Dzień: 2026-03-26

Zapowiedź – MATCHDAY #14

Przed nami ostatni dzień meczowy w czwartym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się dziś starcie, w którym Złomowiec Gdańsk powalczy o przełamanie w meczu z Old Boys. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w spotkaniu na szczycie trzeciej ligi, gdzie lider – DSGSA podejmie trzecią drużynę w tabeli – Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Sharks – Audiofon Karczemki

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć do dzisiejszego starcia drużyna Sharks podejdzie jako ostatnia drużyna w trzeciej lidze, to jednak nad siedzibą drużyny pojawiło się w ostatnim czasie słońce. Choć w zapowiedziach, podsumowaniach czy magazynach zdążyliśmy wielokrotnie wspomnieć o tym, że drużyna Pavlo Kudinova może mieć problemy z utrzymaniem w trzeciej lidze, ci sensacyjnie ograli wielkiego faworyta meczu – ekipę Kraken. Po wspomnianym spotkaniu nasza narracja oraz przemyślenia dotyczące Sharksów uległy diametralnej zmianie. Dziś nie jesteśmy już dla nich tak krytyczni. Co więcej – nie mamy aktualnie poczucia, że zespół zmierza w kierunku czwartej ligi. Jeśli w dalszej części sezonu będzie prezentował się jak w meczu z Krakenem, to w naszym odczuciu powinno być dobrze. Dzisiejszym rywalem Sharksów będzie ekipa Pawła Urbaniaka – Audiofon Karczemki. Po dwóch pierwszych spotkaniach byliśmy oczarowani grą ‘Rakiet’. Jak to w życiu bywa, po początkowym zauroczeniu nastąpił jednak gorszy moment, w którym wkradł się spadek formy, a pewne rzeczy zaczęły przeszkadzać. W dwóch kolejnych meczach zespół w biało-czerwonych barwach przegrał z Kraken Team oraz DSGSA. W obozie Audiofon liczą jednak na to, że dziś wieczorem uda im się wrócić na zwycięską ścieżkę, co przełoży się na awans w ligowej tabeli. W naszym odczuciu są oni faworytem i jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to powinni wygrać. Sądzimy jednak, że w meczu dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DHP Oliwa – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Spotkanie o godzinie 19 na boisku numer 2 spełnia wszystkie warunki, by określić to starcie mianem hitu drugoligowych zmagań. Do spotkania obie drużyny przystąpią, znajdując się w dobrej dyspozycji. Kiedy spojrzymy jednak na ligową tabelę, to zobaczymy, że ta jest bardzo spłaszczona, a drużyny z dołu i góry tabeli dzieli kilka punktów. To oznacza, że jedna wygrana na tym etapie sezonu może wywindować drużynę o dobre kilka miejsc. Aktualnie w kontekście DHP Oliwy oraz Energi Trefla Gdańsk mamy dość paradoksalną sytuację, w której wyżej w tabeli jest Oliwa i to mimo trzech doznanych do tej pory porażek. W przypadku najmłodszej drużyny w lidze – mowa tu o trzech zwycięstwach oraz zaledwie jednej porażce. Problem ‘gdańskich lwów’ jest jednak taki, że kiedy ci wygrywają – za każdym razem dzielą się punktami z rywalami. Jeśli z kolei przegrywają – to w stosunku 0-3. Choć bilans trzech zwycięstw oraz jednej porażki wygląda kapitalnie, to sześć oczek po czterech meczach już takiego wrażenia nie robi. Która z drużyn wygra dzisiejsze starcie? Wydaje się, że nieco więcej szans na zwycięstwo mają gracze DHP Oliwy, którzy mają za sobą bardzo trudny terminarz. O mobilizację w ekipie Adama Wyrzykowskiego nie będzie trudno – chęć pokonania swojego macierzystego klubu jest czymś, co elektryzuje Oliwę. Ostatnio się udało i Oliwa wygrała 2-1. Sądzimy, że tym razem będzie podobnie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

TKKF Flota – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Trudno jest dziś czepiać się Craftveny. Choć styl gry ‘Rzemieślników’ nie powala w obecnej kampanii na kolana, a team niejednokrotnie dość mocno się męczy, to jednak do bezpośredniego starcia z TKKF Flotą przystępują z łatką zdecydowanego faworyta spotkania. Dodatkowo – co chyba jeszcze ważniejsze – to jedna z nielicznych drużyn, która w obecnej kampanii jeszcze nie przegrała. Warto przy tym zauważyć, że zespół Bartosza Zakrzewskiego rozegrał już pięć spotkań, co w naszym odczuciu ma bardzo duże znaczenie w kontekście bycia niepokonanym. Co innego wygrać pięć spotkań, a co innego trzy, jak w przypadku kilku drużyn, które rozegrały mniejszą liczbę meczów. Ok – w kontekście Craftveny jest pewien niedosyt i dotyczy on faktu, że team ma pewną niemoc i nie może ograć rywala za komplet punktów. W naszym odczuciu to się jednak dziś zmieni. Tak jak wspomnieliśmy – ‘Rzemieślnicy’ będą dziś wyraźnym faworytem. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że w minionej kolejce TKKF Flota sięgnęła po swój premierowy punkt w sezonie Wiosna’26. Punkt i to na dodatek z mocnym rywalem, jakim jest drużyna Inter Marine Masters 2, sprawi, że gracze Karoliny Kirszensztein uwierzą w siebie. Skoro można powalczyć z ‘Mastersami’, to czemu z Craftveną miałoby być inaczej? Wyobrażamy to sobie tak – choć w poszczególnych setach będzie stosunkowo blisko, to koniec końców ‘Rzemieślnicy’ wygrają za komplet.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Challengers – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jak ocenić Challengersów po trzech pierwszych spotkaniach sezonu? Cóż – sądzimy, że sympatycy drużyny mogą czuć niedosyt. Choć drużyna wygrała wszystkie dotychczasowe spotkania, to jednak w ani jednym przypadku nie zdołali sięgnąć po komplet punktów. Nad obecną sytuacją drużyny oraz kwestią ich ewentualnego powrotu do drugiej ligi pochyliliśmy się w ostatnim magazynie, w którym zwracaliśmy uwagę na to, że punktowanie ze średnią dwóch oczek na mecz może być niewystarczające. Ok – wciąż to świetny wynik i większość ligowych drużyn może o takim bilansie pomarzyć. Problem jest jednak taki, że punktowanie z tą średnią niemal nigdy nie wystarczało do tego, by wywalczyć sobie awans do wyższej ligi. Oczywiście podobne zmartwienia chcieliby mieć w obozie MiszMaszu, którzy po niemal czterech tygodniach rozgrywek pozostają jedną z nielicznych drużyn, która jak do tej pory nie zdołała wygrać choćby jednego spotkania. Nie sądzimy, że sytuacja ta miałaby dziś się zmienić, a rozpoczęcie sezonu z czterema porażkami i ani jednym zwycięstwem nie brzmi jak coś, co nie sprawiłoby, że MiszMasz znalazłby się w tarapatach. Czy znajdujemy coś na obronę drużyny Rafała Wróblewskiego? Ok – trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę również dzisiejsze starcie, MiszMasz miał jeden z najtrudniejszych terminarzy w całej trzeciej lidze. Czy mimo to graczom w zielonych barwach uda się dziś przełamać?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Old Boys – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Tak źle nie było jeszcze nigdy. Na inaugurację sezonu Złomowiec Gdańsk przegrał wszystkie cztery spotkania i jeśli sezon kończyłby się właśnie dzisiaj, to Złomki nawiązaliby do tradycji i ponownie zagrali w meczu barażowym. Problem i różnica jest jednak taka, że tym razem nie byłaby to walka o wyższą ligę, a walka o to, by utrzymać się na drugoligowej powierzchni. Wow – co to jest w ogóle za zjazd. Co to jest za degrengolada. Co to jest za rozczarowanie. Już przed ostatnim meczem Złomowca współprowadzący magazyn stwierdził, że Złomowiec jest drużyną, która w obecnym sezonie zawodzi najbardziej. Choć wówczas nie do końca się z tym zgadzaliśmy, to po dotkliwej porażce w stosunku 0-3 nasza optyka na tę sytuację jest już inna. Jest po prostu bardziej krytyczna. Co więcej – w naszym odczuciu dziś zespół Witolda Klimasa przegra po raz kolejny i będzie to już ósma porażka drużyny z rzędu! Niewiarygodne. Oczywiście w obozie ‘Miedziowych’ liczą na to, że a nuż będzie inaczej. Ich dzisiejszy rywal jest bowiem drużyną, która potrafi grać bardzo nieprzewidywalnie i dotyczy to zarówno tej pozytywnej, jak i negatywnej sfery. Zespół Bartłomieja Kniecia potrafi zagrać naprawdę świetnie, by po chwili – z nie do końca wyjaśnionych przyczyn – musieli oni uznać wyższość niżej notowanych rywali. Niemniej jednak dziś są w naszym odczuciu faworytem spotkania. Uważamy bowiem, że zespół z Pruszcza Gdańskiego stać na to, by w obecnej edycji powalczyć o podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DSGSA – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Gdyby kilka tygodni temu ktoś powiedział nam, że starcie pomiędzy beniaminkiem – drużyną DSGSA, a Wolves Volley będzie meczem na szczycie trzeciej ligi – zapewne byśmy nie uwierzyli. Fakty są jednak takie, że do trzeciej ligi gracze Michała Farona weszli, wywarzając przy okazji drzwi. Po niemal czterech pełnych tygodniach rozgrywek pozostają oni jedną z trzech drużyn w trzeciej lidze, która jak do tej pory nie przegrała jeszcze meczu. Na rozkładzie jazdy ‘Bordowych’ znajdują się Flota, Kraken Team, Stay Win oraz ostatnio Audiofon Karczemki. Choć nie był to najtrudniejszy z możliwych do rozegrania terminarz, to jednak nie był też najłatwiejszy, a cztery zwycięstwa robią wrażenie. Dziś przed drużyną Michała Farona prawdopodobnie najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Rywalem drużyny będzie bowiem ekipa Wolves Volley, która w obecnym sezonie sprawuje się wybornie. Jak do tej pory team Karola Ciechanowicza rozegrał cztery spotkania i trzy razy kończył mecze zwycięstwem, ulegając jedynie drużynie Challengers. Jak będzie dzisiaj? Sądzimy, że mecz zakończy się szczęśliwym dla DSGSA podziałem punktów. Jeśli jednak Wolves Volley chcą wygrać – muszą znaleźć sposób na zneutralizowanie dwóch największych atutów przeciwników. Ze statystyk wynika jasno, że DSGSA jest drużyną, która zagrywa najlepiej w całej trzeciej lidze. Jakby tego było mało – mają również najlepsze przyjęcie w lidze i po zagrywce rywali tracą najmniej punktów ze wszystkich drużyn. Zobaczymy, jaki będzie miało to wpływ na dzisiejszy wynik.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #13

Za nami trzynasty dzień meczowy, w którym kolejne zwycięstwo w prestiżowym spotkaniu zgarnęła ekipa Speednet 2. Na trzecioligowych parkietach gracze Wolves Volley ograli w stosunku 3-0 Stay Win i awansowali na bardzo wysokie – trzecie miejsce w tabeli. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Stay Win 3-0 (21-11; 23-21; 21-19)

Przed spotkaniem mieliśmy wrażenie, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie, które zakończy się podziałem punktów. Oczywiście w naszym odczuciu faworytem była ekipa Wolves Volley. Nie sądziliśmy jednak, że mecz rozpocznie się od takiego lania, jakie gracze Wolves Volley zafundowali swoim rywalom. Nim się obejrzeliśmy – zespół Karola Ciechanowicza prowadził już… 9-2! Z czasem graczom Stay Win udało się zachować twarz i po dobrym fragmencie zniwelowali oni stratę do czterech oczek (14-10). Dalsza część seta to jednak ponowna przewaga ‘Watahy’, która rozbiła rywala i pozwoliła na to, by na siedem własnych punktów rywal zdobył zaledwie jeden (21-11). Środkowa odsłona to jednak zupełnie inne granie, w którym drużynie Stay Win znudziło się wcielać w role ofiary i ‘bitego’. W rezultacie tej metamorfozy zespół ‘Hotelarzy’ po punktach Tomasza Bobcowa oraz Pawła Nastałego objęli prowadzenie 10-7. Mimo że jeszcze pod koniec seta to ‘Hotelarze’ prowadzili (18-17), to w ostatecznym rozrachunku z wygranej cieszyli się gracze Wolves Volley (23-21). Kolejną próbę gracze Tomasza Bobcowa podjęli w trzecim secie rywalizacji, który wyglądał bardzo podobnie jak środkowa partia. Przez dłuższy czas wydawało się, że wysiłki drużyny Stay Win zostaną wreszcie wynagrodzone (11-8). Pod koniec seta gracze Wolves Volley włączyli jednak tryb turbo i po punktach Szymona Merskiego oraz Mikołaja Moszczenko zapewnili sobie trzeci punkt w meczu i awans na bardzo wysokie – trzecie miejsce w ligowej tabeli.

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (18-21; 21-19; 14-21)

O tym meczu będzie się mówiło jeszcze bardzo długo. W spotkaniu swój debiut w Inter Marine SL3 zaliczył bowiem gracz Energi Trefla Gdańsk i jednocześnie reprezentant Polski – Aleks Nasevich, który w spotkaniu zagrał na nowej dla siebie pozycji – libero. Pomimo to Feniks nie zamierzał oddać meczu bez walki i co ciekawe – po asie serwisowym Jakuba Małeckiego wysunęli się oni na prowadzenie 10-7. Z czasem gracze Feniksa mieli spory problem z precyzją. Po kilku nieudanych atakach na prowadzenie wysunęli się gracze Amigos, którzy cieszyli się po chwili z wygranej pierwszego seta do 18. To, co nie udało się Feniksowi w premierowej partii – udało się chwilę później. Środkową partię lepiej rozpoczęli gracze Łukasza Dubickiego, którzy wysunęli się na prowadzenie 7-4. Po chwili – w bardzo krótkim odstępie czasu – popełnili jednak aż sześć (!) błędów z rzędu, po których rywale objęli prowadzenie 10-7. Mimo niekorzystnego obrazu gry w wykonaniu Feniksa team w czarnych strojach zdołał się z czasem ‘odkręcić’ i dalsza część seta to wyrównana gra obu drużyn. W końcówce szczęście uśmiechnęło się do Feniksa, który po punktach Wojciecha Smala zapewnił sobie wyrównanie stanu rywalizacji. Trzecia odsłona to już wyraźna przewaga graczy w czerwonych trykotach. To, co na pewno miało spory wpływ na wynik rywalizacji w trzeciej odsłonie, to słabsze przyjęcie Feniksa i spora liczba błędów własnych. Do tego po stronie Chilli dobrze dysponowany był Michał Kwiatek, więc wynik seta 21-14 nie mógł przesadnie dziwić.

Kraken Team – Flota TGD Team 1-2 (15-21; 22-20; 18-21)

Po niezbyt imponującym początku sezonu nie mieliśmy wątpliwości, że Flota TGD Team podejdzie do spotkania z łatką underdoga. Ba – osoby, które oglądają magazyny czy czytają zapowiedzi oraz podsumowania, wiedzą, że w oczach Redakcji Flota TGD Team miała mieć w obecnej kampanii poważne problemy z utrzymaniem. Wygrana ze Staltestem, do której doszło w minionym tygodniu, zbyt dużo w tej kwestii nie zmieniła. Co innego, gdyby Flocie udało się ograć Kraken Team, prawda? Już na początku spotkania Flota wskoczyła na bardzo wysoki poziom i po serii świetnych ataków Kacpra Goszczyńskiego oraz Tadeusza Jakubczyka objęli prowadzenie 14-5! Z czasem Kraken Team zanotował co prawda dobrą serię, ale o odrobieniu strat nie mogło być mowy. To, co z ich perspektywy ważniejsze, to to, że po początkowym niepowodzeniu zaczęli oni grać zdecydowanie lepiej i był to świetny prognostyk przed dalszą częścią meczu (21-15). Środkowa odsłona to bardzo wyrównana partia od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Choć po ataku Kacpra Goszczyńskiego Flota TGD prowadziła 17-15, to Kraken Team zdołał odrobić straty i ostatecznie doprowadzili do wyrównania w setach (22-20). Trzecia odsłona to kapitalna gra Floty. To, co imponowało i na co uwagę zwracali gracze Kraken Team, to kapitalna dyspozycja rywali w grze w obronie. Oj, Kraken w wielu akcjach miał potężne problemy z dobiciem się do parkietu. Dodatkowo rywale bardzo dobrze wyglądali na skrzydłach, a na dodatek sami popełniali sporo błędów. Biorąc to wszystko do kupy, nie można być przesadnie zdziwionym, że w meczu doszło do niespodzianki. Niemniej jednak mecz oglądało się naprawdę bardzo dobrze.

Speedway AWKS – Kraken 1-2 (25-23; 20-22; 11-21)

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie, Speedway AWKS uwierzył, że ‘nie tacy rywale straszni, jak ich malują’. Z całą pewnością triumf dał drużynie paliwo do tego, by do meczu z Krakenem podchodzić bez kompleksów. Biorąc pod uwagę to, że przeciwnik nie znajduje się w obecnym sezonie w szczycie formy – ‘żółto-czarni’ mogli powalczyć nawet o wygraną. Pierwszy set spotkania to prawdziwy thriller dla obu ekip. Wyraźnie lepiej seta rozpoczęli gracze AWKS, którzy przez całego seta konsekwentnie budowali sobie przewagę, doprowadzając do prowadzenia 14-10. Niestety dla siebie – po przespanym okresie, to Kraken doprowadził do sytuacji, w której jako pierwszy miał piłkę setową (20-18). Mimo że wszystko wskazywało na to, że faworyt zdobędzie po chwili decydujący punkt, gracze w żółto-czarnych barwach zdołali odwrócić sytuację na swoją korzyść i w konsekwencji to oni cieszyli się z pierwszego punktu w meczu, wow – to było naprawdę coś. Uskrzydleni zwycięstwem w premierowej partii, gracze Mateusza Bojke rozpoczęli środkową partię od prowadzenia 6-1. Jak się później okazało, były to miłe złego początki. Choć jeszcze pod koniec prowadzili 17-16, to tym razem – Kraken stanął na wysokości zadania i po punktach Pawła Shylina oraz Nikodema Grabka, mieliśmy remis w setach (22-20). W trzecim secie Kraken zagrał wreszcie tak, jak oczekiwali tego ich sympatycy. Już w połowie seta po kilku punktach Volodymyra Krolenko, gracze w czerwono-czarnych barwach wysunęli się na prowadzenie 11-7. W dalszej części po kilku punktach Artura Maksimova stało się jasne, że faworyt już tego nie wypuści (18-11).

Only Spikes – Chilli Amigos 1-2 (11-21; 12-21; 23-21)

Obojętnie, jakbyśmy się nie starali, nie da się nie wrócić do postaci Aleksa Nasevicha, który po pierwszym meczu na libero został przesunięty na lewe skrzydło. Choć w meczu nie grał dużo, to jednak w dwóch pierwszych setach rywalizacji sprawił swoim rywalom potężne problemy. Albo atakował tam, gdzie chciał, albo po prostu stał w szóstej strefie, wyciągał rękę, a piłka dziwnym trafem w nią trafiała, rozpoczynając kontrę ‘Amigos’. Tak – to był inny sport, a gracze Only Spikes byli wobec rywali zupełnie bezradni. Warto przy tym zaznaczyć, że poza tym, że walczyli z rywalem, to walczyli również sami z sobą. To, ile w trakcie meczu gracze w żółtych strojach zrobili błędów w polu serwisowym, jest po prostu nie do wybaczenia. Takie rzeczy trzeba piętnować i głośno o tym mówić. Słowo to przytoczyliśmy w przedostatnim magazynie, ale tak – to było ze strony Only Spikes ‘skandaliczne’. Po dwóch pierwszych – gładko wygranych przez Chilli setach wspomniany gracz opuścił boisko, a gracze w żółtych strojach zwietrzyli wreszcie swoją szansę. Co by nie mówić – wreszcie rozpoczęła się dla nich gra na równych zasadach, w której do ‘solówki za szkołą’ oponent nie wzywa starszego o 7 lat brata. No i trzeba przyznać, że ‘bitka’ stała się naprawdę interesująca. Od samego początku optyczną, aczkolwiek niewielką przewagę uzyskali gracze Only Spikes. W dalszej części seta ‘Amigos’ nie dawali za wygraną i ilekroć rywal odskakiwał – ci byli niczym cień. W końcówce spotkania więcej zimnej krwi zachowali gracze Only Spikes, którzy zgarnęli nagrodę pocieszenia (23-21).

BL Volley – Bayer Gdańsk 0-3 (13-21; 13-21; 9-21)

Niby człowiek wiedział, jak to się skończy, ale jednak BL potrafi zaskoczyć ilekroć pojawią się w hali Ergo Arena. Do tego jeszcze przejdziemy. To będzie wisienka na torcie podsumowania. Z całą pewnością będzie to też ciekawsza część, bo pierwsze dwa sety rywalizacji… trudno się było przy nich dobrze bawić. No, chyba że było się graczem Bayera Gdańsk – wtedy tak. Samo widowisko sportowe nie stało jednak na najwyższym poziomie. To, że rywal nie zawiesił poprzeczki zbyt wysoko i przez to mecz nie był pasjonujący, to rzecz jasna nie wina ‘Aptekarzy’. Zespół Damiana Harica zagrał tak, jak powinien. Już w pierwszej części seta Bayer za sprawą swojego kapitana wysunął się na prowadzenie 12-7. W dalszej części seta zespół BL Volley nie był w stanie wymyślić sposobu na zaskoczenie rywala i w konsekwencji przegrał tę partię do 13. Nie inaczej było w środkowej odsłonie, choć trzeba przyznać, że tu akurat ‘momenty były’. Na półmetku seta BL Volley prowadził bowiem z faworytem wyrównaną grę, po której mieliśmy remis po 11. Dalsza część seta to jednak wyraźna przewaga faworyta, który zaczął zdobywać punkty długą serią i pod koniec prowadził już 19-12. Jak można się domyślić – to wystarczyło (21-13). Na początku podsumowania napisaliśmy o czymś ekstra. Czymś niecodziennym i nadzwyczajnym. Trudno to sobie wyobrazić, ale na początku trzeciego seta gracze BL Volley prowadzili 9-3. To jeszcze nic – chwilę potem 18 (!) – OSIEMNAŚCIE kolejnych punktów zdobyła drużyna Bayer Gdańsk. To jest niewiarygodne. To nowa historia, która napisała się na naszych oczach. To temat, który będzie wałkowany przez kilka kolejnych lat. To nie ma się już prawa powtórzyć. Nigdy – nie w drugiej lidze. Bez jaj (21-9).

HANDLUWA – Inter Marine Masters 0-3 (9-21; 14-21; 10-21)

Szanowni Państwo, obraz gry Handluwy to… obraz nędzy i rozpaczy. Nie ma co owijać w piękny i ozdobny papier cuchnącego prezentu. Nie da się mówić o Handluwie w superlatywach, kiedy ci grają tak, jak grają. Po meczu doszliśmy do kilku konkluzji. Jedną z nich jest to, że spora część graczy Handluwy przychodzi na mecze ze swoimi partnerkami. Tu chcielibyśmy im serdecznie pogratulować. Skoro wytrzymują one w takich momentach, to nie opuszczą ich już nigdy – serio. Trudno jest trwać przy swoim mężczyźnie, kiedy ten co rusz jest upokarzany przez silniejszych samców. Dobra – konkluzja numer dwa: Handluwa to na podobnym poziomie może grać, ale raczej z Inter Marine Masters 2, a nie 1. Warto przy tym zaznaczyć, że i tu nie mamy przekonania, czy udałoby im się wygrać. Konkluzja nr 3 – prawdę mówiąc, to zgaśnięcie światła było częścią planu. Plan ten zakładał specjalną chwilę dla Handluwy, w której ich zaczerwienione od poczucia wstydu lica mogły wrócić do normy. Konkluzja numer 4 – jeśli Handluwa zdoła się utrzymać, to sami nie wiemy, co o tym myśleć. Póki co nie widzimy ani krzty nadziei. Prędzej uwierzymy w to, że katowicki Spodek wzniesie się w powietrze. Tych przytyków do Handluwy mielibyśmy nie 4, a 40. Nie ma co jednak kopać leżącego. A Inter Marine Masters? Gracze w biało-niebieskich strojach stanęli na wysokości zadania i zgodnie z przedmeczową predykcją ich sytuacja zdaje się być kapitalna. Po czterech meczach sezonu mają już 9 punktów. Choć do zakończenia zmagań zostało im aż 9 meczów – to do pobicia wyniku z poprzedniego sezonu brakuje im zaledwie siedmiu oczek. Wow – niebywały wystrzał formy.

Szach-Mat – AIP 0-3 (22-24; 13-21; 13-21)

Czy po wczorajszym starciu ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Szach-Mat znajduje się obecnie w bardzo głębokim kryzysie? Chyba takich osób już nie ma. Co ciekawe – przed meczem zagaił nas jeden z ‘Szachistów’, który nieco zdziwiony pytał, czemu nie wierzymy w potężny Szach-Mat. Redakcja stawiała bowiem na wynik 3-0 dla AiP. Sami jesteśmy ciekawi, jaki typ oddałby obecnie sam zainteresowany. Bo prawdę mówiąc – nie ma co ufać w umiejętności Szach-Matu. Tych w ostatnim czasie albo nie ma, albo są perfekcyjnie kamuflowane. Ok – podobnie jak w poprzednich meczach były momenty. Zdecydowanie najlepiej gracze Dawida Kołodzieja wypadli w pierwszym secie rywalizacji, gdzie mieli realną szansę na wygraną seta. Jak to mówią – biednemu wiatr w oczy. Mimo prowadzenia pod koniec 19-17 Szach-Mat wypuścił zwycięstwo z rąk. Najpierw gracze AiP doprowadzili do wyrównania po 20, a po krótkiej chwili i efektownym bloku Jakuba Jetke zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (24-22). Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze, że byliśmy właśnie świadkami końca meczu. Owszem – tak to właśnie wyglądało, bo w drugim i trzecim secie rywalizacji Szach-Mat ani przez chwilę nie zagroził rywalowi. Niemoc, bezradność, frustracja. To wszystko sprawiło, że w ekipie Szach-Matu doszło w pewnym momencie do małych tarć, które nie pomogły drużynie. A AiP? Przed meczem pisaliśmy, że jest to ostatni dzwonek, by włączyć się do walki o grupę mistrzowską. Pomimo problemów w pierwszym secie udało im się sięgnąć po komplet punktów i wskoczyć w ligowej tabeli przed Bossmana, który może pochwalić się bilansem czterech zwycięstw i jednej porażki.

Flota Active Team – Speednet 2 1-2 (19-21; 21-13; 16-21)

W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o patencie Speednetu na grę z Flotą Active Team i po meczu… trudno się do tej tezy nie przekonać. Choć na Flotę swój typ oddało niespełna 70% osób biorących udział w zabawie, to my poszliśmy pod prąd, uznając, że to Speednet wygra spotkanie. Początek środowego starcia to jednak przewaga Floty, po której prowadzili oni 8-4. Po festiwalu błędów ‘Flociarzy-auciarzy’, Speednet wysunął się na prowadzenie 12-9. W dalszej części seta zespół Karoliny Kirszensztein doprowadził do wyrównania i z czasem mieliśmy już walkę ‘łeb w łeb’. W końcówce seta – co jest już pewną normą w Speednecie – ciężar na swoje barki wziął Kacper Kowalewski, który skuteczną grą zapewnił swojej drużynie pierwszy punkt w meczu (21-19). Środkowa odsłona to udany rewanż brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Po kilku atakach Mariusza Krynickiego zespół w fioletowych barwach wysunął się na prowadzenie 8-3. Choć z czasem rywal zniwelował stratę do jednego punktu (11-10), to druga część seta przebiegała pod dyktando graczy Karoliny Kirszensztein (21-13). Decydujący o zwycięstwie set to kolejne błędy Floty i z drugiej strony większy szacunek do wyprowadzanych akcji przez Speednet (9-6). Oj, było tego naprawdę wiele. Nie chcemy sprowadzać zwycięstwa Speednetu do błędów rywali, ale na tle Floty była to po prostu przepaść. Kultura gry i szacunek na zdecydowanie innym poziomie. Kiedy na tablicy wyników było 19-13 dla Speednetu, stało się jasne, że to oni wygrają spotkanie – brawo!