Dzień: 2026-03-12

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Przed nami ostatni dzień meczowy w drugim tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się dziś starcie w elicie, gdzie BEemka podejmie Merkurego. W czwartek o pierwsze zwycięstwo w sezonie powalczą również MPS Volley z Szach-Matem. Zapraszamy na zapowiedź!

Hapag-Lloyd – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dużo wskazuje na to, że nie doceniliśmy Craftveny. Po dwóch transferach out, które wstrząsnęły ’Rzemieślnikami’ w przerwie pomiędzy sezonami, uznaliśmy, że team Bartosza Zakrzewskiego nie będzie się w obecnym sezonie liczył w walce o wysokie lokaty. Na inaugurację gracze w czarnych trykotach mierzyli się z Feniksem Gdańsk i jeszcze przed meczem więcej szans na zwycięstwo dawaliśmy drużynie Łukasza Dubickiego. Mimo to Craftvena zagrała naprawdę nieźle i w konsekwencji ograła rywala w stosunku 2-1. Owszem – jeden mecz to jednak zbyt mało, by ocenić prawdziwy potencjał drużyny, niemniej jednak dostaliśmy sporo argumentów za tym, by nie skreślać drużyny jeszcze zanim wybrzmi pierwszy gwizdek sędziego w sezonie. Drugim rywalem Craftveny będzie ekipa Hapag-Lloyd, która podobnie jak ’Rzemieślnicy’ również rozegrała jedno spotkanie. Pierwszym rywalem ’Logistyków’ była w minionym tygodniu drużyna VB Inter-Grahen Sulmin. Choć Hapag-Lloyd przegrał wspomniany mecz, to jednak jeden punkt z absolutnym faworytem starcia był czymś naprawdę wielkim. Nie chcemy aktualnie deprecjonować tego wydarzenia, ale dziś, biorąc pod uwagę wyniki zespołu z Sulmina, mamy już nieco inną perspektywę. Prawdziwym szokiem w czwartoligowych realiach była bowiem porażka VB Inter-Grahen Sulmin z Only Spikes w stosunku 0-3. To wszystko nie zmienia jednak postaci rzeczy i faktu, że ekipy Hapag-Lloyd nie można absolutnie lekceważyć. Kto jak to, ale Craftvena powinna o tym pamiętać doskonale.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Aqua Volley – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Oj, nie tego spodziewaliśmy się po drużynie, która jeszcze kilka miesięcy temu rywalizowała w trzeciej klasie rozgrywkowej. Choć w ostatecznym rozrachunku team Mateusza Drężka spadł do czwartej ligi, to mimo wszystko na trzecioligowych parkietach wstydu nie było. Owszem Aqua Volley nie zdołała wówczas wygrać choćby jednego spotkania, przez co są aktualnie drużyną z najdłuższą serią porażek w całej lidze. Nie ukrywamy, że to dla nas ogromne zaskoczenie. Tydzień temu Aqua grała bowiem z ME Sulmin Volley i choć rywal dokonał ogromnego progresu, to jednak porażka nie miała prawa się wydarzyć. A jednak zespół Mateusza Drężka przegrał z Sulminem w stosunku 0-3 i była to piętnasta przegrana z rzędu. Niebywałe. Skoro nie udało się z ME Sulmin Volley, to czy uda się z ACTIVNYMI Gdańsk? Choć w naszym odczuciu mimo wszystko to spadkowicz z trzeciej ligi będzie nieznacznym faworytem starcia, to jednak nie możemy wykluczyć absolutnie żadnego scenariusza. ACTIVNI przegrali co prawda na inaugurację, ale prawdę mówiąc byli o włos od zwycięstwa z Inter Marine Masters 2. Choć trudno składać jednoznaczne tezy, to jednak w grze drużyny Artura Kurkowskiego widzieliśmy mnóstwo pozytywów, których próżno było szukać w poprzedniej kampanii. Zmianę tę dostrzegli również sami zawodnicy, którzy dziś postarają się o pierwsze zwycięstwo w sezonie. W naszym odczuciu nie jest to misja, której nie da się przejść.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DHP Oliwa – Old Boys

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Sami nie wiemy, jak ocenić drużynę Bartłomieja Kniecia – ekipę Old Boys. Rozumiemy zabawę i brak większej spinki na wynik. Mimo wszystko jesteśmy przekonani, że zespół z Pruszcza Gdańskiego potrafi grać znacznie lepiej i wykręcać o wiele lepsze wyniki. Problem leży chyba w głowach i koncentracji. Ileż to razy widzieliśmy świetną grę drużyny do połowy meczu, po czym z niewyjaśnionych przyczyn nad siedzibę Old Boys nadciąga mgła, w której team nie potrafi się odnaleźć. Przykładu nie trzeba daleko szukać. Wczoraj wieczorem team zagrał dwa bardzo dobre sety. Co dzieje się w trzecim? Z niewyjaśnionych przyczyn tracą oni… TRZYNAŚCIE punktów z rzędu, co w konsekwencji doprowadza do przegranej seta. Mogły być trzy punkty, a są tylko dwa. Tych punktów rzecz jasna w ostatecznym rozrachunku brakuje. Cóż – nawiązując do nazwy… zdziadziała nam drużyna Old Boys. Zdziadziała do tego stopnia, że w dzisiejszym starciu stawiamy na DHP Oliwę. Team Adama Wyrzykowskiego zgromadził w obecnej kampanii trzy na sześć możliwych punktów, co jest wynikiem całkiem przyzwoitym. Warto przy tym zauważyć, że od nich – w odróżnieniu od ich rywali – nikt przed sezonem nie stawiał. Nikt nie mówił, że jest to team gotowy na krok dalej. Sądzimy, że wynikiem, który powinien usatysfakcjonować Oliwiaków, będzie środek stawki. Niemniej spodziewamy się dziś wyrównanego meczu. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MPS Volley – Szach-Mat

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jeśli początek sezonu w wykonaniu Miłośników Piłki Siatkowej mielibyśmy określić jednym słowem, to sięgnęlibyśmy po falstart. Przed sezonem środowisko Inter Marine SL3 poświęciło naprawdę mnóstwo czasu na rozważanie kwestii mistrzostwa w sezonie Wiosna’26. Stosunkowo często w tych rozmowach MPS był wymieniany jako team, który może namieszać i ma sporą szansę na historyczny triumf. To oczywiście nie jest jeszcze wykluczone, ale po tym, co zobaczyliśmy pierwszego dnia meczowego, mamy spore wątpliwości. MPS Volley rywalizował bowiem z grającą wesołą siatkówkę drużyną Bossmana. Mimo że rywal był dość mocno pokiereszowany i w składzie brakowało kilku ważnych ogniw, MPS przegrał wspomniany mecz w stosunku 1-2, co na ten moment było sporą niespodzianką. Ok – wiemy doskonale, że w trakcie sezonu każda z drużyn musi mieć swój dołek. W obozie MPS liczą na to, że od teraz będzie już tylko i wyłącznie lepiej. Co ciekawe, podobne myśli towarzyszą graczom Szach-Matu, którzy na inaugurację mierzyli się ze Speednetem. W magazynie Inter Marine SL3 wraz z współprowadzącym i jednocześnie kapitanem Szach-Matu Dawidem Kołodziejem zgodnie stwierdziliśmy, że było to jedno z najgorszych spotkań ’Szachistów’ od bardzo długiego czasu. Wobec tego punkt zdobyty ze Speednetem był dla ’Szachistów’ prezentem. Rzadko decydujemy się na takie tezy, ale w naszym odczuciu we wspomnianym meczu Speednet zasłużył na komplet oczek. Jedno jest w naszym odczuciu pewne. Tak słabo jak ostatnio Szach-Mat już nie zagra. Czy wystarczy to na ogranie MPS-u, który bądź co bądź pozostaje faworytem spotkania? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Energa Trefl Gdańsk – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ależ to był piorunujący start sezonu w wykonaniu Hydry Volleyball Team. Na inaugurację edycji Wiosna’26 beniaminek drugiej ligi mierzył się z świeżo upieczonym spadkowiczem drużyną Handluwy. Choć rywal ma w ostatnim czasie spore problemy kadrowo-organizacyjne i nieznacznym faworytem był dla nas beniaminek, to jednak nie spodziewaliśmy się tak jednostronnego widowiska. Dominacja Hydry była bowiem widoczna od pierwszej do ostatniej akcji w meczu, a rywal nie był w stanie nic zrobić. Sympatycy Hydry patrzyli na ten mecz z dziką satysfakcją pomieszaną z nostalgią i myślą o tym, co by było, gdyby Hydra nawiązała do najlepszego okresu w historii i ponownie rozdawała karty w drugiej lidze? Do tego jednak jeszcze daleko. Drugim rywalem drużyny Sławomira Kudyby będzie Energa Trefl Gdańsk. Najmłodsza drużyna w lidze zdążyła rozegrać jeden mecz, którego co tu mówić nie będą wspominać zbyt dobrze. Idąc dalej. Sądzimy, że wspomniana potyczka będzie im się śniła jeszcze przez długi czas i całość snu przypominała bardziej koszmar. Na inaugurację zespół dowodzony przez Ariela Fijoła rywalizował bowiem z Bayerem Gdańsk i na tle rywala był absolutnie bez argumentów. Z drugiej strony wszyscy pamiętamy, jak zaczynał w rozgrywkach Inter Marine SL3 starszy rocznik oraz to, jak potoczyły się dalsze losy drużyny. Jest zatem ogromna szansa, że ’gdańskie lwy’ będą prezentowały się lepiej z meczu na mecz. Mimo to przypuszczamy, że dziś wrócą do domu ’na tarczy’.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Wolves Volley – Speedway AWKS

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

24 godziny temu Wolves Volley podejmowali Kraken Team i choć w naszych oczach nie byli faworytem meczu, to zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, ogrywając rywala w stosunku 2-1. Zmierzamy do tego, że stara Wataha wróciła. Tak jak wspominaliśmy bowiem przed środowym starciem, są oni na tyle nieobliczalni, że mogą pokonać faworyzowane ekipy, by już po chwili przegrać z niżej notowanym rywalem. Czemu o tym teraz wspominamy? Z dwóch powodów. Pierwszy z nich to pewnego rodzaju ostrzeżenie Wolves Volley przed lekceważeniem rywala. Drugim powodem jest wlanie nadziei w serca drużyny Speedway AWKS, która na drugi mecz w sezonie Wiosna’26 musiała czekać ponad tydzień. Z pewnością czas ten się drużynie Mateusza Bojke niemiłosiernie dłużył. Wszystko za sprawą nieudanego meczu na inaugurację, w którym beniaminek podejmował jednego z pretendentów do wygrania ligi drużynę Dream Volley. Choć już przed meczem było wiadomo, że to rywal będzie faworytem, to prawda jest taka, że AWKS był we wspomnianym meczu absolutnie bezzębny i nie było ani jednego punktu zaczepienia. Nie było czegoś, na czym Speedway mógł oprzeć nadzieje na zdobycie choć jednego punktu. W naszym odczuciu dziś również nie będą faworytem. Nie oznacza to bynajmniej, że z Wilkami nie da się powalczyć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DSGSA – Stay Win

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Trudno wyobrazić sobie lepszy start sezonu w wykonaniu beniaminka niż ten, który zanotowała drużyna DSGSA. Na początku sezonu zespół dowodzony przez Michała Farona rywalizował z Flotą TGD Team oraz Kraken Team i choć nie był jakimś wielkim faworytem wspomnianych meczów, zgarnął w nich pięć na sześć możliwych punktów. Świetna dyspozycja na początku sezonu sprawia, że wszystkie przedsezonowe rozważania na temat tego, jak drużyna poradzi sobie bez zawodników, którzy opuścili drużynę, są dziś bez znaczenia. Okazało się bowiem, że DSGSA radzi sobie świetnie, a nowym liderem drużyny został ściągnięty z BEemki Volley Kamil Dobosz. Wspomniany gracz w dwóch pierwszych spotkaniach dwa razy zgarnął tytuł najlepszego gracza meczu i z automatu stał się liderem drużyny. Co więcej, przez społeczność Inter Marine SL3 wybrany został  najlepszym zawodnikiem pierwszego tygodnia rozgrywek. Dziś DSGSA stanie przed ogromną szansą na trzecie zwycięstwo w sezonie Wiosna’26. Rywalem drużyny będzie zespół Stay Win, który w jedynym spotkaniu w obecnej kampanii musiał uznać wyższość Krakena. Choć wynik 1-2 nie jest imponujący, to jednak na tle mocnego rywala zespół Tomasza Bobcowa zaprezentował się całkiem nieźle. Jeśli dziś Stay Win zagra na podobnym poziomie, to nie są oni bez szans na ligowe punkty. Niemniej jednak dziś wieczorem faworytem i to zdecydowanym będą gracze w bordowych strojach.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Merkury – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wspólny mianownik pomiędzy drużynami? Znajdujemy ich całkiem sporo. Obie ekipy chciałyby w obecnym sezonie sięgnąć po tytuł mistrzowski. Obie ekipy po jednym meczu mają na swoim koncie po dwa punkty. Co ciekawe, obie drużyny rywalizowały dokładnie z tym samym rywalem drużyną Tufi Team. Choć obie zgarnęły we wspomnianych meczach po dwa punkty, to jednak obraz gry w obu tych przypadkach był zdecydowanie inny. Różnica jest taka, że z perspektywy meczu Merkury powinien się cieszyć z tych dwóch oczek. Spotkanie mogło bowiem potoczyć się zupełnie inaczej, a przy odrobinie szczęścia to gracze Tufi mogli wygrać. Ostatecznie stało się inaczej, niemniej Merkury nie pozostawił po sobie wrażenia wow. Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku BEemki Volley, która po meczu z ’Tuffikami’ mogła czuć uzasadnioną wściekłość. W naszym odczuciu team Daniela Podgórskiego był w środowy wieczór drużyną zdecydowanie mocniejszą niż rywal, co udowodnili zresztą w drugim i trzecim secie, dając rywalom zdobyć sumarycznie 20 punktów. Oj tak – to był pokaz mocy, który nakazuje nam sądzić, że w dzisiejszym starciu BEemka będzie faworytem. Gdyby jednak do meczu z Tufi nie doszło, to nasza narracja byłaby identyczna. Choć niegdyś w mieście szeryfem była ekipa Merkurego, to sytuacja nam się w ostatnim czasie diametralnie zmieniła. Dowód? Pięć ostatnich bezpośrednich pojedynków to aż cztery zwycięstwa aktualnych wicemistrzów Inter Marine SL3. Sądzimy, że po dzisiejszym starciu ta statystyka będzie dla BEemki jeszcze korzystniejsza.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Team Spontan – MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Sami nie wiemy jak ocenić ‘Spontanicznych’ na początku sezonu Wiosna’26. Póki co – team Piotra Raczyńskiego rywalizował ze zmiennym szczęściem. Na inaugurację, Spontan był sprawcą jednej z większych niespodzianek, przegrywając z drużyną Kraken Team. Kiedy po meczu na drużynę wylała się krytyka, zespół zaprezentował się w kolejnym meczu zdecydowanie lepiej i w konsekwencji ograł beniaminka trzeciej ligi – drużynę Sharks. Owszem – wygrana za komplet punktów to super sprawa, ale wiadomo jak to z tymi Sharksami w obecnym sezonie jest. Gracze Pavlo Kudinova nie mają już tak mocnego składu jak w poprzedniej edycji. Jakby tego było mało – w meczu ze Spontantem ‘Rekiny’ nie miały w składzie rozgrywającego i z konieczności na tej pozycji wystąpili inni gracze. Wartym odnotowania przykrym faktem jest również to, że we wspominanym właśnie meczu, kontuzji nabawił się gracz, który debiutował w Spontanie – Krzysztof Daszkiewicz. Mimo pewnych problemów, zespół Piotra Raczyńskiego pozostaje faworytem dzisiejszego spotkania i to takim, którego stać na zgarnięcie trzech punktów. Ich rywal – MiszMasz rozpoczął sezon od falstartu. Na inaugurację, zespół dowodzony przez Rafała Wróblewskiego rywalizował z Audiofonem Karczemki i wspomniane spotkanie przegrał w stosunku 1-2. Jak pokazało jednak kolejne spotkanie zespołu z Karczemek – w obecnym sezonie wyglądają oni naprawdę mocno. To oznacza z kolei, że porażka z taką drużyną nie jest powodem do wstydu. Jak będzie dzisiaj? Tak jak wspominaliśmy wcześniej, stawiamy na Spontanicznych.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #6

Za nami szósty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W środę z rewelacyjnej strony pokazała się ekipa Chilli Amigos, która rozbiła za komplet punktów Siatkersów. Bardzo dobrą formą na początku sezonu mogą pochwalić się również gracze Audiofon Karczemki, którzy ograli faworyzowaną ekipę Krakena. Zapraszamy na podsumowanie!

HANDLUWA – Old Boys 1-2 (13-21; 18-21; 21-10)

Po bardzo nieudanym meczu z Hydrą Volleyball Team, Handluwa przystępowała do drugiego meczu w sezonie Wiosna’26. Czysto teoretycznie zadanie to miało być co najmniej równie trudne co ostatnio. Mimo że Old Boysi są dalecy od szczytu swojej formy, to jest to jednak team z ogromnym potencjałem, który prędzej czy później zacznie procentować. Już w początkowej fazie meczu zespół z Pruszcza Gdańskiego zdawał się to potwierdzać. Po serii punktów debiutującego w rozgrywkach Szymona Kobylińskiego Old Boysi wysunęli się na prowadzenie 11-5. Dalsza część seta to kontynuacja świetnej gry zespołu w białych trykotach i w konsekwencji wysoka wygrana do 13. Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii, w której Handluwa rozpoczęła co prawda fatalnie, ale mniej więcej od połowy seta zaczęli grać coraz lepiej. Z drugiej strony zastanawiamy się, czy nie było to klasyczne uśpienie rywala. Ten prowadził bowiem już 12-3, a finalnie wygrał zaledwie trzema oczkami (21-18). Tu dochodzimy do momentu, którego absolutnie nie rozumiemy, a w kontekście Old Boysów się jednak powtarza. Nie ma chyba drugiej takiej drużyny w całej lidze, która w przeciągu trzech setów potrafi zagrać tak zróżnicowaną siatkówkę. Z jednej strony potrafią zezłomować rywala, a z drugiej przytrafiają im się takie sety jak ten z Handluwą. Niewiarygodne. Choć na początku nic nie wskazywało na to, co się po chwili wydarzy (7-7), to w dalszej części Handluwa zdobyła… TRZYNAŚCIE punktów z rzędu. Warto tu pochwalić rewelacyjną zagrywkę Kacpra Kamerki, ale wciąż absolutnie nic nie tłumaczy takiego skandalicznego przestoju. Ostatecznie Handluwa wygrała tę partię do 10, ale wygrana trafia w ręce Old Boys. Biorąc pod uwagę okoliczności, trudno się jednak cieszyć z takiego zwycięstwa.

Kraken Team – Wolves Volley 1-2 (16-21; 21-13; 17-21)

Klasyka gatunku. Kiedy zaczynamy dość mocno chwalić jakąś drużynę, ci zaczynają nagle przegrywać. Po premierowej kolejce sezonu Wiosna’26 jedną z najbardziej chwalonych przez nas drużyn był Kraken Team. Chwilę po tym zespół dowodzony przez Roberta Skwiercza przegrał z beniaminkiem DSGSA oraz wczoraj wieczorem z Wolves Volley. Początek spotkania ułożył się jednak dla Krakena w wymarzony wręcz sposób. Po kilku punktach Przemysława Motyki Kraken wysunął się na prowadzenie 10-5, a ich ówczesna pozycja wydawała się niezagrożona. Wzięty w porę czas zdziałał chyba cuda. Po rewelacyjnym okresie Mikołaja Moszczenko gracze Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 12-11, którego nie wypuścili już do końca (21-16). Niepowodzenie z pierwszego seta wyzwoliło w Krakenie sportową złość. Choć do połowy seta obserwowaliśmy w miarę wyrównaną grę (9-7), tak druga część seta to wyraźna przewaga drużyny w granatowych strojach, która wysunęła się na prowadzenie 18-11 i po chwili cieszyła się z doprowadzenia do wyrównania w setach (21-13). Do połowy ostatniego seta wytypowanie zwycięzcy meczu było w zasadzie niemożliwe (10-10). W naszych oczach obie drużyny miały tego dnia solidne argumenty. Stało się wówczas jasne, że team, który odskoczy jako pierwszy, będzie po chwili cieszył się ze zwycięstwa. Sztuka ta udała się graczom Wolves Volley, którzy wysunęli się na prowadzenie 14-11 i po chwili świętowali pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’26.

Audiofon Karczemki – Kraken 2-1 (19-21; 21-19; 21-7)

Audiofon Karczemki w obecnym sezonie? Top. Okazuje się, że w drużynie brakowało kilku puzzli, ale gdy team je wreszcie znalazł, ogół robi bardzo dobre wrażenie. W środowy wieczór zespół z Karczemek rywalizował z Krakenem i to rywal był w naszym odczuciu faworytem starcia. Tak jak zaznaczaliśmy jednak w zapowiedziach, po tym co pokazał Audiofon w pierwszym meczu sezonu, ich potencjalna wygrana nie była wykluczona. Początek spotkania rozpoczął się jednak od mocnego uderzenia ’Bestii’, która wysunęła się na prowadzenie 5-1. Nieco oszołomieni początkiem gracze z Karczemek dopiero po chwili zdołali się przebudzić. Mimo to Kraken ciągle parł do przodu i w konsekwencji pod koniec seta prowadził już 18-12. Choć wydawało się, że jest już ’pozamiatane’, to po chwili odpalił się atakujący Audiofonu Roman Grzelak, po którego kilku punktach przewaga faworyta stopniała do jednego oczka (19-18). Mimo sporych kłopotów Kraken zamknął po chwili seta i mógł cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Jak się z czasem okazało, zadziałała tu zasada, że ’miłe złego początki’. W środkowym secie sytuacja nam się odwróciła i to Audiofon miał przez niemal całego seta niemałą przewagę. Choć prowadzili już 18-10, to w końcowej fazie seta mieli potężne problemy z wykończeniem akcji. Pierwszy punkt? Jakżeby inaczej – zepsuta zagrywka rywali. W nieco chaotycznej końcówce Audiofon zdołał jednak przepchnąć wygraną do 19, a to oznaczało, że o zwycięstwie musiał zadecydować ostatni set. Tu już nie było wątpliwości. Tu była absolutna demolka, która była najwyższą porażką Krakena w historii 55 występów drużyny w Inter Marine SL3. Na osobne słowo w kontekście tego, co działo się w secie i całym meczu, to świetna gra blokiem drużyny w biało-czerwonych strojach. Finalnie Audiofon miał ich aż 11, brawo!

Tufi Team – BEemka Volley 1-2 (22-20; 11-21; 9-21)

Biorąc pod uwagę okoliczności oraz całokształt, BEemka Volley może po meczu czuć ogromny niedosyt. Mimo wygranej team Daniela Podgórskiego nie jest z pewnością zbyt szczęśliwy, co było widoczne po meczu. W naszym odczuciu nie zdobyli oni dwóch punktów, a stracili jeden. Stało się to już w pierwszym secie rywalizacji, w którym BEemka napotkała nieoczekiwany dla siebie opór. Warto przy tym zauważyć, że do pewnego momentu nic na to nie wskazywało. Na półmetku seta po ataku Michała Szymańskiego BEemka wysunęła się na prowadzenie 10-7 i ich komfortowa sytuacja trwała aż do stanu 15-10. Po chwili jednak w grze wicemistrzów Inter Marine SL3 coś się zacięło. Team zaczął popełniać błędy, a na dodatek mieli spore problemy z wykończeniem akcji. Na wspomniane ’momentum’ złożył się również dobry fragment ’Tuffików’, którzy doprowadzili do wyrównania po 18, a następnie po atakach Piotra Watusa zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (22-20). Dalsza część spotkania to absolutnie jednostronne widowisko, w którym role pierwszoplanowych postaci przypadły graczom BEemki. Dość powiedzieć, że przez całe dwa kolejne sety Tufi Team zdobyło sumarycznie mniej punktów niż w premierowej odsłonie. Na osobny fragment zasługuje nowy nabytek BEemki Dorian Walentynowicz. Co to był za występ, czapki z głów. Sądzimy, że gość będzie śnił się Tuffikom przez kilka najbliższych nocy. Zagra? Nie wiemy, czy gość nie bije mocniej niż dotychczasowy GOAT Maciej Rzepczyński. Niezależnie od tego, czy tak, czy nie, będzie miała BEemka z niego pociechę. Choć to dopiero pierwszy mecz i trudniejsze sprawdziany dopiero przed nim oraz drużyną, to zastanawiamy się, czy nie mówimy tu o transferze sezonu bez podziału na ligi.

Chilli Amigos – Siatkersi 3-0 (22-20; 21-14; 21-4)

Hej Siatkersi, co z Wami? Zaczynamy się na serio martwić, bo jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, wyglądacie tak, jakbyście przez kilka miesięcy cofnęli się w rozwoju. Przecież to nie jest normalne. Tego nie da się obronić, obojętnie jak bardzo byśmy Was nie lubili. Przegrana do CZTERECH? Przecież nigdy tak bardzo nie zhańbiliście tych koszulek. Wcześniejsza najdotkliwsza porażka to przegrana do siedmiu. Co ciekawe, zdarzało się to Wam dość dawno temu, ale w tym sezonie postanowiliście chyba śrubować rekordy. Do siedmiu w poniedziałek, do czterech w środę. Całe szczęście, że nie gramy w piątki, bo pewnie przegralibyście do dwóch. Wynik ten jest tym bardziej zastanawiający, kiedy pod uwagę weźmiemy to, jak wyglądaliście w pierwszym secie. Wówczas świetnie dysponowani gracze Chilli Amigos mieli z Wami ogromny problem, a kwestia zwycięstwa rozstrzygnęła się dopiero w samej końcówce. Niemniej do pewnego momentu było to naprawdę niezłe czwartoligowe granie. Meczycho przez wielkie M. W drugim secie rywalizacji gracze Pawła Kalety połapali się, że rywal dociśnięty do ściany radzi sobie bardzo słabo. To samo było z Feniksem, to samo było z Chilli Amigos. Tajemnica demolki nad rywalami? Nie dać się wciągnąć w ich grę. Kiedy ’Amigos’ grali na swoich zasadach, to chwilę po półmetku drugiego seta prowadzili już 17-9. W końcówce team w czerwonych strojach popełnił jeszcze kilka błędów, przez co rozmiary zwycięstwa nie były aż tak bardzo okazałe (21-14). Tych błędów team Pawła Kalety nie popełniał jednak w trzecim secie rywalizacji, gdzie wskoczyli na poziom górnej części trzecioligowej tabeli. Wow – co to w ogóle była za przepaść. Warto tu nadmienić, że taką różnicę to widzieliśmy ostatnio, kiedy Amigos grali ze Swooshersami, a nie Siatkersami. Czytając to na głos, brzmi to w sumie podobnie. Naprawdę nie wiemy, co napisać. Może to, że szkoda, że nie były to sztuki walki, bo gdyby tak było, to sędzia w obawie o zdrowie tych bitych przerwałby walkę.

Only Spikes – Tiger Team 0-3 (15-21; 16-21; 17-21)

Gracze Only Spikes znaleźli się w zupełnie nowym dla siebie położeniu i to na wielu płaszczyznach. Team Patryka Łabędzia nie jest już łakomym kąskiem dla czwartoligowych rywali. W zamian za to każda z drużyn chcąc ograć team w żółtych strojach musi podejść do meczu w pełni skoncentrowana. Zastanawialiśmy się, czy Tiger, który w naszym odczuciu miał więcej sportowych argumentów, stanie na wysokości zadania, nie podpali się i w ostatecznym rozrachunku zainkasuje trzy punkty. Na początku spotkania Tiger Team mógł odnieść wrażenie, że wszystkie pochwały, które wylały się na Only Spikes, nie są dziełem przypadku. Team w żółtych strojach nie ustępował faworyzowanym rywalom na krok i na półmetku seta czarna tablica wyników wskazywała remis po 10. Dopiero w drugiej części mniej doświadczony team Only Spikes popełnił kilka prostych błędów, po których faworyt odjechał (18-12) i tak dużej przewagi już nie roztrwonił (21-15). Początek drugiego seta nie był już tak obiecujący dla underdoga co premierowa odsłona. Przewaga faworyta zarysowała się bowiem już na początku, na co wpływ miała bez wątpienia dobra zagrywka ’Tygrysów’ (7-3). Niemal przez całą resztę seta Tiger trzymał swojego rywala na bezpieczny dystans i epilog takiego grania mógł być tylko jeden – faworyt wygrał do 16. Dość ciekawy obrót spraw przybrał ostatni set środowego spotkania. Po świetnym początku i rozregulowanych celownikach przeciwników to Only Spikes rozpoczęli od prowadzenia (7-4). Obrazkiem meczu był dla nas jednak absolutny spokój Tiger Team, który grał konsekwentnie swoje i to zaprocentowało. Najpierw team Marcina Kwidzińskiego doprowadził do wyrównania, a następnie już w końcówce odskoczył rywalom i cieszył się z kompletu oczek oraz fotela lidera czwartej ligi, brawo!