Autor: Mateusz Gajewski

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. W środowy wieczór dojdzie do bardzo ciekawego spotkania w pierwszej lidze, w której jedną z ostatnich szans na ‘pozostanie w grze’ będą miały ekipy Hydry oraz Volleya. Zapraszamy na zapowiedź!

AVOCADO friends – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Do niedawna – obie drużyny rywalizowały w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po spadku do drugiej ligi – zarówno MPS Volley jak i AVOCADO friends spróbują zrobić wszystko by wrócić do elity. Zdecydowanie bliżej realizacji celu jest obecnie ekipa Jakuba Nowaka – MPS Volley. Po rozegraniu niemal siedemdziesięciu procent wszystkich spotkań – Miłośnicy Piłki Siatkowej pozostają jedną z dwóch niepokonanych drużyn spośród wszystkich 38 ekip rywalizujących w sezonie Wiosna’23. Dzięki kapitalnej serii, MPS znajduje się obecnie na drugim miejscu w lidze i jest już naprawdę blisko realizacji założonego celu. Czy w środowy wieczór uda im się podtrzymać wspomnianą serię? Cóż – nie będzie o to łatwo. Z informacji, które udało nam się uzyskać – MPS Volley ma obecnie spore problemy kadrowe, które sprawiły z kolei, że drużyna musiała sięgnąć po posiłki w postaci młodzieżowca z Trefla – Ryszarda Sałatę. Dodatkowo – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że AVOCADO friends po początkowych niepowodzeniach w sezonie Wiosna’23 złapało wreszcie wiatr w żagle. Czy to sprawi, że zdołają oni postawić się swoim rywalom? Z pewnością nie będzie to łatwe zadanie. Z drugiej strony – obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rywalizowały już kilka razy i AVOCADO potrafiło ogrywać swojego rywala. Kolejną sprawą jest fakt, że jeśli ‘Weganie’ chcą zmazać plamę z początku sezonu i realnie włączyć się do walki o pierwszą ligę to nie mają większego wyboru i w środę muszą zapunktować. To z kolei sprawia, że szykuje nam się świetne spotkanie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Gdańsk – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr 3

To już jedna z ostatnich szans obu drużyn na odmienienie swojej – co tu dużo mówić – tragicznej sytuacji w tabeli. W środę o godzinie 20:00 w bezpośrednim meczu zmierzą się bowiem drużyny, które okupują dwa ostatnie miejsca w ligowej tabeli. Co gorsze – na chwilę obecną – do miejsca barażowego obie drużyny tracą odpowiednio pięć oraz sześć punktów. To oznacza z kolei, że nawet potencjalna wygrana którejś z ekip za komplet punktów – może im nic nie dać. Tak naprawdę wygrana da którejś z ekip przedłużenie nadziei na utrzymanie. Przegrany tego spotkania znajdzie się już w beznadziejnej sytuacji i jedynie na co będzie mógł liczyć to ‘królowa nauk’. Która z drużyn jest w naszym odczuciu faworytem nadchodzącego starcia? Cóż – trudno jednoznacznie stwierdzić. Mimo wszystko, nieznacznym faworytem meczu jest w naszym odczuciu ekipa Volley Gdańsk. Za takim, a nie innym scenariuszem przemawia fakt, że mówimy tu o jednej z czterech najbardziej doświadczonych drużyn w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Tak się bowiem składa, że konfrontacja z Hydrą będzie dla Volleya…116 meczem w rozgrywkach.  Dodatkowo mówimy o trzykrotnym mistrzu SL3. Czy obecnie na naszych oczach oglądamy upadek ‘żółto-czarnych’? Z całą pewnością – Volley przeżywa obecnie największy kryzys od początku powstania drużyny. Czy gracze Dariusza Kuny zdołają jeszcze odwrócić kartę? A może to Hydra Volleyball Team wykorzysta słabszą dyspozycję swoich rywali i zacznie marsz w górę tabeli?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AXIS – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Poniedziałkowa oraz wtorkowa seria gier – rozjaśniła nieco kwestie obecnego położenia drużyny AXIS w drugiej lidze. Przypomnimy, że drużyna Fabiana Polita walczy obecnie o utrzymanie. W sześciu dotychczas rozegranych spotkaniach AXIS czterokrotnie zdobywał po jednym punkcie. Obecnie – z dorobkiem czterech oczek AXIS zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Mimo to – ich obecna sytuacja nie jest tak tragiczna jak mogłoby się wydawać. Wszystko za sprawą tego, że spośród wszystkich drużyn walczących o utrzymanie – AXIS rozegrało do tej pory najmniejszą liczbę spotkań. To oznacza z kolei, że po środowym wieczorze  ich sytuacja może być nieco inna – lepsza. O to, umówmy się – nie będzie jednak łatwo. Team z ulicy Kartuskiej rozegra bowiem dwa bardzo wymagające spotkania, w których zmierzą się z drużynami, które w poprzednim sezonie występowały w pierwszej klasie rozgrywkowej. Na ‘pierwszy ogień’ pójdzie ekipa Dream Volley. Dla obu drużyn środowa konfrontacja będzie drugim bezpośrednim pojedynkiem w rozgrywkach SL3. W jedynym dotychczas rozegranym spotkaniu, do którego doszło w październiku 2020 r., Dream Volley nie miał najmniejszych problemów z tym by ograć rywala za komplet punktów. W środowy wieczór – również są dość wyraźnym faworytem i wynik 3-0 zdaje się być dość prawdopodobnym scenariuszem. Z drugiej strony należy zauważyć, że Dream Volley w obecnym sezonie gra bardzo w kratkę i świetne mecze przeplata tymi słabszymi. Jak będzie w środowy wieczór?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AXIS – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Dla obu drużyn – mecz o godzinie 21:00 będzie drugim spotkaniem w środowy wieczór. Tak się bowiem składa, że oba teamy są ekipami, które jak do tej pory – rozegrały w całej lidze najmniejszą liczbę spotkań. To oznacza z kolei, że muszą one nadrobić ligowe zaległości. Nie ma się co oszukiwać – dość wyraźnym faworytem będzie drużyna AVOCADO friends. Z drugiej strony zastanawiamy się, w jakim zestawieniu kadrowym zobaczymy tę drużynę w środowy wieczór. Wszystko za sprawą faktu, że część z obecnej kadry ‘Roślinożerców’ ma na dniach bardzo ważne finały Akademickich Mistrzostw Polski. Z informacji, które udało się pozyskać Redakcji wynika, że dla wspomnianych zawodników są to tak ważne zmagania, że mogą oni odpuścić środowe spotkanie w SL3. Przykładem popierającym nasze przypuszczenia jest pierwszoligowa ekipa ZCP Volley Gdańsk. ‘Żółto-czarni’ mieli w poniedziałek szalenie ważne spotkanie z liderem rozgrywek – CTO Volley. Z uwagi na zbliżające się wielkimi krokami AMP-y, kilku z graczy w pierwszoligowym hicie nie wystąpiło. Kto wie w jaki sposób przełożyło się to na wynik. Ostatecznie ZCP przegrało wspomniane spotkanie 1-2, a to oznacza, że CTO Volley jest już o krok od końcowego tryumfu w lidze. Czy podobne podejście zobaczymy dziś w wydaniu AVOCADO? Jeśli tak – z pewnością zwiększa to szansę AXIS na sprawienie niespodzianki.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Husaria MD Clean&Bud – Wolves Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Spośród wszystkich 38 drużyn w ligowej stawce – Husaria MD Clean&Bud będzie drugą ekipą, która osiągnie pułap dziesięciu rozegranych spotkań w sezonie Wiosna’23. Dotychczasowy bilans drużyny, dla której obecny sezon jest trzecią edycją w SL3 to trzy zwycięstwa oraz sześć porażek. Takie, a nie inne wyniki sprawiają, że Husarii trudno będzie już powtórzyć wyniki z poprzedniego sezonu, w którym Husaria zdobyła dwadzieścia punktów, które finalnie dały im ósme miejsce w tabeli. W środowy wieczór – Husaria zmierzy się z drużyną Wolves Volley, która również nie może mówić o udanym sezonie. ‘Wataha’ w obecnej edycji wygrała zaledwie jedno z siedmiu spotkań i jeśli sytuacja drużyny Mikołaja Stempina nie ulegnie szybko zmianie – będziemy mogli mówić o najgorszej edycji ‘Watahy’, od kiedy drużyna przystąpiła do ligowych zmagań. Słaba forma ‘Wilków’ jest o tyle zastanawiająca, że w pierwszych meczach obecnego sezonu – nawet jeśli przegrywali to i tak – Redakcja ich chwaliła. Z czasem – przyszły kolejne porażki, które umówmy się – nie budowały pewności ‘Wilków’. Jakby problemów było mało, w trakcie sezonu drużyna musiała mierzyć się z poważnymi problemami kadrowymi, które z pewnością nie pomagały w osiąganiu korzystnych wyników. Środowy wieczór pokaże czy ‘Wilki’ przez kilka tygodni przerwy uporały się ze wszystkimi problemami, z którymi się mierzyli. Nadal twierdzimy bowiem, że w ich drużynie jest spory potencjał, który powinien przynieść zdecydowanie lepsze wyniki. Najwyższa pora to udowodnić.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Info Distributions – MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Biorąc pod uwagę dyspozycję drużyny MiszMasz w poprzednim sezonie – chyba nikt nie spodziewał się takiego zwrotu akcji. Pisząc precyzyjniej – w poprzednich sezonach gracze Michała Grymuzy mieli spore problemy z utrzymaniem w drugiej klasie rozgrywkowej, czego dowodem było zajęcie miejsca barażowego w sezonie Jesień’21. W innych sezonach nie było wcale lepiej. Sytuacja ta odmieniła się w poprzednim sezonie, w którym gracze w czarnych strojach zajęli bardzo wysokie – szóste miejsce w tabeli. Co więcej, o tym, że MiszMasz nie zajął piątego miejsca w drugiej lidze zadecydował gorszy od Dzików Wejherowo stosunek małych punktów. Tak czy siak – MiszMasz był jedną z rewelacji poprzedniego sezonu i  z pewnością – jednym z największych pozytywnych zaskoczeń. W sporcie bywa jednak tak, że dobre wyniki ‘rozochocają’ i w kolejnych edycjach chce się jeszcze więcej. Niestety dla MiszMaszu obecny sezon to nawiązanie do poprzednich, nieudanych sezonów. W obecnej edycji, gracze w czarnych strojach wygrali zaledwie trzy z ośmiu spotkań. Co więcej – w ośmiu rozegranych meczach MiszMasz zdobył zaledwie osiem oczek, a biorąc pod uwagę poprzednie edycję – punktowanie ze średnią jednego punktu na mecz to ‘pchanie się w gips’. Jeśli w środę przegrają ponownie – to ich sytuacja zrobi się już naprawdę nieciekawa. Jako Redakcja uważamy, że faworytem spotkania będzie ekipa Info Distributions, która wygrała co prawda zaledwie dwa mecze, ale w tabeli są o dwa oczka wyżej niż ‘Hotelarze’. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to pierwszy sezon ‘Drukarzy’ w wyższej klasie rozgrywkowej – obecny wynik jest naprawdę niezły. Do rozegrania drużyna Macieja Skowrońskiego ma jeszcze sześć spotkań i bylibyśmy naprawdę zdziwieni, gdyby nie udało im się utrzymać.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #22

Za nami emocjonująca seria gier. We wtorek wyjaśniła się ostatecznie kwestia podziału na grupę mistrzowską oraz spadkową w pierwszej lidze. Dodatkowo – bardzo dużo działo się w trzeciej lidze, gdzie pierwszą porażkę w sezonie poniosła ekipa Old Boys. Zapraszamy na podsumowanie!

Volley Surprise – Zmieszani 1-2 (19-21; 25-23; 18-21)

Nie będziemy ukrywać – drużyna Volley Surprise po ostatnich ‘popisach’ w meczach z BES Boys BLUM oraz Info Distributions nie wysyłała zbyt wielu pozytywnych sygnałów dotyczących swojej formy. We wtorkowy wieczór, ‘Słupszczanie’ mieli do rozegrania dwa spotkania i w żadnym z nich nie byli faworytem. Co to, to nie. Mimo to – w obecnej edycji pokazali w kilku meczach, że jednak potrafią grać. To z kolei sprawiało, że wytypowanie konkretnego wyniku było stosunkowo bardzo trudne. Mimo że Volley Surprise przegrał finalnie dwa mecze to jednak musimy napisać, że zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Co więcej – przy odrobinie szczęścia mogli oni wygrać oba starcia. Zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego – Zmieszani mieli spory ból głowy. Ten spowodowany był brakami kilku graczy, którzy w ostatnich meczach mieli pewne miejsce w składzie. We wtorek zabrakło Macieja Grabana, którego zastąpił Jakub Wałdoch, co jak się później okazało – miało bardzo duże znaczenie dla końcowego zwycięstwa. Ze składu wypadł również Piotrek Szczepański oraz Jacek Kujałowicz. Pierwszy set rywalizacji to bardzo wyrównana gra (13-13). W dalszej części seta, Zmieszanych na prowadzenie wyprowadził wspominany wcześniej przyjmujący (17-13). Końcówka partii to próby doprowadzenia do wyrównania podjęte przez ‘Słupszczan’, które finalnie ‘spłonęły na panewce’. Drugi set to klasyczni Zmieszani. Trudno zliczyć nam ile w obecnym sezonie team Edyty Woźny toczył już pojedynków, które kończyły się grą na przewagi. Tym razem happy-end był jednak po stronie Volley Surprise, któremu po kolejnej próbie – udało się wykorzystać piłkę setową. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od stanu 8-4, drużyny grającej w delegacji. Mimo niekorzystnego otwarcia, Zmieszani doprowadzili po chwili do wyrównania po 11 i w dalszej części seta zdołali postawić kropkę nad ‘i’.

ACTIVNI Gdańsk – Old Boys 2-1 (21-19; 19-21; 21-18)

Solidarność. Wszystkie drużyny walczące o awans do wyższej klasy rozgrywkowej w trzeciej lidze, pogubiły przez ostatnie dwa dni meczowe punkty. Tak było w przypadku drużyny Bayer Gdańsk, TGD, BL Volley oraz we wtorkowy wieczór – z drużyną Old Boys. Różnica pomiędzy Old Boys’ami a resztą wymienionych drużyn jest taka, że ekipa z Pruszcza straciła aż dwa oczka. Co gorsze dla nich – pierwsza przegrana w sezonie przyszła w najważniejszym meczu, bowiem z ex-drużyną obecnego kapitana, a także środkowego drużyny Old Boys. Jaka była przyczyna pierwszej porażki w sezonie poza samą – bardzo dobrą dyspozycją ACTIVNYCH? Cóż – zdecydowanie przemotywowanie, a złośliwi powiedzieliby, że nadmierna pewność siebie. Często bowiem w sporcie bywa tak, że ‘pycha kroczy przed upadkiem’. Zaczęło się jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy obie drużyny grały w meczu sparingowym. Wówczas – gracze Old Boys chcieli zakładać się z ACTIVNYMI, że ci – nie zdobędą określonej liczby punktów. Samo wspomniane spotkanie również nie przebiegało w świetnej atmosferze, a po obu stronach siatki nie brakowało wzajemnych docinek. Te – już tylko ze strony Old Boys trwały jeszcze na kilka godzin przed meczem. Tym razem – ACTIVNI nie dali się sprowokować i wciągnąć w ‘tę psychologiczną gierkę’. Dopełnieniem naszych słów był przedmeczowy wywiad z kapitanem Old Boys, który deklarował, że we wtorkowy wieczór pokuszą się o trzy punkty, a do końca sezonu wygrają wszystkie mecze. Ponadto, gracz ten zdążył wbić w ACTIVNYCH tyle szpileczek, jakby ci byli czymś w rodzaju laleczki voodoo.  Cóż – już pierwszy set pokazał, że z tak dysponowanym rywalem – wygrana nie przyjdzie Old Boysom łatwo. Mimo że gracze znad Raduni prowadzili w tej partii 16-13, to w końcówce popełnili kilka błędów i co gorsze – dali się rozkręcić ACTIVNYM, którzy po chwili wygrali pierwszą partię. Środkowa odsłona – również bardzo wyrównana zakończyła się zwycięstwem graczy w białych trykotach, a to z kolei oznaczało, że zwycięzcę meczu wyłoni dopiero ostatnia odsłona. Ta przez bardzo długi czas, zdawała układać się świetnie dla ekipy Artura Kurkowskiego. Mimo prowadzenia 16-12, po chwili złapali oni jednak zadyszkę, która sprawiła, że drużyna z Pruszcza doprowadziła do wyrównania po 18 i kiedy wydawało się, że opanowali oni sytuację – ostatnie trzy ciosy zadali skrzydłowi ACTIVNYCH.

Flota Toyota Team 2 – Speednet 2 3-0 (21-10; 21-16; 21-12)

Są przegrane mecze, po których można chwalić drużynę. Z pewnością do takich nie zalicza się spotkanie w wykonaniu Speednetu przeciwko Flocie. We wtorek – choć rywal postawił poprzeczkę zdecydowanie wyżej niż w poniedziałek Craftvena, było o wiele słabiej. Co więcej – w trakcie spotkania nie było nawet momentów, w których Speednet mógłby uwierzyć. Zaczęło się od konkretnego lania, które ‘Programistom’ zarządzili w pierwszej odsłonie podopieczni Karoliny Kirszensztein. Zanim się obejrzeliśmy – na tablicy wyników było już 11-5 dla graczy w niebieskich koszulkach. Co ciekawe – problemem Speednetu w tej partii nie było przyjęcie czy obrona (w tym elemencie było naprawdę ok), a…wykończenie akcji. Zamiast punktów były albo auty albo skuteczne kontry przeciwników. To z kolei sprawiało, że Flota z minuty na minutę powiększała swoją przewagę i finalnie wygrała tę partię do 10. Druga odsłona? Najlepszym momentem ‘Programistów’ był ten, po którym odrobili oni początkową stratę (4-1) i doprowadzili do wyrównania. Cóż z tego, skoro po chwili i dwóch atakach Łukasza Turskiego było 10-4 dla Floty? Dalsza część to wynik 18-10, który w końcówce został przez ekipę Marka Ogonowskiego nieco podreperowany. Ostatnia odsłona nie zmieniła oblicza spotkania. Flota była dla ‘Programistów’ tego dnia zbyt mocna. Mówiąc precyzyjniej – to były zbyt wysokie progi na Speednetu nogi. Mimo że zaczęło się dla Speednetu wybornie (3-0), to w dalszej części seta zwyciężyła jakość. Dzięki trzem oczkom i poniedziałkowym wynikom w trzeciej lidze – Flota nieśmiało zbliża się w tabeli do najlepszych drużyn w lidze.

Merkury – Speednet 2-1 (21-18; 21-15; 17-21)

Dawno w pierwszej lidze nie mieliśmy tak ciekawej sytuacji. Ok, mowa tu raczej o podziale poszczególnych drużyn na grupy mistrzowską oraz spadkową. Umówmy się – o mistrzostwie ani w przypadku Merkurego, ani Speednetu nie ma co obecnie gadać. W każdym razie – cała sytuacja w pierwszej lidze przypominała bardzo znaną i popularną zabawę na weselu, która polega na tańcu w kółeczku po środku, którego – znajduje się mniej krzeseł niż tańczących osób. Cały myk polega na tym, że w pewnym momencie – gdy przestaje grać muzyka, zainteresowane strony muszą zająć miejsce na krzesełku. Dla tego, kto się ‘zgapi’ – przygotowane jest miejsce na aucie. Przenosząc to na realia Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – do zabawy stanęły cztery ekipy: Merkury, Speednet, Eko-Hurt oraz AIP. Finalnie – z zabawy została wykluczona ekipa AIP, która przegrała swoje spotkanie z Eko-Hurtem. Jako, że swoje spotkanie przegrała również ekipa Speednetu – o tym, która z drużyn zagra w przyszłym tygodniu w grupie mistrzowskiej zadecydowały małe punkty. Lepszy stosunek w tym przypadku miała ekipa Speednetu, czego im serdecznie gratulujemy. Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać, że przez bardzo długi fragment meczu – ich gra nie rokowała i wydawało się, że to właśnie drużynę Marka Ogonowskiego zabraknie wśród drużyn walczących o medale. Ostatecznie stało się inaczej. W trzecim secie zobaczyliśmy bowiem odmienionych ‘Różowych’, którzy znali swoje położenie. Mimo że po ataku ‘Bercika’ było już 14-12 dla Merkurego, to Speednet zdołał odwrócić kartę i po kilku atakach ex gracza Merkurego – Mateusza Szturmowskiego – wyjść na prowadzenie i finalnie wygrać ‘złotego seta’.

Eko-Hurt – AIP 2-1 (21-14; 21-12; 17-21)

Szerzej sytuację przed wtorkową serią gier w pierwszej lidze opisaliśmy przy okazji meczu Speednetu z Merkurym. Niezależnie od sytuacji poszczególnych drużyn – zarówno Eko-Hurt jak i AIP nie zamierzały we wtorkowy wieczór kalkulować. Co tu dużo mówić – od początku spotkania zdecydowaną przewagę miała ekipa ‘Hurtowników’, którym wychodziło niemal wszystko. Byli drużyną kompletną, na tle, której ekipa AIP wyglądała jak drużyna złożona z dzieci z Bulerbyn. Zaczęło się dosyć niewinnie, bo od prowadzenia 9-8. Po chwili rozpoczęła się kanonada na zagrywce w wykonaniu Igora Ciemachowskiego. Efekt? 17-9 i można było już myśleć o drugim secie. Jeśli ktoś pomyślał, że dysproporcja pomiędzy drużynami nie może być w drugim secie większa niż w premierowej odsłonie – musiał szybko zrewidować swoje zdanie. Dla AIP było jeszcze gorzej. Scenariusz był niemal identyczny. Wynik 9-8, po którym AIP stanęło i po chwili – nie było już czego zbierać (18-10). Różnica klas, którą mogliśmy obserwować w dwóch pierwszych odsłonach zwiastowała, że w trzecim secie – drużyna Konrada Gawrewicza nie będzie miała najmniejszych problemów, by ograć rywala. Cóż – klasyka gatunku i nasycenie się daniem głównym. Hej, Eko-Hurt, a deser? ‘Hurtownicy’ zachowali się jak swego czasu Andrew Gołota, który zamiast docisnąć chwiejącego się na nogach Riddicka Bowe – zaczął świrować. Podobne świrowanie kosztowało Eko-Hurt trzeci punkt w meczu. Ok – będąc całkowicie uczciwym musimy napisać, że AIP było w tej partii zdecydowanie lepszą wersją samych siebie i zagrali wreszcie tak jak nas do tego przyzwyczaili. Niestety dla nich – wygrana jednego seta – za przeproszeniem gówno dała. To już oficjalne – w tym sezonie grupa mistrzowska nie jest dla AIP. Mimo to – patrząc z perspektywy całej rundy zasadniczej, chłopaki naprawdę dodali kolorytu tej lidze i jak na beniaminka spisywali się rewelacyjnie.

Volley Surprise – Flota Toyota Team 1-2 (19-21; 17-21; 21-13)

Lider drugiej ligi – drużyna Flota Toyota Team, przystępowała we wtorkowy wieczór do dziewiątego spotkania w sezonie Wiosna’23. Póki co – graczom Karoliny Kirszensztein wiodło się bardzo dobrze. W skali szkolnej, wystawilibyśmy tej drużynie ‘piątkę’. Czemu nie ocenę celującą skoro mówimy o liderze drugiej ligi i drużynie, która przegrała zaledwie jedno z ośmiu spotkań? Ano dlatego, że stosunkowo często gracze Floty tracili po jednym punkcie w meczu. Sytuacja ta miała ulec zmianie we wtorkowy wieczór, w którym lider mierzył się z drużyną Volley Surprise. Tak się bowiem składa, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Flota zainkasuje trzy punkty w meczu. Optyka na tę sytuację zmieniła się tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Po szarpanym początku i skutecznym przebiciem piłki dołem – Bartosza Siacha, ‘Słupszczanie’ prowadzili na początku 8-6. Środkowy fragment gry to wyrównana gra obu drużyn, którą dwoma skutecznymi atakami ze skrzydła – zakończył Paweł Shylin. Środkowa odsłona była dla Floty nieco spokojniejsza. Gracze Karoliny Kirszensztein błyskawicznie objęli prowadzenie 8-2, a to z kolei sprawiło, że bez większych problemów dograli oni środkową odsłonę. Ostatni set to dość niespodziewany zwrot akcji. Po bloku Patryka Bruchmana, prowadzenie w secie objęła ekipa ‘Słupszczan’ (8-4). W dalszej części – mimo usilnych prób odwrócenia sytuacji przez Flotę – ekipa Volley Surprise nie miała większych problemów z tym by trzymać swojego rywala na bezpieczny dystans. Finalnie ekipa Macieja Siacha wygrała partię do 13 i ostatecznie – był to drugi punkt drużyny we wtorkowy wieczór.

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Jedziemy z kolejnymi spotkaniami w SL3. Wtorkowy wieczór zapowiada się kapitalnie. Wszystko za sprawą dwóch pojedynków w pierwszej lidze, które dadzą nam odpowiedzi na pytanie, która z drużyn znajdzie się za burtą, a która od przyszłego tygodnia powalczy o medale. Zapraszamy na zapowiedź!

Volley Surprise – Zmieszani

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Choć Volley Surprise rozegrało w obecnym sezonie zaledwie sześć spotkań, możemy pokusić się o tezę, że obecna edycja w ich wydaniu jest…dziwna. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że drużyna Macieja Siacha potrafiła ograć ex-pierwszoligowców (AVOCADO Friedns oraz Tufi Team), by po chwili przegrać w bardzo słabym stylu z Info Distributions czy przede wszystkim z BES Boys BLUM? Przez brak stabilizacji i nieciekawą formę w kilku spotkaniach – ‘Słupszczanie’ znajdują się obecnie w bardzo nieciekawym położeniu i podobnie jak w poprzedniej edycji – są zagrożeni spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej. Ok – sytuację Volley Surprise ‘pudruje’ nieco fakt, że jak do tej pory rozegrali oni najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drugoligowców. Z drugiej strony należy zauważyć, że po wtorkowych spotkaniach, będą mieli osiem spotkań na koncie. Piszemy o tym teraz, bowiem wydaje się, że Volley nie będzie faworytem ani w spotkaniu ze Zmieszanymi, ani tym bardziej z liderem rozgrywek – drużyną Floty Tototy Team. To oznacza, że jeśli scenariusz kreślony przez Redakcję się ziści to sytuacja drużyny grającej w delegacji, będzie już bardzo poważna. W zdecydowanie lepszych nastrojach, do wtorkowej potyczki przystąpią gracze Zmieszanych, którzy w siedmiu spotkaniach obecnego sezonu tryumfowali cztery razy. Doskonałe nastroje wynikają również z faktu, że w ostatnim rozegranym przez Zmieszanych meczu, drużyna Edyty Woźny rozbiła uznaną markę, jaką bez wątpienia jest Dziki Wejherowo – w stosunku 3-0. Czy podobnie będzie tym razem? Z pewnością Zmieszani chcieliby sprawić sobie prezent na jubileuszowy – setny mecz w rozgrywkach SL3.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

ACTIVNI Gdańsk – Old Boys

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Przed sezonem dużo wskazywało na to, że mecz pomiędzy ACTIVNYMI a Old Boysami może być jednym z ciekawszych wydarzeń w obecnym sezonie w trzeciej lidze. Za taką tezą przemawiał fakt, że obie drużyny wymieniane były jako pretendenci do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Optyka na tę kwestie zmieniła się nieco po rozpoczęciu sezonu. Owszem – Old Boys faktycznie stanął na wysokości zadania i odprawiał z kwitkiem kolejnych trzecioligowych rywali. Nieco inaczej wyglądała sytuacja u ACTIVNYCH, którzy na początku sezonu, najzwyczajniej w świecie zawodzili. Kiedy kibice drużyny Artura Kurkowskiego pogodzili się z tym, że obecny sezon jest ‘przejściowym’ – team ACTIVNYCH zaczął prezentować świetną formę, której zwieńczeniem było kapitalne zwycięstwo z trzecią siłą poprzedniego sezonu – drużyną Bayer Gdańsk. Kiedy po czterech zwycięstwach z rzędu – sympatycy drużyny ponownie uwierzyli w ‘lepsze jutro’, ACTIVNI dość niespodziewanie polegli w konfrontacji z Chilli Amigos. Przechodząc jednak do wtorkowego spotkania – o tym czy będzie to ‘wielki mecz’ zadecyduje to, jak zaprezentują się gracze Artura Kurkowskiego. Uważamy, że aby ACTIVNI mogli postawić się drużynie Old Boys – muszą zagrać kapitalne zawody. Średniactwo czy przeciętniactwo w tej konfrontacji nie przejdzie. Ciekawostką dotyczącą spotkania jest również fakt, że w przerwie pomiędzy sezonami, szeregi ACTIVNYCH na rzecz…Old Boys opuściło dwóch graczy. Podtekstów dotyczących tego spotkania jest całe mnóstwo. Niezależnie od tego uważamy, że po spotkaniu to drużyna Old Boys będzie miała więcej powodów do radości. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Flota Toyota Team 2 – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Ależ ‘Programiści’ zgotowali wczoraj dobre widowisko. Przypomnijmy, że w poniedziałkowy wieczór – drużyna Speednetu mierzyła się z Craftveną, z którą finalnie – sięgnęła po jedno oczko. Po zawodach, gracze w różowych trykotach mieli mieszane uczucie. Z jednej strony – na tle Craftveny zaprezentowali się naprawdę dobrze. Z drugiej zaś należy pamiętać o tym, że mając rywali ‘na widelcu’ – finalnie nie udało im się wygrać. We wtorkowy wieczór, drużyna Marka Ogonowskiego stanie przed kolejną szansą na ligowe punkty. Tym razem rywalem Speednetu 2 będzie ekipa, z którą jak do tej pory – nie mieli okazji się mierzyć. Flota Toyota Team 2, bo o nich mowa rozegra we wtorkowy wieczór dziewiąte spotkanie w sezonie Wiosna’23. Po ośmiu rozegranych pojedynkach, gracze Karoliny Kirszensztein plasują się na piątym miejscu w lidze z pięcioma punktami straty do miejsca na podium. Należy przy tym zauważyć, że drużyna TGD, która zajmuje obecnie trzecią pozycję w lidze, rozegrała o jedno spotkanie więcej. To oznacza, że jeśli Flota wygra we wtorek za komplet punktów, wówczas zbliżą się oni do podium na zaledwie dwa oczka. Konsekwencja tego, będzie z kolei taka, że wciąż będą się liczyć w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Póki co – nie może być jednak mowy o dopisywaniu punktów przed meczem. Przypomnijmy, że w minionym spotkaniu mało brakowało do tego, by odbiło się to Flocie czkawką. W meczu z Drużyną A, faworyzowana Flota była o włos od straty punktów. Ostatecznie skończyło się wyłącznie na strachu. Wtorkowy wieczór pokaże, czy Flota wyciągnęła z tej lekcji odpowiednie wnioski. Wszak – nie ma co ukrywać, dziś również będą wyraźnym faworytem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Merkury – Speednet

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Ależ sobie skomplikowały sytuację wtorkowi rywale. Początek sezonu wskazywał na to, że obie drużyny – podobnie zresztą jak w poprzednim sezonie, znajdą się w ostatecznym rozrachunku na podium rozgrywek. Obecnie – tacy pewni już tego nie jesteśmy. Zastanawiamy się, która z drużyn może mówić obecnie o większym rozczarowaniu. Przypomnijmy, że Merkury jest obecnym mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i co więcej – wygrywał tę ligę czterokrotnie z rzędu. W obecnym sezonie, drużynie Piotra Peplińskiego przydarzyła się jednak koszmarna seria trzech porażek z rzędu i była to sytuacja absolutnie bezprecedensowa. Powiedzmy to sobie wprost – chcąc obronić tytuł mistrzowski – na podobną wpadkę nie można sobie pozwolić. Choć Merkury nadal ma szansę na mistrzostwo, to powiedzmy to otwarcie – szansę na to są jednak bardzo małe. Co więcej – przy potencjalnej wygranej Speednetu oraz niekorzystnym dla Merkurego podziału punktów w meczu AIP – Eko-Hurt, Merkury może nawet wypaść z grupy mistrzowskiej co powiedzmy sobie wprost – byłoby największą sensacją obecnego sezonu, a kto wie czy i nie całych rozgrywek ever. Grupy mistrzowskiej nie mają zapewnionej również gracze Marka Ogonowskiego – Speednet. Obecnie ‘Różowi’ znajdują się na piątym miejscu w ligowej tabeli, ale nie trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym przegrają oni mecz z Merkurym, a w meczu Eko-Hurtu z AIP dojdzie do podziału punktów. Wówczas – to właśnie Speednet wylądowałby na aucie. Jest jeszcze trzeci scenariusz, w którym w grupie mistrzowskiej znajdzie się zarówno Merkury jak i Speednet. Kto wie – być może to właśnie on jest najbardziej prawdopodobny. Z drugiej strony, obie drużyny nie mogą przed meczem kalkulować i liczyć punkty. Zarówno w jednym jak i drugim obozie planem na nadchodzące spotkanie jest je po prostu wygrać.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Eko-Hurt – AIP

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Szczerze? Nie pamiętamy takiego sezonu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Sezonu, w którym na końcowy tryumf miałoby szansę tyle drużyn. Wreszcie sezonu, w którym odgadnięcie, która z drużyn znajdzie się na podium rozgrywek, a która nie zakwalifikuje się do grupy mistrzowskiej. Piszemy to, bowiem w kontekście drużyn Eko-Hurt oraz AIP mamy właśnie tego typu sytuację. Wygrana – zapewni jednej z drużyn grupę mistrzowską. Przegrana z dużą dozą prawdopodobieństwa – wyrzuci jedną z ekip ‘za burtę’. Po ośmiu spotkaniach w rundzie zasadniczej, lepszą sytuację mają obecnie gracze Eko-Hurtu, którzy zgromadzili o jedno oczko więcej od swoich wtorkowych rywali. Z drugiej strony – należy zauważyć, że do meczu podejdą oni w lepszych nastrojach niż Eko-Hurt. Wszystko za sprawą formy, którą drużyna ‘Przyjaciół’ pokazała w ostatnich meczach. Przypomnijmy, że cztery ostatnie spotkania ‘Adiego i Przyjaciół’ kończyły się zwycięstwami tej drużyny. Jest to tym bardziej imponujące, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że w ostatnim rozegranym spotkaniu – AIP rozbiło obecnego mistrza SL3 – drużynę Merkury. Co ciekawe – ostatnim rywalem drużyny Eko-Hurt w sezonie Wiosna’23, również była ekipa Merkury. Niestety dla ‘Hurtowników’ – w tym przypadku zakończyło się zwycięstwem Merkurego, a Eko-Hurt musiał zadowolić się jednym punktem. Która z drużyn jest w naszym odczuciu faworytem wtorkowej konfrontacji? Trudno powiedzieć, ale biorąc pod uwagę gigantyczne doświadczenie drużyny Konrada Gawrewicza w najwyższej klasie rozgrywkowej – nieco więcej szans dajemy właśnie drużynie Eko-Hurt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Surprise – Flota Toyota Team

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Wszystko wskazuje na to, że to już ostatnia prosta Floty w drodze do upragnionej pierwszej ligi. Obecny lider rozgrywek ma do rozegrania jeszcze pięć spotkań. Poza meczem z Volley Surprise, gracze Karoliny Kirszensztein zmierzą się jeszcze z AVOCADO friends, Dzikami Wejherowo, Tufi Team oraz Zmieszanymi. Nie trzeba śledzić rozgrywek SL3 na bieżąco, aby wiedzieć, że przed Flotą kilka bardzo trudnych spotkań. Z całym szacunkiem dla Volley Surprise, ale to właśnie wtorkowe spotkanie zdaje się być tym teoretycznie najłatwiejszym. Tu nie może być inaczej – ‘Słupszczanie’ są wszak drużyną, która póki co – wciąż musi drżeć o utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Jakby tego było mało – kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść Floty jest to, że lider rozgrywek nie w jedynym spotkaniu obu drużyn, do którego doszło w poprzednim sezonie – nie miał większych problemów z tym, by ograć rywali za komplet punktów. Dodatkowo – przerwa w rozgrywkach była dla Floty ogromną korzyścią. Mecze, które drużyna rozgrywała tuż przed dłuższą przerwą w rozgrywkach, były tymi, w których Flota miała spore problemy kadrowe, spowodowane kontuzjami poszczególnych graczy. Obecnie, sytuacja ta zdaje się być już przeszłością. Zbierając to wszystko do kupy, trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym faworyzowana ekipa nie zrobiłaby we wtorkowy wieczór ogromnego kroku w kierunku awansu do elity. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #21

Za nami poniedziałkowa seria gier, po której do zakończenia sezonu, zostało mniej niż 100 spotkań. W poniedziałkowy wieczór dwa bardzo ważne kroki w kierunku pierwszej wygranej w lidze zrobiła ekipa CTO Volley, która wygrała dwa arcyważne pojedynki. Na brak emocji nie narzekaliśmy również w trzeciej lidze, gdzie punkty pogubiło aż trzech pretendentów do awansu. Zapraszamy na podsumowanie!

TGD – Chilli Amigos 2-1 (21-16; 19-21; 21-15)

Po kapitalnym zwycięstwie nad ACTIVNYMI Gdańsk, drużyna Chilli Amigos przystąpiła w poniedziałkowy wieczór do kolejnego spotkania z rywalem, który na papierze wydawał się być bardzo mocny. Wracając na chwilę do wspomnianego spotkania z drużyną Artura Kurkowskiego –  to co zrobili w czwartkowy wieczór ACTIVNI, na tyle spodobało się ‘Papryczkom’, że ci – postanowili pokusić się o coś podobnego. Mówiąc precyzyjniej – otwarcie meczu w wykonaniu Chilli Amigos było jednym wielkim koszmarem. Po prawdziwej miazdze na zagrywce, TGD prowadziło w pewnym momencie…15-3 i zapowiadało się na największe lanie w historii drużyny Chilli, a przypomnijmy, że swego czasu byli oni notorycznie batożeni w drugiej lidze. Jako, że Chilli nie chciało dopisać do swojej historii nowej – niechlubnej karty, w drugiej części seta to oni zaczęli taśmowo punktować i finalnie – po bardzo szarpanym secie, to TGD cieszyło się ze zwycięstwa do 16. Niekorzystny obraz pierwszej odsłony, problemy kadrowe czy rywalizacja z jednym z faworytów do awansu nie załamały jednak graczy w czerwonych trykotach, którzy na drugą partię wyszli z zupełnie innym nastawieniem. Mimo to, w końcówce na tablicy wyników po czterech błędach z rzędu przez ‘Amigos’, było 16-12 dla TGD i wydawało się, że za chwilę team Maćka Kota będzie cieszył się ze zwycięstwa. Niestety dla nich – tym razem to oni zaczęli popełniać błąd za błędem, który sprawił, że po chwili Chilli Amigos wyrównało, a następnie objęło prowadzenie i finalnie wygrało seta. Trzecia partia to już przewaga TGD, które objęło prowadzenie niemal na samym początku seta i spokojnym tempem, doprowadzili do wygranej meczu w stosunku 2-1.

Bayer Gdańsk – Tiger Team 2-1 (21-16; 21-14; 14-21)

Trzecia siła poprzedniego sezonu – drużyna Bayer Gdańsk przystępowała do spotkania z Tiger Team po niespodziewanej porażce, której drużyna doświadczyła w meczu z ACTIVNYMI Gdańsk. Poniedziałkowy mecz, był dla ‘Aptekarzy’ ważny również z tego względu, że kolejna porażka mogłaby bardzo mocno skomplikować sprawę ich potencjalnego awansu do drugiej ligi. O mobilizację w szeregach ‘Aptekarzy’ nie było zatem trudno. Pierwszy set rywalizacji, zdawał się to potwierdzać. O ile początek meczu to wyrównana gra, po której na tablicy wyników było po 11 – tak druga część premierowej odsłony to zdecydowana przewaga drużyny Jakuba Macieszy. Ze stanu 11-11 po chwili zrobiło się 19-12, a to oznaczało z kolei, że większych emocji w tej partii już nie uświadczymy. Nie inaczej było w środkowej odsłonie, która była wypisz – wymaluj kopią tego, co oglądaliśmy w premierowej partii. Dowód? Proszę bardzo – wyniki 11-11, a następnie przy ogromnym udziale Damiana Harica – Bayer wysunął się na prowadzenie 18-13 i po chwili dopiął swego. Przed finałową partią można mieć było poczucie, że Bayer Gdańsk za kilkanaście minut będzie cieszył się z kompletu punktów. Niestety dla nich – finałowa partia zaczęła się dla nich fatalnie. Po problemach z przyjęciem oraz wykończeniem akcji to ‘Tygrysy’ objęły prowadzenie 7-2. Na nic zdały się kolejne ‘czasy’ brane przez ‘Aptekarzy’. Tiger grał dobrze, skutecznie i się nie podpalał. Dzięki temu posiadając w końcówce przewagę około sześciu punktów mógł pozwolić sobie na grę ‘punkt za punkt’, która finalnie sprawiła, że to właśnie oni wygrali tę partię i mecz zakończył się podziałem punktów.

Team Spontan – Dziki Wejherowo 2-1 (21-18; 16-21; 21-13)

Swego czasu legendarny polski zespół – Paktofonika wypuścił piosenkę, której tekst dość dobrze obrazuje to co działo się ostatnio wokół drużyny Team Spontan. Mowa rzecz jasna o piosence ‘Znikam’, a raczej jej fragmencie: ‘Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili – pokaż, że się mylili, nie czekaj ani chwili’. Cóż – ‘Spontaniczni’ kazali swoim kibicom jednak chwilę poczekać. Patrząc jednak na formę, którą drużyna zaprezentowała w poniedziałkowy wieczór, chciałoby się rzec, że warto było. No bo powiedzmy sobie wprost – to nie Spontan był faworytem spotkania i sytuacji tej nie zmieniał nawet fakt, że Dziki przystępowały do pojedynku po dość nieoczekiwanej porażce ze Zmieszanymi. Mimo to – już od pierwszego gwizdka sędziego było widać, że ‘Spontaniczni’ są w poniedziałkowy wieczór sfokusowani na zwycięstwo. Od początku spotkania byliśmy świadkami bardzo dobrej i jakościowej gry obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 12. Sygnał do próby ucieczki, świetną zagrywką dał atakujący Spontana – Mariusz Skierkowski (16-14). W dalszej części seta, po kilku atakach Michała Przekopa – Spontan przypieczętował zwycięstwo w premierowej odsłonie (21-18). Środkowa odsłona to walka ‘łeb w łeb’, którą mogliśmy podziwiać do stanu po 11. Tym razem – w rolę pierwszoplanowej postaci wcielił się rozgrywający Dzików – Witold Klimas, po którego bloku oraz zagrywce, Dziki objęły prowadzenie 16-14 i w dalszej części seta ‘przypilnowały wyniku’ (21-16). O zwycięstwie w meczu musiała zadecydować trzeci partia. Ta przebiegała już pod dyktando graczy Team Spontan, którzy błyskawicznie objęli kilkupunktowe prowadzenie 14-7 i nie mieli problemów z tym, by ograć faworyzowaną ‘Dziczyznę’.

CTO Volley – BEemka Volley 3-0 (21-19; 23-21; 25-23)

Na początku podsumowania, chcielibyśmy napisać, że BEemka nam po ludzku zaimponowała. Jak na świeżo po meczu, słusznie zauważył jednak kapitan drużyny – ‘punktów im to nie dało’. Cóż – trudno się z tym nie zgodzić, choć trzeba sobie powiedzieć wprost, że z taką grą jak w poniedziałek – BEemka nie powinna mieć większych problemów z utrzymaniem. Samo spotkanie było bardzo ciekawym widowiskiem, co potwierdza suchy wynik. W każdym z trzech setów, różnica punktowa pomiędzy drużynami wynosiła zaledwie dwa małe oczka. Czy wynik zawodów mógł być inny? Oczywiście. Uważamy nawet, że BEemka zasłużyła na jeden punkt w meczu. Pierwszy set? Wyrównana gra, po której CTO Volley odskoczyło dopiero w końcówce (18-18 – > 20-18). Mimo, że w pierwszym secie nie narzekaliśmy na nudę, to druga oraz trzecia partia była prawdziwą ucztą dla kibiców. Pod koniec środkowej partii, po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędzi prowadzącej zawody, na prowadzenie wysunęła się BEemka. W końcówce to ‘Pomarańczowi’ zachowali więcej zimnej krwi i wygrali tę partię do 21. Ostatni set to ponownie ogromna szansa BEemki i zawód związany z brakiem punktu. W końcówce, ‘biało-niebiescy’ mieli kilka piłek setowych, ale finalnie – i tym razem drużyna z Malborka pokazała stalowe nerwy. Co tu dużo gadać – wygrana za komplet punktów sprawiła, że na autostradzie prowadzącej do mistrzostwa – otworzyła się dla CTO bramka wjazdowa.

BL Volley – Port Gdańsk 2-1 (17-21; 21-14; 21-17)

Są takie zwycięstwa, po których nie wiadomo jak człowiek by nie udawał – nie jest w stanie cieszyć się na 100%. Z pewnością dla drużyny BL Volley tego typu zwycięstwem zakończył się ich poniedziałkowy mecz, w którym ‘Tygrysy’ podejmowały ekipę Portu Gdańsk. No bo z jednej strony, po wygranej 2-1, drużyna BL Volley przy równej liczbie rozegranych spotkań co Old Boys, wskoczyła na fotel lidera. Ciemniejsza strona tego zwycięstwa jest jednak taka, że w poniedziałkowy wieczór, BL mogło wypracować sobie jeden punkt zaliczki. Co więcej – w związku z faktem, że punkty pogubiły w poniedziałek również ekipy TGD oraz Bayer Gdańsk – byłby to z pewnością bardzo ważny punkt w kontekście awansu do drugiej ligi. Nieco pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że BL Volley trafił na Port w momencie, kiedy ten zmaga się obecnie z zauważalną zniżką formy. Ok – nie ma co się nad ‘Tygrysami’ dłużej pastwić. Wiadomo o co chodzi. Słowo klucz to niedosyt. Wracając do przebiegu samego spotkania to rozpoczęło się ono perfekcyjnie dla ekipy ‘z doków’, która po bloku Piotra Baja, objęła prowadzenie 14-8, które było wystarczającą zaliczką. W drugim secie – BL odpowiedział swoim przeciwnikom zdecydowanie lepszą grą. Po wyrównanej pierwszej części seta, druga była pokazem mocy w ataku. Decydujący o zwycięstwie set wyglądał podobnie do środkowej odsłony. Wyrównana pierwsza część partii, po którym BL zrobił ‘odjazd’. Bardzo ważnym ogniwem w końcówce był środkowy Tygrysów – Przemysław Kłudkowski. To właśnie po jego dwóch atakach, BL objął kilkupunktową przewagę, która finalnie zapewniła im fotel lidera.

Team Spontan – BES Boys BLUM 3-0 (21-16; 21-9; 21-18)

Po sporej niespodziance, którą z pewnością było zwycięstwo Team Spontan z Dzikami Wejherowo, ‘kolekcjonerzy niezaplanowanych chwil’ przystąpili do drugiego spotkania w poniedziałkowy wieczór. Obojętnie, na jaką kurtuazję byśmy się nie silili – nie damy rady ubrać w słowa tego, że dla Spontana, mecz z BES Boys BLUM miał być tym trudniejszym pojedynkiem. Pewne rzeczy się po prostu nie obronią. Jako, że mamy to już wyjaśnione, to sprecyzujmy. Biorąc pod uwagę formę ‘Spontana’ z poniedziałkowego wieczoru – wygrana z trzynastą siłą obecnego sezonu była obowiązkiem. Nie samo miejsce w tabeli drużyny BES Boys BLUM jest ich największym problemem. Gorszym zdaje się być fakt, że drużyna Ryszarda Nowaka prezentuje obecnie bardzo kiepską formę i prawdę mówiąc – na horyzoncie widać same chmury i ani jednego promyka słońca. Po przegranej poniedziałkowego spotkania, drużynie BES Boys BLUM zostały zaledwie trzy szanse na odmienienie swojego losu. Udało się dwa sezony temu, nie inaczej było w poprzedniej edycji, w której spod gilotyny – ‘Chłopcy’ uciekli dopiero w meczu barażowym. Czy i tym razem sprawdzi się porzekadło mówiące o tym, że ‘do trzech razy sztuka’? Ok – nie wyprzedzajmy jeszcze pewnych zdarzeń. Sam mecz? Dominacja, kontrola, zero stresu, chill. Nie wiemy nawet co wypisywać po przecinku, ale BES Boys BLUM postawiło swoim rywalom poprzeczkę naprawdę nisko. Niech obrazu tego meczu nie zaburzy wynik trzeciego seta. Jako, że narracja tego podsumowania była nieco ponura – słówko otuchy dla ‘Chłopców’? Gorzej niż w kilku ostatnich meczach raczej nie będzie. A Spontan? Cóż, wydaje się, że w poniedziałkowy wieczór postawili pieczęć dokumentującą ich utrzymanie w drugiej lidze. Przez chwilę było groźnie, ale wyjście z kryzysu w taki sposób było doprawdy imponujące.

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk 2-1 (21-17; 24-22; 16-21)

Oj, zdziwilibyśmy się, gdyby na ostatniej prostej, drużyna CTO Volley ‘poślizgnęła się na skórce od banana’. Po rundzie zasadniczej – ‘Mechaniczna Pomarańcza’ ma komplet zwycięstw oraz pięć punktów przewagi nad wiceliderem. Ok, wiemy, że drużyny często denerwują się na Redakcje, gdy ta przedwcześnie koronuje jedną z ekip, ale naprawdę trudno uwierzyć w kataklizm, który dotknąłby obecnie CTO. Jeśli jednak by się tak stało to doszłoby do sytuacji absolutnie bezprecedensowej, o której wspominałoby się latami. Przewalić pięć na dwanaście możliwych punktów i dodatkowo założyć, że rywale będą te punkty zdobywać? Bitch – please! A może… Może obecny plan CTO jest wygranie pierwszej ligi bez jakiejkolwiek przegranej? To byłoby już naprawdę przekozackie. Dobra – na podsumowania sezonu przyjdzie jeszcze czas. Póki co – należy podsumować mecz. Ten rozpoczął się…dość nudno. Nie ukrywamy, że liczyliśmy na coś więcej, ale spore roszady w składzie ZCP sprawiły widocznie, że ‘żółto-czarni’ potrzebowali nieco więcej czasu na wskoczenie na wyższe obroty. Pierwszy set padł łupem CTO i prawdę mówiąc – chyba sami byli zaskoczeni, że wygrana przyszła im tak łatwo. Zdecydowanie trudniej było z kolei w środkowej odsłonie. Bez półśrodków – przechodzimy do samej końcówki seta, w której działo się naprawdę dużo. Co ciekawe – CTO Volley mimo iż był po raz czwarty tego dnia w opałach (w każdym secie w meczu z BEemką Volley) to finalnie za każdym razem wychodził z opresji obronną ręką. Przypadek? Nie sądzę. Ostatni set to pewien twist. Tym razem to ZCP Volley Gdańsk objął kilkupunktowe prowadzenie i wygrał seta do 16. Choć może Redakcja nie powinna tego pisać – może i dobrze się stało. Ten jeden punkt sprawia, że istnieją jeszcze szanse na emocje.

Speednet 2 – Craftvena 1-2 (21-17; 21-23; 19-21)

Gdybyśmy mieli znaleźć porównanie dużej części spotkań z obecnego sezonu w wykonaniu Speednetu to porównalibyśmy je do miesiąca…listopad. Deszcz. Zimno. Przygnębiająco. Mgliście. Dżdżyście. Depresyjnie. Tak jest – nie ma miękkiej gry. Speednet 2 zagrał w SL3 ponad 100 spotkań i tu się nie ma co zbytnio pieścić. Jak będzie źle, to będziemy pierwsi by to napisać. W poniedziałkowy wieczór – mimo, że zakończyło się porażką było naprawdę świetnie. Walka, emocje, pasja. No było w tym spotkaniu wszystko i to było to. Co więcej – było naprawdę bardzo blisko tego, by Speednet wygrał zawody i po meczu – już w szatni wraz z zawodnikami Speednetu zastanawialiśmy się, kiedy było bliżej. Czy w ubiegłym roku z Portem, czy może jednak w poniedziałek? Cóż – trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Pierwszy set rywalizacji to niespodziewane ‘wejście z buta’ drużyny Speednetu, który po kilku chwilach prowadził…5-0! W dalszej części seta, ‘Rzemieślnicy’ się nieco odkręcili, w efekcie czego doprowadzili do wyrównania po 8. Mimo to – Speednet dalej ze wściekłością dociskał pedał gazu i ani myślał zwalniać. To jak widać się opłaciło. W końcówce po punktach Piotra Przywieczerskiego oraz Mateusza Chodyny, Speednet wypracował sobie kilkupunktową przewagę i wygrał do 17. Drugi set? Dajcie nam więcej takich emocji. Wyrównana gra obu drużyn, zaprowadziła nas do końcówki, w której Speednet prowadził 19-17. Jako, że mamy akurat matury tu musimy wrzucić kamyczek do ogródka ‘Programistów’, którzy NIE ZDALI ‘egzaminu dojrzałości’. Mając słaniającego się na nogach rywala – trzeba go docisnąć. Parafrazując słowa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – jak masz wygrywać mecze w SL3 musisz być twardy. Nie możesz sobie pozwolić, by rozbiła cię jakaś sytuacja (…) Cóż – Speednet sobie pozwolił, co doświadczony gracz Craftvena – wykorzystał. Na szczęście dla widowiska – drugi set nie był jedynym, w którym się coś działo. Trzecia partia również nie zawiodła. Po wyrównanej odsłonie, w końcówce Craftvena objęła prowadzenie 20-16. Mimo, że Speednet zdołał pod koniec zdobyć kilka oczek to jednak finalnie, z wygranej cieszyła się Craftvena.

Tufi Team – Oliwa Team 1-2 (16-21; 21-16; 21-23)

Po rewelacyjnej dyspozycji, którą drużyna Tufi Team zaprezentowała kilka dni wcześniej w konfrontacji z Dream Volley – w oczach Redakcji byli oni wyraźnym faworytem poniedziałkowego starcia. Ich rywalem była bowiem Oliwa, która do pierwszego gwizdka sędziego, miała zaledwie dziewięć punktów w ośmiu spotkaniach. Tufi Team z kolei – potencjalną wygraną za komplet punktów mógł wskoczyć na podium rozgrywek. Jak widać – stawka spotkania była stosunkowo wysoka. Kto wie, być może to właśnie presja sprawiła, że w pierwszej odsłonie rywalizacji, byliśmy świadkami TEGO. Choć trudno to uwierzyć, Oliwa w początkowym fragmencie meczu – miażdżyła swoich rywali. Oliwski walec bezlitośnie punktował wszystkie mankamenty w grze swoich rywali, dzięki czemu w pewnym momencie na tablicy wyników pojawił się wynik wręcz niewiarygodny (16-4)! Kiedy zanosiło się na największe upokorzenie drużyny Mateusza Woźniaka w 88 spotkaniach SL3 – Tufi się ogarnęło i w efekcie uniknęli blamażu, na który się zanosiło. Co więcej – w drugim secie kontynuowali dobrą grę, którą zaprezentowali pod koniec pierwszego seta. Dzięki temu rozpoczęli oni środkową partię od prowadzenia 10-5. W dalszej części seta, było już 18-11 a to oznaczało, że w tej partii krzywda się im już nie stanie. O tym, która z drużyn wygra mecz – musiał zadecydować ostatni set. Po dwóch blokach z rzędu środkowego Macieja Kuci oraz zagrywce Daniela Karpińskiego – Oliwa objęła wysokie prowadzenie 11-5 i w dalszej części seta, zdołali oni tę przewagę utrzymać i finalnie cieszyć się z wygranej. Co było kluczem do zwycięstwa? Zdecydowana przewaga w polu serwisowym. 

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Dla wielu drużyn, które w poniedziałkowy wieczór wyjdą na parkiety SL3 – będzie to pierwszy mecz po niemal miesięcznej przerwie. W poniedziałkowy wieczór okaże się, która z drużyn najlepiej wykorzystała ten czas. Najciekawszym meczem dnia zdaje się być pojedynek w pierwszej lidze, w którym lider – CTO Volley zmierzy się z wiceliderem – ZCP Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

TGD – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Przyznamy to bez bicia – Chilli Amigos nam w ostatnim czasie cholernie zaimponowało. Patrząc na początek sezonu w wykonaniu ‘Papryczek’ – nie dawaliśmy im większych szans w konfrontacji z ACTIVNYMI Gdańsk. Pierwsza sprawa to fakt, że to ekipa Artura Kurkowskiego miała lepszy bilans bezpośrednich spotkań. Poza tym, w obecnej edycji – ACTIVNI prezentowali się od Chilli po prostu lepiej. Co więcej – do bezpośredniej konfrontacji z ‘Papryczkami’ przystępowali jako aktualna – drużyna tygodnia. Mimo to – w meczu, na parkiecie rządzili gracze Chilli, którzy w pierwszym secie – zdemolowali swojego rywala. Patrząc na ogół tego spotkania, gracze Chilli mogą mieć jedynie żal, że nie udało im się zgarnąć kompletu punktów co dobitnie pokazuje, że w miniony czwartek byli ‘w gazie’. Co ciekawe – tego samego dnia, swoje spotkanie rozgrywała również ekipa TGD, która mierzyła się w trzecioligowym hicie z Portem Gdańsk. Mimo iż spodziewaliśmy się bardziej wyrównanego widowiska to jednak ‘Drogowcy’ zaprezentowali tego dnia świetną siatkówkę i bez większego problemu ograli swoich rywali, zgarniając przy tym komplet punktów, który sprawił, że wskoczyli oni na ‘pudło’. Dyspozycja, w której znajduje się ostatnio drużyna Macieja Kota sprawia, że w kontekście Chilli Amigos raz jeszcze wykażemy się nieufnością. Wydaje nam się bowiem, że TGD doskonale zna stawkę meczu i wie, że potencjalna wygrana przybliży ich do podium rozgrywek w sezonie Wiosna’23. Mimo to przeczuwamy, że Chilli zawiesi w poniedziałek poprzeczkę wyżej niż Port Gdańsk. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Bayer Gdańsk – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Do niedawna – Bayer Gdańsk pozostawał jedną z nielicznych drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, która jak do tej pory – nie przegrała w sezonie Wiosna’23. Sytuacja ta zmieniła się jednak w ostatnim meczu ‘Aptekarzy’, do którego doszło niemal równy miesiąc temu. Czy porażka z ACTIVNYMI była sensacją? Cóż – biorąc pod uwagę ostatnią dyspozycję drużyny z Olivii Business Center – odpowiedź brzmi nie. Ok, była to co jedynie niespodzianka, bowiem już od jakiegoś czasu ‘Bayer pchał się w gips’. Z drugiej strony – krytyką Redakcji, z którą musiała mierzyć się w obecnym sezonie drużyna Jakuba Macieszy mogła wydawać się nieco dziwna i przesadzona. Wszak tak jak wspomnieliśmy na początku tej zapowiedzi – Bayer do meczu z ACTIVNYMI, miał na swoim koncie sześć zwycięstw. Niestety dla nich – wraz z przyjściem doświadczonego przeciwnika – zostały brutalnie obnażone mankamenty drużyny Bayer Gdańsk. Te – szerzej omówił w poprzednim magazynie rozgrywający ACTIVNYCH Gdańsk – Marcin Nowicki. Z pewnością jeśli przed poniedziałkowym spotkaniem nic się nie zmieni – Tiger Team oraz inne drużyny w ligowej stawce – mogą wykorzystać to jako ‘ściągawkę’ przed nadchodzącym spotkaniem. Niezależnie jednak od tego czy do tego dojdzie – Tiger Team nie będzie faworytem nadchodzącej konfrontacji. Dla ‘Tygrysów’, poniedziałkowe spotkanie będzie dziewiątym meczem w obecnym sezonie. Póki co – drużyna Mateusza Sokołowskiego wygrała zaledwie trzy z ośmiu spotkań i jeśli sytuacja nie ulegnie szybko zmianie – Tigerowi będzie trudno o powtórzenie siódmego miejsca, które drużyna zajmowała w poprzednich dwóch sezonach. Uważamy, że z podrażnioną drużyną ‘Aptekarzy’ – będzie im w poniedziałkowy wieczór bardzo trudno. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Team Spontan – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Jeszcze do niedawna – to o drużynie Team Spontan mówiło się, że są oni drużyną dość nieobliczalną i stosunkowo trudno było wskazać czy to właśnie oni będą faworytem spotkania, które mieli rozgrywać. Oczywiście – niekwestionowanym królem w tej materii, bez podziału na ligi pozostaje rzecz jasna drużyna Dziki Wejherowo. Przykładów na poparcie naszej tezy znaleźlibyśmy mnóstwo, ale dla uproszczenia, posłużymy się tym najbardziej aktualnym, po którym nie opadł jeszcze kurz oraz…wkurzenie Dzików. Ostatni mecz przed dłuższą przerwą w rozgrywkach, drużyna z Wejherowa grała ze Zmieszanymi. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że gracze w niebieskich trykotach będą zdecydowanym faworytem konfrontacji i nie będą mieli najmniejszych problemów z tym by wygrać. Co więcej – Dziki Wejherowo, za każdym razem, kiedy mierzyli się ze Zmieszanymi to ich niemiłosiernie ‘łoili’. Jak się zapewne domyślacie – w meczu ze Zmieszanymi skończyło się wynikiem 3-0, ale dla Zmieszanych. To oznacza z kolei, że jeśli ‘Dziczyzna’ nie sięgnie po komplet punktów ze ‘Spontanem’ – może na stałe wypisać się  z walki o podium rozgrywek, w sezonie Wiosna’23. Poniedziałkowe zadanie, tylko na pozór zdaje się być łatwą przeprawą. ‘Spontaniczni’ przystąpią do spotkania z Dzikami świeżo po przerwaniu koszmarnej passy pięciu porażek z rzędu. Czy wygrana z MiszMaszem pozwoli drużynie Piotra Raczyńskiego w osiągnięciu lepszych wyników w drugiej części sezonu? Z pewnością na taki scenariusz liczą ‘Spontaniczni’, którzy wciąż są realnie zagrożeni spadkiem do trzeciej klasy rozgrywkowej. Jako, że ‘Spontan’ rozegra w poniedziałek dwa spotkania – niebawem będziemy w tej kwestii o wiele mądrzejsi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

CTO Volley – BEemka Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Stare, ale jakże prawdziwe porzekadło można przypisać do obecnej sytuacji BEemki Volley. Przypomnijmy, że gracze w biało-niebieskich strojach rywalizowali w miniony czwartek z Hydrą Volleyball Team i finalnie – wygrali spotkanie 2-1. To w oczywisty sposób przybliża BEemkę do utrzymania w lidze, ale z pewnością – gracze Daniela Podgórskiego liczyli w tej partii na komplet punktów. Dodatkowo – warto chyba o tym wspomnieć, że po inauguracji sezonu, ‘Zmotoryzowani’ liczyli z pewnością na coś więcej, czym byłaby bez wątpienia grupa mistrzowska. Jako, że się nie udało – ex-mistrz drugiej ligi musi powalczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. W ostatnim meczu rundy zasadniczej, BEemka zmierzy się z rywalem ‘z wagi ciężkiej’. W poniedziałkowy wieczór, siódma siła obecnego sezonu zmierzy się z liderem rozgrywek – CTO Volley, który zmierza z kolei po pierwszy tytuł mistrzowski w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Póki co – robi to w doskonały sposób, o czym świadczy siedem zwycięstw w siedmiu spotkaniach. W poniedziałkowy wieczór, gracze z Malborka rozegrają dwa spotkania i trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym – mieliby się oni potknąć w konfrontacji z BEemką. Dla obu drużyn poniedziałkowe starcie będzie drugim bezpośrednim meczem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W spotkaniu, do którego doszło na początku sezonu Jesień’22 – CTO Volley rozbiło BEemkę 3-0 i prawdę mówiąc – bliżej nam do takiego scenariusza niż potencjalnego podziału punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BL Volley – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Mówi się, że najważniejszym momentem dla drużyny walczącej o awans do wyższej klasy rozgrywkowej – jest pierwszy mecz po premierowej porażce. Wówczas – liczy się to, czy faworyzowana ekipa zdoła się podnieść i ‘wrócić do gry’. Tego typu sytuację, mieliśmy okazję oglądać w ostatnim czasie. Przypomnijmy, że 5 kwietnia – BL Volley poniósł pierwszą porażkę, która przyszła w konfrontacji z Flotą Toyotą Team 2. Mimo to – drużyna Wojciecha Strychalskiego zareagowała w najlepszy możliwy sposób i w meczu, do którego doszło 14 kwietnia – w wielkim stylu rozbili ekipę Wolves Volley. Dzięki temu – wciąż są oni w komfortowej sytuacji. Obecnie ‘Tygrysy’ znajdują się na drugim miejscu w tabeli, choć trzeba zauważyć, że od lidera rozgrywek – ekipy Old Boys, mają rozegrany o jeden mecz mniej. To oznacza z kolei, że jeśli BL pokusi się w poniedziałek o komplet punktów, to na pięć spotkań przed końcem ligi – staną się samodzielnym liderem i mówiąc wprost – w walce o awans, będą już na ‘pole position’. Zadanie to nie będzie bynajmniej łatwe. Ich rywalem będzie bowiem ekipa Portu Gdańsk. Z drugiej strony – wydaje się, że BL Volley trafia swojego przeciwnika w najlepszym możliwym momencie. Po kapitalnym otwarciu sezonu, ‘Portowcy’ przeżywają obecnie mały kryzys. W dwóch ostatnich spotkaniach, drużyna Arkadiusza Sojko nie zdołała zdobyć choćby jednego oczka i powiedzmy sobie wprost – w poniedziałek również nie będzie o to łatwo.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Team Spontan – BES Boys BLUM

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ok, żarty się skończyły. Drużyna BES Boys BLUM ma do rozegrania jeszcze cztery mecze w sezonie Wiosna’23. Ich obecny dorobek – po dziewięciu rozegranych spotkaniach to jedno zwycięstwo oraz aż osiem porażek. Bilans ten sprawia, że drużyna Ryszarda Nowaka znajduje się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, choć będąc całkowicie uczciwym z naszymi czytelnikami musimy wspomnieć, że ostatnia drużyna w lidze rozegrała aż o trzy spotkanie mniej. To oznacza z kolei, że sytuacja ‘Chłopców’ robi się bardzo nieciekawa. Na ogół – końcówka sezonu była okresem, w którym BES Boys BLUM zaczynali świetnie punktować, dzięki czemu finalnie utrzymywali się w drugiej klasie rozgrywkowej. Czy obecnie będzie tak samo? W poniedziałkowy wieczór, gracze w szarych trykotach rozegrają arcyważne spotkanie w kontekście utrzymania. Poza faktem, że zostało im już niewiele okazji do odwrócenia sytuacji, należy wspomnieć o tym, że w poniedziałek zmierzą się z drużyną, która również znajduje się w dolnych partiach tabeli. Tłumacząc to najprościej jak się da – potencjalna przegrana z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie może nieść za sobą fatalne skutki. W oczach Redakcji, nieznacznym faworytem spotkania pozostaje ekipa Team Spontan. Dla obu ekip, poniedziałkowe starcie będzie już trzecim bezpośrednim pojedynkiem. W dwóch dotychczasowych spotkaniach – górą byli ‘Spontaniczni’. Czy podobnie będzie i tym razem? Z pewnością – potencjalna wygrana uspokoiłaby ich w kontekście utrzymania w lidze. Trudno sobie wyobrazić, że w dalszej części sezonu, gracze Piotra Raczyńskiego daliby się wyprzedzić swoim poniedziałkowym rywalom. Jak widać – stawka pojedynku zdaje się być naprawdę duża. Która z drużyn lepiej udźwignie presję?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Spotkanie pomiędzy CTO Volley a ZCP Volley Gdańsk zapowiada się na jedno z najciekawszych i kto wie, czy nie najważniejszych wydarzeń w sezonie Wiosna’23. Na boisku nr xx dojdzie bowiem do pojedynku lidera z wiceliderem pierwszej ligi i dużo wskazuje na to, że potencjalna wygrana, którejś z drużyn, może być krokiem milowym w kierunku pierwszego mistrzostwa w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Póki co – spośród drużyn pierwszoligowych, najlepszą sytuację mają gracze CTO, którzy pozostają jedną z trzech drużyn, które w sezonie Wiosna’23, nie przegrały ani razu. Owszem – sytuacja ta do meczu z ZCP może ulec zmianie, bowiem CTO chwilę wcześniej zakończy swoje spotkanie z BEemką Volley. Z drugiej strony umówmy się, taki scenariusz jest doprawdy, mało prawdopodobny. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że CTO przystąpi do ostatniego meczu w rundzie zasadniczej – z kompletem ośmiu zwycięstw. Czy w meczu z ZCP uda im się podtrzymać kapitalną serię? Z pewnością nie będzie o to łatwo. Poza samym faktem, że ZCP prezentuje się obecnie bardzo dobrze to odnosimy wrażenie, że graczom z Malborka, zawsze przeciwko ZCP grało się trudno. Przykład? Proszę bardzo. Pierwszy stracony w historii SL3 punkt przyszedł właśnie w meczu z ZCP. Od tego czasu – obie drużyny mierzyły się jeszcze czterokrotnie. Bilans? Po dwa zwycięstwa obu ekip. Co więcej – tylko w jednym spotkaniu, CTO zdołało zdobyć komplet punktów, ale było to w momencie, w którym ZCP prezentowało kiepską formę i zanotowało wówczas najdłuższą serię spotkań bez zwycięstwa. Obecnie jest inaczej – obie drużyny prezentują świetną formę, a to zwiastuje kapitalne spotkanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Speednet 2 – Craftvena

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po niespełna miesiącu bez meczu, obie drużyny wracają na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Na chwilę obecną – lepszą sytuację w tabeli mają gracze Craftveny, którzy rozegrali co prawda o jedno spotkanie więcej, ale ich dorobek punktowy jest pokaźniejszy o sześć oczek. Uważamy, że po poniedziałkowym wieczorze, różnica punktowa pomiędzy drużynami będzie jeszcze bardziej okazała. W naszych oczach to Craftvena jest zdecydowanym faworytem starcia i prawdę mówiąc – sami nie do końca rozumiemy, że grając tak solidną siatkówkę – ‘Rzemieślnicy’ zgromadzili do tej pory zaledwie dziewięć oczek w ośmiu spotkaniach. Próbując znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy po kilku minutach w poczuciu niemocy, podrapaliśmy się tylko po głowie. Pewne rzeczy są niewytłumaczalne. Wydaje się jednak, że sytuacja ‘Rzemieślników’ odmieni się w poniedziałkowy wieczór. Dla obu drużyn będzie to dziewiąte starcie w ramach rozgrywek SL3. Póki co – ‘Rzemieślnicy’ mogą pochwalić się kapitalnym bilansem siedmiu zwycięstw i tylko jednej porażce. Tak jak wspomnieliśmy na początku, trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym w poniedziałkowy wieczór to Speednet cieszyłby się ze zwycięstwa. Dla ‘Programistów’ poniedziałkowa konfrontacja będzie ósmym meczem w sezonie Wiosna’23. Póki co – gracze w różowych trykotach wciąż nie zdobyli w obecnej edycji zwycięstwa. Z pewnością liczą oni jednak na to, że zmieni się to w poniedziałek. Wszak w listopadzie 2020 roku również nikt nie stawiał na niespodziankę. O tym czy podobnie będzie i tym razem – przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Tufi Team – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Różne sezony w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta miała ekipa Tufi Team. Wiadomo – były wzloty i upadki, lepsze oraz gorsze chwile, ale takiej huśtawki i sinusoidy, jaką w obecnym sezonie obserwujemy u Tufi – nie pamiętamy. Wiadomo – jak co sezon, rozpoczęło się wielkimi nadziejami. Te dotyczyły rzecz jasna awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Kiedy oglądając ich zmagania z boku można było uwierzyć, że jest to realne – Tufi zawodziło. Tak było kiedy tracili punkty z drużynami z dolnych rejonów tabeli jak BES Boys BLUM, Team Spontan czy AXIS. W dodatku – prawdziwą katastrofą zakończył się mecz z Volley Surprise, z którymi Tufi miało obowiązek wygrać. Kiedy zdążyliśmy spisać drużynę Mateusza Woźniaka na straty – ci pokazywali, że wciąż potrafią. Tak było chociażby w konfrontacji ze Zmieszanymi, a szczególnie w ostatnim meczu – przeciwko pretendentowi do awansu do wyższej ligi – drużynie Dream Volley. Po tym spotkaniu, Tufi Team znów ma szansę na to, by zrealizować swoje marzenia. Aby tak się jednak stało – ex-pierwszoligowiec musi w pierwszej kolejności poradzić sobie w poniedziałkowy wieczór z Oliwą Team. Dla drużyny Tomasza Kowalewskiego, poniedziałkowe starcie będzie dziewiątym meczem w sezonie. Co ciekawe – mimo, że Oliwa w obecnej edycji wygrała cztery spotkania, to na ich koncie jest zaledwie dziewięć punktów. To oznacza z kolei, że póki co – drużyna z ‘serca Gdańska’ wciąż nie zapewniła sobie drugoligowego bytu. Biorąc pod uwagę fakt, że w poniedziałkowy wieczór nie będą oni faworytem – ich sytuacja za chwile może zrobić się nieciekawa. Aby tak się nie stało – ‘Oliwiacy’ muszą poszukać z faworytem punktów. O tym czy im się to uda, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #20

Za nami dwudziesty dzień meczowy w sezonie Wiosna’23. Po dłuższej przerwie nie brakowało ani emocji, ani niespodzianek. W drugiej lidze – dzięki zwycięstwu Floty Toyoty Team z BES Boys BLUM nastąpiła w dodatku zmiana lidera. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (21-11; 21-17; 17-21)

Częściowo spełniły się przewidywania Redakcji dotyczące tego spotkania. Faktem, o którym pisaliśmy w zapowiedziach jest to, że dotychczasowe pojedynki obu drużyn za każdym razem kończyły się wynikiem 3-0. Przewidzieliśmy, że tym razem przerwana zostanie seria zwycięstw za komplet punktów i dojdzie do ich podziału. Nie pomyliliśmy się w tym względzie. Zarówno Redakcja jak i Eksperci obstawiali jednak, że zwycięstwo padnie łupem ekipy Artura Kurkowskiego. ACTIVNI jednak już przed meczem tłumaczyli się, że część graczy utknęła na trasie, że prawdopodobnie zaczną w czwórkę itp. Nic jednak nie tłumaczy tego, co wydarzyło się w pierwszym secie. Tak ‘stojących’ ACTIVNYCH nie widzieliśmy do tej pory, nawet na trybunach. W momencie, kiedy na tablicy wyników pojawiło się 20-8 dla Chilli, Redakcja patrzyła już przez palce na to, co się dzieje na boisku numer 2. Na szczęście dla ACTIVNYCH, Chilli popełniło parę błędów własnych w końcówce, dzięki czemu udało im się chociaż wyjść z dychy (21-11). Jednak cisza panująca pomiędzy graczami Artura Kurkowskiego w trakcie pierwszego seta nie zwiastowała niczego dobrego. W drugiej partii, po kilku pierwszych punktach dla Chilli, ACTIVNI wreszcie zaczęli grać. Do stanu 15-15 mieliśmy bardzo wyrównany pojedynek, jednak gdy zawodnicy Chilli poczuli, że mogą w tym spotkaniu wygrać, nie odpuścili i końcówka należała już zdecydowanie do nich (21-17). Trzeci set przebiegał w większości bardzo podobnie do poprzedniego, ale od prowadzenia 16-14 Chilli popełniło kilka błędów, w czym ACTIVNI zobaczyli swoją szansę. Wreszcie w końcówce meczu zobaczyliśmy ich skuteczną grę, na którą liczyliśmy od początku spotkania i finalnie set padł ich łupem (21-17). Jak to mówią – lepiej późno niż wcale, jednak wydaje się to być małym pocieszeniem w tej sytuacji. Redakcja jest jednak w posiadaniu informacji, do której nie dotarł nawet Tygodnik Kibica. Otóż, w rywalizacji pomiędzy Chilli i ACTIVNYMI za każdym razem wygrywa drużyna, która zostaje wymieniona jako gospodarz spotkania.

ACTIVNI Gdańsk – Chilli Amigos 3-0 (12.07.2021)

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (26.10.2021)

ACTIVNI Gdańsk – Chilli Amigos 3-0 (24.05.2022)

Chilli Amigos – Activni Gdańsk 2-1 (04.05.2023)

Przypadek? Zastanawiamy się, jak w świetle tych rewelacji będzie wyglądała sytuacja przed kolejnym spotkaniem ekip. Czy o tym, kto ma zostać wymieniony jako gospodarz powinien zadecydować rzut monetą? Czy już teraz skazujemy Chilli na porażkę w kolejnym meczu, ponieważ następnym razem przypada kolej ACTIVNYCH? Wszelkim próbom przekupienia Redakcji w tym względzie mówimy stanowcze – CZEMU NIE?

Drużyna A – Flota Toyota Team 2 0-3 (13-21; 12-21; 21-23)

W zapowiedziach przedmeczowych, pokusiliśmy się o tezę, że jeśli Flota Toyota Team 2 rozegrała w najbliższym czasie z Drużyną A, sto spotkań – to naszym zdaniem, za każdym razem by wygrali. Cóż – po tym co zobaczyliśmy w czwartkowy wieczór, a szczególnie w ostatnim epizodzie tej konfrontacji, już tacy pewni nie jesteśmy i z pewnością – na przyszłość wyciągniemy wnioski ze składania podobnych deklaracji. Przechodząc do samego spotkania – te zaczęło się dość zaskakująco, bo od bardzo wyrównanej gry obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 9. Mniej więcej w połowie seta, po dwóch skutecznych blokach oraz atakach wykonanych przez graczy Karoliny Kirszensztein, Flota objęła prowadzenie 16-10 i zasadniczo – emocję w tej partii były już skończone. Druga odsłona rozpoczęła się od świetnej zagrywki debiutującego w SL3 – Mateusza Olszewskiego, po której Drużyna A, objęła prowadzenie 4-1. Radość ‘Serialowej’ nie trwała jednak zbyt długo. Po dwóch punktach środkowego – Adama Jarosa, Flota doprowadziła do wyrównania po 6 i od tego momentu, byliśmy przez chwilę świadkami wyrównanej gry. W drugiej części seta, zadziało się jednak dokładnie to co w pierwszym secie – czyli klasyczny odjazd drużyny Floty, zakończony zwycięstwem do 12. Ostatnia odsłona rywalizacji, przerosła oczekiwania najbardziej wybrednych kibiców w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W skrócie – Drużyna A zrobiła dokładnie to samo, co mogliśmy oglądać w ich poprzednich meczach z faworyzowanymi ekipami i po raz kolejny – napędziła im stracha. Niestety dla drużyny Michała Drozdowskiego – tym razem również zabrakło szczęścia i finalnie, choć z ogromnymi problemami – z wygranej seta cieszył się team Floty. O tym, że było naprawdę blisko do drugiego punktu w sezonie w wykonaniu Drużyny A, niech świadczy fakt, że w końcówce prowadzili oni już 20-18. Po chwili – kilka arcyważnych punktów dla drużyny zdobył wspomniany wcześniej Adam Jaros oraz najlepszy gracz tego spotkania – Mateusz Jaguś.

Tufi Team – Dream Volley 3-0 (21-14; 21-17; 21-17)

Spotkanie pomiędzy ex-pierwszoligowcami elektryzowało sympatyków oraz przede wszystkim graczy obu drużyn na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Przedmeczowe położenie obu ekip wskazywało na to, że obie drużyny mogą powalczyć w końcówce sezonu o podium rozgrywek czy nawet awans do wyższej klasy rozgrywkowej. W gorszej sytuacji byli rzecz jasna gracze Tufi Team, którzy przed meczem mieli świadomość tego, że potencjalna kolejna porażka sprawi, że znajdą się oni na aucie w kontekście walki o awans. Od samego początku spotkania, Tufi Team było maksymalnie skoncentrowane i zdeterminowane, by powalczyć o komplet punktów. W dodatku – ‘Marzyciele’ mieli tego dnia pewne problemy kadrowe i nie mogli skorzystać z kilku pierwszoplanowych postaci. Po początkowym wyrównanym fragmencie, po którym na tablicy wyników było 12-12, inicjatywę w spotkaniu przejęła ekipa Mateusza Woźniaka, która po bloku Marka Rogińskiego, objęła prowadzenie 18-13 i po chwili cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona była nieco bardziej wyrównana, ale mieliśmy tu ‘powtórkę z rozrywki’, czyli z tego, co oglądaliśmy w premierowej odsłonie. Po wyrównanej pierwszej części seta (9-9), Tufi odskoczyło swoim rywalom na trzy punkty (13-10) i dalsza część seta upłynęła pod ich kontrolą (21-17). Ostatni set rywalizacji zwiastował odwrócenie sytuacji. Tym razem to Dream Volley grał dobrą i skuteczną siatkówkę, czego konsekwencją było czteropunktowe prowadzenie na półmetku seta (11-7). Mimo sporej wydawałoby się zaliczki – Dream Volley po chwili dał się jednak przechytrzyć i po trzech punktach z rzędu, wspomnianego wcześniej Marka Rogińskiego – na tablicy wyników było już po 12. Końcowa faza seta to potwierdzenie bardzo dobrej dyspozycji ‘Tuffików’, którzy po chwili dołożyli kilka punktów i ograli swoich rywali do 17, a cały mecz 3-0. Wygrana za komplet punktów sprawia, że druga część sezonu zapowiada się pasjonująco.

Hydra Volleyball Team – BEemka Volley 1-2 (19-21; 18-21; 21-15)

Zgodnie z tym, o czym wspominaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych, dla obu ekip było to bardzo ważne spotkanie w kontekście utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dlatego też spodziewaliśmy się dość wyrównanej walki oraz podziału punktów i po raz kolejny szklana kula nas nie zawiodła. Pierwszy set grany był pod dyktando Beemki, jednak w samej końcówce, przy prowadzeniu 18-14, coś się ruszyło w szeregach Hydry. Nagłe olśnienie i zaczęli seryjnie punktować, dzięki czemu udało im się dogonić rywala na 19-19. Dużą zasługę w tym miała dobra gra blokiem Hydry oraz zagrywka Dawida Plichtowicza. Na to odpowiedź jednak miał znany duet Michał Ryński oraz Maciej Wysocki, którzy popisali się dobrymi atakami, dzięki czemu zapewnili drużynie wygraną w tym secie 21-19. W drugiej partii scenariusz był bardzo podobny – zdecydowane prowadzenie Beemki i pobudka Hydry w końcówce, czego skutkiem było 21-18 na tablicy wyników. Trzeci set jednak miał już zdecydowanie inny przebieg. Od pierwszego gwizdka obserwowaliśmy walkę punkt za punkt aż do stanu 12-12. Gdzieś w tym momencie z Beemki zeszło powietrze, a co każdy Sebix może potwierdzić, w takich warunkach daleko się nie zajedzie. Sprawdziło się to również w tym przypadku. Hydrze udało się wypracować kilkupunktową przewagę i finalnie wygrali partię 21-15. Kolejny raz Beemka przegrywa seta niejako na własne życzenie, chociaż musimy oddać graczom Sławka Kudyby, że wykorzystali swoją szansę i zaprezentowali w końcówce naprawdę solidną siatkówkę. Wydaje się to jednak marnym pocieszeniem przy rzucie okiem na tabelę. Sytuacja Hydry jest już naprawdę nieciekawa, a pozostało niewiele szans na odwrócenie ich losu w tym sezonie. Coraz bardziej prawdopodobny wydaje się ich powrót na parkiety drugiej ligi, choć oczywiście nie wiadomo, jak potoczą się spotkania w grupie spadkowej. Beemka z kolei może nieco odetchnąć, jednak bez większej satysfakcji.

BES Boys BLUM – Flota Toyota Team 0-3 (13-21; 15-21; 6-21)

Kilka godzin przed rozpoczęciem meczu, zastanawialiśmy się czy Flota Toyota Team, zdoła wyciągnąć wnioski z poprzednich spotkań w SL3 i tym razem, sięgnąć po komplet punktów. Okazja do tego zdawała się być wyborna. Rywalem graczy Karoliny Kirszensztein była bowiem ekipa BES Boys BLUM, która znajduje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli i do rozpoczęcia czwartkowego spotkania, miała zaledwie jedno zwycięstwo w ośmiu spotkaniach. Prawdę mówiąc – przed meczem wyczuwaliśmy w kościach, że potencjalnie jeden punkt w czwartkowym spotkaniu, byłby dla ‘Chłopców’ naprawdę niezłym wynikiem. Potwierdzenie naszych słów, otrzymaliśmy już na początku rywalizacji, w której po kilku atakach skrzydłowych Floty – objęli oni prowadzenie 11-6. Mimo, że w dalszej części seta, BES Boys BLUM zdołali zbliżyć się do rywala na dwa oczka (11-9) to koniec końców – ówczesny wicelider zrobił klasyczny ‘odjazd z peronu’ i wygrał seta do 13. Nieco lepiej, ‘Chłopcy’ zaprezentowali się w środkowej odsłonie. Oczywiście nie jest tak, że zagrozili oni swoim rywalom. Ci – już na początku seta zbudowali przewagę pięciu punktów (9-4), którą konsekwentnie, utrzymywali aż do samego końca. Do podniesienia z parkietu, obu drużynom pozostał punkt z trzeciego seta. Prawdę mówiąc – dobrze, że partia ta odbywała się grubo po godzinie 22:00, bowiem byliśmy świadkami prawdziwego ‘mordobicia’. Naprawdę rozumiemy wszystko, ale do diaska – 16-3 pod koniec seta? Chryste, cóż to była za kanonada. Demolka i prawdziwy koszmar dla drużyny BES Boys BLUM. W końcówce – ‘tornado’, które chwilę wcześniej oglądaliśmy, nieco się uspokoiło. W konsekwencji, obie drużyny zdobyły do końca po kilka punktów, a to oznaczało z kolei, że Flota awansowała na pierwsze miejsce w ligowej tabeli i teraz to oni czekają na ruch swoich rywali. Brawo!

TGD – Port Gdańsk 3-0 (21-19; 21-15; 21-16)

Mecz rozegrany w czwartkowy wieczór praktycznie w każdym aspekcie należał do drużyny TGD. Na początek wspomnijmy, że stawili się oni w komplecie zapisanych graczy, a na dodatek każdy z zawodników zagrał tego dnia. Umówmy się, że przy 11 zgłoszonych osobach nie jest to wcale sprawą oczywistą. Ekipa Arkadiusza Sojko stawiła się w sześciu zawodników, ponadto zabrakło jednego z liderów – Denisa Gostomczyka, co już na starcie stawiało ich w nieco gorszej pozycji.Całość spotkania była pod absolutną kontrolą graczy TGD. Świetna zagrywka drużyny i po raz kolejny rewelacyjna wręcz forma Kacpra Goszczyńskiego, o którym zawodnicy z drużyny żartują, że w ostatnim czasie przeżywa siatkarską drugą młodość. Podpisujemy się pod tym bez mrugnięcia, ponieważ nie przypominamy sobie tak wysokiej dyspozycji tego gracza, którego z meczu na mecz nie możemy się wręcz nachwalić. Jak już wspominaliśmy, pierwszy set, już od pierwszej piłki był grany pod dyktando graczy TGD, chociaż przy stanie 20-16 Portowcom udało się jeszcze nadgonić wynik i finalnie partia zakończyła się 21-19. W drugiej i trzeciej odsłonie TGD nie pozostawiło jednak większych złudzeń rywalowi (21-15 i 21-16). Byli lepsi w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, a na parkiecie brylował oczywiście wspomniany wcześniej Kacper Goszczyński, który bez większego zaskoczenia zgarnął tytuł MVP. Dzięki wygranej, TGD znajduje się obecnie na trzecim miejscu w ligowej tabeli, co wydaje się satysfakcjonować drużynę na ten moment. Portowcy z kolei mają sporo do przemyślenia przed nadchodzącym spotkaniem z kolejnym mocnym rywalem – BL Volley.

MATCHDAY #19

Za nami ostatni dzień meczowy przed dłuższą przerwą w rozgrywkach. W hicie pierwszej ligi – ZCP odwróciło niekorzystną kartę pojedynków ze Speednetem i wygrało spotkanie. W niższych ligach – bardzo pewne zwycięstwa odniosły ekipy Dream Volley oraz BL Volley. Największą niespodzianką dnia, było jednak zwycięstwo Zmieszanych w konfrontacji z Dzikami Wejherowo. Zapraszamy na podsumowanie!

BL Volley – Wolves Volley 3-0 (21-12; 21-10; 21-10)

Nie mylą się prowadzący fanpage’a drużyny BL Volley. Piątkowe spotkanie było pokazem mocy w wykonaniu ‘Tygrysów’. Zgadzamy się również z tym, że było to najlepsze spotkanie drużyny Wojciecha Strychalskiego w obecnym sezonie. Owszem – ‘Wilki’ borykają się obecnie ze swoimi problemami, ale niezależnie od tego – takiej dominacji się nie spodziewaliśmy. Spójrzmy chociażby na to co działo się w meczu pół roku temu. Wolves Volley zdołało ugrać ze swoim rywalem jeden punkt a tu? Patrząc na tę dysproporcje prędzej uwierzylibyśmy w jeden punkt, ale w secie a nie meczu. ‘Wataha’ wyszła na parkiet bez żadnej wiary w powodzenie. Kilka nieudanych akcji na początku meczu sprawiło, że pewność ‘Wilków’ została zbesztana. Na nic zdały się pewne rotacje, które drużyna poczyniła w stosunku do tego co oglądaliśmy w poprzednich spotkaniach czy sezonach. Było źle a nawet bardzo źle. Wynik zawodów oraz to co oglądaliśmy jest wypadkową dwóch rzeczy:

– świetna dyspozycja BL

– prawdopodobnie najsłabszy mecz Wolves Volley ever.

Fakty są takie, że póki co – drużyna Mikołaja Stempina znajduje się na dwunastym miejscu w ligowej tabeli i prawdę mówiąc – ich sytuacja nie rokuje. Z pewnością ‘Wilkom’ przyda się przerwa w rozgrywkach, aby wrócić na parkiety w lepszej kondycji psychicznej. Nadal jesteśmy zdania, że potrafią, a problem tkwi w dużej mierze w ich głowach. Co do BL Volley – drużyna Wojciecha Strychalskiego zareagowała na ubiegłotygodniową porażkę w najlepszy możliwy sposób. Po kolejnej już stracie punktów lidera rozgrywek – dystans dzielący obie drużyny jest już marginalny. To zapowiada z kolei, świetną decydującą fazę sezonu.

Dream Volley – BES Boys BLUM 3-0 (21-13; 21-10; 21-9)

Kiedy w zapowiedziach przedmeczowych postawiliśmy na to, że Dream Volley nie będzie miał większych problemów z tym, by ograć swojego rywala – w obozie ‘Marzycieli’ zapanował popłoch. Od pewnego czasu jest bowiem tak, że Dream Volley gra najlepiej wtedy, kiedy jako faworytów stawiamy ich rywali. Kiedy natomiast w naszym odczuciu Dream powinien wygrać – zazwyczaj jest inaczej. O przełamanie tej klątwy, ‘Marzyciele’ mieli powalczyć z drużyną BES Boys BLUM. Zadanie biorąc pod uwagę miejsce rywali w ligowej tabeli – teoretycznie łatwe, to jednak ten, kto oglądał mecze ‘Chłopców’ z obecnego sezonu – miał prawo mieć inne zdanie. Nie ukrywamy, że liczyliśmy na to, że BES Boys BLUM na tle uznanego rywala zaprezentuje się co najmniej tak dobrze jak w poprzednim pojedynku obu drużyn, z sezonu Wiosna’22. Niestety – na nadziejach się skończyło. Na boisku numer trzy byliśmy świadkami bardzo dużej dysproporcji, która dzieliła obie drużyny. Prawdę mówiąc – BES Boys BLUM nie mogą tego tłumaczyć brakami kadrowymi, bo tych – w drużynie Dream Volley również nie brakowało, a nawet było ich więcej. Od początku pierwszego seta, Dream królował w niemal każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i nie miał problemów z tym, by ograć rywali do 13. Drugi set – to jeszcze lepsza gra drużyny Dream Volley i niestety – gorsza BES Boys BLUM. Już na początku tej partii, gracze w szarych trykotach wyszli na prowadzenie 12-4 i stało się jasne, która z drużyn po chwili wygra. Jeśli ktoś myślał, że może w trzecim secie coś się zmieni – był w dużym błędzie. Owszem – nie mający nic do stracenia ‘Chłopcy’ postanowili nieco zamieszać w pozycjach na boisku, ale efekt na pewno nie był lepszy od tego co widzieliśmy w dwóch pierwszych setach. Finalnie – Dream Volley zdominowało rywala i nie miało najmniejszych problemów z podniesieniem trzech punktów z parkietu.

Speednet – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (21-18; 19-21; 16-21)

W zapowiedziach przedmeczowych dużo miejsca poświęciliśmy obecnym problemom Speednetu. Te – zniknęłyby jak za odjęciem czarodziejskiej różdżki w momencie pewnej wygranej z drużyną ZCP. Biorąc pod uwagę historyczne spotkania obu drużyn, w których za każdym razem wygrywał Speednet – było to dość prawdopodobne. Pierwszy set zdawał się potwierdzać nasze predykcję. Po dobrej zagrywce Łukasza Żurkowskiego, Speednet objął prowadzenie 8-5 i mniej więcej trzypunktową przewagę, utrzymał aż do samego końca, ciesząc się tym samym z wygranej pierwszej partii. Druga odsłona rywalizacji – dla odmiany rozpoczęła się od identycznego prowadzenia 8-5, ale tym razem to ZCP było górą. Pod koniec środkowej partii, gracze Przemysława Wawera prowadzili nawet 19-14, ale po kolejnych świetnych zagrywkach ‘Żurka’, Speednet zniwelował stratę do zaledwie dwóch oczek (19-17). Ostatnie słowo w tej partii, należało jednak do ‘żółto-czarnych’, którzy po ataku Miłosza Bazylińskiego, doprowadzili do wyrównania w setach. W decydującym o zwycięstwie secie – zadziało się coś, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Po ataku Michała Doroza – Speednet zdawał się być na najlepszej drodze do zwycięstwa w meczu (15-11). Po chwili – świetną grą w bloku popisała się ekipa ZCP a to sprawiło, że czteropunktowa przewaga ‘Różowych’ została błyskawicznie roztrwoniona. Dalsza część seta to mnożące się błędy ‘Programistów’, którzy mając zwycięstwo na wyciągnięcie ręki – dali się przechytrzyć ‘żółto-czarnym’, którzy potwierdzają tym samym, bardzo wysokie aspirację w obecnym sezonie.

Flota Toyota Team 2 – Old Boys 1-2 (19-21; 21-18; 12-21)

Już w zapowiedziach przedmeczowych wyrażaliśmy nadzieje, że będzie to wyrównane i emocjonujące spotkanie. Wyłączając trzeciego seta – jesteśmy ukontentowani. Mimo straty kolejnego punktu, zadowoleni są również gracze Old Boys, którzy – uwaga tu ciekawostka – pozostają jedyną drużyną w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, która jak do tej pory nie zaznała goryczy porażki. Owszem w tabeli wszechczasów są drużyny takie jak Old Boys, które rozegrały 8 spotkań oraz takie, które mają ich ponad 100. Piszemy o tym teraz ponieważ uważamy, że w piątek było blisko ich pierwszej porażki. Mimo tego, że gracze z Pruszcza Gdańskiego świetnie weszli w mecz i prowadzili już 8-3, to w dalszej części – nieustępliwa Flota zdołała doprowadzić do wyrównania po 17. Był to moment, w którym drużyna w białych trykotach ewidentnie straciła moc z początku seta. W końcówce, bardzo ważne punkty dla swojej drużyny zdobyli Maciej Biesik oraz Tomasz Kryger. Wspomniane akcje, dały drużynie Old Boys prowadzenie, spokój, a po chwili wygraną seta. Drugi set rozpoczął się świetnie dla Floty, która objęła prowadzenie 9-5. Po kilku punktach wspomnianego wcześniej duetu Biesik&Kryger, zespół z Pruszcza doprowadził do wyrównania po 10. W dalszej części, Flota ponownie zdołała zbudować zaliczkę (18-16), której już nie wypuścili, doprowadzając do wyrównania stanu rywalizacji. Ostatni set to pokaz mocy podrażnionej drużyny ‘Staruszków’. Nie minęła chwila od gwizdka sędziego otwierającego starcie, a na tablicy wyników było już 14-4 dla Old Boys co było jednoznaczne z końcem emocji.

BEemka Volley – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (12-21; 22-20; 16-21)

Po niezwykle ważnym zwycięstwie w meczu ze Speednetem, drużyna ZCP Volley Gdańsk przystąpiła do drugiego spotkania w piątkowy wieczór. Tym razem, mierzyli się oni z rywalem teoretycznie łatwiejszym. Poza dorobkiem z obecnego sezonu, wskazuje na to również to, że w odróżnieniu od Speednetu – BEemka zakończyła zmagania w sezonie Jesień’22 w grupie spadkowej. Wracając do piątkowego spotkania – te zaczęło się kapitalnie dla ‘żółto-czarnych’, którzy po kilku punktach Dawida Romaniszyna, objęli prowadzenie 10-6. Z czasem było już 18-9 i było to jednoznaczne z końcem emocji w tej partii. Druga odsłona była już zdecydowanie lepsza. Dość niespodziewanie, rozpoczęła się ona od prowadzenia 5-1 BEemki Volley. Mimo to – ZCP po trzech atakach z rzędu Mikołaja Lange wróciła po chwili do gry. W dalszej części seta BEemka posiadała jednak przewagę, która na tablicy wyników, wskazywała na 16-12. Jako, że ZCP miało przed oczami wizję przegranej seta sięgnęli po swoją tajną broń – Przemysława Wawera. Trzeba przyznać, że była to świetna decyzja, bo ‘żółto-czarni’ zdołali odrobić straty a nawet być już o włos od wygranej (20-18). Niestety dla nich na świetną zmianę na ‘podwyższenie bloku’ zdecydowali się również gracze BEemki. W końcówce Daniela Podgórskiego zastąpił Michał Banaś, który skutecznym blokiem wlał wiarę w serce ‘biało-niebieskich’. Po chwili bardzo ważne punkty w ataku zdobył Maciej Wysocki i finalnie – BEemka zdołała odwrócić losy rywalizacji i doprowadzić do wyrównania. Ostatni set przypominał bardziej to co oglądaliśmy w premierowej odsłonie. To ZCP dominowało w tej partii i bez większych problemów wygrali seta do 16. Dzięki dwóm zwycięstwom w piątkowy wieczór, ZCP wskoczyło na miejsce wicelidera rozgrywek.

Zmieszani – Dziki Wejherowo 3-0 (22-20; 21-18; 26-24)

Rywal, z którym Dziki miały doskonały bilans. Zgromadzeni na trybunach sympatycy drużyny z Wejherowa. Rywal, który przegrał dwa ostatnie spotkania w lidze i nie zdobył przy tym ani jednego punktu. Co mogło pójść nie tak? Witamy w świecie Dzików, którego nam – przedstawicielom innego gatunku, cholernie trudno pojąć. Wyobrażamy to sobie tak, że w siedzibie Dzików w piątkowy wieczór padły następujące słowa: ‘Bęben maszyny losującej jest pusty, następuje zwolnienie blokady i rozpoczynamy losowanie wyniku. Dzisiejszy wynik to…. 0-3 dla Zmieszanych! Odłóżmy na chwilę żarty na bok, ale do diaska – kto mógł przewidzieć, że piątkowe spotkanie tak się potoczy? Pierwszy set rywalizacji mógł się podobać. Po bardzo wyrównanej grze obu ekip, na tablicy wyników było po 17. W końcówce, obie drużyny zaczęły popełniać sporo błędów i z tego chaosu – lepiej wyszli gracze Zmieszanych, którzy po ataku Marcina Gorlikowskiego, postawili kropkę nad ‘i’. Środkowa partia upłynęła pod znakiem nieznacznej, aczkolwiek stałej przewagi Zmieszanych, którzy utrzymywali rywala na bezpieczny dystans i finalnie wygrali seta do 18.  Trzeci set to wyrównana walka, w której żadna ze stron nie chciała odpuszczać (15-15). W końcówce seta – po kilku punktach środkowego – Artura Maksimova, Zmieszani stanęli przed ogromną szansą na wygranie spotkania. Na tablicy wyników było bowiem 20-17. Zdobyć jeden punkt? Tak po prostu? Niee, to bez sensu. Zmieszani postanowili zadbać o emocję i po kilku błędach oraz świetnej gry z kontry Dzików – mieliśmy grę na przewagi, w której co rusz, obie drużyny stawały przed szansą na wygranie seta. Ostatecznie – sztuka ta udała się drużynie Edyty Woźny, która wygrała seta 26 do 24, a cały mecz 3-0.

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Przed nami ostatni dzień meczowy przed dłuższą przerwą w rozgrywkach. W piątkowy wieczór dojdzie do sześciu spotkań. Najciekawszym z nich, zdaje się być pojedynek pomiędzy ZCP Volley Gdańsk a Speednetem. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w trzeciej lidze, w której lider – Old Boys podejmie Flotę Toyotę Team 2. Zapraszamy na zapowiedź!

BL Volley – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Choć trudno w to uwierzyć  – Wolves Volley zmaga się obecnie z poważnym kryzysem. Drużyna Mikołaja Stempina rozegrała w obecnej edycji sześć spotkań, w których zaledwie raz zdołała wygrać. Pięć kolejnych meczów, w których ‘Wilki’ rywalizowały z Old Boys, Craftveną, TGD, Flotą 2 czy wreszcie Tigerem – kończyło się porażką ‘Watahy’. O ile przegrane spotkania z pretendentami do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej można jeszcze zrozumieć, tak z pewnością porażki w konfrontacji z Craftveną czy Tiger Team nie są dla ‘Wilków’ powodem do dumy. Jakby problemy z wynikami były niewystarczającym powodem do narzekań, to wspomnimy jeszcze o problemach kadrowych, które nie pomagają drużynie Wolves Volley w odwróceniu karty. ‘Wataha’ liczy bowiem dziewięciu graczy, z czego tak naprawdę – nieco mniej grają Dariusz Suchwałko oraz Mikołaj Moszczenko. Dodatkowo – w ostatnim czasie na meczu zabrakło kurującego się kapitana drużyny – Mikołaja Stempina, a na domiar złego – kontuzji palca nabawił się środkowy Krzysztof Janikowski. Z pewnością ‘Wilkom’ w poprawie humorów nie pomaga również to, że w piątkowy wieczór zmierzą się oni z ekipą BL Volley, która do poprzedniego tygodnia pozostawała jedną z dwóch niepokonanych ekip w trzeciej lidze. Ostatecznie sposób na ogranie ‘Tygrysów’ znalazła ekipa Floty Toyoty Team 2, ale tak czy siak – BL wciąż pozostaje w samym czubie ligowej tabeli. Aby z niej nie wypaść, drużyna Wojciecha Strychalskiego musi wygrać nadchodzące spotkania. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności – inny wynik byłby sporego kalibru niespodzianką.  Z drugiej strony – tych ostatnio w SL3 nie brakuje.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Dream Volley – BES Boys BLUM

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Po niemrawym początku sezonu – drużyna Dream Volley przeżywa obecnie świetny okres. Potwierdzeniem dobrej formy ‘Marzycieli’ są trzy imponujące zwycięstwa z rzędu za komplet punktów. Jeszcze większe wrażenie robi to w jakim stylu wygrywała ekipa Mateusza Dobrzyńskiego. Co ciekawe – na rozkładzie graczy w szarych trykotach mamy między innymi drużynę Dziki Wejherowo, która do momentu spotkania z Dream Volley – jeszcze nie przegrała. Dzięki świetnej serii – ‘Marzyciele’ wskoczyli na wysokie – trzecie miejsce w ligowej tabeli i coraz częściej można usłyszeć głosy o potencjalnej próbie powrotu do elity. Uważamy, że w piątkowy wieczór – drużyna Dream Volley po raz kolejny stanie przed ogromną szansą na komplet punktów. Ich rywalem będzie bowiem ekipa BES Boys BLUM, która w dotychczas siedmiu rozegranych spotkaniach, tylko raz cieszyła się z wygranej. Z drugiej strony – osoby widzące szklankę do połowy pełną, mogą powiedzieć, że team Ryszarda Nowaka przystąpi do meczu uskrzydlony ostatnim zwycięstwem z Volley Surprise. Nie trzeba śledzić na bieżąco rozgrywek SL3, aby wiedzieć, że w piątkowy wieczór czeka ich zdecydowanie trudniejszy rywal. Dla obu drużyn, piątkowe starcie będzie dopiero drugim bezpośrednim starciem w SL3. W jedynym dotychczas rozegranym meczu, do którego doszło niemal równy rok temu – lepsi okazali się gracze Dream Volley, którzy wygrywając 3-0 zrobili milowy krok w kierunku pierwszej ligi. O tym czy historia faktycznie lubi się powtarzać – przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Speednet – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ależ sobie skomplikowała sytuację drużyna Speednetu. Tuż przed ostatnim spotkaniem drużyny Marka Ogonowskiego napisaliśmy, że jeśli ‘Różowi’ ograją Hydrę Volleyball – wówczas wskoczą na miejsce lidera pierwszej ligi. Zamiast tego – Speednet ‘poślizgnął się na skórce od banana’, przegrał mecz z Hydrą, a następnie wypadł z miejsca gwarantującego grę w grupie mistrzowskiej. To jest wręcz niewiarygodne, że Speednet potrafi jednego dnia grać świetną siatkówkę, by za chwilę przegrać z drużyną, która w pozostałych sześciu spotkaniach w pierwszej lidze, zdobyła….zero punktów. Niestety – jeśli nie zdobywa się punktów z Hydrą, to aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej, Speednet musi poszukać punktów z ZCP Volley Gdańsk oraz Merkurym. Cóż – zadanie to będzie bardzo trudne, ale możliwe do zrealizowania. Na pierwszy ogień – pójdzie ekipa ZCP, która po niemrawym początku z każdym kolejnym meczem prezentowała się coraz lepiej. Obecnie – drużyna Przemysława Wawera może pochwalić się bilansem pięciu zwycięstw oraz jednej porażki. Do zakończenia rundy zasadniczej, ‘żółto-czarni’ rozegrają jeszcze trzy spotkania. Poza meczem z ‘Programistami’, ZCP zmierzy się również z BEemką oraz CTO Volley. Choć ich terminarz również nie należy do najłatwiejszych, to trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym wylądowaliby oni za burtą. Patrząc na ostatnie spotkania – bliżej nam do tego, by uwierzyć, że ZCP wskoczy za chwilę na podium rozgrywek. Wracając jednak do meczu ze Speednetem, będzie to czwarty bezpośredni pojedynek obu drużyn. Do tej pory – za każdym razem górą była ekipa ‘Programistów’, która ma chyba patent na wygrywanie z ZCP. Skoro tak, potraktujemy to jako podpowiedź do typu Redakcji i tym samym obstawimy skromną wygraną drużyny Marka Ogonowskiego.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak):2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Flota Toyota Team 2 – Old Boys

Godz.: 21:00, boisko nr 1

W stawce 38 drużyn, które rywalizują w sezonie Wiosna’23 zostały już zaledwie trzy ekipy, które jak do tej pory nie przegrały ani jednego spotkania. Mówimy tu o liderach poszczególnych lig – CTO Volley, MPS Volley oraz bohaterach tej zapowiedzi – drużynie Old Boys. Gracze z Pruszcza Gdańskiego rozegrali w obecnej edycji siedem spotkań, w których zdobyli 18 punktów. Mimo to, ich sytuacja w lidze wciąż nie jest komfortowa. Wszystko za sprawą trzech spotkań, w których drużyna Old Boys musiała dzielić się punktami z rywalami. To z kolei sprawia, że jeśli wicelider tabeli – drużyna BL Volley wygra spotkanie za komplet punktów to przy równej liczbie rozegranych spotkań – zrówna się punktami z drużyną Bartłomieja Kniecia. To z kolei sprawia, że o mobilizacje w szeregach drużyny znad Raduni nie będzie trudno. W piątkowy wieczór, na ‘Staruszków’ czeka Flota Toyota Team 2, która póki co jest jedną z największych niespodzianek w całej – trzecioligowej stawce. Dla przykładu – gracze Karoliny Kirszensztein potrafią przegrać z Craftveną, której bilans po ośmiu spotkaniach to trzy zwycięstwa oraz pięć porażek, a następnie, jak gdyby nigdy nic w dobrym stylu ograć wicelidera rozgrywek i najgroźniejszego rywala Old Boys – drużynę BL Volley. To, o czym piszemy sprawia, że trudno nam jednoznacznie antycypować jak potoczy się spotkanie. Niemniej jednak – oczekujemy, że będziemy świadkami dobrego widowiska!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BEemka Volley – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Po tym jak na początku obecnego sezonu chwaliliśmy BEemkę, nie ma już śladu. Tu nie może być inaczej. Drużyna Daniela Podgórskiego wygrała zaledwie jedno z pięciu ostatnich spotkań. Zwycięstwo przyszło w meczu z Volley Gdańsk, co umówmy się – w ostatnim czasie nie jest jakimś mega wyczynem. Pozostałe mecze ze Speednetem, Merkurym, Eko-Hurtem czy wreszcie AIP kończyło się porażkami. Owszem – optymiści i sympatycy BEemki Volley powiedzą pewnie, że do wspomnianych porażek doszło z drużynami, które znajdują się obecnie w czołówce ligi. Faktem jest natomiast, że po kolejnych spotkaniach, ‘Zmotoryzowani’ spadali coraz niżej w ligowej tabeli i obecnie plasują się na ósmym miejscu w lidze. Z pewnością na piątkowe spotkanie nie trzeba specjalnie mobilizować graczy ZCP, którzy raz, że sami walczą o medale, a dwa – potencjalną wygraną za komplet punktów bardzo mocno pomogliby swoim Braciom z Volley Gdańsk. Obecnie dystans dzielący BEemkę oraz Volleya to cztery oczka i gdyby sytuacja ta zmieniła się po starciu BEemki z ZCP mogłoby to oznaczać coraz większe problemy VG. Która z drużyn będzie faworytem spotkania? Z pewnością ZCP, ale jeśli BEemka chce się postawić swoim rywalom i powalczyć o punkty, to musi zagrać zdecydowanie lepiej niż w ostatnim meczu z AIP. O tym czy tak będzie przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Zmieszani – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Rzadko zdarza się, aby dwie drużyny rywalizowały ze sobą tak często jak Zmieszani z Dzikami Wejherowo. Prawdziwym ewenementem i bezprecedensową sytuacją jest natomiast to, że obie drużyny rywalizowały ze sobą zarówno w trzeciej jak i w drugiej lidze. Dla obu ekip, piątkowe starcie będzie meczem numer 5 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Niezależnie czy do spotkań dochodziło w trzeciej lidze (dwukrotnie) czy drugiej (również dwukrotnie), za każdym razem to Dziki okazywały się mocniejsze. Co ciekawe – aż trzy z czterech pojedynków kończyło się zwycięstwem Dzików za komplet punktów. Zmieszani dopiero w ostatnim meczu, w sezonie Jesień’22 zdołali powalczyć z drużyną z Wejherowa, czego efektem był szczęśliwy dla Dzików podział punktów. Przed piątym spotkaniem obu drużyn nic się nie zmieniło. Nadal to gracze występujący w delegacji będą faworytem spotkania. Po tym jak we wtorek, drużyna Filipa Stabulewskiego dołożyła komplet punktów w meczu z Oliwą Team, ich obecny bilans to pięć zwycięstw oraz jedna porażka. Wyniki osiągane przez drużynę sprawiają, że póki co – ‘Dziczyzna’ plasuje się na piątymmiejscu w tabeli. Ich najbliżsi rywale – Zmieszani złapali w ostatnim czasie zadyszkę, czego efektem były dwie porażki z Dream Volley oraz Tufi Team. Niezdobycie w dwóch spotkaniach ani jednego punktu sprawiło, że kilka drużyn w ligowej tabeli przeskoczyło Zmieszanych.Finalnie – po czwartkowej serii gier, Zmieszani mają zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową. Potencjalnie kolejna przegrana może skomplikować ich sytuację jeszcze bardziej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #18

Za nami osiemnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’23. W hicie pierwszej ligi, przełamała się wreszcie ekipa Merkurego, która pokonała Eko-Hurt 2-1. W drugiej lidze kolejne bardzo ważne zwycięstwa zanotowały ekipy MPS Volley oraz Flota Toyota Team. Najwięcej emocji było jednak w meczu, w którym Tufi Team podejmowało ostatnie w tabeli AXIS. Zapraszamy na podsumowanie!

MPS Volley – Info Distributions 3-0 (21-17; 22-20; 21-13)

Kapitalna passa MPS-u trwa. Mecz z Info Distributions nie był dla MPS-u spacerkiem i trzeba to jednoznacznie podkreślić. Za chwilę jednak nikt nie będzie o tym pamiętał. Dzięki trzem oczkom, Miłośnicy Piłki Siatkowej umocnili się na prowadzeniu i obecnie zdają się być głównym faworytem w walce o tytuł mistrzowski. Mimo tej laurki trzeba podkreślić, że czasami mają swoje problemy, tak jak chociażby w drugim secie czwartkowego starcia. Zanim do tego przejdziemy, kilka słów o pierwszej partii. Gracze Jakuba Nowaka weszli bardzo dobrze w mecz i po jednym z ataków Rafała Buczyńskiego, objęli prowadzenie 9-5. Mimo to, Info Distributions, które miało w czwartek spore problemy kadrowe, nie składało broni. Po chwili doprowadzili oni do wyrównania, co zwiastowało emocjonującą drugą część seta. Nieco inny plan mieli gracze MPS, którzy odjechali rywalom na cztery punkty (18-14) i w konsekwencji, po chwili wygrali partię. Druga część spotkania, dla odmiany rozpoczęła się lepiej dla ‘Drukarzy’, którzy prowadzili 9-6. Po kilku atakach, a przede wszystkim kapitalnej serii zagrywek Piotra Mikołajewskiego to MPS zdawał się być bliżej wygranej. Mimo to dalszy fragment seta, należał do graczy w biało-czarnych trykotach, którzy objęli prowadzenie 18-16. Mało zwrotów akcji? Proszę bardzo – ostatnie słowo należało do Miłośników Piłki Siatkowej, którzy po emocjonującej końcówce, wyszarpali z rąk przeciwników zwycięstwo. Z pewnością to podbudowało morale drużyny, która nie miała większych problemów z tym, by ograć przeciwników w finałowej partii. Ostateczny wynik trzeciego seta to 21-13, po którym MPS cieszył się z kompletu punktów.

ACTIVNI Gdańsk – Craftvena 2-1 (21-7; 21-12; 19-21)

Ach ten trzeci set. Czasami oglądając spotkania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta nie możemy się nadziwić, że drużyna, która ma tak olbrzymią przewagę, jaką mieli gracze ACTIVNYCH nad Craftveną, są w stanie przegrać seta. Nie wiemy jak to nazwać, ale bardzo często spotykamy się z tym, że drużyna po wygraniu dwóch partii, czuje się już nasycona ‘daniem głównym’ i nie chce skusić się na deser w postaci trzeciego punktu. Niestety – chcąc być najlepszym, trzeba umieć chwiejącego się rywala docisnąć. Mecze z Craftveną, Drużyną A czy Speednetem 2 pokazują, że ACTIVNI muszą wyciągnąć z tej lekcji wnioski. Wracając jednak do początku spotkania – ostatni raz tak zaskoczoną i bezradną Craftvenę widzieliśmy w poprzednim sezonie, w słynnym już spotkaniu z Bayerem Gdańsk. Wystraszeni, spóźnieni, niedokładni, nieporadni, bez pomysłu czy wreszcie bez sensu. ACTIVNI? Na tle Craftveny wyglądali jakby to gracze Jastrzębskiego Węgla postanowili zrobić sobie dłuższy wypad do Trójmiasta. Szybciej, dokładniej, mocniej, lepiej, mądrzej, odważniej. Moglibyśmy tak bez końca, ale każdy załapał. Wynik 21-7 odzwierciedla to, co działo się na parkiecie. Dominacja. Drugi set również pod dyktando drużyny Artura Kurkowskiego. Dysproporcja nie była co prawda aż tak miażdżąca. Zamiast wyniku 10-1 mieliśmy 10-7. Finalnie, Craftvena zdobyła w tej partii o pięć oczek więcej, a Redakcja w międzyczasie przecierała oczy. Wszak, miało to być wyrównane spotkanie. Skoro przy tym jesteśmy, to wyrównany był, ale ostatni set. Od samego początku, aż do końca obie drużyny grały punkt za punkt. Taki stan rzeczy doprowadził nas do wyniku po 19, po którym – dwa decydujące ciosy zadał Anton Kheruvimov. Czy z perspektywy całego spotkania, podział punktów jest sprawiedliwy? Cóż – pomidor. 

Team Spontan – MiszMasz 3-0 (21-19; 21-15; 21-16)

Do spotkania z ‘Hotelarzami’ – Team Spontan przystępował po koszmarnej serii pięciu porażek z rzędu, co było jednocześnie najgorszym startem spośród wszystkich dziewięciu sezonów drużyny w SL3. Sytuacja Spontana przed meczem była na tyle poważna, że poważnie zastanawialiśmy się, czy drużyna Piotra Raczyńskiego nie będzie w obecnej edycji walczyć o utrzymanie. Mimo że czwartkowe mecze w tej kwestii niczego nie przesądziły, to jednak – mecz z MiszMaszem dał odetchnąć ‘Oranje’. Już na początku spotkania Team Spontan wypracował sobie kilkupunktową zaliczkę (9-4). Mimo słabego ‘wejścia w mecz’ – MiszMasz się z czasem odkręcił i po kilku skutecznych atakach Dmytro Moroziuka – doprowadził do wyrównania po 11. W dalszej części seta Team Spontan próbował urwać się swoim rywalom, ale ilekroć budował sobie zaliczkę, MiszMasz po czasie doprowadzał do wyrównania (18-18). Końcówka partii to dwa bardzo ważne punkty Mariusza Krynickiego oraz Tomasza Nurzyńskiego, które finalnie dały pierwszy punkt w meczu dla Spontana. Druga odsłona to wyrównana walka obu stron, którą oglądaliśmy do stanu 11-11. W drugiej części seta, dały o sobie znać problemy z przyjęciem w drużynie ‘Czarnych’. Te sprawiły, że ‘Spontaniczni’ odskoczyli swoim rywalom na cztery punkty (18-14) i po chwili wygrali partię. Ostatnia odsłona nie przyniosła zwrotu akcji. Dobrze grający ‘Spontaniczni’ błyskawicznie objęli prowadzenie 12-5 i mimo, że w końcówce pozwolili sobie na sporo nonszalancji, to finalnie nie dali odebrać sobie trzeciego punktu w meczu.

Merkury – Eko-Hurt 2-1 (21-13; 21-16; 21-23)

Spotkanie z Eko-Hurtem miało dla Merkurego taki ładunek emocjonalny, że trudno nam zdobyć się na jakieś błyskotliwe porównanie. Faktem jest to, że gdyby Merkury przegrał w czwartek kolejne spotkanie – wówczas znalazłby się w ogromnych tarapatach i ich gra w grupie mistrzowskiej, stanęłaby pod ogromnym znakiem zapytania. To byłoby z kolei zdecydowanie największą sensacją obecnego sezonu, a nawet ostatnich kilku edycji. Wygrana w czwartkowy wieczór nie była rzecz jasna oczywista. Rywal szykowany na czwartkowy mecz, był przeciwnikiem z wagi ciężkiej, który również ma mnóstwo argumentów do tego by wygrać. Początek spotkania pokazał jednak, że Merkury bardzo dobrze poradził sobie w kryzysowej sytuacji. To gracze Piotra Peplińskiego zdominowali swojego przeciwnika i szybko objęli prowadzenie 11-6. Z pewnością ‘Hurtownikom’ nie pomogły kłótnie z sędzią prowadzącym zawody, za co gracze Konrada Gawrewicza zostali ukarani czerwoną kartką. Dalsza część seta to walka punkt za punkt, która jak wiadomo oznaczała pewną wygraną Merkurego. W drugiej partii, czterokrotny Mistrz SL3 musiał się napocić nieco mocniej. Do połowy seta było bowiem po 10 i trudno było ocenić, która z drużyn wygra tę odsłonę. Odskoczyć swoim rywalom, udało się Merkuremu, który zdołał sforsować zasieki rywali i po ataku Macieja Mozola, objąć prowadzenie 16-13. Dalsza część partii upłynęła pod kontrolą ‘Planetarnych’ a to oznaczało, że drużyna w granatowych strojach przełamała koszmarną passę spotkań bez zwycięstwa. Do podniesienia z boiska pozostał jeszcze trzeci set. Przez niemal całą partię nieznaczną, ale jednak przewagę posiadała drużyna Piotra Peplińskiego. Pod koniec seta, mieli oni nawet kilka piłek meczowych (20-17), ale w końcówce – Eko-Hurt pokazał prawdziwy sportowy charakter i rzutem na taśmę zapewnił sobie jeden punkt w meczu. 

AXIS – Tufi Team 1-2 (16-21; 21-19; 28-30)

Ależ to było partizado. Nie, żeby poziom sportowy był jakiś mega wysoki, ale emocje z tego spotkania moglibyśmy spokojnie przenieść na całą kolejkę. Po ubiegłotygodniowym – łatwym zwycięstwie ze Zmieszanymi, uznaliśmy że Tufi Team wróciło na zwycięską ścieżkę i w kolejnych spotkaniach będzie grało im się już znacznie lepiej. Dodatkowo – w czwartkowy wieczór mierzyli się oni z ostatnią drużyną w ligowej tabeli, która jak do tej pory nie wygrała ani jednego spotkania. To potęgowało nasze przekonania, że będzie to stosunkowo proste zadanie dla faworyta. Pierwszy set, zdawał się to potwierdzać. Po wyrównanym początku (8-8), na prowadzenie drużynę Tufi, dwoma blokami wyprowadził Przemysław Kosecki (10-8). W dalszej części seta, faworyzowana ekipa powiększyła przewagę do sześciu oczek (17-11) i na spokojnie dowiozła prowadzenie do końca. W drugiej partii, dla ex-pierwszoligowca rozpoczęły się schody. W tej odsłonie dały o sobie znać problemy w przyjęciu, które sprawiły, że AXIS po ataku Piotra Czerwińskiego, objęło prowadzenie 16-11. W dalszej części – Tufi zdołało zniwelować stratę i obronić kilka piłek setowych, ale koniec końców – AXIS wyszło z tej partii zwycięsko. Zdecydowanie najwięcej działo się w trzeciej odsłonie. Przez długi czas wyglądała ona tak jak środkowa partia. To beniaminek drugiej ligi prezentował się lepiej w efekcie, czego po bloku oraz skutecznej zagrywce środkowego – Macieja Tarulewicza, objął prowadzenie 19-14. Wysokie prowadzenie rywali sprawiło, że Tufi zmuszone było wziąć czas, na którym powracający do składu Marcin Dylowicz tłumaczył, że jeszcze nie wszystko stracone. Po przerwie, na parkiecie zameldowała się inna ekipa, która w sobie znany sposób odrobiła straty i doprowadziła do wyrównania po 20. Dalsza część seta to piłki meczowe, a to jednej, a to drugiej strony. Ostatecznie – po dwóch skutecznych atakach Piotra Watusa, to Tufi wygrywa spotkanie, ale jest to jeden z tych meczów, w których większe pochwały należą się przegranym. AXIS było w czwartek o włos od pierwszego zwycięstwa w sezonie Wiosna’23 i biorąc pod uwagę przedmeczowe zapowiedzi – mogą czuć dumę ze swojej postawy.

Team Spontan – Flota Toyota Team 0-3 (6-21; 12-21; 12-21)

Owszem – wiedzieliśmy, że faworytem spotkania są gracze Floty. Dodatkowo – nie zadrżała nam ręka w momencie, kiedy stawialiśmy na to, że zgarną oni komplet punktów. Mimo to – takiej deklasacji, jaką mogliśmy oglądać w czwartkowy wieczór się nie spodziewaliśmy. Sam wynik oraz przebieg spotkania jest tym bardziej dziwny, że chwilę wcześniej – ten sam Team Spontan nie miał większych problemów z tym, by ograć MiszMasz zdobywając przy tym komplet punktów. Czy w meczu z Flotą dało o sobie znać zmęczenie? Hm, to chyba też nie to. Kto jak kto, ale Spontan uwielbia grać dwa mecze jednego dnia i gdybyśmy mieli wskazać drużynę, która na przestrzeni wszystkich sezonów grała tak najczęściej, to byliby to z pewnością ‘kolekcjonerzy niezaplanowanych chwil’. Cóż przydomek z poprzedniego zdania sprawdził się w czwartek w 100%. No bo powiedzmy sobie wprost – mecz trwał chwilę, a i team Piotra Raczyńskiego wychodząc z domu, miał zapewne inną wizję jak ten mecz się potoczy. Różnica poziomów pomiędzy drużynami w pierwszym secie była MIAŻDZĄCA. ‘Spontanicznym’ nie szło kompletnie nic – ani przyjęcie, ani zagrywka, ani rozegranie, ani wykończenie. Ok, może i byli dobrzy, ale co jedynie w kategorii nieporozumień oraz pomyłek. O tak, w tym nie mieli sobie równych. Po błyskawicznym pierwszym secie mieliśmy nadzieje na lepsze pozostałe partie. Cóż – było nieco lepiej, ale gdyby ‘Spontaniczni’ przechodziliby akurat obok castingu do Mam Talent, producenci nakazaliby zaryglowanie przed nimi drzwi. Słówko o Flocie, bo to wreszcie oni powinni być bohaterami tego podsumowania. Przyznamy, że goście w ‘butelkowych strojach’ nie mają większego pojęcia o miłosierdziu. Jeśli widzą, że mogą docisnąć przeciwnika to wrzucają go na taką karuzelę, że temu chce się zwracać. Przykład? Flota ciśnie rywala do 6 i popełnia błąd na zagrywce. Inne ekipy – wiadomo, następna będzie lepsza. Flota? Wściekanie się na siebie, jakby to była najważniejsza piłka w ich życiu. Oj, chłopaki maja zakodowany sukces. Pytanie czy w perspektywie dalszej części sezonu, poradzą sobie z presją.

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Przed nami osiemnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’23. Hitem czwartkowej serii gier będzie starcie w pierwszej lidze pomiędzy borykającym się z największym kryzysem w historii SL3 – Merkurym a Eko-Hurtem. Przełamać złą passę postara się również Team Spontan, który rozegra dwa spotkania. Zapraszamy na zapowiedź!

MPS Volley – Info Distributions

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Po niezbyt udanym początku, w którym Info Distributions zaliczyło trzy porażki z rzędu, drużyna Macieja Skowrońskiego prezentuje się lepiej z meczu na mecz. Dowód? Proszę bardzo – gracze w biało-czarnych barwach wygrali dwa z trzech ostatnich spotkań, gdzie pokonali między innymi Dream Volley. Przypomnijmy, że wciąż mówimy o drużynie, która plasuje się na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Dodatkowo – Info Distributions nie miało ostatnio problemów z tym, by ograć za komplet punktów Volley Surprise. Dzięki temu – mimo niekorzystnemu stosunkowi zwycięstw oraz porażek, ‘Drukarze’ znajdują się na siódmym miejscu w tabeli. Mimo to uważamy, że w czwartkowy wieczór czeka ich piekielnie trudne zadanie. Rywalem drużyny Macieja Skowrońskiego będzie bowiem ekipa MPS Volley, która ‘zadomowiła się’ w fotelu lidera. Dodatkowo – póki co są jedyną drużyną w drugiej lidze, która nie zaznała jak do tej pory goryczy porażki. Mimo to nie jest tak, że wygrane MPS-owi przychodzą jakoś szczególnie łatwo. W sześciu dotychczas rozegranych spotkaniach, Miłośnicy Piłki Siatkowej trzykrotnie oddawali po punkcie swoim rywalom. W związku z tym, póki co ich sytuacja nie jest jeszcze komfortowa i MPS musi liczyć się z tym, że kilka innych drużyn ‘depcze im po piętach’. Uważamy, że w czwartkowy wieczór o komplet punktów również nie będzie łatwo. Mimo że to MPS jest w naszych oczach faworytem to jednak sądzimy, że ‘Drukarze’ pokuszą się o jeden punkt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

ACTIVNI Gdańsk – Craftvena

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Dla obu drużyn – czwartkowe spotkanie będzie drugim meczem w obecnym tygodniu rozgrywek. W zdecydowanie lepszych nastrojach, do spotkania podejdą gracze ACTIVNYCH Gdańsk, którzy we wtorkowy wieczór, sprawili ogromną niespodziankę wygrywając z Bayerem Gdańsk. Już pal licho, że ‘Aptekarze’ otarli się w poprzednim sezonie o drugą ligę. W obecnym nie przegrali ani jednego spotkania co w zestawieniu z nieciekawym dorobkiem punktowym ACTIVNYCH sprawiało, że nie mieliśmy wątpliwości oddając typ Redakcji. Co więcej – postawa drużyny Artura Kurkowskiego w ostatnim meczu sprawia, że w naszych oczach to właśnie oni będą faworytem czwartkowego pojedynku. Tak jak zaznaczyliśmy na początku – Craftvena przystąpi do spotkania w nienajlepszych nastrojach. We wtorek, drużyna Bartosza Zakrzewskiego musiała uznać wyższość drużyny Tiger Team i obecnie, z trzema zwycięstwami w siedmiu spotkaniach, plasuje się na dziewiątym miejscu w lidze. To co z pewnością działa na ich niekorzyść to fakt, że nad dwunastą lokatą, ‘Rzemieślnicy’ mają zaledwie jeden punkt więcej. Nie ukrywamy, że po całkiem dobrym początku obecnego sezonu, po drużynie w czarnych trykotach oczekiwaliśmy nieco więcej.  Pisaliśmy to przy okazji jednej z poprzednich edycji, ale przykład Craftveny pokazuje, że to, że jakość drużyny w ostatnim czasie zauważalnie wzrosła – niekoniecznie musi przekładać się na lepsze wyniki. Tak się bowiem składa, że ‘przypływ podnosi wszystkie łodzie’ co możemy aktualnie obserwować w trzeciej lidze. Uważamy, że na przestrzeni ostatnich sezonów, poziom trzeciej ligi poszybował dość mocno w górę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Team Spontan – MiszMasz

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Po dwutygodniowej przerwie – ‘Spontaniczni’ wracają do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W czwartkowy wieczór – ‘Oranje’ rozegrają dwa spotkania, w których z całą pewnością będą liczyć na odmienienie swojej sytuacji w ligowej tabeli. Tak się bowiem składa, że po pięciu porażkach w sezonie Wiosna’23, Team Spontan wylądował (na dnie tabeli) szybciej niż Robert Mateja w słynnym już skoku w słoweńskiej Planicy. Mówiąc wprost – ‘Spontaniczni’ muszą zrobić wszystko, by jak najszybciej przestali być utożsamiani z sympatycznym zakopiańczykiem. Żarty żartami, ale sytuacja teamu Piotra Raczyńskiego robi się nam powoli bardzo nieciekawa. Co więcej – ani w spotkaniu z MiszMaszem, ani tym bardziej z Flotą Toyotą Team – ‘Spontaniczni’ nie będą faworytami. To oznacza, że po siedmiu spotkaniach w sezonie Wiosna’23, mogą być oni realnie zagrożeni spadkiem do niższej ligi co jest sytuacją absolutnie bezprecedensową. Z drugiej strony – różnice punktowe wcale nie są aż tak duże. Jeśli Spontan zaprezentuje się w czwartek z dobrej formy – wówczas będą mieli szansę na to, by zrównać się w tabeli z MiszMaszem. Dla obu drużyn, czwartkowa potyczka będzie meczem numer 5 w historii SL3. Póki co – lepszym bilansem, mogą pochwalić się gracze Team Spontan, którzy wygrali trzy potyczki. Jak można było jednak wywnioskować z całej zapowiedzi – kto wie, czy wspomniany okres nie jest już przeszłością, do której trudno będzie wrócić.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Merkury – Eko-Hurt

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Czy obrona mistrzowskiego tytułu przez Merkurego jest wciąż realna? Z pewnością takie pytanie zadają sobie obecnie gracze oraz kibice drużyny ‘Planetarnych’. Przypomnijmy, że w trzech ostatnich spotkaniach, czterokrotny Mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – stracił aż 8 na 9 możliwych punktów. Z pewnością ci, którzy widzą ‘szklankę do połowy pełną’ mogą przytoczyć to, co działo się niemal równy rok temu – w sezonie Wiosna’22. Wówczas – Merkury w całym sezonie przegrał cztery spotkania, a mimo to, w ostatecznym rozrachunku wygrał ligę z przewagą dwóch punktów nad CTO Volley. Tamten okres był jednak nieco inny – póki co, CTO nie wygląda na drużynę, która za chwile potraci punkty na potęgę. Co gorsze dla Merkurego – oni sami nie wyglądają z kolei na drużynę, która za chwilę zacznie wygrywać wszystkie mecze po 3-0. Uważamy, że obecnie to na czym powinni się bardziej skoncentrować gracze Piotra Peplińskiego to walka o to, by nie wypaść z grupy mistrzowskiej co umówmy się – byłoby największą sensacją obecnego sezonu, a kto wie czy nie całych rozgrywek ever. O taki scenariusz nie jest aż tak trudno jak mogłoby się wydawać. Do końca rundy zasadniczej, Merkury zmierzy się z Eko-Hurtem oraz Speednetem a więc drużynami, które również nie wyobrażają sobie braku grupy mistrzowskiej. Na stole jest więc tak dużo scenariuszy, że trudno się w tym wszystkim połapać. Biorąc jednak pod uwagę obecną dyspozycję Eko-Hurtu – ich wygrana jest jak najbardziej realna.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

AXIS – Tufi Team

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Czerwona latarnia ligi, czerwone stroje, ale patrząc na postawę w meczu z wiceliderem rozgrywek – Flotą Toyotą Team, na pewno nie czerwoni ze wstydu. Nie ukrywamy, że w ubiegłym tygodniu, Redakcji nie zadrżała ręka w momencie, kiedy oddawaliśmy typ 3-0 dla Floty Toyoty Team. Mimo że gracze Karoliny Kirszensztein byli murowanym faworytem do zwycięstwa za komplet punktów, team Fabiana Polita pokazał w jednym z setów ‘sportowy pazur’, który sprawił, że zawody zakończyły się podziałem punktów. Samo spotkanie pokazało dodatkowo jeszcze inną – naszym zdaniem ważniejszą rzecz. Wyrównany fragment gry udowodnił bowiem, że AXIS jest w stanie powalczyć z najlepszymi drużynami w drugiej klasie rozgrywkowej. Okazję do udowodnienia tej tezy, gracze z ulicy Kartuskiej będą mieli już za kilka godzin. Ich rywalem w walce o pierwszą wygraną w sezonie będzie ekipa Tufi Team. Tak się składa, że drużyna Mateusza Woźniaka – choć na papierze silniejsza to ma za swoimi uszami wiele grzeszków. Z pewnością najpoważniejszy z nich wydarzył się dwa tygodnie temu, kiedy faworyzowana drużyna musiała uznać wyższość innej ekipy z dolnych partii w tabeli – drużyny Volley Surprise. Po tamtym spotkaniu, Tufi zareagowali jednak w najlepszy możliwy sposób – ogrywając pewnie i zdecydowanie drużynę Zmieszanych. Na podstawie dotychczasowych występów drużyny Mateusza Woźniaka w sezonie Wiosna’23 trudno pokusić się o jednoznaczną predykcję przebiegu spotkania. Wydaje nam się jednak, że Tufi stanie na wysokości zadania i pokusi się o drugi komplet punktów w obecnej edycji.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Team Spontan – Flota Toyota Team

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Od pewnego czasu zastanawiamy się, czy drużyny które są obecnie na szczycie drugoligowej tabeli poradzą sobie w wyższej klasie rozgrywkowej. Historia Siatkarskiej Ligi Trójmiasta pokazała już niejednokrotnie, że z tym, mogą być ogromne problemy. Jedną z drużyn, o których myślimy w kontekście powyższych słów jest Flota Toyota Team. Wicelider rozgrywek rozegrał w obecnej kampanii sześć spotkań,  w trakcie których wygrał pięć razy oraz raz, zanotował porażkę z liderem rozgrywek  – MPS-em Volley. To właśnie w głównej mierze konfrontacja z ex-pierwszoligowcem uwypukliła mnóstwo niedociągnięć, z którymi borykają się obecnie gracze Karoliny Kirszensztein. Dodatkowo –w ostatnim meczu z AXIS, zespół Floty dość niespodziewanie stracił jeden punkt a to z kolei sprawia, że w naszej głowie, mnożą się kolejne pytania. Ok – może być tak, że na nienajlepszy dzień meczowy przeciwko drużynie z ulicy Kartuskiej spory wpływ miały problemy kadrowe, z którymi mierzy się obecnie wicelider, ale no właśnie – czy to aby na pewno w tym rzecz? Odpowiedź na część pytań otrzymamy najprawdopodobniej już w czwartek wieczorem. Flota zmierzy się wówczas z Team Spontan, którego nieciekawą sytuację opisaliśmy szerzej przy okazji zapowiedzi ich czwartkowego spotkania z MiszMaszem. To co pokazał jednak obecny sezon – mimo braku wygranych, ‘Spontaniczni’ potrafili się niekiedy postawić i zdobyć po jednym punkcie. Składając wszystko do kupy, wychodzi nam na to, że w czwartkowy wieczór Flota wygra spotkanie w stosunku 2-1 z czego tak naprawdę, nie będzie zadowolony nikt.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2