Zapowiedź – MATCHDAY #5

Przed nami piąta seria gier. W poniedziałek swoje pierwsze spotkania w sezonie Wiosna’24 rozegrają: Merkury, 22 BLT Malbork, AXIS, Wolves Volley, Fux Pępowo oraz APV Gdańsk. Dość ciekawie zapowiada się spotkanie w trzeciej lidze, w której Inter Marine Masters podejmą ekipę Bayer Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Wolves Volley – Hapag Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr 1

To już powoli tradycja, że próżno szukać ‘Watahy’ w pierwszym tygodniu rozgrywek. Podobnie jak w poprzedniej edycji, tak i teraz kapitan ‘Wilków’, Mikołaj Stempin poprosił Redakcję o to, by Wolves Volley rozpoczęli zmagania od drugiego tygodnia rozgrywek. W tym czasie piąta siła poprzedniego sezonu miała czas by podpatrzeć najbliższych rywali. Jeśli chodzi o poniedziałkowego przeciwnika to korzyść była tym większa, że Hapag-Lloyd rozegrał już dwa spotkania, o czym za chwilę. Niezależnie od tego czy ‘Wilki’ zapoznałyby się z materiałem filmowym dotyczącym tego jak grał ich przeciwnik czy nie, pozostawaliby oni zdecydowanym faworytem starcia. Tak to już bywa, że dobre wyniki rozochocają i rozbudzają ambicje poszczególnych drużyn. Dyspozycja ‘Wilków’ w poprzednim sezonie pozwala sądzić, że są oni w stanie włączyć się do walki o co najmniej miejsce barażowe. Aby tak się jednak stało, zespół Mikołaja Stempina musi rozpocząć sezon od pewnej wygranej. Czy ‘Logistycy’ będą w stanie się postawić? Cóż, w meczach z Portem Gdańsk oraz Kraken się nie udało, ale mimo dwóch porażek w stosunku 0-3 uważamy, że ‘Pomarańczowi’ mają sufit dość wysoko, a to oznacza, że każdy kolejny rozegrany mecz będzie podnosił ich umiejętności. Nie jest bowiem tak, że przegrywają oni bez walki. W trakcie spotkań z Portem oraz Krakenem były momenty, w których rywalizowali oni z przeciwnikami na podobnym poziomie. Czy podobnie będzie również z ‘Wilkami’? Cóż. Dużo wskazuje na to, że w poniedziałek mogą doświadczyć najtrudniejszego z dotychczasowych spotkań. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 2

‘Aptekarze’ są już po dwóch spotkaniach w sezonie Wiosna’24. W związku z tym można wysnuć pierwsze wnioski. Po pierwszym meczu drużyny Damiana Harica nie mogliśmy wyjść z podziwu. Ba, zaryzykowaliśmy nawet stwierdzenie, że w naszym odczuciu było to najlepsze spotkanie zespołu z Olivii Business Center od bardzo długiego okresu. Bayer grał szybko, dokładnie, bił mocno oraz popełniał mało błędów. To był klasyczny ‘komplet’. Oczywiście tak świetne spotkanie niosło za sobą pewne konsekwencje. Tymi było rzecz jasna to, że Bayer rozpalił apetyty swoich sympatyków, którzy w meczu z Challengers chcieli powtórki. We wspomnianym spotkaniu dobrze było tylko w pierwszym secie, który Bayer finalnie i tak przegrał. Po porażce w pierwszej odsłonie, gra ‘zielono-granatowych’ posypała się jak domek z kart. Co tu dużo mówić – przeciwnik stłamsił wówczas ‘Aptekarzy’ i ich potwornie zlał. Przed poniedziałkowym pojedynkiem otwartym pytaniem pozostaje to czy dotkliwa porażka nie zachwiała pewności, którą widzieliśmy w pierwszym spotkaniu z Tiger Team. Co ciekawe, najbliższy rywal ‘Aptekarzy’ – Inter Marine Masters podejdzie do bezpośredniej rywalizacji po spotkaniu z tym samym Tigerem. Przypomnijmy, że team Andrzeja Masiaka wygrał wspomniane spotkanie w stosunku 2-1 i jeśli na podstawie wyników, a przede wszystkim gry obu drużyn na tle tego samego rywala, moglibyśmy wyciągać wnioski to uznajemy, że nieznacznym faworytem starcia pozostaje Bayer Gdańsk. Zaznaczamy przy tym, że potencjalna wygrana Inter Marine Masters nie będzie dla nas niespodzianką. Procentowe szanse w spotkaniu oceniamy bowiem na 51-49 dla Bayera.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Old Boys – Merkury

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Trzecia siła poprzedniego sezonu pozostaje jedną z trzech ekip w pierwszej lidze, która jak do tej pory nie rozegrała jeszcze spotkania. Skoro przy ‘trójkach’ jesteśmy to zastanawiamy się czy Markury sięgnie w poniedziałkowy wieczór po pierwsze trzy punkty w sezonie. W naszych oczach są oni dość wyraźnym faworytem starcia, ale ubiegłotygodniowe spotkanie drużyny Old Boys ze Speednetem pokazało, że w ekipie z Pruszcza Gdańskiego drzemie spory potencjał. Dodatkowo to co warto zauważyć to fakt, że ‘Dziadki’ dysponują obecnie najmłodszym składem nie tylko spośród ekip pierwszoligowych, ale wszystkich 46 drużyn w ligowej stawce. To z kolei sprawia, że siłą rzeczy ekipa ta będzie się ciągle rozwijać i podnosić swoje umiejętności. Wracając do samego meczu i tego czy Old Boys będą w stanie pokrzyżować plany ‘Planetarnych’ należy zauważyć, że bardzo dużo będzie zależało od lidera drużyny z Pruszcza Gdańskiego – Jakuba Wilkowskiego. Co ciekawe dla wspomnianego zawodnika poniedziałkowe spotkanie będzie meczem szczególnym. Przypomnijmy, że zawodnik ten bronił barw Merkurego w sezonie Wiosna’22 oraz Jesień’22 i co ciekawe były to dwa ostatnie sezony, w których Merkury zdobył tytuł mistrzowski. Ok, uczciwie trzeba przyznać, że we wspomnianym sezonie Jesień’22, Jakub Wilkowski już w zasadzie nie grał, ale dla zbudowania narracji przymknijmy na ten detal oko. Wracając do otwarcia sezonu przez Merkurego to poprzednie dwa sezony zespół Piotra Peplińskiego kończył na najniższym stopniu podium. Jesteśmy przekonani, że ambicje tych chłopaków sięgają jednak wyżej. Aby je ‘dogonić’ mecze jak ten poniedziałkowy trzeba wygrywać za komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Inter Marine Masters – DNV

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Spośród wszystkich drużyn z całej 46 ligowej stawki, Inter Marine Masters będą pierwszą ekipą, która po obecnym tygodniu będzie miała rozegrane już cztery spotkania. Wpływ na taki stan rzeczy ma fakt, że ‘Mastersi’ prosili o to by rozgrywać dwa mecze jednego dnia. Dodatkowo prosili o to by zagęścić im liczbę spotkań na początku sezonu, gdyż z czasem z uwagi na wyjazdowe turnieje będą musieli pauzować. Początek sezonu w wykonaniu drużyny Andrzeja Masiaka był dość obiecujący i na sześć możliwych punktów, najbardziej doświadczony zespół w lidze sięgnął po pięć oczek. O ile wygrana z PEKABEXEM była obowiązkiem tak zwycięstwo z Tiger Team nie była już taką oczywistością. Finalnie po dobrym i ciekawym widowisku to Inter Marine schodziło z parkietu ‘z tarczą’. Czy podobnie będzie w poniedziałkowy wieczór? Tak jak pisaliśmy przy okazji zapowiedzi meczu z Bayerem – wyłonienie faworyta spotkania nie było łatwą sprawą. W konfrontacji z DNV jest nieco inaczej. Zespół Stanisława Paszkowskiego po wygranej z PEKABEXEM mierzył się z BL Volley i prawdę mówiąc nie zaprezentował się w tym meczu ze zbyt dobrej strony. Ba, nie sposób nie wspomnieć o tym, że zgarnięcie przez BL Volley kompletu punktów ani przez chwilę nie było zagrożone. Mając w pamięci wspomniane spotkanie wydaje się, że dość wyraźnym faworytem pozostają gracze Inter Marine.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

22 BLT Malbork – AXIS

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Czas na 22 Bazę Lotnictwa Taktycznego Malbork. Jeśli ktoś zastanawia się kto kryje się pod tą nieco tajemniczą nazwą to podamy, że w składzie ‘Lotników’ znajduje się aż pięciu zawodników, którzy rok temu wywalczyli tytuł mistrzowski w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Na mocy zapisu z regulaminu, który stanowi, że: ‘Drużyny w sezonie Jesień’24 zostaną przyporządkowane do poszczególnych lig na podstawie wyników osiągniętych w poprzednim sezonie lub w przypadku nowych drużyn, po konsultacji oraz według subiektywnej oceny Organizatora.’, zespół z Malborka zaczyna granie od drugiej ligi. Chęć uczestnictwa zespołu Andrzeja Andrzejewskiego była jednak tak duża, że byli gotowi grać nawet w trzeciej lidze. Finalnie po wycofaniu się ekipy Zmieszanych, 22 BLT zameldowali się w drugiej lidze. Przez wiele osób są oni uważani za zdecydowanego faworyta do awansu. W pierwszym meczu, team występujący w delegacji zmierzy się z beniaminkiem drugiej ligi – ekipą AXIS. Od jakiegoś czasu, zespół Fabiana Polita dryfuje pomiędzy drugą a trzecią ligą i sami do końca nie wiemy, do której ligi bardziej pasują. Po ostatnim sezonie, w którym ‘Czerwoni’ po raz kolejny awansowali do zaplecza elity, zespół AXIS postanowił się wzmocnić. Patrząc na obecną kadrę sądzimy, że utrzymanie jest jak najbardziej w zasięgu beniaminka drugiej ligi. Z drugiej strony warto odnotować fakt, że po obecnym sezonie z drugiej ligi spada jedna drużyna więcej niż dotychczas. To oznacza, że o punkty trzeba walczyć już od samego początku. Nawet z faworytem do złota.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Fux Pępowo – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Fux Pępowo jest jedną z trzynastu drużyn, która jak do tej pory nie rozegrała jeszcze spotkania w sezonie Wiosna’24. Jednocześnie team Andrzeja Pipki z uwagi na to, że na swoje mecze musi dojeżdżać spoza Trójmiasta zwrócił się z prośbą o to by w miarę możliwości grać po dwa mecze jednego dnia. Dodatkowo wiele osób wskazuje na to, że dla ‘Zielonych’ trzecia liga będzie tylko i wyłącznie przystankiem, a celem zespołu jest awans i z tego co się orientujemy, nie mówimy tu wyłącznie o drugiej lidze. Pisząc zapowiedź spotkania nie sposób pominąć tematu ogromnej tragedii, która dotknęła całe środowisko siatkarskie, a w szczególności zespół z Pępowa. Tragicznie zmarły Michał Butowski był bowiem graczem drużyny, a przede wszystkim bardzo dobrym kolegą pozostałych zawodników z zespołu. Powrót na parkiety i świadomość braku Michała będzie dla nich z pewnością bardzo emocjonalnym przeżyciem. Jeśli chodzi o rywala Fuxa – Craftvenę to dla ‘Rzemieślników’ będzie to drugie spotkanie w sezonie Wiosna’24. Na inaugurację, zespół  Bartka Zakrzewskiego przegrał z odwiecznym rywalem – Portem Gdańsk w stosunku 1-2. Jesteśmy niemal przekonani, że poniedziałkowy rywal zawiesi poprzeczkę znacznie wyżej. Co ciekawe – mimo, że Fux ma w składzie komplet 16 zawodników to z nieoficjalnych informacji, które usłyszeliśmy, w poniedziałkowy wieczór mogą mieć problemy kadrowe. Jeśli faktycznie tak będzie to otwiera się szansa przed Craftveną na korzystny wynik.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BEemka Volley – Maritex

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Mając w pamięci historyczne mecze BEemki Volley wynik ich premierowej rywalizacji z Oliwą Team, do której doszło przed tygodniem gracze Daniela Podgórskiego powinni ‘szanować jak matkę’. Sami spójrzcie. Gdyby BEemka nie straciła w tamtym sezonie seta z późniejszym spadkowiczem – Team Spontan czy drużyną Zmieszanych, która przeżywała ogromne problemy to dziś prawdopodobnie rywalizowaliby w pierwszej lidze. Owszem, tego typu gdybanie często nie ma sensu, ale w kontekście BEemki trudno o tym nie wspomnieć. Poniedziałkowe spotkanie to dla BEemki kolejny mecz-pułapka. Czysto teoretycznie są oni zdecydowanym faworytem. Z drugiej strony ubiegłotygodniowe spotkanie Maritexu z innym z kandydatów do awansu – Szach-Matem pokazało, że w drugiej lidze nic nie jest pewne. Jeśli chodzi o team Michała Pietrasika to sami zastanawiamy się, które oblicze jest bliższe rzeczywistości. Z jednej strony pamiętamy ich pierwsze spotkanie w sezonie, w którym Maritex dostał lanie od Złomowca Gdańsk i zaprezentował nieciekawą formę. Z Szach-Matem zespół ‘Fioletowych’ wyglądał już znacznie lepiej. Jedno jest pewne, chcąc powtórzyć ten wynik, Maritex będzie musiał zagrać co najmniej tak dobrze jak w środę. Cztery miesiące temu, BEemka wygrała dość gładko w stosunku 3-0. Przed poniedziałkową serią gier wydaje się, że wynik ten jest najbardziej prawdopodobną opcją. Podobnego zdania są również typerzy, spośród których ponad 90% stawia na ‘biało-niebieskich’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

22 BLT Malbork – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

To już tradycja, że zespół z Malborka rozgrywa dwa spotkania jednego dnia. Tak było kiedy większość obecnej drużyny 22 BLT broniła barw CTO Volley, tak jest i tym razem. Oczywiście wpływ na taki stan rzeczy ma fakt, że zespół Andrzeja Andrzejewskiego do hali Ergo Arena ma do pokonania spory dystans. Skoro przy kapitanie jesteśmy to chwilę po zgłoszeniu drużyny, sam zawodnik dostał dość poważnej kontuzji barku, która najprawdopodobniej wyeliminuje go z obecnego sezonu. Jako że wyrwę po obecnym graczu trzeba było zastąpić, zespół 22 BLT Malbork sięgnął po znanego z występów w pierwszoligowych drużynach (Eko-Hurt, MPS Volley oraz Eko-Hurt) – Bartosza Plasuna. Prawdę mówiąc niezależnie od tego czy wspomniany gracz pojawi się czy nie na parkiecie, ‘Lotnicy’ pozostają zdecydowanym faworytem nadchodzącej konfrontacji. Jeśli Oliwa Team chce zaskoczyć swojego rywala i pokusić się o zdobycz punktową to musi zagrać o wiele lepsze spotkanie niż miało to miejsce w minionym tygodniu. Przypomnijmy, że na inaugurację, ekipa z ‘serca Gdańska’ przegrała z BEemką Volley. Jako że często staramy się znajdować pozytywy to napiszemy, że po poniedziałkowej rywalizacji, zespół Dawida Karpińskiego będzie miał za sobą dwóch rywali, którzy w powszechnej opinii są kandydatami do awansu. Sądzimy, że wraz z biegiem sezonu Oliwa będzie się coraz bardziej rozkręcać. Czy potwierdzenie tej tezy otrzymamy już w najbliższym spotkaniu?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Fux Pępowo – APV Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr

APV Gdańsk czyli drużyna, która w przeszłości występowała pod nazwą Husaria Gdańsk zdaje się być jedną wielką niewiadomą. W przerwie pomiędzy sezonami z drużyny Grzegorza Żyły-Stawarskiego do nowopowstałej drużyny Kruk Volley odeszło uwaga….ośmiu zawodników. Jako że wyrwę trzeba było jakoś załatać do teamu APV dołączyło kilku zawodników, którzy jak do tej pory nie zdążyli zadebiutować w SL3 (Oskar Lipiński, Dawid Pipczyński, Konrad Piotrowski, Kamil Zieliński czy Tomasz Czerepkow). Ponadto do drużyny po małej przerwie wracają Kuba Szybko oraz Marcin Szeksztełło. Z nowych twarzy do teamu APV dołącza również Michał Szypszak, którego wytrawni kibice SL3 pamiętają z występów w drużynie Zmieszanych. Ogrom zmian sprawia, że trudno ocenić potencjał drużyny na obecny sezon. Ze szczątkowych informacji, które pozyskaliśmy wydaje się jednak, że APV nie będzie w stanie zagrozić drużynie z Pępowa w realizacji celu jakim jest bezpośredni awans do drugiej klasy rozgrywkowej. Z drugiej strony team Grzegorza Żyły-Stawarskiego powinien pamiętać o tym, że z trzeciej do czwartej ligi po obecnym sezonie spadną aż trzy drużyny. Jest to o tyle ciekawe, że może poza Hapag-Lloyd żadna z pozostałych drużyn nie wyobraża sobie takiego scenariusza. Kiedy z wąskiej puli odejmiemy Fux Pępowo, które raczej w okolicy spadku się nie zakręci, wychodzi na to, że dla wielu drużyn walka o życie zaczyna się już od pierwszego gwizdka sędziego.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #4

Za nami pierwszy tydzień rozgrywek. W czwartkowy wieczór po raz kolejny kapitalną formę zaprezentowali gracze Staltest Pomorze, którzy pokonali już drugą drużynę, która co dla zasady miała powalczyć o podium rozgrywek. Ponadto w pierwszej lidze dobrą formę pokazały ekipy Bossmana oraz Speednetu, które wygrały swoje spotkania. Zapraszamy na podsumowanie!

Kruk Volley – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (16-21; 16-21; 12-21)

Po środowej porażce ze Speednetem, ‘Kruki’ przystępowały do kolejnego spotkania w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Rywalem zespołu Kuby Florczaka była trzecia siła poprzedniego sezonu – ACTIVNI Gdańsk. W zapowiedziach przedmeczowych zauważyliśmy, że w stosunku do poprzedniego sezonu, ACTIVNI raczej się osłabili niż wzmocnili. Po wczorajszym spotkaniu już tacy pewni nie jesteśmy. Dział skautingu pod batutą Roberta Skwiercza po raz kolejny wynalazł prawdziwą perełkę, którą z pewnością jest Kacper Kwiatkowski. W swoim debiucie w SL3, zawodnik ten zdobył aż 15 punktów i był jedną z najjaśniejszych postaci pierwszego tygodnia rozgrywek. Jeśli chodzi o samo spotkanie to nie mieliśmy w nim większych zaskoczeń. To co wyróżniało ACTIVNYCH na plus to zdecydowanie wyższa ‘kultura gry’. Brak błędów połączony z kilkoma atakami wspomnianego MVP spotkania sprawiły, że ACTIVNI objęli prowadzenie 11-6 i nie mieli problemów z tym by dowieźć prowadzenie do końca (21-16). Druga odsłona zapowiadała się bardzo ciekawie. Na półmetku seta ACTIVNI mieli przewagę zaledwie jednego punktu (9-8). Kiedy trzeba było, wiadomo kto wykonał robotę, po której zespół Artura Kurkowskiego objął prowadzenie 16-11 i po chwili cieszył się z wygrania meczu (21-16). Ostatnia odsłona to zdecydowana przewaga faworyzowanej drużyny, która rozpoczęła seta od prowadzenia…5-0. Świetny początek ustalił w tej partii ‘zasady gry’. ‘Kruki’ choć się starały to nie były w stanie zbliżyć się do swoich przeciwników. ACTIVNI byli dla swoich rywali niczym malunki ptaków na ekranach akustycznych przy drogach ekspresowych. Swoją obecnością skutecznie odstraszali ‘Kruki’ od wszelkich prób odwrócenia losów seta. Finał był taki, że po jednostronnym widowisku, ACTIVNI wygrali partię do 12, a cały mecz w stosunku 3-0.

Speednet – Old Boys 2-1 (15-21; 21-15; 21-18)

Przez kilka poprzednich sezonów przyzwyczailiśmy się do sytuacji, w której Speednet podawał na kolejne edycje w zasadzie ten sam skład. Sytuacja zmieniała się przed obecną edycją, w której ze Speednetu odeszło kilku zawodników, którzy przez lata byli ‘frontmanami’ drużyny. Dodatkowo jeszcze nigdy zespół ‘Programistów’ nie miał tak wąskiej kadry jak obecnie. Składając to wszystko do kupy uznaliśmy, że niesieni na fali po awansie, gracze Old Boys mają nieco większe szanse na zwycięstwo. Pierwszy set rywalizacji układał się dla ‘Dziadków’ idealnie. Choć zawody rozpoczęły się od wyrównanej walki obu drużyn (11-11), to prawdziwym game-changerem był Sebastian Konarzewski, który w środkowej fazie seta zdemolował rywali kapitalną zagrywką (15-11). Przewagi, którą Old Boys wypracowali, Speednet nie zdołał już odrobić (21-15). Środkowa partia to inne oblicze Speednetu, który udowodnił, że plotki o ich sportowej śmierci zdają się być przesadzone. Po dobrej grze, ‘Programiści’ wyszli w połowie seta na prowadzenie 11-7 i od tego momentu aż do końca trzymali rywala na bezpieczny dystans. Na nieco większe emocje przyszło nam poczekać do finałowej partii, która decydowała o zwycięstwie w meczu. Chwilę po półmetku seta, Speednet objął prowadzenie 14-11. Był to moment, w którym lider Old Boys – Jakub Wilkowski wrócił na parkiet pomimo urazu barku. Piszemy o tym, ponieważ po kilku atakach prawoskrzydłowego, Old Boys zdołali po tym zniwelować straty do jednego oczka (16-15). Na ataki wspomnianego gracza w bardzo dobry sposób odpowiedział atakujący Speednetu – Wojciech Grzyb. Po kilku atakach byłego reprezentanta Polski, Speednet wygrał partię 21-18, a całe spotkanie 2-1.

Hapag Lloyd – Kraken 0-3 (14-21; 12-21; 14-21)

Po inauguracyjnym spotkaniu z Portem Gdańsk, ekipa Hapag-Lloyd przystępowała do drugiego spotkania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Już przed meczem było wiadomo, że dla ‘Logistyków’ nie będzie to łatwa przeprawa. Z drugiej strony po ich debiutanckim występie podkreślaliśmy, że z całą pewnością u ‘Pomarańczowych’ dostrzegamy fundamenty, na których można budować. Czwartkowa konfrontacja tylko potwierdziła te słowa. Mimo, że Hapag nie wszedł w spotkanie w wymarzony sposób (5-10) to z czasem po atakach Sebastiana Lipskiego oraz Michała Kądzieli, doprowadzili do wyrównania po 10. Druga część seta to przewaga Krakena, który po kilku atakach nowego zawodnika w SL3 – Volodymyra Krolenko, objął prowadzenie 18-13 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w sezonie. Środkowa partia to odsłona, w której Kraken dość dobrze wyeksponował swoje atuty i szybko objął prowadzenie 11-6. Tuż po ataku Aleksandra Trushyna, Hapag zdecydował się na wzięcie czasu. Po przerwie oblicze spotkania nie uległo jednak zmianie i finalnie, Kraken wygrał tę partię do 12. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od lawiny ataków Krakena, który wyszedł na prowadzenie…10-1! Kiedy zapowiadało się na klasyczny ligowy wpier*ol, Hapag zdołał wyjść z beznadziejnego położenia i finalnie w drugiej części zdobył więcej punktów od swoich rywali. Ostatecznie udało im się ugrać 14 oczek i biorąc pod uwagę etap, na którym jest drużyna – wystawiamy im czwóreczkę w skali szkolnej. Jeśli chodzi o Kraken to czas na prawdziwą weryfikację dopiero nadejdzie. W czwartek spełnili swój obowiązek.

Staltest Pomorze – Hydra Volleyball Team 2-1 (21-15; 17-21; 21-12)

Kapitalne spotkanie na początku tygodnia nie było dziełem przypadku. Mówimy tu rzecz jasna o formie Staltestu, który od początku obecnego sezonu błyszczy. W jeden tydzień gracze Arkadiusza Kozłowskiego opędzlowali zarówno Szach-Mat, jak i Hydrę Volleyball Team. Wspólnym mianownikiem dwóch wspomnianych drużyn jest to, że w powszechnej opinii są one uznawane za faworytów do podium rozgrywek. Początek rywalizacji zaczął się kapitalnie dla Staltestu. Trzeba przyznać, że w dużej mierze przyczynili się do tego sami gracze Hydry, którzy wyszli na zawody zelektryzowani i od pierwszego gwizdka psuli mnóstwo zagrywek oraz ataków (11-4). W dalszej części seta Hydra się nieco ogarnęła, ale dobrze dysponowany team Arka Kozłowskiego nie dał sobie zrobić krzywdy. Ostatecznie partia ta zakończyła się dwoma atakami Jakuba Klimczaka, które przypieczętowały zwycięstwo w secie. Środkowa odsłona to zwrot akcji i zupełnie inna twarz Hydry. Po ataku Filipa Ziółkowskiego ‘Bestia’ wyszła na dwupunktowe prowadzenie (10-8), które z czasem urosło do czterech oczek i zapewniło ‘Bestii’ zwycięstwo w secie. O zwycięstwie w meczu decydowała trzecia partia. Po kilku atakach Mateusza Batyry, Staltest objął prowadzenie 8-3 i set ten zaczął przypominać premierową odsłonę. Po chwili okazało się jednak, że partia ta była dla Hydry jeszcze bardziej bolesna i finalnie zakończyła się konkrentym laniem do 12. Prawdę mówiąc nie to w kontekście Hydry jest najbardziej niepokojące. To co uderzało to brak życia, do którego się przyzwyczailiśmy. Na tym meczu w zasadzie niewiele się działo. Leje nas Staltest? Ok, trudno. Może kiedyś wygramy. A Staltest? Tak jak wspominaliśmy, początek sezonu wygląda naprawdę kozacko. W kolejnym tygodniu następne trudne wyzwanie, którym będzie rywalizacja z inną niepokonaną drużyną – Złomowcem Gdańsk.

MPS Volley – Bossman Team 0-3 (19-21; 20-22; 13-21)

Dla obu drużyn czwartkowa potyczka była drugim meczem w sezonie Wiosna’24. W lepszych nastrojach do spotkania podchodziła ekipa MPS, która wygrała na inaugurację z AIP. Mimo to w naszych oczach faworytem konfrontacji była ekipa Bossman Team, która mimo porażki z Eko-Hurt, pokazała się z bardzo dobrej strony. Pierwsza odsłona to bardzo wyrównana walka, w której obie drużyny obrały nieco inną taktykę. Podczas gdy zespół Bossman rozkładał ataki w miarę równo to sypacz MPS-u postanowił w większym stopniu wykorzystać kapitalnie dysponowanego w pierwszym secie Karola Jarosińskiego. Co ciekawe i rzadko spotykane, wspomniany atakujący zdobył w pierwszym secie…11 punktów. Tak czy siak – obie taktyki zdawały się być dość skuteczne. Wyrównana walka zaprowadziła nas do stanu po 18. W końcówce szalenie istotnym blokiem poprawionym skutecznym atakiem popisał się Szymon Zalewski (20-18). Ostatecznie po ataku Mikołaja Lange, Bossman cieszył się po chwili z pierwszego punktu. Środkowa odsłona była równie emocjonująca, jeśli nie lepsza. Do końcówki seta wydawało się, że partię wygra ekipa MPS. Po dwóch atakach z rzędu Sebastiana Rydygera, MPS prowadził 19-16 i był już o włos od wygranej. Po chwili zespół Jakuba Nowaka popełnił kilka błędów, po których duet Lange&Kozłowski zapewnili Bossmanowi wygraną w meczu (22-20). Do rozegrania obu ekipom pozostał trzeci set, w którym z MPS-u ewidentnie zeszło już powietrze. Od samego początku Bossman przejął kontrolę nad poczynaniami boiskowymi i niesieni dopingiem oraz kapitalną atmosferą, wygrali partię do 13, a cały mecz 3-0.

BES Boys BLUM – Drużyna A 3-0 (21-9; 22-20; 21-19)

Po środowym meczu, w którym Drużyna A przegrała ze Speednetem bardzo chwaliliśmy tę drużynę. Mimo faktu, że rywal był w teorii zdecydowanie mocniejszy to team Karola Majkowskiego wyszedł na spotkanie bez jakichkolwiek kompleksów, co finalnie się opłaciło. Środowy wieczór pokazał dodatkowo, że choć BES Boys BLUM jest w obecnym sezonie bardzo mocny to wynik zawodów nie był bynajmniej przesądzony. W kontrze do tego, co właśnie napisaliśmy, Drużyna A zagrała w pierwszej odsłonie kiepsko i finalnie nie zdołała uciułać dziesięciu punktów. Środkowy set do pewnego momentu wyglądał podobnie. Mniej więcej w połowie partii po ataku Michała Kanki, ‘Chłopcy’ prowadzili już 13-8. W dalszej części seta przewaga BBB zaczęła sukcesywnie topnieć. Jeszcze do stanu 19-16 ich sytuacja wydawała się bezpieczna. Po chwili popełnili oni jednak kilka błędów w ataku i po chwili na tablicy wyników mieliśmy już po 20. Kiedy w obozie ‘Chłopców’ zrobiło się naprawdę gorąco, dwa ostatnie punkty w secie zdobył duet Bruchmann&Walczak (22-20). Na brak emocji nie narzekaliśmy również w ostatniej odsłonie, w której obie drużyny od samego początku walczyły ‘łeb w łeb’. Pod koniec seta, po jednym z ataków Mateusza Olszewskiego, Drużyna A stanęła przed sporą szansą na wygranie partii (17-15). Po chwili jednak, przyparta do muru faworyzowana ekipa zdołała odrobić straty i nieco później cieszyli się z kompletu punktów. Podsumowując spotkanie należy podkreślić jednak, że nie było to tak łatwe spotkanie, jak mogłoby się ‘Chłopcom’ wydawać. Jesteśmy przekonani, że Drużyna A napsuje innym rywalom sporo złej krwi. Na sam koniec słowa wsparcia dla Sergiusza Salamakhy, który w trakcie spotkania doznał kontuzji okolic kolana.

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Przed nami ostatni dzień meczowy w pierwszym tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór dojdzie do dwóch bardzo ciekawych pojedynków w pierwszej lidze, w której Speednet podejmie beniaminka rozgrywek – ekipę Old Boys, natomiast wicemistrz MPS zmierzy się z mistrzem drugiej ligi – Bossmanem. Zapraszamy na zapowiedź!

Kruk Volley – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Dla kruczej drużyny, czwartkowe spotkanie z ACTIVNYMI będzie drugim meczem w sezonie Wiosna’24. Trzeba przyznać, że układając terminarz, Redakcja nie była zbyt łaskawa dla drużyny Jakuba Florczaka. Na początek dostali oni bowiem trzecią oraz czwartą siłę poprzedniego sezonu w trzeciej lidze. Dodatkowo w kontekście Speednetu warto zauważyć, że ci po fiasku związanym z brakiem awansu po raz kolejny dokonali wzmocnień. Ostatecznie choć Kruk nie zdołał zdobyć punktu to w jednym secie zaprezentowali się naprawdę nieźle i byli blisko do powtórzenia wyniku Drużyny A, czyli jednego oczka w rywalizacji z mocnym przeciwnikiem. Wydaje się przy tym, że Kruk Volley miał pewnego pecha, bo gdyby to oni zagrali ze Speednetem jako pierwsi, a Drużyna A jako druga to istnieje duża szansa, że wówczas to właśnie oni cieszyliby się z punktu. Zmierzamy do tego, że po pierwszym meczu, podrażniona ekipa Speednetu nie dała już sobie marginesu na wpadkę. Przed Krukami kolejne trudne wyzwanie. Tym razem rywalem będą ACTIVNI Gdańsk, którzy prawdę mówiąc przerwę pomiędzy sezonami wykorzystali dość PASIVNIE. Jakiś czas temu na jednej z grup facebookowych pojawiło się ogłoszenie o naborze do drużyny i co? Ano to, że finalnie w ekipie pojawił się zaledwie jeden nowy gracz. Jakby tego było mało z drużyny odeszło kilku zawodników, a to z kolei sprawia, że ACTIVNI na chwilę obecną mają najwęższą kadrę spośród wszystkich 46 drużyn w lidze. Wydaje się, że taka taktyka jest co najmniej ryzykowna. O tym czy w tym szaleństwie jest metoda przekonamy się w najbliższych tygodniach.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Speednet – Old Boys

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Bardzo dużo osób zauważyło już, że obok drużyny Old Boys trudno przejść obojętnie. Nie mamy co do tego wątpliwości. Ligowcy tę drużynę albo kochają, albo nienawidzą. To można było chociażby zaobserwować w sekcji komentarzy pod jednym z postów. Old Boysi są również dość aktywni na grupach facebookowych, czym czasami wzbudzają pewne kontrowersje. Faktem natomiast jest to, że drużyna Bartłomieja Kniecia napisała historię w SL3, której nikt nigdy im nie odbierze. Mówimy tu bowiem o drużynie, której jako pierwszej udało się uzyskać awans dwa razy z rzędu. Przypomnijmy, że przygoda ‘Dziadków’ w SL3 rozpoczęła się w sezonie Wiosna’23, kiedy ekipa znad Raduni rywalizowała i wygrała zmagania trzeciej ligi. W kolejnym sezonie, już spędzonym w drugiej lidze, sporo osób (w tym Redakcja) uznała, że ‘Dziadki’ zostaną na chwilę przystopowani. Ci mieli zupełnie inne plany i ostatecznie z drugiego miejsca wywalczyli sobie awans. Przed obecnym sezonem znów pojawiają się głosy, że teraz to już na pewno Old Boys poznają miejsce w szeregu, ale ci chętnie przypominają, że kiedyś i gdzieś to już słyszeli. Dobrym wyznacznikiem potencjału drużyny z Pruszcza Gdańskiego będzie ekipa Speednetu, dla której będzie to…jedenasty sezon w SL3. Oczywiście skład w tym czasie bardzo ewoluował i nie inaczej było przed tym sezonem. Speednet dość wyraźnie skurczył kadrę i pytanie, które sobie obecnie zadajemy jest to czy plan kapitana Łukasza Żurawskiego na obecny sezon wypali. Mimo ogromnego doświadczenia Speednetu, wydaje się, że nieco więcej szans na tryumf ma beniaminek rozgrywek.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Hapag Lloyd – Kraken

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Nowa drużyna w ligowej stawce – Kraken rozegra w czwartkowy wieczór swój pierwszy mecz w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Oczywiście mówimy o oficjalnym występie. Nieoficjalnie, kiedy spojrzymy na kadrę drużyny to zobaczymy, że w składzie ‘Bestii’ znajdują się gracze otrzaskani w występach w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Chęć zgłoszenia do SL3, zespół Kraken przejawiał już od kilku sezonów. Niestety dla nich, albo nie udało im się wygrać pierwszeństwa zapisów albo takie zapisy w ogóle nie były prowadzone, bo udział potwierdziły wszystkie 38 ekip z wcześniejszej edycji. Ostatecznie dzięki powiększeniu ligi do 46 ekip, zespół Kraken zameldował się wśród ligowców. Trzon drużyny stanowią gracze, którzy w poprzedniej edycji występowali w Craftvenie. Dodatkowo w składzie ekipy znajdziemy kilku graczy, których znamy z występów w Zmieszanych. Ambicją drużyny jest awans do wyższej klasy rozgrywkowej, choć trzeba przyznać, że będzie o to piekielnie trudno. Na start ‘Bestia’ rozegra spotkanie z ‘Logistykami’, którzy są już po inauguracji. Ta przypadła na spotkanie z Portem Gdańsk, który Hapag Lloyd przegrał w stosunku 0-3. Należy przy tym podkreślić, że jak na absolutnych debiutantów, zespół Joanny Kożuch zaprezentował się przyzwoicie i na tle innej firmowej drużyny, która dopiero co zaczyna przygodę z SL3 – Pekabexem, ‘Logistycy’ zdają się być sporo mocniejsi. Czy wystarczy to na spłoszenie Krakena? Cóż, zdziwimy się jeśli zespół pod batutą Jurija Charczuka nie sięgnie po komplet oczek.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Staltest Pomorze – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Ależ to był imponujący występ drużyny Staltest Pomorze. Przyznamy szczerze, że sami byliśmy zaskoczeni, że to tak ‘zażre’. No bo powiedzmy sobie wprost. Kiedy na rozgrzewce przedmeczowej w spotkaniu z Szach-Matem zobaczyliśmy gołą szóstkę to nie dawaliśmy większych szans na powodzenie drużynie Arkadiusza Kozłowskiego. Należy bowiem zauważyć, że rywalizowali oni z ex pierwszoligowcem, który przez bardzo dużą grupę osób jest uznawany za jednego z głównych kandydatów do awansu. Od pierwszego gwizdka sędziego poniedziałkowego spotkania, Staltest zagrał bez kompleksów i to się opłaciło. Czy podobnie może być w czwartkowym spotkaniu? Podobnie jak w poniedziałek, tak i teraz Staltest nie podchodzi do konfrontacji jako faworyt. Przypomnijmy, że zmierzą się oni z Hydrą Volleyball Team, która w ubiegłym sezonie zajęła wysokie trzecie miejsce i o tym, że finalnie nie grają oni w najwyższej klasie rozgrywkowej zadecydował przegrany mecz barażowy z Flotą Active Team. Jeśli chodzi o ‘Bestię’ to od kilku sezonów obserwujemy sytuację, w której team Sławomira Kudyby zdaje się być zdecydowanie mocniejszy niż większość drużyn w drugoligowej stawce, ale jednocześnie brakuje im kilku bądź kilkunastu procent umiejętności do tego by spokojnie utrzymać się w pierwszej lidze. Przed obecnym sezonem sami zastanawiamy się jakie są cele drużyny na nadchodzącą kampanie. Warto zauważyć tu, że w przerwie pomiędzy sezonami, drużynę Hydry opuścił między innymi lider w klasyfikacji punktowej z poprzedniego sezonu – Sebastian Konarzewski. Co dla zasady, trzon drużyny pozostał jednak niezmienny. Czy wobec tego Hydra może liczyć na wynik co najmniej tak dobry jak na jesień? Cóż, większą wiedzę będziemy mieli już po czwartkowym meczu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MPS Volley – Bossman Team

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Do czwartkowej konfrontacji w lepszych nastrojach podejdą gracze MPS Volley, którzy wbrew przedmeczowym zapowiedziom, uporali się w poniedziałkowy wieczór z AIP. Nie będziemy do tego w kółko wracać i trzeba ten temat wreszcie zamknąć, ale trzeba podkreślić fakt, że jak na takie przemeblowanie, Miłośnicy Piłki Siatkowej zagrali bardzo dobre zawody i zgarnęli bardzo ważne punkty. Ba, przed sezonem wiele osób uznało, że zespół Jakuba Nowaka będzie w obecnej kampanii bronić się przed spadkiem. Cóż, trudno wyciągać po jednym spotkaniu daleko idące wnioski, ale serio. Póki co wygląda to obiecująco. Jak to często bywa w takich przypadkach, tekst ten może się za chwilę brzydko zestarzeć. W czwartek MPS zmierzy się bowiem z ekipą Bossman Team, która choć przegrała swoje pierwsze spotkanie to zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Ba, mało brakowało do tego by jako beniaminek ograć aktualnego mistrza SL3. Po pierwszym, dość gładko wygranym secie, w drugiej odsłonie trwała zażarta walka, którą Eko-Hurt rozstrzygnął na swoją korzyść dopiero w grze na przewagi. Pewną rysą na wizerunku Bossmana jest za to trzeci set rywalizacji we wspomnianym meczu. W nim można było odnieść wrażenie, że Bossman się już wyszalał i nie było z czego podkręcić tempa. Łącząc to ze spotkaniem z MPS sądzimy, że jeśli gracze Jakuba Kłobuckiego zaprezentują się tak jak w dwóch pierwszych setach to powinni cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie. Jeśli zaś zobaczymy oblicze drużyny z drugiej partii to więcej szans na tryumf dajemy wicemistrzom SL3.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BES Boys BLUM – Drużyna A

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Do czwartkowej konfrontacji obie drużyny podejdą w dobrych nastrojach związanych z dobrymi występami w środowy wieczór. Ci pierwsi – BES Boys BLUM rywalizowali na inaugurację z Chilli Amigos i zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Ok, w trzecim secie mając całkowitą kontrolę (19-12) pozwolili sobie na dużą dawkę nonszalancji, ale co dla zasady, ich gra była bardzo miła dla oka. Klasę rywali docenili sami przeciwnicy, którzy po meczu śmiali się, że gracze BBB wyglądali tak jakby pół życia przyjmowali sterydy poprawiające mobilność oraz siłę. Ok, być może Chilli Amigos nie jest najsilniejszą drużyną w ligowej stawce, ale środowy wieczór pokazał, że ‘Chłopcy’ będą w obecnym sezonie bardzo mocni. Czy potwierdzą to również w czwartek? Cóż, są zdecydowanym faworytem starcia. Przypomnijmy, że zagrają oni z ostatnią drużyną poprzedniego sezonu. Wczorajszy wieczór pokazał jednak, że Drużyna A również nie próżnowała i zmieniła się na bardzo duży plus. W tym miejscu ciekawostka. Spośród 120 osób, które typowały wynik meczu, aż 97 osób wskazało na wygraną Speednetu za komplet punktów. Zaledwie 10 osób wskazało na to, że Drużyna A pokusi się o jeden punkt co jasno pokazuje, która z drużyn była wyraźnym faworytem konfrontacji. Mimo to, team Karola Majkowskiego zagrał bez kompleksów, co się opłaciło i przyniosło ‘Czarnym’ jedno oczko. Czy historia ta powtórzy się również dziś?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #3

Za nami środowa seria gier, w której po raz kolejny cenny punkt zgubiła ekipa Szach-Mat. Na trzecioligowych parkietach z bardzo dobrej strony pokazała się ekipa BES Boys BLUM, która pewnie pokonała Chilli Amigos w stosunku 3-0. Ogromną niespodzianką była również strata punktu przez Speednet 2. Zapraszamy na podsumowanie!

Maritex – Szach-Mat 1-2 (16-21; 21-19; 19-21)

Środowy wieczór miał być czymś w rodzaju aloesu na poparzoną skórę. Jak pomadka na spierzchnięte usta. A co tam, polecimy muzycznie – ‘jak po awanturze dużej szept’. I co? Wydaje nam się, że Szach-Mat nie do końca usłyszał jakie ma zadanie do wykonania. Skupił się tylko na liczbie trzy, ale niczym głuptas z zapowiedzi przedmeczowej nie skumał, że chodzi o trzy punkty, które mieli zdobyć. Są trzy punkty, ale stracone i to na dodatek w trzy dni. No cóż, coś tam się zgadza. Pisząc serio, Szach-Mat rozpoczął zawody tak jak oczekiwali tego ich kibice. Po wyrównanym początku (7-7), Szach-Mat zaczął skutecznie atakować poszczególne pola na szachownicy i w efekcie po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-16). W środkowej partii zaczęły się dla teamu Dawida Kołodzieja schody, co biorąc pod uwagę fakt, że prowadzili już 17-13 może dziwić. Nie wiemy czy wówczas Szach-Mat myślał, że wygrają seta na stojąco, ale po czterech blokach w końcówce partii (2 Wierzejski, 1 Pietrasik, 1 Osiecki), Maritex wydarł rywalom zwycięstwo sprzed nosa (21-19). Po środkowej odsłonie, Maritex słusznie uznał, że rywal nie jest taki straszny i w meczu można powalczyć o wygraną. Od samego początku aż do końca trwała walka ‘łeb w łeb’. Kluczowa dla losów meczu okazała się sytuacja z końcówki, w której błąd popełnił jeden z zawodników w fioletowych strojach. Tuż po nim na tablicy wyników pojawił się rezultat 20-18 dla Szach-Matu. Po chwili ostatni punkt w meczu zdobył Dawid Kołodziej i z umiarkowaną ekspresją, Szach-Mat cieszył się ze zwycięstwa.

Chilli Amigos – BES Boys BLUM 0-3 (9-21; 15-21; 19-21)

Jeśli ktoś chce namacalny dowód na to jak dynamiczna jest sytuacja w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta wystarczy, że spojrzy na perypetie drużyny BES Boys BLUM. Nie tak dawno spadek z drugiej ligi i męczarnie w trzeciej klasie rozgrywkowej. W przerwie pomiędzy sezonami w siedzibie drużyny BES Boys zostały zamontowane drzwi obrotowe. Kiedy zrobimy ‘przegląd wojsk’ to dojdziemy do wniosku, że mamy do czynienia z prawie nową ekipą. Dla koneserów SL3, którzy uważnie śledzą ligowe zmagania było jasne, że BBB będą zdecydowanym faworytem starcia, co w pierwszym secie potwierdzili w doskonałym stylu. Po kilku atakach Damiana Kolki, który znajduje się na siódmym miejscu w klasyfikacji punktowej wszechczasów, BBB objęli prowadzenie 10-5. W dalszej części seta, gracze w czerwonych strojach nie byli w stanie powstrzymać przeciwników i ostatecznie zakończyli partię z zaledwie dziewięcioma oczkami na koncie. Środkowa odsłona to wreszcie lepsza gra Chilli Amigos, którzy zaczęli grać odważniej. Choć partia ta zaczęła się od prowadzenia teamu Ryszarda Nowaka (8-2) to po jednym z ataków Krzysztofa Gasperowicza można było mieć nadzieję na emocjonującą końcówkę (13-9). Ostatecznie nic z tych rzeczy. Po chwili BBB podkręcili tempo i cieszyli się z wygrania drugiej odsłony (21-15). Najciekawiej było bez wątpienia w ostatniej partii. Choć po ataku dobrze dysponowanego Michała Kanki, ‘Chłopcy’ prowadzili już 18-9 to z czasem w ich szeregi wkradło się sporo nonszalancji. Ta kosztowała ich niemal stratę seta, bo do samego końca zdobyli zaledwie trzy oczka przy dziesięciu przeciwników. Oczywiście za jakiś czas nikt nie będzie o tym pamiętał i w ostatecznym rozrachunku liczą się trzy oczka do ligowej tabeli.  

Drużyna A – Speednet 2 1-2 (21-18; 9-21; 13-21)

Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że są takie mecze, które zwykło się określić meczami pułapki. No bo spójrzmy na to chłodnym okiem. Speednet 2 miał absolutnie wszelkie argumenty do tego, by ograć rywali za komplet punktów. Przypomnijmy, że rywalizowali oni z ekipą, która w poprzednim sezonie zajęła ostatnie miejsce. Owszem, Speednet nie mógł tego dnia skorzystać ze wszystkich zawodników, ale tak czy siak – w ich składzie na parkiecie grało kilku ex-pierwszoligowców. Wobec tego, wynik pierwszego seta jest ogromną niespodzianką. Początek spotkanie rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami zdecydowanej większości osób. Speednet błyskawicznie objął prowadzenie 6-2 i zdawał się mieć wszystko pod kontrolą. Z czasem w szeregach ‘Programistów’ zaczęło szwankować przyjęcie, a to sprawiło, że po jednym z ataków Mateusza Olszewskiego, Drużyna A objęła prowadzenie 15-11. Czas wzięty przed Speednet na niewiele się zdał. W dalszej części seta, team Marka Ogonowskiego nie był już w stanie odrobić strat i partię wygrała dobrze dysponowana Drużyna A. Sensacyjna porażka sprawiła, że w Speednecie wyzwoliła się sportowa złość. W drugim secie nie dość, że zobaczyliśmy zdecydowaną poprawę w grze Speednetu, to na dodatek po drugiej stronie siatki zobaczyliśmy festiwal błędów zespołu Karola Majkowskiego. Finał? Wynik 21-9 dla Speednetu i zmiana stron. Ostatnia odsłona rozpoczęła się tak jakby Drużyna A nasyciła się już tym, czego dokonała w pierwszym secie. W ostatniej partii kontynuowali oni kiepską dyspozycję z drugiego seta i rozpoczęli odsłonę od sporej straty punktowej (7-1). W dalszej części seta Speednet cisnął po swoje i finalnie wygrał partię do 13. Mimo wygranej dużo wskazuje na to, że z wyniku cieszą się ci, którzy przegrali.

DNV – BL Volley 0-3 (13-21; 10-21; 15-21)

Po poniedziałkowej wygranej z Pekabexem, na drużynę DNV czekała prawdziwa weryfikacja. Ich rywalem była bowiem ekipa BL Volley, która poprzedni sezon zakończyła na szóstym miejscu w lidze. W naszych oczach to właśnie team Wojciecha Strychalskiego był faworytem spotkania i sytuacji nie zmienia tu fakt dość dotkliwej porażki, której ci doznali we wtorkowy wieczór. Wracając do konfrontacji z DNV to od samego początku spotkania aż do ostatniego gwizdka sędziego układało się ono idealnie dla BL. W pierwszej odsłonie po ataku Macieja Lewandowskiego było 11-6 dla graczy w czarnych strojach. W końcówce seta, dwa ataki ze środka siatki posłał Damian Skrzęta, po czym Tygrysy mogły zaryczeć po raz pierwszy (21-13). Środkowa partia to set, w którym dysproporcja pomiędzy drużynami była jeszcze bardziej widoczna. Choć zaczęło się w sposób, w którym trudno było dostrzegać anomalii (5-3) to fakt, że na kolejne 13 oczek BL przypadły tylko dwa punkty DNV może w pewien sposób dziwić (18-5). W końcówce, DNV zdołało dobić do dwucyfrowej liczby punktów, co nie zmienia jednak postaci rzeczy, że koncert w ich wykonaniu to nie był. Nowy set – stare zasady – ustalone przed drużynę BL Volley, która rozpoczęła mecz od stanu 9-2. Druga część seta to fragment gry, w którym tempo ewidentnie siadło. Ani DNV ani BL nie wierzyło bowiem, że może tu dojść do jakichkolwiek zmian i w taki oto sposób, obie drużyny dograły tę partię.

Złomowiec Gdańsk – MiszMasz 3-0 (23-21; 21-16; 21-19)

Jeszcze raz – nowa nazwa, nowe otwarcie. Tak to póki co wygląda, bo pamiętamy jak to z Dzikami bywało. Rzadko kiedy można było przewidzieć ich wyniki. W środowy wieczór po raz drugi z rzędu zagrali jak na faworytów przystało. Ba, drużyna Witka Klimasa zaczyna wyglądać na ekipę nienasyconą i głodną ligowych punktów. Oczywiście nie jest tak, że o komplet oczek było w środę łatwo. MiszMasz po raz kolejny w przeciągu dwóch dni powiesił poprzeczkę na bardzo wysokim pułapie. Spotkanie zaczęło się dobrze dla Złomowców, którzy po atakach Mateusza Węgrzynowskiego prowadzili w trakcie seta (7-4, a następnie 16-13). Mimo to gracze Michała Grymuzy wyszli na prowadzenie 18-17, na które drużynę wyprowadził świetnie dysponowany Przemysław Malujdy.  Choć Złomowiec był w tarapatach to po blokach Marcina Bryłkowskiego oraz Adama Śliwińskiego to właśnie oni cieszyli się z wygranej (23-21). Środowy set to najspokojniejsza partia w meczu. MiszMasz dotrzymywał kroku swoim przeciwnikom do stanu po 11. W dalszej części po kilku atakach Marcina Bryłkowskiego, Złomowiec wyszedł na wysokie prowadzenie (18-12) i po chwili cieszyli się z drugiego punktu. Ostatnia odsłona to kolejna próba MiszMaszu na choć jeden punkt. Trzeba przyznać, że było do tego naprawdę blisko. Po jednym z ataków Mateusza Berbeki, MiszMasz prowadził 15-11. Niestety dla siebie kolejne cztery oczka zdobyli przeciwnicy (15-15), którzy odzyskali kontrolę i po chwili cieszyli się z kompletu punktów.

Speednet 2 – Kruk Volley 3-0 (21-7; 21-19; 21-14)

Myśląc o awansie już przed sezonem trzeba sprecyzować sobie plan na poszczególne spotkania. Jesteśmy przekonani, że w każdym scenariuszu, który był brany pod uwagę, Speednet nie wyobrażał sobie innego niż komplet sześciu punktów w środowy wieczór. Cóż, ‘Programiści’ już w pierwszym secie obecnego sezonu skomplikowali sobie sytuację. Piszemy o tym teraz, ponieważ chcieliśmy podkreślić, że zespół Marka Ogonowskiego podszedł do spotkania z Krukami w pełni zmobilizowany i sfokusowany na korzystny wynik. Początek spotkania ułożył się dla faworyzowanej drużyny w idealny sposób. Po kilku punktach Krzysztofa Mejera, Speednet objął prowadzenie 10-2 i było jasne, że po chwili będą cieszyli się z wygranego pierwszego seta. Finalnie nie dali oni szans przeciwnikom, którzy uciułali zaledwie 7 oczek. Dyspozycja Kruków na początku spotkania nie napawała ich sympatyków optymizmem. Mimo to w drugiej odsłonie zobaczyliśmy kompletnie odmienioną ekipę. Po jednym z ataków debiutującego w SL3 Michała Laskowskiego, na tablicy wyników mieliśmy remis po 7. W dalszej części, Speednet wypracował sobie delikatną przewagę (17-15), którą utrzymali aż do końca. Przed ostatnim setem, rozochoceni gracze Kruk Volley rozmawiali o tym, że w środowy wieczór jeden punkt jest w ich zasięgu. Niestety krucza ambicja zamiast wzbić się w powietrze walnęła prosto o kostkę brukową. Zanim się obejrzeliśmy, Speednet prowadził już 10-2, a to z kolei oznaczało, że po chwili zainkasował trzy oczka.

Zapowiedź – MATCHDAY #3

Zaczynamy trzeci dzień ligowych zmagań. W środowy wieczór dwa pierwsze kroki w kierunku awansu do drugiej ligi postara się zrobić Speednet 2. Dodatkowo w drugiej lidze dojdzie do pojedynku drużyn, które zawiodły w pierwszym meczu (Maritex vs Szach-Mat). Zapraszamy na zapowiedź!

Maritex – Szach-Mat

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Z pewnością inaczej wyobrażały sobie początek sezonu obie drużyny. Przypomnijmy, że zarówno Maritex, jak i Szach-Mat grały swoje inauguracyjne spotkania już w poniedziałek. To co łączy obie ekipy to fakt, że dały one ciała po całości. Zacznijmy od Maritexu, który liczył na pierwszoplanowe role w hollywoodzkiej produkcji, a tymczasem odpadł z castingu na postać drzewa w spektaklu ‘Księga Dżungli’, wystawianej w gminnej świetlicy w Bukowcu. Oczywiście narracja ta choć trochę przekoloryzowana to jednak dość dobrze oddaje stosunek pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością. Ta była w poniedziałek bezlitosna. Jeśli ‘Szachistom’ na pierwsze kilka zdań drgnęły kąciki ust w uśmiechu to mamy kiepskie wiadomości. Co to w ogóle do cholery było? Czy przypadkiem nie słyszeliśmy od Was, że zamiarem Szach-Matu jest powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej? Skoro w pierwszej części tekstu byliśmy w tematach okołoszkolnych to i tym razem nie może być inaczej. Szach-Mat przypominał niegdyś zdolnego dzieciaka, w którym rodzice pokładali pewne nadzieje. Te okazały się zbyt przesadzone i rodzice z czasem musieli przenieść go do innej szkoły. Tam miało nastąpić nowe rozdanie, w którym mały Szachista miał być najlepszym uczniem w szkole. Rzeczywistość jest taka, że w dużo gorszej szkole, ‘Szachista’ został po pierwszym dniu meczowym uznany za największego głąba w szkole i dzieciaki wytykają go palcami. Oj tak, wiemy, że było mocno, ale czasami lepiej powiedzieć komuś wprost by ten szybciej otrzeźwiał. Pytanie przed środową kolejką jest takie, która z drużyn wzniesie się na wyższy poziom. Zdecydowanie więcej argumentów jest po stronie Szach-Matu, ale czy przypadkiem nie było tak również w poniedziałkowy wieczór?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Chilli Amigos – BES Boys BLUM

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Dla obu drużyn środowa konfrontacja będzie początkiem sezonu Wiosna’24. Jeśli drużyny w obecnej edycji powtórzyłyby wynik z jesiennej kampanii to w kolejnej edycji musiałyby rywalizować w czwartej klasie rozgrywkowej. Obecne zasady awansów i spadków stanowią bowiem, że drużyny z miejsc 10 oraz 11 zagrają w przyszłym sezonie w nowoutworzonej czwartej lidze. To sprawia, że obie drużyny muszą w obecnej edycji spisać się znacznie lepiej. Dużo większe szanse ma na to ekipa BES Boys BLUM, która w przerwie pomiędzy sezonami dokonała bardzo konkretnych wzmocnień. W obecnym składzie graczy w siwych strojach znajdziemy bowiem kilku zawodników z przeszłością drugo, a nawet pierwszoligową. Ba, w kuluarach coraz częściej mówi się o tym, że BES Boys BLUM wyrastają na jednego z głównych kandydatów do awansu. Cóż, o tym czy nie są to puste słowa przekonamy się już niebawem. Na początek, ekipa Ryszarda Nowaka zmierzy się z Chilli Amigos, dla których będzie to inauguracja dziewiątego sezonu w SL3. Przez ten czas, gracze Grzegorza Walukiewicza przeżywali wzloty i upadki, ale w ostatnim czasie byli ewidentnie w dołku. Sądzimy, że spory wpływ na ten stan rzeczy miał fakt, że drużyna od dawna borykała się z problemami kadrowymi, które eliminowały ważne ogniwa drużyny. Sezon Wiosna’24 jest wreszcie tym, w którym kapitan będzie mógł wreszcie skorzystać z całej talii kart Amigos. Czy przełoży się to na wynik i Chilli uniknie równie niskiego miejsca co ostatnio? Cóż, przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Drużyna A – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Gracze oraz sympatycy drużyny Speednet 2 zadają sobie obecnie pytanie. Jeśli nie teraz to kiedy? Powiedzmy sobie wprost, ‘Programiści’ do drugiej ligi mieli awansować już w tamtym sezonie. Niestety dla nich plan, który przez długi czas zdawał się realizować ‘spalił na panewce’. Na taki stan rzeczy wpływ miało wiele aspektów i odpowiedź z pewnością nie jest jednoznaczna. Nie jest tak, że drużynie brakowało umiejętności. Czy Speednet wyciągnął z tej lekcji nauczkę i teraz zrealizuje swój cel? Na ‘dzień dobry’, gracze Marka Ogonowskiego rozegrają dwa spotkania. Co ciekawe zmierzą się oni z ostatnią drużyną poprzedniego sezonu – Drużyną A oraz dużą grupą zawodników, którzy w poprzednim sezonie bronili barw przedostatniej drużyny w ligowej tabeli – Husarią Gdańsk (obecnie APV Gdańsk). Jest zatem bardzo prawdopodobne, że w środowy wieczór Speednet sięgnie po dwa komplety oczek. Trudno bowiem wyobrazić sobie scenariusz, w którym Speednet już na początku komplikowałby sobie sytuację. Czy znajdziemy choć jeden kontrargument? Z informacji, które udało nam się uzyskać, ‘Różowi’ będą mieli w środowy wieczór spore problemy kadrowe. Jeśli chodzi o ich przeciwników – Drużynę A to w przerwie pomiędzy sezonami doszło w ekipie do pewnych perturbacji. Z nowych rzeczy na pewno warto zauważyć o zmianie kapitana drużyny. Od środowej konfrontacji ‘stery’ w drużynie przejmuje libero – Karol Majkowski. To rzecz jasna nie wszystkie zmiany. Do Drużyny A dołączyło kilku graczy, dla których będzie to debiut w rozgrywkach SL3. O tym czy zawodnicy ci będą w stali wynieść drużynę na nowy poziom, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

DNV – BL Volley

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Do środowej konfrontacji w lepszych nastrojach przystępuje team DNV. Przypomnijmy, że na inaugurację, zespół Stanisława Paszkowskiego dość gładko rozprawił się z Pekabexem. Jeśli spojrzymy na wyniki poszczególnych setów to można wysnuć wniosek, że DNV na tle drużyny z północy Gdańska wypadł gorzej niż Inter Marine Masters. Owszem, jest to po części racja, ale trzeba zauważyć, że DNV w pełni kontrolowało tamto spotkanie i można było odnieść wrażenie, że gdyby sytuacja ich do tego zmusiła to bez większego problemu zdołaliby wrzucić wyższy bieg. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że w spotkaniu z ‘biało-zielonymi’ zabrakło kilku graczy, którzy będą stanowili o sile drużyny w obecnym sezonie. Jeśli chodzi o środowy wieczór to z całą pewnością, zespół z Gdyni czeka o wiele trudniejszy rywal. Ba, w naszych oczach BL Volley pozostaje faworytem i sytuacji nie zmienia tu fakt, że BL Volley podejdzie do spotkania po dotkliwej porażce z ekipą Challengers, której ci doświadczyli we wtorkowy wieczór. Patrząc na początek sezonu w wydaniu BL zastanawiamy się czy przypadkiem nie dojdzie do powtórki z edycji Jesień’23, kiedy BL wypadł z walki już na samym początku. Przypomnijmy, że wówczas na inaugurację przegrali oni z Tigerem oraz Craftveną. Aby uniknąć podobnego scenariusza, ‘Tygrysy’ muszą powalczyć dziś o zwycięstwo. Na papierze są faworytem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Złomowiec Gdańsk – MiszMasz

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Wow, to było naprawdę mocne otwarcie sezonu w wykonaniu Złomowca. Podkreślaliśmy to w naszej historii wielokrotnie, ale często problemem ekipy Witolda Klimasa było to, że w meczach z teoretycznie słabszymi rywalami było u nich trudno o mobilizację. To sprawiało z kolei, że Złomowiec był kimś w rodzaju Robin Hooda, który rozdawał punkty tym najbardziej potrzebującym. Kto wie, czy w trakcie nowego rozdania, które możemy obecnie obserwować, Złomowiec nie porzucił starej tradycji i teraz, w meczach, które należy wygrać team z Wejherowa Gdańska zgarnia pełną pulę. Nie ma co ukrywać, że przed środowym spotkaniem to właśnie byli gracze Stoczniowca Gdańsk są faworytem spotkania. Z drugiej strony MiszMasz na początku sezonu pokazał się z bardzo dobrej strony i ku zaskoczeniu niemal wszystkich, ograł Dream Volley w stosunku 2-1. Zaskoczenie było tym większe, że we wcześniejszych aż pięciu pojedynkach z Dream Volley to ‘Marzyciele’ za każdym razem wygrywali i na dodatek, robili to za komplet oczek. Dodatkowo nie bez znaczenia pozostawał również fakt, że w przerwie pomiędzy sezonami drużynę Złomowca opuściło kilku zawodników, na których barkach spoczywał ciężar zdobywania punktów. Mimo tej z pozoru nieciekawej sytuacji, MiszMasz zagrał dobre zawody i ograł faworyta. Czy podobnie będzie w środowy wieczór?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Speednet 2 – Kruk Volley

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Kiedy ściągniemy maskę z kruczej głowy ujrzymy, że co dla zasady, barw nowopowstałej drużyny bronić będą zawodnicy, którzy w poprzednim sezonie bronili barw Husarii Gdańsk. W pewnym momencie poprzedniej edycji w zbroi ‘Rycerzy’ coś zaczęło ewidentnie strzykać i finał był taki, że doszło do klasycznego podziału. Ze starej Husarii zrodziły się dwie nowe ekipy. APV Gdańsk oraz właśnie Kruk Volley. Na podstawie wyników z poprzedniego sezonu możemy jednak oszacować potencjał drużyny i potencjalne cele, o które ekipa Jakuba Florczaka będzie walczyć. Wydaje się, że celem nadrzędnym jest walka o trzecioligowy byt. Trzeba przyznać, że choć jest to realne to jednak zadanie te będzie bardzo trudne. Wracając do składu ‘Kruków’ to poza znanymi twarzami, do ekipy dołączyło kilku zawodników, dla których będzie to debiut w SL3 (Piotr Ceynowa, Michał Laskowski czy Mateusz Glass). Na początek Kruki zagrają bardzo wymagające spotkanie ze Speednetem, który jest murowanym faworytem starcia. Ba, będziemy zdziwieni, jeśli w meczu zobaczymy inny wynik niż komplet punktów Speednetu. Z drugiej strony w poprzednim sezonie, Speednet potrafił sobie komplikować sytuacje w meczach, w których był teoretycznie faworytem. Po wtorkowych spotkaniach wiadomo jednak, że już od początku sezonu trzeba wrzucić wysoki bieg. Konkurencja zdaje się nie spać.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #2

Za nami wtorkowa seria gier, w której z bardzo dobrej formy zaprezentowali się gracze Challengers. Największą niespodzianką dnia była jednak wygrana drużyny MiszMasz, która przełamała fatalną serię rywalizacji z Dream Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Inter Marine Masters – Pekabex 3-0 (21-2; 21-8; 21-10)

Powiedzmy to sobie wprost. Nie jest to łatwy początek przygody z Siatkarską Liga Trójmiasta drużyny Pekabex. O tym, że drużynie z Kokoszek będzie prawdopodobnie trudniej o dobry występ sygnalizowaliśmy na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Z drugiej strony nikt nie mówił, że w SL3 będzie łatwo. Na pocieszenie podamy jednak, że Pekabex jest na początku drogi w SL3 i z pewnością z meczu na mecz będą czuli się coraz swobodniej. To na początku nie przyniesie rzecz jasna spektakularnych wyników, ale wizja rywalizacji w przyszłym sezonie w nowopowstałej czwartej lidze sprawia, że Pekabex ma przed sobą konkretny cel w postaci poprawy gry. Ok, koniec tej coachingowej gadki. Jeśli chodzi o podsumowanie spotkania to pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od stanu…10-0 dla Inter Marine Masters. Gracze Andrzeja Masiaka mogli mieć poczucie, że w cztery lata od ostatniego meczu w SL3 ich poziom urósł przy jednoczesnym regresie pozostałych drużyn w lidze. Wracając do pierwszego seta, pierwszy punkt Pekabex zdobył po błędzie wspomnianego gracza z lewego skrzydła (10-1). Kiedy po ataku Tomasza Kwiatkowskiego zanosiło się na wynik 21-1, gracze Masters popełnili kolejny błąd i finalnie set ten zakończył się wynikiem 21-2. Środkowa odsłona to kontynuacja bardzo dużej przewagi graczy Inter Marine (15-1). Pod koniec seta, zawodnicy Andrzeja Masiaka ewidentnie zwolnili, a to sprawiło, że na konta Pekabexu powędrowało osiem oczek. Team z Kokoszek wspierany przez kibiców chciał zrobić wszystko by miłym akcentem skończyć mecz. Tym byłaby na pewno poprawa gry w stosunku do tego, co oglądaliśmy w dwóch pierwszych odsłonach i trzeba przyznać, że sztuka ta ‘biało-zielonym’ się udała. Finalnie, zespół Sylwestra Króla zdobył kilka oczek po własnych akcjach i zdobył w tej partii dwucyfrową liczbę punktów.

Challengers – Bayer Gdańsk 3-0 (21-19; 21-11; 21-14)

Po bardzo obiecującym poniedziałkowym występie w wykonaniu drużyny Bayer Gdańsk, oczekiwania wobec wtorkowego starcia stały na bardzo wysokim poziomie. Wiedzieliśmy bowiem, że Challengers niemal z marszu stanie się jednym z głównych kandydatów do awansu. Po meczu ‘Aptekarzy’ z Tigerem uznaliśmy, że zespół Damiana Harica będzie w stanie ‘podjąć rękawicę’. Czy się pomyliliśmy? Cóż, zależy jak na to spojrzeć. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się bowiem od świetnego trzecioligowego grania, któremu prawdę mówiąc było do drugiej ligi. Serio, ten mecz do stanu 15-15 oglądało się wybornie. Game-changerem była świetna zagrywka w wykonaniu środkowego Michała Kocbucha, po któryej Challengers objęli prowadzenie 18-15 i po chwili cieszyli się z wygrania pierwszej partii. Sytuacja ta ewidentnie podcięła ‘Aptekarzom’ skrzydła, którzy na początku drugiej odsłony mieli problemy z przyjęciem specyficznej zagrywki rozgrywającego – Krystiana Kempińskiego (4-0). W dalszej części seta, Challengers utrzymywali przewagę czterech oczek i taki stan trwał do momentu, kiedy na tablicy wyników mieliśmy 11-7. Druga część tej odsłony to znaczna przewaga zespołu Wojciecha Lewińskiego udokumentowana wygraną seta do 11. Ostatnia partia rozpoczęła się od kilku punktów ex-gracza Volley Surprise – Mariusza Kuczko (7-1). Kiedy wydawało się, że za chwilę Challengers skończy mecz to popełnili kilka błędów z rzędu, które dały tlen przeciwnikom (7-5). Nadzieje Bayera na dobry rezultat zostały jednak dość szybko zgaszone. Po dwóch punktach Bartłomieja Dzierzęckiego, Challengers wysunęli się na prowadzenie 15-7 i zasadniczo był to koniec emocji w meczu.

Dream Volley – MiszMasz 1-2 (21-19; 19-21; 22-24)

To jest niewiarygodne. Ledwo co w zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy o tym, że ilekroć obie drużyny się ze sobą mierzą to za każdym razem kończy się w ten sam sposób, a już mamy zwrot akcji o czym za chwilę. Zachowajmy pewną chronologię. Pierwszy set rywalizacji pokazał, że nie będzie to dla ‘Marzycieli’ spacerek. Po dość nieciekawym fragmencie gry, w którym obie drużyny popełniały sporo błędów, MiszMasz wysunął się na prowadzenie 9-7. Mimo, że Dream w tej partii bardzo cierpiał to zdołał po chwili wyjść na prowadzenie (17-15). Jako, że gra była bardzo szarpana, po chwili MiszMasz wysunął się na prowadzenie (19-18), ale koniec końców, pierwszy punkt trafił na konto Dream Volley. Cóż, właśnie zdaliśmy sobie sprawę, że tekst tak jak pierwszy set – mega chaotyczny. Ok, w drugiej odsłonie mieliśmy nieco więcej ładu i składu. Środkowa partia była wyrównana od samego początku. Z czasem zaczęła się zarysowywać delikatna przewaga zespołu Michała Grymuzy (13-10). Kiedy pod koniec zespół w czarnych trykotach ponownie prowadził 19-18, zastanawialiśmy się czy jesteśmy właśnie świadkami czegoś w rodzaju deja vu. Cóż, tym razem było inaczej i po ataku kapitana, Michała Grymuzy – MiszMasz dopiął swego. Przed trzecim setem, ‘Czarni’ doszli do całkiem słusznego założenia, że skoro odczarowali już klątwę to czemu nie pójść za ciosem i nie pokusić się o wygraną? Zadanie to nie było bynajmniej łatwe, bo przez długi czas lepiej wiodło się ‘Marzycielom’. To właśnie team Mateusza Dobrzyńskiego prowadził w końcówce 19-15 i był na najlepszej drodze do wygranej. Po chwili bardzo ważne punkty dla swojej drużyny zdobył jednak Mateusz Berbeka i końcówka seta to gra na przewagi. Choć Dream miał piłki meczowe to koniec końców, z pierwszej wygranej w sezonie cieszą się gracze MiszMasz.

Inter Marine Masters – Tiger Team 2-1 (21-18; 15-21; 21-18)

Po meczu na ‘przetarcie’ z Pekabexem, Inter Marine Masters przystępowało do zadania znacznie trudniejszego. Rywalem doświadczonego zespołu miała być bowiem ekipa Tiger Team, dla której był to drugi mecz w sezonie Wiosna’24. W naszych oczach nieznacznym faworytem spotkania byli Mastersi, ale wiedzieliśmy, że w tym przypadku będą się już musieli napocić. Początek spotkania to dobra gra obu zespołów, która zaprowadziła nas do stanu po 10. W połowie seta uwypukliły się pewne mankamenty w zespole ‘Tygrysów’, a jednym z nich był z pewnością problem z postawieniem dobrego bloku. Między innymi ten aspekt sprawił, że Mastersi po atakach Tomka Kowalewskiego, objęli prowadzenie 15-11. Choć zaliczka czterech punktów na tym etapie seta zdawała się być bezpieczna, to jednak po chwili ‘Tygrysy’ doprowadziły do wyrównania po 16. Ostatnie słowo należało jednak do zespołu Andrzeja Masiaka, który wygrał tę partię do 18. Środkowa odsłona to dość podobna sytuacja do tej z pierwszego seta. Różnica polegała jednak na tym, że po wyrównanym początku to Tiger był konkretniejszy w swoich działaniach. Po kilku atakach Tadeusza Jakubczyka oraz Marcina Kwidzińskiego, Tiger odskoczył rywalom na 16-9 i po chwili cieszył się z wyrównania w meczu (21-15). To oznaczało, że o wygranej spotkania zadecyduje ostatni set. Tu, a jakże – wyrównany początek (9-9), po którym sprawy w swoje ręce wziął Andrzej Masiak (14-11). Choć Tiger nie odpuszczał (17-16) to grając na tym etapie seta ‘punkt za punkt’ okazało się niezbyt fortunną taktyką. Ostatecznie Inter Marine wygrywa spotkanie 2-1, ale tak jak można to było przewidzieć, Tiger ‘tanio skóry nie sprzedał’.

Bossman Team – Eko-Hurt 1-2 (21-13; 20-22; 13-21)

Ależ to było mocne otwarcie w wykonaniu drużyny Bossman Team. Oj tak, zespół Jakuba Kłobuckiego męczył się w drugiej lidze i tę radość z gry na wyższym poziomie było widać od pierwszego gwizdka sędziego. Niesieni na fali własnego dopingu gracze w granatowych strojach od samego początku zawiesili poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie. Efekt? 8-4 po ataku Macieja Jaskólskiego. Kiedy na tablicy wyników było już 13-6 dla beniaminka, na parkiecie zameldował się nowy nabytek Eko-Hurt – Grzegorz Gnatek. Co ciekawe, gracz ten w swoim pierwszym kontakcie z piłką popisał się tym z czego słynie – skutecznym blokiem. To nie zmieniło jednak oblicza seta, którego Bossman wygrał z zadziwiającą łatwością (21-13). Środkowa odsłona to bardzo wyrównana partia niemal od samego początku aż do końca. Wystarczy spojrzeć na rozkład punktów:

3-3; 5-5, 8-8; 11-11; 15-15;

Jako pierwsi w tej partii piłkę setową po ataku Marcina Radziewicza mieli gracze Eko-Hurt (20-18). Mimo to, Bossman zdołał doprowadzić do wyrównania po 20, ale ostatnie słowo, a nawet dwa należały do MVP poprzedniego sezonu – Igora Ciemachowskiego (22-20). Ostatnia odsłona nie ułożyła się dla Bossmana zbyt dobrze. Po kilku ich błędach w początkowej fazie seta, Eko-Hurt objął prowadzenie 9-3 i w dalszej części seta nie dał już sobie zrobić krzywdy. Finalnie Mistrz SL3 sięga po pierwszą wygraną, ale trzeba sobie powiedzieć, że przy odrobinie szczęścia w drugiej partii z wygranej mogli się cieszyć gracze Bossmana.

Challengers – BL Volley 3-0 (21-13; 21-11; 21-17)

Po przekonującym zwycięstwie z drużyną Bayer Gdańsk, ekipa Challengers stanęła przed kolejnym wyzwaniem. Należy przy tym podkreślić, że podobnie jak w pierwszym przypadku tak i tym razem rywalizowali oni z uznaną, trzecioligową marką. Ok, w ostatnim czasie zarówno Bayer, jak i BL mieli swoje problemy, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że wciąż mówimy o naprawdę konkretnym trzecioligowym graniu. Jaki jest z tego przekaz? Ano taki, że w przypadku wygranej z jednymi, jak i z drugimi, Challengers mogą czuć bardzo dużą satysfakcję. Wygrana za komplet sześciu punktów to już humor rewelacja i właśnie w takich nastrojach opuszczali Ergo Arenę gracze Wojciecha Lewińskiego. Czy z perspektywy całego meczu można wysnuć wniosek, że drużynie BL należał się choć jeden punkt? Cóż, niekoniecznie. Od początku zawodów team Challengers wrzucił bardzo wysokie obroty i objął prowadzenie 10-6. Z czasem przewaga Challengersów zrobiła się jeszcze większa i finalnie BL ugrało tylko 13 oczek. Drugi set? Jeszcze większe lanie. Tu nie trzeba komentarza, spójrzcie sami: 8-3; 12-6; 19-8 i wreszcie 21-13. Niemoc, bezradność, smutek, brak wiary w korzystny wynik. Kiedy po dwóch pierwszych setach nowy lider zorientował się, że we wtorkowy wieczór nie czyha na nich żadne niebezpieczeństwo to BL nieco odżyło. Po wejściu na parkiet Damiana Skrzęty oraz Tomasza Czopura, BL prowadził nawet 12-9. Niestety dla nich, przewagi tej nie potrafili dowieźć i po kilku błędach własnych, sytuacja się unormowała (17-13). Ostateczny wynik to 3-0 dla Challengers i co ważniejsze – wysyłają pierwszy czytelny sygnał do reszty ligi, że są naprawdę mocni.

Zapowiedź – MATCHDAY #2

Wtorkowe zmagania upłyną pod kątem zmagań trzecioligowych, w których dojdzie do czterech pojedynków. Co ciekawe, po najbliższym dniu meczowym, Inter Marine Masters, Challengers, Pekabex oraz Bayer Gdańsk będą miały rozegrane po dwa spotkania. Gratką dla kibiców pierwszej ligi będzie z kolei pojedynek Mistrza – Eko-Hurt z beniaminkiem – drużyną Bossman Team. Zapraszamy na zapowiedź!

Inter Marine Masters – Pekabex

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Choć trudno w to uwierzyć to od ostatniego meczu Inter Marine Masters w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta minęło…4 lata, 3 miesiące oraz 9 dni. Przypomnijmy, że w sezonie Jesień’19, ‘Mastersi’ rywalizowali w ówczesnej pierwszej lidze, w której zajęli wysokie – piąte miejsce. Mimo to, po udanym sezonie drużyna nie zgłosiła się do kolejnej edycji. Nie jest oczywiście tak, że w tym czasie Panowie nie mieli kontaktu z siatkówką. Bardzo duża część zawodników, którzy występowali wówczas w drużynie, grali później w innych zespołach. Dodatkowo team występował w tym czasie w szeregu różnych turniejów, w tym międzynarodowych.  Z czasem w siedzibie Inter Marine zrodził się pomysł by ponownie spróbować sił w SL3. Początkowo plan ten nie mógł być realizowany, ponieważ najzwyczajniej w świecie, wszystkie miejsce były zajęte. Przed obecnym sezonem pojawiła się jednak szansa na to, by się zgłosić, z czego ‘Mastersi’ chętnie skorzystali. Na początek mecz z drużyną, która w SL3 debiutowała zaledwie wczoraj. Początek przygody nie był dla Pekabexu zbyt łaskawy. Drużyna Sylwestra Króla dość wysoko przegrała z DNV i z pewnością była to bolesna lekcja dla drużyny z Kokoszek. Tak jak wspominaliśmy w podsumowaniu poniedziałkowej serii gier, dużo wskazuje na to, że we wtorek czeka ich jeszcze trudniejsza przeprawa. Stawiamy dolary przeciw orzechom, że chwilę po 21, Inter Marine będzie cieszyło się z pierwszego kompletu oczek w sezonie Wiosna’24.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Challengers – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Niby debiutanci, ale jeśli spojrzymy na skład to dostrzeżemy, że mówimy o drużynie, która nie dość, że jest bardzo doświadczona, to na dodatek ‘otrzaskana’ w grze w wyższej klasie rozgrywkowej. W składzie drużyny znajdziemy bowiem dwucyfrową liczbę graczy, którzy występowali wcześniej w drugiej lidze. To z kolei pozwala sądzić, że drużyna Wojciecha Lewińskiego z marszu staje się jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu do drugiej ligi. Większość zawodników, którzy będą grali w Challengers to gracze, którzy w poprzednim sezonie bronili barw Zmieszanych. Co ciekawe w kontekście meczu z Bayerem Gdańsk, w drużynie tej występować będzie również Tomasz Jakubowski, który do niedawna, bronił barw ‘Aptekarzy’. Z pewnością wspomniany gracz będzie jedną z wiodących postaci, która prowadzić będzie przedmeczową odprawę i postara się określić mocne oraz słabe punkty byłych kolegów z drużyny. Zadanie te będzie nieco utrudnione, gdyż tak jak wspominaliśmy przy okazji poniedziałkowego meczu Bayera, skład tej drużyny uległ pewnym zmianom. Te jak mogliśmy obserwować w poniedziałkowym starciu Bayera z Tiger Team zaprocentowały. Choć pamięć mamy całkiem niezłą to przyznamy, że nie pamiętamy kiedy widzieliśmy Bayer w równie dobrej dyspozycji. Choć w naszych oczach Challengers są faworytem spotkania to jednak jeśli Bayer zagra równie dobrze, kwestia wygranej pozostaje sprawą otwartą.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Dream Volley – MiszMasz

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Jeśli spojrzymy sobie na statystyki head to head obu drużyn to trudno znaleźć równie silnego rywala dla drużyny MiszMasz. Ilekroć bowiem obie drużyny mierzyły się w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to za każdym razem MiszMasz wychodził z rywalizacji pokiereszowany. Sami spójrzcie:

– 31.05.2021 Dream Volley – MiszMasz 3-0

– 27.09.2021 Dream Volley – MiszMasz 3-0

16.05.2022 Dream Volley – MiszMasz 3-0

09.03.2023 Dream Volley – MiszMasz 3-0

08.11.2023 Dream Volley – MiszMasz 3-0

Słodki Jezu. Przecież to jest deklasacja. Przypominamy, że na notoryczne nękanie są pewne paragrafy. Dla obu drużyn nie ma znaczenia czy słońce czy deszcz, czy na świecie toczy się wojna czy pandemia. Wynik zawsze jest taki sam. Czy ktoś zadał sobie w ogóle trud by powiedzieć MiszMaszowi, że gdyby świat tkwił w rutynie to nadal siedzielibyśmy w szałasach bez dostępu do prądu i kibla? Pisząc już nieco poważniej, Panowie – czas stawić czoła swoim lękom i wyjść naprzeciw nich. Nie od dziś wiadomo bowiem, że najlepszą obroną jest atak. Spróbujcie zatem zagrać odważniej by w nadchodzącym meczu się coś działo. Liczymy na to, choć nie mamy co do tego większych nadziei. W naszym przekonaniu sprawdzi się powiedzenie, że miało być jak nigdy, a skończyło się jak zawsze. Podsumowując, zdziwimy się jeśli Dream nie zainkasuje kompletu oczek.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Inter Marine Masters – Tiger Team

Godz.: 21:30, boisko nr 2

O ile mamy naprawdę bujną wyobraźnię i w SL3 widzieliśmy na żywo ponad 2100 spotkań to jednak trudno nam wyobrazić sobie scenariusz, w którym Inter Marine Masters miałoby się potknąć we wtorkowym spotkaniu z Pekabexem. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w konfrontacji z Tiger Team, bo choć Inter Marine pozostaje faworytem to jednak po stronie Tiger Team również możemy odnaleźć kilka argumentów, które przemawiają na ich korzyść. Z drugiej strony poniedziałkowe starcie ‘Tygrysów’ z Bayerem Gdańsk było bardzo rozczarowujące. Przyglądając się spotkaniu z boku zastanawialiśmy się czy Bayer Gdańsk jest tak mocny czy Tiger Team tak słaby. Faktem jest jednak to, że ‘Tygrysy’ były tego dnia bezzębne. Jeśli gracze Dawida Staszyńskiego liczą na korzystny wynik to muszą przez 24 godziny znaleźć sposób na poprawę gry. Potencjalna druga już przegrana sprawi, że ich sytuacja wyjściowa w kontekście dalszej walki nie będzie zbyt kolorowa. Pamiętajmy bowiem o fakcie, że wczoraj na stronie opublikowaliśmy zasady awansów i spadków, z których wynika, że aż 5 drużyn z grupy A, w przyszłym sezonie będzie rywalizować w czwartej klasie rozgrywkowej. To sprawia, że każdy mecz w trzeciej lidze zdaje się być o wielką stawkę i nie można sobie pozwolić na kilka kiepskich spotkań. Jak będzie w poniedziałkowy wieczór? Stawiamy na Inter Marine po podziale punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Bossman Team – Eko-Hurt

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Oczywiście nie zawsze się to udaje, ale co do zasady dążymy do tego, by w każdym sezonie Mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta podejmował drużynę, która wygrała zmagania drugoligowe. Tym razem się udało i o 20:30 we wtorkowy wieczór, Eko-Hurt podejmie beniaminka rozgrywek – drużynę Bossman Team. Pisząc zapowiedź tego spotkania nie sposób za pomocą wehikułu czasu cofnąć się o kilka miesięcy wstecz. To co wydarzyło się w końcówce sezonu Jesień’23 było czymś niesamowitym. Wszystko za sprawą faktu, że Eko-Hurt był już w zasadzie pogodzony z faktem, że zajmą oni drugie miejsce w ligowej tabeli. W samej końcówce sezonu doszło jednak do totalnie niespodziewanego zwrotu akcji, który sprawił, że MPS już na ostatniej prostej zaliczył spektakularną wtopę i przegrał z przeżywającym swoje kłopoty, zespołem Speednetu. W taki oto sposób, Eko-Hurt siedząc w domach dowiedział się, że po raz drugi w historii SL3 sięgnęli po złote medale SL3. Mówi się, że zdobyć mistrza jest łatwiej niż je obronić. Co ciekawe, tezę tę doskonale potwierdzają sami gracze Eko-Hurt, którzy po mistrzostwie w sezonie Jesień’20, bronili się przed spadkiem w sezonie Wiosna’21. Jak będzie teraz? Cóż – Eko-Hurt zdaje się być jednym z głównych faworytów po złoto. Wiele osób wskazuje jednak, że ‘czarnym koniem’ pierwszoligowych zmagań może być ekipa Bossman Team. Jeśli komuś nic nie mówi ta nazwa to musimy napisać, że chodzi o ekipę, która przez długi czas broniła barw ZCP Volley Gdańsk, która często kończyła zmagania w TOP5 ligi. Czy tak będzie i tym razem? Z pewnością sufit drużyny jest wysoko, co pokazała ekipa w zmaganiach drugoligowych. Cóż, zobaczymy jak będzie tym razem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Challengers – BL Volley

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Z różnych względów drużyna Challengers jest porównywana do innej ekipy, której próżno było szukać w ligowym zestawieniu z zeszłego roku. Mowa tu o ekipie Inter Marine Masters. Piszemy o tym teraz by podkreślić z jak różnymi rywalami mierzą się dwie wspomniane drużyny. Podczas gdy ‘Mastersi’ mierzą się z Pekabexem oraz Tigerem, ekipa Challengers rozegra spotkania z Bayerem Gdańsk oraz właśnie z BL Volley. Nie trzeba być przesadnie tęgą głową by dostrzec, że to team Wojciecha Lewińskiego ma w teorii dużo trudniejsze zadanie. Czy to sprawia, że nie będą oni faworytami? Bez przesady. Skoro niemal tą samą ekipą, Challengers byli w stanie utrzymać się w drugiej lidze to czemu teraz mieliby nie radzić sobie w trzeciej? Przecież to nie trzyma się kupy i wie to chyba każdy. Z drugiej strony BL Volley jest drużyną, która doskonale potrafi pokazać ‘Tygrysi Pazur’. Przykład? Proszę bardzo. 15 listopada 2023 r., czyli końcówka sezonu Jesień’23. BL Volley wygrywa z ekipą Flota Active Team, co w konsekwencji w dużej mierze przyczynia się do pozbawienia ich mistrzowskiego tytułu w drugiej lidze. Niestety aby nie było zbyt kolorowo. Drużyna BL Volley potrafi sprawić, że proces starzenia się ich sympatyków przebiega szybciej niż spadek obłożenia siłowni po nowym roku.  Z pewnością, aby pomyśleć o korzystnym wyniku we wtorkowy wieczór, BL musi zagrać co najmniej tak dobrze jak we wspomnianym przed chwilą meczem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #1

Za nami pierwszy dzień meczowy i od razu spora niespodzianka. Tą okazała się porażka spadkowicza z pierwszej ligi – drużyny Szach-Mat w konfrontacji z Staltestem Pomorze. W poniedziałek z bardzo dobrej strony zaprezentowała się ekipa Bayer Gdańsk, która pewnie pokonała Tiger Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Bayer Gdańsk – Tiger Team 3-0 (21-15; 21-15; 21-11)

Ależ Bayer nam w poniedziałek zaimponował. Ok, wiedzieliśmy, że w drużynie doszło do pewnych zmian. Wiedzieliśmy również, że drużyna trenuje, ale takich efektów się nie spodziewaliśmy. Ok, swoją cegiełkę dołożyła do tego również sama ekipa ‘Tygrysów’, która nie powiesiła poprzeczki na zbyt wysokim poziomie. Z drugiej strony gra się tak jak przeciwnik pozwala, a powiedzmy to sobie wprost – ‘Aptekarze’ kontrolowali przebieg gry od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Co więcej, drużynie w zielono-granatowych strojach dopisywało również szczęście tak jak wtedy, kiedy punkt do stanu 15-10 swoją obroną zdobył libero – Cezary Chojecki. W dalszej części przewaga Bayera urosła nawet do stanu 19-11, ale mając przed sobą chwiejącego się na nogach rywala, Bayer okazał się miłosierdziem i nie docisnął rywali. Finalnie Tiger zdołał nieco przypudrować niekorzystny wynik. Druga odsłona to kontynuacja świetnej gry ‘Aptekarzy’, którzy w trakcie seta prowadzili 16-8. Jaki był epilog? Ano taki jak w pierwszej części. Bayer spuścił nogę z gazu i dał nieco tlenu swoim przeciwnikom, którzy podobnie jak w pierwszym secie zdobyli piętnaście oczek. Po pierwszych dwóch setach mieliśmy jednak wrażenie, że gdyby Bayer chciał to ich wygrana byłaby jeszcze bardziej okazała. To zespół Damiana Harica udowodnił w wielkim stylu w ostatniej odsłonie. Po świetnym przebiciu palcami przez Mateusza Zawiślaka, Bayer prowadził już 16-7 i stało się jasne, że drużynie z okolic Leverkusen nie spadnie włos z głowy. Wow. To było naprawdę niezłe. Brawo.

DNV – Pekabex 3-0 (21-13; 21-12; 21-6)

Za nami długo wyczekiwany debiut drużyny Pekabex w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Pierwszym rywalem ‘biało-zielonych’ była ekipa DNV, która do SL3 wraca po dwóch sezonach przerwy. Przed meczem wskazywaliśmy na to, że dość wyraźnym faworytem pozostaje drużyna DNV, ale trzeba przyznać, że fragmentami Pekabex prezentował się całkiem nieźle. Tak było do stanu 6-6, gdzie żadna ze stron nie mogła wypracować sobie zaliczki. Sytuacja ta uległa jednak szybkiej zmianie. Po kilku błędach Pekabexu w połowie seta, DNV objął prowadzenie 13-6 i stało się jasne, że włos z głowy im już nie spadnie. Finalnie partia ta zakończyła się wynikiem 21-13 dla DNV, dla których jest to dziewiąty sezon w SL3. Środkowa odsłona rozpoczęła się od minimalnego prowadzenia Pekabexu, na które swoją skuteczną zagrywką wyprowadziła Ewelina Misiewicz (3-2). Niestety dla drużyny z Kokoszek były to ‘miłe złego początki’. Po chwili bowiem kilka punktów dla DNV dorzucił debiutujący w SL3, Błażej Chabierski i na tablicy wyników mieliśmy 14-7 dla DNV. Dalsza część seta przypominała analogiczny fragment pierwszej odsłony. W skrócie, DNV zwolniło nieco tempo i finalnie końcowy wynik to 21-12 dla DNV. Ostatnia odsłona rozpoczęła się dla Pekabexu koszmarnie. Po asie serwisowym kapitana – Stanisława Paszkowskiego, DNV prowadziło już…12-1! Na całe szczęście dla kondycji psychicznej graczy w biało-zielonych barwach, ci zdobyli w dalszej części seta kilka oczek. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że debiut w SL3 był dla drużyny dość srogą lekcją siatkówki. Wydaje się, że we wtorkowy wieczór może być jeszcze trudniejszy.

Port Gdańsk – Craftvena 2-1 (13-21; 21-19; 23-21)

Tradycji stało się zadość. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że rywalizacja Portu Gdańsk oraz Craftveny ma w sobie coś wyjątkowego. Poniedziałkowy mecz na inaugurację trzeciej ligi grupy B tylko to potwierdził. Zaczęło się dość niemrawo. Port Gdańsk miał od pierwszego gwizdka sędziego problemy w wielu obszarach, a to z kolei sprawiło, że ‘Rzemieślnicy’ błyskawicznie objęli prowadzenie 5-1. Mimo niekorzystnego otwarcia, Port zdołał po chwili doprowadzić do wyrównania po 8. Z falami bywa jednak tak, że za tą pierwszą (z pozoru wysoką) kryje się znacznie potężniejsza. Cóż, po chwili ‘Portowcy’ się o tym przekonali bowiem po kilku skutecznych blokach Jakuba Kowalskiego, Craftvena objęła prowadzenie 14-10. Problemy z przebiciem się przez ścianę, Portowcy mieli również w dalszej części seta i finalnie przegrali go do 13. Tu mały spoiler. Zachodzimy w głowę jak to możliwe, że Craftvena miała aż 15 punktów z bloku, a mimo to przegrała mecz. Niewiarygodnie. Sytuacja mogła być rzecz jasna inna. O ile w drugim secie Craftvena przez niemal całą partię goniła (finalnie bezskutecznie), tak w trzecim secie, ‘Rzemieślnicy’ rozpoczęli partię od prowadzenia…5-0! Z czasem zespół ‘z doków’ znacznie poprawił szwankujące przyjęcie i sukcesywnie zaczął zbierać tego owoce (13-15). Mimo, że w końcówce po kolejnym już bloku Jędrzeja Szadejko, Craftvena prowadziła 20-18, to koniec końców – Port wydarł rywalom zwycięstwo z rąk (23-21).

Złomowiec Gdańsk – Maritex 3-0 (21-12; 21-16; 21-12)

Jeśli ktoś zastanawiał się kto kryje się pod nazwą ‘Złomowiec’ i czego to parafraza ten szybko rozwiał swoje wątpliwości oglądając przedmeczową rozgrzewkę. Co ciekawe, każdy z członków teamu Witolda Klimasa założył koszulkę Stoczniowca…z innego rocznika. Prawdę mówiąc byliśmy tym faktem zdumieni i nie sądziliśmy, że koszulki te tak często się zmieniały. Ok, zostawmy to. Tym trochę przydługim wstępem chcieliśmy nieco zapełnić podsumowanie samego meczu, który nie był porywającym widowiskiem. Duża w tym zasługa samego Maritexu, który na zawody po prostu nie dojechał. Ok, czuliśmy podskórnie, że Złomowiec jest obecnie lepszą drużyną, ale bez jaj – takiej różnicy poziomów się nie spodziewaliśmy. Pierwszy set? Szybkie zezłomowanie przeciwników i wyśrubowanie wyniku do stanu 12-5. Tak wysoka zaliczka sprawiła, że Złomowiec nie musiał się specjalnie napocić, by wygrać pierwszy punkt w sezonie. Druga ‘tercja’ to namiastka walki, która przypominała nieco walkę wrestlingu. Nawet dla niezbyt ogarniętego widza było jasne, że to wszystko nie jest do końca na serio i choć Maritex prężył czasami muskuły (9-8), to wiadomym było, że krzywda się Złomowcom nie stanie (21-16). Trzecia odsłona nie zmieniła oblicza meczu. Złomowiec był ekipą o klasę lepszą, który parafrazując Zbigniewa Stonogę pozwolił rywalom na te ‘marne 12 punkcików’.

Port Gdańsk – Hapag Lloyd 3-0 (21-17; 21-12; 21-11)

Po nieudanym debiucie drużyny Pekabex, przyszedł czas na ekipę Hapag Lloyd. Tak jak wspominaliśmy w zapowiedziach, na drużynę Joanny Kożuch czekała trudna przeprawa. Z pewnością wpływ na tę tezę miała ogromna dysproporcja w doświadczeniu obu drużyn. To pozwalało, a wręcz nakazywało myśleć, że (użyjmy nomenklatury piłkarskiej) będzie to mecz do jednej bramki. Początek spotkania nas jednak zaskoczył. Zdziwienie wynikało z faktu, że Hapag Lloyd radził sobie naprawdę solidnie. Po ataku Artema Elokhina tracili oni do ‘Portowców’ zaledwie jeden punkt (9-8). Po chwili ‘Logistycy’ mieli jednak bardzo duże problemy z przyjęciem zagrywki Mateusza Kuchcińskiego, co sprawiło, że Port objął prowadzenie 15-10. Sygnał do tego, że warto powalczyć dał ‘Logistykom’ Sebastian Lipski, po którego punktach Hapag doprowadził do wyrównania po 17. Końcówka to jednak ‘stare grzechy’ w postaci problemów w przyjęciu. Mając po drugiej stronie takiego egzekutora jak Karola Polanowskiego można się tylko domyślić jaki był tego epilog (21-17). Im dłużej trwał mecz tym bardziej zarysowywała się przewaga Portu Gdańsk. W drugim secie w miarę wyrównaną grę obserwowaliśmy do stanu 11-9 dla Portu. Po chwili kilka punktów dla Portu dorzucił debiutujący w drużynie Mateusz Kuchciński, po którego punktach mieliśmy koniec seta 21-12. Ostatnia partia to kontynuacja tego, co oglądaliśmy w drugiej odsłonie. Przewaga Portu w tej partii była niepodważalna, czego finałem był wynik do 11, a całego meczu w stosunku 3-0.

AIP – MPS Volley 1-2 (17-21; 23-25; 21-14)

Jest powiedzenie, które dość dobrze oddaje to, co wydarzyło się w poniedziałkowy wieczór w kontekście MPS Volley. ‘Im biedniej tym lepiej’. Mowa tu rzecz jasna o tym, że wiele osób przewidywało ‘sportową śmierć’ drużyny MPS Volley. Miało to związek z faktem, że z drużyny odeszło kilka osób, które uznawane były za jednych z najlepszych graczy na swoich pozycjach. Fakty są jednak takie, że w poprzednim sezonie w składzie naszpikowanym gwiazdami, MPS potrafił przegrać z AIP. Tym razem jednak było już inaczej. Miłośnicy Piłki Siatkowej zainaugurowali sezon od bardzo dobrego seta, w którym po ataku debiutującego w SL3 Jakuba Szczytko, MPS prowadził 15-8. Z czasem AIP podjęło jeszcze próby odrobienia strat, ale jak się po chwili okazało – bezskutecznie. Środkowa odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki, która zaprowadziła nas do stanu po 8. W środkowym fragmencie różnice na zagrywce zrobił Mateusz Kuliński, po którego dwóch asach serwisowych, MPS odskoczył na trzy oczka (11-8). Kiedy pod koniec wydawało się, że jest już pozamiatane (19-17), to AIP zdołało doprowadzić do walki na przewagi. Finalnie po dwóch błędach AIP, w końcówce MPS przechylił szale zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatni set to wymiana ciosów do połowy partii. W dalszej części ‘odpalił się’ atakujący AIP – Mariusz Seroka, który kilkoma atakami oraz dobrą zagrywką wyprowadził swoją drużynę do prowadzenia 18-13. Wynik widoczny na czarnej tablicy skutecznie ochłodził zapędy MPS-u i finalnie w spotkaniu doszło do podziału punktów.

AIP – Tufi Team 3-0 (21-19; 21-12; 21-11)

Do spotkania z Tufi Team, zespół Adriana Ossowskiego podchodził tuż po rozczarowującym spotkaniu z MPS-em Volley. Z drugiej strony w końcówce pierwszego spotkania AIP można było dostrzec, że gracze AIP się powoli rozkręcają, a to z kolei pozwala sądzić, że w meczu z ‘Tuffikami’ zaprezentują się już znacznie lepiej. Przekonanie to było tym większe, że tuż przed meczem okazało się, że rywale podchodzą do spotkania gołą szóstką, a w ich składzie trudno było szukać choć jednego nominalnego środkowego. Mimo tych przeciwności, pierwszy set rywalizacji był dość wyrównany. Ok, AiP już w pierwszej części zbudowało sobie zaliczkę 11-8, ale ilekroć ta się powiększała, Tufi znajdowało sposób na to, by tę zaliczkę niwelować (11-11). W drugiej części partii AIP ponownie odskoczyło rywalom na trzy oczka (17-14), ale mimo usilnych prób dogonienia przeciwnika, zabrakło im czasu i po ataku Mariusza Seroki z prawego skrzydła, gwizdek sędziego w tym secie wybrzmiał po raz ostatni (21-19). Prawdę mówiąc, wraz ze wspomnianym ostatnim gwizdkiem, zakończył się również mecz. Druga oraz trzecia partia była bowiem czymś w rodzaju egzekucji. Środkowa odsłona zaczęła się co prawda obiecująco (5-5), ale z czasem zespół Mateusza Woźniaka zaczął popełniać masę błędów. Dla odmiany, AIP dość bezwzględnie wykorzystywało problemy rywali i dzięki dobrej grze oraz organizacji, objęli prowadzenie 14-9, a następnie bez trudu wygrali seta do 12. Ostatnia odsłona wyglądała nieco inaczej. Tufi Team nie podjęło rękawic nawet na samym początku (8-4) i AiP z niezwykłą jak na pierwszoligowe standardy łatwością wygrali seta do 11, a cały mecz 3-0.

BEemka Volley – Oliwa Team 3-0 (21-16; 21-19; 21-16)

Po bardzo rozczarowującej końcówce poprzedniego sezonu, BEemka Volley liczyła w poniedziałkowy wieczór na ‘nowe rozdanie’. Przypomnijmy dość znane powiedzonko, że ligi nie wygrywa się w bezpośrednich pojedynkach, a z najsilniejszymi. Często jest tak, że w ostatecznym rozrachunku brakuje punktów właśnie z tymi drużynami, które w tabeli plasują się znacznie niżej. Piszemy o tym teraz, ponieważ w przeszłości BEemka bardzo lubiła gubić punkty w meczach-pułapkach. Dodatkowo w poniedziałkowy wieczór, team w biało-niebieskich barwach musiał radzić sobie bez Daniela Podgórskiego, którego na rozegraniu zastąpił Jacek Patoła. Na początku meczu Oliwa radziła sobie całkiem dobrze (7-7). Z czasem obie drużyny zaczęły popełniać sporo błędów i na pewno nie był to wybitny fragment spotkania. Błędów popełniali więcej gracze Oliwy, a to sprawiło, że BEemka po dwóch punktach Macieja Rzepczyńskiego objęła prowadzenie 16-12, którego już nie wypuścili (21-16). Najciekawiej było w środkowej odsłonie. Wpływ miał na to oczywiście wynik. W połowie drugiego seta nic nie wskazywało na taki przebieg. Po tym jak Maciej Wysocki zdobył punkt po przebiciu piłki palcami, można było wyciągnąć wnioski, że Oliwa nie prezentuje się zbyt dobrze i za chwilę drużyny zmienią strony (11-7). Jak zwykle w takich przypadkach bywa, stało się inaczej i po słabym fragmencie BEemki, Oliwa wyszła nawet na prowadzenie 17-16. Kiedy przed Oliwą otworzyła się realna szansa na ugranie seta to ważne punkty dla BEemki zdobył Oskar Dziewit (19-17) i po chwili ex pierwszoligowiec cieszył się z wygranej partii. Ostatni set rywalizacji rozpoczął się dla Oliwy bardzo dobrze (12-9). Sytuacja w partii zmieniła się w momencie, kiedy na parkiecie zameldował się Maciej Wysocki, po którego atakach BEemka odzyskała kontrolę (13-12). Druga część seta to przewaga BEemki, która wygrała tę partię do 16, przy okazji inkasując bardzo ważne trzy punkty. Te jak się po chwili okazało są tym cenniejsze, że już w pierwszym meczu, pogubił je inny z kandydatów do awansu – Szach-Mat.

Staltest Pomorze – Szach-Mat 2-1 (21-17; 15-21; 21-19)

Zastanawiamy się czy to sensacja czy jednak bardzo duża niespodzianka. No bo zaskoczenie jest i nie ma co do tego wątpliwości. 103 osoby wskazywały, że spotkanie wygra Szach-Mat. Jeśli chodzi o Typerów wskazujących Staltest to mamy ich zaledwie 19. Piękno tego sportu. Z tego miejsca warto zaznaczyć, że nie jest tak, że Staltest wygrał na farcie. Mimo, że mieli oni problemy kadrowe i finalnie wystąpili w sześciu graczy to od początku radzili sobie bardzo dobrze. Rewelacyjna gra w obronie w pierwszej odsłonie sprawiła, że Staltest wyszedł na prowadzenie 10-8 i po chwili, przewagę tę sukcesywnie powiększali (17-11). Po kilku punktach Łukasza Karbowniczka wydawało się, że Szach-Mat ma szansę ‘wrócić do gry’, ale plan ten pokrzyżował atakujący Staltestu – Jakub Klimczak (21-17). Środkowa odsłona to zwrot akcji o 180 stopni. Już na początku seta, Szach-Mat wypracował sobie zaliczkę (6-2), którą utrzymywali przez całą partię i spokojnie wygrali do 15. Ostatni set mimo że z dobrą walką to jednak w duchu wzajemnych zasad fair play (10-10). W drugiej części odsłony uaktywnili się Kamil Wołk oraz Mateusz Batyra, którzy po kilku skutecznych atakach wyprowadzili drużynę na prowadzenie 17-14. Do samego końca spotkania, Staltest zachował koncentrację i finalnie choć z małą nerwówką to dowieźli wynik do końca. Z pewnością rezultat ten pozwoli im uwierzyć, że obecny sezon może być przełomowym. A Szach-Mat? Cóż. Po pierwszym meczu w sezonie, margines błędu się diametralnie skurczył.

Zapowiedź – MATCHDAY #1

Startujemy z jedenastym sezonem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta! W poniedziałkowy wieczór dojdzie do dziewięciu spotkań, w których zadebiutują dwie nowe drużyny w ligowej stawce – Pekabex oraz Hapag Lloyd. Dość ciekawie będzie dziś na boisku numer 1, gdzie dwa spotkania rozegra drużyna AIP. Zapraszamy na zapowiedź!

Bayer Gdańsk – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr 2

O sezonie Jesień’23, obie drużyny chciałyby pewnie dość szybko zapomnieć. Ma to związek z faktem, że po sezonie Wiosna’23, zarówno Bayer Gdańsk, jak i Tiger Team liczyły na poprawę swoich miejsc w ostatecznym rozrachunku. Przypomnijmy, że we wspomnianym sezonie Wiosna’23, drużyny zajęły odpowiednio piąte oraz ósme miejsce. Jeśli chodzi o Tiger to wynik w kolejnym sezonie był gorszy o trzy oczka. 14 punktów zamiast 17 sprawiły, że zespół Dawida Staszyńskiego skończył sezon na jednej pozycji niżej niż w sezonie wcześniej. Rozczarowanie może być tym większe, jeśli wrócimy pamięcią do bardzo dobrego okresu ‘Tygrysów’, które potrafiły ograć Flotę Active Team 2, która jak wiadomo – w tym sezonie zagra już w drugiej lidze. Niestety dobre mecze były przeplatane tymi gorszymi, których na dodatek było jeszcze więcej. Finalnie dziewiąta lokata dość dobrze oddawała formę ‘Tygrysów’ z poprzedniego sezonu. Jeszcze większe powody do utyskiwania miała ekipa Bayer Gdańsk, która zamiast 23 oczek z sezonu Wiosna’23 (5 miejsce), zdobyła ich zaledwie 19, a to oznaczało, że ostatecznie Bayer znalazł się w tabeli na odległym – ósmym miejscu. Ambicje drużyny nie pozwoliły na to, by przejść obok tego faktu obojętnie. To sprawiło, że w przerwie pomiędzy sezonami, w drużynie ‘Aptekarzy’ doszło do sporego ‘przemeblowania’. Na mocy tych zmian do drużyny trafił między innymi Marek Podolak, który w przeszłości reprezentował barwy kilku drużyn drugoligowych i z pewnością będzie wzmocnieniem formacji drużyny Damiana Harica. Czy przełoży się to na wynik? Przypomnijmy, że poprzednie cztery pojedynki kończyły się wygranymi ‘Aptekarzy’. Sądzimy, że tym razem będzie podobnie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

DNV – Pekabex

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Po raz ostatni na parkietach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, zespół DNV zaprezentował się dokładnie…469 dni temu, kiedy mierzyli się z zespołem Swooshers. Z powodów problemów kadrowych, które trapiły wówczas drużynę z Gdyni, zespół, który występował w SL3 od samego początku musiał ‘zawiesić działalność’. Przy okazji różnych zdarzeń życiowych zwykło się mawiać: ‘nie mówię żegnaj, tylko do zobaczenia!’. Piszemy o tym, ponieważ przykład ten idealnie oddaje status drużyny Stanisława Paszkowskiego. Jaki to będzie sezon ‘biało-niebieskich’? Z pewnością team DNV liczy na coś więcej niż w poprzednich edycjach. Pracowniczy zespół został w ostatnim czasie wzmocniony kilkoma znanymi na rynku siatkarskim graczami. W naszym odczuciu hybryda ta sprawi, że team z Gdyni rozpocznie sezon od pewnej wygranej. Naprzeciw nich stanie bowiem drużyna, dla której będzie to debiut w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Nie oznacza to bynajmniej, że dla ‘biało-zielonych’ będzie to pierwszy kontakt ze sportową rywalizacją. Drużynę Sylwestra Króla mieliśmy bowiem okazję oglądać w zmaganiach kilka miesięcy wcześniej. W tym czasie doszło bowiem do wewnętrznego turnieju Pekabex, w którym udział wzięły oddziały z Gdańska, Poznania, Mszczonowa oraz Bielska-Białej. Poniedziałkowi rywale drużyny DNV nie wspominają jednak turnieju zbyt dobrze, gdyż zajęli w nim ostatnie – czwarte miejsce. Czy mimo to zebrane doświadczenie pozwoli im sprawić niespodziankę i Pekabex pokusi się o zdobycz punktową? O tym przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Port Gdańsk – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Pierwszą drużyną, która w sezonie Wiosna’24 rozegra dwa mecze będzie ekipa Portu Gdańsk. Ma to rzecz jasna związek z faktem, że ‘Portowcy’ prosili o to, by w miarę możliwości wyznaczać im dwa spotkania jednego dnia. Zadanie numer 1 zdaje się być trudniejszym wyzwaniem niż późniejsza rywalizacja z debiutantami – drużyną Hapag Lloyd. Na początek, ekipa Arkadiusza Sojko zmierzy się bowiem z Craftveną. Osoby, które uważnie śledzą poczynania trzecioligowe wiedzą, że rywalizacja pomiędzy obiema drużynami była niemal zawsze bardzo ciekawa. Obie drużyny w SL3 spotkały się jak do tej pory już dziewięć razy. Jak do tej pory lepiej wiodło się ‘Portowcom’, którzy wygrali sześciokrotnie. Należy przy tym zauważyć, że w bezpośrednim starciu często dochodziło do podziału punktów i właśnie taki wynik jest w naszych oczach najbardziej prawdopodobnym. Co ciekawe – mimo faktu, że ostatni pojedynek dość gładko wygrała drużyna Bartłomieja Zakrzewskiego to tym razem, Port Gdańsk będzie w naszych oczach nieznacznym faworytem. Na taki stan rzeczy ma wpływ to co wydarzyło się w przerwie pomiędzy sezonami w ekipie ‘Rzemieślników’. Dla niewtajemniczonych krótkie wytłumaczenie. Mniej więcej połowę składu Craftveny przeszło w obecnym sezonie do nowopowstałej trzecioligowej drużyny – Kraken Team. To oznacza, że ‘Rzemieślnicy’ ponownie są na etapie budowania i w związku z tym, w naszych oczach Port Gdańsk powinien sobie poradzić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Złomowiec Gdańsk – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Niepewność. Właśnie takie uczucie towarzyszyło w ostatnich miesiącach graczom drużyny Maritex. Krótkie wyjaśnienie. W przerwie pomiędzy sezonami w Maritexie obserwowaliśmy coś na zasadzie kolejnego sezonu ‘Gry o Tron’. Finalnie z zespołem pożegnał się dotychczasowy kapitan drużyny – Maciej Skowroński, któremu nie udało się pozyskać graczy, którzy mogliby kontynuować przygodę na dotychczasowej, drugoligowej licencji. To oznaczało, że część zawodników Maritexu kontynuuje grę w drugiej lidze, a nie jak się przez długi moment wydawało, będą musieli zaczynać od trzeciej ligi. Wiemy, że to nieco zagmatwane, ale cóż – ‘taki mamy klimat’. Przebudowana drużyna, już z  nowym kapitanem – Michałem Piatrasiakiem zacznie sezon od rywalizacji ze…Złomowcem Gdańsk. Żeby była jasność – Złomowiec to nie jest nowa drużyna, tylko ‘rebranding’ Dzików Wejherowo. Jeśli spojrzymy na skład drużyny to dostrzeżemy, że w ekipie Witolda Klimasa postawiono na stabilizację. Dla wspomnianej drużyny będzie to siódmy sezon w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Czy ‘siódemka’ okaże się wreszcie szczęśliwa? Sami zastanawiamy się na co stać ‘Złomowców’. Co do tego, że jest potencjał nikt nie ma raczej wątpliwości. Sytuacja drużyny przypomina nieco tę, którą obserwujemy w kadrze piłki nożnej i status Piotra Zielińskiego. Niby każdy wie, że umiejętności są, ale nieco gorzej wychodzi udowodnienie tego. Parafrazując słowa ówczesnego selekcjonera – ‘jeśli, któregoś dnia Złomowcy obudzą się i coś im przeskoczy w głowie, będziemy mieli drużynę, której inne będą zazdrościć’. Cóż – od wspomnianych, nieco zmienionych słów minęło już kilka lat, a Zielińskiemu się zbytnio nie poprawiło. Czy inaczej będzie w przypadku Złomowców? Choć odpowiedź na to nie jest krótka, to część tej historii możemy poznać już dziś wieczorem.  

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Port Gdańsk – Hapag Lloyd

Godz.: 20:00, boisko nr 3

W poniedziałkowy wieczór okazję do zaprezentowania swoich umiejętności będą miały dwie drużyny, dla których będzie to debiut w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jedną z nich jest Pekabex, który o godzinie 19:00 zmierzy się z DNV. Drugą ekipą, która rozegra w poniedziałek swój premierowy mecz w SL3 będzie ekipa Hapag Lloyd. Kiedy spojrzymy na ‘Logistyków’ to zobaczymy, że w składzie drużyny znajduje się jedna zawodniczka, która występowała wcześniej w SL3, a konkretnie w zespole Team Spontan. Poza wspomnianą Joanną Kożuch skład drużyny stanowią zawodnicy, którzy jak do tej pory nie mieli okazji zaprezentować swoich umiejętności w Ergo Arenie. Z drugiej strony wiemy, że nie tak dawno, Hapag Lloyd brał udział w turnieju organizowanym w Olivii Business Center, w którym zajął wysokie miejsce. Ponadto z informacji, które udało nam się pozyskać wynika, że zespół ‘Logistyków’ regularnie trenuje, a to pozwala mieć nadzieje, że poniedziałkowe starcie będzie ciekawie. Z drugiej strony nie da się przejść obojętnie wobec faktu, że Hapag Lloyd zmierzy się z drużyną, która jak do tej pory w SL3 rozegrała…132 spotkania. Wszystko za sprawą faktu, że ‘Portowcy’ wystąpili we wszystkich 10 rozegranych sezonach. Co ciekawe, bilans rozegranych spotkań jest bardzo podobny. 65 wygranych oraz 67 porażek. Z pewnością drużyna ‘z doków’ będzie robiła wszystko by odwrócić ten niekorzystny bilans. Dysproporcja w doświadczeniu jest tak ogromna, że zdaje się to być obowiązkiem ekipy Arkadiusza Sojko.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

AIP – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Napisać, że nad siedzibą drużyny MPS Volley przeszło w ostatnich miesiącach tornado to nic nie napisać. Aby dobrze zrozumieć co mamy na myśli, cofnijmy się do 22 listopada 2023 r. Tamtego feralnego dla Miłośników Piłki Siatkowej wieczoru, mierzyli się oni ze Speednetem. Do pełni szczęścia, czyli historycznego – pierwszego tytułu mistrzowskiego w SL3, drużyna Jakuba Nowaka musiała wygrać ze Speednetem. Biorąc pod uwagę jaki to był sezon i zestawiając to z faktem, że Speednet miał tego wieczoru bardzo poważne problemy kadrowe wynik zawodów zdawał się być jasny. Jak można się domyślać, stało się zupełnie na odwrót i MPS finalnie tuż przed metą zaliczył spektakularną wtopę, po której z mistrzostwa cieszyła się ekipa Eko-Hurt. Jakby tego było mało, w przerwie pomiędzy sezonami z MPS-u odeszło trzech zawodników, na których barkach w dużej mierze opierała się gra. Powiedzmy to sobie wprost, zastąpienie takich graczy jest zadaniem bardzo trudnym. Skoro mowa o nieobecnych to grzechem byłoby nie wspomnieć o stratach z drugiej strony. W przerwie pomiędzy sezonami zespół AIP opuścił między innymi najskuteczniejszy gracz w historii ligi – Przemysław Wawer. Która z drużyn wyjdzie z pojedynku zwycięsko? Wydaje się, że więcej ‘ran’ poniosła ekipa MPS-u i to ona będzie przez dłuższy czas będzie się z nich ‘wylizywać’. Podsumowując – w naszym odczuciu faworytem starcia będzie ekipa AIP.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

AIP – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

W oczach wielu osób, Tufi Team było absolutnym wygranym sezonu Jesień’23. Nie ukrywamy, że również w naszych oczach, co podkreślaliśmy w magazynie podsumowującym jesienne zmagania. W skrócie chodzi o to, że Tufi prezentowali się na tyle dobrze, że wygrali aż dziewięć z 13 spotkań i pod tym kątem w pierwszej lidze, gorzej wypadał nawet mistrz – Eko-Hurt. Tonując nieco tę ‘podnietkę’ warto zaznaczyć to, że Tufi rywalizowało w grupie spadkowej, a Eko-Hurt w mistrzowskiej, ale tak czy siak – wynik ten robi wrażenie. Jaki będzie wyglądał nadchodzący sezon dla zespołu Mateusza Woźniaka? Cóż, wydaje nam się, że Tufi ma w swoich rękach wszystko by utrzymać na wiosnę dobrą formę. Najważniejszym atutem drużyny zdaje się być niesamowite zgranie i wspólne zrozumienie na boisku. W odróżnieniu od innych pierwszoligowców, Tufi postawiło w obecnym sezonie na stabilizację plus ewentualnie drobną kosmetykę. Czemu zatem ich gra miałaby wyglądać gorzej? Sporo mądrzejsi będziemy po poniedziałkowym starciu drużyny z AIP. Oba zespoły rywalizowały ze sobą w SL3 zaledwie dwukrotnie. Bilans starcia to jedno zwycięstwo AIP oraz jeden tryumf Tufi. Z pewnością gracze Tufi się ucieszą, ponoć to przynosi im szczęście, ale tym razem ponownie postawimy na ekipę AIP. Z drugiej strony, wygrana zespołu Mateusza Woźniaka nas kompletnie nie zdziwi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BEemka Volley – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Poprzedni sezon miał dla BEemki wyglądać zupełnie inaczej. Przypomnijmy, że gracze Daniela Podgórskiego byli jednym z głównych faworytów do bezpośredniego awansu do elity. Przez długi czas plan powrotu do pierwszej ligi zdawał się być realizowany bez przeszkód. Sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli w końcówce sezonu. Mimo to do bezpośredniego awansu do elity, BEemka musiała wygrać z Hydrą za komplet punktów. Nawet jeśli plan ten by się nie powiódł to w grze, wciąż pozostawała ‘nagroda pocieszenia’ w postaci meczu barażowego. Aby do niego doszło, BEemka musiała wygrać z Hydrą choć jednego seta. Jak można się domyślić – nie udało się ani jedno, ani drugie. Dodatkowo mecz zakończył się dantejskimi scenami, za które karę trzech meczów dyskwalifikacji (już w nowym sezonie) musi ponieść kapitan ‘Zmotoryzowanych’. To nie zmienia rzecz jasna planów BEemki, która chce udowodnić, że dwa poprzednie sezony były ‘wypadkami przy pracy’. Na początek, zespół ‘biało-niebieskich’ zmierzy się z Oliwą Team. Zespół Dawida Karpińskiego przeszedł w przerwie pomiędzy sezonami bardzo poważne zmiany. Z zespołu odeszli między innymi Jakub Klimczak (najskuteczniejszy zawodnik drugiej ligi w poprzednim sezonie) oraz wieloletni filar drużyny, a także ówczesny kapitan – Tomasz Kowalewski. Transferów out było rzecz jasna więcej, a to sprawia, że do zespołu dołączają nowe twarze. Pytaniem, na które na tę chwilę nie znamy odpowiedzi jest to, czy gracze ci zapewnią Oliwie spokojny, drugoligowy byt? O tym przekonamy się niebawem. Naszą predykcją na poniedziałkowe spotkanie jest jednak pewna wygrana drużyny BEemki.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Staltest Pomorze – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Jeśli ktoś zapadł w zimowy sen i obudził się po kilku miesiącach, mógłby mieć problemy z tym by połapać się w obszernej liście zmian, do których doszło pomiędzy sezonami. Swoją cegiełkę dołożyła do tego ekipa Staltest Pomorze, która przez siedem sezonów występowała pod nazwą AVOCADO friends. Skoro przy ‘ogóle’ jesteśmy to czas na pewne podsumowania. Po pierwszym sezonie, w którym AVOCADO awansowało do elity obserwowaliśmy dobre, pierwszoligowe granie. Z czasem ‘wegańska maszyna’ zaczęła się nieco psuć, a to sprawiło, że spadli oni do drugiej klasy rozgrywkowej, z której nie mogą się wygrzebać aż do dzisiaj. Trzeba przy tym zauważyć, że ostatni sezon to jednak powiew pewnego optymizmu, gdyż gra Staltestu wyglądała już znacznie lepiej niż miało to miejsce w sezonie Wiosna’23. Jak będzie w tym sezonie? Cóż, z tego co zdążyliśmy się zorientować, plany są dość mocarne. Problemem jest jednak to, że inne ekipy myślą dokładnie tak samo. Jedną z nich jest zespół Szach-Mat, o który na przestrzeni kilku ostatnich sezonów, wyrósł na drużynę, która jest zbyt mocna na drugą ligę, ale jednocześnie – zbyt słaba na pierwszą. O tym, że nie są to puste słowa świadczą wyniki drużyny z ostatnich kilku sezonów:

Wiosna’22 – 9 miejsce w pierwszej lidze, spadek

Jesień’22 – 1 miejsce w drugiej lidze, awans

Wiosna’23 – 7 miejsce w pierwszej lidze, utrzymanie

Jesień’23 – 9 miejsce w pierwszej lidze, spadek.

Jak będzie tym razem? Cóż, ‘Szachiści’ są na pewno mocnym kandydatem do awansu. Należy zauważyć jednak, że przy stole siedzi jeszcze kilka drużyn, które w rękach również mają dobre karty. To z kolei sprawia, że sezon zapowiada się bardzo ciekawie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Zasady awansów i spadków – Wiosna’24

Organizator Siatkarskiej Ligi Trójmiasta ustalił następującą strukturę rozgrywanych spotkań oraz zasady awansów i spadków w poszczególnych klasach rozgrywkowych:

1 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w rundzie zasadniczej w systemie każdy z każdym. Następnie, na podstawie miejsca w tabeli, zostaną zaszeregowane do grupy mistrzowskiej lub spadkowej, gdzie rozegrają kolejne cztery spotkania. Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą dziewiąte oraz dziesiąte miejsce, w kolejnym sezonie zostaną zaszeregowane do drugiej ligi.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie ósme miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w drugiej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.

2 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła ósme miejsce w pierwszej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo do gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.
  4. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą dwunaste, trzynaste oraz czternaste miejsce w drugiej lidze, w kolejnym sezonie zostaną zaszeregowane do trzeciej ligi.
  5. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie jedenaste miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie z drużyną, która wygrała spotkanie barażowe trzeciej ligi pomiędzy trzecią drużyną grupy A oraz drugą drużyną z grupy B.

3 liga grupa A

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła drugie miejsce w grupie B. Wygrany tego pojedynku zmierzy się w meczu o prawo gry w drugiej lidze z drużyną, która zajęła jedenaste miejsce w drugiej lidze.
  4. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą miejsca: czternaste, trzynaste, dwunaste, jedenaste oraz dziesiąte miejsce w przyszłym sezonie zostaną zaszeregowane do czwartej ligi.

3 liga grupa B

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (mecz + rewanż, łącznie 14 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
  2. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie pierwsze miejsce otrzyma prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie drugie miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w grupie A. Wygrany tego pojedynku zmierzy się w meczu o prawo gry w drugiej lidze z drużyną, która zajęła jedenaste miejsce w drugiej lidze.
  4. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą miejsca: ósme, siódme oraz szóste miejsce w przyszłym sezonie zostaną zaszeregowane do czwartej ligi.

Postanowienia końcowe

Drużyny w sezonie Jesień’24 zostaną przyporządkowane do poszczególnych lig na podstawie wyników osiągniętych w poprzednim sezonie lub w przypadku nowych drużyn, po konsultacji oraz według subiektywnej oceny Organizatora.