Miesiąc: kwiecień 2026

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Zaczynamy dwudziesty drugi dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Dziś wieczorem kolejny krok w kierunku obrony tytułu mistrzowskiego postara się zrobić CTO Volley, który śrubuję liczbę wygranych spotkań z rzędu. Zapraszamy na zapowiedź!

Hapag-Lloyd – Chilli Amigos

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Doszliśmy do momentu, w którym wyrozumiałość dla drużyny Hapag-Lloyd się skończyła. W ostatnim czasie 'Pomarańczowi’ mogli się o tym przekonać, oglądając Magazyn Inter Marine SL3, gdzie omawiając ich mecz z 'Mastersami’, pokusiliśmy się o tezę, że było to najgorsze spotkanie drużyny od kilku dobrych miesięcy. Będąc całkowicie uczciwymi, musimy wspomnieć jednak o tym, że w kolejnym meczu, tym razem z ACTIVNYMI, team zaprezentował się już lepiej. To oczywiście nie przyniosło im punktów, ale nie było też wstydu. Mimo to trudno nie cofnąć się o kilka tygodni wstecz i nie przypomnieć głoszonych przez nas tez, że Hapag-Lloyd nie będzie miał problemów z tym, by pobić wynik z poprzedniej edycji, gdzie finalnie uzbierali trzy oczka. Aktualnie mają dwa, a o wyrównanie tego dorobku zespół Joanny Kożuch powalczy dziś z rozpędzoną ekipą Chilli Amigos. Tak jak wspominaliśmy we wspomnianym magazynie – w osiągnięciu korzystnego wyniku pomoże drużynie Tomasz Lis, który ma absolutnie wszystko do tego, by stać się absolutnym liderem drużyny. Kto wie – być może wspomniany transfer pomoże drużynie wskoczyć na wyższy poziom. Obojętnie jednak, czy tak będzie, czy jednak nie – to Chilli Amigos jest dziś faworytem meczu. Jak do tej pory zespół Pawła Kalety prezentuje się kapitalnie i do meczu z 'Logistykami’ podchodzi z serią sześciu wygranych w obecnym sezonie. Nie ma wątpliwości – dziś ich plan to trzy punkty, a każdy inny wynik zostanie uznany za katastrofę. Chcąc znaleźć się na podium, takie mecze jak dziś trzeba wygrywać w stosunku 3-0.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Remedios Sopot Ortopedia – Feniks Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

W minionej edycji do bezpośredniego awansu do trzeciej ligi trzeba było uzbierać aż 32 punkty. Sezon wcześniej do miejsca premiowanego awansem trzeba było mieć uzbieranych 28 oczek. Jak będzie tym razem? Aktualnie Remedios Sopot Ortopedia ma 20 punktów po siedmiu rozegranych meczach, co zdaje się być wynikiem kapitalnym. Nie oznacza to bynajmniej, że chwilę po półmetku sezonu Remedios może spocząć na laurach. W naszym odczuciu do spokojnego awansu potrzebują jeszcze 10–11 oczek w sześciu nadchodzących meczach. Cóż – naprawdę nie wyobrażamy sobie, aby mogło im się przydarzyć coś złego. Do realizacji celu wystarczy im punktowanie ze średnią 1,66 na mecz. Jak do tej pory była to średnia 2,85, więc byłby to chyba najbardziej spektakularny zjazd w historii ligi. Sądzimy, że po dzisiejszym spotkaniu z dziesięciu wspomnianych punktów pozostanie już tylko siedem. Remedios jest w naszych oczach wyraźnym faworytem spotkania i sytuacji nie zmienia tu fakt, że ich rywal miewa przebłyski, w których ich gra wygląda naprawdę nieźle. Co do ogółu – są jednak drużyną, która z całą pewnością nie będzie liczyć się w obecnym sezonie o podium rozgrywek. Jeśli nasze przedmeczowe predykcje się sprawdzą, to po dzisiejszym starciu ich bilans będzie dość zawstydzający. Dwa zwycięstwa i sześć porażek to na pewno nie coś, na co liczyli gracze Łukasza Dubickiego.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – Craftvena

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Nie wiemy nawet co napisać. Mówią, że nie kopie się leżącego, ale zachodzimy w głowę, co dzieje się z graczami VB Inter-Grahen Sulmin. Z jednej strony wszystko się tam zgadza. Nowe transfery z wyższych lig, trener z dużym doświadczeniem ligowym, regularne treningi, poziom organizacyjny na niespotykanym dla innych poziomie. Wreszcie – okrzepnięcie w rozgrywkach i zdobyte doświadczenie. W teorii wszystko się tam zgadza. Wszystko powinno być inne, lepsze, dokładniejsze. Problemy graczy w czarnych strojach były widoczne już na samym początku sezonu. Wówczas wydawało się, że team za chwilę 'zaskoczy’. Owszem – był nawet taki moment, po którym uznaliśmy: ok, wrócili. Później nastąpił najmroczniejszy mrok, jaki można sobie tylko wyobrazić. Miało być lepiej, a jest zdecydowanie gorzej. Co tu mówić – jest tragicznie. Przegrane sety, gdzie team ma wyraźny problem z tym, by wyjść 'z dyszki’, to zupełne novum. Dziś wieczorem gracze Mateusza Pietrzykowskiego zagrają z Craftveną, która będzie z pewnością faworytem starcia. Owszem – 'Rzemieślnicy’ nie prezentują się obecnie jakoś wybitnie, ale są przy tym zabójczo skuteczni. Jak do tej pory zespół Bartosza Zakrzewskiego rozegrał siedem spotkań i… była to szczęśliwa siódemka. Nie sądzimy, że dziś wieczorem sprzyjająca karta miałaby się od nich odwrócić. Choć nie będzie to łatwa przeprawa, Craftvena powinna dziś wygrać po podziale punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Tufi Team – CTO Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Kłopoty, kłopoty Tufi Team. Przed drużyną Pawła Szafrana bardzo ważny tydzień rozgrywek. Zespół 'Tuffików’ dziś oraz jutro rozegra bowiem dwa spotkania, które mogą mieć ogromne znaczenie w kontekście przyszłości drużyny. Po sześciu rozegranych meczach sytuacja drużyny nie jest zbyt dobra. Zespół Pawła Szafrana zdołał wygrać zaledwie jeden pojedynek, a ostatnio przegrał również z beniaminkiem pierwszej ligi – Fuxem Pępowo. To oznacza z kolei, że na kilka spotkań przed końcem rundy zasadniczej Tufi Team ma zaledwie… dwa punkty przewagi nad ostatnią drużyną w tabeli, a to już realny problem. Kiedy pod uwagę weźmiemy fakt, że dziś zmierzą się oni z CTO Volley, perspektywa na najbliższy okres zaczyna wyglądać przerażająco. Owszem – historycznie underdog spotkania potrafił zaskoczyć CTO Volley, nawet dwukrotnie. W naszym jednak odczuciu ówczesna forma obu ekip nie była tak różna, jak ma to miejsce dzisiaj. Nie dość, że Tufi mają swoje problemy, to na dodatek ich rywale przeżywają aktualnie świetny okres. Do spotkania CTO podejdzie jako aktualny mistrz rozgrywek, który na dodatek jest również liderem. Co więcej – aktualna seria wygranych z rzędu CTO to już… 15 zwycięstw! O ile wykręcenie takiej serii jest już ogromnym wyczynem, to taki wynik w pierwszej lidze brzmi aktualnie jak abstrakcja. Jeśli dziś CTO wygra po raz kolejny, będzie to kolejny krok w kierunku czwartego mistrzostwa Inter Marine SL3. Winszujemy, serio.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Inter Marine Masters – DHP Oliwa

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Pisząc zapowiedź tego spotkania, nie da się nie wrócić pamięcią do wydarzeń z poprzedniej edycji, gdzie obie drużyny do samego końca walczyły o to, aby uniknąć konieczności gry w barażu lub – co gorsze – bezpośredniego spadku do trzeciej ligi. Jednym z absolutnie kluczowych spotkań dla układu tabeli drugiej ligi było starcie rozegrane 13 listopada 2025 r., które wygrała ekipa Inter Marine Masters. Zawodnicy biorący udział w tamtym wydarzeniu oraz spora część społeczności Inter Marine SL3 pamiętają jednak, jak emocjonujące i wyrównane to było starcie. Dziś ciężar gatunkowy i ładunek emocjonalny meczu nie są aż tak duże jak wówczas. Nie oznacza to bynajmniej, że dla obu ekip nie będzie to bardzo ważne spotkanie. Jeśli chodzi o drużynę Andrzeja Masiaka – Inter Marine Masters to team jest obecnie jednym z największych wygranych sezonu Wiosna’26. Precyzując – zespół zanotował olbrzymi skok jakościowy i w sześciu dotychczasowych spotkaniach wygrał aż pięć. Biorąc pod uwagę to, że zarówno dziś, jak i jutro z ekipą BL Volley będą oni faworytem, sytuacja po obecnym tygodniu może być już kapitalna i… zacznie pachnieć podium rozgrywek. Oczywiście te plany będą chcieli im dziś pokrzyżować gracze DHP Oliwy, którzy po siedmiu rozegranych meczach plasują się na jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Ok – ich przewaga nad miejscami spadkowymi oraz barażowym zdaje się być bezpieczna. Nie oznacza to jednak, że taki wynik punktowy satysfakcjonuje drużynę Adama Wyrzykowskiego i potencjalną wygraną dziś wieczorem zespół będzie chciał rozpocząć marsz w górę tabeli. Choć faworytem będą rywale, potencjalna wygrana DHP Oliwy jest jedną z opcji, która 'leży na stole’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

VB Sulmin – EKO-HURT

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

’Od miasta do miasta, po mistrzostwo i basta’. Kolejnym przystankiem wklepanym w nawigację przez graczy Eko-Hurtu będzie Sulmin. Jak do tej pory plan nakreślony przed sezonem w siedzibie Eko-Hurtu jest realizowany w kapitalny sposób. Team Pawła Dawczaka w kampanii Wiosna’26 rozegrał sześć spotkań i wciąż pozostaje jedną z dwóch niepokonanych drużyn w drugiej lidze. Jeśli dziś dwukrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 zgarnąć trzy oczka, wskoczą na sam szczyt ligowej układanki. Będzie to możliwe dlatego, że mają oni lepszy stosunek małych punktów, a to może mieć bardzo duże znaczenie na koniec maja. Dodatkowo, jeśli wszystko potoczy się po ich myśli to fotel lidera utrzymają na dłużej, bo Volley Gdańsk w obecnym tygodniu nie ma zaplanowanego żadnego spotkania. Oczywiście liczą się jeszcze Mastersi, którzy mają do rozegrania dwa mecze, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że Eko-Hurt może dziś zrobić gigantyczny krok w kierunku upragnionej elity. Oczywiście – nie ma co dzielić skóry na żywym niedźwiedziu. Jesteśmy przekonani, że zespół Daniela Bąby nie odda punktów bez walki. Bardzo dużo będzie tu zależało od dyspozycji dnia graczy w czerwono-czarnych strojach. Z VB Sulmin w obecnej kampanii jest bowiem taka sytuacja, że świetne fragmenty są stosunkowo często przeplatane tymi zawstydzającymi. Jeśli jednak zespół 'Przyjezdnych’ chce dziś zaskoczyć swojego rywala, musi wspiąć się na wyżyny własnych umiejętności.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Inter Marine Masters 2 – Only Spikes

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Piękny sen drużyny Only Spikes trwa. Prawdę mówiąc, aż nam trochę głupio tak chwalić jedną z drużyn. Nie przypominamy sobie bowiem, żeby tak dobry PR miała jakakolwiek z drużyn w bardzo długiej historii rozgrywek. Wynika to oczywiście z faktu, jak ogromny progres zrobiła drużyna Patryka Łabędzia w kilku ostatnich sezonach. Bo powiedzmy sobie szczerze – to wygląda tak, jakby ojciec wyjechał w delegację na dwa tygodnie, a po powrocie do domu, dziecko, które chwilę wcześniej nie umiało powiedzieć choćby słowa, aktualnie składa już proste zdania. Owszem – są drużyny, które mówią już płynnie, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że rozwój drużyny w żółtych trykotach jest absolutnie niewiarygodny. Oczywiście – wciąż zdarzają im się bardzo słabe momenty, tak jak ten w pierwszym secie rywalizacji z Feniksem Gdańsk. Ważne jest natomiast to, że pomimo porażki zespół w żółtych trykotach potrafi się podnieść i w ostatecznym rozrachunku ograć rywala. Przed teamem Only Spikes dziś jednak bardzo trudne zadanie i z pewnością nie będą oni faworytem. Zespół Inter Marine Masters 2 plasuje się obecnie w górnej części tabeli i w siedmiu dotychczasowych spotkaniach wygrał pięciokrotnie. Ich mecze z czubem tabeli – Remediosem oraz Tiger Teamem – pokazały jednak, że są oni w stanie rywalizować z najsilniejszymi drużynami w czwartej lidze. Nie może być zatem zaskoczeniem to, że dziś stawiamy właśnie na nich, i to pomimo faktu, że rywalom idzie bardzo dobrze.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Kraken – MiszMasz

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Mamy świadomość, że obecnie się powtarzamy, ale wciąż nie potrafimy zrozumieć tego, co dzieje się obecnie w zespole Kraken. Przed sezonem ex-drugoligowiec dokonał pewnych roszad kadrowych i według powszechnej opinii społeczności Inter Marine SL3 był jednym z naturalnych kandydatów do podium rozgrywek. Już początek sezonu pokazał, że nie będzie to jednak tak łatwe zadanie, jak mogłoby się wydawać. Zespół Jurija Charczuka albo tracił punkty z drużynami z dolnych partii ligowej tabeli (jak ze Stay Win oraz Staltestem Pomorze), albo – co gorsze – z nimi przegrywał. Choć porażka z Audiofonem była z pewnością bolesna, można ją było jeszcze jakoś przełknąć. Prawdziwą sensacją była z kolei porażka Krakena z… Sharksami. Ci drudzy radzą sobie bowiem w obecnej kampanii fatalnie i na półmetku sezonu plasują się na samym końcu, a na piętnaście możliwych do zdobycia punktów zdobyli zaledwie trzy. Po takim a nie innym początku sezonu już chyba nikt nie obstawia scenariusza, w którym Kraken miałby jakimś cudem odpalić i włączyć się do walki o wysokie cele. To oczywiście bardzo dobra wiadomość dla MiszMaszu, który rozegra dziś siódme spotkanie w sezonie Wiosna’26. Póki co – jest źle. Sytuacji tej nie zmienia fakt, że MiszMasz wygrał niedawno spotkanie z ekipą Stay Win. Problem polega na tym, że na jedno zwycięstwo przypadło aż pięć porażek. Nos podpowiada nam, że pomimo wyraźnego spadku formy rywali, dziś zespół Rafała Wróblewskiego przegra po raz kolejny. Biorąc pod uwagę, że jutro team zmierzy się również z DSGSA – po obecnym tygodniu sytuacja MiszMaszu może zrobić się już niemal beznadziejna. Oczywiście jest też szansa, że będzie znacznie lepiej, ale tak jak można wywnioskować z ogólnej narracji – będzie o to trudno. Cholernie trudno.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Stay Win – Team Spontan

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Drużyna Team Spontan nam się rozkręca. Po dość niemrawym początku sezonu, w którym zespół Piotra Raczyńskiego przegrał zaskakująco z ekipą Kraken Team, Spontan wygrał cztery kolejne spotkania i – jakby tego było mało – zgarnął przy tym jedenaście na dwanaście możliwych do zdobycia punktów. Dzięki świetnej postawie w kilku kolejnych kolejkach Spontan zanotował gigantyczny skok w ligowej tabeli i ponownie stał się jednym z głównych kandydatów do awansu. Prawdę mówiąc – w naszym odczuciu są oni gotowi już od dawna. Jakości w drużynie nie brakuje i jeśli tylko przestaną mieć wpadki jak w przeszłości – powinno być dobrze. Aktualnie 'Spontaniczni’ mają szansę, żeby przy równej liczbie rozegranych spotkań co lider mieli dokładnie taką samą liczbę punktów. Aby tak się jednak stało, dziś zespół Piotra Raczyńskiego musi wygrać w stosunku 3-0, co jest oczywiście fatalną wiadomością dla zespołu Stay Win. Co ciekawe – będzie to jedyne możliwe zestawienie ze sobą drużyn, które w rozgrywkach Inter Marine SL3 występują od samego początku. Dzisiejsze starcie będzie meczem numer 8 dla obu ekip. Póki co zdecydowanie lepszym bilansem mogą pochwalić się 'Spontaniczni’, którzy wygrali aż sześć z siedmiu rozegranych spotkań. Jeśli dziś wieczorem padnie taki sam wynik jak 20 października 2025 r., drużyna Tomasza Bobcowa znajdzie się w bardzo nieciekawym położeniu. Wspominaliśmy to wielokrotnie, ale Stay Win prezentuje się w obecnej edycji naprawdę nieźle, choć w ślad za tym nie idą wyniki. Jeśli sytuacja nie ulegnie szybko zmianie, 'Hotelarze’ po raz kolejny mogą mieć problemy z utrzymaniem. W związku z tym dziś muszą powalczyć o punkty, nie zważając na klasę oraz ambicje rywala. Jak można się jednak domyślić, o punkty będzie niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

MATCHDAY #21

W poniedziałkowy wieczór przekroczyliśmy 50% ligowych zmagań w sezonie Wiosna’26. Z całą pewnością nie był to wieczór Speednetu. Ten pierwszoligowiec przegrał bowiem spotkanie z AiP w stosunku 0-3. Ekipa Speednetu 2 przegrała z kolei z Old Boysami. Zapraszamy na podsumowanie!

TKKF Flota – Tiger Team 0-3 (13-21; 19-21; 17-21)

No nie było to wybitne widowisko, nie oszukujmy się. Z drugiej strony, czy sugerowaliśmy, że tak będzie? No raczej nie. Wszyscy wiemy, w jakim stylu wygrywają w obecnym sezonie wielcy faworyci. Tyczy się to zarówno Tiger Teamu, jak i Remediosa. Niby wygrane są, ale prawdę mówiąc nie brakuje momentów, w których sympatycy tych drużyn mogliby oczekiwać od swoich ulubieńców więcej. No bo powiedzmy sobie wprost. Jeśli Tiger Team faktycznie ma ambicje na powrót do trzeciej ligi, to raczej nie powinien męczyć się z TKKF Flotą. A Tiger to wiecie – niby pięknie zaprojektowane stroje, świetny szew, niezwykle czarna czerń, potężny sponsor na klatce piersiowej. Problem jednak w tym, że połowa drużyny te stroje miała, połowa zapomniała, a część nawet nie została wysłana. Rozumiecie analogię? Niby jest pięknie, ale często team wystawia się na dość łatwą krytykę. Ok – w pierwszym secie zespół Marcina Kwidzińskiego stanął na wysokości zadania i w konsekwencji wygrał tę partię do 13. Wspomniany drugi set? Na półmetku seta underdog prowadził 8-6. Z czasem Tiger wysunął się na minimalne prowadzenie, ale za nic w świecie nie zdołał odskoczyć rywalom. Ilekroć zdobyli punkt, mieliśmy do czynienia z ‘Flotą cieni’. 14-13; 16-15; 18-17 itd. Z drugiej strony warto podkreślić, że Flocie nie udało się zrobić przełamania i ostatecznie taktyka 'punkt za punkt’ nie doprowadziła ich do niczego dobrego. No może do tego, że 'pięknie przegrali’ (21-19). Trzeci set? Flota miała swoje momenty. Pod koniec mieliśmy nawet remis po 15. Kiedy jednak trzeba było, faworyt za sprawą swojego kapitana – Marcina Kwidzińskiego – zapewnił sobie trzeci punkt w meczu (21-17).

HANDLUWA – Energa Trefl Gdańsk 0-3 (10-21; 24-26; 15-21)

Ostatnio tak mocno zaskoczeni byliśmy kiedy po nocy nastał dzień. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że poniedziałkowe spotkanie będzie dla Energi doskonałą okazją do tego, by po raz pierwszy w obecnym sezonie wygrać za komplet punktów. Co więcej – niemoc 'gdańskich lwów’ trwała… ponad pół roku. Po raz ostatni team za pełną pulę wygrał we wrześniu ubiegłego roku. Początek spotkania to fragment, w którym najmłodsza drużyna w lidze objęła błyskawicznie prowadzenie. Oj tak, to był nokaut, po którym Handluwa nie miała ochoty na dalszą walkę. Na półmetku premierowej partii było bowiem 12-4. W dalszej części seta zespół Dawida Gałki był po prostu dalej bezradny i w konsekwencji zdołał 'uciułać’ dziesięć oczek. Bardzo często w obecnym sezonie Handluwa ma z faworyzowanymi rywalami 'swoje pięć minut’. W meczu z graczami Ariela Fijoła wspomniany okres przypadł na drugiego seta rywalizacji. Choć przez długi fragment nic nie wskazywało na problemy graczy w żółtych trykotach (16-10), to w dalszej części zaczęli popełniać oni błędy. Dodatkowo Handluwa miała naprawdę niezły fragment i w konsekwencji zdołała doprowadzić do wyrównania po 20. W końcówce mieli nawet dwie piłki setowe, ale ostatecznie Trefl zdołał wykaraskać się z problemów i finalnie wygrał tę partię do 24. Ostatnia partia meczu to set, w którym z Handluwy zeszło już nieco powietrze. Z boku można było odnieść wrażenie, że po tym jak nie udało im się wygrać środkowej partii, zupełnie stracili wiarę w zdobycie choćby jednego punktu. W konsekwencji trzeci set rozpoczął się od wysokiego prowadzenia faworyta (15-6), które z czasem zostało co prawda zniwelowane, ale jak wiadomo – nic to Handluwie nie dało. W naszym odczuciu – azymut na trzecią ligę został obrany już kilka tygodni temu.

Remedios Sopot Ortopedia – Aqua Volley 3-0 (21-19; 21-13; 21-8)

Wystawiając typ Redakcji nie zadrżała nam ręka. Byliśmy przekonani, ze mecz zakończy się wynikiem 3-0 dla wielkiego faworyta do wygrania ligi. Choć w ostatecznym rozrachunku mieliśmy rację, to nie możemy nie wspomnieć, że w meczu gracze w biało-złotych strojach mieli swoje problemy. Mowa tu rzecz jasna o wydarzeniach z pierwszego seta, gdzie przez bardzo długie fragmenty, Remedios nie miał pomysłu jak ‘oszukać’ rywala. Ku naszemu zaskoczeniu, Aqua nieprzesadnie przestraszyła się swojego rywala i w pierwszym secie zagrała bez jakichkolwiek kompleksów. To do pewnego momentu przynosiło oczekiwany skutek. Kiedy na tablicy wyników było 14-11 czy 17-15 dla zespołu Aqua Volley to pachniało stratą drugiego punktu w sezonie przez drużyny Macieja Kota. Mając jednak w drużynie tylu wartościowych graczy, któryś z nich weźmie ciężar wyprowadzenia teamu z opałów. W końcówce ‘strażakiem’ Remediosu okazał się środkowy Piotr Zacharek, którego punkty w końcówce dały faworytowi pierwszy punkt w meczu. W ostatnim czasie sporo uwagi poświęcaliśmy na ‘pragmatycznym stylu’ drużyny. No – to ci wzięli to sobie chyba do serca. W drugim i trzecim secie widzieliśmy wreszcie presję na swoim przeciwniku od pierwszego do ostatniego momentu w meczu. Do pewnego momentu Aqua się jeszcze jako tako trzymała (12-10). Im dalej w las, tym bardziej zarysowywała się przewaga faworyta (21-13). Trzeci set to już konkretne lanie. Nie, nie takie, że Aqua dostała klapsa w tyłek. Tu ojciec odpalił protokół ‘kabel od prodiża’. Oj, będzie jeszcze kilka dni bolało (21-8).

AIP – Speednet 3-0 (21-9; 21-12; 21-12)

Hej, 'Programiści’ – coś wam się zepsuło w napisanym przez Was kodzie. Nie no, bez jaj – co to w ogóle było? Przez kilka ostatnich tygodni forsowaliśmy narrację, że to Szach-Mat prezentuje obecnie najsłabszą formę spośród wszystkich pierwszoligowców. Cóż – nie mamy już pewności, bo Speednet robi naprawdę bardzo dużo, aby nasza opinia w tej kwestii ewoluowała. Prawdę mówiąc – i przysięgamy, że tu nie podkręcamy dla contentu – nie pamiętamy 'Programistów’ z równie parszywą formą. Mecz zaczął się dla nich w koszmarny sposób. Już na początku spotkania społeczności Inter Marine SL3 przedstawił się nowy gracz – Miłosz Kruk. Tu mała dygresja. Szkoda, że ten debiut przypadł akurat na mecz z tak dysponowanym rywalem, bo wspomniany gracz może mieć mylne poczucie, że ten poziom SL3 to raczej taki nie do końca. Wiecie – że nie opłaca się przyjeżdżać. Tak czy siak – po kilku atakach tego 'koksa’ gracze AiP wysunęli się na wysokie prowadzenie 15-7, którego nie dało się roztrwonić (21-9). Do tego momentu można było mieć jeszcze poczucie, że wiecie – pierwsze śliwki robaczywki. Nic z tego. Ok – było nieco lepiej w bloku, coś tam podbijali, czasami nawet zaatakowali, ale bez jaj – to był występ katastrofalny (21-12). Nie chcemy, aby nasze podsumowanie skręciło w stronę, że to tylko Speednet grał tragicznie (choć grał, umówmy się). Bo prawdę mówiąc gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a gracze AiP zagrali wczoraj świetnie i zrobili bardzo duży krok w kierunku czołowej piątki. Z kronikarskiego obowiązku jesteśmy winni napisania wyniku trzeciego seta – było 21-12. Brawo!

Speednet 2 – Old Boys 0-3 (18-21; 20-22; 14-21)

W zapowiedziach przedmeczowych nie dawaliśmy nadziei sympatykom drużyny Old Boys. Choć w naszych oczach gracze z Pruszcza Gdańskiego byli faworytem rywalizacji, nie dawaliśmy im większych szans na komplet punktów. Tę historię widzieliśmy bowiem już tyle razy, że uznaliśmy to za normę. Wczoraj wieczorem – choć było do tego blisko – team Bartłomieja Kniecia zdołał jednak zgarnąć trzy oczka. Czas pokaże, czy była to jedynie zmiana tymczasowa, czy jednak coś się ruszyło. Niemniej jednak – po poniedziałkowym starciu team znad Raduni wskoczył na wysokie, czwarte miejsce w tabeli. Początek spotkania to wyrównana gra obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 10. Po punktach duetu, który dziś prezentuje barwy Old Boys, a w przeszłości był sprawcą historycznego awansu Staltestu do elity – Mateusza Batyry oraz Jakuba Klimczaka – Old Boys objęli prowadzenie 14-10. Z czasem Speednet doprowadził co prawda do wyrównania, ale nowy as w talii Bartłomieja Kniecia – Szymon Kobyliński – zapewnił graczom w białych trykotach pierwszy punkt w meczu (21-18). Środkowa partia była jednocześnie tą najciekawszą. Oj, pachniało w niej tym, abyśmy po raz kolejny pisali o tym samym. W drugiej części Old Boysi prowadzili 18-13, ale zamiast postawić kropkę nad 'i’, dopuścili swojego rywala do głosu. Wówczas skojarzyły nam się dwa obrazki z obecnego sezonu. Dwa z tego samego boiska, dwa z tym samym rywalem, dwa w tym samym secie (drugim). Sami sprawdźcie:

– Speednet 2 – VB Sulmin – 11-13 -> 24-22

– Old Boys – VB Sulmin – 14-11 -> 19-21

Przecież gdy Speednet zaczął odrabiać straty, byliśmy pewni jak to się skończy. Ostatecznie przy stanie 20-20 – Szymon Kobyliński zapewnił swojej drużynie drugi punkt w meczu (22-20). Ostatnia partia okazała się już formalnością dla graczy w białych trykotach. Partia rozpoczęła się od stanu 6-1 co ustawiło dalszą część seta.

Flota TGD Team – Sharks 1-2 (21-13; 19-21; 19-21)

Nie da się przejść obojętnie wobec tego, co wyprawia w obecnej kampanii Flota TGD Team. Cóż to jest za rozstrzał. Z jednej strony potrafią grać naprawdę świetnie, zgarniają tytuł zawodnika czy nawet drużyny tygodnia. Kiedy z kolei stawiamy na to, że ograją swojego rywala za komplet oczek… ci totalnie zawodzą. To oczywiście nie jest jedyny problem Floty, bo po porażce wracają oni do punktu wyjścia. Gdyby wczoraj wygrali, to już chyba tylko cud mógłby sprawić, że skończyliby sezon za Sharksami. Dziś już tego nie wiadomo. Różnica pomiędzy dziewiątą Flotą a trzynastymi Sharksami to zaledwie trzy punkty. Ech – mistrzowie komplikowania sobie sytuacji. Nie od początku poniedziałkowego meczu było z ich perspektywy jednak źle. Spotkanie rozpoczęło się dla graczy Karoliny Kirszensztein wybornie. Zdecydowana i niekwestionowana przewaga 'Flociarzy’ sprawiła, że ci cieszyli się po chwili ze zwycięstwa do 13. Pomiędzy setami w obozie Sharks zdano sobie chyba sprawę, że tak grając – los drużyny w dalszej części sezonu będzie przesądzony. Nie wiemy, co zadziało się w obozie 'Rekinów’, ale od początku drugiej partii zobaczyliśmy drużynę zupełnie odmienioną. Lepszą. Skuteczniejszą. Taką, która zdołała zniwelować atuty swoich rywali. Już na początku seta 'Rekiny’ wysunęły się na prowadzenie 9-5 i choć Flota zdołała się zbliżyć do rywala na jeden punkt, ostatnie słowo należało do beniaminka (21-19). W trzeciej partii absolutnie kluczowym momentem seta był jego półmetek, gdzie ze stanu 10-10, po kilku skutecznych atakach dobrze dysponowanego Artura Kuleszy, Sharksi wysunęli się na prowadzenie 14-10. Końcowa faza seta to fragment, gdzie poczuliśmy déjà vu. Flota próbowała, ale były to próby daremne (21-19).

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Zaczynamy siódmy tydzień rozgrywek w sezonie Wiosna’26. W poniedziałkowej serii gier dojdzie do sześciu spotkań. O przełamanie powalczą dziś Sharksi, którzy po awansie plasują się na ostatnim miejscu w trzeciej lidze. Ciekawie zapowiada się również starcie w drugiej lidze, gdzie Speednet 2 zmierzy się z ekipą Old Boys. Zapraszamy na zapowiedź!

TKKF Flota – Tiger Team

Godz.: 19:45, boisko nr: 1

Po kilku wcześniejszych spotkaniach uznaliśmy, że wygrana drużyny TKKF Floty jest już kwestią czasu. W minionym tygodniu team Karoliny Kirszensztein rywalizował z mającą swoje problemy drużyną Siatkersów i mając to na uwadze, długo wahaliśmy się, na jaki typ postawić. W naszej głowie rozważaliśmy bowiem scenariusz, w którym to Flota sięgnie po wygraną. Ostatecznie postawiliśmy jednak na Siatkersów, ale uznaliśmy, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Niestety dla TKKF Floty stało się inaczej, a zespół nie był w stanie powalczyć z rywalem, przegrywając w stosunku 0-3. Taki zimny prysznic nie był z pewnością niczym miłym dla ekipy, która wciąż nie zdołała wygrać choćby jednego meczu. Póki co bilans Floty wygląda tak, że na zero zwycięstw Flota aż siedmiokrotnie musiała uznać wyższość rywala. Co więcej – wszystko wskazuje na to, że po dzisiejszym wieczorze ten bilans stanie się jeszcze gorszy. Rywalem Floty będzie bowiem aktualny lider czwartej ligi – Tiger Team. Jak do tej pory zespół Marcina Kwidzińskiego może pochwalić się absolutnie kapitalnym bilansem siedmiu zwycięstw bez choćby jednej porażki na koncie. Oczywiście – najtrudniejsze mecze dopiero przed 'Tygrysami’. Biorąc to jednak pod uwagę, z ich perspektywy świetnie byłoby dziś zdobyć trzy oczka i zająć przed decydującą fazą sezonu 'pole position’.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

HANDLUWA – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:45, boisko nr: 2

Zaczęliśmy się poważnie zastanawiać, czy dożyjemy jeszcze czasu, w którym Handluwa zdoła wygrać jakikolwiek mecz. Rany, takiego wzbicia się w powietrze i spektakularnego upadku nie doświadczył sam Ikar. Przypomnijmy, że początek przygody Handluwy w rozgrywkach Inter Marine SL3 to seria… dwunastu wygranych z rzędu. Ba – już po awansie do drugiej ligi też było świetnie, a łącznie przez 24 pierwsze spotkania w rozgrywkach Inter Marine SL3 team Dawida Gałki wygrał aż w 22 przypadkach. Od końca wspomnianego kapitalnego okresu nie minął nawet rok, w którym team zagrał 21 spotkań, z których… przegrał aż 20. Niesamowite, prawda? Żadna inna drużyna wcześniej – nie wierzymy również, żeby powtórzyło się to w przyszłości – nie przeżyła czegoś takiego, czego doświadczyli gracze Handluwy. Podróż do nieba, a następnie upadek wprost do ligowego piekła. Dziś wieczorem drużyna przegra najprawdopodobniej swój 20 (!) mecz z rzędu i jest to już szósta najbardziej parszywa seria w historii ligi. Jeszcze dwa mecze i Handluwa przeskoczy VB Sulmin oraz Oliwę, a wówczas przed nimi będzie już tylko Speednet 2, DNV oraz Hapag-Lloyd. Brawo – miło jest się zapisać na kartach historii. Dziś wieczorem Energa Trefl Gdańsk po dwóch porażkach z rzędu stanie przed ogromną szansą na pierwszy komplet oczek w sezonie Wiosna’26. Co ciekawe, po raz ostatni 'gdańskie lwy’ za trzy punkty wygrali… 16 września 2025 r. Jeśli jednak dziś wieczorem nie zlekceważą rywali – jak zrobił to Volley oraz Speednet 2 – powinni stanąć na wysokości zadania.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Remedios Sopot Ortopedia – Aqua Volley

Godz.: 19:45, boisko nr: 3

Kilkukrotnie w obecnej kampanii wspominaliśmy o bardzo pragmatycznym stylu gry drużyny Remedios Sopot Ortopedia. Mimo że od jakości w drużynie aż kipi, 'Ortopedzi’ nie mają w sobie większego ciśnienia na to, aby stłamsić przeciwnika. My przynajmniej tego nie widzimy. Wielokrotnie w obecnej kampanii zespół dowodzony przez Macieja Kota rywalizował z drużynami z dołu ligowej tabeli i choć mógł im dokręcić śrubę, wolał tak na spokojnie. Zamiast wygrać do 5, wygrywał do 15. Serio – nie żartujemy i naprawdę odnosimy wrażenie, że jest to gra na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Gra, gdzie jest sporo rotacji, zabawy i gdzie nie ma presji. Wkraczamy jednak powoli w okres sezonu, w którym prędzej czy później dojdzie do nieco trudniejszych pojedynków. Zastanawiamy się, czy wówczas również Remedios zdoła zachować tę zimną krew, która jest dla nich tak charakterystyczna. Dziś wieczorem zespół Macieja Kota zmierzy się z ekipą Aqua Volley i nie ma co do tego wątpliwości – będzie wyraźnym faworytem starcia. W obecnej kampanii drużyna Mateusza Drężka zdaje się być ekipą ze środka ligowej stawki. Mowa tu o drużynie, która nie musi raczej drżeć, gdy mierzy się z Hapag-Lloyd. Jednocześnie po kilku meczach stało się jasne, że czwartoligowych parkietów to oni raczej nie zwojują, a potencjalny powrót do trzeciej ligi zdaje się być w obecnych okolicznościach niemożliwy. Wobec tego – każdy inny wynik niż 3-0 dla faworyta byłby dla nas sensacją.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

AIP – Speednet

Godz.: 20:45, boisko nr: 1

Z pewnością 'nie tak’ wyobrażały sobie obecnego sezonu obie drużyny. Nie ma się co tutaj przesadnie dziwić. Zespół AiP zajął w minionej kampanii bardzo wysokie – trzecie miejsce w ligowej tabeli, a jak wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Aktualny okres nie jest jednak tak dobry jak poprzednio i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Po siedmiu rozegranych w obecnej kampanii spotkaniach zespół Adriana Ossowskiego ma na swoim koncie dziesięć oczek. W analogicznym okresie w minionej edycji mieli tych punktów… aż piętnaście. Spadek formy sprawia, że AiP jest aktualnie bardzo poważnym kandydatem do tego, że to właśnie ich mogłoby zabraknąć w grupie mistrzowskiej. Poza faktem, że plasują się oni na szóstym miejscu, na dodatek rozegrali o jedno spotkanie więcej od każdej z drużyn, która wyprzedza ich w tabeli. To oznacza, że aby w ogóle myśleć o czołowej piątce – AiP musi dziś wygrać za komplet oczek. Paradoksalnie o to nie musi być aż tak trudno. Jeśli zespół AiP ma aktualnie swoje kłopoty, to nie wiemy nawet co napisać o Speednecie, który w sześciu rozegranych do tej pory spotkaniach uciułał… sześć oczek. To z kolei zaledwie o jeden punkt więcej niż ma aktualnie ostatnia drużyna w tabeli – Szach-Mat. Potencjalny spadek, który do niedawna wydawał się abstrakcyjną wizją, zaczyna być coraz bardziej realnym scenariuszem. Tu już nie ma czasu na kalkulowanie. Trzeba zacząć zdobywać punkty, a tak jak wspomnieliśmy wcześniej – o to nie będzie dziś łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Speednet 2 – Old Boys

Godz.: 20:45, boisko nr: 2

Pomimo faktu, że obie drużyny wygrały swoje mecze w minionym tygodniu, trudno tu mówić o jakiejkolwiek satysfakcji. Przypomnijmy, że tydzień temu Speednet 2 rywalizował z pogrążoną w potężnym kryzysie Handluwą. Choć we wspomnianym spotkaniu 'Programiści’ byli absolutnym faworytem meczu, brak koncentracji oraz nadmierne rozprężenie sprawiły, że Speednet stracił możliwość na komplet punktów. Czy nas to przesadnie zdziwiło? Mamy mieszane uczucia. Z jednej strony taki obrazek w przypadku Speednetu widzieliśmy już wielokrotnie. Z drugiej – Handluwa we wspomnianym meczu zaprezentowała się tak źle, że pokusiliśmy się nawet o tezę, że ograliby ich gracze Speednetu 2 z ich pierwszego sezonu w rozgrywkach. Jak wiadomo – od tamtego czasu poziom wszystkich drużyn bardzo mocno ewoluował. Sytuację Speednetu z minionego tygodnia doskonale rozumieją gracze Old Boys. W wielu płaszczyznach uznajemy nawet, że dziś wieczorem zmierzą się bliźniacze drużyny. To jest nieprawdopodobne, ile razy w historii drużyna Old Boys grała do pewnego momentu meczu kapitalnie, a nagle notowała przestój, po którym rywale mijali ich na ostatnim wirażu i finalnie sprzątnęli Old Boysom wygraną z rąk. Kto wie, gdzie dziś byłaby drużyna Bartłomieja Kniecia, gdyby z tak niespotykaną regularnością nie mieli oni wpadek jak ta z VB Sulmin. W naszym odczuciu – i podkreślamy to w zasadzie co tydzień – drużynę z Pruszcza Gdańskiego stać na to, by powalczyć o awans do elity. Aby tak się jednak stało, coś musiałoby się jednak zmienić. Sądzimy jednak, że nie nastąpi to dziś wieczorem i choć Old Boysi wygrają w naszych oczach ze Speednetem, to w meczu stracą jeden punkt.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Flota TGD Team – Sharks

Godz.: 20:45, boisko nr: 3

Choć od 'środy popielcowej’ minęło już kilka dobrych tygodni, nadszedł czas, gdzie i Redakcja musi posypać głowę popiołem. Przyznajemy – dawno tak nie przestrzeliliśmy z oceną potencjału drużyny. Nie wypieramy się naszych słów z początku sezonu, gdzie po dwóch porażkach Floty TGD uznaliśmy, że team może mieć potencjalny problem z utrzymaniem się w trzeciej lidze. Chwilę po tym zespół Karoliny Kirszensztein jak gdyby nigdy nic ograł faworyzowaną ekipę Kraken Team oraz dwóch spadkowiczów z drugiej ligi. O ile wygrana ze Staltestem nie była przesadną niespodzianką, tak ogranie Challengersów odbiło się dość szerokim echem wśród społeczności Inter Marine SL3. Nie chcemy tu popadać ze skrajności w skrajność, ale Flota naprawdę ma potencjał do tego, by rywalizować z trzecioligowymi mocarzami. Jeśli faktycznie tak jest, to dziś – zespół nie powinien mieć najmniejszego problemu z pogrążoną w kryzysie drużyną Sharks. Rany, jakież to jest rozczarowanie. Zespół, który był absolutną rewelacją czwartej ligi, gdzie wygrał wszystkie trzynaście meczów w sezonie, a my przez wiele tygodni zastanawialiśmy się, czy są oni w stanie wygrać wszystko po 3-0 – po awansie całkowicie się posypał. Precyzując – ziścił się jeden z najmroczniejszych scenariuszy drużyny. Okazało się bowiem, że Sharksi byli bardzo mocno uzależnieni od swoich gwiazd, a gdy dwóch zawodników odeszło – gra drużyny posypała się jak domek z kart. Aż chciałoby się rzec, że 'ten tylko się dowie, kto cię straci’. Cóż – Rekiny już wiedzą.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #20

Za nami ostatni dzień meczowy w szóstym tygodniu rozgrywek. W czwartek kolejne spotkania wygrały Volley Gdańsk oraz Eko-Hurt. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się również gracze Fuxa Pępowo oraz Floty TGD Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – EKO-HURT 1-2 (13-21; 21-14; 16-21)

W wywiadzie przedmeczowym Kacper Kania odkrył karty, a raczej powiedział coś, co każdy wiedział od dawna. Celem Eko-Hurtu na obecną kampanię jest zapewnienie sobie bezpośredniego awansu do elity. Na drodze 'Hurtowników’ w czwartkowy wieczór stanęła najmłodsza drużyna w lidze – Energa Trefl Gdańsk. W pierwszym secie rywalizacji 'gdańskie lwy’ mogły się jednak uczyć od świetnie dysponowanych graczy Pawła Dawczaka. Po naprawdę bardzo dobrej jakościowo siatkówce Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 14-8. Warto podkreślić, że w ich grze nie brakowało kombinacyjnych i bardzo ładnych dla oka akcji. Wynik 21-13 był przy tym 'wisienką na torcie’. Cóż – trudno grać tak dobrze przez całe spotkanie. Wraz z rozpoczęciem drugiej części spotkania obie drużyny wyglądały tak, jakby chwilę wcześniej zamieniły się koszulkami. Tym razem to Energa Trefl Gdańsk prowadziła grę, a Eko-Hurt się sporo mylił. Dodatkowo najmłodsza drużyna w lidze prezentowała się świetnie w obronie i kontrze, co na półmetku seta dało im prowadzenie 11-6. Wypracowana zaliczka pozwoliła graczom Ariela Fijoła na spokojne dowiezienie wyniku do końca (21-14). W trzeci set za sprawą Rafała Pączka – Trefl wszedł w wymarzony sposób (4-1). Już po chwili popełnili oni jednak trzy błędy z rzędu. Jakby problemów graczy w żółtych trykotach było mało, po chwili znaleźli się w poważnych tarapatach, nie mogąc przyjąć bardzo mocnej i siłowej zagrywki rywali (10-7). Dodatkowo w końcowej fazie seta nie mieli pomysłu, jak odkręcić niekorzystną dla siebie sytuację (21-16).

Volley Gdańsk – Hydra Volleyball Team 3-0 (21-16; 21-19; 21-17)

Po trzech spotkaniach z rzędu, w których Volley Gdańsk wygrywał po podziale punktów, w obozie 'żółto-czarnych’ coraz bardziej rosło zniecierpliwienie i team chciał wreszcie wygrać za komplet punktów. Z jednej strony okazja zdawała się być do tego idealna – rywalem Volleya była bowiem Hydra Volleyball Team, czyli drużyna, z którą jeszcze do niedawna dzieliły ich dwie klasy rozgrywkowe. Z drugiej strony ta sama Hydra przystępowała do meczu jako drużyna tygodnia i lekceważenie rywali nie było zbyt dobrym pomysłem. Początek spotkania to bardzo dobra gra 'Bestii’, która po ataku Michała Doroza wysunęła się na zaskakujące prowadzenie 9-6. To, co można powiedzieć o trzykrotnych Mistrzach Inter Marine SL3 – Volleyu Gdańsk – to z pewnością fakt, że są oni ekipą, która się absolutnie nie podpala, a czasami wygląda, jakby w ogóle nie spoglądała na tablicę wyników. Ma to oczywiście mnóstwo plusów – po konsekwentnej i dobrej grze zdołali doprowadzić po chwili do wyrównania, a niesieni na fali objęli z czasem prowadzenie 18-13. To oznaczało z kolei, że punktu Hydra musiała szukać w kolejnych setach (21-16). Sztuka ta graczom Sławomira Kudyby prawie udała się w środkowej partii, choć trzeba przyznać, że 'Bestia’ nie zaczęła seta zbyt dobrze. Już na początku aktualny lider drugiej ligi objął kilkupunktowe prowadzenie (9-5), a dalsza część seta to szalona pogoń Hydry. Ostatecznie gracze Sławomira Kudyby zdołali zbliżyć się do rywala na jeden punkt, ale po wziętym w porę czasie Piotr Ścięgosz zapewnił swojej drużynie drugi punkt w meczu. Finałowa odsłona rozpoczęła się od kilku zmarnowanych ataków Hydry, po których faworyt wysunął się na prowadzenie 9-5. Choć z czasem 'Bestia’ zdołała zniwelować nieco straty, to w końcówce faworyt postawił na swoim, zgarniając siódme zwycięstwo z rzędu i przy okazji – koszulkę lidera drugiej ligi, brawo!

Feniks Gdańsk – Only Spikes 1-2 (21-10; 23-25; 18-21)

Kojarzycie tego mema, gdzie małpka 'zapuszcza żurawia’ w prawą stronę? No – to poczuliśmy się tak po raz pierwszy w historii ligi. No bo wiecie – ileż to czasu poświęcaliśmy drużynie Only Spikes. Ochy, achy, no normalnie drużyna weltklasse, która zaraz wygra seta z drużyną gdzie gra Alex Nasevich (a nie, czekaj). Wiecie – totalna podnietka. Tymczasem to, co widzieliśmy w pierwszym secie rywalizacji, było całkowitym zaprzeczeniem naszych słów. Było po prostu słabo, a Feniks tak dysponowanego rywala musiał po prostu zmasakrować. W pewnym momencie myśleliśmy nawet, że środkowy Feniksa – Olek Chapovskyi – swoimi bardzo mocnymi atakami wyrządzi za chwilę krzywdę rywalom. Nie no – to było starcie aktorskie pomiędzy Robertem De Niro a Piotrem Cyrwusem (21-10). Środkowa odsłona? Takie partie lubimy. Chwilę po półmetku seta wydawało się, że pojedynek wygra De Niro. Wszyscy na boisku, wokół niego oraz na facebookowej relacji zapomnieli chyba, że Rysiek z Klanu to po prostu legenda, która potrafi się odgryźć. Po kilku świetnych atakach Adriana Schramki Only Spikes doprowadzili po chwili do wyrównania po 17, a następnie – to oni byli o krok przed rywalem. Jak wyliczył 'Tygodnik Kibica SL3′, w końcówce mieli pięć piłek setowych, a ostatecznie sztuka ogrania rywala udała im się za szóstym razem. Szóstka – to również ocena szkolna za trzeciego seta rywalizacji, gdzie gracze w żółtych strojach ograli bądź co bądź faworyta meczu. Świetny początek, po którym Only Spikes kontrolowali przebieg gry od pierwszego do ostatniego gwizdka w secie. Znak czasów. Znak jakości Only Spikes. Rany, jakie to są koty.

Hapag-Lloyd – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (17-21; 11-21; 17-21)

W ostatnim czasie na obie drużyny wylała się fala krytyki. Prawdę mówiąc – nie mamy do siebie o to żalu. Nie mamy również poczucia, że chcielibyśmy odwinąć taśmę, by to odkręcić. No bo powiedzmy sobie szczerze. Czy ACTIVNI nie mają sobie nic do zarzucenia? Czy Hapag-Lloyd ma poczucie, że ostatnie mecze były dobre? No chyba nie. Krzysztof Krawczyk śpiewał kiedyś o 'nadziei iskra błyśnie w nas i zgaśnie w nas’. Tak to mniej więcej widzimy, bo początek sezonu był bardzo obiecujący. Wówczas wydawało się, że kolejne punkty są na wyciągnięcie ręki. Jak się okazało – Inter Marine SL3 uczy pokory i cierpliwości. Z drugiej strony, czy w pierwszym i trzecim secie było naprawdę daleko do punktu? No niezbyt. Po atakach Mateusza Siwko oraz Hasana Tolgi Kaya gracze w pomarańczowych strojach prowadzili 16-14. W końcówce zabrakło im nieco cierpliwości i chłodnej głowy. Zamiast tego była 'podnietka’, która została błyskawicznie spacyfikowana (21-17). O środkowej odsłonie to nie ma co szczególnie pisać. ACTIVNI wygrali w tej partii tak, jak powinni byli to zrobić w dwóch pozostałych. Hapag-Lloyd? OMG. Skandaliczna gra 'Logistyków’ w przyjęciu. Set zaczął się od stanu 14-4 dla ACTIVNYCH i Hapag-Lloyd nie walczył już o korzystny wynik. To było niemożliwe. Oni walczyli o to, by uniknąć kompromitacji i finalnie to im się udało (21-11). Nie ma takiego lania, które złamałoby Hapag-Lloyd. To akurat niewątpliwy plus drużyny, która do perfekcji opanowała 'sztukę przegrywania’. Piszemy całkiem serio – rzadko kto to potrafi. Skoro przy słowie kluczu jesteśmy – Hapag-Lloyd potrafi postawić się faworyzowanym rywalom. Podobnie jak w premierowej odsłonie – tu również prowadzili 16-15 i co ciekawe – po ataku tego samego gracza (Hasana Tolgi Kaya). To jak wiadomo nie był jednak prognostyk. Ostatecznie partię, podobnie jak cały mecz, wygrali ACTIVNI. Choć trudno krytykować drużynę po zwycięstwie w stosunku 3-0, trudno nie odnieść wrażenia, że w drużynie są rezerwy. Kolejne spostrzeżenie? Po raz kolejny ACTIVNI ani razu nie dali się zaskoczyć zagrywką rywali – brawo!

Wolves Volley – MiszMasz 2-1 (22-20; 21-19; 18-21)

MiszMasz wrócił do ustawień fabrycznych z obecnego sezonu. Poza jednym wyjątkiem od reguły team Rafała Wróblewskiego przegrał w obecnej kampanii pięć spotkań i w każdym ze wspomnianych meczów kończyło się wynikiem 1-2. Prawdę mówiąc – wczoraj było stosunkowo blisko, aby sytuacja potoczyła się inaczej, a zespół Rafała Wróblewskiego wygrał drugi mecz z rzędu. Po kilku punktach Mateusza Berbeki w końcowej fazie pierwszego seta MiszMasz wysunął się na prowadzenie 19-16 i był już o włos od wygranej seta. Niestety dla nich końcówka to przebudzenie 'Wilków’, którzy najpierw doprowadzili do wyrównania po 20, a następnie po dwóch atakach Szymona Merskiego cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Oj, strata punktu w takich okolicznościach musi boleć. Środkowa odsłona to kolejna próba MiszMaszu na punkty, które są im aktualnie potrzebne jak tlen do życia. Tym razem sytuacja wyglądała nieco inaczej. To gracze Wolves Volley posiadali nieznaczną przewagę, a MiszMasz wcielił się w rolę tego goniącego (16-13 → 19-19). Niestety dla graczy w zielonych strojach po raz kolejny nie 'dowieźli’ oni w końcówce, a z wygranej seta cieszyła się 'Wataha’. To, co MiszMaszowi nie udało się w dwóch pierwszych setach, udało się finalnie w ostatnim. Po serii błędów w ataku 'Wilków’ MiszMasz wysunął się na prowadzenie 8-4. Z czasem team Rafała Wróblewskiego zbudował sobie jeszcze większą zaliczkę i z ich perspektywy było to coś bardzo dobrego (15-8). Pod koniec seta w ich szeregi wkradło się bowiem bardzo dużo niedokładności, po których rywal zdołał się zbliżyć na dwa oczka. Koniec końców po ataku Michała Balceraka MiszMasz dopiął finalnie swego, wygrywając seta do 18.

Speednet – MPS Volley 0-3 (15-21; 23-25; 13-21)

Wracamy do narracji, którą wszyscy już znamy. Po awansie do wyższej ligi, MPS stał się z marszu jednym z najpoważniejszych kandydatów do mistrzostwa. Mimo to początek sezonu w ich wykonaniu nie był zbyt mocny. Niewiele osób zwróciło na to uwagę, ale po raz ostatni Miłośnicy Piłki Siatkowej za komplet punktów wygrali… w połowie listopada. Wczoraj wieczorem sytuacja, która od jakiegoś czasu ich uwierała, się jednak zmieniła. Już na początku spotkania zespół Jakuba Nowaka prezentował się bardzo dobrze, popełniając zaledwie trzy błędy przez całą pierwszą odsłonę. Z tak grającym rywalem gra się po prostu bardzo trudno i wynik premierowej odsłony (21-15) nie mógł przesadnie dziwić. Zdecydowanie ciekawiej zrobiło się w środkowej partii, w której przez większość czasu to Speednet prowadził grę. Na półmetku seta zespół Macieja Miścickiego prowadził już 10-7. Z czasem po atakach Igora Ciemachowskiego MPS odrobił stratę, a nawet sam zdołał odskoczyć rywalom na dwa punkty (13-11). Mimo to 'Programiści’ nie ustępowali i choć byli bardzo bliscy wyrównania w setach (18-17), to po długiej wymianie punkt za punkt górą był beniaminek pierwszej ligi (25-23). Wygrana dwóch setów uskrzydliła jednych i niestety dla widowiska – zdemotywowała drugich. Po świetnej serii na zagrywce Igora Ciemachowskiego MPS rozpoczął partię od prowadzenia 8-2, po czym stało się jasne, że krzywda im się już nie stanie. Dzięki wygranej za komplet punktów MPS wskakuje z szóstego na trzecie miejsce w tabeli i nos nam podpowiada, że grupy mistrzowskiej już raczej nie wypuszczą.

Szach-Mat – Fux Pępowo 1-2 (19-21; 16-21; 21-19)

’Przez ciernie do gwiazd’. Choć próżno szukać powodów do hurraoptymizmu, to jednak w obecnym tygodniu gracze Fuxa Pępowo wykonali gigantyczną pracę, by utrzymać się w lidze. O tym będziemy jeszcze rozmawiać, póki co dajmy im się nacieszyć. Do niedawna zespół z Pępowa miał arcytrudny terminarz. Już wtedy pisaliśmy jednak o tym, że jeśli Fux wytrzyma ten okres, to z czasem stanie się beneficjentem takiego, a nie innego kalendarza. W obecnym tygodniu gracze Fuxa Pępowo najpierw ograli Tufi Team, a następnie wczoraj wieczorem Szach-Mat. Dość wymownym obrazkiem po meczu był ten, gdy gracze w zielono-czarnych strojach przesadnie się nie cieszyli. W czwartkowy wieczór stanęli oni przed ogromną szansą na komplet punktów i ostatecznie to im się nie udało. Z drugiej strony – wygraną powinno się szanować jak Matkę. Początek spotkania należał bowiem do 'Szachistów’, którzy wykorzystali mnóstwo błędów rywali i objęli prowadzenie 8-3. Z czasem – co już charakterystyczne dla 'Szachistów’ – to oni zaczęli się mylić, co w połączeniu z coraz lepszą grą rywali dało punkt tym drugim. Warto przy tym podkreślić, że końcówka seta mogła się podobać i równie dobrze to Szach-Mat mógł wygrać. Z drugiej strony obecna kampania to pasmo niepowodzeń, niedociągnięć oraz nieporozumień. Aktualnie to, co broni drużynę, to wciąż fakt, że są oni teamem również poza boiskiem. Wyniki sprawiają jednak, że budowana latami tama zaczyna gdzieniegdzie przeciekać. Środkowa odsłona to wyraźna przewaga Fuxa, który po dwóch punktach Maksymiliana Pilarskiego zapewnił sobie drugi punkt w meczu. W trzecim secie rywalizacji 'Koniczynki’ podjęły próbę zdobycia kompletu oczek. Ostatecznie była to próba nieudana, a nagrodę pocieszenia w postaci punktu zdobyli gracze Szach-Matu. Patrząc jednak na smutek, który panował po meczu w szatni – problem zaczyna robić się bardzo poważny. Nie chcemy tu mówić o satysfakcji, to nie to, ale już od kilku tygodni podkreślamy, że Szach-Mat jest w naszym odczuciu aktualnie najsłabszą drużyną w pierwszej lidze. Cóż – podtrzymujemy to.

Team Spontan – Speedway AWKS 3-0 (21-19; 21-8; 21-10)

Czwartkowy wieczór ułożył się dla Team Spontan w wymarzony sposób. Nadrabiając ligowe zaległości, zespół ma świadomość, ile musi zdobyć punktów, by dogonić rywala. Czy to dobrze, czy źle – trudno nam powiedzieć. Choć nie mieliśmy wątpliwości, która ze stron będzie faworytem, to jednak Spontan… potrafił spłatać historycznie figla. Ileż razy tracili punkty tam, gdzie nie mogło się to wydarzyć. W czwartkowy wieczór – przy odrobinie szczęścia AWKS-u – do takiej sytuacji mogło dojść w pierwszym secie rywalizacji. Choć rozpoczął się on świetnie dla faworyta (12-6), to z czasem ta przewaga nieco uśpiła faworyzowaną drużynę. Tu plus dla AWKS, że mimo bardzo niekorzystnego wyniku i obrazu gry zespół się nie poddawał i pod koniec zdołał doprowadzić do wyrównania po 18. Choć w obozie 'Spontanicznych’ zrobiło się nieco nerwowo, ciężar na swoje barki wziął Michał Maliszewski, po którego atakach faworyt cieszył się z wygranej pierwszego seta. Środkowa odsłona? Takiego obrazu gry gracze Speedway AWKS nie wyobrażali sobie chyba w żadnej przedmeczowej projekcji. Tego nie było po prostu w scenariuszu. Zespół w żółto-czarnych barwach był w tej partii absolutnie bezbronny oraz bezzębny. Pisząc dosadniej i trzymając się konwencji – był po prostu beznadziejny (21-8). Trzeci set? PRAWDZIWE SCENY. To właśnie tu doszło do dwóch z trzech sytuacji w meczu, gdy drużyna traci punkt za błąd ustawienia. Tego jeszcze w lidze nie było. Raz? Maksymalnie dwa, ale cóż – Speedway też chciał zapisać się na kartach historii. Całe szczęście, że nie zapisali się również w rozmiarach porażki w trzecim secie. Choć było słabo – uciułali dziesięć oczek. Finalnie przegrali jednak spotkanie w stosunku 0-3.

Challengers – Flota TGD Team 1-2 (11-21; 21-13; 16-21)

Lubimy niekiedy tworzyć pewne narracje, nawet gdy z czasem okazują się niegodziwością. W czwartkowy wieczór na parkiecie numer 3 spodziewaliśmy się jednak, że 22 punkty to będzie miał Mariusz Kuczko, a nie Ivan Groźny Mialik. Symboliczne przekazanie pałeczki? Oczywiście jest na to o około 1000 punktów w SL3 zbyt wcześnie. Mimo wszystko – tak to tylko zostawimy. Faktem jest jednak to, że wspomniany osiemnastolatek zagrał spotkanie wybitne i walnie przyczynił się do zwycięstwa Floty z faworyzowanym rywalem. Skoro o nich mowa, to zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie są oni przypadkiem 'papierowym tygrysem’ trzeciej ligi. Miał być szybki powrót do zaplecza elity, a tymczasem mamy spektakularne obniżenie lotów. Już teraz – po sześciu rozegranych meczach – sytuacja Challengersów w kontekście awansu skomplikowała się bardzo. Wracając jednak do meczu – kiedy Flota TGD Team prowadziła 9-7, Challengersi zdawali się być nieco zaskoczeni. Jednocześnie wyglądali na takich, którzy wierzą, że zaraz wszystko wróci do normy. Przecież miało być tak dobrze, prawda? Cóż mogło się złego stać? Flota po chwili połapała się, że ten rywal to może i mocny, ale tylko na papierze. W dalszej części podkręcili tempo i finalnie wygrali do 11 – wow. Środkowa partia to ewidentne przebudzenie Challengersów. Sami wpadliśmy w pułapkę i pomyśleliśmy – ok, przegrany set jak zawsze, teraz będzie już znacznie lepiej. Finalnie team Wojtka Lewińskiego wygrał seta do 13 i doprowadził do wyrównania w setach. Finałowa partia rozpoczęła się świetnie dla ex-drugoligowca. Po kilku błędach rywali objęli oni prowadzenie 10-7. Cóż jednak z tego, skoro na kolejne dwa swoje punkty rywale zdobyli aż siedem (14-12). Kiedy Flociarze poczuli krew – swojej szansy nie zaprzepaścili, wygrywając finalnie do 16, a cały mecz 2-1, brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w szóstym tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór kolejny krok w kierunku awansu do wyższych lig postara się zrobić Eko-Hurt, Volley Gdańsk oraz Team Spontan. Zapraszamy na zapowiedź!

Energa Trefl Gdańsk – EKO-HURT

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Społeczność Inter Marine SL3 obserwuje aktualnie 'korespondencyjny pojedynek’ pomiędzy Eko-Hurtem oraz Volleyem Gdańsk. Dziś wieczorem będzie do tego doskonała okazja. Energa Trefl Gdańsk rywalizowała w minionym tygodniu z Volleyem i choć zaprezentowała się całkiem nieźle, to do ogrania faworyzowanego rywala zabrakło mieszanki sprytu oraz doświadczenia. Czy podobnie będzie z innym z faworytów do wygrania ligi – Eko-Hurtem? Może być o to niezwykle trudno. Póki co 'Hurtownicy’ w obecnej kampanii radzą sobie doskonale i po pięciu pełnych tygodniach rozgrywek pozostają oni jedną z dwóch niepokonanych drużyn w drugiej lidze. Choć bardzo blisko pierwszej porażki było w minionym tygodniu, to gracze Eko-Hurtu pokazali jednak charakter, zdołali wykaraskać się z nieciekawego położenia i finalnie ograli ex-pierwszoligowca. Jakie są w obecnym sezonie fundamenty dobrej gry? Spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze Eko-Hurt traci najmniej punktów po blokach oraz atakach rywali. Ponadto świetnie radzą sobie również w przyjęciu i pod tym kątem są drugą drużyną w całej lidze. Bardzo dobrze wypadają również w bloku oraz skuteczności w ataku. Precyzując – trudno znaleźć obszar, który swoim poziomem by 'nie dowoził’ do tego, by znajdować się w samym czubie ligowej tabeli. Niemniej jednak – dziś przed drużyną Pawła Dawczaka bardzo wymagające zadanie. Kto wie, czy nie najbardziej spośród wszystkich meczów w obecnym sezonie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Volley Gdańsk – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Ależ to był kapitalny tydzień w wykonaniu Hydry Volleyball Team. Jeszcze kilkanaście dni temu pochylaliśmy się nad jakością 'Bestii’ i zastanawialiśmy się, czy tak prezentujący się beniaminek nie będzie miał problemów z utrzymaniem się w lidze. Na poparcie naszych przypuszczeń mieliśmy jednak trzy bardzo solidne argumenty: Energa Trefl Gdańsk, DHP Oliwa oraz Inter Marine Masters. To właśnie z tymi trzema rywalami przegrywała wcześniej Hydra, przez co miejsce drużyny w ligowej tabeli stawało się coraz słabsze. W minionym tygodniu Hydra miała zaplanowane dwa bardzo ważne spotkania. O ile w meczu z BL Volley faktycznie była faworytem i z tą łatką poradziła sobie doskonale, to w meczu z Flotą Active Team chyba mało kto stawiał na drużynę w złotych strojach. Ku zaskoczeniu społeczności Hydra wygrała jednak mecz w stosunku 2-1, zanotowała gigantyczny skok w ligowej tabeli i zgarnęła przy tym tytuł zawodnika tygodnia (Łukasz Birunt) oraz drużyny tygodnia. Wow – co to był za twist w postrzeganiu drużyny, niebywałe. Dziś wieczorem przed 'Bestią’ jedno z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejsze spotkanie w sezonie Wiosna’26. Rywalem drużyny będzie bowiem Volley Gdańsk, który przez wiele osób uznawany jest za pewniaka do awansu. Po sześciu rozegranych spotkaniach Volley ma na koncie sześć zwycięstw i żółtą koszulkę lidera. To, na co zwracamy jednak uwagę, to fakt, że w trzech pierwszych spotkaniach Volley wygrywał w stosunku 3-0, a w trzech kolejnych – już 2-1. Wielbiciele ciągów matematycznych mają obecnie pewne przypuszczenia co do tego, co będzie w kolejnych pojedynkach, w tym w meczu z Hydrą. Sami zastanawiamy się, co z tego wyjdzie. Niemniej jednak – nam bliżej do scenariusza, w którym Volley zgarnie dziś komplet punktów, który przybliży ich do awansu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Feniks Gdańsk – Only Spikes

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Choćby nie wiadomo jak drużyna Feniks Gdańsk się gimnastykowała i udawała, że jej nie zależy, to Redakcji nie oszuka. Jesteśmy przekonani, że w całym obozie drużyny Łukasza Dubickiego panuje obecnie niedosyt związany z wynikami, które drużyna osiąga na czwartoligowych parkietach. Sytuacja wygląda bowiem tak, że po sześciu rozegranych meczach 'Mityczny Ptak’ ma na swoim koncie zaledwie dwie wygrane i jest to wynik identyczny jak ten z sezonu Jesień’25. Wówczas po sześciu rozegranych meczach Feniks również miał dwa zwycięstwa, a obecny sezon miał być przecież lepszy. Nie ma się co temu przesadnie dziwić – w drużynie naprawdę nie brakuje głośnych i uznanych nazwisk w rozgrywkach SL3. Problem jest jednak taki, że Feniks niemal za każdym razem gra innym składem. W takich warunkach trudno o jakąkolwiek stabilizację i złapanie wysokiej formy. Dziś wieczorem zespół w czarnych trykotach zmierzy się z ekipą Only Spikes, która jest absolutną rewelacją sezonu Wiosna’26. Naszej perspektywy nie zmienia tu fakt, że gracze Patryka Łabędzia plasują się na dwunastym miejscu w tabeli, czyli nawet niżej niż miało to miejsce w całej poprzedniej kampanii, gdzie wylądowali finalnie na dziesiątej lokacie. My oprócz wyników dużą wagę przywiązujemy samej grze, a tu chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest znacznie lepiej. Dziś wieczorem przekonamy się, czy to wystarczy na Feniksa. W poprzedniej edycji Only Spikes zdobyli jeden punkt. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Hapag-Lloyd – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Dzisiejszy wieczór zdaje się być doskonałą okazją dla ACTIVNYCH na przełamanie. Zespół Artura Kurkowskiego zdołał wygrać w obecnej kampanii zaledwie jedno z sześciu rozegranych spotkań i w konsekwencji zajmuje odległą – dziesiątą lokatę. Jakby złych wiadomości było mało, warto w tym przypadku zwrócić uwagę na to, że dwunasta drużyna w tabeli ma dokładnie tyle samo punktów, a o wyższym miejscu ACTIVNYCH w tabeli zadecydował lepszy bilans małych punktów. Taki wynik może być dla ACTIVNYCH dość rozczarowujący. Zespół Artura Kurkowskiego liczył z pewnością na to, że obecny sezon będzie wyraźnie lepszy niż poprzedni, gdzie team w ostatecznym rozrachunku uplasował się na jedenastym miejscu w lidze. Co ciekawe – mimo wielu porażek ACTIVNI mieli w obecnym sezonie dobre, a nawet bardzo dobre momenty. W ostatnim czasie chwaliliśmy ich również za pewne elementy siatkarskiego rzemiosła. To jednak tylko ciekawostki – albo statystyczne, albo do podsumowań. Brak punktów jest w tym wszystkim najważniejszy. Tak jak mówiliśmy – dziś ACTIVNI mają wszystkie argumenty, by zgarnąć komplet oczek. W ostatnim meczu Hapag-Lloyd zaprezentował się naprawdę słabo i pokusiliśmy się o tezę, że było to ich najsłabsze spotkanie od kilku miesięcy. Jeśli team w pomarańczowych strojach się nie poprawi, to dziś o punktach nie będzie mowy, a cel, którym było przebicie trzech oczek z poprzedniego sezonu, stanie się coraz odleglejszy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Wolves Volley – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Powiedzmy to sobie wprost. Początek sezonu w wykonaniu drużyny MiszMasz był absolutnym koszmarem. Drużyna po dokonaniu kilku głośnych transferów, wspólnych treningach czy osiągnięciu wysokiego pułapu organizacyjnego liczyła z pewnością na to, że obecny sezon będzie już nieco inny niż to, co pamiętamy z przeszłości. Precyzując – liczyli na to, że będzie już znacznie lepiej. Na inaugurację zespół Rafała Wróblewskiego miał jednak piekielnie trudny terminarz i mierzył się z Audiofonem, Team Spontan, Dream Volley oraz Challengersami. Grając z trzecioligowymi mocarzami – MiszMasz za każdym razem musiał uznawać wyższość rywali. Warto przy tym podkreślić, że za każdym razem zgarniał nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu, przez co jego sytuacja nie była aż tak tragiczna, jak można sobie wyobrazić. W kolejnym meczu MiszMasz rywalizował z drużyną, z którą od kilku sezonów prezentuje podobny poziom, i to w naszym odczuciu był dobry wyznacznik aktualnej jakości drużyny. We wspomnianym meczu MiszMasz zdołał się wreszcie przełamać i wygrać mecz z ekipą Stay Win w stosunku 2-1. Kolejne dwa rozpisane mecze zdają się być jednak ponownie bardzo wymagające. MiszMasz zmierzy się bowiem z Wolves Volley oraz DSGSA, którzy w obecnym sezonie radzą sobie bardzo dobrze. Choć to dopiero pierwsza część sezonu, zaczynamy się zastanawiać, czy już teraz nie mówimy przypadkiem o najlepszym sezonie Wolves Volley w historii. Jeśli graczom Karola Ciechanowicza uda się utrzymać narzucone sobie tempo – to z pewnością tak będzie. Do dzisiejszego starcia 'Wilki’ podchodzą jako team z czołówki tabeli. Oczywistym zatem jest, że będą oni dziś faworytem starcia z drużyną z dolnych partii tabeli. Tak nakazywałaby sądzić logika. Ona ma przecież zawsze rację, prawda?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speednet – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po serii trzech porażek z rzędu drużynie Speednet udało się wreszcie przełamać. Nastąpiło to w ich ostatnim spotkaniu, do którego doszło 2 kwietnia. Wówczas team Macieja Miścickiego rywalizował z drużyną Tufi Team i choć w naszych oczach to rywal był nieznacznym faworytem starcia, Speednet stanął na wysokości zadania, wygrywając finalnie w stosunku 2-1. Dodatkowo, na co warto zwrócić uwagę, to świetna gra 'Programistów’ w trzecim secie rywalizacji, w którym rywal ledwo zdołał wyjść 'z dyszki’. Z całą pewnością wygrana pozwoli im na poprawę morale drużyny. Pytaniem pozostaje to, czy pozwoli im również włączyć się jeszcze do walki o czołową piątkę ligi. Do końca rundy zasadniczej 'Programiści’ zmierzą się jeszcze z Merkurym, AiP, Fuxem Pępowo oraz dziś wieczorem – z MPS-em Volley. Nie będziemy tutaj nikogo czarować. W naszym odczuciu Speednet nie będzie faworytem w trzech z czterech spotkań, które musi jeszcze rozegrać. Biorąc pod uwagę ich obecną sytuację w tabeli – będzie wybitnie trudno. Wszystko może się co prawda zmienić po dzisiejszym starciu z MPS-em Volley, który w odczuciu społeczności Inter Marine SL3 gra nieco gorzej, niż można było się tego po nim spodziewać. Wiele osób przed sezonem – w tym również my – sądziło, że MPS będzie jednym z głównych faworytów do złota. Realizacja tego planu póki co wypada jednak niezbyt imponująco, a team Jakuba Nowaka zdążył przegrać już dwa spotkania. Dodatkowo – za każdym razem kiedy wygrywali, musieli się dzielić zdobyczą z rywalami. Jeśli zespół ma w obecnej kampanii faktycznie powalczyć o medale, musi jak najszybciej podkręcić tempo.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Szach-Mat – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Dzieje się dokładnie to, o czym niedawno wspominaliśmy. Choć na początku obecnego sezonu gracze Fuxa Pępowo przegrywali wszystkie spotkania, to zwracaliśmy uwagę na to, z kim przyszło im rywalizować. Pięć pierwszych spotkań Fuxa w sezonie Wiosna’26 to rywalizacja ze wszystkimi drużynami, które w poprzednim sezonie skończyły zmagania…w grupie mistrzowskiej. Mimo że 'Koniczynki’ za każdym razem przegrywały, to jednak nie można było im odmówić walki. Ba – w wielu przypadkach byli bliscy tego, by wygrać. Ostatecznie na pierwsze zwycięstwo w sezonie drużyna Dominika Szadacha musiała poczekać do wtorku 7 kwietnia. Wówczas rywalizowali oni z Tufi Team i mecz zakończył się szczęśliwym dla Fuxa podziałem punktów. To oraz sama dyspozycja obu drużyn sprawia, że przed wieczornym starciem to beniaminek zdaje się być faworytem meczu. Zanim to było modne, a Fux miał na koncie wyłącznie porażki, mówiliśmy o tym, że w naszym odczuciu to Szach-Mat prezentuje obecnie najsłabszą formę spośród wszystkich drużyn w elicie. W ostatnim czasie nie zmieniliśmy swojego zdania i jeśli w obozie 'Szachistów’ nie dojdzie szybko do jakiegoś zwrotu akcji, to będą oni mieli potężne problemy z utrzymaniem. Dziś w naszym odczuciu bardzo ważne starcie dla obu drużyn, bo będzie to klasyczny mecz za sześć punktów. Nieznacznym faworytem będą dziś gracze z Pępowa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Team Spontan – Speedway AWKS

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sześć rozegranych spotkań to wystarczający czas, by móc wysnuć pewne wnioski. Na półmetku sezonu stało się jasne, że celem drużyny Mateusza Bojke będzie utrzymanie w trzeciej klasie rozgrywkowej. Aktualnie po wspomnianych sześciu spotkaniach Speedway ma sześć punktów i historycznie punktowanie ze średnią jednego oczka na mecz nie zawsze wystarczało do tego, by zagwarantować sobie utrzymanie w lidze. To oznacza z kolei, że AWKS musi podkręcić tempo zdobywania punktów. O to nie będzie jednak zbyt prosto. Dziś wieczorem gracze w żółto-czarnych barwach zmierzą się z szóstą siłą obecnego sezonu – drużyną Team Spontan. Warto przy tym zwrócić uwagę na to, że lokata Spontana może być nieco złudna. Tak się składa, że spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze to właśnie team Piotra Raczyńskiego rozegrał do tej pory najmniejszą liczbę spotkań. W czterech rozegranych meczach Spontan wygrał trzy razy i raz musiał uznać wyższość rywali. Biorąc pod uwagę ambicje i cele drużyny – wystawiamy im póki co ocenę dobry minus w skali szkolnej. Jeśli jednak Spontan zdoła dziś wygrać za komplet punktów, to awansuje na wysokie – trzecie miejsce w tabeli. Dodatkowo będzie miał aż o dwa spotkania do rozegrania więcej niż Dream Volley oraz DSGSA. Jak widać, stawka meczu dla obu drużyn jest dziś bardzo duża. Sądzimy, że Spontan sprosta dziś zadaniu i zdoła zgarnąć trzy oczka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Challengers – Flota TGD Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Wspominaliśmy już o tym, ale do niedawna zastanawialiśmy się, która z dziesięciu niepokonanych w obecnym sezonie drużyn 'pęknie’ jako pierwsza. Prawdę mówiąc – niemal najmniejsze szanse dawaliśmy na to, że tą drużyną zostanie ekipa Challengers. Owszem, zespół Wojciecha Lewińskiego tracił niespodziewanie punkty, ale umówmy się – w żadnym z wcześniejszych spotkań nie zanosiło się na to, że mogliby oni przegrać. Sytuacja uległa jednak zmianie w minionym tygodniu, kiedy team rywalizował z ekipą Kraken Team. Ostatecznie po bardzo dobrym meczu rywali Challengersi musieli uznać wyższość 'Bestii’ w stosunku 1-2. Po meczu spora część społeczności Inter Marine SL3 zastanawiała się jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby nie kontuzja Fryderyka Górskiego, która najprawdopodobniej wyeliminuje go z dalszej gry w sezonie Wiosna’26. Tego się już nigdy nie dowiemy, a graczom Challengers pozostanie tylko gdybanie. Niemniej jednak – sytuacja drużyny w niebiesko-różowych barwach skomplikowała się w minionym tygodniu. Aktualnie plasują się oni na siódmym miejscu w ligowej tabeli i choć nie dobili jeszcze do półmetka sezonu, już muszą gonić. Dzisiejszym rywalem bądź co bądź faworyzowanej drużyny będzie zespół Flota TGD Team, która po pięciu rozegranych spotkaniach plasuje się na odległym dwunastym miejscu w ligowej układance. Aktualnie dość trudno jednoznacznie ocenić sytuację drużyny Karoliny Kirszensztein. Z pewnością team gra 'w kratkę’ i bardzo dobre spotkania potrafi przeplatać tymi zawstydzającymi. Dziś wieczorem przydałyby im się z pewnością punkty, które są niezbędne do zapewnienia sobie spokojnego, trzecioligowego bytu. Rywalizując jednak z podrażnionym rywalem, może być o to bardzo trudno.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #19

W środowym hicie Inter Marine SL3, CTO okazało się mocniejsze od BEemki Volley, wygrywając w stosunku 2-1. Poza Mistrzem, kapitalną serię zwycięstw z rzędu podtrzymały drużyny Tiger Team, Chilli Amigos czy DSGSA. Zapraszamy na podsumowanie!

Tiger Team – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-19; 21-15; 21-12)

’Przede mną droga, którą znam, którą ja, wybrałem sam’. Obrana przez Tigera ścieżka zdaje się być jasna. Jest to droga im doskonale znana, droga wydeptana, droga, która prowadzi do miejsca, w którym już byli. Choć nie jest tam łatwo, choć bywa piekielnie trudno, choć rodzina i znajomi proszą o opamiętanie i skupienie się na czymś bardziej przyziemnym tj. wybraniu sąsiadki, która mieszka w chatce obok lasu, to nie – Tiger Team wie lepiej. Choć konkurencja o 'miastową dziewczynę’ zdaje się być piekielnie mocna – 'Tygrysy’ nie odpuszczą. Kolejny dowód na to mieliśmy w środowy wieczór, gdzie team Marcina Kwidzińskiego rywalizował z ACTIVNYMI Gdańsk. Umówmy się – pierwszy set nie był zbyt ładną odsłoną. Wspominaliśmy o tym jednak w ostatnim magazynie. Nie ważne jak – ważne, że skutecznie. Wracając do początku spotkania – rany, ileż tam było zepsutych zagrywek. Odnosimy wrażenie, że ci, którzy popełnili ich nieco mniej, wygrali w konsekwencji seta do 19. Środkowa odsłona była już nieco lepsza pod kątem sportowym, przynajmniej w przypadku Tigera. Były momenty jak ten, w którym skutecznym pipem popisał się Przemek Maszner. A ACTIVNI? Błędy w połowie seta ich całkowicie pogrążyły. A to atak a aut, a to przejście dołem, a to kiwka rozgrywającego, który był w drugiej linii. No – nie da się tego wybaczyć. A Tiger Team nie wybacza (no chyba, że miastowej dziewczynie, co już ustaliliśmy 21-15). Ostatni rozdział środowego starcia to jeszcze większa dysproporcja niż ta, którą oglądaliśmy w środkowej odsłonie. Komplet punktów w bardzo ważnym momencie sezonu to bardzo dobry prognostyk przed dalszą częścią sezonu, brawo!

VB Inter-Grahen Sulmin – Chilli Amigos 1-2 (21-15; 10-21; 7-21)

Za co kochamy czwartą ligę? Znajdujemy naprawdę mnóstwo powodów, ale jednym z nich – kto wie czy nie tym z samego szczytu listy – jest ten element nieprzewidywalności. Ok – przewidzieliśmy, że mecz zakończy się zwycięstwem Amigos. Ba – wiedzieliśmy nawet, że będzie to podział punktów. Mimo to nie przewidzieliśmy, że będzie to tak…dziwne, a prawdę mówiąc również nieco szalone spotkanie. Starcie na boisku numer 2 rozpoczęło się bowiem bardzo zaskakująco. To nie faworyt, a VB Inter-Grahen Sulmin prezentował się od początku znacznie lepiej. To, co przede wszystkim odróżniało graczy w czarnych trykotach od rywali, to wyraźnie wyższa kultura gry. Rany, ile Chilli Amigos popełniło w tej partii błędów w ataku (11-7). Kiedy kolejne punkty dołożył Alex Siwik, stało się jasne, że to gracze występujący w delegacji wygrają premierową odsłonę (14-8 -> 21-15). Myślicie, że po tak dobrym secie gracze z Sulmina poszli po chwili za ciosem? Nic z tego. Witamy w uniwersum Inter Marine SL3. Choć widzieliśmy w tej lidze niemal wszystko, to jednak początku, po którym 'Amigos’ będą prowadzili…11-1, się nie spodziewaliśmy. Dalej było już 15-2, a gracze z Sulmina zdawali się podświadomie błagać rywali, by ci się od czasu do czasu pomylili, a mecz nie zapisał się finalnie na niechlubnych kartach historii. Ostatecznie błagania Sulmina zostały wysłuchane, w końcówce rywalom rozregulowały się nieco celowniki, a VB udało się uciułać dziesięć oczek. Oczywiście nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Choć zaczęło się mniej drastycznie, to walec 'Amigos’ rozpędzał się z każdym kolejnym pokonanym centymetrem. Ależ to było mordobicie, ależ to było lanie. Oj, podróż do Sulmina zdawała się być z pewnością tą najdłuższą w historii. Co ciekawe – drużynie nie pomaga w ostatnim czasie prośba, krzyki, mobilizacja, obiecany 'gang świerzaków’ za punkty lojalnościowe, zniżka 40 groszy na paliwo, znachor, zaklinacz dusz. Im po prostu nie pomaga już nic. Może zatem…warto zaakceptować fakt, że po prostu inni są mocniejsi?

Speedway AWKS – DSGSA 1-2 (12-21; 21-18; 9-21)

W wywiadzie przedmeczowym środkowy DSGSA – Dominik Trzeciak – określił się dość jasno: jego team interesuje wyłącznie awans do drugiej klasy rozgrywkowej. Wspomniany gracz podkreślił przy tym, że w obozie DSGSA mają świadomość tego, że rzadko kiedy udaje im się wygrywać za komplet punktów. W środowy wieczór miało być inaczej, bo rywalem drużyny była ekipa Speedway AWKS, która choć awansowała razem z 'Bordowymi’, to jednak radzi sobie o wiele gorzej. Początek spotkania to wyrównana gra, po której – nie ukrywamy – wiele sobie obiecywaliśmy (7-7). Jak się po chwili okazało, Speedway nie miał pomysłu na powstrzymanie bardzo dobrej i intensywnej gry środkiem rywali. Kiedy ci wysunęli się na prowadzenie 15-9, stało się jasne, że to oni zgarną pierwszy punkt w meczu (21-12). Środkowa odsłona to kolejny rozdział historii DSGSA, który już znamy. Klasyka gatunku. No nie da się po prostu inaczej, więc skłamalibyśmy, mówiąc, że jesteśmy jakoś zaskoczeni. Owszem – drużyna Speedway AWKS wskoczyła o co najmniej dwa pięterka wyżej. Po skutecznych atakach Pawła Krepela Speedway wysunął się na prowadzenie 13-9. Choć pod koniec seta, za sprawą Michała Narkowicza, gracze DSGSA odrobili nieco straty, to o wygranej nie mogło być już mowy. Przespany fragment oraz dobra gra rywali sprawiły, że po raz kolejny w obecnym sezonie – DSGSA traci punkt. Niepowodzenie w drugim secie wyzwoliło w graczach w bordowych strojach sportową złość i w trzecim secie zobaczyliśmy już ich miażdżącą przewagę, udokumentowaną zwycięstwem do 9. Co ciekawe – mimo wygranej gracze w bordowych strojach byli jednak bardzo niepocieszeni po środowej serii gier. Z czego to wynika, wyjaśnialiśmy wcześniej.

CTO Volley – BEemka Volley 2-1 (21-12; 13-21; 21-12)

Mecz pomiędzy Mistrzem a wicemistrzem Inter Marine SL3 był anonsowany jako absolutny hit rozgrywek, bez podziału na klasy rozgrywkowe. Od dawna w społeczności mówi się bowiem o tym, że jeśli któraś z drużyn ma pozbawić 'Pomarańczowych’ mistrzostwa, to może to być właśnie BEemka. Początek spotkania tego jednak absolutnie nie potwierdził, bo na tle rozpędzonego rywala zespół Daniela Podgórskiego wyglądał naprawdę średnio. Sami zastanawiamy się, co było przyczyną aż tak dużego rozmiaru porażki. W secie nie brakowało bowiem sporej liczby zepsutych zagrywek czy ataków. Nie brakowało też słabego przyjęcia BEemki i przede wszystkim – świetnej gry drużyny CTO, która radziła sobie bardzo dobrze w przyjęciu czy obronie piekielnie mocnych ataków rywali. Wynik 21-12 nie jest zatem tak szokujący, jak mogłoby się wydawać. Gracze CTO po prostu na to zasłużyli. Środkowa odsłona to jednak zwrot akcji, w której wszystko 'żarło’ drużynie Daniela Podgórskiego. Po punktach duetu skrzydłowych – Wawer – Walentynowicz – BEemka objęła prowadzenie 12-7. W dalszej części wicemistrz Inter Marine SL3 jeszcze bardziej podkręcił tempo i tym razem to oni wygrali bardzo wysoko seta, doprowadzając do wyrównania stanu rywalizacji (21-12). Strona od drabinek ewidentnie dawała w środowy wieczór +10 do wszystkich statystyk. Po kilku błędach zespołu Daniela Podgórskiego utytułowany rywal wysunął się na prowadzenie 8-5. Wzięty przez BEemkę czas na niewiele się zdał, a zespół nie był już w stanie wrócić, przegrywając finalnie do 12. To oznacza z kolei, że gracze CTO wygrali…PIĘTNASTE spotkanie z rzędu i jest to czwarty najlepszy wynik w historii ligi. Kolejny cel? 17 zwycięstw drużyny VB Sulmin. Później będzie już tylko Merkury (24 zwycięstwa) oraz…Volley Gdańsk (49).

VB Sulmin – Old Boys 1-2 (16-21; 21-19; 15-21)

Typowe Old Boys Starter pack. Nie mogło być inaczej i ani trochę nas to nie zaskoczyło. Gracze Bartłomieja Kniecia potrafili grać naprawdę świetnie, ale jak to zwykle bywa – nie przez cały mecz. W efekcie tego zespół wygrywa za dwa, a nie trzy punkty i dziś może sobie pluć w brodę. To właśnie takie niewykorzystane okazje sprawiają, że drużynom brakuje na koniec sezonu kilku oczek, by finalnie zrealizować swój cel. Już po pierwszej części premierowej partii zespół Bartłomieja Kniecia zdołał sobie wypracować zaliczkę kilku punktów. Po atakach Szymona Sawickiego oraz Szymona Kobylińskiego zespół 'znad Raduni’ prowadził 15-10 i bez najmniejszych problemów wygrał premierową partię. Początek drugiego seta nakazywał sądzić, że team w białych strojach pójdzie po chwili za ciosem. Po naprawdę imponującej i kombinacyjnej grze w ataku oraz problemach w przyjęciu rywali zespół Old Boys prowadził 11-6 i wówczas kompletnie nic nie wskazywało na to, że w secie mogłoby dojść do zwrotu akcji. W dalszej części zespół z Sulmina rzucił się jednak do odrabiania strat i wyglądało to tak, że na jeden punkt zespołu z Pruszcza Gdańskiego ten z Sulmina zdobywał dwa. Dogonić rywali drużynie Daniela Bąby udało się pod koniec seta 18-18 i wówczas uznaliśmy, że Old Boysi już tego mentalnie nie dźwigną. Po chwili skutecznymi akcjami dającymi wyrównanie stanu rywalizacji popisali się Igor Kazello oraz Sebastian Sołtys (21-19). Wygrana w drugim secie wyraźnie uskrzydliła drużynę Daniela Bąby, która na półmetku trzeciego seta prowadziła już 10-7. W środkowej części seta na parkiecie mieliśmy sporo chaosu, w którym ewidentnie lepiej poradzili sobie gracze w białych strojach. Po ataku oraz asie serwisowym najlepszego gracza spotkania – Szymona Sawickiego – zespół w białych trykotach objął prowadzenie 16-12 i tym razem go już nie wypuścił (21-15).

Stay Win – Kraken Team 1-2 (14-21; 22-20; 12-21)

W ostatnim czasie sporo uwagi poświęcaliśmy drużynie Stay Win. W naszym odczuciu wyniki drużyny nie szły w ostatnim czasie w parze z grą. Precyzując – wyniki były gorsze niż gra. To z kolei sprawia, że na półmetku sezonu drużyna Stay Win po raz kolejny musi spoglądać w lusterko wsteczne. Ponownie robi się bowiem nerwowo i nie ma pewności, że team zdoła się utrzymać. W konsekwencji, Stay Win musi szukać punktów w każdym meczu, nawet z tak mocnym rywalem jak Kraken Team. Pierwszy set to jednak kubeł zimnej wody na głowy underdoga spotkania. Cóż – tu nikt punktów za darmo nie będzie oddawał. Sam Tomasz Bobcow, który rozgrywał kapitalnego seta i miał bardzo wysoką skuteczność to za mało, by zaskoczyć faworyta. Po drugiej stronie siatki był między innymi Przemysław Motyka i to po jego atakach Kraken zapewnił sobie pierwszy punkt w meczu (21-14). Środkowa partia to set, w którym Stay Win poprawił przyjęcie, dołożył coś z bloku oraz zagrywki. Jak się okazało – to wystarczyło do tego, by objąć prowadzenie 14-10. Choć w dalszej części Kraken doprowadził do wyrównania po 20, to 'Hotelarze’ zdołali po chwili postawić kropkę nad 'i’. Ostatni set to już wyraźna przewaga zespołu Roberta Skwiercza. Co ciekawe – do stanu 10-10 nic na to nie wskazywało. Druga część seta to jednak okres, w którym na dwa punkty Stay Win – Kraken Team zdobył aż…jedenaście.

TKKF Flota – Siatkersi 0-3 (17-21; 17-21; 14-21)

Ziścił się koszmar Pani Agnieszki. Wiecie – kiedy Siatkersi grają bardzo słabo – Pani Agnieszka włącza w notatkach tryb ON FIRE. Po tym jak prezentują się w ostatnim czasie gracze Sebastiana Wilmy, zrobiło się nieco nudno. Pół żartem, pół serio, ale wydaje się, że gracze w niebieskich strojach najgorsze mają już za sobą. Zazwyczaj po ogromnej burzy wychodzi się nazajutrz na dwór i sprawdza, jakich ta narobiła szkód. Szacowanie oraz odkrywanie 'nowych kwiatków’ trwa niekiedy długo i bywa bolesne. Niemniej jednak – główne zagrożenie zdaje się przemieszczać na inne drużyny. Pierwszy set środowego starcia to kontrola poczynań boiskowych przez większość seta. Pod koniec partii gracze Karoliny Kirszensztein, za sprawą Szymona Czernego oraz Mikołaja Gałusy, zniwelowali stratę do jednego oczka (18-17). W końcówce – co charakterystyczne dla drużyn na tym etapie rozwoju – popełnili oni jednak błędy i w konsekwencji z pierwszego punktu cieszyli się Siatkersi (21-17). Środkowa partia to jeszcze lepsza gra Siatkersów, którzy radzą sobie najlepiej wtedy, kiedy nie brakuje im pewności siebie. Wiecie – duży pies nie jest groźny wtedy, gdy się go nie boimy. Najgroźniejszy jest wtedy, kiedy widzi, że albo uciekamy, albo czujemy przed nim totalny respekt. Ten respekt do rywala było wczoraj od Floty czuć i miało to wpływ na grę (12-6). Dalsza część seta nie zmieniła oblicza i Siatkersi wygrali finalnie do 17. Trzeci set nie przyniósł zwrotu akcji. Faworyt już na początku zdołał sobie wypracować kilkupunktową przewagę i nie miał problemu z tym, by zgarnąć trzy ważne oczka dające im…szóste miejsce w ligowej tabeli – brawo!

Merkury – AIP 3-0 (21-15; 21-15; 22-20)

Przed środowym spotkaniem obie drużyny mogły czuć uzasadniony niepokój. Patrząc na to, jak układa się tabela, było i nadal jest duże prawdopodobieństwo, że dla jednej z drużyn, które rywalizowały na boisku nr 2, zabraknie miejsca wśród pięciu najlepszych ekip w Inter Marine SL3. Uznaliśmy, że po kilku nieciekawych spotkaniach Merkurego to właśnie oni mogą paść ofiarą podziału na grupy. Tak czy siak – o mobilizację w obu zespołach nie było trudno. Początek spotkania należał do pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3, którzy po kilku udanych atakach i zagrywce Daniela Godlewskiego wysunęli się na prowadzenie 13-9. Czteropunktowa przewaga na tym etapie seta pozwoliła Merkuremu na trzymanie rywala w bezpiecznym dystansie i wygraną seta do 15. Środkowa partia to wyrównany początek, po którym na tablicy wyników mieliśmy remis 8-8. Podobnie jak w premierowej partii – im dłużej trwał set, tym bardziej rozkręcali się gracze w granatowych trykotach. Końcowa faza seta to jednak problemy AiP z zatrzymaniem rywali, którzy byli w danym momencie seta…za szybcy dla przeciwników (21-15). Swoją największą szansę gracze AiP mieli bez wątpienia w finałowej partii. Choć w pewnym momencie wszystko wskazywało na komplet punktów Merkurego (14-11), to w końcowej fazie seta zespół Adriana Ossowskiego stanął przed ogromną szansą na choć jeden punkt, który w ostatecznym rozrachunku może ważyć bardzo dużo. Mimo prowadzenia 20-19 gracze AiP dwukrotnie się pomylili i trzeci punkt w meczu zasilił konto Merkurego.

HANDLUWA – Speednet 2 1-2 (16-21; 15-21; 21-17)

Nie będziemy nikogo oszukiwać – nie dawaliśmy najmniejszych szans Handluwie na wygraną spotkania. Choć byliśmy tego pewni – tuż po pierwszym gwizdku sędziego dostaliśmy konkretne potwierdzenie. Ok – spora w tym zasługa Speednetu, ale bez jaj. Taktyka Handluwy wyglądała tak, że choć nie było przyjęcia, to nie było również rozegrania, a nawet ataku. Skandaliczny początek, po obejrzeniu którego postanowiliśmy to rozchodzić (9-2). Widząc, co tu się święci – Speednet 2 włączył po chwili tryb eco. Mimo to nie miał on najmniejszego problemu z tym, by wygrać seta do 16, ale umówmy się – czy ktokolwiek by go miał? Przecież to było takie ogórkowe granie, że Handluwę pokonałby Speednet 2 ze swojego pierwszego sezonu w Inter Marine SL3. Drugi set? Handluwa grała dalej swoje. To, co nas jednak zastanowiło, to czy przypadkiem taka gra nie uśpi Speednetu. Widzieliśmy to przecież wielokrotnie. W taki sam sposób Handluwa zdobyła punkt z Volleyem Gdańsk. To samo boisko, niemal te same okoliczności. W pewnym momencie, stojąc przy ławce rezerwowych Speednetu, zażartowaliśmy, że to musi skończyć się podziałem punktów i mamy na to świadków. Choć wówczas brzmiało to jak żart, to już na początku finałowej partii – przestał on śmieszyć, a przynajmniej graczy w różowych trykotach. Warto tu odnotować, że przed trzecim setem w Handluwie nastąpiła zmiana rozgrywającego i od tego momentu sypał były kapitan drużyny – Dawid Gałka. Do połowy seta Speednet dostawał kolejne sygnały ostrzegawcze. Mimo że jadąc prosto, nawigacja co chwilę wysyłała ostrzeżenia o niebezpieczeństwie na drodze, Speednet nie zrobił w zasadzie nic, by temu zaradzić. W konsekwencji, po atakach Radosława Pyzalskiego oraz Kacpra Kamerki, Handluwa zdołała przechytrzyć rywali i zgarnąć trzeci punkt w sezonie Wiosna’26.

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Zaczynamy dziewiętnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Hitem środowej serii gier będzie starcie w elicie, w której zmierzą się złoci oraz srebrni medaliści poprzedniego sezonu. O podtrzymanie kapitalnej serii powalczą również drużyny Tiger Team, Chilli Amigos oraz DSGSA. Zapraszamy na zapowiedź!

Tiger Team – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Po pięciu pełnych tygodniach rozgrywek Tiger Team wciąż pozostaje jednym z nielicznych niepokonanych bastionów na mapie Inter Marine Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W obecnej kampanii zespół 'Tygrysów’ mierzył się z Siatkersami, Feniksem, Only Spikes, ME Sulmin Volley, Hapag-Lloyd oraz ostatnio – Inter Marine Masters 2. Choć zdarzają się osoby, które zarzucają Tigerowi grę na 'zaciągniętym hamulcu ręcznym’, to prawda jest taka, że team w granatowych strojach wyrasta nam na jednego z najpoważniejszych kandydatów do wywalczenia bezpośredniego awansu do trzeciej ligi. Co ciekawe, nie do końca potwierdzają to statystyki, bo póki co – Tiger Team nie jest najlepszy w żadnej z siedmiu kluczowych statystyk. Team Marcina Kwidzińskiego nie jest w ligowym topie w liczbie popełnionych błędów, punktach po atakach, blokach czy zagrywce. Z drugiej strony ich rywale stosunkowo często atakują, blokują oraz zagrywają, a Tiger nie ma pomysłu i recepty, jak ten proceder ograniczyć. Dla przykładu – weźmy pod uwagę element przyjęcia. Tiger Team pozwala sobie w ciągu spotkania średnio na 2,83 asa serwisowego rywali. Co ciekawe i bardzo nieoczywiste – najlepszą drużyną pod tym kątem w całej czwartej lidze jest ekipa…ACTIVNYCH Gdańsk. Zespół Artura Kurkowskiego traci w ten sposób zaledwie 1,4 punktów na mecz i jest to jeden z najlepszych wyników w całej 52-drużynowej stawce. Not bad. Oczywiście są inne elementy, nad którymi ACTIVNI muszą popracować, bo są z kolei na samym końcu stawki. Spośród wszystkich drużyn w czwartej lidze to właśnie oni są blokowani najczęściej i jest to z pewnością element do poprawy. Niemniej jednak – ta huśtawka jest u ACTIVNYCH bardzo widoczna. W naszym odczuciu jest to team, który potrafi zagrać na naprawdę wysokim poziomie, by po chwili pokazać zdecydowanie gorszą wersję samych siebie. Jeśli dziś zagrają na swoim topowym poziomie, to stać ich będzie na urwanie punktu. Niemniej jednak – bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest komplet oczek 'Tygrysów’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – Chilli Amigos

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Choćbyśmy nie wiem jak się starali, to nie ujęlibyśmy tego lepiej niż w ostatnim czasie zrobili to gracze VB Inter-Grahen Sulmin na swoim facebooku. Chodzi oczywiście o słynną scenę z serialu 'Ślepnąc od świateł’, gdzie Robert Więckiewicz w dość osobliwy sposób krzyczy z jacuzzi, że 'już było dobrze’. O co chodzi? O to, że po parszywym okresie gracze Mateusza Pietrzykowskiego zdołali się przełamać, a zwycięstwa z Flotą, Aquą Volley czy ACTIVNYMI zdawały się być początkiem nowego – pięknego rozdziału historii drużyny. Choć w naszych oczach zespół był dość wyraźnym faworytem spotkania z Siatkersami, którzy również mieli swoje problemy, to…nieoczekiwanie przegrali mecz. Jakby tego było mało, nie była to porażka w stosunku 1-2, a 0-3. Z informacji, które mogliśmy przeczytać choćby na wspomnianym wcześniej facebooku – porażka w takim stylu sprawiła, że w obozie z Sulmina zrobiło się dość…nerwowo. Zobaczymy czy żołnierskie słowa sprawią, że drużynie będzie szło z czasem lepiej. Moment na przełamanie zdaje się być najgorszy z możliwych. Dziś team Mateusza Pietrzykowskiego zmierzy się z niepokonaną drużyną Chilli Amigos. W obecnej kampanii zespół Pawła Kalety rozegrał pięć spotkań i na piętnaście możliwych punktów – zgarnął trzynaście. Świetna forma drużyny w czerwonych trykotach nie przeszła w społeczności Inter Marine SL3 bez echa. W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 pochyliliśmy się nawet nad tym, jak będzie wyglądała przyszłość drużyny w przypadku ich potencjalnego awansu do wyższej ligi. Owszem – do tego jeszcze daleko, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że Chilli obok Remedios oraz Tiger Team zdaje się być najpoważniejszym kandydatem do podium. Mimo kryzysu u rywala – dziś czeka ich jednak najprawdopodobniej najtrudniejsza z dotychczasowych przepraw w obecnym sezonie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Speedway AWKS – DSGSA

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Jeszcze kilka miesięcy temu nie przypuszczaliśmy, że pójdzie to w tę stronę. W momencie, w którym Speedway AWKS oraz DSGSA rywalizowały w czwartej lidze, to społeczność Inter Marine SL3 zastanawiała się, która z drużyn jest mocniejsza. Wątpliwości zostały rozwiane pod koniec sezonu, kiedy gracze DSGSA wygrali bezpośrednie starcie i w konsekwencji – zapewnili sobie bezpośredni awans do trzeciej ligi. Niemniej jednak – wówczas nic nie wskazywało na to, że dysproporcja pomiędzy drużynami jest duża. Dziś mamy na tę sytuację zupełnie inną perspektywę. Z trzech drużyn, które awansowały do wyższej ligi to DSGSA radzi sobie zdecydowanie najlepiej i przez długi okres – pozostawali oni liderem trzeciej ligi. Choć w ostatnim tygodniu wyprzedzili ich gracze Dream Volley to nie zmienia to postaci rzeczy, że gracze w bordowych strojach nadal pozostają niepokonaną drużyną w trzeciej klasie rozgrywkowej. O innej z drużyn, które awansowały – ekipie Sharks nie ma co nawet gadać. Patrzy się na to po prostu przykro. Czymś pomiędzy DSGSA a Sharksami są obecnie gracze Speedway AWKS, którzy plasują się na dwunastym miejscu w ligowej tabeli. To oczywiście bardzo słaby wynik i jeśli sezon zakończyłby się właśnie dziś – po raz kolejny musieliby oni rywalizować w meczu barażowym o trzecią ligę. Takiego scenariusza team chciałby z pewnością uniknąć. Aby tak się stało – muszą wreszcie zacząć punktować. Dziś będzie o to jednak bardzo trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

CTO Volley – BEemka Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Przed nami absolutny hit Inter Marine SL3. Naprzeciw siebie staną bowiem aktualny Mistrz oraz wicemistrz rozgrywek. Jakby tego było mało – będzie to starcie kandydatów, którzy z ogromną dozą prawdopodobieństwa, o tytuł mistrzowski powalczą również w obecnym sezonie. Póki co lepiej radzą sobie gracze CTO Volley, którzy od kilku  tygodni pozostają jedyną drużyną w ligowej stawce, która nie przegrała jeszcze meczu. To jest w ogóle niesamowite. Odnosimy wrażenie, że sporej części społeczności wydaje się, że CTO ma swój szczyt formy już za sobą. Fakty są jednak takie, że historycznie poziom ligi ciągle rósł. Mimo to, to właśnie obecnie zespół CTO śrubuje fenomenalną serie czternastu zwycięstw z rzędu, co jest najlepszym wynikiem drużyny w historii. Co ciekawe – w osiąganiu świetnych wyników ‘Pomarańczowym’ niespecjalnie przeszkadza fakt sporych problemów kadrowych w ostatnich tygodniach. Tak jak wspomnieliśmy jednak przed chwilą – dziś wieczorem najtrudniejszy z dotychczasowych sprawdzianów w obecnym sezonie. CTO podejmie bowiem BEemkę Volley, która rozpoczęła sezon dość niemrawo, ale z czasem wskoczyła na bardzo wysoki poziom. Gdzie nie przystawi się ucha tam słychać, że jeśli w lidze faktycznie miałby zapanować ‘nowy ład’, to będzie to ten, wyznaczony przez BEemkę. Z pewnością potencjał ludzki na wygraną w lidze jest. Już w poprzednim sezonie było niezwykle blisko. Jeśli jednak zespół Daniela Podgórskiego dziś wygra, to do ich baków nalane zostanie paliwo premium, które może wystarczyć aż do końca maja gdzie rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

VB Sulmin – Old Boys

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Patrząc na ligową tabelę, trudno nie doznać szoku poznawczego. Aktualnie na jedenastym miejscu w tabeli znajduje się ekipa Old Boys. Choć to podobna lokata do tej, którą team zajął w minionej edycji, to jednak trudno nie odnieść wrażenia, że obecnie zespół Bartłomieja Kniecia radzi sobie o wiele lepiej. Ok – warto zwrócić uwagę na to, że poza Eko-Hurtem wszystkie inne drużyny, które wyprzedzają Old Boysów w tabeli, rozegrały o co najmniej jedno spotkanie więcej. Kiedy drużyny się zrównają, sytuacja może wyglądać już zupełnie inaczej – lepiej dla drużyny z Pruszcza Gdańskiego. Kiedy patrzyło się na to, jak zespół w białych trykotach prezentował się na tle ówczesnego lidera – drużyny Eko-Hurtu, to można było mieć poczucie, że Old Boysi prezentują co najmniej równie wysoki poziom co oni. To z kolei sprawia, że w naszym odczuciu ex-pierwszoligowca stać na to, by w obecnej kampanii powalczyć o podium rozgrywek. Pytaniem pozostaje jednak to, czy zespół zdoła prezentować wysoką formę nie w poszczególnych meczach czy nawet setach. Aby dobić do czołówki, musieliby skończyć z tymi wahaniami formy, które tak mocno charakteryzują drużynę. Dziś wieczorem zmierzą się z VB Sulmin i choć będą faworytem meczu – to nie postawilibyśmy raczej na scenariusz, w którym zgarną oni trzy punkty. VB Sulmin prezentuje się w obecnej kampanii bardzo przyzwoicie i pokusilibyśmy się nawet o tezę, że jest lepiej niż na jesień. Potencjalna wygrana byłaby dziś niespodzianką, która pozwoliłaby im doskoczyć do czołówki ligi. Biorąc pod uwagę, że przed rozpoczęciem obecnego tygodnia byli w końcówce, byłby to niebywały boost, który team zanotował w zaledwie dwa dni.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Stay Win – Kraken Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Nie zazdrościmy obecnie graczom Stay Win. Wczoraj wieczorem przyglądaliśmy się drużynie z bliska w czasie ich spotkania z liderem trzeciej ligi – drużyną Dream Volley. Biorąc pod uwagę, jak team prezentowali się długimi fragmentami meczu oraz w poprzednich spotkaniach, jest nam ich po ludzku żal. W skrócie chodzi o to, że zespół naprawdę nie wygląda w obecnym sezonie źle, a mimo to – wyniki nie są z pewnością satysfakcjonujące. Już pal licho z tym, że zespół Tomasza Bobcowa ma problem z wygrywaniem. Oni zaczęli mieć również problem ze zdobywaniem punktów, a to oczywiście bardzo zły prognostyk przed dalszą częścią sezonu. Choć Stay Win są obecnie na półmetku ligowych zmagań, to już teraz bardzo dużo wskazuje na to, że podobnie jak w przeszłości – będą walczyć o utrzymanie w lidze. Jakby tego było mało, dziś również nie mamy dla nich dobrych wieści. Rywalem 'Hotelarzy’ będzie dziś ekipa Kraken Team, która w naszym odczuciu ma potencjał na coś naprawdę wielkiego. Jest to bowiem ekipa, która może pokusić się o wygraną z najlepszymi trzecioligowcami i ograć zarówno Team Spontan, jak i Challengersów. Problem jest jednak taki, że równie dobrze potrafi również przegrać z dołem ligowej tabeli i to właśnie na taki scenariusz liczą dziś gracze Stay Win.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

TKKF Flota – Siatkersi

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Ależ to była ulga, ależ to była radość. Na początku obecnego sezonu Siatkersi byli jedną z najbardziej krytykowanych przez nas drużyn w całej 52-drużynowej stawce w lidze. Wynikało to z faktu, że zespół Sebastiana Wilmy wrócił do ustawień zaprogramowanych na ich pierwszy sezon w rozgrywkach Inter Marine SL3. Przypomnijmy, że wówczas zespół w niebieskich barwach wygrał w przeciągu sezonu zaledwie dwa spotkania, a o ich ówczesnej sytuacji w tabeli nie ma co nawet gadać. Serio – zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie skręca to przypadkiem w tę stronę. Po dwóch ostatnich – bardzo udanych sezonach był to dla nas absolutny szok. W minionym tygodniu Siatkersi mierzyli się z drużyną VB Inter-Grahen Sulmin i…wreszcie zagrali tak, jak można było tego od nich oczekiwać. Po świetnym spotkaniu Siatkersi zainkasowali trzy punkty i kto wie – być może pozwoliło to zamknąć im krótki, intensywny, ale i przykry rozdział. Niemniej jednak – fajnie, jakby team umiał się z czegoś takiego wygrzebać. Dziś dostaniemy odpowiedź, czy faktycznie tak będzie. Choć Siatkersi są faworytem, to jednak nie sposób przejść obojętnie wobec coraz lepszej formy drużyny TKKF Flota. Aktualnie team Karoliny Kirszensztein pozostaje jedną z nielicznych drużyn, które jeszcze nie wygrały. W powietrzu czuć jednak charakterystyczny powiew zmian, które nieuchronnie nadejdą. Pytaniem pozostaje to, czy już dziś.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Merkury – AIP

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Nie trzeba być 'tęgim umysłem’, by dostrzec, że spotkanie na boisku numer 2 będzie dla obu drużyn niezwykle ważnym wydarzeniem. Tuż po półmetku rundy zasadniczej sytuacja wygląda tak, że ani AiP, ani Merkury nie mogą być pewni tego, że na koniec kwietnia znajdzie się dla nich miejsce w grupie mistrzowskiej. Aktualnie nieco lepszą sytuacją mogą pochwalić się gracze AiP, którzy po sześciu rozegranych spotkaniach mają na swoim koncie dziesięć oczek. W naszym odczuciu to, co poza samymi punktami wyróżnia ich w stosunku do Merkurego na plus, to fakt, że znajdują się w zupełnie innym 'momentum’. Wszystko wskazuje na to, że to, co najgorsze, jest już za drużyną Adriana Ossowskiego. Po słabszym początku gracze Adriana Ossowskiego wskoczyli w ostatnim czasie na wyższy poziom, czego dowodem są dwa ostatnie mecze, w których ogrywali oni Szach-Mat oraz MPS Volley. Jeśli chodzi o Merkurego, to sytuacja tu jest odwrotna. Po ich rewelacyjnym starciu z BEemką Volley wydawało się, że team będzie w obecnym sezonie w stanie powalczyć o szósty tytuł mistrzowski w historii Inter Marine SL3. W Inter Marine SL3 droga od euforii do rozpaczy jest jednak zadziwiająco krótka. W trzech kolejnych meczach Merkury przegrał z MPS-em Volley oraz BEemką. Na dodatek stracił również punkt z Fuxem Pępowo i do arcyważnego starcia z AiP podchodzi będąc na absolutnym musiku. Potencjalna porażka może sprawić, że różnica między nimi a liderem będzie już zbyt duża do odrobienia. Ba – tych punktów może zabraknąć również w drodze do najlepszej piątki ligi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

HANDLUWA – Speednet 2

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

W obecnej kampanii nie brakuje drużyn, które ‘zawodzą’. Jednym tchem można wymieniać szereg takich ekip. Mowa tu między innymi o Szach-Macie, Złomowcu Gdańsk, Krakenie, Stalteście, Sharksach, VB Inter-Grahen Sulmin, Aqua Volley czy Feniksie Gdańsk. Zawód towarzyszący wymienionym drużynom jest jednak niczym przy tym co dzieje się wokół Handluwy. Rany, co to ma w ogóle być? Jeszcze do niedawana, zespół rywalizował w elicie z takimi tuzami jak z CTO, Merkury czy BEemka Volley. Owszem keidy team został usadzony przy stole z ‘takmi grubasami’ trudno nie było odnieść wrażenia i poczucia ‘niepasującego elementu’. Niemniej jednak – w końcówce sezonu Handluwa pourywała kilka punktów i finalnie nie została najgorszą drużyną w historii pierwszej ligi. Wówczas wydawało się jednak, że kiedy zespół spadnie, to choć drugiej ligi nie zwojuje, to jednak też nie będzie wstydu. Fakty są jednak takie, że Handluwa prezentuje się obecnie koszmarnie i zdaje się być absolutnym pewniakiem do spadku z ligi. Niewiarygodne. Dziś wieczorem do trzecioligowego biletu postarają dołożyć się gracze Speednetu 2, którzy nie słyną z dziadowania na taki szczytny cel. Ba, jesteśmy przekonani, że dołożą do tego swoje nie dwa, a trzy grosze. Bardzo często w kontekście Speednetu narzekamy na to, że rzadko zdobywają oni trzy punkty, a w ostatecznym rozrachunku, muszą dzielić się z rywalami. Czas wreszcie z tym skończyć. Z kim jeśli nie z drużyną znajdująca niemal na samym końcu ligowej tabeli. Z BL Volley się udało i sądzimy, że dziś będzie podobnie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #18

Za nami osiemnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. We wtorek kolejne zwycięstwa zanotowały Dream Volley, Remedios oraz Craftvena, które wciąż pozostają niepokonanymi drużynami w lidze. W elicie swoje pierwsze spotkanie w sezonie wygrała drużyna Fux Pępowo. Zapraszamy na podsumowanie!

Craftvena – Aqua Volley 2-1 (21-16; 16-21; 21-13)

Zastanawialiśmy się, kiedy nadejdzie moment w sezonie, w którym Craftvena przegra wreszcie mecz. Obserwując grę drużyny z boku, trudno nie było odnieść wrażenia, że (tu może zabrzmieć paradoksalnie) drużyna ma problem ze stabilizacją formy. Trzeba byłoby być ślepcem, by nie zauważyć, że w kilku przypadkach były to naprawdę męczarnie. Ku naszemu zaskoczeniu – początek meczu z Aqua Volley to jednak bardzo wyraźna przewaga 'Rzemieślników’, którzy wykorzystali problemy z przyjęciem rywali i na półmetku seta prowadzili już 12-6. W dalszej części Aqua Volley próbowała co prawda gonić, ale umówmy się – było to skazane na niepowodzenie (21-16). Drugi set to jednak zupełnie inna historia. W rolę tych, którzy biją, a nie są bici, wcielili się tym razem gracze Aqua Volley. Do połowy seta oglądaliśmy co prawda wyrównaną grę (11-10), ale druga część seta to wyraźna przewaga ex-trzecioligowca. Warto przy tym zauważyć, że 'Rzemieślnicy’ w tym okresie gry nie zaprezentowali się ze zbyt imponującej strony w obronie (21-16). Remis po dwóch pierwszych setach sprawił, że o zwycięstwie musiała zadecydować trzecia partia. Prawdę mówiąc, liczyliśmy tu na efekt 'wow’, ale aktualnie jesteśmy rozczarowani. Nie, nie dyspozycją 'Rzemieślników’ w tym secie, a postawą Aqua Volley, która zachowywała się tak, jakby jeden punkt był dla nich czymś spełniającym ambicję. Już w połowie finałowej partii Craftvena wypracowała sobie kilkupunktową zaliczkę i finalnie wygrała tę partię do 13, a cały mecz – po raz n-ty po podziale punktów – Craftvena.

Remedios Sopot Ortopedia – ME Sulmin Volley 3-0 (21-18; 21-12; 21-15)

Typowy Remedios Sopot Ortopedia w tym sezonie. Rany, jakie to było przewidywalne. No bo powiedzmy sobie szczerze. Czy byli tu jacyś szaleńcy, którzy stawiali na to, że gracze z Sulmina zdobędą choć jeden punkt? No raczej nie. Z drugiej strony bardzo mało prawdopodobnym scenariuszem był ten, że Remedios wgniecie swojego rywala w parkiet. Że będzie go chciał przesadnie upokorzyć. No nie – typowy Remedios tego nie robi. Team Macieja Kota to mieszanka jakości i zabójczego pragmatyzmu. Najciekawsze wydarzenia w meczu? Tu ciekawostka – gracze z Sulmina wzięli czas po pierwszej akcji w meczu. Jak mniemamy, miało to związek z urazem jednego z zawodników. Wspomnianych urazów nie brakowało i trzeba przyznać, że gracze z Sulmina mieli we wtorkowy wieczór sporo pecha. A w końcówce liczyli z pewnością na szczęście, bo nie ma co mówić – wynik 17-17 z takim rywalem rozpala zmysły. Po chwili jednak Remedios podkręcił tempo i finalnie wygrał do 18. Środkowa partia to już wyraźnie podkręcone tempo 'Ortopedów’. Ich rywale – ok, starali się, byli, żyli meczem, ale jednocześnie tak dużej liczby błędów nie da się po prostu wybaczyć (21-12). Ostatni set rywalizacji nie odmienił losów spotkania. Ot – kolejna partia, w której wygrał faworyt. Aktualnie team w biało-złotych strojach z 17 oczkami na koncie znajduje się na pole position w wyścigu o trzecią ligę – w naszym odczuciu jest to już kwestia czasu.

Kraken – Dream Volley 1-2 (17-21; 21-19; 12-21)

W ostatnim czasie pisaliśmy o tym, że pięć punktów w rywalizacji z Wolves Volley oraz Sharksami należy traktować jako dobry wynik, a nie powód do tego by czuć niedosyt. Przed wtorkową serią gier, team Mateusza Dobrzyńskiego mógł mieć pewne obawy. Obecny sezon to absolutna plaga kontuzji w drużynie ‘Marzycieli’. Jakby problemów było mało, kilka dni wcześniej z drużyny wypadł również Jarosław Szmigielski i zaczęliśmy się zastanawiać ile jeszcze można ‘szyć’. We wtorek ‘Niebiescy’ rywalizowali z Krakenem i choć rywal nie znajduje się w topowej formie to uznaliśmy, że może narobić szkód swojemu przeciwnikowi. Początek spotkania to jednak bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 11-11. Po chwili w Krakenie obejrzeliśmy jednak mnóstwo błędów, a to w ataku, a to w komunikacji. Dość charakterystycznym dla drużyny momentem w meczu było to, gdy do ‘bezpańskiej piłki’ ruszyło trzech graczy. Efekt był oczywiście taki, że po tym chaosie drużyna straciła punkt i finalnie, partię wygrała drużyna bardziej poukładana (21-17). Środkowy set do pewnego momentu wyglądał niemal identycznie. Jak po sznurku – wyrównana gra – błędy Krakena – prowadzenie ‘Marzycieli’. Inny był jednak epilog, bo pod koniec seta role się odwróciły i to Dream zaczął popełniać błędy. Miało to dla nich niestety przykre konsekwencję i już po chwili – drużyny musiały zmienić strony (21-19). Finałowa partia wyglądała tak, jakby Kraken wyjął i zjadł bułkę, która została mu po lekcjach. Po powrocie do domu – ku zaskoczeniu domowników, Kraken nie chciał już obiadu, o deserze nie wspominając. Chwilę po rozpoczęciu seta, Dream prowadził już 14-5 i po chwili cieszył się z kolejnego zwycięstwa w sezonie Wiosna’26.

Hapag-Lloyd – Inter Marine Masters 2 0-3 (9-21; 7-21; 14-21)

Ależ mieliśmy nosa. Przed spotkaniem pomyśleliśmy o tym, że dawno nie było w transmisji na facebooku meczu drużyny Hapag-Lloyd. Uznaliśmy, że o drużynie mówiło się w ostatnim czasie sporo dobrego i z pewnością – część społeczności SL3 chciałaby zobaczyć, jak ma się to do rzeczywistości. Cóż – wybraliśmy chyba najgorzej jak mogliśmy, bo prawdę mówiąc – nie pamiętamy równie słabego meczu drużyny w pomarańczowych barwach. W meczu nie brakowało bowiem momentów, w których zespół miał ochotę schować się do charakterystycznych pomarańczowych kontenerów i najlepiej z nich nie wychodzić. Tu nie ma wytłumaczenia, że w zespole brakowało jednego czy drugiego zawodnika z pierwszego składu. Owszem – było to utrudnienie, ale bez jaj. Początek spotkania? Wynik 9-2 dla Mastersów i prawdę mówiąc – źle się na to patrzyło. Mowa rzecz jasna o 'Logistykach’, bo drużyna Inter Marine Masters po prostu robiła swoją robotę. A że rywal nie stawiał przy tym zbyt dużego oporu? A co byka obchodzi, że się krowa cieli (21-9)? Po pierwszej odsłonie wydawało się, że gorzej w przypadku Hapag-Lloyd już nie będzie. Takich obrazków, gdzie 'Logistycy’ mieli bardzo słabe sety, a z czasem sytuacja ulegała poprawie, widzieliśmy całe mnóstwo. Choć zaczęło się obiecująco (na poprawę wyniku, a nie myślenie o punkcie – 13-7), to…osiem kolejnych oczek z rzędu zdobyli gracze w niebieskich trykotach, którzy niszczyli swoich rywali zagrywką i organizacją gry (21-7). Ostatni set to partia, w której gracze Inter Marine Masters nieco zwolnili. Co ciekawe – na półmetku seta mieliśmy nawet remis po 9. Kiedy jednak Hapag-Lloyd łapie przestój, to nie potrafi się już odkręcić (21-14).

DHP Oliwa – VB Sulmin 1-2 (21-19; 12-21; 12-21)

Choć mecz był w ulubiony dla DHP Oliwy dzień meczowy – gracze z najstarszej dzielnicy w Gdańsku mieli we wtorkowy wieczór pewne problemy kadrowe. Prawdę mówiąc i bez tego faworytem spotkania była drużyna VB Sulmin, która choć w obecnym sezonie prezentowała się nieźle, to jej sytuacja w ligowej tabeli była nieciekawa. W naszym odczuciu dawno nie widzieliśmy tak skrajnej niesprawiedliwości i przykładu, gdzie gra drużyny jest znacznie lepsza niż wyniki. Niemniej – we wtorek trzeba to było udowodnić. W pierwszym secie rywalizacji o te dowody było jednak dość trudno. Lepiej w spotkanie weszli gracze DHP Oliwy, którzy rozpoczęli od prowadzenia 9-6. Z czasem VB Sulmin zdołał doprowadzić do wyrównania po 18, ale dwa błędy w końcówce sprawiły, że z pierwszego punktu cieszyła się ekipa Adama Wyrzykowskiego (21-19). Środkowa odsłona zwiastowała nam bardzo porządne i ciekawe drugoligowe granie (9-9). W dalszej części seta gracze z Sulmina wskoczyli jednak na dużo wyższy poziom. Po dobrej grze w obronie i z kontry wysunęli się oni na prowadzenie 17-10 i tak imponującej przewagi już nie roztrwonili (21-12). Choć wynik trzeciego seta był taki sam, to jednak obraz gry zupełnie inny. W finałowej partii gracze Daniela Bąby od razu wzięli się do tytanicznej pracy, po której objęli wysokie prowadzenie 9-3. W dalszej części seta, po trzech punktach z rzędu Sebastiana Sołtysa, VB Sulmin prowadził już 17-9 i był to koniec marzeń DHP Oliwy o wygranej w meczu.

Stay Win – Dream Volley 0-3 (19-21; 14-21; 14-21)

Pamiętacie jak chwilę wcześniej pisaliśmy o problemach kadrowych 'Marzycieli’? No, to we wtorek do grona kombatantów dołączył jeden z liderów drużyny – Tomasz Nurzyński. Wspomniany środkowy nabawił się kontuzji stawu skokowego, ale mimo to – jego team zdołał wygrać siódme spotkanie w sezonie i dziś są oni na samym szczycie ligowej układanki. Do końca sezonu zaledwie sześć meczów, ale prawdę mówiąc nie wyobrażamy sobie, żeby w drugiej lidze zabrakło miejsca dla 'Marzycieli’. Pierwszy set to miażdżąca przewaga faworyta, która zaprowadziła nas do stanu 17-11. To właśnie wtedy doszło do wspomnianej kontuzji środkowego Dream Volley. W końcówce team w niebieskich trykotach miał potężne problemy z tym, by udowodnić swoją wyższość. Finalnie zamiast ograć gładko rywala, Dream się w końcówce niemiłosiernie męczył, ale ostatecznie udało im się przepchnąć kolanem zwycięstwo do 19. Środkowa odsłona to przewaga faworyzowanej drużyny od pierwszej do ostatniej wymiany. O tego typu setach zwykło się mówić jako o tych bez historii. Ostatecznie wynik do 14 nie pozostawia złudzeń, która ze stron była lepsza. Co ciekawe, choć wynik trzeciego seta był taki sam, to jednak obraz gry zupełnie inny. Ku naszemu zaskoczeniu – to Stay Win posiadało inicjatywę, przynajmniej do pewnego momentu. Z czasem do drużyny Tomasza Bobcowa wróciły demony, które w ostatnim czasie nawiedzają ich tak często. O co chodzi? O słynne już przestoje, w których w drużynie Stay Win następuje zbiorowy paraliż, po którym rywal zdobywa punkty 'taśmowo’. Nie inaczej było i tym razem. Gracze Dream Volley odrobili po chwili stratę i cieszyli się z trzech punktów w meczu oraz umocnienia w fotelu lidera trzeciej ligi – brawo!

Flota Active Team – Bayer Gdańsk 2-1 (21-15; 21-19; 13-21)

Nie ukrywamy – mieliśmy spory problem z wytypowaniem faworyta meczu. W obecnym sezonie poleganie na którejś z drużyn nie jest zbyt fortunnym pomysłem. Pisaliśmy to w zapowiedziach, ale ani Bayer, ani tym bardziej Flota nie prezentuje się w obecnym sezonie tak dobrze jak ostatnio. Co ciekawe – huśtawka oraz wahania formy, czyli to, co charakteryzuje obie drużyny w obecnym sezonie, widoczne były od pierwszego gwizdka sędziego w meczu. Początek to potężne problemy drużyny 'Aptekarzy’ z przyjęciem zagrywki rywali. Zanim się obejrzeliśmy, było już….9-1 dla Floty. Ktoś, kto myśli, że to wystarczyło do tego, by bez większej spiny wygrać seta, jest w ogromnym błędzie. Już po chwili sytuacja się diametralnie odmieniła i to Bayer zaczął taśmowo zdobywać punkty, doprowadzając do wyrównania po 11. Choć Flota znalazła się w opałach, po atakach skrzydłowych Filanowski – Józefowski Flota objęła prowadzenie 15-11 i finalnie wygrała szaloną partię do 15. Środkowa odsłona to bardzo wyrównana gra z obu stron, która zaprowadziła nas do stanu po 17. W końcówce niebezpiecznej kontuzji nabawił się Damian Haric i kto wie – być może sytuacja ta miała wpływ na dekoncentrację w obozie 'Aptekarzy’. Już po chwili brązowi medaliści poprzedniego sezonu wysunęli się na prowadzenie i w konsekwencji wygrali partię do 19. Po wygraniu dwóch pierwszych setów Flota ewidentnie zwolniła tempo. Ok – Bayer też grał lepiej i mądrzej. Zamiast bić na siłę i narażać się na monster-bloki rywali, Bayer zaczął grać z głową i go obijać, wysuwając się na prowadzenie 10-6. Z czasem dopisywało im również szczęście, jak wtedy, gdy piłka przewijała się po siatce i dawała im kolejne punkty. Ostatecznie Bayer wygrał tę partię do 13, ale koniec końców – to Flota miała we wtorek więcej powodów do optymizmu.

Tufi Team – Fux Pępowo 1-2 (21-18; 15-21; 18-21)

Cierpliwy to i kamień ugotuje. Długo musieli czekać gracze z Pępowa na kolejną wygraną w rozgrywkach Inter Marine SL3. Co ciekawe – po raz ostatni team Dominika Szadacha wygrał 18 listopada ze Staltestem Pomorze. Od tamtego czasu nie brakowało trudnych, a nawet bardzo trudnych momentów. Nie brakowało ich również w samym spotkaniu, które nie rozpoczęło się dla ‘Koniczynek’ zbyt dobrze. Mimo roszad w składzie Tufi, to oni rozpoczęli mecz od prowadzenia 7-3. Do pewnego momentu wszystko wskazywało na to, że było to po prostu najgorsze spotkanie Fuxa w obecnym sezonie. W połowie seta ‘Tuffiki’ prowadzili już 13-6, a następnie – wygrali seta do 18. Zwrot akcji nastąpił jednak wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego w środkowym secie. Po świetnym początku, gracze Dominika Szadacha objęli prowadzenie 10-6. O ile pierwsza część seta była w wykonaniu ‘Koniczynek’ dobra, tak druga była już kapitalna. Po ataku rozgrywającego Michała Długozimy, Fux wysunął się na prowadzenie 19-11 i wówczas stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię. Trzeci set? Oglądało się to naprawdę przyjemnie. W połowie seta mieliśmy remis po 11. Po serii błędów drużyny Tufi Team, gracze w czarno-zielonych strojach wysunęli się na prowadzenie 18-14, a już po chwili, cieszyli się z pierwszego zwycięstwa w sezonie Wiosna’26 – brawo, z tą grą musiało to po prostu nastąpić.

Złomowiec Gdańsk – Inter Marine Masters 0-3 (19-21; 19-21; 17-21)

Stało się to, na co zanosiło się od bardzo długiego czasu. Złomowiec Gdańsk przegrał wczoraj wieczorem swoje dziesiąte spotkanie z rzędu i w na ogół 'kolorowej’ historii drużyny jest to wynik absolutnie bezprecedensowy. Z drugiej strony czy taki wynik nas dziwi? Cóż – niekoniecznie. Wiadomo, że to wyniki budują atmosferę. Tych jednak nie ma, a Złomowiec wczoraj wieczorem zagrał gołą szóstką i jakże to było inne podejście od tego, co oglądaliśmy po przeciwnej stronie siatki. Co ciekawe – początek meczu wskazywał jednak na coś zupełnie odwrotnego. Na coś, czego nie spodziewali się chyba sami gracze czy kibice na trybunach. Ku zaskoczeniu – to Złomowiec rozpoczął lepiej i chwilę po półmetku seta prowadzili oni 14-10. Cóż jednak z tego, jak po chwili na jeden punkt własny rywal zdobył…aż dziewięć (19-15). Niestety tak się nie da punktować w lidze, a już na pewno nie przeciwko tak rozpędzonej jak 'Mastersi’ drużynie (21-19). Środkowa partia to kolejna próba Złomowca. Mówi się, że prawdziwą drużynę poznaje się po tym, jak kończy, a nie zaczyna. No bo powiedzmy sobie wprost – podobnie jak w pierwszym secie, tak i tu był to początek nieco przespany, niemrawy. Mniej więcej w połowie seta trybiki maszyny zaczęły jednak pracować poprawnie i po kilku punktach skrzydłowych Inter Marine wysunęli się oni na prowadzenie 17-13, a następnie cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-19). Zdając sobie sprawę z faktu, że rywal pogrążony jest w ostatnim czasie w kryzysie – Inter Marine Masters nie zwalniali tempa. W trzecim secie nie bawili się już w jakieś gierki 'punkt za punkt’, czy co gorsze – w odrabianie strat. Zamiast tego od samego początku wrzucili wysoki bieg i w konsekwencji wygrali partię do 17, a cały mecz 3-0 – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Zaczynamy szósty tydzień rozgrywek w sezonie Wiosna’26. Dwa bardzo ważne spotkania w kontekście walki o awans do drugiej ligi stoczy drużyna Dream Volley. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu w pierwszej lidze, gdzie o przełamanie powalczą drużyny Tufi Team oraz Fux Pępowo. Zapraszamy na zapowiedź!

Craftvena – Aqua Volley

Godz.: 19:15, boisko nr: 1

Dawno nie mieliśmy drużyny, która polaryzowałaby społeczność Inter Marine SL3 tak jak Craftvena. Z jednej strony pozostają oni jedną z dziewięciu drużyn w całej ligowej stawce, która nie przegrała jeszcze spotkania. Z drugiej strony – nie da się nosić wiecznie ‘różowych okularów’ i oceniając Craftvenę patrzeć tylko na zero w rubryce ‘porażki’. Bardzo wiele osób wskazuje na to, że w sześciu wygranych spotkaniach, Craftvena tylko raz zdołała wygrać za komplet punktów. Mowa tu o meczu z Hapag-Lloyd co umówmy się – wydawało się obowiązkiem, który ‘Rzemieślnicy’ musieli spełnić. W kolejnych meczach, Craftvena rywalizowała z Feniksem, ACTIVNYMI, Only Spikes, ME Sulmin Volley oraz ostatnio z TKKF Orlen. Choć w zdecydowanej większości spotkań Craftvena była murowanym faworytem, to jednocześnie – za każdym razem traciła punkt. Ba, w kilku sytuacjach team był w poważnych tarapatach i równie dobrze, to rywale, a nie oni mogliby wówczas wygrać. Dziś zespół Bartosza Zakrzewskiego zmierzy się z Aquą Volley. Nie ma co do tego wątpliwości – to już etap sezonu, gdzie zacznie być coraz trudniej. Choć rywal miał w ostatnich miesiącach swoje problemy, to jednak nie pokusilibyśmy się o tezę, że w obecnej sytuacji są oni bez szans w rywalizacji z Craftveną. W naszym odczuciu, po początkowym szoku, Aqua Volley wygląda coraz lepiej i jeśli to się potwierdzi – mogą dziś powalczyć z Craftveną nawet o zwycięstwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Remedios Sopot Ortopedia – ME Sulmin Volley

Godz.: 19:15, boisko nr: 2

Osoby, które oglądały ostatni Magazyn Inter Marine SL3 doskonale wiedzą, że choć z jednej strony bardzo mocno chwaliliśmy Remedios, to jednak zwracaliśmy uwagę, że jak do tej pory mierzyli się oni z samym ligowym dołem. Owszem – nawiązując do zapowiedzi wyżej, Remedios nie miał podobnych problemów jak Craftvena i w spotkaniach rozprawiał się z underdogami, nie pocąc się przy tym zbyt mocno. Tak jak wspominaliśmy jednak w najnowszym materiale, jest jeden cień, jedna wątpliwość, która nakazuje nam zastanowić się, czy aby na pewno Remedios jest tak mocny. W jedynym dotychczasowym spotkaniu, w którym gracze Macieja Kota mierzyli się z nieco silniejszym rywalem, stracili punkt. Mowa tu o meczu z Inter Marine Masters. Owszem, dopuszczamy do siebie myśl, że było to nic wielkiego i z ogromną dozą pewności Remedios dalej będzie wygrywał i pewnie awansuje do trzeciej ligi. Aby jednak rzucić pełny obraz, musieliśmy wspomnieć o tym, nad czym się ostatnio zastanawiamy. Niemniej jednak – dziś wieczorem wielki faworyt zmierzy się z ekipą ME Sulmin Volley. Choć zespół, którego trenerem jest Marek Rogiński, jest na ogół chwalony przez nas w magazynach, zapowiedziach czy podsumowaniach, to wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po pięciu meczach team z Sulmina ma pięć oczek i oczywiste jest to, że zespół chciałby więcej już teraz, natychmiast. Budowanie drużyny jest jednak długotrwałym procesem i pewnych rzeczy nie można przyspieszyć. Sądzimy, że nie można przyspieszyć również tego, by dystans dzielący ich od Remedios się zmniejszył, a gracze w czarnych trykotach mieliby dziś szansę na choć jeden punkt. Uważamy, że Remedios zgarnie pełną pulę.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Kraken – Dream Volley

Godz.: 19:15, boisko nr: 3

Podobnie jak w minionym tygodniu, dziś wieczorem Dream Volley rozegra dwa spotkania w ramach rozgrywek trzeciej ligi Inter Marine SL3. Dzisiejszymi rywalami ‘Marzycieli’ będą ekipy Kraken oraz Stay Win i wydaje się, że będzie to ciut trudniejszy terminarz dla zespołu Mateusza Dobrzyńskiego niż ten z minionego czwartku, kiedy rywalizowali z Wolves Volley oraz Sharksami. O ile ci pierwsi zaprezentowali się naprawdę nieźle i byli bardzo bliscy sprawienia ogromnej niespodzianki, to Sharksi na tle Dream Volley zaprezentowali się już FATALNIE. Do ‘Rekinów’ jeszcze wrócimy, ale pięć zdobytych punktów sprawiło, że Dream Volley wciąż pozostaje w naszych oczach głównym faworytem do awansu do drugiej ligi. Aktualnie są oni liderem trzeciej klasy rozgrywkowej i mają dwa punkty przewagi nad drugą, oraz cztery nad trzecią drużyną w tabeli. Warto przy tym zauważyć, że wspomniane ekipy mają o jedno rozegrane spotkanie więcej, a to z kolei sprawia, że ich sytuacja jest jeszcze lepsza niż mogłoby się wydawać. Aktualnie nie można zapomnieć również o Spontanie, ale to historia na inny czas. Znamiennym jest, że w naszej wyliczance drużyn z ligowego topu, próżno szukać jest drużyny Kraken. Choć konkurencja w ‘dziadowaniu’ jest w obecnej kampanii wybitnie silna to Kraken ma mnóstwo za uszami. Dziś wydaje się to niemal niemożliwe, ale Kraken przegrał między innymi z Sharksami. Biorąc pod uwagę to jak radzą sobie rywale, oraz jaką siłą dysponuje drużyna Jurija Charczuka, twierdzimy, że był to wynik skandaliczny. Wobec nieciekawej formy Krakena, ich potencjalna wygrana zdaje się pozostawać w sferze marzeń.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Hapag-Lloyd – Inter Marine Masters 2

Godz.: 20:15, boisko nr: 1

Wielokrotnie w zapowiedziach, podsumowaniach czy magazynach wspominamy o tym, że drużyna Hapag-Lloyd prezentuje się z meczu na mecz coraz lepiej i z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa pobije oni liczbę punktów z poprzedniej edycji. Dziś postanowiliśmy sprawdzić, czy głoszone przez nas tezy nie są herezjami, a mają poparcie w twardych statystykach. Porównamy siedem wskaźników z sezonu Jesień’25 do aktualnych, z obecnej kampanii:

Liczba błędów na mecz: 22,5 vs 21,8

Ataki na mecz: 14,25 vs 18,6

Bloki na mecz: 5 vs 3,4

Asy serwisowe na mecz: 2,58 vs 2,8

Ataki rywali na mecz: 29,5 vs 27,8

Bloki rywali na mecz: 3 vs 3,6

Asy serwisowe rywali: 8,17 vs 7,2

Wnioski? W stosunku do poprzedniego sezonu Hapag-Lloyd poprawił się w 5 z 7 elementów. Warto przy tym zauważyć, że pełniejszy obraz mielibyśmy dopiero po zakończeniu całej edycji. Nie jest bowiem tajemnicą, że teoretycznie mniej wymagający rywale dopiero są przed 'Pomarańczowymi’. Do takich nie zaliczają się bynajmniej gracze Inter Marine Masters 2, którzy we wtorkowy wieczór będą wyraźnym faworytem spotkania. Gracze Jarosława Garczyńskiego rozegrali w obecnej kampanii sześć spotkań i choć przegrali w nich dwa mecze, to warto podkreślić, że były to spotkania z liderem oraz wiceliderem czwartej ligi. Kiedy 'Mastersi’ rywalizowali jednak z drużynami spoza ligowego topu, to nie mieli problemów ze zwycięstwem. Sądzimy, że dziś wieczorem będzie podobnie i gracze w niebieskich strojach zainkasują komplet oczek.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DHP Oliwa – VB Sulmin

Godz.: 20:15, boisko nr: 2

Inter Marine SL3 nie wybacza nawet najkrótszych momentów, w których drużynie nie idzie najlepiej. Idealnym przykładem na poparcie tej tezy jest przypadek drużyny VB Sulmin, która w obecnej kampanii prezentuje się naprawdę nieźle, a mimo to – znajduje się jedno miejsce 'nad kreską’. Po pięciu rozegranych meczach zespół z Sulmina plasuje się na jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Owszem – mają oni o trzy punkty przewagi nad miejscem barażowym. Dodatkowo, obok kilku innych drużyn, są oni ekipą, która rozegrała pięć, a nie sześć spotkań jak większość ligi. Faktem jest jednak to, że sam rzut okiem na ligową tabelę może wzbudzać w graczach z Sulmina pewną dawkę niepokoju. Dziś wieczorem wszystko może się co prawda zmienić. Rywalem drużyny z Sulmina będzie ekipa DHP Oliwa, która po jednym rozegranym spotkaniu więcej jest o jeden punkt i jedną lokatę wyżej. W obecnej edycji zespół Adama Wyrzykowskiego wygrał dwa z sześciu spotkań i nie jest to z pewnością wynik, który powala kogokolwiek na kolana. W obozie DHP liczą z pewnością na to, że w obecnej kampanii drużynie uda się uniknąć podobnej nerwówki jak ostatnio, w której dopiero mecz barażowy przesądził o ich utrzymaniu w lidze. Czysto teoretycznie – punktowanie z taką średnią jak obecnie powinno na to wystarczyć. Niemniej jednak – od dawna mówi się o olbrzymim potencjale drużyny. Czas najwyższy przestać o tym mówić, a wreszcie to pokazać. Nie ma na to lepszego momentu niż dziś.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Stay Win – Dream Volley

Godz.: 20:15, boisko nr: 3

Oczywistym jest to, że wymarzonym scenariuszem przed wtorkową serią gier jest dla drużyny Dream Volley sięgnięcie po komplet punktów. Choć w obu dzisiejszych starciach są oni dość wyraźnym faworytem, to jednak sześć punktów zdaje się być bardzo trudnym wyzwaniem. Z drugiej strony – pięć oczek byłoby naprawdę świetnym wynikiem, który pozwoliłby graczom w niebieskich trykotach na umocnieniu się na szczycie trzecioligowej układanki. Oczywiście zupełnie inny plan mają na dzisiejszy wieczór gracze Tomasza Bobcowa. Był moment obecnego sezonu, gdzie chwaliliśmy weteranów Inter Marine SL3. Aktualnie ta perspektywa już tak kolorowa nie jest. Zespół dowodzony przez Tomasza Bobcowa w obecnej kampanii wygrał zaledwie jedno z sześciu spotkań i zgromadził w nich sześć oczek. Szczególnie bolesna dla drużyny była ich ubiegłotygodniowa porażka z MiszMaszem. Prawdę mówiąc – gdyby wspomniany mecz zakończył się ich zwycięstwem w stosunku 3-0, a nie porażką 1-2, to MiszMasz nie mógłby przebąkiwać o większej niesprawiedliwości. We wspomnianym meczu zadziałała jednak złota zasada mówiąca o tym, że niewykorzystane okazje się mszczą. Dziwne może być jednak to, że tak doświadczona drużyna mogła sobie na coś takiego pozwolić. Wracając jednak do perspektywy najbliższego meczu i potencjalnej sytuacji, do której może dojść po meczu – Stay Win może znaleźć się w ogromnych tarapatach, jeśli nie uda im się dziś zapunktować. O to będzie jednak niezwykle trudno. Wiele osób wskazuje na to, że pojedynek z Dream Volley zdaje się być tym najtrudniejszym w sezonie Wiosna’26. Z drugiej strony przestrzegamy 'Marzycieli’ przed lekceważeniem rywali. Pokazał to między innymi mecz Stay Win z DSGSA, gdzie faworyt aby wygrać mecz, musiał się niemiłosiernie napocić.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Flota Active Team – Bayer Gdańsk

Godz.: 21:15, boisko nr: 1

Spotkanie dwóch pokiereszowanych rywali. Oj, ten sezon miał wyglądać zupełnie inaczej. Choć obie drużyny po sześciu rozegranych meczach mają dokładnie tyle samo punktów, to mimo wszystko – w naszym odczuciu to Flota znajduje się w gorszej sytuacji. Do tego jeszcze wrócimy. Jeśli chodzi o ekipę Bayer Gdańsk, to wydaje nam się, że w minionej edycji zespół Damiana Harica prezentował nieco wyższy poziom. Sześć pierwszych spotkań poprzedniego sezonu? Pięć imponujących wygranych, w których Bayer pokonywał kolejno Challengers, Flotę, Eko-Hurt, Energę Trefl Gdańsk oraz DHP Oliwę. Aktualny początek jest dla 'Aptekarzy’ o wiele gorszy, a Bayer wygrał trzy z sześciu spotkań, przy czym dwa z drużynami z samego końca ligowej tabeli. Lepsi od 'Aptekarzy’ okazali się z kolei gracze Volleya, Speednetu 2 oraz Inter Marine Masters. Na początku zapowiedzi napisaliśmy jednak, że to Flota zdaje się być w gorszym położeniu. Wszystko z uwagi na przedsezonowe ambicje brązowych medalistów z poprzedniego sezonu. Po udanej kampanii wydawało się bowiem, że powtórzenie tamtego wyniku będzie w obecnej kampanii planem minimum. Od początku celem było to, żeby zespół uzyskał bezpośredni awans. Jak póki co plan ma się do rzeczywistości? Niezbyt dobrze. Zespół Mateusza Iwaniaka przegrał w obecnej kampanii z Energą Treflem, Speednetem 2, a ostatnio – z beniaminkiem drugiej ligi – Hydrą Volleyball Team, a zawód towarzyszący drużynie słychać było w Zakopanem. Jeśli dziś Flota przegra po raz kolejny, to może to być koniec marzeń o podboju drugoligowych parkietów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Tufi Team – Fux Pępowo

Godz.: 21:15, boisko nr: 2

Nie pamiętamy momentu w rozgrywkach Inter Marine SL3, w którym Fux Pępowo miałby podobne kłopoty co obecnie. Zastanawiamy się, czy na kulminacyjny moment nie zbierało się po prostu od dawna. Po świetnym awansie do elity zespół z Pępowa ma ogromne problemy ze zdobywaniem punktów. W pięciu dotychczasowych meczach – 'Koniczynkom’ nie dopisywało szczęście i na piętnaście możliwych punktów Fux zgarnął zaledwie dwa. Choć się tego absolutnie nie spodziewaliśmy, w ostatnim meczu czara goryczy wewnątrz zespołu się przelała i w naszym odczuciu nie da się już wrócić do tego, co było. O co chodzi? Tak jak pisaliśmy w podsumowaniu ich ostatniego meczu oraz w magazynie Inter Marine SL3 – pomiędzy zawodnikami Fuxa doszło w meczu z BEemką do kłótni, a nawet prawdziwego trzęsienia ziemi. Prawdę mówiąc – nie sądzimy, żeby ta sytuacja miała cokolwiek poprawić, a sądzimy, że może być jeszcze gorzej. Tym bardziej przykro, bo po rywalizacji z pierwszoligowymi osiłkami Fux miał w obecnym tygodniu zaplanowane mecze z drużynami z dołu ligowej tabeli i ich sytuacja miała się wreszcie odmienić. To oczywiście nie jest wykluczone, ale wydaje nam się, że dziś faworytem będzie ekipa Tufi Team, która jest modelowym przykładem drużyny ze świetną atmosferą. Choć na przełomie kilku sezonów problemy nie omijały drużyny, to jeszcze nigdy nie widzieliśmy sytuacji choć zbliżonej do tego, co oglądaliśmy ostatnio u ich rywali. W naszym odczuciu Tufi Team jest grupą graczy, która skoczyłaby za sobą w ogień nie tylko na boisku. Jeśli w przyrodzie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, to powinna być ona dziś wynagrodzona, a gracze Pawła Szafrana powinni dziś wygrać. Jak jednak wiemy, życie bywa przewrotne i nie zawsze sprawiedliwe.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Złomowiec Gdańsk – Inter Marine Masters

Godz.: 21:15, boisko nr: 3

Kilka miesięcy w Inter Marine SL3 jest wiecznością. W poprzednim roku obie drużyny zmierzyły się ze sobą dwukrotnie – w kwietniu oraz wrześniu. W obu wspomnianych przypadkach Złomowiec Gdańsk był faworytem spotkania i z taką łatką poradzili sobie bardzo dobrze, wygrywając dwukrotnie w stosunku 2-1. Co ciekawe – już w tym wrześniowym spotkaniu, w sezonie Jesień’25, Złomowiec Gdańsk miał problemy kadrowe, o których dużo pisaliśmy, a mimo to – nie mieli oni problemu z tym, by wygrywać mecze. To nie była tylko i wyłącznie wygrana z Mastersami – do wspomnianego meczu team Witolda Klimasa podchodził po serii kilku wygranych z rzędu. Dziś wspomniany okres i ówczesna forma drużyny zdają się być czymś niemożliwym do osiągnięcia przez Złomowca. Wiecie – Adam Małysz też kiedyś skakał ponad 150 metrów w Willingen, a dziś byłoby to już absolutnie niemożliwe. Przemijanie na naszych oczach jeszcze nigdy nie było tak wyraźne, tak jaskrawe oraz…tak bolesne dla teamu, którego to dotyczy. W dzisiejszym starciu Złomowiec jest stawiany przez nas w roli underdoga spotkania i jeśli faktycznie tak będzie, to będziemy świadkami dziesiątej (!) porażki z rzędu. Rany, jaki to jest bolesny i spektakularny upadek drużyny. Problem w tym, że nie widać tu światełka w tunelu, szansy na poprawę. Oczywiście nie jest to problem Inter Marine Masters. Drużyna Andrzeja Masiaka skończyła w poprzednim sezonie na odległym – jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Dziś są oni absolutną rewelacją drugiej ligi i do starcia podchodzą jako trzecia drużyna w ligowej tabeli. Już po ostatnim wygranym meczu pisaliśmy, że zaczyna robić się bardzo poważnie. Jeśli dziś ponownie wygrają, to zastanawiamy się, czy w drużynie pojawią się pierwsze, bardzo zuchwałe myśli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

MATCHDAY #17

Za nami ostatni dzień meczowy w piątym tygodniu rozgrywek. Z bardzo dobrej strony pokazali się wczoraj Siatkersi, którzy rozbili za komplet punktów VB Inter-Grahen Sulmin. Dobrą formę pokazali również gracze Hydry Volleyball Team, którzy sprawili niespodziankę i wygrali mecz z Flotą Active Team. Zapraszamy na podsumowanie!

CTO Volley – Szach-Mat 2-1 (21-19; 21-15; 19-21)

Czasy w Inter Marine SL3 zmieniają się błyskawicznie. Jeszcze do niedawna gracze CTO Volley do meczu z Szach-Matem podchodzili pełni respektu – historycznie drużyna Dawida Kołodzieja potrafiła im bowiem napsuć krwi. Przed czwartkowym spotkaniem nie mieliśmy jednak wrażenia, że historia mogłaby się powtórzyć. CTO Volley pozostaje obecnie jedyną drużyną w elicie, która nie przegrała jeszcze spotkania, Szach-Mat pozostaje z kolei drużyną, która tego spotkania nie wygrała – i tu mały spoiler: nic się w tej kwestii nie zmieniło. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności spotkania, można zacząć się zastanawiać, ile jeszcze osób musi nie przyjść na mecz CTO, by ci przegrali wreszcie spotkanie. Kolejny mecz – kolejne potężne problemy kadrowe, które prawdę mówiąc były pewną furtką dla Szach-Matu na powalczenie. Ba – pod koniec pierwszego seta po ataku powracającego do składu po dłuższej przerwie Jakuba Króla Szach-Mat wysunął się na prowadzenie 19-17. Choć wygrana była już na wyciągnięciu ręki, nieco inny plan miał dobrze dysponowany duet – Dominik Dzieciuch oraz Mateusz Behrendt. Po blokach tego pierwszego i atakach drugiego gracze CTO odwrócili losy rywalizacji i wygrali premierową partię do 19. Niepowodzenie w pierwszej odsłonie podziałało demotywująco na 'Szachistów’, którzy w drugim secie mieli potężne problemy z przebiciem się przez blok rywali – faworyt wysunął się na prowadzenie 15-10 i dalsza część seta nie przyniosła zwrotu akcji, co oznaczało, że gracze CTO mogli cieszyć się z czternastego zwycięstwa z rzędu! W ostatnim secie Mistrz Inter Marine SL3 zdawał się iść pewnym krokiem w kierunku trzeciego punktu w meczu – choć w pierwszej części wysunął się na prowadzenie 8-4, w dalszej części przebudził się Szach-Mat i finalnie to gracze Dawida Kołodzieja wygrali seta na pocieszenie. Niemniej powodów do optymizmu jest tu jak na lekarstwo – za tydzień z kolei arcyważny mecz z Fuxem Pępowo.

VB Inter-Grahen Sulmin – Siatkersi 0-3 (16-21; 13-21; 17-21)

Oj, teraz to będziemy musieli się napocić. Bo wiecie – krytykować drużynę jest łatwo, mówią, że w leżącego uderza się prosto, ten się przecież nawet nie broni. Prawda jest taka, że w ostatnich tygodniach Siatkersi nie bronili się swoją grą – biorąc to pod uwagę oraz fakt, że w naszym odczuciu forma VB Inter-Grahen Sulmin w ostatnim czasie rosła, team występujący 'w delegacji’ zdawał się być faworytem starcia. Prawdę mówiąc, w żadnym branym przez nas pod uwagę scenariuszu nie spodziewaliśmy się jednak tego, że Siatkersi zagrają jak dawniej – jak czwartoligowy siłacz, z którym lepiej nie zadzierać. Choć 'Bestia’ miała przydługi sezon zimowy, wczoraj wieczorem nastąpiło wybudzenie, po którym ci ruszyli od razu na polowanie. Już w pierwszym secie rzucało się w oczy, że w odróżnieniu od przeciwnika Siatkersom nie przeszkadzała piłka – ci drudzy zachowywali się fatalnie i wyglądali tak, jakby pierwszy raz grali w ten sport. W związku z tym zespół Sebastiana Wilmy nie miał problemów z objęciem prowadzenia 15-9. Mimo przebudzenia i wyższej formy, Siatkersi nie zapomnieli o swojej tożsamości i pozwolili rywalom na doprowadzenie do wyrównania po 15 – jak się po chwili okazało, tylko ich podpuszczali, a kiedy trzeba było, skasowali (21-16). Środkowa partia? Dramat VB Inter-Grahen Sulmin. Rany – co się z Wami dzieje? Przecież tego nie dało się oglądać. My rozumiemy, że gra się tak jak przeciwnik pozwala, ale na litość boską – myśleliśmy, że to co najgorsze jest już za Wami. Kiedy trzeba – Wy jednak podnosicie tę poprzeczkę, przy czym nie w stylu Armanda Duplantisa czy Jeleny Isinbajewej. Wy podnosicie nie o centymetr, a od razu o pół metra, a następnie jak gdyby nigdy nic przeskakujecie ją z zapasem trzydziestu centymetrów. Problem jednak w tym, że ta poprzeczka wyznacza aktualny poziom dziadowania w Inter Marine SL3. Po tym jak na tablicy wyników było 15-7, stało się jasne, że Siatkersi już tego nie wypuszczą (21-13). Patrząc na to, jak dysponowany jest rywal drużyny, Siatkersi uznali, że całkiem spoko pomysłem będzie walka o trzeci punkt. Choć przez długi czas mieliśmy wyrównaną grę i wynik po 14, końcowa faza seta należała już do graczy w niebieskich trykotach, którzy wygrywają po raz pierwszy za komplet punktów od 29 października 2025 roku.

Speedway AWKS – Audiofon Karczemki 1-2 (14-21; 11-21; 21-19)

Zastanawiamy się, jak odebrali czwartkowe zwycięstwo gracze Audiofonu. Nurtuje nas to, czy była to radość z czwartego zwycięstwa w sezonie, czy jednak niedosyt związany ze stratą punktu – bo powiedzmy sobie wprost: po dwóch pierwszych odsłonach absolutnie nic nie wskazywało na to, że gracze Pawła Urbaniaka mogliby mieć problem z postawieniem kropki nad 'i’. Już na początku spotkania zarysowała się olbrzymia przewaga graczy w biało-czerwonych barwach, którzy udowodnili, że wynik barażu sprzed kilku miesięcy nie był przypadkiem – po chwili od pierwszego gwizdka sędziego prowadzili już 12-7. W dalszej części seta gracze AWKS nie mieli absolutnie żadnego pomysłu na to, jak zaskoczyć rywali i osamotniony w tych staraniach Mateusz Sadowski nie okazał się wystarczający – liczba błędów po żółto-czarnej stronie siatki była po prostu porażająca, a Audiofon wygrał tę partię do 14. W środkowej odsłonie dysproporcja pomiędzy drużynami była jeszcze większa – owszem, Audiofon grał świetnie, ale to co wyprawiali gracze Speedway było siatkarskim kryminałem. Po tym jak kolejni gracze z uporem maniaka uderzali prosto w siatkę, rozważaliśmy, czy nie wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom i nie obniżyć siatki o kilkanaście centymetrów – w pakiecie dorzucilibyśmy im powiększenie boiska, które niejednokrotnie okazywało się zbyt małe. Wynik 21-11 w takich okolicznościach nie mógł nikogo dziwić, a całe szczęście dla AWKS, że Audiofon pozwolił im w końcówce na kilka punktów – bo chwilę wcześniej było bowiem 20-6! Ostatni set? Witamy w zwariowanym świecie Inter Marine SL3, gdzie nic nie jest pewne, a sytuacja może przez kilka chwil zmienić się nie do poznania. Wiecie – wsiadacie do samolotu w Polsce gdzie jest minus 15, wysiadacie w Meksyku gdzie jest plus 30 – tak to właśnie wyglądało. Po świetnym początku AWKS wysunął się na prowadzenie 12-4, w dalszej części team z Karczemek rzucił się do odrabiania strat, ale ostatecznie graczom Speedway AWKS udało się ugrać jedynie 19 oczek.

Speednet – Tufi Team 2-1 (22-20; 18-21; 21-9)

W zapowiedziach przedmeczowych nie staraliśmy się nikogo czarować – napisaliśmy wprost, że będzie to pojedynek drużyn, które nie prezentują w obecnej edycji zbyt wysokiej formy. Tak czy siak dla obu ekip był to doskonały mecz na przełamanie. Choć lepiej rozpoczęli gracze Tufi Team, to Speednet błyskawicznie odrobił straty i chwilę po półmetku seta prowadził już 14-11. Po świetnej grze w obronie gracze Tufi Team zdołali doprowadzić w końcówce do wyrównania po 20 – po udanym ataku Mikołaja Skotarka oraz błędzie jednego z rywali z wygranej seta cieszyli się jednak 'Programiści’. Pierwszy set pokazał, że objęcie prowadzenia na początku nie jest zbyt dobrym prognostykiem, i w środkowej partii nie było inaczej. Choć gracze Speednetu rozpoczęli seta od prowadzenia 5-2, to w dalszej części – a jakże – po świetnej grze w obronie i z kontry gracze Tufi doprowadzili do wyrównania, a następnie objęli trzypunktowe prowadzenie 17-14. Choć Speednet podjął jeszcze rękawicę, ostatnie słowo należało do 'Tuffików’, którzy wygrali seta do 18. Osoby śledzące poczynania Tufi Team w obecnym sezonie wiedzą, że aż trzykrotnie przydarzyły im się sety zawstydzające – mowa o porażkach z BEemką do 11 oraz 9, a także z Szach-Matem do 11. Trzy przypadki to nie mało, a w czwartek zdarzył się czwarty i to zdaje się już być poważnym problemem, a nie tylko ciekawostką. Od początku finałowej partii lepiej wiodło się graczom Speednetu, którzy wykorzystali spore problemy w przyjęciu rywali i wysunęli się na prowadzenie 10-5. Jakby tego było mało, w dalszej części gracze Pawła Szafrana popełniali jeszcze bardzo dużo błędów, przez co mogli zapomnieć o wygranej meczu. A Speednet? Z pewnością wygrana pozwoli im złapać wiatr w żagle przed dalszą częścią sezonu.

Dream Volley – Wolves Volley 2-1 (21-18; 13-21; 23-21)

Długo zastanawialiśmy się, jaki będzie wynik spotkania. Z jednej strony dość wyraźnym faworytem meczu była drużyna Dream Volley, z drugiej zaś trudno było nam przejść obojętnie obok stale rosnącej formy 'Wilków’. Choć jesteśmy mniej więcej w jednej trzeciej ligowych zmagań, ekipa Wolves Volley po reformie ligi jeszcze nigdy nie plasowała się tak wysoko. Początek spotkania to jednak przewaga faworyta, który grał doskonale w obronie i wysunął się na prowadzenie 11-6. Choć gra defensywna drużyny Dream Volley mogła robić wrażenie, ofensywa Wolves Volley była w czwartkowy wieczór na naprawdę wysokim poziomie – to właśnie między innymi dzięki temu 'Wilki’ zdołały z czasem zniwelować straty do jednego oczka (17-16). Końcówka seta to jednak przewaga zespołu Mateusza Dobrzyńskiego, który wygrał tę partię do 18. Środkowa odsłona to obraz gry, którego się nie spodziewaliśmy – choć w połowie seta mieliśmy remis po 10, w dalszej części oglądaliśmy doskonałą grę Wolves Volley, która stłamsiła faworyzowanego rywala i wygrała do 13. Wow – to było naprawdę imponujące. Mało brakowało, a w podsumowaniu meczu rozpływalibyśmy się nad dyspozycją 'Watahy’. W trzecim secie rywalizacji – umówmy się – absolutnie nie odstawali od swojego rywala, tocząc z nim wyrównany pojedynek. Ba – na półmetku seta Wolves Volley prowadzili nawet 10-7. Z czasem gra się wyrównała, a końcówka seta należała jednak do Dream Volley, który koniec końców okazał się bardziej poukładaną i zorganizowaną drużyną. Niemniej jednak – po raz pierwszy w obecnym sezonie gracze w niebieskich trykotach znaleźli się w tak poważnych tarapatach.

Team Spontan – Flota TGD Team 3-0 (26-24; 21-16; 26-24)

El partidazo. Rany, jakie to było dobre spotkanie. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że faworytem pojedynku będzie ekipa Team Spontan – w ostatnim czasie Flota TGD Team grała jednak na tyle dobrze, że nie stawialiśmy ich na całkowicie straconej pozycji. Przed meczem uznaliśmy, że drużynę Karoliny Kirszensztein stać na to, by powalczyć co najmniej o seta, a przy odrobinie szczęścia o sprawienie niespodzianki i zwycięstwo z faworyzowanym rywalem. Ostatecznie im się nie udało, ale każdy kto oglądał mecz, doskonale wie, że równie dobrze Flota mogłaby wygrać. W czwartkowy wieczór układ gwiazd był korzystniejszy dla Team Spontan. Choć do pewnego etapu seta wydawało się, że Spontan nie będzie miał problemów z zamknięciem partii na swoich zasadach (17-13), w końcówce sytuacja zaczęła się zmieniać – po czterech błędach w bardzo krótkim odstępie czasu Flota TGD Team doprowadziła do wyrównania po 19. Końcówka seta to walka na przewagi, w której Flota miała nawet piłkę setową, jednak Spontanowi udało się przełamać rywali i to oni cieszyli się z wygranej do 24. Środkowa partia to najmniej interesująca część meczu – pod koniec dobrze grający Spontan prowadził już 18-12 i choć w końcówce Flota zniwelowała nieco straty, Spontan zdołał uniknąć nerwówki z premierowej odsłony (21-16). Ostatni set? Flota prezentowała się w nim naprawdę dobrze i pod koniec prowadziła nawet 18-16 – podobnie jak w premierowej odsłonie miała w górze jedną piłkę setową, ale nie udało jej się ostatecznie wygrać. Team Spontan, choć był w tarapatach, zdołał jednak wygrać za komplet punktów – brawo!

Challengers – Kraken Team 1-2 (17-21; 21-10; 25-27)

Do niedawna pisaliśmy o tym, że w całej lidze pozostało dziesięć drużyn, które jak do tej pory nie zaznały goryczy porażki. Wówczas nie sądziliśmy, że jako pierwsi ‘z paktu’ wyłamią się gracze Challengers. Ci byli przecież w naszych oczach dość wyraźnym faworytem spotkania z Kraken Team. Owszem – w ostatecznym rozrachunku mieli się podzielić ze swoim rywalem punktami, ale wciąż – wygrana to wygrana. Początek spotkania to jednak obopólne badanie się przeciwników. Warto przy tym zauważyć, że poziom sportowy nie był najwyższy. Jeśli chodzi o emocję – również. Ot, klepanie punkt za punkt do stanu 15-15. Im bliżej byliśmy jednak końca tym stawka i ranga seta wzrastała. W najważniejszym dla losów seta momencie – Challengersi zaprezentowali słynna grę ‘na stojąco’. Słabszy moment rywali, błyskawicznie wykorzystali zawodnicy Krakena, którzy cieszyli się z wygranej do 17. Porażka w premierowej odsłonie sprawiła, że Challengersi od początku drugiego seta, wzięli się do ostrej pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po świetnym okresie Grzegorza Boguszewskiego, faworyt wysunął się na prowadzenie 15-5 i wówczas kwestia wygranej była już rozstrzygnięta. Finałowa partia potoczyła się w koszmarny dla Challengersów sposób. Nie dość, że po wyniszczającej grze na przewagi przegrali oni seta do 25, to na dodatek – pod koniec partii boisko z powodu kontuzji stawu skokowego musiał opuścić Fryderyk Górski. Trudno powiedzieć jaki to miało wpływ, ale Challengersi nie zdołali postawić kropki nad ‘i’ i to mimo prowadzenia 20-17. Zamiast tego dali tlen swoim rywalom, którzy po zawziętej walce opuszczali Ergo Arenę z kolejnymi dwoma punktami na koncie.

Dream Volley – Sharks 3-0 (21-14; 21-9; 21-12)

Koszmar ‘Rekinów’ powrócił ze zdwojoną mocą. Bądźmy uczciwi – przed meczem stawialiśmy na to, że Dream Volley zdobędzie komplet punktów i faktycznie się nie pomyliliśmy. Sądziliśmy przy tym, że zespół Pavlo Kudinova zaprezentuje jednak nieco lepszą siatkówkę. Niestety dla nich, to co oglądaliśmy na boisku numer 2 sprawiało, że kilkukrotnie było nam ich po prostu żal. Rany, co to była za słabizna. Dość powiedzieć, że spośród wszystkich 141 (!) spotkań w obecnym sezonie, to właśnie Sharksi mogą ‘pochwalić się’ pobiciem rekordu. A to, że niechlubnego? Któż by się przejmował. O co chodzi? Ano o to, że Dream Volley w meczu z beniaminkiem trzeciej ligi zdobył aż 14 punktów po asach serwisowych. Rany – to się na trzecioligowym szczeblu po prostu nie wydarza. No właśnie, ale czy ‘jutro’ Dream Volley będzie w ogóle w tej trzeciej lidze grał? Idąc dalej – czy Sharski będą grali w trzeciej? Bo wiecie – wydaje nam się, że za pół roku, obie drużyny będą dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. Dream będzie grał w drugiej, a Sharksi w czwartej lidze. Wówczas wytłumaczenie wydarzeń z czwartkowego meczu nie jest już tak abstrakcyjne i znajdujemy w tym sporo zrozumienia. A sam mecz? Tu naprawdę nie ma o czym za specjalnie mówić. Dysproporcja była po prostu ogromna, a w porównaniu do wcześniejszego rywala Dream – Wolves Volley, ‘Rekiny’ zaprezentowali się fatalnie. Na koniec jeszcze słówko o Michale Hawryliku. Byłoby bowiem czymś absolutnie obrzydliwym gdybyśmy o tym nie wspomnieli. Skrzydłowy ‘Marzycieli’ miał w meczu aż…osiem asów serwisowych i jest to jeden z siedemnastu najlepszych wyników w historii niemal 4 tysięcy spotkań. Warto przy tym zaznaczyć, że znaczna większość z nich to mecze z absolutnym dołem czwartoligowej tabeli – brawo!

Flota Active Team – Hydra Volleyball Team 1-2 (21-16; 20-22; 17-21)

‘Myślał Flociarz o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli’. Po bardzo łatwym zwycięstwie ze Złomowcem Gdańsk, zespół łysego gangusa Mateusza Iwaniaka rywalizował z beniaminkiem trzeciej ligi – Hydrą Volleyball Team – i miał nadzieje na doskoczenie do ścisłego ligowego topu. Ci drudzy, czytając zapowiedzi przedmeczowe, mogli mieć poczucie żalu pomieszane z niesprawiedliwością – Hydra była bowiem skazywana na porażkę i na to, że w dalszej części sezonu będzie walczyć o utrzymanie w drugiej lidze. Precyzując – Redakcja nie pisała o Hydrze zbyt pochlebnie. Cała narracja z zapowiedzi broniła się jednak w pierwszym secie rywalizacji – to Flota była stroną dominującą i po sporej liczbie błędów w ataku 'Bestii’ wysunęła się na prowadzenie 15-11, a następnie bez najmniejszych problemów wygrała partię do 16. Początek drugiego seta był pewnym potwierdzeniem tego, co już widzieliśmy – Hydra na tle rozpędzonego rywala prezentowała się dość blado i w konsekwencji przegrywała już sześcioma oczkami (14-8). Zastanawiamy się, czy ktokolwiek oglądający spotkanie przewidział, że w secie dojdzie do totalnego zwrotu akcji. Choć po chwili było już 18-12, to pod koniec seta faworyt zupełnie się pogubił i sześć kolejnych punktów zdobył beniaminek drugiej ligi (18-18). Mimo to Flota zdołała zrobić przejście i jeszcze przy stanie 20-18 sytuacja wydawała się być dość oczywista – rywal doprowadził do wyrównania, ale w momencie kiedy zrobiło się groźnie, faworyt miał odjechać. Nic bardziej mylnego. Po dwóch blokach Hydry oraz dwóch błędach w ataku Floty beniaminek zdołał doprowadzić do wyrównania w setach. Cała ta sytuacja mocno rozsierdziła graczy w fioletowych strojach, którzy mieli przecież wygraną meczu na wyciągnięciu ręki – jak się po chwili okazało, kolejne kłopoty miały jednak nadejść. W trzecim secie pozytywnie nakręcona Hydra wysunęła się na prowadzenie 17-15 i po chwili stała się sprawcą sporej niespodzianki, wskakując na wysokie piąte miejsce w ligowej tabeli – brawo!