Miesiąc: listopad 2023

MATCHDAY BARAŻE, MECZE GWIAZD

Za nami ostatni dzień meczowy w sezonie Jesień’23. W meczach barażowych mocniejszymi drużynami okazali się przedstawiciele wyższych lig. Ponadto we wtorkowy wieczór doszło do trzech meczów Gwiazd. Zapraszamy na podsumowanie.

BES Boys BLUM – Drużyna A 2-1 (21-16; 17-21; 21-11)

Ligowe ostatki miały być dla drużyny BES Boys BLUM czymś w rodzaju plastra na ranę, którą z pewnością były nieciekawe wyniki w obecnym sezonie. Często mówi się o tym, że drużyny sportowe po spadku mają ogromne problemy z tym by odnaleźć się w nowej dla siebie rzeczywistości. Nie mówimy tu wyłącznie o Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Problem jest bowiem większy i wykracza poza hale treningową Ergo Areny. Przykład  drużyny BES Boys BLUM jest tylko jedną kroplą w morzu przypadków, o których sportowy świat słyszał tak wiele razy. Tak czy siak – wtorkowa seria gier była dla BES Boys BLUM świetną okazją do podreperowania sytuacji w tabeli. Jeśliby bowiem wygrali za komplet punktów, wówczas skończyliby sezon na dziewiątym miejscu w tabeli. Do pewnego momentu wszystko zdawało się układać po ich myśli. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się bowiem od prowadzenia ‘Chłopców’ 12-6, na które drużynę wyprowadził skutecznym atakiem Arkadiusz Wasilewski. Kiedy pod koniec seta ten sam gracz zdobył 18 punkt dla swojej drużyny i różnica punktowa wynosiła aż 6 oczek, stało się jasne, która z drużyn wygra premierową partię. Środkowa odsłona to jednak inna historia. Mimo że partia ta rozpoczęła się od prowadzenia 6-3 i wydawało się, że zdołają oni pójść za ciosem – Drużyna A przebudziła się z zimowego letargu i co najważniejsze – znalazła sposób na przechytrzenie rywali. W środkowej odsłonie okazało się bowiem, że ‘Chłopcy’ niezbyt dobrze radzą sobie z ‘kiwkami’ graczy w czarnych strojach. Efekt? Stan 10-9 dla Drużyny A, po którym gra ‘Chłopców’ się całkowicie posypała. Po serii punktów ‘Czarnych’ objęli oni prowadzenie 16-10 i po chwili cieszyli się z wyrównania w setach. To oznaczało z kolei, że dziewiąte miejsce dla BES Boys BLUM oddaliło się bezpowrotnie. W trzecim secie, gdy z drużyn zeszło już nieco powietrze byliśmy świadkami dość jednostronnego widowiska, którego epilogiem było zwycięstwo BBB do 11.

Flota Active Team – Hydra Volleyball Team 3-0 (23-21; 21-19; 21-19)

Dla obu drużyn wtorkowe spotkanie barażowe nie było nowością. W przeszłości zarówno Flota, jak i Hydra poznały smak rywalizacji barażowych i co ważniejsze – skończyło się to dla nich szczęśliwie. To oznaczało, że dla którejś z drużyn szczęśliwa karta musiała się odwrócić. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem starcia była ekipa Floty, która już w meczu z Tufi Team wlała w serca swoich sympatyków pokaźną dawkę optymizmu. Spodziewaliśmy się jednak, że będzie to bardzo wyrównane starcie i cóż – nie zawiedliśmy się. Choć wynik 3-0 wskazuje na to, że Flota wygrała mecz bez problemu to jednak Hydra w trakcie spotkania miała swoje szansę na tryumf, których finalnie nie wykorzystała. To właśnie zespół Sławomira Kudyba lepiej rozpoczął mecz. Po kilku atakach motoru napędowego – Filipa Ziółkowskiego, ‘Bestia’ rozpoczęła mecz od prowadzenia 6-3.  Ich mniejsza bądź większa przewaga trwała aż do samej końcówki, gdy prowadzili 19-18. Na ostatniej prostej w trybach ‘Bestii’ doszło do awarii i po blokach Kirila Bohdana oraz Mikołaja Filanowskiego, Hydra dała sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk. Środkowa odsłona to kolejna niewykorzystana szansa graczy w złotych strojach. Choć pod koniec partii trzecia siła drugiej ligi prowadziła już 19-17 to na finiszu byliśmy świadkami deja vu, po którym Flota ponownie cieszyła się z wygrania. Ta oznaczała, że gracze Karoliny Kirszensztein wystąpią w przyszłym sezonie w pierwszej lidze. Ostatni set – nieco sparingowy to przewaga Floty, która finalnie wygrała tę partię do 19. Trzeba przyznać, że gracze w granatowych strojach odrobili lekcje. W SL3 często było im bowiem zarzucane to, że w meczach, gdzie presja była bardzo wysoka,Flota nie do końca potrafiła się odnaleźć i finalnie przegrywała mecz. Wtorkowa konfrontacja zdaje się zadawać tej teorii kłam.

TGD – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (21-11; 14-21; 21-14)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy na to, że faworytem spotkania będzie ekipa z wyższej ligi. Finalnie, ‘Drogowcy’ faktycznie wygrali mecz, ale trzeba przyznać, że w pewnych momentach spotkania, ich wygrana stała pod wielkim znakiem zapytania. Rzecz jasna nie mówimy tu o pierwszym secie, w który ‘Drogowcy’ weszli na pełnej.  Po zagrywce Kacpra Goszczyńskiego, zawodnicy w niebieskich strojach prowadzili już 12-6. Po dwóch skutecznych atakach Cezarego Labuddy można było uznać, że ACTIVNI wracają do gry (12-9). Jak się jednak okazało był to chwilowy zryw i w dalszej części, po ataku Macieja Kota było już 18-9 dla TGD, co oznaczało koniec emocji w tej partii. Środkowa odsłona to zwrot akcji, którego się nie spodziewaliśmy. Po skutecznym bloku Artura Kurkowskiego, zespół ACTIVNYCH prowadził 14-8. Z czasem przewaga ACTIVNYCH stopniała do trzech punktów (16-13), ale w końcówce seta byliśmy świadkami drugiej fali w wykonaniu ACTIVNYCH, po których trzecioligowiec doprowadził do wyrównania w setach. Początek trzeciej partii to kontynuacja pięknego snu ACTIVNYCH o drugiej lidze (5-1). Niestety dla nich, ze snami bywa tak, że najczęściej zostają one przerywane przez budzik w najmniej odpowiednim momencie. Nie inaczej było i tym razem. Dalsza część seta to przewaga TGD, które wskoczyło na bardzo wysoki poziom, co pozwoliło im wyjść na prowadzenie 13-8, a następnie wygrać partię do 14. Taki wynik oznacza, że zespół Macieja Kota melduje się w przyszłym sezonie w drugiej klasie rozgrywkowej.

Po ostatnim meczu sezonu w trzeciej lidze oraz meczach barażowych przyszła pora na rozdanie dyplomów, medali oraz nagród indywidualnych. W pierwszej kolejności przyszła pora na trzecią ligę:

3 liga:

14 miejsce – Drużyna A

13 miejsce – Husaria Assistance Partner

12 miejsce – Port Gdańsk

11 miejsce – BES Boys BLUM

10 miejsce – Chilli Amigos

9 miejsce – Tiger Team

8 miejsce – Bayer Gdańsk

7 miejsce – Craftvena

6 miejsce – BL Volley

5 miejsce – Wolves Volley

4 miejsce – Speednet 2

3 miejsce – ACTIVNI Gdańsk

2 miejsce – Flota Active Team 2

1 miejsce – AXIS

Najlepiej atakujący: Szymon Merski (Wolves Volley)

Najlepiej blokujący: Tomasz Nurzyński (Speednet 2)

Najlepiej zagrywający: Michał Markiewicz (Craftvena)

MVP ligi: Fabian Polit (AXIS)

Mecz Gwiazd:

Najbardziej wyrównane i emocjonujące spotkanie spośród wszystkich lig. Przed samym spotkaniem doszło do pewnych roszad, które sprawiły, że finalnie – składy obu drużyn były inne niż te, które pierwotnie opublikowaliśmy na facebooku. Dla przykładu – kontuzjowanego sypacza Speednetu – Marka Ogonowskiego zastąpił rozgrywający ACTIVNYCH – Marcin Nowicki. To właśnie jego team wygrał pierwszego seta do 20. W drugiej odsłonie wydawało się, że DT1 po chwili będzie już po dwóch wygranych setach. Sytuacja ta uległa jednak zmianie w drugiej połowie seta, w którym DT2 przechylił szale zwycięstwa na swoją korzyść (25-23). Drużyna, która wygrała drugą partię poszła za ciosem i ich łupem padł również trzeci set (25-20). Kiedy DT1 znalazł się w opałach to wyciągnął ze swojej talii prawdziwego asa, którym we wtorkowy wieczór był bez wątpienia Igor Kazello. Niemal 30 punktów wspomnianego gracza pozwoliło drużynie DT1 odwrócić losy rywalizacji i finalnie wygrać 4 oraz 5 seta.

W drugiej lidze sytuacja wyglądała następująco:

14 miejsce – Team Spontan

13 miejsce – Volley Surprise

12 miejsce – TGD

11 miejsce – Oliwa Team

10 miejsce – Zmieszani

9 miejsce – MiszMasz

8 miejsce – Maritex

7 miejsce – AVOCADO

6 miejsce – Dziki Wejherowo

5 miejsce – Dream Volley

4 miejsce – BEemka Volley

3 miejsce – Hydra Volleyball Team

2 miejsce – Old Boys

1 miejsce – Volley Gdańsk

Najlepiej atakujący: Jakub Klimczak (Oliwa Team)

Najlepiej blokujący: Maciej Rzepczyński (BEemka Volley)

Najlepiej zagrywający: Jakub Wilkowski (Old Boys)

MVP ligi: Jakub Kłobucki (Volley Gdańsk)

Mecz Gwiazd:

W oczach kibiców zasiadających na trybunach panowało przekonanie, że faworytem spotkania będzie ekipa, w której na ‘sypie’ zagrał świeżo upieczony MVP drugiej ligi – Jakub Kłobucki. Od początku spotkania DT2 prezentował się jednak bardzo dobrze i po dobrym drugoligowym graniu doszliśmy do gry na przewagi, w której więcej zimnej krwi zachowała ekipa Sławomira Kudyby (27-25). Druga partia to jedyny set, w którym przewaga jednej z drużyn była widoczna gołym okiem. Ta została udokumentowana ponowną wygraną DT2, tym razem do 18. Trzecia odsłona to wyrównany set, który tym razem zakończył się szczęśliwie dla zespołu Jakuba Kłobuckiego (25-23). W każdej kolejnej partii, obie drużyny grały coraz lepiej. DT1 miał w czwartym secie swoje szanse na to by doprowadzić do tie-breaka. Finalnie jednak, a jakże – po grze na przewagi z tryumfu cieszyła się ekipa, która przed meczem była stawiana w roli underdoga.

Na koniec przyszedł czas na wyróżnienie pierwszoligowców:

10 miejsce – ZCP Volley Gdańsk

9 miejsce – Szach-Mat

8 miejsce – Flota Active Team

7 miejsce – CTO Volley

6 miejsce – Tufi Team

5 miejsce – Speednet

4 miejsce – AIP

3 miejsce – Merkury

2 miejsce – MPS Volley

1 miejsce – Eko-Hurt

Najlepiej atakujący: Igor Ciemachowski (Eko-Hurt)

Najlepiej blokujący: Konrad Gawrewicz (Eko-Hurt)

Najlepiej zagrywający: Adam Miotk (Merkury)

MVP ligi: Igor Ciemachowski (Eko-Hurt)

Mecz Gwiazd:

Przed spotkaniem doszło do bardzo wielu zmian w składach drużyn gwiazd pierwszej ligi. Dla przykładu – dwóch desygnowanych do gry zawodników przekazało nam informację, że nie stawią się na meczu na…dwie godziny przed meczem. To nie zepsuło jednak zabawy graczom, którzy około 21:30 rozpoczęli mecz. W pierwszym secie zarysowała się przewaga drużyny, która w swoim składzie miała MVP ligi – Igora Ciemachowskiego. Finalnie zespół, w której na sypie grał Rafał Dobrowolski utrzymał przewagę i wygrał pierwszego seta do 22. Jeszcze lepiej poszło im w drugiej odsłonie, w której prowadzili 19-11 i finalnie pozwolili przeciwnikom na ugranie 20 oczek. Trzecia odsłona to przebudzenie zespołu Piotra Peplińskiego, który po dobrej grze wygrał tę partię do 19. Czwarta i jak się okazało – ostatnia partia to przewaga DT1 (20-15). Pod koniec seta DT2 zrobił dużo by odwrócić losy rywalizacji, ale ostatecznie końcówka należała do zespołu, który wygrał dwie pierwsze odsłony.

Dzięki, do zobaczenia w marcu!

Zapowiedź – BARAŻE

To już ostatni wieczór w sezonie Jesień’23. Tradycyjnie w ligowe ostatki dojdzie do zaległego, ostatniego spotkania w sezonie, w którym BES Boys BLUM podejmie Drużynę A. Najciekawszymi wydarzeniami dnia będą jednak mecze barażowe. Zapraszamy na zapowiedź!

BES Boys BLUM – Drużyna A

Godz.: 19:40, boisko nr 2

Tak jak informowaliśmy we wstępie, rywalizacja pomiędzy BES Boys BLUM oraz Drużyną A będzie meczem wieńczącym sezon Jesień’23 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Co ciekawe – w premierowym sezonie Drużyny A w SL3, zespół Michała Drozdowskiego również zagrał ostatnie spotkanie w sezonie zasadniczym. Wówczas – w meczu, do którego doszło 12 czerwca, Drużyna A podejmowała ekipę Tiger Team i wspomniane spotkanie zakończyło się porażką ‘Czarnych’ w stosunku 0-3. Wydaje się, że szanse Drużyny A na korzystny wynik we wtorkowy wieczór są jednak większe. Wszystko za sprawą faktu, że tym razem zmierzą się oni z ekipą, która w ligowej tabeli okupuje dwunaste miejsce, a nie dziewiąte jak sezon temu. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na fakt, że jeśli BES Boys BLUM sięgną we wtorek po komplet punktów to w ligowej tabeli wskoczą na wysokie dziewiąte miejsce, a to z kolei sprawi, że obraz drużyny z obecnego sezonu ulegnie diametralnej zmianie. Jeśli drużyna Ryszarda Nowaka zgarnie komplet punktów to skorzysta na tym, że będą oni mieli najlepszy stosunek małych punktów spośród drużyn, które w ligowej tabeli mają po ‘ 14 dużych oczek’. Jeśli jednak nie uda się wygrać za trzy punkty to i tak BES Boys BLUM ma szansę na poprawienie swojej sytuacji w tabeli. O tym czy ją wykorzysta, przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Flota Active Team – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:40, boisko nr 1

Dla obu drużyn, które we wtorkowy wieczór zmierzą się w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze nie będzie to nowa sytuacja. W przypadku Hydry będzie to analogiczna sytuacja jak ta, do której doszło rok temu – na zakończenie sezonu Jesień’22. Wówczas team Sławomira Kudyby mierzył się z MPS-em Volley i ze wspomnianego pojedynku wyszedł zwycięsko. Analogia przed wtorkowym spotkaniem polega na tym, że podobnie jak w meczu z MPS-em Volley, Hydra przystępuje do meczu jako trzecia drużyna drugiej ligi poprzedniego sezonu. Czy podobny będzie również epilog i na wiosnę ‘Bestia’ zamelduje się na pierwszoligowych parkietach? Chwilę temu wspominaliśmy o tym, że sytuacja obu drużyn jest nieco inna. Owszem, Flota podobnie jak Hydra zna smak pojedynku barażowego. Do jedynego meczu pomiędzy drużynami z innych lig, Flota podchodziła sezon temu jako drużyna drugoligowa. Tym razem, zajmując ósme miejsce w elicie, Flota podchodzi do meczu z innego położenia. Czy zdobyte przez zespół Karoliny Kirszensztein doświadczenie zaprocentuje? Już w końcówce sezonu, w meczu z Tufi Team, Flota pokazała, że potrafi radzić sobie w podbramkowych sytuacjach. Bez wątpienia taka czeka ich również we wtorek. Która z drużyn będzie faworytem starcia? W magazynie podsumowującym wskazaliśmy na to, że nieco więcej szans na tryumf ma ekipa pierwszoligowa. Uważamy jednak, że będzie to bardzo wyrównane starcie i nie wykluczamy innego scenariusza.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

TGD – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:40, boisko nr 3

Po raz ostatni obie drużyny spotkały się ze sobą 30 maja 2023 r. Dla drużyny Macieja Kota było to przedostatnie spotkanie w sezonie Wiosna’23 i wygrana w stosunku 2-1 sprawiła, że ‘Drogowcy’ znaleźli się na autostradzie prowadzącej do drugiej ligi. Finalnie, kilka dni później zespół TGD dopiął swego i awansował do drugiej klasy rozgrywkowej. Początki w wyższej lidze nie były jedna usłane różami. Po sześciu spotkaniach sezonu Jesień’23, TGD nie miało na swoim koncie ani jednej wygranej i przez społeczność SL3 byli uznawani za absolutnego pewniaka do spadku. Już wtedy TGD dawało jednak subtelne sygnały, że w drużynie zaczynają dziać się pozytywne rzeczy. W naszym odczuciu były nimi punkty zdobyte w przegranych meczach z AVOCADO friends czy Old Boysami, którzy awansowali właśnie do pierwszej ligi. Druga część sezonu w wykonaniu TGD była już bardzo dobra, a to sprawiło, że uciekli oni spod gilotyny. ‘Pary’ drużynie Macieja Kota wystarczyło do stacji dwunastej, która oznacza konieczność gry w meczu barażowym. Tam czeka na nich drużyna ACTIVNYCH Gdańsk, która podium rozgrywek w trzeciej lidze wywalczyła sobie dopiero w ostatniej kolejce. Ba, przez większą część sezonu wydawało się, że ACTIVNI będą pierwszą drużyną pod kreską. Nikt nie sądził bowiem, że faworyzowany Speednet pogubi w ostatnich kolejkach na tyle dużo punktów, że dadzą się wyprzedzić czwartej drużynie, którą wówczas była drużyna Artura Kurkowskiego. Która z drużyn wygra wtorkowe starcie? Wydaje nam się, że faworytem spotkania pozostaje ekipa TGD, której końcówka sezonu była bardzo imponująca.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Komunikat Organizatora

Po ponownym przeanalizowaniu wydarzeń, do których doszło pod koniec meczu BEemka Volley – Hydra Volleyball Team, który był rozegrany w dniu 22.11.2023 r., Organizator zmienił karę dyscyplinarną dla zawodnika Daniela Podgórskiego (BEemka Volley), z jednego meczu dyskwalifikacji na trzy. Kara będzie obowiązywała na kolejne spotkania drużyny, do której w/w gracz będzie zapisany.

Dodatkowo informujemy, że podobne zachowania w przyszłości będą karane minimum pięcioma meczami dyskwalifikacji, a w przypadku recydywy – dożywotnim zakazem gry w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta.  

Dodatkowo chcielibyśmy poinformować, że doszliśmy do porozumienia z Pomorskim Związkiem Piłki Siatkowej, który warunkowo przychylił się do naszej prośby i postanowił o wznowieniu obsad już na wtorkowe mecze.

Mecz Gwiazd – niezbędne informacje

Poniżej przedstawiamy harmonogram ostatniego dnia meczowego (28.11) 🗓

⏰19:40 mecze barażowe + ostatni mecz sezonu zasadniczego

⏰20:40 rozdanie nagród, medali, pucharów oraz dyplomów 🏆 obecność przedstawicieli każdej z drużyn obowiązkowa

⏰21:00 rozgrzewka przed meczami gwiazd

⏰21:15 mecze gwiazd ⭐️Zapraszamy wszystkich zawodników oraz sympatyków amatorskiej siatkówki do wspierania przedstawicieli swoich drużyn!🏃‍♀️🏃Do zobaczenia 👋🫡

🌟Na początek publikujemy skład trzecioligowych drużyn 📜Jednocześnie zaznaczamy, że jest to subiektywny wybór i staraliśmy się tak dobrać zawodników, aby zachować kompletność pozycji na boisku. Dodatkowo, w gwiazdorskich drużynach są reprezentanci każdej ekipy biorącej udział w sezonie Jesień’23*

Osoby, które nie będą mogły uczestniczyć w meczu gwiazd prosimy o kontakt abyśmy mogli zorganizować zastępstwo 📩 Dodatkowo prosimy kapitanów każdej z drużyn o to, by poinformowali przedstawicieli swoich ekip o powołaniu.

➡️ Dream Team 1:

⭐️Marcin Nowicki (Activni Gdańsk)

⭐️Damian Chojnacki (BL Volley)

⭐️Tomasz Bobcow (Port Gdańsk)

⭐️Michał Markiewicz (Craftvena)

⭐️Krzysztof Lewandowski (AXIS)

⭐️Igor Kazello (Flota Active Team 2)

⭐️Daniel Iwaszko (Drużyna A)

⭐️Marcin Karbownik (BES Boys BLUM)

⭐️Maciej Lipiński (Bayer Gdańsk)

⭐️Dawid Gałka (Flota Active Team 2)

➡️ Dream Team 2:

⭐️Fabian Polit (AXIS)

⭐️Cezary Labudda (Activni Gdańsk)

⭐️Tomasz Sadowski (AXIS)

⭐️Oliwier Rymsza (Husaria Assistance Partner)

⭐️Dawid Gosz (ACTIVNI Gdańsk)

⭐️Dmytro Hurtovyi (Craftvena)

⭐️Szymon Merski (Wolves Volley)

⭐️Mateusz Michalski (Bayer Gdańsk)

⭐️Paweł Kaleta (Chilli Amigos)

⭐️Dawid Białek (Tiger Team)

📣Czas na mistrzowski skład drugoligowych drużyn 🤩W przypadku, gdyby któryś z Zawodników nie mógł się stawić na wtorkowych spotkaniach prosimy o powiadomienie nas o tym 🙏

2️⃣ LIGA:

➡️Dream Team 1:

⭐️Kuba Kłobucki (Volley Gdańsk)

⭐️Mariusz Krynicki (Team Spontan)

⭐️Jakub Wilkowski (Old Boys Volleyball)

⭐️Damian Kolka (MiszMasz)

⭐️Sebastian Konarzewski (Hydra Volleyball Team)

⭐️Jakub Klimczak (Oliwa Team)

⭐️Jarosław Szmigielski (Dream Volley)

⭐️Maciej Kucia (Oliwa Team)

⭐️Maksim Miklasevich (TGD)

⭐️Dawid Kular (Volley Gdańsk)

➡️ Dream Team 2:

⭐️Sławek Kudyba (Hydra Volleyball Team)

⭐️Bartek Siach (Volley Surprise)

⭐️Marcin Bryłkowski (Dziki Wejherowo)

⭐️Piotrek Wołodźko (Old Boys)

⭐️Mateusz Batyra (AVOCADOfriends#team)

⭐️Szymon Zalewski (Volley Gdańsk)

⭐️Dominik Marlęga (AVOCADOfriends#team)

⭐️Michał Kocbuch (Zmieszani Volley – Amatorska Drużyna Piłki Siatkowej)

⭐️Szymon Sawicki (Maritex Gdańsk)

⭐️Jacek Patoła (BEemka Volley)

Na koniec publikujemy skład pierwszoligowych drużyn 🤩W przypadku, gdyby któryś z Zawodników nie mógł się stawić na wtorkowych spotkaniach prosimy o powiadomienie nas o tym 🙏

1️⃣ LIGA:

➡️Dream Team 1

⭐️Rafał Dobrowolski (AIP)

⭐️Karol Strzałkowski (Speednet)

⭐️Jakub Nowak (CTO Volley)

⭐️Igor Ciemachowski (Eko-Hurt)

⭐️Wojciech Ingielewicz (Eko-Hurt)

⭐️Piotr Adamczyk (Tufi Team)

⭐️Paweł Kolan (Speednet)

⭐️Kiril Bohdan (Flota Active Team)

⭐️Sebastian Miąsko (ZCP Volley Gdańsk)

➡️ Dream Team 2

⭐️Piotr Pepliński (Merkury)

⭐️Marek Rogiński (Tufi Team)

⭐️Piotr Watus (Tufi Team)

⭐️Mikołaj Filanowski (Flota Active Team)

⭐️Damian Gil (Merkury)

⭐️Dawid Kołodziej (Szach-Mat)

⭐️Łukasz Arciszewski (Tufi Team)

⭐️Konrad Gawrewicz (Eko-Hurt)

⭐️Karol Fidyk (MPS Volley)

MATCHDAY #35

Co za wieczór. Co za dramaturgia. Co za historie. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli wyreżyserować większe emocje to chyba by nam się nie udało. Niemal każde spotkanie w środowy wieczór było meczem o wielką stawkę. Z perspektywy czasu wiemy, że tego dnia zostały napisane bardzo ciekawe rozdziały w historii SL3. Zapraszamy na podsumowanie!

AXIS – Flota Active Team 2 2-1 (18-21; 21-18; 21-17)

Piękna historia, piękne zakończenie dla AXIS. Jakiś czas temu ktoś mądry powiedział, że nieraz trzeba zrobić krok w tył, aby następnie pójść dwa do przodu. Przypomnijmy, że zespół Fabiana Polita w minionej edycji był o włos od tego, by utrzymać się w drugiej klasie rozgrywkowej. Ba, wiele osób uważało, że postawa drużyny z końcówki sezonu pozwalała im sądzić, że są moralnymi zwycięzcami. Finalnie mimo wykonania planu po swojej stronie, AXIS musiało pogodzić się ze spadkiem. Wraz z ostatnim gwizdkiem minionego sezonu stało się jednak jasne, że AXIS w drugiej lidze jeszcze ostatniego słowa nie powiedział. W trzynastu spotkaniach obecnego sezonu, drużyna ‘Czerwonych’ wygrała aż dwanaście meczów i w sposób przekonujący awansowała do drugiej ligi. Na koniec – w meczu o mistrzostwo przetrwała trudny moment i podniosła się po porażce w pierwszym secie. Finalnie druga partia skończyła się wygraną do 18, a finałowy set do 17. Po samym spotkaniu zobaczyliśmy wśród graczy prawdziwą eksplozję radości, a nawet…wzruszenie. Sceny, które mogliśmy oglądać po końcowym gwizdku sędziego jeszcze na długo zapadną nam w pamięć. Pierwsze miejsce jest absolutnie w pełni zasłużone. Na koniec słówko o Flocie, bo i tu należy mówić o sukcesie. To, co nie udało się w poprzednim sezonie, udało się teraz i to na ‘własnych warunkach’ – bez konieczności grania w meczu barażowym.

MiszMasz – AVOCADO friends 1-2 (21-18; 12-21; 17-21)

Choć do niemal samego końca wydawało się inaczej to jednak środowe spotkanie pomiędzy MiszMaszem a AVOCADO było jedynym meczem, który nie niósł za sobą ogromnego ciężaru gatunkowego. Tak jak zaznaczyliśmy na wstępie, MiszMasz do niedawna był zagrożony spadkiem, ale inne wyniki w drugiej lidze sprawiły, że stało się inaczej. Utrzymanie w drugiej lidze wiązało się również z tym, że na drużynie Michała Grymuzy nie ciążyła presja, a przez to grało im się wyraźnie lepiej. Od początku spotkania MiszMasz zaskoczył rywali na zagrywce, a przez to gra ‘Wegan’ nie prezentowała się najlepiej (10-6). Zgodnie z tym, co w wywiadzie przedmeczowym mówił Mateusz Batyra, ‘Weganie’ rozkręcali się z każdą kolejną minutą. Po ataku wspomnianego gracza, przewaga MiszMaszu stopniała do zaledwie dwóch punktów (18-16) i był to moment, w którym ‘Weganie’ mogli doskoczyć do rywali. Niestety dla nich, dwa kolejne punkty zdobył Mateusz Pietrzykowski i finalnie, MiszMasz wygrał tę partię do 18. Środkowa odsłona to udany rewanż ‘Roślinożerców’, choć trzeba przyznać, że przyczynili się do tego również sami gracze MiszMasz, którzy popełniali w tej partii bardzo dużo błędów. Kiedy w połowie seta było 14-6 dla AVOCADO, stało się jasne, że ‘włos z głowy im już nie spadnie’ (21-12). Ostatnia odsłona rozpoczęła się od prowadzenia MiszMaszu w stosunku 5-2. To było jednak tyle dobrego z ich strony. Dalsza część rywalizacji uwypukliła mocniejsze strony ‘Wegan’, którzy najpierw doprowadzili do wyrównania po 11, a następnie poszli za ciosem i wygrali seta do 17.

Speednet – MPS Volley 2-1 (22-20; 13-21; 24-22)

NIEWIARYGODNE. Speednet, który w grupie mistrzowskiej prezentował się co najwyżej średnio miał w środowy wieczór do rozegrania ostatnie spotkanie w sezonie. Obojętnie jakim wynikiem nie zakończyłby się ten mecz, drużyna ‘Programistów’ skończyłaby sezon na piątym miejscu. Dało się to w pewien sposób odczuć. Frekwencja Speednetu na środowe spotkanie była najmniejszą od kiedy pamiętamy. Ostatecznie skład desygnowany do gry liczył zaledwie siedmiu graczy, których większość stawiła się na sali tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Jest takie powiedzenie, które dość dobrze nawiązuje do kadry drużyny i obrazuje to, co wydarzyło się w trakcie spotkania: ‘im biedniej tym lepiej’. Początek spotkania to jednak lepszy fragment MPS-u, który raz po raz wykorzystywał dobrze dysponowanego atakującego – Wojciecha Małeckiego i na półmetku premierowej partii, prowadzili 10-7. Z czasem coraz lepiej zaczęli radzić sobie gracze Speednetu, którzy doprowadzili do wyrównania po 17 i w dalszej części, po atakach Karola Strzałkowskiego wygrali seta 22-20. Jeśli MPS grał w pierwszym secie pod presją to co powiedzieć o dalszej części partii? Mimo że ta była w naszym odczuciu przytłaczająca to Miłośnicy Piłki Siatkowej zareagowali na kryzysową sytuację w najlepszy możliwy sposób i środkowa odsłona była kopią tego, co MPS zrobił we wtorkowym spotkaniu z Eko-Hurtem. W skrócie – docisnął rywali, tym razem do 13. Ostatni set decydował o tym czy po tytuł mistrzowski w dziesiątej edycji sięgnie MPS Volley czy może jednak Eko-Hurt. Od początku seta było widać, że MPS zmaga się nie tylko z rywalem, ale również z samym sobą. Po dwóch punktach Piotra Wojtkiewicza, Speednet objął prowadzenie 7-3. Z czasem Miłośnicy Piłki Siatkowej zaczęli grać coraz lepiej, czego efektem było doprowadzenie do wyrównania po 11. W tym momencie po raz kolejny mieliśmy poczucie deja vu. Przespany początek – wyrównanie, a następnie wygrana w meczu. Taki był plan, ale MPS zapomniał, że ten składał się z trzech kroków. Końcówka meczu to emocje na niebywałym poziomie i naprzemienne piłki meczowe po obu stronach. Finalnie, po kolejnym ataku Piotra Wojtkiewicza oraz Kamila Szlejtera, spotkanie wygrała ekipa Speednetu, a to oznaczało, że najczarniejszy koszmar dla MPS-u stał się faktem. Ból oraz gorycz, które towarzyszyły graczom MPS po ostatnim gwizdku są niemal nie do opisania. Jeszcze nigdy cisza, która zapanowała wśród graczy jednej z drużyn nie była tak głośna oraz wymowna. Wynik 1-2 oznaczał bowiem, że na ostatniej prostej, tytuł sprzed nosa MPSowi zabrała drużyna Eko-Hurt.

Hydra Volleyball Team – BEemka Volley 3-0 (21-14; 21-18; 21-18)

W zapowiedziach przedmeczowych przedstawiliśmy wszystkie scenariusze na środowy wieczór. Jako jeden z nich wskazaliśmy ten, w którym Hydra wygrywa za komplet punktów, dzięki czemu melduje się w meczu barażowym, do którego dojdzie w najbliższy wtorek. Scenariusz ten nie był jednak najbardziej prawdopodobnym spośród wszystkich dostępnych. W odczuciu Redakcji oraz większości typerów w aplikacji SL3 – faworytem spotkania pozostawała BEemka. Już pierwszy set pokazał jednak, że gracze w biało-niebieskich barwach nie prezentują tego dnia najwyższej formy. Po autowym pipe Macieja Wysockiego, BEemka traciła do Hydry już cztery punkty (10-6). W dalszej części seta Hydra zdołała utrzymać swojego rywala na bezpieczny dystans, a pod koniec odsłony powiększyć swoją przewagę i wygrać partię do 14. To oznaczało, że Hydra podtrzymała szansę na baraż, a BEemka straciła możliwość bezpośredniego awansu do elity. Jak się z czasem okazało – nie było to najgorsze, co spotkało tę drużynę w środowy wieczór. Drugi set to partia, gdzie gra obu drużyn się wyrównała. Wreszcie BEemka zaczęła grać dużo lepszą i dokładniejszą siatkówkę. Nie oznacza to bynajmniej, że pokrzyżowało to plany ‘Bestii’, która grała jak w transie. Po skutecznym ataku Sebastiana Konarzewskiego było już 16-12 dla graczy w złotych strojach i stało się jasne, że ‘Bestia’ już tej okazji nie zaprzepaści. Finalnie partia ta zakończyła się wynikiem do 18. Trzeci set to odsłona, w której wygrany zgarniał bilet (z przesiadkami) prowadzący do pierwszej ligi. Partia ta rozpoczęła się kapitalnie dla Hydry, która po kilku atakach przy zagrywce Marcina Czajkowskiego, objęła prowadzenie 6-3. Mimo to ‘Bestia’ po chwili stanęła i moment ten błyskawicznie wykorzystali gracze Daniela Podgórskiego, którzy wyszli na prowadzenie 9-7. Dalsza część seta to wymiana ciosów obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu 19-18 dla Hydry. To właśnie wtedy doszło do scen, których w SL3 nie chcemy oglądać. Po jednej z decyzji sędziowskich (słusznej jak pokazały powtórki), w obozie BEemki się zagotowało, za co wykluczony z meczu został kapitan drużyny. Po wspomnianej sytuacji, BEemka nie zdołała się już podnieść i finalnie Hydra zdobyła po chwili 21 punkt w secie, który był jednoznaczny z kolejnym barażem ‘Bestii’.

ACTIVNI Gdańsk – Chilli Amigos 3-0 (22-20; 21-15; 21-13)

To, co działo się w środowy wieczór w Ergo Arenie zostanie zapamiętane na długo. Nie inaczej było w spotkaniu ACTIVNYCH z Chilli Amigos. Dla obu drużyn był to mecz szczególny. Jeśli chodzi o ACTIVNYCH to wyjątkowość polegała na tym, że komplet punktów dawał im trzecie miejsce, a co za tym idzie prawo do gry w barażu o drugą klasę rozgrywkową. Jeśli chodzi zaś o Chilli Amigos to ‘Papryczki’ grały w tym meczu o honor oraz o to, by absolutnie nikt nie mógł im zarzucić, że ‘przeszli obok meczu’. Cóż – oba przypadki zostały spełnione. Chilli Amigos w pierwszym secie zagrało na bardzo wysokim poziomie i wydawało się, że zabiorą oni medale ACTIVNYM. W drugiej połowie pierwszego seta, prowadzili bowiem już 16-11 i wydawało się, że po chwili dopną swego. Dalsza część seta to jednak dobra gra blok-obrona zespołu ACTIVNYCH, po którym przewaga ‘Amigos’ topniała w błyskawicznym tempie (18-16 oraz 19-19). W końcówce bardzo ważne punkty dla ACTIVNYCH zdobył Dawid Gosz, który dwukrotnie zablokował rywali i w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa ACTIVNYCH w pierwszym secie. Druga odsłona to kontrola zespołu Artura Kurkowskiego. ACTIVNI wyciągnęli wnioski z pierwszej partii i nie dali ‘urosnąć’ swoim rywalom. W połowie partii ex-drugoligowiec prowadził już 13-10 i po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-15). W decydującym o barażach secie, ACTIVNI od samego początku narzucili rywalom swoje warunki gry. Graczom Amigos nie pomogły powroty do składu dawno niewidzianych Grzegorza Walukiewicza oraz Daniela Gołuńskiego (10-6). Mimo że po chwili Chilli zniwelowało nieco stratę (10-9), to wobec kolejnej fali skutecznych ataków byli już bezradni i finalnie przegrali tę partię do 13, a cały mecz 0-3. To oznacza z kolei, że w przyszły wtorek w meczu barażowym zobaczymy ekipę ACTIVNYCH Gdańsk.

Flota Active Team – Tufi Team 2-1 (21-17; 21-16; 7-21)

Przed spotkaniem dużo było żartów o tym czy przelew, który wyszedł z siedziby drużyny Szach-Mat w środowy poranek zdąży dojść do graczy Tufi Team. W skrócie chodzi o to, że wygrana za komplet punktów drużyny Tufi Team sprawiłaby, że z pierwszej ligi spadłaby ekipa Floty, natomiast w przyszłym tygodniu to Szach-Mat zagrałby mecz barażowy. Ekipa Dawida Kołodzieja miała realne powody by sądzić, że cały plan się uda. Ilekroć środowi rywale spotykali się w SL3, za każdym razem górą była ekipa Mateusza Woźniaka.  Każda seria ma swój kres i przełamanie drużyny Floty przyszło w kluczowym momencie. Początek spotkania to bardzo dobre granie obu drużyn, które zaprowadziło nas do stanu po 10. Przewaga Floty zaczęła się zarysowywać pod koniec seta, gdzie dwoma skutecznymi atakami popisał się środkowy – Arstiom Traskunou (18-16). Po chwili kolejny punkt dołożył drugi z środkowych – Kiril Bohdan i wówczas stało się jasne, że Flota zapewniła sobie miejsce w barażu kosztem Szach-Matu (21-17). Mimo zrealizowania planu, Flota nie zwolniła tempa i w drugim secie po dwóch atakach Krystiana Lipińskiego wyszła na prowadzenie 16-13. Po chwili gracze Karoliny Kirszensztein dopięli swego i po bloku Kirila Bohdana cieszyli się z piątego zwycięstwa w sezonie Jesień’23. Ostatni set to przebudzenie drużyny Tufi Team, która wreszcie zaczęła grać tak jak w wielu meczach obecnego sezonu. To sprawiło, że w trzeciej partii przeciw nasyconej już drużynie Floty, ekipa Mateusza Woźniaka wypracowała sobie bardzo dużą przewagę, która pozwoliła im na wygranie odsłony do 7. Finalnie wygrana tej partii sprawiła, że Tufi zakończyło sezon na szóstym miejscu w lidze.

Decyzje dyscyplinarne z dnia 23.11.2023 r.

Organizator Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w dniu 23.11.2023 r., podjął następujące decyzje dyscyplinarne:

  • Daniel Podgórski (BEemka Volley) – 1 mecz dyskwalifikacji za wybitnie niesportowe zachowanie w trakcie meczu z drużyną Hydra Volleyball Team. Kara obowiązywać będzie w trakcie najbliższego meczu drużyny, do której w/w gracz będzie zapisany.

Zapowiedź – MATCHDAY #35

Nie licząc dnia zarezerwowanego na baraże plus mecze gwiazd, przed nami ostatni dzień meczowy w sezonie Jesień’23. W środowy wieczór rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa w pierwszej oraz trzeciej lidze. Ponadto bardzo ciekawie będzie w meczu, który zadecyduje o kształcie podium w drugiej lidze. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w grupie spadkowej pierwszej ligi. Oj, mamy absolutny wysyp meczów o stawkę. Zapraszamy na zapowiedź!

AXIS – Flota Active Team 2

Godz.: 19:30, boisko nr 2

W ubiegłym tygodniu obie drużyny zapewniły sobie awans do drugiej klasy rozgrywkowej. To jednak nie koniec emocji w trzeciej lidze. W środowy wieczór obie drużyny powalczą o wygranie trzeciej ligi. Zanim przejdziemy do kilku słów o samym meczu, musimy omówić to, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu rozgrywek. Na papierze bardziej wymagającego rywala miała ekipa AXIS, która mierzyła się z trzecią drużyną trzeciej ligi – drużyną Speednet 2. Dzięki wygranej za komplet punktów stało się jasne, że już żadna z drużyn nie odbierze ekipie Fabiana Polita prawa gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie. Co ciekawe, w związku z faktem, że Speednet 2 nie zdobył we wspomnianym meczu ani jednego punktu, to i tak Flota Active Team awansowała ‘w pakiecie’ razem z AXIS. W tym miejscu dochodzimy do momentu, w którym należy rozgraniczyć dwie sprawy. Na przestrzeni całego sezonu Flota prezentowała bardzo wysoką formę i do drugiej ligi awansowała zasłużenie. Święto jakim powinien być dzień, w którym wywalczyło się awans zostało jednak popsute przez fakt, że Flota niespodziewanie przegrała swoje spotkanie z ekipą BL Volley. Mimo to, gracze Karoliny Kirszensztein staną w środowy wieczór przed ogromną szansą na rehabilitację. Jeden punkt przewagi drużyny AXIS sprawia, że drużyna, która wygra spotkanie…wygra również ligę. Będąca na drugim miejscu w tabeli Flota ma bowiem lepszy stosunek małych punktów i jeśli wygrają mecz za 2-1 to znajdą się na pierwszym miejscu podium. Która z drużyn wygra? Cóż, biorąc pod uwagę dyspozycję obu ekip w ostatnim czasie, nieco więcej szans na tryumf dajemy ‘Czerwonym’. Mamy przy tym nadzieje, że mecz nie rozczaruje nawet najbardziej wymagających kibiców SL3 i mecz będzie godny finału.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MiszMasz – AVOCADO friends

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Patrząc czysto teoretycznie może się jeszcze zdarzyć, że drużyna MiszMasz zakończy sezon na miejscu barażowym. Aby tak się jednak stało, zespół Michała Grymuzy musiałby przegrać środowe spotkanie w stosunku 0-3, a na dodatek różnica małych punktów musiałaby być dla MiszMaszu druzgocąca. Napisaliśmy to raczej jako ciekawostkę, bo taki scenariusz zdaje się być jednak niemal niemożliwy do realizacji. Nie oznacza to jednak, że MiszMasz nie będzie miał po obecnym sezonie obszarów, nad którymi team musi się pochylić. Niezależnie od tego jak zakończy się środowe spotkanie, dla zespołu Michała Grymuzy jest to najsłabszy sezon od trzech edycji. Po tym jak MiszMasz znalazł się w edycji Jesień’22 wysokie – szóste miejsce w lidze, można było sądzić, że drużyna podąża dobrą drogą. Obecny sezon tego jednak nie potwierdza, aczkolwiek trzeba uczciwie przyznać, że na przestrzeni sezonu zespół borykał się ze sporymi problemami kadrowymi. Zupełnie inne – lepsze nastroje panują w zespole AVOCADO friends. Team Arkadiusza Kozłowskiego jest jednym z wygranych obecnego sezonu. Po minionej edycji, w której AVOCADO wygrało zaledwie 4 z 13 spotkań nie sądziliśmy, że w obecnej kampanii zdołają oni wskoczyć na tak wysoki level. 8 wygranych w 12 spotkaniach sprawia jednak, że przed ‘Weganami’ klaruje się ciekawa przyszłość w nowym sezonie. Wydaje nam się, że w środowy wieczór dostaniemy kolejny powód by tak sądzić.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Speednet – MPS Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po wczorajszym meczu na szczycie, w którym MPS Volley pokonał ekipę Eko-Hurt, zespół Jakuba Nowaka jest już o włos od pierwszego zwycięstwa rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Tu nie trzeba kalkulatorów. Sytuacja MPS-u jest jasna. Jeśli Miłośnicy Piłki Siatkowej ograją Speednet to już nic nie odbierze im mistrzostwa. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że bardzo często wyprzedzamy pewne zdarzenia, ale trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym MPS dałby w ostatniej kolejce ciała i tytuł trafiłby do Eko-Hurtu. Patrząc na liczbę wygranych przez MPS spotkań w obecnym sezonie trzeba przyznać, że ‘ta wygrana im się po prostu należała’. Miłośnicy Piłki Siatkowej są bowiem drużyną, która wygrała aż dziesięć z dwunastu spotkań i jeśli wygrają również ze Speednetem to ich bilans sprawi, że nikt nie będzie za jakiś czas mógł kręcić nosem, że MPS wygrał ligę ‘fuksem’. Nie dość, że wygrali oni największą liczbę spotkań, to na dodatek dwukrotnie ograli obecnego lidera – Eko-Hurt. Gdyby stało się inaczej i MPS przegrałby środową potyczkę to po raz kolejny rozgorzałaby dyskusja o słabych stronach regulaminu SL3. Z drugiej strony ten sprawił, że mistrza pierwszej oraz trzeciej ligi poznamy w ostatni dzień meczowy, a to akurat odbieramy jako atut. Od zakończenia wczorajszych spotkań zastanawiamy się jak ułoży się dzisiejsze spotkanie. Jesteśmy przekonani, że Speednet zrobi wszystko by mecz wygrać. Pytaniem jest jednak to czy w obecnej dyspozycji mają oni argumenty by zatrzymać pretendenta do tytułu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Hydra Volleyball Team – BEemka Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Końcówka sezonu w drugiej lidze to okres, gdzie na stole leży bardzo dużo opcji. Pewna jest jedna rzecz. Ligę wygrała ekipa Volley Gdańsk i w tej kwestii się już nic nie zmieni. Zdecydowanie więcej jest jednak niewiadomych i w tej zapowiedzi postaramy się przedstawić wszystkie możliwości. Te korzystne dla BEemki, Hydry Volleyball, ale również drużyny Old Boys.

1. BEemka ma trzy możliwości

– wygrana za komplet punktów sprawi, że awansują oni bezpośrednio do pierwszej ligi,

– minimum jeden punkt w środowym meczu sprawi, że BEemka po raz kolejny zagra w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze,

– porażka w stosunku 0-3 sprawia, że BEemka zagra w przyszłym sezonie w drugiej lidze.

2. Hydra ma dwie możliwości

– wygrana za komplet punktów sprawi, że wskoczą oni na 3 miejsce w lidze i zagrają baraż o prawo gry w pierwszej lidze,

– brak kompletu punktów sprawi, że Hydra zagra w przyszłym sezonie w 2 lidze.

3. Old Boys ma dwie możliwości

– w przypadku braku kompletu punktów przez BEemkę, awansują bezpośrednio do pierwszej ligi,

– w przypadku kompletu punktów zdobytych przez BEemkę, zagrają w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze.

Jak widzicie możliwości jest bardzo dużo. Uważamy, że w spotkaniu dojdzie do podziału punktów ze wskazaniem na BEemkę. Wynik 2-1 sprawi, że na dobrą stronę ani BEemka ani Hydra nie będą z takiego rozwiązania zadowoleni.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ACTIVNI Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Ależ niesamowicie poukładała nam się sytuacja w trzeciej lidze. Wtorkowy wieczór to czas, w którym cała społeczność ACTIVNYCH usiadła przed odbiornikami by obejrzeć ostatni mecz sezonu w wykonaniu drużyn Speednet 2 oraz Bayer Gdańsk. Było to dla ACTIVNYCH bardzo ważne spotkanie, bowiem po nim miało okazać się jak duże szanse na awans do drugiej ligi ma zespół Artura Kurkowskiego. Początek wspomnianego spotkania układał się idealnie dla Speednetu, który wygrał partię do 9. Nie inaczej było również w drugim secie, w którym Speednet nie pozostawił rywalom wątpliwości. Kiedy część z oglądających ze zdenerwowania wyłączyła transmisję, na boisku numer 3 zaczęły dziać się jednak niestworzone rzeczy. Słabo grający w dwóch pierwszych setach Bayer zaczął przyjmować na wysokim poziomie, a to z kolei sprawiło, że po pełnym dramaturgii secie wygrali oni partię w stosunku 25-23. To z kolei było kapitalną wiadomością dla ACTIVNYCH, którzy mają obecnie w swoich rękach okazję do tego, by w przyszłej edycji zobaczyć ich na drugoligowych parkietach.  Od tego ex-drugoligowca dzielą dwa kroki. Pierwszym z nich jest wygrana za komplet punktów z Chilli Amigos. Dopiero w przypadku wyniku 3-0, ACTIVNI będą mogli myśleć o przyszłym tygodniu, w którym potencjalnie zmierzą się z drugoligowcem. Czy Chilli Amigos w ostatnim meczu sezonu zdoła pokrzyżować ACTIVNYM plany? Nie tak dawno, ze Speednetem 2 się udało. Czy tym razem może być podobnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Flota Active Team – Tufi Team

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Ależ skomplikowała sobie sytuację drużyna Floty Active Team. Wtorkowy wieczór miał wyglądać zupełnie inaczej. Zespół Karoliny Kirszensztein biorąc udany rewanż za spotkanie z rundy zasadniczej, miał zapewnić sobie prawo do gry w meczu barażowym. Jak możecie się zapewne domyślić, jeśli coś mogło pójść nie tak, to właśnie tak się stało. Porażka 1-2 ze zdegradowanym ZCP sprawia, że aby Flota zagrała w meczu barażowym, musi zdobyć co najmniej jeden punkt w meczu z Tufi Team. O to, biorąc pod uwagę dyspozycję Tufi Team w obecnym sezonie nie będzie bynajmniej łatwo. Tufi Team w obecnej edycji wygrało aż dziewięć z dwunastu spotkań i są absolutną rewelacją obecnego sezonu. Ponadto wartym odnotowania jest również fakt, że obie drużyny rywalizowały jak do tej pory trzykrotnie i za każdym razem to ‘Tufiki’ schodzili z parkietu jako zwycięzcy. Aż w dwóch z trzech przypadków skończyło się na wyniku 3-0 i jeśli wynik ten powtórzyłby się w środowy wieczór, to Flota spadłaby bezpośrednio do drugiej klasy rozgrywkowej. Z pewnością na komplet punktów zespołu Mateusza Woźniaka liczy również, a może przede wszystkim zespół Szach-Mat. Los ‘Szachistów’ jest bowiem w rękach drużyny Tufi Team. W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać i wspomnieć o pewnym chichocie losu. Niegdyś, gdy Tufi Team było pogodzone ze spadkiem, a Szach-Mat desperacko walczył o utrzymanie, Tufi wygrało spotkanie w stosunku 3-0, a to z kolei sprawiło, że pociągnęli ‘Szachistów’ wraz ze sobą. Po wspomnianym spotkaniu postawa Tufi była przez społeczność SL3 uznana za coś, co najpiękniejsze w sporcie. Brak kalkulacji i chęć ogrania rywala. Tamto doświadczenie pokazało jednak, że w środowy wieczór Tufi ponownie wykaże się sportową postawą i postarają się o komplet punktów. Biorąc pod uwagę fakt, że na 9 wygranych pojedynków z obecnego sezonu za każdym razem kończyło się wynikiem 2-1, to właśnie taki rezultat obstawiamy w dzisiejszym spotkaniu.  

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #34

Po wtorkowym tryumfie MPS-u z Eko-Hurtem, ci pierwsi są już o krok od pierwszego tytułu mistrzowskiego w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Na brak emocji nie narzekaliśmy również w grupie spadkowej, gdzie dość mocno sytuację w kontekście utrzymania skomplikowała sobie Flota Active Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Team Spontan – Maritex Gdańsk 2-1 (15-21; 21-14; 21-17)

Na całe szczęście we wtorkowy wieczór nie musieliśmy być świadkami kolejnego walkowera. We wtorek tak jak anonsowaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych, Spontan nie miał problemów z tym by skompletować meczową szóstkę. Patrząc na to jak wyglądało wtorkowe starcie, Spontan może mieć spore poczucie rozgoryczenia. Gdyby prezentowali się oni tak jak w meczu z Maritexem to…no właśnie, obecnie możemy wyłącznie pogdybać, a to jak wiadomo nie jest mierzalne. Początek spotkania przebiegał jednak pod dyktando drużyny Maritex Gdańsk, która po ataku kapitana drużyny – wyszła na prowadzenie 10-5. Dalsza część seta to fragment, w którym ‘biało-czarni’ odskoczyli rywalom na osiem punktów (17-9) i kiedy wydawało się, że po chwili Maritex wygra partię – ‘Spontaniczni’ odrobili nieco straty. Finalnie partia ta zakończyła się jednak wynikiem 21-15 dla zespołu Macieja Skowrońskiego. Środkowa odsłona to zwrot akcji, którego się nie spodziewaliśmy. Co ciekawe zważywszy na dalsze wydarzenia lepiej seta rozpoczęli ci, którzy chwilę wcześniej wygrali premierową partię. Po ataku Szymona Sawickiego, Maritex prowadził 7-3 i był na dobrej drodze do tryumfu w meczu. Im dłużej trwał jednak ten set tym bardziej Maritex gasł. Już w połowie seta, Spontan zdołał doprowadzić do wyrównania po 10. Dalsza część partii to fragment, w którym ‘biało-czarni’ kompletnie stanęli i biernie przyglądali się skutecznym atakom Krzysztofa Lepera czy Mariusza Skierkowskiego. Jakby tego było mało – sami popełniali sporą liczbę błędów i wynik 21-14 był w pełni zasłużony. Ostatnia odsłona to podobna historia. Do pewnego momentu Maritex prezentował się solidnie, ale podobnie jak w drugim secie przyszedł taki moment, w którym drużynie ktoś odłączył wtyczkę z zasilaniem. To sprawiło, że od stanu 15-15, ‘Pomarańczowi’ odskoczyli i finalnie wygrali seta do 17. Niestety dla nich druga wygrana w sezonie nie zmieniła już ich położenia w ligowej tabeli.

Eko-Hurt – MPS Volley 1-2 (21-15; 10-21; 19-21)

Rywalizacja pomiędzy Eko-Hurtem a MPS Volley śmiało można było okrzyknąć meczem o mistrzostwo Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Finalnie mecz zakończył się zwycięstwem MPS Volley w stosunku 2-1 i mimo, że obecnie nadal Eko-Hurt jest liderem pierwszej ligi to trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym MPS tuż przed metą miałby ‘poślizgnąć się na skórce od banana’. Takie rzeczy tylko w animowanych bajkach. Skoro już przy tym jesteśmy to trzeba zauważyć, że gra Miłośników Piłki Siatkowej, bajeczna w pierwszym secie nie była. To ‘Hurtownicy’ lepiej weszli w partię. Na półmetku premierowej odsłony było bowiem 12-7 dla zespołu Konrada Gawrewicza, który zdawał się być lepszy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Finalnie premierowa partia zakończyła się zwycięstwem Eko w stosunku 21-15. Niekorzystny wynik zdawał się rozjuszyć uśpioną bestię z logiem coca-coli na koszulkach. Po świetnej serii na zagrywce Arkadiusza Kowalczyka, MPS Volley prowadził już…10-2! Dopiero po chwili Igor Ciemachowski przerwał tę koszmarną dla Eko-Hurtu serię. Bardzo wysoki wynik sprawił, że obie drużyny zdawały się być już myślami przy trzecim secie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się bowiem, że w drugiej części może dojść do jakiegokolwiek ‘twistu’. Finalnie, Eko mogło poutyskiwać jak niegdyś Zbyszek Stonoga na ‘te marne dziesięć punkcików’. Ostatnia odsłona to wreszcie wyrównana gra obu drużyn, choć trzeba przyznać, że Eko-Hurt nie wykorzystało szansy odskoczenia od swoich rywali. W trakcie finałowego seta prowadzili oni już 9-6. Mimo to, MPS perfekcyjnie zareagował na kryzys i po chwili doskoczyli do rywala, doprowadzając do stanu po 12. Kluczowe w naszym odczuciu dla losów seta były dwa punkty ‘Bercika’ oraz ‘Kowala’ zdobyte od stanu 16-16 do 18-16 dla MPS. Tej skromnej, ale jednak przewagi, drużynie Eko-Hurt nie udało się już odrobić. To oznacza, że jeśli MPS wygra środowe starcie ze Speednetem to poznamy piątego w historii Mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. 

Flota Active Team – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (11-21; 22-24; 21-15)

Osoby, które myślały, że we wtorkowy wieczór wyjaśni się kwestia spadkowiczów z pierwszej ligi musiały przeżyć ciężki szok odświeżając stronę sl3.com.pl. Do bezpiecznego utrzymania Flota potrzebowała dwóch punktów w dwóch spotkaniach. Zadanie to nie było przesadnie wymagające. Flota mierzyła się bowiem z ZCP Volley Gdańsk, którzy od poprzedniego tygodnia są już pogodzeni ze spadkiem. Z drugiej strony w zapowiedziach przedmeczowych ostrzegaliśmy, że może to być mecz-pułapka, co potwierdził w wywiadzie przedmeczowym Mateusz Dudek. Cóż. Grając pod presją gra się Flocie bardzo źle, o czym na przestrzeni kilku sezonów przekonywaliśmy się niejednokrotnie. Nie inaczej było i we wtorkowy wieczór, gdzie w pierwszym secie rywalizacji Flota była zaledwie tłem dla bardzo dobrze dysponowanych rywali. Efekt? Demolka w wykonaniu ‘żółto-czarnych’, po których drużyna mogła westchnąć z nostalgią pytając dlaczego tak późno. Środkowa partia to zdecydowanie inna – ciekawsza gra. Przyczynili się do tego w głównej mierze sami gracze Floty, którzy zaczęli wreszcie grać na wyższym poziomie. Nie oznacza to bynajmniej, że ZCP zamierzało oddać tę partię bez walki. Oj tak – ZCP pokazało we wtorek charakter i pod tym względem od drużyny Dariusza Kuny bardzo dużo drużyn mogłoby brać cenne lekcje. Mimo że są już w drugiej lidze to we wtorek zagrali z ogromną wolą wygranej. Wracając do meczu – pod koniec środkowej partii po dwóch atakach z rzędu Mikołaja Filanowskiego, Flota prowadziła 18-16 i zdawała się być na dobrej drodze do wyrównania. Po chwili bardzo dużo dla ZCP zrobił ‘Hulin’, który najpierw skutecznie zablokował, a następnie kiwnął i wyprowadził ‘żółto-czarnych’ do stanu 20-20. Końcówka seta to wymiana ciosów obu drużyn, która skończyła się szczęśliwie dla ZCP (24-22). Ostatni set rywalizacji był dla Floty absolutnie kluczowy. Jeśli by go nie wygrali to chcąc utrzymać się w elicie musieliby wygrać środowe spotkanie z Tufi, o co jak wiadomo byłoby szalenie trudno. Na szczęście dla nich finałowa partia ułożyła się świetnie dla graczy Karoliny Kirszensztein, którzy po dwóch punktach z rzędu Macieja Majewskiego, objęli prowadzenie 12-8 i po chwili cieszyli się z ostatniego punktu w meczu.

Craftvena – Husaria Assistance Partner 1-2 (21-23; 21-16; 15-21)

W ostatnim czasie tak często chwaliliśmy drużynę Craftveny, że niemal zapomnieliśmy jak paskudną niespodziankę potrafią sprawić swoim kibicom. W ostatnim meczu sezonu ‘Rzemieślnicy’ podejmowali przedostatnią drużynę w lidze – Husarię Gdańsk. W przekonaniu Redakcji oraz Typerów w aplikacji SL3, byli oni zdecydowanym faworytem starcia i to takim, który miał bez problemów sięgnąć po komplet punktów. Już pierwszy set rywalizacji pokazał jednak, że nie będzie to tak łatwe, jak mogłoby się zdawać. Od początku Husaria powiesiła swoim rywalom poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie i Craftvena nie miała zbytnio pomysłów jak sforsować zasieki rywali (12-12, 17-17 a następnie po 20). Co ważne, trzeba oddać, że grę obu drużyn oglądało się bardzo przyjemnie. Finalnie po ataku Jakuba Jarosza oraz błędzie jednego z ‘Rzemieślników’, Husaria wygrała pierwszego seta do 21. Środkowa odsłona to wyraźnie lepszy fragment Craftveny, która zdawała się odzyskiwać kontrolę nad boiskowymi poczynaniami. Na półmetku seta, po ataku Aliaksandra Trushyma, Craftvena objęła prowadzenie 10-7. Od tego momentu aż do końca, zespół w czarnych trykotach trzymał swojego rywala na dystans i finalnie wygrał tę partię do 16. Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się lepiej dla ‘Rycerzy’, którzy po skutecznym ataku Łukasza Chomika objęli prowadzenie 6-3. W dalszej części oglądaliśmy próby odwrócenia losów rywalizacji przez Craftvenę. Sztuka ta, graczom Bartosza Zakrzewskiego udała się prawie w połowie seta, gdy zbliżyli się oni do rywala na jeden punkt (12-11). Niestety dla ‘Rzemieślników’ – druga część finałowej partii to popis gry w wykonaniu Husarii, udokumentowana zwycięstwem do 15. Oj tak, była to wreszcie Husaria z poprzednich sezonów. Z pewnością wygrana ostatniego spotkania była dla nich miłym akcentem na zakończenie sezonu Jesień’23.

Merkury – AIP 2-1 (19-21; 21-19; 21-19)

Końcówka ligi poukładała się w taki sposób, że w ostatnich dniach meczowych mamy wysyp spotkań, które są o ‘stawkę’. Jednym z tego typu wydarzeń było wtorkowe spotkanie, w którym Merkury podejmował drużynę AIP, z którą jak do tej pory – nigdy nie wygrał. Wracając jednak do rangi spotkania warto nadmienić, że obie drużyny walczyły o brązowe medale SL3. W lepszym położeniu znajdowali się gracze Merkurego, którzy do podium potrzebowali zaledwie jednego punktu. Ten mimo usilnych starań, nie trafił na konta zespołu Piotra Peplińskiego w pierwszej odsłonie. Mimo że Merkury rozpoczął tę partię od prowadzenia 9-4, to w dalszej fazie w ich grze coś się ewidentnie zacięło. To wykorzystali z kolei gracze AIP, którzy po skutecznym ataku Jana Krasińskiego doprowadzili do wyrównania po 15. Po chwili jednak Merkury ponownie odskoczył na kilka punktów 18-15 i jak możecie się zapewne domyślić – i tym razem AIP wyrównało i co więcej – wygrało partię do 19. Drugi set również miał w sobie nutkę szaleństwa. Do połowy seta było równo. W dalszej części Merkury wykorzystał świetnie dysponowanego Maćka Mozola i objęli prowadzenie 20-14. Kiedy wydawało się, że w partii tej do niczego ciekawego już nie dojdzie, AIP zaczęło sukcesywnie odrabiać straty. Sztuka ta drużynie Adriana Ossowskiego się niemal udała, ale ostatnie słowo w secie należało do graczy Merkurego, którzy po ataku Mikołaja Rochny cieszyli się z wyrównania, a co za tym idzie – brązowych medali. W trzecim secie z obu drużyn zeszło nieco powietrze. Przez niemal całego seta lepiej radzili sobie zawodnicy w granatowych strojach, którzy prowadzili do stanu 15-14. W dalszej części, AIP uzyskało na chwilę przewagę jednego punktu, ale tym razem to Merkury zdołał odwrócić losy rywalizacji. Finalnie najbardziej utytułowana drużyna w historii SL3 dorzuciła do swojego koszyczka kolejny skalp. Tym razem na szyje multimedalistów trafią medale koloru brązowego.

Bayer Gdańsk – Speednet 1-2 (9-21; 9-21; 25-23)

To co wydarzyło się na boisku numer 3, należy określić mianem rzeczy niewiarygodnej. Aby dobrze zrozumieć, o czym piszemy należy zagłębić się nieco w sytuację w ligowej tabeli. Przed spotkaniem Speednet 2 oraz ACTIVNI Gdańsk mieli do rozegrania po jednym spotkaniu. Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że nieznacznie łatwiejszego rywala zdają się mieć gracze ACTIVNYCH, którzy zmierzą się z Chilli Amigos. Mimo to uznaliśmy, że walczący o podium Speednet powinien poradzić sobie z wtorkowym rywalem i dopisać do swoich kont komplet punktów. Do pewnego momentu wszystko układało się niemal idealnie. Nie dość, że Speednet wygrał dwa pierwsze sety to na dodatek zbudował sobie bardzo dobrą ‘bazę’ małych punktów. Wygrane w setach do dziewięciu sprawiły, że Speednet powiększył przewagę w małych punktach o kolejne osiemnaście oczek. To sprawiało, że gdyby wygrali również w trzecim secie to przed ACTIVNYMI stałoby bardzo wymagające zadanie. Od początku finałowej partii oblicze spotkania uległo jednak diametralnej zmianie. Bayer wyraźnie poprawił w tej partii przyjęcie, a to z kolei sprawiło, że zaczęli wreszcie wyprowadzać skuteczne ataki i wyszli na prowadzenie 15-12. Pod koniec seta, Bayer prowadził już 20-18 i kiedy wydawało się, że Speednet skomplikował sobie kwestie potencjalnego awansu – zdołali oni doprowadzić do wyrównania, na co wpływ miała bez wątpienia świetna gra w obronie. W końcówce meczu Speednet miał w górze piłkę na 3-0, ale finalnie błąd w ataku popełnił jeden z zawodników. To niestety dla Speednetu się po chwili zemściło i po ataku Jakuba Macieszy, Bayer mógł się cieszyć z jednego punktu w meczu.

Zapowiedź – MATCHDAY #34

Przed nami seria gier, w której być może poznamy nowego mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Aby tak się stało, w meczu MPS Volley – Eko-Hurt musiałoby dojść do wygranej jednej z drużyn za komplet punktów. Na brak emocji nie będziemy narzekali również w meczu o brązowe medale, w których Merkury zmierzy się z AIP, a także w trzeciej lidze – Speednet 2 podejmie Bayer Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Team Spontan – Maritex Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Cóż, to było smutne pożegnanie z drugą ligą w wykonaniu drużyny Team Spontan. Problemy kadrowe, których drużyna Piotra Raczyńskiego doświadczyła w poniedziałkowy wieczór sprawiła, że mecz z Dzikami Wejherowo został zweryfikowany jako walkower. Wszystko za sprawą faktu, że w zespole zagrało dwóch nieuprawnionych graczy. O całym fakcie zostaliśmy wraz z Dzikami poinformowani. Tak jak pisaliśmy w podsumowaniu poniedziałkowego spotkania, Spontan chciał uniknąć scenariusza, w którym zabrakłoby ich w sali. Poniedziałkowe starcie było zatem meczem pół sparingowym, pół ligowym. Wynik konfrontacji był bowiem znany wraz z rozpoczęciem spotkania. We wtorkowy wieczór sytuacja ma wyglądać jednak inaczej. Z informacji uzyskanych od kapitana drużyny, Spontan we wtorkowy wieczór nie będzie miał problemów kadrowych, a to z kolei sprawia, że w ostatnim meczu w drugiej lidze postarają się oni o to, by było to godne pożegnanie. O to nie będzie jednak łatwo. W naszych oczach to Maritex Gdańsk będzie faworytem spotkania. Jeszcze do niedawna sytuacja drużyny Macieja Skowrońskiego nie była klarowna i rozważaliśmy czy zdołają się oni utrzymać. Wygrane w meczach z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, wywindowały jednak ‘biało-czarnych’ na ósme miejsce w tabeli. Jeśli graczom Macieja Skowrońskiego uda się sięgnąć po komplet punktów, to w porównaniu do poprzedniego sezonu będą mieli o zaledwie jeden punkt mniej. Biorąc pod uwagę fakt, że z drużyny przed sezonem odeszło kilku graczy, taki wynik należy rozpatrywać w kategorii czegoś pozytywnego.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Eko-Hurt – MPS Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

14 lipca 2020 r. drużyna Omidy Team, która z czasem przekształciła się w Eko-Hurt walczyła o tytuł mistrzowski z drużyną Volley Gdańsk. Wówczas w zapowiedzi przedmeczowej przytoczyliśmy słowa piosenki szwedzkiego zespołu ABBA. Jakże słowa ‘the winners take it all, the losers standing small’ są dziś aktualne. Wówczas skończyło się na porażce Omidy Team w stosunku 1-2 i finalnie tytuł powędrował w ręce Volley Gdańsk. Jak będzie tym razem? Po wczorajszym zwycięstwie drużyny Eko-Hurt z Merkurym w stosunku 2-1, ‘Hurtownicy’ mają dwa punkty przewagi nad najbliższym rywalem. Niestety dla siebie, ich rywale rozegrali o jedno spotkanie mniej i w środowy wieczór podejmą jeszcze Speednet. Przy założeniu, że MPS wygra środowe spotkanie za komplet punktów, bardzo dużo wskazuje na to, że wtorkowy mecz zadecyduje o tym, która z drużyn sięgnie po tytuł mistrzowski. Co ciekawe – jest możliwe, że nie będziemy musieli czekać do środowego spotkania MPS-u ze Speednetem. Aby tak się stało, jedna z drużyn musiałaby wygrać wtorkowe spotkanie za komplet punktów. Czy naszym zdaniem taki scenariusz jest prawdopodobny? Cóż, niezbyt. Uważamy bowiem, że oba zespoły mają na tyle dużo argumentów, że stać je będzie na zdobycie co najmniej jednego oczka. Jesteśmy niemal przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Która z drużyn jest w naszym odczuciu faworytem? Uważamy, że 51% szans na zwycięstwo mają gracze MPS Volley, którzy w obecnej kampanii przegrali zaledwie dwa spotkania. Dodatkowo w meczu rundy zasadniczej, Miłośnicy Piłki Siatkowej okazali się lepsi i sądzimy, że tym razem będzie podobnie. Liczymy jednak na to, że będzie to mecz godny finału.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Flota Active Team – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Sprawa utrzymania Floty w pierwszej lidze zdaje się być jasna. Obecnie zespół Karoliny Kirszensztein znajduje się na przedostatnim miejscu w ligowej układance. Do miejsca barażowego, które okupuje obecnie Szach-Mat, brakuje im dwóch punktów w dwóch spotkaniach. Z jednej strony wydaje się to bardzo mało. Z drugiej zaś sytuacja przypomina moment w piłce nożnej, w której zawodnik podchodzi do rzutu karnego w 90 minucie meczu. Presja sprawia, że bramka w oczach strzelca staje się zdecydowanie mniejsza, a bramkarz większy. Podobnie wygląda sytuacja Floty, która w dwóch najbliższych pojedynkach będzie musiała poradzić sobie z ogromną presją. Decydujące spotkanie w sezonie to mecze z Tufi Team oraz drużyną ZCP Volley Gdańsk, która spadła do drugiej ligi w poprzednim tygodniu rozgrywek. O ile w przypadku spotkania z Tufi, Flota nie będzie faworytem spotkania, tak w konfrontacji z ZCP sytuacja wygląda już inaczej. Mimo że w pierwszym spotkaniu obu drużyn w sezonie zasadniczym było 2-1 dla ZCP, to jednak był to wyraźnie gorszy fragment Floty w obecnym sezonie. O tym, że drużyna Karoliny Kirszensztein jest na fali wznoszącej świadczą ostatnie spotkania tej drużyny. Forma ta sprawia, że w naszych oczach są oni faworytem. Z drugiej strony jesteśmy niemal przekonani, że ZCP będzie chciało pożegnać się z elitą w dobrym stylu. Jeśli uda im się wygrać to będzie to pewna osłoda obecnego sezonu. Z pewnością na właśnie taki scenariusz liczą w obozie Szach-Matu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Craftvena – Husaria Assistance Partner

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Pisaliśmy o tym dwa tygodnie temu, pisaliśmy tydzień temu, napiszemy i tym razem. To absolutnie kapitalny sezon w wykonaniu Craftveny. Transformacja, którą przeszła ekipa ‘Rzemieślników’ jest niewiarygodna. Bilans Crafveny po dwunastu rozegranych spotkaniach to osiem zwycięstw i cztery porażki. Co więcej, Craftvena może żałować, że sezon dobiega dla nich końca. Wszystko za sprawą faktu, że ich forma rosła z meczu na mecz. Obecnie do spotkania z Husarią, ‘Rzemieślnicy’ podchodzą po serii pięciu zwycięstw z rzędu i nos podpowiada nam, że na tym się nie skończy. Jeśli faktycznie zespół Bartosza Zakrzewskiego zdoła wygrać wtorkowy pojedynek to bilans dziewięciu wygranych w sezonie będzie już wynikiem z kosmosu. Jedyne, czego może żałować Craftvena to faktu, że w wielu wygranych spotkaniach obecnego sezonu nie udawało im się wywalczyć kompletu punktów. Całość przypomina nieco sezon Wiosna’20, w którym Craftvena miała aż 12 wygranych oraz zaledwie dwie porażki, a mimo to finalnie wylądowała poza podium. Nos podpowiada nam jednak, że w konfrontacji z Husarią, Craftvena wywalczy trzecie zwycięstwo za komplet punktów w obecnym sezonie. Jeśli chodzi bowiem o Husarię to należy zauważyć, że drużyna ‘Rycerzy’ borykała się w obecnym sezonie z szeregiem problemów, które przekładały się na wynik. Jednym z największych problemów było z pewnością to, że w samej ekipie doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi, którym były tarcia wewnątrz ekipy. Nie wiemy jak mocno przyczyniło się to do faktu, że Husaria zdołała wygrać zaledwie dwa z dwunastu spotkań i dość mało prawdopodobne jest, aby wynik ten poprawił się we wtorkowy wieczór. Z drugiej strony należy zauważyć, że po wspomnianej burzy zza chmur wreszcie zaczęło wyglądać słońce i zdaje się, że drużyna odzyskała radość z gry w siatkówkę.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Merkury – AIP

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Mecz o brązowe medale Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Póki co w zdecydowanie lepszym położeniu znajdują się czterokrotni Mistrzowie SL3, którzy mają obecnie o dwa punkty więcej od rywali. To oznacza, że aby zdobyć medale, wieczorem muszą zdobyć co najmniej jeden punkt. O to jak pokazuje historia, nie będzie bynajmniej łatwo. Obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta mierzyły się dwukrotnie. W obu tych spotkaniach kończyło się na komplecie punktów drużyny AIP. Jeśli we wtorkowy wieczór dojdzie do powtórki wyniku, brązowe medale wywalczy ekipa AIP. Z drugiej strony wydaje nam się, że każda seria ma kiedyś swój kres. Uważamy, że ten nastąpi właśnie w dzisiejszym spotkaniu. Swego czasu świetną serię notowała ekipa Volley Gdańsk i wydawało nam się, że zdominują oni ligę na lata. Kolejną drużyną, która wydawała się być hegemonem była właśnie ekipa Merkurego, a ostatecznie poprzedni sezon skończyli na trzecim miejscu. Czemu z mini serią AIP miałoby być inaczej? Z informacji, do których dotarła Redakcja w dzisiejszym spotkaniu zabraknie Tomasza Ćwiertni, który tak mocno dał się we znaki Merkuremu we wspomnianych dwóch meczach. To właśnie wspomniany gracz był jednym z ojców sukcesów bezpośrednich pojedynków. Niezależnie od tego uważamy, że AIP najzwyczajniej Merkuremu ‘nie siedzi’. Czy wobec tego na samym finiszu ligi może dojść do ‘wywrócenia stolika’ i przetasowań na podium rozgrywek?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Bayer Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Jeszcze do niedawna problemem Speednetu zdawało się być nie to czy znajdą się oni na podium rozgrywek tylko to, na którym miejscu. Do ubiegłego tygodnia chyba nikt o zdrowych zmysłach nie spodziewał się tego jak mocno gracze Marka Ogonowskiego skomplikują sobie sytuację w tabeli. Sprawy pokomplikowały się bardzo mocno wraz z przegraną spotkania z AXIS, do której doszło w ubiegłą środę. Porażka i to na dodatek w stosunku 0-3 sprawiła, że Speednet odpadł z walki o bezpośredni awans. Dodatkowo tak jak wspomnieliśmy nie jest w ogóle pewne, że ‘Programiści’ znajdą się na podium. Wszystko za sprawą faktu, że wraz z porażką Speednetu zbiegła się wygrana ACTIVNYCH z Husarią. Po dwóch wspomnianych meczach obie ekipy mają dokładnie tyle samo punktów w ligowej tabeli. Nieco lepszą sytuację mają gracze Speednetu, którzy mają lepszy stosunek małych punktów, które jak wiadomo – w SL3 ważą bardzo dużo. Z drugiej strony gracze Marka Ogonowskiego zdają się mieć bardziej wymagający terminarz. Bayer Gdańsk choć nie jest obecnie w najwyższej formie to zdaje się być przeciwnikiem o wiele trudniejszym do pokonania niż Chilli Amigos, z którym będą rywalizować ACTIVNI. Terminarz na ostatnią kolejkę sprawia, że Speednet musi wygrać za komplet punktów i na dodatek muszą w każdym z setów wykręcać wysoką różnicę punktów. Jest bowiem bardzo mało prawdopodobne, że nie zrobią tego ACTIVNI. Oj, zapowiada nam się świetna końcówka sezonu. Dodatkową komplikacją dla Speednetu zdaje się być fakt, że ekipa ‘Aptekarzy’ jest szalenie ambitna i jesteśmy przekonani, że zrobią oni wszystko by zagrać jak najlepsze spotkanie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #33

Poniedziałkowy wieczór dał nam sporo odpowiedzi. Z drugą ligą po bardzo emocjonującym spotkaniu żegna się ekipa Volley Surprise. Dodatkowo wiemy już, że w spotkaniu barażowym o prawo gry zagra drużyna TGD. W meczu na szczycie pierwszej ligi, Eko-Hurt wygrał z Merkurym 2-1 i we wtorek stanie do najważniejszego spotkania w sezonie. Zapraszamy na podsumowanie.

TGD – Zmieszani 2-1 (18-21; 21-14; 33-31)

Nie da się w ostatnim czasie nudzić z drużyną TGD. Mówiąc precyzyjniej – ‘Drogowcy’ rozpieszczają swoich fanów, choć trzeba przyznać, że jest to związek, który od drugiej strony wymaga sporo wytrwałości. Nie da się bowiem oglądać meczów TGD ot tak. Przed spotkaniem najlepiej zaopatrzyć się w dwa pudełeczka relanium. Co ciekawe – jako, że ze Zmieszanymi jest niemal identycznie, to stało się jasne, że nudzić się nie będziemy. Stawkę meczu podbijał również fakt, że obie drużyny nie miały zapewnionego utrzymania. Mecz jak na rangę oraz nasz wstęp, rozpoczął się dość normalnie, bez fajerwerków. W połowie seta Zmieszani zdołali urwać się swoim rywalom i po blokach Marcina Gorlikowskiego oraz Michała Kocbucha, objęli prowadzenie 14-10. Przewaga ta po ataku Krzysztofa Misztala, została w końcówce zmniejszona do jednego punktu (19-18). Ostatnie słowo należało jednak do zespołu Edyty Woźny (21-18). Środkowa odsłona to najbardziej jednostronna partia w meczu. Od samego początku to TGD narzucili swoje warunki gry. Na przestrzeni seta prowadzili 6-2; 11-6 czy 16-9. Skończyło się na 14 oczkach na koncie Zmieszanych i trzeba przyznać, że było to naprawdę dobre drugoligowe granie w wydaniu TGD. Ostatni set to horror. Partia ta do pewnego momentu układała się kapitalnie dla TGD, którzy po kilku punktach kapitana, objęli prowadzenie 15-10. Po chwili obejrzeliśmy jednak show w bloku w wydaniu Zmieszanych, który wyprowadził zespół Edyty Woźny na prowadzenie 16-15. Dalsza część partii to dwie niewykorzystane piłki meczowe Zmieszanych (20-18). Do samego końca niewykorzystanych piłek meczowych w wydaniu obu drużyn było całe mnóstwo. Ostateczny wynik seta to…33-31! O tym, że końcówka należała do TGD zadecydowały dwa błędy Zmieszanych w końcówce.

Dziki Wejherowo – Team Spontan 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Nie ma się co za specjalnie rozpisywać. Mecz zakończył się walkowerem z uwagi na fakt, że w zespole Team Spontan grało dwóch nieuprawnionych graczy. Warto podkreślić jednak, że Team Spontan o zaistniałej sytuacji powiadomił Redakcję oraz drużynę przeciwną kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania. Chcąc uniknąć scenariusza, w którym Spontan nie pojawiłby się w sali, gracze obu drużyn postanowili rozegrać spotkanie, którego wynik z wiadomych względów był wiadomy.

Old Boys – Dream Volley 2-1 (21-15; 19-21; 21-18)

Nie ma nudy na koniec sezonu. Swoją cegiełkę do takiego obrazu dołożyli gracze Old Boys, którzy po zwycięstwie w stosunku 2-1 z Dream Volley muszą czekać na rozstrzygnięcie spotkania BEemka Volley – Hydra Volleyball Team. Dopiero wtedy okaże się, czy Old Boys awansowali do pierwszej klasy rozgrywkowej. Obecnie mają oni bowiem trzy oczka przewagi nad BEemka. Mają również gorszy stosunek małych punktów, a to z kolei oznacza, że wygrana w stosunku 3-0, sprawi, że Old Boys zagrają w przyszłym tygodniu spotkanie barażowe. O tym będziemy jeszcze jednak rozmawiać. Jeśli chodzi o poniedziałkowe starcie to po raz kolejny dostaliśmy dowód tego, o czym mówimy od dawna. Dream Volley prezentuje się najlepiej spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze w liczbie popełnionych błędów na mecz. Precyzując – popełniają ich naprawdę mało i trzeba się napocić, by drużynę Mateusza Dobrzyńskiego ograć. W poniedziałkowy wieczór do wspomnianego elementu, ‘Marzyciele’ dorzucili również świetną grę w obronie, a to z kolei przyczyniło się do tego, że Dream zgarnął bardzo ważny punkt. Pierwszy set rywalizacji to jednak dość wyraźna przewaga drużyny z Pruszcza Gdańskiego, którzy ograli rywala do 15. Środkowa odsłona to bardzo wyrównana partia do stanu po 15. To właśnie w drugiej części seta los zaczął sprzyjać drużynie w szarych trykotach, którzy po ataku Darka Tomaszewskiego wyszli na prowadzenie 19-17, a następnie wygrali seta do 19. Ostatnia odsłona to dobra gra Old Boys do stanu 14-10. W dalszej części w dobrze działające tryby Old Boys wdarł się piasek, który spowolnił cały proces (18-18). Końcówka to jednak punkty tercetu Gronkowski – Wilkowski – Krasiewicz (21-18). Mimo wygranej w stosunku 2-1, trudno było mówić o euforii. Zamiast tego mamy nerwowe oczekiwanie na środowy wieczór.

BL Volley – Wolves Volley 1-2 (21-14; 16-21; 13-21)

Ligowe ostatki w wykonaniu obu drużyn to spotkanie, które miało zadecydować o piątym miejscu w tabeli. Nieco więcej szans na tryumf dawaliśmy ekipie BL Volley, która do spotkania przystępowała w bardzo dobrych nastrojach wynikających z faktu, że w ostatnim czasie ograli oni ówczesnego lidera – Flotę Active Team. Z drugiej strony bagatelizowanie ‘Wilków’ to bardzo zły pomysł, o czym w obecnej edycji przekonało się kilka ekip. Samo spotkanie rozpoczęło się dość zaskakująco, bo od ogromnej przewagi drużyny BL Volley. Owszem, w naszych oczach byli oni faworytem, aczkolwiek spodziewaliśmy się wyrównanej walki. Tymczasem po kilku chwilach od pierwszego gwizdka sędziego w meczu, ‘Wataha’ popełniała sporo błędów, a to sprawiło, że z remisu 8-8 zespół Mikołaja Stempina tracił po chwili już siedem punktów (16-9). Dalsza część seta to kontynuacja dobrej i pewnej gry ekipy BL, która finalnie wygrała tę partię do 14. Dalsza część meczu wyglądała tak jakby obie drużyny przy okazji zmiany stron podmieniły się również koszulkami. O ile pierwsza część drugiego seta była wyrównana (12-12), tak z każdą kolejną wymianą zarysowywała się przewaga zespołu ‘Wilków’. Warto podkreślić postawę fair play zespołu ‘Tygrysów’, który za każdym razem ‘przyznawał się’ do różnych zdarzeń za co punkty trafiały finalnie do ‘Wilczego obozu’. Kiedy na konto ‘Watahy’ trafiło 17 oczko (17-13) stało się jasne, że w meczu dojdzie do wyrównania. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od bardzo dużej przewagi ‘Wilków’, która rozpoczęła partię od prowadzenia…9-2! Okazała przewaga zespołu w czarnych strojach wystarczyła do tego by ‘Wilki’ dociągnęły bez problemów wynik do końca i po chwili mogli cieszyć się z piątego miejsca w trzeciej lidze. Oj tak, był to niezwykle udany sezon w wykonaniu zespołu Mikołaja Stempina.  

AIP – Speednet 2-1 (21-17; 16-21; 23-21)

O ile dla Speednetu poniedziałkowe spotkanie nie miało większego znaczenia w kontekście pozycji w tabeli, tak dla drużyny AIP było bardzo ważne. Tak się bowiem składa, że gracze Adriana Ossowskiego wciąż liczą się w walce o pierwsze – historyczne podium w pierwszej lidze. Po poniedziałkowym starciu, ‘Przyjaciele’ zbliżyli się do celu o jeden punkt. Aby jednak znaleźć się wśród grona medalistów będą oni musieli wygrać wtorkowe spotkanie z Merkurym i na dodatek zdobyć w meczu komplet punktów. O tym jednak będzie jeszcze okazja w zapowiedziach. Jeśli chodzi o poniedziałkowe starcie to rozpoczęło się ono od lepszej gry ‘Przyjaciół’, którzy po skutecznych atakach Konrada Gregorowicza oraz Jana Krasińskiego, objęli prowadzenie 11-7. Tuż po nim, gracze Speedentu byli zmuszeni wziąć pierwszy ‘czas’. Ten na niewiele się zdał. Po ataku Dawida Glanera w końcówce, gracze AIP prowadzili już 18-13 i po chwili postawili kropkę nad ‘i’ (21-17). Środkowa partia to wyrównana walka do stanu 11-10 dla Speednetu. Dalsza część seta to przewaga ‘Programistów’, którzy po dwóch atakach z rzędu Pawła Kolana, objęli prowadzenie 17-13 i prowadzenia nie wypuścili już do końca (21-16). Ostatni set to najciekawsza partia w meczu, choć trzeba przyznać, że początek na to absolutnie nie wskazywał. Po kapitalnym otwarciu seta przez Sławomira Janczaka, Speednet zaczął tę partię od prowadzenia…6-1. W SL3 nie ma jednak zaliczki, której nie dałoby się roztrwonić. Nim się obejrzeliśmy, AIP doprowadziło do remisu po 9. Dalsza część seta to obopólna wymiana ciosów, która zaprowadziła nas do gry na przewagi. W niej szale zwycięstwa na stronę przechylił Mariusz Seroka oraz przytomne zachowanie w końcówce w wykonaniu Konrada Gregorowicza. Finalnie AIP wygrało partię do 21 i może się szykować do wtorkowego meczu o medale.  

CTO Volley – Szach-Mat 2-1 (21-19; 18-21; 21-9)

Jak to szło? ‘Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą’? Cóż, Szach-Mat powalczył w pierwszym i drugim secie. Trzecia odsłona to zdecydowana przewaga rywali, którzy wygrali partię do 9. To oznacza z kolei, że aby Szach-Mat mógł myśleć o utrzymaniu – musi liczyć na cud. Konkretniej liczyć na to, że Flota w dwóch najbliższych spotkaniach zdobędzie zaledwie jeden punkt. Cóż, więcej logiki upatrujemy w baśniach Andersena. Cudy to się dzieją w Licheniu. Ok, nie odbierajmy drużynie Szach-Mat nadziei. Pierwszy set rywalizacji to dobre granie Szach-Matu do stanu po 11. Niestety dla nich, po chwili serię punktów z zagrywki zdobył Damian Urbanowicz, po której na tablicy wyników było już 16-11. Co ciekawe, mimo nieciekawego położenia Szach-Mat zdołał zniwelować stratę do jednego oczka i zdawał się ‘wracać do gry’ (17-16). Końcowa faza seta to jednak więcej jakości po pomarańczowej stronie siatki (21-19). Środkowa odsłona to dwupunktowa przewaga CTO, która zdawała się prowadzić drużynę do zwycięstwa w meczu. Sytuacja odwróciła się dopiero w końcówce, gdzie po dwóch blokach Dawida Kołodzieja, Szach-Mat wyszedł na prowadzenie 18-16 i po chwili cieszył się z doprowadzenia do wyrównania. Ostatni set to zupełnie inna historia. Bez ładu, bez składu, bez pomysłu jak zaskoczyć rywala. Źle, nudno, przewidywalnie. Grę Szach-Matu moglibyśmy scharakteryzować wiadomym określeniem. Wówczas musielibyśmy się jednak wstydzić za wulgaryzmy, a tego nie chcemy. Tak czy siak to CTO było w tym rozdaniu ‘Panem sytuacji’. Finalnie zespół z Malborka opędzlował rywali do 9, a cały mecz 2-1.  

Merkury – Eko-Hurt 1-2 (21-18; 14-21; 16-21)

Bardzo ważne spotkanie dla końcowego układu tabeli. Wbrew opinii sporej części osób – nie było to spotkanie ważne wyłącznie dla Eko-Hurtu. Tak się bowiem składa, że Merkury wciąż nie ma zagwarantowanego miejsca na podium. Stawka spotkania była zatem bardzo duża. Już przed spotkaniem wiadomym było to, że mecz nie będzie przypominał tego, co oglądaliśmy w rundzie zasadniczej, w której Eko-Hurt ‘zmiótł z planszy’ swoich rywali. Poniedziałkowe spotkanie rozpoczęło się od mocnego pierwszoligowego grania (11-11). W naszym odczuciu szalenie ważnym momentem seta były dwa bloki z rzędu Merkurego (Rochna, Sledz), po których Merkury objął dwupunktowe prowadzenie (17-15) i po chwili wygrał seta do 18. Środkowa odsłona to konkretny zwrot akcji. Po dwóch skutecznych atakach Mikołaja Nowaka, Eko-Hurt odskoczył rywalom na pięć punktów (11-6) i od tego momentu aż do samego końca trzymał rywala na bezpieczny dystans. Ostatnia partia to niestety również niezbyt wielkie emocje. Co więcej – obraz gry, w którym jedna z drużyn ma stosunkowo dużą przewagę, oglądaliśmy od niemal samego początku. Po ataku Marcina Radziewicza było bowiem 7-4 dla Eko-Hurt i zasadniczo przewaga ta ani na chwilę nie stopniała. Finalnie Eko-Hurt dopiął po chwili swego i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. To oznacza, że we wtorkowy wieczór Merkury powalczy z AIP o brązowe medale. Jeszcze więcej emocji powinno być w meczu, w którym Eko-Hurt zmierzy się z MPS-em Volley. Spotkanie te jest wyjątkowe, ponieważ z dużą dozą prawdopodobieństwa zadecyduje o tytule mistrzowskim w SL3. Kosmos jak ten sezon się poukładał.

Oliwa Team – Volley Surprise 1-2 (19-21; 20-22; 21-19)

Wraz z wygraną drużyny TGD ze Zmieszanymi stało się jasne, że to ‘Drogowcy’ rozegrają w przyszłym tygodniu spotkanie barażowe o prawo gry w drugiej lidze w przyszłym sezonie. Obojętnie bowiem jaki wynik nie padłby w meczu Oliwy z Volley Surprise, to sytuacja TGD nie uległaby zmianie. Taki wynik wspomnianej konfrontacji sprawił również, że do bezpiecznego utrzymania Oliwa potrzebowała zaledwie jednego punktu. O to jak się później okazało, było piekielnie trudno. Pierwszy set rywalizacji to niezwykle wyrównana partia z przejściowym prowadzeniem, a to jednych, a to drugich. Chwilę po półmetku seta, Oliwa prowadziła 16-14 i zdawała się być o krok od utrzymania w drugiej lidze. Mimo prowadzenia w dalszej części już 19-17, Oliwa dała się złapać na bloku w wykonaniu Jordana Wiktorowicza oraz Mariusza Kuczko, którzy dali ‘Słupszczanom’ prowadzenie w meczu (21-19). Środkowa odsłona to niemal kopia tego, co oglądaliśmy w premierowej partii. Podobnie jak wówczas i tym razem Oliwa miała przez długi czas wszystko w swoich rękach (17-15). Końcówka seta to ponowny paraliż w wykonaniu drużyny z ‘serca Gdańska’, którzy ponownie zostali zablokowani – tym razem za sprawą Bartosza Siacha, który przypieczętował wygraną Volleya w spotkaniu. Prawdziwą stawkę miał jednak dopiero trzeci set. Ligowa tabela poukładała się bowiem tak, że drużyna, która przegra trzeciego seta….spada do trzeciej klasy rozgrywkowej. Lepiej w tę partię weszli gracze Oliwy, którzy po chwili od gwizdka sędziego rozpoczynającego seta, prowadzili już…4-0. W dalszej części Volley Surprise się nieco odkręcił. Mimo tego Oliwa utrzymywała trzypunktową przewagę niemal do samego końca (20-17). W końcówce Volley Surprise zdołał odrobić dwa oczka (20-19), ale finalnie ostatni punkt w meczu trafił na konta Oliwy, która zapewniła sobie tym samym utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. A Volley? Cóż, drużynę Macieja Siacha czeka pewna przerwa, po której zapewne wrócą by jak najszybciej znaleźć się ponownie w drugiej lidze.

CTO Volley – Tufi Team 1-2 (18-21; 23-25; 21-18)

Tym razem nie daliśmy się już nabrać. Mimo że logika nakazywała sądzić, że spotkanie mistrza z beniaminkiem pierwszej ligi wygra ten pierwszy to my – oszukaliśmy jednak system i postawiliśmy na ‘Tuffików’, którzy są jedną z rewelacji obecnego sezonu. To właśnie dla nich spotkanie rozpoczęło się w bardzo dobry sposób. Po czterech atakach w krótkim odstępie czasu Marka Rogińskiego, Tufi Team objęło prowadzenie 9-6 i ani na chwilę przewagi tej nie stracili. Na dobrą sprawę w trakcie seta był jeden moment, gdzie istniało dla nich zagrożenie straty punktu, kiedy po bloku Marcina Jędrzejczyka zrobiło się 16-15. Po chwili jednak Łukasz Arciszewski z Piotrem Watusem zapewnili pierwszy punkt w meczu drużynie, która w poprzednim sezonie występowała w drugiej lidze. Środkowa odsłona to najciekawsza partia w meczu. Po wyrównanej pierwszej części (10-10), na trzypunktowe prowadzenie wyszli gracze Tufi (14-11). Rozpędzić rywalom nie dał się jednak Damian Urbanowicz, który przyczynił się do tego, że po chwili mieliśmy remis po 18. Końcowa faza seta to dwa ataki Mikołaja Skotarka, po których CTO miało dwie piłki setowe (20-18). Efekt? Roztrwonienie zaliczki i przyglądanie się jak Tufi odwraca losy rywalizacji i zapewnia sobie wygraną do 23. Set ‘na otarcie łez’ zdawał się być do pewnego momentu – ‘setem na dobicie’. Lepiej w tę partię weszli bowiem gracze Mateusza Woźniaka, którzy po jednym z błędów rywali, prowadzili 10-6. Z czasem CTO wróciło jednak do jakościowego grania, do którego przez kilka sezonów nas przyzwyczaili. Po dwóch punktach Adriana Wieleby, gracze CTO objęli pierwsze prowadzenie w tej partii (17-15), którego nie wypuścili już do końca.