Matchday #23

Czwartkowe spotkania nie dały nam odpowiedzi praktycznie na żadne z kluczowych pytań. Nie poznaliśmy mistrza pierwszej ligi, nie poznaliśmy drużyn, które we wtorek zagrają w barażach, nie poznaliśmy pozostałych medalistów w poszczególnych ligach. To oznacza tylko jedno – w przyszłym tygodniu czeka nas eksplozja sportowych emocji!

Allsix by Decathlon – Speednet 2 2-1 (15-21; 21-14; 21-12)

Mało brakowało, a sprawdziłyby się nasze zapowiedzi przedmeczowe, w których wyrażaliśmy obawę o to, czy drużyna Allsix by Decathlon zdoła zebrać komplet graczy na każde z trzech spotkań, które im zostało. Tuż przed godziną 19:00 próżno było ich szukać w hali treningowej. Dopiero po chwili gracze ze sklepu sportowego zaczęli zjeżdżać na salę i część z nich weszła od razu na przedmeczową zagrywkę, a część od razu na mecz. Allsix zaczął spotkanie w czwórkę i mimo, że z czasem spóźnieni zawodnicy dołączyli do drużyny to po graczach Rafała Liszewskiego widać było brak koncentracji. Musimy tu trochę usprawiedliwić siatkarzy z Decathlonu, ponieważ opady deszczu sparaliżowały miasto i na godzinę 19 spóźniło się wiele drużyn, nie tylko Allsix by Decathlon. Wracając do meczu to w pierwszym secie ‘Różowi’ zaczęli wręcz wybornie. Po chwili na tablicy widniało 10-4 dla ‘Programistów’. Już przy tym wyniku w powietrzu czuć było zapach świeżo podanego tatara i wódeczki. O tym, jakie pozytywne konsekwencje wygrania seta czekają ‘Różowych’, co rusz okrzykami i przyśpiewkami przypominali rezerwowi gracze. Ostatecznie drużynie udało się zrealizować cel i zawodnicy byli już myślami przy uginającym się stole. To sprawiło, że w drugiej i trzeciej partii lepsi byli ‘Biali’, którzy wygrali je do 14 i 12, a cały mecz 2-1. Mimo to, na ich twarzach trudno było zauważyć przejawy zadowolenia. Zawodnicy Allsix z całą pewnością uważają, że w czwartkowy wieczór stracili jeden punkt, a nie zyskali dwa.

Craftvena – Wirtualna Polska 2-1 (13-21; 21-19; 21-19)

W wszystkich trzech meczach, które rozpoczynały się o godzinie 19:00, doszło w pierwszym secie do niespodzianek. Na boisku numer trzy tą niespodzianką była wygrana seta przez Wirtualną Polskę. Pamiętamy oczywiście to, o czym mówiliśmy. To, że ‘Wirtualni’ w ostatnim czasie prezentują się naprawdę bardzo dobrze, ale mimo wszystko to nadal walcząca o drugie miejsce Craftvena była faworytem starcia. Pierwszy set zaczął się dla ‘Rzemieślników’ nie po ich myśli. Mimo, że w pierwszej części partii obie drużyny popełniały naprawdę małą liczbę błędów własnych to WP zdołało wyjść na prowadzenie. W drugiej połowie drużyna, którą z ławki zarządzał Jędrzej Matla, zdołała odjechać swoim rywalom, którzy nie wiedzieć czemu złapali długi przestój, co tak doświadczona drużyna jak WP bez problemu wykorzystała. W tym momencie żarty w Craftvenie się skończyły. Drużyna zdała sobie sprawę, że pozwalając na to, aby większość rywali zabierała im punkty, mogą na koniec wypaść poza podium. W drugim i trzecim secie zaprezentowali się już znacznie lepiej, ale mimo tego i tak mieli spore problemy z ograniem rywala. Po przeciwnej stronie siatki na początku drugiego seta po prostu nie szło. Wirtualna Polska miała problemy ze skończeniem ataku. W końcu sprawy w swoje ręce wzięła Klaudia Kuźniewska, która kiwką zdobyła punkt dla swojej drużyny, za co słusznie otrzymała owacje od swojej drużyny, które skwitowała tym, że… miała już ich dosyć. Atmosfera w ‘Wirtualnych’ była naprawdę świetna. To Craftvena musiała wygrać spotkanie, choć aby to zrobić, musieli się naprawdę napocić. W drugim i trzecim secie co rusz drużyny rozgrywały naprawdę długie wymiany, które oglądało się bardzo przyjemnie. Ostatecznie, ‘Rzemieślnicy’ wygrali drugą i trzecią partię i po czwartkowych spotkaniach mają tyle samo punktów co wicelider ligi – Port Gdańsk.

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk 1-2 (21-16; 21-23; 16-21)

Pisząc zapowiedź do tego spotkania nie spodziewaliśmy się CZEGOŚ TAKIEGO. Do cholery, co to w ogóle było? O tym, że dystans pomiędzy obiema drużynami w ostatnim czasie nie jest tak duży jak jeszcze sezon temu, wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. O tym, że Prototype potrafi zagrać naprawdę dobre spotkanie przeciwko Volley Gdańsk dowiedzieliśmy się chociażby 26 maja. Wtedy Prototype przegrało po bardzo wyrównanej rywalizacji w stosunku 3-0. Owszem, zdajemy sobie sprawę, że chwalić drużynę po przegranej trzy-zero to jak cieszyć się ze zrzucenia 10 kilo po ucięciu nogi, jednak tamto spotkanie powinno być sygnałem ostrzegawczym dla Volley Gdańsk, że lekceważenie ‘Transformersów’ to stąpanie po kruchym lodzie. Prawdopodobnie to, że w drużynie lidera rozgrywek zabrakło nominalnego rozgrywającego nie wynikało z tego, że drużyna pokpiła sprawę, ale fakt jest taki, że na ‘sypie’ w czwartkowy wieczór zobaczyliśmy przyjmującego – Adriana Ossowskiego oraz atakującego – Daniela Koskę. Cóż, trzeba to napisać wprost. W meczu dało się odczuć, jak ważnym ogniwem w drużynie jest nominalny rozgrywający. W pierwszym secie Prototype zdołało wypracować sobie przewagę 15-11, ale gdy z czasem Volley podgoniło do 15-14 wydawało nam się, że to właśnie oni wygrają seta. Nic bardziej mylnego. Drużyna Tomka Nurzyńskiego zdołała ponownie odskoczyć rywalom i wygrać pierwszą partię. Nie zwlekajmy z tym zbyt długo. Przejdźmy od razu do końcówki drugiej partii, w której działo się najwięcej. Drużyna Prototype prowadziła już 20-18 i stanęła przed ogromną szansą na to, aby stać się pierwszym zespołem, który zdoła ograć Volley Gdańsk. Niestety dla nich, w kluczowym momencie na zagrywce pomylił się Michał Markiewicz, a po chwili z dość trudnej piłki, po skosie w out uderzył Maciej Wysocki i Volley doprowadziło do wyrównania. Trzeba przyznać, że zabrakło naprawdę kilku centymetrów do tego, żeby Volley Gdańsk nie wygrało swojego czterdziestego spotkania z rzędu. Ostatecznie set zakończył asem serwisowym Konrad Gregorowicz. O trzecim secie nie ma co się za specjalnie rozwodzić. Volley Gdańsk nie pozwoliło w nim poszaleć swoim przeciwnikom i wygrali partię do 16. Podsumowując, Volley rozgrywa kolejne spotkanie, w którym wracają z dalekiej podróży i wygrywa czterdziesty mecz z rzędu. Niebywałe. Jeśli chodzi o Prototype to uśmiechamy się pod nosem. Jakich czasów dożyliśmy, że Prototype jest na siebie wściekłe, że wygrali zaledwie jednego seta z Volley Gdańsk?

Zmieszani – Mental Block 2-1 (17-21; 21-10; 21-15)

W związku z czwartkowymi występami Zmieszanych w lidze przypomniał nam się pewien dialog z kultowego filmu ‘Chłopaki nie płaczą’. Na potrzebę ligi pozwoliliśmy sobie go użyć. ‘Mnie oszukasz, przyjaciela oszukasz, Mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz’. Tak, nie ma się co oszukiwać. Ciężko było wydobyć ze Zmieszanych wolę walki o każdą piłkę. Ciężko było oczekiwać, że poszczególni gracze będą w stanie umierać za Zmieszanych. Drużyna Edyty Woźny już nic nie musiała. Jedyne, co mogła to rozegrać dobre spotkanie i zdobyć trzy oczka. Bez wątpienia na taką postawę liczyli ‘Studenci’, bo oznaczałaby ona, że zachowane zostanie status quo i przed decydującym spotkaniem będą mieli nad Mentalem jedno oczko przewagi. Sytuację podobną do tej, w której znaleźli się Zmieszani przerabialiśmy w poprzednim sezonie. Wtedy drużyna Kraken Team, dość szybko zagwarantowała sobie utrzymanie i w grupie spadkowej rozdała swoim rywalom tyle punktów, że brakowało tylko, aby zapuścili brody i narzucili na siebie czerwone peleryny, a z pewnością zostaliby uznani za Świętych Mikołajów. Tym razem w rolę poczciwego staruszka wdali się gracze Zmieszanych, którzy stracili punkty w każdym z trzech spotkań w grupie spadkowej. W meczu z Mentalem stało się to już w pierwszym secie. Zmieszani, nie wiedzieć w sumie czemu, przystąpili do spotkania dość nerwowo, w efekcie czego to ‘Mentaliści’ wygrali tę partię, co miało dla nich niebagatelne znaczenie. Oznaczało to, że ekipa doskoczyła do swojego rywala i ostatni mecz w sezonie przeciwko 3city4students zapowiada się nie lada gratką. Wracając do meczu ze Zmieszanymi to Mental Block w kolejnych odsłonach nie zdołał już ograć swojego faworyzowanego rywala. Mimo, to parkiet opuścili z podniesionymi głowami, bo umówmy się – punkty nie były tu oczywistością.

Zmieszani – AXIS 1-2 (17-21; 21-17; 14-21)

Pożegnaniem z sezonem Wiosna’20 dla drużyny AXIS było spotkanie przeciwko Zmieszanym i trzeba przyznać, że był to najbardziej wymagający rywal, z którym drużyna mogła się zmierzyć w grupie spadkowej. Kilka tygodni temu w bezpośrednim spotkaniu, lepszą drużyną okazała się ekipa Edyty Woźny. Tym razem lepsi okazali się gracze Fabiana Polita – AXIS, którzy z mocnym przytupem zaczęli to spotkanie. Na początku zdołali wypracować sobie przewagę, której nie odpuścili już do końca. W drugim secie odnieśliśmy wrażenie, że Zmieszanym przypomniało się, że są jednak w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta pewną marką i nie wypada im przegrywać spotkania. Mimo, że drużyna Edyty Woźny przegrywała już 7-10 to z czasem zdołali odrobić stratę i wyprzedzić rywali (18-13). O zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set, w którym znacznie lepszą drużyną okazali się ‘Czerwoni’. Po raz kolejny bardzo dobrą partię rozegrał Łukasz Wojdak, z którym rywale kompletnie sobie nie radzili. Gdy dołożyliśmy do tego dwa bardzo wyraziste ogniwa w postaci Tomasza Koseckiego i Fabiana Polita, mieliśmy gotową receptę na sukces. Mimo bardzo dobrej gry ‘Czerwonych’ nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie dokręcili troszkę śrubki drużynie Zmieszanych. Uważamy, że pewne rzeczy nie przystoją drużynie, która w poprzednim sezonie z powodzeniem rywalizowała z Omidą czy Thunder Team. Tymi rzeczami jest aż pięć porażek w obecnym sezonie i forma z końcówki sezonu. A AXIS? Cóż, mogłoby być lepiej, ale dwie wygrane w końcówce znacznie zmieniają optykę na obecny sezon.

Omida Team – Speednet 2-1 (21-16; 22-20; 20-22)

W przedostatniej kolejce obecnego sezonu mecze lidera i wicelidera zostały ułożone w ten sposób, że drużyny grały o tej samej porze, na równoległych boiskach. Podczas gdy Volley Gdańsk mierzyło się z Prototype Volleyball, Omida Team grała swoje spotkanie ze Speednetem. O tym, jak szalenie istotny był to mecz dla ‘Logistyków’, niech poświadczy zdjęcie licznika w samochodzie jednego z graczy, który spieszył się na mecz swojej drużyny. Ostatecznie, zespoły z małym opóźnieniem rozpoczęły mecz. Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany i obie drużyny szły ‘łeb w łeb’. Z czasem Omida zdołała odskoczyć swoim rywalom na kilka punktów, co sprawiło, że drużyna Konrada Gawrewicza wygrała seta do 16. Wynik z pierwszego seta spowodował, że drużyna ‘Logistyków’ zrównała się punktami z Volley Gdańsk, ponieważ Ci przegrali pierwszą odsłonę z Prototype. Mimo, to ‘Logistyków’ nie do końca to interesowało. Graczy w czarnych trykotach interesowała przede wszystkim ich własna gra. Drugi set do pewnego momentu był bardzo podobny do tego pierwszego, z tą tylko różnicą, że Speednet nie zaciął się w końcówce. Pod koniec seta, ‘Różowi’ przy stanie 20-18 mieli dwie piłki setowe, które ich przeciwnicy zdołali obronić i ostatecznie, po walce na przewagi to Omida cieszyła się z drugiego punktu. Plan przed trzecią odsłoną był taki sam jak plan przed trzecią partią w meczu z Epo-Project. Chodziło o to, by nie zepsuć sobie nastrojów i po prostu wygrać 3-0. Niestety dla ‘Logistyków’, nie tylko sam plan, ale również wykonanie było takie samo. Od początku seta stroną dominującą byli gracze Speednetu, którzy wypracowali sobie sporą przewagę. Po serii świetnych zagrywek Kacpra Iwaniuka (Speednet) ‘Logistycy’ musieli dokonać pewnych roszad w składzie. Na przyjęcie wszedł rzadko widywany w obecnym sezonie Tomasz Zabrocki. Strata Omidy wydawała się tak duża (15-9, a następnie 17-10), że spodziewaliśmy się, że za chwilę nastąpi koniec spotkania. W tym momencie ponownie obudziły się demony Speednetu, którzy pomimo żywiołowego dopingu zawodników Volley Gdańsk, dali się dogonić i po chwili na tablicy widniał wynik 20-20. Gdy wydawało się, że po takim come-backu ‘Logistycy’ zdołają wygrać to przy piłce setowej dla ‘Różowych’ monster blockiem na wybitnym tego dnia Mateuszu Szturmowskim popisał się Niko Domżalski i Speednet cieszył się z wygrania seta. Kwestia mistrzostwa rozstrzygnie się dla Omidy już w najbliższy wtorek. Zwycięzca meczu z Volley Gdańsk zgarnie złoto SL3. Niezależnie od tego, kto to zrobi to był naprawdę dobry sezon.

SV INVICTA – Letni Gdańsk 1-2 (16-21; 16-21; 21-16)

Spotkaniem, które wieńczyło ligowe zmagania dla drużyny SV INVICTA był rewanż z Letnim Gdańskiem. Jaki to był sezon dla drużyny Sławomira Cichosza? Cóż, z pewnością gracze mogą czuć pewien niedosyt. Na chwilę obecną znajdują się na ostatnim miejscu w grupie mistrzowskiej. Sytuacja ta może się co prawda zmienić. Aby tak się stało, drużyna Letni Gdańsk musiałaby wysoko przegrać swoje ostatnie spotkanie przeciwko AVOCADO friends, które zapewniło sobie we wtorek tytuł mistrzowski. Przechodząc do samego meczu to w składzie meczowym INVICTY zabrakło etatowego gracza tej drużyny – Mateusza Chyla. Ponadto, od początku meczu nie grał najlepiej punktujący zawodnik drugiej ligi – Radosław Konieczny.  Z kolei po stronie Letniego brakowało jednego z wieżowców – Macieja Jakubowskiego, którego zastąpił człowiek od zadań specjalnych – Maciej Grabowski. Mimo tych absencji znalazła się również debiutanka. W drużynie Letniego po raz pierwszy w obecnym sezonie zagrała Marta Zielonka i trzeba przyznać, że był to debiut bardzo udany. Pierwszy set padł łupem Letniego, który zdołał dogonić swojego rywala, by potem odskoczyć i cieszyć się z wygranej partii. W drugiej odsłonie doszło do sporych zawirowań kadrowych, w efekcie czego na boisku po stronie Letniego zameldowało się trzech graczy, którzy nie wystąpili w pierwszej partii. Nowi ludzie, stare rozdanie. Set zakończył się dokładnie takim samym wynikiem jak pierwsza partia, co oznaczało, że ‘Letnicy’ wzięli udany rewanż na drużynie SV INVICTA. Dla tych drugich znaczyło to, że plany na podium rozgrywek muszą odłożyć na kolejną edycję. Dla ‘Letników’ z kolei pojawiła się szansa na wskoczenie nawet na drugie miejsce w tabeli. Nie wiemy czy właśnie to sparaliżowało graczy w granatowych trykotach, ale trzecia odsłona należała już do ich przeciwników, którzy na koniec sezonu dołożyli jedno oczko do swojego konta.

Range Soft VT – Port Gdańsk 1-2 (15-21; 21-23; 22-20)

Zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądało to spotkanie. Z jednej strony Range Soft wygrało już ligę, a dodatkowo Port Gdańsk walczył o miejsce w strefie medalowej. Z drugiej zaś, oczy wszystkich drużyn walczących o podium zwrócone były w kierunku Range Soft VT. Mimo wszystko, w typach z zapowiedzi uznaliśmy, że to Portowcy grając z ogromną mobilizacją będą faworytem tego starcia. Słowa te zdawały się potwierdzać od początku meczu, w którym ‘Granatowi’ wyglądali znacznie lepiej od rywali. Po drużynie Range Soft już od kilku spotkań widać było trudy trwającego sezonu i nie inaczej było w czwartkowy wieczór. Gracze Arkadiusza Sojko postanowili wykorzystać sytuację i błyskawicznie wypracowali sobie przewagę 14-7, którą spokojnie dociągnęli do końca. Taki przebieg meczu nie przypadł do gustu pozostałym drużynom, które co jakiś czas wysyłały na skrzynkę pocztową Redakcji zapytanie o wynik tego spotkania. Kolejne dwie partie były zdecydowanie bardziej emocjonujące, nie zabrakło w nich również kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. To właśnie po jednej z nich zakończyła się druga partia, choć trzeba to powiedzieć wprost. Sędzia podjął w tej sytuacji dobrą decyzję, ponieważ jeden z graczy w sposób ewidentny zagrał dwukrotnie piłkę, za co sędzia, po pewnym czasie, przyznał punkt Portowcom. To oznaczało wygranie przez nich meczu. Do rozegrania ‘Portowcom’ został jeden set, w którym mieli okazję do powiększenia przewagi nad pozostałymi drużynami walczącymi o miejsce barażowe. Ostatecznie sztuka się nie udała, mimo szalonej gonitwy w końcówce i zrównania się liczbą punktów z rywalem. Range Soft ostatecznie wygrało trzecią partię, po walce na przewagi.

Epo-Project – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (21-7; 21-9; 18-21)

Mało brakowało, a przedmecz na boisku numer trzy czyli spotkanie Omida – Speednet sprawiłoby, że zamiast meczu Epo – Straż mielibyśmy mecz pod tytułem Elo – Straż. Wszystko za sprawą faktu, że Speednet zdołał urwać seta z Omidą, co sprawiło, że powiększyli oni przewagę nad Strażakami do czterech oczek. Jeśli drużyna Straży Pożarnej chciała od początku meczu pokazać, że zależy im na tym, aby utrzymać się w lidze to wybrali sposób dość dyskretny. A może nie, gdyby zrobili to dyskretnie to przegrali by do 15. Tymczasem ‘Mundurowi’ w pierwszym secie uznali chyba, że jak nie ważne jak, ważne by się o meczu mówiło. Straż przegrała seta do siedmiu i był to jeden z najwyższych wyników w obecnym sezonie. O drugim secie, można by powiedzieć żartobliwie, że był tym, w którym Straż Pożarna wreszcie się obudziła. Nie dość, że drużyna ugrała dwa małe punkty więcej to na dodatek w trakcie trwania tego seta Filip Ziółkowski zdobył… pierwszy punkt po ataku dla swojej drużyny. Cóż, aby przedłużyć swoje nadzieje na utrzymanie, drużyna ‘Mundurowych’ musiała wygrać trzeciego seta. Zadanie to wydawało się dość abstrakcyjne, bo ich przeciwnicy wyglądali raczej na pluton egzekucyjny niż na przyjaźnie nastawioną grupę znajomych. Mimo to, Epo chyba przekombinowało. Na początku tej partii graczom z Żukowa włączyła się ‘la zabawa’, co przy dobrze wyglądającej w trzecim secie Straży, doprowadziło do katastrofy. Epo nie poradziło sobie w końcówce z zagrywką Filipa Ziółkowskiego. Po dwóch punktowych zagrywkach Filipa gracze Epo wzięli czas, po którym gracz ten dołożył trzeciego asa i drużyna Straży Pożarnej zdobyła jedno oczko, co sprawia, że matematycznie nadal mają szansę na utrzymanie.

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Pomimo faktu, że we wtorkowy wieczór poznaliśmy mistrza drugiej i trzeciej ligi to nie wiemy tego, kto wygra zmagania w elicie oraz jak będzie wyglądał podział miejsc na podium. W czwartkowy wieczór przed szansą na wygranie pierwszej ligi stanie Volley Gdańsk. Tego samego wieczora być może poznamy pierwszą drużynę, która pożegna się z elitą. Ponadto, pasjonująco zapowiadają się spotkania w trzeciej lidze, gdzie szansę na drugie miejsce, dające prawo gry w meczu barażowym, mają jeszcze cztery drużyny.

Craftvena – Wirtualna Polska

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Po wtorkowej bolesnej porażce, którą odniosła drużyna Craftveny w meczu przeciwko Chilli Amigos, ‘Rzemieślnicy’ stracili szansę na mistrzostwo w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. To nie oznacza, że drużynie przypadło drugie miejsce, bo o nie ‘Czarni’ będą musieli walczyć do samego końca. Na chwilę obecną, szansę na drugie miejsce podium, które daje możliwość zagrania w meczu barażowym o drugą ligę, mają aż cztery drużyny. Poza Craftveną są to jeszcze Allsix by Decathlon, Port Gdańsk oraz Chilli Amigos. Wydaje nam się, że Craftvena, aby wygrać spotkanie, będzie musiała się mocno napocić. Wirtualna Polska w ostatnim czasie przeżywa prawdziwy renesans formy. Ich cztery ostatnie spotkania kończyły się odprawianiem kolejnych rywali. Na rozkładzie drużyna Jędrzeja Matli ma między innymi świeżo koronowaną ekipę Range Soft oraz drużynę, o której wcześniej wspominaliśmy w kontekście walki o drugie miejsce – Allsix by Decathlon. Pierwsze spotkanie pomiędzy Craftveną a Wirtualną Polską, do którego doszło na inaugurację ligi zakończyło się tak, jak kończyła się większość spotkań ‘Rzemieślników’ – podziałem punktów. Od tego momentu minęło sporo czasu. Należy pamiętać o tym, że był to pierwszy mecz po pandemii. Tym razem spodziewamy się jeszcze lepszego meczu. Czy Craftvena zdoła ponownie wskoczyć na podium? A może to Wirtualna Polska będzie dalej śrubowała swój rekord i pokusi się o piąte zwycięstwo z rzędu?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Allsix by Decathlon – Speednet 2

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Wydaje się to dość nieprawdopodobne, kiedy weźmiemy pod uwagę, że przez długi czas ekipa Allsix prowadziła w lidze, ale drużyna Rafała Liszewskiego przystępuje do spotkania po serii czterech porażek z rzędu. Passa porażek zaczęła się od meczu z Range Soft, do którego doszło 17 czerwca. Później przyszły przegrane z Chilli Amigos, Portem Gdańsk oraz ostatnia, do której doszło we wtorkowy wieczór – z Wirtualną Polską. Patrząc na poziom rozczarowania, ostatnie spotkanie było tym, w którym każdy z nas wie, co stało się ze skalą. Allsix mimo, że mógł wygrać spotkanie, mimo że grali w zaledwie pięciu graczy, ostatecznie z parkietu schodził z opuszczoną głową. Zastanawiamy się, jak wysoki poziom frustracji wpłynie na drużynę w kolejnym meczu. Mimo to uważamy, że akurat frustracja nie jest największym problemem, z którym boryka się obecnie zespół. Tym jest niestety częsta absencja poszczególnych graczy. Scenariusz przypomina trochę ten z poprzedniego sezonu, kiedy do pewnego czasu frekwencja była przyzwoita, by na ostatni mecz, drużyna nie stawiła się na parkiecie. Póki co, w obecnym sezonie taka sytuacja na szczęście nie wystąpiła, ale nie ukrywamy swoich obaw, że mogłoby dojść do tego w przyszłości. Sytuacja ta jest tym bardziej dziwna, że obecnie drużyna walczy o podium rozgrywek. W poprzednim znajdowała się w dolnej części połówki i ostatnie spotkania były o tzw. Pietruszkę. Jeśli chodzi o ich przeciwników – drużynę Speednet to Ci również, podobnie jak każda inna drużyna w lidze ma swoje problemy. To, co jest największym mankamentem graczy Allsix, jest zarazem jednym z największych atutów ‘Programistów’. W ostatnim czasie widać po każdym zawodniku z ich drużyny ogromną pasję, która sprawia, że drużyna doskonale się bawi, mimo nienajlepszych wyników. Gdy te dojdą, a jesteśmy przekonani, że z czasem to nastąpi, będzie można mówić o nich jako o drużynie, która jest wzorem do naśladowania przez innych.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Zmieszani – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Niestety, stało się to, czego się obawialiśmy. W ostatnim czasie zaobserwowaliśmy mniejszą aktywność  Zmieszanych na ich oficjalnym kanale na Facebooku. Oczywiste jest, że sytuacja ta jest zdeterminowana faktem, że drużyna musi dokończyć sezon ‘for fun’. Wyniki w sezonie zasadniczym sprawiły, że dla drużyny Zmieszanych zabrakło miejsca w grupie mistrzowskiej. Ponadto, okazało się, że drużyna miała tak dużą zaliczkę punktową, że miała zagwarantowane utrzymanie w lidze. Jak zatem znaleźć mobilizację przed kolejnymi spotkaniami, kiedy drużyna myśli już o wakacjach i perspektywie kolejnego sezonu? Na to pytanie gracze Zmieszanych muszą odpowiedzieć sobie sami. Drużynie zostały do rozegrania trzy spotkania i mimo, że nie grozi im już spadek to jednak na ich poczynania będą patrzeć ‘Studenci’, którzy liczą na to, że Zmieszani podejdą do meczu na 100% swoich możliwości i wygrają z ich głównym rywalem – drużyną Mental Block w stosunku 3-0. Jeśli chodzi o przeciwników Zmieszanych – Mental Block, będzie to dla nich kolejne spotkanie o ‘być albo nie być’. ‘Niebiescy’ potrzebują punktów bardziej niż tego, żeby ktoś powiedział wreszcie Redakcji, żeby skończyła z sucharami w magazynach. Czy ‘Mentalistom’ ta sztuka się uda? W osiągnięciu tego celu postara się pomóc Jakub Ciesielski, który w pierwszym sezonie w SL3 występował w drużynie Wstrząśnięci nie Zmieszani, gdzie grało wielu obecnych zawodników Zmieszanych.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Na ‘jedynce’ o godzinie 20:00 po raz trzeci w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zmierzą się drużyny Prototype Volleyball z Volley Gdańsk. Nie ma chyba sensu przytaczać, jaki bilans widnieje po dwóch spotkaniach, bowiem każda osoba zdaje sobie sprawę, że Volley Gdańsk w lidze nie przegrał odkąd 3 kwietnia 2019 r. wyszli na parkiet i w swoim debiucie ograli Straż Pożarną Gdańs,k po czym dołożyli 38! zwycięstw z rzędu. Spotkanie przeciwko Prototype Volleyball będzie zatem okazją do małego jubileuszu. Jeśli wygrają i tym razem to wyśrubują swój rekord do 40 zwycięstw z rzędu i jeśli nas ktoś zapyta, jak do cholery do tego doszło to tylko wzdrygniemy ramionami. Jeśli sztuka ta im się uda to w Internecie zaczniemy chyba szukać informacji o najdłuższej passie wygranych w sporcie. Co bardzo ważne, Volley Gdańsk ma szansę na to, aby czterdziestą wygraną z rzędu przypieczętować sobie trzecią wygraną w lidze. Na chwilę obecną ‘Żółto-czarni’ mają jeden punkt przewagi nad Omidą i jeśli wygrają swoje spotkanie 3-0, a ‘Logistycy’ tym samym wynikiem przegrają grając o równoległej godzinie ze Speednetem to obrona tytułu stanie się faktem.  Mimo wszystko, o wygraną z Prototype Volleyball w stosunku 3-0 naprawdę nie będzie zbyt łatwo. Uważamy, że drużyna Tomasza Nurzyńskiego przechodzi obecnie swój najlepszy okres w lidze od momentu zawiązania się drużyny i wydaje nam się, że skrócili dystans do Volley Gdańsk, co z kolei sprawia, że urwanie seta nie byłoby żadną sensacją.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Omida Team – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dla obu drużyn bezpośrednie starcie będzie przedostatnim meczem sezonu. Mimo to, bardzo dużo wskazuje na to, że drużyna Speednet rozegra jedno spotkanie więcej niż pozostałe drużyny w pierwszoligowej stawce. Na chwilę obecną znajdują się na przedostatnim miejscu w tabeli, co oznacza, że jeśli nic się nie zmieni to we wtorek 14 lipca zagrają spotkanie barażowe, które wyłoni drużynę, która będzie grać w przyszłym sezonie w pierwszej lidze. Na chwilę obecną ‘Różowi’ mają na swoim koncie jedenaście oczek i trzy punkty przewagi nad Strażą Pożarną, która w czwartkowy wieczór rywalizować będzie z Epo-Project oraz trzy oczka straty do BES-BLUM Kraken Team, który ma o jeden mecz rozegrany więcej. To z kolei sprawia, że Speednet przy równej liczbie spotkań co BES-BLUM może zrównać się z nimi punktami. Aby tak się stało, muszą pokonać 3-0 wicelidera rozgrywek – Omidę Team. Czy taki scenariusz jest w ogóle realny? Mimo, że tabela wskazywałaby na to, że nie to my, na przekór wszystkiemu uważamy, że tak. Przyjrzyjmy się faktom. Te wyglądają obecnie tak, że drużyna Omida Team traciła punkty w sześciu z dwunastu spotkań. Większym problemem jest jednak to, że gracze Konrada Gawrewicza musieli się dzielić punktami w swoich czterech ostatnich meczach z rzędu. Dodatkowo, zawodnicy Omidy będą dziś grać pod ogromną presją. Gdy przegrają spotkanie 0-3, a Volley wygra je w tym samym wymiarze z Prototype to ‘Logistycy’ stracą szansę na mistrzostwo ligi. Z kolei drużyna Speednetu jest w dzisiejszym spotkaniu skazywana na porażkę. Jeśli przegrają to będąc całkowicie szczerymi – nikogo to nie zdziwi. To z kolei sprawia, że Speednet nic nie musi, a wszystko może, a jak wiadomo w sporcie, taka sytuacja sprawia, że drużynie gra się zdecydowanie lepiej.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Zmieszani – AXIS

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ze wszystkich 26 drużyn, które grały w sezonie Wiosna’20 to właśnie ekipa AXIS jako pierwsza zakończy ligowe zmagania. Mimo faktu, że do pewnego momentu drużyna nie zapewniła sobie jeszcze utrzymania to z całą dozą odpowiedzialności mogliśmy stwierdzić, że o ewentualnym spadku drużyny AXIS można było rozmawiać raczej w kontekście ciekawostek matematycznych niż realnego zagrożenia. Ciężko nam nawet zliczyć wszystkie okoliczności, które musiałyby się wydarzyć, abyśmy ‘Czerwonych’ spotkali w przyszłym sezonie w trzeciej lidze. Ostatecznie, po wynikach z tego tygodnia, ‘Czerwoni’ zapewnili sobie utrzymanie w lidze, ale czy można to w ogóle rozpatrywać w kategorii sukcesu? Jesteśmy przekonani, że ambicje drużyny sięgają znacznie wyżej niż ósme miejsce w ligowej stawce, można więc tu mówić o ogromnym rozczarowaniu. Spadek byłby odbierany przez zawodników jako totalna katastrofa. Jeśli chodzi o rozczarowanie to jest to również idealne podsumowanie sezonu dla drużyny Zmieszanych. Nie chcemy się co prawda powtarzać, bo wszystko to, co mieliśmy o tym napisać już napisaliśmy, ale mimo to, w czwartkowy wieczór liczymy na dobre spotkanie. Pierwszy mecz obu drużyn, rozegrany na inaugurację rozgrywek, zakończył się wynikiem 3-0 dla Zmieszanych. Czy tym razem będzie podobnie? Wiele na to wskazuje. Wydaje nam się, że to drużyna Edyty Woźny jest murowanym faworytem tego spotkania.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

SV INVICTA – Letni Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Czy o obu drużynach można mówić w kontekście rozczarowania? Cóż, o jednej z nich na pewno będzie można tak powiedzieć po spotkaniu. Obojętnie jakim wynikiem się ono zakończy, będzie to oznaczało, że jedna z ekip przegrała aż trzy spotkania w grupie mistrzowskiej, co umówmy się, sprawia, że ciężko załapać się na podium. Na chwilę obecną obie drużyny zajmują odpowiednio czwarte i piąte miejsce w ligowej stawce. Dla obu zespołów mecz ten będzie ostatnią szansą na wskoczenie do strefy medalowej. Dla drużyny INVICTY będzie to też ostatnie spotkanie w lidze, więc nawet jeśli wygrają z ‘Letnikami’ w stosunku 3-0, nadal muszą wyczekiwać na to, co wydarzy się w spotkaniu Team Spontan – Oliwa Team. Letni Gdańsk z kolei, poza meczem z INVICTĄ ma do rozegrania jeszcze spotkanie przeciwko świeżo upieczonemu mistrzowi – AVOCADO friends. Ewentualne dwie wygrane sprawiłyby, że drużyna prawdopodobnie zrealizowałaby swój cel i z sześcioma porażkami znalazłaby się na podium, co tylko pokazuje, jak wyrównana w tym sezonie była walka w drugiej lidze. Kto jest faworytem starcia? Wydaje nam się, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie, ale ostatecznie to drużyna Sławomira Cichosza będzie mogła, po podziale punktów cieszyć się z wygranej. Jeśli ten scenariusz się spełni to żadna ze stron nie będzie mogła czuć się zadowolona.

Typ Redakcji: SV INVICTA

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Epo-Project – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Tuż po godzinie 21:00, kiedy obie drużyny będą wchodziły na salę, może być już ‘po ptokach’. Mamy tu na myśli oczywiście fakt, że drużyna Straży Pożarnej być może dowie się, że spadła z ligi. Aby tak się stało, Speednet musiałby wygrać spotkanie z Omidą Team 3-0. Wtedy, choćby ‘Mundurowi’ nie wiadomo jak się silili i wygrali dwa spotkania po 3-0 to nie będą raczej w stanie odrobić dużej straty małych punktów do ‘Programistów’. Oczywiście jest to scenariusz dość mało prawdopodobny. Ani Speednet nie będzie faworytem w meczu z Omidą, ani Straż Pożarna nie będzie faworytem spotkania przeciwko Epo-Project. Sytuacji nie ułatwia fakt, że gracze z Żukowa cały czas starają się o to, aby zakończyć sezon na podium. By to zrobić, powinni ograć Strażaków 3-0. Wtedy mieliby przed decydującym meczem z Trójmiejską Strefą Szkód jeden punkt straty i kwestia ostatniego miejsca na podium rozstrzygnęłaby się w ostatnim meczu. Dodatkowo ‘Zieloni’, poza trzema oczkami, będą walczyli o coś więcej – o jak najlepszy stosunek małych punktów. Na chwilę obecną tracą ich do Trójmiejskiej Strefy Szkód aż 46, a jak wiemy, małe punkty mają w naszej lidze ogromne znaczenie. Która z ekip wygra to arcyważne spotkanie? O tym przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Epo-Project

Range Soft VT – Port Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Mimo, że drużyna Range Soft zapewniła sobie awans do drugiej ligi na jedną kolejkę przed zakończeniem rozgrywek to nie oznacza to, że spotkanie przeciwko Portowcom nikogo nie będzie interesowało. Jest wręcz przeciwnie. Poza drużyną Portu Gdańskiego, pozostałe drużyny, które liczą na podium rozgrywek będą w czwartkowy wieczór ściskały kciuki za drużynę Mykoli Kisa. Skąd taki support ze strony Allsix by Decathlon, Craftveny czy Chilli Amigos? Wszystko za sprawą tego, że ewentualna wygrana Range sprawiłaby, że Port straciłby punkty, co dość mocno skomplikowałoby im sprawę znalezienia się na podium. Na chwilę obecną Portowcy mają punkt straty do wicelidera rozgrywek – Chilli Amigos. Ewentualny jeden punkt sprawiłby, że drużyna wyprzedziłaby ‘Papryczki’, ponieważ póki co mają lepszy stosunek małych punktów. Z drugiej strony, jeden punkt nie będzie ich zbytnio satysfakcjonował, ponieważ tuż za plecami na ich potknięcie czekają drużyny Craftvena oraz Allsix by Decathlon. Jak widać, liczba scenariuszy, które mogą się wydarzyć  w trzeciej lidze przyprawia o prawdziwy ból głowy. Znaków zapytania jest tu na tyle dużo, że trudno byłoby nam je wszystkie wypisać. Jedno jest natomiast pewne. Port Gdańsk chcąc spełnić swoje ambicje powinien wygrać spotkanie i uważamy, że mają sporo argumentów, aby tak się stało. W ostatnim czasie mimo, że drużyna Range Soft wygrała ligę to po graczach widać było już pewne zmęczenie materiału. W ostatnich spotkaniach zespół grał już ‘na oparach’, co dość wyraźnie odbiło się na wynikach. Jesteśmy ciekawi, czy podobnie będzie i tym razem. Z drugiej strony, ‘Żółto-czarni’ będą chcieli udowodnić, że tytuł mistrzowski był zasłużony.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Matchday #22

W zapowiedziach wtorkowego dnia meczowego przewidywaliśmy, że najprawdopodobniej poznamy mistrza jednej z lig. Mieliśmy na myśli oczywiście AVOCADO friends, które we wtorkowy wieczór wygrało ligę po ograniu Team Spontan. Niespodziewanie, jako pierwsi trzecią ligę wygrali jednak gracze Range Soft, którzy we wtorkowy wieczór nie musieli nawet wychodzić na parkiet. Wszystko za sprawą tego, że punkty pogubili ich rywale w walce o tron. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Prototype Volleyball – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (23-21; 21-18; 21-15)

Gdy w przedmeczowej zapowiedzi wskazaliśmy drużynę Prototype Volleyball jako faworyta starcia przeciwko BES-BLUM Kraken Team to nie mieliśmy zbyt dużego problemu, aby znaleźć osoby, które delikatnie ujmując, twierdziły, że się mylimy. My wiedzieliśmy jednak, że drużyna Prototype w ostatnim czasie to inna ekipa niż ta, która w poprzednim sezonie przegrywała mecze ważne w kontekście układu tabeli. Gracze ‘Transformersów’ stawili się pod salą treningową na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Gdy po przebraniu przez kilkanaście minut się rozgrzewali, nie dało się ukryć, że coś tu nie gra. Po przeciwnej stronie siatki… brakowało przeciwników. Po chwili, Ci dotarli jednak na salę i nie wiemy czy wynikało to właśnie ze spóźnienia, a co dalej za tym idzie pewnej dekoncentracji, ale to gracze Tomasza Nurzyńskiego weszli lepiej w mecz. W pierwszej jego części zdołali nawet wypracować sobie pięciopunktową przewagę. Z czasem ich przeciwnicy – BES-BLUM zaczęli wyglądać coraz lepiej i udało im się w końcówce wyrównać. Mimo to, po walce na przewagi, musieli uznać wyższość przeciwnika po tym, jak jeden z graczy zaatakował piłkę wystawioną palcami przez libero znajdującego się w polu ataku, za co sędzia przyznał punkt przeciwnikom. Drugi set, podobnie jak pierwszy, był dość wyrównany do pewnego momentu. Z czasem drużyna Prototype wyszła na prowadzenie 19-14 i wydawało się, że zakończenie tej odsłony będzie czynnością równie wymagającą co oderwanie wieczka od jogurtu. Mimo to, ich przeciwnicy zaczęli gonić wynik, ale było już za późno. Ostatnia odsłona zaczęła się lepiej dla BES-BLUM. Na początku tej partii trzema asami serwisowymi z rzędu popisał się środkowy drużyny – Mateusz Specht, który był w tym elemencie świetnie dysponowany. Z czasem ich przeciwnicy doprowadzili do wyrównania 10-10 i kilka błędów własnych sprawiło, że wyszli na prowadzenie. Po chwili przewaga ta stawała się coraz większa i ostatecznie Prototype ograło rywala do 15.

Chilli Amigos – Craftvena 3-0 (22-20; 22-10; 21-19)

Nie będziemy Was oszukiwać. Nie spodziewaliśmy się, że mecz pomiędzy Chilli Amigos a Craftveną wyłoni mistrza trzeciej ligi. Tak się jednak stało, a wszystko za sprawą porażki Craftveny, po której gracze Bartka Zakrzewskiego nie mają już nawet matematycznych szans na zdobycie mistrzostwa. Z pewnością nie taki scenariusz wyobrażali sobie ‘Rzemieślnicy’ na to spotkanie. Miała to być w ich wykonaniu dobra i skuteczna gra, która miała zaowocować trzema oczkami i zbliżeniem się do rywala w walce o mistrzostwo. Już poniedziałkowe wyniki Chilli zdawały się potwierdzać, że nie będzie to proste zadanie. Drużyna Grzegorza Walukiewicza ograła gładko DCT Gdańsk 3-0 oraz urwała seta liderowi rozgrywek – drużynie Range Soft VT. Początek meczu zdawał się potwierdzać ich aspiracje, które sięgają podium rozgrywek. Na początku meczu to gracze Grzegorza Walukiewicza zdołali wypracować sobie przewagę. Z czasem ich przeciwnicy przypomnieli sobie, że to oni walczą o mistrzostwo i na początku wyrównali, by w końcówce osiągnąć przewagę. Gdy wydawało się, że ‘Rzemieślnicy’ zdołają wygrać tę partię, Chilli zaczęło działać na analogicznej zasadzie, na jakiej działa niby łagodna papryczka, która z każdą upływającą sekundą pali coraz bardziej. Po kolejnej w przeciągu dwóch dni gry na przewagi ‘Czerwoni’ zdołali wygrać i cieszyć się z kolejnego punktu. To z kolei bardzo zmartwiło ‘Czarnych’, bowiem w drugiej odsłonie nie byli sobą. W partii tej, na tle swojego przeciwnika wyglądali po prostu słabo i przegrali do 10. Ostatnia odsłona to już lepsza dyspozycja ‘Rzemieślników’. Przez długi czas wydawało się, że tym razem to oni zdołają wygrać partię, ale w końcówce coś się zacięło i Chilli Amigos z wręcz beznadziejnej sytuacji wyszli obronną ręką i wygrali seta do 19. Wygrana Amigos w tak dobrym stylu może imponować. Forma, którą prezentują w końcówce sezonu sprawia, że kierowcy ZTM na ich widok zatrzymują autobus i zaczynają bić brawo, a kobiety w ciąży puszczają ich pierwszych w kolejce w aptece. Pisząc całkiem serio, gra ‘Papryczek’ w ostatnim czasie może się naprawdę podobać. Zwycięstwo jest tym bardziej imponujące, że odbyło się bez kilku podstawowych graczy. Na dodatek, po meczu okazało się, że Chilli Amigos wyprzedzili Craftvenę w tabeli. Ścisk w walce o podium jest wręcz niebywały.

Team Spontan – AVOCADO friends 1-2 (15-21; 21-11; 16-21)

We wtorkowy wieczór drużyna AVOCADO friends stanęła przed ogromną szansą na wygranie drugiej ligi. Jedyne, co musiała zrobić drużyna dowodzona przez Arkadiusza Kozłowskiego to wygrać spotkanie przeciwko Team Spontan. Cóż, będąc całkowicie szczerym, wydawało nam się, że jest to tylko formalność. Nie wierzyliśmy żeby drużyna na finiszu rozgrywek zdołała sobie skomplikować sprawę. Owszem, mogła im się przydarzyć wpadka, ale i tak mieliby jeszcze kolejną okazję postawienia kropki nad ‘i’. Skąd wzięło się u nas przekonanie, że to się tak skończy? Drużyna AVOCADO friends rozegrała najrówniejszy sezon. W spotkaniu przeciwko Team Spontan wygrali swoje dwunaste spotkanie z rzędu, co przy tak wyrównanej rywalizacji, z jaką mieliśmy do czynienia w tym sezonie w drugiej lidze, jest wynikiem z kosmosu. Z drugiej strony, czy możemy mówić o wyrównanej lidze gdy grali w niej ‘Weganie’? Podczas gdy inni głowili się nad przyziemnymi sprawami, oni byli w stratosferze. Wreszcie, kiedy inni cieszyli się z wygrania punktu, oni cieszyli się z wygrania ligi. Ten sezon to nie była równa walka. To walka dwóch prędkości. Mimo to, ‘Spontaniczni’ starali się podjąć rękawicę. W pierwszym secie wygrali ‘Weganie’, ale w drugiej partii świetnie zaprezentowali się ‘Pomarańczowi’, którzy wygrali seta do… jedenastu. W drużynie Team Spontan w tej partii wychodziło niemal wszystko i zasłużenie drużyna doprowadziła do wyrównania. Wyrównany był również trzeci set, przynajmniej do jego końcówki. Przy wyniku 15-15 kilka błędów w przyjęciu sprawiło, że AVOCADO wyszło na prowadzenie 18-15, którego już nie wypuściło, by po chwili cieszyć się z wygranej w lidze. Witamy w pierwszej lidze Panowie!

Omida Team – Epo-Project 2-1 (21-14; 21-16; 19-21)

Ależ to był dziwny mecz. Drużyna Omida Team, aby zrównać się punktami z Volley Gdańsk, musiała wygrać z Epo-Project w stosunku 3-0. Sądziliśmy, że to zadania będzie ponad ich siły. Drużyna z Żukowa zagrała w poniedziałek świetne spotkanie przeciwko Volley Gdańsk i wydawało się, że powtórzenie takiego wyniku będzie planem minimum. Ba, w zapowiedzi przedmeczowej to właśnie ich wskazywaliśmy jako faworyta starcia. ‘Logistycy’ w ostatnim czasie miewali swoje problemy. We wtorkowy wieczór w ich szeregach ponownie zabrakło Mateusza Szturmowskiego oraz Dmitro Moroziuka. To sprawiło, że na przyjęciu zagrał Roman Grzelak, natomiast w ataku zobaczyliśmy Jakuba Klimczaka. Mimo tych roszad, drużyna od początku prezentowała się wyśmienicie. Mecz długimi fragmentami przypominał to pierwsze starcie, w którym Omida ograła swojego rywala w stosunku 3-0. ‘Logistycy’ wypracowali sobie przewagę 2-3 oczek już na początku, a w momencie kiedy na tablicy wyników widniało 16-14, zdobyli pięć oczek z rzędu i mogli cieszyć się z pierwszego punktu. Drugi set wyglądał już inaczej. Tym razem to gracze z Żukowa prezentowali się lepiej. Taką sytuację obserwowaliśmy do połowy tej partii. Nagle, nie wiedzieć w sumie czemu, coś przeskoczyło w głowach i jednych i drugich. Gdy drużyna Epo -Project osiągnęła w tej partii 16 punktów, odcięło im prąd, co przeciwnicy bezwzględnie wykorzystali. Wygrana Omidy była zatem przesądzona. Nadal pozostawała walka o jeden punkt, który miał przecież ogromne znaczenie dla obu drużyn. Gdy na tablicy widniał wynik 18-14 dla Omidy, większość ludzi uznała, że tego wieczoru włos z głowy im nie spadnie. Przy stanie 19-17 wydawało się, że to nadal tylko formalność. Taka wizja najwidoczniej nie spodobała się rozgrywającemu drużyny Epo-Project – Michałowi Długozimie, który stanął na zagrywce i udowodnił, że wyrażenie ‘niemożliwe nie istnieje’, ma swoje pokrycie w rzeczywistości. Trzy asy serwisowe z rzędu sprawiły, że ‘Zieloni’ odwrócili losy meczu i ostatecznie wygrali trzecią partię.

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk 3-0 (23-21; 21-15; 21-14)

O tym, jaki progres poczyniła drużyna Prototype Volleyball niech poświadczy wtorkowy wieczór, kiedy grając z BES-BLUM Kraken Team oraz Strażą Pożarną Gdańsk zgarnęli sześć punktów. Poza wspomnianymi dwiema ekipami, gdy dorzucimy do zestawienia również Speednet, okazuje się, że każda z tych trzech drużyn znajduje się obecnie niżej w tabeli, a poprzedni sezon kończyli nad zespołem Tomasza Nurzyńskiego. To tylko pokazuje naprawdę wielką rzecz, która zadziała się ostatnio w drużynie. Jeśli jednak jeszcze znajduje się tu osoba, która podważa to, o czym mówimy to jak wytłumaczyć fakt, że drużyna poprzedni sezon skończyła na jedenastym miejscu w tabeli, a obecnie zajmują miejsce piąte? Oczywiście warto przypomnieć, że na jesieni pierwsza liga liczyła jedenaście drużyn, a obecnie osiem, co tylko podnosi rangę osiągnięć ‘Transformersów’. Przejdźmy jednak do meczu, bo to o nim powinna być relacja. Wydaje nam się, że spotkanie przeciwko Prototype Volleyball było meczem o ‘być albo nie być’ dla drużyny Straży Pożarnej. Ci, przed spotkaniem tracili trzy oczka do przedostatniego w tabeli Speednetu więc wygrana w stosunku 3-0 dawałaby im tyle samo punktów. Tyle teorii. Praktyka okazała się być dość bolesnym doświadczeniem dla ‘Mundurowych’. O ile w pierwszym secie prezentowali się naprawdę dobrze, a w wygranej Prototype pomogło szczęście to w kolejnych odsłonach na parkiecie rządziła już tylko jedna drużyna. Umówmy się, przeciwko tak dobrze dysponowanym ‘Transformersom’ nie tylko Straż miałaby kłopoty. Zawodnikom w ciemnych trykotach wychodziło niemal wszystko. Kiedy trzeba było to piłkę… nogą wystawił Paweł Szafran, a chwilę później punktowym blokiem popisał się jeden z jego współpartnerów. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3-0 dla Prototype, co sprawiło, że drużyna zapewniła sobie utrzymanie w elicie. Jeśli chodzi o ‘Mundurowych’ wydaje nam się, że chyba tylko cud mógłby sprawić, że drużyna się utrzyma.

Allsix by Decathlon – Wirtualna Polska 1-2 (22-24; 21-17; 18-21)

Spotkanie pomiędzy Chilli Amigos i Craftveną, które odbyło się na tym samym boisku o godzinie 20:00 sprawiło, że Allsix by Decathlon mimo, że zajmował piąte miejsce, był jedyną drużyną, która mogła odebrać mistrzostwo Range Soft VT. Wszystko za sprawą tego, że Craftvena przegrała mecz, a gracze ze sklepu sportowego mieli na swoim koncie tylko dziesięć spotkań i wygrana kolejnych czterech w stosunku 3-0 dawała im matematyczne szanse na mistrzostwo trzeciej ligi. O tym, że drużyna nie sięgnie po nie w swoim drugim sezonie w Siatkarskiej Ligi Trójmiasta dowiedzieliśmy się w momencie zakończenia pierwszego seta. W nim, w walce na przewagi, lepszym zespołem okazała się ekipa Wirtualnej Polski, która w ostatnim czasie prezentuje bardzo dobry poziom. Do momentu rozpoczęcia meczu drużyna zanotowała na swoim koncie trzy zwycięstwa z rzędu. Po bardzo emocjonującej końcówce pierwszej partii, aby sięgnąć po czwartą wygraną z rzędu brakowało im zatem jednego seta. Sprawę postanowiła ‘Wirtualnym’ skomplikować drużyna Decathlonu, która w drugim secie prezentowała się iście wybornie i była ekipą znacznie lepszą. ‘Wirtualni’ nie potrafili znaleźć sposobu na przedarcie się przez zasieki rywala, a jednocześnie niespecjalnie im przeszkadzali. Mimo, że Allsix prowadził w secie już 16-8 to partia ta z czasem się wyrównała i set zakończył się wynikiem 21-17. O wygranej musiał zadecydować trzeci set, który był bardzo wyrównany od samego początku do niemal ostatniego gwizdka sędziego. W końcówce ponownie odpalił się Michał Doroz, który był tego dnia nie do zatrzymania w ataku, w którym zdobył aż 17! punktów. W końcówce nie zabrakło również kontrowersji, po których co rusz do słupka sędziowskiego podchodzili gracze obu drużyn, co nie było dość często spotykanym obrazkiem w poprzednich spotkaniach z udziałem obu ekip. Ostatecznie Wirtualna Polska dokłada czwarte spotkanie z rzędu i obok drużyny Chilli Amigos prezentują w końcówce sezonu najlepszą formę.

Matchday #21

W poniedziałkowy wieczór krok milowy w kierunku podium ligi zrobiły dwie drużyny. Mowa tu o Trójmiejskiej Strefie Szkód, która w bardzo dobrym stylu ograła ekipę Speednet oraz Oliwie, która zdołała zwyciężyć SV INVICTĘ oraz Letni Gdańsk. W trzeciej lidze dobrą formę zaprezentowali gracze Chilli Amigos, którzy na początku wygrali z DCT Gdańsk, by po chwili być o włos od ogrania lidera rozgrywek – Range Soft VT. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Speednet 2 – DCT Gdańsk 1-2 (10-21; 20-22; 21-13)

Mimo tego, że plan minimum na ten sezon został przez Speednet zrealizowany to apetyt urósł w miarę jedzenia. Jakież było zdziwienie Redakcji, gdy przybyliśmy na halę, a czekał tam już jeden z graczy ‘Różowych’. To pokazywało tylko, jak poważnie do sprawy podeszli gracze Piotra Grodzkiego. Mało tego, w trakcie meczu swoje umiejętności zaprezentowało aż dziewięciu graczy. Widać, że głód gry w dwójce jest dość spory. Wracając do meczu to jego początek nie wskazywał na to, że spotkanie może być wyrównane. Nie ukrywamy, że czuliśmy pewne rozczarowanie. Liczyliśmy bowiem na bardziej wyrównaną partię, emocje, dramaturgię, a tymczasem dostaliśmy jednostronne widowisko. Seta, w którym grała tylko drużyna DCT Gdańsk. ‘Kontenerowcy’ w pierwszej partii nie wyglądali bynajmniej na drużynę, która specjalnie przejęła się brakiem swojego lidera – Piotra Kochanowskiego. Druga odsłona była już zupełnie inna – bardziej wyrównana. Nie brakowało tu niczego. Kto wie, czy wpływ na zwiększoną mobilizację wśród ‘Programistów’ miał fakt, że w przerwie pomiędzy setami gracze dowiedzieli się, że oprócz protokołu ‘świnia’, o którym wspominaliśmy wielokrotnie, na to spotkanie został odpalony również protokół o jakże wdzięcznej nazwie ‘tatar i wóda’. Aby doszło do kulinarno-towarzyskiej uczty, drużyna musiała wygrać tylko seta. W drugim ta sztuka prawie się udała. Pod koniec tej partii drużyna była naprawdę bliska zwycięstwa, ale niestety dla nich i trójmiejskich restauratorów, musiała obejść się smakiem. To, co nie udało się w drugim secie, udało się w ostatniej partii. W niej, co tu dużo mówić, Speednet był po prostu zespołem lepszym i zasłużenie wygrali do 13. DCT Gdańsk z kolei, nie wykorzystało okazji na odskoczenie w tabeli od Wirtualnej Polski i z pewnością mają czego żałować.

AXIS – 3city4students 2-1 (21-12; 18-21; 21-16)

Obie drużyny przystępowały do spotkania ze świadomością, o jaką stawkę toczy się gra. Drużyna AXIS mogła sobie w poniedziałek zapewnić utrzymanie, natomiast 3city4students wciąż zaciekle walczą o to, aby uniknąć ostatniego miejsca w ligowej tabeli, które wiąże się z tym, ze drużyna spada bezpośrednio do trzeciej ligi. Faworytem spotkania była drużyna AXIS, która wygrała poprzednie spotkanie w stosunku 3-0. Oczywiście 3city4students też miało swoje atuty, które zamierzało zaprezentować. W ostatnim czasie wyglądali naprawdę nieźle. Mimo to, w pierwszej odsłonie to ‘Czerwoni’ byli stroną dominującą i gładko wygrali seta do 12. Po stronie AXIS najaktywniejszym graczem był Łukasz Wojdak, który co rusz zapisywał się w protokole meczowym i przypomniał o swoim pierwszym sezonie, kiedy to był jednym z najlepszych graczy ligi. Co ciekawe, w trakcie drugiego seta można było odnieść wrażenie, że ‘Studenci’ oraz ich główny rywal w walce o utrzymanie – Mental Block, który rozgrywał spotkanie na boisku obok, się umówili. Pierwszego seta obie drużyny wysoko przegrały, natomiast w drugim zaprezentowali formę taką, jakiej można byłoby po nich oczekiwać. W drugiej partii po stronie ‘Studentów’ zobaczyliśmy Julię Tryznę, która tego dnia zdała… egzamin na prawo jazdy. Cóż, można by rzec, że w drugiego seta niemal wjechała, bowiem zagrała naprawdę bardzo dobrą partię i walnie przyczyniła się do tego, że ‘Studenci’ zdołali ją wygrać do 18. W trzecim secie, ponownie lepszą drużyną okazała się ekipa AXIS, która wygrała do 16. Mimo to, gracze z ulicy Kartuskiej musieli się w poniedziałkowy wieczór naprawdę napocić, aby wyszarpać dwa punkty.

Chilli Amigos – DCT Gdańsk 3-0 (21-14; 21-15; 21-11)

Obie drużyny w poniedziałkowy wieczór miały do rozegrania po dwa spotkania. Różnica pomiędzy ekipami polegała na tym, że dla DCT Gdańsk spotkanie przeciwko Chilli było drugim, do którego przystąpili, natomiast dla Chilli było to spotkanie numer jeden. Dla zawodników Grzegorza Walukiewicza celem minimum na ten wieczór było osiągnięcie czterech punktów w dwóch meczach. ‘Papryczki’ zaczęły spotkanie dość mocno i gracze szybko osiągnęli przewagę, którą utrzymali do końca seta. Drugi set był bardzo podobny do pierwszego. Tym razem ekipa Grzegorza Walukiewicza wygrała do 15. Przed ostatnią partią gracze DCT Gdańsk, pisząc delikatnie, nie wyglądali na sztangistów, którzy dopiero co nawąchali się amoniaku. Spuszczone głowy, błędne spojrzenie. Werwy tyle, ile u pandy zajadającej liście bambusa. To nie miało prawa się udać. I tak też było. Amigos nie okazali się przyjacielscy dla ludzi spoza ich kręgu. Dość boleśnie rozprawili się z drużyną DCT do 11. Mimo wszystko, musimy to napisać wprost. Zdarzało nam się w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta oglądać lepsze spotkania. W tym emocje zostałyby ostudzone nawet w gościu, który skosztował połowy asortymentu sklepu z dopalaczami. Oczywiście niech to nie zabrzmi jako zarzut. Drużyna Chilli Amigos rozegrała bardzo dobre spotkanie i zasłużenie sięgnęła po komplet punktów. MVP spotkania został wybrany Marcin Sawicki.

Chilli Amigos – Range Soft VT 1-2 (24-22; 16-21; 24-26)

Ależ to był dobry mecz! Ależ to były emocje! Aaaaa Jezus Maria! Tak, to zdanie powinno się przeczytać raczej głosem Dariusza Szpakowskiego aniżeli Krystyny Czubówny. Na początek podsumowania – krótkie wytłumaczenie. Gdyby spotkanie wygrała drużyna Chilli Amigos to Craftvena przy zwycięstwach za trzy punkty zrównałaby się z Range Soft i wtedy o kwestii mistrzostwa rozmawialibyśmy z kalkulatorami w dłoni. Po spotkaniu nadal jest na to szansa, ale… dużo mniejsza. Zaczniemy od końca. Mecz zakończył się wynikiem 2-1, choć tak naprawdę emocji z końcówki trzeciego seta graczom, którzy brali udział w meczu nikt nie odbierze. Początek spotkania wskazywał na to, ze Range może mieć ponownie problem z wygraniem spotkania w stosunku 3-0. W ostatnim czasie, drużyna jest dość wyraźnie zdziesiątkowana przez kontuzje, urlopy czy inne sprawy prywatne. To z kolei sprawia, że w poniedziałkowy wieczór na parkiecie stawiło się zaledwie sześciu graczy. Jakby tego było mało, w trakcie spotkania kontuzji stawu skokowego doznał Krzysztof Fryza i nie był to zbyt dobry prognostyk. Drużyna i z nim w składzie radziła sobie średnio. Na szczęście, kontuzja nie okazała się zbyt poważna i gracz ten mógł dokończyć mecz. Pierwszego seta, po bardzo wyrównanej walce, wygrała drużyna Chilli Amigos, która tym samym zrealizowała swój plan zdobycia czterech oczek jednego dnia. Nie oznaczało to bynajmniej, że ‘Czerwoni’ zamierzają odpuścić kolejne partie. O ile w drugiej lepsi okazali się rywal,e tak w trzeciej ponownie otrzymaliśmy w ich wykonaniu thriller. Jak to w życiu bywa, suma szczęścia równa się zero. W pierwszej odsłonie to do Chilli uśmiechnął się los. W trzecim secie los okazał się bardziej łaskawy dla ich rywali, którzy wracają z dalekiej podróży. Do końca ligi pozostał im jeden mecz i jeśli wygrają go w stosunku 3-0 to nie oglądając się na inne wyniki będą mogli cieszyć się z wygranej w lidze.

Volley Gdańsk – Epo-Project 2-1 (23-25; 21-18; 21-17)

Mając na uwadze przebieg poprzedniego spotkania, w którym po bardzo dobrym meczu drużyna Volley Gdańsk wygrała z Epo-Project 2-1 czuliśmy, że to spotkanie będzie bardzo dobre. Powiemy tyle – nie myliliśmy się. Już przed meczem było widać, jak poważnie do spotkania podeszły obie drużyny. W składach meczowych pojawił się komplet graczy. Obie ekipy miały swoje pobudki do tego, aby ograć rywala. Volley Gdańsk walczy o trzecie mistrzostwo Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i wygrana w stosunku 3-0, niezależnie od wyniku ich rywala pozwoliłaby im zachować dystans minimum jednego punktu. Epo-Project z kolei, po bardzo dobrych wynikach Trójmiejskiej Strefy Szkód, oddaliło się w ostatnim czasie od podium rozgrywek. Aby zmienić ten stan rzeczy ‘Zieloni’ potrzebowali punktów w meczu z liderem. Początek meczu był dość nerwowy. Nie minęło nawet kilka minut, a jeden z graczy Volley Gdańsk otrzymał żółtą kartkę. Przez chwilę żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie przewagi. Sztuka ta udała się dopiero Epo-Project, za sprawą sprawdzonego już scenariusza. Na zagrywce stanął Cezary Labudda i drużyna ‘Żółto-czarnych’ miała spore problemy z przyjęciem. Mimo to, wypracowana przewaga była zaledwie dwu-trzypunktowa. W międzyczasie trwały co rusz dyskusje z sędzią zawodów na temat tego, czy zagrywający piłkę po drugiej stronie siatki Damian Kolka przekroczył linię czy nie. To nie wytrąciło jednak z równowagi graczy ‘Zielonych’, którzy zdołali osiągnąć prowadzenie 14-11. Z czasem przewaga ta została roztrwoniona i pod koniec prowadzili już 19-17. Na szczęście dla nich, Damian Kolka popisał się dwoma jakże ważnymi punktami i doprowadził do wyrównania, by po walce na przewagi, seta, jak przystało na kapitana, skończył Przemek Walczak. Trzeba przyznać, że partia ta była bardzo emocjonująca i sytuacja w niej co rusz się zmieniała. Przed drugą odsłoną zastanawialiśmy się, czy Volley poniesie pierwszą porażkę w lidze. ‘Żółto-czarnym’ jednak, gdy mają nóż na gardle, z pomocą przychodzą supermoce, które i tym razem zostały odpowiednio spożytkowane. Druga i trzecia partia nie były już tak wyrównane jak pierwsza. Mimo, że Epo zaprezentowało się naprawdę dobrze to nie byli w stanie przeciwstawić się tak dobrze grającym graczom Volleya. Finalnie, Volley wygrał drugą partię do 18, a trzecią do 17 i w czwartek stanie przed szansą na… czterdzieste zwycięstwo w lidze z rzędu!

Letni Gdańsk – Oliwa Team 1-2 (19-21; 21-17; 17-21)

Do spotkania drużyna Oliwy Team przystępowała tuż po meczu, w którym zdołali ograć SV INVICTA w stosunku 2-1. Wątpliwości dotyczące tego, czy przypadkiem gracze z serca Oliwy nie będą zmęczeni po tamtym spotkaniu i czy zdołają się dobrze  zaprezentować, zostały rozwiane już na początku pierwszego seta. Bardzo dobra postawa Tomasza Kowalewskiego i Pawła Skrzypkowskiego dawała się mocno we znaki graczom ‘Letniego’. Oliwa Team zdołała sobie wypracować przewagę 4-0, a następnie 11-6. Gdy wydawało się, że to koniec emocji w tej partii, do głosu zaczęli dochodzić gracze Michała Mysłka, którzy po asie serwisowym Jakuba Kołakowskiego zdołali doprowadzić do wyrównania 16-16. Gdy wydawało się, że ‘Granatowi’ zdołali odwrócić losy seta i ostatecznie to oni będą się cieszyć z wygranej w tej partii, Oliwa zdołała, mówiąc kolokwialnie się ogarnąć i wygrać tę partię do 19. Pierwszy set był jednak ostrzeżeniem dla graczy Agnieszki Pasternak. Symptomem, że w kolejnych odsłonach może być inaczej. W drugiej odsłonie to Letni kontrolował przebieg partii. Przez cały okres jej trwania, utrzymywali kilkupunktową przewagę, która co rusz się powiększała lub zmniejszała. Ostatecznie, seta wygrali ‘Letnicy’ i stało się jasne, że o zwycięstwie zadecyduje ostatnia odsłona. Po kilku minutach trwania tej partii zorientowaliśmy się, że set jest łudząco podobny do tego pierwszego. Ponownie to Oliwa wypracowała sobie szybko przewagę, którą pod koniec ‘Letni’ zaczął gonić i udało im się trochę ją zmniejszyć. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-17 dla Oliwy, która w grupie mistrzowskiej zgarnęła dwie wygrane oraz jedną porażkę. Jeśli chodzi o ‘Letniego’ to była to trzecia przegrana z rzędu, co sprawia, że na chwilę obecną drużyna ma ujemny stosunek zwycięstw do porażek. Okazja do rehabilitacji już w najbliższy czwartek. Drużyna zmierzy się z SV INVICTA.

SV INVICTA – Oliwa Team 1-2 (14-21; 21-16; 16-21)

Do tego spotkania gracze obu zespołów przystępowali z założeniem wygrania go w stosunku 3-0 i udowodnienia rywalowi, że to oni zasługują na miejsce w grupie walczącej o awans do elity rozgrywek. Oliwa dodatkowo, postawiła sobie za punkt honoru udowodnienie, że porażka w stosunku 0-3 w pierwszym spotkaniu z INVICTĄ, była wypadkiem przy pracy. Jak mogliśmy się spodziewać przy takim nastawieniu, emocji w meczu nie zabrakło. Obie ekipy wyszły na parkiet maksymalnie skoncentrowane i nastawione wojowniczo w stosunku do rywala. Już na początku seta jeden z graczy INVICTY otrzymał od sędziego żółtą, a następnie czerwoną kartkę, co skutkowało zdobyciem punktu przez rywala. Ta sytuacja nie spowodowała utraty koncentracji w drużynie Oliwy, która z jeszcze większą mocą zaczęła naciskać na rywala i wygrała seta do 14. W drugiej partii, chcąc zachować szansę na podium drużyna Sławomira Cichosza musiała wziąć się w garść. Wiedzieli, że przegrana w stosunku 0-3 odbierze im marzenia, na które pracowali przez cały sezon. To poskutkowało i INVICTA zdołała wygrać tę odsłonę do 16. W trzecim secie Oliwa nawiązała do dobrej gry z pierwszej partii i udowodniła, że drzemie w niej potencjał, aby sięgnąć po zwycięstwo w meczu. Tak też się stało i w ostatniej odsłonie zwyciężyli 21-16, a w całym spotkaniu 2-1. Bardo dobrą formę zaprezentował Tomasz Kowalewski, zdobywając tytuł MVP, ale patrząc na zdobycze punktowe całej drużyny, wszyscy zawodnicy mieli udział w zwycięstwie. Warto podkreślić fakt, że gracze Oliwy zdobyli blokiem 10 punktów, a ich rywale tylko dwa. Wydaje się, że był to jeden z elementów, który przeważył o wyniku tego spotkania. W tym momencie Oliwa zajmuje w tabeli drugie miejsce i z niecierpliwością wyczekuje ostatniego spotkania z Team Spontan. INVICTA natomiast przegrywa drugie spotkanie z rzędu, co mocno komplikuje ich sytuację w kontekście walki o podium.

DNV GL S*M*A*S*H – Mental Block 2-1 (21-8; 27-29; 21-15)

Dla zwykłego obserwatora, nie obeznanego jeszcze z Siatkarską Ligą Trójmiasta, przebieg tego meczu mógłby być nie lada zaskoczeniem. No bo jak wytłumaczyć takiej osobie fakt, że drużyna, która zbiera w pierwszym secie ostre cięgi, przegrywając w nim do ośmiu, w kolejnym powstaje jak feniks z popiołów i wygrywa seta na przewagi? Jakim sposobem z wyniku 3-10, a następnie 16-20 na swoją niekorzyść można doprowadzić do równowagi, wytrzymać olbrzymią presję w końcówce i finalnie wyjść z tego zwycięsko? Pewnie niejedna drużyna w lidze chciałaby się tego dowiedzieć. Redakcja, mimo, że widziała już wiele podobnych zwrotów akcji, była również pod sporym wrażeniem. Drużyna Mental Block w pierwszym secie zagrała po prostu bardzo źle. Liczba błędów własnych dziwiła chyba ich samych. Z kolei DNV wychodziło totalnie wszystko, czym potwierdzali rewelacyjną formę w każdym elemencie. Wynik w tej odsłonie spowodował, że wszyscy skazywali ‘Mentalistów’ na pożarcie w tym spotkaniu. Początek drugiej partii, jak już pisaliśmy, tylko potwierdzał tę opinię. Jednak, jak już wiemy z doświadczenia, ‘Niebiescy’ potrafią się zmobilizować nawet w sytuacji z pozoru beznadziejnej, co już niejednokrotnie udowadniali. Nie wiemy, czym wzmocniła się drużyna w trakcie wziętego przez nich czasu przy wyniku 9-3 dla DNV, ale od tego momentu mogliśmy obserwować zupełnie inny zespół. Trzeba również przy okazji przyznać, że ‘Biali’ trochę pokpili sprawę w tej odsłonie i zagrali zbyt nonszalancko, ale mimo wszystko, wypuszczenie takiej przewagi powinno podchodzić pod jakiś paragraf. Do połowy trzeciego seta obserwowaliśmy wyrównaną walkę punkt za punkt. Mniej więcej od stanu 13-12 dla ‘Białych’, pociąg DNV w relacji Druga Liga – Utrzymanie zaczął odjeżdżać, pozostawiając graczy Mental Block machających chusteczkami na peronie.

Trójmiejska Strefa Szkód – Spednet 3-0 (21-15; 21-13; 21-15)

W ostatnim czasie bardzo krytycznie odnosiliśmy się do formy prezentowanej przez drużynę Speednetu, żywiąc po cichu nadzieję, że te ostre słowa zmotywują drużynę do walki w kolejnych spotkaniach. Mimo, że ‘Programiści’ stawili się w sile 11 zawodników i każdy z nich miał okazję zaprezentować się w tym meczu, nie wystarczyło to, aby zagrozić dobrze naoliwionej maszynie, jaką od pewnego czasu jest Trójmiejska Strefa Szkód. Do drużyny ‘Różowych’po kontuzji powrócił Niko Domżalski, jednak nawet jego pomoc nie odmieniła losów tego spotkania. O przebiegu samego meczu za bardzo nie ma się co rozpisywać, od pierwszej do ostatniej piłki mogliśmy oglądać dominację ‘Niebieskich’. Ich zagrywki, a w szczególności potężne bomby, jakie posyłał na drugą stronę Dominik Błoński sprawiły, że ‘Różowi’ mieli ogromne problemy z przyjęciem tego wieczoru. Trzeba to przyznać – ‘Trójmiejskim’ wychodziło praktycznie wszystko. Zaprezentowali siatkówkę dojrzałą, z małą liczbą błędów własnych. Maciej Wiśniewski kapitalnie zaprezentował się na rozegraniu, a szybkie piłki, które posyłał do swoich kolegów praktycznie uniemożliwiały ‘Programistom’ ustawienie stabilnego bloku. Odnośnie formy Wojciecha Ingielewicza zostało już przez nas powiedziane chyba wszystko, wystarczy zatem wspomnieć, że ten zawodnik również nie zawiódł tego dnia. Potwierdziła się również rewelacyjna w ostatnim czasie forma Dominika Błońskiego, który zgarnął tytuł najlepszego gracza meczu po raz czwarty z rzędu. Wracając do drużyny Speednetu, ich sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej nieciekawa. Zajmują obecnie przedostatnie miejsce, a zostały im do rozegrania dwa spotkania: z wiceliderem – Omida Team oraz sąsiadem plasującym się oczko wyżej – ekipą Prototype Voleyball, który jednak ma przed sobą dwa spotkania więcej.

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że we wtorek poznamy pierwszego zwycięzcę swojej ligi. Przed bardzo dużą szansą stanie drużyna AVOCADO friends, która do mistrzostwa potrzebuje dwóch punktów w meczu z Team Spontan. Ponadto, bardzo ciekawie zapowiada się mecz pomiędzy Omidą a Epo-Project oraz spotkanie Prototype Volleyball z walczącą o utrzymanie Strażą Pożarną.

Omida Team – Epo-Project

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Nie opadł jeszcze kurz po kapitalnym widowisku, które wspólnie zafundowali nam gracze Volley Gdańsk i Epo-Project, a Ci drudzy przystąpią do kolejnego arcyważnego spotkania. Tym razem ich przeciwnikiem będzie wicelider rozgrywek – Omida Team. W pierwszym spotkaniu, do którego doszło 4 czerwca, górą byli ‘Logistycy’. Gdybyśmy mieli wskazywać najsłabsze spotkanie w sezonie to w przypadku graczy z Żukowa wskazalibyśmy właśnie mecz z Omidą. Dość powiedzieć, że cała drużyna zdobyła w trakcie meczu zaledwie siedemnaście punktów po własnych akcjach. To wartość większa zaledwie o dwa oczka od najlepszego gracza tego meczu – Mateusza Szturmowskiego. O tym, jak będzie wyglądał mecz z Omidą, zadecyduje oczywiście forma Epo-Project. Mimo, że mamy obecnie końcówkę sezonu to nadal nie rozumiemy jak można zagrać tak dwa różne mecze. Uważamy, że pod kątem nieprzewidywalności drużyna Epo nie ma sobie w lidze równych. Mimo wszystko, scenariusz w którym drużyna będzie, podobnie jak na początku czerwca zaledwie tłem dla swoich rywali, wydaje się bardzo mało prawdopodobny. Ostatnie mecze Omidy pokazały, że jest to rywal absolutnie w zasięgu każdej z drużyn w ligowej stawce. W ostatnich trzech spotkaniach ekipa Omidy traciła punkty i drużyna powinna zrobić sobie rachunek sumienia. Owszem, gdy wygrają mecz z Epo w stosunku 3-0 to niejako odpowiedzą na krytykę, która spadła na drużynę w ostatnim czasie. Z drugiej strony, czy jest to w ogóle możliwe? Ostatnia forma drużyny przy wczorajszej dyspozycji graczy z Żukowa wskazuje, że jest to bardzo mało prawdopodobny scenariusz. Mało tego, sądzimy że tym razem to gracze z Żukowa mogą pokusić się o wygraną.

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Chilli Amigos – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po tym, co pokazała w poniedziałkowy wieczór drużyna Chilli Amigos, można śmiało powiedzieć, że na chwilę obecną to oni rozdają karty w trzeciej lidze. W poniedziałek urwali punkt liderowi rozgrywek, co dość mocno ucieszyło wicelidera, który w związku z tym ma szansę we wtorek odrobić do nich kolejny punkcik. Tylko, no właśnie. Czy jest możliwe, żeby Craftvena ograła Chilli Amigos w stosunku 3-0? Jeśli chodzi o aspekty czysto sportowe to wydaje nam się, że tak. Z drugiej strony, doskonale pamiętamy przebieg ich ośmiu spotkań, w których musieli dzielić się z rywalami punktami. Jednym z nich była właśnie drużyna Grzegorza Walukiewicza. W meczu rozegranym 17 czerwca górą byli ‘Czarni’, choć w szczególności w dwóch pierwszych setach było to bardzo wyrównane spotkanie. Pierwszą partię wygrali Amigos i byli o włos od wygrania również drugiej odsłony, ale ostatecznie, po walce na przewagi, musieli uznać wyższość rywali. W trzecim secie dominowali już ‘Rzemieślnicy’, którzy ostatecznie wygrali mecz 2-1. Uważamy, że powtórka tego wyniku nie satysfakcjonowałaby żadnej ze stron. Craftvena, aby zachować szansę na mistrzostwo, powinna wygrać 3-0. Z kolei Chilli Amigos, aby marzyć o podium, muszą wygrać spotkanie. Która z drużyn zrealizuje swoje przedmeczowe założenia?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Prototype Volleyball – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Wydaje się, że drużyna BES-BLUM Kraken Team po dwunastu rozegranych spotkaniach zyskała spokój w kontekście walki o utrzymanie. Aby postawić kropkę nad ‘i’, gracze Ryszarda Nowaka postarają się jednak wygrać spotkanie z Prototype Volleyball, co przypieczętowałoby ich utrzymanie. Patrząc na spotkania historyczne to Prototype może pochwalić się lepszym bilansem. Na chwilę obecną gracze Tomasza Nurzyńskiego prowadzą 2-1. W obecnym sezonie, również okazali się lepsi od swoich rywali. Na inaugurację tej edycji ligi ‘Transformersi’ okazali się lepsi, pewnie wygrywając spotkanie w stosunku 3-0. Tamto spotkanie jest dość bolesnym wspomnieniem dla graczy BES-BLUM, którzy w trzecim secie przegrali do… siedmiu i była to najwyższa porażka drużyny w historii ich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Od tamtej pory jednak obie drużyny przeszły pewną ewolucję w składzie. Do obu ekip dołączyło kilku graczy, którzy podnieśli ich jakość. Uważamy, że podobny scenariusz jak w meczu z maja jest dość mało prawdopodobny. Delikatnym faworytem spotkania wydaje się być drużyna Prototype Volleyball, która w ostatnim czasie prezentuje się naprawdę bardzo dobrze i przystąpi do spotkania po ograniu czwartej siły obecnego sezonu – Epo-Project. Czy tak uskrzydlona drużyna ma szansę na dwie wygrane we wtorkowy wieczór?

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

Allsix by Decathlon – Wirtualna Polska

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Obie drużyny wracają na parkiety Siatkarskiej Ligi po tygodniu od swojego ostatniego spotkania. W lepszych nastrojach do spotkania przystąpią gracze Jędrzeja Matli – Wirtualna Polska. W ostatnim tygodniu sprawili sensację, ogrywając lidera rozgrywek i zarazem pewniaka do zajęcia pierwszego miejsca w tabeli – drużynę Range Soft VT. Poza tym kapitalnym wynikiem, trzeba wspomnieć o ich rewelacyjnej formie w ostatnim czasie. Drużyna wygrała trzy spotkania z rzędu, co umówmy się, do pewnego czasu wydawało się być scenariuszem palcem po wodzie pisanym. Patrząc historycznie na przestrzeni trzech sezonów, drużyna jeszcze nigdy nie wygrała tylu spotkań z rzędu. Mecz z Allsix by Decathlon będzie zatem dobrą okazją do wyśrubowania swojego rekordu. Uważamy, że scenariusz ten jest jak najbardziej możliwy, bowiem gracze ze sklepu sportowego w ostatnim czasie złapali wyraźną zadyszkę. Stojąc niejako w opozycji do Wirtualnej Polski, gracze Allsix by Decathlon notują obecnie passę trzech porażek z rzędu i tak naprawdę jeśli drużyna marzy o zajęciu miejsca na ‘pudle’ to mecz przeciwko ‘Wirtualnym’ jest dla nich ostatnią szansą na odmienienie swojego losu. Jeśli chodzi o ‘Biało-czerwonych’ to gracze mogą jedynie żałować, że sezon już się powoli kończy. Kto wie gdzie byliby dziś ‘Wirtualni’ gdyby podobną formę prezentowali od początku?

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Uważamy, że będzie to najważniejszy mecz dla Strażaków od momentu ich starcia barażowego, do którego doszło w końcówce poprzedniego sezonu. Tamten mecz Straż Pożarna wygrała z Thunder Team w stosunku 2-1. Czy teraz mając pistolet wymierzony prosto w skroń również dadzą radę wyjść obronną ręką? Jeśli zdołają ograć drużynę Prototype Volleyball, która przystąpi do spotkania tuż po meczu z BES-BLUM Kraken Team, nadal będą w grze. Przegrana sprawi z kolei, że ich sytuacja będzie już niemal beznadziejna i myślami ‘Mundurowi’ będą już w drugiej lidze. Kto będzie faworytem tego starcia? Uważamy, że drużyna Prototype Volleyball. Nos podpowiada nam, że celem zespołu na wtorkowy wieczór jest wygrana nie jednego, a dwóch spotkań. W ostatnim czasie graczom Tomasza Nurzyńskiego nie jest straszny żaden rywal. W poprzednim tygodniu ograli faworyzowaną drużynę Epo-Project. Jakiś czas temu pisaliśmy jednak, że ‘Transformersom’ idzie lepiej wtedy, kiedy to ich rywal uznawany jest za faworyta pojedynku. Te słowa znalazły potwierdzenie właśnie w spotkaniu przeciwko ‘Zielonym’. Może właśnie w tym ‘Strażacy’ powinni upatrywać swoich szans? Z drugiej strony, aby wygrać muszą po prostu wspiąć się na wyżyny własnych umiejętności. Patrząc historycznie, gracze Mateusza Pytla potrafili ograć swoich wtorkowych rywali. Tak było 25 września 2019 r. Niezależnie od tego, każde z trzech spotkań, do których dochodziło kończyło się podziałem punktów. Czy tak będzie i tym razem?

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

Team Spontan – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem nakreślonym przez kapitana drużyny AVOCADO friends to ‘Weganie’ staną się we wtorek pierwszą drużyną, która wygra swoją ligę w sezonie Wiosna’20. Aby zrealizować ten cel wystarczy im wygrana 2-1. Taka sytuacja  sprawiłaby, że na kontach graczy AVOCADO znalazłoby się 28 punktów i obojętnie czego nie zrobiłyby pozostałe drużyny to drużyna Arkadiusza Kozłowskiego będzie się cieszyła z tryumfu w lidze. Wiemy, że na takie tezy jest trochę za wcześnie, ale mimo to pokusimy się o stwierdzenie, że patrząc na dotychczasowe mecze, układ tabeli i przebieg całego sezonu uważamy, że drużyna ‘Wegan’ najzwyczajniej w świecie zasłużyła na to, aby tę ligę wygrać. ‘Czarni’ wygrali wszystkie jedenaście spotkań, w których przyszło im się zmierzyć. Patrząc na liczbę porażek, kolejna drużyna w stawce – Team Spontan ma ich trzy, Oliwa cztery, INVICTA pięć, a Letni Gdańsk aż sześć. Sądzimy, że gdyby jakimś cudem AVOCADO nie wygrało ligi mówiłoby się o tym latami. Mówiąc wprost. Tego się chyba nie da spieprzyć. Z drugiej strony, doskonale znamy takich ancymonów jak gracze AVOCADO. Wiemy, że sama wygrana w lidze im nie wystarczy. Jesteśmy przekonani, że drużyna chce to zrobić wygrywając wszystkie trzynaście spotkań.  Zadaniem numer dwanaście będzie ekipa Team Spontan, z którą AVOCADO wygrało na inaugurację rozgrywek 2-1. Czy tym razem drużyna Piotra Raczyńskiego, która zdaje się walczyć o srebro zdoła przełamać passę hegemona i wygrać spotkanie?

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Przed nami kolejny tydzień rozgrywek, w którym być może poznamy już zwycięzcę którejś z lig. W poniedziałkowy wieczór o trzydziestą dziewiątą wygraną z rzędu powalczy Volley Gdańsk. Ponadto, bardzo ciekawie zapowiadają się spotkania w grupie mistrzowskiej w drugiej lidze oraz spotkanie w trzeciej pomiędzy walczącymi o podium Chilli Amigos i Range Soft VT, które jest już bardzo blisko wygrania swojej klasy rozgrywkowej.

DNV GL S*M*A*S*H – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Po jedenastu rozegranych meczach drużynie DNV GL S*M*A*S*H do utrzymania brakuje zaledwie jednego oczka. Okazję do zrealizowania swojego celu będą mieli wyborną – grają przeciwko ekipie Mental Block, która w dziesięciu spotkaniach uzbierała zaledwie cztery punkty. Jesteśmy przekonani, że podobnie jak to miało miejsce w przypadku meczu przeciwko Team Spontan, tym razem również wygra sport i drużyna DNV GL S*M*A*S*H na pewno nie odpuści spotkania ‘Mentalistom’ tylko zagra o pełną pulę. Sztuka ta w meczu przeciwko ‘Pomarańczowym’, którzy potrzebowali wygranej, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej, niestety się nie udała. Mimo, że ‘Biali’ zagrali bardzo dobre spotkanie to ‘Spontaniczni’ okazali się zbyt mocni i to oni cieszyli się z kompletu punktów. W meczu przeciwko Mental Block to podopieczni Stanisława Paszkowskiego będą faworytem. Z drugiej strony, gracze obu drużyn doskonale pamiętają, że ‘Mentaliści’ mają patent na drużynę DNV GL. W dwóch dotychczasowych pojedynkach górą byli właśnie ‘Niebiescy’. Jakby tego było mało, wygrywali oni spotkania w stosunku 3-0. Tak było 28 maja w obecnym sezonie, a także na inaugurację poprzedniej edycji 2 września 2019 r. Czy Mental zdoła po raz kolejny ograć swojego rywala? Z pewnością taki scenariusz byłby marzeniem dla ‘Niebieskich’, bo pozwoliłby choć na chwilę zapomnieć o ich obecnej sytuacji w tabeli.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

AXIS – 3city4students

Godz.: 19:00, boisko nr 1

W poniedziałkowy wieczór o godzinie 19:00 na dwóch boiskach oddzielonych kotarą, odbędzie się pojedynek korespondencyjny pomiędzy Mental Block a 3city4students. Przypomnijmy, że obie drużyny do ostatniej kolejki walczyć będą o utrzymanie w drugiej lidze. Na chwilę obecną to Studenci mają o jeden punkt więcej, choć ‘Mentaliści’ rozegrali jedno spotkanie mniej. O punkty w poniedziałkowy wieczór będzie jednak trudno. Jakiś czas temu Piotr Rzepecki (3city4students) w udzielonym wywiadzie powiedział, że mecz przeciwko AXIS był kompletnym niewypałem i drużyna zamierza w rewanżu zaprezentować się znacznie lepiej. Wydaje się, że jest to dość realny scenariusz, ponieważ w ostatnim czasie widać w ich grze znaczną poprawę. Gracze Dawida Piankowskiego zdobyli punkt z faworyzowanymi Zmieszanymi oraz drużyną DNV GL S*M*A*S*H. Dodatkowo, ewentualna zdobycz punktowa przeciwko AXIS będzie miała również symboliczne i psychologiczne znaczenie. Z ‘Czerwonymi’ dopiero co mierzyli się gracze Mental Block, którzy musieli uznać wyższość rywala, przegrywając 3-0. Jesteśmy przekonani, że drużyna Fabiana Polita – AXIS będzie chciała w poniedziałkowy wieczór ograć przeciwnika w stosunku 3-0, dzięki czemu na koniec sezonu znaleźliby się od niego wyżej w tabeli, co jest tożsame z uniknięciem bezpośredniego spadku.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3city4students

Speednet 2 – DCT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Ostatni raz drużyna DCT Gdańsk rozegrała dwa spotkania jednego dnia, kiedy nie słyszano jeszcze o COVID-19, a świat interesowało bardziej to, co ciekawego ma do powiedzenia Greta Thunberg. 25 września 2019 drużyna zagrała spotkania przeciwko Scandicowi i Omidzie. Wspomnienia tamtego wieczoru mają słodko-gorzki smak. Drużyna wygrała z ‘Hotelarzami’ 3-0 i poniosła porażkę z ‘Logistykami’ takim samym wynikiem. Tym razem rywalami będą Speednet 2 oraz Chilli Amigos. Podobnie jak wtedy, teraz również będą faworytem jednego spotkania. Mowa tu właśnie o meczu przeciwko ‘Programistom’. Pierwsza rywalizacja obu drużyn w tym sezonie zakończyła się wygraną ‘Kontenerowców’ w stosunku 3-0, choć trzeba przyznać, że Speednet zaprezentował się naprawdę nieźle i szczególnie w drugim oraz trzecim secie zdołali napędzić stracha swoim rywalom. Ponadto, w ostatnim czasie drużyna ‘Różowych’ prezentuje się naprawdę dobrze. Niespełna tydzień temu wywalczyli kolejny punkt w meczu przeciwko Wirtualnej Polsce, która dzień wcześniej zdołała ograć lidera rozgrywek. Uważamy, że zdobycie następnego oczka przez ‘Różowych’ jest jak najbardziej możliwe. Taki scenariusz sprawiłby, że drużyna zbliżyłaby się do osiągnięcia wyniku punktowego z poprzedniego sezonu, kiedy gracze Piotra Grodzkiego zdobyli łącznie cztery oczka. Jeśli chodzi o drużynę DCT Gdańsk to do zdobyczy sprzed sezonu brakuje im dwóch punktów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem nakreślonym przez ‘Kontenerowców’, wynik ten zostanie pobity już w poniedziałek.

Typ Redakcji: DCT Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): DCT Gdańsk

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystępują do spotkania w zupełnie innych nastrojach. W minionym tygodniu ekipa Patryka Pleszkuna rozegrała trzy spotkania, w których zdobyła sześć oczek. Złożyły się na to trzy wygrane z rywalami w stosunku 2-1. Szczególnie imponująca była ta ostatnia, przeciwko Omidzie, w której ‘Niebiescy’ pokazali, że drzemie w nich ogromny potencjał. Patrząc na poczynania ‘Trójmiejskich’, dość łatwo zauważyć zależność, że z biegiem sezonu drużyna prezentuje się coraz lepiej. Uważamy, że pandemia nie jest wytłumaczeniem tego zjawiska, ponieważ każda drużyna jechała na tym samym wózku, a jednak nie wszystkie ekipy prezentują się lepiej z meczu na mecz. Dość wyraźnym przykładem takiej sytuacji jest drużyna Speednetu. Krytyka, która spadła na drużynę w ostatnim czasie sprawia, że w tej zapowiedzi nie będziemy dorzucać do pieca. Jednocześnie jesteśmy ciekawi, czy drużyna zdoła odpowiedzieć na krytykę w najlepszy z możliwych sposobów – ograniem drużyny Trójmiejskiej Strefy Szkód. O to będzie jednak bardzo trudno. Nie dość, że forma TSSu zwyżkuje to na dodatek to właśnie gracze Patryka Pleszkuna będą mieli przewagę psychologiczną. W ostatnim spotkaniu obu drużyn, które zostało rozegrane 28 maja górą byli ‘Niebiescy’, którzy ograli rywala w stosunku 3-0. Patrząc szerzej, na chwilę obecną bilans bezpośrednich spotkań jest bardziej korzystny dla ‘Niebieskich’, którzy wygrali trzy pojedynki, przy jednym zwycięstwie ich rywali.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

SV INVICTA – Oliwa Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Bezpośrednie spotkanie pomiędzy obiema drużynami, które zostało rozegrane 25 maja było debiutem w lidze dla drużyny z Oliwy i trzeba przyznać, że widywaliśmy już lepsze debiuty w naszej lidze. W podsumowaniu pomeczowym, zapowiedzi kolejnego spotkania czy magazynie byliśmy dość surowi w ocenie gry Oliwiaków. Z czasem, patrząc na tamto spotkanie z innej perspektywy, wynik ten nie jest już takim zaskoczeniem. Wtedy do meczu przystępowała drużyna Oliwy, w której upatrywaliśmy drużynę do grupy mistrzowskiej z drużyną Invicty, która przegrała w debiucie z drużyną DNV GL S*M*A*S*H i nie zaprezentowała się zbyt korzystnie. Tym razem, po tym, kiedy drużyny rozegrały już co najmniej dziesięć spotkań w lidze, mamy dużo większą wiedzę i ogląd ich aktualnej dyspozycji. Dla INVICTY mecz przeciwko graczom z Oliwy będzie już trzecim spotkaniem w grupie mistrzowskiej i zarazem przedostatnim, które drużyna ma do rozegrania. Na chwilę obecną gracze Sławomira Cichosza znajdują się na trzecim miejscu w ligowej tabeli, co oznacza, że gdyby sezon kończył się właśnie dziś to zmierzyliby się w meczu barażowym o prawo do gry w pierwszej lidze. Sytuacja ta może się jeszcze oczywiście zmienić. W najbliższym tygodniu może dojść do tylu roszad w tabeli, że ciężko byłoby je wszystkie spisać. Jedno jest pewne. Oliwa Team w ostatnim spotkaniu z AVOCADO zaprezentowała się o niebo lepiej niż SV INVICTA i nos podpowiada nam, że tym razem będą w stanie pokonać swoich rywali.

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Oliwa Team

Chilli Amigos – DCT Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Skoro udało się przeforsować w domach jeden tydzień, w którym Chilli Amigos zagrało aż trzy spotkania to czemu nie spróbować zrobić tego ponownie? Wiecie jak to jest. Typowe przeciąganie liny i sprawdzanie, na ile można sobie pozwolić, do momentu kiedy druga strona powie dość. Najbliższe dwa dni będą najważniejszymi od momentu fuzji Chilli i Amigos. Przypominamy, że drużyna powstała na potrzeby Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i z meczu na mecz gra ‘Czerwonych’ wygląda coraz lepiej. Obecnie drużyna Grzegorza Walukiewicza ma bardzo duże szanse na to, że zakończy sezon na podium rozgrywek. W przeciągu dwóch dni ekipa zagra przeciwko: DCT Gdańsk, Range Soft i Craftvenie. To, jak zaprezentują się przeciwko dwóm ostatnim przeciwnikom, zadecyduje nie tylko o tym, które miejsce zajmie drużyna, ale również będzie miało ogromny wpływ na to, która z drużyn wygra trzecią ligę. Przypomnijmy, że pomiędzy Range Soft a Craftveną toczy się w ostatnim czasie walka o zajęcie pierwszego miejsca w lidze. Wracając do meczu przeciwko DCT to o ile strata punktów z pozostałymi rywalami nie będzie traktowana jako niespodzianka, tak w spotkaniu przeciwko DCT to właśnie ‘Papryczki i Przyjaciele’ będą faworytem. Drużynie DCT Gdańsk bez wątpienia nie pomaga fakt, że w ich szeregach najprawdopodobniej zabraknie lidera drużyny – Piotra Kochanowskiego. Z drugiej strony, ‘Kontenerowcy’ będą zmobilizowani. W ostatnim czasie spadli na przedostatnie miejsce w ligowej tabeli i na pewno będą chcieli to zmienić. Co ciekawe, jeśli wygrają spotkanie 3-0 to… zrównają się punktami ze swoim rywalem.

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Volley Gdańsk – Epo-Project

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Do diaska! Zawsze myśleliśmy, że to ściema, ale jednak. Okazuje się, że to prawda. Drużyna Volley Gdańsk w ostatnim czasie nie wychodząc z domu odkryła prosty trik, dzięki któremu odniosła prawdziwy sukces. Chodzi oczywiście o fakt, że Omida Team ponownie pokomplikowała sobie sprawę w tabeli, przegrywając z drużyną Trójmiejskiej Strefy Szkód, dzięki czemu Volley zdołało utrzymać żółtą koszulkę lidera, która założyli po spotkaniu ze Strażą Pożarną. O kolejne trzy punkty z Epo-Project nie będzie jednak zbyt łatwo. Gracze z Żukowa w ostatnim czasie wypadli z podium i aby na nie wrócić, muszą zacząć punktować. Sprawę w ich przypadku skomplikowała dość niespotykana przegrana z Prototype Volleyball, do której doszło 29 czerwca. Patrząc na obecną sytuację Epo, można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony drużyna ma wszystko, aby znaleźć się na podium. Mówimy tu o fakcie, że mają rozegranych o dwa spotkania mniej niż ich główny rywal o trzecie miejsce w lidze – Trójmiejska Strefa Szkód. Ponadto, ekipa ma naprawdę wartościowych zawodników, którzy z powodzeniem mogą rywalizować o najwyższe cele. Niestety, kij ma zawsze dwa końce. Nie inaczej jest w przypadku ‘Zielonych’, którym zdarzają się bardzo słabe mecze, w których nie wychodzi im dosłownie nic. Chwilę temu po stronie plusów wspominaliśmy o tym, że drużyna ma dwa zaległe mecze. Cóż.  Ten fakt można wpisać również po stronie minusów, ponieważ tymi dwoma spotkaniami są mecze przeciwko Volley Gdańsk oraz Omida Team. W pierwszej rundzie przeciwko tym dwóm rywalom ‘Zieloni’ zdołali ugrać zaledwie jedno oczko. Uważamy, że powtórzenie wyniku z pierwszego spotkania przeciwko Volley, w którym drużyna Epo przegrała 1-2, należałoby traktować w kategorii niespodzianki. ‘Żółto-czarni’ są w ostatnim czasie w bardzo dobrej formie, a poza tym wydaje się, że limit wpadek został już wyczerpany.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Chilli Amigos – Range Soft VT

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Skomplikowała się w ostatnim czasie sytuacja Range Soft VT. Ekipa Mykoli Kisa przegrała ostatnie dwa spotkania i sprawa ich triumfu w lidze nie jest już taką oczywistością, jaką zdawała się być ponad tydzień temu. Pomimo tego, nadal wszystko zależy tylko i wyłącznie od nich samych. Gdy drużyna w dwóch spotkaniach zdobędzie pięć punktów to niezależnie od wyników Craftveny wygrają ligę. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to zadanie jak najbardziej wykonalne. Z drugiej strony, drużyna w ostatnim czasie gra dużo słabiej niż w pierwszej części sezonu. Jakby tego było mało – ich rywale, drużyna Chilli Amigos, prezentuje się z kolei dużo lepiej, a na dodatek ma dużą ochotę na to, aby na koniec sezonu znaleźć się na podium. Aby tak się stało, drużyna Chilli Amigos musi zapunktować w meczu przeciwko liderowi. Pierwsze spotkanie obu drużyn, do którego doszło 15 czerwca było dość jednostronnym widowiskiem. Chilli nie potrafiło przeciwstawić się swoim rywalom, w efekcie czego przegrali 3-0. Mimo to, chociażby ze względów, o których wspominaliśmy wcześniej uważamy, że ‘Czerwonych’ stać na to, aby pokusić się o punkty. Ujmijmy to inaczej. Na chwilę obecną bardziej zdziwiłby nas brak punktów Chilli niż, to że Chilli je zdobędzie.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Letni Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko 1

Obie drużyny przystępują do spotkania po porażce, której doznali na inaugurację rozgrywek w grupie mistrzowskiej. Oliwa przegrała 2-1 z AVOCADO friends, a Letni Gdańsk tym samym wynikiem musiał uznać wyższość swojego rywala. O ile gracze z Oliwy zaprezentowali się w meczu z AVOCADO naprawdę korzystnie to ‘Letników’ widywaliśmy już w dużo lepszej formie. Coś tam zagrali (szczególnie w pierwszym secie), ale można było czuć spore rozczarowanie. Wyglądało to tak, jakbyśmy na talerzu dostali tylko ziemniaki. Ok, każdy je lubi, ale mimo wszystko chciałoby się czegoś więcej. Wracając do najbliższego meczu to na chwilę obecną Letni Gdańsk oraz Oliwa Team mają rozegrane o jedno spotkanie mniej niż pozostałe drużyny w grupie mistrzowskiej. To z kolei sprawia, że ewentualna wygrana którejś z drużyn w stosunku 3-0 może ją wywindować nawet na drugie miejsce w tabeli. Co ciekawe, dla graczy z serca Oliwy mecz przeciwko Letnikom będzie drugim spotkaniem, do którego przystąpią w poniedziałkowy wieczór. O godzinie 20:00 zmierzą się z SV INVICTĄ, dowodzoną przez Sławomira Cichosza. Obecnie drużyny, które miały okazję rozegrać dwa spotkania jednego dnia, można zaszeregować do dwóch grup. Grupa pierwsza twierdzi, że w drugie spotkanie wchodzą odpowiednio rozgrzani. Grupa druga twierdzi, że po trudach z pierwszego meczu. Z drugiej strony, w obecnym sezonie w drużynie Oliwy wystąpiło już dwunastu graczy, w związku z czym wydaje nam się, że nie będzie to stanowiło problemu.

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Matchday #20

Czwartkowy wieczór obfitował w niespodzianki. Swoje mecze przegrali kandydaci do wygrania poszczególnych lig. W meczu na szczycie pierwszej ligi wygrała Trójmiejska Strefa Szkód, natomiast w spotkaniu pomiędzy liderem a wiceliderem trzeciej ligi lepsi okazali się gracze Craftveny, którzy zdają się nie składać jeszcze broni w kontekście walki o wygraną w lidze. Zapraszamy na podsumowanie dwudziestego dnia meczowego!

Craftvena – Range Soft VT 2-1 (21-14; 16-21; 21-18)

Spotkanie pomiędzy drużynami było meczem na szczycie trzeciej ligi. Range Soft stanął przed szansą postawienia kropki nad i’ wygrania 3-0, co sprawiłoby, że na 99,9% zajęliby na koniec sezonu najwyższy stopień podium. Niestety dla nich samych, ‘Żółto-czarni’ lubią w ostatnim czasie komplikować sobie sytuację. Tak było w ostatnim spotkaniu z Wirtualną Polską, tak było i w czwartkowy wieczór, kiedy to zmierzyli się z Rzemieślnikami. Craftvena rozpoczęła spotkanie dokładnie w taki sposób, w jaki sobie wymarzyła. Aby podtrzymać swoje mistrzowskie aspiracje, gracze Bartka Zakrzewskiego musieli wygrać spotkanie przeciwko najgroźniejszemu rywalowi. Przez długi czas w obecnym sezonie byli jedyną drużyną, której ta sztuka się udała. 4 czerwca ‘Rzemieślnicy’ ograli swojego rywala w stosunku 2-1. Wracając do czwartkowego spotkania, ‘Czarni’ od początku wydawali się być bardzo zdeterminowaną drużyną. Mimo, że do pewnego momentu seta widniał wynik remisowy 13-13 to od tego stanu zdołali odjechać swoim rywalom. Można tylko snuć domysły, ale stało się to dokładnie w momencie, kiedy na halę wszedł kontuzjowany gracz Craftveny – Radosław Zakrzewski. Ostatecznie ‘Czarni’ wygrali tę partię do 14. Druga partia należała już do ‘Żółto-czarnych’, którzy poprawili swoją grę, a także skutecznie wykorzystali fakt, że ich przeciwnikom zdarzały się nadprogramowe błędy. W tym secie dwu czy trzykrotnie doszło do sytuacji, w której dwóch graczy próbowało jednocześnie odbić piłkę. Ten brak komunikacji nie mógł pozostać bez konsekwencji i Range zdołało doprowadzić do wyrównania w meczu 1-1. Między drugim a trzecim setem nie mogliśmy wyzbyć się silnego poczucia deja vu. W ekipie Range Soft, podobnie jak w pierwszym meczu pomiędzy drużynami, znów miały miejsce pewne tarcia pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Mówiąc wprost – nie był to zbyt dobry prognostyk przed trzecim setem. Ostatecznie, Craftvena zdołała wygrać tę partię do osiemnastu i cały mecz w stosunku 2-1. Wynik, a także wydarzenia około-boiskowe bardzo przypominały partię sprzed miesiąca. Na chwile obecną różnica punktowa obu drużyn stopniała do pięciu oczek, przy czym ‘Rzemieślnicy’ rozegrali jedno spotkanie mniej. Podsumowując, to nie koniec emocji w trzeciej lidze.

AVOCADO friends – SV INVICTA 3-0 (21-16; 21-12; 21-13)

Jest takie powiedzenie – ‘z dużej chmury mały deszcz’. Dokładnie w ten sposób postrzegamy ten mecz. Po wtorkowej wygranej drużyny Sławomira Cichosza – SV INVICTA nad Team Spontan wydawało się, że AVOCADO friends może mieć w czwartkowy wieczór spory problem. Dodatkowym czynnikiem, który na to wskazywał był fakt, że po raz pierwszy od 8 czerwca do protokołu meczowego wpisany został Mateusz Nowik, który do pewnego momentu zdawał się być jednym z głównych faworytów do zgarnięcia tytułu najlepiej punktującego gracza ligi. Umówmy się, to nadal AVOCADO friends było faworytem spotkania, ale po stronie INVICTY naprawdę można było znaleźć kilka lub kilkanaście plusików. Jak się jednak okazało, to była tylko teoria. Gdybanie. Pompowanie balonika. Drużyna INVICTY miała okazję zrównać się punktami z rywalem, a tymczasem, na chwilę obecną różnica między nimi wynosi aż sześć oczek. Gracze Sławomira Cichosza zostali w czwartkowy wieczór skarceni, a wygrana ‘Wegan’ ani przez chwilę nie była zagrożona. Największy opór ich rywale stawili w pierwszym secie, kiedy to zdołali ugrać szesnaście punktów. W spotkaniu, zgodnie z zapowiedzią przedmeczową nie zabrakło emocji, kontrowersji sędziowskich czy wzajemnych uszczypliwości. Gdy jednak było trzeba zachować zimną krew – ‘Weganie’ konsekwentnie to robili. Pierwszy set padł ich łupem do 16. Druga i trzecia odsłona to festiwal świetnej gry graczy z ulicy Wajdeloty. Tradycyjnie świetną partie rozegrali Marcin Maukrat i Patryk Okulewicz, którzy co rusz byli obsługiwani przez rozgrywającego Arka Kozłowskiego i nie pozostawało im nic innego jak dokonać egzekucji swoich rywali. Podsumowując, ‘Weganie’ rozegrali kolejne świetne spotkanie i jedenaście zwycięstw na jedenaście możliwych spotkań jest wynikiem niebywałym.

Mental Block – AXIS 0-3 (12-21; 19-21; 16-21)

Spotkanie pomiędzy Mental Block a AXIS było szalenie ważne w kontekście utrzymania dla obu drużyn. Zacznijmy od drużyny AXIS, która w czwartkowy wieczór musiała rozegrać dwa mecze. Pierwsze z nich było teoretycznie tym ważniejszym, bowiem ewentualna przegrana sprawiłaby, że Mental Block zrównałby się z nimi punktami. Z kolei ewentualna wygrana sprawiłaby, że dystans pomiędzy drużynami urósłby do sześciu punktów, co na kilka kolejek przed końcem byłoby ogromną przewagą. Nie ukrywamy, że byliśmy przekonani, że spotkanie będzie dużo bardziej wyrównane niż to, do którego doszło dokładnie miesiąc wcześniej – 2 czerwca. Tamto spotkanie w stosunku 3-0 wygrała drużyna dowodzona przez Fabiana Polita – AXIS. Na dodatek, pierwszy set zakończył się bardzo wysokim wynikiem 21-9 i uznaliśmy, że podobny scenariusz w najbliższym meczu jest mało prawdopodobny. Niestety dla ‘Mentalistów’, nie zdołali oni wziąć udanego rewanżu za spotkanie z sezonu zasadniczego. Tym razem również przegrywają w stosunku 3-0, co sprawia, że obecnie znajdują się w ogromnych tarapatach. O pierwszym secie ‘Niebiescy’ chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Najlepszą grę zaprezentowali w drugiej odsłonie, w której byli bliscy zdobycia punktu. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-19 dla AXIS. Trzecia odsłona również nie była tą, w której cokolwiek mogłoby się zmienić. Ponownie wygrali gracze z ulicy Kartuskiej i mogli cieszyć się z kompletu oczek, które najprawdopodobniej przypieczętowały utrzymanie drużyny w drugiej lidze.

Omida Team – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (19-21; 19-21; 27-25)

To nie miało tak wyglądać. Mówimy oczywiście o tym, co mogą czuć obecnie gracze Omidy Team, którzy w czwartkowy wieczór mieli opędzlować kolejnego rywala i z niecierpliwością wyczekiwać finałowego meczu przeciwko Volley Gdańsk. Miał być mecz dobry, miał być mecz inny niż te przeciwko Straży i Prototype, wreszcie miała być powtórka wyniku z pierwszego meczu obu drużyn, kiedy ‘Logistycy’ wygrali 3-0. I co? I jajco! Przepraszamy za ten niezbyt elegancki styl, ale tak to właśnie wyglądało. Już początek meczu zwiastował problemy. Gdyby spotkanie miał komentować znany z KSW Juras to zapewne krzyczałby do mikrofonu – kłopoty, kłopoty Omidy! Początek meczu to szybko wypracowana przewaga drużyny Patryka Pleszkuna, która w czwartkowy wieczór zagrała świetne spotkanie. Z czasem, Omida zdołała podgonić punkty, ale końcówka należała do TSS-u i to oni zgarnęli pierwszy punkt. Strach pomyśleć, jak zareagowaliby ‘Niebiescy’ gdyby przegrali tę partię. W końcówce seta Pani sędzia w spornej sytuacji podjęła na ich niekorzyść decyzję, co pozwoliło Omidzie przedłużyć nadzieje. Po chwili, już bez kontrowersji, TSS zakończył seta. Druga odsłona od początku była bardzo wyrównana, a drużyny szły ‘łeb w łeb’. ‘Trójmiejscy’ zdołali odjechać dopiero przy stanie 16-16, dzięki czemu wygrali seta i co za tym idzie cały mecz. Tak naprawdę Omidzie został już tylko set na otarcie łez. O to też nie było łatwo. Ostatecznie, po bardzo emocjonującej i jakżeby inaczej – kontrowersyjnej końcówce, Omida zdołała wygrać 27-25, dzięki czemu obecnie ich strata do Volley wynosi jeden punkt. Z kolei Trójmiejska zrobiła milowy krok w kierunku podium rozgrywek i mogą jedynie żałować, że na początku sezonu pogubili tyle punktów. W obecnej formie mieliby tych punktów o wiele więcej.

Letni Gdańsk – Team Spontan 1-2 (21-18; 12-21; 11-21)

Po tym jak wyglądało spotkanie z sezonu zasadniczego zastanawialiśmy się czy Team Spontan zdoła wziąć udany rewanż. Dodatkowym problemem był fakt absencji jednego z kluczowych graczy w układance Piotra Raczyńskiego – Jakuba Kozłowskiego. Z drugiej strony, ich rywale – Letni Gdańsk również nie mogli skorzystać z kilku graczy, którzy w obecnym sezonie stanowili o sile drużyny. Niejako z konieczności, na rozegraniu zobaczyliśmy Jakuba Kołakowskiego. Pierwszy set padł łupem Letniego, dla którego była to zdecydowanie najlepsza partia. Zadania specjalnie nie utrudniali gracze Team Spontan, którzy oddali swoim rywalom bodajże… sześć punktów z zagrywki. Mimo sporej przewagi, którą zdołali wypracować ‘Letnicy’, w końcówce przy bardzo dobrej zagrywce Michała Przekopa ‘Pomarańczowi’ zdołali odrobić kilka punktów, ale ostatecznie nie dali rady odwrócić losów tego seta. O drugiej i trzeciej odsłonie można powiedzieć w zasadzie to samo. Team Spontan przestał wreszcie popełniać błędy własne. Dodatkowo, zaczęli nękać rywala niezłą zagrywką, byli skuteczniejsi w ataku czy kontrze. Ponadto, bardzo dobre spotkanie rozegrali wspomniany wcześniej Michał Przekop, a  także Maciej Kot oraz Maciej Glonek. Jednym słowem, druga i trzecia partia były tymi, w których drużyna była po prostu lepsza i ‘Letnicy’ nie mieli po swojej stronie odpowiednich argumentów, aby temu zaradzić. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną ‘Pomarańczowych’ i staje się to chyba powoli tradycją, że gdy jeden z graczy ‘Spontanicznych’ ma urodziny to drużyna zwycięża w ważnym spotkaniu. Tym razem, prezent w postaci wygranego meczu trafił do Piotra Skierkowskiego!

DNV GL S*M*A*S*H – AXIS 3-0 (21-15; 21-17; 21-12)

Sprawdziły się nasze przedmeczowe przewidywania dotyczące tego, że drużyna DNV GL S*M*A*S*H może mieć w czwartkowy wieczór problem ze skompletowaniem kadry. Ostatecznie, na parkiecie po ich stronie siatki pojawiło się zaledwie pięciu graczy, choć trzeba przyznać, że byli to zawodnicy którzy stanowią o sile zespołu i brak jednego czy dwóch zawodników nie spowodował bynajmniej, że zmienił się faworyt. Jeśli chodzi o drużynę AXIS to przystępowali oni do spotkania tuż po wygranej 3-0 z Mental Block, która dość wyraźnie poprawiła ich nastroje i, co chyba najważniejsze – zapewniła im spokój w kontekście utrzymania w drugiej lidze. Samo spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia drużyny z ulicy Łużyckiej. Bardzo dobrze na zagrywce sprawował się Tadeusz Paszkowski, który w czwartkowy wieczór popisał się aż pięcioma asami serwisowymi. Dwa z nich otworzyły spotkanie i po chwili od pierwszego gwizdka sędziego zrobiło się 4-0. Wypracowana na początku przewaga była utrzymywana przez większość seta, by ostatecznie ten zakończył się wynikiem 21-15 dla DNV. Druga partia była nieco bardziej wyrównana, ale wtedy, gdy doszliśmy do kulminacyjnego punktu seta to ‘Biali’ okazali się lepsi i wygrali tę odsłonę do 17. Wynik z dwóch pierwszych setów sprawił, że z drużyny AXIS dość wyraźnie uszło powietrze, efektem czego była ponowna wygrana ‘Białych’ – tym razem do 12. Podsumowując mecz, nie dało się nie zauważyć, że nie było to spotkanie o największą stawkę i toczyło się dość spokojnie. Wygrana DNV sprawia, że ich spadek jest już tylko ciekawostką matematyczną, której żaden trzeźwo myślący człowiek nie bierze pod uwagę.

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Czwartkowe spotkania będą tak dobre, że w zapowiedzi nie musimy specjalnie podkręcać atmosfery. W przeciągu dwóch godzin dojdzie do hitu pierwszej, drugiej i trzeciej ligi. W przypadku drugiej i trzeciej ligi ewentualne wygrane AVOCADO friends oraz Range Soft sprawią, że drużyny będą już o włos od wygrania swoich klas rozgrywkowych.

AVOCADO friends – SV INVICTA

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystępują do bezpośredniej rywalizacji po dreszczowcach, w których wcielili się w rolę pierwszoplanowych postaci. Po bardzo emocjonujących spotkaniach, AVOCADO ponownie okazało się lepszą drużyną od Oliwy Team, natomiast SV INVICTA, już w grupie mistrzowskiej, wzięła udany rewanż za porażkę z Team Spontan z rundy zasadniczej. Takie wyniki sprawiły, że na boisku numer trzy zmierzą się ze sobą drużyny, które w grupie mistrzowskiej nie zaznały smaku porażki. Co więcej, ekipa AVOCADO wygrała również wszystkie dziewięć spotkań w sezonie zasadniczym. Nie ma innej opcji: po tym spotkaniu AVOCADO friends albo znajdzie się na autostradzie do zwycięstwa w lidze albo zacznie się ogromna nerwówka. Jeśli mecz wygrają gracze Sławomira Cichosza i na dodatek zrobią to w stosunku 3-0 to zrównają się punktami z ‘Weganami’, a wtedy sprawa mistrzostwa pozostanie kwestią otwartą. Czy to, o czym piszemy, ma prawo się wydarzyć? Uważamy, że tak, bowiem AVOCADO mimo, że do chwili obecnej było najmocniejszą i najrówniejszą drużyną w ligowej stawce to w kilku meczach nie ustrzegli się błędów. Zastanawiające jest również to, jak ‘Weganie’ wytrzymają spotkanie w sferze mentalnej. Nie jest tajemnicą, że ich rywale są bardzo niewygodnym rywalem, nie tylko jeśli chodzi o aspekty czysto sportowe. W czasie spotkania bardzo często stosują sztuczki psychologiczne, które mają na celu wyprowadzenie rywala z równowagi. Aby nie dać się wciągnąć w tę pułapkę, trzeba mieć naprawdę silną psychikę i gracze ‘Wegan’ powinni chyba kilka godzin przed meczem puszczać sobie nagrania rywali w których Ci, co rusz krzyczą swoje charakterystyczne ‘poooooooooooooooooomyłka’ przy nieudanych akcjach rywala. Gdy tylko ‘Czarni’ sobie z tym poradzą to będą faworytem starcia.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Craftvena – Range Soft VT

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Wyniki wtorkowej rywalizacji nomen omen podniosły RANGE tego spotkania. Drużyna ‘Rzemieślników’ wygrała swoje spotkanie z drużyną DCT Gdańsk, a ekipa Mykoli Kisa – Range Soft VT, przegrywając spotkanie z Wirtualną Polską sprawiła, że wynik ten stał się największą sensacją wtorkowej serii gier. Ponadto, co chyba istotniejsze od samego wyniku, ‘Żółto-czarni’ dopuścili do sytuacji, w której przy komplecie punktów do końca ligi to ich czwartkowi rywale będą cieszyli się z zajęcia pierwszego miejsca w ligowej stawce. Pikanterii spotkaniu dodaje fakt, że w pierwszym meczu zwyciężyła drużyna dowodzona przez Bartka Zakrzewskiego. Spotkanie, do którego doszło na początku czerwca było wyrównane od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Gdy zsumujemy ze sobą punkty zdobyte przez obie drużyny w trakcie tamtego spotkania to wychodzi nam wynik 60-59 na korzyść ‘Rzemieślników’. Aby przedłużyć swoje mistrzowskie aspiracje drużyna Craftveny musi wygrać najbliższe spotkanie w stosunku 3-0. O to będzie bardzo trudno, biorąc pod uwagę klasę rywala oraz fakt, że jeśli Craftvena wygrywa to najczęściej robi to po podziale punktów. Kto wie, jak wyglądałaby obecnie ich sytuacja w tabeli, gdyby z dziewięciu wygranych aż siedem nie kończyło się podziałem punktów. Ciekawe, jak będzie tym razem. Czy ‘Rzemieślnicy’ są w stanie ograć rywala w stosunku 3-0? Czy Range zdoła udowodnić, że mecz z Wirtualną Polską był tylko wypadkiem przy pracy? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Mental Block – AXIS

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Do spotkania przeciwko AXIS, drużyna Mental podchodzi z podniesionymi czołami. W ostatnim spotkaniu, w którym byli skazywani na sromotną porażkę, zdołali przeciwstawić się drużynie SV INVICTA, która obecnie z powodzeniem rywalizuje w grupie mistrzowskiej. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden mały szczegół. Ich główny rywal w walce o utrzymanie – drużyna 3city4students w ostatnim czasie zdobyła dwa oczka, dzięki czemu znajdują się obecnie w tabeli tuż przed ‘Mentalistami’. Na chwilę obecną wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to właśnie pomiędzy tymi dwiema drużynami rozegra się walka o byt w drugoligowej stawce. Z pozostałych trzech drużyn do wspomnianych ‘Mentalistów’ oraz ‘Studentów’ może dołączyć w zasadzie tylko… AXIS. ‘Czerwoni’ na chwilę obecną po dziewięciu spotkaniach mają na swoim koncie siedem oczek. Oznacza to, że ewentualna wygrana ‘Mentalistów’ w stosunku 3-0 sprawiłaby, że obie drużyny zrównają się punktami. Owszem, to nadal ‘Czerwoni’ są faworytem tego starcia, jednak scenariusz, w którym wzmocniona w ostatnim czasie drużyna Mental Block wygrywa 3-0, wcale nie brzmi jak scenariusz science-fiction. W pierwszym spotkaniu obu ekip rozegranym 2 czerwca, górą była drużyna Fabiana Polita, która wygrała gładko 3-0. Powtórzenie takiego wyniku na trzy spotkania przed końcem ligi sprawiłoby, że zespół niemal na 100% zapewniłby sobie utrzymanie. Czy miesiąc w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to wystarczająco długi okres, aby padł odwrotny wynik? Cóż, w tym sezonie w 1 lidze zdarzyło się, że lustrzane odbicie wyniku zobaczyliśmy po 24 godzinach, kiedy to Epo-Project wzięło udany rewanż za porażkę 3-0 ze Speednetem.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Letni Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Spotkanie przeciwko drużynie Team Spontan będzie dla graczy Letniego Gdańska pierwszym, do którego przystąpią w grupie mistrzowskiej. Jak do tej pory, w grupie tej odbyły się dwa mecze, w których rywale zdaje się grali pod drużynę Michała Mysłka. Oba kończyły się podziałem punktów. Jeśli ‘Letnicy’ wygrają wszystkie cztery spotkania do końca ligi w stosunku 3-0 to nie zważając na inne wyniki, będą cieszyć się z wygranej w lidze. Zostawmy jednak teorię, bowiem w sezonie zasadniczym na dwanaście możliwych punktów przeciwko rywalom z grupy mistrzowskiej, ‘Granatowi’ zdobyli sześć, co ani wstydu ani chluby drużynie nie przynosi. Aż trzy z nich drużyna zdobyła przeciwko Team Spontan, u których tego dnia praktycznie nic nie wychodziło, a ich najlepszym graczem okazał się włoski nabytek – Gianfranco Obsranko. Trzeba to napisać wprost: ze wszystkich dziesięciu spotkań, które jak do tej pory rozegrali gracze Piotra Raczyńskiego, mecz w sezonie zasadniczym przeciwko ‘Letnikom’ był najsłabszy. Jeśli chodzi o ich rywali było całkowicie na odwrót.  To właśnie po spotkaniu ze ‘Spontanicznymi’ całkiem słusznie uznaliśmy, że dla Letniego znajdzie się miejsce w grupie mistrzowskiej, a kto wie, może nawet będą w stanie powalczyć o mistrzostwo? Aby tak się stało ‘Granatowi’ powinni uporać się z drużyną Piotra Raczyńskiego, jednak uważamy, że taka dysproporcja jak w pierwszym meczu po prostu nie będzie miała prawa się powtórzyć

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Omida Team – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Jeden z najlepszych komentatorów sportowych w Polsce – Mateusz Borek wypowiedział się swego czasu o presji w sporcie mówiąc o tym, że prawdziwą presję mają ludzie z chorymi dziećmi, pielęgniarka na onkologii oraz bezrobotni. Uważamy, że gracze Omidy Team powinni sobie przed kolejnymi spotkaniami wziąć te słowa do serca i na nowo cieszyć się grą, bowiem gdy to robili to prezentowali się najlepiej. Zauważyliśmy pewną korelację, w której im więcej mówiło się o nich w kontekście mistrzostwa, tym drużyna gorzej się prezentowała. Tak było chociażby w spotkaniach przeciwko Prototype Volleyball czy Straży Pożarnej. Gorszą formę nie trudno połączyć również z absencją w tych spotkaniach Mateusza Szturmowskiego czy Dmytro Moroziuka, których brak w drużynie pokazał jak wartościowymi są zawodnikami. Mecz przeciwko Trójmiejskiej Strefie Szkód nie będzie najprostszym zadaniem. Jeśli mielibyśmy stopniować skalę trudności to zakładamy, że z ostatnich trzech meczów akurat ten przeciwko TSSowi będzie najtrudniejszy i zdobycie trzech oczek będzie naprawdę sporym wyzwaniem. Niech nikogo nie zwiedzie fakt, że ostatnie spotkanie Omida wygrała 3-0. Mimo, że właśnie takim wynikiem skończył się ten mecz to był on dość wyrównany i mógł się potoczyć zupełnie inaczej. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że czwartkowy mecz będzie wyrównany jest fakt, że Trójmiejska cały czas walczy o najniższe miejsce podium i punkty w meczu z Omidą są po prostu konieczne. Drużyna Patryka Pleszkuna w tym sezonie już dwukrotnie w meczu z Volley Gdańsk udowodniła, że jest w stanie ugrać coś nawet z gigantem. Czy czwartek będzie tym dniem, w którym zabiorą punkty drugiemu z największych graczy?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

DNV GL S*M*A*S*H – AXIS

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Dla drużyny Fabiana Polita czwartek będzie sądnym dniem. W przeciągu dwóch godzin zagrają dwa najważniejsze spotkania w obecnym sezonie. Na chwilę obecną ‘Czerwoni’ mają stabilną sytuację. Wyprzedzają w tabeli zarówno Mental Block jak i 3city4students. To może się jednak zmienić, jeśli ‘Czerwoni’ poniosą w czwartek dwukrotnie klęskę. O ile w tym pierwszym meczu przeciwko drużynie Mental Block będą faworytem, tak w spotkaniu przeciwko drużynie DNV GL S*M*A*S*H to ich rywale są faworytem starcia. O mobilizację ‘Białych’ można być spokojnym. Wygrana nad drużyną AXIS sprawi, że drużyna zapewni sobie utrzymanie w drugiej lidze. Mimo, że ich ostatnie spotkanie, rozegrane 15 czerwca zakończyło się wygraną ekipy z Łużyckiej w stosunku 3-0 to o powtórzenie tego wyniku nie będzie w czwartek zbyt łatwo. Nie dość, że ‘Czerwoni’ mają nóż na gardle to w ostatnim czasie drużyna DNV GL S*M*A*S*H ma problemy ze składem. W ekipie Stanisława Paszkowskiego zaczął się sezon urlopowy, co sprawiło, że kapitanowi DNV coraz ciężej jest skompletować kadrę. Dodatkowo, w ostatnim czasie z powodu kontuzji wypadł Marek Rostek, którego występ w czwartkowym meczu stoi pod dużym znakiem zapytania. Czy osłabiona drużyna DNV GL będzie w stanie ponownie ograć swojego rywala?

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Matchday #19

Wtorkowe spotkania dostarczyły bardzo dużo emocji. Gdy już wydawało się, że Range Soft pewnym krokiem zmierza w kierunku drugiej ligi, ‘Żółto-czarni’ przegrali spotkanie z przedostatnią w tabeli Wirtualną Polską i zabawa w trzeciej lidze zaczyna się na nowo. Największych emocji, co staje się już powoli tradycją, dostarczyło spotkanie SV INVICTA z Team Spontan. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

DNV GL S*M*A*S*H – 3city4students 2-1 (23-25; 21-17; 21-15)

Mało brakowało, a mecz zakończyłby się tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Gracze DNV zorientowali się, że do gry chcieli desygnować jednego z nieuprawnionych graczy, co skutkowałoby walkowerem. Na szczęście, w porę zachowali trzeźwość umysłu i na parkiecie pojawili się tylko zawodnicy, którzy byli uprawnieni do gry. Już przed meczem dało się wyczuć, że dla drużyny 3city4students mecz przeciwko DNV GL S*M*A*S*H jest tym z gatunku – o życie. Czarni, całkiem słusznie uznali, że jeśli dzień wcześniej udało im się zdobyć punkt ze Zmieszanymi to czemu nie powtórzyć tego z drużyną DNV GL S*M*A*S*H? Pierwszy set zaczął się dość spokojnie. Z czasem gra stała się coraz bardziej zacięta i przez większość seta toczyła się walka punkt za punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali ‘Studenci’, dzięki czemu, po bardzo emocjonującym secie mogli cieszyć się ze zdobycia kolejnego punktu w lidze. Ten punkt do tabeli oznacza, że drużyna osiągnęła przewagę jednego oczka nad drużyną Mental Block i na chwilę obecną to właśnie oni znajdują się na miejscu barażowym. Wygrana pierwszego seta nie sprawiła bynajmniej, że drużyna Dawida Piankowskiego postanowiła złożyć broń. Mimo to, nie zdołali oni powstrzymać rozkręcającej się maszyny z ulicy Łużyckiej. Bardzo dobrą partię wśród DNV rozegrali Sebastian Pietras, Mateusz Wiśniewski czy Tadeusz Paszkowski. To między innymi dzięki ich postawie drużyna DNV zdołała wyrównać stan rywalizacji, co oznaczało, że drużyna bezpośrednio nie spadnie już na 100%. Nawet gdyby ‘Studenci’ wygrali kolejne dwa spotkania w stosunku 3-0 to i tak na koniec sezonu znajdą się w tabeli pod drużyną DNV GL S*M*A*S*H. Patrząc z matematycznego punktu widzenia, gracze Stanisława Paszkowskiego mogą zająć co prawda przedostatnie miejsce i przegrać w barażu, ale prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest bliskie zera. Wracając do meczu, ostatnia partia podobnie jak druga, padła łupem drużyny DNV. Tym razem ‘Studenci’ zdołali ugrać piętnaście punktów. Mimo wszystko, w grupie spadkowej w dwóch meczach zdobyli do tej pory tylko jeden punkt mniej niż przez cały sezon zasadniczy.

Craftvena – DCT Gdańsk 2-1 (25-27; 21-10; 21-15)

Przed spotkaniem wiadome było, że jeśli drużyna Craftveny zamierza włączyć się do walki o wygraną w trzeciej lidze to spotkanie przeciwko drużynie DCT Gdańsk powinni wygrać w stosunku 3-0. Wiedzieli to dosłownie wszyscy poza samymi zainteresowanymi drużynami Craftveny oraz DCT Gdańsk, które w pierwszym secie stworzyły spektakl, w którym dramaturgia stała na naprawdę wysokim poziomie. Gdy pod koniec seta ‘Rzemieślnicy’ przy stanie 20-18 mieli dwie piłki setowe wydawało się, że będą w stanie postawić kropkę nad i’. Dodatkowo, bodźcem mobilizującym był fakt, że drużyna Range Soft, która rozgrywała spotkanie na boisku numer trzy przegrała chwilę wcześniej pierwszego seta z drużyną Wirtualnej Polski. Taki scenariusz sprawiał z kolei, że gdyby ‘Czarni’ wygrali wszystko do końca sezonu w stosunku 3-0 to finalnie zajęliby pierwsze miejsce w ligowej stawce. Niestety dla nich, w końcówce seta popełnili dwa błędy własne i pozwolili ‘Kontenerowcom’ na wyrównanie 20-20. Ostatecznie, po kilku minutach to drużyna Piotra Kochanowskiego cieszyła się z wygranej pierwszej partii w stosunku 27-25. ‘Rzemieślnicy’ mogli w tym momencie żałować niewykorzystanej okazji. Drugi set to już zdecydowanie lepsza gra ‘Czarnych’, choć trzeba przyznać, że ich przeciwnicy – DCT Gdańsk nie postawili poprzeczki zbyt wysoko. Liczba błędów własnych, które popełnili ‘Kontenerowcy’ w drugiej odsłonie była najzwyczajniej w świecie zbyt duża. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-10. Trzecia odsłona to ponownie lepsza postawa ‘Rzemieślników’ i nadprogramowa liczba błędów ‘Kontenerowców’. To nie mogło się zakończyć inaczej niż wygraną Craftveny, która ma sześć punktów straty do lidera przy jednym spotkaniu mniej i meczu bezpośrednim w zanadrzu. Parafrazując klasyka – będzie się działo!

Range Soft VT – Wirtualna Polska 1-2 (15-21; 21-14; 17-21)

O tym, że do bezpośredniego pojedynku pomiędzy drużynami dojdzie już we wtorek, obie ekipy dowiedziały się zaledwie dzień wcześniej. Początkowo o godzinie 20.00 na boisku numer trzy miały się stawić drużyny Wirtualnej Polski i Allsix by Decathlon. Niestety ci drudzy ze względów organizacyjnych nie mogli pojawić się w hali i dzięki uprzejmości Range Soft ich spotkanie nie zakończyło się walkowerem. Z protokołu meczowego w drużynie Range przed spotkaniem zostali wykreśleni: MVP ostatnich dwóch spotkań – Anton Kheruvimow, wicelider klasyfikacji punktowej wśród drużyny – Andii Levenets czy zawodnik, który jak do tej pory był na praktycznie każdym meczu swojej drużyny – Bavidhram Selvam. Gdy dorzucimy do tego fakt, że prawdziwy lider tej drużyny przybył na salę dopiero w trakcie drugiego seta to mamy gotowy materiał na nieszczęście. I tym właśnie był dla ‘Żółto-czarnych’ pierwszy set. ‘Wirtualna Polska’ rozpoczęła pierwszą partię w sposób piorunujący. Przy zagrywce Klaudii Kuźniewskiej gracze Range Soft byli zupełnie bezradni i na tablicy wyników widniał wynik 7-1. Po chwili WP roztrwoniło przewagę i zrobiło się 7-7, ale z czasem gracze Jędrzeja Matli ponownie wyszli na prowadzenie, którego do końca seta już nie oddali. Niespodzianka, bo za taką trzeba uznać punkt zdobyty przez WP stała się faktem. W trakcie drugiej odsłony do drużyny dołączył Rafał Środa i fakt ten oraz to, że drużyna Range Soft wygrała seta do 14 zdawało się potwierdzać, że wszystko wróciło do normy. Nic bardziej mylnego. W trzeciej partii mimo, że Range na początku wygrywało 5-1 to Wirtualna Polska zdołała wygrać seta i całe spotkanie. Nie ma się co oszukiwać. Ich wygrana jest podobną sensacją co swego czasu zdobycie złota olimpijskiego przez Wojciecha Fortunę w Saporro. Wtedy, podobnie jak teraz, faworyt był zdecydowanie inny. Mimo to piękno sportu ponownie zwyciężyło. Dzięki zwycięstwu nad liderem drużyna Wirtualnej Polski przeskakuje w tabeli drużynę DCT Gdańsk.

SV INVICTA – Team Spontan 2-1 (21-14; 12-21; 24-22)

Pojedynki pomiędzy drużynami SV INVICTA i Team Spontan powoli urastają nam do rangi spotkań podwyższonego ryzyka. Liczba kontrowersji czy szpileczek wbijanych przez obie drużyny w trakcie meczu swoim rywalom w sposób zdecydowany odbiega od normy. Tak było zarówno w meczu rozegranym 8 czerwca jak i we wtorkowy wieczór. Początek spotkania należał do graczy Sławomira Cichosza, którzy w perfekcyjny sposób wykorzystywali wyższą od standardowej liczbę błędów własnych przeciwnika. Wypracowana przewaga 12-8 z czasem została powiększona i ostatecznie INVICTA wygrała pierwszą partię do 14. Nie sposób nie dostrzec, że w pierwszej odsłonie po stronie ‘Pomarańczowych’ nie najlepiej funkcjonowało przyjęcie. Ponadto, już w pierwszym secie sędzia zorientował się z jakim typem spotkania będzie miał do czynienia i co chwilę przywoływał kapitanów drużyn, aby zaakcentować jakie zachowania będą tego dnia niepożądane. Nie wiemy dokładnie na ile podziałała siła perswazji tego doświadczonego arbitra, ale obie ekipy niezbyt chętnie podporządkowały się do jego wskazówek, bowiem w trakcie całego spotkania trwała wojna psychologiczna polegająca na tym, która z drużyn bardziej wyprowadzi swojego rywala z równowagi. W drugim secie sztuka ta najwidoczniej lepiej udała się Spontanicznym, którzy wygrali seta do 12. Tym razem to INVICTA miała problemy z przyjęciem. Z drugiej strony, była to odsłona, w której ‘Pomarańczowym’ wychodziło wszystko. Atak, przyjęcie, zagrywka czy obrona. Nawet gdyby Spontan chciał to zepsuć to z taką grą się nie dało. Najwięcej emocji było w secie, który decydował o tym, która z drużyn wygra spotkanie. Pod koniec partii, kilku piłek meczowych nie zdołali wykorzystać gracze Team Spontan. To, co nie udało się ‘Spontanicznym’, zrobili gracze SV INVICTY i zakończyli seta wynikiem 24-22 i cały mecz 2-1. Mimo negatywnych wibracji unoszących się w powietrzu, obie drużyny po zakończonym spotkaniu podziękowały sobie za jego przebieg co było obrazkiem budującym. Podsumowując, za nami kawał meczu, który będziemy wspominać jeszcze przez długi czas.

Volley Gdańsk – Straż Pożarna Gdańsk 3-0 (21-15; 21-16; 21-17)

Nie będziemy owijać w bawełnę. Tego wyniku najzwyczajniej w świecie można było się spodziewać. W ostatnim czasie drużyna Volley Gdańsk zdaje się mieć patent na drużynę Straży Pożarnej. Nie mówimy tu tylko o wygranych, bo Volley jak do tej pory wygrywał zawsze (nie tylko ze Strażą), ale raczej o stylu w którym tego dokonywał. Mecz z pierwszej rundy to był łomot, który ‘Żółto-czarni’ sprawili swoim rywalom. Sytuacja przypomina nam trochę historię z dzieciństwa, gdy osiedlowy osiłek prał inne dzieciaki za każdym razem kiedy wyściubiły nosa ze swoich mieszkań. Przenosząc to na grunt SL3, w rolę watażki wcieliła się ostatnio drużyna Volley, której z czasem wyrósł poważny kandydat, mogący im poważnie zagrozić. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że podobne spotkanie jak to z pierwszej rundy nie ma prawa się wydarzyć. Miejska legenda głosi, że kilkanaście lat temu na maturze w starym systemie (gdzie trzeba było pisać kilkustronicowe wypracowania) na temat czym jest dla Ciebie odwaga jeden z maturzystów oddał arkusz na którym zamiast wypracowania znajdowało się jedno zdanie. Tym zdaniem było – ‘to właśnie jest dla mnie odwaga’, czym oczywiście wzbudził zachwyt a ludzie w ZTM bili mu nieustannie brawo przez kilka przystanków. Gdyby Redakcja miała napisać podsumowanie meczu Volley ze Strażą w kilku wyrazach, napisalibyśmy: ‘Cudu nie było. Wstydu również’. Tak naprawdę w tych pięciu słowach zostało zawarte wszystko, co otrzymaliśmy w spotkaniu. Faworyt, który musiał wygrać 3-0, aby gonić nową siłę na dzielni – Omidę, zrobił to. Najciekawszą partią była ta ostatnia, w której przez długi fragment Strażacy prowadzili i wydawało się, że może dojść do podziału punktów. Pod koniec seta, Daniel Koska zrobił swoje zagrywką po przekątnej. Mimo, że Redakcja ma całkiem niezłą pamięć to nie jest w stanie zliczyć, ile już razy przerabialiśmy podobny scenariusz. Straż naprawdę nie zagrała złego spotkania, ale wiecie jak to jest. Golf jadący na piątce i tak zostanie ‘łyknięty’ przez Lamborghini, które jedzie na trójce. Ostatecznie seta, jak i całe spotkanie wygrała drużyna Volley Gdańsk. Strażacy bez wątpienia bardzo żałują, że mecz potoczył się tak, a nie inaczej. Z drugiej strony wiadomym było, że o punkty z Volley nie będzie zbyt prosto.

BES-BLUM Kraken Team – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (21-19; 14-21; 10-21)

Mimo, że na pierwszy rzut oka spotkanie nie elektryzowało fanów obu drużyn, a tym bardziej osób, które interesują się naszymi rozgrywkami to każdy wynik niósł za sobą pewne dość poważne konsekwencje dla układu tabeli. BES-BLUM wygrywając spotkanie w zasadzie przypieczętowałby utrzymanie w lidze. Z kolei wygrana Trójmiejskiej Strefy Szkód sprawiłaby, że wskoczą w tabeli na wyższe miejsce niż ich główny rywal w walce o podium – drużynę Epo-Project. Mógł też paść wynik 1-2, który nie satysfakcjonowałby żadnej ze stron i taki też wynik Redakcja SL3 w rozmowie przedmeczowej z kapitanem drużyny TSS typowała. Już początek meczu pokazał, że dla ‘Trójmiejskich’ nie będzie to spacerek. Cała pierwsza odsłona to wojna na wyniszczenie. Tę lepiej przetrwali gracze Ryszarda Nowaka, którzy przy stanie 19-19 zdołali dołożyć dwa punkty i cieszyć się z wygranej pierwszej partii. Każdy z nas doskonale wie, że wojna to składowa wielu bitew. Mimo porażki w pierwszej, ‘Trójmiejscy’ zdołali się odbudować i w dalszej części meczu zaprezentować znacznie lepszą siatkówkę, na którą BES-BLUM nie potrafił odpowiedzieć. O ile w przypadku drugiego seta gra BES-BLUM wyglądała jeszcze dość solidnie to w trzecim całkowicie zeszło z nich powietrze, co w konsekwencji przełożyło się na ich wysoką przegraną 10-21.

Matchday #18

Poniedziałek był pierwszym dniem meczowym po podziale drugiej ligi na grupę mistrzowską i spadkową. Dziesiąte zwycięstwo z rzędu w lidze odniosła drużyna AVOCADO friends, która pewnym krokiem zmierza w kierunku elity. W trzeciej lidze o sporym rozczarowaniu mogą mówić gracze Portu Gdańskiego, którzy na sześć możliwych punktów zdobyli zaledwie trzy. Jeśli chodzi o elitę to największym zaskoczeniem okazała się wygrana Prototype Volleyball nad Epo-Project. Wygrana sprawia, że widmo spadku coraz bardziej oddala się od ‘Transformersów’, co z kolei martwi pozostałe drużyny – ze Strażą Pożarną na czele.

3city4students – Zmieszani 1-2 (14-21; 16-21; 21-18)

Już przed spotkaniem wiadomo było, że drużyna Zmieszanych ma zapewnione utrzymanie w drugiej lidze. Owszem, wiemy, że pocieszenie to było dla nich dokładnie takie samel jak dla osoby, która po wybuchu petardy straciła zaledwie trzy palce zamiast pięciu. Dla Zmieszanych gra w grupie spadkowej to coś, czego gracze Edyty Woźny nie wyobrażali sobie w najczarniejszych snach. Niestety, i te się czasem spełniają i zobaczyliśmy doświadczoną ekipę w zupełnie innych okolicznościach niż te, do których się przyzwyczailiśmy. Drużyna Zmieszanych zawsze grała o stawkę, a tym razem mecz przeciwko ‘Studentom’ był jakby treningowy. Owszem, drużyna chciała wygrać, ale mówiąc najdelikatniej nie czuliśmy, że byliby oni zdolni umrzeć za trzy punkty. Mimo to, w pierwszym i drugim secie byli stroną przeważającą. Szybko wypracowana kilkupunktowa przewaga była wystarczająca do tego, aby trzymać ‘Studentów’ na dystans. Pierwszy set padł łupem Zmieszanych do czternastu, a drugi do szesnastu. Już drugi set zwiastował, że w trzecim może dojść do niespodzianki. Tak też się faktycznie stało. Do połowy ostatniej odsłony gra była wyrównana. Z czasem, delikatną przewagę uzyskali dobrze grający ‘Studenci’ i nie roztrwonili jej już do końca. Punkt na wagę jednego punktu zdobył blokiem Andrzej Pikor. To z kolei sprawiło, że 3city4students zrównało się punktami z drużyną Mental Block i rywalizacja o pozostanie w lidze nabiera na finiszu rumieńców.

Port Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (21-15; 22-24; 16-21)

Nawet najlepsze plany, opracowania, kreślone scenariusze mają to do siebie, że zazwyczaj guzik z nich wychodzi. To oczywiście najdelikatniejsze określenie, które znaleźliśmy w swojej głowie. Drużyna Portu Gdańskiego miała plan w poniedziałkowy wieczór sięgnąć po komplet sześciu punktów. Pomysł ten nie wydawał się nierealny. Portowcy musieli w poniedziałkowy wieczór stawić czoła dokładnie tym samym drużynom, z którymi rywalizowali 8 czerwca. Wtedy ‘Granatowi’ wygrali dwa spotkania w stosunku 2-1. Tym razem miało być inaczej i ekipa celowała w dwie wygrane za trzy punkty. Początek meczu wskazywał na to, że wszystko idzie zgodnie z planem. Drużyna Portu szybko wypracowała przewagę, którą konsekwentnie powiększała. Ostatecznie wygrali seta do 15. Kto wie, jak potoczyłyby się losy ‘Portowców’, gdyby nie końcówka drugiego starcia. Środkowy set od początku był bardzo wyrównany, a drużyny walczyły ‘łeb w łeb’. Zwycięsko po walce na przewagi wyszła drużyna Grzegorza Walukiewicza – Chilli Amigos. O wygranej musiał zadecydować trzeci set. Chilli Amigos zaprezentowali się w nim dojrzalej od rywali. W ciągu całego seta wyglądali lepiej od swojego przeciwnika w obronie, a gdy dołożymy do tego mniejszą liczbę błędów własnych to mamy gotową receptę na sukces. Ostatecznie set kończy się wygraną Chilli 21-16, a cały mecz 2-1. Tym samym ‘Papryczki’ biorą udany rewanż za spotkanie sprzed trzech tygodni, kiedy to musiały uznać wyższość rywala.  Forma, którą osiągnęli pod koniec sezonu jest naprawdę imponująca.

AVOCADO friends – Oliwa Team 2-1 (21-14; 10-21; 21-18)

W podsumowaniu pierwszego meczu oraz zapowiedzi poniedziałkowego spotkania obu drużyn pisaliśmy, że chyba żadna inna drużyna nie sprawiła AVOCADO friends tylu problemów, co ekipa Oliwy. Przechodząc do sedna – nie inaczej było tym razem. O tym jednak za chwilę. Wróćmy do początku. Na długo przed pierwszym gwizdkiem, pod halą spotkali się ze sobą kapitanowie drużyn Agnieszka Pasternak oraz Arkadiusz Kozłowski. Treść ich rozmów pozostaje oczywiście tajemnicą, ale już pierwszy set pokazał, że gdy w grę wchodzą punkty, koleżeństwo schodzi na dalszy plan. Lepiej w mecz weszli ‘Weganie’,  którzy między innymi dzięki świetnej dyspozycji Patryka Okulewicza, szybko wyszli na prowadzenie 10-5. Mimo, że gracze Arkadiusza Kozłowskiego to jedna z najmłodszych drużyn w lidze to doświadczenia i cwaniactwa boiskowego mogą im pozazdrościć pozostałe ekipy. Owo doświadczenie zaprocentowało i AVOCADO nie roztrwoniło przewagi tylko spokojnie wygrało pierwszego seta do czternastu. Drugi set wyglądał już zgoła inaczej i to Oliwiacy kontrolowali jego przebieg. Na początku tej partii dobrze na zagrywce spisywał się ten, który dołączył do drużyny jako ostatni – Filip Pastuszak. Ponadto, po chwili dołączył do niego Rafał Artymiuk i trzeba przyznać, że ‘Weganie’ z przyjęciem zagrywki mieli potężne problemy. Nawet jeśli Oliwa nie zdobywała punktu bezpośrednio z zagrywki to bardzo często odrzucała nią od siatki rywali, dzięki czemu Ci, kilkukrotnie nadziali się na blok Tomasza Kowalewskiego. Tak naoliwiona maszyna wygrała seta z AVOCADO do dziesięciu. Jakież te dwie partie były podobne do pierwszego spotkania. To, że oba sety zostały wygrane z dużą przewagą punktową było zwiastunem tego, że trzecia parti, podobnie jak dwa tygodnie temu, będzie wyrównana. Trzecią odsłonę lepiej zaczeli ‘Weganie’, którzy wyszli na prowadzenie 6-1. Po chwili jednak Oliwa zdołała się obudzić i do końca seta mieliśmy wyrównaną grę z obu stron. Ostatecznie, więcej zimnej krwi zachowali gracze AVOCADO, dzięki czemu cieszą się z dziesiątej wygranej w lidze i są już naprawdę bardzo blisko tego, aby wygrać drugą ligę. W poniedziałek powiększyli przewagę punktową nad jednym z rywali, który o zwycięstwie w lidze może już w zasadzie zapomnieć.   

DCT Gdańsk – Range Soft VT 1-2 (21-16; 11-21; 15-21)

Nie ma się co oszukiwać. Drużyna DTC Gdańsk była w tym spotkaniu skazana na porażkę. Ekipa z ulicy Kontenerowej musiała się zmierzyć z pierwszą siłą trzeciej ligi – drużyną Range Soft VT. Zadania bez wątpienia nie ułatwiał fakt, że drużyna ‘Żółto-czarnych’ potrzebowała kompletu punktów do tego, aby zbliżyć się do upragnionego awansu. Dodatkowo, Range Soft posiadał przewagę psychologiczną wynikającą z faktu, że 26 maja dość gładko ograli swojego rywala. Gdybyśmy mieli podać kolejnych sto dwadzieścia powodów, dla których można było sądzić, że mecz zakończy się wynikiem 3-0 dla Range Soft to prawdopodobnie nie mielibyśmy z tym problemu. Oczywiście zespół DCT Gdańsk – nie po raz pierwszy w tym sezonie, postanowił w pierwszym secie zakpić z logiki. Od początku bardzo dobre spotkanie rozgrywali Piotr Kochanowski oraz Adam Piotrowski, którzy sprawiali sporo problemów swoim rywalom. Mimo, że pierwsza część seta była w miarę wyrównana to z czasem DCT Gdańsk zdołało sobie wypracować przewagę i wygrać tę partię do szesnastu. Kolejna odsłona nie była już tak widowiskowa i wyrównana. W niej ‘swoje’ zaczęli grać obecni liderzy rozgrywek. ‘Kontenerowcy’ zupełnie nie radzili sobie z zagrywką Selvema Bavidhrama czy atakami Rafała Środy lub Krzysztofa Fryzy. Ostatecznie Range Soft wygrało tę odsłonę do jedenastu. Trzeci set zaczął się lepiej dla ligowych ‘Stranieri’. Z czasem drużyna DCT zdołała złapać kontakt dzięki trzem asom serwisowym Adama Piotrowskiego. To było jednak za mało, aby myśleć o pokonaniu lidera rozgrywek. Mimo, że z problemami, ale Range wygrywa dziesiąte spotkanie w lidze.

Wirtualna Polska – Speednet 2 2-1 (21-12; 19-21; 21-12)

Do momentu rozpoczęcia meczu drużyna ‘Różowych’ miała na swoim koncie jedno oczko w dziesięciu spotkaniach. Ten jeden punkt udało im się zdobyć 4 czerwca, właśnie przeciwko Wirtualnej Polsce. Już wtedy Piotr Grodzki zapowiadał, że planem drużyny na ten sezon jest zdobycie minimum jeszcze jednego punktu. W kolejnych sześciu meczach ‘Programiści’ schodzili jednak z parkietu po przegranych w stosunku 0-3 i choć czasami było blisko to jednak sztuka ta się nie udawała. Po pierwszym secie poniedziałkowego pojedynku wydawało nam się, że o powtórzenie wyniku sprzed trzech tygodni będzie bardzo trudno. ‘Wirtualni’, pomimo braku dobrze dysponowanego w ostatnim czasie Michała Doroza, zaprezentowali dużo lepszą, a przede wszystkim dojrzalszą siatkówkę od swoich rywali i w pełni zasłużenie wygrali seta do dwunastu. Na początku tej partii ‘Programiści’ mieli spory problem z zagrywką Klaudii Kuźniewskiej. Mimo to humory zdawały się ich nie opuszczać i z każdą kolejną upływającą minutą Ci zaskakiwali nas coraz bardziej. Na początku drugiego seta zawodnicy przebywający na ławce rezerwowych ‘Programistów’ postanowili dopingować kolegów w dość niekonwencjonalny sposób. Aby wesprzeć swoich graczy zaczęli grać na…bębnie, który na co dzień służy jako kosz na śmieci. Jeśli coś jest z pozoru głupie, ale działa to czemu tego nie kontynuować? Odgłosy dochodzące z boiska numer trzy były dla graczy z ‘jedynki’ i ‘dwójki’ równie zastanawiające co charakterystyczne dźwięki z filmu ‘Jumanji’. Dobijając jednak do brzegu, drużyna ‘Programistów’ prezentowała się w tej partii bardzo dobrze. To, co jednak było doskonałe wśród dwóch ekip to postawa fair play. Na początku seta kapitan ‘Biało-czerwonych’ przyznał się, że atak jednego z graczy ‘Różowych’ był po palcach, dzięki czemu punkt zdobyli ich przeciwnicy. Tym samym w końcówce seta odpowiedziała drużyna Speednetu. Pomimo straty tego punktu, Speednet zdołał wygrać drugą partię do 19. W ostatnim secie wyrównany bój trwał mniej więcej do połowy odsłony. W dalszej części to ‘Wirtualni’ włączyli drugi bieg i wygrali seta do 12, a cały mecz, podobnie jak ten z pierwszej rundy 2-1.

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon 2-1 (21-12; 21-12; 17-21)

Do pewnego momentu sezonu wydawało się, że drużyna Allsix by Decathlon może być ekipą, która wygra trzecioligowe rozgrywki. Dziś równie dobrze moglibyśmy typować, że Mława zostanie europejską stolicą mody. Po dziewięciu ligowych spotkaniach drużyna Rafała Liszewskiego miała na swoim koncie pięć wygranych i cztery porażki. Szczególnie bolesne były te dwie ostatnie – z drużyną Chilli Amigos oraz Range Soft VT. W obu tych spotkaniach gracze ze sklepu sportowego nie zdołali zdobyć choćby punktu, przez co w tabeli wylądowali na czwartym miejscu. Aby przedłużyć swoje szanse na podium, musieli wygrać z Portem Gdańsk i dodatkowo zrobić to najlepiej za trzy punkty. W zrealizowaniu tego celu pomóc miał powracający do składu po rekonwalescencji Aleksander Bochan. Początek seta należał jednak do drużyny Arkadiusza Sojko. Drużyna Allsix by Decathlon kompletnie nie radziła sobie z zagrywką, między innymi Karola Polanowskiego, dzięki czemu po chwili na tablicy wyników widniało już 8-1 dla drużyny z doków. Jak wiadomo, taką stratę trudno jest odrobić, a jeszcze trudniej kiedy za rywala ma się doświadczoną drużynę Portu, dla której był to dokładnie trzydziesty dziewiąty mecz w SL3. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-12 dla ‘Granatowych’. Jeśli przed drugim setem drużyna Rafała Liszewskiego liczyła na to, że zdoła odmienić losy spotkania to musieli szybko zweryfikować swoje zakusy. Początek partii był niemal identyczny z tą tylko różnicą, że zamiast 8-1 na tablicy widniał wynik 8-2 dla Portu. Jak doskonale wiemy, przewagi takiej najzwyczajniej w świecie nie wypada zmarnować i tak też postąpił Port wygrywając seta, a jakże – ponownie do dwunastu. Kojarzycie z filmów ten moment, w którym główny bohater jest niemiłosiernie okładany przez rywala, w głowie ma przebitki z lat młodości, rodzinnego domu, pierwszej miłości i innych pozytywnych momentów w życiu, po których wstępują w niego nowe siły i tylko sobie znanym sposobem znajduje sposób na odpłacenie się rywalowi? Cóż, dokładnie tak to wyglądało w trzeciej odsłonie. Mimo, że do stanu 15-15 mieliśmy typową ligową rąbankę bez trzymanki to od tego momentu zaczęli dominować gracze z Decathlonu, dzięki czemu wygrali seta do 17. Cóż, lepiej późno niż wcale.

Prototype Volleyball – Epo-Project 2-1 (21-13; 22-20; 19-21)

Chwilę po godzinie 21 rywalizację rozpoczęła pierwsza liga. Na boisku numer jeden doszło do starcia pomiędzy drużynami Prototype Volleyball a Epo-Project. Dość wyraźnym faworytem tego spotkania byli gracze z Żukowa, którzy nie dość że w dziewięciu spotkaniach uzbierali o sześć oczek więcej od swojego rywala to na dodatek 8 czerwca dotkliwie ich zlali. Gdy dołożymy do tego fakt, że z protokołu meczowego przed meczem został wykreślony najskuteczniejszy gracz ‘Transformersów’ – Michał Markiewicz to można było mieć obawy, czy spotkanie będzie choć trochę emocjonujące. Ostatecznie, Markusa zastąpił debiutujący w drużynie – Maciej Wysocki i trzeba przyznać, że był to debiut bardzo udany. Obawy o to, czy spotkanie będzie wyrównane, zostały rozwiane już w pierwszym secie, w którym lepsi okazali się gracze Tomasza Nurzyńskiego. O pierwszej partii nie można bynajmniej powiedzieć, że było to najpiękniejsze spotkanie, które widzieliśmy w życiu. Obie drużyny popełniały bardzo dużo błędów własnych, a o tym, że to Prototype wygrało, zadecydowała wyraźna różnica w przyjęciu pomiędzy drużynami. W przypadku ‘Transformersów’ wyglądało ono naprawdę dobrze, podczas gdy w drużynie Epo było całkiem na odwrót. Nie dało się nie dostrzec analogii z pierwszego spotkania. Wtedy to Prototype miało problem z przyjęciem, co ‘Zieloni’ niemiłosiernie wykorzystywali. Drugi set był już zdecydowanie bardziej wyrównanym widowiskiem, w którym sytuacja co chwilę się zmieniała. Gdy w końcówce seta Damian Kolka skończył dwie bardzo ważne piłki i doprowadził do wyrównania 20-20 wydawało się, że to Epo będzie bliższe wygrania seta. Niestety dla nich, Prototype zakończyło seta – a jakże, asem serwisowym. Trzecia odsłona była podobna do drugiej, z tą tylko różnicą, że zmieniła się drużyna, która go wygrała. Na otarcie łez, bo tak to trzeba traktować, Epo wygrało ostatnia partię do 19, dzięki czemu zachowują trzecią lokatę w lidze. Niemniej jednak, ich przewaga nad TSS-em stopniała do zaledwie jednego oczka. Prototype z kolei powiększa dystans do ostatniej w tabeli Straży Pożarnej i na chwilę obecną nie wyglądają absolutnie na drużynę, która mogłaby parafrazując Franciszka Smudę: ‘bić się o spadek’.

Straż Pożarna Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (14-21; 20-22; 23-21)

Dla obu drużyn spotkanie miało bardzo ważne znaczenie w kontekście realizacji swoich celów. Drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód walczy o podium w rozgrywkach, natomiast Straż Pożarna walczy o utrzymanie. Początek meczu wskazywał na to, że to ‘Trójmiejscy’ zrobią kolejny krok w kierunku trzeciego miejsca. ‘Mundurowi’ w pierwszej odsłonie wyglądali tak, jakby kilka minut wcześniej wrócili z całonocnej służby, w której usuwali skutki ulewnych deszczów. Nie szukając jednak jakiś kwiecistych porównań, musimy napisać to wprost. Wyglądali bardzo słabo. Taką postawę ‘Trójmiejscy’ musieli wykorzystać i już na początku wypracowali sobie przewagę 12-5. Z biegiem czasu, jak to w TSSie wkradło się rozprężenie, dzięki czemu ‘Mundurowi’ zdobyli kilka punktów, co z kolei sprawiło, że rozmiary porażki nie były aż tak druzgocące. Druga odsłona była w wykonaniu drużyny Mateusza Pytla zdecydowanie lepsza. Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby nie sporo nieporozumień na linii Damian Buźniak – Karol Masiul. Gołym okiem widać było, że ta dwójka zbyt często ze sobą nie grywała i jeśli tylko Panowie się dotrą to mogą stworzyć naprawdę niebezpieczny duet. Mimo to, Strażacy w końcówce drugiej partii za sprawą udanych kiwek i bloku wspomnianych wcześniej Damiana Buźniaka i Karola Masiula doprowadzili do wyrównania 20-20. Ostatecznie, mimo sporego zagrożenia, Trójmiejskiej Strefie Szkód udało się wygrać seta 22-20. Niestety dla Straży, taki obrót spraw był dość tragiczny. Nie dość, że nie udało im się wygrać drugiej partii to na dodatek z równoległego boiska dowiedzieli się, że ich rywal w walce o utrzymanie – Prototype Volleyball właśnie zdobył dwa punkty. To, co było beznadziejną wiadomością dla Straży, ucieszyło Trójmiejską Strefę Szkód, ponieważ ich główny rywal Epo-Project straciło właśnie dwa oczka. To z kolei sprawiło, że obie drużyny podeszły do trzeciej odsłony jeszcze bardziej zdeterminowane. Tym razem to ‘Mundurowi’ w końcówce zdołali osiągnąć przewagę. Gdy na tablicy wyników pojawiło się 20-18, wydawało się, że dowiozą prowadzenie do samego końca. Nic bardziej mylnego – i tym razem nie obyło się bez emocji. Ostatecznie udało im się dociągnąć wygraną w tej partii i cały mecz wieńczą jednym oczkiem na swoim koncie. Wynik ten można interpretować dwojako. Umówmy się, nie wszystkie drużyny walczące o utrzymanie zdołają urwać punkt TSSowi. Z drugiej strony, nie dziwimy się, że po spotkaniu nie było w nich przesadnego optymizmu. Tym bardziej, że we wtorkowy wieczór zagrają z Volley Gdańsk, który nie ma już marginesu błędu.  

BES-BLUM Kraken Team – Speednet 2-1 (21-18; 21-17; 20-22)

Bez wątpienia – nie jest to najlepszy okres drużyny Speednetu, który pamiętamy. Gdyby Quebonafide mógł cofnąć czas to w piosence Bubbletea zapewne nie omieszkałby wspomnieć, że tęskni za starym dobrym Speednetem. Czy któraś z osób, które czytają to podsumowanie jest w stanie jakkolwiek wytłumaczyć co dzieje się ze Speednetem? Zrozumcie nas dobrze, ale gdy ma się TAKIE indywidualności w składzie, osiąganie TAKICH wyników po prostu nie przystoi. Drużyna ma dosłownie wszystko, aby wciągać kolejnych rywali nosem. Mają w składzie byłego zawodnika z I ligi, kilku wychowanków Trefla Gdańsk, dwóch zawodników z pierwszej drużyny Intermarine, trenera, stroje, treningi, fizjoterapeutę, a także zaplecze, o którym inni mogą tylko pomarzyć. Czego nie ma? Wyników, gry i co chyba najbardziej smutne – atmosfery. Czy jest perspektywa lepszego jutra? Cóż, to okaże się już niebawem. Na chwilę obecną ‘Programiści’ wyglądają na drużynę, która obrała azymut na drugą ligę. Pisząc te słowa wyrażamy nadzieję, że słowa te będą pewnym wstrząsem dla Speednetu, za które się nie obrażą, a zakasają rękawy do pracy. Jeśli chodzi o sam mecz to od początku lepiej prezentowali się gracze BES-BLUM. Zdołali wypracować kilkupunktową przewagę, której nie wypuścili już do końca i zasłużenie tryumfowali do 18. Druga odsłona to potwierdzenie dobrej dyspozycji graczy Ryszarda Nowaka. Swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył rozgrywający Paweł Pallach, który każdą udaną akcję swojej drużyny świętował jak zdobyte mistrzostwo świata, czym niejednokrotnie doprowadzał do furii ‘Programistów’. Można powiedzieć, że ‘mind-games’ siało się gęsto. W meczu nie brakowało emocji oraz kontrowersji. Drugi set padł łupem BES-BLUM do 17. W trzecim secie, kiedy Speednet miał nóż na gardle, wreszcie zaprezentowali się nieco lepiej. To sprawiło, że po wyrównanej końcówce zdołali ograć swojego rywala 22-20. Z perspektywy meczu trzeba przytoczyć znaną prawdę: ‘jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma’. BES-BLUM z kolei potwierdza, że mówienie o nich w kontekście spadku to spore nieporozumienie i nadużycie.