Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #32

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której z kapitalnej strony pokazał się Szach-Mat oraz czwartoligowa Craftvena. Dodatkowo – kolejne bardzo ważne zwycięstwo zanotowała drużyna Czerepachów Volley, która jest już o włos od bezpośredniego awansu do elity. Zapraszamy na podsumowanie!

Craftvena – Tiger Team 2-1 (15-21; 21-18; 21-13)

To zdecydowanie najlepszy okres drużyny Craftvena w Inter Marine SL3. To też tradycja, że ilekroć jesteśmy po podsumowaniu meczów drużyny Bartłomieja Zakrzewskiego – piejemy wręcz z zachwytu. W poniedziałkowy wieczór nie zadziałała klątwa i ‘pechowa trzynastka’. Craftvena wygrała wczoraj 14 (!!) spotkanie z rzędu i jest już o krok od awansu do wyższej ligi. Nie wiemy jeszcze jak potoczy się końcówka tego sezonu, ale musimy to napisać. Ta drużyna zasłużyła na awans i spróbowanie gry z w nieco poważniejszym towarzystwie. Poniedziałkowy wieczór był kolejnym potwierdzeniem naszej tezy. No bo wiecie – Tiger Team to nie byle ogórki i drużyna, przy której stawiało się trzy oczka na długo przed rozpoczęciem meczu. Nie – niemal połowa typerów wskazywała na to, że to właśnie ‘Tygrysy’ wygrają mecz na szczycie czwartej ligi. Pierwszy set rywalizacji wskazywał na to, że faktycznie tak może być, bo to zespół Dawida Staszyńskiego prezentował się lepiej. Po dobrej grze w bloku wysunęli się oni na prowadzenie 13-7 i  w dalszej części nie mieli problemów z tym, by postawić kropkę nad ‘i’ (21-15). Sytuacja uległa zmianie dopiero w połowie meczu. Początek środkowej odsłony należał bowiem do Tiger Team, który rozpoczął od prowadzenia 8-4. Z czasem team w granatowych strojach popełnił sporo błędów, po których na tablicy wyników mieliśmy remis po 12. Od tego momentu do stanu po 18 obserwowaliśmy klasyczną walkę ‘łeb w łeb’. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali ‘Rzemieślnicy’, którzy po punktach tercetu Pytlik – Markiewicz – Kaniecki, wygrali seta do 18. Ostatni set rywalizacji to już wyraźna przewaga Craftveny, która rozpoczęła od prowadzenia 9-5 i w dalszej części seta nie miała problemów z udokumentowaniem swojej przewagi (21-13).

Chilli Amigos – SiiPower 3-0 (21-15; 21-12; 21-17)

W ostatnim czasie Chilli Amigos nie miało ‘zbyt dobrej prasy’. Mówiąc całkiem szczerze – team w czerwonych strojach był przez nas częściej krytykowany niż chwalony. W konfrontacji z przedostatnią drużyną w ligowej tabeli, Chilli Amigos miało okazję do podreperowania swojego dorobku punktowego, a tym samym – poprawę swoich humorów. Należy bowiem podkreślić, że drużyna, która rozgrywała swój 141 mecz w rozgrywkach była zdecydowanym, absolutnym i niekwestionowanym faworytem spotkania. Mimo to – ‘Niebiescy’ nie zamierzali oddawać meczu bez walki. Po niezłej grze w obronie obu drużyn, na półmetku pierwszego seta mieliśmy skromne prowadzenie ‘Amigos’ (11-9). Sytuacja zaczęła się zmieniać w drugiej części seta, w której po kilku atakach aktywnego Michała Kwiatka, Chilli prowadzili już 17-13 i po chwili zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (21-15). W środkowej odsłonie przewaga drużyny w czerwonych trykotach była jeszcze większa. Choć partia ta rozpoczęła się od obiecującej wymiany z obu stron (7-7), to sił drużynie SiiPower wystarczyło tylko na początek seta. Po kilku skutecznych akcjach kapitana Chilli – Pawła Kalety, team w czerwonych strojach objął prowadzenie 15-8 i skończył partię tak jak chciał – pozwalając rywalom na uciułanie zaledwie dwunastu oczek. Choć w trzecim secie rywalizacji Chili Amigos nadal posiadali przewagę nad swoim rywalem, to nie zdołali tego odzwierciedlić na czarnej tablicy wyników. Duża w tym zasługa dobrej gry w obronie ‘Niebieskich’, która z całą pewnością była ich najmocniejszym punktem w poniedziałkowy wieczór. Ostatecznie po atakach Mateusza Kusznerczuka w końcówce, Chilli Amigos zapewnili sobie trzeci punkt i była to ich pierwsza wygrana za komplet punktów od 19 marca, gdy wygrali z Only Spikes.

Flota TGD Team – Wolves Volley 2-1 (11-21; 25-23; 21-19)

Takie mecze pokazują, że poszerzenie ligi do czterech klas rozgrywkowych miało sens. Poniedziałkowe spotkanie drużyn z środka trzecioligowej stawki mogło się podobać i stało na naprawdę niezłym poziomie sportowym. Zdecydowanie lepiej w mecz weszli gracze Wolves Volley, którzy nie psuli zagrywek, trzymali blok oraz byli skuteczniejsi ‘na siatce’. To wystarczyło by wyjść na prowadzenie 7-3 i na kontrolę w dalszej części seta, którego finalnie Wolves wygrali wysoko (21-11). Środkowa odsłona rozpoczęła się niemal identycznie (7-2). Choć po chwili było już 12-6, to po chwili dobrze naoliwiona maszyna zaczęła się psuć. Kilka błędów drużyny w czarnych strojach sprawiły, że Flota złapała wreszcie wiatr w żagle. Po trzech atakach Szymona Dobrzenieckiego, który wziął ciężar gry na swoje barki – team Karoliny Kirszensztein doprowadził do wyrównania po 12. Dalsza część seta to walka ‘łeb w łeb’, która zakończyła się happy-endem dla Floty (25-23). Ostatnia odsłona również nie zawiodła. Pod koniec na tablicy wyników mieliśmy remis po 17. Po jednym z ataków ‘Wilków’ doszło do kontrowersji, po której mieli oni spory żal do sędzi prowadzącej zawody, a który wysunął rywali na prowadzenie 19-17. Choć w końcówce ‘Wataha’ jeszcze próbowała, to finalnie z wygranej cieszyli się gracze Floty TGD Team (21-19).

Czerepachy Volley – Złomowiec Gdańsk 2-1 (21-19; 18-21; 24-22)

Po ostatnim występie Złomowca ze Staltestem Pomorze nie mieliśmy zbyt wygórowanych oczekiwań co do poniedziałkowego starcia. W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy na to, że Czerepachy Volley są zdecydowanym faworytem starcia i jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego – powinni zgarnąć komplet trzech oczek. Ostatecznie zakończyło się na dwóch punktach, ale…cóż to były za ciężary. Początek spotkania nie wskazywał na to, że Czerepachy mogą mieć problem. Po świetnej zagrywce na początku spotkania, team w zielonych strojach objął prowadzenie 11-6. Już po chwili ich ruchy nawiązały do…sympatycznych zwierzątek ze skorupą. Po serii błędów oraz blokach Złomowca, to ‘Miedziowi’ wysunęli się na prowadzenie 14-12. Dalsza część seta to walka ‘łeb w łeb’, która po ataku Patryka Słowińskiego zakończyła się happy-endem faworyta (21-19). Środkowa odsłona to absolutny popis Złomowca w grze w obronie. Cóż to były za wyciągane piłki – niebywałe. ‘Złomki’ nie zawiodły również w innych elementach siatkarskiego rzemiosła i po punktach środkowych – Mikołaja Nowaka oraz Maksymiliana Wilka, Złomowiec doprowadził do wyrównania w setach (21-18). Trzeci set rywalizacji rozpoczął się niemal identycznie jak premierowa odsłona. W skrócie – bardzo mocny początek Czerepachów, po którym objęli oni prowadzenie 10-6. Mniej więcej w połowie seta ‘Żółwie’ ponownie schowały się do swoich skorup i gorszy moment błyskawicznie wykorzystali ich rywale, wychodząc na prowadzenie 17-14. Choć po nieco szczęśliwym ataku Macieja Iwana wydawało się, że Złomowiec zdoła przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę (20-19), to w końcówce meczu lepiej zaprezentowali się gracze w zielonych strojach, którzy po atakach Sergieja Ivanenko zapewnili sobie dziesiąte zwycięstwo w sezonie Wiosna’25 – brawo!

BEemka Volley – Szach-Mat 0-3 (19-21; 16-21; 14-21)

Czy Szach-Mat zapewnił sobie w poniedziałkowy wieczór medale w sezonie Wiosna’25? To jednak zbyt daleko idące wnioski. Prawdą jest jednak to, że team ‘Szachistów’ zrobił w tym kierunku milowy krok. Jak wynika ze statystyk w typerze SL3 – to BEemka Volley była faworytem według społeczności. Na team Daniela Podgórskiego stawiało ponad 60% typerów. Podobnie myśleliśmy również my, czego dowodem był Typ Redakcji: 2-1. Już na początku spotkania gracze BEemki boleśnie przekonali się, że nie będzie to dla nich łatwa przeprawa. Kilka skutecznych bloków, spora liczba wybloków, świetne obrony, po których następowały kontry, wyprowadziły ‘Szachistów’ na prowadzenie 14-11. Mimo to Szach-Mat nie mógł odskoczyć rywalom na większą liczbę oczek. Ilekroć odskakiwali, BEemka nie odpuszczała i pod koniec seta doprowadzała do wyrównania po 17. Końcówka seta – as serwisowy ‘Fifiego’, po którym Szach-Mat objął prowadzenie i finalnie wygrał do 19. Druga część rywalizacji była wyrównana, ale tylko do połowy (11-11).Dalsza część seta to wyraźna przewaga zespołu Dawida Kołodzieja, który po kilku atakach Michała Przekopa, wysunął się na prowadzenie 15-13. Końcówka seta? Na parkiecie zameldował się wspomniany wcześniej Filip Wysocki, po którego świetnej zagrywce – Szach-Mat zapewnił sobie wygraną do 16. Ostatnia odsłona to jeszcze większa przewaga graczy Szach-Matu, którzy po kolejnym już bloku Michała Bilickiego, objęli prowadzenie 8-2. Dalsza część to spokojne prowadzenie gry przez team w czarnych strojach, którzy w poniedziałkowy wieczór byli drużyną o dwie klasy lepszą i w pełni zasłużenie wygrali za komplet punktów. Brawo – to było jedno z najlepszych występów Szach-Matu od długiego czasu!

Hydra Volleyball Team – Speednet 2 2-1 (21-15; 21-13; 14-21)

Czy ‘Bestia’ zdołała wreszcie wygrać za komplet punktów? No jasne, że nie i był to już 16 mecz z rzędu, w którym ta opanowana niegdyś do perfekcji sztuka – by się udała. Trzeba jednak przyznać, że przez bardzo długi moment poniedziałkowego spotkania – wszystko wskazywało na to, że ‘Bestii’ się wreszcie uda. Pierwszy set spotkania należał bowiem do faworyta spotkania. Choć na półmetku premierowej partii mieliśmy remis po 10, to już chwilę później po kilku atakach Dawida Plichtowicza, team w złotych strojach objął prowadzenie 18-12 i nie miał problemu z tym by wygrać do 15. W środkowej odsłonie Hydrze poszło jeszcze lepiej. W odróżnieniu od premierowej partii nie było tu bowiem momentu, w którym oglądalibyśmy wyrównane fragmenty gry. Już na początku seta zespół Sławomira Kudyby zbudował sobie pięciopunktową zaliczkę (11-6), którą z czasem jeszcze powiększyli (18-11), by finalnie wygrać do 13. Po dwóch setach dominacji – Hydra przystępowała do ostatniej odsłony z łatką ‘pewniaczka’. Do połowy seta wszystko zdawało się być pod kontrolą zespołu w złotych barwach. Po ataku Filipa Ziółkowskiego, Hydra objęła prowadzenie 10-8. Już po chwili sytuacja uległa jednak zmianie, a Speednet wyraźnie poprawił swoją grę w obronie i kontry. Po dwóch skutecznych atakach Sławomira Janczaka, Speednet 2 wysunął się na prowadzenie 14-10, by po chwili cieszyć się z wygranej seta do 14. Podsumowując – choć jeden punkt nie zapewnia Speednetowi utrzymania, to mimo wszystko – w naszym odczuciu powinno się go szanować. Najważniejsze spotkania – dopiero przed nimi.

Siatkersi – Only Spikes 3-0 (22-20; 21-15; 21-18)

Po trzech tygodniach przerwy – Siatkersi wrócili na parkiety Inter Marine SL3. Ich rywalem była ekipa Only Spikes, z którą team Macieja Tarulewicza miał ‘rachunki do wyrównania’. Mowa tu rzecz jasna o dwóch przegranych spotkaniach z poprzedniego sezonu, po których Siatkersi wylądowali na przedostatnim miejscu w lidze. Tak jak informowaliśmy – czasy się jednak zmieniły i dziś – Siatkersi są teamem znacznie lepszym. Czy udowodnili to w rywalizacji z drużyną Patryka Łabędzia? Patrząc wyłącznie na wynik spotkania – tak, jak najbardziej. Jeśli chodzi o sam styl, to można mieć pewne zastrzeżenia. Należy bowiem zauważyć, że w pierwszym secie rywalizacji – Only Spikes byli o włos od wygranej. To właśnie team Patryka Łabędzia miał przez większość seta nieznaczną przewagę (15-13 -> 19-18). W końcówce bardzo ważnymi atakami popisał się Michał Niewiadomski, które w połączeniu z błędami w ataku rywali – dały im pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona to kontynuacja męczarni Siatkersów, którzy przez długi fragment nie mogli znaleźć sposobu na udowodnienie swojej wyższości (11-11). Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w połowie seta, gdzie po bloku Adriana Kameli, czarna tablica wyników wskazywała 15-12. W dalszej części Only Spikes nie zdołali odrobić strat i finalnie faworyt wygrał tę partię do 15. Ostatni set to kolejna, aczkolwiek już nie tak duża jak w pierwszym secie, szansa ‘Kanarków’. To właśnie oni zaczęli lepiej seta i po kilku wymianach objęli prowadzenie 7-4. Z czasem Siatkersi zdołali doprowadzić do wyrównania po 10, ale ich rywale – nie dawali za wygraną i pod koniec seta mieliśmy stan 18-18. Ostatnie piłki w meczu to atak Michała Niewiadomskiego oraz Sebastiana Wilmy, po których team w jasnych strojach zapewnił sobie komplet punktów.

Speednet – DNV Volley Gdańsk 1-2 (17-21; 21-17; 17-21)

Kilka dni temu – jeden z zawodników DNV Volley Gdańsk przekonywał nas, że zespół zrobi wszystko by uniknąć baraży i zapewnić sobie bezpośrednie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć wówczas uznaliśmy, że to typowe ‘prężenie muskułów’, które niekoniecznie musi mieć pokrycie w rzeczywistości. Dziś wiemy, że wówczas za dużo nie wiedzieliśmy. Faktem jest bowiem to, że zespól Dariusza Kuny w grupie spadkowej najpierw opędzlował brązowych medalistów poprzedniego sezonu – zespół AiP, a w poniedziałkowy wieczór – pobił Mistrza – Speednet. Po dwóch arcyważnych zwycięstwach – gracze DNV Volley Gdańsk wskoczyli na ‘bezpieczne miejsce’. Jak wyglądało spotkanie? Rozpoczęło się lepiej dla faworyta meczu. Po kilku chwilach ‘Programiści’ objęli prowadzenie 7-4. W dalszej części seta po kilku skutecznych atakach Illi Yenoshyna, DNV Volley Gdańsk wyrównali (11-11), a następnie wysunęli się na prowadzenie 17-14. Wzięty przez Speednet czas nic nie dał i finalnie trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 wygrali tę partię do 17. Środkowa odsłona to wyrównana gra obu ekip, która zaprowadziła nas do stanu po 12. W dalszej części seta Speednet wzmocnił swoją zagrywkę, co przyczyniło się do zbudowania sobie kilkupunktowej zaliczki, która zaprowadziła ich do wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Ostatni set zapamiętamy z dobrej gry w obronie w obozie ‘żółto-czarnych’. Dodatkowo mogli pochwalić się lepszą skutecznością oraz blokiem. Kilka czynników sprawiło, że DNV VG objęli prowadzenie 14-9 i po chwili cieszyli się z szóstego zwycięstwa w sezonie Wiosna’25 – brawo!

Challengers – Fux Pępowo 0-3 (15-21; 16-21; 16-21)

Przed meczem zastanawialiśmy się czy Challengersi zdołają wyjść z kryzysu, pokusić się o punkty i w konsekwencji – zapewnić sobie utrzymanie w drugiej lidze. Cóż – nic z tego. Kryzys trwa i poniedziałkowa porażka była trzecim spotkaniem z rzędu, w którym team Wojciecha Lewińskiego nie zdobył choćby jednego punktu. Biorąc pod uwagę trudny terminarz do końca – po poniedziałkowym starciu zrobiło się naprawdę nerwowo. Jeśli chodzi o samo spotkanie to do pewnego momentu wyglądało to naprawdę nieźle. W połowie seta Challengersi prowadzili bowiem 9-7. Już po chwili prawdziwy popis dał Patryk Bruchmann, który najpierw skończył trzy przechodzące piłki, a następnie poprawił dwoma asami serwisowymi, po których ‘Koniczynki’ objęli prowadzenie 18-13 i w konsekwencji – cieszyli się po chwili z pierwszego punktu (21-15). Środkowy set to podobna historia. Po punktach środkowych Fuxa Pępowo – Damiana Wiśniewskiego oraz Patryka Bruchmana, Fux objął prowadzenie 12-7 i nie miał problemów z tym, by wygrać seta do 16. W trzecim secie rywalizacji gracze z Pępowa zepsuli sporo zagrywek, a to wyrównywało szanse ich rywali. W drugiej części seta mieliśmy bowiem wynik po 14 i kwestia wygranej w secie pozostawała otwarta. Sytuacja wyklarowała się po kilku atakach Tomasza Piaska oraz Piotra Czerwińskiego, po których ‘Koniczynki’ cieszyli się z kompletu oczek. Dzięki temu Fux Pępowo wciąż ma matematyczne szanse na podium rozgrywek – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #32

Zaczynamy jedenasty tydzień rozgrywek. Świetnie zapowiada się mecz w czwartej lidze, w której Craftvena zmierzy się z Tiger Team. Na brak emocji nie będziemy narzekać z pewnością w pierwszej lidze, w której Szach-Mat zmierzy się z BEemką Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Craftvena – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Nie ma co do tego wątpliwości. Spotkanie pomiędzy Craftveną, a Tiger Team będzie absolutnym hitem poniedziałkowej serii gier, a nawet sezonu Wiosna’25 w czwartej lidze. Wszystko za sprawą faktu, że zmierzą się ze sobą drużyny z samego czwartoligowego topu i drużyny, które są już o włos od bezpośredniego awansu do trzeciej ligi. Aktualnie nieco lepiej wiedzie się Craftvenie, która zdaje się być jedną z największych rewelacji obecnego sezonu bez podziału na ligi. ‘Rzemieślnicy’ w obecnej kampanii rozegrali dziewięć spotkań i wszystkie z nich – kończyły się ich tryumfem. Do meczu z ex-trzecioligowcem, Craftvena przystąpi jako wicelider ligowej tabeli, który przy równej liczbie rozegranych spotkań ma o dwa punkty mniej od swoich rywali. To co z pewnością działa na zdecydowany plus obu ekip to fakt, że rozegrali oni najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn walczących o awans. Zarówno Aqua, Sharksi jak i VB Sulmin rozegrały już po 11 spotkań, a mimo to – nie zbudowały sobie przewagi ani nad Craftveną, ani nad Tigerem. Jeśli chodzi o ‘tygrysi team’, to obecna kampania w ich wykonaniu przypomina przygodę na roller-coasterze. Przed rozpoczęciem sezonu wydawało nam się, że są oni absolutnym pewniaczkiem do wygrania ligi. Po kilku słabych występach przestaliśmy ‘pompować balonik’, a chwilę po tym – Tiger Team zaczął wszystko wygrywać. Choć ich seria nie jest tak imponująca jak Craftveny (6 vs 13), to jedno jest pewne. Po spotkaniu świetna seria jednej z drużyn się skończy.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Chilli Amigos – SiiPower

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W ostatnim magazynie na drużynę Chilli Amigos wylała się fala krytyki. Słusznie czy nie, ale w naszym odczuciu Chilli Amigos jest jednym z największych rozczarowań obecnego sezonu. Tak jak wspomnieliśmy kilka dni temu – tak to jest z drużyną, która wykręca świetny wynik. To w sposób oczywisty rozpala nadzieję na to, że już zawsze będzie super, a bardzo często nie jest. Chilli Amigos jest tego modelowym przykładem. Po ostatniej porażce z MysterElektroRockets, team Grzegorza Walukiewicza spadł na odległe – dziesiąte miejsce w ligowej tabeli i chyba każdy z graczy w czerwonych barwach przyzna, że jest to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Dziś ‘Papryczki’ mają szansę na to by podkręcić dorobek punktowy. Rywalem Chilli będzie bowiem ekipa SiiPower, dla której będzie to jedenasty mecz w sezonie Wiosna’25. Co ciekawe – aż w dziewięciu przypadkach, team z gdańskiego Przymorza przegrywał w stosunku 0-3 i uważamy, że powtórka tego wyniku jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. W obozie Chilli nie wyobrażają sobie innej opcji, tym bardziej, że w dalszej części sezonu będą mieli jeszcze trzy bardzo trudne spotkania z ACTIVNYMI, Sharksami oraz VB Sulmin. Jest zatem oczywiste, że o punkty we wspomnianych meczach będzie zdecydowanie trudniej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Flota TGD Team – Wolves Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Przez dłuższą część sezonu to drużynie Wolves Volley wiodło się lepiej. Po trzech wygranych z rzędu, w których ‘Wataha’ ogrywała kolejno BL Volley, Kraken Team oraz ADS Volley, uznaliśmy, że kwestia ich utrzymania w trzeciej lidze jest już przesądzona. W kolejnych trzech meczach, Wolves zaprezentowali jednak się dość słabo i przegrywali mecze z MiszMaszem, Dream Volley oraz Team Spontan. We wspomnianych meczach, na dziewięć możliwych punktów, gracze Karola Ciechanowicza zdobyli…zaledwie jeden. To w sposób oczywisty pogorszyło ich sytuację w tabeli i to co do niedawna było pewne, dziś stoi pod znakiem zapytania. W naszym odczuciu do spokojnego utrzymania, gracze w czarnych strojach potrzebują dwóch punktów w meczach z Flotą oraz Portem Gdańsk. Choć nie wygląda to na najambitniejszy plan, z którym mierzyła się ekipa ‘Wilków’ to prawdę mówiąc – nie położylibyśmy głowy za taki scenariusz. Dzisiejszy rywal Wolves Volley – Flota TGD Team po bardzo nieciekawym początku sezonu – wreszcie obrała prawidłowy kurs. Cztery ostatnie mecze drużyny Karoliny Kirszensztein to trzy zwycięstwa oraz jedna porażka. Warto podkreślić przy tym fakt, że we wspomnianym okresie Flota rywalizowała z uznanymi trzecioligowymi markami – Maritexem, Treflem Gdańsk czy Osadą Truso. Biorąc pod uwagę trudny kalendarz – wspomniany wynik robi jeszcze większe wrażenie. Sądzimy, że zwyżkująca forma ex-drugoligowca zostanie dziś potwierdzona i to oni będą cieszyć się ze zwycięstwa. To z kolei zapewni im utrzymanie w trzeciej klasie rozgrywkowej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Czerepachy Volley – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

W minionym tygodniu, obie drużyny rozgrywały bardzo ważne spotkania w kontekście potencjalnego awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Co ciekawe i jedni i drudzy rywalizowali z drużynami, które walczą aktualnie o utrzymanie w drugiej lidze i biorąc to pod uwagę – nietrudno było nam wskazać faworytów starcia. O ile Czerepachy wywiązały się ze swojego zadania kapitalnie, to do postawy Złomowca można mieć uzasadnione obiekcje. Jeśli chodzi o team ‘Żółwi’ to w naszym odczuciu, po wygranej z Flotą Active Team mają już autostradę prowadzącą do pierwszej ligi. Choć wyobraźnie mamy naprawdę niezłą to trudno wymyślić nam scenariusz, w którym ‘Żółwie’ miałyby na finiszu dać ciała. Do zakończenia sezonu zespół Dawida Gałki ma trzy spotkania, a to oznacza, że już dziś mogą mrozić szampany. Czy Złomowiec zdoła popsuć rywalom świętowanie? W minionym tygodniu team Witolda Klimasa stał się sprawcą jednej z największych sensacji obecnego sezonu. Niestety dla nich – mowa tu o negatywnej sensacji, bowiem team w miedzianych strojach przegrał ze Staltestem Pomorze i bardzo mocno skomplikował swoją sytuację w kontekście podium rozgrywek czy awansu do pierwszej ligi. Serio – w głowie nam się nie mieści jak można wygrywać z bardzo silnymi drużynami, a finalnie awans przegrać w meczu ze Staltestem. Niebywałe. Z drugiej strony nie od dziś wiadomo, że ‘Złomki’ grają najlepiej z najmocniejszymi. Ciekawe czy dziś ta teoria się potwierdzi.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

BEemka Volley – Szach-Mat

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Pierwsza liga w obecnym sezonie poukładała się tak, że w zasadzie każdy mecz jest o wielką stawkę. Nie inaczej będzie w poniedziałkowy wieczór, w którym zmierzą się ze sobą drużyny BEemki Volley oraz Szach-Matu. Choć do grupy mistrzowskiej, Szach-Mat podchodził z jednym punktem przewagi nad BEemką to po czwartkowej serii gier sytuacja uległa zmianie i dziś mają tyle samo – po siedemnaście punktów. Warto przy tym zauważyć, że na przestrzeni dziesięciu rozegranych spotkań, BEemka wygrała o jeden mecz więcej, co tylko pokazuje jak ważne jest wygrywanie poszczególnych setów. Która z drużyn dziś wygra? W rundzie zasadniczej mocniejsi okazali się gracze Szach-Matu, którzy 26 marca wygrali w stosunku 2-1. Jeśli spojrzymy na historię to oba teamy rywalizowały ze sobą czterokrotnie i zanotowały po dwa zwycięstwa. Szukając odpowiedzi warto zwrócić uwagę na kilka statystyk. Po dziewięciu rozegranych meczach wyglądało to tak:

Ataki na mecz: 29,5 vs 28,5

Bloki na mecz: 5,11 vs 6,89

Asy serwisowe na mecz: 3,78 vs 3,78

Ataki rywali na mecz: 28,67 vs 26,56

Bloki rywali na mecz: 4,89 vs 5,89

Asy serwisowe rywali na mecz: 3,44 vs 3,44

Błędy na mecz: 18 vs 19,56

Podsumowując: poprzedni mecz, historyczne spotkania oraz statystyki pokazują nam, że będzie to wyrównane starcie (6 argumentów za BEemką, 6 za Szach-Matem). Na koniec trzeba wykazać się tzw. ‘czutką Redakcji’. Stawiamy na szczęśliwy podział punktów dla BEemki. W ostatnim czasie intuicja nas jednak bardzo często zawodzi. Czy tak samo będzie i tym razem?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Hydra Volleyball Team – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czy przed rozpoczęciem sezonu Wiosna’25 znalazła się choć jedna osoba, która przewidziałaby w jaki sposób ułoży się obecny sezon? Przecież za głoszenie podobnych herezji, w których w końcówce sezonu Hydra ze Speednetem miałby się bronić przed spadkiem – spalono by na stosie jak niegdyś Joanne d’Arc. To się szanowni Państwo nie mieści w głowie. W poprzedniej kampanii obie drużyny zajmowały kolejno szóste oraz ósme miejsce w ligowej tabeli ze sporą przewagą nad miejscami bezpośredniego spadku. Dziś Hydra plasuje się na odległym – jedenastym miejscu w ligowej tabeli i ma zaledwie jeden punkt przewagi nad miejscem barażowym. Aktualny sezon można jeszcze uratować. Wciąż nie wierzymy w najczarniejszy możliwy scenariusz. Faktem natomiast jest to, że póki co mówimy o najgorszym sezonie ‘Bestii’ w rozgrywkach Inter Marine SL3, a to już jakiś wyczyn. Do końca sezonu, team Sławomira Kudyby ma jeszcze cztery mecze. Poza spotkaniem ze Speednetem, zmierzą się jeszcze z BBB, Old Boys oraz Tufi Team. Co najmniej w dwóch przypadkach, to rywale, a nie Hydra będą faworytem. Jeśli chodzi o Speednet to sytuacja drużyny Marka Ogonowskiego nie jest lepsza. Choć team ‘Programistów’ ma na swoim koncie o jeden punkt więcej, to ich sytuacja zdaje się być bardziej skomplikowna. Po pierwsze rozegrali o jedno spotkanie więcej niż ich dzisiejsi rywale. Po drugie to Hydra, a nie Speednet zdaje się być faworytem meczu. Jeśli nasze predykcje się sprawdzą, to sytuacja Speednetu będzie już bardzo nieciekawa.  

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Siatkersi – Only Spikes

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Zastanawiamy się ile osób poza samymi graczami Siatkersów ‘rozkminiło’ co dzieje się wokół drużyny Siatkersów. Choć aktualnie team Macieja Tarulewicza okupuje miejsce w środku ligowej stawki, to za chwilę ich sytuacja może ulec diametralnej poprawie. Składa się na to kilka czynników. Pierwsza sprawa to fakt, że Siatkersi rozegrali stosunkowo małą liczbę spotkań i zrównując się z przeciwnikami –mogą bardzo mocno awansować w ligowej tabeli. Druga sprawa jest taka, że w czasie gdy wspomniane drużyny będą się ‘boksowały’ między sobą i siłą rzeczy – tracić punkty, Siatkersi najgorsze mają już za sobą. Do końca edycji Wiosna’25, zespół w jasnych strojach rozegra trzy spotkaniach z rywalami, którzy są pod nimi w ligowej tabeli i będą wówczas wyraźnym faworytem starcia. To pozwala sądzić, że przy sprzyjających okolicznościach, Siatkersi mają szansę nawet na podium rozgrywek. Aby tak się stało, team Macieja Tarulewicza musi wygrać dziś z Only Spikes za komplet punktów, a jak doskonale pamiętamy z poprzedniej edycji – o to nie musi być wcale tak łatwo. W sezonie Jesień’24, to gracze Only Spikes wygrali dwa bezpośrednie spotkania i finalnie znaleźli się w tabeli nad Siatkersami. Od tamtego czasu realia się jednak bardzo mocno zmieniły i dziś – nietrudno wskazać nam murowanego faworyta starcia. Jesteśmy niemal przekonani, że wieczorem będziemy świadkami rewanżu za spotkania sprzed kilku miesięcy.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Speednet – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Choć plan na obecny sezon był z pewnością inny, to obie drużyny muszą zaakceptować położenie, w którym się znalazły. W naszym odczuciu nie ma się co obrażać na rzeczywistość, a w trzech ostatnich meczach powalczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Początek grupy spadkowej, obie drużyny muszą zaliczyć do udanych, bowiem zarówno Speednet jak i DNV Volley Gdańsk wygrali swoje spotkania. W przypadku ‘Programistów’ był to tryumf z byłym Mistrzem Inter Marine SL3 – Eko-Hurtem, po której team Łukasza Żurawskiego znajduje się w najlepszym położeniu spośród wszystkich pięciu drużyn walczących o utrzymanie. Na trzy kolejki przed końcem sezonu, Speednet ma aż sześć punktów przewagi nad Eko-Hurtem, który znajduje się na miejscu bezpośredniego spadku. Nieco gorzej sytuacja wygląda z przewagą nad miejscem barażowym, bo Speednet ma zaledwie dwa punkty przewagi nad DNV Volley Gdańsk. To oznacza z kolei, że choć wokół siedziby Volleya słupek rtęci wskazuje ‘minus dwa’, to jednak – świeci słońce. Precyzując – jest szansa aby w poniedziałkowy wieczór, obie drużyny zrobiły ‘flipa’. Aby tak się jednak stało – ‘żółto-czarni’ musieliby wygrać ze Speednetem za komplet punktów, a o to jak wiadomo – nie będzie łatwo. Choć historycznie Volleywi szło lepiej (7 wygranych i 4 porażki), to jednak czasy się zmieniły i w pięciu z sześciu ostatnich meczach, wygrywali ‘Różowi’. Sądzimy, że choć dziś nie będzie łatwo – to Speednet przypieczętuje utrzymanie w pierwszej lidze.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Challengers – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Do niedawna, Challengersi byli jedną z najbardziej chwalonych drużyn spośród wszystkich 52 ekip w ligowej stawce. Do pewnego momentu, byli oni bowiem rewelacją drugiej ligi i znajdywali się niemal w samym czubie ligowej układanki. We wspomnianym okresie pisaliśmy o renesansie formy zespołu Wojciecha Lewińskiego, która w żadnym aspekcie nie przypominała ekipy z sezonu Jesień’24. W momencie kiedy wręcz rozpływaliśmy się nad formą drużyny, nastąpiło zdecydowane ochłodzenie nastrojów wokół drużyny. Dwie porażki w stosunku 0-3 sprawiły, że ‘niebiesko-różowi’ osunęli się w ligowej tabeli na ósme miejsce. Owszem – wciąż nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym mieliby oni spaść z ligi, ale już z całą pewnością – nie wykorzystali szansy na coś naprawdę wielkiego. Jeśli chodzi o ich przeciwników – Fux Pępowo to historia wyglądała zupełnie inaczej. Po bardzo niemrawnym początku sezonu, ‘Koniczynki’ spadli na sam dół ligowej tabeli. Ostatnie sześć spotkań to jednak cztery wygrane, po których Fux wskoczył na wysokie – szóste miejsce w ligowej tabeli i zapewnili sobie utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Potencjalna wygrana w dzisiejszym spotkaniu sprawi, że Fux będzie już bardzo bliski tego by sięgnąć po swoje najwyższe miejsce w historii rozgrywek. W ostatnim sezonie, Fux z dorobkiem 20 punktów uplasował się finalnie na siódmym miejscu. Do zakończenia sezonu mają jeszcze trzy mecze. Poza Challengersami, zagrają również z Krakenem oraz Inter Marine Masters. W naszym odczuciu będą faworytem wszystkich trzech spotkań, a to z kolei sprawia, że sezon Wiosna’25 w ostatecznym rozrachunku – może się okazać naprawdę niezły.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

MATCHDAY #31

Za nami czwartkowa seria gier, w której największą sensacją była bez wątpienia wygrana Staltestu Pomorze ze Złomowcem Gdańsk. Bardzo ważny krok w kierunku awansu do trzeciej ligi wykonała Craftvena, która w czwartkowy wieczór, wygrała już 13 raz z rzędu. Zapraszamy na podsumowanie!

Craftvena – Sharks 3-0 (21-14; 23-21; 21-14)

Nawet nie wiemy co napisać. Ile komplementów byśmy nie napisali, to nie jesteśmy w stanie wychwalić wystarczająco zespół ‘Rzemieślników’. Craftvena w czwartkowy wieczór stanęła przed szansą na…trzynastą wygraną z rzędu. W teorii zadanie to zdawało się dość wymagające. Ich rywalem była bowiem ekipa Sharks, która plasowała się na drugim miejscu w lidze. Pierwszy set rywalizacji to jednak zaskakująco gładka wygrana drużyny Bartłomieja Zakrzewskiego, która już na początku zlokalizowała problemy swojego rywala i co rusz posyłała groźną zagrywkę. To właśnie po asach Michała Markiewicza czy Mateusza Rysia, Craftvena wysunęła się na prowadzenie 16-11 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to zdecydowanie najciekawsza partia w meczu. Duża w tym zasługa samych Sharksów, którzy zagrali wreszcie tak, jak można byłoby tego oczekiwać. Choć na początku lepiej wiodło się ‘Rzemieślnikom’ (7-3), to z czasem po asie serwisowym Kyrylo Mohulevskiego oraz asie serwisowym Andreia Stepanova, team ‘Rekinów’ objął prowadzenie 13-12. Dalsza część seta to pasjonujący pojedynek, w którym prym wiedli Mykola Pocheniuk (Craftvena) oraz Borys Poroshyn. Ostatecznie w końcówce za sprawą ‘Markusa’ oraz błędzie jednego z przeciwników to Craftvena cieszyła się z wygrania środkowej partii. Niepowodzenie w dwóch pierwszych setach sprawiło, że team dowodzony przez Jenie Nazarowa nie zdołał się już ‘odkręcić’ i trzeci set, oddał w zasadzie bez walki. Ostatecznie, Craftvena wygrała tę partię do 14, a cały mecz 3-0. Brawo!

SiiPower – TKKF Orlen 0-3 (14-21; 16-21; 16-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na zagrożenie, z którym od końcówki kwietnia, muszą mierzyć się gracze SiiPower. W skrócie chodzi o to, że ‘Niebiescy’ wygrali wówczas z Only Spikes, a to z kolei sprawiało, że team mógł mylnie uznać, że od wspomnianego czasu – mogą wygrywać już regularnie. To oczywiście sprawiało, że potencjalne fiasko mogłoby się wiązać ze sporym rozczarowaniem. Już we wspomnianej zapowiedzi pisaliśmy o tym, że w naszym odczuciu murowanym faworytem zdają się być gracze TKKF Orlen. Początek spotkania należał do ‘Nafciarzy’, którzy mieli zdecydowanie mniejsze problemy w przyjęciu i konsekwencji – ze skończeniem akcji (13-8). W dalszej części seta zostały odsłonione kolejne kłopoty. Po problemach w obronie rywali – TKKF prowadził już 17-11 i finalnie wygrał tę partię do 14. W środkowej odsłonie oglądaliśmy lepszą grę ‘Niebieskich’, którzy do połowy seta, prowadzili z faworyzowanym rywalem wyrównaną grę. W drugiej części seta wróciły jednak ‘stare demony’ SiiPower i po podobnych błędach jak w pierwszej części – rywale zdołali odskoczyć, by w ostatecznym rozrachunku wygrać do 16. Ostatni set to niemal identyczny scenariusz. Po dobrej grze w bloku drużyny z gdańskiego Przymorza, na czarnej tablicy wyników mieliśmy remis po 11. Po punktach Patryka Pleszkuna oraz Patryka Potrzuskiego, TKKF wysunął się na prowadzenie 17-14, którego już nie wypuścili. Dzięki zwycięstwu za komplet punktów, ‘Nafciarze’ przesunęli się w tabeli na wysokie – dziewiąte miejsce. Nos podpowiada nam, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa – brawo!

Kraken Team – ADS Volley 3-0 (21-10; 21-18; 21-17)

Pisaliśmy o tym w zapowiedziach –był to mecz ‘ostatniej szansy’ dla drużyny ADS Volley. W sensie wiecie – patrząc na tabelę, nadal mają szansę, ale powiedzmy sobie wprost. To się raczej nie wydarzy, bo jeśli ADS można było tłumaczyć po porażkach z ‘mocarzami’, tak porażki z ekipami, które również walczą o utrzymanie – wytrąca nam wszystkie argumeny. Nie da się szanowni Państwo obronić wyniku 0-3. Nie da się obronić również faktu, że team Jakuba Florczaka przegrał dziewiąte spotkanie z rzędu. W taki sposób jak oglądamy – nie da się po prostu utrzymać w trzeciej lidze. W czwartkowy wieczór dobre były, ale tylko wybrane fragmenty w wykonaniu Amatorskiej Drużyny Siatkówki. Początek rywalizacji to walka punkt za punkt, po której mieliśmy wynik 7-7. Już po chwili Kraken zaprezentował się bardzo dobrze w grze w obronie oraz kontrach, po których wysunęli się na prowadzenie 14-8. W dalszej części seta, gracze ADS nie zrobili nic by odmienić losy rywalizacji i finalnie, partia zakończyła się zwycięstwem Krakena do 10. Środkowy set był już zdecydowanie lepszy. Po wyrównanej pierwszej części seta, mieliśmy remis po 11. Po chwili znowu przestój ADS, po którym pięć kolejnych punktów zdobyli gracze Krakena, którzy objęli prowadzenie 16-11. Choć w dalszej części ‘underdog’ zniwelował straty do dwóch punktów (18-16), to Kraken nie miał problemów z tym by postawić kropkę nad ‘i’. Ostatni set to oklepany już scenariusz, w którym ADS sił wystarczyło tylko na pierwszą część seta (10-10). W dalszej części po atakach Bartłomieja Piepera, Kraken odskoczył na cztery punkty (14-10) i nie miał problemów z tym by wygrać za komplet punktów – brawo!

Bossman Team – BEemka Volley 1-2 (17-21; 22-20; 16-21)

Chichot losu był taki, że w rundzie zasadniczej kiedy stawialiśmy na BEemkę – wygrał Bossman. Wczoraj postawiliśmy z kolei na Bossmana i jak możecie się domyślić – było na odwrót. Antywskaźnik jak zwykle nie zawiódł. Trzeba uczciwie przyznać, że w dużej mierze na obraz gry wpłynęły problemy kadrowe wicemistrzów poprzedniego sezonu. Kolejne spostrzeżenie po meczu jest takie, że w naszym odczuciu, BEemka mogła, a nawet powinna wygrać za komplet punktów i z całą pewnością – mogą dziś czuć spory niedosyt. Z drugiej strony wygrana z rywalem przybliża ich do premierowego medalu w pierwszej klasie rozgrywkowej, a to chyba nie jest powód do narzekań. Początek spotkania rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla BEemki, która po punktach środkowych – Macieja Rzepczyńskiego oraz Michała Szymańskiego, objęła prowadzenie 11-6! W dalszej części seta, BEemka trzymała swojego rywala na bezpieczny dystans i finalnie wygrali premierową odsłonę do 17. Chwilę wcześniej pisaliśmy, że BEemka może czuć dziś niedosyt. Wynika to z faktu, że po dwóch atakach Przemysława Wawera, ‘Zmotoryzowani’ prowadzili już 17-14 i choć wydawało się, że drugi punkt w meczu jest tylko formalnością to po chwili przebudzili się gracze Jakuba Kłobuckiego, którzy po dwóch punktach Macieja Jaskólskiego wyszli na prowadzenie 20-19, a następnie przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę (22-20). Ostatni set rywalizacji był wyrównaną partią do stanu po 14. W końcówce boisko z powodu kontuzji kostki opuścić musiał ‘motor napędowy’ Bossmana – Szymon Zalewski. Brak wspomnianego atakującego był mocno odczuwalny i przy dobrej grze rywali, Bossman nie był już w stanie nawiązać walki. Finalnie set zakończył się zwycięstwem teamu Daniela Podgórskiego do 16, po którym medale zdają się być tak blisko, jak jeszcze nigdy wcześniej.

BL Volley – Trefl Gdańsk 1-2 (14-21; 21-18; 12-21)

Kojarzycie tego mema, w którym gość jedzie na rowerze i z nieznanego powodu wkłada kij w szprychy, zaliczając przy tym wywrotkę? Właśnie tak widzimy po czwartkowym wieczorze zespół ‘gdańskich lwów’, który był absolutnym i zdecydowanym faworytem konfrontacji z walczącym ‘o życie’ zespołem BL Volley. Początek spotkania ułożył się po myśli najmłodszej drużyny w ligowej stawce. Po widocznych problemach w obronie, atakach w out oraz zdecydowanie gorszej ‘organizacji gry’ w ekipie BL – faworyzowany rywal objął wysokie prowadzenie 12-5, po którym nie miał problemów z wygraniem seta do 14. Wówczas absolutnie nic nie wskazywało na to co wydarzy się w środkowej odsłonie. Już na początku widocznym stał się fakt, że celowniki faworyzowanej drużyny się dość mocno rozregulowały. Po kilku atakach w out i skutecznym bloku Daniela Trzecińskiego, Bez Lipy Volley wysunęli się na prowadzenie 8-5. Po chwili wszystko zdawało się jednak wracać do normy, a Trefl odzyskiwać kontrolę (11-11). Niestety dla aktualnego wicelidera trzeciej ligi – w dalszej części oglądaliśmy kolejne błędy w wykonaniu gdańskiej młodzieży co przy wyraźnej poprawie gry przeciwników – wystarczyło do tego by ten, pokusił się o wygraną odsłony do 18! Ostatni set rywalizacji to już wyraźna przewaga Trefla udokumentowana ich wygraną do 12. Dziwny to był mecz, w którym z wyniku cieszą się bardziej przegrani niż ci, którzy wygrali. Jeden punkt, o którym rozmawiamy może utrzymać BL Volley w trzeciej lidze, a jednocześnie – zatrzymać Trefla przed ucieczką do wyższej klasy rozgrywkowej.

Speednet – EKO-HURT 2-1 (17-21; 22-20; 21-14)

Trzeba przyznać, że Eko-Hurt nie składa broni. Choć każdy widzi w jakim położeniu są gracze Konrada Gawrewicza, team ‘Hurtowników’ nie odpuszcza i jesteśmy przekonani, że będą walczyć do samego końca o kolejne punkty. Tak właśnie było w czwartkowy wieczór, choć trzeba zauważyć, że byli oni niezwykle blisko tryumfu. W pierwszym secie rywalizacji, Eko-Hurt wyraźnie zaskoczył swoich przeciwników i po kilku punktach dobrze dysponowanego Piotra Okoniewskiego, wysunęli się na prowadzenie 9-5. Choć w dalszej części ustępujący Mistrzowie próbowali gonić to finalnie Eko-Hurt postawił po chwili kropkę nad ‘i’, wygrywając finalnie do 17. Lubicie piłkę nożną i oglądaliście mecz Interu z Barceloną? Jeśli tak to pamiętacie zapewne jak polski sędzia – Szymon Marciniak pokazywał ile brakowało do tego, by Barcelonie należał się rzut karny. Piszemy teraz o tym, aby zobrazować ile dzieliło ‘Hurtowników’ od tego by wygrać czwartkowe – arcyważne spotkanie. Po kilku punktach Pawła Dawczaka w drugiej części seta, Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 19-17. Niestety dla nich, po chwili bardzo ważne punkty dla Speednetu zdobyli Piotr Wojtkiewicz oraz Łukasz Żurawski. To właśnie po nich, Speednet doprowadził do wyrównania w setach (22-20). Decydujący o zwycięstwie set to już wyraźna i niezaprzeczalna przewaga Speednetu, który już na początku uzyskał sporą zaliczkę, po której ich wygrana stała się oczywistością. Ostatecznie, Speednet wygrał tę partię do 14, a cały mecz 2-1 i po wynikach z obecnego tygodnia – są już o włos od utrzymania w elicie – brawo!

Staltest Pomorze – Złomowiec Gdańsk 2-1 (13-21; 21-19; 21-18)

Złomowiec Gdańsk znowu doprowadza do sytuacji, w której o ich poczynaniach huczy cała liga. Tak było w poprzednim sezonie, kiedy sensacyjnie przegrali z walczącymi o utrzymanie Challengersami i Flotą TGD Team. Tak jest i teraz, kiedy przegrywają ze Staltestem. Oczywiście przykładów było dużo więcej i już w listopadzie 2022 r., po meczu z Niepolotami pisaliśmy o nich jako o…Robin Hoodzie, który zabiera punkty bogatym, a oddaje biednym. Z drugiej strony…może stało się to o czym alarmowaliśmy? Może Złomowiec przestraszył się zbyt wysokiego miejsca i w obawie przed awansem, nie walczyli wczoraj jak o życie? Kto wie – być może wpływ na taki wynik miały absencje w drużynie? A może przyczyna jest najprostsza z możliwych – zagrali tak jak przeciwnik pozwolił? Tego nie dowiemy się raczej nigdy. Faktem natomiast jest to, że Staltest po nieudanym pierwszym secie zdołał się odbudować i po naprawdę niezłej grze – wygrali drugiego oraz trzeciego seta, inkasując przy okazji absolutnie kluczowe punkty do utrzymania. Dziś ich sytuacja nie jest już tak ‘zero-jedynkowa’ jak jeszcze przedwczoraj. Dziś jako Redakcja nie piszemy już, że Staltest za chwilę będzie grał w trzeciej lidze. Przed teamem Arkadiusza Kozłowskiego trzy najważniejsze spotkania w sezonie. Patrząc na to co dzieje się w obecnej kampanii – są w stanie wygrać każdy z nich. Oj – będzie się jeszcze działo.

Merkury – Szach-Mat 2-1 (21-12; 21-14; 16-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że nie będzie to łatwy mecz dla drużyny Piotra Peplińskiego. Po raz ostatni za komplet punktów, Merkury wygrał z Szach-Matem w 2023 r. i wobec tego – czemu tym razem miało być inaczej? Nie ukrywamy, że początek spotkania nas mocno zaskoczył. W skrócie chodziło o to, że Szach-Mat nie stawiał swojemu rywalowi żadnego oporu, a Merkury widząc bierną i leniwą postawę rywali – parł po tryumf. Już w pierwszej części seta po kilku punktach Roberta Kościńskiego, objęli oni prowadzenie 11-5, by finalnie – wygrać partię do 12! Przed drugim setem zastanawialiśmy się czy Szach-Mat zdoła się przebudzić. Nic bardziej mylnego, przynajmniej na ten czas. Po brzydkiej grze i serii błędów drużyny w czarnych strojach, pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 objęli prowadzenie 10-3. W dalszej części na ich konta przybywały punkty, ale prawdę mówiąc – wynikało to raczej z błędów rywali niż własnej dobrej gry. Ostatecznie wynik punktowy nie był o wiele lepszy niż ten z pierwszej części spotkania (21-14). Rozleniwienie? Rozprężenie? Syndrom trzeciego seta? Gracze Merkurego zachodzą w głowę co wydarzyło się w przerwie między drugim a trzecim setem, ale obie drużyny wyglądały tak…jakby zamieniły się przy okazji strojami. W finałowej partii to Szach-Mat prezentował się wyraźnie lepiej i na półmetku seta, prowadzili już 10-5. Choć z czasem Merkury rzucił się do odrabiania strat (16-14), to ostatnie słowo należało do ‘Szachistów’, którzy wygrali do 16.  

Dream Volley – Team Spontan 3-0 (21-19; 21-16; 22-20)

Po ostatniej porażce z Oliwą Team, wyborna wręcz sytuacja Dream Volley się mocno pokomplikowała. W odczuciu wielu obserwatorów – potencjalna porażka z Team Spontan mogłaby zamknąć drogę ‘Marzycieli’ do drugiej klasy rozgrywkowej. Choć Dream Volley był faworytem starcia, to nie do końca wiedzieliśmy czego można się w czwartkowy wieczór spodziewać. Wszystko za sprawą widocznych braków kadrowych po obu stronach siatki. Początek spotkania to wyrównana gra obu drużyn, po której czarna tablica wyników, wskazywała remis po 7. Choć po punktach Adriana Majkowskiego oraz Jana Kostrowickiego, na prowadzenie wysunęli się ‘Spontaniczni’ (9-7), to z czasem Dream Volley odzyskiwał kontrolę nad meczem i w drugiej części seta po niekończących się atakach kapitalnego Rafała Żebrowskiego, Dream objął prowadzenie 19-16 i po chwili mogli cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Drugi set? Absolutnie inny niż te, do których przyzwyczaił nas w ostatnim czasie team ‘Marzycieli’. W połowie seta lepiej wiodło się graczom Team Spontan, którzy po ataku Mariusza Krynickiego, objęli prowadzenie 15-12. Po chwili mieli jednak ogromny przestój, w którym nic im nie szło. Dowód? Do końca seta zdobyli tylko jeden punkt, natomiast ich rywale – aż dziewięć! Zwieńczeniem festiwalu błędów był ten kończący drugą odsłonę. Set zakończył się bowiem błędem ustawienia ‘Oranje’. Ostatnia odsłona to już typowy Dream Volley. Team, który pozwala uwierzyć przeciwnikowi w to, że uda im się wygrać, a na ‘koniec dnia’, to oni cieszą się z tryumfu. Ileż to już razy ‘Marzyciele’ kończyli pojedynki po grze na przewagi, w których finał okazywał się happy-endem? W końcówce wyrównanego seta błąd popełnił rozgrywający Team Spontan – Jan Kostrowicki, który nie mógł powstrzymać się przed atakiem piłki zmierzającej w out. Skończyło się tak, że Dream Volley wygrał partię do 20 i wrócił do gry o ‘wielką stawkę’.

Zapowiedź – MATCHDAY #31

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie na szczycie czwartej ligi, w której Craftvena podejmie team Sharksów. Ponadto dojdzie dziś do trzech ważnych spotkań w pierwszej lidze. Zapraszamy na zapowiedź!

Craftvena – Sharks

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Czwartoligowa społeczność zastanawia się jak długo potrwa kapitalna seria ‘Rzemieślników’. Dzięki wygranej w prestiżowym meczu z VB Sulmin –  licznik Craftveny wskazuje już dwunastu ogranych rywali z rzędu. To jest po prostu niewiarygodne i kapitalne. Po raz ostatni team Bartłomieja Zakrzewskiego przegrał 29 października 2024 r., kiedy rywalizowali z późniejszym brązowym medalistą – Chilli Amigos. Od wspomnianego meczu ‘Rzemieślnicy’ się nie zatrzymują i choć po drodze nie zawsze było łatwo, to pozostają jedyną drużyną w czwartej lidze bez porażki. To sprawia z kolei, że Craftvena ma ogromne szanse na bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej. To na co mogą jedynie narzekać sympatycy zespołu w czarnych strojach to fakt, że stosunkowo często wygrywali w obecnym sezonie po podziale punktów (w 5 na 8 przypadków). Bardzo istotnym pozytywem poza świetną formą jest również to, że spośród wszystkich drużyn walczących o ‘pudło’, to właśnie oni rozegrali najmniejszą liczbę spotkań. Precyzując – jest naprawdę kozacko, a jeśli dziś wygrają z Sharksami – będzie już wybitnie. Aktualnie Sharks są wiceliderem czwartej ligi i mają o trzy punkty więcej od swojego rywala. Warto przy tym zauważyć, że rozegrali od Craftveny o dwa spotkania więcej, a to z kolei może komplikować ich sytuacje. Niemniej – sześć wygranych w ostatnich siedmiu spotkaniach pokazuje, że Sharksi z całą pewnością powalczą dziś o tryumf. Oj – zapowiada nam się kozackie spotkanie!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

SiiPower – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Parafrazując słowa piosenki zespołu Kombi: ‘Każda drużyna ma własny czas’. Choć na początku sezonu zespół SiiPower płacił ‘frycowe’ to wiedzieliśmy, że wspomniana zła seria dobiegnie niebawem końca. W kilku przypadkach było już blisko do tego by ‘Niebiescy’ wygrali seta. Wówczas nie zrozumieliśmy, że celem drużyny nie jest wygranie pierwszego seta, a całego meczu. Nie ma półśrodków. Przed spotkaniem, o którym piszemy wskazywaliśmy na to, że to team Only Spikes będzie faworytem i to właśnie oni sięgną po komplet oczek. Ostatecznie stało się inaczej i SiiPower po bardzo dobrym meczu wygrali spotkanie 2-1. Brawo! W sposób oczywisty wygrana wlała do baków drużyny z Przymorza paliwo bardzo dobrej jakości. Z tego miejsca chcielibyśmy przestrzec. Wzbicie się wysoko w powietrze sprawia czasami, że i lądowanie jest jakby twardsze. Potencjalna porażka z TKKF Orlen (a umówmy się – zanosi się na nią) może być dla graczy Fabiana Ehrlicha demotywująca, a to zdecydowanie nie reakcja, której powinna doświadczyć drużyna. Przechodząc do TKKF Orlen – zespół Patryka Potrzuskiego plasuje się po dziewięciu meczach na dziesiątym miejscu w ligowej tabeli. Do końca sezonu ‘Nafciarze’ zmierzą się jeszcze z SiiPower, BVT Gdańsk, Siatkersami oraz Hapag-Lloyd. Co najmniej w dwóch wspomnianych meczach będą oni wyraźnym faworytem, a to pozwala sądzić, że team zakończy swój premierowy sezon na jeszcze wyższym miejscu – brawo!

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Kraken Team – ADS Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Napisać, że to ważne spotkanie w kontekście utrzymania w trzeciej lidze, to nic nie napisać. W zdecydowanie gorszym położeniu są aktualnie gracze ADS Volley. Nie wahamy się tego napisać, ale w naszym odczuciu – team Jakuba Florczaka w trzeciej lidze może uratować już tylko cud. Nie chodzi nam bynajmniej o same położenie drużyny w ligowej tabeli. Owszem – te jest tragiczne, ale chyba jeszcze gorsza jest dyspozycja drużyny i…rozgoryczenie odnośnie ich postawy. Zabijcie nas, ale na początku sezonu to wyglądało naprawdę nieźle. Ba – wierzyliśmy w to, że Amatorska Drużyna Siatkówki się utrzyma, bo w naszym odczuciu – grali zdecydowanie lepiej niż wskazywały na to wyniki. Z czasem – w nie do końca określonym momencie nastąpił jeden z większych zjazdów formy, który widzieliśmy w ostatnim czasie i dziś – ADS zabukował już bilet do czwartej klasy rozgrywkowej. Choć do pewnego czasu wspominany bilet miała też ekipa Kraken Team, to zespół Roberta Skwiercza postanowił z czasem ‘znaleźć na niego frajera’. Precyzując – chcą go wcisnąć komuś innemu. Wygrana z MiszMaszem za komplet punktów oraz bardzo dobra postawa w przegranym meczu z Treflem pokazała, że Kraken ma ochotę by pozostać w trzeciej lidze. Jeśli dziś wygrają – a wszystko na to wskazuje, będą już naprawdę blisko.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Bossman Team – BEemka Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po nieciekawym początku sezonu, w którym Bossman Team przegrał aż trzy z czterech spotkań, wydawało się, że dla drużyny Jakuba Kłobuckiego zabraknie miejsca przy ‘stole’, przy którym będzie siedziało pięciu największych graczy sezonu Wiosna’25. Z czasem srebrni medaliści poprzedniego sezonu wzięli się jednak w garść i po imponującym finiszu, w którym wygrali 4 z 5 spotkań, Bossman wskoczył do czołowej piątki i do podium rozgrywek tracą jeden punkt. Sytuacja BEemki wyglądała zupełnie inaczej i team Daniela Podgórskiego zanotował bardzo mocny start, po którym coraz głośniej zaczęto dywagować, czy team w różowych strojach jest gotowy na coś naprawdę wielkiego. Po wspomnianym okresie przyszło jednak zdecydowane oziębienie nastrojów. Trzy porażki z rzędu i nieciekawa gra sprawiły, że grupa mistrzowska nie była już taką oczywistością, jak mogłoby się wydawać chwilę wcześniej. W decydującym momencie przed podziałem na grupy, BEemka wygrała jednak za komplet punktów z DNV Volley Gdańsk i po rundzie zasadniczej zajęli finalnie piąte miejsce. Podobnie jednak jak w przypadku Bossmana – do trzeciego miejsca podium tracą zaledwie jeden punkt, a to z kolei sprawia, że z dużą dozą prawdopodobieństwa czwartkowe spotkanie może być meczem, którego stawką mogą być medale w sezonie Wiosna’25. Która z drużyn wygra? Dotychczas obie ekipy mierzyły się trzykrotnie. W dwóch przypadkach lepsi byli gracze Bossmana. Nos podpowiada nam, że dzisiaj skompletują hat-tricka.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

BL Volley – Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ktoś tu chyba wcisnął w samochodzie przycisk z NITRO, który dał konkretnego boosta drużynie Trefla Gdańsk. Był w obecnym sezonie moment, w którym do gry ‘gdańskich lwów’ można było mieć zastrzeżenia. Wiecie – niby grali dobrze, niby potencjał bił po oczach, a jednak – wyniki niekoniecznie były bardzo satysfakcjonujące. Z czasem w obozie Trefla zdano sobie sprawę z faktu, że aby awansować – trzeba wygrać za komplet punktów. Miniony tydzień był absolutnym dla drużyny Edwarda Pawluna absolutnym sztosem. Najpierw Trefl zdemolował Osadę Truso i był to prawdopodobnie najlepszy mecz drużyny w obecnej kampanii, a chwilę później – ograli również beniaminka trzeciej ligi – Kraken Team. Dzięki sześciu oczkom Trefl zgarnął w minionym tygodniu wyróżnienie ‘drużyny tygodnia’. Dziś przed najmłodszą drużyną w lidze kolejne spotkanie. Tym razem ich rywalem będzie team BL Volley, który walczy obecnie o utrzymanie w trzeciej klasie rozgrywkowej. Nie ma co do tego wątpliwości – póki co jest to zdecydowanie najsłabszy sezon drużyny Wojciecha Strychalskiego w rozgrywkach Inter Marine SL3. Z drugiej strony – warto podkreślić, że poziom trzeciej ligi jest najwyższy od samego startu ligi. Dodatkowo – już przed sezonem było wiadomo, że w obozie ‘Tygrysów’ doszło do ogromnych rewolucji, po których team będzie potrzebował czasu na poukładanie. Pytaniem pozostaje to, czy tego czasu im wystarczy i czy nie skończy się absolutną katastrofą. W naszym odczuciu o ligowe punkty, będzie dziś piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Speednet – EKO-HURT

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Choć do niedawna sytuacja Eko-Hurtu zdawała się być beznadziejna, to po dwóch wygranych (z Szach-Matem oraz 22 BLT Malbork), nadzieje ‘Hurtowników’ na utrzymanie rozpaliły się na nowo. Po rundzie zasadniczej team Konrada Gawrewicza tracił do miejsca barażowego trzy punkty. Jako, że swoje spotkanie zdążyła rozegrać już ekipa DNV Volley Gdańsk, sytuacja Eko-Hurtu uległa jednak pogorszeniu. Wszystko za sprawą wczorajszego zwycięstwa drużyny DNV Volley Gdańsk w meczu z AiP, po którym team Konrada Gawrewicza, traci do miejsca barażowego już pięć punktów. Owszem – matematycznie wciąż się to broni, ale wiecie jak to jest – często te wyliczenia można wyrzucić po chwili do kosza. W każdym razie – jeśli dziś Eko-Hurt nie wygra, to ich sytuacja będzie już niemal tragiczna. Czwartkowe spotkanie będzie ważne również dla Speednetu, który chce za wszelką cenę zająć jedno z dwóch pierwszych miejsc w grupie spadkowej. To pozwoliłoby ‘Programistom’ uniknąć bezpośredniego spadku, czy w mniej ekstremalnym przypadku – meczu barażowego. Pisaliśmy to przy okazji kilku ostatnich spotkań, ale dla ‘Programistów’ grupa spadkowa będzie powrotem do dalekiej – niezbyt dobrej przeszłości. Kilka poprzednich sezonów kończyło się dla graczy Łukasza Żurawskiego miejscem w najlepszej ‘piątce’ ligi. Wracając jednak do meczu – nie ma zestawienia innych drużyn, które w Inter Marine SL3 rywalizowały by tak często. Dziś obie drużyny napiszą już dwudziesty rozdział tej historii. Jeśli wszystko potoczy się w sposób, który obstawiamy – do kolejnego meczu dojdzie najszybciej dopiero za rok – w sezonie Wiosna’26.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Staltest Pomorze – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Czy dla zespołu Arkadiusza Kozłowskiego jest jeszcze nadzieja? Na cztery mecze przed zakończeniem sezonu Staltest ma na swoim koncie zaledwie siedem oczek. To oznacza, że w meczach ze Złomowcem, Flotą Active Team, Krakenem oraz Speednetem 2, Staltest potrzebuje sześć-siedem kolejnych punktów. Skoro tyle samo zdobyli w poprzednich dziewięciu meczach, to czy jest to możliwe w kolejnych meczach? Cóż – jest to bardzo mało prawdopodobne. Z drugiej strony nadzieje Staltestu są rozpalone tym, że poza meczem ze Złomowcem, będą oni rywalizowali z samym dołem ligowej tabeli. Warto podkreślić jeszcze inną ciekawą rzecz. W przeszłości Złomowiec był wielokrotnie zdecydowanym faworytem meczu, a mimo to – dochodziło w nich do sensacji. Choć obecnie wydaje się to dość mało prawdopodobne, to z pewnością nie jest wykluczone. Czy team Witolda Klimasa, który jest już bardzo bliski historycznego awansu do elity mógłby zaprzepaścić szansę? Jeśli nie teraz, to kiedy? Aktualna kampania w wykonaniu ‘Miedziowych’ jest kapitalna. Złomowiec plasuje się obecnie na podium rozgrywek i jeśli dziś zgarną komplet punktów – będą już na autostradzie do elity. To, co działa na plus teamu w charakterystycznych strojach to fakt, że poza meczem z aktualnym liderem – Czerepachami Volley, będą się oni mierzyli z ligowym dołem i będą murowanym faworytem. Podsumowując – robi się naprawdę poważnie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Merkury – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Na sytuację Merkurego trzeba spojrzeć z dwóch perspektyw. Bardzo często zdarza się, że bolid, który rusza z drugiego miejsca w wyścigu Formuły 1 później tryumfuje. Po ostatniej kolejce Merkury zgarniając komplet punktów wykorzystał małe potknięcie przeciwników i zniwelował straty do głównego rywala w walce o tryumf w lidze – CTO Volley. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na gorszy stosunek małych punktów od ‘Pomarańczowych’, a to z kolei sprawia, że tak naprawdę tracą do swoich rywali dwa punkty. Dobra – trochę to pogmatwane, ale każdy skumał o co chodzi. Zrównanie się liczbą punktów z CTO w obecnych realiach nic nie daje. To sprawia z kolei, że Merkury marząc o szóstym tytule mistrzowskim nie może pozwolić sobie na wpadki czy gorsze mecze. Aby wskoczyć na sam szczyt – dziś muszą wygrać za komplet punktów, a o to jak wiadomo – nie będzie prosto. Choć w ośmiu dotychczas rozegranych bezpośrednich spotkaniach Merkury wygrał aż siedmiokrotnie, to każdy wie, że cztery ostatnie mecze nie były zbyt łatwe. Po raz ostatni za komplet punktów z Szach-Matem, team Piotra Peplińskiego wygrał w marcu 2023 r. Czy wobec tego dziś im się uda? Jeśli chodzi o ‘Szachistów’ to obecna kampania jest prawdziwym roller-coasterem sportowych emocji. Wyborny początek, po którym nastąpił zdecydowany zjazd formy. Ba – do samego końca nie było wiadomo czy ‘Szachiści’ znajdą się w grupie mistrzowskiej. Skoro się udało – czas pomyśleć o kolejnym kroku. Czy team w czarnych strojach stać na medale w sezonie Wiosna’25?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Dream Volley – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Choć nie wszyscy o tym pamiętają obie drużyny w Inter Marine SL3 mierzyły się ze sobą już…sześciokrotnie. Po raz ostatni drużyny ‘skrzyżowały rękawice’ w sezonie Jesień’23 i był to ostatni sezon drużyny Piotra Raczyńskiego w drugiej klasie rozgrywkowej. Co ciekawe, we wspomnianej edycji Dream Volley zajął wysokie – piąte miejsce i wówczas nic nie wskazywało, że niebawem – wszystko się popsuje. Ostatecznie – ‘Marzyciele’ dołączyli do Spontana po nieudanej kampanii Jesień’24, w której zajęli ostatnie miejsce w lidze. Wracając jednak do ostatniego meczu obu drużyn – doszło do niego 31 października 2023 r. We wspomnianym meczu zagrało ośmiu zawodników (po czterech), którzy dziś mają ponownie szanse na występ. Co ciekawe – podobnie jak wówczas, tak i dziś – mecz zostanie rozegrany na boisku numer 3. Czy podobny będzie zatem wynik? Wówczas skończyło się na komplecie punktów drużyny Mateusza Dobrzyńskiego. Wydaje nam się jednak, że od wspomnianego czasu dystans dzielący obie drużyny się nieco zmniejszył i w naszych oczach najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie szczęśliwy podział punktów dla Dream Volley. Przed meczem zastanawiamy się jednak czy Dream Volley zdołał ‘wylizać rany’ po ostatnim spotkaniu. Nie dość, że przegrali oni prestiżowe spotkanie z Oliwą Team, czym zmniejszyli swoje szanse na podium rozgrywek, to na dodatek – kontuzji nabawił się kapitan drużyny – Mateusz Dobrzyński. Do momentu pisania zapowiedzi nie wiemy czy ów gracz zdoła się ‘poskładać’. Tak czy siak – w naszych oczach Dream Volley ma więcej szans na tryumf.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

MATCHDAY #30

Za nami środowa seria gier, w której o mały włos nie doszłoby do sensacji, którą byłaby wygrana MiszMaszu z Bayerem Gdańsk. W drugiej klasie rozgrywkowej – kolejny krok w kierunku awansu poczyniła drużyna Czerepachy Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Flota Active Team – Czerepachy Volley 0-3 (15-21; 18-21; 17-21)

Szanowni Państwo, zdajemy sobie sprawę, że mamy dopiero początek maja, ale czy nie jest przypadkiem tak, że już dziś…poznaliśmy ‘Dziadów sezonu’? Dobra – wiemy, że wczoraj Czerepachy Volley byli zdecydowanym faworytem. Wiemy, że gdyby Flota była w 15 chłopa, a nie 6, to i tak skończyłoby się zapewne na komplecie punktów ‘Żółwi’, ale…chodzi nam chyba o coś innego. Atmosfera? Dramat. Gdzie ta Flota z tamtych lat? Gdzie doping? Gdzie kibicie? Gdzie projekt, którym żyli ludzie? Dziś utożsamianie się z drugoligową Flotą brzmi jak PRZYPAŁ. To jak mieszkanie z rodzicami mając 40 lat na karku. Wiadomo – lepiej zachować to dla siebie, a nie chwalić się na pierwszej randce z dziewczyną. To jest szanowni Państwo dokładnie ta sama aura. Miejsce Flociarzy jest aktualnie jak najbardziej adekwatne. To team, który spełnił założenia przedsezonowe. Miał być co najmniej baraż i drużyna to dowiozła. Ktoś tu jednak nie do końca skumał o co chodziło. A Czerepachy? Pozytywy – trzy bardzo ważne punkty. Dziś już chyba nikt nie wierzy, że Czerepachy mogłyby się potknąć na samym finiszu. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy nie wspomnieli o mankamentach. Tych w środowy wieczór nie brakowało, a zespół w zielonych barwach może się cieszyć, że trafił na jednych z większych leszczy w drugiej lidze. W innym przypadku mogłoby się skończyć tak jak w meczu z Inter Marine Masters.

Chilli Amigos – MysterElektroRockets 0-3 (17-21; 11-21; 12-21)

Chilli Amigos to taka dziwna drużyna, która jak złapie formę – trudno ją zatrzymać. Jeśli jednak wpadnie w dołek, to kompletnie nie mogą poradzić sobie z tym, by się wygrzebać. Jak możecie się domyślić – dziś ‘grany’ jest scenariusz numer dwa. Co ciekawe – ich rywalem był team, który również jest w obecnej kampanii bardzo mocno krytykowany. Początek spotkania potwierdził, że ma to swoje uzasadnienie. Ledwo się obejrzeliśmy, a gracze w biało-czerwonych strojach przegrywali już…5-0! Na całe szczęście dla teamu z Karczemek, wzięty czas przyniósł skutek. Na półmetku seta było bowiem po 9, co było z kolei wiatrem w żagle zespołu Pawła Urabaniaka. Dalsza część seta to wyraźna przewaga MER, zakończona ich zwycięstwem do 17. O ile w pierwszym secie Chilli Amigos prezentowali się całkiem nieźle, tak o drugiej i trzeciej części – chcieliby z pewnością jak najszybciej zapomnieć. Już od początku drużynie Pawła Kalety nie szło. Choć zespół w czerwonych strojach dokonywał co chwilę roszad w składzie, to nie przynosiło to dobrego efektu. W rezultacie dobrej gry w obronie oraz  z kontry – zespół MER, objął prowadzenie 13-6 i po chwili cieszył się z wygranej seta do 11. Ostatnia odsłona to wyrównany początek (3-3), po którym ‘Papryczkom’ zabrakło tlenu. Po serii błędów oraz ataków rywali, Chilli przegrywali w finałowej partii już 14-7, a to odebrało im jakiekolwiek nadzieje. Swoje szanse gracze Pawła Kalety mieli wyłącznie w pierwszym secie. 

VB Sulmin – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (14-21; 19-21; 21-17)

Kojarzycie sny, w których śnią Wam się naprawdę kiepskie rzeczy i dziwnym trafem nie możecie się przebudzić? Sny, których nie chcecie, a jednocześnie nie mogą się skończyć? Piszemy o tym teraz, ponieważ podobny stan przeżywają aktualnie gracze VB Sulmin. Team występujący w delegacji wpadł kilka tygodni temu w niebezpieczną pułapkę. Po bardzo dobrym okresie – apetyty drużyny urosły do bardzo pokaźnych rozmiarów. Wobec tego – tym większe jest rozczarowanie w momencie, w którym zespół w czarnych strojach przegrywa mecz za meczem. Wracając do początku zapowiedzi – koszmarny sen VB Sulmin się nie kończy, a w środowy wieczór zespół przegrał czwarte spotkanie z rzędu. Jakby tego było mało – groźnej kontuzji nabawił się środkowy – Kacper Moszyk. Jeszcze z nim na parkiecie – team w czarnych strojach nie był w stanie przeciwstawić się rozpędzonej drużynie rywali, która po atakach Miłosza Kitowskiego oraz Mateusza Woźniaka, objęli prowadzenie 12-6. W dalszej części i atakach Michała Galińskiego stało się jasne, że ACTIVNI już tego nie wypuszczą (17-12 -> 21-14). Środkowa odsłona była zdecydowanie bardziej zacięta. To właśnie na początku tej partii doszło do wspomnianej kontuzji, która mimo wszystko – nie złamała drużyny występującej ‘w delegacji’. W drugiej części seta gracze w czarnych strojach prowadzili bowiem już 17-15 i wydawało się, że zmierzają po wyrównanie w meczu. Inny plan na mecz miała ekipa Artura Kurkowskiego, która po atakach Miłosza Kitowskiego doprowadziła do wyrównania po 18, a następnie – przechyliła szale zwycięstwa na swoją stronę (21-19). Ostatni set był dla graczy z Sulmina czymś w rodzaju ‘nagrody pocieszenia’. Chwilę po półmetku seta gracze Kacpra Wiczkowskiego objęli prowadzenie 15-10 i po chwili ‘cieszyli się’ z jednego punktu w meczu.  

BES Boys BLUM – Challengers 3-0 (22-20; 21-16; 22-20)

Kilkanaście minut po zakończonym meczu – gracze Challengers rozmawiali w szatni o zaszczytnym mianie drużyny ‘Dziadów tygodnia’. Cóż – nie będziemy tu nikogo zbytnio pocieszać. Gracze w granatowo-różowych barwach naprawdę zasługują. W momencie kiedy zaczęliśmy ich poważnie chwalić – ci dostali 0-3 z Inter Marine Masters, a wczoraj z BES Boys BLUM. Rewelacyjna do niedawna sytuacja się bardzo mocno zepsuła, a Challengersów wyprzedzają kolejne drużyny w ligowej tabeli. Ba – nawet krytykowany przez nas team BBB ma już tyle samo punktów, a nos podpowiada nam, że ostatniego słowa jeszcze nie powiedzieli. Wczorajsza wygrana to bardzo ważne punkty, które w naszym odczuciu pozwolą drużynie w szarych trykotach na spokojną ‘przyszłość’. Warto podkreślić, że tryumf nie przyszedł im jednak zbyt łatwo. Pierwszy set rywalizacji to walka ‘łeb w łeb’, w której żadna ze stron nie zdołała wypracować sobie większej przewagi. Owszem – w końcówce to team Wojciecha Lewińskiego prowadził 18-16, ale w ostatecznym rozrachunku – dali sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk (22-20). Środkowa partia to wyraźna przewaga zespołu Daniela Bąby, którzy po atakach świetnie dysponowanego duetu Kanka – Kolka, objęli prowadzenie 16-11 i po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-16). Ostatni set rozpoczął się od prowadzenia…8-1 przez ekipę Challengersów. Tego się nie da roztrwonić prawda? Cóż – zespół Wojciecha Lewińskiego udowodnił, że mimo stłamszenia rywala – ‘niemożliwe nie istnieje’. Choć w dalszej części mieliśmy wynik 17-9, to właśnie od tego momentu zaczęła się ‘drama’ w wykonaniu Challengers. Już po chwili gracze BES Boys BLUM zdobyli osiem punktów z rzędu i kiedy doprowadzili do wyrównania po 17 – wiedzieliśmy już, że to oni będą cieszyć się z wygranej seta. Ostatecznie partia ta padła łupem BBB, którzy wygrali do 20 – brawo!

AIP – DNV Volley Gdańsk 1-2 (21-18; 19-21; 17-21)

Mecz pomiędzy AiP a DNV Volley Gdańsk był spotkaniem, które otwierało zmagania ‘po podziale’ na grupy. W naszym odczuciu faworytem meczu była ekipa AiP, która była bliska by w ostatecznym rozrachunku wylądować w grupie mistrzowskiej. Z drugiej strony – pisząc zapowiedź wspomnieliśmy, że na inaugurację obecnego sezonu – jeszcze w rundzie zasadniczej to DNV Volley Gdańsk okazali się mocniejsi. Początek środowego spotkania rozpoczął się wyraźnie lepiej dla trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3, którzy wysunęli się na prowadzenie 8-5 i mniejszą lub większą przewagę utrzymali do stanu 16-15. W końcówce gra ‘żółto-czarnych’ się ewidentnie ‘rozklekotała’ i po kilku błędach własnych to AiP cieszyło się z premierowego punktu w meczu (21-18). Środkowa odsłona była czymś w rodzaju ‘lustrzanego odbicia’. Precyzując – tym razem to AiP wiodło się lepiej. Gracze w fioletowych barwach prowadzili 12-10 i w naszym odczuciu – zmierzali pewnym krokiem po drugi punkt w meczu. Druga część seta to dobra ‘zagra’ DNV Volley Gdańsk, w której asami serwisowymi popisywali się Daniel Koska czy Piotr Ścięgosz. To, co jednak ważniejsze z perspektywy drużyny to fakt, że ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 17-15 i po chwili cieszyli się z wyrównania w setach (21-19). Ostatnia odsłona to wyrównana gra, ale wyłącznie do połowy seta (11-11). Druga część seta to przewaga ‘żółto-czarnych’, którzy odskoczyli na trzy punkty i wygrali arcyważne spotkanie w kontekście utrzymania w elicie – brawo!

Bayer Gdańsk – MiszMasz 2-1 (19-21; 23-21; 21-13)

Choć ciekawych spotkań w środowy wieczór nie brakowało to mecz pomiędzy Bayerem a MiszMaszem zaliczamy do naszej ‘topki’. Pamiętacie jak w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Inter Mediolan może od czasu do czasu przegrać z Bologną? W środowy wieczór underdog najpierw strzelił finaliście ligi mistrzów bramkę, a następnie – już w doliczonym czasie miał rzut karny. Zamiast strzelić drugą bramkę – Bologona pozwoliła rywalom na kontrę, która doprowadziła do wyrównania. Jakby tego było mało – w ostatniej fazie meczu strzelili kolejną bramkę i finalnie to oni cieszyli się z tryumfu. Przenosząc to na parkiety Inter Marine SL3 – od samego początku meczu – MiszMasz prezentował się kapitalnie i to oni prowadzili przez niemal całego pierwszego seta. Choć po dwóch koszmarnych błędach w końcówce Bayer zdołał doprowadzić do wyrównania, to po bloku Macieja Manisty, MiszMasz cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Wygrana premierowej odsłony nie sprawiła bynajmniej, że team Jakuba Waszkiewicza ‘przestał grać’. W środkowej odsłonie oglądaliśmy bardzo wyrównaną partię, w której do samego końca nie było wiadomo, która z drużyn wygra. Ostatecznie pod koniec seta gracze z dolnych partii ligowej tabeli popełnili kilka błędów, co dało ‘Aptekarzom’ oddech i w konsekwencji – wyrównanie stanu rywalizacji (23-21). Ostatni set to już wyraźna przewaga faworyta meczu, który wygrał tę odsłonę do 13 i było to ich czternaste zwycięstwo z rzędu. Warto podkreślić, że wczoraj było niezwykle blisko do tego by seria zakończyła się na pechowej ‘trzynastce’.

Zapowiedź – MATCHDAY #30

Po tygodniu lenistwa – wracamy na parkiety Inter Marine SL3. W środowy wieczór bardzo ciekawie zapowiada się mecz pomiędzy Flotą a Czerepachami. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu czwartoligowym, w którym VB Sulmin zmierzy się z ACTIVNYMI Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź

Flota Active Team – Czerepachy Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Każdy kto zna realia Inter Marine SL3 wie, że dla obu drużyn będzie to mecz szczególny. Mowa tu rzecz jasna o historii obu drużyn i wspólnych mianownikach. Chodzi o wspólną do pewnego czasu drogę, która z czasem rozdzieliła się na dwie niezależne. Podczas gdy Flota skręciła w prawo, Czerepachy pojechały w lewo. Co więcej – w naszym odczuciu, aktualne problemy Floty rozpoczęły się jeszcze w czasie, gdy w drużynie występowali gracze, którzy dziś grają w Czerepachach. Iskrzyć na linii stara Flota – gracze, którzy dziś bronią barw ‘Żółwi’ zaczęło już bardzo dawno temu. Ostatecznie zapadła klamka i team w zielonych strojach zaczął przygodę ‘na własnych zasadach’ od trzeciej ligi. Po sezonie spędzonym w niższej klasie rozgrywkowej, ‘Żółwie’ awansowały do drugiej ligi, a dziś pewnym krokiem zmierzają po awans do elity. Co ciekawe – moment ten zbiega się z tym, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – Czerepachy mogą pogrążyć swojego dzisiejszego rywala – Flotę ACTIVE Team. Niespełna rok temu Flota rywalizowała jeszcze w pierwszej lidze, a dziś może zrobić milowy krok w kierunku trzeciej klasy rozgrywkowej. Już w minionym tygodniu pisaliśmy o niebywałym wręcz ‘zjeździe’ drużyny Karoliny Kirszensztein. Jeśli dziś przegrają – a wszystko na to wskazuje, ich sytuacja stanie się już bardzo mocno skomplikowana.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Chilli Amigos – MysterElektroRockets

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Jeśli dotychczasowe poczynania obu drużyn mielibyśmy podsumować jednym słowem, wybralibyśmy ‘zawód’. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu wygrali zaledwie trzy z ośmiu rozegranych spotkań i do środowego starcia, podchodzą z dziewiątego miejsca w ligowej tabeli. Warto tu rzecz jasna zwrócić uwagę na fakt, że niemal wszystkie drużyny w czwartej lidze rozegrały więcej spotkań, ale i tak – nie zmienia to ogólnego obrazu drużyny. Przed sezonem wydawało się bowiem, że wzmocnieni ‘Amigos’ są w stanie zagrać co najmniej tak dobrze jak w poprzedniej kampanii. Już początek sezonu pokazał, że nie będzie o to łatwo, a każdy kolejny mecz, utwierdzał nas w tym przekonaniu. Choć zabrzmi to dość brutalnie – w obecnym sezonie nie pamiętamy bowiem ani jednego świetnego spotkania Chilli Amigos, a to z kolei sprawia, że team w czerwonych barwach nie mógł myśleć o podium rozgrywek. Sami zastanawiamy się czy nie większym rozczarowaniem jest jednak team MysterElektroRockets, który przed sezonem uznawany był za jednego z głównych faworytów do awansu. Ależ to jest kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy graczy Pawła Urbaniaka. Niebywałe. Zaledwie cztery wygrane w dziewięciu rozegranych meczach mówią wszystko o tym jak prezentowała się w obecnej kampanii ekipa MER. Choć do podium team w biało-czerwonych barwach traci zaledwie cztery punkty, to nie sądzimy, że są oni jeszcze w stanie sprawić, by obecną kampanie uznać za udaną. Z drugiej strony – trudnego terminarza raczej nie mają. Aby jednak móc myśleć o czymkolwiek więcej – muszą dziś wygrać za komplet punktów i liczyć na to, że ‘czołówka’ te punkty pogubi. O to będzie jednak piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

VB Sulmin – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Do pewnego momentu wszystko w kontekście VB Sulmin wydawało układać się idealnie. Team w czarnych strojach wygrał bowiem sześć z siedmiu pierwszych spotkań i przez pewien czas był na samym szczycie ligowej układanki. W swoim ósmym meczu w rozgrywkach, team Kacpra Wiczkowskiego rywalizował z TKKF Orlen i był wówczas zdecydowanym faworytem starcia. Ba, byliśmy przekonani, że wspomniane spotkanie zakończy się kompletem punktów drużyny występującej ‘w delegacji’. Stało się jednak zupełnie odwrotnie i to ‘Nafciarze’ wygrali za komplet oczek co było jedną z największych niespodzianek kwietnia. Tak nam się przynajmniej wówczas wydawało. Kolejne dwa mecze drużyny z Sulmina to porażki z Craftveną oraz Aqua Volley, po których VB Sulmin spadł w ligowej tabeli na piąte miejsce. Dziś wieczorem staną oni jednak przed szansą na odmienienie swojej sytuacji. Jeśli wygrają z ACTIVNYMI – wrócą do gry. Jeśli nie – marzenia o podium trzeba będzie odłożyć do sezonu Jesień’25. O wygraną nie będzie z pewnością łatwo. Do środowego spotkania, gracze Artura Kurkowskiego podejdą uskrzydleni zwycięstwem z MysterElektroRockets. W kontekście teamu ACTIVNYCH pojawia się coraz więcej głosów o tym, że są oni jednymi z większych pechowców obecnego sezonu. Mowa o kontuzjach oraz absencjach, które sprawiły, że w kilku meczach nie mogli rozwinąć w pełni skrzydeł. Ostatni mecz jest jednak czymś w rodzaju ‘hopium’. Jeśli ex-trzecioligowiec dziś wygra – będzie jeszcze mała szansa na podium. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

BES Boys BLUM – Challengers

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Pisząc zapowiedź spotkania nie sposób nie wrócić do tego co działo się niemal równy rok temu. Przypomnijmy, że w sezonie Wiosna’24, BES Boys BLUM oraz Challengers rywalizowali o mistrzostwo trzeciej ligi. Ostatecznie górą byli gracze Wojciecha Lewińskiego, którzy wygrali ligę dzięki temu, że mieli lepszy stosunek małych punktów o…pięć oczek! Warto podkreślić, że we wspomnianym przez nas sezonie, BES Boys BLUM wygrał wszystkie trzynaście spotkań, a mimo to – uplasował się w finalnym rozrachunku na drugim miejscu. W kolejnym sezonie – już po awansie, zdecydowanie lepiej wiodło się graczom BBB, którzy skończyli zmagania w sezonie Jesień’24 na wysokim – piątym miejscu. W przypadku drużyny Challengers była to dopiero jedenasta lokata. Po poprzedniej edycji można było odnieść wrażenie, że w obecnej kampanii – również to gracze BBB będą górą. Przez bardzo długą część sezonu, Challengersi sprawowali się jednak rewelacyjnie czego nie można powiedzieć o drużynie Daniela Bąby. Rysą na wizerunku drużyny był jednak ostatni mecz, w którym doznali zaskakującej porażki z Inter Marine Masters, po której osunęli się w tabeli na ósme miejsce. Choć Challengersom nie grozi raczej spadek, to dyspozycja w ostatnim meczu pozostawiała sporo do życzenia. Czy gracze Wojciecha Lewińskiego zrehabilitują się w dzisiejszym spotkaniu? Wydaje się, że są nieznacznym faworytem. Z drugiej strony – walcząca o utrzymanie ekipa BBB potrzebuje punktów jak tlenu do życia. Do bezpiecznego utrzymania potrzebują pięć oczek w kolejnych czterech meczach. W naszym odczuciu – dziś wykonają 20% planu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

AIP – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Nie ma co płakać. Na rozliczenia i podsumowania sezonu Wiosna’25 przyjdzie jeszcze czas. Dziś team Adriana Ossowskiego musi się skupić na tym by przebrnąć ‘suchą stopą’ przez grupę spadkową i nie spaść do drugiej ligi. Warto zauważyć, że do wyścigu o utrzymanie w pierwszej lidze, gracze AiP przystępują z pozycji ‘pole-position’. W dziewięciu rozegranych spotkaniach, brązowi medaliści poprzedniego sezonu wygrali trzy razy i aż sześciokrotnie schodzili z parkietu jako pokonani. Ich mecze z aktualnym liderem oraz wiceliderem pokazały jednak, że przy odrobinie szczęścia – ich sytuacja mogłaby być zgoła inna. Dyspozycja we wspomnianych meczach pozwala sądzić, że brązowi medaliści poprzedniej kampanii, będą dziś faworytem starcia z zespołem DNV VG. Co ciekawe – to właśnie tym meczem, obie drużyny rozpoczęły kampanie Wiosna’25. O ile forma AiP z czasem rosła, DNV VG z czasem gaśli. Na początku sezonu, team Dariusza Kuny wygrał dwa spotkania (z AiP oraz Bossmanem) i wówczas wydawało się, że grupa mistrzowska jest w zasięgu. Kolejne cztery spotkania to jednak seria porażek, po której kolejne dwa zwycięstwa pod koniec grupy zasadniczej już nic nie zmieniły. Ostatecznie po rundzie zasadniczej, DNV VG zajęli ósme miejsce i do bezpiecznego utrzymania tracą dwa oczka. Z drugiej strony warto podkreślić, że na cztery kolejki przed końcem, mają trzy oczka przewagi nad miejscem bezpośredniego spadku. Jak pokazała jednak historia, nie zawsze drużyny z wyższej ligi wygrywają spotkania barażowe, a to oznacza, że ‘żółto-czarnym’ mobilizacji z pewnością nie zabraknie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Bayer Gdańsk – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czy Inter pokonując Bayer Monachium  oraz Barcelonę może się potknąć w meczu z Bologną? Czy Jastrzębski Węgiel może mieć rewelacyjny niemal cały sezon, po którym od półfinałów odcina im prąd i są oni największymi przegranymi sezonu? Odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: TAK. Czy wobec tego możliwa jest wpadka ‘Aptekarzy’ w meczu z MiszMaszem? Jakaś tam szansa jest, ale powiedzmy to sobie wprost – w naszym odczuciu Bayer zrobi dziś kolejny milowy krok w kierunku złotych medali. Trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym ‘Aptekarze’ wygrywają w trakcie sezonu z Oliwą, Spontanem czy Maritexem by dziś – potknąć się w meczu z MiszMaszem. Z drugiej strony przypominamy, że ‘Aptekarze’ stracili w obecnej kampanii punkt z Krakenem, a to pokazuje, że nie są oni drużyną, z którą nie można powalczyć. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ich rywale będą dziś niezwykle zdeterminowani by popsuć rywalom komfortową sytuacje. Wszystko za sprawą faktu, że sami walczą dziś o utrzymanie i potrzebują punktów ‘NA JUŻ’. Aktualnie gracze Jakuba Waszkiewicza są tuż ‘nad kreską’, ale w naszym odczuciu, potrzebują co najmniej pięciu punktów do utrzymania. Czy po dzisiejszym spotkaniu ich konta będą pokaźniejsze? Cóż – będzie o to piekielnie trudno. Jak głosi jednak popularna kampania reklamowa – ‘niemożliwe nie istnieje’. Dziś przekonamy się czy faktycznie coś w tym jest.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

MATCHDAY #29

W meczu na szczycie trzeciej ligi – Bayer Gdańsk pokonał Maritex w stosunku 2-1 i jest już o krok od mistrzostwa oraz bezpośredniego awansu. Podobną sytuację mamy w drugiej lidze z Czerepachami oraz w czwartej z Aquą Volley. W elicie, poznaliśmy drużyny, które będą rywalizowały w poszczególnych grupach. Zapraszamy na podsumowanie!

Maritex – Bayer Gdańsk 1-2 (22-20; 21-23; 18-21)

Choć w ostatnim czasie sytuacja się mocno zmieniła i Maritex przestał dotrzymywać tempa swoim środowym rywalom, to nie mamy wątpliwości, że był to absolutny hit rozgrywek nie tylko trzeciej ligi. Fragmentami mecz nie ustępował poziomem spotkań na szczycie drugiej ligi i w naszych słowach nie ma ani grama przesady. Początek meczu to widoczna ‘nerwówka’ po obu stronach siatki. Szczególnie widoczne było to po stronie Bayera, który psuł sporą liczbę zagrywek co przy coraz lepszej dyspozycji rywali – dało prowadzenie Maritexowi (13-10). Choć z czasem Bayer zdołał odrobić straty, a nawet wysunąć się na prowadzenie 17-15, to ostatnie słowo należało już do ‘fioletowych’, którzy za sprawą Marcina Gorlikowskiego oraz Kacpra Iwaniuka, zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona to kolejna bardzo wyrównana partia (10-10). Jako pierwsi na istotne prowadzenie wysunęli się ‘Aptekarze’, którzy po bardzo dobrym fragmencie Damiana Harica, objęli prowadzenie 17-14. Choć za sprawą świetnie dysponowanego Kacpra Iwaniuka, Maritex ‘złapał’ rywali (19-19), to w końcówce – tym razem więcej zimnej krwi zachowali gracze ‘z Leverkusen’, którzy po bloku Fabiana Polita, cieszyli się z wyrównania stanu rywalizacji (23-21). Ostatni set kapitalnego meczu był wyrównany, ale tylko w jego pierwszej fazie (8-8). Po chwili trzypunktową zaliczkę wypracowali gracze Bayera (11-8), ale kilkupunktowe prowadzenie jednej z drużyn, nic jeszcze nie gwarantowały, co udowodniły dwa pierwsze sety. Tym razem nie było inaczej. W dalszej części seta Maritex prezentował się wybornie i po dwóch ważnych punktach Kacpra Kani, ‘Fioletowi’ wysunęli się na prowadzenie 17-16. Końcowa faza spotkania to jednak skuteczne ataki Tomasza Sadowskiego, które pogrążyły Maritex i zapewniły Bayerowi…trzynastą wygraną z rzędu! Brawo!

Kraken Team – Trefl Gdańsk 0-3 (21-23; 17-21; 15-21)

Po kapitalnym spotkaniu z Osadą Truso, Trefl Gdańsk przystępował do dziewiątego spotkania w sezonie Wiosna’25. Na tym etapie stało się jasne, że jakakolwiek strata punktowa oddala ‘gdańskie lwy’ od upragnionego awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. O mobilizacje Trefla można było być zatem spokojnym. Warto podkreślić również fakt, że czysto teoretycznie – mecz z Krakenem miał być o wiele łatwiejszym zadaniem niż wtorkowe starcie. Cóż – było zupełnie inaczej, czego dowód otrzymaliśmy już w pierwszym secie. Od początku spotkania, beniaminek trzeciej ligi nie ustępował rywalom nawet na krok. Ilekroć ten wysunął się na prowadzenie – Kraken błyskawicznie doprowadzał do wyrównania. Pod koniec seta zanosiło się nawet na niespodziankę, bo po którejś z kolei zepsutej zagrywce Trefla oraz skutecznym bloku Krzysztofa Domarosa – Kraken wysunął się na prowadzenie 18-16. Choć byli naprawdę blisko, to Trefl zdołał wyjść z opresji i po dwóch atakach Stanisława Fornalaka, cieszyli się z wygranej do 21. W środkowej odsłonie Kraken nie odpuszczał i chwilę po półmetku seta, prowadzili 13-12. Niestety dla graczy w granatowych strojach, w dalszej części seta ich gra się ‘posypała’ i z drugiego punktu w meczu, cieszyli się gracze prowadzeni przez Edwarda Pawluna (21-17). Ostatni set nie przyniósł już takich emocji. Faworyt spotkania dość szybko wysunął się na kilkupunktowe prowadzenie i bez większych problemów wygrał tę partię do 15. Dzięki trzem punktom, Trefl przesunął się w ligowej tabeli na trzecie miejsce – brawo!

MysterElektroRockets – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (17-21; 25-23; 16-21)

Po kilku nieudanych spotkaniach, obie drużyny miały doskonałą okazje do tego by się wreszcie przełamać. W naszym odczuciu faworytem meczu była drużyna MysterElektroRockets, w której składzie znajduje się kilku ex-graczy ACTIVNYCH. Początek spotkania to kilka skutecznych bloków zespołu Artura Kurkowskiego, po których wysunęli się oni na prowadzenie 9-6. Choć na chwilę team z Karczemek zdołał doprowadzić do wyrównania (9-9) to w drugiej części seta – popełniali zdecydowanie więcej błędów od rywala. Dodatkowo w ich grze widoczny był chaos, co przy poukładanych rywalach, nie mogło przynieść nic dobrego. Ostatecznie ex-trzecioligowiec wygrał tę partię do 17. Środkowa odsłona to zdecydowanie ciekawsza gra, co spowodowane było tym, że wynik do samego końca był niewiadomą. Przez większość seta, lepiej wiodło się graczom MER, którzy po ataku Piotra Ceynowy, objęli prowadzenie 18-14. W końcowej fazie seta, gracze Pawła Urbaniaka nie byli jednak w stanie postawić kropki nad ‘i’, a na pewno nie w pierwszym tempie. Po kilku atakach Mateusza Woźniaka to ACTIVNI mieli w końcówce kilka piłek meczowych (23-22). Ostatnie słowo należało jednak do teamu w ‘biało-czerwonych’ barwach, którzy za sprawą Marka Bobkowskiego, wygrali do 23! Ostatnia partia to ‘one men show’ w wydaniu Mateusza Woźniaka. Po kilku skutecznych atakach przyjmującego ACTIVNYCH, wysunęli się oni na prowadzenie 11-6 i choć team z Karczemek odrobił z czasem stratę do jednego oczka (16-15), to ostatnie słowo należało do ACTIVNYCH, którzy przeskoczyli w tabeli swojego środowego rywala (21-16).

22 BLT Malbork – Szach-Mat 0-3 (14-21; 16-21; 16-21)

W środowy wieczór, gracze 22 BLT Malbork stanęli przed szansą na odwrócenie losów sezonu, który nieuchronnie zmierza w jedną stronę. Precyzując – podobnie jak w filmie Titanic, gracze z Malborka płyną wprost na górę lodową. Zespół wykonał co prawda manewr skrętu, ale ten kto oglądał wspomniany film, wie doskonale jaki był jego epilog. W naszym odczuciu porażka w stosunku 0-3 sprawia, że szanse ‘Lotników’ na utrzymanie w pierwszej lidze są już tylko iluzoryczne. Aktualnie tracą do miejsca barażowego już sześć punktów, a mają zaledwie cztery mecze by odmienić swój los. Prawdę mówiąc – nie spodziewaliśmy się, że pierwszoligowa przygoda drużyny Szymona Szymkowiaka potoczy się w ten sposób. W bardzo dużej mierze wpływ na taki stan rzeczy miały nieustanne problemy kadrowe, których team z Malborka nie miał, a na pewno nie w takiej skali występując jeszcze w drugiej lidze. Nieszczęście jednych oznacza zazwyczaj hurraoptymizm u drugich. Tak było w tym przypadku, bo po kilku nieudanych meczach, Szach-Mat stanął przed szansą na wskoczenie do grupy mistrzowskiej z biletem ‘last minute’. Dzięki wygranej za komplet oczek, ‘Szachiści’ wskoczyli na trzecie miejsce i po raz pierwszy od kilku lat, zagrają w grupie pięciu najlepszych drużyn. Mimo świetnego miejsca – w obozie ‘Szachistów’ jest aktualnie ogromny niedosyt i myśl o tym ‘co by było gdyby nie potracili tylu punktów w sezonie’. Cóż – w naszym odczuciu i tak nie ma co narzekać – brawo!

BES Boys BLUM – Old Boys 0-3 (15-21; 19-21; 17-21)

Po dwóch porażkach z rzędu, przed zespołem Old Boys pojawiła się furtka, która umożliwiała im powrót do grupy drużyn walczących o medale. Aby tak się jednak stało – team z Pruszcza Gdańskiego musiał w środowy wieczór sięgnąć po komplet punktów z BBB. Choć w teorii zadanie to nie było zbyt wymagające, to jednak biorąc pod uwagę fakt, że Old Boys lubią wpadki – nie można było wykluczyć żadnego scenariusza. Pierwsza część premierowego seta to wyrównana gra obu drużyn, po której mieliśmy remis po 12. Dopiero w drugiej części – team w białych strojach zdołał odskoczyć swoim rywalom w czym bardzo duży udział miał przyjmujący Mateusz Batyra (21-15). Środkowa odsłona to set, w którym BBB mieli swoją największą szanse. Choć do pewnego momentu wszystko układało się po myśli graczy w białych trykotach (14-10), to po kilku błędach, BES Boys BLUM doprowadzili do wyrównania po 15. Walkę ‘łeb w łeb’ oglądaliśmy do stanu 18-18, ale w końcówce – więcej zimnej krwi zachowali ex-pierwszoligowcy, którzy po bloku Łukasza Gronkowskiego oraz Kamila Durnakowskiego, wygrali do 19. Ostatni set rywalizacji to partia, w której faworyt błyskawicznie objął prowadzenie 8-4 i do samego końca trzymał rywala na dystans, wygrywając finalnie do 17. Dzięki zwycięstwu za komplet punktów, Old Boys zrównali się dorobkiem ze Złomowcem Gdańsk, który plasuje się na podium. Warto zaznaczyć przy tym, że rywal ma lepszą sytuację, bo rozegrał o jedno spotkanie mniej. A BBB? Dalsza część sezonu będzie walką o utrzymanie i co do tego, nikt nie ma wątpliwości.

Czerepachy Volley – Hydra Volleyball Team 3-0 (21-15; 21-19; 21-19)

Choć do pewnego etapu sezonu można było śmieszkować i wbijać szpileczkę Hydrze, tak teraz – sytuacja uległa pewnej istotnej zmianie. Do niedawna uznawaliśmy bowiem, że kryzys ‘Bestii’ jest tylko chwilowy i za momencik wszystko wróci do normy, a team Sławka Kudyby zacznie wreszcie wygrywać. Cóż…dzieje się zupełnie inaczej. Nie dość, że Hydra notuje słabe wyniki, to inne drużyny z dolnych partii ligowej tabeli wzięły się mocno w garść, a to oznacza z kolei, że na dziś…’Bestia’ nie może być pewna utrzymania. Po przegranym spotkaniu w stosunku 0-3 z Czerepachami, Hydra znajduje się na dziesiątym miejscu w ligowej tabeli, a nad miejscem barażowym ma zaledwie…jeden punkt przewagi. Dopiero co śmialiśmy się z Floty, ale Hydra naprawdę nie jest o wiele lepsza. Początek spotkania z liderem drugiej ligi to zdecydowana przewaga ‘Żółwi’, którzy demolowali swoich rywali środkiem i wysunęli się na wysokie prowadzenie 18-11. Pod koniec Hydra podreperowała nieco dorobek punktowy, ale i tak seta zapamiętamy jako wyraźną przewagę graczy w zielonych strojach. W środkowej odsłonie, team Sławka Kudyby zaprezentował się już wyraźnie lepiej, ale cóż z tego, skoro punktów za wrażenia artystyczne w Inter Marine SL3 nie przyznajemy? Jest jednak coś na rzeczy, że ilekroć ‘Bestia’ gra z rywalem na styku to finalnie ich rywale okazują się mocniejsi. Tak było wczoraj, tak było i przed tygodniem ze Złomowcem Gdańsk. Obraz trzeciego seta jest nieco przekłamany przez końcowy wynik. Prawda jest bowiem taka, że Czerepachy mieli kontrole nad grą i wysunęli się na prowadzenie 20-17. W końcówce, Hydra zdołała przypudrować nieco wynik, ale ostatnie słowo należało do lidera, który po środowym spotkaniu, jest już niezwykle blisko upragnionego awansu.

TKKF Orlen – Only Spikes 3-0 (21-19; 21-9; 21-12)

Jak nie idzie, to nie idzie. Po ostatniej dość zaskakującej porażce z SiiPower, gracze Only Spikes przystępowali do dziesiątego spotkania w sezonie Wiosna’25 z ogromnymi nadziejami. Ich rywalem była ekipa TKKF Orlen, która choć jest jednym z pozytywnych zaskoczeń obecnego sezonu, to nie jest z pewnością drużyną z samego czwartoligowego topu. Pierwszy set rywalizacji potwierdził, że gracze Only Spikes mogą na tle rywala zaprezentować się bardzo dobrze, a nawet powalczyć o zwycięstwo. Choć spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia 5-0 dla Orlenu, to gracze w żółtych strojach błyskawicznie zdołali doprowadzić do wyrównania 8-8. W dalszej części seta, ‘Kanarki’ zdołali wyjść nawet na kilkupunktowe prowadzenie (14-11), po którym wydawało się, że za chwilę zdobędą czwarty punkt w sezonie. Niestety dla nich – w dalszej części TKKF Orlen zdołał doprowadzić do wyrównania i po wyrównanej oraz zaciętej końcówce – przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę (21-19). Odwrócenie losów rywalizacji sprawiło, że do baków ‘Nafciarzy’ została nalana droższa wersja paliwa – Verva. W drugiej odsłonie różnica pomiędzy zespołem Orlenu, a ich rywali była już bardzo widoczna. Trzeba przyznać, że spora w tym zasługa samych graczy Only Spikes, którzy rozdawali za darmo punkty niczym cukierki w Halloween (21-9). Ostatni set środowego spotkania to potwierdzenie dominacji ‘Nafciarzy’, którzy ‘zabili seta’ już w jego pierwszej części. Po tym jak na tablicy wyników mieliśmy 10-4 dla zespołu Patryka Potrzuskiego, wiedzieliśmy już jaki będzie epilog tej historii (21-12).

CTO Volley – AIP 2-1 (30-28; 18-21; 21-19)

Mecze z obecnego tygodnia poukładały się w ten sposób, że gracze AiP podchodzili do meczu z CTO Volley z wiedzą, że nie uda im się zagrać w grupie mistrzowskiej. Mimo to – zespół Adriana Ossowskiego ani myślał ‘przechodzić obok meczu’. Zamiast tego zaprezentowali się bardzo dobrze, a mecz z liderem pierwszej ligi pokazał, że brązowych medalistów poprzedniego sezonu, stać było w obecnej edycji na więcej. Ciekawostka odnośnie pierwszego seta jest taka, że w trzech najwyższych wynikach w obecnym sezonie – aż dwa razy udział miała ekipa AiP. Kilkanaście dni temu, zespół Adriana Ossowskiego na tym samym boisku stoczył niemal równie długą partię z Merkurym i podobnie jak wczoraj – wówczas również nie udało im się wygrać. Gdyby jednak stało się inaczej, a dziś AiP mieliby o dwa punkty więcej to finalnie i tak by nic nie dało. Wszystko za sprawą niekorzystnego stosunku małych punktów. Wracając jednak do meczu – pierwszy set był absolutnym spektaklem, w którym nie brakowało zwrotów akcji. Ostatecznie premierową partię wygrali gracze CTO Volley i kto wie – być może właśnie ten set będzie miał ogromne znaczenie w ostatecznym rozrachunku, który poznamy za miesiąc? To co nie udało się graczom AiP w pierwszym secie, dokonali w środkowej odsłonie. Choć to gracze CTO prowadzili na półmetku 12-11, to w drugiej części seta zanotowali bardzo długi przestój, który wykorzystali gracze AiP, doprowadzając do wyrównania w setach (21-18). Ostatni set to większy niż dotychczas chaos, w którym nie brakowało punktów oddanych za darmo i to po obu stronach siatki (10-10). Z czasem po świetnej zagrywce Arkadiusza Kowalczyka, na prowadzenie wysunęli się gracze CTO Volley (18-15), którzy po chwili cieszyli się z wygrania niełatwego spotkania i powrotu na sam szczyt ‘ligowej układanki’. Na koniec ciekawostka – jeszcze nigdy nie zdarzyło się by team, który wygrał rundę zasadniczą, nie wygrałby później mistrzostwa. Czy podobnie będzie i tym razem?

Aqua Volley – VB Sulmin 2-1 (21-16; 21-17; 13-21)

Niby oficjalnie jeszcze nic nie jest ‘przyklepane’, ale po meczach z obecnego tygodnia jesteśmy pewni, że nie ma takiej siły, która odebrałaby drużynie Aqua Volley bezpośredni awans do trzeciej ligi. Jesteśmy przekonani, że zdają sobie z tego sprawę sami gracze aktualnego lidera czwartej ligi. Sądzimy jednak, że celem nie jest wyłącznie awans, a wygranie ligi. Po środowej serii gier jest już naprawdę blisko. Starcie z VB Sulmin rozpoczęło się dla Aqua w wymarzony sposób. Po kilku atakach niezastąpionego Michała Maliszewskiego – Aqua Volley wysunęła się na prowadzenie 16-11 i nie miała problemów z tym, by wygrać premierową odsłonę do 16. Środkowa partia wyglądała już nieco inaczej. Do stanu 14-14 nie mieliśmy pojęcia, która z drużyn zdoła przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Jak możecie się domyślić – absolutny kot czwartoligowych zmagań – Michał Maliszewski wziął sprawy w swoje ręce i po kilku punktach atakującego, Aqua wypłynęła na prowadzenie 19-16 by po chwili cieszyć się z dziesiątej wygranej w sezonie (21-17). Do podniesienia z parkietu, pozostawał jeszcze jeden punkt i akurat tego egzaminu – gracze Aqua Volley nie zdali. Od początku trzeciej partii lepiej wiodło się graczom VB Sulmin. Po niskiej skuteczności rywali, przy jednoczesnej poprawie własnej gry – gracze z Sulmina objęli prowadzenie 13-8 i nie mieli problemów z tym, by wygrać partię do 13. Niestety jest to marne pocieszenie dla drużyny w czarnych strojach. Środowe spotkanie było bowiem już trzecią porażką z rzędu, po której VB Sulmin oddala się od ligowego podium.  

Zapowiedź – MATCHDAY #29

Przed nami ostatni dzień meczowy w dziewiątym tygodniu rozgrywek. Dziś wieczorem rozstrzygnie się kwestia podziału na grupy – mistrzowską oraz spadkową. Dość ciekawie zapowiada się również starcie w trzeciej lidze pomiędzy Bayerem a Maritexem. Zapraszamy na zapowiedź!

Maritex – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Przez kilka dobrych tygodni wydawało się, że kwestia tytułu mistrzowskiego rozstrzygnie się pomiędzy Bayerem Gdańsk a Maritexem. Choć mieliśmy wiedze, że Bayer Gdańsk ogrywał Maritex w przedsezonowych sparingach to całkowicie ten fakt zignorowaliśmy. Moc, którą pokazywała wówczas ekipa ‘Aptekarzy’ nie była przypadkiem. Choć obie drużyny wystartowały bardzo mocno, to póki co – do linii mety zdecydowanie bliżej mają gracze Damiana Harica. Aktualnie Bayer Gdańsk śrubuje rewelacyjną serię dwunastu zwycięstw z rzędu. Jeśli dziś wygrają po raz kolejny – to w naszym odczuciu za kilkanaście dni pobiją swój rekord wszechczasów, wynoszący 15 zwycięstw z rzędu. Kto wie czy nie zbiegnie się to z sięgnięciem po tytuł mistrzowski trzeciej ligi i zapewnieniem sobie tym samym awansu na zaplecze elity. Gdybyśmy w rozgrywkach Inter Marine SL3 mieli zakłady bukmacherskie, to kurs na awans Bayera oscylowałby w granicy 1.10. Trudno wyobrazić nam sobie kataklizm, który musiałby się wydarzyć, by Bayer na ostatniej prostej zaliczył spektakularną obniżkę formy. Jeśli chodzi o Maritex to jakkolwiek brutalnie to dla nich nie zabrzmi – naszym zdaniem są już na oucie. Choć team ‘Fioletowych’ prezentował przez długi czas bardzo dobrą, by nie powiedzieć rewelacyjną formę, to z czasem spuchł jak sprinter po pokonaniu ‘swojego dystansu’. Problem jednak w tym, że liga to wyścig długodystansowy, a nie sprint. Aktualnie Maritex ma na swoim koncie już trzy porażki. Nos podpowiada nam, że po środowej serii gier tych porażek będzie o jedną więcej i będzie to koniec marzeń o drugiej lidze. O tym czy faktycznie tak będzie, przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Kraken Team – Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Do spotkania z Krakenem, zespół Trefla Gdańsk przystąpi po kapitalnym wieczorze, w którym zdemolowali innego z kandydatów do awansu – Osadę Truso. Choć w naszym odczuciu to team z Elbląga był nieznacznym faworytem starcia, Trefl zaprezentował się kapitalnie i nie miał problemów z tym by ograć rywala za komplet punktów. Ba – uważamy nawet, że było to najlepsze spotkanie ‘gdańskich lwów’ w obecnym sezonie i jeśli prezentowaliby się tak od początku sezonu – dziś nie zastanawialibyśmy się czy uda im się awansować, a w której kolejce to przypieczętują. Aktualnie po ośmiu rozegranych meczach, Trefl plasuje się na szóstym miejscu w ligowej tabeli, aczkolwiek trzeba podkreślić, że trzy z drużyn, które ich wyprzedzają – rozegrały o co najmniej jedno spotkanie więcej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa może się zatem okazać, że po dzisiejszym spotkaniu – ich sytuacja będzie jeszcze lepsza. To, że Trefl potrafi grać z topowymi drużynami w lidze, zdążyliśmy już zrozumieć. Wygrane z Dream Volley, Oliwą Team czy Osadą Truso pokazują ogromny potencjał drużyny. Problemem jest jednak to, że potrafią przegrać w meczu, w którym teoretycznie nie ma się to prawa wydarzyć. Czy wobec tego Kraken może liczyć na niespodziankę w środowy wieczór? Cóż – będzie o nią niezwykle trudno. Trefl zdaje się być już zdeterminowany.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

MysterElektroRockets – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Ostatniego okresu, obie drużyny nie mogą zaliczyć do udanych. MysterElektroRockets po ośmiu rozegranych spotkaniach plasuje się dopiero na ósmym miejscu w ligowej stawce. Nie ma się co temu przesadnie dziwić, bo zespół Pawła Urbaniaka zdążył przegrać już cztery spotkania i trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym zdołaliby oni awansować do wyższej ligi. To oznacza z kolei, że nasze przedsezonowe predykcję, w których team MER stawialiśmy w roli głównych faworytów się bardzo mocno rozjechały. Ok – matematyczne szanse, team w biało-czerwonych barwach ma, ale umówmy się – będzie o to piekielnie trudno. Dla kilku zawodników z obecnej kadry MysterElektroRockets, środowe spotkanie będzie meczem szczególnym. Nie tak dawno, Paweł Urbaniak, Julia Tarasek, Igor Sikora czy Sebastian Pietras bronili barw drużyny występującej w wyższej klasie rozgrywkowej. Jeśli chodzi o ACTIVNYCH to team Artura Kurkowskiego zaczął sezon Wiosna’25 z przytupem. Ostatni okres drużyny to jednak scenariusz, przed którym przestrzegaliśmy ACTIVNYCH. W momencie, w którym ACTVINI przestali rywalizować z drużynami z dołu ligowej tabeli – przestali również regularnie punktować. Trzy z czterech ostatnich spotkań to rozczarowujące porażki z Sharksami, Siatkersami oraz Aquą Volley. Nos podpowiada nam, że w środowej serii gier, ACTIVNI dołożą kolejną porażkę. Sądzimy, że będzie to jednak mecz walki, który zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

22 BLT Malbork – Szach-Mat

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po ostatnim dniu meczowym w wykonaniu 22 BLT Malbork, ‘Lotnicy’ znaleźli się w tragicznym położeniu. Po ośmiu rozegranych spotkaniach mają na swoim koncie zaledwie pięć punktów i do miejsca barażowego tracą już…sześć oczek. Pocieszeniem, choć marnym pozostaje fakt, że od DNV Volley Gdańsk, który plasuje się na ósmym miejscu w tabeli, gracze 22 BLT Malbork mają rozegrany o jeden mecz mniej. Może się zatem okazać, że po dzisiejszym meczu, przy równej liczbie spotkań, dystans dzielący ‘Lotników’ a ‘żółto-czarnych’ się zmniejszy. Nawet, jeśli do tego dojdzie to team z Malborka i tak będzie miał potężny problem z utrzymaniem w pierwszej lidze. Uważamy, że tracą za dużo punktów, a meczów do odrobienia straty jest zbyt mało. To sprawia z kolei, że team w czarnych strojach wyrasta na jednego z głównych rozczarowań sezonu Wiosna’25 i nie mówimy tu bynajmniej wyłącznie o pierwszej lidze. Jeśli chodzi o ich dzisiejszych rywali – Szach-Mat, to ostatni okres drużyny również jest sporym rozczarowaniem. Jeszcze do niedawna ‘Szachiści’ zdawali się być pewniakiem do tego by grać w grupie mistrzowskiej. Zespół w czarnych strojach wygrał bowiem 4 z 5 meczów. Z czasem przyszła jednak zadyszka i do meczu z ‘Lotnikami’ Szach-Mat przystąpi po trzech porażkach z rzędu (z DNV VG, Bossmanem oraz Eko-Hurtem). Potencjalna czwarta porażka wyeliminuje ‘Szachistów’ z gry o medale. Jeśli by się tak wydarzyło to byłoby to jeszcze większe rozczarowanie niż w sezonie Jesień’24, w którym również było stosunkowo blisko.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

BES Boys BLUM – Old Boys

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Do środowego spotkania, zespół Old Boys przystąpi po niezłym, aczkolwiek przegranym meczu z Czererpachami Volley. Kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że team Bartłomieja Kniecia przegrał również poprzednie spotkanie z MPS-em Volley to mamy dość nieciekawy obraz, w którym Old Boys odsunęli się od potencjalnego awansu do pierwszej ligi. Po dwóch wspomnianych meczach, team z Pruszcza Gdańskiego spadł w ligowej tabeli na piąte miejsce i na cztery mecze do końca sezonu, tracą do podium już trzy punkty. To oznacza, że jeśli dziś nie znajdą sposobu na ogranie BES Boys BLUM to ich szansę na awans staną się już iluzoryczne. Czysto teoretycznie – wszystkie argumenty przemawiają dziś za Old Boysami. Z drugiej strony, BBB radzi sobie w ostatnim czasie całkiem przyzwoicie. W sześciu ostatnich meczach, team Daniela Bąby wygrał aż czterokrotnie i gdyby nie fakt, że za każdym razem odbywało się to po podziale punktów, dziś ich sytuacja w kontekście utrzymania byłaby już zdecydowanie lepsza. Aktualnie nic nie jest jeszcze przesądzone. Po ośmiu meczach, team BBB plasuje się na dziesiątym miejscu w lidze i ma zaledwie jeden punkt przewagi nad miejscem barażowym. Dziś z całą pewnością przydałyby im się punkty. Czy to jest jednak możliwe?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Czerepachy Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

W naszym odczuciu – w poniedziałkowy wieczór Czerepachy Volley zrobili milowy krok w kierunku awansu do pierwszej ligi. Nie dość, że wygrali siódme spotkanie w sezonie Wiosna’25, to na dodatek ograli bezpośredniego rywala w walce o podium. Wiadomo o co chodzi – podwójna korzyść. Do końca sezonu, graczom w zielonych strojach zostało pięć spotkań. Pierwszym przystankiem w drodze do pierwszej ligi będzie ekipa Hydry Volleyball Team i przynajmniej ‘na papierze’ – będzie to dość trudne wyzwanie. Czemu tylko w teorii? Ano dlatego, że w obecnej kampanii ‘Bestia’ nie przypomina drużyny z poprzednich sezonów. Drużyny, która w ostatecznym rozrachunku plasuje się w okolicach podium i każdy z rywali musi czuć respekt przed ‘Bestią’. Aktualny obraz Hydry jest już nieco inny. Jest po prostu gorszy. Od początku sezonu często wspominamy o różnych seriach. A to tej, w której Hydra wygrała zaledwie jedno z dziewięciu ostatnich spotkań. A to tej, w której team Sławomira Kudyby po raz ostatni za komplet punktów wygrał…ponad pół roku temu. Wspominaliśmy również o tym, że na pewnym etapie sezonu Hydra miała najgorsze przyjęcie w całej drugiej lidze i wynikało to ze statystyk. Oj, nazbierało się tego trochę. Do meczu z Czerepachami, Hydra przystąpi…po porażce 0-3 ze Złomowcem Gdańsk. Niby zaprezentowali się nieźle, ale punktów im to nie dało. Sądzimy, że po dzisiejszym meczu może być podobnie. Nasza predykcja jest taka, że trzy punkty zasilą konta ‘Żółwi’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

TKKF Orlen – Only Spikes

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Jęk zawodu wydany przez ‘Kanarki’ był w minionym tygodniu słyszalny na kilka kilometrów od Ergo Areny. Przypomnijmy, że to właśnie tydzień temu Only Spikes miało się wreszcie przełamać. Ich rywalem była bowiem drużyna SiiPower, która jak do tej pory nie zdołała ani wygrać, ani zdobyć choćby punktu. Dodatkowo ich gra w poprzednich meczach nie wskazywała na to, że miałoby się to szybko zmienić. W scenariusz, w którym SiiPower wygrywa swój pierwszy mecz czy zdobywa choćby punkt nie wierzyliśmy również my – Redakcja. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Only Spikes zgarnie w meczu komplet oczek. Już po kilku pierwszych piłkach w meczu pewność siebie graczy w żółtych strojach została zachwiana. Nie wiemy dokładnie czy przełożyło się to na wynik, ale faktem jest to, że to SiiPower wyglądało w meczu wyraźnie lepiej i zasłużenie wygrali spotkanie w stosunku 2-1. To oznacza, że gracze Patryka Łabędzia pozostają jedną z dwóch drużyn w całej lidze, które nie wygrały choćby jednego meczu. Czy jest szansa na to w środowy wieczór? Jeszcze do niedawna myśleliśmy, że tak. Przyznamy uczciwie, że nie sądziliśmy, że przygoda TKKF Orlen w Inter Marine SL3 będzie tak owocna. ‘Nafciarze’ udowodnili jednak, że drzemie w nich bardzo duży potencjał. Na początku ograli Sharksów, którzy są aktualnie na szczycie ligowej tabeli, później brązowych medalistów poprzedniego sezonu – Chilli Amigos, a ostatnio VB Sulmin, które mogło wskoczyć na fotel lidera. Mogło, gdyby nie TKKF Orlen. Oj jest potencjał. A wady? Te są takie, że team Patryka Potrzuskiego ma problemy z ustabilizowaniem formy. To z kolei sprawia, że szanse Only Spikes nie są przekreślone.  

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

CTO Volley – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Zostały już zaledwie dwa spotkania w pierwszej lidze, po której stanie się jasny ostateczny kształt grup mistrzowskiej oraz spadkowej. Pewne jest to, że w maju ‘Pomarańczowi’ zagrają w grupie mistrzowskiej. Przez dłuższy okres w sezonie Wiosna’25, CTO Volley plasowało się na samym szczycie ligowej układanki. Żółtą koszulkę lidera CTO Volley utraciło w poniedziałkowy wieczór, kiedy Merkury rozbił aktualnych Mistrzów Inter Marine SL3 w stosunku 3-0. Po wspomnianym meczu zespół Piotra Peplińskiego wskoczył na sam szczyt i przed środową serią gier ma jeden punkt przewagi nad CTO. Biorąc pod uwagę fakt, że ‘Oranje’ mają lepszy stosunek małych punktów niż Merkury, od pierwszego miejsca w tabeli dzieli ich jeden wygrany set z AiP. Jesteśmy jednak przekonani, że CTO Volley powalczy w środowy wieczór o pełną pulę i zachowanie statusu ‘quo’, który był przed obecnym tygodniem rozgrywek i w którym – mieli oni dwa punkty przewagi nad najgroźniejszym rywalem. Taki scenariusz byłby rzecz jasna bardzo zły dla zespołu Adriana Ossowskiego – AiP. ‘Przyjaciele’ przed środowym starciem plasują się na siódmym miejscu w ligowej tabeli i do grupy mistrzowskiej potrzebują wygranej i korzystnego wyniku w meczu Szach-Matu z 22 BLT Malbork. Trzeba przyznać, że o realizację będzie niezwykle trudno. W naszych oczach za dużo jest czynników, które musiałyby się spełnić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Aqua Volley – VB Sulmin

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Czy to ostatnia prosta w drodze do mistrzostwa? We wtorkowy wieczór, Aqua Volley rywalizowała z ACTIVNYMI Gdańsk i choć nie był to najłatwiejszy mecz dla zespołu Mateusza Drężka – zgarnęli w nim komplet punktów. Było to o tyle ważne, że był to klasyczny mecz o ‘sześć punktów’. Nie dość, że sami zainkasowali bardzo ważne punkty to na dodatek – wyeliminowali z walki o awans ACTIVNYCH. Wiecie – jak w tańcu na oczepinach, na którym jest mniej krzeseł niż tańczących osób. Już na wstępnym etapie zabawy, za sprawą Aqua Volley wyeliminowani zostali ACTIVNI. W środowy wieczór przekonamy się czy podobnie będzie z zespołem VB Sulmin. NA pewnym etapie sezonu, sytuacja drużyny występującej ‘w delegacji’ wydawała się być kapitalna. Gracze w czarnych strojach byli wówczas liderem czwartej ligi i wydawało się, że awans jest jak najbardziej w ich zasięgu. Z czasem sytuacja VB Sulmin zaczęła się jednak psuć. Ostatnie dwa mecze to rozczarowujące porażki z TKKF Orlen oraz Craftveną, po których team z Sulmina osunął się w ligowej tabeli na piąte miejsce. Owszem – nadal mają szansę na podium, do którego tracą zaledwie dwa punkty. Aby tak się jednak stało, musieliby zanotować bardzo dobrą końcówkę sezonu, a patrząc na obecną formę drużyny – nie będzie o to łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

MATCHDAY #28

Za nami wtorkowa seria gier, w której nie brakowało emocji. Bardzo ważne zwycięstwa zanotowały trzecioligowy Trefl Gdańsk oraz Oliwa Team. Dodatkowo – w czwartej lidze kapitalną serię kontynuuje Craftvena, która tym razem okazała się mocniejsza od VB Sulmin. Zapraszamy na podsumowanie!

Osada Truso – Trefl Gdańsk 0-3 (10-21; 12-21; 19-21)

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie wtorkowy wieczór gracze Osady Truso. Team Kacpra Bielińskiego rozegrał dwa spotkania, w których miał do zdobycia łącznie sześć punktów, które w zamyśle miały ich wywindować na podium rozgrywek. Cóż – zamiast sześciu oczek były zaledwie dwa, a obraz drużyny, który zapamiętamy z wczorajszego wieczoru pozostawia wiele do życzenia. W naszym odczuciu, Osada Truso prezentuje się w obecnej kampanii o wiele gorzej niż miało to miejsce na jesień, a przypomnijmy, że wówczas nie udało im się awansować. Czy wobec tego teraz, mając o wiele mocniejszych rywali może się udać? Cóż pewne przypuszczenia już mamy. Wiemy również to, że z taką grą, jaką ‘Osadnicy’ zaprezentowali w meczu z Treflem, team z Elbląga nie ma czego szukać w drugiej lidze. Wtorkowe spotkanie to absolutny pokaz mocy w wydaniu ‘gdańskich lwów’, którzy w pierwszej odsłonie stłamsili rywala, który prezentował się po prostu…tragicznie. Ba, nie pomylimy się jeśli napiszemy, że był to ich najgorszy set w historii ligi, w czym duża zasługa samych graczy Trefla (21-10). Środkowa odsłona nie odmieniła zbytnio gry obu drużyn. Po świetnej zagrywce Oskara Kasprowicza, Trefl objął prowadzenie 10-3 i dalsza część seta, była już tylko formalnością. Ostatecznie gracze prowadzeni przez Wojciecha Grzyba, pozwolili rywalom ‘uciułać’ zaledwie dwanaście oczek. Ostatni set to wreszcie miła i przyjemna dla oka gra OBU drużyn. To z czym Trefl miał w tej partii problem to bronieniem oraz blokowaniem środka. Na dwa wspomniane mankamenty przypadało jednak kilka bądź kilkanaście atutów (15-11). Mimo niekorzystnego wyniku, Osada zdołała z czasem doprowadzić do wyrównania po 17 i była bliska sięgnięcia po bardzo ważny – być może kluczowy punkt w kontekście układu tabeli. Finalnie im się to nie udało i to najmłodsza drużyna w lidze sięgnęła po komplet oczek. Dzięki temu – wciąż liczą się w walce o awans do drugiej ligi.

Craftvena – VB Sulmin 2-1 (13-21; 21-16; 21-17)

W zapowiedziach przedmeczowych pokusiliśmy się o predykcję, z której wynikało, że kapitalna seria Craftveny skończy się w środowy wieczór. Choć typy na mecz były bardzo podzielone, my uznaliśmy, że nieco więcej szans na tryumf mają gracze VB Sulmin. Do pewnego momentu zdawało się to potwierdzać. To właśnie gracze z Sulmina zdecydowanie lepiej rozpoczęli spotkanie i błyskawicznie wysunęli się na prowadzenie 4-0. Z czasem ‘Rzemieślnicy’ zdołali się odkręcić, a nawet zniwelować stratę do jednego oczka (7-6). Druga część seta była jednak bardzo dużą dysproporcją, w której Craftvena nie prezentowała się zbyt dobrze. Ba, fragmentami prezentowali się fatalnie i zasłużenie przegrali tę partię do 13. Sytuacja zmieniła się wraz ze zmianą stron przez obie drużyny. W połowie środkowego seta, ‘czarna tablica wyników’, wskazywała remis po 10. Druga część seta to zdecydowana poprawa jakości gry. Mniej błędów oraz wyższa skuteczność ataków sprawiła, że ‘Rzemieślnicy’ doprowadzili po chwili do wyrównania w setach (21-16). Decydująca o zwycięstwie partia ułożyła się kapitalnie dla ‘Rzemieślników’. Po trzech skutecznych atakach z rzędu Michała Markiewicza, Craftvena wysunęła się na prowadzenie 11-8, którego nie wypuścili do samego końca (21-17). Warto podkreślić, że była to dwunasta wygrana z rzędu i dłuższą serią w historii ponad 3 tysięcy spotkań, może pochwalić się zaledwie dziewięć drużyn. Brawo!

Aqua Volley – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (22-20; 21-18; 21-13)

Do spotkania z ACTIVNYMI, team Aqua Volley podchodziła z uzasadnionymi obawami. Mecz, w którym po raz ostatni wypadł ktoś ze składu zakończył się bowiem wynikiem 0-3 z Sharksami i stratą miejsca na szczycie ligowej tabeli. Tuż po tym jak Aqua Volley zgodziła się zastąpić drużynę Tiger Team, kontuzji nabawił się kolejny środkowy, a to oznaczało, że z konieczności na tej pozycji wystąpił kapitan drużyny – Mateusz Drężek. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się kapitalnie dla ACTIVNYCH. Po kilku potężnych atakach objawienia czwartej ligi – Mateusza Woźniaka, ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 11-7. Po chwili zaczęli popełniać jednak błędy, po których Aqua Volley zdołała doprowadzić do wyrównania po 14. Choć ACTIVNI mieli z czasem dwie piłki setowe (20-18), to ostatnie słowo, należało do lidera czwartej ligi (22-20). W środkowej odsłonie, faworytom spotkania poszło już nieco łatwiej. Po kilku skutecznych akcjach duetu Maliszewski – Chomik, Aqua Volley wysunęła się na prowadzenie 13-8 i choć w końcówce nie uniknęli problemów, to koniec końców przepchnęli wygraną do 18. Kiedy w obozie Aqua Volley zdali sobie sprawę z tego, że rywala można ograć za komplet punktów, to postanowili to wykorzystać. Ostatni set rywalizacji był już bowiem partią, w której Aqua zbudowała sobie potężną zaliczkę na początku seta, po której stało się jasne, że nic złego im się już nie przytrafi (9-2 -> 21-13). Dzięki wygranej za komplet punktów, Aqua jest już o włos od bezpośredniego awansu do trzeciej ligi. Brawo!

Osada Truso – Flota TGD Team 2-1 (17-21; 21-15; 21-18)

Nie ma co owijać gówna w papierek po cukierku. Osada Truso zaprezentowała się z Treflem po prostu tragicznie. Mecz z Flotą TGD Team był dla ‘Osadników’ szansą na podreperowanie zranionego ego, ale wyszło nie do końca tak jak miało wyjść. Na początku spotkania widać było, że pewność siebie faworyta została mocno zachwiana. Wiecie. Jak Artur Szpilka dostał po łbie od Deontaya Wildera to nie mógł się odkręcić przez kilka kolejnych lat. Osadzie odkręcenie zajęło jednego seta, ale trzeba przyznać, że w pierwszym secie prezentowali się kiepsko. Trasa do Elbląga upłynęła z pewnością na rozpamiętywaniu tego, jak można przegrać pierwszego seta, wygrywając go w stosunku 13-8! Błędy, rosnący coraz bardziej rywal, kolejne błędy. Efekt? Wygrana Floty do 17 i udowodnienie, że oni naprawdę nie są tacy źli jak wskazuje miejsce w tabeli. Środkowa odsłona to wreszcie zauważalnie lepsza gra ‘Osadników’. Po kilku atakach niekwestionowanego lidera Osady – Kamila Dobosza, objęli prowadzenie 11-4 i nie popełnili tych błędów co w premierowej odsłonie. Precyzując – nie dali się dogonić i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu we wtorkowy wieczór (21-15). W pewnym momencie trzeciego seta uznaliśmy, że Osada znowu zaprzepaści szansę na punkt. Choć team Kacpra Bielińskiego wygrywał już 8-4, to po kiepskim fragmencie, roztrwonili przewagę, a na tablicy wyników mieliśmy remis po 13. Końcowa faza meczu to jednak przewaga graczy w czarnych strojach, którzy inkasują finalnie dwa punkty, a to z kolei daje im szansę na awans. Marne to jednak pocieszenie. We wtorek swoją grą, zawiedli wszystkich mieszkańców Elbląga. Bez wyjątków. 

Dream Volley – BL Volley 3-0 (31-29; 21-19; 21-12)

Ciekawostka dotycząca spotkania jest taka, że na rozgrzewce przedmeczowej, kapitan Dream Volley – Mateusz Dobrzyński przekonywał nas, że Dream wygra spotkanie za komplet punktów, ale po walce na przewagi. Hej Nostradamusie, podasz przy okazji liczby w totka? Pisząc całkiem serio – pierwszy set rywalizacji to wyrównanie najwyższego wyniku w secie w obecnym sezonie. 31-29 padło bowiem w meczu Old Boys z Krakenem, a wczoraj – w meczu Dream – BL Volley. To jest doprawdy ciekawe. Jak Dream Volley to robi, że ilekroć grają w obecnym sezonie sety na przewagi – za każdym razem wygrywają? BL Volley może sobie z kolei pluć w brodę. Z pewnością nie wyglądało to na partię drużyn z dwóch przeciwległych biegunów w tabeli. Niestety dla ‘Tygrysów’ – choć mieli oni kilka piłek setowych, to w ostatecznym rozrachunku – z punktu cieszyli się ‘Marzyciele’. Chwilę po półmetku drugiego seta to BL Volley prowadzili 15-13. Choć historia tego seta nie była tak spektakularna jak premierowej odsłony to jednak epilog historii był identyczny. ‘Na gorąco’, jeszcze w trakcie meczu pokusiliśmy się nawet o szpileczkę wbitą w graczy BL, mówiąc ‘że grali pięknie, a przegrali jak zawsze’. Brak punktu w sytuacji drużyny walczącej o utrzymanie będąc tak blisko musi boleć. W trzeciej odsłonę BL było już wyprute i nie mieli szans stawić czoła faworyzowanemu rywalowi, który wygrał tę partię do 12, a cały mecz 3-0!

Speednet 2 – Fux Pępowo 1-2 (18-21; 21-19; 21-23)

Przed rozpoczęciem wtorkowej serii gier, obie drużyny znajdowały się w dość nieciekawym położeniu i z całą pewnością nie można było wyciągnąć wniosku, że oba teamy zdołają się utrzymać. Nieznacznym faworytem starcia była dla nas ekipa ‘Koniczynek’ i team Dominika Szadacha – potwierdził to w pierwszym secie rywalizacji, w którym już na początku zbudował sobie nieznaczną zaliczkę. W drugiej części seta po punkcie Grzegorza Surtela, sytuacja uległa jednak zmianie i to Speednet 2 wysunął się na prowadzenie 14-12. Chwilowy przestój nie przeszkodził jednak drużynie z Pępowa na udaną końcówkę i pierwszy punkt w meczu (21-18). Środkowa partia to prawdziwa huśtawka sportowych emocji. Zdecydowanie lepiej zaczęli ‘Programiści’, którzy rozpoczęli od…prowadzenia 5-1. Po kilku skutecznych akcjach Tomasza Piaska, Czarka Labuddy czy wreszcie blokach Damiana Wiśniewskiego, Fux zdołał doprowadzić do wyrównania po 10, a nawet objąć prowadzenie 14-10. Kiedy wydawało się, że ‘Koniczynki’ zmierzają pewnie po drugi punkt w meczu, dwa bardzo ważne bloki dopisał do swojego konta Grzegorz Surtel (15-15). Wspomniana sytuacja była wiatrem w żagle drużyny Speednetu, która finalnie wygrała środkową odsłonę do 19. Ostatni set to kolejna wyrównana i emocjonująca odsłona. W końcówce, przy stanie 21-21, gracze Speednetu popełnili bardzo duży błąd, w którym wpadła im ‘darmowa piłka’. To dało prowadzenie Fuxowi, który po chwili cieszył się z ważnej dla układu tabeli wygranej – brawo!

Inter Marine Masters – Kraken 2-1 (21-16; 21-10; 15-21)

Biorąc pod uwagę wydarzenia z poprzedniego sezonu, można było odnieść mylne wrażenie, że to Kraken będzie faworytem starcia. Nie dość, że w jedyny bezpośrednim meczu obu drużyn to team Jurija Charczuka wygrał, to na dodatek – zajął w ostatecznym rozrachunku wyższe miejsce w tabeli i zapewnili sobie bezpośredni awans do drugiej ligi. Ba, początek sezonu również wskazywał na to, że to Kraken będzie grał w obecnej kampanii lepiej. Z czasem sytuacja się jednak zmieniła, a ostatni okres był dla Krakena prawdziwym koszmarem. W przypadku ‘Mastersów’ – wręcz przeciwnie. Jest to okres rewelacyjny, co zespół w białych trykotach udowodnił już w pierwszym secie rywalizacji. Na półmetku seta, po asie serwisowym Piotra Szczepańskiego, ‘Mastersi’ objęli prowadzenie 11-6 i już wówczas ‘ustawili tę partię’. W dalszej części seta wystarczyło tylko trzymać rywala ‘na dystans’, co ‘Mastersi’ wykonali w świetny sposób (21-16). Jeśli w pierwszym secie oglądaliśmy dysproporcję, to nie wiemy co napisać w kontekście wydarzeń z drugiego seta. Cóż to była za demolka. Ledwo rozpoczął się set, a Inter Marine objęli prowadzenie…9-1! Prawdę mówiąc trudno nam to wytłumaczyć. Brak formy to jedno, ale zawodnicy Krakena jakieś umiejętności przecież posiadają. Z pewnością takie, żeby móc od czasu do czasu zrobić ‘przejście’ i uniknąć blamażu. Owszem – w drugiej części seta Kraken zaprezentował się już lepiej, ale cóż z tego? Nie chcemy się przesadnie pastwić nad teamem, który i tak ma już swoje problemy, ale trudno nie napisać, że był to obraz nędzy i rozpaczy (21-10). Po ‘TAKICH’ dwóch setach, trzecia partia nie rokowała. Tym razem to gracze Inter Marine mieli ‘ciężary w przyjęciu’, po którym ‘Bestia’ wysunęła się na prowadzenie 7-2. Z czasem ‘Mastersi’ próbowali odwrócić losy rywalizacji, ale finalnie Kraken zgarnął ‘nagrodę pocieszenia’ w postaci jednego punktu. W obozie ‘Bestii’ tli się jeszcze nadzieja na utrzymanie. Nie chcemy nikogo demotywować, ale podskórnie czujemy, że epilog tej historii nie będzie happy-endem.  

Dream Volley – Oliwa Team 0-3 (17-21; 12-21; 18-21)

Przez długi moment wtorkowej serii gier, wydawało się, że ‘Marzycielom’ dopisuje szczęście. Nawet gdy byli i to wielokrotnie w tarapatach to za każdym razem – szczęście uśmiechało się do nich. Mimo kilku piłek setowych rywali – to Dream Volley wygrał z BL za komplet punktów. W kolejnym spotkaniu, w którym rywalizowali z Oliwą Team też wszystko układało się po ich myśli. Wszystko – do pewnego momentu. Po skutecznym ataku Dariusza Tomaszewskiego, gracze w niebieskich strojach prowadzili 12-7 i zdawali się iść pewnym krokiem po wygraną pierwszego seta. Chwilę później wszystko się jednak posypało. Po ataku jednego z ‘Oliwiaków’, kontuzji palca ręki doznał rozgrywający Dream Volley – Mateusz Dobrzyński. Choć kapitan ‘Marzycieli’ wykazywał się zawsze wielkim serduchem do gry – nie mógł kontynuować spotkania i był to pierwszy przypadek w historii 125 występów drużyny, w której wspomniany gracz nie zagrałby w trzech setach. Po wymuszonej zmianie, w której ‘na sypę’ trafił nominalny libero – Michał Kardasz, gra Dream Volley się posypała. Co ciekawe i trafnie zauważone przez jednego z graczy w niebieskich strojach – zmiana rozgrywającego sprawiła, że team w wielu przypadkach przestał przyjmować oraz bronić na co niekoniecznie wspomniana sytuacja miała miejsce. Tak czy siak – Oliwa zdołała wykaraskać się z początkowych problemów i finalnie wygrała partię do 17. Kolejny punkt do ligowej tabeli tak rozochocił graczy Adama Wyrzykowskiego, że w drugim secie zobaczyliśmy absolutną dominacje od pierwszej do ostatniej piłki. Efekt? Wysoka wygrana Oliwy do 12. W trzecim secie graczom Oliwy nie poszło już tak łatwo, bo to Dream Volley prowadził na półmetku w stosunku 12-8. Dalsza część seta to gonitwa Oliwy, której udało się złapać rywala przy stanie 16-16. Dalsza część to już wyraźna przewaga drużyny z ‘serca Gdańska’, która wygrała do 18 i umocniła się na drugim miejscu w ligowej tabeli. Jako że punkty pogubili inni kandydaci do awansu – jest już naprawdę blisko. Brawo!

Flota Active Team – Fux Pępowo 0-3 (11-21; 17-21; 18-21)

Hej Flociarze, czy nie czerwienieją Wam ze wstydu twarze? Po ostatnim sezonie, w którym Flota TGD Team spadała z drugiej do trzeciej ligi, uznaliśmy, że kolejne derby są tylko kwestią czasu. Dużo wskazuje, że co do tego się akurat nie pomyśleliśmy. Sądziliśmy jednak, że to ‘dwójka’ awansuje do drugiej ligi, a nie ‘jedynka’ spadnie do trzeciej. Na to pierwsze nie ma już w zasadzie szans, bo Flota TGD jest średniakiem trzeciej ligi. Szanse i to realne na spadek ma za to Flota Active Team. Chryste, cóż to jest za degrengolada. Team Karoliny Kirszensztein może się wściekać, może tupać nóżkami, może nawet twierdzić, że się uwzięliśmy. Nic nie przekona nas jednak, że team, który do niedawna grał z powodzeniem w pierwszej lidze, może teraz jak gdyby nigdy nic walczyć o życie w drugiej klasie rozgrywkowej. Wiecie – do niedawna tłumaczyliśmy fatalną sytuację w tabeli tym, że Flota ma rozegranych najmniej spotkań w drugiej lidze. Dziś wiemy, że nie ma to znaczenia, bo we wtorkowy wieczór przerżnęli z Fuxem w stosunku 0-3, a za tydzień będą grali z Czererpachami Volley. Bierzemy od Państwa po 200 zł i przyjmujemy zakłady ile punktów będą mieli wówczas ex-pierwszoligowcy? Cóż – obstawiamy, że dokładnie tyle samo. Dobra – dość o przegranych. Pora skupić się na Fuxie Pępowo, który w obecnej kampanii być może nie zachwycał. Być może mieli wpadki i to również te zawstydzające. Kiedy jednak przyszedł prawdziwy test – dzień, w którym trzeba było udowodnić swoją wyższość nad drużynami walczącymi o utrzymanie, ‘Koniczynki’ zgarnęły pięć punktów, co wywindowało ich na bardzo wysokie – szóste miejsce w ligowej tabeli. Już dziś – na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu, Fux Pępowo zapewnił sobie utrzymanie. Brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Zaczynamy wtorkową serię gier, w której dojdzie do 9 pojedynków. Ciekawie zapowiada się starcie w trzeciej lidze, w której Osada Truso podejmie Trefla Gdańsk. Na brak emocji nie będziemy narzekać z pewnością  również w meczu Dream Volley – Oliwa Team oraz Craftveny z VB Sulmin. Zapraszamy na zapowiedź!

Osada Truso – Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dobra lub bardzo dobra do niedawna sytuacja Trefla Gdańsk uległa w ostatnim czasie zmianie. Niestety dla ‘gdańskich lwów’ mówimy tu o zmianie na gorsze. Po rozbiciu Portu Gdańsk za komplet punktów, podopieczni Edwarda Pawluna rywalizowali z Flotą TGD Team i choć byli absolutnym faworytem wspomnianego meczu – ten zakończył się sensacyjną porażką najmłodszej drużyny w lidze (1-2). Słaby wynik wspomnianego meczu, pogubione punkty na wcześniejszym etapie sezonu, mocne pozostałe drużyny walczące o podium czy wreszcie – niemal najmniejsza liczba rozegranych spotkań spośród drużyn z górnej części tabeli sprawiły, że Trefl osunął się w ligowej tabeli na szóste miejsce. Owszem – ‘gdańskie lwy’ wciąż mają szansę na podium rozgrywek, aczkolwiek trudno nie zauważyć, że szanse te po ostatnich wydarzeniach stały się znacznie mniejsze. Jedną z drużyn, która wyprzedza ich w tabeli jest team z Elbląga – Osada Truso. Gracze Kacpra Bielińskiego byli przed sezonem uznawani za głównego faworyta do wygrania wyścigu o druga ligę. Aktualnie Osada ma na swoim koncie siedem rozegranych meczów, w których aż dwukrotnie musieli uznać wyższość swoich rywali. Do spotkania z Treflem, Osada przystąpi po niespodziewanej porażce z Team Spontan, po której społeczność Inter Marine SL3 zaczęła się zastanawiać czy faktycznie – zespół występujący ‘w delegacji’ jest tak mocny jak mogłoby się wydawać. Dzisiejsze spotkanie będzie dla obu drużyn absolutnie kluczowe. Jeśli przegra Osada to tragedii jeszcze nie będzie. Jeśli jednak przegra Trefl – będzie to koniec marzeń o podium rozgrywek.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Craftvena – VB Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W poniedziałkowy wieczór, Craftvena przedłużyła swoją kapitalną serię wygranych spotkań z rzędu. Trzeba przyznać, że w meczu z BVT Gdańsk było jednak bardzo blisko niespodzianki i potencjalnej porażki faworyzowanej drużyny. W naszym odczuciu jeśli team ‘Rzemieślników’ nie zagra dziś zdecydowanie lepiej, to kapitalna seria drużyny może się skończyć. Jeśli jednak team Bartka Zakrzewskiego wygra mecz to biorąc pod uwagę, że rozegrali oni najmniejszą liczbę spotkań z całej czwartoligowej stawce, to otworzy się przed nimi autostrada do podium rozgrywek. W naszym odczuciu czeka ich jednak jedno z najtrudniejszych wyzwań w obecnym sezonie. Choć do meczu, zespół z Sulmina przystąpi po niespodziewanej porażce z TKKF Orlen, to we wtorkowy wieczór mają szansę na to by wrócić na zwycięską ścieżkę. Oczywiście niesie to za sobą pewne zagrożenia. Jeśli gracze VB Sulmin przegrają po raz kolejny to ich szansa na awans do wyższej klasy rozgrywkowej diametralnie się zmniejszą. To biorąc pod uwagę fakt, że do niedawna byli liderem czwartej ligi – będzie bardzo dużym rozczarowaniem. O tym, że wskazanie faworyta meczu nie jest najprostszym zadaniem świadczą typy w aplikacji SL3. Na Craftvenę stawia 52% użytkowników natomiast na VB Sulmin 48%. Jaka jest nasza predykcja? Nieco więcej szans na tryumf dajemy graczom VB Sulmin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Aqua Volley – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Początkowo rywalem desygnowanym do gry przeciwko ACTIVNYM Gdańsk miała być ekipa Tiger Team. Kilka dni przed meczem doszło jednak do bardzo rzadkiej sytuacji w Inter Marine SL3, w której drużyna (w tym przypadku Tiger Team) znalazła sobie zastępstwo. Ostatecznie przeciwko ACTIVNYM zobaczymy Aquę Volley i będzie to pierwsze spotkanie obu drużyn w historii rozgrywek. Póki co – na czwartoligowych parkietach lepiej radzą sobie gracze Aqua Volley, którzy w dziewięciu rozegranych spotkaniach wygrali aż ośmiokrotnie. Po rewelacyjnym początku sezonu, w którym gracze Mateusza Drężka wydawali się teamem ‘nie do zatrzymania’, w drużynie doszło do problemów kadrowych, w konsekwencji czego – ich gra nie wygląda już tak dobrze. Owszem – po porażce w stosunku 0-3 z Sharksami, Aqua Volley zdołała się podnieść i wygrać trzy kolejne mecze (z Only Spikes, Hapag-Lloyd oraz Chilli Amigos). Jak widać po terminarzu z ostatnich kolejek – nie był on przesadnie wymagający, a Aqua wygrywała z drużynami z dołu lub środka tabeli. Dzisiejsze zadanie wydaje się być najtrudniejsze od czasu wspomnianego meczu z drużyną ‘Rekinów’. ACTIVNI po siedmiu rozegranych spotkaniach plasują się na ósmym miejscu w lidze. Choć do pewnego momentu pozostawali oni niepokonani – w ostatnim czasie zaliczyli porażki z Sharksami oraz Siatkersami. Szczególnie bolesna okazała się porażka z tymi drugimi, bo ACTIVNI nie zdołali zainkasować wówczas choćby punktu. Potencjalna porażka z Aqua Volley może wyeliminować drużynę Artura Kurkowskiego z dalszej walki o podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Osada Truso – Flota TGD Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

O tym, że nie będzie to dla Osady łatwy mecz – mogliśmy przekonać się w minionym tygodniu. W zapowiedzi meczu Osady z Treflem wspomnieliśmy o tym, że ‘gdańskie lwy’ niespodziewanie przegrali spotkanie z Flotą TGD Team, co było jedną z większych niespodzianek wspomnianego tygodnia rozgrywek. Dla potwierdzenia naszej tezy podamy, że w kolejnym tygodniu gracze Karoliny Kirszensztein rywalizowali z faworyzowanym Maritexem i choć podobnie jak w meczu z Treflem – również nie byli faworytem, to mecz zakończył się zwycięstwem ‘underdoga’ spotkania. Wygrane z Treflem czy Maritexem pokazują, że w zespole Floty TGD Team wciąż tkwi bardzo duży potencjał i są oni w stanie rywalizować z powodzeniem z najsilniejszymi drużynami w trzeciej lidze. Czemu wobec tego w meczu z Osadą Truso miałoby być inaczej? Dobry okres Floty nie oznacza bynajmniej, że to oni będą faworytem meczu. Choć w obecnej kampanii Osada potrafi być bardzo chimeryczna i dobre mecze przeplatać tymi, o których team chciałby jak najszybciej zapomnieć, to jednak więcej argumentów sportowych zdaje się być po stronie drużyny z Elbląga. Jeśli wszystko potoczy się po myśli drużyny Kacpra Bielińskiego to dziś wieczorem zrobią milowy krok w kierunku upragnionej i długo wyczekiwanej drugiej ligi. W naszym odczuciu – sportowo są już na to gotowi. Pytaniem pozostaje to czy mentalnie również. 

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Dream Volley – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Po bardzo długiej przerwie Dream Volley wrócił w minionym tygodniu do grania. Ich rywalem była ekipa Wolves Volley i choć Dream zagrał w swoim stylu tj. nie uniknął problemów, to ostatecznie ich konta zostały zasilone trzema kolejnymi punktami. Dzięki temu zespół Mateusza Dobrzyńskiego wciąż znajduje się w czubie trzecioligowej tabeli, przy czym trzeba zauważyć – rozegrał najmniej spotkań spośród wszystkich drużyn w lidze. To z kolei sprawia, że sytuacja Dream Volley jest lepsza niż może wydawać się na pierwszy rzut oka. To, co z pewnością przemawia na korzyść drużyny w niebieskich strojach to bardzo duże doświadczenie w meczach z silnymi rywalami. W naszym odczuciu jest to widoczne w końcówkach meczów, w których do końca nie idzie. Ilekroć bowiem Dream znajduje się w tarapatach – potrafi się z nich wygrzebać. Nadrabiając ligowe zaległości, zespół Mateusza Dobrzyńskiego rozegra we wtorek dwa mecze. Ich pierwszym rywalem będzie drużyna BL Volley, z którą ‘Marzyciele’ po raz ostatni rywalizowali niemal równo trzy lata temu. 11 maja 2022 r. w meczu drugiej ligi – Dream Volley wygrał z ‘Tygrysami’ za komplet punktów. Co ciekawe – tak samo kończyły się ich trzy pozostałe pojedynki i bilans setów po czterech rozegranych meczach wynosi…12-0 dla Dream Volley. Sądzimy, że po wtorkowej serii gier bilans ten będzie jeszcze lepszy. W ostatnim magazynie wspominaliśmy bowiem, że BL Volley jest dziś stosunkowo dalekie od formy z minionej edycji. Owszem – ostatnio gracze Wojciecha Strychalskiego ograli MiszMasz, ale wciąż nie mogą być pewni utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Czy dziś się do tego przybliżą? Cóż – jest to mało prawdopodobny scenariusz.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Speednet 2 – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Dawno nie widzieliśmy tak nierównego poziomu sportowego w Speednecie jak mamy okazję oglądać obecnie. Wiecie – zawsze wiedzieliśmy na co stać ‘Programistów’. Kiedy ci zaczynali swoją przygodę z rozgrywkami – najczęściej przegrywali. Kiedy w drużynie doszło do reformy i kilku transferów – wiedzieliśmy, że będą mocni w trzeciej lidze i z czasem na pewno awansują. Kiedy awansowali do drugiej ligi to widzieliśmy mniej więcej kiedy wygrają, a kiedy to rywal będzie mocniejszy. Dziś? Dziś nie wiemy nic. Z jednej strony Speednet potrafi zagrać naprawdę bardzo dobrze i ograć za komplet punktów Flotę, Inter Marine Masters czy Kraken. Z drugiej strony – bardzo często zdarzają im się spotkania słabe, albo i bardzo słabe. Wyciągnąć wnioski, którą drużynę zobaczymy dziś na parkiecie jest nam niezmiernie trudno i to niemal od samego początku. Jeśli chodzi o element nieprzewidywalności – podobną sytuację mamy również w Fuxie Pępowo. Wygrana z mocnymi Old Boysami oraz porażki w fatalnym stylu z MPS-em czy Tufi. Ok – przegrać z Tufi to nie wstyd, ale styl, w którym Fux tego dokonał? Cóż – będzie się to za nimi ciągnęło jeszcze przez długi czas. Aktualnie ‘Koniczynki’ mają na swoim koncie zaledwie trzy wygrane w ośmiu meczach i biorąc pod uwagę przedsezonowe oczekiwania – jest to bilans bardzo słaby. Jeśli dziś przegrają po raz kolejny to w dalszej części sezonu będą bronić się przed spadkiem. Sądzimy jednak, że dziś ‘Koniczynka będzie czterolistna’ i mecz zakończy się szczęśliwym podziałem punktów dla drużyny z Pępowa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Inter Marine Masters – Kraken

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Ależ to był kapitalny wieczór w wykonaniu Inter Marine Masters. Wczoraj wieczorem ‘Mastersi’ rywalizowali w prestiżowym meczu z Challengersami i choć wskazywaliśmy na to, że to rywale będą faworytem meczu – ostatecznie tryumf padł łupem drużyny Andrzeja Masiaka. Komplet punktów sprawił, że w podsumowaniu pomeczowym pokusiliśmy się o tezę, że ‘Mastersi’ zapewnili sobie w poniedziałkowy wieczór utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Sądzimy, że dla pewności gracze w białych strojach potrzebują jeszcze jednego punktu w czterech najbliższych spotkaniach. Cóż – sądzimy, że gracze w białych strojach nie będą kazali czekać swoim sympatykom zbyt długo i rozstrzygną tę kwestię już dzisiaj. Rywalem Inter Marine Masters będzie bowiem ostatnia drużyna w ligowej tabeli – Kraken. Gracze Jurija Charczuka z całą pewnością wyobrażali sobie inaczej grę w drugiej klasie rozgrywkowej. Przypomnijmy, że do drugiej ligi ‘Bestia’ awansowała razem z Czerepachami oraz swoim dzisiejszym rywalem – Inter Marine Masters. Ci pierwsi znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli, a najbliżsi rywale – na siódmym miejscu.  Wtorkowa seria gier jest w naszym odczuciu prawdopodobnie ostatnią szansą na odmienienie swojego losu. Aktualnie Kraken traci do miejsca barażowego już trzy punkty, ale trzeba zaznaczyć, że Flota rozegrała o jedno spotkanie mniej niż beniaminek drugiej ligi. Patrząc jednak na aktualną formę obu drużyn – nietrudno wskazać nam faworyta meczu. Sądzimy, że Kraken zanotuje dziś szóstą porażkę z rzędu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Dream Volley – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

We wtorkowej serii gier nadrabiająca ligowe zaległości drużyna Dream Volley, rozegra dwa spotkania. W pierwszym meczu ‘Marzyciele’ zmierzą się z BL Volley i choć wyobraźnie mamy naprawdę bujną – trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym ‘Niebiescy’ mogliby wspomniane spotkanie przegrać. Co innego w drugim meczu, w którym zmierzą się z Oliwą. Tu, tacy pewni co do zwycięstwa Dream Volley już być nie można. Owszem – warto zwrócić uwagę na fakt, że Oliwa w obecnej kampanii przegrała już cztery spotkania, ale faktem jest też to, że przez wiele osób to właśnie Oliwa uznawana jest obok Bayera za team z największym potencjałem sportowym. Która z drużyn wygra? Z pewnością i za jednymi i za drugimi przemawia sporo argumentów. Spójrzmy jak wygląda to w statystykach:

– ataki na mecz – 33,67 (Dream – najlepszy wynik w 3 lidze) vs 28,89 (Oliwa)

– bloki na mecz – 6 (Dream) vs 5,89 (Oliwa)

– asy serwisowe – 3,67 (Dream) vs 4,67 (Oliwa)

– stracone punkty po atakach rywali – 27,33 (Dream) vs 24,67 (Oliwa)

– stracone punkty po blokach rywali – 3,50 (Dream) vs 5,38 (Oliwa)

– stracone punkty po zagrywce rywali – 3,17 (Dream) vs 3 (Oliwa)

– błędy na mecz – 19,25 (ADS) vs 19,22 (Oliwa)

Werdykt? Statystyki dają nam prowadzenie 5-2 dla Dream Volley. Sądzimy jednak, że to Oliwa miała póki co trudniejszy terminarz. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Jak do tej pory obie drużyny rywalizowały ze sobą sześciokrotnie i za każdym razem to Dream Volley był górą. Podsumowując – choć argumenty są po dwóch stronach, to jednak więcej szans na tryumf dajemy dziś ‘Marzycielom’. Wynik w drugą stronę nie zdziwi nas jednak ani trochę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Flota Active Team – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Wtorkowa seria gier będzie ‘dniem sądu’ dla kilku drużyn w drugiej lidze. Dwa arcyważne spotkania stoczy Fux Pępowo, które najpierw zmierzy się z walczącą o życie drużyną Speednetu 2, a następnie – drużynę plasującą się na miejscu barażowym – Flotą Active Team. Jeśli team z Pępowa zdobędzie dziś trzy-cztery oczka, to w naszym odczuciu zapewni sobie utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Ok – wiemy, że jest to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań drużyny, ale zamiast mieć ‘mokre sny o własnej potędze’, drużyna Dominika Szadacha musi skupić się nad oddaleniem zagrożenia. O ile w meczu ze Speednetem, Fux zdaje się być faworytem meczu, tak w konfrontacji z Flotą Active Team – ta kwestia pozostaje dyskusyjna. Uczciwie należy bowiem przyznać, że fatalne miejsce Floty to nie tylko i wyłącznie wypadkowa ich słabej gry. Dość istotnym aspektem jest tutaj fakt, że team Karoliny Kirszensztein rozegrał najmniejszą liczbę spotkań spośród całej drugoligowej stawki. Istnieje zatem bardzo duża szansa na to, że zrównując się liczbą meczy z rywalami – Flota ucieknie ze strefy śmierci. Nawet, jeśli do tego dojdzie to podobnie jak w przypadku Fuxa – musimy tu mówić o sporym rozczarowaniu. Ok – Flota przed sezonem nie była przez nas uznawana za faworyta do awansu, ale jednak tak odległe miejsce i słaba dyspozycja może dziwić, a nawet szokować. Jeśli dziś Flota przegra po raz kolejny to widmo spadku stanie się naprawdę realne. Jak podpowiada jednak słynny indykator – ‘warkocz Floty’ – dziś przypada dzień zwycięstwa. Jak do tej pory, wskaźnik ten nie zawiódł ani razu. Nos podpowiada nam, że to się nie zmieni.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1