Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #17

Za nami bardzo ciekawy dzień meczowy. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się Bayer Gdańsk oraz Speednet 2. W derbach Sulmina zespół VB Inter-Grahen nie miał problemu z pokonaniem rywali i zdobyciem kompletu punktów. W elicie natomiast swoją serię zwycięstw kontynuuje ekipa Merkurego. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – Remedios Sopot Ortopedia 3-0 (21-14; 21-19; 22-20)

W ostatnim czasie często mówiliśmy o tym, że wyniki Chilli Amigos są z pewnością znacznie gorsze niż ich gra. W kilku poprzednich meczach zespół Pawła Kalety rywalizował z czwartoligowymi mocarzami, a mimo to przez długie fragmenty grał jak równy z równym. Drużyna w czerwonych strojach przełamała się w starciu z Only Spikes, lecz paradoksalnie to właśnie początek sezonu pokazał, że Chilli Amigos stać na dobrą lokatę w lidze. Jak to się mówi, trudne czasy tworzą silne charaktery. Tego charakteru z pewnością nie zabrakło graczom ‘Amigos’ podczas środowego wieczoru. Nie brakowało także znakomitej gry, ponieważ to Chilli Amigos po mocnym początku wysunęli się na prowadzenie 11-6. Kluczem do takiej przewagi była bardzo dobra gra w obronie oraz skuteczne kontry, po których ‘Ortopedzi’ pozostawali bezradni (21-14). Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Po dwóch dość nietypowych asach serwisowych Macieja Kota mieliśmy remis po 9. Z czasem dzięki atakom świetnie dysponowanego Damiana Łuniewskiego Chilli wysunęli się na prowadzenie 17-14 i choć w końcówce nie uniknęli nerwówki, zdołali pokonać rywala do 19. Ostatni set przyniósł kilka zwrotów akcji. Na początku wyraźnie lepiej wiodło się zawodnikom Remedios, którzy rozpoczęli od prowadzenia 9-5. Po kilku akcjach konsekwentnie grający czerwoni uruchomili Łukasza Turskiego, który wraz z zagrywającym Michałem Czyżykowskim dał ‘Amigos’ prowadzenie 16-12. Choć przewaga Chilli wydawała się bezpieczna, Remedios zdołał zanotować jeszcze jeden zwrot akcji i wyszedł na prowadzenie 20-19. Niestety dla nich ostatnie słowo należało do zespołu Pawła Kalety, który zdobył drugi komplet punktów z rzędu – brawo!

VB Inter-Grahen Sulmin – VB FE Sulmin 3-0 (21-13; 21-4; 21-19)

„Derby rządzą się swoimi prawami”? Być może tak, ale prawdę mówiąc, Inter-Grahen Sulmin, chcąc zakończyć ligowe zmagania na „pudle”, nie miał prawa przegrać choćby seta. Z taką myślą przystąpili do pierwszego seta rywalizacji, choć trzeba przyznać, że na początku mieli problemy ze sforsowaniem zasieków rywali (7-7). Kiedy puściły pierwsze nerwy, a gracze Kacpra Wiczkowskiego złapali luz, w drugiej części seta prezentowali się już wyraźnie lepiej. Choć ich rywale najczęściej podbijali piłki i trzeba było się nieco napocić, by zdobyć punkt, to faworyt nie zawiódł, wygrywając finalnie do 13. Drugi set rywalizacji był absolutnym koszmarem dla drużyny VB FE Sulmin, która już na początku popełniła kilka błędów w ataku, dając rywalom prowadzenie 8-2. Po kilku minutach i serii punktów Michała Tredera, VB Inter-Grahen Sulmin prowadził już 14-3, a finalnie wygrał do 4. Po takim secie trudno było przewidzieć, jak potoczy się trzeci. VB FE Sulmin już w poprzednim spotkaniu ze Speedway AWKS udowodnił, że niepowodzenia w dwóch pierwszych setach ich nie zniechęcają. Wtedy się udało. Tym razem zespół Fabiana Ehrlicha rozpoczął od prowadzenia 3-0. Choć z czasem inicjatywę przejął faworyt i prowadził pod koniec seta 19-13 oraz 20-15, w końcówce zrobiło się naprawdę gorąco. Po skutecznych atakach Kacpra Menczykowskiego VB FE Sulmin zbliżył się na jeden punkt (20-19). Ostatecznie po błędzie graczy VB FE Inter-Grahen zdołał postawić kropkę nad „i” (21-19).

Kraken – Kraken Team 2-1 (21-19; 16-21; 21-19)

Byliśmy niemal przekonani, że mecz zakończy się podziałem punktów. Mieliśmy jednocześnie duże wątpliwości, który z Krakenów zwycięży. W naszym odczuciu solidne argumenty przemawiały za obiema drużynami. Ostatecznie wybór padł na zespół Roberta Skwiercza, który wydawał się bardziej stabilny. Jeśli chodzi o drużynę Jurija Charczuka, to ich bardzo dobre mecze przeplatają się z wyraźnie słabszymi. Początek rywalizacji należał do graczy w granatowych koszulkach, którzy po ataku Krzysztofa Domarosa objęli prowadzenie 13-9. Z czteropunktowej przewagi nie cieszyli się jednak długo, bo po znakomitym fragmencie i atakach Dmytro Hurtovyia Kraken wysunął się na prowadzenie i finalnie wygrał seta do 19. Druga partia to niejako lustrzane odbicie wydarzeń z pierwszego seta. Choć do pewnego momentu lepiej wiedli się gracze Jurija Charczuka (9-5), to dalsza część meczu należała do zespołu Kraken Team, który zdołał doprowadzić do wyrównania w setach (21-16). Wypracowana przewaga na pewnym etapie seta niczego nie gwarantowała, o czym przekonaliśmy się już w pierwszym i drugim secie. Ostatni „rozdział” środowego spotkania rozpoczął się miażdżącą przewagą zespołu Roberta Skwiercza, który wysunął się na prowadzenie 8-2 i jeszcze do stanu 15-10 zdawał się kontrolować przebieg gry. Po chwili z bardzo dobrej strony pokazali się jednak zawodnicy zza naszej wschodniej granicy, którzy zdołali wyrównać na 18, a następnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając seta do 19.

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team 1-2 (21-11; 21-23; 12-21)

Dziwny to był mecz, ale w Inter Marine SL3 staje się to powoli normą. W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy o skrajnie niekorzystnym dla Tufi Team bilansie bezpośrednich spotkań, obejmującym aż osiem porażek przy zaledwie jednym zwycięstwie sprzed kilku lat. Początek spotkania jednoznacznie dawał do zrozumienia, że dziś nie będziemy świadkami odwrócenia tego trendu. To „żółto-czarni” zdecydowanie lepiej rozpoczęli mecz i błyskawicznie objęli prowadzenie 12-5. W dalszej części seta Tufi nie miało nawet prawa myśleć o odrobieniu strat, ponieważ liczba błędów, które popełniali, była doprawdy zatrważająca (21-11). W drugim secie wszystko się jednak zmieniło, a mecz zyskał dodatkowe barwy. Po bardzo wyrównanym początku (10-10) „żółto-czarni” zdobyli kilka bardzo ważnych punktów, wysuwając się na prowadzenie 15-12. Kiedy wydawało się, że wszystko idzie po myśli DNV VG, tercet Deptuła – Osiecki oraz Paszylk doprowadzili do wyrównania po 17 i po wyrównanej końcówce to Tufi cieszyło się finalnie z wygranej do 21. Z całą pewnością po zakończonym secie gracze VG mogli czuć ogromny niedosyt. Choć pierwsza część finałowej partii wskazywała, że będziemy świadkami równie wyrównanej i emocjonującej rywalizacji (9-9), to z czasem wszystko się zmieniło. Trudno wskazać przyczynę, ale zawodnicy DNV VG całkowicie stanęli, a Tufi Team potraktowało rywala jak worek treningowy, zdobywając 13 kolejnych punktów i oddając przeciwnikom zaledwie 3 oczka.

VB Sulmin – Speednet 2 0-3 (22-24; 21-23; 15-21)

Wiemy, że to bardzo odważna teza, z której być może za jakiś czas zechcemy się wycofać, ale czy nie jesteśmy właśnie świadkami najlepszej formy Speednetu 2 w historii rozgrywek Inter Marine SL3? Nie licząc zmagań w trzeciej lidze, gdzie Speednet 2 kiedyś wygrał 11 spotkań z rzędu. W drugiej lidze najdłuższa dotychczasowa seria zwycięstw wynosiła zaledwie dwa mecze. Po wczorajszym spotkaniu z VB Sulmin licznik „Programistów” wskazuje już cztery wygrane z rzędu, a jeśli ocenialibyśmy Speednet w skali szkolnej za ostatnie dwa tygodnie, to dostaliby szóstkę. To absolutny sztos i eksplozja formy. W zapowiedzi wspomnieliśmy, że choć team Marka Ogonowskiego wygrywa, to odbywa się to często po podziale punktów. Jaka była odpowiedź? Kilka godzin później Speednet ograł za komplet punktów VB Sulmin, drużynę, która dwa ostatnie sezony kończyła odpowiednio na szóstym i czwartym miejscu, czyli znacznie wyżej niż „Programiści”. To pokazuje, jak wielki postęp zrobili zawodnicy w różowych strojach i że podczas gdy inni jechali prawym pasem 80 km/h, Speednet śmigał lewym, przekraczając dozwoloną prędkość. Warto też przypomnieć, że w zapowiedziach zaznaczyliśmy, iż VB Sulmin jest najlepiej zagrywającą drużyną drugiej ligi. Cóż, przeciwko „Programistom” nie zdobyli ani jednego punktu w tej statystyce i jak pisaliśmy, Speednet sobie z tym poradził – brawo!

Bayer Gdańsk – DHP Oliwa 3-0 (21-14; 21-14; 21-15)

Najpierw cię ignorują, potem śmieją się z ciebie, później z tobą walczą, a na końcu wygrywasz. Mimo że wspomniany i dość znany zwrot nie odnosi się w całości do drużyny Bayer Gdańsk, to jednak coś w tym jest. Przypominamy sobie, że przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu – jeszcze w trzeciej lidze – Bayer nie był murowanym faworytem, a mimo to bez problemu awansował do drugiej ligi. Tam miał być typowym beniaminkiem, drużyną, która miała mieć problemy z utrzymaniem się. W zamian za to otrzymaliśmy zespół, który wygrał pięć spotkań z rzędu i dziś jest liderem drugiej ligi. Choć „Aptekarze” na pewno się do tego nie przyznają, sytuacja robi się bardzo poważna. O postępie drużyny świadczy bezpośrednie spotkanie z DHP Oliwą. Jeszcze kilka miesięcy temu Bayer wygrał z nimi 2-1, ale miał wtedy sporo trudności. Wczoraj? Cyk – 3-0 i gra, w której rywal nie miał żadnych szans na korzystny wynik. Co ciekawe, ten sam przeciwnik dzień wcześniej pokonał Złomowiec Gdańsk, co pokazuje, że „Aptekarze” są dziś w szczytowej, historycznie wysokiej formie. Pierwszy set był do pewnego momentu wyrównany (11-10), ale z czasem DHP Oliwa zaczęła popełniać błędy, co przeciwko drużynie, która popełnia ich najmniej w lidze, mogło skończyć się tylko jednym sposobem (21-14). Druga partia to zdecydowana przewaga „Aptekarzy” od pierwszej aż do ostatniej akcji. Set bez historii, zakończony zwycięstwem do 14. Ostatnia partia była kontynuacją niemocy drużyny z „serca Gdańska”, która nie była w stanie zaskoczyć rywala ani sprawić mu choćby odrobiny problemów. Ostatecznie „Aptekarze” wygrali seta do 15, zmieniając przy okazji koszulki na żółte, przeznaczone dla liderów. Imponujące.

EKO-HURT – Flota Active Team 0-3 (17-21; 14-21; 20-22)

Już na długo przed rozpoczęciem spotkania mówiliśmy, że drużyna, która przegra środowe starcie, znajdzie się w bardzo nieciekawym położeniu. Precyzując – ich kryzys może przerodzić się w coś poważniejszego i mieć konsekwencje w kolejnych tygodniach. Między wierszami niech każdy sam odpowie na pytanie, o jakich konsekwencjach mówiliśmy. Mimo dwóch porażek Eko-Hurtu w ostatnim czasie, to właśnie ich wskazaliśmy jako faworyta meczu. Ranga spotkania dała się jednak „Hurtownikom” we znaki, bo w kilku pierwszych akcjach popełnili cztery błędy na zagrywce. To, wraz z dobrą formą Floty Active Team, sprawiło, że zespół Karoliny Kirszensztein objął prowadzenie 14-11 i nie oddał go do końca (21-17). Jeśli pierwszy set był problematyczny dla Eko-Hurtu, to trudno nawet opisać drugą odsłonę, która rozpoczęła się od wyniku 2-8! Niemoc drużyny Pawła Dawczaka szybko przerodziła się we frustrację, co przejawiało się licznymi pyskówkami z rywalami oraz sędzią prowadzącym zawody. Choć Flota nie pozostawała dłużna, to jednak zdecydowanie lepiej radziła sobie w tej sytuacji i dzięki bardzo dobrej grze w obronie oraz skutecznym kontratakom coraz bardziej dociskała rywali do ściany (21-14). Jeśli ktoś myślał, że Flota nie będzie w stanie jeszcze bardziej upokorzyć swoich przeciwników, był w dużym błędzie. Choć w ostatnim secie Eko-Hurt grał już wyraźnie lepiej niż w dwóch pierwszych partiach, na końcu stało się TO. Pod koniec meczu Eko-Hurt prowadził 20-16, a mimo to nie potrafił zakończyć ataku. W zamian za to Flota zdobyła sześć kolejnych punktów, a Eko-Hurt pozostała tylko frustracja. Dziewiąte miejsce w drugiej lidze zdaje się być absolutną katastrofą.

CTO Volley – Bossman Team 3-0 (21-16; 22-20; 21-16)

Po dwóch wygranych z rzędu Bossman mógł mieć nadzieję na kontynuację dobrej, choć krótkiej passy. Ich rywalem była co prawda ekipa CTO Volley, ale ostatnie mecze „Pomarańczowych” udowodniły, że nie są oni drużyną „nietykalną”. Taki był przynajmniej zamysł, jednak realizacja wyglądała zupełnie inaczej – gorzej. Pierwszy set rywalizacji zapowiadał się naprawdę nieźle. Chwilę po połowie seta na tablicy wyników mieliśmy remis 13-13. Po skutecznym bloku najlepszego gracza meczu, Łukasza Negowskiego, gracze CTO wysunęli się na prowadzenie 16-13, którego już nie oddali (21-16). Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii, w której emocje towarzyszyły od pierwszej do ostatniej akcji. Warto zaznaczyć, że nie brakowało również sporych kontrowersji sędziowskich, które pojawiły się w kilku sytuacjach drugiego seta i choć było to mniej więcej po równo, to pod koniec seta wydawało się, że to Bossman postawi kropkę nad „i”. Po ataku Szymona Zalewskiego było bowiem 20-19 dla graczy Jakuba Kłobuckiego. W końcowej fazie seta ogromną pracę dla swojej drużyny wykonał Mateusz Behrendt, który najpierw popisał się skutecznym blokiem, a następnie atakiem, który przypieczętował triumf CTO. Ostatni set to już „sparingowe granie”, w którym CTO nie miało problemów z udowodnieniem wyższości nad rywalem (21-16). Gdyby tylko drużyna w pomarańczowych barwach miała mniej wahań formy, ich dzisiejsza sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza.

AIP – Merkury 1-2 (21-18; 17-21; 20-22)

Do środowej rywalizacji Merkury przystępował jako ostatni niepokonany bastion w pierwszej klasie rozgrywkowej. Zadanie stawiane przed pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 nie było bynajmniej łatwe. Historycznie, choć Merkury był najczęściej faworytem bezpośrednich spotkań, to jednak gracze AiP potrafili pokonać „Planetarnych”. Z drugiej strony, gracze Adriana Ossowskiego ostatni raz zwyciężyli w 2023 roku. Środowe spotkanie rozpoczęło się wyrównaną grą obu drużyn, która doprowadziła do stanu po 13. Po punktach Jakuba Jetke i Jakuba Sulimy zespół AiP wysunął się na prowadzenie 16-13. Timeout Merkuremu nic nie dał, a po chwili gracze AiP cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Na początku drugiego seta wydawało się, że drużyna Adriana Ossowskiego pójdzie za ciosem, prowadząc w połowie partii 9-5. Jednak ich gra zaczęła się psuć, a dzięki kilku skutecznym akcjom Damiana Gila Merkury objął prowadzenie 12-11. Przestój AiP się nie skończył, a po kilku udanych akcjach Merkury wyszedł na prowadzenie 17-12, co oznaczało, że w kilku ostatnich wymianach zespół AiP zdobył zaledwie dwa punkty, podczas gdy Merkury aż dwanaście. Ostatecznie środkową partię wygrał zespół Piotra Peplińskiego 21-17. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, w którym ponownie lepiej rozpoczęło AiP. Mimo prowadzenia 8-6, drużyna w fioletowo-czarnych strojach ponownie dała się przechytrzyć, przegrywając ostatecznie do 20.

Zapowiedź – MATCHDAY #17

Zaczynamy siedemnasty dzień ligowych zmagań. Hitem środowej serii gier będzie mecz derbowy pomiędzy drużynami z Sulmina. Emocji nie zabraknie również w kilku spotkaniach pierwszoligowych. Zapraszamy na zapowiedź!

Chilli Amigos – Remedios Sopot Ortopedia

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć rozegraliśmy dopiero 1/3 sezonu, jest już niemal pewne, że debiutujący w rozgrywkach Remedios Sopot Ortopedia będzie musiał obejść się smakiem związanym z brakiem awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Nie jest bowiem tajemnicą, że na taki scenariusz liczyli w obecnej kampanii gracze Macieja Kota. Realia czwartej ligi są jednak takie, że zespół w białych barwach wygrał zaledwie jedno z czterech spotkań i aktualnie punktuje ze średnią jednego oczka na mecz. Oczywiście w czwartej lidze nie ma spadków, co jest dobrą wiadomością, ale fakty są takie, że w wyższych ligach takie punktowanie często kończy się spadkiem. Z Remedios nie jest jednak tak źle i czujemy, że ‘Ortopedzi’ już niedługo zaczną wygrywać. Prawdę mówiąc – sądzimy, że stanie się to już dziś wieczorem. Rywalem ‘Ortopedów’ będzie ekipa Chilli Amigos, która w ostatnim czasie przełamała niekorzystną serię. Po porażkach na inaugurację z Siatkersami, Speedway AWKS oraz Sharksami, zespół ‘Papryczek’ mierzył się z Only Spikes. Będąc faworytem tamtego meczu, gracze Chilli Amigos nie zawiedli i pokonali rywali za komplet punktów. Choć Chilli prezentuje się w naszych oczach wyraźnie lepiej niż przed sezonem, to wątpimy, by powtórzyli ten wynik dziś wieczorem. Ba – to rywal zdaje się być faworytem spotkania. Jesteśmy jednak przekonani, że ‘Amigos’ pokażą się z dobrej strony, a mecz będzie stał na wysokim poziomie sportowym.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB Inter-Grahen Sulmin – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Dla obu drużyn będzie to prawdopodobnie najważniejsze spotkanie w sezonie. Słowo „prawdopodobnie” nie jest tu przypadkowe, bo jest szansa, że w dalszej części rozgrywek VB Inter-Grahen Sulmin będzie walczył o podium, którego los może zależeć od bezpośrednich meczów z rywalami. Nie zmienia to jednak faktu, że derby rządzą się swoimi prawami, a gracze obu zespołów wyczekiwali tego spotkania od momentu, gdy stało się jasne, że VB FE Sulmin wystąpi w rozgrywkach. Biorąc pod uwagę aspekty czysto sportowe i zakładając, że VB Inter-Grahen Sulmin nie podda się presji, to właśnie oni są zdecydowanym faworytem. Zespół Kacpra Wiczkowskiego zdołał przejść przez dotychczasowe mecze „suchą stopą” i jest jedną z nielicznych drużyn, która do tej pory pozostała niepokonana. Społeczność związana z drużyną zastanawia się, czy w obozie Inter-Grahen znaleziono sposób, by uniknąć powtórki z poprzedniego roku, kiedy to do pewnego momentu wszystko układało się świetnie, a później sytuacja nagle się załamała. Obecnie pierwsza część sezonu wygląda analogicznie – jest naprawdę dobrze, ale co przyniesie dalsza część? Jeśli chodzi o VB FE Sulmin, to gracze Fabiana Ehrlicha znajdują się w zupełnie innym położeniu. Do tej pory rozegrali pięć spotkań w obecnym sezonie, zdobywając tylko dwa punkty. Ich ostatni mecz jednak pokazał bardzo dobrą formę i „pazur” w konfrontacji z faworytem rozgrywek, drużyną Speedway AWKS. Jak podkreślali po meczu sami zawodnicy VB FE, zespół czuje się coraz lepiej i coraz pewniej, co z kolei oznacza, że ich forma w kolejnych spotkaniach powinna się poprawiać. Czy przekonamy się o tym już dziś wieczorem?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Kraken – Kraken Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Są osoby w Inter Marine SL3, które myślą, że oba zespoły mają ze sobą coś wspólnego poza nazwą. Cóż – tak nie jest. Owszem, obie drużyny grają w trzeciej klasie rozgrywkowej, ale na tym ich podobieństwa się kończą. Przypominamy sobie dość ciekawą historię. Team Roberta Skwiercza pod nazwą Kraken Team rywalizował na Pogórzu od bardzo dawna. W Inter Marine SL3 w większości ten sam skład występował pod barwami ACTIVNYCH Team. Jakież było ich zaskoczenie, gdy do ligi zgłosiła się drużyna o nazwie Kraken. Ostatecznie „prawo patentowe Inter Marine SL3” oraz sami zawodnicy obu zespołów nie mieli z tym większego problemu, a liczba „Bestii” w SL3 powiększyła się o kolejną drużynę. Do niedawna lepiej w rozgrywkach radzili sobie gracze Jurija Charczuka (Kraken). Po spadku z drugiej do trzeciej ligi team nie zachwyca i w obecnym sezonie bardzo dobre mecze przeplata słabszymi, tak jak choćby w konfrontacjach z BL Volley czy ostatnio Portem, które niespodziewanie przegrał. Zdecydowanie bardziej przewidywalną drużyną jest ekipa Roberta Skwiercza. Kraken Team ma to do siebie, że kiedy podchodzą do meczu jako faworyt, można być niemal pewnym ich zwycięstwa. To zespół, któremu bardzo rzadko przytrafiają się niewytłumaczalne wpadki. W naszych oczach granatowi są bliscy tego, by zanotować najlepszy sezon w historii i zakończyć rozgrywki w pierwszej szóstce drugiej ligi. Byłby to spory sukces, a trzy wygrane w czterech meczach jasno pokazują, że ‘Granatowych’ na to stać. W naszych oczach to właśnie oni będą dziś nieznacznym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Nie ma się co oszukiwać. Obie drużyny rozpoczęły sezon Jesień’25 w sposób raczej niezadowalający. Nieco lepiej było w przypadku DNV Volley Gdańsk, gdyż trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 odnieśli zwycięstwo na inaugurację nad Czerepachami Volley. Dwa kolejne mecze były jednak bardzo rozczarowujące, ponieważ ‘żółto-czarni’ nie zdobyli ani jednego punktu w starciach z AiP oraz Merkurym. Kiedy wydawało się, że to poważniejszy problem, niespodziewanie pokonali aktualnego mistrza, CTO Volley, co było jedną z największych sensacji obecnego sezonu. Tryumf z takim przeciwnikiem oraz forma, którą pokazali w tym meczu, dają ogromną nadzieję na dalszą część rozgrywek. Tak grających zawodników DNV oglądało się naprawdę z przyjemnością. Jeśli chodzi o ich najbliższych rywali – zespół Tufi – początek sezonu nie był dla nich rozczarowaniem, lecz czymś znacznie gorszym. Jeny, cóż to był za falstart i prawdziwe mordobicie. Niestety dla ‘Tuffików’, to oni byli stroną przegraną. Gdy zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będą mieli poważnych problemów w dalszej części sezonu, w kolejnym meczu niespodziewanie ograli brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Wracając do bezpośredniej rywalizacji, będzie to już dziesiąte spotkanie obu drużyn. Choć trudno w to uwierzyć, aż w ośmiu przypadkach triumfowali gracze DNV Volley Gdańsk. Ostatnie zwycięstwo Tufi Team miało miejsce niemal pięć lat temu – 2 listopada 2020 roku. W obozie Tufi liczą, że ta niefortunna seria zakończy się dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Sulmin – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Po świetnej serii Speednet 2 przystępuje do szóstego meczu w sezonie Jesień’25. Choć w naszych oczach team Marka Ogonowskiego nie był faworytem spotkań z Eko-Hurtem, Flotą Active Team oraz MPS-em Volley, to za każdym razem pokonał rywali, zdobywając po dwa punkty. Wobec tego kolejny raz nie damy się zaskoczyć i dzisiaj stawiamy na ‘Programistów’. Rywalem dziesiątej drużyny w ligowej tabeli będzie zespół plasujący się na szóstej pozycji. Choć drużyna Daniela Bąby, przy równej liczbie rozegranych spotkań, wygrała o jedno starcie mniej niż Speednet, to ma na koncie aż o trzy punkty więcej. Cała ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest sięganie po komplet punktów podczas zwycięstw. Właśnie w taki sposób rozpoczęli sezon gracze VB Sulmin, pokonując Staltest oraz DHP Oliwę 3-0. Przy analizie przewagi punktowej obu drużyn warto zwrócić uwagę na terminarz. Naszym zdaniem trudniejszy grafik mieli ‘Programiści’, którzy w pięciu pierwszych meczach mierzyli się wyłącznie z ekipami wcześniej typowanymi do miejsc w TOP6. Szukając sposobu na pokonanie dzisiejszego przeciwnika, Speednet 2 powinien zrobić wszystko, by zneutralizować ich największy atut. Tak się bowiem składa, że VB Sulmin jest najlepiej zagrywającą drużyną w całej drugiej lidze. Jeśli im się to uda – powinno być dobrze.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Bayer Gdańsk – DHP Oliwa

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Lubimy historie, w których beniaminek idzie za ciosem i od razu w wyższej klasie rozgrywkowej zaczyna rozpychać się łokciami. Mowa tu o graczach Bayeru Gdańsk, którzy są jedną z największych rewelacji obecnego sezonu bez względu na ligę. Choć team Damiana Harica rozpoczął sezon od porażki z Miłośnikami Piłki Siatkowej 0-3, to dalsza historia została zapisana „złotymi zgłoskami”. Choć Bayer zazwyczaj nie był faworytem, to jednak wygrali kolejne spotkania z Challengersami, Flotą, Eko-Hurtem oraz Energą Treflem Gdańsk, zdobywając aż 10 z 12 możliwych punktów. W międzyczasie drużyna „z Leverkusen” cieszyła się tytułem zespołu tygodnia, co może nie jest kluczowe, ale pokazuje, że Bayer wyraźnie wyróżnił się na tle pozostałych 51 ekip. Ich dzisiejszy rywal – DHP Oliwa – to zespół, który podobnie jak Bayer, awansował po udanym sezonie Wiosna’25. W odróżnieniu jednak od „Aptekarzy”, DHP Oliwa nie miała tak spektakularnego startu. Drużyna Adama Wyrzykowskiego, borykająca się z problemami kadrowymi, przegrała trzy mecze na inaugurację. Mimo to, „z serca Gdańska” team zdołał się wczoraj przełamać, pokonując faworyzowanego Złomowca. To osiągnięcie jest tym bardziej imponujące, że do tej pory „Złomki” nie przegrały ani jednego meczu i były wskazywane jako główni kandydaci do awansu. Tryumf nad takim rywalem dodał niewątpliwie wiatr w żagle Oliwie. Dziś wieczorem okaże się, czy wystarczy to na sprawienie kolejnej niespodzianki.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

EKO-HURT – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po dobrym początku sezonu w wykonaniu obu drużyn, nie ma już śladu. Przypomnijmy, że sezon Jesień’25, ex-pierwszoligowiec – Eko-Hurt rozpoczął od trzech wygranych z rzędu. Choć mogliśmy wówczas nieco narzekać na styl, to jednak zwycięstwa z DHP Oliwą, Fuxem Pępowo czy Challengersami, pozwalały sądzić sympatykom ‘Hurtowników’, że druga liga jest tylko przystankiem. Że za chwilę team Pawła Dawczaka ‘odpęka’ kolejne mecze i już na wiosnę – znajdzie się w elicie. W minionym tygodniu kreślony przez kilka tygodni plan stanął pod ogromnym znakiem zapytania. Choć ex-Mistrzowie Inter Marine SL3 byli zdecydowanym faworytem spotkań ze Speednetem 2 oraz Bayerem Gdańsk to sensacyjnie przegrali w stosunku 1-2 oraz 0-3. To był koszmar, o którym Eko-Hurt szybko nie zapomni i sami zastanawiamy się, czy zdołają się z tego wygrzebać i w dalszej części sezonu powalczyć o awans. Dużo więcej powodów do optymizmu nie ma Flota Active Team, która rozpoczęła sezon rewelacyjnie, ogrywając za komplet punktów Old Boysów oraz Inter Marine Masters. Niestety dla nich – team Karoliny Kirszensztein nie poszedł ‘za ciosem’ i również przegrał – co ciekawe, z dokładnie tymi samymi rywalami co Eko-Hurt. W dwóch wspomnianych meczach, zgarnęli co prawda o jeden punkt więcej niż Eko-Hurt, ale umówmy się – żadne to dla nich pocieszenie. W dzisiejszym starciu, oba zespoły będą pod ogromną presją. Team, który przegra mecz, znajdzie się już w bardzo nieciekawym położeniu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

CTO Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ależ spłaszczyła się rywalizacja w pierwszej lidze. Poza absolutnym dołem tabeli – tutaj każdy może wygrać z każdym, czego dowodów w obecnym sezonie otrzymaliśmy co najmniej kilka. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów było starcie z minionego tygodnia, gdy aktualny mistrz Inter Marine SL3 mierzył się z drużyną, która zapewniła sobie utrzymanie dopiero po meczu barażowym. Dodatkowo w tym sezonie prezentowali średni, a nawet słaby poziom. Mimo to ‘żółto-czarni’ po świetnej grze ograli CTO Volley 2-1, co było jedną z największych niespodzianek minionego tygodnia. Aktualnie fakty są takie, że CTO Volley w czterech rozegranych meczach ma o jedną porażkę mniej niż przez cały ubiegły sezon. Pokazuje to, że obrona tytułu mistrzowskiego nie będzie łatwym zadaniem. Podobna sytuacja dotyczy potencjalnej wygranej CTO w dzisiejszym starciu. Po trudnym okresie w Inter Marine SL3, Bossman Team w ostatnim czasie włączył zdecydowanie wyższy bieg. Choć drużyna Jakuba Kłobuckiego rywalizowała w tym czasie z Speednetem oraz AiP, to wygrała oba mecze 2-1. Jest to tym bardziej imponujące, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że mówimy o zespołach, które w tym sezonie poza spotkaniem z Bossmanem wyłącznie wygrywały. Jak będzie w meczu przeciw aktualnym mistrzom? Przekonamy się już za kilka godzin!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

AIP – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu wydawało się, że mecz pomiędzy AiP a Merkurym będzie pojedynkiem drużyn, które jak dotąd nie przegrały żadnego spotkania. Przed poniedziałkową serią gier oba zespoły pozostawały ostatnimi niepokonanymi bastionami pierwszoligowymi. Ta sytuacja uległa jednak zmianie, gdy team Adriana Ossowskiego zmierzył się z zespołem Bossmana. W tym spotkaniu AiP napisało kolejny smutny rozdział w historii rywalizacji. Nie licząc „meczu o pietruszkę” w grupie spadkowej, ilekroć oba zespoły grały ze sobą bezpośrednio, za każdym razem triumfował Bossman. Jedna porażka nie zmienia jednak faktu, że sezon ‘fioletowo-czarnych’ jak na razie jest bardzo udany. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że do dzisiejszego starcia AiP przystąpi jako lider zmagań pierwszoligowych. Wynik ten robi jeszcze większe wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele drużyn rozegrało już jedno spotkanie więcej. Tak czy inaczej, ostatnią niepokonaną drużyną w pierwszej lidze, a jedną z nielicznych spośród wszystkich 52 ekip w ligowej stawce, pozostaje zespół Merkurego. Team Piotra Peplińskiego rozegrał jak dotąd trzy mecze, mierząc się z Bossmanem, Tufi Team oraz DNV Volley Gdańsk. Choć osiągnięcia ‘Planetarnych’ robią wrażenie, to tabela ligowa jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z rywalami z dolnych partii tabeli, zajmującymi siódme, ósme oraz dziewiąte miejsce. Jak będzie wyglądać konfrontacja pięciokrotnych mistrzów Inter Marine SL3 z aktualnym liderem? Przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #16

Za nami wieczór niespodzianek w Ergo Arenie. Choć Staltest, Speednet 2 czy DHP Oliwa nie były faworytami swoich meczów, to potrafiły ograć rywali. Na brak emocji nie mogliśmy narzekać również w derbach gminy Żukowo, gdzie mocniejsi okazali się gracze Fuxa Pępowo. Zapraszamy na podsumowanie!

Speedway AWKS – Only Spikes 3-0 (21-14; 21-8; 21-14)

W nagłówku do wtorkowych spotkań napisaliśmy, że wtorkowy wieczór był ‘wieczorem niespodzianek’. Cóż – o ile miało to zastosowanie w innych starciach, tak w meczu pomiędzy Speedway AWKS a Only Spikes – obyło się bez cudów. Od samego początku spotkania Speedway zrobił wszystko, by nie powtórzyć tego, co wydarzyło się w minionym tygodniu, kiedy niespodziewanie oddali seta VB FE Sulmin. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego faworyt odskoczył swoim rywalom na sześć oczek (12-6). W dalszej części Only Spikes podkręcili nieco tempo, ale było wiadomo – strata była zbyt duża. Jeśli komuś z zewnątrz wydawało się, że pierwszy set był jednostronny, to w drugim musiał zmienić zdanie. Po kilku punktach zdobytych przez Szymona Schulza i Macieja Budzińskiego, team w żółto-czarnych barwach objął prowadzenie 11-3. Chwilę później przewaga wynosiła już 12 punktów (15-3) i wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będziemy za moment świadkami rekordu obecnego sezonu. Na szczęście dla psychiki ‘Kanarków’ udało im się jeszcze zdobyć kilka oczek, dzięki czemu porażka nie wygląda aż tak drastycznie (21-8). Ostatni set był tym, w którym Only Spikes mieli swoje przebłyski (5-5). Z czasem jednak przewaga drużyny Mateusza Bojke stawała się coraz wyraźniejsza. Ostatecznie wygrali tę odsłonę do 14, cały mecz w stosunku 3-0 i przynajmniej na chwilę wskakują na fotel lidera czwartej ligi – brawo!

Złomowiec Gdańsk – DHP Oliwa 1-2 (19-21; 21-18; 17-21)

Wywiad Inter Marine SL3 z Krzysztofem Kopernikiem był czymś w rodzaju ‘samospełniającej się przepowiedni’. We wspomnianej rozmowie wspominaliśmy bowiem o tym, że Złomowiec nad wyraz często lubi przegrywać spotkania z drużynami z dołu ligowej tabeli. We wtorkowy wieczór niepokonany jak dotąd team w miedzianych barwach mierzył się z ostatnią drużyną ligi – DHP Oliwą. Jak można wywnioskować z tego wstępu – i tym razem to ‘underdog’ okazał się mocniejszy. Powiedzmy to sobie szczerze – pierwszy set nie stał na wysokim poziomie sportowym, a obie ekipy miały spore problemy z podstawowymi elementami siatkarskiego rzemiosła. Po wyrównanej i chaotycznej pierwszej części gry (10-10) jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Oliwy, którzy po punktach Aleksandra Barana i Pawła Landowskiego objęli prowadzenie 15-11. Choć jeszcze przy stanie 20-17 wydawało się, że spokojnie dowiozą wygraną, nerwówka była nieunikniona. Złomowiec zdobył dwa punkty i zbliżył się na różnicę jednego oczka, ale ostatnie słowo należało do Igora Galińskiego i to DHP cieszyło się z prowadzenia w meczu. Druga odsłona od początku układała się po myśli faworytów (14-10). W drugiej części seta Złomowiec popełnił jednak aż pięć prostych błędów i rywale zdołali doprowadzić do stanu po 18. Tym razem jednak emocji w końcówce zabrakło, bo ekipa Witolda Klimasa zdobyła trzy ostatnie punkty i wyrównała wynik spotkania (21-18). Decydująca partia miała najbardziej wyrównany przebieg. Gra punkt za punkt trwała aż do stanu 16-16. Wówczas niesamowite trzy punkty zdobył Paweł Landowski, dzięki czemu Oliwa odskoczyła na 19-16, a chwilę później mogła cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie Jesień’25 – brawo!

BL Volley – Dream Volley 1-2 (17-21; 13-21; 23-21)

Po bardzo niespodziewanej, czy wręcz sensacyjnej porażce Dream Volley z MiszMaszem – team Mateusza Dobrzyńskiego przystępował we wtorek do piątego meczu w sezonie Jesień’25. Wczorajszy rywal – ekipa BL Volley – wydawał się być idealnym i wymarzonym przeciwnikiem dla ‘Marzycieli’. Historycznie zespół w niebieskich barwach nie miał dla swojego rywala żadnej litości. W obecnym sezonie BL mógł jednak odczuwać, że dystans pomiędzy obiema ekipami nieco się zmniejszył i właśnie w tym ‘Tygrysy’ upatrywały swojej szansy. Początek spotkania musiał jednak być dla nich sporym rozczarowaniem, bo Dream od razu wziął się do pracy, błyskawicznie budując przewagę 14-8. Kiedy wydawało się, że jest już ‘pozamiatane’, zespół Dobrzyńskiego zaczął popełniać sporo prostych błędów, które sprawiły, że zrobiło się gorąco przy stanie 15-13. Ostatecznie skończyło się bez przykrych konsekwencji, co – jak pamiętamy z historii Dream Volley – nie zawsze było regułą (21-17). Drugi set to jeszcze lepsza gra ‘Marzycieli’. Choć BL starał się jak mógł, nie miał żadnego pomysłu na dobrze poukładaną i skuteczną grę rywali (12-6). Gdy w ‘Tygrysim obozie’ pojawiły się nerwy, było jasne, jak się to skończy (21-13). Mimo niekorzystnego obrazu gry i przerwanej serii zwycięstw, BL Volley w trzeciej odsłonie pokazał charakter. Od początku seta aż do stanu 21-21 obie ekipy szły ‘łeb w łeb’, a my nie mieliśmy żadnej ‘czutki’, w którą stronę to się przechyli. Historycznie w takich końcówkach lepiej radzili sobie ‘Marzyciele’, ale – jak to mówią – szczęście i pech zawsze się równoważą. Kilka happy-endów z przeszłości musiało się w końcu odbić czkawką i tym razem Dream przegrał partię 21-23. Tak czy inaczej, wynik 2-1 był najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, na który stawiało najwięcej typerów.

Fux Pępowo – VB Sulmin 2-1 (21-14; 21-18; 13-21)

W derbach gminy Żukowo – górą Fux Pępowo! Argumentów za tym, że był to dla obu stron mecz szczególny, można znaleźć naprawdę wiele. W naszym odczuciu faworytem rywalizacji była ekipa z Pępowa, która w obecnej kampanii spisuje się bardzo dobrze. Potencjalna wygrana sprawiała, że team Dominika Szadacha doskoczyłby do ścisłej czołówki. Nie bez znaczenia był także fakt, że swoje spotkania przegrały drużyny Złomowca oraz MPS-u Volley, co dodatkowo poprawiało i tak już solidną sytuację ‘Koniczynek’. Sam mecz rozpoczął się znakomicie dla Fuxa Pępowo, który na półmetku premierowego seta prowadził już 10-5. W dalszej fazie partii drużyna Szadacha utrzymała wysoki poziom gry, rozbijając marzenia rywali o korzystnym dla nich wyniku i wygrywając 21-14. O ile w pierwszej odsłonie gracze w zielono-czarnych barwach grali niemal perfekcyjnie, o tyle w drugim secie pojawiły się schody. Tym razem to VB Sulmin lepiej rozpoczął grę, szybko wychodząc na prowadzenie 9-4. Ekipa Daniela Bąby nie cieszyła się jednak długo z przewagi, bo po kilku punktach byłego zawodnika VB – Patryka Bruchmana – Fux doprowadził do remisu 12-12. Choć w dalszej części Sulmin ponownie złapał rytm i prowadził 16-14, nie zdołał wykorzystać okazji. W końcówce świetnie spisał się Dominik Bychowski, który poprowadził Fuxa do wygranej 21-18 i zwycięstwa w meczu. Ostatnia partia to już zdecydowana dominacja drużyny VB Sulmin, która rozgromiła rywala 21-13. Marne to jednak pocieszenie, bo choć wygrali seta, to przegrali całe spotkanie i tym samym zanotowali trzecią porażkę z rzędu – a na początku sezonu nic na to nie wskazywało.

Staltest Pomorze – Inter Marine Masters 2-1 (21-23; 21-17; 21-18)

Przed meczem nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, która ze stron będzie faworytem. Choć wyniki ‘Mastersów’ w obecnej kampanii nie były przesadnie optymistyczne, to jednak mierzyli się oni z zespołem, który przegrał na inaugurację wszystkie pięć spotkań i nie dawał najmniejszych sygnałów, że sytuacja może się poprawić. Początek rywalizacji zdawał się potwierdzać nasze przewidywania. Inter Marine Masters narzucili rywalom swoje warunki gry i pod koniec seta prowadzili 18-10. Wydawało się, że to przewaga nie do roztrwonienia? Cóż – zdanie na ten temat mieli inne sami ‘Mastersi’, którzy postanowili udowodnić, że nie ma takiej różnicy, której nie da się zmarnować. Po fatalnej końcówce ekipa Andrzeja Masiaka zdobyła zaledwie dwa punkty, tracąc aż dziesięć i pozwalając Staltestowi doprowadzić do stanu 20-20. Mimo że pachniało tu dramatem, ostatecznie dopisało im szczęście i zdołali domknąć seta 23-21. To, czego nie udało się graczom Arka Kozłowskiego w pierwszej partii – zrobili w drugiej. Po świetnym fragmencie gry (naszym zdaniem najlepszym w całym sezonie) Staltest objął prowadzenie 13-8. Choć później za sprawą Andrzeja Masiaka i Tomka Kowalewskiego ‘Mastersi’ próbowali odrobić straty (18-15), ostatnie słowo należało do Staltestu, który wygrał 21-17. Ostatni set był najbardziej wyrównany i rozbudził emocje po obu stronach siatki. Nie zabrakło tam sportowej walki, ale również kontrowersji. Przy stanie 18-18 wszystko było możliwe, lecz w końcówce więcej zimnej krwi i koncentracji zachowali gracze Staltestu Pomorze. Zdobyli trzy ostatnie punkty meczu i mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie Jesień’25. Po spotkaniu gracze Inter Marine nie kryli rozżalenia tym, jak potoczył się mecz. Choć byli faworytem, zaprezentowali się jedynie przeciętnie, by nie powiedzieć słabo. Niezależnie od tego, jaką wersję przyjąć – team Andrzeja Masiaka musi zrobić zdecydowanie więcej, jeśli nie chce utknąć w dolnych rejonach tabeli.

MPS Volley – Speednet 2 1-2 (18-21; 18-21; 21-15)

Niepokonana drużyna z aspiracjami na awans do elity vs drużyna tygodnia, która historycznie wygrywała mecze z Miłośnikami Piłki Siatkowej. Choć argumenty przemawiały za obiema stronami, to bardziej logiczny wydawał się tryumf MPS-u. Podobnego zdania było 86% Typerów w aplikacji SL3. Już początek spotkania pokazał jednak, że Speednet nie zamierza łatwo odpuścić i we wtorkowy wieczór powalczy o zwycięstwo. To właśnie oni, po kilku atakach Kamila Szlejtera, wysunęli się na prowadzenie 12-9 i do samego końca utrzymali kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Choć przy stanie 20-15 nieco spuścili z tonu i rywale zdobyli trzy punkty z rzędu, to finalnie Speednet cieszył się z wygranej w pierwszej partii (21-18). Środkowa odsłona to popisowa gra ‘Programistów’. Dawno nie widzieliśmy, by któraś z drużyn SL3 wyszła na parkiet z tak ogromną motywacją. Jako że MPS również prezentował solidną siatkówkę, to na półmetku seta mieliśmy remis po 11. Z czasem przewaga Speednetu zaczęła się jednak uwidaczniać, choć co ciekawe – rzadko która akcja kończyła się według klasycznego schematu: przyjęcie – rozegranie – atak. To spotkanie obfitowało w długie wymiany, efektowne obrony i skuteczne kontry. Tutaj po prostu nie dało się nudzić. Druga część seta należała już zdecydowanie do ‘Programistów’, a duży udział w tym miał Sławek Janczak, który serią skutecznych ataków dał swojej drużynie wygraną 21-18. Trzeci set nie miał już takiego poziomu emocji i jakości jak poprzednie partie. Był raczej swoistą ‘nagrodą pocieszenia’ dla MPS-u, który zdobył przynajmniej jeden punkt. Jeśli chodzi o Speednet, to gracze Marka Ogonowskiego mogą być z siebie dumni. Za nimi bardzo wymagający terminarz, w którym mierzyli się z drugoligową czołówką, a mimo to – trzy ostatnie mecze to trzy zwycięstwa. To pokazuje, że w ‘Programistach’ drzemie naprawdę ogromny potencjał – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #16

Zaczynamy szesnasty dzień zmagań w sezonie Jesień’25. Dość ciekawie zapowiadają się derby gminy Żukowo, w którym Fux Pępowo zmierzy się z VB Sulmin. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu, w którym MPS zmierzy się ze Speednetem 2. Zapraszamy na zapowiedź!

Speedway AWKS – Only Spikes

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

W minionym tygodniu byliśmy świadkami nie lada niespodzianki. Speedway AWKS, który na inaugurację wygrał wszystkie cztery spotkania, inkasując przy tym komplet dwunastu punktów, rywalizował z VB FE Sulmin, znajdującym się na przeciwległym biegunie ligowej tabeli. W zapowiedzi tego meczu pisaliśmy, że choć wyobraźnię mamy naprawdę bujną, to nie potrafimy w niej znaleźć scenariusza, w którym ‘żółto-czarni’ mieliby pogubić punkty. Ku naszemu zdumieniu, zespół Mateusza Bojke przegrał sensacyjnie trzeciego seta rywalizacji z drużyną z dolnej części tabeli, co jasno pokazało, że wcale nie są tak nietykalni, jak mogło się wydawać. Taka wiadomość to nic innego jak swoiste ‘hopium’ dla zawodników Only Spikes, którzy do wieczornego starcia przystąpią z zaledwie jednym punktem zdobytym w czterech rozegranych spotkaniach. Co ciekawe – choć nie dawaliśmy większych szans ‘Kanarkom’ w meczu przeciwko innemu z faworytów do podium, ekipie DSGSA, to drużyna Patryka Łabędzia podeszła do tego pojedynku bez kompleksów i w efekcie wygrała jednego seta, co śmiało można określić jako spore zaskoczenie. Wydaje się jednak, że na powtórzenie tego wyczynu szanse są dość iluzoryczne. Strata punktu w ostatnim spotkaniu wyzwoliła w graczach AWKS sportową złość i dziś – będą chcieli za wszelką cenę udowodnić, że była to wyłącznie ‘wpadka przy pracy’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Złomowiec Gdańsk – DHP Oliwa

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Jeden z dwóch niepokonanych drugoligowych bastionów powraca na parkiety Inter Marine SL3. Mowa tu rzecz jasna o Złomowcu, który kontynuuje świetną serię, odprawiając kolejnych rywali. Na rozkładzie drużyny w miedzianych barwach w obecnej kampanii mamy Staltest Pomorze, VB Sulmin, Challengersów oraz Inter Marine Masters. Choć ta passa robi ogromne wrażenie, to jednak ‘szóstkę’ w skali szkolnej obniżamy do ‘piątki minus’ za to, że team Witolda Klimasa w aż trzech przypadkach zgubił po jednym punkcie. W każdym z wymienionych starć Złomowiec był wyraźnym faworytem i wynik 3-0 był absolutnie ‘w zasięgu’. Podobnej sytuacji spodziewamy się również dziś wieczorem. Rywalem Złomowca będzie bowiem ekipa DHP Oliwa, która rozpoczęła sezon w bardzo słabym stylu. Aktualnie zespół Adama Wyrzykowskiego rozegrał trzy spotkania, w których ani razu nie zdołał zwyciężyć, plasując się w konsekwencji na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Pewnym pocieszeniem dla nich może być jednak fakt, że obok MPS-u to właśnie DHP Oliwa ma na koncie najmniejszą liczbę rozegranych meczów i kto wie – być może ich sytuacja jeszcze się poprawi. Warto tu zwrócić uwagę również na absolutny hit transferowy, którego dokonali biało-granatowi. Choć Dorian Walentynowicz mocno kusił pierwszoligowców, ostatecznie trafił do Oliwy i już w ostatnim spotkaniu zaprezentował się bardzo dobrze, zdobywając kilkanaście punktów. Wydaje się więc, że z czasem Oliwa zacznie grać lepiej i ich los wcale nie jest jeszcze przesądzony. O wygraną, a nawet o punkty we wtorkowy wieczór będzie im jednak piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

BL Volley – Dream Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Gdyby ktoś zapytał nas przed rozpoczęciem sezonu, która z drużyn po czterech tygodniach rozgrywek będzie miała komplet zwycięstw, to z pewnością zamiast BL Volley, wskazalibyśmy na ekipę ‘Marzycieli’. Do pewnego momentu team Mateusza Dobrzyńskiego zdawał się realizować przedsezonowe założenia. Choć można było nieco narzekać na styl, to drużyna w granatowych koszulkach ogrywała kolejno: Team Spontan, MysterElektroRockets oraz Port. W czwartym spotkaniu Dream Volley mierzył się z ekipą MiszMaszu, z którą historycznie szło ‘Marzycielom’ znakomicie. Przed meczem uznaliśmy, że komplet punktów Dream Volley zdaje się być ‘pewniaczkiem’. Ku naszemu zaskoczeniu, Dream zaprezentował w tym starciu totalną niemoc, przegrywając sensacyjnie w stosunku 1-2. Dziś choć są faworytem, to zmierzą się z zespołem, który jak dotąd jeszcze nie przegrał. BL Volley po ponad miesiącu rywalizacji pozostaje w elitarnym gronie drużyn, które mogą pochwalić się wyłącznie zwycięstwami. Co ciekawe – dziś zespół Wojciecha Strychalskiego stanie przed szansą wyrównania wyniku z sezonu Jesień’22, kiedy to wyśrubowali swój rekord najdłuższej serii zwycięstw z rzędu. Wówczas było to sześć spotkań. Przed dzisiejszym starciem mają ich pięć, ale jeśli wyrównywać rekord – to najlepiej z przytupem, ogrywając tak wymagającego przeciwnika. Smakowałoby to naprawdę wyjątkowo. Choć trudno w to uwierzyć – obie drużyny rozegrały do tej pory 15 setów i za każdym razem górą był Dream Volley. Trudno o bardziej jaskrawy przykład dysproporcji pomiędzy dwiema drużynami. Czy tym razem będzie podobnie? Sądzimy, że choć Dream Volley sięgnie po zwycięstwo, to BL Volley zdoła urwać im choć jednego seta.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Fux Pępowo – VB Sulmin

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Zmagania w rundzie jesiennej drużyna Daniela Bąby rozpoczęła w rewelacyjny sposób. Na inaugurację wygrali oni za komplet punktów z DHP Oliwą oraz Staltestem Pomorze i przez dwa tygodnie ligowych zmagań – byli liderem drugiej ligi. Dwa kolejne mecze to jednak arcytrudne pojedynki z drużynami, które wymieniane są w roli faworytów w wyścigu do pierwszej ligi. We wspomnianych starciach z MPS-em Volley oraz Złomowcem Gdańsk gracze VB musieli uznać wyższość rywali, zdobywając przy tym po jednym punkcie. Mimo bilansu dwóch zwycięstw oraz dwóch porażek, team Daniela Bąby plasuje się w górnej części ligowej tabeli. Co ciekawe – tuż nad nimi znajdują się gracze Fuxa Pępowo, którzy w czterech rozegranych meczach wygrali trzy razy, ale mają dokładnie tyle samo punktów co ich dzisiejszy rywal. Jeśli bowiem odnosili zwycięstwa, to często musieli dzielić się punktami z przeciwnikami. Tak było w dwóch ostatnich meczach z DHP Oliwą oraz Challengersami. Mimo to, zespół ‘Koniczynek’ na początku obecnego sezonu prezentuje się naprawdę solidnie i w naszych oczach to właśnie oni są nieznacznym faworytem dzisiejszego meczu. Jak do tej pory oba zespoły rozegrały w Inter Marine SL3 zaledwie dwa bezpośrednie spotkania, w których każda z ekip wygrała po 2-1. Mimo dość skromnej historii rywalizacji, gracze obu drużyn znają się doskonale i wiele wskazuje na to, że będzie to bardzo interesujące starcie. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Staltest Pomorze – Inter Marine Masters

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Koszmar Staltestu powrócił, kto wie czy nie ze zdwojoną siłą. Przypominamy sobie miniony sezon, w którym team Arkadiusza Kozłowskiego miał ogromne problemy z regularnym punktowaniem. Kiedy niemal wszyscy byli już przekonani, że los ex-pierwszoligowca jest przesądzony i spadną oni do trzeciej ligi – nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji, w którym Staltest wygrał kilka spotkań i w konsekwencji zdołał się utrzymać. Wydarzenia z końcówki poprzedniego sezonu wielu odebrało w kategorii cudu. A jak wiadomo – cuda nie zdarzają się zbyt często. Jeśli Staltest w najbliższym czasie nie odmieni radykalnie swojej gry i nie zacznie regularnie punktować, tym razem mogą mieć już zdecydowanie mniej szczęścia. O tryumf dziś wieczorem nie będzie łatwo. Rywalem drużyny Arkadiusza Kozłowskiego będzie bowiem ekipa Inter Marine Masters, która co prawda jest bezpośrednim sąsiadem w ligowej tabeli, ale której gra wygląda naszym zdaniem zdecydowanie lepiej. Warto zwrócić uwagę na fakt, jak trudnych przeciwników mieli dotąd gracze Inter Marine Masters. Zespół w biało-czerwonych barwach mierzył się bowiem z Flotą, Złomowcem, Treflem oraz Old Boysami. Wszystkie wymienione drużyny były przed sezonem wskazywane jako kandydaci do walki o podium rozgrywek. Takich predykcji w przypadku Staltestu nie było i sądzimy, że dzisiejszą wygraną ‘Mastersi’ rozpoczną marsz w górę ligowej tabeli.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MPS Volley – Speednet 2

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Miłośnicy Piłki Siatkowej nie zwalniają tempa. Po trzech wygranych na inaugurację team Jakuba Nowaka rywalizował wczoraj wieczorem z drużyną Old Boys. Na papierze wszystko wskazywało na to, że będzie to najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Teoria jedno, a praktyka drugie, bo wczorajszy wieczór okazał się absolutnie jednostronnym widowiskiem, w którym MPS rozbił ex-pierwszoligowca za komplet punktów. Dzięki wygranej team Jakuba Nowaka wskoczył na sam szczyt ligowej tabeli i dziś wieczorem ma szansę, by umocnić się w fotelu lidera. Zadanie stawiane przed Miłośnikami Piłki Siatkowej nie będzie jednak łatwe. Warto podkreślić, że Speednet 2 podejdzie do meczu jako aktualna drużyna tygodnia. Choć w minionym tygodniu ‘Programiści’ nie byli faworytem ani w starciu z Flotą Active Team, ani tym bardziej z Eko-Hurtem, to gracze Marka Ogonowskiego zaprezentowali się znakomicie, wygrywając oba mecze w stosunku 2-1. Dzięki temu zespół ‘Programistów’ wydostał się ze strefy spadku, w której znalazł się po słabym początku sezonu. Jak będzie dzisiaj? Faworytem meczu pozostają gracze MPS, którzy spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze mogą pochwalić się najlepszym przyjęciem (tracą w ten sposób średnio 2 pkt/mecz). Dla porównania Speednet – 4,75/mecz. Dodatkowo tracą najmniej punktów w całej lidze po atakach rywali (21,5 vs 33). Jakby tego było mało – są także najlepsi w grze blokiem (8,75 vs 5,5). Choć atutów im nie brakuje, to jednak historia dwóch bezpośrednich meczów przemawia na korzyść Speednetu 2. Wobec tego stawiamy na szczęśliwy podział punktów dla MPS-u.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #15

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której swoją siłę udowodniła ekipa MPS Volley, pewnie pokonując Old Boys i zgarniając komplet punktów. W najwyższej klasie rozgrywkowej pierwszej porażki w tym sezonie doznała z kolei drużyna AiP, która nawiązała do niechlubnej historii i ponownie musiała uznać wyższość Bossmana. Zapraszamy na podsumowanie!

MPS Volley – Old Boys 3-0 (21-9; 21-15; 21-12)

Choć zespół Old Boys miał bardzo słaby początek sezonu, ich imponujące zwycięstwo z Energą Trefl Gdańsk sprawiło, że uznaliśmy poniedziałkowe starcie za potencjalny hit piątego tygodnia rozgrywek. W taki właśnie sposób anonsowaliśmy mecz, a już kilka chwil po jego rozpoczęciu wiedzieliśmy, że to klasyczny przykład powiedzonka ‘z dużej chmury mały deszcz’. Od pierwszych piłek zespół w białych strojach miał kłopoty z trafianiem w boisko, niezależnie od tego, czy chodziło o zagrywkę, czy próbę ataku (10-6). W kolejnych fragmentach ‘Miłośnicy Piłki Siatkowej’ dołożyli skuteczną grę w bloku, po której Old Boysom wręcz odechciewało się grać (21-9). Drugi set był już nieco bardziej wyrównany, choć w praktyce MPS utrzymywał wyraźną przewagę. Już na początku drużyna Jakuba Nowaka wyszła na prowadzenie 8-4 i ani przez moment nie sprawiała wrażenia zespołu, który mógłby wypuścić kontrolę nad przebiegiem gry. Po chwili tablica wyników pokazywała 16-11, a następnie – drugi punkt w meczu dla teamu Jakuba Nowaka (21-15). Trzeci set nie przyniósł zmiany obrazu rywalizacji. Finałowa partia rozpoczęła się od miażdżącego prowadzenia Miłośników Piłki Siatkowej (7-1), którzy już niemal na początku seta zapewnili sobie zwycięstwo. Oj, dawno nie widzieliśmy tak bezradnych graczy Old Boys. Choć od zakończenia meczu minęło kilka godzin, wciąż zastanawiamy się, jak w ciągu kilku dni można zaprezentować tak zupełnie inną grę. Z drugiej strony – gra się tak, jak przeciwnik pozwala. MPS nie pozwolił rywalom ani na moment złapać oddechu i przynajmniej na chwilę wskoczył na fotel lidera drugiej ligi – brawo!

BEemka Volley – Czerepachy Volley 3-0 (21-12; 21-16; 21-15)

Po średnim bilansie z początku sezonu, BEemka Volley miała w poniedziałkowy wieczór jeden cel – wygrać za komplet punktów i diametralnie poprawić swoją sytuację. Zadanie to nie było w teorii przesadnie trudne. Team Daniela Podgórskiego mierzył się bowiem z drużyną, która jak do tej pory nie wygrała jeszcze meczu i prawdę mówiąc – nic nie wskazywało na to, że mogłoby to się zmienić. Choć z szacunkiem do rywala, plan BEemki był taki, by poza zespołem w zielonych strojach, nie mierzyć się z jeszcze jednym przeciwnikiem – samym sobą. Pierwsze nerwy odpuściły BEemce tuż po początku spotkania, bo team w różowych strojach rozpoczął perfekcyjnie. Po kilku punktach Macieja Rzepczyńskiego oraz Przemysława Wawera, BEemka prowadziła 8-2. W dalszej części seta przewaga faworyta jeszcze się powiększyła (18-9), a rywal sprawiał wrażenie, jakby nie do końca rozumiał, co się tak naprawdę dzieje. Ostatecznie BEemka wygrała tę partię do 12. Nieco lepiej team ‘Żółwi’ zaprezentował się w środkowej odsłonie, gdzie do połowy seta utrzymywał kontakt z rywalem (10-9). Po świetnej zagrywce ‘Rzepy’, przewaga BEemki urosła do czterech punktów (16-12) i był to koniec marzeń ‘Zielonych’ o wygraniu tej partii (21-16). Ostatni set nie przyniósł żadnego zwrotu akcji, a czwarta siła poprzedniego sezonu kontrolowała przebieg gry i bez większego problemu wygrała do 15. Dzięki trzem punktom BEemka wskoczyła na drugie miejsce w ligowej tabeli i z ich perspektywy wygląda to już całkiem przyjemnie.

Speednet – Szach-Mat 2-1 (21-18; 21-18; 10-21)

Dawno nie mieliśmy takiego problemu, typując faworyta spotkania. Ostatecznie nasz wybór padł na drużynę Szach-Matu, bo błędnie uznaliśmy, że wreszcie zdołają nawiązać do wydarzeń z zeszłego sezonu. Życie ‘wspomnieniami’ to jednak niezbyt dobry pomysł, o czym w poprzedniej kampanii przekonał się Speednet. Tak czy siak, rywalizacja pomiędzy obiema drużynami nie przyniosła większych emocji. Choć długimi fragmentami mecz był wyrównany, brakowało w nim tej aury, w której oba zespoły nakręcają się wzajemnie i serwują widowisko z prawdziwego zdarzenia. W tych nieco ospałych okolicznościach Szach-Mat prowadził w pierwszym secie 13-11 i wydawało się, że to oni za chwilę będą cieszyć się z wygranej. Kilka piłek później Speednet złapał jednak wiatr w żagle, a po dwóch istotnych punktach Piotra Wojtkiewicza wysunął się na prowadzenie 16-14. Choć była to jedynie skromna zaliczka, Speednet nie pozwolił już wyrwać sobie inicjatywy i zakończył tę partię zwycięstwem do 18. Środkowa odsłona miała nieco inny przebieg – tu Speednet od początku narzucił swój rytm i po udanych akcjach przyjmujących ‘Programistów’, Łukasza Żurawskiego oraz Sebastiana Konarzewskiego, prowadził 9-5. Szach-Mat zdołał jeszcze doprowadzić do remisu 11-11, ale druga część seta upłynęła już pod dyktando rywali, którzy triumfowali 21-18. Ostatni set rywalizacji był z kolei zaskakującym zwrotem – Speednet z niewiadomych powodów całkowicie się zatrzymał i stracił sześć punktów z rzędu (0-6). Choć w dalszej części drużyna Macieja Miścickiego próbowała się przebudzić, nie miała już możliwości odrobić strat i przegrała bardzo wyraźnie, bo do 10.

AIP – Bossman Team 1-2 (21-17; 17-21; 19-21)

Przed spotkaniem wiele mówiliśmy o najlepszym otwarciu sezonu w wykonaniu AiP. Mówiliśmy również o tym, że w czasie gdy inni się biją i co rusz gubią punkty – zespół Adriana Ossowskiego zdaje się być ponad to, wygrywając 9 na 9 możliwych setów. Z drugiej strony wspominaliśmy również historię bezpośrednich pojedynków obu drużyn, a ta – była dla AiP opłakana. Z jednym wyjątkiem, ilekroć mierzyły się obie drużyny – wygrywał Bossman. Co ciekawe – za każdym razem był to wynik 2-1 i nie zgadniecie jak zakończył się poniedziałkowy pojedynek. 2-1. Początek spotkania to jednak świetne otwarcie AiP, które zdawało się być na dobrej drodze do kontynuowania passy (10-5). Trzeba przyznać, że Bossman im w tym szczególnie nie przeszkadzał, wysyłając co chwilę piłki po autach czy w siatkę. Dalsza część seta to przewaga drużyny Adriana Ossowskiego, która bardziej szanowała zagrywkę i nie popełniała tak dużo błędów w innych elementach (21-17). W środkowej odsłonie – wszystko się jednak zmieniło. Przede wszystkim – bawiący się świetnie od początku meczu Bossman – dorzucił do tego naprawdę niezłą grę, z którą AiP miało spore problemy. Co ciekawe – po tym jak Jakub Jetke ‘ustrzelił’ zagrywką stojącego w narożniku boiska Szymona Zalewskiego – team ‘Przyjaciół’ prowadził 7-6. Mimo to – w kilku kolejnych akcjach na jeden punkt drużyny w fioletowych strojach, przypadło aż…osiem punktów przeciwników. Już po chwili Bossman wysunął się bowiem na prowadzenie 14-8, które po chwili jeszcze powiększył, wygrywając finalnie do 17. Ostatni set był jednocześnie tym najciekawszym. Przez długi fragment wydawało się, że będzie to partia bez historii. Bossman prowadził bowiem 18-12. W końcówce, zespół AiP rzucił się do szaleńczej gonitwy i sztuka ta, prawie im się udała. Ostatecznie zespół ‘Przyjaciół’ zdołał zniwelować stratę do jednego oczka (20-19), ale ostatnie słowo, należało już do Bossmana, który notuje drugie zwycięstwo z rzędu.

Aqua Volley – Hydra Volleyball Team 0-3 (15-21; 14-21; 12-21)

Występy Hydry Volleyball Team w obecnym sezonie? Zależy jak na to patrzeć. Jeśli ktoś lubił w przeszłości walki Floyda Mayweathera, to spotkania Hydry w Inter Marine SL3 będą dla takiej osoby kunsztem. Czymś rewelacyjnym. Wspomniany pięściarz był prawdziwym kotem, ale jednak – stosunkowo rzadko wygrywał walki przez nokaut, a najczęściej na punkty. Zamęczał przeciwnika. Jeśli jednak ktoś chciałby obejrzeć w akcji Mike Tysona i liczy na konkretne i błyskawiczne lanie – powinien omijać mecze nomen omen ‘Bestii’ w rozgrywkach Inter Marine SL3. No bo powiedzmy sobie wprost. Mecz pomiędzy pierwszą, a czternastą drużyną w ligowej tabeli nie był przesadnie elektryzującym widowiskiem. Gracze Hydry mogą się złościć, że niezbyt dużo czasu poświęcamy im w magazynach, ale o czym tu mówić? Wygrali, bo byli lepsi i nie było tu absolutnie żadnego zaskoczenia. Choć do połowy premierowej partii, Aqua trzymała się blisko przeciwnika (10-10), to druga część seta była wyraźną przewagą faworyta (21-15). Środkowy set wyglądał bardzo podobnie. Wiecie – niby Aqua mogła czuć, że ten rywal wcale nie jest taki mocny i można z nim powalczyć. To oczywiście wyłącznie urojenia, bo kiedy Hydrze znudziło się granie ‘po równo’ (11-10), odjechała rywalom, wygrywając do 14. Ostatni set to już partia bez jakiejkolwiek historii. Ok – Aqua Volley ma za sobą najtrudniejszego rywala, ale cóż z tego, skoro po pięciu meczach ma dwa punkty?

Maritex – Tiger Team 3-0 (21-18; 21-13; 21-15)

Choć brutalne, to fakty są jednak takie, że mecz pomiędzy Maritexem, a Tiger Team był rywalizacją drużyn z dolnych partii ligowej tabeli. Mimo, że w ostatnim czasie Maritexowi nie szło zbyt dobrze, to uznaliśmy, że to właśnie oni mają nieco więcej szans na tryumf. Pierwszy set rywalizacji, to jednak bardzo wyrównana gra obu drużyn, która doprowadziła nas do stanu po 18. W końcówce ważny punkt dla Maritexu zdobył rozgrywający – Kacper Kania. Do tej pory obie drużyny szły ‘łeb w łeb’, ale w końcówce, kiedy piłka była po ‘Tygrysiej stronie siatki’, pomylił się jeden z zawodników beniaminka rozgrywek, a przewaga Maritexu urosła do dwóch oczek i po chwili – ci, cieszyli się z wygrania premierowego seta (21-18). Po premierowej partii można było mieć poczucie, że dalsza część meczu będzie równie wyrównana. Niestety – przeliczyliśmy się, a widowisko kreowała już tylko jedna drużyna. Po kilku punktach świetnie dysponowanego Andrzeja Lubańskiego, oraz dużej liczbie błędów Tigera – Maritex wysunął się na prowadzenie 18-11 i bez problemów wygrał partię do 13. Ostatni set poniedziałkowego starcia to zdecydowana przewaga Maritexu, który ‘zagrał jak za dawnych lat’. Po demolce urządzonej rywalom na początku seta, team Michała Pietrasika objął prowadzenie 14-5 i stało się jasne, że nic złego im się już nie przytrafi. Pod koniec seta Tiger nadrobił co prawda kilka punktów, ale ich gry z początku seta nie da się już ‘odzobaczyć’.

Zapowiedź – MATCHDAY #15

Zaczynamy piąty tydzień rozgrywek i jest to czas, w którym zaczyna się krystalizować układ tabel. W poniedziałkowy wieczór bardzo ciekawie zapowiada się starcie w drugiej lidze, w której MPS Volley zmierzy się z Old Boysami. Poniedziałkowe granie to również aż trzy spotkania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zapraszamy na zapowiedź!

MPS Volley – Old Boys

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Jesteśmy Wam winni przedstawienia chronologii. Harmonogram na aktualny tydzień ustalaliśmy równy tydzień temu – w poniedziałek. Wówczas nie wiedzieliśmy, że kilka dni później, zespół Old Boys wróci do bardzo dobrego grania i będzie w stanie pokonać bardzo dobrze dysponowany team Energi Trefl Gdańsk. Prawdę mówiąc – mieliśmy mnóstwo przesłanek do tego, by nie wróżyć drużynie z Pruszcza Gdańskiego nic dobrego. Na inaugurację, team Bartka Kniecia prezentował się naprawdę kiepsko, a wyniki 0-3 z Flotą Active Team czy 1-2 z Inter Marine Masters, są na to koronnym dowodem. Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w obozie Miłośników Piłki Siatkowej, którzy w obecnej kampanii wygrali wszystkie trzy mecze i pozostają jedną z dwóch niepokonanych drużyn w drugiej lidze. Wszystko wskazuje na to, że potwierdza się to, o czym pisaliśmy przed rozpoczęciem sezonu Jesień’25. Po dokonaniu kilku hitowych transferów, team Jakuba Nowaka ma ogromną ambicję do tego by wrócić do elity i póki co – jest na doskonałej drodze by się tak stało. Jeśli jednak gracze Old Boys zaprezentują się tak jak w minionym tygodniu, zespół Miłośników Piłki Siatkowej czeka najtrudniejsze z dotychczasowych wyzwań w obecnej kampanii. Poza aspektami sportowymi, spotkanie ma dodatkowy ‘smaczek’ w postaci graczy, którzy w przeszłości migrowali pomiędzy jedną a drugą ekipą jak Adrian Wieleba, Karol Fidyk czy Łukasz Gronkowski. Z całą pewnością – oba zespoły będą miały dziś ‘rachunki do wyrównania’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BEemka Volley – Czerepachy Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Początek sezonu w wykonaniu BEemki Volley ma ‘słodko-gorzki’ smak. Z jednej strony zespół Daniela Podgórskiego wygrał za komplet punktów z Tufi Team czy Bossmanem co umówmy się – oczywistością nie było. Jest też druga strona medalu – ta, której BEemka niespecjalnie chciałaby eksponować. Mowa tu o meczach, w których ich dyspozycja była już znacznie gorsza. Ta, w której BEemka najpierw przegrała w stosunku 0-3 z AiP, a następnie 1-2 z CTO Volley. Po dwóch zwycięstwach oraz porażkach, zespół w różowych barwach plasuje się na czwartym miejscu w ligowej tabeli i trzeba zaznaczyć, że jest to z pewnością wynik poniżej oczekiwań drużyny. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że poza nielicznymi przypadkami, poziom pierwszej ligi bardzo się spłaszczył i dziś – ‘każdy może wygrać z każdym’. Do nielicznych przypadków, o których przed chwilą napisaliśmy należy niestety ekipa Czerepachów Volley, która w czterech dotychczas rozegranych spotkaniach, nie zdołała wygrać ani razu. Dodatkowo jest bardzo mało prawdopodobne aby sytuacja ta miała zmienić się dziś wieczorem, bo to rywal jest zdecydowanym faworytem meczu. Sympatycy drużyny Czerepachów nie mogą czuć nudy i w każdym sezonie ich sympatycy dostarczają im konkretnych emocji. Albo jest bardzo dobrze i team awansuje co sezon do wyższych lig, albo tak jak teraz – przegrywa wszystkie mecze i już we wrześniu zdają się być pewniakiem do spadku.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Speednet – Szach-Mat

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Po rewelacyjnym początku sezonu, w którym Speednet ograł za komplet punktów Tufi Team, a następnie po podziale oczek aktualnego Mistrza – CTO Volley, nadzieje w obozie Speednetu zostały rozpalone do czerwoności. W kolejnym meczu, team Macieja Miścickiego mierzył się z Czerepachami i mimo, że był wówczas zdecydowanym faworytem, to nie zdołał zgarnąć kompletu oczek. Co więcej – we wspomnianym meczu mało brakowało do tego by to rywal wygrał mecz. Trzeci i zarazem decydujący set rywalizacji zakończył się zwycięstwem Speednetu w stosunku 21-19. Po wspomnianym meczu uznaliśmy, że był to po prostu słabszy dzień Mistrzów z sezonu Jesień’24. W kolejnym meczu ‘Programiści’ rywalizowali jednak z Bossmanem, który do wspomnianego meczu podchodził z serią siedmiu porażek z rzędu. Mimo, że Speednet był faworytem to ze zwycięstwa cieszyli się rywale. Powodów do optymizmu po ostatnich meczach nie mają również gracze Szach-Matu, którzy powiedzmy sobie wprost – nie prezentują się już tak dobrze jak w poprzednim sezonie. Choć zespół Dawida Kołodzieja wygrał na inaugurację z Czerepachami oraz Bossmanem, to dwa kolejne mecze były już ogromnym rozczarowaniem. O ile porażkę z CTO Volley (choć w słabym stylu) można jeszcze zrozumieć, to kolejna już w historii porażka z Tufi Team jest ogromnym rozczarowaniem. Te jest spotęgowane faktem, że przed meczem z Szach-Matem, gracze Tufi przegrali wszystkie pojedynki i do meczu podchodzili jako absolutny ‘underdog’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

AIP – Bossman Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

To absolutnie najlepszy początek sezonu w wykonaniu drużyny AiP. Nie ma co bowiem porównywać zmagań pierwszoligowych do tych, w których AiP rozpoczynało zmagania w Inter Marine SL3 i wygrywali większą liczbę spotkań z rzędu, ale w niższej lidze. Ba – prawdę mówiąc zdobycie 9 punktów w trzech premierowych meczach sezonu to wynik, który historycznie można policzyć na palcach jednej ręki. Na rozkładzie drużyny Adriana Ossowskiego mamy BEemkę Volley, DNV Volley Gdańsk oraz Czerepachy Volley. Choć dużo osób wskazuje na to, że Volley Gdańsk oraz Tufi Team będą miały ogromny problem by wskoczyć do grupy mistrzowskiej, tak zwycięstwo z BEemką – musi robić ogromne wrażenie. Czy team w fioletowych barwach stać na kontynuację świetnej passy? Będzie o to bardzo trudno, bo w ostatnim czasie – Bossmanowi udało się wreszcie przełamać. Pamiętamy, że przed spotkaniem ze Speednetem kilkukrotnie podkreślaliśmy ich bardzo nieciekawą i jedną z najdłuższych serii porażek w całej lidze. Mimo, że to ‘Programiści’ byli wówczas faworytem, to Bossman zdołał ograć Mistrzów z sezonu Jesień’25 i ‘na pokładzie’ liczą na to, że team obrał wreszcie zagubiony kurs. Choć będzie to starcie z liderem, to w obozie Bossmana liczą na powtórkę historii. AiP to bowiem rywal, z którym Bossmanowi szło historycznie doskonale, a team wygrał aż 4 z 5 spotkań. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Aqua Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Jeśli dotychczas było trudno, to czym będzie dla Aqua Volley mecz z Hydrą Volleyball Team? Cóż – to może być piekło. Na ‘papierze’ wszystko wskazuje na to, że Hydra Volleyball Team jest zdecydowanie mocniejsza od swojego dzisiejszego rywala i nie będzie miała problemu z tym, by wygrać za komplet punktów. Podobny scenariusz wskazuje ponad…95% typerów w aplikacji SL3, a to z kolei sprawia, że mamy silne poczucie deja vu. Pamiętamy bowiem historię, w którym ówcześni drugoligowcy – Hydra oraz Team Spontan mierzyli się w bezpośrednim pojedynku i choć absolutna większość stawiała na team Sławka Kudyby, to mecz sensacyjnie wygrał późniejszy spadkowicz – Team Spontan. Czy teraz może być podobnie? W naszym odczuciu jest to scenariusz jeszcze mniej prawdopodobny niż wówczas, a dysproporcja pomiędzy drużynami jeszcze większa. Aktualnie Aqua Volley ma na swoim koncie rozegrane cztery spotkania, w których zgromadzili oni dwa punkty. 0,5 pkt na mecz jest wynikiem, który oznacza ogromne kłopoty i team Mateusza Drężka plasuje się aktualnie na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Choć mamy jeszcze wrzesień to już dziś niemal wszystko wskazuje na to, że w dalszej części sezonu, będą oni walczyć o utrzymanie. Aby tak się stało, muszą ‘na cito’ poprawić kilka elementów. Jak pokazują statystyki – Aqua Volley jest aktualnie najgorzej przyjmującą drużyną w całej drugiej lidze, a jak wiadomo – bez tego ani rusz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Maritex – Tiger Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Nie jest tak, że się przesadnie czepiamy. Fakty są jednak takie, że po czterech spotkaniach sezonu Wiosna’25, Maritex mógł pochwalić się…czterema wygranymi, w których zdobyli aż 11 na 12 możliwych punktów. Warto przy tym zaznaczyć, że w naszym odczuciu, ówczesny poziom trzeciej ligi był zauważalnie wyższy niż aktualny. Dziś zamiast czterech wygranych i jedenastu punktach, Maritex ma zaledwie jeden tryumf i trzy na dwanaście możliwych oczek. Fatalna forma na inaugurację ma oczywiście swoje konsekwencję, bo team Michała Pietrasika plasuje się na jedenastym miejscu w tabeli i ma zaledwie jeden punkt przewagi nad ostatnią drużyną w lidze. Choć sytuacja może się jeszcze zmienić, to aktualnie można tu mówić o jednym z największych i najbardziej spektakularnych zjazdów formy w ostatnim czasie, bez podziału na ligi. Tak czy siak – w poniedziałkowy wieczór, Maritex ma szansę na to by się ‘odkuć’. Ich rywalem będzie bowiem beniaminek trzeciej ligi – Tiger Team. Choć forma ‘Tygrysów’ w ostatnim czasie jest naprawdę niezła, to jednak Maritex pozostaje faworytem spotkania. Wracając jednak do teamu Dawida Staszyńskiego to do meczu z Maritexem, podejdą oni po zwycięstwie z ‘Portowcami’. Jeszcze wcześniej Tiger rywalizował z jedną z dwóch niepokonanych drużyn w trzeciej lidze – ekipą BL Volley i był o włos od tryumfu. Cała sytuacja pokazuje, że ‘Tygrysy’ podejdą do dzisiejszego starcia bez jakichkolwiek kompleksów i naszym zdaniem nie pozostają bez szans.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #14

Za nami ostatni dzień meczowy w czwartym tygodniu rozgrywek. Z bardzo dobrej strony pokazała się ekipa Old Boys, która rozbiła Energę Trefla Gdańsk. Kolejne spotkanie przybliżające do awansu wygrały Hydra, Złomowiec oraz DSGSA. Zapraszamy na podsumowanie!

Flota TGD Team – Hydra Volleyball Team 0-3 (20-22; 17-21; 14-21)

Po świetnym początku sezonu w wykonaniu Hydry Volleyball Team, nie zadrżała nam ręka w momencie, w którym postawiliśmy na to, że po raz kolejny sięgną po komplet punktów. Rywalem ‘Bestii’ w czwartkowy wieczór była bowiem ekipa Floty TGD Team, która w naszym odczuciu zakręci się na koniec sezonu mniej więcej w środku ligowej stawki. Biorąc to pod uwagę – nie przewidywaliśmy żadnych niespodzianek. Prawdę mówiąc – nie spodziewaliśmy się również tak dobrej gry, jaką zaprezentowali gracze Floty. Na półmetku seta, po kilku atakach Szymona Dobrzenieckiego, wysunęli się na prowadzenie 11-8, a mniejszą bądź większą przewagę utrzymali aż do stanu 18-16. Kiedy wydawało się, że Flota zdoła sprawić niespodziankę, mieliśmy nagły zwrot akcji. Po punktach ‘Dumy Łobza’, Hydra zdołała doprowadzić do wyrównania po 20, a następnie – przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę (22-20). Choć w środkowej odsłonie Flota TGD Team kontynuowała dobrą grę i była w stanie rywalizować z mocnym rywalem bez jakichkolwiek kompleksów, to patrząc obiektywnie – nie było tu szans na niespodziankę jak w pierwszym secie (21-17). Ostatnia partia to rozdział, w którym obejrzeliśmy już rozpędzoną Hydrę, której w zasadzie nie dało się zatrzymać. Z całą pewnością było to najbardziej jednostronne widowisko, a w drugiej części seta – Hydra włączyła już tryb zabawy i bez większych problemów – wygrała partię do 14.

Aqua Volley – Kraken Team 0-3 (17-21; 17-21; 20-22)

Nie jest to dobry okres beniaminków w trzeciej lidze. Szybki rzut oka na ligową tabelę i zobaczymy, że po czterech tygodniach rozgrywek – trzy ostatnie miejsca okupują drużyny, które dopiero co awansowały. To nie koniec złych wiadomości dla Aqua Volley, bo to właśnie oni plasują się na ostatnim miejscu. W czwartkowy wieczór team Mateusza Drężka miał nadzieje na zmianę sytuacji i obranie innego kursu. Trzeba przyznać, że do pewnego momentu szło im całkiem obiecująco. W drugiej części seta mieliśmy bowiem remis 15-15 i kwestia tego, która ze stron wygra, była otwarta. Po chwili ważnymi atakami popisał się Michał Kulpiński, który przypieczętował tryumf Krakena do 17. Środkowa odsłona zakończyła się co prawda takim samym wynikiem, ale przebieg gry był już inny. Choć Aqua prowadziła 8-6, to druga część seta była absolutną dominacją drużyny Roberta Skwiercza. Po blokach rewelacyjnie dysponowanego Krzysztofa Domarosa, Kraken wysunął się na prowadzenie 17-11, a następnie – cieszył się z drugiego punktu w meczu (21-17). Nie tak dawno wspominaliśmy o jakości Krakena i o tym, że jeśli mają naprzeciw siebie słabszego rywala – to go najzwyczajniej w świecie ogrywają. W trzecim secie nasza teza była przez chwilę wystawiona na próbę, bo choć Kraken rozpoczął od prowadzenia 8-1, to z czasem ich gra się ewidentnie popsuła, a beniaminek zaczął sukcesywnie odrabiać straty. Sztuka ta udała im się dopiero pod koniec meczu, gdy po ataku Mateusza Drężka, był remis 20-20. Ostatecznie, po dwóch skutecznych atakach Przemysława Motyki w końcówce – Kraken Team zgarnął trzeci punkt i w ligowej tabeli przesunął się na podium. Brawo!

DSGSA – Hapag-Lloyd 3-0 (21-14; 21-11; 21-11)

Po jednym z lepszych spotkań Hapag-Lloyd w ostatnich miesiącach (z Siatkersami), zespół w pomarańczowych barwach przystępował w czwartkowy wieczór do czwartego spotkania w sezonie Jesień’25. Tym razem zadanie zdawało się być co najmniej tak samo trudne jak poprzednie, a prawdę mówiąc – spodziewaliśmy się większych kłopotów ‘Logistyków’. Rywalem Hapag-Lloyd była bowiem ekipa DSGSA, która jak do tej pory nie przegrała jeszcze spotkania. Choć spodziewaliśmy się absolutnie jednostronnego widowiska, to pierwszy set rywalizacji nas bardzo zaskoczył. Przez bardzo długi fragment, faworyt nie był w stanie sforsować zasieków rywali, a na półmetku seta to Hapag-Lloyd prowadził 10-8! W dalszej części seta uaktywnił się jednak główny mankament ‘Logistyków’ – przyjęcie. Choć trudno w to uwierzyć – zespół przeciwny w całym spotkaniu zdobył aż…16 asów serwisowych, co jest najwyższym wynikiem w tym sezonie, bez podziału na ligi. Poza kapitalnym elementem DSGSA ma również ten, o którym chcieliby zapomnieć. Aktualnie team Michała Farona jest bowiem ekipą, która spośród wszystkich czwartoligowców popełnia najwięcej błędów na mecz. Tak czy inaczej – ‘Bordowi’ odrobili po chwili straty, wygrywając finalnie do 14. Drugi i trzeci set rywalizacji to już wyraźna przewaga faworyzowanego zespołu. W odróżnieniu od dwóch pierwszych setów, tu ‘Logistycy’ nie mogli mieć nadziei na korzystny wynik nawet przez chwilę.

Flota TGD Team – Wolves Volley 1-2 (18-21; 24-22; 16-21)

Po bardzo obiecującym – aczkolwiek przegranym meczu z Hydrą Volleyball Team – zespół Floty przystępował do drugiego meczu w czwartkowy wieczór. Drugim rywalem ekipy Karoliny Kirszensztein była ekipa Wolves Volley i o ile w meczu z Hydrą to rywal był faworytem, tak w konfrontacji z ‘Wilkami’, więcej szans na tryumf dawaliśmy Flocie. Początek spotkania zapamiętamy ze sporej liczby błędów ‘Watahy’, która jeśli już atakowała, to najczęściej w taśmę. Z czasem po dobrej serii przy zagrywce Michała Łubińskiego, Wolves Volley odrobili straty i sami wysunęli się na prowadzenie 16-13. Trzeba przyznać, że spory udział w całej sytuacji mieli tu gracze Floty, którzy popełniali mnóstwo prostych błędów (21-18). Środkowa partia przez bardzo długi fragment układała się rewelacyjnie dla Wolves Volley, którzy po ataku najlepszego gracza meczu – Tomasza Głębockiego, objęli prowadzenie 15-10. Choć wszystko wskazywało na to, że ‘Wataha’ będzie po chwili cieszyła się z wygrania spotkania, to w ich grze coś się zacięło. Zamiast postawić kropkę nad ‘i’, Wolves Volley nie mieli pomysłu na zatrzymanie rewelacyjnie dysponowanego Krystiana Malinowskiego. Już po chwili Flota zdołała wyrównać (18-18) i wykorzystując swoje ‘momentum’ cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania w setach (24-22). Ostania odsłona rozpoczęła się świetnie dla Floty, gdzie prym wiódł Krystian Malinowski. Po kilku punktach atakującego, Flota prowadziła 6-4. W dalszej części seta rozkręcił się jednak Tomasz Głębocki, który w trzecim secie był bardzo skuteczny i poprowadził Wolves Volley do wygranej w secie do 16. Dzięki wygranej Wolves Volley wskakują na ósme miejsce w lidze i zdecydowanie poprawiają swoją sytuację. Brawo!

Speedway AWKS – VB FE Sulmin 2-1 (21-15; 21-14; 15-21)

To miało być łatwe i przyjemne spotkanie, po którym gracze Speedway AWKS mieli mieć na koncie 15 punktów. Co ciekawe – w zapowiedzi przedmeczowej ‘czuliśmy pismo nosem’. Dziwnym trafem pisaliśmy bowiem o tym, że Speedway musi się sparzyć, by zrozumieć, że koncentrację należy zachować przez cały mecz. Prawdę mówiąc, nie sądziliśmy jednak, że gracze Mateusza Bojke wezmą to tak na poważnie. Już pierwszy set rywalizacji pokazał, że VB FE Sulmin nie zamierza oddawać niczego bez walki, a ‘żółto-czarni’ będą musieli się w meczu napocić. Chwilę po połowie seta było powiem po 13, a graczom Speedway nie udało się do tej pory ‘przełamać przeciwnika’. Zmieniło się to w dalszej części seta, gdzie po punktach Mateusza Bojke oraz Szymona Magulskiego, AWKS objął prowadzenie 19-15 i po chwili mógł cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to najmniej ciekawa partia w meczu. Choć wynik podobny, to jednak gra zupełnie inna. Od samego początku faworyt narzucił swoim rywalom własne warunki gry, wysuwając się na prowadzenie 12-7. Choć ambicji ich rywalom nie brakowało, to nie udało im się zbliżyć i w konsekwencji drugi set zakończył się wygraną faworyta do 14. Trzecia partia to jednak coś, co obie drużyny zapamiętają z pewnością na długo. Po wyrównanym początku (6-6), gracze AWKS popełnili dwa błędy, a to wyprowadziło rywali na prowadzenie 8-6. Prawdziwy koszmar faworyta dopiero wyłaniał się zza rogu. Dalsza część seta to kapitalna gra w obronie zespołu z Sulmina, po której następowały skuteczne kontry. Choć AWKS próbował temu zaradzić to był kompletnie bezradny. Dalsza część seta to przewaga zespołu Fabiana Ehrlicha, który wygrał sensacyjnie do 15 i pokazał, że dalsza część sezonu może im przynieść mnóstwo radości oraz satysfakcji – brawo!

Energa Trefl Gdańsk – Old Boys 0-3 (19-21; 23-25; 14-21)

Po porażce Energi Trefla Gdańsk z Bayerem Gdańsk, zespół Edwarda Pawluna chciał się jak najszybciej ‘odkuć’. Już przed meczem wydawało nam się, że nie będzie to łatwe zadanie. Ich rywalem była co prawda ekipa, która do czwartkowego starcia pogrążona była w kryzysie. Podskórnie wiedzieliśmy jednak, że taki stan nie będzie trwał wiecznie, a team z Pruszcza Gdańskiego się kiedyś przebudzi. Mimo to – nie sądziliśmy, że nastąpi to już w czwartkowy wieczór. Pierwszy set rywalizacji był bardzo wyrównaną partią od początku – aż do samego końca. W końcówce bardzo ważną i owocną pracę dla swojego zespołu wykonali skrzydłowi Old Boys – Kamil Durnakowski oraz Mateusz Batyra, a team w białych strojach mógł cieszyć się z pierwszego punktu w meczu (21-19). Środkowa odsłona rozpoczęła się lepiej dla ‘gdańskich lwów’, którzy rozpoczęli od prowadzenia 4-0. Po chwili zanotowali jednak bardzo długi przestój, w którym ich rywal…zdobył dziewięć punktów z rzędu (9-4). Mimo bardzo niekorzystnego obrazu gry, Energa Trefl Gdańsk zdołała się w dalszej części podnieść i po raz drugi w meczu mieliśmy grę na przewagi, w której nie brakowało ani zwrotów akcji, ani emocji, ani kontrowersji. Oj tak – ten mecz żył własnym życiem i oglądało się go niezwykle interesująco. W końcówce po kilku punktach el Profesora – Kamila Durnakowskiego, Old Boys zapewnili sobie drugi punkt w meczu (25-23). Mimo wygranej – zespół Bartka Kniecia nie zdejmował nogi z gazu. W trzeciej odsłonie wyrównana była tylko pierwsza połowa seta (9-9). W drugiej części – Energa Trefl Gdańsk zanotowała podobny przestój jak ten, o którym wspominaliśmy chwilę wcześniej. Po kilku blokach – Old Boys wysunęli się na prowadzenie 17-11 i wówczas było już ‘po zawodach’. Trzy punkty w prestiżowym spotkaniu z pewnością dodadzą Old Boysom wiatr w żagle i może się okazać, że przespany początek sezonu nie będzie niósł za sobą przykrych konsekwencji.

Craftvena – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-17; 21-18; 21-16)

Po rozczarowującym początku sezonu w wykonaniu ACTIVNYCH, team Artura Kurkowskiego przystąpił do kolejnego – arcytrudnego zadania. W czwartkowy wieczór ex trzecio, a nawet drugoligowiec rywalizował z Craftveną i to rywal był zdecydowanym faworytem konfrontacji. Choć historycznie nie zawsze tak było, to jakiś czas temu obie ekipy zrobiły mijankę i to Craftvena zasiada przy ‘głównym stole’. Już na początku spotkania ‘Rzemieślnicy’ wysunęli się na prowadzenie 11-7. Dalsza część seta to kontynuacja świetnej gry Craftveny, która po świetnej grze w bloku prowadziła już 19-13 i bez najmniejszych problemów wygrała do 17. Środkowa partia mogła dawać ACTIVNYM poczucie, że uda im się zaskoczyć faworyzowanego rywala. Tuż po półmetku seta team Artura Kurkowskiego prowadził bowiem 14-12, na co wpływ miała dobra zagrywka Jakuba Koniecznego. Choć w dalszej części ACTIVNI prowadzili już 18-16, to nie wykorzystali nadarzającej się okazji i po kilku niewymuszonych błędach – z drugiego punktu w meczu cieszyła się ekipa Bartosza Zakrzewskiego (21-18). Trzeci set spotkania nie zmienił już jego oblicza. Sił ACTIVNYM na postawienie się rywalowi wystarczyło do połowy seta (12-12). W dalszej części siadła im gra, a konsekwentnie grająca Craftvena objęła kilkupunktowe prowadzenie, które dały im kolejny komplet punktów.

TKKF Orlen – Feniks Gdańsk 0-3 (12-21; 11-21; 12-21)

Po kilku nieudanych spotkaniach w sezonie Jesień’25, sympatycy TKKF Orlen mogą czuć spory niedosyt i zniecierpliwienie. Nie dość, że ich ulubieńcy nie wygrali jak to tej pory spotkania, to na dodatek – nie wygrali również żadnego seta, a to jest już powodem do sporego niepokoju. ‘Nafciarze’ liczyli, że jest to stan przejściowy, który zmieni się w czwartkowy wieczór. Ich rywalem była bowiem ekipa Feniksa Gdańsk, która przed spotkaniem miała nieciekawy bilans jednego zwycięstwa i aż czterech porażek. Mimo to – to właśnie oni byli dla nas wyraźnym faworytem spotkania i cóż – nie pomyliliśmy się. Już na początku spotkania gracze Łukasza Dubickiego na tle swojego rywala wyglądali wręcz wybitnie. Po asie serwisowym Damiana Wiącka, ‘Czarni’ objęli prowadzenie 8-1. W dalszej części seta TKKF Orlen zaczął wreszcie zdobywać punkty, ale o odrobieniu strat nie mogło być mowy (21-12). W drugim secie, po kilku asach serwisowych Patryka Szulca, ‘Mityczny Ptak’ objął prowadzenie 10-6. Element przyjęcia był w obozie TKKF Orlen największym problemem, a team ‘Nafciarzy’ pozwolił rywalom na zdobycie aż 13 asów serwisowych, co było wyrównaniem najgorszego wyniku w tym sezonie do czwartkowego wieczoru (Hapag stracił wczoraj w ten sposób aż 16 punktów, bijąc nowy rekord). Tak czy siak, druga odsłona skończyła się wynikiem 21-11. Ostatni set to kontynuacja problemów ‘Nafciarzy’ – po asach serwisowych świetnie dysponowanej Natalii Leszman, Feniks wysunął się na prowadzenie 10-7, a po chwili cieszył się z kompletu punktów (21-12).

Inter Marine Masters – Złomowiec Gdańsk 1-2 (21-18; 16-21; 16-21)

Mimo wielu argumentów przemawiających na korzyść Inter Marine Masters – faworytem w naszych oczach była ekipa Złomowca Gdańsk, która mimo braku trzech graczy z podstawowego składu w poprzednim sezonie – radzi sobie w obecnej kampanii wybornie i jak dotąd nie przegrała jeszcze spotkania. Początek spotkania należał do graczy w miedzianych strojach, którzy po bardzo dobrej grze, objęli prowadzenie 15-9. Wówczas absolutnie nic nie wskazywało na to, że sytuacja może ulec zmianie. Po kilku punktach duetu Masiak-Wlazły, Inter Marine doprowadzili do wyrównania po 17, a następnie będąc na fali – poszli po chwili za ciosem, wygrywając do 18. Niebywałe jak koncertowo zepsuli to brązowi medaliści poprzedniego sezonu. Niepowodzenie w pierwszej odsłonie wyzwoliło w wychowankach gdańskiego Stoczniowca ‘sportową złość’. Choć do połowy seta obie drużyny szły ‘łeb w łeb’, to druga część seta była dominacją drużyny Złomowca, który po punktach Jakuba Klenczona czy Adama Śliwińskiego, objął prowadzenie 17-13, a następnie – doprowadził po chwili do wyrównania w setach (21-16). O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, przy czym należy zauważyć, że tuż po stanie 8-8 gracze Inter Marine całkowicie stanęli, a sześć kolejnych punktów, zdobyli gracze nieobecnego w czwartkowy wieczór – Witolda Klimasa (14-8). Wypracowana przewaga pozwoliła faworyzowanej drużynie na to, by w  dalszej części trzymać rywala na bezpieczny dystans i w konsekwencji cieszyć się po chwili z czwartej wygranej w sezonie Jesień’25. 

🤝 Miło nam poinformować o nawiązaniu współpracy z firmą KMC Group!

KMC Group to zaufany partner w branży przemysłowej, oferujący szeroki zakres usług montażowych i spawalniczych. Specjalizują się w prefabrykacji rurociągów i konstrukcji stalowych, a także w niezależnych inspekcjach QA/QC jako strona trzecia. Ich realizacje łączą najwyższe standardy jakości z terminowością i elastycznym podejściem do potrzeb klienta. Wybierając KMC Group, stawiasz na fachowość i solidność.

Na czele firmy stoi pan Sławomir Chojecki, dobrze znany nam dzięki swojemu synowi Cezaremu, który od kilku sezonów reprezentuje drużyny w Inter Marine SL3 🏐

Dziękujemy za zaufanie i witamy na pokładzie! 🚀

👉 Zachęcamy do zapoznania się z usługami firmy:
https://kmc-group.eu/

Zapowiedź – MATCHDAY #14

Przed nami ostatni dzień meczowy w czwartym tygodniu rozgrywek. Dość ciekawie zapowiadają się dwa mecze drugoligowe. W pierwszym z nich Energa Trefl Gdańsk zmierzy się z Old Boysami. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu Inter Marine Masters z niepokonaną ekipą Złomowca Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Flota TGD Team – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Jeszcze kilka dni temu forsowaliśmy narrację jakoby Hydra Volleyball Team oraz Dream Volley były ekipami ‘poza zasięgiem trzecioligowców’. Nie były to bynajmniej puste słowa, bo rzeczywiście w to wierzyliśmy. Całkowicie przy tym zignorowaliśmy fakt, że ‘Marzyciele’ nawet jak wygrywali, to często były to zwycięstwa zrodzone w bólach. Szczęście nie opuszczało drużyny Dream Volley aż do wtorkowego wieczoru, kiedy mierzyli się oni z MiszMaszem. Mimo, że byli wówczas wyraźnym i zdecydowanym faworytem, to doszło do ogromnej niespodzianki. Piszemy o tym teraz by przestrzec Hydrę Volleyball Team przed lekceważeniem rywali, bo może się to okazać dla nich tragiczne w skutkach. Choć Hydra pozostaje zdecydowanym faworytem meczu, to nie można nie zauważyć tego, że Flota TGD Team pokazała się w ostatnim czasie z bardzo dobrej strony. Zespół Karoliny Kirszensztein wygrał na inauguracje dwa mecze i pozostaje w wąskim i elitarnym gronie drużyn, które jak do tej pory nie przegrały. Choć w naszym odczuciu Flota nie była faworytem meczu z Maritexem, to wygrali zdobywając przy tym komplet punktów. Pięć na sześć możliwych oczek sprawia, że w obozie ‘Niebieskich’ pojawił się plan na to, by obecny sezon był bardziej udany niż ten poprzedni, w którym Flota zajęła dopiero ósme miejsce. 

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Aqua Volley – Kraken Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Mało znany fakt dotyczący trzecioligowych zmagań jest taki, że Kraken Team jest aktualnie drużyną, która spośród wszystkich ekip w trzeciej lidze – popełnia najmniej błędów. Średnia ‘Bestii’ to bowiem 15 błędów na mecz, a dla kontrastu – zespół MiszMasz, który ograł w obecnej kampanii Maritex oraz Dream Volley popełnia tych błędów aż 25. Gdzie mieści się w tym Aqua Volley? Niestety dla zespołu Mateusza Drężka nie jest to dobry wynik, bo zespół popełnia niemal 23 błędy na mecz i pod tym kątem plasuje się niemal na samym końcu trzecioligowej stawki. Cała sytuacja pokazuje to o czym mówiliśmy w przedostatnim magazynie. Kraken Team jest w naszych oczach bardzo solidną drużyną, która nie powinna mieć najmniejszych problemów z utrzymaniem w trzeciej klasie rozgrywkowej. Sądzimy, że team Roberta Skwiercza dowiedzie to dziś wieczorem, gdzie spotka się z teamem dobrze im znanym. Przypomnijmy, że dwa sezonu temu, oba zespoły rywalizowały ze sobą o awans do trzeciej ligi. Choć wydawały się pewniakami, to finalnie do wyższej ligi awansowali tylko gracze Krakena. Po wspomnianym sezonie Aqua musiała ‘kiblować’ w czwartej lidze, ale wiele osób twierdzi, że wyszło im to na dobre, czego dowodem miał być tytuł mistrzowski osiągnięty kilka miesięcy później. Aktualnie zespół Mateusza Drężka nie ma tyle powodów do optymizmu, bo jest jedną z nielicznych drużyn, która nie zdołała wygrać jak do tej pory meczu. Czy zmieni się to dziś wieczorem? Nie będziemy nikogo czarować, ale bardzo wątpimy w taki scenariusz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

DSGSA – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Zgodnie z oczekiwaniami – zespół DSGSA przystąpi do czwartkowego spotkania w rewelacyjnych nastrojach. Niespełna 24 godziny temu, team Michała Farona ograł za komplet punktów ACTIVNYCH Gdańsk dzięki czemu wskoczyli na trzecie miejsce w ligowej tabeli i wciąż są bardzo poważnym kandydatem do awansu do trzeciej ligi. Kolejnym krokiem w tym kierunku będzie dzisiejsze starcie z ostatnią drużyną w ligowej stawce – ekipą Hapag-Lloyd. Choć wyobraźnie mamy naprawdę bujną, to trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym mogliby oni pogubić dziś punkty. Sądzimy, że czwartkowe spotkanie będzie bardziej okazją do tego by dać szansę zawodnikom, którzy w dotychczasowych meczach grali nieco mniej. Tak się bowiem składa, że DSGSA ma dość szeroką kadrę i każdy z zawodników ma swoje ambicję. Jeśli chodzi o zespół Hapag-Lloyd to ‘Logistycy’ podejdą do meczu świeżo po wczorajszej porażce z Siatkersami. Choć ‘Kontenerowcom’ nie udało się zdobyć premierowego punktu w sezonie Jesień’25, to jednak warto zwrócić uwagę na dość dobry występ drużyny, który mierzymy liczbą zdobytych punktów po własnych akcjach. Tak jak wspominaliśmy w podsumowaniu – pod tym kątem był to najlepszy mecz drużyny Joanny Kożuch od kilku miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że dziś o powtórzenie tego wyniku będzie niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Flota TGD Team – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

W czwartkowy wieczór, Flota TGD Team będzie nadrabiała ligowe zaległości. Spośród wszystkich trzecioligowych drużyn to właśnie Flota rozegrała najmniejszą liczbę spotkań. W związku z tym, zespół Karoliny Kirszensztein rozegra dziś dwa spotkania. Po niezwykle wymagającym meczu z Hydrą Volleyball Team, ‘Niebiescy’ zmierzą się z Wolves Volley, z którymi historycznie – wiodło im się rewelacyjnie. W trzech dotychczas rozegranych bezpośrednich pojedynkach, za każdym razem to Flota była górą. Dwa z wymienionych pojedynków rozegrane zostały w 2023 r., kiedy składy obu drużyn znacznie różniły się od tych obecnie. W świeższym pojedynku, do którego doszło w sezonie Wiosna’25, Flota TGD Team była górą, wygrywając w stosunku 2-1. W naszym odczuciu dziś wieczorem powtórka wyniku z poprzedniej kampanii jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Po tym jak Wolves Volley prezentują się na początku sezonu, trudno uznać ich za faworyta spotkania. Choć gracze Karola Ciechanowicza byli nim w starciu z Portem to sensacyjnie przegrali spotkanie w stosunku 1-2. Była też jaśniejsza strona i mamy tu na myśli zwycięstwo z MysterElektroRockets. Z zespołem z Karczemek wygrywa jednak w zasadzie każdy więc chcielibyśmy ostudzić nieco ‘wilczy optymizm’. Sądzimy, że prawdziwym wyznacznikiem jakości ‘Wilków’ będzie dzisiejszy rywal. Sądzimy, że w związku z wznowieniem treningów, forma Wolves Volley będzie rosła z meczu na mecz, ale efektów dziś jeszcze nie zobaczymy.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Speedway AWKS – VB FE Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

W naszym odczuciu nie da się przebiec maratonu, a po kilku dniach mieć problem z tym, by pokonać dystans 3 tysięcy metrów. Zmierzamy do tego, że trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym zespół AWKS, który po czterech meczach ma na swoim koncie 12 oczek, miał pomylić się właśnie dzisiaj. Na sprawę trzeba bowiem spojrzeć obiektywnie. Rywalem ‘żółto-czarnych’ będzie team VB Sulmin, w którym doszło co prawda do sporych zmian, ale fakty są takie, że team Fabiana Ehrlicha wygrał zaledwie jedno z siedemnastu spotkań w rozgrywkach Inter Marine SL3. Co gorsze – przegrywał nawet w momencie kiedy rywalizował z drużynami, z którymi powinien wygrać jak miało to miejsce w meczu z Hapag-Lloyd. Co wobec tego musiałoby się wydarzyć żeby dziś doszło do największej sensacji obecnego sezonu? Nie potrafimy sobie tego wyobrazić. W naszym odczuciu sensacją byłaby bowiem strata choćby punktu przez Speedway AWKS. Choć zespół Mateusza Bojke w obecnej kampanii musiał niekiedy drżeć o wynik, to jednak mamy niemal pewność, że dziś będzie inaczej. Patrząc na całokształt drużyny Speedway AWKS znajdujemy aktualnie całe mnóstwo pozytywów i mocnych stron. W naszym odczuciu jest jednak jeden element, który rzuca się w oczy na minus i jest nim problem z koncentracją. Sądzimy, że team Mateusza Bojke musi się ze dwa razy ‘sparzyć’ by zrozumieć jak ważne w perspektywie całego sezonu jest wygrywanie wszystkich setów i utrzymanie koncentracji przez cały mecz. Tak jak jednak wspomnieliśmy chwilę wcześniej – dziś na boisku nr 2 nie będziemy raczej wypatrywać cudów. 

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Energa Trefl Gdańsk – Old Boys

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po wczorajszym meczu z Bayerem Gdańsk, liczba drużyn bez porażek na koncie uszczupliła się o najmłodszą drużynę w lidze – Energę Trefl Gdańsk. Choć mecz dla ‘gdańskich lwów’ rozpoczął się obiecująco i team Edwarda Pawluna zdołał wygrać premierową partię, to dalsza część meczu okazała się już rozczarowaniem. O ile w drugim secie rywalizacji, Energa podjęła ‘rękawice’, tak w trzecim secie doznała najwyższej porażki w historii występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Tak czy inaczej – poziom drugoligowych rozgrywek zdaje się być odpowiedni dla graczy Edwarda Pawluna, którzy z pewnością będą dzięki temu nabierać doświadczenia, a to na pewno zaprocentuje w przyszłości. Nie jest bowiem tajemnicą, że na Pomorzu brakowało drużyn, z którymi młodzi gracze, mogliby rywalizować na podobnym poziomie sportowym. Kolejnym rywalem, który będzie cennym doświadczeniem i wymagającym spotkaniem będzie ekipa Old Boys. Póki co gracze Bartłomieja Kniecia mogą mówić o sporym rozczarowaniu. Choć przed sezonem gracze z Pruszcza Gdańskiego byli wymieniani jako jeden z kandydatów do awansu, to po kilku porażkach i rozczarowujących występach, perspektywa się dość mocno zmieniła. Potencjalna porażka w dzisiejszym spotkaniu może wybić na stałe ich ‘sen o potędze’. W naszym odczuciu jest to bardzo prawdopodobnym scenariuszem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Craftvena – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Wczorajszy wieczór był bez zaskoczeń, przynajmniej w kontekście ACTIVNYCH Gdańsk. Zespół Artura Kurkowskiego rywalizował wczoraj wieczorem z DSGSA i to rywal był wówczas wyraźnym faworytem meczu, z czego wywiązał się bez zarzutu. To oznacza, że po czterech meczach obecnej kampanii, ACTIVNI mają na swoim koncie zaledwie jedno zwycięstwo oraz aż trzy porażki. Co gorsze – w przypadku wygranego meczu, było to zwycięstwo po podziale punktów. Jeśli jednak ACTIVNI przegrywali to za każdym razem w stosunku 0-3. Dwa na dwanaście możliwych punktów nie jest z pewnością wynikiem, po którym ACTIVNI mogliby czuć dumę. Punktując z taką regularnością, team Artura Kurkowskiego nie ma najmniejszych szans na to, by powtórzyć wynik z poprzedniej kampanii. Dodatkową złą informacją jest to, że dziś – ACTIVNI również staną przed arcytrudnym wyzwaniem. Rywalem drużyny będzie bowiem Craftvena, która jest jedną z sześciu niepokonanych drużyn w czwartej lidze. Dodatkowo ‘Rzemieślnicy’ mogą pochwalić się tym, że należą do elitarnego klubu drużyn, które jak do tej pory nie przegrały choćby seta. Jeśli zespół Bartosza Zakrzewskiego zdoła podtrzymać wysoką formę, a wszystko na to wskazuje, to dziś również  powinni zainkasować komplet oczek

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

TKKF Orlen – Feniks Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Choć paliwa w Orlenie nie brakuje to we wszystkich spotkaniach obecnego sezonu, TKKF Orlen zdaje się jechać ‘na oparach’. Prawdę mówiąc – TKKF Orlen jest aktualnie jednym z największych rozczarowań obecnego sezonu i nijak nie przypomina zespołu z sezonu Wiosna’25. Różnica pomiędzy tym co było, a jest sprawia, że przykro się na to patrzy. Owszem – Orlen ma jedną z najmłodszych drużyn w lidze i z czasem będzie prawdopodobnie progresował, ale patrząc na to co ‘tu i teraz’ – ciekawie nie jest. Aktualny bilans drużyny Sylwestra Wosia to zero zwycięstw i trzy porażki w nieciekawym stylu. Szukając pozytywów można zwrócić uwagę na fakt bardzo trudnego terminarza drużyny. Orlen jak do tej pory rywalizował bowiem z Sharksami, Speedway AWKS oraz Inter-Grahen Sulmin. Każda z wymienionych drużyn była przed sezonem wymieniana jako kandydat do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej i póki co – nakreślony plan zdają się realizować. Podobne mocarne plany przed sezonem były w obozie Feniksa Gdańsk, który niestety dla siebie – nie stanął na wysokości zadania. Choć mamy jeszcze wrzesień to jest już niemal pewne, że graczom Łukasza Dubickiego nie uda się awansować w obecnym sezonie do wyższej ligi. Choć odbyło się to ‘po walce’ to fakty są jednak takie, że ‘mityczny ptak’ przegrał już cztery mecze.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Inter Marine Masters – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Liczba drużyn, które jak dotąd pozostawały niepokonane, w ostatnim czasie wyraźnie się zmniejszyła. Jednym z niepokonanych bastionów pozostaje ekipa Złomowca Gdańsk, która od dłuższego czasu pozostaje w kapitalnej dyspozycji. Początek sezonu w wykonaniu drużyny Witolda Klimasa to trzy zwycięstwa, w których ‘Złomki’ okazywali się silniejsi od Staltestu, VB Sulmin oraz ostatnio – Challengersów. Ostatnie spotkanie pokazało dobitnie, że team w miedzianych strojach zrobił w ostatnim czasie kolejny krok do przodu. Niegdyś z Challengersami nie potrafili wygrać, a dziś – nie dość, że to robią, to śrubują bardzo dobrą serię. Aktualnie licznik zwycięstw z rzędu wynosi już 5, a jeśli pod uwagę weźmiemy poprzedni sezon, to w ostatnich jedenastu meczach, Złomowiec tylko dwukrotnie przegrał. Wiele osób twierdzi, że ‘Złomki’ są gotowi na to by zrobić kolejny krok i awansować do elity. Tę odważną tezę warto byłoby jednak udowodnić. Dziś wieczorem, zmierzą się oni z Inter Marine Masters i z pewnością nie będzie to łatwy pojedynek. Choć ‘Mastersi’ przegrali ostatnie spotkanie z Energą Trefl Gdańsk to zagrali naprawdę nieźle i sądzimy, że w najbliższym czasie zaczną regularnie punktować. Nie ma się co przesadnie powtarzać, ale do drużyny dołączył w ostatnim czasie Mariusz Wlazły, który będzie z pewnością ‘gwarantem jakości’. Mocnych punktów Inter Marine ma zdecydowanie więcej, a to z kolei sprawia, że czeka nas bardzo ciekawe widowisko. Mimo wszystkich atutów graczy w biało-czerwonych strojach, nieco więcej szans na tryumf dajemy brązowym medalistom poprzedniego sezonu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #13

Za nami środowa seria gier, w której największą niespodzianką była z pewnością porażka CTO Volley z DNV Volley Gdańsk. Zgodnie z przypuszczeniami, ciekawie było również w meczu,  w którym Bayer Gdańsk znalazł sposób na ogranie rozpędzonej Energi Trefla Gdańsk. Po raz kolejny w obecnym tygodniu – z bardzo dobrej strony pokazali się gracze Speednetu 2. Zapraszamy na podsumowanie!

Tiger Team – Port 2-1 (21-19; 21-14; 17-21)

W ostatnim meczu pomiędzy drużynami, jakim było spotkanie barażowe Redakcja stawiała na zwycięstwo Portu. Wtedy Tiger zaskakująco wygrał. Przed wczorajszym meczem Redakcja nie dała się ponownie nabrać i tym razem stawiała na Tigera. Już w meczu z BL grali nieźle, mimo pechowej przegranej. Co do przebiegu spotkania: pierwszy set od początku do końca był bardzo wyrównany. Obie drużyny weszły w niego dość dobrze, choć z czasem Tiger zaczął prezentować dość niechlujną grę. Tymczasem Portowcy zachowali skupienie oraz cierpliwość. Mieli też nieco więcej szczęścia. Nawet gdy pojawiał się problem ze skończeniem pierwszej akcji to przeciwnik ochoczo podawał im rękę i pojawiała się możliwość wyprowadzenia kontry. Pod koniec partii wyglądało na to, że padnie ona łupem graczy z doków. Na szczęście dla Tigera w końcówce został uruchomiony Marcin Kwidziński, który skończył trzy ważne ataki i set zakończył się wynikiem 21-19 dla ‘Tygrysów’. W drugiej partii, zdecydowanie najmniej ciekawszej, Portowcy wyglądali jak dzieci we mgle. Gubili się na boisku, popełniali szkolne błędy. Tymczasem przeciwnicy w pełni rozpędzeni grali wszystkimi opcjami i szło im to jak z nut, dzięki czemu zapewnili sobie wygraną 21-14. Co się wydarzyło w trzeciej partii tego chyba nie wie nikt. Początek wyglądał dokładnie tak, jak cały set drugi. Zero życia w szeregach Portu, Tiger spokojnie utrzymujący kilkupunktową przewagę. Nagle jednak coś dało się wyczuć w powietrzu. Jak na pełnym morzu, gdy warunki się zmieniają i podskórnie da się to wyczuć, zanim jeszcze ta zmiana dojdzie do naszej świadomości. Niby gra wyglądała prawie tak samo, ale jednak zanim ktokolwiek się zorientował na tablicy wyników zobaczyliśmy remis 12-12. Z wiatrem zmiany w żaglach Portowcy wyczuli swoją szansę i zaczęli coraz mocniej napierać na przeciwnika. Tiger, sam nie wiedząc dokładnie co się dzieje, nie mógł wyjść z jednego ustawienia i mimo że próbowali ratować się zmianami, nie znaleźli już sposobu na odbudowanie swojej gry. Finalnie set zakończył się wynikiem 21-17 dla Portu, który może pluć sobie w brodę, że nie wykorzystał swojej szansy w pierwszej odsłonie.

Chilli Amigos – Only Spikes 3-0 (21-11; 21-15; 21-12)

Kilka razy w obecnym sezonie pisaliśmy o tym, że mimo iż Chilli Amigos nie wygrywa spotkań, to prezentują się naprawdę nieźle.  Ba, w naszym odczuciu team Pawła Kalety zasługiwał w obecnej kampanii na kilka punktów więcej. Niepowodzenie w pierwszych tygodniach sezonu, zespół ‘Papryczek’ zamierzał sobie odbić w środowy wieczór. Ich rywalem była bowiem ekipa Only Spikes, która od niepamiętnych czasów ma problemy z tym, by regularnie punktować. Mecz rozpoczął się bez większych zaskoczeń. Gracze w czerwonych strojach szybko objęli prowadzenie 9-3, czym ustawili dalszą część seta, którą bez większego forsowania, skończyli wygraną do 11. Na lepszą grę Only Spikes musieliśmy poczekać do środkowej partii, która do połowy seta była bardzo wyrównana (10-10). Druga część seta to jednak naprzemienne ataki dobrze dysponowanych Damiana Łuniewskiego oraz Michała Kwiatka. Wspomagani resztą zespołu skrzydłowi Chilli wykorzystali fragment, w którym ich rywale całkowicie stanęli i finalnie wygrali tę partię do 15. Emocji w ostatnim secie rywalizacji wystarczyło zaledwie do stanu 7-7. W dalszej części gracze Only Spikes mieli jednak potężne problemy z przyjęciem zagrywki rywali. Po dwóch asach serwisowych Łukasza Turskiego, Chilli Amigos objęli prowadzenie 10-7, a z czasem – ich przewaga rosła, a set zakończył się zwycięstwem faworyta do 12. Dzięki trzem punktom Chilli Amigos wskoczyło w ligowej tabeli na siódmą lokatę i jest to już wynik bardzo przyzwoity.

DSGSA – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-10; 21-17; 21-15)

Jaki byłby wymarzony prezent urodzinowy dla kapitana ACTIVNYCH – Artura Kurkowskiego? Sprawić ogromną sensację i ograć świetnie dysponowanych rywali. Wspomniany gracz zapomniał jednak o tym, że życzenia wypowiedziane ‘na głos’ tracą moc i się nie spełniają. Prawdopodobnie tak było w tym przypadku, bo zgodnie z przewidywaniami to zespół DSGSA przejął od początku meczu inicjatywę. Po ataku Michała Farona oraz asie serwisowym Dominika Trzeciaka, zespół DSGSA objął prowadzenie 12-8. Niestety dla ACTIVNYCH nie zdołali się oni ‘odkręcić’ po wspomnianym nokdaunie. Zamiast tego jeszcze kilka razy ‘padali na deski’, a premierowy set zakończył się bardzo wysokim zwycięstwem faworyta (21-10). Środkowa odsłona to już wyraźnie lepsza postawa zespołu Artura Kurkowskiego. Pierwsza część seta była bowiem wyrównaną partią, a fragmentami ACTIVNI mogli się podobać. Niestety dla nich – chwilę później się pogubili, a w rezultacie rywal objął trzypunktowe prowadzenie (14-11), które z czasem zapewniło im drugi punkt w meczu (21-17). Ostatni set wyglądał bardzo podobnie. Do połowy seta ACTIVNI mogli mieć nadzieję, że uda im się zdobyć choćby punkt (10-9). Kiedy jednak robiło się bardziej poważnie, zespół DSGSA wyraźnie podkręcał tempo by finalnie wygrać tę partię do 15.

Kraken – Port 1-2 (21-16; 19-21; 18-21)

W zapowiedziach przedmeczowych przewidywaliśmy, że nie ma takiej siły, która sprawiłaby, że ‘Portowcy’ zdołają ograć faworyzowany Kraken. Nasze przypuszczenia zostały spotęgowane po tym, jak team Tomasza Bobcowa przegrał swój pierwszy mecz w środowy wieczór, kiedy rywalizowali z beniaminkiem trzeciej ligi – drużyną Tiger Team. Potwierdzał to również początek meczu, gdzie po punktach Volodymyra Krolenko oraz Dmytro Hurtovyia, Kraken wysunął się na prowadzenie 8-4. W dalszej części ‘Bestia’ popełniała jednak sporo błędów i podskórnie przeczuwaliśmy, że wpakują się w poważne kłopoty. Choć finalnie udało im się wygrać pierwszego seta do 16, to problemy zaczęły się w środkowej odsłonie. Po sporym niechlujstwie i ‘brzydkiej’ grze, mieliśmy remis 11-11. Po chwili serię bardzo dobrych ataków zanotował Port, co w połączeniu z faktem, że Krakenowi siadło przyjęcie, dało prowadzenie drużynie Tomasza Bobcowa (17-13). Choć w dalszej części Kraken próbował jeszcze ratować sytuację i zdołał nawet doprowadzić do wyrównania po 19, to ostatnie słowo należało do Portu (21-19). Trzeci set rozpoczął się od dobrego grania obu drużyn, w którym nie brakowało efektownych obron czy kontrataków (4-4). Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się Portowcy, którzy po ataku Tomasza Bobcowa, prowadzili 12-9. Choć Krakenowi udało się w dalszej części doprowadzić do wyrównania po 14, to po kilku błędach oraz atakach najlepszego gracza meczu – Andreya Oknova – Port zaskakująco wygrał seta do 18, a cały mecz 2-1. Brawo!

Speednet – Bossman Team 1-2 (12-21; 21-17; 18-21)

W ostatnim czasie nad wyraz często bawiliśmy się w wyliczanki. W kontekście Speednetu ta dotyczyła świetnej serii, w której wymienialiśmy kolejnych rywali, których ograli ‘Programiści’. W przypadku Bossmana były to raczej wypominki, w której zwracaliśmy uwagę na fakt koszmarnej serii, która do wczorajszego wieczora była jedną z najdłuższych w całej lidze. Biorąc te elementy pod uwagę – faworytem meczu była dla nas ekipa Macieja Miścickiego. Ku naszemu zaskoczeniu, w mecz zdecydowanie lepiej weszli gracze Bossmana, którzy po trzech punktach z rzędu Dominika Marlęgi, objęli prowadzenie 11-5. Druga część to kontynuacja tego, co oglądaliśmy chwilę wcześniej, czyli fragment, w którym na jeden punkt Speednetu, przypadały dwa Bossmana (21-12). Przed środkową odsłoną stało się jasne, że Speednet równie słabo już raczej nie zagra. Mimo to, w połowie seta to Bossman był górą, prowadząc 11-7 i krocząc pewnie po drugi punkt w meczu. Po chwili kilkoma skutecznymi akcjami popisał się Sebastian Konarzewski, po których ‘Programiści’ doprowadzili do wyrównania po 13, a następnie – objęli prowadzenie 15-13. Choć w dalszej części seta Bossman próbował odkręcić jeszcze ‘przespany’ fragment, to nic takiego nie miało już miejsca (21-17). Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się lepiej dla Speednetu, który objął prowadzenie 14-10. Wydarzenia z drugiego seta pokazały jednak, że kilkupunktowa przewaga nie była jednak absolutnie żadnym gwarantem. Po skutecznych akcjach duetu Klimik – Zalewski, Bossman dogonił po chwili rywali, sam wysuwając się na prowadzenie 18-16. Podobnie jak to miało miejsce w drugim secie – próby odkręcania wyniku już nic nie dały, a mecz zakończył się sprawiedliwym w naszym odczuciu podziałem punktów na korzyść Bossmana.

Bayer Gdańsk – Energa Trefl Gdańsk 2-1 (19-21; 21-16; 21-11)

Czasy w Inter Marine SL3 zmieniają się błyskawicznie. Jeszcze kilka miesięcy temu, mecz pomiędzy Bayerem Gdańsk a Energą Treflem Gdańsk był hitem trzecioligowych rozgrywek. Wczoraj wieczorem również był hitem, ale już zaplecza elity. Wpływ na taki stan rzeczy miała doskonała forma obu beniaminków, którzy przed meczem plasowali się niemal na samym szczycie ligowej układanki. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem meczu była najmłodsza ekipa w lidze, która wygrała jedyne do tej pory bezpośrednie starcie. Ponadto, gracze Edwarda Pawluna pozostawali jedną z nielicznych drużyn, które jak do tej pory nie przegrały. Początek spotkania wpisał się w nasze wyobrażenia o meczu, który miał stać na bardzo wysokim poziomie sportowym i emocjonalnym. Na półmetku seta mieliśmy remis 10-10. Z czasem bliżsi wygranej wydawali się ‘Aptekarze’ (19-17), którzy w końcówce popełnili kilka koszmarnych błędów oraz zostali zatrzymani przez blok rywali, który po chwili cieszył się z wydarcia rywalom zwycięstwa z rąk (21-19). Środkowa partia do pewnego momentu zdawała się wyglądać bardzo podobnie (14-14). W końcowej fazie seta po asie serwisowym wychowanka Trefla, grającego obecnie w Bayerze – Krzysztofa Podlaskiego, ‘Aptekarze’ wysunęli się na czteropunktowe prowadzenie (18-14), którego już nie roztrwonili (21-16). Ostatni set to absolutna dominacja drużyny Damiana Harica, która znajduje się obecnie w swoim absolutnym prime. Już na początku seta Bayer objął wysokie prowadzenie 11-3 i w dalszej części partii trzymał swoich rywali na dystans, ogrywając ich do 11. Warto zwrócić uwagę, że porażka do 11 była najwyższą dotychczasową przegraną Energi w rozgrywkach Inter Marine SL3.

Flota Active Team – Speednet 2 1-2 (22-24; 15-21; 21-19)

W zapowiedziach przedmeczowych forsowaliśmy narrację, że to Flota Active Team jest zdecydowanym faworytem starcia. Mieliśmy przy tym klapki na oczach, ignorując ostatni bezpośredni mecz obu drużyn oraz dyspozycję obu ekip w ostatnich meczach. Podczas gdy Flota przegrała swoje spotkanie z Bayerem Gdańsk, Speednet 2 okazał się mocniejszy od ex-pierwszoligowca – Eko-Hurtu. Niemal całego pierwszego seta wydawało się, że Flota wywiąże się z łatki faworyta meczu. Na przestrzeni seta prowadzili bowiem 7-4; 12-8 czy 17-13. Jako, że Speednetowi nie szło, kapitan drużyny postanowił wziąć czas w momencie, kiedy jego team przegrywał czteroma oczkami. Jak się po chwili okazało – był to perfekcyjny timing, bo tuż po gwizdku sygnalizującym powrót na parkiet, Speednet zdobył kilka punktów z rzędu, doprowadzając do wyrównania po 19. Choć Flota miała kilka piłek setowych to nie miała tak dobrej gry w obronie i Jędrzeja Zielińskiego, który kończył wszystkie kontrataki. Choć set wydawał się już stracony, Speednet wygrał tę partię do 22! Środkowa odsłona to zupełnie inny obraz gry. Wydawało się jakby wydarzenia z pierwszego seta złamały ‘Flociarzy’, którzy na drugą partię wyszli zupełnie pogubieni. Speednet natomiast konsekwentnie punktował i po błędzie jednego z rywali oraz asie serwisowym Piotra Grodzkiego, ‘Programiści’ cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-15). Ostatni set przez długi fragment przypominał wydarzenia z początku spotkania. Tu również Flota miała kilkupunktową przewagę, która z czasem stopniała, a Speednet doprowadził do wyrównania (17-17). Choć po raz kolejny wygrana zdawała wymykać się Flocie z rąk – tym razem zdołali postawić kropkę nad ‘i’, wygrywając do 19. Dla zespołu z rozdmuchanym ego i ambicjami jest to jednak marne pocieszenie. A Speednet? Wygrana z Eko-Hurtem oraz Flotą Active Team w jednym tygodniu rozgrywek jest absolutnie kozackim wynikiem. Z perspektywy obecnego tygodnia, ‘Różowi’ mogą żałować jedynie początku sezonu.

Hapag-Lloyd – Siatkersi 0-3 (14-21; 17-21; 14-21)

Chwilę po rozpoczęciu meczu, libero Siatkersów – Dariusz Suchwałko wypowiedział zdanie, że ‘książka jest najlepsza na sam koniec’. Cóż – w tym wypadku nie było to trafne porównanie, bo nic takiego nie miało miejsca. Prawdę mówiąc – była to naprawdę nudnawa lektura, a w meczu niezbyt dużo się działo. Zgodnie z oczekiwaniami mecz wygrali Siatkersi, ale ci mogą pewnie kręcić nosem, że woleliby wygrać w inny stylu. W jakimś pięknym. Zamiast tego była to raczej siermiężna siatkówka. W pierwszym secie po kilku atakach Krzysztofa Lewandowskiego, Siatkersi wysunęli się na prowadzenie 10-6 i w dalszej części nie mieli problemów z ograniem rywali do 14. Potencjalne problemy i czarne chmury zbierały się nad nimi w drugim secie. Wszystko za sprawą ‘Pomarańczowych’, którzy w środowy wieczór nie mieli problemów z wyprowadzaniem własnych akcji i pod względem liczby zdobytych punktów w meczu po własnych akcjach, był to ich najlepszy mecz od 26 listopada 2024r., kiedy rywalizowali…z Siatkersami. Co ciekawe – jeszcze poprzedni raz to mecz z 30 września 2024. i mecz z…nie zgadniecie…Siatkersami! Cóż – coś w tym jest, że jest to rywal, z którym Hapag prezentuje się naprawdę nieźle. Tak czy siak – choć do pewnego momentu gra była wyrównana, to ostatnie słowo należało już do ‘Niebieskich’, którzy wygrali do 17. Ostatni set rywalizacji zapowiadał się obiecująco. Po trzech punktach dobrze dysponowanego Dawida Kuziemskiego, Hapag-Lloyd tracił do faworyzowanego rywala zaledwie punkt (10-9). Niestety dla siebie – w drugiej części seta się całkowicie pogubili i w konsekwencji faworyt wygrał tę partię do 14.

CTO Volley – DNV Volley Gdańsk 1-2 (13-21; 18-21; 21-12)

Środowy wieczór miał być dla CTO czymś zupełnie innym. Czymś lepszym. W zamian za to okazał się koszmarem, którego ci się absolutnie nie spodziewali. Prawdę mówiąc nie spodziewał się tego nikt. Gdybyśmy mieli wymieniać wszystkie przedmeczowe atuty jednych oraz problemy drugich to wyszłoby nam, że na 100 rozegranych spotkań CTO wygrałoby 99, a to tylko dlatego, że przed setnym stanęliby w korku i na halę nie dojechali. Już początek meczu był dość zaskakujący, a ‘żółto-czarni’ radzili sobie wybornie (11-6). W dalszej części gracze Macieja Szymuli podkręcili co prawda tempo, ale świetnie broniący gracze DNV Volley Gdańsk ani myśleli odpuszczać i po chwili to właśnie oni cieszyli się z wysokiej wygranej do 13. Wówczas myśleliśmy jeszcze, że był to wypadek przy pracy. Że będzie podobnie jak w meczu Merkurego z Tufi, gdy beniaminek zmiażdżył rywali. Nic z tych rzeczy. W drugiej części spotkania Volley kontynuował kapitalną grę. Ależ to się dobrze oglądało. To nie Mistrz Inter Marine SL3 był słaby. To przede wszystkim zasługa trzykrotnych Mistrzów, którzy byli mocni w każdym elemencie siatkarskiego abecadła i…wygrali w pełni zasłużenie. Oj, dawno nie widzieliśmy ‘żółto-czarnych’ tak nakręconych i tak świetnie dysponowanych (21-18). W ostatnim secie – kiedy z DNV zeszło już powietrze to set stał się jednostronny, przy czym tym razem to gracze CTO zdominowali rywali. Ostatecznie wygrali oni tę partię do 12. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że dziś obudzili się z potężnym kacem moralnym.