Miesiąc: Wrzesień 2019

Zapowiedź – MATCHDAY #9

Nie zwalniamy tempa i w tym tygodniu czeka nas aż 18 meczów. Dojdzie do kilku spotkań o których zwykło mówić się, że są szlagierami. We wtorek pasjonująco zapowiada się mecz Trójmiejskiej Strefy Szkód z Kraken Team. W drugiej lidze najciekawszym wydarzeniem może okazać się rywalizacja pomiędzy Wirtualną Polską a DCT Gdańsk.

Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier.

Trójmiejska Strefa Szkód – Kraken Team

Godz.:20:35, boisko nr 1

Zaczynamy z wysokiego ‘C’, bowiem spotkanie Trójmiejskiej Strefy Szkód z Kraken Team zapowiada się niezwykle pasjonująco. Można powiedzieć, że drużyny przystępują do rywalizacji na innym poziomie ogrania w lidze. Abstrahując od poprzedniego sezonu, w tej edycji TSS ma rozegrane już cztery spotkania przy zaledwie dwóch ich  najbliższych rywali. Bez wątpienia, ten element jest bardzo istotny, bo każda minuta spędzona wspólnie na boisku sprawia, że w grze pojawiają się pewne automatyzmy i schematy. Najlepiej widać to na przykładzie pozycji rozgrywającego, który w trakcie sezonu uczy się nawyków swoich współpartnerów. Normalną sprawą jest, że jeden gracz lubi mieć piłkę wystawioną tuż nad siatkę podczas gdy drugi, świece pod sam sufit. Jak widzicie, każdy mecz rozegrany wspólnie pozwala dopracować te elementy i nauczyć współpracy na linii sypacz – współpartner. Wracając stricte do meczu, to zapowiada się on naprawdę ciekawie, bowiem nos podpowiada nam, że obie drużyny posiadają podobny potencjał. Trójmiejska Strefa Szkód jeśli chce wygrać spotkanie musi pomyśleć jak rozwiązać temat zagrywki i ataków, bowiem przyjmujący drużyny Kraken Team – Bartłomiej Pieper ma odbiór na poziomie top. W czasie ostatniego spotkania ze Speednetem rywale przecierali oczy ze zdumienia. Ciekawe jak Bartek poradzi sobie z gwoździami m.in. Wojtka Ingielewicza?

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Kraken Team

Thunder Team – Team Spontan

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Nie tak wyobrażali sobie początek ligi zawodnicy drużyny Thunder Team, którzy po pierwszym meczu i jakości, którą zaprezentowali, zostali przez niektórych okrzyknięci jako ‘The Intouchables’. Teoria jedno, praktyka drugie i ekipa, która miała nie przegrać ani jednego meczu potknęła się już na trzeciej przeszkodzie. Można powiedzieć, że doświadczenie wygrało w starciu z młodzieńczą fantazją. Czwarte spotkanie w lidze będzie rywalizacją przeciwko zawsze nieobliczalnej drużynie Team Spontan, która po kiepskim początku, zdaje się zaczynać rozkręcać z meczu na mecz. Faworytem pojedynku będzie drużyna Thunder Team, która, jak jesteśmy przekonani, niedługo wskoczy na bardzo wysokie obroty. Co ciekawe, zaledwie kilka tygodni temu kapitan drużyny Team Spontan był na treningu Thundera. Ponadto, między Team Spontan, a znaczną częścią graczy Thundera odbył się sparing. Można zatem powiedzieć, że spotkają się drużyny, które znają swoje mocne i słabsze strony. Jako ciekawostkę przypomnimy Wam, że mało brakowało, a Thunder Team nazywałby się Spontaniczni. Taką nazwę pierwotnie zgłosił kapitan drużyny ‘Białych’. Niezdecydowanym kibicom, zachęcanym dotychczasowymi argumentami, powiemy, że w związku z nazwą ekip, wydarzeniu można nadać rangę derbów, co tylko podnosi jego prestiż.

Typ Redakcji: Thunder Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

Wirtualna Polska – DCT Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 3

We wtorek, o godzinie 20:35 rękawice skrzyżują drużyny, które jak do tej pory rozegrały po trzy spotkania. Co ciekawe, jest to rezultat najniższy spośród wszystkich piętnastu ekip występujących w drugiej klasie rozgrywkowej (łącznie 5 drużyn na tę chwile ma rozegranych trzy spotkania, przyp. red.). Jak widać, wejście w sezon obie drużyny miały dosyć leniwy, ale początek października to już napięty grafik z uwagi na potrzebę nadgonienia terminów. Uważamy, że mecz pretenduje do jednego z najciekawszych we wtorkowej serii gier, bowiem spotkają się drużyny o podobnym potencjale. Niejako na potwierdzenie tych słów przypominamy, że 17 czerwca obie drużyny stoczyły pasjonujące widowisko, w którym po bardzo zaciętym meczu zwyciężyli biało-czerwoni. Jakby tego było mało, obecnie, podobnie jak na Wiosnę, drużyny w tabeli oddziela od siebie zaledwie jedna drużyna. Na zakończenie poprzedniego sezonu była to ekipa DNV GL, tym razem są to Bombardierzy. Drużyny zamieniły się co prawda kolejnością (na Wiosnę górą była ekipa WP, obecnie DCT). Patrząc na sytuację, z perspektywy Redakcji, widzimy dwie drużyny, które obrały nieco inną ścieżkę rozwoju. Obie ekipy czynią progres i zastanawiamy się kto przepracował, a kto ‘przespał’ okres wakacyjny i stracił w wyścigu korespondencyjnym z ekipą podobną na wielu płaszczyznach.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Volley Gdańsk – Kraken Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Nadrabiająca ligowe zaległości drużyna Wojciecha Elminowskiego – Kraken Team zagra w najbliższym tygodniu aż trzy mecze. Drugim spotkaniem będzie mecz przeciwko Volley Gdańsk, który w ostatnim tygodniu stracił punkt, dopiero drugi raz w historii swoich występów w SL3. Stało się to podczas meczu ze Strażakami i jest to sygnał dla pozostałych ekip, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Nie ma takiej ekipy, która potrafi przebrnąć rozgrywki bez straty seta. Zastanawiamy się zatem z jakim nastawieniem wyjdą ‘Bankowcy’ na mecz z Volley. Niestety, kilka razy w rozgrywkach, zdarzało się, że na hasło Volley Gdańsk drużynom uginały się nogi w kolanach, a stres paraliżował zamiast mobilizować. Z drugiej strony, Kraken, mimo, że do tej pory wystąpił zaledwie dwukrotnie, potrafił pokazać ‘cojones’. Najpierw nie spękali przeciwko innej utytułowanej drużynie Intermarine, aby później wygrać w prawdziwym dreszczowcu w meczu ze Speednetem. Sami jesteśmy ciekawi jak to będzie wyglądało w najbliższym tygodniu. Początek października pokaże, którą grupę (mistrzowską czy spadkową) wstukała w nawigacji drużyna Kraken.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Wirtualna Polska – Scandic

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Przed Wirtualnymi autostrada do awansu na wyższą lokatę w tabeli. Mecz przeciwko Hotelarzom będzie drugim, które stoczą we wtorkowy wieczór i mamy przeczucia, że drużyna biało-czerwonych będzie liczyła na komplet oczek, które z cała pewnością wywindowałyby ich w górę tabeli o kilka miejsc. W chwili pisania tego tekstu Wirtualni mają trzy punkty i ewentualne dwie wygrane w stosunku 3-0 sprawiłyby, że mogliby dopisać aż sześć oczek, w efekcie czego mieliby ich 9. Obecnie wicelider ma tych oczek 10 więc wtorek będzie dla Wirtualnych bardzo ważny. Co ciekawe, w całym poprzednim sezonie tych oczek uzbierali 11 więc na pewno są zdeterminowani, żeby ten wynik pobić. Patrząc na personalia to w drużynie bardzo fajnie odnaleźli się nowi zawodnicy – Klaudia Kuźniewska oraz Wojciech Pekrul. W obu wtorkowych meczach, Wirtualni muszą sobie poradzić bez kapitana – Jędrzeja Matli. Nie zmienia to faktu, że przed Hotelarzami kolejną lekcja siatkówki. Zastanawiamy się czy obecne wyniki nie zniechęcą drużyny. Mamy nadzieje, że team podąży ścieżką którą wskazała drużyna Seargin. Niech ‘Biali’ będą inspiracją w tym zakresie, bowiem metamorfoza jaką przeszli wzbudza szacunek.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Mental Block – Allsix by Decathlon

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Patrząc na wydarzenia, w których brały udział obie drużyny, można założyć, że mecz zakończy się podziałem punktów. Nie skończył się jeszcze wrzesień, a mieliśmy już tyle szalonych i nieprzewidzianych wyników, że można by tym obdzielić kilka sezonów. Dla przykładu Allsix by Decathlon na pięć spotkań wygrał aż cztery, a mimo to znajduje się niżej w tabeli od drużyny Mental Block, która wygrała tylko trzy spotkania. Jakby tego było mało, pobawmy się we wróżkę ze szklaną kulą. Wyobraźmy sobie sytuację w której Decathlon wygrywa spotkanie 2-1. Mimo, że w sześciu meczach będą mieli pięć wygranych (przy trzech wygranych Mentalistów) to nadal będą za nimi w tabeli z jednopunktową stratą. To pokazuje jak szalenie istotna jest walka o każdy set. Zastanawiamy się, kto tym razem z ekipy Decathlonu będzie najlepszym graczem. Poprzednio byli to: Dawid Zdzuj, Daria Kwiatkowska, Łukasz Wilamowski i ostatnio Rafał Liszewski. Decathlon to jedyna drużyna, w której doszło do podobnej sytuacji. Wśród ich rywali prawdziwym kolekcjonerem jest Marcin Jacyno. Gdy tak dalej pójdzie, to pod koniec października na meczu Gdańskich Lwów, połowa kibiców w hali, to będą krewni i znajomi tego świetnego gracza.

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

MATCHDAY #8

Jak dotąd, spośród dwudziestu sześciu drużyn, tylko pięć nie zaznało goryczy porażki. Jeśli chodzi o zespoły, które nie straciły jeszcze seta, to w czwartkowy wieczór grono te uszczupliło się o trzy drużyny – Thunder Team, Zmieszanych oraz Volley Gdańsk. W pierwszej lidze grono drużyn, które nie wygrały jeszcze spotkania skurczyło się do jednej. Wszystko za sprawą wygranej Speednetu w meczu przeciwko Asom. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Bombardierzy – Speednet 2 3-0 ( 21-14; 21-11; 21-15)

Podsumowanie czwartkowych zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zaczynamy od drużyn, które do momentu rozegrania bezpośredniego spotkania nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa. Przed meczem jasne było, że sytuacja ta musi się zmienić. Na pokład, po ostatniej absencji, wrócił kapitan drużyny Bomardierów – Maciej Gruba. Trzeba przyznać, że ekipa przez całe spotkanie kontrolowali jego przebieg wygrywając pewnie w stosunku 3-0. Prawdziwy koncert dał Michał Dąbrowski, który zdobył aż trzynaście punktów i po trzech meczach jest zdecydowanym liderem w tej klasyfikacji, wśród zawodników swojej drużyny. Speednetowi nie pomogło wsparcie z trybun, którego gracze wreszcie się doczekali. Dzień miał dla nich słodko-gorzko smak, bowiem porażkę ‘dwójki’ przykryli swoim zwycięstwem gracze pierwszej drużyny. Po spotkaniu, przed kamerą Redakcji stanął Mateusz Urbanowicz, który w drugiej drużynie pełni funkcje trenera. Mateusz przyznał, że przed Speednetem 2 długa droga, ale powoli gracze uczą się siatkarskiego elementarza. Zastanawiamy się czy w sezonie Jesień’19 zdąży się to przełożyć na wynik, czy te przyjdą dopiero w kolejnych sezonach?

Volley Gdańsk – Prometheus 3-0 (21-11; 21-14; 21-19)

Przepraszamy, ale będziemy się powtarzać. Mecz mógłby mieć zupełnie inny przebieg gdyby nie fakt, że w drużynie Prometheus ponownie zabrakło Dmytro Moroziuka. Jasne, Volley Gdańsk może powiedzieć, że w ich szeregach zabrakło kapitana Dariusza Kuny, ale gra Volley nie jest tak uzależniona od jednego gracza jak w przypadku Prometheus. Początek pierwszego seta był dla kibiców nie lada zaskoczeniem, bowiem po kilku piłkach mieliśmy 1-6 dla Prometheus. Wynikało to poniekąd z ryzyka, które podejmowali żółto-czarni na zagrywce. Po chwili, gracze Volley podkręcili tempo i zaczęli seriami zdobywać punkty. Pod koniec seta na tablicy widniał wynik 20-11. Wtedy decydujący cios zadał nie kto inny jak Przemysław Wawer. Podobnie zrobił zresztą w drugiej odsłonie. To właśnie jego atak sprawił, że set zakończył się na korzyść VG. W meczu, podobnie jak w każdym innym, formą zaimponował rozgrywający Paweł Huliński. Nie ukrywamy, że dłuższą chwilę zastanawialiśmy się czy Paweł miał w SL3 jakiś słaby mecz. Zabijcie nas, ale nie pamiętamy. Ze spotkania kojarzymy sytuacje w której jeden ze współpartnerów źle przyjął piłkę, a Sypacz VG podbił wewnętrzną częścią przedramienia sytuacyjną piłkę precyzyjniej niż Fabian Drzyzga.  To świadczy tylko o jego jakości.  Ostatnia odsłona to ciekawa historia. Prometheus prowadził w nim już 19-17. W tym momencie VG postanowiło podkręcić tempo, w efekcie czego mecz zakończył się 3-0 po bloku Michała Pysza.

Zmieszani – Thunder Team 2-1 (21-12; 13-21; 22-20)

Myśl o meczu dwóch niepokonanych drużyn budziła sporo emocji już na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wygrana którejś z drużyn była ważna nie tylko w kontekście punktów do tabeli, ale również, a może przede wszystkim, w kontekście nastawienia na kolejne spotkania. Można powiedzieć, że mecz był z gatunku tych – młodzież kontra doświadczenie. Tym razem wygrało doświadczenie. Dla niewtajemniczonych mówimy tu o Zmieszanych. MVP spotkania został Radosław Pacyński – gracz, który może pochwalić się doskonałą techniką, z której niejednokrotnie w czwartek robił użytek. Najbardziej zaciętym starciem był trzeci set, który dodatkowo decydował o ostatecznej wygranej. Stało się tak dlatego, że po dwóch pierwszych setach był remis. Trzecia partia to popis gry obronnej obu drużyn. Ze spotkania spokojnie można byłoby zmontować film instruktażowy dla adeptów siatkówki. Mecz zakończył się wygraną Zmieszanych i jako klucz do zwycięstwa wskażemy właśnie doświadczenie i obycie siatkarskie. Mimo przegranej, Thunder bez wątpienia będzie walczył o zwycięstwo w lidze i ekipa powinna na czwartkową porażkę spojrzeć jako na wypadek przy pracy.

Zmieszani – Mental Block 2-1 (23-21; 20-22; 21-8)

Spośród dwóch ciężkich zadań, które czekały w czwartkowy wieczór na ekipę Zmieszanych, spotkanie z Mental Block wydawało się teoretycznie łatwiejsze. Nic bardziej mylnego. Mentaliści postawili Zmieszanym bardzo ciężkie warunki. Spotkanie rozpoczęło się od asa serwisowego Sandry Michalak. Była to bardzo wyrównana i zacięta partia, którą w końcówce pierwszego seta mogli spokojnie wygrać Mentaliści, lecz zabrakło odrobiny szczęścia.  Seta, potężnym atakiem, zakończył jeden z najjaśniejszych punktów Zmieszanych od początku rozgrywek – Tomasz Kamola. Co nie udało się w pierwszym secie, Mentaliści dokonali w drugiej partii. W tej części ‘Niebiescy’ byli drużyną kompletną. Gdy było trzeba sprytnym plasem popisał się, nieobecny podczas przedostatniego spotkania, Grzegorz Nowicki. Następnie, na potrzebę chwili, swoją jakość piłkarską pokazał Adam Pierzak, wybraniając beznadziejną, wydawałoby się, piłkę. To wszystko sprawiło, że Mental wygrał drugą partię, a kropkę nad ‘i’ potężnym blokiem postawił Łukasz Hernik. Trzecia partia to seria błędów Mentalistów, która pozwoliła odskoczyć Zmieszanym na kilka punktów. Trzecia odsłona to już zdecydowana przewaga Zmieszanych, którzy kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Zastanawiamy się tylko czy dwa stracone w czwartek punkty nie będą miały znaczenia w kontekście miejsc premiowanych awansem.

Asy B Klasy – Speednet 1-2 (17-21; 24-22; 20-22)

Specjaliści od budowania napięcia – ekipa Speednetu nie próżnuje. Czwarty mecz – trzeci dreszczowiec. Zastanawiamy się jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy. Wyłączając pierwsze spotkanie, każde kolejne dostarcza nam niesamowitych wrażeń. Przed meczem, obie drużyny postawiły na stabilizację i do gry desygnowane zostały znajome twarze. Pod koniec pierwszego seta to Speednet lepiej finiszował. Przy stanie 17-17 zdobyli cztery punkty z rzędu i cieszyli się z kolejnego zdobytego w lidze punktu. W drugiej odsłonie ‘Różowi’, przy stanie 20-19 na ich korzyść, mogli zakończyć tę partie. Tak się jednak nie stało. Próbę nerwów tym razem lepiej zniosły Asiory i o zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set. Tu ponownie lepsi okazali się gracze Speednetu i coś nam podpowiada, że stare porzekadło ‘do trzech razy sztuka’ ma sens. Ile razy można przegrywać tak ważne starcia w kontekście pozycji w tabeli? Najbardziej wartościowym graczem meczu został Mateusz Urbanowicz. Jeśli spojrzeć na jego statystyki to można powiedzieć, że swoim poziomem jest już w stacji kosmicznej, podczas gdy inni stoją jeszcze w korkach na rogatkach miasta.

Volley Gdańsk – Straż Pożarna Gdańsk (21-17; 21-9; 18-21)

Ledwie zdążyliśmy napisać, że drużyna Volley Gdańsk śrubuje swój wynik bez straconego seta, a pod koniec września wydarzyło się coś, co im w tym przeszkodziło. Wszystko za sprawą Strażaków, którzy ugasili ambicję graczy VG na wygranie ligi bez straty seta. Myślimy, że w perspektywie całego sezonu jest to chyba niewykonalne. Wracając do samego meczu, to w szeregach Volley zabrakło tego dnia dwóch nominalnych środkowych – Dariusza Kuny i Sebastiana Koski. W związku z tym, pozycje środkowego odkurzyć musiał Daniel Koska, który grał na tej pozycji kilka lat temu. Zastanawiamy się czy po meczu Daniel nie zostanie przekwalifikowany, bowiem z marszu zdobył tytuł MVP. A teraz anegdotka. O tytuł MVP do końca zawodów walczył również nasz ekspert – Maciek Kot. Ostatni raz ta sztuka udała mu się w meczu z Portem Gdańskim, czyli drugim w którym Volley straciło seta. Znając chłopaków, gdyby tak się stało szyderka trwałaby kilka miesięcy. Co do Strażaków, to trzeba oddać im, że potrafili dokonać tego czego nie potrafiło dokonać piętnaście drużyn z  którymi  Volley rywalizowało. W trzecim secie zaprezentowali poziom, który jest przez nich samych oczekiwany. Pod koniec seta Strażacy mieli problemy z ustawieniem, ale nie zdekoncentrowało to graczy na tyle, by oddać seta.

Straż Pożarna Gdańsk – TianDe Tufi Team 0-3 (9-21; 6-21; 8-21)

Nie ukrywamy, że napisanie podsumowanie takiego spotkania to nie lada problem. Wynika to z faktu, że ciężko wypowiadać się o dwóch drużynach, kiedy na boisku widzieliśmy zaledwie jedną. To była prawdziwa deklasacja. Tylko dwadzieścia trzy punkty zdobyte w trakcie meczu przez całą drużynę brzmi jak ponury żart. Gdy dodamy do tego fakt, że sami zawodnicy zdobyli tylko 10! punktów po własnych akcjach lub blokach, a reszta wynikała z błędów przeciwnika, to należałoby spuścić zasłonę milczenia. Prawdziwy popłoch wśród pomarańczowo-granatowych siał Łukasz Arciszewski, który był zaporą nie do przejścia. Sześć bloków w przeciągu jednego meczu to najlepszy wynik w tej statystyce w ciągu jednego meczu.  Jego drużyna zagrała prawdopodobnie najlepszy mecz w SL3. Tufi pokazało moc i udowodniło, że plotki o jej śmierci były przesadzone. Jeśli chodzi o Strażaków, to jesteśmy przekonani, że był to ich najgorszy występ, który nie ma prawa się już powtórzyć. Po meczu widać było po chłopakach ogromne rozczarowanie własną postawą. Słowa wstyd zostały przez samych graczy odmienione przez wszystkie przypadki. Na pocieszenie wspomnimy, o wielkim powrocie w meczu z Prototype oraz fakt, że są jedyną drużyną która wygrała seta z Volley.

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Omida Team 0-3 (20-22; 9-21; 18-21)

Pięć zwycięstw – zero porażek. Taka seria musi powodować respekt wśród drużyn, którym przychodzi rywalizować z Omidą Team. Do narracji niekoniecznie dostosowała się ekipa Trójmiejskiej Strefy Szkód 2, która od początku spotkania wyglądała na drużynę, która jest w stanie powalczyć, a nawet zwyciężyć z faworyzowaną drużyną ‘Logistyków’. W pierwszym secie ’Niebiescy’ prowadzili 17-6 i wydawało się (w zasadzie byliśmy przekonani), że będą drugą drużyną (po Wirtualnej Polsce), która zdoła Omidzie urwać punkt. Sygnał do odrobienia ogromnej straty, zagrywką, dał Paweł Skrzypkowski. Następne akcje to kilka błędów własnych i rzecz, która wydawała się niemożliwa, stała się faktem.  Tylko sobie znanym sposobem ‘Logistycy’ odrobili stratę i zdołali wygrać pierwszą partię. Drugi set to zdecydowana przewaga Omidy, która nabrała wiatru w żagle i wygrała w stosunku 21-9. Ostatnia partia to powrót emocji i walka do samego końca spotkania. Ostatecznie Omida wygrała trzeciego seta i dopisała do swojego konta kolejne trzy punkty. Ich bilans to sześć wygranych, zero porażek. Trójmiejska Strefa Szkód 2 po raz trzeci wraca z hali treningowej na tarczy.

Allsix by Decathlon – Seargin 2-1 (21-15; 17-21; 21-8)

Ależ nam się rozkręciła ekipa Seargin. Ostatnie trzy mecze to naprawdę bardzo dobra postawa. Jest to doprawdy imponujące jaką drogę przeszli ‘Biali’, by znaleźć się w tym miejscu. Poprzedni sezon to łącznie jeden punkt. Po pięciu spotkaniach obecnego sezonu mają już trzy i jesteśmy dziwnie spokojni, że wynik ten jeszcze poprawią. Do składu Seargin, po kilkutygodniowej absencji wrócił jeden z filarów drużyny – Łukasz Betka. Pierwsze wymiany w meczu pokazały, że Decathlon czeka ciężkie zadanie. Pierwszy set to przewaga faworyzowanej drużyny i wygrana do 15. W początkowej fazie drugiego seta nic nie wskazywało na to, że to Searin wygra tę odsłonę. Niestety dla ‘Granatowych’, w dalszej części zaczęli popełniać seryjnie błędy, co doprowadziło do remisu 17-17. Końcówka seta ponownie należała do Seargin, które zdołało wygrać seta po ataktu Tomasza Dombrowskiego z przechodzącej piłki. Trzecia odsłona to słabsza dyspozycja ‘Białych’, którzy próbowali ratować sytuację biorąc czas przy stanie 6-12. Niestety dla nich, nic to nie dało i przewaga między innymi po bloku i ataku Rafała Liszewskiego się pogłębiała. Ostatecznie set zakończył się do ośmiu. Zastanawiamy się, czy Decathlon kiedyś wygra mecz w stosunku 3-0, bo w czterech wygranych spotkaniach sztuka ta nie udała się ani razu.

MATCHDAY #7

Gdy danej kolejce towarzyszą ogromne emocję, wydaje nam się, że już nic nie jest w stanie temu dorównać. Że to co najlepsze już za nami. Jest to jeden z nielicznych przypadków w których cieszymy się ze swoich pomyłek. To co wydarzyło się w meczu Straży Pożarnej z Prototype Volleyball było po prostu niesamowite. W innych spotkaniach Nasz-Dach Stężyca wygrał kolejne dwa spotkania i, minimum do czwartkowego wieczoru, zostali liderem rozgrywek pierwszej ligi. W drugoligowych zmaganiach coraz bardziej imponuje ekipa Thunder Team, która nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł Wirtualnym.

Bombardierzy – Mental Block 0-3 (11-21; 22-24; 20-22)

Przed sezonem wydawało nam się, że może to być spotkanie z górnych partii tabeli. Mimo, że po dwóch meczach Bombardierzy mają na swoim koncie jeden punkt to nadal stoimy przy stanowisku, że ‘Czarni’ z czasem będą wyglądać lepiej i zaczną wreszcie punktować. Taki ich pech, że w środę zagrali z Mentalistami, którzy widać złapali wiatr w żagle i ich gra prezentuje się coraz lepiej. Początek meczu to wyrównana walka. Po kilku minutach rywalizacji, na tablicy wyników widniało 9-9 i wydawało się, że będzie to bardzo zacięta partia. Tak się jednak nie stało. Nagle w Bombardierach coś się zaBLOCKowało i zaczęli seryjnie tracić punkty. Po kilku błędach w ataku zrobiło się 13-9, a następnie 18-10 dla ‘Niebieskich’. Drugi set to wyrównana walka, ale w odróżnieniu do pierwszego seta – przez cały czas. Set zakończył się na przewagi, w których więcej ‘zimnej krwi’ zachowali Mentaliści. Trzeci set to również wyrównana walka i ponownie góra wyszli Mentaliści. Na boisku ponownie królował D’Artagnan Marcin Jacyno, dla którego był to trzeci tytuł MVP. Mentaliści dzięki trzeciej wygranej wskakują na podium. Mecz mógłby potoczyć się inaczej, gdyby Bombardierzy do świetnego przyjęcia dołożyli równie dobry atak.

Thunder Team – Wirtualna Polska 3-0 (21-13; 21-12; 21-11)

Przyznamy Wam, że z coraz większą ciekawością przyglądamy się poczynaniom Thunderowców. Nie ukrywamy, że dopiero poznajemy poszczególnych graczy, bowiem jak do tej pory, poza Rafałem Artymiukiem, zawodnicy w SL3 rozegrali zaledwie dwa spotkania. Co ciekawe, sami gracze nie kojarzą jeszcze imion oraz nazwisk współpartnerów, co niekiedy powoduje pewien dyskomfort pracy protokolanta. Zastanawiamy się jaki będzie poziom drużyny za kilka tygodni, gdy zawodnicy się poznają i złapią razem chemię. Nie od dziś wiadomo, że drużyną jest się również poza boiskiem i na pewno takie sprawy są istotne w osiągnięciu dobrego wyniku. W czwartkowy wieczór team ponownie pokazał kunszt – nie dając pograć graczom Wirtualnej Polski, którzy po meczu z uznaniem wypowiadali się o swoich rywalach. Na prawdziwego lidera drużyny wyrasta nam Przemysław Walczak, dla którego wydaje się nie być piłek, których nie mógłby skończyć. Jeśli dołożymy do tego świetne przyjęcie i generalnie grę obronną to mamy miks, który z całą pewnością powalczy o zwycięstwo w lidze. Po dwóch meczach ‘Biali’ naprawdę wydają się drużyną kompletną. Gra środkiem, przyjęcie, atak, dobre rozegranie oraz zagrywka, między innymi, Błażeja Szajgina sprawia, że pozostałe ekipy mają się kogo obawiać. Jeśli chodzi o Wirtualnych, to osobne zdanie należy się Łukaszowi Rosie, który wrócił po poważnej kontuzji, której nabawił się w jednym z pierwszych spotkań w SL3. Łukasz – miło, że jesteś z nami. Wróciłeś silniejszy!

DCT Gdańsk – Scandic 3-0 (21-9; 21-7; 21-7)

W związku z faktem, że dla drużyny z ulicy Konternerowej zaplanowaliśmy na środę aż dwa pojedynki, w głowach graczy DCT zrodził się pomysł na wystawienie dwóch różnych składów, na dwa spotkania. Gdy, na przeszło trzy kwadranse przed rozpoczęciem pierwszego starcia, w poczekali zaczęli się zbierać gracze drużyny to uznaliśmy, że faktycznie możliwe są dwa składy. Tak się jednak nie stało i do gry Kontenerowcy wypuścili starą gwardię. W meczu nie zagrał co prawda najlepszy gracz drużyny z poprzedniego sezony – Piotr Kochanowski, ale nie przeszkodziło to w odniesieniu przekonującego zwycięstwa. Dodatkowo, w drużynie zadebiutował nowy gracz – Marcin Okuniewski. Jeśli chodzi o Scandic, to dla równowagi przed meczem istniało ryzyko, że będą musieli zagrać spotkanie w pięć osób. Ostatecznie do hali treningowej dotarło siedmiu graczy i można było podjąć rywalizację. Można powiedzieć, że DCT było zdecydowanym faworytem i z tej roli wywiązało się bardzo dobrze. W trakcie meczu doszło do kuriozalnej sytuacji w której jeden ze współpartnetów, na zagrywce trafił piłką w głowę Emila Malika czym wywołał śmiech wszystkich uczestników spotkania.

DCT Gdańsk – Omida 0-3 (16-21; 16-21; 12-21)

Mimo wygranej w stosunku trzy – zero, a co za tym idzie dopisaniu trzech punktów w tabeli, Omida nie miała najszczęśliwszych min po zakończonym meczu. Trzeba przyznać, że od drużyny takiego formatu można wymagać więcej. Jeśli ekipa Logistyków marzy o awansie to musi poprawić kilka elementów. W środowy wieczór środek nie był na poziomie do którego nas przyzwyczajano. Co ciekawe, DCT Gdańsk najbliżej ugrania seta było w drugiej odsłonie. Prowadzili już 10-16 i wydawało się, że dojdzie do sporej niespodzianki. Wtedy Logistycy swoją jakością zmusili przeciwników do popełnienia kilku błędów i po chwili, gdy na tablicy widniało 16-20, Logistycy mogli krzyknąć swoje MAKAO! (robią tak, za każdym razem gdy mają piłkę setową). Set zakończył się 16-21. Trzeba oddać, że gdyby gra Omidy wyglądała tak samo jak od połowy drugiego seta aż do zakończenia meczu, to wynik byłby zupełnie inny. Z kronikarskiego obowiązku napiszemy, że trzeci set w wykonaniu DCT był dużo gorszy od poprzednich dwóch, w efekcie czego ulegli do 12, a całe spotkanie zakończyło się w stosunku 3-0.

Nasz-Dach Stężyca – Tiande Tufi Team 2-1 (21-18; 19-21; 21-14)

Nie ukrywamy, że ostrzyliśmy sobie zęby na te spotkanie. Na papierze wydawało się, że będzie to spotkanie kolejki. Jak było w rzeczywistości? Gdyby nie inny mecz rozgrywany na sąsiednim boisku może by tak było. Zacznijmy od początku. Mecz rozpoczął się dosyć nerwowo dla Tiande Tufi Team. Tufiki mieli potężne problemy z przyjęciem dzięki czemu Stężyca odskoczyła na kilka punktów. Ku zaskoczeniu, Tiande potrafiło odrobić stratę punktową i do końca seta żadna z drużyn nie zaliczyła serii kilku punktów z rzędu. Decydująca akcja, po której Stężyca cieszyła się z wygrania seta wywołała ogromne kontrowersję na boisku oraz trybunach. Pani sędzia zadecydowała jednak w taki, a nie inny sposób i trzeba to respektować. Zastanawialiśmy się czy ta sytuacja nie wpłynie negatywnie na Tufików w kontekście kolejnych setów. Nic bardziej mylnego. Tufi wydarło wygraną w kolejnej partii do 19. O konfiguracji podziału punktów zadecydował zatem trzeci set w którym Stężyca nie pozwoliła na zbyt dużo swoim rywalom. Mecz, asem serwisowym zakończył Rafał Grzenkowicz. Jeśli chodzi o Kaszubów, to trzeba przyznać, że w kilku rozegranych spotkaniach naprawdę zaimponowali. Na tę chwile wygląda to tak, że środek mają na naprawdę wysokim poziomie.

DNV GL S*M*A*S*H – Team Spontan 1-2 (13-21; 22-20; 10-21)

Czasy się zmieniają. Postęp widzimy w każdej dziedzinie życia i chyba każdy z nas, zdaje sobie  z tego sprawę. Oczywiście, niektóre rzeczy pozostają bez zmian tak jak to, że po burzy przychodzi słońce czy fakt, że po sobocie mamy niedzielę. Rozumiecie już do czego nawiązujemy? Nie wszyscy z Was drodzy czytelnicy wiedzą, ale w poprzednim sezonie Spontanicznych nazywaliśmy również Team Tie-break. Reorganizacja rozgrywek SL3 (3 sety) sprawiła, że zamiast tie-breaków mamy podział punktów. Pierwszy set, można powiedzieć, był bez historii. Wydarzeniem, które spowodowało konsternacje w szeregach obu drużyn był moment, w którym sędzia przyznał punkt Spontanowi, ponieważ Marcin Howaniec, po gwizdku sędziego nie wykonał zagrywki w przeciągu ośmiu sekund. Jest to już trzeci taki przypadek podczas obecnych rozgrywek. Jeśli chodzi o drugi set, to miała miejsce gra na przewagi. Górą  tego rozdania byli ‘Biali’, których forma w ostatnim czasie widocznie zwyżkuje. Bardzo dobrze z ligą przywitał się Jakub Kozłowski, który w meczu z DNV zdobył trzynaście punktów. Trzeci set to już duża przewaga Spontanicznych. Mecz zakończył się blokiem jednego z ‘Nuggetsów’.

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Team Spontan 1-2 (21-18; 13-21; 18-21)

Na potwierdzenie słów z poprzedniego podsumowanie, Spontaniczni oczywiście podzielili się punktami. Tym razem była to Trójmiejska Strefa Szkód 2. Mecz lepiej rozpoczęli ‘Niebiescy’. Dwa monster blocki Pawła Baranowskiego na pewno wzbudziły respekt Spontanicznych. W pierwszym secie gra TSS2 stała naprawdę na wysokim poziomie. Blok, atak, a gdy trzeba było to i kiwka Mariusza Pukownika sprawiła, że do drugiego seta to ‘Niebiescy’ przystępowali z lepszymi nastrojami. Druga partia, to przebudzenie Spontanicznych, którzy nie pozwolili TSSowi rozwinąć skrzydeł. Wśród Spontanicznych bardzo dobrą partię rozgrywali Jakub Kozłowski oraz Karol Sękielewski. To właśnie ten ostatni okazał się katem drużyny TSS2 i zakończył mecz atakiem. Wynik zawodów 1-2 dla Spontanicznych. Po spotkaniu, mimo przegranej TSS2 przyznała, że grało im się naprawdę dobrze i było to ciekawe i emocjonujące spotkanie. Z perspektywy meczu byli po prostu gorsi. Po tej rywalizacji, TSS2 spada na ósme miejsce w tabeli. Z kolei Spontaniczni, dzięki dwóm środowym wygranym, pną się w górę i na tę chwile znajdują się na siódmej pozycji.

Nasz-Dach Stężyca – Trójmiejska Strefa Szkód 2-1 (21-13; 19-21; 21-16)

Nie był to szczęśliwy dzień dla właściciela firmy Trójmiejska Strefa Szkód. O godzinie 21:35 rozpoczęły się zmagania obu drużyn na równoległych boiskach. TSS zaczął mecz z wysokiego ‘C’. Po chwili od rozpoczęcia spotkania prowadzili już 6-1. Zastanawiamy się z czego wynikają długie przestoje drużyny. W poniedziałek mieliśmy podobną sytuację ze Speednetem, wcześniej z Asami, a w czwartkowy wieczór zdarzyło się to aż dwukrotnie. Pierwszy raz był bez happy-endu. Dzięki świetnej zagrywce Kamila Jóskowskiego po chwili zrobiło się 12-12. Był to moment przełomowy, bowiem od tego czasu TSS zdobył w secie już tylko jeden punkt. Partia zakończyła się po bloku wspomnianego wcześniej Kamila. Po pierwszym secie, można było odnieść wrażenie, że będzie to łatwa przeprawa dla Stężycy. Druga część, od początku była bardzo wyrównana, lecz w dalszej jego części TSS zdołał wypracować przewagę i pod koniec było już 20-14. Gdy wydawało się, że set się zaraz skończy, wróciły demony niedalekiej przeszłości. Stężyca zaczęła zdobywać seryjnie punkty i wśród graczy TSS widać było ogromną presję. Nikt z graczy nie potrafił zakończyć ataku. Seta, kiwką mógł zamknąć Michał Falkiewicz, ale tylko sobie znanym sposobem Stężyca zdołała obronić piłkę. Ostatecznie TSS zdołał wygrać seta, ale nerwówka w końcówce sprawiła, że na głowach graczy TSS pojawiło się kilka siwych włosów (poza Wojtkiem Ingielewiczem przyp. red.). Trzeci set to już przewaga ‘Bordowych’, czego efektem była wygrana seta i całego meczu w stosunku 2-1. Ostateczny cios wyprowadził środkowy – Karol Richert. Cztery mecze – cztery zwycięstwa. Wynik naprawdę imponujący.

Straż Pożarna Gdańsk – Prototype Volleyball 2-1 (20-22; 21-17; 22-20)

CO TO BYŁO?! Przed spotkaniem Strażaków z Prototype nie spodziewaliśmy się, że w trakcie meczu może dojść do takich rzeczy. Nikt tak jak Strażacy nie rozumie sytuacji w której spodziewają się spokojnej służby, a w trakcie nocy wyjeżdżają kilkanaście razy do różnych zdarzeń. Przenosząc to na rozgrywki SL3, mecz z Prototype miał być kolejnym dniem w pracy, w której jest względny spokój. Nic bardziej mylnego. Prototype, mimo braków kadrowych wreszcie pokazało, że drzemie w nich potencjał. Wygrali pierwszego seta 22-20. Ostatni punkt w tej partii zdobył jeden z najjaśniejszych punktów tego sezonu wśród drużyny – atakujący Łukasz Dejko.  W drugim secie wygrali Strażacy i doprowadzili do wyrównania. Niech to wystarczy, ponieważ musimy omówić szerzej to co działo się w trzeciej partii, a z pewnością nie śniło się to nawet filozofom. Strażacy w tym secie wyglądali naprawdę kiepsko. W efekcie czego po pewnym czasie mieliśmy już 19 do 10!!! dla Prototype. Domyślacie już jak się skończyło? Nie wiemy co siedziało w głowach Prototype, że nie potrafili tego skończyć. To jest po prostu niewiarygodne. Strażacy zanotowali najbardziej spektakularny come-back od czasu Zmartwychwstania Chrystusa i doprowadzili do remisu 20-20, a następnie zadali dwa śmiertelne ciosy. Koniec meczu. 2-1 dla Straży. Jesteśmy przekonani, że zarówno dla jednych jak i drugich była to jedna z najdłuższych nocy w życiu. Drugi taki mecz nie ma prawa się powtórzyć.

Zapowiedź – Matchday 7&8

Żartobliwie można stwierdzić, że w każdej zapowiedzi i podsumowaniu piszemy, że dana rzecz miała lub będzie miała miejsce po raz pierwszy w historii SL3. Aby podtrzymać narrację, w tym tygodniu musimy powiedzieć, że to pierwszy tak intensywny tydzień w rozgrywkach. Przed nami osiemnaście spotkań, które powywracają kształt tabeli. Róbcie screeny. Nadchodzi rewolucja.

Matchday #7

Thunder Team – Wirtualna Polska

Godz.: 19:35, boisko nr 2

Poprzednie dwa spotkania Wirtualnej Polski rozgrywane były na boisku numer dwa, które wydaje się być dla nich szczęśliwe. To właśnie na środkowej części, w pierwszym meczu zdobyli punkt z Omidą, a następnie, w kolejnym, wygrali mecz z faworyzowanymi Bombardierami. Gdy dołożymy do tego zwycięstwo w końcówce poprzedniego sezonu z DCT Gdańsk to można dojść do wniosku, że Wirtualnym te boisko po prostu leży. Zastanawiamy się czy podobnie będzie i tym razem? WP po spotkaniu będzie miało przed sobą trzech silnych rywali. Trzeba przyznać, że początek sezonu to ciężki terminarz. Trzecim krokiem będzie ekipa, której kapitanem jest Dawid Czoska. Jak do tej pory Thunder Team rozegrał zaledwie jedno spotkanie, które pewnie wygrali 3-0. Ich rywalem była drużyna Speednet 2.  Trzeba przyznać, że wejście do ligi mieli imponujące, ponieważ ich wygrana ani przez chwile nie była zagrożona. W spotkaniu pokazali fajną i kombinacyjną siatkówkę z którą nie radzili sobie przeciwnicy. Jeśli podobnie zaprezentują się w spotkaniu przeciwko biało-czerwonym to Wirtualni będą mieli bardzo duży problem ze zdobyciem kolejnych punktów.

Typ Redakcji: Thunder Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

Bombardierzy – Mental Block

Godz.: 19:35, boisko nr 1

D’Artagnan, Atos, Portos i Aramis. Przeglądając statystyki zawodników, czterech graczy Mentalistów skojarzyło nam się z legendarnymi muszkieterami. Mowa tu o Marcinie Jacyno (34pkt), Łukaszu Herniku (28pkt), Macieju Krajewskim (25pkt) oraz Grzegorzu Nowickim (21pkt). To na barkach wspomnianej czwórki, w większości spoczywa odpowiedzialność za zdobywanie punktów. Jak do tej pory Mental Block rozegrało trzy spotkania z czego dwa wygrało. Mimo to, odnosimy wrażenie, że ‘niebiescy’ nie są zadowoleni z liczby punktów, które widnieją na ich koncie. Kolejnym rywalem jest ekipa Bombardierów, która przegrała w pierwszym spotkaniu, choć trzeba przyznać, że w ich poczynaniach widać było sporo jakości. Gołym okiem widać, że drużyna Macieja Gruby będzie się rozkręcała z meczu na mecz.  W drużynie widać bardzo dobrą atmosferę i chęć rywalizacji. Niektórzy z graczy dojeżdżają na mecze ponad 30 km co w dużym stopniu świadczy o ich zaangażowaniu. Po pierwszej porażce, Bombardierzy mają na swoim koncie jeden punkt i świetną okazję do rehabilitacji. Można powiedzieć, że Mental Block będzie dobrym wyznacznikiem ich jakości i da nam odpowiedź o jakie cele powalczą.

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

DCT Gdańsk – Scandic

Godz.: 19:35, boisko nr 3

Początkowo na tydzień 23-29 września drużyna Scandic miała zaplanowane dwa mecze. W związku z obowiązkami służbowymi Hotelarze zagrają tylko jeden mecz, a ich rywalem będzie DCT Gdańsk. Tak jak wspominaliśmy przy okazji poprzedniego spotkania Scandic, dla Hotelarzy każdy mecz jest nową lekcją. Drużyna święci swoje małe sukcesy. W pierwszym starciu był to pierwszy oficjalny występ, w drugim zaś, osiągnięcie w jednym z setów dziesięciu punktów. W drużynie pojawiło się kilka nowych twarzy i mamy nadzieje, że ekipa złapie bakcyla i będzie dalej chciała podnosić swoje kwalifikację. Ich rywalem będzie przedostatnia drużyna poprzedniego sezonu – DCT Gdańsk, dla której będzie to piętnaste ligowe starcie. Jak do tej pory Kontenerowcy wygrali trzy spotkania. Początek obecnego sezonu to bardzo wyrównana walka przeciwko drużynie Allsix by Decathlon. Mimo zażartej walki ulegli w stosunku 1-2, co pozwoliło im na zdobycie pierwszego punktu w sezonie. Ambicje Kontenerowców są większe niż w poprzedniej edycji i plan minimum to zdobycie większej liczby punktów niż ostatnio. Patrząc na potencjał i progres jesteśmy o to spokojni.

Typ Redakcji: DCT Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): DCT Gdańsk

Nasz-Dach Stężyca – Tiande Tufi Team

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Z pewnością, gracze Tiande Tufi  Team, nie tak wyobrażali sobie ostatnie spotkanie, które przyszło im rozegrać  z drużyną Prometheus. W dwóch pierwszych meczach ekipa Mateusza Woźniaka pokazała prawdziwą moc, nie pozostawiając złudzeń swoim rywalom. Po tych spotkaniach spora część obserwatorów SL3 zaczęła się zastanawiać, kiedy popularne Tuffiki się potkną. Odpowiedź dostali bardzo szybko, bo już w trzeciej kolejce. W czwartym meczu przyjdzie im rywalizować z jedną z nielicznych drużyn, które nie zaznały jak do tej pory goryczy porażki. Można powiedzieć, że było blisko w meczu ze Strażakami, jednak gracze ze Stężycy potrafili wyjść obronną ręką i wydrzeć zwycięstwo. Kolejny tydzień to już bardzo dobra forma przeciwko Prototype. Wspólnym mianownikiem obu drużyn jest właśnie fakt, że obie grały przeciwko drużynie Tomasza Nurzyńskiego. Nie można z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków, ale uważamy, że lepiej zaprezentowali się gracze ze Stężycy. Drużynę, w ostatnim czasie, wzmocnił bardzo dobry gracz – Karol Richert. Bez wątpienia zapowiada nam się bardzo dobry mecz, w którym ciężko wskazać faworyta. Pokusimy się jednak o typ na Tiande Tufi Team. Jeśli zagrają na swoim najwyższym poziomie, to powinni cieszyć się z wygranej.

Typ Redakcji: Tiande Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tiande Tufi Team

DCT Gdańsk – Omida Team

Godz.: 20.35, boisko nr 3

Dla załogi z ulicy Kontenerowej pojedynek z Omidą Team będzie drugim, który stoczą w środowy wieczór. Kilkanaście minut wcześniej zakończy się ich partia przeciwko Scandic i z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że będą w dobrych nastrojach. Mecz, który rozegrają o 20:35, będzie z kolei pojedynkiem bardzo ciężkim, ponieważ skrzyżują rękawicę z obecnym liderem rozgrywek. Dla Omidy będzie to już piąty pojedynek. Póki co seria wygranych wygląda imponująco. W czterech dotychczas rozgrywanych spotkaniach wygrali czterokrotnie i tylko raz musieli zadowolić się podziałem punktów, a stało się to podczas wygranego meczu z Wirtualną Polską. Patrząc na zasoby ludzkie Logistyków, z pewnością można ich wskazać jako faworytów w meczu przeciwko ekipie DCT Gdańsk. Będzie to również pojedynek drużyn, w których w składach znajdują się specjaliści od bloków. W ekipie DCT jest to Piotr Kochanowski – najlepiej blokujący gracz poprzedniego sezonu (przyp. red.). Jeśli chodzi o Omidę, to w jej składzie znajdują się obecnie lider oraz wicelider w tej klasyfikacji. Mowa tu o Monice Raszpundzie oraz Pawle Skrzypkowskim.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

DNV GL S*M*A*S*H – Team Spontan

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Uważamy, że nie skłamiemy jeśli powiemy, że drużyna DNV GL S*M*A*S*H to ekipa, którą na początku tego sezonu jest największą niewiadomą. Nawiązujemy tutaj do początku jesiennej edycji oraz obecnej dyspozycji. Gdy przed poniedziałkowym spotkaniem jeden z graczy DNV zapytał nas, które miejsce jest premiowane awansem byliśmy naprawdę mile zaskoczeni. Widać, że do drużyny wróciła pasja i chęć odnoszenia kolejnych wygranych. Biali ledwo zdążyli wyzerować licznik spotkań bez wygranych, by po czterech dniach powtórzyć tę sztukę i po meczu wskoczyć na szóste miejsce w tabeli. Mecz ze Sponatnicznymi, w przypadku wygranej, zbliży ich do wyrównania rekordu z początku poprzedniej edycji, w której to wygrali cztery spotkania z rzędu. O to, ze Spontanicznymi będzie jednak bardzo trudno, gdyż Team La Zabawa ma w swoim składzie kilku bardzo dobrych zawodników. Dobrych to nie znaczy takich, których nie da się pokonać lub urwać seta. Udowodniła to chociażby drużyna ostatniego rywala DNV – Port Gdański, która zepsuła inauguracje Spontanicznym wygrywając z nimi seta. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Straż Pożarna Gdańsk – Prototype Volleyball

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Mimo faktu, że obie drużyny rozegrały po dwa spotkania, w których musiały uznać wyższość rywali, odnosimy nieodparte wrażenie, że na obecna chwilę ekipy są w zupełnie innych nastrojach. Chodzi o to, że oba zespoły, mimo przegranych, zaprezentowały się w całkiem inny sposób. W Straży Pożarnej gra się klei i równie dobrze mogliby mieć kilka punktów więcej. Obecnie mają dwa, w związku z dwukrotnym przegraniem spotkania w stosunku 1-2. Jeśli chodzi o Prototype, to na ich koncie, po dwóch meczach widnieje okrągłe zero. O ile w meczu z Tiande Tufi Team ekipa zaprezentowała się całkiem przyzwoicie, to w meczu ze Stężcycą nie wyglądało to zbyt obiecująco. Jeśli mamy być szczerzy to wątpimy, aby karta mogła się odwrócić właśnie w meczu ze Strażą. Patrząc na personalia to bardzo dobrze w drużynie Straży odnalazł się rozgrywający Damian Buźniak, który ma jedną z najlepszych ‘kiwek’ w lidze. W dwóch meczach zdobył w ten sposób aż sześć punktów. 

Typ Redakcji: Straż Pożarna Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Straż Pożarna Gdańsk

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Team Spontan

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Z pewnością, nie tak wyobrażały sobie poprzedni tydzień drużyny Trójmiejska Strefa Szkód 2 oraz Team Spontan. Ci pierwsi niespodziewanie przegrali spotkanie z Allsix by Decathlon, natomiast ci drudzy, na początek, podobnie jak w sezonie Wiosna’19, stracili seta z Portem Gdańskim, a następnie byli tylko tłem dla świetnie grającej Omidy. Można powiedzieć, że plan był taki, że obie drużyny miały zdobyć wspólnie dziewięć punktów, a tymczasem skończyło się na dwóch. Taki stan rzeczy musiał podrażnić obie ekipy. TSS2 postanowiło popracować nad zgraniem i w  międzyczasie wzięli udział w turnieju charytatywnym w którym rywalizowali, między innymi, z Volley Gdańsk. Tak jak wspominaliśmy, mecz będzie okazją do zmazania plamy dla jednej z drużyn. Spontaniczni przystąpią do meczu po spotkaniu z DNV GL w którym będą faworytami. Jeśli chodzi o mecz z TSS2 to naprawdę ciężko jednoznacznie wskazać faworyta. Taka jednak nasza rola, że musimy wskazać, którąś z drużyn. Mimo wszystko uważamy, że Spontan się rozkręci i będą się cieszyć z kolejnych punktów.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Nasz-Dach Stężyca – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Można powiedzieć, że Nasz-Dach Stężyca zagra w czwartkowy wieczór z drużynami, które w poprzednim sezonie grali ramie w ramie pod szyldem Trójmiejskiej Strefy Szkód. Na początek będzie to Tiande Tufi Team, a następnie Trójmiejska Strefa Szkód. Gracze ze Stężycy, na tę chwile są jedną z trzech niepokonanych drużyn i jeśli podtrzymają swoją passę w czwartkowych spotkaniach, jedną nogą będą już w grupie mistrzowskiej. W spotkaniu na boisku numer jeden zagrają z drużyną Patryka Pleszkuna, która w poniedziałkowy wieczór wygrała swoje pierwsze spotkanie w lidze. Stało się to w meczu przeciwko Speednetowi. Po wygranym spotkaniu widać było sporą ulgę pomieszaną z satysfakcją. To właśnie Trójmiejska Strefa Szkód występowała pod największą presją na początku sezonu. Dwie przegrane z rzędu sprawiły, że morale w zespole były kiepskie. Na szczęście dla nich, wydostali się z dołka i zastanawiamy się czy są w stanie wygrać ze Stężycą. Z całą pewnością, to gracze z Kaszub są faworytem pojedynku. Z drugiej strony, ostatnio nasze typowanie nie wydaje się zbyt precyzyjne.

Typ Redakcji: Nasz-Dach Stężyca

Typ Eksperta (Maciej Kot): Nasz-Dach Stężyca

Matchday #8

Zmieszani – Thunder Team

Godz.: 19:35, boisko nr 3

Niesamowite jest, że w momencie pisania zapowiedzi, w drugiej lidze, zostały tylko trzy drużyny, które jak do tej pory nie przegrały. Fakt ten jest o tyle zaskakujący, że nie skończył się nawet wrzesień. Tak się składa, że dwie z nich zagrają w bezpośrednim pojedynku już w najbliższy czwartek. Mowa tu oczywiście o Zmieszanych oraz Thunder Team. Stare przysłowie mówi, że nie ma nic bardziej nieaktualnego niż wczorajsza gazeta. Może się okazać, że zapowiedź tego meczu również może będzie nieaktualna. Ekipa Thunderowców zagra bowiem dzień wcześniej z dobrze spisującą się drużyną Wirtualnej Polski. Trzeba przyznać, że obie ekipy bardzo dobrze weszły w sezon. Nie chodzi nam tylko o same wyniki lecz głównie o styl w którym tego dokonały. Ich zwycięstwa nie były przypadkowe. Obie drużyny mają w swoich składach graczy, którzy są po prostu gwarancją jakości. To z kolei powoduje, że wręcz nie możemy się doczekać czwartkowego spotkania.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

Bombardierzy – Speednet 2

Godz.: 19:35, boisko nr 2

Obie drużyny przystąpią do rywalizacji w nienajlepszych nastrojach. Bombardierzy przegrali swoje pierwsze spotkanie w lidze z Wirtualną Polską 2-1, natomiast Speednet 2 w poniedziałkowy wieczór zanotował trzecią porażkę z rzędu. Ich humoru na pewno nie poprawia fakt, że porażki doznali z drużyną, która przegrała szesnaście spotkań z rzędu i jak do tej pory jest to niechlubny rekord. Szukając pozytywów i niejako na pocieszenie, można powiedzieć, że w drużynie Seargin grało w poniedziałek dwóch nowych graczy, którzy w ostatnim czasie dołączyli do firmy. Nie trzeba być ekspertem, aby jednoznacznie stwierdzić, że koledzy podnieśli poziom drużyny i są nieocenioną wartością dodaną. Zostawmy Seargin. Patrząc z boku ciężko spodziewać się odwrócenia karty dla Informatyków w meczu przeciwko Bombardierom. W nowej ekipie, mimo że rozegrali dopiero jedno spotkanie, widać jakość, która powinna dać drużynie sporo punktów. Dla drużyny Macieja Gruby będzie to drugi mecz w przeciągu dwóch dni. 25 września zagrają z trudnym rywalem jakim jest Mental Block. Uważamy, że plan minimum to cztery punkty w dwóch meczach.

Typ Redakcji: Bombardierzy

Typ Eksperta (Maciej Kot): Bombardierzy

Volley Gdańsk – Prometheus

Godz.: 19:35, boisko nr 1

Przy okazji ostatniego meczu Volley Gdańsk z Asami B Klasy pisaliśmy, że Ci pierwsi śrubują swój rekord liczby wygranych meczów z rzędu. Na tę chwile jest to już piętnaście spotkań. Zaledwie kilka kolejek pierwszoligowych sprawiło, że drużyny pogubiły już punkty. Tylko Volley Gdańsk nie straciło do tej pory seta. Szansa na zgubienie punktów w czwartek będzie podwójna, bowiem Volley na początek zmierzy się z drużyną Prometheus, by następnie zagrać ze Strażą Pożarną. Jeżeli chodzi o drużynę wschodnich sąsiadów to trzeba przyznać, że ostatnio na tle Intermarine nie zaprezentowali się na poziomie z trzech pierwszych wygranych w lidze. Przyczyny możemy z pewnością szukać w brakach kadrowych. W perspektywie całego sezonu naturalną sprawą są absencje poszczególnych graczy i trzeba sobie radzić w takich sytuacjach. Kolejny test dojrzałości w meczu przeciwko obecnemu Mistrzowi SL3 – Volley Gdańsk. Faworytem spotkania będą żółto-czarni. Zastanawiamy się kiedy nadejdzie kryzys, który będą w stanie wykorzystać inne drużyny.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Asy B Klasy – Speednet

Godz.: 19:35, boisko nr 2

Przed rozpoczęciem sezonu zastanawialiśmy się jak będą sobie radziły drużyny Asów oraz Speednetu w pierwszej klasie rozgrywkowej. Rozważania z czasem ewoluowały do obaw. Pod koniec września jesteśmy jednak zawstydzeni, że mogliśmy wątpić w jakość obu teamów. Asy bez kompleksu rozpoczęły ligę od wygranej z obecnym wicemistrzem. W poniedziałek zdobyli kolejny punkt w meczu z Intermarine, choć trzeba przyznać, że mogli nawet wygrać spotkanie. Jeśli chodzi o Speednet, to można ich określić jako mistrzów budowania napięcia. Kto raz zobaczy w akcji ‘Różowych’ ten nie może odpuścić sobie obejrzenia ich kolejnych spotkań. Mecz z Kraken oraz Trójmiejską Strefą Szkód to prawdziwy rollercoaster. Speednet przegrał dwa spotkania, natomiast byli bardzo bliscy zwycięstwa. Sport ma to do siebie, że niekiedy decydują detale i tak było w tym przypadku. W czwartek zmierzą się drużyny o podobnym potencjale i to powinno być najlepszą rekomendacją meczu. Jeśli Speednet znowu zafunduje nam taką dawkę emocji, to zastanowimy się czy przed kolejnymi spotkaniami nie zaczniemy rozdawać kibicom tabletek na obniżenie ciśnienia.  Typ Redakcji? Uważamy, że do trzech razy sztuka i tym razem sportowy dreszczowiec będzie miał happy end dla drużyny z Gdyni.

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta (Maciej Kot): Asy B Klasy

Zmieszani – Mental Block

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Nie pomylimy się jeśli powiemy, że obie drużyny, które będą rywalizować w czwartkowy wieczór, po godzinie 20:30 na boisku numer trzy ‘wkręciły się’ mocno w ligę. Zmieszani stworzyli nawet swój fanpage na którym informują o poczynaniach boiskowych i ‘życiu drużyny’. Mentaliści z kolei śledzą poczynania przeciwników, by na treningach doskonalić elementy, które szwankowały w poprzednich spotkaniach. Trzeba przyznać, że obecnie druga liga jest totalnie nieprzewidywalna. Nie skończył się jeszcze wrzesień, a niespodzianek mamy więcej niż w całym poprzednim sezonie. To z kolei sprawia, że każda drużyna musi się naprawdę napocić, aby zdobyć kolejne punkty do ligowej tabeli. Póki co Zmieszani wyglądają niczym lew na sawannie. Wygrali swoje dwa spotkania w stosunku 3-0 i są faworytem kolejnych dwóch starć. Jeśli w nich ponownie wygrają po 3-0 to bez wątpienia wzbudzą szacunek i uznanie reszty ligowców. O to nie będzie jednak łatwo. Zastanawiamy się co jest większa wartością dodaną. Wieloletnie wspólne występy lecz obecnie bez regularnych treningów (Zmieszani), czy mniejsze otrzaskanie w turniejach, ale wspólne treningi od lat (Mental Block)?

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Volley Gdańsk – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 1

This is madness. Ostatnio, szaleństwem podobnej rangi co rozegranie spotkania z Volley Gdańsk oraz Tiande Tufi Team jednego dnia, było samotne wyjście Denisa Urubko i próba ataku szczytowego na K2 zimą. Strażacy byli jednak na tyle wspaniałomyślni, że zgodzili się zastąpić Kraken Team, którzy pierwotnie byli planowali jako rywal VG. W związku z zamianą będą mieli aż trzy spotkania w ciągu jednego tygodnia. Być może w tym szaleństwie jest metoda. Ostatnio na podobny manewr – rozegrania trzech spotkań w dwa dni zdecydowała się ekipa Prometheus. Jak pamiętamy wygrali trzy starcia. Dla obu drużyn będzie to poniekąd podróż sentymentalna. W swoim pierwszym kontakcie z Siatkarską Ligą Trójmiasta obie drużyny skrzyżowały rękawice. W kwietniu lepsza ekipą okazała się drużyna Volley Gdańsk, choć trzeba przyznać, że Strażacy zaprezentowali się naprawdę solidnie. Przez kilka miesięcy obie ekipy przeszły niemałe przemeblowanie. Nie zmienia to jednak faktu, że faworytem będzie Volley.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Straż Pożarna Gdańsk – Tiande Tufi Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Kontynuacją naprawdę ciężkiej przeprawy dla Strażaków będzie ekipa Tiande Tufi Team. Można powiedzieć, że najbliższe dwa dni meczowe bez wątpienia zamieszają w tabeli. Obstawiamy, że dla Strażaków planem minimum na trzy nadchodzące spotkania są cztery punkty. Uważamy jednak, że drużynę, w której kapitanem jest Mateusz Pytel stać na więcej. Zależy jak spojrzeć na daną sytuację, ale drużyny spotkają się ze sobą po raz pierwszy. Z drugiej strony, w ostatnim wygranym meczu z poprzedniego sezonu Trójmiejskiej Strefy Szkód nad Strażą Pożarną brała udział większość z obecnej drużyny Tufi. Dodatkowym smaczkiem rywalizacji jest fakt, że obecny rozgrywający Strażaków w zeszłym sezonie grał z zawodnikami Tiande Tufi Team. Jesteśmy ciekawi dla której z ekip będzie to ułatwienie. Czy Damian Buźniak, który nota bene ma smykałkę do bycia trenerem przekaże wszystkie informację dotyczące jego byłych współpartnerów? A może wręcz przeciwnie, to Tuffi będzie wiedziało jak na ‘kierownicy’ będzie rozdzielał piłki?

Typ Redakcji: Tiande Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tiande Tufi Team

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Omida Team

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Ostatnie wyniki, które były poniżej oczekiwań sprawiły, że drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód postanowiła zarezerwować na kilka miesięcy halę celem poprawy swoich umiejętności i zgrania. Tak naprawdę zastanawiamy się czego brakuje ‘niebieskim’ do tego żeby odnieść sukces w lidze. Dwie najważniejsze naszym zdaniem rzeczy mają. Mowa tu o umiejętnościach oraz kapitalnej atmosferze. Być może chodzi o jeszcze większe zgranie i brak boiskowego cwaniactwa? Co ciekawe, cały czas mówimy o drużynie, która ma dwie wygrane na koncie oraz jedną porażkę. Uważamy jednak, że od takiej drużyny można więcej wymagać i chyba nawet sami gracze TSS2 przyznają nam rację. Mimo dwóch wygranych były to mecze, w których stracili po punkcie. Jeśli TSS2 chce włączyć się do walki o mistrzostwo, nie może sobie więcej pozwolić na podobne wpadki. Ten tydzień będzie odpowiedzią o co będą grać. Czwartkowy rywal wygląda bardzo mocno. W meczu przeciwko TSS2 wystąpi ten sam skład, który wygrał gładko 3-0 z Team Spontan. Można dostrzec, że w drużynie wykrystalizował się skład. Co ciekawe, na liście graczy zgłoszonych do ligi nadal jest aż pięć osób, które nie poznały smaku rywalizacji w SL3. Ewentualna wygrana z DCT oraz TSS2 sprawi, że do awansu nie będzie drogi szybkiego ruchu. Omida wjedzie na kilkupasmową autostradę.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eskperta (Maciej Kot): Omida Team

Allsix by Decathlon – Seargin

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Uskrzydlona pierwszym w historii zwycięstwem drużyna Seargin nie jest już przysłowiowym ‘chłopcem do bicia’. Abstrahując od ostatniej wygranej w meczu przeciwko Speednet 2, już w poprzednim spotkaniu mogli urwać seta z ekipą DNV GL S*M*A*S*H. Oczywiście i tak nadal faworytem będzie drużyny Allsix by Decathlon, ale mecz nie będzie dla nich ‘spacerkiem’. Zastanawiamy się jak na drużynę podziała wygrana. Czy da to kopa zawodnikom drużyny i sprawi, że na meczach zobaczymy dawno nie widzianych graczy? Jeśli chodzi o Allsix by Decathlon to trzeba przyznać, że drużyna zaskoczyła mocno na plus. Poza spotkaniem ze Zmieszanymi, w którym byli tylko tłem, w pozostałych spotkaniach prezentowali się naprawdę dobrze. Granatowi mogą jedynie żałować, że mimo trzech zwycięstw mają na koncie zaledwie sześć punktów. Doszło bowiem do małego paradoksu. Mimo, że Decathlon ma drugi wynik jeśli chodzi o liczbę wygranych spotkań to znajdują się dopiero na piątym miejscu. Okazja do poprawienia wyniku zarówno punktowego jak i miejsca w tabeli już w najbliższy czwartek.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

MATCHDAY#6

Doprowadziliśmy do sytuacji w której zapaleńcy siatkówki wybrali aktywny wieczór, zamiast oglądania Reprezentacji Polski w zmaganiach na Mistrzostwach Europy. Polacy wygrali gładko, natomiast w SL3 działo się co nie miara. Swoje historyczne zwycięstwo zaliczyła drużyna Seargin, natomiast Trójmiejska Strefa Szkód przełamała się i wygrała pierwsze spotkanie w tym sezonie. Dwa zwycięstwa dołożyła ekipa Intermarine, choć trzeba przyznać, że o ile w pierwszym meczu z Prometheus poszło dosyć gładko, o tyle w meczu z Asami wyszarpali zwycięstwo w końcówce. Poniedziałek był również pierwszym dniem w naszych rozgrywkach w którym doszło do podziału punktów w każdym z rozgrywanych spotkań. Zapraszamy na podsumowanie tego co działo się w szóstym dniu meczowym!

Intermarine – Prometheus 2-1 (21-11; 21-17; 15-21)

Nie ukrywamy, że długo zastanawialiśmy się nad typem Redakcji. Z jednej strony wiedzieliśmy, że Intermarine to utytułowana drużyna, która dodatkowo jest w bardzo dobrej formie (Mistrzostwo Świata Masters). Z drugiej strony ekipa Prometheus, która choć osłabiona ówczesnym liderem klasyfikacji najlepiej punktujących graczy ligi, to jednak nadal bardzo groźna. Nie bez przyczyny, do meczu z Intermarine, przystąpili z trzema wygranymi pojedynkami na swoim koncie. To wszystko sprawiało, że szykowaliśmy się na świetny mecz i… po pierwszym secie byliśmy nieco rozczarowani. Nie grą ekipy Krzysztofa Wyrzykowskiego, a ekipą zza wschodniej granicy. Początek meczu to wyrównana partia, jednak z biegiem czasu Prometheus zaczął mieć spore problemy z kończeniem ataków. Gdy dołożymy do tego sporo niewymuszonych błędów to mamy gotową katastrofę w postaci 21-11. Drugi set to ponowna wygrana utytułowanej drużyny. Trzeba przyznać, że w poniedziałek bardzo dobrze funkcjonował środek. Ten cukierkowy obraz wspaniałej gry zamazuje trzeci set w którym tak naprawdę chyba zabrakło koncentracji. Jak przyznał w pomeczowym wywiadzie Krzysztof Wyrzykowski każdy element siatkarskiego rzemiosła stracił na jakości o kilkanaście procent i to przełożyło się na ostateczną przegraną tej partii i zwycięski podział punktów.

Speednet 2 – Seargin 1-2 (21-19; 19-21; 14-21)

Zachowując odpowiednie proporcje, można powiedzieć, że w poniedziałkowy wieczór na naszych oczach napisała się nowa historia. Po szesnastu przegranych spotkaniach z rzędu, Seargin odebrał właśnie kartę członkowską do klubu zwycięzców. Nastąpiło to w meczu przeciwko Speednetowi 2. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach, już podczas ostatniego spotkania obu drużyn było bardzo blisko do historycznej wygranej. W poniedziałkowy wieczór, na początku meczu, lepiej prezentowali się ‘Biali’ i to oni osiągnęli kilkupunktowe prowadzenie. Mimo, że Speednet 2 przegrywał już 13-17 to potrafili odrobić stratę i ostatecznie wygrać seta, a co za tym idzie zdobyć pierwszy punkt w lidze. W końcówce seta bardzo dobrą dyspozycją popisali się Tomasz Trzaskoma i Mikołaj Kąkol. Drugi set to wyrównana walka, która przyniosła sporo błędów po obu stronach siatki. Seta wygrała ekipa Seargin i było to powtórzenie osiągnięcia z meczu z DCT z poprzedniego sezonu. Biali nie spoczęli jednak na laurach i postanowili powalczyć o pierwsze zwycięstwo. Na trzeciego seta wyszli zdeterminowani co od razu przekuło się na wynik. 21-14 dla Seargin i mamy pierwszą wygraną w lidze. BRAWO WY!

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon 1-2 (23-21; 21-23; 17-21)

Mecz przeciwko Allsix by Decathlon był już szóstym, które rozegrali Portowcy w sezonie Jesień’19. Po dwóch wygranych przyszedł czas na porażki. Pierwszą z dwóch, w poniedziałkowy wieczór, ‘Granatowi’ doznali w meczu z Decathlonem, który zdaje się rozkręcać z każdą minutą spędzoną na boisku. Sam mecz był bardzo wyrównany. Gra w dwóch pierwszych setach toczyła się na przewagi. Raz próbę nerwów lepiej znieśli Portowcy, by w kolejnym secie uznać wyższość Decathlonu. Druga część była dość specyficzna bowiem Portowcy roztrwonili całkiem pokaźną zaliczkę, którą uzyskali w pierwszej części tej partii. To sprawiło, że Decathlon na początku wyrównał, a następnie wygrał seta. Ostatni cios w tej partii, asem serwisowym zadała MVP poprzedniego spotkania Daria Kwiatkowska. Co ciekawe, Portowcy nie wyciągnęli wniosków z drugiego seta i ponownie roztrwonili pięciopunktową przewagę. Ostatecznie to Decathlon zwycięża swój trzeci mecz w lidze (każdy w stosunku 2-1). Po meczu gracze z Portu Gdańskiego mieli do siebie sporę pretensję. Zastanawiamy się czy taka forma mobilizacji będzie skuteczna i przyniesie efekt w przyszłym tygodniu.

Speednet – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (20-22; 21-19; 17-21)

Specjaliści od dreszczowców ponownie nie zawiedli. Po show, które urządzili wspólnie z drużyną Kraken Team w poprzedni piątek, ‘Różowi’ ponownie dostarczyli emocji. Wszystko wspólnie z Trójmiejską Strefą Szkód. Po kolei. Drużyny przystępowały do spotkania z jednym punktem na koncie, ale co chyba ważniejsze w tej narracji – bez wygranej. Gdy w trakcie pierwszego seta wydawało się, że Speednet spokojnie dowiezie zwycięstwo, nagle coś zablokowało się w ich głowach i nie wykorzystali kilku piłek meczowych, które mieli. Trzeba przyznać, że poza ‘mentalem’ Speednetu ogromna w tym zasługa Mateusza Bone, który wyciągnął do kolegów z zespołu pomocną dłoń i ocalił ich zpotrzasku. Mateusz w końcówce seta świetnie atakował, kapitalnie bronił i doskonale sprawował się na zagrywce. Coś co wydawało się niemożliwe okazało się realne i to TSS wygrało seta 22-20. Druga partia to dosłownie lustrzane odbicie. Tym razem to TSS prowadziła i wystarczyło postawić kropkę nad ‘i’. Wtedy rękawy zakasał Niko Domżalski z Mateuszem Urbanowiczem i jakimś cudem sprawili, że to Speednet wygrał seta. Ostatnia partia to spora przewaga TSS (roztrwoniona pod koniec seta)  i pierwsza wygrana w lidze. Trzeba przyznać, że poza MVP spotkania – wspominanym Mateuszu Bone, bardzo dobrą partię zagrali również środkowy Łukasz Birunt oraz Wojtek Ingielewicz. Na koniec w ramach anegdoty powiemy Wam, że libero drużyny – Dawid Kopczyk w ramach akcji ratunkowej, wspiął się po pionowej ścianie i jakby tego było mało obronił piłkę. Szkoda, że tego nie widzieliście. To zaprzeczyło prawom fizyki i nie miało się prawa udać.

Port Gdańsk – DNV GL S*M*A*S*H 1-2 (18-21; 24-22; 18-21)

Każda nasza zapowiedź czy opis ma mniej więcej 150-170 słów. Jeśli mamy być szczerzy to cały opis mógłby być skoncentrowany na jednej osobie – Patryku Okulewiczu. Gracz ten osiągnął najlepszy wynik indywidualny w jednym meczu, w historii SL3. Zdobył ich aż 26! punktów i krążą plotki, że po spotkaniu do szatni w której się przebierał wjechała kontrola antydopingowa. Patryk wyglądał jakby chwilę wcześniej zjadł całe wiaderko witamin. 6! Asów serwisowych, 5! Bloków, 15! Ataków. Niewiarygodne. Przechodząc do drużyn, to w spotkanie lepiej weszła ekipa DNV GL, która zaimponowała nam grą kombinacyjną czego efektem często był atak z krótkiej. W tym elemencie bardzo fajnie odnajdywał się Mateusz Wiśniewski. W meczu nie brakowało emocji. Gdy było trzeba, efektowną obroną nogą popisał się Adam Leśniczak. Można powiedzieć, że DNV nie jest zbyt zadowolony z wyniku. Wydaje nam się, że przed meczem wzięliby ten wynik w ciemno, natomiast patrząc z perspektywy czasu i przegranego drugiego seta, była to doskonała okazja, aby skończyć tę partię na swoją korzyść. Tak się jednak nie stało. Środkowego seta wygrali Portowcy, a cały mecz ekipa z Łużyckiej w stosunku 2-1. Na zakończenie podamy Wam ciekawostkę. Dzięki dwóm spotkaniom, które w poniedziałek rozegrał Port, ich gracz – Piotr Baj przesunął się na pierwsze miejsce w klasyfikacji wszechczasów. Ma najwięcej punktów spośród 399 graczy, którzy zagrali w lidze.

Intermarine – Asy B Klasy 2-1 (18-21; 21-17; 21-19)

Po spotkaniu Intermarine z Prometheus i zaprezentowaniu naprawdę wysokiej formy uważaliśmy, że Asy mają nikłą szanse na odniesienie sukcesu. Tymczasem, osoby zgromadzone na trybunach przecierały oczy ze zdumienia. Asy weszły w mecz z ogromną wiarą w końcowy sukces, efektem czego było wygranie pierwszego seta 21-18. W drużynie ‘Bordowych’ zabrakło Oresta Lewosiuka oraz środkowego – Krzysztofa Jurczaka. Kłopoty kadrowe sprawiły, że w drużynie zadebiutował dwumetrowy Jacek Kalwas. W spotkaniu nie brakowało emocji. Ekipa Masters nie bardzo mogła się pogodzić z tym co działo się na boisku. Kontrowersyjna decyzja sędziowska sprawiła, że w konsekwencji utarczki słownej napomnieniem ukarany został jeden z graczy. Drugi set to pewniejsza gra Intermarine i wygrana do 17. Asy do tej pory zastanawiają się jak potoczyłaby się końcówka partii, w której doszło do awarii oświetlenia. Chwila przerwy sprawiła, że doszło do elementu dekoncentracji. Z tym z kolei problemu nie miała drużyna niedawnych Mistrzów Świata. Ostateczna wygrana w stosunku 2-1 po której obie drużyny czują niedosyt. Intermarine, ponieważ liczyli na trzy punktu, Asy ponieważ zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. MVP spotkania, podobnie jak dwóch poprzednich swojej drużyny, został Andrzej Masiak.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Nie opadł jeszcze kurz po piątkowych zmaganiach, a dziesięć z dwudziestu sześciu drużyn przygotowuje się już do kolejnych spotkań, które rozegrają w poniedziałek. Dzień meczowy przyniesie nam po trzy pojedynki – z pierwszej i drugiej ligi. Poniedziałek będzie świetną odpowiedzią, czy Prometheus to ekipa, która jest w stanie powalczyć o wygraną w rozgrywkach. Ciekawe czy kryzys uda zażegnać się Trójmiejskiej Strefie Szkód. Zapraszamy na zapowiedź matchday #6

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:35, boisko nr 2

W piątek 20 września, przepytywany przed Redakcję kapitan drużyny Allsix by Decathlon – Rafał Liszewski, na pytanie czy nie mogą się doczekać meczu przeciwko którejś z drużyn, wymienił właśnie Portowców. Wszystko za sprawą faktu, że z Portem mieli okazję się już mierzyć na jednym z biznesowych turniejów, które odbyły się na początku tego roku. Wtedy górą byli gracze Decathlonu, ale jak przyznał sam kapitan sklepu sportowego, Port to już zupełnie inna drużyna. Początek sezonu obie ekipy mają udany. Portowcy z ośmioma oczkami plasują się na drugim miejscu, natomiast Decathlon znajduje się na szóstym miejscu z dwoma wygranymi i jedną porażką na koncie. Mimo dwóch przegranych, w ostatnich meczach wśród Portowców widać zwyżkę formy, która pozwala sądzić, że ich miejscem jest górna część tabeli. Ich rywale, póki co są drużyną po której nie wiadomo czego można się spodziewać. Dla przykładu, w piątek zagrali słaby mecz ze Zmieszanymi, by po kilkudziesięciu minutach wygrać z faworyzowaną drużyną TSS2. Ciekawe jak będzie z ich formą w poniedziałek.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Speednet 2 – Seargin

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Mecz pomiędzy Speednetem 2 a Seargin będzie doskonałą okazją do pierwszej wygranej w lidze dla obu drużyn. W przypadku Speednetu 2 stwierdzenie takie może być błędnie odebrane, bowiem trzy czwarte graczy rywalizowało z powodzeniem w pierwszej drużynie (na ten czas jedynej). Mimo, że są ligowymi weteranami, to jednak na tę chwile, traktujemy ich jako nową drużynę w ligowej stawce. Początek sezonu w ich wykonaniu nie jest zbyt dobry, bowiem zaczęli go od dwóch przegranych. Na usprawiedliwienie różowych, można powiedzieć, że rywalizowali akurat z bardzo mocnymi drużynami, które mają apetyt na awans. W poniedziałkowy wieczór zmierzą się z drużyną Seargin, z którą spora część zawodników grała już 17 czerwca. Trzeba przyznać, że tamto spotkanie było w miarę wyrównane, co sprawia, że w najbliższym spotkaniu może się wydarzyć naprawdę wszystko. Zastanawiamy się czy Seargin wyciągnęło wnioski z przegranego spotkania z DNV GL i na meczu ze Speednetem 2 pojawią się z większą liczbą graczy.

Typ Redakcji: Speednet 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet 2

INTERMARINE – Prometheus

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Serce nam się raduje jak widzimy szlagiery w praktycznie każdym dniu meczowym. Tym razem, do rangi takiego spotkania wyrasta mecz Intermarine z Prometheus. Mimo, że Intermarine grało tylko jedno spotkanie, to na potrzebę chwili można napisać, że grono drużyn, które nie zaznały jeszcze goryczy porażki się pomniejszy. Mniejsze niż u innych drużyn natężenie spotkaniami, wynikało z faktu, że część zawodników INTERMARINE brało udział w Mistrzostwach Świata Masters, które odbyły się w Pucku. Jakby tego było mało to okazuje się, że INTERMARINE zdobyło złoto i z tego miejsca chcemy ekipie pogratulować. MVP Mistrzostw został dobrze znany w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – Andrzej Masiak, którego prawdopodobnie zobaczymy w meczu przeciwko Prometheus. Ci ostatni w trzech pierwszych meczach sezonu wygrali trzykrotnie i trzeba przyznać, że dołączyli do ekip, które są w stanie powalczyć o złoto. Jeśli wygrają swoje kolejne spotkanie to o ile są jeszcze osoby, które wątpią w jakość drużyny to będą musiały się nad sobą zastanowić. Minimalnym faworytem wydaje się drużyna Intermarine. W ekipie rywali zabraknie najlepszego gracza drużyny – Dmytro Moroziuka i według nas gdyby nie ten fakt faworyt byłby inny.

Typ Redakcji: INTERMARINE

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prometheus

Speednet – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Gdybyśmy pisali tę zapowiedź kilkanaście dni wcześniej, z pewnością przeczytalibyście co innego. Czasy się jednak zmieniają i oczekiwania poszczególnych drużyn również. Obie drużyny przystąpią do spotkania po dwóch rozegranych meczach w których solidarnie przegrały. Co więcej, obie ekipy mają na swoim koncie po punkcie w związku z faktem, że w jednym meczu zdołały ugrać seta. Gdy zaczniemy kopać jeszcze niżej to dostrzeżemy, że prawie identyczny jest również stosunek małych punktów (-19 TSS, – 21 Speednet). To wszystko sprawia, że zapowiada nam się bardzo wyrównane spotkanie, w którym nie zdziwi nas żaden wynik. Mimo analogicznej sytuacji, w tabeli, ‘strefa mentalu’ wydaje się być po stronie Speednetu. Mimo ostatniej przegranej widać było po chłopakach wolę walki i po zakończonym spotkaniu najchętniej zagraliby jeszcze raz. Emocje wśród graczy Trójmiejskiej Strefy Szkód, po spotkaniach, to rozczarowanie pomieszane z wściekłością. Zakładamy, że wiąże się to z przedsezonowymi oczekiwaniami obu drużyn. Uważamy, że w spotkaniu bardzo ciężko wskazać faworyta. Niemniej jednak, na tę chwile 51 % dajemy TSS.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Port Gdańsk – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:35, boisko nr 2

W poniedziałkowy wieczór Port Gdański stanie przed szansą wyrównania liczby punktów z całego poprzedniego sezonu. W sezonie Wiosna’19 zdobyli ich czternaście w trzynastu spotkaniach. Na tę chwile mają już osiem, ale w przypadku dwukrotnego wygrania 3-0 zrównają się ze swoim poprzednim osiągnięciem. Wszystko to możliwe jest już po szóstym spotkaniu. Droga do tego daleka bowiem teoria jedno, a praktyka drugie. O godzinie 21:35 Portowcy zagrają z DNV GL i mimo, że są faworytem to przeprawa na pewno nie będzie łatwa. W ostatnim czasie do ekipy z Łużyckiej dołączyło dwóch bardzo wartościowych graczy, którzy w sposób oczywisty podnieśli poziom drużyny. Ponadto w ekipie, w kończącym się tygodniu widzieliśmy tę ikrę, którą mieli w najlepszym dla siebie okresie – na początku poprzednich rozgrywek. W ostatnim spotkaniu przeciwko Seargin drużyna przerwała bardzo długą passę bez zwycięstw. Pozwala to sądzić, że właśnie rozpoczął się dla nich nowy rozdział,, a zza chmur wyjrzało słońce. W poniedziałek okaże się, czy było to tylko przejaśnienie czy może zapowiedź nadchodzących tropików.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Intermarine – Asy B Klasy

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Nadrabiająca ligowe zaległości drużyna Intermarine rozegra w poniedziałek dwa spotkania. Pierwsze z rewelacją obecnego sezonu – ekipą Prometheus. Drugą z Asiorami, którzy jak do tej pory rozegrali trzy spotkania i zdobyli w nich dwa punkty (dzięki wygranej 2-1 z TSS). Faworytem pojedynku będzie drużyna Intermarine, która demoluje Asów jeśli chodzi o doświadczenie. Dysproporcja między graczami obu drużyn w tym zakresie jest największa spośród wszystkich możliwych zestawień. Uważamy, że jeśli Intermarine chce wygrać ligę, to wygranie spotkania z Asami jest ich obowiązkiem. Zastanawiamy się czy w poniedziałkowy wieczór, w rozgrywkach zadebiutuje Paweł Kolan, który byłby wartością dodaną każdej z drużyn występujących w pierwszej lidze. Przed Asami, kolejne bardzo ciężkie zadanie. Po meczu może się okazać, że po początkowej euforii związanej z wygraną w meczu przeciwko TSS, drużyna znajdzie się w małym kryzysie. Nie ma co jednak wybiegać w przyszłość. Nie ukrywamy, że czekamy również na przebudzenie Kacpra Kalczyńskiego, który w ostatnich dwóch meczach został ‘wyłączony z gry’. Od takiego zawodnika można wymagać bardzo dużo i Kacper zapewne wie, że stać go na więcej.

Typ Redakcji: INTERMARINE

Typ Eksperta (Maciej Kot): INTERMARINE

MATCHDAY #5

Piątkowa deszczowa pora nie zachęcała do spacerów. Nasi ligowcy nie mieli jednak wątpliwości jak spędzą początek weekendu. Na długo przed godziną 20.00, w hali gromadziły się osoby czekające na swoje mecze. Dwóm drużynom taki sposób na spędzenie piątku spodobał się tak bardzo, że ostatni z setów skończył się wynikiem 26-28. Musimy przyznać, że po meczu Kraken ze Speednetem do tej pory zbieramy szczękę z podłogi. Zapraszamy na podsumowanie piątego dnia meczowego!

Trójmiejska Strefa Szkód – Prometheus 0-3 (15-21; 16-21; 16-21)

W zapowiedziach, które opublikowaliśmy kilka dni temu, skazaliśmy ekipę Prometheus na trzy porażki. Po tym, co zobaczyliśmy w czwartkowy wieczór wiedzieliśmy, że gdybyśmy mogli cofnąć czas to typowalibyśmy inaczej. Prometheus wygrywa w trzecim spotkaniu z rzędu i na tę chwilę jest jedyną drużyną w pierwszej lidze, która ma trzy zwycięstwa na swoim koncie. Zastanawialiśmy się co jest sukcesem i kluczem do wygranych Prometheus i doszliśmy do wniosku, że to przede wszystkim kapitalne przyjęcie. Na tę chwilę wydaje nam się, że jest ono na najwyższym poziomie w lidze. Gdy dołożymy do tego bardzo dobre zgranie to mamy ekipę, która będzie miała apetyt na wygraną w lidze. W zasadzie trzy sety wyglądały bardzo podobnie. Wygrane setów do 15 oraz dwukrotnie do 16 pokazują, kto w meczu był rządził. Wschodni sąsiedzi byli lepszą drużyną, zarówno w zagrywce, jak i bloku w którym zdobyli aż 10 punktów. W piątkowy wieczór trochę słabiej wyglądał środek, lecz zostało to przykryte przez inne atuty. Na pocieszenie TSS-u powiemy, że to rywal był dzisiaj bardzo mocny. Udowodnili to nie tylko w meczu z TSS, ale również pokonując inne ligowe potęgi.

Speednet 2 – Thunder Team 0-3 (12-21; 11-21; 10-21)

Zanim w hali treningowej pojawiła się Redakcja, na boiskach można było spotkać dwóch graczy Speednetu, którzy w drugiej drużynie pełnią role trenerów. Mowa tu o Niko Domżalskim oraz Mateuszu Urbanowiczu. Poniekąd zwiastowało to jak poważnie do sprawy podeszli różowi. Naprzeciw siebie, w piątkowy wieczór, mieli drużynę zagadkę – Thunder Team. Pisząc zagadkę mamy na myśli, że jest to ekipa, która debiutuje w lidze jako ostatnia z 26 drużyn, które zgłosiły się do sezonu. Można powiedzieć, że przywitanie z ligą, męski skład Thunder, miał bardzo pozytywny, bowiem ani przez moment ich wygrana nie była zagrożona. Thunder sięga po pełną pulę, a jedyne na co pozwolili dziś swoim przeciwnikom to ugranie łącznie 33 punktów. Zawodnikiem meczu został Przemysław Walczak, który wyróżniał się na tle kolegów z drużyny zdobywając aż 11 punktów.  Zastanawiamy się w jakim stopniu Speednetowi brakuje wsparcia z trybun, które towarzyszyło im w pierwszym sezonie. Drugi mecz, druga porażka. Może czas ponownie odkurzyć atrybuty kibicowskie i przełamać złą passę?

Volley Gdańsk – Asy B Klasy 3-0 (21-10; 21-10; 21-18)

Jak to mówią? Another lazy day at work? Mecz pomiędzy Volley Gdańsk a Asami B Klasy bez wątpienia był inny niż bezpośrednia potyczka, która miała miejsce 13 maja. Tak jak pisaliśmy, był to najgorszy mecz Asów w SL3, w sezonie Wiosna’19. W piątkowy wieczór, drużyna zaprezentowała się lepiej, choć dwa pierwsze sety wskazują na coś innego. Te, pewnie wygrała ekipa obecnych mistrzów SL3 do 10 i nie pozostawiła złudzeń kto jest drużyną lepszą. Można powiedzieć, że ciekawie zrobiło się dopiero w trzecim secie. Nie wiemy na ile było to rozprężenie żółto-czarncych, a na ile wzięcie się w garść zawodników Asy B Klasy, ale pod koniec seta doszło do sytuacji w której Asy prowadziły 17-15 i w szeregach VG zrobiło się przez chwile nerwowo. O ostatecznej wygranej w tym secie oraz całym meczu zadecydowało doświadczenie, które bez wątpienia jest po stronie VG. Żółto-czarni śrubują swój rekord. W 33 setach w których zagrali w SL3 przegrali tylko jednego. Zastanawiamy się czy kiedykolwiek jakaś drużyna będzie w stanie powtórzyć ten wynik?  

Allsix by Decathlon – Trójmiejska Strefa Szkód 2-1 (14-21; 21-12; 21-15)

Największą niespodzianką piątkowej serii gier był mecz pomiędzy Decathlonem a Trójmiejską Strefą Szkód 2. Faworytem pojedynku byli gracze TSS2, którzy wygrali swoje dwa poprzednie spotkania. Można powiedzieć, że tradycyjnie już niebiescy przybyli na mecz w pełnym – dwunastoosobowym składzie. Uważamy, że na tę chwile jest to ekipa, która do ‘życia drużyny’ przykłada się w największym stopniu. Odnosimy wrażenie, że zawodnicy stali się dla siebie kimś więcej niż współpartnerami z boiska. Z boku wygląda to tak, jakby jeden zawodnik wskoczył za kolegą z drużyny w ogień. Nie ukrywamy, że taka postawa bardzo nam się podoba. Niestety dla TSS2, team spirit nie zawsze wygrywa spotkania. Gdy po pierwszym secie wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, w drugim to Decathlon wygrał do 12. Kibice SL3, których nie zabrakło w piątek na sali, odnieśli wrażenie, że skończy się jak w poprzednich meczach kiedy to TSS2 tracił po jednym secie w meczu. Tym razem było jednak inaczej i to Granatowi sięgnęli po zwycięstwo. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Paweł Woźniak, ale to Daria Kwiatkowska zgarnia tytuł MVP. W kluczowych momentach wybroniła 3 piłki z gatunku ‘nie do obrony’ oraz świetnie spisywała się na rozegraniu.

Allsix by Decathlon – Zmieszani 0-3 (6-21; 17-21; 13-21)

W spotkaniu Allsix by Decathlon vs Zmieszani nie doszło do niespodzianki. Spotkanie wygrali ci drudzy i udowodnili, że są jednym z faworytów do awansu. Można powiedzieć, że Zmieszani mieli cały mecz pod kontrolą i nawet jeśli na chwilę uciekła koncentracja to nie wpływało to negatywnie na przewagę, którą mieli przez większość meczu. W drużynie udanie zadebiutował Radosław Pacyński, który był jednym z lepiej punktujących graczy drużyny. Gdy dołożymy do tego Marka Bobkowskiego, Michała Grzenie czy Tomasza Kamole mamy obraz drugoligowej kompletnej drużyny. O pierwszym secie Decathlon bez wątpienia chciałby jak najszybciej zapomnieć. Środkowy set był tym, w którym gra była najbardziej wyrównana, ale ponownie wygrali Zmieszani. Stało się to po efektownym bloku Michała Kocbucha, który wyrasta na prawdziwego specjalistę w tym zakresie. Trzeci set to duża przewaga Zmieszanych i pewne zwycięstwo w stosunku 2-0. Po meczu, w wywiadzie, przyczyny porażki wytłumaczył kapitan drużyny Allsix by Decathlon – Rafał Liszewski

Speednet – Kraken Team 1-2 (25-23; 17-21; 26-28)

Rozważamy, która z rzeczy jest przyjemniejsza. Wypicie zimnego piwa w 40 stopniowym upale, prysznic po strzyżeniu, obudzenie w nocy i zdanie sobie sprawy, że jest wcześniej niż się spodziewałeś, czy może obejrzenie na żywo meczu Speednetu z Kraken Team? Nie wiemy od czego zacząć. Emocje, które towarzyszyły spotkani na boisku numer trzy do tej pory wprawiają nas w osłupienie. To co działo się w meczu pomiędzy wyżej wymienionymi drużynami przyprawia człowieka o szybsze bicie serca. Zatem do brzegu. Pierwszy set to bardzo duża przewaga Speednetu, która została roztrwoniona w drugiej części te partii, po czym drużyna do końca musiał drżeć o wynik. Ostatecznie wygrali pierwszego seta w edycji Jesień’19 w stosunku 25-23! Druga partia to wygrana Kraken Team, który nabrał wiatru w żagle. Ostatnie rozdanie to gra na przewagi, która zakończyła się dopiero na 28 punkcie zdobytym przez Kraken Team. W międzyczasie mieliśmy prawdziwy roller coaster emocji. Najbliżej zakończenia meczu przy stanie 23-22 był Piotr Przywieczerski, który miał piłkę idealnie usytuowaną do uderzenia. Niestety dla Speednetu, pomylił się i jesteśmy przekonani, że będzie rozpamiętywał tę akcję jeszcze długi czas. MVP spotkania został zawodnik Kraken Team – Bartłomiej Pieper. Co ciekawe, mógł on i powinien skończyć piłkę przy stanie 20-20 w pierwszym secie. Wtedy, być może nie doszłoby do prawdziwego thrilleru.

MATCHDAY #4

Dawno w SL3 nie było dnia meczowego, który obfitowałby w tyle zaciętych pojedynków. Aż 5 z 9 spotkań zakończyły się podziałem punktów. Wśród czternastu drużyn, które zdecydowały się na czynny udział w czwartkowych rozgrywkach i zrezygnowały tym samym z oglądania meczu Reprezentacji Polski z Ukrainą, były dwie drużyny, które debiutowały w Lidze. Debiuty odbyły się ze zmiennym szczęściem. Bombardierzy musieli uznać wyższość Wirtualnej Polski, natomiast Prometheus wszedł do ligi wyważając jej drzwi, wygrywając na początek ze Strażą Pożarną, aby po chwili pokonać Tiande Tufi Team. To właśnie ten ostatni mecz był największą niespodzianką tej serii gier. Zapraszamy na podsumowanie tego co działo się w czwartkowy wieczór!

Port Gdańsk – Mental Block 1-2 (15-21; 22-20; 19-21)

Po bardzo udanej inauguracji sezonu i komplecie oczek po dwóch spotkaniach, Portowcy przystąpili do meczu z Mentalistami, z nadzieją na kolejną wygraną. Niestety dla nich, rywal był co najmniej półkę wyżej niż ich poprzedni przeciwnicy. Gdy otrzymaliśmy od Portowców skład przedmeczowy wiedzieliśmy, że ekipę Mental Block będzie czekało bardzo ciężkie zadanie. W protokole widniał bowiem prawie identyczny skład jak, w najlepszym dla siebie meczu, przeciwko Volley Gdańsk. To musiało oznaczać kłopoty dla przeciwników i faktycznie tak było. Mental Block mimo, że był faworytem spotkania musiał się bardzo napocić, aby wyszarpać zwycięstwo. Poza pierwszym setem, który był raczej jednostronnym pojedynkiem, kolejne dwa sety to istna huśtawka nastrojów obu drużyn. Emocję były zdecydowanie większe niż przy pojedynku Rockyego Balboa w walce z Rosjaninem Ivanem Drago. W drugim secie próbę nerwów lepiej wytrzymali Portowcy. Odrobili znaczną stratę i to oni cieszyli się z wygranej, aby w decydującej walce ulec Mentalistom. Podsumowując ten mecz, należy podkreślić, że emocji nie brakowało i zdecydowanie można byłoby je podzielić na kilka spotkań. Mental wyrasta nam powoli na ekipę od dreszczowców. To już drugi mecz z rzędu w którym działo się bardzo dużo.

Bombardierzy – Wirtualna Polska 1-2 (21-13; 13-21; 18-21)

Do spotkania Bombardierzy przystąpili w roli faworytów. Wirtualna Polska po raz kolejny udowodniła, że nie pęka przed nikim i za nic mają przedmeczowe przewidywania Redakcji. Po prostu, wychodzą na boisko i robią swoje. Pierwsze dwa spotkania w lidze to naprawdę dobra dyspozycja, która pozwala im myśleć o dołączeniu do peletonu, który w późniejszej fazie ligi będzie walczył o awans. Spotkanie lepiej rozpoczęli Bombardierzy, którzy zaprezentowali siatkówkę na wysokim poziomie. Silne ataki Dawida Piankowskiego oraz mądre i sprytne rozegranie Magdaleny Czapiewskiej sprawiły, że Wirtualni mieli spory problem. Efekt, mocnego wejścia w ligę był taki, że to właśnie ekipa Maćka Gruby cieszyła się z wygranej pierwszego seta. Druga partia to niejako odbicie lustrzane pierwszego seta. Wynik odwrotny i o końcowym podziale punktów zadecydował trzeci set. W nim również wygrali Wirtualni. Bardzo dobrze na bloku sprawował się Paweł Żmijewski i trzeba zauważyć, że był to jego najlepszy dzień pod tym kątem. Jeśli dodamy do tego niezawodnego i nieocenionego Adama Wajnera oraz nowego gracza Wojtka Pekrula, to nie można się dziwić, że Wirtualni odnieśli zwycięstwo. Któż by się spodziewał 3 punktów po dwóch meczach z takimi rywalami?

Straż Pożarna Gdańsk – Prometheus 1-2 (21-19; 10-21; 16-21)

Myśląc o meczu Straży Pożarnej, a w zasadzie o debiucie Prometheus w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, nasuwa nam się pewna myśl. Pamiętacie jak do świata MMA wchodził Pudzian? My pamiętamy doskonale. Wtedy też nikt nie wiedział czego można się po gościu spodziewać. Tymczasem używając slangu młodzieżowego Pudzian ‘wjechał na pełnej’. Czemu o tym piszemy? Ponieważ Prometheus też ma imponujący start. W pierwszy meczu przyszło im rywalizować ze Strażakami czyli ekipą, która w poprzednim sezonie zajęła czwarte miejsce. Sąsiedzi zza Buga, jak gdyby nigdy nic, bez kompleksów rozpoczęli ligę od wygranej w stosunku 2-1. Pierwszy set był bardzo wyrównany. O wygranej tej partii, cytując klasyka ‘zadecydowały detale’. Drugi set to całkiem inna historia. To była demonstracja mocy i wygrana seta do 10. W międzyczasie na trybunach zameldowała się pokaźna publika, która  niedowierzała własnym oczom. W secie tym, kapitalnie na zagrywce sprawował się Dmytro Moroziuk. W trzeciej partii Strażacy nie do końca podnieśli się psychicznie, po tym co wydarzyło się chwile wcześniej i ostatecznie ulegli do 16, a w całym meczu 1-2. To się nazywa przywitanie z SL3!

Omida Team – Scandic 3-0 (21-2; 21-10; 21-2)

Tak jak wspominaliśmy, Scandic debiutując w rozgrywkach miał ułatwione zadanie, bowiem mógł w pewnym stopniu ‘otrzaskać się z ligą’, zanim zostanie rzucony na głęboką wodę. Mamy tu na myśli fakt, że w poprzednim tygodniu mecze były rozgrywane tylko na jednym boisku i nie było tak dużo widzów, przez co stres był mniejszy. W czwartkowy wieczór nie było taryfy ulgowej. Hotelarze trafili w centrum cyklonu. Jakby tego było mało, musieli rozegrać spotkanie przeciwko Omidzie – czyli ekipie, która jest jednym z głównych faworytów do awansu. Rywalizację, zgodnie z oczekiwaniami, wygrali ‘Logistycy’, dla których mecz przeciwko Hotelarzom był okazją do przetestowania nowych schematów czy graczy, jak chociażby Alicji Śmiarowskiej dla której był to debiut w SL3. Jednak w drużynie nie ma tak łatwo, i mimo wygranej, gracze Omidy musieli odrobić stracone punkty wykonując w przerwie między meczami…  karne pompki 🙂 Ekipa Scandic również postawiła na rotację. W meczu zabrakło kilku graczy, którzy grali na inaugurację. W ich składzie zadebiutowali z kolei nowi zawodnicy z Robertem Jama na czele.

Team Spontan – Port Gdańsk 2-1 (21-12; 21-15; 14-21)

Na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wróciła drużyna Team Spontan. W zasadzie Redakcja nie musiałaby pisać tego zdania, ponieważ gdybyście ich nie widzieli, to jeżeli byliście na hali, to na pewno ich usłyszeliście. W porównaniu do poprzedniego sezonu, ich skład zmienił się dość mocno, ale jednego nie zabrakło – pozostał duch i tzw. team spirit. Mecz rozpoczął się od kilkupunktowej przewagi czarnych. W zasadzie można powiedzieć, że była to dominacja. Bardzo dobrze zaprezentował się Piotr Skierkowski i rywale nie mieli kompletnie pomysłu jak go powstrzymać, w efekcie czego Spontan wygrał seta do 12. Druga partia również należała do Spontanicznych. Widać, że w ekipie zaszło sporo zmian – nie tylko personalnych. Na rozegraniu wystąpił Kuba Szymankiewicz i trzeba przyznać, że radził sobie całkiem poprawnie. Portowcy obudzili się dopiero w trzecim secie, w efekcie czego wygrali do 14 i zdobyli kolejny punkt. Co ciekawe, spotkanie pomiędzy drużynami, które odbyło się 28 maja również zakończyło się w stosunku 2-1 dla Team Spontan.

Prometheus – Tiande Tufi Team 2-1 (21-19; 21-17; 14-21)

Gdyby mecze Siatkarskiej Ligi Trójmiasta można byłoby obstawiać w zakładach bukmacherskich, to przed meczem kurs na Tiande Tufi Team wynosiłby około 1.2. Wszystko za sprawą piorunującego początku, kilkuletnich wspólnych występów oraz co najważniejsze – dużej jakości poszczególnych graczy. W sporcie nie ma jednak pewniaków. Do spotkania przeciwko Tufikom, Prometheus przystąpił po wygranym spotkaniu przeciwko Straży Pożarnej. Można się sprzeczać, które zdanie jest prawdą, a które fałszem: ‘Prometheus był rozgrzany’ lub ‘Prometheus był zmęczony’. Prawda jest jednak taka, że w przeciągu kilkudziesięciu minut Prometheus udowodnił, że może urwać punkty każdej drużynie w lidze. Zakładamy jednak, że mają większe ambicje i postarają się jeszcze namieszać w rozgrywkach. Co do samego meczu to trzeba przyznać, że stał on na naprawdę wysokim poziomie. Pierwszego seta zasłużenie wygrała nowa drużyna w ligowej stawce. W drugim secie wydarzyła się rzecz nad którą do tej pory debatują sami gracze Tufi. Przy prowadzeniu 17-15 stracili sześć punktów z rzędu i przegrali drugą partię. Na wyższe obroty ekipa Mateusza Woźniaka weszła dopiero w trzecim secie, w efekcie czego wygrali go do 14. Być może stało się tak dlatego, że w dwóch pierwszych odsłonach naprawdę ciężko było nadążyć za graczami Prometheus? Raz grali na dwóch rozgrywających, raz na jednego, by za chwilę wrócić do pierwotnego ustawienia. Prometheus może jedynie żałować, że w kilku następnych tygodniach zabraknie MVP spotkania – Dmytro Moroziuka.

Seargin – DNV GL S*M*A*S*H 0-3  (10-21; 12-21; 19-21)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach, mecz pomiędzy Seargin a DNV musiał sprawić, że jedna z ekip w końcu przełamie złą passę. Udało się to faworytowi starcia – drużynie z Łużyckiej. Ostatni raz wygrali 25 kwietnia czyli wtedy kiedy w Polsce mówiło się głównie o strajku nauczycieli. Na szczęście dla nich, licznik został wyzerowany. Można powiedzieć, że do spotkania obie ekipy podeszły w inny sposób. DNV zmobilizowało się na tyle, że poza ośmioma zawodnikami, którzy zostali desygnowani do gry, z trybun wspierali ich pozostali gracze. Seargin z kolei wystąpił w pięciu graczy i trochę się dziwimy, że progres, który drużyna niewątpliwie zanotowała, nie zmobilizował ich do tego, aby wystawić komplet zawodników. Fakt ten dziwi w szczególności, że w czwartkowy wieczór spokojnie można było powalczyć o kolejne punkty w swojej historii. Seargin rozkręcało się z seta na set i w trzecim przegrali 21-19. Byli naprawdę blisko, aby powtórzyć historyczny wynik, który wykręcili w meczu przeciwko DCT Gdańsk. Tak się jednak nie stało i komplet oczek zapisuje drużyna DNV. Najlepszym zawodnikiem spotkania był Patryk Okulewicz, który zdobył aż 15 punktów.

Team Spontan – Omida Team 0-3 (15-21; 10-21; 19-21)

Logistycy musieli długo czekać na spotkanie przeciwko Team Spontan. Wszystko za sprawą błyskawicznego rozprawienia się ze Scandicem oraz przeciągającego się spotkania Spontanicznych z Portowcami. Nie ukrywamy, że liczyliśmy na bardzo zacięty pojedynek, jednak już pierwszy set udowodnił, że byliśmy w błędzie. Jak to mówią ‘z dużej chmury mały deszcz’. Ktoś kto wymyślił tę sentencje miał zapewne na myśli, że 19 września 2019 r.  dojdzie do pojedynku pomiędzy tymi drużynami. W Spontanicznych widać było brak woli walki oraz sposobu na zatrzymanie Pawła Skrzypkowskiego czy Przemka Patyńskiego, którzy byli bezbłędni i skuteczni w ataku. Osobne zdanie należy się również Monice Raszpundzie, która jako jedyna kobieta znajduje się w top 20 najlepiej punktujących graczy drugiej ligi. Co ciekawe – na ten moment prowadzi w klasyfikacji bloków, a biorąc pod uwagę, że mecze odbywają się na siatce zawieszonej na 243 jest wynikiem z kosmosu. Jeśli chodzi o Spontan to tylko w trzecim secie pokazali, że są w stanie nawiązać równą walkę. Pod koniec meczu zrobiło się nerwowo w zespole Logistyków bowiem prawie roztrwonili przewagę. Ostatecznie dowieźli zwycięstwo do końca i po czterech spotkaniach rozsiedli się na drugoligowym tronie.

Nasz-Dach Stężyca – Prototype Volleyball 3-0 (21-10; 21-11; 21-12)

Po spotkaniu pomiędzy Kaszubami a Prototype Volleyball przyszła nam taka myśl: akcja w siatkówce składa się z trzech odbić i jeśli pierwsze z nich leży, a pozostałe dwa szwankują, to nie da się grać z takimi zespołami jak Stężyca. W czwartkowy wieczór, w ekipie Prototype naprawdę kiepsko funkcjonowało przyjęcie. Jesteśmy zdziwieni, bowiem każdy z graczy ma ten element na zdecydowanie wyższym poziomie niż miało to miejsce w czwartek. Faworytem spotkania od początku była drużyna ze Stężycy, ale styl w którym odnieśli zwycięstwo był naprawdę przekonujący. W meczu pozwolili Prototype na zdobycie maksymalnie dwunastu punktów w secie. Dla Prototype była to druga porażka w drugim meczu. Po spotkaniu zawodnicy nie ukrywali swojego rozczarowania takim obrotem spraw, ponieważ z całą pewnością nie tak wyobrażali sobie początek sezonu Jesień’19. W zdecydowanie innych nastrojach była ekipa ‘Białych’ dla których drugie spotkanie przyniosło drugie zwycięstwo. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach, Stężyca w pierwszym meczu nie ujawniła wszystkich atutów. W spotkaniu z PV, w rozgrywkach SL3 zadebiutował Karol Richert i był to debiut bardzo imponujący, który zakończył się otrzymaniem tytułu MVP.

Zapowiedź – MATCHDAY #4&5

W ostatnim tygodniu, z przyczyn technicznych, zostały rozegrane tylko trzy spotkania. W tym tygodniu mamy zaplanowanych aż piętnaście pojedynków, w których na pewno nie zabraknie emocji. Bieżąca kolejka upłynie pod znakiem debiutów i powrotów. Swoje pierwsze mecze  w sezonie Jesień’19 rozegrają: Bombardierzy, Thunder Team, Prometheus oraz znani z poprzedniej edycji SL3 Team Spontan. Obstawiamy, że meczem tygodnia będzie pojedynek Team Spontan z Omidą. Zapraszamy na zapowiedź trzeciego tygodnia gier!

MATCHDAY #4 (Czwartek)

Omida Team – Scandic

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Spotkanie pomiędzy Omidą a Scandicem będzie jednym z dziewięciu pojedynków drugoligowych w trzecim tygodniu rozgrywek. Będzie to rywalizacja drużyn, które są ukierunkowane na zupełnie inne cele. Zdecydowanym faworytem spotkania jest drużyna Logistyków, która w przypadku wygranej przywdzieje żółtą koszulkę lidera. Będzie to możliwe, bowiem obecny lider – Port Gdańsk, gra swój mecz z bardzo wymagającym rywalem. Przed spotkaniem zastanawiamy się jak do sprawy podejdą gracze Omidy. Mecz z Hotelarzami, dla których ten piękny sport jest nowym rozdziałem w życiu, będzie bardzo dobrą  okazją do wystawienia graczy, którzy w poprzednich dwóch spotkaniach nie mieli okazji zadebiutować. Z drugiej strony, chcąc walczyć o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, przy równej liczbie punktów i stosunku setów, mogą mieć znaczenie małe punkty. Nie ma jednak co dzielić skóry na żywym niedźwiedziu… Wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane chwilę po godzinie 20.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Seargin – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Gdy zsumujemy 26 ostatnich spotkań obu drużyn, to okaże się, że ekipy nie wygrały  w tym czasie ani razu. Czwartkowe spotkanie będzie zatem doskonałą okazją na przerwanie tej niechlubnej statystyki dla jednej z nich. Można powiedzieć, że na boisku spotkają się starzy znajomi. Obie drużyny rywalizowały ze sobą na inauguracje poprzedniego sezonu. 3 kwietnia górą była ekipa DNV GL S*M*A*S*H. Najlepszym graczem tego meczu został wybrany kapitan drużyny Stanisław Paszkowski, który w pierwszych dwóch spotkaniach edycji Jesień’19 był nieobecny. Jak to się mówi – do trzech razy sztuka. Okazja do przełamania sprawi, że prawdopodobnie obie drużyny nie będą miały problemu z frekwencją. Wyjątkiem od poprzedniego zdania będzie zapewne Zofia Bajerska, która z powodów zawodowych nie będzie mogła wziąć udziału w spotkaniu. Faworytem będzie ekipa z Łużyckiej, która już podczas ostatniego spotkania z Trójmiejską Strefą Szkód 2 pokazała, że posiada umiejętności, które pozwolą jej na zdobycie kilkunastu punktów w lidze.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Straż Pożarna – Prometheus

Godz.: 19:35, boisko nr 3

Pojedynek pomiędzy Strażą Pożarną a Prometheus będzie jednym z trzech spotkań pierwszoligowych, zaplanowanych na czwartkowy wieczór. Drużyna Prometheus jest to ekipa, która zgłosiła się do ligi jako ostatnia z całej stawki. W ich skład wchodzi dziewięciu graczy pochodzących z Ukrainy oraz jeden Białorusin. Można powiedzieć, że drużyna narodziła się na facebooku. Regularne wspólne treningi, a następnie szybka decyzja o wzięciu udziału w lidze. Co ciekawe, Prometheus rywalizował kilkanaście dni temu z inną ekipą z SL3. Mowa tu o Trójmiejskiej Strefie Szkód 2, z którą to gładko wygrali. Po tym fakcie można wnioskować, że są naprawdę solidną drużyną i Strażacy będą mieli ciężkie zadanie. Trudno na tę chwile wyciągać wnioski, aczkolwiek wydaje nam się, że faworytem są Strażacy. Już w meczu ze Stężycą zaprezentowali się bardzo solidnie i poniekąd ich przegrana była trochę pechowa. Można powiedzieć, że pech towarzyszy im dalej, bowiem rywalizować z drużyną, której się kompletnie nie zna, jest dodatkowym utrudnieniem. Każda kolejna ekipa będzie miała pod tym kątem ułatwione zadanie.

Typ Redakcji: Straż Pożarna Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Straż Pożarna Gdańsk

Nasz-Dach Stężyca – Prototype Volleyball

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Zamykająca ligową stawkę, po pierwszej kolejce, drużynę Prototype Volleyball, czeka kolejne ciężkie zadanie. Po przegranym meczu z Tiande Tufi Team przyjdzie im stawić czoła ekipie ze Stężycy, która w przeciwieństwie do rywali, wygrała swoje pierwsze spotkanie z mocną drużyna Strażaków. Po pierwszym spotkaniu z Tiande, ekipa Tomasza Nurzyńskiego, została przez niektórych ligowców okrzyknięta jako główny faworyt do spadku z pierwszej klasy rozgrywkowej. Redakcja uważa jednak, że to nie ekipa Prototype była taka słaba. To Tiande było piekielnie mocne, co udowodniło także w kolejnym spotkaniu. Zostawmy jednak Tuffików. Obie drużyny, których dotyczy ta zapowiedź, od ostatniego spotkania miały prawie dwa tygodnie, w których doskonaliły swoje umiejętności. Zastanawiamy się jak przełoży się to na wynik w trakcie najbliższego spotkania. Podczas ostatniego meczu Kaszubów, w ich gronie brakowało podobno kilku graczy, którzy są etatowymi zawodnikami pierwszego składu. To z kolei pozwala sądzić, że z meczu na mecz będą prezentowali się coraz lepiej. Czy uda im się wygrać kolejne spotkanie?

Typ Redakcji: Nasz-Dach Stężyca

Typ Eksperta (Maciej Kot): Nasz-Dach Stężyca

Team Spontan – Port Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Przez dłuższy okres wydawało się, że nie zobaczymy w rozgrywkach Jesień’19 ekipy Piotra Raczyńskiego – Team Spontan. Drużyna, w wakacje, mierzyła się z perturbacjami dużego kalibru. Z ekipy odeszli między innymi Michał Przekop (obecnie Tufi Team) oraz Mariusz Skierkowski (Intermarine). Ponadto, nie można już dłużej pisać o nich jak o drużynie z Gdyńskiego Mordoru. W składzie Spontanicznych znajdziemy jednak dobrze znane twarze. Poza wspomnianym już kapitanem, będzie to między innymi Izabela Narwojsz – MVP ostatnich Mistrzostw Świata Masters, które odbyły się w Pucku. W drużynie znajdzie się również Kuba Szymankiewicz, Bartek Dyjak, Joanna Kożuch, Michał Komorek oraz transfer z Ex Wstrząśniętych nie Zmieszanych –  Piotr Skierkowski. Ekipę uzupełni kilka nowych twarzy, które bez wątpienia wzmocnią team. Z całą dozą odpowiedzialności można powiedzieć, że Spontaniczni będą jednym z głównych faworytów do awansu. Co ciekawe, przeszkodą numer jeden będzie obecny lider rozgrywek – Port Gdańsk, który notuje ostatnio bardzo dobry okres. Faworytem tego starcia są Spontaniczni, ale aby wygrać muszą powstrzymać trzymającego od długiego czasu doskonałą formę Piotra Baja. Skoro jesteśmy przy Porcie, to musimy wspomnieć o jednej rzeczy – nigdy nie wiemy w jakim składzie wystąpią Portowcy. W drużynie jest trzon 4-5 graczy i spora rotacja na pozostałych miejscach. To z kolei sprawia, że nigdy nie wiadomo czego można się po nich można spodziewać. 

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Mental Block – Port Gdańsk

Godz.: 19:35, boisko nr 1

Kolejne ciekawe spotkanie na szczycie drugoligowych zmagań. W meczu zmierzą się Portowcy, którzy jako jedni z nielicznych, nie stracili do tej pory choćby seta. Zagrają z ekipą Mental Block, która przystąpi do spotkania po porażce, której doznali z Trójmiejską Strefą Szkód 2. Trzeba przyznać, że czwartkowy wieczór będzie niemałym wyzwaniem dla Portowców. Jak do tej pory rywalizowali z dwoma drużynami i to oni byli zdecydowanym faworytem obydwu starć. Tym razem będzie inaczej. Mimo świetnej passy Portowców, to właśnie ich rywale na papierze wydają się mocniejszą drużyną. Mentaliści muszą pamiętać jednak o tym, że ekipa Portu Gdańskiego zalicza się do drużyn totalnie nieobliczalnych. Potrafią przegrać, kiedy nikt się tego nie spodziewa, by za chwilę stać się jedyną drużyną w lidze, która zdołała wygrać seta z Volley Gdańsk. Ciekawe jak na tle mocniejszego rywala, na zagrywce, będzie sprawował się Kamil Sołomin. W ostatnim meczu zdobył w ten sposób… 9 punktów.

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Bombardierzy – Wirtualna Polska

Godz.: 19:35, boisko nr 2

Bombardierzy są kolejną drużyną, która w czwartkowy wieczór zadebiutuje w lidze. Na tę chwilę, drużyna zgłosiła do rozgrywek dziewięciu graczy, a wśród nich dwie kobiety. Spoiwem łączącym zawodników była…. piłka nożna. Panowie z drużyny, od kilku lat, z powodzeniem rywalizowali w Piłkarskiej Lidze Trójmiasta. Pamiętacie jak to było kilkanaście lat temu? Pamiętacie tych gości na w-f, którzy byli dobrzy w każdym sporcie? Odnosimy wrażenie, że mówimy tu właśnie o zawodnikach Bombardierów. Co ciekawe, ekipa nadal ma logo z przedrostkiem FC (football club). Ich pierwszym rywalem będzie drużyna Wirtualnej Polski. Po pierwszym spotkaniu, biało-czerwoni mają na swoim koncie jeden punkt. Wszystko za sprawą przegranej z Omidą Team w stosunku 1-2.  To właśnie mecz z Logistykami pokazał, że Wirtualni są w stanie powalczyć z każdą drużyną z ligowej stawki. Która z drużyn po spotkaniu będzie cieszyła się z pierwszej wygranej w sezonie? Z tego co zdążyliśmy się zorientować, Bombardierzy dołączyli do ekip, które mają apetyt na awans.

Typ Redakcji: Bombardierzy

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Prometheus – Tiande Tufi Team

Godz.: 20:35, boisko 3

Spotkanie przeciwko obecnemu liderowi rozgrywek – ekipie Tiande Tufi Team, będzie środkowym etapem maratonu, który ma do pokonania ekipa Prometheus, w przeciągu dwóch dni. W tym czasie rozegrają aż trzy spotkania i na papierze, wydaje się, że środkowy mecz będzie najtrudniejszym zadaniem.   Z drugiej strony, gracze Prometheus, na pewno nie będą narzekać na terminarz. Ich jeden z czołowych graczy – Dima Morozyuk, pod koniec września wyjeżdża na kilka tygodni i gracze chcą wykorzystać fakt, że póki co jest obecny i bez wątpienia będzie wzmocnieniem swojej drużyny. Tufi Team jest to drużyna, która kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. W ostatnim wygranym meczu przeciwko Asom, byliśmy świadkami demonstracji siły drużyny. W najbliższym spotkaniu, prawdopodobnie ponownie zabraknie kapitana ekipy – Mateusza Woźniaka.  Nie będzie również Kamila Romańskiego, więc już drugi raz w tym sezonie na ‘sypie’ zobaczymy Marcina Dylowicza. Inna kwestia, że gracze Prototype, po meczu z Tufi twierdzili, że nie widzieli żadnej różnicy. Marcin w nowej roli odnalazł się na tyle dobrze, że z powodzeniem może się ‘przekwalifikować’.

Typ Redakcji: Tiande Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tiande Tufi Team

Team Spontan – Omida Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Nadrabiając ligowe zaległości, drużyna Spontanicznych rozegra w czwartkowy wieczór aż dwa spotkania. Pierwszym z nich będzie mecz przeciwko Portowcom. W drugim Team Nuggets zmierzy się z Omidą dla, której będzie to również drugie spotkanie, które rozegrają tego dnia.  Skład Nuggetsów będzie okrojony. Zabraknie kilku wartościowych graczy. Co ciekawe, w poprzednim sezonie Spontaniczni na rozpoczęcie ligi również mierzyli się z drużynami zajmującymi wysokie lokaty. Na ‘dzień dobry’ wygrali z późniejszym wicemistrzem rozgrywek – Trójmiejską Strefą Szkód, a w kolejnym spotkaniu przegrali z Volley Gdańsk. Można przekornie powiedzieć, że nowy sezon – stare rozdanie. Ponownie zmierzą się z dwoma czołowymi drużynami.  Przeprawa zapowiada się bardzo ciężka. Omida również jest stawiana w roli faworytów i wydaje nam się, że będzie to jedno z ciekawszych spotkań, które odbędą się w tej serii gier. W drużynie zabraknie lidera  – Konrada Gawrewicza, który boryka się z kontuzją i jego dalszy udział w sezonie Jesień’19 stoi pod dużym znakiem zapytania. W poprzednim tygodniu, okazję do przyjrzenia się jakości drużyny Team Spontan miał Michał Jasnoch. Cała grupa spotkała się przypadkowo na treningowej gierce. Zastanawiamy się czy Spontaniczni odkryli wszystkie karty?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Zapowiedź – MATCHDAY #5 (Piątek)

Allsix by Decathlon – Zmieszani

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Dla obu drużyn, które przystąpią do rywalizacji, piątkowe spotkanie będzie pierwszym, które rozegrają w tym tygodniu. Naprzeciw siebie staną dwie ekipy, które wygrały swoje pierwsze spotkanie. Jasne zatem jest, że grono niepokonanych drużyn zostanie uszczuplone. Podobnie jak w pierwszym meczu, w kadrze meczowej Zmieszanych, znajdzie się dziewięciu z dwunastu graczy zgłoszonych do rozgrywek. W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zadebiutuje między innymi Radosław Pacyński – doświadczony przyjmujący, który występował już ze Zmieszanymi wielokrotnie w różnych turniejach. Ponadto ciekawostką jest fakt, że zawodniczka Decathlonu – Daria Kwiatkowska kilka lat temu grywała w jednej drużynie ze… Zmieszanymi. Czy Daria spróbuje wziąć na swoje barki odpowiedzialność za rozpracowanie rywala? Na życzenie Zmieszanych, mecz rozpocznie się o godzinie 20:35. Po skończonym spotkaniu gracze tej drużyny będą ponownie (podobnie jak w meczu przeciwko Tiande Tufi Team) ściskać kciuki za Asów B Klasy. Dla niewtajemniczonych szybkie wyjaśnienie – w Asach gra kilku byłych graczy Zmieszanych. Redakcja zastanawia się jak będzie wyglądał ewentualny mecz przyjaźni, do którego być może dojdzie w przyszłym sezonie, w przypadku awansu Zmieszanych do pierwszej ligi. Do tego jednak jeszcze bardzo daleka i wyboista droga.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Speednet 2 – Thunder Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Ostatnim debiutantem spośród dwudziestu sześciu drużyn będzie ekipa, która zawiązała się na potrzebę ligi – Thunder Team. W pewnym stopniu przypominają nam Oni ekipę Mikstury z poprzedniego sezonu. Trzeba przyznać, że proces zakładania drużyny był dosyć spontaniczny. Po kilku godzinach na pytanie kapitana i założyciela drużyny, chęć udziału w lidze zgłosiło kilkanaście osób. Następnie kilka treningów, selekcja i mamy gotową drużynę. Co ciekawe, początkowo kapitan drużyny chciał nazwać drużynę Spontaniczni. Z uwagi na fakt, że mieliśmy już jednych Spontanicznych (Team Spontan) ostatecznie stanęło na Thunder Team. Plany na sezon są mocarne. Jako jedna z kilku ekip, gracze marzą o awansie i walka o ten cel zapowiada się pasjonująco. Jeśli chodzi o Speednet 2, to należy dostrzec, że drugie spotkanie przynosi kolejnego trudnego rywala. W pierwszych dwóch kolejkach trafiają na dwie drużyny, które otwarcie mówią o swoich odważnych planach. Z drugiej strony, Speednet 2 jest już dosyć zgraną ekipą. Treningi, udział w dwóch edycjach SL3, Trener. To prędzej czy później musi zaprocentować. Pytanie tylko czy już teraz?

Typ Redakcji: Thunder Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

Trójmiejska Strefa Szkód – Prometheus

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Mecz pomiędzy Trójmiejską Strefą Szkód, a ekipą Prometheus będzie zwieńczeniem dwudniowego maratonu dla ekipy sąsiadów zza wschodniej granicy. W zasadzie, na tę chwilę, ciężko przewidzieć jak poradzą sobie gracze drużyny, w której kapitanem jest Max Moskalenko. Jako ciekawostkę możemy Wam zdradzić, że w lidze mieliśmy już małżeństwa oraz rodzeństwo. W drużynie Prometheus zagrają bliźniacy. Mowa tu o Vadumie i Vladyslavie Mahera. Zastanawiamy się jak w spotkaniu poradzą sobie nasi protokolanci. Nie dość, że będzie istniała bariera językowa to jeszcze wizualnie Panowie prezentują się identycznie. Ciekawe czy umiejętności również mają na tym samym poziomie. Jeśli chodzi o Trójmiejską Strefę Szkód to przypomniał nam się słynny  Ice Bucket challenge. Pierwszy mecz to nie był zimny prysznic. To kubeł lodowatej wody wylany prosto na głowy. Zastanawiamy się jak podziałała na nich terapia wstrząsowa i czy będą w stanie wygrać spotkanie z nową drużyną w lidze? Jeśli wygrają i zmażą plamę po pierwszym spotkaniu, to mają szanse wrócić na właściwe tory. Ewentualna porażka sprawi, że w drużynie prawdopodobnie wkradną się nerwy.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Speednet – Kraken Team

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Pierwszy tydzień nie należał do ekip firmowch Speednetu. Speednet 2 uległ ze Zmieszanymi, natomiast Speednet musiał uznać wyższość Volley Gdańsk. Patrząc na rozkład gier w tym tygodniu, wydaje się, że większą szanse na odniesienie zwycięstwa ma ‘Jedynka’. Łatwiejsze nie oznacza, że łatwe. O wygraną w pojedynku z Kraken Team będzie niezwykle ciężko. Można powiedzieć, że ekipa Bankowców była największym pozytywnym zaskoczeniem pierwszego tygodnia rozgrywek. Rywalizowali z faworyzowaną drużyną Intermarine i trzeba przyznać, że zagrali na bardzo wysokim poziomie. Ciężko wyrokować po pierwszym meczu, ale wydaje się, że największą siłą drużyny jest wyrównany i wysoki poziom wszystkich zawodników. Jeśli chodzi o Speednet to przystąpią do spotkania tuż po meczu Speednetu 2. Zastanawiamy się jak wpłynie na nich gra kolegów oraz czy nadal rozpamiętują porażkę z Volley. Mimo, że różowi przegrali pierwsze spotkanie to trzeba przyznać, że mało kto spodziewał się innego obrotu spraw. W drugim spotkaniu, bez wątpienia będą chcieli powalczyć o pierwsze punkty.

Typ Redakcji: Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Kraken Team

Allsix by Decathlon – Trójmiejska Strefa Szkód 2

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Na świecie są takie rzeczy, które rozkręcają się wraz z upływem czasu. Mamy tu na myśli, między innymi, film o facecie w łódce, imprezę studniówkową czy grę Trójmiejskiej Strefy Szkód 2. Dla niebieskich spotkanie przeciwko ekipie Decathlonu będzie już trzecim, które rozegrają w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Trzeba przyznać, że pierwszy mecz był w ich wykonaniu poniekąd rozczarowujący. Z kolei rywalizacja z Mental Block była na bardzo wysokim poziomie. Zastanawiamy się co zaprezentują przeciwko graczom Decathlonu. Mamy nieodparte wrażenie, że swoją grą wjadą na tak wysoki poziom, który może być bardzo ciężki do osiągnięcia dla ich piątkowych rywali. Z drugiej strony, przedstawiciele największego sklepu sportowego w kraju, mają na swoim pokładzie Dawida Zdzuja, który w pierwszym meczu pokazał niesamowity kunszt zdobywając aż szesnaście punktów. Co więcej, z tego co zdążyliśmy się dowiedzieć, gdy pozostali gracze wejdą na swój optymalny poziom, to dostaniemy prawdziwą mieszankę wybuchową. Czy ta mieszanka będzie w stanie zaszkodzić TSS2?

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód 2

Volley Gdańsk – Asy B Klasy

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Ostatnim spotkaniem, w zapowiedziach trzeciego tygodnia rozgrywek, będzie mecz broniących tytułu – graczy Volley Gdańsk, z przeżywającymi podróż z nieba do piekła, graczami Asów B Klasy. Ostatnie słowa niech posłużą jako preludium do skupienia się na Asach, którzy wygrali pierwsze spotkanie jesiennej edycji  z Trójmiejską Strefą Szkód i wydawało się, że wzmocnieni kilkoma wartościowymi transferami, zdali niejako test dojrzałości. Cukierkowy obraz zamazało, w sposób dość brutalny, Tiande Tufi Team. Przed Asami kolejny arcytrudny pojedynek. Zagrają bowiem z Volley Gdańsk i jeśli przypomnimy sobie poprzednie spotkanie obu drużyn, to śmiało można powiedzieć, że był to zdecydowanie najgorszy mecz Asów w całym sezonie. Asy liczą na to, że najgorszy mecz obecnego sezonu już za nimi. Ciekawe jak zaprezentują się na tle utytułowanego rywala. Kapitan drużyny Volley Gdańsk – Dariusz Kuna, wystąpił w poprzednim sezonie tylko w czterech spotkaniach. Jednym z nich był mecz z Asami. Co więcej, w spotkaniu z Bordowymi środkowy VG wykręcił swój najlepszy indywidualny wynik, we wszystkich meczach SL3, w których wystąpił. Zastanawiające jest czy zagra tym razem?

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

MATCHDAY #3

Jeszcze nigdy dzień meczowy nie zgromadził w hali treningowej Ergo Areny tak małej liczby graczy. Ma to oczywiście związek z faktem, że mecze były rozgrywane tylko na jednym boisku. W czwartkowy wieczór mieliśmy debiut ekipy Hotelu Scandic oraz dwa mecze, które okazały się niemałym zaskoczeniem. W meczu pierwszej ligi pomiędzy Asami, a Tuffikami zaskoczył fakt bardzo gładkiej wygranej tych drugich. Z kolei w meczu Trójmiejskiej Strefy Szkód 2 oraz Mental Block nie spodziewaliśmy się tak wysokiego poziomu pojedynku.

Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

I LIGA

Asy B Klasy – Tiande Tufi Team 0-3 (11-21; 14-21; 6-21)

Jak to mówią? Z dużej chmury mały deszcz? Te słowa chyba najbardziej oddają stosunek oczekiwań przedmeczowych kibiców Asów do osiągniętego rezultatu. Przed starciem serce mówiło: może jednak? Skoro udało się z TSS to i z Tufi damy radę! Niestety tym razem to rozum wygrał. Faworytem pojedynku była drużyna Tiande Tufi Team i z tej roli wywiązała się kapitalnie. Mecz rozpoczął się od mrożącego krew w żyłach wydarzenia. W ramach ofiarnej obrony, z ogromnym impetem, głową w ścianę uderzył najskuteczniejszy gracz poprzedniego sezonu Kacper Kalczyński. To naprawdę wielkie szczęście, że Kacprowi nic się nie stało i mógł kontynuować grę. Trzeba przyznać, że zarówno on jak i koledzy z KLASY grali wyłącznie to na co pozwolił PROFESOR – drużyna Tiande. W czwartkowy wieczór pozwolili na ugranie łącznie 31 punktów. Prawdziwą dominacją był trzeci set, w którym w pewnym momencie było aż 1 do 13! Niestety dla Tuffików, wtedy na zagrywce pomylił się jeden z lepszych graczy pierwszej ligi – Piotr Watus. Co ciekawe, kilkadziesiąt sekund wcześniej ten sam zaatakował z pipe’a, co jest rzadkim widokiem w amatorskich rozgrywkach. Osobne zdanie należy się również Łukaszowi Arciszewskiemu, który ma bardzo pozytywne przywitanie z ligą. W czwartek świetnia sobie radził na zagrywce zdobywając w ten sposób trzy punkty.

II LIGA

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Mental Block 2-1 (21-17; 21-12; 16-21)

Przed spotkaniem przewidywaliśmy, że może to być wyrównany mecz, ale poziom gry obydwu drużyn przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. W typie zarówno Redakcji jak i Eksperta przewidywaliśmy, że to Mental Block wygra spotkanie. Stało się inaczej i Trójmiejska Strefa Szkód po dwóch meczach ma dwie wygrane, choć tylko cztery punkty. Nie zmienia to faktu, że obie drużyny udowodniły, że będą się liczyły w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Sam mecz rozpoczął się od kilkupunktowej przewagi drużyny TSS2, której nie odpuścili już do końca seta. Kapitalnie na zagrywce prezentowali się Paweł Baranowski oraz Dawid Byczkowski. Mental Block miał spore problemy z przyjęciem, w efekcie czego ulegli do 17. Drugi set to spora przewaga TSS2, która być może wynikała z chwilowego braku na boisku bardzo dobrze dysponowanego tego dnia kapitana drużyny – Macieja Krajewskiego. Gdy wydawało się, że po dwóch wygranych setach TSS2 postawi kropkę nad ‘i’, obudzili się Mentaliści, w efekcie czego wygrali trzeciego seta do 16. Po meczu gracze tej drużyny, nie ukrywali rozgoryczenia. Pierwsza porażka przyszła już w drugiej kolejce. Po drugiej stronie siatki również nie było hurraoptymizmu. Przez większą cześć meczu wydawało się, że zgarną trzy punkty zamiast dwóch. Na pocieszenie i jednych i drugich można napisać tylko tyle, że mecz z bardzo silnym rywalem już za nimi.

Port Gdańsk – Scandic 3-0 (21-5; 21-3; 21-4)

Spotkanie pomiędzy Portowcami a Scandicem było pierwszym meczem w historii SL3, które rozpoczęło się po godzinie dziewiętnastej. Co ciekawe, na hale treningową Ergo Arena, pierwsi przybyli Portowcy. Może to dziwić biorąc pod uwagę fakt, że dla Hotelarzy było to pierwsze spotkanie w lidze. Po pewnym czasie, niepewnym krokiem, do Ergo Areny wkroczyła drużyna Scandic. Trzeba przyznać, że debiut był surową lekcją, którą zaprezentowali gracze Portu. Nie ma się co dziwić. Dla wielu zawodników Portowców jest to hobby, a dla graczy Scandic jest to zdecydowanie nowy rozdział i dla kilku z nich był to pierwszy kontakt z siatkówką. Bez wątpienia, dużo wody w Wiśle musi upłynąć, aby drużyna weszła na wyższe obroty. W nowej sytuacji bardzo fajnie odnalazła się drużyna Portu Gdańskiego, która po szybkiej wygranej zaproponowała Hotelarzom wymieszanie składów i kontynuowanie gry. Drodzy czytelnicy – mały test. Pamiętacie w którym meczu poprzedniego sezonu mieliśmy podobną sytuację? Na odpowiedzi czekamy w komentarzach 🙂