Miesiąc: Październik 2020

Zapowiedź – MATCHDAY #22

We wtorkowy wieczór najciekawiej powinno być w trzeciej lidze. To właśnie dziś dowiemy się, dla której z następujących drużyn (Allsix by Decathlon, Craftvena, Port Gdańsk, Wirtualna Polska) zabraknie miejsca w grupie mistrzowskiej. Ponadto, o przełamanie złej passy powalczą gracze Volleyball Rebels, których we wtorkowy wieczór zobaczymy aż dwukrotnie. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Port Gdańsk – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Przed drużyną Bartosza Zakrzewskiego jeden z najważniejszych dni od momentu pierwszego meczu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. ‘Rzemieślnicy’ rozegrają we wtorkowy wieczór dwa arcyważne spotkania, które zadecydują o tym, czy drużyna znajdzie się w grupie mistrzowskiej. Obecnie znajdują  się na siódmym miejscu w tabeli. Na taki stan rzeczy wpłynęły cztery wygrane i trzy porażki. W tym miejscu należy postawić kropkę i na moment cofnąć się do sezonu Wiosna’20, kiedy ‘Czarni’ przegrali zaledwie dwa spotkania. Obecnie mają o jedno więcej i dodatkowo sześć spotkań w perspektywie. Do dwóch z sześciu wspomnianych dojdzie już we wtorkowy wieczór i patrząc na wyniki drużyny oraz obecną formę trzeba powiedzieć to sobie wprost – w obydwu spotkaniach to ich rywale będą faworytami spotkania. O godzinie 19:00 Craftvena zmierzy się z ‘Portowcami’, którzy zajmują obecnie trzecie miejsce w ligowej tabeli z czego… również nie są zadowoleni. Wszystko za sprawą tego, że poprzedni sezon zakończyli na wysokim drugim miejscu i byli o włos od tego, aby w sezonie Jesień’20 występować w drugiej lidze. Ostatecznie ‘Portowcy’ przegrali w meczu barażowym z Mental Block, ale można było sądzić, że sezon Jesień’20 będzie należał do nich. Tymczasem, po ośmiu spotkaniach ekipa Arkadiusza Sojko traci do lidera aż… osiem punktów. Dodatkowo, czysto teoretycznie może się okazać, że w przypadku porażki i innych wyników, które ułożą się nie po myśli ‘Portowców’, dla drużyny z doków zabraknie miejsca w top5, co byłoby jedną z największych sensacji obecnego sezonu.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot):Port Gdańsk

Oliwa Team – Omida Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Mecz pomiędzy obiema drużynami można nazwać meczem przyjaźni. Już w sezonie Wiosna’20 obie drużyny często trenowały razem w hali mieszczącej się w sercu Oliwy. To właśnie tam zapadały decyzje co do tego, w której drużynie zagra poszczególny zawodnik. Poza wspomnianą halą sportową, wspólnym mianownikiem obu drużyn jest bez wątpienia Agnieszka Pasternak, która jest bardzo zaangażowana w ‘życie’ obu ekip. Wystarczy powiedzieć, że to właśnie ona organizuje treningi dla poszczególnych drużyn. Dodatkowo, w poprzednich sezonach występowała jako gracz w obu zespołach. Z pewnością we wtorkowy wieczór zobaczymy ją również w roli protokolanta na tym spotkaniu. Do meczu drużyna Omidy przystąpi uskrzydlona kapitalnym zwycięstwem, które odniosła w poniedziałkowy wieczór przeciwko ekipie Volley Gdańsk. Sukces jest o tyle ważniejszy, że nie dość, że to właśnie Omida ma nad obecnym mistrzem handicap to w dodatku jest pierwszą drużyną w historii ligi, która zdołała ograć ‘Żółto-czarnych’. Gdy do swojego dorobku ‘Logistycy’ dołożą we wtorkowy wieczór komplet punktów to poza faktem, że po rundzie zasadniczej będą liderem pierwszej ligi to na dodatek na cztery mecze przed końcem sezonu będą mieli dwa punkty przewagi nad największym rywalem. Mimo wszystko uważamy, że o komplet punktów nie będzie wcale łatwo. Często zdarza się tak, że przeciwko drużynie z dolnej partii tabeli gra się gorzej niż przeciwko tym ‘mocarnym’. Aby wygrać spotkanie 3-0 drużyna Omidy musi być maksymalnie skoncentrowana. Czy to po wczorajszym sukcesie jest w ogóle możliwe? Przypominamy, że ligę wygrywa się właśnie w spotkaniach z niżej notowanymi rywalami.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Volleyball Rebels – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Mimo, że drużyna ‘Rebeliantów’ dołączyła do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta dwa tygodnie temu, obecnie ma rozegrane już cztery spotkania. Dodatkowo, we wtorkowy wieczór gracze Dawida Byczkowskiego dorzucą kolejne dwa spotkania, co sprawi, że pod kątem liczby spotkań zbliżą się do całej ligowej stawki. Jesteśmy przekonani, że tym, na czym zależy ‘Rebeliantom’ jest zbliżenie się również liczbami punktów. Po czterech spotkaniach drużyna nie zdołała jeszcze ani razu wygrać i w zaledwie jednym spotkaniu udało im się urwać punkt. Stało się to w ich drugim meczu, kiedy rywalem była ekipa BL Volley. Jako Redakcja znajdujemy jednak w przypadku drużyny delikatny powiew optymizmu. W dwóch z czterech rozegranych dotychczas spotkań ekipa mierzyła się z drużynami będącymi w pierwszej siódemce. Pierwszym wtorkowym rywalem ekipy ‘Rebelsów’ będzie drużyna Mental Block, która notuje obecnie świetną formę, dzięki której wygrali trzy spotkania z rzędu. Szczególnie imponująca była ostatnia wygrana, kiedy po przeciwnej stronie siatki wystąpili gracze Range Soft, którzy musieli przełknąć gorycz porażki, nie zdobywając przy tym choćby punktu. Dla ‘Mentalistów’ z kolei była to pierwsza wygrana za komplet punktów w obecnym sezonie, dzięki której wizja powtórki z poprzedniego sezonu, kiedy drużyna grała w barażu o utrzymanie, oddaliła się. Powtórzenie tego wyniku w meczu z Volleyball Rebels z pewnością taki scenariusz by zmarginalizowało.

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot):Mental Block

Allsix by Decathlon – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Niestety nie wiemy jak potoczy się spotkanie Craftveny z Portem Gdańsk, ale nos podpowiada nam, że dla obu drużyn bezpośrednie starcie będzie meczem o ‘być, albo nie być’ w grupie mistrzowskiej w trzeciej lidze. Obojętnie jak nie potoczy się ten mecz uważamy, że brak jednej z ekip, które o godzinie 20:00 skrzyżują rękawice, będzie ogromnym rozczarowaniem. Co prawda, istnieje jeszcze trzecia opcja, w której do grupy mistrzowskiej wchodzą zarówno Decathlon jak i Craftvena. Aby tak się stało, ‘Rzemieślnicy’ muszą wygrać spotkanie z ‘Portowcami’ za trzy punkty a następnie Allsix by Decathlon wygrałby spotkanie z Craftveną 2-1, co sprawiłoby, że Port Gdańsk miałby o jedno oczko mniej, zarówno od jednych jak i drugich. Jak wiecie, to czyste spekulacje. Im więcej po drodze zmiennych, tym scenariusz staje się mniej prawdopodobny. Uważamy, że obie ekipy nie będą kalkulować tylko będą chciały udowodnić swoją wyższość na parkiecie. Przez długi czas trudno było sparować obie ekipy. Drużyna Craftvena nie może występować ani w poniedziałki, ani w środy. Z kolei ich rywal – Allsix by Decathlon – ani we wtorki, ani w czwartki. Mimo to, któraś z ekip musiała iść na ustępstwo i wyraziła gotowość do gry w terminie, w którym najprawdopodobniej zabraknie kilku zawodników. Z tego miejsca należy podkreślić ‘prosportową’ postawę graczy ze sklepów sportowych. Kto wygra spotkanie? Dla kogo zabraknie miejsca w grupie mistrzowskiej? Odpowiedź na to pytanie poznamy już niebawem!

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot):Allsix by Decathlon

Volleyball Rebels – Letni Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Podobnie jak w poprzednim tygodniu, drużyna Volleyball Rebels zmierzy się z dwoma przeciwnikami. Podobnie jak wtedy, tak i teraz pierwszym rywalem będzie ekipa z dolnej połowy tabeli, natomiast drugim ekipa, która jest w stanie powalczyć o strefę medalową. Zastanawiamy się, czy dla drużyny Dawida Byczkowskiego to właśnie mecz numer sześć nie będzie najtrudniejszym dotychczasowym wyzwaniem. Przypomnijmy, że drużyna Letniego Gdańska przystąpi do spotkania po serii czterech zwycięstw z rzędu. Passa ta jest tym bardziej imponująca jeśli zobaczymy, z kim przyszło im się w tym czasie mierzyć. Umówmy się, drużyny takie jak BES-BLUM Nieloty, DNV GL S*M*A*S*H czy Dream Volley sroce spod ogona nie wypadły. Ba, uważamy, że każdą z tych ekip stać na to, aby znaleźć się na podium. W przypadku Nielotów i Dream Volley obie ekipy nie wyobrażają sobie nawet scenariusza, w którym mogłoby ich tam zabraknąć. Jak zatem zaszeregować drużynę ‘Letników’? Czy po niezbyt udanym początku drużynę w granatowych trykotach stać na to, aby włączyć się do walki o podium rozgrywek? Aby tak się stało, ekipa powinna powalczyć we wtorkowy wieczór o komplet punktów. W siedmiu dotychczasowych spotkaniach, owszem – potrafili ograć ligowe tuzy, ale potrafili również potracić masę punktów, przez co dość mocno skomplikowali sobie sytuację. Warto odnotować tu fakt, że obecnie ‘Letnicy’ mają o jedno spotkanie rozegrane mniej niż trzy drużyny zajmujące miejsca 2-4. W przypadku wygranej z ‘Rebeliantami’, sytuacja w tabeli zrobi się naprawdę ciekawa. O tym, czy tygodniowa przerwa nie wybiła ‘Letników’ z rytmu przekonamy się we wtorkowy wieczór chwilę po godzinie 21.00.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot):Letni Gdańsk

Zmieszani – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Mecze pomiędzy drużynami Zmieszani oraz Team Spontan zawsze dostarczały sporych emocji. Dodatkowo, nie brakowało w nich kontrowersji i zwrotów akcji. Liczymy na to, że we wtorkowy wieczór będzie podobnie. Będzie to trzeci bezpośredni pojedynek pomiędzy zespołami w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jak do tej pory, dwukrotnie lepszą drużyną okazała się ekipa Piotra Raczyńskiego, która wygrywała spotkania w stosunku 2-1. Nos podpowiada nam jednak, że we wtorkowy wieczór to ich przeciwnicy mają większą szansę na wygranie spotkania. Zmieszani przystąpią do meczu po poniedziałkowej porażce, której doznali przeciwko obecnemu liderowi – drużynie BES-BLUM Nieloty. W meczu tym, szczególnie w pierwszym secie pokazali, że jeśli tylko ustabilizują formę to są w stanie wygrywać z drużynami, które są teoretycznie wyżej notowane. No właśnie, jest jednak jakieś ale. Tym, ale w przypadku drużyny Edyty Woźny jest to, że drużyna potrafi zagrać w rewelacyjny sposób, by kilkanaście minut później zaprezentować się tak, że nie da się tego opisać w parlamentarnych słowach. Ich przeciwnik – Team Spontan w przypadku wygranej za komplet punktów zrówna się z rywalem liczbą punktów i dodatkowo będzie miał na swoim koncie o jedno spotkanie rozegrane mniej. Czy jest w stanie tego dokonać? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. ‘Spontaniczni’ w obecnym sezonie również nie potrafią ustabilizować formy i grają ‘w kratkę’. Podsumowując, uważamy, że będzie to mecz drużyn o podobnym potencjale. O tym, kto wygra, zadecyduje dyspozycja dnia.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot):Zmieszani

Matchday #21

Poniedziałkowy wieczór miał słodko-gorzki smak. Z jednej strony mieliśmy ogromne emocje w meczu na szczycie pierwszej ligi. Z drugiej zaś doszło do sytuacji, w której jedna z drużyn nie stawiła się na miejsce rozgrywania spotkania. Wracając jednak do meczu Volley Gdańsk z Omidą Team to trzeba przyznać, że mecz nie zawiódł. Był kapitalnym widowiskiem, po którym zakończyła się wspaniała seria zwycięstw z rzędu drużyny Volley Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Zmieszani – BES-BLUM Nieloty 1-2 (21-13; 6-21; 16-21)

W związku z faktem, że mecz pomiędzy DNV GL S*M*A*S*H a Range Soft VT się nie odbył to mecz pomiędzy Zmieszanymi i Nielotami był jedynym wydarzeniem drugoligowym w poniedziałkowej serii gier. I to nie byle jakim! Było to spotkanie drużyn znajdujących się w górnych partiach tabeli. To, jak zaprezentowali się Zmieszani z innym faworytem do awansu – ekipą Dream Volley było wskazówką, że ‘tanio skóry nie sprzedadzą’. Rzeczywiście, już początek meczu pokazał, że Nieloty muszą wznieść się na wyżyny, aby wygrać to spotkanie. W pierwszym secie to Zmieszani dość niespodziewanie przejęli inicjatywę. To, co kulało po stronie drużyny BES-BLUM to w szczególności przyjęcie. Liczba asów serwisowych może tego nie pokazuje, ale ile nabiegał się w pierwszym secie Michał Falkiewicz wie chyba tylko on. Pierwszy set to była rzeź. Wynik tego naprawdę nie odzwierciedla. W trakcie tej partii różnica punktowa była już naprawdę wysoka (14-5 czy 19-10). Ostatecznie, drużyna Mateusza Bone pod koniec seta podreperowała trochę swój dorobek, ale nie zmienia to faktu, że w pierwszym secie byli zaledwie tłem dla świetnie dysponowanych graczy Edyty Woźny. To, co wydarzyło się w drugim secie, mając wciąż na uwadze tego pierwszego – wymyka się spoza jakichkolwiek, nawet najbardziej parszywych norm ludzkich wyobrażeń. Co tu dużo mówić, w secie tym nie znaleźliśmy nawet pół elementu, w którym Zmieszani byliby lepsi od swoich rywali. Zagrywka, rozegranie, przyjęcie, wykończenie. Komplet. Masakracja. Trzeci set był z kolei najbardziej wyrównany w meczu. Do momentu, kiedy na tablicy pojawił się wynik 16-16 byliśmy przygotowani na emocjonującą końcówkę. Niestety (dla widowiska) punkty zdobywała już tylko jedna drużyna i siódma wygrana Nielotów w sezonie Jesień’20 stała się faktem.

DNV GL S*M*A*S*H – Range Soft VT 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Drużyna Range Soft z powodu braków kadrowych przegrała spotkanie walkowerem. Wynik zawodów został zweryfikowany jako 3-0 (21-0; 21-0; 21-0) dla drużyny DNV GL S*M*A*S*H.

Speednet 2 – Team Looz 0-3 (13-21; 18-21; 19-21)

Nie sprawdziły się nasze słowa w zapowiedzi. Nie dość, że w spotkaniu w szeregach drużyny Team Looz zobaczyliśmy Bartłomieja Szcześniaka to w dodatku napisaliśmy, że ekipa ma jeszcze teoretycznie szansę na awans do grupy mistrzowskiej. Cóż, nie będziemy się przechwalać, że sami doszliśmy do takiej refleksji. Uwagę na to, że ekipa Looz nie ma już szans na grupę mistrzowską zwrócił nam jeden z trzecioligowych graczy. Po wnikliwszym przeanalizowaniu tabeli musimy mu przyznać rację, a Team Looz przeprosić za pomyłkę. Samo spotkanie lepiej rozpoczęli gracze Speednetu, którzy między innymi dzięki bardzo dobrej zagrywce Pawła Cieszyńskiego wyszli na prowadzenie. Z czasem wróciły demony przeszłości i ekipa popełniła kilka błędów własnych, które sprawiły, że roztrwonili oni wypracowaną przewagę. Dodatkowo, gracze w różowych koszulkach mieli również ogromne problemy z przyjęciem zagrywki Daniela Szultki, który zdobył aż cztery asy serwisowe z rzędu. Co tu dużo mówić – dyspozycja zaprezentowana w pierwszej partii nie mogła przełożyć się na lepszy wynik i to Team Looz cieszył się z wygranej pierwszego seta. Druga partia zaczęła się koszmarnie dla graczy Spednetu, którzy przegrywali już 1-6. Po chwili zdołali jednak się ‘ogarnąć’ i złapali dystans do swoich przeciwników. Ostatecznie, 2-3 punktowa przewaga drużyny Bartłomieja Szcześniaka była utrzymana przez dalszą część seta, co pozwoliło na wygranie tej partii do 18. Trzeci set był dla odmiany wyrównany już od początku. Z czasem to Speednet 2 włączył wyższy bieg, co pozwoliło im wyjść na prowadzenie (9-5). Po chwili uwypuklił się jednak największy mankament ‘Różowych’ – przyjęcie i po serii sześciu punktów z rzędu przeciwników, Speednet zmuszony był wziąć czas. Ostatecznie, po wyrównanej końcówce, kolejną partię i całe spotkanie wygrała ekipa Team Looz. Speednet, choć był blisko nie zdołał dołożyć kolejnego oczka. 

Tufi Team – AVOCADO friends 3-0 (21-18; 21-15; 21-11)

Zwieńczeniem rywalizacji przeciwko drużynom z TOP3 dla AVOCADO friends była ekipa Tufi Team, dowodzona przez Mateusza Woźniaka. Już przed meczem było wiadomo, kto będzie faworytem tego starcia. ‘Tuffiki’ chciały wykorzystać fakt, że w trakcie ich meczu na równoległym boisku trwało spotkanie pomiędzy liderem a wiceliderem. Było bowiem oczywiste, że minimum jedna z ekip zgubi tam punkty, co sprawiło z kolei, że wygrana za komplet oczek zbliży ich do swoich rywali. Ze wszystkich trzech partii to pierwsza była najbardziej zacięta. Na początku tej odsłony sporo szkód drużynie Mateusza Woźniaka swoją zagrywką wyrządził Andrzej Masiak. W dalszej części tej partii trwała wyrównana walka. Po dwóch punktowych blokach z rzędu Patryka Okulewicza, na tablicy wyników widniał remis 18-18 i kwestia wygranej w tym secie była sprawą otwartą. Ostatecznie, o tym, że to Tufi Team wygrało, zadecydowały błędy własne ich przeciwników. Podsumowując tę partię trzeba powiedzieć, że wygrała drużyna, która finalnie popełniła tych błędów nieco mniej. Jesteśmy przekonani, że nawet drużyna, która wygrała tę partię doskonale wie, że nie był to najlepszy set w ich wykonaniu. Kto jednak za jakiś czas będzie o tym pamiętał? Ostatecznie liczy się to, co w tabeli, a po dwóch kolejnych wygranych odsłonach Tufi Team dołożyło do swojego dorobku trzy oczka. W drugim secie był moment, w którym wydawało się, że ‘Weganie’ zdołają doprowadzić do wyrównania. Po asie serwisowym Łukasza Czajkowskiego drużyna AVOCADO prowadziła już 14-11. Niestety dla nich, po tym nastąpił dość długi przestój, w czasie którego Tufi zdobyło dziesięć punktów przy zaledwie jednym ich rywali. Ostatni set to absolutna dominacja drużyny Mateusza Woźniaka. Już na początku, po kilku atakach najlepszego na parkiecie Piotra Adamczyka, Tufi uzyskało kilkupunktową przewagę, która z czasem tylko powiększali.

Trójmiejska Strefa Szkód – PROtotype Volleyball 2-1 (21-11; 19-21; 21-19)

W zapowiedzi przedmeczowej kreśliliśmy różne scenariusze dla obu drużyn. Zastanawialiśmy się, czy Trójmiejska Strefa Szkód zdoła wygrać spotkanie za komplet punktów i włączy się do walki o strefę medalową. W przypadku PROtotype włączyliśmy z kolei kalkulatory. Napisaliśmy, że jeśli ‘Transformersi’ zdołają ugrać cztery oczka w meczach z TSS-em i Tufi Team to znajdą się w grupie mistrzowskiej. Cóż. 25 % planu wykonali w poniedziałkowy wieczór. Teraz należy dołożyć trzy oczka w meczu z Tufi, co jak doskonale wiemy – łatwym zadaniem nie będzie. Jeśli chodzi o mecz to uznaliśmy, że dość wyraźnym faworytem spotkania będzie ekipa TSS-u, która w ostatnim czasie prezentowała się naprawdę korzystnie. Niejako na potwierdzenie tych słów, gracze w niebieskich koszulkach zaczęli mecz z animuszem i w zasadzie od pierwszej do ostatniej piłki powiększali swoją przewagę. Podsumowując pierwszą partię w wykonaniu PROtotype moglibyśmy wrzucić jakiegoś mema z podpisem ‘żodyn się nie spodziewał’. To oczywiście nawiązanie do formy, którą zaprezentowali gracze Tomasza Nurzyńskiego w pierwszych odsłonach kilku ostatnich spotkań. To było typowe PROtotype Volleyball. Wiadomo było, że mecz zacznie się w drugim secie. I tak faktycznie było. W partii tej obie ekipy stworzyły wyrównane i zacięte widowisko. Po pierwszej fazie tego seta w drużynie TSS wystąpił chwilowy problem z przyjęciem. Chwila ta wystarczyła ich rywalom, aby odskoczyć na trzy punkty i doprowadzić do wyrównania rywalizacji (1-1). Trzeci set obfitował w duże emocje, niekoniecznie tylko te ‘sportowe’. No, może jeszcze chwila i byłyby to sporty, ale walki. To oczywiście z przymrużeniem oka. Set ten dostarczył nam sporo kontrowersji sędziowskich. Po jednej z nich czerwoną kartką ukarany został jeden z zawodników TSS-u.  Działo się to w momencie, kiedy na tablicy wyników widniał remis 17-17 i zastanawialiśmy się, czy ta sytuacja nie sprawi, że mający kontrolę nad tą partią gracze TSS-u nie przegrają seta. Ostatecznie, mimo sporej nerwówki wygrali go do 19 i niezależnie od tego, co wydarzy się w innych spotkaniach, kończą rundę zasadniczą na czwartej pozycji.

Volley Gdańsk – Omida Team 1-2 (21-14; 9-21; 19-21)

Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że jeśli Volley ma wygrać pięćdziesiąte spotkanie z rzędu to ich rywalem powinien być ktoś bardzo mocny. Runda zasadnicza ułożyła się w najlepszy możliwy dla tego scenariusza sposób. Ostatni mecz w fazie zasadniczej był zarazem pięćdziesiątym meczem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta dla drużyny Volley Gdańsk. Dodatkowo, rywalem była ekipa wagi ciężkiej – wicemistrz poprzednich rozgrywek i drużyna, która w obecnym sezonie jeszcze nie przegrała – Omida Team. Już przed meczem było wiadomo, że czyjaś passa się skończy. Aby do tego nie dopuścić, obie ekipy stawiły się niemal w komplecie. Po stronie Omidy zobaczyliśmy np. Mateusza Szturmowskiego, którego w tym sezonie nie mieliśmy jeszcze okazji oglądać. Sam mecz rozpoczął się lepiej dla obrońców tytułu – Volley Gdańsk. ‘Żółto-czarni’ dość szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę i przyznamy, że przez chwilę pomyśleliśmy, iż będzie to nudne spotkanie. W każdym razie, pierwsza partia zakończyła się dość wysokim zwycięstwem Volley i wydawało się, że formalnością będzie wygrana w kolejnym spotkaniu. Drugi set zaprzeczył powyższym słowom dość błyskawicznie, bowiem Omida szybko wyszła na kilkupunktowe prowadzenie (6-1). Duża w tym zasługa wprowadzonych w końcówce pierwszego seta atakującego Mateusza Szturmowskiego oraz dawno niewidzianego w SL3 przyjmującego Łukasza Wiktorko. Po dwóch asach serwisowych tego drugiego Omida prowadziła już 13-6 i chyba tylko cud mógłby sprawić, że VG wygrałby tę partię. Cóż, cudu nie było, ale zaskoczenie i to ogromne – owszem. Omida dzięki świetnej grze wygrała tę partię do dziewięciu i była to najwyższa porażka w jednym secie w historii występów drużyny VG w SL3. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. W nim podrażniona ekipa Volley wyszła na prowadzenie (7-2). Po chwili, na zagrywce stanął jednak kapitan drużyny – Konrad Gawrewicz i dał swojej ekipie drugie życie, doprowadzając do wyrównania (7-7). Od tego momentu mieliśmy bardzo wyrównaną grę i w zasadzie tylko raz jedna z ekip zdołała wyjść na trzypunktowe prowadzenie (13-10 dla VG). Pod koniec ‘Żółto-czarni’ prowadzili już 18-16 i wydawało się, że za chwilę postawią kropkę nad ‘i’. Niestety dla nich to Omida zdobyła kolejne trzy oczka i po chwili jako pierwsza z drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta ograła ekipę Volley Gdańsk. Na koniec słówko pocieszenia dla drużyny Volley. Uważamy, że te 49 spotkań było osiągnięciem z kosmosu. Jesteśmy przekonani, że miną lata zanim ktokolwiek zdoła zbliżyć się do tego wyniku. Gracze w żółto-czarnych trykotach mogą chodzić z podniesionymi głowami. Tego, czego dokonali już nikt im nigdy nie odbierze. Podsumowując, dziś dowiedzieliśmy się, że finisz tego sezonu sprawi, że trójmiejscy kardiolodzy będą mieli masę roboty. Jeszcze nigdy obrona mistrzostwa nie była tak zagrożona.

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Poniedziałek jest pierwszym z trzech dni prawdy dla wielu drużyn. To właśnie w nadchodzącym tygodniu wyjaśni się kwestia podziału pierwszej oraz trzeciej ligi na grupy. To wszystko, w poniedziałkowy wieczór jednak blednie. Daniem głównym tego wieczoru będzie pojedynek Omidy Team z walczącym nie tylko o mistrzostwo, ale również o pięćdziesiąte zwycięstwo z rzędu Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Zmieszani – BES-BLUM Nieloty

Godz.: Godz.: 20:35, boisko nr 3

Spotkanie pomiędzy piątą a trzecią siłą obecnego sezonu będzie jednym z dwóch pojedynków, które rozpoczną zmagania drugoligowe w ósmym tygodniu rozgrywek. Na chwilę obecną wyżej w tabeli jest ekipa Mateusza Bone – BES-BLUM Nieloty. To, niezależnie od wyniku poniedziałkowego spotkania, nie ulegnie zmianie. Obie drużyny dzieli różnica pięciu punktów i nawet jeśli Zmieszani wygrają spotkanie to pomiędzy obiema ekipami dalej będzie zachowane status quo. Kto wie, czy nie wyglądałoby to inaczej, gdyby nie fakt, że Zmieszani mają na swoim koncie jedno spotkanie rozegrane mniej niż najbliżsi rywale. Wracając jednak do konfrontacji obu drużyn trzeba napisać, że to Nieloty będą faworytem tego spotkania. Z drugiej strony, z tyłu głowy mamy jednak to, że biorąc pod uwagę trzy mecze z górną połówką w tabeli, drużyna BES-BLUM wygrała zaledwie jedno spotkanie – przeciwko ekipie DNV GL S*M*A*S*H. W pozostałych dwóch spotkaniach na szczycie odnieśli porażki, zarówno z Letnim Gdańskiem, jak i Sprężystokopytnymi & Kitku. Czy można wyciągać z tego daleko idące wnioski? Cóż, pewnie tak, gdyby nie jeden mały szczegół. Zmieszani w obecnym sezonie grali dwa spotkania z drużynami z górnej połówki tabeli i oba te spotkania przegrali. Czy w tym przypadku zadziała zasada ‘do trzech razy sztuka’? Z pewnością byłaby to niespodzianka, która skomplikowałaby mocarne plany Nielotów.

Typ Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Nieloty

DNV GL S*M*A*S*H – Range Soft VT

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Mecz obu drużyn, które mimo, że spotkają się ‘fizycznie’ w obecnym sezonie po raz pierwszy to ich morale spotkały się już kilka dni temu. Na dnie rowu mariańskiego. Wszystko za sprawą wyników, do których doszło w ostatnim czasie. Range Soft notuje obecnie serię pięciu porażek z rzędu, która na obecną chwilę jest trzecim najgorszym wynikiem ze wszystkich trzydziestu czterech drużyn, które grają w sezonie Jesień’20. Dodatkowo, co chyba gorsze, ekipa ‘Żółto-czarnych’ nie wygląda na taką, która byłaby w stanie dość szybko zażegnać kryzys. Ewentualna kolejna przegrana sprawi, że zrobi się naprawdę gorąco. To, co może niepokoić drużynę to bez wątpienia fakt, że obecnie ze wszystkich ekip w drugiej lidze właśnie oni mają największą liczbę rozegranych spotkań. To z kolei oznacza, że szans na zdobycie kolejnych punktów zostało coraz mniej. Czy możliwy jest scenariusz, w którym Range Soft po jednym sezonie w drugiej lidze, w kolejnym zobaczymy ponownie w trzeciej? Po wygranym spotkaniu z Letnim Gdańskiem wydawało się, że jest to niemożliwe. Czas pokazał, że powoli staje się to namacalne. Jesteśmy przekonani, że o punkty z DNV nie będzie łatwo. Do składu po tygodniowej absencji powinni wrócić zarówno Sebastian Pietras jak i Paweł Krzyżak. To z kolei sprawi, że drużyna w odróżnieniu od ostatniego spotkania, w poniedziałek zagra w komplecie. Jest to o tyle ważne, że po ostatnim – przegranym spotkaniu z BL Volley w drużynie pojawiło się bardzo dużo frustracji i złych emocji. Ewentualna wygrana sprawi, że do drużyny powróciłaby z kolei dobra atmosfera, która pozwoli wrócić drużynie na zwycięskie tory.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Speednet 2 – Team Looz

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Ależ to jest szalony sezon dla drużyny Speednetu! Szalony pod każdym względem. Jesień’20 to prawdziwy rollercoaster emocji. Przez chwilę zastanawialiśmy się nawet, czy ‘Różowi’ tego wszystkiego nie zaprogramowali. Zacznijmy od tego, kiedy ekipa była na szczycie sportowych emocji. Mimo, że zespół rozegrał zaledwie siedem spotkań to obecny sezon już jest najlepszym w historii występów drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Wszystko za sprawą jednego oczka zdobytego w ostatnim meczu, kiedy ich rywalem była drużyna Craftveny. Pula pięciu punktów może się oczywiście powiększyć, bowiem przed ‘Programistami’ jeszcze sześć spotkań. Dwa w rundzie zasadniczej oraz cztery po podziale na grupy i nos podpowiada nam, że kolejne punkty jeszcze przyjdą. Wracając do szalonego sezonu, Jesień’20 jest również wyjątkowa jeśli spojrzymy na terminarz. Drużynie zdarzały się tygodnie, w których nie mieli spotkania, by w kolejnym zagrać dwa. To wszystko ze względu na pewne zawirowania. W obecnym sezonie zdarzały się również przykre rzeczy, takie jak kontuzje zawodników, na których powrót przyjdzie nam chwilę poczekać. Czy w spotkaniu przeciwko Team Looz podopieczni Mateusza Urbanowicza są w stanie powalczyć o kolejne punkty? Uważamy, że tak i mamy na to kilka argumentów. Pierwszym jest to, że Team Looz po dobrym początku obecnie notuje nieco gorszy okres. Dodatkowo, do spotkania przystąpią po bardzo ważnym meczu z Wirtualną Polską, z którą przegrali 0-3 i zastanawiamy się, czy porażka ta nie wpłynie negatywnie na sferę mentalną drużyny. Jakby tego było mało, z bardzo wąskiej kadry w najbliższym tygodniu wypadnie Bartłomiej Szcześniak. Żeby była jednak jasność – nadal to Team Looz jest faworytem spotkania, ale nie wykluczamy w nim niespodzianki. Teoretycznie drużyna ma jeszcze szansę na grupę mistrzowską, ale mówiąc wprost – jest to scenariusz palcem po wodzie pisany.

Typ Redakcji: Team Looz

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Looz

Tufi Team – AVOCADO friends

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Terminarz, jaki w ostatnim czasie był rozpisany dla drużyny AVOCADO friends, mówiąc w skrócie – do najłatwiejszych nie należał. Trzy ostatnie mecze w rundzie zasadniczej to spotkania z Omidą Team, Volley Gdańsk oraz to najbliższe – z Tufi Team. Każda z wymienionych drużyn ma ambicje, aby tę ligę wygrać. Potwierdza to obecna sytuacja w tabeli, w której ekipy zajmują trzy pierwsze miejsca w tabeli. Czy to oznacza, że drużyna AVOCADO friends była i w najbliższym spotkaniu będzie skazana na pożarcie? Skądże! W pierwszym meczu, w którym ich rywalem była ekipa Omida Team, ‘Weganie’ zaprezentowali bardzo dobrą formę. Ich problem polegał na tym, że prawdopodobnie jedno z najlepszych spotkań w SL3 zagrała drużyna, która obecnie jest wicemistrzem tych rozgrywek. Drugi mecz to parafrazując hasło reklamowe jednego z browarów – ‘moc z charakterem’. Mimo serducha (charakteru) zostawionego na parkiecie, mocy przeciwko Volley Gdańsk wystarczyło na pierwszego seta. Czy w trzecim spotkaniu, w którym rywalem będzie drużyna Mateusza Woźniaka, ‘Weganie’ zdołają wyciągnąć pozytywne elementy z przegranych spotkań i uda im się sprawić niespodziankę? Z pewnością byłby to świetny prezent urodzinowy dla kapitana drużyny – Arkadiusza Kozłowskiego. Po niezłym początku, drużyna niebezpiecznie zbliża się do strefy spadkowej. Czy ekipie z ulicy Wajdeloty uda się uciec z ‘czerwonej strefy’? Z pewnością plany te będzie chciała pokrzyżować ekipa Tufi, która będzie chciała wykorzystać fakt, że na sąsiednim boisku dojdzie do bezpośredniej rywalizacji lidera z wiceliderem. Wygrana siłą rzeczy sprawi, że drużyna zbliży się do jednej z ekip będącej wyżej w tabeli. Po drodze, trzeba ‘tylko’ odnieść zwycięstwo.

Typ Redakcji: Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tufi Team

Volley Gdańsk – Omida Team

Godz.: 21:35, boisko 1

Ależ nam się to pięknie poukładało! Nie dość, że bezpośrednie spotkanie pomiędzy drużynami jest już naprawdę ogromnym wydarzeniem samym w sobie to na dodatek będzie to okazja dla drużyny Volley Gdańsk na pięćdziesiątą wygraną z rzędu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Dodatkowo, obie drużyny znajdują się obecnie na pierwszym oraz drugim miejscu w tabeli. Do cholery, nawet gdybyśmy bardzo się starali to nie udałoby nam się zaplanować takiego stanu rzeczy. W zasadzie większy ciężar gatunkowy spotkanie mogłoby mieć tylko wtedy, gdyby do wspomnianych wcześniej okoliczności dorzucić to, że mecz decydowałby o mistrzostwie. Póki co, mecz zadecyduje najprawdopodobniej o tym, która z drużyn wygra rundę zasadniczą. Ponadto, dla jednej z ekip będzie to pierwsza porażka w sezonie, a kto wie czy nie w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta? Jesteśmy niemal przekonani, że dla drużyny Volley fakt, że zmierzą się akurat z Omidą Team jest dobrą informacją. Jeśli wygrają, absolutnie nikt nie będzie mógł kwestionować ich dominacji, która trwa od kilku sezonów. W przypadku gdyby drużyna miała rozegrać spotkanie z ekipą z dolnej partii tabeli mogłyby pojawić się głosy, że ok, wygrali, ale z kim grali? W obecnej sytuacji takie głosy się na pewno nie pojawią. Co jeśli przegrają? Cóż, jeśli chodzi o sytuację w tabeli – nic straconego. ‘Żółto-czarni’ nadal będą mieli ogromną szansę na wygranie ligi. Brak pięćdziesięciu zwycięstw z rzędu byłby jednak ogromnym ciosem w sferę mentalną drużyny.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Trójmiejska Strefa Szkód – PROtotype Volleyball

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Nie mogliśmy się nachwalić obu drużyn po ostatnim tygodniu. Trójmiejska Strefa Szkód wygląda w ostatnim czasie na ekipę, która całkowicie zażegnała już nieco gorszą dyspozycję z połowy września. Ostatnie dwa spotkania to komplet sześciu punktów, który sprawił, że ekipa wskoczyła na czwarte miejsce w ligowej tabeli i wbrew temu, o czym mówiliśmy w magazynie SL3, zapewnili sobie grę w grupie mistrzowskiej. Na grę w TOP5 szansę mają nadal gracze PROtotype Volleyball. Aby wskoczyć do drużyn walczących o podium po rundzie zasadniczej, ‘Transformersi’ muszą zdobyć cztery punkty w dwóch spotkaniach. Pierwszym rywalem będzie właśnie ekipa TSS, natomiast w środę drużyna zagra z trzecią drużyną w ligowej tabeli – Tufi Team. Cóż, nawet jeśli PROtotype emanowałoby niezwykłą pewnością siebie to ciężko zakłamywać rzeczywistość. Wydaje nam się, że ekipa Tomasza Nurzyńskiego nie będzie faworytem ani w starciu z Trójmiejską Strefą Szkód ani z Tufi Team. Z drugiej strony, nie byli również faworytem w spotkaniu przeciwko BES-BLUM Kraken Team, a jednak potrafili wygrać spotkanie. Najbliższy rywal PROtotype Volleyball to cytując klasyka ‘zupełnie inny poziom’, co drużyna TSS udowodniła w bezpośredniej rywalizacji z Krakenem, wygrywając 3-0. Powtórzenie takiego wyniku z pewnością sprawiłoby, że walka o poszczególne miejsca na podium zapowiadałaby się pasjonująco.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot):  Trójmiejska Strefa Szkód

Matchday #20

Po wtorkowym wieczorze powoli krystalizuje się sytuacja dotycząca podziału pierwszej i trzeciej ligi na grupy. W elicie, swoje pierwsze spotkanie wygrała drużyna Oliwa Team, która dzięki zwycięstwu za komplet punktów złapała kontakt z innymi drużynami. Na chwilę obecną zaledwie dwie z trzydziestu czterech drużyn nie wygrały jeszcze spotkania. Liczba ta mogła się jeszcze zmniejszyć bowiem Niepokonani PKO Bank Polski o mały włos nie sprawili niespodzianki w meczu z Portem Gdańsk.

Volleyball Rebels – Team Spontan 0-3 (12-21; 20-22; 17-21)

Do bezpośredniej rywalizacji drużyny przystępowały po zeszłotygodniowych porażkach. Bezpośredni mecz był zatem dobrą okazją do rehabilitacji dla jednej z ekip. W porównaniu do poprzedniego pojedynku ‘Spontanicznych’, tym razem w drużynie pojawił się nominalny rozgrywający, co dość wyraźnie wpłynęło na jakość ich gry. Team Spontan zdołał sobie wypracować dużą przewagę już na początku meczu, kiedy to wyszli na prowadzenie 11-3, którego składową były dwa czynniki  – dobra gra własna oraz duża liczba błędów własnych przeciwników. Gdy na tablicy wyników pojawiło się 19-7 istniała duża szansa na to, że Spontaniczni nie pozwolą swoim przeciwnikom wyjść z jednocyfrowego wyniku. Ostatecznie w końcówce ‘Rebelianci’ zdobyli kilka oczek i set zakończył się wynikiem 21-12 dla ‘Pomarańczowych’. Jeśli ktoś myślał, że emocje w tym spotkaniu zostały ‘zabite’ to grubo się mylił. To ‘Rebelianci’ zaczęli lepiej drugiego seta i wyszli na dwupunktowe prowadzenie, które utrzymywało się z przerwami do stanu 16-13. Po chwili, między innymi dzięki dobrej zagrywce Karola Sękielewskiego, Spontaniczni wyrównali 16-16 i po emocjonującej końcówce zdołali wygrać 22-20.  Po takim drugim secie stało się jasne, że w trzeciej partii będzie trudno o to, aby powtórzyć takie emocje. Po wyrównanym początku, z czasem coraz lepszą grę prezentowali gracze Piotra Raczyńskiego, co sprawiło, że finalnie wygrali tę partię do 17, a cały mecz 3-0.

Port Gdańsk – Niepokonani PKO Bank Polski 2-1 (21-23; 21-17; 21-8)

To miał być dla Portu spokojny mecz. Mecz, w którym drużyna Arkadiusza Sojko wyjdzie na parkiet, odfajkuje swoje, by przy dobrych wiatrach zdążyć wrócić do mieszkania i obejrzeć prognozę pogody. Miało być pięknie, gładko i przyjemnie. Po tym spotkaniu ‘Portowcy’ mieli mieć na swoim koncie tyle samo punktów co Wirtualna Polska i przy ewentualnej, kolejnej wygranej z Craftveną zbliżyć się do prowadzącej dwójki. Cóż, zacznijmy od końca. Port Gdańsk wygrywa spotkanie z Niepokonanymi PKO Bank Polski w stosunku 2-1 i traci do obecnego wicelidera aż sześć punktów. Niepokonani PKO Bank Polski z kolei zdobywają ważny punkt, który sprawia, że do ekipy Bombardierów tracą obecnie zaledwie jedno oczko i w przyszłym tygodniu dojdzie pomiędzy nimi do bezpośredniego starcia. Przechodząc do meczu. Jesteśmy przekonani, że ‘Portowcy’ nie wyobrażali sobie przed spotkaniem, jaki opór są w stanie stawić ‘Bankowcy’. Przez większość pierwszego seta trwała tzw. walka punkt za punkt. Mimo faktu, ze w końcówce ‘Portowcy’ mieli piłkę setową to po bardzo emocjonującej końcówce ich rywale cieszyli się z wygranej seta 23-21. Druga partia również była wyrównana, z tą tylko różnicą, że do pewnego momentu. Tym momentem był czas, kiedy na zagrywce stanął Karol Polanowski, który zdołał wyprowadzić swoją drużynę na trzypunktowe prowadzenie, którego ekipa Portu już nie wypuściła.  Trzeci set z kolei to jednostronne widowisko. Port zagrał tak, jak na faworyta przystało i nie dał swoim rywalom najmniejszych szans. Koniec meczu. Podział punktów. Nawet nie przypuszczaliśmy, że będzie to tak ciekawy pojedynek.

Oliwa Team – Speednet 3-0 (21-19; 21-15; 21-16)

Dla Oliwy Team wtorkowe spotkanie przeciwko drużynie Speednetu było już ósmą szansą na wygranie pierwszego meczu w najwyższej klasie rozgrywkowej. W wywiadzie przedmeczowym kapitan drużyny – Dawid Karpiński twierdził, że w kilku spotkaniach było naprawdę blisko, ale koniec końców – zawsze brakowało tej kropki nad ‘i’. Na koniec wywiadu, rozgrywający drużyny wyraził nadzieję, że być może to właśnie w spotkaniu przeciwko ‘Programistom’ uda się odnieść zwycięstwo. W momencie, kiedy ten gracz wypowiadał powyższe słowa, nie zdawał sobie sprawy z tego, że ich szansę są naprawdę bardzo duże. Ba, powiedzielibyśmy, że nawet ogromne, bowiem Speednet z powodu braków kadrowych nie dość, że zagrał w zaledwie sześciu graczy to na dodatek w ich szeregach zabrakło dwóch środkowych, co z kolei sprawiło, że drużyna zagrała w ‘kółko’. Cóż, z całym szacunkiem, ale gdyby w takich okolicznościach Oliwa miała przegrać spotkanie to nawet nie wiedzielibyśmy co napisać. Mimo to, w pierwszym secie Speednet był dla Oliwy równorzędnym przeciwnikiem i ta partia mogła się potoczyć inaczej. Ostatecznie to Oliwa wygrała pierwsza odsłonę mimo faktu, że Speednet prowadził w końcówce 19-18. Drugi set rozpoczął się lepiej dla Oliwy. Na początku tej partii z bardzo dobrej strony pokazał się Maciej Tyryłło, który z konieczności wystąpił na środku. Ostatecznie set zakończył się zwycięstwem Oliwy do piętnastu i uważamy, że rozmiary porażki mogłyby być mniejsze gdyby nie fakt, że Speednet zbyt wiele energii poświęcał na dyskusję z sędzią. Po tym secie stało się jasne, że Oliwa wygrała swoje pierwsze spotkanie w pierwszej lidze. Mimo to uznali, że szkoda nie wykorzystać okazji i zwyciężyć za trzy punkty. Finalnie – sztuka ta im się udała, dzięki czemu do kilku drużyn, które są wyżej w tabeli Oliwa traci…tylko punkt.

Range Soft VT – Mental Block 0-3 (17-21; 14-21; 13-21)

Po raz pierwszy w historii swoich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, drużyna Range Soft VT miała do rozegrania aż dwa spotkania w jeden wieczór. Drużyna Mykoli Kisa, mimo, że ma w swoim składzie wpisanych aż piętnastu graczy, do gry we wtorkowy wieczór desygnowała zaledwie siedmiu zawodników. Ich pierwsi rywale – drużyna Mental Block, dla odmiany do składu meczowego wpisała dziewięciu graczy. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że drużyna Mental Block wbrew opinii różnych osób interesujących się naszymi rozgrywkami ma poważne argumenty do tego, aby to właśnie ich stawiać w roli faworyta spotkania. Przypomnijmy, że ‘Mentaliści’ przystępowali do spotkania z Range Soft po serii dwóch zwycięstw z rzędu i nie biorąc pod uwagę wygranego barażu, ostatnia taka sytuacja miała miejsce niespełna rok temu – w sezonie Jesień’19. Wracając do wtorkowego meczu to pierwszy set był bardzo wyrównaną partią. O tym, że to ‘Mentaliści’ sięgnęli po pierwszy punkt zadecydowała końcówka, w której z wyniku 15-15 zrobiło się 19-15 dla Mentala. Tego nie dało się już zepsuć i ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-17. Druga partia rozpoczęła się lepiej dla graczy w niebieskich koszulkach, którzy dzięki bardzo dobrej zagrywce Kamila Żukowskiego wyszli na prowadzenie 4-0, a następnie 8-1. Cóż, podobnie jak w pierwszym secie – tego naprawdę nie dało się zepsuć i Mental kontrolując przebieg tej partii wygrał do czternastu. Trzeci set to ponowna szybka przewaga graczy w niebieskich koszulkach i pełna kontrola aż do zakończenia meczu. Wynik, a także sama gra obu drużyn nie pozostawiały wątpliwości, która ekipa była w tym starciu lepsza. Dzięki czwartej wygranej w sezonie, Mentaliści wskakują na dziewiąte miejsce w ligowej tabeli i nos podpowiada nam, że ten sezon będzie w ich wykonaniu znacznie spokojniejszy niż poprzedni.

Volleyball Rebels – BES-BLUM Nieloty 0-3 (18-21; 14-21; 12-21)

Jeśli ktoś oczekiwał w tym spotkaniu cudu to trafił pod zły adres. Zamiast na halę Ergo powinien udać się do Lichenia. Drużyna Nielotów zrobiła dokładnie to, czego można było oczekiwać po faworycie. Wygrała swoje spotkanie i dodatkowo zgarnęła przy tym komplet oczek. To sprawia z kolei, że ekipa zrównała się liczbą punktów z obecnym wiceliderem i postawiła kolejny krok w kierunku podium rozgrywek. Sam mecz rozpoczął się dość nieoczekiwanie. W pierwszym secie drużyna Volleyball Rebels grała naprawdę ciekawą siatkówkę, dzięki której potrafili stawić opór faworyzowanym przeciwnikom. Ponownie, bardzo dobrze sprawował się Maksymilian Przywojski, który jest niewątpliwym liderem drużyny jeśli chodzi o umiejętności. W przypadku Nielotów ciężko wskazać tego jednego konkretnego gracza, na którym opierała się siła drużyny. To właśnie kolektyw sprawił, że ostatecznie Nieloty wygrały pierwszego seta do 18. Jeśli chodzi o kolejne partie to nie dało się nie zauważyć pewnej zależności. Im dalej w las – tym Volleyball Rebels radził sobie gorzej. To odbiło się na drugim i trzecim secie, kiedy drużyna przegrała odpowiednio do czternastu oraz dwunastu, a cały mecz w stosunku 0-3. Jakby tego było mało, była to druga porażka w takim wymiarze tego wieczoru. Na chwilę obecną ‘Rebelianci’ mają zaledwie jedno oczko na dwanaście możliwych i zastanawiamy się, czy nie wejść w rolę motywatora. Ach, niech będzie. Jak mawiał Ś.P. Janusz Wójcik. Panowie, kiełbasy do góry!

DNV GL S*M*A*S*H – BL Volley 1-2 (18-21; 23-21; 12-21)

Niespełna 48 godzin przed meczem drużyna DNV GL S*M*A*S*H szukała ekipy, która byłaby w stanie wskoczyć na ich miejsce i rozegrać spotkanie z BL Volley. Niestety dla drużyny z Gdyni, na pewne ruchy było już za późno i stało się jasne, że przeciwko BL Volley ekipa będzie musiała wystąpić w mocno okrojonym składzie. W protokole meczowym próżno było szukać liderów drużyny –  Sebastiana Pietrasa oraz Pawła Krzyżaka. Mimo to, ekipa w białych trykotach pierwszego seta rozpoczęła z animuszem i po chwili od pierwszego gwizdka sędziego prowadzili już 6-0. Z czasem, głównie za sprawą masy błędów własnych gra się ustabilizowała (7-6) i od tego momentu mieliśmy wyrównaną partię, w której lepszym finiszem popisali się gracze Wojciecha Strychalskiego. Czerwono-niebiescy po raz pierwszy na prowadzenie wyszli przy stanie 17-16 i kiedy poczuli krew, już nie odpuścili. Drugi set był bardzo wyrównany od samego początku do końca jego trwania. Dość wymowny jest tu fakt, że żadna z drużyn w trakcie jego trwania nie zdołała wyjść na prowadzenie większe niż dwupunktowe. Finalnie set zakończył się zwycięstwem DNV GL, ale w tym przypadku nie obyło się bez kontrowersji sędziowskich. Trzeci set wymyka się spoza jakichkolwiek ram naszych wyobrażeń. To, co zrobił we wtorkowy wieczór Paweł Przybyszewski to istne szaleństwo. Trzynaście bloków. 13. Nie 1, nie 3, 13. To jest naprawdę niebywałe. Gość będzie śnił się swoim rywalom po nocach. Na sam dźwięk imienia i nazwiska tego gracza drużyna DNV będzie miała torsje. Niebywałe. Trzeci set padł łupem BL Volley, które wygrało go do 12.

BES-BLUM Kraken Team – PROtotype Volleyball 1-2 (21-14; 19-21; 19-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej, ten mecz był szalenie istotny dla obu drużyn. Kraken Team miał dosłownie wszystko do tego, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Prototype z kolei chciało zerwać z łatką drużyny, która w obecnym sezonie może i dostarcza punktów, ale zazwyczaj swoim rywalom. Mimo niezłego początku meczu w wykonaniu ‘Transformersów’, z każdą kolejną chwilą to BES-BLUM przejmował inicjatywę, by w połowie seta prowadzić już 14-9. Z czasem było dla Prototype tylko gorzej i mówiąc najdelikatniej jak się da – byli tylko statystami w bardzo dobrej grze, którą prezentowali gracze Kraken. Mimo starań atakującego Łukasza Dejko, drużyna Prototype Volleyball nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki i to ich rywale cieszyli się z wygrania pierwszej partii. W połowie drugiego seta, kiedy ich rywale prowadzili 10-6 i wyglądali lepiej w każdym elemencie, wydawało się, że jest już ‘po meczu’. Cały czas zastanawiamy się jak to możliwe, ale ekipa ‘Transformersów’ w naprawdę słabym położeniu zdołała nie stracić resztek nadziei. Zachowując odpowiednie proporcje, jako drużyna trochę przypomnieli nam scenę z filmu Titanic, kiedy orkiestra pomimo beznadziejnej sytuacji postanowiła ‘grać do końca’. Jak doskonale wiecie, życie różni się czasem od filmu i tak samo było tym razem. PROtotype kończy zarówno drugiego, jak i trzeciego seta z happyendem, dzięki czemu wciąż mają szansę na grupę mistrzowską. BES-BLUM Kraken Team z kolei może odczuwać ogromną frustrację. Długimi fragmentami wydawało się, że to oni wygrają mecz.

Volley Gdańsk – AVOCADO friends 3-0 (22-20; 21-12; 21-16)

Po tym, jak emocjonujące spotkanie zaserwowali nam w poniedziałkowy wieczór gracze Omidy i AVOCADO friends, we wtorkowy wieczór liczyliśmy na powtórkę. W porównaniu do składu, który rywalizował z wicemistrzem 24h wcześniej, zabrakło kilku graczy ‘Wegan’. Mowa tu o Andrzeju Masiaku, Piotrze Szczepańskim, Krzysztofie Wyrzykowskim oraz Mateuszu Ciesielskim. To z kolei sprawiło, że AVOCADO wróciło do korzeni i na parkiecie zameldowali się dokładnie ci sami gracze, którzy wywalczyli awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Prawdę powiedziawszy, do spotkania pomiędzy Volley Gdańsk a AVOCADO friends miało dojść już ponad miesiąc temu. Redakcja pod wieloma względami należy do tradycjonalistów i chciała zaplanować mecz na inaugurację pierwszej ligi pomiędzy mistrzem, a drużyną, która wygrała drugoligowe zmagania. Ostatecznie, w związku z wydłużeniem wakacji przez ‘Wegan’, do bezpośredniego spotkania obu drużyn doszło dopiero w połowie października, kiedy Volley Gdańsk stanął przed szansą na odniesienie czterdziestego dziewiątego spotkania z rzędu. Sam mecz rozpoczął się lepiej dla AVOCADO, które grało całkowicie bez kompleksów, dzięki czemu pod koniec seta wydawało się, że to oni wygrają. (17-12 oraz 19-16). Z czasem kompilacja różnych zdarzeń sprawiła, ze Volley wyrównało, by po chwili zadać ostateczny cios i wygrać seta. Drugi set w przypadku ‘Wegan’ należałoby po prostu przemilczeć. W nim Volley Gdańsk doskonale wykorzystał liczbę błędów popełnianych przez rywali i nie dał im szans, wygrywając do 12. Trzeci set był już lepszy w wykonaniu graczy w czarnych koszulkach, ale nie na tyle, by jakkolwiek zagrozić ‘żółto-czarnej’ maszynie. W poniedziałek – der klassiker. Starcie Volley z Omidą.

Range Soft VT – Sprężystokopytni & Kitku 0-3 (15-21; 14-21; 15-21)

Drużyna Range Soft VT przystąpiła do spotkania tuż po porażce, której doznali chwilę wcześniej, kiedy ich rywalem była drużyna Mental Block. Mimo, że to właśnie ‘Mentaliści’ byli nieznacznym faworytem to jednak można było oczekiwać znacznie więcej od drużyny, która nie tak dawno pokonała ekipę Letniego Gdańska, obecnie znajdującą się w czubie tabeli. Mecz przeciwko Sprężystokopytnym & Kitku miał być teoretycznie trudniejszym zadaniem, z którym drużyna Range Soft miała się zmierzyć we wtorkowy wieczór. Już od początku meczu było widać, że o niespodziankę będzie niezwykle trudno. Sprężystokopytni & Kitku wyrządzili swoim rywalom dużo szkód zagrywką, z której przyjęciem ekipa w żółto-czarnych strojach miała spore problemy. Wyniki w trackie seta: 1:5; 9:15 czy 11:18 dobitnie pokazują, kto miał w tej partii kontrolę nad poczynaniami boiskowymi. Mimo tego, początek drugiej partii należał do ‘Stranieri’, którzy zdołali wyjść na prowadzenie 6-2, po którym ekipa S&K musiała wziąć czas. Radość ekipy Range Soft nie trwała jednak długo, bo po kilku wymianach na tablicy pojawił się wynik remisowy (7-7) i w dalszej części seta gra toczyła się pod dyktando drużyny Kacpra Goszczyńskiego. W trzecim secie wyrównana gra była tylko na początku. Z czasem faworyci ponownie narzucili tempo gry, któremu ich rywale nie byli w stanie dorównać, przez co mecz zakończył się wynikiem 3-0 dla Sprężystokopytnych & Kitku. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Maciej Wysocki, którego w ostatnim czasie coraz częściej widujemy na środku.

Matchday #19

W poniedziałkowy wieczór doszło do kilku pojedynków, które dały nam odpowiedzi na niezliczoną liczbę pytań. W trzeciej oraz pierwszej lidze ze swoich zadań perfekcyjnie wywiązały się drużyny Wirtualnej Polski, Chilli Amigos oraz Trójmiejskiej Strefy Szkód. Ponadto, w pierwszej lidze doszło do zmiany lidera. Obecnie jedno oczko przewagi nad Volley Gdańsk ma Omida Team, która zagrała świetne spotkanie z AVOCADO friends. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Team Looz – Wirtualna Polska 0-3 (17-21; 19-21; 21-23)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że spotkanie będzie miało niebagatelne znaczenie w kontekście podziału ligi na grupy. Chrapkę na grupę mistrzowską miały zarówno Wirtualna Polska jak i Team Looz, co potwierdził rozgrywający tej drużyny w wywiadzie przedmeczowym. W przypadku ekipy Wirtualnej Polski stawka była tak duża, że w protokole meczowym znalazło się dwóch graczy, których nie mieliśmy dawno okazji oglądać w zmaganiach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Jędrzej Matla oraz Wiktor Świąder. Początek meczu należał do WP. Blok i as serwisowy Michała Doroza pokazały, kto będzie rządził w poniedziałkowy wieczór na parkiecie. Po chwili, po przeciwnej stronie siatki popisową akcję zaprezentował rozgrywający drużyny Team Looz, który zamarkował odbicie piłki, by po chwili schować ręce i dzięki temu jego drużyna zdobyła punkt. Finalnie, Wirtualna Polska zdołała wypracować sobie kilkupunktową przewagę, której już nie wypuścili. Kropkę nad ‘i’ kiwką postawił rozgrywający WP – Bogusław Tybuś i ‘Biało-czerwoni’ mogli cieszyć się z pierwszego punktu. Drugi set zaczął się wyrównanie. Po dwóch asach serwisowych z rzędu Mateusza Pietrzykowskiego, Team Looz wysunął się na delikatne prowadzenie. Przewaga ta nie była jednak na tyle duża, aby okazała się bezpieczna. W drugiej części tej partii ekipa WP zdołała wyjść na prowadzenie i po błędzie na zagrywce jednego z graczy TL cieszyć się z wygranej w drugim secie. Przed trzecim setem WP pomyślało zapewne, że ‘skoro jest tak dobrze, czemu nie mogłoby być lepiej’. Skoro udało się wygrać spotkanie za dwa punkty, czemu nie powalczyć o trzy? W zdecydowanie najbardziej emocjonującym secie ‘Wirtualni’ ponownie byli górą. Tym razem, po walce na przewagi ‘Wirtualni’ wygrywają 23-21 i meldują się na trzecim miejscu w ligowej tabeli. To się może jednak zmienić, ale niezależnie od okoliczności i tego, czy znajdą się w grupie mistrzowskiej czy nie – są moralnymi zwycięzcami. W poniedziałkowy wieczór wykonali plan w 100% i mogą w spokoju oczekiwać innych wyników w trzeciej lidze.

Dream Volley – AXIS 3-0 (21-6; 21-15; 21-11)

Obojętnie jak byśmy się nie gimnastykowali i starali przedstawić alternatywną rzeczywistość – pewnych rzeczy zakłamać nie można. To Dream Volley był zdecydowanym faworytem tego spotkania. Uważamy, że gdyby gracze AXIS zdobyli w poniedziałkowy wieczór choćby punkt, moglibyśmy mówić o sporego kalibru niespodziance. Gdyby wygrali – o sensacji. Nie znajdujemy z kolei słów do tego, co byśmy pisali, gdyby wygrali za komplet punktów. Już początek meczu wskazał, że to, o czym właśnie pisaliśmy to jakieś banialuki. Dream Volley nie miało litości dla swojego rywala, którego ograli do sześciu. Podczas, gdy graczom Mateusza Dobrzyńskiego wychodziło niemal wszystko, ich przeciwnikom – graczom Fabiana Polita nie wychodziło nic, no może prawie nic. Wszak ‘Czerwoni’ zdobyli sześć oczek. O tym, jak dotkliwa to była porażka, niech świadczy fakt, że Dream prowadziło w tej partii 7-0 i 15-2, by ostatecznie wygrać seta do sześciu. AXIS w tej partii miało potężne problemy, zarówno w przyjęciu, jak i wykończeniu akcji. Ale dość o pierwszym secie. Historia do zapomnienia. W drugim zawodnicy w ‘Czerwonych’ koszulkach zaprezentowali się już o niebo lepiej. Na początku tej partii wyszli nawet na prowadzenie (6-4), ale z czasem dobrze zorganizowana ekipa Dream Volley wyszła na prowadzenie i wygrała tego seta do 15. Ostatni set rozpoczął się wysokim prowadzeniem Dream Volley (10-2). Należy dodać, że na początku tej partii statystyki podkręcił Jakub Perżyło, który był co rusz ‘uruchamiany’ przez Mateusza Dobrzyńskiego. W partii tej, podobnie jak całym meczu uwypuklił się duży problem ze skończeniem akcji przez AXIS, a to oznaczało, że zwycięzca mógł być tylko jeden.

Chilli Amigos – Allsix by Decathlon 3-0 (21-16; 21-15; 21-18)

Trzecioligowy hit pomiędzy Chilli Amigos a Allsix by Decathlon mógł się podobać. Mógł również rozczarować. Oczywiście słyszymy już te głosy oburzenia graczy Chilii, ale śpieszymy z wytłumaczeniem. Nie jest to deprecjonowanie Waszego wyczynu – ten jest naprawdę godzien podziwu i co tu dużo mówić – należy Wam się szacunek ludzi ulicy. Mówimy raczej o rozczarowaniu związanym z brakiem emocji. Nie ukrywamy, że w meczu pomiędzy drugą a trzecią drużyną w tabeli liczyliśmy na wodotryski, efektowne wymiany, nagłe zwroty akcji. Jak było? Cóż, wygrana Amigos nie była ani przez chwilę zagrożona. Tak jak wspominaliśmy jakiś czas temu – nie do końca ogarniamy co stało się z ‘Papryczkami’ na przełomie kilku miesięcy, ale doskonale pamiętamy ich początki w lidze. Początki, kiedy w dwóch z trzech pierwszych spotkań dostawali w cymbał, zarówno od Decathlonu jak i Wirtualnej Polski. Początki, kiedy byli pewni siebie równie mocno co gość w turbanie na Manhatanie na drugi dzień po ataku na World Trade Center. Z czasem, po kolejnych wygranych, poprawie gry i poprawieniu kilku mankamentów, wjeżdżają w kolejnych rywali za nic mając jakiekolwiek wartości. Po prostu biorą co im się należy. Dodatkowo – przedmeczowe notatki, rozpracowany rywal, analiza własnej gry. Jesteśmy naprawdę pod wrażeniem. Uważamy, że Chilli Amigos jest już gotowe do postawienia kolejnego kroku, którym będzie awans do wyższej klasy rozgrywkowej. W poniedziałkowy wieczór zdali egzamin z wyróżnieniem. Allsix by Decathlon z kolei, bardzo skomplikował sobie sprawę. W przyszłym tygodniu – mecz o wszystko z Craftveną.

Trójmiejska Strefa Szkód – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (21-19; 21-12; 21-16)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że o tym, kto wygra spotkanie zadecyduje dyspozycja dnia. Czy tak faktycznie było? Owszem, ale połowicznie. O tym, że to Trójmiejska Strefa Szkód wygrała spotkanie zdobywając przy tym komplet punktów, zadecydowało wiele czynników. Odnosimy wrażenie, że TSS był po prostu drużyną lepszą i zasłużenie wygrywają spotkanie. Co ciekawe, zespół Dominika Błońskiego wystąpił w zaledwie sześciu graczy i mimo, że kopaliśmy w naszej pamięci dość długo to po chwili uznaliśmy, że w przypadku TSSu jest to sytuacja bezprecedensowa, a już na pewno w obecnym sezonie. Mimo tego, to właśnie gracze w niebiesko-białych koszulkach lepiej rozpoczęli mecz. Gracze TSS zdołali wypracować dwupunktową przewagę, którą utrzymywali przez większość seta. Z czasem przewaga ta się powiększyła i pomimo gorącej końcówki to TSS cieszył się z wygranej partii po udanej kiwce kapitana drużyny. Drugi set, co tu dużo pisać – był różnicą poziomów. W partii tej na dobre odpalili się Dominik Błoński oraz Kacper Buczkowski, którzy taśmowo zdobywali punkty, po których TSS cieszył się z wygranej seta do 12. Jeśli ktoś przed trzecim setem spodziewał się jakichś nadzwyczajnych emocji – musiał poczuć rozczarowanie. Trójmiejska Strefa Szkód ponownie ‘zabiła’ emocje, już na początku szybko wychodząc na prowadzenie 8-3. Wypracowanej przewagi tak doświadczona ekipa nie jest w stanie wypuścić i TSS cieszy się z wygranej, po której ląduje na czwartym miejscu w tabeli, wyprzedzając przy okazji swojego poniedziałkowego rywala, czym w zasadzie zagwarantowali sobie udział w grupie mistrzowskiej.

Omida Team – AVOCADO friends (21-15; 21-14; 21-19)

Ten mecz był szalenie istotny z punktu widzenia obu drużyn. Dla AVOCADO była to jedna z ostatnich szans na to, aby wskoczyć do pociągu, który zabiera ligową czołówkę do stacji grupa mistrzowska. Z  kolei Omida stanęła przed dużą szansą na to, aby zrównać się, a przy komplecie punktów nawet wyprzedzić Volley Gdańsk. Aby tego dokonać, drużyna powracającego po tygodniowej absencji Konrada Gawrewicza musiała wygrać spotkanie. Na rozgrzewce przedmeczowej wydawało się, że wygrana nie przyjdzie ‘Logistykom’ zbyt łatwo. Nie dość, że w ich szeregach zabrakło podstawowego środkowego – Kuby Klimczaka to na dodatek ich rywale zameldowali się w niemal kompletnym składzie, z powracającym po kontuzji Patrykiem Okulewiczem. Pierwsza partia zaczęła się lepiej dla wicemistrzów SL3. Ci szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, którą z czasem ich rywale zniwelowali. Gdy wszystko wskazywało na to, że pierwsza partia się wyrówna, swoje ‘pięć minut’ miał Dmytro Moroziuk, który najpierw zablokował jednego z rywali, by po chwili dołożyć dwa asy serwisowe i ponownie uzyskać kilkupunktową przewagę dla swojej drużyny. W końcówce partii AVOCADO friends wygrało kapitalną wymianę, która obfitowała w rewelacyjne obrony, dzięki czemu zdołali obronić piłkę setową. Po chwili jednak Omida zdołała zamknąć tego seta do 15. Druga partia zaczęła się niemal identycznie jak pierwsza – od prowadzenia Omidy. Po chwili kapitalną serią na zagrywce zniwelował ją Andrzej Masiak, ale z czasem ‘Logistycy’ ponownie doszli do głosu i wygrali seta – tym razem do 14. W trzecim – najbardziej wyrównanym secie, przez długi czas wydawało się, że mecz może się zakończyć podziałem punktów. Ostatecznie partię tę wygrała ponownie Omida i dzięki kompletowi oczek wysunęła się na pozycję lidera pierwszej ligi. Podsumowując, musimy oddać AVOCADO to, że zagrali w poniedziałkowy wieczór naprawdę dobre spotkanie. Omida zagrała z kolei świetnie i dlatego wygrała ten mecz. Zaryzykujemy stwierdzenie, że był to najlepszy mecz w sezonie drużyny Konrada Gawrewicza. W trakcie całego spotkania popełniali mało błędów, grali świetnie w obronie, a dzięki dobrej zagrywce kolegów, w bloku mogli wykazać się poszczególni gracze w czarnych koszulkach.  

Tufi Team – Epo-Project 2-1 (21-14; 21-19; 19-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej – była to przedostatnia szansa na zbliżenie się do grupy mistrzowskiej przez drużynę Epo-Project. Cóż, po spotkaniu można powiedzieć tyle, że o ile matematycznie szanse na to jeszcze są, tak wszelkie przesłanki rozsądnego myślenia nakazują wybicie sobie tego pomysłu z głowy. Wiecie jak to jest. Musiałyby się spełnić siedemdziesiąt dwa czynniki, z czego te ostatnie byłyby tak absurdalne, że szkoda je w ogóle wypisywać. Uważamy, że obecnie drużyna powinna skupić się na tym, abyśmy w przyszłym sezonie nie zobaczyli ich grających w drugiej lidze. Scenariusz ten nie jest już tak absurdalny, jak mógłby się wydawać półtora miesiąca temu. Po poniedziałkowej przegranej z Tufi Team w stosunku 1-2 drużyna znajduje się na siódmym miejscu w ligowej tabeli, jednak to, co powinno niepokoić ‘Zielonych’ to fakt, że każda z trzech drużyn będących pod nimi, ma co najmniej o jedno spotkanie do rozegrania więcej. W zupełnie innych nastrojach po meczu może być drużyna Tufi Team, która dzięki kolejnej wygranej niemal na 100% zapewniła sobie awans do grupy mistrzowskiej. Z drugiej strony, po spotkaniu pozostał z ich perspektywy pewien niedosyt. Po dwóch wygranych setach wydawało się, że ekipa zgarnie trzeci komplet oczek w obecnym sezonie, dzięki czemu zbliży się do drużyn zajmujących obecnie pierwsze i drugie miejsce. Byłoby to o tyle istotne, że niebawem dojdzie do spotkania tych drużyn, w którym minimum jednak ekipa straci punkty.

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Wtorkowy wieczór to aż dziewięć pojedynków. To właśnie dziś wieczorem zmagania w sezonie zasadniczym zakończy drużyna BES-BLUM Kraken Team. Ponadto, dwukrotnie przed szansą odniesienia pierwszego zwycięstwa w lidze stanie drużyna Volleyball Rebels, która w ostatnim czasie intensywnie nadrabia zaległości.

Volleyball Rebels – Team Spontan

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystąpią do wtorkowej rywalizacji w nienajlepszych nastrojach. Team Spontan po dość niespodziewanej porażce z drużyną Mental Block, natomiast Volleyball Rebels po serii dwóch porażek, których drużyna doznała na inaugurację sezonu Jesień’20. O ile w przypadku tego pierwszego spotkania – ze Zmieszanymi wynik można było przewidzieć, tak w meczu przeciwko BL Volley czyli drużynie, która przegrała wcześniejsze sześć spotkań, wynik może być naprawdę niepokojący. W takiej sytuacji gracze drużyny zapewne zastanawiają się, jak będą wyglądały ich przyszłe mecze i czy fakt dwóch porażek na początku sezonu jest wskazówką, która prowadzi do przykrych wniosków? Z pewnością drużyna Dawida Byczkowskiego chciałaby uniknąć pójścia śladem drużyny, która odniosła pierwsze zwycięstwo dopiero w siódmej kolejce, a z którą ‘Rebelianci’ rywalizowali w poprzednim tygodniu. Nowa ekipa w ligowej stawce – Volleyball Rebels poza meczem z Team Spontan będzie miała we wtorkowy wieczór jeszcze jedną okazję do zaprezentowania swoich umiejętności. Tuż po spotkaniu ze ‘Spontanicznymi’ rozpocznie się ich mecz z drużyną BES-BLUM Nieloty. Uważamy, że ani w pierwszym, ani w drugim przypadku ‘Rebelianci’ nie będą faworytem swoich spotkań. W meczu o godzinie 19:00 ekipa Piotra Raczyńskiego chce rozpocząć nowy – zwycięski rozdział. Początek sezonu w wykonaniu drużyny ‘Oranje’ odbiega od scenariusza, który kreślili w głowie przed rozpoczęciem sezonu ‘Spontaniczni’. Ewentualna wtorkowa wygrana pozwoli im zbliżyć się do górnej połówki tabeli i jednocześnie uciec od grupy pościgowej. Czy Team Spontan zdoła wykorzystać tę szansę?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Port Gdańsk – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Dla obu drużyn będzie to pierwsza konfrontacja w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. We wtorkowy wieczór zmierza się ekipy, które są na całkowicie innym pułapie jeśli chodzi o doświadczenie w ligowych zmaganiach. Dla drużyny Niepokonanych PKO Bank Polski będzie ekipy Portowców będzie to jubileuszowy – pięćdziesiąty pojedynek w SL3. Piszemy o tym z trzech powodów. Pierwszym jest to, że należy głośno mówić o podobnych okazjach do świętowania. Drugim jest to, że chcieliśmy pokazać jak duża dysproporcja jest pomiędzy obiema ekipami w kontekście doświadczenia. Trzecią i chyba najważniejszą sprawą, którą chcieliśmy poruszyć to analogia, którą dostrzegamy. Analogia ta ma w pewnym sensie pokrzepić drużynę ‘Bankowców’. Port Gdańsk swoją przygodę z Siatkarską Ligą Trójmiasta rozpoczął od serii dziewięciu przegranych z rzędu. Mimo tego, po czterdziestu dziewięciu spotkaniach mają już dwadzieścia trzy wygrane. Jaki z tego wniosek? Ciężka praca, konsekwencja oraz nie zniechęcanie się – zawsze popłaca. Jeśli ‘Portowcy’ wygrają w swoim pięćdziesiątym meczu to będzie już naprawdę blisko tego, aby stosunek wygranych do przegranych był na plusie. Cel ten, choć istotny, nie jest najważniejszy. Ewentualna wygrana za komplet punktów sprawi, że drużyna zrówna się punktami z trzecią w tabeli Wirtualną Polską i będzie już o włos od grupy mistrzowskiej.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Oliwa Team – Speednet

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Mimo, że sumarycznie obie drużyny rozgrywają właśnie szósty sezon, we wtorkowy wieczór dojdzie pomiędzy nimi do pierwszej konfrontacji. Mimo faktu, że drużyna Oliwy Team przegrała wszystkie dotychczasowe spotkania w pierwszej lidze to nadal ma realne szanse na utrzymanie. Do siódmego miejsca, które obecnie okupuje drużyna Speednetu gracze Oliwy tracą zaledwie…trzy punkty. Jak widać, po wtorkowym spotkaniu sytuacja może się diametralnie odmienić. Z drugiej strony, ewentualna wygrana Speednetu sprawi, że Oliwiakom będzie już naprawdę ciężko ich dogonić. Niezależnie od tego, obecny ścisk w tabeli pokazuje, jak istotna jest walka o każdego seta. Ze wszystkich siedmiu przegranych spotkań, aż w pięciu Oliwa Team zdobywała jedno oczko, dzięki którym obecnie nie traci do swoich rywali tylu punktów, że moglibyśmy mówić o tym, że jest już pozamiatane. Pięć punktów pokazuje ponadto, że ich rywale owszem, może i byli lepsi, jednak nie na tyle, aby twierdzić, że Oliwa nie ‘dojechała’ poziomem do pierwszej ligi. Redakcja cały czas twierdzi, że to po prostu niemożliwe, aby drużyna Dawida Karpińskiego mogła skończyć sezon bez choćby jednej wygranej. Z drugiej strony wiemy, że ich najbliższy rywal również ma ambicje do zdecydowanie większej liczby punktów niż ma obecnie. W ostatnim czasie drużyna ‘Programistów’ dość nieoczekiwanie ograła BES-BLUM Kraken Team i jeśli wygra najbliższe spotkanie to oddali od siebie widmo spadku, które w poprzednim sezonie było bardzo realne i którego scenariusza ‘Różowi’ chcieliby w tym sezonie uniknąć.

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet

Range Soft VT – Mental Block

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Gdybyśmy mieli wskazać faworyta tego spotkania kilkanaście dni temu – ręka nie zadrżałaby nam nawet przez ułamek sekundy. Tym byłaby drużyna Mykoli Kisa – Range Soft VT. O tym, jak dużo w sporcie znaczą dwa tygodnie niech poświadczy fakt, że zanim w poniedziałkowe popołudnie wskazaliśmy kto naszym zdaniem zwycięży w najbliższym meczu, głowiliśmy się nad tym pół niedzieli. Wtedy, kiedy inni oglądali mecz Reprezentacji Polski w piłkę nożną, Redakcja głowiła się i robiła coś na zasadzie analizy SWOT obu drużyn. Range Soft czy Mental? Mental czy Range Soft? Przez chwilę zastanawialiśmy się nawet czy o wyborze faworyta nie powinien zadecydować rzut monetą. Ostatecznie uznaliśmy, że to niezbyt dobry pomysł. Czas mijał, a zapowiedź spotkania nie mogła dłużej czekać. Pal licho, pomyśleliśmy. Stawiamy na MENTAL BLOCK. Skąd taki wybór? Ano stąd, że Range Soft przystąpi do spotkania po serii trzech przegranych, które na pewno nie poprawiają ich sfery (nomen omen) MENTALnej. Dodatkowo w drużynie nastąpiły w ostatnim czasie zawirowania personalne, które jak doskonale wiemy – nie sprzyjają stabilizacji i sprawiają, że ekipa wypada z kręgu komfortu. A Mental Block? Jakże aktualne wydają się słowa piosenki zaśpiewanej przed laty przez legendarnego Magika – ‘Nawet jeśli wszyscy w ciebie zwątpili – pokaż, że się mylili’. Równie długo jak nad wyborem typu Redakcji, zastanawialiśmy się, czy jakiekolwiek słowa lepiej oddadzą sytuację Mentalistów niż te słowa? Drużyna przez wielu uznawana była jako faworyt do spadku. Tymczasem Mental Block ‘ogolił’ ostatnich dwóch rywali. Czy we wtorkowy wieczór będą w stanie powtórzyć swój wyczyn?

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Volleyball Rebels – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dla drużyny ‘Rebeliantów’ będzie to drugi pojedynek, do którego podejdą we wtorkowy wieczór. Zadanie numer dwa wydaje się znacznie trudniejsze, bowiem ekipa BES-BLUM Nieloty przez wielu obserwatorów naszej ligi uznawana jest za jednego z faworytów do awansu. Potwierdza to również obecna pozycja drużyny w ligowej tabeli. W siedmiu dotychczas rozegranych spotkaniach drużyna Mateusza Bone odniosła pięć zwycięstw oraz dwie porażki. Co ciekawe, ekipa Nielotów przystąpi do spotkania po trzech meczach, w których przyszło im rywalizować z drużynami znajdującymi się w górnej części tabeli. Bilans tych spotkań nie wypada zbyt okazale, gdyż drużyna BES-BLUM zdołała wygrać zaledwie jedno z nich. Z drugiej strony, zwycięski mecz ekipa zagrała jako ostatni, co może świadczyć o tym, że drużyna powróciła na zwycięskie tory. Niezależnie od wszystkiego – to właśnie Nieloty będą faworytem wtorkowego spotkania. Wydaje się, że jest to na tyle zgrana i mocna ekipa, że nie powinna mieć problemów z ograniem nowej drużyny w ligowej stawce. Dodatkowo, ‘Nieloty’ będą zdeterminowane do tego, aby wygrać za komplet punktów. Gdy tak się stanie, drużyna zrówna się punktami z wiceliderem rozgrywek – Dream Volley i finisz ligi będzie zapowiadał się pasjonująco.

Typ Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Nieloty

DNV GL S*M*A*S*H – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po sześciu tygodniach rozgrywek, w których drużyna BL Volley zanotowała sześć porażek z rzędu, nadszedł w końcu moment, kiedy to ich rywale, a nie oni schodzili z parkietu jako pokonani. Stało się to dokładnie 7 października, gdy ich przeciwnikiem była drużyna Volleyball Rebels, która dwa dni wcześniej… debiutowała w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Po tym meczu wydaje się, że z drużyny spadło ogromne ciśnienie. Wiecie jak to jest. Każda kolejna przegrana powodowała frustrację wśród graczy i jesteśmy przekonani, że gdyby ekipa przegrała zeszłotygodniowe stracie to mogłoby się to odbić fatalnie na sferze mentalnej graczy Wojciecha Strychalskiego. Nie ma co jednak gdybać. Czerwono-niebiescy wygrali spotkanie i dodatkowo, dzięki trzem oczkom zdobytym w przegranych pojedynkach, kiedy dochodziło do podziału punktów, znajdują się obecnie na dwunastym miejscu w ligowej tabeli. Gdyby sezon Jesień’20 kończył w tym momencie oznaczałoby to, że zagraliby mecz barażowy o prawo gry w drugiej lidze w następnym sezonie. Jesteśmy przekonani, że nie było to szczytem ambicji drużyny, jednak uważamy że należy się cieszyć z tego, co jest. Do niedawna ich pozycja w tabeli była gorsza, więc kto wie, czy wygraną z ‘Rebeliantami’ drużyna BL Volley nie zaczęła marszu w górę tabeli? Aby tak się stało, drużyna powinna zdobyć kolejne punkty w meczu z DNV GL S*M*A*S*H. O to nie będzie jednak łatwo. Drużyna DNV GL mimo trzech porażek w sześciu meczach przez wiele osób uznawana jest za ekipę, którą stać nawet na podium rozgrywek. Trzeba oddać to, że porażki, o których wspomnieliśmy były porażkami z ekipami z ligowego topu. Podczas gdy inne drużyny z górnej części tabeli będą się dalej między sobą ‘boksować’, drużynę DNV czeka teoretycznie łatwiejszy terminarz. Czy tak faktycznie będzie? O tym przekonamy się już we wtorkowy wieczór.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

BES-BLUM Kraken Team – PROtotype Volleyball

Godz.: 21:10, boisko nr 3

Dla drużyny BES-BLUM Kraken Team wtorkowe spotkanie będzie zakończeniem maratonu, który rozpoczęli niespełna tydzień temu, a konkretniej 7 października, kiedy to mierzyli się ze Speednetem. W trzech dotychczas rozegranych spotkaniach na przełomie sześciu dni, drużyna zdobyła trzy z dziewięciu możliwych punktów, co dość mocno skomplikowało im sprawę w tabeli. Po ośmiu rozegranych spotkaniach ekipa Ryszarda Nowaka znajduje się na piątym miejscu z dwoma oczkami przewagi nad szóstym AVOCADO oraz trzema nad ósmym Speednetem. Piszemy o tych ekipach, bo drużyny te mają jeden mecz zaległy i jeśli je wygrają mogą zepchnąć BES-BLUM do grupy spadkowej, co jeszcze tydzień temu wydawało się dość mało prawdopodobnym scenariuszem. Co ciekawe, o grupę mistrzowską może powalczyć również ich wtorkowy rywal – PROtotype Volleyball. Mimo, że drużyna Tomasza Nurzyńskiego znajduje się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli to na chwilę obecną rozegrała najmniejszą liczbę spotkań. Do zrównania się punktami z BES-BLUM ‘Transformersi’ potrzebują czterech oczek w dwóch spotkaniach. Tylko no właśnie. Czy PROtotype w ogóle na to stać? Obojętnie z której perspektywy byśmy nie spojrzeli – obecny sezon nie jest tak udany jak poprzedni. W sześciu dotychczasowych spotkaniach drużyna zanotowała cztery porażki. Z drugiej strony… identycznie było w sezonie Wiosna’20, w którym drużyna zaczęła wygrywać spotkania od siódmej kolejki, a był to ich najlepszy sezon w SL3. Kto wie, może tym razem przebudzenie dopiero nadejdzie?

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team

Volley Gdańsk – AVOCADO friends

Godz.: 21:10, boisko nr 1

W zasadzie zapowiedź tego meczu mogłaby się ograniczyć do dwóch skrótów klawiszowych ctr+c oraz ctrl+v z tą tylko różnicą, że podmienilibyśmy rywala oraz numer meczu, do którego przystąpią gracze Volley Gdańsk. Przypomnijmy – mecz z AVOCADO będzie dla ‘Żółto-czarnych’ starciem, po którym licznik zwycięstw z rzędu może wybić czterdzieści dziewięć. Ciężko to w ogóle ogarnąć, ale takie są fakty. ‘Żółto-czarni’ są już o krok od zrealizowania swojego celu, którym jest wygranie pięćdziesięciu spotkań z rzędu. Do niedawna, zachowując oczywiście pewne proporcje to właśnie AVOCADO friends było ekipą, która miała na swoim koncie drugą największą liczbę zwycięstw z rzędu. Ich seria piętnastu wygranych została przerwana 14 września, kiedy to drużyna odniosła porażkę w starciu z BES-BLUM Kraken Team. Poza wspomnianą szansą na wygranie czterdziestego dziewiątego spotkania Volley Gdańsk powalczy również o coś równie istotnego. Po wczorajszym meczu, w którym Omida Team wygrała z AVOCADo friends w stosunku 3-0 to właśnie główny rywal Volleya w walce o mistrzostwo znajduje się obecnie na pierwszym miejscu w tabeli z przewagą jednego oczka. Jesteśmy przekonani, że Volley we wtorkowy wieczór będzie zdeterminowany do tego, aby zgarnąć komplet punktów. Otwartą kwestią pozostaje fakt czy to im się uda. Jeśli AVOCADO rozegra równie dobre spotkanie co w poniedziałek to Volley będzie miało ‘ciężary’. Uważamy, że Omida Team zagrała rewelacyjne spotkanie i to właśnie sprawiło, że ‘Logistycy’ mogli cieszyć się z kompletu punktów. Czy w przypadku równie udanego meczu ‘Wegan’ Volley Gdańsk zdoła wygrać 3-0? Przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Range Soft VT – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 21:10, boisko nr 2

Mecz ze Sprężystokopytnymi & Kitku, który planowo powinien rozpocząć się chwilę po godzinie 21:00 będzie drugim pojedynkiem, do którego przystąpią gracze Range Soft VT we wtorkowy wieczór. W przypadku drużyny ‘Żółto-czarnych’ będzie to sytuacja bezprecedensowa. Jak do tej pory ekipa Range Soft rozgrywała tylko jeden mecz tygodniowo. W związku z powyższym zastanawiamy się, jak drużyna zaprezentuje się we wtorkowy wieczór. Trzeba to sobie powiedzieć wprost – zadanie numer dwa będzie zdecydowanie trudniejsze. Po serii ciężkich spotkań, drużyna Kacpra Goszczyńskiego zamierza rozpocząć kampanię, której finałem będzie znalezienie się na podium rozgrywek w sezonie Jesień’20. Patrząc na dotychczasowy terminarz oraz ten, który drużynie pozostał – scenariusz ten wydaje się być naprawdę prawdopodobny. Mimo, że drużyna S&K znajduje się obecnie na szóstym miejscu to ma tyle samo oczek co zajmująca czwartą lokatę drużyna Zmieszanych. Jeszcze więcej powodów do optymizmu kibice oraz gracze drużyny mają wtedy, kiedy spojrzą na mecze, które już rozegrali. Sprężystokopytni rywalizowali już z pierwszą, drugą, trzecią, czwartą oraz piątą ekipą i pod tym kątem mają najłatwiejszy terminarz ze wszystkich drużyn liczących się w walce o strefę medalową. Z drugiej strony, zawodnicy muszą zdawać sobie sprawę z tego, że niekiedy w spotkaniach z niżej notowanym przeciwnikiem trudniej jest o mobilizację, przez co czasami uciekają punkty. Przed drużyną zatem spore wyzwanie.

Typ Redakcji: Sprężystokopytni & Kitku

Typ Eksperta (Maciej Kot): Sprężystokopytni & Kitku

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Przed nami kolejna seria gier. Zarówno w trzeciej, jak i w pierwszej lidze zbliżamy się do momentu podziału lig na grupy. W przypadku kilku drużyn, które rozegrają swoje spotkania w poniedziałkowy wieczór będzie to dzień próby. Najciekawszymi wydarzeniami tej serii gier będą mecze: Chilli Amigos z Allxis by Decathlon oraz Trójmiejskiej Strefy Szkód z BES-BLUM Kraken Team.

Team Looz – Wirtualna Polska

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Dla obu drużyn bezpośrednie spotkanie będzie z gatunku tych, o których mówimy mecz o wszystko. Albo rybki albo pipki. Dla Wirtualnej Polski będzie to ostatnie spotkanie w rundzie zasadniczej. Nawet jeśli drużyna w biało-czerwonych barwach wygra mecz, będzie musiała czekać na inne trzecioligowe rozstrzygnięcia. Nie wyprzedzajmy jednak pewnych rzeczy. O wygraną w spotkaniu z Team Looz będzie bardzo trudno. ‘Wirtualni’ przystąpią do niego po porażce, której doznali w starciu z Craftveną. Mimo, że po spotkaniu wydawało nam się, że drużyna zasłużyła na choćby jedno oczko to jednak ich rywale schodzili z parkietu zgarniając komplet punktów. Kto wie, czy właśnie to jedno oczko nie będzie decydujące dla losów zespołu. Jesteśmy przekonani o tym, że w poniedziałkowy wieczór drużyna ‘Wirtualnych’ będzie zdeterminowana do tego, aby ugrać komplet punktów. Ich rywale – Team Looz są jedyną drużyną, która występuje obecnie z trzeciej lidze, z którą ‘Wirtualni’ nie mieli okazji się mierzyć. To nie może dziwić, bowiem dla drużyny Bartka Szcześniaka jest to pierwszy sezon w rozgrywkach. W siedmiu dotychczasowych spotkaniach ekipa trzykrotnie wygrywała. Mimo tego, że obecnie plasują się na siódmym miejscu w tabeli to do końca sezonu zostały im dwa mecze, w których do podniesienia z parkietu jest aż sześć punktów. Poza spotkaniem z Wirtualną Polską, czeka ich jeszcze mecz ze Speednetem 2. Uważamy, że oba te spotkania drużyna jest w stanie wygrać. Na to wskazuje przynajmniej ich potencjał.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Looz

Dream Volley – AXIS

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Dla obu drużyn ostatni okres nie był najlepszy. Oczywiście, oba zespoły mają zupełnie inne ambicje. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno Dream Volley jak i AXIS potrzebują punktów jak tlenu. W przypadku tych pierwszych – ekipa przegrała w ostatnim czasie prestiżowe spotkanie z drużyną Letniego Gdańska. Porażka jest o tyle boleśniejsza, że była już drugą z ekipami znajdującymi się w górnej części tabeli. Przypomnijmy, że drużyna Mateusza Dobrzyńskiego nie znalazła również sposobu na ogranie ekipy DNV GL S*M*A*S*H. Biorąc pod uwagę to, że ekipie w szarych trykotach zostały jeszcze do rozegrania pojedynki z Pięknymi i Młodymi oraz Nielotami, może się okazać, że plan nakreślony przez nich przed sezonem, może spalić na panewce. Sądzimy, że limit wpadek w pierwszych siedmiu spotkaniach został wykorzystany i drużyna w meczu z AXIS zdobędzie komplet punktów. No bo z kim, jeśli nie z trzynastą siłą obecnego sezonu? Drużyna Fabiana Polita mimo naprawdę fajnego początku, w ostatnim czasie się ewidentnie zablokowała. Owszem, ze wszystkich sześciu porażek, których doznała ekipa, aż cztery były z ekipami z topu i o ile to jesteśmy w stanie zrozumieć, tak porażki z Mental Block oraz ekipą ACTIVNYCH Gdańsk chluby drużynie AXIS nie przynoszą. Sądzimy, że ewentualny punkt zdobyty przez ‘Czerwonych’ będzie odbierany jako niespodzianka.

Typ Redakcji: Dream Volley

Typ Eksperta (Maciej Kot): Dream Volley

Chilli Amigos – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Mecz pomiędzy drugą a trzecią siłą trzeciej ligi ma wszystko, aby stać się największym wydarzeniem poniedziałkowej serii gier. Na chwilę obecną wyżej w tabeli plasują się gracze Chilli Amigos, którzy w siedmiu dotychczasowych spotkaniach tylko raz schodzili z parkietu jako pokonani. Stało się to w meczu z drużyną MiszMasz, z którą ekipa Grzegorza Walukiewicza przegrała po wyrównanym meczu w stosunku 1-2. Jeśli chodzi o drużynę Allsix by Decathlon to trzecią pozycję zawdzięcza ją oni pięciu wygranym w siedmiu spotkaniach. Ich pogromcom – a jakże, okazała się ekipa MiszMasz oraz drużyna gdańskiego Portu. Wracając do rywalizacji obu drużyn nie da się nie wspomnieć o rysie historycznym. Na chwilę obecną, po dwóch rozegranych spotkaniach w sezonie Wiosna’20, mamy remis. Raz 3-0 wygrała ekipa Allsix. Za drugim razem z kolei Chilli Amigos wzięli udany rewanż i tym razem to oni cieszyli się z kompletu oczek. Patrząc na poniedziałkowe spotkanie i musząc wskazać faworyta skłaniamy się do tego, że to ‘Papryczki’ będą miały większą szansę na wygraną. Patrząc na występy drużyny, począwszy od pierwszego spotkania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta aż do dzisiaj, nie da się nie zauważyć, że drużyna okrzepła w ligowych bojach. Teraz wychodzą na parkiet jak po swoje i najzwyczajniej odprawiają z kwitkiem swoich przeciwników. Czy tak będzie i tym razem, kiedy po przeciwnej stronie siatki stanie ekipa Allsix by Decathlon? Cóż, tu dużo zależy od dyspozycji graczy Rafała Liszewskiego. Z jednej strony ekipa ma potencjał do tego, aby wygrać ligę. Z drugiej zaś nadzwyczaj często zdarzają im się wpadki, a niekiedy nawet naprawdę słabe spotkania. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Trójmiejska Strefa Szkód – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Aby zobrazować jak dawno swój ostatni mecz w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta rozegrała drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód podamy, że działo się to w momencie, kiedy w Polsce notowaliśmy nieco ponad tysiąc przypadków koronawirusa. Precyzując – stało się to konkretnie 29 września, kiedy ekipa TSSu wygrała z AVOCADO friends w stosunku 3-0 i jak do tej pory było to bodajże najlepsze spotkanie graczy w błękitnych koszulkach w obecnym sezonie. O tym, jak ważnym wydarzeniem dla obu drużyn będzie poniedziałkowy pojedynek niech świadczy fakt, że drużyna, która wygra spotkanie w stosunku 3-0 będzie już jedną nogą w grupie mistrzowskiej. W nieco lepszej sytuacji po rozegranych siedmiu spotkaniach jest ekipa BES-BLUM Kraken Team, która przy równej liczbie spotkań co TSS zdołała zgromadzić jedno oczko więcej. Kto będzie faworytem poniedziałkowego pojedynku? Jesteśmy niemal przekonani, że o tym zadecyduje słynna już dyspozycja dnia. W obecnym sezonie obie drużyny miewają spore wahania formy. Bywa tak, że jednego dnia potrafią zagrać kompletny piach, by następnego – jak gdyby nigdy nic, zaprezentować się z bardzo dobrej strony. Gdzie sens i logika? Trudno nam powiedzieć. We wskazaniu faworyta nie pomaga rzut okiem na historyczne spotkania pomiędzy drużynami. W związku z tym, że ekipa TSS wymieniła większość składu można powiedzieć, że poniedziałkowe spotkanie będzie pierwszym starciem obu drużyn. Która z ekip wyjdzie z niego zwycięsko?

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team

Omida Team – AVOCADO friends

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Ze wszystkich dziesięciu drużyn występujących obecnie w pierwszej lidze, zaledwie trzy z nich znają smak rywalizacji drugoligowej. Wszystko za sprawą tego, że dołączyły do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w momencie, kiedy ekipy musiały startować z pułapu drugoligowego. Piszemy o tym, ponieważ taką drogę przeszły drużyny Omida Team oraz AVOCADO friends. To, co łączy obie ekipy to fakt, że zarówno jedni jak i drudzy wygrali drugą ligę w iście imponującym stylu. Omida Team dokonała tego w sezonie Jesień’19, kiedy wygrała trzynaście z czternastu spotkań. Jeszcze lepszym bilansem może pochwalić się drużyna ‘Wegan’, która wygrała w drugiej lidze wszystkie czternaście spotkań. Zasadnym pytaniem przed startem ligi pozostawało to, czy podobnie jak Omida, która była beniaminkiem w pierwszej lidze w sezonie Wiosna’20, ‘Weganie’ będą w stanie nawiązać do ich świetnych wyników i również zakończyć sezon na podium? Po początku sezonu nie mogliśmy wykluczyć tego scenariusza. Ekipa Arkadiusza Kozłowskiego wygrała dwa spotkania z doświadczonymi w pierwszoligowych bojach ekipami. Niestety dla nich, z czasem przyszła seria porażek, które trochę te mocarne plany pokrzyżowały. W ostatnim tygodniu jednak AVOCADO friends pokonało drużynę Prototype Volleyball, czym dało sygnał, że walka o grupę mistrzowską nie jest jeszcze zakończona. Najbliższy tydzień jednak to spotkania z Omidą oraz Volley Gdańsk, więc każdy, kto zna realia ligowe wie, że o wygrane w tych spotkaniach będzie trudno. Obie wspomniane drużyny w obecnym sezonie jeszcze nie przegrały i patrząc obiektywnie – nie sądzimy żeby to mogło się zmienić w meczach, do których dojdzie w najbliższym tygodniu.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Tufi Team – Epo-Project

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Spotkanie przeciwko Tufi Team będzie dla drużyny Epo-Project meczem ostatniej szansy. Tylko wygrana i to najlepiej za komplet punktów może sprawić, że Epo-Project zbliży się do grupy mistrzowskiej. Z drugiej strony, gracze z Żukowa musieliby wygrać jeszcze kolejne spotkanie i na dodatek liczyć na to, że kilka ekip pogubi punkty. Cóż. Na chwilę obecną scenariusz ten wydaje się palcem po wodzie pisany. Nie wiemy nawet czy gracze z Żukowa wciąż liczą na to, że uda im się powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu? Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, nie wiemy czy drużyna nie powinna przedefiniować celów na obecny sezon. Walka o grupę mistrzowską to jedno, a walka o utrzymanie to drugie. Na chwilę obecną drużyna w zielonych koszulkach zajmuje ósme miejsce, mając o jedno spotkanie rozegrane więcej niż tracąca do nich zaledwie punkt drużyna PROtotype Volleyball. Tak czy siak, niezależnie od tego, który scenariusz drużyna chce zrealizować, dostrzec można wspólny mianownik dla obu wariantów. Tym wariantem jest to, że ekipa potrzebuje punktów jak nigdy. O nie jednak nie będzie łatwo. To ich przeciwnicy są obecnie faworytem tego spotkania i to takim z gatunku zdecydowanych. Przypomnijmy, że obecnie ‘Tuffiki’ znajdują się na trzecim miejscu. Nos podpowiada nam jednak, że nie jest to szczyt ich sportowych ambicji. W przypadku wygranej, drużyna Mateusza Woźniaka zbliży się do prowadzącej ekipy na dystans, który będzie jak najbardziej do odrobienia.

Typ Redakcji: Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tufi Team

Matchday #18

W czwartkowy wieczór sypnęło niespodziankami. Sprawdziły się zaledwie trzy z sześciu typów Redakcji. Swoje mecze wygrały drużyny Mental Block, ACTIVNI Gdańsk oraz AVOCADO friends. Zaskoczenia nie było z kolei w meczu Pięknych i Młodych, którzy w jednym secie zbliżyli się do rekordu ligi i wygrali z Range Soft VT…. 21-3. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Speednet 2 – Craftvena 1-2 (21-13; 17-21; 19-21)

Nie ukrywamy, że przed spotkaniem kreśliliśmy inne scenariusze. Redakcji wydawało się, że Craftvena wygra spotkanie i dodatkowo zrobi to za komplet punktów. Było to bardzo istotne w kontekście podziału trzeciej ligi i wskoczenia do grupy mistrzowskiej. Ujmijmy to inaczej – trzy punkty były jedynym scenariuszem, który dopuszczali do siebie gracze w czarnych koszulkach. Nie ma się co oszukiwać – drużyna miała naprawdę sporo argumentów, aby swój plan zrealizować. Poprzednie dwa bezpośrednie mecze ze Speednetem kończyły się takim właśnie wynikiem. Czy ta przewaga psychologiczna ‘Rzemieślników’ oraz niezwykła ‘spinka’ nie była wystarczająca do tego, aby zgarnąć komplet oczek? Kto wie, być może to właśnie sparaliżowało graczy Bartka Zakrzewskiego, szczególnie w pierwszym secie. Drużyna popełniała sporo błędów własnych. Co tu dużo mówić – zagrali po prostu słabo. W ostatnim czasie granie słabo przeciwko Speednetowi musi zakończyć się w taki, a nie inny sposób. Coś, co jakiś czas temu ‘przechodziło’, dziś jest wykorzystywane. Nie da się przejść obok meczu, by wygrać z ‘Programistami’. Dzięki dobrej obronie oraz atakom przyjmujących wygrana seta stała się faktem. Co ciekawe, w trakcie tego seta, dowiedzieliśmy się, że w drużynie ‘Różowych’ mamy samozwańczego Wilfredo Leona (Łukasz Anyszkiewicz). Patrząc w ostatnim czasie na jego dyspozycję trzeba to napisać wprost – brakuje naprawdę niewiele. Druga partia była trochę bardziej wyrównana, ale tym razem zmieniła się ekipa, która wygrała. Craftvena w tej odsłonie zaczęła popełniać mniej błędów własnych oraz wymiernie poprawiła przyjęcie. Jakość, którą zaprezentowali wystarczyła do tego, by wygrać partię do 17. Trzeci set był najbardziej wyrównany. Już na początku tej partii czwartym blokiem w spotkaniu popisał się bardzo dobrze dysponowany Mateusz Chodyna, po czym ‘Różowi’ wyszli na prowadzenie. Sytuacja w tej partii zmieniała się jednak jak w kalejdoskopie. Raz Speednet, raz Craftvena. Gdy wydawało się, że to Speednet jest bliższy tego, by wygrać, Craftvena zdołała w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Niezależnie od tego, Speednet 2 pobił swój dotychczasowy rekord i w sezonie Jesień’20 zdobył już pięć punktów, za co należą im się wielkie brawa.

Team Spontan – Mental Block 1-2 (19-21; 21-17; 17-21)

Mimo, że w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że to Team Spontan będzie faworytem spotkania, tuż przed meczem na rozgrzewce czuliśmy podskórnie, że kroi się coś grubego. Patrząc na personalia – w drużynie ‘Mentalistów’ ponownie zobaczyliśmy trzech nowych graczy, którzy w ostatnim czasie dołączyli do drużyny. Dodatkowo, do składu wrócili po chwilowej absencji Marcin Jacyno oraz Mateusz Sokołowski. Po drugiej stronie siatki zabrakło z kolei dwóch nominalnych rozgrywających (Mateusz Skwarzec oraz Radosław Czerniecki). W protokole meczowym próżno było szukać również Pawła Baranowskiego. Mimo tych absencji drużyna Team Spontan lepiej rozpoczęła mecz, doprowadzając do prowadzenia 12-8. Po chwili, dzięki dobrej grze, między innymi na zagrywce, Mentaliści dogonili swoich rywali, by ostatecznie wygrać tę bardzo wyrównaną partię do 19. Drugi set rozpoczął się podobnie do tego pierwszego – przewagą Team Spontan. Różnica polegała na tym, że wypracowana zaliczka była jeszcze większa niż w pierwszej partii i uważamy, że trzeba byłoby się naprawdę napocić, żeby to wszystko spieprzyć. Mimo, że po kilku atakach Dawida Kołodzieja dystans ten się bardzo zmniejszył (16-14) to ostatecznie Spontan zdołał wygrać tę partię do 17. Trzeci set to przewaga, a jakże – Team Spontan. Niestety dla ‘Oranje’, podobnie jak w pierwszym secie, nie okazała się ona zbyt okazała, a to oznaczało, że ‘Mentaliści’ którzy rozkręcali się z biegiem trwania seta staną przed dużą szansą na wygranie trzeciego spotkania w sezonie Jesień’20. Mimo, że Team Spontan prowadził 16-12 i ‘już był w ogródku, już witał się z gąską’, po serii kilku błędów własnych ‘Mentaliści’ doprowadzili do wyrównania 17-17. Po chwili, katem drużyny okazał się Mateusz Sokołowski, który posłał serię trzech asów serwisowych z rzędu, które sprawiły, że wygrana Mental Block stała się faktem.

ACTIVNI Gdańsk – AXIS 2-1 (16-21; 21-15; 21-16)

Do czwartkowej rywalizacji drużyna ACTIVNYCH Gdańsk przystąpiła bez Jarosława Szmigielskiego, który w ostatnim czasie prezentował naprawdę bardzo dobrą formę. Poza wspomnianym atakującym w drużynie zabrakło również libero – Artura Gańczy, co oznaczało, że ekipa wystąpi przeciwko AXIS w sześcioosobowym składzie. Mimo to, ‘Żółto-czarni’ dość dobrze weszli w mecz, który rozpoczęli od prowadzenia 4-0. Po chwili AXIS zdołał wyrównać (6-6) i od tego momentu do drugiej połowy seta mieliśmy bardzo wyrównaną partię. Warto wspomnieć o świetnej dyspozycji Wojciecha Jakóbiaka w początkowej fazie meczu. Wziął on ciężar zdobywania punktów na swoje barki i podczas gdy koledzy z drużyny mieli na koncie po 0 pkt, on miał już 5 ataków. W końcówce tej partii AXIS zdołało wyjść na kilkupunktowe prowadzenie, ale trzeba to powiedzieć wprost – głównie za sprawą rywali, którzy jeśli już atakowali, to najczęściej w out. Pierwszy set padł łupem AXIS do 16. Wspominaliśmy na początku o absencjach w drużynie ACTIVNYCH, więc w tym miejscu należy pochylić się nad ich rywalami – ekipą AXIS. W szeregach ‘Czerwonych’ zabrakło przede wszystkim Michała Niewiadomskiego, który jest w obecnym sezonie najlepszym graczem w drużynie. Uważamy, że brakowało go w drugim i trzecim secie, kiedy drużyna potrzebowała pomocy. Mimo tej absencji w drugiej partii to AXIS wypracowało sobie kilkupunktową przewagę i wydawało się, że ich wygrana nie będzie już zagrożona. Wiedzieli to w zasadzie wszyscy. Redakcja, Pani Agnieszka, gracze AXIS oraz sędzia. Nie wiedzieli tego gracze ACTIVNYCH, którzy zagrali wszystkim na nosie i dogonili rywali, by ostatecznie z nimi  wygrać. Trzeci set lepiej zaczęli ACTIVNI. Poza walorami czysto sportowymi, mieliśmy okazję posłuchać wokalu Nazara, który co rusz śpiewał ‘jeden, jeden, jeszcze jeeeeden’. Nie wiemy, jaki miało to wpływ na wynik, ale faktycznie. Gracze ACTIVNYCH wygrali jeszcze jeden set i druga wygrana w sezonie Jesień’20 stała się faktem. Słówko z obozu AXIS. Sądzimy, że u kapitana drużyny – Fabiana Polita powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. O ile początek sezonu był niezły, tak teraz po kilku porażkach drużyna wylądowała na przedostatnim miejscu w tabeli.  

Prototype Volleyball – AVOCADO friends 1-2 (14-21; 14-21; 21-15)

To spotkanie miało szalenie istotne znaczenie w kontekście ewentualnego wskoczenia do grupy mistrzowskiej. Jesteśmy przekonani na 100%, że po ostatnim, udanym sezonie dla obu drużyn, obie miały ambicje, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Niestety dla nich, po pięciu rozegranych spotkaniach drużyny Prototype Volleyball oraz AVOCADO friends zajmowały odpowiednio dziewiąte oraz ósme miejsce w ligowej tabeli. Przed spotkaniem wydawało nam się, że to ekipa Tomasza Nurzyńskiego będzie faworytem spotkania. Przemawiał za tym fakt zdecydowanie większego doświadczenia na pierwszoligowym poligonie. Dodatkowo, w poprzednim sezonie ‘Transformersi’ potrafili wygrywać z naprawdę konkretnymi ekipami, dzięki czemu zajęli piąte miejsce. Obecne miejsce w tabeli było poniekąd wypadkową tego, że drużyna rywalizowała już z ligowym topem, podczas gdy AVOCADO, które miało zaledwie jeden punkt przewagi, ekipy z topu ma dopiero przed sobą. Nie przedłużając – nasz typ poszedł, za przeproszeniem, psu w dupę. AVOCADO zaprezentowało w pierwszym i drugim secie siatkówkę na naprawdę wysokim poziomie, do którego PROtotype nie było w stanie nawiązać. Bardzo dobrze po stronie ‘Wegan’ prezentował się Rafał Środa, który atakował z bardzo dużą skutecznością i był niemal bezbłędny. Niestety dla niego, trzeci set wypadł dużo słabiej, co sprawiło, że tytuł MVP spotkania przypadł libero drużyny – Kamilowi Opalińskiemu, który w obronie wyprawiał cuda. PROtotype zagrało podobne spotkanie jak z Omidą Team. Wtedy również przegrali dwa pierwsze sety, by w trzecim się ‘ogarnąć’ i ostatecznie zdobyć jeden punkt. Cóż, lepszy rydz niż nic. Mimo to wiemy, że ‘Transformersi’ mogą być tym wynikiem bardzo zawiedzeni.

Piękni i Młodzi – Range SoftVT 3-0 (21-17; 21-3; 21-16)

Przed meczem zastanawialiśmy się, w jakim składzie personalnym wystąpią obie drużyny. To, że drużyna Range Soft VT miała w ostatnim czasie problemy kadrowe – wiedzą chyba wszyscy. Piękni i Młodzi z kolei może i mają problem, ale co jedynie bogactwa. Dzień przed meczem do składu dołączył kolejny świetny zawodnik – Aleksander Lech, który z pewnością podniesie i tak wywindowany poziom Pięknych i Młodych. W czwartkowy wieczór gracz ten jednak nie wystąpił, podobnie jak jego siedmiu innych kolegów. Piękni i Młodzi, tak jak w meczu z Mental Block, desygnowali do gry sześciu graczy. Po raz kolejny na przyjęciu zagrał Mateusz Chyl, który w trakcie spotkania był najlepiej zagrywającym graczem spośród wszystkich, którzy stanęli po przeciwnych stronach siatki. Patrząc na wyniki poszczególnych setów można zastanawiać się, które oblicze drużyny jest prawdziwe. Czy to z pierwszego i trzeciego seta, kiedy rywale mogą sobie pozwolić na naprawdę dużo, czy może jednak to z drugiego seta, który powinien być grany wyłącznie po godzinie 22, gdyż zawiera drastyczne sceny? Sceny, w których oprawca pastwi się nad ofiarą? Cóż, mimo, że to subiektywny punkt widzenia to spieszymy z odpowiedzią. Uważamy, że ani ten ani ten obraz nie jest prawdziwy. Pierwszy i trzeci set to gra jakby na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Drugi to z kolei anomalia, którą naprawdę ciężko byłoby powtórzyć.  Prawdziwą wartość drużyny poznamy w przyszłym sezonie, kiedy ekipa zmierzy się z drużynami w pierwszej lidze. Drugą przerasta o kilka poziomów. MVP spotkania – Ariel Fijoł, który był prawdziwą ścianą dla rywali.

Oliwa Team – BES-BLUM Kraken Team 1-2 (12-21; 21-14; 17-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi, drużyna BES-BLUM Kraken Team przystąpiła do spotkania dzień po bardzo emocjonującym meczu, w którym musieli uznać wyższość graczy Speednetu. W porównaniu do listy graczy ze środy, ze składu wypadł Rafał Grzenkowicz, zastąpiony przez Karola Richerta, dla którego był to debiut w nowej drużynie, a którego pamiętamy doskonale z występów w zespole Nasz-Dach Stężyca. Początek meczu należał zdecydowanie do graczy BES-BLUM, którzy szybko wypracowali sobie przewagę 13-4. Zawodnicy Ryszarda Nowaka zdobywali na początku punkty taśmowo i Oliwa nie wyglądała bynajmniej na ekipę, która ma jakikolwiek pomysł, jak się temu przeciwstawić. Poza problemami w przyjęciu i obronie kulało również wykończenie, a nawet zagrywka, której Oliwiacy zepsuli naprawdę mnóstwo. To nie mogło się udać. Nie z ekipą BES-BLUM. Wynik seta 21-12 dla Kraken. Drugi set to zupełnie inna historia. O ile do tego momentu jedynym przyzwoitym elementem w grze był blok (aż pięć w pierwszym secie), tak w drugiej odsłonie Oliwa zaczęła w końcu grać na miarę swoich możliwości, co szybko odbiło się na wyniku. Tym, co pomogło drużynie w tym secie mogła być też ławka rezerwowych Oliwy, na czele z wodzirejem Michałem Jasnochem, który co rusz zaskakiwał swoim repertuarem, sprawiając przy tym lekką dekoncentrację u przeciwników. Gdy w połowie seta Dawid Karpiński posłał trzy asy serwisowe z rzędu stało się jasne, że o zwycięstwie zadecyduje ostatni set. Ostatnia partia była dosyć wyrównana. Niestety nie oznacza to, że była piękna. Obie drużyny popełniały w niej sporo błędów. Z czasem BES-BLUM zdołał wypracować sobie kilkupunktową przewagę, którą mimo bardzo dobrej postawy Macieja Pochyluka po drugiej stronie siatki, zdołali dowieźć do końca i zakończyć mecz zwycięstwem w stosunku 2-1.

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Czwartkowy wieczór będzie ostatnim dniem meczowym w obecnym tygodniu rozgrywek. O wskoczenie do grupy mistrzowskiej powalczy drużyna Craftveny, która zmierzy się ze Speednetem 2. W elicie dojdzie z kolei do bardzo ciekawego pojedynku pomiędzy PROtotype Volleyball a AVOCADO friends. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Speednet 2 – Craftvena

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Nie minęły jeszcze 24 godziny od ostatniego spotkania Speednetu, a gracze w różowych koszulkach muszą przygotowywać się już do kolejnego starcia, w którym ich przeciwnikiem będzie ekipa Craftveny. Środowe starcie w przypadku ekipy ‘Programistów’ zakończyło się porażką w stosunku 3-0. Ich przeciwnikiem była drużyna Allsix by Decathlon, która dzięki wygranej 3-0 wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli, dzięki czemu wymiernie zbliżyli się do grupy mistrzowskiej. W czwartkowy wieczór o powtórzenie tego wyniku powalczy drużyna Bartka Zakrzewskiego, która w ostatnim czasie prezentuje naprawdę dobrą formę. Jesteśmy przekonani o tym, że gdyby ekipa ‘Rzemieślników’ grała od początku sezonu tak, jak prezentowali się chociażby w ostatnim spotkaniu przeciwko Wirtualnej Polsce to nie rozważalibyśmy tego, czy ekipa znajdzie się w piątce zespołów, które powalczą o medale. Uważamy, że czwarta siła poprzedniego sezonu zrobi wszystko, aby w czwartkowy wieczór cieszyć się z trzech punktów. Patrząc na historyczne dwa spotkania obu drużyn, wynik ten zdaje się najbardziej prawdopodobny. Mimo, że Craftvena w poprzednim sezonie wygrała aż dwanaście spotkań, tylko dwa zakończyły się wynikiem 3-0. Dwukrotnie po drugiej stronie siatki stali właśnie ich najbliżsi rywale – Speednet 2. Ekipa z Parku Naukowo-Technologicznego w każdym meczu walczy o to, aby zdobyć kolejne oczko, które sprawi, że będzie to ich najlepszy sezon w historii SL3. Czy uda się to już w najbliższym spotkaniu?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Team Spontan – Mental Block

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Niezbyt dobrze wspominają pojedynki przeciwko Spontaniczym gracze Mental Block. Ostatnie dwa spotkania kończyły się zwycięstwami ‘Pomarańczowych’ w stosunku 3-0 i prawdę mówiąc – ‘Mentaliści’ nie zaprezentowali się w nich z najlepszej strony. Sezon Wiosna’20 oraz Jesień’19 to już jednak przeszłość. Mimo, że ‘Niebiescy’ zajmują obecnie dwunastą lokatę to należy wziąć pod lupę, z kim przyszło im dotychczas rywalizować. Porażki z drużynami: Piękni i Młodzi, Sprężystokopytni & Kitku, BES-BLUM Nieloty czy DNV GL S*M*A*S*H to nie powód do wstydu. Optyka na obecny sezon i miejsce w tabeli zmienia się całkowicie kiedy zobaczymy, jakie drużyna osiągała wyniki z zespołami o podobnym potencjale sportowym. Wygrane zarówno z ACTIVNI Gdańsk jak i AXIS potwierdzają, że ‘Mentaliści’ są w stanie się spokojnie utrzymać. Ich rywal – Team Spontan nie wyobraża sobie innego scenariusza niż spokojne utrzymanie. Ba, jesteśmy nawet przekonani, że obecnie zawodnicy tej drużyny mogą czuć pewne rozczarowanie. Po pięciu rozegranych spotkaniach ‘Oranje’ mają na swoim koncie aż dwie porażki czyli dokładnie tyle samo ile mieli w poprzednim sezonie po dziewięciu spotkaniach. Wydaje nam się, że drużynie Piotra Raczyńskiego w obecnej edycji będzie trudno nawiązać do poprzedniego, bardzo udanego sezonu, kiedy zajęli wysokie trzecie miejsce w tabeli. Z drugiej strony, wyłączając obecnego lidera – Pięknych i Młodych, każda z ekip, która znajduje się obecnie w tabeli wyżej niż Team Spontan ma minimum jedno spotkanie rozegrane więcej. O tym, czy ekipa będzie w stanie doskoczyć do rywali w walce o podium dowiemy się już niebawem.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

ACTIVNI Gdańsk – AXIS

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Gdybyśmy mieli w poprzednim tygodniu postawić kasę na to, że ACTIVNI Gdańsk przegrają spotkanie z Range Soft to nasz portfel by się uszczuplił. Gdybyśmy próbowali się odegrać i postawilibyśmy pieniądze na to, że AXIS wygra z Mental Block. Cóż, wtedy bylibyśmy gołodupcami. Jaki z tego morał? Tak, hazard nie jest dobry, ale nie o to nam tym razem chodziło. Chodziło o to, że obie drużyny stały się w poprzednim tygodniu sprawcami nie lada niespodzianek ze zmiennym skutkiem. Tak jak mogliście się domyślać po przeczytaniu tego jakże ‘suchego’ wstępu, ACTIVNI Gdańsk przystąpią do meczu po pierwszej wygranej w sezonie Jesień’20. Do momentu tego spotkania drużyna kilkukrotnie przegrywała, dlatego sądzimy, że ostatni dobry wynik doda jej skrzydeł w rywalizacji z ekipą AXIS. To, co bez wątpienia będzie utrudnieniem to absencja świetnie dysponowanego w meczu z Range Soft Jarosława Szmigielskiego. Mimo to uważamy, że drużynę Artura Kurkowskiego stać na to, aby wygrać spotkanie z zespołem Fabiana Polita. Ich ostatni pojedynek okazał się sporym rozczarowaniem, ale tylko wtedy, gdy spojrzymy na suchy wynik. Stoimy na stanowisku, że ‘Czerwoni’ dysponują naprawdę solidnym drugoligowym składem i niedługo zaczną marsz w górę tabeli. Kto wie, być może już w czwartek?

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot):AXIS

PROtotype Volleyball – AVOCADO friends

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Patrząc na obecną pozycję w tabeli obu drużyn, można mówić chyba o rozczarowaniu. Przypomnijmy,  że gdy AVOCADO friends na początku sezonu wygrało dwa pierwsze spotkania, ich seria zwycięstw z rzędu wynosiła aż piętnaście. Wiadomo jak jest, apetyt rośnie w miarę jedzenia i ekipa ‘Wegan’ po tych zwycięstwach uwierzyła, że są w stanie podtrzymać passę zwycięstw przez kolejne spotkania, a kto wie, może nawet miesiące. Niestety dla nich, plany te zostały dość brutalnie zweryfikowane. Ostatnie trzy spotkania to trzy porażki, po których ekipa w czarnych koszulkach spadła na ósme miejsce w ligowej tabeli. Humorów drużynie nie poprawia zapewne fakt, że w przyszłym tygodniu czekają ich pojedynki z Volley Gdańsk oraz Omidą, które kroczą w kierunku zajęcia – podobnie jak w poprzednim sezonie dwóch pierwszych lokat. Jesteśmy przekonani, że o zwycięstwa w tych meczach będzie piekielnie trudno. Teoretycznie najłatwiejszy mecz z trzech najbliższych, które drużyna ma zaplanowane w najbliższym czasie to spotkanie, które odbędzie się w czwartkowy wieczór. Z drugiej strony, może to być bardzo złudne wrażenie. Przypomnijmy, że Prototype Volleyball zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w ligowej tabeli, ale nie dość, że mają rozegranych tylko pięć spotkań to na dodatek mierzyli się już z takimi tuzami jak wspomniane wcześniej Volley Gdańsk oraz Omida Team. Jesteśmy niemal przekonani, że drużyna PROtotype w meczach z ekipami o podobnym potencjale sportowym zacznie punktować zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Czy nastąpi to już w czwartkowy wieczór? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: PROtotype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Piękni i Młodzi – Range Soft VT

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Kolejnym krokiem w kierunku mistrzostwa drugiej ligi dla drużyny Piękni i Młodzi będzie ekipa Range Soft VT. Niezależnie od tego, z kim przyjdzie rywalizować graczom drużyny w granatowych koszulkach, wygrana 3-0 jest niemal pewniakiem. Gdyby mecze Siatkarskiej Ligi Trójmiasta można było obstawiać u bukmachera to kurs na to, że drużyna ta wygra spotkanie 3-0 wynosiłby zapewne 1.01 lub nie byłoby go w ofercie. Z kolei kurs na wygraną Range Soft oscylowałby w granicy 250 i stawiając na nich kasę można byłoby się dorobić niemałej fortuny. W przypadku drużyny Range Soft obniżenie kursu byłoby wręcz niemożliwe. Na chwilę obecną drużyna boryka się ze sporymi problemami wewnętrznymi i sami zastanawiamy się, jakich graczy zobaczymy w czwartkowy wieczór na parkiecie. Dodatkowo, drużyna przystępuje do spotkania po serii dwóch porażek, które niestety dość negatywnie wpłynęły na morale. Szczególnie bolesna wydawała się ich ostatnia porażka w meczu przeciwko ACTIVNYM Gdańsk w stosunku 1-2. Ta była o tyle zaskakująca, że nastąpiła dokładnie po dwóch tygodniach od meczu, w którym Range Soft pokonał 2-1 Zmieszanych, którzy obecnie plasują się na czwartym miejscu. To właśnie po tym zwycięstwie spodziewaliśmy się, że Range Soft zacznie lepiej punktować i zdoła namieszać w rozgrywkach drugoligowych. Rzeczywistość niestety okazała się dla nich brutalna i szybko zweryfikowała plany.

Typ Redakcji: Piękni i Młodzi

Typ Eksperta (Maciej Kot): Piękni i Młodzi

Oliwa Team – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Na chwile obecną – drużyna BES-BLUM Kraken Team jest ekipą, która ma bodajże najbardziej napięty grafik ze wszystkich 34 zespołów biorących udział w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W dniach 7-13 października ekipa ma zaplanowane aż cztery spotkania. Mecz przeciwko drużynie Oliwy będzie drugim krokiem w kilkudniowym maratonie. Naturalną koleją rzeczy jest to, że rozegranie tak pokaźnej liczby spotkań w tak krótkim odstępie czasu sprawia, że zastanawiamy się, jak ekipa poradzi sobie na tle kondycyjnym. Dodatkowym utrudnieniem może się okazać fakt, że BES-BLUM rozegrał w środę spotkanie, w którym ustanowili rekord pod względem liczby zdobytych punktów w jednym secie (34-32). Mimo wygranego thrillera w trzeciej partii, drużyna Ryszarda Nowaka przegrała spotkanie ze Speednetem i w związku z tym była to już ich czwarta porażka w sezonie. Najbliższym rywalem drużyny BES-BLUM Kraken Team będzie jedna z trzech ekip w całych rozgrywkach, która nie zdołała jeszcze wygrać spotkania. Ich status przypomina trochę status drugoligowej drużyny BL Volley, którzy również byli często blisko tego, aby odnieść zwycięstwo, jednak spotkanie finalnie kończyło się ich porażką. Pierwsze zwycięstwo przyszło dopiero w siódmym meczu. Dla ekipy Oliwy spotkanie z Kraken będzie właśnie siódmym spotkaniem. Czy w tym przypadku ‘siódemka’ ponownie okaże się szczęśliwa?

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team

Matchday #17

Nie ma się co oszukiwać. Na środowy wieczór kibice czekali głównie dlatego, że odbyły się w nim aż trzy pojedynki w elicie. Zapowiadany hit czyli starcie Volley z Tufi nie było spektaklem, jakiego można było oczekiwać. Zdecydowanie więcej działo się w meczu BES-BLUM Kraken Team ze Speednetem. Ponadto, pierwszą wygraną w lidze zanotowała drużyna BL Volley. Zapraszamy na podsumowanie siedemnastego dnia meczowego!

Speednet 2 – Allsix by Decathlon 0-3 (8-21; 19-21; 18-21)

Po dwutygodniowej przerwie w rozgrywkach drużynie Speednet 2 przyszło stoczyć trudny bój – mecz przeciwko Allsix by Decathlon. Z drugiej strony, 9 lipca 2020 r., jeszcze w sezonie Wiosna’20 ekipa Speednetu potrafiła udowodnić, że ich przeciwnicy nie mogą sobie pozwolić na lekceważenie. Będąc szczerym – w środowy wieczór również było całkiem blisko tego, aby Speednet 2 urwał swoim rywalom choćby punkt. Tak było szczególnie w drugim i trzecim secie, do których za chwilę przejdziemy. Samo spotkanie upłynęło pod znakiem wielkich absencji, z którymi borykały się obydwie drużyny. Po stronie Speednetu zabrakło między innymi Piota Grodzkiego, Krzysztofa Przywieczerskiego czy Jakuba Ciupińskiego. W przypadku Allsix zabrakło tylu graczy, że wymienienie ich wszystkich zajęłoby nam pół opisu. Przechodząc do samego meczu, trzeba napisać bez ogródek – pierwszy set należał wyłącznie do jednej drużyny. Co tu dużo mówić, Speednet 2 stać na zdecydowanie więcej i osiem punktów urwanych z rywalem chluby im z pewnością nie przynosi. Niejako potwierdzeniem tych słów jest druga i trzecia partia, w których ‘Programiści’ zaprezentowali się o niebo lepiej. Niestety dla nich, po drugiej stronie siatki w środowy wieczór prawdziwe one-man-show urządził sobie Aleksander Bochan, który zdobył w tym meczu…23 punkty, czym zbliżył się do rekordu ligi (26), który od dłuższego czasu należy do Patryka Okulewicza. Ostatecznie, spotkanie kończy się zwycięstwem Decathlonu w stosunku 3-0, po którym drużyna wskoczyła na wysokie – trzecie miejsce.

MiszMasz – Bombardierzy 3-0 (21-14; 21-15; 21-12)

Kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania zdołaliśmy porozmawiać w wywiadzie z kapitanem drużyny MiszMasz – Andrzejem Tararujem. W trakcie rozmowy zawodnik ten potwierdził, że drużyna ma aspiracje do tego, aby w przyszłym sezonie występować na drugim szczeblu rozgrywkowym. Będąc całkowicie szczerym nie wiemy, co musiałoby się wydarzyć, aby drużyna zdołała to zepsuć. Na chwilę obecną awans wydaje się sprawą równie prostą, co przełączenie kanału w telewizji lub skłamanie partnerce odpowiadając na pytanie ‘ile piw wypiłeś?’. Rozumiecie. Rutyna. Powiedzmy sobie wprost – przy dwóch drużynach, które awansują do drugiej ligi, brak awansu MiszMaszu sprawiłby, że prawdopodobnie Redakcja musiałaby zainwestować w nowego laptopa, aby kwieciście oddać to, co się właśnie wydarzyło. A co nam tam. Przecież to byłoby frajerstwo, jakiego świat nie widział. Z drugiej strony, po co w ogóle o tym piszemy? Ludzi, którzy poddawali wszystko w wątpliwość kiedyś palili na stosie, a co tu dużo mówić – wolelibyśmy tego uniknąć. Dobijając jednak do brzegu, ekipa MiszMasz w środowy wieczór zrobiła to, co należy do klasowej drużyny. Ogoliła rywali 3-0, nie pozostawiając wątpliwości co do tego, który zespół jest lepszy. Z drugiej strony, Bombardierzy zaprezentowali się całkiem nieźle. Uważamy, że przeciwko obecnemu liderowi niektóre z ekip w trzeciej lidze prezentowały się gorzej. Wiecie jak to jest. Nie można wymagać tego, aby mysz pogoniła kota. Nie można również wymagać tego, aby Bombardierzy wygrali z MiszMasz.

BL Volley – Volleyball Rebels 2-1 (24-22; 21-15; 19-21)

Przyglądając się rozgrzewce przedmeczowej na siatce nie można było odnieść wrażenia, że za chwilę zmierzą się drużyny, które okupują dwa ostatnie miejsca w ligowej tabeli. Wręcz przeciwnie – była jakość, która pozwalała sądzić, że na boisku nr 1 dojdzie do ciekawego pojedynku. Dla nowej drużyny w ligowej stawce – Volleyball Rebels pojedynek z BL Volley był dopiero drugim meczem w sezonie Jesień’20. Pierwszym był nieudany pojedynek ze Zmieszanymi, w którym ich rywale zgarnęli komplet punktów. Analizując skład personalny w obu dotychczasowych spotkaniach, nie dało się nie zauważyć, że w środowym pojedynku zabrakło kapitana – Dawida Byczkowskiego. Z kolei po stronie tych, którzy w obecnym sezonie wystąpili po raz pierwszy, zobaczyliśmy Kamila Richerta oraz Maksymiliana Słupka. Pierwszy set był bardzo wyrównaną partią. W końcówce sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i przypominała trochę filmy z samochodami, gdzie co rusz zmienia się prowadzenie poszczególnych aut. Ostatecznie, pierwsi na linię mety dotarli gracze BL Volley. Mimo, że drugą partię lepiej zaczęli ‘Rebelianci’ (9-5) to finalnie i tak BL volley wygrało tę odsłonę. (21-15). Mimo to, uważamy, że była to najmniej emocjonująca partia. Zdecydowanie ciekawiej było w ostatniej odsłonie, w której ‘Rebelsi’ mieli w końcówce sporą przewagę, ale przez niefrasobliwość o mały włos jej nie roztrwonili. Ostatecznie BL Volley wygrywa pierwsze spotkanie w lidze, dzięki czemu wskakuje na 11 miejsce w ligowej tabeli.

Speednet – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-15; 22-20; 32-34)

Nie ukrywamy, że po spotkaniu Speednetu z BES-BLUM towarzyszyło nam silne uczucie deja vu. Kurde, gdzieś już to widzieliśmy. Pierwsze spotkanie obu drużyn, które zostało rozegrane ponad rok temu, a konkretniej 20 września 2019 r. było jednym z najbardziej emocjonujących w pierwszej lidze w sezonie Jesień’19. Tamten mecz wygrała ekipa Ryszarda Nowaka 2-1 (23-25; 21-17; 28-26). Już sam wynik świadczy o tym, że było to bardzo emocjonujące spotkanie. Po nim wydawało nam się, że w bezpośredniej konfrontacji już nic ciekawszego nie obejrzymy. Tak było chociażby 4 listopada 2019 r., czy 8 czerwca 2020 r. To, czego nie udało się powtórzyć w dwóch meczach, udało się za trzecim razem, dodatkowo z nawiązką. Do cholery. Ten mecz to kwintesencja tego sportu. Były emocje, była dramaturgia, były kontrowersje, były składne akcje, były pomyłki, były zgrzyty pod siatką. Przepraszamy za wyrażenie, ale ten mecz był po prostu – zajebisty. To właśnie w tym spotkaniu padł rekord jeśli chodzi o liczbę zdobytych punktów w jednym secie w całej historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Króciutko o samym meczu. Pierwszy set był w zasadzie bez historii. Dobra gra Speednetu zaowocowała wygraną partii do 15. Z ciekawostek – po raz pierwszy w historii występów w SL3 na ataku wystąpił… Marek Ogonowski, który jest jednym z lepszych rozgrywających wśród amatorów na Pomorzu. Wydaje nam się, że dwucyfrowa liczba punktów i solidna skuteczność w ataku pozwalają powiedzieć, że z nowego zadania wywiązał się bardzo dobrze. Drugi i trzeci set to gra na przewagi. O ile w drugiej partii emocje były w granicach rozsądku, tak w trzeciej odsłonie, zgodnie z tym, co pisaliśmy na początku, było wszystko. Komplet. Ostatni raz Redakcja czuła się tak spełniona, kiedy w podstawówce mogła zagrać w butelkę z najładniejszymi dziewczynami ze szkoły. Wynik zawodów 2-1 dla Speednetu. To spotkanie wszyscy uczestnicy będą pamiętali jeszcze przez długi czas.

Omida Team – Epo-Project 3-0 (21-19; 21-15; 21-19)

Tuż przed rozpoczęciem spotkania Omida Team – Epo-Project szersze grono osób dowiedziało się o tym, że w meczu zabraknie kapitana drużyny – Konrada Gawrewicza. Przyznamy Wam szczerze, że Redakcja jest zbyt leniwa, aby szukać informacji o tym, kiedy ostatnio zabrakło tego zawodnika w meczu ‘Logistyków’, ale przypuszczamy, że było to w pierwszym sezonie Omidy, kiedy gracz ten miał założony na rękę gips. Taka strata w meczu z Epo wydawała się bardzo bolesna. Zachowując proporcje, sytuacja przypominała tę, kiedy w reprezentacji Polski w piłce nożnej brakuje Roberta Lewandowskiego. Nie dość, że Konrad broni się w każdym elemencie na parkiecie to dodatkowo jest kapitanem z krwi i kości. Jak to mówią – tak krawiec kraje jak mu materii staje. W zamian za kapitana na środku zagrał nominalny przyjmujący Dmytro Moroziuk. Nie wiemy na ile te perturbacje miały znaczenie, ale to Epo weszło lepiej w spotkanie. Zastanawiamy się w ogóle czy po tym jak prezentowali się w pierwszej partii gracze i jednej i drugiej drużyny, ktoś wierzył, że to Omida wygra tę partię? To Epo cały czas prowadziło grę. Gracze z Żukowa kontrolowali całą partię do stanu 16-12, by po chwili na tablicy wyników pojawiło się 17-17. Co było dalej, każdy się domyśla. Drugi set był w zasadzie bez historii. Niesiona na fali kapitalnej gonitwy w pierwszym secie drużyna Omidy, bez większych problemów ograła rywala do 15. Trzecia partia zaczęła się od delikatnej przewagi ‘Logistyków’, w której wypracowaniu pomógł rewelacyjnie sprawujący się tego dnia na zagrywce środkowy drużyny – Jakub Klimczak. Gdy pod koniec wydawało się, że Omida ma kontrolę nad spotkaniem, dość nieoczekiwanie, pod koniec seta na prowadzenie wyszli gracze w zielonych koszulkach (18-17). Niestety dla nich, w końcówce popełnili kilka prostych błędów i komplet punktów zgarnia Omida, dla której był to trzeci wygrany pojedynek z Epo-Project.

Volley Gdańsk – Tufi Team 2-1 (21-14; 21-17; 22-24)

Hitem środowej serii gier było bez wątpienia starcie pierwszej i trzeciej siły ligi. Starcie tytanów. Starcie Volley Gdańsk i Tufi Team. Mimo tego, że obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta po raz ostatni spotkały się jeszcze w sezonie Jesień’19 to nie mogły mówić o tym, że rywal stanowi swego rodzaju zagadkę. Obie ekipy spotkały się całkiem niedawno podczas weekendowego turnieju na Pogórzu. Wtedy ekipą, która nie pozostawiła złudzeń co do tego, kto w danym dniu był lepszy, okazał się Volley Gdańsk. Sumując wszystkie okoliczności oraz fakt, że Volley walczył o 48 wygraną z rzędu, nie zadrżała nam ręka gdy wpisywaliśmy faworyta tego spotkania. Ba, mało tego – jesteśmy przekonani, że nawet sami gracze Tufi uważali, że to ich rywale będą faworytem tej potyczki. Mimo tego, gracze Mateusza Woźniaka chcieli wyjść na boisko i sprawić niespodziankę, co poprawiłoby ich obecne położenie w ligowej tabeli. Pierwsza partia to jednak spore rozczarowanie. Volley Gdańsk bardzo szybko wypracował sobie kilkupunktową przewagę (6-2), którą konsekwentnie utrzymywał przez całego seta i wygrał 21-14. Drugą partię lepiej zaczęli gracze Tufi Team (3-1). Niestety, po chwili kapitan drużyny Mateusz Woźniak doznał kontuzji (wybity palec) i w jego miejsce na placu boju zameldował się zawodnik, który znajduje się na 20 miejscu na liście najlepiej punktujących graczy wszechczasów (Michał Przekop). Po chwili wyrównanej gry, dwa punktowe bloki z rzędu zdobył Daniel Koska i Volley wyszedł na prowadzenie, którego nie wypuścili już do końca, wygrywając seta do 17. Przyznamy Wam szczerze, że po tej partii byliśmy bardzo rozczarowani. Wydawało nam się, że będzie to el classico, a było najzwyczajniej w świecie nudno. Trzecia odsłona należała już do Tufików. Ci wypracowali sobie sporą zaliczkę i gdy wydawało się, że spokojnie zamkną seta (19-14), Volley Gdańsk uznał, że ten wynik można jeszcze odrobić. Sztuka ta im się udała (20-20), ale po emocjonującej końcówce to Tufi wygrało tę partię, a cały mecz zakończył się kolejną wygraną Volley przy podziale punktów.