Kategoria: Bez kategorii

MATCHDAY #Baraże # Mecze Gwiazd

Za nami ostatni dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W meczach barażowych górą byli gracze z wyższych lig. Swoje spotkania w stosunku 2-1 wygrały drużyny Złomowiec Gdańsk oraz Sharks. Po meczach barażowych oraz meczu Gwiazd IV ligi nastąpiło rozdanie nagród, a następnie – mecze Gwiazd I, II oraz III ligi. Zapraszamy na podsumowanie!

Sharks – Craftvena 2-1 (23-21; 21-12; 16-21)

Czy jesteśmy zaskoczeni? No raczej nie. W naszych oczach dość wyraźnym faworytem była bowiem ekipa ‘Rekinów’. Dodatkowym argumentem, który potęgował nasze predykcje, był fakt, że team Pavlo Kudinova na najważniejszy mecz sezonu wystąpił ‘na galowo’. Tego samego nie można powiedzieć o Craftvenie, w której szeregach zabrakło lidera drużyny w obecnym sezonie – Macieja Tyryłły. Nigdy nie dowiemy się już, co by było, gdyby. Faktem natomiast jest to, że od samego początku spotkania to Sharksi narzucili swoje warunki gry i po świetnej zagrywce wysunęli się na prowadzenie 8-3. Mimo koszmarnego początku Craftvena zdołała się z czasem podnieść, a nawet wysunąć na prowadzenie 18-16. W końcówce ‘Rzemieślnicy’ popełnili jednak dwa koszmarne błędy i choć byli cholernie blisko – z pierwszego punktu cieszyli się gracze Sharks (23-21). Drugi set rywalizacji to absolutna dominacja faworyta, który rozpoczął od prowadzenia… 12-6. W dalszej części seta Craftvena nie była w stanie nawiązać walki. Po kolejnym już asie serwisowym Sharksów wysunęli się oni na prowadzenie 15-8, a to z kolei był koniec marzeń Craftveny o trzeciej lidze. Z drugiej strony może powtórzy się historia Speedway AWKS i ‘Rzemieślnicy’ skorzystają z tego, że któraś z drużyn się nie zgłosi? Cóż – pożyjemy, zobaczymy. Trzeci set rywalizacji nie miał już żadnego znaczenia dla wyniku i trudno było nie odnieść wrażenia, że obie drużyny grały w nim już towarzysko.

Złomowiec Gdańsk – DSGSA 2-1 (21-17; 21-15; 18-21)

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 oraz w zapowiedziach forsowaliśmy narrację, w której zespół DSGSA ma realną szansę na wygranie meczu barażowego. Mimo to nie odnieśliśmy wrażenia, że Złomowiec jakkolwiek by się tym przejął. Złomki, jak to Złomki – mozolne zbieranie się na mecz, do tego stopnia, że przez chwilę przeszła nam przez głowę myśl, czy… oni w ogóle dojadą na salę. Ostatecznie weszli w momencie, gdy trzeba było grać już lewe. Mimo tej nonszalancji i tego, że wielu osobom wydawało się to jaskrawym przykładem ‘pokpienia’ sprawy, team Złomowca wysunął się na prowadzenie 15-10 i bez większych problemów zakończył premierową partię na swoją korzyść. Pod koniec seta doszło jeszcze do ciekawej sytuacji, w której sędzia prowadzący zawody skonsultował się z protokolantem, co nie jest absolutnie normą, i wówczas przyznał punkt Złomowcowi (18-15). Oj, był to z pewnością jeden z gorętszych momentów seta, gdzie emocji nie brakowało. Środkowa partia ułożyła się dla Złomowca kapitalnie. Po bardzo dobrej grze team Witolda Klimasa wysunął się na prowadzenie 15-7 i był już o włos od zapewnienia sobie utrzymania w drugiej lidze. Choć z czasem beniaminek trzeciej ligi zaczął gonić, to finalnie z trzeciego punktu w meczu cieszyli się gracze Złomowca. To oznaczało z kolei, że w przyszłym sezonie Złomowiec zagra ponownie w drugiej lidze. Ostatni set to vibe bardzo podobny do meczu pomiędzy Sharksami a Craftveną. Precyzując – kiedy wynik seta nie miał już żadnego znaczenia, obraz gry zmienił się nie do poznania.

MECZ GWIAZD IV LIGI

Zanim doszło do dwóch spotkań barażowych, na boisku numer 2 spotkali się gracze ze wszystkich czwartoligowych drużyn w tradycyjnym meczu gwiazd. Warto tu zaznaczyć, że w poniedziałkowy wieczór tylko dwa mecze kończyły się tie-breakami. Obok meczu w trzeciej lidze mowa tu właśnie o starciu czwartoligowym. Patrząc jednak na wydarzenia z pierwszego seta, gdzie team, w którym na rozegraniu występował Sebastian Wilma, wygrał do 17, nic nie wskazywało na tak emocjonujące starcie. Kolejne dwa sety padły jednak łupem Dream Teamu 2 i wówczas to oni zdawali się być bliżej zwycięstwa. Ostatecznie „Jedynka” zdołała odwrócić niekorzystny wynik i wygrała dwa kolejne sety – do 21 oraz w tie-breaku do 9 – i to oni cieszyli się ze zwycięstwa 3-2.

MVP: Jakub Miszczuk (Siatkersi – Dream Team 1)

MECZ GWIAZD III LIGI

Trzecioligowcy nie zawiedli i mecz Gwiazd tej ligi był drugim meczem w poniedziałkowy wieczór, który rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku. Dość zaskakujące było dla nas to, jak szybko obie drużyny zdołały się ze sobą zgrać i w konsekwencji – prezentować kombinacyjne akcje. Trudno było poznać, że większość z zawodników grała ze sobą po raz pierwszy w życiu. Wyjątkiem od reguły był czwarty set, gdzie drużyna numer 2 popełniała mnóstwo koszmarnych błędów, miała problem z przyjęciem oraz wykończeniem akcji, a jakby tego było mało – popełniali przy tym mnóstwo błędów. Celebracja czwartego punktu w secie po bardzo długim przestoju była porównywalna co najmniej do tytułu mistrzowskiego. Ostatecznie ‘Jedynka’ wygrała tę partię do 10. W decydującym o zwycięstwie secie Dream Team 2 poprawił wszystkie elementy rzemiosła i w finałowej partii nie dawali za wygraną. Ostatecznie partia ta zakończyła się grą na przewagi, w której zwycięstwo do 18 zapewniła sobie drużyna, w której na rozegraniu wystąpił Wojciech Wieczorek z Wolves Volley.

MVP: Tadeusz Jakubczyk (Flota TGD Team – Dream Team 1)

MECZ GWIAZD II LIGI

Jedyny mecz Gwiazd, który zakończył się w trzech setach. To znaczy zakończył, ale tak oficjalnie. Po ostatnim gwizdku sędziego sporej części graczy tak spodobała się gra, że postanowili kontynuować mecz, sędziując i przerzucając sobie punkty we własnym zakresie. Pasja. A sam mecz? Cóż – składy nie były jednak zbyt dobrze zbilansowane. To, co rzucało się w oczy, to z pewnością lepsze przyjęcie w obozie Dream Team 2, który wygrał premierową partię do 19. W drugim secie był fragment, w którym uznaliśmy, że jednak zespół, w którym na sypie był Janek Kostrowicki z Floty Active Team, stanie na wysokości zadania. Niestety dla nich – mimo prowadzenia 8-3, Dream Team 2 zdołał z czasem odrobić niekorzystny wynik, sam objąć prowadzenie i w konsekwencji – wygrać tę partię do 22. Niepowodzenia w dwóch pierwszych setach sprawiły, że w trzeciej odsłonie ‘Jedynka’ się całkowicie posypała i w konsekwencji – przegrała tę partię do 16, a cały mecz 0-3.

MVP: Marek Dębski (Eko-Hurt – Dream Team 2)

MECZ GWIAZD I LIGI

Początek spotkania stał na bardzo wysokim poziomie sportowym, a mecz oglądało się z czystą przyjemnością. W pierwszym secie rywalizacji było w zasadzie wszystko – przede wszystkim wyrównana gra, w której różnice na korzyść drużyny Dream Team 2 zrobił MVP pierwszej ligi – Wojciech Małecki. To w dużej mierze po jego atakach jego zespół wygrał premierową partię do 22. W drugim secie sytuacja uległa jednak całkowitej zmianie. W roli głównej – a jakże – MVP ligi, ale tym razem z minionego sezonu. To po skutecznej zagrywce Bartosza Sobstyla oraz równym dystrybuowaniu ataków – Dream Team 1 zapewnił sobie wygraną do 16. Trzeci set to chyba najciekawsza partia w meczu. Pod koniec Dream Team 1 prowadził 24-23, ale dwa proste błędy zapewniły wygraną drużyny Jakuba Kłobuckiego do 23. W czwartym secie drużyna, która wygrała trzecią partię poszła za ciosem i finalnie wygrała do 19, zapewniając sobie zwycięstwo w meczu 3-1.

MVP: Jakub Kłobucki (Bossman Team – Dream Team 2)

W poniedziałkowy wieczór poza meczami barażowymi oraz meczami Gwiazd nastąpiło również oficjalne zakończenie sezonu, w którym doszło do wręczenia medali, nagród indywidualnych oraz dyplomów.   

IV Liga

14 miejsce – Hapag-Lloyd

13 miejsce – TKKF Flota

12 miejsce – Aqua Volley

11 miejsce – ME Sulmin Volley

10 miejsce – Activni Gdańsk

9 miejsce – Only Spikes

8 miejsce – VB Inter-Grahen Sulmin

7 miejsce – Inter Marine Masters 2

6 miejsce – Feniks Gdańsk

5 miejsce – Siatkersi

4 miejsce – Chilli Amigos

3 miejsce – Craftvena

2 miejsce – Remedios Sopot Ortopedia

1 miejsce – Tiger Team

Najlepiej blokujący – Jan Lefanczyk – (Craftvena)

Najlepiej atakujący – Łukasz Dubicki – (Feniks Gdańsk)

Najlepiej zagrywający – Łukasz Dubicki – (Feniks Gdańsk)

Najlepszy libero – Krzysztof Lewandowski – (Craftvena)

MVP Ligi – Michał Sadowski – (Tiger Team)


III Liga

14 miejsce – Speedway AWKS

13 miejsce – Staltest Pomorze

12 miejsce – Sharks

11 miejsce – MiszMasz

10 miejsce – Stay Win

9 miejsce – Audiofon Karczemki

8 miejsce – Kraken Team

7 miejsce – Kraken

6 miejsce – Flota TGD Team

5 miejsce – Challengers

4 miejsce – Wolves Volley

3 miejsce – DSGSA

2 miejsce – Dream Volley

1 miejsce – Team Spontan

Najlepiej blokujący – Mikołaj Tempczyk – (Team Spontan)

Najlepiej atakujący –  Michał Hawrylik – (Dream Volley)

Najlepiej zagrywający – Damian Urbanowicz – (Team Spontan)

Najlepszy libero – Michał Kardasz – (Dream Volley)

MVP Ligi – Mikołaj Tempczyk – (Team Spontan)

II Liga

14 miejsce – BL Volley

13 miejsce – Handluwa

12 miejsce – Złomowiec Gdańsk

11 miejsce – DHP Oliwa

10 miejsce – Hydra Volleyball Team

9 miejsce – VB Sulmin

8 miejsce – Bayer Gdańsk

7 miejsce – Energa Trefl Gdańsk

6 miejsce – Speednet 2

5 miejsce – Flota ACTIVE Team

4 miejsce – Inter Marine Masters

3 miejsce – Eko-Hurt

2 miejsce – Old Boys

1 miejsce – Volley Gdańsk

Najlepiej blokujący – Adam Dagil (Energa Trefl Gdańsk)

Najlepiej atakujący –  Marek Dębski (Eko-Hurt)

Najlepiej zagrywający – Mikołaj Bogucki (Old Boys)

Najlepszy libero – Piotr Gurdziński (Volley Gdańsk)

MVP Ligi – Illia Yehoshyn (Volley Gdańsk)


I liga

10 miejsce – Szach-Mat

9 miejsce – Tufi Team

8 miejsce – Speednet

7 miejsce – Fux Pępowo

6 miejsce – Merkury

5 miejsce – Bossman Team

4 miejsce – BEemka Volley

3 miejsce – AiP

2 miejsce – CTO Volley

1 miejsce – MPS Volley

Najlepiej blokujący – Patryk Bruchmann (Fux Pępowo)

Najlepiej atakujący –  Dorian Walentynowicz (BEemka Vollley)

Najlepiej zagrywający – Dorian Walentynowicz (BEemka Vollley)

Najlepszy libero – Maciej Kleinschmidt (MPS Volley)

MVP Ligi – Wojciech Małecki(MPS Volley)

Zapowiedź – BARAŻE

Przed nami ostatni dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Poza ostatnimi rozstrzygnięciami w lidze dojdzie dziś do meczów gwiazd każdej ligi oraz rozdania nagród drużynowych i indywidualnych. Zapraszamy na zapowiedź spotkań barażowych!

Złomowiec Gdańsk – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Gdyby ktoś trzy miesiące temu powiedział nam, że w meczu barażowym o prawo gry w drugiej lidze powalczą dziś Złomowiec z DSGSA, to… popukalibyśmy się w czoło. W naszych wyobrażeniach ani jedni, ani drudzy nie byli nawet blisko tego, by zakończyć sezon w taki, a nie inny sposób. Jeśli chodzi o Złomowca Gdańsk, to w życiu nie spodziewaliśmy się, że w obecnej kampanii będzie taka słabizna. Owszem, wiedzieliśmy, że team Witka Klimasa miał realne kłopoty ze skompletowaniem składu, a co za tym idzie – ze zgłoszeniem się do sezonu. Ostatecznie pod koniec zapisów ‘Złomki’ zgłosili się do sezonu. Wówczas uznaliśmy, że jest tam na tyle jakości, że team sobie po prostu poradzi. Stało się jednak zupełnie inaczej i team w miedzianych strojach może cieszyć się z faktu, że w drugiej lidze grały w obecnej kampanii drużyny BL Volley oraz Handluwa. Jak się bowiem okazuje, może być jeszcze gorzej niż w przypadku Złomków. Historia DSGSA jest zupełnie inna. Tu, podobnie zresztą jak w przypadku innych drużyn, które awansowały – Sharks oraz Speedway AWKS – nie wierzyliśmy, że drużyny będą w stanie wskoczyć na tak wysoki poziom. Miarą sukcesu ‘Bordowych’ jest między innymi to, gdzie są dziś oni, a gdzie pozostałe drużyny. Gracze Speedway AWKS pożegnali się z trzecią ligą już kilkanaście dni temu, a Sharksi zagrają dziś w meczu barażowym o utrzymanie w trzeciej lidze. Niesamowite. Czy dziś historia DSGSA może stać się jeszcze piękniejsza? Zdania w ostatnim magazynie były podzielone. My stawiamy na dość zacięty mecz, w którym nieznacznie więcej szans dajemy dziś drużynie DSGSA. Oj, zapowiada nam się bardzo ciekawe starcie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Sharks – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Kolejny rozdział w historii drużyny Sharks miał wyglądać zupełnie inaczej. W minionej kampanii team Pavlo Kudinova był absolutną rewelacją czartoligowych rozgrywek, gdzie stał się jedną z nielicznych drużyn w historii, która wygrała wszystkie trzynaście spotkań w lidze, a my przez długą część sezonu zastanawialiśmy się, czy team zdoła wygrać również wszystkie sety. Ostatecznie sztuka ta im się nie udała, niemniej jednak było bardzo dużo przesłanek, że ‘Rekiny’ w kolejnej edycji zdołają pójść za ciosem i w konsekwencji – powalczą o drugą ligę. Transfery out, które okazały się prawdziwym trzęsieniem ziemi, sprawiły jednak, że zespół powalczy dziś o trzecioligowe życie z dobrze znaną im Craftveną. Wspominaliśmy o tym w podsumowującym magazynie, ale dzisiejsze starcie będzie szczególnie ważne dla rozgrywającego Craftveny, który jeszcze niedawno okazał się niechcianym graczem w zespole ‘Rekinów’, a dziś jest z pewnością jednym z najlepszych sypaczy w czwartej lidze. Nie sprowadzając jednak meczu do poziomu jednego gracza – przed ‘Rzemieślnikami’ otwiera się dziś szansa na upragniony awans. Przyznamy się bez bicia – niezależnie od tego, jakim wynikiem zakończy się dzisiejsze starcie, Craftvena jest dla nas jednym z największych wygranych obecnego sezonu. Po przemeblowaniu, do którego doszło w przerwie pomiędzy sezonami, nie przypuszczaliśmy, że pójdzie to w tę stronę. Ba – przez długą część sezonu również niewiele na to wskazywało, ale nieco z przyczajki ‘Rzemieślnicy’ zapewnili sobie brązowe medale. Kto wie – być może brąz nie jest najlepszym, co spotkało drużynę w obecnej kampanii. W naszej ocenie nie są oni dziś bez szans.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #41

Za nami ostatni dzień regularnego grania w sezonie Wiosna’26. W czwartek triumf w trzeciej lidze zapewniła sobie ekipa Team Spontan, która ograła Dream Volley w stosunku 2-1. Ponadto w meczu barażowym, Speednet rozbił Eko-Hurt i to właśnie ‘Programistów’ zobaczymy w przyszłej edycji w elicie. Zapraszamy na podsumowanie!

Speednet – Eko-Hurt 3-0 (21-17; 21-13; 21-14)

Przez bardzo dużą część sezonu forsowaliśmy narrację, z której wynikało, że w pojedynku barażowym, w którym zmierzą się pierwszo- i drugoligowiec, zdecydowanym faworytem będzie ekipa z wyższej klasy rozgrywkowej. W naszej bowiem ocenie obecny poziom pierwszej ligi był na tyle wysoki, że trudno było szukać drużyny, która zasługuje na spadek. Taka sytuacja była z kolei czymś innym niż to, do czego przyzwyczailiśmy się w przeszłości. Zanim rozpoczął się jeszcze mecz, przeszła nas myśl, że dziwnie będzie nam się oglądało starcie dwóch niedawnych Mistrzów Inter Marine SL3 o prawo… gry w najwyższej lidze. Już na początku spotkania zarysowała się przewaga ‘Programistów’, na co wpływ miało to, że Eko-Hurt musiał radzić sobie bez etatowych środkowych (14-10). W dalszej części seta zespół Pawła Dawczaka po kilku blokach podjął jeszcze walkę (16-14), ale ostatnie słowo należało już do ‘Programistów’, którzy wygrali do 17 i od utrzymania w elicie dzielił ich już wyłącznie jeden wygrany set. Do połowy drugiej partii byliśmy świadkami bardzo wyrównanej gry, po której mieliśmy stan 11-11. Kluczowe dla losów seta, a nawet braku awansu Eko-Hurtu, były cztery błędy z rzędu, po których Speednet wysunął się na prowadzenie 15-11. To z kolei ewidentnie podcięło skrzydła ‘Hurtownikom’, którzy nie byli już w stanie nawiązać jakiejkolwiek walki (21-13). Finałowy set był już tak naprawdę sparingową gierką, która nie miała żadnego znaczenia dla dalszego losu obu drużyn. Mimo to Speednet kontynuował dobrą grę i finalnie wygrał tę partię do 14, a cały mecz 3-0 i w przyszłym sezonie zobaczymy ich na pierwszoligowych parkietach, brawo!

Feniks Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (16-21; 21-14; 18-21)

Tak to jest, jak dzieli się skórę na niedźwiedziu. Na długo przed rozpoczęciem spotkania pisaliśmy o tym, że w naszej ocenie to Feniks Gdańsk ma szansę na zagwarantowanie sobie piątej lokaty na koniec sezonu. Aby tak się stało, team Łukasza Dubickiego musiał ugrać zaledwie trzy na sześć możliwych punktów. Nie będziemy tu nikogo czarować – przed meczem uznaliśmy, że z dużą dozą prawdopodobieństwa swój plan zrealizują już w premierowej odsłonie. Ku zaskoczeniu niemal wszystkich – to ACTIVNI zdecydowanie lepiej weszli w mecz i po świetnych blokach powołanego na Mecz Gwiazd Kacpra Drewko wysunęli się na prowadzenie 12-7. Oprócz świetnej postawy środkowego wyróżniał się również kapitan drużyny – Kuba Konieczny, i wielka wówczas, wydawałoby się, niespodzianka stała się faktem (21-16). W środkowej odsłonie Feniks wrzucił wyraźnie wyższe obroty i na półmetku seta wypracował sobie aż sześciopunktową zaliczkę (11-5). Prowadząc tak wysoko, trzeba się naprawdę postarać, by to zepsuć. Gracze Feniksa nie zmarnowali jednak tej szansy i wygrali tę partię do 14, doprowadzając tym samym do wyrównania w setach (21-14). Ostatni set lepiej rozpoczęli gracze Łukasza Dubickiego (4-1). Z czasem, po rewelacyjnej grze w bloku ACTIVNYCH, gracze Artura Kurkowskiego wysunęli się na prowadzenie 14-11 i choć rywal zbliżył się na jeden punkt (17-16), to po skutecznej końcówce Patryka Dunajewskiego to ACTIVNI cieszyli się z wygranej, która w ostatecznym rozrachunku dała im 18 punktów i dziesiąte miejsce w tabeli, brawo!

ME Sulmin Volley – Only Spikes 2-1 (8-21; 21-17; 21-11)

Tego to w naszym bingo w sumie nie było. Ok – wiedzieliśmy, że z konieczności na rozegraniu zamiast Konrada Rutkowskiego zobaczymy kapitana drużyny – Patryka Łabędzia. Mimo to uznaliśmy, że Only Spikes radzili sobie w obecnej kampanii na tyle dobrze, że nie powinno to być dla nich przeszkodą, której nie da się przeskoczyć. Dodatkowo team był zmobilizowany tym, że mieli oni szansę na dorobek aż 20 punktów, co w naszej ocenie byłoby kapitalnym wynikiem. Początek spotkania układał się dla ‘Żółtych’ w wymarzony sposób. Po skutecznej zagrywce Adriana Schramki oraz czterech błędach w ataku ekipy ME Sulmin Volley faworyci wysunęli się na prowadzenie… 14-6. Tak dużej przewagi nie dało się po prostu roztrwonić i finalnie zespół Patryka Łabędzia wygrał seta do… 8! Po tak miażdżącej przewadze wydawało się, że drugi i trzeci set będą tylko formalnością. Nic bardziej mylnego. Od samego początku seta byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 11. Po kilku punktach bardzo aktywnego w czwartkowy wieczór Aleksandra Kwiatkowskiego ME Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16 i choć w końcówce było trochę zamieszania z błędnym ustawieniem, team Fabiana Ehrlicha wygrał tę partię do 17. Ostatni set to jednak dla nas absolutny szok poznawczy. Sądzimy, że dla graczy w żółtych trykotach również. Po miażdżącym początku gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 7-2. W dalszej części, po ataku Andrija Cherniuka, Only Spikes zniwelowali stratę do trzech punktów (11-8), ale był to jedynie nic nieznaczący dla losów seta epizod. Świetnie grający gracze z Sulmina parli w dalszej części po swoje i w konsekwencji rozbili rywala, wygrywając do 11 i kończąc sezon z kapitalnym wynikiem 16 punktów. Wow – brawo!

Team Spontan – Dream Volley 2-1 (17-21; 21-18; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych forsowaliśmy narrację, że będzie to mecz o mistrzostwo trzeciej ligi. Wiecie, podkręcaliśmy nieco sztucznie rangę meczu, bo prawdę mówiąc, sami w to nie wierzyliśmy. Aby to Dream Volley sięgnął po trzecioligowe mistrzostwo, zespół Mateusza Dobrzyńskiego musiałby wygrać bowiem… za komplet punktów. Przyglądając się jednak temu, jak wyglądał pierwszy set rywalizacji, nasza pewność co do kwestii mistrzowskiej została jednak zachwiana. Wszystko za sprawą tego, że ‘Marzyciele’ nie popełniali niemal błędów, a grając przeciwko takiemu rywalowi, odczuwa się pewną niemoc. Nie siedzieliśmy w głowach ‘Spontanicznych’, ale nos podpowiada nam, że wspomniana niemoc rezonowała w ich głowach od pierwszej do ostatniej piłki premierowej partii (21-17). Trudno grać jednak na tak wysokim poziomie dłużej niż jednego seta, oglądaliśmy to już tak wiele razy. Drugi set, który zakończył się fiaskiem dotyczącym mistrzostwa ‘Marzycieli’, to partia, w której Spontan ukłuł swoich rywali bardzo dobrą zagrywką. Dodatkowo sami przyjmowali o wiele lepiej niż w premierowej partii, a jakby tego było mało – mylili się bardzo mało. Wspomniane trzy zmiksowane ze sobą elementy brzmią jak przepis na wygranie seta, nieprawdaż (21-18)? W trzecim secie Dream Volley prowadził już 7-3, ale z czasem totalnie stanął i nie był w stanie skończyć akcji. W konsekwencji ‘Spontaniczni’ wysunęli się po chwili na prowadzenie 13-9 i nie mieli problemu z wygraniem seta do 15, co było jednocześnie wisienką na torcie bardzo udanego sezonu Wiosna’26.

Feniks Gdańsk – VB Inter-Grahen Sulmin 1-2 (21-19; 28-30; 18-21)

Zachodzimy w głowę, jak można było to tak koncertowo zepsuć, jak zrobił to w czwartkowy wieczór Feniks Gdańsk. 24 godziny temu pisaliśmy o tym, że Feniks jest absolutnie nieprzewidywalny i jest w stanie ograć największych mocarzy ligi, ale jednocześnie – potrafi również koncertowo zawodzić. W czwartkowy wieczór byli oni faworytami dwóch spotkań – z ACTIVNYMI oraz ekipą VB Inter-Grahen Sulmin. Nie udało się w pierwszym, nie udało się również w drugim spotkaniu. Już na początku meczu Feniks zdał sobie zapewne sprawę, że z tą wygraną to będą, ale ciężary. Z tego miejsca warto również podkreślić, że było to bardzo zacięte spotkanie, a takie ogląda się nam najprzyjemniej. Na półmetku seta mieliśmy remis po 11. W dalszej części zarysowała się przewaga zespołu Łukasza Dubickiego, kontuzjowanego w pierwszym meczu (17-14). Pod koniec gracze z Sulmina zbliżyli się co prawda do rywala na jeden punkt (19-18), ale ostatnie słowo należało już do ‘Mitycznego Ptaka’. Niezłe emocje? To było dopiero preludium tego, co działo się w środkowej partii, gdzie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Na półmetku, w dużej mierze dzięki Oleksandrowi Chapovskyiemu, czteropunktową przewagę zdołali zbudować sobie gracze Feniksa (11-7). Nieustępliwa drużyna z Sulmina odrobiła z czasem straty, a nawet wysunęła się na prowadzenie 19-17. Mimo to – dosłownie chwilę później mieliśmy wynik 20-20, który zapoczątkował wyniszczającą wręcz walkę z rywalem. A to jedni, a to drudzy wysuwali się tu na prowadzenie. Ostatecznie szczęście uśmiechnęło się do graczy z Sulmina, którzy od stanu 27-28 zdobyli trzy punkty z rzędu, co zapewniło im wyrównanie w setach. Finałowy set – a jakże – to kontynuacja miłej dla oka, ciekawej siatkówki. W połowie seta mieliśmy remis 9-9 i był to moment przełomowy. Po skutecznym bloku Mateusza Kusznerczuka VB Inter-Grahen wysunął się na prowadzenie, którego nie wypuścił już do końca, brawo (21-18).

Wolves Volley – Flota TGD Team 2-1 (21-17; 21-12; 15-21)

Z pewnością dużej części osób czytających to podsumowanie zdarzył się w życiu moment, w którym bawiły się one wyśmienicie, impreza była mega, ale jak rano człowiek otworzył oczy, to już tak kolorowo nie było. Uczucie, o którym mówimy, ma nawet swoją nazwę – kac. Dziś rano gracze i społeczność związana z ekipą Wolves Volley zerkają w ligową tabelę i mają mieszane uczucia. Z jednej strony był to najlepszy sezon drużyny w historii. Z drugiej strony nie można zapomnieć o tym, że gdyby ‘Wilki’ nie pogubiły punktów z ekipą Speedway AWKS oraz MiszMaszem, to w poniedziałek grałyby one w meczu barażowym o drugą ligę. Oj, jest niedosyt. Jesteśmy o tym przekonani na 100%. A co do meczu? Zapamiętamy go przede wszystkim z bardzo dobrej zagrywki w obu zespołach oraz… problemów z przyjęciem. Lepiej w mecz weszli gracze Floty, którzy po czterech asach z rzędu Tadeusza Jakubczyka wysunęli się na prowadzenie 8-3. Z czasem komfortowa sytuacja Floty zaczęła im się wymykać z rąk, a dobrze grająca ekipa ‘Wilków’ była w stanie wrócić i na dodatek zapewnić sobie pierwszy punkt w meczu (21-17). Środkowa odsłona to jeszcze lepsza gra ‘Watahy’. Tym razem w roli głównej w polu serwisowym zobaczyliśmy rozgrywającego Wolves Volley – Wojciecha Wieczorka. Po kilku punktach wspomnianego zawodnika ‘Wilki’ wysunęli się na prowadzenie 17-10 i nie mieli problemu z wygraniem seta do 12. Mimo to w finałową partię ‘Wataha’ weszła już nasycona i od początku to Flota TGD Team narzuciła rywalom swoje warunki gry (9-3). Z czasem ‘Wilki’ zniwelowali co prawda stratę do jednego oczka (13-12), ale w końcówce popełnili kilka błędów w ataku oraz zagrywce, co w połączeniu z dobrą grą Floty zapewniło tym drugim jeden punkt w meczu (21-15).

Mecz Gwiazd – niezbędne informacje

📣W najbliższy poniedziałek (25 maja) odbędzie się zakończenie sezonu Wiosna’26. Poniżej harmonogram:

⏰18:30 – mecz Gwiazd IV ligi

⏰19:00 – mecze barażowe o II oraz III ligę

⏰20:00 – rozdanie pucharów, medali oraz nagród

⏰20:30 – mecze Gwiazd I, II oraz III ligi

ps. obecność przedstawiciela każdej z drużyn na zakończeniu obowiązkowa 😉 Na początek publikujemy skład drużyn z czwartej ligi📜➡️Zaznaczamy, że jest to subiektywny wybór. Każda drużyna ma swojego przedstawiciela, a zawodników staraliśmy się dobrać tak, aby zachować kompletność pozycji na boisku.

*osoby, które nie będą mogły uczestniczyć w meczu Gwiazd prosimy o kontakt abyśmy mogli zorganizować zastępstwo 📩

**prosimy kapitanów wszystkich drużyn ligowych o dopilnowanie, aby zawodnicy z ich zespołów, którzy zostali wytypowani do meczu Gwiazd, zostali o tym poinformowani.

LIGA

➡️ Dream Team 1:
⭐️Sebastian Wilma (Siatkersi)
⭐️Aleksander Kwiatkowski (ME Sulmin Volley)
⭐️Mateusz Drężek (Aqua Volley)
⭐️Michał Sadowski (Tiger Team)
⭐️Damian Łuniewski (Chilli Amigos)
⭐️Jakub Rybka (TKKF Orlen)
⭐️Jakub Miszczuk (Siatkersi)
⭐️Szymon Burdynewicz (Tiger Team)
⭐️Kacper Drewko (ACTIVNI Gdańsk)
⭐️Natalia Leszman (Feniks Gdańsk)

➡️ Dream Team 2:
⭐️Łukasz Ziółkowski (Tiger Team)
⭐️Alex Siwik (VB Inter-Grahen Sulmin)
⭐️Maciej Kot (Remedios Sopot Ortopedia)
⭐️Przemysław Maszner (Tiger Team)
⭐️Andrii Cherniuk (Only Spikes)
⭐️Mateusz Siwko (Hapag-Lloyd)
⭐️Piotr Kławsiuć (Chilli Amigos)
⭐️Adam Kamiński (Inter Marine Masters 2)
⭐️Barbara Żak (Remedios Sopot Ortopedia)

3 LIGA

➡️ Dream Team 1:
⭐️Wojciech Wieczorek (Wolves Volley)
⭐️Kamil Dobosz (DSGSA)
⭐️Tadeusz Jakubczyk (Flota TGD Team)
⭐️Volodymyr Krolenko (Kraken)
⭐️Andrzej Lubański (MiszMasz)
⭐️Bartłomiej Haska (Speedway AWKS)
⭐️Mikołaj Tempczyk (Team Spontan)
⭐️Dominik Trzeciak (DSGSA)
⭐️Piotr Raczyński (Team Spontan)

➡️ Dream Team 2:
⭐️Anton Hukasov (Kraken)
⭐️Michał Hawrylik (Dream Volley)
⭐️Damian Urbanowicz (Team Spontan)
⭐️Andrey Oknov (Stay Win)
⭐️Przemysław Motyka (Kraken Team)
⭐️Jan Ciupa (Staltest Pomorze)
⭐️Sergiej Ivanenko (Sharks)
⭐️Tomasz Nurzyński (Dream Volley)
⭐️Michał Kocbuch (Challengers)
⭐️Olgierd Minol (DSGSA)

2 LIGA

➡️ Dream Team 1:
⭐️Jan Kostrowicki (Flota Active Team)
⭐️Aleksander Juszczyk (DHP Oliwa)
⭐️Marcin Bryłkowski (Złomowiec Gdańsk)
⭐️Maciej Feliks (Volley Gdańsk)
⭐️Łukasz Dębski (Handluwa)
⭐️Mikołaj Bogucki (Old Boys)
⭐️Wojciech Kiełb (BL Volley)
⭐️Stanisław Płochocki (Inter Marine Masters)
⭐️Sebastian Sołtys (VB Sulmin)
⭐️Piotr Gurdziński (Volley Gdańsk)

➡️ Dream Team 2:
⭐️Bartłomiej Knieć (Old Boys)
⭐️Krzysztof Podlaski (Bayer Gdańsk)
⭐️Illia Yehoshyn (Volley Gdańsk)
⭐️Filip ZIółkowski (Hydra Volleyball Team)
⭐️Kacper Janulewicz (Speednet 2)
⭐️Marek Dębski (Eko-Hurt)
⭐️Igor Kazello (VB Sulmin)
⭐️Adam Dagil (Energa Trefl Gdańsk)
⭐️Szymon Sawicki (Old Boys)
⭐️Mateusz Dudek (Flota Active Team)

1 LIGA

➡️ Dream Team 1:
⭐️Bartosz Sobstyl (CTO Volley)
⭐️Marek Rogiński (Bossman Team)
⭐️Maciej Mozol (Merkury)
⭐️Kornel Krakowski (Fux Pępowo)
⭐️Dorian Walentynowicz (BEemka Volley)
⭐️Adrian Zajkowski (Bossman Team)
⭐️Maciej Paprocki (MPS Volley)
⭐️Łukasz Siemaszko (MPS Volley)

➡️ Dream Team 2:
⭐️Jakub Kłobucki (Bossman Team)
⭐️Jakub Sulima (AiP)
⭐️Karol Sitkowski (Tufi Team)
⭐️Wojciech Małecki (MPS Volley)
⭐️Dariusz Pepliński (Szach-Mat)
⭐️Artsiom Traskunou (BEemka Volley)
⭐️Adam Saidowski (Speednet)
⭐️Aleksander Tobolewski (Merkury)

Zapowiedź – MATCHDAY #41

Przed nami ostatni dzień meczowy regularnego grania. Hitem czwartkowej serii gier będzie z pewnością starcie barażowe, w którym Speednet zmierzy się z Eko-Hurtem. Ciekawie będzie również w meczu o mistrzostwo trzeciej ligi, w którym Team Spontan podejmie Dream Volley.

Feniks Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

W naszej ocenie team Łukasza Dubickiego pozostaje jedną z największych zagadek spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. Z jednej strony dysponują oni bardzo dużym potencjałem, a w drużynie jest sporo ‘głośnych nazwisk’. Mimo to team stosunkowo często sprawia swoim sympatykom ‘przykrą niespodziankę’ i nie wiedzieć czemu – albo przegrywa mecze, albo pojedyncze sety tam, gdzie naprawdę nie powinno się to wydarzyć. Po wynikach z obecnego tygodnia rozgrywek przed Feniksem otworzyła się jednak realna szansa na zapewnienie sobie piątego miejsca w ligowej tabeli. Aktualnie do Siatkersów, którzy okupują tę lokatę, ‘Mityczny Ptak’ traci zaledwie trzy punkty. Biorąc pod uwagę, że dziś wieczorem będą mieli nie jedną, a dwie okazje na to, by zdobyć punkty, to nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym Feniks miałby nie zrealizować swoich celów. O ile kwestia bycia faworytem w meczu z Sulminem pozostaje dyskusyjna, o tyle z ACTIVNYMI Feniks powinien sobie poradzić. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że jeśli spojrzymy na ligową tabelę i porównamy ją z poprzednią kampanią, to zobaczymy, że ACTIVNI na jedną kolejkę przed końcem zgromadzili obecnie aż o pięć punktów więcej niż wówczas po całym sezonie. Potencjalna wygrana z Feniksem byłaby dziś czymś naprawdę wielkim i świetnym prognostykiem przed przyszłym sezonem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speednet – Eko-Hurt

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Long time no see. Trudno w rozgrywkach Inter Marine SL3 zestawić ze sobą drużyny, które widziałyby się równie często co Eko-Hurt oraz Speednet. Choć trudno w to uwierzyć, obie drużyny mierzyły się już… dwadzieścia razy. Biorąc pod uwagę to, że przez wiele lat obie drużyny wspólnie trenowały…. trudno mówić tu o jakimkolwiek elemencie zaskoczenia. Jaki jest aktualny bilans drużyn? Nieco lepiej wiodło się ‘Programistom’, którzy wygrali 11 z 20 pojedynków. Ciekawe natomiast jest to, że w historii Speednet tylko raz zdołał wygrać z rywalem za komplet punktów, co akurat dziś – nie będzie miało żadnego znaczenia. Celem dla obu ekip jest po prostu wygrać, przepchnąć kolanem. Za miesiąc nikt nie będzie pamiętał i oceniał, w jaki sposób do tego doszło. Za miesiąc będzie można budować już kadrę na kolejną edycję. W naszej ocenie dość zaskakujący jest sam fakt, że to właśnie ci rywale zagrają w meczu barażowym. Przez długi czas wydawało się bowiem, że Eko-Hurt jest absolutnym pewniakiem do bezpośredniego awansu. Nieudana końcówka sezonu sprawiła jednak, że z pewniaka do awansu team stał się pewniakiem do czwartego miejsca. Ostatecznie wygrali oni jednak spotkanie z Volleyem i dziś – w bardzo pokiereszowanym składzie przez kontuzje i wyjazdy – przystąpią do barażu. I bez tego w naszych oczach faworytem będzie jednak drużyna Speednetu, która w ostatni dzień meczowy opuszczała halę z poczuciem, że udało im się utrzymać. W ostatnim czasie Speednet złapał na tyle dobrą formę, że dziś nie powinni mieć problemu z tym, by wygrać.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

ME Sulmin Volley – Only Spikes

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Już od jakiegoś czasu piszemy o tym, że zespół Only Spikes ma w obecnym sezonie realną szansę na to, by zakończyć sezon z rewelacyjnym wręcz dorobkiem dwudziestu punktów. Aby tak się stało, zespół Patryka Łabędzia musiałby dziś wygrać za komplet punktów z ekipą ME Sulmin Volley, co nie będzie tak łatwe, jakby mogło się co niektórym wydawać. Zanim przejdziemy jednak do szans obu drużyn, to pochylmy się raz jeszcze nad progresem drużyny w żółtych strojach. Od początku przygody drużyny dorobek punktowy wyglądał bowiem tak:

– Jesień’24 – 10 punktów

– Wiosna’25 – 7 punktów

– Jesień’25 – 13 punktów

– Wiosna’26 – 20 punktów*

Prawdę mówiąc, czy będzie to 20, czy 18 punktów, to nie zmienia to naszej perspektywy. W naszej ocenie są oni jedną z największych wygranych drużyn w obecnym sezonie bez podziału na ligi. Dziś wieczorem będą chcieli postawić kropkę nad ‘i’. Mówiąc o progresie, nie sposób nie wspomnieć również o drużynie ME Sulmin Volley, która również prezentuje się lepiej, niż miało to miejsce w przeszłości. W obecnej kampanii team Fabiana Ehrlicha zgromadził na swoim koncie ponad dwa razy więcej punktów niż w poprzednim sezonie. W obecnym sezonie nie brakowało wielkich meczów. Jesteśmy przekonani, że zespół ME podąża w bardzo dobrym kierunku i z czasem będzie jeszcze lepiej. O dobry wynik będzie dziś jednak stosunkowo trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Team Spontan – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Cel na sezon w przypadku obu drużyn został już zrealizowany. Już przed sezonem pisaliśmy, że ‘Spontaniczni’ oraz ‘Marzyciele’ mają mnóstwo argumentów do tego, by wywalczyć sobie wreszcie awans do wyższej ligi. Z drugiej strony z tyłu głowy ciągle mieliśmy to, że to przecież…’Spontaniczni’ oraz ‘Marzyciele’. Wyobrażamy sobie to obecnie tak, że bycie kibicem tej drużyny musiało być przez lata mega frustrujące. Mówi się jednak, że cierpliwy to i kamień ugotuje. Po kilku sezonach rozbratu z zapleczem elity, obie drużyny wracają do drugiej klasy rozgrywkowej, a dziś powalczą o tytuł mistrzowski. ‘Pole position’ przed czwartkową seria gier zaklepany mają gracze Piotra Raczyńskiego, którzy po dwunastu rozegranych meczach, mają na swoim koncie o dwa punkty więcej. To oznacza z kolei, że do mistrzostwa potrzebują dziś zaledwie jednego punktu i prawdę mówiąc – nie wyobrażamy sobie, żeby na ostatnim wirażu Dream Volley zdołał ich wyprzedzić. Nie ma takiej opcji. Świętowanie potrwa jednak dość krótką chwilę, a oba zespołu muszą już zacząć głowić się co zrobić, by w drugiej lidze nie podzielić losu drużyn, które historycznie awansowały, a później znacznie odstawały od reszty stawki. Nie jest bowiem tajemnicą, że różnica pomiędzy poszczególnymi ligami jest dziś olbrzymia. Tym obie drużyny będą martwiły się jednak dopiero jutro.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Feniks Gdańsk – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Przeglądamy dziś fejsbuczka i widzimy zapowiedź meczu Feniks Gdańsk – VB Inter-Grahen Sulmin, który zamieszczony jest na sulminowskim fanpage’u. I wiecie co? I jesteśmy trochę zdziwieni, że w obozie z Sulmina panuje przekonanie, że team ma mniejsze szanse na wygraną z Feniksem niż ME Sulmin Volley z Only Spikes. W naszym odczuciu jest bowiem inaczej, a szanse VB Inter-Grahen Sulmin są większe, niż mogłoby się wydawać. Ok – Feniks po średnim początku sezonu się dość mocno rozkręcił i z taką formą jak obecnie, mogliby namieszać wśród drużyn walczących o podium. Wydaje nam się, że jeśli Feniks zdołałby utrzymać skład na kolejną edycję i nie robił po raz kolejny absolutnego przemeblowania, to kto wie – być może w swoim trzecim sezonie powalczą o ‘pudło’? Do tego tematu jeszcze wrócimy. Mimo sporego potencjału nie przekreślamy szans drużyny z Sulmina. Przypomnijmy, że team Mateusza Pietrzykowskiego chwilę temu ograł… nowego Mistrza czwartej ligi – drużynę Tiger Team. Jakby tego było mało, była to wygrana za komplet punktów, co pokazuje, że w drużynie wciąż drzemie potencjał. Dodatkowo warto podkreślić to, że w naszej ocenie zespół w czarnych trykotach najgorsze ma już za sobą. Mówią, że nieraz trzeba zrobić krok wstecz tylko po to, by po chwili zrobić dwa do przodu. Zobaczymy, czy w przypadku drużyny z Sulmina będzie to miało zastosowanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Wolves Volley – Flota TGD Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Mało znany fakt jest taki, że tak oficjalnie to nie poznaliśmy jeszcze drużyny, która w najbliższy poniedziałek rozegra mecz ze Złomowcem Gdańsk o prawo gry w drugiej lidze. Tak nieoficjalnie wiemy – karty zostały już rozdane, a o druga ligę za kilka dni powalczy drużyna DSGSA. Gdyby jednak Wolves Volley odrobili….57 małych punktów to właśnie oni zagraliby w barażu. Wiecie jak jest – może się przecież wydarzyć tak, że drużyna Floty TGD Team zatrzaśnie się w kiblu a mecz zostanie zweryfikowany jako walkower a ‘Wataha’ uzyska +63 do bilansu małych punktów. Pisząc całkiem serio to zastanawiamy się obecnie co by było gdyby. Tych gdybań jest naprawdę wiele. Gdyby Wolves nie stracili punktów z AWKS czy MiszMaszem. Gdyby nie przegrali z Audiofonem itd. Choć ‘Wilki’ prezentowali się w obecnej edycji nieźle to brak im było jednak stabilizacji formy, a to z kolei oznacza, że tak realnie to mogą oni dziś powalczyć, ale o czwartą lokatę. Aby tak się stało muszą wygrać dzisiejsze starcie z Flotą TGD Team o co też nie będzie przecież łatwo. Jeśli bowiem to Flota wygra za komplet punktów to oni skończą sezon na piątym miejscu co jeszcze do niedawna wydawało się  mało śmiesznym żartem. Mimo wszystko – nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy dziś ‘Wilkom’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #40

W środowy wieczór mistrzowski tytuł w czwartej lidze zagwarantowała sobie ekipa Tiger Team, która ograła Chilli Amigos w stosunku 3-0. Ci drudzy po dotkliwej porażce zakończyli bardzo dobry sezon jeszcze większym rozczarowaniem związanym z zaledwie czwartym miejscu w tabeli. Awans do pierwszej ligi wywalczyła sobie drużyna Old Boys. Zapraszamy na podsumowanie!

Staltest Pomorze – Sharks 2:1 (21:18; 19:21; 21:18)

Trzecioligowe starcie i trzeci raz, po którym nie możemy wręcz uwierzyć jak to się wszystko potoczyło. Wspominaliśmy o tym wielokrotnie, ale Sharksi z tak dobrym ratio oraz faktem, że w ostatniej kolejce mieli się mierzyć z przedostatnią drużyną w tabeli sprawiało, że…oni po prostu nie mieli możliwości skończenia sezonu na dwunastym miejscu w lidze. A jednak – w Inter Marine SL3 niemożliwe nie istnieje i w jeden dzień, przekonaliśmy się o tym kilkukrotnie. Ok – warto tu zaznaczyć, że w tym konkretnym przypadku, Sharksi cierpieli z powodu nieobecności absolutnego lidera drużyny i prawdopodobnie najlepszego atakującego trzeciej ligi – Sergieja Ivanenko. Przechodząc jednak do Staltestu, bo i o nich trzeba wspomnieć – gracze Arkadiusza Kozłowskiego mieli w środowy wieczór jeszcze cień szansy na to, żeby utrzymać się w lidze. Ok – tu mały spoiler – nie udało się, choć walka była. Już w pierwszej odsłonie gracze Arkadiusza Kozłowskiego rozpoczęli od mocnego grania, po którym wysunęli się na prowadzenie 9-5. Po niezłej zagrywce, zespół 'Rekinów’ odrobił z czasem kilka punktów (12-11), ale w drugiej części seta, Staltest ruszył z kolejną falą i finalnie wygrał premierową partię do 18. Wobec innych wyników – byli już o dwa kroki od utrzymania w lidze. Niestety dla nich, sprawa została przesądzona w środkowej odsłonie, choć trzeba przyznać, że było stosunkowo blisko. Pod koniec seta, na czarnej tablicy wyników mieliśmy bowiem remis po 18. W końcówce, kilka punktów przesądzających los Staltestu zdobyli gracze Pavlo Kudinova, a to z kolei zapewniło im to, że z ligi już bezpośrednio nie spadną, a zagwarantowali sobie co najmniej mecz barażowy (21-19). Oczywiście była szansa na więcej, ale dobrze grający Staltest pozbawił 'Rekinów’ złudzeń i wygrał finałową partię do 18, a cały mecz 2-1. To jak już przed chwilą informowaliśmy – nic im jednak nie dało.

MiszMasz – Speedway AWKS 1:2 (21:13; 13:21; 16:21)

Nie no, im dłużej o tym myślimy, tym bardziej dochodzimy do wniosku, że ta historia nie mogła mieć innego epilogu. O tym, że tak właśnie się stanie, informowaliśmy przecież przez pół sezonu, kiedy to co kolejkę zastanawialiśmy się, jak to w ogóle możliwe, że tak ślizgający się MiszMasz zdoła jeszcze pełzać na powierzchni. Mimo kiepskiej dyspozycji gracze nieobecnego w środowy wieczór Rafała Wróblewskiego lepiej weszli w mecz i chwilę po rozpoczęciu wysunęli się na prowadzenie 9-3. W dalszej części AWKS zniwelował straty do dwóch oczek (12-10), ale po chwili zaliczył serię… czterech błędów z rzędu, po których 'nie było już podjazdu’ (21-13). Środkowa partia to zwrot akcji. Choć do połowy seta było co najmniej 'obiecująco’ dla MiszMaszu (10-8), to z czasem rozpoczął się ich koszmar, w którym rywal zdobył… siedem punktów z rzędu, po których AWKS wysunął się na prowadzenie 15-10. W dalszej części seta MiszMasz nie był w stanie skończyć prawie żadnej piłki i finalnie spadkowicz z ligi wygrał tę partię do 13. Postawa drużyny Speedway AWKS, która miała w środowy wieczór problemy kadrowe, mogła się podobać, tak jak zresztą informowaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej. Oj, mają czego żałować gracze w żółto-czarnych barwach. W trzecim secie, mimo prowadzenia MiszMaszu w stosunku 12-8, zdołali oni odwrócić losy rywalizacji i po blokach Kamila Abdolli wysunęli się na prowadzenie 15-13, a następnie wygrali seta do 16. Wówczas MiszMasz nie wiedział jeszcze, że los się do nich uśmiechnął. Swoje spotkanie w stosunku 1-2 przegrała również ekipa Sharks, a w związku ze stosunkiem małych punktów MiszMasz był beneficjentem tej sytuacji i zdołał utrzymać się w lidze. Rany, kibice piłki nożnej równie fatalny styl przy sukcesie drużyny pamiętają pewnie z czasów, kiedy Grecja wygrywała Mistrzostwa Europy. Niewiarygodne.

Audiofon Karczemki – Stay Win 1:2 (21:17; 15:21; 16:21)

Haha, nie no, to jest niewiarygodne. Kochamy tę ligę, serio. W zapowiedziach przedmeczowych czy nieskończonych rozmowach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że ekipa Stay Win ma najtrudniejsze zadanie spośród wszystkich drużyn walczących o utrzymanie. Ich rywalem była bowiem ekipa Audiofonu Karczemki, która rozpoczęła ligowe zmagania z wysokiego 'C’ i dopiero w dalszej części sezonu zanotowała dość gwałtowny zjazd. Mimo to – 'biało-czerwoni’ byli dla nas faworytem, a całą predykcje potęgował fakt, że na najważniejszy mecz sezonu, stawili się…gołą szóstką. Mimo to – początek meczu rozpoczął się od wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 11. Z czasem Audiofon uzyskał czteropunktową przewagę (16-12) i nic nie wskazywało na to, że po chwili dojdzie do zwrotu akcji. A to kilka popełnionych błędów, a to nierówna walka ze sznurowadłem i już po chwili mieliśmy remis po 17. Mimo wspomnianego przestoju, Audiofon zakończył jednak seta wygraną do 17. Środkowa partia rozpoczęła się od świetnej serii drużyny Stay Win, po której wysunęli się oni na prowadzenie 10-6. Ok – jedno to naprawdę niezła gra 'Hotelarzy’, ale liczba błędów faworyta…rany…serio? W dalszej części seta taktyka 'oddaj piłkę rywalowi, on i tak zepsuje’ okazała się najlepszą spośród wszystkich (21-15). Finałowy set to niemal kopia tego co oglądaliśmy w środkowej partii. Ważniejsze jest jednak to, co działo się na równoległych boiskach, gdzie swoje spotkania przegrały MiszMasz oraz Sharks. To oznaczało z kolei, że skazywani na pożarcie 'Hotelarze’, zapewnili sobie utrzymanie w trzeciej lidze, brawo!

Chilli Amigos – Tiger Team 0:3 (15:21; 14:21; 20:22)

Znacie Redakcję. Ta musi czasami poddymić lub podkręcić, co by nie było zbyt nudno. Nie ukrywamy, że między nami a ekipą Tiger Team wywiązała się pewna więź, która sprawiała, że bardzo często sobie dogryzaliśmy – i działało to w dwie strony. Nie oznacza to bynajmniej, że nie widzieliśmy, iż w ogólnym rozrachunku i na przestrzeni całego sezonu zespół 'Tygrysów’ grał bardzo równo. Jedna porażka, aż 31 punktów i kropka nad 'i’ w postaci wygranej z 'Amigos’ za komplet punktów to kilka wystarczających dowodów na to, że Tiger Team wraca tam, gdzie bywał już wcześniej. Wraca na trzecioligowe parkiety i w naszej ocenie – wraca silniejszy niż wtedy, kiedy spadał do czwartej klasy rozgrywkowej. Oj, środowa potyczka z Chilli Amigos była pokazem siły drużyny Marcina Kwidzińskiego. Tak naprawdę po dwóch bardzo gładko wygranych setach stało się jasne, że gracze w czarnych strojach mają już zapewniony awans do trzeciej ligi. Mimo to team robił wszystko, co w ich mocy, aby udało im się wygrać również trzeciego seta, bo ten dawał im w ostatecznym rozrachunku tytuł mistrzowski. We wspomnianej odsłonie nie brakowało kryzysowych momentów, w których wydawało się, że to Chilli Amigos wygra partię, a co za tym idzie – zapewni sobie podium rozgrywek. Choć 'Papryczki’ prowadziły 17-15, to w końcówce się jednak pogubiły, a punkt za set zasilił konto ekipy Tiger Team. To był z kolei najczarniejszy z możliwych scenariuszy dla Amigos, którzy przez większość sezonu prezentowali się wybornie. Trudno nie pokusić się o tezę, że 'nikt tak pięknie nie przegrywa (sezonu), jak Chilli Amigos’. Oj – obecny sezon to było absolutne szaleństwo, a czwarta liga podobała nam się wybitnie. Prawdę mówiąc – już tęsknimy.

Siatkersi – Aqua Volley 2:1 (19:21; 22:20; 21:10)

Pamiętacie, jak w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że mecz pomiędzy Siatkersami a Aquą Volley będzie jedynym spotkaniem bez większej stawki i nie powinno być w nim większych emocji? Cóż – choć wynik do końca na to nie wskazuje, to w naszej opinii istotnie tak było. Pomimo tego, że na półmetku seta mieliśmy wyrównaną grę (11-10), to prawdę mówiąc, w dużej mierze wynikało to z niedokładności czy niechlujstwa niż z kombinacyjnych i składnych akcji. W drugiej części seta zarysowała się przewaga drużyny Aqua Volley, która po asie serwisowym Michała Szypszaka wysunęła się na prowadzenie 16-12. Choć faworyt próbował coś jeszcze zrobić, to było już jednak za późno (21-19). Trzeba przyznać, że w dalszej części meczu zespół Aqua Volley, który nie był bynajmniej faworytem, był bardzo bliski zapewnienia sobie wygranej z faworyzowaną ekipą. Mimo przespanego początku (2-6), pod koniec seta zdołali oni doprowadzić do wyrównania po 19. Niestety dla Aqua Volley, po punktach Krzysztofa Lewandowskiego oraz Macieja Tarulewicza to Siatkersi cieszyli się z wygrania seta do 20. O zwycięstwie w meczu musiał zatem zadecydować finałowy set, który był już absolutnie jednostronnym widowiskiem. Już na półmetku partii, po punktach tych, którzy kończyli środkową odsłonę, Siatkersi wysunęli się na prowadzenie 10-6, które z czasem… systematycznie powiększali. Ostatecznie Aqua Volley – widząc, że im kompletnie nie idzie – nieco odpuściła, a zespół Sebastiana Wilmy uplasował się na piątym miejscu w tabeli – brawo!

Old Boys – Energa Trefl Gdańsk 2:1 (21:10; 21:16; 21:23)

Po kapitalnym okresie oraz słabszych wynikach bezpośrednich rywali w walce o awans do elity – Old Boysi stanęli w środowy wieczór przed ogromną szansą na zwycięstwo, które było przepustką do najwyższej klasy rozgrywkowej. Aby tak się jednak stało – zespół Bartłomieja Kniecia musiał wygrać co najmniej dwa sety i przy okazji nie zepsuć dorobku małych punktów. Świetną pracę gracze w białych strojach wykonali już w premierowej partii, gdzie błyskawicznie wysunęli się na prowadzenie 9-3. W dalszej części, mimo dokonanych zmian, Energa nie była w stanie przeciwstawić się rozpędzonej maszynie z Pruszcza Gdańskiego. Efekt? Pewna wygrana do 10, która nie dość, że dawała Old Boysom jeden punkt, to na dodatek – dodatkowy handicap w małych punktach. W środkowej odsłonie skoncentrowani na celu gracze Old Boys poszli za ciosem. Ok, nie mieli już takiej przewagi jak wcześniej, ale wciąż mieli kontrolę nad poczynaniami boiskowymi i w konsekwencji zapewnili sobie drugi punkt w meczu (21-16). Przy zmianie stron, gdy Old Boys mieli już w zasadzie zapewniony awans do elity, team bardzo mocno się mobilizował, twierdząc, że trzeba wygrać trzeciego seta tak, by nie stresować się małymi oczkami. Ostatecznie to im się nie udało, a Trefl wygrał finałową partię do 21. Mimo to gracze Bartłomieja Kniecia zapewnili sobie bezpośredni awans do elity. Oj, fajnie będzie oglądać tę drużynę w najwyższej klasie rozgrywkowej. W naszej ocenie – bardzo na to zasłużyli.

Zapowiedź – MATCHDAY #40

Zaczynamy przedostatni dzień meczowy regularnego grania. Dziś dojdzie do trzech kluczowych pojedynków w trzeciej lidze. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu na szczycie czwartej ligi, gdzie o awans powalczy Tiger Team z Chilli Amigos. Jakby tego było mało – o powrót do elity powalczy dziś zespół Old Boys. Zapraszamy na zapowiedź!

Staltest Pomorze – Sharks

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Wczorajszy wieczór wyłonił Mistrza pierwszej ligi. Dziś wieczorem dojdzie z kolei do trzech kluczowych spotkań dla układu dolnych partii trzecioligowej tabeli. O godzinie 19:00 na boisku numer 1 znajdująca się na przedostatnim miejscu w lidze drużyna Staltestu zmierzy się z beniaminkiem trzeciej ligi – drużyną Sharks. Aktualnie w zdecydowanie lepszym położeniu znajdują się ‘Rekiny’, którzy w dwunastu rozegranych spotkaniach zainkasowali o dwa punkty więcej. Co to mniej więcej oznacza? Ano to, że aby w ostatecznym rozrachunku znaleźć się w tabeli powyżej swoich dzisiejszych rywali, zespół ‘Rekinów’ musi wygrać choć jednego seta. To oczywiście gwarantuje im wyłącznie to, że unikną bezpośredniego spadku do czwartej ligi. Wciąż jeszcze mogą skończyć na tym samym – dwunastym miejscu w tabeli, które okupują przed dzisiejszą serią gier. Gdyby tak się faktycznie stało – zespół Pavlo Kudinova rozegra w przyszłym tygodniu mecz barażowy, a z pewnością takiego scenariusza chcieliby uniknąć. Niemniej jednak w naszych oczach są oni faworytem meczu i naszym zdaniem ‘Sharksom’ nic złego się dziś nie przydarzy. Zupełnie inne odczucia mamy odnośnie drużyny Staltestu Pomorze, która w przypadku potwierdzenia naszych predykcji napisze nowy – niechlubny rozdział w historii rozgrywek Inter Marine SL3. Będzie to bowiem pierwsza drużyna w historii, która spadnie z pierwszej do czwartej ligi w tak cholernie krótkim czasie. Niewiarygodne. Dopóki jednak piłka w grze, wszystko jest jeszcze możliwe.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Audiofon Karczemki – Stay Win

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Chwilę wcześniej pisaliśmy o parszywej sytuacji drużyny Staltestu Pomorze. No, to tak żeby być precyzyjnym – w przypadku ekipy Stay Win jest nieznacznie lepiej i bardzo, bardzo dużo wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu to właśnie oni zagrają w meczu barażowym. Skąd taka predykcja w przypadku kiedy taki sam dorobek punktowy mają jeszcze dwie inne drużyny? Ano stąd, z kim przyjdzie im rywalizować. Wygląda to bowiem tak:

– MiszMasz – ze Speedway AWKS’

– Sharks – ze Staltestem Pomorze

– Stay Win – z Audiofonem Karczemki.

No, nie trzeba być ekspertem ligi, aby domyślić się, że tak teoretycznie, to Stay Win zdaje się mieć przesrane. Spośród trzech wymienionych rywali drużyn chcących uniknąć spadku, to właśnie Audiofon Karczemki zdaje się być najlepszą drużyną i  to dość wyraźnie. Jakie jest w tym przypadku ‘hopium’ drużyny Tomasza Bobcowa? Takie, że w ostatnim czasie, to Audiofon częściej niż dobrą formę to jednak zawodził. Pięć ostatnich pojedynków:

– w ryj

– w ryj

– w ryj

– w ryj

– w ryj.

No, jak na team, który miał podbić w obecnym sezonie trzecią ligę taki bilans to chyba nie bardzo, prawda? Oczywiście po każdej burzy przychodzi słońce i dziś wieczorem, Audiofon może zakończyć sezon miłym akcentem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MiszMasz – Speedway AWKS

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Trzecie z wielkich trzecioligowych spotkań w środowy wieczór. Ileż to razy w historii słyszeliśmy o kimś, kto całe życie miał pod górkę, a po bardzo długim czasie te niepowodzenia zostały wynagrodzone. Historii z morałem było całe mnóstwo, ‘never give up’ i tak dalej. Piszemy o tym teraz, bo MiszMasz po bardzo słabym sezonie ma dziś wieczorem szansę na wykaraskanie się z problemów. Dużo osób wskazuje bowiem, że teoretycznie mają oni najłatwiejsze zadanie spośród wszystkich drużyn walczących o utrzymanie. Czy aby na pewno tak jednak jest? Cóż – tu już sprawa jest dyskusyjna. Sami wiecie, jak to z tym MiszMaszem w historii bywało. Prawdę mówiąc, tu dużo będzie zależało również od determinacji, a patrząc na to, jak podchodzą do tego inni – MiszMasz nie wygląda nam na drużynę, która dałaby się dziś pokroić za utrzymanie w lidze. Ok, wygrana tak, ale nie jest to dla nich kwestia najwyższej wagi, tak to przynajmniej widzimy. Inną sprawą pozostaje to, że o wygraną z ekipą Speedway AWKS wcale nie musi być tak łatwo, jak się dużej części ludzi wydaje. Choć ‘żółto-czarni’ są już pogodzeni ze spadkiem do czwartej ligi, to jednak zespół Mateusza Bojke zaczął się w ostatnim czasie prezentować coraz lepiej. Ba – zaczęliśmy się nawet zastanawiać, jaki byłby epilog tej historii, gdyby beniaminek trzeciej ligi grał tak od samego początku, a nie przebudził się dopiero w końcówce sezonu. Za zespół AWKS kciuki trzymać dziś będą z pewnością gracze Staltestu, Sharksów oraz Stay Win. Mimo wszystko – nawet gdyby Speedway miał wsparcie duchowe trzydziestu kolejnych drużyn, to i tak MiszMasz pozostawałby dziś faworytem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Old Boys – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

No dobra, po wczorajszym spotkaniu, w którym Eko-Hurt ograł Volley Gdańsk, znamy już niemal wszystkie rozstrzygnięcia w drugiej klasie rozgrywkowej. Jedynym znakiem zapytania jest to, jaki będzie ostateczny kształt podium. Aktualnie znamy już Mistrza – została nim ekipa Volley Gdańsk. Drugie oraz trzecie miejsce zajmują kolejno Eko-Hurt oraz Inter Marine Masters, ale to wszystko może się dziś jeszcze zmienić. Aby tak się jednak stało, zespół Old Boys musiałby dziś wygrać z Energą Trefl Gdańsk. Jeśli drużynie Bartłomieja Kniecia uda się sięgnąć po trzy oczka, to wskoczą na drugie miejsce, a co za tym idzie – awansują bezpośrednio do elity. Jest również bardzo duża szansa na to, że do tego celu wystarczą im dwa punkty. W tym przypadku zespół z Pruszcza Gdańskiego musi jednak uważać na małe punkty, które obecnie ma nieznacznie gorsze niż Eko-Hurt. Jak my to widzimy? W naszej ocenie będąca w gazie ekipa Old Boys stanie na wysokości zadania i zapewni sobie dziś pewny awans. Energa Trefl Gdańsk nie prezentuje bowiem w ostatnim czasie zbyt wysokiej formy i po prostu będzie im brakowało sportowych argumentów na powstrzymanie rywali. Skoro z Old Boysami przegrywali ostatnio Volley Gdańsk czy Inter Marine Masters, to nie wierzymy, żeby dziś miało być inaczej z Treflem. Ok – takie słowa mogą podrażnić sportowe ambicje drużyny, która dziś będzie chciała pokazać charakter.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Chilli Amigos – Tiger Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ostatni znak zapytania w czwartej lidze. Po wczorajszych meczach na szczycie czwartej klasy rozgrywkowej stało się jasne, że lider rozgrywek – Remedios Sopot Ortopedia zgarnie tytuł mistrzowski w przypadku podziału punktów w meczu Chilli Amigos – Tiger Team. Jednocześnie komplet punktów czy to Chilli, czy Tigera sprawi, że mistrzostwo powędruje właśnie do wygranych, a przegrani wylądują na czwartym miejscu w tabeli. Taki układ byłby oczywiście idealny dla Craftveny, która w związku z lepszym stosunkiem małych punktów zachowałaby miejsce na podium, a Tiger mimo zwycięstwa z Remediosem spadłby na czwartą lokatę. Jest jeszcze scenariusz, w którym Chilli Amigos wygra mecz w stosunku 2-1 – wówczas obie drużyny znajdą się na podium rozgrywek, ale w związku z lepszym bilansem małych punktów bezpośredni awans do trzeciej ligi wywalczy sobie ekipa ‘Amigos’. Oj, nie mamy co do tego wątpliwości – to będzie jeden z najciekawszych meczów w czwartej lidze w obecnym sezonie, a kto wie, czy również i nie taki bez podziału na ligi. Która drużyna ma w naszych oczach więcej szans na wygraną? Prawdę mówiąc, sami nie mamy pojęcia i przy typie Redakcji zadecyduje chyba rzut monetą. Podobny problem co my mają typerzy w aplikacji SL3, gdzie głosy rozkładają się niemal po połowie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Siatkersi – Aqua Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Spośród wszystkich meczów w środowej serii gier jest jeden, który nie grzeje nikogo poza zawodnikami, którzy wezmą w nim udział. Pięć pozostałych spotkań ma bowiem znaczenie albo dla podium rozgrywek, albo tego, która z drużyn pożegna się z ligą i spadnie do niższej klasy rozgrywkowej. Dodatkowo nie mamy jeszcze wyjaśnionej sytuacji co do tego, która z drużyn zagra w przyszłym tygodniu w meczach barażowych. Oj, będzie się dziś działo. No i będzie mecz pomiędzy Siatkersami a Aquą Volley. Ok – obie drużyny mają jeszcze szanse na to, by poprawić swoją sytuację w ligowej tabeli. W przypadku Siatkersów jest szansa na to, że poprawią oni wynik z poprzedniej kampanii, gdzie finalnie zajęli szóstą lokatę. Co ciekawe, wówczas na szóstym miejscu mieli na swoim koncie aż 25 punktów. Dziś przy potencjalnej wygranej za komplet oczek Siatkersi wylądują na piątym miejscu, ale będą mieli aż o cztery punkty mniej. Czy wobec tego jest to lepszy czy gorszy sezon? Sprawa jest dyskusyjna. Jeśli chodzi o Aquę Volley, to nie chcemy się już przesadnie nad tą drużyną pastwić, każdy widzi, jak jest. Aktualnie zespół może jeszcze powalczyć o… jedenastą lokatę, ale naszym zdaniem sezon skończą na dwunastym miejscu. Oj, nie sądziliśmy, że pójdzie to aż tak źle.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #39

Wczoraj wieczorem poznaliśmy nowego Mistrza Inter Marine SL3. O tytule mistrzowskim zadecydował dopiero ostatni set rywalizacji w sezonie Wiosna’26, w którym MPS Volley po świetnej grze ograł ustępującego Mistrza – CTO Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

VB Inter-Grahen Sulmin – Remedios Sopot Ortopedia 0-3 (24-26; 6-21; 18-21)

Już przed meczem było wiadomo, że dla Remediosu wcale nie musi to być tak łatwe spotkanie, jak może się co niektórym wydawać. Po absencji kilku graczy z początkowej fazy sezonu, Remedios nie mógł liczyć we wtorek również na swojego etatowego przyjmującego – Michała Niewiadomskiego. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, gracze z Sulmina udowodnili, że we wtorkowy wieczór nie przyjechali na halę w roli statystów. Zamiast tego, na półmetku seta wysunęli się na prowadzenie 11-7. Z czasem było już 16-11 czy 18-13. Wówczas absolutnie nikt nie spodziewał się, że w secie może dojść jeszcze do zwrotu akcji. Jeszcze przy stanie 20-17 dla VB Inter-Grahen Sulmin sytuacja zdawała się być mega komfortowa, a jednak – już po chwili po atakach Mariusza Chyły, Remedios doprowadził do wyrównania po 20. W dalszej części team prowadzony przez Daniela Bąbę miał jeszcze piłkę setową, którą cudem obronił Piotr Zacharek, a na dodatek zdobył z tego punkt. To w naszej ocenie był absolutny przełom nie tylko w secie, ale całym meczu. Już po chwili Remedios cieszył się z wygrania seta do 23. Środkowa partia to set, który był laniem dla graczy w czarnych strojach. Wynik 21-6 to idealne odzwierciedlenie tego, co działo się wówczas na parkiecie. Ostatni set to kolejna próba graczy z Sulmina, którzy pod koniec doprowadzili do wyrównania po 18. Niestety dla nich – to było wszystko na co było ich wówczas stać. Z perspektywy Remediosu było to w naszej ocenie kluczowe trzy punkty w sezonie, bo konsekwencją tego jest awans do trzeciej ligi – gratulujemy!

EKO-HURT – Volley Gdańsk 2-1 (21-9; 17-21; 21-14)

Największy przegrany meczu Eko-Hurt – Volley Gdańsk? Z całą pewnością zespół Inter Marine Masters, który po wczorajszych rozstrzygnięciach wypadnie najprawdopodobniej poza podium rozgrywek. To, co jest pewne, to że skończą oni sezon za Eko-Hurtem, którego rozbili chwilę wcześniej za komplet punktów. Nutkę goryczy mogą czuć również świeżo upieczeni mistrzowie Inter Marine SL3 – zespół Volley Gdańsk, który wprawdzie wygrał ligę i awansował z bardzo dobrym dorobkiem punktowym, ale w ostatnim meczu sezonu nie postawił kropki nad ‘i’, przez co świętowanie mistrzostwa było nieco stłumione. Coś jak w przypadku imprezy, która co do zasady ma być tą epicką, a jednak świadomość, że jest niedziela i trzeba wstać jutro o 6:00 do pracy, nie pozwala ci się w pełni rozkręcić. Wracając do spotkania, rozpoczęło się ono dla Volleya fatalnie, bo po dużo wyższej skuteczności w ataku ‘Hurtowników’ czarna tablica wyników wskazywała stan 10-4 dla Eko-Hurtu. W dalszej części seta trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 nie zdołali się podnieść i finalnie przegrali partię do… 9. Przebudzenie Volleya nastąpiło w środkowej odsłonie. Mimo że lider drugiej ligi przegrywał już 12-15, to w końcówce team w żółto-czarnych barwach mocno popracował blokiem. Dodatkowo mylić zaczęli się gracze Eko-Hurtu i w konsekwencji Volley wygrał tę partię do 17. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować zatem trzeci set rywalizacji, który był jednocześnie dla Eko-Hurtu przepustką do powrotu do pierwszej ligi. Już na początku seta zespół Pawła Dawczaka wysunął się na prowadzenie 9-5. W dalszej części Volley zdołał zbliżyć się na jeden punkt (12-11), ale końcowa faza seta to wyraźna przewaga ‘Hurtowników’, którzy zapewnili sobie podium rozgrywek. O tym, czy będzie to drugie czy trzecie miejsce, zadecyduje jednak starcie pomiędzy Old Boys a Energą Trefl Gdańsk.

Craftvena – Inter Marine Masters 2 3-0 (21-17; 21-12; 21-12)

Plan 'Rzemieślników’ na wtorkowy wieczór składał się z dwóch etapów. Ten pierwszy zakładał, że zespół zdoła ograć Inter Marine za komplet punktów, dzięki czemu zwiększy on swoją szansę na podium rozgrywek. Punkt numer dwa nie był już jednak zależny od 'Rzemieślników’, a team Bartosza Zakrzewskiego mocno ściskał w nim kciuki za drużynę VB Inter-Grahen Sulmin, która rywalizowała z Remedios Sopot Ortopedia. O ile pierwsza część planu się powiodła, a Craftvena faktycznie sięgnęła po komplet oczek, o tyle druga część już im 'nie pykła’. O samym meczu nie ma co się szczególnie rozpisywać, w naszej ocenie lepiej skupić się na sytuacji w ligowej tabeli. Po trzynastu rozegranych meczach i zdobyciu kompletu punktów wczoraj wieczorem, Craftvena plasuje się na trzecim miejscu i gdyby sezon kończył się właśnie dzisiaj, to w przyszłym tygodniu rozegrałaby ona spotkanie barażowe z dwunastą drużyną trzeciej ligi. Sytuacja w czwartej lidze jest jednak bardzo dynamiczna, a to, które finalnie miejsce zajmie Craftvena, leży w rękach drużyn, które rozegrają jutro bezpośrednie starcie. Mowa tu oczywiście o pojedynku pomiędzy Tiger Team a Chilli Amigos. Jeśli 'Papryczki’ zdobędą choćby jeden punkt, zepchną Craftvenę niżej. Jest jeszcze inna opcja – ta, w której Amigos wygrają za komplet oczek. Wówczas to Tiger Team spadnie na czwarte miejsce. Mimo to obstawiamy, że dojdzie jutro do najgorszego dla 'Rzemieślników’ wyniku, czyli podziału punktów. W naszej ocenie Craftvena nie przegrała awansu wczoraj ani nawet w ostatnim przegranym meczu. Oni najprawdopodobniej przegrali awans w początkowej fazie sezonu.

Tiger Team – Remedios Sopot Ortopedia 2-1 (17-21; 21-18; 21-19)

No, nie siadł Tigerowi wynik meczu, w którym Remedios Sopot Ortopedia mierzył się z VB Inter-Grahen Sulmin. Wspomniane spotkanie zakończyło się bowiem kompletem punktów drużyny Macieja Kota, a to bardzo mocno zmniejszało szanse na wygranie ligi dla 'Tygrysów’. Jakby tego było mało, to właśnie 'Ortopedzi’ lepiej weszli w mecz i na półmetku premierowej partii prowadzili już 10-4. Z czasem rywale się nieco przebudzili i zniwelowali nawet straty do dwóch oczek. Kiedy w obozie Remedios zaczęło się robić nerwowo, team zareagował w najlepszy możliwy sposób i zgasił potencjalny kryzys w zarodku. Po kilku punktach Piotra Zacharka Remedios wysunął się na prowadzenie 16-8 i nie miał problemu z wygraniem pierwszego seta do 17. Początek drugiego seta to jednak zwrot akcji i wyraźnie lepsza gra 'Tygrysów’, którzy po asie serwisowym Szymona Burdynewicza wysunęli się na prowadzenie 8-3. W dalszej części Remedios zdołał zbliżyć się do rywali na jeden punkt (14-13), ale końcówka seta należała już do 'Tygrysów’. To oznaczało z kolei, że o zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set rywalizacji. Co więcej – ranga seta była dla Remediosu potężna. W przypadku wygranej zespół zagwarantowałby sobie tytuł mistrzowski czwartej ligi. Choć gracze w białych trykotach rozpoczęli rewelacyjnie (9-6), to z każdą kolejną akcją sytuacja konsekwentnie wymykała im się z rąk. Graczom Tigera udało się złapać rywala przy stanie 15-15, a chwilę po tym punkty gwarantujące Tigerowi zwycięstwo w meczu zdobył Michał Sadowski (21-19). Najważniejsze rozstrzygnięcia w czwartej lidze, po których poznamy kształt podium, nastąpią dopiero dziś wieczorem, gdy jasny stanie się wynik meczu na szczycie pomiędzy Tigerem a Chilli Amigos. No, nie ma w tym sezonie nudy.

AIP – MPS Volley 0-3 (21-23; 16-21; 16-21)

Biorąc pod uwagę cele obu drużyn – spotkanie było zdecydowanie ważniejsze z perspektywy walczącego o mistrzostwo zespołu MPS Volley. Już przed meczem było jasne, że obojętnie jaki wynik padnie, team AiP obroni w obecnej kampanii brązowe medale. Mimo to team Adriana Ossowskiego nie zamierzał ułatwiać rywalom drogi po historyczny tytuł mistrzowski i na półmetku premierowej partii prowadził 10-7. To, że zespół podchodzi ambitnie do spotkania, widać było po tym, jak reagował na wydarzenia boiskowe czy kontrowersje sędziowskie. Z boku wyglądało to tak, jakby to oni walczyli o 'majstra’. W końcówce Miłośnicy Piłki Siatkowej znaleźli się w poważnych tarapatach, gdy w górze piłkę setową mieli ich rywale. Ostatecznie kryzysową sytuację udało się zażegnać, a team Jakuba Nowaka zapewnił sobie po chwili wygraną w pierwszym secie (23-21). Mało znany fakt? W przerwie pomiędzy setami od jednego z graczy MPS-u emanowała wręcz pewność siebie. Wspomniany zawodnik przekonywał, że najtrudniejsze już za nimi i teraz to 'pójdzie’. I wiecie co? Przepowiednie ligowej Baby Wangi się sprawdziły. Już na początku środkowej odsłony MPS rozpoczął od mocnego grania i w konsekwencji wysunął się na prowadzenie 11-7, a w dalszej części nie miał już problemu z wygraniem seta, tym razem do 16. Finałowa partia rozpoczęła się co prawda lepiej dla AiP, ale im dłużej trwał set, tym coraz większą przewagę zyskiwali gracze Jakuba Nowaka. Ostatecznie MPS wygrał tę partię do 16 i wypracował sobie pewien handicap przed decydującym o tytule meczem.

VB Sulmin – Hydra Volleyball Team 2-1 (22-24; 21-15; 21-13)

Spotkanie sąsiadów z ligowej tabeli sprawiło, że musieliśmy się chwilę zastanowić, którą z drużyn wskazać jako faworyta meczu. W naszej ocenie obie ekipy dysponują obecnie podobnym potencjałem, a pozycja w tabeli jest tego doskonałym przykładem. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na typ na VB Sulmin, gdzie prym wiedzie były zawodnik Hydry Volleyball Team – Igor Kazello. Dla wspomnianego gracza wtorkowe spotkanie nie było z pewnością zwykłym meczem, a wynik 16 punktów to naprawdę coś wielkiego. Już w pierwszym secie rywalizacji atakujący VB Sulmin się odpalił, zdobywając przeciwko byłym kolegom z drużyny… osiem punktów. Mimo to Hydra nie dawała za wygraną i w połowie seta wysunęła się na prowadzenie 10-7. Z czasem drużynie Daniela Bąby udało się doprowadzić do wyrównania po 20, ale końcówka seta to przewaga 'Bestii’, która po ataku Daniela Gierszewskiego cieszyła się z pierwszego punktu w meczu (24-22). Niestety dla Hydry – wszystko, co było z ich perspektywy dobre, skończyło się wraz z końcem premierowej partii. W drugim secie po dwóch asach Marcela Zielińskiego VB Sulmin objął prowadzenie 11-7. W dalszej części 'czerwono-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 19-12 i był to koniec emocji w środkowym secie (21-15). Jeśli po drugim secie mogliśmy narzekać na to, że było to jednostronne widowisko, to nie wiemy nawet, co napisać o finałowej partii. Co ciekawe, zaczęła się ona od prowadzenia Hydry, która musiała radzić sobie bez kapitana drużyny, od połowy środkowego seta uskarżającego się na kontuzję (7-3). Dalsza część seta to jednak zdecydowana przewaga drużyny Daniela Bąby, której zdobywanie kolejnych punktów przychodziło łatwiej niż przełączanie kanałów w telewizji. Ostatecznie VB Sulmin wygrał tę partię do 13, a cały mecz w stosunku 2-1.

Tufi Team – Merkury 1-2 (21-17; 20-22; 9-21)

Kurde, no przed sezonem nie sądziliśmy, że tak to się potoczy i mamy tu na myśli obie drużyny. W przypadku Merkurego tylko raz w historii zdarzyło się, aby team nie znalazł się w ostatecznym rozrachunku wśród pięciu najlepszych drużyn ligi. Obecna kampania to jednak pasmo niepowodzeń, porażka za porażką, słabe morale, kontuzje i nawet po- i przedmeczowe posiadówki w szatni już nie te, co niegdyś. Wiadomo jak jest – choćby nie wiadomo jak team się starał, to najlepiej jest wtedy, kiedy są wyniki. Mimo dość ponurego obrazu drużyny pięciokrotnych Mistrzów ligi, są jednak takie rzeczy, które nie zmieniają się nigdy. Pisaliśmy o tym w zapowiedzi, ale z uwagi na jubileuszowe – dziesiąte zwycięstwo, warto wspomnieć o tym raz jeszcze. Ilekroć obie drużyny się ze sobą mierzyły, za każdym razem to gracze Merkurego byli górą. Już przed meczem było pewne, że aby obronić pierwszą ligę, Tufi musi liczyć na cud. Mimo słabego otwarcia meczu (1-5), gracze Pawła Szafrana wskoczyli w dalszej części na stosunkowo wysoki poziom i doprowadzili do wyrównania, a pod koniec seta wykorzystali przestój rywali i w konsekwencji cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. To oznaczało z kolei, że od pozostania w pierwszej lidze dzieliły ich już, a może tylko dwa małe kroki. Przez bardzo długą część seta z perspektywy 'Tuffików’ wyglądało to obiecująco. Pod koniec team prowadził 18-16, a następnie 19-18. Mimo to w końcówce nie wytrzymali trochę ciśnienia. A to ktoś uderzył w siatkę, a to pozwolili Danielowi Godlewskiemu na dwa punkty, a to wreszcie nadziali się na blok Marcina Śledzia. Koniec – finito – dziękujemy – dobranoc. To był wyrok na graczach Tufi Team, którzy wyglądali tak, jakby trzeciego seta nie chcieli nawet grać. Ostatecznie zakończył się on wysokim zwycięstwem Merkurego, aczkolwiek nie miał on już znaczenia dla utrzymania bądź spadku rywali, których zobaczymy w przyszłej edycji w drugiej lidze.

CTO Volley – MPS Volley 1-2 (23-25; 21-18; 16-21)

W ostatnim czasie w świecie sportu głośno było o szwajcarskiej drużynie piłkarskiej FC Thun, która powtórzyła osiągnięcie legendarnej drużyny FC Kaiserslautern z roku 1998. O co chodzi? Ano o to, że w dwóch wspomnianych przypadkach mówimy o drużynie, która zdobywa mistrzostwo, będąc jednocześnie beniaminkiem. W Inter Marine SL3 mieliśmy już taki przykład – Merkurego, który zrobił awans, a po chwili mistrzostwo. W naszej jednak ocenie – wówczas zdawało się to być oczywistością, a przypadek MPS-u jest jednak nieco inny. Droga do historycznego mistrzostwa była bardzo długa, kręta i nie brakowało w niej przykrych chwil czy ogromnych rozczarowań. Pisaliśmy o tym w zapowiedzi, wszystko wskazywało na to, że MPS sięgnie po tytuł już dwa lata temu – w sezonie Wiosna’24. Wówczas było tak blisko, a po fiasku z drużyny odeszło kilku graczy, a MPS walczył po chwili o utrzymanie w drugiej lidze, a może lepiej – nawet o przetrwanie. My oczywiście nie pomagaliśmy, dworowaliśmy z 18 przegranych spotkań z rzędu, a mimo tego jednego z największych gówien w historii ligi – MPS zdołał się wygrzebać i zaczął konsekwentnie drogę do przodu. Najpierw stabilizacja formy i siódme miejsce w drugiej lidze, następnie wygrana drugiej ligi, a wczoraj – wygrana w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co więcej – w całym sezonie MPS zgarnął aż 30 oczek i jest najsilniejszym Mistrzem od sezonu Jesień’22, kiedy po mistrzostwo z dorobkiem 31 punktów sięgała ekipa Merkurego. Co do obecnego sezonu, warto podkreślić również to, że po raz kolejny o tytule mistrzowskim decyduje ostatni set rywalizacji. Co ciekawe, a być może nie wszyscy o tym wiedzą – w ostatnim secie CTO, aby sięgnąć po tytuł, musiałoby wygrać co najmniej 21-17. W pewnym momencie było już 18-10 dla MPS-u, a CTO dopiero z czasem podgoniło wynik, co finalnie i tak by im już nic nie dało. Tak czy siak – gratulacje dla MPS-u, który w historii 15 sezonów ligi stał się szóstym Mistrzem, brawo!

Bayer Gdańsk – Hydra Volleyball Team 1-2 (21-17; 19-21; 20-22)

Wydarzenie dnia dla Hydry Volleyball Team? Nie, nie wygrana z 'Aptekarzami’. Nie chodzi również o zakończenie sezonu, a o to, że najprawdopodobniej swój ostatni mecz w rozgrywkach Inter Marine SL3 rozegrał Filip Ziółkowski, który od lat bronił barw 'Bestii’. Tu mała dygresja – nie tylko zawodnicy tej drużyny mają sentyment do wspomnianego gracza, bo my jako Redakcja również. W pierwszym, tak ważnym i nostalgicznym dla nas sezonie Wiosna’19, udział wzięło 202 graczy, z czego bardzo duża część z nich, nie gra już w rozgrywkach. Wówczas wspomniany zawodnik występował w Straży Pożarnej, która zajęła wówczas czwarte miejsce, a Filip był szóstym najskuteczniejszym zawodnikiem całej ligi. Filip – dziękujemy za wszystkie sezonu, powodzenia! A sam mecz? Lepiej rozpoczęli go 'Aptekarze’, którzy na półmetku seta wysunęli się na prowadzenie 10-7 czym pogorszyli nieco doskonale bawiących się w 'kwadracie’ graczy w złotych strojach. W dalszej części poszli oni za ciosem i w konsekwencji wygrali tę partię do 17. Druga odsłona miała kilka zwrotów akcji. lepiej rozpoczęli gracze Hydry, którzy wysunęli się na prowadzenie 5-1. Po serii błędów, cała przewaga została jednak roztrwoniona, a na prowadzenie wysunął się Bayer Gdańsk. Mimo, że mecz skręcał w niekorzystną dla beniaminka stronę, to w dalszej części po kilku punktach Michała Doroza, Hydra ponownie zaczęła punktować i finalnie po skutecznym bloku kapitana drużyny, przyniosło im to wyrównanie w meczu (21-19). Ostatni set to w naszej ocenie najciekawsza partia w meczu. Lepiej weszli w nią gracze w złotych trykotach, którzy na półmetku seta prowadzili 10-7, a z czasem nawet 15-11. Mimo bezpiecznej zdawałoby się przewagi, pod koniec Bayer Gdańsk doprowadził do wyrównania po 19. W kryzysowym momencie, gracze Sławka Kudyby zdecydowali się na wzięcie czasu i tuż po nim – zapewnili sobie piątą wygraną w sezonie Wiosna’26.

Zapowiedź – MATCHDAY #39

Dziś wieczorem najważniejszy dzień meczowy w obecnym sezonie. To właśnie dzisiaj poznamy Mistrza pierwszej ligi. Niewykluczone, że również czwartej. To właśnie dziś w rękach Mistrza drugiej ligi ważyć się będzie los Eko-Hurtu, który przez wiele tygodni pozostawał pewniakiem do awansu. Zapraszamy na zapowiedź!

VB Inter-Grahen Sulmin – Remedios Sopot Ortopedia

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Ależ to był szalony sezon w wykonaniu VB Inter-Grahen Sulmin. Jeśli oglądaliście kiedyś ‘Mrocznego Rycerza’, to pamiętacie z pewnością Harveya Denta – postać zwaną ‘Dwie Twarze’. Oj tak, jedna z twarzy VB Inter-Grahen w obecnym sezonie była absolutnie straszna, mroczna i przerażająca, a na jej widok człowiek dla większego komfortu niejednokrotnie musiał odwracać głowę. Pamiętamy doskonale okres, gdy team Mateusza Pietrzykowskiego przegrał spotkanie derbowe z ME Sulmin Volley, a my pokusiliśmy się wówczas o tezę, że z tego raczej nie da się już podnieść. I wiecie co? Podnieśli się. Od tamtego czasu zespół w czarnych strojach rozegrał dwa spotkania i trzeba zauważyć, że w naszej ocenie podchodził do nich z łatką ‘underdoga’. Mimo to najpierw ograli Inter Marine Masters 2, a następnie – co było już sensacją – walczącą o awans ekipę Tiger Team. Szczególnie imponujące było właśnie wspomniane starcie z ‘Tygrysami’, gdzie w ostatecznym rozrachunku team występujący ‘w delegacji’ zgarnął trzy oczka. Jak będzie dzisiaj? To Remedios Sopot Ortopedia będzie wyraźnym faworytem starcia i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Zespół Macieja Kota rozegra dziś wieczorem dwa spotkania, a stawka jest niezwykle wysoka. Wiecie, jak to jest – wszyscy wskazują, że Remedios zgarnie dziś komplet oczek z drużyną z Sulmina, a następnie powalczy z Tigerem. Takie myślenie bywa jednak bardzo często zgubne i zastanawiamy się, czy i tym razem tak nie będzie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

EKO-HURT – Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Gdybyśmy napisali, że Eko-Hurt skomplikował sobie w ostatnim czasie sprawę awansu, to nie byłoby to zbyt precyzyjne. W naszym odczuciu 'Hurtownicy’, przegrywając z drużyną Inter Marine Masters w stosunku 0-3, dali po prostu ciała. Stało się tak mimo tego, że kwestia awansu zdawała się oczywista, a kwestią sporną przez wiele tygodni było jedynie to, czy drugą ligę wygra Eko-Hurt, czy jednak Volley Gdańsk. Bardzo szeroko sprawę układu podium omówiliśmy w ostatnim magazynie, ale pewna jest tylko jedna rzecz – drugoligowe zmagania w obecnym sezonie wygrała ekipa Volley Gdańsk, która ma 30 punktów i obojętnie jakie wyniki padną w obecnym tygodniu w drugiej lidze, to tej kwestii już nic nie zmieni. Warto tu zauważyć, że o mistrzostwie Volley dowiedział się, siedząc w domu, a my uznaliśmy z kolei, że ogłoszenie kolejnego skalpu musi nastąpić w bardziej cywilizowany sposób – z foteczką z ostatniego dnia meczowego. Wiecie – troszkę głupio byłoby cieszyć się na niej, przegrywając ostatni mecz w lidze z Eko-Hurtem, sami rozumiecie. Eko-Hurt z kolei do tego, by załapać się na pudło, potrzebuje dziś wygrać w stosunku co najmniej 2-1. O to, jak wiadomo, nie będzie łatwo, ale taki wynik zapewniłby im przeskoczenie w tabeli drużyny Inter Marine Masters. Pozostaje jeszcze ekipa Old Boys, która ma mecz z Energa Trefl Gdańsk, ale tu trudno raczej przypuszczać, żeby mogła ona potknąć się na ostatniej prostej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Craftvena – Inter Marine Masters 2

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Wtorkowy wieczór dostarczy nam ogromnych emocji w czwartej lidze. Już o godzinie 19:00 dojdzie do dwóch bardzo ważnych spotkań dla górnej partii ligowej tabeli. Dodatkowo chwilę później dojdzie do bezpośredniego starcia pomiędzy drużynami Tiger Team oraz Remedios Sopot Ortopedia. Oj, na nudę to my narzekać nie będziemy. Kiedy spojrzymy na ligową tabelę, to zobaczymy, że najgorszą sytuację spośród czterech ekip walczących o awans mają aktualnie gracze Craftveny. Choć 'Rzemieślnicy’ mają o zaledwie jeden punkt mniej od drugiej oraz trzeciej drużyny w tabeli, to jednak rozegrali o jedno spotkanie więcej, co może mieć fundamentalne znaczenie dla dalszych losów ligi. Z drugiej strony to, co działa na korzyść drużyny Bartosza Zakrzewskiego, to fakt, że pozostałe drużyny walczące o awans będą toczyć bezpośrednie pojedynki i siłą rzeczy ktoś musi stracić punkty. To otwiera z kolei furtkę dla Craftveny, która może jeszcze last minute załapać się do drugiej ligi. Aby tak się jednak stało, team nie może kalkulować, tylko musi zgarnąć dziś komplet oczek. Choć będą oni wyraźnym faworytem, to wynik 2-1 specjalnie ich nie urządza, a jak wiemy – zespół w obecnej kampanii bardzo często musiał dzielić się punktami z innymi. To, na co chcielibyśmy zwrócić uwagę, to również fakt, że ekipa Inter Marine Masters 2 nie zamierza dawać nikomu nic za darmo, o czym w obecnej edycji przekonała się między innymi drużyna Remedios Sopot Ortopedia. Nie bez znaczenia jest tu też fakt, że team Jarosława Garczyńskiego będzie chciał bronić piątego miejsca w ligowej tabeli.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Tiger Team – Remedios Sopot Ortopedia

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Osoby, które oglądały magazyny lub śledziły zapowiedzi oraz podsumowania czwartoligowych spotkań, wiedziały doskonale, że Redakcja przez długie tygodnie forsowała narrację, w której zwycięstwo w czwartej lidze miało rozegrać się pomiędzy drużynami Remedios Sopot Ortopedia a Tiger Team. Wymienione ekipy prezentowały w naszej opinii najwyższą formę. Sytuacja z czasem się jednak zmieniła, a do czołówki dobiła ekipa Chilli Amigos oraz w ostatnim czasie również Craftvena. Gorsze wyniki dwóch wymienionych faworytów sprawiły, że na finiszu ligi tabela w czołówce czwartej ligi bardzo mocno nam się wypłaszczyła. W naszej ocenie – i to też podkreślaliśmy w ostatnim czasie – najlepszą sytuacją może pochwalić się drużyna Remedios Sopot Ortopedia, która ma do rozegrania dwa mecze, a nie jak Chilli Amigos czy Craftvena po jednym. Drugim czynnikiem wskazującym na to, że drużynie Macieja Kota może udać się skończenie ligi na własnych zasadach, jest to, że poza bardzo trudnym meczem z Tigerem rozegra ona jeszcze mecz z VB Inter-Grahen Sulmin, w którym będzie wyraźnym faworytem. Z drugiej strony Tiger Team może do tego spotkania podchodzić bez jakichkolwiek kompleksów. Choć powinęła im się noga w starciu z drużyną z Sulmina, to w kolejnym meczu z ekipą z ligowego topu było już naprawdę dobrze, a nagrodą za tę postawę była wygrana w stosunku 2-1. Przed 'Tygrysami’ prawdziwa próba charakteru i dwa finały. Od awansu – a kto wie, być może i wygrania ligi – dzielą ich już tylko dwa małe kroki.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

AiP – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Dziś wieczorem ‘Miłośnicy Piłki Siatkowej’ staną przed ogromną szansą na zgarnięcie tytułu mistrzowskiego w pierwszej lidze. Byłoby to postawienie kropki nad ‘i’ po sezonie, w którym wypuścili mistrzostwo na ostatniej prostej. Przed drużyną Jakuba Nowaka zaledwie dwa kroki. Pierwszym rywalem MPS-u będzie team AiP, a sytuacja wygląda tak, że po wczorajszym zwycięstwie CTO ‘Miłośnicy Piłki Siatkowej’ tracą do pierwszego miejsca na podium dwa punkty. Wydaje się, że w starciu z drużyną Adriana Ossowskiego MPS będzie dość wyraźnym faworytem i powinien ograć rywala. Oczywiście dochodzi do tego wszystkiego spora presja – nawiązując do początku zapowiedzi, wszyscy doskonale pamiętamy, że nie jest łatwo zachować zimną głowę w takich momentach. Czasami te w teorii łatwe kroki okazują się najtrudniejszymi. A powiedzmy sobie szczerze – dziś zespół AiP będzie grał na totalnym luzie i w trybie ‘la zabawa’. Po wczorajszej porażce BEemki Volley w stosunku 0-3 stało się jasne, że ‘Przyjaciele’ obronią w obecnym sezonie brązowe medale z poprzedniej edycji, co w naszym odczuciu jest naprawdę wielką rzeczą. Istnieje teoretycznie jeszcze szansa na srebro, ale sądzimy, że nie ma się co nad tym szczególnie pochylać. Aby tak się stało, MPS musiałby dzisiaj przegrać wszystkie sześć setów, a na dodatek stracić sporą zaliczkę małych punktów. Umówmy się – to się nie wydarzy i o mistrzostwie zadecyduje ostatni mecz w pierwszej lidze, w którym MPS podejmie CTO Volley.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista):

VB Sulmin – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

W całej lidze pozostało już tylko kilka drużyn, które mają do rozegrania jeszcze dwa mecze. Jedną z nich jest ekipa Hydry Volleyball Team, która rozegra dziś dwa spotkania. Najpierw zmierzą się z ekipą VB Sulmin, a następnie z Bayerem Gdańsk. Jaki to był sezon w wykonaniu beniaminka? Rozpatrując to, jak radziły sobie historycznie drużyny, które awansowały do wyższej klasy rozgrywkowej, obecny sezon oceniamy naprawdę nieźle, a dowodem na to jest to, jak w drugiej lidze poradziła sobie inna drużyna, która awansowała – BL Volley. W naszej ocenie pomiędzy rozgrywkami drugiej a trzeciej ligi jest przepaść, a mimo to Hydra, rzucona na głęboką wodę, pokazała, że umie pływać i nie potrzebuje nawet koła ratunkowego. Owszem – Michaelem Phelpsem to 'Bestia’ nie jest, ale ratownik na basenie może sobie od czasu do czasu zerknąć na telefon, wiedząc, że Hydrze nic złego się nie stanie. Dla drużyny VB Sulmin dzisiejsze starcie będzie okazją do obrony dziesiątego miejsca w tabeli. Dodatkowo przy dobrym wietrze zespół Daniela Bąby może powalczyć o wskoczenie o kilka pozycji wyżej. Aby tak się jednak stało, dziś muszą wygrać, co, prawdę mówiąc, jest dość prawdopodobne. Z drugiej strony – historycznie lepiej wiodło się graczom Hydry, którzy wygrali trzy z czterech pojedynków.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Tufi Team – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Oj, wczorajszy wieczór ułożył się koszmarnie dla drużyny Tufi Team. Swoje mecze wygrały bowiem zarówno ekipa Speednetu, jak i Fuxa Pępowo, które mają aktualnie dwa punkty przewagi nad zespołem Pawła Szafrana. Dodatkowo – jedni i drudzy dysponują zdecydowanie lepszym stosunkiem małych punktów, a to z kolei oznacza, że aby zespół ‘Tuffików’ zdołał utrzymać się w pierwszej lidze, musi dziś wygrać z Merkurym nie w stosunku 2-1, a 3-0. Oj, wygląda nam to na szalony plan, który na pierwszy rzut oka nie ma prawa się udać. Poza samymi zainteresowanymi mało osób zdaje sobie z tego sprawę, ale żadna drużyna w historii nie ma równie parszywego bilansu z Merkurym co zespół Tufi Team. Choć trudno to sobie wyobrazić, obie ekipy rywalizowały ze sobą dziewięciokrotnie i… za każdym razem wygrywał Merkury. Czemu wobec tego dzisiaj miałoby być inaczej? A nawet jeśli Tufi wygra, to czy od razu za komplet punktów? No, sami widzicie, jak to wygląda, prawda? Jaka wobec tego jest nadzieja Tufi na pozytywny finał tej historii? Chyba jedynie taka, że Merkury nigdy nie grał tak przeciętnie jak teraz. Sześć wygranych, sześć porażek. Pisaliśmy to już wielokrotnie, ale dziś Merkury jest wielki już tylko z nazwy, która niesie za sobą piękną historię. Nie trzeba być fanem Manchesteru United, żeby wiedzieć, o co chodzi. Dobra, zostawmy to – czas na rozliczenia jeszcze przyjdzie. W ostatnich tygodniach Merkury przegrywał z Szach-Matem, Fuxem Pępowo oraz Speednetem. Wobec tego – czemu z Tufi miałoby być inaczej?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

CTO Volley – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wiecie, czego się dziś boimy? Ano tego, że przed reformą punktacji, do której dojdzie w przyszłym sezonie, dzisiaj wydarzy się sytuacja, w której MPS wygra z AiP za komplet punktów, później CTO wygra w stosunku 2-1, a mistrzostwo małymi punktami trafi do MPS. No – nie byłby to wymarzony finał sezonu, umówmy się. W idealnym scenariuszu, który zakładamy na wtorkowy wieczór, ostatni mecz wyłoni Mistrza. Z perspektywy emocji byłoby idealnie, gdyby MPS wygrał z AiP w stosunku 2-1, a o tym, która z drużyn wygra ligę, decydowały duże punkty. Jest jednak, jak jest, i każdy scenariusz bierzemy pod uwagę równie mocno. Jaka jest nasza predykcja na dzisiejszy wieczór? Wspominaliśmy o tym w ostatnim magazynie, ale mało znany fakt jest taki, że czujemy aktualnie małe deja vu. W dwóch poprzednich edycjach, kiedy tytuł mistrzowski zdobywała drużyna CTO Volley, stawialiśmy na rywali ‘Pomarańczowych’ – dwa sezony temu na Merkurego, natomiast jesienią na ekipę BEemki Volley. Dziś stawiamy na to, że po raz pierwszy w historii mistrzowski tytuł zgarnie MPS, ale zastanawiamy się jednocześnie, czy nie będzie tak jak wcześniej. Z drugiej strony – może w tym przypadku zadziała zasada ‘do trzech razy sztuka’? W rundzie zasadniczej górą byli gracze MPS. Zobaczymy, jak będzie dziś wieczorem i czy znaczenie będzie miało to, że MPS podejdzie do spotkania podmęczony meczem z AiP. Tak czy siak – emocji nam dzisiaj nie zabraknie!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Bayer Gdańsk – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Nie ma się co oszukiwać – Bayer Gdańsk już kilka tygodni temu stracił zapał do mobilizacji w obecnym sezonie. Wszystko za sprawą faktu, że po naprawdę udanej kampanii Jesień’25 w drużynie narosło poczucie, iż tym razem może być jeszcze lepiej, a ‘Aptekarzom’ uda się powalczyć o podium. Tyle teoria, bo w praktyce wyglądało to jednak znacznie gorzej, a team Damiana Harica zdołał wygrać zaledwie 5 z 12 pojedynków. Prawdę mówiąc – bywały już sezony, w których drużyna z podobnym bilansem spotkań spadała później z ligi. W tym przypadku tak źle nie było, ale niezbyt dobra forma zespołu jest dość zastanawiająca i nie wróży nic dobrego na przyszłość. Trudno bowiem przewidzieć, co musiałoby się stać, aby nagle w przyszłym sezonie Bayer odpalił. Choć ambicja to coś, co nam się podoba, zastanawiamy się, czy Bayer nie powinien nieco przedefiniować swoich planów. Niemniej jednak dzisiejszym starciem ‘Aptekarze’ chcieliby z pewnością poprawić sobie humory po niezbyt udanych meczach. Okazja do tego zdaje się całkiem niezła, bo ich rywalem będzie ekipa Hydry Volleyball Team, która plasuje się aktualnie na jedenastym miejscu. Team Sławomira Kudyby już jakiś czas temu zapewnił sobie utrzymanie w drugiej lidze, a dzisiaj postara się zakończyć sezon miłym akcentem. Tak jak wspominaliśmy wcześniej, będą mieli na to dwie okazje.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #38

Otwarcie ostatniego tygodnia rozgrywek to ogromne emocje. O tym, że w tabeli to Fux Pępowo będzie wyżej niż Speednet, co może mieć ogromne znaczenie dla drużyn, które spadną z ligi zadecydował….jeden mały punkt. Po wczorajszym starciu CTO z BEemką stało się również jasne, że dziś wieczorem dojdzie do meczu o złoto. Zapraszamy na podsumowanie!

Kraken Team – Kraken 0-3 (19-21; 18-21; 15-21)

Znanym autorom morskich opowieści nawet w najśmielszych fantazjach nie śniło się starcie dwóch krakenów. Spodziewać by się można legendarnego boju, a wyszło jak zwykle. Może faktycznie byłaby to epicka bitwa, gdyby odbyła się w innym momencie sezonu lub w innych okolicznościach. Tymczasem, w dniu spotkania obie ekipy nie walczyły już w sumie o nic. Nie groził im ani awans ani spadek. Mimo tego braku stawki, poziom spotkania nie był rozczarowujący. Pierwszy set rozpoczął się lepiej dla ekipy Jurija Charczuka. Prowadzili już 16-12, gdy nagle wskutek całej serii błędów własnych (głównie w ataku) utracili całą zdobytą przewagę. W końcu, przy stanie 16-16 udało im się skończyć atak i przerwać tę serie niepowodzeń. Końcówka seta trzymała w napięciu do ostatniej piłki. Finalnie, więcej szczęścia w ostatnich akcjach miała ekipa ‘Czarnych’ (21-19). Druga partia rozpoczęła się od festiwalu błędów po obu stronach siatki. W miarę jej trwania dwa krakeny szły łeb w łeb do stanu 13-13. W tym momencie zawodnicy Jurija Charczuka zaliczyli udaną serię i wyszli na prowadzenie, które nie bez kłopotów udało im się utrzymać i wygrać 21-18. Trzecia odsłona to bardzo słaby początek Kraken Team (3-9). Mimo tego, że przepięknie bronili przez całe spotkanie to jednak nie potrafili wykorzystać tego na swoją korzyść. Po ich stronie siatki brakowało armat do kończenia wywalczonych kontr. Kraken wpuścił w końcówce zawodników z lodówki, przez co drugi team nieco podreperował swój wynik (15-21). Na plus Krakena możemy wspomnieć, że pierwszy raz od bardzo dawna utrzymali oni w końcówce koncentrację i nie wypuścili prowadzenia, co w ostatnim czasie zdarzało im się nader często.

TKKF Flota – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (21-11; 17-21; 15-21)

Po tym jak w ostatecznym rozrachunku pochwaliliśmy ACTIVNYCH za obecny sezon, zespół Artura Kurkowskiego przystępował do przedostatniego spotkania w kampanii Wiosna’26. Czysto teoretycznie ACTIVNI mieli sięgnąć w tym meczu po trzy punkty, dzięki czemu ich ostateczny dorobek punktowy znacznie różniłby się od tego, co widzieliśmy w poprzednich rozgrywkach. Początek spotkania przyniósł jednak coś, czego absolutnie się nie spodziewaliśmy. Po dwóch asach serwisowych Mateusza Leśniaka zespół Floty wysunął się na prowadzenie 6-1. W dalszej fazie seta ACTIVNI zniwelowali co prawda stratę do trzech punktów (11-8), ale w drugiej części całkowicie się pogubili. Przy naprawdę niezłej grze TKKF Floty przyniosło to underdogowi niespodziewaną wygraną aż do 11. W środkowej odsłonie zanosiło się na bardzo podobny scenariusz, co byłoby ogromną sensacją. Po dwóch atakach Jakuba Rybki TKKF Flota objęła prowadzenie 12-7. W kolejnych akcjach team Karoliny Kirszensztein popełnił jednak kilka rażących błędów, po których zespół przeciwny doprowadził do wyrównania po 14. Kiedy ACTIVNI 'poczuli krew’, nie zaprzepaścili już swojej okazji – po dwóch atakach Macieja Adamskiego wyszli na prowadzenie, a następnie cieszyli się z wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Ostatnia partia to już zupełnie inna historia. ACTIVNI dość szybko uzyskali przewagę, która na półmetku seta wynosiła pięć oczek (13-8). W końcówce meczu TKKF Flota nie zdołała już znaleźć sposobu na dogonienie rywala, który przypieczętował wygraną w tej partii do 15.

DHP Oliwa – Speednet 2 1-2 (16-21; 21-23; 23-21)

W ostatnim czasie pomarudziliśmy trochę na frekwencję w obozie DHP Oliwy. Wczoraj wieczorem pod tym kątem było nieco lepiej, bo team z 'serca Gdańska’ miał wreszcie do dyspozycji przynajmniej siedmiu graczy. To właśnie Oliwa lepiej rozpoczęła poniedziałkowe zmagania, gdy po ataku powracającego do składu Aleksandra Juszczyka wysunęła się na prowadzenie 9-6. Radość z prowadzenia nie trwała jednak zbyt długo – kapitalną partię rozgrywał Sławomir Janczak, po którego atakach Speednet najpierw doprowadził do wyrównania po 11, a następnie poszedł za ciosem, wygrywając do 16. Zdecydowanie ciekawiej zrobiło się w drugim secie, gdzie od samego początku byliśmy świadkami wyrównanej walki (10-10). Z czasem zarysowała się przewaga 'Programistów’, którzy po atakach Kacpra Janulewicza oraz asie serwisowym Marka Ogonowskiego odskoczyli rywalom na cztery punkty (14-10). Później ich komfortowa, zdawałoby się, sytuacja uległa jednak diametralnemu pogorszeniu. Po chwili to Oliwa prowadziła 18-16 i kiedy wydawało się, że doprowadzi do wyrównania w setach, Speednet zdołał odwrócić losy rywalizacji, wygrywając do 21. Wow – niezły twist. Tych w trzecim secie również nie brakowało. Tym razem od początku wydawało się, że to Speednet idzie po wygraną w partii. W połowie seta, po dwóch błędach DHP Oliwy z rzędu, 'Programiści’ wysunęli się na prowadzenie 11-7. Z czasem przewaga drużyny Marka Ogonowskiego systematycznie topniała – najpierw było 15-13, a już po chwili 18-18. Choć pod koniec Speednet znowu zdawał się przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę, podobnie jak miało to miejsce w środkowej odsłonie (20-18), to tym razem DHP Oliwa stanęła na wysokości zadania, wygrywając do 21. Choć w teorii było to spotkanie o niezbyt wysoką stawkę, to drugi oraz trzeci set naprawdę 'oddał’.

CTO Volley – BEemka Volley 3-0 (22-20; 21-15; 21-9)

CTO nie robi przystanków w walce o mistrza. Wczorajsze spotkanie było arcyważne w kontekście dzisiejszego finału z MPS Volley. Plan na poniedziałkowy wieczór był jasny dla ‘Pomarańczowych’ – nie zadowolą się niczym poza kompletem punktów. Mimo, że rywal nie stawił się swoim pierwszym garniturem to na początku spotkania nie było widać różnicy poziomów. Beemka dzielnie stawiała czoło faworyzowanej ekipie. Zaskakujący był występ Jacka Patoły na przyjęciu, bo nie dość, że świetnie szło mu w ataku to jeszcze dokładał do tego rewelacyjny blok oraz zagrywkę. W tym secie świetnie wyglądała obrona ‘Różowych’, ale nie ma się co dziwić, skoro w drugiej linii uwijało się aż dwóch nominalnych libero. Beemka wszystko mogła, a nic nie musiała. Nie musiała też wypuścić z rąk wygranego seta… Przy stanie 20-15 zanosiło się na ogromną niespodziankę, biorąc pod uwagę okoliczności spotkania. Gracze Daniela Podgórskiego nie przewidzieli jednak, że na zagrywce stanie ich kat i egzekutor – Bartosz Sobstyl. Dosłownie nie byli w stanie w poprawny sposób przyjąć i CTO dokonało rzeczy na pozór niemożliwej, wygrywając 22-20. Drugi oraz trzeci set potoczyły się już tak, jak tego oczekiwaliśmy od początku. CTO najpierw położyło rywala na łopatki (21-15), a następnie zmiażdżyło bez litości (21-9). W ogólnym rozrachunku wykonali więc co do nich należało. Historia nie ocenia zwycięzców zatem mimo, że ten pierwszy set mógł pozostawić po sobie pewien niesmak to jednak już jutro nikt nie będzie o nim pamiętał. Najważniejszy dla CTO jest fakt, że udało im się uciec spod topora i wykonać założony plan w stu procentach.

Challengers – DSGSA 3-0 (21-18; 21-13; 21-14)

Ileż to w obecnej kampanii było tekstów o tym, że Challengersi zawiedli na całej linii, że w porównaniu do potężnej ekipy DSGSA, to team Wojciecha Lewińskiego zaprezentował się bardzo słabo. Że gracze w różowo-niebieskich strojach mogliby się uczyć od tych w bordowych. Oj, po takim meczu to Challengersi mogą jednak czuć niedosyt z tego co działo się w obecnym sezonie. Po bardzo wyrównanej pierwszej części seta, po której mieliśmy remis 10-10, mieliśmy okres gry, w którym po obu stronach siatki nie brakowało nieco chaosu. Lepiej w tej sytuacji odnaleźli się gracze ex-drugoligowca, którzy pod koniec meczu wysunęli się na nieznaczne prowadzenie i w konsekwencji, wygrali seta do 18. Środkowa partia rozpoczęła się od bloku bardzo dobrze dysponowanego w poniedziałkowy wieczór Mateusza Landsberga. W dalszej części, Challengersi, którzy grali na luzie wysunęli się na prowadzenie 11-4 i w konsekwencji, nie mieli już problemu z ograniem rywala, tym razem do 13. Finałowy set to kontynuacja świetnej gry Challengersów i niestety dla DSGSA – bardzo miernej postawy 'Bordowych’. Nie ma co ukrywać, że jeśli team Michała Farona zaprezentuje w meczu barażowym taką formę, to mogą oni mieć potężny problem z tym by awansować do drugiej ligi. Wracając do meczu, już na początku zarysowała sie przewaga Challengersów na co niewątpliwy wpływ miała świetna postawa najmłodszych graczy w drużynie – Mateusza Landsberga, oraz obchodzącego siedemnaste urodziny Mateusza Skierkowskiego. Finalnie underdog spotkania wygrał za komplet punktów co jest z pewnością miłym akcentem zakończenia sezonu Wiosna’26.

Flota Active Team – BL Volley 3-0 (21-6; 21-13; 21-19)

No, nie dawaliśmy zbyt wielkich szans drużynie BL Volley na wygranie ostatniego spotkania w sezonie. Rywalem drużyny Wojciecha Strychalskiego była bowiem ekipa Floty Active Team, której można zarzucić naprawdę bardzo wiele, ale akurat tego, że odpuszczą 'mecz o pietruszkę’, to nie napiszemy nigdy. Było wiadomo, że potraktują te spotkanie bardzo serio i stawią się szerokim składem. Choć team Mateusza Iwana był wyraźnym faworytem starcia, to jednak nie spodziewaliśmy się aż takiego lania, jakie 'Flociarze’ zafundowali swoim rywalom. Zaczęło się w sumie dość niewinnie. Ot – subtelna przewaga faworyta (8-5). Z czasem faworyt podręcił jednak maszynę na wyższe obroty i nim się obejrzeliśmy, było już 14-5. Choć po chwili BL zdołał zrobić przejście to do końca seta, nie zdołali zdobyć choćby jednego oczka. Nieźle. W drugim secie scenariusz był bardzo podobny, z tym tylko, że BL prezentował się już nieco lepiej niż w premierowej odsłonie, o co akurat nie było zbyt trudno. Mimo to – nie zdołali oni przeciwstawić się rywalowi, który zdemolował ich na zagrywce. Toż to Redakcja z zielonym temblakiem przyjmowała znacznie lepiej i wówczas – przewaga rywali nie urosłaby tak szybko (16-9 -> 21-13). W finałowym secie, rywal Floty zagrał wreszcie Bez Lęku i od samego początku, aż do wyniku 16-16 oglądało się to naprawdę przyjemnie. Z czasem więcej zimnej krwi zachowali jednak gracze Floty, którzy wygrali tę partię do 19, a cały mecz 3-0. Czy jesteśmy tym jakkolwiek zaskoczeni? Absolutnie nie.

Szach-Mat – Fux Pępowo 1-2 (21-17; 17-21; 10-21)

To jest niewiarygodna sytuacja. Do meczu z 'Szachistami’ zespół z Pępowa przystępował z ogromnymi nadziejami na komplet punktów, które w ostatecznym rozrachunku miały mu zapewnić utrzymanie w lidze. Czysto teoretycznie była na to bardzo duża szansa, bo rywalem 'Koniczynek’ była w poniedziałkowy wieczór drużyna z ostatniego miejsca w ligowej tabeli – Szach-Mat. Jakby tego było mało, 'Szachiści’ uskarżali się w poniedziałek na braki kadrowe. Mimo to właśnie gracze Dawida Kołodzieja lepiej rozpoczęli spotkanie. Na boisku można było zaobserwować 'klasykę gatunku’. Choć Fux był faworytem, to presja związana z koniecznością odniesienia zwycięstwa wyraźnie mu nie pomagała, a wręcz przeciwnie. Działało to też w drugą stronę, ponieważ niemający nic do stracenia gracze Szach-Matu zaprezentowali się naprawdę nieźle i w konsekwencji wygrali premierowego seta do 17. Jak miało się okazać później, to bardzo skomplikowało sytuację drużyny Dominika Szadacha. W drugiej partii rywalizacji gracze z Pępowa wreszcie się ogarnęli i ostatecznie wygrali do 17. Bardzo ważny z ich perspektywy okazał się jednak trzeci set, w którym Fux walczył nie tylko o meczowe zwycięstwo, ale również o jak najlepszy bilans małych punktów. Tutaj warto drużynę pochwalić, bo dokonała czegoś naprawdę wielkiego. Jak się później okazało, wygrana do 10, a nie np. 12 sprawiła, że zespół z Pępowa znalazł się w tabeli nad Speednetem. Dziś wieczorem swój mecz rozegrają jeszcze gracze Tufi Team, ale już teraz wiadomo, że w najgorszym wypadku Fux uniknie bezpośredniego spadku i zagra w meczu barażowym.

Merkury – Speednet 1-2 (19-21; 25-23; 20-22)

W poniedziałkowym spotkaniu obie drużyny walczyły o coś. Speednet o utrzymanie w pierwszej lidze, a Merkury o zachowanie twarzy po rozczarowującym sezonie. Zawodnicy Piotra Peplińskiego zanotowali świetne otwarcie spotkania. Po chwili jednak ‘Różowi’ podgonili wynik i zaczęli wysuwać się na prowadzenie. W tej odsłonie zdecydowanie lepiej prezentowali się w bloku i na zagrywce, na której bardzo mocno ryzykowali, z dużym powodzeniem. ‘Niebiescy’ doprowadzili do wyrównania w końcówce (19-19) i w tym momencie mogło wydarzyć się wszystko. A wydarzyły się dwa bloki Adama Saidowskiego i Speednet z szerokimi uśmiechami zmieniał strony boiska. W drugim secie jeszcze chyba oszołomiony Merkury od pierwszych piłek zaczął zbierać ostre cięgi od rywala i przy stanie 3-0 wzięli czas, który przyniósł skuteczne otrzeźwienie. Szybkie wyrównanie i już po chwili to oni wysunęli się na prowadzenie, które w tym secie zmieniało się co chwilę. Końcówka była grana na przewagi i tym razem to Merkury wrócił z tarczą (25-23). Ostatnia odsłona decydowała zatem o wszystkim i tym razem również do samego końca nie było wiadomo komu uda się zwyciężyć. Sztuka ta udała się ekipie Speednetu (22-20). Chwilę wcześniej na sąsiednim boisku ich bezpośredni rywal w walce o utrzymanie – Fux Pępowo wygrał 2-1 z Szach-Matem i z trybun zawodnicy mocno dopingowali drużynę Merkurego. Speednet opuszczał halę z myślą, że wykonali swoją robotę wygrywając spotkanie, a tymczasem los miał dla nich inny plan. Podróż do piekła w tym przypadku prowadziła przez niebo. Finalnie, Fux wyprzedził ich o JEDEN MAŁY PUNKT.  Przez wzgląd na fakt, że akurat tego wieczoru pojawił się problem z aplikacją do liczenia punktów na meczu Fux – Szach-Mat, część zawodników Speednetu dowiedziała się o zaistniałej sytuacji dopiero rano. Przykra niespodzianka.

Złomowiec Gdańsk – HANDLUWA 2-1 (21-19; 21-15; 13-21)

Pamiętacie, jak w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy, że Handluwa ma jeszcze szansę na odmienienie swojego – nieuchronnego zdawałoby się – losu? Cóż, początek spotkania mógł podsycić pragnienia pozostania w drugiej lidze. Na starcie meczu, po atakach Macieja Manisty oraz Łukasza Dębskiego, Handluwa wysunęła się na prowadzenie 10-4! Z czasem zespół zaczął popełniać jednak sporo błędów, w konsekwencji czego gra nieco się wyrównała (14-13). Już po chwili team Dawida Gałki poszedł za ciosem i ostatecznie wygrał seta do 19, co było jednoznaczne ze spadkiem Handluwy, na który zanosiło się zresztą od wielu spotkań. W drugiej partii Złomowiec pokazał to, czego nie potrafili zaprezentować gracze Handluwy – kiedy prowadzi się z rywalem w stosunku 10-5, to koniec końców trochę wstyd przegrać. Trzeci set? Trudno było nie odnieść wrażenia, że Złomowiec nieco odpuścił. Tak jak wspominaliśmy w zapowiedziach, niebawem zmierzą się oni w meczu barażowym z DSGSA i wcale nie muszą być tam faworytem. W połowie trzeciej odsłony zespół Złomowca złapał klasycznego i charakterystycznego dla siebie laga. Kiedy w niego wpadają, tracą po kilka punktów z rzędu i przez długie fragmenty nie potrafią wrócić do właściwego rytmu. Już po chwili na tablicy pojawił się wynik 17-9, co było jednoznaczne z wygraniem seta przez rywali.