wyniki będą mogli cieszyć się z wygranej w lidze.

Volley Gdańsk – Epo-Project 2-1 (23-25; 21-18; 21-17)

Mając na uwadze przebieg poprzedniego spotkania, w którym po bardzo dobrym meczu drużyna Volley Gdańsk wygrała z Epo-Project 2-1 czuliśmy, że to spotkanie będzie bardzo dobre. Powiemy tyle – nie myliliśmy się. Już przed meczem było widać, jak poważnie do spotkania podeszły obie drużyny. W składach meczowych pojawił się komplet graczy. Obie ekipy miały swoje pobudki do tego, aby ograć rywala. Volley Gdańsk walczy o trzecie mistrzostwo Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i wygrana w stosunku 3-0, niezależnie od wyniku ich rywala pozwoliłaby im zachować dystans minimum jednego punktu. Epo-Project z kolei, po bardzo dobrych wynikach Trójmiejskiej Strefy Szkód, oddaliło się w ostatnim czasie od podium rozgrywek. Aby zmienić ten stan rzeczy ‘Zieloni’ potrzebowali punktów w meczu z liderem. Początek meczu był dość nerwowy. Nie minęło nawet kilka minut, a jeden z graczy Volley Gdańsk otrzymał żółtą kartkę. Przez chwilę żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie przewagi. Sztuka ta udała się dopiero Epo-Project, za sprawą sprawdzonego już scenariusza. Na zagrywce stanął Cezary Labudda i drużyna ‘Żółto-czarnych’ miała spore problemy z przyjęciem. Mimo to, wypracowana przewaga była zaledwie dwu-trzypunktowa. W międzyczasie trwały co rusz dyskusje z sędzią zawodów na temat tego, czy zagrywający piłkę po drugiej stronie siatki Damian Kolka przekroczył linię czy nie. To nie wytrąciło jednak z równowagi graczy ‘Zielonych’, którzy zdołali osiągnąć prowadzenie 14-11. Z czasem przewaga ta została roztrwoniona i pod koniec prowadzili już 19-17. Na szczęście dla nich, Damian Kolka popisał się dwoma jakże ważnymi punktami i doprowadził do wyrównania, by po walce na przewagi, seta, jak przystało na kapitana, skończył Przemek Walczak. Trzeba przyznać, że partia ta była bardzo emocjonująca i sytuacja w niej co rusz się zmieniała. Przed drugą odsłoną zastanawialiśmy się, czy Volley poniesie pierwszą porażkę w lidze. ‘Żółto-czarnym’ jednak, gdy mają nóż na gardle, z pomocą przychodzą supermoce, które i tym razem zostały odpowiednio spożytkowane. Druga i trzecia partia nie były już tak wyrównane jak pierwsza. Mimo, że Epo zaprezentowało się naprawdę dobrze to nie byli w stanie przeciwstawić się tak dobrze grającym graczom Volleya. Finalnie, Volley wygrał drugą partię do 18, a trzecią do 17 i w czwartek stanie przed szansą na… czterdzieste zwycięstwo w lidze z rzędu!

Letni Gdańsk – Oliwa Team 1-2 (19-21; 21-17; 17-21)

Do spotkania drużyna Oliwy Team przystępowała tuż po meczu, w którym zdołali ograć SV INVICTA w stosunku 2-1. Wątpliwości dotyczące tego, czy przypadkiem gracze z serca Oliwy nie będą zmęczeni po tamtym spotkaniu i czy zdołają się dobrze  zaprezentować, zostały rozwiane już na początku pierwszego seta. Bardzo dobra postawa Tomasza Kowalewskiego i Pawła Skrzypkowskiego dawała się mocno we znaki graczom ‘Letniego’. Oliwa Team zdołała sobie wypracować przewagę 4-0, a następnie 11-6. Gdy wydawało się, że to koniec emocji w tej partii, do głosu zaczęli dochodzić gracze Michała Mysłka, którzy po asie serwisowym Jakuba Kołakowskiego zdołali doprowadzić do wyrównania 16-16. Gdy wydawało się, że ‘Granatowi’ zdołali odwrócić losy seta i ostatecznie to oni będą się cieszyć z wygranej w tej partii, Oliwa zdołała, mówiąc kolokwialnie się ogarnąć i wygrać tę partię do 19. Pierwszy set był jednak ostrzeżeniem dla graczy Agnieszki Pasternak. Symptomem, że w kolejnych odsłonach może być inaczej. W drugiej odsłonie to Letni kontrolował przebieg partii. Przez cały okres jej trwania, utrzymywali kilkupunktową przewagę, która co rusz się powiększała lub zmniejszała. Ostatecznie, seta wygrali ‘Letnicy’ i stało się jasne, że o zwycięstwie zadecyduje ostatnia odsłona. Po kilku minutach trwania tej partii zorientowaliśmy się, że set jest łudząco podobny do tego pierwszego. Ponownie to Oliwa wypracowała sobie szybko przewagę, którą pod koniec ‘Letni’ zaczął gonić i udało im się trochę ją zmniejszyć. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-17 dla Oliwy, która w grupie mistrzowskiej zgarnęła dwie wygrane oraz jedną porażkę. Jeśli chodzi o ‘Letniego’ to była to trzecia przegrana z rzędu, co sprawia, że na chwilę obecną drużyna ma ujemny stosunek zwycięstw do porażek. Okazja do rehabilitacji już w najbliższy czwartek. Drużyna zmierzy się z SV INVICTA.

SV INVICTA – Oliwa Team 1-2 (14-21; 21-16; 16-21)

Do tego spotkania gracze obu zespołów przystępowali z założeniem wygrania go w stosunku 3-0 i udowodnienia rywalowi, że to oni zasługują na miejsce w grupie walczącej o awans do elity rozgrywek. Oliwa dodatkowo, postawiła sobie za punkt honoru udowodnienie, że porażka w stosunku 0-3 w pierwszym spotkaniu z INVICTĄ, była wypadkiem przy pracy. Jak mogliśmy się spodziewać przy takim nastawieniu, emocji w meczu nie zabrakło. Obie ekipy wyszły na parkiet maksymalnie skoncentrowane i nastawione wojowniczo w stosunku do rywala. Już na początku seta jeden z graczy INVICTY otrzymał od sędziego żółtą, a następnie czerwoną kartkę, co skutkowało zdobyciem punktu przez rywala. Ta sytuacja nie spowodowała utraty koncentracji w drużynie Oliwy, która z jeszcze większą mocą zaczęła naciskać na rywala i wygrała seta do 14. W drugiej partii, chcąc zachować szansę na podium drużyna Sławomira Cichosza musiała wziąć się w garść. Wiedzieli, że przegrana w stosunku 0-3 odbierze im marzenia, na które pracowali przez cały sezon. To poskutkowało i INVICTA zdołała wygrać tę odsłonę do 16. W trzecim secie Oliwa nawiązała do dobrej gry z pierwszej partii i udowodniła, że drzemie w niej potencjał, aby sięgnąć po zwycięstwo w meczu. Tak też się stało i w ostatniej odsłonie zwyciężyli 21-16, a w całym spotkaniu 2-1. Bardo dobrą formę zaprezentował Tomasz Kowalewski, zdobywając tytuł MVP, ale patrząc na zdobycze punktowe całej drużyny, wszyscy zawodnicy mieli udział w zwycięstwie. Warto podkreślić fakt, że gracze Oliwy zdobyli blokiem 10 punktów, a ich rywale tylko dwa. Wydaje się, że był to jeden z elementów, który przeważył o wyniku tego spotkania. W tym momencie Oliwa zajmuje w tabeli drugie miejsce i z niecierpliwością wyczekuje ostatniego spotkania z Team Spontan. INVICTA natomiast przegrywa drugie spotkanie z rzędu, co mocno komplikuje ich sytuację w kontekście walki o podium.

DNV GL S*M*A*S*H – Mental Block 2-1 (21-8; 27-29; 21-15)

Dla zwykłego obserwatora, nie obeznanego jeszcze z Siatkarską Ligą Trójmiasta, przebieg tego meczu mógłby być nie lada zaskoczeniem. No bo jak wytłumaczyć takiej osobie fakt, że drużyna, która zbiera w pierwszym secie ostre cięgi, przegrywając w nim do ośmiu, w kolejnym powstaje jak feniks z popiołów i wygrywa seta na przewagi? Jakim sposobem z wyniku 3-10, a następnie 16-20 na swoją niekorzyść można doprowadzić do równowagi, wytrzymać olbrzymią presję w końcówce i finalnie wyjść z tego zwycięsko? Pewnie niejedna drużyna w lidze chciałaby się tego dowiedzieć. Redakcja, mimo, że widziała już wiele podobnych zwrotów akcji, była również pod sporym wrażeniem. Drużyna Mental Block w pierwszym secie zagrała po prostu bardzo źle. Liczba błędów własnych dziwiła chyba ich samych. Z kolei DNV wychodziło totalnie wszystko, czym potwierdzali rewelacyjną formę w każdym elemencie. Wynik w tej odsłonie spowodował, że wszyscy skazywali ‘Mentalistów’ na pożarcie w tym spotkaniu. Początek drugiej partii, jak już pisaliśmy, tylko potwierdzał tę opinię. Jednak, jak już wiemy z doświadczenia, ‘Niebiescy’ potrafią się zmobilizować nawet w sytuacji z pozoru beznadziejnej, co już niejednokrotnie udowadniali. Nie wiemy, czym wzmocniła się drużyna w trakcie wziętego przez nich czasu przy wyniku 9-3 dla DNV, ale od tego momentu mogliśmy obserwować zupełnie inny zespół. Trzeba również przy okazji przyznać, że ‘Biali’ trochę pokpili sprawę w tej odsłonie i zagrali zbyt nonszalancko, ale mimo wszystko, wypuszczenie takiej przewagi powinno podchodzić pod jakiś paragraf. Do połowy trzeciego seta obserwowaliśmy wyrównaną walkę punkt za punkt. Mniej więcej od stanu 13-12 dla ‘Białych’, pociąg DNV w relacji Druga Liga – Utrzymanie zaczął odjeżdżać, pozostawiając graczy Mental Block machających chusteczkami na peronie.

Trójmiejska Strefa Szkód – Spednet 3-0 (21-15; 21-13; 21-15)

W ostatnim czasie bardzo krytycznie odnosiliśmy się do formy prezentowanej przez drużynę Speednetu, żywiąc po cichu nadzieję, że te ostre słowa zmotywują drużynę do walki w kolejnych spotkaniach. Mimo, że ‘Programiści’ stawili się w sile 11 zawodników i każdy z nich miał okazję zaprezentować się w tym meczu, nie wystarczyło to, aby zagrozić dobrze naoliwionej maszynie, jaką od pewnego czasu jest Trójmiejska Strefa Szkód. Do drużyny ‘Różowych’po kontuzji powrócił Niko Domżalski, jednak nawet jego pomoc nie odmieniła losów tego spotkania. O przebiegu samego meczu za bardzo nie ma się co rozpisywać, od pierwszej do ostatniej piłki mogliśmy oglądać dominację ‘Niebieskich’. Ich zagrywki, a w szczególności potężne bomby, jakie posyłał na drugą stronę Dominik Błoński sprawiły, że ‘Różowi’ mieli ogromne problemy z przyjęciem tego wieczoru. Trzeba to przyznać – ‘Trójmiejskim’ wychodziło praktycznie wszystko. Zaprezentowali siatkówkę dojrzałą, z małą liczbą błędów własnych. Maciej Wiśniewski kapitalnie zaprezentował się na rozegraniu, a szybkie piłki, które posyłał do swoich kolegów praktycznie uniemożliwiały ‘Programistom’ ustawienie stabilnego bloku. Odnośnie formy Wojciecha Ingielewicza zostało już przez nas powiedziane chyba wszystko, wystarczy zatem wspomnieć, że ten zawodnik również nie zawiódł tego dnia. Potwierdziła się również rewelacyjna w ostatnim czasie forma Dominika Błońskiego, który zgarnął tytuł najlepszego gracza meczu po raz czwarty z rzędu. Wracając do drużyny Speednetu, ich sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej nieciekawa. Zajmują obecnie przedostatnie miejsce, a zostały im do rozegrania dwa spotkania: z wiceliderem – Omida Team oraz sąsiadem plasującym się oczko wyżej – ekipą Prototype Voleyball, który jednak ma przed sobą dwa spotkania więcej.