Miesiąc: marzec 2026

MATCHDAY #15

Za nami piętnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Po raz kolejny z kapitalnej strony zaprezentowali się gracze Bossmana, którzy ograli za komplet punktów Merkurego. Bardzo ciekawym spotkaniem było również starcie w drugiej lidze, w której Eko-Hurt zgarnął dwa oczka w konfrontacji z Old Boys. Zapraszamy na podsumowanie!

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd 3-0 (21-6; 21-11; 21-16)

Prawdę mówiąc – nie mieliśmy zbyt wielkich oczekiwań po tym spotkaniu. Można było to zaobserwować w zapowiedziach przedmeczowych, gdzie nie gimnastykowaliśmy się nad tym, by napisać, że Hapag-Lloyd nie stoi na przegranej pozycji lub że potencjalna zdobycz punktowa jest jak najbardziej możliwym scenariuszem. Szanujemy swoich czytelników i po prostu nie sprzedajemy im kitu. Już początek poniedziałkowego spotkania pokazał, że będzie to absolutnie jednostronne widowisko. Gracze w pomarańczowych strojach mieli widoczne problemy w przyjęciu, obronie, rozegraniu, bloku czy wyprowadzaniu ataku. Precyzując – mieli problem ze wszystkim i wynik 13-3 nie mógł przesadnie dziwić. W dalszej części Remedios nie zwalniał i z boku wyglądało to tak, jakby chcieli koniecznie stłamsić rywala i wypracować sobie sporą zaliczkę w małych punktach. Ostatecznie ich rywale zdobyli zaledwie sześć oczek i był to jeden z najwyższych wyników w obecnym sezonie. Nieco lepiej – choć nie ma się czym podniecać – gracze Hapag-Lloyd zaprezentowali się w środkowym secie. Owszem, taka dyspozycja pozwoliłaby drużynie na lepszy wynik z dołem ligowej tabeli, ale bez jaj – w poniedziałek rywalizowali z naprawdę solidnym czwartoligowym osiłkiem i tu nie było nawet podjazdu. Ostatecznie faworyt wygrał tę partię do 11. Ostatni set to jednocześnie najlepsza odsłona w wykonaniu graczy w pomarańczowych strojach, którzy na półmetku seta przegrywali zaledwie jednym punktem (12-11). Druga część finałowej partii to jednak wyraźna przewaga faworyta, który wygrał do 16, a cały mecz 3-0. Cóż – nie było to żadne zaskoczenie, a po prostu dobrze wykonane zadanie.

ME Sulmin Volley – Chilli Amigos 0-3 (23-25; 11-21; 11-21)

Ciężary, oj ciężary. W naszym odczuciu faworytem spotkania była ekipa Chilli Amigos. Intuicja podpowiadała nam jednak, że dla drużyny Pawła Kalety wcale nie będzie to tak proste zadanie, jak mogłoby się wydawać. Poparcie tej tezy mieliśmy już po kilku wymianach premierowej partii, w której mieliśmy remis po 10. Z czasem po atakach dobrze dysponowanego Aleksandra Kwiatkowskiego gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 16-12. Niestety dla nich – nie po raz pierwszy w tym sezonie mozolnie wypracowana przewaga została roztrwoniona. Choć jeszcze pod koniec mieliśmy wynik 20-18, to nieustępliwi gracze Amigos doprowadzili do wyrównania po 20, a następnie po walce 'łeb w łeb’ to gracze w czerwonych trykotach byli górą (25-23). Niepowodzenie w premierowej partii i poczucie niewykorzystanej szansy odbiło w dalszej części meczu piętno na graczach z Sulmina. W drugiej odsłonie zespół Fabiana Ehrlicha nie był już w stanie zagrozić świetnie dysponowanym rywalom, a do tego sami oddawali mnóstwo punktów, przez co faworyt wygrał seta do 11. Ostatni set to kolejna szansa dla graczy występujących 'w delegacji’. Choć do połowy seta było nieźle (11-10), to w kluczowym dla losów partii momencie gracze w czarnych koszulkach popełnili… cztery błędy z rzędu (15-10), po których nie było już co zbierać.

Feniks Gdańsk – TKKF Flota 2-1 (21-12; 21-15; 18-21)

Typując faworyta meczu, nie zawahaliśmy się ani na chwilę, wskazując na Feniksa Gdańsk. To pokazuje, że patrzenie wyłącznie na stosunek wygranych i porażek nie ma większego sensu – trzeba znać szerszy kontekst. Nie oznaczało to bynajmniej, że graczom Karoliny Kirszensztein nie dawaliśmy cienia szansy na powalczenie o kolejny punkt w sezonie Wiosna’26. Już w początkowej fazie seta gracze Floty mieli spore problemy w przyjęciu i po dwóch asach serwisowych Oleksandra Chapovskyia faworyt wysunął się na prowadzenie 14-8. W dalszej części Flota nie miała kompletnie argumentów, by podjąć walkę z faworyzowanym rywalem i stać ich było wyłącznie na 12 oczek. W drugiej odsłonie historia potoczyła się podobnie – niby TKKF Flota się starała, niby grali ambitnie, ale koniec końców wobec rozpędzonego Feniksa byli bezradni. Prawdę mówiąc – po dwóch rozdziałach, które zdążyliśmy przeczytać, nic nie zapowiadało, że epilog tej historii będzie wyglądał w ten sposób. Przed trzecią odsłoną obie drużyny dokonały sporo zmian. Nie wiemy, jaki to miało wpływ, ale fakt jest taki, że początek w wykonaniu TKKF Floty był kapitalny i team Karoliny Kirszensztein wysunął się na prowadzenie 9-2! Z czasem Feniks zaczął gonić i zdołał doprowadzić do wyrównania po 16. Wówczas wydawało się, że już po chwili to 'Czarne Ptaki’ będą cieszyć się z kompletu punktów. W końcówce jednak po atakach Jakuba Rybki Flota zdołała przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając do 18.

Staltest Pomorze – DSGSA 1-2 (14-21; 23-21; 10-21)

Sympatycy Staltestu Pomorze mogą się aktualnie zastanawiać, czy istnieje szansa na to, by przegrywając wszystkie spotkania w sezonie, można było się utrzymać. Wczorajsze starcie z DSGSA było bowiem piątym meczem w obecnym sezonie, w którym gracze Arkadiusza Kozłowskiego nie znaleźli sposobu na to, by ograć rywali. Na usprawiedliwienie drużyny podamy jednak, że większość dotychczasowych pojedynków to mecze z trzecioligowymi mocarzami – w obozie Staltestu wierzą, że z czasem powinno być już tylko lepiej. Patrząc z odwrotnej strony – w obozie DSGSA zastanawiają się z kolei, kiedy uda im się wygrać za komplet oczek. Wczoraj wieczorem była na to doskonała okazja, bo patrząc na to, jak ich rywale prezentowali się w pierwszym oraz trzecim secie, trudno nie mieć po meczu poczucia niedosytu. Premierowa partia rozpoczęła się idealnie dla 'Bordowych’, którzy po kilku udanych akcjach Michała Narkowicza wysunęli się na prowadzenie 13-7. W dalszej części seta wspomniany gracz nadal rządził i dzielił na parkiecie, przyczyniając się w bardzo dużej mierze do imponującego zwycięstwa do 14. Środkowa odsłona to szansa, na którą wyczekiwali gracze Staltestu – pamiętamy doskonale wiele spotkań, w których skupiali wszystkie siły na tym, by zgarnąć choć jeden punkt. W poniedziałkowy wieczór nie było inaczej i po bardzo wyrównanym secie Staltest doprowadził do wyrównania stanu rywalizacji. Co ciekawe – peleryna superbohatera w przerwie między setami została przekazana od Michała Narkowicza do Jana Ciupy, który w obecnej edycji jest niekwestionowanym liderem Staltestu (23-21). Ostatni set to już wyraźna przewaga DSGSA, która wygrała go do 10 i umocniła się na fotelu lidera trzecioligowych zmagań. Oni już swoje zadabue wykonali – w pozostałych meczach tego tygodnia ruch należy do ich rywali.

EKO-HURT – Old Boys 2-1 (14-21; 21-14; 25-23)

Ależ to było widowisko, ależ to były emocje! Co ciekawe – te rosły od pierwszego gwizdka sędziego, a punktem kulminacyjnym była sama końcówka spotkania, która była wybitnie interesująca. Ba – emocje towarzyszą obu drużynom do tej pory, wiele godzin po zakończonym meczu. Początek spotkania to coś, czego chyba nikt się nie spodziewał – począwszy od samych zawodników, skończywszy na Redakcji. Zanim zdążyliśmy się dobrze obejrzeć, nakręceni gracze Old Boys prowadzili z faworyzowanym rywalem 9-2 – niewiarygodne. W dalszej części seta było 19-9 i kiedy zanosiło się na bardzo wysokie lanie, Eko-Hurt zdołał w końcówce zjeść mentosa, przez co przykry odór z ich ust stał się mniej zawstydzający. Wiecie – chcemy przez to powiedzieć nieco w naszym stylu, że zniwelowali straty i finalnie uniknęli kompromitacji. W drugiej odsłonie nastąpił zwrot akcji – tym razem to Eko-Hurt prowadził grę. Choć do połowy seta mieliśmy remis po 10, to w dalszej części Old Boysom odcięło prąd, co w ich wydaniu jest przecież normą. O zwycięstwie decydował zatem trzeci set i tu było naprawdę wyjątkowo ciekawie. Ile tu było zwrotów akcji, ile skutecznych pogoni za wynikiem, ile serducha do walki z obu stron! Choć set był bardzo wyrównany, to tylko jedna drużyna miała kapitalnie dysponowanego Marka Dębskiego. Ten gość kończył w zasadzie wszystko – również sytuacyjne piłki – niesamowity występ, w którym prawoskrzydłowy zdobył aż 23 punkty i walnie przyczynił się do zwycięstwa. Kto wie – być może fenomenalna końcówka meczu w jego wykonaniu przełoży się na wygraną w drugiej lidze?

BL Volley – Hydra Volleyball Team 0-3 (15-21; 15-21; 19-21)

Chyba każdy już wie, jak zakończy się ta historia dla drużyny BL Volley. Nawet jeśli 'Tygrysy’ się jeszcze łudzą, to jest to przypadek śmiertelnie chorego pacjenta, którego los jest przesądzony – wiedzą o tym wszyscy: Redakcja, sympatycy drużyny, koledzy z pracy, motorniczy w tramwaju, dosłownie każdy. Mimo to – do poniedziałkowego starcia zespół Wojciecha Strychalskiego mógł przystępować z nadziejami na odmianę swojego losu. Ich rywal nie radzi sobie w obecnej kampanii wybitnie i wiele osób twierdzi, że 'Bestia’ jest obecnie daleka od swojej topowej formy. Mimo to zespół Sławomira Kudyby nie miał problemu z udowodnieniem swojej wyższości, wygrywając spotkanie za komplet punktów. Pierwszy set nie rozpoczął się jednak dla faworyta w wymarzony sposób – do połowy seta mieliśmy remis po 10. Dopiero w dalszej części partii gracze w 'Tygrysich’ barwach mieli problemy w przyjęciu, a po kilku bezlitośnie wykorzystanych piłkach przechodzących Hydra cieszyła się z pierwszego punktu w meczu (21-15). Początkowa faza drugiego seta zwiastowała sporą niespodziankę, do której było stosunkowo blisko – dość nieoczekiwanie to zespół BL Volley rozpoczął lepiej i po niezbyt szczelnym bloku 'Bestii’ wysunął się na prowadzenie 9-6. Z czasem wszystko wróciło jednak do normy, a dalsza część seta to wyraźna przewaga w skuteczności drużyny Sławomira Kudyby, która wysunęła się na prowadzenie 17-14 i po chwili cieszyła się z drugiego punktu w meczu (21-15). Mimo niepowodzeń w dwóch pierwszych odsłonach zespół BL Volley podjął jeszcze jedną próbę i tym razem było już najbliżej – w drugiej części seta BL prowadził 17-15 oraz 19-18, lecz po raz kolejny wypuścił nadarzającą się okazję z rąk i finalnie to rywal zgarnął trzy arcyważne punkty. Brawo!

Merkury – Bossman Team 0-3 (20-22; 13-21; 15-21)

Nie ukrywamy zdziwienia. Ależ Redakcja była dumna po meczu z tego, że udało się jej 'przechytrzyć schemat’. Wcześniej tego nie sprawdzaliśmy, ale byliśmy przekonani, że większość typerów postawiła na Merkurego i tylko my posiadamy tajną wiedzę. Społeczność Inter Marine SL3 jest jednak mega ogarnięta i jak się okazuje – dla większości z nich to Bossman był faworytem spotkania. Najciekawszą partią w meczu była premierowa odsłona. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku meczu Merkurego z MPS-em – najlepszy był pierwszy set, później była już tylko otchłań. Tak czy siak – premierowa odsłona to partia, która mogła się zakończyć w każdy sposób i nikt nie mógłby mieć przesadnych pretensji. Sytuacja w tej odsłonie zmieniała się kilkukrotnie, ale pisząc w skrócie – lepiej rozpoczęli gracze Bossmana, z czasem to Merkury doprowadził jednak do sytuacji, w której mieli piłkę setową. Po atakach kapitalnego w ostatnim czasie Szymona Zalewskiego – ponownie 25 punktów! – Bossman zapewnił sobie pierwszy punkt w meczu (22-20). Jak się z czasem okazało, był to dopiero początek koszmaru Merkurego, który zgotowali im gracze z 'puszką piwa w logo’. W drugim secie byliśmy bowiem świadkami absolutnego mordobicia, które rozpoczęło się kanonadą na zagrywce wspomnianego atakującego Bossmana (7-3). Z czasem Bossman parł do przodu i było niezwykle blisko tego, żeby Merkury po raz kolejny w krótkim odstępie czasu nie zdołał wyjść nawet z 'dyszki’. Ostatecznie w końcówce udało im się uciułać kilka punktów, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że na tle rywala wyglądali po prostu fatalnie. Trzeci set? Były momenty, w których Merkury prezentował się naprawdę nieźle – w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy jednak, że te momenty to zbyt mało, i dzisiejszy mecz był papierkiem lakmusowym obrazu drużyny z całego sezonu. Druga część seta to przewaga Bossmana, który wygrał tę partię do 15, a cały mecz 3-0, gwarantując sobie przy okazji fotel lidera pierwszej ligi. Co ciekawe – po sześciu spotkaniach mają na swoim koncie 11 oczek i choć do końca rundy zostały im jeszcze trzy mecze, brakuje im już tylko dwóch punktów do osiągnięcia 13 zdobytych po rundzie zasadniczej w poprzednim sezonie, który finalnie zakończył się grupą mistrzowską. Piszemy o tym teraz, ponieważ nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym dla Bossmana zabrakłoby miejsca w czołowej piątce ligi. Nie z taką kapitalną formą. Brawo!

Inter Marine Masters 2 – Siatkersi 2-1 (21-16; 21-19; 23-25)

Po dłuższej niż standardowej przerwie zespół Siatkersów wrócił w poniedziałkowy wieczór na parkiety Inter Marine SL3. Rywalem drużyny Sebastiana Wilmy była ekipa Inter Marine Masters, która w obecnej kampanii radzi sobie bardzo dobrze – oznaczało to, że już przed pierwszym gwizdkiem sędziego stało się jasne, iż będzie to trudne zadanie dla pogrążonych w kryzysie Siatkersów. Początek spotkania to potwierdził – po serii błędów drużyny gracze Inter Marine Masters rozpoczęli od wysokiego prowadzenia (6-1). Po początkowym szoku Siatkersi zaczęli jednak z czasem grać i w połowie seta udało im się doprowadzić do wyrównania po 11. Jak się po chwili okazało – był to tylko chwilowy zryw. Po dobrej serii na zagrywce Rafała Artymiuka 'Mastersi’ odskoczyli rywalom i w konsekwencji wygrali seta do 16. Prawdziwy mecz w naszym odczuciu rozpoczął się wraz z początkiem drugiego seta, który od pierwszej piłki był bardzo wyrównaną i emocjonującą partią (11-11). Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się Siatkersi (14-11), a przewaga trzech punktów zdawała się być furtką do wygrania seta. Już po chwili team Sebastiana Wilmy popełnił jednak kilka błędów, po których wrócili do punktu wyjścia (14-14). Końcówka seta to skuteczne ataki Arkadiusza Wasilewskiego, które zapewniły 'Mastersom’ czwarte zwycięstwo w sezonie (21-19). Ostatni set przez długi czas układał się po myśli Siatkersów, którzy po ataku powracającego do składu Wojciecha Orlańczyka wysunęli się na prowadzenie 14-11. Gdy w dalszej części gracze Inter Marine zdołali odrobić straty, a nawet wysunąć się na prowadzenie 19-17, uznaliśmy, że gdzieś to już widzieliśmy. W końcówce Siatkersi zdołali jednak po blokach Macieja Tarulewicza wrócić do gry i zgarnąć nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu.

AIP – MPS Volley 2-1 (21-13; 21-18; 16-21)

Mało znany fakt jest taki, że na kilka dni przed spotkaniem MPS Volley podjął starania, by przełożyć swój mecz na inny termin. Jak jednak wiadomo – to się prawie nigdy nie udaje i w okrojonym składzie zespół Jakuba Nowaka przystąpił do walki o czwarte zwycięstwo w sezonie. Mimo poważnych kłopotów wskazaliśmy ich jako faworyta meczu, na co wpływ miała również nieciekawa w obecnym sezonie forma drużyny AiP. Początek spotkania to jednak wyraźna przewaga brązowych medalistów poprzedniego sezonu, którzy po kilku atakach Jakuba Jetke wysunęli się na prowadzenie 9-3. W dalszej części seta gracze w biało-fioletowych barwach trzymali rywala na bezpiecznym dystansie i w konsekwencji wygrali tę partię do 13. Zdecydowanie ciekawiej zrobiło się w środkowym secie, który po kilku wyblokach oraz skutecznych kontrach rozpoczął się wyraźnie lepiej dla MPS-u (7-2). Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo – już po chwili, gdy kilkukrotnie do protokołu wpisał się Adrian Białecki, na tablicy wyników mieliśmy remis 7-7. Wyrównana walka trwała aż do stanu 17-17 i wówczas stało się jasne, że drużyna, która wysunie się na prowadzenie, wygra po chwili seta. Po atakach duetu Jakubów – Jetke oraz Sulimy – zespół AiP wysunął się na prowadzenie 19-17 i po chwili wygrał seta do 18. Ostatni set to ponowna przewaga Miłośników Piłki Siatkowej (7-4). Z czasem zespół Adriana Ossowskiego zdołał odrobić straty (11-11) i wówczas wydawało się, że MPS po raz kolejny będzie musiał obejść się smakiem. Mimo że sytuacja ewidentnie zaczynała im się wymykać z rąk, w końcówce zagrali bardzo dobrze w obronie i w połączeniu z błędami rywali okazało się to wystarczającą receptą do wygrania seta do 16. Nie oznacza to bynajmniej, że w obozie MPS nie odczuwają aktualnie sporego niedosytu.

Zapowiedź – MATCHDAY #15

Wchodzimy powoli w okres sezonu, w którym drużyny zaczynają określać swoje plany. Bez wątpienia o najwyższe drugoligowe cele walczy Eko-Hurt, który zmierzy się dziś z ekipą Old Boys. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w dwóch spotkaniach pierwszoligowych. Zapraszamy na zapowiedź!

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Gdybyśmy mieli wskazać, która z niepokonanych jak do tej pory drużyn ma największą szansę na to, by przebrnąć przez sezon 'suchą stopą’, to z dużą dozą prawdopodobieństwa wskazalibyśmy właśnie na Remedios. Póki co faworyt czwartej ligi nie zawodzi. Zespół Macieja Kota w obecnej kampanii rozegrał cztery spotkania, w których na dwanaście możliwych punktów zgarnął aż jedenaście. Na tę chwilę nie są oni na samym szczycie ligowej tabeli, ale wynika to w głównej mierze z tego, że rozegrali o co najmniej jedno spotkanie mniej niż lider oraz wicelider czwartoligowych zmagań. Dziś wieczorem wspomniane drużyny jednak nie grają, a to oznacza, że jeśli w meczu nie dojdzie do kataklizmu – Remedios będzie mógł dziś założyć 'żółtą koszulkę’ lidera. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym team Macieja Kota mógłby stracić punkt w rywalizacji z trzynastą drużyną czwartej ligi – ekipą Hapag-Lloyd. Naszej predykcji nie zmienia nawet to, że Hapag-Lloyd w naszym odczuciu prezentuje się lepiej niż w minionej edycji. Tak jak wspomnieliśmy kilkanaście dni temu – jeśli dalej tak pójdzie, to na koniec sezonu 'Logistycy’ będą mogli spojrzeć w lustro z satysfakcją. Aby jednak wyrównać, a tak naprawdę pobić wynik z edycji Jesień’25, potrzebują co najmniej dwóch punktów. O te – przynajmniej dzisiaj – będzie piekielnie trudno. Przed nimi w naszym odczuciu najtrudniejsze starcie w całym sezonie Wiosna’26.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

ME Sulmin Volley – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Do minionego tygodnia drużyna Chilli Amigos pozostawała ostatnim bastionem, który w obecnym sezonie nie przegrał choćby seta. Wiele osób wskazywało na to, że po środowej serii gier status quo w tej kwestii zostanie zachowany. Mimo że przed dwoma spotkaniami nikt jeszcze nie wiedział o jednym z najgłośniejszych transferów w historii ligi, społeczność uznała, że Chilli ma ogromną szansę na trzy oczka zarówno z Feniksem, jak i Only Spikes. Ostatecznie stało się jednak inaczej – zamiast sześciu punktów 'Amigos’ zgarnęli 'zaledwie’ cztery i do dzisiejszego starcia podchodzą jako jedna z dziesięciu drużyn, która w obecnej kampanii jeszcze nie przegrała. W naszym odczuciu sytuacja ta zmieni się w obecnym tygodniu i 'poleci kilka głów’. Do wspomnianych ekip nie zaliczamy jednak Chilli, którzy są dziś wyraźnym faworytem i to mimo coraz lepszej formy drużyny ME Sulmin Volley. Jak do tej pory zespół Fabiana Ehrlicha rozegrał w obecnej kampanii cztery spotkania, w których wygrał raz i poniósł trzy porażki. Mimo że na pierwszy rzut oka wspomniany bilans nie rzuca nikogo na łopatki, trudno przejść obojętnie wobec rosnącej formy drużyny w czarnych trykotach. Przypomnijmy, że do niedawna był to klasyczny 'chłopiec do bicia’, a dziś musi się z nią liczyć każdy ligowiec – nawet tak potężny w obecnym sezonie jak Chilli Amigos.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Feniks Gdańsk – TKKF Flota

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Aktualny bilans TKKF Floty w sezonie Wiosna’26 to pięć rozegranych spotkań, w których drużynie Karoliny Kirszensztein nie udało się ani razu wygrać. Nie będziemy nikogo czarować – to bardzo słaby bilans i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Z drugiej strony sądzimy, że na sytuację należy spojrzeć nieco inaczej. Jak do tej pory zespół Karoliny Kirszensztein mierzył się albo z czołówką ligi, albo z drużynami, które w tej czołówce znalazły się w minionej edycji. Zmierzamy do tego, że z czasem poziom trudności powinien być coraz niższy i jesteśmy niemal przekonani, że premierowe zwycięstwo w sezonie jest już tylko kwestią czasu. Skoro bardzo blisko było w minionym tygodniu, kiedy team rywalizował z niepokonaną jak do tej pory Craftveną, to jest oczywiste, że musi być lepiej. Czy uda im się wygrać już dzisiaj? Z pewnością będzie o to bardzo trudno, bo to Feniks będzie faworytem spotkania. Patrząc na bilans Feniksa w obecnym sezonie łatwo wpaść w pułapkę i uznać, że mówimy tu o słabej drużynie. Team Łukasza Dubickiego nie dowiózł co prawda poziomu, którego oczekiwali sympatycy, ale jest to ekipa z ogromnym potencjałem – z pewnością na górną część tabeli. Czemu zatem póki co jest jak jest? Sądzimy, że przyczyna leży w tym, że drużyna w przerwie między sezonami wymieniła niemal cały skład i najzwyczajniej w świecie potrzebuje więcej czasu, by się 'dotrzeć’. Kwestią czasu jest, kiedy team wskoczy na wysoki poziom i takie spotkania jak dziś będzie wygrywał bez większego problemu. Inną kwestią pozostaje oczywiście to, kiedy wreszcie to nastąpi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Staltest Pomorze – DSGSA

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po czterech tygodniach rozgrywek obie drużyny w ligowej tabeli dzieli przepaść. DSGSA, będące rewelacją obecnego sezonu bez podziału na ligi, plasuje się na samym szczycie i do meczu gracze w bordowych strojach będą przystępować w doskonałych nastrojach. Jak do tej pory zespół Michała Farona rozegrał w trzeciej lidze pięć spotkań i za każdym razem kończyło się to zwycięstwem. Jeśli mielibyśmy na siłę szukać 'dziury w całym’, to wskazalibyśmy pewnie na to, że tylko raz udało im się wygrać za komplet punktów, a jak wiadomo – to w ostatecznym rozrachunku może nieść za sobą przykre konsekwencje. W historii ligi nie zdarzały się raczej sytuacje, w których team uzyskałby awans do wyższej ligi, wygrywając wyłącznie w stosunku 2-1. Powiedzmy sobie wprost – DSGSA po takim starcie ma ambicje na więcej i sądzimy, że trzecią ligę chcą potraktować jako przystanek w drodze do wyższej klasy rozgrywkowej. To, nad czym się aktualnie zastanawiamy, to jak drużyna zareaguje na pierwszą kryzysową sytuację, która prędzej czy później nadejdzie – jesteśmy o tym przekonani. Póki wygrywają – wszystko jest idealne. To, o czym aktualnie piszemy, doskonale rozumieją w obozie Staltestu Pomorze, który kilka lat temu był rewelacją ligi, podobnie jak dziś DSGSA. Z czasem zespół Arkadiusza Kozłowskiego awansował do pierwszej ligi, gdzie występował przez kilka dobrych sezonów, a w swoim najlepszym zajął miejsce wśród czołowej piątki. Od tamtego czasu wszystko się jednak zmieniło i Staltest od kilku sezonów zmaga się z potężnym kryzysem, który sprawił, że spadł do trzeciej ligi. Co więcej – wiele osób twierdzi, że są oni bardzo poważnym kandydatem do dalszego spadku. Choć początkowo nie do końca wierzyliśmy w taki scenariusz, to fakt, że team przegrał wszystkie cztery spotkania obecnego sezonu, sprawia, że zaczęliśmy zmieniać zdanie. Sądzimy, że dziś przegrają po raz kolejny, a wtedy ich sytuacja stanie się już naprawdę nieciekawa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

EKO-HURT – Old Boys

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Piszemy o tym za każdym razem, ilekroć obie drużyny mierzą się w rozgrywkach Inter Marine SL3. Jeszcze nie tak dawno obie ekipy występowały w pierwszej lidze, z której z czasem spadły i od tego czasu do elity się już nie dobiły. Co ciekawe – o spadku do drugiej ligi w przypadku Old Boysów zadecydowała… porażka z Eko-Hurtem. Zastanawiamy się, czy będzie jeszcze czas, w którym obu ekipom uda się awansować do elity i zakotwiczyć tam na dłużej niż jedną edycję. Na tę chwilę bliżej tego scenariusza zdają się być gracze Eko-Hurtu, którzy na inaugurację obecnego sezonu wygrali wszystkie cztery spotkania i skompletowali 11 na 12 możliwych punktów. Choć team Pawła Dawczaka zajmuje obecnie drugie miejsce w tabeli, warto podkreślić, że wiele osób wskazuje właśnie na nich jako drużynę w najlepszej sytuacji spośród wszystkich drugoligowców. 'Hurtownicy’ tracą bowiem zaledwie jeden punkt do lidera – Volley Gdańsk, rozgrywając jednocześnie o jeden mecz mniej. Patrząc na aktualną formę drużyny, trudno przypuszczać, by przy równej liczbie rozegranych spotkań Eko-Hurt nie stał się liderem. Zostawiając te matematyczne rozważania na boku – od kilku tygodni społeczność Inter Marine SL3 zastanawia się, która drużyna dołączy do wielkiej dwójki i powalczy z nimi o awans do elity. Kto wie, być może będą to właśnie gracze Old Boys? Nie chcemy się wiecznie powtarzać, ale patrząc na przegląd kadr – byliby naturalnym kandydatem. Problem jest jednak taki, że drużynie z Pruszcza Gdańskiego ciągle czegoś brakuje. Niemniej jednak w obecnej edycji wygrali trzy z czterech spotkań i być może jest to dobry prognostyk przed dalszą częścią sezonu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

BL Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Koszmar drużyny BL Volley, bo tak to trzeba nazwać, trwa. Nikt nie obiecywał 'Tygrysom’, że po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej będzie łatwo. Z drugiej strony trudno było przypuszczać, że rozpoczynając piąty tydzień rozgrywek, zespół Wojciecha Strychalskiego będzie jedyną drużyną w całej 52-drużynowej stawce, która na swoim koncie nie będzie miała choćby jednego oczka. Choć strata do innych ekip nie jest jeszcze taka, której nie dałoby się odrobić, to biorąc pod uwagę dyspozycję drużyny… wygląda nam to na kolejną część mission impossible. Na morale drużyny w sposób koszmarny wpływają nie tylko same porażki, ale styl, w którym do nich dochodzi. W minionym tygodniu zespół 'Tygrysów’ miał naprawdę sporą szansę na pierwszy punkt w sezonie, ale mimo prowadzenia 9-3 postanowił zapisać się na kartach historii drugiej ligi i… stracić 18 (!) punktów z rzędu. Niewiarygodne. Dziś wieczorem na boisku numer 3 team powalczy o pierwsze ligowe punkty z innym beniaminkiem – drużyną Hydra Volleyball Team. Choć sytuacja 'Bestii’ również nie jest zbyt ciekawa, to jednak zdecydowanie lepsza niż ekipy BL Volley. Jak do tej pory Hydra w czterech rozegranych meczach wygrała raz i zanotowała trzy porażki, co przed poniedziałkową serią gier plasowało ich na jedenastym miejscu w tabeli. Jeśli dziś wieczorem pójdzie wszystko po ich myśli, to w naszym odczuciu powinni sięgnąć po trzy punkty, co w sposób diametralny poprawi ich pozycję w ligowej układance.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Merkury – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Doskonale pamiętamy moment, w którym sporo czasu poświęciliśmy na podkreślanie, że Bossman ma swego rodzaju patent na drużynę Merkurego. Mimo że w kilku spotkaniach to pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 byli faworytami meczu, Bossman sobie absolutnie nic z tym nie robił. Trzy pierwsze bezpośrednie starcia kończyły się za każdym razem tak samo – to Bossman był górą. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać mniej więcej rok temu. W grupie mistrzowskiej – w meczu rozegranym 19 maja 2025 r. – górą byli za komplet punktów gracze Merkurego, którzy w ostatecznym rozrachunku zdobyli srebrne medale. Kolejny raz obie ekipy spotkały się 11 września 2025 r., gdzie po raz kolejny górą byli gracze Piotra Peplińskiego. Wówczas wydawało się, że klątwa Bossmana została przez nich wreszcie odczarowana. Po raz ostatni do bezpośredniego spotkania doszło w grupie mistrzowskiej minionego sezonu, gdzie porażka Merkurego z Bossmanem wybiła tym pierwszym marzenia o medalach z głów. Jak będzie dzisiaj? Choć wiele osób wskazuje na to, że to Merkury będzie faworytem, my sądzimy zupełnie inaczej. Biorąc pod uwagę to, jak radzą sobie w obecnym sezonie gracze Bossmana, wskazujemy, że to właśnie oni wygrają mecz – i jakże – po podziale punktów. To, co przemawia za drużyną Jakuba Kłobuckiego, to stabilizacja formy na dość wysokim poziomie. W przypadku Merkurego mówimy tu o ogromnych wahaniach – raz potrafią zagrać rewelacyjnie, by już po chwili stoczyć jedno z najsłabszych spotkań w przeciągu kilku ostatnich miesięcy. Do tych wybitnych występów dochodzi jednak na tyle rzadko, by nie uznać Merkurego za faworyta dzisiejszego meczu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Inter Marine Masters 2 – Siatkersi

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sympatycy Siatkersów zastanawiają się, czy kilkanaście dni przerwy od rozgrywek, w których team mógł przemyśleć swoje aktualne położenie, było dobrym, czy jednak złym posunięciem. Z jednej strony wspomniany czas mógł zostać spożytkowany na reset głowy, co jak niejednokrotnie pokazywała historia – dawało zdecydowanie lepszy efekt niż 10 jednostek treningowych. Oczywiście jest też druga strona medalu. Czasami zdarza się, że wolne jest momentem, w którym drużyna nie może się odciąć od traumatycznych wydarzeń i w konsekwencji kryzys się tylko pogłębia. Jak będzie w tym przypadku? Przekonamy się niebawem, aczkolwiek warto zaznaczyć, że to nie Siatkersi, a Inter Marine Masters będą faworytem nadchodzącego spotkania. Jak do tej pory zespół dowodzony przez Jarosława Garczyńskiego rozegrał w obecnej kampanii cztery spotkania, ulegając jedynie wielkiemu faworytowi do wygrania ligi – Remedios Sopot Ortopedii. W pozostałych trzech meczach 'Mastersi’ wygrywali, a ich spotkania za każdym razem były ozdobą dnia meczowego. Choć pewne rzeczy można byłoby drużynie zarzucić, to z całą pewnością nadali oni kolorytu czwartoligowym zmaganiom. Mamy nadzieję, że dziś będzie podobnie. Biorąc pod uwagę to, jak radzą sobie oba zespoły w obecnej kampanii, faworytem będą gracze Inter Marine Masters. Gdyby jednak Siatkersi zagrali na poziomie zbliżonym do poprzedniej kampanii, sytuacja byłaby z pewnością odwrotna. W naszym odczuciu musi jeszcze upłynąć sporo czasu, zanim do tego dojdzie. Na tę chwilę rany po ostatnich porażkach się jeszcze nie zabliźniły i Siatkersi nie zdołają się dziś odkręcić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

AIP – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Na początku obecnego sezonu drużyna AiP musiała zmierzyć się z krytyką. Miało to rzecz jasna związek z nieciekawym otwarciem sezonu, w którym w czterech rozegranych spotkaniach zdołali wygrać zaledwie jeden mecz. Choć wówczas team nie dobił jeszcze do półmetka rundy zasadniczej, uznaliśmy, że z takimi wynikami oraz grą zespół 'Przyjaciół’ może mieć potencjalny problem z awansem do grupy mistrzowskiej, co w obozie AiP uznano by za absolutną, sportową katastrofę. W minionym tygodniu drużyna otrzymała jednak szansę na poprawę swojej sytuacji. Rywalem drużyny Adriana Ossowskiego była bowiem ekipa Szach-Mat, która w najnowszym magazynie została uznana za największe rozczarowanie i jednocześnie aktualnie najsłabszą drużynę w elicie. Choć nie bez problemów w pierwszym secie, ostatecznie 'Przyjaciele’ wygrali za komplet oczek i dziś ich sytuacja wygląda już zdecydowanie lepiej. Do meczu z MPS-em gracze w biało-fioletowych barwach podejdą jako czwarta drużyna w tabeli, choć trzeba uczciwie zaznaczyć, że obok Bossmana są oni ekipą z największą liczbą rozegranych spotkań spośród wszystkich pierwszoligowców. Dzisiejszym rywalem AiP będzie ekipa MPS Volley i o tym, że nie będzie to łatwe zadanie, w obozie AiP wiedzą doskonale. Kilkanaście dni temu w Magazynie Inter Marine SL3 wspominał o tym kapitan – Adrian Ossowski, według którego MPS jest jednym z głównych faworytów do złota. Jak mają się do tego wyniki? W obecnej kampanii Miłośnicy Piłki Siatkowej rozegrali cztery spotkania, w których trzy razy wygrali oraz raz musieli uznać wyższość przeciwnika. Do spotkania z AiP zespół Jakuba Nowaka podejdzie jako szósta drużyna w tabeli, ale tak jak wspominaliśmy – dwie wyprzedzające ich ekipy rozegrały o jedno spotkanie więcej i skompletowały o jedno oczko więcej. Potencjalna wygrana w meczu o 'sześć punktów’ będzie zatem bardzo ważnym starciem, kto wie czy nie kluczowym w kontekście dalszej walki o podium.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #14

Za nami ostatni dzień meczowy w czwartym tygodniu rozgrywek. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazała się ekipa DSGSA oraz Energi Trefl Gdańsk. Blisko sporej niespodzianki było z kolei w meczu, w którym TKKF Flota była bliska zwycięstwa z Craftveną. Zapraszamy na podsumowanie!

Sharks – Audiofon Karczemki 0-3 (15-21; 25-27; 18-21)

Po ostatnim udanym spotkaniu w ekipie Sharks uwierzyli w to, że dalsza część sezonu może przynieść drużynie wiele powodów do radości. Pomimo wygranej z Krakenem w naszych oczach zespół ‘Rekinów’ nie był jednak faworytem starcia z ekipą Audiofon Karczemki i prawdę mówiąc długo zastanawialiśmy się, czy w Typie Redakcji nie postawić na komplet oczek drużyny Pawła Urbaniaka. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na typ 2-1. Już na początku spotkania zarysowała się wyraźna przewaga drużyny z Karczemek, która dominowała nad rywalem w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Po tym, jak team w biało-czerwonych barwach nie miał problemu z podbijaniem ataków rywali, przełożyło się to na skuteczne kontry, po których Audiofon objął prowadzenie 10-5. W dalszej części seta Sharksi byli bezradni i finalnie faworyt wygrał tę partię do 15. Najciekawszą odsłoną meczu była z pewnością środkowa partia, w której przez większość czasu prowadziła drużyna w biało-czerwonych barwach. Nieustępliwie grające ‘Rekiny’ nie odpuszczały i pod koniec seta udało im się doprowadzić do wyrównania po 17. Wczorajszy mecz zespół Pavlo Kudinova będzie wspominał jeszcze bardzo długo, a kto wie, czy w ostatecznym rozrachunku nie zabraknie im tego jednego punktu. Pod koniec seta beniaminek prowadził bowiem 25-24 i miał ‘w górze’ piłkę setową. Niestety dla nich okazja ta została zmarnowana, a zespół z Karczemek już tej szansy nie zaprzepaścił, zapewniając sobie po chwili drugi punkt w meczu (27-25). Ostatni set to ostatnia szansa ‘Rekinów’ na choć jeden punkt w meczu. Mimo prowadzenia 8-5 nie udało im się utrzymać go do końca, a dobrze dysponowana drużyna Audiofon Karczemki raz jeszcze stanęła na wysokości zadania, zapewniając sobie trzeci punkt w meczu i… fotel wicelidera rozgrywek – brawo!

DHP Oliwa – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (20-22; 21-16; 20-22)

Ależ to było dobre, drugoligowe granie. Na bezpośredni mecz pomiędzy wychowankami Trefla, którzy znajdowali się po obu stronach siatki, nie trzeba było nikogo przesadnie mobilizować. W naszym odczuciu faworytem była ekipa DHP Oliwa, która jest zdecydowanie bardziej doświadczoną ekipą w rozgrywkach Inter Marine SL3. Uznaliśmy, że w meczu ‘na styku’ to właśnie ten element odegra kluczową rolę. Pierwszą odsłonę lepiej rozpoczęli gracze Oliwy, którzy chwilę po półmetku seta prowadzili 13-10. Kiedy wydawało się, że wspomniana przewaga będzie ‘wystarczająca’, trzy punkty z rzędu zdobył lider ‘gdańskich lwów’ – Filip Pietrzak (13-13). Dalsza część seta to niezwykle wyrównana partia, w której szczęście – za sprawą Rafała Pączka oraz Adama Kapuściarka, dopisało Enerdze Trefl Gdańsk (22-20). W drugim secie rywalizacji gracze Trefla nie byli już tak skuteczni jak w premierowej odsłonie i stosunkowo często popełniali błędy. Na tym tle rywal w białych trykotach prezentował się o wiele lepiej i w konsekwencji zasłużenie sięgnął po wygraną partii do 16. O zwycięstwie w spotkaniu musiał zadecydować trzeci set, który z uwagi na to, ile ‘ważył’, był najciekawszą partią w meczu. Przez większość czasu lepiej sprawowali się gracze Energi Trefla Gdańsk, którzy zdołali wypracować sobie dwu-trzypunktową przewagę. Z czasem po kilku punktach Pawła Landowskiego DHP Oliwa odrobiła stratę, a nawet wysunęła się na prowadzenie 19-17. Choć wydawało się już oczywiste, że to właśnie team Adama Wyrzykowskiego wygra mecz, to w końcówce dwukrotnie nadziali się oni na blok rywali, by po chwili rywal zdołał wyszarpać im zwycięstwo z rąk. Niesamowite.

TKKF Flota – Craftvena 1-2 (20-22; 21-17; 16-21)

Szósty mecz – szósta wygrana, i uwaga – piąte zwycięstwo Craftveny w stosunku 2-1. O ile po poprzednich spotkaniach 'Rzemieślnicy’ mogli czuć pewien niedosyt, to po wczorajszym meczu z Flotą powinni się cieszyć, że skończyło się wygraną. Prawdę mówiąc – większy niedosyt mogą czuć gracze Karoliny Kirszensztein, którzy rozpoczęli mecz bez jakichkolwiek kompleksów. Bardzo dobrze po ich stronie sprawował się duet Zieliński oraz debiutujący w rozgrywkach Jakub Rybka. Po kilku udanych akcjach wspomnianych graczy TKKF Flota objęła prowadzenie 10-8. Druga część seta to bardzo wyrównana gra, która zaprowadziła nas do stanu po 20. Ostatnie dwa punkty trafiły na konto Craftveny, na co wpływ miał błąd jednego z graczy TKKF Floty oraz skuteczny atak chwalonego w obecnej edycji Emiliano Archentiego (22-20). Niepowodzenie w pierwszej odsłonie napędziło graczy Floty, którzy w środkowej partii prezentowali się jeszcze lepiej. Do połowy seta oglądaliśmy wyrównaną grę (11-10), jednak z czasem przewagę uzyskał underdog spotkania (14-10). Mimo prób odrobienia strat przez Craftvenę, o wygranej seta nie mogło być mowy (21-17). Po kapitalnym otwarciu trzeciego seta byliśmy niemal przekonani, że Flota zgarnie pierwsze zwycięstwo w sezonie – w połowie seta prowadzili bowiem 10-5. Trzeba jednak pochwalić 'Rzemieślników’ za charakter i wiarę do ostatniej piłki. Team Bartosza Zakrzewskiego doprowadził do wyrównania po 15, a kropkę nad 'i’ za sprawą Jana Lefanczyka postawił przy stanie 21-16.

Challengers – MiszMasz 2-1 (21-15; 21-9; 19-21)

Przed meczem pisaliśmy o tym, że potencjalna czwarta już porażka w sezonie sprawi, że MiszMasz jeszcze w marcu znajdzie się w dość nieciekawym położeniu. Ok – team w jakiś sposób ratuje to, że kiedy przegrywa, ciuła po punkcie. Nie inaczej było i w czwartkowy wieczór, choć trzeba przyznać, że przez bardzo długi czas nic na to nie wskazywało. W połowie meczu mogliśmy się nawet założyć, że MiszMasz wróci do domu ‘na pustaka’. Początek rywalizacji był jeszcze wyrównany. Z czasem w MiszMaszu zaczęły się jednak problemy z przyjęciem, po których faworyt objął prowadzenie 14-10. Kiedy dwoma skutecznymi akcjami popisał się Mateusz Kuchciński, stało się jasne, że Challengersi już tego nie wypuszczą (21-15). Środkowa odsłona? MiszMasz przypominał dzikie zwierzę, które wpadło w sidła. Patrząc na nich, wiedzieliśmy, że nie możemy pomóc i czuliśmy się z tym naprawdę źle. Było nam ich po prostu żal: bezbronni, bez pomysłu, z czekaniem na najgorsze. Ostatecznie MiszMasz przegrał do 9 i była to ich najwyższa porażka w secie od 13 maja 2025 r. i spotkania z Team Spontan. Nie wiemy, co dzieje się w głowach jednych i drugich w takim momencie, że dochodzi do całkowitego zwrotu akcji. Challengers nie wykorzystali swojej szansy, by wreszcie zgarnąć trzy oczka i choć w meczu zagrali naprawdę nieźle, nie możemy ich pochwalić. MiszMasz po dwóch bardzo słabych partiach znalazł z kolei motywację na to, by powalczyć o jeden punkt i finalnie – to im się udało. Trudno chwalić jednak team, który tak jak wspomnieliśmy chwilę wcześniej – przegrał czwarty mecz z rzędu.

Old Boys – Złomowiec Gdańsk 2-1 (19-21; 21-16; 21-14)

Czwartkowy wieczór miał być dniem meczowym, w którym Złomowiec miał wreszcie zagrać w pełnym zestawieniu, a każdy z graczy miał wystąpić na swojej nominalnej pozycji. Ostatecznie dwóm graczom pokrzyżowały się plany, co oznaczało z kolei, że Złomowiec po raz piąty w obecnym sezonie musiał 'szyć’. Jak można się domyślić – po raz piąty skończyło się to porażką drużyny Witolda Klimasa, która w ligowej tabeli znajduje się na bardzo słabym – dwunastym miejscu. Mimo wiatru w oczy, który im nieustannie wieje, zespół w miedzianych strojach zagrał w pierwszym secie na dość wysokim poziomie. Już na samym początku Złomowiec wypracował sobie jedno-dwupunktową przewagę. Z czasem sytuacja obróciła się na niekorzyść drużyny Witolda Klimasa. Po dwóch punktach środkowego – Szymona Sawickiego, Old Boys wysunęli się na prowadzenie 17-15. Końcówka seta to jednak kilka skutecznych akcji dobrze dysponowanego Marcina Bryłkowskiego (21-19). Środkowa odsłona to wyraźne przebudzenie drużyny w białych trykotach, która po raz kolejny udowodniła, że ma potężny problem z utrzymaniem wysokiego i równego poziomu przez trzy sety. Pomimo rewelacyjnej dyspozycji Marcina Bryłkowskiego po przeciwnej stronie siatki zespół Old Boys miał więcej asów w rękawie. Do stanu po 14 oglądaliśmy wyrównaną grę, jednak końcówka seta należała zdecydowanie do drużyny z Pruszcza Gdańskiego (21-16). Trzeci set? Ze Złomowca zeszło już ciśnienie, a team w miedzianych strojach wyglądał tak, jakby nie wierzyli, że uda im się powalczyć o zwycięstwo. Ostatecznie Old Boys wygrali tę partię do 14, a cały mecz 2-1.

DSGSA – Wolves Volley 2-1 (21-16; 21-8; 15-21)

Bilans DSGSA w Inter Marine SL3? 18 spotkań – 16 wygranych – 2 porażki. Piękny sen drużyny w bordowych strojach trwa i po wczorajszym starciu z Wilkami – są oni liderem trzeciej ligi. O ile do niedawna część osób mogła kwestionować wygrane, twierdząc, że doszło do nich z dołem ligowej tabeli, tak wygrana z Wolves Volley – musi robić już wrażenie. To co nam się podoba w drużynie DSGSA to ta bezczelność, która przynosi efekty. Na kilka godzin przed meczem, na profilu DSGSA mogliśmy zobaczyć to, że zespół Michała Farona wybiera się w czwartek na polowanie. Cóż – te było bardzo skuteczne, bo już w pierwszej odsłonie, beniaminek udowodnił swoją wyższość. Nie jest bynajmniej tak, że była to przewaga od pierwszej do ostatniej wymiany w secie. Pod koniec partii mieliśmy bowiem wynik po 15 i dopiero w końcówce – graczom Michała Farona udało się sforsować zasieki rywali (21-16). Druga odsłona to już konkretne ‘mordobicie’ w wykonaniu drużyny w bordowych strojach. Już w połowie seta, beniaminek drugiej ligi prowadził 10-5. Z czasem nie zdejmował bynajmniej nogi z gazu, a zamiast tego – postanowili upokorzyć rywala jeszcze bardziej. Dowód? Wolves Volley jeszcze nigdy tak wysoko nie przegrali. Waży to tym więcej jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że było to dla nich….123 spotkanie w rozgrywkach (21-8). Nie do końca rozumiemy jak po takim drugim secie, może dojść do takiego plot-twistu. W trzecim secie rywalizacji, Wolves Volley zagrali wreszcie na dużo wyższym poziomie i w konsekwencji – zgarnęli punkt pocieszenia. Z perspektwy całego meczu, gracze DSGSA mogą jednak żałować, że nie udało im się zgarnąć trzech oczek. W naszym odczuciu było to dla nich łatwiejsze spotkania niż te wcześniejsze, w których musieli dzielić się punktami z rywalami.

Zapowiedź – MATCHDAY #14

Przed nami ostatni dzień meczowy w czwartym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się dziś starcie, w którym Złomowiec Gdańsk powalczy o przełamanie w meczu z Old Boys. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w spotkaniu na szczycie trzeciej ligi, gdzie lider – DSGSA podejmie trzecią drużynę w tabeli – Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Sharks – Audiofon Karczemki

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć do dzisiejszego starcia drużyna Sharks podejdzie jako ostatnia drużyna w trzeciej lidze, to jednak nad siedzibą drużyny pojawiło się w ostatnim czasie słońce. Choć w zapowiedziach, podsumowaniach czy magazynach zdążyliśmy wielokrotnie wspomnieć o tym, że drużyna Pavlo Kudinova może mieć problemy z utrzymaniem w trzeciej lidze, ci sensacyjnie ograli wielkiego faworyta meczu – ekipę Kraken. Po wspomnianym spotkaniu nasza narracja oraz przemyślenia dotyczące Sharksów uległy diametralnej zmianie. Dziś nie jesteśmy już dla nich tak krytyczni. Co więcej – nie mamy aktualnie poczucia, że zespół zmierza w kierunku czwartej ligi. Jeśli w dalszej części sezonu będzie prezentował się jak w meczu z Krakenem, to w naszym odczuciu powinno być dobrze. Dzisiejszym rywalem Sharksów będzie ekipa Pawła Urbaniaka – Audiofon Karczemki. Po dwóch pierwszych spotkaniach byliśmy oczarowani grą ‘Rakiet’. Jak to w życiu bywa, po początkowym zauroczeniu nastąpił jednak gorszy moment, w którym wkradł się spadek formy, a pewne rzeczy zaczęły przeszkadzać. W dwóch kolejnych meczach zespół w biało-czerwonych barwach przegrał z Kraken Team oraz DSGSA. W obozie Audiofon liczą jednak na to, że dziś wieczorem uda im się wrócić na zwycięską ścieżkę, co przełoży się na awans w ligowej tabeli. W naszym odczuciu są oni faworytem i jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to powinni wygrać. Sądzimy jednak, że w meczu dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DHP Oliwa – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Spotkanie o godzinie 19 na boisku numer 2 spełnia wszystkie warunki, by określić to starcie mianem hitu drugoligowych zmagań. Do spotkania obie drużyny przystąpią, znajdując się w dobrej dyspozycji. Kiedy spojrzymy jednak na ligową tabelę, to zobaczymy, że ta jest bardzo spłaszczona, a drużyny z dołu i góry tabeli dzieli kilka punktów. To oznacza, że jedna wygrana na tym etapie sezonu może wywindować drużynę o dobre kilka miejsc. Aktualnie w kontekście DHP Oliwy oraz Energi Trefla Gdańsk mamy dość paradoksalną sytuację, w której wyżej w tabeli jest Oliwa i to mimo trzech doznanych do tej pory porażek. W przypadku najmłodszej drużyny w lidze – mowa tu o trzech zwycięstwach oraz zaledwie jednej porażce. Problem ‘gdańskich lwów’ jest jednak taki, że kiedy ci wygrywają – za każdym razem dzielą się punktami z rywalami. Jeśli z kolei przegrywają – to w stosunku 0-3. Choć bilans trzech zwycięstw oraz jednej porażki wygląda kapitalnie, to sześć oczek po czterech meczach już takiego wrażenia nie robi. Która z drużyn wygra dzisiejsze starcie? Wydaje się, że nieco więcej szans na zwycięstwo mają gracze DHP Oliwy, którzy mają za sobą bardzo trudny terminarz. O mobilizację w ekipie Adama Wyrzykowskiego nie będzie trudno – chęć pokonania swojego macierzystego klubu jest czymś, co elektryzuje Oliwę. Ostatnio się udało i Oliwa wygrała 2-1. Sądzimy, że tym razem będzie podobnie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

TKKF Flota – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Trudno jest dziś czepiać się Craftveny. Choć styl gry ‘Rzemieślników’ nie powala w obecnej kampanii na kolana, a team niejednokrotnie dość mocno się męczy, to jednak do bezpośredniego starcia z TKKF Flotą przystępują z łatką zdecydowanego faworyta spotkania. Dodatkowo – co chyba jeszcze ważniejsze – to jedna z nielicznych drużyn, która w obecnej kampanii jeszcze nie przegrała. Warto przy tym zauważyć, że zespół Bartosza Zakrzewskiego rozegrał już pięć spotkań, co w naszym odczuciu ma bardzo duże znaczenie w kontekście bycia niepokonanym. Co innego wygrać pięć spotkań, a co innego trzy, jak w przypadku kilku drużyn, które rozegrały mniejszą liczbę meczów. Ok – w kontekście Craftveny jest pewien niedosyt i dotyczy on faktu, że team ma pewną niemoc i nie może ograć rywala za komplet punktów. W naszym odczuciu to się jednak dziś zmieni. Tak jak wspomnieliśmy – ‘Rzemieślnicy’ będą dziś wyraźnym faworytem. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że w minionej kolejce TKKF Flota sięgnęła po swój premierowy punkt w sezonie Wiosna’26. Punkt i to na dodatek z mocnym rywalem, jakim jest drużyna Inter Marine Masters 2, sprawi, że gracze Karoliny Kirszensztein uwierzą w siebie. Skoro można powalczyć z ‘Mastersami’, to czemu z Craftveną miałoby być inaczej? Wyobrażamy to sobie tak – choć w poszczególnych setach będzie stosunkowo blisko, to koniec końców ‘Rzemieślnicy’ wygrają za komplet.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Challengers – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jak ocenić Challengersów po trzech pierwszych spotkaniach sezonu? Cóż – sądzimy, że sympatycy drużyny mogą czuć niedosyt. Choć drużyna wygrała wszystkie dotychczasowe spotkania, to jednak w ani jednym przypadku nie zdołali sięgnąć po komplet punktów. Nad obecną sytuacją drużyny oraz kwestią ich ewentualnego powrotu do drugiej ligi pochyliliśmy się w ostatnim magazynie, w którym zwracaliśmy uwagę na to, że punktowanie ze średnią dwóch oczek na mecz może być niewystarczające. Ok – wciąż to świetny wynik i większość ligowych drużyn może o takim bilansie pomarzyć. Problem jest jednak taki, że punktowanie z tą średnią niemal nigdy nie wystarczało do tego, by wywalczyć sobie awans do wyższej ligi. Oczywiście podobne zmartwienia chcieliby mieć w obozie MiszMaszu, którzy po niemal czterech tygodniach rozgrywek pozostają jedną z nielicznych drużyn, która jak do tej pory nie zdołała wygrać choćby jednego spotkania. Nie sądzimy, że sytuacja ta miałaby dziś się zmienić, a rozpoczęcie sezonu z czterema porażkami i ani jednym zwycięstwem nie brzmi jak coś, co nie sprawiłoby, że MiszMasz znalazłby się w tarapatach. Czy znajdujemy coś na obronę drużyny Rafała Wróblewskiego? Ok – trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę również dzisiejsze starcie, MiszMasz miał jeden z najtrudniejszych terminarzy w całej trzeciej lidze. Czy mimo to graczom w zielonych barwach uda się dziś przełamać?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Old Boys – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Tak źle nie było jeszcze nigdy. Na inaugurację sezonu Złomowiec Gdańsk przegrał wszystkie cztery spotkania i jeśli sezon kończyłby się właśnie dzisiaj, to Złomki nawiązaliby do tradycji i ponownie zagrali w meczu barażowym. Problem i różnica jest jednak taka, że tym razem nie byłaby to walka o wyższą ligę, a walka o to, by utrzymać się na drugoligowej powierzchni. Wow – co to jest w ogóle za zjazd. Co to jest za degrengolada. Co to jest za rozczarowanie. Już przed ostatnim meczem Złomowca współprowadzący magazyn stwierdził, że Złomowiec jest drużyną, która w obecnym sezonie zawodzi najbardziej. Choć wówczas nie do końca się z tym zgadzaliśmy, to po dotkliwej porażce w stosunku 0-3 nasza optyka na tę sytuację jest już inna. Jest po prostu bardziej krytyczna. Co więcej – w naszym odczuciu dziś zespół Witolda Klimasa przegra po raz kolejny i będzie to już ósma porażka drużyny z rzędu! Niewiarygodne. Oczywiście w obozie ‘Miedziowych’ liczą na to, że a nuż będzie inaczej. Ich dzisiejszy rywal jest bowiem drużyną, która potrafi grać bardzo nieprzewidywalnie i dotyczy to zarówno tej pozytywnej, jak i negatywnej sfery. Zespół Bartłomieja Kniecia potrafi zagrać naprawdę świetnie, by po chwili – z nie do końca wyjaśnionych przyczyn – musieli oni uznać wyższość niżej notowanych rywali. Niemniej jednak dziś są w naszym odczuciu faworytem spotkania. Uważamy bowiem, że zespół z Pruszcza Gdańskiego stać na to, by w obecnej edycji powalczyć o podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DSGSA – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Gdyby kilka tygodni temu ktoś powiedział nam, że starcie pomiędzy beniaminkiem – drużyną DSGSA, a Wolves Volley będzie meczem na szczycie trzeciej ligi – zapewne byśmy nie uwierzyli. Fakty są jednak takie, że do trzeciej ligi gracze Michała Farona weszli, wywarzając przy okazji drzwi. Po niemal czterech pełnych tygodniach rozgrywek pozostają oni jedną z trzech drużyn w trzeciej lidze, która jak do tej pory nie przegrała jeszcze meczu. Na rozkładzie jazdy ‘Bordowych’ znajdują się Flota, Kraken Team, Stay Win oraz ostatnio Audiofon Karczemki. Choć nie był to najtrudniejszy z możliwych do rozegrania terminarz, to jednak nie był też najłatwiejszy, a cztery zwycięstwa robią wrażenie. Dziś przed drużyną Michała Farona prawdopodobnie najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Rywalem drużyny będzie bowiem ekipa Wolves Volley, która w obecnym sezonie sprawuje się wybornie. Jak do tej pory team Karola Ciechanowicza rozegrał cztery spotkania i trzy razy kończył mecze zwycięstwem, ulegając jedynie drużynie Challengers. Jak będzie dzisiaj? Sądzimy, że mecz zakończy się szczęśliwym dla DSGSA podziałem punktów. Jeśli jednak Wolves Volley chcą wygrać – muszą znaleźć sposób na zneutralizowanie dwóch największych atutów przeciwników. Ze statystyk wynika jasno, że DSGSA jest drużyną, która zagrywa najlepiej w całej trzeciej lidze. Jakby tego było mało – mają również najlepsze przyjęcie w lidze i po zagrywce rywali tracą najmniej punktów ze wszystkich drużyn. Zobaczymy, jaki będzie miało to wpływ na dzisiejszy wynik.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #13

Za nami trzynasty dzień meczowy, w którym kolejne zwycięstwo w prestiżowym spotkaniu zgarnęła ekipa Speednet 2. Na trzecioligowych parkietach gracze Wolves Volley ograli w stosunku 3-0 Stay Win i awansowali na bardzo wysokie – trzecie miejsce w tabeli. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Stay Win 3-0 (21-11; 23-21; 21-19)

Przed spotkaniem mieliśmy wrażenie, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie, które zakończy się podziałem punktów. Oczywiście w naszym odczuciu faworytem była ekipa Wolves Volley. Nie sądziliśmy jednak, że mecz rozpocznie się od takiego lania, jakie gracze Wolves Volley zafundowali swoim rywalom. Nim się obejrzeliśmy – zespół Karola Ciechanowicza prowadził już… 9-2! Z czasem graczom Stay Win udało się zachować twarz i po dobrym fragmencie zniwelowali oni stratę do czterech oczek (14-10). Dalsza część seta to jednak ponowna przewaga ‘Watahy’, która rozbiła rywala i pozwoliła na to, by na siedem własnych punktów rywal zdobył zaledwie jeden (21-11). Środkowa odsłona to jednak zupełnie inne granie, w którym drużynie Stay Win znudziło się wcielać w role ofiary i ‘bitego’. W rezultacie tej metamorfozy zespół ‘Hotelarzy’ po punktach Tomasza Bobcowa oraz Pawła Nastałego objęli prowadzenie 10-7. Mimo że jeszcze pod koniec seta to ‘Hotelarze’ prowadzili (18-17), to w ostatecznym rozrachunku z wygranej cieszyli się gracze Wolves Volley (23-21). Kolejną próbę gracze Tomasza Bobcowa podjęli w trzecim secie rywalizacji, który wyglądał bardzo podobnie jak środkowa partia. Przez dłuższy czas wydawało się, że wysiłki drużyny Stay Win zostaną wreszcie wynagrodzone (11-8). Pod koniec seta gracze Wolves Volley włączyli jednak tryb turbo i po punktach Szymona Merskiego oraz Mikołaja Moszczenko zapewnili sobie trzeci punkt w meczu i awans na bardzo wysokie – trzecie miejsce w ligowej tabeli.

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (18-21; 21-19; 14-21)

O tym meczu będzie się mówiło jeszcze bardzo długo. W spotkaniu swój debiut w Inter Marine SL3 zaliczył bowiem gracz Energi Trefla Gdańsk i jednocześnie reprezentant Polski – Aleks Nasevich, który w spotkaniu zagrał na nowej dla siebie pozycji – libero. Pomimo to Feniks nie zamierzał oddać meczu bez walki i co ciekawe – po asie serwisowym Jakuba Małeckiego wysunęli się oni na prowadzenie 10-7. Z czasem gracze Feniksa mieli spory problem z precyzją. Po kilku nieudanych atakach na prowadzenie wysunęli się gracze Amigos, którzy cieszyli się po chwili z wygranej pierwszego seta do 18. To, co nie udało się Feniksowi w premierowej partii – udało się chwilę później. Środkową partię lepiej rozpoczęli gracze Łukasza Dubickiego, którzy wysunęli się na prowadzenie 7-4. Po chwili – w bardzo krótkim odstępie czasu – popełnili jednak aż sześć (!) błędów z rzędu, po których rywale objęli prowadzenie 10-7. Mimo niekorzystnego obrazu gry w wykonaniu Feniksa team w czarnych strojach zdołał się z czasem ‘odkręcić’ i dalsza część seta to wyrównana gra obu drużyn. W końcówce szczęście uśmiechnęło się do Feniksa, który po punktach Wojciecha Smala zapewnił sobie wyrównanie stanu rywalizacji. Trzecia odsłona to już wyraźna przewaga graczy w czerwonych trykotach. To, co na pewno miało spory wpływ na wynik rywalizacji w trzeciej odsłonie, to słabsze przyjęcie Feniksa i spora liczba błędów własnych. Do tego po stronie Chilli dobrze dysponowany był Michał Kwiatek, więc wynik seta 21-14 nie mógł przesadnie dziwić.

Kraken Team – Flota TGD Team 1-2 (15-21; 22-20; 18-21)

Po niezbyt imponującym początku sezonu nie mieliśmy wątpliwości, że Flota TGD Team podejdzie do spotkania z łatką underdoga. Ba – osoby, które oglądają magazyny czy czytają zapowiedzi oraz podsumowania, wiedzą, że w oczach Redakcji Flota TGD Team miała mieć w obecnej kampanii poważne problemy z utrzymaniem. Wygrana ze Staltestem, do której doszło w minionym tygodniu, zbyt dużo w tej kwestii nie zmieniła. Co innego, gdyby Flocie udało się ograć Kraken Team, prawda? Już na początku spotkania Flota wskoczyła na bardzo wysoki poziom i po serii świetnych ataków Kacpra Goszczyńskiego oraz Tadeusza Jakubczyka objęli prowadzenie 14-5! Z czasem Kraken Team zanotował co prawda dobrą serię, ale o odrobieniu strat nie mogło być mowy. To, co z ich perspektywy ważniejsze, to to, że po początkowym niepowodzeniu zaczęli oni grać zdecydowanie lepiej i był to świetny prognostyk przed dalszą częścią meczu (21-15). Środkowa odsłona to bardzo wyrównana partia od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Choć po ataku Kacpra Goszczyńskiego Flota TGD prowadziła 17-15, to Kraken Team zdołał odrobić straty i ostatecznie doprowadzili do wyrównania w setach (22-20). Trzecia odsłona to kapitalna gra Floty. To, co imponowało i na co uwagę zwracali gracze Kraken Team, to kapitalna dyspozycja rywali w grze w obronie. Oj, Kraken w wielu akcjach miał potężne problemy z dobiciem się do parkietu. Dodatkowo rywale bardzo dobrze wyglądali na skrzydłach, a na dodatek sami popełniali sporo błędów. Biorąc to wszystko do kupy, nie można być przesadnie zdziwionym, że w meczu doszło do niespodzianki. Niemniej jednak mecz oglądało się naprawdę bardzo dobrze.

Speedway AWKS – Kraken 1-2 (25-23; 20-22; 11-21)

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie, Speedway AWKS uwierzył, że ‘nie tacy rywale straszni, jak ich malują’. Z całą pewnością triumf dał drużynie paliwo do tego, by do meczu z Krakenem podchodzić bez kompleksów. Biorąc pod uwagę to, że przeciwnik nie znajduje się w obecnym sezonie w szczycie formy – ‘żółto-czarni’ mogli powalczyć nawet o wygraną. Pierwszy set spotkania to prawdziwy thriller dla obu ekip. Wyraźnie lepiej seta rozpoczęli gracze AWKS, którzy przez całego seta konsekwentnie budowali sobie przewagę, doprowadzając do prowadzenia 14-10. Niestety dla siebie – po przespanym okresie, to Kraken doprowadził do sytuacji, w której jako pierwszy miał piłkę setową (20-18). Mimo że wszystko wskazywało na to, że faworyt zdobędzie po chwili decydujący punkt, gracze w żółto-czarnych barwach zdołali odwrócić sytuację na swoją korzyść i w konsekwencji to oni cieszyli się z pierwszego punktu w meczu, wow – to było naprawdę coś. Uskrzydleni zwycięstwem w premierowej partii, gracze Mateusza Bojke rozpoczęli środkową partię od prowadzenia 6-1. Jak się później okazało, były to miłe złego początki. Choć jeszcze pod koniec prowadzili 17-16, to tym razem – Kraken stanął na wysokości zadania i po punktach Pawła Shylina oraz Nikodema Grabka, mieliśmy remis w setach (22-20). W trzecim secie Kraken zagrał wreszcie tak, jak oczekiwali tego ich sympatycy. Już w połowie seta po kilku punktach Volodymyra Krolenko, gracze w czerwono-czarnych barwach wysunęli się na prowadzenie 11-7. W dalszej części po kilku punktach Artura Maksimova stało się jasne, że faworyt już tego nie wypuści (18-11).

Only Spikes – Chilli Amigos 1-2 (11-21; 12-21; 23-21)

Obojętnie, jakbyśmy się nie starali, nie da się nie wrócić do postaci Aleksa Nasevicha, który po pierwszym meczu na libero został przesunięty na lewe skrzydło. Choć w meczu nie grał dużo, to jednak w dwóch pierwszych setach rywalizacji sprawił swoim rywalom potężne problemy. Albo atakował tam, gdzie chciał, albo po prostu stał w szóstej strefie, wyciągał rękę, a piłka dziwnym trafem w nią trafiała, rozpoczynając kontrę ‘Amigos’. Tak – to był inny sport, a gracze Only Spikes byli wobec rywali zupełnie bezradni. Warto przy tym zaznaczyć, że poza tym, że walczyli z rywalem, to walczyli również sami z sobą. To, ile w trakcie meczu gracze w żółtych strojach zrobili błędów w polu serwisowym, jest po prostu nie do wybaczenia. Takie rzeczy trzeba piętnować i głośno o tym mówić. Słowo to przytoczyliśmy w przedostatnim magazynie, ale tak – to było ze strony Only Spikes ‘skandaliczne’. Po dwóch pierwszych – gładko wygranych przez Chilli setach wspomniany gracz opuścił boisko, a gracze w żółtych strojach zwietrzyli wreszcie swoją szansę. Co by nie mówić – wreszcie rozpoczęła się dla nich gra na równych zasadach, w której do ‘solówki za szkołą’ oponent nie wzywa starszego o 7 lat brata. No i trzeba przyznać, że ‘bitka’ stała się naprawdę interesująca. Od samego początku optyczną, aczkolwiek niewielką przewagę uzyskali gracze Only Spikes. W dalszej części seta ‘Amigos’ nie dawali za wygraną i ilekroć rywal odskakiwał – ci byli niczym cień. W końcówce spotkania więcej zimnej krwi zachowali gracze Only Spikes, którzy zgarnęli nagrodę pocieszenia (23-21).

BL Volley – Bayer Gdańsk 0-3 (13-21; 13-21; 9-21)

Niby człowiek wiedział, jak to się skończy, ale jednak BL potrafi zaskoczyć ilekroć pojawią się w hali Ergo Arena. Do tego jeszcze przejdziemy. To będzie wisienka na torcie podsumowania. Z całą pewnością będzie to też ciekawsza część, bo pierwsze dwa sety rywalizacji… trudno się było przy nich dobrze bawić. No, chyba że było się graczem Bayera Gdańsk – wtedy tak. Samo widowisko sportowe nie stało jednak na najwyższym poziomie. To, że rywal nie zawiesił poprzeczki zbyt wysoko i przez to mecz nie był pasjonujący, to rzecz jasna nie wina ‘Aptekarzy’. Zespół Damiana Harica zagrał tak, jak powinien. Już w pierwszej części seta Bayer za sprawą swojego kapitana wysunął się na prowadzenie 12-7. W dalszej części seta zespół BL Volley nie był w stanie wymyślić sposobu na zaskoczenie rywala i w konsekwencji przegrał tę partię do 13. Nie inaczej było w środkowej odsłonie, choć trzeba przyznać, że tu akurat ‘momenty były’. Na półmetku seta BL Volley prowadził bowiem z faworytem wyrównaną grę, po której mieliśmy remis po 11. Dalsza część seta to jednak wyraźna przewaga faworyta, który zaczął zdobywać punkty długą serią i pod koniec prowadził już 19-12. Jak można się domyślić – to wystarczyło (21-13). Na początku podsumowania napisaliśmy o czymś ekstra. Czymś niecodziennym i nadzwyczajnym. Trudno to sobie wyobrazić, ale na początku trzeciego seta gracze BL Volley prowadzili 9-3. To jeszcze nic – chwilę potem 18 (!) – OSIEMNAŚCIE kolejnych punktów zdobyła drużyna Bayer Gdańsk. To jest niewiarygodne. To nowa historia, która napisała się na naszych oczach. To temat, który będzie wałkowany przez kilka kolejnych lat. To nie ma się już prawa powtórzyć. Nigdy – nie w drugiej lidze. Bez jaj (21-9).

HANDLUWA – Inter Marine Masters 0-3 (9-21; 14-21; 10-21)

Szanowni Państwo, obraz gry Handluwy to… obraz nędzy i rozpaczy. Nie ma co owijać w piękny i ozdobny papier cuchnącego prezentu. Nie da się mówić o Handluwie w superlatywach, kiedy ci grają tak, jak grają. Po meczu doszliśmy do kilku konkluzji. Jedną z nich jest to, że spora część graczy Handluwy przychodzi na mecze ze swoimi partnerkami. Tu chcielibyśmy im serdecznie pogratulować. Skoro wytrzymują one w takich momentach, to nie opuszczą ich już nigdy – serio. Trudno jest trwać przy swoim mężczyźnie, kiedy ten co rusz jest upokarzany przez silniejszych samców. Dobra – konkluzja numer dwa: Handluwa to na podobnym poziomie może grać, ale raczej z Inter Marine Masters 2, a nie 1. Warto przy tym zaznaczyć, że i tu nie mamy przekonania, czy udałoby im się wygrać. Konkluzja nr 3 – prawdę mówiąc, to zgaśnięcie światła było częścią planu. Plan ten zakładał specjalną chwilę dla Handluwy, w której ich zaczerwienione od poczucia wstydu lica mogły wrócić do normy. Konkluzja numer 4 – jeśli Handluwa zdoła się utrzymać, to sami nie wiemy, co o tym myśleć. Póki co nie widzimy ani krzty nadziei. Prędzej uwierzymy w to, że katowicki Spodek wzniesie się w powietrze. Tych przytyków do Handluwy mielibyśmy nie 4, a 40. Nie ma co jednak kopać leżącego. A Inter Marine Masters? Gracze w biało-niebieskich strojach stanęli na wysokości zadania i zgodnie z przedmeczową predykcją ich sytuacja zdaje się być kapitalna. Po czterech meczach sezonu mają już 9 punktów. Choć do zakończenia zmagań zostało im aż 9 meczów – to do pobicia wyniku z poprzedniego sezonu brakuje im zaledwie siedmiu oczek. Wow – niebywały wystrzał formy.

Szach-Mat – AIP 0-3 (22-24; 13-21; 13-21)

Czy po wczorajszym starciu ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Szach-Mat znajduje się obecnie w bardzo głębokim kryzysie? Chyba takich osób już nie ma. Co ciekawe – przed meczem zagaił nas jeden z ‘Szachistów’, który nieco zdziwiony pytał, czemu nie wierzymy w potężny Szach-Mat. Redakcja stawiała bowiem na wynik 3-0 dla AiP. Sami jesteśmy ciekawi, jaki typ oddałby obecnie sam zainteresowany. Bo prawdę mówiąc – nie ma co ufać w umiejętności Szach-Matu. Tych w ostatnim czasie albo nie ma, albo są perfekcyjnie kamuflowane. Ok – podobnie jak w poprzednich meczach były momenty. Zdecydowanie najlepiej gracze Dawida Kołodzieja wypadli w pierwszym secie rywalizacji, gdzie mieli realną szansę na wygraną seta. Jak to mówią – biednemu wiatr w oczy. Mimo prowadzenia pod koniec 19-17 Szach-Mat wypuścił zwycięstwo z rąk. Najpierw gracze AiP doprowadzili do wyrównania po 20, a po krótkiej chwili i efektownym bloku Jakuba Jetke zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (24-22). Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze, że byliśmy właśnie świadkami końca meczu. Owszem – tak to właśnie wyglądało, bo w drugim i trzecim secie rywalizacji Szach-Mat ani przez chwilę nie zagroził rywalowi. Niemoc, bezradność, frustracja. To wszystko sprawiło, że w ekipie Szach-Matu doszło w pewnym momencie do małych tarć, które nie pomogły drużynie. A AiP? Przed meczem pisaliśmy, że jest to ostatni dzwonek, by włączyć się do walki o grupę mistrzowską. Pomimo problemów w pierwszym secie udało im się sięgnąć po komplet punktów i wskoczyć w ligowej tabeli przed Bossmana, który może pochwalić się bilansem czterech zwycięstw i jednej porażki.

Flota Active Team – Speednet 2 1-2 (19-21; 21-13; 16-21)

W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o patencie Speednetu na grę z Flotą Active Team i po meczu… trudno się do tej tezy nie przekonać. Choć na Flotę swój typ oddało niespełna 70% osób biorących udział w zabawie, to my poszliśmy pod prąd, uznając, że to Speednet wygra spotkanie. Początek środowego starcia to jednak przewaga Floty, po której prowadzili oni 8-4. Po festiwalu błędów ‘Flociarzy-auciarzy’, Speednet wysunął się na prowadzenie 12-9. W dalszej części seta zespół Karoliny Kirszensztein doprowadził do wyrównania i z czasem mieliśmy już walkę ‘łeb w łeb’. W końcówce seta – co jest już pewną normą w Speednecie – ciężar na swoje barki wziął Kacper Kowalewski, który skuteczną grą zapewnił swojej drużynie pierwszy punkt w meczu (21-19). Środkowa odsłona to udany rewanż brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Po kilku atakach Mariusza Krynickiego zespół w fioletowych barwach wysunął się na prowadzenie 8-3. Choć z czasem rywal zniwelował stratę do jednego punktu (11-10), to druga część seta przebiegała pod dyktando graczy Karoliny Kirszensztein (21-13). Decydujący o zwycięstwie set to kolejne błędy Floty i z drugiej strony większy szacunek do wyprowadzanych akcji przez Speednet (9-6). Oj, było tego naprawdę wiele. Nie chcemy sprowadzać zwycięstwa Speednetu do błędów rywali, ale na tle Floty była to po prostu przepaść. Kultura gry i szacunek na zdecydowanie innym poziomie. Kiedy na tablicy wyników było 19-13 dla Speednetu, stało się jasne, że to oni wygrają spotkanie – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #13

W środowej serii gier dojdzie do dziewięciu pojedynków, po których przekroczymy liczbę 100 rozegranych spotkań w sezonie Wiosna’26. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w elicie, gdzie o przełamanie powalczy ekipa AiP oraz Szach-Matu. Ponadto dwa spotkania w czwartej lidze zagra drużyna Chilli Amigos, która jest ostatnią drużyną w całej lidze, która nie straciła jak do tej pory choćby punktu. Zapraszamy na zapowiedź!

Wolves Volley – Stay Win

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dwa ostatnie sezony? 14 punktów na koniec edycji, co w ostatecznym rozrachunku wystarczało do utrzymania w trzeciej lidze. Mimo to trudno nie odnieść wrażenia, że w obecnej kampanii team Tomasza Bobcowa chciałby, aby ta historia potoczyła się nieco inaczej. Co by nie mówić – fajnie byłoby uniknąć stresu, który permanentnie towarzyszy drużynie i przez niemal cały okres sprawia, że są oni pod prądem. Choć trudno wyciągać póki co jednoznaczne wnioski, to wiele wskazuje na to, że dla ekipy Stay Win obecny sezon może być już nieco inny – lepszy. W trzech dotychczasowych meczach zespół ‘Hotelarzy’ zgarnął pięć punktów i jeśli założylibyśmy, że w dalszej części sezonu punktowaliby z tą samą średnią – na koniec edycji mieliby między 21 a 22 punkty, co uważamy za wynik kapitalny. Oczywiście wspomnianą średnią będzie bardzo trudno utrzymać. Trudno sobie wyobrazić, aby dziś team miał jej nie pogorszyć. Rywalem drużyny będzie bowiem ekipa Wolves Volley i to właśnie oni będą faworytem spotkania. W obecnej kampanii Wolves Volley, podobnie jak Stay Win, również zgarnął pięć oczek. Poprzedni sezon, obecna forma czy nawet rys historyczny wskazuje jednak na to, że dziś to team Karola Ciechanowicza będzie górą. Warto podkreślić przy tym, że ‘Wilki’ spośród wszystkich trzecioligowców to właśnie z dzisiejszym rywalem spotykał się najczęściej. Na dziesięć spotkań wygrali sześć. Jak będzie dzisiaj? Stawiamy na szczęśliwą siódemkę, do której dojdzie po podziale punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Cóż – wiele wskazuje na to, że wracamy do punktu wyjścia. Sinusoida w drużynie Feniks Gdańsk trwa w najlepsze. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego w sezonie Wiosna’26 wiele osób uważało, że Feniks jest jednym z faworytów do walki o czwartoligowe podium. Po chwili przyszła jednak weryfikacja, w której team Łukasza Dubickiego przegrał z Craftveną oraz Tigerem. Kiedy wydawało się, że obecna kampania będzie ogromnym rozczarowaniem, Feniks ograł po chwili Siatkersów, a nadzieje w obozie graczy w czarnych strojach rozpaliły się na nowo. Co było później? Ano to, że Feniks rywalizował ze spadkowiczem z trzeciej ligi – drużyną Aqua Volley, i wspomniane spotkanie zakończyło się ich niespodziewaną porażką w stosunku 1-2. Wobec tego oraz faktu, że dziś Feniks zmierzy się z bardzo mocną ekipą Chilli Amigos, nakazuje sądzić, że to ‘Papryczki’ będą wyraźnym faworytem starcia. W obozie Pawła Kalety panują obecnie niemal szampańskie nastroje. Na początku obecnej edycji gracze Amigos ograli w bardzo dobrym stylu TKKF Flotę oraz Siatkersów, zgarniając przy tym komplet sześciu punktów. Wydaje nam się, że dotarliśmy do takiego etapu, w którym gracze w czerwonych strojach już nawet nie udają, że interesuje ich podium rozgrywek. Z drugiej strony nie ma się co temu przesadnie dziwić. Odnosimy wrażenie, że ‘Amigos’ grają lepiej z meczu na mecz i są coraz mocniejsi. Mimo to o trzy punkty będzie dziś trudno. W naszym odczuciu najbardziej prawdopodobnym wynikiem jest szczęśliwy podział dla Chilli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Kraken Team – Flota TGD Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Nie trzeba było długo czekać, aby Redakcja oraz część społeczności zdążyła wydać pierwsze wyroki. Niestety dla Floty TGD Team zostali oni bohaterami pierwszych rozliczeń. O co chodzi? Po pierwszych dwóch spotkaniach sezonu, w których Flota przegrała z dwoma beniaminkami – DSGSA oraz Speedway AWKS, na drużynę wylała się krytyka. Dyspozycja drużyny we wspomnianych spotkaniach sprawiła, że Flota została uznana za team, który może mieć potencjalny problem z utrzymaniem w trzeciej lidze. W swoim trzecim spotkaniu Flota rywalizowała z inną ekipą, która na początku sezonu ma potężne problemy – Staltestem Pomorze. Choć w naszych oczach to Staltest zdawał się być nieznacznym faworytem, to finalnie spotkanie wygrała Flota. Oczywiście jest jeszcze daleko do hurraoptymizmu. Zwracamy bowiem uwagę na to, że póki co team Karoliny Kirszensztein miał nienajgorszy terminarz i dużo trudnych spotkań dopiero przed nimi. To oznacza z kolei, że w takich meczach jak dziś Flota musi poszukać punktów. O to nie będzie bynajmniej zbyt prosto. W naszym odczuciu Kraken jest dziś faworytem i sami zastanawiamy się, czy aby przypadkiem nie takim, którego stać na komplet oczek. Choć nie jest to wymarzony start ‘Bestii’, to jednak zwracamy uwagę na to, że w naszym odczuciu drogi obu drużyn się w ostatnim czasie rozjechały. W minionej edycji obie ekipy skończyły zmagania jako sąsiedzi w tabeli. Dziś taki scenariusz jest mało prawdopodobny i w naszym odczuciu Kraken powinien być na koniec sezonu wyżej. Jeśli faktycznie się nie mylimy – ‘Bestia’ powinna to dziś udowodnić.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speedway AWKS – Kraken

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Gdyby ktoś zapytał nas o wynik rywalizacji nadchodzącego spotkania dwa tygodnie temu – nie mielibyśmy wątpliwości, która z drużyn będzie górą. Do pewnego momentu Kraken zdawał się być jednym z faworytów do podium trzecioligowych rozgrywek. Z czasem uwypukliły się problemy drużyny, która zaczęła masowo gubić punkty. Ok – o ile do pewnego momentu można było mieć złudne wrażenie, że Kraken potrzebuje trochę czasu, by się rozkręcić, to po ostatnim meczu nasza narracja się zupełnie zmieniła. W minionym tygodniu rozgrywek zespół Jurija Charczuka rywalizował z Sharksami i choć w naszym odczuciu był zdecydowanym faworytem spotkania, przegrał je w stosunku 1-2. Szok, niedowierzanie, ogromne rozczarowanie. Jakby złych wiadomości było mało, ‘Bestia’ przez jakiś czas będzie musiała sobie radzić bez swojego środkowego – Alexa Trushyna. W zupełnie innych nastrojach do meczu podejdą gracze Speedway AWKS. Ich sytuacja zdaje się być odwrotna do tej Krakena. Tu zespół zaczął słabo, ale z czasem prezentował się coraz lepiej. Po dwóch porażkach na inaugurację team Mateusza Bojke wygrał ubiegłotygodniowe spotkanie z Flotą TGD Team i do spotkania z Krakenem przystąpią z nadziejami na kolejne ligowe punkty. Tak jak wspominaliśmy – do niedawna wydawało się to nierealne. Dziś wszystko jest możliwe, łącznie z potencjalną wygraną ‘żółto-czarnych’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Only Spikes – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Gracze Only Spikes nie przestają nas zaskakiwać. Jeśli zespół Patryka Łabędzia będzie prezentował się tak do samego końca sezonu, to nie możemy doczekać się momentu, w którym będziemy kręcić magazyn podsumowujący sezon Wiosna’26. Przypomnijmy, że wówczas wystawiamy ocenę od 1 do 10 dla każdej drużyny z ligi. Nie ukrywamy, że póki co jesteśmy oczarowani tym, co prezentuje team w żółtych strojach, który w błyskawicznym tempie zmniejsza dystans dzielący ich od innych drużyn. Do niedawna był to dystans jak z Sopotu do Zakopanego. Dziś mówimy tu o dystansie na wyciągnięcie ręki dla Only Spikes. W ostatnim czasie gracze Patryka Łabędzia zapunktowali zarówno z VB Inter-Grahen Sulmin, jak i Craftveną. Skoro są w stanie punktować z takimi rywalami, to w naszym odczuciu mogą to zrobić również z każdą inną drużyną w czwartej lidze, również z Chilli Amigos. Owszem – w nadchodzącym meczu to ‘Amigos’ będą faworytem, nawet takim zdecydowanym. Zastanawiamy się jednak, jak team Pawła Kalety ogarnie grę na wysokim poziomie przez sześć setów, do których dojdzie dziś wieczorem. Z pewnością ‘Amigos’ będą musieli dość mocno popracować, a to jak wiadomo – czasami wprowadza nieco chaosu. Niemniej jednak – jeśli wszystko pójdzie po myśli graczy w czerwonych strojach, to powinni oni zgarnąć w meczu trzy oczka i to bez zważania na świetną formę rywali.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

BL Volley – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po raz ostatni obie drużyny spotkały się niemal równy rok temu – 12 marca 2025 r. Wówczas obie ekipy rywalizowały ze sobą w trzeciej klasie rozgrywkowej, a wspomniane spotkanie za komplet punktów wygrała drużyna Bayer Gdańsk. Warto przypomnieć, że po świetnym wówczas sezonie Bayer awansował i stał się jedną z rewelacji drugoligowych zmagań. Był to modelowy przykład na to, że awansując do wyższej ligi, nie musisz tam być ‘chłopcem do bicia’. W swoim premierowym sezonie w drugiej lidze Bayer zajął bardzo wysokie – piąte miejsce w tabeli. Powtórzenie tego wyczynu lub poprawienie go byłoby czymś naprawdę wielkim. Choć Bayer nie rozpoczął sezonu jakoś wybitnie (2 wygrane oraz 2 porażki), to wszystko nadal jest możliwe. Sądzimy, że dziś Bayer sięgnie po komplet oczek i zacznie marsz w górę tabeli. Będą oni z pewnością uskrzydleni świetnym występie na turnieju w Mrągowie, gdzie zajęli drugie miejsce i… wygrali między innymi z wicemistrzem Inter Marine SL3 – Beemką Volley. Zdecydowanie mniej powodów do optymizmu ma w ostatnim czasie drużyna BL Volley. Zespół Wojciecha Strychalskiego po awansie do wyższej ligi nie podążył ścieżką przetartą przez Bayer, o czym wspomnieliśmy chwilę wcześniej. Zamiast tego team ‘Tygrysów’ przegrał na inaugurację trzy spotkania i po trzech tygodniach rozgrywek pozostają jedyną drużyną w całej ligowej stawce, która nie zdobyła choćby punktu. To, na co patrzy się bardzo przykro, to fakt, że po awansie do drugiej ligi drużyna ma notoryczne problemy kadrowe, które nie pozwalają im podjąć chociaż walki. Jak będzie dzisiaj? Przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

HANDLUWA – Inter Marine Masters

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Tak jak pisaliśmy w podsumowaniu, które zamieściliśmy chwilę temu na stronie – wczorajszy wieczór nie mógł ułożyć się dla ‘Mastersów’ lepiej. Owszem – team Andrzeja Masiaka był dla nas nieznacznym faworytem spotkania z Hydrą Volleyball Team, ale nie sądziliśmy, że gracze w biało-niebieskich strojach sięgną po komplet punktów. Aktualnie zespół, który umówmy się – walczył w minionej edycji o utrzymanie w drugiej lidze, jest dziś postrachem na drugoligowych parkietach. Jeśli dziś dołożą do tego trzy punkty – a wszystko na to wskazuje – to dołączą do ścisłej czołówki ligi, a warto dodatkowo zaznaczyć, że mają rozegraną mniejszą liczbę spotkań niż zdecydowana większość drugoligowców. Choć ‘Mastersi’ będą dziś wyraźnym faworytem, to przestrzegamy przed lekceważeniem rywala. W minionym tygodniu przekonał się o tym lider – Volley Gdańsk. Choć ‘żółto-czarni’ wygrali bardzo wysoko dwa pierwsze sety, to w trzeciej odsłonie musieli uznać wyższość Handluwy. Kto wie – być może to wspomniany trzeci set rywalizacji będzie dla Handluwy momentem zwrotnym w obecnym sezonie? Po spadku do niższej ligi zespół Dawida Gałki prezentuje się znacznie poniżej oczekiwań. Owszem – nie mieli być oni jednym z faworytów do wygrania ligi, ale chyba mało kto obstawiał, że przegrają oni cztery spotkania na inaugurację. Co więcej – aktualnie team śrubuje niechlubny rekord w historii występów w lidze. Do meczu z ‘Mastersami’ Handluwa podejdzie po serii 17 porażek z rzędu. Jeśli dziś nie wydarzy się cud, to Handluwa zostanie siódmą drużyną w historii, która na naszych oczach wkraczała w ‘dorosłość’ i w Ergo Arenie przegrała 18 spotkań z rzędu. Niebywałe.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Szach-Mat – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Mało kto spodziewał się, że drużyna AiP po czterech rozegranych spotkaniach będzie miała na swoim koncie zaledwie jedną wygraną. W minionej edycji team Adriana Ossowskiego walczył bowiem o triumf w rozgrywkach, a dziś ich występ w grupie mistrzowskiej stoi pod wielkim znakiem zapytania. Aktualnie znajdują się oni na szóstym miejscu, ale do piątej lokaty tracą już dwa oczka. Dziś wieczorem będą mieli doskonałą okazję do rehabilitacji. Rywalem AiP będzie bowiem ekipa Szach-Mat, która pozostaje jedną z dwóch drużyn w elicie, która nie wygrała choćby meczu. Jak do tej pory team Dawida Kołodzieja mierzył się ze Speednetem, MPS-em oraz Tufi Team. Biorąc pod uwagę to, że dwóch z trzech wymienionych rywali to sąsiedzi w tabeli, to nie zwiastuje to niczego dobrego dla ‘Szachistów’. Tak się bowiem składa, że teoretycznie silniejsi rywale dopiero przed nimi. Jeśli spojrzymy na tabelę i na to, jak prezentują się poszczególne drużyny w sezonie Wiosna’26, trudno znaleźć ekipę, która prezentowałaby obecnie gorszą formę. Oczywiście, aby nie było zbyt ponuro – jeśli Szach-Mat zdoła grać na takim poziomie, jak miało to miejsce przez półtorej seta w meczu z Tufi Team – to nie stoją na straconej pozycji. Problem jest jednak taki, że pozytywnych przebłysków w obecnej edycji jest zdecydowanie za mało. Jak będzie dzisiaj? Sądzimy, że spotkanie wygra zespół AiP i na dodatek będzie to wygrana za komplet punktów. Jeśli faktycznie tak będzie – ich sytuacja w tabeli się diametralnie poprawi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Flota Active Team – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Takiego obrotu spraw to my się nie spodziewaliśmy. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego w sezonie Wiosna’26 Flota Active Team zdawała się być jednym z głównych faworytów do awansu do elity. Po ostatnim, udanym sezonie, w którym Flota sięgnęła po brązowe medale, uznaliśmy, że to już czas, by zrobić jeden krok do przodu. Stabilizacja w składzie, ogromne doświadczenie, regularne treningi oraz grupa osób, która ma wspólny cel – wszystko zdaje się zgadzać. Początek sezonu to dwie wygrane po podziale punktów z dość wymagającymi rywalami (Old Boys oraz DHP Oliwa). W trzecim spotkaniu, w którym gracze w fioletowych strojach rywalizowali z Energą Treflem Gdańsk, team miał sięgnąć po trzecie zwycięstwo, ale tym razem już za komplet oczek. Taki był plan, bo realizacja była już bardzo słaba, a zespół Karoliny Kirszensztein przegrał niespodziewanie w stosunku 1-2. O ‘odkucie się’ nie będzie dziś łatwo. Ciekawostką jest bowiem to, że w dwóch poprzednich bezpośrednich spotkaniach ze Speednetem Flota również była faworytem, a… przegrała dwukrotnie. Za pierwszym razem – w marcu w stosunku 0-3. Na jesień było co prawda nieco lepiej, ale wynik 1-2 sprawił, że finalnie Flocie nie udało się awansować. Jak będzie tym razem? Po dwóch porażkach na inaugurację zespół Marka Ogonowskiego rozegrał dwa mecze, w których ograł BL Volley oraz Bayer Gdańsk. Przed dzisiejszym starciem zastanawiamy się, czy nie jest przypadkiem tak, że Speednet ma patent na Flotę. Choć patrząc na typowanie w aplikacji, według społeczności faworytem jest Flota, my postawimy dość przekornie na Speednet.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #12

We wtorek kolejne spotkania w pierwszej lidze wygrały BEemka Volley oraz MPS Volley, które pną się w górę ligowej tabeli. Z bardzo dobrej strony w drugiej lidze po raz kolejny pokazały się drużyny Inter Marine Masters oraz Energa Trefl Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (14-21; 20-22; 21-18)

Sytuacja nam szybko ewoluowała. Jeszcze kilkanaście dni temu graczy z Sulmina wskazalibyśmy jako faworyta spotkania. Po świetnej dyspozycji Energi Trefl Gdańsk w ostatnim czasie nie mieliśmy jednak wątpliwości. Zastanawialiśmy się jedynie, czy będzie to wynik 2-1, czy jednak pierwsze zwycięstwo za komplet punktów. Początek spotkania to wyraźna przewaga podopiecznych Ariela Fijoła, którzy po skutecznym ataku Stanisława Kozłowskiego wysunęli się na prowadzenie 11-8. Choć VB Sulmin starał się odwrócić losy seta, to po skutecznych atakach najlepszego gracza trzeciego tygodnia rozgrywek – Filipa Pietrzaka – Energa wysunęła się na prowadzenie 17-12 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-14). Trzeba uczciwie przyznać, że z czasem gracze z Sulmina się rozkręcili. Ba – w drugim secie rywalizacji to oni zdawali się być o włos od wygrania seta. Po dwóch błędach z rzędu najmłodszej drużyny w lidze gracze w czerwono-czarnych strojach wysunęli się na prowadzenie 15-13. Choć do końca seta było blisko, zespół Daniela Bąby nie zdołał pójść za ciosem. Brak zdecydowania wykorzystali po chwili gracze w żółtych trykotach, którzy za sprawą trzykrotnego MVP w obecnym sezonie – Filipa Pietrzaka – zapewnili sobie wygraną w drugim secie (22-20). Trzeci set? Klasyka gatunku ‘gdańskich lwów’. Wtedy, kiedy team wygrywa dwa pierwsze sety, można być pewnym, że w trzecim będzie inaczej. Tak było w dwóch poprzednich spotkaniach, tak było i wczoraj. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na to, że we wspomnianych wcześniejszych meczach Energa Trefl Gdańsk nie miała szans w finałowej partii. Tu było inaczej, bo byli oni pod prądem całą partię. Ostatecznie od stanu po 18 więcej zimnej krwi zachowali gracze z Sulmina, którzy zgarnęli nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu.

BEemka Volley – Speednet 3-0 (21-17; 21-13; 21-17)

Do spotkania ze Speednetem, BEemka mogła podchodzić pełna obaw. Te wynikały z faktu, że we wtorkowy wieczór team Daniela Podgórskiego mierzył się z poważnymi problemami kadrowymi. Jak się jednak okazało po dotarciu na halę – w obozie rywali wcale nie było lepiej, a w talii Macieja Miścickiego brakowało kilku bardzo mocnych kart. Przyjmijmy zatem, że pomiędzy drużynami zachowany został status quo, jeśli chodzi o nieobecnych. Już w pierwszej części seta zarysowała się przewaga drużyny minionego tygodnia. Po skutecznym bloku Michała Szymańskiego BEemka wysunęła się na prowadzenie 11-7. Z czasem przewaga graczy w różowo-czarnych strojach powiększyła się do stanu 18-11 i wówczas stało się jasne, która ze stron wygra premierową odsłonę. Sił w drugim secie Speednetowi wystarczyło, ale tylko do stanu 9-9. W drugiej części seta po atakach duetu Walentynowicz – Wysocki BEemka odjechała na sześć oczek 19-13, a z czasem dołożyła jeszcze dwa – oj, mocne lanie (21-13). Ostatni set rywalizacji nie zmienił oblicza spotkania i dość brutalnie zobrazował, w jakim położeniu znajduje się dziś Speednet, a w jakim BEemka Volley. Po obecnym tygodniu grupa mistrzowska dla tych pierwszych zdaje się uciekać, a ci drudzy po niemrawym początku wskoczyli na naprawdę wysoki poziom i w konsekwencji są już w ścisłej czołówce ligi. Trzeci set był w naszym odczuciu formalnością. Choć Speednet miał swoje momenty, to z perspektywy całego seta BEemka zdecydowanie zasłużyła na ten punkt.

Tufi Team – MPS Volley 1-2 (15-21; 21-19; 20-22)

Są takie mecze, które wygrywasz, a mimo to masz bardzo mało powodów do optymizmu. Z pewnością czują się tak aktualnie gracze MPS Volley, którzy byli dość wyraźnym faworytem starcia i do pewnego momentu wszystko zdawało się iść po ich myśli. Mamy tu na myśli rzecz jasna wyłącznie wynik, bo tu dochodzimy do innej bardzo przykrej dla MPS-u sytuacji. Już na początku spotkania poważnej kontuzji doznał Mateusz Kuliński, który co ciekawe swoją przygodę w Inter Marine SL3 rozpoczynał od grania w Tufi Team. Mimo sytuacji, która bardzo często dekoncentruje drużyny, MPS zdołał utrzymać wypracowaną, również za sprawą wspomnianego przyjmującego, przewagę. Co więcej już po chwili Miłośnicy Piłki Siatkowej wrzucili kolejny bieg, po którym wysunęli się na prowadzenie 15-9 i spokojnie wygrali premierową partię do 15. Zdecydowanie lepiej gracze Tufi zaprezentowali się w środkowej odsłonie. Choć zaczęło się podobnie jak w pierwszym secie i Tufi od samego początku musieli gonić wynik spotkania (12-6), to jednak każda kolejna akcja sprawiała, że przewaga MPS-u topniała. Nie dość, że MPS sam atakował po autach, to na dodatek mieli bardzo duży problem z tym, by powstrzymać duet w postaci Mateusza Osieckiego oraz Piotra Watusa. Po serii zdobytych punktów przez wspomnianych graczy Tufi doprowadzili do wyrównania po 18, a następnie przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę (21-19). Co ciekawe w trzecim secie MPS walczył dzielnie o miano dziadów tygodnia. Nie dlatego, że przegraliby z Tufi – to żaden wstyd. Chodzi bardziej o to, że po raz drugi nie wykorzystaliby sporego prowadzenia. Ok – nie było jak w środkowej partii, ale z prowadzenia 18-15 gracze MPS pozwolili rywalom na wyrównanie, a następnie piłkę meczową (20-19). Ostatecznie dla MPS-u skończyło się na strachu, a team Jakuba Nowaka skończył mecz zdobywając dwa punkty.

VB Inter-Grahen Sulmin – Aqua Volley 2-1 (21-16; 14-21; 21-19)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach czy wspominaliśmy w ostatnim magazynie. Po przełamaniu, do którego doszło w minionym tygodniu, obie drużyny stanęły przed wyzwaniem, którym była walka z rywalem w dość podobnym położeniu. To oznaczało, że porażka odsyłała tych przegranych do punktu wyjścia. Tak jak zaznaczyliśmy jednak w zapowiedzi – byliśmy przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów i faktycznie tak było. Pierwszy set należał do graczy z Sulmina, którzy po kilku atakach aktywnego Alexa Siwika wysunęli się na prowadzenie 15-9 i nie mieli problemów z tym, by zamknąć seta ‘na własnych zasadach’ (21-16). W drugiej odsłonie mieliśmy jednak zwrot akcji, a coraz śmielej do głosu zaczęli dochodzić gracze Aqua Volley. Podobnie jak w poprzednim meczu bardzo dobrze sprawował się w tej partii Wojciech Sopiela, po którego punktach Aqua Volley prowadziła 10-5. Mimo niekorzystnego wyniku gracze z Sulmina nie dawali za wygraną i po kilku chwilach pięciopunktowa zaliczka stopniała do zaledwie jednego punktu (10-9). Choć z perspektywy drużyny Mateusza Drężka robiło się naprawdę nieciekawie, team zdołał zareagować w najlepszy możliwy sposób – udało im się zrobić wreszcie przejście, a ich gra się ewidentnie odblokowała. Ostatecznie ex-trzecioligowiec doprowadził po chwili do wyrównania w setach (21-14). Wynik finałowej partii nie do końca oddaje, jaki był przebieg seta. No bo powiedzmy sobie wprost – to gracze z Sulmina prowadzili grę od samego początku niemal do końca. W samej końcówce Aqua zdołała odrobić kilka punktów i doprowadzić do sytuacji, w której team Mateusza Pietrzykowskiego został przyciśnięty do ściany. Kiedy tak się jednak stało – Michał Treder zdobył bardzo ważny punkt, na wagę zwycięstwa w bardzo ważnym meczu, brawo!

Hapag-Lloyd – Tiger Team 0-3 (12-21; 12-21; 16-21)

Właśnie tak powinny wyglądać spotkania, w których zdecydowany faworyt mierzy się z drużyną z dołu ligowej tabeli. Oczywiście mamy tu na myśli perspektywę drużyny Tiger Team, bo ze wspomnianą tezą gracze Hapag-Lloyd niekoniecznie muszą się zgadzać. Tak czy siak Tiger Team zrobił wczoraj wieczorem to, czego nie mógł zrobić tydzień wcześniej i za co na drużynę Marcina Kwidzińskiego spadała umiarkowana krytyka. Początek wtorkowej rywalizacji był jednak dość zaskakujący. Ok, gracze Tiger Team objęli w nim prowadzenie, ale tak się dziwnie składało, że Hapag-Lloyd trzymał się faworyta dość kurczowo (11-9). Z czasem faworyt znalazł jednak sposób na rozmontowanie rywala i w konsekwencji wygrał tę partię do 12. Środkowa odsłona to powrót najmroczniejszych dla ‘Logistyków’ demonów z przeszłości. Nim się obejrzeliśmy, team Joanny Kożuch przegrywał 1-8. Z czasem zaczęli oni punktować, a w drugiej części seta walczyli o to, by za wszelką cenę zdobyć w secie dwucyfrową liczbę punktów. Ostatecznie sztuka ta im się udała, a set zakończył się zwycięstwem faworyta do 12. Trzeci set? Tu w naszym odczuciu dla drużyny Tiger Team należy się krytyka. W finałowej partii zrobiło się bowiem nieco zbyt luźno, a to z kolei sprawiło, że underdoga spotkania było stać na to, by w drugiej części seta remisować z faworytem po 16. Ostatecznie w końcówce Tiger postanowił podkręcić tempo i po serii punktów wygrał seta do 16, a cały mecz 3-0, uzyskując przy tym koszulkę lidera czwartej ligi.

Inter Marine Masters – Hydra Volleyball Team 3-0 (21-17; 21-18; 21-15)

Oj, to może być naprawdę świetny sezon w wykonaniu Inter Marine Masters. Poprzedni mecz to wygrana za komplet punktów z VB Sulmin. Wczoraj mieliśmy poprawkę z Hydrą Volleyball Team, a dziś team rozegra mecz z Handluwą i w naszym odczuciu zgarną w meczu trzy oczka. Jeśli faktycznie tak się stanie, to będzie to jeden z najlepszych miesięcy drużyny w historii rozgrywek Inter Marine SL3. Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, nie ma co dzielić skóry na żywym (jeszcze) rywalu. Jeśli chodzi o wczorajsze starcie z beniaminkiem, to przez długi czas wyglądało ono tak, jakby obie strony się badały i nie miały za dużo pomysłów, jak przechytrzyć rywala. Do stanu po 10 mieliśmy walkę punkt za punkt. Z wspomnianego ‘paktu’ jako pierwsi wyłamali się gracze ‘Masters’, którzy po dwóch atakach Wiktora Chełmińskiego wysunęli się na prowadzenie 18-15. Od wspomnianego czasu mogli sobie pozwolić na podobną grę co wcześniej – walka punkt za punkt przyniosła im po chwili zwycięstwo w premierowej odsłonie do 17. Środkowa odsłona to olbrzymia szansa Hydry Volleyball Team na doprowadzenie do wyrównania. Prawdę mówiąc do teraz zastanawiamy się, jak mogli tego nie wykorzystać. Chwilę po połowie seta zespół Sławomira Kudyby prowadził 15-10 i kompletnie nic nie wskazywało na to, że za chwilę będziemy świadkami zwrotu akcji. Końcówka seta to szalenie ważne punkty duetu Wlazły – Kowalewski, po których Mastersi wyszarpali rywalom zwycięstwo z rąk – niesamowite (21-18). Po fiasku związanym z brakiem punktu Hydra nie była już sobą. W połowie trzeciego seta ‘Bestii’ ewidentnie rozregulował się celownik i albo uderzali w aut, albo nadziewali się na szczelny i skuteczny blok rywali (17-12). To właśnie między innymi za ten element tytuł najlepszego gracza i to drugi raz z rzędu zgarnął środkowy Aleksander Lech (21-15).

Zapowiedź – MATCHDAY #12

Zaczynamy dwunasty dzień meczowy. Bardzo ciekawie zapowiada się dziś starcie w czwartej lidze pomiędzy VB Inter-Grahen Sulmin, a Aquą Volley. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w spotkaniach pierwszo oraz drugoligowych. Zapraszamy na zapowiedź!

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Dawno nie mieliśmy takiego plot-twistu. Wiemy, że się powtarzamy, ale na początku sezonu nie wróżyliśmy niczego dobrego Enerdze Trefl Gdańsk. Zespół Ariela Fijoła na tle Bayera Gdańsk zaprezentował się bowiem na tyle słabo, że uznaliśmy, że potencjalnie mogą oni mieć problemy z utrzymaniem w drugiej lidze. Słowa te się brzydko zestarzały. Kolejne dwa spotkania najmłodszej drużyny w lidze to starcia z Hydrą oraz Flotą Active Team. O ile zwycięstwo z tymi pierwszymi nie było jeszcze sensacją, wszak drużyna awansowała dopiero do drugiej ligi, tak zwycięstwo z Flotą Active Team było ogromną niespodzianką. Flota była przed sezonem jednym z głównych kandydatów do awansu, co potwierdzili zresztą na początku obecnej edycji, wygrywając dwa spotkania. Po zwycięstwie we wspomnianych spotkaniach w naszych oczach są oni dziś nieznacznym faworytem konfrontacji z VB Sulmin. Naszej opinii nie zmienia tu fakt, że gracze z Sulmina wygrali ostatnio ze Złomowcem Gdańsk, przełamując jednocześnie kilkuletni impas z tym rywalem. Poza wspomnianym meczem zespół Daniela Bąby wygrał również na inaugurację z BL Volley (za komplet punktów). Rysą na wizerunku oraz czymś, co sprawia, że nie będą dziś faworytem z Treflem, jest jednak porażka z Inter Marine Masters w stosunku 0-3. Jeśli dziś zagrają podobnie, to będą mieli potężne problemy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

BEemka Volley – Speednet

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Przed wczorajszym spotkaniem Speednetu pisaliśmy o tym, że dopiero mecz z CTO Volley będzie prawdziwym wyznacznikiem jakości ‘Programistów’ w obecnym sezonie. Cóż – jeśli miał to być test, to powiedzmy to sobie wprost – został on oblany. Gracze Macieja Miścickiego rywalizowali bowiem z pokiereszowanym problemami kadrowymi rywalem, a mimo to nie byli w stanie powalczyć o wygraną. Dodatkowo dwa pierwsze sety rywalizacji to partie, o których Speednet chciałby jak najszybciej zapomnieć. Ok – z każdej sytuacji trzeba wyciągnąć jakieś pozytywy, więc szacuneczek, że Speednetowi udało się po dwóch pierwszych setach podnieść i w efekcie wygrać trzeciego seta. Niemniej jednak jeśli ‘Programiści’ zaprezentują się dziś tak jak wczoraj, to w naszym odczuciu wyraźnym faworytem spotkania będzie dziś BEemka Volley. Do spotkania z ‘Programistami’ zespół Daniela Podgórskiego przystąpi jako aktualna drużyna tygodnia. Tytuł ten team zawdzięcza wygranej w rewelacyjnym stylu ze srebrnymi medalistami poprzedniego sezonu – drużyną AiP. Po wspomnianym spotkaniu pokusiliśmy się nawet o tezę, że z tak grającą BEemką w minionym tygodniu nikt nie miałby szans. Żeby nie było jednak zbyt cukierkowo, team Daniela Podgórskiego ma również swoją mroczniejszą stronę. Ta została zaprezentowana choćby w przegranym meczu z Merkurym 0-3 oraz weekendowym turnieju w Mrągowie, gdzie BEemka sensacyjnie przegrała z inną drużyną z Inter Marine SL3 – Bayerem Gdańsk. Niemniej jednak sądzimy, że dziś zespół będzie chciał wykorzystać podziały punktów w pierwszej lidze, do których dochodziło w ostatnich spotkaniach. Jeśli wygrają dziś za komplet oczek, to ich sytuacja po czwartym tygodniu rozgrywek będzie naprawdę niezła.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Tufi Team – MPS Volley

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Do bezpośredniej rywalizacji obie drużyny przystąpią w bardzo dobrych nastrojach. W przypadku Tufi Team wynika to z minionego tygodnia rozgrywek, w którym gracze Pawła Szafrana zdołali się wreszcie przełamać i wygrali mecz. Radość jest tym większa, kiedy pod uwagę weźmiemy okoliczności spotkania. Przypomnijmy, że przez półtora seta rywalizacji absolutnie nic nie wskazywało na to, że Tufi będzie górą. W pierwszej odsłonie Szach-Mat wygrał bowiem aż do dziesięciu. W drugim również prowadził kilkoma punktami, a mimo to gracze Tufi nie zwiesili głów, tylko do końca wierzyli w zwycięstwo. Wspomniana zuchwałość się opłaciła. Ósma drużyna minionego sezonu odrobiła straty, a następnie cieszyła się z pierwszej wygranej w sezonie. Dziś o zwycięstwo będzie jednak zdecydowanie trudniej. W naszym odczuciu zaczyna się materializować to, na co uwagę zwracało przed sezonem wiele osób. Mianowicie trudno nie odnieść wrażenia, że zespół Jakuba Nowaka prezentuje się lepiej wraz z każdą wspólnie spędzoną minutą na parkiecie. Widać było to w meczu z Merkurym, gdzie po porażce w pierwszym secie MPS wskoczył na bardzo wysoki poziom, rozbijając wysoko pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Wspomniana wygrana zadziała z pewnością jak woda na młyn dla drużyny. Jeśli dziś Miłośnicy Piłki Siatkowej wygrają za komplet punktów, to doskoczą do ścisłej czołówki ligi. W naszym odczuciu jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

VB Inter-Grahen Sulmin – Aqua Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 zwracaliśmy uwagę na to, jak ważne będzie to dla obu drużyn spotkanie. Argumentacją na to, że tak właśnie będzie, było to, że w minionym tygodniu obie drużyny zdołały się wreszcie przełamać. To z kolei rozbudziło nadzieję w obu obozach na to, że w dalszej części sezonu będzie już lepiej. W momencie, w którym zrodziły się na nowo nadzieje, jedna z drużyn przegra mecz i będzie musiała odbudowywać się od nowa. Która z drużyn wygra? Jesteśmy niemal przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy jednak graczom z Sulmina. Zespół Mateusza Pietrzykowskiego miał co prawda koszmarny początek sezonu, ale sądzimy, że mają oni potencjał ludzki na to, by na kryzysową sytuację dość szybko zareagować. Owszem – ich ostatni rywal TKKF Flota nie jest najlepszym wyznacznikiem obecnej siły drużyny, ale w naszym odczuciu trzy oczka pozwolą im się wreszcie odblokować. Dokładnie na to samo liczą w obozie Aqua Volley. Team Mateusza Drężka mierzył się w naszym odczuciu ze znacznie trudniejszym rywalem niż zespół z Sulmina. Aqua rywalizowała bowiem z zespołem Feniks Gdańsk i przed meczem to przeciwnicy, a nie Aqua, zdawali się być faworytem. Mimo to zespół Mateusza Drężka ograł rywali i przerwał koszmarną serię 16 porażek z rzędu. Tak jak wspomnieliśmy, wygrani poczują się dziś wyjątkowo. Nie chcemy być jednak w skórze tych, którzy przegrają.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Hapag-Lloyd – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Od początku obecnego sezonu, a w zasadzie – w poprzednim również i to mimo spadku z trzeciej do czwartej ligi, chwaliliśmy drużynę Tiger Team. Już po spadku podkreślaliśmy to, że Tiger dowozi i kiedy ma wygrać, to to robi. Dodatkowo zespół Marcina Kwidzińskiego przestał gubić punkty i zdawał się być jednym z głównych faworytów do awansu do trzeciej ligi. Czy nasza opinia się jakoś zmieniła? Niby nie – Tiger wygrał w minionym tygodniu czwarty mecz z rzędu. Z drugiej strony nie sposób przejść obojętnie obok ‘Czerwonej Flagi’, która pojawiła się na horyzoncie. Mamy na myśli to co wydarzyło się w ostatnim meczu. Choć Tiger Team był wówczas zdecydowanym faworytem – musiał podzielić się punktami z absolutnym underdogiem – drużyną Only Spikes. Dodatkowo już w drugim meczu w obecnym sezonie, z konieczności na rozegraniu musiał wystąpić etatowy przyjmujący. Dziś z pewnością ‘Tygrysy’ będą chcieli się ‘odkuć’ za ostatnią wpadkę. Ich rywalem będzie ekipa Hapag-Lloyd, która plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Oczywiście wspomniany wynik musi być przez nas przeskalowany i dopasowany do możliwości graczy w pomarańczowych strojach. W naszym odczuciu jest bowiem naprawdę nieźle. Team Joanny Kożuch ma na swoim koncie już dwa oczka i do wyrównania wyniku z poprzedniego sezonu, brakuje im już wyłącznie jednego punktu. Warto przy tym podkreślić, że będą mieli na to aż dziesięć spotkań i zaryzykujemy tezę, że wspomniany wynik zostanie w obecnej edycji pobity. Skoro ‘Logistykom’ udało się sięgnąć po punkt z VB Inter-Grahen Sulmin czy Siatkersami, to w dalszej części sezonu też im się pewnie uda. Czy również dzisiaj? Mimo wszystko będzie o to piekielnie trudno. Byłaby to z pewnością ogromna sensacja.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Inter Marine Masters – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Do tego spotkania miało dojść już tydzień temu. Ostatecznie ‘Mastersi’ skorzystali z uprzejmości DHP Oliwy i to drużyna z serca Gdańska zmierzyła się z ‘Bestią’. Całe zamieszanie wynikało z faktu, że ‘Mastersi’ wyjechali pod koniec ubiegłego tygodnia na turniej do Mrągowa. To niesie oczywiście za sobą konsekwencje. Aktualnie mają oni rozegraną najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze. Nadrabiając ligowe zaległości, team Andrzeja Masiaka rozegra w obecnym tygodniu dwa spotkania. Poza meczem z Hydrą zespół w biało-niebieskich barwach zmierzy się również z Handluwą i w naszym odczuciu w obu tych spotkaniach będą oni faworytem. Jak do tej pory zespół Inter Marine rozegrał w obecnym sezonie dwa mecze. W pierwszym z nich przegrał z DNV Volley Gdańsk w stosunku 0-3. Mimo to ich odbiór po meczu był raczej pozytywny i w naszym odczuciu zagrali naprawdę nieźle. W kolejnym spotkaniu poza dobrą grą ‘Mastersi’ osiągnęli dodatkowo bardzo dobry wynik. Choć w naszych oczach nie byli faworytem, to ograli VB Sulmin za komplet punktów. Jeśli chodzi o Hydrę, to team Sławomira Kudyby po początkowym zwycięstwie z Handluwą za komplet punktów przegrał dwa kolejne mecze. Silniejsi od ‘Bestii’ okazali się gracze Energi Trefla Gdańsk oraz wspomniana wcześniej DHP Oliwa. Jeśli dziś team w złotych strojach chce wygrać, to musi zagrać już zdecydowanie lepiej niż w dwóch ostatnich meczach. Tak jak jednak napisaliśmy wcześniej – dziś dajemy więcej szans ‘Mastersom’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #11

W poniedziałkowy wieczór pierwsze zwycięstwo w sezonie zanotowała Flota TGD Team, która ograła Staltest Pomorze. W drugiej lidze swoje spotkania zgodnie z oczekiwaniami wygrali faworyci – Eko-Hurt oraz Volley Gdańsk. Ci drudzy potrafili jednak zaskoczyć, ponieważ stracili punkt z przedostatnią drużyną w tabeli – Handluwą. Zapraszamy na podsumowanie!

ME Sulmin Volley – Craftvena 1-2 (18-21; 15-21; 22-20)

Po trzech tygodniach zmagań w lidze zostało łącznie 10 drużyn, które jak do tej pory nie przegrały jeszcze spotkania. Jeśli spojrzymy wyłącznie na czwartą ligę, to podobnym osiągnięciem co ‘Rzemieślnicy’ mogli pochwalić się gracze Remediosu, Tiger Team oraz Chilli Amigos. Cóż – doborowe towarzystwo. Choć Craftvena była faworytem, to miała jednak świadomość, jak niewygodnym rywalem w obecnej kampanii są gracze ME Sulmin Volley. Było to widać w połowie pierwszego seta, gdzie po bardzo długiej i efektowej akcji mieliśmy remis po 8. Co więcej po chwili gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 13-10 i byli już naprawdę bliscy. Po chwili duet Tyryłło – Archenti wyprowadził swój team na prowadzenie 15-14 i od tego momentu Craftvena zagrała już jak na faworyta przystało (21-18). Środkowa odsłona to chyba najmniej ciekawa część spotkania. Zakładamy się co prawda, że Craftvena mogłaby mieć same takie ‘nudne mecze’. W drugim secie prowadzili oni bowiem grę od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego, wygrywając do 15. Ostatni set to absolutna ozdoba poniedziałkowego starcia. Rany – ile tu było zwrotów akcji. Lepiej rozpoczęli gracze z Sulmina (6-2), którzy nie zdołali jednak utrzymać prowadzenia. Po ataku Macieja Tyryłło, Craftvena prowadziła 13-11 i wydawało się, że sięgną po chwili po trzeci punkt w meczu. Po chwili z kapitalnej strony pokazał się jednak prawoskrzydłowy ME Sulmin Volley – Kacper Wiczkowski. Po serii punktów w jego wykonaniu gracze z Sulmina odrobili straty i odzyskali prowadzenie. Powiedzieliśmy, że zwrotów akcji było sporo, prawda? No – to były jeszcze dwa. Najpierw Craftvena wysunęła się na prowadzenie 20-18, a następnie – co szokujące – zanotowali ogromny przestój w kulminacyjnym momencie. Tu ogromne pochwały dla ME Sulmin Volley. Ci grali do samego końca i dostali swoją nagrodę w postaci jednego punktu – brawo dla obu drużyn, nie nudziliśmy się.

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-14; 21-16; 21-18)

Po ostatniej porażce z Craftveną na zespół ACTIVNYCH spadła olbrzymia krytyka. Nie ma się co temu przesadnie dziwić – team zanotował bowiem swoją najwyższą porażkę w historii niemal 150 rozegranych meczów w Inter Marine SL3 spotkań. Do meczu z Remediosem ACTIVNI mogli podchodzić pełni obaw. Jak do tej pory zespół Macieja Kota wygrał wszystkie spotkania i na dziewięć możliwych punktów zainkasował aż osiem. W związku z tym nie trzeba było być geniuszem, by wytypować wynik poniedziałkowego starcia. Po serii błędów ACTIVNYCH oraz wyraźnie wyższej kulturze gry u ‘Ortopedów’ zespół Macieja Kota wysunął się na prowadzenie 13-6. Warto przy tym zauważyć, że od czasu do czasu ACTIVNI wyprowadzali jednak dość efektowne akcje. To było rzecz jasna za mało, by zaskoczyć rywali (21-14). Początek drugiego seta zwiastował nam jednak, że będzie to bardzo ciekawe starcie. Po piorunującym początku ACTIVNI objęli w środkowej partii prowadzenie 8-3. Z czasem ich przewaga jednak systematycznie topniała i mniej więcej na jedną udaną akcję, Remedios robił dwie, doprowadzając do wyrównania po 15. Kiedy gracze w biało-złotych strojach doprowadzili do wyrównania, to stało się jasne, że swojej szansy już nie zmarnują (21-16). Ostatni set poniedziałkowego starcia to kolejna próba ACTIVNYCH. Mimo że wynik tego nie do końca odzwierciedla, to sądzimy, że był to najlepszy fragment drużyny w meczu. Po skutecznej zagrywce Michała Galińskiego oraz bloku Dominika Bracha ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 12-10. Radość z dobrego wyniku nie trwała jednak zbyt długo. Po kilku wymianach Remedios objął prowadzenie 15-13, którego już nie wypuścił (21-18).

Volley Gdańsk – HANDLUWA 2-1 (21-9; 21-12; 12-21)

Niespełna 24 godziny temu zastanawialiśmy się, jak czują się gracze Old Boys, którzy stracili punkt z Handluwą. Cóż – do klubu Old Boys dołączyli wczoraj gracze Volleya Gdańsk i prawdę mówiąc jest to dla nas szokujące. Sądzimy, że dla ludzi, którzy oglądali spotkanie lub nawet w nim grali, również. Przez większość meczu Volley na tle swojego rywala wyglądał jak absolutny mocarz. Jak drużyna, której nie da się pokonać. Cóż – ten, kto oglądał Titanica, doskonale wie, że jego też nie dało się rzekomo zatopić, a jednak – impossible is nothing. Do tego jeszcze przejdziemy, bo nie jest rzecz jasna tak, że Handluwie upiecze się za to, co wyprawiali oni w dwóch pierwszych odsłonach. Bo powiedzmy sobie bez ogródek – to była siatkarska pornografia. O pierwszym secie to szkoda w ogóle gadać, bo ‘żółto-czarny’ walec nie miał absolutnie żadnej litości dla swojego rywala. Handluwa wyraźnie lepiej sprawowała się w drugiej odsłonie, a przynajmniej do pewnego momentu. Ku naszemu zaskoczeniu wielki faworyt spotkania na półmetku seta prowadził zaledwie dwoma punktami (11-9). Nie, nie było tak, że myśleliśmy, że Handluwa wygra tę partię. Co to to nie. Dalsza część seta to popis Wojciecha Ingielewicza, który jeszcze kilka miesięcy temu grał ramię w ramię z obecnymi graczami Handluwy. Wczoraj był z kolei ich katem (21-12). Trzeci set? Niewiarygodne sceny na boisku numer trzy. Jeszcze na półmetku mieliśmy poczucie, że zaraz Volley odpali rakietę (11-11). Zamiast tego odpalili, ale kilka błędów z rzędu, po których ich rywale wysunęli się na prowadzenie 15-11. To podziałało z kolei na nich wybitnie mobilizująco, bo końcowa faza seta to również ich naprawdę niezła gra – czy nie można tak było wcześniej? (21-12).

Staltest Pomorze – Flota TGD Team 1-2 (21-19; 16-21; 15-21)

Bezpośrednie starcie pomiędzy drużynami było dla obu ekip doskonałą okazją do przełamania. Działało to rzecz jasna w dwie strony – sytuacja przegranych już w początkowej fazie sezonu stała się dość skomplikowana. Lepiej w mecz weszli gracze Staltestu, którzy przez Redakcję zostali uznani za nieznacznego faworyta spotkania. Po punkcie Tomasza Jasińskiego Staltest wysunął się na prowadzenie 10-5. Z czasem coraz lepiej zaczęła grać jednak Flota TGD, która doprowadziła do wyrównania po 16. Kiedy wydawało się, że odzyskali oni rytm i po chwili pójdą za ciosem, stało się coś zupełnie innego. W samej końcówce przebudzili się gracze Staltestu, którzy po atakach Tomasza Bychowskiego oraz Jana Ciupy cieszyli się z pierwszego punktu w sezonie Wiosna’26 (21-19). Środkowa partia to przewaga Floty, którzy po czterech błędach z rzędu rywali wysunęli się na prowadzenie 13-7. W dalszej części seta Staltest nie był w stanie zbliżyć się do rywala, który wygrał seta do 16, doprowadzając do wyrównania w meczu. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który został rozstrzygnięty tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Po kilku punktach skutecznego Kacpra Goszczyńskiego Flota TGD objęła prowadzenie 6-1. Z czasem Staltest podjął jeszcze próbę i zbliżył się do rywala na dwa punkty (10-8). Niestety dla nich druga część seta to druga fala ataków Floty, która wygrała seta do 15.

EKO-HURT – Złomowiec Gdańsk 3-0 (21-17; 21-17; 21-17)

Do spotkania ze Złomowcem Gdańsk zespół Eko-Hurt podchodził z wiedzą dotyczącą wyniku spotkania Volley Gdańsk – Handluwa, gdzie faworyzowana ekipa ‘żółto-czarnych’ straciła sensacyjnie punkt. Było to o tyle ważne, że przy potencjalnej wygranej ze Złomowcem za komplet punktów Eko-Hurt odrobiłby do swojego głównego rywala w walce o awans jedno oczko. O mobilizację nie było zatem trudno. Z drugiej strony w zapowiedziach przedmeczowych zwracaliśmy uwagę na to, że nie będzie to wcale takie łatwe zdanie dla ‘Hurtowników’. Choć team Pawła Dawczaka rozpoczął kapitalnie (8-3), to błyskawicznie przekonał się, że nie mogą sobie pozwolić na to, by ich rywal się rozkręcił (9-9). W dalszej części po kilku błędach Złomowca oraz skutecznej grze Sebastiana Rydygiera Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 17-12 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-17). Czekaliśmy na to, czy Złomowiec zdoła się przebudzić. Od samego początku spotkania oni po prostu byli na parkiecie. Myślami zdawali się być jednak gdzie indziej. Zero życia, zero pomysłu na pokonanie rywala. Jeny – przerażająco smutne obrazki z obozu Złomków. Nie jest też tak, że Eko-Hurt zagrał jakieś wybitne spotkanie, ot solidna siatkówka, która na Złomków wystarczyła (21-17). Trzeci set rywalizacji został rozstrzygnięty niemal na początku. Kiedy na tablicy wyników było 10-5 dla faworyta, to wiedzieliśmy, że już tego nie wypuszczą. Nie w tym sezonie, który póki co przebiega dla nich w wymarzony sposób, brawo!

CTO Volley – Speednet 2-1 (21-16; 21-12; 15-21)

Przed poniedziałkowym starciem można było mieć poczucie, że piękna passa CTO Volley może dobiec końca. Akurat w meczu, w którym ‘Pomarańczowi’ mieli bić swój własny rekord zwycięstw z rzędu, musieli borykać się z poważnymi problemami kadrowymi. Ostatecznie wyrwę na środku bloku załatał nominalny libero Maciej Szymula, a na jego miejsce desygnowana do gry została Kinga Legieta, dla której był to drugi występ w rozgrywkach Inter Marine SL3. Jak wyszło? Przynajmniej do pewnego momentu kapitalnie. Początek spotkania to co prawda dość wyrównana gra, w której aktualny Mistrz nie mógł zbudować sobie przewagi (9-9). Sytuacja zmieniła się w drugiej części seta, gdzie po błędach ‘Programistów’ oraz atakach Bartosza Sobstla gracze CTO cieszyli się z wygrania seta do 16. Jeszcze lepiej team w pomarańczowych strojach zaprezentował się w środkowej odsłonie, w której od samego początku narzucił swoim rywalom własne warunki (8-2). Choć po chwili Speednet zdawał się nieco odkręcać (9-7), to w dalszej części seta był bezradny wobec świetnie dysponowanych skrzydeł CTO Volley. Wynik? 21-12, co przed trzecią częścią nie zwiastowało nic dobrego dla Speednetu. Od samego początku seta z dobrej strony pokazywał się jednak były gracz CTO Volley – Mikołaj Skotarek. To po jego kilku udanych akcjach gracze Speednetu wysunęli się na prowadzenie 13-10. Mniej więcej w połowie seta gracze CTO długo nie mogli pogodzić się z decyzją sędziego prowadzącego spotkanie, a to z całą pewnością wybiło ich z rytmu. Już po chwili Speednet prowadził 17-11 i w konsekwencji cieszył się po chwili z jednego punktu w meczu. Niemniej jednak wydarzeniem dnia było trzynaste zwycięstwo z rzędu CTO – brawo!

Bossman Team – AIP 2-1 (16-21; 21-18; 21-18)

Kryzys AiP – bo tak to chyba już trzeba nazwać – trwa. W poniedziałkowy wieczór team Adriana Ossowskiego liczył na to, że karta się wreszcie odwróci. Zadanie to było jednak niezwykle trudne. Rywalem drużyny miała być bowiem ekipa Bossmana, która w obecnej kampanii wygrała już 4 z 5 pojedynków i zdaje się być na doskonałej drodze do grupy mistrzowskiej. Pierwszy set należał jednak do graczy w fioletowo-białych strojach, którzy po atakach Jakuba Sulimy wysunęli się na prowadzenie 12-7. Pomimo starań Bossmana w dalszej części zespół AiP nie zdejmował nogi z gazu i kiedy po dwóch atakach z rzędu Jakuba Jetke było już 17-11, to stało się jasne, która ze stron wygra seta (21-16). Środkowa partia mogła się podobać. Warto podkreślić, że nie brakowało tu efektownych wymian i było po prostu ‘dużo siatkówki w siatkówce’. Na półmetku seta po kilku atakach Marka Rogińskiego Bossman wysunął się na prowadzenie 12-8. Choć po punktach duetu Białecki – Glaner gracze AiP wrócili do gry (15-14), to jednak Bossman dopiął po chwili swego, wygrywając do 18. Na początku trzeciego seta karta sprzyjała drużynie Adriana Ossowskiego, która wysunęła się na prowadzenie 5-2. W dalszej części szalenie ważne punkty dające prowadzenie 12-7 zdobywali wspomniany wcześniej Marek Rogiński oraz Adrian Zajkowski. Wspomnianych punktów byłoby jednak znacznie mniej, gdyby nie świetna praca na rozegraniu, którą wykonał najlepszy gracz spotkania – Jakub Kłobucki. Ostatecznie Bossman wygrał tę partię do 18, a cały mecz w stosunku 2-1 – brawo!

Merkury – Fux Pępowo 2-1 (19-21; 21-17; 21-16)

Choć Merkury był oczywistym faworytem spotkania, to długo wahaliśmy się, jaki oddać typ Redakcji – 3-0 czy jednak 2-1. Ostatecznie uznaliśmy, że z beniaminkiem pierwszej ligi pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 sięgną po trzy oczka. Na półmetku premierowego seta wszystko zdawało się iść po ich myśli (14-10). Po chwili team zaczął popełniać jednak sporo błędów, co rywale bezwzględnie wykorzystali, wychodząc na prowadzenie 18-15. Warto w tym momencie się na chwilę zatrzymać i zwrócić uwagę na to, że jak pokazały powtórki – bardzo ważny punkt należał się Merkuremu. Po dość intensywnej kłótni z sędzią prowadzącą zawody Merkury wziął czas, a tuż po nim doprowadzili do wyrównania po 18. W końcówce szczęście uśmiechnęło się jednak do ‘Koniczynek’, którzy po punktach Tomasza Piaska zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (21-19). W środkowej odsłonie Merkury grał nabuzowany niepowodzeniem z pierwszego seta. Po dobrej i skutecznej grze wysunęli się na prowadzenie 12-5. Choć z czasem Fux zaczął odrabiać straty, to jednak byli daleko od tego, by realnie myśleć o zdobyczy punktowej (21-17). Do połowy trzeciego seta kwestia tego, która z drużyn wygra, pozostawała otwarta (11-11). Po akcjach świetnie dysponowanego Macieja Mozola oraz Marcina Sledzia Merkury zdobył pięć kolejnych punktów w meczu, co w konsekwencji zapewniło im drugi punkt w meczu oraz wygraną. Warto przy tym podkreślić, że było to jednak zwycięstwo, po którym Merkury nie ma zbyt wielu powodów do radości.

Inter Marine Masters 2 – TKKF Flota 2-1 (21-17; 21-16; 25-27)

Do poniedziałkowego wieczoru zespół TKKF Flota pozostawał jedną z dwóch ekip w całej 52-drużynowej stawce, które po trzech tygodniach rozgrywek nie miały na swoim koncie choćby punktu. W naszym odczuciu o przełamanie miało być naprawdę trudno. Choć obóz ‘Mastersów’ stara się tonować dalekosiężne zapędy Redakcji, to nie ma co ukrywać – byli oni zdecydowanym faworytem poniedziałkowego spotkania. Udowodnili to zresztą chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, kiedy wysunęli się na wysokie prowadzenie (11-4). Nie mająca nic do stracenia Flota podjęła w dalszej części walkę, ale jedynie na co było ją stać, to uciułanie 17 oczek w partii. Początek drugiego seta dawał nadzieję sympatykom Floty na inny obraz gry. Ku zaskoczeniu to Flota rozpoczęła od prowadzenia 6-2. Czteropunktowa przewaga została przez nich jednak błyskawicznie roztrwoniona i już przed połową seta ‘Mastersi’ wysunęli się na prowadzenie 10-9. Dalsza część seta wyglądała już tak, jakby gracze Karoliny Kirszensztein stracili nieco pewność siebie. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w drużynie w niebieskich strojach. Odrobienie strat było dla nich jak woda na młyn – im dłużej trwała ta partia, tym prezentowali się lepiej i w konsekwencji wygrali seta do 16. Ostatni set rywalizacji to najciekawsza partia w meczu i jakżeby inaczej w kontekście ‘Mastersów’ – wyniszczająca gra na przewagi. Prawdę mówiąc TKKF Flota mogła zamknąć seta znacznie wcześniej. Jak podsumował to jednak jeden z ‘Mastersów’ w nieparlamentarnych słowach – ‘gdyby nam nie pomogli to byśmy prze****li’. Mocne? Tak, ale jakże prawdziwe. Bo Flota wyciągała pomocną dłoń rywalom niejednokrotnie. Tak czy siak od stanu po 18 mieliśmy punkt za punkt. Nie brakowało też momentów, w których jedna z drużyn ‘przełamywałaby’ rywala. W ostatecznym rozrachunku górą byli jednak gracze Floty, którym w ostatniej zagrywce pomogło nieco szczęście. Tak czy siak oglądało się to naprawdę z przyjemnością (27-25).

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Zaczynamy czwarty tydzień rozgrywek. Ciekawie zapowiada się starcie na przełamanie, w którym Staltest Pomorze podejmie Flotę TGD Team. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w pierwszej lidze, w której dojdzie do trzech pojedynków. Zapraszamy na zapowiedź!

ME Sulmin Volley – Craftvena

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 zastanawialiśmy się, czy jest to w ogóle zasadne, że aktualne wyniki oraz styl gry drużyny ME Sulmin Volley porównujemy do tego, co było w minionej edycji. Poza nazwą drużyny dość mocno zmienił się skład, do którego dołączyło kilka głośnych nazwisk. Zmienił się również trener, no i przede wszystkim zmienił się styl gry i jakość drużyny. Choć do niedawna typując wynik meczu ME Sulmin Volley z Craftveną można było mieć niemal 100% pewność, że wygrają i to za komplet punktów ci drudzy, tak dziś trzeba się nad tym poważnie zastanowić. Czy team z Sulmina stać dziś na jeden punkt? Oczywiście, że tak i taki scenariusz zdaje się być tym najbardziej prawdopodobnym. Z drugiej strony nie możemy absolutnie wykluczyć opcji, w której gracze Fabiana Ehrlicha mogliby dziś pokusić się o zwycięstwo. Jest to bowiem zespół, który nie kalkuluje i nie patrzy na to, z jaką marką przyjdzie im się zmierzyć. A Craftvena? Sami nie wiemy, co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony team Bartosza Zakrzewskiego wygrał wszystkie cztery mecze obecnego sezonu. Kiedy zwrócimy jednak uwagę na to, z jakimi drużynami mierzyli się ‘Rzemieślnicy’, a mimo to niejednokrotnie niemiłosiernie męczyli, to potęguje to w nas wrażenie, że dzisiejsze starcie wcale nie musi być dla faworyta łatwym zadaniem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

No i jak tu ocenić ACTIVNYCH? Po kilku pierwszych spotkaniach sezonu kilkukrotnie podkreślaliśmy, że w naszym odczuciu są oni o wiele mocniejszą drużyną niż jeszcze kilka miesięcy temu. Naturalną rzeczą było dla nas to, że w sposób oczywisty przełoży się to na wyniki. Spójrzmy na ich ostatniego rywala – Craftvenę. Jeszcze kilka miesięcy temu ACTIVNI przegrali z 'Rzemieślnikami’ 0-3. W minionym tygodniu było to 1-2, ale no właśnie. Tu przechodzimy do drugiej strony medalu. Choć ACTIVNI faktycznie zagrali dobrze w pierwszym secie i w konsekwencji go wygrali, to dyspozycja drużyny w trzeciej odsłonie była absolutnym koszmarem. Choć zespół dobija do 150. meczu w rozgrywkach Inter Marine SL3, to jeszcze nigdy nie odnieśli tak dotkliwej porażki. Rany, co to w ogóle było? Tego nie da się wytłumaczyć i zastanawiamy się, czy po takim meczu ACTIVNI zdołają się szybko podnieść. Warto się jednak pochylić nad tym, czy ma to w ogóle znaczenie? Dziś zespół Artura Kurkowskiego zmierzy się z Remedios Sopot Ortopedią i nie ma co do tego żadnych wątpliwości – to Remedios będzie wyraźnym faworytem spotkania. Jak do tej pory gracze w biało-złotych strojach rozegrali w obecnej kampanii trzy spotkania i na dziewięć możliwych punktów zainkasowali aż osiem. Sądzimy, że po dzisiejszym starciu wspomniany wynik będzie jeszcze bardziej imponujący.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

DNV Volley Gdańsk – HANDLUWA

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 wyrażaliśmy swoje zdumienie z tego, jak słabo w drugiej lidze radzi sobie zespół Handluwy. Musimy przytoczyć pewną anegdotkę, do której doszło kilkanaście dni temu. Przed jednym z meczów Handluwy przez przypadek wpisaliśmy na stronie, że jest to spotkanie trzecio-, a nie drugoligowe. Wówczas odezwał się do nas jeden z graczy Handluwy i napisał, że 'jaka trzecia liga, bez takich’. Cóż, na tamten moment może faktycznie jeszcze nie trzecia, ale wszystko wskazuje na to, że co się odwlecze, to nie uciecze. Team Macieja Manisty w obecnej kampanii rozegrał trzy spotkania, w których zdołał uciułać jeden na dziewięć możliwych punktów. Aktualnie jest jedna sprawa, która nie pozwala nam przestać o tym myśleć. Mianowicie – zastanawiamy się, jak czują się obecnie gracze Old Boys, którzy stracili z Handluwą punkt. Przecież to brzmi abstrakcyjnie. Dziś ex pierwszoligowiec rozegra spotkanie z DNV Volley Gdańsk, a to z kolei sprawia, że mogą śmiało liczyć na siedemnastą (!) porażkę z rzędu. Oj, czujemy, że zaraz będzie osiemnastka jak niegdyś w przypadku MPS-u Volley. No bo umówmy się – DNV Volley Gdańsk jest teamem, który po spadku z elity prezentuje się wybornie. Póki co rozegrali oni cztery spotkania i za każdym razem wygrywali co z kolei przełożyło się na fotel lidera drugiej klasy rozgrywkowej. Jesteśmy niemal przekonani, że dziś team się na tym tronie umocni i każdy wynik inny niż 3-0 będzie w naszym odczuciu sensacją.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Staltest Pomorze – Flota TGD Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 doszło do małej rozkminki, czy aby na pewno nie jest to przypadkiem starcie dwóch drużyn, które w przyszłej edycji będą się również mierzyć, ale już w trzeciej lidze. Ostatecznie stwierdziliśmy, że aż tak źle to chyba nie będzie. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak źle to może się zestarzeć, ale w naszym odczuciu na tę chwilę więcej szans na utrzymanie dajemy Staltestowi. Warto zwrócić uwagę na to, z jakimi rywalami przyszło im się do tej pory mierzyć. Challengers, Dream Volley oraz Kraken. Wiele osób przed sezonem uważało, że trzy wspomniane drużyny rozdzielą pomiędzy sobą poszczególne kolory medali. Zmierzamy do tego, że w naszym odczuciu Staltest miał póki co naprawdę trudną przeprawę. Zanim przejdziemy do drużyny przeciwnej, chcemy zwrócić uwagę na jeden aspekt, który zdaje się nam być sporym zagrożeniem dla drużyny Arka Kozłowskiego. Chodzi o szerokość kadry i to, że spora część zawodników nie gra tyle, ile by chciała. Widzieliśmy to wiele razy i zastanawiamy się, czy nie posypie się przez to atmosfera. Słabe wyniki + słaba atmosfera = kłopoty. Zobaczymy, jak sobie Staltest z tym poradzi. Jeśli chodzi o Flotę TGD Team, to zespół Karoliny Kirszensztein w obecnej kampanii rozegrał dwa spotkania i w obu tych przypadkach kończyło się porażką. Ich sytuacja jest jednak w naszym odczuciu gorsza, bo uważamy, że mieli łatwiejszy terminarz. Jeśli dziś przegrają ponownie, to będziemy mieli już pewność. W obecnym sezonie będą ciężary.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

EKO-HURT – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Nie wiemy jeszcze, jak potoczy się wieczorne starcie pomiędzy drużynami. Faktem jest jednak to, że i bez tego Złomowiec śrubuje aktualnie najdłuższą serię w historii swoich 133 występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Wspomniana seria została zapoczątkowana pod koniec poprzedniego sezonu – 4 listopada 2025 r. Od wspomnianego dnia Złomowiec przegrał z Energą Trefl Gdańsk, Eko-Hurtem, Old Boysami, DHP Oliwą oraz ostatnio z VB Sulmin. Co do dramatycznej obniżki formy już chyba nikt nie ma wątpliwości. Dziś ze Złomowcem wygrywają nawet drużyny, które historycznie regularnie z nimi przegrywały. Pewna era, w której Złomowiec był ligowym mocarzem, minęła i nic nie zapowiada tego, żeby sytuacja ta miała się zmienić. W naszym odczuciu będzie wręcz przeciwnie. To Eko-Hurt jest dziś faworytem spotkania i sądzimy, że team Pawła Dawczaka umocni swoją bardzo mocną pozycję w drugoligowej układance. Póki co sezon układa się dla Eko-Hurtu wybornie i dwukrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 zdają się zmierzać pewnym krokiem w kierunku elity. Jak do tej pory Eko-Hurt rozegrał trzy spotkania i w wspomnianych meczach zainkasował osiem na dziewięć możliwych do zdobycia punktów. Na ich rozkładzie jazdy mamy jak do tej pory Speednet 2, BL Volley oraz Handluwę. Nos podpowiada nam, że w dalszej części sezonu będzie już trudniej. Czy dzisiaj również? Mimo wszystko chyba tak.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

CTO Volley – Speednet

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Wystarczyły trzy tygodnie rozgrywek, by niemal wszystkie pierwszoligowe drużyny zdążyły przegrać już spotkanie. Ostatnim niepokonanym bastionem jest aktualny Mistrz Inter Marine SL3 – CTO Volley. Czy to oznacza, że broniąca tytułu mistrzowskiego ekipa wyrasta nam na jednego z głównych kandydatów do złota? Tego jeszcze nie wiemy, ale z pewnością na początku sezonu CTO udowodniło niedowiarkom, że skreślanie ich po kilku transferach out było sporym błędem. Jak do tej pory zespół w pomarańczowych barwach rywalizował z Bossmanem, AiP oraz Fuxem Pępowo i na dziewięć możliwych punktów zainkasował aż osiem. Warto przy tym podkreślić, że we wspomnianym okresie aktualny Mistrz rywalizował z dwiema ekipami, które w minionej edycji skończyły zmagania w grupie mistrzowskiej i na pewno nie można im zarzucić tego, że wygrywają, bo grali ze słabymi drużynami. Dziś CTO zmierzy się ze Speednetem i jeśli wygra, to będzie to ich trzynaste zwycięstwo z rzędu, a to oznaczać będzie, że pobiją swój historyczny rekord zwycięstw z rzędu. Co ciekawe – serię dwunastu zwycięstw poza tą aktualną drużyna CTO miała wtedy, kiedy zaczynała zmagania w Inter Marine SL3. W swoim premierowym sezonie w rozgrywkach gracze CTO wygrali dwanaście meczów i awansowali do elity. Dalszą część tej historii już znacie. Na drodze ‘Pomarańczowych’ stoją dziś gracze Speednetu, którzy w obecnym sezonie rozegrali najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze. Prawdę mówiąc po dwóch spotkaniach trudno wyciągać jednoznaczne wnioski. Po dzisiejszym starciu będziemy nieco mądrzejsi. Owszem – to CTO jest dziś faworytem, ale zastanawiamy się, czy Speednet stać na to, by sprawić niespodziankę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Bossman Team – AIP

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Ależ to był rozczarowujący występ drużyny AiP. W minionym tygodniu zespół Adriana Ossowskiego mierzył się z BEemką Volley. Owszem – w naszym odczuciu rywal był wówczas faworytem, ale w żadnej konfiguracji nie przewidzieliśmy tego, z jak dużą dysproporcją będziemy mieli do czynienia. Fakty są bowiem takie, że ‘Przyjaciele’ nie mieli w meczu żadnego pomysłu na sforsowanie zasieków rywali, a na dodatek nie mieli go również z próbą powstrzymania przeciwnika. Ci robili bowiem w meczu co chcieli i sądzimy, że gdyby obie drużyny rozegrały wówczas nie trzy sety, a trzydzieści – za każdym razem górą byłaby BEemka. Oczywistym i naturalnym pytaniem zdaje się być to, czy we wspomnianym meczu to BEemka była tak silna, czy jednak AiP takie słabe. Nie da się nie wspomnieć o tym, że w obecnej edycji zespół Adriana Ossowskiego nie prezentuje się już tak dobrze jak na jesień. Owszem – póki co wygrali z Fuxem, ale kiedy rywalizowali z wielkimi drużynami – zawodzili. Jak będzie dzisiaj? Bossman w obecnej kampanii rozegrał największą liczbę spotkań spośród wszystkich pierwszoligowców. Póki co idzie im naprawdę nieźle i w skali szkolnej wystawiamy im ‘czwóreczkę’. Nasza ocena została obniżona za porażkę z CTO oraz to, że kiedy wygrywali – za każdym razem oddawali seta rywalom. Jak będzie dzisiaj? Choć ostatnio AiP wygrali bezpośredni mecz za komplet punktów, to biorąc pod uwagę obecną formę nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy drużynie Jakuba Kłobuckiego.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Merkury – Fux Pępowo

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

I tak to się w tej pierwszej lidze kręci. Jednego tygodnia możesz zagrać absolutnie rewelacyjną siatkówkę, zgarnąć tytuł drużyny tygodnia, rozpalić nadzieje swoich sympatyków na mistrzostwo w najwyższej klasie rozgrywkowej, by po kilku dniach ta narracja była już nieaktualna. Jak można rozegrać tak dwa różne spotkania jak z BEemką oraz MPS-em Volley? Które oblicze drużyny jest bardziej prawdziwe? Te sprzed dwóch tygodni czy jednak te z ostatniego meczu? Bo jeśli te pierwsze, to Merkury powinien sobie dziś poradzić i zgarnąć komplet oczek. Jeśli jednak będą mieli podobne problemy co ostatnio, to nie wykluczamy w dzisiejszym spotkaniu niespodzianki, a nawet sensacji. Jako że jakiś typ wystawić trzeba – stawiamy jednak na przebudzenie Merkurego i powrót na zwycięskie tory. Ich rywal – Fux Pępowo zrozumiał na własnej skórze, jak duża różnica w graniu i organizacji gry jest pomiędzy pierwszą a drugą ligą. Jak do tej pory w najwyższej klasie rozgrywkowej zespół z Pępowa rozegrał trzy spotkania. Wspominaliśmy o tym w ostatnim magazynie, ale uważamy, że choć Fux jest ‘pod prądem’, to w decydujących momentach ich rywale stają na wysokości zadania. Nie wiemy, czy to kwestia umiejętności, doświadczenia czy jeszcze czegoś innego, ale jest to dość charakterystyczny obrazek w obecnej edycji. Jeśli jednak Fux Pępowo chce się utrzymać – musi wreszcie zacząć punktować. Dziś staną przed ultra trudnym wyzwaniem. Ich rywalem będzie bowiem pięciokrotny Mistrz rozgrywek i co ciekawe – czwarta z pięciu drużyn z grupy mistrzowskiej poprzedniego sezonu, z którą będzie grał Fux. Ci teoretycznie nieco słabsi rywale dopiero przed Fuxem. Kto wie – być może niedługo wszystko się odmieni, a team ‘Koniczynek’ zacznie marsz w górę ligowej tabeli?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Inter Marine Masters 2 – TKKF Flota

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Choć oficjalnie i w stosunku do stanu w minionym sezonie w obecnej edycji gra tylko jedna nowa drużyna – Inter Marine Masters 2, to trudno nie odnieść wrażenia, że Flota jest drugim debiutantem. Jeśli spojrzymy na to, jak zmienił się skład TKKF Floty w przerwie pomiędzy sezonami, to zobaczymy, że mamy do czynienia z zupełnie inną drużyną niż na jesień. Złośliwi mogliby powiedzieć, że jest jednak jeden wspólny mianownik. Swoisty most łączący starą i nową erę. Co nim jest? Oczywiście to, że podobnie jak w poprzedniej edycji, tak i teraz TKKF Flota przegrywa wszystkie mecze. Jak do tej pory team Karoliny Kirszensztein rozegrał trzy spotkania, w których nie udało im się ugrać choćby punktu. O ile z czwartoligowymi tuzami (Chilli Amigos i Remedios Sopot Ortopedią) uznaliśmy to za coś normalnego, tak zero punktów i styl gry z pogrążoną w kryzysie drużyną VB Inter-Grahen Sulmin jest dla Floty pewnym rozczarowaniem. Jakby złych wiadomości było mało, to sądzimy, że dziś wieczorem TKKF Flota przegra swoje kolejne – czwarte już spotkanie w obecnym sezonie. Ich rywal jest bowiem wyraźnym faworytem starcia i sytuacji nie zmienia tu absolutnie fakt, że wobec ‘Mastersów’ jesteśmy na początku edycji dość krytyczni. Dla osób niewtajemniczonych – pomimo sześciu punktów w trzech meczach, Inter Marine Masters 2 byli krytykowani za to, że nie grają na takim poziomie, po którym uznalibyśmy, że są naturalnym kandydatem do podium. Mimo to sądzimy, że dziś nie będą mieli problemów ze zgarnięciem pełnej puli.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0