Miesiąc: wrzesień 2021

MATCHDAY #8

Za nami drugi w historii piątek z Siatkarską Ligą Trójmiasta. W drugiej lidze swoje mecze zgodnie wygrywali faworyci do awansu – CTO Volley oraz MPS Volley. W pierwszej lidze przełamali się gracze AVOCADO friends, którzy wygrali bardzo ważne spotkanie ze Sprężystokopytnymi. W trzeciej klasie rozgrywkowej czwarte spotkanie z rzędu za komplet punktów wygrała drużyna Zmieszanych. Zapraszamy na podsumowanie ósmej serii gier!

Sprężystokopytni & Kitku – AVOCADO friends 1-2 (21-19; 16-21; 18-21)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach – są takie spotkania, których drużyny po prostu potrzebują. Zestawienie ze sobą ekip, w których morale nie stały przed meczem na najwyższym poziomie sprawiłoby, że humory w jednej z nich uległyby znacznej poprawie. Z drugiej strony, przegrana drużyna pogrążyłaby się w kryzysie. Mecz pomiędzy Sprężystokopytnymi a AVOCADO friends od początku był wyrównanym i ciekawym widowiskiem. Pierwszy set lepiej rozpoczęli ‘Weganie’, którzy po chwili od pierwszego gwizdka prowadzili (9-5). Mimo czteropunktowego prowadzenia, gracze Arkadiusza Kozłowskiego błyskawicznie roztrwonili przewagę, pozwalając rywalom doprowadzić do wyrównania (9-9). Moment ten był absolutnym punktem zwrotnym, bowiem pozwolił Sprężystokopytnym nabrać wiatru w żagle. Mimo, że dalsza część seta była wyrównana to jednak dało się wyczuć, że to Sprężystokopytni dyktują warunki. Co z tego, że Weganie na każdy punkt rywala odpowiadali swoim, kiedy to Sprężystokopytni wygrywali? Finalnie set ten zakończył się wynikiem 21-19 dla drużyny Maćka Kota. Drugi set odmienił oblicze całego spotkania. Od początku tej partii to ‘Weganie’ byli lepszą stroną. Po ataku ze środka – Oleksandra Chapovskyia, AVOCADO prowadziło (7-4). Mimo, że z czasem Sprężystokopytni doprowadzili do wyrównania (13-13) to przy stanie 16-16 ‘Weganie’ włączyli beast mode i zmietli z planszy swoich rywali, zdobywając pięć punktów z rzędu i wygrywając do 16. Decydujący o zwycięstwie set zaczął się od mocnego uderzenia ‘Wegan’. Zanim Redakcja wyłoniła się zza kotar było już 11-3 dla ‘Wegan’. Takiej zaliczki na poziomie pierwszej ligi nie da się spieprzyć, choćby drużyna się naprawdę starała. AVOCADO pozwoliło swoim rywalom uwierzyć, że losy spotkania da się jeszcze odwrócić, ale finalnie wygrali tę partię do 18.

CTO Volley – BES-BLUM Nieloty 3-0 (21-5; 21-10; 21-8)

Nienawidzimy takich spotkań. Co by o nim tu napisać? Szczerze powiedziawszy cały opis meczu mógłby zostać zawarty w jednym słowie. W zasadzie mamy już nawet kilka gotowych propozycji. Gwałt. Deklasacja. Rzeź. Moglibyśmy tak wymieniać przez kilkanaście minut, ale każdy załapał już o co chodzi. Jako, że wypada napisać coś więcej no to jedziemy. Jak podaje National Geographic realnym problemem na plaży wyspy Marion jest to, że uchatki gwałcą pingwiny królewskie. Cóż, przyznamy Wam szczerze, że nie weryfikowaliśmy gdzie dokładnie leży wyspa Marion, ale podobne – dantejskie sceny wydarzyły się w piątkowy wieczór na naszych oczach w Ergo Arenie. W rolę uchatek wcielili się gracze CTO Volley, którzy nie mieli litości dla swoich rywali i w pierwszym secie wykręcili najwyższy wynik w obecnym sezonie. Żadna z drużyn nie wygrała bowiem seta ze swoimi rywalami do pięciu. Nieco lepiej ‘Pingwiny’ zaprezentowały się w drugim secie, w którym zdobyli dziesięć oczek. W trzecim secie, podobnie jak w pierwszym, nie udało im się wyjść z dyszki. Czy mamy coś na usprawiedliwienie Nielotów? Cóż, ekipa Mateusza Bone wystąpiła bez kilku ważnych ogniw. Mimo to uważamy, że bez względu na różnicę poziomów, taki wynik po prostu nie przystoi. Wydaje się, że BES-BLUM przegrał to spotkanie zanim wyszli w ogóle z szatni.

MPS Volley – Dziki Wejherowo 3-0 (21-17; 21-13; 21-14)

Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem sędziego wiedzieliśmy o tym, że obie drużyny będą miały problemy kadrowe. Mimo to, wydawało się, że więcej absencji będzie po stronie MPS. Finalnie gracze Jakuba Nowaka stawili się w Ergo Arenie w siedmiu graczy, w czasie gdy ich rywale zaledwie w czwórkę. Jeszcze kilka minut przed rozpoczęciem spotkania, Dziki próbowały ściągnąć posiłki, ale ostatecznie musieli stawić czoła faworyzowanym rywalom w bardzo okrojonym składzie. Nie ukrywamy, że w związku z takim obrotem sprawy, w powietrzu unosił się specyficzny zapach masakry, do której miało po chwili dojść. Mimo, że gracze w czerwonych koszulkach wystąpili w czwórkę to biorąc pod uwagę okoliczności oraz klasę rywala, ich dyspozycja była więcej niż dobra. Początek pierwszego seta rozpoczął się od wyrównanej walki. Na skuteczny atak Jakuba Klenczona po chwili odpowiedział Piotr Okoniewski i na tablicy pojawił się remis (10-10). Po chwili, MPS zdołał jednak wyjść na trzypunktowe prowadzenie (14-11), które dowiózł do samego końca. Drugi set rozpoczął się od pięciu punktów ekipy MPS-u. (5-0). Przewaga osiągnięta na samym początku seta pozwoliła MPS-owi na to, aby bez większej ‘spiny’ trzymać swojego rywala na dystans i w pełni kontrolować boiskowe poczynania. Trzecia odsłona, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od wyrównanej pierwszej połowy (11-11), po której MPS włączył drugi bieg i wygrał tę partię do 14, a cały mecz 3-0. Zastanawiamy się, jak wyglądałoby to spotkanie, gdyby Dziki wystąpiły w kompletnym składzie. Fakty są jednak takie, że MPS wygrywa trzecie spotkanie z rzędu, dzięki czemu meldują się na czwartym miejscu w ligowej tabeli.

CTO Volley – Prometheus 3-0 (21-12; 21-18; 21-6)

Po najkrótszym spotkaniu drugoligowym w obecnym sezonie, w którym CTO nie zdążyło się nawet spocić, przed spotkaniem z Prometheus gracze w pomarańczowych koszulkach mieli tyle czasu, że mogliby sobie jechać do maka, zjeść cheesburgera, przejrzeć facebooka i poplotkować na trybunach. Kiedy przyszedł odpowiedni czas i na hali rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego w tym spotkaniu, ekipa ‘Oranje’ wzięła się od początku do roboty. Od początku widać było, że mecz z Prometheusem będzie bardziej wymagającym zadaniem niż to, do którego doszło o godzinie 19:30. Trudniejsze w tym wypadku nie oznacza rzecz jasna, że wygrana CTO była choć przez sekundę zagrożona. Mimo to, ekipa CTO musiała się w tej partii w końcu trochę napocić. Szczególnie ciekawie było w drugim secie, w którym ekipa Prometheus ze stanu 14-8 dla rywali, doprowadziła do zaledwie jednopunktowej straty. Szczerze powiedziawszy, był to pierwszy moment drużyny CTO w obecnym sezonie, w którym gracze musieli się spiąć. Gdyby w porę gracze CTO nie zareagowali to kto wie, być może skończyłoby się ogromną niespodzianką, którą byłaby strata punktu. Ostatecznie, po dwóch atakach z prawego skrzydła Mikołaja Skotarka wszystko wróciło do normy i CTO wygrało tę partię do 18. Ostatnia odsłona to nawiązanie przez drużynę CTO do tego, co działo się w meczu z Nielotami. Nokaut. Po czterech rozegranych spotkaniach ekipa CTO melduje się na fotelu lidera i w obecnej dyspozycji może go już nie oddać do samego końca.

Zmieszani – Wilki Północy 3-0 (21-16; 22-20; 21-13)

W ostatnim czasie, wydało się, że Wilki Północy nie oglądają naszych magazynów. W sprawach organizacyjnych, kilkukrotnie informowaliśmy bowiem, że w związku z mistrzostwami Europy, które odbywały się w Ergo Arenie zaplanujemy piątek 18 września. Kiedy opublikowaliśmy terminarz, Wilki próbowały znaleźć sobie na mecz ze Zmieszanymi zastępstwo. Ostatecznie graczom z południa się to nie udało i ekipa w fioletowych barwach musiała przystąpić do spotkania bez swojego kapitana – Sebastiana Wilmy. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn (6-6). Jako pierwsi na prowadzenie, po dwóch skutecznych atakach Michała Szypszaka, wyszli gracze Edyty Woźny (8-6). Po chwili, Wilki zdołały doprowadzić do wyrównania (12-12). W drugiej części tej partii, Zmieszani po atakach Marcina Gorlikowskiego odzyskali trzypunktowe prowadzenie (16-13) i finalnie cieszyli się z wygrania pierwszej partii. Mimo, że była to ciekawa odsłona, była zaledwie przystawką przed daniem głównym, które otrzymaliśmy w drugim secie. Ten lepiej rozpoczęły Wilki. Po ataku nowego gracza w watasze – Tymoteusza Kalicha, Wilki prowadziły 8-6. Zmieszani zdołali wyrównać dopiero przy stanie 12-12, ale trzeba zauważyć, że od tego momentu do samego końca żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie trzypunktowej przewagi. Finalnie, w końcówce więcej szczęścia, zimnej krwi, oraz doświadczenia zaprezentowała ekipa Zmieszanych, dla której nie licząc fuzji ze Wstrząśniętymi było to pięćdziesiąte siódme spotkanie w SL3. Ostatni set rozpoczął się od stanu (6-6). Swoją drużynę na kilkupunktowe prowadzenie wyprowadził będący w kapitalnej formie – Jacek Kujałowicz, który najpierw zdobył punkt z ataku, a następnie trzykrotnie z rzędu asa serwisowego. Po chwili, Zmieszani prowadzili już 11-6 i emocje w tym spotkaniu były w zasadzie zakończone. Mimo przegranej – Wilki schodziły z parkietu z podniesionymi głowami. W piątkowy wieczór zagrali dobre spotkanie. Aby obecnie wygrać ze Zmieszanymi, trzeba jednak zagrać bardzo dobrze.

Speednet – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (21-16; 22-20; 21-13)

Przed piątkowym spotkaniem ze Speednetem, drużyna BES-BLUM Kraken Team miała ogromne nadzieje na to, że w końcu odwrócą kartę i zaczną punktować. Jak słusznie zauważono na profilu drużyny Kraken, mecze ze Speednetem zawsze były bardzo ciekawe. Dodatkowo, kończąc rywalizację w sezonie Jesień’20, nie zawahamy się tego napisać – Kraken był lepszą drużyną niż Speednet. Dodatkowo fakt, że ‘Programiści’ na początku obecnego sezonu nie imponowali szczególnie formą, a w piątkowy wieczór zmagali się z problemami kadrowymi pozwalał sądzić, że Kraken jest w stanie powalczyć o pierwsze punkty, a kto wie, nawet o wygraną. Początek meczu należał do Speednetu, który objął prowadzenie (10-6). Kilkupunktowa przewaga pozwoliła drużynie Marka Ogonowskiego na kontrolę spotkania i wygraną seta do 16. Zdecydowanie najciekawiej w meczu było w drugiej odsłonie. Od początku tej partii to Kraken miał inicjatywę (7-3). Po wyrównanej środkowej części seta, w końcówce swoją drużynę na prowadzenie 20-18 wyprowadził skutecznym atakiem kapitan BES-BLUM – Ryszard Nowak. Mimo dwóch piłek setowych, BES-BLUM nie wykorzystał swojej szansy. Na początek przewagę do jednego oczka zniwelował Andrzej Masiak, by następnie, mając piłkę w górze pomylił się dobrze dysponowany tego dnia środkowy – Przemek Motyka. Dwie wspomniane akcje sprawiły, że na tablicy wyników pojawił się remis 20-20. Kiedy Speednet wyczuł u rywala chwilę słabości, rzucił mu się do gardła i po chwili cieszył się z wygranej drugiego seta (22-20). Ostatnia odsłona to dominacja Speednetu i pewna wygrana do 13. Przed Speednetem w kolejnym tygodniu dwa spotkania, które pozwolą odpowiedzieć na pytanie, o jakie cele ‘Różowi’ będą w obecnym sezonie walczyć.

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Przed nami ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. Kolejne dwa spotkania rozegra ekipa CTO Volley, która zmierzy się z mającymi swoje problemy drużynami BES-BLUM Nieloty oraz Prometheus. Ponadto,  w elicie o przełamanie złej passy powalczą Sprężystokopytni oraz AVOCADO. Zapraszamy za zapowiedź piątkowej serii gier!

Sprężystokopytni & Kitku – AVOCADO friends

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Emocje, które towarzyszą w ostatnim czasie drużynom Sprężystokopytnych oraz AVOCADO, można przyrównać do prawdziwego rollercoastera. Ostatnie miesiące, w obu ekipach to skrajne uczucia. Z jednej strony wielka radość i lewitowanie nad ziemią. Z drugiej strony spore problemy. Piątkowy wieczór sprowadza się jednak do wspólnego mianownika, w którym obie ekipy przystąpią do spotkania w niezbyt ciekawych nastrojach. Jeśli chodzi o drużynę Sprężystokopytnych to po fantastycznym poprzednim sezonie, w którym ekipa Maćka Kota zajęła miejsce na podium przyszły tzw. ‘chude czasy’. Po odejściu kilku graczy, Sprężystokopytni zachowują się tak, jak po odejściu partnera życiowego. Wydaje się, że minie trochę czasu, zanim S&K stanie na nogi. Przypadek AVOCADO friends również jest dość ciekawy. Przypomnijmy, że drużyna w poprzednim sezonie przez długi czas zawodziła. Końcówka sezonu sprawiła jednak, że ‘Weganie’ utrzymali się w lidze. Na inaugurację obecnego sezonu, drużyna Arka Kozłowskiego wygrała z Krakenem i zagrała świetne spotkanie z EviRentem. Po nim przyszły jednak dwie porażki, w konsekwencji, których drużyna ‘Wegan’ spadła z pierwszego miejsca w tabeli na szóste. Gdyby w piątkowy wieczór, ekipa AVOCADO ponownie przegrała to morale drużyny spadłyby do bardzo niskiego poziomu. Z drugiej strony analogiczną sytuację mają ich przeciwnicy, a któraś z drużyn musi jednak przegrać. Podsumowując, naszym zdaniem, nieznacznie większe szanse na zwycięstwo mają gracze AVOCADO friends.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

CTO Volley – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po dwóch tygodniach przerwy, do ligowych zmagań wraca wielki faworyt drugiej ligi – drużyna CTO Volley. Fakt, że drużyna ostatnie spotkanie w SL3 rozegrała 1 września nie oznacza, że ‘Oranje’ przez ten czas próżnowali. ‘Pomarańczowi’ w miniony weekend, podobnie jak drugoligowy MPS Volley czy pierwszoligowy Speednet wzięli udział w silnie obsadzonym turnieju Mazury Cup i co więcej, wygrali wszystkie mecze, łącznie z finałowym bez straty choćby seta. Rozumiemy, że nie wszyscy mogą zdawać sobie sprawę z rangi wspomnianego turnieju, ale pokonanie w nim MPS czy pierwszoligowego Speednetu dość jasno obrazuje kierunek, w którym ‘Pomarańczowi’ zmierzają w sezonie Jesień’21. Do zakończenia ligi drużynie CTO pozostało jedenaście spotkań. Pierwszym przystankiem w kierunku mistrzostwa będzie drużyna BES-BLUM Nieloty. Nie jest tajemnicą, że obecnie ‘Pingwiny’ przeżywają pewnego rodzaju kryzys. Ba, moglibyśmy pokusić się nawet o stwierdzenie, że patrząc pod kątem psychologicznym, znaleźli się oni w najgorszym momencie od kiedy, przed sezonem Jesień’20, przystąpili do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Starsi kibice, a przede wszystkim sami gracze Nielotów doskonale pamiętają, że nie zawsze było tak smutno. Były momenty również piękne jak ten, w którym po kapitalnym spotkaniu ‘Pingwiny’ pokonały w decydującym o trzecim miejscu spotkaniu drużynę Dream Volley. Radość po tamtym spotkaniu była jednym z obrazków, których nie zapomnimy przez długi czas. Czy graczom BES-BLUM przyjdzie jeszcze kiedykolwiek przeżyć je powtórnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MPS Volley – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:30, boisko nr 2

W piątkowy wieczór, po 11 dniach przerwy, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca drużyna MPS Volley. Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku CTO, o czym wspominaliśmy, MPS w tym czasie nie próżnował. Gracze Jakuba Nowaka wzięli bowiem udział w turnieju Mazury Cup, w którym zajęli finalnie drugie miejsce, ulegając w finale drużynie CTO. Dla ekipy MPS-u turniej miał również nieciekawe konsekwencje, bowiem obecnie drużyna zmaga się z różnego rodzaju problemami kadrowymi wynikającymi z kontuzji lub absencji poszczególnych zawodników. Mecz z Dzikami będzie dla ‘Białych’ trzecim spotkaniem w sezonie Jesień’21. Poprzednie dwa zakończyły się co prawda zwycięstwami Miłośników Piłki Siatkowej, ale na pięknym wizerunku graczy w białych trykotach pojawia się rysa, związana z przegraną jednego seta z zawodnikami z Kiełpina. Z drugiej strony, stracony punkt na tak wczesnym etapie sezonu może podziałać na drużynę bardzo mobilizująco i gracze MPS nie będą podchodzić do spotkania na ‘wyjebce’. Jeśli chodzi o ich piątkowych rywali – drużynę Dzików to gracze z Wejherowa, jako jedyna ekipa w ligowej stawce będą mieli na rozkładzie trzech faworytów do awansu. Mowa tu o CTO, ZCP oraz MPS. W dwóch pierwszych spotkaniach, Dziki zaprezentowały się naprawdę dobrze. O tym, czy podobnie będzie w piątkowy wieczór, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:30, boisko nr 2

W ostatnim czasie w obozie ‘Programistów’ działo się naprawdę sporo. Drużyna Marka Ogonowskiego wzięła udział w turnieju Mazury Cup, gdzie zajęła wysokie trzecie miejsce. Co ciekawe, w półfinale, Speednet odpadł z inną drużyną z SL3 – CTO Volley, która jak się później okazało, wygrała cały turniej. Dyspozycja ‘Programistów’ w całym turnieju była jednak na tyle dobra, że pozwala to patrzeć w przyszłość z optymizmem. Nie ma co ukrywać, że szalenie ambitnym celem Speednetu w obecnym sezonie jest wygranie całej ligi. Jeśli planu tego nie uda się zrealizować to wydaje się, że miejsce poza podium gracze w ‘Różowych’ trykotach odebraliby jako sportową porażkę. Jako Redakcja uważamy, że zrealizowanie planu Speednetu jest zadaniem bardzo ambitnym, ale nie szalonym. Tak, jak wielokrotnie wspominaliśmy, poprzedni sezon pokazał, że gracze Marka Ogonowskiego są w stanie wygrać z każdym. Z pewnością, w realizacji założonego scenariusza nie pomaga fakt, że na inaugurację drużyna Speednetu przegrała z Epo-Project. Przypominamy jednak, że Speednet rozkręca się z czasem. Trzecim rywalem ‘Programistów’ będzie ekipa BES-BLUM Kraken Team, która po rocznej przerwie w ligowych zmaganiach wciąż nie może otrząsnąć się po powrocie na parkiety SL3. Drużyna Ryszarda Nowaka przegrała dotychczasowe trzy spotkania, nie zdobywając przy tym choćby jednego oczka. Jako, że z ligi spadają bezpośrednio dwie drużyny, a trzecia gra w barażu, sytuacja ta sprawia, że Kraken może czuć się obecnie równie komfortowo, co osoba z dziurami w skarpecie na domówce.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

CTO Volley – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Drugim rywalem drużyny CTO Volley w piątkowy wieczór będzie drużyna dowodzona przez Mykolę Pocheniuka – Prometheus. Dla ‘Niebieskich’ mecz przeciwko CTO Volley będzie już piątym spotkaniem w sezonie Jesień’21. Jak do tej pory, drużyna odniosła jedno zwycięstwo oraz zanotowała aż trzy porażki. Biorąc pod uwagę to, że w poprzednim sezonie Prometheus w trakcie trzynastu spotkań przegrał cztery razy, przez co finalnie zajął wysokie czwarte miejsce, wynik z obecnego sezonu można uznać za rozczarowanie. Rozumiemy, że w dotychczasowych spotkaniach drużyna rywalizowała z faworyzowanymi ZCP Volley czy Hydrą TSS Gdańsk, ale porażki z BH Rent MiszMasz nie jesteśmy w stanie ‘obronić’. Gdy dołożymy do tego pewne problemy kadrowe, z którymi boryka się w ostatnim czasie ekipa z Ukrainy to wychodzi nam na to, że powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu będzie niezwykle trudnym zadaniem. W roli strażaka, gaszącego pożar z obsadą środka, w ostatnim czasie do drużyny dołączył Michał Jasnoch. Dodatkowo, drużyna sięgnęła po byłego gracza Range Soft – Antona Kheruvimova. Mimo to, gracze Prometheus dość nieoczekiwanie przegrali spotkanie z MiszMaszem. Czy wobec tego, przed piątkowym wieczorem mogą oni liczyć na cud i punkty w rywalizacji z CTO? Szansa na to jest naprawdę mała, ale skoro inny z faworytów – MPS mógł zgubić punkty z Volley Kiełpino to kto wie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Zmieszani – Wilki Północy

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Środowy wieczór sprawił, że obie drużyny przystąpią do piątkowego starcia w świetnych nastrojach. Ekipa Zmieszanych w dobrym stylu wygrała spotkanie z Bombardierami, dzięki czemu, po trzech spotkaniach są liderem trzeciej ligi z kompletem punktów na koncie. Pisaliśmy o tym przy okazji zapowiedzi środowego spotkania, ale się powtórzymy. Pamiętamy bowiem doskonały początek sezonu Zmieszanych w poprzednim sezonie. Jesteśmy przekonani, że ekipa Edyty Woźny wyciągnęła z tamtej lekcji odpowiednie wnioski i tym razem zrobią wszystko, aby uniknąć podobnego scenariusza. Czwartym rywalem ekipy Edyty Woźny będzie drużyna Wilków Północy. Mimo, że obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta spotkają się po raz pierwszy, nie oznacza to, że poszczególni gracze się nie znają. Wspomniana kapitan oraz Darek Suchwałko z Wilków występowali bowiem w jednej drużynie w Lidze Rodziców. Z pewnością gracze ci zrobią wszystko, aby pomóc swoim ekipom w rozpracowaniu najbliższych rywali. Potencjalnie, możemy być świadkami ciekawego meczu. Wilki Północy po nieudanym początku sezonu, w środowy wieczór odnieśli dwa zwycięstwa. O ile wynik meczu z drużyną DNV nie był dla nikogo zaskoczeniem, tak wygrana z Niepokonanymi PKO Bank Polski sprawia, że Zmieszani muszą podejść do najbliższego rywala ze stosownym szacunkiem. Czy ekipę Wilków, w piątkowy wieczór będzie stać na sprawienie niespodzianki i ogranie swojego rywala?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #7

Za nami siódma seria gier. ‘Siódemka’ okazała się szczęśliwa dla Hydry TSS Gdańsk, która wygrała dwa spotkania, nie tracąc przy tym punktu. Na drugim biegunie, po czwartkowych meczach znalazła się z kolei trzecioligowa Craftvena, która w słabym stylu przegrała z Portem oraz Team Looz. Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-11; 21-12; 21-15)

O godzinie 20:00 zmierzyły się ze sobą drużyny, które w obecnym sezonie nie zaznały jeszcze smaku porażki. Hydra TSS Gdańsk na inaugurację ograła ekipę Prometheus, natomiast BH Rent MiszMasz uporał się z faworyzowanymi drużynami jak BES-BLUM Nieloty oraz, podobnie jak Hydra – z Prometheusem. Przed spotkaniem Redakcja ucięła sobie pogawędkę z kapitanem MiszMaszu mówiąc, że po raz kolejny w roli faworyta stawiamy przeciwników MiszMaszu. Otwartą kwestią pozostawało  to, czy ‘Hotelarze’ znów ‘na przekór’ wygrają czy jednak, w myśl zasady ‘do trzech razy sztuka Redakcji uda się wytypować prawidłowo zwycięzcę meczu. Początek meczu należał do Hydry, która szybko wyszła na prowadzenie (9-4). Kilkupunktowa przewaga z czasem stawała się coraz większa (15-8) i stało się jasne, że w pierwszym secie, drużynie Sławka Kudyby krzywda się nie stanie. Drugi set, dzięki punktowym akcjom tercetu Ziółkowski, Grabowski, Grajewski rozpoczął się od prowadzenia Hydry (6-3). Podobnie jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie, faworyzowana ekipa powiększyła po chwili swoje prowadzenie i finalnie wygrała seta do 12. Ostatnia odsłona rywalizacji była nieco bardziej wyrównana z naciskiem na nieco. Trzeba przyznać, że w perspektywie całego spotkania MiszMasz wydawał się drużyną, która nie ma argumentów do tego, by zrobić krzywdę swoim rywalom. Jakkolwiek brutalnie nie zabrzmi to dla ‘Hotelarzy’, ale jakość w czwartkowy wieczór była po stronie Hydry i nie ma co z tym faktem polemizować.

Eko-Hurt – AVOCADO friends 2-1 (17-21; 21-13; 21-18)

Trzecim rywalem ‘Hurtowników’ w sezonie Jesień’21 była drużyna AVOCADO friends. Poprzednie dwa spotkania, w których rywalami było Epo-Project oraz Bes-Blum Kraken, drużyna Konrada Gawrewicza wygrała. Czwartkowa rywalizacja miała być zatem potwierdzeniem dobrej dyspozycji, o której pisaliśmy jakiś czas temu. Pierwszy set, dość nieoczekiwanie rozpoczął się jednak zdecydowanie lepiej dla ‘Wegan’, którzy bardzo szybko objęli prowadzenie (5-1). Graczom w białych trykotach nie pomogła nawet przerwa techniczna, wzięta przy stanie 11-5 dla ‘Wegan’.  Mimo, że z czasem Eko-Hurt zdołał się zbliżyć do rywala na jeden punkt (15-14) to jednak końcówka należała do drużyny AVOCADO (21-18. Dwa finalne ciosy w secie zadał nieco ‘odkurzony’ w ostatnim czasie Marcin Makurat. Drugi set rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla Eko-Hurt. Po kilku punktowych atakach Pawła Dawczaka, ‘Biali’ prowadzili już 9-4. Od  tego momentu Eko-Hurt przejął absolutną kontrolę nad tym, co działo się w trakcie seta i spokojnie wygrali go do 13. Najciekawiej w trakcie meczu było w trzecim secie. Partię tę lepiej rozpoczęli ‘Weganie’, którzy po dwóch skutecznych atakach objęli prowadzenie (6-3). Mimo, że w pewnym momencie AVOCADO wygrywało już czteroma oczkami (10-6) to po chwili na prowadzenie wyszli mistrzowie SL3 w sezonie Jesień’20 (13-12). Po wyrównanym fragmencie, Eko-Hurt postawiło kropkę nad ‘i’ i mogło cieszyć się z trzeciej wygranej z rzędu w sezonie Jesień’21. Ich rywale z kolei, po spotkaniu mogą czuć rozczarowanie. W czwartkowy wieczór było naprawdę blisko do sprawienia niespodzianki.

Craftvena – Port Gdańsk 0-3 (8-21; 6-21; 16-21)

Oj, opisy dwóch spotkań, które rozegrała w czwartkowy wieczór drużyna Craftveny z pewnością nie będą tymi, które gracze Bartka Zakrzewskiego będą z wypiekami wspominać, opowiadając o nich swoim wnukom. Z drugiej strony, zaczerwienione lica mogą pojawić się graczom Craftveny, ale raczej ze wstydu. Na sześć rozegranych w czwartkowy wieczór setów aż w czterech Craftvena nie zdołała ugrać dwucyfrowej liczby punktów, co jest czymś tak abstrakcyjnym, że nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. Co więcej, sami też nie mamy powodów do dumy, bo spotkanie Craftveny z Portem anonsowaliśmy jako najciekawsze wydarzenie czwartkowej serii gier. Historycznie bowiem, spotkania pomiędzy obiema drużynami stały na wyrównanym i wysokim poziomie. W czwartek również mieliśmy do czynienia z dwiema wysokimi rzeczami. Pierwsza to forma ‘Portowców’, druga zaś to rozmiary porażki. Pisaliśmy to już kiedyś, ale dyspozycja, którą zaprezentowali w czwartek gracze Craftveny sprawia, że poważnie zadrżałaby nam ręka przy oddaniu na nich typu, gdyby rywalem okazała się reprezentacja dzieci z Bullerbyn. Owszem, w jakimś stopniu Craftvenę można wytłumaczyć tym, że grają nowym systemem czy tym, że w czwartek zabrakło lidera drużyny – Daniela Kanieckiego. Wytłumaczyć jednak tego, że niespełna dwa miesiące temu z Craftveną musiały się liczyć drużyny w grupie mistrzowskiej, mając na uwadze obecną formę wytłumaczyć nie idzie. Dość o Craftvenie. Nawet jeśli rywal gra słabszy mecz to drugi, aby wygrać musi zagrać mecz o wiele lepszy. Tak było w przypadku ‘Portowców’, którzy znów wyglądali jak stara dobra ekipa, która z powodzeniem walczyła o podium rozgrywek. Czy w tym sezonie ekipie z doków uda się nawiązać do wspaniałej historii drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta?

Craftvena – Team Looz 0-3 (5-21; 12-21; 9-21)

Mamy wątpliwości, czy gracze Crafveny w ogóle przeczytają to, o czym napisaliśmy podsumowując czwartkową serię gier. Co ciekawe, zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, w ostatnim czasie krytykowaliśmy grę Team Looz. Przed meczem z Craftveną jeden z graczy Team Looz przyznał, że wiedząc jaka może być na stronie narracja uznał, że nie będzie czytał tego, o czym w ostatnim czasie pisaliśmy o drużynie. Wracając do meczu. Craftvena przystępowała do spotkania tuż po bardzo dotkliwej porażce, którą odnieśli w meczu z Portowcami. Na logikę, wydawało nam się, że nie można zagrać drugiego równie słabego spotkania. W pierwszym secie ‘Rzemieślnicy’ udowodnili, że jednak można i przegrali seta do… pięciu. Co ciekawe, gracze Bartka Zakrzewskiego sami do końca nie zdawali sobie sprawy, co wydarzyło się w pierwszym secie, bo przy zmianie stron, między sobą zadawali sobie pytania jak to możliwe przegrać do pięciu. Nieco lepiej ‘Rzemieślnicy’ zagrali w drugiej odsłonie, w której zdobyli dwanaście oczek. Jak swego czasu śpiewała Sylwia Grzeszczak, należy cieszyć się z małych rzeczy, bo w nich zapisany jest wzór na szczęście. Ostatnia odsłona to dopełnienie egzekucji. Podkręcenie statystyk indywidualnych poszczególnych graczy Team Looz, czy wreszcie poprawa nastrojów, które w ostatnim czasie nie były najlepsze. Podsumowując, obie ekipy z pewnością chciałyby już rozegrać kolejne spotkanie.

Hydra TSS Gdańsk – Gonito Volley 3-0 (21-14; 21-19; 21-17)

Gracze Gonito Volley, na swoje nieszczęście dobrnęli w ostatnim czasie do momentu, w którym najczęściej mówi się o nich w kontekście nowych pięknych strojów, fanpage na facebooku, kapitalnej atmosfery panującej wewnątrz drużyny czy zbliżającej się trwającej cały rok akcji MOVEMBER. W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Jest nią brak wyników. W dwóch pierwszych meczach sezonu, ‘Tygrysy’ doznały dwóch porażek w meczach z ZCP Volley Gdańsk oraz Oliwą. Przed czwartkowym spotkaniem gracze w biało-pomarańczowych trykotach wiedzieli o dwóch rzeczach. Pierwszą z nich było to, że osiągnięcie punktów z Hydrą będzie zadaniem o podobnej skali trudności co zagadanie w sklepie do Kim Kardashian, a następnie wzięcie od niej numeru telefonu. Z drugiej strony, chcąc realizować swoje sportowe ambicje należy zacząć w końcu punktować. Cóż, pierwszy set poszedł po myśli Hydry, która wygrała partię do 14. Bardzo ciekawy przebieg miała druga odsłona, w której po pierwszej, wyrównanej połowie (11-10) Gonito odskoczyło swoim rywalom na pięć punktów (16-11) i wydawało się, że będą w stanie doprowadzić do wyrównania w setach. Po chwili ‘Tygrysy’ miały jednak bardzo duży problem z wykończeniem i to bestia przejęła kontrolę nad setem wygrywając go do 19. Ostatnia odsłona emocjami przypominała już grzybobranie. Hydra na początku seta objęła kilkupunktowe prowadzenie i spokojnie wygrała seta do 17, a cały mecz 3-0. Na koniec luźna myśl po spotkaniu. Nie wiemy czy kojarzycie te filmiki, w którym ścierają się ze sobą różne potężne zwierzęta (np. anakonda vs krokodyl). W starciu Tygrysów z Hydrą, górą ci drudzy.

Allsix by Decathlon – BH Rent MiszMasz 0-3 (22-24; 11-21; 13-21)

Po godzinie 21:00, do swojego trzeciego spotkania w sezonie Jesień’21 przystępowała ekipa Allsix by Decathlon. Poprzednie dwie próby, kończyły się niepowodzeniem. Nie jest jednak tak, że Decathlon w meczach z Dzikami czy Dream Volley nie miał swoich szans na osiągnięcie lepszego wyniku. Przy odrobinie szczęścia narracja zbudowana wokół drużyny po początku sezonu mogłaby być zdecydowanie inna. Nie inaczej było w czwartkowy wieczór, w którym Allsix stanął przed ogromną szansą na wygranie pierwszego seta meczu z MiszMaszem. Po dwóch skutecznych atakach z rzędu Tomasza Krygera, Decathlon objął w połowie seta czteropunktowe prowadzenie (11-7). Mimo tego, w dalszej części seta coraz lepiej wyglądali gracze MiszMasz, którzy w kluczowym momencie zdobyli cztery punkty z rzędu i objęli prowadzenie 18-15. W drużynie Allsix nastąpił w tej części seta ogromny przestój, co wykorzystali rywale. Mimo to, w końcówce Decathlon zdołał doprowadzić do wyrównania i gry na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowali ‘Hotelarze’ i to oni wygrali pierwszą odsłonę. Drugi set był tym, w którym grała jedna drużyna, a druga się frustrowała. MiszMasz bardzo szybko objął prowadzenie 12-3 i spokojnie dowiózł je do końca drugiego seta, zapewniając sobie tym samym wygraną. Dwa punkty nie zadowalały jednak ‘Hotelarzy’, którzy postanowili zawalczyć o pełną pulę. W trzecim secie BH Rent zrobił dokładnie to, co zrobił w drugim secie, dzięki czemu pokonał swoich rywali, zgarniając przy okazji komplet oczek.

Zapowiedź – MATCHDAY #7

W czwartkowy wieczór aż trzy drużyny rozegrają po dwa mecze (Hydra TSS Gdańsk, BH Rent MiszMasz oraz Craftvena). W elicie o kolejną wygraną powalczą gracze Eko-Hurt. Najciekawszym wydarzeniem zdaje się być pojedynek trzecioligowy pomiędzy Craftveną  a Portem Gdańsk. Historycznie, spotkania obu drużyn od zawsze budziły wiele emocji. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Początek obecnego sezonu w wykonaniu drużyny BH Rent MiszMasz jest wręcz wymarzony. Ekipa Tomasza Walaskowskiego, wbrew typom Redakcji na początku ograła BES-BLUM Nieloty, by w środowy wieczór rozprawić się z Prometheusem. Patrząc na poprzedni sezon,  w którym MiszMasz zajął dziesiąte miejsce, podczas gdy ich rywale na jesień – czwarte oraz piąte, wynik ten można uznać za bardzo dobry prognostyk na dalsze spotkania w sezonie. Co ciekawe, ‘Hotelarze’ rozegrają w obecnym tygodniu aż trzy spotkania, z czego do dwóch dojdzie w czwartkowy wieczór. Pierwszym dzisiejszym rywalem MiszMasz-u będzie mająca ambicje sięgające pierwszej ligi – ekipa Hydra TSS Gdańsk. Debiutująca w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta drużyna, na inaugurację wygrała z Prometheusem 2-1, czyli dokładnie takim samym wynikiem, jakim zakończyło się wczorajsze spotkanie ‘Hotelarzy’ z graczami z Ukrainy. Czy wobec tego wskazanie faworyta będzie parszywym zadaniem? Być może. Mimo wszystko, po raz trzeci z rzędu postawimy na przegraną BH Rent. Wydaje się, że nieco większe szanse na wygranie będą mieli gracze Hydry, którzy chcąc awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, takie spotkania muszą po prostu wygrać. Co więcej, drużynie Sławomira Kudyby przydałby się komplet punktów. Wyłączając wpadkę MPS-u z Volley Kiełpino, pozostali faworyci, póki co wygrywają 3-0, co sprawia, że margines błędu jest naprawdę mały.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Eko-Hurt – AVOCADO friends

Godz.: 20:00, boisko nr 2

W czwartkowy wieczór zmierzą się ze sobą drużyny zajmujące obecnie czwarte oraz piąte miejsce w ligowej tabeli. W przypadku ‘Hurtowników’ na taki stan rzeczy złożyły się dwie wygrane. Pewna wygrana 3-0 z BES-BLUM Kraken Team oraz 2-1 z Epo-Project. To właśnie wygrana z graczami z Żukowa sprawia, że to Eko-Hurt w naszych oczach kreuje się na zdecydowanego faworyta nadchodzącego spotkania. Przypomnijmy, że to właśnie z Kaszubami ‘Weganie’ przegrali dość gładko 0-3. Jako, że nie ma co porównywać meczu do meczu, pogrzebmy nieco w historii. Czwartkowi rywale na przestrzeni dwóch sezonów grali ze sobą trzykrotnie. Dwa razy wygrywali gracze Eko-Hurt w stosunku 3-0. Ostatnie spotkanie, dość niespodziewanie zakończyło się jednak zwycięstwem ‘Wegan’ 2-1. Trzeba jednak przyznać, że w tym czasie ‘Hurtownicy’ przeżywali największy kryzys od początku ich przygody w SL3. Nowy sezon zdaje się być dla nich również nowym otwarciem. ‘Biali’ znów grają z polotem, do którego przyzwyczailiśmy się w trakcie sezonu Jesień’20. Potwierdzeniem dobrej dyspozycji Eko-Hurtu byłaby wygrana z AVOCADO. O to, paradoksalnie, nie będzie wcale łatwo. AVOCADO pomimo faktu, że przystąpi do spotkania po dwóch porażkach z rzędu to jednak ‘Weganie’ zanotowali o niebo lepszy początek niż miało to miejsce w poprzednim sezonie. Po inauguracyjnej wygranej z Krakenem za komplet punktów przyszła porażka 1-2 w meczu z mistrzem SL3 – EviRent. W meczu tym ‘Weganie’ zaprezentowali się jednak bardzo dobrze i byli niezwykle blisko tego, by je wygrać. Trzecim spotkaniem ‘Wegan’ była z kolei porażka z Epo-Project, w którym drużyna nie zaprezentowała się najlepiej. Przed czwartkowym wieczorem pojawia się zatem pytanie, które AVOCADO ujrzymy. Czy to z meczu z Krakenem i EviRentem czy może to z meczu z Epo-Project?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – Port Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po dwóch tygodniach przerwy, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca zespół ‘Portowców’. Rzadko zdarza się, żeby któraś z drużyn cieszyła się z dłuższej pauzy w rozgrywkach. W przypadku drużyny Arkadiusza Sojko taka sytuacja miała jednak miejsce i było to związane z faktem, że dwa tygodnie to dość długi okres do tego, żeby wracający po kontuzjach gracze w granatowych trykotach poczuli się znacznie lepiej. Pierwszym rywalem drużyny z doków będzie ekipa Craftveny, a w związku z tym, możemy być niemal pewni, że będziemy świadkami bardzo ciekawego i wyrównanego spotkania. Wszystko za sprawą tego, że wszystkie dotychczasowe starcia obu drużyn były emocjonujące. Pierwszy mecz, do którego doszło 20 maja 2020 r. zakończył się wygraną Craftveny w stosunku 2-1. Nie inaczej było w meczu rewanżowym, do którego doszło 25 czerwca. Ostatnie dwa pojedynki kończyły się jednak zwycięstwami Portu (3-0 oraz 2-1). Jak będzie tym razem? Za cholerę nie wiemy! Początek sezonu nie był wymarzony dla obu drużyn. Port Gdańsk przegrał na inaugurację z Chilli Amigos, natomiast Craftvena musiała uznać wyższość Zmieszanych. Tak jak wspominaliśmy w ostatnim magazynie – od obecnego sezonu ‘Rzemieślnicy’ zaczęli grać na jednego rozgrywającego. Co ciekawe, swego czasu na podobną zamianę zdecydowali się ‘Portowcy’. Wydaje się, że taki krok jest naturalną koleją rzeczy i upłynie ‘trochę’ czasu zanim Craftvena zacznie zbierać tego plony. Czy nastąpi to już w czwartek?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot):1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Craftvena – Team Looz

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po 24 godzinach od ostatniego meczu, drużyna Team Looz przystępuje do kolejnego spotkania w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Środowy wieczór, dla graczy w czarnych strojach miał gorzko-słodki smak. Z jednej strony jest powiedzenie, że zwycięzców się nie sądzi, ale jednak kolejna strata punktów sprawia, że drugoligowy pociąg odjeżdża właśnie ze stacji. Z drugiej strony, w ostatnim czasie zaczęliśmy zastanawiać się, czy nie jest przypadkiem tak, że Team Looz najzwyczajniej w świecie nie gra takiej siatkówki, która pozwalałaby im myśleć o mistrzowskim tytule? Może nie jest tak, że drużyna jest w dołku, a po prostu gra na tyle, na ile potrafi? Skoro drużyna traciła punkty z PKO BP oraz Bombardierami to co będzie, kiedy przyjdzie im się zmierzyć z Chilli Amigos czy ACTIVNYMI Gdańsk? Zanim do tego dojdzie, drużyna Team Looz zmierzy się z Craftveną. Dla obu drużyn, czwartkowe spotkanie będzie piątym, bezpośrednim pojedynkiem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Co ciekawe, próżno szukać drużyn, z którymi Craftvena rywalizowała w przeszłości i nie wygrała choć raz. Wyjątkiem jest właśnie ekipa Team Looz, z którą ‘Rzemieślnicy’ przegrywali aż czterokrotnie. Trzy z czterech pojedynków kończyły się wynikiem 2-1 dla Looz i w naszym przekonaniu, właśnie taki wynik jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Hydra TSS Gdańsk – Gonito Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie powroty na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta gracze Gonito Volley. Poprzedni sezon w wykonaniu ‘Tygrysów’ był zdecydowanie lepszy niż ten, który drużyna rozegrała w swoim inauguracyjnym sezonie w SL3. Finalnie, ekipa Wojciecha Strychalskiego zakończyła sezon na jedenastym miejscu w ligowej tabeli, co zapewniło im utrzymanie na zapleczu elity. Przed obecną edycją wydawało się, że drużyna będzie w stanie zrobić kolejny krok do przodu i sprawić, że po raz pierwszy, nie będą musieli drżeć do samego końca o utrzymanie. No, to by było tyle jeśli chodzi o przedsezonowe założenia. Realia, nie okazały się dla Gonito zbyt optymistyczne. O ile porażkę z ZCP Volley Gdańsk w stosunku 0-3, ‘Tygrysy’ mogły w jakiś sposób wkalkulować, tak porażka z Oliwą Team, z którą w poprzednim sezonie wygrali 3-0 z pewnością zabolała. Jako, że na jedną dobrą wiadomość przekazujemy dziesięć złych to spieszymy z wytłumaczeniem, że o zwycięstwo w czwartkowy wieczór, graczom Gonito z pewnością nie będzie łatwiej. Gracze Hydry do spotkania przystąpią jako dość wyraźny faworyt. Często w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zdarza się, że poszczególnym drużynom idzie najlepiej wtedy, kiedy grają na luzie. Stawianie Hydry w roli faworyta, który wręcz musi wygrać spotkanie potencjalnie może sprawić, że Hydra wyjdzie na mecz spięta. Jako, że Hydra musi a Gonito może, spodziewamy się, że mecz może nas pozytywnie zaskoczyć.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Allsix by Decathlon – BH Rent MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, wraca drużyna Allsix by Decathlon. Póki co, gracze Allsix mogą mówić o sporym rozczarowaniu. Na inaugurację, drużyna Aleksandra Bochana przegrała z Dzikami Wejherowo oraz Dream Volley. W trakcie tych meczów, ekipa z ulicy Kartuskiej zgromadziła na swoim koncie zaledwie jeden punkt. Jako, że w co najmniej kilku setach, byli oni o włos od wygranej to jeden punkt z pewnością boli. Co gorsze, w przeciwieństwie do innych drużyn (chociażby Dzików Wejherowo), terminarz Allsix w obecnym sezonie nie był wcale najgorszy. W perspektywie Decathlonu mecze z CTO, Volley Gdańsk czy MPS gdzie wszystko wskazuje na to, że o punkty może być niezwykle trudno. Chcielibyśmy, abyście dobrze zrozumieli. Gołym okiem widać, że Decathlon na drugoligowych parkietach będzie sprawował się znacznie lepiej niż drużyna, która awansowała w poprzednim sezonie (Chilli Amigos). Nie oznacza to jednak, że gracze Aleksandra Bochana nie będą mieli w obecnym sezonie ‘ciężarów’ z utrzymaniem. Trzecim rywalem beniaminka będzie ekipa BH Rent MiszMasz, która jak wspominaliśmy przy okazji zapowiedzi z Hydrą w obecnym sezonie prezentuje się bardzo dobrze. Co ciekawe, obie drużyny rywalizowały ze sobą swego czasu w trzeciej lidze. Oba spotkania, w stosunku 3-0 wygrywali gracze BH Rent. Czy w czwartkowy wieczór będzie podobnie?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #6

Za nami szósta seria gier. Jako przedostatnia drużyna w ligowej stawce zmagania rozpoczęła ekipa Bombardierów. Na inaugurację przegrali oni spotkania z Team Looz oraz Zmieszanymi. W pierwszoligowym hicie – Szach-Mat pokonał drużynę Epo-Project, dzięki czemu wskoczył na fotel lidera. Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier.

Niepokonani PKO Bank Polski – Wilki Północy 1-2 (17-21; 21-11; 15-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że to PKO będzie faworytem spotkania. Redakcja była dość ostrożna w typach i wskazała na to, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Zdecydowanie więcej przekonania co do wskazania faworyta mieli nasi eksperci, którzy zgodnie postawili na 3-0 dla ‘Bankowców’. Początek spotkania rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego, na tablicy wyników mieliśmy remis (4-4). Jako pierwsi, na prowadzenie wyszły Wilki. Po trzech błędach własnych ‘Bankowców’ było 9-6 dla graczy z Północy. Przewaga trzech punktów pozwoliła Wilkom na kontrolę seta i w konsekwencji wygranie go do 17. W kluczowym dla seta momencie, w którym PKO wyrównało (12-12) Wilki zdołały ponownie odskoczyć, co przełożyło się na wynik. Nie wiemy, co zadziało się w przerwie pomiędzy setami, ale na drugą partię gracze z sektora bankowego wyszli naładowani ogromną energią. Początek seta (7-7) nie wskazywał na to, jaką finalnie przewagę uzyska drużyna PKO. Z czasem ‘odpalił się’ Tomasz Remer, z czym totalnie nie mogli poradzić sobie gracze w fioletowych trykotach. Ostatecznie, partia zakończyła się zdecydowaną przewagą PKO BP (21-11) i na tablicy wyników w setach pojawił się remis (1-1). Ostatnia odsłona rywalizacji, po ataku Tomasza Remera i asie serwisowym Dawida Laskowskiego, rozpoczęła się od prowadzenia PKO. Po chwili, Wilki zdołały zdobyć jednak pięć punktów z rzędu, dzięki czemu wyszły na trzypunktowe prowadzenie (5-2). Kilkupunktowa przewaga utrzymała się do samego końca, dzięki czemu Wilki odniosły bardzo cenną, pierwszą wygraną w sezonie Jesień’21.

Trójmiejska Strefa Szkód – Volley Gdańsk 1-2 (16-21; 22-20; 22-24)

Do meczu przystąpiły drużyny, których kibicom SL3 nie trzeba specjalnie przedstawiać. Przypomnijmy, że pod nazwą TSS kryje się ‘stare, dobre’ Tufi Team, które ‘pomogło’ drużynie Volley Gdańsk zająć trzecie miejsce zamiast drugiego w sezonie Jesień ’20. Spodziewaliśmy się więc bardzo emocjonującego spotkania i dokładnie takie mieliśmy przyjemność oglądać. Zawodnicy Volley Gdańsk weszli bardzo dobrze w mecz i na początku pierwszego seta prowadzili 6-3, a następnie nawet 11-7. W tym momencie drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód zaczęła odrabiać straty, po skutecznych atakach dwóch Piotrów – Watusa i Adamczyka, a także własnych błędach VG. Nie potrafili jednak znaleźć sposobu na świetnie spisującego się w ataku Kubę Firszta, który kończył prawie każdą piłkę, dzięki czemu „Żółto-czarni” wygrali gładko pierwszą partię do 16. Drugi set obie drużyny grały na żyletki, a o wygranej w tej partii zaważyła chłodniejsza głowa zawodników TSS, gdyż to gracze Volley mieli dwie piłki setowe, których nie wykorzystali. Zawodnikom TSS wystarczyła tylko jedna, aby zakończyć drugiego seta, czego dokonał skutecznym atakiem Karol Sitkowski. O wygranej w spotkaniu decydował zatem trzeci set, w którym do samego końca nie było wiadomo która z drużyn zwycięży. Trzecia partia rozpoczęła się od czteropunktowego prowadzenia TSS (8-4). Przewagę tę drużyna Mateusza Woźniaka utrzymywała przez większość seta, dzięki skutecznym atakom swoich środkowych, a także bardzo dobrej pracy w bloku. Wydawało się, że przy stanie 15-12 dla TSS ostateczny wynik tego spotkania jest już przesądzony, ale w tym momencie VG zaczął odrabiać straty. Drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód nie wykorzystała trzech piłek meczowych, a Volley Gdańsk wytrzymał tę pełną emocji końcówkę i wygrał decydującą partię na przewagi (24-22) – po dwóch punktowych blokach środkowego Mateusza Mysłowskiego.

Szach-Mat – Epo-Project (13-21; 21-12; 21-19)

Spotkanie pomiędzy drugą a trzecią siłą obecnego sezonu było przez nas anonsowane jako potencjalny hit tego tygodnia rozgrywek. Mimo, że obie drużyny zaznały w obecnym sezonie goryczy porażki to jednak w obu ekipach coraz śmielej mówi się o podium rozgrywek. Mimo, że w naszych oczach obie drużyny dysponowały podobnym potencjałem to jednak Szach-Mat był dla nas nieznacznym faworytem spotkania. W przedmeczowej zapowiedzi uznaliśmy jednak, że Epo-Project jest spokojnie w stanie ugrać seta, a i ewentualna wygrana graczy z Żukowa nie byłaby jakąś wielką niespodzianką. O tym, że nie są to zwykłe mrzonki, przekonaliśmy się już w trakcie pierwszej partii, kiedy to Kaszubi dominowali. Już na początku zdołali oni wyjść na czteropunktowe prowadzenie. Mimo, że z czasem gra Szach-Matu wyglądała coraz lepiej (11-9) i wydawało się, że złapali oni kontakt z rywalem to dzięki kilku atakom czy to Damiana Kolki czy Karola Richerta drużyna z Żukowa wyszła na prowadzenie 17-11 i spokojnie wygrała pierwszą partię do 13. Druga odsłona była lustrzanym odbiciem tego, co działo się w pierwszej odsłonie. Tym razem to Szach-Mat posiadał zdecydowaną przewagę. Dość powiedzieć, że po serii błędów graczy z Żukowa na tablicy wyników było już 13-5 dla Szach-Matu. Mimo, że w końcówce Epo się nieco ‘ogarnęło’ to nie było w stanie odwrócić losów rywalizacji i przegrało seta do 12. Często w SL3 bywa tak, że jeśli drużyna wygra spokojnie pierwszego seta, a następnie to rywal wygra bez większego wysiłku to trzecia odsłona jest najbardziej emocjonującym widowiskiem. Nie inaczej było i tym razem. Od początku tej partii lepiej radzili sobie gracze Dawida Kołodzieja. Po bloku Dawida Strzyżewskiego, który dołączył do Szach-Matu przed obecnym sezonem, było już 9-5 dla graczy w czarnych trykotach. Mimo to, po bloku Karola Richerta, Epo zdołało doskoczyć rywala na jeden punkt. W końcówce ‘Szachiści’ utrzymywali dwu-trzypunktową przewagę i wygrali kolejne spotkanie w pierwszej lidze, stając się przy okazji samodzielnym liderem.

Niepokonani PKO Bank Polski – Letni Mental 2-1 (21-19; 18-21; 21-15)

Spotkanie Niepokonanych z Letnim Mentalem nie zawiodło. Obie drużyny pokazały kawał dobrej gry, dzięki wyrównanemu poziomowi meczu mogliśmy oglądać długie i ciekawe wymiany. Co do przebiegu samego spotkania –  ‘Bankowcy’ rozpoczęli seta od czteropunktowej przewagi (5-1) i utrzymywali ją do połowy pierwszej partii. Następnie inicjatywę przejął Letni Mental, który szybko zaczął odrabiać straty i doprowadził do remisu po 12, między innymi dzięki dobrej skuteczności w ataku. Niestety dla drużyny Letniego Mentala, zaczęli oni popełniać błędy własne i drużyna PKO odjechała im na 19-16. Choć udało się jeszcze wyrównać do stanu po 19, ostatecznie to drużyna Joanny Drewczyńskiej wygrała pierwszą odsłonę. Drugą partię lepiej rozpoczęła drużyna Letni Mental, która wyszła na prowadzenie 5-2. Letni Mental rotował składem, na boisku w tej partii mogliśmy oglądać Aleksandrę Błaż jako drugą rozgrywającą, co okazało się być bardzo dobrą decyzją. Drużyna nie popełniała tak wielu błędów własnych co w pierwszym secie. Mentaliści mieli pełną kontrolę nad przebiegiem partii i nie dali PKO zagrozić zwycięstwu w tym secie, wygrywając go do 18. Początek decydującej odsłony był bardzo wyrównany i żadna z drużyn nie mogła wyszarpać większej przewagi niż 1 pkt. Sytuacja zaczęła odwracać się od stanu 7-7, kiedy to drugi bieg włączyli Bankowcy i szybko odjechali Mentalistom na pięć punktów (12-7), po skutecznych atakach Marcina Palucha i Marka Makarewicza, a także punktowym bloku rozgrywającego – Radosława Byszuka. W zespole „Bankowców” liderem był wszystkim kibicom SL3 już chyba znany – Tomasz Remer. Drużyna Letniego Mentala nie zdołała odrobić strat i przegrała trzeciego seta do 15, a co za tym idzie cały mecz 1-2.

Team Looz – Bombardierzy (20-22; 21-14; 21-15)

Rzadko zbiera nam się na nostalgiczną gadkę, ale do cholery. Tęskniliśmy za Bombardierami. Jako, że podsumowania poza samymi zainteresowanymi drużynami biorącymi udział w meczu czyta również masa innych graczy oraz kibiców chcielibyśmy, abyście wiedzieli, że z Bombardierów należy brać przykład. Wartością nadrzędną w ich obozie jest bowiem ATMOSFERA. Ba, jesteśmy w stanie pokusić się o stwierdzenie, że powracająca na parkiety SL3 drużyna, pod tym kątem nie ma sobie równych. Po niemal rocznej przerwie, mikstowy skład ponownie zaraża ligowców optymizmem. Pierwszym rywalem drużyny Dawida Piankowskiego była ekipa mająca drugoligowe aspiracje – Team Looz. Co ciekawe, oba zespoły miały już okazję rywalizować ze sobą w przeszłości, o czym już wspominaliśmy. Obecnie, jedni i drudzy rozpoczęli nowy rozdział w swojej historii. Team Looz meczem z Bombardierami chciał poprawić sobie nastroje po nieudanym początku sezonu. Czy sztuka ta się udała? Cóż… raczej połowicznie. Ekipa w czarnych trykotach dość nieoczekiwanie przegrała pierwszego seta. Niestety dla Looz, jak pokazuje historia występów w SL3, taka strata może wiązać się z bardzo przykrymi konsekwencjami w przyszłości. Na otarcie łez trzeba oddać, że porażka w pierwszym secie nie sprawiła, że Team Looz zwiesił głowy czy co gorsze sprawił, że poszczególni gracze mieli do siebie pretensje o przegraną w secie. Mówiąc uczciwie, drużyna na kryzysowy moment zareagowała w najlepszy możliwy sposób – pewną wygraną kolejnych setów do 14 oraz 15. Czy to sprawia, że w obozie Team Looz strzelają szampany? Wątpimy.

DNV S*M*A*S*H – Wilki Północy 0-3 (19-21; 8-21; 8-21)

W przedmeczowych zapowiedziach pisaliśmy o tym, że Wilki Północy, aby włączyć się do walki o podium rozgrywek powinni wygrać dwa spotkania, które zaserwowaliśmy im w środowy wieczór. Z całym szacunkiem dla DNV, ale jeśli Wilki poradziły sobie z Niepokonanymi PKO Bank Polski to przegrana z DNV S*M*A*S*H byłaby prawdziwą sensacją. Co ciekawe, pierwszy set wskazywał na to, że mecz nie będzie dla Wilków ‘spacerkiem’. Początek partii rozpoczął się, zgodnie z oczekiwaniami – od mocnego uderzenia faworyta spotkania. Nie minęła chwila od pierwszego gwizdka sędziego, a na tablicy wyników, po ataku Mikołaja Stempina było już 5-1 dla Wilków. Mimo to, drużyna w fioletowych barwach nie zdołała pójść za ciosem. Jedyne, co zdołała to dać dojść do głosu swoim rywalom, którzy z każdą kolejną wymianą radzili sobie coraz lepiej. Po ataku pamiętającego inauguracyjny sezon SL3 – Vitaliia Lukashenko DNV doprowadziło do wyrównania 17-17! W końcówce ważne punkty dla drużyny Wilków zdobył jednak Michał Niewiadomski i DNV po raz kolejny musiało obejść się smakiem. Mimo to, pierwszy set pozwolił nam pomyśleć, że wygrana kolejnych partii pozostaje kwestią otwartą. Nic bardziej mylnego. Wilki nie miały w drugiej i trzeciej odsłonie litości dla swoich rywali i w setach tych ich niemal rozszarpali, wygrywając je do 8. Z pewnością, dwie wygrane w środowy wieczór sprawią, że morale wśród Wilków Północy poszybują w górę.

Prometheus – BH Rent MiszMasz 1-2 (21-19; 17-21; 19-21)

Niby wiedzieliśmy, że będzie to wyrównane spotkanie, które może nas zaskoczyć swoim przebiegiem, jednak całe grono eksperckie jak jeden mąż wskazało jako faworyta drużynę Prometheus. To, jak ekipa zaprezentowała się w ostatnim czasie na tle naprawdę mocnych przeciwników kazało nam sądzić, że będą oni w stanie rozprawić się z wchodzącym dopiero w sezon MiszMaszem. No cóż, nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz ‘Czarni’ udowodnili nam, że potrafią zaskoczyć. Przejdźmy jednak do przebiegu spotkania. Pierwszego seta od dwóch monster blocków rozpoczął niekwestionowany w ostatnim czasie lider zespołu – Igor Kazello. Poza tym mocnym uderzeniem na początku, pierwsza partia zgodnie z naszymi przewidywaniami, była walką punkt za punkt. Żadnej z ekip nie udało się osiągnąć w niej przewagi nad rywalem. Ostatecznie, w końcówce seta więcej zimnej krwi zachowali gracze w niebieskich koszulkach, a zaszczyt zakończenia partii przypadł w udziale dwóm nowym nabytkom drużyny. Punkt atakiem przy stanie 20-18 zdobył Anton Kheruvimov, a blokiem zakończył odsłonę Michał Jasnoch (21-19), obaj grający na środku. Wydawać by się mogło, że podobnie wyrównana będzie również druga partia. No cóż, nie do końca tak było. Od samego początku to Prometheus musiał gonić przeciwnika (0-3, 2-5). Niestety dla nich, co udało im się doskoczyć do rywala, ten znów odjeżdżał na kilka punktów. Rewelacyjną robotę w tej partii robili niezawodny Mateusz Berbeka oraz mający chyba tzw. ‘dzień konia’ Tomasz Walaskowski, którzy pomogli w wypracowaniu przewagi i wygraniu seta do 17. W trzecim secie, tak dla złamania schematu meczu to MiszMasz przez większość partii gonił przeciwnika. Mimo, że przegrywali już 6-11, udało im się wyrównać na 15-15, po czym znów Prometheus odjechał na kilka punktów. ‘Czarni’ jednak nie dali za wygraną i na samym finiszu przegonili swoich rywali wygrywając seta do 19, a całe spotkanie 2-1.

Zmieszani – Bombardierzy 3-0 (21-17; 21-13; 21-15)

Tak się złożyło, że czekający na swoje spotkanie gracze Zmieszanych mieli okazję zobaczyć, jak po rocznej przerwie od zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta radzą sobie ich najbliżsi rywale – drużyna Bombardierów. Gracze Dawida Piankowskiego, po godzinie 20.00 rywalizowali bowiem z Team Looz i trzeba przyznać, że w spotkaniu tym zaprezentowali się bardzo przyzwoicie. Jako, że z Looz nie udało się wygrać, Bombardierzy o pierwsze zwycięstwo musieli powalczyć ze Zmieszanymi, którzy wygrali swoje dwa pierwsze spotkania w sezonie Jesień’21. Początek rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej rywalizacji (3-3). Jako pierwsi na prowadzenie, po punkcie lubiącej w ostatnim czasie kiwać – Edyty Woźny, wyszli Zmieszani (5-3). Po chwili w bloku swoim rywalom zameldował się środkowy Zmieszanych – Artur Maksimov i momentalnie zrobiło się pięć punktów przewagi dla Zmieszanych (10-5). Gdy wydawało się, że większych emocji w tej partii już nie zobaczymy, coraz śmielej zaczęli sobie poczynać Bombardierzy, którzy między innymi dzięki kapitalnej dyspozycji Michała Dąbrowskiego doprowadzili do stanu 14-13 dla Zmieszanych. Sytuacja ta nie spodobała się samym graczom w granatowych koszulkach, którzy postanowili wziąć czas. Mimo pewnych problemów, zdołali oni wygrać tę partię do 17. W drugiej odsłonie przewaga czwartej siły poprzedniego sezonu była jeszcze wyraźniejsza. Po wyrównanej pierwszej części seta (9-8), z czasem to Zmieszani włączyli drugi bieg i ich rywale nie byli w stanie dorównać narzuconemu tempu, przegrywając seta do 13. Nieco lepiej Bombardierzy zaprezentowali się w trzecim secie, którego przegrali do 15. Trzeba obiektywnie przyznać, że w środowy wieczór wygrała lepsza drużyna.

Dziki Wejherowo – ZCP Volley Gdańsk 0-3 (13-21; 14-21; 13-21)

W ostatnim meczu tego dnia, na boisku numer 2 spotkały się dwie drużyny, które w swoich szeregach mają byłych drugoligowych zawodników, dlatego też zapowiadało się bardzo ciekawe widowisko. Po wynikach, które widzieliśmy na tablicy można by pomyśleć, że Dziki Wejherowo zagrały słabo, gdyż przegrali sety do 13, 14 i ponownie do 13.  Sam wynik to jak wiadomo jednak nie wszystko i możemy z czystym sumieniem stwierdzić, że drużyna w czerwonych koszulkach zagrała naprawdę bardzo dobre spotkanie. Niestety dla Dzików, zespół ZCP Volley Gdańsk rozegrał tego dnia mecz nie tyle bardzo dobry, co można by rzec – bezbłędny. Początki każdego z setów były bardzo wyrównane, ale następnie to ZCP VG przejmowało kontrolę nad przebiegiem partii i w szybkim tempie wygrywali kolejne odsłony. O przegranej zespołu w czerwonych koszulkach zadecydowały głównie problemy z przyjęciem zagrywki zawodników ZCP VG, którzy łącznie zdobyli aż 9 asów serwisowych. Kluczem do wygrania tego spotkania przez ZCP, poza oczywiście wspomnianą zagrywką, był świetny występ rozgrywającego drużyny – Jakuba Kłobuckiego (MVP spotkania), który rozrzucał blok Dzików, a co za tym idzie jego koledzy z drużyny mieli ułatwione zadanie w ataku. Faworyt ponownie nie zawiódł, natomiast Dziki z taką grą spokojnie pokuszą się jeszcze o nie jedną wygraną w tym sezonie.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Po tygodniowej przerwie, która była związana z odbywającymi się w hali Ergo Arena Mistrzostwami Europy wracamy do zmagań ligowych. Szósty dzień meczowy upłynie pod znakiem zmagań trzecioligowych. Na dziewięć zaplanowanych spotkań aż pięć to rywalizacja trzecioligowych drużyn. Po rocznej przerwie do SL3 wraca ekipa Bombardierów, która rozegra dwa spotkania – z drużynami Team Looz oraz Zmieszanymi. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

Niepokonani PKO Bank Polski – Wilki Północy

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Trudno w to uwierzyć, ale po środowej serii gier drużyna Niepokonanych PKO Bank Polski będzie już niemal na półmetku ligowych zmagań. Wszystko za sprawą tego, że zagrają oni kolejne dwa spotkania, w których rywalami będą Wilki Północy oraz Letni Mental. W ostatnim czasie wręcz rozpływaliśmy się nad dyspozycją graczy w biało-czarnych strojach. Środowe mecze zdają się być niezwykle wymagającymi spotkaniami i sytuacji nie zmienia nawet fakt, że zarówno Wilki Północy jak i Letni Mental w obecnym sezonie nie wygrały jeszcze spotkania. Jeśli chodzi o pierwszych rywali ‘Bankowców’ – Wilków Północy to trzeba uczciwie przyznać, że dwie porażki, które drużyna poniosła na inaugurację sezonu Jesień’21 zdarzyły się z niezwykle wymagającymi rywalami, jakimi bez wątpienia są gracze Chilli Amigos oraz ACTIVNYCH Gdańsk. To właśnie te dwie drużyny uznawane są przez ligowców za ekipy, które mają najwięcej argumentów do tego, by awansować. Co ciekawe, w ostatnim magazynie nasz ekspert – Maciej Kot pokusił się o stwierdzenie, że Niepokonani PKO Bank Polski mają dużą szansę na to, aby włączyć się do walki o podium rozgrywek. Gdyby ta predykcja się spełniła to byłaby to jedna z największych niespodzianek obecnego sezonu. Aby marzyć jednak o tak ambitnych celach, w środę ‘Bankowcy’ powinni powalczyć o dwie wygrane, co w naszym odczuciu będzie niezwykle trudne. Z drugiej strony, w rywalizacji z Team Looz też nie dawaliśmy ‘Bankowcom’ większych szans. Jak było, każdy pamięta.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Trójmiejska Strefa Szkód – Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

W swojej historii obie drużyny rywalizowały w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta już sześciokrotnie. Zdecydowanie lepszym bilansem może pochwalić się Volley Gdańsk, który wygrywał aż pięciokrotnie. Jedyne zwycięstwo Trójmiejska Strefa Szkód odniosła w sezonie Jesień’20. Dzięki tej wygranej, drużyna Mateusza Woźniaka zajęła finalnie drugie miejsce w lidze. Volley Gdańsk zaś utracił w tym spotkaniu mistrzowski tytuł. Co więcej, przez przegraną zajęli oni finalnie trzecie miejsce w lidze, co w historii drużyny Volley w SL3 było najgorszym wynikiem. Do środowego spotkania obie drużyny podejdą po porażkach odniesionych w poprzednich spotkaniach. Volley Gdańsk przegrał 0-3 z drużyną Szach-Mat, natomiast Trójmiejska Strefa Szkód po raz drugi z rzędu musiała uznać wyższość Speednetu. Jakkolwiek brutalnie to dla obu ekip nie zabrzmi, wydaje się że w obecnym sezonie będzie im bardzo trudno nawiązać do swoich kapitalnych wyników z przeszłości. Niczego rzecz jasna nie wykluczamy, ale gołym okiem widać, że mecze z rywalami, z którymi niegdyś TSS czy Volley nie miałyby problemów, obecnie stają się przeszkodami, których obie drużyny często nie są w stanie sforsować. Pisaliśmy już o tym, ale się powtórzymy. Doskonale pamiętamy czasy, w których drużyny rywalizujące z środowymi rywalami przegrywały, zanim jeszcze przekroczyły próg Ergo Areny. Czasy się jednak zmieniły. Wracając do spotkania – potencjalna przegrana jednej z drużyn sprawi, że nastroje na początku sezonu nie będą najlepsze.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Szach-Mat – Epo-Project

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Spotkanie otwierające rywalizację w trzecim tygodniu rozgrywek ma wszystko, by stać się potencjalnie hitem środowej serii gier. Naprzeciw siebie staną bowiem drużyny, które po trzech rozegranych meczach znajdują się na odpowiednio drugim oraz trzecim miejscu w ligowej tabeli. Dla obu drużyn będzie to pierwsze oficjalne bezpośrednie spotkanie. Nie oznacza to bynajmniej, że poszczególni gracze nie mieli okazji rywalizować w poprzednim sezonie. Zdecydowana większość graczy obu drużyn w poprzedniej edycji rywalizowała w drugiej lidze. Gdy pod lupę weźmiemy wszystkich graczy, którzy mają szansę zagrać w środowym spotkaniu to wychodzi na to, że aż 19 zawodników występowało w poprzednim sezonie w drugiej klasie rozgrywkowej. Póki co, gdyby na grę obu drużyn spojrzała osoba, która nie pamiętała, co działo się w poprzednim sezonie to w życiu nie domyśliłaby się, że obu drużyn próżno było szukać na wiosnę w elicie. Przed środowym spotkaniem wskazanie faworyta nie jest łatwym zadaniem. Wydaje się jednak, że większe szanse mają ‘Szachiści’, którzy rywalizowali ze złotymi, srebrnymi oraz brązowymi medalistami poprzedniego sezonu. Niezależnie od tego, w jakiej formie znajdują się obecnie te drużyny, siedem punktów co by nie mówić jest wynikiem imponującym. Jeśli chodzi o Epo-Project to drużyna Miłosza Szymczaka wygrała ze Speednetem oraz AVOCADO oraz poniosła porażkę w meczu przeciwko Eko-Hurtowi. Mimo, że wspomniane trzy drużyny są naprawdę mocne to jednak wydaje się, że to Szach-Mat miał do tej pory bardziej wymagający terminarz.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Niepokonani PKO Bank Polski – Letni Mental

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie powrót na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta gracze Letniego Mentala. Przypomnijmy, że na inaugurację sezonu Jesień’21, ‘Niebiescy’ stali się sprawcą największej sensacji, którą mieliśmy okazję zobaczyć w obecnym sezonie. Co gorsze, była to największa sensacja bez podziału na ligi i do dziś głowimy się, co wydarzyło się 6 września. Jedna z postawionych przez nas hipotez głosi, że ‘Mentaliści’, jak to mają w zwyczaju spóźnialscy, chcieli zwrócić na siebie uwagę. Cóż, po drużynie, która dołączyła do ligi jako jedna z dwóch ostatnich, spodziewaliśmy się zwrócenia uwagi związanej z doskonałą grą. Z drugiej strony, nie ma się co nad Mentalem zbytnio pastwić. Musimy wziąć pod uwagę fakt, że graczom w niebieskich trykotach zostało do rozegrania aż dwanaście spotkań i potencjalnie, z czasem, w magazynkach Redakcji może zabraknąć naboi. Nie mamy dla ‘Niebieskich’ dobrych wieści. W środę zmierzą się oni z teoretycznie lepszą drużyną niż miało to miejsce dziewięć dni temu. Jeśli sami zagrają tak jak ze Speednetem to nie dajemy im większych szans na wygraną. Sami nie możemy wyjść z podziwu, jak w przeciągu kilkunastu dni ewoluowała sytuacja. Tuż przed pierwszym meczem Mentala w sezonie Jesień’21 typując ich wynik z ‘Bankowcami’ obstawilibyśmy pewne 3-0 dla powracającej do SL3 ekipy. Obecnie, nieco większe szansę na wygraną dajemy Niepokonanym.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Team Looz – Bombardierzy

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie początek obecnego sezonu gracze Team Looz. Choćby nie wiemy jak ‘Czarni’ się starali to nie zmyją szybko plamy, jaką dali na początku obecnego sezonu przegrywając z drużyną PKO Bank Polski. Mówi się jednak, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. W kolejnym spotkaniu Looz zgarnęło komplet punktów w starciu przeciwko ostatniej sile poprzedniego sezonu – drużynie DNV. To, co z pewnością pozwala patrzeć graczom w czarnych trykotach z optymizmem to fakt, że w ostatnim czasie drużyna Looz zaprezentowała się kapitalnie w meczu sparingowym, w którym rywalami byli drugoligowi gracze – Volley Kiełpino. Drużyna Team Looz bez większych problemów ograła bowiem wyżej notowanych rywali, udowadniając przy okazji, że druga liga nie jest dla nich poziomem, na który nie mogą w najbliższym czasie wskoczyć. Z drugiej strony kto wie, może Team Looz w jakimś stopniu zjada po prostu presja? Przypomnijmy sobie, że nie szło im w szczególności w meczach, w których od ewentualnych wygranych zależało bardzo dużo. Tak było w końcówce poprzedniego sezonu, kiedy musieli uznać wyższość Dzików Wejherowo oraz Allsix by Decathlon, przez co zamknęli sobie drogę do bezpośredniego awansu. Tak samo było również w meczu barażowym, w którym drugoligowa Oliwa okazała się zbyt mocna. Wreszcie, tak samo było na inaugurację obecnego sezonu, który miał być tym, w którym Looz awansuje do drugiej ligi. Zobaczymy, jak ‘Czarni’ poradzą sobie dziś wieczorem w momencie, w którym nie ma już zbyt wielkiego marginesu błędu. Ich rywalem będzie powracająca do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta drużyna Bombardierów. Jak do tej pory obie drużyny rywalizowały ze sobą dwukrotnie. Bilans po dwóch spotkaniach to 1-1. Jak będzie po środowym spotkaniu?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

DNV S*M*A*S*H – Wilki Północy

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po środowej serii gier sytuacja Wilków może się diametralnie odmienić. Gdy ‘Fioletowi’ wygrają dwa spotkania, w których rywalami będą drużyny Niepokonanych PKO Bank Polski oraz DNV S*M*A*S*H, drużyna Sebastiana Wilmy może ‘wrócić do gry’. Niestety, działa to rzecz jasna w dwie strony. Kolejne potknięcia sprawią, że pomimo tego, że mamy dopiero połowę września to Wilki już teraz wypisałyby się z walki o najwyższe cele, co przed sezonem drużyna miała nadzieję zrealizować. Mimo wszystko, oddając cały szacunek drużynom DNV oraz PKO to jednak ACTIVNI czy Chilli na papierze byli zdecydowanie mocniejsi niż najbliżsi rywale Wilków. Drużyna DNV wciąż czeka na pierwsze punkty w sezonie Jesień’21. Co więcej, ewentualna porażka odniesiona w środowy wieczór byłaby… dwudziestą porażką z rzędu. Przypomnijmy, że do ostatniej wygranej graczy w białych trykotach doszło w sezonie Jesień’20, w którym DNV pokonało drużynę Volleyball Rebels. Obecnie, o czym piszemy od jakiegoś czasu, drużyna DNV zbliża się do niechlubnego rekordu liczby porażek z rzędu (23). Ten należy do drużyny Speednet 2. Porażek tych ‘Programiści’ doznali na przełomie sezonów Jesień’19-Jesień’20. Czemu o tym piszemy? Chcemy bowiem przekazać, że po każdej burzy przychodzi słońce. W przypadku Speednetu, po serii porażek, w krótkim czasie doszło do siedmiu zwycięstw. Czy podobny los czeka drużynę DNV?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Prometheus – BH Rent MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Dla drużyny Mykoli Pocheniuka, mecz z BH Rent MiszMasz będzie już czwartym spotkaniem w sezonie Jesień’21. Jak do tej pory, terminarz nie rozpieszczał graczy z Ukrainy. W trzech dotychczasowych spotkaniach ‘Niebiescy’ mierzyli się bowiem z drużynami, które przed sezonem w planach miały awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Mimo to, Prometheus na tle Nielotów, Hydry czy wreszcie ZCP Volley radził sobie naprawdę dobrze. Wydaje się, że dla graczy Mykoli Pocheniuka wreszcie odwróci się karta i ekipa ma bardzo dużą szansę wrócić na zwycięską ścieżkę. W środowym starciu to gracze z Ukrainy będą faworytami spotkania i nie zmienia tej sytuacji nawet fakt, że MiszMasz rozpoczął sezon od wygranej z Nielotami. Obecnie największym problemem drużyny Prometheus zdaje się być bardzo wąska kadra, która sprawia że ‘Niebiescy’ często występują gołą szóstką. W poniedziałkowe popołudnie, kapitan drużyny zamieścił na jednej z grup na facebooku informację o tym, że drużyna poszukuje środkowego. Podobnych problemów nie mają gracze BH Rent, którzy mają szerszą kadrę. Ambicją graczy w czarnych koszulkach jest uniknięcie podobnego scenariusza jak ten, do którego doszło w poprzednim sezonie, kiedy drużyna niemal do końca nie mogła być pewna utrzymania. Początek obecnego sezonu był wyborny. Czy ‘Hotelarze’ będą w stanie powtórzyć ten wynik z Prometheusem?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Zmieszani – Bombardierzy

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Nie mogli sobie wyobrazić lepszego początku sezonu gracze Zmieszanych. Na inaugurację drużyna wygrała dwa spotkania, w których ograła DNV oraz Craftvenę. Co więcej, w obu tych meczach gracze Edyty Woźny zgarnęli komplet punktów. Aby nie było zbyt cukierkowo, przestrzegamy ‘granatowo-białych’ przed nadmiernym optymizmem. Przypomnijmy, że poprzedni sezon Zmieszani rozpoczęli od pięciu zwycięstw z rzędu. Finalnie, kończyli sezon z bilansem siedem wygranych oraz pięć porażek. Czy z tej lekcji Zmieszani wyciągnęli wnioski, które pozwolą na uniknięcie podobnego scenariusza? O tym przekonamy się już niebawem. Na początku drogi Zmieszani zmierzą się z powracającymi na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta Bombardierami. Drużyna Dawida Piankowskiego jest ostatnią ekipą w trzecioligowej stawce, która nie ma na swoim koncie rozegranego w obecnym sezonie choćby spotkania. Sytuacja ta zmieni się po środowym wieczorze, w którym Bombardierzy stoczą dwa pojedynki. O tym, że przerwa nie wpływa zbyt dobrze na dyspozycję graczy, pokazała niedawna historia powracających do SL3 Kraken Team oraz Letniego Mentala. Obie te drużyny przegrały swoje dotychczasowe spotkania, na co naszym zdaniem, bezpośredni wpływ miała wspomniana wcześniej przerwa. Czy Bombardierzy będą w stanie wygrać środowe spotkania? Z pewnością będzie o to niezwykle trudno. Wydaje nam się bowiem, że to rywale, a nie Bombardierzy będą faworytem spotkań.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Dziki Wejherowo – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Przed Dzikami kolejny wymagający rywal. Przypomnijmy, że gracze z Wejherowa dwa tygodnie temu grali z innym faworytem do awansu – drużyną CTO Volley. Trzeba uczciwie przyznać, że w spotkaniu z mocarnym rywalem, Dziki nie klęknęły i zaprezentowały się naprawdę godnie. W każdym z trzech setów, gracze w czerwonych koszulkach zdobywali dwucyfrową liczbę punktów, co umówmy się – oczywistością w meczu z CTO nie było. Jeśli gracze z Wejherowa zaprezentują z ZCP Volley Gdańsk podobną dyspozycję jak w pierwszym secie meczu z CTO to kto wie, być może będą w stanie pokusić się o punkt, co z pewnością byłoby sporego kalibru niespodzianką. Faworyzowana drużyna – Volley Gdańsk mimo, że w meczu z Gonito również była zdecydowanym faworytem to w pierwszym secie dość długo męczyli się ze swoim rywalem. O tym, jak niebezpieczne jest lekceważenie rywali przekonali się w poprzednim tygodniu gracze MPS Volley, którzy pomimo tego, że byli murowanym faworytem do zgarnięcia trzech oczek, w jednej z partii musieli uznać wyższość drużyny Volley Kiełpino. Postawa graczy Fabiana Polita pokazała innym drugoligowym drużynom, że przy odpowiednim ‘mentalu’ ugranie punktów nie jest zadaniem niemożliwym. Czy wobec tego, Dzikom zdoła się sprawić niespodziankę? O tym przekonamy się już niedługo.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #5

Za nami wtorkowa seria gier, w której nie brakowało emocji. Najciekawszym starciem, zgodnie z oczekiwaniami był mecz Oliwy z Gonito oraz AVOCADO z Epo-Project. Ponadto, swoje mecze zgodnie wygrali faworyci – EviRent, Dream Volley oraz Zmieszani. Zapraszamy na podsumowanie piątego dnia meczowego.

AVOCADO friends – Epo-Project 0-3 (18-21; 18-21; 18-21)

Ileż to razy zdarzyło się, że kiedy chwaliliśmy drużynę, ta po chwili przegrywała spotkanie? Nie inaczej było i tym razem. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o udanym początku sezonu AVOCADO friends. Z drugiej strony wskazywaliśmy, że w naszym odczuciu faworytem spotkania będą gracze z Żukowa. Początek meczu rozpoczął się od dwóch punktów przyjmującego ‘Wegan’ – Patryka Okulewicza (3-1). Kiedy kolejny punkt dla drużyny zdobywał nowy nabytek drużyny – Oleksandr Chapovskyi (10-5) wydawało się, że ‘Weganie’ będą w stanie dowieźć prowadzenie do końca. Nieco inny plan na wtorkowy wieczór mieli gracze z Kaszub, którzy wykorzystali przestój rywali i sami wyszli na prowadzenie (13-12). Od tego momentu aż do końcówki mieliśmy wyrównaną grę, ale po dwóch skutecznych atakach solenizanta – Damiana Kolki to Epo-Project postawiło kropkę nad ‘i’ wygrywając seta do 18. Drugi set rozpoczął się od dość wysokiego prowadzenia Epo-Project (7-2). Po lekkim szoku, ‘Weganie’ zaczęli gonić wynik i sztuka ta udała się graczom Arkadiusza Kozłowskiego już po chwili (8-8). Od tego momentu do samej końcówki byliśmy świadkami wyrównanego starcia. Podobny był również epilog. W końcówce to Epo-Project zachowało więcej zimnej krwi i wygrało seta do 18. W trzecim secie gracze z Żukowa uzyskali dwu-trzypunktowe prowadzenie już na samym początku partii i potrafili je utrzymać przez całego seta. Mimo, że wynik każdego z setów był identyczny to jednak w trzeciej partii AVOCADO było najdalej do tego, by pokusić się o wygraną. Podsumowując spotkanie, wygrała je drużyna, która była lepsza i w kluczowych momentach potrafiła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

BES-BLUM Nieloty – BH Rent MiszMasz 1-2 (17-21; 21-11; 18-21)

Jesteśmy przekonani, że nie taki bieg spraw wyobrażały sobie Nieloty. We wtorkowy wieczór drużyna Mateusza Bone rywalizowała bowiem z dziesiątą siłą poprzedniego sezonu. Z drużyną, z którą jeszcze kilka miesięcy temu wygrali. W sytuacji, w której to oni, a nie przeciwnicy byli dość wyraźnym faworytem. Po meczu fakty są jednak takie, że ‘Pingwiny’ mają jedno zwycięstwo w trzech spotkaniach. Co gorsze – drużyna nie rywalizowała w nich z potęgami, które są wymieniane w kontekście awansu. Owszem, we wtorek z pewnością nie pomogła absencja kolekcjonera MVP – Mateusza Wilczewskiego czy kontrowersyjne decyzje sędziowskie w kluczowych dla seta momentach, ale przypominamy, że z problemami kadrowymi mierzą się wszystkie drużyny w lidze. Jeśli chodzi o sędziów to bywa jednak tak, że jak to ludzie – mają prawo do błędów, a jeśli je popełniają to najczęściej w dwie strony. Jeśli chodzi o samo spotkanie to rozpoczęło się ono lepiej dla Nielotów. Po asie serwisowym Marka Podolaka na tablicy wyników było (7-4) dla brązowych medalistów sezonu Wiosna’20. W dalszej części seta, ‘Pingwiny’ prowadziły już 14-11, ale to, co wydarzyło się po chwili trudno jakkolwiek wytłumaczyć. Może Wy nam pomożecie? Jak ze stanu 14-11 może się po chwili zrobić 14-18? Rozumiemy naprawdę dużo. Rozumiemy, jak trudno jest powstrzymać Mateusza Berbekę, jednak na tym poziomie podobne przestoje nie zdarzają się zbyt często. Finalnie set ten, po ataku ze środka Michała Grymuzy MiszMasz wygrał do 17. Nie wiemy dokładnie ile śpią ‘Pingwiny’, ale wiemy że kiedy tylko się przebudzą – potrafią być naprawdę groźne. W drugim secie przekonali się o tym gracze MiszMaszu, którzy nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z przeciwnikami, w efekcie czego przegrali seta do 11. Nie ukrywamy, że przed trzecim setem pomyśleliśmy, że ‘grany jest znany nam scenariusz’. Mówimy o tej kasecie, w której Nieloty przegrywają pierwszego seta, po czym się ogarniają i wygrywają drugą i trzecią partię, w efekcie czego wygrywają mecz. Nie tym razem. Trzeci set od początku był wyrównanym widowiskiem. W drugiej części Nieloty prowadziły już 15-13, ale z czasem doszło do wspomnianych wcześniej kontrowersji. Te rzecz jasna nie miałyby żadnego znaczenia, gdyby Nieloty były w końcówce lepsze. Uczciwie trzeba przyznać, że było na odwrót i seta zamknął chyba największy smakosz kawy w SL3 – Mateusz Berbeka.

Oliwa Team – Gonito Volley 2-1 (23-21; 14-21; 22-20)

Staje się to powoli tradycją. Na sześć rozegranych dotychczas pomiędzy drużynami setów, aż cztery kończyły się walką na przewagi. Dwa z czterech setów, w których na zwycięzców musieliśmy dłużej poczekać odbyły się we wtorkowy wieczór. Co ciekawe – kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania gracze Gonito, a wraz z nimi Redakcja drapała się wymownie po głowach, zastanawiając się czy do meczu w ogóle dojdzie. Wszystko za sprawą tego, że ‘Tygrysy’ były już po kilkunastu minutach rozgrzewki, a tymczasem na sali próżno było szukać ich przeciwników. Ostatecznie, partiami gracze Oliwy pojawiali się na parkiecie, by po chwili drużyny mogły rozpocząć mecz. Pierwszy set od samego początku był niezwykle wyrównanym widowiskiem. Mimo, że w pewnym momencie Oliwa wyszła na trzypunktowe prowadzenie (9-6) to po chwili ich rywale doprowadzili do wyrównania (10-10). Od tego momentu, do ostatniego gwizdka sędziego w pierwszym secie żadna z drużyn nie zdołała wyjść na dwupunktowe prowadzenie. Finalnie set zakończył się dwoma asami serwisowymi Krystiana Mielniczka. Druga odsłona rozpoczęła się lepiej dla Oliwy (5-2). Mimo, tego, po chwili tygrysie stado poGONIłO swoich przeciwników, doprowadzając do wyrównania (6-6). Mimo, że w połowie seta mieliśmy remis po 11 to druga część partii należała wyłącznie do drużyny Wojciecha Strychalskiego (21-14). Ostatnia odsłona, podobnie jak pierwsza, była kapitalnym widowiskiem. Wyrównana walka z obu stron zaprowadziła nas do stanu (20-20). W końcówce szalę zwycięstwa na stronę Oliwy przechylili Paweł Skrzypkowski oraz Tomasz Kowalewski. Na koniec luźna myśl. Tygrysy w Oliwie nie robią na nikim większego wrażenia. Na Spacerowej, są przez Oliwiaków ujarzmione. Nie inaczej było i na Placu Dwóch Miast.

EviRent VT – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (21-15; 21-11; 21-19)

Nie sprawdziły się nasze przedmeczowe przypuszczenia. Na sypie zamiast Piotra Peplińskiego czy anonsowanego przez nas Radosława Koniecznego zobaczyliśmy Mateusza Chyla. To tyle, jeśli chodzi o chybione przypuszczenia. Nie pomyliliśmy się za to co do wyniku spotkania. Poza Redakcją, wynik 3-0 typowali również eksperci SL3. Trzeba jednak przyznać, że w trzecim secie pachniało niespodzianką. Samo spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla Krakena. Po punktowych akcjach Roberta Skwiercza oraz Arka Wasilewskiego, BES-BLUM objął prowadzenie 4-2. Wypracowana przewaga utrzymywała się dość długo i zmieniła się dopiero w momencie, kiedy dwa bloki z rzędu zaliczył Jakub Klimczak (13-12). Od tego momentu to EviRent przejął kontrolę nad meczem i wygrał seta do 15. W końcówce seta doszło do rzadko spotykanej sytuacji w pierwszej lidze, w której przez błąd ustawienia drużyny BES-BLUM jeden punkt za darmo trafił do EviRentu. Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia EviRentu (6-1). Z czasem przewaga ta była jeszcze większa (12-3). W drugiej części seta, obecny mistrz SL3 nieco zwolnił i finalnie set zakończył się ich zwycięstwem do 11. Ostatni set, zgodnie z tym, o czym wspomnieliśmy na początku był tym, w którym drużyna Kraken mogła pokusić się o zwycięstwo. Po ataku środkowego – Przemysława Motyki, BES-BLUM prowadził (17-15). Niestety dla nich, w końcówce rywale zaprezentowali więcej jakości i wygrali seta do 19.

Craftvena – Zmieszani 0-3 (12-21; 19-21; 8-21)

Nie ukrywamy, że spodziewaliśmy się bardziej wyrównanego spotkania. Wyrównana okazała się jedynie druga odsłona, do której za chwilę przejdziemy. Drużyna Zmieszanych przystępowała do spotkania po pewnym zwycięstwie z DNV, do którego doszło w poprzednim tygodniu. Prawdziwym sprawdzianem obecnej dyspozycji miało być jednak spotkanie z Craftveną. ‘Rzemieślnicy’ przystąpili do obecnego sezonu w identycznym składzie, w jakim występowali w sezonie Wiosna’21. Jako, że na wiosnę mecze ze Zmieszanymi były wyrównanymi pojedynkami to zastanawialiśmy się, czy po wymianie dużej części składu będzie podobnie. Na podstawie tych wyliczanek można dziś stwierdzić, że Zmieszani są mocniejszą drużyną niż miało to miejsce w poprzednim sezonie. Prawdziwy pokaz mocy i charakteru drużyna Edyty Woźny zaprezentowała już w pierwszym secie. Zmieszani objęli na początku objęli prowadzenie (7-2), które z czasem nie zmieniało się na korzyść dla Craftveny. Co by nie mówić – pierwsza odsłona była raczej bez historii. Dużo więcej działo się za to w drugim secie, którą Craftvena po punktach braci Zakrzewskich rozpoczęła od prowadzenia 5-0. Radość graczy w czarnych koszulkach nie trwała jednak zbyt długo, bowiem po chwili na tablicy wyników pojawił się remis (7-7). Mimo, że po zagrywce Artura Maksimova Zmieszani objęli prowadzenie (14-11) to w końcówce, po ataku Krzysztofa Lewandowskiego Craftvena była bliższa wygrania seta (19-18). Finalnie, w końcówce ‘Rzemieślnicy’ popełnili trzy błędy własne, które sprawiły, że ekipa Edyty Woźny cieszyła się z wygrania drugiego seta. Ostatnia odsłona przypominała niestety bardziej pierwszy niż drugi set. Prawdę mówiąc, dla Craftveny było to o wiele bardziej traumatyczne przeżycie. Wyglądało to tak (0-1; 0-2; 0-3; 0-4; 0-5; 0-6; 0-7; 1-7). Co gorsze, ten koszmar nie chciał się skończyć. Zmieszani nie mieli litości dla swoich rywali i doprowadzili do stanu (12-1). Od tego momentu, obie drużyny były już myślami przy kolejnych spotkaniach. Finalnie set zakończył się wynikiem 21-8 dla Zmieszanych.

Dream Volley – Allsix by Decathlon 3-0 (26-24; 21-6; 21-18)

Do spotkania przeciwko drużynie Dream Volley, ekipa Allsix by Decathlon przystępowała po porażce odniesionej na inaugurację w meczu przeciwko Dzikom Wejherowo. W porównaniu do ubiegłotygodniowego spotkania, w drużynie Decathlonu zobaczyliśmy dwóch graczy, którzy bez wątpienia stanowią o sile drużyny (Aleksander Bochan oraz Bartosz Beszczyński). Początek spotkania należał do doświadczonej w drugoligowym boju drużyny Dream Volley. Po autowym ataku jednego z graczy Allsix, Dream Volley wyszło na prowadzenie (9-5). Mimo, że po ataku nowego gracza Dream Volley – Jakuba Ciesielskiego na tablicy wyników mieliśmy już (16-11) to jednak Decathlon w dalszej fazie zdołał doprowadzić do wyrównania (18-18). Podczas gry na przewagi, Decathlon mając piłkę setową zepsuł dwie zagrywki z rzędu i finalnie po emocjonującej końcówce wygrali zawodnicy Dream Volley. Trzeba przyznać, że w pierwszym secie po obu stronach nie brakowało ‘spinki’ i głośnego wskazywania, że rywale ‘nie chcą’. Druga odsłona to pogrom, deklasacja. Podczas, gdy drużynie Dream wychodziło wszystko, graczom z ulicy Kartuskiej nie szło kompletnie nic. Problemy w przyjęciu, brak obrony, ataki w aut czy dotykanie siatki. Uwierzcie, że tę wyliczankę moglibyśmy kontynuować w nieskończoność. Finał seta to wynik 21-6 dla Dream Volley. Ostatnia odsłona na szczęście bardziej przypominała pierwszy niż drugi set. Początek partii należał do drużyny Allsix, która objęła prowadzenie (8-3). Z biegiem seta, Dream powoli odbudowywał stratę i mimo, że dalszej części seta wciąż przegrywali (12-15) to po kilku skutecznych atakach wracającego do drużyny Jakuba Perżyło po raz pierwszy w secie objęli prowadzenie(16-15), którego już nie wypuścili i wygrali seta do 18, a cały mecz 3-0.

Zapowiedź – MATCHDAY #5

We wtorek będziemy świadkami sześciu spotkań. Najciekawszymi wydarzeniami zdają się być mecze drużyn o podobnym potencjale. W pierwszej lidze dojdzie do pojedynku AVOCADO friends z Epo-Project. Z kolei w drugiej, za sprawą bezpośredniego pojedynku, na pierwszą wygraną w sezonie mogą liczyć gracze Oliwy lub Gonito. Zapraszamy na zapowiedź piątego dnia meczowego!

AVOCADO friends – Epo-Project

Godz.: 19:30, boisko nr 2

AVOCADO friends, po początku obecnego sezonu ma prawo mieć powody do optymizmu. Na inaugurację, w bardzo dobrym stylu pokonali powracających do SL3 graczy BES-BLUM Kraken Team. W swoim drugim spotkaniu przegrali co prawda z obecnym mistrzem SL3 – EviRentem, ale dyspozycja, którą zaprezentowali pozwoliła im na urwanie punktu faworyzowanym przeciwnikiem. Co ważniejsze, pomogła również ‘Weganom’ w odzyskania pewności siebie. Pamiętamy bowiem doskonale poprzedni sezon, w którym drużyna Arkadiusza Kozłowskiego przegrywała mecz za meczem, co z pewnością nie wpływało zbyt dobrze na morale drużyny. Z tego miejsca należą się AVOCADO pochwały. Jesteśmy niemal przekonani, że kilka ligowych drużyn po takiej serii by się już nie podniosło. Kolejnym rywalem ‘Wegan’ w sezonie Jesień’21 będzie drużyna Epo-Project. W historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta obie ekipy rywalizowały ze sobą dwukrotnie. Na chwilę obecną stan rywalizacji wynosi 1-1. Która z drużyn będzie zatem faworytem wtorkowej potyczki? Wydaje się, że nieco więcej argumentów będzie miała drużyna Epo-Project. Gracze Epo w dwóch dotychczasowych spotkaniach wygrali ze Speednetem oraz zanotowali porażkę z Eko-Hurtem. Dyspozycja, którą zaprezentowali w tych meczach pozwala sądzić, że drużynę Epo stać we wtorek na wygraną. Z drugiej strony, wydaje się, że pojedynek będzie bardzo wyrównany i o wygranej zadecydują ‘detale’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

BES-BLUM Nieloty – BH Rent MiszMasz

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Wtorkowym meczem przeciwko Nielotom, drużyna BH Rent MiszMasz zainauguruje sezon Jesień’21. Sami zastanawiamy się, jak będzie wyglądał sezon w wykonaniu ‘Hotelarzy’. W przerwie pomiędzy sezonami z drużyny odeszło kilku graczy. Najpoważniejszym osłabieniem zdaje się być transfer Karola Fidyka do MPS Volley. Z drugiej strony, do drużyny doszło kilka nowych osób. We wtorek szansę na debiut w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta będzie miało aż trzech graczy (Michał Balcerak, Kamil Gąsiorowski oraz Łukasz Różański). Czy gracze ci wprowadzą do drużyny nieco spokoju, który sprawi, że ekipie w czarnych strojach do końcówki sezonu nie będzie groziło widmo spadku? Tego dowiemy się z czasem. Dużo zależy od początku sezonu. Mimo, że w edycji Wiosna’21 to Nieloty były górą, absolutnie nie możemy wykluczyć scenariusza, w którym tym razem to MiszMasz mógłby pokusić się o wygraną. Już w meczu rozegranym 1 czerwca drużyna ‘Pingwinów’ miała potężne problemy, aby wygrać ze swoimi przeciwnikami. Gdy obecnie dołożymy do tego problemy, z którymi zmaga się w ostatnim czasie drużyna Nielotów to każdy wynik jest tu możliwy. Ewentualna druga wygrana z rzędu sprawiłaby, że drużyna Mateusza Bone zapomniałaby o koszmarnym początku ligi. Ma to oczywiście dwa końce. Potencjalna porażka z niżej notowanym rywalem mogłaby sprawić, że sytuacja Nielotów stałaby się z gatunku tych – nie do pozazdroszczenia.

Typ Redakcji:2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Oliwa Team – Gonito Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Bezpośrednie spotkanie, do którego dojdzie o godzinie 19:30 będzie doskonałą okazją do poprawienia sobie humorów przed kolejnymi spotkaniami w sezonie Jesień’21. Przypomnijmy, że obie drużyny zamykają obecnie ligową stawkę. W ramach usprawiedliwienia napiszemy, że porażki które drużyny zanotowały były w pewien sposób wkalkulowane. Oliwa Team mierzyła się bowiem z CTO oraz MPS-em, natomiast Gonito z ZCP Volley. Wymienione trzy drużyny uznawane są za ekipy, które między sobą rozdzielą miejsca na podium. W związku z tym, nie można było oczekiwać od jedenastej oraz dwunastej drużyny poprzedniego sezonów cudów. Wracając na chwilkę do ostatniego sezonu historia obu drużyn zdaje się być naprawdę ciekawa. Przy równej liczbie punktów, o tym, że to Oliwa zagrała w barażu zadecydowały… dwa małe punkty. Tak, jak jednak wspominaliśmy wcześniej, w meczu barażowym ‘Oliwiacy’ byli o klasę lepszą drużyną i zasłużenie wygrali, dzięki czemu we wtorkowy wieczór zobaczymy ich w meczu z Gonito. Nieznacznym faworytem spotkania zdają się gracze Wojciecha Strychalskiego, którzy wygrali poprzednie bezpośrednie starcie 3-0. Mecz rozegrany 1 lipca był bardzo wyrównany i stał na naprawdę wysokim, drugoligowym poziomie. Dość powiedzieć, że jeden z setów zakończył się wynikiem 29-27! Przed wtorkowym meczem jest to bardzo dobrym prognostykiem. Nie ukrywamy, że liczymy na równie ciekawe starcie!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

EviRent VT – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Dla obu drużyn mecz, do którego dojdzie o godzinie 20:30 będzie już trzecim pojedynkiem w sezonie Jesień’21. Póki co, zdecydowanie więcej powodów do optymizmu mają gracze EviRentu, którzy zgodnie z oczekiwaniami wygrali swoje dwa pierwsze mecze. Kraken z kolei przegrał na inaugurację dwa spotkania i obecnie zamykają ligową stawkę. Nie to jednak jest w tym wszystkim najdziwniejsze. Dość zaskakujące jest to, że BES-BLUM nie zdobył jak do tej pory choćby jednego punktu. Biorąc pod uwagę to, że w poprzednich sezonach drużyna zajmowała dwukrotnie piąte miejsce oraz jedno szóste, dzięki czemu spokojnie utrzymywali się w lidze jest to co najmniej niezrozumiałe. Co gorsze – na horyzoncie nie widać nadziei na poprawę. Trzeba sobie to powiedzieć wprost. Biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności – choćby jeden punkt przeciwko drużynie EviRent będzie prawdziwą sensacją. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że obecnie z kontuzją pleców zmaga się MVP poprzedniego sezonu – rozgrywający Piotr Pepliński. Jako, że w drużynie nie ma drugiego rozgrywającego jest wielce prawdopodobne, że w zamian za niego na sypie zobaczymy… Radosława Koniecznego.  Swoje problemy mają również gracze Krakena, którzy w poniedziałek, aby poskładać drużynę do kupy musieli się nagłówkować. Z informacji, które do nas dotarły wynika jednak, że we wtorkowy wieczór Kraken wystąpi w swoim optymalnym zestawieniu. Czy dzięki temu zdołają oni nawiązać walkę z obecnym mistrzem SL3?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – Zmieszani

Godz.: 20:30, boisko nr 3

O godzinie 20:30 swoje pierwsze spotkanie w sezonie Jesień’21 rozegrają gracze Bartka Zakrzewskiego – Craftvena. Dla ‘Czarnych’ będzie to już czwarty sezon w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Poprzednie edycje drużyna kończyła na czwartym, ósmym oraz piątym miejscu w ligowej tabeli. Mimo, że wynik z sezonu Wiosna’21 był teoretycznie gorszy od tego, który drużyna osiągnęła w inauguracyjnym sezonie – Wiosna’20 to jednak był on bardziej imponujący. Wszystko za sprawą tego, że w ostatnim sezonie w trzeciej lidze wystąpiły zdecydowanie mocniejsze drużyny aniżeli miało to miejsce w inauguracyjnym sezonie. W ostatniej edycji drużyna Craftveny skończyła ligę w grupie mistrzowskiej i w pewien sposób rozdawała tam karty. Przed rozpoczęciem grupy mistrzowskiej niemal wszystkie drużyny dopisywały sobie punkty za mecz z Craftveną. W rzeczywistości ‘Rzemieślnicy’ zdobyli punkt z każdym rywali. Czy po udanym sezonie drużynę stać na to, by postawić krok dalej? Na początku czeka ich bardzo trudne zadanie. Ich rywalem będą Zmieszani, którzy rozpoczęli sezon od pewnej wygranej 3-0. Co ciekawe, to właśnie meczem ze Zmieszanymi gracze Craftveny kończyli poprzedni sezon. Która z drużyn będzie faworytem wtorkowego starcia? Wydaje się, że nieznacznym jednak Zmieszani. Z drugiej strony, bezpośrednie mecze z poprzedniego sezonu pomiędzy ekipami (1-1, w setach 3-3) zwiastują, że będziemy świadkami wyrównanego pojedynku.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Dream Volley – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:30, boisko nr 1

We wtorkowy wieczór pierwsze spotkanie w sezonie rozegra drużyna Mateusza Dobrzyńskiego – Dream Volley. Dla graczy w szarych koszulkach będzie to trzeci sezon w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Poprzednie dwa, drużyna kończyła na czwartym oraz szóstym miejscu. Za każdym razem Dream Volley przystępował do ligi jako ekips, która była jednym z faworytów do awansu. Mecze z drugoligowcami dość brutalnie zweryfikowały te plany. Z drugiej strony, takie a nie inne wyniki w poprzednich sezonach sprawiają, że od drużyny Dream Volley wreszcie odklejona zostanie łatka ‘drużyny do awansu’. Być może to właśnie przez wieczne pompowanie balonika zespołowi nie szło zgodnie z oczekiwaniami samych graczy. W przerwie pomiędzy sezonami z drużyny odszedł między innymi Roman Grzelak czy Kacper Wesołowski. Do drużyny dołączyło jednak kilku nowych graczy. Czy gracze ci pomogą w ograniu wtorkowego rywala? Po przeciwnej stronie siatki spotkają drużynę, która dopiero stawia pierwsze kroki w drugiej lidze. W ubiegłotygodniowym debiucie drużyna Allsix by Decathlon przegrała z Dzikami Wejherowo, choć przez długi czas wydawało się, że to właśnie oni kontrolują przebieg spotkania. Z uwagi na to, że obie drużyny występowały przez cały okres w innych ligach, mecz ten będzie pierwszym spotkaniem obu drużyn w rozgrywkach SL3. Mimo, że faworytem spotkania będą gracze Dream Volley to nie przekreślamy szans Allsix na korzystny wynik. O tym, że wszystko w SL3 jest możliwe, pokazał poniedziałkowy wieczór.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

MATCHDAY #4

Za nami czwarty dzień meczowy. Największą niespodzianką poniedziałkowej serii gier była wygrana Speednetu 2 z powracającą na parkiety SL3 – drużyną Letniego Mentala. W pierwszoligowym hicie Szach-Mat ograł 3-0 Volley Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie.

DNV S*M*A*S*H – Niepokonani PKO Bank Polski 0-3 (8-21; 16-21; 11-21)

Pierwszym meczem trzecioligowym w poniedziałkowy wieczór była rywalizacja DNV S*M*A*S*H z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Dość wyraźnym faworytem w ocenie Redakcji na to spotkanie byli ‘Bankowcy’. Gracze nieobecnej tego wieczoru Joanny Drewczyńskiej rozpoczęli mecz w wymarzony przez siebie sposób. Nie minęła nawet chwila, a po atakach aktywnego Marcina Palucha czy Tomasza Remera prowadzili już (8-1). Z czasem przewaga ta urosła do stanu 13-3 i zachodziły uzasadnione obawy o to, czy skończy się prawdziwym pogromem. W drugiej części seta DNV zdołało nieznacznie poprawić swoją sytuację i ostatecznie PKO wygrało partię do… 8. Druga odsłona rywalizacji nie była na szczęście aż tak jednostronnym pojedynkiem. Na początku drugiej odsłony aktywny był Vitalii Lukashenko, po którego atakach na tablicy wyników widniało 5-5. Niestety – wyrównana walka trwała tylko do stanu 10-10. Po chwili drużyna DNV zaczęła popełniać dużą liczbę błędów, w efekcie których ich rywale wyszli na czteropunktowe prowadzenie. Tak wypracowana zaliczka pozwoliła ‘Bankowcom’ na spokojną wygraną seta. Finalny cios wyprowadził Radosław Byszuk. Ostatni set rozpoczął się od remisu (5-5). Po dwóch atakach z rzędu Marcelego Kłosowskiego gracze PKO wyszli na prowadzenie (9-5). Po chwili ‘Bankowcy’ zaliczyli serię pięciu punktów z rzędu, dzięki czemu, podobnie jak to miało miejsce w pierwszym secie, wygrali wysoko (21-11).

MPS Volley – Volley Kiełpino 2-1 (21-9; 21-19; 16-21)

Miało być gładko i przyjemnie. Mecz z Volley Kiełpino miał być zaledwie przystawką do głównych spotkań, na które z niecierpliwością czekali gracze MPS. Faworyzowana drużyna MPS pięknie zagrała zaledwie w pierwszym secie. Później najwidoczniej uznali, że mecz wygra się sam. Niestety, tak to nie działa, o czym drużyna przekonała się w kolejnych setach. Co ciekawe i zastanawiające – ekipa MPS nie wyciągnęła żadnych wniosków z drugiego seta, kiedy ich wygrana była realnie zagrożona. Z drugiej strony, być może wyciągnęli taki, że grając kiepsko, koniec końców zwyciężą tak, jak miało to miejsce w drugiej odsłonie. Jako, że MPS jest nową drużyną w ligowej stawce słówko wprowadzenia. Jeśli Miłośnicy Piłki Siatkowej będą grali piach to będziemy o tym pisali wprost. Trzeba jednak być uczciwym. W pierwszym secie po kilku punktach Mateusza Behrendta oraz Grzegorza Dymińskiego gracze w białych koszulkach prowadzili 7-2. Dalej było coraz lepiej i można było odnieść wrażenie, że spotykają się ze sobą drużyny uprawiające inny sport. Finalnie partia zakończyła się zwycięstwem MPS-u do 9. Drugi set przez dłuższy moment również nie zwiastował kłopotów MPS. Po pewnym czasie MPS wyszedł na prowadzenie (15-10), ale dobra gra graczy z Kiełpina sprawiła, że mieliśmy wynik (17-17). W końcówce, dwa skuteczne ataki wykonał jednak Grzegorz Dymiński i to MPS cieszył się z wygrania drugiego seta. Ostatnia partia nie układała się dobrze dla faworyzowanej drużyny. Po ataku Roberta Sobisza, gracze z Kiełpina objęli prowadzenie 4-2, które utrzymywali do połowy seta (10-10). Po ataku oraz bloku duetu Sobisz-Pipka, Volley ponownie objął prowadzenie 15-13, którego nie oddał już do końca i w pełni zasłużenie cieszył się z jednego oczka.

Volley Gdańsk – Szach-Mat 0-3 (24-26; 18-21; 19-21)

W przedmeczowych zapowiedziach tak się rozpędziliśmy, że napisaliśmy że Volley to trzykrotny zdobywca tytułu mistrzowskiego oraz dwukrotny wicemistrz. Prawda jest taka, że w jednym sezonie zamiast srebrnych medali Volley miał brązowe. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że gracze w ‘żółto-czarnych’ strojach pisali historię tej ligi. Obecnie, historia piszę się na naszych oczach na nowo. Kiedyś drużyny na myśl o spotkaniu z Volley Gdańsk, za przeproszeniem – srały w gacie. Obecnie pierwszoligowe drużyny nie mają respektu przed utytułowanym rywalem i, jak pokazał Szach-Mat są go w stanie ograć. Owszem, mecz był bardzo wyrównany. Owszem, przy odrobinie szczęścia równie dobrze to Volley mógłby wygrać spotkanie. Mawia się jednak, że szczęście sprzyja lepszym, a co do tego, że to ‘Szachiści’ byli w poniedziałek lepszą drużyną nie ma wątpliwości chyba nikt. Pierwszy set rywalizacji był bardzo wyrównany. Jako pierwszy na trzypunktowe prowadzenie, po ataku Karola Jelińskiego, wyszedł Szach-Mat (15-12). Mimo to, w końcówce to Volley Gdańsk stanął przed szansą wygrania seta, prowadząc (20-18). Ostatecznie tak się nie stało, bowiem blok dający drużynie tlen zanotował Dawid Kołodziej. Po chwili Szach-Mat zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Drugi set rozpoczął się od kilku błędów Volley, których z kolei unikali gracze w czarnych koszulkach (6-3). Trzypunktowe prowadzenie drużyna VG zdołała zniwelować dopiero przy stanie 14-14. Po chwili Szach-Mat ponownie wyszedł na prowadzenie, którego już nie oddał i wygrał drugiego seta. Ostatnia odsłona rywalizacji również nie zawiodła. Mimo, że w pewnym momencie Szach-Mat prowadził już 19-14 to po chwili na tablicy wyników było 19-19. Finalnie, szczęście w końcówce dopisało lepszym i gracze Dawida Kołodzieja cieszyli się z kompletu punktów.

BES-BLUM Kraken Team – Eko-Hurt 0-3 (15-21; 14-21; 7-21)

Przy okazji poprzedniego spotkania Eko-Hurtu pisaliśmy, że drużyna zaprezentowała się w taki sposób, że jeśli powtarzałaby to w kolejnych meczach to ponownie mielibyśmy materiał na zespół, który jest w stanie powalczyć o podium rozgrywek. Cóż, jesteśmy mądrzejsi o kolejny mecz, w którym ‘Hurtownicy’ zaprezentowali się świetnie, rozbijając swojego rywala. Owszem, rywal ten miał w poniedziałkowy wieczór swoje problemy. Na rozegraniu wystąpił nominalny libero, środkowy zagrał na przyjęciu. W drużynie debiutowało dwóch nowych graczy, ale do cholery. Eko-Hurt w jednym z setów rozbił ich do siedmiu. Co więcej, w trakcie całego spotkania nie było ani jednego momentu, w którym wydawać by się mogło, że Kraken jest w stanie zrobić swoim rywalom krzywdę. Jakkolwiek brutalnie nie zabrzmi to dla drużyny Ryszarda Nowaka. Rok, który minął od poprzedniego sezonu, w którym BES-BLUM występował pokazuje, jaki progres zanotowały inne drużyny. Podczas, gdy Kraken został w miejscu, pozostałe zespoły poszły do przodu. Nie chcemy rzecz jasna przekreślać BES-BLUM, jednak jeśli drużyna szybko nie poprawi swojej gry to może mieć problem z regularnym zdobywaniem punktów. Na koniec słówko o Eko-Hurcie. Zdaje się być oczywistym, że humory są wprost proporcjonalne do osiąganych wyników, jednak zdaje się, że gracze w białych koszulkach po koszmarnym poprzednim sezonie, odzyskali wreszcie radość z grania.

ACTIVNI Gdańsk – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (23-21; 25-23; 21-13)

Miał być spacerek no i był, ale taki, na który jesteście wyciągnięci prosto z łóżka na kacu. Pisząc całkiem serio do spotkania przystępowały drużyny, które są na nieco innym etapie. Podczas, gdy ACTIVNI Gdańsk znają smak rywalizacji na zdecydowanie wyższym poziomie, na który chcą wrócić, drużyna PKO Bank Polski ma obecnie czas na swobodne poruszanie się po trzecioligowych parkietach. Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie ‘Niepokonani’ nie mają z tym najmniejszego problemu. Początek meczu to trzypunktowe prowadzenie faworyzowanej drużyny (10-7). Z czasem coraz śmielej radzić zaczęli sobie gracze z sektora bankowego, którzy determinacją doprowadzili do wyrównania (15-15). Wyrównana gra miała miejsce do samego końca seta, w którym byliśmy świadkami gry na przewagi. Finalnie, set po ataku Jarosława Szmigielskiego oraz zagrywce Artura Kurkowskiego padł łupem ACTIVNYCH. Drugi set, podobnie jak pierwszy nie zawiódł nawet najbardziej wymagających kibiców. Po wyrównanej pierwszej części seta, na trzypunktowe prowadzenie wyszli ACTIVNI (16-13). Prowadzenie to nie trwało zbyt długo, bowiem PKO po chwili wyrównało (16-16). W końcówce, przed szansą wygrania seta stanęli Niepokonani. Pechowo dla nich w kluczowych momentach zabrakło mieszanki doświadczenia oraz szczęścia i to ACTIVNI wygrali tego seta 25-23. Ostatnia odsłona nie przyniosła już porównywalnych emocji. Co tu dużo mówić, ACTIVNI zagrali tak, jak można było od nich tego oczekiwać w poprzednich setach. Podsumowując – Niepokonani PKO Bank Polski mimo przegranej mogą być dumni ze swojej postawy. Ich rywale – ACTIVNI Gdańsk z kolei dostrzegli chyba, że aby wygrywać mecze, trzeba się troszkę napocić. Nawet w trzeciej lidze.

Letni Mental – Speednet 2 1-2 (20-22; 19-21; 21-19)

Wynik spotkania Letniego Mentala ze Speednetem pretenduje do miana największej niespodzianki poniedziałkowej serii gier, a kto wie, czy nie całego sezonu Jesień’21. Jeszcze w zapowiedzi pisaliśmy o tym, że Mentaliści w naszych oczach wyrastają na jednego z największych faworytów do podium rozgrywek. Cóż, po spotkaniu ze Speednetem te dywagacje można co jedynie rozbić o kant dupy. Letni Mental przegrywa spotkanie ze Speednetem i trzeba uczciwie przyznać, że była to w pełni zasłużona wygrana ‘Programistów’. Jedyne, czego mogą żałować gracze w różowych koszulkach to tego, że nie ogolili swoich rywali 3-0. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia (6-1) faworyzowanej drużyny ‘Mentalistów’. Z czasem, Speednet zaczął mozolnie odbudowywać stratę. Po ataku Łukasza Anyszkiewicza, ‘Różowi’ przegrywali zaledwie jednym punktem (12-13). Mimo to, w końcówce to Mental miał rywala na widelcu. Po punktowym ataku Marcina Jacyno, Letni Mental prowadził już 20-17, jednak, jak się później okazało, wynik ten nie wystarczył do wygrania seta. Co ciekawe, gracze w niebieskich koszulkach stracili trzy punkty z rzędu po atakach czy to w aut czy w siatkę. Gdybyśmy mieli stanąć kiedykolwiek przed plutonem egzekucyjnym i poprosić o ostatnie życzenie – byłoby nim to, aby strzelali ‘Mentaliści’. Finalnie, pierwszy set zakończył się punktowym blokiem wspomnianego wcześniej Łukasza Anyszkiewicza. Drugi set rozpoczął się od prowadzenia ‘Programistów’ (5-1). Z czasem gra się bardzo wyrównała i druga część seta toczyła się punkt za punkt. W końcówce, przy stanie 18-18, różnicę zrobił Daniel Kamiński, który zdobył dla Speednetu dwa oczka, by po chwili jego drużyna cieszyła się z wygrania kolejnego seta. Ostatnia odsłona była od samego początku bardzo wyrównana. W drugiej części seta – Mentaliści zdołali wyjść na prowadzenie (17-11) i pomimo nerwowej końcówki wygrać seta do 19.

ZCP Volley Gdańsk – Gonito Volley 3-0 (21-18; 21-13; 21-14)

Wiadomo, że chcąc awansować – drużyna ZCP Volley Gdańsk powinna patrzeć wyłącznie na siebie. Tyle teoria. Praktyka jest taka, że ZCP przystępowało do spotkania z Gonito z wiedzą, że ich potencjalny rywal w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej (MPS Volley) stracił punkt z drużyną Volley Kiełpino. Oznaczało to mniej więcej tyle, że ZCP będzie przed spotkaniem z Gonito dodatkowo zmobilizowane. Niekiedy w sporcie bywa jednak tak, że bodziec mobilizujący staje się paraliżujący. Czy tak było w tym przypadku? Pewnie nie dowiemy się tego nigdy. Uważamy jednak, że pierwszy set był wypadkową kilku zdarzeń. Jednym z nich była z pewnością dobra forma Gonito. Pierwszy set od samego początku był bardzo wyrównany i musimy Wam przyznać szczerze, że nie dało się za cholerę wyczuć jakiejś większej różnicy w jakości gry obu drużyn. Owszem, ta objawiła się w decydującym momencie seta, w którym Volley zdobyło trzy punkty i wygrało 21-18. Jeśli mamy być szczerzy – z emocji to by było tyle. Drugi set rozpoczął się od pięciopunktowego prowadzenia ZCP (7-2), które okazało się być wystarczające do tego, by spokojnie kontrolować przebieg gry. Kto wie, czy dorobek punktowy Gonito nie byłby lepszy, gdyby nie spora liczba zepsutych zagrywek. Trzeci set był wyrównany do połowy. Sytuacja zmieniła się mniej więcej w momencie, w którym na czystej siatce po genialnej sypie Jakuba Kłobuckiego skończył Daniel Koska (11-10). Od tego momentu Volley zdobył cztery punkty z rzędu, które ‘zabiły mecz’ i finalnie wygrał trzecie spotkanie, zdobywając przy tym komplet punktów.

Hydra TSS Gdańsk – Prometheus 2-1 (18-21; 21-17; 21-9)

Debiutującą w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta Hydrę TSS Gdańsk czekało na początek bardzo wymagające zadanie, jakim bez wątpienia był mecz z drużyną Prometheus. Wszystko za sprawą tego, że drużyna Mykoli Pocheniuka wielokrotnie udowodniła, że jest w stanie nawiązać równorzędną walkę nawet wtedy, kiedy ich rywal jest z teoretycznie wyższej półki. Tak też anonsowaliśmy poniedziałkowe spotkanie. W zapowiedzi przedmeczowej to właśnie drużynę Sławka Kudyby wskazywaliśmy jako tę, która ma większe szanse na zwycięstwo. Naszych rozważań zupełnie nie potwierdził pierwszy set. Ten rozpoczął się od wyrównanej walki punkt za punkt. Walka ta zaprowadziła nas do samej końcówki, w której gracze z Ukrainy zdołali wyjść na trzypunktowe prowadzenie (18-15). Straty w końcówce próbowali zniwelować jeszcze Mateusz Grabowski czy Kacper Wesołowski, ale finalnie to zawodnicy w niebieskich koszulkach cieszyli się z wygrania pierwszego seta. Drugi set rozpoczął się dla Prometheusa w wymarzony sposób (od prowadzenia 5-1). W drugiej części partii, po dwóch atakach z rzędu kapitana drużyny – Prometheus prowadził już (15-10) i zdawało się, że po chwili będzie cieszył się z wygranej meczu. Nieco inny plan na poniedziałkowy wieczór miał Daniel Gierszewski, który zdobył dla Hydry cztery punkty i walnie przyczynił się do odwrócenia losów spotkania. Ostatecznie Hydra wygrała tę partię do 17. Trzeci set był kontynuacją spadku formy Prometheusa. W trzeciej odsłonie gracze w niebieskich trykotach nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z rozpędzoną maszyną w złotych strojach. Ostatecznie Hydra wygrała seta do 9, a cały mecz 2-1.

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet 1-2 (22-20; 20-22; 18-21)

Przed spotkaniem pisaliśmy o tym, że drużyna Mateusza Woźniaka ma ze Speednetem rachunki do wyrównania. W końcówce poprzedniego sezonu Trójmiejska Strefa Szkód (dawniej Tufi Team) miała szansę na wskoczenie rzutem na taśmę na podium rozgrywek. Po dotkliwej porażce ze Speednetem nie dość, że nie wskoczyli na podium to spadli na piąte miejsce. Poniedziałkowe spotkanie nie było ważne wyłącznie dla TSS-u. Ich rywale – Speednet z niecierpliwością oczekiwali na kolejny mecz w sezonie Jesień’21. Wszystko za sprawą tego, że chcieli jak najszybciej zapomnieć o porażce z Epo-Project. Poniedziałkowy mecz przeciwko Trójmiejskiej Strefie Szkód nie zaczął się dla ‘Różowych’ w wymarzony sposób. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego TSS prowadził (7-3), a następnie (12-7). Mimo, że Speednetowi nie szło, nie sposób im odmówić woli walki i chęci odwrócenia losów rywalizacji. Dzięki temu, w końcówce Speednet zdołał doprowadzić do wyrównania (20-20), ale na atak oraz blok Piotra Watusa, kończącego pierwszego seta nie byli w stanie nic poradzić. Drugi set, dla odmiany zdecydowanie lepiej rozpoczęli gracze Marka Ogonowskiego (5-1). Po chwili gra się wyrównała (7-7) i o wygranej, podobnie jak w pierwszym secie, zadecydowała końcówka. Po grze na przewagi, lepsi tym razem okazali się gracze Speednetu. Ostatnia odsłona rywalizacji należała do Speednetu. Gracze w różowych koszulkach wypracowali sobie sporą zaliczkę (15-10) i kontrolowali końcówkę partii. Podsumowując seta, nie sposób nie wspomnieć o Grzegorzu Gnatku, który zdobył dla swojej drużyny pięć bloków i niewykluczone, że będzie się śnił swoim rywalom po nocach.

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Przed nami czwarty dzień meczowy. W poniedziałek na parkietach SL3 pierwsze mecze w sezonie zanotują aż cztery drużyny. Najciekawszym wydarzeniem wieczoru zdaje się być pojedynek pomiędzy Volley Gdańsk a Szach-Matem. Zapraszamy na zapowiedź.

DNV S*M*A*S*H – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Drużyna Niepokonanych PKO Bank Polski jako pierwsza spośród całej ligowej stawki w poniedziałkowy wieczór, będzie miała rozegrane aż cztery mecze. Pierwszym rywalem ‘Bankowców’ będzie drużyna DNV S*M*A*S*H, która po dwóch rozegranych spotkaniach wciąż czeka na premierowy punkt w sezonie Jesień’21. Dość wyraźnym faworytem poniedziałkowego starcia zdają się być gracze PKO, którzy w ostatnim czasie złapali kapitalną formę. Ta, pozwoliła im ograć jednego z głównych faworytów do awansu – drużynę Team Looz, co w ocenie Redakcji było jednym z większych zaskoczeń pierwszego tygodnia rozgrywek. Mecz z DNV S*M*A*S*H będzie już trzecim bezpośrednim starciem obu drużyn w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Przypomnijmy, że obie ekipy zmierzyły się ze sobą dwukrotnie w poprzednim sezonie. Zarówno w rundzie zasadniczej, jak i w grupie B, 3-0 zwyciężała drużyna Joanny Drewczyńskiej. Komplet punktów zdaje się być najbardziej prawdopodobnym scenariuszem również przed poniedziałkową potyczką. Z drugiej strony, gra drużyny DNV w ostatnim czasie zdaje się poprawiać. Do zespołu dołączyło kilku graczy, którzy wzmocnili rywalizację w drużynie. Dodatkowo, w najbliższym czasie, drużyna z Gdyni zaczyna wspólne treningi, co potencjalnie poprawi grę oraz wyniki. Nie ma co ukrywać – ekipie w białych trykotach przydałaby się wygrana, by gracze się nie zniechęcali. Obecnie licznik porażek z rzędu wynosi już 18.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MPS Volley – Volley Kiełpino

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Poniedziałkowe zmagania rozpoczną się meczami rozgrywanymi o godzinie 19:30. Jednym z nich będzie pojedynek MPS Volley z Volley Kiełpino. Obie drużyny przystąpią do spotkania w zupełnie odmiennych nastrojach. MPS Volley w swoim debiucie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, bez najmniejszego problemu ograł Oliwę Team. Volley Kiełpino z kolei rozpoczęło sezon od dwóch porażek z ZCP Volley Gdańsk oraz BES-BLUM Nieloty. Nie porażki są w tym wszystkim najgorsze, ale styl, w którym gracze z Kiełpina tego ‘dokonali’. Nie będziemy się rzecz jasna nad graczami Fabiana Polita zbytnio pastwić, bowiem poprzednie spotkania były z gatunku tych, po których odechciewa się grać. Co gorsze, poniedziałkowy mecz zdaje się być kolejnym zadaniem z gatunku science-fiction. To miłośnicy piłki siatkowej są zdecydowanym faworytem spotkania i jakakolwiek zdobycz punktowa przez graczy z Kiełpina, z całą pewnością obiłaby się szerokim echem wśród graczy oraz kibiców SL3. Nie lubimy wyprzedzać pewnych zdarzeń, ale potencjalnie trzecia przegrana z rzędu w obecnym sezonie byłaby powodem do uzasadnionego niepokoju. Z drugiej strony, gracze z Kiełpina po spotkaniu z MPS-em będą mieli za sobą już mecze dwiema drużynami, które uznawane są za ligowy top. Na koniec słówko o MPS-ie. Drużyna Jakuba Nowaka musi mieć na uwadze to, że żadnego meczu nie da się wygrać na stojąco. Przypominamy tylko, że Goliat również kiedyś przegrał z Dawidem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Volley Gdańsk – Szach-Mat

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Mecz Volley Gdańsk z Szach-Matem będzie absolutnym hitem poniedziałkowej serii gier. W spotkaniu zmierzą się bowiem drużyny, które przez wiele osób wskazywane są jako te, które w finalnym rozrachunku zobaczymy na podium rozgrywek. Historii drużyny Volley Gdańsk w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Wciąż mówimy o drużynie, która trzykrotnie SL3 wygrywała. Dodatkowo wyśrubowali oni niesamowity rekord 49 zwycięstw z rzędu, który wydaje się być niemożliwy do pobicia. W tej beczce miodu jest również łyżka dziegciu. Volley Gdańsk w dwóch ostatnich sezonach zajmowało ‘tylko’ drugie miejsce. Czy ‘żółto-czarnych’ stać na to, aby odzyskać mistrzowski tytuł? Wspominaliśmy już o tym, ale przypomnijmy że zadanie to może zostać w pewien sposób utrudnione. W poprzednim sezonie, do meczu gwiazd zostało powołanych trzech graczy Volley. Obecnie, cała trójka występuje w drugoligowym ZCP. Otwartym pytaniem pozostaje to, czy Volley Gdańsk ma aż tak mocne dwa składy, by móc rywalizować o najwyższe cele w obu ligach? Nieco mądrzejsi będziemy w poniedziałek wieczorem, po meczu Volleya z Szach-Matem. Drużyna Dawida Kołodzieja rozpoczęła sezon w bardzo dobrym stylu. Na początek po bardzo dobrym meczu przegrała z obecnym mistrzem SL3 – EviRent, by dwa dni później, bez większego problemu ograć 3-0 Sprężystokopytnych. Co ciekawe, identycznym wynikiem Sprężystokopytnych ograł również Volley. To, czego jesteśmy pewni przed spotkaniem to to, że z pewnością będziemy świadkami świetnego widowiska.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

BES-BLUM Kraken Team – Eko-Hurt

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Nie takiego powrotu na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta oczekiwali gracze BES-BLUM Kraken Team. Przypomnijmy, że po rocznej przerwie, na inaugurację sezonu Jesień’21 drużyna Ryszarda Nowaka przegrała z AVOCADO friends 0-3 i co chyba gorsze, w żadnym z setów nie stali nawet koło wygranej. Wydaje się, że poniedziałkowe zadanie – mecz przeciwko Eko-Hurt będzie jeszcze bardziej wymagające. ‘Hurtownicy’, podobnie jak BES-BLUM zagrali w obecnym sezonie jedno spotkanie, ale w odróżnieniu od graczy Ryszarda Nowaka, mogli oni cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie. Dyspozycja, jaką zaprezentowali gracze Konrada Gawrewicza w drugim oraz trzecim secie pozwala patrzeć w przyszłość z optymizmem. Poniedziałkowe spotkanie będzie meczem numer pięć obu drużyn. Poprzednie spotkania trzykrotnie kończyły się zwycięstwem Eko-Hurt oraz jednym zwycięstwem BES-BLUM. Patrząc na to, jak zmieniały się na przestrzeni sezonów składu obu drużyn nie sposób nie dojść do wniosku, że rywalizację pomiędzy obiema drużynami lepiej pamiętają gracze BES-BLUM, których skład niemal się nie zmienił. Jeśli chodzi o Eko-Hurt to w przerwie pomiędzy sezonami mieliśmy w drużynie prawdziwą rewolucję. Co ciekawe, część zawodników występujących obecnie w drużynie poznała się… kilka minut przed meczem z Epo-Project. Wydaje się, że jeśli drużyna bez zgrania jest w stanie pokonać Epo-Project to z czasem będzie wyglądała tylko lepiej. Jak będzie w poniedziałkowy wieczór?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

ACTIVNI Gdańsk – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 20:30, boisko nr 3

O godzinie 20:30 do swojego trzeciego meczu w sezonie Jesień’21 przystąpią ACTIVNI Gdańsk. W dotychczasowych dwóch spotkaniach, drużyna Artura Kurkowskiego sięgnęła po komplet punktów. Na inaugurację ACTIVNI wygrali gładko ze Speednetem 2, by po chwili, również 3-0 ograć debiutujących w lidze Wilków Północy. Trzecim rywalem drużyny Artura Kurkowskiego będzie ekipa Niepokonanych PKO Bank Polski. Mimo, że ACTIVNI są zdecydowanym faworytem poniedziałkowej rywalizacji to jednak muszą oni mieć świadomość, że ‘Bankowcy’ potrafią ograć zdecydowanego faworyta, podobnie jak miało to miejsce w meczu z Team Looz. Scenariusz, w którym ACTIVNI tracą w poniedziałkowy wieczór choć jeden punkt, nie jest przez spadkowicza z drugiej ligi brany pod uwagę. Nie ukrywamy, że dotychczasowe występy ACTIVNYCH w trzeciej lidze nam zaimponowały. Gołym okiem widać, że drużyna zareagowała na spadek w najlepszy możliwy sposób. Jeśli w dalszej części sezonu będzie to wyglądało podobnie to ACTIVNI wrócą do drugiej ligi szybciej niż mogłoby się wszystkim wydawać. Dodatkowo, w trakcie sezonu gracze ACTIVNYCH będą walczyć o statystyki indywidualne. W poprzednim sezonie, w którym drużyna przegrała większość spotkań, gracze ACTIVNYCH nie mieli możliwości włączenie się do walki o wyróżnienia indywidualne. Tym razem może się to zmienić.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Letni Mental – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Ciągnie wilka do lasu. Po rocznej przerwie, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca Letni Mental (wcześniej Mental Block). Przypomnijmy, że ‘Mentaliści’ skończyli sezon Jesień’20 na jedenastym miejscu w drugiej lidze, które sprawiało, że drużyna utrzymała się w drugiej klasie rozgrywkowej. Po dłuższym rozbracie z ligowymi zmaganiami, mikstowy skład postanowił spróbować swoich sił w trzeciej lidze. Jako, że w szeregach ‘Mentalistów’ jest sporo graczy, którzy mają doświadczenie drugoligowe oraz fakt, że w przerwie pomiędzy sezonami do drużyny dołączyło kilku graczy Letniego Gdańska sprawia, że ‘Niebiescy’ stają się jednym z głównych faworytów do awansu. Przypomnijmy, że jeśli chodzi o Letni Gdańs, to drużyna w poprzednim sezonie do samego końca walczyła o awans do pierwszej ligi. O tym, że finalnie zabrakło tam dla nich miejsca zadecydował mecz barażowy, w którym Letni uległ w meczu z AVOCADO friends 1-2. Piszemy o tym, bowiem uznajemy, że brak podium byłby z pewnością sensacją. Z drugiej strony, przez kilkanaście miesięcy poznaliśmy graczy tej drużyny i wiemy, że dla nich wynik nie jest sprawą nadrzędną. Nawet gdyby ‘Niebiescy’ przegrali sto spotkań z rzędu to i tak nie byłoby tam zgrzytów, a drużynę dalej łączyłaby przyjaźń. Podobny brak ‘spinki’ jest rzadkim widokiem w rozgrywkach SL3. Pierwszą drużyną, która przychodzi nam na myśl jest poniedziałkowy rywal Mentala – drużyna Speednet 2.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

ZCP Volley Gdańsk – Gonito Volley

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Do gry powracają gracze Gonito Volley. W drużynie Wojciecha Strychalskiego przez miesiąc przerwy zmieniło się bardzo dużo. W związku z pozyskaniem sponsora, drużyna zmieniła nazwę (wcześniej BL Volley). Ponadto, co nas bardzo smuci i wciąż w to nie wierzymy – zmieniły się również charakterystyczne stroje, którymi gracze Gonito nadawali kolorytu tej lidze. Mamy co prawda nadzieję na to, że gracze Gonito nas zaskoczą i znów dadzą nacieszyć oko. Znając ‘możliwości’ graczy ‘Tygrysków’ wszystko jest możliwe i będzie jeszcze lepiej. Pisząc już całkiem serio – ekipa GV rozpocznie sezon od bardzo wymagającego rywala. Na inaugurację zagrają bowiem z drużyną ZCP, która celuje w wygraną drugiej ligi. O tym, że taki jest cel drużyny, wiedzieliśmy zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego w sezonie Jesień’21. W dwóch pierwszych spotkaniach obecnego sezonu, gracze Przemysława Wawera udowodnili, że nie jest to tylko ‘papierowa zapowiedź’. Na rozkładzie ‘żółto-czarni’ mają już Volley Kiełpino oraz bardzo niebezpieczny Prometheus. Czy do listy pokonanych dopiszą po meczu również Gonito? Wydaje się, że taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Nie ma co bowiem ukrywać, że ZCP będzie odstawało poziomem od wielu drużyn. Było to widać w szczególności w pierwszym meczu, w którym rywale mieli potężne problemy z przyjęciem, co Volley bezwzględnie wykorzystywał. Jak będzie w poniedziałkowy wieczór?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Hydra TSS Gdańsk – Prometheus

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Poniedziałek będzie dniem debiutów. W rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zadebiutuje między innymi Hydra TSS Gdańsk. W składzie drużyny znajduje się co prawda aż sześciu graczy, których pamiętamy z występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Co ciekawe, aż czterech z nich występowało w poprzednim sezonie w nieistniejącej już drużynie Range Soft VT. Biorąc pod uwagę zgłoszony skład, w drużynie znalazło się również miejsce dla czterech graczy, dla których będzie to pierwsze zetknięcie z ligą SL3. Fakt, że w poniedziałkowy wieczór Hydra rozegra w SL3 swoje pierwsze spotkanie nie oznacza jednak, że Prometheus może liczyć na brak zgrania przeciwników. Drużyna, w której kapitanem w obecnym sezonie będzie Sławomir Kudyba od dłuższego czasu ze sobą trenuje. Ponadto, ‘debiutanci’ występowali już wcześniej w PALPS-ie, rywalizując z drużynami, które występują również w SL3 (Volley, TSS, MPS oraz CTO). Ogranie w lidze, wspólne treningi czy mocny personalnie skład to mieszanka, która sprawia, że wielu ligowców uważa Hydrę za poważnego kandydata do walki o podium rozgrywek. Bardzo dobrym wyznacznikiem jakości drużyny będzie ekipa Prometheus, która na inaugurację rozgrywek wygrała z Nielotami oraz uległa z ZCP Volley Gdańsk. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w obu tych meczach zaprezentowała się bardzo dobrze i udowodniła, że nawet tak mocarne drużyny jak ZCP muszą się napocić, aby zdobyć komplet punktów. Kto wygra w poniedziałek? My stawiamy na bardzo wyrównane spotkanie i minimalną wygraną Hydry.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Na początek kilka słów o tym, co wydarzyło się w SL3 od pierwszego sezonu (Wiosna’19). Wśród czternastu drużyn, które wystąpiły w pierwszej edycji znalazło się miejsce dla Trójmiejskiej Strefy Szkód, w której grało aż sześciu graczy, którzy wraz z rozpoczęciem drugiego sezonu, przystąpili do ligi pod nazwą Tufi Team. W trakcie kilku kolejnych sezonów Tufi Team aż pięciokrotnie rywalizowało z Trójmiejską Strefą Szkód. Po ostatnim sezonie, w którym Trójmiejska Strefa Szkód spadła z pierwszej ligi, drużyna ta postanowiła nie przystępować do obecnej edycji. Do sezonu przystąpili z kolei gracze Tufi Team, którzy na samym początku pozyskali sponsora – Trójmiejską Strefę Szkód i właśnie pod taką nazwą, na ‘własnej licencji’ będą grać w obecnym sezonie. Dla TSS mecz ze Speednetem będzie pierwszym w obecnym sezonie. Co ciekawe, rywalem będzie Speednet, który był ostatnim rywalem TSS-u w SL3. Przypomnijmy, że pod koniec poprzedniego sezonu Speednet wygrał spotkanie 3-0, dzięki czemu wskoczył na czwarte miejsce w ligowej tabeli, spychając na piąte graczy Mateusza Woźniaka. Przed poniedziałkowym starciem wydaje się, że nieznacznym faworytem spotkania będzie TSS. Wpływ na taki stan rzeczy ma nienajlepsza forma, którą zaprezentowali ‘Różowi’ w pierwszym spotkaniu sezonu, kiedy po przeciwnej stronie siatki stanęli gracze Epo-Project. Z drugiej strony, dla ‘Tuffików’ spotkanie ze Speednetem będzie pierwszym meczem po dłuższej przerwie, co może być potencjalnie pewnym problemem. O tym, czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2