Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #24

Początek obecnego tygodnia wyłonił Mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w edycji Jesień’19. Tytuł, tak jak w poprzednim sezonie, trafił do drużyny Volley Gdańsk i należy podkreślić, że styl w którym żółto-czarni tego dokonali był naprawdę imponujący. Największym zaskoczeniem dnia meczowego była wygrana Asów z Kraken Team, która sprawia że drużyna Oresta Lewosiuka powalczy we wtorkowy wieczór o ucieczkę ze strefy spadkowej. Zapraszamy na podsumowanie tego, co wydarzyło się w poniedziałkowej serii gier!

Asy B Klasy – Kraken Team 2-1 (21-19; 21-16; 11-21)

Przed spotkaniem drużyna Asów B Klasy miała nóż na gardle. Ewentualna porażka sprawiłaby, że z niepokojem musieliby wypatrywać czwartkowych spotkań, które rozegra drużyna Prototype.  Zdecydowanym faworytem poniedziałkowego pojedynku wydawała się drużyna ‘Bankowców’ i nie zmieniał tego nawet fakt, że w rundzie zasadniczej gracze Wojciecha Elminowskiego musieli się porządnie napocić, aby wygrać spotkanie. Początek meczu potwierdził, że o kolejną wygraną wcale nie będzie łatwo. Zanim się obejrzeliśmy, za sprawą Kuby Wałdocha oraz dzięki zagrywce Mateusza Dobrzyńskiego, na tablicy mieliśmy wynik 4-0 dla Asów. Kraken Team obudził się dopiero po chwili i to oni coraz śmielej zaczęli dochodzić do głosu. W efekcie tego do drugiej połowy seta mieliśmy wyrównaną walkę, a następnie Kraken zdołał wyjść na dwupunktowe prowadzenie przy stanie 16-14. Przyznamy, że z boku wyglądało to tak jak w dniu świstaka. Kraken miewał w poprzednich meczach niemrawe początki lecz koniec końców najczęściej wychodził z nich obronną ręką. Tym razem było inaczej. Asy wygrały pierwszego seta. Druga odsłona również była wyrównana, ale końcówka ponownie należała do Bordowych. Uważamy, że jednym z kluczy do sukcesu była świetna postawa najlepszego gracza Asów z poprzedniego sezonu – Kacpra Kalczyńskiego. Spotkanie z ‘Bankowcami’ bez wątpienia było jego najlepszym meczem w tej edycji i walnie przyczyniło się do wygrania trzeciego meczu w lidze. Trzeci set padł łupem Kraken Team w którym byli stroną zdecydowanie lepszą. Nie zważając na to, Asy mają powody do świętowania. W poniedziałkowy wieczór mało kto na nich liczył, a mimo to potrafili zdobyć punkty. Kto wie czy nie na wagę utrzymania?

DCT Gdańsk – Thunder Team 0-3 (12-21; 11-21; 18-21)

Thunder Team, aby dalej liczyć na to, że na koniec sezonu staną na najwyższym stopniu podium, musieli wygrać swoje spotkanie w stosunku 3-0. Prawdę mówiąc, gracze nie wyobrażali sobie innego scenariusza niż gładkie 3-0. Patrząc na skład wpisany przez drużynę Thunder do protokołu meczowego dziwić mógł brak nominalnego libero. Nie zważając jednak na te przeciwności losu gracze weszli w mecz jak honorowy dawca krwi na początek kolejki w aptece. Na pełnej, nie pytając o to czy inni ludzie (w tym przypadku gracze DCT) nie mają nic przeciwko. Początek meczu dobitnie pokazał, która z drużyn znajduje się na szczycie tabeli, a która okupuje jej dolne partie. 5-0; 12-6; 21-12 – to tylko wycinek z tego, co działo się w trakcie pierwszego seta. W zasadzie druga część była niejako kopią pierwszej odsłony, z tą różnicą, że drużyna Thunder pozwoliła ‘Kontenerowcom’ na ugranie jednego punktu mniej. Wśród ‘Czarnych’, bo taki kolor ostatnio dominuje wśród zawodników Thunder, wyróżnić można tradycyjnie już Przemka Walczaka, Mateusza Waroczyka i Piotra Goliana. Jeżeli chodzi o ekipę DCT to najlepiej zaprezentowali się w ostatniej odsłonie w której zdobyli aż 18 punktów. Jesteśmy jednak przekonani, że gracze z ulicy Kontenerowej chcieliby jak najszybciej o spotkaniu zapomnieć i zresetować głowy przed ważnym w kontekście układu tabeli meczem z Seargin.

DNV GL S*M*A*S*H – Scandic 3-0 (21-13; 21-16; 21-16)

Po thrillerze, który zafundowała nam drużyna DNV GL S*M*A*S*H w przedostatniej kolejce uznaliśmy, że drużyna Stanisława Paszkowskiego jest obecnie w takim gazie, że nawet gdyby ich rywalem miał być Trefl Gdańsk to i tak by nie spękali i na boisko wyszliby jak po swoje. Mentalność zwycięzcy. Spotkanie przeciwko ‘Hotelarzom’ było dla ‘Białych’ doskonałą okazją, by pod koniec sezonu podkręcić jeszcze licznik z punktami, bowiem trudno było się spodziewać, że ‘Hotelarze’ mogliby się pokusić o to, aby urwać w meczu choćby seta. Na początek zdradzimy Wam jaki był epilog. Sztuka ta ‘Hotelarzom’ się nie udała, choć trzeba przyznać, że ich postawa była równie zaskakująca co widok igloo na Saharze. Początkowo, gracze z Gdyńskiego Mordoru nie mogli sobie poradzić z kapitalną zagrywką Sebastiana Rydla, który aż sześciokrotnie zdobywał w ten sposób punkt. Poza zagrywką w ich szeregach bardzo dobrze funkcjonowało przyjęcie, a nawet pojawił się element asekuracji. W trzecim secie Scandic prowadził już kilkoma punktami i pachniało sensacją. Na tę nie pozwolili jednak niezawodny w tym sezonie Patryk Okulewicz, do spółki z Sebastianem Pietrasem. Jesteśmy przekonani, że było to najlepsze spotkanie, które do tej pory w lidze rozegrali ‘Hotelarze’ i jeśli dalej będą szli tą drogą to w końcu zdobędą swój upragniony punkt.

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet 1-2 (21-14; 16-21; 21-23)

Spotkanie w grupie spadkowej pomiędzy Trójmiejską Strefą Szkód a Speednetem może śmiało pretendować do miana jednego z najdziwniejszych spotkań w obecnej edycji. Bez wahania możemy napisać, że żałujemy, że spotkanie rozpoczęło się przed godziną 22, bowiem to, co wyprawiali na początku tego seta gracze Speednetu, przypominało raczej filmy, których emisja przed tą godziną jest wysoce niewskazana. Gdy na tablicy wyników widniało 7-0, a następnie 14-2  i 17-3 dla Trójmiejskiej Strefy Szkód nie tylko my przecieraliśmy oczy ze zdumienia. To było wręcz niewiarygodne. Speednetowi nie wychodziło totalnie nic i przez dłuższą chwilę wydawało nam się, że podobnie jak w bajce o Scooby-Doo zaraz ktoś podejdzie, ściągnie maskę i tym samym zdemaskuje podstawionych graczy. Przebudzenie nastąpiło kilka chwil później, aczkolwiek było już oczywiście za późno na to, by cokolwiek ugrać. Zasadne jest pytanie jakim cudem Trójmiejska po raz kolejny nie potrafiła szybko rozprawić się z rywalem, którego miała na widelcu? Kto wie jak potoczyłyby się losy kolejnych odsłon gdyby set zakończył się 21-5? Drugi set ponownie zaczął się po myśli ‘Czarnych’. Na zagrywce spustoszenie siał Michał Falkiewicz, który zdobył w ten sposób aż cztery punkty z rzędu. Mimo to, drużyna nie stanęła na wysokości zadania i w krótkim odstępie czasu dała rywalom dojść do głosu. W połowie tej partii rozkręcił się Grzegorz Gnatek, który co rusz wbijał gwoździe w parkiet. Ostatecznie tę odsłonę wygrali ‘Różowi’ i o zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set. W nim ponownie przez większą cześć seta przewagę mieli gracze TSSu. Pod koniec prowadzili już 20-17 i wydawało się, że sprawa wygranej jest przesądzona. Tymczasem ponownie dały o sobie znać demony ‘Czarnych’. Brak koncentracji, brak wykończenia, a może kłopoty z graniem pod prądem? Sami nie wiemy jak mogli to przegrać. Patrząc z perspektywy pierwszego seta to Speednet wrócił z dalekiej podróży. To, że podnieśli się po takim laniu jest doprawdy niewiarygodne.

INTERMARINE – Nasz-Dach Stężyca 1-2 (19-21; 12-21; 21-11)

Drużyna ze Stężycy bardzo wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę chcąc rozegrać spotkania z INTERMARINE oraz Volley Gdańsk jednego dnia. Na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego było wiadomo, że rezultat w meczu z INTERMARINE będzie miał kolosalne znaczenie w kontekście walki o mistrzowski tytuł. Również przed spotkaniem było wiadomo, że INTERMARINE wcale nie ma zamiaru utorować drogi młodszym graczom. Szybki rzut oka na protokół meczowy i każdy wiedział, że drużyna Masters postawiła w poniedziałkowy wieczór na bardzo mocny skład. Nie zabrakło między innymi Andrzeja Masiaka, Pawła Kolana czy Mateusza Ciesielskiego. To sprawiło, że o wygraną trzy-zero dla Stężycy było niezwykle ciężko. Już pierwszy set potwierdził, że gracze Masters ‘tanio skóry nie sprzedadzą’. Po bloku Andrzeja Masiaka prowadzili już 14-10 i wydawało się, że tak doświadczona drużyna nie wypuści z rąk takiej okazji. Niestety dla nich, poszczególni zawodnicy zaczęli popełniać sporo błędów, co przy dobrej postawie Stężyczan sprawiło, że po bloku Kamila Jóskowskiego gracze z Kaszub wyszli na prowadzenie 19-17. Przewagi, w przeciwieństwie do INTERMARINE, już nie wypuścili i po chwili cieszyli się z wygrania pierwszego seta. Druga odsłona była w zasadzie bez większej historii. Tę partię z pewnością chcieliby wymazać z pamięci gracze Krzysztofa Wyrzykowskiego. Pierwsza część była w ich wykonaniu solidna, natomiast w drugiej stało się coś, co ciężko nam, a zapewne i doświadczonym graczom wytłumaczyć. Mimo, że na tablicy widniał wynik 12-11 dla Stężycy, to od tego momentu do końca seta gracze Masters zdołali zdobyć zaledwie jeden punkt. Uważamy, że ta sytuacja pokazuje jak ciężki fizycznie jest to dla graczy sezon. W drugiej partii wyglądali jakby ktoś odłączył im prąd. Z taką sytuacją w trzecim secie nie do końca mógł się pogodzić Andrzej Masiak, który piorunującym początkiem postanowił włączyć wtyczkę ponownie. Zawodnicy Masters na początku seta prezentowali się wybornie. Po bloku Piotra Szczepańskiego doświadczeni gracze prowadzili już 7-1 i przewagi tej nie roztrwonili. Ostatecznie spotkanie zakończyło się w stosunku 2-1 dla Stężycy, co w dość znaczny sposób skomplikowało kwestię mistrzostwa dla tej drużyny.

Volley Gdańsk – Nasz-Dach Stężyca 2-1 (14-21; 21-18; 24-22)

Nawet gdyby Stężyca wygrała spotkanie i na jedną kolejkę przed końcem ligi była za drużyną Volley Gdańsk to i tak spotkanie pomiędzy drużynami można było nazwać meczem o mistrzostwo. Spotkały się bowiem dwie bezapelacyjnie najlepsze drużyny tego sezonu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta i jako potwierdzenie tych słów niech posłuży przykład, że żadna inna drużyna nie zdołała z nimi wygrać. Jak widać, po spotkaniu obiecywaliśmy sobie naprawdę dużo i po tym co zobaczyliśmy jesteśmy w 100% ukontentowani. Lepiej w mecz weszli gracze ze Stężycy, którym najwidoczniej pomógł fakt, że byli rozgrzani po spotkaniu z INTERMARINE. Mimo, iż spotkanie zaczęło się potężnym atakiem środkowego Volley – Michała Mysłowskiego to po chwili do głosu doszli gracze ze Stężycy, którzy utrzymali kontrolę nad setem przez większą część jego trwania, co doprowadziło do wygranej 21-14. W drugim secie rękawy zakasali gracze Volley Gdańsk i po wyrównanej walce zdołali wygrać i doprowadzić do wyrównania. Odsłonę tę efektownym blokiem zakończył przyjmujący drużyny Volley Gdańsk – Adrian Ossowski. Trzeci set to gotowy scenariusz na film instruktażowy dla adeptów siatkówki pod tytułem ‘Jak nie przegrać wygranego meczu’. W pierwszoplanowe role wcielili się gracze ze Stężycy, którzy prowadzili 19-14 i w powietrzu unosił się już zapach pierwszej przegranej w lidze dla drużyny Volley Gdańsk. W zasadzie do teraz nie wiemy jak to możliwe, że tak się nie stało. Punktem zwrotnym był moment, kiedy na zagrywce stanął Daniel Koska i swoimi flotami sprawił potężne problemy graczom ze Stężycy. Jedna piłka, druga piłka, trzecia, czas, czwarta, stres, paraliż, przegrana. Mniej więcej taką sekwencje widzieliśmy u graczy Piotra Labudy. W końcówce nerwy ze stali pokazał Piotr Ścięgosz, który pomógł wyjść swojej drużynie na prowadzenie. Ponadto, jak zwykle niezawodny był Przemek Wawer, który zdaje się mieć wycięty układ nerwowy. Poza tym gość wygląda na takiego, któremu można zaufać do tego stopnia, że można mu powierzyć cały majątek. Jest jak polisa. Jest niezawodny. Volley Gdańsk wygrywa dwudzieste szóste spotkanie z rzędu i kolejną edycję Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Z drugiej strony trzeba docenić ich rywali, którzy umiejętności już mają, a to, czego im brakuje to zimne głowy i spokój w decydujących momentach. Tak czy inaczej – Volley broni tytułu, ale na horyzoncie pojawiła się drużyna, która w przyszłości może im pokrzyżować plany.

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Wtorkowe spotkania to czas, w którym rywalizację ligową na okres zimowy przerwą gracze Bombardierów oraz Portu Gdańskiego. Obie drużyny rozegrają po dwa spotkania w których będą starały się o poprawienie swojego dorobku punktowego. Najciekawszym spotkaniem dnia będzie rywalizacja w grupie spadkowej pomiędzy Asami B Klasy a Strażą Pożarną. Na zapleczu elity ciekawie zapowiada się spotkanie sąsiadów z tabeli DCT Gdańsk z Seargin. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

DCT Gdańsk – Seargin

Godz.: 20:35, boisko 2

Spotkanie DCT Gdańsk z Seargin zapowiada się jako jedno z najciekawszych spotkań w tej serii gier. Wszystko za sprawą podobnej sytuacji w tabeli oraz historii obu drużyn, które wzajemnie się przeplatają. Warto wspomnieć tu o fakcie, że obie drużyny wzięły udział w inauguracyjnym sezonie SL3 i zajęły w nim przedostatnie oraz ostatnie miejsce. W sezonie Jesień’19 drużynom idzie już znacznie lepiej i obie ekipy uzbierały już odpowiednio trzy i dziewięć oczek. Patrząc na umiejętności nie da się nie zauważyć, że zespoły cały czas przesuwają się do przodu. Podczas gdy DCT idzie marszem, drużyna Seargin pognała do przodu niczym Usain Bolt. Odnosząc się jeszcze do poprzedniego sezonu, warto zauważyć, że Seargin zdobyło jeden punkt właśnie w meczu z DCT Gdańsk, co było prawdziwą sensacją. Patrząc na obecną sytuację nie bylibyśmy zaskoczeni gdyby to drużyna Seargin wygrała najbliższe starcie. Gdy tylko są w komplecie stanowią nie lada problem dla drugoligowych drużyn. Uważamy, że spotkanie z DCT zmobilizuje graczy Tomasza Dombrowskiego do tego, aby przybyć na spotkanie w pełnym składzie i powalczyć o komplet punktów, co mogłoby doprowadzić do tego, że drużyny zamienią się kolejnością w tabeli.

Typ Redakcji: Seargin

Typ Eksperta (Maciej Kot): DCT Gdańsk

Port Gdańsk – Bombardierzy

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Bombardierzy oraz Port Gdański są pierwszymi spośród 26 drużyn, która we wtorek skończą ligowe zmagania. W przypadku Bombardierów fakt ten jest o tyle dziwny, że ich pierwszy mecz odbył się dopiero 19 września. Kiedy inne drużyny do rozegrania całej ligi potrzebowały trzech miesięcy, Bombardierzy postanowili rozegrać czternaście spotkań dokładnie w równo dwa miesiące. Wszystko dlatego, że upodobali sobie rozgrywanie dwóch spotkań jednego dnia. Tak samo będzie i tym razem, bowiem mecz z Portowcami będzie pierwszym aktem spektaklu, który miejmy nadzieje odbędzie się we wtorkowy wieczór. Drugim będzie z kolei spotkanie przeciwko Omidzie. Pod kątem chęci rozgrywania dwóch spotkań jednego dnia w drugiej lidze dorównuje im tylko drużyna… Portu Gdańskiego. Ci, po spotkaniu z Bombardierami rozegrają spotkanie ze Zmieszanymi i patrząc na rywali obu drużyn zastanawiamy się, która z ekip ma trudniejsze zadanie. Oczywiście bardzo ciężko nam to jednoznacznie stwierdzić bowiem dylemat jest podobny do tego czy wolałoby się mieć dżumę czy może jednak cholerę. Co do meczu samych zainteresowanych to delikatnym faworytem wydają się Portowcy. Jeśli drużyna Arkadiusza Sojko wygra spotkanie to zakończy sezon przed Bombardierami i wbrew temu co mówił w wywiadzie Piotrek Baj, w skali szkolnej będzie im się należała wyższa ocena niż dostateczny. Tak czy inaczej, wtorek będzie ostatnią okazją do podreperowania swojej ligowej sytuacji dla obu drużyn. Która z nich tego dokona w bezpośredniej rywalizacji?

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Wirtualna Polska – Zmieszani

Godz.: 20:35, boisko nr 3

W ostatnim czasie coś się zacięło w szeregach Wirtualnych. Gołym okiem widać, że gracze tej drużyny nie prezentują się już tak dobrze jak w pierwszej części sezonu. No bo jak tu zestawić ze sobą mecze z początku sezonu, gdzie jako jedyny zespół wygrali seta z Omidą, a następnie wygrywali z Bombardierami, Decathlonem czy DCT, by następnie przegrać z Seargin? Obecnie seria spotkań bez zwycięstwa trwa już pięć kolejek i nie jest to bynajmniej spowodowane tylko i wyłącznie brakiem Adama Wajnera. Jako przykład podamy tu co prawda przegrane spotkanie ze Spontantem, w którym drużyna zaprezentowała się z dobrej strony i udowodniła, że istnieje życie bez swojego lidera i da się go w pewien sposób zastąpić. Wtorkowe spotkanie nie będzie prawdopodobnie tym, w którym mogłoby dojść do przełamania bowiem drużyna mierzy się ze Zmieszanymi, którzy nadal mają aspirację na to, aby tę ligę wygrać. Jakby tego było mało, w ostatnim meczu kontuzji stawu skokowego doznała Klaudia Kuźniewska i zapowiedź spotkania bardziej przypomina wstęp do dramatu niż ligowego starcia. Jeśli chodzi o Zmieszanych to są oni obecnie prawie w raju. Drużyna wygrywa mecz za meczem i robi to z taką łatwością jakby wykonywała proste czynności życiowe. Włączenie telewizora, zamknięcie okna, umycie rąk czy ogolenie kolejnego rywala w lidze zdają się być porównywalnym wysiłkiem. Gdy podobnie będzie i tym razem to ostatni tydzień rozgrywek zapowiada się równie emocjonujący co skok na bungee w centrum Gdyni.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Asy B Klasy – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Niezależnie od tego jak zakończy się poniedziałkowe spotkanie Asów z Kraken Team, mecz przeciwko Strażakom będzie kolejnym dreszczowcem, a jego rezultat może sprawić, że Asy uciekną ze strefy spadkowej. Drużyna Oresta Lewosiuka do ligi podchodzi bardzo poważnie i widać po poszczególnych zawodnikach głód wygranych i niesamowitą mobilizacje do tego, aby na koniec sezonu móc cieszyć się z utrzymania. Przygotowując się do dwóch spotkań, które drużyna rozegra na początku obecnego tygodnia, ekipa w weekend zagrała sparing z drużyną Zmieszanych, którzy są w czołówce drugiej ligi. Był to rywal bardzo wymagający, ale zasadne wydaje się pytanie czy tak wymagający jak drużyna ‘Mundurowych’? Na papierze to drużyna Straży wygląda na mocniejszą drużynę. Ich ewentualna wygrana sprawi, że na pewno sezon zakończą przed Asami, co zważając na fakt, że bezpośrednio spada tylko jeden zespół może im dać poczucie komfortu większe niż spokojna służba. Z drugiej strony Strażacy potrafili nas już zaskoczyć i udowodnić jaka jest różnica, gdy na mecz przychodzą w sześciu czy siedmiu zawodników. Co tu dużo mówić. Zapowiada nam się kawał spotkania. Czy podobnie jak w sezonie zasadniczym wygra drużyna ‘Mundurowych’?

Typ Redakcji: Straż Pożarna Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Straż Pożarna Gdańsk

Omida Team – Bombardierzy

Godz.: 21:35, boisko 1

Nie zrozumcie nas źle, ale gdyby Omida potknęła się właśnie teraz byłoby to bardziej absurdalne niż poślizgnięcie się na skórce od banana. ‘Logistycy’ cały sezon grali jak z nut i zapewne myślami są już przy przyszłotygodniowych klasykach z Thunder Team oraz Zmieszanymi. Wpadka na tym etapie, z dziewiątą siłą ligi, byłaby podobnym zaskoczeniem co brak parawanów nad polskim morzem. Z drugiej strony presja, która ciąży na poszczególnych zawodnikach jest coraz większa. Każdy kolejny sukces sprawia, że coraz głośniej mówi się, że drużyna może wygrać wszystkie spotkania w lidze. Bądźmy szczerzy – im więcej się o tym mówi, tym mniejsze na to prawdopodobieństwo. Każdy zawodnik z drużyny podświadomie czuje jakie są wobec nich oczekiwania, co większości sportowców raczej przeszkadza niż pomaga. Gdybyśmy mieli wskazać kolejny czynnik, a nawet dwa, które sprawiają, że w spotkaniu może dojść do niespodzianki, to zmuszeni bylibyśmy do napisania o tym, że dla Bombardierów będzie to ostatnie spotkanie w sezonie i na pewno będą chcieli na sam koniec pokazać się z dobrej strony. Drugi czynnik to fakt, że mimo iż Omida ‘stłukła’ do tej pory jedenastu rywali w lidze, to były fragmenty dekoncentracji i momenty w których ich gra nie przekonywała. Czy Logistycy udźwigną presje? A może drużyna Maćka Gruby w sposób udany zakończy ligowe zmagania sprawiając jedną z największych sensacji w lidze?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Port Gdańsk – Zmieszani

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Ostatnim meczem, który w sezonie Jesień’19 odbędą Portowcy będzie spotkanie przeciwko rozpędzonej maszynie, którą od początku ligi zdaję się być drużyna Zmieszanych. Obie ekipy rozegrają o 20:35 inne spotkanie więc można powiedzieć, że żadna z drużyn nie będzie miała wymówek odnośnie tego, że byli zmęczeni lub ich rywale rozgrzani. Czternaste spotkanie dla Portowców to czas pewnych podsumowań. Obecny sezon jest już lepszy niż poprzednia edycja zarówno pod kątem liczby zdobytych punktów jak i miejsca w tabeli.  W drużynie, z czasem wykrystalizował się skład i w pewnym momencie nazwiska w protokole meczowym przestały zaskakiwać. To co na przestrzeni sezonu zaskoczyło w szeregach ‘Granatowych’ to fakt, że w żadnym meczu nie wystąpiły kobiety, które były ówcześnie zgłoszone do składu i grały w poprzednim sezonie. Jak widać, drużyna Portu przyjęła inna taktykę na obecny sezon niż gracze Zmieszanych, w drużynie których płeć piękna odgrywała znaczącą role i bodajże tylko w jednym secie nie było ich na boisku. Dla drużyny Edyty Woźny rywalizacja o godzinie 21:35 będzie już trzynastą potyczką w lidze. Obecnie wśród trzech drużyn, które pretendują do miana zwycięzcy drugiej ligi wytworzyła się bardzo ciekawa sytuacja. Jeśli Zmieszani, Omida oraz Thunder wygrają swoje spotkania, to o kształcie podium zadecyduje ostatnia kolejka. Przyznamy, że sytuacja taka z perspektywy kibiców oraz samych zawodników jest wymarzonym scenariuszem, który popsuć postara się drużyna Portu Gdańskiego.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Zapowiedź – MATCHDAY #24

Być może już w poniedziałkowy wieczór poznamy Mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wszystko za sprawą El Clasico, czyli spotkania Volley Gdańsk vs. Nasz-Dach Stężyca. Bardzo ciekawie będzie również w grupie spadkowej, w której zobaczymy dwa spotkania. O życie walczą Asy B Klasy, którzy rozegrają swoje spotkanie z drużyną, która wygląda jak niepasujący element w spadkowej układance. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

DCT Gdańsk – Thunder Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Dla ‘Kontenerowców’ spotkanie z wiceliderem rozgrywek – Thunder Team będzie już dwunastym spotkaniem w lidze. Drużyna z doków, w kończącym się tygodniu, przegrała spotkanie z Team Spontan, natomiast Thunderowcy wygrali dwa spotkania – z Seargin oraz z Mental Block. Wspólnym mianownikiem obu drużyn jest właśnie drużyna Mental Block, z którą to drużyna DCT Gdańsk niespodziewanie wygrała, a Thunder Team, równie niespodziewanie, stracił punkty. W przypadku tych drugich strata ta była bardzo bolesna, bo mocno pokrzyżowała plany wygrania ligi. Aby przedłużyć szansę na ten cel, gracze Dawida Czoski muszą zachować skupienie w najbliższych spotkaniach, od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Trzeba przyznać, że drużyna mimo, że aż kipi jakością to dosyć często miewa spadki koncentracji, co sprawia, że wynik wcale nie jest tak oczywisty jakby się wydawało. Tak było w ostatnim meczu z Mental Block, czy 28 października w starciu z Bombardierami. Jeśli chodzi o drużynę DCT Gdańsk to mimo, że poprawili wynik punktowy z poprzedniej edycji, to odnosimy wrażenie, że nie są do końca zadowoleni. Do końca sezonu zostały im trzy spotkania w których to planem minimum jest osiągnięcie trzech punktów. Taki scenariusz sprawi, że prawdopodobnie zdołają przeskoczyć jeszcze jedną ekipę w ligowej stawce. Czy swój plan zaczną realizować już w poniedziałek? A może Thunder pozbawi ich złudzeń i pokaże, że potrafi grać pod presją?

Typ Redakcji: Thunder Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

Asy B Klasy – Kraken Team

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Zawodnicy drużyny Asy B Klasy przeżywają bardzo ciężkie chwile. W ostatnim tygodniu, w kontekście walki o utrzymanie, przegrali szalenie istotną partię. Rywalizacja z drużyną Speednet zakończyła się w stosunku 3-0, co sprawiło, że strata Asów do ‘Programistów’ powiększyła się i obecnie wynosi już cztery oczka. Humorów graczom Oresta Lewosiuka bez wątpienia nie poprawia fakt, że kolejne spotkanie w grupie spadkowej rozegrają z rewelacją tego sezonu – Kraken Team. ‘Bankowcy’ wygrali w grupie spadkowej już dwa spotkania i wydają się być drużyną, której obecność w grupie spadkowej jest przypadkiem i to ciekawszym niż życiorys Benjamina Buttona. Coś tu ewidentnie nie pasuje. Pozostałe drużyny w grupie spadkowej, na obecną chwilę, mogą cieszyć się jeśli urwą Kraken Team choć punkt. Tak stało się w przypadku Speednetu oraz Straży Pożarnej Gdańsk. W ostatnim magazynie mówiliśmy o tym, że Kraken wygląda na drużynę, która nie pozwoli sobie na przegraną seta w każdym z trzech spotkań, które pozostały im w lidze. Paradoksalnie, te urwane sety mogą zadecydować o spadku którejś z drużyn i Asy bez wątpienia będą walczyć o każdą piłkę. Chłopaków z resztą nie trzeba mobilizować, gdyż widać, że zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. W sezonie zasadniczym spotkanie wygrała drużyna Kraken Team choć trzeba przyznać, że była to rywalizacja bardzo wyrównana. Jak będzie tym razem? Czy mając przystawiony pistolet do skroni zdołają odwrócić kartę i oszukać system bankowy?

Typ Redakcji: Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Asy B Klasy

INTERMARINE – Nasz-Dach Stężyca

Godz.: 20:35, boisko nr 2

‘Albo rybki albo pip*i’. To zdanie zdaje się doskonale oddawać obecną sytuację Stężyczan. Poniedziałkowy wieczór będzie dla nich sądnym dniem. Plan doskonały sprawi, że po zakończonym dniu meczowym będą mieli tyle samo punktów co Volley Gdańsk. Aby do tego doszło muszą wygrać dwa spotkania w stosunku 3-0. Czy jest to w ogóle osiągalne? Czy możliwe jest to, że na ostatniej prostej Stężyczanie dogonią Volley Gdańsk? Życie pisze najlepsze scenariusze i w tym sądnym dniu sędzią pierwszej instancji okaże się największy i odwieczny rywal drużyny Volley Gdańsk – INTERMARINE. W przypadku wygranej INTERMARINE sprawa mistrzostwa będzie pozamiatana. Wygrana Stężycy w stosunku 3-0 sprawi z kolei, że mecz o godzinie 21:35 będzie meczem, który może zadecydować o mistrzostwie. Gracze Piotra Labudy będą bardzo zmotywowani i zobaczymy jak ci stosunkowo młodzi zawodnicy poradzą sobie z presją, która na nich ciąży. Zadanie numer jeden nie będzie łatwe gdyż obecne miejsce w tabeli na pewno nie satysfakcjonuje drużyny Krzysztofa Wyrzykowskiego i ekipa z pewnością będzie chciała poprawić swoją sytuację, a przede wszystkim przerwać passę czterech porażek z rzędu. W sezonie zasadniczym górą była drużyna ze Stężycy i trzeba przyznać, że był to pojedynek jednostronny. Czy podobnie będzie i tym razem?

Typ Redakcji: Nasz-Dach Stężyca

Typ Eksperta (Maciej Kot): Nasz-Dach Stężyca

DNV GL S*M*A*S*H – Scandic

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Nie opadł jeszcze kurz po spektaklu, który zafundowała nam drużyna DNV GL S*M*A*S*H, a już zapowiadamy kolejne spotkanie, w którym zmierzą się z ‘Hotelarzami’. Są takie spotkania w których mimo porażki drużyna odczuwa satysfakcje z dobrze wykonanej roboty. Dla ekipy z Łużyckiej, tym spotkaniem był mecz przeciwko Omidzie. Okazuje się, że z tego dreszczowca nie było zadowolonych kilka osób z kadry zarządczej  firmy DNV GL. Ponoć przez cały piątkowy dzień kilkunastokrotnie przyłapali graczy na wspominaniu meczu, co odbywało się kosztem pracy. Zastanawiamy się, czy o kolejnym spotkaniu będzie się również długo mówiło? Na rozgrywkach najprawdopodobniej zabraknie nominalnego rozgrywającego drużyny DNV – Stanisława Paszkowskiego. W jego miejsce zobaczymy prawdopodobnie Małgorzatę Górecką lub Aleksandrę Beczek. Jeśli chodzi o ‘Hotelarzy’ to w ich szeregach prawdopodobnie ponownie zabraknie Mateusza Rysia, który jest jednym z najjaśniejszych elementów zespołu i jesteśmy przekonani, że miałby zapewnione miejsce w pierwszym składzie w kilku drużynach z drugiej ligi. Dla Hotelarzy będzie to trzynaste spotkanie w lidze i być może, właśnie na przekór powszechnym przekonaniom związanych z tą liczbą, zdołają wygrać seta? Z pewnością byłaby to bardzo duża niespodzianka.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Ostatnie spotkania w wykonaniu obu drużyn sprawiły, że ekipy uciekły spod topora. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie jest oddalone całkowicie. Po prostu kat, który miał wykonywać wyrok, musiał na chwilę odejść z miejsca egzekucji. Sytuacja w przypadku obu drużyn jest analogiczna. Tylko od nich zależy czy zdołają uciec, czy może jednak stwierdzą, że chętnie poczekają na skrócenie ich o długość głowy. Drużyna, która wygra spotkanie okaże się spryciarzem, który zdołał wykorzystać nadarzającą się okazję. W sezonie zasadniczym wygrała Trójmiejska Strefa Szkód i była to ich pierwsza wygrana w sezonie Jesień’19. Od tego meczu minęło sporo czasu. W szeregach drużyn doszło do małych perturbacji na co wpływ miały kontuzje oraz pojawienie się nowych graczy przez co ciężko wskazać faworyta. Obie drużyny grają w kratkę i przewidzieć ich formę jest zadaniem trudniejszym niż uniknięcie tematów polityki przy wigilijnym stole. Taka nasza jednak rola i uważamy, że mecz zakończy się podziałem punktów z której bardziej cieszyć będą się gracze Patryka Pleszkuna.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Volley Gdańsk – Nasz-Dach Stężyca

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Najprawdopodobniej będzie to spotkanie sezonu. Jako Redakcja i podmiot mający wpływ na układ terminarza ustawiliśmy mecz pierwszej i drugiej drużyny w tabeli na przedostatnią kolejkę. Wszystko za sprawą tego, że gdyby Stężyca wygrała spotkanie z Volley to o mistrzostwie zadecydowałaby ostatnia kolejka. Plany pokrzyżowała nam trochę drużyna Prometheus, która urwała seta z Volley i jeśli Nasz-Dach wygra z Intermarine w stosunku 3-0 to będzie traciła zaledwie trzy punkty do Volley. To z kolei sprawia, że gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, to z pewnością spotkanie byłoby ustalone na koniec sezonu, a nie na przedostatnią kolejkę. Tak się nie stało i mecz, który może zadecydować o mistrzostwie odbędzie się już w poniedziałek. Jeśli wygra Volley to już nawet Batman z Robinem, a nawet i Bruce Wszechmogący nie będą w stanie odebrać mistrzostwa żółto-czarnym. Rywalizacji smaczku dodaje fakt, że po stronie Volley zabraknie kilku bardzo wartościowych graczy. Czy te absencje będą w stanie wykorzystać gracze z Kaszub? Mając w pamięci spotkanie obu drużyn w sezonie rundy zasadniczej, zapowiada nam się mecz przez wielkie M. Kilka tygodni temu gracze ze Stężycy byli blisko wygranej, a o ostatecznej porażce zadecydowały detale. Czy tym razem będzie inaczej? Z pewnością kibice obserwujący rozgrywki SL3 życzyliby sobie tego, aby o mistrzostwie, podobnie jak w poprzednim sezonie, zadecydowała ostatnia kolejka.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

MATCHDAY #23

Czwartkowe pojedynki, zgodnie z oczekiwaniami, przyniosły ogromną dawkę emocji. Dzień meczowy rozpoczął się od mocnego uderzenia, bowiem o 19:30 rozegrane zostały trzy spotkania w grupie spadkowej. Jeśli chodzi o drugą ligę to swoje spotkania wygrały drużyny, które obecnie znajdują się na podium. Zwycięstwa nie przyszły jednak łatwo. Thunder przegrał jednego seta z Mental Block, natomiast o tym co wydarzyło się w spotkaniu Omidy z DNV dowiecie się w opisie samego meczu. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Prototype Volleyball – Trójmiejska Strefa Szkód 0-3 (23-25; 11-21; 21-23)

Przed spotkaniem zasadne było pytanie czy Prototype Volleyball tym razem dojedzie na spotkanie i będą w stanie nawiązać walkę z Trójmiejską Strefą Szkód. Poprzednia rywalizacja sprzed kilku tygodni była jednostronnym widowiskiem, w którym gracze Prototype byli tylko tłem dla bardzo dobrze dysponowanej drużyny TSSu. Początek meczu należał do drużyny powracającego po kontuzji Patryka Pleszkuna. Bardzo dobrze w mecz wszedł środkowy drużyny – Sławomir Mizeraczyk, który w pierwszej części seta atakował ze stuprocentową skutecznością. Gra środkiem, szczególnie w pierwszym secie, była kluczem do wypracowania sobie kilkupunktowej przewagi. W pewnym momencie na tablicy  widniał wynik 16-12 dla TSS i wydawało się, że ich wygrana nie jest zagrożona. W kolejnych wymianach ‘Czarni’ przypomnieli wszystkim zapominalskim, że są drużyną, która potrafi zepsuć nawet najlepszą okazję do zakończenia seta. Sytuacja jest analogiczna do tej, w której trzeba dokończyć pewien proces, a się tego nie robi. Niby napisałeś piękny wiersz, włożyłeś go do koperty, zakleiłeś, wpisałeś adresata i wrzuciłeś do skrzynki pocztowej, a nagle przypomina ci się, że nie nakleiłeś znaczka. Tym razem mimo, że ‘Czarni’ byli w tarapatach i obronili kilka piłek meczowych to udało im się nakleić znaczek, a zrobił to Patryk Pleszkun, który na przełomie pierwszego i drugiego seta zagrał koncert. W nim akompaniował mu Wojtek Ingielewicz i na tablicy wyników na początku drugiego seta widniał wynik 1-7 dla TSS. Tym razem ‘Czarni’ nie dopuścili ‘Transformersów’ do głosu i wygrali aż 21-11. W trzecim secie najciekawiej zrobiło się pod sam koniec. TSS tradycyjnie już roztrwoniło przewagę, choć trzeba przyznać, że większa w tym zasługa Karola Grajewskiego, który w trakcie meczu uzbierał aż sześć bloków, niż słabszej gry wicemistrzów poprzedniego sezonu. Ostatecznie, zwycięsko z końcówki trzeciego seta wyszła drużyna ‘Czarnych’ i na finiszu sezonu wypracowała sobie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. Chcielibyśmy napisać, że tego nie da się już zepsuć, ale… myśleliśmy tak wielokrotnie.

Straż Pożarna Gdańsk – Kraken Team 1-2 (19-21; 18-21; 21-18)

To, jaka jest różnica pomiędzy graniem w sześciu a siedmiu graczy, dobitnie pokazały dwa ostatnie mecze Strażaków. W czwartkowy wieczór Mateusz Pytel desygnował do składu siedmiu zawodników i gra stała na zdecydowanie innym – wyższym poziomie. Inna sprawa jest taka, że rywal był również bardziej wymagający. Mając w pamięci pojedynek z ‘Bankowcami’, do którego doszło w sezonie zasadniczym, Strażacy wyszli na spotkanie skoncentrowani. Miesiąc temu zaczęli spotkanie bardzo słabo i później nie zdołali dogonić przeciwnika. Tym razem, po dobrej grze Przemysława Grzesiaka, zdołali wyjść na prowadzenie 12-9. Przewagi nie udało się utrzymać zbyt długo, ponieważ chwilę później ‘Biało-czarni’ zdołali doprowadzić do wyrównania, a następnie w końcówce seta przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W drugiej odsłonie wydawało się, że ‘Mundurowi’ zagrają z głową. Tej dwukrotnie do gry musiał użyć Paweł Maj i śmiało można powiedzieć, że wychodziło mu to bardzo dobrze. W drugiej części seta, po bloku Mateusza Pytela, ‘Mundurowi’ prowadzili już 16-13. Przewagi tej nie potrafili jednak wykorzystać, w efekcie czego ostatecznie musieli uznać wyższość ‘Bankowców’. Gdy stało się jasne, że Biało-czarni wygrali kolejne spotkanie, w ich szeregach można było dostrzec nutkę rozluźnienia, co przełożyło się na wynik. Strażacy trzykrotnie byli blisko wygrania seta, ale w myśl zasady do trzech razy sztuka, udało im się to dopiero w trzecim secie. Punkt ten jest szalenie ważny w kontekście utrzymania. Na ich szczęście, patrząc na wyniki drużyn, które plasują się niżej w tabeli trzeba przyznać, że w czwartek zdobyli jeden punkt a nie stracili dwa.

Asy B Klasy – Speednet 0-3 (14-21; 14-21; 17-21)

Na kilka dni przed spotkaniem wydawało się, że może dojść do niespodzianki. Trudy sezonu dosyć brutalnie dały się we znaki ‘Różowym’, których dziesiątkują kontuzje i nie omija ich pech. Gracze Speednetu na poważnie muszą uważać, aby nie stać się jedynymi znanymi nam osobami, które pijąc herbatę wydłubały sobie oko łyżeczką. Odstawmy jednak żarty na bok. Ostatecznie, w szeregach Speednetu wystąpił kontuzjowany Kamil Lewandowski, który braki w fizyczności nadrabiał w trakcie meczu zmysłem strategicznym. Tu kiwka, tam dobry timing. Generalnie ręce same składały się do oklasków. Jednak to, co wyprawiali kapitan drużyny Piotr Przywieczerski oraz Grzegorz Gnatek to cytując klasyka: ‘zupełnie inny poziom’. Dwójka wspomnianych graczy wyglądała na parkiecie jak goście, którzy wynaleźli wehikuł czasu i w starożytnym Egipcie pokazują ludziom możliwości jakie oferują nam smartfony. Wzbudzają zachwyt, respekt, a także strach. Podsumowując, ‘Różowi’ zagrali w czwartek bardzo dobrą partię i nie dali szans Asom na osiągnięcie korzystnego rezultatu. To, co kłuje w oczy w grze Asów to fakt, że przy swoim niekorzystnym ustawieniu potrafią tkwić dłużej niż średnio wyględny nastolatek pod ścianą na dyskotece. W tym czasie rywale nabijają punkty, które ciężko później odrobić. Rezultat 0-3 sprawia, że Speednet może powoli chłodzić szampany. Utrzymanie w lidze jest już bardzo prawdopodobne.

Prometheus – Volley Gdańsk 1-2 (21-17; 17-21; 14-21)

Rywalizacja pomiędzy Prometheus a Volley Gdańsk była zupełnie innym spotkaniem niż pojedynek, który obie drużyny rozegrały pod koniec września. Znamiennym jest fakt, że spośród obu drużyn tylko siedmiu graczy wzięło udział w obu spotkaniach – czterech po stronie Volley Gdańsk oraz trzech po stronie Prometheus. To z kolei sprawiało, że kibice mogli spodziewać się innego – bardziej pasjonującego przebiegu spotkania. Spotkanie we wrześniu było jednostronnym widowiskiem i w zasadzie przeszło bez historii. Gładka wygrana Volley 3-0 sprawiła, że nie będziemy długo wspominać tego meczu. Początek czwartkowej rywalizacji był zgoła inny – ciekawszy. W zasadzie do końcówki seta rywalizacja była wyrównana i dopiero pod koniec Prometheus zdołał zdobyć trzy punkty z rzędu i wyjść na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Nie mamy zamiaru w tym miejscu umniejszać graczom zza wschodniej granicy, ale nie dało się nie dostrzec, ile razy myliła się drużyna Volley Gdańsk. Piszemy tu o tym, bowiem niezbyt często widzimy tyle niewymuszonych błędów, które dodatkowo mają swoje konsekwencje w postaci przegranej seta. Nie wiemy na ile z powagi sytuacji zdają sobie sprawę żółto-czarni, ale gdyby w czwartek wygrali 3-0 to ich wygrana w lidze byłaby pewniejsza niż to, że po nocy przychodzi dzień albo że prędzej czy później uderzysz małym palcem od nogi w któryś z mebli stojących w mieszkaniu. Wracając do meczu – przegrana pierwszego seta spowodowała obawę graczy, którzy wystąpili w spotkaniu, że spośród trzydziestu kilku chłopa występujących w drużynie to właśnie oni będą winni pierwszej porażki w SL3. Do siedmiu graczy zamiast łatki wspaniałych przytknęłaby łatka tych, którzy dostali bęcki. Perspektywa wytykania palcami na mieście podziałała na ekipę Adriana Ossowskiego mobilizująco, w efekcie czego wygrali drugiego seta do 17 i poprawili w decydującym o wygranej do 14. ‘Koniec historii, nie ma sensacji, możecie się rozejść’ – zdawali się mieć wypisane na czołach gracze VG po spotkaniu. MVP spotkania został rozgrywający ‘żółto-czarnych’, który niemal co piłkę dawał ciasteczko swoim partnerom. Jego gra była bardzo widowiskowa, a granie pipe’a staje się chyba jego znakiem firmowym. (w meczu aż czterokrotnie). Podsumowując jego grę nie da się nie dostrzec, że Paweł Huliński ma godnego zmiennika.

Thunder Team – Mental Block 2-1 (17-21; 21-17; 21-15)

Ambiwalentne uczucia. Nie jesteśmy psychologami, ale możemy się założyć, że właśnie takie uczucia  towarzyszą właśnie graczom Thunder Team. Z jednej strony jest to radość, bowiem dzięki wygranej z Mental Block drużyna na 100% znajdzie się na podium Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, z drugiej zaś czuć ogromne rozczarowanie wynikające ze straty jednego punktu. Znacie to uczucie, gdy budzicie się nad ranem i przez ułamek sekundy wydaje się Wam, że jest weekend, a po chwili zdajecie sobie sprawę, że czas wstać i iść do pracy? Bez wątpienia – parszywe uczucie i kwintesencja rozczarowania. Do równie dobitnych przykładów dla Thunder możemy dodać właśnie mecz z Mental Block. Co ciekawe, strata jednego seta nie była jedynym zagrożeniem, które na nich czyhało. Tak naprawdę ‘Mentaliści’ po wygraniu pierwszej partii mogli pójść za ciosem i zwyciężyć również w kolejnej. Dopiero druga część środkowego seta zadecydowała o tym, która z drużyn wyjdzie na prowadzenie i w konsekwencji wygra również tę odsłonę. Trzeci set była wyrównany tylko do czasu. Thunderowcy zdawali się być na tyle podrażnieni dotychczasowym przebiegiem spotkania, że postanowili nie fundować sobie thrillera tylko grać konsekwentną i zdyscyplinowaną siatkówkę, której owocem była wygrana w tej partii oraz całym meczu. Decydujący cios zadał najlepszy na parkiecie Mateusz Truszczyński. Ma to znaczenie symboliczne gdy ostatni punkt w meczu zdobywa najlepiej grający w nim zawodnik. Gdybyśmy mieli szukać innych przyczyn wyniku 2-1 to nie da się nie zauważyć, że drużyna Mental Block po raz pierwszy w sezonie zagrała nie mając na boisku ani jednej kobiety. Proszę nie zrozumieć nas źle. Nie oceniamy czy była to dobra czy zła decyzja. Uważamy, że skład Mentalistów ekipę Thunder po prostu zaskoczył.

Zmieszani – Bombardierzy 3-0 (21-12; 21-12; 21-13)

Ponad czternastodniowa przerwa od ostatniego meczu sprawiła, że Zmieszani dość niemrawo weszli w spotkanie. W ich szeregach brakowało zgrania oraz dynamiki, ale z każdą akcją drużyna rozkręcała się i przejmowała kontrolę nad meczem. Pierwszego seta Zmieszani rozpoczęli wyłącznie w męskim składzie, co nie zdarza się im często. Ostatecznie, najbardziej doświadczona drużyna w drugiej lidze potrafiła wygrać pierwszego seta do 12, choć początek tej odsłony na to nie wskazywał. Panie na parkiecie pojawiły się dopiero w drugiej odsłonie i trzeba przyznać, że były brakującym ogniwem drużyny, bowiem sama ich obecność sprawiła, że męska część drużyny grała jak z nut. Mimo, że set zakończył się takim samym rezultatem jak poprzedni to nie dało się nie dostrzec, że w szeregach drużyny było mniej nerwowości i błędów własnych. Trzeci set był tego potwierdzeniem, zakończył się wynikiem 21-13 i pewną wygraną w stosunku 3-0. Wygraną o tyle bardziej cenną, że na równoległym boisku punkt straciła drużyna Thunder Team – czyli bezpośredni rywal w walce o miejsce na podium. Być może mecz potoczyłby się inaczej gdyby wśród Bombardierów nie zabrakło Dawida Piankowskiego czy Aleksandry Basendowskiej. Po spotkaniu nie dało się uniknąć teorii spiskowych. Drużyna Zmieszanych za wygraną w meczu otrzymała od sędziego… ciasto, co wywołało niemałe zdziwienie wśród uczestników meczu J

Thunder Team – Seargin 3-0 (21-8; 21-10; 21-11)

Musimy Wam przyznać, że jesteśmy bardzo rozczarowani postawą drużyny Seargin. W pewnym momencie sezonu wydawało się, że drużyna złapała bakcyla i dobre wyniki sprawią, że mecze drużyny ‘Programistów’ będą przyciągać tłumy graczy, a wewnątrz drużyny dojdzie do rywalizacji o prawo do gry w pierwszym składzie. Niestety, było jak na popularnych memach w internecie, które zatytułowane są ‘expectation – reality’. Rzeczywistość okazała się dosyć brutalna i spotkanie przeciwko drużynie Thunder Team było już kolejnym, w którym Seargin nie zebrał kompletu graczy. Tym razem przeciwko wiceliderowi wystąpiło czterech graczy, co było sportowym samobójstwem. Żeby była jasność – przed meczem nie mieliśmy wątpliwości, która z drużyn jest faworytem, ale zaledwie czterech graczy po drugiej stronie siatki nie miało prawa przetrwać. Dla zobrazowania tragicznej pozycji wyjściowej Seargin wyobraźcie sobie nadjeżdżający pociąg, na którego drodze postawiono kartony. Szansa na to, że pociąg mógłby się wykoleić jest na tyle niska, że ciężko znaleźć nam sensowne porównanie. Seargin jak na okoliczności zaprezentowało się nieźle, ale oczywiście nie wystarczyło to, aby zagrozić Thunder Team. Ci drudzy byli przed meczem dodatkowo nabuzowani, na co wpływ miało ich wcześniejsze spotkanie z Mental Block i tym razem stanęli na wysokości zadania, dzięki czemu sięgnęli po trzy punkty.

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Bombardierzy 3-0 (21-11; 21-16; 21-19)

Potwierdzają się słowa Redakcji dotyczące metamorfozy drużyny Trójmiejskiej Strefy Szkód 2. Nie ukrywamy, że odczuwamy satysfakcję porównywalną do tej, którą odczuwa statystyczny obywatel na wieść o tym, że jego szefa nie będzie dziś w pracy. Wszystko za sprawą tego, że ciągle wierzyliśmy w to, że do TSSu w końcu uśmiechnie się szczęście. Mecz z Bombardierami był już czwartym spotkaniem, w którym ‘Niebiescy’ zgarniają komplet punktów. Dwanaście punktów w czterech meczach sprawia, że TSS2 wskakuje na szóste miejsce w tabeli i jest to wynik bardzo obiecujący, który pozwala sądzić, że w kolejnym sezonie powalczą o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Obecny sezon sprawi, że drużyna okrzepnie i nabierze doświadczenia oraz wyciągnie wnioski ze spotkań, w których prezentowali się gorzej. Jeśli chodzi o Bombardierów to mamy tu do czynienia z przeciwległym biegunem. Drużyna Maćka Gruby przegrała piąte spotkanie z rzędu, co biorąc pod uwagę pierwszą część sezonu, w której byli wymieniani w jednym szeregu z drużynami takimi jak Omida Team, Thunder Team czy Zmieszani, nie jest dobrym wynikiem. Drużyna znajduje się obecnie na dziewiątym miejscu i w przyszłym tygodniu, w związku z dwoma spotkaniami, które mają zaplanowane, jako pierwsza z dwudziestu sześciu drużyn zakończy ligowe zmagania. Po tym czasie na pewno dojdzie do rachunku sumienia i ‘Czarni’ wrócą na wiosnę silniejsi.

DNV GL S*M*A*S*H – Omida Team 0-3 (19-21; 16-21; 31-33)

W tym spotkaniu działo się tyle, że ciężko nam zebrać nie tylko szczęki z podłogi, ale przede wszystkim myśli. Postanowiliśmy więc, że w opisie – podobnie jak w meczu, postaramy się zbudować napięcie. Pierwszy set ‘Logistycy’ zaczęli w swoim stylu – od straty kilku punktów, którą musieli nadganiać. Pod koniec pierwszego seta pachniało sporą niespodzianką, bowiem drużyna DNV prowadziła już 19-15, co wzbudziło w Rafale Środzie nieodkryte do tej pory moce. Rafał, stojąc za linią boczną, wyglądał na gościa, który zaraz przeobrazi się w bratobójcę i wyciągnie konsekwencje wobec współpartnerów. Mobilizacja krzykiem podziałała widocznie na drużynę skutecznie, bowiem uciekli spod topora i wykorzystali przestój ekipy z Łużyckiej. Koniec seta to wynik 21-19 dla Omidy. O przebiegu kolejnej partii wspomnimy tylko z kronikarskiego obowiązku, ponieważ było to zaledwie preludium wydarzeń, do których doszło w ostatnim secie. Omida wygrała drugą odsłonę do 16, a najciekawszym jej fragmentem był moment, kiedy Paweł Skrzypkowski oblał test grania w zbijaka i dał się trafić piłką, która po zagrywce jednego z gracza DNV leciała w aut. Widać, że u Pawła w kodzie DNA nadal jest cząstka walczaka, gdyż jako hokeista Stoczniowca nigdy nie unikał zwarć i kontaktu i w tym przypadku zapomniał, że tak byłoby lepiej. Wreszcie dochodzimy do punktu kulminacyjnego spotkania – trzeciego seta. Z przebiegu tej odsłony najbardziej zadowoleni są trójmiejscy farmaceuci, bowiem krążą plotki, że mecz wywołał wśród osób takie poruszenie, że zostały wyprzedane całe zapasy relanium. Gracze obu drużyn najwyraźniej zapomnieli, że sety w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta trwają do 21 i że nazajutrz trzeba iść do pracy. W efekcie tego trwała pasjonująca wymiana ciosów między obiema drużynami. Sytuacja, którą obserwowaliśmy była bardzo dynamiczna, a liczby piłek setowych po jednej czy drugiej stronie nie jesteśmy w stanie nawet zliczyć. Ten set przejdzie do historii i nie mamy wątpliwości, że lepszej odsłony niż ta nie zobaczyliśmy wcześniej w ponad dwustu pięćdziesięciu spotkaniach rozegranych od początku istnienia ligi. Ostatecznie, seta wygrała ekipa ‘Logistyków’. Dla osób, które spóźniłyby się na to spotkanie i dotarły na samą końcówkę mogłoby to nie być oczywiste, ponieważ na tablicy wyników widniał stan 3-1 zamiast 33-31. Wpływ na to miał fakt, że producent tablic nie przewidział, że na parkietach SL3 może dojść do takiego spektaklu. Wszystkim aktorom tego widowiska dziękujemy, gratulujemy oraz co najważniejsze – prosimy o następne!

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Patrząc na rozkład spotkań, do których dojdzie w czwartkowy wieczór, zastanawiamy się w której lidze będzie najciekawiej. W grupie mistrzowskiej kolejny krok w kierunku obrony mistrzostwa może wykonać Volley Gdańsk. Grupa spadkowa to zacięta walka o życie aż pięciu drużyn, która sprawi, że nadchodząca noc będzie nieprzespana dla większości graczy. W drugiej lidze wystąpią trzy drużyny, które walczą o mistrzostwo i awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Nie ma co ukrywać, czwartek będzie jednym z najciekawszych dni meczowych w edycji Jesień’19. Nie przedłużając – zapraszamy na zapowiedź tego, miejmy nadzieje, pasjonującego dnia meczowego!

Straż Pożarna Gdańsk – Kraken Team

Godz.: 19:35, boisko nr 3

W tym sezonie Strażacy przeżywają ciężkie chwile. Przed rozpoczęciem trwającej edycji wiele osób uważało, że będą drużyną, która po sezonie zasadniczym znajdzie się w grupie mistrzowskiej. Sezon Wiosna’19 w ich wykonaniu, mimo że zajęli czwarte miejsce, był naprawdę udany i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że ‘Mundurowi’ okrzepli i nowa edycja będzie należała do nich. Tak się jednak nie stało i drużyna zdołała wygrać zaledwie trzy z jedenastu meczów. Jakby tego było mało ani razu nie zdołali wygrać spotkania w stosunku 3-0. Ostatnia kolejka to porażka z zamykającą ligową stawkę drużyną Prototype Volleyball. To wszystko sprawia, że widmo spadku zdaje się być coraz bardziej realne. Kolejne spotkanie to rywalizacja z Kraken Team, którzy na tę chwilę wyglądają na drużynę, która gra w innej lidze niż pozostałe drużyny w grupie spadkowej. Podopieczni Wojciecha Elminowskiego już w grupie zasadniczej wypracowali sobie pokaźną zaliczkę, która pozwala im spać spokojnie. Ponadto w pierwszym meczu grupy spadkowej wygrali spotkanie ze Speednetem i na chwilę obecną mają siedem punktów przewagi nad drużyną z drugiego miejsca, a dziewięć nad grupą spadkową. Zapewne niektóre drużyny zastanawiają się jak będzie się sprawował Kraken w momencie kiedy utrzymanie oraz pierwsze miejsce w grupie będzie pewne. Znając ambicje ‘Biało-czarnych’ nie będzie mowy o żadnym odpuszczaniu.

Typ Redakcji: Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Kraken Team

Asy B Klasy – Speednet

Godz.: 19:35, boisko nr 1

Spotkanie Asów ze Speednetem niesie za sobą taki ciężar gatunkowy, że zawodnicy którzy go udźwigną i wygrają rywalizacje spokojnie mogą się przebranżowić na policyjnego negocjatora albo sapera. Żadna presja ich nie złamie, a i zahartowanie w kryzysowych momentach nie będzie im obce. Która z drużyn lepiej poradzi sobie z widmem spadku? Pozycję wyjściową lepszą zdają się mieć ‘Różowi’, którzy w dotychczasowych spotkaniach uzbierali jeden punkt więcej niż Asy. Różnica jest na tyle mała, że ewentualna porażka sprawi, że drużyny mogą zamienić się miejscami i to Speednet poleci w otchłań strefy spadkowej. O to by tak się nie stało postarają się liderzy, którzy wykrystalizowali się w ekipie Speednetu w ostatnim czasie – Grzegorz Gnatek oraz Marcin Juszczak. Zadanie te nie będzie na pewno łatwe bowiem Asy w ostatnim czasie prezentują się naprawdę dobrze, czego dowodem była wygrana w spotkaniu z Trójmiejską Strefą Szkód, która sprawiła że drużyna Oresta Lewosiuka nadal ma duże szanse na utrzymanie. Czwartkowa rywalizacja będzie zatem prawdopodobnie jedną z najciekawszych do którego dojdzie w tej serii gier. Ewentualna wygrana Speednetu sprawi, że Asom będzie już ciężko ich dogonić. Z kolei wygrana Asów sprawi, że pytań będzie więcej niż przed rozpoczęciem spotkania.

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet

Prototype Volleyball – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 19:35, boisko nr 2

Kolejne arcyważne spotkanie dla obu drużyn. Sytuacja, którą oglądamy po upływie jedenastu kolejek jest prawdopodobnie bardziej dziwna niż kobieta z brodą śpiewająca na Eurowizji. Trudno doszukiwać się logiki w meczach pomiędzy drużynami znajdującymi się szczególnie w grupie spadkowej. Dla przykładu, posłużymy się drużynami Prototype oraz Trójmiejskiej Strefy Szkód. Ci pierwsi przegrali bezpośrednią rywalizacje z TSSem i była to porażka bardzo bolesna. Kilka tygodni wcześniej wygrali z kolei z drużyną Asy B Klasy, którzy to już dwukrotnie w tym sezonie znaleźli patent na Trójmiejską Strefę Szkód. Podobnych przykładów jak ten można mnożyć bez końca, ale na koniec sprowadza się to do tego, że obie drużyny są ukierunkowane na utrzymanie. W pewnym momencie wydawało się, że najbliżej spadku jest drużyna Prototype, która po spotkaniu z TSSem i Kraken Team wydawała się zagubiona i zmarnowana. W następnym meczu, wygrali ze Strażą Pożarną i zrobili z logiki pośmiewisko. Abstrahując od tych dywagacji, w bezpośredniej rywalizacji to Trójmiejska Strefa Szkód jest faworytem. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ kapitana ‘Czarnych’ – Patryka Pleszkuna, który nadal dochodzi do siebie po odniesionej kontuzji, a jego występ z pewnością pomógłby ‘Czarnym’ w wygraniu spotkania i zbliżenia się do utrzymania w lidze.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

Zmieszani – Bombardierzy

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Jak wyliczył tygodnik kibica oficjalny profil drużyny Zmieszanych – są oni najstarszą drużyną drugiej ligi. Patrząc na tę statystkę z boku niejedna z osób mogłaby się zastanawiać czy celem takiego zabiegu było pokazanie z jak doświadczoną drużyną mamy do czynienia, czy może posłużyłoby to Zmieszanym jako wymówka w razie ewentualnych porażek? Wiecie – na zasadzie ‘przegraliśmy bo oni młodzi, z żelaznymi płucami!’. Nam jednak najbliżej do teorii, że Zmieszani to ekipa ze sporą dawką poczucia humoru oraz ciekawym pomysłem, który przybliża nam kulisy naszej ligi. To właśnie Zmieszani przedstawili na swoim profilu Sandrę Michalak w sposób na tyle oryginalny, że ta stała się gwiazdą Internetu. Jak zauważyli przedstawiciele ekipy spotkanie z Bombardierami będzie zatem pojedynkiem celebrytów. Sandra Michalak zmierzy się z Maciejem Grubą, który w ostatnim czasie rywalizował w Kole Fortuny. Na chwilę obecną widać, że szczęście sprzyjało mu tylko w programie, bowiem drużyna w której jest kapitanem przegrała trzy spotkania z rzędu i spadła na ósme miejsce w ligowej tabeli. Pozycję tę w spotkaniu ze Zmieszanymi poprawić będzie bardzo ciężko. Ekipa Edyty Woźny demoluje kolejnych rywali i jak do tej pory, w dziesięciu spotkaniach przegrali zaledwie raz. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Thunder Team – Mental Block

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Przed Thunder Team ciężki dzień. W czwartkowy wieczór muszą udowodnić nie tylko jakość, ale przede wszystkim zachować koncentracje, która pozwoli im wygrać dwa spotkania w stosunku 3-0 i przybliżyć ich do tytułu mistrzowskiego. Patrząc na sytuację w tabeli najcięższy rywal dopiero przed nimi. Niebawem dojdzie do rywalizacji z Omidą Team i będzie to wisienka na torcie w ligowych zmaganiach. Aby nie okazało się, że zamiast wisienek czy tortu otrzymamy zakalca z wysuszonymi rodzynkami, drużyna Thunder musi zachować koncentracje i nie pozwolić sobie na stratę choćby seta. Ekipa w której kapitanem jest Dawid Czoska jest faworytem najbliższego spotkania, aczkolwiek w sporcie często bywa tak, że spotkania z bardzo ciężkim rywalem są łatwiejsze niż te z drużynami, które przed spotkaniem są skazywane na porażkę. Z drugiej strony, Mental Block w przypadku wygranej 3-0 przedłużyłby nadzieje na podium rozgrywek. Ewentualna przegrana praktycznie definitywnie przekreśli ich szanse na wymarzony cel. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że spotkanie zapowiada się ciekawie również ze względu na indywidualności. Przemysław Walczak oraz Marcin Jacyno byli graczami, na których kapitanowie drugoligowych ekip wskazywali najczęściej w kontekście najlepszego gracza drugiej ligi. Który z Panów poprowadzi swoją drużynę do zwycięstwa?

Typ Redakcji: Thunder Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

Prometheus – Volley Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Dla drużyny Prometheus będzie to pierwsze spotkanie w grupie mistrzowskiej. W związku z faktem, że w grupie tej znajduje się pięć drużyn, jedna z ekip, siłą rzeczy musiała pauzować. Przypadek, że był to akurat poprzedni tydzień bardzo ucieszył graczy zza wschodniej granicy bowiem mieli dwa tygodnie na wyleczenie kontuzji, które dotknęły kilku graczy. Spotkanie przeciwko Volley Gdańsk w rundzie zasadniczej było dla zawodników bardziej bolesne niż odniesione kontuzje. Wrześniową rywalizację gładko wygrało Volley Gdańsk i trzeba przyznać, że ich tryumf nie był nawet przez moment zagrożony. W pierwszym secie wygrali nawet do jedenastu, co na pewno chluby ich rywalom nie przynosi. Od września minęło jednak trochę czasu i w spotkaniu zobaczymy graczy, którzy w ten dzień nie byli jeszcze zgłoszeni do drużyny Prometheus, albo z różnych względów nie mogli być obecni. W najbliższej rywalizacji zobaczymy między innymi Kostiantyna Kravchuka dla którego wejście w ligę było bardzo udane i jeśli wraz z kolegami wygrają chociaż seta to będzie to spora niespodzianka. Mówimy tu wciąż o rywalu, który nie zaznał jak do tej pory ani jednej porażki i wynik ten jest wręcz nieprawdopodobny jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że mamy końcówkę drugiego sezonu. Jeśli Volley wygra dwudzieste piąte spotkanie z rzędu w SL3 to tylko katastrofa mogłaby sprawić, że w ich posiadanie nie weszłoby berło i korona.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Bombardierzy

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Trójmiejska Strefa Szkód 2 mimo, że w swoim składzie ma dwie kobiety, które regularnie występują w swoim zespole, mogłaby przedstawiać się oklepanym sloganem – prawdziwego faceta poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. W słowach tych nie ma ani krzty przesady bowiem ‘Niebiescy’ prezentują się w ostatnich tygodniach kapitalnie, dzięki czemu wskoczyli już na wysoką – siódmą lokatę. To z kolei sprawiło, że wyprzedzili między innymi Bombardierów, którzy z kolei notują ostatnio gorszy okres, w którym zanotowali trzy porażki z rzędu. Wracając do TSS-u, nie da się nie zauważyć jak bardzo w ostatnim czasie poszybowała w górę forma Maksymiliana Słupka, który wydatnie przyczynił się do poprawienia gry oraz, co równie istotne, liczby punktów i pozycji w tabeli swojego zespołu. Faworytem wydaje się być TSS dla których kolejna wygrana całkowicie zmieni postrzeganie o obecnym sezonie. Plany te będzie chciała pokrzyżować drużyna ‘Czarnych’ dla których będzie to drugie spotkanie rozegrane w czwartkowy wieczór. Patrząc przez pryzmat ostatnich spotkań o punkty będzie im ciężko, ale w trakcie sezonu było już tyle niespodzianek, że wygrana Bombardierów zaskoczyłaby nas równie mocno co liście spadające z drzew w październiku.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód 2

DNV GL S*M*A*S*H – Omida Team

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Gdybyśmy mieli wskazać drużynę, która w ostatnim czasie zaskoczyła nas w największy sposób bez wahania i cienia wątpliwości wskazalibyśmy na drużynę DNV GL S*M*A*S*H, która wygrała cztery z pięciu ostatnich spotkań. Zastanawiamy się gdzie tkwi przepis na taki progres, bo parafrazując średnio wygórowane reklamy w internecie typu: ‘Ostatnie trzy lata spędziła sprzedając seler w warzywniaku do momentu kiedy odkryła pewien trik, dzięki któremu zarabia miliony nie wychodząc z domu!’, Na potrzebę drużyny DNV GL można stwierdzić, że gracze z Łużyckiej odkryli prosty trik dzięki, któremu drżą przed nimi wszyscy rywale w lidze! Jedyne czego mogą żałować ‘Biali’ to fakt, że sezon jest już na finiszu. Gdyby drużyna Stanisława Paszkowskiego wystartowała we wrześniu z taką dyspozycją jak obecnie, zapewne mieliby kilka punktów więcej. Takich wątpliwości i dywagacji nie można zastosować w przypadku Logistyków, którzy wygrywają wszystko co możliwe. Uważamy, że członkowie drużyny powinni zapisać się do konkursu gry na wiolonczeli lub turnieju chodzenia po rozżarzonym węglu. Znając życie – tam też by wygrali. Póki co, wyglądają na drużynę dla której nie ma żadnych przeszkód. Czy tak będzie i tym razem?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Thunder Team – Seargin

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Drugim spotkaniem Thunderowców będzie rywalizacja z drużyną Tomasza Dombrowskiego – Seargin. Ci drudzy, w ostatnim spotkaniu zaprezentowali się poniżej własnych możliwości i nie da się nie dostrzec, że drużyna gra w kratkę. O tym jaką lekcje siatkówki zaprezentowali im gracze ‘Mental Block’ niech świadczy fakt, że ‘Biali’ w żadnym secie nie zagrozili ‘Mentalistom’. Być może wpływ na to miał fakt, że w ich szeregach zabrakło między innymi Karola Masuhra czy Łukasza Betki. Nieobecność jednego z nich traktowana jest na równi z brakiem jednej nerki. O ile się nie mylimy, z tym można jednak żyć, a problem zaczyna się gdy brakuje ci dwóch. Wtedy ciało ludzkie jak i drużyna nie może funkcjonować, co dobitnie pokazał przykład poprzedniego spotkania. Gdy w czwartkowy wieczór ‘Programiści’ stawią się w komplecie, powinni zaprezentować się z lepszej strony. Nie oznacza to jednak, że drużyna będzie faworytem bo tym jest oczywiście ekipa Thunder Team. Jeśli nie zlekceważą rywala to wydaje się, że tylko kataklizm mógłby spowodować, że po spotkaniu nie dopiszą do swojego konta trzech oczek. Każdy inny wynik, w czwartkowy wieczór, niż sześć punktów w dwóch spotkaniach, będzie odbierany jako porażka przez samych zawodników. Gdy osiągną swój cel, to awans będzie zadaniem o skali trudności podobnej do tej, którą w biegu na 100 metrów miałby Usain Bolt w rywalizacji z Ryszardem Kaliszem. Tego po prostu nie dałoby się s*ie*rzyć.

Typ Redakcji: Thunder Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

MATCHDAY #22

Wtorkowe wygrane Mental Block oraz Team Spontan sprawiły, że drużyny, które obecnie znajdują się na podium w drugiej lidze, muszą oglądać się za siebie. Tempa nie zwalnia również drużyna DNV GL S*M*A*S*H, która wygrywa szóste spotkanie w lidze i sprawia, że niepokonana jak dotąd Omida Team musi zacząć obawiać się czwartkowej rywalizacji. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

DCT Gdańsk – Team Spontan 0-3 (11-21; 17-21; 16-21)

Można powiedzieć, że przed spotkaniem z ‘Kontenerowcami’ Spontaniczni znaleźli się w miejscu, które przypomina czyściec. Ewentualna strata punktów sprawiłaby, że ekipa Piotra Raczyńskiego musiałaby odłożyć marzenia o awansie przynajmniej do kolejnej edycji. Wygrana z kolei, przybliżyłaby ‘Czarnych’ do tego celu. Presja towarzysząca spotkaniu nie sparaliżowała graczy Team Spontan, którzy pewnie wygrali w stosunku 3-0 i dopisali do swojego konta trzy oczka. Niestety dla nich, w związku z ‘zawaleniem’ pierwszej części sezonu, Spontaniczni muszą liczyć na potknięcia innych drużyn w ligowej stawce, bowiem sytuacja nie jest zależna tylko i wyłącznie od nich. Jeśli chodzi o sam mecz to często miewamy momenty, w których wybranie najlepszego gracza spotkania bywa problematyczne. Tym razem było inaczej, ponieważ we wtorkowy wieczór Karol Sękielewski błyszczał bardziej niż gwiazda polarna. Po stronie przeciwników najlepszym graczem był Piotr Kochanowski, choć trzeba przyznać, że z meczu na mecz coraz lepiej prezentuje się jego kolega – najwyższy gracz w drużynie – Marcin Okuniewski. Obaj Panowie popisali się trzema punktowymi blokami, które jednak nie przyczyniły się do sprawienia przez DCT kolejnej niespodzianki.

Wirtualna Polska – DNV GL S*M*A*S*H 0-3 (11-21; 12-21; 12-21)

Potwierdziły się nasze słowa z zapowiedzi – drużyna DNV GL S*M*A*S*H ewidentnie ma swój prime time i wygrywa spotkania nie pozostawiając złudzeń rywalom. Gdyby ktoś kilka tygodni temu spytał nas, który z zespołów jest faworytem rywalizacji, bez wahania wskazalibyśmy na Wirtualnych. Jednak na obecną chwilę wygląda to tak jakby kapitan drużyny – Stanisław Paszkowski stworzył prawdziwego potwora, który pożera kolejnych ligowców. Przemiana, którą przeszło DNV jest równie zastanawiająca jak zmiana wody w wino czy poczwarki w motyla. To, jaką jakość prezentują obecnie gracze jest doprawdy imponujące. Już początek meczu wskazał nam kto sięgnie po wygraną. Zanim się obejrzeliśmy na tablicy wyników widniał wynik 10-2 dla DNV GL i było pewne, że set ten będzie już tylko i wyłącznie pod kontrolą ‘Białych’. Ostatecznie DNV wygrało seta do 11, ale gorszą wiadomością dla rywali była kontuzja stawu skokowego Klaudii Kuźniewskiej. Niestety, pech nie opuszcza ‘Biało-czerwonych’. Nadal w pamięci mamy kontuzje Łukasza Rosy czy Adama Wajnera. Miejmy nadzieję, że limit nieszczęść został wykorzystany, a wspomniani gracze szybko wrócą do zdrowia. Drugi i trzeci set to kontynuacja sporej dysproporcji pomiędzy drużynami. DNV nadal kontrolowało przebieg spotkania i zasłużenie wygrało w stosunku 3-0. Taki wynik sprawił, że umocnili się na szóstym miejscu w ligowej tabeli i poprawili sobie jeszcze już i tak doskonały humor.

Mental Block – Scandic 3-0 (21-7; 21-9; 21-9)

Spotkanie Mental Block vs. Scandic miało jednego faworyta. Była nim oczywiście drużyna Mentalistów, która we wtorkowy wieczór w sposób znaczny poprawiła sobie humor. A trzeba przyznać, że ich samopoczucie i satysfakcja prawdopodobnie nie były na zbyt wygórowanym poziomie. Niebiescy przegrali dwa spotkania z rzędu i we wtorkowy wieczór mieli sporo do udowodnienia. Plan, który nakreślili w swoich scenariuszach udało się zrealizować. Spotkanie przeciwko Scandicowi było jednostronnym pojedynkiem, w którym najlepszym graczem okazał się etatowy MVP spotkań – Marcin Jacyno, który zdobył dwanaście punktów i odzyskał prowadzenie w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy drugiej ligi. Jeśli chodzi o drużynę Scandic to przez długi czas wydawało się, że wystąpią w pięciu graczy i nawiążą do spotkań, w których wykazali się podobną frekwencją. Tak się jednak nie stało i ‘Czarni’ zaprezentowali się w sześciu zawodników. Niestety w ich szeregach zabrakło Mateusza Rysia, który boryka się z problemami zdrowotnymi i bez wątpienia jego nieobecność była ciosem dla całego zespołu. Nawiązując do zapowiedzi musimy napisać, że tym razem nie udało się ‘Hotelarzom’ osiągnąć dwucyfrowej liczby punktów w żadnym secie. Na swoją szanse muszą poczekać do kolejnego tygodnia. A Mental Block? Uważamy, że podobnie jak typowi zadaniowcy – wykonali swoją robotę i zdobyli komplet oczek.

Port Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód 2 0-3 (18-21; 18-21; 11-21)

Spotkanie Portowców z Trójmiejską Strefą Szkód 2 podzieliło Redakcję oraz Eksperta – Macieja Kota. Redakcja w przewidywaniach przedmeczowych stawiała na TSS2 natomiast Maciej Kot jako faworyta wskazał Port Gdańsk. W medycynie znane są przypadki, w których nagle, bez jakichkolwiek przesłanek, przestawia się komuś coś w głowie i nagle pacjent prezentuje się odmieniony. Uważamy, że takim momentem dla drużyny TSSu był 5 listopada w którym, mimo wcześniejszej słabszej dyspozycji, wygrali dwa spotkania z rzędu. We wtorkowy wieczór dołożyli trzecie zwycięstwo i zdaje nam się, że gdyby istniał wehikuł czasu, ‘Niebiescy’ z miłą chęcią cofnęliby się na start ligi, aby rozegrać ponownie przegrane spotkania. Mecz z Portowcami był kolejnym, w którym wśród TSSu zobaczyliśmy radość nie tylko z gry, ale również ze wspólnego przebywania w jednym miejscu. Oczywiście atmosfera byłaby jeszcze lepsza gdyby nie brak kilku etatowych graczy. Uważamy, że sfera relacji interpersonalnych jest największą siłą ‘Niebieskich’ i jeden zawodnik za drugiego wskoczyłby w ogień. Taka postawa jest bardzo budująca i w perspektywie długiego sezonu przynosi efekty. Zastanawiamy się, jak będzie wyglądała drużyna TSSu na wiosnę. Te same rozterki mamy jeżeli chodzi o Portowców. Ekipa w sposób znaczny podniosła jakość gry i na obecną chwilę wyglądają na graczy, których nie zadowala ósme miejsce w tabeli. Jednak na poprawę tego wyniku, w związku z doskonałą dyspozycją TSSu, muszą poczekać do następnego tygodnia.

Mental Block – Seargin 3-0 (21-11; 21-11; 21-11)

Drugie spotkanie, które miała do rozegrania drużyna Mental Block to pojedynek przeciwko nieobliczalnej drużynie Seargin. Niestety, już przed rozgrywką mieliśmy przypuszczenia, że spotkanie będzie meczem bez historii. Wpływ na taki osąd miał fakt, że ‘Biali’ przybyli w poniedziałkowy wieczór  zaledwie w pięciu graczy. Niestety, w starciu z tak silną drużyną jaką bez wątpienia jest Mental Block, nie da się osiągnąć dobrego rezultatu w niepełnym składzie. Słowa te zostały potwierdzone faktami, które są bardzo przykre dla Seargin, bowiem ‘Mentaliści’ rozpoczęli spotkanie od piorunującej zagrywki, z którą absolutnie nie mogli sobie poradzić gracze Tomasza Dombrowskiego. Znamiennym jest fakt, że w trakcie meczu, najlepszy gracz tego spotkania (Konrad Krasa) zdobył aż dziewięć punktów zagrywką. Musimy to powiedzieć wprost – taki wynik po prostu drużynie Seargin nie przystoi. Uważamy, że gracze są już na takim etapie, że tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca. Jeśli chodzi o Mental Block to dzięki dwóm wygranym na nowo rozbudzają myśli o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Doprawdy pasjonująco zapowiada się ich spotkanie z Team Spontan, które zaplanowane jest na przyszły tydzień.

INTERMARINE – Tiande Tufi Team 1-2 (21-23; 21-13; 14-21)

Spotkanie pomiędzy drużynami było jedynym pierwszoligowym meczem rozegranym we wtorkowy wieczór. Gdyby INTERMARINE wygrało w stosunku 3-0 to kwestia wskoczenia na koniec sezonu nanajniższy stopień podium byłaby prawdopodobnym scenariuszem. Tak się jednak nie stało. Intermarine przegrało piąte spotkanie w lidze i szanse na pudło mają już tylko matematyczne. Jeśli chodzi o sam przebieg meczu to można w nim było wyodrębnić trzy akty, w których obie drużyny zagrały dwa dobre i jeden słabszy. Akt pierwszy to typowa gonitwa młodszych graczy, którzy przez większość seta przegrywali. W końcówce partii zdołali obronić piłkę setową, a następnie, między innymi dzięki świetnej zagrywce Piotra Watusa, przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Drugi akt to bardzo dobra gra drużyny MASTERS, którzy dzięki bardzo dobrej grze Marcina Karbownika oraz Piotra Szczepańskiego nie dali szans drużynie Tufi. Po tej części wiadomym stało się, że o zwycięstwie zadecyduje ostatni akt. W nim widoczny był spory spadek koncentracji drużyny INTERMARINE, która popełniała sporo błędów własnych, co przełożyło się na porażkę. W secie tym, po przeciwnej stronie siatki bardzo dobrze sprawował się Michał Przekop, który punktował z dużym procentem skuteczności. Wygrana ‘Złocistych’ sprawia, że niemal na pewno sezon skończą na podium.

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Rywalizacja w drugiej lidze wkracza w decydującą fazę. We wtorkowy wieczór zobaczymy aż pięć spotkań w tej klasie rozgrywkowej. Szanse na doskoczenie do drużyn z podium będzie miał Team Spontan oraz Mental Block. Warunek jest jeden – muszą wygrać w stosunku 3-0. W jedynym spotkaniu pierwszej ligi Tiande Tufi Team będzie chciało wziąć rewanż za porażkę z INTERMARINE, której doznali kilka tygodni temu. Ewentualne zwycięstwo sprawi, że podium będzie już niemal pewne.

DCT Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Team Spontan ostatnie spotkanie ligowe rozegrał dwa tygodnie temu. Wygłodniali gracze Piotra Raczyńskiego wracają na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i bez wątpienia interesują ich tylko trzy punkty. Gdy w spotkaniu z ‘Kontenerowcami’ zdobędą właśnie trzy oczka to przedłużą swoje szanse na to, aby na koniec sezonu znaleźć się na podium. W ich przypadku nie ma już marginesu na błędy. Te wykorzystali na początku sezonu i od pewnego czasu wyglądają na drużynę, która złapała wiatr w żagle. Aktualne zdaje się pytanie czy, aby na pewno nie za późno? Ich atutem w porównaniu do drużyn z TOP3 jest układ terminarza. ‘Czarni’ rywalizowali już z każdą z drużyn, która na chwilę obecną zajmuje miejsca 1-3. W związku z faktem, że do spotkań między drużynami znajdującymi się na podium dopiero dojdzie i ekipy siłą rzeczy pogubią punkty, przed Spontanicznymi otwiera się szansa. Przeszkodą numer jeden będzie drużyna DCT Gdańsk, która jak dotąd w dziesięciu spotkaniach zanotowała trzy zwycięstwa i znajdują się na dwunastym miejscu w tabeli. Patrząc na poprzedni sezon to wynik jest już o trzy punkty lepszy. Mimo wszystko ‘Kontenerowcy’ nie składają jeszcze broni i postarają się o wyśrubowanie swojego osiągnięcia. Czy ta sztuka uda się już w spotkaniu ze Spontanicznymi? O to będzie bardzo ciężko. Jednak niemal identyczne słowa mówiliśmy przed spotkaniem z Mental Block, które DCT Gdańsk wygrało 2-1.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Wirtualna Polska – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Obie drużyny do rywalizacji przystąpią w zdecydowanie innych nastrojach. DNV GL S*M*A*S*H notuje swój najlepszy okres od momentu piorunującego wejścia w sezon Wiosna’19. Dzięki pięciu zwycięstwom znajdują się obecnie na bardzo wysokim – szóstym miejscu. Jako Redakcja musimy się przyznać, że zapowiedzi sprzed kilku kolejek dotyczące tego, że drużyna ‘Białych’ znajdzie się w TOP5 braliśmy z przymrużeniem oka. Minęło kilka tygodni i podopieczni Stanisława Paszkowskiego mają tyle samo punktów co piąta drużyna w tabeli – Mental Block. Ostatni okres w ich wykonaniu jest bardzo dobry i na potwierdzenie tych słów możemy dodać, że jeśli ekipa z ‘gdyńskiego mordoru’ wygra z Wirtualnymi w stosunku 3-0 to… podwoją swój wynik punktowy z poprzedniej edycji.  Jeśli chodzi o Wirtualną Polskę to nastroje są zgoła inne. Drużyna po dobrym początku, w ostatnim czasie przegrała cztery mecze, co na przestrzeni dwóch sezonów zdarzyło im się pierwszy raz. Do tej pory po burzy w postaci trzech porażek z rzędu przychodziło słońce i drużyna wygrywała. W ostatnim spotkaniu tak się nie stało i polegli z Trójmiejską Strefą Szkód 2. Niestety dla nich widmo piątej porażki z rzędu zdaje się być realne bowiem nie będą faworytem przeciwko S*M*A*S*H. Na wiosnę wygrali Wirtualni. Czy jest szansa, że teraz mogą powtórzyć tę sztukę?

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Mental Block – Scandic

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Spotkanie przeciwko ‘Hotelarzom’ będzie doskonałą okazją do odwrócenia złej passy dla drużyny Mental Block. Przełom października i listopada to słabszy okres w ich wykonaniu. W tym czasie ‘Mentaliści’ rozegrali dwa spotkania w których zdobyli zaledwie jedno oczko. Przed wspomnianymi wydarzeniami ekipa Katarzyny Wojewódzkiej mogła liczyć na włączenie się do walki o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Niestety dla nich, plany te bardzo mocno się skomplikowały i aby przedłużyć nadzieje na wkroczenie do elity ‘Niebiescy’ muszą wygrać we wtorek dwa spotkania w stosunku 3-0. Z pewnością drużyna nie wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej. Pierwszym rywalem będzie drużyna Scandicu, która jak do tej pory nie zdołała wygrać nawet seta. Mimo tego, w drużynie widać spory postęp czego dowodem jest liczba małych punktów zdobywana w każdym kolejnym meczu. Hotelarze nie przegrywają już setów do pięciu i najczęściej przekraczają dwucyfrową liczbę punktów w secie. Czy będą w stanie wykręcić dwucyfrową liczbę punktów również z ‘Mentalistami’?

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

INTERMARINE – Tiande Tufi Team

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Kto wie jak potoczyłyby się losy obu drużyn, gdyby nie bezpośrednia rywalizacja do której doszło 21 października. Wtedy górą była drużyna Masters, która wygrała mecz w stosunku 2-1 i tym samym zapewniła sobie grupę mistrzowską. Z kolei dla Tiande Tufi Team był to zimny prysznic, który zweryfikował ich plany i marzenia o najwyższych celach. Od początku sezonu Tuffiki prezentowali się bardzo dobrze i wydawało się, że drużyna doszła do takiego momentu w którym ‘panowanie’ Volley Gdańsk mogło wydawać się zagrożone. Od tego momentu minęło trochę czasu, a właśnie spotkaniem z Intermarine drużyna Mateusza Woźniaka rozpoczęła serię trzech porażek z rzędu. Taka sytuacja w przypadku tak dobrych zawodników jest sporym zaskoczeniem. Zastanawiamy się jak poradzą sobie  w kryzysowym momencie. Czwarta porażka z rzędu sprawiłaby, że moglibyśmy pisać o dużym rozczarowaniu. Z drugiej strony, spotkania w grupie mistrzowskiej są niejako gwarancją emocji oraz jakości, a porażka jednej czy drugiej drużyny nie jest rozpatrywana w kategorii sensacji. Problemem Tiande Tufi Team będzie to, że spotykają się z ekipą Masters, która ostatnie spotkanie wygrała… z Tiande Tufi Team. Ewentualna porażka byłaby dla nich również  czwartą porażka z rzędu. Zastanawiamy się, która drużyna szybciej stawi czoła i upora się z otaczającym ich kryzysem?

Typ Redakcji: INTERMARINE

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tiande Tufi Team

Mental Block – Seargin

Godz.: 21:35, boisko nr

W nadchodzącym tygodniu Mental Block będzie zdecydowanie najbardziej eksploatowaną drużyną spośród wszystkich dwudziestu sześciu ekip zapisanych do ligi. ‘Mentaliści’, w tygodniu po święcie Niepodległości, zagrają aż trzy spotkania w których to postarają się pokazać, że poprzednie zdarzenia były wypadkiem przy pracy. Zadaniem numer dwa będzie rywalizacja z Seargin. Scenariusz w którym ‘Mentaliści’ we wtorek dopisują sześć punktów i włączają się w walkę o awans nie brzmi bynajmniej jak scenariusz z sympatycznymi agentami Foxem Mulderem oraz Daną Scully. Ten wydaje się dużo bardziej realny i jeśli się tak stanie, to czwartkowe spotkanie Mentalistów z Thunder Team będzie gratką dla fanów siatkówki w amatorskim wydaniu. Do tego jednak daleko i historia już niejednokrotnie pokazała, że nie ma co dzielić skóry na żywym niedźwiedziu programiście. W tym sezonie, przed meczem z Seargin już kilka ekip dopisywało sobie punkty przed meczem, co okazało się ogromnym błędem. Takiego podejścia powinni się wystrzec ‘Niebiescy’ i aby wygrać, i odegrać scenariusz z zapowiedzi, muszą zachować koncentracje od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego.  

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Port Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód 2

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Spotkanie Portowców z Trójmiejską Strefą Szkód 2 zapowiada się na jedno z najciekawszych wydarzeń wtorkowego wieczoru. Ostatni tydzień był bardzo udany dla obu drużyn. Zarówno ekipa Arkadiusza Sojko jak i Maćka Ingielewicza wygrały po dwa spotkania i znacząco polepszyły swoją sytuację w tabeli. Jeśli chodzi o Trójmiejską Strefę Szkód to poprawili również morale, które po kilku porażkach były raczej na wysokości gdańskiego Pachołka niż Everestu. Inna kwestia, że TSS2 przypomina nam niedźwiedzia, któremu najwidoczniej pomyliły się pory roku. Niedźwiedź – jak to niedźwiedź, jest bardzo groźny. Swoją postawą może zdemolować każdego oponenta, ale zdarza mu się przysnąć na kilka miesięcy. Wydaje się, że zimową jesienną drzemkę TSS ma już za sobą i teraz nadchodzi dla nich okres w którym drużyna będzie prezentowała się już tylko lepiej. Mimo, że ‘Niebiescy’ zajmują od ‘Portowców’ niższe miejsce w ligowej tabeli to uznajemy, że to właśnie ekipa od odszkodowań będzie faworytem wtorkowej rywalizacji. Ewentualna wygrana w stosunku 3-0 sprawi, że zrównają się oni z Portowcami liczbą punktów. Z drugiej strony, ewentualna wygrana Portowców 3-0 sprawi, że TSSowi będzie już bardzo ciężko przegonić ich do końca sezonu.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

MATCHDAY #21

Wtorkowe mecze sprawiły, że o kształcie grupy spadkowej wiemy mniej niż przed rozpoczęciem obecnego tygodnia rozgrywek. Wszystko za sprawą wygranej Prototype Volleyball, przez co pięć drużyn w grupie spadkowej dzielą zaledwie dwa punkty i rywalizacja o utrzymanie nabiera kolorytu. W drugiej lidze dwa zwycięstwa zanotowała drużyna Trójmiejska Strefa Szkód 2, co diametralnie zmieniło ich sytuację w tabeli. Kolejne wygrane zanotowały drużyny, które jako jedyne nie zaznały jeszcze porażki. Volley wygrało z INTERMARINE, natomiast Omida z Mental Block. Zapraszamy na podsumowanie kolejnego dnia meczowego!

INTERMARINE – Volley Gdańsk 0-3 (19-21; 19-21; 15-21)

Mecz pomiędzy INTERMARINE a Volley Gdańsk, zgodnie z oczekiwaniami, nie zawiódł. Obie drużyny zaprezentowały się z bardzo dobrej strony stwarzając emocjonujące widowisko, które na kilka godzin przed jego rozpoczęciem było poważnie zagrożone. Wszystko za sprawą absencji kilku graczy drużyny INTERMARINE. W szeregach drużyny Masters zabrakło między innymi liderów – Andrzeja Masiaka oraz Pawła Kolana. Ostatecznie gracze Krzysztofa Wyrzykowskiego dotarli na mecz w siedmioosobowym składzie. Przez wspomniane braki kadrowe można było przypuszczać, że będzie to jednostronne widowisko. Tak się jednak nie stało, bowiem gracze Masters zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i wydawało się, że w odróżnieniu od pierwszego spotkania, tym razem uda im się zdobyć choćby punkt. Bardzo blisko tego było w pierwszym, a jeszcze bliżej w drugim secie, w którym pod koniec prowadzili kilkoma punktami. Tak się jednak nie stało i mimo największego doświadczenia ekipa Masters nie potrafiła dociągnąć partii do końca. W końcówkach setów, w ich szeregach szwankowało przyjęcie, a tak wytrawny gracz jak Volley sprawia wrażenie pitbulla, który przez kilka lat był trzymany w klatce i karmiony surowym mięsem. Gdy tylko poczują krew nigdy nie odpuszczają. Tak było i tym razem i to właśnie ‘żółto-czarni’ wygrali dwa pierwsze sety, które były bardzo wyrównane. Trzecia odsłona to już przewaga obecnego mistrza rozgrywek. Kilkupunktowa nadwyżka była utrzymywana przez większość seta i jedenasta wygrana w tym sezonie stała się faktem. Dzięki temu zwycięstwu Volley ma już cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli Stężycą i kolejne mistrzostwo jest już na wyciągnięcie ręki.

Mental Block – Omida Team 0-3 (11-21; 10-21; 17-21)

Dla drużyny Omida Team spotkanie z ‘Mentalistami’ było prawdziwym sprawdzianem dojrzałości. Mecz miał nam dać odpowiedź jak ekipa Agnieszki Pasternak radzi sobie z mocniejszymi teamami. Przyznamy szczerze, że nie spodziewaliśmy się aż takiej dysproporcji pomiędzy obiema drużynami. Pierwszych kilka wymian utwierdziło nas w tym przekonaniu i naprawdę nic nie zapowiadało takiego wyniku. Zdecydowanie lepiej mecz zaczęli ‘Mentaliści’, którzy wygrywali 8-3, aby do końca seta ugrać już tylko trzy punkty i dać rywalom zdobyć osiemnaście. Niestety, ale musimy napisać, że taki przestój nie przystoi drużynie, która znajduje się w TOP5 ekip drugoligowych. Druga część seta była wręcz niewiarygodna w wykonaniu ‘Logistyków’, którzy fragmentami wyglądali jak drużyna z pierwszoligowego topu. Sygnał do odrabiania strat dał Przemysław Patyński asem serwisowym. Gdy Omida doprowadziła do wyrównania prawdziwy show dał Rafał Środa, który w meczu wyglądał na gościa, który przed wyjściem z szatni zjadł całe wiaderko witamin.  Ponadto, ten jeden z lepszych graczy drugiej ligi, mógł liczyć na duże wsparcie z trybun. Uważamy, że na jego grę nie było dzisiaj mocnych. Szukając przyczyn porażki wśród ‘Niebieskich’ wskazalibyśmy jeszcze dwa elementy. Tego dnia bez wątpienia szwankowało przyjęcie. Drugim elementem jest to, że ‘Logistycy’ są dobrymi obserwatorami ligowych zmagań. We wtorek udało im się wyłączyć z gry wicelidera klasyfikacji punktowej – Marcina Jacyno.

Wirtualna Polska – Trójmiejska Strefa Szkód 2 0-3 (12-21; 19-21; 15-21)

Ile znaczą dwa dni w sporcie dobitnie pokazał przypadek drużyny Wirtualna Polska oraz Trójmiejska Strefa Szkód 2. Przygotowując się do zapowiedzi obecnego tygodnia nie można było nie dostrzec jak szalenie istotny był to okres dla obu ekip. Zarówno Wirtualni jak i TSS2 miały do rozegrania po dwa mecze, które w sposób diametralny mogły odmienić ich nastroje oraz pozycje w ligowej stawce. Można powiedzieć, że po obu spotkaniach rozstrzał nastrojów jest ogromny. Wirtualni przegrali dwie partie i były to ich odpowiednio trzecia oraz czwarta porażka z rzędu. Jeśli chodzi o Trójmiejską Strefę Szkód to spotkaniem z WP zapoczątkowali bardzo dobry okres, który zdaje się nadchodzić wielkimi krokami. Przed rywalizacją jeden z graczy TSS-u mówił, że w meczu z WP biorą dwa punkty w ciemno. Jak widać, poprzednie wyniki wzmocniły wśród ‘Niebieskich’ pokorę i traktują oni każdego rywala bardzo poważnie. Takie podejście przynosi plony, bowiem drużyna zrealizowała plan przedmeczowy w 150 % i wygrała spotkanie w stosunku 3-0. Z perspektywy meczu trzeba przyznać, że byli drużyną lepszą i odnieśli zasłużoną wygraną. Najbardziej wyrównaną partią był drugi set, który TSS wygrał po błędzie na zagrywce jednego z graczy ‘Biało-czerwonych’. Po porażce ‘Wirtualni’ spadają na dziesiąte miejsce w tabeli. Od ostatniej wygranej minęły już trzy tygodnie i możemy mówić już o pewnym kryzysie. Okazja do rehabilitacji w najbliższy wtorek. Ich rywalem będzie jedna z rewelacji obecnego sezonu – DNV GL S*M*A*S*H.

Scandic – Trójmiejska Strefa Szkód 0-3 (12-21; 12-21; 15-21)

Spotkanie przeciwko ‘Hotelarzom’ było drugim, które we wtorkowy wieczór rozegrali gracze drużyny Trójmiejska Strefa Szkód 2. Do meczu ‘Niebiescy’ przystępowali w bardzo dobrych nastrojach, bowiem kilka chwil wcześniej zdołali ograć Wirtualną Polskę w stosunku 3-0 i stało się jasne, że w przypadku identycznego wyniku z ekipą Scandic awansują w tabeli o kilka pozycji. Faworyt spotkania nie zawiódł i odniósł pewne zwycięstwo w stosunku 3-0, dzięki czemu wskoczyli na dziewiąte miejsce. Wtorkowy wieczór okazał się dla nich zbawienny, bowiem poza awansem dotarli do miejsca, w którym ich bilans spotkań nie jest ujemny. Po dziesięciu spotkaniach mają pięć wygranych oraz pięć porażek. Jesteśmy przekonani, ze drużyna nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i ten wynik postarają się poprawić. Jeśli chodzi o samo spotkanie to trzeba ’oddać królowi to co królewskie’. Drużyna TSSu posiadała kontrolę nad spotkaniem przez cały jego przebieg. Najlepszym graczem meczu po raz pierwszy w swoich występach w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, został Maksymilian Słupek, który zdobył dla swojej drużyny aż jedenaście punktów. Po stronie Hotelarzy najlepszym graczem okazał się Dawid Gromke, który zdobył dla swojej ekipy aż trzy punkty z zagrywki. Plany ugrania seta Hotelarze muszą przełożyć o minimum tydzień.

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (18-21; 21-17; 21-16)

Jeśli któryś z kibiców zgromadzonych w hali treningowej myślał, że spotkanie niejako zabije emocje w grupie spadkowej, był w ogromnym błędzie. Aby do tego doszło, Straż Pożarna musiałaby wygrać spotkanie w stosunku 3-0 i uzyskać sześciopunktową przewagę nad Prototype Volleyball. Tak się jednak nie stało, o czym za chwilę. Podsumowanie musimy zacząć od tego, że drużyna Straży Pożarnej na spotkanie desygnowała tylko sześciu graczy, co i tak uznali za sukces, bowiem istniało ogromne ryzyko, że wystąpią w pięciu. Absencja kilku zawodników sprawiła, że ‘przebranżowić’ musiał się nominalny libero – Paweł Maj, który zagrał jako… środkowy. Eksperyment z pozycjami wypalił w pierwszym secie, w którym Strażacy zdołali odrobić kilkupunktową stratę z początku partii i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Jak to mówią miłe złego początki i po tej części wśród ‘Mundurowych’ coś się zepsuło. Na pewno cegiełkę dołożył do tego nowy gracz Prototype – Michał Żuchowski, dla którego był to debiut w sezonie Jesień’19. Niewtajemniczonym przypominamy, że gracz ten w poprzednim sezonie powołany był do meczu gwiazd, natomiast w tym, na początku wydawało się, że zasili szeregi Strażaków. Tak się jednak nie stało i Michał wystąpił na pozycji przyjmującego w drużynie Prototype. Mimo, że nie jest to optymalna pozycja dla tego młodego zawodnika to nie da się ukryć, że będzie on wzmocnieniem obecnej kadry ‘Transformersów’. Drugi i trzeci set to przewaga Prototype, który zdołał sobie wypracować nadwyżkę w końcówce seta. Widać, że gracze tej drużyny mieli w pamięci poprzednie starcie i zrobili wszystko, aby uniknąć podobnej wpadki. Ostateczny rezultat to 2-1 dla ekipy Tomasza Nurzyńskiego, dzięki czemu zrównują się punktami z Asami B Klasy. Co ciekawe, ostatnią drużynę w ligowej tabeli od drugiej dzielą zaledwie dwa punkty. Cytując klasyka – będzie się działo.

Bombardierzy – DNV GL S*M*A*S*H 0-3 (18-21; 12-21; 14-21)

Spotkanie przeciwko drużynie DNV GL było pierwszym, w którym wśród Bombardierów nie zobaczyliśmy ich etatowej zawodniczki – Julii Tryzny. Kto wie, jak potoczyłaby się rywalizacja przeciwko drużynie z Łużyckiej gdyby nie ten fakt? Tego się nie dowiemy, choć trzeba przyznać, że to, kogo wpisaliby do protokołu meczowego Bombardierzy, miało małe znaczenie wobec kapitalnej formy drużyny Stanisława Paszkowskiego. Ci niejako na przekór przedmeczowym typowaniom Redakcji oraz Eksperta postanowili wygrać spotkanie w stosunku 3-0. MVP spotkania po raz kolejny został Patryk Okulewicz, który zdobył aż piętnaście punktów. Jeśli chodzi o drużynę DNV to przed spotkaniem dało się odczuć, że cel drużyny jest jeden – zgarnąć pełną pulę. Zadanie to wydawało się dosyć trudne, bowiem Bombardierzy byli wyżej w tabeli. Wygrana przez DNV w stosunku 3-0 pokazała, że ‘Białych’ stać na pierwszą piątkę, co w kontekście poprzedniego sezonu brzmi wręcz niewiarygodnie. Z kolei porażka Bombardierów zepchnęła ich na ósme miejsce. Wynik ten jest na pewno poniżej oczekiwań. Mikst ‘Czarnych’ poza chęcią wspięcia się w tabeli musi się oglądać również za siebie. Tyle samo punktów ma drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód 2, z którą ekipa Maćka Gruby będzie dopiero rywalizowała.

MATCHDAY #20

Aż pięć spośród sześciu wtorkowych spotkań zakończyło się podziałem punktów. Ligową wygraną zaliczyła drużyna Asy B Klasy, która prawdopodobnie ma patent na Trójmiejską Strefę Szkód. Największym wygranym tej serii gier wydaje się być jednak Port Gdańsk, który dzięki dwóm zwycięstwom przesunął się na szóste miejsce w tabeli. Z kolei w meczu na szczycie, drużyna Nasz-Dach Stężyca mimo, że ograła Tiande Tufi Team to nie odczuwa satysfakcji. Zapraszamy na podsumowanie tego szalonego dnia meczowego!

DCT Gdańsk – Port Gdańsk 1-2 (21-15; 15-21; 14-21)

Derby były anonsowane jako jedno z najciekawszych spotkań dnia meczowego. Faworytem była drużyna Portu Gdańskiego, która była zdeterminowana, by wziąć rewanż za porażkę z DCT, której doznali w połowie maja. W pierwszym secie, ku ich zaskoczeniu, to Kontenerowcy zaczęli lepiej. W tej partii na zagrywce świetnie radził sobie Marcin Okuniewski i trzeba przyznać, że Portowcy mieli problemy z przyjęciem.  W tej odsłonie bardzo dobrze spisywali się pozostali gracze DCT z Adamem Piotrowskim oraz Piotrem Kochanowskim na czele. Gracze ci, co rusz nękali swoich rywali skutecznymi atakami. W rezultacie DCT, po bardzo dobrej partii, wygrało w stosunku 21-15 i wydawało się, że będą w stanie kontynuować dobrą grę w kolejnych setach i ostatecznie wygrać spotkanie. Tak się jednak nie stało, bowiem w drugiej części Portowcy szybko wyszli na prowadzenie, które sukcesywnie powiększali i to oni wygrali tę odsłonę. Wynik tego seta był identyczny jak pierwszego. Zmienił się tylko zwycięzca. O ostatecznym triumfie Portowców zadecydował trzeci set w którym ‘Granatowi’ nie pozostawili złudzeń, która z drużyn w poniedziałkowy wieczór była lepiej dysponowana. Wygrana 21-14 przyniosła im kolejne punkty w ligowej tabeli i satysfakcję z udanego rewanżu.

Speednet 2 – Allsix by Decathlon 0-3 (6-21; 12-21; 9-21)

Przed spotkaniem ze Speednetem 2 drużyna Allsix by Decathlon zanotowała aż sześć porażek z rzędu. Nie zniechęciło to jednak ekipy Rafała Liszewskiego do próby odwrócenia karty. Nastąpiło to dopiero w meczu z ‘Różowymi’. Trzeba przyznać, że ‘Granatowi’ posiadali kontrolę nad spotkaniem od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Ich wygrana nie była zagrożona ani na chwilę. Już w pierwszym secie szybko wypracowali sobie przewagę, którą sukcesywnie powiększali. Bardzo dobrze prezentował się Patryk Gelo, który w zależności od potrzeby najpierw zagrał tuż za blok, by po chwili zaatakować po prostej. Decathlon zdobył sporo punktów po błędach przeciwników i po jednym z nich zakończyła się pierwsza odsłona. Set zakończył się wynikiem 21-6 i jest to ich najlepszy rezultat w lidze. Druga odsłona nie była już tak perfekcyjna w wydaniu przedstawicieli sklepu sportowego. Wynik tej partii to 21-12 i był to set z największą liczba punktów Speednetu w czasie całego meczu. Trzecia część była już pod dyktando graczy z Decathlonu. W tym secie, podobnie jak w całym meczu, świetnie spisywał się Rafał Liszewski, za co słusznie otrzymał tytuł MVP spotkania. Wygrana mogła być bardziej okazała, bowiem kilka punktów Speednet zdobył pod koniec seta, kiedy w szeregi ich rywali wdarło się rozluźnienie. Koniec spotkania i wynik, który poprawia nastroje i pozycję w tabeli Allsix by Decathlon. 

Asy B Klasy – Trójmiejska Strefa Szkód 2-1 (11-21; 22-20; 21-17)

Kopiuj – Wklej. Ileż razy jeszcze Trójmiejska Strefa Szkód przegra na inaugurację? Tak było w sezonie Wiosna’19, Jesień’19 oraz po podziale na grupy (mistrzowską i spadkową). Tak się składa, że dwie z trzech porażek przyszły z drużyną Asy B Klasy. Patrząc z boku na przebieg pierwszego seta poniedziałkowego spotkania chyba nikt nie spodziewał się, że Trójmiejska Strefa Szkód może przegrać to spotkanie. Asy były tylko tłem dla świetnie dysponowanych graczy TSSu. W odsłonie tej prawdziwy popis umiejętności zaprezentował Wojciech Ingielewicz i trzeba przyznać, że z jego atakami kompletnie nie radzili sobie gracze Oresta Lewosiuka. Po bardzo nieudanej pierwszej partii Asy nie przystąpiły do kolejnego seta ze spuszczonymi głowami. Wręcz przeciwnie, prezentowali się bardzo przyzwoicie, co pozwoliło im na osiągnięcie przewagi 8-5. W dalszej części partii przebudziła się Trójmiejska Strefa Szkód, która zaczęła seryjnie zdobywać punkty, dzięki czemu w końcówce prowadzili już 20-16. Gdy wszyscy na trybunach oraz chyba sami gracze byli przekonani, że TSS postawi kropkę nad ‘i’, na zagrywkę wszedł kapitalnie dysponowany tego dnia Bartosz Nydza i zrobił różnicę. TSS zaczął się mylić w przyjęciu, a gdy piłkę rozprowadzał Michał Falkiewicz szwankowało wykończenie. W efekcie, to Asy wygrały seta, co w czasie jego trwania wydawało się wręcz niemożliwe. Ostatnia partia to walka łeb w łeb, która trwała do samej końcówki. Dopiero pod koniec Asy, po ataku Kacpra Kalczyńskiego oraz zagrywce Bartosza Nydzy, odjechali i odnieśli swoje drugie zwycięstwo w lidze.

Wirtualna Polska – Port Gdańsk 1-2 (18-21; 21-16; 19-21)

Wyśmienity smak ma udany rewanż. Jak zatem określić smak podwójnego wygranego rewanżu? Przed spotkaniem z Wirtualną Polską, Portowcy wygrali spotkanie z DCT Gdańsk i udanie zrewanżowali się za majową porażkę. Bez wątpienia przystępowali do spotkania z Wirtualną Polską z satysfakcją oraz chęcią dokonania kolejnego odwetu za niepowodzenie do którego doszło 9 maja. Spotkanie, podobnie jak te sprzed pół roku, również było wyrównane i emocjonujące, aczkolwiek trzeba przyznać, że po obserwacji początku tego starcia brzmi to równie wiarygodnie jak zdolności lecznicze Antolija Kaszpirowskiego. Po kilku wymianach piłek, na tablicy wyników widniał wynik 8-1 dla Portu i zapowiadało się na prawdziwy nokaut. ‘Biało-czerwoni’ ocknęli się dopiero po kilku chwilach i zaczęli gonić swojego rywala zdobywając seryjnie punkty. Bardzo dobrze w szeregach ‘Wirtualnych’ prezentował się Paweł Żmijewski, który pod nieobecność Adama Wajnera wyrasta na lidera drużyny. Ostatecznie Wirtualnym nie udało się dogonić Portowców, ale przenosząc tę sytuację do szkolnej ławy, to zdolnemu uczniowi po kilku celujących przytrafiło się typowe rozprężenie, po którym szkolny bystrzak kończy semestr z oceną dostateczną. Taka postawa musiała zostać skarcona przez ‘Biało-czerwonych’. To, co nie udało się w pierwszym secie, udało się w drugim i WP po dobrej grze wygrało tę partię do 16. Trzecia odsłona to niemal kopia pierwszej. Portowcy swoją dobrą grą ponownie uzyskali kilkupunktową przewagę, którą roztrwonili. Prowadzili już 15-7, by do końca seta drżeć o jego wynik. Ostatecznie dociągnęli wygraną do końca i awansowali w tabeli na bardzo wysokie – szóste miejsce.

Speednet – Kraken Team 1-2 (21-17; 11-21; 14-21)

Niestety, spotkanie mimo, że zakończyło się takim samym wynikiem jak mecz obu drużyn, który odbył się 20 września, nie dostarczyło kibicom i zawodnikom tylu emocji. Faworytem do wygrania spotkania, podobnie jak i całej grupy spadkowej, była drużyna Kraken Team, która przez wielu ligowców uważana jest za drużynę, która pasuje do grupy spadkowej jak pięść do oka. Patrząc na tabelę można dostrzec, że grupa mistrzowska była dla nich na wyciągnięcie ręki. Tak się jednak nie stało i ‘Bankowcy’ na obecną chwilę mają sporą przewagę nad pozostałymi drużynami w grupie spadkowej. Nie oznacza to jednak, że gracze Wojciecha Elminowskiego mogliby odpuścić któreś ze spotkań, co pokazał mecz na środkowym boisku. Ten, ku zaskoczeniu, lepiej rozpoczęli gracze ze Speednetu. Bardzo dobrą pracę wykonał Grzegorz Gnatek oraz Marcin Juszczak. To sprawiło, że ‘Programiści’ pokusili się o niespodziankę i wygrali pierwszego seta. Sytuacja ta wyraźnie podrażniła ‘Biało-czarnych’, którzy od początku drugiej odsłony mocno wzięli się do pracy po to, aby pokazać, że ich miejsce w tabeli nie jest przypadkiem. Trzeba przyznać, że dyspozycja, którą zaprezentowali w drugiej i trzeciej części była sygnałem dla pozostałych drużyn, że Kraken ma się doskonale. We wspomnianym drugim secie prowadzili już 10-2, aby ostatecznie wygrać do 11. Trzecia partia również była jednostronnym widowiskiem. Wygrana 21-14 i całego meczu 2-1 sprawiła, że Kraken umocnił się na pierwszym miejscu w grupie spadkowej. Speednet powinien z kolei szanować jeden punkt, bowiem jesteśmy przekonani, że nie wszystkie drużyny w meczu przeciwko Kraken go zdobędą.

Tiande Tufi Team – Nasz-Dach Stężyca 1-2 (13-21; 14-21; 22-20)

Przed spotkaniem dało się usłyszeć, że będzie to mecz decydujący o kształcie podium na koniec rozgrywek. Ewentualna wygrana Stężyczan w stosunku 3-0 sprawiłaby, że szanse na srebrny medal Tuffiki mieliby tylko na papierze i chyba sami by w taki scenariusz nie uwierzyli. Pierwszy set wydawał się potwierdzeniem najczarniejszej wizji dla drużyny Mateusza Woźniaka. Mimo mocnego początku Tiande dało się zagonić do narożnika i trzeba przyznać uczciwie, że byli drużyną słabszą. Różnica pomiędzy obiema ekipami była bardzo widoczna, szczególnie w zagrywce, z którą Tiande Tufi Team miało większe kłopoty niż niegdyś Marcin Najman w walce z debiutującym Pudzianem. Zachowując jednak powagę, nie da się nie dostrzec, że ten element nie jest im obcy. Druga odsłona to niejako potwierdzenie słów podsumowujących pierwszego seta. Poza mocną zagrywką, tradycyjnie bardzo dobrze prezentowali się Karol Richert oraz Piotr Skowroński. Gdy wydawało się, że trzeci set będzie tylko formalnością, w grze Stężyczan coś się zacięło. Mimo, iż mieli rywali już na widelcu i prowadzili 19-18 to musieli zadowolić się tylko dwoma punktami.  W końcówce meczu nie mogliśmy wyzbyć się wrażenia deja-vu. W spotkaniu pomiędzy drużynami, które miało miejsce w sezonie zasadniczym, w jednej z kluczowych dla wyniku akcji, sędzia podjął kontrowersyjną decyzję, która według Tufi pozbawiła ich punktu. Zwykło się mówić, że w przyrodzie nic nie ginie, a pożyczone będzie oddane. W poniedziałkowym spotkaniu to gracze ze Stężycy długo nie mogli pogodzić się z decyzją sędziowską. Paradoksalnie, dla obu drużyn wynik jest bardzo niekorzystny, ponieważ Stężyczanie liczyli na komplet punktów, a dla Tiande była to już piąta porażka w sezonie.

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Wtorkowa rywalizacja przyniesie nam dwa spotkania w pierwszej lidze oraz cztery w drugiej. Najciekawszymi wydarzeniami obecnej serii gier zapowiada się spotkanie odwiecznych rywali – Volley Gdańsk z Intermarine oraz spotkanie Mental Block z Omidą Team. Zastanawiamy się czy wspomniane Volley oraz Omida znajdą swoich pogromców już w najbliższej kolejce? Z pewnością byłaby to duża niespodzianka. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Wirtualna Polska – Trójmiejska Strefa Szkód 2

Godz.: 20:35, boisko nr 1

W chwili pisania tej zapowiedzi nie znamy jeszcze rozstrzygnięcia poniedziałkowej rywalizacji pomiędzy Wirtualną Polską a Portem Gdańsk. Uważamy, że spotkanie ‘Biało-czerwonych’ z Trójmiejską Strefą Szkód pozwoli zażegnać kryzys jednej z drużyn. Na tę chwilę, wyżej w tabeli jest Wirtualna Polska, która rywalizowała już dziewięciokrotnie, z czego cztery spotkania okazały się dla nich zwycięskie. Trójmiejska Strefa Szkód z kolei na osiem rozegranych spotkań zdołała wygrać trzykrotnie, lecz ani razu nie wygrali spotkania w stosunku 3-0. To z kolei sprawia, że na ich koncie widnieje zaledwie osiem punktów, skutkiem czego TSS2 znajduje się na odległym, trzynastym miejscu w ligowej tabeli. Wtorkowy wieczór będzie dla nich wyśmienitą okazją do poprawienia swojej sytuacji.TSS2 rozegra bowiem dwa spotkania i w przypadku dwóch wygranych w stosunku 3-0 mogą wskoczyć do górnej części tabeli i całkowicie zmienić optykę na sezon. Na początek muszą jednak wygrać z Wirtualną Polską, a te zadanie wcale nie będzie proste. Po pierwsze – to ‘Biało-czerwoni’ uzbierali więcej punktów w sezonie, a po drugie jest to ekipa, która potrafi napsuć krwi faworyzowanym drużynom (Omida, Team Spontan). W końcu po trzecie – ‘Wirtualni’ również chcą wyjść z dołka i wygrać spotkanie.  Mimo wszystko za delikatnego faworyta wskazujemy TSS2, który musi zacząć w końcu punktować.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

INTERMARINE – Volley Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Spotkanie w rundzie zasadniczej było jednym z najciekawszych spotkań w obecnym sezonie. Po elektryzującym meczu wygrała drużyna Volley Gdańsk, choć trzeba przyznać, że gracze Masters, szczególnie w pierwszym secie, napędzili ‘żółto-czarnym’ stracha. Od spotkania nie minęły nawet dwa tygodnie, a drużyny zagrają ze sobą ponownie w grupie mistrzowskiej. Zastanawiamy się czy Intermarine wyciągnęło wnioski z porażki i są w stanie sprawić niespodziankę wygrywając mecz? O to wydaje się być bardzo trudno. Volley Gdańsk wygrało wszystkie spotkania w grupie zasadniczej i pewnie kroczą w kierunku obrony mistrzostwa. Na tę chwilę ‘żółto-czarni’ wypracowali sobie sporą zaliczkę nad peletonem. Wtorkowych rywali dzieli aż dziesięć punktów i zastanawiamy  się w którą stronę po spotkaniu pójdzie ta różnica. Ambicje Intermarine sięgają minimum podium i aby się na nim znaleźć przydałoby się zacząć punktować, bez względu na to z jakim rywalem przyjdzie im rywalizować. O punkty byłoby łatwiej gdyby drużyna mogła skorzystać z Andrzeja Masiaka. Ten, w ostatnim meczu rundy zasadniczej nabawił się kontuzji i jego występ stoi pod znakiem zapytania. Kolejną niewiadomą jest to czy w szeregach Intermarine zagra Mateusz Ciesielski. Jak do tej pory gracz ten zagrał w zaledwie ośmiu setach w których pokazał się z bardzo dobrej strony i jego ewentualny występ byłby sporą wartością dodaną dla drużyny. O tym jacy zawodnicy wystąpią w meczu dowiemy się jednak prawdopodobnie tuż przed jego rozpoczęciem.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Mental Block – Omida Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Jedno z najważniejszych spotkań w drugiej lidze. Rywalizacja ‘Mentalistów’ z ‘Logistykami’ elektryzuje zawodników oraz kibiców Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Dla Omidy będzie to drugie spotkani z rywalami z TOP5. Jak do tej pory zawodnicy Agnieszki Pasternak rozegrali dziewięć spotkań, w których ani razu nie zaznali goryczy porażki. Takim wynikiem prócz nich może się pochwalić zaledwie jedna drużyna ze wszystkich 26, które rywalizują w obecnych rozgrywkach. Tą drużyną jest Volley Gdańsk i jeśli tak dalej pójdzie oba teamy spotkają się w przyszłym sezonie w pierwszej lidze. Do tego jednak daleko, przed Omidą sprawdzian dojrzałości – sytuacja podobna do tej kiedy po ukończeniu pełnoletności ukochane dziecko wyjeżdża z rodzinnego domu na studia. Mimo, że dziecko jest bardzo zdolne pojawiają się pytania: czy sobie poradzi? Czy nie zje go presja? Podobnie jest z Omidą przed którą wejście w dorosłe życie. W kalendarzu, poza Mental Block, mają również Zmieszanych oraz Thunder Team. Ciekawe jak poradzi sobie drużyna kiedy przyjdzie pierwsza porażka i gracze wyjdą ze strefy komfortu? Czy o tym przekonamy się już we wtorek? W obozie ‘Mentalistów’ doskonale znają gorycz porażki. Ostatnie spotkanie to niespodziewana przegrana z drużyną DCT Gdańsk. Nos podpowiada nam jednak, że był to raczej wypadek przy pracy i w spotkaniu z Omidą ‘Niebiescy’ zaprezentują się znacznie lepiej. Czy wystarczająco lepiej? O tym przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

PROtotype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Każda drużyna ma na swoim koncie mecz o którym chciałaby jak najszybciej zapomnieć. Dla Prototype jest to spotkanie z 25 września, kiedy to ekipa ‘Transformersów’ była o włos od tego, aby wygrać swój pierwszy mecz. Tak się jednak nie stało. Mimo iż prowadzili 19-11 to Strażacy zdołali odrobić stratę i wygrać seta oraz sprawić, że jako Redakcja mieliśmy pole do popisu pisząc podsumowanie rywalizacji. Są tylko dwa sposoby, aby choć na chwilę zapomnieć o tamtym feralnym wieczorze. Z tego co nam wiadomo, ekipa Prototype wybrała sposób bardziej rozsądny i zrezygnowała z picia alkoholu na rzecz chęci wzięcia rewanżu za tamto starcie. Wierzcie lub nie, ale uważamy, że zawodnicy Tomasza Nurzyńskiego będą bardziej nabuzowani niż sztangiści po powąchaniu amoniaku. Poza potrzebą rewanżu drużyna jak tlenu potrzebuje punktów. Ostatnie dwa spotkania to dwie porażki w stosunku 3-0 i spadek na same dno tabeli. Zastanawiamy się czy siatkarze Prototype zdołają się podnieść po tym ciosie i zdobyć punkty ze Strażakami, którzy zdają się być drużyną, która zażegnała kryzys. Na tę chwilę mają dziesięć punktów i trzy punkty przewagi nad ich najbliższym rywalem. Jak widać spotkanie będzie meczem o sześć punktów i jeśli wygrają Strażacy to zapewnią sobie większy komfort i w miarę bezpieczną przyszłość.

Typ Redakcji: Straż Pożarna Gdańsk

Typ Ekspera (Maciej Kot): Straż Pożarna Gdańsk

Scandic – Trójmiejska Strefa Szkód 2

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Zanim się obejrzeliśmy dotarliśmy do momentu w którym ‘Hotelarze’ rozgrywają swoje jedenaste spotkanie w lidze. Jak do tej pory zawodnikom Grzegorza Grabowskiego nie sprzyjało szczęście. Scandic zanotował dziesięć porażek z rzędu i mimo, że ich gra wygląda lepiej z meczu na mecz, co potwierdzi chyba każda osoba, którą interesują rozgrywki SL3, to wygrana seta do końca sezonu byłaby niewątpliwie bardzo dużą niespodzianką. O tę ‘czarni’ postarają się już w najbliższym spotkaniu w którym zmierzą się z Trójmiejską Strefą Szkód 2. ‘Niebiescy’ z pewnością będą ukierunkowani na trzy punkty i każdy inny wynik byłby dla nich katastrofą. Uważamy, że 5 listopada będzie ich dniem i drużyna weźmie przykład ze swojego starszego brata – Trójmiejskiej Strefy Szkód, która występuje w pierwszej lidze. Ci po początkowym niepowodzeniu zdają się nabierać wiatru w żagle i ich gra zaczyna wyglądać coraz lepiej. W zdobyciu kolejnych punktów, drugoligowej reprezentacji TSS, prawdopodobnie ponownie nie pomoże rozgrywający drużyny Radosław Czerniecki, który nadal  boryka się z kontuzją. Poza nominalnym ‘Sypaczem’ zobaczymy prawdopodobnie cały zespół. Mimo, że wyniki oraz gra TSS-u nie powalają, to nie można im odebrać ambicji i woli walki. W każdym z dotychczasowych spotkań w protokole meczowym widniał u nich komplet graczy.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód 2

Bombardierzy – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Spotkania bezpośrednich sąsiadów mają to do siebie, że przeważnie nigdy nie zawodzą. Miejmy nadzieje, że podobnie będzie i tym razem. O godzinie 21:35 rywalizacje rozpoczną drużyny zajmujące szóste i siódme miejsce. Obie ekipy zgromadziły na swoim koncie po czternaście oczek i tylko stosunek małych punktów sprawia, że to Bombardierzy są wyżej w zestawieniu. Delikatnym faworytem wydaje się być drużyna Macieja Gruby, która przed sezonem stawiana była w roli jednego z faworytów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Po półmetku rozgrywek ich plany wydają się być praktycznie nieosiągalne bowiem tracą już dwanaście oczek do miejsca premiowanego awansem. Mimo niekorzystnego dla nich obrotu spraw jesteśmy przekonani, że nie składają armat broni, co będą chcieli udowodnić już we wtorek. Jeśli chodzi o drużynę DNV GL S*M*A*S*H to mamy do czynienia z sytuacją zgoła inną. W pamięci nadal mamy poprzedni sezon w którym drużyna seryjnie przegrywała. Ostatni okres to bardzo duży progres, który zaowocował zdobyczą punktową. Po dziewięciu meczach obecnej edycji drużyna z ‘Gdyńskiego Mordoru’ ma już cztery oczka więcej niż w całej poprzedniej. Jesteśmy przekonani, że ‘Biali’ ten wynik jeszcze poprawią. Czy będą w stanie dokonać tego już we wtorek?

Typ Redakcji: Bombardierzy

Typ Eksperta (Maciej Kot): Bombardierzy