Autor: Mateusz Gajewski

Matchday #21

W poniedziałkowy wieczór krok milowy w kierunku podium ligi zrobiły dwie drużyny. Mowa tu o Trójmiejskiej Strefie Szkód, która w bardzo dobrym stylu ograła ekipę Speednet oraz Oliwie, która zdołała zwyciężyć SV INVICTĘ oraz Letni Gdańsk. W trzeciej lidze dobrą formę zaprezentowali gracze Chilli Amigos, którzy na początku wygrali z DCT Gdańsk, by po chwili być o włos od ogrania lidera rozgrywek – Range Soft VT. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Speednet 2 – DCT Gdańsk 1-2 (10-21; 20-22; 21-13)

Mimo tego, że plan minimum na ten sezon został przez Speednet zrealizowany to apetyt urósł w miarę jedzenia. Jakież było zdziwienie Redakcji, gdy przybyliśmy na halę, a czekał tam już jeden z graczy ‘Różowych’. To pokazywało tylko, jak poważnie do sprawy podeszli gracze Piotra Grodzkiego. Mało tego, w trakcie meczu swoje umiejętności zaprezentowało aż dziewięciu graczy. Widać, że głód gry w dwójce jest dość spory. Wracając do meczu to jego początek nie wskazywał na to, że spotkanie może być wyrównane. Nie ukrywamy, że czuliśmy pewne rozczarowanie. Liczyliśmy bowiem na bardziej wyrównaną partię, emocje, dramaturgię, a tymczasem dostaliśmy jednostronne widowisko. Seta, w którym grała tylko drużyna DCT Gdańsk. ‘Kontenerowcy’ w pierwszej partii nie wyglądali bynajmniej na drużynę, która specjalnie przejęła się brakiem swojego lidera – Piotra Kochanowskiego. Druga odsłona była już zupełnie inna – bardziej wyrównana. Nie brakowało tu niczego. Kto wie, czy wpływ na zwiększoną mobilizację wśród ‘Programistów’ miał fakt, że w przerwie pomiędzy setami gracze dowiedzieli się, że oprócz protokołu ‘świnia’, o którym wspominaliśmy wielokrotnie, na to spotkanie został odpalony również protokół o jakże wdzięcznej nazwie ‘tatar i wóda’. Aby doszło do kulinarno-towarzyskiej uczty, drużyna musiała wygrać tylko seta. W drugim ta sztuka prawie się udała. Pod koniec tej partii drużyna była naprawdę bliska zwycięstwa, ale niestety dla nich i trójmiejskich restauratorów, musiała obejść się smakiem. To, co nie udało się w drugim secie, udało się w ostatniej partii. W niej, co tu dużo mówić, Speednet był po prostu zespołem lepszym i zasłużenie wygrali do 13. DCT Gdańsk z kolei, nie wykorzystało okazji na odskoczenie w tabeli od Wirtualnej Polski i z pewnością mają czego żałować.

AXIS – 3city4students 2-1 (21-12; 18-21; 21-16)

Obie drużyny przystępowały do spotkania ze świadomością, o jaką stawkę toczy się gra. Drużyna AXIS mogła sobie w poniedziałek zapewnić utrzymanie, natomiast 3city4students wciąż zaciekle walczą o to, aby uniknąć ostatniego miejsca w ligowej tabeli, które wiąże się z tym, ze drużyna spada bezpośrednio do trzeciej ligi. Faworytem spotkania była drużyna AXIS, która wygrała poprzednie spotkanie w stosunku 3-0. Oczywiście 3city4students też miało swoje atuty, które zamierzało zaprezentować. W ostatnim czasie wyglądali naprawdę nieźle. Mimo to, w pierwszej odsłonie to ‘Czerwoni’ byli stroną dominującą i gładko wygrali seta do 12. Po stronie AXIS najaktywniejszym graczem był Łukasz Wojdak, który co rusz zapisywał się w protokole meczowym i przypomniał o swoim pierwszym sezonie, kiedy to był jednym z najlepszych graczy ligi. Co ciekawe, w trakcie drugiego seta można było odnieść wrażenie, że ‘Studenci’ oraz ich główny rywal w walce o utrzymanie – Mental Block, który rozgrywał spotkanie na boisku obok, się umówili. Pierwszego seta obie drużyny wysoko przegrały, natomiast w drugim zaprezentowali formę taką, jakiej można byłoby po nich oczekiwać. W drugiej partii po stronie ‘Studentów’ zobaczyliśmy Julię Tryznę, która tego dnia zdała… egzamin na prawo jazdy. Cóż, można by rzec, że w drugiego seta niemal wjechała, bowiem zagrała naprawdę bardzo dobrą partię i walnie przyczyniła się do tego, że ‘Studenci’ zdołali ją wygrać do 18. W trzecim secie, ponownie lepszą drużyną okazała się ekipa AXIS, która wygrała do 16. Mimo to, gracze z ulicy Kartuskiej musieli się w poniedziałkowy wieczór naprawdę napocić, aby wyszarpać dwa punkty.

Chilli Amigos – DCT Gdańsk 3-0 (21-14; 21-15; 21-11)

Obie drużyny w poniedziałkowy wieczór miały do rozegrania po dwa spotkania. Różnica pomiędzy ekipami polegała na tym, że dla DCT Gdańsk spotkanie przeciwko Chilli było drugim, do którego przystąpili, natomiast dla Chilli było to spotkanie numer jeden. Dla zawodników Grzegorza Walukiewicza celem minimum na ten wieczór było osiągnięcie czterech punktów w dwóch meczach. ‘Papryczki’ zaczęły spotkanie dość mocno i gracze szybko osiągnęli przewagę, którą utrzymali do końca seta. Drugi set był bardzo podobny do pierwszego. Tym razem ekipa Grzegorza Walukiewicza wygrała do 15. Przed ostatnią partią gracze DCT Gdańsk, pisząc delikatnie, nie wyglądali na sztangistów, którzy dopiero co nawąchali się amoniaku. Spuszczone głowy, błędne spojrzenie. Werwy tyle, ile u pandy zajadającej liście bambusa. To nie miało prawa się udać. I tak też było. Amigos nie okazali się przyjacielscy dla ludzi spoza ich kręgu. Dość boleśnie rozprawili się z drużyną DCT do 11. Mimo wszystko, musimy to napisać wprost. Zdarzało nam się w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta oglądać lepsze spotkania. W tym emocje zostałyby ostudzone nawet w gościu, który skosztował połowy asortymentu sklepu z dopalaczami. Oczywiście niech to nie zabrzmi jako zarzut. Drużyna Chilli Amigos rozegrała bardzo dobre spotkanie i zasłużenie sięgnęła po komplet punktów. MVP spotkania został wybrany Marcin Sawicki.

Chilli Amigos – Range Soft VT 1-2 (24-22; 16-21; 24-26)

Ależ to był dobry mecz! Ależ to były emocje! Aaaaa Jezus Maria! Tak, to zdanie powinno się przeczytać raczej głosem Dariusza Szpakowskiego aniżeli Krystyny Czubówny. Na początek podsumowania – krótkie wytłumaczenie. Gdyby spotkanie wygrała drużyna Chilli Amigos to Craftvena przy zwycięstwach za trzy punkty zrównałaby się z Range Soft i wtedy o kwestii mistrzostwa rozmawialibyśmy z kalkulatorami w dłoni. Po spotkaniu nadal jest na to szansa, ale… dużo mniejsza. Zaczniemy od końca. Mecz zakończył się wynikiem 2-1, choć tak naprawdę emocji z końcówki trzeciego seta graczom, którzy brali udział w meczu nikt nie odbierze. Początek spotkania wskazywał na to, ze Range może mieć ponownie problem z wygraniem spotkania w stosunku 3-0. W ostatnim czasie, drużyna jest dość wyraźnie zdziesiątkowana przez kontuzje, urlopy czy inne sprawy prywatne. To z kolei sprawia, że w poniedziałkowy wieczór na parkiecie stawiło się zaledwie sześciu graczy. Jakby tego było mało, w trakcie spotkania kontuzji stawu skokowego doznał Krzysztof Fryza i nie był to zbyt dobry prognostyk. Drużyna i z nim w składzie radziła sobie średnio. Na szczęście, kontuzja nie okazała się zbyt poważna i gracz ten mógł dokończyć mecz. Pierwszego seta, po bardzo wyrównanej walce, wygrała drużyna Chilli Amigos, która tym samym zrealizowała swój plan zdobycia czterech oczek jednego dnia. Nie oznaczało to bynajmniej, że ‘Czerwoni’ zamierzają odpuścić kolejne partie. O ile w drugiej lepsi okazali się rywal,e tak w trzeciej ponownie otrzymaliśmy w ich wykonaniu thriller. Jak to w życiu bywa, suma szczęścia równa się zero. W pierwszej odsłonie to do Chilli uśmiechnął się los. W trzecim secie los okazał się bardziej łaskawy dla ich rywali, którzy wracają z dalekiej podróży. Do końca ligi pozostał im jeden mecz i jeśli wygrają go w stosunku 3-0 to nie oglądając się na inne wyniki będą mogli cieszyć się z wygranej w lidze.

Volley Gdańsk – Epo-Project 2-1 (23-25; 21-18; 21-17)

Mając na uwadze przebieg poprzedniego spotkania, w którym po bardzo dobrym meczu drużyna Volley Gdańsk wygrała z Epo-Project 2-1 czuliśmy, że to spotkanie będzie bardzo dobre. Powiemy tyle – nie myliliśmy się. Już przed meczem było widać, jak poważnie do spotkania podeszły obie drużyny. W składach meczowych pojawił się komplet graczy. Obie ekipy miały swoje pobudki do tego, aby ograć rywala. Volley Gdańsk walczy o trzecie mistrzostwo Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i wygrana w stosunku 3-0, niezależnie od wyniku ich rywala pozwoliłaby im zachować dystans minimum jednego punktu. Epo-Project z kolei, po bardzo dobrych wynikach Trójmiejskiej Strefy Szkód, oddaliło się w ostatnim czasie od podium rozgrywek. Aby zmienić ten stan rzeczy ‘Zieloni’ potrzebowali punktów w meczu z liderem. Początek meczu był dość nerwowy. Nie minęło nawet kilka minut, a jeden z graczy Volley Gdańsk otrzymał żółtą kartkę. Przez chwilę żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie przewagi. Sztuka ta udała się dopiero Epo-Project, za sprawą sprawdzonego już scenariusza. Na zagrywce stanął Cezary Labudda i drużyna ‘Żółto-czarnych’ miała spore problemy z przyjęciem. Mimo to, wypracowana przewaga była zaledwie dwu-trzypunktowa. W międzyczasie trwały co rusz dyskusje z sędzią zawodów na temat tego, czy zagrywający piłkę po drugiej stronie siatki Damian Kolka przekroczył linię czy nie. To nie wytrąciło jednak z równowagi graczy ‘Zielonych’, którzy zdołali osiągnąć prowadzenie 14-11. Z czasem przewaga ta została roztrwoniona i pod koniec prowadzili już 19-17. Na szczęście dla nich, Damian Kolka popisał się dwoma jakże ważnymi punktami i doprowadził do wyrównania, by po walce na przewagi, seta, jak przystało na kapitana, skończył Przemek Walczak. Trzeba przyznać, że partia ta była bardzo emocjonująca i sytuacja w niej co rusz się zmieniała. Przed drugą odsłoną zastanawialiśmy się, czy Volley poniesie pierwszą porażkę w lidze. ‘Żółto-czarnym’ jednak, gdy mają nóż na gardle, z pomocą przychodzą supermoce, które i tym razem zostały odpowiednio spożytkowane. Druga i trzecia partia nie były już tak wyrównane jak pierwsza. Mimo, że Epo zaprezentowało się naprawdę dobrze to nie byli w stanie przeciwstawić się tak dobrze grającym graczom Volleya. Finalnie, Volley wygrał drugą partię do 18, a trzecią do 17 i w czwartek stanie przed szansą na… czterdzieste zwycięstwo w lidze z rzędu!

Letni Gdańsk – Oliwa Team 1-2 (19-21; 21-17; 17-21)

Do spotkania drużyna Oliwy Team przystępowała tuż po meczu, w którym zdołali ograć SV INVICTA w stosunku 2-1. Wątpliwości dotyczące tego, czy przypadkiem gracze z serca Oliwy nie będą zmęczeni po tamtym spotkaniu i czy zdołają się dobrze  zaprezentować, zostały rozwiane już na początku pierwszego seta. Bardzo dobra postawa Tomasza Kowalewskiego i Pawła Skrzypkowskiego dawała się mocno we znaki graczom ‘Letniego’. Oliwa Team zdołała sobie wypracować przewagę 4-0, a następnie 11-6. Gdy wydawało się, że to koniec emocji w tej partii, do głosu zaczęli dochodzić gracze Michała Mysłka, którzy po asie serwisowym Jakuba Kołakowskiego zdołali doprowadzić do wyrównania 16-16. Gdy wydawało się, że ‘Granatowi’ zdołali odwrócić losy seta i ostatecznie to oni będą się cieszyć z wygranej w tej partii, Oliwa zdołała, mówiąc kolokwialnie się ogarnąć i wygrać tę partię do 19. Pierwszy set był jednak ostrzeżeniem dla graczy Agnieszki Pasternak. Symptomem, że w kolejnych odsłonach może być inaczej. W drugiej odsłonie to Letni kontrolował przebieg partii. Przez cały okres jej trwania, utrzymywali kilkupunktową przewagę, która co rusz się powiększała lub zmniejszała. Ostatecznie, seta wygrali ‘Letnicy’ i stało się jasne, że o zwycięstwie zadecyduje ostatnia odsłona. Po kilku minutach trwania tej partii zorientowaliśmy się, że set jest łudząco podobny do tego pierwszego. Ponownie to Oliwa wypracowała sobie szybko przewagę, którą pod koniec ‘Letni’ zaczął gonić i udało im się trochę ją zmniejszyć. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-17 dla Oliwy, która w grupie mistrzowskiej zgarnęła dwie wygrane oraz jedną porażkę. Jeśli chodzi o ‘Letniego’ to była to trzecia przegrana z rzędu, co sprawia, że na chwilę obecną drużyna ma ujemny stosunek zwycięstw do porażek. Okazja do rehabilitacji już w najbliższy czwartek. Drużyna zmierzy się z SV INVICTA.

SV INVICTA – Oliwa Team 1-2 (14-21; 21-16; 16-21)

Do tego spotkania gracze obu zespołów przystępowali z założeniem wygrania go w stosunku 3-0 i udowodnienia rywalowi, że to oni zasługują na miejsce w grupie walczącej o awans do elity rozgrywek. Oliwa dodatkowo, postawiła sobie za punkt honoru udowodnienie, że porażka w stosunku 0-3 w pierwszym spotkaniu z INVICTĄ, była wypadkiem przy pracy. Jak mogliśmy się spodziewać przy takim nastawieniu, emocji w meczu nie zabrakło. Obie ekipy wyszły na parkiet maksymalnie skoncentrowane i nastawione wojowniczo w stosunku do rywala. Już na początku seta jeden z graczy INVICTY otrzymał od sędziego żółtą, a następnie czerwoną kartkę, co skutkowało zdobyciem punktu przez rywala. Ta sytuacja nie spowodowała utraty koncentracji w drużynie Oliwy, która z jeszcze większą mocą zaczęła naciskać na rywala i wygrała seta do 14. W drugiej partii, chcąc zachować szansę na podium drużyna Sławomira Cichosza musiała wziąć się w garść. Wiedzieli, że przegrana w stosunku 0-3 odbierze im marzenia, na które pracowali przez cały sezon. To poskutkowało i INVICTA zdołała wygrać tę odsłonę do 16. W trzecim secie Oliwa nawiązała do dobrej gry z pierwszej partii i udowodniła, że drzemie w niej potencjał, aby sięgnąć po zwycięstwo w meczu. Tak też się stało i w ostatniej odsłonie zwyciężyli 21-16, a w całym spotkaniu 2-1. Bardo dobrą formę zaprezentował Tomasz Kowalewski, zdobywając tytuł MVP, ale patrząc na zdobycze punktowe całej drużyny, wszyscy zawodnicy mieli udział w zwycięstwie. Warto podkreślić fakt, że gracze Oliwy zdobyli blokiem 10 punktów, a ich rywale tylko dwa. Wydaje się, że był to jeden z elementów, który przeważył o wyniku tego spotkania. W tym momencie Oliwa zajmuje w tabeli drugie miejsce i z niecierpliwością wyczekuje ostatniego spotkania z Team Spontan. INVICTA natomiast przegrywa drugie spotkanie z rzędu, co mocno komplikuje ich sytuację w kontekście walki o podium.

DNV GL S*M*A*S*H – Mental Block 2-1 (21-8; 27-29; 21-15)

Dla zwykłego obserwatora, nie obeznanego jeszcze z Siatkarską Ligą Trójmiasta, przebieg tego meczu mógłby być nie lada zaskoczeniem. No bo jak wytłumaczyć takiej osobie fakt, że drużyna, która zbiera w pierwszym secie ostre cięgi, przegrywając w nim do ośmiu, w kolejnym powstaje jak feniks z popiołów i wygrywa seta na przewagi? Jakim sposobem z wyniku 3-10, a następnie 16-20 na swoją niekorzyść można doprowadzić do równowagi, wytrzymać olbrzymią presję w końcówce i finalnie wyjść z tego zwycięsko? Pewnie niejedna drużyna w lidze chciałaby się tego dowiedzieć. Redakcja, mimo, że widziała już wiele podobnych zwrotów akcji, była również pod sporym wrażeniem. Drużyna Mental Block w pierwszym secie zagrała po prostu bardzo źle. Liczba błędów własnych dziwiła chyba ich samych. Z kolei DNV wychodziło totalnie wszystko, czym potwierdzali rewelacyjną formę w każdym elemencie. Wynik w tej odsłonie spowodował, że wszyscy skazywali ‘Mentalistów’ na pożarcie w tym spotkaniu. Początek drugiej partii, jak już pisaliśmy, tylko potwierdzał tę opinię. Jednak, jak już wiemy z doświadczenia, ‘Niebiescy’ potrafią się zmobilizować nawet w sytuacji z pozoru beznadziejnej, co już niejednokrotnie udowadniali. Nie wiemy, czym wzmocniła się drużyna w trakcie wziętego przez nich czasu przy wyniku 9-3 dla DNV, ale od tego momentu mogliśmy obserwować zupełnie inny zespół. Trzeba również przy okazji przyznać, że ‘Biali’ trochę pokpili sprawę w tej odsłonie i zagrali zbyt nonszalancko, ale mimo wszystko, wypuszczenie takiej przewagi powinno podchodzić pod jakiś paragraf. Do połowy trzeciego seta obserwowaliśmy wyrównaną walkę punkt za punkt. Mniej więcej od stanu 13-12 dla ‘Białych’, pociąg DNV w relacji Druga Liga – Utrzymanie zaczął odjeżdżać, pozostawiając graczy Mental Block machających chusteczkami na peronie.

Trójmiejska Strefa Szkód – Spednet 3-0 (21-15; 21-13; 21-15)

W ostatnim czasie bardzo krytycznie odnosiliśmy się do formy prezentowanej przez drużynę Speednetu, żywiąc po cichu nadzieję, że te ostre słowa zmotywują drużynę do walki w kolejnych spotkaniach. Mimo, że ‘Programiści’ stawili się w sile 11 zawodników i każdy z nich miał okazję zaprezentować się w tym meczu, nie wystarczyło to, aby zagrozić dobrze naoliwionej maszynie, jaką od pewnego czasu jest Trójmiejska Strefa Szkód. Do drużyny ‘Różowych’po kontuzji powrócił Niko Domżalski, jednak nawet jego pomoc nie odmieniła losów tego spotkania. O przebiegu samego meczu za bardzo nie ma się co rozpisywać, od pierwszej do ostatniej piłki mogliśmy oglądać dominację ‘Niebieskich’. Ich zagrywki, a w szczególności potężne bomby, jakie posyłał na drugą stronę Dominik Błoński sprawiły, że ‘Różowi’ mieli ogromne problemy z przyjęciem tego wieczoru. Trzeba to przyznać – ‘Trójmiejskim’ wychodziło praktycznie wszystko. Zaprezentowali siatkówkę dojrzałą, z małą liczbą błędów własnych. Maciej Wiśniewski kapitalnie zaprezentował się na rozegraniu, a szybkie piłki, które posyłał do swoich kolegów praktycznie uniemożliwiały ‘Programistom’ ustawienie stabilnego bloku. Odnośnie formy Wojciecha Ingielewicza zostało już przez nas powiedziane chyba wszystko, wystarczy zatem wspomnieć, że ten zawodnik również nie zawiódł tego dnia. Potwierdziła się również rewelacyjna w ostatnim czasie forma Dominika Błońskiego, który zgarnął tytuł najlepszego gracza meczu po raz czwarty z rzędu. Wracając do drużyny Speednetu, ich sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej nieciekawa. Zajmują obecnie przedostatnie miejsce, a zostały im do rozegrania dwa spotkania: z wiceliderem – Omida Team oraz sąsiadem plasującym się oczko wyżej – ekipą Prototype Voleyball, który jednak ma przed sobą dwa spotkania więcej.

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że we wtorek poznamy pierwszego zwycięzcę swojej ligi. Przed bardzo dużą szansą stanie drużyna AVOCADO friends, która do mistrzostwa potrzebuje dwóch punktów w meczu z Team Spontan. Ponadto, bardzo ciekawie zapowiada się mecz pomiędzy Omidą a Epo-Project oraz spotkanie Prototype Volleyball z walczącą o utrzymanie Strażą Pożarną.

Omida Team – Epo-Project

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Nie opadł jeszcze kurz po kapitalnym widowisku, które wspólnie zafundowali nam gracze Volley Gdańsk i Epo-Project, a Ci drudzy przystąpią do kolejnego arcyważnego spotkania. Tym razem ich przeciwnikiem będzie wicelider rozgrywek – Omida Team. W pierwszym spotkaniu, do którego doszło 4 czerwca, górą byli ‘Logistycy’. Gdybyśmy mieli wskazywać najsłabsze spotkanie w sezonie to w przypadku graczy z Żukowa wskazalibyśmy właśnie mecz z Omidą. Dość powiedzieć, że cała drużyna zdobyła w trakcie meczu zaledwie siedemnaście punktów po własnych akcjach. To wartość większa zaledwie o dwa oczka od najlepszego gracza tego meczu – Mateusza Szturmowskiego. O tym, jak będzie wyglądał mecz z Omidą, zadecyduje oczywiście forma Epo-Project. Mimo, że mamy obecnie końcówkę sezonu to nadal nie rozumiemy jak można zagrać tak dwa różne mecze. Uważamy, że pod kątem nieprzewidywalności drużyna Epo nie ma sobie w lidze równych. Mimo wszystko, scenariusz w którym drużyna będzie, podobnie jak na początku czerwca zaledwie tłem dla swoich rywali, wydaje się bardzo mało prawdopodobny. Ostatnie mecze Omidy pokazały, że jest to rywal absolutnie w zasięgu każdej z drużyn w ligowej stawce. W ostatnich trzech spotkaniach ekipa Omidy traciła punkty i drużyna powinna zrobić sobie rachunek sumienia. Owszem, gdy wygrają mecz z Epo w stosunku 3-0 to niejako odpowiedzą na krytykę, która spadła na drużynę w ostatnim czasie. Z drugiej strony, czy jest to w ogóle możliwe? Ostatnia forma drużyny przy wczorajszej dyspozycji graczy z Żukowa wskazuje, że jest to bardzo mało prawdopodobny scenariusz. Mało tego, sądzimy że tym razem to gracze z Żukowa mogą pokusić się o wygraną.

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Chilli Amigos – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po tym, co pokazała w poniedziałkowy wieczór drużyna Chilli Amigos, można śmiało powiedzieć, że na chwilę obecną to oni rozdają karty w trzeciej lidze. W poniedziałek urwali punkt liderowi rozgrywek, co dość mocno ucieszyło wicelidera, który w związku z tym ma szansę we wtorek odrobić do nich kolejny punkcik. Tylko, no właśnie. Czy jest możliwe, żeby Craftvena ograła Chilli Amigos w stosunku 3-0? Jeśli chodzi o aspekty czysto sportowe to wydaje nam się, że tak. Z drugiej strony, doskonale pamiętamy przebieg ich ośmiu spotkań, w których musieli dzielić się z rywalami punktami. Jednym z nich była właśnie drużyna Grzegorza Walukiewicza. W meczu rozegranym 17 czerwca górą byli ‘Czarni’, choć w szczególności w dwóch pierwszych setach było to bardzo wyrównane spotkanie. Pierwszą partię wygrali Amigos i byli o włos od wygrania również drugiej odsłony, ale ostatecznie, po walce na przewagi, musieli uznać wyższość rywali. W trzecim secie dominowali już ‘Rzemieślnicy’, którzy ostatecznie wygrali mecz 2-1. Uważamy, że powtórka tego wyniku nie satysfakcjonowałaby żadnej ze stron. Craftvena, aby zachować szansę na mistrzostwo, powinna wygrać 3-0. Z kolei Chilli Amigos, aby marzyć o podium, muszą wygrać spotkanie. Która z drużyn zrealizuje swoje przedmeczowe założenia?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Prototype Volleyball – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Wydaje się, że drużyna BES-BLUM Kraken Team po dwunastu rozegranych spotkaniach zyskała spokój w kontekście walki o utrzymanie. Aby postawić kropkę nad ‘i’, gracze Ryszarda Nowaka postarają się jednak wygrać spotkanie z Prototype Volleyball, co przypieczętowałoby ich utrzymanie. Patrząc na spotkania historyczne to Prototype może pochwalić się lepszym bilansem. Na chwilę obecną gracze Tomasza Nurzyńskiego prowadzą 2-1. W obecnym sezonie, również okazali się lepsi od swoich rywali. Na inaugurację tej edycji ligi ‘Transformersi’ okazali się lepsi, pewnie wygrywając spotkanie w stosunku 3-0. Tamto spotkanie jest dość bolesnym wspomnieniem dla graczy BES-BLUM, którzy w trzecim secie przegrali do… siedmiu i była to najwyższa porażka drużyny w historii ich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Od tamtej pory jednak obie drużyny przeszły pewną ewolucję w składzie. Do obu ekip dołączyło kilku graczy, którzy podnieśli ich jakość. Uważamy, że podobny scenariusz jak w meczu z maja jest dość mało prawdopodobny. Delikatnym faworytem spotkania wydaje się być drużyna Prototype Volleyball, która w ostatnim czasie prezentuje się naprawdę bardzo dobrze i przystąpi do spotkania po ograniu czwartej siły obecnego sezonu – Epo-Project. Czy tak uskrzydlona drużyna ma szansę na dwie wygrane we wtorkowy wieczór?

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

Allsix by Decathlon – Wirtualna Polska

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Obie drużyny wracają na parkiety Siatkarskiej Ligi po tygodniu od swojego ostatniego spotkania. W lepszych nastrojach do spotkania przystąpią gracze Jędrzeja Matli – Wirtualna Polska. W ostatnim tygodniu sprawili sensację, ogrywając lidera rozgrywek i zarazem pewniaka do zajęcia pierwszego miejsca w tabeli – drużynę Range Soft VT. Poza tym kapitalnym wynikiem, trzeba wspomnieć o ich rewelacyjnej formie w ostatnim czasie. Drużyna wygrała trzy spotkania z rzędu, co umówmy się, do pewnego czasu wydawało się być scenariuszem palcem po wodzie pisanym. Patrząc historycznie na przestrzeni trzech sezonów, drużyna jeszcze nigdy nie wygrała tylu spotkań z rzędu. Mecz z Allsix by Decathlon będzie zatem dobrą okazją do wyśrubowania swojego rekordu. Uważamy, że scenariusz ten jest jak najbardziej możliwy, bowiem gracze ze sklepu sportowego w ostatnim czasie złapali wyraźną zadyszkę. Stojąc niejako w opozycji do Wirtualnej Polski, gracze Allsix by Decathlon notują obecnie passę trzech porażek z rzędu i tak naprawdę jeśli drużyna marzy o zajęciu miejsca na ‘pudle’ to mecz przeciwko ‘Wirtualnym’ jest dla nich ostatnią szansą na odmienienie swojego losu. Jeśli chodzi o ‘Biało-czerwonych’ to gracze mogą jedynie żałować, że sezon już się powoli kończy. Kto wie gdzie byliby dziś ‘Wirtualni’ gdyby podobną formę prezentowali od początku?

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Uważamy, że będzie to najważniejszy mecz dla Strażaków od momentu ich starcia barażowego, do którego doszło w końcówce poprzedniego sezonu. Tamten mecz Straż Pożarna wygrała z Thunder Team w stosunku 2-1. Czy teraz mając pistolet wymierzony prosto w skroń również dadzą radę wyjść obronną ręką? Jeśli zdołają ograć drużynę Prototype Volleyball, która przystąpi do spotkania tuż po meczu z BES-BLUM Kraken Team, nadal będą w grze. Przegrana sprawi z kolei, że ich sytuacja będzie już niemal beznadziejna i myślami ‘Mundurowi’ będą już w drugiej lidze. Kto będzie faworytem tego starcia? Uważamy, że drużyna Prototype Volleyball. Nos podpowiada nam, że celem zespołu na wtorkowy wieczór jest wygrana nie jednego, a dwóch spotkań. W ostatnim czasie graczom Tomasza Nurzyńskiego nie jest straszny żaden rywal. W poprzednim tygodniu ograli faworyzowaną drużynę Epo-Project. Jakiś czas temu pisaliśmy jednak, że ‘Transformersom’ idzie lepiej wtedy, kiedy to ich rywal uznawany jest za faworyta pojedynku. Te słowa znalazły potwierdzenie właśnie w spotkaniu przeciwko ‘Zielonym’. Może właśnie w tym ‘Strażacy’ powinni upatrywać swoich szans? Z drugiej strony, aby wygrać muszą po prostu wspiąć się na wyżyny własnych umiejętności. Patrząc historycznie, gracze Mateusza Pytla potrafili ograć swoich wtorkowych rywali. Tak było 25 września 2019 r. Niezależnie od tego, każde z trzech spotkań, do których dochodziło kończyło się podziałem punktów. Czy tak będzie i tym razem?

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

Team Spontan – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem nakreślonym przez kapitana drużyny AVOCADO friends to ‘Weganie’ staną się we wtorek pierwszą drużyną, która wygra swoją ligę w sezonie Wiosna’20. Aby zrealizować ten cel wystarczy im wygrana 2-1. Taka sytuacja  sprawiłaby, że na kontach graczy AVOCADO znalazłoby się 28 punktów i obojętnie czego nie zrobiłyby pozostałe drużyny to drużyna Arkadiusza Kozłowskiego będzie się cieszyła z tryumfu w lidze. Wiemy, że na takie tezy jest trochę za wcześnie, ale mimo to pokusimy się o stwierdzenie, że patrząc na dotychczasowe mecze, układ tabeli i przebieg całego sezonu uważamy, że drużyna ‘Wegan’ najzwyczajniej w świecie zasłużyła na to, aby tę ligę wygrać. ‘Czarni’ wygrali wszystkie jedenaście spotkań, w których przyszło im się zmierzyć. Patrząc na liczbę porażek, kolejna drużyna w stawce – Team Spontan ma ich trzy, Oliwa cztery, INVICTA pięć, a Letni Gdańsk aż sześć. Sądzimy, że gdyby jakimś cudem AVOCADO nie wygrało ligi mówiłoby się o tym latami. Mówiąc wprost. Tego się chyba nie da spieprzyć. Z drugiej strony, doskonale znamy takich ancymonów jak gracze AVOCADO. Wiemy, że sama wygrana w lidze im nie wystarczy. Jesteśmy przekonani, że drużyna chce to zrobić wygrywając wszystkie trzynaście spotkań.  Zadaniem numer dwanaście będzie ekipa Team Spontan, z którą AVOCADO wygrało na inaugurację rozgrywek 2-1. Czy tym razem drużyna Piotra Raczyńskiego, która zdaje się walczyć o srebro zdoła przełamać passę hegemona i wygrać spotkanie?

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Przed nami kolejny tydzień rozgrywek, w którym być może poznamy już zwycięzcę którejś z lig. W poniedziałkowy wieczór o trzydziestą dziewiątą wygraną z rzędu powalczy Volley Gdańsk. Ponadto, bardzo ciekawie zapowiadają się spotkania w grupie mistrzowskiej w drugiej lidze oraz spotkanie w trzeciej pomiędzy walczącymi o podium Chilli Amigos i Range Soft VT, które jest już bardzo blisko wygrania swojej klasy rozgrywkowej.

DNV GL S*M*A*S*H – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Po jedenastu rozegranych meczach drużynie DNV GL S*M*A*S*H do utrzymania brakuje zaledwie jednego oczka. Okazję do zrealizowania swojego celu będą mieli wyborną – grają przeciwko ekipie Mental Block, która w dziesięciu spotkaniach uzbierała zaledwie cztery punkty. Jesteśmy przekonani, że podobnie jak to miało miejsce w przypadku meczu przeciwko Team Spontan, tym razem również wygra sport i drużyna DNV GL S*M*A*S*H na pewno nie odpuści spotkania ‘Mentalistom’ tylko zagra o pełną pulę. Sztuka ta w meczu przeciwko ‘Pomarańczowym’, którzy potrzebowali wygranej, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej, niestety się nie udała. Mimo, że ‘Biali’ zagrali bardzo dobre spotkanie to ‘Spontaniczni’ okazali się zbyt mocni i to oni cieszyli się z kompletu punktów. W meczu przeciwko Mental Block to podopieczni Stanisława Paszkowskiego będą faworytem. Z drugiej strony, gracze obu drużyn doskonale pamiętają, że ‘Mentaliści’ mają patent na drużynę DNV GL. W dwóch dotychczasowych pojedynkach górą byli właśnie ‘Niebiescy’. Jakby tego było mało, wygrywali oni spotkania w stosunku 3-0. Tak było 28 maja w obecnym sezonie, a także na inaugurację poprzedniej edycji 2 września 2019 r. Czy Mental zdoła po raz kolejny ograć swojego rywala? Z pewnością taki scenariusz byłby marzeniem dla ‘Niebieskich’, bo pozwoliłby choć na chwilę zapomnieć o ich obecnej sytuacji w tabeli.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

AXIS – 3city4students

Godz.: 19:00, boisko nr 1

W poniedziałkowy wieczór o godzinie 19:00 na dwóch boiskach oddzielonych kotarą, odbędzie się pojedynek korespondencyjny pomiędzy Mental Block a 3city4students. Przypomnijmy, że obie drużyny do ostatniej kolejki walczyć będą o utrzymanie w drugiej lidze. Na chwilę obecną to Studenci mają o jeden punkt więcej, choć ‘Mentaliści’ rozegrali jedno spotkanie mniej. O punkty w poniedziałkowy wieczór będzie jednak trudno. Jakiś czas temu Piotr Rzepecki (3city4students) w udzielonym wywiadzie powiedział, że mecz przeciwko AXIS był kompletnym niewypałem i drużyna zamierza w rewanżu zaprezentować się znacznie lepiej. Wydaje się, że jest to dość realny scenariusz, ponieważ w ostatnim czasie widać w ich grze znaczną poprawę. Gracze Dawida Piankowskiego zdobyli punkt z faworyzowanymi Zmieszanymi oraz drużyną DNV GL S*M*A*S*H. Dodatkowo, ewentualna zdobycz punktowa przeciwko AXIS będzie miała również symboliczne i psychologiczne znaczenie. Z ‘Czerwonymi’ dopiero co mierzyli się gracze Mental Block, którzy musieli uznać wyższość rywala, przegrywając 3-0. Jesteśmy przekonani, że drużyna Fabiana Polita – AXIS będzie chciała w poniedziałkowy wieczór ograć przeciwnika w stosunku 3-0, dzięki czemu na koniec sezonu znaleźliby się od niego wyżej w tabeli, co jest tożsame z uniknięciem bezpośredniego spadku.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3city4students

Speednet 2 – DCT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Ostatni raz drużyna DCT Gdańsk rozegrała dwa spotkania jednego dnia, kiedy nie słyszano jeszcze o COVID-19, a świat interesowało bardziej to, co ciekawego ma do powiedzenia Greta Thunberg. 25 września 2019 drużyna zagrała spotkania przeciwko Scandicowi i Omidzie. Wspomnienia tamtego wieczoru mają słodko-gorzki smak. Drużyna wygrała z ‘Hotelarzami’ 3-0 i poniosła porażkę z ‘Logistykami’ takim samym wynikiem. Tym razem rywalami będą Speednet 2 oraz Chilli Amigos. Podobnie jak wtedy, teraz również będą faworytem jednego spotkania. Mowa tu właśnie o meczu przeciwko ‘Programistom’. Pierwsza rywalizacja obu drużyn w tym sezonie zakończyła się wygraną ‘Kontenerowców’ w stosunku 3-0, choć trzeba przyznać, że Speednet zaprezentował się naprawdę nieźle i szczególnie w drugim oraz trzecim secie zdołali napędzić stracha swoim rywalom. Ponadto, w ostatnim czasie drużyna ‘Różowych’ prezentuje się naprawdę dobrze. Niespełna tydzień temu wywalczyli kolejny punkt w meczu przeciwko Wirtualnej Polsce, która dzień wcześniej zdołała ograć lidera rozgrywek. Uważamy, że zdobycie następnego oczka przez ‘Różowych’ jest jak najbardziej możliwe. Taki scenariusz sprawiłby, że drużyna zbliżyłaby się do osiągnięcia wyniku punktowego z poprzedniego sezonu, kiedy gracze Piotra Grodzkiego zdobyli łącznie cztery oczka. Jeśli chodzi o drużynę DCT Gdańsk to do zdobyczy sprzed sezonu brakuje im dwóch punktów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem nakreślonym przez ‘Kontenerowców’, wynik ten zostanie pobity już w poniedziałek.

Typ Redakcji: DCT Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): DCT Gdańsk

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystępują do spotkania w zupełnie innych nastrojach. W minionym tygodniu ekipa Patryka Pleszkuna rozegrała trzy spotkania, w których zdobyła sześć oczek. Złożyły się na to trzy wygrane z rywalami w stosunku 2-1. Szczególnie imponująca była ta ostatnia, przeciwko Omidzie, w której ‘Niebiescy’ pokazali, że drzemie w nich ogromny potencjał. Patrząc na poczynania ‘Trójmiejskich’, dość łatwo zauważyć zależność, że z biegiem sezonu drużyna prezentuje się coraz lepiej. Uważamy, że pandemia nie jest wytłumaczeniem tego zjawiska, ponieważ każda drużyna jechała na tym samym wózku, a jednak nie wszystkie ekipy prezentują się lepiej z meczu na mecz. Dość wyraźnym przykładem takiej sytuacji jest drużyna Speednetu. Krytyka, która spadła na drużynę w ostatnim czasie sprawia, że w tej zapowiedzi nie będziemy dorzucać do pieca. Jednocześnie jesteśmy ciekawi, czy drużyna zdoła odpowiedzieć na krytykę w najlepszy z możliwych sposobów – ograniem drużyny Trójmiejskiej Strefy Szkód. O to będzie jednak bardzo trudno. Nie dość, że forma TSSu zwyżkuje to na dodatek to właśnie gracze Patryka Pleszkuna będą mieli przewagę psychologiczną. W ostatnim spotkaniu obu drużyn, które zostało rozegrane 28 maja górą byli ‘Niebiescy’, którzy ograli rywala w stosunku 3-0. Patrząc szerzej, na chwilę obecną bilans bezpośrednich spotkań jest bardziej korzystny dla ‘Niebieskich’, którzy wygrali trzy pojedynki, przy jednym zwycięstwie ich rywali.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

SV INVICTA – Oliwa Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Bezpośrednie spotkanie pomiędzy obiema drużynami, które zostało rozegrane 25 maja było debiutem w lidze dla drużyny z Oliwy i trzeba przyznać, że widywaliśmy już lepsze debiuty w naszej lidze. W podsumowaniu pomeczowym, zapowiedzi kolejnego spotkania czy magazynie byliśmy dość surowi w ocenie gry Oliwiaków. Z czasem, patrząc na tamto spotkanie z innej perspektywy, wynik ten nie jest już takim zaskoczeniem. Wtedy do meczu przystępowała drużyna Oliwy, w której upatrywaliśmy drużynę do grupy mistrzowskiej z drużyną Invicty, która przegrała w debiucie z drużyną DNV GL S*M*A*S*H i nie zaprezentowała się zbyt korzystnie. Tym razem, po tym, kiedy drużyny rozegrały już co najmniej dziesięć spotkań w lidze, mamy dużo większą wiedzę i ogląd ich aktualnej dyspozycji. Dla INVICTY mecz przeciwko graczom z Oliwy będzie już trzecim spotkaniem w grupie mistrzowskiej i zarazem przedostatnim, które drużyna ma do rozegrania. Na chwilę obecną gracze Sławomira Cichosza znajdują się na trzecim miejscu w ligowej tabeli, co oznacza, że gdyby sezon kończył się właśnie dziś to zmierzyliby się w meczu barażowym o prawo do gry w pierwszej lidze. Sytuacja ta może się jeszcze oczywiście zmienić. W najbliższym tygodniu może dojść do tylu roszad w tabeli, że ciężko byłoby je wszystkie spisać. Jedno jest pewne. Oliwa Team w ostatnim spotkaniu z AVOCADO zaprezentowała się o niebo lepiej niż SV INVICTA i nos podpowiada nam, że tym razem będą w stanie pokonać swoich rywali.

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Oliwa Team

Chilli Amigos – DCT Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Skoro udało się przeforsować w domach jeden tydzień, w którym Chilli Amigos zagrało aż trzy spotkania to czemu nie spróbować zrobić tego ponownie? Wiecie jak to jest. Typowe przeciąganie liny i sprawdzanie, na ile można sobie pozwolić, do momentu kiedy druga strona powie dość. Najbliższe dwa dni będą najważniejszymi od momentu fuzji Chilli i Amigos. Przypominamy, że drużyna powstała na potrzeby Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i z meczu na mecz gra ‘Czerwonych’ wygląda coraz lepiej. Obecnie drużyna Grzegorza Walukiewicza ma bardzo duże szanse na to, że zakończy sezon na podium rozgrywek. W przeciągu dwóch dni ekipa zagra przeciwko: DCT Gdańsk, Range Soft i Craftvenie. To, jak zaprezentują się przeciwko dwóm ostatnim przeciwnikom, zadecyduje nie tylko o tym, które miejsce zajmie drużyna, ale również będzie miało ogromny wpływ na to, która z drużyn wygra trzecią ligę. Przypomnijmy, że pomiędzy Range Soft a Craftveną toczy się w ostatnim czasie walka o zajęcie pierwszego miejsca w lidze. Wracając do meczu przeciwko DCT to o ile strata punktów z pozostałymi rywalami nie będzie traktowana jako niespodzianka, tak w spotkaniu przeciwko DCT to właśnie ‘Papryczki i Przyjaciele’ będą faworytem. Drużynie DCT Gdańsk bez wątpienia nie pomaga fakt, że w ich szeregach najprawdopodobniej zabraknie lidera drużyny – Piotra Kochanowskiego. Z drugiej strony, ‘Kontenerowcy’ będą zmobilizowani. W ostatnim czasie spadli na przedostatnie miejsce w ligowej tabeli i na pewno będą chcieli to zmienić. Co ciekawe, jeśli wygrają spotkanie 3-0 to… zrównają się punktami ze swoim rywalem.

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Volley Gdańsk – Epo-Project

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Do diaska! Zawsze myśleliśmy, że to ściema, ale jednak. Okazuje się, że to prawda. Drużyna Volley Gdańsk w ostatnim czasie nie wychodząc z domu odkryła prosty trik, dzięki któremu odniosła prawdziwy sukces. Chodzi oczywiście o fakt, że Omida Team ponownie pokomplikowała sobie sprawę w tabeli, przegrywając z drużyną Trójmiejskiej Strefy Szkód, dzięki czemu Volley zdołało utrzymać żółtą koszulkę lidera, która założyli po spotkaniu ze Strażą Pożarną. O kolejne trzy punkty z Epo-Project nie będzie jednak zbyt łatwo. Gracze z Żukowa w ostatnim czasie wypadli z podium i aby na nie wrócić, muszą zacząć punktować. Sprawę w ich przypadku skomplikowała dość niespotykana przegrana z Prototype Volleyball, do której doszło 29 czerwca. Patrząc na obecną sytuację Epo, można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony drużyna ma wszystko, aby znaleźć się na podium. Mówimy tu o fakcie, że mają rozegranych o dwa spotkania mniej niż ich główny rywal o trzecie miejsce w lidze – Trójmiejska Strefa Szkód. Ponadto, ekipa ma naprawdę wartościowych zawodników, którzy z powodzeniem mogą rywalizować o najwyższe cele. Niestety, kij ma zawsze dwa końce. Nie inaczej jest w przypadku ‘Zielonych’, którym zdarzają się bardzo słabe mecze, w których nie wychodzi im dosłownie nic. Chwilę temu po stronie plusów wspominaliśmy o tym, że drużyna ma dwa zaległe mecze. Cóż.  Ten fakt można wpisać również po stronie minusów, ponieważ tymi dwoma spotkaniami są mecze przeciwko Volley Gdańsk oraz Omida Team. W pierwszej rundzie przeciwko tym dwóm rywalom ‘Zieloni’ zdołali ugrać zaledwie jedno oczko. Uważamy, że powtórzenie wyniku z pierwszego spotkania przeciwko Volley, w którym drużyna Epo przegrała 1-2, należałoby traktować w kategorii niespodzianki. ‘Żółto-czarni’ są w ostatnim czasie w bardzo dobrej formie, a poza tym wydaje się, że limit wpadek został już wyczerpany.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Chilli Amigos – Range Soft VT

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Skomplikowała się w ostatnim czasie sytuacja Range Soft VT. Ekipa Mykoli Kisa przegrała ostatnie dwa spotkania i sprawa ich triumfu w lidze nie jest już taką oczywistością, jaką zdawała się być ponad tydzień temu. Pomimo tego, nadal wszystko zależy tylko i wyłącznie od nich samych. Gdy drużyna w dwóch spotkaniach zdobędzie pięć punktów to niezależnie od wyników Craftveny wygrają ligę. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to zadanie jak najbardziej wykonalne. Z drugiej strony, drużyna w ostatnim czasie gra dużo słabiej niż w pierwszej części sezonu. Jakby tego było mało – ich rywale, drużyna Chilli Amigos, prezentuje się z kolei dużo lepiej, a na dodatek ma dużą ochotę na to, aby na koniec sezonu znaleźć się na podium. Aby tak się stało, drużyna Chilli Amigos musi zapunktować w meczu przeciwko liderowi. Pierwsze spotkanie obu drużyn, do którego doszło 15 czerwca było dość jednostronnym widowiskiem. Chilli nie potrafiło przeciwstawić się swoim rywalom, w efekcie czego przegrali 3-0. Mimo to, chociażby ze względów, o których wspominaliśmy wcześniej uważamy, że ‘Czerwonych’ stać na to, aby pokusić się o punkty. Ujmijmy to inaczej. Na chwilę obecną bardziej zdziwiłby nas brak punktów Chilli niż, to że Chilli je zdobędzie.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Letni Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko 1

Obie drużyny przystępują do spotkania po porażce, której doznali na inaugurację rozgrywek w grupie mistrzowskiej. Oliwa przegrała 2-1 z AVOCADO friends, a Letni Gdańsk tym samym wynikiem musiał uznać wyższość swojego rywala. O ile gracze z Oliwy zaprezentowali się w meczu z AVOCADO naprawdę korzystnie to ‘Letników’ widywaliśmy już w dużo lepszej formie. Coś tam zagrali (szczególnie w pierwszym secie), ale można było czuć spore rozczarowanie. Wyglądało to tak, jakbyśmy na talerzu dostali tylko ziemniaki. Ok, każdy je lubi, ale mimo wszystko chciałoby się czegoś więcej. Wracając do najbliższego meczu to na chwilę obecną Letni Gdańsk oraz Oliwa Team mają rozegrane o jedno spotkanie mniej niż pozostałe drużyny w grupie mistrzowskiej. To z kolei sprawia, że ewentualna wygrana którejś z drużyn w stosunku 3-0 może ją wywindować nawet na drugie miejsce w tabeli. Co ciekawe, dla graczy z serca Oliwy mecz przeciwko Letnikom będzie drugim spotkaniem, do którego przystąpią w poniedziałkowy wieczór. O godzinie 20:00 zmierzą się z SV INVICTĄ, dowodzoną przez Sławomira Cichosza. Obecnie drużyny, które miały okazję rozegrać dwa spotkania jednego dnia, można zaszeregować do dwóch grup. Grupa pierwsza twierdzi, że w drugie spotkanie wchodzą odpowiednio rozgrzani. Grupa druga twierdzi, że po trudach z pierwszego meczu. Z drugiej strony, w obecnym sezonie w drużynie Oliwy wystąpiło już dwunastu graczy, w związku z czym wydaje nam się, że nie będzie to stanowiło problemu.

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Matchday #20

Czwartkowy wieczór obfitował w niespodzianki. Swoje mecze przegrali kandydaci do wygrania poszczególnych lig. W meczu na szczycie pierwszej ligi wygrała Trójmiejska Strefa Szkód, natomiast w spotkaniu pomiędzy liderem a wiceliderem trzeciej ligi lepsi okazali się gracze Craftveny, którzy zdają się nie składać jeszcze broni w kontekście walki o wygraną w lidze. Zapraszamy na podsumowanie dwudziestego dnia meczowego!

Craftvena – Range Soft VT 2-1 (21-14; 16-21; 21-18)

Spotkanie pomiędzy drużynami było meczem na szczycie trzeciej ligi. Range Soft stanął przed szansą postawienia kropki nad i’ wygrania 3-0, co sprawiłoby, że na 99,9% zajęliby na koniec sezonu najwyższy stopień podium. Niestety dla nich samych, ‘Żółto-czarni’ lubią w ostatnim czasie komplikować sobie sytuację. Tak było w ostatnim spotkaniu z Wirtualną Polską, tak było i w czwartkowy wieczór, kiedy to zmierzyli się z Rzemieślnikami. Craftvena rozpoczęła spotkanie dokładnie w taki sposób, w jaki sobie wymarzyła. Aby podtrzymać swoje mistrzowskie aspiracje, gracze Bartka Zakrzewskiego musieli wygrać spotkanie przeciwko najgroźniejszemu rywalowi. Przez długi czas w obecnym sezonie byli jedyną drużyną, której ta sztuka się udała. 4 czerwca ‘Rzemieślnicy’ ograli swojego rywala w stosunku 2-1. Wracając do czwartkowego spotkania, ‘Czarni’ od początku wydawali się być bardzo zdeterminowaną drużyną. Mimo, że do pewnego momentu seta widniał wynik remisowy 13-13 to od tego stanu zdołali odjechać swoim rywalom. Można tylko snuć domysły, ale stało się to dokładnie w momencie, kiedy na halę wszedł kontuzjowany gracz Craftveny – Radosław Zakrzewski. Ostatecznie ‘Czarni’ wygrali tę partię do 14. Druga partia należała już do ‘Żółto-czarnych’, którzy poprawili swoją grę, a także skutecznie wykorzystali fakt, że ich przeciwnikom zdarzały się nadprogramowe błędy. W tym secie dwu czy trzykrotnie doszło do sytuacji, w której dwóch graczy próbowało jednocześnie odbić piłkę. Ten brak komunikacji nie mógł pozostać bez konsekwencji i Range zdołało doprowadzić do wyrównania w meczu 1-1. Między drugim a trzecim setem nie mogliśmy wyzbyć się silnego poczucia deja vu. W ekipie Range Soft, podobnie jak w pierwszym meczu pomiędzy drużynami, znów miały miejsce pewne tarcia pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Mówiąc wprost – nie był to zbyt dobry prognostyk przed trzecim setem. Ostatecznie, Craftvena zdołała wygrać tę partię do osiemnastu i cały mecz w stosunku 2-1. Wynik, a także wydarzenia około-boiskowe bardzo przypominały partię sprzed miesiąca. Na chwile obecną różnica punktowa obu drużyn stopniała do pięciu oczek, przy czym ‘Rzemieślnicy’ rozegrali jedno spotkanie mniej. Podsumowując, to nie koniec emocji w trzeciej lidze.

AVOCADO friends – SV INVICTA 3-0 (21-16; 21-12; 21-13)

Jest takie powiedzenie – ‘z dużej chmury mały deszcz’. Dokładnie w ten sposób postrzegamy ten mecz. Po wtorkowej wygranej drużyny Sławomira Cichosza – SV INVICTA nad Team Spontan wydawało się, że AVOCADO friends może mieć w czwartkowy wieczór spory problem. Dodatkowym czynnikiem, który na to wskazywał był fakt, że po raz pierwszy od 8 czerwca do protokołu meczowego wpisany został Mateusz Nowik, który do pewnego momentu zdawał się być jednym z głównych faworytów do zgarnięcia tytułu najlepiej punktującego gracza ligi. Umówmy się, to nadal AVOCADO friends było faworytem spotkania, ale po stronie INVICTY naprawdę można było znaleźć kilka lub kilkanaście plusików. Jak się jednak okazało, to była tylko teoria. Gdybanie. Pompowanie balonika. Drużyna INVICTY miała okazję zrównać się punktami z rywalem, a tymczasem, na chwilę obecną różnica między nimi wynosi aż sześć oczek. Gracze Sławomira Cichosza zostali w czwartkowy wieczór skarceni, a wygrana ‘Wegan’ ani przez chwilę nie była zagrożona. Największy opór ich rywale stawili w pierwszym secie, kiedy to zdołali ugrać szesnaście punktów. W spotkaniu, zgodnie z zapowiedzią przedmeczową nie zabrakło emocji, kontrowersji sędziowskich czy wzajemnych uszczypliwości. Gdy jednak było trzeba zachować zimną krew – ‘Weganie’ konsekwentnie to robili. Pierwszy set padł ich łupem do 16. Druga i trzecia odsłona to festiwal świetnej gry graczy z ulicy Wajdeloty. Tradycyjnie świetną partie rozegrali Marcin Maukrat i Patryk Okulewicz, którzy co rusz byli obsługiwani przez rozgrywającego Arka Kozłowskiego i nie pozostawało im nic innego jak dokonać egzekucji swoich rywali. Podsumowując, ‘Weganie’ rozegrali kolejne świetne spotkanie i jedenaście zwycięstw na jedenaście możliwych spotkań jest wynikiem niebywałym.

Mental Block – AXIS 0-3 (12-21; 19-21; 16-21)

Spotkanie pomiędzy Mental Block a AXIS było szalenie ważne w kontekście utrzymania dla obu drużyn. Zacznijmy od drużyny AXIS, która w czwartkowy wieczór musiała rozegrać dwa mecze. Pierwsze z nich było teoretycznie tym ważniejszym, bowiem ewentualna przegrana sprawiłaby, że Mental Block zrównałby się z nimi punktami. Z kolei ewentualna wygrana sprawiłaby, że dystans pomiędzy drużynami urósłby do sześciu punktów, co na kilka kolejek przed końcem byłoby ogromną przewagą. Nie ukrywamy, że byliśmy przekonani, że spotkanie będzie dużo bardziej wyrównane niż to, do którego doszło dokładnie miesiąc wcześniej – 2 czerwca. Tamto spotkanie w stosunku 3-0 wygrała drużyna dowodzona przez Fabiana Polita – AXIS. Na dodatek, pierwszy set zakończył się bardzo wysokim wynikiem 21-9 i uznaliśmy, że podobny scenariusz w najbliższym meczu jest mało prawdopodobny. Niestety dla ‘Mentalistów’, nie zdołali oni wziąć udanego rewanżu za spotkanie z sezonu zasadniczego. Tym razem również przegrywają w stosunku 3-0, co sprawia, że obecnie znajdują się w ogromnych tarapatach. O pierwszym secie ‘Niebiescy’ chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Najlepszą grę zaprezentowali w drugiej odsłonie, w której byli bliscy zdobycia punktu. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-19 dla AXIS. Trzecia odsłona również nie była tą, w której cokolwiek mogłoby się zmienić. Ponownie wygrali gracze z ulicy Kartuskiej i mogli cieszyć się z kompletu oczek, które najprawdopodobniej przypieczętowały utrzymanie drużyny w drugiej lidze.

Omida Team – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (19-21; 19-21; 27-25)

To nie miało tak wyglądać. Mówimy oczywiście o tym, co mogą czuć obecnie gracze Omidy Team, którzy w czwartkowy wieczór mieli opędzlować kolejnego rywala i z niecierpliwością wyczekiwać finałowego meczu przeciwko Volley Gdańsk. Miał być mecz dobry, miał być mecz inny niż te przeciwko Straży i Prototype, wreszcie miała być powtórka wyniku z pierwszego meczu obu drużyn, kiedy ‘Logistycy’ wygrali 3-0. I co? I jajco! Przepraszamy za ten niezbyt elegancki styl, ale tak to właśnie wyglądało. Już początek meczu zwiastował problemy. Gdyby spotkanie miał komentować znany z KSW Juras to zapewne krzyczałby do mikrofonu – kłopoty, kłopoty Omidy! Początek meczu to szybko wypracowana przewaga drużyny Patryka Pleszkuna, która w czwartkowy wieczór zagrała świetne spotkanie. Z czasem, Omida zdołała podgonić punkty, ale końcówka należała do TSS-u i to oni zgarnęli pierwszy punkt. Strach pomyśleć, jak zareagowaliby ‘Niebiescy’ gdyby przegrali tę partię. W końcówce seta Pani sędzia w spornej sytuacji podjęła na ich niekorzyść decyzję, co pozwoliło Omidzie przedłużyć nadzieje. Po chwili, już bez kontrowersji, TSS zakończył seta. Druga odsłona od początku była bardzo wyrównana, a drużyny szły ‘łeb w łeb’. ‘Trójmiejscy’ zdołali odjechać dopiero przy stanie 16-16, dzięki czemu wygrali seta i co za tym idzie cały mecz. Tak naprawdę Omidzie został już tylko set na otarcie łez. O to też nie było łatwo. Ostatecznie, po bardzo emocjonującej i jakżeby inaczej – kontrowersyjnej końcówce, Omida zdołała wygrać 27-25, dzięki czemu obecnie ich strata do Volley wynosi jeden punkt. Z kolei Trójmiejska zrobiła milowy krok w kierunku podium rozgrywek i mogą jedynie żałować, że na początku sezonu pogubili tyle punktów. W obecnej formie mieliby tych punktów o wiele więcej.

Letni Gdańsk – Team Spontan 1-2 (21-18; 12-21; 11-21)

Po tym jak wyglądało spotkanie z sezonu zasadniczego zastanawialiśmy się czy Team Spontan zdoła wziąć udany rewanż. Dodatkowym problemem był fakt absencji jednego z kluczowych graczy w układance Piotra Raczyńskiego – Jakuba Kozłowskiego. Z drugiej strony, ich rywale – Letni Gdańsk również nie mogli skorzystać z kilku graczy, którzy w obecnym sezonie stanowili o sile drużyny. Niejako z konieczności, na rozegraniu zobaczyliśmy Jakuba Kołakowskiego. Pierwszy set padł łupem Letniego, dla którego była to zdecydowanie najlepsza partia. Zadania specjalnie nie utrudniali gracze Team Spontan, którzy oddali swoim rywalom bodajże… sześć punktów z zagrywki. Mimo sporej przewagi, którą zdołali wypracować ‘Letnicy’, w końcówce przy bardzo dobrej zagrywce Michała Przekopa ‘Pomarańczowi’ zdołali odrobić kilka punktów, ale ostatecznie nie dali rady odwrócić losów tego seta. O drugiej i trzeciej odsłonie można powiedzieć w zasadzie to samo. Team Spontan przestał wreszcie popełniać błędy własne. Dodatkowo, zaczęli nękać rywala niezłą zagrywką, byli skuteczniejsi w ataku czy kontrze. Ponadto, bardzo dobre spotkanie rozegrali wspomniany wcześniej Michał Przekop, a  także Maciej Kot oraz Maciej Glonek. Jednym słowem, druga i trzecia partia były tymi, w których drużyna była po prostu lepsza i ‘Letnicy’ nie mieli po swojej stronie odpowiednich argumentów, aby temu zaradzić. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną ‘Pomarańczowych’ i staje się to chyba powoli tradycją, że gdy jeden z graczy ‘Spontanicznych’ ma urodziny to drużyna zwycięża w ważnym spotkaniu. Tym razem, prezent w postaci wygranego meczu trafił do Piotra Skierkowskiego!

DNV GL S*M*A*S*H – AXIS 3-0 (21-15; 21-17; 21-12)

Sprawdziły się nasze przedmeczowe przewidywania dotyczące tego, że drużyna DNV GL S*M*A*S*H może mieć w czwartkowy wieczór problem ze skompletowaniem kadry. Ostatecznie, na parkiecie po ich stronie siatki pojawiło się zaledwie pięciu graczy, choć trzeba przyznać, że byli to zawodnicy którzy stanowią o sile zespołu i brak jednego czy dwóch zawodników nie spowodował bynajmniej, że zmienił się faworyt. Jeśli chodzi o drużynę AXIS to przystępowali oni do spotkania tuż po wygranej 3-0 z Mental Block, która dość wyraźnie poprawiła ich nastroje i, co chyba najważniejsze – zapewniła im spokój w kontekście utrzymania w drugiej lidze. Samo spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia drużyny z ulicy Łużyckiej. Bardzo dobrze na zagrywce sprawował się Tadeusz Paszkowski, który w czwartkowy wieczór popisał się aż pięcioma asami serwisowymi. Dwa z nich otworzyły spotkanie i po chwili od pierwszego gwizdka sędziego zrobiło się 4-0. Wypracowana na początku przewaga była utrzymywana przez większość seta, by ostatecznie ten zakończył się wynikiem 21-15 dla DNV. Druga partia była nieco bardziej wyrównana, ale wtedy, gdy doszliśmy do kulminacyjnego punktu seta to ‘Biali’ okazali się lepsi i wygrali tę odsłonę do 17. Wynik z dwóch pierwszych setów sprawił, że z drużyny AXIS dość wyraźnie uszło powietrze, efektem czego była ponowna wygrana ‘Białych’ – tym razem do 12. Podsumowując mecz, nie dało się nie zauważyć, że nie było to spotkanie o największą stawkę i toczyło się dość spokojnie. Wygrana DNV sprawia, że ich spadek jest już tylko ciekawostką matematyczną, której żaden trzeźwo myślący człowiek nie bierze pod uwagę.

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Czwartkowe spotkania będą tak dobre, że w zapowiedzi nie musimy specjalnie podkręcać atmosfery. W przeciągu dwóch godzin dojdzie do hitu pierwszej, drugiej i trzeciej ligi. W przypadku drugiej i trzeciej ligi ewentualne wygrane AVOCADO friends oraz Range Soft sprawią, że drużyny będą już o włos od wygrania swoich klas rozgrywkowych.

AVOCADO friends – SV INVICTA

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystępują do bezpośredniej rywalizacji po dreszczowcach, w których wcielili się w rolę pierwszoplanowych postaci. Po bardzo emocjonujących spotkaniach, AVOCADO ponownie okazało się lepszą drużyną od Oliwy Team, natomiast SV INVICTA, już w grupie mistrzowskiej, wzięła udany rewanż za porażkę z Team Spontan z rundy zasadniczej. Takie wyniki sprawiły, że na boisku numer trzy zmierzą się ze sobą drużyny, które w grupie mistrzowskiej nie zaznały smaku porażki. Co więcej, ekipa AVOCADO wygrała również wszystkie dziewięć spotkań w sezonie zasadniczym. Nie ma innej opcji: po tym spotkaniu AVOCADO friends albo znajdzie się na autostradzie do zwycięstwa w lidze albo zacznie się ogromna nerwówka. Jeśli mecz wygrają gracze Sławomira Cichosza i na dodatek zrobią to w stosunku 3-0 to zrównają się punktami z ‘Weganami’, a wtedy sprawa mistrzostwa pozostanie kwestią otwartą. Czy to, o czym piszemy, ma prawo się wydarzyć? Uważamy, że tak, bowiem AVOCADO mimo, że do chwili obecnej było najmocniejszą i najrówniejszą drużyną w ligowej stawce to w kilku meczach nie ustrzegli się błędów. Zastanawiające jest również to, jak ‘Weganie’ wytrzymają spotkanie w sferze mentalnej. Nie jest tajemnicą, że ich rywale są bardzo niewygodnym rywalem, nie tylko jeśli chodzi o aspekty czysto sportowe. W czasie spotkania bardzo często stosują sztuczki psychologiczne, które mają na celu wyprowadzenie rywala z równowagi. Aby nie dać się wciągnąć w tę pułapkę, trzeba mieć naprawdę silną psychikę i gracze ‘Wegan’ powinni chyba kilka godzin przed meczem puszczać sobie nagrania rywali w których Ci, co rusz krzyczą swoje charakterystyczne ‘poooooooooooooooooomyłka’ przy nieudanych akcjach rywala. Gdy tylko ‘Czarni’ sobie z tym poradzą to będą faworytem starcia.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Craftvena – Range Soft VT

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Wyniki wtorkowej rywalizacji nomen omen podniosły RANGE tego spotkania. Drużyna ‘Rzemieślników’ wygrała swoje spotkanie z drużyną DCT Gdańsk, a ekipa Mykoli Kisa – Range Soft VT, przegrywając spotkanie z Wirtualną Polską sprawiła, że wynik ten stał się największą sensacją wtorkowej serii gier. Ponadto, co chyba istotniejsze od samego wyniku, ‘Żółto-czarni’ dopuścili do sytuacji, w której przy komplecie punktów do końca ligi to ich czwartkowi rywale będą cieszyli się z zajęcia pierwszego miejsca w ligowej stawce. Pikanterii spotkaniu dodaje fakt, że w pierwszym meczu zwyciężyła drużyna dowodzona przez Bartka Zakrzewskiego. Spotkanie, do którego doszło na początku czerwca było wyrównane od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Gdy zsumujemy ze sobą punkty zdobyte przez obie drużyny w trakcie tamtego spotkania to wychodzi nam wynik 60-59 na korzyść ‘Rzemieślników’. Aby przedłużyć swoje mistrzowskie aspiracje drużyna Craftveny musi wygrać najbliższe spotkanie w stosunku 3-0. O to będzie bardzo trudno, biorąc pod uwagę klasę rywala oraz fakt, że jeśli Craftvena wygrywa to najczęściej robi to po podziale punktów. Kto wie, jak wyglądałaby obecnie ich sytuacja w tabeli, gdyby z dziewięciu wygranych aż siedem nie kończyło się podziałem punktów. Ciekawe, jak będzie tym razem. Czy ‘Rzemieślnicy’ są w stanie ograć rywala w stosunku 3-0? Czy Range zdoła udowodnić, że mecz z Wirtualną Polską był tylko wypadkiem przy pracy? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Mental Block – AXIS

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Do spotkania przeciwko AXIS, drużyna Mental podchodzi z podniesionymi czołami. W ostatnim spotkaniu, w którym byli skazywani na sromotną porażkę, zdołali przeciwstawić się drużynie SV INVICTA, która obecnie z powodzeniem rywalizuje w grupie mistrzowskiej. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden mały szczegół. Ich główny rywal w walce o utrzymanie – drużyna 3city4students w ostatnim czasie zdobyła dwa oczka, dzięki czemu znajdują się obecnie w tabeli tuż przed ‘Mentalistami’. Na chwilę obecną wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to właśnie pomiędzy tymi dwiema drużynami rozegra się walka o byt w drugoligowej stawce. Z pozostałych trzech drużyn do wspomnianych ‘Mentalistów’ oraz ‘Studentów’ może dołączyć w zasadzie tylko… AXIS. ‘Czerwoni’ na chwilę obecną po dziewięciu spotkaniach mają na swoim koncie siedem oczek. Oznacza to, że ewentualna wygrana ‘Mentalistów’ w stosunku 3-0 sprawiłaby, że obie drużyny zrównają się punktami. Owszem, to nadal ‘Czerwoni’ są faworytem tego starcia, jednak scenariusz, w którym wzmocniona w ostatnim czasie drużyna Mental Block wygrywa 3-0, wcale nie brzmi jak scenariusz science-fiction. W pierwszym spotkaniu obu ekip rozegranym 2 czerwca, górą była drużyna Fabiana Polita, która wygrała gładko 3-0. Powtórzenie takiego wyniku na trzy spotkania przed końcem ligi sprawiłoby, że zespół niemal na 100% zapewniłby sobie utrzymanie. Czy miesiąc w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to wystarczająco długi okres, aby padł odwrotny wynik? Cóż, w tym sezonie w 1 lidze zdarzyło się, że lustrzane odbicie wyniku zobaczyliśmy po 24 godzinach, kiedy to Epo-Project wzięło udany rewanż za porażkę 3-0 ze Speednetem.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Letni Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Spotkanie przeciwko drużynie Team Spontan będzie dla graczy Letniego Gdańska pierwszym, do którego przystąpią w grupie mistrzowskiej. Jak do tej pory, w grupie tej odbyły się dwa mecze, w których rywale zdaje się grali pod drużynę Michała Mysłka. Oba kończyły się podziałem punktów. Jeśli 'Letnicy’ wygrają wszystkie cztery spotkania do końca ligi w stosunku 3-0 to nie zważając na inne wyniki, będą cieszyć się z wygranej w lidze. Zostawmy jednak teorię, bowiem w sezonie zasadniczym na dwanaście możliwych punktów przeciwko rywalom z grupy mistrzowskiej, ‘Granatowi’ zdobyli sześć, co ani wstydu ani chluby drużynie nie przynosi. Aż trzy z nich drużyna zdobyła przeciwko Team Spontan, u których tego dnia praktycznie nic nie wychodziło, a ich najlepszym graczem okazał się włoski nabytek – Gianfranco Obsranko. Trzeba to napisać wprost: ze wszystkich dziesięciu spotkań, które jak do tej pory rozegrali gracze Piotra Raczyńskiego, mecz w sezonie zasadniczym przeciwko ‘Letnikom’ był najsłabszy. Jeśli chodzi o ich rywali było całkowicie na odwrót.  To właśnie po spotkaniu ze ‘Spontanicznymi’ całkiem słusznie uznaliśmy, że dla Letniego znajdzie się miejsce w grupie mistrzowskiej, a kto wie, może nawet będą w stanie powalczyć o mistrzostwo? Aby tak się stało ‘Granatowi’ powinni uporać się z drużyną Piotra Raczyńskiego, jednak uważamy, że taka dysproporcja jak w pierwszym meczu po prostu nie będzie miała prawa się powtórzyć

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Omida Team – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Jeden z najlepszych komentatorów sportowych w Polsce – Mateusz Borek wypowiedział się swego czasu o presji w sporcie mówiąc o tym, że prawdziwą presję mają ludzie z chorymi dziećmi, pielęgniarka na onkologii oraz bezrobotni. Uważamy, że gracze Omidy Team powinni sobie przed kolejnymi spotkaniami wziąć te słowa do serca i na nowo cieszyć się grą, bowiem gdy to robili to prezentowali się najlepiej. Zauważyliśmy pewną korelację, w której im więcej mówiło się o nich w kontekście mistrzostwa, tym drużyna gorzej się prezentowała. Tak było chociażby w spotkaniach przeciwko Prototype Volleyball czy Straży Pożarnej. Gorszą formę nie trudno połączyć również z absencją w tych spotkaniach Mateusza Szturmowskiego czy Dmytro Moroziuka, których brak w drużynie pokazał jak wartościowymi są zawodnikami. Mecz przeciwko Trójmiejskiej Strefie Szkód nie będzie najprostszym zadaniem. Jeśli mielibyśmy stopniować skalę trudności to zakładamy, że z ostatnich trzech meczów akurat ten przeciwko TSSowi będzie najtrudniejszy i zdobycie trzech oczek będzie naprawdę sporym wyzwaniem. Niech nikogo nie zwiedzie fakt, że ostatnie spotkanie Omida wygrała 3-0. Mimo, że właśnie takim wynikiem skończył się ten mecz to był on dość wyrównany i mógł się potoczyć zupełnie inaczej. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że czwartkowy mecz będzie wyrównany jest fakt, że Trójmiejska cały czas walczy o najniższe miejsce podium i punkty w meczu z Omidą są po prostu konieczne. Drużyna Patryka Pleszkuna w tym sezonie już dwukrotnie w meczu z Volley Gdańsk udowodniła, że jest w stanie ugrać coś nawet z gigantem. Czy czwartek będzie tym dniem, w którym zabiorą punkty drugiemu z największych graczy?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

DNV GL S*M*A*S*H – AXIS

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Dla drużyny Fabiana Polita czwartek będzie sądnym dniem. W przeciągu dwóch godzin zagrają dwa najważniejsze spotkania w obecnym sezonie. Na chwilę obecną ‘Czerwoni’ mają stabilną sytuację. Wyprzedzają w tabeli zarówno Mental Block jak i 3city4students. To może się jednak zmienić, jeśli ‘Czerwoni’ poniosą w czwartek dwukrotnie klęskę. O ile w tym pierwszym meczu przeciwko drużynie Mental Block będą faworytem, tak w spotkaniu przeciwko drużynie DNV GL S*M*A*S*H to ich rywale są faworytem starcia. O mobilizację ‘Białych’ można być spokojnym. Wygrana nad drużyną AXIS sprawi, że drużyna zapewni sobie utrzymanie w drugiej lidze. Mimo, że ich ostatnie spotkanie, rozegrane 15 czerwca zakończyło się wygraną ekipy z Łużyckiej w stosunku 3-0 to o powtórzenie tego wyniku nie będzie w czwartek zbyt łatwo. Nie dość, że ‘Czerwoni’ mają nóż na gardle to w ostatnim czasie drużyna DNV GL S*M*A*S*H ma problemy ze składem. W ekipie Stanisława Paszkowskiego zaczął się sezon urlopowy, co sprawiło, że kapitanowi DNV coraz ciężej jest skompletować kadrę. Dodatkowo, w ostatnim czasie z powodu kontuzji wypadł Marek Rostek, którego występ w czwartkowym meczu stoi pod dużym znakiem zapytania. Czy osłabiona drużyna DNV GL będzie w stanie ponownie ograć swojego rywala?

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Matchday #19

Wtorkowe spotkania dostarczyły bardzo dużo emocji. Gdy już wydawało się, że Range Soft pewnym krokiem zmierza w kierunku drugiej ligi, ‘Żółto-czarni’ przegrali spotkanie z przedostatnią w tabeli Wirtualną Polską i zabawa w trzeciej lidze zaczyna się na nowo. Największych emocji, co staje się już powoli tradycją, dostarczyło spotkanie SV INVICTA z Team Spontan. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

DNV GL S*M*A*S*H – 3city4students 2-1 (23-25; 21-17; 21-15)

Mało brakowało, a mecz zakończyłby się tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Gracze DNV zorientowali się, że do gry chcieli desygnować jednego z nieuprawnionych graczy, co skutkowałoby walkowerem. Na szczęście, w porę zachowali trzeźwość umysłu i na parkiecie pojawili się tylko zawodnicy, którzy byli uprawnieni do gry. Już przed meczem dało się wyczuć, że dla drużyny 3city4students mecz przeciwko DNV GL S*M*A*S*H jest tym z gatunku – o życie. Czarni, całkiem słusznie uznali, że jeśli dzień wcześniej udało im się zdobyć punkt ze Zmieszanymi to czemu nie powtórzyć tego z drużyną DNV GL S*M*A*S*H? Pierwszy set zaczął się dość spokojnie. Z czasem gra stała się coraz bardziej zacięta i przez większość seta toczyła się walka punkt za punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali ‘Studenci’, dzięki czemu, po bardzo emocjonującym secie mogli cieszyć się ze zdobycia kolejnego punktu w lidze. Ten punkt do tabeli oznacza, że drużyna osiągnęła przewagę jednego oczka nad drużyną Mental Block i na chwilę obecną to właśnie oni znajdują się na miejscu barażowym. Wygrana pierwszego seta nie sprawiła bynajmniej, że drużyna Dawida Piankowskiego postanowiła złożyć broń. Mimo to, nie zdołali oni powstrzymać rozkręcającej się maszyny z ulicy Łużyckiej. Bardzo dobrą partię wśród DNV rozegrali Sebastian Pietras, Mateusz Wiśniewski czy Tadeusz Paszkowski. To między innymi dzięki ich postawie drużyna DNV zdołała wyrównać stan rywalizacji, co oznaczało, że drużyna bezpośrednio nie spadnie już na 100%. Nawet gdyby ‘Studenci’ wygrali kolejne dwa spotkania w stosunku 3-0 to i tak na koniec sezonu znajdą się w tabeli pod drużyną DNV GL S*M*A*S*H. Patrząc z matematycznego punktu widzenia, gracze Stanisława Paszkowskiego mogą zająć co prawda przedostatnie miejsce i przegrać w barażu, ale prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest bliskie zera. Wracając do meczu, ostatnia partia podobnie jak druga, padła łupem drużyny DNV. Tym razem ‘Studenci’ zdołali ugrać piętnaście punktów. Mimo wszystko, w grupie spadkowej w dwóch meczach zdobyli do tej pory tylko jeden punkt mniej niż przez cały sezon zasadniczy.

Craftvena – DCT Gdańsk 2-1 (25-27; 21-10; 21-15)

Przed spotkaniem wiadome było, że jeśli drużyna Craftveny zamierza włączyć się do walki o wygraną w trzeciej lidze to spotkanie przeciwko drużynie DCT Gdańsk powinni wygrać w stosunku 3-0. Wiedzieli to dosłownie wszyscy poza samymi zainteresowanymi drużynami Craftveny oraz DCT Gdańsk, które w pierwszym secie stworzyły spektakl, w którym dramaturgia stała na naprawdę wysokim poziomie. Gdy pod koniec seta ‘Rzemieślnicy’ przy stanie 20-18 mieli dwie piłki setowe wydawało się, że będą w stanie postawić kropkę nad i’. Dodatkowo, bodźcem mobilizującym był fakt, że drużyna Range Soft, która rozgrywała spotkanie na boisku numer trzy przegrała chwilę wcześniej pierwszego seta z drużyną Wirtualnej Polski. Taki scenariusz sprawiał z kolei, że gdyby ‘Czarni’ wygrali wszystko do końca sezonu w stosunku 3-0 to finalnie zajęliby pierwsze miejsce w ligowej stawce. Niestety dla nich, w końcówce seta popełnili dwa błędy własne i pozwolili ‘Kontenerowcom’ na wyrównanie 20-20. Ostatecznie, po kilku minutach to drużyna Piotra Kochanowskiego cieszyła się z wygranej pierwszej partii w stosunku 27-25. ‘Rzemieślnicy’ mogli w tym momencie żałować niewykorzystanej okazji. Drugi set to już zdecydowanie lepsza gra ‘Czarnych’, choć trzeba przyznać, że ich przeciwnicy – DCT Gdańsk nie postawili poprzeczki zbyt wysoko. Liczba błędów własnych, które popełnili ‘Kontenerowcy’ w drugiej odsłonie była najzwyczajniej w świecie zbyt duża. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-10. Trzecia odsłona to ponownie lepsza postawa ‘Rzemieślników’ i nadprogramowa liczba błędów ‘Kontenerowców’. To nie mogło się zakończyć inaczej niż wygraną Craftveny, która ma sześć punktów straty do lidera przy jednym spotkaniu mniej i meczu bezpośrednim w zanadrzu. Parafrazując klasyka – będzie się działo!

Range Soft VT – Wirtualna Polska 1-2 (15-21; 21-14; 17-21)

O tym, że do bezpośredniego pojedynku pomiędzy drużynami dojdzie już we wtorek, obie ekipy dowiedziały się zaledwie dzień wcześniej. Początkowo o godzinie 20.00 na boisku numer trzy miały się stawić drużyny Wirtualnej Polski i Allsix by Decathlon. Niestety ci drudzy ze względów organizacyjnych nie mogli pojawić się w hali i dzięki uprzejmości Range Soft ich spotkanie nie zakończyło się walkowerem. Z protokołu meczowego w drużynie Range przed spotkaniem zostali wykreśleni: MVP ostatnich dwóch spotkań – Anton Kheruvimow, wicelider klasyfikacji punktowej wśród drużyny – Andii Levenets czy zawodnik, który jak do tej pory był na praktycznie każdym meczu swojej drużyny – Bavidhram Selvam. Gdy dorzucimy do tego fakt, że prawdziwy lider tej drużyny przybył na salę dopiero w trakcie drugiego seta to mamy gotowy materiał na nieszczęście. I tym właśnie był dla ‘Żółto-czarnych’ pierwszy set. ‘Wirtualna Polska’ rozpoczęła pierwszą partię w sposób piorunujący. Przy zagrywce Klaudii Kuźniewskiej gracze Range Soft byli zupełnie bezradni i na tablicy wyników widniał wynik 7-1. Po chwili WP roztrwoniło przewagę i zrobiło się 7-7, ale z czasem gracze Jędrzeja Matli ponownie wyszli na prowadzenie, którego do końca seta już nie oddali. Niespodzianka, bo za taką trzeba uznać punkt zdobyty przez WP stała się faktem. W trakcie drugiej odsłony do drużyny dołączył Rafał Środa i fakt ten oraz to, że drużyna Range Soft wygrała seta do 14 zdawało się potwierdzać, że wszystko wróciło do normy. Nic bardziej mylnego. W trzeciej partii mimo, że Range na początku wygrywało 5-1 to Wirtualna Polska zdołała wygrać seta i całe spotkanie. Nie ma się co oszukiwać. Ich wygrana jest podobną sensacją co swego czasu zdobycie złota olimpijskiego przez Wojciecha Fortunę w Saporro. Wtedy, podobnie jak teraz, faworyt był zdecydowanie inny. Mimo to piękno sportu ponownie zwyciężyło. Dzięki zwycięstwu nad liderem drużyna Wirtualnej Polski przeskakuje w tabeli drużynę DCT Gdańsk.

SV INVICTA – Team Spontan 2-1 (21-14; 12-21; 24-22)

Pojedynki pomiędzy drużynami SV INVICTA i Team Spontan powoli urastają nam do rangi spotkań podwyższonego ryzyka. Liczba kontrowersji czy szpileczek wbijanych przez obie drużyny w trakcie meczu swoim rywalom w sposób zdecydowany odbiega od normy. Tak było zarówno w meczu rozegranym 8 czerwca jak i we wtorkowy wieczór. Początek spotkania należał do graczy Sławomira Cichosza, którzy w perfekcyjny sposób wykorzystywali wyższą od standardowej liczbę błędów własnych przeciwnika. Wypracowana przewaga 12-8 z czasem została powiększona i ostatecznie INVICTA wygrała pierwszą partię do 14. Nie sposób nie dostrzec, że w pierwszej odsłonie po stronie ‘Pomarańczowych’ nie najlepiej funkcjonowało przyjęcie. Ponadto, już w pierwszym secie sędzia zorientował się z jakim typem spotkania będzie miał do czynienia i co chwilę przywoływał kapitanów drużyn, aby zaakcentować jakie zachowania będą tego dnia niepożądane. Nie wiemy dokładnie na ile podziałała siła perswazji tego doświadczonego arbitra, ale obie ekipy niezbyt chętnie podporządkowały się do jego wskazówek, bowiem w trakcie całego spotkania trwała wojna psychologiczna polegająca na tym, która z drużyn bardziej wyprowadzi swojego rywala z równowagi. W drugim secie sztuka ta najwidoczniej lepiej udała się Spontanicznym, którzy wygrali seta do 12. Tym razem to INVICTA miała problemy z przyjęciem. Z drugiej strony, była to odsłona, w której ‘Pomarańczowym’ wychodziło wszystko. Atak, przyjęcie, zagrywka czy obrona. Nawet gdyby Spontan chciał to zepsuć to z taką grą się nie dało. Najwięcej emocji było w secie, który decydował o tym, która z drużyn wygra spotkanie. Pod koniec partii, kilku piłek meczowych nie zdołali wykorzystać gracze Team Spontan. To, co nie udało się ‘Spontanicznym’, zrobili gracze SV INVICTY i zakończyli seta wynikiem 24-22 i cały mecz 2-1. Mimo negatywnych wibracji unoszących się w powietrzu, obie drużyny po zakończonym spotkaniu podziękowały sobie za jego przebieg co było obrazkiem budującym. Podsumowując, za nami kawał meczu, który będziemy wspominać jeszcze przez długi czas.

Volley Gdańsk – Straż Pożarna Gdańsk 3-0 (21-15; 21-16; 21-17)

Nie będziemy owijać w bawełnę. Tego wyniku najzwyczajniej w świecie można było się spodziewać. W ostatnim czasie drużyna Volley Gdańsk zdaje się mieć patent na drużynę Straży Pożarnej. Nie mówimy tu tylko o wygranych, bo Volley jak do tej pory wygrywał zawsze (nie tylko ze Strażą), ale raczej o stylu w którym tego dokonywał. Mecz z pierwszej rundy to był łomot, który ‘Żółto-czarni’ sprawili swoim rywalom. Sytuacja przypomina nam trochę historię z dzieciństwa, gdy osiedlowy osiłek prał inne dzieciaki za każdym razem kiedy wyściubiły nosa ze swoich mieszkań. Przenosząc to na grunt SL3, w rolę watażki wcieliła się ostatnio drużyna Volley, której z czasem wyrósł poważny kandydat, mogący im poważnie zagrozić. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że podobne spotkanie jak to z pierwszej rundy nie ma prawa się wydarzyć. Miejska legenda głosi, że kilkanaście lat temu na maturze w starym systemie (gdzie trzeba było pisać kilkustronicowe wypracowania) na temat czym jest dla Ciebie odwaga jeden z maturzystów oddał arkusz na którym zamiast wypracowania znajdowało się jedno zdanie. Tym zdaniem było – ‘to właśnie jest dla mnie odwaga’, czym oczywiście wzbudził zachwyt a ludzie w ZTM bili mu nieustannie brawo przez kilka przystanków. Gdyby Redakcja miała napisać podsumowanie meczu Volley ze Strażą w kilku wyrazach, napisalibyśmy: ‘Cudu nie było. Wstydu również’. Tak naprawdę w tych pięciu słowach zostało zawarte wszystko, co otrzymaliśmy w spotkaniu. Faworyt, który musiał wygrać 3-0, aby gonić nową siłę na dzielni – Omidę, zrobił to. Najciekawszą partią była ta ostatnia, w której przez długi fragment Strażacy prowadzili i wydawało się, że może dojść do podziału punktów. Pod koniec seta, Daniel Koska zrobił swoje zagrywką po przekątnej. Mimo, że Redakcja ma całkiem niezłą pamięć to nie jest w stanie zliczyć, ile już razy przerabialiśmy podobny scenariusz. Straż naprawdę nie zagrała złego spotkania, ale wiecie jak to jest. Golf jadący na piątce i tak zostanie ‘łyknięty’ przez Lamborghini, które jedzie na trójce. Ostatecznie seta, jak i całe spotkanie wygrała drużyna Volley Gdańsk. Strażacy bez wątpienia bardzo żałują, że mecz potoczył się tak, a nie inaczej. Z drugiej strony wiadomym było, że o punkty z Volley nie będzie zbyt prosto.

BES-BLUM Kraken Team – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (21-19; 14-21; 10-21)

Mimo, że na pierwszy rzut oka spotkanie nie elektryzowało fanów obu drużyn, a tym bardziej osób, które interesują się naszymi rozgrywkami to każdy wynik niósł za sobą pewne dość poważne konsekwencje dla układu tabeli. BES-BLUM wygrywając spotkanie w zasadzie przypieczętowałby utrzymanie w lidze. Z kolei wygrana Trójmiejskiej Strefy Szkód sprawiłaby, że wskoczą w tabeli na wyższe miejsce niż ich główny rywal w walce o podium – drużynę Epo-Project. Mógł też paść wynik 1-2, który nie satysfakcjonowałby żadnej ze stron i taki też wynik Redakcja SL3 w rozmowie przedmeczowej z kapitanem drużyny TSS typowała. Już początek meczu pokazał, że dla ‘Trójmiejskich’ nie będzie to spacerek. Cała pierwsza odsłona to wojna na wyniszczenie. Tę lepiej przetrwali gracze Ryszarda Nowaka, którzy przy stanie 19-19 zdołali dołożyć dwa punkty i cieszyć się z wygranej pierwszej partii. Każdy z nas doskonale wie, że wojna to składowa wielu bitew. Mimo porażki w pierwszej, ‘Trójmiejscy’ zdołali się odbudować i w dalszej części meczu zaprezentować znacznie lepszą siatkówkę, na którą BES-BLUM nie potrafił odpowiedzieć. O ile w przypadku drugiego seta gra BES-BLUM wyglądała jeszcze dość solidnie to w trzecim całkowicie zeszło z nich powietrze, co w konsekwencji przełożyło się na ich wysoką przegraną 10-21.

Matchday #18

Poniedziałek był pierwszym dniem meczowym po podziale drugiej ligi na grupę mistrzowską i spadkową. Dziesiąte zwycięstwo z rzędu w lidze odniosła drużyna AVOCADO friends, która pewnym krokiem zmierza w kierunku elity. W trzeciej lidze o sporym rozczarowaniu mogą mówić gracze Portu Gdańskiego, którzy na sześć możliwych punktów zdobyli zaledwie trzy. Jeśli chodzi o elitę to największym zaskoczeniem okazała się wygrana Prototype Volleyball nad Epo-Project. Wygrana sprawia, że widmo spadku coraz bardziej oddala się od ‘Transformersów’, co z kolei martwi pozostałe drużyny – ze Strażą Pożarną na czele.

3city4students – Zmieszani 1-2 (14-21; 16-21; 21-18)

Już przed spotkaniem wiadomo było, że drużyna Zmieszanych ma zapewnione utrzymanie w drugiej lidze. Owszem, wiemy, że pocieszenie to było dla nich dokładnie takie samel jak dla osoby, która po wybuchu petardy straciła zaledwie trzy palce zamiast pięciu. Dla Zmieszanych gra w grupie spadkowej to coś, czego gracze Edyty Woźny nie wyobrażali sobie w najczarniejszych snach. Niestety, i te się czasem spełniają i zobaczyliśmy doświadczoną ekipę w zupełnie innych okolicznościach niż te, do których się przyzwyczailiśmy. Drużyna Zmieszanych zawsze grała o stawkę, a tym razem mecz przeciwko ‘Studentom’ był jakby treningowy. Owszem, drużyna chciała wygrać, ale mówiąc najdelikatniej nie czuliśmy, że byliby oni zdolni umrzeć za trzy punkty. Mimo to, w pierwszym i drugim secie byli stroną przeważającą. Szybko wypracowana kilkupunktowa przewaga była wystarczająca do tego, aby trzymać ‘Studentów’ na dystans. Pierwszy set padł łupem Zmieszanych do czternastu, a drugi do szesnastu. Już drugi set zwiastował, że w trzecim może dojść do niespodzianki. Tak też się faktycznie stało. Do połowy ostatniej odsłony gra była wyrównana. Z czasem, delikatną przewagę uzyskali dobrze grający ‘Studenci’ i nie roztrwonili jej już do końca. Punkt na wagę jednego punktu zdobył blokiem Andrzej Pikor. To z kolei sprawiło, że 3city4students zrównało się punktami z drużyną Mental Block i rywalizacja o pozostanie w lidze nabiera na finiszu rumieńców.

Port Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (21-15; 22-24; 16-21)

Nawet najlepsze plany, opracowania, kreślone scenariusze mają to do siebie, że zazwyczaj guzik z nich wychodzi. To oczywiście najdelikatniejsze określenie, które znaleźliśmy w swojej głowie. Drużyna Portu Gdańskiego miała plan w poniedziałkowy wieczór sięgnąć po komplet sześciu punktów. Pomysł ten nie wydawał się nierealny. Portowcy musieli w poniedziałkowy wieczór stawić czoła dokładnie tym samym drużynom, z którymi rywalizowali 8 czerwca. Wtedy ‘Granatowi’ wygrali dwa spotkania w stosunku 2-1. Tym razem miało być inaczej i ekipa celowała w dwie wygrane za trzy punkty. Początek meczu wskazywał na to, że wszystko idzie zgodnie z planem. Drużyna Portu szybko wypracowała przewagę, którą konsekwentnie powiększała. Ostatecznie wygrali seta do 15. Kto wie, jak potoczyłyby się losy ‘Portowców’, gdyby nie końcówka drugiego starcia. Środkowy set od początku był bardzo wyrównany, a drużyny walczyły ‘łeb w łeb’. Zwycięsko po walce na przewagi wyszła drużyna Grzegorza Walukiewicza – Chilli Amigos. O wygranej musiał zadecydować trzeci set. Chilli Amigos zaprezentowali się w nim dojrzalej od rywali. W ciągu całego seta wyglądali lepiej od swojego przeciwnika w obronie, a gdy dołożymy do tego mniejszą liczbę błędów własnych to mamy gotową receptę na sukces. Ostatecznie set kończy się wygraną Chilli 21-16, a cały mecz 2-1. Tym samym ‘Papryczki’ biorą udany rewanż za spotkanie sprzed trzech tygodni, kiedy to musiały uznać wyższość rywala.  Forma, którą osiągnęli pod koniec sezonu jest naprawdę imponująca.

AVOCADO friends – Oliwa Team 2-1 (21-14; 10-21; 21-18)

W podsumowaniu pierwszego meczu oraz zapowiedzi poniedziałkowego spotkania obu drużyn pisaliśmy, że chyba żadna inna drużyna nie sprawiła AVOCADO friends tylu problemów, co ekipa Oliwy. Przechodząc do sedna – nie inaczej było tym razem. O tym jednak za chwilę. Wróćmy do początku. Na długo przed pierwszym gwizdkiem, pod halą spotkali się ze sobą kapitanowie drużyn Agnieszka Pasternak oraz Arkadiusz Kozłowski. Treść ich rozmów pozostaje oczywiście tajemnicą, ale już pierwszy set pokazał, że gdy w grę wchodzą punkty, koleżeństwo schodzi na dalszy plan. Lepiej w mecz weszli ‘Weganie’,  którzy między innymi dzięki świetnej dyspozycji Patryka Okulewicza, szybko wyszli na prowadzenie 10-5. Mimo, że gracze Arkadiusza Kozłowskiego to jedna z najmłodszych drużyn w lidze to doświadczenia i cwaniactwa boiskowego mogą im pozazdrościć pozostałe ekipy. Owo doświadczenie zaprocentowało i AVOCADO nie roztrwoniło przewagi tylko spokojnie wygrało pierwszego seta do czternastu. Drugi set wyglądał już zgoła inaczej i to Oliwiacy kontrolowali jego przebieg. Na początku tej partii dobrze na zagrywce spisywał się ten, który dołączył do drużyny jako ostatni – Filip Pastuszak. Ponadto, po chwili dołączył do niego Rafał Artymiuk i trzeba przyznać, że ‘Weganie’ z przyjęciem zagrywki mieli potężne problemy. Nawet jeśli Oliwa nie zdobywała punktu bezpośrednio z zagrywki to bardzo często odrzucała nią od siatki rywali, dzięki czemu Ci, kilkukrotnie nadziali się na blok Tomasza Kowalewskiego. Tak naoliwiona maszyna wygrała seta z AVOCADO do dziesięciu. Jakież te dwie partie były podobne do pierwszego spotkania. To, że oba sety zostały wygrane z dużą przewagą punktową było zwiastunem tego, że trzecia parti, podobnie jak dwa tygodnie temu, będzie wyrównana. Trzecią odsłonę lepiej zaczeli ‘Weganie’, którzy wyszli na prowadzenie 6-1. Po chwili jednak Oliwa zdołała się obudzić i do końca seta mieliśmy wyrównaną grę z obu stron. Ostatecznie, więcej zimnej krwi zachowali gracze AVOCADO, dzięki czemu cieszą się z dziesiątej wygranej w lidze i są już naprawdę bardzo blisko tego, aby wygrać drugą ligę. W poniedziałek powiększyli przewagę punktową nad jednym z rywali, który o zwycięstwie w lidze może już w zasadzie zapomnieć.   

DCT Gdańsk – Range Soft VT 1-2 (21-16; 11-21; 15-21)

Nie ma się co oszukiwać. Drużyna DTC Gdańsk była w tym spotkaniu skazana na porażkę. Ekipa z ulicy Kontenerowej musiała się zmierzyć z pierwszą siłą trzeciej ligi – drużyną Range Soft VT. Zadania bez wątpienia nie ułatwiał fakt, że drużyna ‘Żółto-czarnych’ potrzebowała kompletu punktów do tego, aby zbliżyć się do upragnionego awansu. Dodatkowo, Range Soft posiadał przewagę psychologiczną wynikającą z faktu, że 26 maja dość gładko ograli swojego rywala. Gdybyśmy mieli podać kolejnych sto dwadzieścia powodów, dla których można było sądzić, że mecz zakończy się wynikiem 3-0 dla Range Soft to prawdopodobnie nie mielibyśmy z tym problemu. Oczywiście zespół DCT Gdańsk – nie po raz pierwszy w tym sezonie, postanowił w pierwszym secie zakpić z logiki. Od początku bardzo dobre spotkanie rozgrywali Piotr Kochanowski oraz Adam Piotrowski, którzy sprawiali sporo problemów swoim rywalom. Mimo, że pierwsza część seta była w miarę wyrównana to z czasem DCT Gdańsk zdołało sobie wypracować przewagę i wygrać tę partię do szesnastu. Kolejna odsłona nie była już tak widowiskowa i wyrównana. W niej ‘swoje’ zaczęli grać obecni liderzy rozgrywek. ‘Kontenerowcy’ zupełnie nie radzili sobie z zagrywką Selvema Bavidhrama czy atakami Rafała Środy lub Krzysztofa Fryzy. Ostatecznie Range Soft wygrało tę odsłonę do jedenastu. Trzeci set zaczął się lepiej dla ligowych ‘Stranieri’. Z czasem drużyna DCT zdołała złapać kontakt dzięki trzem asom serwisowym Adama Piotrowskiego. To było jednak za mało, aby myśleć o pokonaniu lidera rozgrywek. Mimo, że z problemami, ale Range wygrywa dziesiąte spotkanie w lidze.

Wirtualna Polska – Speednet 2 2-1 (21-12; 19-21; 21-12)

Do momentu rozpoczęcia meczu drużyna ‘Różowych’ miała na swoim koncie jedno oczko w dziesięciu spotkaniach. Ten jeden punkt udało im się zdobyć 4 czerwca, właśnie przeciwko Wirtualnej Polsce. Już wtedy Piotr Grodzki zapowiadał, że planem drużyny na ten sezon jest zdobycie minimum jeszcze jednego punktu. W kolejnych sześciu meczach ‘Programiści’ schodzili jednak z parkietu po przegranych w stosunku 0-3 i choć czasami było blisko to jednak sztuka ta się nie udawała. Po pierwszym secie poniedziałkowego pojedynku wydawało nam się, że o powtórzenie wyniku sprzed trzech tygodni będzie bardzo trudno. ‘Wirtualni’, pomimo braku dobrze dysponowanego w ostatnim czasie Michała Doroza, zaprezentowali dużo lepszą, a przede wszystkim dojrzalszą siatkówkę od swoich rywali i w pełni zasłużenie wygrali seta do dwunastu. Na początku tej partii ‘Programiści’ mieli spory problem z zagrywką Klaudii Kuźniewskiej. Mimo to humory zdawały się ich nie opuszczać i z każdą kolejną upływającą minutą Ci zaskakiwali nas coraz bardziej. Na początku drugiego seta zawodnicy przebywający na ławce rezerwowych ‘Programistów’ postanowili dopingować kolegów w dość niekonwencjonalny sposób. Aby wesprzeć swoich graczy zaczęli grać na…bębnie, który na co dzień służy jako kosz na śmieci. Jeśli coś jest z pozoru głupie, ale działa to czemu tego nie kontynuować? Odgłosy dochodzące z boiska numer trzy były dla graczy z ‘jedynki’ i ‘dwójki’ równie zastanawiające co charakterystyczne dźwięki z filmu ‘Jumanji’. Dobijając jednak do brzegu, drużyna ‘Programistów’ prezentowała się w tej partii bardzo dobrze. To, co jednak było doskonałe wśród dwóch ekip to postawa fair play. Na początku seta kapitan ‘Biało-czerwonych’ przyznał się, że atak jednego z graczy ‘Różowych’ był po palcach, dzięki czemu punkt zdobyli ich przeciwnicy. Tym samym w końcówce seta odpowiedziała drużyna Speednetu. Pomimo straty tego punktu, Speednet zdołał wygrać drugą partię do 19. W ostatnim secie wyrównany bój trwał mniej więcej do połowy odsłony. W dalszej części to ‘Wirtualni’ włączyli drugi bieg i wygrali seta do 12, a cały mecz, podobnie jak ten z pierwszej rundy 2-1.

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon 2-1 (21-12; 21-12; 17-21)

Do pewnego momentu sezonu wydawało się, że drużyna Allsix by Decathlon może być ekipą, która wygra trzecioligowe rozgrywki. Dziś równie dobrze moglibyśmy typować, że Mława zostanie europejską stolicą mody. Po dziewięciu ligowych spotkaniach drużyna Rafała Liszewskiego miała na swoim koncie pięć wygranych i cztery porażki. Szczególnie bolesne były te dwie ostatnie – z drużyną Chilli Amigos oraz Range Soft VT. W obu tych spotkaniach gracze ze sklepu sportowego nie zdołali zdobyć choćby punktu, przez co w tabeli wylądowali na czwartym miejscu. Aby przedłużyć swoje szanse na podium, musieli wygrać z Portem Gdańsk i dodatkowo zrobić to najlepiej za trzy punkty. W zrealizowaniu tego celu pomóc miał powracający do składu po rekonwalescencji Aleksander Bochan. Początek seta należał jednak do drużyny Arkadiusza Sojko. Drużyna Allsix by Decathlon kompletnie nie radziła sobie z zagrywką, między innymi Karola Polanowskiego, dzięki czemu po chwili na tablicy wyników widniało już 8-1 dla drużyny z doków. Jak wiadomo, taką stratę trudno jest odrobić, a jeszcze trudniej kiedy za rywala ma się doświadczoną drużynę Portu, dla której był to dokładnie trzydziesty dziewiąty mecz w SL3. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-12 dla 'Granatowych’. Jeśli przed drugim setem drużyna Rafała Liszewskiego liczyła na to, że zdoła odmienić losy spotkania to musieli szybko zweryfikować swoje zakusy. Początek partii był niemal identyczny z tą tylko różnicą, że zamiast 8-1 na tablicy widniał wynik 8-2 dla Portu. Jak doskonale wiemy, przewagi takiej najzwyczajniej w świecie nie wypada zmarnować i tak też postąpił Port wygrywając seta, a jakże – ponownie do dwunastu. Kojarzycie z filmów ten moment, w którym główny bohater jest niemiłosiernie okładany przez rywala, w głowie ma przebitki z lat młodości, rodzinnego domu, pierwszej miłości i innych pozytywnych momentów w życiu, po których wstępują w niego nowe siły i tylko sobie znanym sposobem znajduje sposób na odpłacenie się rywalowi? Cóż, dokładnie tak to wyglądało w trzeciej odsłonie. Mimo, że do stanu 15-15 mieliśmy typową ligową rąbankę bez trzymanki to od tego momentu zaczęli dominować gracze z Decathlonu, dzięki czemu wygrali seta do 17. Cóż, lepiej późno niż wcale.

Prototype Volleyball – Epo-Project 2-1 (21-13; 22-20; 19-21)

Chwilę po godzinie 21 rywalizację rozpoczęła pierwsza liga. Na boisku numer jeden doszło do starcia pomiędzy drużynami Prototype Volleyball a Epo-Project. Dość wyraźnym faworytem tego spotkania byli gracze z Żukowa, którzy nie dość że w dziewięciu spotkaniach uzbierali o sześć oczek więcej od swojego rywala to na dodatek 8 czerwca dotkliwie ich zlali. Gdy dołożymy do tego fakt, że z protokołu meczowego przed meczem został wykreślony najskuteczniejszy gracz ‘Transformersów’ – Michał Markiewicz to można było mieć obawy, czy spotkanie będzie choć trochę emocjonujące. Ostatecznie, Markusa zastąpił debiutujący w drużynie – Maciej Wysocki i trzeba przyznać, że był to debiut bardzo udany. Obawy o to, czy spotkanie będzie wyrównane, zostały rozwiane już w pierwszym secie, w którym lepsi okazali się gracze Tomasza Nurzyńskiego. O pierwszej partii nie można bynajmniej powiedzieć, że było to najpiękniejsze spotkanie, które widzieliśmy w życiu. Obie drużyny popełniały bardzo dużo błędów własnych, a o tym, że to Prototype wygrało, zadecydowała wyraźna różnica w przyjęciu pomiędzy drużynami. W przypadku ‘Transformersów’ wyglądało ono naprawdę dobrze, podczas gdy w drużynie Epo było całkiem na odwrót. Nie dało się nie dostrzec analogii z pierwszego spotkania. Wtedy to Prototype miało problem z przyjęciem, co ‘Zieloni’ niemiłosiernie wykorzystywali. Drugi set był już zdecydowanie bardziej wyrównanym widowiskiem, w którym sytuacja co chwilę się zmieniała. Gdy w końcówce seta Damian Kolka skończył dwie bardzo ważne piłki i doprowadził do wyrównania 20-20 wydawało się, że to Epo będzie bliższe wygrania seta. Niestety dla nich, Prototype zakończyło seta – a jakże, asem serwisowym. Trzecia odsłona była podobna do drugiej, z tą tylko różnicą, że zmieniła się drużyna, która go wygrała. Na otarcie łez, bo tak to trzeba traktować, Epo wygrało ostatnia partię do 19, dzięki czemu zachowują trzecią lokatę w lidze. Niemniej jednak, ich przewaga nad TSS-em stopniała do zaledwie jednego oczka. Prototype z kolei powiększa dystans do ostatniej w tabeli Straży Pożarnej i na chwilę obecną nie wyglądają absolutnie na drużynę, która mogłaby parafrazując Franciszka Smudę: ‘bić się o spadek’.

Straż Pożarna Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (14-21; 20-22; 23-21)

Dla obu drużyn spotkanie miało bardzo ważne znaczenie w kontekście realizacji swoich celów. Drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód walczy o podium w rozgrywkach, natomiast Straż Pożarna walczy o utrzymanie. Początek meczu wskazywał na to, że to ‘Trójmiejscy’ zrobią kolejny krok w kierunku trzeciego miejsca. ‘Mundurowi’ w pierwszej odsłonie wyglądali tak, jakby kilka minut wcześniej wrócili z całonocnej służby, w której usuwali skutki ulewnych deszczów. Nie szukając jednak jakiś kwiecistych porównań, musimy napisać to wprost. Wyglądali bardzo słabo. Taką postawę ‘Trójmiejscy’ musieli wykorzystać i już na początku wypracowali sobie przewagę 12-5. Z biegiem czasu, jak to w TSSie wkradło się rozprężenie, dzięki czemu ‘Mundurowi’ zdobyli kilka punktów, co z kolei sprawiło, że rozmiary porażki nie były aż tak druzgocące. Druga odsłona była w wykonaniu drużyny Mateusza Pytla zdecydowanie lepsza. Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby nie sporo nieporozumień na linii Damian Buźniak – Karol Masiul. Gołym okiem widać było, że ta dwójka zbyt często ze sobą nie grywała i jeśli tylko Panowie się dotrą to mogą stworzyć naprawdę niebezpieczny duet. Mimo to, Strażacy w końcówce drugiej partii za sprawą udanych kiwek i bloku wspomnianych wcześniej Damiana Buźniaka i Karola Masiula doprowadzili do wyrównania 20-20. Ostatecznie, mimo sporego zagrożenia, Trójmiejskiej Strefie Szkód udało się wygrać seta 22-20. Niestety dla Straży, taki obrót spraw był dość tragiczny. Nie dość, że nie udało im się wygrać drugiej partii to na dodatek z równoległego boiska dowiedzieli się, że ich rywal w walce o utrzymanie – Prototype Volleyball właśnie zdobył dwa punkty. To, co było beznadziejną wiadomością dla Straży, ucieszyło Trójmiejską Strefę Szkód, ponieważ ich główny rywal Epo-Project straciło właśnie dwa oczka. To z kolei sprawiło, że obie drużyny podeszły do trzeciej odsłony jeszcze bardziej zdeterminowane. Tym razem to ‘Mundurowi’ w końcówce zdołali osiągnąć przewagę. Gdy na tablicy wyników pojawiło się 20-18, wydawało się, że dowiozą prowadzenie do samego końca. Nic bardziej mylnego – i tym razem nie obyło się bez emocji. Ostatecznie udało im się dociągnąć wygraną w tej partii i cały mecz wieńczą jednym oczkiem na swoim koncie. Wynik ten można interpretować dwojako. Umówmy się, nie wszystkie drużyny walczące o utrzymanie zdołają urwać punkt TSSowi. Z drugiej strony, nie dziwimy się, że po spotkaniu nie było w nich przesadnego optymizmu. Tym bardziej, że we wtorkowy wieczór zagrają z Volley Gdańsk, który nie ma już marginesu błędu.  

BES-BLUM Kraken Team – Speednet 2-1 (21-18; 21-17; 20-22)

Bez wątpienia – nie jest to najlepszy okres drużyny Speednetu, który pamiętamy. Gdyby Quebonafide mógł cofnąć czas to w piosence Bubbletea zapewne nie omieszkałby wspomnieć, że tęskni za starym dobrym Speednetem. Czy któraś z osób, które czytają to podsumowanie jest w stanie jakkolwiek wytłumaczyć co dzieje się ze Speednetem? Zrozumcie nas dobrze, ale gdy ma się TAKIE indywidualności w składzie, osiąganie TAKICH wyników po prostu nie przystoi. Drużyna ma dosłownie wszystko, aby wciągać kolejnych rywali nosem. Mają w składzie byłego zawodnika z I ligi, kilku wychowanków Trefla Gdańsk, dwóch zawodników z pierwszej drużyny Intermarine, trenera, stroje, treningi, fizjoterapeutę, a także zaplecze, o którym inni mogą tylko pomarzyć. Czego nie ma? Wyników, gry i co chyba najbardziej smutne – atmosfery. Czy jest perspektywa lepszego jutra? Cóż, to okaże się już niebawem. Na chwilę obecną ‘Programiści’ wyglądają na drużynę, która obrała azymut na drugą ligę. Pisząc te słowa wyrażamy nadzieję, że słowa te będą pewnym wstrząsem dla Speednetu, za które się nie obrażą, a zakasają rękawy do pracy. Jeśli chodzi o sam mecz to od początku lepiej prezentowali się gracze BES-BLUM. Zdołali wypracować kilkupunktową przewagę, której nie wypuścili już do końca i zasłużenie tryumfowali do 18. Druga odsłona to potwierdzenie dobrej dyspozycji graczy Ryszarda Nowaka. Swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył rozgrywający Paweł Pallach, który każdą udaną akcję swojej drużyny świętował jak zdobyte mistrzostwo świata, czym niejednokrotnie doprowadzał do furii ‘Programistów’. Można powiedzieć, że ‘mind-games’ siało się gęsto. W meczu nie brakowało emocji oraz kontrowersji. Drugi set padł łupem BES-BLUM do 17. W trzecim secie, kiedy Speednet miał nóż na gardle, wreszcie zaprezentowali się nieco lepiej. To sprawiło, że po wyrównanej końcówce zdołali ograć swojego rywala 22-20. Z perspektywy meczu trzeba przytoczyć znaną prawdę: ‘jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma’. BES-BLUM z kolei potwierdza, że mówienie o nich w kontekście spadku to spore nieporozumienie i nadużycie.  

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Zbliżamy się powoli do kulminacyjnego punktu w sezonie. Egzamin dojrzałości będzie musiała przejść drużyna Volley Gdańsk, która musi gonić liderującą ekipę Omida Team. Z uwagi na emocje towarzyszące poprzedniemu spotkaniu, ciekawie będzie w meczu pomiędzy SV INVICTA a Team Spontan. Ponadto, w trzeciej lidze poniedziałkową stratę punktową lidera i wicelidera postara się wykorzystać drużyna Craftveny. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Craftvena – DCT Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Craftvena obecnie zajmuje trzecie miejsce w tabeli, ale na pewno nie brak im ambicji, aby powalczyć o podwyższenie swojej lokaty. W końcu są jedyną drużyną, której udało się pokonać lidera – Range Soft VT, czym udowodnili, że są w stanie wygrać z każdym zespołem w trzeciej lidze. Ponadto, mają rozegrane aż o trzy spotkania mniej od wicelidera, co oznacza, że wszystko jeszcze w ich rękach. Ekipa DCT z kolei, we wczorajszym meczu ugrała seta ze wspomnianym liderem, dobitnie pokazując, że otrząsnęli się już po ostatnim nieudanym rewanżu z Portem Gdańsk. Pierwszy mecz obu drużyn zakończył się podziałem punktów, chociaż lepsi okazali się ‘Rzemieślnicy’. Tym razem również może dojść do zaciętej rywalizacji, bowiem zespół DCT na pewno nie jest usatysfakcjonowany aktualnie zajmowanym, szóstym miejscem w tabeli. W ostatnim czasie udowodnili, że wychodzą na parkiet bardzo mocno skoncentrowani, przez co stanowią duże zagrożenie dla rywala. W czterech ostatnich meczach, które kończyły się podziałem punktów, zwyciężali w pierwszym secie (tak było w spotkaniach z Range Soft, Wirtualną Polską, Allsix by Decathlon i w pierwszym meczu z Craftveną). Czy i tym razem uda im się ta sztuka?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

DNV GL S*M*A*S*H – 3city4students

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie sezon gracze obu drużyn. Pod koniec rundy zasadniczej DNV GL S*M*A*S*H wyrósł nam na drużynę, która jest w stanie powalczyć nawet z najlepszymi. Kto wie, gdzie znajdywaliby się obecnie ‘Biali’, gdyby od początku sezonu prezentowali się tak, jak pod koniec rundy zasadniczej? Odpowiedzi na to pytanie nie poznamy już nigdy. Z drugiej strony, dobra końcówka sprawiła, że utrzymanie ‘Białych’ w drugiej lidze jest niemal pewne. Na chwilę obecną drużyna z Łużyckiej ma na swoim koncie 11 punktów co oznacza, że ma przewagę aż siedmiu punktów nad przedostatnim miejscem w tabeli, oznaczającym konieczność gry w barażu. Do tego, aby się utrzymać nie patrząc na inne wyniki gracze DNV potrzebują zaledwie pięciu oczek w czterech meczach. Zakładamy, że będzie to jednak mniejsza liczba, bowiem ciężko nam sobie wyobrazić scenariusz, w którym drużyna zajmująca ostatnie lub przedostatnie miejsce w tabeli wygrywa do końca rundy finałowej wszystkie spotkania i na dodatek robi to zgarniając przy okazji komplet oczek. Jeśli chodzi o drużynę ‘Studentów’ to uważamy, że pomiędzy nimi a ekipą Mental Block do samego końca będzie rozgrywała się walka o utrzymanie. Prawdopodobnie jedna z nich spadnie do trzeciej ligi bezpośrednio, druga zaś zagra w barażu z drugą siłą trzeciej ligi. Aby nie zająć ostatniego miejsca ‘Studenci’ potrzebują we wtorek punktu jak tlenu. Dużo zależy od tego jak ich rywale – drużyna DNV GL S*M*A*S*H podejdzie do końcówki sezonu, kiedy utrzymanie jest niemal pewne. Z drugiej strony można się było o tym przekonać w ostatnim meczu rundy zasadniczej, kiedy DNV GL nie miało już szans na awans, a mimo to zagrało świetne spotkanie przeciwko Team Spontan. Sądzimy, że ‘Biali’ w swoim zwyczaju podejdą do meczu na 100% możliwości i przed ‘Studentami’ naprawdę ciężka przeprawa.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Range Soft VT – Wirtualna Polska

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Drużyna Mykoli Kisa stoi przed ogromną szansą postawienia kropki nad ‘i’ oraz przypieczętowania swojej pozycji w ligowej tabeli. Do końca rozgrywek pozostały im bowiem cztery spotkania, a nad rywalami mają kilkupunktową przewagę. Jeśli uda im się wygrać mecz z Wirtualną Polską w stosunku 3-0 to chyba tylko cud będzie mógł odebrać im miejsce na podium. Zadanie w teorii nie wydaje się być trudne, bowiem ‘Wirtualni’ zajmują obecnie przedostatnie miejsce w tabeli. Niejednokrotnie jednak widzieliśmy, w jaki sposób presja może wpłynąć na drużynę i spowodować, że przegra ona teoretycznie wygrany mecz. Na to na pewno będą liczyli gracze Jędrzeja Matli, którzy na pewno żałują straty punktu we wczorajszym spotkaniu ze Speednetem 2. Nie jest to na pewno drużyna, która będzie zadowolona z zajęcia przedostatniego miejsca na koniec sezonu i możemy iść o zakład, że będą starali się przegonić swojego najbliższego rywala w tabeli, ekipę DCT. Czy jednak wystarczy im umiejętności oraz motywacji, aby postawić się bezlitosnemu buldożerowi, jakim w ostatnim czasie stała się ekipa Range Soft? Ostatnie spotkanie między drużynami zakończyło się wynikiem 3-0 dla ‘Żółto-czarnych’ i zespół na pewno będzie starał się ten wynik powtórzyć. Czy ‘Biało-czerwonym’ uda się postawić liderowi i ugrać choćby punkt?

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

SV INVICTA – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Bezpośrednie spotkanie pomiędzy drużynami, które zostało rozegrane 8 czerwca było jednym z tych, w których emocje wśród graczy buzowały jeszcze długo po zakończonym meczu. Wszystko za sprawą kontrowersji sędziowskich, a także negatywnych emocji pomiędzy graczami obu drużyn. Ostatecznie spotkanie skończyło się wygraną ‘Spontanicznych’ w stosunku 2-1, ale jesteśmy przekonani, że obie drużyny mają sobie coś do udowodnienia. Dla obu zespołów sezon potoczył się w taki sposób, że drużyny musiały drżeć do samego końca o to, czy znajdą się w grupie mistrzowskiej. Ostatecznie, po wygranej Spontanicznych w stosunku 3-0 z DNV GL S*M*A*S*H ‘Pomarańczowi’ wskoczyli na drugie miejsce w tabeli, a SV INVICTA mimo straty punktu w meczu z Mental Block nie skomplikowała sobie sprawy bytu w grupie mistrzowskiej. Na chwilę obecną w grupie mistrzowskiej mamy arcyciekawą sytuację, w której aż cztery drużyny na swoim koncie mają osiemnaście oczek. Uważamy, że ekipie, która przegra spotkanie będzie już bardzo trudno o to, aby dogonić swoje marzenia i zająć pierwsze miejsce w drugiej lidze. Pozytywną informacją jest jednak to, że bezpośrednio do pierwszej ligi awansują aż dwie drużyny, a trzecia rozegra spotkanie barażowe. Czy wśród drużyn na podium znajdzie się jedna z ekip, której przyjdzie się zmierzyć o godzinie 21 na boisku nr 1?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Volley Gdańsk – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Ze wszystkich trzech sezonów, które w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rozegrała drużyna Volley Gdańsk obecny jest zdecydowanie najbardziej wymagający. Zespołowi  Volley Gdańsk wyrósł w ostatnim czasie poważny konkurent w walce o tron. Inną kwestią pozostaje fakt, że Volley na dziesięć rozegranych spotkań, aż w siedmiu musiał dzielić się punktami ze swoimi przeciwnikami. To z kolei sprawia, że ‘Żółto-czarni’ na cztery kolejki przed końcem ligi tracą do lidera rozgrywek – Omidy Team jeden punkt.  Końcówka sezonu sprawia, że nie ma już marginesu na błędy w postaci straconych punktów. Z drugiej strony – dokładnie to samo pisaliśmy w kontekście ich pojedynku z Trójmiejską Strefą Szkód oraz BES-BLUM Kraken Team, do których doszło w ostatnim czasie. W obu tych spotkaniach gracze Volley tracili punkt i fakt, że do lidera tracą zaledwie jedno oczko zawdzięczają temu, że Omida również potykała się po drodze. Jednym z trzech spotkań, w których Volley zdobywało komplet punktów był mecz – właśnie przeciwko Straży Pożarnej. Ich przewaga 15 czerwca była bezdyskusyjna. W jednym z setów byli bezlitośni dla swoich rywali ogrywając ich do pięciu, co było największą różnicą w jednym secie w pierwszej lidze w obecnym sezonie. Tym razem podobny scenariusz jest dość mało prawdopodobny. Owszem, to nadal Volley jest faworytem starcia i choćby jeden punkt dla Strażaków będzie sporą niespodzianką, jednak nie da się nie zauważyć, że ekipa ‘Mundurowych’ prezentuje już zupełnie inny poziom niż dwa tygodnie temu. Od tego czasu ‘Mundurowi’ zdobyli cztery oczka, co podwoiło ich zdobycz punktową. Ponadto drużyna potrzebuje dziś punktów jak tlenu więc zapowiada nam się bardzo ciekawe wydarzenie.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

BES-BLUM Kraken Team – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:00, boisko nr 2

We wtorkowy wieczór dojdzie do pojedynku sąsiadów w tabeli. Trójmiejska Strefa Szkód zajmuje obecnie czwarte miejsce, a Bes-Blum piąte, ale ‘Niebiescy’ mają rozegrane o jedno spotkanie mniej. Na dodatek, ‘Trójmiejscy’ walczą o podium z drużyną Epo-Project, która po wczorajszym przegranym meczu z Prototype Volleyball, wyprzedza ich w tabeli już tylko o jedno oczko. Sprawą honoru dla graczy Patryka Pleszkuna będzie zwycięstwo w tym meczu w stosunku 3-0. Jest to jedno z dwóch spotkań, w których nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów. Przynajmniej w teorii, największe szanse na wygraną mają w starciach właśnie z Bes-Blum oraz ze Speednetem. Poza tymi meczami czeka ich jeszcze rewanż z Omidą oraz bezpośredni pojedynek z Epo Project, który stoi im na drodze do zajęcia najniższego stopnia podium. Zdobycie kompletu punktów w najbliższym meczu nie będzie jednak sprawą prostą. Ostatnie spotkanie obu drużyn zakończyło się podziałem punktów, a poza tym Bes-Blum pokazywał w trakcie całego sezonu, że potrafi pokrzyżować plany najmocniejszym ekipom. Oprócz umiejętności siatkarskich, zespół pokazuje również siłę swojej psychiki. To, w jaki sposób we wczorajszym wygranym meczu ze Speednetem niszczyli emocjonalnie rywala, naprawdę robiło spore wrażenie. Przeciwnik chwilami nie do końca wiedział, co się wokół niego dzieje, a Paweł Pallach urządził istny show, zagrzewając swoich kolegów do walki. Po drugiej stronie siatki będzie na nich czekała drużyna Patryka Pleszkuna, która (na czele z kapitanem) również znana jest z boiskowej ekspresji. Na parkiecie spodziewamy się więc prawdziwego ognia.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Zaczynamy kolejny tydzień rozgrywek. Na poniedziałek przygotowaliśmy dziewięć spotkań, z których najciekawszy zdaje się mecz drużyn będących w pobliżu strefy spadkowej (BES-BLUM Kraken Team vs. Speednet). Ciekawie będzie również w trzeciej lidze, gdzie Port Gdańsk rozegra dwa spotkania, które dadzą odpowiedź, o jakie cele w końcówce sezonu będą walczyć Granatowi. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

3city4students – Zmieszani

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Minęło zaledwie kilka dni od momentu, w którym okazało się, że jedna z wielkich marek tej ligi – drużyna Zmieszanych, kolejne mecze rozegra w grupie spadkowej. W życiu często bywa tak, że trudne momenty są pewnym sprawdzianem dla człowieka. Tym sprawdzianem będzie dla drużyny Edyty Woźny mecz przeciwko 3city4student. W życiu po dużym ciosie człowiek albo się załamuje albo szybko bierze w garść i z podniesionym czołem kroczy dalej. Z drugiej strony, na Zmieszanych można spojrzeć z innej perspektywy. Walka do ostatniego spotkania o awans do grupy mistrzowskiej sprawiła, że Zmieszani mimo, że zabrakło im jednego oczka do grupy mistrzowskiej, jako jedyna drużyna w grupie spadkowej mają już zapewnione utrzymanie. Będący na ostatnim miejscu w tabeli ‘Studenci’ mają aż o 14! punktów mniej. To z kolei sprawia, że Zmieszani mogą sobie pozwolić na pewien margines błędu i mogą potraktować nadchodzące mecze jako dopracowanie pewnych elementów siatkarskiego rzemiosła i przygotowanie do kolejnego sezonu. Dla ich przeciwników stawka będzie zdecydowanie inna. Każdy kolejny mecz w grupie mistrzowskiej będzie walką o życie. Na chwilę obecną, po dziewięciu spotkaniach gracze Dawida Piankowskiego zdołali wypracować sobie zaledwie trzy oczka. Z drugiej strony, zdobycie punktu przeciwko Zmieszanym wcale nie będzie taką sensacją na jaką wskazywałyby suche liczby. W ostatnim czasie ich główny rywal w walce o utrzymanie zdobył jeden punkt, dzięki czemu zdołał osiągnąć przewagę nad ‘Studentami’. Czy Ci będą w stanie odpowiedzieć już w meczu ze Zmieszanymi?

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

AVOCADO friends – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr 3

O tym, jak wyrównana jest sytuacja w grupie mistrzowskiej w drugiej lidze, powiedzieliśmy już niemal wszystko. Mimo to dodamy jeszcze kilka zdań. Na chwilę obecną drużyna Arkadiusza Kozłowskiego zdołała wypracować sobie nad resztą stawki trzypunktowe prowadzenie. Z jednej strony jest to solidna zaliczka, jednak im dłużej o tym myślimy to okazuje się, że tak naprawdę trzy oczka to nic. Wystarczy, że Oliwa wygra najbliższe spotkanie ze swoimi przeciwnikami w stosunku 3-0 i obie ekipy zrównają się punktami. Owszem, prawdopodobnie to nadal AVOCADO będzie miało lepszy stosunek małych punktów, aczkolwiek i tak pokazuje to, że jeden mecz może wywrócić do góry nogami względny ład, który zapanował. Jakby tego było mało, odnieśliśmy wrażenie, że ze wszystkich dziewięciu drużyn, z którymi rywalizowali ‘Weganie’ w sezonie zasadniczym to właśnie Oliwa Team przysporzyła im największych kłopotów. Spotkanie rozegrane 15 czerwca zakończyło się wynikiem 2-1 dla AVOCADO, ale nie dość, że w pierwszym secie gracze z ulicy Wajdeloty musieli uznać wyższość rywala do czternastu to w trzecim mało brakowało, a gracze Agnieszki Pasternak również by wygrali, co sprawiłoby, że AVOCADO poniosłoby pierwszą klęskę w lidze. Ostatecznie po dramatycznej końcówce Oliwa musiała uznać wyższość swoich przeciwników, ale jesteśmy przekonani, że w najbliższym spotkaniu będą chcieli udowodnić rywalom, że to oni zasługują na wygraną. Z drugiej strony ‘Weganie’ nie wyglądają obecnie na drużynę, która mogłaby sobie pozwolić na przegraną. Jesteśmy przekonani, że chcą zakończyć sezon bez ani jednej porażki. Byłaby to druga taka sytuacja w lidze. W pierwszym oraz drugim sezonie sztuka ta udała się graczom Volley Gdańsk, z którymi ‘Czarni’ mają nadzieje się spotkać już w następnym sezonie w wyższej klasie rozgrywkowej.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Port Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Słodko-gorzki smak miał ostatni dzień meczowy dla drużyny Portu Gdańskiego. Na początek drużyna Arkadiusza Sojko zdołała wziąć udany rewanż na drużynie DCT Gdańsk, wygrywając w bardzo dobrym stylu 3-0, by po chwili ponieść porażkę z drużyną Craftveny, dowodzoną przez Bartka Zakrzewskiego. Ta porażka może się negatywnie odbić na podziale poszczególnych miejsc na podium. Tym razem drużyna z doków zmierzy się z ekipą Grzegorza Walukiewicza i po tym co zobaczyliśmy w trakcie pierwszego meczu obu drużyn, możemy śmiało obstawiać, że czeka nas kawał dobrego meczu. Spotkanie rozgrywane 8 czerwca zakończyło się zwycięstwem Portu w stosunku 2-1, aczkolwiek trzeba przyznać, że zrodziło się ono w bólu. Pierwszy set gracze Arkadiusza Sojko przegrali na przewagi 20-22, drugi i trzeci set to wygrane 21-17. Sądzimy, że tym razem wynik 2-1 dla Portu nie będzie satysfakcjonował żadnej z drużyn. Portowcy póki co plasują się na wysokim – drugim miejscu, ale trzeba pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy. Na chwilę obecną wraz ze Speednetem 2 mają rozegraną największą liczbę spotkań ze wszystkich drużyn w trzeciej lidze i jak pewnie doskonale wiecie, maratonu nie wygrywa najczęściej ten, który jest pierwszy po przebiegnięciu dwóch kilometrów. Może się okazać, że każda strata punktów w najbliższych spotkaniach będzie odczuwalna dla ‘Granatowych’ dopiero w momencie, kiedy pozostałe drużyny zrównają się z nimi liczbą spotkań. Wracając do wyniku 2-1 i wiążącego się z nim braku satysfakcji uważamy, że w przypadku Chilli Amigos piękne przegrane przeszły do lamusa. Drużyna ma swoje ambicje, a tymi na pewno nie są porażki, nawet w dobrym stylu. Co z tego, że u schyłku kariery Noriaki Kasai skacze pięknie technicznie, jeśli ląduje dwadzieścia metrów bliżej niż jego rywale? Podsumowując, nie wyobrażamy sobie w tym spotkaniu wyniku, który satysfakcjonowałby obie ekipy.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Wirtualna Polska – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Pierwsze spotkanie pomiędzy drużynami Wirtualnej Polski a Speednetu 2 było tym, które dało mocnego kopa energetycznego ‘Programistom’.  Jak do tej pory, gracze Piotra Grodzkiego zdobyli jeden punkt w dziesięciu rozegranych spotkaniach. Stało się to właśnie przeciwko Wirtualnej Polsce w spotkaniu, do którego doszło 4 czerwca. Wtedy ‘Różowi’ mogli pokusić się nawet o zwycięstwo, bowiem poza wygraniem drugiego seta, bardzo blisko do osiągnięcia tego celu było również w secie otwierającym spotkanie. Ostatecznie górą była Wirtualna Polska, która wygrała tę partię do 19. W trzeciej odsłonie ‘Różowi’ wyraźnie spuścili z tonu, czego efektem była porażka 11-21 i w całym meczu 1-2. Nie oznacza to jednak, że był to dla ‘Programistów’ zły wynik. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy przekonani, że gdyby mieli taką możliwość to podobny wynik w rewanżu wzięliby w ciemno. Mimo, że od poprzedniego spotkania nie minął nawet miesiąc to obie drużyny przeszły spore zmiany. Swoje pierwsze mecze w obecnym sezonie rozegrało kilku nowych graczy. Po stronie Speednetu byli to znani z poprzednich edycji Kamil Szuba oraz Jakub Ciupiński. Z kolei po stronie ‘Wirtualnych’ byli to debiutujący w rozgrywkach Bogusław Tybuś oraz Michał Doroz. Całą wspomnianą czwórkę łączy to, że są oni sporymi wzmocnieniami swoich drużyn. Podsumowując, zastanawiamy się czy Speednetowi uda się ugrać kolejny punkt do tabeli? Z pewnością plany postarają im się pokrzyżować gracze Jędrzeja Matli. Wygrana 3-0 sprawiłaby, że najprawdopodobniej wyprzedziliby w tabeli drużynę DCT Gdańsk, która na równoległym boisku zagra z liderem rozgrywek – Range Soft VT.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Nie opadł jeszcze kurz po spotkaniu na szczycie trzeciej ligi, które Portowcy stoczyli z Craftveną, a już muszą przygotowywać się do kolejnego klasyku z drużyną Allsix by Decathlon. Pierwsze spotkanie, o którym wspomnieliśmy, ‘Portowcy’ przegrali w stosunku 2-1. Porażka jest o tyle bardziej dotkliwa, że była to bezpośredni rywal w walce o podium. Najbliższe spotkanie przeciwko Allsix by Decathlon będzie kolejnym o niebagatelnym znaczeniu dla finalnego kształtu tabeli. Uważamy, że to drużyna Arkadiusza Sojko – Port Gdańsk będzie podchodziła do niego z przewagą psychologiczną. Wpływ na to ma kilka czynników, ale najważniejszym z nich jest ten, który wydarzył się 8 czerwca. Wtedy Portowcy po dobrej grze wygrali z drużyną Rafała Liszewskiego w stosunku 2-1. Ponadto, w ostatnim czasie drużyna Decathlonu rozczarowuje. Początek sezonu w ich wykonaniu sprawił, że zespół przez długi okres utrzymywał się na pozycji lidera. Kto wie, czy ucieczka nie była podobnie jak w kolarstwie zbyt szybka. Z czasem peleton, w którym znajdowała się między innymi drużyna Portu Gdańskiego, zdołała dogonić rywali, a następnie sprawić, że zostali oni wchłonięci przez resztę stawki i obecnie oscylują w okolicy środka tabeli. O tym, jak rozczarowujące dla graczy Decathlonu w ostatnim czasie są ich wyniki niech poświadczy fakt, że włączając spotkanie z 8 czerwca przeciwko Portowcom, na piętnaście możliwych do zdobycia punktów zdobyli zaledwie sześć. Wracając do drużyny Portu warto wspomnieć o jeszcze jednej ciekawostce. Najbliższy poniedziałek będzie dla nich ‘deja-vu’. W poniedziałek, podobnie jak 8 czerwca stoczą dwa mecze. Ponadto, zagrają z tymi samymi drużynami. Jedyną niewiadomą pozostaje fakt czy podobnie jak wtedy zdobędą cztery oczka.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

DCT Gdańsk – Range Soft VT

Godz.: 20:00, boisko nr 2

W to, że dla drużyny Mykoli Kisa mogłoby zabraknąć miejsca w przyszłym sezonie wśród drugoligowców, nie wierzy już chyba nikt. Na chwilę obecną ‘Żółto-czarni’ mają na swoim koncie 23 punkty i nad drugim w tabeli Portem Gdańskim mają aż 4 oczka przewagi. Tego naprawdę chyba nie da się zepsuć. Poza jednym spotkaniem z Craftveną, w którym drużyna zaprezentowała się słabiej niż zwykle, od początku prezentują stałą, wysoką i co najważniejsze – równą formę. Ostatnie pięć spotkań w ich wykonaniu to komplet piętnastu punktów. Pod tym względem nie mają sobie równych w całych rozgrywkach. Żadna inna drużyna nie zdołała się zbliżyć do tego wyniku. Ich najbliższych rywali – drużynę DCT Gdańsk również zdołali ograć w stosunku 3-0. Mecz rozegrany 26 maja nie był jednak spacerkiem. Drużyna z ulicy Kontenerowej przysporzyła swoim rywalom trochę kłopotów. Ostatni set zakończył się wygraną Range Soft 21-19. Tym razem, podobnie jak w maju, faworytem również będą ‘Żółto-czarni’. ‘Kontenerowcy’ muszą uważać , bowiem cały czas czują na plecach oddech Wirtualnej Polski, która tego samego dnia rozegra spotkanie ze Speednetem 2. Jeśli w obu meczach nie dojdzie do niespodzianki to najprawdopodobniej drużyna DCT Gdańsk spadnie po poniedziałku na przedostatnie miejsce w tabeli. Bez wątpienia gracze Piotra Kochanowskiego będą chcieli takiego scenariusza uniknąć, ale żeby tak się stało, muszą ugrać z liderem choć jeden punkt.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Prototype Volleyball – Epo-Project

Godz.: 21:00, boisko nr 1

W momencie, kiedy wydawało się, że drużyna Prototype Volleyball zyskała spokój (stało się to po wygranej z Trójmiejską Strefą Szkód oraz urwaniu punktu z Omida Team) to drużyna Tomasza Nurzyńskiego przegrała rewanżowe spotkanie z TSS-em i cała zabawa zaczyna się na nowo. Po tej porażce i innych wynikach, do których doszło w ostatnim tygodniu ‘Transformersi’ spadli na przedostatnie miejsce w tabeli i jakby tego było mało, będąca na ostatniej miejscu Straż Pożarna zmniejszyła do nich dystans na zaledwie dwa punkty. Pocieszające dla Prototype jest jednak to, że mają rozegrane jedno spotkanie mniej niż Speednet oraz BES-BLUM Kraken Team. Te dwie drużyny mają nad ‘Transformersami’ zaledwie jedno oczko przewagi i może się okazać, że po meczu z Epo-Project drużyna znajdzie się na piątym miejscu w tabeli. To jednak tylko teoria, bowiem jeśli przypomnimy sobie praktykę to scenariusz kreślony przez graczy już taki świetny nie jest. Spotkanie rozegrane 8 czerwca na boisku numer 3 do dziś jest dość bolesnym wspomnieniem dla przedostatniej drużyny w tabeli. Mecz zakończył się wygraną Epo-Project w stosunku 3-0 i trzeba przyznać, że było to jednostronne widowisko, w którym Epo zmiażdżyło swojego rywala zagrywką. Przed tamtym meczem można się było zastanawiać, jak zaprezentują się gracze z Żukowa. Do meczu podchodzili bowiem po najgorszym spotkaniu w obecnym sezonie – meczu przeciwko Omida Team, po którym pojawiło się wiele głosów o tym, że Epo wcale nie jest tak mocne jak wiele osób sądziło. Ci, podrażnieni takimi słowami dali lekcję gry drużynie Prototype Volleyball już w kolejnym meczu. Tym razem Epo-Project przystępuje do spotkania po wygranej 2-1 z drużyną BES-BLUM Kraken Team i zastanawiamy się czy są w stanie powtórzyć równie świetną formę co w pierwszym meczu?

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Epo-Project

Straż Pożarna Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Jak do tej pory, żadna para drużyn nie spotykała się ze sobą równie często co Straż Pożarna i Trójmiejska Strefa Szkód. Obecnie, lepszym bilansem mogą pochwalić się gracze Trójmiejskiej Strefy Szkód, którzy wygrywali ze Strażakami już trzykrotnie, przegrywając zaledwie raz. Wygraną odnieśli również w tym sezonie, a dokładniej 4 czerwca 2020 r. Mimo wszystko uważamy, że z tego wyniku nie byli zadowoleni ani jedni ani drudzy. ‘Trójmiejscy’ po wygranej ze Speednetem liczyli na rozprawienie się z kolejnym rywalem i sprawienie, że zaczęliby kroczyć w kierunku nawet mistrzostwa SL3. Wygrana za dwa punkty nieco ostudziła zapędy drużyny, a kolejne mecze potwierdziły, że taki scenariusz w tym sezonie nie ma się po prostu prawa wydarzyć. Mimo to, drużyna ‘Niebieskich’ nadal walczy o trzecie miejsce w lidze. Do drużyny Epo-Project tracą zaledwie dwa punkty więc cel ten jest jak najbardziej do zrealizowania. Z drugiej strony, spotkania przeciwko ostatniej drużynie w lidze muszą po prostu zacząć wygrywać w stosunku 3-0. Nos podpowiada nam jednak, że o to może być jeszcze trudniej niż 4 czerwca. Jeśli chodzi o ich przeciwników – Straż Pożarną Gdańsk to w ostatnim czasie są ewidentnie na krzywej wznoszącej. W ostatnim tygodniu ‘Mundurowi’ zaprezentowali się z naprawdę dobrej strony. W wygranej ze Speednetem pomogli wszyscy zawodnicy, jednak to ten, który do tej pory kojarzył nam się z noszeniem fortepianu, a nie graniem nieziemskich melodii zaprezentował się najlepiej. Jakub Groth – bo o nim mowa wcielił się w rolę pianisty, który przy pomocy kolegów z drużyny dźwigających to cholerstwo, zdołał wygrać drugie spotkanie w lidze. Jesteśmy ciekawi, czy ‘Strażacy’ będą w stanie sprawić niespodziankę i ograć odwiecznego rywala? To z pewnością pomogłoby im w kontekście walki o utrzymanie.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Ekspera (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

BES-BLUM Kraken Team – Speednet

Godz.: 21:00, boisko nr  3

O tym, jak dziwaczną sytuację obserwujemy obecnie w pierwszej lidze niech poświadczy fakt, że BES-BLUM Kraken Team, który w dziesięciu meczach wygrał zaledwie dwukrotnie, znajduje się na piątym miejscu w tabeli. Oczywiście wszystko za sprawą punktów, które w odróżnieniu od innych drużyn, ekipa Ryszarda Nowaka zdołała urywać nawet w meczach z gigantami pierwszej ligi. Tak było kiedy wygrywali z Omidą, tak było kiedy dwukrotnie urywali punkt Epo-Project czy wreszcie to samo z Mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Volley Gdańsk. Gdyby tylko gracze BES-BLUM byli konsekwentni i z równie dużą determinacją grali tak, jak w tych pojedynczych setach to mielibyśmy do czynienia z naprawdę klasową drużyną. Spotkanie pomiędzy BES-BLUM a Speednetem ma dosłownie wszystko, aby mówić o nim w kontekście najciekawszego spotkania, do którego dojdzie w poniedziałkowy wieczór. Zmierzą się ze sobą sąsiedzi w tabeli, których dzieli zaledwie jedno oczko. Drużynie, której uda się wygrać, uda się również chociaż na chwilę uciec z zagrożonej strefy. Trzy tygodnie temu górą była drużyna ‘Programistów’, która wygrała spotkanie 2-1. To właśnie po tej wygranej wydawało się, że Speednet wrócił na właściwe tory. Z czasem doszedł przegrany mecz z Volleyem, w którym zaprezentowali się naprawdę bardzo dobrze. Niestety dla nich, po pewnym czasie maszyna Mateusza Urbanowicza ponownie się wykoleiła, czego potwierdzeniem była ostatnia klęska ze Strażą Pożarną. Trzeci set w ich wykonaniu był najbardziej dotkliwą porażką od momentu ich debiutu w lidze. Zastanawiamy się, czy drużyna zdążyła już zresetować głowy. Jeśli nie, to o powodzenie w meczu z Krakenem będzie bardzo trudno. Porażka z kolei sprawiłaby, że widmo spadku na poważnie zajrzałoby im w oczy, co jeszcze przed sezonem było scenariuszem nierealnym.

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet

Matchday #17

Czwartkowa rywalizacja była dniem próby dla wielu ligowych drużyn. Ze wszystkich dziewięciu spotkań ciężko wskazać choć jedno, które nie było grą o dużą stawkę. Najciekawiej, co chyba staje się tradycją, było w drugiej lidze. Po kilku spotkaniach w tej lidze okazało się, że za burtę grupy mistrzowskiej wypadają Zmieszani. Ponadto, doszło do bezprecedensowej sytuacji, w której w grupie mistrzowskiej aż cztery! drużyny mają po osiemnaście punktów. W hicie trzecioligowym Craftvena ponownie okazała się lepsza od Portu Gdańskiego. Z kolei w elicie, Volley Gdańsk dość nieoczekiwanie stracił punkt z BES-BLUM Kraken Team. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Mental Block – SV INVICTA 1-2 (22-20; 14-21; 11-21)

W zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy o tym, że prędzej uwierzymy w możliwość lewitacji Katowickiego Spodka niż w przegraną INVICTY w tym meczu. Informujemy więc wszem i wobec – spodek odleciał! Co prawda Mentalistom nie udało się wygrać spotkania, ale to, jak się w nim zaprezentowali zasługuje na najwyższą pochwałę. Pierwszy raz w tym sezonie na mecz stawiło się małżeństwo – Magda i Jakub Ciesielscy, przy czym ten drugi okazał się być olbrzymim wzmocnieniem dla zespołu, zdobywając przy okazji najwięcej punktów. Od pierwszego gwizdka sędziego ‘Niebiescy’ byli maksymalnie skoncentrowani. Rozpoczęli mocno, od dwóch asów Kuby Ciesielskiego, a następnie utrzymywali przewagę aż do końcówki seta, w której nastąpiło nagłe przebudzenie rywala i doprowadzenie przez INVICTĘ do remisu 18-18. Od tego momentu rozpoczęła się prawdziwa walka na noże, drużyna Sławka Cichosza miała już nawet piłkę setową, ale Mentaliści po prostu nie mogli tego odpuścić i ostatecznie wygrali na przewagi 22-20. Drużyna INVICTY chyba nie bardzo wiedziała co się wydarzyło w tej partii. Na dodatek, w przerwie dowiedzieli się, że skomplikowali sobie sytuację w tabeli. Zwycięstwo w pozostałych dwóch setach oznaczałoby zrównanie się z Oliwą, a wtedy o kolejności decydowałyby małe punkty. Biorąc pod uwagę fakt, że tego dnia miały odbyć się jeszcze dwa mecze rozstrzygające o ostatecznym kształcie grupy mistrzowskiej i spadkowej, mogłoby dojść nawet do sytuacji, w której nie zobaczylibyśmy INVICTY wśród top 5 drużyn drugiej ligi! Widmo grupy spadkowej podziałało na zespół motywująco i w drugim secie od razu wyrobili sobie przewagę, którą utrzymali do końca, wygrywając go 21-14. Trzeci set był podobny do drugiego, od początku do końca kontrolowany przez drużynę INVICTY, która zwyciężyła w nim 21-11 i całym meczu 2-1. ‘Niebiescy’, mimo przegranej zaprezentowali się fantastycznie, a to, jak Katarzyna Wojewódzka radziła sobie z obroną piorunujących ataków Radosława Koniecznego, wzbudzało podziw po obu stronach siatki. Będąc przy Radku, musimy wspomnieć, że o mały włos nie pobił on wczoraj rekordu zdobytych punktów w meczu, należącego do Patryka Okulewicza (26 pkt). Trzeba przyznać, że Mental zagrał najlepsze spotkanie w tym sezonie i jedyne, czego mogą żałować to fakt, że forma przyszła tak późno.

Speednet 2 – Craftvena 0-3 (10-21; 12-21; 11-21)

Rewanżowe spotkanie pomiędzy drużynami Speednetu 2 a Craftveną było zupełnie inne niż to, które drużyny rozegrały 8 czerwca. Wtedy ekipy stoczyły bardziej wyrównany pojedynek. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy nawet, że ‘Programiści’ zdołali zagrać jedno z najlepszych i najrówniejszych spotkań w lidze. Po tamtym meczu naprawdę ciężko byłoby nam się o cokolwiek przyczepić. Podopieczni Piotra Grodzkiego w każdym secie zdobywali co najmniej 15 oczek i była to jak do tej pory jedyna taka sytuacja w obecnym sezonie. Każdy z nas doskonale wie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i bez wątpienia ‘Różowi’ mieli ochotę na powtórzenie tego wyniku, a kto wie może i sprawienie sensacji poprzez urwanie punktu. Początek meczu dość szybko zweryfikował ich plany. ‘Rzemieślnicy’ od samego początku udowadniali, dlaczego są faworytem. W pierwszym secie ‘Różowi’ mieli spore kłopoty z przyjęciem, czego efektem były między innymi trzy asy serwisowe z rzędu Krzysztofa Lewandowskiego. Niestety dla Speednetu, zagrywka również nie wychodziła im tego dnia najlepiej. W całym meczu zdobyli zaledwie jeden punkt zza linii ograniczającej koniec boiska. To właśnie nieudana zagrywka dała rywalom 21 punkt. W drugim secie, podobnie jak w pierwszym, królowała Craftvena. Mimo, że Speednetowi bardzo zależało to nie potrafili oprzeć się naporowi rywala. O tym, jak ofiarnie grali ‘Różowi’ niech poświadczy fakt, że w jednej sytuacji obroną… głową popisał się Piotr Grodzki. Niestety, było to za mało. ‘Czarni’, gdy poczuli krew, to już nie odpuścili. Bardzo dobrą partię rozgrywali Karol Wasil czy Marek Zaborowski. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-12 dla ‘Rzemieślników’. Trzecia partia to kopiuj+wklej z poprzednich setów. Craftvena grała swoje i spokojnie dowiozła zwycięstwo do końca.

DCT Gdańsk – Port Gdańsk 0-3 (12-21; 17-21; 12-21)

W porównaniu do poprzedniego meczu, w którym DCT Gdańsk ograło Portowców 3-0, składy obu drużyn nie zmieniły się znacząco. W DCT zabrakło MVP pierwszego spotkania obu drużyn w tym sezonie – Adama Piotrowskiego. Z kolei do drużyny Portu dołączył Karol Polanowski. Jaki był tego efekt? Port zagrał zdecydowanie inną, lepszą siatkówkę niż niespełna miesiąc temu i wygrał spotkanie w stosunku 3-0. Najlepszym graczem meczu był wspomniany wcześniej Karol Polanowski, który zaczyna nam wyrastać na jedną z czołowych postaci w trzecioligowych rozgrywkach. W drużynie Portu pojawiła się osoba, która kończy ataki z dużą skutecznością, co sprawia, że ‘Granatowi’ mają zdecydowanie większe pole manewru. Gdy w drużynie nie było Karola to najczęściej odpowiedzialność za zdobywanie punktów brał na siebie Piotr Baj, przez co ich gra była bardzo przewidywalna, a rywale szybko nauczyli się, w którym kierunku będzie szło rozegranie. Sam mecz zaczął się bardzo dobrze dla Portowców, którzy szybko zbudowali sobie przewagę i można powiedzieć, że byli lepsi od pierwszej do ostatniej piłki w meczu. Po stronie DCT Gdańsk bardzo dobre spotkanie rozegrał Andrzej Tararuj, ale było to niestety zbyt mało na dobrze dysponowanych graczy Arkadiusza Sojko. W czwartkowy wieczór nieco gorszą dyspozycję zaprezentował lider drużyny DCT Gdańsk – Piotr Kochanowski, co dość wyraźnie wpłynęło na postawę całej drużyny. Ostatecznie Portowcy biorą udany rewanż za poprzednią porażkę i w dobrym stylu pokonują swojego derbowego rywala.

Speednet – Straż Pożarna Gdańsk 1-2 (21-16; 18-21; 6-21)

W zapowiedzi przedmeczowej nie chcieliśmy narzucać na drużynę Straży zbyt dużej presji. I bez tego gracze Mateusza Pytla wiedzieli, że aby złapać kontakt z zespołami, które są od nich wyżej w tabeli, muszą po prostu wygrać spotkanie ze Speednetem. Jak inaczej szukać szans na utrzymanie jeśli nie w meczu przeciwko przedostatniej drużynie w lidze? Pierwszy set do pewnego momentu był dość wyrównanym widowiskiem i złośliwi mogliby zażartować, że ta sytuacja uległa zmianie w momencie, kiedy do drużyny dołączył spóźniony środkowy – Mateusz Pytel. Pisząc jednak całkiem poważnie to w drugiej części seta gra ‘Programistów’ zaczęła się wreszcie kleić, w efekcie czego wygrali oni tę partię do 16. O ile przed pierwszym gwizdkiem sędziego sytuacja Strażaków była nieciekawa, to po pierwszym secie była niemal dramatyczna. To sprawiło, że ‘Mundurowi’ wyszli na drugiego seta z jeszcze większą wolą walki, co jak się później okazało, przyniosło pożądany skutek. Już od początku tej partii widać było, że będzie ona inna niż pierwsza. Strażacy zaczęli grać naprawdę dobrze i po bardzo emocjonującej końcówce zdołali ograć swoich rywali do 18, tym samym wyrównując stan rywalizacji. To, co wydarzyło się jednak w trzecim secie, z czasem będą próbowali wytłumaczyć agenci Fox Mulder i Dana Scully. W trzeciej odsłonie Speednet – N I E  I S T N I A Ł. Albo inaczej – istniał, ale sens tego istnienia przypominał raczej ten, który ma worek treningowy. I tak ‘Programiści’ zostali przez Strażaków potraktowani. Mimo wszystko, nie wynik był tu dla Speednetu najgorszy. Ujmiemy to najdelikatniej jak tylko potrafimy. W drużynach widywaliśmy już lepsze atmosfery niż ta, którą obserwowaliśmy w trakcie trzeciego seta ze Strażą. Z kolei Ci drudzy mogą wreszcie spędzić weekend w dobrych nastrojach. Czwartkowe spotkanie pokazało, że stać ich na utrzymanie i jesteśmy przekonani, że będą się o nie bić do ostatniej piłki.

DNV GL S*M*A*S*H – Team Spontan 0-3 (20-22; 12-21; 19-21)

Początek podsumowania zaczniemy nietypowo, tym razem będziemy chwalić. Jeśli nie jest to wystarczająco duże wydarzenie to zdradzimy, że będziemy chwalić oba zespoły. Mimo, że drużyna DNV GL S*M*A*S*H od pewnego czasu była pewna tego, że kolejne spotkania rozegra już w grupie spadkowej drugiej ligi to swoją czwartkową postawą pokazali, że wygrał sport. Wchodząc do sali treningowej ‘Pomarańczowi’ wiedzieli już, że drużyna SV INVICTA straciła jeden punkt, co oznaczało, że ich wygrana w stosunku 3-0 sprawi, że zrównają się z drużyną Sławomira Cichosza punktami. Po początkowej fazie meczu wydawało się, że Spontan będzie go kontrolować od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Szybko wypracowali sobie przewagę 5-1, która z czasem wzrosła do 15-9, a na końcu 18-12. Gdy wydawało się, że zakończenie seta jest tylko formalnością, to w grze ‘Spontanicznych’ coś się popsuło i DNV doprowadziło do wyrównania. Na szczęście dla nich skończyło się tylko na strachu i ‘Pomarańczowi’ mogli cieszyć się ze zdobytego punktu. Druga odsłona była najmniej emocjonująca. Spontan wykonał w nim robotę i pokonał rywala do 12. Na tak dobry wynik wpłynęło dobre przyjęcie i częste uruchamianie środka w postaci Piotrka Skierkowskiego czy Marka Blachowskiego. W trzecim secie obie drużyny miały spore problemy z przyjęciem zagrywki, czego skutkiem była spora liczba asów serwisowych i bloków. Lepiej spisywali się jednak ‘Spontaniczni’, którzy sprawili doskonały prezent urodzinowy swojemu kapitanowi i dzięki trzem oczkom wskoczyli na… drugie miejsce w ligowej tabeli. Co ciekawe, aż cztery drużyny mają po osiemnaście punktów i rywalizacja w grupie mistrzowskiej zapowiada się wręcz wybornie.

Craftvena – Port Gdańsk 2-1 (15-21; 21-19; 21-17)

Sprawdził się scenariusz, o którym pisaliśmy w przedmeczowych zapowiedziach. Zarówno Craftvena jak i Port Gdańsk przystępowali do bezpośredniego pojedynku po komplecie oczek, które zgarnęli w poprzedzających meczach. Stało się jasne, że spotkanie będzie niosło za sobą bardzo duży ciężar gatunkowy. Na boisku numer trzy miało bowiem dojść do meczu drużyn, które rywalizują o poszczególne miejsca w strefie medalowej. Niejako nie mogąc się doczekać samego spotkania, ekipy zaczęły mecz zdecydowanie wcześniej niż miało to miejsce na pozostałych dwóch boiskach. Gracze obu zespołów byli już rozgrzani więc pierwszy gwizdek sędziego wybrzmiał naprawdę szybko. W mecz lepiej weszli gracze Portu, którzy za punkt honoru wzięli sobie rewanż za porażkę z pierwszej rundy. ‘Rzemieślnicy’ nie byli w stanie przeciwstawić się dobrze zorganizowanej grze rywala i set zakończył się ich porażką do 15. Kolejna partia była bardzo wyrównana, a jej losy nie były znane do samego końca. W trakcie tego seta nie mogliśmy się wyzbyć deja vu. Bardzo podobnie wyglądało spotkanie z Chilli Amigos. Przy stanie 19-19 więcej zimnej krwi zachowali podopieczni Bartka Zakrzewskiego i stało się jasne, że o tym która z drużyn wygra mecz, zadecyduje trzecia odsłona. W niej, już z większym spokojem niż miało to miejsce w drugim secie, wygrali ‘Czarni’. Wynik seta to 21-17, po którym w drużynie nastąpiła szalona radość. Uważamy, że jest co świętować, bowiem poza ograniem rywala w walce o podium, gracze Craftveny wygrali ósme z dziewięciu spotkań w lidze. Kto wie jak wyglądałaby ich sytuacja w tabeli gdyby aż sześć spotkań nie kończyło się podziałem punktów? Z kronikarskiego obowiązku warto odnotować, że w spotkaniu z Portem swój pierwszy tytuł MVP w lidze otrzymał Marek Zaborowski.

Zmieszani – AVOCADO friends 1-2 (17-21; 21-13; 15-21)

Zacznijmy od końca. Zmieszanym nie udało się awansować do grupy mistrzowskiej. To, co jeszcze do niedawna było scenariuszem palcem po wodzie pisanym, stało się faktem. Zmieszani przegrali z faworyzowaną drużyną AVOCADO friends i ostatecznie zajmują szóste miejsce w ligowej stawce. To, co nas urzekło to post na fb Zmieszanych: Podobnie jak w ubiegłym roku, w tym sezonie również rezygnujemy z prawa do gry w wyższej klasie rozgrywkowej ;). Oczywiście Zmieszani w dość charakterystyczny dla siebie sposób nawiązali do poprzedniego sezonu, w którym zajęli drugie miejsce, ale postanowili, że w sezonie Wiosna’20 zagrają na zapleczu elity. Wracając do meczu przeciwko AVOCADO, każdy wiedział, że wygrać spotkanie przeciwko ‘Weganom’ będzie zadaniem bardzo trudnym. Jak do tej pory sztuka ta nie udała się żadnej drużynie i pierwszy set zdawał się potwierdzać to, o czym piszemy. Drużyna Arkadiusza Kozłowskiego wygrała go do siedemnastu. Po raz kolejny świetną partię w tym sezonie rozgrywał atakujący AVOCADO – Marcin Makurat, który po tym meczu wysunął się na pierwsze miejsce najlepiej punktujących graczy ligi. Drugi set należał do zespołu Edyty Woźny. Był to dosłownie ostatni gwizdek na to, aby zrealizować swój przedsezonowy cel. W partii tej Zmieszani wygrali do trzynastu i do ostatniej odsłony przystępowali z wielkimi nadziejami. Trzeci set miał zadecydować o losie Zmieszanych. Tym razem, w przeciwieństwie do finałowego starcia z poprzedniego sezonu z Omidą, sztuka ta się nie udała. Drużyna Edyty nie ma co jednak narzekać. Ekipa Arkadiusza Kozłowskiego okazała się najzwyczajniej w świecie za mocna. Na chwilę obecną jest na pole-position i pewnym krokiem zmierza w kierunku pierwszej ligi.

Trójmiejska Strefa Szkód – Prototype Volleyball 3-0 (21-19; 21-11; 21-17)

Dla Trójmiejskiej Strefy Szkód spotkanie przeciwko Prototype Volleyball było w zasadzie ostatnim momentem, w którym można było doskoczyć do drużyn, które powalczą o podium. Gdyby spełnił się najczarniejszy scenariusz i drużyna przegrałaby z ‘Transformersami’ to mogłaby być myślami nie przy strefie medalowej, a strefie spadkowej. Odstawmy jednak te rozważania i przejdźmy do meczu. W nim ‘Trójmiejscy’ od początku czuli się naprawdę dobrze, a cały obraz przebiegu tego seta w pewien sposób zakłamuje wynik. 21-19 nakazuje sądzić, że doszło do bardzo wyrównanej partii, a tymczasem to podopieczni Patryka Pleszkuna mieli przez większość seta sporą przewagę, którą ‘Transformersi’ nadgonili w końcówce. Oglądając wszystko z boku, nie mieliśmy jednak poczucia, że wygrana tej odsłony jest dla ‘Błękitnych’ zagrożona. O ile w pierwszym secie Prototype zdołał powalczyć, tak w drugim stroną dominującą od początku do końca byli ‘Trójmiejscy’ Bardzo dobrze na rozegraniu prezentował się Maciej Wiśniewski, któremu koledzy po meczu powinni postawić piwo. Jego mądre rozdzielanie piłek sprawiło, że współpartnerzy mieli ułatwione zadanie. Bardzo skuteczni byli Patryk Pleszkun czy Wojtek Ingielewicz. Ten drugi, mimo że w spotkaniu zdobył czternaście punktów to nie był zbytnio zadowolony, szczególnie ze swoich ataków z drugiej linii. Jesteśmy jednak przekonani, że niejeden atakujący w lidze chciałby prezentować poziom Wojtka. Wracając do meczu, drugi set zakończył się wygraną TSSu 21-11. Ostatnia partia to ponowne wypracowanie przewagi, która pod koniec seta Prototype zaczął gonić. Mimo, że przez chwilę zrobiło się gorąco (19-17) to ostatecznie Trójmiejska wygrywa spotkanie 3-0 i notuje udany rewanż za ostatnią porażkę. A Prototype? Do niedawna wydawało się, że mogą spać spokojnie. Czwartkowe wyniki sprawiły, że znowu zaczęło się robić nieciekawie.

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-14; 15-21; 21-13)

‘Żółto-czarni’ w czwartkowy wieczór stanęli przed ogromną szansą zrównania się punktami z liderem rozgrywek – Omida Team. Aby do tego doszło, drużyna musiała zdobyć komplet oczek w meczu przeciwko BES-BLUM Kraken Team. W zapowiedzi przedmeczowej przestrzegaliśmy graczy Przemysława Wawera, że nie będzie to tak łatwe zadanie jak mogłoby się wydawać. W porównaniu do poprzedniego meczu obu drużyn z 2 czerwca, zarówno w jednej jak i w drugiej ekipie doszło do pewnych zmian kadrowych. W przypadku Volley nie ma co się nad tematem rozwodzić, bo to akurat żadna nowość, że ekipa rotuje swoimi zasobami, ale Kraken to jednak zupełnie inna historia. W związku z absencją Bartka Piepera oraz Pawła Pallacha drużyna BES-BLUM skorzystała z przysługującej jej możliwości dopisania zawodników. W meczu przeciwko Volley zobaczyliśmy dwóch nowych graczy – rozgrywającego Rafała Grzenkowicza oraz przyjmującego Łukasza Grzyba. Mimo tych roszad, początek meczu należał do Volley Gdańsk, którzy zdawali się potwierdzać, że interesują ich tylko trzy punkty. Pierwszy set zakończył się wynikiem 21-14 i mówiąc szczerze, po tym co zobaczyliśmy w pierwszej odsłonie pomyśleliśmy, że kolejne będą jego kopią. Nic bardziej mylnego. Od początku drugiego seta BES-BLUM prezentował się znacznie lepiej. W secie tym doszło do bardzo budującego obrazka, w którym debiutujący w drużynie Łukasz Grzyb, który na co dzień również sędziuje mecze, przyznał się do tego, że piłka po ataku jednego z graczy Volley poszła po palcach i punkt należy się ich rywalom. Sytuacja ta nie sprawiła bynajmniej, że losy seta się odwróciły. Nadal to drużyna Ryszarda Nowaka wyglądała lepiej i usilne próby gonienia wyniku spełzły na niczym. Kraken wygrał seta do piętnastu, co jest tożsame z tym, że Volley dba o to, żeby liga była jeszcze ciekawsza. Trzeci set to bardzo dobra gra podrażnionych Mistrzów SL3, którzy nie dali szans przeciwnikom i wygrali seta do 13. Po zakończonych spotkaniach gracze Volley opuszczali szatnię jako ostatni. Dość długo omawiali to, co wydarzyło się w czwartkowy wieczór, jednak nie wyglądali na drużynę, która zwątpiła w końcowy sukces. Nadal wszystko jest w ich rękach.