MATCHDAY #10

Za nami dziesiąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. W poniedziałek byliśmy świadkami kilku bardzo ciekawych spotkań. Jako najciekawsze wskazalibyśmy pojedynek w drugiej lidze, w którym po małym thrillerze, drużyna BEemka Volley ograła Oliwę Team. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Niepokonani PKO Bank Polski – Port Gdańsk 0-3 (21-23; 17-21; 18-21)

Na fanpage’u drużyny Port Gdańsk, kilka godzin przed meczem pojawiła się zagadkowa i lakoniczna informacja o tym, że drużyna ‘Portowców’ szykuje na poniedziałkowe mecze niespodziankę. Jak się okazało na przedmeczowej rozgrzewce, w składzie ‘Granatowych’ zabrakło jednego z liderów drużyny – Piotra Baja. Zamiast nieobecnego zawodnika, który jest trzecim najskuteczniejszym graczem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, ‘Portowcy’ do gry desygnowali Denisa Gostomczyka, którego gracze w SL3 mogą kojarzyć…ze słupka sędziowskiego. Początek meczu rozpoczął się od bardzo wyrównanej walki obu drużyn. Na półmetku pierwszego seta mieliśmy remis 10-10. W dalszej części seta wydawało się, że to ‘Bankowcy’ są bliżsi zwycięstwa (16-12). W końcówce, gracze w biało-czarnych barwach zaczęli popełniać jednak sporo błędów co biorąc pod uwagę dobrą dyspozycję ‘Granatowych’ sprawiło, że z pierwszego seta cieszyła się ekipa Arkadiusza Sojko. Druga partia nie była już tak emocjonująca jak pierwszy set. Już na początku tej odsłony, po ataku środkowego Artura Lassa, Port objął prowadzenie 5-1. Kilkupunktowa przewaga sprawiła, że ‘Portowcy’ bez większych problemów wygrali tę partię do 17. Ostatni set dla odmiany, rozpoczął się w wymarzony dla Niepokonanych sposób. Po dwóch asach serwisowych z rzędu Marcina Palucha, ‘Bankowcy’ objęli prowadzenie 9-4.  Pięciopunktowa przewaga, podobnie jak w pierwszym secie nie okazała się dla Niepokonanych wystarczająca. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszym secie, w końcówce bardzo dobrze w ataku oraz na zagrywce sprawował się Denis Gostomczyk. Bez wątpienia gracz ten walnie przyczynił się do wygranej swojej drużyny i zasłużenie zgarnął tytuł MVP.

Craftvena – DNV 2-1 (21-12; 21-15; 16-21)

Po świetnej formie, jaką w poprzednim tygodniu rozgrywek zaprezentowała drużyna Craftveny, sądziliśmy, że w poniedziałkowy wieczór ‘Rzemieślnicy’ uporają się ze swoim rywalem i zdobędą przy tym komplet punktów. Jednocześnie w zapowiedzi wskazywaliśmy na to, że DNV przestał być ‘chłopcem do bicia’ i aby z nimi wygrać, trzeba się obecnie napocić. Początek konfrontacji zdawał się jednak, pokazywać co innego. Craftvena od pierwszego gwizdka narzuciła rywalom swoją grę, której gracze z Gdyni nie byli w stanie sprostać. Inaczej. Byli, ale tylko do czasu. Kiedy Craftvena po zagrywce Daniela Kanieckiego prowadziła 5-1 dość niespodziewanie ‘ogarnęła się’ ekipa DNV, która po chwili objęła prowadzenie 8-7. Radość drużyny z ulicy Łużyckiej nie trwała jednak zbyt długo. Po chwili ‘taśmowo’ punkty zaczęła zdobywać drużyna Craftveny, która ostatecznie wygrała seta do 12. Druga odsłona również należała do ‘Rzemieślników’. Scenariusz był bardzo podobny do pierwszego seta. Wyrównana gra do stanu 8-8 i ‘odjazd’ graczy w czarnych koszulkach. Różnica polegała na tym, że w drugiej partii DNV postawiło wyżej poprzeczkę, przez co wynik nie był dla Craftveny tak okazały jak w pierwszej odsłonie. Ostatni set, jakże by inaczej – rozpoczął się od wyniku 8-8. Tym razem to DNV objęło jednak prowadzenie. Trzeba przyznać, że graczom w białych koszulkach poza samymi umiejętnościami, pomogli również gracze Bartka Zakrzewskiego, którzy popełnili w tym fragmencie sporo błędów własnych i mecz zakończył się podziałem punktów.

Chilli Amigos – Swooshers 3-0 (21-4; 21-1; 21-3)

Spotkanie było anonsowane jako kolejne starcie ‘Dawida z Goliatem’. Po cichu liczyliśmy na to, że drużyna Swooshers będzie w stanie zagrać równie dobre sety co w meczu z Tiger Team czy Niepokonanymi PKO Bank Polski. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że ich rywal jest nienasycony. Drużyna Chilli Amigos walczy w obecnym sezonie o podium rozgrywek. Przypominamy, że system rozgrywek w SL3 jest taki, że przy równej liczbie punktów o kolejności w tabeli decydują małe punkty. Skoro jest jak jest, ‘Amigos’ zależało na jak najlepszym dorobku małych punktów. Dodatkowo wydaje nam się, że Chilli Amigos podeszło do swojego rywala z należytym szacunkiem i zagrało na 100% możliwości. Gdyby zamiast gry, zawodnicy w czerwonych koszulkach robili sobie ‘podśmichujki’ to naszym zdaniem byłby to brak szacunku dla rywali. Początek meczu nie wskazywał na to, że dojdzie do takiego pogromu. Już na początku seta, najskuteczniejszy gracz Swooshersów ‘złapał’ na pojedynczym bloku atakującego Chilli Amigos. Po tej akcji wydawało się, że Swooshers jednak kilka punktów w secie zdobędzie. Ostatecznie, w pierwszej partii zdobyli ich cztery. W ostatnim tygodniu pisaliśmy o tym, że Swooshers wyrównało najdotkliwszą porażkę w historii SL3. Cóż, w poniedziałek stali się samodzielnym liderem, bowiem wynik seta 21-1 jest najwyższym wynikiem w historii rozgrywek. W trzeciej partii Swooshersi zdobyli z kolei 3 oczka i z całą pewnością, była to najbardziej dotkliwa porażka ‘biało-czarnych’ w historii występów w SL3. Oby teraz było z górki J

Chilli Amigos – Port Gdańsk 2-1 (21-18; 16-21; 21-15)

Poniedziałkowe mecze Chilli Amigos vs Swooshers oraz Port Gdańsk vs Niepokonani PKO Bank Polski rozpoczynały się o tej samej porze. Mimo to, ‘Amigos’ po ‘odfajkowaniu’ spotkania, skończyło na tyle szybko, że czekając na mecz z Portem mogli na spokojnie zajechać do IKEI ze swoimi Partnerkami, pojechać na chatę i złożyć meble, wyjść z psem na spacer a następnie pojechać na Ergo a i tak mieliby kilka minut na przedmeczową rozgrzewkę. Pisząc całkiem serio to z IKEĄ przesadziliśmy, ale czasu było mnóstwo. Ten był wykorzystany do oglądania meczu ‘Portowców’ oraz znajdywania słabszych punktów drużyny ‘z doków’. Czy sztuka ta się udała? Ciężko powiedzieć. W połowie pierwszego seta, po dwóch atakach Denisa Gostomczyka, Port objął prowadzenie 10-7. Po chwili Chilli zdołało jednak wyrównać 11-11 i od tego momentu, do końca seta mieliśmy wyrównaną grę. W końcówce więcej zimnej krwi zachowały ‘Papryczki’. Drugi set należał do ‘Portowców’. Po bardzo dobrej połowie seta, gracze w granatowych strojach objęli prowadzenie 13-8. Tak pokaźna zaliczka wystarczyła drużynie Arkadiusza Sojko na doprowadzenie do wyrównania w setach. Ostatni set rozpoczął się od walki punkt za punkt (5-5). Z czasem coraz większe tempo narzucili gracze w czerwonych koszulkach i to oni objęli prowadzenie 13-9. Czteropunktowa strata sprawiła, że z ‘Portowców’ wyraźnie uszło powietrze i to Chilli Amigos mogło cieszyć się z wygranej meczu.

Letni Gdańsk – BES Boys BLUM 2-1 (21-19; 16-21; 21-10)

Patrząc na obie drużyny na przedmeczowej rozgrzewce oraz początku meczu nie dało się nie odnieść wrażenia problemów kadrowych. Już na początku spotkania kontuzji nabawił się Rafał Grzenkowicz (Letni Gdańsk) oraz Krzysztof Górzny (BES Boys BLUM). O ile w przypadku tego pierwszego obyło się bez większych konsekwencji, tak po kontuzji Krzysztofa Górznego, BES Boys BLUM musiał radzić sobie w pięciu graczy. Co ciekawe w pierwszym, a w szczególności w drugim secie wyglądało to naprawdę dobrze. Początek spotkania to prowadzenie ‘Letników’ 10-6. Z czasem przewaga, brązowych medalistów sezonu Wiosna’21 zaczęła jednak topnieć (11-10). Mimo to, Letni Gdańsk nadal był o włos przed swoimi przeciwnikami i wygrał pierwszą partię do 19. To co nie udało się ‘Chłopcom’ w pierwszym secie, udało się w drugim. Gracze Ryszarda Nowaka, mimo niekorzystnego wyniku (8-10), potrafili wyjść z opresji, by po chwili objąć prowadzenie (13-11). Po wyrównanej końcówce (16-16), na zagrywce świetną pracę wykonał rozgrywający BES Boys BLUM i  gracze w szarych trykotach mogli cieszyć się z wyrównania. Ostatni set należał wyłącznie do ‘Letników’. Gracze w granatowych koszulkach po dwóch atakach powracającego do składu Piotra Kamińskiego, objęli prowadzenie 10-5. Z czasem drużyna nie spoczęła na laurach, tylko kontynuowała świetną partię, finalnie kończąc ją do 10.

Zmieszani – Dziki Wejherowo 0-3 (16-21; 11-21; 18-21)

Po spotkaniu Zmieszanych z Dzikami Wejherowo dochodzimy do wniosku, że drużyna Filipa Stabulewskiego jest dla drużyny Edyty Woźny prawdziwą zmorą. Kiedy obie drużyny się spotykają to Zmieszani za każdym razem są zaledwie tłem dla swoich przeciwników. Owszem, w poniedziałek typowaliśmy, że Dziki wygrają spotkanie 3-0, ale bez jaj. Takiego przebiegu meczu się nie spodziewaliśmy. Zanim w ogóle rozpoczął się mecz doszło do sytuacji, którą można określić mianem dziwnej. Obie drużyny na rozgrzewce przedmeczowej borykały się z problemami kadrowymi. Ostatecznie gdy mecz się rozpoczął, to Dziki sobie z nimi poradziły. Gorzej było ze Zmieszanymi, których część, na salę dotarła w trakcie pierwszego seta. Ten przebiegał pod dyktando Dzików. Po ataku Marcina Bryłkowskiego, Dziki prowadziły 10-7 a następnie po trzech punktach Krzysztofa Kopernika w krótkim odstępie czasu już 17-10. W tym momencie stało się jasne, że emocji w tej partii już nie zobaczymy. Nie ukrywamy, że na te liczyliśmy w drugim secie. Jak się błyskawicznie okazało, były to marzenia ściętej głowy. Druga partia zaczęła się bowiem od prowadzenia Dzików 6-0.  Po dwóch asach serwisowych Bartosza Pastuszaka, Dziki prowadziły już 15-5 i obie drużyny mogły już myśleć o trzecim secie. W przeciwieństwie do meczu z Team Looz, tym razem Dziki nie popełniły tego błędu, i nie odpuścili swoim rywalom. Ich rywale stawili co prawda większy opór niż miało to miejsce w pierwszych dwóch setach, ale o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej, w przypadku Zmieszanych nie mogło być mowy.

MPS Volley – Tufi Team 3-0 (21-16; 24-22; 21-18)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej – poniedziałkowa konfrontacja była szalenie istotna dla obu drużyn. Wszystko za sprawą tego, że wygrana drużyna diametralnie odmieniłaby swoją sytuację, która do momentu pierwszego gwizdka sędziego nie była zbyt kolorowa. Obecnie wiemy już, że drużyną, która ma obecnie sporo powodów do optymizmu jest MPS Volley. Gracze w granatowych strojach, dzięki wygranej za komplet punktów przesunęli się w tabeli na…trzecie miejsce. Trzeba przyznać, że w poniedziałkowy wieczór wygrała lepsza drużyna. Dodatkowo należy zauważyć, że MPS nie miał łatwego zadania, bo przy odrobinie szczęścia, wynik zawodów mógł być zdecydowanie inny. Początek spotkania lepiej rozpoczęli Miłośnicy Piłki Siatkowej. Po dwóch atakach z rzędu Macieja Wysockiego, MPS prowadził 10-6. Wypracowana zaliczka, choć z czasem skurczona do jednego punktu (15-14) wystarczyła by to MPS cieszył się z wygranej w pierwszym secie. Druga odsłona była prawdziwą gratką dla kibiców amatorskiej siatkówki. Od początku seta trwała zażarta walka punkt za punkt. W drugiej części seta raz wydawało się, że wygra MPS (13-11), raz że Tufi Team (19-17). Mimo, że w końcówce to Tufi miało komfortową sytuację to MPS zdołał jednak ‘wyciągnąć’ tę partię. Bardzo duży udział w wygranej seta dla swojej drużyny miał Mateusz Kuliński, który zadał przeciwnikom dwa ostatnie ciosy. Ostatni rozdział rywalizacji był tym, w którym od początku inicjatywę mieli gracze Jakuba Nowaka. W końcówce, tuż po zmianie dwa punkty z zagrywki zdobył Karol Masiul, który wyprowadził MPS na prowadzenie 17-13. Czteropunktowa przewaga pod koniec meczu okazała się na tyle bezpieczna, że po chwili MPS mógł cieszyć się z pierwszego kompletu punktów w sezonie Wiosna’22.

Bayer Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (13-21; 16-21; 13-21)

Od pewnego czasu zastanawiamy się jak żyć. Z utęsknieniem wspominamy starą, poczciwą drużynę Activnych Gdańsk. Z nostalgią wspominamy czasy, kiedy na widok gry ACTIVNYCH, dość poważnie rozważaliśmy włożenie miksera w oczodoły. Pod uwagę brane były również inne – bardziej drastyczne rozwiązania. Wszystko to wynikało z faktu, że na ACTIVNYCH najczęściej nie dało się patrzeć. Przecież gdyby w poprzednich sezonach żył Adam Mickiewicz, to z pewnością o ACTIVNYCH napisałby piąty tom DZIADÓW. No i co mamy teraz? Z ACTIVNYCH nie można nawet podworować o tradycyjnym grillowanku ekipy nie wspominając. ‘Banda Kurkowskiego’ wygrywa wszystko jak leci. Wydawało się, że w poniedziałkowy wieczór daliśmy im wreszcie rywala, który będzie w stanie urwać im choć punkt i co? No i jajco. A w zasadzie trzy do jajca. Sety do 13, 16 oraz ponownie 13 dość wyraźnie pokazują, która z drużyn wiodła w spotkaniu prym. Bayer Gdańsk? Nie wiemy czy mamy tu fanów kinematografii, ale skojarzył nam się genialny film Janusza Zaorskiego – Piłkarski Poker. W filmie tym była scena, w której jeden z działaczy wybierał dla sędziego ‘Kibicki’ spośród kilkunastu Pań. Jedna z pominiętych dam do towarzystwa zapytała ‘A ja?’ Działacz odpowiedział – ‘A Pani nie i jeszcze długo, długo nie’. Pewnie zastanawiacie się skąd w chorych głowach Redakcji ta analogia. Otóż w kilku sytuacjach czy to w trakcie, czy przed sezonem, Bayer Gdańsk buńczucznie zapowiadał drugą ligę. Po kilku pierwszych kolejkach widać, że ‘Aptekarze’ jeszcze ‘długo, długo nie’. Z drugiej strony nie jest tak, że to są zwykłe leszczyki. Niestety dla nich, w wodnym ekosystemie mamy dużo większych i drapieżniejszych skurczybyków.

BEemka Volley – Oliwa Team 2-1 (24-22; 19-21; 21-16)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że spotkania BEemki są…nudne. Wszystko za sprawą tego, że w ostatnich meczach tej drużyny niezbyt wiele się działo. Jeśli mieli wygrać 3-0? Proszę bardzo, było 3-0. Nie ukrywamy, że przed poniedziałkowym spotkaniem właśnie taki scenariusz kreśliliśmy. Gładkie zwycięstwo 3-0, w których Oliwa ugra po 15 punktów w każdym secie i wszyscy po spotkaniu rozjadą się do swoich domów. Na koniec owej zapowiedzi napisaliśmy jednak, że Oliwa lubi zaskakiwać swoich rywali. Ależ to było meczycho pełne emocji. Zacznijmy od tego, że w naszym odczuciu było to najlepsze spotkanie, drużyny Dawida Karpińskiego od długiego czasu. Oliwa od początku meczu grała mądrze, skutecznie, świetnie broniła a na dodatek nie oddawała głupio punktów. Efekt? Totalne zaskoczenie swoich rywali i objęcie prowadzenia w pierwszym secie…16-8! Niestety dla Oliwy, rywal po przespanym początku dwoił się i troił, aby odwrócić losy seta. Gracze Daniela Podgórskiego sukcesywnie odrabiali punkty i finalnie byliśmy świadkami gry na przewagi z happy-endem dla BEemki. Przyznamy, że już dawno nie oglądaliśmy równie udanego come-backu. Po pierwszym secie mogłoby się wydawać, że to co Oliwa miała najlepsze – już zaprezentowała. Jakież było zdziwienie ich rywali, kiedy drugi set był niemal kopią pierwszego. Po ataku Macieja Tyryłło, Oliwa prowadziła w pierwszej partii 18-14. Gracze z serca Gdańska wyciągnęli odpowiednie wnioski po pierwszym secie i mając rywala na widelcu, wygrali seta do 19. Ostatnia odsłona była najmniej emocjonująca z całego meczu. Od początku kontrolę przejęła BEemka Volley i finalnie spokojnie wygrała tę partię do 16. Tak jak zaznaczyliśmy na wstępie – spotkanie pod kątem emocji, mogło się nie podobać wyłącznie tym, którzy zamiast serca mają śmietnik.

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Przed nami dziesiąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. Poniedziałkowe rozgrywki upłyną pod kątem trzeciej ligi. Spośród dziewięciu spotkań, aż pięć to pojedynki w najniższej klasie rozgrywkowej. Ponadto o podtrzymanie kapitalnej dyspozycji powalczą gracze BEemki Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Niepokonani PKO Bank Polski – Port Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Mówią, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak wobec tego mogą czuć się obecnie gracze Niepokonanych PKO Bank Polski? Przypomnijmy, że drużyna w biało-czarnych barwach wygrała na inaugurację sezonu ze Swooshersami oraz co bardziej imponujące – z Volley Kiełpino. Niestety kolejne wyniki ‘Bankowców’ nie były już takie imponujące. Drużyna Joanny Drewczyńskiej musiała uznać wyższość Tiger Team oraz Floty Active Team. Na usprawiedliwienie ‘Bankowców’ trzeba przyznać, że przegrane pojedynki przyszły z drużynami, które mają ambicję awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Kolejnym rywalem Niepokonanych będzie ekipa Portu Gdańsk. ‘Portowcy’ znajdują się obecnie na dziewiątym miejscu w ligowej tabeli. Na taki bilans składają się dwa zwycięstwa oraz jedna porażka. Mimo, że na pierwszy rzut oka bilans i miejsce w tabeli, drużyny z doków nie są zbyt imponujące to drużynę Arkadiusza Sojko należy za początek sezonu pochwalić. Nawet kiedy Port Gdańsk przegrał spotkanie z ACTIVNYMI Gdańsk to w meczu zaprezentował się bardzo dobrze. Wydaje się, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem ‘Granatowych’ i drużyna będzie unikała kontuzji, co było ich prawdziwą zmorą w przeszłości to mają oni szansę na ugranie lepszego wyniku niż miało to miejsce w poprzednim sezonie. Jeśli chodzi o poniedziałkowe spotkanie wydaje się, że faworytem rywalizacji będą gracze Portu Gdańsk. To właśnie oni mogą pochwalić się zdecydowanie lepszym bilansem bezpośrednich spotkań (4-1).

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Craftvena – DNV

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Do poniedziałkowego spotkania, obie drużyny przystąpią w dobrych nastrojach. Wynikają one ze świetnej formy, którą w ostatnim tygodniu ekipy zaprezentowały odpowiednio ze Speednetem 2 oraz Husarią Gdańsk. Zaczynając od ‘Rzemieślników’ można powoli wyciągać wnioski, że drużyna Bartka Zakrzewskiego jest jak piekarnik, któremu zajmuje sporo czasu, aby się odpowiednio rozgrzać. Przypomnijmy, że na początku obecnego sezonu, ‘Rzemieślnicy’ nie prezentowali zbyt wysokiej formy, czego dobitnym przykładem była przegrana 0-3 z Chilli Amigos. Im dalej jednak w las, Craftvena grała lepiej. Ostatnie spotkanie ze Speednetem 2 był już pokazem mocy ze strony graczy w czarnych strojach. Jak będzie w poniedziałkowy wieczór? Cóż, gdyby ten mecz miał się odbyć kilka miesięcy temu, nie mielibyśmy wątpliwości, że będzie 3-0 dla Craftveny. Obecnie, mimo że taki typ Redakcji znajdziecie na stronie – tacy pewni nie jesteśmy. Przypomnijmy, że DNV w czterech meczach obecnego sezonu, zdobyło o 2 punkty więcej niż miało to miejsce w całym sezonie Jesień’21. To nie może być przypadek. Jest to potwierdzenie tego o czym mówiło się od początku obecnego sezonu. DNV gra zdecydowanie lepszą siatkówkę niż miało to miejsce kilka miesięcy temu. Regularny trening połączony z małymi wzmocnieniami sprawił, że żaden z trzecioligowych rywali, nie może być na tyle głupi, by dopisywać sobie punkty już przed spotkaniem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Chilli Amigos – Swooshers

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Oj Chili Chilli… i co wyście najlepszego narobili? Ten wstęp jest rzecz jasna nawiązaniem do poprzedniego tygodnia,  w którym faworyzowani ‘Amigos’, dość niespodziewanie przegrali z Volley Kiełpino. Porażka ta była o tyle zaskakująca, że:

  1. Chilli Amigos do tego spotkania wygrało wszystkie mecze
  2. Volley Kiełpino na inaugurację sezonu Wiosna’22, przegrało z ‘Bankowcami’ oraz ‘Portowcami’
  3. Chilli Amigos nie zdołało w spotkaniu z Kiełpinem ugrać choćby seta.

Efekt powyższego? Chilli Amigos straciło fotel lidera, do którego tracą obecnie cztery oczka. Dodatkowo zajmują obecnie trzecie miejsce w ligowej stawce, ale nad siódmym miejscem mają zaledwie jeden punkt przewagi. To pokazuje ile ‘waży’ jeden przegrany mecz w SL3. Okazję do podreperowania swojego dorobku punktowego, Chilli Amigos będzie miało wręcz wyborną. Drużyna Grzegorza Walukiewicza zmierzy się bowiem z drużyną Swooshers, która okupuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Do tej pory, drużyna Nike Poland w SL3 mierzyła się czterokrotnie. Niestety dla mikstowego składu, Swooshers wszystkie te spotkania kończył ‘na tarczy’. W ostatnim czasie ‘biało-czarni’ wyrównali również rekord najdotkliwszej porażki w jednym secie, w historii SL3. Czy mimo to, w grze Swooshers, można znaleźć jakieś pozytywy? Owszem. We wspomnianej dotkliwej porażce z Tiger Team, ‘biało-czarni’ potrafili w pierwszym oraz drugim secie zaprezentować się naprawdę nieźle. Nie inaczej było w pojedynczych setach w spotkaniach z Niepokonanymi PKO Bank Polski oraz DNV. Jak będzie w poniedziałek?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Chilli Amigos – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

O godzinie 20:00, drużyny Chilli Amigos oraz Port Gdańsk staną do rywalizacji po raz drugi w poniedziałkowy wieczór. Chilli Amigos przystąpi do spotkania, po meczu z ‘czerwoną latarnią’ ligi – drużyną Swooshers. Zdecydowanie bardziej wymagającego rywala w pierwszym meczu, będzie miała ekipa ‘Portowców’, która zmierzą się z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Mimo, że ‘Portowcy’ będą w swoim pierwszym spotkaniu faworytem, to absolutnie nie możemy wykluczyć scenariusza, w którym poniosą z Niepokonanymi porażkę. Jeśli chodzi o spotkanie o godzinie 20:00, wydaje się, że faworytem będzie ekipa Chilli Amigos. Przy okazji zapowiedzi pierwszego spotkania ‘Papryczek’ napisaliśmy jednak o ich przegranym spotkaniu z Volley Kiełpino. Przypomnijmy, że pisaliśmy o tym samym Volley Kiełpino, z którym rozprawiła się ekipa Portu Gdańsk. Gdybyśmy mieli wskazywać faworyta spotkania na podstawie konfrontacji z drużyną Fabiana Polita, to typowalibyśmy na Port. Na całą sprawę trzeba jednak patrzeć zdecydowanie szerzej. Co by nie mówić, to Chilli Amigos wciąż pozostaje jednym z głównych kandydatów do podium rozgrywek. W każdym sezonie, każdej drużynie przytrafia się bardzo słabe spotkanie. ‘Amigos’ pozostaje wierzyć w to, że te najsłabsze już za nimi. Dla obu drużyn będzie to szóste spotkanie w historii SL3. Dotychczas, lepszym bilansem może pochwalić się ekipa Chilli Amigos, która wygrała trzykrotnie. To na co warto zwrócić jednak uwagę to fakt, że praktycznie zawsze spotkania stały na wysokim poziomie sportowym i najczęściej kończyły się podziałem punktów. W poniedziałkowy wieczór, nastawiamy się na kawał dobrej, trzecioligowej siatkówki.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Letni Gdańsk – BES Boys BLUM

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Z pewnością nie tak wyobrażały sobie początek obecnego sezonu obie drużyny. Jeśli chodzi o ‘Letników’ to przypominamy, że w sezonie, po którym Letni Gdańsk zrobił sobie przerwę w SL3, drużyna Michała Mysłka skończyła na wysokim – trzecim miejscu w drugiej lidze. Dodatkowo, drużynę w ostatnim czasie zasiliło dwóch graczy, którzy występowali w pierwszoligowym Epo-Project. Jeśli chodzi o ich rywali – BES Boys BLUM to posiadają oni w swoim składzie graczy, którzy grali przez kilka sezonów w pierwszej lidze SL3. Ponadto, skład ‘Chłopców’ stanowią zawodnicy, którzy pod kątem doświadczenia nie mają sobie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta równych. Czy wobec tego, w ślad za argumentami w przypadku obu drużyn poszły również wyniki? No niekoniecznie. Obecnie poniedziałkowi rywale zajmują odpowiednio dziewiąte oraz jedenaste miejsce w tabeli. Obie drużyny rozegrały w obecnym sezonie po trzy spotkania z czego wygrywały zaledwie raz. Jeśli chodzi o poniedziałkową potyczkę, to w lepszych nastrojach podejdą do niej gracze Ryszarda Nowaka (BES Boys BLUM). Przypomnijmy, że w ostatnim tygodniu ‘Chłopcy’ dość niespodziewanie ograli swoich młodszych kolegów w derbach firmy BES BLUM Environmental. Czy wobec tego, BES Boys wygrają również z Letnim Gdańskiem? Mimo wszystko, w naszych oczach to ‘Letnicy’ są faworytem spotkania. Do niedawna napisalibyśmy, że są oni wręcz pewniakiem. Kiepska forma w ostatnim czasie sprawia jednak, że nie zdziwilibyśmy się gdyby spotkanie wygrała ekipa Ryszarda Nowaka.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Zmieszani – Dziki Wejherowo

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Na pierwszy rzut oka – zwykły mecz. Jeśli ktoś zna jednak historię obu drużyn, ten doskonale wie, że losy Zmieszanych oraz Dzików – przeplatały się ze sobą w sezonie Wiosna’21. Przypomnijmy, że obie drużyny występowały wówczas w trzeciej lidze. Na początku sezonu, to właśnie Dziki oraz Zmieszani uznawani byli za głównych faworytów do wygrania trzeciej klasy rozgrywkowej. Początek sezonu wskazywał, że wszystko idzie zgodnie z planem. Zmieszani wygrali na inaugurację pięć spotkań za komplet punktów. Dziki z kolei cztery. Jak potoczyły się dalej losy obu drużyn? Dużo zmieniło się w kolejnym spotkaniu obu drużyn, kiedy te rozegrały bezpośrednie spotkanie. W meczu, do którego doszło 18 czerwca 2021 r., Dziki wygrały ze Zmieszanymi 3-0. Mniej więcej od tego momentu zaczęły się problemy tych drugich, którzy ostatecznie zakończyli sezon poza podium rozgrywek. Dziki Wejherowo z kolei zajęli pierwsze miejsce i uzyskali awans do drugiej ligi.  Zmieszanym sztuka ta udała się po świetnym sezonie Jesień’21. Poniedziałkowe spotkanie będzie zatem pierwszym, bezpośrednim meczem obu drużyn od sezonu Wiosna’21. Faworytem potyczki są Dziki, którzy w obecnym sezonie wygrali trzy z czterech spotkań, dzięki czemu plasują się na trzecim miejscu. Trzeci, ale od końca są z kolei gracze Edyty Woźny – Zmieszani. Na takie miejsce składa się jedna wygrana w trzech spotkaniach. Mimo dość nieciekawego miejsca w tabeli, Zmieszani podejdą do spotkania ‘na fali’. Wszystko za sprawą tego, że w ostatnim spotkaniu przeciwko Gonito Volley zagrali bardzo dobry mecz. Czy niesieni tym zwycięstwem mają szansę również z Dzikami? Z pewnością byłaby to ogromna niespodzianka. Z drugiej strony, skoro Dzikom, punkt zabrała ostatnio ekipa Team Looz, to czemu Zmieszanym miałoby się nie udać?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MPS Volley – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Parafrazując Mateusza Borka – tu nie ma miękkiej gry. Aby wygrywać w pierwszej lidze SL3, trzeba się obecnie bardzo mocno napocić. Bez 100% zaangażowania nie ma mowy o zwycięstwie i nie są to bynajmniej puste słowa. Gdy zsumujemy mecze obu drużyn wychodzi na to, że obie ekipy wygrały dwa, na sześć możliwych spotkań. Co by nie mówić, wynik ten nie jest zbyt imponujący. Obie drużyny, aby myśleć o awansie do grupy mistrzowskiej muszą zacząć punktować zdecydowanie lepiej niż miało to miejsce na początku obecnego sezonu. Mimo, że obie drużyny mają taki sam bilans spotkań (1 wygrana, 2 porażki) to w zdecydowanie lepszej sytuacji znajdują się obecnie gracze MPS-u, którzy mają o dwa oczka więcej. Wszystko za sprawą tego, że Tufi jeśli przegrywało to 0-3. Jeśli z kolei wygrywali to dzielili się oni ze swoimi rywalami punktami. To co w konfrontacji z MPS-em działa z pewnością na korzyść ‘Tuffików’ to fakt, że podejdą oni do spotkania w lepszych nastrojach. Wszystko za sprawą tego, że ich ostatnie spotkanie z Eko-Hurtem zakończyło się zwycięstwem. MPS z kolei w ostatnim spotkaniu musiał uznać wyższość ‘Szachistów’. Czy wobec tego można uznać, że to Tufi Team będzie faworytem spotkania? Niekoniecznie. Wydaje się, że większe szansę na zwycięstwo w poniedziałkowym spotkaniu będą mieli Miłośnicy Piłki Siatkowej. Z drugiej strony, w poprzednim tygodniu również stawialiśmy na przeciwników Tufi Team a jednak to drużyna Mateusza Woźniaka wygrała. Czy tym razem może być podobnie?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Bayer Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

W ostatnim czasie, kapitan drużyny Bayer Gdańsk, padł ofiarą klątwy udzielania wywiadu tuż przed meczem. Nie jesteśmy nawet w stanie zliczyć wywiadów, w których poszczególni zawodnicy ‘prężyli muskuły’ w wywiadzie, a po chwili schodzili z parkietu po przegranym meczu, w momencie kiedy to oni byli faworytem. Nie inaczej było z przedstawicielem drużyny Bayer Gdańsk, który tuż po wywiadzie, musiał przyjąć na klatę porażkę z Wolves Volley. Ta, sprawiła z kolei, że bilans ‘Aptekarzy’ po czterech rozegranych spotkaniach to dwa zwycięstwa oraz dwie porażki. Cóż, jak na drużynę mierzącą w awans do wyższej klasy rozgrywkowej, bilans ten wydaje się niezbyt ekskluzywny. Całość przypomina sytuację kiedy w super topowym klubie, zamiast wyszukanego drinka, do szklanki nalaliby ci płynu borygo. Łapiecie zależność pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością? No właśnie. Miało być inaczej. Jakby tego było mało, na horyzoncie widać już kolejnych – piekielnie mocnych rywali. W poniedziałkowy wieczór, Bayer Gdańsk zmierzy się z liderem rozgrywek – ACTIVNYMI Gdańsk. We wtorek z kolei, ekipa z gdańskiej Oliwy zmierzy się z wiceliderem – Flotą Active Team. Cóż, wydaje się, że za chwilę bilans spotkań nie będzie wynosił 2-2 a 2-4. Wszystko za sprawą tego, że to rywale a nie Bayer będą faworytami meczu. Na pierwszy ogień pójdzie ekipa Activnych. Drużyna Artura Kurkowskiego pozostaje jedyną drużyną bez podziału na ligi, która do tej pory nie straciła ani jednego seta. Z drugiej strony trzeba przyznać, że poza Portem Gdańsk, ani jeden z rywali nie był zbyt wymagającym przeciwnikiem. Jakim rywalem okaże się Bayer? Jako Redakcja przewidujemy, że to Activni wygrają spotkanie. Wydaje nam się, że wygrana będzie okupiona stratą pierwszego punktu w sezonie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BEemka Volley – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Wiele wskazuje na to, że póki co dla BEemki Volley w SL3 emocji tyle, co na grzybobraniu. Powiedzmy to sobie wprost. Poza meczem na inaugurację, gdzie BEemka musiała się trochę napocić aby ograć Dzików, pozostałe mecze były bardzo nudne. Wszystko za sprawą tego, że odnosiliśmy wrażenie jakbyśmy oglądali pojedynek na szkolnym WF, w którym szóstoklasiści mierzą się z drugą ‘B’. Nuda, jednostronny pojedynek, łapiecie o co chodzi. Podsumowując tamte spotkania, nie można wyzbyć się wrażenia, że wynik przewidziałaby nawet baba, która na monciaku udaje wróżkę. Zastanawiamy się czy taki a nie inny obraz drugiej ligi nie uśpi nieco czujności drużyny Daniela Podgórskiego. Czy BEemce nie włączy się w pewnym momencie ‘God mode’ i drużyna nie uzna, że zmiecie z planszy wszystkich rywali? Jeśli do tego nie dojdzie, to jesteśmy niemal pewni że zrealizują oni swój cel, którym od początku był awans do elity. Kolejną przeszkodą do realizacji założonego celu będzie drużyna Oliwy. Dziesiąta siła obecnego sezonu, przystąpi do spotkania po jednym zwycięstwie oraz trzech porażkach w czterech spotkaniach. Na obronę ‘Oliwiaków’ trzeba dodać, że dwie z trzech poniesionych porażek dotyczyły silnych rywali. Co by nie mówić, ale zarówno Dream Volley jak i Hydra Volleyball Team są drużynami, które stać na to by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Terminarz dla Oliwy Team ułożył się w ten sposób, że większość mocarnych drużyn będą mieli już za sobą. Nie przekreślajmy jednak szans drużyny z serca Gdańska. W ich przypadku bywa to bardzo niebezpieczne.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #9

Za nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. W meczu dnia, skazywana na porażkę drużyna Volley Gdańsk w dobrym stylu ograła mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Kolejne zwycięstwa do swoich kont dopisali liderzy drugiej (BEemka Volley) oraz trzeciej ligi (ACTIVNI Gdańsk). Zapraszamy na podsumowanie!

Volley Gdańsk – Merkury 2-1 (21-19; 9-21; 21-17)

Właśnie w taki sposób kończy się dopisywanie punktów przed rozpoczęciem meczu. Nie twierdzimy, że gracze Merkurego wszem i wobec głosili, że wygrają z Volleyem zdobywając przy tym komplet punktów. Trudno jednak nie wyzbyć się wrażenia, że Mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – zbagatelizował swojego rywala. Wydaje się, że w głowach zawodników w granatowych strojach zakiełkowała myśl, że skoro CTO zrobiło z Volleya miazgę, to czemu im miałoby się nie udać? O tym, że będą to zupełnie dwa inne spotkania, przekonaliśmy się na samym początku meczu. To Volley Gdańsk, po punktach zdobytych przez Michała Pysza oraz Piotra Ścięgosza, objął prowadzenie 6-1. Wraz z każdą mijającą minutą, przewaga 'żółto-czarnych’ topniała i kiedy wydawało się, że Merkury zdoła dogonić rywali (19-18), Michał Pysz skutecznie skończył akcję by po chwili, trzykrotnym mistrzom SL3 udało się wygrać seta. Druga odsłona była pokazem mocy, drużyny Piotra Peplińskiego. Finalnie partia ta zakończyła się zwycięstwem Merkurego 21-9. Taki a nie inny wynik sprawił, że zastanawialiśmy się jak ‘żółto-czarni’ zareagują w trzecim secie. Ten rozpoczął się od minimalnego prowadzenia Volleya 4-2. Mimo, że z czasem gra się wyrównała (11-11), to druga część seta należała już do Volley Gdańsk. Mecz dwoma kapitalnymi blokami na skrzydle zakończył Paweł Huliński. Wynik rywalizacji jest z pewnością ogromną niespodzianką. To, że Volley Gdańsk się podniósł i przyjął na klatę to, że był w ostatnim czasie wytykany palcami jest doprawdy imponujące.

ACTIVNI Gdańsk – Husaria Gdańsk 3-0 (21-14; 21-10; 21-12)

ACTIVNI Gdańsk kontynuują kampanie pod tytułem – ‘golimy rywali’. Czwarty mecz, czwarte zwycięstwo, czwarty komplet punktów. Czy wobec tego można się czepiać? Raczej nie, ale trzeba wziąć pod uwagę, że podczas gdy ich ligowi rywale w walce o awans ‘boksują się’ między sobą, ACTIVNI w tym czasie ograli 9, 12, 13 oraz 14 drużynę. Wnioski? Od dziś już tak łatwo nie będzie. Jeśli chodzi o środowe spotkanie, trzeba zauważyć, że drużyna Artura Kurkowskiego kontrolowała przebieg od pierwszego, do ostatniego gwizdka sędziowskiego. Już na początku spotkania po kilku atakach Kamila Rutkowskiego, ACTIVNI objęli prowadzenie 4-2. Mimo, że do pewnego momentu Husaria utrzymywała jako-taki kontakt z rywalem (8-7) tak w pewnym momencie, lokomotywa z logiem ACTIVNYCH na czele odjechała z peronu. Finalnie partia ta zakończyła się wynikiem 21-14 i jak się później okazało, była to najlepsza odsłona Husarii. Im dalej w las, tym graczom w biało-czerwonych strojach wiodło się gorzej. Gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego mieli spory problem z wykończeniem własnych akcji a w konsekwencji, z poważnym zagrożeniem rywalowi. Jednostronny pojedynek w drugim secie, zakończył się zwycięstwem lidera 21-10. Ostatnia odsłona konfrontacji nie przyniosła zaskakującego zwrotu akcji. ACTIVNI, mimo że sami popełniali sporo błędów to jednak koniec końców, po ich stronie siatki było zdecydowanie więcej jakości. Miało być trzy – zerko, no i jest.

BEemka Volley – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-16; 21-11; 21-15)

Ależ BEemka, na tle drugoligowych rywali jest mocna. Czwarte zwycięstwo w czwartym spotkaniu mówi za siebie. Ok, nie jest to jeszcze czas na mrożenie szampanów, ale jednak co by nie mówić – póki co BEemka prezentuje inny poziom. Początek meczu wskazywał jednak na to, że ‘Hotelarze’, na widok rywali nie pobrudzili majtek. To gracze Tomka Walaskowskiego, jako pierwsi objęli prowadzenie 7-4. Niestety dla nich, ich radość nie trwała zbyt długo. Po dwóch atakach Wojtka Kiełba, BEemka zdołała wyrównać 9-9 a w konsekwencji, przejąć inicjatywę. Finalnie pierwsza odsłona skończyła się wynikiem 21-16. W drugim secie, dysproporcja pomiędzy drużynami była jeszcze większa. To nie spodobało się najwierniejszym fanom w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, którzy dopingują ‘Hotelarzy’ w trakcie każdego spotkania. W partii tej BEemka po zagrywce Daniela Podgórskiego, BEemka prowadziła już 8-0. Na szczęście – dla zdrowia psychicznego MiszMaszu, zdołali oni później zdobyć kilka punktów, ale nie mieli rzecz jasna szans na zmienienie oblicza tej partii. Trzecia odsłona była postawieniem kropki nad ‘i’. Owszem, gracze w czarnych koszulkach nie rozłożyli w tej partii przed swoimi rywalami nóg, ale mimo wszystko – zabrakło im umiejętności. Aby dobrze zobrazować Wam różnice pomiędzy drużynami. BEemka była w tym spotkaniu Coca-Colą podczas gdy ‘Hotelarze’ – Zbyszkiem 3 cytryny. Owszem, tym drugim napojem również można się napić, ale to jednak nie to.

ZCP Volley Gdańsk – AVOCADO friends 2-1 (21-16; 13-21; 21-16)

Jako, że ligowa czołówka traciła w ostatnim czasie punkty, przed drużyną ZCP Volley Gdańsk otworzyła się szansa na doskoczenie do ligowego topu. Zadaniem ekipy ZCP było wygranie spotkania z AVOCADO friends. Po tym jak na początku obecnego sezonu sprawują się ‘Weganie’, zadanie to nie było bynajmniej łatwe. Ostatnią dobrą formę drużyny Arkadiusza Kozłowskiego dostrzegli również Eksperci Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, którzy stawiali właśnie na AVOCADO. Początek rywalizacji należał do ZCP. Po ataku Mikołaja Boguckiego, Volley prowadził 10-6 i od tego momentu, aż do samego końca kontrolował przebieg gry. Ostatecznie set zakończył się zwycięstwem srebrnych medalistów z drugiej ligi (21-16). Drugą partię podobnie jak pierwszą, lepiej rozpoczął ZCP (3-0). W odróżnieniu od starcia otwierającego spotkanie, tym razem epilog był inny. Po kilku atakach Samuela Wróbla, to ‘Weganie’ objęli czteropunktowe prowadzenie (14-10). Wypracowana zaliczka pozwoliła im na wygranie partii do 13. Poza dobrą dyspozycją, graczom AVOCADO w zwycięstwie pomogła niemoc w wykończeniu akcji przez ZCP. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od mocnego uderzenia ZCP. To było prawdziwe nawiązanie do nazwy (Z Całej Pi**y). Po chwili od rozpoczęcia tej partii, na tablicy wyników mieliśmy…9-2! Mimo, że z czasem ‘Weganie’ próbowali odwrócić losy spotkania, finalnie to ZCP Volley Gdańsk cieszyło się z wygranej. Mimo wszystko uważamy, że wynik 2-1 nie satysfakcjonuje w pełni żadnej ze stron.

Prometheus – Letni Gdańsk 2-1 (21-16; 21-18; 19-21)

Ależ nam się rozkręciła w ostatnim czasie ekipa Prometheusa. Już w poprzednich spotkaniach, kiedy gracze Mykoli Pocheniuka wygrywali, pisaliśmy że ich gra wygląda coraz lepiej. Po porażce na inaugurację, gracze zza wschodniej granicy ograli kolejno Hydrę, Nieloty a w środowy wieczór również Letników. Mimo świetnego bilansu 3 zwycięstw oraz 1 porażki, Prometheus ma na swoim koncie zaledwie siedem oczek. To spowodowane jest tym, że jak mało kto, lubią dzielić się szczęściem, ze swoimi rywalami. Kiedy po dwóch wygranych partiach, Prometheus miał rywala na widelcu, to Letni Gdańsk zdołał wygrać ostatnią partię. Zachowując chronologię. Pierwszy set był do pewnego momentu wyrównany (15-14). W kluczowym dla seta momencie, ‘Letnicy’ popełnili kilka błędów w ataku, które kosztowały ich przegraną w tej partii. W drugiej odsłonie Letni Gdańsk przez długi moment był bezradny. Gracze w granatowych koszulkach mieli problemy w przyjęciu. Ich rywale z kolei nie dość, że przyjmowali to i świetnie bronili. No i mieli Dmytro Moroziuka, któremu włączył się ‘beast mode’. Po kilku akcjach skrzydłowego, Prometheus prowadził 13-9. Mimo tak pokaźnej zaliczki, Letni Gdańsk nie dawał za wygraną. Po kilku akcjach z rzędu Piotra Joskowskiego, Letni Gdańsk wyrównał i na tablicy pojawił się wynik 15-15. Mimo, sporej ‘nerwówki’, ostatecznie to Prometheus zdołał wygrać tę partię. Postawa z drugiego seta, mogła jednak niepokoić graczy z Ukrainy. Mimo to, ekipa Mykoli Pocheniuka nie wyciągnęła wniosków i po tym, jak i tym razem roztrwonili przewagę (15-9), tym razem to Letni Gdańsk wygrał seta. Jak do tego doszło? Trudno nam odpowiedzieć na to pytanie. Z pewnością, po fali krytyki, która w ostatnim czasie spadła na ‘Letników’ – za trzeciego seta oraz charakter trzeba ich pochwalić.

Hydra Volleyball Team – Oliwa Team 3-0 (21-16; 21-11; 21-13)

Największą niespodzianką spotkania Hydra Volleyball Team – Oliwa było to, że w meczu obyło się bez niespodzianek. Zestawienie ze sobą tych drużyn sprawiło, że mieliśmy do czynienia z dwoma bardzo nieprzewidywalnymi ekipami. Przypominamy, że w pierwszym spotkaniu obu drużyn, do którego doszło w sezonie Jesień’21, zdecydowanym faworytem była Hydra. Jak możecie się domyślić tamto spotkanie wygrała Oliwa. W role kata Hydry, we wspomnianym spotkaniu wcielił się Maciej Pochyluk. Co ciekawe, gracz ten po raz pierwszy w sezonie Wiosna’22 pojawił się, o ironio – na meczu z Hydrą Volleyball Team. Tym razem, w odróżnieniu od wspomnianego spotkania, niespodzianki jednak nie było. Hydra VT wyciągnęła wnioski z przeszłości i tym razem to oni dominowali. Wspomniany Maciej Pochyluk zdobył w meczu nie 20, jak wówczas a 5 punktów. Jako, że jego koledzy z drużyny w zdecydowanej większości nie zdobyli ich więcej to efekt był jaki był. Co by nie mówić, ale gracze w złotych strojach zagrali najlepsze spotkanie w SL3 w obecnym sezonie. Już na początku spotkania objęli oni prowadzenie 7-1 i dzięki temu, mieli kontrole nad tym co działo się w tej partii. W drugiej, przewaga Hydry była jeszcze większa. Po w miarę wyrównanym początku (6-5), Hydra zrobiła odjazd swoim przeciwnikom. Swoje dołożyli sami gracze Oliwy, którzy popełniali sporo błędów na zagrywce oraz w ataku. Efekt? 21-11. Ostatni set przypominał drugą odsłonę. Hydra – dominowała, Oliwa – cieniowała. Patrząc na mecz z boku, zastanawialiśmy się czy niczym w boksie, jeden z graczy nie rzuci zaraz białym ręcznikiem na parkiet. Jako, że nic takiego nie miało miejsca, to Hydra dalej grała swoją grę (18-8). W końcówce, Oliwa zdołała zdobyć kilka punktów i finalnie wynik tej partii był dla Oliwy znacznie lepszy niż gra.

Zapowiedź – MATCHDAY #9

Przed nami ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. W środę o podtrzymanie kapitalnej serii powalczy trzecioligowa drużyna Activni Gdańsk. Ponadto, w drugiej lidze, w bezpośrednim pojedynku zmierzą się ostatnie niepokonane drużyny (BEemka Volley oraz BH Rent MiszMasz). Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

Volley Gdańsk – Merkury

Godz. 19:30, boisko nr 1

Obie drużyny w środowy wieczór staną do konfrontacji po porażce odniesioną z tą samą drużyną – CTO Volley. Tyle wspólnego. Styl, który obie drużyny zaprezentowały w spotkaniu był tak różny, że w naszych chorych głowach trudno znaleźć jakieś idiotyczne porównanie. Tego nie da się porównać z niczym. Dysproporcja w dyspozycji obu drużyn była tak ogromna, że szczerze obawiamy się, czy w środowy wieczór, dla Volleya nie będzie powtórki z wpierdolu rozrywki. Z drugiej strony, powtórzyć takie coś, choćby się starało to jednak się nie da. Jako Redakcja głęboko i szczerze wierzymy w to, że Volley Gdańsk zdoła się podnieść i zagrać dobre spotkanie z Merkurym. Co by nie mówić, ale wciąż mówimy o najbardziej doświadczonej drużynie w pierwszej lidze SL3. Ponadto, jest to wciąż ta sama drużyna, która niespełna miesiąc temu ograła Szach-Mat 2-1. W środę ‘żółto-czarni’ zmierzą się jednak nie z Szach-Matem, tylko z Merkurym. Po tym jak CTO straciło wczoraj punkt ze Speednetem, trzy punkty dla Merkurego są dziś ważne jak nigdy dotąd. Jeśli gracze Piotra Peplińskiego wygrają spotkanie z Volleyem za komplet punktów, to przy równej liczbie spotkań będą mieli tyle samo oczek co CTO. Jest to o tyle ważne, że wydaje się, że ligę zwycięży drużyna, która będzie potrafiła wygrywać takie spotkania za komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ACTIVNI Gdańsk – Husaria Gdańsk

Godz. 19:30, boisko nr 3

Obie drużyny, do środowej potyczki podejdą w zupełnie innych nastrojach. Wszystko za sprawą wyników osiąganych przez obie ekipy na początku obecnego sezonu. Jeśli chodzi o ACTIVNYCH, to gracze Artura Kurkowskiego podejdą do meczu jako lider rozgrywek i jedyna drużyna w całej lidze, która nie przegrała ani jednego seta. Wpływ na taki wynik, mają trzy zwycięstwa odniesione na inaugurację. O ile wygrane ze Swooshersami i Speednetem 2 były dość oczywiste, tak wygrana z ‘Portowcami’ za komplet punktów może być dla ACTIVNYCH powodem do dumy. Pamiętajmy, że wciąż mówimy o ekipie Portu Gdańsk, która w obecnej edycji prezentuje o wiele wyższy poziom, niż miało to miejsce w poprzednim sezonie. Jeśli chodzi o Husarię, trudno nie pozbyć się wrażenia wielkiego zawodu. ‘Biało-czerwoni’ raptem kilka tygodni temu, na jeden z grup na facebooku pisali o tym, że mają ambicję na grę w PALPS. Cóż, przypominamy że w tej lidze występują zespoły, które grają również w pierwszej lidze SL3. Co by nie mówić, obecnie poziom trzeciej a pierwszej ligi, dzielą lata świetlne. Przed Husarią długa i wyboista droga do tego, by znaleźć się na poziomie, o którym wcześniej pisaliśmy. Wydaje się, że zanim do tego dojdzie, drużyna Husarii musi zacząć wygrywać starcia w trzeciej lidze. W środowy wieczór, to ACTIVNI są zdecydowanym faworytem spotkania. Jeśli, podopieczni Artura Kurkowskiego podejdą do spotkania zmobilizowani, to każdy inny wynik niż 3-0, będzie w naszych oczach ogromną niespodzianką.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BEemka Volley – BH Rent MiszMasz

Godz. 19:30, boisko nr 2

O godzinie 19:30 na centralnym boisku zmierzą się ze sobą ostatnie dwie niepokonane drużyny drugoligowe. Jak do tej pory, BEemka Volley ograła kolejno Dzików Wejherowo, Team Looz oraz BES Boys BLUM. BH Rent Miszmasz z kolei na swoim ‘rozkładzie’ ma Gonito Volley, Oliwę Team oraz podobnie jak BEemka – BES Boys BLUM. Mimo takiej samej liczby wygranych, lepszą sytuacją w tabeli mogą pochwalić się gracze z branży motoryzacyjnej. To z kolei jest spowodowane tym, że w odróżnieniu od ‘Hotelarzy’, BEemka tylko raz dzieliła się punktami ze swoim rywalem. Jak będzie w środę? No właśnie. Na tego typu spotkaniach, bardzo często zarabiają bukmacherzy. Gdyby wyniki SL3 można było obstawiać u bukmachera i osoba nieznająca realiów w lidze spojrzała na sytuację obu drużyn w tabeli, mogłaby odnieść wrażenie, że w środę zmierzą się ze sobą drużyny o podobnym potencjale sportowym. Nie chcielibyśmy nikogo obrażać, ale wydaje nam się, że BH Rent przystąpi do spotkania w roli underdoga. W naszym odczuciu to BEemka jest dość wyraźnym faworytem. Przypominamy, że jest to drużyna naszpikowana graczami, którzy w poprzednim sezonie grali w pierwszej lidze. Dodatkowo jest to drużyna, która nie wyobraża sobie innego scenariusza niż awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Kolejnym przystankiem w drodze do wyznaczonego celu to ‘Hotel MiszMasz’. Czy ten okażę się dla BEemki szczęśliwy?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

ZCP Volley Gdańsk – AVOCADO friends

Godz. 20:30, boisko nr 2

Po ubiegłotygodniowej porażce ze Speednetem, drużyna ZCP w środowy wieczór rozegra swoje trzecie spotkanie w sezonie Wiosna’22. Mimo, że będzie to pierwszy mecz obu drużyn w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, to obie ekipy znają się doskonale. Wszystko za sprawą tego, że AVOCADO w poprzednich sezonach mierzyło się z Volley Gdańsk, którego barw broniło kilku zawodników występujących obecnie w ZCP. Jakby tego było mało, sporo zawodników obu drużyn studiuje razem na AWF. To właśnie gracze obu drużyn stanowią trzon reprezentacji uczelni w Akademickich Mistrzostwach Polski. Co ciekawe, trenerem wspomnianej drużyny jest…Wojciech Grzyb. Wracając do samego meczu, wydaje się że faworytem będzie ZCP Volley Gdańsk. Wicemistrz poprzedniego sezonu, pomimo porażki w ubiegłym tygodniu ma ambitny cel, jakim jest medal w sezonie Wiosna’22. Kolejny krok w realizacji tego celu nie będzie łatwy. Nie trzeba być wybitnym ekspertem, aby zauważyć że obecna forma ‘Wegan’, w porównaniu do tego co pamiętamy z przeszłości to niebo a ziemia. Wydaje się, że obecnie jednym z większych problemów graczy Arkadiusza Kozłowskiego są…problemy kadrowe. W ostatnim meczu zabrakło między innymi świetnie dysponowanego debiutanta – Samuela Wróbla. W trakcie meczu z Merkurym zabrakło również, uznawanego za jednego z lepszych libero w lidze – Dawida Kulara. Z pewnością gracze ci, pomogliby w środę w zdobyczy punktowej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Prometheus – Letni Gdańsk

Godz. 20:30, boisko nr 3

Kto wie, być może ubiegłotygodniowa porażka Letniego Gdańska z Oliwą Team była tylko wpadką? Co by nie mówić, po zwycięstwie ‘Letników’ w inauguracyjnym spotkaniu z Team Looz byliśmy niemal pewni, że Letni Gdańsk ‘zmiecie z planszy’ swoich rywali. Cóż, stało się dokładnie odwrotnie. Niby Letni walczył, niby się starał, ale koniec końców to oni a nie rywale dostali w cymbał. W całej tej sytuacji, Letni Gdańsk przypomina klasowego osiłka, przed którym pozostałe dzieciaki robiły w gacie. W pewnym momencie, klasowe chucherko postanowiło powiedzieć sprawdzam i po dotkliwym spoliczkowaniu osiłka ten stracił swoją reputację. Po słabym meczu z Oliwą, pozostałe drużyny w ligowej stawce wiedzą, że w ‘Letników’ trzeba wjechać ‘na pełnej’. Gdyby dwa tygodnie temu, ktoś spytał nas, która z drużyn ma większe szansę na zwycięstwo – wskazalibyśmy na drużynę Michała Mysłka. Obecnie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że to Prometheus ma większe szansę na zwycięstwo. Odnosimy wrażenie, że po niezbyt udanym początku sezonu, drużyna Mykoli Pocheniuka prezentuje się lepiej z meczu na mecz. Wygrana z Hydrą Volleyball Team oraz Nielotami sprawia, że do graczy z Ukrainy należy podchodzić z respektem. Jeśli bowiem w dalszej części będą prezentować się tak jak w ostatnich dwóch meczach to są oni w stanie wygrać z każdym.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Hydra Volleyball Team – Oliwa Team

Nie mają ostatnio swoich ‘5 minut’ gracze Hydry Volleyball Team. Po tym, jak w poprzednim sezonie, drużyna Sławomira Kudyby zajęła piąte miejsce, wydawało się czymś naturalnym, że w obecnym sezonie będzie tylko lepiej. Owszem, wiedzieliśmy że Hydra jest w trakcie przebudowy. Ponadto, w ostatnich czasie drużyna miała problemy z dostępnością hali treningowej. To było o tyle ważne ponieważ niedawno ‘Bestia’ rozpoczęła treningi z jednym z najlepszych zawodników plażowych w Polsce – Piotrem Ilewiczem. W międzyczasie wyniki osiągane w lidze również nie napawały optymizmem. Hydra w trzech rozegranych spotkaniach wygrała zaledwie raz. Kto wie czy wpływ na wyniki nie miało ‘zmęczenie materiału’. Przypomnijmy, że gracze w złotych strojach są jedną z najbardziej ‘przetyranych’ drużyn w SL3. Poza naszymi rozgrywkami, Hydra do niedawna występowała również w PALPS-ie. Dodatkowo, gracze Sławomira Kudyby wciąż występują w trzeciej lidze. Kiedy dołożymy do tego treningi to kalendarz staję się napięty jak baranie jaja. Kolejnym rywalem Hydry będzie Oliwa Team, która jest jedną wielką zagadką. Kiedy wydaje się, że dostaną po łbie – wygrywają. Kiedy wydaje się, że wygrają – zostają skarceni. Typy Redakcji miałyby niezły  % skuteczności gdyby nie gracze z serca Gdańska. Tydzień temu wydawało się, że Oliwa przegra z Letnim. Dziś wydaje się, że to Hydra Volleyball Team ma większe szansę na zwycięstwo. Czy i tym razem Oliwa zrobi z logiki kur…tyzanę?

Godz. 20:30, boisko nr 1

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #8

Za nami ósmy dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. W pierwszej lidze, choć nie bez problemów dwa arcyważne spotkania wygrywa drużyna CTO Volley. Dzięki wygranym, gracze z Malborka wskakują na fotel lidera. W drugoligowym hicie, lepszą od Spontana okazała się drużyna Dream Volley. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Bayer Gdańsk – Wolves Volley 1-2 (12-21; 18-21; 21-10)

Dziwny to był mecz. Jak bowiem wytłumaczyć sety, w którym jedna z drużyn ogrywa drugą do 12 a w kolejnym secie przegrywa do 10? Mamy pewną propozycję – trzecia liga, styl życia. Nie ukrywamy, że w konfrontacji ‘Aptekarzy’ z ‘Watahą’ wydawało nam się, że to ci pierwsi mają więcej sportowych argumentów do tego by wygrać mecz. Mimo, że w ostatnim czasie chwaliliśmy ‘Wilków’ tak do ich ogródka można było wrzucić pewien kamyczek. Tym był w ostatnim czasie przegrany set z Husarią Gdańsk, która jak się później okazało, nie może pochwalić się zbyt dobrym wynikiem w tabeli. Mimo tych niedogodności, Wolves z reguły chwaliliśmy. Po wtorkowej wygranej z Bayer Gdańsk, w drużynie Macieja Tarulewicza zapanował ‘Wilczy apetyt’. Drużyna ma bowiem chrapkę na podium rozgrywek. Czy jest to możliwe? Absolutnie tak. Wracając do meczu – pierwszy set to prawdziwa dominacja Wilków. Podczas gdy ‘Wataha’ realizowała swój plan, nakreślony na to spotkanie – ich rywale psuli na potęgę. To nie był ich set i całe szczęście, że w danym momencie musieli wyłącznie grać w siatkówkę. Prawdziwy problem zacząłby się w momencie gdyby w tym czasie, drużyna Mateusza Grudnia musiała wykonać inne zadanie. Jako, że im nic nie szło, gdyby zamiast na sali, leżeli na kanapie, prawdopodobnie popsuliby nawet pilota podczas próby przełączenia kanału w tv. Pisząc jednak serio – pełna dominacja Wilków. Drugi set był wreszcie tym, czego oczekiwaliśmy po tym spotkaniu. Wyrównana walka punkt za punkt. Mniej więcej w połowie seta, to Wilki wyszły na 2-3 punktowe prowadzenie i zasłużenie wygrały tę partię. Kto wie, czy dwa punkty nie zadowoliły ‘Watahy’. Tym razem to właśnie im, oberwie się za trzecią partię. Co to do cholery było? My nie wiemy. Całą sytuację możemy przyrównać do tego jak skoczek narciarski bije rekord skoczni, przejeżdża kilkadziesiąt metrów i tuż przed linią do, której sędziowie liczą punkty postanawia się położyć. Do cholery. Jak ma się rywala na łopatkach to trzeba go dojechać. Wilki zamiast rozszarpać rywala, postanowiły dla odmiany być same dojechane. Finalnie, ten szalony mecz kończy się podziałem punktów.

Swooshers – Tiger Team 0-3 (11-21; 13-21; 2-21)

We wtorkowy wieczór, na naszych oczach napisała się historia. Z pewnością, nie w taki sposób chciałaby być w niej zapisana ekipa Swooshers. Fakty są jednak takie, że Swooshers, jako trzecia drużyna w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, przegrała seta do 2. Co ciekawe, po pierwszym oraz drugim secie nic nie wskazywało na taki scenariusz. Początek spotkania z Tiger Team, drużyna Swooshers, biorąc pod uwagę ich obecne umiejętności – radziła sobie lepiej niż moglibyśmy tego oczekiwać. Pamiętamy bowiem o tym, że ich rywale – Tiger Team to ekipa, mająca ambicję grania w wyższej klasie rozgrywkowej. Wracając do spotkania, te rozpoczęło się od prowadzenia ‘Tygrysów’ 6-4. Im dłużej trwał ten set, tym bardziej zarysowywała się przewaga drużyny Mateusza Sokołowskiego. Kiedy na tablicy wyników, pojawiło się 16-8 wiedzieliśmy, że emocje w tej odsłonie zostały ‘zabite’. Druga partia, podobnie jak pierwszy set rozpoczęła się od wyrównanej walki. Ta trwała jednak dłużej, bowiem w pewnym momencie, na tablicy wyników mieliśmy remis 8-8. Jak przystało na kapitana – prowadzenie swojej drużynie dał jednak Mateusz Sokołowski (10-8) i od tego momentu, do samego końca to Tiger Team dyktował warunki gry. W kinematografii często stosowany jest zabieg, że przed filmem wyświetlany jest napis, że z uwagi na szacunek do ofiar, pewne dane, postacie a także zarys fabuły został zmieniony. Może ten przykład jest zbyt jaskrawy, ale z szacunku do przegranych, napiszemy jedynie, że trzeci set się odbył, oraz że tak jak wspomnieliśmy na wstępie – rekord został wyrównany.

Dream Volley – Team Spontan 2-1 (18-21; 21-19; 21-10)

Nie no. Wyniki w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, w ostatnim czasie wymykają się poza jakiekolwiek granice rozsądku i logiki. Jak bowiem zestawić ze sobą następujące rezultaty i to sensownie wytłumaczyć?

  1. Dream Volley – BES-BLUM Nieloty 1-2
  2. Team Spontan – BES-BLUM Nieloty 2-1
  3. Dream Volley – Team Spontan 2-1

Przecież to wszystko nie trzyma się kupy. W naszych oczach to Spontaniczni byli faworytem spotkania. Nie dość, że w obecnym sezonie, wygrywali wszystko co się da, to na dodatek, trafili na moment, w którym Dream Volley borykał się ze swoimi problemami. Pierwszy set, lepiej rozpoczęli ‘Spontaniczni’. To była wypisz-wymaluj ekipa, która ograła na inaugurację trzy, drugoligowe drużyny. Kiedy po pierwszej partii wydawało się, że Spontan pójdzie ‘za ciosem’, to Dream Volley przejął inicjatywę. Gracze Mateusza Dobrzyńskiego, w połowie drugiej partii prowadzili 12-8. Mimo, że z czasem Spontan sukcesywnie minimalizował stratę, to drużynie Dream Volley udało się dowieźć wygraną do końca. Trzeba przyznać, że końcówka seta nie była zbyt wielkim widowiskiem. Obie drużyny, co rusz wykazywały się niedokładnością. Finalnie z tego chaosu, zrodził się wynik 1-1 w setach. To co wydarzyło się w trzecim secie, to jakaś abstrakcja. W partii tej, Dream Volley upokorzył swoich rywali. Po chwili od rozpoczęcia, Dream Volley prowadził już 8-1 a następnie 15-4. Kiedy zanosiło się na najwyższy wynik w drugiej lidze w obecnym sezonie, Dream Volley spuścił nieco nogę z gazu i w konsekwencji wygrał ‘zaledwie’ do 10. Mimo to, równie słabego seta w wykonaniu ‘Spontana’ nie możemy sobie przypomnieć.

Flota Active Team – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-10; 21-18; 21-18)

Podpatrujemy, przyglądamy się, obserwujemy. Mimo, że Flota Active Team, w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rozegrała już trzy spotkania, to nadal nie możemy ich rozgryźć. W drużynie jest bowiem taka cecha, która nas bardzo zastanawia. Na początku chcielibyśmy sprecyzować, że Flota ma ogromne umiejętności i potencjał. Wiele osób twierdzi, że spośród wszystkich drużyn trzecioligowych, ten potencjał jest największy. Ok, to jedna strona medalu – ta jaśniejsza. Jest również ta nieco gorsza. Chodzi o regularność gry drużyny w granatowych koszulkach. Flota potrafi zmiażdżyć swojego rywala do 10 tak jak miało to to miejsce w pierwszym secie, by w kolejnych dwóch odsłonach, przez długie fragmenty nie móc przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Czy przypadkiem nie jest tak, że drużyna mająca aspirację wybiegające daleko poza trzecią ligę, powinna wygrywać w sposób przekonujący? Czy spotkań takich jak te wtorkowe, Flota nie powinna wygrać tak jak pierwszego seta? Owszem, Niepokonani PKO Bank Polski nie oddali meczu bez walki, ale jednak coś nam tu zgrzyta. Ok, zdajemy sobie sprawę, że w ostatecznym rozrachunku, najważniejsze są punkty. Mimo to, zastanawiamy się jak prezentować będą się gracze Karoliny Kirszenstein w meczach z bardziej wymagającymi rywalami. Jeśli chodzi o ‘Bankowców’ to była to druga porażka z rzędu. To co z pewnością działa na korzyść ekipy PKO to fakt, że mają na swoim koncie rozegrane spotkania z ligowymi ‘tuzami’. Niebawem, przyjdzie czas na teoretycznie słabszych rywali i sądzimy, że wtedy zaczną masowo zdobywać punkty.

CTO Volley – Merkury 2-1 (20-22; 21-16; 21-19)

Miał być hit – no i był. W spotkaniu nie brakowało emocji, zaskakujących zwrotów akcji, efektownych wymian oraz niestety kontuzji. Co więcej. Uważamy, że spotkanie w bardzo dobrym stylu poprowadził również sędzia zawodów, choć te do najłatwiejszych nie należało. Parafrazując nasze słowa z zapowiedzi przedmeczowej. Kiedy obie drużyny zdjęły majtki, dłuższego okazała się mieć ekipa CTO. Po pierwszym secie nie było to wcale takie oczywiste. Mimo, że po dwóch atakach, grającego na przyjęciu Mikołaja Skotarka, CTO prowadziło pod koniec pierwszego seta 17-13, to jednak nie potrafili postawić kropki nad ‘i’. W końcówce partii dzięki dobrej grze na siatce to Merkury zaczął zdobywać taśmowo punkty i finalnie, po grze na przewagi wyciągnął tę partię wygrywając 22-20. Po świetnym come-backu sądziliśmy, że drużyna Piotra Peplińskiego pójdzie za ciosem. Niestety dla nich, od początku drugiej partii to ‘Oranje’ wypracowali sobie pokaźną zaliczkę (13-6). W odróżnieniu od tego co działo się w pierwszym secie, tym razem tego nie spieprzyli. Kto wie jak potoczyłaby się ta partia i cały mecz, gdyby nie kontuzja stawu skokowego, jednego z najlepszych środkowych w historii ligi – Arkadiusza Kowalczyka. Wracając do meczu. O zwycięstwie w spotkaniu musiał zadecydować ostatni set. Partię tę po trzech atakach Grzegorza Dymińskiego, lepiej rozpoczęli gracze CTO (6-2). Kilkupunktowa przewaga graczy z Malborka utrzymywała się przez większość seta. Niestety dla nich, podobnie jak miało to miejsce w pierwszym secie, pozwolili swoim rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Mimo, że w końcówce mieliśmy wynik 18-18, to ostateczny cios zadała jednak ekipa CTO.

Craftvena – Speednet 2 3-0 (21-8; 21-10; 21-10)

Kyrie Elejson. Ale to był słaby mecz w wykonaniu Speednetu 2. Nie będziemy przecież owijać kawałka gówna w złoty papierek i reklamować go jako coś wspaniałego. No bo powiedzmy sobie wprost. Gra Speednetu była dziadowska. My rozumiemy, że czasami graczom w ‘Różowych’ koszulkach brakuje najzwyczajniej w świecie umiejętności, ale tu? Przecież tę drużynę stać na to, aby pokazywać się ze zdecydowanie lepszej strony. Jakby to ująć. We wtorkowy wieczór, zostali oni ‘wybatorzeni’ przez swoich rywali. Wyniki do 8, 10 oraz ponownie 10 sprawiają, że musieliśmy przewertować kilkadziesiąt ostatnich spotkań ‘Programistów’ a i tak trudno było nam znaleźć podobną bryndze. Co by nie mówić, grali oni wciąż z tą samą Craftveną, z którą kiedyś potrafili wygrywać sety czy nawet spotkanie. Co więcej, Craftvena w obecnym sezonie też miewała swoje problemy i aż strach pomyśleć, co by było gdyby ‘Rzemieślnicy’ mieli w ostatnim czasie niezłą formę. Ok, dosyć grillowanka. Skupmy się na pozytywach, bo tych po stronie graczy w czarnych koszulkach nie brakowało. Tradycyjnie – swoje dla drużyny zrobił Daniel Kaniecki. Na osobny fragment zasługuje jednak Krzysztof Lewandowski, który zanotował jeden ze swoich najlepszych spotkań w ramach rozgrywek SL3. Pozytywem dla ‘Craftveny’ jest również a właściwie przede wszystkim to, że dzięki wygranej za komplet punktów ‘Rzemieślnicy’ uciekają z tabeli ze strefy, w której w zasadzie nigdy nie powinni się byli znaleźć. Drużyna Bartka Zakrzewskiego, w końcu może odetchnąć z ulgą.

CTO Volley – Speednet 2-1 (18-21; 21-13; 24-22)

Patrząc na miejsca, które wtorkowi rywale drużyny CTO zajmowali w poprzednim sezonie, można było wysnuć wniosek, że po spotkaniu z Merkurym czeka ich nieco łatwiejsze zadanie. Po dwóch rozegranych spotkaniach, uważamy jednak, że bliżej do porażki CTO, było właśnie w spotkaniu ze Speednetem. ‘Różowi’ przystąpili do spotkania w nieco eksperymentalnym składzie. Patrząc na poprzednie mecze, w Speednecie zabrakło kontuzjowanego Wojtka Grzyba oraz Sławomira Janczaka. Na domiar złego, kontuzję na samym początku zgłosił również Grzegorz Surtel. To oznaczało, że gracze Marka Ogonowskiego musieli nieco improwizować. Co ciekawe, w tym szaleństwie była metoda. To Speednet, po wyrównanym początku (5-5), jako pierwszy objął prowadzenie. Po ataku legendy trójmiejskiej siatkówki – Andrzeja Masiaka, ‘Różowi’ prowadzili 12-9. Od tego momentu, do samego końca, Speednet trzymał swojego rywala na dystans i nie dał sobie wyrwać zwycięstwa z rąk. W drugim secie ‘odpalił się’ przyjmujący CTO – Adam Sobstyl. Po kilku atakach tego przyjmującego, na tablicy wyników było 9-4 dla CTO. To z kolei sprawiło, że ‘Oranje’ bez zbytniego forsowania tempa, dowieźli zwycięstwo do końca. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszym meczu CTO, tu również o zwycięstwie musiał decydować ostatni set. Podobnie jak w meczu z Merkurym, epilog również był taki sam. Mimo, że Speednet miał kilka piłek meczowych, w końcówce to CTO popełniło mniej błędów i ostatecznie to oni wygrywają spotkanie. Podsumowując to spotkanie – był to kawał dobrego meczycha.

Eko-Hurt – Tufi Team 1-2 (19-21; 21-12; 18-21)

Z jednej strony – spotkanie takie jak te są czymś zbawiennym, z drugiej – czymś koszmarnym. Wszystko koniec końców zależy od tego, która drużyna wygra. Wygrana sprawia, że przełamuje się serię dwóch porażek z rzędu i w sposób oczywisty poprawia morale w drużynie. Porażka z kolei sprawia, że drużyna po dwóch przegranych może pogrążyć się w kryzysie. Niestety tak to już jest, że spotkanie może wygrać tylko jedna drużyna. Przed rozpoczęciem wtorkowej konfrontacji, nieco lepszą sytuację mieli gracze Eko-Hurt, którzy mieli na swoich kontach dwa oczka. W naszym odczuciu, byli również faworytami spotkania z Tufi, bowiem w meczach w których przegrywali, byli o włos od tego by cieszyć się z wygranej. Nieco inny plan na wtorkowy wieczór, miała ekipa Mateusza Woźniaka. To Tufi Team lepiej rozpoczęło zawody. Kto wie, jaki wpływ na obraz meczu miała kontuzja atakującego – Wojtka Ingielewicza, której ten doznał w pierwszej akcji meczu. Po wyrównanej pierwszej części seta, swoją drużynę na prowadzenie po dwóch punktach wyprowadził Szymon Straszak (16-13). W dalszej części seta, drużynie Tufi udało się utrzymać prowadzenie, dzięki czemu ekipa mogła cieszyć się z pierwszego punktu w sezonie Wiosna’22. Druga partia należała do ‘Hurtowników’. W secie tym zobaczyliśmy drużynę, która grała świetną siatkówkę. Gdyby zawodnicy w białych strojach prezentowali się tak zawsze, ich sytuacja byłaby zdecydowanie inna. W każdym razie partia ta zakończyła się wysokim zwycięstwem Eko-Hurtu 21-12, po którym obie drużyny mogły przygotowywać się do trzeciego seta. Ostatni set, był bardzo podobny do pierwszego. Tu, na półmetku również był remis 10-10. Podobnie jak w pierwszym secie i tu, to Tufi zdołało wyjść na prowadzenie 15-11. W kluczowym dla meczu momencie, świetnie na lewym skrzydle sprawował się Łukasz Paszkowski, którego w SL3 najczęściej widzimy w roli libero. Po kilku punktach z rzędu wspomnianego zawodnia, Tufi Team nie oddało już kontroli do końca i finalnie to oni cieszyli się z pierwszej wygranej w sezonie.

BES Boys BLUM – BES-BLUM Nieloty 2-1 (18-21; 21-15; 21-17)

Spotkanie pomiędzy ‘Chłopcami’ a Nielotami anonsowane było jako spotkanie derbowe firmy BES-BLUM Environmental. W odczuciu naszym oraz ekspertów, zdecydowanym faworytem spotkania była ekipa Nielotów. Wpływ na takie a nie inne typowanie miało kilka czynników. Owszem, drużyna Mateusza Bone miewa ogromne wahania formy. Z jednej strony, Nieloty potrafią wygrać z notującą kapitalną serię – drużyną Dream Volley, by jednocześnie przegrać ze Spontanem oraz Prometheusem. Mimo wszystko, w konfrontacji z ‘Chłopcami’, którzy do momentu meczu z Nielotami mieli zero wygranych, wydawało się że to Nieloty dołożą kolejne zwycięstwo. Pierwszy set zdawał się to potwierdzać, bo choć ‘Pingwiny’ miały w tej partii swoje problemy to koniec końców okazali się drużyną lepszą. Po pierwszym secie wydawało się, że Nieloty zdołają pójść za ciosem. Inny plan na wtorkowy wieczór miała ekipa Ryszarda Nowaka – BES Boys BLUM. Po kilku punktach, świetnego we wtorkowy wieczór duetu Rzępołuch – Górzny, ‘Chłopcy’ objęli prowadzenie w drugiej partii (6-3). Od tego momentu, do samej końcówki to bardziej doświadczeni koledzy dyktowali warunki gry i zasłużenie wygrali tę partię do 15. O zwycięstwie w meczu, musiał zadecydować ostatni set. Po wyrównanej pierwszej połowie (11-11), podobnie jak miało to miejsce w drugiej partii – inicjatywę przejęli gracze Ryszarda Nowaka. Nieloty w tym fragmencie seta, ponownie mieli potężne problemy z zatrzymaniem wspomnianego wcześniej duetu. Dodatkowo, młodsi gracze zaczęli popełniać niewymuszone błędy i w konsekwencji przegrali spotkanie 1-2.

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Przed nami ósmy dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. Mimo, że we wtorkowy wieczór będziemy świadkami aż dziewięciu spotkań to absolutnym hitem tej serii gier będzie pojedynek pomiędzy CTO Volley a Merkurym. Zapraszamy na zapowiedź.

Bayer Gdańsk – Wolves Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Długo biliśmy się z myślami czy o godzinie 19:00 transmitować mecz Bayer Gdańsk z Wolves Volley czy może jednak drugoligowy hit pomiędzy Dream Volley a Team Spontan. Ostatecznie padło na trzecioligową potyczkę, która zapowiada się niezwykle interesująco. Patrząc na Bayer Gdańsk stało się dokładnie to, co jako Redakcja widzieliśmy już w pierwszym spotkaniu. Przypominamy, że na inaugurację ‘Aptekarze’ przegrali z Chilli Amigos, ale w trakcie meczu zaprezentowali się zdecydowanie lepiej niż można było tego oczekiwać od debiutantów. Po spotkaniu byliśmy niemal przekonani, że wraz z każdym kolejnym meczem, Bayer będzie rósł i jest to ekipa, którą stać na podium rozgrywek już w debiutanckim sezonie. Po wspomnianym spotkaniu z ‘Amigos’ przyszła wygrana z DNV (3-0). Prawdziwą jakość, Bayer pokazał jednak w trzecim meczu, w którym ograli Tiger Team, który z kolei przed startem sezonu uznawany był za piekielnie mocną ekipę. Kolejnym, czwartym już rywalem drużyny Mateusza Grudnia będzie ekipa Wolves Volley. Ci, którzy znają Redakcje doskonale wiedzą, że zdecydowanie częściej krytykujemy niż chwalimy. W zapowiedzi tego spotkania będzie zupełnie inaczej. Po tym jak pochwaliliśmy Bayer Gdańsk czas na Wolves Volley. ‘Wataha’ o czym pisaliśmy już w poprzednim tygodniu, przeszła w ostatnim czasie metamorfozę Doroty Szelągowskiej w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Wilki, choć nie bez problemów, potwierdzili to w ubiegłym tygodniu, w którym rozprawili się z Husarią Gdańsk. To z kolei sprawia, że we wtorkowy wieczór będziemy świadkami meczu pomiędzy czwartą a piątą siłą w trzeciej lidze.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Swooshers – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Z pewnością nie tak, wyobrażała sobie początek ligowych zmagań drużyna Tiger Team. Przypomnijmy, że ‘Tygrysy’ w dwóch pierwszych spotkaniach zdobyli cztery oczka. Na taki bilans składa się zwycięstwo w z Niepokonanymi PKO Bank Polski oraz porażka z Bayer Gdańsk. O ile w przypadku spotkania z ‘Bankowcami’ trudno się czepiać, tak w przypadku porażki z ‘Aptekarzami’, Tiger musi się zmierzyć z krytyką Redakcji. Z drugiej strony ta nie może dziwić. Wszyscy pamiętamy bowiem o tym, że ‘Tygrysy’ są jedną z ekip, które przed rozpoczęciem sezonu zaliczane były do ekip, które stać na awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Owszem, gracze Mateusza Sokołowskiego nadal mają na to szansę, ale dość oczywistym jest, że muszą oni na cito poprawić kilka elementów siatkarskiego rzemiosła. We wtorkowy wieczór, okazję będą mieli do tego wyborną. Wszystko za sprawą faktu, że mierzyć się będą z ekipą Swooshers, która wciąż czeka na premierowe punkty w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W ostatnim czasie, gracze mający swoja siedzibę w Olivii Star mieli przedsmak rywalizacji z ekipami z samego ligowego topu. W poprzednim tygodni, ‘Swooshersi’ mierzyli się bowiem z ACTIVNYMI Gdańsk. Jak wiadomo, ci drudzy są obecnie jednym z głównych kandydatów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Czy doświadczenie, które zbiera w ostatnim czasie mikstowy skład Swooshers pozwoli im na coraz lepszą grę?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Dream Volley – Team Spontan

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Często bywa tak, że kiedy krytykujemy drużynę – ci jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczynają wygrywać. Kiedy z kolei piejemy z zachwytu nad grą, ci przegrywają mecz w momencie kiedy są zdecydowanym faworytem. Nie inaczej było ostatnio w przypadku drużyny Mateusza Dobrzyńskiego – Dream Volley. Ich świetna dyspozycja z przełomu sezonów Jesień’21 – Wiosna’22, nie przeszła bez echa. Kiedy po kolejnym zwycięstwie ‘Marzycieli’ nie mogliśmy się nachwalić ich gry, przyszedł czas na feralny mecz z BES BLUM Nieloty. Przypomnijmy, że spotkanie rozgrywane 29 marca, Dream Volley przegrało 1-2. To z kolei sprawiło, że na świetnym wizerunku drużyny, wypracowanym w ostatnim czasie pojawiła się rysa. Obecnie sami zastanawiamy się, czy był to zaledwie wypadek przy pracy, czy może jednak problem jest nieco większy. Wydaje się, że świetnym wyznacznikiem jakości dla ‘Marzycieli’ będzie konfrontacja z Team Spontan. Obecnie ekipa Piotra Raczyńskiego jest jedną z trzech niepokonanych drugoligowych drużyn. Dotychczas ‘Spontaniczni’ wygrywali swoje spotkania z Prometheusem, Zmieszanymi oraz…wspominanymi wcześniej Nielotami. Kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że w dotychczasowych spotkaniach, Spontan musiał radzić sobie bez nominalnego rozgrywającego to jawi nam się drużyna, która ma wszystko do tego by zakończyć sezon na podium. Owszem, do zakończenia sezonu droga daleka i wyboista, ale póki co z napotkanymi problemami Team Spontan radził sobie lepiej niż dobrze. Kiedy w drużynie zagra wreszcie długo wyczekiwany Paweł Krzyżak, Spontan może okazać się piekielnie mocny.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Flota Active Team – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Kojarzycie mema, w którym śmierć z kosą w rękach, puka do kolejnych drzwi podczas gdy z tych już otwartych wylewa się krew? Mniej więcej tak wygląda początek sezonu w wykonaniu Floty Active Team. Wolves Volley? Pokonani. Craftvena? 3-0, po szybkim i przyjemnym spotkaniu. Rywalem u progu, którego stanęli obecnie gracze w granatowych strojach to Niepokonani PKO Bank Polski. Zanim przejdziemy do końca zapowiedzi napiszemy już teraz, że naszym zdaniem to Flota wygra spotkanie. Za takim typem przemawia to, że w naszym mniemaniu Flota ma po swojej stronie więcej argumentów sportowych. Nie oznacza to z kolei, że gracze Karoliny Kirszenstein mogą pozwolić sobie na to aby zlekceważyć rywala. Nie trzeba być Sherlockiem Holmsem, aby wiedzieć to, że ‘Bankowcy’ chwilę temu wygrali spotkanie z Volley Kiepłino w momencie kiedy nikt na nich nie stawiał. Niestety dla graczach w biało-czarnych barwach, po świetnym początku, ‘Bankowcy’ przegrali spotkanie z faworyzowaną drużyną Tiger Team. Mimo, że 28 marca to ‘Tygrysy’ były faworytem spotkania, to Niepokonani PKO Bank Polski fragmentami wyglądali naprawdę nieźle. Szczególnie dobrze, gracze z sektora bankowego zaprezentowali się w pierwszym secie, w którym zdobyli 19 punktów i byli blisko tego by tę partię wygrać. Czy po wtorkowej konfrontacji gracze Joanny Drewczyńskiej będą mieli więcej powodów do optymizmu? Z pewnością byłaby to duża niespodzianka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

CTO Volley – Merkury

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Wiedzieliśmy, że kiedyś dojdzie do tego spotkania. Kiedy CTO Volley, w sezonie Jesień’21 występowało na zapleczu elity, bardzo wiele osób twierdziło, że mamy do czynienia z najsilniejszą drużyną w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Taka opinia mogła być krzywdząca dla graczy Merkurego, która w pierwszej lidze wygrywała co się da. Wreszcie po długim czasie,  będziemy mogli na własne oczy przekonać się, która z ekip ‘ma dłuższego’. Bez wątpienia będzie to spotkanie gigantów. Wreszcie – będzie to spotkanie, które wygranej ekipie da ogromną przewagę psychologiczną przed dalszą częścią sezonu. Wytypowanie faworyta spotkania sprawia nam ból głowy, którego wcześniej nie uświadczyliśmy. W poprzednich starciach, które anonsowaliśmy jako starcie potęg, wynik rywalizacji był raczej do przewidzenia. Owszem, często biliśmy pianę i w swoim stylu podkręcaliśmy atmosferę. Tym razem jest inaczej. Wydaje nam się, że nieznacznym faworytem spotkania będzie ekipa CTO Volley. Wpływ na taki typ ma to, że gracze z Malborka dopiero co wygrali PALPS. Dodatkowo brali oni udział w Pucharze Polski Amatorów, gdzie mierzyli się z kilkoma świetnymi rywalami. Owszem, w ekipie Merkurego jest również wielu graczy, którzy występowali w finale PALPS-u. Różnica polega na tym, że w drużynie znajdują się również nowi gracze i w naszym przekonaniu potrzeba będzie trochę czasu, aby drużyna się ‘dotarła’. Podsumowując. W meczu stawiamy na 2-1 dla CTO. Gdyby wynik był jednak odwrotny to nas to w ogóle nie zdziwi. To czego z całą pewnością się nie spodziewamy to jednostronnego pojedynku. Miejmy nadzieje, że po meczu nie będziemy musieli pisać nic o chmurach i deszczu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Craftvena – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Drużyny Craftveny oraz Speednetu 2, łączy obecnie więcej niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Poza faktem, że obie drużyny wciąż czekają na pierwsze punkty w sezonie przez co sąsiadują ze sobą w tabeli to obie ekipy występują w trzeciej lidze od momentu jej powstania (Wiosna’20). Pod tym kątem, z obecnych trzecioligowców, występami w każdym sezonie trzeciej ligi mogą pochwalić się wyłącznie gracze Portu Gdańsk. Jeśli liczba podobieństw obu drużyn jest zbyt mała to dodamy, że początkowo obie drużyny grały na dwóch rozgrywających. W poprzednim sezonie na grę na pozycję zdecydowali się ‘Rzemieślnicy’. Wraz z początkiem obecnego sezonu przyszedł czas na Speednet 2. Dla obu drużyn, wtorkowe spotkanie będzie siódmym bezpośrednim spotkaniem. Dla której z ekip ‘siódemka’ okaże się szczęśliwa? Wydaje się, że dość wyraźnym faworytem konfrontacji będzie ekipa Craftveny. W sześciu dotychczasowych spotkaniach, ‘Rzemieślnicy’ wygrywali pięciokrotnie. Speednet z kolei schodził z parkietu ‘z tarczą’ zaledwie raz, kiedy to 5 listopada 2020 r., ograł ‘Rzemieślników’ 2-1. Obojętnie jak nie potoczy się wtorkowe spotkanie to liczba trzech drużyn, mająca na swoim koncie zero punktów zmniejszy się o co najmniej jedną. Dość prawdopodobnym wynikiem jest jednak podział punktów, ze wskazaniem na Craftvenę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

CTO Volley – Speednet

We wtorkowy wieczór, w hali treningowej Ergo Arena będzie kipiało od jakości. Ledwo skończy się spotkanie o godzinie 20:00 pomiędzy CTO a obecnym mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Merkurym, a kilka chwil później rozpocznie się kolejne świetne widowisko. Tym razem naprzeciw siebie staną gracze, którzy wygrali drugoligową rywalizację w poprzednim sezonie oraz wicemistrz sezonu Jesień’21 – Speednet. Jeśli chodzi o tych drugich, to gracze Marka Ogonowskiego przystąpią do spotkania po dwóch wygranych na inaugurację sezonu. Przypomnijmy, że Speednet w obecnym sezonie okazał się lepszy od Eko-Hurtu oraz ZCP Volley Gdańsk. Wydaje się, że trzeci rywal ‘Różowych’ będzie zarazem tym najbardziej wymagającym.  Mimo, że dla obu drużyn będzie to pierwsze spotkanie w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta to obie drużyny znają się lepiej niż dobrze. Obie ekipy występowały bowiem w rozgrywkach PALPS, w której lepszą ekipą okazała się ‘Pomarańczowa siła’. Dodatkowo, obie drużyny rywalizowały ze sobą jakiś czas temu w Giżycku, gdzie po raz kolejny udowodniły, że amatorska siatkówka na Pomorzu stoi na bardzo wysokim poziomie. We wspomnianym turnieju, również lepsi okazali się gracze CTO. Czy wobec tego, w SL3 będzie podobnie? W naszym odczuciu, podobnie jak w pierwszym meczu CTO we wtorkowy wieczór, tu również gracze z Malborka będą faworytami spotkania. Wydaje się jednak, że Speednet postawi swoim rywalom poprzeczkę zdecydowanie wyżej niż zrobili to w ubiegłym tygodniu pozostali pierwszoligowcy.

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Eko-Hurt – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Ostatnie spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, drużyna Tufi Team rozegrała 16 marca. Wpływ na taki stan rzeczy miała absencja kilku graczy, która sprawiła, że ‘Tuffiki’ nie wystąpili w drugim tygodniu rozgrywek. Po trzech tygodniach przerwy, Tufi Team wraca na parkiety SL3, by odwrócić kartę. Przypomnijmy, że na inaugurację rozgrywek, drużyna Mateusza Woźniaka musiała uznać wyższość ZCP Volley Gdańsk oraz obecnego mistrza SL3 – drużyny Merkury. Dwie porażki na inaugurację nie oznaczają bynajmniej, że Tufi Team nie ma szans na korzystny wynik w obecnym sezonie. Przypominamy, że w poprzednim sezonie, drużyna Mateusza Woźniaka rozpoczęła od czterech porażek. Mimo tak słabego wyniku, w dalszej części sezonu zaczęli wygrywać ‘wszystko co się da’ i koniec końców, wylądowali w grupie mistrzowskiej. Czy tym razem może być podobnie? Ich trzecim rywalem w sezonie Wiosna’22, będzie ekipa Eko-Hurtu. Podopieczni Konrada Gawrewicza również nie mogą mówić o udanym początku sezonu. Tu sytuacja jest jednak nieco inna niż w przypadku ich wtorkowych rywali. Mimo, że ‘Hurtownicy’ przegrali dwa spotkania na inaugurację (ze Speednetem oraz MPS-em) to koniec końców, zostawili po sobie dobre wrażenie. O tym, że to rywale a nie oni cieszyli się w tych spotkaniach ze zwycięstwa, zadecydowała ‘fura szczęścia’, którą mieli danego dnia rywale. Która z drużyn jako pierwsza się przełamie i wygra spotkanie? Większe szansę dajemy ‘Hurtownikom’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BES Boys BLUM – BES BLUM Nieloty

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Do tego pojedynku musiało wreszcie dojść. Był w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta moment, w którym spodziewaliśmy się, że do meczu dojdzie w elicie. Finalnie Nielotom na przestrzeni sezonów nie udało się jednak awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. BES Boys BLUM (wcześniej BES BLUM Kraken Team) spadło z kolei z pierwszej ligi. To  oznacza z kolei, że do pierwszych – historycznych derbów firmy BES BLUM Environmental dojdzie w drugiej klasie rozgrywkowej. Jako, że derby przynoszą zazwyczaj dodatkowe emocje to liczymy na to, że i tym razem nie będzie inaczej. Początek sezonu nie jest dla obu drużyn zbyt udany. Jak inaczej nazwać to, że jedna z ekip (Nieloty) zajmuje ósmą lokatę, natomiast ‘Chłopcy’ jedenastą? Po świetnej i dość zaskakującej wygranej jaką było zwycięstwo Nielotów z Dream Volley wydawało się, że ‘Pingwiny’ wrócą na zwycięską ścieżkę. Niestety chwilę po tym, kiedy tak pomyśleliśmy drużyna Mateusza Bone, poniosła drugą porażkę w sezonie, kiedy to musiała uznać wyższość Prometheusa. Przed wtorkową konfrontacją wydaje się, że większe szansę na zwycięstwo mają Nieloty. Dla ‘Chłopców’ będzie to trzecie spotkanie w sezonie Wiosna’22. Póki co na kontach graczy Ryszarda Nowaka widnieje zaledwie jeden punkt. Ten został zdobyty w inauguracyjnym secie, w sezonie Wiosna’22, kiedy BES Boys podejmowali BH Rent MiszMasz. Na pocieszenie po dwóch porażkach, trzeba zaznaczyć, że BES Boys BLUM przegrywało z drużynami, które znajdują się obecnie na pierwszym (BEemka Volley) oraz czwartym miejscu (BH Rent MiszMasz) w ligowej stawce. Jak zaprezentują się w momencie, kiedy naprzeciw nich wystąpi drużyna z środka tabeli?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #7

Za nami kolejka, w której sypnęło niespodziankami. Nie przypominamy sobie dnia meczowego, w którym prawidłowo wskazalibyśmy wynik zaledwie dwóch z sześciu spotkań. Z całą pewnością, najciekawszymi wydarzeniami było starcie pomiędzy MPS-em a Szach-Matem oraz Portu Gdańsk z ACTIVNYMI. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Husaria Gdańsk – DNV 0-3 (17-21; 15-21; 11-21)

Ależ nam rośnie drużyna DNV w oczach. To jest coś wręcz niebywałego i zarazem pięknego. Droga, którą, w bardzo krótkim odstępie czasu pokonała ekipa DNV z ekipy, która przegrała największą liczbę spotkań z rzędu w historii SL3 do ekipy, która wygrywa dwa z czterech spotkań i plasuje się obecnie na szóstym miejscu jest niesamowita. Zacznijmy od początku. W poniedziałkowej, przedmeczowej zapowiedzi, wraz z Ekspertami wskazywaliśmy na to, że to Husaria Gdańsk będzie faworytem spotkania. Nic bardziej mylnego. Nie dość, że DNV wygrało, to zdobyło przy tym komplet punktów. Jakby tego było mało, w trzeciej odsłonie pozwolili swoim rywalom na zdobycie zaledwie jedenastu oczek. Prawdę mówiąc, wygrana DNV nie była ani przez chwilę zagrożona. Gracze z Gdyni już na początku pierwszego seta, po dwóch atakach Adama Pestki objęli prowadzenie 9-5. Z czasem Husaria próbowała gonić wynik i sztuka ta im się prawie udała (18-17). Ostatecznie, ekipa Grzegorza Żyły-Stawarskiego popełniła jednak dwa błędy własne, które sprawiły, że po chwili DNV cieszyło się z wygranej. O ile w pierwszym secie, Husaria mogła mieć nadzieje na korzystny wynik, tak w drugim, DNV nie pozostawiło złudzeń, która z ekip była lepsza. Po w miarę wyrównanej pierwszej części, swoją drużynę na prowadzenie wyprowadził Vitalii Lukashenko. Po dwóch punktach tego gracza, DNV prowadziło już pięcioma oczkami 13-8 i losy seta były niemal rozstrzygnięte. Prawdziwy pokaz mocy, ekipa DNV pokazała w ostatniej odsłonie. Po dwóch blokach z rzędu Michała Białka, DNV objęło prowadzenie 9-3 i będąc na fali ograło swojego rywala do 11 zdobywając jednocześnie, drugi komplet punktów w sezonie Wiosna’22.

Chilli Amigos – Volley Kiełpino 0-3 (16-21; 19-21; 18-21)

Przyznamy, że takiego obrotu sprawy to my się nie spodziewaliśmy. Ba, byliśmy niemal pewni, że to Chilli Amigos, które rozpoczęło sezon w świetnym stylu wygra mecz. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że Volley Kiełpino ma w swoim składzie zawodników, którzy co jak co, ale w siatkówkę grać potrafią. Na początku obecnego sezonu nie potrafiliśmy zrozumieć co się dzieje, że przegrywają oni mecze. Zalążki dobrej gry zawodników Fabiana Polita widzieliśmy już w ubiegłym tygodniu. To co zobaczyliśmy w poniedziałkowy wieczór sprawia, że drużyna nadal będzie się liczyła w walce o najwyższe cele. Cytując klasyka – po poniedziałkowym spotkaniu można napisać, że ‘liga będzie ciekawsza’. Początek poniedziałkowej potyczki rozpoczął się od bomby Volley Kiełpino wymierzoną prosto w szczękę Chilli Amigos (6-1). Cios z początku z pewnością zrobił wrażenie na ‘Papryczkach’, bowiem do końca seta nie byli w stanie nawiązać walki ze swoimi rywalami. Czas na ‘ogarnięcie się’ przyszedł pomiędzy pierwszym a drugim setem. Mimo, że w kolejnych partiach ‘Amigos’ prezentowali się już lepiej to i tak, to ich rywale byli o krok przed ‘Amigos’. Efektem tego była wygrana zawodników z Kiełpina do 19 oraz 18. Porażka ‘Amigos’ 0-3 to kubeł zimnej wody wylany wprost na głowy graczy w czerwonych koszulkach. Po początku obecnego sezonu, ‘Amigos’ mogli odnieść mylne wrażenie, że trzecia liga należy do nich. Jak się okazało w poniedziałkowy wieczór, w ‘mieście grasują również inni poważni gracze’.

Zmieszani – Gonito Volley 2-1 (21-7; 19-21; 21-16)

Kiedy w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na Gonito Volley – zadrżała nam ręka. Kurde, myślimy, zastanawiamy się, w głowie układamy różne porąbane historię, ale za nic w świecie nie możemy skumać co dzieje się w ‘tygrysich głowach’. Abstrahując od samego meczu ze Zmieszanymi, bo do niego jeszcze przejdziemy, głowimy się czy tak powinna wyglądać doświadczona drużyna? Owszem, Gonito ma swoje problemy kadrowe, ale wskażcie, która drużyna ich nie ma? Dodatkowo poza doświadczeniem, za ‘Tygrysami’ przemawiał fakt, że spośród wszystkich drugoligowych drużyn to chyba właśnie ‘biało-pomarańczowi’ najmocniej przepracowali okres przygotowawczy. Treningi, sparingi. Do pewnego momentu wydawało się, że obecny sezon może być inny niż poprzednie. Cóż, jakkolwiek to boleśnie dla Gonito nie zabrzmi, ten sezon może być inny niż poprzednie. Przypominamy, że ostatnio Gonito udawało się utrzymać. Mówią, że koty potrafią się wylizać nawet z kiepsko wyglądających ran. Mamy nadzieje, że po słowach Redakcji również tak będzie. Chcemy dodać, że w pierwszym secie Gonito nie zaprezentowało drugoligowej siatkówki. Niestety, ale z taką dyspozycją nie mamy przekonania, czy Gonito ograłoby trzecioligowców, którzy rozgrywali swoje spotkanie obok. Dość już o ‘Tygrysach’. Byłoby bowiem prawdziwym nietaktem gdybyśmy nie napisali o Zmieszanych. Jest powiedzenie, że gra się na tyle na ile przeciwnik pozwala. W pierwszym secie Zmieszani, nie pozwolili swoim przeciwnikom na nic. Dominowali. Byli lepsi, szybsi, mądrzejsi, sprytniejsi, bardziej skoczni. Moglibyśmy wymieniać tak do jutra. To co z pewnością było wartością dodaną Zmieszanych, to świetna atmosfera, z którą w ostatnim czasie bywało przecież różnie. Jest atmosfera – jest zabawa. Ekipa Edyty Woźny, wygrywa pojedynek w drugiej lidze po 508 dniach przerwy.Z taką grą jesteśmy przekonani, że na kolejne zwycięstwo nie będą musieli czekać równie długo.

Team Looz – Dziki Wejherowo 1-2 (13-21; 21-19; 13-21)

Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, Redakcja wraz z Ekspertami stawiała na komplet punktów dla Dzików. Za takim a nie innym typem przemawiało niemal wszystko. Kapitalna forma Dzików w konfrontacji z drużyną, która znajdowała się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Jedyną wątpliwością Redakcji, było to, że historycznie to Team Looz ogrywał Dzików a nie na odwrót. Czasy się jednak zmieniły. Początek rywalizacji rozpoczął się dość niespodziewanie – od prowadzenia 4-2 Team Looz. Radość ‘czarnych’ nie trwała jednak zbyt długo, bowiem błyskawicznie po atakach Adama Śliwińskiego, ‘Dziczyzna’ zdołała objąć prowadzenie 7-5. Dalsza część seta, należała wyłącznie do graczy z Wejherowa, którzy sukcesywnie powiększali swoją przewagę, dzięki czemu wygrali seta do 13. Kto wie, być może ‘dyskretny opór’, który postawili gracze Team Looz sprawił, że drugi set wyglądał zupełnie inaczej. Nie dość, że sami gracze w czarnych strojach zaprezentowali się zdecydowanie lepiej niż miało to miejsce w pierwszym secie, to Dziki zagrały najgorszego seta w sezonie. Gracze z Wejherowa, popełniali w tej partii mnóstwo błędów własnych, które koniec końców kosztowało ich wygraną w secie. Kiedy, po niemal całym secie, w którym to Team Looz prowadził, Dziki wyrównały (17-17), wydawało się, że są w stanie to wyciągnąć. Nic bardziej mylnego. Po atakach Daniela Szultki oraz Tomasza Swędy, Team Looz zdobył swój pierwszy punkt w obecnym sezonie. Ostatni set, przypominał bardziej pierwszą niż drugą odsłonę. W partii tej, zdecydowanie lepiej zaprezentowała się ekipa Dzików, która finalnie wygrywa spotkanie 2-1. Mimo wygranej, liczyli z pewnością na komplet oczek.

MPS Volley – Szach-Mat 1-2 (18-21; 21-15; 19-21)

W zapowiedzi przedmeczowej, nieco więcej szans dawaliśmy ekipie MPS Volley. Z drugiej strony, absolutnie nie przekreślaliśmy szans ‘Szachistów’. To czego byliśmy pewni to, że będziemy świadkami świetnego widowiska. Czy mecz spełnił nasze oczekiwania? Absolutnie tak. Jesteśmy przekonani, że wszyscy, którzy w poniedziałkowy wieczór usiedli do transmisji live byli ukontentowani zarówno poziomem sportowym, jak i dramaturgią, która towarzyszyła nam przez całe spotkanie. Mecz rozpoczął się od dwóch bloków środkowego Szach-Matu  – Macieja Jakubowskiego (4-2). Delikatna przewaga ‘Szachistów’ została jednak błyskawicznie odrobiona (9-9). Był to fragment, w którym obie drużyny popełniły kilka błędów własnych. Z czasem po walce punkt za punkt (16-16) szalenie istotne punkty, dla swojej drużyny zdobyli przyjmujący Szach-Matu (Michał Przekop oraz Rafał Guzowski), dzięki czemu to Szach-Mat objął dwupunktowe prowadzenie (18-16), którego już nie wypuścił. W drugim secie, od niemal samego początku zarysowała się przewaga Miłośników Piłki Siatkowej. Bardzo aktywny w tracie tego seta był, grający drugi raz w obecnym sezonie na ‘bombie’ Adrian Wieleba. Po kilku punktowych atakach tego gracza, MPS objął prowadzenie (8-5). Gdy na tablicy wyników pojawiło się 15-9, jasnym stało się to, że za chwilę obie drużyny powalczą w trzecim secie o wygraną w meczu. Ostatnia odsłona konfrontacji, po wyrównanym początku, należała do MPS. To gracze w niebieskich koszulkach prezentowali się lepiej. Efektem dobrej gry, zawodników Jakuba Nowaka był czas, który musieli przy stanie 11-7 dla przeciwników, wziąć gracze Szach-Matu. Nie wiemy dokładnie o czym w przerwie rozmawiali ‘Szachiści’, ale po wspomnianym czasie, na parkiecie zobaczyliśmy odmienioną ekipę. Efektem metamorfozy było to, że po chwili mieliśmy remis 13-13. Mimo, że z czasem MPS ponownie objął prowadzenie (15-13) to końcówka należała do graczy w czarnych koszulkach. Prawdziwą ozdobą meczu była kapitalna i ofiarna obrona Rafała Guzowskiego, po której jeden z zawodników Szach-Matu zdobył punkt. W tym momencie stało się jasne, że akcja ta zbudowała ‘Szachistów’ i tego meczu nie dało się już przegrać.  Tak czy siak, jesteśmy zdania, że obie drużyny stworzyły świetne widowisko.

Port Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (20-22; 20-22; 19-21)

Ależ to było meczycho. Owszem, spodziewaliśmy się, że Port ‘tanio skóry nie sprzeda’, ale jednak progres, który w ostatnim czasie zanotowała ekipa z ‘doków’ jest imponujący. Już po kilku pierwszych wymianach w meczu wiedzieliśmy, że dla faworyzowanych ACTIVNYCH, nie będzie to łatwy mecz. Po wyrównanym początku (5-5), pierwsi w meczu prowadzenie objęli ACTIVNI (8-5). Już na samym początku spotkania bardzo aktywny był Patryk Okulewicz. Od tego momentu, do samej końcówki, drużyna Artura Kurkowskiego posiadała przewagę 3-4 punktów. Mimo prowadzenie 20-17, w końcówce nie ustrzegli się jednak nerwówki, która doprowadziła obie ekipy do gry na przewagi. Ostatecznie, po bloku kapitana drużyny to Activni cieszyli się z wygranej pierwszego seta. Drugą partię lepiej rozpoczęli ‘Portowcy’, którzy po asie serwisowym Arkadiusza Sojko, objęli prowadzenie 5-2. Z przewagi ‘Portowcy’ nie nacieszyli się zbyt długo, bowiem po atakach graczy, którzy w poprzednim sezonie bronili barw pierwszoligowej ekipy AVOCADO, to ACTIVNI objęli prowadzenie 11-10. Mimo to, w końcówce wydawało się, że to Port wygra partię. Przy piłce setowej dla ‘Granatowych’ (20-19), na zagrywce pomylił się jednak Karol Polanowski. Po chwili, mimo tego że koledzy z drużyny sygnalizowali, że piłka wyjdzie na out, jeden z zawodników Portu, nieskutecznie próbował zagrać piłkę, która po jego palcach dała drugi punkt ACTIVNYM. Ostatnia odsłona była równie emocjonująca co dwa pierwsze sety. I tym razem, więcej szczęścia mieli ACTIVNI. Trzeba przyznać, że poza wspomnianym Patrykiem Okulewiczem, trzeba pochwalić libero obecnego lidera SL3 – Bartłomieja Kniecia. W poniedziałkowy wieczór, gracz ten walnie przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny.

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Przed nami siódmy dzień meczowy, w którym będziemy świadkami sześciu spotkań. Bardzo ciekawie zapowiada się w elicie, w której zmierzą się ze sobą MPS Volley oraz Szach-Mat. Emocji nie powinno zabraknąć również na trzecioligowych parkietach

Husaria Gdańsk – DNV

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Po dwóch porażkach na inaugurację sezonu Wiosna’22, drużyna Husaria Gdańsk przystąpi do kolejnego spotkania w ramach rozgrywek SL3. Mimo, że Husarzy ponieśli porażki z Portem Gdańsk oraz Wolves Volley, to w grze drużyny w biało-czerwonych barwach mogliśmy dostrzec sporo pozytywnych elementów. Kiedy w głowach Redakcji je wszystkie zsumowaliśmy, wyszło nam na to, że to Husaria Gdańsk wygra poniedziałkowe spotkanie. Jeśli tak się stanie, to Husaria wprawi się w doskonały nastrój na dalszą część tygodnia. Przypominamy, że w związku z faktem, że ‘biało-czerwoni’ byli ostatnią drużyną, która dołączyła do SL3 to siłą rzeczy zaczynali oni rozgrywki później. To z kolei sprawiło, że zarówno w drugim jak i trzecim tygodniu rozgrywek zaplanowaliśmy Husarii po dwa mecze. O ile w wygraną z DNV jesteśmy w stanie uwierzyć, tak w drugim spotkaniu – przeciwko ACTIVNYM Gdańsk, to rywale będą zdecydowanym faworytem. Jeśli chodzi o najbliższego rywala Husarii – drużynę DNV, będzie to czwarty pojedynek gdyńskiej drużyny w obecnym sezonie. Po wygranej na inauguracje ze Swooshersami, drużyna DNV musiała uznać wyższość obecnego lidera rozgrywek (Chilli Amigos) oraz drużyny znajdującą się na trzeciej pozycji (Bayer Gdańsk). Trzeba przyznać, że mimo wspomnianych porażek, DNV na początku obecnego sezonu wygląda zdecydowanie lepiej niż miało to miejsce w sezonie Jesień’21. Obecnie, nawet jeśli przegrywają to w grze drużyny można dostrzec sporo pozytywów. To z kolei sprawia, że wynik konfrontacji z sąsiadami w tabeli – Husarią, nie jest sprawą przesądzoną. Ba, spodziewamy się wyrównanego i ciekawego widowiska.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Chilli Amigos – Volley Kiełpino

Godz.: 20:35, boisko nr 3

W poniedziałkowy wieczór, drużyny Chilli Amigos oraz Volley Kiełpino staną do rywalizacji już po raz czwarty w sezonie Wiosna’22. Przed sezonem, poniedziałkowi rywale wymieniani byli jako jedni z głównych kandydatów do podium rozgrywek. O ile Chilli Amigos nie ma najmniejszych powodów do narzekań, tak Volley Kiełpino od początku sezonu musiało mierzyć się z krytyką Redakcji. Ta, głównie z powodu ostatniej wygranej drużyny Fabiana Polita ze Speednetem 2 nieco ustała. Należy przy tym zauważyć, że potencjalna strata punktów z przedostatnią siłą poprzedniego sezonu byłaby dla drużyny katastrofą. Prawdziwa okazja do rehabilitacji po dwóch porażkach z początku sezonu przyjdzie w poniedziałkowy wieczór. Potencjalna wygrana z Chilli Amigos z całą pewnością sprawiłaby, że gracze Volley Kiełpino odzyskaliby wiarę w siebie, co z kolei pozwoliłoby im włączyć się do walki o wymarzone cele. Z drugiej strony – trzecia przegrana w czterech meczach może sprawić, że Volley Kiełpino już na początku sezonu może niemal pozbawić się szans na awans. Poza zainteresowanymi drużynami, niewiele osób pamięta o tym, że obie drużyny miały w przeszłości okazję do ‘skrzyżowania rękawic’. Działo się to w sezonie Wiosna’21, kiedy Chilli Amigos nie zdołało w dwunastu spotkaniach drugiej ligi zdobyć choćby punktu. Ostatnią szansą na zdobycz punktową było spotkanie kończące ich drugoligową przygodę. ‘Last dance’ przypadał właśnie w spotkaniu z siódmą siłą drugiej ligi – Volley Kiełpino, w którym Chilli zdobyło jedyny punkt w sezonie. Obecnie w naszych oczach siły się zmieniły. Naszym zdaniem więcej argumentów do wygrania poniedziałkowego spotkania mają ‘Amigos’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Zmieszani – Gonito Volley

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Bezpośrednie spotkanie pomiędzy Zmieszanymi a Gonito Volley można rozpatrywać w dwóch kategoriach. Pierwszą z nich jest to, że drużyna która wygra konfrontację będzie mogła odetchnąć pełną piersią po porażkach na początku sezonu. Drugą – ciemniejszą stroną jest to, że drużyna która przegra spotkanie pogorszy swoją i tak nieciekawą sytuację. Obecnie w nieco gorszym położeniu zdają się być gracze Gonito Volley. Drużyna Wojciecha Strychalskiego przystąpi do spotkania po trzech porażkach. Jeśli mielibyśmy znaleźć jakiś pozytyw to byłoby nim to, że ‘Tygrysy’ mają na swoim koncie choć jeden punkt. Jeśli chodzi o Zmieszanych to drużyna Edyty Woźny rozegrała do tej pory dwa spotkania, w których nie udało im się zdobyć choćby jednego oczka. Która z drużyn będzie faworytem spotkania? Wydaje nam się, że nieco większe szansę na zwycięstwo będzie miała drużyna Gonito Volley, która co by nie mówić – w drugiej lidze jest otrzaskana. Dla ‘Tygrysów’, poniedziałkowe starcie będzie już 43 meczem w drugoligowych rozgrywkach. Patrząc na poprzednie sezony, Gonito na zapleczu elity zdobywało kolejno 9, 15 oraz 12 punktów. Biorąc pod uwagę doświadczenie oraz fakt, że poziom obecnej drugiej ligi jest bardzo wyrównany, gorszy wynik niż wyżej wymieniony, będzie uznany za porażkę. Czy po ‘przespanym’ początku sezonu, Gonito zacznie grać siatkówkę, na którą ich stać?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Team Looz – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Jako Redakcja pamiętamy czasy w których to Team Looz wygrywał konfrontacje z Dzikami Wejherowo. Działo się to jeszcze w trzeciej lidze, w której obie drużyny walczyły o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Mimo, że w sezonie Wiosna’21, to Team Looz wygrał dwukrotnie z Dzikami, to finalnie, drużyna z Wejherowa awansowała do wyższej klasy rozgrywkowej. Niemal rok po tamtych wydarzeniach, obie drużyny zmierzą się ponownie – już na zapleczu elity. Poza faktem, że będzie to pojedynek w wyższej klasie rozgrywkowej, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to co się jeszcze zmieniło to rozkład sił. Jakkolwiek przykro to dla Looz nie zabrzmi, to Dziki Wejherowo zdają się być obecnie o wiele mocniejszą drużyną od Team Looz. Dla graczy w czarnych koszulkach nie jest to dobrą informacją. Przypomnijmy, że na inaugurację, beniaminek musiał uznać wyższość Letniego Gdańska oraz BEemki. Patrząc na rozkład sił po dwóch tygodniach rozgrywek wiemy, że o ile przegrana z BEemką była ‘wkalkulowana’, tak brak jakiegokolwiek punktu z Letnim można uznać za zawód. Wydaje się, że przed Team Looz o wiele trudniejsze zadania. Za chwile może okazać się, że po trzech spotkaniach, na ich kontach nadal będzie 0 punktów. Jeśli ten czarny scenariusz się potwierdzi, to ich sytuacja będzie nie do pozazdroszczenia.  Po drugiej stronie barykady mamy Dzików Wejherowo. Jeśli ‘Dziczyzna’ wygra poniedziałkowe spotkanie, to będziemy mieli kolejne potwierdzenie, że gracze ze stolicy małego Trójmiasta, będą się liczyć w walce o podium.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MPS Volley – Szach-Mat

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Drużyny MPS oraz Szach-Mat przystąpią do spotkania w nienajlepszych nastrojach. Zaczynając od Szach-Matu. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu rozpoczęli sezon od dwóch przegranych w trzech pierwszych meczach. O ile porażkę z jednym z głównych faworytów do wygrania ligi – CTO Volley da się przełknąć, tak przegrana z Volley Gdańsk powodem do optymizmu nie jest. Na taki ogląd wpływa dyspozycja ‘żółto-czarnych’ w ostatnim meczu przeciwko CTO, kiedy to Volley Gdańsk był tłem drużyny, którą pamiętamy z przeszłości. Jeśli chodzi o MPS Volley to przed rozpoczęciem sezonu dużo mówiło się o drużynie w kontekście podium a nawet mistrzowskiego tytułu. Jak wobec tego, skonfrontować to z wynikiem meczu, w którym MPS musiał uznać wyższość AVOCADO friends? Owszem, ‘Weganie’ w ostatnim czasie poczynili ogromny postęp, ale jesteśmy niemal przekonani, że MPS liczył w tym spotkaniu na komplet punktów. Jeśli chodzi o poniedziałkowe spotkanie to z wiadomych względów będzie to pierwszy pojedynek obu drużyn w SL3. Przyznamy, że już dawno nie mieliśmy takiego bólu głowy wybierając faworyta spotkania. Wydaje się, że delikatnym faworytem będzie drużyna MPS. Z drugiej strony, ‘Szachiści’ w minioną sobotę szlifowali formę na turnieju w Żukowie. Co ważne – Szach-Mat nie miał tam sobie równych i w świetnym stylu wygrał cały turniej. Czy gracze Dawida Kołodzieja potwierdzą tę formę również w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Port Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Powiedzmy to sobie wprost. Gdyby ktoś, na zakończenie poprzedniego sezonu powiedział nam, że Redakcja będzie jarała się kolejnym spotkaniem Portu z Activnymi, zapewne popukalibyśmy się wymownie w czoło. Sytuacja w ostatnim czasie diametralnie się zmieniła. Zaczynając od ACTIVNYCH Gdańsk. W drużynie Artura Kurkowskiego znów widać chęć gry i radość z siatkówki. Wiele osób zastanawiało się jak będzie wyglądała drużyna po odejściu kilku graczy, którzy w poprzednich sezonach stanowili trzon drużyny. ACTIVNI Gdańsk w tym przypadku nie wcielili się w rolę zdradzonej kobiety, która w ramach ukojenia swoich smutków postanowiła kupić kubeł lodów Grycana, nałożyć wełniane skarpety i obejrzeć trzecią część Dziennika Bridget Jones. ACTIVNI postanowili wziąć byka za rogi i sytuację krytyczną zamienić w korzyść. Wiemy, że obecnie jest wcześnie na stanowcze osądy, czy im się to udało, ale… ACTIVNI rozpoczęli świetnie nowe rozdanie. Na początku sezonu, drużyna Activnych wygrała ze Swooshersami oraz Speednetem 2. Dodatkowo, co chyba ważniejsze – w sobotę mierzyli się w turnieju rozgrywanym w Żukowie i byli równorzędnym rywalem dla drugoligowców. Czy kurs obrany na awans do wyższej klasy rozgrywkowej nie będzie zagrożony? Nieco więcej będziemy mogli powiedzieć, po poniedziałkowym meczu z Portem. Drużyna z doków świetnie rozpoczęła sezon. Na inaugurację ‘Portowcy’ w dobrym stylu ograli Husarię Gdańsk oraz Volley Kiełpino. Odnosimy wrażenie, że podobnie jak ma to miejsce w przypadku Activnych, do Portu zawitało ‘nowe życie’. ‘Portowcy’ w trakcie ostatniego spotkania pojawili się…w dziewięciu graczy, co w ich przypadku można określić mianem święta. Dodatkowo gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że z kontuzji na dobre wyleczyli się dwaj liderzy drużyny – Karol Polanowski oraz Piotr Baj, to potencjalnie mamy drużynę, która z pewnością w trzeciej lidze namiesza.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #6

Za nami środowa seria gier. W wielkim stylu, swoje inauguracyjne spotkania w sezonie wygrała drużyna CTO Volley. Dodatkowo – wbrew temu co pisaliśmy w zapowiedziach to Oliwa Team okazała się lepsza od Letniego Gdańsk.  Zapraszamy na podsumowanie szóstego dnia rozgrywek.

CTO Volley – Szach-Mat 3-0 (21-18; 25-23; 21-18)

Na przedmeczowej rozgrzewce, Redakcje zaczepił jeden z graczy Szach-Mat, który nie mógł się nadziwić temu, że zamiast ich meczu, transmitowany będzie mecz CTO z Volley Gdańsk. Redakcji mylnie wydawało się, że skoro Volley ograł ‘Szachistów’, to ich mecz z CTO będzie bardziej emocjonujący. Patrząć na nasze ‘predykcje’ z zapowiedzi, czerwienią nam się ze wstydu lica. Z drugiej strony co by nie mówić, trafie obstawiliśmy wynik. Miało być 3-0 i jest 3-0. Wygrana CTO nie przyszła jednak graczom z Malborka łatwo. W pierwszym secie, obie drużyny stoczyły wyrównaną partię. Od momentu, gdy na tablicy wyników było 13-13, inicjatywę przejęli gracze CTO, którzy po zagrywce Adama Sobstyla oraz bloku Łukasza Negowskiego objęli prowadzenie 16-13. Trzypunktowa zaliczka wystarczyła by wygrać pierwszego seta. Drugi set rozpoczął się od mocnego pie*dolnięcia. Zanim się obejrzeliśmy, CTO po ataku nowego nabytku – Grzegorza Dymińskiego prowadziło 10-2. Kiedy Redakcja głowiła się nad tym jak wytłumaczyć operatorowi Ergo Areny, że na ich terenie doszło do gwałtu, nastąpił konkretny twist. Wszystko za sprawą tego, że CTO zaliczyło przestój, podczas gdy Szach-Mat zaczął grać świetnie. Dzięki temu w końcówce byliśmy świadkami świetnego widowiska, które zakończyło się happy-endem dla ‘Oranje’. Ostatni set podobnie jak dwa pierwsze również stał na wysokim poziomie. Podobnie jak w drugiej partii, tu również CTO wypracowało sobie pokaźną zaliczkę (10-5). Mimo, że z czasem ‘Szachiści’ zdołali nieco zniwelować stratę (18-16) to ostatecznie nie udało im się doprowadzić do wyrównania i musieli uznać wyższość swoich rywali.

Husaria Gdańsk – Wolves Volley 1-2 (21-18; 12-21; 17-21)

Ależ zrobiliśmy dobrze Wilkom w zapowiedzi przedmeczowej. Ci, na fali podniecenia stanęli do rywalizacji z Husarią Gdańsk. Przypomnijmy, że po poprzednich spotkaniach obu drużyn, w zapowiedzi wskazywaliśmy na to, ze ‘Wataha’ powinna bez większych problemów poradzić sobie z rywalami. Kiedy przypomnimy sobie pierwszego seta, to zastanawiamy się czy nie edytować wspomnianego tekstu. Pisząc całkiem serio, ‘Wataha’ nie przypominała samych siebie z poprzednich spotkań. W poczynaniach ‘Wilków’ było widać sporo nerwowości, które skutkowały sporą liczbą błędów własnych. Ba, gdybyśmy nie znali ligowych realiów i przypadkowo znaleźli się na hali, to jako bardziej doświadczoną drużynę, wskazalibyśmy Husarię. To gracze w białych strojach prezentowali się lepiej i można było odnieść wrażenie, że to ich 20 a nie 2 mecz w rozgrywkach. Finalnie, pierwszego seta w pełni zasłużenie wygrała ekipa Husarii Gdańsk. Bezsilność ‘Wilków’ podziałała na drużynę Macieja Tarulewicza mobilizująco. W drugim secie ‘Wataha’ zaprezentowała formę, o której tyle pisaliśmy w zapowiedzi. Dobrze zorganizowana gra, asekuracja, niezłe przyjęcie i obrony wystarczyły do tego by wygrać seta do 12. Ostatnia odsłona przez długi moment była bardzo wyrównana (13-13). W końcówce szalę zwycięstwa na swoją stronę przechyliła ‘Wataha’, która wykorzystała kilka błędów własnych rywali. Podsumowując – podział punktów zdaje się być sprawiedliwym wynikiem.

BES-BLUM Nieloty – Prometheus 1-2 (21-17; 17-21; 18-21)

Zastanawialiśmy się jak będzie wyglądało to spotkanie. Przypomnijmy, że obie drużyny przystąpiły do niego po zwycięstwach, w których to ich rywale byli faworytami. W ostatnim czasie, Prometheus rozprawił się bowiem z Hydrą Volleyball Team. BES-BLUM Nieloty z kolei znalazły sposób na pokonanie, będącej w świetnej dyspozycji drużyny Dream Volley. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że to gracze z Ukrainy będą mieli nieco większe szansę na wiktorię. Początek meczu należał jednak do ‘Pingwinów’, którzy podobnie jak miało to miejsce w inauguracyjnym spotkaniu z Team Spontan, grali w środę w sześciu graczy. Po bloku Łukasza Birunta, Nieloty objęły prowadzenie 7-2. Mimo, że z czasem Prometheus robił wszystko by doprowadzić do wyrównania to jednak sztuka ta im się nie udała i to Nieloty wygrały seta do 17. W drugiej odsłonie sytuacja na parkiecie diametralnie się zmieniła.  Po wyrównanym początku (6-6), to Prometheus wyszedł na prowadzenie (10-8), którego już nie wypuścił. Oznaczało to, że o zwycięstwie w meczu zadecyduje trzeci set. Od początku było widać, że obu drużynom bardzo zależy na wygranej. W partii tej nie brakowało kontrowersji oraz wymiany zdań z sędzią prowadzącą zawody. Po długiej i wyrównanej większości seta (14-15), końcówka należała do Prometheusa. Decydujący cios przeciwnikom zadał grający na ‘bombie’ Michał Jasoch. Graczem, który jednak w największym stopniu przyczynił się do zwycięstwa Prometheusa był Dmytro Moroziuk, który zagrał świetne zawody.

CTO Volley – Volley Gdańsk 3-0 (21-6; 21-17; 21-15)

(*)

Tak, podsumowanie meczu CTO Volley z Volley Gdańsk powinniśmy zacząć od minuty ciszy. To co działo się w pierwszym secie nie śniło się nawet najbardziej szalonym pacjentom szpitala w Gotham. Przed spotkaniem obie drużyny mogły układać w swoich głowach najróżniejsze scenariusze. Jesteśmy niemal przekonani, że scenariusz w którym CTO niszczy Volley Gdańsk nie był brany pod uwagę. Jako Redakcja mamy dużo szacunku do Volley Gdańsk, ale za przeproszeniem. W środowy wieczór był to stuprocentowy Volley, ale Kiełpino. Z drugiej strony w tym momencie obrażamy drużynę Fabiana Polita, bo ta trzecioligowa dziś drużyna, w poprzednim sezonie z CTO Volley przegrywała sety do 16, 15 oraz ponownie 16. Jaka była przyczyna tej katastrofy? Kiedy CTO wypracowało sobie zaliczkę i było niemal pewne, że wygrają seta to nie mieli oporów przed tym, by podejmować coraz większe ryzyko. Te, grając bez presji się opłaciło. CTO co rusz dewastowało swoich rywali na zagrywce. W pewnym momencie skojarzył nam się mem z SIMPSONÓW. ‘Stop, Stop – he is already dead! Cóż, CTO nie przestawało w efekcie czego Volley Gdańsk poniósł najwyższą porażkę w jednym secie w historii 83 występów w SL3.  Drugi i trzeci set był już tylko kropką nad ‘i’. Volley Gdańsk w pozostałych partiach zaprezentował się co prawda o niebo lepiej. Mimo to, w meczu z ‘nakoksowanymi’ graczami w pomarańczowych koszulkach miała dokładnie takie same szanse jak ‘goła dupa z batem’.

Letni Gdańsk – Oliwa Team 0-3 (20-22; 17-21; 21-23)

W zapowiedzi przedmeczowej ‘podpompowaliśmy’ nieco drużynę ‘Letników’. We wspomnianym tekście padały takie górnolotne zwroty jak: ‘wyborna sytuacja’ czy ‘piekielnie mocna’. Hmm, obecnie przez naszą głowę przeleciało 1000 pomysłów jak wybrnąć z tej niekomfortowej dla Redakcji sytuacji i wiecie co? Nie da się! Na przeciwległym biegunie, do aplikacji czopka prosto w dupy ‘Letników’ przez Redakcję mamy Oliwę Team. Drużyna z ‘serca Gdańska’ była w ostatnim czasie przez Redakcje krytykowana. Nie zaczął się jeszcze ich mecz z Letnim Gdańskiem a my rozważaliśmy co będzie z drużyną, kiedy ci przegrają kolejne spotkania z ‘Letnikami’ oraz Hydrą. Po raz kolejny udowodniono nam, że sport bywa nieprzewidywalny. Czy wynik 3-0 dla Oliwy był w jakiś sposób niezasłużony? Hmm, to czego jesteśmy pewni to fakt, że Oliwa zasłużyła na wygraną. Z perspektywy całego meczu uważamy jednak, że ‘Letnikom’ należał się punkt. Pierwszy set po 4 punktach Tomka Kowalewskiego, rozpoczął się od prowadzenia Oliwy (8-4). Z czasem gra się wyrównała (11-11), ale jednak to Oliwa miała inicjatywę i wygrała seta. Druga odsłona, w przypadku Oliwy była jeszcze lepsza. Co rusz punkty dla swojej drużyny zdobywali niezwykle aktywni – Tomek Kowalewski oraz Maciej Tyryłło. To właśnie na barkach tej dwójki spoczywał ciężar zdobywania punktów dla drużyny. Ostatecznie drugi set zakończył się wynikiem 21-17 dla Oliwy. To z kolei oznaczało, że Letniemu pozostała walka o jeden punkt. Na początku, po asie serwisowym Marka Wojnicza (5-2) wydawało się, że ‘Letni’ uzyska kontrole nad poczynaniami boiskowymi. Nic bardziej mylnego. Po krótkiej chwili, to Oliwa przejęła inicjatywę (15-10). Mimo, że pod koniec Letni Gdańsk próbował jeszcze odmienić losy seta, to finalnie z trzech oczek cieszyła się ekipa Dawida Karpińskiego.

Speednet 2 – Volley Kiełpino 0-3 (12-21; 12-21; 12-21)

Wygrana drużynie Volley Kiełpino była potrzebna jak tlen do życia. Terminarz ułożył się w ten sposób, że w środowy wieczór drużyna mierzyła się ze Speednetem 2, który umówmy się – w historii SL3 więcej przegrywał niż wygrywał. My jako Redakcja uznaliśmy jednak, że Speednet 2 stać na to aby powalczyć z drużyną z Kiełpina o choćby jeden punkt. Patrząc na cały mecz trzeba napisać, że do tego scenariusza było dalej niż do zwycięstwa przez Rafała Brzozowskiego Eurowizji. Od początku aż do samego końca to Volley Kiełpino miał pełną kontrole nad przebiegiem gry. Pierwszy set rozpoczął się od bardzo dobrej zagrywki kapitana drużyny Fabiana Polita. Po tym, jak ‘Programiści’ mieli problem z przyjęciem, Volley objął prowadzenie 7-1. To, prawdę mówiąc ustawiło całego seta bowiem emocji było w nim tyle co na grzybobraniu. Nieco lepiej ‘Programiści’ rozpoczęli drugą odsłonę. Po bloku Mateusza Chodyny, ‘Różowi’ prowadzili 2-0. Po krótkiej chwili, wszystko wróciło do formy i to gracze w granatowych trykotach ‘prowadzili taniec’. Szczególnie dobrze, gracze z Kiełpina zagrali w drugiej części seta, kiedy to przy stanie 13-12 zdobyli osiem punktów z rzędu i wygrali seta. Ostatnia partia nie zmieniła oblicza gry. Najzwyczajniej w świecie – więcej jakości i argumentów było po stronie Volley Kiełpino, którzy w pełni zasłużenie sięgnęli po komplet oczek.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Przed nami ostatni dzień meczowy w drugim tygodniu rozgrywek. Jako ostatnia do boju ruszy drużyna CTO Volley, która w środowy wieczór rozegra dwa spotkania. Emocji nie powinno zabraknąć również w drugoligowym pojedynku Nielotów z Prometheusem. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

CTO Volley – Szach-Mat

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Ostatnią drużyną, która przystąpi do zmagań w sezonie Wiosna’22 będzie złoty medalista poprzedniego sezonu w drugiej lidze – CTO Volley. Fakt, że drużyna z Malborka zaczyna zmagania dopiero w środowy wieczór wynika z niezwykle napiętego harmonogramu, który ekipa miała w ostatnim czasie. W ciągu kilkunastu ostatnich dni CTO Volley nie miał powodów do narzekań. Najpierw ‘pomarańczowa siła’ zajęła drugie miejsce w Pucharze Polski Amatorów rozgrywanego w Warszawie, by po kilku dniach przypieczętować zwycięstwo w rozgrywkach PALPS-u. Obecnie CTO Volley powalczy o to aby stać się czwartym (po Volley Gdańsk, Eko-Hurt i Merkurym) mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Czy mają na to szansę? Cóż, wiele osób uważa, że będą oni głównym faworytem w wyścigu po mistrzowski tytuł. Pierwszą przeszkodą w realizacji założonego celu będzie brązowy medalista poprzedniego sezonu – drużyna Szach-Mat. Z racji tego, że dla CTO będzie to pierwszy sezon w elicie, to będzie to pierwsze spotkanie obu drużyn w historii. Jeśli chodzi o ‘Szachistów’ będzie to ich trzecie starcie w obecnym sezonie. Jak do tej pory drużyna rywalizowała ze zmiennym szczęściem. Na inaugurację drużyna Dawida Kołodzieja ograła AVOCADO friends. W drugim spotkaniu musieli z kolei uznać wyższość Volley Gdańsk. W zdobyciu punktów ekipie Szach-Mat ma pomóc nowy gracz na szachownicy – libero Kamil Wołk.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Husaria Gdańsk – Wolves Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 1

‘Pierwsze śliwki – robaczywki’. Debiutująca w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta drużyna Husarii Gdańsk musiała w poniedziałkowy wieczór uznać wyższość ‘Portowców’. Mimo, że Husarze nie zdobyli w pierwszym spotkaniu punktów to zaprezentowali się oni na tyle przyzwoicie, że jesteśmy niemal przekonani, że w trakcie całego sezonu zdobędą ich kilkanaście. O tym, że przegrana z Portem nie była powodem do wstydu świadczy dyspozycja drużyny ‘z doków’ w poniedziałkowy wieczór. Poza wygraniem z Husarią, ‘Portowcy’ odprawili również Volley Kiełpino, które niespełna kilka miesięcy wcześniej występowało w drugiej lidze. Podsumowując – Husaria w meczu z Portem mogła się podobać i sami zastanawiamy się, jak wypadną w kolejnych spotkaniach. Jeśli chwalimy drużynę Grzegorza Stawarskiego-Żyły to co napisać o ekipie Wolves Volley? Trudno wyciągać jednoznaczne wnioski po dwóch spotkaniach, ale obecna ‘Wataha’ w porównaniu do tego co pamiętamy z poprzedniego sezonu to totalna przepaść. Nie mówimy tu wyłącznie o graczach, którzy wzmocnili rywalizację w drużynie. To byłoby zbyt banalne. Patrząc na Wilki, trzeba być ślepcem aby nie dostrzec ogromnego progresu całej drużyny. Często mówimy o drużynach, które na przestrzeni kilku sezonów poczyniły w SL3 taki postęp, że ręce same składają się do oklasków. Czy jedną z nich jest właśnie ‘Wataha’? Bez bicia piany, ale wydaje się, że w Watasze tkwi spooory potencjał.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BES-BLUM Nieloty – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Po niezbyt udanej inauguracji sezonu przez drużynę Prometheus zastanawialiśmy się, jak drużyna Mykoli Pocheniuka będzie wyglądała w kolejnych spotkaniach. Wystarczyło, że kadra drużyny została zasilona przez Michała Jasnocha oraz debiutującego w rozgrywkach – Szymona Sawickiego a w poniedziałkowy wieczór zobaczyliśmy zdecydowanie inną ekipę. Wpływ na wygraną z Hydrą miał fakt, że w związku z pojawieniem się środkowych, pozostali zawodnicy mogli wystąpić wreszcie na swoich nominalnych pozycjach. Tak grająca drużyna Prometheus jak w poniedziałkowy wieczór z pewnością będzie bardzo groźnym rywalem dla wszystkich drużyn w ligowej stawce. Kolejnym rywalem Prometheusa  w sezonie Wiosna’22 będzie drużyna BES-BLUM Nieloty. ‘Pingwiny’ do tej pory rozegrały dwa spotkania. Po niezbyt udanej inauguracji, w której Nieloty musiały uznać wyższość Team Spontan przyszedł czas odkupienia. Ależ nam ‘Pingwiny’ w meczu z Dream Volley zaimponowały. We wtorek była to ta sama ekipa, która zdołała wywalczyć sobie brązowe medale w sezonie Jesień’20. Jeśli Nieloty, w dalszej części zdołają ustabilizować formę i grać na takim poziomie jak miało to miejsce we wtorek to obecny sezon może być dla nich bardzo udany. Biorąc pod uwagę rosnącą formę obu środowych rywali, spodziewamy się dobrego widowiska. Obyśmy się nie rozczarowali. Kto wygra mecz? Biorąc pod uwagę historyczne spotkania obu drużyn nieco więcej szans dajemy Prometheusowi. O tym czy gracze z Ukrainy wygrają w dużym stopniu zadecyduje to, w jakim składzie się pojawią.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

CTO Volley – Volley Gdańsk

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Z racji sporej odległości oraz formuły rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, ekipa CTO Volley upodobała sobie granie dwóch spotkań jednego dnia. Po meczu z Szach-Matem, ‘Oranje’ przystąpią do rywalizacji z najbardziej utytułowaną drużyna w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Volley Gdańsk. Analizując skład z poprzedniego sezonu, w drużynie CTO Volley możemy zaobserwować kilka zmian. Do drużyny dołączyli dobrze znani w SL3 – Grzegorz Dymiński oraz Damian Urbanowicz. Ponadto do drużyny zostali zgłoszeni gracze, którzy nie mieli wcześniej okazji do debiutu w rozgrywkach – Bartosz Sobstyl oraz Maciej Bąk. Żeby nie było jednak zbyt kolorowo to z drużyną pożegnał się Sławomir Zemlik (który notabene występował bardzo rzadko). Dodatkowo, kilka dni przed rozpoczęciem ligi poważnej kontuzji nabawił się kapitan drużyny – Andrzej Andrzejewski i jego występ w obecnym sezonie jest niemal wykluczony. Przechodząc do samego meczu – mimo, że w ramach rozgrywek SL3 będzie to pierwsze spotkanie to obie drużyny na trójmiejskich parkietach miały okazję się już spotykać. Od ostatniego starcia obu drużyn zmieniło się jednak bardzo wiele więc wyciąganie wniosków na podstawie historii mogłoby być mylące. W naszym odczuciu faworytem spotkania będzie drużyna CTO Volley, ale pierwszy mecz obecnego sezonu w wykonaniu Volley Gdańsk pokazał, że drużyna jest w stanie rywalizować na bardzo wysokim poziomie sportowym. Jeśli ‘żółto-czarni’ zagrają tak jak na inaugurację z Szach-Matem to potencjalnie, CTO może mieć ‘ciężary’ aby wygrać spotkanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Letni Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Niezbyt dobrze rozpoczęła sezon drużyna Oliwy. O ile porażka na inaugurację z będącą w świetnej dyspozycji drużyną Dream Volley jest w jakimś stopniu zrozumiała, tak poniedziałkowa porażka z BH Rent MiszMasz sprawia, że na wizerunku Oliwy pojawiła się głęboka rysa. Patrząc na ostatni mecz ‘Oliwiaków’ przez długi fragment nic nie wskazywało na to, że Oliwa przegra spotkanie. Niestety dla drużyny Dawida Karpińskiego stało się inaczej i drużyna z ‘serca Gdańska’ przystąpi do spotkania z ‘Letnikami’ po dwóch porażkach z rzędu. Sama ta sytuacja jest jeszcze bardziej niekomfortowa w momencie gdy spojrzymy na najbliższych dwóch rywali Oliwy. Poza wspomnianymi wcześniej ‘Letnikami’ Oliwa zmierzy się z Hydrą Volleyball Team. W obu tych przypadkach to rywale Oliwy będą faworytami a co za tym idzie, za chwilę może się okazać, że bilans i sytuacja drużyny będzie alarmowa. Z ‘czystszą’ głową do środowego starcia podejdą gracze Letniego Gdańska. Na inaugurację drużyna Michała Mysłka w dobrym stylu pokonała drużynę Team Looz 3-0. Wydaje się, że w meczu z Oliwą, Letni ma wszystkie argumenty do tego by powtórzyć wynik. Gdyby się tak stało i Letni sięgnąłby po komplet punktów, ich sytuacja na początku sezonu byłaby wyborna. Co by nie mówić o graczach w granatowych strojach, w historii występów w SL3, drużyna wielokrotnie udowodniła, że potrafi być piekielnie mocna.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Speednet 2 – Volley Kiełpino

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Jeśli nie teraz to kiedy? Jeśli nie z przedostatnią drużyną poprzedniego sezonu w trzeciej lidze to z kim? Napiszemy to wprost. Jeśli marząca o awansie drużyna – Volley Kiełpino nie wygra dzisiejszego spotkania to zaczniemy szczerze martwić się o ich kondycję psychiczną. Naszym zdaniem, na wszelki wypadek zawodnicy z Kiełpina powinni przed meczem wykonać telefon do najbliższych z prośbą, aby w środowy wieczór nie zostawiali ich samych. Czy opcja, w której to Speednet 2 wygra spotkanie jest przez nas brana pod uwagę? Cóż, należy pamiętać o tym, że to spadkowicz z drugiej ligi jest zdecydowanym faworytem spotkania. Z drugiej strony, dokładnie to samo myśleliśmy kiedy gracze Fabiana Polita mierzyli się z Niepokonanymi PKO Bank Polski oraz Portem Gdańsk. Potencjalna wygrana drużyny Volley Kiełpino pozwoli im odzyskać nieco wiary we własne umiejętności. Uwierzcie, że gdybyśmy wiedzieli, że Volley Kiełpino nie potrafi lepiej grać to byśmy ich nie cisnęli. Uważamy, że jest to drużyna, którą stać na to by wygrywać z każdym z trzecioligowych przeciwników. Nie oznacza to bynajmniej, że Speednet nie będzie w stanie powalczyć o punkty. We wtorek gracze Marka Ogonowskiego byli o włos od tego by urwać seta ACTIVNYM Gdańsk. Może uda się dziś?

Typ Redakcji:  1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3