MATCHDAY #BARAŻE #MECZE GWIAZD

Za nami ostatni dzień meczowy w sezonie Jesień’25. W środowy wieczór utrzymanie w ligach zapewniły sobie drużyny Tufi Team oraz DHP Oliwa, które wygrały mecze barażowe z Flotą oraz Dream Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

DHP Oliwa – Dream Volley 2-1 (19-21; 21-11; 21-16)

Spośród dwóch meczów barażowych – ten był zdecydowanie ciekawszy. Marne to jednak pocieszenie dla drużyny Dream Volley, która…jeszcze niedawno była absolutnym pewniakiem do awansu do drugiej ligi. Ostatecznie w tabeli wylądowali na trzecim miejscu i na domiar złego – przegrali mecz barażowy. Początek tej bądź co bądź – przykrej dla ‘Marzycieli’ historii rozpoczął się jednak bardzo dobrze. Pierwszy set rywalizacji był bardzo wyrównaną partią, ale w końcówce – przy stanie 15-15, to ‘Marzyciele’ zdobyli trzy kolejne punkty z rzędu, które dały im ogromną przewagę na finiszu seta. Ostatecznie – team w niebieskich strojach nie roztrwonił wypracowanej zaliczki i był o jednego seta od drugiej ligi. Cóż – nie po raz pierwszy w tym sezonie przekonaliśmy się, że to nie wystarcza, prawda? Środkowa partia to przebudzenie DHP Oliwy, która wskoczyła na bardzo wysoki poziom i w konsekwencji – ograła wy swojego rywala, doprowadzając do wyrównania w setach (21-11). Wówczas stało się jasne, że o zwycięstwie – musi zadecydować trzeci set. Trzeci set rozpoczął się kapitalnie dla DHP Oliwy, która wysunęła się na prowadzenie 9-3. Co nie grało w obozie Dream Volley? Sami nie wiemy, ale z boku wyglądało to tak jakby początek był w ich wykonaniu zbyt zachowawczy. Brakowało nam tam podjęcia ryzyka w obawie o konsekwencje, a tak w naszym odczuciu – wygrać się nie da. Zaliczka wypracowana w pierwszej części seta, pozwoliła drużynie Adama Wyrzykowskiego na spokojne ‘dowiezienie’ wyniku do końca. Podsumowując cały sezon – po tym co zaprezentowała w obecnej kampanii DHP Oliwa, byłoby naprawdę niesprawiedliwe gdyby pożegnali się oni z drugą ligą. Po prostu.

Tufi Team – Flota Active Team 3-0 (21-15; 21-14; 21-16)

Roller coaster sportowych emocji w wykonianiu Tufi Team. Sezon Jesień’25 rozpoczął się bardzo kiepsko, a ‘Tuffiki’ po kilku porażkach z rzędu stali się faworytem do spadku do niższej klasy rozgrywekowej. Z czasem zaczęli wygrywać niemal wszystko i wówczas – byli o włos od awansu do grupy mistrzowskiej. Wszystko zepsuło się jednak w ostatniej kolejce, kiedy rywalizowali z Szach-Matem i wspomniane spotkanie – niespodziewanie przegrali w stosunku 0-3. To oznaczało, że o prawo gry w pierwszej lidze – muszą powalczyć z Flotą Active Team, która jak nikt inny w lidze – zna smak spotkań barażowych. Pech Floty polegał jednak na tym, że trafili na ‘Tuffików’, z którymi historycznie szło im koszmarnie. Tak też było od początku środowego spotkania, które rozpoczęło się od prowadzenia pierwszoligowca 6-1. Z czasem zespół Karoliny Kirszensztein zdawał się uzyskiwać kontrolę i po kilku udanych akcjach, zniwelowali stratę do jednego oczka (13-12). Druga część seta to jednak wyraźna przewaga faworyta, który wygrał finalnie do 15. Sprawa tego, która z drużyn zagra w pierwszej lidze, wyjaśniła się już w drugim secie rywalizacji. Partia ta rozpoczęła się od sporych problemów w przyjęciu Floty. Dodatkowo – team nie pomagał sobie tym, że co rusz popełniał kardynalne błędy w ataku, po których Tufi wysunęli się na prowadzenie 13-7. Dalsza część seta była pod kontrolą faworyta, który wygrał do 14 i mógł cieszyć z utrzymania w pierwszej lidze. Ostatni set nie zmienił obrazu gry, a zespół Mateusza Woźniaka, wygrał tę partię do 16 i koniec końców – zakończył sezon w bardzo dobrych nastrojach – brawo!​

MECZ GWIAZD IV LIGI

Pół godziny przed rozpoczęciem spotkań barażowych – rozpoczął się mecz Gwiazd z IV Ligi. Choć lepiej partię rozpoczęli gracze z DT1, już po chwili przewagę wypracowali sobie gracze DT2 i to oni trzymali rywala na mały, aczkolwiek bezpieczny dystans do samego końca seta (26-24). Druga odsłona to już wyraźna przewaga drużyny, w której na rozegraniu wystąpił Daniel Szultka. To co rzucało się w oczy to problemy w przyjęciu DT1, a to piętrzyło kolejne problemy. Po tym jak zespół został kilkukrotnie złapany na szczelnym bloku rywali – stało się jasne, że z drugiego punktu w meczu będą cieszyli się gracze z ‘dwójki’. W trzecim secie wydawało się, że gracze DT2 zmierzają po pewną wygraną za komplet punktów. W pewnym momencie coś się zacięło i wówczas stało się jasne, że drużyny zagrają jeszcze jednego seta (25-23). Czwarty set rywalizacji choć wyrównany, to jednak górą byli gracze DT2, którzy w ostatecznym rozrachunku – wygrali spotkanie w stosunku 3-1. MVP spotkania? Wiktor Witowski, który rozegrał co prawda tylko dwa sety, ale zdobył w nich…15 punktów.​

MECZ GWIAZD III LIGI

Pierwszy set rywalizacji to wyrównana partia do stanu 19-19. Końcówka seta to dowód na to, że wybór na MVP sezonu Remigiusza Maczana był słuszny. To właśnie środkowy Hydry Volleyball Team zrobił w końcówce różnicę i po jego trzech punktach z rzędu – gracze DT2 wysunęli się na prowadzenie 23-19 by po chwili – cieszyć się z wygranej seta do 20. Środkowa odsłona to zwrot akcji i…całkowicie przespana partia przez team, który wygrał premierową odsłonę. Po sporej liczbie błędów w ataku w wykonaniu DT2 – gracze drużyny, w której na rozegraniu wystąpił Mateusz Dobrzyński, wysunęli się na prowadzenie 15-8 i w konsekwencji – cieszyli się po chwili z wyrównania w setach (25-15). W trzecim secie gra się wyrównała i nie brakowało w nim bardzo interesujących wymian. Po jednej z nich – przy stanie 11-9, drużyny tak się zmęczyły długą akcją, że poprosili o czas, co umówmy się – w meczach Gwiazd się raczej nie zdarza. Dalsza część seta to przewaga DT2 udokumentowana ich zwycięstwem do 22. Ostatni set rywalizacji to kontynuacja dobrej gry drużyny, w której na rozegraniu wystąpił Kacper Kania z Maritexu. Ostatecznie jego zespół wygrał tę partię do 22, a cały mecz 3-1.

MECZ GWIAZD II LIGI

Jedyny mecz Gwiazd, który zakończył się w trzech setach. Biorąc pod uwagę wydarzenia z meczu – mało brakowało, a stałoby się inaczej. Początek spotkania to wyrównana gra, po której mieliśmy remis 13-13. Jako pierwsi przewagę wypracowali sobie gracze drużyny, w której na rozegraniu po transferze ‘last minute’ wystąpił Jan Kostrowicki. Wpływ na taki stan rzeczy miało z pewnością stabilniejsze przyjęcie. Ostatecznie po dobrej końcówce – DT2 wygrał tę partię do 20. Środkowa odsłona to ogromna szansa DT1 na wyrównanie. Choć zespół, w której na sypie wystąpił Jakub Nowak z MPS prowadził 13-8, to już po chwili…to rywale cieszyli się z prowadzenia 16-15. Dalsza część seta to powiększenie przewagi DT2, który wygrał tę partię do 22. Kolejną szansę na odwrócenie losów rywalizacji – DT1 miał w trzeciej odsłonie. Podobnie jednak jak w dwóch pierwszych odsłonach – nie sprzyjała im karta. Choć w końcówce mieliśmy remis 24-24, to po raz kolejny szczęście sprzyjało graczom DT2, którzy wygrali mecz w stosunku 3-0.

MECZ GWIAZD I LIGI

Spośród wszystkich meczów Gwiazd – spotkanie pierwszoligowe było zdecydowanie najciekawsze. Choć po początkowej fazie seta, w której nie brakowało błędów po obu stronach siatki można było nieco narzekać na poziom gry – z czasem sytuacja nam się bardzo rozkręciła. Stało się to po dwóch pierwszych setach, po których mieliśmy remis 1-1. Trzeci set rywalizacji rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla drużyny, w której na rozegraniu wystąpił Paweł Huliński z DNV Volley Gdańsk. Po kilku udanych zagrywkach Mariusza Seroki, DT2 wysunął się na prowadzenie 9-3 co ułożyło dalszą grę. Ostatecznie gracze z ‘jedynki’ nie zdołali się już ‘odkręcić’ i partia ta zakończyła się zwycięstwem DT2 do 15. Czwarty set to wyrównana walka do stanu 19-19. W bardzo jakościowej końcówce – więcej zimnej krwi zachowali gracze DT1, którzy wygrali seta do 22, a to oznaczało, że o zwycięstwie zadecyduje dopiero tie-break. Decydujący o zwycięstwie set to wyraźna przewaga zespołu, w której ‘na kierownicy’ wystąpił MVP obecnego sezonu – Bartosz Sobstyl (15-9).

W środowy wieczór poza meczami barażowymi oraz meczami Gwiazd nastąpiło również oficjalne zakończenie sezonu, w którym doszło do wręczenia medali, nagród indywidualnych oraz dyplomów.   

IV Liga

14 miejsce – TKKF Orlen

13 miejsce – Hapag-Lloyd

12 miejsce – VB FE Sulmin

11 miejsce – ACTIVNI Gdańsk

10 miejsce – Only Spikes

9 miejsce – Feniks Gdańsk

8 miejsce – VB Inter-Grahen Sulmin

7 miejsce – Chilli Amigos

6 miejsce – Siatkersi

5 miejsce – Craftvena

4 miejsce – Remedios Sopot Ortopedia

3 miejsce – Speedway AWKS

2 miejsce – DSGSA

1 miejsce – Sharks

Najlepiej blokujący – Kiril Bohdan – (Sharks)

Najlepiej atakujący – Sergiej Ivanenko – (Sharks)

Najlepiej zagrywający – Maciej Kot – (Remedios Sopot Ortopedia)

Najlepsza libero – Patrycka Reglińska – (VB Inter-Grahen Sulmin)

MVP Ligi – Sergiej Ivanenko – (Sharks)

III Liga

14 miejsce – Aqua Volley

13 miejsce – Tiger Team

12 miejsce – MysterElektroRockets

11 miejsce – Port

10 miejsce – MiszMasz

9 miejsce – Wolves Volley

8 miejsce – Maritex

7 miejsce – Flota TGD Team

6 miejsce – Kraken Team

5 miejsce – Kraken

4 miejsce – Team Spontan

3 miejsce – Dream Volley

2 miejsce – BL Volley

1 miejsce – Hydra Volleyball Team

Najlepiej blokujący – Remigiusz Maczan (Hydra Volleyball Team)

Najlepiej atakujący –  Wojciech Kiełb (BL Volley)

Najlepiej zagrywający – Damian Urbanowicz (Team Spontan)

Najlepszy libero – Rafał Czerwiński (Hydra Volleyball Team)

MVP Ligi – Remigiusz Maczan (Hydra Volleyball Team)

II Liga

14 miejsce – Staltest Pomorze

13 miejsce – Challengers

12 miejsce – DHP Oliwa

11 miejsce – Inter Marine Masters

10 miejsce – Old Boys

9 miejsce – Energa Trefl Gdańsk

8 miejsce – Złomowiec Gdańsk

7 miejsce – VB Sulmin

6 miejsce – Speednet 2

5 miejsce – Bayer Gdańsk

4 miejsce – Eko-Hurt

3 miejsce – Flota Active Team

2 miejsce – Fux Pępowo

1 miejsce – MPS Volley

Najlepiej blokujący – Przemysław Malujdy (Flota Active Team)

Najlepiej atakujący –  Mariusz Kuczko (Challengers)

Najlepiej zagrywający – Mikołaj Bogucki (Old Boys)

Najlepszy libero – Grzegorz Surtel (Speednet 2)

MVP Ligi – Adrian Wieleba (MPS Volley)

I Liga

10 miejsce – Czerepachy Volley

9 miejsce – DNV Volley Gdańsk

8 miejsce – Tufi Team

7 miejsce – Speednet

6 miejsce – Szach-Mat

5 miejsce – Bossman Team

4 miejsce – Merkury

3 miejsce – AiP

2 miejsce – BEemka Volley

1 miejsce – CTO Volley

Najlepiej blokujący – Maciej Rzepczyński (Beemka Volley)

Najlepiej atakujący –  Mariusz Seroka (AiP)

Najlepiej zagrywający – Maciej Rzepczyński (Beemka Volley)

Najlepszy libero – Sebastian Miąsko (BEemka Volley)

MVP Ligi – Bartosz Sobstyl (CTO Volley)

Zapowiedź – BARAŻE

Przed nami dwa ostatnie rozstrzygnięcia w sezonie Jesień’25. Mowa rzecz jasna o meczach barażowych. W pierwszym z nich – o prawo gry w elicie powalczy Tufi Team z Flotą Active Team. W pojedynku o prawo gry w drugiej lidze zmierzą się z kolei DHP Oliwa oraz Dream Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Tufi Team – Flota Active Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Pogubiliśmy się już w tym, który raz w historii rozgrywek – Flota Active Team będzie mierzyła się w meczu barażowym. Wspomniane baraże były w różnych konfiguracjach – a to o utrzymanie w elicie, a to o awans do elity, a to o utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Niesamowite. Jak do tej pory królowie baraży rywalizowali w nich ze zmiennym szczęściem. Dziś o awans do elity powalczą w meczu z faworyzowanym rywalem, którym bez wątpienia będzie ekipa Tufi Team. Stało się to jasne po wczorajszej serii gier, w której Flota wygrała co prawda z Fuxem Pępowo, ale do bezpośredniego awansu zabrakło im jednego seta z wczorajszym rywalem. O ile na grę Floty w barażu się zapowiadało, tak to, że dziś w meczu o prawo gry w elicie zmierzą się gracze Tufi Team wydaje się być absolutną sensacją. Niespełna 24 godziny temu, gracze Mateusza Woźniaka zdawali się być absolutnym pewniakiem do utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do utrzymania wystarczał im bowiem punkt w rywalizacji z Szach-Matem lub korzystny dla nich wynik w meczu pomiędzy Speednetem a Tufi Team. Mimo to – ziścił się najczarniejszy dla ‘Tuffików’ scenariusz i team przegrał w stosunku 0-3, co w konsekwencji sprawiło, że na samym finiszu pierwszoligowego wyścigu – przewrócili się tuż przed wstęgą oznaczającą finisz. Niewiarygodne. Jeszcze bardziej niewiarygodne byłoby, gdyby dziś – gracze Tufi dołożyli kolejny element samodestrukcji i przegrali mecz barażowy. Ależ byłby to twist. Ależ byłaby porażka na całej linii. Zastanawiamy się, czy team dźwignie to mentalnie i zdoła zapomnieć o wczorajszych wydarzeniach. W naszym odczuciu – wciąż są wyraźnym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

DHP Oliwa – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Łączymy się myślami z drużyną DHP Oliwa. W naszym odczuciu sytuacja, w której drużyna mająca na koncie aż 15 punktów musiała grać w meczu barażowym, to sytuacja bezprecedensowa. Pikanterii sytuacji dodaje z pewnością fakt, że DHP Oliwa wygrała więcej meczów w sezonie niż Inter Marine Masters, Old Boys, a nawet… siódma drużyna w ligowej tabeli – VB Sulmin. Cóż jednak z tego, skoro dziś muszą walczyć o utrzymanie? Czy przy potencjalnym niepowodzeniu ktoś będzie pamiętał za kilka miesięcy, że DHP była moralnym zwycięzcą sezonu Jesień’25? Cóż – jest to wątpliwe. Z drugiej strony – ta historia nie musi mieć tak przykrego dla Oliwy obrotu spraw. W naszym odczuciu są oni bowiem faworytem dzisiejszego starcia, a rywalizacja w drugiej lidze wyraźnie podniosła poziom drużyny. W naszym odczuciu są oni już o wiele dojrzalszą ekipą niż jeszcze kilka miesięcy temu, gdy… bili się o awans między innymi z Dream Volley. We wspomnianym meczu, do którego doszło pod koniec kwietnia, górą byli ‘Oliwiacy’, którzy wygrali za komplet punktów. We wspomnianym meczu – Dream Volley musiał mierzyć się jednak z faktem, że kontuzji eliminującej z dalszej gry nabawił się rozgrywający drużyny – Mateusz Dobrzyński. Przechodząc płynnie do ‘Marzycieli’ to warto zwrócić uwagę na fakt, że team w niebieskich strojach miał w obecnym sezonie mnóstwo okazji do tego, by zapewnić sobie bezpośredni awans. Niestety dla nich – gubili punkty na potęgę i w konsekwencji bardzo skomplikowali sobie drogę na zaplecze elity. Tak jak wspominaliśmy – dziś więcej szans na zwycięstwo dajemy ich rywalom.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #42

Co za wieczór, co za noc. Wtorkowy wieczór nie zawiódł, a każde spotkanie dostarczyło ogromnych emocji. To właśnie wczoraj rozstrzygnęła się kwestia mistrzostwa zarówno w pierwszej, jak i w drugiej lidze. Nowym-starym Mistrzem Inter Marine SL3 została ekipa CTO Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Tufi Team – Szach-Mat 0-3 (14-21; 18-21; 20-22)

Cóż za koszmarny wieczór drużyny Tufi Team. Tego nie spodziewał się chyba nikt. Niejednokrotnie podkreślaliśmy, że zespół Mateusza Woźniaka znajduje się na ‘pole position’ i w kontekście walki o utrzymanie – nie powinien im spaść włos z głowy. W ostatniej zapowiedzi podkreślaliśmy, że jest to team, który w ostatnim czasie sprawował się genialnie i co? I cała narracja została zburzona, a kto wie czy nie również i trudy sezonu. Niewiarygodne. Dramat Tufi rozegrał się w trzech aktach. W akcie pierwszym zostali oni ‘zmieceni z planszy’ przez rozpędzonego rywala, który wygrał partię do 14. Schody dla ‘Szachistów’ rozpoczęły się wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego w środkowej odsłonie. Od samego początku seta oglądaliśmy wyrównaną grę obu stron, która zaprowadziła nas do stanu po 17. W końcówce nie mieliśmy przekonania, w którą to pójdzie stronę. Po atakach duetu Krampichowski – Kołodziej, z drugiego punktu w meczu cieszyli się gracze Szach-Matu. To nie była jeszcze tragiczna wiadomość dla ‘Tuffików’, którzy do uniknięcia barażu potrzebowali wygrać ostatniego seta. Mimo to – nieznaczną przewagę posiadali gracze Szach-Matu, którzy przez większość seta, prowadzili dwoma oczkami. W końcówce zdeterminowana ekipa Tufi Team, zdołała doprowadzić do wyrównania po 17, ale ostatnie słowo w meczu – należało do ‘Szachistów’, którzy gwarantują sobie utrzymanie, spychając tym samym Tufi na miejsce barażowe. Aż nam się przypomniała historia, kiedy to kilka sezonów temu – Tufi Team pogrążyło Szach-Mat, który pożegnał się z ligą. Kto wie czy tym razem role nam się nie odwrócą. Tak czy siak – takiego obrotu spraw to my się nie spodziewaliśmy.

Złomowiec Gdańsk – Old Boys 1-2 (21-13; 20-22; 18-21)

Spośród wszystkich dziewięciu spotkań, do których doszło we wtorkowy wieczór – tylko rywalizacja Złomowca z Old Boysami nie miała znaczenia dla układu tabeli. Obu drużynom nie groził już spadek. Nie było również możliwości, by któryś team pokusił się o podium rozgrywek. Mimo to – zestawienie tej pary dawało nam niemal pewność, że żadna ze stron nie będzie chciała odpuścić. Pierwszy set rywalizacji to wyraźna przewaga Złomowca, który wykorzystał potężne problemy w komunikacji u rywali i na półmetku seta – prowadził 11-5. Z czasem Złomowiec, nie forsując zbytnio tempa, objął prowadzenie 18-10 i wówczas stało się jasne, że to właśnie oni wygrają premierową odsłonę (21-13). W połowie środkowej partii – Złomowiec po atakach Krzysztofa Kopernika prowadził 13-10. Tuż po chwili – sytuacja boiskowa diametralnie się zmieniła. Po bloku oraz ataku Szymona Sawickiego – Old Boysi wysunęli się na pierwsze w tym secie prowadzenie (19-18) i po chwili to właśnie oni cieszyli się z wygranej seta do 20. Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się od miażdżącej przewagi Złomowca, po której uznaliśmy, że nic złego im się już w tym meczu nie przydarzy (8-3). Mimo pięciopunktowego prowadzenia – w kolejnych kilku minutach gracze Witolda Klimasa zdobyli zaledwie dwa punkty. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że rywale zdobyli w tym czasie dziewięć i to oni wysunęli się na prowadzenie 12-10. W dalszej części seta – gracze Bartłomieja Kniecia trzymali rywala na bezpieczny dystans i finalnie – to oni wygrali mecz, osładzając sobie tym samym dziesiąte miejsce w sezonie Jesień’25.

DNV Volley Gdańsk – Speednet 1-2 (22-24; 22-20; 15-21)

Szalony sezon Speednetu musiał mieć swoje szalone zakończenie. Nie mogło być przecież normalnie. Dwa pierwsze sety? Absolutna nerwówka i drżenie o wynik, finalnie ze zmiennym szczęściem. Już w wywiadzie przedmeczowym Piotr Ścięgosz zapewniał, że pomimo spadku – DNV Volley Gdańsk ani myślą odpuszczać rywalom, którzy potrzebowali punktów jak tlenu do życia. Początek rywalizacji to nieznaczna przewaga ‘Programistów’ (10-7), która z czasem – została zniwelowana przez rywali. Jako pierwsi piłkę setową mieli gracze Speednetu (20-19), ale…popsuli po chwili zagrywkę, co jest dowodem na presję, która im towarzyszyła. Mimo nerwówki i wyrównania rywala – gracze w różowych strojach za sprawą Jakuba Perżyło – mogli cieszyć się po chwili z pierwszego punktu w meczu (24-22). Środkowa odsłona to partia, w której role się odwróciły. To ‘żółto-czarni’ prowadzili grę, a Speednet musiał gonić. Ostatecznie sztuka ta – graczom Macieja Miścickiego udała się w samej końcówce seta (20-20). Choć było już naprawdę blisko – po chwili popełnili oni dwa błędy, a z wygranego seta – cieszyli się gracze DNV VG. Przegrany set wprowadził niepokój w szeregi ‘Programistów’, którzy nie wiedzieli co dzieje się na boisku numer 1. Tak czy siak – chcąc się utrzymać musieli wygrać trzeciego seta, a następnie…odświeżać stronę by sprawdzić jak zakończyło się spotkanie Tufi Team – Szach-Mat. Pierwsza część zadania czyli ta, która zależała od nich się udała. Speednet wygrał tę partię do 15. We wtorek sprzyjała im ewidentnie karta, bo po chwili okazało się, że swoje spotkanie w stosunku 0-3 przegrała ekipa Tufi Team, a to oznaczało, że mimo przegranej jednego seta, Speednet utrzymuje się na pierwszoligowej powierzchni. Uff. Co to był za wieczór.

MysterElektroRockets – Speedway AWKS 2-1 (21-18; 21-13; 9-21)

Po ostatnich wydarzeniach wszystko wskazywało na to, że gracze MysterElektroRockets będą największymi przegrywami sezonu Jesień’25. W ostatnim czasie team Pawła Urbaniaka przegrał z Portem w stosunku 0-3 i stracił bezpieczną lokatę. Osoby, które oglądały w obecnym sezonie Magazyn Inter Marine SL3 wiedzą doskonale, że wielokrotnie – faworytem meczu barażowego w obecnej kampanii była w naszym odczuciu ekipa z niższej ligi. Co ciekawe – twierdziliśmy tak nawet wtedy, kiedy nie wiedzieliśmy, które drużyny we wspomnianym barażu zagrają. Początek wtorkowego spotkania należał jednak do zespołu z Karczemek, który od pierwszego gwizdka Sędziego, sprawował się świetnie w obronie oraz kontry, dzięki czemu wysunął się na prowadzenie 12-6. Z czasem przewaga ‘biało-czerwonych’ zaczęła topnieć i pod koniec seta mieliśmy już remis 18-18. Mimo że sytuacja zaczęła wyglądać nieciekawie dla zespołu MER, to właśnie oni postawili kropkę nad ‘i’, wygrywając do 18. Środkowa odsłona to genialne otwarcie trzecioligowca, który po asach serwisowych środkowego – Marka Bobkowskiego, wysunął się na prowadzenie 9-2. W dalszej części team w żółto-czarnych strojach nie uniknął błędów i już po chwili – ze zwycięstwa w meczu barażowym cieszyli się gracze MysterElektroRockets, którzy tym samym, zapewnili sobie utrzymanie w trzeciej lidze – brawo. To co w naszym odczuciu było bardzo ważnym elementem to fakt, że team z Karczemek zagrał w obecnym sezonie 13 trudnych spotkań, w którym – ciągle byli pod prądem. W przypadku AWKS były to 3 – góra 4 mecze.

BL Volley – Wolves Volley 3-0 (21-12; 21-19; 21-19)

Mega lubimy takie historię. No bo wiecie. BL Volley był jak kuzyn z małej miejscowości, który przyjeżdża do wielkiego miasta i co do zasady – ma się podporządkować regułom tam panującym. Tymczasem ten, jak gdyby nigdy nic zostaje kapitanem drużyny, biją się o niego dziewczyny z klasy, a on sam – staje się okoliczną gwiazdą. From zero to hero, moi mili. Nikt chyba nie stawiał na to, że BL Volley zdoła awansować do drugiej ligi. W sensie nikt, jeszcze kilka tygodni temu, bo przez wspomniany okres – ‘Tygrysy’ rosły w mgnieniu oka. Stawali się coraz więksi i coraz silniejsi. W ostatecznym rozrachunku wygrali 10 z 13 spotkań i awansowali – w pełni zasłużony sposób. Tu nie można mówić o niesprawiedliwości i parafrazując słowa z polskiego sejmu – ‘ten awans im się po prostu należał’. Skoro przy metaforach byliśmy na początku podsumowania, to i teraz musimy jedną wtrącić. Bo z wtorkowym meczem było jak z melodramatem. Wiecie – na początku była sielanka i nic nie wskazywało na to, że sprawy potoczą się nie tak, jak nasz główny bohater by tego oczekiwał. Kiedy wydawało się, że epilog tej historii nie będzie happy-endem, mieliśmy jeszcze jeden zwrot akcji, który sprawił, że w obozie BL zapanowała euforia. Precyzując. BL miał swoje potężne problemy w trzecim secie, którego rozpoczął od stanu 5-10. To, że wykaraskali się z tak dramatycznej sytuacji pokazuje klasę drużyny i to, że potrafią sobie radzić w kryzysowych momentach. Podsumowując – brawo. Nie możemy się wręcz doczekać not w skali 1-10 w czwartkowym magazynie. STAY TUNED.

Inter Marine Masters – Challengers 2-1 (22-20; 21-17; 12-21)

Z całą pewnością – był to najważniejszy mecz dla obu drużyn od bardzo dawna, a już na pewno – w obecnym sezonie. Stawką meczu była bowiem walka o utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. W zdecydowanie gorszym położeniu byli gracze Challengers, którzy aby się utrzymać – musieli wygrać. Początek spotkania ułożył się dla nich bardzo dobrze, bo już po chwili – wysunęli się na prowadzenie 6-2. W tym przypadku powiedzonko ‘miłe złego początki’ sprawdziła się w przerażający dla Challengersów sposób. Już po chwili mieliśmy serię ‘Mastersów’, po której to oni wysunęli się na prowadzenie 12-9. Choć Inter Marine zdawało się przejąć kontrolę nad poczynaniami boiskowymi, to w dalszej części seta, gra się bardzo wyrównała a końcówkę oglądało się wręcz wybornie. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali ‘Mastersi’, którzy wygrali tę partię do 20. Wynik premierowej partii sprawił, że Challengersi znaleźli się na musiku. Sprawa była tu dość prosta – albo wygrają dwa kolejne sety, albo spadną z ligi. Niestety dla nich – stało się to jasne już po drugim secie, który powiedzmy sobie wprost – nie należał do Challengersów. Kiedy dwoma skutecznymi atakami popisał się ściągnięty przed sezonem z Maritexu Stanisław Płochocki (18-13), stało się jasne, że ‘Mastersi’ już tego nie wypuszczą (21-17). Trzeci set nie miał tak naprawdę znaczenia dla układu tabeli. Była to partia, w której Challengersi wygrali do 12, ale pocieszenie to mniej więcej takie, jak dla osoby, która po amputacji kończyny staje na wagę i z zadowoleniem stwierdza, że udało jej się zrzucić kilka kilogramów.

Merkury – AIP 1-2 (15-21; 21-11; 14-21)

Przed ostatnim dniem meczowym, zespół AiP mógł jeszcze liczyć na to, że to właśnie oni sięgną po tytuł mistrzowski. Aby tak się jednak stało – musieli liczyć na podział punktów w meczu CTO – BEemka Volley i jednocześnie wygrać z Merkurym w stosunku 3-0, nadrabiając przy tym ponad 20 małych punktów. Scenariusz science-fiction? Trochę tak, trochę nie. Tak się bowiem składa, że jedną/trzecią tego planu – zespół Adriana Ossowskiego wykonał już w pierwszym secie rywalizacji. Wygrali – odrobili sześć oczek. Drugi krok – był jednak dla ‘Przyjaciół’ tym, w którym pojawił się napis GAME OVER. Choć na boisku numer 2 doszło do korzystnego podziału punktów, zespół Adriana Ossowskiego nie był w stanie ograć rywali, którzy ani myśleli o jakimkolwiek oddawaniu meczu bez walki. Co jak co, ale za to – Merkurego trzeba pochwalić. Są też powody do tego by ponarzekać i wczoraj wieczorem – Merkury pobił swój niechlubny rekord porażek z rzędu (4). Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że w grupie mistrzowskiej, nie zdołali wygrać ani razu a to już ogromny zawód dla sympatyków ‘Granatowych’. Tak czy siak – trzeci set rywalizacji to ponowna przewaga drużyny w białych trykotach, która wygrała do 14 i drugi raz w historii, zapewniła sobie brązowe medale w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć finalnie nie udało im się sięgnąć po mistrza, to do końca byli w grze i w naszym odczuciu – był to ich bardzo udany sezon – brawo!

CTO Volley – BEemka Volley 2-1 (21-16; 16-21; 21-19)

Nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego zakończenia sezonu niż ten, którego byliśmy świadkami wczoraj wieczorem. To właśnie w ostatni dzień meczowy rozstrzygnęła się kwestia podium pierwszej ligi. Co więcej – o tym, która z drużyn zdobędzie mistrzostwo zadecydował ostatni set, a w zasadzie…ostatnie akcje meczu. O tym jednak za chwilę. Pierwszy set rywalizacji to partia, w której…’Pomarańczowym’ wychodziło wszystko. Nie było bowiem tak, że BEemka ‘nie dojechała’. Ot poprzeczka była zawieszona tak wysoko, że nie dało się jej przeskoczyć (21-16). Wówczas przeszła nam myśl czy da się grać na tak wysokim poziomie przez całe spotkanie. Odpowiedź poznaliśmy już na początku środkowej partii, gdzie role się odwróciły i to BEemka wskoczyła na bardzo wysokie obroty. Jakby tego było mało – gracze w pomarańczowych strojach popełnili na początku seta bardzo dużo błędów, po których rywal wysunął się na prowadzenie 11-4. Choć w dalszej części seta broniący mistrzostwa gracze CTO rzucili się do odrabiania strat – było już za późno (21-16). Wynik dwóch pierwszych setów oraz rezultat z boiska nr 1, gdzie gracze AiP podzielili się punktami z Merkurym sprawiał, że o mistrzostwie decydował ostatni set rywalizacji. Finałowa partia rozpoczęła się w wymarzony dla CTO sposób. Od samego początku gracze w pomarańczowych trykotach zbudowali sobie sporą przewagę, po której nic nie wskazywało na zwrot akcji (15-9). Mimo to – w końcówce BEemka rzuciła się do szalonej pogoni i w sobie znany sposób – doprowadziła do wyrównania po 19. Mowa ciała oraz miny graczy CTO wskazywały na to, że za chwilę wypuszczą oni mistrzostwo z rąk. Choć znaleźli się w kryzysowym momencie to w samej końcówce to oni zachowali więcej ‘zimnej krwi’ i w konsekwencji – świętowali trzeci w historii tytuł mistrzowski – brawo!

Flota Active Team – Fux Pępowo 2-1 (19-21; 21-19; 25-23)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że dość mało prawdopodobne jest to, by któraś z drużyn sięgnęła we wtorek po wymarzony komplet punktów. Było to o tyle istotne, że ten – był dla obu ekip przepustką do tego, by sezon w ich wykonaniu był tym perfekcyjnym. Graczom z Pępowa trzy punkty dawałyby mistrzostwo, a Flocie – bezpośredni awans do elity. Już początek spotkania pokazał, że będzie to bardzo wyrównane starcie. W pierwszym secie rywalizacji oglądaliśmy bardzo jakościową grę po obu stronach siatki, która zaprowadziła nas do stanu 14-14. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gracze z Pępowa, którzy po atakach Kornela Krakowskiego i Tomasza Piaska, prowadzili trzema oczkami (17-14). Choć Flota zdołała pod koniec podgonić nieco wynik, to pierwszy punkt rywalizacji – trafił na konta ‘Koniczynek’ (21-19). Po pierwszym secie stało się jasne, że Flota nie awansuje bezpośrednio do elity, a żeby zagrać w meczu barażowym – muszą wygrać przynajmniej jednego seta. Pod koniec środkowej odsłony, Fux Pępowo zdawał się być bliżej mistrzostwa. Po kolejnym ataku Tomka Piaska, prowadzili oni 17-16. Mimo to – tym razem to Flota była górą i po błędzie jednego z graczy w czarnym stroju – cieszyli się z wyrównania stanu rywalizacji (21-19). Wówczas wszystko stało się jasne – Fux zajął w lidze drugie, a Flota trzecie miejsce. Mimo to – graczom obu drużyn nie przeszło przez myśl by trzecią partię potraktować sparingowo. Z boku można było wręcz odnieść wrażenie, że trzeci set rywalizacji decyduje o mistrzostwie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po bardzo zaciętym boju zakończonym walką na przewagi – z wygranej cieszyli się gracze Karoliny Kirszensztein, którzy dziś powalczą w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze. Jeśli im się powiedzie, to w przyszłym sezonie obie drużyny zmierzą się po raz kolejny – tym razem już w elicie.

Zapowiedź – MATCHDAY #42

Przed nami najbardziej emocjonujący dzień meczowy w historii ligi i nie są to bynajmniej puste słowa. W dniu wieńczącym zmagania w sezonie Jesień’25 dojdzie do 9 spotkań z czego aż 8 będzie o wielką stawkę. To właśnie dziś poznamy medalistów pierwszej oraz drugiej ligi. To właśnie dziś poznamy spadkowiczów i rozstrzygnięcie pierwszego barażu. Zapraszamy na zapowiedź!

Tufi Team – Szach-Mat

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Trudno w to do końca uwierzyć, ale fakty są takie, że zespół Tufi Team w dziewięciu ostatnich spotkaniach wygrał aż… ośmiokrotnie. Równie rewelacyjnym bilansem w analogicznym okresie nie może pochwalić się żadna pierwszoligowa ekipa, niezależnie od tego, czy mówimy o grupie mistrzowskiej, czy spadkowej. Mimo tak świetnego okresu zespół Mateusza Woźniaka nadal nie zagwarantował sobie utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć przed ostatnim dniem meczowym znajdują się oni na ‘pole position’, to wciąż muszą się pilnować i nie mogą pozwolić sobie na dekoncentrację. Szerzej aktualną sytuację w dole ligowej tabeli omówiliśmy w ostatnim magazynie, ale wychodzi na to, że do bezpiecznego utrzymania Tufi potrzebuje… jednego seta z Szach-Matem. Choć przy takim wyniku drużyny zrównałyby się w tabeli punktami, to małe punkty są obecnie zdecydowanym atutem beniaminka pierwszej ligi. Na finiszu rozgrywek to ‘Szachiści’ znajdują się w zdecydowanie gorszym położeniu i wiele wskazuje na to, że to właśnie oni będą musieli mierzyć się w spotkaniu barażowym. W naszym odczuciu nie są bowiem faworytem dzisiejszego starcia, a na dodatek ich główny rywal w walce o utrzymanie, Speednet, rozegra mecz z pogodzonym ze spadkiem DNV Volley Gdańsk i we wspomnianym meczu będzie z pewnością faworytem. Jest jeszcze trzecia opcja, o której ‘na około’ wspomnieliśmy chwilę wcześniej. Mianowicie, jeśli to Szach-Mat wygra dziś za komplet punktów, to znajdzie się w tabeli przed dzisiejszym rywalem i zapewni sobie spokojny, pierwszoligowy byt. Biorąc pod uwagę formę rywala, o to będzie dziś piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Złomowiec Gdańsk – Old Boys

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Spośród dziewięciu spotkań, do których dojdzie dziś wieczorem, aż osiem będzie decydowało albo o podium rozgrywek, albo o tym, które z drużyn spadną do niższych lig. To właśnie dziś rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa pierwszej ligi oraz tego, która z drużyn wygra mecz barażowy. Tylko jedno spotkanie nie ma już żadnego znaczenia ani dla podium, ani dla spadków i mowa tu o konfrontacji Złomowca Gdańsk z ekipą Old Boys. Oczywiście obie ekipy mogą ubolewać, że sezon potoczył się dla nich tak, a nie inaczej. Jeśli mielibyśmy wskazywać rozczarowania obecnej kampanii, to z pewnością wspomnielibyśmy o Złomowcu, który w poprzednim sezonie uplasował się przecież na trzecim miejscu podium i w naszym odczuciu – był ekipą, która może co najmniej powtórzyć ten wynik. Ostatecznie na przestrzeni niemal całej edycji, ‘Złomki’ mieli bardzo duże problemy kadrowe i w konsekwencji, przegrali pięć spotkań, a w ligowej tabeli plasują się w samym środku. Znacznie gorzej sytuacja wygląda w momencie, w którym zobaczymy jak radzili sobie ich dzisiejsi rywale – drużyna Old Boys. Nie mamy co do tego najmniejszych wątpliwości – to z pewnością najsłabszy sezon drużyny Bartłomieja Kniecia w historii rozgrywek Inter Marine SL3. W dwunastu rozegranych spotkaniach, zespół Old Boys zdołał wygrać…zaledwie cztery razy. Całe szczęście dla nich, że w trzech przypadkach, były to wygrane za komplet punktów. W innym przypadku, zespół z Pruszcza Gdańskiego byłby dziś za DHP Oliwą i w konsekwencji – musieliby się mierzyć w meczu barażowym. Cały sezon jest o tyle dziwny, że w drużynie Old Boys wciąż dostrzegamy spory potencjał i dziesiąte miejsce w lidze jest dla drużyny powodem do wstydu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

DNV Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

O godzinie 19:00 dojdzie do dwóch równoległych spotkań w grupie spadkowej, po której stanie się jasne, która z drużyn zagra jutro w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze w przyszłym sezonie. Póki co pewne jest tylko to, która z drużyn nie ma już szans na wspomniany baraż. Z pierwszą ligą żegnają się Czerepachy Volley oraz…DNV Volley Gdańsk. O ile w przypadku tych pierwszych zanosiło się na to jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego w sezonie Jesień’25, tak w przypadku DNV Volley Gdańsk niekoniecznie. Sam wynik można uznać za pewne rozczarowanie, tym bardziej kiedy pod uwagę weźmiemy fakt, że trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 potrafili w obecnej kampanii ograć CTO Volley, co tylko pokazuje, że potencjał i umiejętności – drużyna z pewnością ma. W naszym odczuciu mają również wole walki i jesteśmy niemal pewni, że w przyszłym sezonie Volley powalczy o powrót do elity. Czy ich los podzielą również gracze Speednetu?  Sytuacja drużyny Macieja Miścickiego zmienia się jak w kalejdoskopie, a w obecnym sezonie nie brakowało skrajnych emocji – od euforii po rozpacz. Od kisielu po żeberka. Wiecie o co chodzi. W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 stwierdziliśmy, że Speednet ma ogromną szansę na wykaraskanie się z problemów. W naszym bowiem odczuciu, są oni faworytem meczu z DNV, a na dodatek – Tufi jest faworytem meczu z Szach-Matem. Jeśli nasze przedmeczowe predykcje się spełnią – Speednet po raz kolejny w Ergo Arenie, zobaczymy w pierwszym tygodniu marca.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MysterElektroRockets – Speedway AWKS

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Przed rozpoczęciem minionego tygodnia nie było chyba osoby, która przewidziałaby, że sytuacja drużyny MysterElektroRockets się tak drastycznie pogorszy. Przypomnijmy, że nieco ponad tydzień temu zespół MER plasował się na bezpiecznym miejscu w ligowej tabeli i do utrzymania w trzeciej lidze potrzebowali w zasadzie jednego punktu. Prawdę mówiąc, nawet gdyby go nie zdobyli, potrzebowali odrobinę szczęścia w innych meczach. Tymczasem nie dość, że sami przegrali z Portem w stosunku 0-3, to na dodatek wszystkie inne wyniki potoczyły się tak, że dziś zespół Pawła Urbaniaka zmierzy się w meczu barażowym z ekipą Speedway AWKS. Warto przy tym podkreślić, że mogło to się potoczyć jeszcze gorzej, bo nad miejscem bezpośredniego spadku zespół w biało-czerwonych barwach miał zaledwie 10 małych oczek lepszy bilans. Niewiarygodne. Tak czy siak, jeśli dziś MER przegra, to w naszym odczuciu i po tym, jak wyglądali na wcześniejszym etapie rozgrywek, będą jednymi z największych przegrywów w obecnej kampanii. A w naszym odczuciu o zwycięstwo nie będzie łatwo. Speedway AWKS ma za sobą dobrą rundę, po której wylądowali na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Wiele osób uważa jednak, że w obecnym sezonie czwarta liga była zdecydowanie najmocniejsza w historii, a drużyny, które walczyły o awans, będą z powodzeniem prezentować się w wyższej lidze. Dokładnie te same osoby twierdzą, że dziś to gracze AWKS będą faworytem meczu. Cóż, przekonamy się o tym za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

BL Volley – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po kilku ‘chudych latach’, zespół BL Volley ma ogromną szansę by wrócić na zaplecze elity. Swoje ostatnie spotkanie w drugiej lidze zespół Wojciecha Strychalskiego rozegrał 31 maja 2022 r., kiedy przegrał z późniejszym Mistrzem drugiej ligi – drużyną BEemka Volley. To właśnie wygrana za komplet oczek dała BEemce mistrzostwo i awans do elity. Dla BL Volley oznaczało to spadek do trzeciej klasy rozgrywkowej, z której ‘Tygrysy’ nie mogły się wygrzebać przez kilka lat. W trzeciej lidze BL w kolejnych edycjach zajmował kolejno: piąte, szóste, szóste, czwarte, szóste oraz… jedenaste miejsce. To właśnie po ostatnim sezonie uznaliśmy, że są oni już ‘po drugiej stronie rzeki’. Że to co najlepsze – jest już za nimi. Tymczasem BL Volley sprawował się od wspomnianego czasu wybornie i dziś ma szansę na to, by zapewnić sobie bezpośredni awans do drugiej ligi. Oczywiście pewna w tym zasługa innych ekip ‘walczących’, bo ci nad wyraz często gubili punkty. To jednak nie zmartwienie BL, które… musi dziś wygrać za komplet oczek, o co nie będzie bynajmniej zbyt prosto. Spośród dziewięciu wygranych meczów w tym sezonie BL Volley aż w sześciu przypadkach oddawał punkt rywalom. Jeśli stałoby się tak dziś – nie będą mieli nawet podium. Z drugiej strony pisząc zapowiedź meczu nie sposób nie wspomnieć o tym, że aktualnie Wolves Volley nie prezentuje się zbyt dobrze. Choć na pewnym etapie sezonu bardzo chwaliliśmy team Karola Ciechanowicza to dziś… jest już nieco inaczej. Do spotkania z BL Volley zespół ‘Wilków’ podejdzie z zaledwie jedną wygraną w czterech ostatnich meczach. Sądzimy, że dziś przegrają po raz kolejny, a gracze BL Volley… będą cieszyli się z awansu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Inter Marine Masters – Challengers

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ależ nam się to wszystko poukładało. Szerzej o sytuacji Inter Marine Masters, Challengersów oraz Oliwy DHP opowiedzieliśmy w ostatnim magazynie. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że na finiszu rozgrywek pewne jest tylko to, że z drugiej ligi spada Staltest Pomorze. W grze o utrzymanie są z kolei trzy wymienione wcześniej drużyny. Poniżej przedstawimy scenariusze dla każdej z nich.

DHP Oliwa – aktualnie team zajmuje jedenaste miejsce i w związku z gorszym bilansem małych punktów pewne jest to, że Oliwa w ostatecznym rachunku znajdzie się na niższym miejscu. Jeśli dzisiejsze starcie wygra Inter Marine Masters, to DHP Oliwa zagra w meczu barażowym. Jeśli mecz wygrają Challengersi w stosunku 3-0, to Oliwa zagra w barażu. Najgorszy możliwy scenariusz dla Oliwy to wygrana Challengersów w stosunku 2-1. Wówczas spadną oni bezpośrednio z ligi.

Inter Marine Masters – wygrana w stosunku 3-0 lub 2-1, zapewnia im utrzymanie w lidze. Porażka 1-2 będzie oznaczała najprawdopodobniej mecz barażowy. Porażka w stosunku 0-3 oznacza spadek z ligi.

Challengersi – nie da się ukryć – znajdują się oni w najgorszym położeniu. Wygrana 3-0 daje im utrzymanie. Wygrana 2-1 da im w najgorszym wypadku mecz barażowy.

Oczywiście jest możliwy jeszcze jeden scenariusz, w którym małe punkty sprawią, że Mastersi utrzymają się nawet w przypadku porażki z Challengersami w stosunku 1-2, ale z tym może być już ciężko.

Oj, będzie ciekawie i w naszym odczuciu jakiekolwiek kalkulowanie to ‘pchanie się w gips’. Jesteśmy przekonani, że wygrana na takim etapie sezonu, w meczu o taką stawkę oraz z odwiecznym rywalem będzie smakowała wybornie. To oczywiście działa w dwie strony i porażka sprawi, że ten cios będzie bardzo, bardzo bolesny.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Merkury – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Przed ostatnim dniem meczowym nie znamy drużyn, które zajmą pierwsze, drugie oraz trzecie miejsce w pierwszej lidze. Takiego scenariusza nie mieliśmy jeszcze nigdy, a kwestia mistrzostwa pierwszej oraz drugiej ligi rozegra się… w trzech ostatnich meczach sezonu. Absolutnie bezprecedensowa sytuacja w historii ligi. Aktualnie szansę na mistrzostwo pierwszej klasy rozgrywkowej mają trzy drużyny: BEemka Volley, CTO Volley oraz AiP. Pierwsze dwie drużyny rozegrają mecz pomiędzy sobą, a team AiP zmierzy się z pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 – Merkurym. Aktualnie z wymienionej trójki to zespół Adriana Ossowskiego ma najgorszą sytuację. Wszystko za sprawą tego, że nie wszystko leży w ich rękach. Po dwunastu rozegranych meczach zespół ‘Przyjaciół’ traci do pierwszego oraz drugiego miejsca jeden punkt. Jakby tego było mało, mają wyraźnie gorszy stosunek małych punktów, a to oznacza, że aby złote medale zawisły na ich szyjach musi dojść do czterech rzeczy. Po pierwsze – sami muszą wygrać za komplet punktów z Merkurym. Po drugie – muszą odrobić co najmniej 25-30 małych punktów. Po trzecie – w meczu BEemki Volley z CTO musi dojść do podziału punktów. Po czwarte – wygrany wspomnianego meczu nie może podreprować przesadnie stosunku małych punktów. Jeśli obstawialiście kiedykolwiek mecze u bukmachera, to doskonale wiecie, że im więcej zdarzeń na kuponie, tym prawdopodobieństwo powodzenia jest mniejsze. Dokładnie tak widzimy szanse AiP na historyczny tryumf. Szansa jest, ale nie za duża. Takich szans nie ma już Merkury, który sezon Jesień’25 kończy na czwartym miejscu w ligowej tabeli i jest to z pewnością niedosyt dla drużyny Piotra Peplińskiego. Dodatkowo, zespół w granatowych barwach przegrał aktualnie trzy mecze z rzędu i jeśli dziś przegra po raz kolejny to będziemy mówić o rekordzie. Historycznie Merkury jeszcze nigdy nie przegrał bowiem czterech spotkań z rzędu. Sądzimy, że to ulegnie dziś wieczorem zmianie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

CTO Volley – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wiele osób twierdzi, że końcówka sezonu nie mogła ułożyć się lepiej i nigdy wcześniej – nie mieliśmy takich emocji. Cóż – trudno się z tym nie zgodzić, bo kwestia mistrzostwa rozstrzygnie się dopiero w ostatni dzień meczowy. Tak jak wspominaliśmy w zapowiedzi meczu AiP oraz ostatnim magazynie – wszystko wskazuje na to, że Mistrzem Inter Marine SL3 zostanie team, który… wygra dzisiejsze starcie. W naszym odczuciu dość mało prawdopodobny jest bowiem scenariusz, w którym AiP zdoła wygrać z Merkurym za komplet punktów, odrabiając jednocześnie ponad 20 małych oczek do zwycięzcy spotkania z boiska numer 2. Wyłączając jednak z zapowiedzi team AiP, warto zwrócić uwagę na to, że po dwunastu meczach sezonu obie drużyny mają dokładnie tyle samo punktów. To oznacza, że w ligowej tabeli wyżej będzie team, który wygra, nawet w stosunku 2-1. Która z drużyn będzie faworytem? Historycznie lepiej – i to zdecydowanie – wiodło się graczom CTO Volley, którzy w siedmiu dotychczasowych spotkaniach ograli swoich rywali aż sześciokrotnie. To właśnie gracze CTO wygrali pierwsze spotkanie obu drużyn w obecnym sezonie, do którego doszło 22 września, aczkolwiek po remisie 1-1 w dwóch pierwszych odsłonach mieliśmy seta, który zakończył się dopiero po grze na przewagi. Historia jedno, ale fakt, że BEemka jest dziś zdecydowanie inną drużyną niż jeszcze rok temu to drugie. Mimo że team Daniela Podgórskiego nieustannie robi progres i jest dziś topową drużyną, nieco więcej szans na tryumf dajemy ‘Pomarańczowym’, którzy w naszym odczuciu – obronią tytuł mistrzowski. Z drugiej strony – potencjalna wygrana BEemki nas w ogóle nie zdziwi. Cóż – niech wygra lepszy!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Flota Active Team – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Rewelacyjny finisz sezonu Jesień’25 w drugiej lidze. Przed ostatnim meczem sezonu, nie jest jeszcze jasne, która z drużyn zajmie pierwsze, drugie oraz trzecie miejsce w ligowej tabeli. Na tę chwilę pewne jest tylko to, że bezpośredni awans do elity zapewniła sobie ekipa MPS Volley. Jest też jasne, że Mistrzem drugiej ligi nie zostanie Flota Active Team, która powalczy dziś o srebrne medale, które będą przepustką do elity. Aby tak się jednak stało – zespół Karoliny Kirszensztein musi wygrać dziś za komplet punktów, a o to – będzie piekielnie trudno. Gracze Floty mogą aktualnie rozpamiętywać kilka spotkań z obecnej kampanii, gdzie byli wyraźnym faworytem, a mimo to – nie udało im się zgarnąć trzech oczek. W związku z tym najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ten, w którym Flota po raz kolejny zagra w meczu barażowym, a to już pewna tradycja w rozgrywkach Inter Marine SL3. Z drugiej strony – mówią, że ‘niemożliwe nie istnieje’. Skoro Flocie udało się wygrać z MPS-em Volley za komplet punktów, to czemu dzisiaj miałoby być inaczej? Oczywiście – kij ma dwa końce. Drużynie z Pępowa do pierwszej ligi brakuje zaledwie jednego punktu w dzisiejszym starciu. Jeśli jednak Fux wygra dziś w stosunku 3-0, to poza awansem – zostaną oni również Mistrzem drugiej ligi Inter Marine SL3, a Flota spadnie w tabeli pod Eko-Hurt i nie zagra nawet w barażu. Jest to jednak scenariusz równie mało prawdopodobny jak wygrana rywali za komplet oczek. W naszym odczuciu – najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie dziś podział punktów. Patrząc przez pryzmat całego sezonu – nieznacznym faworytem wydają się gracze z Pępowa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Mecz Gwiazd – niezbędne informacje

📣W najbliższą środę (26 listopada) odbędzie się zakończenie sezonu Jesień’25. Poniżej harmonogram:

⏰18:30 – mecz Gwiazd IV ligi

⏰19:00 – mecze barażowe o I oraz II ligę

⏰20:00 – rozdanie pucharów, medali oraz nagród

⏰20:30 – mecze Gwiazd I, II oraz III ligi

ps. obecność przedstawiciela każdej z drużyn na zakończeniu obowiązkowa 😉Na początek publikujemy skład drużyn z czwartej ligi📜➡️Zaznaczamy, że jest to subiektywny wybór. Każda drużyna ma swojego przedstawiciela, a zawodników staraliśmy się dobrać tak, aby zachować kompletność pozycji na boisku.

*osoby, które nie będą mogły uczestniczyć w meczu Gwiazd prosimy o kontakt abyśmy mogli zorganizować zastępstwo 📩

**prosimy kapitanów wszystkich drużyn ligowych o dopilnowanie, aby zawodnicy z ich zespołów, którzy zostali wytypowani do meczu Gwiazd, zostali o tym poinformowani.

4 LIGA

➡️ Dream Team 1:
⭐️Jakub Pisowacki (Sharks)
⭐️Maciej Budziński (Speedway AWKS)
⭐️Michał Markiewicz (Craftvena)
⭐️Krzysztof Lewandowski (Siatkersi)
⭐️Damian Masło (VB FE Sulmin)
⭐️Michał Kwiatek (Chilli Amigos)
⭐️Patryk Szulc (Feniks Gdańsk)
⭐️Grzegorz Woś (TKKF Orlen)
⭐️Dominik Trzeciak (DSGSA)
⭐️Mateusz Siwko (Hapag-Lloyd)
⭐️Patrycja Reglińska (VB Inter-Grahen Sulmin)

➡️ Dream Team 2:
⭐️Daniel Szultka (VB Inter-Grahen Sulmin)
⭐️Wiktor Witowski (DSGSA)
⭐️Jakub Konieczny (Activni Gdańsk)
⭐️Maciej Kot (Remedios Sopot Ortopedia)
⭐️Igor Kazello (Sharks)
⭐️Sergiej Ivanenko (Sharks)
⭐️Adrian Schramka (Only Spikes)
⭐️Piotr Zacharek (Feniks Gdańsk)
⭐️Jakub Miszczuk (Siatkersi)
⭐️Barbara Żak (Remedios Sopot Ortopedia)

📣Czas na mistrzowski skład trzecioligowych drużyn 🤩🌟

*osoby, które nie będą mogły uczestniczyć w meczu Gwiazd prosimy o kontakt abyśmy mogli zorganizować zastępstwo 📩

**prosimy kapitanów wszystkich drużyn ligowych o dopilnowanie, aby zawodnicy z ich zespołów, którzy zostali wytypowani do meczu Gwiazd, zostali o tym poinformowani.

3️⃣ LIGA:

➡️Dream Team 1:

⭐️Mateusz Dobrzyński (Dream Volley)
⭐️Damian Urbanowicz (Team Spontan)
⭐️Volodymyr Krolenko (Kraken)
⭐️Krzysztof Leper (Team Spontan)
⭐️Damian Chojnacki (BL Volley)
⭐️Michał Maliszewski (Team Spontan)
⭐️Michał Łubiński (Wolves Volley)
⭐️Tomasz Nurzyński (Dream Volley)
⭐️Szymon Burdynewicz (Tiger Team)
⭐️Rafał Czerwiński (Hydra Volleyball Team)

➡️ Dream Team 2:

⭐️Kacper Kania (Maritex)
⭐️Konrad Piotrowski (Aqua Volley)
⭐️Rafał Wróblewski (MiszMasz)
⭐️Tomasz Bobcow (Port)
⭐️Dawid Gosz (Kraken Team)
⭐️Wojciech Kiełb (BL Volley)
⭐️Krystian Malinowski (Flota TGD Team)
⭐️Marek Bobkowski (MysterElektroRockets)
⭐️Remigiusz Maczan (Hydra Volleyball Team)
⭐️Michał Kardasz (Dream Volley)

📣Publikujemy skład drugoligowych drużyn 🤩🌟

*osoby, które nie będą mogły uczestniczyć w meczu Gwiazd prosimy o kontakt abyśmy mogli zorganizować zastępstwo 📩

**prosimy kapitanów wszystkich drużyn ligowych o dopilnowanie, aby zawodnicy z ich zespołów, którzy zostali wytypowani do meczu Gwiazd, zostali o tym poinformowani.

2️⃣ LIGA:

➡️Dream Team 1:
⭐️Jakub Nowak (MPS Volley)
⭐️Marek Józefowski (Flota Active Team)
⭐️Kornel Krakowski (Fux Pępowo)
⭐️Tomasz Sadowski (Bayer Gdańsk)
⭐️Stanisław Fornalak (Energa Trefl Gdańsk)
⭐️Mariusz Kuczko (Challengers)
⭐️Wojciech Małecki (MPS Volley)
⭐️Adrian Majkowski (Flota Active Team)
⭐️Igor Galiński (DHP Oliwa)
⭐️Wojciech Lewiński (Challengers)

➡️ Dream Team 2:

⭐️Marcin Chodkiewicz (Flota Active Team)
⭐️Maciej Paprocki (Złomowiec Gdańsk)
⭐️Andrzej Masiak (Inter Marine Masters)
⭐️Sławek Janczak (Speednet 2)
⭐️Tadeusz Jakubczyk (Staltest Pomorze)
⭐️Mikołaj Bogucki (Old Boys)
⭐️Michał Kanka (VB Sulmin)
⭐️Adrian Wieleba (MPS Volley)
⭐️Konrad Gawrewicz (Eko-Hurt)
⭐️Dominik Szadach (Fux Pępowo)

📣Na koniec publikujemy skład pierwszoligowych drużyn 🤩🌟

*osoby, które nie będą mogły uczestniczyć w meczu Gwiazd prosimy o kontakt abyśmy mogli zorganizować zastępstwo 📩

**prosimy kapitanów wszystkich drużyn ligowych o dopilnowanie, aby zawodnicy z ich zespołów, którzy zostali wytypowani do meczu Gwiazd, zostali o tym poinformowani.

1️⃣LIGA:

➡️Dream Team 1:

⭐️Bartosz Sobstyl (CTO Volley)
⭐️Rafał Guzowski (Szach-Mat)
⭐️Adam Sobstyl (CTO Volley)
⭐️Przemysław Wawer (BEemka Volley)
⭐️Mateusz Osiecki (Tufi Team)
⭐️Szymon Zalewski (Bossman Team)
⭐️Paweł Kolan (Speednet)
⭐️Artsiom Traskunou (Czerepachy Volley)
⭐️Sebastian Miąsko (BEemka Volley)

➡️ Dream Team 2:

⭐️Paweł Huliński (DNV Volley Gdańsk)
⭐️Jakub Sulima (AiP)
⭐️Jakub Jetke (AiP)
⭐️Marek Rogiński (Bossman Team)
⭐️Piotr Watus (Tufi Team)
⭐️Mariusz Seroka (AiP)
⭐️Maciej Rzepczyński (BEemka Volley)
⭐️Łukasz Negowski (CTO Volley)
⭐️Aleksander Tobolewski (Merkury)

MATCHDAY #41

Za nami przedostatni dzień regularnych rozgrywek. Wczoraj spod topora uciekły zespoły Portu oraz MiszMaszu. Oznacza to, że z trzecią ligą żegna się drużyna Tiger Team, natomiast w meczu barażowym o utrzymanie zagra MysterElektroRockets. W najwyższej klasie rozgrywkowej krok w kierunku trzeciego mistrzostwa w historii wykonała ekipa CTO Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Maritex – Hydra Volleyball Team 2-1 (17-21; 21-19; 21-16)

Słyszeliście kiedyś o pechowej trzynastce? Owszem – my również, ale całkowicie zignorowaliśmy ten fakt. W środowy wieczór naprzeciw siebie stanęły bowiem drużyny, które w naszym odczuciu – dzieli zdecydowanie więcej, aniżeli łączy. Precyzując – wydawało nam się, że Hydra Volleyball Team jest całkowicie poza zasięgiem Maritexu. Dodatkowo byliśmy wręcz przekonani, że zespół Sławomira Kudyby będzie chciał zakończyć pozytywnym akcentem, który dodatkowo – przedłużałby serię zwycięstw z rzędu. Jakby tego było mało – Hydra miała szansę stać się jedną z nielicznych drużyn, która zdołała wygrać wszystkie trzynaście spotkań w sezonie. Pierwszy set to partia, w której… nie byliśmy przesadnie zaskoczeni, a grający na totalnym luzie zawodnicy Hydry – wygrali partię do 17. Środkowa odsłona to zupełnie inny obraz gry. Po bardzo wysokiej skuteczności w Maritexie i co tu dużo mówić – świetnej grze, gracze Michała Pietrasika zdołali zaskoczyć rywala, wysuwając się na prowadzenie 12-7. Z czasem świetnie wyglądający gracze w fioletowych strojach obniżyli nieco loty i w konsekwencji – popełnili kilka błędów, które dały Hydrze nadzieję na odwrócenie losów seta (17-15). Mimo że z perspektywy Maritexu robiło się naprawdę gorąco – ostatecznie zdołali oni dopiąć swego i doprowadzić do wyrównania w setach (21-19). W trzecim secie rywalizacji – Maritex grał już na totalnym luzie i o dziwo – wszystko im wychodziło. Kto wie – być może jest to gotowa recepta na wyniki w kolejnej edycji? Tak czy siak – zespół Michała Pietrasika wysunął się na prowadzenie 15-9, po którym nie miał problemów z wygraniem z absolutnym faworytem do 16 – brawo!

Port – MysterElektroRockets 3-0 (21-11; 21-18; 21-13)

Uniwersum Inter Marine SL3 nie zawiodło. To co wydarzyło się w środowy wieczór w dolnych partiach trzecioligowej tabeli, wymyka się z jakichkolwiek ram logiki. Przez długie tygodnie wydawało się, że zespół MysterElektroRockets zdołał uciec z bagienka, w którym znajdowały się drużyny walczące o życie. Wczoraj wieczorem – zespół Pawła Urbaniaka miał to udowodnić, a do utrzymania – potrzebowali w zasadzie jednego punktu. Komplikacje pojawiły się już w pierwszym secie rywalizacji, w którym zespół w biało-czerwonych strojach… zdawał się nie dojechać do hali Ergo Arena. Ależ to była dominacja ‘Portowców’. Ależ to było lanie, ależ to było dobre granie. Z drugiej strony warto podkreślić to, że dawno nie widzieliśmy tak słabej drużyny MysterElektroRockets. Pięć punktów w secie po własnych akcjach? Wstyd (21-11). W środkowej odsłonie ‘biało-czerwoni’ wzięli się w garść i po bloku Macieja Łyszczarza – wysunęli się na prowadzenie 7-3. Z czasem prowadzili już 12-7 i wydawało się, że za chwilę doprowadzą do wyrównania w setach co da im utrzymanie w lidze. Po dwóch asach serwisowych Marka Wieruszewskiego – Port uwierzył, że nie wszystko stracone (12-11). Dalsza część seta to bardzo dobra gra ‘Portowców’, która dała im drugi punkt w meczu (21-18)! Ostatni set to kontynuacja przewagi drużyny ‘z doków’ wobec, której gry – MysterElektroRockets byli totalnie bezradni. Ostatecznie Port zakończył seta wygraną do 13, co miało fundamentalne znaczenie dla utrzymania w lidze. Wówczas gracze MER nie zdawali sobie sprawy, jak bardzo sprawy się pokomplikują. Po innych – niekorzystnych wynikach okazało się, że biało-czerwoni zagrają w przyszłym tygodniu mecz barażowy, co jeszcze do niedawna – wydawało się nierealnym scenariuszem.

Tiger Team – MiszMasz 2-1 (15-21; 21-18; 21-14)

Kurde… dawno nie mieliśmy tak, że było nam po ludzku żal, którejś z drużyn. Przez tyle lat i sezonów. Przez 3500 obejrzanych spotkań, uodporniliśmy się na drużynowe dramaty. Ten w wykonaniu drużyny Tiger Team nas jednak w jakiś sposób dotknął, bo team Dawida Staszyńskiego – walczył z wieloma przeciwnościami losu, a od początku sezonu – wymieniany był jako kandydat nr 1 do spadku. Ostatecznie zespół ‘Tygrysów’ zgromadził 13 oczek co niejednokrotnie wystarczało do utrzymania. Nie tym razem, a zespół Tiger Team przegrał trzecią ligę o… 10 małych oczek. Oczywiście dziś mogą się zastanawiać co by było gdyby nie mieli wczoraj problemów kadrowych i mogli zagrać w optymalnym zestawieniu. Tego nie dowiemy się już nigdy. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się co prawda dla Tigera obiecująco, ale mniej więcej w połowie seta – team nie uniknął błędów, po których z pierwszego punktu w meczu – cieszyli się gracze MiszMasz. W drugim secie MiszMasz nijak nie przypominał drużyny z wcześniejszego etapu sezonu. Grał po prostu – bardzo słabo i choć na półmetku seta trzymał fason (10-10), to w dalszej części seta – to rywal dyktował warunki gry, wygrywając finalnie do 18. Decydujący o zwycięstwie set, to… obraz nędzy i rozpaczy MiszMaszu, który na tle beniaminka, prezentował się bardzo słabo. Ostatecznie faworyzowana ekipa przegrała tę partię do 14, a cały mecz 1-2 i choć udało im się utrzymać, to… spotkanie z MiszMaszem do udanych z pewnością nie należało.

Chilli Amigos – VB FE Sulmin 3-0 (21-8; 21-14; 21-13)

Choć za Chilli Amigos już 12 sezonów to zastanawiamy się, czy team Pawła Kalety nie ma aktualnie swojego prime. Po chwili dochodzimy do wniosku, że zestawiając dzisiejszy team w czerwonych strojach z ekipą z przeszłości… moglibyśmy liczyć na spokojny komplet punktów aktualnych ‘Amigos’. Ależ to w ostatnim czasie żre. Dowód? Na wczorajszym meczu stawili się niemal wszyscy gracze, co pokazuje, że poza aspektem sportowym – wybitnie wręcz prezentuje się szeroko rozumiany team-spirit. Jeśli chodzi o samo spotkanie, to środowe starcie rozpoczęło się od wyraźnej przewagi ‘Amigos’, którzy wysunęli się na prowadzenie 14-5 i nie mieli problemu ze zgarnięciem premierowego punktu (21-8). W środkowej odsłonie – zespół z Sulmina zawiesił poprzeczkę na zdecydowanie wyższym pułapie. Ku naszemu zaskoczeniu, to oni rozpoczęli seta od prowadzenia 9-6. Niestety dla nich – w ślad za udanym początkiem nie poszła dalsza część gry. Już po chwili siedem punktów z rzędu zdobyli gracze w czerwonych trykotach (13-9), którzy z czasem poszli za ciosem, wygrywając do 14. Ostatni set to kontynuacja wyraźnej przewagi drużyny Pawła Kalety i w konsekwencji – wygrana do 13. Dzięki trzem punktom – zespół ‘Amigos’ zakończył ligowe zmagania na siódmym miejscu z 24 punktami na koncie. Uważamy, że jest to świetny wynik, aczkolwiek wydaje nam się, że ‘Amigos’ nie powiedzieli ostatniego słowa.

Port – MiszMasz 1-2 (27-29; 24-22; 13-21)

Po rewelacyjnej wygranej za komplet punktów z zespołem MysterElektroRockets – ‘Portowcy’ byli już o włos od utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Do tego, by wyprzedzić zarówno Tiger Team jak i MysterElektroRockets – gracze Tomasza Bobcowa potrzebowali co najmniej jednego punktu. Nieco bardziej skomplikowana sytuacja była w drużynie MiszMasz, która niespodziewanie przegrała z Tiger Team i do utrzymania – potrzebowała wygranej z rywalami. Pierwszy set rywalizacji to koronny dowód na to, jak obu drużynom zależało na korzystnym wyniku. Ależ to była emocjonująca partia. Co ciekawe – do pewnego momentu wszystko wskazywało na pewną wygraną MiszMaszu, który prowadził 17-12. Przestój MiszMaszu przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie i po zagrywce Piotra Wieruszewskiego, Port doprowadził do wyrównania po 18. Dalsza część seta to walka punkt za punkt, w której żadna z drużyn nie chciała odpuścić. Ostatecznie po długiej wymianie ciosów – w końcówce Port popełnił dwa błędy z rzędu i pierwszy punkt w meczu, zasilił konto MiszMaszu. Środkowa odsłona to bardzo podobna historia, w której MiszMasz zdawał się mieć pod kontrolą poczynania boiskowe, ale pod koniec – wygrana zaczęła wymykać im się z rąk. Ostatecznie mimo prowadzenia 20-18, zespół Jakuba Waszkiewicza nie mógł dopiąć swego, a z wyrównania – cieszyli się po chwili ‘Portowcy’ i jak się okazało – był to punkt na wagę utrzymania w trzeciej lidze. Ostatni set rywalizacji to już wyraźna przewaga MiszMaszu, który dysponował zdecydowanie szerszym składem na przestrzeni sześciu rozegranych w środę setów. Sądzimy, że miało to znaczenie i nieco ‘świeżsi’ gracze Jakuba Waszkiewicza – wygrali seta do 13, zapewniając sobie utrzymanie w trzeciej lidze.

ACTIVNI Gdańsk – Only Spikes 1-2 (20-22; 21-19; 20-22)

Choć sytuacja w ligowej tabeli nakazywała sądzić co innego – w zapowiedziach wskazaliśmy na to, że to ACTIVNI Gdańsk będą faworytem spotkania. Skąd taki wniosek? Sami nie wiemy. Często za pewną drużyną ciągnie się piękna historia i wynikająca z tego aura. Czasy się jednak zmieniają i jest na to kilka dowodów. Pamela Anderson nie jest już tak piękna jak niegdyś, a ACTIVNI Gdańsk nie są już mocną drużyną ani w drugiej, ani w trzeciej, ani w czwartej lidze. Scorpionsi śpiewali kiedyś o ‘wietrze zmian’. Te w ostatnich sezonach sprawiły, że ACTIVNI są już cieniem drużyny z przeszłości. Okrzyk wersja – Beta? Cóż, nazwalibyśmy to raczej zbugowanym kodem, na którego suchej nitki nie zostawili recenzenci. Inaczej ma się sprawa w przypadku Only Spikes, którzy przeżywają obecnie swój zdecydowanie najlepszy czas w rozgrywkach Inter Marine SL3. Ależ ta drużyna rozkwitła. Ależ oni się rozwinęli. Brak nominalnej sypy na meczu? Nie ma problemu – zagra libero, w myśl zasady ‘wszystkie ręce na pokład’. Mimo że ‘żółci’ przegrywali 6-11, to po świetnej ‘zagrze’ Patryka Łabędzia – doprowadzili do wyrównania po 12, a po chwili poszli za ciosem, wygrywając finalnie do 20. W środkowej odsłonie gracze Only Spikes szli za ciosem i mimo że tym razem to oni prowadzili 16-13, to ACTIVNI Gdańsk zdołali odwrócić losy rywalizacji, wygrywając finalnie do 19. Dwa pierwsze sety były bardzo wyrównane i w związku z tym – trzeci również musiał dostarczyć emocji. Tak to już w tym spotkaniu było, że kilkupunktowe prowadzenie jednej z drużyn, nie było żadnym gwarantem sukcesu. W ostatnim secie, ACTIVNI prowadzili 15-11, a wzięty w tę porę czas – zdziałał cuda. Już po chwili gracze w żółtych trykotach doprowadzili do wyrównania po 18, a po chwili cieszyli się z czwartej wygranej w sezonie Jesień’25. Brawo – to naprawdę mega progres.

Feniks Gdańsk – Remedios Sopot Ortopedia 0-3 (18-21; 10-21; 12-21)

Powiedzmy to sobie wprost. Ustalając terminarz Inter Marine SL3 na końcówkę sezonu, trudno było zestawić nam dziewięć par, w których – obie drużyny byłyby ‘pod prądem’. Nie ma się co oszukiwać – mecz pomiędzy Remediosem, a Feniksem Gdańsk był w naszym odczuciu najmniej ciekawym widowiskiem spośród wszystkich środowych spotkań. Fakt, że drużyny nie walczyły już o wielką stawkę sprawił, że mecz wyglądał bardziej na sparingową gierkę niż walkę o ligowe punkty. Pierwszy set rywalizacji był jednocześnie tym najciekawszym. W premierowej odsłonie obie drużyny miały swoje problemy, przede wszystkim w przyjęciu. Pod koniec seta po dwóch atakach Michała Ryńskiego, objęli prowadzenie 20-15. Pod koniec Feniks zdołał zdobyć jeszcze kilka oczek, ale o wygranej seta – nie mogło być już mowy. Środkowa odsłona to absolutna dominacja Remediosu, który na tle swojego rywala, wyglądał już jak team o dwie klasy lepsze. To co rzucało się w oczy w przypadku Feniksa to bardzo duża liczba błędów, które nie pozwoliły drużynie w czarnych strojach podjąć choćby walki (21-10). W trzecim secie rywalizacji – Remedios walczył już o to by w ostatecznym rozrachunku, znaleźć się na czwartym miejscu w ligowej tabeli. Aby tak się jednak stało – musieli wygrać i prawdę mówiąc – nie mieli z tym żadnego problemu. Pod koniec meczu doszło do ciekawej sytuacji, w której asa serwisowego zdobył Maciej Kot i dało mu to wygraną w kategorii ‘najlepiej zagrywający’ czwartej ligi (21-12).

Merkury – CTO Volley 0-3 (20-22; 18-21; 14-21)

Dwa komunikaty. Wczorajszym meczem – Merkury wypisał się z walki o podium rozgrywek, choć prawdę mówiąc – nie jesteśmy tym przesadnie zaskoczeni. Dość czytelne znaki były już od dłuższego czasu, a wczoraj się to potwierdziło. Komunikat numer dwa – CTO Volley mimo problemów kadrowych wygrywa za komplet punktów, a to oznacza, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – o mistrzostwie zadecyduje bezpośredni mecz z BEemką Volley. Owszem – w całą akcję mogą włączyć się jeszcze gracze AiP, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że ‘Pomarańczowi’ zrobili wczoraj ogromny krok w kierunku mistrzostwa. Pierwszy ‘akt’ środowego spotkania był jednocześnie tym najbardziej wyrównanym. Od pierwszej do niemal ostatniej akcji meczu mieliśmy walkę punkt za punkt (20-20). Ostatecznie po ataku byłego gracza Merkurego – Mateusza Behrendta oraz bloku Szymona Rachwalskiego, pierwszy punkt w meczu zasilił konta ‘Pomarańczowych’ (22-20). W środkowej odsłonie, gracze CTO poszli za ciosem i już na początku seta wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (8-4). Z czasem Merkury zdawał się ‘wracać do gry’ (14-14), ale jak się po chwili okazało – był to tylko chwilowy zryw, a z drugiego punktu w meczu, cieszyli się gracze CTO, a to jak wiadomo – było jednoznaczne z wygraną meczu. Tu mała dygresja – była to trzecia porażka z rzędu Merkurego, a to z kolei wyrównanie najgorszej serii w historii grubo ponad 100 występów w Inter Marine SL3. Trzeci set? Partia, w której CTO Volley nie dało najmniejszych szans rywalom, rozbijając ich do 14. Wygrana za komplet punktów sprawia, że o mistrzostwie zadecyduje ostatni dzień meczowy!

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team 1-2 (15-21; 17-21; 21-19)

Był czas w rozgrywkach Inter Marine SL3, w którym to – DNV Volley Gdańsk dominował nad swoim rywalem. Jeszcze przed obecnym sezonem, trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 mogli pochwalić się rewelacyjnym bilansem bezpośrednich spotkań, który wynosił… osiem wygranych przy zaledwie jednej porażce. Choć Tufi Team zajmie sporo czasu, by to odkręcić, to w ostatnim czasie – proporcje się zmieniają. Po obecnej edycji bilans ten wynosi już osiem – trzy i nie da się ukryć, że Tufi Team jest dziś znacznie silniejszą drużyną. Warto przy tym zauważyć, że nie wiemy, kiedy dojdzie do kolejnego pojedynku obu drużyn, bo po wczorajszej serii gier – DNV VG spada do drugiej ligi, a Tufi Team – zdaje się być już bezpieczne. Początek środowego starcia należał do drużyny Mateusza Woźniaka, która wysunęła się na prowadzenie 8-4. Z czasem Tufi nie zdejmowali nogi z gazu i premierową odsłonę, wygrali do 15. W środkowej odsłonie, gracze DNV Volley Gdańsk zawiesili poprzeczkę na nieco wyższym pułapie. Do połowy seta mieliśmy wyrównaną grę, po której nie było pewne, w którą potoczy się to stronę (10-10). Po kilku punktach Mateusza Osieckiego oraz najlepszego gracza meczu – Łukasza Arciszewskiego, Tufi wysunęli się na trzypunktowe prowadzenie (16-13), co po chwili, zapewniło im drugi punkt w meczu (21-17). Ostatni set rywalizacji nie miał już dla DNV VG znaczenia w kontekście walki o utrzymanie. Mimo to – gracze w żółto-czarnych strojach zakończyli sezon miłym akcentem, ogrywając rywala do 19. Mimo spadku – DNV VG będzie oczywiście jednym z największych faworytów do awansu w przyszłym sezonie. Pierwsza liga fajna sprawa, ale w drugiej – też będzie zabawa. Na zapleczu elity nie będzie z pewnością brakowało bardzo jakościowych drużyn.

Zapowiedź – MATCHDAY #41

W środowy wieczór dojdzie do bardzo ważnego starcia w elicie, w której CTO zmierzy się z Merkurym. Na brak emocji nie będziemy narzekać w kilku spotkaniach, których stawką będzie utrzymanie w trzeciej lidze. Zapraszamy na zapowiedź!

Maritex – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Plan Hydry Volleyball Team na sezon Jesień’25 został zrealizowany w 100%. Na samym finiszu rozgrywek gracze Sławomira Kudyby pozostali jedyną drużyną w trzeciej lidze, która nie przegrała ani jednego spotkania. Co więcej, ‘Bestia’ obok drużyny Sharks to jedyne zespoły w całej 52-drużynowej stawce, które mogą pochwalić się tak świetnym bilansem. Jako że drużyna Sharks zakończyła już ligowe zmagania, można już oficjalnie powiedzieć, że team ‘Rekinów’ dołączył do panteonu gwiazd, którym udało się przejść przez cały sezon ‘suchą stopą’. Czy do zaszczytnego grona dołączy również Hydra? Cóż, wszystko na to wskazuje, bo są oni zdecydowanym faworytem spotkania. Jakby tego było mało, team walczy obecnie o to, by śrubować rekord liczby wygranych spotkań z rzędu. Aktualnie mowa tu już o dwunastu meczach. O ile w meczu nie dojdzie do sensacji, Hydra dobije dziś do ‘pechowej trzynastki’. Ich rywal – Maritex nie ma zbyt dużych szans na wygraną. W obecnej kampanii zespół Michała Pietrasika wygrał siedem z dwunastu spotkań, co nie jest złym bilansem. Z drugiej strony oczekiwania wobec drużyny, która prezentowała się naprawdę nieźle w poprzedniej kampanii, były całkiem spore. Sami gracze Maritexu nie ukrywają, że są rozczarowani takim obrotem sprawy. Z pewnością ogranie świeżo upieczonego Mistrza, a w dodatku drużyny, której nie zdołał pokonać nikt, byłoby miłym akcentem, kończącym sezon Jesień’25.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Port – MysterElektroRockets

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Ciułanie ligowych punktów idzie drużynie Portu jak krew z nosa. W poniedziałkowy wieczór zespół ‘z doków’ rywalizował z ekipą Aqua Volley, która jest już pogodzona ze spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej. Mimo to zespół Tomasza Bobcowa nie uniknął we wspomnianym meczu potężnych problemów. Te rozpoczęły się już w pierwszym secie rywalizacji, którego ‘Portowcy’ przegrali do 19. Choć w drugim secie stanęli na wysokości zadania i wygrali dość gładko, to w trzecim secie uciekli spod topora, wygrywając po grze na przewagi. Gdyby wówczas przegrali, w naszym odczuciu spadliby z ligi. Z drugiej strony trudno znaleźć jakieś powody do optymizmu. Uważamy, że ‘Portowcy’ zagrali naprawdę kiepsko i nie jest to dobry prognostyk przed dzisiejszym spotkaniem z beniaminkiem. Zespół MysterElektroRockets przed ostatnią ligową kolejką jest w zdecydowanie lepszym położeniu. Do dzisiejszego starcia team Pawła Urbaniaka podejdzie jako dziesiąta drużyna w ligowej tabeli. Aktualnie na kontach zespołu z Karczemek jest trzynaście oczek i do tego, by w ostatecznym rozrachunku znaleźć się wyżej niż dzisiejszy rywal, potrzebują zaledwie jednego punktu. Jak widać, stawka meczu dla obu ekip jest dziś ogromna. Sądzimy, że MysterElektroRockets nie pójdzie po linii najmniejszego oporu i dziś wygra piąte spotkanie w sezonie, co przypieczętuje ich spokojny, trzecioligowy byt.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Tiger Team – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Powiedzieć, że środowy wieczór to ważny dzień dla obu drużyn to… nic nie powiedzieć. Aktualnie o zapewnienie sobie utrzymania w trzeciej lidze walczą cztery drużyny. Ze spadkiem pogodzona jest już Aqua Volley. To oznacza, że z wspomnianej czwórki – jedna ekipa spadnie bezpośrednio, jedna rozegra mecz barażowy o prawo gry w trzeciej lidze, a dwie – zapewnią sobie spokojne utrzymanie. W zdecydowanie najlepszej sytuacji są gracze MysterElektroRockets, którzy mają dwa oczka przewagi nad pozostałymi drużynami. Z drugiej strony – MiszMasz i Port rozegrały od nich o jedno spotkanie mniej. Niezależnie od tego – najgorszą sytuację zdają się mieć gracze Tiger Team, którzy w dwunastu rozegranych spotkaniach skompletowali 11 oczek. W tym przypadku nie ma mowy o jakiejkolwiek kalkulacji. Chcąc się utrzymać – Tiger musi wygrać i to najlepiej za komplet punktów. O to nie będzie bynajmniej zbyt prosto. W naszym odczuciu – to MiszMasz będzie faworytem meczu. W jedynym dotychczasowym spotkaniu, do którego doszło nieco ponad rok temu – MiszMasz rozbił rywala w stosunku 3-0, co w konsekwencji zapewniło im utrzymanie w lidze. Czy dziś będzie podobnie? O tym przekonamy się za kilka godzin. Wspominaliśmy o tym kilka razy – nawet jeśli Tigerowi nie udałoby się utrzymać, to w obecnej edycji i tak pokazali pazur i z pewnością – zostaną lepiej zapamiętani niż po sezonie Jesień’24, gdzie spadli z ligi bez ani jednego zwycięstwa na koncie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Chilli Amigos – VB FE Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Gracze z Sulmina mogą, a w zasadzie nawet powinni, czuć rozczarowanie. Wynika to z faktu, że w ostatnim meczu byli oni w naszych oczach dość wyraźnym faworytem spotkania z Hapag-Lloyd, a mimo to przegrali w stosunku 1-2. Cała sytuacja przypomniała nam mecz drużyny Fabiana Ehrlicha sprzed kilku tygodni, w którym rywalizowali oni z Only Spikes i wówczas również przegrali. Wtedy również byli w naszym odczuciu nieznacznym faworytem, a ponieważ mówimy już o dwóch takich przypadkach, należałoby się zastanowić, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Trudno nie odnieść wrażenia, że zespół Fabiana Ehrlicha prezentuje się najlepiej wtedy, kiedy to nie oni, a rywal są stawiani w roli faworyta meczu. Dla nakręconej drużyny VB FE Sulmin będzie to z pewnością materiał do analizy przed kolejnym sezonem, w którym z pewnością wystąpią. Nie inaczej będzie na pewno z Chilli Amigos, którzy dziś wieczorem rozegrają swoje 157. spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3. Choć skład w tym czasie ewoluował, to ‘Amigos’ są dziś teamem, który jest nieodłączną częścią rozgrywek, a ich historia będzie trwała z pewnością znacznie dłużej. Wspominaliśmy o tym w ostatnim magazynie, ale w naszym odczuciu pewnym zastrzykiem pozytywnych emocji będzie gra drużyny w obecnej kampanii. Jeśli dziś Chilli wygra za komplet punktów, a wszystko na to wskazuje, to sezon Jesień’25 będą mogli uznać za bardzo udany. Niezależnie jednak od tego, dla nas są bardzo pozytywnym zaskoczeniem sezonu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Port – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Trudno mówić tu o jakiejś niesprawiedliwości. Owszem – zarówno Port jak i MiszMasz w najważniejszym dniu meczowym w sezonie Jesień’25 rozegrają po dwa spotkania i teoretycznie będzie to dość męczące, ale…obie drużyny są w tej samej sytuacji. Bezpośredni mecz pomiędzy drużynami zadecyduje najprawdopodobniej o tym, czy obie ekipy zobaczymy w przyszłym sezonie w trzeciej, czy jednak czwartej lidze. Aktualnie w nieco lepszej sytuacji znajdują się gracze MiszMaszu, którzy po jedenastu rozegranych spotkaniach mają na swoim koncie o jeden punkt więcej. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że ostatnie tygodnie – poukładały się koszmarnie dla drużyny Jakuba Waszkiewicza. Jeszcze niedawno dość powszechnie głosiliśmy tezę, że nie ma takiej możliwości, by do zakończenia sezonu MiszMasz nie uciułał wymaganej liczby punktów. Po trzech porażkach z rzędu, w których team zdobył zaledwie jeden na dziewięć możliwych punktów, już tacy pewni nie jesteśmy. Mimo to – dziś MiszMasz zmierzy się z rywalami absolutnie w ich zasięgu. Ba – w naszym odczuciu będą faworytami dwóch nadchodzących spotkań, ale wiadomo jak to jest – nie jest to żadnym gwarantem. Jeśli chodzi o ‘Portowców’, to do drużyny ‘z doków’ wróciły stare demony, a team – ponownie musi bić się o utrzymanie. Patrząc na to, jak rozwinęła się w ostatnim czasie czwarta liga, może nie ma się co obrażać na nowe realia i potencjalny brak utrzymania – przyjąć jako coś naturalnego? Prawdę mówiąc dziś nie mamy absolutnie żadnego przekonania, że MiszMasz czy Port awansowaliby z czwartej do trzeciej ligi, a drużyny, które wywalczyły sobie awans – z pewnością podniosą poziom trzeciej ligi w nowym sezonie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

ACTIVNI Gdańsk – Only Spikes

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Nie wiemy czy znalazłaby się w lidze osoba, która przewidziałaby, że przed ostatnim meczem sezonu ACTIVNI Gdańsk będą plasować się w ligowej tabeli poniżej drużyny Only Spikes. O spadku formy ACTIVNYCH napisano i powiedziano już niemal wszystko. Zespół Artura Kurkowskiego nie poradził sobie absolutnie z sytuacją po odejściu lidera drużyny, Mateusza Woźniaka, co jasno pokazuje, jakim zagrożeniem jest opieranie siły zespołu na jednym graczu. W momencie, gdy wspomniany zawodnik stał się za duży na drużynę i odszedł do innej ekipy, gra drużyny całkowicie się posypała, a ACTIVNI są idealnym tego przykładem. W innych meczach drużynie brakowało także szczęścia. Dodatkowo team, który niegdyś rywalizował w drugiej lidze, borykał się w sezonie z problemami kadrowymi, a 10 listopada wystąpił nawet w piątkę. Potencjalna wygrana w dzisiejszym meczu może być dla nich szansą na pewne zabliźnienie ran. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę silny rozwój i progres zespołu Only Spikes, nie wykluczamy scenariusza, w którym to żółte stroje zwyciężą. Obecna edycja jest według nas najlepszym sezonem w historii rozgrywek Inter Marine SL3 dla Only Spikes. Dziś wieczorem rozegrają swoje 39. spotkanie i powalczą o dziewiątą wygraną, co byłoby znakomitym zakończeniem i podsumowaniem bardzo udanego sezonu Jesień’25.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

Feniks Gdańsk – Remedios Sopot Ortopedia

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Dziś możemy już tylko pogdybać, a gracze Remedios mogą ponarzekać. Gdyby na początku sezonu prezentowali się tak, jak teraz, ich sytuacja w ligowej tabeli byłaby zdecydowanie lepsza, a team Macieja Kota zapewne walczyłby o awans do trzeciej klasy rozgrywkowej. Choć finalnie w obecnej kampanii im się nie udało, zespół w biało-złotych strojach jest naszym zdaniem poważnym kandydatem do awansu w przyszłej edycji. Jak to mówią – ‘pierwsze koty za płoty’, a ‘Ortopedzi’ zdają się ‘rosnąć’ z meczu na mecz. W momencie, gdy zakończyły się ich problemy kadrowe, a team Ortopedów złapał zgranie, stali się bardzo groźni. Warto zwrócić uwagę na inną istotną sprawę – w tej kampanii mieliśmy do czynienia ze zdecydowanie mocniejszą czwartą ligą niż poprzednio, co oznacza, że o ligowe punkty było wyraźnie trudniej. Jeśli Remedios dziś sięgnie po komplet oczek, zakończy sezon z dorobkiem 26 punktów, co jest naprawdę godnym wynikiem. Jeśli chodzi o Feniksa, to również mówimy o debiutanckim sezonie drużyny Łukasza Dubickiego. O ile w przypadku Remedios wszyscy zawodnicy znali smak ligowej rywalizacji, tak w przypadku Feniksa tylko dwóch graczy występowało wcześniej w rozgrywkach Inter Marine SL3. W naszym odczuciu ma to znaczenie i pierwszy sezon w rozgrywkach Feniks powinien potraktować jako przetarcie oraz postarać się o wyraźnie lepszy wynik w nowej edycji. Sądzimy, że zespół w czarnych strojach na to stać.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Merkury – CTO Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ależ rewelacyjnie poukładała nam się w obecnym sezonie pierwsza liga. Na dwa dni przed zakończeniem sezonu nie wiemy, która z drużyn zgarnie złote, srebrne oraz brązowe medale. Ba, nie wiemy również, która z drużyn zagra w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze w przyszłym sezonie. Jeśli chodzi o podium, możemy opierać się jedynie na prawdopodobieństwie. Dużo osób upatruje w CTO głównego kandydata w walce o złoto. Nie brakuje jednak głosów sceptycznych, wynikających w dużej mierze z faktu, że do lidera – BEemki Volley, CTO traci obecnie trzy punkty. Jeśli dziś wygra, najprawdopodobniej o tytule mistrzowskim zadecyduje bezpośredni mecz z aktualnym liderem. Oczywiście w całość mogą wmieszać się jeszcze gracze AiP, którzy na równoległym boisku rozegrają ostatni mecz z Merkurym. To chyba pierwszy raz w historii, kiedy mielibyśmy takie emocje. Jeśli chodzi o Merkuriego, to team Piotra Peplińskiego nie ma już szans na złoto. Nie oznacza to jednak, że nie mają już szans na medale. Aby tak się stało, muszą wygrać dwa ostatnie mecze sezonu i jednocześnie liczyć na sprzyjające im wyniki w innych spotkaniach. Co do Merkuriego, możemy być pewni stuprocentowego zaangażowania. Pamiętamy, że tak było nawet wtedy, gdy w jednym sezonie musieli rywalizować w grupie spadkowej. O jakimkolwiek odpuszczaniu nie będzie dziś mowy. Czy wobec tego CTO zdoła dziś wygrać?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Time to say goodbye? W przypadku DNV Volley Gdańsk bardzo dużo na to wskazuje. W naszym odczuciu od kilku sezonów potencjał drużyny DNV Volley Gdańsk znajduje się gdzieś pomiędzy pierwszą a drugą ligą. Jeśli zespół Dariusza Kuny spadnie z ligi, a umówmy się – dużo na to wskazuje, to z marszu staną się oni jednym z głównych faworytów do awansu do elity. Tam z kolei staną się jednym z głównych kandydatów do spadku, i tak to się kręci. Z drugiej strony – przy drużynie ‘żółto-czarnych’ nie da się nudzić. Nie ma tu szarości, a każdy mecz – niezależnie od tego, czy w pierwszej, czy w drugiej lidze – jest meczem o wielką stawkę. Nie inaczej będzie dziś wieczorem. Jeśli DNV Volley Gdańsk ogra beniaminka – drużynę Tufi Team, to będą mieli jeszcze szansę. O zwycięstwo będzie jednak bardzo trudno. Ich przeciwnik wskoczył w ostatnim czasie na bardzo wysoki poziom. Choć początek sezonu na to nie wskazywał, to nie można przejść obojętnie obok faktu, że Tufi Team wygrali siedem z ośmiu ostatnich spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej! Jest to doprawdy imponujące. Sądzimy, że kwestia utrzymania i wygrania grupy spadkowej byłaby już dawno nie przesądzona, gdyby nie fakt, że team Mateusza Woźniaka… tylko raz we wspomnianych siedmiu zwycięstwach zdobył komplet punktów. Stało się to w ich ostatnim meczu ze Speednetem i jest to rzecz jasna dobry prognostyk przed dzisiejszym starciem. Jeśli nie wydarzy się dziś nic nadzwyczajnego, to gracze Tufi zapewnią sobie spokojny – pierwszoligowy byt.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #40

W hicie czwartoligowych rozgrywek bezpośredni awans do trzeciej ligi zapewniła sobie ekipa DSGSA, która ograła Speedway AWKS. W trzeciej lidze ogromnych szans na bezpośredni awans nie wykorzystały Dream Volley oraz Team Spontan, które solidarnie straciły po jednym punkcie i muszą czekać na spotkanie drużyny BL Volley. W drugiej lidze awans zapewniła sobie ekipa z kolei ekipa MPS Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

MPS Volley – Energa Trefl Gdańsk 3-0 (21-19; 21-17; 21-16)

Po ostatnich meczach MPS-u stało się jasne, że przed wczorajszym spotkaniem z Energą Treflem Gdańsk kwestia potencjalnego mistrzostwa nie leżała już wyłącznie w rękach Miłośników Piłki Siatkowej. Jako że najgroźniejszy rywal w walce o złoto w sezonie Jesień’25, Fux Pępowo, miał rozgrywać mecz ze Staltestem Pomorze i był murowanym faworytem, MPS musiał powalczyć o komplet punktów. Zadanie to nie było bynajmniej proste, bo choć Energa Trefl Gdańsk nie jest już tak mocna jak w trzeciej lidze, to wciąż jest to team, który potrafi wygrać z każdą drużyną w drugiej lidze. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 10-10. Walka punkt za punkt trwała do stanu po 19 i trudno było przewidzieć, w którą stronę pójdzie mecz. Ostatecznie po punkcie dobrze dysponowanego Karola Jarosińskiego oraz błędzie jednego z rywali z pierwszego punktu w meczu cieszyli się gracze MPS. W połowie środkowej odsłony Miłośnicy Piłki Siatkowej wykorzystali spory przestój przeciwników i w konsekwencji wysunęli się na prowadzenie 15-10. Choć po kilku punktach Stanisława Fornalaka zawodnicy w żółtych strojach zniwelowali stratę do dwóch oczek (18-16), to po punkcie wychowanka Trefla, Arkadiusza Kowalczyka, MPS ponownie odskoczył i zapewnił sobie drugi punkt w meczu (21-17). W ostatniej odsłonie MPS nie dał się wybić z rytmu, co na przestrzeni kilku sezonów bywało problemem. Już na początku seta zespół wysunął się na prowadzenie 8-5 i bez większych trudności ograł rywali do 16, co dało mu trzy punkty w meczu. Pomimo faktu, że po spotkaniu team zapozował do zdjęcia, gracze Jakuba Nowaka muszą czekać niemal tydzień na to, czy zostaną Mistrzem drugiej ligi w sezonie Jesień’25. Niezależnie od tego, czy to się uda, czy nie, zespół zapewnił sobie we wtorek awans do upragnionej pierwszej ligi – brawo!

Dream Volley – Kraken 2-1 (18-21; 21-18; 22-20)

NIE CHCĄ. ‘Marzyciele’ stanęli dziś przed ogromną szansą na zapewnienie sobie bezpośredniego awansu do drugiej ligi. Aby tak się jednak stało, musieli wygrać z Krakenem, co z założenia miało być dość wymagającym zadaniem. Wszyscy zdawali sobie bowiem sprawę z tego, jak Kraken zaprezentował się w poniedziałkowy wieczór w meczu z Flotą TGD Team. Co ciekawe, przy odpowiednim układzie tabeli Kraken mógł zapewnić sobie we wtorek awans do wyższej klasy rozgrywkowej, co do niedawna było wyłącznie mokrym snem drużyny Jurija Charczuka. Wtorkowe starcie zaczęło się jednak dla ‘Bestii’ wybornie, bo na półmetku seta Kraken prowadził 10-7. Z czasem Dream zdał sobie jednak sprawę, że być może właśnie przegrywa awans i w konsekwencji doprowadził do wyrównania po 14. Mimo wyrównanej gry, to Kraken cieszył się z pierwszego punktu w meczu, co – umówmy się – było tragiczną wiadomością dla ‘Marzycieli’. Po dwóch godzinach swoje spotkanie miał przecież rozegrać Team Spontan. Mimo niekorzystnego wyniku, w drugiej odsłonie Dream Volley zdołał się podnieść. Jest to tym bardziej imponujące, że po połowie seta Kraken za sprawą rewelacyjnie dysponowanego Volodymyra Krolenko prowadził już 14-11. Po chwili losy seta odmienił jednak duet skrzydłowych ‘Marzycieli’ – Hawrylik – Żebrowski, a Dream doprowadził do wyrównania w setach (21-18). Decydujący o zwycięstwie set zapowiadał, że Dream Volley wygra bez większych ‘przygód’. Mimo prowadzenia 11-7, tym razem to oni musieli zmierzyć się z tym, że rywal ich z czasem dogonił (20-20). Ostatecznie skończyło się wyłącznie na strachu, a ‘Marzyciele’ wygrali tę partię do 20, a cały mecz 2-1. Czy to dobry wynik? Mamy mieszane uczucia. Dziś wiadomo już, że Dream skończy zmagania na podium. Wczoraj mogli sobie jednak zapewnić srebrne medale, a o tym, czy tak będzie, zadecyduje ostatni mecz trzeciej ligi, w której BL Volley podejmie Wolves Volley. Stawką meczu, poza kolorem medali kilku ekip, będzie również to, która z drużyn awansuje, która zagra w barażu, a która obejdzie się smakiem.

DSGSA – Speedway AWKS 2-1 (21-17; 22-24; 21-18)

Od kilku miesięcy zastanawiano się, która z drużyn jest lepsza. Podpytywano o to nawet drużyny, z którymi DSGSA oraz Speedway AWKS w obecnym sezonie grały i tu zdania również były podzielone. To oznaczało z kolei, że na nudę narzekać nie będziemy. Oczywiście doznania z meczu potęgował fakt, że stawką był bezpośredni awans do trzeciej klasy rozgrywkowej! Zdecydowanie lepiej w spotkanie weszli gracze w bordowych strojach, którzy chwilę po półmetku seta prowadzili 16-11! Mimo że wszystko wskazywało na to, że jest już ‘pozamiatane’, niesieni dopingiem po kolejnych udanych akcjach gracze AWKS doprowadzili do wyrównania po 16. Kiedy wydawało się, że DSGSA już tego mentalnie nie dźwignie, przebudzenie nastąpiło w kluczowym momencie seta, którego ‘Bordowi’ wygrali finalnie do 17. Środkowa partia to olbrzymie emocje i tym razem to zespół Mateusza Bojke wysunął się na kilkupunktowe prowadzenie (14-11). Pod koniec seta oglądaliśmy bardzo dobrą jakościową siatkówkę, po której mamy przekonanie, że obie drużyny poradziłyby sobie w wyższej lidze. O tym czy tak będzie przekonamy się jeśli Speedway AWKS zdoła wygrać mecz barażowy. Tak czy siak nieustępliwa drużyna DSGSA doprowadziła w końcówce do wyrównania po 19, ale tak to już w tym meczu było, że drużyna, która trwoniła przewagę, zdołała finalnie dopiąć swego (24-22). O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który do połowy był klasyczną walką ‘łeb w łeb’ (11-11). Przewaga DSGSA zarysowała się chwilę po półmetku seta i w konsekwencji gracze Michała Farona wysunęli się na prowadzenie 14-11, którego już nie wypuścili, zapewniając sobie bilet do trzeciej ligi – brawo!

DHP Oliwa – Speednet 2 2-1 (17-21; 21-19; 21-19)

Potencjalna wygrana ze Speednetem – miała przypieczętować pewne utrzymanie DHP Oliwy. Aktualnie dochodzimy jednak do bezprecedensowej sytuacji, w której – drużyna, która ma na swoim koncie 15 punktów musi drżeć o utrzymanie. Najgorszy możliwy scenariusz? Ten w którym Challengersi w ostatnim meczu wygrają z Mastersami w stosunku 2-1. Wówczas każda z trzech drużyn będzie miała po 15 punktów, a to właśnie DHP Oliwa ma najgorszy stosunek małych punktów. Jeśli jednak to ‘Mastersi’ wygrają – DHP Oliwa zagra w meczu barażowym. Tak czy siak – możliwa jest sytuacja jak w sezonie Wiosna’25, gdzie team, który wygrał sześć spotkań (Hydra Volleyball Team), spadnie z ligi. Niebywałe. Podkreślaliśmy to jednak wielokrotnie – nawet jeśli tak się stanie, to DHP Oliwa będzie moralnym zwycięzcą, bo ich postawa w drugiej części sezonu – była po prostu kapitalna. Nie inaczej było we wtorkowy wieczór, bo choć spotkanie rozpoczęło się od kłopotów ‘Oliwiaków’ i w konsekwencji – porażki do 17, to z czasem – sytuacja drużyny z ‘serca Gdańska’ się polepszyła. Warto przy tym zaznaczyć, że pierwsza połowa seta – należała do ‘Programistów’, którzy prowadzili 12-7. Mimo że wszystko wskazywało na drugi punkt w meczu dla drużyny Marka Ogonowskiego – DHP Oliwa odwróciła po chwili losy seta. Game-changer? Trzy ataki z rzędu Igora Galińskiego, po których Oliwa wyrównała po 16, a następnie – cieszyła się z wygranego seta (21-19). Oj – odrabiać to oni potrafią. W trzecim secie rywalizacji, Speednet prowadził 16-14, a mimo to – nieustępliwie grający zawodnicy Oliwy – raz jeszcze stanęli na wysokości zadania i finalnie wygrali tę partię do 19, a cały mecz 2-1. Tak jak jednak zaznaczyliśmy – nie oznacza to bynajmniej koniec ich kłopotów.

VB Inter-Grahen Sulmin – Siatkersi 2-1 (18-21; 21-12; 21-19)

Spotkanie drużyn o podobnym potencjale sportowym – tak to widzieliśmy. Długo zastanawialiśmy się, która z drużyn jest dla nas faworytem starcia. Ostatecznie wybór padł na VB Inter-Grahen Sulmin, choć każdy kto oglądał spotkanie wie, że mogło, a nawet powinno potoczyć się to inaczej. Początek rywalizacji to wzajemne ‘badanie się’ przez rywali (11-11). W połowie premierowego seta – gracze w czarnych strojach całkowicie stanęli i mieli spory problem z tym, by zrobić przejście. Po punktach środkowych – Jakuba Miszczuka oraz Macieja Tarulewicza, Siatkersi cieszyli się z wygrania seta do 18. W drugiej odsłonie nastąpił jednak całkowity zwrot akcji, a średnio grająca drużyna Kacpra Wiczkowskiego – wreszcie się przebudziła. Na półmetku seta, team w czarnych strojach objął prowadzenie 10-5, które z czasem jeszcze powiększyli. Warto nadmienić tu, że z bardzo dobrej dyspozycji pokazał się wprowadzony wcześniej Konrad Czykiel, który wykazał się bardzo wysoką skutecznością w ataku. Ostatecznie – VB Inter-Grahen Sulmin wygrał tę partię do 12, a to oznaczało, że o wygranej w meczu, musiał zadecydować trzeci set. Na początku napisaliśmy o tym, że Siatkersi mieli w zasadzie moralny obowiązek wygrać spotkanie. Po świetnej dyspozycji w bloku Jakuba Miszczuka – Siatkersi prowadzili już 16-10. Oczywiście w Inter Marine SL3 nie ma przewagi, której nie dałoby się roztrownić, a gracze w niebieskich trykotach – postanowili nas o tym przekonać. Już po chwili team z Sulmina doprowadził do wyrównania po 18, a dzieła zniszczenia kilkoma punktami, dopełnił Radosław Skorupa – brawo (21-19)!

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk 2-1 (19-21; 24-22; 21-16)

Tak to już pod koniec sezonu bywa, że ofiary stają się oprawcami i jak gdyby nigdy nic – zaczynają regularnie punktować. W takich momentach zasadne wydaje się pytanie, czy nie można było tak od razu? Dociśnięci pod ścianę gracze Inter Marine Masters chyba na serio przestraszyli się kiedy wczoraj rano spojrzeli na ligową tabelę. Tak się bowiem składa, że wylądowali w niej na przedostatnie miejsce, a te jak wiadomo – wiąże się z bezpośrednim spadkiem. Wczorajsza wygrana z Bayerem ma fundamentalne znaczenie dla ‘Mastersów’. Jeśli bowiem wygrają ostatnie spotkanie sezonu, to nie zagrają ani w trzeciej lidze, ani w meczu barażowym. Precyzując – przebrną przez sezon ‘suchą stopą’. Oczywiście wspomniany mecz trzeba jeszcze wygrać, ale kryptonim Challengers – team Andrzeja Masiaka odpala dopiero jutro. Dziś jest czas by się chwilę pocieszyć, bo prawdę mówiąc – mogło być różnie. Pierwszy set rywalizacji choć zacięty – zakończył się dla ‘Mastersów’ w koszmarny sposób czyli bez punktu. Zwrot akcji – i to nie jeden nastąpił w środkowej odsłonie. Warto zaznaczyć, że przedostatnia drużyna w ligowej układance, zaczęła tę partię rewelacyjnie – od prowadzenia 7-3. Z czasem w dobrze naoliwione tryby dostał się jednak piasek, a z prowadzenia – pozostały tylko wspomnienia. Jakby złych wiadomości było mało – już po chwili to ‘Aptekarze’ wysunęli się na prowadzenie 16-13 i wydawało się, że idą oni po drugi punkt w meczu. Po kilku skutecznych akcjach Grzegorza Boguszewskiego, ‘Mastersi’ wykaraskali się z problemów i po chwili – to oni cieszyli się z wygrania seta do 22. W trzecim secie rywalizacji, gracze w biało-niebieskich strojach poszli za ciosem, wygrywając dość gładko – do 16, co w sposób nieoceniony wpłynęło pozytywnie na morale drużyny przed najważniejszym meczem sezonu – brawo!

VB Sulmin – Flota Active Team 1-2 (10-21; 21-15; 17-21)

Typowa Flota. Turbo ważny mecz, w którym Flota wskakuje na bardzo wysoki poziom, lejąc rywala do 10, by już po chwili…skomplikować sobie drogę prowadzącą do upragnionej pierwszej ligi. Mowa tu rzecz jasna o przegranym drugim secie, co niesie za sobą ogromne konsekwencje. Choć w ostatecznym rozrachunku ‘Flociarze’ sięgnęli po zwycięstwo w stosunku 2-1, to na równoległym boisku mecz za komplet punktów wygrała ekipa Fuxa Pępowo. To oznacza z kolei, że w ostatnim meczu sezonu aby zapewnić sobie bezpośredni awans do elity Flota musi wygrać z Fuxem Pępowo za komplet punktów. Z drugiej strony gdyby wczoraj wygrali 3-0 to w związku z gorszym stosunkiem małych punktów od ‘Koniczynek’, ich sytuacja nie uległaby zmianie. Nadal musieliby wygrać za komplet. Potencjalnych przyczyn braku bezpośredniego awansu trzeba szukać w poprzednich tygodniach. Któż bronił Flocie wygrać ze STALTESTEM Pomorze czy Challengersami za komplet oczek? Wczorajszą stratę punktu rozpatrujemy jednak nieco inaczej. Mowa tu o aspekcie psychologicznym. Zastanawiamy się bowiem jakie będzie nastawienie Floty na mecz z Fuxem i czy w głowie będzie im rezonowała myśl, że skoro nie udało się z Sulminem, to czy uda się z Fuxem? Potencjalny brak pewności siebie może okazać się tu zabójczy, a team może przegrać awans jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. O tym jak będzie przekonamy się we wtorek. Jeśli chodzi o team z Sulmina, to wrotkowe starcie było papierkiem lakmusowym całego sezonu. Były momenty dobre, były złe, ale ogólny odbiór jest taki, że było to… średnie spotkanie i średni sezon. Z całą pewnością team Daniela Bąby stać na więcej.

Team Spontan – Flota TGD Team 2-1 (21-18; 21-17; 12-21)

TEŻ NIE CHCĄ. Nie da się tego opisać innymi słowami. Po tym jak około godziny 20:00 stało się jasne, że Dream Volley zrobił Spontanowi prezent – ci znaleźli się na autostradzie prowadzącej do upragnionej drugiej klasy rozgrywkowej. Aby się do niej dostać – wystarczyło wygrać z Flotą TGD Team za komplet punktów i taki scenariusz, był dla nas najbardziej prawdopodobnym. Na początku spotkania – ‘Spontaniczni’ stanęli na wysokości zadania i choć mieli swoje problemy i musieli odrabiać nieznaczną stratę (11-13), to w dalszej części seta, udowodnili swoją wyższość, wygrywając finalnie do 18. W drugim secie było jeszcze lepiej. Po bardzo dobrym fragmencie ‘Spontanicznych’, w którym pozytywnie wyróżniał się przyjmujący – Krzysztof Leper, zespół Piotra Raczyńskiego odjechał rywalom na pięć punktów (10-5). Choć z czasem po dobrej grze w obronie Marceliny Krukowskiej, Flota zniwelowała straty, to wobec kolejnych ataków rywali – byli już bezradni. Ostatecznie ‘Spontaniczni’ wygrali tę partię do 17, a to oznaczało, że do awansu do drugiej ligi, potrzebują…wygrać trzeciego seta. Domyślacie się epilogu tej historii prawda? Choć zaczęło się dla ‘Spontanicznych’ obiecująco (6-4), to po bardzo dobrym fragmencie Daniela Iwaszko – Flota wysunęła się na prowadzenie 15-10. Spontanowi nie pomogło ani wzięcie czasu, ani tupanie nóżkami, ani desperackie próby odwrócenie wyniku. Udało się jednak co innego – spieprzyć koncertowo sprawę. Drużynie Piotra Raczyńskiego pozostało liczyć na to, że BL Volley nie wygra z Wolves Volley za komplet punktów i jakiś cudem – uda im się wygrać mecz barażowy. Prawdę jednak mówiąc – wątpimy, aby los dawał im tyle razu szansę. Tak jak wspomnieliśmy – nie chcą.

Fux Pępowo – Staltest Pomorze 3-0 (21-14; 21-10; 21-13)

Wtorkowy wieczór ułożył się dla Fuxa Pępowo niemal w wymarzony sposób. Nie dość, że sami wygrali za komplet punktów ze Staltestem Pomorze, to punkt z VB Sulmin – straciła Flota Active Team. Owszem – swój mecz za komplet wygrała co prawda drużyna MPS Volley, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że team z Pępowa jest już o włos od pierwszej ligi. Co więcej – jeśli wygrają w przyszłym tygodniu za komplet punktów z Flotą Active Team – zostaną Mistrzem II ligi w sezonie Jesień’25! Oczywiście jest też ten najczarniejszy scenariusz, w którym Fux Pępowo przegra z Flotą Active Team w stosunku 0-3. Wówczas zagraliby w meczu barażowym, a jak wiadomo – tego każdy chciałby uniknąć. O przyszłości zdążymy jeszcze porozmawiać. Jeśli chodzi o wtorkowe starcie, to odbyło się ono bez żadnych zaskoczeń i ‘Koniczynki’ zgarnęli w meczu z ‘czerwoną latarnią ligi’ trzy punkty. Prawdę mówiąc to, że obie drużyny będą dzieliły na wiosnę dwie klasy rozgrywkowe – było widać od pierwszego gwizdka Sędziego. O ile w pierwszej części seta – Staltest trzymał jeszcze fason (9-6), tak w drugiej – walec z Pępowa się po nich przejechał, wygrywając finalnie do 14. Jeszcze większa dysproporcja pomiędzy drużynami była widoczna w środkowej odsłonie, w której Fux rozbił rywali…do 10! W ostatnim secie rywalizacji nie doszło do sensacyjnego zwrotu akcji, a grający ‘swój mecz’ gracze z Pępowa – ograli rywali do 13, zachowując tym samym szansę na wygraną ligi i niemal gwarantując sobie awans do elity – brawo, kapitalny sezon!

Zapowiedź – MATCHDAY #40

Przed nami czterdziesty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. We wtorek dojdzie do kilku bardzo ciekawych spotkań, które rozjaśnią nam sytuację dotyczącą podziału medali w drugiej oraz trzeciej klasie rozgrywkowej. Zapraszamy na zapowiedź!

MPS Volley – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć na pierwszy rzut oka sytuacja MPS-u Volley wygląda doskonale – to nie jest powiedziane, że tak samo będzie po dzisiejszej serii gier. Warto zwrócić bowiem uwagę na to, że drużyna Jakuba Nowaka rozegrała od goniących drużyn o jedno spotkanie więcej. Jest to o tyle istotne, że znajdująca się na drugim miejscu w tabeli ekipa Fuxa Pępowo – traci do MPS-u dwa punkty. Jakby tego było mało – dziś ‘Koniczynki’ rozegrają mecz ze Staltestem Pomorze i trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym mieliby oni pogubić punkty. To oznacza, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – przy równej liczbie spotkań to Fux byłby liderem drugiej ligi i aktualnie – w ten sposób powinno się patrzeć na tabelę. Tu dochodzi do kolejnego potencjalnego zagrożenia, bo MPS Volley rozegra dziś spotkanie z Energą Treflem Gdańsk i z pewnością nie będzie to spotkanie, które Energa Trefl Gdańsk położy bez walki. Dowodem na to są wyniki drużyny z obecnego sezonu, w którym Trefl w stosunku 0-3, przegrał zaledwie dwa razy. Owszem – komplet punktów MPS-u wciąż pozostaje prawdopodobnym scenariuszem, ale nie dalibyśmy sobie za niego uciąć ręki. Wszyscy pamiętamy bowiem, że w obecnej kampanii – MPS potrafił tracić punkty z dołem ligowej tabeli. Czemu wobec tego dziś miałoby być inaczej? Niezależnie od tego jak potoczy się dzisiejsze spotkanie – Miłośnicy Piłki Siatkowej będą musieli poczekać na dalsze rozstrzygnięcia i dopiero w przyszłym tygodniu dowiemy się, w jaki sposób ligowa czołówka, podzieli się medalami.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Dream Volley – Kraken

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W minionym tygodniu zespół Dream Volley rozgrywał dwa arcyważne spotkania w kontekście potencjalnego awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. W zapowiedziach przedmeczowych obstawiliśmy, że w meczach z Wolves Volley oraz Hydrą Volleyball Team zespół Mateusza Dobrzyńskiego sięgnie po trzy punkty, a to – nie oznaczałoby dla ‘Marzycieli’ nic dobrego. Nasza predykcja była oparta na fakcie, że drużynie Dream Volley w obecnej kampanii nie wychodziło zbyt dobrze wygrywanie za komplet punktów. Przypomnijmy, że team w niebieskich strojach tracił punkty nawet wtedy, gdy wydawało się to nierealne. Mowa tu o meczach np. z Tiger Team czy Aquą Volley, która po jednym sezonie w trzeciej lidze spada z hukiem do najniższej klasy rozgrywkowej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa drużynie Dream Volley wspomniane rozdawanie punktów może wyjść bokiem. Korzyścią drużyny jest to, że inne ekipy, które ‘walczyły’ o awans, również miały swoje problemy i albo przegrywały, albo gubiły punkty w meczach, gdy były murowanym faworytem. Pomimo naszych predykcji Dream Volley zdobył jednak cztery punkty i po minionym tygodniu plasował się na drugim miejscu w tabeli. Dziś zespół Mateusza Dobrzyńskiego ma ogromną szansę na powrót do drugiej ligi, ale aby tak się stało – musi dziś wygrać i to najlepiej za komplet punktów. O to nie będzie jednak zbyt prosto, bo Kraken jest ekipą, w której wciąż jest bardzo dużo jakości, a sporo wpadek z obecnego sezonu można tłumaczyć problemami kadrowymi, z którymi team borykał się na przestrzeni niemal całego sezonu. Dodatkowo, po wczorajszej wygranej za komplet punktów, ‘Bestia’ wciąż ma szanse na awans. Jaki jest według nas najbardziej prawdopodobny scenariusz? Ano taki, że Dream Volley straci dziś punkt, ale biorąc pod uwagę cały sezon – inni też, a w konsekwencji Dream znajdzie się na podium rozgrywek. Z ich perspektywy świetnie byłoby jednak uniknąć meczu barażowego. W naszym odczuciu w obecnej kampanii wyraźnym faworytem takiego starcia będzie bowiem drugoligowiec.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DSGSA – Speedway AWKS

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Szerzej o meczu pomiędzy wiceliderem a trzecią drużyną czwartej ligi porozmawialiśmy w ostatnim magazynie Inter Marine SL3. Dla tych, którzy nie mieli okazji obejrzeć wspomnianego materiału – krótka ściągawka. W naszym odczuciu – do trzeciej ligi awansuje team, który… wygra dzisiejsze starcie i jest to temat dość prosty. Nieco inaczej na sytuację spojrzał Ekspert – Jakub Nowak z MPS Volley, który zwrócił uwagę na to, że w jego opinii wyraźnie lepszą sytuację mają gracze DSGSA, którzy mają o jeden punkt w tabeli więcej. Nawet jeśli przegrają oni mecz w stosunku 1-2, a w jednym secie wypracują sobie ‘górkę małych punktów’ i w kolejnych setach przegrają np. 21-19, to właśnie oni zagwarantują sobie bezpośredni awans do trzeciej ligi. Jesteśmy niemal przekonani, że dzisiejsze starcie będzie absolutnym hitem czwartoligowych zmagań i sami nie wiemy, która z ekip wygra mecz. Szukając odpowiedzi na to pytanie, zerknijmy na poszczególne statystyki:

Ataki/mecz – 28,92 vs 30,22

Bloki/mecz – 3,83 vs 5,22

Asy/mecz – 7,42 vs 4,75

Ataki rywali/mecz – 16,83 vs 23

Bloki rywali/mecz – 2,92 vs 2,92

Asy rywali/mecz – 2,92 vs 2,92

Błędy/mecz – 25,2 vs 18,83

Werdykt? W dwóch przypadkach mamy remis. W pięciu pozostałych kategoriach Speedway AWKS prowadzi 3-2. Opierając się o to – stawiamy na 2-1 dla Speedway AWKS. Podkreślamy jednak, że żaden wynik nas tu nie zaskoczy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

DHP Oliwa – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Był czas w obecnym sezonie, w którym DHP Oliwa zdawała się być jedną noga w trzeciej lidze. W siedmiu rozegranych spotkaniach – zespół Adama Wyrzykowskiego wygrał bowiem zaledwie jedno spotkanie. Kiedy z kolei przegrywał – to najczęściej w stosunku 0-3. Wówczas nic nie wskazywało na to, że ich sytuacja może się jednak zmienić. Kolejne cztery spotkania to jednak zdecydowana poprawa formy, w konsekwencji czego – DHP Oliwa wygrała kolejne mecze z Challengersami, Flotą, Treflem oraz Staltestem. W ostatnim meczu, zespół z ‘serca Gdańska’ mierzył się w meczu o ‘sześć punktów’ z Inter Marine Masters i choć do połowy drugiego seta wszystko wskazywało na to, że zdołają oni wygrać, doświadczeni rywale zdołali odwrócić losy rywalizacji i to oni cieszyli się ze zwycięstwa. To oczywiście fatalna wiadomość dla ‘Oliwiaków’, którzy o utrzymanie – muszą powalczyć z rewelacyjnym Speednetem 2. W obecnej kampanii, zespół Marka Ogonowskiego wygrał aż dziewięć spotkań i przed obecnym tygodniem rozgrywek, równie świetnym bilansem mogła pochwalić się tylko jedna drużyna w drugiej lidze – MPS Volley. Mimo to – MPS będzie za chwilę grał w najwyższej klasie rozgrywkowej, a Speednet musi zadowolić się miejscem za podium rozgrywek. Wpływ na taki stan rzeczy ma fakt, że kiedy ‘Programiści’ wygrywali to aż w ośmiu na dziewięć przypadków, była to wygrana po podziale punktów. Jak będzie dzisiaj? Oczywistym faworytem meczu zdają się być gracze Speednetu, ale każdy punkt Oliwy przybliża ich do utrzymania w drugiej lidze. W obecnej sytuacji Speednet zdaje się być ‘panem drugoligowego życia i śmierci’. Od ich wyniku zależy przyszłość kilku drużyn – nie tylko DHP Oliwy, ale również Inter Marine Masters czy Challengers.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Inter-Grahen Sulmin – Siatkersi

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Nie da się omówić sytuacji obu drużyn, nie wspominając o tym jak wyglądał początek sezonu w ich wykonaniu. Precyzując – dziś nie jest już tak dobrze, jak było jeszcze kilka tygodni temu, w którym – obie drużyny mogły pochwalić się rewelacyjnym bilansem siedmiu zwycięstw i tym, że nie zaznały goryczy porażki. Jednocześnie warto przy tym zauważyć, że w podobnej sytuacji było kilka innych drużyn – Sharks, DSGSA, Speedway AWKS czy Craftvena. Było więc oczywiste, że w przypadku wszystkich drużyn taka passa nie będzie trwała wiecznie i w momencie kiedy dojdzie do bezpośrednich spotkań, część z nich zacznie gubić taśmowo punkty. Z czasem oddzieliła nam się grupa, która wytrzymała te szalone tempo i pomiędzy sobą rozdzielą poszczególne kolory medali. Wyodrębniła nam się również grupa rozczarowanych drużyn, która mocarne plany, musi odłożyć co najmniej o kilka miesięcy. Aktualnie lepszą sytuacją w ligowej tabeli może pochwalić się ekipa Siatkersów, która nad swoim rywalem, ma dwa punkty przewagi, a to oznacza, że najprawdopodobniej – zakończą sezon wyżej w ligowej tabeli niż ich dzisiejsi rywale – drużyna z Sulmina. Dzisiejsze starcie będzie dla graczy Macieja Tarulewicza doskonałą okazją do wzięcia rewanżu za mecz, do którego doszło w początkowej fazie poprzedniego sezonu, w którym lepsi okazali się gracze w czarnych strojach (1-2). Wystarczy szybki rzut oka na tabele sezonu Wiosna’25 by wiedzieć, ze gdyby Siatkersi wówczas wygrali za komplet punktów to zajęliby miejsce na podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Wtorkowy wieczór będzie szalenie istotny dla kilku drużyn walczących o utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Swoje mecze rozegrają bowiem drużyny z miejsc 11, 12 oraz 13. Na bezpieczne utrzymanie – może liczyć tylko jedna ekipa – ta, która zajmie jedenastą lokatę. Póki co – na bezpiecznym miejscu znajduje się DHP Oliwa, która o godzinie 20:00 rozegra swoje spotkanie na równoległym boisku. Jeśli chodzi o starcie na boisku numer 3 – to swoje spotkanie rozegra tam ekipa Inter Marine Masters, która póki co – znajduje się na miejscu barażowym. Do bezpiecznej lokaty, zespół Andrzeja Masiaka traci obecnie zaledwie jeden punkt. Warto przy tym zauważyć, że od wspomnianej DHP Oliwy, ‘Mastersi’ rozegrali o jedno spotkanie mniej. Może się zatem okazać, że w ostatecznym rozrachunku – ‘biało-niebiescy’ wskoczą na wyższe miejsce w tabeli. Aby tak się jednak stało – ich najbliższe mecze muszą potoczyć się po myśli ‘Mastersów’, o co nie będzie bynajmniej zbyt prosto. Z całą pewnością – Inter Marine Masters nie będą dziś faworytem starcia z beniaminkiem drugiej ligi – drużyną Bayer Gdańsk. W obecnej kampanii, gracze, którzy mają swoją siedzibę w Olivii Business Center są jednym z największych pozytywnych zaskoczeń sezonu Jesień’25. W dwunastu rozegranych meczach, team Damiana Harica wygrał aż siedmiokrotnie i przez pewien czas – sporo osób uznało, że są oni w stanie pójść z rozpędu od razu do pierwszej ligi. Ostatecznie zostali nieco przystopowani, ale i tak nie zmienia to ogólnego – bardzo dobrego odbioru drużyny. Dziś wieczorem, zespół ‘Aptekarzy’ będzie chciał z pewnością zakończyć sezon pozytywnym akcentem. W naszym odczuciu ich na to stać, aczkolwiek najbardziej prawdopodobnym wynikiem zdaje się być podział punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Sulmin – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Choć matematycznie szansę na awans do elity ma więcej drużyn, to prawdę mówiąc – już tylko trzy ekipy liczą się w walce o poszczególne kolory medali. Mowa tu o MPS-ie Volley, Fuxie Pępowo oraz właśnie – Flocie Active Team. Trudno nie zwrócić uwagi na to, że w ostatnim czasie – Flota sama rzuciła sobie kłody pod nogi i spośród wymienionych drużyn – to oni mają najgorszą sytuację. Po stracie punktu z Challengersami zespół Karoliny Kirszensztein traci do miejsca bezpośredniego awansu jeden punkt. Warto zwrócić tu uwagę na fakt, że podczas gdy Flota będzie rywalizowała z mocnym rywalem – drużyną VB Sulmin, ich rywale – Fux Pępowo zmierzą się w meczu ze Staltestem Pomorze i trudno spodziewać się, że mogliby oni pogubić w tym meczu punkty. To oznacza, że Flota będzie stała dziś pod ścianą. Jeśli nie wygrają za komplet punktów, to o bezpośredni awans będzie już piekielnie trudno. Owszem – będą oni mieli jeszcze bezpośredni mecz z Fuxem, ale wówczas – musieliby wygrać za komplet punktów, a to już dość mało prawdopodobny scenariusz. W rozważaniach warto zwrócić uwagę również na to, że od graczy z Pępowa – Flota Active Team ma zauważalnie gorszy stosunek małych punktów, a to kolejny powód by ponarzekać na stratę punktów. Swoim rywalom – z pewnością nie będą chcieli niczego ułatwiać gracze VB Sulmin, którzy znajdują się w środku ligowej stawki. Jeśli jednak dziś wygrają lub zdobędą choć jeden punkt, to pobiją wynik z poprzedniego sezonu, w którym zgromadzili 19 oczek. Niezależnie od tego czy tak się stanie, gracze Daniela Bąby mogą czuć pewien niedosyt. Gdyby nie zauważalnie słabszy okres, w którym team przegrał aż pięć spotkań z rzędu, dziś ich sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza, a team… mógłby powalczyć o wyższe cele.

Typ Redakcji:  1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Team Spontan – Flota TGD Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wczoraj wieczorem – Team Spontan skomplikował sobie nieco drogę do drugiej klasy rozgrywkowej. Mowa tu o podziale punktów w meczu z Kraken Team, przez który – Team Spontan nie ma już wszystkiego w swoich rękach. Przed dzisiejszym starciem zespół Piotra Raczyńskiego plasuje się na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Wpływ na taki stan rzeczy ma fakt, że będący tuż przed nimi gracze Dream Volley – mogą pochwalić się lepszym bilansem małych punktów. Tak czy siak – ‘Spontaniczni’ powalczą dziś o podium rozgrywek i do meczu – będą podchodzili z wiedzą dotyczącą tego, jak potoczy się spotkanie Dream Volley z Krakenem. Czy to dobrze czy źle – przekonamy się za kilka godzin. Z jednej strony ta wiedza może zmobilizować ‘Spontanicznych’. Z drugiej zaś – może narzucić na drużynę sporą presję, a ta jak wiadomo – bardzo często nie pomaga. Po tym jak zaprezentowali się jednak gracze Floty TGD Team w poniedziałkowy wieczór – nie sądzimy, że będą oni jakąś ogromną przeszkodą dla Spontana. Owszem – wiemy, że gracze Piotra Raczyńskiego lubią dzielić się punktami z rywalami, ale dziś – w naszym odczuciu wygrają za komplet punktów. W ostatnim czasie co do formy Floty TGD Team, można mieć pewne obiekcje. Gdyby team Karoliny Kirszensztein potrafił ustabilizować formę na swoim wysokim pułapie – dziś ich sytuacja byłaby zdecydowanie inna. Problem jest jednak taki, że to nie stabilizacja, a co jedynie przebłyski.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Fux Pępowo – Staltest Pomorze

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

To nie MPS Volley jest dziś ‘panem sytuacji’, a Fux Pępowo. Gracze Dominika Szadacha plasują się aktualnie na drugim miejscu w ligowej tabeli, ale to co przemawia na ich korzyść to fakt, że mają oni do rozegrania dwa spotkania. Jeśli zgarną w nich sześć oczek, to nie ma takiej siły, która pozbawiłaby ich złotych medali w sezonie Jesień’25, a co za tym idzie – bezpośredniego awansu do elity. Do upragnionej pierwszej ligi jest już naprawdę blisko, a ‘Koniczynki’ nie muszą zajmować nawet pierwszego miejsca. Trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym na samym finiszu i w ich sytuacji, sprawa mogłaby się skomplikować. Warto zauważyć bowiem, że w czasie gdy gracze z Pępowa będą grać dziś z drużyną, która spadła już do trzeciej ligi – Staltestem Pomorze, MPS zmierzy się z groźną Energą Treflem Gdańsk, a Flota Active Team – z VB Sulmin. O ile komplet punktów w przypadku ‘Koniczynek’ zdaje się być koniecznością, to strata punktów przez MPS czy Flotę zdają się bardzo realnym scenariuszem, który poprawi i tak już świetną sytuację zespołu z Pępowa. Oczywiście jest jeszcze jeden aspekt, na który warto zwrócić uwagę. Niekiedy bywa tak, że w meczach, w których powinno pójść najłatwiej – drużyna dostaje paraliżu i nie jest w stanie wskoczyć na swój wysoki poziom. Dodatkowo jesteśmy niemal przekonani, że Staltest Pomorze w ostatnim tygodniu ligi, będzie chciał powalczyć o to by z drugoligowymi rozgrywkami, pożegnać się z podniesionymi głowami. Przypomnijmy, że kilka tygodni temu, Staltest zdołał urwać punkt Flocie. Czemu wobec tego dziś miałoby być inaczej? Czy team Arkadiusza Kozłowskiego zdoła powstrzymać rozpędzonych rywali i skomplikować ich drogę do elity? Przekonamy się o tym za kilka godzin.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #39

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której ogromny krok w kierunku historycznego mistrzostwa wykonała BEemka Volley. Ponadto – swoje pierwsze spotkanie w sezonie wygrała drużyna Hapag-Lloyd. Zapraszamy na podsumowanie!

Port – Aqua Volley 2-1 (19-21; 21-15; 24-22)

Wbrew pozorom – poniedziałkowe spotkanie było bardzo ważne nie tylko dla walczącego o utrzymanie Portu. W naszym odczuciu było również ważne dla graczy Aqua Volley, którzy walczyli o to, by z trzecią ligą pożegnać się z choć jednym zwycięstwem. Jak do tej pory – zespół Matusza Drężka musiał bowiem przyjmować ‘na klatę’ porażki i trzeba przyznać, że te męczarnie – Aqua Volley zniosła naprawdę nieźle. Tak czy siak – od pierwszego gwizdka sędziego, graczom Mateusza Drężka nie brakowało determinacji i pod tym kątem – beniaminek trzeciej ligi nieco zaskoczył swoich rywali. Pierwszy set nie był zbyt dobrym widowiskiem i trzeba to sobie powiedzieć wprost. Dla jednych i drugich nie miał jednak znaczenia styl, a cel, do którego dążyli. Od początku oglądaliśmy szarpaną grę, w której najpierw na prowadzenie wysunęli się gracze Aqua Volley (11-8), by po chwili – po skutecznej zagrywce Stanisława Urbana to Port wysunął się na dwupunktowe prowadzenie (14-12). W dalszej części seta po obu stronach siatki nie brakowało błędów, ale w ostatecznym rozrachunku – to gracze Aqua Volley popełnili ich mniej i w konsekwencji – cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-19). Środkowa odsłona to przebudzenie ‘Portowców’, którzy przypomnieli sobie, że w taki sposób – nie uda im się utrzymać w trzeciej lidze. Po niezłej grze – team ‘z doków’ wygrał tę partię do 15 i doprowadził do wyrównania w setach. Najciekawiej było jednak w trzecim secie rywalizacji. Niemal całą partię wydawało się, że to Aqua Volley sięgnie po pierwszy tryumf w sezonie Jesień’25. Na przestrzeni seta prowadzili bowiem 6-2 czy 18-14. W końcówce coś zaczęło się jednak psuć, a Aqua Volley miała widoczne problemy z wykończeniem akcji. Moment zawahania, błyskawicznie wykorzystali rywale, którzy doprowadzili do wyrównania po 20, a następnie – cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Kto wie czy nie na wagę utrzymania w trzeciej lidze!

Hapag-Lloyd – VB FE Sulmin 2-1 (21-15; 13-21; 21-19)

Warto być cierpliwym. Od pewnego w zapowiedziach czy podsumowaniach podkreślaliśmy fakt, że w minionej edycji – gracze Hapag-Lloyd sięgnęli po trzy punkty. Na pewnym etapie sezonu uznaliśmy, że o powtórkę – będzie bardzo trudno. Ba – jeszcze wczoraj w zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy na to, że to VB FE Sulmin będzie wyraźnym faworytem starcia. Już początek spotkania pokazał jednak, że nie będzie to łatwa przeprawa dla graczy z Sulmina. Po kilku błędach drużyny grającej ‘w delegacji’ oraz punktach Hasana Tolgi Kaya, gracze w pomarańczowych barwach wysunęli się na prowadzenie 11-6. Na dobry fragment rywali, skuteczną grą niwelującą stratę do dwóch oczek, odpowiedział Domini Markowski (11-9). Jak się po chwili okazało – był to jednak krótkotrwały i nic nie znaczący zryw rywali, a pierwszy punkt w meczu, zasilił graczy Hapag-Lloyd. Środkowa odsłona to przebudzenie graczy Fabiana Ehrlicha, którzy skutecznej zagrywce Karola Wiczkowskiego, wysunęli się na prowadzenie 12-7. Już po chwili – kilkoma skutecznymi atakami popisał się Patryk Nowak i kiedy na tablicy wyników było 16-9 dla graczy z Sulmina, stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię (21-13). O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który był jednocześnie tym najciekawszym. Po bardzo wyrównanym secie – w końcówce to gracze VB FE Sulmin zdawali się być na doskonałej drodze do zwycięstwa. Mimo prowadzenia 19-17, nie byli w stanie powstrzymać w końcówce świetnie dysponowanego Mateusza Siwko, który kilkoma punktami z rzędu, przypieczętował zwycięstwo Hapag-Lloyd – brawo! Na koniec warto zwrócić jeszcze uwagę na fakt, że w meczu doszło do bezprecedensowej sytuacji w historii ligi, w której w jednym momencie – na parkiecie po stronie VB FE Sulmin występowały trzy kobiety!

Speednet – Czerepachy Volley 3-0 (21-13; 21-16; 21-14)

Sympatycy Speednetu przed meczem z Czerepachami Volley mogli czuć uzasadniony niepokój. Wynikało to z faktu, że w ostatnim czasie, ‘Programiści’ nie radzili sobie zbyt dobrze, a dołek formy przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie. Biorąc pod uwagę również fakt, że Czerepachy Volley zdobyli po punkcie z każdym z rywali z grupy spadkowej, można było sądzić, że i w poniedziałkowy wieczór nie będzie inaczej. Tymczasem Speednet jak gdyby nigdy nic zaprezentował się z bardzo dobrej strony, ogrywając finalnie rywala w stosunku 3-0. Początek spotkania to wyraźna przewaga ‘Programistów’, aczkolwiek trzeba uczciwie przyznać, że ‘Żółwie’ im w tym przesadnie nie przeszkadzali, tak jak wtedy – gdy popsuli, którąś zagrywkę z kolei (11-6). Dalsza część seta to spokojna gra Speednetu, udokumentowana zwycięstwem do 13. Jeśli w meczu był moment, w którym gra Czerepachów mogła się podobać, to była to początkowa faza środkowego seta, w której team w zielonych strojach, objął prowadzenie 7-5. Naprawdę niezłe tempo, gracze w zielonych strojach zdołali utrzymać do stanu po 14. W dalszej części seta ‘Żółwiom’ odcięło prąd i po skutecznym ataku dawno niewidzianego Kacpra Janulewicza – Speednet cieszył się z drugiego punktu w meczu (21-16). Trzecia odsłona to wyraźna przewaga drużyny Macieja Miścickiego, która ani przez chwilę nie była zagrożona. Ot – spokojne granie i wygrana do 14. Trzy punkty w meczu oraz perspektywa meczu z DNV VG w czasie gdy Szach-Mat zmierzy się z Tufi Team, całkowicie wywraca perspektywę, a sytuacja Speednetu ponownie stała się niezła. Czy to dobrze czy jednak źle, bo Speednet najwyraźniej najlepiej gra ‘pod prądem’, przekonamy się niebawem!

Złomowiec Gdańsk – EKO-HURT 0-3 (17-21; 13-21; 15-21)

Mało znany fakt? Złomowiec Gdańsk poważnie sondował możliwość oddania meczu…walkowerem. Jeszcze kilka godzin przed spotkaniem, ekipa ‘Złomków’ miała potężne problemy kadrowe. Ostatecznie zakończyło się na strachu, a sezon Jesień’25 zakończymy najprawdopodobniej bez ani jednego przypadku oddania punktów rywalom za darmo. To co sprawiło, że ‘Hurtownicy’ wygrali pierwszego seta, to z pewnością…olbrzymie problemy z przyjęciem zagrywki. Nie minęła nawet chwila od pierwszego gwizdka sędziego, a my…pogubiliśmy się już, który to był as, nie mówiąc już o tym w ilu przypadkach ‘Złomki’ byli odrzuceni od siatki (21-17). Środkowa partia to wyrównana partia, ale niestety – tylko do stanu 9-9. W dalszej części seta, ‘Hurtownicy’ zdominowali swoich rywali, pozwalając im ugrać zaledwie cztery oczka, zdobywając samemu aż…dwanaście. Przepaść (21-13). Ostatni set to kontynuacja bardzo dobrej gry ‘Hurtowników’, którzy nie mieli problemów z tym by ograć rywali do 15, a cały mecz w stosunku 3-0. W naszym odczuciu – Eko-Hurt miał w obecnej kampanii różne momenty, te tragiczne, ale i te radosne. Wczorajsze zwycięstwo z pewnością należało do tej drugiej kategorii i choć drużynie Pawła Dawczaka nie uda się najprawdopodobniej awansować, to…drużyna zdaje się rodzić na nowo. W naszej głowie na długo pozostanie obrazek wspólnego pozowania do zdjęcia i autentycznej radości, tak dawno nie widzianej na twarzach graczy w białych. strojach. Przemawia przez nas patos? Możliwe. Ot odczucia po latach obserwacji z boku.

Sharks – Craftvena 3-0 (21-18; 21-18; 21-11)

To, że zespół Sharks sięgnie po złote medale – było oczywiste od dłuższego czasu. W związku z faktem, że team Pavlo Kudinova musiał dzielić się punktami z rywalami w trzech ostatnich meczach – świętowanie musiało zostać odłożone do poniedziałkowego wieczoru. Po mistrzowski tytuł – Sharks sięgnęli już w pierwszym secie rywalizacji, którego wygrali do 18. Sam wynik wskazuje jednak na to, że ‘Rzemieślnicy’ nie zamierzali oddawać rywalom niczego za darmo. Tuż przed półmetkiem seta, na tablicy wyników mieliśmy remis po 8. W dalszej części Sharksi uzyskali jednak sześciopunktową przewagę (17-11). Choć po nim wydawało się, że faworyci sięgną zaraz po premierowy punkt – Craftvena zdołała zniwelować stratę do jednego oczka (18-17). Choć robiło się niebezpiecznie – Sharks stanęli na wysokości zadania i wygrali tę partię do 18. Środkowa odsłona wyglądała bardzo podobnie – ‘Rekiny’ wysunęli się na bezpieczne wydawałoby się prowadzenie (14-9), po czym w ich szeregach następowało pewne rozprężenie, po którym rywal zbliżył się na jeden punkt (17-16). Finalnie epilog również był taki sam, a Sharksi wygrali tę partię do 18. W ostatnim secie rywalizacji, gracze Pavlo Kudinova postanowili podkręcić nieco tempo i zakończyć sezon bardzo mocnym akcentem. Już na początku seta wysunęli się oni na pięciopunktowe prowadzenie (6-1). Z czasem przewaga świeżo upieczonego Mistrza czwartej ligi stała się jeszcze większa, a w ostatecznym rozrachunku – ‘Rekiny’ ograli rywala do 11.

Kraken Team – Team Spontan 1-2 (19-21; 21-19; 15-21)

Trzeba to powiedzieć wprost – Team Spontan skomplikował sobie sprawę bezpośredniego awansu do drugiej ligi. Z drugiej strony, czy był to pierwszy raz, a my jesteśmy jakoś przesadnie zdziwieni? Skądże znowu. Czuliśmy, że tak będzie, czego dowodem był Typ Redakcji, który zakładał podział punktów. Tak czy siak – po wygranej w stosunku 2-1, Team Spontan plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i musi liczyć na komplet punktów z Flotą oraz to, że Dream Volley podzieli się punktami z Krakenem. Dodatkowo – we wszystko zamieszani są również gracze BL Volley. Ech – co by nie mówić – ‘Spontaniczni’ mogą sobie ‘pluć w brodę’. Początek spotkania układał się jednak dla drużyny Piotra Raczyńskiego w wymarzony sposób. Choć rywal dwoił się i troił, a w konsekwencji – odrobił czteropunktową stratę do rywala (13-9 -> 18-18), to ostatnie słowo – należało jednak do Spontana (21-19) na co wpływ miały skuteczne ataki Patryka Wyloty oraz…dwie zepsute zagrywki rywali (21-19). Środkowa odsłona to zwrot akcji, który może mieć koszmarne konsekwencje dla Spontana. Co działo się w środkowej odsłonie? Cóż – karta sprzyjała ‘Bestii’, choć Team Spontan zdołał wcielić się w rolę rywali i tak jak oni we wcześniejszej fazie meczu – również odrobili straty, doprowadzając do wyrównania po 17. Jak zapewne pamiętacie – taka walka w konsekwencji…gówno daje (21-19). Ostatni set to już ‘sportowa złość’ Spontana, który zagrał naprawdę nieźle i w konsekwencji – wygrał do 15. Oczywistą sprawą jest jednak to, że na poniedziałkową serie gier – mieli zupełnie inne plany.

BEemka Volley – Bossman Team 3-0 (21-13; 21-19; 21-17)

Mając na uwadze emocje, które towarzyszyły obu drużynom w trakcie pierwszego spotkania obu drużyn w obecnym sezonie – jeszcze w rundzie zasadniczej oraz tego, że BEemka grała wczoraj pod olbrzymią presją – zastanawialiśmy się czy ‘różowo-czarni’ to udźwigną. Mowa tu rzecz jasna o sferze psychicznej, która w decydujących meczach sezonu, bardzo często daje o sobie znać. Odpowiedź na to pytanie otrzymaliśmy już na początku spotkania, bo BEemka na tle swojego rywala – prezentowała się bardzo dobrze i już na półmetku seta – prowadziła pięcioma punktami (12-7). Z czasem przewaga drużyny Daniela Podgórskiego stała się jeszcze bardziej okazała i w przekonujący sposób – team zapewnił sobie pierwszy punkt w meczu (21-13). Podskórnie przeczuwałem jednak, że Bossman będzie miał w meczu swoją okazję. Ta nadarzyła się wraz z pierwszym gwizdkiem Sędziego w środkowej odsłonie. Po bardzo dobrej zagrywce Michała Szawkowskiego, Bossman wysunął się na prowadzenie 7-2. W dalszej części seta, BEemka rzuciła się do odrabiania strat i sztuka ta – udała im się przy stanie 14-14. Końcowa faza seta to bardzo wyrównana gra, która zakończyła się happy-endem drużyny Daniela Podgórskiego. Lubimy takie symboliczne momenty. Kto wie czy ten, w którym BEemka wygrała ‘przegranego seta’, nie będzie tym decydującym o mistrzowskim tytule (21-19). W ostatnim secie rywalizacji, BEemka ponownie wpadła w tarapaty i pod koniec seta – to Bossman prowadził 16-14. Po kilku akcjach świetnie dysponowanego duetu Wawer – Rzepczyński, BEemka wysunęła się na prowadzenie i to oni cieszyli się z wygrania seta do 17.

Kraken – Flota TGD Team 3-0 (21-16; 21-12; 21-18)

Choć w zasadzie przestaliśmy już o tym mówić i pisać, to widzimy, co dzieje się w ligowej tabeli. Po zwycięstwie za komplet punktów z Flotą TGD Team, zespół Jurija Charczuka traci do podium rozgrywek zaledwie jeden punkt. Co więcej – już dziś zmierzy się z drużyną Dream Volley i, prawdę mówiąc, jesteśmy w stanie wyobrazić sobie scenariusz, w którym ograją oni ‘Marzycieli’ i finalnie wskoczą przed nich w ligowej tabeli. Oj – to byłby twist, którego chyba nikt się nie spodziewał – nawet gracze Krakena. Cóż – pożyjemy, zobaczymy. Nie byłoby jednak tej narracji, gdyby nie poniedziałkowe starcie z Flotą TGD Team, w którym Kraken prezentował się wybornie. Początkowa faza seta to jednak wyrównana gra (11-11). Dopiero w dalszej części zaczęła zarysowywać się przewaga ekipy Jurija Charczuka (17-14) i to wystarczyło, by sięgnąć po pierwszy punkt w meczu. W środkowej odsłonie gracze Floty TGD Team zostali… zdemolowani przez rywala i, prawdę mówiąc, mogą się cieszyć, że zdołali zgarnąć dwucyfrowy wynik punktowy. Warto bowiem zauważyć, że się na to nie zanosiło, a Flota TGD Team była totalnie w rozsypce i nie była w stanie rywalizować z rozpędzonym rywalem. Oczywiście, widząc słabość przeciwnika, Kraken postanowił go jeszcze bardziej docisnąć i finalnie pozwolił rywalom na uciułanie zaledwie 12 oczek. Ostatni set to partia, w której Flota TGD Team mogła poszukać swojej szansy. W połowie seta to właśnie oni byli o włos przed rywalem (10-8). Dwupunktowa przewaga to jednak nic i już po chwili świetną serią popisał się lider Krakena – Volodymyr Krolenko, który wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 18-16, a w konsekwencji dało to Krakenowi trzeci, jak się później okazało, bardzo ważny punkt do ‘ligowej układanki’.

Staltest Pomorze – Challengers 0-3 (18-21; 13-21; 15-21)

Do poniedziałkowego starcia, gracze Challengers przystępowali ‘będąc na musiku’. Gdyby powinęła im się noga – prawdopodobnie spadliby do trzecioligowej odchłani, a takiego scenariusza – zespół chciał za wszelką cenę uniknąć. Z jednej strony – lepiej trafić nie mogli. Rywalizowali bowiem z ‘czerwoną latarnią ligi’ i z kim jeśli nie z nimi wygrywać? Oczywiście z meczu wynikały pewne zagrożenia. Osiągnięcie korzystnego wyniku wtedy ‘kiedy się musi’, niesie za sobą niekiedy opłakane konsekwencje. Tym razem tak jednak nie było, a Challengersi stanęli na wysokości zadania, ogrywając rywali w stosunku 3-0. Tak, jak trzeba było. Tak, że po meczu przeskoczyli w ligowej tabeli zarówno Inter Marine Masters jak i DHP Oliwę. Najtrudniej było w pierwszym secie rywalizacji, gdzie na trudności nałożyło się kilka czynników. Presja, która towarzyszyła drużynie, a także fakt, że Staltest, który jest już pogodzony ze spadkiem – radził sobie naprawdę nieźle. Od samego początku spotkania mieliśmy walkę ‘łeb w łeb’, która zaprowadziła nas do stanu po 18. W końcówce – ważny punkt dla drużyny zdobył Mariusz Kuczko, a już po chwili – dwa błędy, dające wygraną rywalom, popełnili gracze Staltestu Pomorze (21-19). Środkowa odsłona to partia bez większych emocji. Graczom Wojciecha Lewińskiego grało się już wyraźniej swobodnie i w konsekwencji – faworyt wygrał tę partię do 13. Ostatni set to partia, w której Challengersi ponownie mieli wyraźną przewagę i w konsekwencji, wygrali partię do 15, a cały mecz 3-0. Jak wskazuje jednak tabela – najważniejszy mecz dopiero przed nimi, oj będzie się jeszcze działo.