Autor: Mateusz Gajewski

Komunikat organizatora dotyczący terminarza

Z przyczyn od nas niezależnych, mimo wcześniejszych zapewnień operatora Ergo Arena o dostępności sali w dniu 2 listopada, zmuszeni jesteśmy przełożyć terminy zaplanowanych pierwotnie na ten dzień spotkań na kolejne tygodnie. Ma to związek z imprezą Redbulla, przez którą hala treningowa będzie wyłączona z użytku od 1 do 7 listopada (a nie od 3 jak nas wcześniej zapewniano).

Zespół SL3,

Zapowiedź – MATCHDAY #24

Przed nami wtorkowa seria gier. Dziś ostatecznie rozstrzygną się miejsca w trzeciej lidze, po którym dokonamy podziału na cztery grupy. To właśnie w trzeciej lidze dojdzie do dwóch arcyważnych spotkań, w których Chilli Amigos zmierzą się z ACTIVNYMI oraz Zmieszanymi. Ponadto, pasjonująco zapowiada się pojedynek na szczycie drugiej ligi, w którym Dream Volley zmierzy się z ZCP Volley Gdańsk.

Dream Volley – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 19:15, boisko nr 3

Po dziesiątym zwycięstwie z rzędu drużyna ZCP Volley Gdańsk przystąpi do kolejnego,  wymagającego zadania. Rywalem ‘żółto-czarnych’ we wtorkowy wieczór będzie drużyna Dream Volley, która w obecnym sezonie może pochwalić się imponującym bilansem ośmiu zwycięstw, przy zaledwie jednej porażce. Owszem, w bezpośrednim pojedynku to nadal drużyna Przemysława Wawera będzie dość wyraźnym faworytem, ale z nieoficjalnych informacji dowiedzieliśmy się, że we wtorkowy wieczór będą oni mieli potężne problemy kadrowe, wynikające z absencji przyjmujących.  Problem jest na tyle duży, że ZCP próbowało w niedzielę przełożyć wtorkowe spotkanie. Jako, że jest to niemal niemożliwe to przewidujemy, że gracze Przemysława Wawera mogą mieć potencjalnie problemy. Z drugiej strony, po dziesięciu wygranych spotkaniach, w których aż osiem było za komplet punktów, ‘żółto-czarni’ mają jakiś margines błędu. Gdyby jednak, pomimo swych problemów wygrali wtorkowy mecz to mogliby otwierać szampany. Wygrana oznaczałaby, że niemal na pewno awansowaliby oni do pierwszej ligi. Podobny plan na zakończenie obecnego sezonu mają gracze Dream Volley. Poniedziałkowe wyniki w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta sprawiają, że podium dla drużyny Mateusza Dobrzyńskiego jest na wyciągnięcie ręki. Poza meczem z ZCP, ‘Marzyciele’ zmierzą się jeszcze z Hydrą, MPS-em oraz Oliwą. Jakby nie patrzeć, najbliższa przyszłość będzie najważniejszym momentem od kiedy Dream Volley przystąpił do ligi. Czy w trzecim sezonie uda im się wreszcie awansować?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

BES-BLUM Nieloty – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Wydaje się, że wtorkowe spotkanie może być ‘ostatnim gwizdkiem’ dla drużyny BES-BLUM Nieloty. Kibicom, zawodnikom, czy samej Redakcji Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wciąż trudno uwierzyć w to, jak w obecnym sezonie potoczyły się losy drużyny, która nie tak dawno walczyła o awans do elity. Powiedzieć, że obecna sytuacja Nielotów jest nieciekawa to nic nie powiedzieć. Drużyna Mateusza Bone w ośmiu spotkaniach obecnego sezonu zdobyła zaledwie pięć punktów. Jeśli spojrzymy na dwa poprzednie sezony to pięć oczek Nieloty miały po drugiej oraz czwartej kolejce. Obecnie, wszystko wskazuje na to, że ‘Pingwiny’ będą walczyć o utrzymanie. Z pewnością pocieszeniem dla brązowych medalistów sezonu Jesień’20 jest to, że spośród wszystkich drużyn walczących o utrzymanie mają oni rozegranych najmniej spotkań. To rzecz jasna może nie mieć znaczenia już po wtorkowym meczu. Nieloty w swoim dziewiątym spotkaniu zmierzą się z będącą w bardzo dobrej dyspozycji Oliwą Team. Gracze Dawida Karpińskiego wygrali w obecnym sezonie sześć z dziesięciu spotkań. Porównując obecny sezon do Wiosny’21, możemy mówić o ogromnym progresie. Czy aktualna dyspozycja obu drużyn sprawi, że ‘Oliwiacy’ wygrają kolejny mecz? Jeśli by się tak stało to sytuacja Nielotów zrobiłaby się niemal dramatyczna. Czy grająca z nożem na gardle ekipa ‘Pingwinów’ zdoła przełamać złą passę i wygrać spotkanie?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Craftvena – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 19:15, boisko nr 2

Wtorkowe spotkanie będzie ostatnim meczem w rundzie zasadniczej dla obu drużyn. O ile sytuacja drużyny DNV jest jasna i ekipa zagra w czwartej grupie, tak sytuacja Craftveny może ulec jeszcze zmianie. Obecnie, drużyna Bartka Zakrzewskiego balansuje pomiędzy drugą a trzecią grupą. O tym, w której z grup zagrają ‘Rzemieślnicy’ zadecyduje nie tylko bezpośrednie spotkanie z ekipą DNV S*M*A*S*H, ale również pozostałe spotkania, do których dojdzie na innych boiskach. Wydaje się, że Craftvena nie powinna mieć większych problemów z tym, by ograć ostatni zespół w ligowej stawce – DNV S*M*A*S*H. Gdy tak się stanie to oczy drużyny będą skierowane na boisko numer trzy. Tam zmierzą się ze sobą Port Gdańsk oraz Letni Mental. Z pewnością ‘Rzemieślnicy’ będą trzymali kciuki za tych drugich. Jeśli bowiem to Mental wygra spotkanie, Craftvena będzie miała szansę na to, by powtórzyć wynik z poprzedniej edycji, kiedy zajęli piąte miejsce. Należy pamiętać o tym, że jeszcze na początku sezonu wydawało się to nierealne. Zanim jednak drużyna skupi się na kibicowaniu ‘Mentalistom’, musi ograć DNV S*M*A*S*H. Ekipa z ulicy Łużyckiej walczy o to, by nie skończyć sezonu na ostatnim miejscu. Z pewnością, w realizacji celu drużynie pomogłaby jakakolwiek zdobycz punktowa we wtorkowy wieczór. 

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Port Gdańsk – Letni Mental

Godz.: 20:00, boisko nr 3

We wtorek, w dość nietypowy dla siebie dzień meczowy, Port Gdańsk zagra swoje ostatnie spotkanie w sezonie zasadniczym. Czas więc na pierwsze podsumowania. Jest sprawą oczywistą to, że dla drużyny ‘z doków’ obecny sezon nie jest tak udany, jak miało to miejsce w roku 2020. Przypomnijmy, że w obu sezonach (Wiosna’20 oraz Jesień’20) zajęła ona odpowiednio drugie oraz trzecie miejsce. Problemy ‘Portowców’ rozpoczęły się w 2021 r. Na wiosnę drużyna Arkadiusza Sojko zajęła zaledwie siódme miejsce. Przed obecnym sezonem stało się jasne, że ‘Portowcy’ będą chcieli nawiązać do wyników z ubiegłego roku. Początek był bardzo obiecujący. Po czterech spotkaniach drużyna z doków miała na swoim koncie 9 punktów. Następnie przyszedł kluczowy mecz z ACTIVNYMI, w którym kontuzji nabawił się lider drużyny – Karol Polanowski. Od tego czasu drużynie Portu wiodło się już gorzej. Ekipa w granatowych koszulkach przegrała aż pięć z sześciu spotkań. Przed wtorkowym spotkaniem z Mentalem wydaje się, że to Port ma większe szanse na wygranie meczu, a w konsekwencji poprawę swoich nastrojów. Jeśli w obecnym sezonie mówimy o problemach Portu, to co, dzieje się w Letnim Mentalu należy pomnożyć razy dwa. We wtorkowy wieczór drużyna Katarzyny Wojewódzkiej zagra dwa spotkania. Jeśli uda im się wygrać choć jedno to morale zespołu ulegną wreszcie znacznej poprawie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Niepokonani PKO Bank Polski – Bombardierzy

Godz.: 20:15, boisko nr 2

Pisaliśmy to już przy okazji poprzedniego spotkania, ale się powtórzymy. Bombardierzy znajdują się obecnie w swoim ‘primetime’. Jeszcze nigdy drużyna Dawida Piankowskiego nie grała tak dobrej siatkówki, jak ma to miejsce w obecnym sezonie. Bombardierzy wygrali sześć z dziesięciu spotkań, dzięki czemu znajdują się na wysokiej – piątej pozycji. Co więcej – po dzisiejszych meczach mogą oni jeszcze bardziej poprawić swoją sytuację. Wszystko za sprawą tego, że sami są dość wyraźnym faworytem do wygrania spotkania 3-0, a ACTIVNI Gdańsk, zajmujący obecnie czwartą lokatę, będą ‘underdogiem’ w rywalizacji z Chilli Amigos. Może się zatem okazać, że po wtorkowej serii gier Bombardierzy będą mieli tyle samo punktów, co czwarta drużyna w lidze. Wracając do samego meczu z ‘Bankowcami’ trzeba podkreślić, że wytypowanie faworyta spotkania wcale nie byłoby oczywistą rzeczą gdyby nie fakt, że obecnie gracze z sektora bankowego zmagają się z problemami kadrowymi. Przypomnijmy, że w ostatnim czasie drużyna wystąpiła w zaledwie pięciu graczy. To, czego jesteśmy dziś pewni to fakt, że Niepokonani po raz kolejny będą musieli radzić sobie bez swojego lidera – Tomasza Remera, który w związku z kontuzją nie zagra do końca sezonu. Czy wobec tych problemów drużynie PKO uda się pokrzyżować plany Bombardierom? Z pewnością była by to sporego kalibru niespodzianka.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:15, boisko nr 1

Po dwutygodniowej przerwie drużyny Chilli Amigos oraz ACTIVNI Gdańsk wracają do zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Obecnie sytuacja obu ekip ułożyła się w ten sposób, że zajmują one odpowiednio trzecie i czwarte miejsce w trzeciej lidze. Jakby nie patrzeć, wynik ten można odbierać w kategorii rozczarowania. Po poprzednim sezonie spędzonym w drugiej klasie rozgrywkowej wydawało się, że obie drużyny nabrały odpowiedniego doświadczenia, które sprawi, że będą one głównymi faworytami do wygrania trzeciej ligi. Nie chcemy niczego przesądzać, ponieważ scenariusz ten nie jest póki co wykluczony, ale umówmy się – będzie o niego niezwykle trudno. Na chwilę obecną wydaje się, że pomiędzy Chilli a ACTIVNYMI rozegra się walka o trzecie miejsce, które pozwoli walczyć im o medale. W lepszej sytuacji są obecnie gracze Chilli, którzy mają o jedno rozegrane spotkanie mniej oraz równą liczbę punktów co ACTIVNI. Oznacza to, że wygrana Chilli w spotkaniu z ACTIVNYMI zapewni im miejsce na podium. Sytuacja drużyny Artura Kurkowskiego jest o wiele bardziej skomplikowana. Jeśli wygrają to muszą oni również liczyć na to, że Chilli potknie się w meczu ze Zmieszanymi. Nie ma co jednak zbytnio wybiegać w przyszłość. Najpierw ACTIVNI muszą skupić się na wykonaniu zadania, którą jest wygrana – najlepiej za komplet punktów. Biorąc pod uwagę ich ostatnią dyspozycję, będzie o to niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Wilki Północy – Letni Mental

Godz.: 21:15, boisko nr 3

Ależ nam się rozkręciła w ostatnim czasie drużyna Wilków Północy. Wataha przystąpi do spotkania z ‘Mentalistami’ po serii trzech zwycięstw z rzędu. Na ‘rozkładzie jazdy’ w ostatnim czasie były drużyny Port Gdańsk, Craftvena oraz Speednet 2. Jakby nie patrzeć, każda z trzech wymienionych drużyn pod kątem doświadczenia czy ogrania w lidze jest w zdecydowanie innym miejscu, niż ma to miejsce w przypadku Wilków. Mimo tego, Wilki nie miały większych problemów z tym, by te spotkania wygrać. Po nieudanym początku sezonu, gracze z Północy prezentują się znacznie lepiej i to oni będą dość wyraźnym faworytem w spotkaniu, w którym rywalem będzie Letni Mental. Dla Wilków będzie to ostatnie spotkanie w rundzie zasadniczej. Jeśli wszystko potoczy się według ich planu to mają oni szansę na to, by wskoczyć do drugiej grupy, w której powalczą ze sobą drużyny z miejsc 4-6. Na drugą grupę szans nie ma już drużyna Letniego Mentala. Gracze Katarzyny Wojewódzkiej we wtorkowy wieczór mają szansę powalczyć o to, by na finiszu rundy zasadniczej wskoczyć do trzeciej grupy czyli drużyn, które powalczą o miejsca 7-9. Szczerze powiedziawszy, szansa na to nie jest jednak zbyt duża. Wszystko za sprawą tego, że nie dość, że Mental musiałby wygrać dwa spotkania, o co już będzie bardzo trudno to na dodatek inne wyniki musiałyby się ułożyć zgodnie z ich oczekiwaniami. Cóż, tych zmiennych jest chyba zbyt dużo.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Volley Kiełpino – Team Spontan

Godz.: 21:15, boisko nr 2

Bezpośrednie starcie pomiędzy Volley Kiełpino a Team Spontan może być jedną z ostatnich szans na poprawienie swojej nieciekawej sytuacji. Obecnie gorzej wiedzie się graczom z Kiełpina, którzy w dziewięciu rozegranych spotkaniach zdołali wygrać zaledwie raz. Na cztery kolejki przed końcem, drużyna Fabiana Polita ma zaledwie pięć oczek. Pocieszające dla nich może być to, że drużyny, z którymi Volley powalczy o utrzymanie, mają rozegrane o jedno spotkanie więcej. Wyjątkiem jest tutaj drużyna BES-BLUM Nieloty, która rozegrała o jedno spotkanie mniej. Tak czy inaczej, wtorkowy mecz będzie idealną okazją do zmniejszenia dystansu do swoich rywali. Tak się bowiem składa, że Team Spontan w obecnym sezonie również ma swoje problemy. Drużyna Piotra Raczyńskiego w dziewięciu spotkaniach wygrała zaledwie dwukrotnie. Z pewnością pozytywem w ich przypadku jest to, że nawet wtedy, kiedy przegrywali to zdobywali po punkcie. Tak było aż w czterech z siedmiu porażek. Punkty te sprawiają, że Team Spontan nie powinien mieć większych problemów z utrzymaniem. Z drugiej strony, jeśli we wtorkowy wieczór przegrają, w szeregach drużyny może zrobić się nerwowo. Należy pamiętać o tym, że ‘Spontaniczni’ do końca sezonu zagrają jeszcze z CTO Volley, gdzie o punkty będzie wybitnie trudno. Która z drużyn we wtorkowy wieczór będzie miała lepsze nastroje?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Chilli Amigos – Zmieszani

Godz.: 21:15, boisko nr 1

Po pierwszej porażce w sezonie nie ma czasu na rozpamiętywanie. Drużyna Zmieszanych musi jak najszybciej wyprzeć z pamięci przegraną z ekipą Team Looz i skupić się na nadchodzącym meczu, w którym rywalem będzie drużyna Grzegorza Walukiewicza – Chilli Amigos. Niestety dla Zmieszanych, często dzieje się tak, że nieszczęścia chodzą parami. Oznacza to, że potencjalnie mecz z Chilli może być kolejnym, w którym to rywale okażą się lepsi. Patrząc na zbliżony potencjał obu ekip jesteśmy przekonani, że będzie to kapitalne spotkanie. Kto będzie faworytem? Gdybyśmy na to pytanie mieli odpowiedzieć w niedzielę, nie wahalibyśmy się, wskazując Zmieszanych. Pisząc tę zapowiedź, a raczej podając typy – zadrżała nam ręka. Wydaje się, że w związku z przegraną Zmieszani mogą mieć we wtorkowy wieczór ciężary i to ‘Amigos’ są w naszych oczach nieznacznym faworytem spotkania. Analizując to, co dzieje się w tabeli, możemy zaobserwować bardzo ciekawą sytuację. Jeśli chodzi o Zmieszanych to wciąż są oni ‘panami sytuacji’. Jeśli wygrają z ‘Amigos’ za komplet punktów, przy równej liczbie spotkań co Team Looz, wrócą na fotel lidera. Jeśli jednak to Chilli wygra za komplet punktów i wcześniej zrobi to z ACTIVNYMI to drużyna Grzegorza Walukiewicza nie dość, że przeskoczy w tabeli Zmieszanych to zrówna się liczbą punktów z liderem rozgrywek Team Looz. Jedno jest pewne. Finisz rozgrywek trzecioligowych zapowiada się wyśmienicie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

MATCHDAY #23

Za nami dzień pełen sportowych emocji. W hicie trzeciej ligi, pierwszą porażkę w sezonie odniosła drużyna Zmieszanych, która musiała uznać wyższość Team Looz. Oznacza to, że grono drużyn bez porażki uszczupliło się do dwóch. Tak się składa, że zarówno ZCP Volley Gdańsk oraz CTO Volley również grały w poniedziałek i dzięki zwycięstwom są już o krok od awansu do elity! Zapraszamy na podsumowanie.

Volley Gdańsk – Epo-Project 3-0 (21-13; 21-11; 21-17)

Inauguracyjnym spotkaniem grupy spadkowej było starcie będących w świetnej dyspozycji graczy Volley Gdańsk z przeżywającymi niemały kryzys zawodnikami Epo-Project. Przyznamy szczerze, że na minutę przed pierwszym gwizdkiem sędziego nie wiedzieliśmy nawet, czy do spotkania w ogóle dojdzie. Wszystko za sprawą tego, że na rozgrzewce przedmeczowej brało udział zaledwie trzech graczy Epo-Project. Ostatecznie, po kilku chwilach do drużyny dołączyli spóźnialscy, którzy nie mieli możliwości wzięcia udziału w rozgrzewce. To niestety było widać w trakcie spotkania. To Volley Gdańsk zaprosił swoich rywali na karuzelę. Zamiast wesołej przejażdżki, ‘żółto-czarni’ zapewnili swoim rywalom taki Meksyk, że ci mało co nie zwróciliby żukowskich przysmaków, które mieli okazję skonsumować kilka godzin wcześniej. Pisząc całkiem serio to w meczu, a już na pewno w dwóch pierwszych setach, widać było sporą dysproporcję pomiędzy drużynami. Volley Gdańsk po spotkaniu z jednej strony się cieszył, z drugiej zaś smucił. Jakby nie patrzeć, z obecną dyspozycją nadawaliby się oni do grupy mistrzowskiej. Nie ma co się jednak zbytnio nad sobą użalać. Z obecnego sezonu należy wyciągnąć jednak wnioski na przyszłość. Jeśli chodzi o ich poniedziałkowych rywali – Epo-Project to drużyna Miłosza Szymczaka musi wnioski wyciągnąć jak najszybciej. Obecna sytuacja robi się powoli dramatyczna. Przypomnijmy, że ich rywal w walce o utrzymanie – AVOCADO friends wygrało w poniedziałek spotkanie, przez co odskoczyli swoim rywalom na cztery punkty.

Gonito Volley – Allsix by Decathlon 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Wynik zawodów z powodu nieobecności drużyny Allsix by Decathlon został zweryfikowany jako walkower.

Speednet 2 – Wilki Północy 0-3 (18-21; 7-21; 14-21)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o kacu Speednetu, związanym z huczną imprezą na pożegnanie starej siedzimy firmy. Cóż, tamten kac to pikuś przy ‘moralniaku’ ‘Programistów’ po poniedziałkowym spotkaniu. Trzeba przyznać, że po tym, jak drużyna Speednetu zaprezentowała się bardzo przyzwoicie w meczu przeciwko ‘Portowcom’, wśród zawodników (nie wszystkich) ponownie zapłonął konar. Drużyna ‘Programistów’ całkiem słusznie uwierzyła, że skoro jest w stanie powalczyć z Portem Gdańsk to czemu miałoby być inaczej w meczu z Wilkami? No, to by było na tyle z podkręcania atmosferki. O ile w trakcie pierwszego seta ‘Programiści’ prezentowali się naprawdę dobrze, dzięki czemu zdobyli 18 punktów, tak w drugim secie wydawało się, że… speszyła ich obecność Redakcji, która usiadła gościnnie na protokole. Trzeba przyznać, że w partii tej Speednet po prostu nie istniał. Albo inaczej, Speednet grał na tyle, na ile pozwalali gracze z Północy. Już początek tego seta ułożył się dla Wilków doskonale. Po tym, jak Wilki zaprezentowały nieco więcej jakości, na tablicy zrobiło się 7-3. To wystarczyło do tego, aby wybić z rytmu drużynę Speednet. Dzięki większej jakości w ataku, bardzo dobrej obronie czy licznych kontrach, które kończyły się punktami dla Wilków, wynik seta nie mógł być inny (21-7). Ostatnia odsłona to dużo lepsza dyspozycja Speednetu. Mimo, że było znacznie lepiej to nie wystarczyło to do tego, by zatrzymać w poniedziałkowy wieczór rozpędzoną watahę.

Speednet – Eko-Hurt 1-2 (19-21; 22-20; 16-21)

Ledwo opadł kurz po ubiegłotygodniowym starciu, w którym Speednet okazał się lepszy od Eko-Hurtu, a w poniedziałkowy wieczór obie drużyny przystąpiły do rewanżowego starcia. Przypomnijmy, że w ubiegły poniedziałek to Speednet okazał się lepszy. Co ciekawe, pomimo wygranej ‘Różowi’ nie byli zadowoleni. Co powiedzieć zatem po poniedziałkowym spotkaniu? Jakie nastroje panują po porażce? Mimo, że powszechnie wiadomo, że Redakcja to chamy to jednak tym razem postaramy się nie przeklinać. Każdy wie, co myślą gracze Speednetu. No bo co innego mogą? Co mogło w poniedziałkowy wieczór pójść nie tak? Kompletny skład, gra z przeciwnikiem, który ledwo co załapał się na grupę mistrzowską, wreszcie dobra forma Speednetu przy jednoczesnej słabej Eko-Hurtu. I co? I w łeb. Konkretnie to w łeb 1-2, choć trzeba przyznać, że równie dobrze mogłoby być 0-3, a nawet 2-1 dla Speednetu. O tym zadecydowały dwa pierwsze, niezwykle wyrównane sety. W pierwszym z nich ‘Hurtownicy’ zdołali odjechać dopiero przy stanie 18-18, kiedy dwoma atakami popisał się Sebastian Rydyger oraz asem serwisowym Wojtek Bogusz. W drugim secie działo się jeszcze więcej. Przez długi moment wydawało się, że ‘Czyściwo’ ma mecz pod kontrolą. W drugiej części seta prowadzili 18-15. Mimo sporej zaliczki jak na ten moment seta, nie zdołali oni utrzymać koncentracji, co wobec lepszej gry Speednetu sprawiło, że w setach mieliśmy remis 1-1. Trzeci set emocjami odbiegał już od dwóch pierwszych partii. ‘Czyściwo’ zrobiło to, czego nie zrobiło w drugiej odsłonie. Kiedy rywal był zamroczony to go rąbnęli tak, że całkowicie zgasło mu światło. 

ZCP Volley Gdańsk – MPS Volley 2-1 (24-22; 23-21; 19-21)

Pojedynek pomiędzy ZCP Volley Gdańsk a MPS Volley był jednym z dwóch hitowych starć w poniedziałkowy wieczór. Ponadto, przed meczem obstawialiśmy, że będzie to najciekawsze ze wszystkich dotychczasowych spotkań w drugiej lidze. Wszystko za sprawą tego, jakim potencjałem dysponują obie ekipy oraz faktu, że mecz miał ogromne znaczenie w kontekście potencjalnego, bezpośredniego awansu. Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi, dla MPS-u liczył się tylko jeden wynik – komplet punktów. Tylko ten przedłużałby szansę Miłośników Piłki Siatkowej na bezpośredni awans. Przechodząc do meczu – czy z perspektywy czasu możemy go nazwać hitem? Absolutnie tak! Na kilka godzin przed meczem wypłynęła informacja o tym, że w związku z kontuzją barku, w spotkaniu nie zagra absolutny lider drużyny ZCP – Przemysław Wawer. Nie wiemy, ile gracz ten wnosi procentów do siły drużyny, ale z pewnością jest tego naprawdę sporo. Jakby nie patrzeć, absencja kapitana ZCP sprawiła, że szanse MPS-u na wygraną się zwiększyły. Mecz nieco lepiej rozpoczęli gracze MPS (4-2). Pod koniec seta to ZCP był bliższy wygranej. Mimo prowadzenia 19-15, w końcówce nie brakowało nerwów. Po kilku błędach rywale wyrównali (20-20), ale finalnie lepsi okazali się gracze ZCP. W drugiej odsłonie ZCP zdołało wypracować sobie jeszcze większą zaliczkę niż miało to miejsce w pierwszej partii. Mimo prowadzenia 13-8, czy 18-14, w końcówce gracze ZCP ponownie nie uniknęli thrillera i pozwolili swoim rywalom rozwinąć skrzydła. Podobnie, jak to miało miejsce w pierwszym secie, tym razem również rozstrzygnęli grę na przewagi na swoją korzyść. Ostatnia odsłona rywalizacji była tą, w której MPS postanowił nieco więcej zaryzykować. Było to naturalne, bowiem nie mieli zbyt wiele do stracenia. To Miłośnicy Piłki Siatkowej objęli w tej partii prowadzenie 12-7. Mimo, że Volley konsekwentnie odrabiał straty, co finalnie udało się przy stanie 16-16 to jednak nie był w stanie ograć swojego rywala w ostatnim secie i wygrał ‘tylko 2-1’.

CTO Volley – Allsix by Decathlon 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Wynik zawodów z powodu nieobecności drużyny Allsix by Decathlon został zweryfikowany jako walkower.

Zmieszani – Team Looz 0-3 (15-21; 21-23; 20-22)

W ostatnich dniach, o spotkaniu Zmieszanych z Team Looz mówiło się naprawdę dużo. Nie mogło być inaczej, bowiem zmierzyły się ze sobą drużyny znajdujące się na pierwszym oraz drugim miejscu w ligowej tabeli, co samo w sobie oznaczało hit. O tym, że większość zawodników oraz kibiców w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta spodziewała się wyrównanego spotkania, niech świadczy odpowiedź w konkursie organizowanym przez Vieira Cafe. Na naszym facebooku typy w sprawie wyniku były podzielone, z lekkim wskazaniem na Zmieszanych. Dodatkowo, tuż przed meczem okazało się, że w szeregach Team Looz zabraknie podstawowego rozgrywającego – Daniela Bąby, co zwiastowało potencjalne kłopoty. Cóż, kłopotów z tego tytułu nie zauważyliśmy. Te piętrzyły się w obozie przeciwników, którzy wyszli na mecz zbyt elektryczni. Zmieszani popełniali błędy w sytuacjach, w których zazwyczaj ze stoickim spokojem zdobywali punkty. Uważamy, że wpływ na taki stan rzeczy miała ranga spotkania. Ostatecznie, pierwszy set padł łupem wicelidera do 15. Druga odsłona była wreszcie tą, w której Zmieszani zaczęli grać swoją siatkówkę. Z automatu sprawiło to, że Team Looz miał dużo większe problemy z wygraniem tej partii. Finalnie, sztuka ta udała im się po grze na przewagi. Podobnie było w trzecim secie. Pod koniec seta wydawało się, że partię tę wygrają Zmieszani. Dzięki dobrej i konsekwentnej siatkówce Team Looz doprowadził jednak do wyrównania, a następnie wygrał seta do 20 i cały mecz 3-0. Wartym odnotowania faktem jest, że nadszedł kres fantastycznej serii zwycięstw z rzędu ekipy Edyty Woźny. Biorąc pod uwagę poprzedni sezon, licznik zatrzymał się na dziesięciu. Co ciekawe, poprzednią porażkę drużyna Zmieszanych odniosła w meczu z… Team Looz.

BES-BLUM Kraken Team – AVOCADO friends 0-3 (17-21; 11-21; 14-21)

Do spotkania z Krakenem ‘Weganie’ przystępowali z wiedzą, że trzy punkty w poniedziałkowy wieczór dadzą im spory komfort psychiczny w kontekście walki o utrzymanie. Wszystko za sprawą tego, że mecz, który odbył się parę chwil wcześniej zakończył się dla nich w najlepszy możliwy sposób. Po porażce Epo-Project 0-3 i potencjalnej wygranej za komplet punktów z Krakenem, ‘Weganie’ nad strefą barażową, przy równej liczbie spotkań, mieliby aż cztery punkty przewagi. Cóż, zdradzimy to już teraz – sztuka ta się udała. AVOCADO friends przy BES-BLUM Kraken wyglądało w poniedziałkowy wieczór tak jak Salma Hayek przy Joli Rutowicz. Przepaść. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników mieliśmy 9-10. Z czasem uwypukliła się nieco przewaga ‘Wegan’, którzy wyszli na trzypunktowe prowadzenie 15-12, którego nie oddali do samego końca. Druga odsłona to odzwierciedlenie tego, jakże lotnego porównania sprzed chwili. Wiemy, że może przesadzamy, ale kurde. 21-11? To naprawdę dużo. Dla drużyny Ryszarda Nowaka z całą pewnością nie była to najlepsza odsłona w sezonie Jesień’21. Zdecydowanie lepiej zaprezentowali się chociażby w meczu z Szach-Matem. Dobra, jedziemy dalej, ale od razu przeskakujemy do trzeciego seta, co by nie sprawiać zbyt dużej przykrości sympatycznym chłopakom z BES-BLUM. W ostatniej odsłonie BES-BLUM prezentował się nieco lepiej, ale nie odmieniło to oblicza spotkania. 

CTO Volley – Hydra TSS Gdańsk 3-0 (21-11; 21-11; 21-15)

Miał być światłowód, a była neostrada z 2002 r. Liczyliśmy na starcie podobnego do tego, które mogliśmy podziwiać dwa tygodnie temu (Tyson Fury vs Deontay Wilder), a dostaliśmy namiastkę łomotu, jaki Pudzian zapewnił korpulentnemu Bombardierowi. Cóż, chyba nie musimy mówić, kto w poniedziałkowym starciu wcielił się w rolę sympatycznego Senegalczyka, a kto w rolę gościa, który swego czasu robił przysiady z 420 kg sztangą? Ok, skoro każdy już załapał to ‘uplastycznijmy’ sobie to, co działo się w trakcie meczu. Do spotkania obie drużyny przystąpiły po nieco przydługiej rozgrzewce. Wszystko za sprawą tego, że CTO Volley miał grać wcześniej spotkanie z Allsix by Decathlon, do którego finalnie nie doszło. Ostatecznie, przez te zawirowania, obie drużyny musiały poczekać… na sędziego. Kiedy rozbrzmiał pierwszy gwizdek, drużyna CTO dość szybko pokazała, ‘kto rządzi na drugoligowym rewirze.’ Zanim się obejrzeliśmy, na tablicy wyników było już 10-4 dla CTO. Po takim początku Hydra była dość oszołomiona, czego efektem była wygrana CTO do 11. Przed drugim setem gracze z Malborka postanowili chyba udowodnić, że wysoka wygrana w pierwszej odsłonie nie była dziełem przypadku. Szybka powtórka z rozrywki i obie drużyny mogły zmienić strony. W trzecim secie Hydra zagrała dużo lepiej, niż miało to miejsce w dwóch pierwszych odsłonach. Czy można zatem powiedzieć, że byli oni zagrożeniem dla swoich rywali? Można, ale byłoby to kłamstwo. Prawda jest taka, że Hydra ugrała piętnastaka. Obecnie wydaje się, że w przypadku Hydry, pociąg w kierunku pierwszej ligi odjechał, podczas gdy ‘Bestia’ została na peronie.

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Przed nami prawdopodobnie najciekawszy dzień meczowy od momentu rozpoczęcia sezonu Jesień’21. W poniedziałek dojdzie do kilku szalenie ważnych spotkań w kontekście awansów oraz spadków. Najciekawiej zapowiada się drugoligowe starcie pomiędzy ZCP Volley Gdańsk a MPS Volley oraz trzecioligowy mecz na szczycie, w którym Zmieszani podejmą Team Looz. Zapraszamy na zapowiedź!

Volley Gdańsk – Epo-Project

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Zgodnie z tym, o czym mówiliśmy w ostatnim magazynie, losy obu drużyn w obecnym sezonie bywały przewrotne. Lepiej zmagania w sezonie Jesień’21 rozpoczęli gracze Epo-Project. Przypomnijmy, że na inaugurację drużyna z Żukowa ograła Speednet. Jak się później okazało, żadnej innej drużynie w obecnym sezonie sztuka ta się nie udała. Przez dłuższy czas drużyna znajdowała się na miejscach, które gdyby tylko utrzymali, zapewniałyby ekipie Miłosza Szymczaka grę w grupie mistrzowskiej. Zdecydowana obniżka lotów rozpoczęła się w meczu z BES-BLUM Kraken Team. Spotkanie rozegrane 28 września drużyna Epo co prawda wygrała, ale stracony punkt zwiastował, że nad Żukowem rozpościerają się czarne chmury. Potwierdzeniem tego były kolejne dwie porażki w stosunku 0-3 poniesione z drużynami Trójmiejskiej Strefy Szkód oraz… Volley Gdańsk. To właśnie porażka z tymi ostatnimi, poniesiona niespełna tydzień temu, była ‘gwoździem do trumny’. Finalnie Epo-Project znalazło się w grupie spadkowej i co tu dużo mówić, obecnie znajdują się na miejscu barażowym, co oznacza, że za chwilę mogą oni pożegnać się z elitą. Sytuacja ze skomplikowanej może za chwilę zrobić się dramatyczna, bowiem Epo-Project zagra w poniedziałek z ekipą, która wybitnie im nie leży. Dotychczas, gracze Miłosza Szymczaka jeszcze nigdy nie wygrali z Volley Gdańsk. Wobec stale rosnącej formy ‘żółto-czarnych’, którzy przez przespany początek sezonu nie naleźli się w grupie mistrzowskiej, o wygraną będzie piekielnie trudno. Wydaje się, że w poniedziałek dość wyraźnym faworytem będzie ekipa Volley Gdańsk, która w niedzielę późnym popołudniem wróciła z amatorskich Mistrzostw Polski.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Gonito Volley – Allsix by Decathlon

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Do niedawna sytuacja Gonito Volley, a raczej postawa na parkiecie wskazywała na to, że ‘Tygrysy’ po raz pierwszy nie będą miały większych problemów z utrzymaniem. Cóż, w ostatnim czasie optyka na obecne położenie Gonito Volley uległa zmianie. Wydaje się, że dwoma kluczowymi spotkaniami, w których zwątpiliśmy w to, czy drużyna utrzyma się na zapleczu elity był pojedynek z Oliwą Team, do którego doszło 7 września oraz porażka w ostatnim meczu, w którym rywalem była ekipa BH Rent MiszMasz. Obecnie, sytuacja Gonito nie jest ciekawa, ale nie jest również beznadziejna. Dużo wskazuje na to, że po poniedziałkowym spotkaniu drużyna Wojciecha Strychalskiego, przy równej liczbie rozegranych spotkań, zrówna się liczbą punktów z dziesiątą w tabeli ekipą BH Rent MiszMasz. Co więcej, do końca sezonu ‘Tygrysy’ będą miały rywali, których są jak najbardziej w stanie pokonać. Tak czy inaczej, dla Gonito Volley nadchodzą kluczowe spotkania, które zadecydują o dalszych losach drużyny. To, co dla Redakcji jest niemal pewne to fakt, że organizacyjnie i sportowo drużyna się broni. Wydaje się, że inne drużyny walczące o utrzymanie miewają większe problemy niż ma to miejsce w przypadku ekipy w biało-pomarańczowych barwach. Słowa te, w poniedziałkowy wieczór trzeba potwierdzić zdobywając komplet oczek. Czy drużyna Gonito zdoła tego dokonać?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet 2 – Wilki Północy

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Do poniedziałkowego spotkania przeciwko Wilkom Północy, drużyna ‘Programistów’ przystąpi w mieszanych z nastrojach. Z jednej strony ‘Różowi’ po raz pierwszy w siedmiu bezpośrednich starciach ugrali seta z Portem Gdańsk, z drugiej zaś tego samego dnia ponieśli porażkę z ostatnią drużyną w lidze – ekipą DNV S*M*A*S*H. Mimo to, plan minimum na poniedziałkowy wieczór (2 punkty) został zrealizowany. W ostatnim meczu rundy zasadniczej podopieczni Marka Ogonowskiego zmierzą się z Wilkami Północy. Dla obu drużyn będzie to pierwsze bezpośrednie starcie w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wydaje się, że faworytem spotkania będzie ekipa Wilków. Na nieco gorszą dyspozycję graczy Speednetu może wpłynąć fakt, że… w piątkowy wieczór w siedzibie firmy doszło do pożegnania biura. Było grubo, weselnie, radośnie. Nie wiemy, ile czasu trzyma najdłuższy i najbardziej parszywy kac w życiu, ale w poniedziałkowym starciu, potencjalnie ekipa S2 może odczuwać jeszcze trudy piątkowej, nierównej walki. Swoje problemy mają również Wilki. W watasze doszło w ostatnim czasie do zgrzytu, po którym nastąpiła zmiana kapitana. Mimo, że do zdarzenia doszło już przed ostatnim meczem Wilków, to ci nie dali po sobie tego poznać na parkiecie, dzięki czemu ograli Craftvenę 2-1. Do końca rundy zasadniczej graczom z Północy zostały jeszcze spotkania z jedenastą oraz dziesiąta siłą trzeciej ligi. Oznacza to, że potencjalnie Wilki Północy mają wszystko do tego, by wygrać te dwa pojedynki i poprawić swoją sytuację w tabeli. Ewentualny komplet punktów sprawiłby, że drużyna mogłaby powalczyć nawet o szóste miejsce. O tym, czy tak się stanie, przekonamy się już niebawem

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Speednet – Eko-Hurt

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Pierwszym spotkaniem w grupie mistrzowskiej będzie starcie Speednetu z Eko-Hurtem. Co ciekawe, obie drużyny rywalizowały ze sobą równo tydzień temu. 18 października górą byli gracze Speednetu, którzy wygrali mecz 2-1. Jak się później okazało, zdobyty punkt przez ‘Hurtowników’ był niezwykle cenny, bowiem sprawił, że ‘Biali’ znaleźli się w grupie mistrzowskiej. Mimo, że w tej nie dochodzi do podziału czy wyzerowania punktów to jednak może wydarzyć się wszystko. Obecnie ekipa Speednetu ma nad poniedziałkowym rywalem cztery punkty przewagi. Gdyby poniedziałkowe spotkanie za komplet punktów wygrał jednak Eko-Hurt, przewaga Speednetu stopniałaby do zaledwie jednego oczka. To z kolei oznaczałoby, że na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu, Eko-Hurt ma wciąż realną szansę na podium rozgrywek. Ok, na papierze wygląda to ładnie. Jakie są zatem realia? Cóż – niezbyt ciekawe dla Eko-Hurt. Po pierwsze to rywale będą dość wyraźnym faworytem pojedynku. Przypomnijmy, że ‘Programiści’ wciąż walczą o pierwszy w historii mistrzowski tytuł Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. To właśnie po stracie punktu z Eko-Hurt tydzień temu ich sytuacja się nieco skomplikowała. Jesteśmy przekonani, że w poniedziałkowy wieczór o mobilizację w obozie Marka Ogonowskiego nie będzie trudno. Po drugie wydaje się, że Eko-Hurt jest daleko od swojej optymalnej formy. Do spotkania ze Speednetem drużyna Konrada Gawrewicza przystąpi po serii czterech porażek z rzędu. Jak się okazuje ,jest to najdłuższa seria porażek z rzędu drużyny od momentu, w którym przystąpiła ona do zmagań w SL3. Wydaje się, że po poniedziałkowym wieczorze seria ta może być jeszcze dłuższa.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

ZCP Volley Gdańsk – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Końcówka sezonu dostarcza nam tylu hitowych starć, że trudno je wszystkie zliczyć. Tak to już jest, że spośród topu trzeba wyselekcjonować te najciekawsze i z pewnością, do top topów zaliczylibyśmy starcie ZCP Volley Gdańsk oraz MPS Volley. Mimo, że dla obu drużyn będzie to pierwsze spotkanie w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta to obie ekipy znają się jak ‘łyse konie’. Trudno bowiem zliczyć liczbę razy, w której obie drużyny się ze sobą mierzyły. Owszem, dla kilku nowych graczy w poszczególnych ekipach będzie to pierwsze spotkanie z rywalem, ale co dla zasady mówimy tu o starych dobrych znajomych. W kontekście obu drużyn, już przed sezonem mówiliśmy o tym, że będą one z całą pewnością walczyły o bezpośredni awans do elity. Cóż, zbytnio się nie pomyliliśmy, bowiem w momencie pisania tej zapowiedzi obie ekipy zajmują odpowiednio pierwsze oraz drugie miejsce. To rzecz jasna może się jeszcze zmienić. Należy pamiętać o tym, że pięć czołowych ekip ma na swoim koncie różną liczbę rozegranych spotkań. To właśnie ten element sprawia, że sytuacja ZCP Volley Gdańsk jest nieco lepsza. Gracze ZCP nie dość, że są w tabeli przed MPS-em to na dodatek mają do rozegrania jedno spotkanie więcej. To, co w obecnym sezonie działa na plus ZCP w stosunku do MPS-u to fakt, że gracze Przemysława Wawera nie gubili tak często punktów z niżej notowanym rywalem, jak miało to miejsce w przypadku Miłośników Piłki Siatkowej. Podsumowując – poniedziałkowe starcie będzie kluczowe dla obu drużyn. Jeśli spotkanie wygra MPS to kwestia bezpośredniego awansu pozostanie otwarta. Jeśli wygrają ‘żółto-czarni’ to trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym nie zajęliby oni miejsca w top2.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

CTO Volley – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Spotkanie CTO Volley z Allsix by Decathlon, o ile w ogóle do niego dojdzie, będzie zaledwie przystawką do dania głównego, które CTO Volley będzie starało się w poniedziałkowy wieczór skonsumować. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym CTO mogłoby stracić punkty z rywalem, który jak do tej pory, w obecnym sezonie jeszcze nie wygrał. Dla graczy z Malborka mecz przeciwko ‘czerwonej latarni ligi’ będzie dziewiątym pojedynkiem w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Obecnie gracze w pomarańczowych koszulkach śrubują liczbę zwycięstw bez straty seta. Wszystko wskazuje na to, że pojedynek z Decathlonem będzie dziewiątym zwycięstwem za komplet punktów. To z kolei sprawia, że ‘Pomarańczowi’ najprawdopodobniej wysuną się na prowadzenie w ligowej tabeli i będą już o włos od awansu. Wracając do kapitalnej serii zwycięstw za komplet punktów – obecnie rekord ten należy do EviRentu, który w sezonie Jesień’20 wygrał trzynaście spotkań z rzędu, nie tracąc przy tym seta. Pierwszego seta gracze Radosława Koniecznego stracili dopiero po awansie do elity, w meczu z Eko-Hurtem. Czy CTO uda się powtórzyć ten wynik? Z pewnością byłoby to coś. Każdy zdaje sobie sprawę, że obecna druga liga jest znacznie bardziej wymagająca niż miało to miejsce rok temu. Wracając jednak do samego meczu i sytuacji Allsix by Decathlon – w momencie pisania tej zapowiedzi wciąż nie mamy pewności, czy drużyna Aleksandra Bochana stawi się w poniedziałkowy wieczór w Ergo Arenie. Pozostaje nam mieć nadzieję, że tak. Gdyby stało się inaczej to w sposób oczywisty zaburzałoby to ostateczny kształt tabeli.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Zmieszani – Team Looz

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Przed jedyną w trzeciej lidze oraz jedną z trzech niepokonanych drużyn spośród wszystkich 36 ekip biorących udział w sezonie Jesień’21, najtrudniejsze zadanie w obecnym sezonie. Drużyna Zmieszanych w poniedziałkowy wieczór skrzyżuje rękawice z wiceliderem – drużyną Team Looz. Z całą pewnością będzie to pojedynek wagi ciężkiej, albo inaczej – zgodnie z tym, o czym na swoim fanpage-u informowali Zmieszani – będzie to pojedynek Ligi Mistrzów. Na chwilę obecną wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że mistrzowski tytuł w obecnym sezonie rozegra się pomiędzy Zmieszanymi a Team Looz. Do takiej predykcji skłania nas wiele czynników. Jednym z nich jest to, że obie drużyny rywalizowały już z ekipami, które podobnie jak oni, mają ochotę na mistrzostwo. Przypomnijmy, że wicelider – Team Looz ograł zarówno ACTIVNYCH Gdańsk jak i Chilli Amigos. Zmieszani z kolei zagrali z drużynami z TOP4 o jedno spotkanie mniej i 12 października ograli ACTIVNYCH Gdańsk w stosunku 2-1. To, co sprawia, że Zmieszani są w zdecydowanie lepszej sytuacji od innych drużyn walczących o tytuł to fakt, że w meczach z niżej notowanymi rywalami, w odróżnieniu od innych topowych ekip, wygrywali po 3-0. Obecnie drużyna Edyty Woźny jest w bardzo komfortowej sytuacji. Nawet jeśli przegrają z Team Looz 0-3 to i tak zachowają fotel lidera. Z drugiej strony Zmieszani muszą pamiętać o tym, że do końca sezonu zostają im cztery spotkania, w których zmierzą się z drużynami zajmującymi miejsca 1-3, gdzie o straty punktów będzie bardzo prosto. Kto w naszych oczach będzie faworytem poniedziałkowego starcia? Stawiamy na minimalną wygraną Team Looz.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

BES-BLUM Kraken Team – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Na to, że drużyna BES-BLUM Kraken Team znajdzie się w grupie spadkowej zanosiło się niemal od początku zmagań w sezonie Jesień’21. Każdy kolejny mecz utwierdzał nas w przekonaniu, jak trudny dla drużyny Ryszarda Nowaka okazał się powrót na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Finalnie, gracze BES-BLUM ponieśli dziewięć porażek. W trzech z nich, drużyna zdobyła po punkcie, ale koniec końców nie zmieniło to ich pozycji w tabeli. O ile drużyna wciąż ma matematyczne szanse na to, by się utrzymać, tak w poniedziałkowy wieczór może się to zmienić. Gdyby Kraken przegrał mecz z ‘Weganami’ w stosunku 0-3, a Epo-Project zdobyłoby choć jeden punkt w meczu z Volley Gdańsk to los zespołu Ryszarda Nowaka byłby przesądzony. Z drugiej strony, powiedzmy sobie wprost. Cudu w pierwszej lidze nie będzie. Obecnie BES-BLUM Kraken Team walczy o to, aby pożegnać się z elitą w dobrym stylu i o to, by wygrać choć jedno spotkanie. Poniedziałkowym rywalem Krakena będzie AVOCADO friends. Przez długi czas wydawało się, że ‘Weganie’ znajdą się w grupie mistrzowskiej. Finalnie, drużyna Arkadiusza Kozłowskiego znalazła się za burtą i po raz kolejny będzie musiała walczyć o utrzymanie. Przypominamy, że poprzednie dwa sezony AVOCADO friends kończyło ligę na miejscu barażowym. W meczach przeciwko drugoligowcom to AVOCADO okazywało się lepsze od drugoligowców. W obecnym sezonie z całą pewnością drużyna będzie chciała uniknąć barażu. Dość powszechną opinią jest to, że w obecnym sezonie to drugoligowiec będzie miał większe szanse na wygranie meczu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

CTO Volley – Hydra TSS Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po czwartkowej porażce drużyny Hydry TSS Gdańsk z MPS Volley, sytuacja ‘Bestii’ zrobiła się nieciekawa. Na cztery mecze przed końcem ligi, gracze w złotych strojach znajdują się na piątym miejscu w ligowej tabeli. Co gorsza, do podium gracze Sławomira Kudyby tracą już cztery punkty. Jesteśmy niemal przekonani, że po poniedziałkowych meczach będą tracić jeszcze więcej, bowiem o godzinie 20:00 drużyna CTO, zajmująca obecnie trzecie miejsce, zmierzy się z Allsix by Decathlon i co tu dużo mówić – spotkanie powinna wygrać.  Gdyby stało się inaczej, byłaby to historia równie mocna i wspominana równie długo jak ta, kiedy ponad 2 tysiące lat temu jeden gość chodził po wodzie oraz zamieniał wodę w wino. Oznacza to, że CTO Volley przystąpi do spotkania z 27 oczkami na koncie, co oznacza, że strata Hydry do miejsca barażowego będzie jeszcze większa. Jeśli w dodatku przegrają spotkanie z CTO to ich szanse na awans będą niemal przekreślone. Cóż, nie mamy dla Hydry dobrych wiadomości. Wydaje się, że z rozpędzoną drużyną CTO ich szanse będą naprawdę małe. Sytuacji ‘Bestii’ z pewnością nie poprawia fakt, że w poniedziałek będą oni borykać się ze sporymi problemami kadrowymi. Podsumowując, liczyliśmy w poniedziałkowy wieczór na hitowe starcie. Obecnie wydaje się jednak, że zdecydowanym faworytem będzie CTO. Czy to oznacza, że Hydra będzie musiała ‘kiblować’ w drugiej lidze kolejny sezon?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #22

Za nami czwartkowa seria gier. W drugoligowym hicie, lepsi od Hydry TSS Gdańsk okazali się gracze MPS Volley, którzy sięgnęli po komplet punktów. Po meczu EviRentu z Eko-Hurt okazało się, że ci drudzy znaleźli się w grupie mistrzowskiej dzięki temu, że mieli o jeden mały punkt więcej niż Volley Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie.

EviRent VT – Eko-Hurt 3-0 (21-18; 21-19; 21-13)

Na to spotkanie nie trzeba było nikogo specjalnie zapraszać. Poza tym, że mecz interesował obie uczestniczące w nim drużyny to na dodatek, na wynik nerwowo, z kalkulatorami w dłoniach spoglądała drużyna Volley Gdańsk. Jeśli bowiem EviRent wygrałby spotkanie 3-0 to o podziale na grupy mistrzowską oraz spadkową wpływ miałyby małe punkty. Mimo, że już brzmi to absurdalnie, jedziemy dalej. Po tym, jak w spotkaniu mistrz poprzedniego sezonu sięgnął po komplet oczek okazało się, że o tym, że to Eko-Hurt zagra w grupie mistrzowskiej zadecydował… jeden mały punkt. Niesamowite, ale prawdziwe. Samo spotkanie rozpoczęło się lepiej dla faworyzowanej drużyny EviRent (6-3). Od tego momentu, do samej końcówki seta, mistrz sezonu utrzymywał minimalną przewagę. Pod koniec  seta, ‘Hurtownicy’ zminimalizowali stratę do jednego oczka (19-18), ale będący ostatnio w doskonałej dyspozycji – Maciej Mozol dwoma punktami ze skrzydła, zabił nadzieje rywali na wygraną seta. W drugim secie, EviRent dzięki bardzo dobrej grze zdołał wyjść na wysokie prowadzenie (18-11). Z czasem zaczęli oni popełniać jednak sporą liczbę błędów, przez co w końcówce zrobiło się bardzo nerwowo (19-18). Po atakach wspomnianego Maćka Mozola oraz Daniela Godlewskiego, EviRent zdołał wyjść z opresji i wygrać seta do 19. Ostatnia odsłona nie przyniosła już większych emocji. Inaczej – przyniosła, ale już po zakończeniu meczu, po którym gracze Eko-Hurt wzięli w ręce telefony, po czym dowiedzieli się, że już w poniedziałek zmierzą się w grupie mistrzowskiej. Niesamowite.

Hydra TSS Gdańsk – MPS Volley 0-3 (19-21; 13-21; 18-21)

Spotkanie pomiędzy Hydrą TSS Gdańsk a MPS Volley było anonsowane jako absolutny hit Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Mierzyły się bowiem w nim drużyny, które sportowo i organizacyjnie mają wszystko do tego, by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Jedynym problemem jest to, że tak jak na ‘dziesiąteczkę’ w klubie przypada więcej chętnych niż tych, których ‘dziesiąteczka’ wybierze, tak miejsc do awansu jest mniej niż zainteresowanych. Czy z perspektywy czasu, po spotkaniu możemy powiedzieć, ze mecz porwał? Cóż, słabe spotkanie to na pewno nie było, ale jeśli mamy być szczerzy to liczyliśmy na nieco większe emocje. Jeśli mielibyśmy ocenić całokształt to napisalibyśmy, że mecz wygrała drużyna, która miała najzwyczajniej w świecie więcej argumentów. Sytuacji nie skomplikowała tu nawet absencja kilku graczy, którzy w dużej mierze stanowią o sile drużyny. Nie ma co jednak tego tematu poruszać, bo i Hydra miała pewne braki kadrowe. Tyle całokształt. Rozbijając ten mecz na poszczególne sety można powiedzieć, że działo się nieco więcej. Emocji nie brakowało, szczególnie w pierwszym secie, który przez długi czas był wyrównaną partią. Przy stanie 10-10 coś w Hydrze się ewidentnie zacięło, przez co po chwili na tablicy wyników było 16-11 dla MPS-u. W dalszej części seta, po kilku akcjach Kacpra Wesołowskiego Hydra doprowadziła do wyrównania 18-18, ale w końcówce to MPS zachował więcej zimnej krwi i wygrał partię do 19. Druga odsłona była bez większej historii. Lepsza gra, problemy z wykończeniem czy błędy własne Hydry sprawiły, że rywal dość gładko wygrał tę partię do 13. W ostatniej odsłonie MPS ponownie wyszedł w tym meczu na prowadzenie (13-11). Gdy wydawało się, że kontrolują oni przebieg gry, po chwili kilka punktów do swojego koszyczka dołożyli gracze w złotych strojach (15-15). W końcówce, podobnie jak to miało miejsce w pierwszym secie, lepszą grą popisali się gracze Jakuba Nowaka i w pełni zasłużenie wygrali spotkanie w stosunku 3-0.

Bombardierzy – Letni Mental 3-0 (22-20; 21-18; 21-8)

Pewnych rzeczy po ludzku nie wypada robić. Nie wypada kraść staruszkom torebek, w których te trzymają rentę. Nie wypada podsuwać alkoholikowi napojów wyskokowych. Nie wypada dawać garści tabletek osobie, która ma myśli samobójcze. Nie wypada w obecnej sytuacji gnębić również drużyny Letniego Mentala. Tak po ludzku jest nam ich po prostu cholernie szkoda. Tak, wiemy że trudno w to uwierzyć, ale Redakcja też ma swoje uczucia i wie, co to empatia. Wie również, że najgorsze, co drużyna może zrobić to się poddać. Niestety właśnie tego się w ostatnim czasie boimy. Nie od dziś bowiem wiadomo, że to właśnie porażki przygotowują grunt do wielkich sukcesów. Jesteśmy zdania, że przed Letnim Mentalem najważniejszy okres od momentu, kiedy powstała drużyna. Jeśli się poddadzą to co tu dużo mówić – zdziadzieją w bujanym fotelu. Tak nie można i głęboko wierzymy w to, że po kolejnych słabych, tragicznych czy nawet beznadziejnych spotkaniach zza chmur wyjdzie wreszcie słońce. Ludzie kochani, trochę uśmiechu! Nie wiemy, czy to widzicie, ale wychodzicie na spotkania z wisielczym nastrojem. Proponujemy zacząć wdrażać zmiany. Po pierwsze – zmieńcie swój MENTAL. Idealny przykład jak połączyć zabawę, dobrą atmosferę, brak spinki i niezłą grę mieliście w czwartek po drugiej stronie siatki. Pod tym kątem Bombardierzy są po prostu profesorami. W meczu z ‘Mentalistami’, ekipa Dawida Piankowskiego odniosła piąte zwycięstwo w sezonie, czym potwierdzili, że ich powrót do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta jest bardzo udany.

BES-BLUM Kraken Team – Szach-Mat 1-2 (14-21; 24-22; 19-21)

Sytuacja obu drużyn przed rozpoczęciem spotkania była w miarę jasna. BES-BLUM Kraken Team już wcześniej wiedział, że zagra w grupie spadkowej. Ich przeciwnicy byli tego niemal pewni. Musiałaby się wydarzyć totalna katastrofa, aby ‘Szachistów’ mogło zabraknąć w grupie mistrzowskiej. Tą katastrofą byłaby wysoka porażka z Krakenem w wymiarze 0-3. Aby zapewnić sobie grupę mistrzowską, drużyna Dawida Kołodzieja musiała wygrać choć jednego seta. Z drugiej strony, chyba nie to było celem drużyny. Wydaje się, że ambicją ‘Szachistów’ jest miejsce na podium. Cóż, w czwartkowy wieczór drużyna sobie ten cel nieco skomplikowała. Wszystko za sprawą tego, że Szachiści stracili punkt z ostatnią drużyną w ligowej tabeli. Początek meczu nie wskazywał jednak na to, że mogłoby się to wydarzyć. Szach-Mat po dobrej grze, szczególnie w drugiej połowie seta, wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie, którego już nie wypuścił. Blok Łukasza Ceyrowskiego kończący seta był potwierdzeniem, że za kilka dni, ‘Szachistów’ zobaczymy w elicie walczących o medale. Kto wie, być może w jakiś sposób wpłynęło to na drużynę w czarnych koszulkach. W drugim secie w ich grze pojawiło się sporo nonszalancji na co, co rusz denerwował się kapitan drużyny – Dawid Kołodziej. Śmiechy, żarty, la zabawa. Cóż, tak się seta nie da wygrać. Trzeba oddać uczciwie, że i Kraken im zadania nie ułatwił, bowiem grał naprawdę dobrą i ciekawą dla oka siatkówkę. Finalnie, seta wygrali podopieczni Ryszarda Nowaka. Ostatnia odsłona od samego początku była bardzo wyrównana. Dość powiedzieć, że żadna ze stron nie zdołała w trakcie seta wypracować sobie trzypunktowej przewagi. Finalnie set zakończył się zwycięstwem ‘Szachistów’ do 19.

Team Spontan – MPS Volley 1-2 (16-21; 13-21; 21-17)

Kiedy pisaliśmy zapowiedzi przedmeczowe spotkań drużyny MPS Volley to wskazaliśmy na to, że we wtorkowy wieczór zdobędą oni pięć oczek. Cóż, liczba punktów może i się zgadza, ale według naszej szklanej kuli z Hydrą miały być dwa oczka, a ze Spontanem trzy. Jak się okazało – było odwrotnie. To dowodzi, jak w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta trzeba być skoncentrowanym. Dwa mecze jednego dnia mają sporo korzyści. Tak się jednak składa, że na dziesięć korzyści przypada piętnaście zagrożeń. Do najpoważniejszych zaliczamy problem z utrzymaniem koncentracji przez sześć setów. Problem ten jest większy w momencie, kiedy wygrywa się mecz z teoretycznie silniejszym rywalem za komplet punktów, a następnie przychodzi mecz z drużyną, która wygrała dwa z ośmiu spotkań. O ile w dwóch pierwszych setach faworyzowany MPS nie miał większych problemów z ograniem rywala, tak w trzecim, a w zasadzie w jego końcówce gracze MPS wyglądali tak, jakby dostali jakiegoś paraliżu. Wiecie doskonale, że nie gryziemy się w język, kiedy mówimy jak jest, ale jak inaczej nazwać to, co wydarzyło się w trzecim secie? Mniej więcej w połowie tej partii, Miłośnicy Piłki Siatkowej prowadzili 13-8. Jak się okazuje, nie ma takiej przewagi, której nie można roztrwonić. Po dwóch atakach aktywnego Jakuba Kozłowskiego oraz Mariusza Skierkowskiego po chwili zrobiło się po 16!

Bombardierzy – DNV S*M*A*S*H 3-0 (21-16; 21-14; 21-8)

Po komplecie punktów zdobytym w spotkaniu z Letnim Mentalem, Bombardierzy stanęli przed szansą na podkręcenie swojego wyniku. Drużyna Dawida Piankowskiego mierzyła się bowiem z ekipą, DNV S*M*A*S*H, która przed meczem zajmowała ostatnią lokatę w trzeciej lidze. Mimo to, drużyna z Gdyni (DNV) przystępowała do spotkania pełni nadziei. Przypominamy, że ekipa Dawida Białka wygrała ostatnie spotkanie, w którym rywalem była zespół Speednetu 2. Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników pojawił się remis 8-8. Po dwóch błędach w ataku ekipy z ulicy Łużyckiej, na prowadzenie 10-8 wysunęli się Bombardierzy. Mimo wziętego przez ‘Białych’ czasu, Bombardierzy kontrolowali dalszy przebieg seta i zasłużenie wygrali go do 16. Drugi set rozpoczął się od wysokiego prowadzenia graczy w czarnych koszulkach (5-1). Z czasem, drużyna Dawida Piankowskiego grała jeszcze lepiej (13-6) i nie miała większego problemu z ograniem swoich rywali do 14. Jeszcze większą dysproporcję widzieliśmy w trzecim secie, w którym drużyna DNV S*M*A*S*H była zaledwie tłem dla świetnie dysponowanych rywali. Po raz kolejny w obecnym sezonie na parkiecie królował – Michał Dąbrowski, który wobec kontuzji Tomasza Remera z Niepokonanych PKO Bank Polski wyrasta na jednego z głównych kandydatów do najlepiej punktującego gracza ligi. Wracając do drużyny, dzięki kompletowi sześciu oczek, Bombardierzy pobili swój rekord liczby zdobytych punktów w jednym sezonie. Należy przy tym pamiętać, że jeszcze trzy mecze przed nimi.

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Przed nami czwartkowa seria gier, po której wreszcie będziemy mogli zaplanować terminarz na najbliższe dwa dni meczowe. Rozstrzygnie się bowiem kwestia podziału drużyn w pierwszej lidze na grupę mistrzowską oraz spadkową. Wydarzenia te zejdą jednak na drugi plan. Zdecydowanie najciekawszym czwartkowym meczem będzie drugoligowe spotkanie, w którym zmierzą się MPS Volley z Hydrą TSS Gdańsk.

EviRent – Eko-Hurt

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Przed nami kolejne, szalenie ważne spotkanie w pierwszej lidze. Jeśli chodzi o obecną sytuację EviRentu, tu nic się nie zmienia. Drużyna Radosława Koniecznego będzie chciała wykorzystać potknięcie Speednetu i wygrać za trzy punkty. Te, przy równej liczbie rozegranych spotkań co Speednet, pozwolą ‘Niebieskim’ na uzyskanie po rundzie zasadniczej trzypunktowej zaliczki. Mówiąc wprost – wygrana za komplet punktów sprawiłaby, ze EviRent ominął już korki, a także bramki na autostradzie w drodze po drugie mistrzostwo w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Wydaje się bowiem, że trzy punkty zaliczki, na kilka spotkań przed końcem sezonu, to wystarczająco dużo by móc poczuć pewien komfort. Z tej strefy, graczy EviRent będą chcieli bez wątpienia wybić zawodnicy Eko-Hurt. Dla ekipy Konrada Gawrewicza mecz z liderem jest niezwykle istotny. Jeśli drużyna w białych trykotach przegra spotkanie 0-3 to może się okazać, że zabraknie dla nich miejsca w grupie mistrzowskiej. Powiedzmy to sobie otwarcie, po świetnym początku sezonu ‘Hurtowników’ wydawało się, że taki scenariusz nie jest w ogóle możliwy. Przypomnijmy, że Eko-Hurt wygrał pięć pierwszych spotkań i przez długi czas był jedyną, niepokonaną drużyną w elicie. Po świetnej serii przyszło jednak załamanie formy, po której drużyna przegrała trzy spotkania z rzędu i do końca musi drżeć o to, co do niedawna było oczywistością.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Hydra TSS Gdańsk – MPS Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Kibice rozgrywek drugoligowych czekali na ten dzień. W czwartkowy wieczór dojdzie wreszcie do spotkania ekip, które powalczą o podium. O tym, jak ważne jest to spotkanie niech świadczy fakt, że drużynie, która przegra będzie już trudno dogonić swojego bezpośredniego rywala. Obie ekipy przystąpią do spotkania z niemal identycznym bilansem. Zespoły wygrały bowiem siedem z ośmiu spotkań. Ponadto, każda z drużyn zaliczyła solidarnie wpadki. Hydra przegrała z Oliwą, natomiast MPS z Nielotami. Kolejnym wspólnym mianownikiem obu drużyn jest to, że przystąpią do spotkania po trzech zwycięstwach z rzędu, w których zgarnęły komplet punktów. Która z ekip wygra spotkanie? Wydaje się, że więcej argumentów sportowych jest po stronie MPS-u. Jeśli spojrzelibyśmy na indywidualności to górują tu Miłośnicy Piłki Siatkowej. Otwartym pytaniem pozostaje to, czy mają oni lepszą drużynę? Wszystko okaże się już niebawem. Z informacji, które do nas dotarły wiemy, że kapitan MPS-u będzie mógł skorzystać ze wszystkich graczy. Nieco gorzej pod tym kątem wypadają gracze Hydry TSS Gdańsk. W ostatnim czasie, w związku z kontuzją, wypadł Filip Ziółkowski. Aby załatać dziury i uzupełnić skład kapitan– Sławomir Kudyba, rzutem na taśmę dopisał kilku graczy – znanych z występów w SL3 – Pawła Bugowskiego oraz Michała Markiewicza, a także debiutującego Oskara Nowaka. Czy gracze ci pozwolą odnieść zwycięstwo w tym szalenie ważnym spotkaniu?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Bombardierzy – Letni Mental

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Przed meczem z Bombardierami, zastanawiamy się czy Letniemu Mentalowi nie siadła już psycha. Nie będziemy setny raz przytaczać i przypominać o tym jaki potencjał drzemie w ‘Mentalistach’. Nie będziemy również podkreślać, że są oni jednym z największych rozczarowań spośród wszystkich 36 drużyn biorących udział w sezonie Jesień’21. Wreszcie, zaniechamy również rozważań na temat tego co dzieje się w ekipie. Jak pisaliśmy wielokrotnie, wydaje się że jest to właśnie ich… MENTAL. W czwartkowy wieczór, drużyna ‘Niebieskich’ zmierzy się z kolejnym, wymagającym rywalem – Bombardierami. Dla ekipy Dawida Piankowskiego będzie to dziewiąte spotkanie w sezonie Jesień’21. Jak do tej pory, na ich koncie znalazły się cztery zwycięstwa oraz cztery porażki. Po poniedziałkowych zmaganiach bilans ten może być zdecydowanie lepszy, bowiem zarówno w meczu z Letnim jak i DNV S*M*A*S*H to mikstowy skład będzie faworytem. Co ciekawe, mimo że dla obu drużyn będzie to pierwsze, bezpośrednie spotkanie w trzeciej lidze, to ekipy miały już okazję stoczyć pojedynek.  W sezonie Jesień’19, lepsza okazała się ekipa ‘Mentalistów’. Ponadto, w sezonie Wiosna’20 większość  ze składu obecnej drużyny Bombardierów występowała w drugiej lidze pod nazwą 3city4students. Tam, raz górą byli ‘Mentaliści’, a raz ‘Studenci’. Która drużyna wygra tym razem? Tak jak wspomnieliśmy, większe szansę dajemy szóstej sile obecnego sezonu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

BES-BLUM Kraken Team – Szach-Mat

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Wcielimy się trochę w rolę Darka Szpakowskiego, któremu stosunkowo często zdarzało się podsumować mecz w 60 minucie. Obecna sytuacja w pierwszej lidze sprawia, że możemy to napisać niemal oficjalnie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że po sezonie, drużyna BES-BLUM Kraken Team pożegna się z najwyższą klasą rozgrywkową. Nie oznacza to bynajmniej, że jeśli spadną, to w drugiej lidze będą się nudzić. Tak się składa, że na drugim szczeblu rozgrywkowym, poziom również poszedł zdecydowanie w górę. Czemu mówimy o tym już teraz? Bo bardziej niż marzycielami, czujemy się realistami. Trzeba być szaleńcem, aby uznać, że drużyna BES-BLUM po ośmiu porażkach z rzędu, wygra nagle pięć ostatnich spotkań, dzięki którym mogłaby się utrzymać w lidze. Jak śpiewała Maryla Rodowicz – ‘To se ne vrati’. Wydaje się, że obecnie ekipa Ryszarda Nowaka walczy o to, aby nie stać się pierwszą drużyną w historii pierwszej ligi, która nie wygrała ani jednego spotkania. W poprzednich sezonach, w których występował Kraken, drużyna potrafiła zdobywać dwucyfrową liczbę punktów. W czwartkowy wieczór, o pierwszą wygraną nie będzie łatwo, a mówiąc wprost – będzie cholernie trudno. Rywalem Krakena będzie bowiem Szach-Mat, który ma wszystkie argumenty do tego, by grać w grupie mistrzowskiej. Do tego, aby tak się stało, ‘Szachistom’ brakuje zaledwie jednego punktu.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Team Spontan – MPS Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Po jednym z najważniejszych spotkań w obecnym sezonie, drużyna MPS Volley rozegra drugie spotkanie w czwartkowy wieczór. Rywalem Miłośników Piłki Siatkowej będzie drużyna Team Spontan, dla której obecny sezon jest ogromnym rozczarowaniem. ‘Spontaniczni’, z ośmiu rozegranych meczów wygrali zaledwie dwa razy. Biorąc pod uwagę to, że w poprzednim sezonie zajęli drugie miejsce, obecnie możemy mówić wręcz o koszmarnej edycji. To z jakim kryzysem zmaga się obecnie ekipa Piotra Raczyńskiego dowodzi fakt, że mimo, że do zakończenie sezonu ‘Spontanowi’ pozostało jeszcze pięć spotkań, to już wyrównali liczbę porażek, z rekordowego pod tym względem, sezonu Jesień’20. Przy naszych wyliczankach musimy mieć z tyłu głowy również to, że przed Spontanem kilka niezwykle trudnych pojedynków, w których to rywale będą zdecydowanym faworytem. Właśnie do takich spotkań zaliczmy czwartkowy pojedynek przeciwko MPS. Co ciekawe, rozgrywającym drużyny Team Spontan, jest gracz, który dobrych kilka lat temu był jednym z założycieli…MPS Volley. Rzecz jasna, na parkiecie nie będzie to miało większego znaczenia. Mimo wszystko fakt, że drużyna, którą się kiedyś zakładało może pogrążyć tę obecną sprawia, że możemy mówić o chichocie losu. Uważamy, że bardzo ważne dla losów pojedynku będzie to, w jakich nastrojach przystąpią do spotkania gracze MPS. Gdy wygrają oni mecz z Hydrą, w którym będą faworytem, to uważamy, że w meczu ze Spontanem, ich rywale nie będą w stanie się postawić. Z drugiej strony, potencjalna przegrana może wpłynąć niekorzystnie na sferę mentalną MPS-u. Niezależnie od tego jak będzie, czwartkowy wieczór będzie dla wszystkich wymienionych drużyn szalenie istotny.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Bombardierzy – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Po rywalizacji z Letnim Mental, Bombardierzy przystąpią do kolejnego spotkania w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Dziesiątym rywalem w sezonie Jesień’21 oraz 36 od początku istnienia drużyny, będzie ekipa DNV S*M*A*S*H. Jeśli zerkniemy na tabelę wszechczasów to drużyna Dawida Piankowskiego znajduje się w niej na 32 miejscu. Na taki bilans złożyło się 15 zwycięstw oraz 20 porażek. Wydaje się, że w najbliższym czasie, Bombardierzy staną przed szansą odmienienia niekorzystnego ‘ratio’. Tak jak pisaliśmy przy okazji zapowiedzi ich wcześniejszego meczu, wszystko wskazuje na to, że w czwartkowy wieczór dołożą oni dwie kolejne wygrane. Teoretycznie, mecz z DNV S*M*A*S*H będzie łatwiejszym zadaniem. Przestrzegamy jednak Bombardierów przez hurraoptymizmem. Przypomnijmy, że do bezpośredniego starcia, drużyna DNV S*M*A*S*H przystąpi po pierwszej wygranej w sezonie, do której doszło w poniedziałkowy wieczór. Z pewnością wygrana ta była niezwykle ważna z psychologicznego punktu widzenia. Nie jest bowiem łatwym zadaniem przegrać ponad dwadzieścia spotkań z rzędu. Czy ogromna radość, która zapanowała w obozie DNV jest w stanie sprawić, że gracze w białych koszulkach będą w stanie sprawić niespodziankę i wygrać choćby seta? Taki scenariusz nie jest tym z gatunku science-fiction. Szczerze powiedziawszy jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #21

Za nami wtorkowa seria gier. W hitowym starciu lepsi od Epo-Project okazali się gracze Volley Gdańsk, którzy obecnie czekają na czwartkowe rozstrzygnięcia w elicie. W drugiej lidze, kolejne dwa spotkania za komplet punktów wygrała drużyna Dream Volley. Zapraszamy na podsumowanie kolejnego dnia meczowego!

Volley Gdańsk – Epo-Project 3-0 (21-16; 21-14; 21-11)

Przed spotkaniem wiadome było to, że podział punktów nie będzie satysfakcjonował żadnej ze stron. Dla obu ekip liczył się tylko komplet punktów. Faworytem w naszych oczach była ekipa Volley Gdańsk. Wpływ na taki stan rzeczy miało kilka czynników. Najważniejszym była obecna forma obu drużyn, która w ostatnim czasie się jakby zamieniła. Przypominamy, że początek sezonu w wykonaniu Epo był naprawdę dobry. W pewnym momencie wydawało się abstrakcyjne to, że ‘Dumy Żukowa’ mogłoby zabraknąć w grupie mistrzowskiej. Ich przeciwnicy – Volley Gdańsk początek mieli wręcz odwrotny. Po spotkaniu z AVOCADO dość głośno mówiło się o tym, że ‘żółto-czarni’ nie tylko znajdą się w grupie spadkowej, ale na dodatek będą mieli problem z tym, aby się utrzymać. Po miesiącu obie te rzeczy się mocno zdezaktualizowały. Dzięki trzeciej wygranej Volley Gdańsk za komplet punktów, drużyna wciąż ma dużą szansę na to, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Sytuacji Volleya nie zmienia nawet to, że obecnie znajdują się oni na szóstym miejscu w tabeli. Jeśli zarówno Szach-Mat, jak i Eko-Hurt przegrają najbliższe spotkania 0-3 to o tym, która z ekip zagra w grupie mistrzowskiej, zadecydują małe punkty. Z kronikarskiego obowiązku – słówko o meczu. Od pierwszego gwizdka sędziego to Volley miało przewagę i nie boimy się tego napisać – było o co najmniej klasę lepszą drużyną od Epo. Duma Żukowa była tego dnia bezzębna, a tak grając przeciwko trzykrotnemu mistrzowi SL3, wygrać się po prostu nie da.

Dream Volley – Team Spontan 3-0 (21-16; 21-18; 21-18)

Możemy to już napisać oficjalnie. Drużyna Dream Volley z całą pewnością włączy się do walki o podium rozgrywek, a w konsekwencji o pierwszą ligę. We wtorkowy wieczór drużyna Mateusza Dobrzyńskiego zagrała spotkania numer osiem oraz dziewięć. Co ważne, po raz siódmy i ósmy w sezonie wygrała, zdobywając przy tym komplet punktów. Dzięki temu, znajdują się oni obecnie na trzecim miejscu w ligowej tabeli i wprost nie możemy się doczekać końcówki sezonu. Forma, którą prezentują obecnie ‘Marzyciele’ pozwala sądzić, że ‘będzie się działo’. We wtorkowy wieczór pierwszym rywalem graczy w szarych koszulkach była drużyna Piotra Raczyńskiego – Team Spontan. Już początek meczu pokazał, która z drużyn będzie dyktowała rywalom warunki. Dosłownie chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, Dream Volley prowadziło już 5-1. W dalszej części seta gra się nieco wyrównała i Spontan zdołał doprowadzić nawet do stanu 13-13, ale dalsza część seta należała już do ‘Marzycieli’, którzy dzięki dobrej końcówce wygrali seta do 16. Po wyrównanym początku drugiego seta (3-3) to Dream zdołał jako pierwszy wyjść na prowadzenie (10-6). Od tego momentu do samego końca ekipa Mateusza Dobrzyńskiego utrzymywała przewagę, która pozwoliła sięgnąć im po wygraną. Groźnie dla Dream Volley w tym secie, zrobiło się zaledwie raz, kiedy Rafał Krampa po ataku doprowadził do tego, że Dream Volley prowadził zaledwie jednym punktem. Ostatnia – trzecia partia od samego początku, niemal do końca była bardzo wyrównanym i emocjonującym fragmentem. Mimo, że w pewnym momencie na tablicy wyników było po 17, końcówka należała do ‘Marzycieli’, którzy sięgnęli po kolejny w sezonie Jesień’21 komplet punktów.

Craftvena – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-13; 21-3; 21-14)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy na to, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie, które finalnie wygra drużyna Niepokonanych PKO Bank Polski. Cóż, research Redakcji nie był zbyt dobry, bowiem nie udało nam się ustalić tego, ze ‘Bankowcy’ wystąpią w piątkę graczy oraz tego, że w ich szeregach zabraknie etatowych graczy – Tomasza Remera, Dawida Laskowskiego czy Marcina Palucha. Cóż, jest to problematyczne, aby na imprezie wyrwać najlepsze laski nie mając ‘jedynki’ czy ‘dwójki’. Dokładnie w taki sposób odebraliśmy brak tych graczy. Gdyby ‘Bankowcom’ w takich okolicznościach udało się jednak wygrać to z całą pewnością byłaby to ogromna niespodzianka. Brak wygranej to jedno, ale to, jak Niepokonani PKO Bank Polski zaprezentowali się w drugim secie to zupełnie inna historia. Trzeba się bowiem naprawdę postarać by przegrać seta do… trzech. Jesteśmy prawie pewni, że gdyby gracze którejś z drużyn próbowali sabotować grę swojego zespołu to nie zdołaliby doprowadzić do tego, by zdobyć zaledwie trzy punkty. Co więcej, Niepokonani PKO Bank Polski mieli przez bardzo długi czas zapisać się w annałach historii jako drużyna, która poniosła najbardziej dotkliwą porażkę. Nie wiemy na ile to błąd, a na ile litość, ale przy stanie 20-2 dla Craftveny, Daniel Kaniecki z zagrywki uderzył wprost w siatkę, dzięki czemu ‘Bankowcy’ zdobyli trzeci punkt. Mimo wszystko drugi set uznajemy jako anomalię. W pierwszym i trzecim secie PKO zaprezentowało się znacznie lepiej. Rzecz jasna, nie wystarczyło to na dobrze dysponowanych ‘Rzemieślników’, którzy dzięki wygranej wskoczyli w tabeli tuż nad PKO.

Zmieszani – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-12; 21-12; 21-8)

Jako, że mecz Zmieszanych z ‘Bankowcami’ miał się odbyć tuż po spotkaniu tych drugich z Craftveną to drużyna Edyty Woźny miała dobrą okazję do tego, by podejrzeć swoich przeciwników. W zapowiedzi przedmeczowej przypomnieliśmy, że dla obecnego lidera trzeciej ligi, mecz z PKO nie był łatwą przeprawą. W związku z tym, Zmieszani przed przyjściem na salę nastawiali się na prawdziwe ciężary. Bojowe nastawienie z czasem słabło, a wszystko za sprawą tego, że Niepokonani zmagali się tego dnia z innymi problemami. W obu wtorkowych meczach, drużyna w biało-czarnych barwach wystąpiła w okrojonym składzie. Musimy przyznać, że postawa zespołu nam zaimponowała, bowiem mimo tego, że byli oni skazywani na porażkę to wyszli i zagrali, a nie oddali meczu walkowerem, co przecież w obecnym sezonie taką oczywistością nie jest.  Sam mecz nie mógł nikogo zaskoczyć. Mimo, że gołym okiem było widać, że Zmieszani nie grają ‘na maksa’ to nie mieli oni większych problemów z tym, aby sięgnąć po kolejny komplet oczek. Co ciekawe, w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że każda drużyna ma swój ‘najsłabszy mecz w sezonie’. Wiemy, jak wygląda to w kontekście meczu, w którym Zmieszani wygrali sety do 12 oraz 8, ale wydaje się że w obecnym sezonie, najsłabszy mecz już za nimi. Dość powiedzieć, że osiem z dwunastu zdobytych przez Niepokonanych w secie punktów wynikało z zepsutej zagrywki lidera rozgrywek. Podsumowując – typowy mecz do zapomnienia dla obu ekip. Zmieszani osiągnęli swój cel – zdobyli komplet punktów i za to należy im się szacunek.

Dream Volley – Prometheus 3-0 (21-14; 21-14; 21-13)

Po zwycięstwie ze Spontanem za komplet punktów przyszedł mecz z Prometheusem. O obecnej sytuacji w ekipie graczy zza Buga mówiliśmy już wielokrotnie. ‘Niebiescy’ borykają się obecnie z największym kryzysem od momentu, w którym przystąpili do zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jakby tego było mało, we wtorkowy wieczór ze składu drużyny wypadli etatowi gracze – Michał Jasnoch, Danylo Ignatenko czy wreszcie kontuzjowany Mykola Pocheniuk. Początek meczu rozpoczął się od wyniku, który zwiastował, że będziemy świadkami prawdziwego pogromu (8-0). Z czasem, Prometheus zdołał się nieco ‘odkręcić’, dzięki czemu zniwelowali oni stratę do stanu 12-10. Druga część seta należała jednak do ‘Marzycieli’, którzy wygrali tę partię do 14. Druga odsłona, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od wysokiego prowadzenia graczy w szarych strojach. Po dwóch atakach Jakuba Perżyło, ‘Marzyciele’ prowadzili 10-4. W dalszej części, kiedy losy rywalizacji były niemal rozstrzygnięte, Prometheus zdołał odrobić kilka punktów, ale finalnie i tak przegrał seta do 14. Przed ostatnim setem, sportową ambicją chciał się wykazać kontuzjowany kapitan Prometheusa – Mykola Pocheniuk, który szukał osoby, która mogłaby mu pożyczyć… spodenki. Finalnie, gracz ten nie wystąpił w spotkaniu, ale będąc szczerym, gdyby Prometheus ściągnął Mariusza Wlazłego to na nic by się to zdało. Dream Volley we wtorkowy wieczór był po prostu drużyną o co najmniej klasę lepszą i zasłużenie wygrał 3-0, biorąc udany rewanż za porażkę 0-3 odniesioną 1 lipca.

BES-BLUM Kraken Team – Sprężystokopytni & Kitku 0-3 (12-21; 14-21; 16-21)

Zestawienie ze sobą obu zespołów sprawiało, że nie tylko mieliśmy okazję oglądać najdłuższe nazwy drużyn, ale również to, że jedna z ekip miała okazję do tego, by przełamać koszmarną serię porażek z rzędu. Przypomnijmy, że zarówno BES-BLUM Kraken Team jak i Sprężystokopytni w obecnym sezonie jeszcze ani razu nie wygrali. Mimo to, forma drużyn w poprzednich meczach wyraźnie zwyżkowała, a w związku z tym uznaliśmy, że potencjalnie będzie to ciekawe i wyrównane starcie. Jako faworyta spotkania wskazaliśmy jednak Sprężystokopytnych, którzy w naszym przekonaniu mieli więcej argumentów sportowych. Cóż, nasza predykcja spełniła się połowicznie, bo o ile S&K wygrało mecz to nie doszło ani do podziału punktów, ani spotkanie nie było wyrównane. Mecz, lepiej rozpoczęli Sprężystokopytni. Po trzech punktach zdobytych na początku przez Michała Szymańskiego, ‘Niebiescy’ prowadzili już 5-2. Z czasem ich przewaga się powiększała. Kiedy po asie serwisowym Wojtka Kiełba, na tablicy wyników pojawiło się 15-7, wiedzieliśmy, że był to koniec emocji w tej partii. Drugi set rozpoczął się od wyrównanej walki, która doprowadziła nas do stanu 8-8. Z walki ‘łeb w łeb’ pierwsi wypisali się Sprężystokopytni, którzy po chwili zdobyli pięć punktów z rzędu, doprowadzając do stanu 13-8. Przewaga ta pozwoliła ‘Niebieskim’ na spokojnie dowiezienie wyniku do końca seta. Patrząc wyłącznie na wynik trzeciego seta, można by odnieść mylne wrażenie, że był on najbardziej wyrównanym fragmentem gry. Nic bardziej mylnego. Sprężystokopytni po ataku Michała Ryńskiego, który wrócił na ‘bombę’ prowadzili 11-6. Dalsza część seta to pełna kontrola poczynań boiskowych i wygrana do 16, a całego meczu 3-0. Komplet punktów sprawił, że Sprężystokopytni wciąż mają szansę na to, by utrzymać się w lidze.

Zasady awansów i spadków

Organizator Siatkarskiej Ligi Trójmiasta ustalił następującą strukturę rozgrywanych spotkań oraz zasady awansów i spadków w poszczególnych klasach rozgrywkowych:

1 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w rundzie zasadniczej w systemie każdy z każdym. Następnie, na podstawie miejsca w tabeli, zostaną zaszeregowane do grupy mistrzowskiej lub spadkowej, gdzie rozegrają kolejne cztery spotkania. Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą dziewiąte oraz dziesiąte miejsce, w kolejnym sezonie zostaną zaszeregowane do drugiej ligi.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie ósme miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w drugiej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.

2 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła ósme miejsce w pierwszej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo do gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.
  4. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą trzynaste oraz czternaste miejsce w drugiej lidze, w kolejnym sezonie zostaną zaszeregowane do trzeciej ligi.
  5. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie dwunaste miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w trzeciej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.

3 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w rundzie zasadniczej w systemie każdy z każdym. Następnie, na podstawie miejsca w tabeli, zostaną zaszeregowane do jednej z czterech grup A, B, C lub D i tam rozegrają kolejne dwa spotkania. Przy podziale na grupy, drużyny zachowują swoją zdobycz punktową z sezonu zasadniczego. Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła dwunaste miejsce w drugiej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.

Postanowienia końcowe

Drużyny w sezonie Wiosna’22 zostaną przyporządkowane do poszczególnych lig na podstawie wyników osiągniętych w poprzednim sezonie lub w przypadku nowych drużyn, po konsultacji oraz według subiektywnej oceny Organizatora.

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Przed nami kolejny dzień meczowy. Zdecydowanie najciekawszym wydarzeniem we wtorkowy wieczór będzie spotkanie walczących o grupę mistrzowską Volley Gdańsk oraz Epo-Project. W drugiej lidze o dwie kolejne wygrane w sezonie powalczy drużyna Dream Volley. Ponadto, drużyny BES-BLUM Kraken Team oraz Craftvena we wtorkowy wieczór zagrają… 50 spotkanie w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Zapraszamy na zapowiedź!

Volley Gdańsk – Epo-Project

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Napisać o tym, że obecna sytuacja w pierwszej lidze jest niezwykle ciekawa to nic nie napisać. O grupę mistrzowską walczy obecnie kilka ekip. Wśród nich znajdują się drużyny Volley Gdańsk oraz Epo-Project. Mimo, że obecnie w tabeli niżej są ‘żółto-czarni’ to właśnie oni podejdą do spotkania w dużo lepszych nastrojach. Wszystko za sprawą zwyżkującej formy drużyny, która w ostatnim meczu z Eko-Hurtem zaprezentowała się wybornie. Zastanawiamy się, czy był to zaledwie jednorazowy wyskok, czy może jednak odwrócenie dość nieciekawego trendu, który trapił drużynę od początku sezonu. Jako Redakcji bliżej nam jednak do tego drugiego scenariusza. Wydaje się, że jeśli ‘żółto-czarni’ zagrają z Epo-Project tak, jak zagrali z ‘Hurtownikami’ to w naszych oczach będą faworytem spotkania. Na niekorzyść drużyny Epo-Project w naszych rozważaniach z całą pewnością wpływa ich ostatnia dyspozycja. Przypomnijmy, że drużyna Miłosza Szymczaka straciła niedawno seta z czerwoną latarnią ligi – ekipą BES-BLUM Kraken Team, a w ostatnim meczu dość gładko przegrała z Tufi Team. Cóż, w przypadku ‘Dumy Żukowa’ do niedawna wydawało się to wręcz niemożliwe, aby ekipy miało zabraknąć w grupie mistrzowskiej. Obecnie scenariusz ten jest bardzo realny. Aby stało się jednak inaczej, gracze z Kaszub muszą wygrać z Volley-em. Sztuka ta nie będzie łatwa. W dotychczasowych trzech bezpośrednich spotkaniach, za każdym razem lepsi byli ‘żółto-czarni’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Dream Volley – Team Spontan

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po kapitalnej pierwszej części sezonu, drużyna Dream Volley przystępuje do kolejnego dnia meczowego, w którym rozegra dwa spotkania. Po siedmiu dotychczas rozegranych meczach w sezonie Jesień’21, ekipa Mateusza Dobrzyńskiego plasuje się na wysokim – piątym miejscu. ’Marzyciele’ zdobyli do tej pory 18 punktów i od trzeciego miejsca w ligowej tabeli dzielą ich zaledwie trzy oczka. Mecz ze Spontanem będzie zatem okazją do tego, by jeszcze bardziej poprawić swą sytuację. Przypominamy, że wszystkie zespoły, będące obecnie w tabeli wyżej niż Dream Volley, mają rozegrane o jedno spotkanie więcej. Okazja do podkręcenia wyniku punktowego w poniedziałek zdaje się być idealna. ‘Marzyciele’ zmierzą się bowiem z dwiema drużynami, które obecnie pogrążone są w kryzysie. Jak do tej pory Team Spontan przegrał w sezonie pięć spotkań. Jeszcze gorszy bilans pod kątem liczby porażek ma drugi z rywali Dream Volley – Prometheus. Gracze Mykoli Pocheniuka zaliczyli ich bowiem aż sześć. Wydaje się, że drużyna Mateusza Dobrzyńskiego w obu tych spotkaniach będzie faworytem. Z pewnością ‘Marzycieli’ sama wygrana nie zadowoli. Ekipa w szarych koszulkach będzie chciała ugrać komplet sześciu punktów. Gdyby się tak stało, i tak już skomplikowana sytuacja Spontana, stałaby się jeszcze gorsza. Przypomnijmy, że na sześć kolejek przed końcem dorobek punktowy wicemistrza nie powala. Gdy dołożymy do tego fakt, że drużyna Piotra Raczyńskiego ma do rozegrania spotkania z CTO czy MPS to robi się nieciekawie.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Po porażce, którą w poniedziałkowy wieczór zanotowała drużyna Craftveny, nie ma dużo czasu na rozpamiętywanie. We wtorkowy wieczór drużyna Bartka Zakrzewskiego zmierzy się bowiem z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Zanim przejdziemy do drużyny ‘Bankowców’, słówko o obecnej sytuacji w obozie Craftveny. Po dziewięciu spotkaniach w sezonie Jesień’21, drużyna ‘Rzemieślników’ zajmuje ósme miejsce w ligowej tabeli. Taka pozycja jest efektem trzech zwycięstw oraz sześciu porażek. Mimo, że do końca sezonu graczom w czarnych koszulkach pozostały jeszcze cztery spotkania to już teraz można mówić o tym, że obecna edycja nie będzie tak udana, jak miało to miejsce na wiosnę. Jest jednak powiedzenie, które idealnie pasuje do sytuacji w obozie Craftveny. ‘Czasami w życiu trzeba zrobić jeden krok w tył, aby zrobić dwa kroki do przodu’.  Jesteśmy przekonani, że zmiana systemu gry z czasem przyniesie Craftvenie same korzyści. We wtorkowy wieczór ekipa ‘Rzemieślników’ zmierzy się z bezpośrednim sąsiadem w tabeli – Niepokonanymi PKO Bank Polski. Drużyna Joanny Drewczyńskiej na chwilę obecną ma cztery zwycięstwa oraz cztery porażki. Zdecydowanie najbardziej imponujący wynik drużyna wykręciła w swoim drugim meczu w sezonie Jesień’21, kiedy to ograła lidera rozgrywek – Team Looz. To z kolei pokazuje, jaki potencjał drzemie w drużynie z sektora bankowego. Wydaje się, że kiedy ‘Bankowcy’ ustabilizują formę to takie wyniki przestaną być anomalią. Czy Niepokonani zdołają we wtorkowy wieczór popsuć jubileusz (50 spotkanie w lidze) swoim rywalom?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Zmieszani – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Przed pędzącym Pendolino kolejna stacja w drodze do mistrzostwa. Ekipa Edyty Woźny we wtorkowy wieczór zmierzy się z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Jak do tej pory Zmieszani mogą pochwalić się kapitalną serią ośmiu zwycięstw z rzędu w sezonie Jesień’21. Spośród wszystkich 36 drużyn biorących udział w tej edycji, poza Zmieszanymi tylko dwie ekipy mogą pochwalić się tym, że nie zaznały jeszcze goryczy porażki. Mowa tu o CTO Volley oraz ZCP Volley Gdańsk. Sama obecność w tak elitarnym gronie pokazuje, jak udany sezon notują gracze w biało-granatowych barwach. To, nad czym się obecnie zastanawiamy to to, czy jakakolwiek drużyna jest w stanie utrzymać tak wysoką formę przez cały sezon. Jak wiadomo, od czasu do czasu zdarzają się słabsze dni, co sprawia, że stosunkowo często mówimy o niespodziankach. Czy do takiej może dojść we wtorkowy wieczór? Cóż, z pewnością byłaby to sensacja. Z drugiej strony, wciąż doskonale pamiętamy jedyny bezpośredni pojedynek pomiędzy drużynami, do którego doszło w sezonie Wiosna’21. Finalnie, mecz tenw stosunku 3-0 wygrali Zmieszani, ale zapamiętaliśmy go z dwóch względów. Pierwszy to niesamowita pogoń Zmieszanych, którzy przegrywali… 7-17, a mimo to zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Druga kwestia to rekord Tomasza Remera, który w meczu ze Zmieszanymi zdobył… 27 punktów. Jak widać, w rywalizacji pomiędzy obiema drużynami nie było nudno. Trzymamy kciuki, aby tym razem było tak samo.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Dream Volley – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Jako, że sytuację Dream Volley omówiliśmy szerzej przy okazji zapowiedzi meczu z Team Spontan, teraz skupimy się bardziej na drużynie Prometheus. Obecnie drużyna Mykoli Pocheniuka zmaga się z największym kryzysem od momentu powstania zespołu. Niewielu graczy pamięta, ale drużyna Prometheus występowała już w sezonie Jesień’19. To już jednak prehistoria. Nowy rozdział Prometheusa rozpoczął się wraz z sezonem Wiosna’21. Wtedy ekipa w niebieskich koszulkach dała się poznać jako ta, która jest w stanie podjąć rękawicę w konfrontacji z teoretycznie dużo silniejszymi rywalami. Wydawało się, że po bardzo udanym sezonie, w którym finalnie drużyna zza Buga zajęła czwarte miejsce i zdobyła cenne doświadczenie, będzie w stanie postawić kolejny krok. Jako, że do drugiej ligi dołączyło w obecnym sezonie kilka mocarnych drużyn, zadanie to było dość mocno utrudnione. Nic jednak nie tłumaczy tego, że Prometheus w dziewięciu spotkaniach przegrał aż… sześć. Co gorsze, na palcach jednej ręki można policzyć mecze, w których drużyna zagrała choć w połowie tak dobrze, jak miało to miejsce w poprzednim sezonie. Czy istnieje szansa na to, że dziś się wreszcie przebudzą? Cóż, po ostatniej dyspozycji jesteśmy umiarkowanymi optymistami.  Z drugiej strony, nie tak dawno Prometheus bez większych problemów ograł ‘Marzycieli’. Ci, jak wspominaliśmy wcześniej, są obecnie w zdecydowanie innej – lepszej formie. O powtórzenie takiego wyniku będzie niezwykle trudno. Wydaje się, że we wtorkowy wieczór to Dream Volley będzie faworytem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot):

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

BES-BLUM Kraken Team – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Dopiero co, w poniedziałkowy wieczór lista drużyn bez zwycięstwa na koncie skurczyła się o DNV S*M*A*S*H, a już we wtorek lista ta uszczupli się o kolejną ekipę. O godzinie 20:30 na boisku numer trzy zmierzą się bowiem drużyny, które w obecnym sezonie nie wygrały ani razu. Co ciekawe, dla obu ekip będzie to pierwsze bezpośrednie starcie w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jeśli bowiem obie drużyny występowały w jednym sezonie to grały w różnych ligach. Obecnie jest już więcej niż pewne, że nie będzie to jedyne spotkanie drużyn. Obie ekipy straciły już szansę na grupę mistrzowską i oznacza to, że w przeciągu kolejnego miesiąca zmierzą się ze sobą w grupie spadkowej. Co więcej, dużo wskazuje na to, że drużyny mogą spotkać się również w przyszłym sezonie, już w drugiej lidze. Trudno bowiem wyobrazić sobie scenariusz, w którym jedna z ekip zdołała się utrzymać. Mimo wszystko, zdecydowanie większe szanse na to, by w kolejnej edycji grać w pierwszej lidze mają Sprężystokopytni & Kitku, którzy na swoim koncie uzbierali o cztery oczka więcej. Gdyby we wtorkowy wieczór udało im się wygrać za komplet punktów to nadal byliby w grze. Czy tak się stanie? W naszym przekonaniu ‘Niebiescy’ są faworytami. Nie pamiętamy, ile razy w obecnym sezonie ich chwaliliśmy i wskazywaliśmy na to, że o tym, że to rywale finalnie wygrywali, decydowały detale. Tak czy siak, obie drużyny prezentują obecnie o wiele lepszą formę niż miało to miejsce na początku sezonu. To z kolei sprawia, że liczymy na dobre spotkanie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #20

Za nami poniedziałkowa seria gier. Bez wątpienia wydarzeniem tego dnia była pierwsza wygrana DNV S*M*A*S*H w obecnym sezonie. Ponadto, swoje spotkania zgodnie wygrywały drużyny, które znajdą się prawdopodobnie na podium rozgrywek w swoich ligach (Speednet, ZCP Volley Gdańsk czy Team Looz). Zapraszamy na podsumowanie!

Speednet 2 – DNV S*M*A*S*H 1-2 (21-19; 5-21; 13-21)

Powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale skoro jest okazja to czemu nie. Każda, nawet najbardziej paskudna seria kiedyś się kończy. W poniedziałek skończyła się najdłuższa seria porażek z rzędu, jaką kiedykolwiek zanotowała jakakolwiek drużyna w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Licznik zatrzymał się na 24 porażkach. O tym, jak szalenie ważne było to zwycięstwo z psychologicznego punktu widzenia, nie trzeba nikogo przekonywać. Swego czasu w bardzo podobnej sytuacji byli gracze Speednetu, którzy później, w krótkim czasie zwyciężali jeszcze kilkukrotnie. Obecnie jednak drużyna znalazła się w sporym kryzysie, co dobitnie pokazał mecz z DNV S*M*A*S*H. Mimo, że w Redakcja oraz Eksperci jednogłośnie typowali na Speednet to wygrała ekipa DNV. Najbliżej wskazania poprawnego wyniku była właśnie Redakcja, która przewidywała, że DNV będzie w poniedziałkowy wieczór stać na zdobycie co najmniej jednego punktu. Pierwszy set rywalizacji był najciekawszy ze wszystkich trzech w meczu. Mimo, że Speednet 2 prowadził już 15-11 to po dwóch zepsutych piłkach oraz skutecznych atakach Karola Masuhra, DNV zdołało doprowadzić do wyrównania 15-15. Po niezwykle wyrównanej końcówce, Speednet zdołał postawić kropkę nad ‘i’ i wygrać seta do 19. O tym, co wydarzyło się w drugim secie, nie wiemy nawet co napisać. Zwykle nie krytykujemy drużyn, kiedy przegrywają z jakimiś mocarnymi ekipami. Kiedy grają jednak z drużynami o podobnym potencjalnie – nie ma zmiłuj. To, co wyprawiał Speednet w tej partii, przekracza ludzkie pojęcie. Dość powiedzieć, że w całym secie ‘Programiści’ zdobyli zaledwie pięć punktów, z czego dwa, za darmo oddali im rywale. W drugą stronę działało to nieco inaczej. Gościnni ‘Programiści’ oddawali swoim rywalom wszystko, co się dało. Sami z kolei myśleli chyba, że zamiast w siatkówkę to grają w zbijaka, gdyż całkiem sprytnie wychodziło im uchylanie się przed piłką, która po chwili wpadała w pole. Rzecz jasna nie byłoby tego, gdyby nie bardzo dobra gra ekipy DNV. Jak to mówią – gra się tak, jak pozwala na to przeciwnik. DNV nie pozwolił Speednetowi na nic. W ostatnim, decydującym o zwycięstwie secie nie było inaczej. Ok, Speednet zdobył nieco więcej punktów, ale finalnie DNV bez większych problemów ograło swojego rywala do 13, dzięki czemu cały mecz padł ich łupem 2-1. Brawo!

Volley Kiełpino – Dziki Wejherowo 0-3 (14-21; 20-22; 13-21)

Przed spotkaniem zastanawialiśmy się, czego możemy się spodziewać. Zastanawialiśmy się, jak będą prezentowali się gracze z Kiełpina, kiedy finalnie zaczną grać z rywalami o podobnym potencjale sportowym. W ostatnim czasie, w drużynie powiało nieco nutką optymizmu, bo nie dość, że ekipa Fabiana Polita zaprezentowała się najlepiej spośród drugoligowców w konfrontacji z CTO to na dodatek drużyna była uskrzydlona dwoma weekendowymi zwycięstwami w Żukowskiej Lidze Siatkówki. Cóż, powrót na parkiety SL3 okazał się dokładnie tym, czym okazuje się powrót żony do męża alkoholika i łajdaka – łomotem. Niestety dla graczy z Kiełpina, tym razem lepsi od nich okazali się zawodnicy Dzików Wejherowo. Choć pierwszy set zaczął się od walki punkt za punkt (6-6) to po chwili Volley Kiełpino popełniło trzy błędy własne, które sprawiły, że Dziki wyszły na trzypunktowe prowadzenie (9-6). Z czasem przewaga graczy z Wejherowa stawała się coraz bardziej okazała i kiedy na tablicy wyników pojawiło się 18-12 to było to jednoznaczne z końcem emocji w tej partii. Drugi set, ponownie lepiej rozpoczęli gracze w czerwono-czarnych strojach. Po chwili od gwizdka sędziego na tablicy wyników było 9-4 dla beniaminka drugiej ligi. Mimo sporej wydawałoby się przewagi, po chwili Volley Kiełpino zdołało wyrównać (14-14) i od tego momentu, do samego końca mieliśmy wyrównaną grę, która zakończyła się happy-endem dla Dzików. Decydujące dwa ciosy w tej odsłonie zadał Marcin Bryłkowski. Przegrana dwóch pierwszych setów w sposób oczywisty podziałała na Volley Kiełpino demobilizująco. Drużyna Fabiana Polita nie była w ostatnim secie w stanie nawiązać walki ze swoim rywalem, w konsekwencji czego przegrała tę partię do 13, a cały mecz 0-3.

Gonito Volley – BH Rent MiszMasz 1-2 (21-14; 18-21; 14-21)

W poniedziałkowy wieczór doszło do kilku spotkań drugoligowych, które miały niebagatelne znaczenie dla układu tabeli. Jednym z tych spotkań była rywalizacja pomiędzy Gonito Volley a BH Rent MiszMasz. Obie drużyny zdawały sobie doskonale sprawę z faktu, że potencjalna przegrana może sprawić, że ich sytuacja w kontekście spadków stanie się co najmniej nieciekawa. Poniedziałkowe starcie lepiej rozpoczęli gracze Gonito, którzy wykorzystali problemy z przyjęciem rywali i wyszli na prowadzenie 7-4. Po chwili, przewaga graczy w biało-pomarańczowych barwach po kiwce Michała Konopki tuż za blok wzrosła do 15-8 i w zasadzie emocje w tej partii były skończone. Finalnie Gonito wygrało tego seta do 14. Druga odsłona była zdecydowanie bardziej emocjonująca i nie mamy tu na myśli tylko emocji sportowych. Po wyrównanym secie, partię tę wygrała ekipa BH Rent MiszMasz, dzięki czemu doprowadziła do wyrównania. Z pewnością set ten będzie jeszcze długo rozpamiętywany przez ‘Tygrysy’, bowiem przy co najmniej trzech piłkach, według nich sędzia pomyliła się na korzyść rywali. Niezależnie od tego, czy tak było, czy też nie, przed trzecim setem doświadczona drużyna Gonito powinna zresetować głowy i wyjść na parkiet zostawiając emocje z boku. Nie wiemy, czy sytuacja z drugiego seta miała na to wpływ, ale Gonito nie było w stanie zagrać już na poziomie, który drużyna zaprezentowała w dwóch pierwszych setach. Inna kwestia jest też taka, że nie pozwoliła na to ekipa BH Rent, która kontrolowała przebieg seta mniej więcej od jego połowy i wygrała do 14, a cały mecz 2-1.

Wilki Północy – Craftvena 2-1 (21-16; 13-21; 21-18)

Zestawienie ze sobą drużyn Wilków oraz Craftveny sprawiło, że po raz kolejny w obecnym sezonie mieliśmy problem z tym, aby jednoznacznie wskazać faworyta meczu. Co ciekawe, po raz kolejny w trudnym wyborze brała udział drużyna ‘Rzemieślników’. Gracze w czarnych koszulkach miewają w obecnym sezonie różną dyspozycję. Kolejnym czynnikiem, chyba nawet ważniejszym niż ten pierwszy jest to, że w trzeciej lidze, szczególnie w środkowej strefie tabeli, jest bardzo dużo ekip o podobnym potencjale sportowym. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Wilków, które błyskawicznie objęły prowadzenie 5-1. Po serii błędów w ataku Craftveny przewaga ta urosła do stanu 15-7 i kiedy wydawało się, że drużyny zmienią po chwili strony, dla równowagi zaczęły psuć Wilki (16-13). Mimo zniwelowania przewagi rywali, Craftvena nie była już w stanie dogonić rywala i ostatecznie to Wilki wygrały 21-16. Drugi set rozpoczął się od pewnych problemów w rozegraniu i wykończeniu Wilków. Kłopoty rywali chętnie wykorzystali gracze Craftveny, którzy objęli prowadzenie 6-3. W dalszej części seta mieliśmy bardzo podobną, tyle że odwrotną sytuację, co w pierwszym secie. Tym razem to Craftvena uzyskała dość wyraźną przewagę (14-9), którą po chwili roztrwoniła (14-13). Mimo tego, graczom w czarnych koszulkach udało się wygrać tę partię do 13, na co niewątpliwy wpływ miała koszmarna niemoc rywali w ataku. Trzecia odsłona rozpoczęła się lepiej dla ‘Rzemieślników’. Jako, że był to typowy mecz błędów, w trzecim secie nie mogło być inaczej. Craftvena, po serii błędów wypuściła prowadzenie i po chwili to rywale cieszyli się z wyniku 9-8. Mimo, że po chwili ponownie prowadzili gracze w czarnych koszulkach (14-11) to raz jeszcze wypuścili oni tę przewagę (16-16), a w dalszej części seta musieli uznać wyższość rywali.

Oliwa Team – BH Rent MiszMasz 3-0 (24-22; 21-18; 21-15)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że to BH Rent MiszMasz będzie faworytem starcia. Dodatkowo pisaliśmy o tym, że MiszMasz będzie miał większe problemy z Gonito. Cóż, dobrze że w internecie nic nie ginie. Zawsze możecie pokazać Redakcji jakich durni z siebie zrobiliśmy. W skrócie – było dokładnie odwrotnie niż to, co nasmarowaliśmy w zapowiedzi. Musimy Wam powiedzieć, że wyniki w drugiej lidze są niekiedy sporą zagadką. Spójrzcie na drużynę BH Rent MiszMasz. 5 lipca, nie tak przecież dawno. Mecz z Gonito. Wynik? 0-3 po słabej grze. Kilka dni wcześniej, 24 czerwca – mecz z Oliwą. Wynik? Wygrana 2-1. Obecnie to 2-1 z Gonito i 0-3 z Oliwą. Czy widzicie tu sens, logikę rozum i godność człowieka? My się pogubiliśmy. W każdym razie, przechodząc do meczu. Pierwszego seta lepiej rozpoczęli ‘Oliwiacy’, którzy wyszli na prowadzenie 7-4. Mimo, że w końcówce Oliwa prowadziła już 18-14 to w swoim starym zwyczaju postanowiła dostarczyć kibicom nieco emocji i dopuściła rywali do gry na przewagi. Na szczęście dla siebie, zdołali oni przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (24-22). Drugi set, podobnie jak pierwszy, rozpoczął się od prowadzenia Oliwy Team (8-4). W dalszej części seta Oliwa prowadziła już 18-12, ale i tym razem pozwoliła swoim rywalom na zbyt dużo. Finalnie wygrali oni tę partię do 18. Ostatnia odsłona tej rywalizacji ponownie należała do Oliwy. Mając skrzydłowych w takiej formie, w jakiej byli gracze Oliwy, BH Rent nie miał zbytnio argumentów, by się temu przeciwstawić. Finalnie Oliwa wygrała tę partię do 15, a cały mecz 3-0. Mimo, ze matematycznie Oliwa wciąż ma szansę na spadek to my wiemy to niemal na 100%. W obecnym sezonie Oliwa uniknie nerwówki z sezonu Wiosna’21.

Speednet 2 – Port Gdańsk 1-2 (12-21; 21-15; 18-21)

Przyznamy Wam szczerze, że po meczu Speednetu z DNV nie wierzyliśmy, że ‘Programiści’ będą w stanie nawiązać równorzędną walkę z ‘Portowcami’. To nie miało się wręcz prawa udać. Nie dość, że z DNV ekipa ‘Programistów’ zaprezentowała się słabo, to na dodatek w dotychczasowej rywalizacji z ‘Portowcami’ na ich koncie widniało okrągłe zero, podczas gdy Port zdobył aż 18 oczek. Cóż, sami chyba przyznacie, że stawianie na Speednet byłoby nie lada szaleństwem? Mimo tego wstępu oraz faktu, że w typie Redakcji pojawiło się 0-3 to w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że dystans dzielący obie drużyny jeszcze nigdy nie był tak mały. Kiedy, jak nie teraz, pytaliśmy ‘Różowych’. Cóż, nie dość że Speednet wygrał z Portem seta to mało brakowało do tego, aby wygrał również cały mecz. Gdyby ‘Programiści’ w końcówce potrafili wyciąć swój układ nerwowy i grali konsekwentną, dobrą siatkówkę to wygraliby tę partię. Wtedy my moglibyśmy z kolei napisać, że poniedziałkowy wieczór był  typowym przykładem ambiwalentnych uczuć. Z piekła do nieba. Prawdziwy roller-coaster sportowych emocji itd. Oj, mielibyśmy pożywkę. Mimo, że ‘Programistom’ nie udało się wygrać, mimo że przegrali również z DNV to finalnie wracali chyba do domów z podniesionymi głowami. Z pewnością doświadczenie zebrane w poniedziałkowych meczach kiedyś zaprocentuje. Jeśli chodzi z kolei o Port to mimo pewnych problemów należy im się szacunek za to, że w trzecim secie mimo kłopotów udało im się wyciągnąć i wygrać tę partię. To jest właśnie doświadczenie, o którym tyle piszemy.

ZCP Volley Gdańsk – Oliwa Team 3-0 (21-19; 21-12; 21-12)

Po kapitalnym meczu, w którym Oliwa Team zgarnęła w meczu z BH Rent MiszMasz komplet oczek przyszedł czas na zdecydowanie mocniejszego rywala. Mówiąc wprost – na rywala z wagi ciężkiej. Tak właśnie należy określać drużyny, które znajdują się obecnie na miejscach 1-5. Dla Oliwy, mecz przeciwko ZCP Volley Gdańsk był przedostatnim spotkaniem z drużynami, pomiędzy którymi rozegra się walka o medale. Po meczu możemy napisać, że mało brakowało, a o spotkaniu, które pozornie miało być nudne, mówilibyśmy jeszcze przez kilkanaście magazynów. Wszystko za sprawą tego, jak w pierwszym secie zaprezentowała się Oliwa. Po wyrównanym początku (6-6) to drużyna z serca Gdańska wysunęła się na prowadzenie (10-7). Co więcej, każdy skuteczny atak napędzał Oliwę tak, że wydawało się, że są oni w stanie sprawić niespodziankę. Niestety dla nich, ich radość była równie długa, co radosny lot Ikara. Jak skończyła się historia tej mitycznej postaci każdy chyba pamięta. Mniej więcej tak skończyła się również gra Oliwy. Było pięknie, było przyjemnie, było zdumiewająco, ale koniec końców to Volley Gdańsk przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. Trzeba jednak przyznać, że z perspektywy całego seta, podopieczni Przemysława Wawera mieli kłopoty podobne do tych, które swego czasu towarzyszyły Najmanowi w Oktagonie. Drugi i trzeci set drużyna ZCP Gdańsk zagrała tak, jak wypada zagrać drużynie aspirującej do mistrzowskiego tytułu. W skrócie – ograła swojego rywala bez większych problemów. Mimo to, wieczór w wykonaniu Oliwy był naprawdę udany. A ZCP? Mimo, że czasami krytykowaliśmy drużynę to trzeba im oddać jedną bardzo ważną rzecz. Dziewięć wygranych spotkań, z czego osiem za komplet oczek robią wrażenie.

Speednet – Eko-Hurt 2-1 (21-19; 13-21; 21-14)

O tym, jak szalenie ważnym meczem dla obu drużyn było bezpośrednie starcie niech świadczy fakt, że obie ekipy dopisały przed meczem po dwóch graczy. Ekipa Speednetu sięgnęła po mającego na swoim koncie jedno spotkanie w SL3 – Grzegorza Surtela oraz… Wojtka Grzyba. Jeśli chodzi o ‘Hurtowników’ to skład drużyny zasilili doskonale znani w obozie Speednetu – Łukasz Żurawski oraz Aleksander Lech. Jeśli chodzi o nowe nabytki to w poniedziałkowy wieczór mieliśmy okazję oglądać tylko tych po stronie Eko-Hurt. Sam mecz, tak jak wspominaliśmy, miał ogromne znaczenie dla układu tabeli. Speednet wygrywając mecz za komplet punktów zniwelowałby stratę do lidera na jedno oczko. Jeśli chodzi o Eko-Hurt to drużyna Konrada Gawrewicza wciąż nie ma zapewnionego bytu w grupie mistrzowskiej. W związku z tym, można śmiało powiedzieć, że jeszcze nigdy tyle drużyn nie kibicowało Speednetowi, co w poniedziałkowej rywalizacji. Ta rozpoczęła się… od trzech bloków Grzegorza Gnatka w bardzo krótkim odstępie czasu, po którym było 5-1 dla Speednetu. Mimo tak mocnego uderzenia, Eko-Hurt zdołał się błyskawicznie podnieść i doprowadzić do wyrównania 7-7. Od tego momentu do samego końca trwała zażarta rywalizacja, która zakończyła się happy-endem dla Speednetu (21-19). Druga odsłona również była wyrównana, ale tylko do pewnego momentu (11-11). Drugą część seta ‘Różowi’ całkowicie przespali, albo inaczej. Nie byli w stanie zatrzymać Eko-Hurt, który zagrał na bardzo wysokim poziomie. Finalnie set ten padł łupem Eko-Hurt 21-13. Decydująca o wygranej odsłona rozpoczęła się idealnie dla Speednetu. Po czterech punktach duetu Gnatek&Grzelak, ‘Różowi’ prowadzili 5-1. Od tego momentu, do samego końca ‘Różowi’ kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń i w pewny sposób wygrali tę partię do 14. Na koniec pewna refleksja. Są takie mecze, w których wynik nie zadowala żadnej ze stron. Takim właśnie starciem był mecz Speednetu z Eko-Hurt.

Team Looz – Port Gdańsk 3-0 (21-11; 21-13; 23-21)

Drużyna Team Looz miała jeden plan na poniedziałkowy wieczór. Wygrać mecz za komplet punktów. Mimo, że z pewnymi problemami to sztuka ta się udała. Dzięki zwycięstwu za komplet oczek, ekipa w czarnych koszulkach wskoczyła na fotel lidera. Owszem, na chwilę obecną mają o dwa mecze więcej od Zmieszanych, ale nie zmienia to postaci rzeczy. Na ten dzień czekali bardzo długo. Początek rywalizacji wyglądał dokładnie tak, jak miało wyglądać spotkanie pretendującej do mistrzostwa drużyny z ekipą, która ma obecnie spore problemy kadrowe oraz formę odbiegającą od tej, która pozwoliła im swego czasu zająć trzecie miejsce w lidze. Nie minęła chwila, a Team Looz prowadził już 12-5. Co więcej, wynik ten ich zbytnio nie zadowolił, bowiem po ataku Mateusza Michalskiego było 18-8 i kwestia wygranej w tym secie była rozstrzygnięta. Drugi set rywalizacji nie odbiegał zbytnio scenariuszem od tego, co widzieliśmy w pierwszej odsłonie. Po bloku stosunkowo nowego nabytku drużyny Team Looz – Szymona Burdynewicza, na tablicy wyników było 9-2. W drugiej części seta ‘Portowcy’ zdołali nieco podkręcić wynik punktowy, ale finalnie i tak to rywale cieszyli się z wysokiej wygranej (21-13). Ostatni set był zdecydowanie najciekawszą partią meczu. Mimo, że Team Looz zaczął tak, jak w dwóch pierwszych odsłonach (12-6) to jednak po zdecydowanie lepszej grze ‘Portowców’, epilog był zgoła inny. Dzięki konsekwentnej grze i dwóm asom serwisowym Kamila Sołomina Port Gdańsk zdołał doprowadzić do wyrównania (16-16). Od tego momentu do samego końca mieliśmy walkę punkt za punkt. To, co udało się ‘Portowcom’ w meczu ze Speednetem, z Team Looz już nie przeszło. Grę na przewagi tym razem wygrali przeciwnicy i to oni mogli cieszyć się z kompletu oczek.