Miesiąc: Czerwiec 2021

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Przed nami dziesiąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’21. Najciekawszymi spotkaniami zdają się być pojedynki Spontana z drużyną Szach-Mat oraz Zmieszanych z Portem Gdańsk. Ciekawie powinno być również w pierwszej lidze, gdzie EviRent VT postara się o 21 wygraną z rzędu, a ich rywalem będzie drużyna Tufi Team. Zapraszamy na zapowiedź!

Team Spontan – Szach-Mat

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Potencjalnie spotkanie Team Spontan z Szach-Mat może być hitem wtorkowej serii gier. Obie drużyny zanotowały udany start w sezonie Wiosna’21. Spontaniczni wygrali dwa z trzech spotkań, w których rywale byli naprawdę wymagający. Przypomnijmy, że Oliwa Team to spadkowicz z pierwszej ligi. Volley Kiełpino oraz Ogrodnicy to z kolei drużyny, przez wielu uważane za potencjalnych kandydatów do podium rozgrywek. Mimo, że to Ogrodnicy wygrali 2-1, Spontan zaprezentował się w meczu bardzo solidnie i z pewnością nie było powodu do wstydu. Czwarty rywal ‘Nuggetsów’ wydaje się być jeszcze bardziej wymagający. Szach-Mat w sześciu dotychczas rozegranych spotkaniach, aż w pięciu zwyciężał i tylko raz skapitulował. Stało się to w meczu z BES-BLUM Nieloty. Mimo tej przegranej ‘Szachiści’ nadal są jednymi z głównych faworytów do mistrzowskiego tronu. Do tego celu może ich z pewnością przybliżyć właśnie poniedziałkowe spotkanie. Po kilku meczach wydaje się bowiem, że Team Spontan stać na to, aby zająć miejsce co najmniej na podium rozgrywek. Jak wiadomo, mecz z bezpośrednim rywalem o ten sam cel sprawia, że przegrana jednej z ekip w pewien sposób komplikuje te plany. Delikatnym faworytem spotkania wydają się gracze Szach-Mat, co nie oznacza bynajmniej, że zawodnicy Przemysława Lewandowskiego grają w innej lidze. Kilka drużyn w trakcie sezonu dość poważnie postraszyło już ‘Szachistów’. Jeśli Spontan zaprezentuje we wtorek swoją najlepszą wersję to jesteśmy niemal przekonani, że Szach-Mat czeka bardzo trudny pojedynek.

Typ Redakcji: Szach-Mat

Typ Eksperta (Maciej Kot): Szach-Mat

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Szach-Mat

Team Looz – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Punktualnie o godzinie 19:00 rozpocznie się spotkanie, w którym drużyna Team Looz podejmie ekipę DNV S*M*A*S*H. Zespół z ulicy Łużyckiej w Gdyni, pomimo że zgłosił do ligi aż trzynastu zawodników, miewa w ostatnim czasie pewne problemy kadrowe, które sprawiają, że na meczach pojawia się pięciu-sześciu zawodników. Z tego, co zdążyliśmy się dowiedzieć, drużyna DNV S*M*A*S*H rozważa uzupełnienie składu o kolejnych graczy, którzy z pewnością pomogliby drużynie załatać dziury i uniknąć ryzyka niepojawienia się kompletnego składu. Jeśli chodzi o wtorkowych przeciwników drużyny DNV – Team Looz to pomimo faktu, że ekipa posiada najwęższą kadrę spośród całej trzeciej ligi to jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby zawodnicy nie stawili się w komplecie. Obecnie drużyna Team Looz rozegrała w sezonie Wiosna’21 zaledwie trzy spotkania, co sprawia, że ze wszystkich ekip to właśnie Team Looz ma ich rozegranych najmniej. Aby nadgonić ligowe zaległości, Team Looz rozegra w obecnym tygodniu aż trzy spotkania, z czego do dwóch dojdzie już we wtorkowy wieczór. Ewentualna wygrana z drużyną DNV sprawi, że bilans po czterech meczach wynosiłby dwie wygrane i dwie porażki. Taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. Drużyna DNV wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’21. Czy we wtorkowy wieczór gracze z ulicy Łużyckiej są w stanie sprawić ogromną niespodziankę i wygrać mecz? O tym przekonamy się około godziny 20:00.

Typ Redakcji: Team Looz

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Looz

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Team Looz

Volley Kiełpino – Prometheus

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Drugim pojedynkiem Volley Kiełpino w obecnym tygodniu rozgrywek będzie mecz z ekipą Prometheus. O obecnej formie drużyny Volley Kiełpino powiedzieliśmy już niemal wszystko. W skrócie – kiedy zespół zepnie cztery litery to jest w stanie wygrać z każdym. Inna kwestia jest taka, że czasami gracze z Kiełpina nie potrafią się zmobilizować, w efekcie czego – zawodzą. W poniedziałkowy wieczór drużyna nie miała problemu ze sferą mentalną i pewnie pokonali drużynę BL Volley 3-0, co sprawia że po sześciu meczach mają na swoim koncie trzy zwycięstwa oraz trzy porażki. Ich wtorkowi rywale – drużyna Prometheus do tej pory rozegrała o jedno spotkanie mniej. Spośród pięciu dotychczas rozegranych, drużyna Mykoli Pocheniuka wygrała dwa i zanotowała trzy porażki. Przed bezpośrednim pojedynkiem wydaje się, że to Volley Kiełpino ma więcej argumentów do tego, aby wygrać mecz. Wydaje się, że starcie z Prometheusem będzie kluczowe dla dalszych losów drużyny Volley Kiełpino. Ewentualna przegrana na półmetku rozgrywek sprawiłaby, że marzenia o podium z całą pewnością by się oddaliły. Wygrana pozwoliłaby z kolei na utrzymanie kontaktu z drużynami z ligowego topu. Jeśli chodzi o ich przeciwników – Prometheus to nie chcemy deprecjonować potencjału drzemiącego w tej ekipie. Po kilku spotkaniach obecnego sezonu, wydaje się jednak, że włączenie się do walki o medale będzie wybitnie trudnym zadaniem.

Typ Redakcji: Volley Kiełpino

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Kiełpino

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Volley Kiełpino

Niepokonani PKO Bank Polski – Wirtualna Polska

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Uwierzcie nam na słowo, że pisząc zapowiedzi przed spotkaniem obu drużyn w sezonie Jesień’20 nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, która z drużyn wygra spotkanie. Mecz rozegrany 5 października 2020 r., zgodnie z oczekiwaniami wygrali gracze w biało-czerwonych barwach. ‘Bankowcy’ w tamtym spotkaniu postraszyli ‘Wirtualnych’ w pierwszym secie. Z czasem to Wirtualna była drużyną bardziej dojrzałą, co przełożyło się na wygranie setów do 10 oraz 12. Co ciekawe, przed spotkaniem w sezonie Jesień’20 pisaliśmy, że mecz z PKO to ‘ostatnia szansa na poprawienie swojej sytuacji w tabeli’. Czas pokazał, że ‘Wirtualni’ tę szansę wykorzystali. Nie dość, że ograli ‘Bankowców’ 3-0 to po kilku dniach, z drużyną Team Looz zrobili dokładnie to samo i finalnie znalazło się dla nich miejsce w grupie mistrzowskiej. Jako, że ‘Bankowcy’ znaleźli się ostatecznie w grupie B to było to jedyne spotkanie obu drużyn w historii SL3.Wtorkowy mecz, poza tym, że dystans dzielący potencjał obu drużyn się zmniejszył zapowiada nam się ciekawie jeszcze z jednego względu. Po przeciwnej stronie siatki stanie bowiem dwóch graczy, którzy są jednymi z najlepszych zawodników w trzeciej lidze. Mowa tu o Michale Dorozie (Wirtualna Polska) oraz Tomaszu Remerze (Niepokonani PKO Bank Polski). Który z tych dwóch graczy poprowadzi swoją drużynę do zwycięstwa?

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot):Niepokonani PKO Bank Polski

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Wirtualna Polska

Team Looz – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Do zmagań ligowych po krótkiej przerwie wracają drużyny Team Looz oraz Port Gdańsk, które staną o godzinie 20:00 do bezpośredniej rywalizacji. Obie drużyny ostatni mecz rozegrały 8 czerwca. Nie jest to bynajmniej jedyna rzecz, która łączy oba zespoły. I jedna i druga ekipa nie może być zadowolona z tego, co wydarzyło się tego dnia. Team Looz przegrał spotkanie z Allsix by Decathlon, natomiast ‘Portowcy’ dość nieoczekiwanie stracili punkt z PKO Bank Polski, by po chwili ulec 0-3 w meczu przeciwko Dzikom Wejherowo. Co by nie mówić, zdobycie zaledwie dwóch punktów na sześć możliwych w przypadku drużyny Arkadiusza Sojko nie jest sytuacją, którą często w SL3 oglądamy. Okazją do rehabilitacji dla trzeciej siły poprzedniego sezonu będzie mecz z sąsiadem z tabeli – drużyną Team Looz. W jedynym dotychczas rozegranym spotkaniu pomiędzy drużynami, do którego doszło 9 września 2020 r., górą byli ‘Portowcy’, którzy wygrali spotkanie 2-1. Przestrzegamy jednak ekipę z doków przed lekceważeniem rywali. O tym, jak zmieniła się w ostatnim czasie drużyna Looz, dość boleśnie przekonała się w ostatnim czasie ekipa Wirtualnej Polski. Jeśli Team Looz zdoła wygrać wtorkową batalię to będziemy mieli ostateczne potwierdzenie tego, że zespół stać na włączenie się do walki o grupę mistrzowską. Z drugiej strony, ‘Portowcy’ będą chcieli gonić uciekający czub tabeli. Na to pozwoliłaby tylko pewna wygrana zawodników w granatowych koszulkach.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Team Looz

Oliwa Team – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 20:00, boisko nr 2

W obecnym sezonie dość często zdarzało się, że krytykowaliśmy drużynę BES-BLUM Nieloty. Wydaje się, że w zdecydowanej większości przypadków, krytyka ta była uzasadniona. Sytuacja jednak bardzo szybko się zmieniła. ‘Pingwiny’ wygrały ostatnio prestiżowy pojedynek, w którym to ich rywale zdaniem Redakcji oraz Ekspertów byli faworytami. W ostatnim magazynie, wraz z Agnieszką Pasternak poruszyliśmy kwestię tego, że wydaje nam się, że mecz z ‘Szachistami’ będzie pewnego rodzaju punktem zwrotnym dla Nielotów. Skoro można ograć ekipę Szach-Mat to nie straszny jest żaden inny rywal. Zapowiedź spotkania rozpoczęliśmy jednak od krytyki. Skoro robiliśmy to przy okazji spotkań Nielotów to co można powiedzieć o obecnej formie drużyny Oliwa Team? Przypomnijmy, że zespół Dawida Karpińskiego w poprzednim sezonie rywalizował w elicie. Po doświadczeniu, które drużyna zebrała grając z najsilniejszymi drużynami w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta wydawało się, że Oliwa w sezonie Wiosna’21 będzie walczyła o podium rozgrywek. Oczywiście jest jeszcze za wcześnie na to, by przekreślać szansę ekipy z jednej z najstarszych dzielnic Gdańska, jednak dorobek punktowy po trzech spotkaniach jest póki co wielkim rozczarowaniem. Jedna wygrana w trzech meczach nie jest wybitnym osiągnięciem. Po wtorkowym wieczorze sytuacja może stać się jeszcze gorsza. To BES-BLUM Nieloty są faworytem tej rywalizacji. Wygrana pozwoliłaby im na doskoczenie do ligowej czołówki.

Ty Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): BES-BLUM Nieloty

EviRent VT – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Ostatnim rywalem drużyny EviRent VT przed meczami rewanżowymi będzie zespół Mateusza Woźniaka. Jak do tej pory, wyniki EviRent VT są imponujące. Owszem, ekipie nie udało się zdobyć kompletu punktów, ale wydaje się, że realnie w ten cel wierzył wyłącznie kapitan – Radosław Konieczny. Uważamy jednak, że strata puntków z Omidą, Volley czy Speednetem nie powinna zakłamywać rzeczywistości. Ta obecnie wygląda tak, że EviRent jest jedyną niepokonaną drużyną pierwszej ligi, a na dodatek kontynuuje swoją passę zwycięstw z rzędu. Obecnie licznik drużyny wskazuje na 19 wygranych. Mecz z Tufi Team będzie zatem doskonałą okazją do tego, aby nie dość, że odjechać swoim rywalom w walce o mistrzowski tytuł to na dodatek, będzie to szansa na odniesienie dwudziestego zwycięstwa z rzędu. Jeśli chodzi o ‘Tuffików’ to po pięciu spotkaniach, drużyna Mateusza Woźniaka zajmuje trzecie miejsce. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że ekipy które okupują miejsca cztery oraz pięć mają rozegrane o jedno spotkanie mniej. Spośród pięciu dotychczasowych meczów, wicemistrzowie sezonu Jesień’20 wygrali dwa, odnosząc przy tym trzy porażki. To, co istotne to fakt, że kiedy drużyna Tufi przegrywała to zdobywała choć jeden punkt. Co ciekawe, Tufi Team w całej historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta tylko raz przegrała w stosunku 0-3. Czy to oznacza, że we wtorkowy wieczór można spodziewać się po nich punktów?

Ty Redakcji: EviRent VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): EviRent VT

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): EviRent VT

Volley Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Paradoksem pisania tej zapowiedzi jest fakt, że o godzinie 13:00, nadal nie wiemy tego, czy Trójmiejska Strefa Szkód pojawi się na meczu. Niestety, niebiescy borykają się obecnie ze swoimi problemami, przez co ich występ w dzisiejszym meczu, a także dalszy udział w sezonie Wiosna’21 stoi pod bardzo wielkim znakiem zapytania. W związku z całym tym zawirowaniem uznaliśmy, że wyjątkowo nie ma sensu pisać o meczu, którego może nie być. Mimo to, trzymamy kciuki za to, aby drużyna się jakoś poukładała, a o kolejności w tabeli decydowały punkty wywalczone na parkiecie.

Ty Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Volley Gdańsk

Zmieszani – Port Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Drugim rywalem ‘Portowców’ we wtorkowy wieczór będzie wicelider rozgrywek – drużyna Zmieszanych. Ekipa Edyty Woźny do spotkania przeciwko zespołowi z doków przystąpi po klęsce, którą poniosła w ubiegłym tygodniu, kiedy przegrała prestiżowy pojedynek z Dzikami Wejherowo 0-3. Mikstowy skład z całą pewnością chciałby wymazać wieczór 18 czerwca z pamięci. Przyznamy szczerze, że musielibyśmy się naprawdę napocić, aby przypomnieć sobie spotkanie, w którym Zmieszani byliby tak bezradni. Wydaje się, że inaczej było nawet w sezonie Jesień’20, kiedy rywalizowali w wyższej klasie rozgrywkowej. Kiedy Zmieszani przegrywali to stawiali chociaż opór swoim przeciwnikom. W meczu z Dzikami fragmenty dobrej gry widzieliśmy tylko w trzecim secie. Jeśli w meczu przeciwko drużynie Arkadiusza Sojko, drużyna zagra tak, jak w dwóch pierwszych odsłonach feralnego spotkania to nie wróżymy im sukcesu. Z drugiej strony pamiętamy o tym, że nie ma takiej drużyny, która w trakcie ligi nie zagrałaby słabego spotkania. Być może ten najsłabszy mecz drużyna Zmieszanych ma już za sobą. Jeśli chodzi o ich wtorkowych przeciwników – drużynę Port Gdańsk to forma również nie jest wymarzona, o czym pisaliśmy już przy okazji zapowiedzi meczu Team Looz – Port Gdańsk. Jedno jest pewne, niezależnie od tego, która drużyna wygra dziś spotkanie to poprawi sobie humory po ostatnich meczach.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Zmieszani

MATCHDAY #9

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której kapitalne spotkania zostały przyćmione przez sytuacje, których nie chcielibyśmy nigdy więcej doświadczyć. Mowa tu o fakcie, że jedno z pierwszoligowych spotkań zakończyło się walkowerem. Z emocji sportowych,  w hicie drugiej ligi Letni Gdańsk okazał się lepszy niż Dream Volley. W najciekawszym wydarzeniu w trzeciej lidze – Speednet 2 ograł drużynę DNV. Poniedziałek był świetnym dniem dla firmy z Gdyni. Pierwszoligowy Speednet ograł obecnego mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Omidę Team. Zapraszamy na podsumowanie!

AVOCADO friends – Trójmiejska Strefa Szkód 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Wynik zawodów z powodu nieobecności Trójmiejskiej Strefy Szkód został zweryfikowany jako walkower.

Speednet 2 – DNV S*M*A*S*H 2-1 (21-11; 18-21; 21-18)

O tym, jak ważny był to dla Speednetu 2 mecz, niech świadczy fakt, że zawodnicy tej drużyny pojawili się pod halą kilka minut po godzinie 18:00. Dodatkowo, poniedziałkowa seria gier na tyle zmobilizowała graczy w ‘Różowych’ koszulkach, że ci zameldowali się w hali w dziesięciu zawodników! Frekwencja ‘Programistów’, biorąc pod uwagę godzinę, tropikalny upał czy okres urlopowy jest naprawdę imponująca.  Pod tym kątem gorzej wypadli gracze DNV S*M*A*S*H. Dosłownie na kilka chwil przed pierwszym gwizdkiem sędziego, na rozgrzewce przedmeczowej było zaledwie czworo graczy. Po chwili do ekipy DNV dołączyli jednak Michał Białek oraz Karol Masuhr i sędzia mógł rozpocząć zawody. Pierwsza partia rozpoczęła się od zdecydowanej przewagi Speednetu. Gracze w ‘Różowych’ koszulkach wyszli na prowadzenie 7-1 oraz 12-5. Drużyna, w której od niedawna trenerem jest Marek Ogonowski popełniała mało błędów i prezentowała wysoką skuteczność w ataku. Ta kompilacja pozwoliła im spokojnie wygrać pierwszego seta do 11. Początek drugiej partii pokazał, że będzie to inna odsłona niż pierwsza. Wreszcze drużyna DNV zaczęła grać lepszą siatkówkę, co zaowocowało niezłą grą w obronie i ataku. Po bardzo wyrównanej partii na tablicy wyników pojawił się remis 18-18. Było oczywiste, że drużyna, która w końcówce ustrzeże się błędów – wygra tego seta. Po chwili, po dotknięciu siatki przez jednego zawodnika, DNV cieszyło się z wyrównania w setach. Trzeci set, podobnie jak drugi, był bardzo wyrównany. Z czasem delikatną inicjatywę przejęli gracze DNV i kiedy prowadzili 16-13 wydawało się, że to oni wygrają spotkanie. Po chwili, skoncentrowani gracze w różowych koszulkach zdołali doprowadzić do wyrównania, a następnie wygrać seta do 18 i cały mecz 2-1.

Allsix by Decathlon – Wirtualna Polska 2-1 (21-15; 19-21; 21-15)

Po szóstym spotkaniu obu drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta mamy remis 3-3. Jest to konsekwencja poniedziałkowego meczu, który Allsix by Decathlon wygrał 2-1. O tym, jak wielkim byli faworytem niech świadczy to, że po zakończonym drugim secie, gracze ze sklepów sportowych długo nie mogli pogodzić się ze stratą punku. Zacznijmy jednak od początku. Otwarcie meczu należało do ‘Wirtualnych’, którzy wyszli na prowadzenie 4-1. Po chwili jednak wydarzyła się dość nietypowa, nawet jak na standardy trzeciej ligi rzecz. Podczas gdy ‘Wirtualni’ zdołali zdobyć jeden punkt, ich rywale zdobyli aż… jedenaście. Efektem był wynik 12-5 dla Allsix by Decathlon. Tak duża zaliczka sprawiła, że wynik pierwszej odsłony był niemal przesądzony. W drugim secie doszło do sytuacji, o której napisaliśmy na początku. Partia ta na początku była wyrównana. Po kilku chwilach mieliśmy remis 7-7. Z czasem, drużynie Allsix by Decathlon udało się odskoczyć do wyników 10-7, 13-8 oraz15-9. Gdy wydawało się, że zaraz obie drużyny zmienią strony, ‘Biało-czerwoni’ zaczęli gonić wynik i sobie tylko znanym sposobem doprowadzili do wyrównania (17-17), a następnie wygrali seta (21-19). Roztrwonienie takiej przewagi sprawiło, że wydawało nam się, że Decathlon nie pozbiera się szybko psychicznie i przegra również trzecią partię. Dzięki mądrej i konsekwentnej grze, drużynie ze sklepu sportowego udało się kontrolować przebieg trzeciego seta i wygrać go 21-15. Mimo wygranej 2-1, w szeregach drużyny Aleksandra Bochana można było dostrzec spore rozczarowanie.

BL Volley – Volley Kiełpino 0-3 (15-21; 17-21; 17-21)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że Volley Kiełpino jest w obecnym sezonie nieprzewidywalną drużyną. Po głębszym przemyśleniu dochodzimy jednak do wniosku, że chodzi o coś innego. Kiedy na początku sezonu ich chwaliliśmy – zaczynali grać słabo. Kiedy z kolei wrzuciliśmy ich na ‘grilla’ to Volley ograł Ogrodników, a w poniedziałkowy wieczór ograli BL Volley, zdobywając przy tym komplet punktów. Początek meczu był bardzo wyrównany (7-7). Niestety dla niebiesko-czerwonych, z czasem zaczęli oni popełniać błędy oraz mieć problemy z wykończeniem ataku, co poskutkowało tym, że ich rywale wyszli na prowadzenie 14-9. Po chwili doszły do tego problemy z przyjęciem po bardzo dobrej zagrywce Sebastiana Muńko i drużyny mogły przygotowywać się do kolejnej odsłony. Partia ta była o wiele lepszym widowiskiem niż pierwszy set. Wynikało to w dużej mierze z tego, że był to naprawdę wyrównany fragment spotkania. Przy remisie po 15, dwukrotnie blokiem popisał się wspomniany wcześniej Sebastian Muńko i zawodnicy z Kiełpina wyszli na dwupunktowe prowadzenie, które bardzo mocno przyczyniło się do wygrania drugiego seta. Trzecia odsłona nie różniła się specjalnie od poprzednich. BL Volley był godnym rywalem, ale tylko do pewnego momentu. Ten, ponownie jak w drugim secie nadszedł w końcówce i gracze z Kiełpina wygrali do 17, a cały mecz 3-0

Speednet 2 – Wirtualna Polska 0-3 (14-21; 17-21; 9-21)

O godzinie 20:00, obie drużyny przystępowały do swojego drugiego spotkania w poniedziałkowy wieczór. Trzeba przyznać, że obie w innych nastrojach. Speednet 2 przystępował do meczu po wygranej odniesionej w meczu z DNV S*M*A*S*H, natomiast Wirtualna Polska po porażce 1-2 z drużyną Allsix by Decathlon. Faworytem bezpośredniego pojedynku, do którego doszło na boisku numer 1, była drużyna ‘Wirtualnych’. Z drugiej strony, Redakcja znała plan Speednetu na poniedziałkowy wieczór. Ten zakładał zdobycie pięciu punktów. Jako, że z DNV drużyna ‘Programistów’ zdobyła dwa to aby wykonać plan, trzeba było ograć WP 3-0. Trzeba przyznać, że plan ten był bardzo ambitny. To Wirtualna Polska była faworytem spotkania, co udowodniła w już pierwszych minutach. Po kilku chwilach od pierwszego gwizdka sędziego było 4-1; 13-9 czy 16-10 dla ekipy Jędrzeja Matli. Ostatecznie, po secie bez fajerwerków, WP wygrało do 14. Drugi set, podobnie jak pierwszy, rozpoczął się od kilkupunktowego prowadzenia drużyny Jędrzeja Matli (12-5). Wraz z biegiem seta, Speednet zaczął grać coraz lepiej, w efekcie czego zbliżył się do swoich rywali na dwa punkty (18-16). Gdy wydawało się, że Speednet będzie w stanie szczęśliwie zakończyć tę pogoń, to Wirtualna Polska zadała decydujący cios i wygrała seta do 17. Trzeci set, patrząc na cały mecz, wzbudził najmniej emocji. W partii tej Speednet 2 nie był w stanie nawiązać walki i Wirtualna Polska w pełni zasłużenie wygrała spotkanie 3-0.

Letni Gdańsk – Chilli Amigos 3-0 (21-14; 21-14; 21-16)

Na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem sędziego, zawodnicy drużyny Letni Gdańsk zrozumieli, że w poniedziałkowy wieczór sześć zdobytych punktów sprawi, że zrównają się oni zdobyczą z obecnym liderem rozgrywek – Szach-Mat. Poza meczem z Chilli Amigos, ‘Letników’ czekało jeszcze spotkanie z niepokonaną jak do tej pory ekipą Dream Volley. Historia sportu mniej więcej milion razy udowodniła, że lekceważenie jednego rywala i nastawianie się na innego może skończyć się katastrofą. Aby uniknąć podobnej wpadki, ‘Letni’ musiał wyjść niezwykle skoncentrowany. Chilli Amigos w poniedziałkowy wieczór nie zamierzało robić za frajera, co było widać od samego początku spotkania. To rozpoczęło się od prowadzenia wicelidera rozgrywek (3-0). Taki, a nie inny scenariusz nie mógł nikogo dziwić. To, co mogło szokować na początku meczu to bronienie niemożliwych wręcz do wybronienia piłek przez zawodników w czerwonych strojach. Po chwili doszła do tego dość wysoka skuteczność w ataku i ku zaskoczeniu Redakcji to Chilli prowadziło 9-6! Z czasem odpalili się ‘Letnicy’. Dobrą skutecznością w tym fragmencie gry popisywał się Kuba Ciesielski, którego w obecnym sezonie najczęściej widzieliśmy na pozycji libero. Finalnie, po dobrej grze obu drużyn Letni wygrał 21-14. W drugim secie, z drużyny Chilli zeszło nieco powietrze. Mimo to uważamy, że było to najlepsze spotkanie ‘Papryczek’ w sezonie Wiosna’21. Wracając do drugiego seta – wynik 21-14 dla Letników. Ostatnią szansą na zdobycz punktową była trzecia partia. Bardzo dobre ataki Mateusza Rosy czy Grzegorza Walukiewicza przez długi okres wlewały nadzieję w serca ‘Amigos’. Niestety dla nich – więcej jakości pokazali Letnicy, którzy wygrali tego seta do 16, a całe spotkanie 3-0.

Range Soft VT – Chilli Amigos 3-0 (21-12; 21-15; 21-14)

Dla obu drużyn bezpośrednie spotkanie było już szóstym meczem w sezonie Wiosna’21. Dość wyraźnym faworytem meczu była drużyna Range Soft VT, która ma ambicje do tego, by zakręcić się w pierwszej połowie tabeli. W celu realizacji zamierzonego celu należało wygrać z drużyną Chilli Amigos za komplet punktów. Po tym, jak zaprezentowali się gracze Chilii Amigos w meczu przeciwko drużynie Letni Gdańsk, komplet punktów nie był wcale tak oczywistą sprawą. Niejako na przekór temu, o czym właśnie napisaliśmy to Range Soft wszedł w mecz wyważając przy tym drzwi. Nie minęła nawet chwila, a gracze Mykoli Kisa prowadzili już 10-2! Kilka udanych zagrywek i błędy po stronie Range Soft sprawiły jednak, że Chilli zbliżyło się na dwa punkty (13-11). Niestety, druga część seta wyglądała tak jak początek i od tego momentu do samego końca, drużyna Grzegorza Walukiewicza zdobyła zaledwie jeden punkt. Drugi set, w odróżnieniu od pierwszego, zaczął się od wyrównanej walki (6-6). Po serii dobrych zagrywek nowego nabytku Range Soft – Miłosza Sandacha, faworyzowana drużyna wyszła na czteropunktowe prowadzenie, które spokojnie dociągnęła do końca (21-15). Po niezbyt udanym początku trzeciego seta (2-4), zawodnicy Range mieli swoistą ‘rozmówkę wychowawczą’ zarządzoną przez Sławomira Kudybę. Ta najwidoczniej poskutkowała, bo drużyna zaczęła grać coraz lepiej, w efekcie czego wygrała do 14, a cały mecz 3-0.

Speednet – Omida Team 2-1 (21-16; 21-17; 15-21)

Spotkania, jak te ze Speednetem są dla takich drużyn jak Omida najgorszymi z możliwych. Wszystko za sprawą tego, że ‘Logistycy’ byli murowanym faworytem spotkania. Ba, uważaliśmy nawet, że choćby jeden punkt zdobyty przez Speednet będzie sporego kalibru niespodzianką. Z drugiej strony wiedzieliśmy też, że Speednet z początku sezonu, a obecny to taka sama przepaść jak ‘Klan’ przy ‘Grze o Tron’. To zupełnie inny poziom. Zespół gra mądrze, z polotem, pasją, zaangażowaniem. Wreszcie jest tam sporo jakości, ale to, co najważniejsze – wydaje się, że powoli rodzi nam się drużyna. Wcześniej często mówiliśmy o tym, że są jak grupa gości poubieranych w te same stroje. Co ciekawe, tuż przed meczem, o tym że Speednet nie będzie chłopcem do bicia wiedział również libero Omidy – Mateusz Chyl. Jeśli chodzi o personalia to mecz ze Speednetem był kolejnym, w którym Omida eksperymentowała. Na prawe skrzydło desygnowany został Jakub Klimczak, który zwolnił miejsce na środku… Łukaszowi Wiktorko. MVP poprzedniego sezonu – Wojtek Ingielewicz zaczął spotkanie na ławce. Pierwszy set przez długi fragment był wyrównany (13-12). Po chwili Speednet zaliczył serię czterech punktów z rzędu, co pozwoliło finalnie wygrać seta do 16. Po krótkim wyrównanym fragmencie gry, Andrzej Masiak, który wchodził na zagrywkę za Kacpra Iwaniuka zdobył w ten sposób dwa punkty i Speednet wyszedł na prowadzenie. Z czasem przewaga ta była powiększana a… Omida dalej mieszała w swoim składzie… Wynik drugiego seta to 21-17 dla ‘Różowych’. W trzecim secie Omida zagrała wreszcie tak, jak występowała w poprzednich sezonach i, cóż za zaskoczenie! Nikt by się nie spodziewał! Gra zaczęła wyglądać o niebo lepiej, w efekcie czego na otarcie łez ‘Logistycy’ wygrali jednego seta. Speednetowi gratulujemy. Omidę jeszcze skrytykujemy. W skali szkolnej za to, co wydarzyło się w poniedziałek – dwója!

Letni Gdańsk – Dream Volley 2-1 (19-21; 21-16; 21-11)

Pojedynek pomiędzy Letnim Gdańskiem a Dream Volley zapowiadaliśmy jako jedno z najciekawszych wydarzeń obecnego tygodnia rozgrywek, a kto wie, może i całego sezonu w drugiej lidze. Po poniedziałkowym spotkaniu jesteśmy mądrzejsi o kilka wniosków. Pierwszy z nich jest rzecz jasna taki, że nie docenialiśmy ‘Letników’. Początkowo wydawało nam się, że to grupa miłych gości, którzy nie skrzywdziliby nawet muchy. Nic bardziej mylnego. To bezwzględna banda, nie biorąca jeńców. Wygrana 3-0 z Chilli nie może nikogo dziwić. Wygrana z drużyną Dream Volley czy Nielotami sprawia, że gdyby jutro któryś z zawodników znalazł się przypadkiem w tramwaju – motorniczy przerwałby kurs i wraz z innymi pasażerami zaczął bić brawo. Tak, to doprawdy imponujące. Owszem, Letni Gdańsk ma pewną rysę na wizerunku w obecnym sezonie, ale jednocześnie jest to ekipa, która jak nikt potrafi spiąć dupę i pokonać faworyzowane zespoły. Gdyby tylko Letni był w stanie utrzymać taką dyspozycję z teoretycznie niżej notowanymi rywalami to by tę drugą ligę przeżuł, połknął, a na końcu sami wiecie co. Wygrana sprawia, że ‘Letnicy’ zrównali się punktami z obecnym liderem rozgrywek. Dodatkowo, taki a nie inny wynik sprawia, że w drugiej lidze nie ma już ani jednej drużyny, która choć raz by nie przegrała. Po spotkaniu z taką dawką jakości wręcz nie możemy się doczekać kolejnych meczów!

Zapowiedź – MATCHDAY #9

Przed nami czwarty tydzień rozgrywek. W poniedziałek dojdzie do dziewięciu spotkań, w których nie powinno zabraknąć emocji. W elicie, złą passę postarają się przerwać gracze AVOCADO friends oraz Trójmiejskiej Strefy Szkód. Podobnie będzie w trzeciej lidze, w której dzięki bezpośredniej rywalizacji pierwszą wygraną odniosą gracze DNV S*M*A*S*H lub Speednet 2. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

AVOCADO friends – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.:19:00, boisko nr 3

Często, nie tylko w sporcie bywa tak, że na ludzi działają różne bodźce. Cóż, po sześciu rozegranych jak do tej pory spotkaniach jesteśmy niemal przekonani, że na AVOCADO friends nie działa efekt kija. Kiedy w dość wyrazisty sposób krytykowaliśmy grę ‘Wegan’, w kolejnych spotkaniach nie wyglądała ona bynajmniej lepiej, a pokusilibyśmy się nawet o stwierdzenie, że było tylko gorzej. Wcale nie ciekawiej sytuacja wygląda, jeśli przyjrzymy się dotychczasowym występom Trójmiejskiej Strefy Szkód. Gracze Kacpra Byczkowskiego rozegrali jak do tej pory o jedno spotkanie mniej niż AVOCADO i mimo tego, że udało im się raz wygrać to koniec końców, mają dokładnie tyle samo punktów co drużyna Arkadiusza Kozłowskiego. Bezpośredni pojedynek sprawi, że o ile jedna drużyna będzie mogła odetchnąć z ulgą, tak druga nie dość, że będzie w przysłowiowej dupie to co gorsze, zacznie się w niej urządzać. Trudno sobie wyobrazić sytuację w której przegrany meczu nie będzie dostrzegał, w jak poważnych tarapatach się znalazł. Mimo, że nigdy tego nie robiliśmy musimy Wam powiedzieć, że sytuacja obu drużyn wzbudza w nas obecnie smutek. Wiemy, że obu zespołom cholernie zależy na tym, aby zacząć punktować. Wiemy, ile obie drużyny poświęciły wysiłku oraz starań. Sport bywa jednak często brutalny i bezwzględny. Niestety, potwierdzenie tych słów jedna z ekip będzie musiała przyjąć na klatę już w poniedziałek.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): AVOCADO friends

Speednet 2 – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Poniedziałkowa rywalizacja pomiędzy obiema drużynami sprawi, że jedna z nich odniesie w końcu pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’21. Niewiele osób pamięta, ale dla obu drużyn będzie to drugie spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W meczu rozgrywanym w sezonie Jesień’19, a konkretniej 10 października 2019 r., górą byli gracze DNV, którzy zdobyli komplet punktów. W niespełna dwa lata po tym spotkaniu obie drużyny przeszły prawdziwą rewolucję. Dość powiedzieć, że z ekipy Speednetu ze wszystkich zawodników, którzy zagrali w obecnym sezonie, tamten mecz pamięta zaledwie trzech graczy – Piotr Grodzki, Krzysztof Przywieczerski oraz Mikołaj Kąkol. Niewiele lepiej pod tym kątem wypadają gracze DNV. Z meczu rozgrywanego w drugim sezonie SL3, przetrwało raptem kilku zawodników: Vitalii Lukashenko, Radosław Tyczyński czy Michał Białek. Jest również Stanisław Paszkowski, ale w ostatnim czasie gracz ten jest częściej nieobecny niż obecny. Kontynuując nawiązanie do sezonu Jesień’19 wydaje się, że w odróżnieniu od tamtego spotkania, w poniedziałkowy wieczór to ‘Różowi’ będą faworytem. W obecnym sezonie ‘Programiści’ rozegrali trzy mecze, w których rywalami były drużyny, które na ‘papierze’ są po prostu lepsze. Przypomnijmy, że ekipa Zmieszanych grała w poprzednim sezonie w drugiej lidze. Port Gdańsk oraz Decathlon kończyły poprzedni sezon w grupie mistrzowskiej. Co by nie mówić, trzech naprawdę wymagających rywali Speednet 2 ma już za sobą. To, co jest z pewnością pozytywne to fakt, że w spotkaniach tych drużyna zaprezentowała się naprawdę przyzwoicie. Niezależnie od tych dywagacji, mecz Speednetu z DNV będzie prawdopodobnie wyrównanym i emocjonującym widowiskiem.

Typ Redakcji: Speednet 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet 2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Speednet 2

Allsix by Decathlon – Wirtualna Polska

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Trudno w to uwierzyć, ale pojedynek pomiędzy Allsix by Decathlon a Wirtualną Polską będzie już szóstym bezpośrednim spotkaniem obu drużyn w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jak do tej pory, lepszym bilansem mogą pochwalić się gracze w biało-czerwonych barwach. To właśnie drużyna Jędrzeja Matli wygrała trzy spotkania, przy dwóch wygranych ekipy mającej swoją siedzibę na ulicy Kartuskiej. Co ciekawe, w pięciu dotychczas rozegranych meczach tylko raz jedna z drużyn zdołała ograć swoich rywali w stosunku 3-0. Stało się tak niemal równy rok temu, kiedy to Allsix by Decathlon pokonał swoich przeciwników. Skoro mówimy o historii to musimy wspomnieć o tej dość świeżej. Po ostatnim, udanym dla obu drużyn sezonie, w którym znalazły się w grupie mistrzowskiej wydawało się, że nie inaczej będzie w sezonie Wiosna’21. Zdajemy sobie sprawę, że być może jest trochę zbyt wcześnie na robienie podsumowań, jednak jakieś wnioski można wyciągnąć. O ile Allsix by Decathlon zaczął sezon dość przyzwoicie (3 zwycięstwa, 1 porażka) to postawa Wirtualnej Polski może w szeregach biało-czerwonej drużyny budzić pewien niepokój. Drużyna Jędrzeja Matli przegrała na inaugurację dwa spotkania, a kiedy ich rywalem była ekipa DNV, która przed meczem nie miała na swoim koncie ani jednego punktu to w meczu doszło do ich podziału. Podsumowując – dwa na dziewięć możliwych punktów sprawia, że Redakcji nie zadrży ręka stawiając typ na drużynę Allsix by Decathlon.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Allsix by Decathlon

BL Volley – Volley Kiełpino

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Są takie spotkania, w których może się wydarzyć niemal wszystko. Wszystko za sprawą drużyny Volley Kiełpino, która jest prawdopodobnie najmniej przewidywalną ze wszystkich występujących w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Nie chcemy się zbytnio powtarzać, ale jak znaleźć logikę w tym, że drużyna wygrywa prestiżowe spotkanie z Ogrodnikami czy Letnim Gdańskiem, a w meczach z BH Rent MiszMasz są zaledwie tłem dla swoich rywali? Owszem, Volley Kiełpino nadal jest faworytem poniedziałkowego spotkania, ale na ich wygraną nie postawilibyśmy nawet symbolicznej złotówki. Ba, uznalibyśmy nawet, że zrobilibyśmy więcej dla świata, gdybyśmy tę wspomnianą złotówkę dali samozwańczemu parkingowemu. Niestety tak to już bywa, że na reputację drużyny trzeba długo i mozolnie pracować. Obecnie drużyny widząc w rozpisce, że ich rywalem w nadchodzącym meczu będzie ekipa z Kiełpina nie dostają z tego powodu rozwolnienia. Jesteśmy niemal przekonani, że podobnie do sprawy podchodzą gracze BL Volley, którzy wciąż stanowią dla nas zagadkę. Z jednej strony, gołym okiem widać, że obecnie ekipa prezentuje się znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie. Z drugiej zaś, do tej pory z całej drugoligowej stawki to właśnie zawodnicy Wojciecha Strychalskiego mieli najrzadziej okazję do zaprezentowania w obecnym sezonie swoich umiejętności. Gracze BL w dwóch dotychczas rozegranych spotkaniach dość gładko ograli Chilli Amigos oraz dość niespodziewanie urwali seta faworyzowanej drużynie Nielotów. Chwilę wcześniej napisaliśmy jednak o zagadce. Ta, rzecz jasna dotyczy dalszej dyspozycji zawodników w czerwono-niebieskich strojach. Po dwóch dotychczas rozegranych spotkaniach, trudno wyciągać jednoznaczne wnioski. Póki co, ich gra wygląda naprawdę obiecująco.

Typ Redakcji: Volley Kiełpino

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Kiełpino

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Volley Kiełpino

Speednet 2 – Wirtualna Polska

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Dla obu drużyn, pojedynek o godzinie 20:00 będzie meczem numer 2 w poniedziałkowy wieczór. Wyłączając pojedynki o godzinie 19:00, w chwili pisania tekstu obie drużyny są dwiema z trzech, które mają rozegrane zaledwie po trzy spotkania. Sytuacja, w której oba zespoły zagrają w poniedziałkowy wieczór nie może zatem nikogo dziwić. Mecz o godzinie 20:00 będzie czwartą bezpośrednią rywalizacją. Jak do tej pory – trzykrotnie lepsi okazywali się gracze Wirtualnych. O ile w poprzednich sezonach dysproporcja pomiędzy drużynami wydawała się być całkiem spora, tak obecnie, co wynika poniekąd z problemów kadrowych ‘Wirtualnych’, różnica zdaje się w dość wyraźny sposób zacierać. Owszem, nadal to Wirtualna Polska będzie faworytem poniedziałkowej rywalizacji, ale będąc całkowicie szczerym – wygrana Speednetu 2 by nas obecnie nie zszokowała. Wiemy, że być może jest to już nudne, ale ‘Programiści’ wykonali na przestrzeni kilku sezonów GIGANTYCZNY progres, co potwierdzają również zawodnicy innych drużyn. Dodatkowo, w drużynie pojawiło się w ostatnim czasie kilku nowych – ciekawych graczy. Otwartym pytaniem pozostaje to, jak zawodnicy z Gdyni zniosą trudy sezonu. Trzeba mieć naprawdę kupę zdrowia, żeby wytrzymać maraton atrakcji, który zapewnił zawodnikom Prezes firmy Speednet. SL3, siatkówka plażowa, rowery, paintball, spotkania integracyjne to tylko wierzchołek góry lodowej. Sami jesteśmy ciekawi, w jaki sposób odbije się to na dyspozycji ‘Programistów’.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Wirtualna Polska

Letni Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dość nieoczekiwanie, w przeddzień poniedziałkowej serii gier doszło do kilku roszad w terminarzu. Początkowo rywalem drużyny Chilli Amigos miała być tylko ekipa Letniego Gdańska. Ostatecznie, dzięki porozumieniu tych pierwszych z Ogrodnikami, zespół Grzegorza Walukiewicza rozegra w poniedziałkowy wieczór aż dwa spotkania. Dla ‘Papryczek’ będzie to pojedynek numer pięć oraz sześć. Jak do tej pory, w czterech rozegranych meczach, Chilli nie udało się zdobyć choćby punktu. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że kilka razy było naprawdę blisko. Ponadto, dwóch z czterech rywali to drużyny, które zajmują obecnie miejsce na podium rozgrywek. Niezależnie od tego, trzeba to powiedzieć wprost. Drużynie Chilli Amigos będzie w obecnym sezonie piekielnie trudno o to, aby się utrzymać. W spotkaniu o godzinie 20:00 po przeciwnej stronie siatki staną gracze Letniego Gdańska. Dla obu ekip będzie to pierwsze – historyczne spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Obecnie ‘Letnicy’ znajdują się na drugim miejscu podium. W pięciu dotychczas rozegranych spotkaniach ‘Granatowi’ wygrali trzy razy i zanotowali dwie porażki. Dość bolesna okazała się ta ostatnia – przeciwko drużynie Range Soft VT. Gdyby wynik zawodów był inny to ekipa Michała Mysłka miałaby jeszcze lepsze nastroje. Niezależnie od tego, drugie miejsce i tak wygląda imponująco. Przed sezonem byliśmy na 100% przekonani, że Letnicy się utrzymają, ale z ręką na sercu nie sądziliśmy, że przez tyle kolejek będą utrzymywać się niemal na samym szczycie. W poniedziałek, gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem, mogą wskoczyć nawet na pierwsze miejsce. Jak widać, stawka meczu z Amigos jest bardzo duża.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Letni Gdańsk

Range Soft VT – Chilli Amigos

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Dla obu drużyn będzie to pierwsze spotkanie w drugiej lidze. Nie oznacza to bynajmniej, że obie ekipy nie miały wcześniej okazji ze sobą rywalizować. W sezonie Wiosna’20 Range Soft oraz Chilli Amigos grały przeciwko sobie w trzeciej lidze. Na koniec sezonu Range Soft VT zajął pierwsze miejsce, co gwarantowało im awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Chilli Amigos zajęło ostatecznie trzecie miejsce i na awans do drugiej ligi musieli poczekać do sezonu Jesień’20. Piszemy o tym, ponieważ chcielibyśmy rzucić Wam światło na to, jak różną filozofię przyjęły obie drużyny. Dość powiedzieć, że ostatni mecz przeciwko Chilli Amigos pamięta zaledwie jeden gracz, który został w drużynie do dzisiaj. Mowa tu oczywiście o Mykoli Kisie. Reszta to całkowicie inna ekipa. Na przeciwnym biegunie jest drużyna Chilli Amigos. W ostatnim spotkaniu przeciwko Range Soft zagrało aż sześciu graczy, których niemal na pewno zobaczymy w najbliższym spotkaniu. Filozofia drużyny Chilli polega na tym, że na drugim poziomie rozgrywek o punkty walczą dokładnie ci sami goście, którzy ten awans wywalczyli. Wydaje się, że akurat w przypadku Chilli, filozofia ta jest najlepszą z możliwych. Kiedyś szał na siatkówkę prawdopodobnie minie. To, co będzie wieczne to to, że goście ci będą na zawsze ‘Amigos’. Czy graczom w czerwonych strojach uda się w poniedziałek zdobyć pierwsze punkty? Z pewnością poprawiłoby to morale drużyny.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Range Soft VT

Speednet – Omida Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Zgodnie z tym, o czym mówiliśmy w magazynie – gdybyśmy mieli wybierać drużynę poprzedniego tygodnia, wskazalibyśmy na Speednet. Przypomnijmy, że ekipa najpierw zdobyła jeden punkt przeciwko absolutnym faworytom do wygrania ligi – drużyną EviRent VT, by po chwili, tego samego dnia ograć AVOCADO friends w stosunku 2-1. Dzięki trzem oczkom zdobytym w piątkowy wieczór ‘Różowi’ przesunęli się z ostatniego na szóste miejsce w ligowej tabeli. Te, jak doskonale wiemy gwarantuje bezpieczne utrzymanie. Do zakończenia ligi pozostało jednak trochę spotkań i sytuacja zmieni się zapewne kilka razy. Poniedziałkowym rywalem Speednetu będzie kolejny rywal wagi ciężkiej – Omida Team. Obecni mistrzowie Siatkarskiej Ligi Trójmiasta znajdują się na czwartym miejscu w ligowej tabeli, choć trzeba uczciwie przyznać, że trzy drużyny, które znajdują się przed nimi mają rozegranych co najmniej jedno spotkanie więcej. Na dotychczasowy dorobek Omidy złożyły się trzy zwycięstwa oraz jedna porażka. Nie wiemy, jak wynik ten odbierają sami ‘Logistycy’, jednak my uważamy, że mogło być lepiej. Ze wszystkich rozegranych spotkań graczy w zielono-czarnych strojach, z pewnością najbardziej boli stracony punkt z drużyną Trójmiejskiej Strefy Szkód. To właśnie pierwszy set z TSSem był zdecydowanie najgorszym fragmentem drużyny Konrada Gawrewicza. W obozie Omidy zdają sobie sprawę, że taka dyspozycja punków drużynie w kolejnych spotkaniach nie przyniesie. Czy w meczu ze Speednetem uda się wyeliminować błędy i wygrać wreszcie za komplet punktów? Gdybyśmy pisali tę zapowiedź tydzień temu, nie mielibyśmy wątpliwości. W obecnej sytuacji wszystko jest możliwe. Nawet wygrana Speednetu.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Omida Team

Letni Gdańsk – Dream Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Po stosunkowo długiej przerwie na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca ekipa Dream Volley. Nie wiemy, czy fakt, że Dream Volley jest jedyną niepokonaną jak do tej pory drużyną w drugiej lidze wynika bardziej z tego, że gracze w szarych koszulkach prezentują dobrą formę, czy może z tego, że zagrali do tej pory zaledwie trzy mecze. Prawdopodobnie na taki, a nie inny obraz ma wpływ połączenie tych dwóch faktów. Przypomnijmy, że Dream Volley w trzech dotychczas rozegranych spotkaniach ogrywał kolejno: BH Rent MiszMasz, ACTIVNYCH Gdańsk oraz Range Soft. Patrząc na obecną sytuację w tabeli były to więc drużyny zajmujące odpowiednio: ósme, trzynaste oraz jedenaste miejsce. Jesteśmy niemal przekonani, że to właśnie w poniedziałek drużynę Mateusza Dobrzyńskiego czeka najtrudniejsze z dotychczasowych wyzwań. O godzinie 21:00, zespół podejmie bowiem obecnego wicelidera rozgrywek – ekipę ‘Letników’. Obie drużyny miały okazję rywalizować ze sobą w sezonie Jesień’20. 5 października, górą byli gracze Letniego, dla których mecz ten był bardzo istotny z tego względu, że przed sezonem drużynę na rzecz Dream Volley opuściło dwóch graczy. Chęć udowodnienia byłym kolegom z drużyny nie była z pewnością najważniejszym bodźcem, ale kilka procent do mobilizacji na pewno dołożyła. Niezależnie od tego, jesteśmy niemal przekonani, że w poniedziałkowy wieczór będziemy świadkami prawdziwego hitu!

Typ Redakcji: Dream Volley

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Dream Volley

MATCHDAY #8

Za nami piątkowa seria gier, w której mecze na szczycie nie były tym, czego się spodziewaliśmy. Niezależnie od tego, serię zwycięstw bez porażki kontynuują drużyny EviRent VT oraz Dziki Wejherowo. Bardzo ciekawie było w drugiej lidze, gdzie dość niespodziewanie Volley Kiełpino ograło najważniejszego rywala w obecnym sezonie – drużynę Ogrodników. Zapraszamy na podsumowanie ósmego dnia meczowego.

Ogrodnicy – Volley Kiełpino 1-2 (25-23; 18-21; 17-21)

Nie mogło być inaczej. To był mecz sezonu dla obu drużyn. Chęć udowodnienia dawnym kolegom z drużyny, ‘kto ma dłuższego’ wkroczyła na wyższy poziom. Mimo, że Volley Kiełpino borykał się w czwartkowy wieczór z problemami kadrowymi, w piątek wystawił pierwszy garnitur. Nieco gorzej pod tym względem wypadli Ogrodnicy, w składzie których próżno było szukać Dawida Kulara, Szymona Leznera, Karola Richerta  czy Michała Bednarka. Mimo tego, zawodnicy Andrzeja Pipki pozostawali faworytami tego spotkania. Początek meczu to bardzo wyrównana gra. Na pierwsze, większe prowadzenie wyszli Ogrodnicy (18-14). Przy tym wyniku wydawało się, że spokojnie dowiozą je do końca. W końcówce Ogrodnicy mieli jednak spore problemy ze skończeniem akcji, przez co gracze z Kiełpina doprowadzili do wyrównania 20-20. Emocjonująca końcówka należała jednak do drużyny Andzeja Pipki, która wygrała 25-23. Przez długi fragment drugiego seta wydawało się, że nie wydarzy się nic ciekawego. Tym razem to Volley Kiełpino wyszło na kilkupunktowe prowadzenie (11-6 czy 15-7), by później zanotować bardzo długi przestój, który doprowadził do sytuacji, w której na tablicy wyników pojawiło się 19-17! Mimo szalonej gonitwy, drużyna z Kiełpina zdołała zamknąć partię i doprowadzić do wyrównania w setach. Sytuacja w trzeciej odsłonie zmieniała się jak w kalejdoskopie. Na początku to Volley Kiełpino prowadziło (6-3). Z czasem, na prowadzenie wyszli ‘Ogrodnicy’ (11-9), by po chwili to ponownie drużyna Fabiana Polita prowadziła (14-12). Ostatecznie, partia ta zakończyła się wygraną graczy z Kiełpina, którzy od dzisiaj są najbardziej nieprzewidywalną drużyną w drugiej lidze.

Chilli Amigos – Prometheus 0-3 (13-21; 20-22; 16-21)

Tak to już bywa, że problemów kadrowych nie mają tylko i wyłącznie drużyny grające w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Z nimi borykamy się również my, w związku z czym, ku zaskoczeniu graczy obu drużyn to właśnie Redakcja usiadła w piątkowy wieczór na protokole, by bliżej przyjrzeć się jak prezentują się drużyny Prometheus oraz Chilli Amigos. Oglądanie spotkania z boku, a będąc niejako  w środku zmagań to całkowicie dwa inne rodzaje doświadczeń. Przejdźmy jednak do samego meczu. W drużynie Chilli Amigos okazję do debiutu miało aż trzech graczy: Michał Czyżykowski, Krzysztof Bona i Mateusz Rosa. Podczas, gdy ‘Amigos’ mieli w czym w piątkowy wieczór wybierać, drużyna Prometheus pojawiła się na sali tuż przed rozpoczęciem spotkania. Dwaj gracze – Anton Hukasov oraz Vladyslaw Bondar pojawili się wręcz po jego rozpoczęciu. Zgodnie z przepisami gracze Ci mogli zagrać dopiero od drugiego seta, ale piękną postawę fair-play zaprezentowali gracze ‘Papryczek’, którzy przekazali sędziemu, że nie mają nic przeciwko, aby rywale uzupełnili swój skład już w pierwszej odsłonie. Pierwsza partia należała do Prometheus, którzy zdołali wypracować sobie kilkupunktową przewagę, której nie sposób było roztrwonić. Wynik pierwszej odsłony to 21 do 13 dla graczy w niebieskich koszulkach. Drugi set był zdecydowanie bardziej emocjonujący. Od początku obie drużyny toczyły wyrównany pojedynek. Pierwsi z ‘paktu o nieagresji’ wyłamali się gracze Grzegorza Walukiewicza, którzy wyszli na prowadzenie 11-7. Niestety, w odróżnieniu od tego, co zrobił Prometheus w pierwszym secie, Amigos nie byli w stanie podtrzymać dobrej i równej gry. Chwilowa niemoc w ataku sprawiła, że po chwili mieliśmy zaledwie 12-11. W końcówce Chilli stanęło przed szansą na wygraną seta (20-19), ale po ataku Michała Szpaka ekipa w niebieskich koszulkach wybroniła piłkę setową, a następnie wygrała tę odsłonę. Trzeci set był w zasadzie bez historii. Bardzo dobra gra Prometheus poskutkowała wyjściem na wysokie prowadzenie i kontrolą przebiegu gry. MVP meczu wybrany został Danylo Ignatenko, którego występ sprawiał, że ręce same składały się do oklasków.

Omida Team – Tufi Team 2-1 (21-15; 18-21; 21-13)

W zapowiedzi przedmeczowej wspominaliśmy o tym, że oba dotychczasowe mecze drużyn kończyły się podziałem punktów. Nie inaczej było i w piątkowy wieczór, w którym Omida wygrała 2-1. Zanim jednak do tego doszło, obie ekipy w podanych przed sezonem składach musiały wykreślić kilku zawodników. Weekendowa pora sprawiła, że w Omidzie zabrakło Dmytro Moroziuka, Sebastiana Rydygera, Mateusza Chyla czy Tomasza Zabrockiego. Tufi Team musiało stanąć do walki bez Łukasza Dejko, Marcina Dylowicza, Łukasza Paszkowskiego, czy wreszcie Szymona Straszaka. Wydaje się zatem, że w ubytkach obie drużyny miały po równo. Otwierający set rozpoczął się lepiej dla obecnego mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Drużyna Konrada Gawrewicza szybko wyszła na 3-4 punktowe prowadzenie (10-6) i konsekwentną grą doprowadzili seta do końca. W pierwszej odsłonie po stronie ‘Logistyków’ imponował spokój i radość z gry. W Tufi zabrakło nam trochę sportowej złości czy wiary w odniesienie wygranej seta. Zdecydowanie inaczej wyglądało to w drugiej partii. Mimo, że Omidę w piątkowy wieczór wspierał sam Jezus, o czym co rusz w przyśpiewkach przypominał Konrad Gawrewicz to lepszą grę zaprezentowały Tuffiki. Pod koniec seta doszło do sytuacji, o której rozmawialiśmy w czwartkowym wywiadzie z Kamilem Romańskim. W końcowej akcji seta wydawało się, że przyjmujący Bartek Plasun uderzył w pole. Inaczej tę sytuację widziała sędzia i w setach mieliśmy 1-1. Tak jak wspominaliśmy – suma szczęścia i pecha ostatecznie zawsze równa się zero. Trzeci set rozpoczął się lepiej dla Omidy. Duża w tym zasługa kapitana, który bardzo dobrą zagrywką odrzucił rywali od siatki. Wypracowana zaliczka (podobnie jak w pierwszym secie), wystarczyła do tego, aby wygrać tę partię. Najlepszym graczem spotkania został – jakżeby inaczej – Łukasz ‘Jezus’ Wiktorko.

Zmieszani – DNV S*M*A*S*H 3-0 (21-15; 21-12; 21-11)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że spotkanie z DNV miało być zaledwie przystawką przed daniem wieczoru, czyli pojedynkiem z Dzikami Wejherowo. Cóż, wiedzieliśmy że Zmieszani są murowanym faworytem tego spotkania, ale kiedy przed rozpoczęciem spotkania zobaczyliśmy, że DNV wystąpi w zaledwie pięciu graczy – rozwiało to nasze wszelkie wątpliwości. Mecz rozpoczął się od prowadzenia Zmieszanych 10-4. Po nieudanym początku, drużyna z ulicy Łużyckiej zaczęła grać dużo lepszą siatkówkę, dzięki czemu zminimalizowali oni różnicę punktową obu drużyn (18-14). Ostatecznie, set ten zakończył się po ataku wracającego do drużyny Tomasza Kamoli. Początek drugiego seta dla DNV rozpoczął się jeszcze gorzej. Faworyzowana drużyna Zmieszanych męczyła zagrywką rywali, którzy nie mogli sobie z nią za specjalnie poradzić. Wyniki 6-1, 11-3, czy w końcu 21-12 dość dobitnie pokazują, kto rządził w tej partii. Jeśli ktoś żywił nadzieję na to, że w trzeciej odsłonie będzie nieco bardziej emocjonująco – musiał czuć rozczarowanie. Po kilku świetnych atakach Marcina Gorlikowskiego na tablicy wyników widniało już 10-1 dla drużyny Edyty Woźny.  Mimo, że od tego momentu tempo spotkania nieco spadło to Zmieszani nadal utrzymywali dziesięciopunktowe prowadzenie i ostatecznie ograli swoich rywali do 11, zgarniając w meczu trzy punkty.

Chilli Amigos – Szach-Mat 0-3 (12-21; 13-21; 12-21)

Drużyna Chilli Amigos przystąpiła do swojego czwartego spotkania w sezonie Wiosna’21 tuż po porażce odniesionej w meczu rozgrywanym o godzinie 19:00, w którym ich rywalem była ekipa Prometheus. Od początku wiadomym było, że Szach-Mat będzie bardziej wymagającym przeciwnikiem. Jeśli w spotkaniu z drużyną Mykoli Pocheniuka nie udało się zdobyć choćby punktu, trudno byłoby oczekiwać od Papryczek szukania punktów w meczu przeciwko obecnemu liderowi drugoligowych rozgrywek. Samo spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanej przewagi faworyzowanej drużyny. Nie minęła nawet chwila, a na tablicy wyników widniało 14-5 dla ‘Szachistów’. Mimo tak niekorzystnego obrazu meczu, gracze Grzegorza Walukiewicza cieszyli się grą, a każdy zdobyty punkcik celebrowali w bardzo ekspresyjny sposób. Ostatecznie, partia ta zakończyła się wynikiem 21-12, przy czym drużyna w czerwonych strojach zdobyła zaledwie 4 punkty po własnych dobrych akcjach. Drugi set rozpoczął się lepiej dla Szachistów, którzy po zagrywce Przemysława Lewandowskiego prowadzili od początku do samego końca seta. W trakcie jego trwania można było odnieść wrażenie,, że drużyna Szach-Mat, nie czująca presji ze strony rywali, pozwala sobie na większą niż standardową dawkę nonszalancji. Mimo kilku błędów wynikających z tego, o czym pisaliśmy, ‘Szachiści’ i tak dominowali w spotkaniu. Ostatecznie, partia numer dwa zakończyła się wynikiem 21-13, co sprawiło, że w obozie Amigos zrobiło się naprawdę wesoło. Trzeci set był wyrównany do stanu 7-7. Od tego momentu drugi bieg włączyli gracze w czarnych koszulkach i finalnie wygrali partię do 12, a cały mecz 3-0.

EviRent VT – Speednet 2-1 (16-21; 21-14; 21-14)

Ok, w kontekście tego, co napisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej, możecie sobie śmieszkować z Redakcji. Przyznajcie jednak z ręką na sercu, czy ktokolwiek, kto czyta te słowa przypuszczał, że Speednet stać na to, aby urwać punkty EviRent? Przecież to brzmiało tak niedorzecznie, że gdyby któryś z graczy Speednetu przeniósł się w czasie i głosił podobne herezje to zostałby spalony na stosie obok Joanny d’Arc. Nie jest to oczywiście żadne usprawiedliwienie, ale gracze EviRent w przeddzień rozgrywanego spotkania poprosili o przełożenie meczu na inny termin. Jako, że na jakiekolwiek zmiany po opublikowaniu terminarza jest już za późno to równo o godzinie 20:00 wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego. W EviRent na przyjęciu ponownie zagrał Radosław Konieczny oraz debiutujący w drużynie ex rozgrywający Trójmiejskiej Strefy Szkód – Bartek Błoński. Tak, jak zaznaczyliśmy jednak na początku tekstu – sytuacja ta w żaden sposób nie tłumaczy jednak wyniku i stylu gry EviRent. Kiedy Speednet dostawał po ryju w poprzednim sezonie czy na początku obecnego to również nie pisaliśmy, że byłoby inaczej gdyby grał Iksiński z Nowakiem. Jak to się mawia – ‘co byka obchodzi, że się krowa cieli?’ Pierwszy set dość nieoczekiwanie lepiej rozpoczęli gracze Speednetu, którzy pisząc całkiem uczciwie – zagrali w piątkowy wieczór dwa naprawdę dobre spotkania. Kilkupunktowa przewaga utrzymywała się do końcówki seta. W niej doszło do ciekawej sytuacji, w której najpierw asem serwisowym popisał się Piotr Pepliński, by za chwilę w identycznym stylu zaserwował Marek Ogonowski. Punkt ten bardzo przybliżył drużynę do wygranej seta i po chwili niemożliwe stało się namacalne. 1-0 dla Speednetu. Drugi set to kontrola faworyzowanej drużyny, która objęła prowadzenie na samym początku i nie wypuściła go aż do końca. Wynik seta 21-14 dla Evi. Trzecia partia sprawiła, że po meczu Speednet mógł czuć pewien niedosyt. Przy stanie 14-14 drużyna ‘Różowych’ popełniła sporą liczbę błędów własnych, po których EviRent odjechał na 19-14 i wygrał ostatniego seta. Uważamy, że bez względu na okoliczności – wynik 2-1 jest sporym zaskoczeniem.

Speednet – AVOCADO friends 2-1 (13-21; 21-12; 21-17)

Mimo, że w zapowiedziach przedmeczowych to AVOCADO friends wskazywaliśmy jako faworyta spotkania to po tym, jak Różowi zaprezentowali się w meczu z EviRent, zaczęliśmy się zastanawiać, czy przypadkiem nie popełniliśmy błędu. Przypomnijmy, że Speednet na oczach Wegan oglądających to spotkanie z boku, stał się sprawcą największej niespodzianki w obecnym tygodniu rozgrywek. Mimo ich dobrej postawy to EviRent wygrało spotkanie, co oznaczało, że o 21:00 naprzeciw siebie staną dwie drużyny, które w obecnym sezonie jeszcze nie wygrały. Sam mecz lepiej rozpoczęli gracze AVOCADO, którzy po dobrej zagrywce Miłosza Bazylińskiego wyszli na prowadzenie 6-1. Wypracowana na początku zaliczka pozwoliła zawodnikom Arkadiusza Kozłowskiego na utrzymanie kontroli i wygranie pierwszej odsłony 21-13. Po wygraniu pierwszego seta zastanawialiśmy się, czy historia ponownie się powtórzy. Przypomnijmy, że w meczach, w których AVOCADO wygrywało pierwszą odsłonę, nie potrafiło postawić kropki nad ‘i’ i wygrać meczu. Nie inaczej było i tym razem. W drugim i trzecim secie zobaczyliśmy całkiem inne oblicze drużyny ‘Przyjaciół’. W drugim secie to Speednet wypracował sobie kilkupunktową zaliczkę, którą utrzymywał przez większość seta. Po asie serwisowym Kacpra Iwaniuka było już 16-9 dla Speednetu, co w praktyce oznaczało, że drużyny mogą szykować się do seta, który miał wyłonić zwycięzcę. Weganie zdawali się być początkowo zagubieni, a kiedy się trochę rozkręcili, potężnego gwoździa ze środka posłał nowy nabytek ‘Różowych’ – Krzysztof Mejer, po którym libero AVOCADO nie był w stanie utrzymać się na nogach. To, co było kluczowe dla wygranej Speednetu w tym secie to dużo lepsza gra w przyjęciu oraz bloku. W końcówce, przy remisowym stanie, podobnie jak w drugim secie, wielką krzywdę rywalom wyrządził zagrywką Kacper Iwaniuk i pierwsza wygrana Speednetu w sezonie Wiosna’21 stała się faktem.

EviRent VT – Volley Gdańsk 2-1 (21-17; 21-18; 20-22)

To miało być prawdziwe święto siatkówki. Zamiast nocy sylwestrowej na Times Square dostaliśmy odpust w Przywidzu. Zamiast szykownych drinków w doborowym towarzystwie czuliśmy, że pijemy bełta w ciemnej bramie. Wreszcie, zamiast ‘Gry o tron’ oglądaliśmy ‘Damy i Wieśniaczki’ na TTV. Kurde no, liczyliśmy na to, że o meczu będziemy mogli opowiadać przez długi czas. Zanim doszło do pierwszego gwizdka sędziego wiedzieliśmy, że obie drużyny zmagają się z poważnymi problemami kadrowymi. Po obu stronach zabrakło kilku ‘ważnych ogniw’. Co ciekawe, gracze Volley Gdańsk mieli przed spotkaniem nieco ułatwione zadanie. O godzinie 20:00 EviRent rozgrywało swoje spotkanie ze Speednetem. Zawodnicy Volley oglądali ten mecz i wydawało się, że wyciągnęli odpowiednie wnioski. Będąc złośliwym napisalibyśmy, że chyba niezbyt uważali, bo w pierwszym secie byli tylko tłem dla drużyny Radosława Koniecznego. Ci, w przeciwieństwie do przedmeczu ze Speednetem zdawali się nic nie robić sobie z braków kadrowych. Pierwszy set zakończył się wygraną niebieskich do 17. Drugi set, ponownie jak pierwszy przyniósł emocji tyle, co łowienie ryb czy zbieranie grzybów. EviRent kontrolował przebieg tej partii i zasłużenie wygrał ją do 18. Najciekawiej w meczu było w trzeciej odsłonie, w której w końcu zaczęły grać obie drużyny. Kluczowym momentem dla wyniku seta była obrona Sebastiana Miąsko, który odbił piłkę nogą po ataku Mateusza Szturmowskiego. Nie minęła chwila, a akcję punktowym atakiem zakończył Kuba Firszt i VG wyszło na prowadzenie (14-10). Z czasem EviRent zdołało zniwelować tę przewagę, ale w końcówce to Volley okazał się lepszy. To, co może martwić u ‘żółto-czarnych’ i co niestety obserwujemy od kilku spotkań to zdecydowanie gorsza atmosfera towarzysząca ich spotkaniom. Kiedyś, nawet jeśli drużynie nie szło to zawodnicy z ławki nieśli ich swoim dopingiem. Dziś mamy takie czasy, że ławki nie ma, a kiedy już jest to nie ma atmosfery, którą pamiętamy. Kiedyś każdy zdobyty mały punkt sprawiał graczom ogromną radość. Gra cieszyła, atmosfera była rewelacyjna. Obecnie jesteśmy sto kilometrów od tego ‘kiedyś’. Pytanie, czy w momencie, kiedy wróci stary Volley, wrócą również wyniki? Na koniec słówko o EviRent. Jeśli w piątkowych okolicznościach drużyna dwukrotnie wygrała swoje spotkania to rekord Volley Gdańsk wynoszący 49 zwycięstw z rzędu staje się coraz bardziej zagrożony.

Zmieszani – Dziki Wejherowo 0-3 (10-21; 13-21; 19-21)

W zasadzie początek tego podsumowania moglibyśmy skopiować z hitu pierwszej ligi – pomiędzy drużynami EviRent VT oraz Volley Gdańsk. Niestety tak to nieraz bywa, że w momencie kiedy pompujemy balonik do niewyobrażalnych rozmiarów, ten pęka zanim w ogóle dojdzie do spotkania. Mecz miał być siatkarskim świętem, a okazał się niewypałem. W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy Zmieszanych jako faworyta tego spotkania. Pamiętaliśmy, że w tym składzie ekipa bardzo dobrze radziła sobie w drugiej lidze. Z drugiej strony wiedzieliśmy również, że w drużynie Edyty Woźny zabraknie w piątkowy wieczór dwóch bardzo ważnych zawodników. To nie była zasłona dymna. W protokole meczowym próżno było szukać Michała Grzeni oraz Michała Kocbucha. Dziki z kolei wystawiły w meczu praktycznie najsilniejszy skład. Od samego początku meczu to gracze z Wejherowa przejęli inicjatywę i wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Niestety, zanim ten mecz rozpoczął się na dobre, doszło w nim do przykrej sytuacji. Będący w świetnej dyspozycji na zagrywce Jakub Korowicki po jednej z zagrywek upadł na parkiet i złapał się za nogę. Pierwsza diagnoza była niestety bardzo przykra dla zawodnika, który ma podejrzenie zerwania więzadła. Po chwili przerwy, Dziki wróciły do gry ze zdwojoną siłą. Na tablicy wyników mieliśmy aż 10-1! dla drużyny Filipa Stabulewskiego. Mimo, że z czasem Zmieszani zaczęli prezentować się trochę lepiej, nie zmieniło to obrazu seta. Wynik 21-10 dla Dzików. Druga partia zaczęła się lepiej dla graczy w czerwonych koszulkach. Po drugiej stronie siatki, zminimalizować różnicę punktową próbował Jacek Kujałowicz, jednak wobec świetnej dyspozycji Bartka Beszczyńskiego czy Adama Śliwińskiego Zmieszani byli po prostu bezsilni. Wynik 21-13 dla Dzików. Trzecią odsłonę, ku zaskoczeniu wszystkich, po tym, co obejrzeliśmy w dwóch pierwszych setach, lepiej rozpoczęli Zmieszani. Po chwili prowadzili już 8-1. Od tego momentu, horda z Wejherowa rozpoczęła szaleńczy pościg, który doprowadził ich do remisu 16-16. Po całkiem ciekawej końcówce zawodnikom z Wejherowa udało się wygrać tę partię, co w odniesieniu do początku spotkania było prawdziwym mistrzostwem świata.

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Przed nami historyczny – pierwszy dzień meczowy, który odbędzie się w piątkowy wieczór. Jako, że obok takiej sytuacji nie można było przejść obojętnie, przygotowaliśmy dla Was co najmniej dwa hitowe spotkania. Pierwszym z nich będzie mecz na szczycie pierwszej ligi, w którym EviRent VT zmierzy się z Volley Gdańsk, drugim zaś mecz na szczycie trzeciej ligi, w którym Zmieszani podejmą drużynę Dziki Wejherowo.

Ogrodnicy – Volley Kiełpino

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Jeszcze kilkanaście dni temu napisalibyśmy o tym, że spotkanie pomiędzy Ogrodnikami a Volley Kiełpino będzie hitem piątkowej serii gier. Obecnie, po tym co widzieliśmy w ostatniej kolejce nasze oczekiwania wobec spotkania są mniej więcej takie, jakie panują w społeczeństwie przed meczem Polska – Hiszpania na Euro. Cóż, nawet się nie łudzimy. Z drugiej strony, niezależnie od tego, w jakiej dyspozycji są obecnie gracze obu drużyn to wciąż spotkanie derbowe. Przypomnijmy, że w składach obu drużyn znajdują się zawodnicy, którzy w poprzednim sezonie bronili barw Epo-Project. Zdaje się, że między graczami w pewnym momencie pewna formuła się wypaliła i kiedy część ekipy poszła w jedną stronę, pozostali podążyli w odwrotnym kierunku. Jako, że lubimy, kiedy w meczu dzieje się więcej niż w przeciętnym spotkaniu, w tym, zważywszy na okoliczności liczymy na emocje. Koniec końców, może się okazać, że dla obu drużyn mecz przeciwko byłym braciom będzie tym najważniejszym w sezonie. Póki co, faworytem spotkania zdają się być Ogrodnicy, którzy przed spotkaniem z Volley Kiełpino zmienili nazwę.  Zawodnicy w czerwonych strojach w czterech dotychczas rozegranych spotkaniach wygrali trzy, notując przy tym jedną porażkę. Bilans graczy z Kiełpina jest lustrzanym odbiciem. Jedno zwycięstwo oraz trzy porażki. Sytuacja ta jest o tyle dziwna, że w pierwszym meczu z Letnim Gdańskiem zaprezentowali się z bardzo dobrej strony.

Typ Redakcji: Ogrodnicy

Typ Eksperta (Maciej Kot): Ogrodnicy

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Ogrodnicy

Chilli Amigos – Prometheus

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Po ponad dwóch tygodniach przerwy do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta powraca drużyna Chilli Amigos. Ostatni mecz ekipa Grzegorza Walukiewicza rozegrała 2 czerwca, kiedy ich rywalem był zespół BL Volley. Jak do tej pory ‘Papryczki’ zamykają drugoligową stawkę i z niecierpliwością czekają na pierwsze punkty na drugoligowych parkietach. Jako, że Chilli ma najmniej rozegranych spotkań, w piątkowy wieczór przygotowaliśmy dla nich aż dwa pojedynki. Pierwszym rywalem graczy w czerwonych strojach będzie drużyna zajmująca jedenastą lokatę – Prometheus. Przestrzegamy jednak przed hurraoptymizmem, ponieważ gracze Mykoli Pocheniuka nawet jeśli przegrywali to pokazywali się niejednokrotnie z bardzo dobrej strony. Tak było chociażby w spotkaniu z obecnym liderem rozgrywek – drużyną Szach-Mat. W meczu przeciwko ‘Papryczkom’ to właśnie gracze zza Buga wydają się być faworytem. Sytuację Chilli komplikuje dodatkowo fakt, że drużyna w ostatnim czasie zmagała się z ponadprzeciętną liczbą kontuzji. W ramach zastąpienia kontuzjowanych graczy, ‘Papryczki’ zgłosiły dwóch nowych Amigos. Jeden z graczy – Mateusz Rosa, miał wcześniej okazję zaprezentować swoje umiejętności w SL3. W sezonie Jesień’20 gracz ten wystąpił w drużynie Port Gdańsk. Drugi z dopisanych zawodników – Krzysztof Bona, będzie w piątek dopiero debiutował. Czy gracze ci, będą w stanie pomóc swojej drużynie w sprawieniu niespodzianki? Cóż, plany te z pewnością postarają się pokrzyżować gracze w niebieskich koszulkach. Ewentualna wygrana tych drugich wywindowałaby ich w tabeli, co sprawiłoby że strefa spadkowa nie byłaby aż tak blisko.

Typ Redakcji: Prometheus

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prometheus

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Prometheus

Omida Team – Tufi Team

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Tufi Team do szlagierowego spotkania przeciwko Omidzie przystąpi po czwartkowej wygranej odniesionej w meczu przeciwko AVOCADO friends. Trzeba przyznać, że na tle ‘Wegan’ Tuffiki prezentowały się bardzo dobrze, a ich wygrana nie była ani przez chwilę zagrożona. Dla obu drużyn piątkowe starcie będzie już trzecim pojedynkiem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. 23 września 2020 r. Omida wygrała 2-1. Dużo bardziej istotne dla podziału medali było jednak spotkanie rozegrane pod koniec sezonu Jesień’20. Do tego, by zgarnąć mistrzowski tytuł, Omida Team potrzebowała w meczu rozegranym 9 listopada 2020 r. dwóch punktów. Po bardzo emocjonującym meczu, 2-1 wygrali jednak gracze Mateusza Woźniaka, przez co Omida do samego końca musiała drżeć o to, czy uda im się wygrać ligę. To, co jednak było ważniejsze dla Tufików to fakt, że zbliżyli się oni do srebrnych medali. Gdyby jednak wygrali to spotkanie 3-0 to właśnie oni najprawdopodobniej zakończyliby ligę na pierwszym miejscu. Jak widać, przed meczem żadnej ze stron nie trzeba specjalnie mobilizować. Obu drużynom zależy na wygranej, aby prowadzące ekipy zbytnio się nie oddaliły. Z drugiej strony, w piątkowy wieczór dojdzie również do rywalizacji pomiędzy Volley Gdańsk a Evirent, w której siłą rzeczy któraś z ekip straci punkty. To oznacza, że wygrana Omidy lub Tufi, pozwoli na polepszenie swojej sytuacji nie tylko w stosunku do bezpośredniego rywala, z którym przyjdzie im się zmierzyć.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tufi Team

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Omida Team

Zmieszani – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po czwartkowej porażce, którą odniosła drużyna DNV S*M*A*S*H przed ekipą w białych trykotach zdecydowanie bardziej wymagające zadanie. W piątkowy wieczór po przeciwnej stronie siatki staną bowiem Zmieszani, czyli jeden z dwóch największych faworytów do wygranej w lidze. Przypomnijmy, że przeciwko innemu z faworytów – drużynie Dzików Wejherowo, ekipa DNV S*M*A*S*H odniosła najbardziej dotkliwą porażkę w obecnym sezonie. Wydaje się, że gdyby w tamtym meczu gracze z Wejherowa się nieco bardziej sprężyli, wynik zawodów mógłby być o wiele bardziej okazały. Jeśli chodzi o Zmieszanych to starym zwyczajem, drużyna Edyty Woźny rozegra w piątkowy wieczór aż dwa spotkania. Jakkolwiek źle to dla drużyny DNV nie zabrzmi, wydaje się że mecz o godzinie 20:00 będzie zaledwie przystawką do dania głównego, którym ma być spotkanie z drugą niepokonaną drużyną – Dzików Wejherowo. Zastanawiamy się, w jakim zestawieniu zobaczymy mikstowy skład faworyzowanej drużyny. Z informacji płynących z obozu Zmieszanych wynika, że w piątkowy wieczór może zabraknąć Michała Kocbucha oraz Michała Grzeni. W związku z powstałą bardzo dużą wyrwą, gracze w granatowo-białych strojach dopisali Tomasza Kamolę, który występował w drużynie Zmieszanych w sezonach Jesień’19 oraz Wiosna’20. Jeśli mimo tych perturbacji, Zmieszani zdobędą w piątek komplet punktów to wydaje się, że mogą zakończyć sezon wygrywając wszystkie spotkania.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Zmieszani

Chilli Amigos – Szach-Mat

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Drugim rywalem Amigos w piątkowy wieczór będzie obecny lider drugoligowych rozgrywek – Szach-Mat. Zestawienie ze sobą takiej, a nie innej pary sprawia, że obie drużyny w tabeli rozdziela dokładnie 12 ekip. To z kolei sprawia, że nawet dla osoby, która niekoniecznie ogarnia ligową rzeczywistość wskazanie faworyta byłoby zadaniem o porównywalnej trudności jak wysłanie smsa. Obojętnie jakbyśmy tu nie czarowali i się gimnastykowali to nijak nie idzie zrobić kurtyzany z logiki. To Szach-Mat jest zdecydowanym faworytem spotkania i sytuacji tej nie zmienia fakt, że w czwartkowy wieczór drużyna w czarnych strojach odniosła pierwszą porażkę w sezonie Wiosna’21. Jeśli mielibyśmy na siłę szukać pozytywów dla Chilli Amigos przed nadchodzącym spotkaniem to wskazalibyśmy na fakt, że ‘Szachiści’ wystąpią w tym meczu w okrojonym składzie. Drużyna Przemysława Lewandowskiego przez długi czas zastanawiała się, czy zagrać w piątkowy wieczór. Ostatecznie, w ekipie liczącej czternastu graczy udało się zebrać szóstkę, która postara się o to, aby przed rozpoczynającym się właśnie weekendem, nie zepsuć sobie humorów. Nie mówimy nawet o przegranej spotkania. Ewentualna strata seta przez ‘Szachistów’ byłaby z pewnością jedną z największych niespodzianek piątkowej serii gier. Z drugiej strony – druga liga w obecnym sezonie jest najbardziej szaloną ligą ever. Czy potwierdzi się to dziś wieczorem?

Typ Redakcji: Szach-Mat

Typ Eksperta (Maciej Kot): Szach-Mat

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Szach-Mat

EviRent VT – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi – bezpośredni pojedynek pomiędzy EviRent VT a Speednetem nie jest dla żadnej z drużyn najważniejszym wydarzeniem piątkowego wieczoru. Jest to raczej przedsmak tego, co wydarzy się o godzinie 21:00, kiedy EviRent zmierzy się w prestiżowym meczu z Volley Gdańsk, natomiast Speednet z drużyną AVOCADO, która podobnie jak oni wciąż czeka na pierwszą wygraną w lidze. Oczywiście może się zdarzyć, że po spotkaniu EviRent ze Speednetem to, co napisaliśmy nie będzie już aktualne. Stałoby się tak, gdyby Speedet wygrał mecz. W teorii wszystko jest możliwe, ale… no właśnie. Trzeba mieć naprawdę bujną wyobraźnię, by zakładać w ogóle taki scenariusz. Jakkolwiek dla Speednetu to brutalnie nie zabrzmi – obecnie obie drużyny dzieli prawdziwa przepaść. Podczas, gdy graczy EviRent od szczytu K2 dzieli kilka metrów, zawodnicy Speednet rozkładają dopiero namioty w bazie. W powstrzymaniu EviRent drużynie ‘Programistów’ postara się pomóc nowy nabytek drużyny – Krzysztof Mejer. W ostatnim czasie ze Speednetu zrobiło nam się powoli małe INTERMARINE. Przypomnijmy, że w ekipie ‘Różowych’ występują już Marek Ogonowski, Andrzej Masiak oraz Marcin Bartosiak. W zasadzie, każdy z tych zawodników miał okazję mierzyć się już z graczami, którzy obecnie prezentują barwy EviRent. Czy to jest w jakikolwiek sposób w stanie zmienić nasze wyobrażenia o nadchodzącym spotkaniu? Cóż… czegoś gracze Speednetu muszą się chwytać…

Typ Redakcji: EviRent VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): EviRent VT

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): EviRent VT

Speednet – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Jakie to szczęście, że obie drużyny mają jeszcze siebie. Od początku obie ekipy w sezonie Wiosna’21 zebrały tyle razy oklep, że aby to wszystko zliczyć, musielibyśmy chwilę pogłówkować. Pisząc całkiem serio i wyłączając mecz Speednetu z EviRent, do którego dojdzie o godzinie 20:00, obie drużyny sumarycznie mogą pochwalić się bilansem 0 wygranych, 8 porażek. Z drugiej strony, czy taki stan rzeczy może dziwić? Ok, w obu ekipach doszło co prawda do pewnych zmian kadrowych i wzmocnień, ale wciąż mówimy o drużynach, które zajęły dziesiąte i ósme miejsce w poprzednim sezonie. Trzeba było być naprawdę szaleńcem, aby przed sezonem przypuszczać, że nagle obie ekipy przemienią się z żaby w księżniczkę i będą między sobą bić się o to, która z drużyn sięgnie po mistrzowski tytuł. Takie cuda nie zdarzają się nawet w baśniach Andersena. Niezależnie od tego, jak potoczy się to spotkanie, jedna z ekip będzie mogła na chwilę odetchnąć i tym samym, choć na chwilę, zapomnieć o wizji spadku. Trzeba być jednak realistą. Dość oczywiste wydaje się, że w elicie zarysowała się pewna hierarchia i podział 5 do 3. W pierwszej piątce, która najprawdopodobniej między sobą rozdzieli medale mamy EviRent, Volley, Omidę, Tufi oraz Bez Odbioru. Jeśli chodzi o pozostałą grupę to w przyszłym sezonie w elicie najprawdopodobniej nie zobaczymy jednej z następujących ekip: Speednet, AVOCADO lub Trójmiejska Strefa Szkód. Wszystko może się jeszcze zmienić, ale aby tak się stało, trzeba w końcu zacząć punktować. Która z ekip wygra w piątkowy wieczór?

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): AVOCADO friends

EviRent VT – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Pojedynek pomiędzy EviRent VT a Volley Gdańsk będzie absolutnym hitem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wszystko za sprawą tego, że mówimy tu o dwóch drużynach, które bez wątpienia stać na to, aby wygrać zmagania w sezonie Wiosna’21. Jak do tej pory sztuka ta aż trzykrotnie udała się ‘żółto-czarnym’, którzy wygrali trzy sezony z rzędu, śrubując przy tym niesamowity rekord 49 zwycięstw z rzędu. W czwartym sezonie hegemonia Volley została przerwana. W ‘mieście’ pojawili się nowi gracze, którzy nie dość, że wygrali sezon Jesień’20 to na dodatek nie pozwolili na to, by Volley wygrało pięćdziesiąty mecz z rzędu. W dalszej części sezonu Volley zmagało się z potężnymi problemami kadrowymi i koniec końców wylądowali na trzecim miejscu, co w drużynie przyjęto jako absolutną porażkę. To wszystko jednak historia. Dziś w pierwszej lidze Volley musi oglądać się nie tylko na Omidę czy Tufi Team. W najwyższej klasie rozgrywkowej jest jeszcze chociażby drużyna Bez Odbioru i…. EviRent VT. Z całej wymienionej ligowej czołówki to właśnie ekipa Radosława Koniecznego zdaje się być najpoważniejszym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. To, co jest ogromną siłą drużyny to fakt, że w zasadzie na każdej pozycji mają oni po dwóch, trzech, czy nawet czterech zawodników, którzy mieliby pewny ‘plac’ w innych, pierwszoligowych drużynach. Otwartym pytaniem pozostaje to, jak zareaguje drużyna w kryzysowym momencie. W momencie kiedy np. przegra swoje spotkanie. Mając w zespole takich zawodników można dostrzec tysiąc pozytywów drużyny. Można również dostrzec jedno, bardzo poważne zagrożenie. W ekipie z pewnością każdy ma swoje ambicje i chce grać. Często w sporcie bywa tak, że prowadzi to do ogromnych tarć. Czy EviRent zdoła uniknąć tego typu sytuacji?

Typ Redakcji: EviRent VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): EviRent VT

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): EviRent VT

Zmieszani – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:00, boisko nr 3

O godzinie 21:00 na parkietach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta dojdzie do dwóch szlagierowych spotkań. Poza tym pierwszoligowym, w którym po przeciwnej stronie siatki staną dwie niepokonane w obecnym sezonie drużyny EviRent i Volley Gdańsk, do hitu dojdzie również w trzeciej lidze. Podobnie jak w elicie, tu również do boju staną drużyny, które do tej pory wygrywały wszystkie spotkania, nie tracąc przy tym nawet seta. Co ciekawe, po czterech rozegranych spotkaniach obie ekipy mają niemal identyczny stosunek małych punktów, przez co ranga samego spotkania jest jeszcze wyższa. O tym, że oba zespoły będą faworytem do wygrania trzeciej ligi pisaliśmy jeszcze przed pierwszym spotkaniem w obecnym sezonie. Po czterech kolejkach jesteśmy przekonani o tym, że się nie myliliśmy. Piątkowe spotkanie sprawi, że kapitalna seria jednej z drużyn się skończy. Pisaliśmy o tym wcześniej, ale chcielibyśmy to podkreślić raz jeszcze. Wydaje się, że obie ekipy nie wystąpią w spotkaniu w najmocniejszych składach. Nie oznacza to jednak, że mecz będzie mniej ciekawy. Należy pamiętać o tym, że w trakcie trwania całego sezonu, każda z 32 drużyn boryka się z pewnymi problemami kadrowymi. Taka sytuacja wobec sezonu urlopowego jest absolutnie normalna i zrozumiała. Kto według nas będzie faworytem? Wydaje się, że więcej argumentów przemawia za drużyną Zmieszanych, którzy są jak puzzle. Każdy z graczy jest inny. Dopiero połączeniu ich w jedną całość otrzymujemy piorunujący efekt. Kilkuletnie zgranie ekipy zdaje się być kluczowym elementem, który zaważy o losach spotkania.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Dziki Wejherowo

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Dziki Wejherowo

MATCHDAY #7

Za nami siódmy dzień meczowy. Ten okazał się szczęśliwy dla Tufi Team, którzy wygraną z AVOCADO friends poprawili sobie nastroje przed piątkowym hitem. Co ciekawe, każda z trzech drużyn, która miała zaplanowane na czwartek dwa mecze, wygrała zaledwie raz. W hicie drugiej ligi pierwszą porażkę w sezonie odniosła drużyna Szach-Mat. Zapraszamy na podsumowanie!

AVOCADO friends – Tufi Team 0-3 (18-21; 16-21; 13-21)

Czwartkowy wieczór miał być nowym otwarciem dla drużyny AVOCADO. Po serii czterech porażek z rzędu wydawało się, że ‘Weganie’ w końcu zaskoczą. Wszak przegrywali z tymi samymi drużynami co Tufi Team. Dodatkowo, czy to z Volley czy z Bez Odbioru, przegrywali takim samym stosunkiem punktów 1-2. Jeśli nie można było zatem liczyć na to, że AVOCADO wygra spotkanie to z całą pewnością można było liczyć na to, że będą w stanie z Tuffikami nawiązać walkę. Czy tak było? Cóż… po spotkaniu jesteśmy bardzo rozczarowani. Owszem, w drużynie Tufi, po raz pierwszy w sezonie zobaczyliśmy dwóch zawodników, którzy bardzo dużo w SL3 osiągnęli. Mowa tu o Karolu Masiulu oraz Piotrze Adamczyku. Mimo tych ogromnych wzmocnień, ‘Weganie’ nie zaprezentowali się w meczu z dobrej strony. Niezłe były tylko fragmenty, jak pierwsza część pierwszego seta. To jednak zdecydowanie za mało na drużynę Mateusza Woźniaka. Kiedy gracze Arkadiusza Kozłowskiego zbliżali się do swoich przeciwników, natychmiast popełniali mnóstwo niewymuszonych błędów. Niezbyt dobrze funkcjonowało również przyjęcie. Żeby nie było zbyt ponuro to chcielibyśmy oznajmić, że potrafimy znaleźć pozytywy po stronie AVOCADO. Ich nowe stroje można spokojnie zaliczyć do ligowej czołówki. Z pewnością nie jest to powód do optymizmu dla ‘Wegan’. Mówiąc całkiem serio, obawiamy się o ich kondycje psychiczną. Całe szczęście – okazja do rehabilitacji przyjdzie niezwykle szybko. Jeśli chodzi o Tufi to ekipa w końcu może odetchnąć. Trzecia porażka z rzędu byłaby czymś absolutnie szokującym.

Bez Odbioru – Trójmiejska Strefa Szkód 3-0 (21-17; 21-14; 21-15)

Faworyt tego spotkania mógł być tylko jeden. Był nim oczywiście team – Bez Odbioru. Niby przed spotkaniem wydawało nam się, że mecz zakończy się wynikiem 3-0 dla drużyny Macieja Kota, natomiast wciąż pamiętaliśmy, że drużyna Bez Odbioru miewała gorsze początki meczów. Dodatkowo wiedzieliśmy, że Trójmiejska Strefa Szkód potrafi się postawić faworyzowanym przeciwnikom, jak miało to miejsce chociażby w meczu z Omidą Team. W czwartkowy wieczór zabrakło kilku wiodących zawodników po obu stronach siatki. Samo spotkanie rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami – od kilkupunktowego prowadzenia obecnego wicelidera rozgrywek. Trójmiejska Strefa Szkód popełniała więcej błędów i można powiedzieć, że była o kilka procent gorsza w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. To przekuło się oczywiście na wynik pierwszego seta, w którym Bez Odbioru wygrał do 17. Jeszcze lepiej było w drugiej odsłonie. Bardzo dobrze w ataku sprawował się Michał Ryński, którego nad wyraz często uruchamiał rozgrywający Jakub Nowak. Wynik drugiego seta to 21-14. Przed trzecim setem nie mieliśmy złudzeń, że coś w tym meczu mogłoby się zmienić. Co ciekawe, na początku tej partii Trójmiejska Strefa Szkód po raz pierwszy objęła prowadzenie 1-0. Z wyniku tego zbyt długo się nie nacieszyli, bowiem po asie serwisowym Grzegorza Dymińskiego wszystko wróciło do normy. Ostatecznie, partia ta zakończyła się wynikiem 21-15, co dało drużynie Bez Odbioru trzy oczka. TSS z kolei po pięciu meczach znajduje się na szóstym miejscu, choć na plecach mogą czuć oddech zarówno AVOCADO jak i Speednetu.

Craftvena – DNV S*M*A*S*H 3-0 (21-15; 22-20; 21-10)

Po blisko trzytygodniowej przerwie na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wróciła drużyna Craftveny. Przyznamy Wam szczerze, że kilka godzin przed meczem nieco spanikowaliśmy i w popłochu zaczęliśmy wysyłać graczom Craftveny pytanie, czy aby na pewno wiedzą, że w czwartek rozegrają dwa mecze. Wszystko za sprawą tego, że od 31 maja z drużyną nie mieliśmy w zasadzie żadnego kontaktu. Ostatecznie Craftvena pojawiła się w hali treningowej i rozpoczęła mecz z DNV. Samo spotkanie rozpoczęło się, jak na faworytów przystało – od prowadzenia graczy w czarnych trykotach (9-6). Mimo takiego obrotu sprawy, po chwili to drużyna DNV zdobyła cztery punkty z rzędu, dzięki którym wyszli na prowadzenie. Z nieg, nie nacieszyli się jednak zbyt długo, bowiem od tego momentu do końca pierwszego seta to Craftvena dominowała i zasłużenie wygrała seta do 15. To, co najciekawsze w tym meczu, wydarzyło się jednak w drugiej odsłonie. Od spotkania minęło kilkanaście godzin, a wciąż zastanawiamy się, jak mogło do tego dojść. Dobrze grająca drużyna DNV prowadziła w tej partii już 19-13, czy 20-15. Mając tyle piłek setowych, gracze w białych koszulkach zaczęli popełniać błędy. Czas mijał, a ‘Rzemieślnicy’ konsekwentnie, i co najważniejsze unikając jakichkolwiek błędów, parli do przodu i tylko sobie znanym sposobem najpierw doprowadzili do wyrównania 20-20, by po chwili cieszyć się z wygranej seta. Ostatnia odsłona wyglądała już tak, jakby to, co najlepsze do zaoferowania mieli gracze DNV, pokazali właśnie w drugiej partii. W trzecim secie Craftvena nie dała rozwinąć skrzydeł swoim rywalom i dzięki wygranej seta do 10, sięgnęła po komplet oczek.

Letni Gdańsk – Prometheus 3-0 (21-18; 21-14; 23-21)

Czwartkowy wieczór miał nam dać odpowiedź, w którym miejscu jest Letni Gdańsk. Rozumiecie, do czego pijemy. Dwie wygrane sprawiłyby, że ekipę w granatowych strojach można by wskazywać jako tę, która realnie może myśleć o podium rozgrywek. Dwie przegrane sprawiłyby, że plan ten można by sobie wybić z głowy. Chyba nie musimy pisać jak się wszystko potoczyło? Cóż, czwartkowy wieczór zaczął się dla ‘granatowych’ w sposób wymarzony. Drużyna zgarnęła komplet oczek w meczu z Prometheus i mogła myśleć o kolejnych ligowych wyzwaniach. Zanim do tego doszło, ‘Letnicy’ musieli się jednak dość mocno napocić. Szczególnie wyrównane były pierwsza i trzecia odsłona. W pierwszym secie drużyny zdobywały punkt za punkt do stanu 15-15. Od tego momentu gracze Michała Mysłka nieco podkręcili tempo i koniec końców wygrali seta do 18. Drugi set rozpoczął się od prowadzenia ‘Letników’ (4-0 oraz 7-3). Z czasem Prometheus zaczął gonić wynik i każdy atak, który przybliżał ich do rywali powodował rzadko spotykaną ekscytację, która bardzo ich nakręcała. Mimo, że Prometheus zdołał doprowadzić do wyrównania to z czasem zaczęli popełniać sporo błędów. Klasowej i doświadczonej drużynie nie pozostało w takim przypadku nic innego jak ‘dojechać’ swoich rywali. Wynik 21-14. Trzeci set zaczął się od wysokiego prowadzenia Letniego. Po asie serwisowym bardzo dobrze dysponowanego Michała Bilickiego było 11-3. Kiedy na tablicy wyników zobaczyliśmy już 15-5 nie wyobrażaliśmy sobie, że wydarzy się cokolwiek ciekawego. Zupełnie inaczej myśleli gracze Prometheus, którzy doprowadzili do stanu 20-20! Po takim rajdzie wydawało się, że Prometheus wywalczy jednego seta i mecz zakończy się podziałem punktów. O tym, że tak się nie stało zadecydowała między innymi sytuacja, która miała miejsce przy stanie 20-20. W skrócie – Cezary Brzeziński (Prometheus) oraz Mariusz Rewa (Letni Gdańsk) postanowili w końcówce meczu poodbijać sobie piłkę palcami. Czarek do Mariusza, Mariusz do Czarka. Ku zdziwieniu wszystkich osób obserwujących to zdarzenie, zabawę postanowił popsuć gracz Prometheus, przez co Letni miał piłkę meczową. Po chwili Letnicy dokończyli robotę i wygrali spotkanie 3-0.

Szach-Mat – Range Soft VT 3-0 (21-18; 24-22; 21-17)

Przed spotkaniem wiedzieliśmy o tym, że to Szach-Mat będzie faworytem starcia. Przyznamy, że po tym jak Range Soft zaprezentowało się na tle innego z faworytów do wygrania ligi – Dream Volley, nie spodziewaliśmy się, że spotkanie będzie aż tak wyrównane. Już początek meczu potwierdzał to, że Range Soft VT – ‘tanio skóry nie sprzeda’. W pierwszej odsłonie obie drużyny zaprezentowały siatkówkę na dobrym poziomie. Sam set w dość znaczący sposób odbiegał od innych spotkań drugoligowych. Obie drużyny popełniły w nim stosunkowo małą liczbę błędów własnych, co mogło się podobać publiczności zgromadzonej w hali treningowej. Końcówka pierwszego seta należała do drużyny Szach-Mat. Jeśli pierwsza odsłona była ciekawa to co powiedzieć o drugiej? Odsłonę tę zdecydowanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Przemysława Lewandowskiego. Po chwili wydawało się, że w secie tym nie wydarzy się już nic ciekawego. Szach-Mat prowadził dużą liczbą punktów, co było spowodowane błędami własnymi Range Soft, których nie widzieliśmy chociażby w pierwszym secie. Mimo nieciekawego fragmentu, żółto-czarni kapitalnie sprawowali się w bloku, co finalnie pozwoliło na doskoczenie do swoich rywali. W końcówce wydawało się, że mimo nieciekawego początku i późniejszego come-backu, Range Soft zdoła wygrać tę partię. Ostatecznie, sztuka ta udała się ‘Szachistom’, którzy po emocjonującej walce na przewagi wygrali seta 24-22. Trzeci set, mimo że nie zawiódł to nie był w stanie nawiązać do emocji z drugiej partii. Finalnie odsłonę tę wygrali faworyci spotkania 21-17, a cały mecz 3-0. Plan na zawody został zatem wykonany w 100%.

Craftvena – Dziki Wejherowo 0-3 (12-21; 17-21; 15-21)

Jako, że sezon jest dość długi, z czasem zaczynają pojawiać się pewne problemy. Problemem faworyzowanej drużyny z Wejherowa była absencja kilku graczy. Jako, że trzon drużyny stanowią studenci, jesteśmy w stanie zrozumieć, że niekiedy sesja okazuje się priorytetem. Tak było właśnie w czwartkowy wieczór. Drużyna w czerwono-czarnych strojach była zmuszona do tego, aby pierwszy set rozegrać w zaledwie pięciu graczy. Patrząc po grze lub suchym wyniku zdaje się, że na zawodnikach Filipa Stabulewskiego nie zrobiło to specjalnego wrażenia. Pierwszy set rozpoczął się od prowadzenia 3-0. Z czasem przewaga ta była sukcesywnie powiększana. Craftvena miała na przestrzeni meczu problem z przyjęciem, co było szczególnie widać pod koniec pierwszego seta, kiedy dwoma asami serwisowymi popisał się Jakub Korowicki, by po chwili w ten sam sposób seta zakończył lider drużyny – Adam Śliwiński. Drugi set nie był tak łatwym zadaniem jak pierwszy. Co ciekawe, od tej partii, drużyna Dzików grała już w komplecie. Do ekipy w trakcie meczu dołączył bowiem Jakub Knitter. Mimo,  że w secie tym Dziki prowadziły już 15-10 to mieliśmy emocjonujący moment. Po kilku udanych akcjach Marka Zaborowskiego, Craftvena przegrywała zaledwie dwoma oczkami. Niestety dla nich, po chwili to rywale zdobyli dwa punkty i wygrali tę odsłonę. Trzeci set był wyrównany tylko na początku (6-6). Po kilku chwilach i ataku z lewego skrzydła Mateusza Stasiaka, Dziki odskoczyły na cztery punkty. To wystarczyło, aby spokojnie dowieźć wynik do końca i cieszyć się z trzech oczek.

Szach-Mat – BES-BLUM Nieloty 1-2 (21-13; 11-21; 18-21)

Mecz pomiędzy Szach-Matem a Nielotami miał być prawdziwym świętem siatkówki. Czy tak doprawdy było? Cóż. Nie jesteśmy wybredni, ale jeśli mielibyśmy na siłę się czegoś czepiać to tego, że w pierwszym i drugim secie nie mieliśmy sytuacji, w której wynik partii byłby niewiadomą. Z drugiej strony, gołym okiem widać było, że zawodnicy obu drużyn doskonale wiedzą, o co w tym sporcie chodzi. Nie trzeba było mieć wyjątkowo oka, by dostrzec, że grały ze sobą drużyny z górnej połówki w tabeli. Mecz lepiej rozpoczęli ‘Szachiści’. Zanim się obejrzeliśmy wyszli oni na pięciopunktowe prowadzenie 7-2. W tym momencie po zawodnikach widać było, że dobrze się bawią i są wręcz w doskonałych nastrojach. Z naszej perspektywy była to jednak chwilowa dekoncentracja, po której ich rywale nieco zniwelowali tę różnicę. Po chwili jednak ‘Szachiści’ ponownie narzucili tempo, którego rywale nie wytrzymali i ostatecznie partia ta zakończyła się 21-13. Przyznamy szczerze, że po takim secie nie wierzyliśmy, że Nieloty będą w stanie się podnieść. Ci, zastosowali najwidoczniej metodę o kryptonimie: ‘podpuścić – skasować’. Drugi set w wykonaniu ‘Pingwinów’ to był poziom, którego w obecnym sezonie w ich wykonaniu nie widzieliśmy. Gdyby drużyna Mateusza Bone grała w taki sposób jak w drugim secie, dziś mieliby komplet punktów. Wynik seta 21-11 dla Nielotów! O wygranej w meczu musiał zadecydować trzeci – najbardziej wyrównany set. Ten zaczął się lepiej dla Nielotów. Po dwóch punktach z rzędu Mateusza Wilczewskiego, ‘Pingwiny’ prowadziły już 10-6. Z czasem zrobiło się 17-10. Trudno w to uwierzyć, ale ‘Szachiści’ zdołali doprowadzić do wyrównania 17-17, jednak w końcówce na prowadzenie swoją drużynę wyprowadził Michał Falkiewicz i ostatecznie to Nieloty wygrały tę partię! Tym samym dobiegła końca passa czterech zwycięstw z rzędu drużyny Szach-Mat.

Volley Kiełpino – Team Spontan 0-3 (12-21; 18-21; 15-21)

Wiecie jak się obecnie czujemy? Wstyd się przyznać, ale czujemy się dokładnie tak, jakby ktoś namówił nas na pokazy garnków, a my jak ostatni frajerzy, wykupilibyśmy cały asortyment. Jeśli szukacie klucza do tej analogii, spieszymy z wytłumaczeniem. Nie chodzi tu o samych zawodników z Kiełpina. Z ich strony przechwałek nie było. Wokół drużyny zrodził się w ostatnim czasie pewien mit. Gdzie przed ligą nie przyłożyłoby się ucha to właśnie podopiecznych Fabiana Polita wskazywano jako jednego z faworytów do wygrania ligi. Dodatkowo, gracze pierwszoligowi zasilając drużynę sprawili, że sami w to uwierzyliśmy. Po tym, jak wyglądają ostatnio gracze z Kiełpina zastanawiamy się jednak, czy większym durniem okazała się osoba kupująca garnki za 10 koła, czy może jednak osoba, która uwierzyła w to, że Volley Kiełpino zwojuje ligę. Nie wiemy, czy na usprawiedliwienie można tu podać fakt, że Volley zagrało w zaledwie sześciu graczy, a na sypie zobaczyliśmy Miłosza Szymczaka, który od kiedy zaczął chodzić, grał jako libero. To oczywiście nie wszystko, listę perturbacji odczytywalibyśmy dłużej niż wszystkie zarzuty, które kiedykolwiek zostały postawione Zbigniewowi Stonodze. Słówko o Team Spontan – początek sezonu w ich wykonaniu należy uznać za udany. Ogolenie Kiełpiniaków i Oliwiaków, bez względu na okoliczności – musi robić wrażenie.

Letni Gdańsk – Range Soft VT 1-2 (21-15; 20-22; 15-21)

Historia lubi się powtarzać. I to zazwyczaj ta, która boli najbardziej. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że drużyna Range Soft VT jest dla Letników wspomnieniem równie chętnie przywoływanym jak przykry oddech księdza z konfesjonału. Inaczej – wydaje nam się, że drużyna Range Soft VT jest dla Letników dokładnie takim samym przeciwnikiem, jakim dla Nielotów jest właśnie drużyna Letniego Gdańska. W obu przypadkach wyniki weryfikują przedmeczowe typy. Wracając do rywalizacji Letniego z Range Soft. Ten sam faworyt, ten sam wynik, to samo boisko. Wreszcie tak samo jak wtedy to Letnicy wygrali pierwszego seta, by kolejne dwa przegrać. Pierwszy set, gracze w granatowych trykotach zaczęli z przytupem, strasząc swoich przeciwników ze środka. W odsłonie tej zawodnicy w granatowych koszulkach wyszli na czteropunktowe prowadzenie, którego do samego końca nie dali już sobie wyrwać. Drugi set był niezwykle emocjonującym widowiskiem, w którym nie zabrakło kontrowersji sędziowskich. Kapitanowie obu drużyn co rusz chodzili pod czerwony słupek sędziego, by urządzić sobie wychowawczą pogawędkę. Ostatecznie, w końcówce nieco więcej szczęścia mieli gracze Range Soft, którzy po dobrej grze doprowadzili do wyrównania 1-1. Trzeci set rozpoczął się dla Range wybornie. Po dwóch asach serwisowych sypacza Range Soft było 2-0. Nakręcani własnym dopingiem gracze Range Soft nie zwalniali. Wynik 6-0. Mimo, że z czasem Letni się ‘ogarnął’ to nie był w stanie nadrobić przespanego początku odsłony. Koniec, finisz, finito. Na rewanż trzeba poczekać minimum do sezonu Jesień’21. Kto wie, może do trzech razy sztuka?

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Po krótkiej przerwie spowodowanej brakiem dostępności hali treningowej – wracamy do zmagań ligowych. Aby nie było za nudno, w czwartkowy wieczór przygotowaliśmy dla Was kilka spotkań, które śmiało można określić mianem szlagierów. Bardzo ciekawie będzie w drugiej lidze. Wszystko za sprawą spotkań: Szach-Mat z Nielotami oraz Team Spontan z Volley Kiełpino. Ponadto, po ostatnim meczu rozegranym 31 maja, do zmagań ligowych wraca ekipa Craftveny, która rozegra dwa spotkania. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

AVOCADO friends – Tufi Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

O tym, że AVOCADO friends nie rozpoczęło sezonu najlepiej – napisaliśmy już niemal wszystko. Na usprawiedliwienie ‘Wegan’ należy uczciwie przyznać, że jak do tej pory mierzyli się z czterema drużynami, pomiędzy którymi rozegra się walka o medale. Do grona ekip walczących o podium powinna dołączyć również drużyna Tufi Team. Gracze Mateusza Woźniaka przegrali jednak dwa spotkania z rzędu. O tym, że nie jest to zwykła sytuacja niech poświadczy fakt, że ostatnio drużyna podobną serię zanotowała w sezonie Jesień’19. Wtedy ‘Tufiki’ przegrały z INTERMARINE, Volley Gdańsk oraz zespołem Nasz-Dach Stężyca. Jeśli Tufi Team przegra czwartkowe spotkanie z AVOCADO to wyrówna tamten niekorzystny bilans, czego z pewnością gracze będą chcieli uniknąć. Motywacja do wygranej jest o tyle większa, że jej brak z pewnością sprawiłby, iż podium mogłoby się wyraźnie oddalić. Mimo, że to wicemistrzowie poprzedniego sezonu SL3 są faworytami spotkania to jednak wydaje się, że wygrana nie przyjdzie im łatwo. To, o czym jesteśmy przekonani to fakt, że ‘Weganie’ mają bardzo dużo argumentów za tym, aby się w pierwszej lidze utrzymać. Z drugiej strony, niezależnie od tego jak silną ma się drużynę to po ewentualnej kolejnej porażce, przyjdzie chwila zwątpienia. Uważamy, że to będzie właśnie ten moment, w którym zawodnicy zaczną zadawać sobie pytanie: ‘co jeśli nie nadajemy się do pierwszej ligi?’. Niezależnie od tego, jak potoczy się to spotkanie, jedna z ekip wróci do żywych, jednocześnie potęgując problemy tej drugiej.

Typ Redakcji: Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tufi Team

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): AVOCADO friends

Bez Odbioru – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Mimo, że obie drużyny przegrały swoje ostatnie spotkania to zaprezentowały się w nich naprawdę nieźle. Napisaliśmy nieźle, a nie świetnie, ponieważ świetnie było tylko do pewnego momentu. Całość można porównać do sytuacji, w której ktoś w klubie wyrwie ‘dziesiąteczkę’, bawi się z nią całą noc, piją razem drinki, a kiedy wraca z łazienki, do której chwilkę temu wyskoczył, jej już nie ma. Niby jakaś tam satysfakcja jest, ale to nic w porównaniu do zawodu, który się przeżyło. W pierwszym i drugim secie meczu z Evi, drużyna Bez Odbioru mogła realnie myśleć o wygraniu tej partii. Ostatecznie, górą byli ich przeciwnicy. Trzeci set nie miał już w zasadzie znaczenia. Jeśli chodzi o TSS i nawiązanie do historii z tzw. dupy, to ‘biało-niebiescy’ wygrali pierwszego seta z faworyzowaną drużyną Omida Team i trzeba przyznać, że była to sporego kalibru niespodzianka. Drugi i trzeci set nie był w ich wykonaniu już tak dobry i ostatecznie mecz ten zakończył się wynikiem 1-2. Jeśli chodzi o czwartkowy pojedynek to faworytem pozostaje drużyna Bez Odbioru. Z pewnością zawodnicy Maćka Kota postarają się o to, aby wygrać spotkanie w stosunku 3-0, co w dość znaczący sposób poprawiłoby ich obecną sytuację. Jeśli dojdzie z kolei do niespodzianki i spotkanie wygrają gracze TSS to oddalą oni od siebie widmo spadku i jednocześnie zbliżą się do grupy pościgowej.

Typ Redakcji: Bez Odbioru

Typ Eksperta (Maciej Kot): Bez Odbioru

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Bez Odbioru

Craftvena – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Po blisko trzech tygodniach przerwy, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wracają gracze Craftveny. Początek sezonu w ich wykonaniu to cztery punkty w dwóch meczach. Na taki bilans złożyła się porażka z Portem 1-2 oraz wygrana z Niepokonanymi PKO Bank Polski 3-0. Aby nadrobić ligowe zaległości, drużyna Bartka Zakrzewskiego rozegra w czwartkowy wieczór dwa spotkania. Co ciekawe, mimo że dla Craftveny obecny sezon będzie już trzecim, który drużyna rozegra w trzeciej lidze to z dwoma czwartkowymi rywalami będzie to pierwszy pojedynek. Pierwszym rywalem ‘Rzemieślników’ będzie drużyna DNV S*M*A*S*H. Wydaje się, że przeciwko ekipie z Gdyni to ‘Rzemieślnicy’ będą faworytem i to tym, z gatunku zdecydowanych. Żartobliwie można napisać, że z drugiej strony nie jest to wcale takie pewne. To, że Craftvena miała na początku sezonu taką przerwę, spowodowane było urlopem kilku zawodników. Może się zatem okazać, że w czwartkowy wieczór zobaczymy w ich wykonaniu – wakacyjną formę. Jeśli chodzi o ich przeciwników – DNV to zespół do meczu z Craftveną podejdzie po najlepszym spotkaniu w obecnym sezonie – przeciwko Wirtualnej Polsce. Mimo, że ‘Biali’ nie wygrali tego spotkania to jednak zaprezentowali się w nim ze znacznie lepszej strony niż miało to miejsce chociażby w meczach z PKO czy Dzikami. Kto wie, w ostatnim meczu DNV zdobyło pierwszy punkt w sezonie. Może w czwartkowy wieczór pokuszą się o pierwszą wygraną?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Craftvena

Letni Gdańsk – Prometheus

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Rywalem numer jeden dla drużyny Letni Gdańsk w czwartkowy wieczór będzie ekipa Mykoli Pocheniuka – Prometheus. Gracze zza Buga jak do tej pory rozegrali trzy spotkania, w których odnieśli jedno zwycięstwo oraz zanotowali dwie porażki. Jeśli chodzi o ich dotychczasowe występy to przyznamy Wam szczerze, że mamy mieszane uczucia. Z jednej strony pozytywne – Prometheus jak do tej pory był jedynym zespołem, który był w stanie urwać punkty ekipie Szach-Mat. Z drugiej zaś strony, były również mecze, w których po poszczególnych zawodnikach można było oczekiwać więcej. Tak było chociażby w szczęśliwie wygranym spotkaniu z drużyną ACTIVNYCH czy z Range Soft, który umówmy się – nie jest ekipą, której nie dałoby się pokonać. Uważamy, że prawdziwym wyznacznikiem jakości ‘niebieskich’ będzie właśnie zespół Letniego Gdańska. Dla obu drużyn będzie to co prawda pierwsze spotkanie pod oficjalnymi szyldami, jednak my pamiętamy, że poszczególni zawodnicy mieli okazję ze sobą rywalizować. Nie jest tajemnicą to, że część zawodników Prometheus grało w poprzednim sezonie w Range Soft. To właśnie w spotkaniu Letni Gdańsk – Range Soft najlepszym graczem meczu został wybrany kapitan – Mykola Pocheniuk. Niezależnie od tego, faworytem meczu będzie ekipa Michała Mysłka. Co ciekawe, kapitan tej drużyny w trakcie ostatniego spotkania Prometheus podglądał ich grę z trybun w meczu z drużyną Szach-Mat. Jako, że uwielbiamy nakładać na drużyny lub zawodników dodatkową presję, zastanawiamy się jak dobrym analitykiem okazał się być kapitan Letniego.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Letni Gdańsk

Szach-Mat – Range Soft VT

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Meczem przeciwko Range Soft VT, drużyna Szach-Mat rozpocznie prawdziwy maraton z Siatkarską Liga Trójmiasta. W ciągu zaledwie tygodnia, eksperci od ‘królewskiej gry’ zagrają aż pięć! Spotkań, co jest sytuacją bezprecedensową w historii SL3. Na taki, a nie inny terminarz złożyło się kilka spraw. Pierwszą z nich jest rzecz jasna fakt, że ze standardowego kalendarza poszczególnych sezonów wypadł nam cały miesiąc. Oznacza to, że rozgrywki trzeba było zagęścić. Po drugie, Szach-Mat na początku sezonu wyraził wolę, by grać dwa spotkania jednego dnia. Wreszcie trzecie – ‘Szachiści’ zgodzili się na to, aby rozegrać mecz w piątek, gdzie jak pamiętamy – meczów nigdy nie rozgrywaliśmy. Uważamy, że w jakiej formie fizycznej by się nie było to tak napięty kalendarz i wymagający rywale sprawią, że do spotkań trzeba podejść umiejętnie, by nie zajechać swoich zawodników. W tym okresie w drużynie zobaczymy zapewne sporo rotacji. Z drugiej strony, jest z czego wybierać, bowiem do sezonu Wiosna’21 drużyna zgłosiła czternastu zawodników, z czego aż czterech nie zdążyło jeszcze zadebiutować. Jeśli chodzi o ich rywali – Range Soft VT to mamy tu jedenastu zawodników. Sami nie wiemy, czy kadra ta po ostatnich spotkaniach nie uległa uszczupleniu. Paweł Bugowski oraz Mykola Kis narzekali w ostatnim czasie na kontuzje i ich występ w najbliższym spotkaniu stoi pod znakiem zapytania. Gdyby tak się stało to gracze w ‘żółto-czarnych’ strojach ponownie będą musieli dokonywać korekty i obsada poszczególnych pozycji będzie owiana tajemnicą.

Typ Redakcji: Szach-Mat

Typ Eksperta (Maciej Kot): Szach-Mat

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Szach-Mat

Craftvena – Dziki Wejherowo

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Drugim rywalem Craftveny, będzie ekipa o wiele bardziej wymagająca. Ekipa, która jak do tej pory w trzeciej lidze jeszcze nie przegrała, i wreszcie ekipa, która nie przegrała nawet seta rywalizując z drużynami DNV, Allsix by Decathlon czy Portem Gdańsk. Graczy w czarnych koszulkach może martwić w szczególności ten ostatni mecz – przeciwko ‘Portowcom’. Dziki nie bez problemów sięgnęły w nim po komplet punktów. Craftvena z kolei, na inaugurację sezonu z drużyną z doków przegrała. Wiadomo, że trudno na tej podstawie wyciągać daleko idące wnioski, aczkolwiek uważamy, że jakaś wskazówka to jest. Dodatkowym argumentem świadczącym, że to ekipa z Wejherowa jest faworytem tego spotkania jest to, że ‘czerwono-czarni’ są jednak w regularnej grze. Przypomnijmy, że Craftvena ostatnie spotkanie rozegrała 31 maja, podczas gdy Dziki – 8 czerwca. Nie bez znaczenia jest tu również fakt, że drużyna Filipa Stabulewskiego ma na swoim koncie rozegranych więcej spotkań. Wpływ na to miało oczywiście spotkanie barażowe z BL Volley, po którym drużyna bez wątpienia wyciągnęła wnioski. Wreszcie drużyna z miasta, uznawanego przez wielu za stolicę Kaszub, ma w swoim składzie świetnego Adama Śliwińskiego, którego jak do tej pory przeciwnicy nie za specjalnie potrafili powstrzymać. Kto wie, jeśli Craftvena znajdzie na niego sposób to może będzie w stanie sprawić niespodziankę i wygrać czwartkowe spotkanie? O tym przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: Dziki Wejherowo

Typ Eksperta (Maciej Kot): Dziki Wejherowo

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Dziki Wejherowo

Letni Gdańsk – Range Soft VT

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Drugim rywalem drużyny Letni Gdańsk w czwartkowy wieczór będzie ekipa Mykoli Kisa – Range Soft VT. W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta dość rzadko zdarza się, aby na parkiet do spotkania przygotowywały się ekipy, które kilkanaście minut wcześniej zakończą inne spotkanie. Owszem, bywają sytuacje, kiedy jedna z drużyn gra dwa spotkania, ale zestawienie ze sobą dwóch ekip moglibyśmy policzyć na palcach dwóch rąk. Takie rozwiązanie jest o tyle dobre, że żadna z ekip nie będzie usprawiedliwiała ewentualnej porażki tym, że byli zmęczeni lub że ich rywale mieli solidną rozgrzewkę. Wydaje się, że do bezpośredniego pojedynku w lepszych nastrojach podejdą gracze ‘Letników’. W odróżnieniu od Range Soft VT, drużyna w granatowych strojach jest faworytem spotkania, do którego dojdzie o godzinie 20:00, kiedy ich rywalem będzie Prometheus (vs Letni). Z drugiej strony, zawodnicy Michała Mysłka doskonale pamiętają, co wydarzyło się 9 września 2020 r. Wtedy, mimo że byli faworytem spotkania to drużyna Range Soft cieszyła się z wygranej. Od tego czasu minęło jednak wiele miesięcy, w których drużyna Range Soft się bardzo rozwinęła. Skoro ‘żółto-czarnym’ udało się w sezonie Jesień’20 to dlaczego miałoby się nie udać teraz? Niezależnie od tego, co wydarzyło się w przeszłości to nadal Letni Gdańsk jest faworytem spotkania. Jeśli gracze w granatowych koszulkach udowodnią, że nasze typy nie wzięły się z czterech liter, ich sytuacja w tabeli po godzinie 22:00 będzie doskonała.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Letni Gdańsk

Volley Kiełpino – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Tak to już w życiu bywa, że kiedy w ślad za oczekiwaniami nie idą wyniki to zawód jest większy niż ‘standardowy’. Gdyby w Kiełpinie grały przysłowiowe ‘leszcze’ to dalibyśmy spokój. Nie idzie to nie idzie – pomyślelibyśmy. Niestety, albo i ‘stety’, od graczy Volley Kiełpino NALEŻY wymagać. Obecnie sytuacja wygląda tak, że po tym, jak drużyna zagrała świetne spotkanie z Letnim Gdańskiem, zawodnicy uznali, że pozostałe spotkania wygrają się same. Ba, mamy nawet poczucie, że ekipa z Kiełpina totalnie zlekceważyła drużynę BH Rent MiszMasz, co zostało w sposób brutalny wypunktowane. Wydaje nam się, że nie pomylimy się zbytnio w naszej ocenie, ale Volley Kiełpino na tle ‘Hotelarzy’ wyglądał dokładnie w taki sam sposób, w jaki Polacy wyglądali w poniedziałkowym spotkaniu na tle Słowacji. Ale ok, zostawmy już spotkanie z MiszMaszem. Tam się nie udało, to uda się pewnie z Szach-Matem. I co? I jajco, chciałoby się rzec. Mimo, że gracze Volley mogli pokusić się o punkty to skończyli z niczym. Bilans po trzech meczach – jedno zwycięstwo, dwie porażki. Ten za chwilę może być jeszcze gorszy. Team Spontan w dwóch pierwszych spotkaniach zaprezentował się dużo lepiej niż wiele osób przypuszczało przed sezonem. Ekipa ‘Nuggetsów’ ograła spadkowicza z pierwszej ligi – Oliwę Team, a następnie, po wyrównanym spotkaniu, uznali wyższość ‘Ogrodników’. Patrząc jednak na początek sezonu w wykonaniu obu drużyn – wybór faworyta jest zadaniem z gatunku tych parszywych.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Kiełpino

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Team Spontan

Szach-Mat – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że pojedynek Szach-Mat z Bes-Blum Nieloty będzie wisienką na torcie czwartkowych zmagań. Wszystko za sprawą tego, że obie drużyny były przed sezonem uważane za ekipy, które są w stanie wygrać drugą ligę. Czy sytuacja ta diametralnie zmieniła się po dwóch tygodniach rozgrywek? Cóż, jeśli spojrzymy na drużynę Szach-Mat, tu nie zmieniło się nic. Zespół Przemysława Lewandowskiego po trzech rozegranych spotkaniach zajmuje pierwsze miejsce w drugiej lidze. Na rozkładzie ‘Szachistów’ mamy ACTIVNYCH Gdańsk, Prometheus oraz Volley Kiełpino. Trzy wygrane z rzędu sprawiły, że drużyna ta, jako jedna z dwóch drugoligowych ekip, nie zaznała jeszcze goryczy porażki. Może się oczywiście okazać, że do spotkania z ‘Pingwinami’ SzachMat podejdzie z jedną porażką na koncie. Stałoby się tak, gdyby przegrali o godzinie 20:00 z Range Soft. Scenariusz ten, mimo że mało prawdopodobny to na pewno nie jest niemożliwy. Druga liga w obecnym sezonie wymyka się spoza jakichkolwiek ram logiki. Dość boleśnie przekonały się o tym Nieloty. Jeśli ktoś patrzy tylko i wyłącznie na bilans spotkań (3 wygrane, 1 porażka) to trudno się specjalnie czepiać. Gorzej jest wtedy, kiedy weźmiemy się za analizę poszczególnych spotkań. 0-3 z Letnim, stracony punkt z MiszMaszem, Range Soft czy BL Volley chluby drużynie z pewnością nie przynosi. Żeby nie było, że się czepiamy. O tym, że drużyna boryka się z pewnymi problemami, a gra nie wygląda tak, jak wymarzyliby sobie tego sami zawodnicy, nie trzeba przekonywać nawet samych zainteresowanych. Na facebookowym profilu drużyny możemy przeczytać: (…) sami zachodzimy, co jest nie tak z naszą grą, że na własne życzenie tracimy punkty (…). Trudno o lepsze podsumowanie dotychczasowych spotkań w sezonie Wiosna’21. Dla Nielotów mamy kolejną, dość nieciekawą wiadomość. W kolejnych meczach o punkty nie będzie łatwiej.

Typ Redakcji: Szach-Mat

Typ Eksperta (Maciej Kot): Szach-Mat

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Szach-Mat

Zasady awansów i spadków – Wiosna’21

Organizator Siatkarskiej Ligi Trójmiasta ustalił następującą strukturę rozgrywanych spotkań oraz zasady awansów i spadków w poszczególnych klasach rozgrywkowych:

1 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (mecz+rewanż, łącznie 14 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie ósme miejsce, w kolejnym sezonie zostanie zaszeregowana do drugiej ligi.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie siódme miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w drugiej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo do gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.

2 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła siódme miejsce w pierwszej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo do gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.
  4. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą trzynaste oraz czternaste miejsce w drugiej lidze, w kolejnym sezonie zostaną zakwalifikowane do trzeciej ligi.
  5. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie dwunaste miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w trzeciej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.

3 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w sezonie zasadniczym w systemie każdy z każdym. Następnie, na podstawie miejsca w tabeli zostaną zaszeregowane do grupy mistrzowskiej lub ‘B’ (po 5 drużyn w każdej z grup) i tam rozegrają ponownie mecz w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań – 9 w sezonie zasadniczym plus 4 w grupie mistrzowskiej lub grupie B), przy czym każda drużyna po podziale na grupy zachowuje swoją zdobycz punktową z sezonu zasadniczego. Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła dwunaste miejsce w drugiej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.

Postanowienia końcowe

Drużyny w sezonie Jesień’21 zostaną przyporządkowane do poszczególnych lig na podstawie wyników osiągniętych w poprzednim sezonie lub w przypadku nowych drużyn, po konsultacji oraz według subiektywnej oceny Organizatora.

MATCHDAY #6

Za nami szósta seria gier. W czwartkowy wieczór swoje spotkania zgodnie wygrywały drużyny, które są faworytami do wygrania swoich lig. EviRent wygrał z AVOCADO oraz w bardzo emocjonującym meczu z drużyną Bez Odbioru. Na zapleczu elity drużyna Szach-Mat rozprawiła się z kolei z Prometheusem oraz Volley Kiełpino. Zapraszamy na podsumowanie ostatniego dnia meczowego w tym tygodniu!

Trójmiejska Strefa Szkód – Omida Team 1-2 (23-21; 12-21; 13-21)

To miał być piękny wieczór dla drużyny Omida Team. Obecni mistrzowie Siatkarskiej Ligi Trójmiasta rywalizowali bowiem z drużyną Trójmiejskiej Strefy Szkód, która na początku sezonu odniosła dwie porażki. Dodatkowo, o czym wielokrotnie już wspominaliśmy, TSS miewa ostatnio pewne problemy kadrowe, co z pewnością nie pomaga im w zdobywaniu satysfakcjonujących wyników. Po kilku rozegranych setach, trudno było nie wysnuć tezy, że powtórzenie czwartego miejsca z poprzedniego sezonu będzie dla drużyny Kacpra Buczkowskiego zadaniem niezwykle wymagającym. Kolejnym – czwartym już rywalem w obecnym sezonie była ekipa Konrada Gawrewicza, powracającego do składu po kontuzji. Pierwszy set zaczął się po myśli Omidy, która po dobrej zagrywce przyjmującego – Sebastiana Rydygera wyszła na prowadzenie 10-6. Wydawało się, że ‘Logistycy’ mają wszystko pod kontrolą. Druga część seta to jednak festiwal błędów po obu stronach. Nieco więcej popełniała ich Omida, przez co ich przewaga stopniała. Mimo to, w końcówce seta ‘zielono-czarni’ prowadzili 19-18, ale finalnie, ku zaskoczeniu zgromadzonej publiczności – to TSS po asie serwisowym Patryka Pleszkuna wygrał tę partię. Przed drugim setem Omida postanowiła nieco zamieszać w swoim ustawieniu. Na środek po bardzo długiej przerwie wrócił Wojciech Ingielewicz. Na swój ulubiony atak poszedł z kolei Kuba Klimczak i zamiana ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Wspomniany wcześniej Jakub Klimczak został wybrany najlepszym graczem meczu i dość znacząco przyczynił się do wygrania drugiej partii do 12, a trzeciej do 13. O setach tych nie ma się co specjalnie rozwodzić, bo nie oszukujmy się – widzieliśmy ciekawsze odsłony.

DNV S*M*A*S*H – Wirtualna Polska 1-2 (15-21; 16-21; 21-17)

Nie było innej możliwości – bezpośrednie spotkanie pomiędzy drużynami, które jak do tej pory nie wygrały żadnego meczu, musiało odwrócić złą kartę dla jednej z ekip. Faworytem była drużyna Wirtualnej Polski, która poprzedni sezon skończyła w grupie mistrzowskiej. Obecnie o powtórzenie tego wyniku będzie stosunkowo trudno. Nie dość, że ‘Wirtualni’ muszą gonić stracone na początku sezonu punkty to dodatkowo z ich składu wypadło ostatnio kilku etatowych graczy. Występy takich zawodników jak Wiktor Świąder, Łukasz Rosa czy Bogusław Tybuś w związku z kontuzjami wydają się być do końca sezonu zagrożone. Jakby tego było mało, w obecnym sezonie ani razu nie zagrał jeszcze Paweł Żmijewski, który w dotychczasowej przygodzie z SL3 zdobył dla swojej drużyny prawie 250 małych punktów. Z drugiej strony, w spotkaniu z DNV S*M*A*S*H zobaczyliśmy Klaudię Wróblewską, której na parkietach SL3 nie widzieliśmy od listopada ubiegłego roku kiedy zagrała w meczu… z DNV S*M*A*S*H. Samo spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia ‘Wirtualnych’ (7-1). Wraz z biegiem seta,  DNV odrobiło stratę i doprowadziło do stanu 15-15. Niestety dla nich to było wszystko, na co było ich stać w tej partii i ostatecznie set ten zakończył się wygraną WP do 15. Druga odsłona to lepsza dyspozycja drużyny DNV. W pewnym momencie gracze z ulicy Łużyckiej prowadzili już 14-9 i wydawało się, że wyrównanie stanu rywalizacji to kwestia czasu. Niestety dla nich, zanotowali bardzo długi przestój, co bezwzględnie wykorzystali rywale i zrobiło się 16-15 dla WP. Końcówka należała do ‘Wirtualnych’, którzy wygrali tego seta do 16. Trzecia partia zaczęła się idealnie dla graczy DNV. Nie minęła nawet chwila, a DNV po problemach w przyjęciu swoich rywali prowadziło już 10-4. Mimo, że WP doprowadziło do wyrównania (16-16) to DNV zachowało w końcówce więcej koncentracji i wygrało tę partię do 17. Taki obrót spraw sprawił, że WP wygrało pierwsze spotkanie, a DNV zdobyło pierwszy punkt.

Team Spontan – Oliwa Team (21-23; 21-7; 21-17)

Mecz pomiędzy drużynami Team Spontan a Oliwą Team anonsowaliśmy jako jedno z najciekawszych wydarzeń, do którego dojdzie w czwartkowy wieczór. Czy tak doprawdy było? Cóż, nie będziemy Was czarować – widzieliśmy wiele ciekawszych spotkań, nawet w trakcie czwartkowego wieczoru. Zanim doszło do pierwszego gwizdka sędziego, ze zdumieniem uświadomiliśmy sobie, że to, co napisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej, nie jest warte funta kłaków. W zapowiedzi napisaliśmy o tym, że drużyna ma problem z rozgrywającymi, a tymczasem w sali treningowej pojawiła się pierwsza sypa spontana – Mateusz Skwarzec. Dodatkowo, w ekipie pojawiło się dwóch nowych graczy –Paweł Kolan oraz Marcin Karbownik, których z SL3 zapamiętaliśmy z występów w drużynie INTERMARINE oraz debiutujący w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – przyjmujący Damian Urbanowicz. Poza tymi wzmocnieniami, ekipa ‘Nuggetsów’ postawiła na graczy, którzy od niemal zawsze stanowili o sile zespołu. Emocji w spotkaniu wystarczyło zaledwie na pierwszego seta, który zakończył się grą na przewagi. To Oliwiacy lepiej weszli w spotkanie i mimo pewnych tarapatów w trakcie jego trwania – finalnie wygrali tę odsłonę. Drugi set rozpoczął się od kapitalnej zagrywki wspomnianego wcześniej rozgrywającego drużyny. Wynik 5-0 ustawił dalsze losy tej partii, której rozmiary, jeszcze przez długi czas będą pamiętali Oliwiacy. Trzeci set to potwierdzenie dobrej dyspozycji graczy ‘Oranje’. Szczególnie dobrze sprawował się Michał Przekop, który co rusz skutecznie atakował, czy to z pierwszej, czy z drugiej linii. Wynik tej partii to 21-17 dla Spontana.

EviRent VT – AVOCADO friends 3-0 (21-7; 21-15; 21-16)

Człowiek niby wiedział, a jednak się łudził. Nie będzie to raczej opis typu pitu-pitu. Wiemy jednak, że krytyka działa na drużynę AVOCADO mobilizująco. Po początku sezonu trzeba to powiedzieć wprost – znajdujemy coraz więcej powodów do krytyki. Przegrać mecz z drużyną EviRent to żaden wstyd. Problem zaczyna się wtedy, kiedy na parkiecie jest przysłowiowa kupa w majtkach. AVOCADO friends kojarzy nam się z paradoksem indyka. Karmiony od długiego czasu indyk ma poczucie, że jego sytuacja uległa znacznej poprawie. Wydaje mu się, że jest coraz piękniej i nic mu nie zagraża. Wtedy przychodzi święto dziękczynienia i nagle ucina mu się łeb. Analogia do drużyny AVOCADO dotyczy okresu przedsezonowego oraz jego początku. Trenerzy, transfery, atmosfera, sponsorzy. Do cholery. Nic nie wskazywało na to, że sytuacja potoczy się w ten, a nie inny sposób. Obecnie, przykro nam o tym pisać, ale drużyna wygląda tak, że gdyby zamiast grać w siatkówkę ktoś kazał im posprzątać windę – ci zapytaliby na którym piętrze. Być może trochę przesadzamy, ale głęboko wierzymy w to, że ciężka praca, którą ekipa wykonuje, wreszcie zaprocentuje. W ramach pocieszenia dodamy, że noc jest najciemniejsza tuż przed świtem. Ekipa ‘Wegan’ powinna sobie wziąć te słowa do serca i nigdy się nie poddawać.

Szach-Mat – Prometheus 2-1 (21-19; 21-13; 22-24)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że zdecydowanym faworytem czwartkowego spotkania będzie drużyna Szach-Mat, która z pewnością powalczy o wygraną w drugiej lidze. Pierwszym rywalem ‘Szachistów’ w czwartkowy wieczór była ekipa Prometheus. Początek meczu zaczął się naprawdę dobrze dla obu drużyn. W obu ekipach bardzo dobrze funkcjonował blok oraz przyjęcie. Z czasem zarysowywała się jednak przewaga zawodników Szach-Mat, którzy zdołali wyjść na kilkupunktowe prowadzenie. Po stronie ‘Prometheusa’ zaczęły pojawiać się błędy i finał był taki, że Szach-Mat spokojnie wygrał tę odsłonę do 13. W drugim secie faworyzowana drużyna postanowiła zacząć bardzo mocno od samego początku. Z czasem Prometheus zdołał nieco zniwelować różnicę wyniku, ale w drugiej części tej partii – ponownie zwyciężyła jakość. Drugi set, podobnie jak pierwszy zakończył się wygraną ‘Szachistów’ do 13. Po pierwszych dwóch partiach wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że trzeci set będzie wyglądał podobnie. Nic bardziej mylnego. Partię tę można określić mianem festiwalu błędów i nieporozumień. W trakcie jej trwania żadna ze stron nie była w stanie wyjść na trzypunktowe prowadzenie. Pierwszą drużyną, której ta sztuka się udała była ekipa Mykoli Pocheniuka. Kiedy na tablicy wyników pojawiło się 19-16 dla Prometheusa, ‘Szachiśći’ zdołali doprowadzić do wyrównania. Po walce na przewagi to jednak ligowi ‘stranieri’ zdołali wygrać tę partię. Najlepszym graczem meczu wybrany został libero drużyny Szach-Mat – Dawid Białek.

Team Spontan – Fedde Ogrodnictwo 1-2 (21-15; 23-25; 19-21)

Po tym, jak Team Spontan wygrał rywalizację z drużyną Oliwa Team stało się jasne, że Fedde Ogrodnictwo czeka trudne zadanie. Co ciekawe, gracze w czerwonych koszulkach od samego początku próbowali eksperymentalnego ustawienia, w którym na rozegraniu zobaczyliśmy …Czarka Labuddę. Pierwsza odsłona upłynęła pod znakiem błędów z obu stron. Rywalizacja w tym zakresie była tak wyrównana, że można było odnieść wrażenie, że żadna ze stron nie jest zbytnio zainteresowana wygraną. Było wiadomo, że drużyna, która jako pierwsza się ogarnie, wygra tę partię. Od stanu 14-14 obudzili się gracze w pomarańczowych trykotach i to oni wygrali pierwszego seta 21-15. Przed drugim setem doszło do ponownej rotacji w składzie drużyny Fedde. Tym razem, na rozegraniu zobaczyliśmy Dawida Kulara i zdaje się, że był to strzał w dziesiątkę. Są w meczach takie momenty, które całkowicie odmieniają oblicze drużyny. Co ciekawe, na tym samym boisku godzinę wcześniej grająca słabo pierwszego seta drużyna Omidy, też dokonała niestandardowej wymiany zawodników, dzięki czemu kolejne dwie partie wygrali. Nie inaczej było w przypadku drużyny Fedde. Mało tego – wspomniany wcześniej Dawid Kular jest jednym z nielicznych graczy w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, który zagrał w meczu tylko dwa sety, a mimo to zdobył tytuł najbardziej wartościowego gracza meczu. Naszym subiektywnym zdaniem, tytuł ten był jak najbardziej zasłużony. Drugi set zakończył się po emocjonującej walce w stosunku 25-23 dla Fedde. O tym, która z drużyn wygra spotkanie, musiał zadecydować trzeci set, który… również był wyrównany. Wyrównał się on co prawda w drugiej połowie, bowiem na początku ‘Ogrodnicy’ prowadzili już 8-1. Mimo szaleńczej pogoni Spontana to Fedde Ogrodnictwo wygrało tę partię 21-19 i cały mecz 2-1.

Szach-Mat – Volley Kiełpino 3-0 (21-10; 24-22; 22-20)

Mecz pomiędzy obiema drużynami przedstawialiśmy jako jeden z hitów czwartkowej serii gier. Kiedy z boku przyglądaliśmy się, jak radzą sobie gracze obu ekip to mieliśmy poczucie, że na mecz dojechała zaledwie jedna drużyna. Być może wynikało to z faktu, że ekipa Szach-Mat miała za sobą bardzo solidną rozgrzewkę w postaci meczu z Prometheusem. W każdym razie – wypracowana na początku solidna zaliczka była sukcesywnie powiększana i finalnie ‘Szachiści’ wygrali tę partię do 10. Drugi set na całe szczęście był już zdecydowanie ciekawszym widowiskiem. Volley Kiełpino zaczęło wreszcie grać na miarę potencjału, jakim dysponują. Mówiąc szczerze, zarówno w drugiej jak i trzeciej odsłonie, przez długi czas wydawało się, że to właśnie oni wygrają tę partię. Po kolei. W drugim secie drużyna Fabiana Polita prowadziła już 17-13. Duża w tym zasługa Tomasza Piaska, który w tym fragmencie ciągnął grę swojej drużyny. Po chwili z 17-13 zrobiło się 20-18 dla Volley Kiełpino, a mimo tego jakiś cudem górą byli gracze Szach-Mat. Napisaliśmy o cudzie, ale nie jest to do końca prawdą. W kluczowych momentach gracze z Kiełpina ‘popisali się’ taką zagrywką, po której piłka płakała jak leciała prosto w siatkę. Pisząc wprost – Volley Kiełpino dało w końcówce ciała. Jeśli nazywamy tak końcówkę drugiej partii to jak określić to, co wydarzyło się w końcówce trzeciej? W secie tym gracze z Kiełpina zepsuli około pięciu zagrywek z rzędu i mimo, że tego wieczoru spokojnie mogli pokusić się o wygraną to finalnie – głównie dzięki swojej nonszalancji, zostają z niczym. Szach-Mat z kolei wskakuje na pierwsze miejsce w ligowej tabeli.

EviRent VT – Bez Odbioru 3-0 (21-18; 21-18; 21-15)

Spotkanie EviRent z drużyną Bez Odbioru, w przeciwieństwie do meczu tych pierwszych z drużyną AVOCADO friends – nie zawiodło. Ba, uważamy że było to meczycho przez wielkie M i życzylibyśmy sobie, aby tak właśnie było. W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, że faworytem spotkania jest drużyna EviRent VT. Musimy się przyznać, że w naszych głowach faworyt ten był wyraźniejszy niż wskazywały na to zapowiedzi przedmeczowe. Sytuacja nieco się zmieniła już w hali treningowej ErgoArena. W odróżnieniu od poprzednich spotkań, w czwartkowy wieczór drużyna, która wygrała poprzedni sezon w drugiej lidze miała problemy z nominalnymi przyjmującymi. Absencja etatowych i zarazem świetnych przyjmujących – Mikołaja Rochny oraz Mateusza Behrendta sprawiły, że na przyjęciu zobaczyliśmy…. Radosława Koniecznego. Gdy do pewnych perturbacji ze składem dołożyliśmy fakt, że gracze Bez Odbioru wystawili teoretycznie najsilniejszy skład to mogliśmy oczekiwać, że mecz nas nie zawiedzie. I tak doprawdy było. Początek spotkania rozpoczął się lepiej dla ekipy Bez Odbioru. Prawdziwy koncert na ‘bombie’ prezentował Michał Ryński. Gdyby nie fakt, że BO psuła na początku tego seta tak dużo zagrywek to przypuszczamy, że partia ta mogłaby potoczyć się inaczej. Mimo to, przez większość seta Bez Odbioru prowadzili jednym lub dwoma punktami. Uważamy, że do kluczowej dla wyniku pierwszej odsłony akcji doszło pod koniec pierwszego seta. W zapowiedzi przedmeczowej przywoływaliśmy film Chłopaki nie płaczą, więc idziemy dalej. Przy stanie 18-17 dla BO, Wojtek Kiełb próbował sprytnie oszukać swoich rywali. Jeszcze sprytniejszy okazał się sypacz EviRent – Piotr Pepliński, który przeczytał tę akcję i zagrał piłkę palcami w okolice 7 – metra. Parafrazując – ‘chcieliście wydymać Freda to teraz Fred (Piotr Pepliński) wydymał Was.’ Po kilku chwilach, set zakończył się wygraną drużyny Radosława Koniecznego do 18. W drugiej partii przez większą jej część prowadzili gracze EviRent. W końcówce jednak gracze Bez Odbioru wyrównali, ale końcówka należała do Evi, którzy dzięki temu wygrali po raz 17 z rzędu! Jeśli ktoś liczył na dodatkowe emocje w trzeciej partii – musiał czuć rozczarowanie. To, co było najlepsze w tym meczu, zostało zaprezentowane w dwóch pierwszych setach. Niezależnie od tego, spotkanie mogło się naprawdę podobać.

Dream Volley – Range Soft VT 3-0 (21-19; 21-11; 21-16)

Trzecim rywalem drużyny Range Soft VT w obecnym sezonie była niepokonana jak dotąd ekipa Dream Volley. W składzie desygnowanym do gry zabrakło libero – Mykoli Kisa oraz środkowego – Karola Grajewskiego. Mimo absencji tych dwóch zawodników, ekipa Range Soft w pierwszej odsłonie na tle jednego z faworytów do awansu prezentowała się godnie. Bardzo dobrze w pierwszej partii funkcjonował blok, o czym parę razy przekonał się chociażby Roman Grzelak. Mimo zażartej walki, końcówka należała do drużyny Dream Volley, która wygrała partię do 19. Początek drugiego seta rozpoczął się dla Range Soft w najgorszy możliwy sposób. Nie dość, że to Dream Volley wszedł kapitalnie w tę partię to na domiar złego, kontuzji łydki nabawił się Paweł Bugowski. Sytuacja ta odbiła swoje piętno na dyspozycji graczy w żółto-czarnych strojach. Zanim się obejrzeliśmy, na tablicy wyników było już 7-0 dla Dream. Tak doświadczona drużyna, kiedy poczuje, że rywal chwieje się na nogach, wie co dalej zrobić – wykończyć przeciwnika. Nie inaczej było tym razem i druga odsłona zakończyła się wynikiem 21-11 dla graczy w szarych trykotach. Trzeci set miał nieco inne oblicze niż druga partia. Tym razem Range Soft wyszedł skoncentrowany, co bezpośrednio wpłynęło na ich lepszą dyspozycję. Przez większość seta obie drużyny toczyły wyrównaną rywalizację, ale końcówka należała do Dream i trzecie zwycięstwo w sezonie Wiosna’21 stało się faktem. Dodatkowo, po innych czwartkowych wynikach Dream pozostaje jedną z dwóch drużyn, które w drugiej lidze jeszcze nie przegrały.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Przed nami szósta seria gier. Zdecydowanie najciekawszym spotkaniem zdaje się być mecz na szczycie pierwszej ligi, w którym zmierzą się niepokonane drużyny – EviRent VT z Bez Odbioru. Ponadto, jako ostatnia z ligowych drużyn, do rywalizacji dołącza Team Spontan, która zmierzy się z dwoma bardzo wymagającymi rywalami. W trzeciej lidze o przełamanie złej passy powalczą z kolei drużyny DNV S*M*A*S*H oraz Wirtualna Polska. Zapraszamy na zapowiedź kolejnego dnia meczowego!

Trójmiejska Strefa Szkód – Omida Team

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Czwartkowe spotkanie będzie drugim meczem obu drużyn w obecnym tygodniu. W lepszych nastrojach do spotkania podejdą gracze Omidy Team, którzy pewnie wygrali swoje spotkanie, w którym przeciwnikiem było AVOCADO friends. Równolegle, na sąsiednim boisku w tym samym czasie Trójmiejska Strefa Szkód została bezlitośnie ograna przez jednego z głównych faworytów do wygrania całej ligi – EviRent VT. Jeśli wspomnieliśmy o głównych faworytach to właśnie najbliższy rywal TSSu wydaje się być gotowy na to, aby powtórzyć sukces z poprzedniego sezonu i wygrać ligę. Aby tak się stało, mecze takie jak z Trójmiejską Strefą Szkód należy po prostu wygrać w stosunku 3-0. Obecnie wydaje się, że ‘Logistycy’ mają wszystkie argumenty do tego, aby tak się stało. Jeśli mielibyśmy szukać gdzieś potencjalnych problemów drużyny to wskazalibyśmy na kontuzję Konrada Gawrewicza, który kiedy tylko grał, był wartością dodaną dla drużyny. Obecnie, w związku z faktem, że drużyna narzeka na brak nominalnych środkowych nieco z konieczności występują tam Jakub Klimczak oraz Dmytro Moroziuk. Trzeba jednak przyznać, że mimo iż ci gracze nie grają na swoich preferowanych pozycjach to bardzo często są istną zmorą dla swoich przeciwników. Jeśli chodzi o ich rywala – Trójmiejską Strefę Szkód to obecny sezon jest dla ‘niebieskich’ dość specyficzny. Odnosimy wrażenie, że wraz z absencją kilku zawodników, drużyna pod batutą Kacpra Buczkowskiego wciąż szuka optymalnych rozwiązań, które pozwoliłyby im nawiązać do  wyników z poprzedniego sezonu. Przypomnijmy, że edycję Jesień’20 drużyna TSS kończyła na czwartym miejscu i obecnie wydaje się, że o powtórzenie tego wyniku będzie cholernie trudno. Ewentualna wygrana z Omidą z pewnością zmieniłaby tę optykę. Czy to jednak w ogóle możliwe?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Omida Team

DNV S*M*A*S*H – Wirtualna Polska

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Zwieńczeniem drugiego tygodnia rozgrywek dla Wirtualnej Polski będzie mecz przeciwko drużynie DNV S*M*A*S*H. Jak do tej pory, obie ekipy jako dwie z trzech w trzeciej lidze nie wygrały spotkania. Wirtualna Polska przegrała swoje mecze ze Zmieszanymi oraz Team Looz. DNV z kolei musiał uznać wyższość drużyn – Niepokonani PKO Bank Polski oraz Dzików Wejherowo. Wydaje się, że nieco bardziej wymagający terminarz mieli gracze w biało-czerwonych barwach. Niezależnie od tego, czwartkowa rywalizacja sprawi, że dla jednej z ekip niekorzystna karta wreszcie się odwróci. Naszym zdaniem faworytem spotkania będą gracze Jędrzeja Matli, dla których jest to najgorszy początek sezonu w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnijmy, że jest to już piąta edycja drużyny WP. Na inaugurację trzeciego sezonu ‘Wirtualni’ co prawda też przegrali dwa spotkania, ale nawet jeśli przegrywali to zdobywali punkty. Jeśli chodzi o ich rywali – drużynę DNV S*M*A*S*H to mamy tu analogiczną sytuację. Na inaugurację sezonu Jesień’19, drużyna DNV sięgnęła po jeden punkt. Co ciekawe – mimo tego, że zespół DNV rywalizował w poprzednim sezonie w drugiej lidze to nie oznacza to, że będzie to pierwsze spotkanie obu drużyn w rozgrywkach SL3. Obie drużyny występowały w jednej klasie rozgrywkowej w sezonach Wiosna’19 oraz Jesień’19. Bilans po dwóch spotkaniach to remis 1-1. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Wirtualna Polska

Team Spontan – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Team Spontan jest ostatnią z 32 drużyn, która przystąpi do zmagań ligowych w sezonie Wiosna’21. Aby nadrobić ligowe zaległości, drużyna Piotra Raczyńskiego rozegra w czwartkowy wieczór dwa mecze. Pierwszym rywalem będzie ekipa Oliwy Team. Przypomnijmy, że obie drużyny miały okazję grać ze sobą już w sezonie Wiosna’20. Oba tamte spotkania były niezwykle wyrównane i pasjonujące. Niemal równy rok temu, górą byli ‘Spontaniczni’, którzy ograli Oliwę 2-1. W rewanżu, do którego doszło niespełna miesiąc później, lepsi okazali się gracze Dawida Karpińskiego. Jak widać mamy zatem sytuację, w której nie dość, że mamy równą liczbę zwycięstw to mamy również remis w wygranych setach. Schodząc do poziomu ‘atomu’, w małych punktach górą są gracze Team Spontan, którzy zgromadzili 118 oczek, przy 110 swoich rywali. Kto będzie faworytem czwartkowej batalii? Cóż, ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Obie drużyny dysponują dużym potencjałem. Wiele osób wskazuje ‘Spontanta’ w roli faworytów do awansu. Nie jest to bynajmniej niemożliwe, ale wydaje nam się, że delikatnym faworytem w czwartkowy wieczór będą jednak ‘Oliwiacy’, którzy mają za sobą już dwa spotkania w sezonie Wiosna’21. Nie bez znaczenia pozostaje tu również fakt, że w pierwszych kolejkach, ‘Spontaniczni’ będą borykali się z problemami z rozgrywającymi. Wszystko za sprawą kontuzji, które eliminują z tego meczu nominalnych ‘sypaczy’. Kto wie, być może drużyna ogłosi tuż przed ligą jakiś transfer ‘last minute’.

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Oliwa Team

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Oliwa Team

EviRent VT – AVOCADO friends

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Losy drużyny AVOCADO friends w sezonie Wiosna’21 ułożyły się w ten sposób, że drużyna Arka Kozłowskiego podchodzi do spotkania przeciwko EviRent VT po serii trzech porażek z rzędu. Niestety, nie mamy dla ‘Wegan’ dobrych wieści – ich kolejny rywal, drużyna EviRent VT przystępuje do meczu po serii piętnastu wygranych z rzędu. Z tą liczbą sporo wspólnego mają gracze AVOCADO. Zawodnicy w czarnych trykotach, podobnie jak ekipa Radka Koniecznego, swego czasu również wygrali wszystkie mecze drugoligowe oraz dwa mecze na inaugurację pierwszej ligi. Sytuacja obu drużyn poza samymi liczbami jest jednak nieco inna. Podczas gdy EviRent wygrał wszystkie spotkania w stosunku 3-0, AVOCADO friends, kiedy wygrywało to bardzo często po podziale punktów. To już jednak historia, a dane te podaliśmy raczej w ramach ciekawostki. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym EviRent miałoby podążać dalej ścieżką AVOCADO. Przypomnijmy, że dla ‘Wegan’ imponująca seria skończyła się na 15 wygranych. Po tym, jak prezentują się obecnie gracze w granatowych strojach jesteśmy niemal przekonani, że będą dalej śrubowali swój rekord.  Nie ma się co oszukiwać – to EviRent będzie faworytem spotkania i jeśli AVOCADO zdoła urwać choćby punkt, byłoby to bardzo dużą niespodzianką, a nawet sensacją. Dodatkowo, zastanawiamy się, jak do początku sezonu podejdą sami gracze. Jesteśmy przekonani, że przedsezonowe oczekiwania co do wyników są na przeciwnym biegunie do tego, co widzimy w rzeczywistości. Ewentualna czwarta przegrana z rzędu sprawi, że w drużynie może zrobić się naprawdę nerwowo. Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę to, że gracze w czarnych koszulkach w czterech pierwszych spotkaniach, mierzyli się z samymi mocarnymi drużynami.

Typ Redakcji: EviRent VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): EviRent VT

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): EviRent VT

Szach-Mat – Prometheus

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po dość długiej przerwie, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca drużyna Szach-Mat. Ostatnio ekipę Przemysława Lewandowskiego mieliśmy okazję oglądać 31 maja, kiedy po przeciwnej stronie siatki stanęli gracze ACTIVNYCH Gdańsk. ‘Szachiści’, jak na faworytów przystało, wygrali to spotkanie w stosunku 3-0 i w dobrych nastrojach mogli oczekiwać na kolejne mecze. Jeśli chodzi o nastroje w drużynie Szach-Mat te stawały się jeszcze lepsze w momencie, w którym gracze drużyny przyglądali się, jak ich główni rywale w walce o mistrzowski tytuł ‘wykrwawiali się’, tracąc punkty z teoretycznie niżej notowanymi rywalami. Nie chcemy się zbytnio chwalić, ale póki co sprawdza się dokładnie to, o czym kilkukrotnie wspominaliśmy. Druga liga jest obecnie bardzo pasjonująca i w przeciągu kilku dni sypnęło w niej taką liczbą niespodzianek, że nie jesteśmy ich w stanie na szybko zliczyć. Po wtorkowych meczach wydaje się, że Szach-Mat w pierwszym czwartkowym spotkaniu może liczyć na rywala o mniej więcej podobnej jakości jak drużyna, z którą grał w pierwszym spotkaniu. Przestrzegamy jednak graczy z Gdyni przed nadmiernym hurraoptymizmem. Obecny sezon pokazał wielu ekipom, jak ważna jest pokora. Jeśli chodzi o Prometheusa to drużyna przystąpi do spotkania po dwóch meczach, w których zgromadzili łącznie 3 punkty. Przytoczone przed chwilą spotkanie z ACTIVNYMI dość szczęśliwie zakończyło się po myśli graczy w niebieskich koszulkach. Taka wygrana może dać ekipie motywacyjnego kopa. Czy ten będzie wystarczający do tego, aby sprawić niespodziankę w meczu z Szach-Matem?

Typ Redakcji: Szach-Mat

Typ Eksperta (Maciej Kot): Szach-Mat

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Prometheus

Team Spontan – Fedde Ogrodnictwo

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Drugim rywalem drużyny Team Spontan w czwartkowy wieczór będzie ekipa Fedde Ogrodnictwo. O ile z pierwszym rywalem – Oliwą Team, drużyna Team Spontan miała już okazję rywalizować to pojedynek z drużyną Fedde Ogrodnictwo będzie pierwszym starciem obu drużyn. Dla ‘Ogrodników’ mecz ze Spontanem będzie czwartym w obecnym sezonie. Jak do tej pory, drużyna Andrzeja Pipki zgromadziła sześć oczek, co nie jest wynikiem ani przesadnie dobrym, ani słabym. Jeśli chodzi o zdobycz punktową to nie jest źle. Gorzej to wygląda, jak przyjrzymy się troszkę bliżej. 8 czerwca, drużyna Fedde dość nieoczekiwanie przegrała swoje spotkanie z BH Rent MiszMasz. Porażka ta była jedną z największych niespodzianek wtorkowej serii gier. Nie można inaczej wytłumaczyć przegranej drużyny celującej w mistrzowski tytuł, z zespołem, który dopiero co awansował do drugiej ligi i na początek przegrał swoje trzy spotkania. Dodatkowo, w trzech rozegranych meczach, ekipa Fedde nie prezentowała się w sposób, który sprawiłby, że ręce same składałyby się do oklasków. Narracja ta może się oczywiście zmienić po najbliższym spotkaniu. Team Spontan nie jest bynajmniej drużyną ‘Ogórków’. W drużynie ‘Nuggetsów’  znajduje się kilku graczy zaprawionych w pierwszoligowych bojach. Dodatkowo, drużyna Team Spontan, mimo że na przestrzeni kilku sezonów bardzo zmieniła skład to jednak pamiętajmy, że są oni ekipą, która gra w SL3 od inauguracyjnego sezonu – Wiosna’19. Czwartkowe spotkania pokażą, jaki kurs w obecnym sezonie obrali.

Typ Redakcji: Fedde Ogrodnictwo

Typ Eksperta (Maciej Kot): Fedde Ogrodnictwo

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Fedde Ogrodnictwo

Szach-Mat – Volley Kiełpino

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Drugim rywalem drużyny Szach-Mat w trakcie czwartkowych zmagań będzie ekipa Volley Kiełpino. Na papierze wydaje się, że pojedynek o godzinie 21:00 będzie dla ‘Szachistów’ bardziej wymagający. Z drugiej strony, drużyna Fabiana Polita – Volley Kiełpino przystąpi do spotkania po dość niespodziewanej porażce z drużyną BH Rent MiszMasz. O tym poniedziałkowym spotkaniu powiedzieliśmy już bardzo dużo. W Volley Kiełpino panowała tego dnia taka niemoc, że trudno to w ogóle opisać słowami. Jeśli mielibyśmy przenieść się do czasów szkolnych to za mecz z BH Rent MiszMasz wystawilibyśmy graczom z Kiełpina dwóję. Aby pokusić się o wygraną z ‘Szachistami’ gracze z Kiełpina powinni znaleźć sposób na powstrzymanie lidera ich drużyny – Dawida Kołodzieja. Owszem, wiadomym jest to, że sam Dawid nie da drużynie wygranej, ale jeśli Volley Kiełpino w poniedziałkowy wieczór miało tak potężne problemy z powstrzymaniem Mateusza Berbeki to i przed czwartkowym spotkaniem przewidujemy potencjalne problemy. Co ciekawe, mimo że dla drużyny Fabiana Polita będzie to już trzecie spotkanie to jak do tej pory na pierwsze minuty w sezonie Wiosna’21 czeka aż siedmiu graczy. Wśród nich znajduje się chociażby Damian Kolka, który jak doskonale pamiętamy, był ogromną wartością dodaną pierwszoligowej drużyny Epo-Project. W sezonie Jesień’20 gracz ten zdobył na pierwszoligowych parkietach aż 141 punktów, co finalnie sprawiło, że był on drugim najlepiej punktującym graczem całej ligi. Kto wie, być może mecz z tak renomowanym rywalem, jakim jest drużyna Szach-Mat sprawi, że tego zawodnika zobaczymy w czwartek na parkietach SL3.

Typ Redakcji: Szach-Mat

Typ Eksperta (Maciej Kot): Szach-Mat

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Szach-Mat

EviRent VT – Bez Odbioru

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Rywalizacja pomiędzy drużynami EviRent VT a ekipą Bez Odbioru mieni nam się jako zdecydowanie najciekawsze spotkanie czwartkowej serii gier. Oba zespoły są dwiema z trzech ekip, które w obecnym sezonie jako jedyne nie zaznały goryczy porażki. EviRent na inaugurację nie bez problemów ograł obecnego mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, a następnie dość gładko wygrał z TSS. Bez Odbioru z kolei rozprawili się z AVOCADO, Tufi czy Speednetem. Co ciekawe, mimo że liga liczy zaledwie osiem drużyn to obie ekipy w pięciu dotychczas rozegranych spotkaniach nie zagrały z tymi samymi przeciwnikami. Ciężko zatem o jakieś porównania w stylu: jak poradziły sobie ekipy na tle danego rywala. Oczywiście wiemy, że takie porównanie byłoby traktowane raczej jako ciekawostka, a nie wyrocznia mówiąca nam, jaki przebieg będzie miało najbliższe spotkanie. W nim, jak mniemamy faworytem będzie drużyna EviRent, która pozostaje jednym z głównych faworytów do wygrania w lidze. Być może nie wszyscy o tym wiedzą, ale obie ekipy, choć pod innymi nazwami i nieco innymi personaliami miały okazję rywalizować ze sobą w poprzednim sezonie. W ówczesnej drugiej lidze, górą byli Piękni i Młodzi. Od tamtego czasu zmieniło się jednak bardzo dużo. Parafrazując kultowy film ‘Chłopaki nie płaczą’ – ‘świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty (…)’. Pojawili się również nowi gracze w drużynie Bez Odbioru (kiedyś Sprężystokopytni & Kitku). Idąc dalej – być może chłopakom z Malborka brakuje trochę luzu. Nie brakuje im jednak jakości, którą chcemy zobaczyć w czwartkowy wieczór, licząc na to, że obejrzymy kawał meczycha.

Typ Redakcji: EviRent VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Bez Odbioru

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): EviRent VT

Dream Volley – Range Soft VT

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Od inauguracji sezonu Wiosna’21 minęło zaledwie pięć dni meczowych, a wśród drużyn drugoligowych pozostały zaledwie trzy niezdobyte twierdze. Jedną z nich jest Team Spontan, lecz w zasadzie nie powinniśmy ich liczyć, ponieważ nie zdążyli oni zagrać nawet jednego spotkania. Wśród drużyn, które nie zaznały jeszcze goryczy porażki mamy ekipę Szach-Mat, która jest co prawda jednym z faworytów do wygrania ligi, ale póki co – zagrali oni tylko jedno spotkanie. Jeśli chodzi o ekipę Mateusza Dobrzyńskiego to wygrała swoje dwa dotychczasowe spotkania. O ile w przypadku wygranej z MiszMasz nie można się przyczepić do drużyny za styl (mając na uwadze również kolejne spotkania ekipy MM), o tyle strata punktu w meczu przeciwko ACTIVNYM – chluby drużynie nie przynosi. Po doświadczeniach z poprzedniego sezonu, Dream Volley zdaje sobie sprawę ile takie pojedyncze punkty – stracone z niżej notowanym rywalem mogą znaczyć. Czwartkowy rywal ma za sobą dwa spotkania, które zakończyły się podziałem punktów. Bilans po dwóch meczach to jedna wygrana i jedna porażka. Ewentualne zwycięstwo z drużyną Dream Volley, bez wątpienia byłoby jedną z największych niespodzianek czwartkowej serii gier. Jeśli jednak ekipa zaprezentowałaby się tak, jak w dwóch pierwszych setach w meczu z Prometheus – scenariusz ten nie jest przesadnie naciągany. Owszem, nadal to Dream Volley będzie faworytem, ale jeśli gracze Mateusza Dobrzyńskiego pragną pozostać niepokonaną drużyną, to w czwartkowy wieczór będą musieli się napocić.

Typ Redakcji: Dream Volley

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): Dream Volley