‼MECZ GWIAZD‼

Choć od ostatniego gwizdka w sezonie Jesień’19 minął już nieco ponad tydzień to zapewniamy, że to nie koniec emocji w tej edycji 🤩
W niedzielę wieczorem, 15 grudnia br., zapraszamy do hali treningowej w ERGO ARENIE na MECZ GWIAZD 1️⃣ i 2️⃣ LIGI oraz rozdanie nagród 🏆🥇🥈🥉

Dzisiaj prezentujemy zawodników, którzy zostali nominowani do MECZU GWIAZD 🤾‍♀️🤾‍♂️
Z I LIGI zostało wybranych po dwóch zawodników z każdej drużyny, natomiast z II LIGI wybraliśmy jednego reprezentanta z każdej z piętnastu ekip. Dodatkowo, dobraliśmy siedmiu graczy z drużyn z górnej części tabeli.

Zaznaczamy, że jest to subiektywny wybór i staraliśmy się tak dobrać zawodników, aby zachować kompletność pozycji na boisku.

Mecz zostanie rozegrany do trzech wygranych setów.

Szczegółowy harmonogram opublikujemy w nadchodzącym tygodniu.

1️⃣ LIGA:
➡️ Team 1
⭐️ Mateusz Dobrzyński (Asy B Klasy)
⭐️ Piotrek Adamczyk (TianDe Tufi Team)
⭐️ Wojtek Elminowski (Kraken Team)
⭐️ Przemysław Wawer (Volley Gdańsk)
⭐️ Andrzej Masiak(INTERMARINE)
⭐️ Grzegorz Gnatek (Speednet Sp. z o.o.)
⭐️ Karol Grajewski (Prototype Volleyball)
⭐️ Karol Richert (Nasz-Dach Stężyca)
⭐️ Patryk Pleszkun (TSS Volleyball Team)
⭐️ Максим Москаленко(Prometheus)
⭐️ Filip Ziółkowski (Straż Pożarna Gdańsk)

➡️ Team 2
⭐️ Krzysztof Wyrzykowski (INTERMARINE)
⭐️ Daniel Koska (Volley Gdańsk)
⭐️ Bartłomiej Pieper (Kraken Team)
⭐️ Łukasz Arciszewski (TianDe Tufi Team)
⭐️ Michał Markiewicz (Prototype Volleyball)
⭐️ Piotr Skowroński (Nasz-Dach Stężyca)
⭐️ Wojtek Ingielewicz (TSS Volleyball Team)
⭐️ Діма Морозюк(Prometheus)
⭐️ Jakub Wałdoch (Asy B Klasy)
⭐️ Piotr Przywieczerski (Speednet Sp. z o.o.)
⭐️ Damian Buźniak(Straż Pożarna Gdańsk)

2️⃣ LIGA
➡️ Team 1
⭐️ Rafał Środa (Omida Team)
⭐️ Tomasz Kamola (Zmieszani Volley – Amatorska Drużyna Piłki Siatkowej)
⭐️ Przemek Walczak (Thunder Team)
⭐️ Kuba Kozłowski (Team Spontan)
⭐️ Katarzyna Wojewódzka(Mental Block)
⭐️ Patryk Okulewicz (DNV GL S*M*A*S*H)
⭐️ Paweł Baranowski (TSS2 Volleyball Team)
⭐️ Kamil Sołomin (Port Gdańsk)
⭐️ Daria Kwiatkowska (Decathlon Kartuska)
⭐️ Piotr Kochanowski (DCT Gdańsk)
⭐️ Ola Błaż (Mental Block)

➡️ Team 2
⭐️ Monika Raszpunda (Omida Group)
⭐️ Edyta Woźny (Zmieszani Volley – Amatorska Drużyna Piłki Siatkowej)
⭐️ Mateusz Waroczyk (Thunder Team)
⭐️ Karol Sękielewski (Team Spontan)
⭐️ Tomasz Trzaskoma (Speednet Sp. z o.o. 2)
⭐️ Stanislaw Paszkowski (DNV GL S*M*A*S*H)
⭐️ Dawid Byczkowski (TSS2 Volleyball Team)
⭐️ Paweł Żmijewski (Wirtualna Polska)
⭐️ Michał Dąbrowski (Bombardierzy)
⭐️ Krzysiek Fryza (Seargin)
⭐️ Grzegorz Grabowski (Scandic)

⭐MECZ GWIAZD⭐ oraz 🏆ROZDANIE NAGRÓD🏆

akt. 10.12.2019

W najbliższą niedzielę, 15 grudnia zapraszamy na zakończenie sezonu Jesień’19 🤩

Poniżej harmonogram wydarzenia:

🕢 19:30 – Wręczenie medali, pucharów, statuetek indywidualnych
🕗 20.10 – Rozgrzewka
🕣 20.30 – Mecz Gwiazd

➡️Boisko numer 1 – I LIGA
➡️Boisko numer 2 – II LIGA

Do zobaczenia! 🔥🔥🔥

MATCHDAY #28

We wtorkowy wieczór poznaliśmy ostateczne rozstrzygnięcia. Do pierwszej ligi awansowały drużyny Omida Team oraz Zmieszani. W wyniku porażki w meczu z Asami do drugiej ligi spada natomiast Prototype Volleyball. W barażowym spotkaniu, które zamykało sezon Jesień’19, Straż Pożarna wygrała i tym samym zapewniła sobie pierwszoligowy byt. Zapraszamy na podsumowanie ostatniej kolejki!

DCT Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód 2 1-2 (10-21; 21-12; 17-21)

Nie ma się co oszukiwać. Spośród trzech spotkań rozgrywanych o godzinie 20:35 mecz pomiędzy DCT Gdańsk a Trójmiejską Strefą Szkód 2 elektryzował kibiców w najmniejszym stopniu. Wszystko dlatego, że obie drużyny nie mogły ani spaść ani awansować. Mimo wszystko ekipy zmobilizowały się do tego, aby w komplecie przybyć na halę treningową Ergo Areny. Co ciekawe, nie przypominamy sobie ani jednego spotkania w którym Trójmiejska Strefa Szkód przyszłaby w mniej niż dziewięciu graczy. Pod tym kątem są absolutnym rekordzistą ligi i takiej postawy pozostałe drużyny mogą ‘Niebieskim’ pozazdrościć. Dla TSSu nie miało znaczenia to, czy mecz rozgrywany było o 19:30 czy 21:30, czy wtedy gdy na dworze było 30 stopni czy ziąb i deszcz. Byli zawsze i to poświęcenie zostało im wynagrodzone kapitalną formą w końcówce sezonu. Słowa te doskonale potwierdza pierwszy set, w którym TSS rozbił Kontenerowców do 10. Ostatni cios zadał drugi najlepiej punktujący gracz w szeregach TSSu na przestrzeni całego sezonu – Karol Jaworski. Druga część to przebudzenie Kontenerowców, którzy zdali sobie sprawę, że jeśli wygrają dwa sety to wskoczą w tabeli przed Bombardierów. Sygnał do lepszej postawy dwoma asami serwisowymi dał Adam Piotrowski. Tej przewagi gracze z ulicy Kontenerowej nie roztrwonili już do końca i na tablicy wyników w setach pojawił się remis. Trzecia partia, choć najbardziej wyrównana, należała do TSSu. W odsłonie tej DCT przegrywało już 15-9, po czym zdołało nadgonić wynik, głównie za sprawą kapitalnie dysponowanego na zagrywce Marcina Okuniewskiego, by ostatecznie ulec 17-21. Trójmiejska Strefa Szkód wygrywa swój ostatni mecz w edycji Jesień’19 i kończy sezon w dobrych nastrojach.

Omida Team – Zmieszani 1-2 (21-18; 14-21; 18-21)

Szczęśliwie dla emocji, których miały dostarczyć poniedziałkowe rozgrywki, spotkania poukładały się, tak, że Omida Team nie przystępowała do rywalizacji ze Zmieszanymi jako Mistrz drugiej ligi. Taki scenariusz spowodował, że drużyna Agnieszki Pasternak musiała być zmobilizowana i skoncentrowana od pierwszego gwizdka sędziego. Zawodnicy z Omidy pojawili się w hali już ponad godzinę przed spotkaniem. Wszystko za sprawą krótkiego filmu, który specjalnie na zamówienie Logistyków miała zmontować agencja eventowa. Ich obecność najwidoczniej nie zdekoncentrowała ‘zielono-czarnych’, którzy od początku meczu prezentowali się bardzo dobrze. Pechowo dla nich, po przeciwległej stronie siatki mieli prawdziwego gracza (Zmieszanych), a nie drużynę która musi nacieszyć się okruszkami ze stołu. Efekt starcia tytanów był taki, że do stanu 10-10 żadna z drużyn nie zdołała wypracować dwupunktowej przewagi. Zrobiła to dopiero Omida i od momentu 12-10 set zmienił oblicze. To właśnie Logistycy kontrolowali jego przebieg i wygrali go do 18. Po pierwszej części stało się jasne, że aby uniknąć baraży drużyna Z mieszanych musiała wygrać dwa kolejne sety. Patrząc na to, że rywalizowali z niepokonaną jak do tej pory Omidą, plan wydawał się istnym szaleństwem. Zmieszani postanowili jednak spróbować i to ryzyko się opłaciło. Wynik partii 14-21 dla drużyny Edyty Woźny. W setach 1-1. Decydujący o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej set. Najważniejszy set dla Zmieszanych w historii SL3. Co wymyśli kapitan drużyny – Edyta Woźny? Spróbujmy z trzema kobietami! Czy ten plan brzmiał jak szaleństwo? Tak. Czy to prawda, że w każdym szaleństwie jest metoda? Jak najbardziej! Pod koniec seta drużyna Zmieszanych zdołała sobie wypracować kilkupunktową przewagę i ostatecznie wygrać partię do 18, a całe spotkanie 2-1. Po meczu gracze drużyny wzięli telefony w dłoń, aby sprawdzić czy na pewno znaleźli się na drugim miejscu. Euforia, emocje, szczera radość. Coś pięknego. Gratulujemy obu drużynom. Omida pomimo porażki zajęła pierwsze miejsce w drugiej lidze. Zmieszani dzięki wygranej uniknęli barażu i awansowali z drugiego miejsca. Po meczu na boisku numer 1 nie smucił się absolutnie nikt.

Asy B Klasy – Prototype Volleyball 2-1 (14-21; 21-17; 21-13)

Starcie decydujące o tym, która drużyna na wiosnę zagra w pierwszej lidze po prostu nie mogło zawieść. Obserwując przedmeczowe nastroje, w obu drużynach nie dało się nie dostrzec, że ekipy są totalnie zafiksowane na punkcie wygranej. Wydawało się, że żadna z nich nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby spaść do drugiej ligi. Pierwszy set mocniej rozpoczęła drużyna Prototype. Początek meczu to 6-2, a następnie 8-3 dla drużyny Tomasza Nurzyńskiego. Musimy Wam zdradzić, że byliśmy bardzo zaskoczeni jak duża różnica dzieliła obie ekipy. Ba, byliśmy święcie przekonani, ze Asy nie zdołają się podnieść po porażce w tej partii. Ostatecznie set zakończył się do 14. Co więcej, porażka ta  miała bardzo duże znaczenie w kontekście małych punktów i ewentualnego występu w barażach. Asy B Klasy przyparte do muru zareagowały w najlepszy możliwy sposób. W przerwie pomiędzy setami w szeregach Bordowych padło kilka męskich słów, które jak widać poskutkowały. Na drugą odsłonę wyszła kompletnie inna ekipa. Asy zaczęły kąsać swoich rywali bardzo dobrą zagrywką, z którą ogromny problem mieli przyjmujący drużyny Prototype. Fakt ten bezlitośnie wykorzystywali ‘Bordowi’ i dzięki celowanej zagrywce zdołali odjechać na kilka punktów. Swoje w ataku dołożył Kuba Wałdoch i rzadko obecny na rozgrywkach Roman Grzelak. Wynik seta to 21-17 dla Asów, przez co kolejna partia stała się najważniejszą odsłoną dla obu drużyn w obecnych rozgrywkach. Która z ekip lepiej poradziła sobie z presją? Zdecydowanie Asy B Klasy. Szukając przyczyn porażki wśród ‘Transformersów’ trzeba wskazać na ogromną wręcz nerwowość w poczynaniach. W drugim secie w pewnym momencie Prototype straciło kontrolę nad spotkaniem i nie zdołali jej już odzyskać. Trzecia odsłona była tego dobitnym potwierdzeniem. Każdy kolejny punkt dla Asów potęgował złe emocje wśród Prototype. Efekt mógł być jeden. Asy B Klasy wygrywają spotkanie w stosunku 2-1 i dzięki czterem(!) małym punktom unikają barażu oraz zapewniają sobie udział w pierwszej lidze na wiosnę. Jeśli chodzi o Prototype to jesteśmy ciekawi jaka kształtuje się przed nimi przyszłość. Czy ekipa zdoła wykrzesać w sobie moc do tego, aby na wiosnę spróbować wrócić do elity? Na odpowiedź niestety musimy trochę poczekać.

Speednet 2 – Trójmiejska Strefa Szkód 2 0-3 (12-21; 17-21; 16-21)

Do spotkania z drużyną Speednetu ekipa Trójmiejskiej Strefy Szkód 2 przystępowała po meczu z DCT, który zakończył się kilkanaście minut wcześniej. Plan na wtorkowy wieczór był taki, że Trójmiejska Strefa Szkód wygrywa dwa spotkania w stosunku 3-0 i inkasuje na swoim koncie sześć punktów. ‘Niebiescy’ potknęli się jednak już na pierwszej przeszkodzie, co oznaczało, że nie uda im się zrealizować swojego założenia. Rozdrażnieni takim obrotem spraw gracze Trójmiejskiej Strefy Szkód rozpoczęli kolejny mecz dosyć nerwowo. Do połowy pierwszej partii mieliśmy wyrównane spotkanie. Dopiero atak Karola Jaworskiego na 9-8 pozwolił wyrwać się z tego klinczu i rozpocząć punktowanie przeciwnika. Po chwili wśród ‘Różowych’ przytrafił się dłuższy przestój, w którym Trójmiejska Strefa Szkód zdobyła dziewięć punktów z rzędu. Ostatecznie, set zakończył się wynikiem 21-12 dla TSS. Druga odsłona była zdecydowanie bardziej emocjonująca, choć przez dłuższy czas nic na to nie wskazywało. To TSS przejął od początku seta inicjatywę i zdołał wypracować kilkupunktową przewagę. Ta została zniwelowana i po bloku Michała Mirowskiego na tablicy wyników było 17-18 dla TSS. Ostatecznie, w końcówce seta to ‘Niebiescy’ zaprezentowali większe doświadczenie i wygrali drugą partię. Trzecia, a zarazem ostatnia część dla obu drużyn w obecnych rozgrywkach to 2-3 punktowa przewaga faworyta. W końcówce meczu, dzięki dobrej zagrywce Dawida Byczkowskiego oraz Pawła Baranowskiego ‘Niebiescy’ zdołali odjechać na sześć punktów i wygrać spotkanie 3-0.

Mental Block – Team Spontan 0-3 (16-21; 14-21; 20-22)

Do ostatniej kolejki nie było wiadomo, która z drużyn zajmie ostatecznie czwarte miejsce w ligowej stawce. Obie drużyny straciły szansę na podium już kilka tygodni temu. Po trzynastu kolejkach jedno oczko więcej mieli Spontaniczni. To z kolei sprawiało, że kwestia czwartego miejsca była otwarta. Przed rywalizacją okazało się, że w obu ekipach zabraknie kilku wartościowych graczy. Po stronie Team Spontan była to Izabela Narwojsz, natomiast wśród ‘Mentalistów’ drugiego najlepiej punktującego gracza drużyny – Łukasza Hernika. Mecz w pierwszym secie miał różne oblicza. Na początku na prowadzenie wyszli Spontaniczni, potem pałeczkę przejęli Mentaliści, by po chwili doszło do wyrównania. Taka sytuacja trwała do końcówki seta, w którym Spontaniczni włączyli drugi bieg i wygrali do 16. Po pierwszej odsłonie stało się zatem jasne, że to Spontaniczni zajmą czwartą lokatę. Nawet gdyby Mentaliści wygrali kolejne dwa sety to byliby w tabeli za drużyną Piotra Raczyńskiego. W spotkaniu widać było, że z obu ekip zeszło powietrze i postanowili czerpać po prostu radość z wspólnej gry. W drugiej partii ponownie lepsi okazali się ‘Czarni’ wygrywając do 14. W trzecim secie, gdy znany był już zwycięzca meczu, doszło do rywalizacji o miano najlepiej punktującego gracza ligi. Ostatecznie, Jakub Kozłowski zdobył czternaście oczek i na finiszu wyprzedził Marcina Jacyno w klasyfikacji generalnej. Marcin okazał się wielkim pechowcem, bowiem w ostatnim meczu zdobył tylko pięć punktów, co było jednym z jego najgorszych wyników w całym sezonie i w konsekwencji postawiło go na drugim miejscu. Jeśli chodzi o Jakuba Kozłowskiego to dosłownie w ostatnich minutach spotkania zapewnił sobie tytuł najlepiej zagrywającego gracza drugiej ligi.

Straż Pożarna Gdańsk – Thunder Team 2-1 (21-23; 21-14; 21-14)

Zwieńczeniem tego szalonego sezonu był mecz barażowy. Jako potwierdzenie tych słów niech posłuży fakt, że pięć minut przed rozpoczęciem rozgrzewki nie było wiadomo, która z drużyn zagra w spotkaniu. Wszystko za sprawą rywalizacji, które toczyły się na równoległych boiskach. Mowa tu o Zmieszani – Omida oraz Prototype – Asy B Klasy. Taki scenariusz i układ zarówno pierwszej jak i drugiej tabeli sprawił, że na spotkanie przygotowaliśmy sześć różnych konfiguracji meczu i na salę musiały przybyć drużyny, które nie były przekonane o tym czy w ogóle zagrają. Dwa mecze, o których wcześniej wspominaliśmy skończyły się w ten sposób, że żadna z drużyn nie przyjechała bezcelowo. W spotkaniu wzięły udział drużyny Straży Pożarnej oraz Thunder Team. Wydarzenie to elektryzowało kibiców oraz zawodników pozostałych drużyn więc obie ekipy mogły liczyć na wsparcie z trybun. Już początek pierwszego seta pokazał, że różnica między drużynami z góry tabeli II ligi, a tymi, które zajmują niższe pozycje w pierwszej jest naprawdę niewielka. W pierwszym secie, do samego końca nie było wiadomo który z zespołów zdoła wygrać. Ostatecznie, po bardzo emocjonującej końcówce, wygrała ekipa Thunder Team i przyznamy, że wydawało nam się, że Strażacy już się po tym nie podniosą. ‘Mundurowi’ zareagowali na kryzysową sytuację w sposób godny podziwu. Wyszli na drugiego seta zmobilizowani i skoncentrowani, w efekcie czego zaczęli popełniać coraz mniej błędów własnych. To przełożyło się na osiągnięcie dwupunktowej przewagi, którą w drugiej części seta zdołali powiększyć i ostatecznie wygrać w stosunku 21-14. O tym, która z drużyn zagra na wiosnę w pierwszej lidze, musiał zdecydować trzeci set. W nim uskrzydlona ekipa Straży Pożarnej zdołała od połowy seta wyjść na kilkupunktowe prowadzenie i ostatecznie wygrać partię do czternastu. Duża w tym zasługa Przemysława Grzesiaka, który w końcówce sezonu okazał się nieocenionym ogniwem w łańcuchu Straży Pożarnej. Po spotkaniu radość Strażaków była raczej stonowana. ‘Mundurowi’ mimo, że udało im się utrzymać, wyglądają na gości, którzy zdają sobie sprawę z tego, że nie powinni byli do barażu w ogóle dopuścić. Nie ma co jednak osądzać, czas na wyciąganie wniosków dopiero przyjdzie. Obecnie muszą nacieszyć się chwilą. Wszak zyskali dziś drugie życie.

MATCHDAY #27

Poniedziałkowy wieczór dostarczył tylu emocji, że można by nimi obłożyć całe rozgrywki. Niestety, nie były one wyłącznie pozytywne. Po raz pierwszy w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta doszło do walkowera. Jakby tego było mało to od razu do dwóch. Ponadto, jeden z zawodników został ukarany czerwoną kartką, co również nigdy wcześniej nie miało miejsca. W meczu na szczycie drugiej ligi zwyciężyła drużyna Omidy, która dzięki temu zapewniła sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej. W grupie spadkowej z kolei wygrali Strażacy, którzy tym samym zagwarantowali sobie to, że nie zajmą ostatniego miejsca. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Team Spontan – Seargin 3-0 (21-6; 21-11; 21-10)

Spontaniczni w ostatnim czasie stracili trochę ze swojej nazwy. Coraz rzadziej nas zaskakują. Tam, gdzie mają wygrać pewnie 3-0 tam wygrywają i nie pozostawiają cienia wątpliwości co do tego, która drużyna była danego dnia lepsza. Tak było i tym razem. Drużyna Piotra Raczyńskiego dosłownie rozbiła swoich rywali. Początek meczu to istna deklasacja. Po chwili na tablicy wyników mieliśmy 10-2 dla Spontanicznych. Dobrą partię rozgrywał Marek Blachowski, który skutecznie wykorzystywał swój wzrost. W pierwszej partii Spontaniczni pozwolili drużynie Seargin na zdobycie zaledwie sześciu punktów i była to najbardziej dotkliwa porażka w tym sezonie. Nawet liderującej w tabeli Omidzie drużyna urwała więcej punktów. W drugiej odsłonie gracze Seargin zaprezentowali się z nieco lepszej strony. W spotkaniu, po raz kolejny bardzo dobrze na zagrywce prezentował się Krzysztof Fryza. Mimo chwilowych problemów z przyjęciem to nadal Team Spontan miał pełną kontrolę nad spotkaniem. Ponownie bardzo dobre zawody rozegrał Jakub Kozłowski, który po spotkaniu wskoczył na trzecie miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy ligi. Drugi i trzeci set to zwycięstwa Spontanicznych do 11 oraz do 10. Dzięki pewnej wygranej, Spontaniczni są obecnie na czwartym miejscu w ligowej tabeli i w spokoju oczekują starcia z Mental Block.

Wirtualna Polska – Speednet 2 3-0 (21-11; 21-15; 21-9)

Zastanawiamy się czy Speednet nie wyciągnął wniosków z przedmeczowej zapowiedzi czy najzwyczajniej w świecie nie był w stanie tego zrobić. Pisaliśmy w niej, że drużyna ma problem z przyjęciem, co nie jest dobrym prognostykiem przed meczem z drużyną WP, w której prawdziwym specjalistą na zagrywce wydaje się być Filip Padzik. Zgadniecie jak wyglądał początek meczu? Oczywiście rozpoczął się od asa serwisowego wspomnianego wcześniej gracza. W całym spotkaniu drużyna zdobyła w ten sposób aż trzynaście punktów i zdaje się, że element przyjęcia jest tym, nad którym w pierwszej kolejności powinni popracować ‘Różowi’. Poza asami serwisowymi Wirtualni byli lepsi również w ataku. Tu brylowali z kolei Paweł Żmijewski oraz Łukasz Rosa. Tych dwóch graczy w trakcie spotkania było bardzo ciężko powstrzymać, choć trzeba przyznać, że w bloku Speednet sprawował się naprawdę solidnie. Bardzo dobrze w tym elemencie wypadł Mikołaj Kąkol, który jest absolutnym liderem drużyny w liczbie bloków w trakcie sezonu. To jednak nie wystarczyło na dobrze dysponowanych graczy WP. Gdy w trzecim secie na zagrywce stanął Jędrzej Matla i zdobył w ten sposób dwa punkty stało się jasne, że Wirtualni zdołają dowieźć zwycięstwo do końca. Jak zaplanowali tak zrobili i to oni cieszą się z trzech oczek. Dzięki nim na koniec sezonu wskoczyli do pierwszej dziesiątki w lidze.

Nasz-Dach Stężyca – Prometheus 0-3 (0-21; 0-21; 0-21)

W związku z faktem, że mecz zakończył się walkowerem uznaliśmy, że nie ma sensu pisać o przebiegu spotkania. W nim, w sportowej rywalizacji wygrała drużyna ze Stężycy w stosunku 2-1 (21-17; 17-21; 21-17). Decyzja o przyznaniu walkowera spowodowana jest dopisaniem do składu siedemnastego gracza, co narusza regulamin SL3.

Straż Pożarna Gdańsk – Speednet 2-1 (22-20; 11-21; 21-9)

Być albo nie być. Któż z Was nie zna tej frazy autorstwa Williama Shakespeare’a? Postanowili nam ją przypomnieć gracze Straży Pożarnej, która skrzyżowała rękawice w meczu o życie z drużyną Speednet. Przed spotkaniem stało się jasne, że ewentualna przegrana ‘Mundurowych’ w stosunku 3-0 niemal na pewno sprawiłaby, że drużyna spadłaby do niższej klasy rozgrywkowej. Takiego scenariusza zdawali się nie dopuszczać gracze spod patronatu Świętego Floriana. Pojedynek wyzwolił w nich dodatkowe pokłady mobilizacji. Z tego co wiemy, drużyna przed spotkaniem wnikliwie analizowała mecz przeciwko Speednetowi, który odbył się 23 października. Pozwoliło to graczom na dostrzeżenie pewnych mankamentów i wyciągnięcie wniosków. Jak widać, taka postawa została wynagrodzona, bowiem już w pierwszym secie ekipa ‘Mundurowych’ wyglądała znacznie lepiej niż w kilku poprzednich spotkaniach. Pierwszą partię wygrali po przewadze i wydawało się, że ekipa wróciła na właściwe tory. Niestety, druga odsłona pokazała dlaczego ekipa znajduje się na obecnym miejscu w tabeli i musi do samego końca drżeć o utrzymanie. W secie tym przegrali do 11 i byli tylko tłem dla Speednetu, który zdawał się złapać wiatr w żagle. Jeśli przed spotkaniem Strażacy odczuwali presję to zastanawiamy się, co działo się w ich głowach po przegranym secie. To, jak widać podziałało na nich mobilizująco, bowiem trzecia odsłona to prawdziwy koncert w ich wykonaniu. Wygrana 2-1 sprawia, że drużyna na 100% nie zajmie ostatniego miejsca. W najgorszym wypadku mogą znaleźć się na przedostatnim, a to oznacza, że we wtorek o 21:30 muszą być przygotowani na spotkanie barażowe.

INTERMARINE – Prometheus 2-1 (17-21; 21-13; 21-16)

Spotkanie, które miało wyłonić czwartą i piątą siłę w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, nieoczekiwanie do tego nie doprowadziło. O tym jednak za chwilę. Mecz rozpoczął się doskonale dla drużyny Prometheus, która była rozgrzana po spotkaniu zakończonym kilkadziesiąt minut wcześniej. Mimo braku swojego lidera – Dmytro Moroziuka drużyna momentalnie wyszła na prowadzenie 6-1 i mimo, że drużyna Masters potrafiła doprowadzić do wyrównania 7-7, wciąż dało się odnieść wrażenie, że to gracze zza wschodniej granicy mają kontrolę nad przebiegiem seta. Ostatecznie, gracze Maksyma Moskalenko zdołali wygrać pierwszą partię. Duża w tym zasługa samego kapitana oraz Maksima Hirutsa czy Maksyma Pelykha. Jako, że zwycięzca meczu miał zgarnąć czwarte miejsce w lidze, wyzwoliło to w graczach INTERMARINE pokłady energii, której nie zaprezentowali w pierwszym secie. Bardzo dobrze prezentował się Andrzej Masiak czy Piotr Szczepański, który popisał się trzema blokami. Ostatecznie, drugą partię wygrali gracze Masters do 13, po błędzie jednego z graczy Prometheus. W trzecim secie drużyna Masters ponownie wyglądała lepiej, dzięki czemu wygrała partię do 16. Ostateczny wynik zawodów jest identyczny jak ten z sezonu zasadniczego. 2-1 dla drużyny INTERMARINE powinno zapewnić drużynie Krzysztofa Wyrzykowskiego czwarte miejsce, jednak z uwagi na fakt, że Prometheus wygrał w związku z walkowerem w meczu ze Stężycą 3-0 to ostatecznie lądują na piątym miejscu. Cóż, uważamy, że mimo to mogą czuć się moralnymi zwycięzcami. O ostatecznej pozycji w tabeli zadecydował błąd ludzki jednego z zawodników ze Stężycy. Swoje mecze z Prometheus dwukrotnie wygrali.

Allsix by Decathlon – DNV GL S*M*A*S*H 0-3 (0-21; 0-21; 0-21)

Drużyna Allsix by Decathlon nie stawiła się na miejsce rozgrywania meczu. W związku z tym spotkanie w stosunku 3-0 wygrywa drużyna DNV GL S*M*A*S*H.

Volley Gdańsk – Tiande Tufi Team 2-1 (21-16; 15-21; 21-19)

Zastanawialiśmy się czy drużyna, która zapewniła sobie w poprzedniej kolejce mistrzowski tytuł, zdoła w sobie wykrzesać na tyle motywacji, by wygrać dwudzieste siódme spotkanie z rzędu. Była to bowiem pierwsza taka sytuacja, w której Volley grało o przysłowiową ‘pietruszkę’ i nie byliśmy pewni, w jaki sposób drużyna zareaguje. Przed meczem w składzie Tiande Tufi Team doszło do sporych zmian. Nieobecnego Kamila Romańskiego zastąpił Sławomir Kudyba i trzeba przyznać, że był to bardzo udany debiut. Ponadto, w szeregach Tuffików zabrakło Michała Przekopa czy Marcina Dylowicza. Jeśli chodzi o drużynę Volley to na przestrzeni całego sezonu rotowała składem tak często, że wymieniać kogo dziś zabrakło, byłoby bez sensu. Sam mecz lepiej zaczęli gracze Mateusza Woźniaka, co chyba nikogo nie dziwi, bowiem drużyna Tiande ma to do siebie, że zawsze ma piorunujące początki. Do drugiej części seta trwała wyrównana rywalizacja i dopiero przy stanie 14-14 Volley zdołał odjechać na kilka punktów i cieszyć się z wygranej pierwszej partii. Druga odsłona miała podobny scenariusz, ale ze zmodyfikowanym zakończeniem. Wyrównaną w pierwszej połowie partię (ponownie wynik 14-14), tym razem Tiande Tufi Team przechyliło na swoją korzyść. O ostatecznym zwycięstwie zadecydować musiał zatem trzeci set. W nim, w zasadzie od początku, dwupunktową przewagę wypracowali gracze Volley i zdołali ją utrzymać do końca trwania meczu. Po raz kolejny w kluczowych momentach, na zagrywce nieoceniony okazał się Daniel Koska. Bardzo dobrą partię rozegrał ponadto nasz ekspert – Maciej Kot, który w spotkaniu zaliczył prawdopodobniej więcej bloków niż przez całą przygodę z siatkówką. Ostatecznie, spotkanie wygrywa drużyna Volley. Ponownie było blisko, ponownie skończyło się jak zawsze. Na kolejną szansę pokonania Volley Gdańsk, drużyny muszą poczekać do sezonu Wiosna’20.

Trójmiejska Strefa Szkód – Kraken Team 3-0 (21-12; 25-23; 21-16)

Jakiś czas temu, po tym jak Kraken Team przegrało seta ze Strażą Pożarną oraz Speednetem pisaliśmy, że ich rywale powinni ten punkt szanować, bowiem jesteśmy przekonani, że nie we wszystkich meczach w grupie mistrzowskiej ‘Bankowcy’ oddadzą seta rywalom. Jaki jest efekt naszych przewidywań? Dobrze, że nie jesteśmy analitykami, bowiem firma, w której byśmy się tym zajmowali, zapewne poszłaby z torbami. Od tego czasu Kraken wygrało zaledwie trzy sety na dziewięć możliwych. Zastanawiamy się, czy spadek ich formy jest spowodowany tylko i wyłącznie tym, że drużyna już dawno zapewniła sobie spokojne utrzymanie? W poniedziałkowy wieczór w składzie ‘Bankowców’ zabrakło między innymi kapitana – Wojciecha Elminowskiego oraz doświadczonego środkowego – Ryszarda Nowaka. Od początku spotkania Trójmiejska Strefa Szkód przejęła inicjatywę i dosyć szybko zdołała wypracować kilkupunktową przewagę. Widać, że w końcówce sezonu graczom spod szyldu Trójmiejskiej Strefy Szkód siatkówka ponownie dostarcza dużo pozytywnych emocji. Ostatni okres to bardzo dobra gra w ich wykonaniu i gdyby wyglądali tak od początku sezonu, zapewne mieliby szansę na znalezienie się w grupie mistrzowskiej. Pierwszy set zakończył się wynikiem 21-12. Najbardziej emocjonujący był drugi set, w którym Kraken Team zaprezentował się z dobrej strony i do końca seta walczył o wygraną tej partii. Sztuka ta się nie udała i po walce na przewagi ponownie wygrała drużyna Patryka Pleszkuna. Trzecia odsłona to znów przewaga ‘Czarnych’, którzy tym razem wygrali do 16 i całe spotkanie w stosunku 3-0, zapewniając sobie siódme miejsce na koniec sezonu. Ponadto, na pierwsze miejsce wśród najlepiej punktujących graczy ligi wskoczył Wojciech Ingielewicz, który w poniedziałek do swojego dorobku dołożył 11 oczek. Co ciekawe – wynik ten pozwolił mu również awansować na trzeci stopień podium w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy wszechczasów naszej ligi.

Omida Team – Thunder Team 2-1 (21-19; 14-21; 23-21)

Zgodnie z oczekiwaniami – ten mecz nie zawiódł. Miał totalnie wszystko. Od pozytywnych emocji po te skrajnie negatywne. Od pięknych akcji po niewymuszone błędy. Od doskonałych decyzji sędziowskich po te wysoce kontrowersyjne. Od dopingu drużyn, który mało nie spowodował wypadnięcia szyb do przeszywającej ciszy po stracie ważnego punktu. Początek spotkania rozpoczął się bardzo nerwowo dla obu zespołów. Po ekipach widać było sporo nerwowości, która niejednokrotnie sprawiała, że zawodnicy popełniali niewymuszone błędy na zagrywce. W pierwszym secie żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Na początku Omida prowadziła dwoma punktami, aby w drugiej połowie seta to Thunder wyszedł na prowadzenie. Ostatecznie to Omida zdołała wyszarpać zwycięstwo w tej odsłonie. Końcówka seta należała do Konrada Gawrewicza, który grał w spotkaniu pomimo bolesnej kontuzji. Przy stanie 19-19 udało mu się zablokować jednego z Thunderowców i był to kulminacyjny moment seta. Drugą partię lepiej zaczęli gracze Thunder, którzy zdołali wypracować kilkupunktową przewagę. Tak jak wspomnieliśmy, ranga meczu sprawiła, że obie ekipy wyglądały tak, jakby właśnie walczyły o życie. Początek tej odsłony to sceny, których nie chcielibyśmy oglądać w siatkarskich zmaganiach. Na początek, żółtą kartką za dyskusję z sędzią ukarany został Mateusz Truszczyński (Thunder Team), by po chwili doszło do kuriozalnej sytuacji. Przygotowujący się do wykonania zagrywki Marcin Patyński postanowił wytrzeć mokrą podłogę. Sędzia spotkania okazała się bezwzględna i przyznała punkt dla drużyny Thunder Team, wynikający z błędu ośmiu sekund, z czym rozgrywający Omidy nie mógł się pogodzić, w efekcie czego z całym impetem kopnął piłkę, za co został słusznie wykluczony z dalszego udziału w meczu. Ta sytuacja dosyć mocno odbiła się na graczach Omidy, którzy wydawali się zagubieni. Ostatecznie, drugą partię wygrali gracze Thunder do 14. Taki obrót spraw spowodował, że stało się jasne, że na wyłonienie mistrza drugiej ligi musimy poczekać do wtorkowych spotkań. Trzecia odsłona od początku była bardzo wyrównana i emocjonująca. Zwieńczeniem tych emocji była końcówka, w której doszło do gry na przewagi. Ostatecznie to Omida wygrywa spotkanie i jako pierwsza z drużyn zapewnia sobie bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Gratulujemy. We wtorek walka o to, czy Logistycy znajdą się na najwyższym stopniu podium.

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Nie biorąc pod uwagę meczu gwiazd, który odbędzie się w połowie grudnia, to wtorek będzie ostatnim dniem meczowym edycji Jesień’19. Przed nami decydujące starcia w drugiej lidze i grupie spadkowej. Mecze te dadzą odpowiedź, które drużyny zagrają w barażu. Sytuacja, w której przed ostatnim dniem meczowym nie znamy kształtu tabeli sprawia, że do hali treningowej muszą przybyć drużyny, które niekoniecznie muszą zagrać w spotkaniu. Jak widać emocję będą dosłownie do ostatniego odbicia piłki.

Omida Team – Zmieszani

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Tego meczu nie trzeba zapowiadać. O tym meczu mówi się od co najmniej dwóch miesięcy. Wreszcie jesteśmy w przeddzień tego wielkiego wydarzenia. To będzie starcie tytanów. Ponadto może się okazać, że drużyna która przegra spotkanie wystąpi w spotkaniu barażowym o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Dodatkowo ranga meczu sprawia, że drużyna Logistyków ściąga na spotkanie sztab ludzi, którzy będą kręcili kulisy tego spotkania. W tym rzecz jasna nie pozostają dłużni członkowie drużyny Zmieszanych, którzy od dłuższego czasu podgrzewają atmosferę przed spotkaniem na swoim fanpage’u. To wydarzenie będzie jak finał Mistrzostw Świata, jak finał Ligi Mistrzów, jak koncert Queen na Live Aid, który odbywał się na Wembley. Ma dosłownie wszystko, aby mówiło się o nim latami. Z drugiej strony, może się okazać, że po poniedziałkowym spotkaniu Omida przystąpi do spotkania jako… drużyna, która zapewniła sobie pierwsze miejsce w drugiej lidze. Stanie się tak jeśli wygrają w poniedziałek z Thunderem w stosunku 3-0. Czy tak będzie i zapowiedź spotkania stanie się tak aktualna jak zeszłotygodniowa gazeta?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Asy B Klasy – Prototype Volleyball

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Ustalenie godziny tego spotkania na tę samą porę co rozgrywek Omidy ze Zmieszanymi nie było najtrafniejszym pomysłem w naszym życiu. Tak skonstruowany terminarz sprawił, że na skrzynkę mailową Redakcji spłynęło kilka wiadomości z pytaniem czemu dwa z najważniejszych spotkań sezonu będą rozgrywane o tej samej porze. Kibice, którzy zasiądą we wtorkowy wieczór na trybunach hali treningowej Ergo Areny będą rozdarci pomiędzy oboma wydarzeniami. Na środkowym boisku dojdzie do pojedynku drużyn, które jako dwie z trzech znajdują się na najniższych miejscach w tabeli i pomiędzy nimi rozegra się kwestia utrzymania. Na spotkanie nie trzeba nikogo specjalnie mobilizować, bowiem ranga meczu sprawia, że poważnie zastanawiamy się czy zawodnicy obu drużyn się nie ‘spalą’. Ewentualna przegrana i spadek sprawiłyby, że ekipy, siłą rzeczy w trakcie zimy, musiałyby przejść gruntowe zmiany personalne. Taki scenariusz nie musi się wcale sprawdzić. Oba teamy z zapartym tchem będą wyczekiwać w poniedziałkowy wieczór informacji o wyniku rywalizacji Strażaków ze Speednetem. Może się okazać, że w przypadku porażki tych pierwszych w stosunku 3-0 obie drużyny (Asów oraz Prototype) utrzymają się w lidze. Każdy podział punktów w spotkaniu, przy porażce Straży 3-0 sprawi, że obie ekipy zajmą wyższą lokatę. Przyznamy, że jesteśmy trochę romantykami i wierzymy w sport. Wyrażamy nadzieję, że nawet jeśli dojdzie do takiego scenariusza to zarówno Asy jak i Prototype zagrają na 100% możliwości i obie ekipy będą walczyły we wtorek o trzy punkty.

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

DCT Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód 2

Godz.: 20:35, boisko 3

Ostatnim spotkaniem dla drużyny z ulicy Kontenerowej będzie mecz, w którym zmierzą się z Trójmiejską Strefą Szkód 2. Rywal ten wydaje się bardzo wymagający, bowiem ‘Niebiescy’ wygrali w ostatnim czasie cztery spotkania z rzędu i w tym czasie nie stracili choćby seta. Ostatnie cztery spotkania to wygrane 3-0 z WP, Scandic, Portem oraz Bombardierami. Do końca sezonu zostało im dwóch rywali i, będąc szczerym, absolutnie nie zdziwilibyśmy się gdyby TSS zdobył w nich sześć punktów. To sprawiłoby, że w ostatnich sześciu spotkaniach sezonu zdobyli osiemnaście punktów, co byłoby naprawdę nieprawdopodobnym wynikiem. Finisz wydaje się dość imponujący i ciężko nie dostrzec tego, że pod koniec sezonu, gdy inne drużyny opadły nieco z sił, TSS dopiero się rozgrzało. Wyglądają obecnie jak wytrwały długodystansowiec, który mierzy się na odcinku 10km ze sprinterem. Jeśli chodzi o DCT Gdańsk to do spotkania również przystępują po wygranej rywalizacji. W ostatnim czasie zagrali z drużyną Seargin i trzeba przyznać, że forma którą zaprezentowali w tym meczu była bardzo wysoka. To z kolei sprawia, że możemy sądzić, że DCT zaprezentuje się w dobry sposób i sprawi tym samym problem drużynie TSSu.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód 2

Speednet 2 – Trójmiejska Strefa Szkód 2

Godz.: 21:35, boisko 3

Pojedynek popularnych dwójek. Druga drużyna Speednetu zmierzy się z dwójką Trójmiejskiej Strefy Szkód. W obecnych rozgrywkach, zarówno w pierwszej jak i drugiej lidze, lepiej radzą sobie drużyny spod szyldu Trójmiejskiej Strefy Szkód. Jeśli chodzi o pierwszą ligę to Speednet ma jeszcze szanse na przeskoczenie TSSu. W drugiej lidze jest to już niemożliwe. Speednet 2 znajduje się w dolnej partii tabeli, bez matematycznej szansy na wskoczenie na wyższe lub niższe miejsce w zestawieniu. Przed sezonem ‘Różowi’ zgłosili do składu zaledwie dziesięciu graczy i z biegiem czasu coraz bardziej uwidaczniała się ich wąska kadra. Kilkukrotnie zdarzało się, że graczy było na styk. Mimo to, w dwóch ostatnich meczach nie powinno być problemu ze składem. ‘Różowi’ postarają się w nich o zdobycie chociaż jednego punktu. Wyłączając mecze z ekipami Scandic oraz Seargin, drużyna była najbliżej celu w meczu z DCT Gdańsk, gdzie w pierwszym i trzecim secie przegrali zaledwie dwoma oczkami. Jak widać, w trakcie sezonu brakowało im trochę szczęścia, ale gracze Piotra Grodzkiego liczą na to, że na finiszu rozgrywek szczęście się do nich uśmiechnie. Z pewnością taki scenariusz spróbują pokrzyżować gracze Trójmiejskiej Strefy Szkód 2, która może obecnie żałować tego, że sezon się już kończy. Pod koniec edycji zaprezentowali taką formę, że na wiosnę będzie ich można ponownie stawiać w roli jednego z faworytów do awansu.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód 2

Mental Block – Team Spontan

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Podczas gdy drużyny będą rywalizowały na boisku numer 1, tuż obok nich będzie rozgrywany mecz barażowy, który zadecyduje o tym, który zespół na wiosnę zobaczymy w wyższej klasie rozgrywkowej. Piszemy o tym, ponieważ wielką chrapkę na awans miały drużyny Mental Block oraz Team Spontan. Ostatecznie obie ekipy musiały uznać wyższość kilku drużyn i obecnie pozostała im walka o czwarte miejsce w ligowej tabeli. W przypadku ‘Spontanicznych’ byłby to awans w zestawieniu o jedną pozycję względem poprzedniego sezonu. W przypadku debiutujących w lidze ‘Mentalistów’, mimo braku awansu, byłby to przyzwoity wynik. W obecnym sezonie drużyna otrzaskała się z ligowymi zmaganiami i w kolejnym mogą spróbować zaatakować. Obie ekipy pokazały, że mają porządne argumenty do tego, aby w przyszłości zająć wyższą pozycję.  Kto wie jak potoczyłyby się losy obu drużyn gdyby nie kilka wpadek, które zanotowały na przestrzeni całego sezonu. Nie ma co jednak gdybać tylko skupić się na ostatniej rywalizacji w sezonie. Która z drużyn jest faworytem starcia? Uważamy, że delikatnym faworytem będzie drużyna Spontanicznych. Z drugiej strony, zgodnie z nazwą drużyny, ekipa zaskoczyła nas już tyle razy, że kolejny sezon może okazać się w ich wydaniu na piątkę. Mowa tu o piątym miejscu w tabeli.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Zapowiedź – MATCHDAY #27

W poniedziałek, do drużyn, które skończyły ligowe zmagania w minionej kolejce, dołączy czternaście kolejnych. Nie uwzględniamy tu meczu barażowego, do którego dojdzie we wtorek wieczorem. O to, kto w nim zagra, po części zadecydują najciekawsze poniedziałkowe mecze. W nich Straż Pożarna podejmie Speednet, natomiast na zapleczu pierwszej ligi dojdzie do spotkania obecnego lidera (Omida Team) z wiceliderem (Thunder Team). Nie ukrywamy, że liczymy na to, że o spotkaniach będzie się mówiło jeszcze długo po ich zakończeniu. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Team Spontan – Seargin

Godz.: 19:35, boisko nr 3

Ostatnim rywalem drużyny Seargin w edycji Jesień’19 będzie ekipa Team Spontan. Jaki to był sezon dla ‘Białych’? Uważamy, że należałoby spojrzeć na niego z dwóch perspektyw. Pierwsza wydaje się być wymarzonym scenariuszem, który przed sezonem nie wydawał się zbyt realny. Drużyna w obecnej edycji zdobyła aż dziesięć punktów, więc porównując ten wynik do poprzedniego sezonu możemy mówić o prawdziwej przepaści. Z drugiej strony jest takie powiedzenie, które idealnie odzwierciedla obecny status Seargin. Mowa tu oczywiście o ‘apetyt rośnie w miarę jedzenia’. Tym wstępem przechodzimy do drugiej perspektywy, w której po kilku udanych spotkaniach wydawało się, że ‘Biali’ są w stanie powalczyć o kolejne wygrane. W tym czasie dosięgnął ich kryzys, który sprawił, że w czterech ostatnich meczach nie pokusili się choćby o punkt. Ostatnią okazją będzie mecz ze Spontanem, który wydaje się być murowanym faworytem. Ponadto drużyna Piotra Raczyńskiego potrzebuje w spotkaniu trzech punktów, aby na koniec sezonu skończyć na czwartym miejscu. Co więcej, swoje statystyki chce podkręcić szósty w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy ligi – Jakub Kozłowski. Jak widać, przed Seargin twardy orzech do zgryzienia.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Wirtualna Polska – Speednet 2

Godz.: 19:35, boisko nr 1

Pisaliśmy to już kilkakrotnie i niestety musimy zrobić to ponownie. Druga część sezonu nie była udana dla graczy Wirtualnej Polski. ‘Biało-czerwoni’, po bardzo solidnym początku, w drugiej części zanotowali sześć porażek z rzędu. Ostatnią okazją do rehabilitacji i podkręcenia wyniku punktowego oraz pozycji w tabeli będzie spotkanie przeciwko przedostatniej drużynie w lidze – Speednet 2. Ci drudzy będą z kolei chcieli wykorzystać słabszą formę rywali. W obu ekipach mamy zatem wzmożoną mobilizację. W Speednecie 2 od początku sezonu jednym z największych problemów wydawało się przyjęcie, które jest podstawowym elementem siatkarskiego rzemiosła. ‘Różowi’, w przerwie pomiędzy sezonami, muszą nad nim popracować. W kolejnym spotkaniu, po przeciwległej stronie siatki wystąpi Filip Padzik, który w ostatnim czasie wyrósł na specjalistę od zagrywki. Jak do tej pory uzbierał w ten sposób aż szesnaście punktów i na pewno ten wynik postara się poprawić. Która z drużyn będzie miała po spotkaniu lepszy nastrój? Obstawiamy, że będą to ‘Wirtualni’, ale nie będziemy zaskoczeni gdy Speednet 2 zdoła ugrać seta.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Nasz-Dach Stężyca – Prometheus

Godz.: 19:35, boisko nr 2

Gdybyśmy mieli bawić się w matematyków, a może lepiej – w gości, którzy zawsze idą pod prąd, napisalibyśmy, że czysto teoretycznie Nasz-Dach Stężyca może jeszcze spaść na najniższy stopień podium. Stałoby się tak, gdyby Tiande Tufi Team wygrali z świeżo upieczonym mistrzem – Volley Gdańsk bardzo wysoko, a Prometheus wygrałby ze Stężycą 3-0 z dużą różnicą punktów. Jak widać scenariusz ten jest naciągany bardziej niż naiwni turyści na kasę, grając w trzy karty na promenadzie w Ustroniu Morskim. Podsumowując sezon, w przypadku obu drużyn możemy mówić o samych plusach. W przypadku Stężyczan to owszem, wiedzieliśmy że są jakościową drużyną, natomiast gdyby ktoś przed sezonem powiedział nam, że tylko jedna drużyna zdoła ich pokonać to byśmy nie uwierzyli. Jeśli chodzi o ekipę Prometheus to byli oni największą zagadką obecnej edycji. Z uwagi na fakt, że wszyscy członkowie drużyny przyjechali do naszego miasta jakiś czas temu to nie zdążyli się wcześniej przedstawić trójmiejskiemu światkowi siatkarskiemu. Zrobili to dopiero w SL3, gdzie na dzień dobry pokonali trzech rywali: Straż, Tufi oraz Trójmiejską Strefę Szkód. Dla obu ekip mecz będzie już drugą bezpośrednią rywalizacją. 29 października górą była ekipa ze Stężycy. Czy tym razem będzie podobnie i gracze Piotra Labudy przypieczętują drugą pozycję pewnym zwycięstwem?

Typ Redakcji: Nasz-Dach Stężyca

Typ Eksperta (Maciej Kot): Nasz-Dach Stężyca

Straż Pożarna Gdańsk – Speednet

Godz.: 20:35, boisko nr 1

W przypadku Strażaków coś poszło nie tak. Mimo, że nadal wszystko w ich rękach oraz chyba przede wszystkim w głowach to w ich spadek wierzy obecnie więcej osób niż w ufo w Roswell. Uważamy, że spadek czwartej siły poprzedniego sezonu byłby największą sensacją obecnej edycji. Aby tego uniknąć ‘Mundurowi’ muszą wygrać spotkanie w stosunku 3-0, choć nawet wtedy nie będą mogli być pewni utrzymania. Wszystko za sprawą faktu, że we wtorek Asy B Klasy zmierzą się z Prototype i jeśli któraś z drużyn wygra 3-0 to ponownie będziemy liczyć małe punkty i w barażu zagra ekipa z gorszym bilansem. Strażacy w przypadku przegranej 3-0 będą już niemal pewniakiem do tego, aby w przyszłym sezonie zagrać w drugiej lidze. Wystarczy bowiem podział punktów pomiędzy Prototype i Asami i spełni się najczarniejszy scenariusz dla drużyny Mateusza Pytela. Jak widać, na najbliższe dwa dni meczowe jest sporo różnych scenariuszy i jesteśmy niezwykle ciekawi jak to się potoczy. Nie ukrywamy, że zastanawiamy się czy Strażaków w ogóle stać na to, aby wygrać ze Speednetem? W sezonie zasadniczym wygrali ‘Różowi’, którzy byli najzwyczajniej w świecie drużyną lepszą. Ci drudzy mogą w teorii znaleźć się jeszcze na miejscu barażowym. Gdyby przegrali spotkanie 3-0 i któraś z ekip Asów lub Prototype również wygrała 3-0 to o tym, czy Speednet nie zagra w barażu zadecydowałyby małe punkty. Taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. Drużyna ‘Programistów’ ma obecnie bardzo dużą przewagę, więc musiałby się wydarzyć prawdziwy kataklizm aby to oni znaleźli się na przedostatnim miejscu w tabeli.

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet

INTERMARINE – Prometheus

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Na środkowym boisku dojdzie do rywalizacji o to, która z drużyn okaże się czwartą siłą Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jak do tej pory, drużyny zgromadziły na swoim koncie tyle samo punktów, co sprawia, że sąsiadują ze sobą w tabeli. Dwa miesiące temu, w sezonie zasadniczym, górą byli gracze Krzysztofa Wyrzykowskiego, którzy pokonali drużynę Prometheus w stosunku 2-1. MVP tamtego spotkania został Andrzej Masiak, który w ostatnich trzech meczach zagrał zaledwie raz. Gdyby nie kilkakrotna absencja w trakcie sezonu, Andrzej zapewne włączyłby się do walki o miano najlepiej punktującego gracza ligi. Spośród dziesięciu najlepiej punktujących to właśnie on ma rozegranych co najmniej dziesięć setów mniej od swoich konkurentów. Spotkanie z września bardzo dobrze wspomina również Paweł Kolan, który zdobył aż dziesięć punktów. Jeśli chodzi o ich przeciwników – drużynę Prometheus to tym razem na parkiecie powinniśmy zobaczyć lidera drużyny – Dmytro Moroziuka. Która z drużyn zakończy sezon w lepszych nastrojach? Faworytem zdają się być gracze Masters, ale znając ambicje poszczególnych zawodników to zarówno piąte jak i czwarte miejsce nie będzie dla nich powodem do świętowania. Wydaje się, że ekipa przed sezonem celowała w podium. Kto wie, może następnym razem?

Typ Redakcji: INTERMARINE

Typ Eksperta (Maciej Kot): INTERMARINE

Omida Team – Thunder Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Sztuka zwyciężania – tę zdaje się doskonale opanowali gracze obu drużyn. Mecze siatkówki mają jednak to do siebie, że wygrać mogą tylko jedni. Kto jest faworytem tego spotkania? Równie dobrze moglibyście nas zapytać czy Spiderman wygrałby rywalizację z Supermanem lub Salvador Dali z Vincentem Van Goghiem w konkursie malarskim. Każdy ma swoje argumenty. Uważamy, że zadecyduje dyspozycja dnia i jak to się zwykło mówić w ostatnim czasie – detale. Jak do tej pory Omida nie rywalizowała z pozostałymi drużynami z TOP3 i nie wiemy jak ekipa zareaguje, gdy po przeciwległej stronie siatki będą równie jakościowi zawodnicy. W takim boju sprawdzili się już kilka tygodni temu gracze Thunder, którzy rywalizowali ze Zmieszanymi. W tym spotkaniu lepszą drużyną okazali się doświadczeni gracze Zmieszanych, ale trzeba przyznać, że rozgrywki te odbyły się na początku, zaraz po tym jak zawiązała się drużyna Thunder. Wiadomym jest, że czas działa tylko i wyłącznie na ich korzyść i obecnie mają za sobą trzynaście ligowych spotkań, w których zdobyli jakże cenne doświadczenie. Jeśli chodzi o Omidę to spotkanie będzie dla nich trzynastym ligowym bojem i zastanawiamy się czy ta liczba nie okaże się dla nich pechowa? Jak do tej pory nikt nie był w stanie powstrzymać rozpędzonych ‘Logistyków’. Jeśli nie uda się to Thunderowi i nie przyczyni się do tego pechowa trzynastka to już nic nie będzie w stanie ich zatrzymać. Podsumowując, z naszego algorytmu wychodzi na to, że to Omida ma 51% szans na wygranie tego spotkania. Jeśli będzie inaczej to absolutnie nas to nie zdziwi.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Volley Gdańsk – Tiande Tufi Team

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Czy Volley Gdańsk, które zapewniło sobie w poprzedniej kolejce obronę mistrzowskiego tytułu, zdoła wykrzesać w sobie pokłady energii do tego, aby cieszyć się z dwudziestego siódmego wygranego meczu z rzędu? Bez wątpienia będą faworytem tego starcia. Trzeba przyznać, że w tym sezonie było już naprawdę blisko do ich pierwszej przegranej w lidze, bowiem dwukrotnie byli w poważnych tarapatach. Uważamy, że ten dzień kiedyś nadejdzie, ale czy będzie to już najbliższy poniedziałek? Ich rywalem jest trzeci zespół obecnych rozgrywek – Tiande Tufi Team. Jak dotychczas, drużyna Tuffików rozegrała trzynaście spotkań, w których odnieśli osiem zwycięstw i zanotowali pięć porażek. Jedną z nich była porażka z Volley Gdańsk w sezonie zasadniczym. Spotkanie to było rozczarowujące, bowiem spodziewaliśmy się, że Tufi zawiesi wyżej poprzeczkę swoim przeciwnikom. Tak się jednak nie stało i Volley wygrało spotkanie w stosunku 3-0. Podsumowując sezon w wykonaniu drużyny Mateusza Woźniaka mamy mieszane uczucia. Owszem, podium jest wynikiem, o którym większość drużyn może tylko pomarzyć, natomiast nie możemy wyzbyć się wrażenia, że przed sezonem drużyna liczyła na coś więcej. Wracając do samego spotkania to zastanawiamy się, w jakich składach wystąpią obie drużyny. Z przecieków, które dochodziły do redakcji wiemy, że ekipy będą osłabione brakiem swoich czołowych postaci. Która z drużyn lepiej wykorzysta ten fakt?

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Trójmiejska Strefa Szkód – Kraken Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Minęło trochę czasu zanim Trójmiejska Strefa Szkód przypomniała sobie jak wygrywać mecze. Początek sezonu w ich wykonaniu był koszmarny, co potwierdzają sami gracze TSSu. Dość powiedzieć, że po siedmiu pierwszych spotkaniach w lidze na swoim koncie mieli zaledwie jedną wygraną. Ostatecznie, w drugiej części sezonu dołożyli po dwa zwycięstwa – w sezonie zasadniczym oraz w grupie spadkowej. Dzięki ostatniemu zwycięstwu nad drużyną Straży Pożarnej zapewnili sobie utrzymanie i udział w kolejnym sezonie wśród elity. Ten zapewniła sobie sporo wcześniej drużyna Kraken Team. Po osiągnięciu tego celu i zapewnieniu sobie wygrania grupy spadkowej drużyna mocno spuściła z tonu. W ostatnich dwóch spotkaniach, z ostatnią i przedostatnią drużyną w tabeli, na sześć możliwych punktów gracze Wojciecha Elminowskiego zdobyli zaledwie dwa. To z kolei sprawiło, że sytuacja która wydawała się dosyć przejrzysta stała się powodem do wyjęcia kalkulatorów dla trzech drużyn w tabeli. Wracając do meczu to jakkolwiek byśmy nie bili piany, nie zmieni to rangi meczu. Drużyna Kraken zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie spadkowej i to nie zmieni się nawet jeśli przegrają 3-0. Jeśli chodzi o TSS to zapewnili sobie utrzymanie i w najgorszym przypadku mogą spaść o jedno oczko. Zobaczymy zatem jak zaprezentują się drużyny w sytuacji, kiedy będą grały bez stresu i dla przyjemności.

Typ Redakcji: Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Allsix by Decathlon – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Ostatki dla obu drużyn przypadają w poniedziałek o godzinie 21:35. Spotkanie odbędzie się na boisku numer trzy, które w ostatnim czasie okazało się szczęśliwe dla obu ekip, ponieważ obie drużyny zwyciężyły w stosunku 3-0 z drużyną Scandic. W najbliższej rywalizacji faworytem spotkania wydaje się być DNV GL S*M*A*S*H, którzy, aby utrzymać szóste miejsce w tabeli muszą wygrać swoje spotkanie w stosunku 3-0. Wszystko za sprawą czyhających za ich plecami graczy Trójmiejskiej Strefy Szkód 2, którzy tracą do DNV trzy oczka, ale mają do rozegrania jeden mecz więcej. Jeśli chodzi o Decathlon to znajdują się obecnie na dziewiątym miejscu w tabeli i nie mają już szans poprawić tego wyniku. Muszą za to uważać żeby nie spaść na niższe miejsce, bowiem po najbliższych dwóch dniach meczowych w zestawieniu mogą przeskoczyć ich gracze DCT Gdańsk oraz Wirtualnej Polski. Podsumowując, większą radość z sezonu, niezależnie od poniedziałkowego wyniku, może odczuwać drużyna z ‘gdyńskiego mordoru’. Na chwilę obecną mają aż trzynaście punktów więcej niż w poprzednim sezonie. Czy w ostatnim spotkaniu zdołają ten bilans jeszcze podkręcić?

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

MATCHDAY #26

Czwartkowa seria gier nie zawiodła nawet największego malkontenta. Dwa spotkania wygrała drużyna Prototype Volleyball, co sprawiło, że trzy ostatnie drużyny w tabeli mają tyle samo punktów oraz taki sam stosunek setów, a o poszczególnych miejscach decydują małe punkty. Swój udział w edycji Jesień’19 zakończyła drużyna Scandic, która miała bardzo dużą szansę na to, aby zdobyć swój historyczny punkt.

Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Tiande Tufi Team – Prometheus 2-1 (21-13; 21-17; 18-21)

Czysto teoretycznie, gdyby w czwartkowej rywalizacji drużyna Prometheus wygrała, mogłaby rozbudzić nadzieje na to, że na koniec sezonu znajdą się na podium. Niestety dla nich, podobny plan miała drużyna Mateusza Woźniaka – Tiande Tufi Team. Początek meczu pokazał, że to żółto-czarni są obecnie w lepszej formie. Tuffiki szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, którą utrzymywali przez większość seta. Różnica pomiędzy obiema drużynami była największa właśnie w pierwszej części. Tiande Tufi Team przeważało w niej zarówno w przyjęciu, rozegraniu, ataku jak i na zagrywce. W zasadzie nie było elementu, w którym drużyna zza wschodniej granicy byłaby lepsza. Druga odsłona ponownie należała do ekipy żółto-czarnych. Drużyna szybko wypracowała sobie kilkupunktową przewagę, co sprawiło, że kontrowali przebieg wydarzeń boiskowych. W tej partii, podobnie jak w całym meczu, a nawet sezonie, świetnie sprawowali się Piotr Watus oraz Łukasz Arciszewski. Wspomniana dwójka straszyła rywali na zagrywce, dzięki czemu w tym elemencie zdobyli łącznie aż osiem punktów. Trzecia odsłona to widoczne rozluźnienie w szeregach Tiande Tufi Team, którzy zapewnili sobie już trzecie miejsce w lidze. Być może ten fakt podziałał na nich rozprężająco, bowiem zagrali widocznie słabiej i ostatecznie przegrali seta do 18. Z kolei Prometheus dzięki wygranej w ostatniej odsłonie przesunął się na czwarte miejsce w tabeli, co patrząc na cały sezon, należy uznać za sukces.

Mental Block – Speednet 2 3-0 (21-10; 21-11; 21-17)

Spotkanie przeciwko Speednetowi 2 miało poprawić humor graczom Mental Block przed najważniejszym meczem sezonu. W przyszłym tygodniu ‘Niebiescy’ zmierzą się z Team Spontan, i będąc całkowicie szczerym, wskazanie faworyta w tym spotkaniu jest bardziej kłopotliwe od burczenia w brzuchu na spotkaniu biznesowym. Czwartkowy mecz, zgodnie z oczekiwaniami, lepiej rozpoczęli ‘Mentaliści’, którzy zdobywali seryjnie punkty przy zagrywce Grzegorza Nowickiego. ‘Programiści’ mieli duży problem w przyjęciu i nie potrafili skutecznie kończyć ataków. Taki obrót spraw doprowadził do tego, że na tablicy po kilku piłkach widniał wynik 8-1 i wydawało się, że w secie może dojść do pogromu. Tak się jednak nie stało. Błędy popełniane przez ‘Programistów’ zaczęli popełniać również zawodnicy Mental Block. Set zakończyłby się prawdopodobnie szybciej, gdyby nie postawa fair play ‘Mentalistów’, którzy przyznali się sędziemu prowadzącemu zawody, że piłka po ich ataku wylądowała na oucie. Druga odsłona to lepsza gra po obu stronach. Początek tej partii był wyrównany i wydawało się, że Speednet będzie w nim walczył o sprawienie niespodzianki i urwanie seta. Niestety dla nich, na zagrywkę wszedł dobrze dysponowany Konrad Krasa dzięki któremu ‘Niebiescy’ zdołali odjechać na kilka oczek, by po chwili cieszyć się z wygranej drugiego seta. Ostatnia odsłona była najbardziej wyrównana. Dobra gra Speednetu sprawiła, że do końcówki tej części nie było wiadomo, która drużyna go wygra. Ostatecznie udało się to ‘Mentalistom’, ale gdyby ‘Różowi’ grali w każdym meczu tak jak w ostatniej odsłonie z Mentalem to jesteśmy przekonani, że zdobyliby w lidze więcej punktów.

Trójmiejska Strefa Szkód – Straż Pożarna Gdańsk 3-0 (21-19; 21-9; 21-13)

Spotkanie przeciwko Trójmiejskiej Strefie Szkód miało być dla Strażaków okazją do zrealizowania dwóch celów. Pierwszym miało być zapewnienie sobie utrzymania dzięki wygranej 3-0, natomiast drugim sprawienie, że obecna edycja nie zostanie uznana przez nich za całkowicie przegraną. Gdyby wygrali, wciąż byłby to sezon nieudany, natomiast nie można byłoby mówić o jakimś dramacie. Kilkanaście godzin przed meczem wiadomo było, że w osiągnięciu celu ‘Mundurowym’ nie pomogą etatowi gracze: Mateusz Pytel, Filip Ziółkowski, Maciej Abłażewicz czy Jakub Groth. W ich miejsce, w lidze zadebiutował Filip Wysocki. Początek rywalizacji rozpoczął się dla ‘Mundurowych’ koszmarnie. Zanim gracze zdążyli się zorientować, że wystartował mecz, Trójmiejska Strefa Szkód prowadziła już 7-1. W późniejszej części seta Straż zaczęła odrabiać straty, w czym duża zasługa debiutującego przyjmującego. Niestety dla nich, końcówka należała do rywali i ekipa TSS wygrała pierwszą część 21-19. To, co wydarzyło się w drugim secie to prawdziwy koszmar dla czwartej siły poprzedniego sezonu. W pewnym momencie TSS prowadził 16-4 i ostatecznie cieszył się z wygrania partii do 9, co okazało się brzemienne w skutkach dla drużyny Strażaków, o czym dalej. Ostatnia odsłona to potwierdzenie, która z drużyn była zdecydowanie lepsza. Pewna wygrana ‘Czarnych’ do 13 zapewniła im utrzymanie w elicie. Jeśli chodzi o Strażaków to sytuacja nie była ciekawa już przed spotkaniem. Po przegranej spadli na przedostatnie miejsce, a od ostatniej pozycji dzieli ich 7 małych oczek. Tych byłoby więcej, gdyby nie drugi set. Widmo spadku jest dostrzegalne nawet przez Stevie Wondera i aby tego uniknąć muszą wygrać ze Speednetem. Nadal mają ten komfort, że wszystko w ich rękach oraz głowach. Z drugiej strony, przeciwnik ‘zlał’ ich w sezonie zasadniczym. Jak widać syrena alarmowa zdaje się być głośniejsza niż standardowa – oznajmiająca ‘Mundurowych’ o wyjeździe na akcję.

Allsix by Decathlon – Scandic 3-0 (21-10; 21-13; 21-19)

Dla Hotelarzy mecz przeciwko Allsix by Decathlon był ostatnim spotkaniem w sezonie Jesień’19. Była to też ostatnia okazja w tej edycji na to, by zdobyć swój pierwszy, historyczny punkt. Patrząc na tabelę przed meczem, gracze ze Scandicu liczyli na to, że być może tym razem się uda, rywalizowali bowiem z drużyną, która znajdowała się w dolnej części zestawienia. Ponadto, w ostatnim czasie ich forma zwyżkowała i już w meczu przeciwko DNV GL udowodnili, że są w stanie pokazać pazur i zestresować trochę swoich przeciwników. Mecz jednak lepiej rozpoczęli gracze ze sklepu sportowego. To oni dyktowali warunki od pierwszej do ostatniej wymiany. Drużyna zdobyła kilka punktów z zagrywki i wykorzystała fakt, że póki co przyjęcie jest piętą achillesową reprezentantów z hotelu Scandic. Rezultat pierwszej odsłony to 21-10. Drugi set ponownie należał do Allsix, w którego szeregach dobrze prezentowali się Dawid Zdzuj oraz Patryk Gelo. Mimo to, ‘Hotelarze’ zdołali zdobyć większą liczbę punktów i zakończyć seta z trzynastoma oczkami na koncie. Ostatnia partia w edycji Jesień’19 wydobyła z ‘Czarnych’ to co najlepsze. W tej odsłonie zdołali sobie wypracować 2-3 punktową przewagę, którą utrzymywali przez większą część seta. W końcówce, zimną krew zachowali jednak gracze Rafała Liszewskiego i zdołali wyjść na prowadzenie, a następnie wygrać spotkanie. Tym razem było naprawdę blisko tego, aby jeden punkcik powędrował na konto graczy z branży hotelarskiej. Kolejna okazja do spróbowania już w marcu.

Prototype – Kraken Team 2-1 (21-11; 21-17; 18-21)

Kilka godzin przed meczem stało się jasne, że zmienia się faworyt tego starcia. Wszystko dlatego, że okazało się, iż drużyna Kraken Team nie będzie miała na to spotkanie kompletu graczy i będą musieli stawić czoła rywalom w zaledwie pięć osób. Jakby tego było mało, w ich szeregach zabrakło chociażby Pawła Pallacha, Bartłomieja Piepera oraz Arkadiusza Wasilewskiego. Należy pamiętać, że mowa tu o trzech podstawowych graczach w talii kart, którą może dysponować kapitan drużyny – Wojciech Elminowski. Mecz rozpoczął się zgodnie z przypuszczeniami – od mocnego uderzenia Prototype, którzy bardzo dobrze wykorzystywali brak jednego zawodnika. W składzie ‘Transformersów’ po raz drugi w tym sezonie zobaczyliśmy Michała Żuchowskiego, który walnie przyczynił się do wygrania seta oraz całego spotkania. Michał pokazał, że mimo młodego wieku ma już spore doświadczenie, którego nie wahał się wykorzystać. Już w pierwszym secie dwukrotnie plasem po skosie ominął blok i trafił w miejsce, w którym akurat nie było żadnego rywala. W pierwszej części gołym okiem było widać jak ważny na tym poziomie jest komplet w zespole. Ostateczny wynik tej partii to 21-11 dla Prototype Volleyball. W drugim secie gra ‘Biało-czarnych’ zaczęła wyglądać dużo lepiej, w efekcie czego do momentu 12-12 mieliśmy walkę łeb w łeb. Przy tym wyniku, o obietnicy dotyczącej utrzymania złożonej przed kamerami, przypomniał sobie widocznie Michał Markiewicz, bowiem dzięki jego bardzo dobrej grze ‘Transformersi’ zdołali uzyskać kilkupunktową przewagę, której nie wypuścili już do końca. Trzeci set to kontynuacja formy zwyżkowej ‘Bankowców’. Tym razem udało im się wygrać seta, i spotkanie, tak jak z Asami, zakończyło się ich przegraną w stosunku 1-2. Widać, że końcówka sezonu i zagwarantowanie sobie szóstego miejsca w lidze sprawiło, że ‘Bankowcy’ wyraźnie spuścili z tonu. Dzięki nim, sytuacja pomiędzy trzema drużynami zamykającymi grupę spadkową jest zagmatwana bardziej niż filmy Davida Lyncha

Prototype Volleyball – Speednet 2-1 (18-21; 21-18; 21-15)

W tym meczu nie można było mówić o odpuszczaniu. Prototype po wygranej z Kraken poczuł, że los może się w końcu do nich uśmiechnąć i zdołają uciec spod topora. Trzeba przyznać, że przed czwartkowymi pojedynkami ich los zdawał się równie beznadziejny co orkiestry na Titanicu. Speednet z kolei, czwartkowym spotkaniem mógł sobie zapewnić pewne utrzymanie oraz powalczyć o wyższą lokatę na koniec rozgrywek. Kto wypadł lepiej w tym klinczu? Bez wątpienia drużyna Tomasza Nurzyńskiego, która wygrała spotkanie 2-1 i zrównała się liczbą punktów zarówno z Asami jak i Strażą Pożarną, doprowadzając do tego, że końcówka ligi będzie ciekawsza niż książki Dana Browna w jego primetime. Wracając do samego meczu to brakowało w nim chyba wyłącznie tego, aby w przerwie pomiędzy setami zatańczyły cheerleaderki. Poza tym mieliśmy absolutnie wszystko. Dramaturgię, kontrowersje, efektowne obrony, ciekawe wymiany, i niestety, dwie kontuzje, których nabawili się Karol Grajewski oraz Marcin Juszczak. Strata tego pierwszego nie była mocno odczuwalna, bowiem dobrą partię rozgrywali środkowi Tomasz Nurzyński oraz Piotr Szewczyk. Trzeba przyznać, że pod tym względem nie odstawali od Grzegorza Gnatka, którego ataki gracze Prototype bardzo często blokowali, a jeśli się to nie udawało to dobrze funkcjonował odbiór. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 2-1 dla Prototype Volleyball. Coś, co jakiś czas temu wydawało się nierealne, stało się namacalne. Transformersi zrównali się punktami z dwiema drużynami i są obecnie bardzo podbudowani, co może mieć ogromne znaczenie w kontekście meczu sezonu – z Asami B Klasy. Na samą myśl o tym wydarzeniu mamy ciarki i poważnie zastanawiamy się czy zainteresowanie nie będzie tak duże, że na trybunach może zabraknąć miejsc.

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Czwartkowy wieczór będzie tym w którym możemy poznać ostateczny kształt podium w pierwszej lidze. Stanie się tak jeśli Tiande Tufi Team wygra spotkanie z drużyną Prometheus. Jednak to co najbardziej elektryzuje w czwartkowy wieczór, to rywalizacja w grupie spadkowej, w której możemy poznać pierwszą drużynę, która spadnie do niższej klasy rozgrywkowej. Ponadto pasjonująco zapowiada się walka o ucieczkę ze strefy barażowej. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Prototype Volleyball – Kraken Team

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Dzień próby. Tytuł tego amerykańskiego filmu z Denzelem Washingtonem doskonale oddaje to z czym zmierzą się w czwartkowy wieczór zawodnicy Prototype Volleyball. Przygotowując się do tego sądnego dnia, który będzie prawdopodobnie najważniejszym momentem od zawiązania drużyny, ekipa rozegrała w ubiegły weekend sparing, w którym szlifowała swoje umiejętności. Abstrahując od wyniku, który w nim osiągnęła, drużyna pracowała nad zgraniem bowiem w dwunastu dotychczas rozegranych spotkaniach zawodnicy Tomasza Nurzyńskiego wypróbowali już tyle pomysłów, że ciężko je wszystkie zliczyć. Jako potwierdzenie tych słów niech posłuży fakt, że jak do tej pory na pozycji rozgrywającego zagrały już cztery osoby i ciężko jednoznacznie wskazać, kto wystąpi na tej pozycji w najbliższych spotkaniach. Patrząc z boku wydaje nam się, że ekipie brakuje stabilizacji i zasadne wydaje się pytanie czy wspólne treningi i sparingi przyniosą oczekiwany skutek. Najbliższym rywalem drużyny Prototype będzie ekipa Kraken Team, która ma już zapewnione utrzymanie. To z kolei sprawia, że ekipa gra na totalnym luzie, co nie wpływa najwidoczniej na wyniki. W grupie spadkowej rywalizowali jak dotąd trzykrotnie i za każdym razem tracili punkty. W ostatnim meczu niespodziewanie przegrali z drużyną Asy B Klasy i zastanawiamy się czy podobny scenariusz możliwy jest w najbliższym spotkaniu. Aby wygrać grupę spadkową ‘Bankowcy’ potrzebują zaledwie jednego punktu w dwóch meczach. Czy to oznacza, że Kraken spuści z tonu i będzie dostarczycielem punktów? 

Typ Redakcji: Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Kraken Team

Tiande Tufi Team – Prometheus

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Przebywająca obecnie na najniższym stopniu podium drużyna Tiande Tufi Team może zostać z niego strącona już tylko przez jedną drużynę. Tą ekipą jest ich najbliższy rywal – Prometheus. W tabeli obecnie ekipy dzieli sześć punktów, natomiast gracze zza wschodniej granicy mają do rozegrania jeszcze trzy spotkania. Przy wymarzonym scenariuszu, po bezpośrednim spotkaniu z Tuffikami mogą mieć tylko trzy punkty straty. Nie jest to wcale niemożliwe. Ekipa Maksyma Moskalenko w ostatnim czasie wygląda coraz lepiej i zdaje się, że kryzys, który mieli na półmetku zmagań został już zażegnany. Mimo, że drużyna przegrała swoje ostatnie spotkanie z Volley, to zaprezentowała się z dobrej strony dzięki czemu urwała seta. Kolejnym argumentem przemawiającym na ich korzyść jest fakt, że w sezonie zasadniczym Prometheus znalazł sposób na drużynę Mateusza Woźniaka. Skoro potrafili wtedy, to co stoi na przeszkodzie żeby ten wynik powtórzyć? Takiego scenariusza nie dopuszczają do siebie Tuffiki, dla których wygrana będzie oznaczała, że na 100% znajdą się na podium. Mimo, że fakt taki należałoby rozpatrywać w kategoriach sukcesu, to znając ambicje poszczególnych graczy wynik ten nie odzwierciedla ich oczekiwań. W zwycięstwie swojej drużyny postara się pomóc powracający po kilkunastodniowej absencji Piotr Adamczyk. Czy Tiande Tufi Team wyciągnęło wnioski z meczu w sezonie zasadniczym i tym razem zdołają wygrać?

Typ Redakcji: Tiande Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tiande Tufi Team

Trójmiejska Strefa Szkód – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Zdajemy sobie sprawę z tego, że się powtarzamy, ale czy którakolwiek z osób, która czyta tę zapowiedź spodziewała się przed sezonem, że drużyny będą drżeć o utrzymanie do ostatnich kolejek? Obie ekipy były rewelacją poprzedniej edycji, natomiast obecnie musza odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Obecnie wyglądają na gości, którzy na kilkanaście lat poszli za kraty i wyjście na wolność sprawiło, że nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Podczas gdy inni poszli do przodu, oni urządzili sobie drzemkę. Ostatnie tygodnie to okres w którym TSS prezentuje się nieznacznie lepiej od swoich najbliższych rywali, aczkolwiek trzeba przyznać, że są równie przewidywalni co liczby w totolotka. Wtedy kiedy są skazywani na porażkę potrafią wygrać, a kiedy wszyscy myślą, że rozniosą rywali sami dostają po łbie. Tak było chociażby w dwóch spotkaniach z Asami B Klasy. Jeśli chodzi o Strażaków to w zasadzie sami nie wiemy gdzie leży problem. Drużyna gra poniżej oczekiwań i własnych umiejętności. Przenosząc tę sytuację do piłki nożnej Straż jest jak Piotr Zieliński. Niby ma umiejętności, niby drzemie w nim potencjał, a koniec końców najczęściej zawodzą. O zmianę tej narracji w najbliższym spotkaniu będzie jednak bardzo trudno. Strażacy w związku z obowiązkami służbowymi mogą mieć problem ze składem, a doskonale pamiętamy jak kończyły się ich mecze w podobnych przypadkach. Czy tym razem będzie inaczej?  

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Mental Block – Speednet 2

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Spośród wszystkich dwudziestu sześciu drużyn w lidze Speednet 2 ma rozegranych najmniej spotkań. Jak do tej pory ‘Różowi’ jedenastokrotnie wychodzili na parkiet nie tylko po to, by bronić barw Speednetu, ale przede wszystkim, aby dobrze się bawić. Trzeba przyznać, że tak pozytywnie nastawionej do spotkań i rywali drużyny ciężko szukać. Nie jest bowiem problemem być z drużyną kiedy są wyniki. Prawdziwą sztuką jest cieszyć się grą wtedy kiedy brakuje jeszcze ogrania i umiejętności. Gracze Speednetu nie zniechęcają się i stawiają czoła ekipom, które przerastają ich zarówno umiejętnościami jak i zgraniem. Podobnie będzie i tym razem. ‘Programiści’ mierzą się z drużyną Mental Block, która obecnie znajduje się na wysokim piątym miejscu. Przez moment wydawało się, że ekipa w której kapitanem jest Maciej Krajewski dołączy do drużyn, które powalczą o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Tak się jednak nie stało. ‘Niebiescy’ przegrali spotkania z TSSem oraz DCT i stracili szanse na podium. Obecnie ambicje drużyny sięgają czwartego miejsca. Aby tak się stało rywalizację ze Speednetem 2 muszą wygrać w stosunku 3-0 i przygotować się na jedno z najważniejszych spotkań sezonu.  Rywalem będą właśnie Spontaniczni.

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Allsix by Decathlon – Scandic

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Spośród wszystkich drużyn, które wystąpiły w edycji Jesień’19, jak do tej pory swoje zmagania zakończyły dwie ekipy. Tak się składa, że w czwartek do wspomnianej dwójki dołączy trzecia drużyna i będzie nią reprezentacja hotelu Scandic. Dotychczas zagrali w trzynastu spotkaniach w których nie udało im się zdobyć punktu. Okazję do poprawienia tego rezultatu będą mieli w meczu z Allsix by Decathlon. Zadanie te będzie oczywiście nie lada wyzwaniem ponieważ drużyna Decathlonu chce pod koniec sezonu podreperować swój dorobek punktowy. Wróćmy do ‘Hotelarzy’. Jaki to był dla nich sezon? Bez wątpienia gra w lidze było całkiem nowym doświadczeniem. Przed nimi trzy miesiące przerwy w których okaże się czy ekipa zgłosi się do kolejnej edycji. Taki scenariusz sprawiłby nam wiele satysfakcji ponieważ oznaczałby, że mimo tego, że zajęli ostatnie miejsce w ligowej tabeli, mają w sobie zacięcie i ambicje do tego, aby podnosić swoje kwalifikacje. Jeśli chodzi o drużynę Allsix by Decathlon to do końca ligi zostały im dwa mecze. Idealny scenariusz sprawi, że z miejsca jedenastego mogą wskoczyć nawet na dziewiątą pozycję. Aby tak się stało najbliższe spotkanie muszą wygrać.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Prototype Volleyball – Speednet

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Zastanawiamy się czy którekolwiek ze spotkań w grupie spadkowej nie budziło dużych emocji lub nie niosło ze sobą znamion wielkiego wydarzenia? Tym razem będzie tak samo. Początkowo rywalizacja była zaplanowane na godzinę 20:35, ale ostatecznie pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi godzinę później. Faworytem jest drużyna Speednetu. W przypadku wygranej przypieczętują utrzymanie, co w pewnym momencie sezonu wcale nie było takie oczywiste. W przeprowadzonej kilka tygodni temu ankiecie to właśnie Speednet był najczęściej wymienianą drużyną w kontekście spadku do niższej klasy rozgrywkowej. Od tego momentu sporo się zmieniło i drużyna sprawia wrażenie, że nie jest im straszny żaden rywal. Ponadto, to czym imponują na tle rywali ‘Różowi’ to fakt, że obojętnie jak słaba by nie była ich pozycja wyjściowa gracze zachowują chłodne głowy i potrafią odwrócić losy rywalizacji. Tak było chociażby w spotkaniu z Trójmiejską Strefą Szkód. Ich najbliższych rywali – drużynę Prototype czeka bardzo trudne zadanie. W sezonie zasadniczym ulegli w bezpośrednim starciu 2-1. W przypadku najczarniejszego scenariusza – dwóch przegranych w stosunku 3-0 w czwartkowy wieczór, Prototype spadnie do niższej klasy rozgrywkowej i nie będzie miał znaczenia wynik ostatniego spotkania z Asami B Klasy. Jak widać, zapowiadają nam się ogromne emocję!

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet  

MATCHDAY #25

Nie ma kolejek bez niespodzianek. We wtorek, po raz drugi w tym tygodniu, zwyciężyły Asy B Klasy, co jeszcze bardziej zagmatwało sprawę w grupie spadkowej. Sporą niespodzianką okazał się podział punktów w meczu Zmieszanych z Portem Gdańskim. Kto wie czy strata jednego seta przez Zmieszanych nie okaże się kluczowa przy podziale miejsc na podium?

DCT Gdańsk – Seargin 3-0 (21-12; 21-11; 21-10)

Spotkanie pomiędzy ‘Kontenerowcami’ a ‘Programistami’ było promowane jako jedno z najciekawszych wydarzeń wtorkowej serii gier. Taka zapowiedź podziałała widocznie mobilizująco na zawodników drużyny DCT Gdańsk, którzy w Ergo Arenie stawili się na długo, nie tylko przed rywalem, ale również i Redakcją. Uznaliśmy to za znak, że drużyna z ulicy Kontenerowej potraktowała spotkanie bardzo poważnie. W protokole meczowym pojawiło się siedmiu graczy, w tym powracający po dłuższej absencji spowodowanej kontuzją Rafał Kuich. Początek meczu, tak jak i jego dalsza część, należały do drużyny, w której prawdziwym liderem jest Piotr Kochanowski. Początek rywalizacji to wynik 5-1, który pozwolił na kontrolowanie przebiegu tego seta, którego ostatecznie Kontenerowcy wygrali do 12. Druga i trzecia odsłona to niemal kopia tej pierwszej. Szybkie wypracowanie przewagi, następnie kontrolowanie przebiegu seta i trzymanie rywala na dystans niczym zawodowy pięściarz. To, co nas najbardziej zaskoczyło to fakt, że Seargin zdaje się być drużyną, która od początku udziału w rozgrywkach poczyniła największy progres, a jednak przegrała gładko z drużyną, z którą w wiosennej edycji zdobyła swój pierwszy historyczny punkt. Mimo, że ekipom zostało do rozegrania po jednym spotkaniu to podsumowując możemy napisać, że ten sezon, w porównaniu do poprzedniego, dla obu drużyn jest naprawdę udany. Obie ekipy kończą go z podniesionymi głowami.

Port Gdańsk – Bombardierzy 2-1 (15-21; 21-18; 22-20)

Przyznamy, że bardzo długo wahaliśmy się którą z drużyn wskazać jako faworyta pojedynku. Port czy Bombardierzy? Bombardierzy czy Port? Te rozważania sprawiły, że nawet nie zauważyliśmy jak minął nam poprzedni dzień. W pewnym momencie byliśmy skorzy do tego, aby rzucić monetą lub poprosić o pomoc wróżbitę Macieja. Ostatecznie nie zdecydowaliśmy się na ten krok i trzeba było podjąć męską decyzję. Uznaliśmy, że to Portowcy mają minimalnie większe szanse na odniesienie zwycięstwa. Typ Redakcji widocznie nie podpasował graczom Macieja Gruby, bowiem mecz zaczęli z większym animuszem niż stereotypowy wujek weselną flaszkę. Po kilku wymianach wypracowali sobie przewagę 10-4 i nie odpuścili jej już do końca tej partii. Trzeba przyznać, że poza dobrą dyspozycją samych Bombardierów, Portowcy popełnili bardzo wiele błędów własnych, co musiało przełożyć się na wynik. Stare powiedzenie mówi, że lepiej późno niż wcale. Tę maksymę zdali się wziąć do serca Portowcy i początek drugiego seta to wypracowanie przewagi 6-1. Tego po prostu nie dało się zepsuć. Mimo to, po chwili Bombardierzy doprowadzili do wyrównania, ale chłodniejsze głowy w końcówce zachowali ‘Granatowi’ i to oni cieszyli się z wygranej w tej partii. Trzeci set ponownie był bardzo wyrównany. W końcówce wydawało się, że to ‘Czarni’ zdołają wygrać. Prowadzili już 18-16, lecz bardzo dobrze pod koniec seta zaprezentowali się gracze z doków. Na początek doprowadzili do wyrównania, a następnie po walce łeb w łeb przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po spotkaniu gracze Portu utonęli w objęciach spowodowanych szóstym zwycięstwem w lidze.

 Asy B Klasy – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (15-21; 21-18; 21-12)

Nie ukrywamy, że brakuje nam w ostatnim czasie trafnych porównań do sytuacji, która ma obecnie miejsce w grupie spadkowej. Reforma pierwszej ligi polegająca na stworzeniu grupy mistrzowskiej i spadkowej ma wyraźnie mniej przeciwników niż obecna reforma sądownictwa. W grupie spadkowej emocje aż kipią, choć po spotkaniu Asów ze Strażakami mogły być one zabite. Gdyby Straż wygrała swoje spotkanie 3-0 to mieliby zapewnione wyższe miejsce od Asów na koniec sezonu. Znając powagę sytuacji obie drużyny zmobilizowały się na tyle, że byliśmy przekonani, że spotkanie dostarczy sporych emocji. Słowa te nijak nie potwierdziły się w trakcie pierwszego seta, w którym ’Mundurowi’ dominowali. Na początku tej odsłony wypracowali sobie przewagę, którą dociągnęli do końca trwania  partii i zasłużenie wygrali do 15. Taki obrót spraw zmobilizował i rozwścieczył graczy Asów i w drugiej odsłonie wyglądali jak całkiem inna drużyna. Ostatnio tak dwa różne oblicza widzieliśmy przyglądając się postaci Harveya Denta w Mrocznym Rycerzu. W ‘Bordowych’ wstąpiły jakieś nowe moce i zdaje się, że przypomnieli sobie poniedziałkowe zwycięstwo przeciwko Kraken Team, po czym słusznie uznali, że skoro byli w stanie wygrać tamto spotkanie to czemu nie spróbować z ‘Mundurowymi’? Jak postanowili, tak zrobili i wygrali drugą partię do 18. Po tej wygranej kibice, którzy zawsze wspierają młodych graczy rzucili na parkiet… serpentyny. Jak widać utrzymanie Asów jest istotne nie tylko dla samych zawodników. Trzecia odsłona to bardzo dobra gra Asów. Ich wygrana w tej partii ani przez chwilę nie była zagrożona. To, czym imponowała drużyna to świetna organizacja gry. Patrząc na ten element nie możemy wyjść z podziwu jaki progres zaliczyła ekipa. Dzięki zwycięstwu Asów obie drużyny mają po trzynaście oczek i kwestia spadku lub ewentualnego udziału we wtorkowym barażu zdaje się być otwarta.

Wirtualna Polska – Zmieszani 0-3 (12-21; 15-21; 15-21)

Faworyt tego spotkania mógł być tylko jeden. Mówimy oczywiście o Zmieszanych, którzy aby sięgnąć po mistrzostwo chcieli wygrać spotkanie w stosunku 3-0. Czas, w którym doszło do rywalizacji sprzyjał osiągnięciu zamierzonego celu, bowiem Wirtualni ostatnio są w widocznym kryzysie i patrząc z boku, nie dostrzegamy symptomów, że mogłoby się to szybko zmienić. Inna kwestia jest taka, że nawet przy bardzo dobrej formie WP to nadal Zmieszani byliby faworytem spotkania. Jeśli chodzi o sam mecz to w grze Zmieszanych, od początku jego trwania, dało się zaobserwować pewną zmianę względem poprzednich spotkań. W wyniku urazu pleców nominalny skrzydłowy – Michał Grzenia grał tylko w defensywie (w drugiej linii). Pod siatką zmieniał się z kolei z kapitan drużyny – Edytą Woźny, która wchodziła na rozegranie. Takie rozwiązanie się sprawdziło, ponieważ drużyna miała pewne przyjęcie (w poprzednim sezonie Michał grał cały sezon jako libero), a Edyta dobrze rozprowadzała piłki współpartnerom. Pierwszy set drużyna Zmieszanych wygrała do 12. Kolejne odsłony ponownie wygrali pretendenci do tytułu. MVP spotkania został Radosław Pacyński, natomiast po stronie Wirtualnych najlepszym graczem okazał się Paweł Żmijewski, który potwierdził, że podczas nieobecności Adama Wajnera to on wziął na siebie ciężar zdobywania punktów.

Port Gdańsk – Zmieszani 1-2 (16-21; 21-19; 11-21)

To miał być kolejny schodek w drodze do raju dla Zmieszanych. Teoretycznie było to łatwe zadanie, musieli bowiem wygrać 3-0 z drużyną, która była w środku stawki. Skoro wygrali z ekipą, która obecnie jest wiceliderem (Thunder Team) to co mogło pójść nie tak? Mecz rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami i ambicjami graczy Zmieszanych. W pierwszym secie wygrali 21-16 i nikt nie przypuszczał, że w kolejnej odsłonie może dojść do niespodzianki. W drugiej części mimo, że Portowcy od początku uzyskali przewagę to osoby oglądające rywalizację z boku czekały tylko na moment, w którym Zmieszani wreszcie zaskoczą. Ten długo wyczekiwany moment nie nadszedł i ekipa z aspiracjami na złoty medal przegrała 21-19. Mimo dobrej końcówki nie zdołali odrobić strat z wcześniejszej części seta. Nie wiemy czy nie mijamy się z prawdą, ale szukając przyczyn porażki w tej partii możemy podać, że gracze Zmieszanych rozegrali we wtorkowy wieczór sześć setów. Tylko w jednym grali bez kobiet. Jak myślicie, o którym secie mowa? W przegranej odsłonie Zmieszani zagrali na jednego rozgrywającego, co prawdopodobnie nie było dobrym posunięciem. Mimo, że w przypadku tak zaawansowanych siatkarsko graczy system gry na dwóch wydaje się dosyć archaiczny to w przypadku Zmieszanych przynosi on rezultaty. Po co zatem zmieniać coś, co funkcjonuje? Gdy tylko Zmieszani wrócili do starej taktyki ich gra znów zaczęła wyglądać jak dawniej. Trzecia odsłona to dominacja i wynik 21-11.

Omida Team – Bombardierzy 3-0 (21-14; 21-19; 21-14)

Ostatnim spotkaniem w edycji Jesień’19 dla drużyny Bombardierów była rywalizacja z obecnym liderem drugiej klasy rozgrywkowej – Omida Team. Jak wypadło pożegnanie? Mimo, że Bombardierzy przegrali spotkanie w stosunku 3-0 to zaprezentowali się z dobrej strony. W pierwszym secie podopieczni Agnieszki Pasternak przejęli kontrolę nad grą i uzyskali kilkupunktową przewagę, którą dociągnęli do końca seta i wygrali 21-14. Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównana i zastanawiamy się czy wpływu na grę Omidy nie miał fakt, że na boisku numer trzy równolegle swoje spotkanie rozgrywali Zmieszani. Jako, że Omida rozpoczęła swoje spotkanie kilkanaście minut później to napłynęły do nich wieści, że Portowcy zdołali wygrać seta z faworyzowanymi Zmieszanymi. Wiadomość ta nie zmobilizowała najwidoczniej ‘Logistyków’, których gra wyglądała nieco gorzej. W ich poczynaniach widać było sporo nonszalancji i ten fakt próbowali wykorzystać Bombardierzy, którzy niemal wygrali seta, czym sprawiliby dużą niespodziankę, a całą kolejkę trzeba byłoby porównać do kolejki cudów. Hala treningowa nie okazała się jednak Licheniem a Ergo Areną i to Omida cieszyła się ze zwycięstwa w tej odsłonie. Ostatnia partia to kontynuacja kapitalnej serii wygranych setów z rzędu i pewna wygrana do 14. Przed drużyną Omidy dwa najtrudniejsze zadania – mecze z Thunder oraz Zmieszanymi. Przed Bombardierami z kolei okres wzmożonych treningów przed kolejną edycją SL3.

MATCHDAY #24

Początek obecnego tygodnia wyłonił Mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w edycji Jesień’19. Tytuł, tak jak w poprzednim sezonie, trafił do drużyny Volley Gdańsk i należy podkreślić, że styl w którym żółto-czarni tego dokonali był naprawdę imponujący. Największym zaskoczeniem dnia meczowego była wygrana Asów z Kraken Team, która sprawia że drużyna Oresta Lewosiuka powalczy we wtorkowy wieczór o ucieczkę ze strefy spadkowej. Zapraszamy na podsumowanie tego, co wydarzyło się w poniedziałkowej serii gier!

Asy B Klasy – Kraken Team 2-1 (21-19; 21-16; 11-21)

Przed spotkaniem drużyna Asów B Klasy miała nóż na gardle. Ewentualna porażka sprawiłaby, że z niepokojem musieliby wypatrywać czwartkowych spotkań, które rozegra drużyna Prototype.  Zdecydowanym faworytem poniedziałkowego pojedynku wydawała się drużyna ‘Bankowców’ i nie zmieniał tego nawet fakt, że w rundzie zasadniczej gracze Wojciecha Elminowskiego musieli się porządnie napocić, aby wygrać spotkanie. Początek meczu potwierdził, że o kolejną wygraną wcale nie będzie łatwo. Zanim się obejrzeliśmy, za sprawą Kuby Wałdocha oraz dzięki zagrywce Mateusza Dobrzyńskiego, na tablicy mieliśmy wynik 4-0 dla Asów. Kraken Team obudził się dopiero po chwili i to oni coraz śmielej zaczęli dochodzić do głosu. W efekcie tego do drugiej połowy seta mieliśmy wyrównaną walkę, a następnie Kraken zdołał wyjść na dwupunktowe prowadzenie przy stanie 16-14. Przyznamy, że z boku wyglądało to tak jak w dniu świstaka. Kraken miewał w poprzednich meczach niemrawe początki lecz koniec końców najczęściej wychodził z nich obronną ręką. Tym razem było inaczej. Asy wygrały pierwszego seta. Druga odsłona również była wyrównana, ale końcówka ponownie należała do Bordowych. Uważamy, że jednym z kluczy do sukcesu była świetna postawa najlepszego gracza Asów z poprzedniego sezonu – Kacpra Kalczyńskiego. Spotkanie z ‘Bankowcami’ bez wątpienia było jego najlepszym meczem w tej edycji i walnie przyczyniło się do wygrania trzeciego meczu w lidze. Trzeci set padł łupem Kraken Team w którym byli stroną zdecydowanie lepszą. Nie zważając na to, Asy mają powody do świętowania. W poniedziałkowy wieczór mało kto na nich liczył, a mimo to potrafili zdobyć punkty. Kto wie czy nie na wagę utrzymania?

DCT Gdańsk – Thunder Team 0-3 (12-21; 11-21; 18-21)

Thunder Team, aby dalej liczyć na to, że na koniec sezonu staną na najwyższym stopniu podium, musieli wygrać swoje spotkanie w stosunku 3-0. Prawdę mówiąc, gracze nie wyobrażali sobie innego scenariusza niż gładkie 3-0. Patrząc na skład wpisany przez drużynę Thunder do protokołu meczowego dziwić mógł brak nominalnego libero. Nie zważając jednak na te przeciwności losu gracze weszli w mecz jak honorowy dawca krwi na początek kolejki w aptece. Na pełnej, nie pytając o to czy inni ludzie (w tym przypadku gracze DCT) nie mają nic przeciwko. Początek meczu dobitnie pokazał, która z drużyn znajduje się na szczycie tabeli, a która okupuje jej dolne partie. 5-0; 12-6; 21-12 – to tylko wycinek z tego, co działo się w trakcie pierwszego seta. W zasadzie druga część była niejako kopią pierwszej odsłony, z tą różnicą, że drużyna Thunder pozwoliła ‘Kontenerowcom’ na ugranie jednego punktu mniej. Wśród ‘Czarnych’, bo taki kolor ostatnio dominuje wśród zawodników Thunder, wyróżnić można tradycyjnie już Przemka Walczaka, Mateusza Waroczyka i Piotra Goliana. Jeżeli chodzi o ekipę DCT to najlepiej zaprezentowali się w ostatniej odsłonie w której zdobyli aż 18 punktów. Jesteśmy jednak przekonani, że gracze z ulicy Kontenerowej chcieliby jak najszybciej o spotkaniu zapomnieć i zresetować głowy przed ważnym w kontekście układu tabeli meczem z Seargin.

DNV GL S*M*A*S*H – Scandic 3-0 (21-13; 21-16; 21-16)

Po thrillerze, który zafundowała nam drużyna DNV GL S*M*A*S*H w przedostatniej kolejce uznaliśmy, że drużyna Stanisława Paszkowskiego jest obecnie w takim gazie, że nawet gdyby ich rywalem miał być Trefl Gdańsk to i tak by nie spękali i na boisko wyszliby jak po swoje. Mentalność zwycięzcy. Spotkanie przeciwko ‘Hotelarzom’ było dla ‘Białych’ doskonałą okazją, by pod koniec sezonu podkręcić jeszcze licznik z punktami, bowiem trudno było się spodziewać, że ‘Hotelarze’ mogliby się pokusić o to, aby urwać w meczu choćby seta. Na początek zdradzimy Wam jaki był epilog. Sztuka ta ‘Hotelarzom’ się nie udała, choć trzeba przyznać, że ich postawa była równie zaskakująca co widok igloo na Saharze. Początkowo, gracze z Gdyńskiego Mordoru nie mogli sobie poradzić z kapitalną zagrywką Sebastiana Rydla, który aż sześciokrotnie zdobywał w ten sposób punkt. Poza zagrywką w ich szeregach bardzo dobrze funkcjonowało przyjęcie, a nawet pojawił się element asekuracji. W trzecim secie Scandic prowadził już kilkoma punktami i pachniało sensacją. Na tę nie pozwolili jednak niezawodny w tym sezonie Patryk Okulewicz, do spółki z Sebastianem Pietrasem. Jesteśmy przekonani, że było to najlepsze spotkanie, które do tej pory w lidze rozegrali ‘Hotelarze’ i jeśli dalej będą szli tą drogą to w końcu zdobędą swój upragniony punkt.

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet 1-2 (21-14; 16-21; 21-23)

Spotkanie w grupie spadkowej pomiędzy Trójmiejską Strefą Szkód a Speednetem może śmiało pretendować do miana jednego z najdziwniejszych spotkań w obecnej edycji. Bez wahania możemy napisać, że żałujemy, że spotkanie rozpoczęło się przed godziną 22, bowiem to, co wyprawiali na początku tego seta gracze Speednetu, przypominało raczej filmy, których emisja przed tą godziną jest wysoce niewskazana. Gdy na tablicy wyników widniało 7-0, a następnie 14-2  i 17-3 dla Trójmiejskiej Strefy Szkód nie tylko my przecieraliśmy oczy ze zdumienia. To było wręcz niewiarygodne. Speednetowi nie wychodziło totalnie nic i przez dłuższą chwilę wydawało nam się, że podobnie jak w bajce o Scooby-Doo zaraz ktoś podejdzie, ściągnie maskę i tym samym zdemaskuje podstawionych graczy. Przebudzenie nastąpiło kilka chwil później, aczkolwiek było już oczywiście za późno na to, by cokolwiek ugrać. Zasadne jest pytanie jakim cudem Trójmiejska po raz kolejny nie potrafiła szybko rozprawić się z rywalem, którego miała na widelcu? Kto wie jak potoczyłyby się losy kolejnych odsłon gdyby set zakończył się 21-5? Drugi set ponownie zaczął się po myśli ‘Czarnych’. Na zagrywce spustoszenie siał Michał Falkiewicz, który zdobył w ten sposób aż cztery punkty z rzędu. Mimo to, drużyna nie stanęła na wysokości zadania i w krótkim odstępie czasu dała rywalom dojść do głosu. W połowie tej partii rozkręcił się Grzegorz Gnatek, który co rusz wbijał gwoździe w parkiet. Ostatecznie tę odsłonę wygrali ‘Różowi’ i o zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set. W nim ponownie przez większą cześć seta przewagę mieli gracze TSSu. Pod koniec prowadzili już 20-17 i wydawało się, że sprawa wygranej jest przesądzona. Tymczasem ponownie dały o sobie znać demony ‘Czarnych’. Brak koncentracji, brak wykończenia, a może kłopoty z graniem pod prądem? Sami nie wiemy jak mogli to przegrać. Patrząc z perspektywy pierwszego seta to Speednet wrócił z dalekiej podróży. To, że podnieśli się po takim laniu jest doprawdy niewiarygodne.

INTERMARINE – Nasz-Dach Stężyca 1-2 (19-21; 12-21; 21-11)

Drużyna ze Stężycy bardzo wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę chcąc rozegrać spotkania z INTERMARINE oraz Volley Gdańsk jednego dnia. Na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego było wiadomo, że rezultat w meczu z INTERMARINE będzie miał kolosalne znaczenie w kontekście walki o mistrzowski tytuł. Również przed spotkaniem było wiadomo, że INTERMARINE wcale nie ma zamiaru utorować drogi młodszym graczom. Szybki rzut oka na protokół meczowy i każdy wiedział, że drużyna Masters postawiła w poniedziałkowy wieczór na bardzo mocny skład. Nie zabrakło między innymi Andrzeja Masiaka, Pawła Kolana czy Mateusza Ciesielskiego. To sprawiło, że o wygraną trzy-zero dla Stężycy było niezwykle ciężko. Już pierwszy set potwierdził, że gracze Masters ‘tanio skóry nie sprzedadzą’. Po bloku Andrzeja Masiaka prowadzili już 14-10 i wydawało się, że tak doświadczona drużyna nie wypuści z rąk takiej okazji. Niestety dla nich, poszczególni zawodnicy zaczęli popełniać sporo błędów, co przy dobrej postawie Stężyczan sprawiło, że po bloku Kamila Jóskowskiego gracze z Kaszub wyszli na prowadzenie 19-17. Przewagi, w przeciwieństwie do INTERMARINE, już nie wypuścili i po chwili cieszyli się z wygrania pierwszego seta. Druga odsłona była w zasadzie bez większej historii. Tę partię z pewnością chcieliby wymazać z pamięci gracze Krzysztofa Wyrzykowskiego. Pierwsza część była w ich wykonaniu solidna, natomiast w drugiej stało się coś, co ciężko nam, a zapewne i doświadczonym graczom wytłumaczyć. Mimo, że na tablicy widniał wynik 12-11 dla Stężycy, to od tego momentu do końca seta gracze Masters zdołali zdobyć zaledwie jeden punkt. Uważamy, że ta sytuacja pokazuje jak ciężki fizycznie jest to dla graczy sezon. W drugiej partii wyglądali jakby ktoś odłączył im prąd. Z taką sytuacją w trzecim secie nie do końca mógł się pogodzić Andrzej Masiak, który piorunującym początkiem postanowił włączyć wtyczkę ponownie. Zawodnicy Masters na początku seta prezentowali się wybornie. Po bloku Piotra Szczepańskiego doświadczeni gracze prowadzili już 7-1 i przewagi tej nie roztrwonili. Ostatecznie spotkanie zakończyło się w stosunku 2-1 dla Stężycy, co w dość znaczny sposób skomplikowało kwestię mistrzostwa dla tej drużyny.

Volley Gdańsk – Nasz-Dach Stężyca 2-1 (14-21; 21-18; 24-22)

Nawet gdyby Stężyca wygrała spotkanie i na jedną kolejkę przed końcem ligi była za drużyną Volley Gdańsk to i tak spotkanie pomiędzy drużynami można było nazwać meczem o mistrzostwo. Spotkały się bowiem dwie bezapelacyjnie najlepsze drużyny tego sezonu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta i jako potwierdzenie tych słów niech posłuży przykład, że żadna inna drużyna nie zdołała z nimi wygrać. Jak widać, po spotkaniu obiecywaliśmy sobie naprawdę dużo i po tym co zobaczyliśmy jesteśmy w 100% ukontentowani. Lepiej w mecz weszli gracze ze Stężycy, którym najwidoczniej pomógł fakt, że byli rozgrzani po spotkaniu z INTERMARINE. Mimo, iż spotkanie zaczęło się potężnym atakiem środkowego Volley – Michała Mysłowskiego to po chwili do głosu doszli gracze ze Stężycy, którzy utrzymali kontrolę nad setem przez większą część jego trwania, co doprowadziło do wygranej 21-14. W drugim secie rękawy zakasali gracze Volley Gdańsk i po wyrównanej walce zdołali wygrać i doprowadzić do wyrównania. Odsłonę tę efektownym blokiem zakończył przyjmujący drużyny Volley Gdańsk – Adrian Ossowski. Trzeci set to gotowy scenariusz na film instruktażowy dla adeptów siatkówki pod tytułem ‘Jak nie przegrać wygranego meczu’. W pierwszoplanowe role wcielili się gracze ze Stężycy, którzy prowadzili 19-14 i w powietrzu unosił się już zapach pierwszej przegranej w lidze dla drużyny Volley Gdańsk. W zasadzie do teraz nie wiemy jak to możliwe, że tak się nie stało. Punktem zwrotnym był moment, kiedy na zagrywce stanął Daniel Koska i swoimi flotami sprawił potężne problemy graczom ze Stężycy. Jedna piłka, druga piłka, trzecia, czas, czwarta, stres, paraliż, przegrana. Mniej więcej taką sekwencje widzieliśmy u graczy Piotra Labudy. W końcówce nerwy ze stali pokazał Piotr Ścięgosz, który pomógł wyjść swojej drużynie na prowadzenie. Ponadto, jak zwykle niezawodny był Przemek Wawer, który zdaje się mieć wycięty układ nerwowy. Poza tym gość wygląda na takiego, któremu można zaufać do tego stopnia, że można mu powierzyć cały majątek. Jest jak polisa. Jest niezawodny. Volley Gdańsk wygrywa dwudzieste szóste spotkanie z rzędu i kolejną edycję Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Z drugiej strony trzeba docenić ich rywali, którzy umiejętności już mają, a to, czego im brakuje to zimne głowy i spokój w decydujących momentach. Tak czy inaczej – Volley broni tytułu, ale na horyzoncie pojawiła się drużyna, która w przyszłości może im pokrzyżować plany.

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Wtorkowe spotkania to czas, w którym rywalizację ligową na okres zimowy przerwą gracze Bombardierów oraz Portu Gdańskiego. Obie drużyny rozegrają po dwa spotkania w których będą starały się o poprawienie swojego dorobku punktowego. Najciekawszym spotkaniem dnia będzie rywalizacja w grupie spadkowej pomiędzy Asami B Klasy a Strażą Pożarną. Na zapleczu elity ciekawie zapowiada się spotkanie sąsiadów z tabeli DCT Gdańsk z Seargin. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

DCT Gdańsk – Seargin

Godz.: 20:35, boisko 2

Spotkanie DCT Gdańsk z Seargin zapowiada się jako jedno z najciekawszych spotkań w tej serii gier. Wszystko za sprawą podobnej sytuacji w tabeli oraz historii obu drużyn, które wzajemnie się przeplatają. Warto wspomnieć tu o fakcie, że obie drużyny wzięły udział w inauguracyjnym sezonie SL3 i zajęły w nim przedostatnie oraz ostatnie miejsce. W sezonie Jesień’19 drużynom idzie już znacznie lepiej i obie ekipy uzbierały już odpowiednio trzy i dziewięć oczek. Patrząc na umiejętności nie da się nie zauważyć, że zespoły cały czas przesuwają się do przodu. Podczas gdy DCT idzie marszem, drużyna Seargin pognała do przodu niczym Usain Bolt. Odnosząc się jeszcze do poprzedniego sezonu, warto zauważyć, że Seargin zdobyło jeden punkt właśnie w meczu z DCT Gdańsk, co było prawdziwą sensacją. Patrząc na obecną sytuację nie bylibyśmy zaskoczeni gdyby to drużyna Seargin wygrała najbliższe starcie. Gdy tylko są w komplecie stanowią nie lada problem dla drugoligowych drużyn. Uważamy, że spotkanie z DCT zmobilizuje graczy Tomasza Dombrowskiego do tego, aby przybyć na spotkanie w pełnym składzie i powalczyć o komplet punktów, co mogłoby doprowadzić do tego, że drużyny zamienią się kolejnością w tabeli.

Typ Redakcji: Seargin

Typ Eksperta (Maciej Kot): DCT Gdańsk

Port Gdańsk – Bombardierzy

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Bombardierzy oraz Port Gdański są pierwszymi spośród 26 drużyn, która we wtorek skończą ligowe zmagania. W przypadku Bombardierów fakt ten jest o tyle dziwny, że ich pierwszy mecz odbył się dopiero 19 września. Kiedy inne drużyny do rozegrania całej ligi potrzebowały trzech miesięcy, Bombardierzy postanowili rozegrać czternaście spotkań dokładnie w równo dwa miesiące. Wszystko dlatego, że upodobali sobie rozgrywanie dwóch spotkań jednego dnia. Tak samo będzie i tym razem, bowiem mecz z Portowcami będzie pierwszym aktem spektaklu, który miejmy nadzieje odbędzie się we wtorkowy wieczór. Drugim będzie z kolei spotkanie przeciwko Omidzie. Pod kątem chęci rozgrywania dwóch spotkań jednego dnia w drugiej lidze dorównuje im tylko drużyna… Portu Gdańskiego. Ci, po spotkaniu z Bombardierami rozegrają spotkanie ze Zmieszanymi i patrząc na rywali obu drużyn zastanawiamy się, która z ekip ma trudniejsze zadanie. Oczywiście bardzo ciężko nam to jednoznacznie stwierdzić bowiem dylemat jest podobny do tego czy wolałoby się mieć dżumę czy może jednak cholerę. Co do meczu samych zainteresowanych to delikatnym faworytem wydają się Portowcy. Jeśli drużyna Arkadiusza Sojko wygra spotkanie to zakończy sezon przed Bombardierami i wbrew temu co mówił w wywiadzie Piotrek Baj, w skali szkolnej będzie im się należała wyższa ocena niż dostateczny. Tak czy inaczej, wtorek będzie ostatnią okazją do podreperowania swojej ligowej sytuacji dla obu drużyn. Która z nich tego dokona w bezpośredniej rywalizacji?

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Wirtualna Polska – Zmieszani

Godz.: 20:35, boisko nr 3

W ostatnim czasie coś się zacięło w szeregach Wirtualnych. Gołym okiem widać, że gracze tej drużyny nie prezentują się już tak dobrze jak w pierwszej części sezonu. No bo jak tu zestawić ze sobą mecze z początku sezonu, gdzie jako jedyny zespół wygrali seta z Omidą, a następnie wygrywali z Bombardierami, Decathlonem czy DCT, by następnie przegrać z Seargin? Obecnie seria spotkań bez zwycięstwa trwa już pięć kolejek i nie jest to bynajmniej spowodowane tylko i wyłącznie brakiem Adama Wajnera. Jako przykład podamy tu co prawda przegrane spotkanie ze Spontantem, w którym drużyna zaprezentowała się z dobrej strony i udowodniła, że istnieje życie bez swojego lidera i da się go w pewien sposób zastąpić. Wtorkowe spotkanie nie będzie prawdopodobnie tym, w którym mogłoby dojść do przełamania bowiem drużyna mierzy się ze Zmieszanymi, którzy nadal mają aspirację na to, aby tę ligę wygrać. Jakby tego było mało, w ostatnim meczu kontuzji stawu skokowego doznała Klaudia Kuźniewska i zapowiedź spotkania bardziej przypomina wstęp do dramatu niż ligowego starcia. Jeśli chodzi o Zmieszanych to są oni obecnie prawie w raju. Drużyna wygrywa mecz za meczem i robi to z taką łatwością jakby wykonywała proste czynności życiowe. Włączenie telewizora, zamknięcie okna, umycie rąk czy ogolenie kolejnego rywala w lidze zdają się być porównywalnym wysiłkiem. Gdy podobnie będzie i tym razem to ostatni tydzień rozgrywek zapowiada się równie emocjonujący co skok na bungee w centrum Gdyni.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Asy B Klasy – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Niezależnie od tego jak zakończy się poniedziałkowe spotkanie Asów z Kraken Team, mecz przeciwko Strażakom będzie kolejnym dreszczowcem, a jego rezultat może sprawić, że Asy uciekną ze strefy spadkowej. Drużyna Oresta Lewosiuka do ligi podchodzi bardzo poważnie i widać po poszczególnych zawodnikach głód wygranych i niesamowitą mobilizacje do tego, aby na koniec sezonu móc cieszyć się z utrzymania. Przygotowując się do dwóch spotkań, które drużyna rozegra na początku obecnego tygodnia, ekipa w weekend zagrała sparing z drużyną Zmieszanych, którzy są w czołówce drugiej ligi. Był to rywal bardzo wymagający, ale zasadne wydaje się pytanie czy tak wymagający jak drużyna ‘Mundurowych’? Na papierze to drużyna Straży wygląda na mocniejszą drużynę. Ich ewentualna wygrana sprawi, że na pewno sezon zakończą przed Asami, co zważając na fakt, że bezpośrednio spada tylko jeden zespół może im dać poczucie komfortu większe niż spokojna służba. Z drugiej strony Strażacy potrafili nas już zaskoczyć i udowodnić jaka jest różnica, gdy na mecz przychodzą w sześciu czy siedmiu zawodników. Co tu dużo mówić. Zapowiada nam się kawał spotkania. Czy podobnie jak w sezonie zasadniczym wygra drużyna ‘Mundurowych’?

Typ Redakcji: Straż Pożarna Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Straż Pożarna Gdańsk

Omida Team – Bombardierzy

Godz.: 21:35, boisko 1

Nie zrozumcie nas źle, ale gdyby Omida potknęła się właśnie teraz byłoby to bardziej absurdalne niż poślizgnięcie się na skórce od banana. ‘Logistycy’ cały sezon grali jak z nut i zapewne myślami są już przy przyszłotygodniowych klasykach z Thunder Team oraz Zmieszanymi. Wpadka na tym etapie, z dziewiątą siłą ligi, byłaby podobnym zaskoczeniem co brak parawanów nad polskim morzem. Z drugiej strony presja, która ciąży na poszczególnych zawodnikach jest coraz większa. Każdy kolejny sukces sprawia, że coraz głośniej mówi się, że drużyna może wygrać wszystkie spotkania w lidze. Bądźmy szczerzy – im więcej się o tym mówi, tym mniejsze na to prawdopodobieństwo. Każdy zawodnik z drużyny podświadomie czuje jakie są wobec nich oczekiwania, co większości sportowców raczej przeszkadza niż pomaga. Gdybyśmy mieli wskazać kolejny czynnik, a nawet dwa, które sprawiają, że w spotkaniu może dojść do niespodzianki, to zmuszeni bylibyśmy do napisania o tym, że dla Bombardierów będzie to ostatnie spotkanie w sezonie i na pewno będą chcieli na sam koniec pokazać się z dobrej strony. Drugi czynnik to fakt, że mimo iż Omida ‘stłukła’ do tej pory jedenastu rywali w lidze, to były fragmenty dekoncentracji i momenty w których ich gra nie przekonywała. Czy Logistycy udźwigną presje? A może drużyna Maćka Gruby w sposób udany zakończy ligowe zmagania sprawiając jedną z największych sensacji w lidze?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Port Gdańsk – Zmieszani

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Ostatnim meczem, który w sezonie Jesień’19 odbędą Portowcy będzie spotkanie przeciwko rozpędzonej maszynie, którą od początku ligi zdaję się być drużyna Zmieszanych. Obie ekipy rozegrają o 20:35 inne spotkanie więc można powiedzieć, że żadna z drużyn nie będzie miała wymówek odnośnie tego, że byli zmęczeni lub ich rywale rozgrzani. Czternaste spotkanie dla Portowców to czas pewnych podsumowań. Obecny sezon jest już lepszy niż poprzednia edycja zarówno pod kątem liczby zdobytych punktów jak i miejsca w tabeli.  W drużynie, z czasem wykrystalizował się skład i w pewnym momencie nazwiska w protokole meczowym przestały zaskakiwać. To co na przestrzeni sezonu zaskoczyło w szeregach ‘Granatowych’ to fakt, że w żadnym meczu nie wystąpiły kobiety, które były ówcześnie zgłoszone do składu i grały w poprzednim sezonie. Jak widać, drużyna Portu przyjęła inna taktykę na obecny sezon niż gracze Zmieszanych, w drużynie których płeć piękna odgrywała znaczącą role i bodajże tylko w jednym secie nie było ich na boisku. Dla drużyny Edyty Woźny rywalizacja o godzinie 21:35 będzie już trzynastą potyczką w lidze. Obecnie wśród trzech drużyn, które pretendują do miana zwycięzcy drugiej ligi wytworzyła się bardzo ciekawa sytuacja. Jeśli Zmieszani, Omida oraz Thunder wygrają swoje spotkania, to o kształcie podium zadecyduje ostatnia kolejka. Przyznamy, że sytuacja taka z perspektywy kibiców oraz samych zawodników jest wymarzonym scenariuszem, który popsuć postara się drużyna Portu Gdańskiego.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani