Dzień: 2026-03-11

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Zaczynamy szósty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Dziś wieczorem po raz pierwszy w sezonie zobaczymy dwie drużyny – BEemkę oraz Wolves Volley. W naszym odczuciu hitem dnia będzie jednak starcie pomiędzy Audiofonem a Krakenem. Zapraszamy na zapowiedź!

HANDLUWA – Old Boys

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Ależ to był rozczarowujący występ. Do niedawna rozumieliśmy Handluwe aka Czerepachy Volley. Ok – ot drużyna nie jest na tyle mocna, by z powodzeniem rywalizować w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie oni pierwsi, nie ostatni. Kiedy jednak zestawiamy ze sobą drużyny, które ledwie kilka miesięcy temu dzieliły dwie klasy rozgrywkowe, to możemy oczekiwać, że team zaprezentuje się znacznie lepiej. Zaprezentuje się z godnością i nie będzie miał po meczu powodów do wstydu. Tyle w teorii, bo rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, mroczniej, gorzej. Jeny, co to był za występ? Przypomnijmy, że w minionym tygodniu zespół Dawida Gałki rywalizował z beniaminkiem Hydrą Volleyball Team i wspomniany mecz zakończył się wynikiem 0-3. Nie dość, że wynik tragiczny, to i styl gry był na naprawdę kiepskim poziomie. Dość powiedzieć, że w trakcie pierwszego seta rywalizacji Hydra zdobyła na rywalach sześć asów serwisowych. Zgroza. W naszym odczuciu, jeśli Handluwa szybko czegoś nie zmieni, to dzisiejsze starcie może przybrać podobny obraz. Choć ich najbliższy rywal również przegrał premierowe spotkanie, to jednak na tle Floty Active Team zaprezentował się znacznie lepiej i gdyby wówczas wygrali, nikt nie mógłby mówić o jakiejś niesprawiedliwości. Niemniej sądzimy, że w obecnej kampanii zespół Old Boys zaprezentuje się zdecydowanie lepiej niż w poprzedniej edycji, gdzie ich utrzymanie nie było czymś oczywistym niemal do zakończenia ligowych zmagań.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Kraken Team – Wolves Volley

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Obok BEemki Volley gracze Wolves Volley pozostają ostatnią drużyną w całej 52-drużynowej stawce, która jak do tej pory nie zdążyła rozegrać jeszcze spotkania. Nadrabiając ligowe zaległości ’Wataha’ rozegra jednak w obecnym tygodniu dwa mecze. Poza dzisiejszym starciem z ’Bestią’ gracze Karola Ciechanowicza rozegrają również mecz jutro. Tym razem ich rywalem będzie beniaminek trzeciej ligi Speedway AWKS. Patrząc na przygotowaną dla ’Wilków’ rozpiskę, dochodzimy do wniosku, że stać ich na wygranie obu wspomnianych spotkań. Niemniej dzisiejsze zadanie wydaje się być trudniejsze. Póki co beniaminek nie radzi sobie zbyt dobrze, a Kraken Team zdążył w tym czasie ograć Team Spontan, czyli drużynę, która uznawana jest za jednego z faworytów do podium rozgrywek. Wracając jednak do Wolves Volley, zastanawiamy się, jaką formę zaprezentują gracze Wolves Volley. Dwie minione edycje to prawdziwa sinusoida. Z jednej strony Wolves Volley potrafili zagrać kapitalnie i w rezultacie ogrywać faworyzowanych rywali. Z drugiej strony stosunkowo często przytrafiają im się mecze, o których ci chcieliby jak najszybciej zapomnieć, a niestety nie jest to takie łatwe. Jeśli jednak mielibyśmy wrzucić ekipę Wolves Volley do jakiegoś wora, to sądzimy, że stać ich na to, by być drużyną ze środka ligowej stawki. Nieco wyższe notowania ma w naszych oczach Kraken Team, który stać na to, by podobnie jak w poprzednim sezonie zbliżyć się do top5 najsilniejszych drużyn trzeciej ligi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Audiofon Karczemki – Kraken

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Dla obu drużyn środowa rywalizacja będzie drugim meczem w sezonie Wiosna’26. Choć obie ekipy rozpoczęły sezon od wygranej, to trudno – a zwłaszcza w przypadku Krakena – mówić tu o jakimś przesadnym optymizmie. Na inaugurację zespół Jurija Charczuka rywalizował z ekipą Stay Win i choć był zdecydowanym faworytem meczu, to dekoncentracja sprawiła, że ex-drugoligowiec się pogubił i w konsekwencji przegrał pierwszego seta. Choć wygranie dwóch kolejnych setów przyszło Krakenowi łatwo, to nie zmienia to postaci rzeczy, że trudno było im się z tego ’sukcesu’ cieszyć. Dziś wieczorem poza walką o ligowe punkty będziemy świadkami również walki o poprawę nastrojów. Stałoby się tak z pewnością, gdyby ’Bestii’ udało się dziś wygrać. Nie trzeba być geniuszem, by domyślić się, że stawiane przed drużyną zadanie wcale nie musi być tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. W swoim pierwszym spotkaniu sezonu Audiofon Karczemki wygrał z MiszMaszem i wynik ten należy uznać za coś bardzo pozytywnego. Nie tak dawno – jeszcze w sezonie Jesień’25 – w bezpośrednim spotkaniu lepsi okazali się bowiem gracze MiszMaszu, a to oznacza, że przez kilka ostatnich miesięcy drużyna Pawła Urbaniaka kroczyła dobrą drogą. Czy wspomniana narracja będzie przez nas utrzymywana po dzisiejszym starciu? Już sam fakt, że uznajemy ten mecz jako hit środowej serii gier sprawia, że Audiofon może być dumny. Choć nie jest faworytem to nie stoi w naszych oczach na straconej pozycji.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Tufi Team – BEemka Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Jako że Wolves Volley swoje spotkanie rozegrają godzinę wcześniej, BEemka Volley jest ostatnią drużyną w całej lidze, która nie zdążyła rozegrać jeszcze spotkania. Zespół Daniela Podgórskiego podejdzie do spotkania z Tuffikami jako aktualny wicemistrz Inter Marine SL3 i trzeba podkreślić, że był to największy sukces drużyny w historii ośmiu pełnych sezonów, w których występują oni w lidze. Mimo że w teorii była to naprawdę wielka rzecz, to zespół przyjął to z umiarkowanym optymizmem. Wiadomo, jak jest – apetyt rośnie w miarę jedzenia. W naszym odczuciu BEemka była w poprzednim sezonie piekielnie mocna i miała szanse na końcowy triumf. Finalnie w ostatnim meczu przegrali oni z CTO Volley (choć było wybitnie blisko) i musiali obejść się smakiem. Czy uda się tym razem? Przez wiele osób uznawani są oni za jednego z głównych kandydatów. Z drugiej strony masa ludzi zastanawia się, jak zaprezentuje się team po ogromnych przebudowach, do których doszło w przerwie pomiędzy sezonami. Z drużyny odszedł najskuteczniejszy zawodnik oraz multimedalista Przemysław Wawer. W zamian za niego do teamu dołączyli młodzi gracze Dorian Walentynowicz czy Wiktor Witowski. Niestety ten ostatni zdążył się już nabawić poważnej kontuzji i w obecnym sezonie raczej nie zagra. Niemniej BEemka pozostaje ultra ciekawą zagadką. Dziś wieczorem ich formę przetestuje ekipa Tufi Team, która przegrała co prawda na inaugurację z Merkurym (1-2), ale była niezwykle bliska tego, by z pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 zanotować historyczne zwycięstwo. Ostatecznie się nie udało, ale miniony tydzień pokazał, że Tufi aktualnie szybciej goni, niż inni uciekają. Zobaczymy, czy dziś wieczorem się to potwierdzi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Chilli Amigos – Siatkersi

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Ależ kozacko zaprezentowała nam się ekipa Chilli Amigos w pierwszej kolejce sezonu Wiosna’26. Na inaugurację team Pawła Kalety rywalizował z TKKF Flotą i swojego rywala ’Amigos’ rozbili, zdobywając przy tym komplet punktów. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, że ’Papryczki’ w poprzedniej edycji radzili sobie naprawdę dobrze, wiele osób uważa team za jednego z kandydatów do podium rozgrywek. Czy jest to możliwe? Sądzimy, że tak, ale mądrzejsi będziemy dziś wieczorem. Do niedawna mówiło się, że to właśnie Siatkersi będą drużyną, która może włączyć się do walki o podium rozgrywek. Początek sezonu uwypuklił jednak szereg mankamentów ze strony drużyny Sebastiana Wilmy. W obecnej kampanii Siatkersi rozegrali dwa spotkania i w obu przypadkach to rywal okazywał się mocniejszy. O ile porażkę w stosunku 1-2 z drużyną Tiger Team da się obronić na wielu płaszczyznach, tak dyspozycja w meczu z Feniksem Gdańsk była absolutną katastrofą. Serio nie pamiętamy równie słabego meczu drużyny w niebieskich trykotach. Już nawet w długo wyczekiwanym meczu z Remediosem, Siatkersi zaprezentowali się lepiej. Wracając jednak do meczu z Feniksem, to choć trudno w to uwierzyć, rywal zdemolował Siatkersów zagrywką, zdobywając w ten sposób aż… 12 punktów, co jest najwyższym wynikiem spośród wszystkich 42 spotkań obecnego sezonu. Jedno jest pewne – jeśli Siatkersi chcą dziś wygrać, muszą poprawić ten element. W naszym jednak odczuciu znajdują się oni pod formą, a biorąc pod uwagę ’momentum’ Chilli Amigos, to ’Papryczki’ zdają się być faworytem spotkania i to dość wyraźnym.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Only Spikes – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Ależ to było kapitalne widowisko. Choć od wczorajszego meczu drużyny Only Spikes minęło już kilkanaście godzin, wciąż nie możemy zebrać szczęki z podłogi. Przypomnijmy, że zespół Patryka Łabędzia rywalizował wczoraj z absolutnym faworytem spotkania drużyną VB Inter-Grahen Sulmin i sprawił sensację, ogrywając faworyta za komplet oczek. Choć biorąc pod uwagę terminarz na inaugurację zespół Only Spikes ’miał mieć’ po trzech meczach zero, może jeden punkt, to na ich kontach już są trzy oczka, a na dodatek dziś kolejne starcie, w którym ’Kanarki’ postarają się o kolejną ligową zdobycz. Oczywiście dziś zadanie będzie bardzo trudne, kto wie, czy nie najtrudniejsze z dotychczasowych. Rywalem drużyny będzie bowiem Tiger Team, czyli drużyna, która jeszcze kilka miesięcy temu rywalizowała w trzeciej lidze. Ostatecznie ’Tygrysy’ musiały się pożegnać z wyższą ligą, ale początek obecnej kampanii pokazuje, że mogą tam szybko wrócić. Po kilku transferach team wygląda bardziej ’świeżo’, a ich grę ogląda się bardzo przyjemnie. Na inaugurację zespół dowodzony przez Marcina Kwidzińskiego rywalizował wówczas z Siatkersami oraz Feniksem Gdańsk, a my przeczuwaliśmy w tych meczach kłopoty, to team poradził sobie doskonale, wygrywając dwa mecze i inkasując przy tym 5 na 6 możliwych punktów. Sądzimy, że choć Only Spikes zaprezentowali się wczoraj wybitnie, to w starciu z tak mocnym rywalem mają małą szansę na zwycięstwo.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

MATCHDAY #5

Za nami piąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. We wtorek z rewelacyjnej strony pokazali się gracze Only Spikes, którzy rozbili faworyzowaną ekipę VB Inter-Grahen Sulmin za komplet punktów. Bardzo dobrze zaprezentowali się również gracze Inter Marine Masters, którzy w meczu z VB Sulmin sięgnęli po pełną pulę. Zapraszamy na podsumowanie!

VB Inter-Grahen Sulmin – Only Spikes 0-3 (19-21; 22-24; 15-21)

Trudno choć trochę nie zakochać się w drużynie Only Spikes. Jeny, jaki to jest niebywały progres. Owszem – za kilka tygodni może się okazać, że to tylko informacyjny szum, a team Patryka Łabędzia nie gra aż tak super. Z drugiej strony już teraz mamy wyrzuty sumienia, że w ogóle o tym napisaliśmy. Dajmy się tej drużynie nacieszyć. Obrazki w trakcie meczu, doping z trybun, radość po każdej wygranej akcji i niekończące się rozmowy pod halą w wyborowym nastroju? Przecież ci ludzie wyglądali, jakby wygrali przed chwilą szóstkę w totka. Kapitalny mood, kapitalna drużyna, kapitalna atmosfera. Modelowy przykład budowania drużyny od zera aż do dziś. Do momentu, w którym są oni w stanie opędzlować zdecydowanego faworyta starcia i drużynę, która w dwóch poprzednich edycjach sprawiała się bardzo dobrze. Są w stanie ograć drużynę, która zrobiła przemeblowanie, a ich szeregi uzupełniło dwóch graczy z doświadczeniem w wyższych ligach. Niebywałe. To nie był przypadek. To nie był fuks, a konsekwentna i nieustępliwa walka przez trzy sety rywalizacji. Owszem – były trudne momenty jak ten z drugiego seta, gdzie team przegrywał w pewnym momencie 12-2. Choć w teorii jest to wynik nie do odrobienia – gracze Only Spikes nie znają takiego sformułowania. Kiedy ruszyła fala ich ataków – gracze z Sulmina najzwyczajniej w świecie ’obsrali zbroję’ i finalnie przegrali seta do 22. Niewiarygodne. Skala indolencji VB Inter-Grahen Sulmin jest w obecnym sezonie porażająca. Kiedy team w czarnych strojach był już totalnie rozbity psychicznie – graczom Only Spikes nie pozostawało nic innego jak ’spetować rywala’ do końca. Niebywałe rzeczy.

Remedios Sopot Ortopedia – TKKF Flota 3-0 (21-15; 21-14; 21-14)

Ostatni raz tak zaskoczeni byliśmy, kiedy po nocy nastąpił dzień, a po poniedziałku – wtorek. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na komplet punktów drużyny Remedios Sopot Ortopedia i team Macieja Kota ponownie stanął na wysokości zadania. Dzięki zwycięstwu za komplet oczek ’Ortopedzi’ są dziś liderem czwartoligowych zmagań i jednym z głównych kandydatów do ’pudła’. Mimo ogromnych rotacji Remedios miał przez cały mecz pod kontrolą. Na początku spotkania mieliśmy małe déjà vu. Choć to dopiero drugie spotkanie w sezonie Remediosu, to gdzieś już widzieliśmy potężne problemy z przyjęciem zagrywki Michała Ryńskiego. Tu było podobnie, a Remedios wysunął się na prowadzenie 10-4. W końcowej fazie seta po atakach Szymona Czernego TKKF Flota pokazała się z dobrej strony, ale myśl o wygranej seta pozostawała w sferze marzeń (21-15). Środkowa partia to zdecydowanie najciekawsza gra TKKF Floty w Inter Marine SL3. Nie będziemy zaprzeczać – oglądało się to naprawdę z przyjemnością. Kiedy team prowadził 8-4, czekaliśmy jednak na to, jak zareaguje Remedios. Ci nie podpalali się przesadnie, a wyjście na prowadzenie zawdzięczają konsekwencji i chłodnej głowie. No i oczywiście temu, że rywal się z czasem pogubił. Ostatecznie po punktach Macieja Kaszowicza Remedios wygrał środkową partię do 14. Tak samo było zresztą w trzecim secie, który był w naszym odczuciu najbrzydszą częścią meczu. Jeny – ileż tam było błędów z obu stron. Oczywiście Remedios popełniał ich znacznie mniej, a na dodatek od czasu do czasu coś zaatakował. Dzięki temu finałowa partia zakończyła się wynikiem 21-14, a cały mecz 3-0.

DNV Volley Gdańsk – Speednet 2 3-0 (21-17; 21-18; 21-12)

Niestety z perspektywy Speednetu – widać, że to absolutnie nie ta forma co w całym poprzednim sezonie, gdzie team Marka Ogonowskiego był rewelacją drugoligowych zmagań. W obecnym sezonie owszem – rywalizowali z dwoma drużynami, które sumarycznie mają pięć tytułów mistrzowskich. Mimo to w przeszłości Speednet potrafił ogrywać w teorii mocniejszych rywali, a dziś jest w tym wszystkim przewidywalny. Nie ma tu elementu zaskoczenia jak na jesień. Już na początku rywalizacji gracze DNV Volley Gdańsk pokazali, że powalczą o ’pełną pulę’ (9-5). Po kilku atakach Illi Yenoshyna team w ’żółto-czarnych’ strojach prowadził już 14-9 i kwestia wygranej seta stała się oczywista (21-17). Drugi set rywalizacji to nieduża, aczkolwiek wystarczająca przewaga trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Choć na półmetku było już 10-6, to z czasem Speednet zdołał zbliżyć się do rywala (14-13). W naszym odczuciu zespół Dariusza Kuny był jednak we wtorkowy wieczór nieosiągalny i już po chwili cieszył się z drugiego punktu w meczu. Trzecia odsłona? Kontynuacja problemów w defensywie, po której gracze DNV VG wysunęli się na prowadzenie 9-2. Nie wiemy, co musiałoby się wydarzyć, żeby tak doświadczony team na poziomie drugiej ligi roztrwonił taką przewagę. Nie wiedzieli tego również gracze Speednetu, którzy nie znaleźli sposobu na dogonienie rywala. Ostatecznie po naprawdę imponującej grze DNV Volley Gdańsk zdobywa dziewiąty punkt w dziewiątym secie. Trudno wyobrazić sobie lepszy start sezonu. Co to jest za pokaz mocy!

Dream Volley – Staltest Pomorze 3-0 (21-17; 21-17; 21-16)

Czekamy co prawda na Wolves Volley, które nie rozegrało jeszcze spotkania, ale dla narracji uznajmy, że Dream Volley po niespełna 1,5 tygodniu grania pozostaje jedyną drużyną w trzeciej lidze, która nie straciła do tej pory choćby seta. Cóż szybko poszło, ale prawdę mówiąc taki scenariusz nas cieszy. To pokazuje bowiem, że w trzeciej lidze każdy może zgubić punkty z każdym i to jest piękne. No właśnie, ale czy aby na pewno każdy? Czy Dream jest dziś teamem, który jest w stanie pogubić punkty z niżej notowanymi rywalami? Sami zastanawiamy się, co wydarzyło się z drużyną Dream Volley. Czy nie przeskoczyło im przypadkiem coś w głowie i nie stracili swojej tożsamości? Wczoraj wieczorem stawialiśmy na ich komplet punktów i cyk – ten został wywalczony bez najmniejszego problemu. Oczywiście, żeby nie było zbyt kolorowo, wygrana została okupiona kontuzją Marcina Juszczaka, któremu życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Niemniej samo spotkanie to absolutna kontrola ’Marzycieli’. W pierwszym secie wyszli oni na prowadzenie 11-4, ale z czasem się nieco zablokowali, dając dojść do głosu rywalom (14-13). Kiedy zrobiło się nieciekawie Dream podkręcił tempo i po kilku punktach niezwykle skutecznego Michała Hawrylika ponownie wyszli na prowadzenie, a następnie wygrali seta do 17. Środkowa odsłona to wyraźna przewaga Dream, który wysunął się na prowadzenie 19-11. Kiedy wydawało się, że partia zakończy się wysokim wynikiem, Staltest zdołał nieco podkręcić wynik, czym zamazał nieco ogólny obraz gry (21-17). Ostatni set nie przyniósł zwrotu akcji. Drużynie Mateusza Dobrzyńskiego udało się zachować koncentrację, co nie zawsze było normą w przeszłości. Dzięki temu są obecnie liderem trzeciej ligi i notują rewelacyjny start sezonu Wiosna’26.

VB Sulmin – Inter Marine Masters 0-3 (18-21; 18-21; 15-21)

Mieliśmy spory problem ze wskazaniem faworyta meczu. Ostatecznie nasz wybór padł na VB Sulmin, choć podskórnie przeczuwaliśmy, że ’Mastersi’ mogą wygrać tę partię. W żadnym scenariuszu nie przewidywaliśmy jednak, że w meczu któraś z ekip sięgnie po komplet punktów. Początek spotkania rozpoczął się od kłopotów drużyny dowodzonej przez Daniela Bąbę (4-8). Z czasem team w czerwono-czarnych strojach zaczął jednak odzyskiwać kontrolę i na półmetku seta mieliśmy remis po 12. Wówczas mieliśmy wrażenie, że VB Sulmin pójdzie za ciosem. Nic bardziej mylnego. Kilka błędów w końcówce seta oraz punkty Mariusza Wlazłego czy Aleksandra Lecha sprawiły, że to gracze w granatowych trykotach cieszyli się z wygranej pierwszego seta (21-18). Środkowa odsłona wyglądała bardzo podobnie. Najpierw przewagę zbudowali sobie gracze Andrzeja Masiaka 11-8, a następnie VB Sulmin doprowadził do wyrównania po 16. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali jednak gracze w granatowych strojach, którzy po raz kolejny wykorzystali świetnie dysponowanego i debiutującego w Inter Marine Masters Aleksandra Lecha (21-18). W ostatnim secie rywalizacji wyrównana partia trwała do stanu po 15. Końcowa faza seta to jednak przewaga ’Mastersów’, którzy wygrali bardzo długą wymianę i po punkcie Andrzeja Masiaka wysunęli się na prowadzenie 17-14. W naszym odczuciu była to absolutnie kluczowa sytuacja seta, po której VB Sulmin zdał sobie sprawę, że z tak świetnie dysponowanym rywalem nie mają we wtorkowy wieczór szans. Brawo!

Flota Active Team – DHP Oliwa 2-1 (22-20; 21-18; 14-21)

We wtorkowy wieczór obie drużyny chciały podtrzymać dobrą passę. Na inaugurację oba zespoły wygrały bowiem swoje spotkania. Flota okazała się mocniejsza od Old Boysów, natomiast DHP Oliwa od Złomowca Gdańsk. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że faworytem będzie Flota, która przestała chyba ukrywać, że jej celem jest awans do elity. Początek spotkania to bardzo wyrównana partia, która zaprowadziła nas do stanu po 10. Mniej więcej na półmetku seta różnice zrobił jednak środkowy Floty Adrian Majkowski. To właśnie po jego akcjach faworyzowana drużyna wyszła na prowadzenie 15-11. Z czasem DHP Oliwa głównie za sprawą Jakuba Jeżewskiego doprowadziła do wyrównania po 20, ale ostatnie słowo należało już do Floty, która po punktach Przemysława Malujdy zapewniła sobie pierwszy punkt w meczu (22-20). W środkowej partii wyrównane widowisko oglądaliśmy do stanu po 15. Przewaga faworyta zaczęła zarysowywać się dopiero w finałowej fazie seta, gdzie ponownie bardzo aktywny był wspomniany przed chwilą Przemysław Malujdy (21-18). W ostatnim secie rywalizacji Flotę dopadł syndrom ’trzeciego seta’. Trudno jest bowiem zachować koncentrację przez całe spotkanie. Z drugiej strony w naszym odczuciu DHP Oliwa na ten jeden punkt zasłużyła. Co ciekawe w finałowej partii team zdecydował się na zmianę rozgrywającego, a na ’kierownicy’ zagrał nominalny przyjmujący Paweł Landowski. Biorąc pod uwagę również mecz ze Złomowcem był to drugi występ z rzędu na tej pozycji i sami zastanawiamy się, czy nie jest to przypadkiem kierunek ’na stałe’. O tym przekonamy się niebawem. Informacją dnia jest jednak to, że nie licząc meczu barażowego Flota wygrywa szóste spotkanie z rzędu – brawo!