Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #4

Za nami bardzo ciekawa seria gier. W poniedziałek dwa spotkania wygrała ekipa Bossman Team, która najpierw ograła MPS Volley, a następnie beniaminka pierwszej ligi – drużynę Fux Pępowo. Swoje pierwsze spotkanie i to w bardzo dobrym stylu wygrała również drużyna Feniks Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!

Staltest Pomorze – Challengers 1-2 (17-21; 23-21; 16-21)

Jeszcze nie tak dawno obie drużyny rywalizowały ze sobą w wyższej klasie rozgrywkowej. Wobec nieciekawej, a co tu dużo mówić, znacznie gorszej formy niż Challengersi, nie dawaliśmy zbyt wielkich szans na powodzenie drużynie Arkadiusza Kozłowskiego. Choć w ostatecznym rozrachunku się nie myliliśmy i Staltest faktycznie musiał uznać wyższość rywali, to nie sposób przejść obojętnie obok powiewu świeżości, który widzieliśmy w drużynie, a którego tak bardzo brakowało w ostatnich, nieudanych edycjach. Początek spotkania to jednak nieznaczna przewaga Challengersów, którzy po ataku Nazara Krutskevycha objęli prowadzenie 10-7. Choć z czasem Staltest zniwelował straty do jednego oczka (18-17), to ostatnie słowo należało do teamu Wojciecha Lewińskiego (21-17). Jeszcze na półmetku środkowej odsłony wszystko zdawało się iść po myśli faworyzowanej drużyny (9-6). Z czasem coraz śmielej zaczęli radzić sobie jednak gracze Staltestu, którzy po atakach świetnie dysponowanego Jana Ciupy doprowadzili do wyrównania po 14. To było jednak nic przy świetnej końcówce seta. Choć po atakach Grzegorza Beredy, Staltest prowadził 20-17 i był o włos od wyrównania w setach, to w końcówce zabrakło im zimnej krwi, a przynajmniej tak było do pewnego etapu. Tak czy siak – Challengersi doprowadzili do wyrównania 20-20. W końcówce zespół Arkadiusza Kozłowskiego zdecydował się na zmianę na podniesienie bloku, co okazało się absolutnym strzałem w dziesiątkę. Po skutecznym bloku Kuby Roszyka Staltest doprowadził do wyrównania w setach, a kwestia wygranej meczu pozostawała otwarta (23-21). Trzeci set nie przyniósł już tylu emocji. Już na początku tej partii Challengersi zbudowali sobie przewagę, której nie wypuścili już do końca (21-16).

Bayer Gdańsk – Złomowiec Gdańsk 2-1 (21-17; 19-21; 21-16)

Po premierowym spotkaniu Złomowca w sezonie Wiosna’26 część społeczności zrzuciła niekorzystny wynik na karb problemów kadrowych. Wczoraj wieczorem miało być już lepiej. Złomowiec do gry przeciwko ‘Aptekarzom’ desygnował bowiem nie sześciu, a ośmiu graczy. Czy przełożyło się to na obraz gry czy wynik? No… tak średnio bym powiedział, tak średnio. Z drugiej strony – na początku wyglądało to przecież tak dobrze. Nim się zorientowaliśmy, gracze w miedzianych strojach prowadzili bowiem 9-3 i wydawało się, że sytuacja jest pod ich absolutną kontrolą. Z czasem gra Bayera się poprawiła, a Złomki zaczęli popełniać mnóstwo błędów. Efekt? Roztrwoniona przewaga i remis po 13 na półmetku seta. Co więcej – w dalszej części, po atakach debiutującego w drużynie – Kacpra Iwaniuka, Bayer wysunął się na prowadzenie 19-15 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-17). Środkowa partia to zupełnie inna historia. Tu na początku Złomki nie wypracowali sobie przewagi. Kto wie – być może właśnie to sprawiło, że byli oni w stanie utrzymać koncentrację na oczekiwanym poziomie? Tak czy siak – pod koniec seta mieliśmy remis po 17 i kompletnie żadnego pojęcia, w którą stronę się to potoczy. Po świetnej grze kapitana drużyny występującego na pozycji środkowego bloku – Witka Klimasa, z wygranej drugiego seta cieszyli się gracze w miedzianych strojach (21-19). Ostatni ‘rozdział’ poniedziałkowego starcia to festiwal błędów w wydaniu Złomowca. Oj, brzydko się to oglądało. Oczywiście Bayer Gdańsk jest zbyt dobrą drużyną, by ‘nie strzelić na pustą bramkę’. Ostatecznie – po sporej przewadze, gracze w błękitnych strojach wygrali seta do 16, a cały mecz 2-1. A ZŁOMTANIC? Cóż – zgodnie z tym, co pisaliśmy w zapowiedziach, woda zaczyna zalewać już dolne szalupy.

ME Sulmin Volley – Inter Marine Masters 2 0-3 (22-24; 21-23; 32-34)

Hej Mastersi, powiedział Wam ktoś kiedyś, że można wygrać seta ‘po Bożemu’? Wiecie, że nie trzeba grać każdego z setów na przewagi? Przerażająca konsekwencja. Jak do tej pory ‘Mastersi’ rozegrali w SL3 sześć setów i każdy z nich zakończył się różnicą maksymalnie dwóch punktów. Co ciekawe – przed poniedziałkową serią gier wydawało nam się, że spotkanie z ACTIVNYMI było bardzo ciekawe. Nie wiemy zatem co powiedzieć teraz, bo choć w meczu nie brakowało niedokładności, błędów, a i momentami – odwracania wzroku Redakcji, to koniec końców na nudę narzekać nie mogliśmy. Choć faworytem była ekipa ‘Mastersów’, to zespół z Sulmina pokazał ogromne serce do walki. Ależ fajnie ogląda się tę drużynę. Nie wiemy, czy to komplement, czy jednak nie, ale serio – w tej lidze nikt nie przegrywa w równie piękny sposób. Pierwszy set? Niewiarygodna historia, w której zespół w czarnych trykotach prowadził już… 20-14. Choć w teorii nie da się tego zepsuć, to zespół Fabiana Ehrlicha poprosił o ‘potrzymanie piwa’. W kryzysowym momencie ‘Mastersi’ omal nie zamęczyli Arka Wasilewskiego, który po kilku świetnych atakach doprowadził do wyrównania po 20. Epilogu tej historii się chyba domyślacie (24-22). W środkowej odsłonie gracze Inter Marine pozazdrościli swoim młodszym kolegom. Z czasem, mimo sporego prowadzenia, to oni roztrwonili przewagę, dopuszczając rywali do głosu. Choć team w czarnych strojach doprowadził do wyrównania, to podobnie jak wcześniej, więcej zimnej krwi zachowali gracze Inter Marine Masters (23-21). Trzeci set to apogeum szaleństwa, które oglądaliśmy od pierwszego gwizdka na boisku numer 3. W skrócie – prowadzenie faworyta 19-16, które koniec końców – a jakże – zostało zniszczone. Ostatnia faza seta to gra psychologiczna i… trzeci punkt tej samej drużyny. Gdybyśmy mieli określić, czemu to właśnie Inter Marine Masters wygrali, to wskazalibyśmy na ‘wycięty układ nerwowy’.

Siatkersi – Feniks Gdańsk 1-2 (21-17; 7-21; 10-21)

Mnóstwo krytyki wylało się w ostatnim czasie na Feniksa Gdańsk. Cóż – może część z nich była nieco niezasłużona. Jeśli jednak to choć w jednym procencie sprawiło, że team wziął to do siebie i zagrał TAKIE spotkanie, to…. czy nie należą nam się jakieś podziękowania? Pisząc całkiem serio – Feniks zmienił się nie do poznania. W poniedziałkowy wieczór rywalizował przecież z mocnym ’na papierze’ rywalem. Ten faktycznie grał nieźle, ale… tylko w pierwszym secie rywalizacji. Już na początku team w niebieskich strojach wypracował sobie przewagę 9-4. Choć z czasem Feniks doprowadził do wyrównania po 14, to wobec drugiej fali ataków rywali – byli już bezsilni (21-17). Drugi set? Zupełnie inna historia – ptak (Feniks) znowu zapłonął. Ależ to była moc. Wow – najlepszy set Feniksa w historii rozgrywek. Co za seria zagrywek Wilfredo Leona Łukasza Dubickiego. Niewiarygodne. Co ciekawe – ’zagra’ tak żarła kapitanowi Feniksa, że momentem – symbolem meczu było to, jak raz mu nie do końca wyszła, a mimo to – ustrzelił atakującego rywali, który znajdował się wówczas w narożniku boiska. Tak czy siak – 12 asów serwisowych w jednym meczu? Siatkersi? Wszystko ok? Toż to rekord tego sezonu i co najmniej 12 powodów do tego, by Wasze lica zaczerwieniły się ze wstydu. Ok – drugi set do zapomnienia. Jak wyglądał trzeci? Bardzo podobnie, a kiedy Siatkersi skumali się, że są jedynie tłem dla rywali – modlili się o dwucyfrową liczbę punktów. Wiecie – co by sąsiedzi nie dworowali, wyprowadzając swoje Yorki. My jako Redakcja jednak #niezapomnimy. Będzie się to ciągnęło. A Feniks? Było naprawdę bardzo dobrze. Kiedy trzeba krytykować – to to robimy. Kiedy jednak należy pochwalić, nie widzimy powodów, by być powściągliwym. Mega robota.

Sharks – Team Spontan 0-3 (15-21; 13-21; 17-21)

Czy trzecia liga nie jest przypadkiem zbyt głęboką wodą dla ‘Rekinów’? Czy nie jest to przypadkiem akwen dla zupełnie innej grupy zwierząt? Po poniedziałkowej serii gier Sharksi dali paliwo do baków krytyków drużyny. Okazuje się bowiem, że po odejściu kilku graczy, zespół nie funkcjonuje już tak dobrze jak w czwartej lidze. Dziś nie jest w stanie wzbudzić strachu w jakimkolwiek rywalu i prawdę mówiąc – jeśli będą grali tak jak w poniedziałkowy wieczór, to mamy pewne podejrzenia, jak może się to skończyć. Opis meczu w jednym zdaniu? Spontan miał w tym meczu wszystko. Sharksi mieli tylko siebie. Już na początku spotkania Spontan wysunął się na prowadzenie 10-4. Do pewnego momentu dla teamu Piotra Raczyńskiego wszystko wydawało się idealne. Niestety – po chwili sielankę przerwała koszmarna kontuzja Krzysztofa Daszkiewicza. Mimo tych przeciwności – Spontan nie miał problemu z opędzlowaniem rywalem do 15. Środkowa odsłona rozpoczęła się identycznie – już po chwili Spontan prowadził 10-4. A Sharksi? Tak jak między wierszami wspomnieliśmy na początku podsumowania – zero argumentów. Wynik seta 21-13 nie mógł zatem nikogo dziwić. Choć to niemal niespotykane – trzeci set również rozpoczął się od wyniku 10-4. W dalszej części Sharksi zdobyli co prawda więcej punktów niż w dwóch pierwszych odsłonach, ale no właśnie… to tylko detale. Nic nie znaczący szum. Fakty są takie, że w bardzo dobrym stylu Team Spontan sięga po trzy oczka.

Bossman Team – MPS Volley 2-1 (21-12; 18-21; 21-16)

Pompowanie balonika skończyło się dość szybko. Jako że z każdej, nawet parszywej sytuacji należy wyciągać pozytywy, to MPS może się poniekąd ucieszyć z porażki. Jest bowiem duża szansa, że balonik, który pompowaliśmy, pękł po dwóch, maksymalnie trzech wdechach. Kto wie – może teraz będzie im się grało łatwiej? Tak czy siak – wynik oraz gra beniaminka pierwszej ligi była co najmniej rozczarowująca. Miał być Hollywood, a był co jedynie Bollywood z Natalią Janoszek w roli głównej. Miał być Gladiator z spektakularną grą Russella Crowe’a, a był Chicken Curry Law z aktorką, która skradła serca niemal dwumiliardowej publice z Indii. Po pierwszym AKCIE nie brakowało co prawda ludzi, którzy postanowili wyjść z kina. Na film nie dało się patrzeć. W sensie ok – dobrą minę do złej gry robił Bossman, ale bez jaj – nie można przecież świecić oczami za siebie oraz niezbyt lotnego ’kuzyna’. Nawiązując do pierwszego seta rywalizacji widzimy to tak:

Mama: Bossmanie, pobaw się z kuzynem

Bossman: Mamo, ale ja nie chcę, on jest przecież taki dziwny

Mama: wcale nie, sam zobacz

Kuzyn: MPS Volley.

Każdy jednak ma swoje granice. Znamy to doskonale. Widzieliśmy tysiąc razy. Kojarzycie szkolne popychadło, które po dłuższym czasie upokorzeń odwraca się klasowym ’watażkom’? No – to właśnie tak zrobił MPS, który w drugim secie zaprezentował się wreszcie na miarę potencjału i w konsekwencji – doprowadził do wyrównania w setach. Trzeci set to jednak popis i kanonada w wykonaniu duetu Kular – Jaskólski. Ha – zagrożenie przyszło z najmniej oczekiwanego kierunku. Ten pierwszy miał grać jak zawsze – na libero. Tego drugiego miało z kolei w ogóle nie być. To pokazuje z kolei, że nigdy nie wiesz, po której ’otwartej puszce Bossmana’ zagrożenie staje się nie do okiełznania.

AIP – CTO Volley 1-2 (21-19; 16-21; 17-21)

Już w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy, że dla obu drużyn jest to mecz szczególny. Obie drużyny miały ze sobą ’rachunki do wyrównania’. A to za poprzedni sezon, w którym to CTO było górą, a to jakieś indywidualne potyczki. Cóż – w skrócie? Nudy pomiędzy drużynami raczej nie ma. Choć wiele osób wskazywało na to, że w obecnym sezonie dojdzie do detronizacji króla – ten ma się jednak bardzo dobrze. Na inaugurację CTO ograło bowiem za komplet punktów drużynę z grupy mistrzowskiej (Bossmana), a wczoraj po podziale punktów brązowych medalistów. Nieźle jak na team, który według niektórych miał popaść w szarzyznę. Początek poniedziałkowego hitu to jednak wyraźna przewaga zespołu Adriana Ossowskiego, który na półmetku prowadził już 10-5. Komfortowa sytuacja ’Przyjaciół’ trwała do stanu 16-11, ale później team postanowił włożyć kija w szprychy roweru, na którym sam jechał. Efekt? W końcówce mieliśmy już wynik po 19 i wydawało się, że AiP się po tym nie odbuduje. Ostatecznie po błędzie jednego z rywali oraz bloku środkowego – Michała Pałubickiego AiP wyszarpało seta do 19. Środkowa odsłona to dość wyraźna przewaga trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Po punktach braci Sobstyl zespół w pomarańczowych barwach wysunął się na prowadzenie 13-7 i już po chwili mogli cieszyć się z wyrównania stanu rywalizacji (21-16). Decydujący o zwycięstwie set wyglądał dość podobnie. Choć na początku obserwowaliśmy jeszcze wyrównaną walkę (7-7), to kilka błędów AiP sprawiło, że rywale wysunęli się na prowadzenie 14-11, którego nie wypuścili już do końca (21-17).

BL Volley – EKO-HURT 0-3 (8-21; 17-21; 10-21)

Tydzień temu zespół BL Volley rozegrał swoje pierwsze spotkanie w drugiej lidze po kilku latach przerwy. Mimo że wspomniany mecz zakończył się porażką ’Tygrysów’ w stosunku 0-3, to w ich grze można było upatrywać wielu pozytywów. Ba – niektóre z nich nakazywały sądzić, że team Wojciecha Strychalskiego wcale nie musi być drugoligowym ’chłopcem do bicia’. Niemniej – faworytem i to zdecydowanym poniedziałkowego starcia była ekipa Eko‑Hurt. Co tu dużo mówić – od samego początku spotkania widać było, która z drużyn walczyć będzie o awans, a która o utrzymanie. Ci drudzy już w kilku pierwszych akcjach meczu popełnili kilka prostych błędów, po których ich rywale wysunęli się na prowadzenie 8-3. W dalszej części wcale nie było lepiej i po punktach Marka Dębskiego stało się jasne, która ze stron wygra seta (17-7 → 21-8). Środkowa odsłona to partia, w której team BL Volley zaprezentował się naprawdę godnie. Po dwóch punktach rozgrywającego Adama Czapnika prowadzili oni 10-7. Choć w obozie Eko‑Hurtu można było wyczuć nutkę niepokoju, to sześć kolejnych punktów padło ich łupem i z gonienia wyniku Eko‑Hurt odwrócił kartę, wysuwając się na prowadzenie 13-10. Choć BL Volley próbował się jeszcze odgryźć rywalom, to nie był w stanie ograć rywala, który poza tym, że walczył z rywalem, walczył w tym secie przede wszystkim sam ze sobą. Ostatecznie ’Hurtownicy’ po wielkich mękach sięgnęli jednak po drugi punkt w meczu (21-17). Ostatni set rywalizacji to już wyraźna przewaga faworyzowanej drużyny, przez którego szczelny blok – rywale nie mogli się przebić. Dość powiedzieć, że po bloku Bartosza Kulawego ex‑Mistrz Inter Marine SL3 prowadził już 11-2, co było jednoznaczne z wyłonieniem zwycięzcy seta (21-10).

Bossman Team – Fux Pępowo 2-1 (18-21; 25-23; 21-16)

Po zwycięstwie z MPS Volley gracze Bossmana przystąpili do drugiego meczu w poniedziałkowy wieczór. Już w zapowiedziach wspominaliśmy o tym, że jeśli już team Jakuba Kłobuckiego grał dwa mecze jednego dnia – za każdym razem stawał na wysokości zadania. Nie inaczej było i tym razem, ale każdy, kto oglądał mecz, ten doskonale wie, jak trudne było to dla nich spotkanie. Pod koniec drugiego meczu poszczególnych graczy zespołu łapały już skurcze i widać było, że szybko powtórzyć dwóch meczów jednego dnia nie będą chyba chcieli. Jakby tego było mało – mieli oni problemy kadrowe i jak na siebie – dość wąską kadrę. Jakby tego było mało – rywal grał naprawdę bardzo dobrze, a gracze Bossmana w pierwszym secie rywalizacji rwali sobie włosy z głowy, nie mogąc uwierzyć w to, jak bardzo karta może sprzyjać rywalom. W ich ocenie – co mogło udać się rywalom, to się udawało. Pomagały im trybuny, ściany. Kiedy któryś z graczy zaatakował w teorii ’nie do obrony’ – dziwnym trafem stał tam rywal z wystawioną ręką. Takich sytuacji było naprawdę sporo, a mecz oglądało się przez to wybornie. Ostatecznie premierowa partia zakończyła się zwycięstwem beniaminka do 18. W drugim secie team Dominika Szadacha był bardzo bliski pierwszego zwycięstwa w sezonie Wiosna’26. Choć po ataku Patryka Bruchmanna ’Koniczynki’ mieli piłkę meczową (20-19), to szczęście tym razem uśmiechnęło się do ich rywali, którzy po intensywnej wymianie ciosów wygrali seta do 23. Ostatni set poniedziałkowego starcia to już część, w której zarysowała się przewaga drużyny Jakuba Kłobuckiego. MVP – po raz drugi w poniedziałkowy wieczór – Maciej Jaskólski. Co za występ, co za wieczór środkowego. (21-16).

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Zaczynamy drugi tydzień rozgrywek w sezonie Wiosna’26. W poniedziałkowy wieczór swoje pierwsze spotkanie w sezonie rozegrają MPS Volley oraz Staltest Pomorze. Dość ciekawie zapowiada się jednak spotkanie pomiędzy złotymi a brązowymi medalistami poprzedniego sezonu w pierwszej lidze. Zapraszamy na zapowiedź!

Staltest Pomorze – Challengers

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Staltest Pomorze jest jedną z czterech spośród wszystkich 52 drużyn w lidze, które do tej pory nie zdążyły rozegrać jeszcze spotkania w sezonie Wiosna’26. Dla drużyny Arkadiusza Kozłowskiego dzisiejsze starcie będzie absolutną nowością pomimo faktu, że będzie to dla nich 157 spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3. Jeszcze nigdy Staltest nie grał bowiem w meczu trzeciej ligi. Staltest startował bowiem od zmagań drugoligowych w sezonie Wiosna’20. Od tego czasu – team rywalizował albo w drugiej, albo w pierwszej lidze. Przytaczając historię drużyny trudno nie wspomnieć o tym, że trudno znaleźć inną drużynę, która w tak krótkim odstępie czasu zanotowałaby taki regres. Wspominaliśmy o tym często, ale trudno nie uznać, że Staltestowi urwała się winda, w której na domiar złego nie zadziałały hamulce bezpieczeństwa. Ba – jest sporo osób, które twierdzą, że zespół Arkadiusza Kozłowskiego może mieć potencjalny problem również w trzeciej lidze. W naszym odczuciu nie będą oni dziś faworytem spotkania. Ich rywalem będzie bowiem inny spadkowicz – Challengers, ale tu sytuacja wydaje się być nieco inna. W naszym odczuciu Challengersi będą jednym z kandydatów do awansu do drugiej ligi. Pokazał to chociażby pierwszy mecz w sezonie, w którym ograli oni Sharksów w stosunku 2-1. Jeśli dziś odniosą drugie zwycięstwo, to już na początku sezonu zaczną sobie torować ku temu drogę.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Bayer Gdańsk – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

‘Aptekarze’ są jedną z nielicznych drużyn w Inter Marine SL3, które w obecnym sezonie rozegrały już dwa spotkania. Jakie są nastroje po dwóch pierwszych meczach? Cóż – w naszym odczuciu neutralne. Z pewnością nie ma tu przesadnego hurraoptymizmu związanego z ograniem Energi Trefla Gdańsk w stosunku 3-0. W drużynie ‘Aptekarzy’ zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że dla ‘gdańskich lwów’ było to pierwsze spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3, a ich poziom będzie sukcesywnie rósł. Z drugiej strony mamy ekstremum w postaci DNV Volley Gdańsk. Sporo osób twierdzi bowiem, że ‘żółto‑czarni’ są wyraźnym faworytem do awansu do wyższej ligi. Wobec tego – przegrać z taką ekipą nie jest wstydem. Niemniej – dużo wskazuje na to, że Bayer grał z drużynami prezentującymi różne skrajności, a prawdziwym wyznacznikiem sportowej jakości drużyny będą dopiero kolejne mecze. Więcej będziemy w stanie powiedzieć już po dzisiejszym starciu, w którym Bayer podejmie Złomowca Gdańsk. Drużyna Witolda Klimasa przegrała na inaugurację z DHP Oliwą w stosunku 1-2. Po raz kolejny w swojej historii team miał problemy kadrowe i to niestety było dość widoczne. Zastanawiamy się, czy był to raczej incydent czy jednak obrazek, który w obecnym sezonie będziemy oglądać często. Szkoda byłoby bowiem gdyby drużyna ‘niszczała’ w taki sposób. Jeśli masz super furkę, to musisz nią jeździć. Jeśli bowiem ta stoi przez rok pod drzewem, to wysiada akumulator, a z opon schodzi powietrze. Łapiecie, prawda? Jeśli sytuacja Złomowca się nie zmieni, to obawiamy się, że może się to skończyć źle. Nie wiemy, czy nie jest przypadkiem tak, że Złomki płyną prosto na górę lodową. Czas na reakcje jest właśnie teraz, nie za miesiąc.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

ME Sulmin Volley – Inter Marine Masters 2

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

W pierwszej kolejce sezonu Wiosna’26, zespół ME Sulmin Volley rywalizował z faworyzowaną drużyną Aqua Volley. Choć w odczuciu społeczności Inter Marine SL3 team z Sulmina był stawiany jako absolutny underdog spotkania, to w meczu zaprezentował się rewelacyjnie i sensacyjnie ograł trzecioligowca. Jakby tego było mało – nie była to wygrana wywalczona cudem, fartem czy z uwagi na walkowera. Było to po prostu zwycięstwo w pełni zasłużone, bo ME Sulmin Volley był w meczu lepszy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i zasłużenie sięgnął po trzy punkty. Po zwycięstwie w tak dobrym stylu, w ostatnim magazynie zastanawialiśmy się, czy aby na pewno team ME Sulmin Volley stoi na straconej pozycji w meczu derbowym z VB Inter‑Grahen Sulmin. Cóż – nie mamy takiego przekonania. Oczywiście bierzemy pod uwagę jeszcze inny scenariusz. Może się bowiem okazać, że team z Sulmina wyglądał tak świetnie, ale duża w tym zasługa ich ówczesnych rywali. Kolejnym wyznacznikiem poziomu, w którym są obecnie gracze Fabiana Ehrlicha, będzie dzisiejsze starcie z Inter Marine Masters 2. Dla zespołu Jarosława Garczyńskiego dzisiejszy mecz będzie drugim spotkaniem w rozgrywkach SL3. W swoim premierowym meczu ‘Mastersi’ ograli ACTIVNI Gdańsk, ale była to prawdziwa droga przez mękę. Jeśli ktoś spodziewał się, że będzie to jednostronne widowisko, musiał wówczas przecierać oczy ze zdumienia. Ba – w naszym odczuciu ACTIVNYM do wygranej meczu zabrakło bardzo niewiele. Co ciekawe – wszystkie trzy sety zakończyły się grą na przewagi. Biorąc pod uwagę to jak prezentowali się ACTIVNI w poprzednim sezonie, wspomniany mecz może być małą rysą na wizerunku otrzaskanych w grze w wyższych ligach ‘Mastersach’.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Siatkersi – Feniks Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Nie będziemy się wybielać – w ostatnim czasie na drużynę Feniksa Gdańsk wylała się dość mocna krytyka. Ba – w naszym odczuciu tak jak drużynie Łukasza Dubickiego nie oberwało się na wiosnę jeszcze nikomu. Wynika to w dużej mierze z faktu, że oczekiwania wobec drużyny w czarnych strojach były przed sezonem naprawdę sporę. Cóż – już po pierwszym tygodniu rozgrywek narracja wokół drużyny zmieniła się diametralnie i gdybyśmy dziś spytali 100 osób z ligi, na którym miejscu skończy Feniks, pewnie nikt nie powiedziałby, że na podium. To może się jeszcze oczywiście zmienić. Nie bez znaczenia pozostaje tu fakt, że jak do tej pory team rywalizował z dość mocnymi rywalami. Z drugiej strony, czy na pewno dziś będzie inaczej? Owszem – Siatkersi również przegrali mecz na inaugurację. Co ciekawe, rywalizowali oni z tym samym Tigerem, z którym przegrał Feniks. Ale no właśnie… w naszym odczuciu to Siatkersi wypadli na tle ‘Tygrysów’ lepiej. Z drugiej strony – załóżmy, że do tego wydarzenia nie doszło, to i tak nie zmienia to postaci rzeczy. W naszym odczuciu więcej szans na wygraną mają gracze Sebastiana Wilmy. Sądzimy, że są oni po prostu lepszą drużyną. Potencjalna wygrana nie przyjdzie im jednak łatwo i naszym zdaniem w meczu dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Sharks – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Przerabialiśmy to już tyle razy, że nie jesteśmy ani trochę zaskoczeni. Czysto teoretycznie – Team Spontan jest jednym z głównych faworytów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Kiedy jednak przychodzi czas, w którym trzeba udowodnić swoją wartość – Team Spontan zawodzi. Oj tak, są w tym zabójczo regularni, ani trochę spontaniczni. Oczywiście na wcześniejszym etapie sezonów Team Spontan może to bagatelizować. Może uznać, że przecież nic złego się nie stało. Tak było po falstarcie w poprzednim sezonie. Wtedy słaby początek sprawił, że na koniec zabrakło włos do awansu do drugiej ligi. Czy aby przypadkiem w obecnym sezonie nie będziemy świadkami powtórki tamtych wydarzeń? Dziś wieczorem, zespół Piotra Raczyńskiego ma doskonałą szansę na rehabilitację. Rywalem Spontana będzie dziś ekipa Sharks, która na inaugurację również przegrała w stosunku 1-2. Ich jednak nie grillujemy, a wynika to przede wszystkim z przedsezonowych oczekiwań. Po ‘Rekinach’ nikt nie oczekiwał tego, że z marszu awansują oni do wyższej ligi. Po kilku transferach out wiele osób twierdzi, że Sharks będą mieli problem z utrzymaniem w trzeciej lidze. O tym, jak będzie – przekonamy się za kilka tygodni. Z całą pewnością wygrana w dzisiejszym meczu byłaby naprawdę wielką rzeczą. O to będzie jednak trudno i sądzimy, że Spontan zagra wreszcie na miarę potencjału.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Bossman Team – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Mało znany fakt? W swojej historii Bossman dwa razy rozgrywał dwa spotkania jednego dnia. Efekt? W dwóch wspomnianych przypadkach notował dublet. Za pierwszym razem ograł jednego dnia Old Boys oraz AiP. Za drugim razem były to wygrane z Szach‑Matem oraz Merkurym. W pierwszym z wspomnianych dni meczowych Bossman wygrał dwa razy w stosunku 2-1, a w drugim dwa razy w stosunku 3-0. Znając życie i chichot losu związany z faktem, że o tym wspomnieliśmy – dziś pewnie dwa razy przegrają. Pierwszym rywalem drużyny Jakuba Kłobuckiego będzie MPS Volley, który w obecnym sezonie nie zdążył rozegrać jeszcze spotkania. Mimo to – przez wiele osób Miłośnicy Piłki Siatkowej są uznawani za pretendenta do tytułu mistrzowskiego. Choć jest to odważna teza, biorąc pod uwagę fakt, że mówimy tu wciąż o beniaminku, to nie da się ukryć – potencjał w tej drużynie stoi na bardzo wysokim poziomie. Cała sytuacja i kadra drużyny przypomina nam nieco sezon Jesień’23, gdzie Hollywood Volley naszpikowany gwiazdami Inter Marine SL3 walczyło o tytuł mistrzowski, ostatecznie ustępując w tym Eko‑Hurtowi. Choć nie wykluczamy scenariusza, w którym MPS faktycznie będzie walczył o pudło, to jednak chcielibyśmy nieco stonować nastroje i zwrócić uwagę na fakt, że swoje ostatnie spotkanie w elicie MPS rozegrał niemal dwa lata temu – 24 maja 2024 r. Od tamtego czasu grali oni w drugiej lidze, a i tam przecież bywało różnie. Cóż – z całą pewnością po dzisiejszym spotkaniu będziemy już nieco mądrzejsi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

AIP – CTO Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Pierwsza liga ma to do siebie, że bez najmniejszych przeszkód – hitowe starcia możemy ustawiać już na początku zmagań. Wiadomo – w drugiej, trzeciej oraz czwartej lidze, gdzie system rozgrywek jest inny, staramy się dozować emocje i w teorii najciekawsze mecze są pod koniec sezonu. Są wtedy, kiedy klarują się losy mistrzostw poszczególnych lig czy tego, które z drużyn spadną. Owszem – w pierwszej lidze też do takiego etapu dochodzi, ale przez pierwsze dziewięć spotkań sezonu drużyny walczą o przydział do grupy mistrzowskiej. Dopiero po wspomnianym podziale zaczyna się najciekawsza część sezonu. W związku z tym nie widzieliśmy przeciwskazań, aby dwóch medalistów poprzedniego sezonu spotkało się już teraz. Prawdę mówiąc, chcieliśmy aby do spotkania doszło szybciej niż później, bo poza kwestią wyrównania rachunków z poprzedniej edycji jest jeszcze coś, co grzeje oba teamy. Rzadko kiedy zdarza się bowiem, że pomiędzy medalistami poprzedniego sezonu dochodzi do transferów, a jednak w tym przypadku tak było. Mowa rzecz jasna o Adrianie Białeckim, który przez kilka sezonów bronił barw CTO Volley, a dziś – zrobi z pewnością co może, by ograć byłych kolegów z drużyny. Która z ekip będzie dziś faworytem? Stawiamy na CTO, które historycznie wygrało aż 6 z 8 bezpośrednich spotkań. Niemniej – sądzimy, że dojdzie do podziału punktów. Tylko raz w historii w meczach pomiędzy drużynami doszło do wyniku 3-0. Co ciekawe – było to w pierwszym spotkaniu obu ekip, do którego doszło niemal równo trzy lata temu (28 marca 2023, 3-0 dla CTO Volley). Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

BL Volley – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Redakcja nie przewidziała łagodnego startu dla drużyny BL Volley. Po porażce na inaugurację w stosunku 0-3 z VB Sulmin, zespół Wojciecha Strychalskiego stanie przed co najmniej równie trudnym wyzwaniem. Ich rywalem będzie bowiem ekipa Eko‑Hurt, która w historii rozgrywek – dwukrotnie sięgała po tytuł mistrzowski w pierwszej lidze. Owszem – w ostatnich sezonach karta się nieco odwróciła, niemniej jednak – wciąż mówimy o bardzo dobrym teamie, który chce obecnie odzyskać dawny blask. Już początek obecnej edycji wskazuje na to, że może się to udać. W swoim pierwszym meczu, zespół Pawła Dawczaka rywalizował ze Speednetem 2 i choć w naszym odczuciu to rywal był nieznacznym faworytem starcia, to mecz potoczył się lepiej dla ‘Hurtowników’, którzy wygrali w stosunku 2-1. Wyznacznikiem ambicji drużyny jest to, że wspomniany rezultat nie został przyjęty przez Eko‑Hurt z przesadnym hurraoptymizmem. Ba, sądzimy nawet, że team był dość wkurzony na fakt, że choć było naprawdę blisko, to nie udało im się sięgnąć po komplet oczek. Oczywiście podobne zmartwienia chciałby mieć obecnie team BL Volley, który chcąc się utrzymać – musi zacząć punktować z wyżej notowanymi rywalami. Choć obie drużyny rozegrały w rozgrywkach sumarycznie już ponad 300 spotkań, to będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie obu drużyn. Między innymi dlatego warto było awansować. Nowe doświadczenia, nowe wyzwania. Szanujemy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Bossman Team – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Nie tak dawno zespół z Pępowa rozgrywał swoje 50. spotkanie w historii w Inter Marine SL3. Przypomnijmy, że ‘Koniczynki’ rozpoczynali przygodę w Inter Marine SL3 od trzeciej klasy rozgrywkowej i w przeciągu czterech sezonów – udało im się dotrzeć do elity. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego w sezonie było wiadomo, że pierwsza liga będzie dla beniaminka niezwykle wymagająca. Od kilku lat w elicie są naprawdę bardzo wymagające warunki dla beniaminków. Na przestrzeni sezonów wspomniane drużyny miały bardzo często problem z utrzymaniem i zastanawiamy się, czy tym razem nie będzie podobnie. Na inaugurację team Dominika Szadacha rywalizował z rywalem wagi ciężkiej – zespołem AiP. Team ‘Przyjaciół’ zajął w poprzednim sezonie trzecie miejsce, choć prawdę mówiąc – w walce o tytuł mistrzowski liczył się do samego końca. Choć wówczas się nie udało, to obecnie mają nadzieję na pierwszy w historii tytuł mistrzowski. Czemu o tym teraz piszemy? Ano dlatego, żeby poniekąd usprawiedliwić team z Pępowa. Choć na początku spotkania widać było po nich tremę, to jednak team ‘Koniczynek’ rozkręcał się z minuty na minutę i był niezwykle bliski premierowego punktu w elicie. Choć ostatecznie się nie udało, to do dzisiejszego starcia z Bossmanem – Fux przystąpi pełen nadziei. Te są oczywiście spotęgowane faktem, że będą rywalizować z drużyną, która również przegrała na inaugurację w stosunku 0-3. Choć w naszym odczuciu Bossman będzie faworytem, to nie wykluczamy scenariusza, w którym w meczu dojdzie do niespodzianki.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #3

Za nami środowa seria gier, w której z bardzo dobrej strony i to mimo przeciwności losu, pokazała się Hydra Volleyball Team. Swoje drugie spotkanie wygrała ponadto ekipa DSGSA, która jako beniaminek trzeciej ligi notuje rewelacyjny start sezonu. Zapraszamy na podsumowanie!

Stay Win – Kraken 1-2 (22-20; 11-21; 17-21)

Dużej rzeszy Typerów wydawało się, że ekipa Stay Win skazana jest w środowy wieczór na pożarcie. Owszem – to Kraken był faworytem i to nawet zdecydowanym. Faktem natomiast jest to, że historycznie Stay Win (wcześniej Port) sprawiał Krakenowi niejednokrotnie problemy. Nie inaczej było i w środowy wieczór. Choć Kraken rozpoczął spotkanie ‘na swoich zasadach’ i w konsekwencji wysunął się na prowadzenie 10-5, z czasem coraz lepiej radzili sobie gracze Stay Win. ‘Hotelarze’ doprowadzili do wyrównania przy stanie 16-16. Dalsza część najciekawszego seta w meczu to wyrównana walka obu stron i swoista ‘próba nerwów’. Tę lepiej wytrzymali gracze Tomasza Bobcowa, którzy po skutecznych akcjach Andreya Oknova cieszyli się z wygranej seta do 20. Słyszeliście kiedyś o ‘sportowej złości’? No to właśnie w taki sposób wyglądał drugi set rywalizacji. Podobnie jak w pierwszym secie, Kraken na półmetku objął 4-5-punktowe prowadzenie (10-6). Różnica była taka, że tym razem się już nie mylili, a rywale również przesadnie się nie wysilali. Efekt? Wynik 21-11 dla faworyta, co oznaczało, że o zwycięstwie zadecyduje trzeci set. Finałowa partia zapowiadała się naprawdę kozacko. Od samego początku aż do stanu 15-15 mieliśmy walkę punkt za punkt, w której żadna ze stron nie chciała odpuścić. Kluczowym momentem było przełamanie – dwa punkty środkowego Artura Maksimova, po których Kraken wysunął się na prowadzenie 17-15, którego nie wypuścił już do końca (21-17). Po spotkaniu w obozie ‘Bestii’ brakowało jednak celebracji wyniku. W odczuciu członków tej drużyny – w środę stracili oni jedno oczko, a nie dwa zyskali.

MiszMasz – Audiofon Karczemki 1-2 (10-21; 21-11; 17-21)

Spotkanie pomiędzy MiszMaszem a Audiofonem miało być w naszym odczuciu jednym z najciekawszych wydarzeń środowej serii gier. Czy jednak na pewno tak było? Cóż – mamy wątpliwości, bo prawdę mówiąc – żaden z setów nie był wyrównany. Początek rywalizacji to wyraźna przewaga zespołu z Karczemek, który po punktach Marka Bobkowskiego oraz nowego nabytku – Romana Grzelaka wysunął się na prowadzenie 9-3. Choć MiszMaszowi naprawdę nie szło, to w dalszej części seta drużyna nie potrafiła zareagować na kryzys i finalnie dwunasta siła poprzedniego sezonu wygrała tę partię do 10. Jeśli wydaje Wam się, że tak miażdżąca przewaga to preludium do wygrania kolejnej partii, to jesteście w błędzie. W przerwie pomiędzy setami drużyny wymieniły się prawdopodobnie koszulkami, a przynajmniej takie odnieśliśmy wrażenie. W drugim secie role się całkowicie odwróciły, a MiszMasz po trzech atakach Andrzeja Lubańskiego wysunął się na prowadzenie 11-3. Tak dużej przewagi po prostu nie da się odrobić i gra ‘punkt za punkt’ w dalszej części seta nie jest zbyt dobrym pomysłem (21-11). W trzecim secie wyrównaną walkę mieliśmy tylko do stanu 5-5. Z czasem po punktach nowego nabytku Audiofonu – Mateusza Rysia ‘biało‑czerwoni’ wysunęli się na prowadzenie 10-6. Choć MiszMasz podjął jeszcze próbę ratowania wyniku, to finalnie na nic się to zdało i team Pawła Urbaniaka zanotował pierwsze, jakże ważne zwycięstwo w sezonie.

Dream Volley – Speedway AWKS 3-0 (21-17; 21-13; 21-16)

Speedway AWKS z zazdrością spogląda na to, co dzieje się aktualnie wokół drużyny DSGSA. Nie tak dawno obie ekipy rywalizowały ze sobą w czwartej lidze i do samego końca nie było wiadomo, która z nich wywalczy sobie bezpośredni awans do trzeciej ligi. Niemniej – potencjał obu drużyn ocenialiśmy wówczas na zbliżonym poziomie. Choć minął dopiero pierwszy tydzień rozgrywek, to trudno nie odnieść wrażenia, że zaczyna nam się to wszystko rozjeżdżać. Podczas gdy DSGSA wygrało dwa mecze – Speedway AWKS przegrał z Dream Volley w stosunku 0-3. Owszem – z ‘Marzycielami’ nie jest wstydem przegrać, ale poza pewnymi fragmentami ‘żółto-czarni’ nie zaprezentowali się zbyt dobrze. Najlepiej graczom Mateusza Bojke poszło w pierwszym secie rywalizacji, gdzie do połowy seta oglądaliśmy bardzo wyrównaną grę (9-9). Taki stan utrzymał się do końcówki (16-15), ale kiedy trzeba było – ‘Marzyciele’ podkręcili tempo i wygrali do 17. Prawdę mówiąc – to by było na tyle. W drugim secie rywalizacji gracze AWKS niby się starali, niby wciąż byli ‘pod prądem’ (8-7), ale gdy tylko Speedway znajdował się na pierwszym wirażu (hehe), to zamiast skręcić – jechał prosto w bandę i na jeden swój punkt rywale zdobywali aż osiem (16-8 → 21-13). Ostatni set tego bądź co bądź nierównego starcia to konsekwentnie budowana przewaga przez graczy w niebieskich trykotach. Gdy na czarnej tablicy wyników było 16-9, to stało się jasne, że włos ‘Marzycielom’ z głowy już nie spadnie. W końcówce team Mateusza Dobrzyńskiego pozwolił sobie nawet na małe rozprężenie, ale prawdę mówiąc było ich na to stać. Mogli sobie na to pozwolić.

HANDLUWA – Hydra Volleyball Team 0-3 (10-21; 16-21; 16-21)

Sympatycy Hydry Volleyball Team zastanawiają się pewnie, kiedy dojdzie do momentu, w którym ich drużynę opuści wreszcie pech. Z powodów zdrowotnych występy w środowy wieczór kapitana – Sławomira Kudyby oraz MVP poprzedniego sezonu – Remigiusza Maczana były wykluczone. Dodatkowo w trakcie meczu kontuzji nabawił się inny rozgrywający – Wojciech Łuczków. Jakby tego było mało, na słupku sędziowskim miał stać były gracz Hydry – Jakub Jarosz, ale to również zostało zmienione. Mimo tych wszystkich kłód Hydra ogrywa ex‑pierwszoligowca i zgarnia przy tym komplet punktów. Aj, cóż to było za lanie Handluwy. Skoro jest okazja uderzyć w bęben i nawiązać do tego ‘handelku’, to przyznamy, że do dziś myśleliśmy, że ten dotyczy raczej zakupów w ekskluzywnych butikach, a koniec końców okazało się, że to handel samogonem w jakiejś melinie. Oj – Handluwa wyglądała naprawdę kiepsko, a pierwszy set rywalizacji był sportowym kryminałem. 6 asów rywali tylko w PIERWSZYM SECIE rywalizacji? Ach, szkoda strzępić, naprawdę (21-10). W środkowej odsłonie gracze Dawida Gałki wyraźnie poprawili przyjęcie, a to było budulcem i zalążkiem tego stawiania oporu przed przeciwnikiem. Ostatecznie Hydra wygrała tę partię do 16. Kiedy jednak ‘Bestia’ zobaczyła, że rywal chwieje się w środowy wieczór na nogach, postanowiła uderzyć po raz kolejny. Ku ich zaskoczeniu to rywal rozpoczął jednak lepiej (5-1). Kiedy ten jednak się ‘wyptrztykał’ z całej amunicji, Hydra na spokoju ruszyła do kolejnych ataków, by cieszyć się po chwili z kompletu punktów. Na koniec warto nadmienić, że najlepszym graczem meczu został Michał Doroz, który wrócił do drużyny po kilku latach przerwy. Cóż – życie w Hydrze chyba mu sprzyja.

Tiger Team – Feniks Gdańsk 3-0 (21-19; 21-13; 21-12)

‘Mając w lidze Tygrysa, nie spodziewajcie się po nim lamusa’. Serio – drużynę Tiger Team trzeba szanować. Sądzimy, że naprawdę sporo osób zapomniało w jakich okolicznościach team Marcina Kwidzińskiego pożegnał się z trzecią klasą rozgrywkową. To nie był spadek z pochyloną głową. Choć to nie to zwierzę to spadek Tigera był jak spadek w przepaść Mufasy w Królu Lwie. Precyzując – wszystkim było go szkoda. Mimo dobrego granka, Tiger nie był przez wiele osób wymienianych w roli top faworyta do podium rozgrywek. Fakty są jednak takie, że na ‘dzień dobry’, Tiger ograł zarówno Siatkersów jak i przemeblowaną drużynę Feniksa Gdańsk. Owszem – ci drudzy nie dowożą takiego poziomu jaki można się było po nich spodziewać, ale wciąż jest tam spory potencjał. Bo prawdę mówiąc – ‘Mityczny Ptak’ to może i grał nieźle, ale tylko w pierwszej odsłonie. W partii ‘na zapoznanie się z rywalem’. Kiedy rywale się niejako ‘obwąchiwali’. Kiedy jednak Tiger zrozumiał, że rywal ma świeżo przycięte pazury – zaatakował i to skutecznie. Pierwszego seta wygrali do 19, a druga i trzecia odsłona to już prawdziwa deklasacja. My to się w zasadzie zastanawiamy czemu ktoś w obozie Feniksa wpadł na taką nazwę drużyny. W mitologii jest przecież jasno napisane, że mityczny ptak odradzał się 3 dni po spaleniu. Cóż…może licznik został właśnie wyzerowany, bo zespół Łukasza Dubickiego faktycznie się wczoraj spalił, ale ze wstydu po wynikach z drugiego i trzeciego seta? Cóż – przekonamy się już w przyszłym tygodniu, ale przeczucie podpowiada nam, że znowu źle zinterpretują te słowa. Zamiast odradzać się trzeci raz, to dostaną trzeci raz w łeb. Tym razem od Siatkersów.

DNV Volley Gdańsk – Bayer Gdańsk 3-0 (21-17; 21-16; 21-16)

Ależ kapitalny start sezonu zanotowali gracze DNV Volley Gdańsk. Sądzimy, że w równie udany początek, w którym ‘żółto‑czarni’ nie stracą choćby seta, nie wierzyli sami zainteresowani. Zadanie numer dwa zdawało się być bowiem bardzo trudne. Rywalem trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 była piąta siła poprzedniego sezonu, a na dodatek team, który nie miał absolutnie żadnego problemu z ograniem Energii Trefla Gdańsk za komplet punktów. Trefl jedno – Volley drugie i było to widoczne od pierwszego gwizdka sędziego. Po fenomenalnej akcji i skutecznym ataku Illi Yenoshyna, gracze DNV VG wysunęli się na prowadzenie 8-6. W dalszej części Bayer nie dawał sobie szans na powalczenie z utytułowanym rywalem. Z boku wyglądało to tak, jakby ‘Aptekarze’ nieco się przeciwnika przestraszyli. W premierowej partii popełniali błędy, których nie popełniają na co dzień. Ostatecznie pierwszy set padł łupem faworyta do 17. Środkowa odsłona to kolejne piętrzące się problemy w obozie Bayeru Gdańsk. Tym razem drużyna miała widoczne problemy z przyjęciem, po których Bayer tracił do swoich rywali cztery punkty (11-7). W dalszej części seta były co prawda zrywy, ale na jedną udaną akcję – przypadała co najmniej jedna, po której ‘Aptekarze’ z bezsilności przewracali oczami (21-16). Jeśli ktoś myśli, że team Damiana Harica zaprezentował się w trzecim secie lepiej, ten… się srogo myli. Wiadomo – gra się na tyle, na ile przeciwnik pozwoli, ale na tle trzykrotnych Mistrzów SL3 zdecydowanie lepiej zaprezentowali się gracze Inter Marine Masters. W trzecim secie Bayer nie zaprezentował niczego nadzwyczajnego, a Volleyowi idealnie pasowała rola nauczyciela, który swoją erudycją przyćmiewa wszystkie dzieciaki w klasie – nawet te, o których zwykło się mówić jako bardzo mądrych.

DSGSA – Kraken Team 2-1 (23-21; 21-17; 17-21)

No… i skończyło się ‘Krakenowanie’. Ledwie dzień wcześniej nie mogliśmy się nachwalić drużyny Roberta Skwiercza. Team ograł na inaugurację faworyzowanego rywala – Team Spontan. Jakby tego było mało – po poprzednim sezonie pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Wrażenie na tyle dobre, że uznaliśmy, że nie będą oni mieli problemu z ograniem beniaminka trzeciej ligi – drużyny DSGSA. Wiecie jak jest – gdyby pierwszy set potoczył się nieco inaczej, to i narracja byłaby zupełnie inna. Jest jednak jak jest, a zespół DSGSA jest jednym z największych wygranych pierwszego tygodnia rozgrywek i naturalnym kandydatem do miana ‘drużyny tygodnia’. Samo spotkanie mogło się podobać. Najwięcej działo się w pierwszym secie rywalizacji, który od samego początku był niezwykle wyrównany (9-9). Jako pierwsi nieliczną zaliczkę wypracowali sobie gracze Michała Farona, którzy po ataku Tymoteusza Zawadzkiego objęli prowadzenie 16-13. Z czasem Kraken doprowadził do wyrównania po 20, ale to było wszystko, na co było ich stać w premierowej odsłonie. Ostateczny cios zadał skutecznym blokiem Wiktor Trojanowski (23-21). Środkowa partia to set, w którym ‘Bordowi’ pokazali prawdziwe serducho do walki. Choć przegrywali już 5-9, to po świetnej zagrywce Piotra Pawlewicza doprowadzili do wyrównania po 10, a następnie po wyrównanym fragmencie – ponownie przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając do 17! Przed ostatnim setem Kraken wyciągnął wnioski i nie dał już sobie wydrzeć zwycięstwa z rąk przy swoim prowadzeniu (10-6). Ostatecznie ‘Bestia’ wygrała seta do 17, ale w ostatecznym rozrachunku została poskromiona przez ‘Bordowych’ – brawo!

Old Boys – Flota Active Team 1-2 (21-15; 18-21; 20-22)

Troszkę w dzisiejszych podsumowaniach hejtujemy. Oberwało się zarówno Handluwie, jak i Feniksowi Gdańsk. Przez chwilę się zastanawialiśmy, czy i Old Boysom się należy. Ci oberwali przecież w zapowiedziach przedmeczowych. Z drugiej strony – a co nam tam, przecież się nie obrażą. Bo wiecie – wy naprawdę nie graliście dzisiaj źle. Ba – oglądało Was się naprawdę spoko. Fakty są jednak takie, że gdy weźmiemy pod uwagę dziesięć ostatnich spotkań, to wychodzi czarno na białym, że wygraliście tylko trzy razy. Przecież dla takiej drużyny jak Wy to bilans, po którym powinniście chodzić po Pruszczu Gdańskim w kominiarkach, tak aby nikt Was przypadkiem nie rozpoznał. A Flota? Flocie oberwało się na przestrzeni wielu sezonów tak, że w obronę graczy musieli stawać ich sympatycy. Dziś jednak nie jest czas na krytykę, a na chwalenie. Tak się bowiem składa, że team Karoliny Kirszensztein w tych samych dziesięciu meczach – wygrał osiem spotkań. DETALE. Oczywiście jest zdecydowanie za wcześnie na wydawanie wyroków, ale sądzimy, że w obecnej kampanii Flota może pokusić się o kolejne już podium rozgrywek. Wczoraj zrobili bardzo trudny krok, bo choć rywal jest w dołku, to jednak jest również bardzo groźny. Dodatkowo – to oni musieli gonić. Po pierwszym bardzo dobrym secie, a rewelacyjnym w wykonaniu Mikołaja Boguckiego – to Flota miała problem. Mimo to zdołali oni odwrócić losy rywalizacji i dwie kolejne – bardzo zacięte sety przechylili na swoją stronę. Oj – fajne drugoligowe granko, bawiliśmy się naprawdę nieźle.

Challengers – Sharks 2-1 (21-14; 15-21; 21-16)

Każda – nawet najpiękniejsza seria ma swój kres. Po trzynastu wygranych z rzędu, zespół Rekinów wkroczył na nieznane dla siebie wody. W środowy wieczór team Pavlo Kudinova rywalizował z Challengersami, którzy jeszcze chwilę temu rywalizowali w drugiej klasie rozgrywkowej. W naszym odczuciu to właśnie team Wojciecha Lewińskiego był faworytem spotkania, na co wpływ miał również powrót do składu najskuteczniejszego zawodnika poprzedniego sezonu, bez podziału na ligi. Środowe spotkanie lepiej rozpoczęli faworyci, którzy na samym początku spotkania dali prawdziwy popis gry blok‑obrona. Nim się obejrzeliśmy, Challengersi prowadzili już 12-6 i co tu dużo mówić – dawali lekcję gry swoim młodszym kolegom. Ostatecznie wynik pierwszego seta do 21-14, choć to i tak najniższy wymiar kary. Ku naszemu zaskoczeniu – początek drugiego seta przyniósł jednak zwrot akcji. Tym razem to Sharksi wyglądali znacznie lepiej i już na początku seta wypracowali sobie kilkupunktową zaliczkę (6-2). To co warto podkreślić, to fakt, że w grze ‘Rekinów’ nie brakowało kombinacyjnej gry, a nowy rozgrywający – Maksymilian Borowy stosunkowo często ‘uruchamiał’ grę środkiem. Na półmetku seta zespół składający się w większości z graczy zza naszej wschodniej granicy prowadził już 10-4 i w dalszej części seta – nie dał już sobie zrobić krzywdy (21-15). Finałowa partia była wyrównanym widowiskiem mniej więcej do połowy (10-9). Im dłużej trwał set, tym bardziej zarysowywała się przewaga drużyny w niebiesko‑różowych strojach (16-12). Choć po punktach aktywnego w środowy wieczór Mateusza Siwaka Sharksi zbliżyli się z czasem do rywala na dwa punkty, to w końcówce team popełnił jednak kilka błędów, które wybiły im z głowy myśl o wygraniu spotkania. Niemniej – mecz oglądało się naprawdę przyjemnie.

Zapowiedź – MATCHDAY #3

Przed nami ostatni dzień meczowy w premierowym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiadają się mecze drużyn, które wygrały już po jednym spotkaniu. Mowa tu o starciu Volleya z Bayerem oraz DSGSA z Kraken Team. Zapraszamy na zapowiedź!

Stay Win – Kraken

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Nie zazdrościmy sytuacji graczom drużyny Stay Win. Jeszcze kilkanaście dni temu, gdy Tomasz Bobcow zgłaszał drużynę do ligi, liczył on na to, że zespół zagra w tym samym składzie co w poprzednim sezonie. Dosłownie tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego w sezonie zespół opuściło dwóch bardzo jakościowych graczy i z całą pewnością tę wyrwę będzie trudno zastąpić. Sytuacja ta jest nie do pozazdroszczenia, tym bardziej że i bez wspomnianych transferów out kadra ‘Hotelarzy’ nie była zbyt szeroka. Dziś wieczorem przekonamy się, w jaki sposób wpłynie to na wynik konfrontacji z faworyzowanym Krakenem. Niejednokrotnie w rozgrywkach Inter Marine SL3 oglądaliśmy sytuację, w której ‘im było biedniej, tym było lepiej’. Czy podobnie będzie i tym razem? Pierwszym rywalem ex-Portowców będzie doskonale im znana drużyna Jurija Charczuka – Kraken. Jak do tej pory obie drużyny rywalizowały ze sobą czterokrotnie i co ciekawe – choć to Kraken prezentuje się w rozgrywkach lepiej, to jednak bilans spotkań wynosi dwa – dwa. Warto zwrócić uwagę również na fakt, że ekipa Stay Win wygrała ostatni bezpośredni mecz, do którego doszło 24 września 2025 r. Oczywiście gdybanie ma to do siebie, że jest niemierzalne, ale gdyby wówczas Kraken nie zdobył jednego, a trzy punkty, to miałby dokładnie tyle samo oczek, ile Dream Volley, który rywalizował później w meczu barażowym o prawo gry w drugiej lidze. Jaki scenariusz przewidujemy w dzisiejszym starciu? Naszym zdaniem faworytem i to wyraźnym jest ekipa Jurija Charczuka. Nie zdziwimy się, gdy zgarną dziś komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

MiszMasz – Audiofon Karczemki

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W poprzedniej edycji obie drużyny walczyły o ten sam cel – utrzymanie w trzeciej klasie rozgrywkowej. Ostatecznie sztuka ta udała się obu ekipom, ale to MiszMasz uniknął konieczności gry w meczu barażowym. Dwunaste miejsce w lidze zajęła wówczas ekipa Audiofon Karczemki, która wygrała w ostatecznym rozrachunku mecz ze Speedway AWKS i dziś rozpocznie drugi sezon w trzeciej lidze. W przerwie pomiędzy sezonami Audiofon Karczemki był bardzo aktywnym graczem na rynku transferowym. Do drużyny dołączyło dwóch liderów czwartoligowej Craftveny – Michał Markiewicz oraz Mateusz Ryś. Z całą pewnością po wspomnianych transferach team liczy na to, że w obecnym sezonie nie będzie musiał drżeć do samego końca o utrzymanie. Czy podobnie będzie w MiszMaszu? Cóż – sezon, w którym MiszMasz nie musi siedzieć przez pół sezonu z kalkulatorami w dłoniach, nie jest normalny. Przyzwyczailiśmy się do tego. Fenomenem jednak jest to, ile razy jedna drużyna może uciekać spod topora. Czy podobnie będzie tym razem? Społeczność Inter Marine SL3 może być jednak zdziwiona, że do tego meczu dochodzi na tak wczesnym etapie sezonu. Może podskórnie przeczuwamy, że tym razem jedna z ekip będzie w środku stawki, a nie walczyć o utrzymanie? Jeśli tak, to która? Dziś nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy MiszMaszowi. Sądzimy, że powtórka wyniku z jesieni jest prawdopodobnym scenariuszem (2-1).

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Dream Volley – Speedway AWKS

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

O godzinie 19:00 do rywalizacji w sezonie Wiosna’26 przystępuje drużyna Dream Volley, dla której trzecia liga miała być czymś w rodzaju trampoliny, która sprawi, że ci – ponownie wskoczą do zaplecza elity. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Mianowicie uczeń wcale nie jest taki zdolny, jak się o nim mówiło. W zamian za to musi kiblować już trzeci sezon w trzeciej klasie rozgrywkowej. Żeby nie było jednak zbyt ponuro – często na etapie studiów ludzie zmieniają kierunki, zaczynają rok na nowo i na rynek pracy w ostatecznym rozrachunku wchodzą w podobnym etapie. Kolejnym hołdem i powiewem pozytywnych wiadomości jest to, że przez wiele osób Dream Volley uznawany jest za jednego z głównych faworytów do awansu. Dodatkowo mówią, że powiedzenie ‘do trzech razy sztuka’ nie wzięło się przecież znikąd, prawda? No, ale… wracamy jednak do tego, że ‘Marzycielom’ nie jest po drodze z presją. Nie jest im po drodze ze stawianiem ich w roli faworyta. Nie jest im również po drodze z graniem z teoretycznie słabszym przeciwnikiem i regularnym wygrywaniem za komplet punktów. Oni wręcz ubóstwiają podawać rękę takim przeciwnikom. Czy nie będzie tak przypadkiem i tym razem, gdy Dream zmierzy się z beniaminkiem? Nie wiemy, ale się domyślamy. Jeśli chodzi o Speedway AWKS, to występ w drugiej lidze jest trochę na zasadzie ‘dzikiej karty’. Nie byłoby bowiem dzisiejszego meczu, gdyby z ligi nie wycofał się Maritex. Oczywiście nic w tym złego. Speednet też kiedyś miał spaść z pierwszej ligi, a niedługo potem zdobył w niej tytuł mistrzowski. Tak czy siak – jest mnóstwo powodów dla sympatyków AWKS, by dziś wierzyć w sukces z taką uznaną marką jak Dream Volley.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

HANDLUWA – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jeszcze kilka miesięcy temu obie drużyny dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. Na logikę – to powinno z automatu stawiać Handluwę w roli zdecydowanego faworyta starcia. Czy jednak na pewno tak jest? Mamy co do tego ogromne wątpliwości. Pierwsza sprawa to fakt, że Handluwa podejdzie do meczu po serii… 13 porażek z rzędu, a to z pewnością na sferę mentalną pozytywnie nie wpływa. Kolejną sprawą jest fakt, że po pierwszym rozbiorze ówczesnych Czerepachów, tuż przed rozpoczęciem obecnego sezonu, team Dawida Gałki opuścili kolejni zawodnicy – Paweł Shylin, Kostia Rudnystkyi, Adam Jaros, Wojciech Ingielewicz czy Artsion Traskonau. Jakby tego było mało, kontuzji nabawił się również etatowy rozgrywający – Vlad Bondar. To wszystko sprawiło, że Handluwa do samego końca wahała się, czy przystąpić do obecnej edycji. Ostatecznie drużynie udało się pozyskać kilku graczy, ale zastanawiamy się, czy pozwoli to Handluwie rywalizować na wysokim poziomie. Nikt nie ma to na myśli powrotu do pierwszej ligi, bo to drużynie potrzebne jak świni siodło, ale po prostu o utrzymanie się na drugoligowej powierzchni. Cóż – niebawem się przekonamy. W zupełnie innych nastrojach do meczu podejdą gracze Hydry Volleyball Team, którzy zgodnie z przedsezonowymi zapowiedziami ‘pozamiatali’ na trzecioligowych parkietach i dziś – wracają tam, gdzie byli już. Co do zasady – drugoligowa przygoda była na ogół bardzo przyjemna i dziś Hydra Volleyball Team chce pokazać się z bardzo dobrej strony. Tak jak wspomnieliśmy – w naszych oczach nie pozostają oni bez szans. Ba – 51% szans na zwycięstwo dajemy właśnie ‘Bestii’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Tiger Team – Feniks Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Tiger Team oraz Feniks są bardzo nielicznymi drużynami, które w pierwszym tygodniu rozgrywek rozegrają po dwa mecze. W zdecydowanie lepszych nastrojach do meczu podejdą rzecz jasna gracze Tiger Team, którzy w pierwszej kolejce mierzyli się z drużyną, która w dwóch ostatnich sezonach była bardzo blisko podium rozgrywek. Mimo to ‘Tygrysy’ wygrali wspomniane spotkanie w stosunku 2-1. Co więcej – w meczu pokazali sporo charakteru, tak jak w pierwszym secie rywalizacji, gdy odrobili sporą stratę punktową do rywali, by finalnie wygrać partię. To właśnie takie kryzysowe momenty budują drużynę i nadają jej pewności siebie. Wspomnianej pewności po meczu nie zbudowali w sobie gracze Feniksa Gdańsk, dla których nowy sezon miał być jednocześnie nowym, wyraźnie lepszym rozdziałem historii. Team Łukasza Dubickiego rywalizował w poniedziałek z pokiereszowaną Crafteną, a mimo to przegrał w stosunku 1-2, co w społeczności Inter Marine SL3 uznano za niespodziankę. Dyspozycja obu drużyn na starcie sezonu daje nam jednocześnie wskazówki na to, co wydarzy się w dzisiejszym starciu. W naszym odczuciu faworytem będzie ekipa Tiger Team, która jeśli faktycznie wygra, zanotuje świetny start sezonu. To biorąc pod uwagę trudny terminarz będzie dla Tigera świetną wiadomością, a team stanie się z marszu jednym z najpoważniejszych kandydatów ‘do pudła’. Z drugiej strony Feniks będzie chciał się zrehabilitować, a to z kolei zapowiada nam świetne widowisko.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DNV Volley Gdańsk – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Do środowego spotkania obie drużyny podejdą w kapitalnych nastrojach. Choć nie było co do tego pewności – na inaugurację obie ekipy wygrały swoje spotkania, a dodatkowo zgarnęły przy tym komplet punktów. Zdecydowanie bardziej męczyła się ekipa DNV Volley Gdańsk, bo oglądając ich zmagania z Inter Marine Masters, kilka razy w trakcie meczu byliśmy wręcz przekonani, że ‘żółto‑czarni’ zgubią jeden punkt. Mimo że kilka razy team Dariusza Kuny znajdował się w tarapatach, to ostatecznie ich konta zostały zasilone trzema oczkami. Jeśli chodzi o ‘Aptekarzy’ to team Damiana Harica miał wyraźnie łatwiejszą przeprawę, choć i takie mecze potrafią potoczyć się ‘nie tak jak powinny’. Co mamy na myśli? Ano to, że po dwóch gładko wygranych setach Bayer Gdańsk był stosunkowo bliski tego, by całkowicie stracić koncentrację w trzecim secie, co skończyłoby się podziałem punktów. Taki scenariusz w Inter Marine SL3 przerabialiśmy już wielokrotnie i nie mamy na myśli wyłącznie graczy Bayera. Tak czy siak – dziś, któraś z ekip opuści halę w znacznie gorszych nastrojach niż wczoraj. Mimo że sumarycznie obie drużyny w zmaganiach SL3 rozegrały już 291 spotkań, to będzie to pierwsze bezpośrednie starcie. Która z drużyn będzie faworytem? Nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy trzykrotnym Mistrzom Inter Marine SL3. Wątpimy jednak, że będzie to komplet punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DSGSA – Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Ależ nam się to wszystko poukładało. Zaledwie kilka drużyn rozegra w obecnym tygodniu po dwa mecze. Co ciekawe – w dwóch meczach dojdzie do spotkań drużyn, które wygrały już po jednym meczu. To oznacza, że na bardzo wczesnym etapie sezonu liczba drużyn, które nie przegrały spotkania, szybko się skurczy. Tak będzie choćby po dzisiejszym starciu DSGSA z Krakenem. Ci pierwsi ograli za komplet punktów Flotę TGD Team. Ci drudzy – ograli wczoraj wieczorem faworyzowaną drużynę Team Spontan. Biorąc pod uwagę wyniki wspomnianych meczów – dzisiejsze starcie zapowiada się bardzo ciekawie. Choć beniaminek trzeciej ligi zaprezentował się wybornie, to jednak Kraken Team w naszych oczach jest drużyną na tyle poukładaną, inteligentną i pewną, że znajdzie sposób na powstrzymanie i zniwelowanie atutów rywali. Tych z pewnością nie brakuje, ale w naszych rozważaniach nie możemy pominąć faktu, że DSGSA nie ma jeszcze dużego doświadczenia z grą z wymagającymi rywalami. Jesteśmy przekonani, że będzie to ogromny atut Krakena, który okrzepł nam w trzeciej lidze i wcale nie zdziwilibyśmy się, gdyby w obecnej kampanii team chciał zrobić krok więcej niż poprzednio. Przypomnijmy, że poprzedni sezon zespół Roberta Skwiercza zakończył na wysokim – szóstym miejscu w lidze. Prawdę mówiąc, nie widzimy ani jednego powodu, dlaczego tym razem miałoby być gorzej. Z drugiej strony – znajdziemy kilkanaście powodów, dla których może być lepiej. Dziś wieczorem przekonamy się, na ile nasze predykcje są prawdziwe. Podobnie jak wczoraj – Krakena czeka dziś wymagające spotkanie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Old Boys – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Miniony sezon był tym, w którym obu ekipom nie udało się zrealizować swoich celów. Choć nikt nie mówi o tym głośno, to sądzimy, że celem był powrót do grania w elicie. Zdecydowanie bliżej realizacji celu była ekipa Floty Active Team, która w stosunku do poprzedniej edycji zanotowała ogromny progres. Przypomnijmy, że do minionej edycji zespół Karoliny Kirszensztein przystępował jako drużyna, która do samego końca broniła się przed spadkiem z drugiej ligi. W kolejnym nie tylko, że im się to udało, to… było turbo blisko do awansu. Ostatecznie mecz z Fuxem Pępowo zadecydował o tym, że nie udało się bezpośrednio, a kolejny w historii mecz barażowy z Tufą sprawił, że Flota przystępuje do zmagań w drugiej lidze. Jeśli chodzi o zespół Old Boys, to trudno doszukiwać się pozytywów. Zespół Bartłomieja Kniecia nie jest w stanie nawiązać do wyników z przeszłości, gdy szturmem podbijał parkiety Inter Marine SL3. Zjazd, który zanotowała drużyna w ostatnim czasie, jest ogromny. Zamiast walczyć o najwyższe trofea, zespół niejednokrotnie przegrywał z rywalami w teorii niżej notowanymi. Ostateczny wynik to… dziesiąte miejsce w drugiej lidze i zaledwie cztery punkty więcej niż drużyna, która spadała z ligi. O tym, że był to słaby sezon niech świadczy fakt, że Old Boys przegrali między innymi właśnie z nimi. Czy w obecnym sezonie będzie choć nieco lepiej? Cóż – nie mamy takiego przekonania. Jeśli jednak zespół z Pruszcza dziś wygra – nasza optyka może się zmienić. Niemniej – faworytem pozostaje Flota.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Challengers – Sharks

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Ależ szybko zmienia nam się sytuacja w Inter Marine SL3. Do niedawna obie drużyny dzieliły dwie ligi. Podczas gdy Challengers walczyli w drugiej klasie rozgrywkowej – Sharksi siali postrach na czwartoligowych parkietach, gdzie wygrali wszystkie 13 spotkań. Na przestrzeni całego sezonu wszyscy zastanawiali się nie ‘czy zdołają wygrać ligę’, nie ‘czy zdołają wygrać wszystkie mecze’, ale ‘czy zdołają wygrać wszystkie 39 setów w trakcie sezonu’. Ostatecznie sztuka ta im się nie udała, ale sama kapitalna seria i jakość drużyny robiły wrażenie. Nie brakowało głosów, że Sharksów stać na to, by awansować z rozpędu do drugiej ligi. W przerwie pomiędzy sezonami narracja wokół drużyny zaczęła się jednak diametralnie psuć. Zamiast obiecanych transferów in – z drużyny odeszło kilku zawodników. Jakby tego było mało, kontuzji nabawił się również lider drużyny – Kiril Bohdan i po tym stało się jasne, że ‘Rekiny’ nie będą aż tak mocne. Dziś mecz test – do wczorajszego wieczora wydawało się, że Challengersi przystąpią do meczu równie mocno pokiereszowani. Kilkanaście dni temu społeczność Inter Marine SL3 obiegła wiadomość, że z drużyny odszedł absolutny lider Mariusz Kuczko. Ostatecznie okazało się to ‘zasłoną dymną’ i dziś wieczorem – wspomniany gracz powinien po raz kolejny być ‘nie do zatrzymania’. W naszym odczuciu Challengersi będą dziś faworytem. Dodatkowo zastanawiamy się, czy nie będzie tak samo w całym sezonie. Nieco mądrzejsi będziemy dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #2

Za nami drugi dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Zgodnie z przewidywaniami – komplet punktów zgarnęła ekipa Bayer Gdańsk. Z bardzo dobrej strony pokazała się również ekipa Kraken Team, która ograła faworyzowaną drużynę Team Spontan. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Bayer Gdańsk 0-3 (7-21; 12-21; 19-21)

Tekst na 200 czy 250 słów nie jest w stanie opisać szerzej przemyśleń dotyczących Energi Trefla Gdańsk. W skrócie – nie jesteśmy zdziwieni takim wynikiem, bo u młodzieży progres przez 12 miesięcy jest niewyobrażalny. To oznacza z kolei, że rzuceni na głęboką wodę gracze Trefla będą mieli na początku problemy i było to widać od pierwszego gwizdka sędziego. Z drugiej strony – to również rewelacyjne doświadczenie dla teamu, który na co dzień nie ma okazji tak często posparować sobie z bardzo silnymi ekipami. Na samym początku spotkania gracze Ariela Fijoła mieli problem z tym, by postawić szczelny blok. To z kolei sprawiło, że Bayer nie miał problemów, by sforsować zasieki rywala i na półmetku seta prowadził już 11-4. W dalszej części seta Bayer nie zamierzał bynajmniej zdejmować nogi z gazu i po punktach duetu Sadowski oraz były gracz grup młodzieżowych Trefla – Krzysztof Podlaski – Bayer wygrał tę partię do 7. W drugiej części spotkania najmłodsza drużyna w lidze się nieco otrząsnęła i z czasem prezentowała się już wyraźnie lepiej. Cóż jednak z tego, skoro przespali oni początek, po którym faworyt odskoczył na wynik 11-3. Tu nie było czego zbierać i finalnie partia ta zakończyła się wynikiem do 12. Zdecydowanie najwięcej działo się w trzecim secie, w którym o utrzymanie koncentracji w drużynie Bayer Gdańsk było już piekielnie trudno. Dodatkowo warto podkreślić, że Energa prezentowała się już naprawdę nieźle i pod koniec seta przegrywali oni zaledwie jednym oczkiem (19-18). Ostatecznie, po punkcie Huberta Śliwowskiego, Bayer cieszył się z bardzo dobrego otwarcia sezonu.

Remedios Sopot Ortopedia – Only Spikes 3-0 (21-13; 21-16; 21-16)

Po raz kolejny chcielibyśmy wspomnieć o drużynie Only Spikes, lecz tym razem nie stricte o samym meczu z Remediosem. Ten zakończył się porażką 0-3, ale prawda jest taka, że Only Spikes na przestrzeni kilku sezonów zrobili olbrzymi progres. Dziś, zestawiając tę drużynę z czwartoligowym mocarzem, wiemy, że owszem – nie wygrają oni spotkania, ale też nie będzie wstydu. Obecnie Only Spikes, w miarę możliwości, walczą i choć często brakuje im umiejętności, to z pewnością nie charakteru. A sam mecz? Jego początek to kłopoty w przyjęciu zagrywki Michała Ryńskiego, który po kilku asach wyprowadził ‘Ortopedów’ na prowadzenie 13-4. Z czasem zespół Patryka Łabędzia zdobył kilka punktów, lecz w dużej mierze wynikały one z błędów rywali, których we wtorkowy wieczór nie brakowało (21-13). Znacznie ciekawsza była druga część spotkania, która rozpoczęła się lepiej dla drużyny w żółtych strojach. Po kilku skutecznych atakach debiutującego w rozgrywkach Andrija Cherniuka Only Spikes wysunęli się na prowadzenie 8-5. Alarmowy stan dla Remedios nie trwał jednak długo – po chwili wszystko wróciło do normy, a ‘Ortopedzi’ za sprawą innego z debiutantów, Macieja Kaszowicza, objęli prowadzenie 14-11 i po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu. W trzecim secie rywalizacji Only Spikes gonili wynik i przez moment wydawało się, że są już pod grą (16-15). Gdy jednak Remedios poczuł się w tej sytuacji niekomfortowo, przyspieszył i wkrótce mógł cieszyć się z kompletu punktów.

VB Inter-Grahen Sulmin – Hapag-Lloyd 2-1 (21-9; 16-21; 21-12)

W zapowiedziach przedmeczowych zastanawialiśmy się, czy Hapag-Lloyd zdoła pobić wynik z poprzedniego sezonu, w którym zdobył trzy punkty w trzynastu spotkaniach. Choć nie znaliśmy – i nadal nie znamy – odpowiedzi na to pytanie, wydawało nam się bardzo mało prawdopodobne, aby część tego planu – ‘Pomarańczowi’ zrealizowali już we wtorkowy wieczór. Ich rywalem była bowiem drużyna VB Inter-Grahen Sulmin, która nie dość, że rzetelnie przepracowała okres przygotowawczy, to na dodatek historycznie miewała dobre otwarcia sezonu. Jakby tego było mało, różnica potencjału wydawała się tak duża, że inny wynik niż 3-0 dla faworyta brzmiał jak abstrakcja. Do pewnego momentu wszystko wyglądało tak, jak wyobrażała to sobie społeczność Inter Marine SL3. W pierwszym secie, po dwóch asach serwisowych Jonatana Drygiela, sprawa wygranej w tej partii była już praktycznie rozstrzygnięta (16-8). Ostatecznie ‘Logistycy’ zdobyli do końca zaledwie jeden punkt, co nie było dobrym prognostykiem przed dalszą częścią meczu. Nie wiemy, z czego to wynika, ale w drugiej odsłonie Hapag-Lloyd zaprezentował się już znakomicie. Nawet jeśli nie przez całego seta, to ogólny obraz był bardzo pozytywny. Graczom w pomarańczowych strojach wychodziło dosłownie wszystko. Po dobrej grze w obronie oraz z kontry Hapag-Lloyd wysunął się na prowadzenie 9-2 i tę komfortową przewagę utrzymywał aż do stanu 18-8! W końcówce zaczęli jednak masowo popełniać błędy, co w połączeniu ze świetną postawą Alexa Siwika sprawiło, że faworyt zniwelował straty do czterech oczek (19-15). Ostatecznie ‘Logistykom’ udało się dopiąć swego, czym sprawili niemałą niespodziankę (21-16). Finałowa partia to już wyraźna przewaga drużyny Mateusza Pietrzykowskiego, która wygrała tę partię do 12, a cały mecz w stosunku 2-1. Jak można jednak wywnioskować, trudno tu mówić o jakiejkolwiek, choćby najmniejszej, satysfakcji.

Złomowiec Gdańsk – DHP Oliwa 1-2 (21-19; 13-21; 18-21)

Nie było chyba sezonu, w którym mielibyśmy tak duże wątpliwości dotyczące tego, czy Złomowiec zdoła wystartować w sezonie Wiosna’26. Cała sytuacja wynika rzecz jasna z problemów kadrowych, które trapią drużynę Witolda Klimasa. Było dla nas rzeczą oczywistą, że mając inne zmartwienia na głowie – Złomowcowi będzie trudno w obecnym sezonie nawiązać do największych sukcesów drużyny, którymi były dwa brązowe medale w poprzednich edycjach. Wobec tego w naszych oczach faworytem meczu była DHP Oliwa. Mimo to, grając w zaledwie sześciu graczy, Złomowiec stawiał spory opór swoim rywalom i po bardzo wyrównanej partii to oni zdołali przechytrzyć rywala i cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Jak się później okazało – były to ‘miłe złego początki’. Już na półmetku drugiego seta dobrze grająca Oliwa wysunęła się na prowadzenie 10-5. Z czasem DHP Oliwa nie zwalniała tempa i po skutecznym bloku Aleksandra Juszczyka stało się jasne, że o zwycięstwie zadecyduje trzeci set (17-8 -> 21-13). Finałowa partia to set, w którym od początku nieznaczną inicjatywę przejęła dwunasta drużyna poprzedniego sezonu. Po dwóch błędach z rzędu ‘Złomków’ Oliwa wysunęła się na prowadzenie 9-6. Choć z czasem Złomowiec zbliżył się na jeden punkt, to nie mieliśmy bynajmniej poczucia, że położenie DHP Oliwy jest zagrożone. Choć przez chwilę było groźnie, to po bloku najlepszego gracza spotkania – Pawła Landowskiego – DHP Oliwa cieszyła się z pierwszego zwycięstwa w sezonie. Jest to o tyle ważne, że w poprzednim – udanym przecież – sezonie DHP Oliwa wygrała dopiero w czwartym meczu. Pamiętacie może z kim? Tak – właśnie ze Złomowcem.

DNV Volley Gdańsk – Inter Marine Masters 3-0 (26-24; 21-12; 23-21)

Po spadku z pierwszej ligi cel DNV Volley Gdańsk zdaje się być dość oczywisty: po raz kolejny znaleźć się na szczycie drugiej ligi i w konsekwencji awansować do elity. Aby tak się jednak stało – spotkania takie jak to wtorkowe ‘Żółto-czarni’ muszą po prostu wygrywać, i to najlepiej za komplet punktów. W tak optymistyczny scenariusz dla Volleya nie chciało nam się wierzyć. Uznaliśmy, że ‘Mastersów’ stać na to, by się postawić – i… nie myliliśmy się. Mimo to zespół dowodzony przez Andrzeja Masiaka wracał we wtorkowy wieczór ‘na pustaka’, aczkolwiek trzeba przyznać, że było bardzo blisko co najmniej jednego punktu. To właśnie ‘Mastersi’ po ataku Mariusza Wlazłego objęli prowadzenie 18-15 i wówczas wydawało się, że nie ma takiej siły, która zabrałaby im pierwszy punkt w sezonie. A jednak. W końcówce seta po stronie ‘żółto-czarnych’ punktowało aż sześciu graczy i w naszym odczuciu cała paleta rozwiązań przyczyniła się do sukcesu DNV VG, którzy po świetnej zagrywce Wojciecha Ingielewicza cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Drugi set rywalizacji to totalnie do zapomnienia doświadczenie przez obie strony. Przez ‘Mastersów’, bo było to przykre przeżycie, a przez DNV VG, bo taka postawa mogłaby sprawić, że w kolejnych meczach lekceważyliby rywali (21-12). Zdecydowanie ciekawiej było za to w finałowej partii, gdzie Inter Marine… ponownie nie wykorzystali ogromnej szansy. W tej partii team Andrzeja Masiaka prowadził od początku niemal do samego końca. Niestety dla nich – jeśli nie wykorzystujesz prowadzenia 17-13, to możesz mieć pretensje wyłącznie do siebie. Ostatecznie DNV VG po świetnej końcówce wygrywa za komplet punktów i od pierwszej kolejki wspina się do czołówki tabeli. Nos podpowiada nam, że trochę tam pobędzie.

Team Spontan – Kraken Team 1-2 (23-21; 12-21; 19-21)

Miało być piękne otwarcie sezonu i utorowana droga do drugiej ligi. Zamiast tego jest ogromne rozczarowanie, bo wystarczyła bardzo solidna drużyna jak Kraken Team, by ‘Spontan’ był bezradny. Owszem – team Piotra Raczyńskiego mógł wygrać to spotkanie, ale mógł również przegrać 0-3 i nikt by nic nie powiedział. Aby wspomniany scenariusz się zrealizował, Spontan musiał przegrać pierwszego seta rywalizacji i trzeba przyznać – było do tego bardzo blisko. Choć zaczęło się dla nich wybornie (16-11), to druga część seta była mozolnym odrabianiem strat przez rywala. Ostatecznie sztuka ta udała się Krakenowi dopiero przy stanie 20-20, a to oznaczało, że zwycięzcę pierwszego seta wyłoniła gra na przewagi. Ostatecznie z pierwszego punktu w meczu cieszył się Spontan. Druga część spotkania to… demolka na faworycie meczu. Nim się obejrzeliśmy, gracze w granatowych strojach prowadzili już 9-2! Wow! Z czasem Spontan robił wszystko, by uniknąć wytykania palcem. Finalnie udało im się uciułać 12 punktów, ale o odrobieniu strat nie mogło być mowy w żadnym momencie wspomnianej partii (21-12). Ostatni set był jednocześnie tym najciekawszym. Wynikało to z faktu, że to właśnie on miał wyłonić zwycięzcę meczu. Przez niemal całą partię karta sprzyjała graczom Piotra Raczyńskiego. Niby niedużo, ale to właśnie oni byli o włos przed swoim rywalem. Tak było aż do stanu 19-18. Ostatnie akcje meczu to punkt Pawła Pallacha, dwa błędy graczy Spontana i… kontrowersja sędziowska. Epilog tej historii jest jednak taki, że dwa punkty trafiają na konta Kraken Team. Brawo!

Speednet – Szach-Mat 2-1 (21-13; 18-21; 21-9)

Po nieudanym sezonie Jesień’25 obie drużyny chciały wczoraj rozpocząć nową edycję od wygranej. Patrząc na potencjał obu drużyn w poprzednim sezonie, dla graczy obu ekip rywal wydawał się absolutnie w zasięgu, więc o mobilizację nie było trudno. Początek wtorkowego starcia należał do ‘Programistów’, którzy rozpoczęli spotkanie w kapitalny sposób. Zanim się obejrzeliśmy, zespół nieobecnego we wtorek Macieja Miścickiego wykorzystał problemy rywali i wysunął się na prowadzenie 11-6. W dalszej części seta Szach-Mat był absolutnie bezzębny i po dwóch blokach z rzędu Pawła Kolana było już pozamiatane (17-9 -> 21-13). Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii. Wreszcie Szach-Mat się przebudził, co automatycznie sprawiło, że mecz stał się wyraźnie ciekawszy. Na półmetku seta na tablicy wyników widniał remis po 12. W drugiej części seta Szach-Mat po kilku punktach duetu przyjmujących Guzowski – Przekop wysunął się na prowadzenie 20-17 i po chwili cieszył się z doprowadzenia do wyrównania w setach (21-18). To oznaczało, że o zwycięstwie w meczu zadecyduje trzeci set. Tu niestety dla widowiska sytuacja wyklarowała się błyskawicznie. Po kilku atakach w aut ‘Szachistów’ Speednet wysunął się na prowadzenie 8-5. W odwróceniu losów rywalizacji nie pomogła nawet efektowna obrona nogą Rafała Guzowskiego. Im dłużej trwał mecz, tym coraz bardziej nakręcała się ekipa ‘Programistów’. Z czasem prawdziwą egzekucję na zagrywce urządził sobie Sebastian Konarzewski, który kilkoma asami serwisowymi przesądził kwestię wygranej do… dziewięciu. Z perspektywy całego meczu Speednet może żałować jednak tego, że nie udało im się ugrać kompletu punktów. W naszym odczuciu byli oni we wtorek drużyną znacznie lepszą.

Merkury – Tufi Team 2-1 (23-21; 21-19; 20-22)

Zastanawiamy się, kiedy wreszcie do tego dojdzie. Kiedy gracze Tufi Team przełamią parszywą serię dziewięciu porażek z rzędu z Merkurym? To, że to się zmieni i Tufi wygra wreszcie bezpośrednie starcie, jest oczywiste. No bo powiedzmy sobie szczerze – już wczoraj wieczorem było bardzo blisko, wystarczy spojrzeć na wyniki poszczególnych setów. Mecz rozpoczął się świetnie dla Merkurego, który na półmetku seta prowadził 11-7. W drugiej części seta popełnili oni jednak kilka niewymuszonych błędów, po których rywal zdołał wyjść nawet na prowadzenie 18-17. Choć sytuacja z perspektywy pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 robiła się bardzo nieciekawa, to z opresji Merkury zdołał wyjść obronną ręką. Trzeba uczciwie przyznać, że pomocną dłoń wyciągnęli im sami gracze Tufi, którzy podobnie jak ich przeciwnicy popełnili kosztowne błędy (23-21). Druga odsłona to partia, w której nie doświadczaliśmy już zwrotów akcji. Merkury prowadził niemal przez całego seta, w pewnym momencie nawet pięcioma punktami. Pod koniec seta uznał jednak, że robi się nieco nudno, i postanowił zadbać o emocje. Ostatecznie gracze Tufi zdołali zdobyć dziewiętnaście punktów, ale w końcówce seta Mikołaj Rochna przypieczętował Merkuremu pierwszy triumf w sezonie (21-19). Trzeci set zdawał się być kopią wcześniejszych fragmentów. Przewaga Merkurego oraz walka Tufi, która w ostatecznym rozrachunku nic im nie dała. No może dałaby tyle, że napisalibyśmy, iż nikt tak pięknie nie przegrywa jak Tufi. Pisząc jednak całkiem serio – przy stanie 19-19 to Tufi Team lepiej wytrzymało próbę nerwów i po dwóch punktach Wojciecha Paszylka zapewniło sobie pierwszy punkt w sezonie. Tak czy siak – z wyniku 2-1 nie jest w naszym odczuciu zadowolona żadna ze stron.

VB Sulmin – BL Volley 3-0 (21-19; 21-15; 21-19)

Mało znany fakt? Swoje ostatnie spotkanie w drugiej lidze drużyna BL Volley rozegrała 1365 dni temu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ich pożegnanie z drugą ligą przypadało na mecz z… VB Sulmin. Owszem – wówczas ta drużyna nazywała się jeszcze BES Boys BLUM i z ówczesnej kadry drużyny nie wystąpił wczoraj nikt. Faktem natomiast jest, że mówimy o drużynie występującej na tej samej licencji. Kończąc temat przeszłości – wspomniany ostatni mecz oraz wczorajszy pamiętają doskonale Damian Chojnacki, Wojciech Strychalski oraz Bartosz Zdunek. Jaki jest jeszcze wspólny mianownik wspomnianych wydarzeń? Ano taki, że zarówno wtedy, jak i wczoraj, BL Volley przegrał mecz w stosunku 0-3. Podobnie jak wówczas pierwszy set rywalizacji również zakończył się wynikiem 21-19 dla VB Sulmin. To właśnie w tej partii gracze Wojciecha Strychalskiego mieli realną szansę na premierowy punkt w sezonie Wiosna’26. Choć zaczęli kiepsko i rywal w pewnym momencie prowadził już 15-9, to z czasem wspomniana przewaga stopniała do jednego oczka (18-17). Mimo to gracze Daniela Bąby zdołali zamknąć partię ‘na swoich zasadach’ (21-19). Środkowa odsłona to najmniej interesująca część meczu. Precyzując – przewaga drużyny z Sulmina była na tyle duża, że zespół ‘Tygrysów’ nie był w stanie nawiązać realnej walki. Ostatecznie faworyzowana ekipa wygrała do 15. Ciekawiej zrobiło się w ostatnim secie. Choć VB Sulmin zdawał się być niezagrożony (13-9), pod koniec seta zespół BL zdołał doprowadzić do wyrównania po 19. Ostatnie dwie akcje to jednak punkty Igora Kazello raz kiwka Daniela Bąby, która zapewniła trzeci punkt w meczu faworyzowanej drużynie.

Zapowiedź – MATCHDAY #2

Przed nami drugi dzień meczowy. Dość ciekawie zapowiada się trzeci pojedynek w historii pomiędzy Bayerem a Energą Treflem Gdańsk. W trzeciej lidze dobry start sezonu będzie chciała zapewnić sobie drużyna Team Spontan, która podejmie niewygodnego dla siebie rywala – ekipę Kraken Team. Zapraszamy na zapowiedź!

Energa Trefl Gdańsk – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po niemal roku od pierwszego meczu w Inter Marine SL3 Energa Trefl Gdańsk przystępuje do trzeciego dla siebie sezonu w rozgrywkach. Przez ponad rok w ekipie gdańskich lwów zmieniło się niemal wszystko. Team zdążył w tym czasie awansować do drugiej klasy rozgrywkowej. Dodatkowo od obecnego sezonu zmienił się niemal cały rocznik występujący w rozgrywkach. Jakby tego było mało – zmienił się również trener, a Edwarda Pawluna, który kontynuuje trenowanie starszej grupy graczy, zastąpił znany z parkietów Inter Marine SL3 Ariel Fijoł. Sami zastanawiamy się, jak zaprezentują się gracze, dla których w większości będzie to debiut w rozgrywkach. Wszyscy pamiętamy bowiem pierwszy mecz z poprzedniego roku, kiedy jeszcze w trzeciej lidze Energa sensacyjnie uległa ówczesnemu beniaminkowi – drużynie ADS Volley. Z czasem było co prawda lepiej i w konsekwencji Energa wraz z Bayerem Gdańsk awansowała do drugiej ligi. W wyższej klasie rozgrywkowej lepiej poradzili sobie ‘Aptekarze’, którzy zajęli wówczas wysokie – piąte miejsce, co w porównaniu do rezultatu Trefla (9. lokata) było wynikiem wyraźnie lepszym. Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, w dzisiejszym starciu również to ‘Aptekarze’ zdają się być faworytem i wcale nie zdziwilibyśmy się, gdyby zgarnęli pełną pulę. Wydaje nam się bowiem, że wkraczający w dorosłą siatkówkę gracze Ariela Fijoła – podobnie jak ich starsi koledzy – będą potrzebowali nieco więcej czasu, by się rozkręcić i okrzepnąć. Tak jak wspominaliśmy wcześniej – mają oni znacznie trudniejsze zadanie niż ich starsi koledzy i w naszym odczuciu fakt ten nie pozostanie bez znaczenia.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Remedios Sopot Ortopedia – Only Spikes

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Gracze Only Spikes do nowego sezonu przystąpią z bardzo pozytywnym nastawieniem i jeszcze większymi nadziejami. Jest to spowodowane coraz lepszą formą, którą na przestrzeni kolejnych sezonów prezentowała drużyna. Nie ma tu co przesadnie czarować. Początek przygody z rozgrywkami Inter Marine SL3 był dla ‘Kanarków’ bardzo trudną przeprawą. Mimo to team Patryka Łabędzia się nie zniechęcał i zamiast tego zakasał rękawy, by trenować jeszcze mocniej i sukcesywnie zmniejszać dystans dzielący ich od reszty ligowej stawki. Na owoce tej pracy nie trzeba było długo czekać. Jako dowód niech przemówi liczba punktów zdobyta w dwóch ostatnich sezonach:

Wiosna’25 – 7 punktów

Jesień’25 – 13 punktów.

Jeśli wspomniana różnica nie jest wystarczającym dowodem na zwyżkę formy, to przypomnimy tylko, że według powszechnej opinii graczy Inter Marine SL3 w poprzednim sezonie mieliśmy do czynienia ze zdecydowanie najmocniejszą czwartą ligą w historii. Co ciekawe, przekonała się o tym również ekipa Remedios Sopot Ortopedia, dla której będzie to drugi sezon w rozgrywkach Inter Marine SL3. Poprzedni sezon Remedios zakończył tuż za podium – na czwartym miejscu. Choć marne to pocieszenie, to jednak warto zauważyć, że we wspomnianej edycji Remedios okazał się mocniejszy choćby od DSGSA, która wywalczyła sobie bezpośredni awans do trzeciej ligi. Osoby, które uważnie oglądały Magazyn 0 i czytają między wierszami, zdają sobie doskonale sprawę z tego, że celem numer 1 drużyny Macieja Kota na obecny sezon jest bezpośredni awans do trzeciej ligi. Cóż – patrząc na personalia, cel ten zdaje się być bardzo realny. Aby tak się jednak stało, Remedios takie spotkania jak dzisiejsze musi wygrać za komplet punktów i to nie zważając na coraz lepszą formę rywali.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Cel nakreślony w siedzibie VB Inter-Grahen Sulmin na poprzednie dwa sezony nie został zrealizowany. W naszym odczuciu w drużynie zrozumiano, że stosując te same metody, nie ma co myśleć o innym rezultacie. W efekcie tych przemyśleń w drużynie doszło do małych przemeblowań kadrowych. Nowym kapitanem został doświadczony w rozgrywkach Inter Marine SL3 Mateusz Pietrzykowski. Dodatkowo drużyna pozyskała dwóch bardzo wartościowych graczy z drugoligowego VB Sulmin. Oczywiście jak to w życiu – rewolucja wymaga ofiar i z drużyną pożegnał się między innymi dotychczasowy kapitan – Kacper Wiczkowski. Dodatkowo szeregi drużyny z Sulmina opuściła również najlepsza libero poprzedniego sezonu w całej czwartej lidze – Patrycja Reglińska. Sami zastanawiamy się, na ile te zmiany wpłyną na grę drużyny. Pierwszym rywalem ekipy występującej ‘w delegacji’ będzie drużyna Hapag-Lloyd. Choć trudno w to uwierzyć, to dla ‘Logistyków’ będzie to już piąty sezon. W dotychczasowych 53 spotkaniach ‘Logistycy’ odnieśli cztery zwycięstwa oraz zanotowali aż 49 porażek. Mimo bardzo niekorzystnego bilansu Hapag-Lloyd ani myśli o tym, by sobie odpuścić. Jest wręcz przeciwnie i ‘Pomarańczowi’ robią wszystko, by zmniejszać swój dystans do uciekających drużyn. Jest to jednak zadanie coraz trudniejsze i to pomimo faktu, że Hapag-Lloyd trenuje pod okiem trenera, co nie jest oczywistością, tym bardziej na czwartoligowych parkietach. Czym jest to spowodowane? Ano tym, że w czwartej lidze jest coraz więcej zawodników, którzy mają przeszłość z wyższymi ligami i niejednokrotnie zdarzają się gracze, którzy występowali nawet w pierwszej. Czy mimo to Hapag-Lloyd zdoła pobić wynik z poprzedniego sezonu, gdzie zdobył finalnie trzy oczka?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Złomowiec Gdańsk – DHP Oliwa

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Przerwa pomiędzy sezonami bez zawirowań w zespole Złomowca Gdańsk staje się już powoli normą. Mimo to – w naszym odczuciu tym razem naprawdę ‘pachniało’ rozpadem drużyny. Z czego to wynikało? Kilka kontuzji, kilka transferów out, które w ostatecznym rozrachunku sprawiły, że Złomowcowi brakowało składu. Ostatecznie team Witolda Klimasa zgłosił się ponownie, ale trudno snuć tu jakieś wygórowane oczekiwania na obecny sezon. W naszej głowie bliżej nam do scenariusza, w którym przyzwyczaimy się powoli do formy, którą Złomowiec Gdańsk prezentował przez większość poprzedniego sezonu. Precyzując – nie będzie im groził pewnie spadek, bo jakości tam wciąż sporo, ale trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym rywale czuliby przesadny respekt przed pojedynkiem z tym przeciwnikiem. Nie sądzimy bynajmniej, że Złomowca mogłaby przestraszyć np. Oliwa, która w poprzednim sezonie uplasowała się na dwunastym miejscu. Biorąc pod uwagę dyspozycję drużyny Adama Wyrzykowskiego, wielokrotnie wspominaliśmy w poprzedniej edycji, że ich potencjalny spadek byłby jedną z największych niesprawiedliwości w historii ligi. Ostatecznie DHP Oliwa wygrała mecz barażowy z Dream Volley i dziś zainauguruje kolejny sezon w rozgrywkach. Myśląc o Oliwie trudno nie odnieść wrażenia, że mają oni kilka wspólnych mianowników ze Złomowcem. Trudno nie zauważyć bowiem, że DHP Oliwa ma bardzo dużo problemów z uwolnieniem swojego potencjału, przez co finalnie nie może wskoczyć na wyższy poziom. Kto wie – być może ten sezon będzie przełomowy? Choć w Typerze SL3 większość stawia na ‘Złomków’, my pójdziemy nieco pod prąd i w konsekwencji stawiamy na skromną wygraną ‘Oliwiaków’. Za kilka godzin przekonamy się, w jaki sposób to się zestarzeje.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Inter Marine Masters – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Szerzej sytuację w Inter Marine Masters opisywaliśmy przy okazji zapowiedzi nowopowstałej drużyny Masters 2. W telegraficznym skrócie – w drużynie podjęto decyzję o podziale grupy na dwie ekipy, tak aby każdy członek miał więcej gry. Wydaje się dość oczywiste, że to powinno podnieść poziom drużyny do jeszcze wyższego pułapu. Dzięki temu ‘Mastersi’ chcą uniknąć scenariusza z poprzedniego sezonu, w którym o utrzymanie musieli drżeć do ostatniej kolejki. Ostatecznie udało im się uniknąć zarówno bezpośredniego spadku, jak i konieczności gry w meczu barażowym, co pozostaje zawsze wielką niewiadomą. Mimo to ‘Mastersi’ z pewnością chcieliby wskoczyć na wyższy level i zagrać co najmniej tak dobrze jak rok temu. Przypomnijmy, że wówczas team Andrzeja Masiaka uplasował się w środku stawki, choć uczciwie trzeba przyznać, że przez długą część sezonu wszystko wskazywało na jeszcze lepszy wynik. Wracając jednak do teraźniejszości – pierwszym rywalem ‘Mastersów’ będzie DNV Volley Gdańsk, który jest modelowym przykładem drużyny balansującej pomiędzy dwiema klasami rozgrywek. W ostatnich sezonach ‘żółto-czarni’ zdają się być za mocni na drugą ligę, ale jednocześnie zbyt słabi na pierwszą. Niemniej jednak ambicją drużyny jest z pewnością gra w elicie i odzyskanie dawnego blasku. Przypomnijmy, że mówimy o zespole, który historycznie wygrał najwięcej spotkań z rzędu (49), jest liderem tabeli wszech czasów oraz może pochwalić się aż trzema tytułami mistrzowskimi. Co tu dużo mówić – mowa o legendzie Inter Marine SL3. Jako że był rys historyczny, opis teraźniejszości to nie może zabraknąć podróży do przyszłości. Naszym zdaniem dziś wygra DNV VG, ale nastąpi to po podziale punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Team Spontan – Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Jeśli nie teraz, to kiedy? Już w tamtym sezonie Team Spontan wydawał się pewniakiem do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Predykcje te opierały się na bardzo mocnych transferach, których dokonał team. Choć na przestrzeni sezonu zespół prezentował się całkiem nieźle, to było to jednak zbyt mało, by po dłuższej przerwie wrócić do zaplecza elity. Na ostatnim ligowym wirażu team Piotra Raczyńskiego został wyprzedzony zarówno przez Dream Volley, jak i BL Volley, który niejako pogodził dwóch wielkich pretendentów do awansu. Wobec tego ‘Spontaniczni’ rozpoczynają dziś kolejną próbę podbicia trzecioligowych zmagań i w konsekwencji awansu. To rzecz jasna nie będzie zbyt proste, bo choć są dziś faworytem spotkania, to po dwóch historycznych spotkaniach z Kraken Team bilans obu drużyn wynosi po jednym zwycięstwie oraz porażce. Kiedy rozbijemy to na porównanie setów, to również mamy remis – trzy do trzech. Jeśli spojrzymy na wyniki poszczególnych sześciu wspomnianych setów, to aż w trzech na sześć przypadków mieliśmy grę na przewagi. Podsumowując – nie będzie to łatwa przeprawa dla Spontana. Do rywalizacji z faworyzowanym rywalem Kraken Team przystąpi po bardzo udanym sezonie, w którym team Roberta Skwiercza uplasował się na wysokim – szóstym miejscu w ligowej tabeli. Prawda jest taka, że dziś na zlekceważenie Kraken Team nie może sobie pozwolić żadna drużyna w trzecioligowej stawce. Choć ‘Bestia’ nie jest zaliczana do faworytów w walce o podium, to jednak potrafi być groźna. Zobaczymy, czy sprawdzi się to również dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Speednet – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Z utęsknieniem wspominają nie tak dawne czasy gracze Speednetu oraz Szach-Matu. Ci pierwsi zdobywali stosunkowo niedawno tytuł mistrzowski i niestety dla siebie – od wspomnianego czasu zanotowali spory regres. Kolejne dwa sezony to odpowiednio szóste oraz siódme miejsce. O ile równy rok temu team Macieja Miścickiego nie miał większego problemu z utrzymaniem, tak sytuacja w poprzedniej edycji tak kolorowa już nie była. Ostatecznie ‘Programiści’ zostali w elicie, ale z całą pewnością był to wynik znacznie poniżej oczekiwań. Na co dziś stać ‘Różowych’? Trudno znaleźć drużynę, która polaryzuje równie mocno. Część osób twierdzi, że Speednet w obecnej kampanii powalczy o podium rozgrywek, a nawet tytuł mistrzowski. Inni z kolei uważają, że Speednet nie wykaraska się z rowu pochyłego, na który wkroczył w zeszłym roku. O tym, jak będzie – przekonamy się rzecz jasna z czasem. Jeśli chodzi o ‘Szachistów’, to sprawa wygląda bardzo podobnie. Równo rok temu rozpoczął się piękny okres ‘Szachistów’, który zwieńczyło drugie w historii podium w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kiedy wydawało się, że team Dawida Kołodzieja stanie się stałym bywalcem grupy mistrzowskiej – poprzednia edycja brutalnie spacyfikowała te dalekosiężne plany. Ostatecznie Szach-Mat bronił się przed spadkiem i choć zakończyło się happy endem, to trudno mówić tu o przesadnym optymizmie. Jedno jest pewne. Otwarcie sezonu jest dla obu drużyn bardzo ważnym momentem, który może ustawić zmagania na trzy najbliższe miesiące.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Merkury – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Pamiętamy doskonale spotkanie obu drużyn z minionego sezonu. Wówczas w zapowiedziach przedmeczowych zwracaliśmy uwagę na wyjątkowo parszywy dla ‘Tufików’ bilans bezpośrednich spotkań. Choć trudno w to uwierzyć, to wynosił on… siedem-zero dla Merkurego. Typując wynik spotkania nie pozostawało nam zatem nic innego, jak postawić na kolejną wygraną drużyny Piotra Peplińskiego. Choć finalnie faktycznie do niej doszło, to mecz z 17 września 2025 r. był czymś, o czym nie da się szybko zapomnieć. Spotkanie rozpoczęło się bowiem od prawdziwego trzęsienia ziemi, w którym Merkury zanotował najwyższą porażkę w historii swoich 144 występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Pierwszy set zakończył się wynikiem… 21-7 dla underdoga. Z czasem Merkury się ogarnął i wygrał dwa kolejne sety do 17, ale wiadomo, jak jest – trudno zapomnieć o tym, co działo się wcześniej. Wspomniany mecz sprawił jednak, że Merkury podejdzie do starcia z rywalem z większym respektem. Nie bez znaczenia będzie tu fakt, że na dziesięć ostatnich pojedynków Tufi Team wygrał aż osiem. Mimo świetnej drugiej części poprzedniego sezonu o mały włos nie skończyłoby się tragedią. Jako że team Pawła Szafrana zajął ósme miejsce w lidze, musiał rywalizować w meczu barażowym z Flotą Active Team. We wspomnianym meczu rywal nie trzymał jednak gardy, z czym tak doświadczony ‘pięściarz’ jak Tufi Team nie miał najmniejszego problemu. Oczywistością jest jednak to, że dziś czeka ich walka z rywalem wagi ciężkiej, a nie – jak we wspomnianym meczu – piórkowej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

VB Sulmin – BL Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Zastanawiamy się, ile osób wskazywało przed poprzednim sezonem na scenariusz, w którym BL Volley uzyskałby bezpośredni awans do drugiej klasy rozgrywkowej. W naszym odczuciu w taką wizję nie do końca wierzyli sami gracze Wojciecha Strychalskiego, którzy w wcześniejszym sezonie uratowali utrzymanie w trzeciej lidze w dramatycznych akcjach. Niebywały progres. Absolutnie rzadko spotykana sytuacja. Zamiana w Super Saiyana, która dokonała się na naszych oczach. Problem w tym, że wskakując na wyższy poziom, musisz rywalizować z ‘grubszymi graczami’ niż dotychczas i z całą pewnością cała drugoligowa stawka będzie znacznie mocniejsza niż rywale, z którymi BL mierzył się jeszcze pół roku temu. W naszym odczuciu planem na obecny sezon jest utrzymanie w drugiej lidze. Pierwszym rywalem drużyny Wojciecha Strychalskiego będzie ekipa VB Sulmin, która w kilku poprzednich sezonach plasowała się pomiędzy podium rozgrywek a środkiem ligowej stawki. Precyzując – spadek im raczej nie groził, ale o walkę o wyższe cele było im niezwykle trudno. Niemniej jednak VB Sulmin jest uznaną marką na parkietach Inter Marine SL3 i jeśli dziś wieczorem nie dojdzie do jakiejś ogromnej niespodzianki, powinni sobie poradzić z beniaminkiem drugiej ligi. Podobnego zdania są również typerzy w aplikacji SL3, gdzie aż ponad 80% stawia na triumf drużyny Daniela Bąby.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #1

Za nami pierwszy dzień meczowy sezonu Wiosna’26. Poniedziałkowy wieczór dostarczył wielu emocji i przyniósł kilka niespodzianek. Swój debiut w wyższej klasie rozgrywkowej znakomicie będzie wspominała ekipa DSGSA, która sięgnęła po komplet punktów w starciu z Flotą TGD Team. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się również zawodnicy ME Sulmin Volley, pokonując za pełną pulę drużynę Aqua Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

TKKF Flota – Chilli Amigos 0-3 (11-21; 14-21; 10-21)

W zapowiedziach przedmeczowych, a także w trakcie wywiadu z środkowym Chilli Amigos – Piotrem Kławsiuciem forsowaliśmy narrację, że gracze w czerwonych strojach mają w poniedziałkowy wieczór pecha. Musieli oni bowiem rywalizować z TKKF Flotą, która była w zasadzie największą zagadką czwartoligowych zmagań. Owszem – wielu zawodników grało wcześniej w rozgrywkach, ale wrzucenie ich do jednej ekipy wraz z pomocą debiutantów mogło dawać TKKF nadzieje na niezły sezon. Cóż – nikt nie ostrzegł graczy Karoliny Kirszensztein, że tego typu zabawkami – lepiej nie bawić się w domu, bo można zdetonować cały dorobek życia, wraz z sobą przy okazji. Choć do pewnego momentu gracze TKKF prezentowali się całkiem nieźle, to z czasem wyciągnęli zawleczkę od granatu, a po ich niezłej grze nie było już śladu. Każda kolejna udana akcja Chilli Amigos, a tych nie brakowało sprawiała, że dysproporcja pomiędzy drużynami stawała się coraz większa. Szczególnie dobrze w szeregach ‘czerwonych’ radził sobie Mateusz Sypniewski, który zdobywał punkty albo po atakach, albo po świetnej zagrywce. Ostatecznie pierwszy set to dominacja faworyta i ich wygrana do 11. Nieco wyżej poprzeczkę gracze TKKF zawiesili w drugim secie rywalizacji. Choć na półmetku seta było po 9, to dalsza część to ‘odjazd’ drużyny Chilli Amigos, udokumentowany zwycięstwem do 14. Ostatni set rywalizacji to partia, w której TKKF Flota zdała już sobie sprawę, że myśl o zdobyciu punktu jest w poniedziałkowy wieczór abstrakcyjna. Już po chwili faworyt spotkania wygrał partię do 10 i w doskonałych nastrojach opuszczał plac Dwóch Miast.

Inter Marine Masters 2 – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (25-23; 22-20; 19-21)

Spotkanie, które rozpoczęło się o godzinie 19:00 na boisku nr 2, było w naszej ocenie najciekawszym i najbardziej wyrównanym meczem poniedziałkowej serii gier. Naprzeciw siebie stanęły ekipy ACTIVNYCH oraz debiutująca w rozgrywkach drużyna Inter Marine Masters 2. W naszej ocenie faworytem byli debiutanci, aczkolwiek nie wykluczaliśmy, że ACTIVNI pokuszą się o jeden punkt. Nie sądziliśmy jednak, że mecz będzie tak wyrównany i dostarczy tylu emocji – nawet graczom innych drużyn, którzy z boku czekali na swoje spotkanie. Tak czy inaczej – pod koniec premierowego seta ACTIVNI prowadzili już 19-16 i wszystko wskazywało na to, że zgarną pierwszy punkt w meczu. Inny plan miał Arkadiusz Wasilewski, który po chwili popisał się trzema punktami, doprowadzając do wyrównania po 19. Dalsza gra to obopólna wymiana ciosów, po której jako pierwsi na deski padli ACTIVNI. Środkową odsłonę lepiej rozpoczęli ‘Mastersi’, którzy zdawali się iść za ciosem. Choć prowadzili 9-6, po chwili w ich grze coś się zacięło i na dwa zdobyte punkty ACTIVNI odpowiedzieli aż ośmioma (11-14). Mimo to – po raz drugi w meczu ACTIVNI nie zdołali postawić kropki nad ‘i’, a wygrana seta wymknęła im się z rąk (22-20). To, co nie udało się w dwóch pierwszych odsłonach, ACTIVNI zrobili w ostatnim secie rywalizacji. Podobnie jak wcześniej, potrafili wypracować sobie niewielką zaliczkę, ale tym razem ostatnie słowo w meczu należało do nich (21-19). Nie zmienia to jednak postaci rzeczy – to ‘Mastersi’ opuszczali halę w lepszych nastrojach. Samo spotkanie pokazało im jednak, że w czwartej lidze o nudzie raczej nie będzie mowy.

Craftvena – Feniks Gdańsk 2-1 (21-14; 21-19; 18-21)

Sporo czasu poświęciliśmy ostatnio obu drużynom. W przypadku Craftveny wyrażaliśmy zaniepokojenie tym, jak poradzi sobie z nową rzeczywistością. Z zespołu odeszło bowiem dwóch czołowych graczy, których w czwartoligowych realiach bardzo trudno zastąpić. Jeśli chodzi o ich rywali – drużynę Feniksa Gdańsk – tu również doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi, a zespół wymienił niemal całą kadrę. Mimo to uznaliśmy, że kapitan Łukasz Dubicki pozyskał tak dobrych zawodników, iż Feniks powinien być mocniejszy niż jesienią. Biorąc te dwa elementy do kupy, nie pozostawało nam nic innego, jak oddać Typ Redakcji na Feniksa. Jak pokazało samo spotkanie – myliliśmy się i to bardzo. Początek rywalizacji to wspólne badanie sił przeciwników (5-5). Już po chwili dostrzegliśmy fundamentalną różnicę, na której Craftvena zbudowała swoją przewagę. Nie dość, że lepiej bronili, to momentami dopisywało im również szczęście. Kiedy na tablicy wyników widniało 15-9 dla ‘Rzemieślników’, stało się jasne, że to oni wygrają premierową partię (21-14). Środkową odsłonę lepiej rozpoczęła Craftvena, która na półmetku seta prowadziła już 11-7. Mimo to, po kolejnej skutecznej ‘kiwce’ Łukasza Dubickiego, Feniks doprowadził do wyrównania po 13 i kwestia wygranej w tej partii pozostawała otwarta. Kolejne akcje były walką punkt za punkt aż do wyniku 19-19. O zwycięstwie zadecydował błąd zawodnika Feniksa oraz skuteczny blok Emiliano Achentiego (21-19). Mimo roli faworyta i niekorzystnego wyniku Feniks się nie zniechęcił i w dalszej części meczu zdołał wywalczyć nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu. Mimo to inauguracja sezonu okazała się dla nich totalnym niewypałem. A dla Craftveny? Cóż – życie po życiu jednak istnieje.

DSGSA – Flota TGD Team 3-0 (22-20; 26-24; 21-16)

Oj, nie był to najszczęśliwszy dzień w historii Floty. Swoje mecze przegrała bowiem zarówno drużyna trzecio-, jak i czwartoligowa. Czas od czasu do czasu docenić Redakcję, bo gdybyśmy byli nieco bardziej złośliwi, to na mecz o godzinie 21:00 wrzucilibyśmy drugoligową Flotę Active Team. Wówczas z dużą dozą prawdopodobieństwa Flota skompletowałaby hattricka. Uczciwie trzeba przyznać jednak, że choć Flota TGD Team skończyła mecz dokładnie takim samym wynikiem jak ich koledzy z czwartej ligi (0-3), to jednak gracze TGD pozostawili po sobie zdecydowanie lepsze wrażenie. Owszem – wiemy, za aspekty wizualne w SL3 się punktów nie dostaje, ale gdy tylko przypomnimy sobie wydarzenia z pierwszego oraz drugiego seta, to dochodzimy do wniosku, że Flota TGD mogła poniedziałkowe spotkanie spokojnie wygrać. Stało się jednak inaczej i zwycięstwo trafia do debiutanta, który w dodatku zgarnia całą pulę. Na początku spotkania nic na to nie wskazywało, bo po asie serwisowym wracającego do składu TGD Kacpra Goszczyńskiego, ‘Bordowi’ przegrywali 5-9. Mimo niekorzystnego obrazu gry z czasem radzili sobie coraz śmielej i w konsekwencji – wyszarpali pierwszy punkt na trzecioligowych parkietach. Co ciekawe – drugi set był jeszcze bardziej emocjonujący. Choć epilog był taki sam, to obraz gry był już nieco inny. To Flota TGD musiała gonić swojego rywala przez całego seta i ten o mało nie narobił sobie kłopotów. Ostatecznie, po dwóch błędach w końcówce, ‘Bordowi’ dopięli swego i to oni cieszyli się z wygranej do 24. Dwa punkty nie nasyciły jednak drużyny Michała Farona, która parła po trzecie oczko. Mimo dobrej gry w obronie obu drużyn to DSGSA wypracowali sobie przewagę i w konsekwencji zgarnęli trzy punkty w debiucie w trzeciej lidze. Brawo, sądzimy, że jest to naprawdę wielka rzecz.

ME Sulmin Volley – Aqua Volley 3-0 (21-19; 21-16; 21-15)

Pierwszy dzień rozgrywek i już masa niespodzianek. W naszym odczuciu największą niespodzianką, a biorąc pod uwagę przeszłość – chyba sensacją, kibice zgromadzeni w Ergo Arenie mogli oglądać na środkowym boisku. Żeby nie było, że tylko my mamy takie odczucie, chcielibyśmy przedstawić Wam statystyki Typera SL3. Na zwycięstwo 3-0 ekipy ME Sulmin Volley swój głos oddało ledwie… 11% osób biorących udział w zabawie. I prawdę mówiąc, wynik ten jest dla nas zaskakująco wysoki. Należy bowiem pamiętać o tym, że jeszcze niedawno ME Sulmin Volley miało potężne problemy ze zdobywaniem punktów. Owszem – Aqua Volley też, ale ci rywalizowali w wyższej klasie rozgrywkowej. A sam mecz? Dla Aqua Volley miło było tylko na samym początku, kiedy po zagrywce Jakuba Szredera wysunęli się na prowadzenie 4-0. Rywal zareagował błyskawicznie – wziął czas, a ich gra zmieniła się nie do poznania. Po wyrównanej końcówce szczęście uśmiechnęło się do ekipy Fabiana Ehrlicha (21-19). To oczywiście dopiero początek kłopotów drużyny Aqua Volley. W drugim secie gracze z Sulmina połapali się, że wygrana w premierowej partii nie świadczyła o szczęściu, lecz o tym, że rywal – straszny to może i był, ale na Halloween. W efekcie, po kilku udanych akcjach Aleksandra Kwiatkowskiego, ME Sulmin Volley cieszyło się z pierwszej wygranej w sezonie (21-16). Wspomniany Kwiatkowski popis dał szczególnie w trzecim secie rywalizacji. Kiwki, skuteczne ataki, omijanie bloku – facet robił, co chciał, a doświadczona Aqua Volley nie potrafiła nic z tym zrobić. Trzeci set był już wyraźną przewagą drużyny występującej w delegacji, która na pewnym etapie prowadziła już 17-8. Szok i niedowierzanie. Brawo ME Sulmin Volley. To było imponujące.

Speednet 2 – EKO-HURT 1-2 (14-21; 27-25; 11-21)

Wskazanie faworyta spotkania było nie lada wyzwaniem. Z jednej strony Eko-Hurt otwarcie głosi, że nie pogardziłby awansem. Z drugiej strony – w ostatnim czasie zawiedli oni swoich kibiców tyle razy, że zaufanie zostało nadszarpnięte do granic możliwości. Tak było choćby w spotkaniu sprzed pół roku, gdzie Eko-Hurt przegrał ze Speednetem 2 i wówczas było to uznawane za ogromną niespodziankę. Biorąc wszystko do kupy – za nieznacznego faworyta wskazaliśmy Speednet. Już pierwszy set rywalizacji pokazał jednak, jak bardzo się myliliśmy. Speednet 2 nie był bowiem w stanie postawić się silnemu rywalowi i w konsekwencji – już na początku przegrywał 12-6. Z czasem Speednet zaczął gonić, ale jedyne, na co było ich stać, to uciułanie 14 oczek. Fragmentami set ten wyglądał jak partia, w której Speednet zbiera siły na drugą odsłonę. Środkową partię oglądało się wybornie w zasadzie od samego początku. Walka ‘łeb w łeb’, która przez długie minuty prowadziła do zwieńczenia partii. Choć Eko-Hurt miał tu swoje ogromne szanse i prowadził 25-24, dał sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk i po trzech błędach własnych – rywal cieszył się z wyrównania. O trzecim secie nie ma co się rozwodzić. W skrócie – wygrała drużyna wyraźnie lepsza. Finalnie Eko-Hurt bierze zatem udany rewanż za spotkanie z zeszłej edycji.

AIP – Fux Pępowo 3-0 (21-17; 21-19; 21-18)

Zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądało to spotkanie. Na przestrzeni kilku ostatnich sezonów zarysowała się wyraźna różnica pomiędzy grą w pierwszej a drugiej lidze. W konsekwencji dla wielu drużyn, które awansowały, stało się to ‘pocałunkiem śmierci’. Bardzo często sukces okazywał się początkiem ogromnych problemów. Od samego początku wiedzieliśmy, że team z Pępowa stanie przed ogromnym wyzwaniem w obecnym sezonie. Jakby tego było mało – na start dostali rywala wagi ciężkiej. AiP jest bowiem aktualnym brązowym medalistą Inter Marine SL3. Na początku spotkania trudno było nie odnieść wrażenia, że Fux Pępowo podchodzi do meczu z nieco większą tremą niż miało to miejsce w drugiej lidze. Ot – stresik w debiucie w wyższej klasie rozgrywkowej. W efekcie bardzo często nadziewali się na blok rywali. Dodatkowo psuli sporo zagrywek i niekiedy popełniali proste błędy. W rezultacie nie było przestrzeni na to, by myśleć o wygranej seta (21-17). Im dłużej trwał mecz – gracze Dominika Szadacha radzili sobie jednak coraz lepiej. Choć to rywal miał w drugiej części spotkania przewagę i Fux musiał gonić, to dobra gra w obronie i z kontry sprawiała, że ‘Koniczynki’ wciąż były w grze. W rezultacie zniwelowali stratę ze stanu 15-11 do 20-19, ale kropkę nad ‘i’ postawił bardzo dobrze dysponowany Mariusz Seroka (21-19). Ostatni set poniedziałkowego starcia to partia, w której gracze w zielono-czarnych strojach prowadzili grę. Po skutecznym bloku Patryka Bruchmanna czarna tablica wyników wskazywała dwupunktowe prowadzenie Fuxa (14-12). Choć AiP znalazło się w opresji, zdołało zachować zimną krew i w końcówce, po bardzo ważnych punktach Jakuba Sulimy, zapewniło sobie trzeci punkt w meczu – brawo!

Bossman Team – CTO Volley 0-3 (19-21; 18-21; 15-21)

Społeczność Inter Marine SL3 zastanawiała się, jak z odejściem kluczowych graczy poradzi sobie broniący tytułu mistrzowskiego zespół CTO Volley. Poniedziałkowe starcie miało być dobrym wyznacznikiem aktualnej jakości drużyny. ‘Pomarańczowi’ mierzyli się bowiem z Bossmanem, któremu jakości odmówić nigdy nie można. Jak wypadł test? Cóż – ‘pogłoski o sportowej śmierci CTO były przesadzone’. Ba – nawet we wcześniejszych realiach nie postawilibyśmy na scenariusz, w którym trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 zgarnęliby w tym meczu trzy punkty. Trzeba jednak przyznać, że nie był to spacerek, szczególnie w dwóch pierwszych setach rywalizacji. Na półmetku seta lepiej radzili sobie gracze Bossmana, którzy prowadzili 13-11. Z czasem Mateusz Behrendt zmienił piłkę przed zagrywką, a następnie drużyna CTO Volley zanotowała świetną serię, po której ‘Pomarańczowi’ wysunęli się na prowadzenie 19-16. Choć Bossman zbliżył się do rywala na jeden punkt – z pierwszego seta cieszyli się gracze CTO (21-19). Środkowa odsłona to partia, w której niby Bossman był ciągle w grze, ale wciąż ‘czegoś brakowało’. Jakby tego było mało – Adam Sobstyl swoim piekielnym atakiem złamał nadgarstek oraz trzy palce rozgrywającemu Bossmana – Przemysławowi Bałdydze. Jak nie idzie, to nie idzie. Choć Bossman doprowadził do wyrównania po 18, to końcówka należała już do CTO, które po asie serwisowym środkowego – Szymona Rachwalskiego – mogło cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie (21-18). Ostatnia partia to najbardziej jednostronny set w meczu. W miarę wyrównaną grę oglądaliśmy do połowy. Z czasem gracze CTO podkręcili tempo i finalnie wygrali seta do 15, a cały mecz 3-0.

Siatkersi – Tiger Team 1-2 (19-21; 21-16; 19-21)

Spotkanie pomiędzy Siatkersami a Tiger Team było anonsowane jako hit czwartoligowych zmagań. Nie ma się temu co dziwić przesadnie. Ci pierwsi od dwóch sezonów kręcą się wokół podium rozgrywek. Ci drudzy z kolei albo grają w trzeciej lidze, albo plasują się na pudle. Wobec tego faworytem meczu pozostawała dla nas ekipa ‘Tygrysów’, choć podskórnie przeczuwaliśmy, że nie będzie to dla nich łatwe zadanie. Udowodnił to początek spotkania, gdzie po ataku Macieja Tarulewicza Siatkersi prowadzili 10-5. Wow, co to był za początek meczu. Było jednak jasne, że nie da się utrzymać tego poziomu przez cały set. Sytuacja była bowiem taka, że Siatkersi przebiegli pierwsze 100 metrów na sprincie. Problem był jednak taki, że był to bieg długodystansowy i z czasem rywale ich ‘złapali’. Ze stanu 10-5 zrobiło się po chwili 11-15. Niewiarygodna liczba błędów pozbawiła Siatkersów pierwszego punktu w meczu. Choć udało im się jeszcze wyrównać (19-19), to ostatnie słowo należało do ‘Tygrysów’. Środkowa partia rozpoczęła się niemal identycznie jak pierwszy set. Siatkersi objęli wysokie prowadzenie 10-4, ale różnica była taka, że tym razem wyciągnęli wnioski i nie roztrwonili już przewagi. Ostatecznie, choć było groźnie, to team Sebastiana Wilmy cieszył się po chwili z wyrównania w setach (21-16). O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować zatem trzeci set rywalizacji, który – co było już tradycją – rozpoczął się od prowadzenia Siatkersów (10-7). W drugiej części seta Tiger Team jednak się ogarnął i finalnie wyszarpał rywalom zwycięstwo z rąk, wygrywając do 19. Choć mecz miał różne oblicza i często nie brakowało w nim niechlujstwa, to jednak na nudę nie można było narzekać.

Zapowiedź – MATCHDAY #1

Po trzech miesiącach oczekiwania rozpoczynamy piętnasty sezon Inter Marine SL3. W pierwszym dniu meczowym dojdzie do dziewięciu pojedynków. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w czwartej lidze pomiędzy Craftveną a Feniksem Gdańsk. Na nudę nie będziemy narzekać również w meczu DSGSA z Flotą TGD Team. Zapraszamy na zapowiedź!

TKKF Flota – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć w teorii nie będzie to dla obu drużyn pierwsze spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3, w praktyce sytuacja wygląda zupełnie inaczej. O ile sytuacja w Chilli Amigos nie uległa większym zmianom i mniej więcej wiemy, czego można spodziewać się po zespole prowadzonym przez Pawła Kaletę, o tyle przypadek TKKF Floty jest zupełnie odmienny. Zespół przeszedł bowiem prawdziwą rewolucję kadrową – z poprzedniego sezonu nie został już żaden zawodnik, a na parkiecie zobaczymy dziś całkowicie nową drużynę. Nie oznacza to jednak, że w barwach Floty zabraknie twarzy znanych kibicom SL3. W momencie przygotowywania zapowiedzi kadra TKKF liczyła czternaścioro graczy, z których spora część miała już doświadczenie w rozgrywkach. Mimo to, wokół zespołu Floty wciąż pojawia się wiele znaków zapytania i można przypuszczać, że Chilli Amigos nie są szczególnie zadowoleni z faktu, iż to właśnie oni jako pierwsi odkryją przed ligą część kart rywali. Po dzisiejszym starciu wiedza na temat potencjału TKKF Orlen z pewnością będzie znacznie większa. A jakiego scenariusza się spodziewamy? Po bardzo udanym poprzednim sezonie sądzimy, że górą będą gracze Chilli Amigos. W minionej edycji ‘Amigos’ zajęli siódme miejsce, zdobywając 24 punkty – o sześć więcej niż rok wcześniej. Sam bilans oraz dobra gra przeciwko czołowym drużynom ligi pozwalają przypuszczać, że w obecnej kampanii Chilli zaprezentuje się jeszcze lepiej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Inter Marine Masters 2 – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Rodzina Inter Marine Masters od kilku lat systematycznie się rozrasta. W pewnym momencie coś, co miało być korzyścią, zaczęło przeradzać się w wyzwanie dla osób odpowiedzialnych za wyznaczanie kierunku i wizji budowy drużyny. Co mamy na myśli? Ano to, że przy tak dużej liczbie graczy część zawodników grała coraz mniej, co z kolei doprowadziło do coraz większego rozwarstwienia zespołu. Myśl o założeniu drugiej drużyny zaczęła kiełkować w głowach włodarzy już jakiś czas temu. Ostatecznie ‘Mastersi’ wystawili kolejną ekipę, która ‘nową – starą’ przygodę w SL3 rozpocznie od czwartej klasy rozgrywkowej. Debiut drużyny dowodzonej przez Jarosława Garczyńskiego przypadnie na mecz z ACTIVNYMI Gdańsk, którzy są prawdziwymi weteranami tych rozgrywek. Choć na przestrzeni kilku lat skład zespołu zmienił się nie do poznania, faktem pozostaje, że poniedziałkowe starcie będzie dla nich 144. pojedynkiem w historii występów. Jak dotąd ekipa prowadzona przez Artura Kurkowskiego zdołała odnieść 69 zwycięstw i zanotowała 74 porażki. Aby odwrócić to niekorzystne ‘ratio’, ‘czarno-żółci’ będą musieli rozegrać bardzo udany sezon, co – biorąc pod uwagę poprzedni – może okazać się naprawdę trudnym zadaniem. Z drugiej strony takiej stabilizacji w składzie ACTIVNYCH nie oglądaliśmy już od dawna. Czy wobec tego byli drugoligowcy będą w stanie rozpocząć sezon od wygranej?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Craftvena – Feniks Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Trzęsienie ziemi. Gdybyśmy mieli opisać w dwóch słowach to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich trzech miesięcy w obu drużynach, które dziś o godzinie 19:00 staną do walki o ligowe punkty – wybór byłby oczywisty. Dwa poprzednie sezony w wykonaniu Rzemieślników były naprawdę udane, a w szkolnej skali ekipa Bartosza Zakrzewskiego zasłużyła na ocenę dobry +. Do 'świadectwa z paskiem’ drużynie w czarnych barwach zabrakło naprawdę niewiele, szczególnie w poprzednim sezonie. Po tym, jak promocję do wyższej klasy rozgrywkowej uzyskały bardzo mocne zespoły, wydawało się, że nadchodzi czas Craftveny. Choć nie można niczego wykluczyć, perspektywa na obecną sytuację jest zdecydowanie inna – i dla Craftveny znacznie mniej korzystna. Po kilku udanych sezonach z drużyny odeszło bowiem dwóch liderów – Michał Markiewicz oraz Mateusz Ryś – i wydaje się, że taką wyrwę będzie niezwykle trudno wypełnić. Jeśli chodzi o Feniksa, to jest to zespół, który w przerwie między sezonami przeszedł jedną z największych rewolucji kadrowych spośród całej – 52 drużynowej stawki. Z ekipy Łukasza Dubickiego odeszło wielu zawodników i prawdę mówiąc – dziś wieczorem zobaczymy niemal zupełnie nowy skład. W nowym – starym Feniksie pojawiło się kilku świeżych graczy, a wśród nich nie brakuje głośnych nazwisk. Spodziewamy się, że to właśnie oni wezmą na siebie ciężar zdobywania ligowych punktów. Choć w poprzednim sezonie to Craftvena uchodziła za wyraźnego faworyta, dziś – więcej szans na zwycięstwo dajemy ekipie Feniksa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DSGSA – Flota TGD Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Mnóstwo czasu w dzisiejszych zapowiedziach poświęcamy sporym zmianom w poszczególnych drużynach. Nie inaczej będzie i tym razem, a obraz zespołów, które pamiętamy z sezonu Jesień’25, może być już zdecydowanie inny. Kilka tygodni temu w kontekście drużyny DSGSA mówiło się bardzo wiele o dwóch transferach out do pierwszoligowej BEemki Volley. Mowa tu o transferach Wiktora Witowskiego oraz Igora Slipaczuka, co uznane zostało za bardzo duże osłabienie. Wówczas cicho było jeszcze o transferze w drugą stronę. Szeregi DSGSA od obecnego sezonu wzmocni bowiem Kamil Dobosz, który na parkietach Inter Marine SL3 zdążył już wyrobić sobie bardzo dobrą markę. Dodatkowo team Michała Farona pozyskał kilku zawodników, dla których dzisiejsze starcie będzie debiutem w rozgrywkach. Jeśli chodzi o Flotę TGD, bardzo dużo mówiło się o odejściu Sebastiana Sołtysa, uznawanego za absolutną topkę środkowych w trzeciej lidze. Drużynę opuścił także Szymon Dobrzyniecki, jeden ze skuteczniejszych graczy w teamie Karoliny Kirszensztein. Oczywiście wyrwę trzeba było kimś zastąpić i do zespołu dołączyli powracający do ekipy Kacper Goszczyński, a także Konrad Piotrowski i Tadeusz Jakubczyk. Miejsce w składzie znaleźli również debiutujący gracze. Sami zastanawiamy się, jak te zmiany przełożą się na wynik drużyny w obecnym sezonie. Bez wątpienia siłą zespołu pozostają wspólne, regularne treningi. Z drugiej strony DSGSA ma za sobą naprawdę udany sezon i czujemy, że na tej fali fantazji ograją dziś kolejnego rywala.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

ME Sulmin Volley – Aqua Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Nie tak wyobrażali sobie trzecioligową przygodę gracze Aqua Volley. Przypomnijmy, że po świetnym sezonie Wiosna’25 – team Mateusza Drężka wygrał zmagania w czwartej lidze i w konsekwencji awansował na trzeci poziom rozgrywkowy. Tuż przed startem sezonu zespół opuścił jednak najskuteczniejszy i najlepszy gracz drużyny – Michał Maliszewski. Nie było dla nikogo tajemnicą, że wówczas ciężar zdobywania punktów spoczywał głównie na barkach wspomnianego atakującego. Z czasem okazało się, że zastąpienie gracza takiego kalibru jest niemożliwe, a team zajął ostatnie miejsce w lidze. Co gorsze – to właśnie oni byli jedyną drużyną w całej trzeciej lidze, która nie zdołała wygrać choćby jednego meczu i na tym tle okazali się znacznie słabsi niż zespoły, które awansowały razem z nimi. Fatalny sezon sprawił, że do dzisiejszego starcia Aqua Volley przystąpi z serią 14 porażek z rzędu i pod tym kątem są w absolutnej czołówce ligi. Co więcej – w historii rozgrywek tylko 10 drużyn notowało równie fatalną serię. Choć z deklaracji zespołu wynika, że w obecnym sezonie mają grać ‘for fun’, to jednak chcieliby jak najszybciej zakończyć te tortury. Dziś okazja wydaje się być ku temu całkiem dobra. Rywalem drużyny będzie ME Sulmin Volley, który w minionym sezonie wygrał 1 z 13 pojedynków. Owszem – od tamtego czasu w składzie drużyny zaszły spore zmiany, a do zespołu dołączyło kilku dobrych zawodników. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że dziś faworytem zdają się być gracze Aqua Volley. Sądzimy jednak, że potencjalny punkt drużyny z Sulmina nie byłby ogromną niespodzianką.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speednet 2 – EKO-HURT

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po kilku sezonach, w których Eko-Hurt był jedną z najmocniejszych ekip w Inter Marine SL3 – nad siedzibą ‘Hurtowników’ z czasem pojawiły się czarne chmury. W efekcie zespół dowodzony przez Pawła Dawczaka zaczął osiągać coraz gorsze wyniki. Choć momentami sprzyjało im szczęście i team zdołał utrzymywać się na pierwszoligowej powierzchni, finalnie – Eko-Hurt spadł do drugiej ligi. Mimo to ex Mistrz Inter Marine SL3 nie złożył broni i w minionej edycji miał jeden plan na sezon – awansować do elity. Choć w ostatecznym rozrachunku było stosunkowo blisko i do podium rozgrywek Eko-Hurtowi zabrakło dwóch punktów, to jednak punktowanie ze średnią 2 oczek na mecz okazało się niewystarczające. Kto wie, gdzie byliby dzisiaj gracze Pawła Dawczaka, gdyby nie mecz, do którego doszło 22 września 2025 r., kiedy w naszych oczach byli oni wyraźnym faworytem starcia ze Speednetem 2, a mimo to wspomniane spotkanie zakończyło się ich porażką 1-2. To właśnie wtedy zrozumieliśmy, że w Speednecie 2 dzieją się bardzo poważne rzeczy, a drużyna wskoczyła na co najmniej jedną półkę wyżej niż miało to miejsce w sezonie Wiosna’25. Finalnie Speednet 2 uplasował się na szóstym miejscu w lidze z kapitalnym bilansem dziewięciu zwycięstw oraz zaledwie czterech porażek. Dość powiedzieć, że tylko jedna drużyna z całej drugiej ligi mogła pochwalić się lepszym bilansem. Tym, czego zabrakło Speednetowi do ‘pudła’, był fakt, że bardzo często dzielili się oni punktami z rywalami. Czy dziś będzie podobnie? Choć od września minęło pół roku i Eko-Hurt z czasem wrócił na wyraźnie lepsze tory, to dziś – nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy ‘Programistom’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

AIP – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Nie chochlą, a łyżką. Drużyna z Pępowa to przykład mozolnego, aczkolwiek skutecznego i konsekwentnego wchodzenia po ligowych szczeblach. Nie było w zasadzie sezonu, w którym team Dominika Szadacha nie zrobiłby progresu i po kilku edycjach – 'koniczynkom’ dopisało wreszcie szczęście, a zespół wkroczył do upragnionej elity. Co ciekawe i warte podkreślenia, to fakt, że ekipa budowana jest niemal wyłącznie na zawodnikach z okolic Pępowa oraz Żukowa. Jakby tego było mało – do drużyny wprowadzani są młodzi gracze, którzy z czasem zaczynają stanowić o sile zespołu i są jego motorem napędowym. Trudno dziś nie patrzeć na Fuxa z podziwem. Pierwsza liga to jednak bardzo poważna sprawa, o czym stosunkowo często przekonują się zespoły, które awansowały do wyższej klasy rozgrywkowej. Sam awans potrafi być nieraz czymś, co przynosi więcej szkód niż pożytku. O tym, jak będzie w tym przypadku, przekonamy się za kilka tygodni. Z całą pewnością – początek sezonu dla Fuxa będzie bardzo trudną przeprawą. Zmierzą się oni bowiem z zespołem AiP, który w minionej edycji sięgnął po brązowe medale, a do ostatniej kolejki miał nawet szanse na historyczny triumf w lidze. W dotychczasowej przygodzie zespół AiP na najniższym szczeblu podium stawał dwukrotnie. Jak wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Bossman Team – CTO Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Stare porzekadło mówi, że wygranie ligi to naprawdę ogromny wyczyn, ale obrona tytułu mistrzowskiego – to prawdziwy wyczyn. Jest to coś w rodzaju przejścia gry, po którym odblokowany zostaje tryb hardcore. Gdyby nie wydarzenia, do których doszło w przerwie między sezonami, CTO zapewne pozostałoby głównym kandydatem do złota. Niestety dla ‘Pomarańczowych’ – ich szeregi opuścili dwaj bardzo ważni gracze – Igor Ciemachowski oraz Adrian Białecki. Owszem, wciąż da się wygrać partię szachów bez dwóch ważnych figur, ale gdy brakuje ich już na początkowym etapie gry, sytuacja bardzo się komplikuje. Pierwszym testem w nowej rzeczywistości dla CTO będzie starcie z Bossmanem, który ma za sobą kiepski jak na swoje możliwości sezon. W minionej edycji Bossman znalazł się co prawda w grupie mistrzowskiej, ale wskoczył tam ‘rzutem na taśmę’. Kiedy jednak tam dotarł – nie podjął rękawicy i finalnie wylądował na piątym miejscu z bilansem pięciu zwycięstw oraz ośmiu porażek. Co więcej – trzy ostatnie mecze Bossmana zakończyły się ich porażkami i dziś gracze Jakuba Kłobuckiego postarają się przełamać tę niekorzystną serię. Nie licząc ekstremum z okresu 8 maja – 15 września, kiedy Bossman przegrał aż siedem spotkań z rzędu, jest to druga najdłuższa seria porażek drużyny z puszką piwa w logo. Sądzimy, że choć Bossman nie stoi dziś na straconej pozycji, to jednak CTO ma więcej szans na zwycięstwo.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Siatkersi – Tiger Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Dwa ostatnie sezony w wykonaniu Siatkersów były naprawdę obiecujące. Team Sebastiana Wilmy, który został nowym kapitanem drużyny, zajmował odpowiednio piąte oraz szóste miejsce, tracąc do podium rozgrywek naprawdę niewiele. Ostatecznie drużynie nie udało się awansować, ale kto wie – być może tym razem będzie inaczej? Aby tak się stało, dobrze byłoby zacząć sezon tak dobrze, jak miało to miejsce w poprzedniej edycji. Przypomnijmy, że wówczas Siatkersi wygrali sześć pierwszych spotkań i ‘z marszu’ stali się jednym z kandydatów do podium. Ostatecznie z czasem przyszła obniżka formy i ambitne plany drużyny trzeba było odłożyć. Czy tym razem będzie inaczej? Na starcie team Sebastiana Wilmy stoczy bardzo trudny pojedynek z ekipą Tiger Team, która była o włos od utrzymania się w trzeciej klasie rozgrywkowej. Miniony sezon był znacznie lepszy niż poprzednia próba ‘Tygrysów’, która również zakończyła się spadkiem z trzeciej do czwartej ligi. Od kilku sezonów team Marcina Kwidzińskiego (tu również doszło do zmiany kapitana) balansuje pomiędzy trzecią a czwartą ligą i im dłużej o tym myślimy, tym większy mamy problem, do której bardziej pasują. Jedno jest jednak pewne. Tym razem Tiger Team również będzie chciał awansować i prawdę mówiąc – w naszym odczuciu mają na to bardzo dużą szansę. Zestawienie ze sobą drużyn o sporych ambicjach już na tym etapie sezonu zwiastuje, że możemy być dziś świadkami bardzo ciekawego, czwartoligowego starcia.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Przed nami pierwszy tydzień rozgrywek Wiosna’26. Przedstawiamy najważniejsze informacje organizacyjne.

  1. Na salę wchodzimy wejściem C1. Poniżej znajduje się mapka ze wskazówkami jak dotrzeć do hali treningowej.
  2. Do dyspozycji drużyn będą dwie duże szatnie (nr 1, 2a, 2b, 3, 4)
  3. Wchodząc na salę wejściem C1 należy przyjąć, że boisko skrajnie po lewej to boisko nr 1, a skrajnie po prawej boisko nr 3.
  4. Prosimy o to, abyście wchodzili na salę dopiero po opuszczeniu jej przez trenujących siatkarzy/koszykarzy Trefla Gdańsk/Sopot
  5. Przed każdym meczem zaplanowany jest czas na 10-15 minutową rozgrzewkę. Zapewniamy ograniczoną liczbę piłek do rozgrzewki.
  6. Standardowo, na mecz zaplanowana jest godzina. W związku z ewentualnym przedłużającym się spotkaniem poprzedzającym, mecze mogą rozpocząć się z opóźnieniem.
  7. Na każdym meczu będą protokolanci. Niektóre z drużyn posiadają koszulki z numerami. W przypadku drużyn bez numerów, protokolant po udanym ataku, asie serwisowym czy bloku, będzie prosił o podanie nazwiska tak, abyśmy mogli prowadzić kompleksowe statystki na stronie.

Transfery, newsy, plotki – Wiosna’26

Począwszy od sezonu Jesień’21 informujemy Was o najważniejszych wydarzeniach, do których doszło w przerwie pomiędzy rozgrywkami. W tym miejscu znajdziecie informację o najgorętszych transferach, rozstaniach, fuzjach oraz plotkach dotyczących tego co wydarzyło się w poszczególnych ekipach. Zapraszamy!

Aktualizacja 09.03.2026 r.

  • to już koniec transferów, newsów oraz plotek. Czas na granie 🙂
  • Jan Janikowski, Paweł Kondratowicz, Michał Gaffke oraz Piotr Krzyżaniak (wszyscy bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do Staltestu Pomorze

Aktualizacja 09.03.2026 r.

  • Tomasz Czopur (ex BL Volley, Hydra Volleyball Team, DNV Volley Gdańsk oraz Niepoloty) przechodzi do VB Sulmin
  • wbrew wcześniejszym informacjom – Wiktor Witowski oraz Oliwier Slipaczuk nie zagrają w obecnym sezonie w BEemce Volley
  • Krzysztof Daszkiewicz (ex MPS Volley) przechodzi do Team Spontan

Aktualizacja 06.03.2026 r.

  • Mikołaj Nowak (ex AXIS, DHP Oliwa oraz Volley Kiełpino) przechodzi do Siatkersów

Aktualizacja 05.03.2026 r.

  • Stanisław Urban (ex Stay Win) przechodzi do DHP Oliwa
  • wbrew wcześniejszym informacjom – Mariusz Kuczko nie odchodzi z Challengers
  • wbrew wcześniejszym informacjom – Maksymilian Tryzna nie odchodzi z Team Spontan

Aktualizacja 03.03.2026 r.

  • Michał Sadowski oraz Jakub Redzimski (oba bez debiutu w Inter Marine SL3) przechodzą do Tiger Team

Aktualizacja 02.03.2026 r.

  • Filip Trojanowski wraca po czterech latach do składu Złomowca Gdańsk
  • Bartosz Kulawy (ex BEemka Volley) przechodzi do Eko-Hurtu
  • Maciej Maćkiewicz (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Floty TGD Team

Aktualizacja 01.03.2026 r.

  • Mateusz Leśniak (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do TKKF Flota
  • Samuel Wróbel (ex Old Boys oraz Staltest Pomorze) przechodzi do CTO Volley
  • na stronie pojawiły się informacje organizacyjne, z którymi w szczególności powinni zapoznać się debiutujący gracze
  • nowym kapitanem Siatkersów został Sebastian Wilma
  • już jutro inauguracja sezonu Wiosna’26!

Aktualizacja 28.02.2026 r.

  • Michał Krasiński (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do DSGSA
  • Leszek Rzępołuch (ex Inter Marine Masters oraz VB Sulmin) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • Paweł Strzałkowski (ex Maritex oraz Bayer Gdańsk) przechodzi do Chilli Amigos
  • po roku przerwy – Przemysław Kłudkowski wraca do składu BL Volley
  • wbrew wcześniejszym doniesieniom – Marek Pilarek nie opuszcza BL Volley

Aktualizacja 27.02.2026 r.

  • Aleksander Kwiatkowski (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do ME Sulmin Volley
  • wbrew wcześniejszym informacjom – Piotr Okoniewski nie zagra w najbliższym sezonie w Speednecie
  • po czterech latach przerwy Michał Doroz (ex Speednet, Speednet 2 oraz Wirtualna Polska) wraca do Hydry Volleyball Team

Aktualizacja 26.02.2026 r.

  • Michał Frączek (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do DSGSA
  • Szymon Czerny (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do TKKF Flota

Aktualizacja 25.02.2026 r.

  • Krzysztof Górzny (ex Inter Marine Masters, Bombardierzy oraz VB Sulmin) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • Piotr Grzechowiak (ex Inter Marine Masters) przechodzi do Inter Marine Masters 2

Aktualizacja 24.02.2026 r.

  • Remigiusz Maczan odchodzi z Hydry Volleyball Team
  • Karol Opanowski (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Inter Marine Masters 2
  • Jakub Klimczak (ex Staltest Pomorze, DHP Oliwa, Merkury oraz Eko-Hurt) przechodzi do Old Boys

Aktualizacja 23.02.2026 r.

  • Florian Dera (ex Kraken oraz Craftvena) przechodzi do Staltestu Pomorze
  • Andrzej Ossowski (ex Maritex oraz Bayer Gdańsk) przechodzi do Staltestu Pomorze
  • Kacper Bieliński, Kacper Klejna, Jakub Brzozowski, Jakub Klimczak oraz Maciej Kucia odchodzą ze Staltestu Pomorze
  • Jakub Pisowacki (ex Sharks oraz Only Spikes) przechodzi do Złomowca Gdańsk
  • po dwóch latach przerwy Bartosz Pastuszak wraca do składu Złomowca Gdańsk
  • Paweł Połaniecki oraz Ivan Mialik (obaj bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do Floty TGD Team
  • Łukasz Lipiński (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Challengers
  • Grzegorz Boguszewski (ex Inter Marine Masters, Chilli Amigos oraz Zmieszani) wraca do Challengers
  • rozgrywki zaczynają się w przyszłym tygodniu!

Aktualizacja 21.02.2026 r.

  • Grzegorz Woś (ex TKKF Flota) przechodzi do Sharks
  • Marcel Schadach (bez debiutu w Inter Marine SL3) przechodzi do Sharks
  • Agata Chłusewicz (ex Feniks Gdańsk) przechodzi do Aqua Volley
  • Daniel Pełka (bez debiutu w Inter Marine SL3) przechodzi do Aqua Volley
  • Kacper Gierejczyk oraz Łukasz Chomik odchodzą z Aqua Volley

Aktualizacja 20.02.2026 r.

  • Maksymilian Wilk, Mikołaj Nowak oraz Marcin Jarosławski odchodzą ze Złomowca Gdańsk
  • Kacper Iwaniuk (ex Maritex oraz Speednet) przechodzi do Bayer Gdańsk
  • Adrian Białecki (ex CTO Volley) przechodzi do AiP
  • Mikołaj Tempczyk (ex Staltest Pomorze) przechodzi do Team Spontan
  • Adrian Jaromek (ex Remedios Sopot Ortopedia oraz Speedway AWKS) wraca do DHP Oliwa

Aktualizacja 19.02.2026 r.

  • Mateusz Maziarka oraz Dawid Witkowski odchodzą z Old Boys
  • Szymon Kobyliński (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Old Boys
  • Maciej Skowroński (ex Maritex, MiszMasz, DHP Oliwa oraz Zmieszani) przechodzi do Old Boys
  • do sezonu Wiosna’26 zostało zapisanych już ponad 600 graczy
  • Przemysław Wypych (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Floty Active Team
  • Oskar Wąsiewski, Tomasz Grudzień oraz Marek Pilarek odchodzą z BL Volley
  • Piotr Skierkowski 2 (ex Tiger Team) przechodzi do TKKF Flota
  • Grzegorz Boguszewski odchodzi z Inter Marine Masters
  • na kanale YouTube pojawił się Magazyn Inter Marine SL3 – Wiosna’26 #0

Aktualizacja 18.02.2026 r.

  • Sebastian Sztyrak, Jakub Obuchowski, Dominik Głos, Tomasz Ręczkowski, Mateusz Pietrala oraz Filip Matusiak (wszyscy bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do TKKF Flota
  • Mateusz Rzepecki (ex ME Sulmin Volley) przechodzi do TKKF Flota
  • Adam Nadolski (ex Craftvena oraz Tiger Team) przechodzi do TKKF Flota
  • Kamil Zieliński (ex Remedios Sopot Ortopedia, Flota TGD Team oraz Speedway AWKS) przechodzi do TKKF Flota
  • Mateusz Bania (ex Remedios Sopot Ortopedia, Flota TGD Team, Tiger Team oraz Flota Active Team) przechodzi do TKKF Flota
  • Oliwia Kwiatkowska (ex DSGSA) przechodzi do TKKF Flota
  • Szymon Damrad, Nikodem Rek, Nikodem Dehling, Stanisław Haftka, Krzysztof Gmiterek, Jakub Schönfeld, Jakub Korytowski, Wojciech Goliński, Grzegorz Woś oraz Sylwester Woś odchodzą z TKKF Flota
  • Tadeusz Jakubczyk (ex Staltest Pomorze oraz Tiger Team) przechodzi do Floty TGD Team
  • Jakub Kolasa odchodzi z Aqua Volley
  • Konrad Piotrowski (ex Aqua Volley oraz Speedway AWKS) przechodzi do Floty TGD Team
  • Kacper Goszczyński (ex Flota Active Team, BL Volley, 3city4students, TGD oraz Sprężystokopytni & Kitku) wraca do Floty TGD Team
  • Dariusz Rulewski wraca do Floty TGD Team po dwóch sezonach przerwy
  • Fryderyk Górski (ex Flota TGD Team, Szach-Mat, Letni Mental, Team Spontan oraz VB Sulmin) wraca do Challengers
  • Tomasz Taurogiński, Bartosz Gradulewski, Maciej Sieluk oraz Daniel Kuchta odchodzą z Floty TGD Team
  • Mikołaj Gałusa (ex Flota TGD Team) przechodzi do TKKF Flota
  • Sławomir Wrzosek (ex Flota TGD Team oraz TGD) przechodzi do Challengers
  • Bartłomiej Dzierzęcki, Paweł Kondracki, Krystian Kempiński, Michał Szajter, Nazar Krutskevych, Marcin Bartosiak oraz Mariusz Kuczko odchodzą z Challengers

Aktualizacja 17.02.2026 r.

  • Filip Kowalewski (ex Staltest Pomorze) przechodzi do Fuxa Pępowo
  • Jarosław Błażków oraz Aleksandr Zelenko (obaj bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do Aqua Volley
  • Patryk Ułanowicz (ex Speednet 2) przechodzi do Sharks
  • Dawid Marciniak, Wojciech Ciszewski, Adam Kapuściarek, Rafał Pączek, Filip Pietrzak, Jakub Byliński, Adam Dagil, Stanisław Kozłowski oraz Kornel Pacholski (wszyscy bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do Energi Trefla Gdańsk
  • Mateusz Nyk, Wiktor Szpaczek, Marcel Biernikowicz, Kostian Kulyk, Filip Werra, Kacper Wiśniewski, Mateusz Landsberg, Jakub Tymiński, Kuba Shittu, Jan Wysiecki, Arkadiusz Wlazły oraz Stanisław Fornalak odchodzą z Energi Trefla Gdańsk
  • Karol Jeliński (ex Szach-Mat) przechodzi do Tiger Team
  • do sezonu Wiosna’26 zostało zapisanych już ponad 500 zawodników
  • z uwagi na kontuzję Adrian Krampichowski oraz Sebastian Kopiczko nie wystąpią w obecnym sezonie w Szach-Macie
  • do rozpoczęcia sezonu Wiosna’26 zostało mniej niż dwa tygodnie!

Aktualizacja 16.02.2026 r.

  • Julia Balewicz oraz Sebastian Lipski odchodzą z Hapag-Lloyd
  • Kacper Kamerka (ex Tufi Team) przechodzi do HANDLUWY
  • Wojciech Ingielewicz (ex HANDLUWA, Eko-Hurt oraz TSS Volley) przechodzi do DNV Volley Gdańsk
  • Florian Kamiński oraz Szymon Lachowicz (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do HANDLUWY
  • Dominik Jakubowski wraca do HANDLUWY po roku przerwy
  • Maciej Manista (ex Maritex, MiszMasz, Flota Active Team oraz Flota TGD Team) przechodzi do HANDLUWY
  • Kamil Jaworski, Vladyslav Bondar, Adam Jaros oraz Kostiantyn Rudnytskyi odchodzą z HANDLUWY
  • Jakub Król po sezonie spędzonym w drużynie HANDLUWA wraca do Szach-Matu
  • Paweł Krepel oraz Dominik Machaliński (obaj bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do Speedway AWKS
  • Szymon Łomiński, Grzegorz Żyła-Stawarski, Krystian Finka oraz Szymon Magulski odchodzą z Speedway AWKS
  • Czerepachy Volley zmieniają nazwę na HANDLUWA
  • Port zmienia nazwę na StayWin

Aktualizacja 14.02.2026 r.

  • Adam Kamiński (ex Inter Marine Masters) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • Rafał Artymiuk (ex Remedios Sopot Ortopedia, Craftvena, DHP Oliwa, Team Spontan, Thunder Team oraz MIKSTura) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • Andrzej Iwaniuk (ex Speednet oraz Speednet 2) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • Mariusz Skierkowski (ex Szach-Mat, Team Spontan oraz Inter Marine Masters) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • Dariusz Dambek (ex Challengers) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • Artur Majdan oraz Robert Majdan (ex Inter Marine Masters, VB Sulmin oraz Port) przechodzą do Inter Marine Masters 2
  • Jarosław Garczyński oraz Jarosław Majdan (ex Inter Marine Masters oraz VB Sulmin) przechodzi do Inter Marine Masters 2
  • koniec zapisów. Stawkę uzupełnia drużyna Inter Marine Masters 2. Z uwagi na wycofanie się z rozgrywek drużyny Maritex, miejsce w 3 lidze zajmie drużyna Speedway AWKS, która w sezonie Jesień’25 przegrała mecz barażowy

Aktualizacja 13.02.2026 r.

  • Jakub Małecki (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Feniks Gdańsk
  • Maksymilian Tryzna odchodzi z Team Spontan
  • Dawid Marszałek (bez debiutu w Inter-Marine SL3) dołącza do VB Inter-Grahen Sulmin
  • Cezary Chojecki (ex VB Sulmin, Bayer Gdańsk oraz Speedway AWKS) przechodzi do VB Inter-Grahen Sulmin)
  • Alex Siwik (ex VB Sulmin) przechodzi do VB Inter-Grahen Sulmin
  • ostatni dzień zapisów dla drużyn, które grały w poprzednim sezonie. Już teraz wiadomo, że będzie komplet 52 drużyn

Aktualizacja 12.02.2026 r.

  • Daniel Majewski (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do ME Sulmin Volley
  • do sezonu Wiosna’26 zostało zapisanych już ponad 400 zawodników
  • Mateusz Pietrzykowski nowym kapitanem VB Inter-Grahen Sulmin
  • były już kapitan VB Inter-Grahen Sulmin – Kacper Wiczkowski przechodzi do ME Sulmin Volley
  • Łukasz Bzówka (ex DSGSA) przechodzi do ME Sulmin Volley
  • Piotr Ceynowa (ex Audiofon Karczemki oraz ADS Volley) przechodzi do ME Sulmin Volley
  • Paweł Kowalski (ex Sharks, ADS Volley, MiszMasz, Flota Active Team, Speedway AWKS oraz Volley Kiełpino) przechodzi do ME Volley Sulmin
  • Katarzyna Duczek (ex ADS Volley) przechodzi do ME Sulmin Volley
  • Kamila Formela, Tymoteusz Litzbarski, Mateusz Witzling, Patryk Nowak, Paulina Wenta, Łukasz Bobrek, Marek Hrycyna oraz Marcin Sazon odchodzą z ME Sulmin Volley
  • Kuba Firszt oraz Patryk Fafiński odchodzą z DNV Volley Gdańsk
  • Kacper Janulewicz (ex Speednet) przechodzi do Speednetu 2
  • Patryk Ułanowicz oraz Mateusz Chodyna odchodzą ze Speednetu 2
  • czternasty dzień zapisów – 48 drużyn

Aktualizacja 11.02.2026 r.

  • Łukasz Turski odchodzi z Chilli Amigos
  • Andrii Cherniuk (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Only Spikes
  • Dominik Chmielowski oraz Christian Trossero odchodzą z Only Spikes
  • trzynasty dzień zapisów – 47 drużyn

Aktualizacja 10.02.2026 r.

  • Sebastian Sołtys (ex Flota TGD Team) przechodzi do VB Sulmin
  • Mateusz Polowiec (ex Bayer Gdańsk, Flota TGD Team, MiszMasz, Niepoloty oraz TSS Volley) przechodzi do VB Sulmin
  • Przemysław Walczak, Marcin Dobrowolski, Cezary Chojecki, Paweł Szymański oraz Alex Siwik odchodzą z VB Sulmin
  • Bartosz Zochniak (ex BEemka Volley oraz TGD) przechodzi do Remedios Sopot Ortopedia
  • Igor Kazello (ex Sharks, Czerepachy Volley, Flota Active Team, Flota TGD Team, Hydra Volleyball Team, Prometheus, Team Spontan, Range Soft VT) przechodzi do VB Sulmin
  • Kiril Bohdan nie zagra w obecnym sezonie w barwach Sharks (kontuzja)
  • do sezonu Wiosna’26 zostało zapisanych już ponad 300 zawodników
  • dwunasty dzień zapisów – 42 drużyny

Aktualizacja 09.02.2026 r.

  • Helena Górska (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Craftveny
  • po trzech latach przerwy – Kacper Chmielewski (ex Merkury oraz Złomowiec Gdańsk) wraca do składu CTO Volley
  • Kinga Legieta oraz Adrian Białecki odchodzą z CTO Volley
  • Krystian Malinowski (ex Flota TGD Team, Team Spontan oraz Eko-Hurt) przechodzi do Floty Active Team
  • Aleksandr Karahiaur (ex Sharks) przechodzi do Craftveny
  • po 2,5 latach przerwy – Michał Balcerak (ex Maritex oraz Old Boys) wraca do MiszMasz
  • Kamil Warnke oraz Andrzej Lubański (obaj ex Maritex) przechodzą do MiszMasz
  • Grzegorz Modzelewski oraz Igor Kopec odchodzą z MiszMasz
  • Michał Kanka (ex VB Sulmin) przechodzi do Feniksa Gdańsk
  • VB FE Sulmin zmienia nazwę na ME Sulmin Volley. Ma to związek z pozyskaniem sponsora – Myster Elektro. Przypomnijmy, że wspomniana firma była w poprzednim sezonie partnerem innej drużyny, która przed obecnym sezonem zmieniła nazwę na Audiofon Karczemki (wcześniej MysterElektroRockets)
  • jedenasty dzień zapisów – 38 drużyn

Aktualizacja 07.02.2026 r.

  • Dawid Stańczuk, Jakub Święcicki oraz Tymoteusz Zawadzki (wszyscy bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do DSGSA
  • Przemysław Wawer, Bartosz Kulawy, Jacek Patoła oraz Piotr Skowroński odchodzą z BEemki Volley
  • Artsiom Traskunou (ex Czerepachy Volley, Flota Active Team oraz Szach-Mat) przechodzi do BEemki Volley
  • Dorian Walentynowicz (ex DHP Oliwa oraz 22 BLT Malbork) przechodzi do BEemki Volley
  • bardzo ciekawa wymiana na linii BEemka Volley – DSGSA. Do pierwszoligowca dołączają Wiktor Witowski i Oliwier Slipaczuk (obaj ex DSGSA oraz Osada Truso). W przeciwnym kierunku trafia natomiast Kamil Dobosz (ex BEemka Volley i Osada Truso).
  • Wojciech Brzozowski (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Feniksa Gdańsk
  • Bartosz Jaśkielewicz, Łukasz Bzówka, Oliwia Kwiatkowska oraz Paweł Białek odchodzą z DSGSA
  • dziewiąty dzień zapisów – 33 drużyny

Aktualizacja 06.02.2026 r.

  • do sezonu Wiosna’26 zostało zapisanych już ponad 200 graczy
  • Szymon Dobrzeniecki (ex Flota TGD Team) przechodzi do Feniksa Gdańsk
  • Piotr Rzepnikowski oraz Wojciech Smal (obaj bez debiutu w Inter Marine SL3) przechodzą do Feniksa Gdańsk
  • Yaroslav Abramovych (ex Sharks) przechodzi do Feniksa Gdańsk
  • Mykola Pocheniuk (ex Craftvena, MiszMasz, AXIS, Prometheus oraz Range Soft VT) przechodzi do Feniksa Gdańsk
  • Dawid Laskowski, Paweł Kędra, Dawid Stosik, Agata Chłusewicz, Igor Dąbrowski, Damian Wiącek oraz Patryk Szulc odchodzą z Feniksa Gdańsk
  • Piotr Zacharek (ex Feniks Gdańsk) przechodzi do Remedios Sopot Ortopedia
  • Igor Ciemachowski (ex CTO Volley, Eko-Hurt oraz Merkury) przechodzi do MPS Volley
  • Maciej Paprocki (ex Złomowiec Gdańsk, BEemka Volley oraz Bayer Gdańsk) przechodzi do MPS Volley
  • Michał Narkowicz oraz Krzysztof Daszkiewicz odchodzą z MPS Volley
  • Rafał Wróblewski został nowym kapitanem drużyny MiszMasz
  • ósmy dzień zapisów – 29 drużyn

Aktualizacja 05.02.2026 r.

  • Mateusz Woźniak oraz Piotr Adamczyk odchodzą z Tufi Team
  • Karol Fidyk (ex Old Boys, MPS Volley oraz MiszMasz) przechodzi do Eko-Hurtu
  • Kacper Kania (ex Maritex, Flota Active Team, MiszMasz, AXIS oraz Tiger Team) przechodzi do Eko-Hurtu
  • Mateusz Wąsikowski, Szymon Mortas, Daniel Szydłak, Jakub Górka, Andrzej Pipka oraz Patryk Zawadka odchodzą z Eko-Hurtu
  • Rafał Redzimski (ex Chilli Amigos, Szach-Mat oraz Letni Gdańsk) przechodzi do Tiger Team
  • Marcin Kwidziński nowym kapitanem Tiger Team
  • Kacper Bielecki oraz Mateusz Mrotek odchodzą z Tiger Team
  • Maksymilian Pilarski oraz Radosław Radecki (obaj bez debiutu w Inter Marine SL3) dołączają do Fuxa Pępowo
  • siódmy dzień zapisów – 27 drużyn

Aktualizacja 04.02.2026 r.

  • z uwagi na kontuzję odniesioną na początku minionego sezonu – występ Cezarego Labuddy w nadchodzącym sezonie jest bardzo mało prawdopodobny
  • Damian Wiśniewski odchodzi z Fuxa Pępowo
  • po czterech latach w rozgrywkach – Artur Gołębiowski (ex Letni Gdańsk oraz Ogrodnicy) przechodzi do Kraken Team
  • Paulina Ciemniejewska (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Kraken Team
  • Adam Szewczyk odchodzi z Kraken Team
  • z uwagi na kontuzję, występ Krystiana Banacha w składzie Kraken Team stoi w obecnym sezonie pod znakiem zapytania
  • Paweł Shylin (ex Czerepachy Volley, Flota Active Team oraz Zmieszani) przechodzi do Krakena
  • Patrycja Reglińska (ex VB Inter-Grahen Sulmin) przechodzi do Krakena
  • Florian Dera, Jacek Kujałowicz oraz Serhii Bilokin odchodzą z Krakena
  • szósty dzień zapisów – 22 drużyny

Aktualizacja 03.02.2026 r.

  • Robert Kościński (ex Merkury, Old Boys, Hydra Volleyball Team, Maritex oraz TSS Volley) przechodzi do Speednetu
  • Piotr Okoniewski (ex Eko-Hurt, MPS Volley oraz Sprężystokopytni & Kitku) przechodzi do Speednetu
  • Marcin Radziewicz (ex Eko-Hurt) przechodzi do Speednetu
  • Karol Strzałkowski, Arkadiusz Malek, Jakub Dryll, Kacper Janulewicz oraz Mateusz Szturmowski odchodzą ze Speednetu
  • z uwagi na kontuzję Jernej Primčič nie zagra w nadchodzącym sezonie z drużynie Bayer Gdańsk
  • brązowi medaliści poprzedniego sezonu (AiP) postawili na ten sam skład co w minionej edycji
  • Danyil Chemshyt (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Sharks
  • Maksymilian Borowy (ex Tiger Team) przechodzi do Sharks
  • Karol Fidurski (ex Craftvena, Speedway AWKS, Letni Gdańsk oraz Letni Mental) przechodzi do Sharks
  • Jakub Pisowacki, Yaroslav Abramovych, Kyrylo Mohulevskyi, Anton Kheruvimov, Paweł Kowalski oraz Mariusz Kowara odchodzą z Sharks
  • piąty dzień zapisów – 19 drużyn

Aktualizacja 02.02.2026 r.

  • Wojciech Wieczorek oraz Tomasz Łapiński odchodzą z Wolves Volley
  • Maciej Kaszowicz (bez debiutu w Inter Marine SL3) dołącza do Remedios Sopot Ortopedia
  • Damian Pawlik (ex Port) przechodzi do Remedios Sopot Ortopedia
  • Sergiusz Kot (ex Speedway AWKS oraz Flota TGD Team) przechodzi do Remedios Sopot Ortopedia
  • Rafał Artymiuk, Mateusz Bania, Adrian Jaromek, Mateusz Filipczyk oraz Kamil Zieliński odchodzą z Remedios Sopot Ortopedia
  • Roman Grzelak (ex Hydra Volleyball Team, Speednet, MPS Volley, Dream Volley, AXIS, Eko-Hurt, BEemka Volley oraz Asy B Klasy) przechodzi do Audiofon Karczemki
  • Mateusz Ryś (ex Craftvena oraz Scandic) przechodzi do Audiofon Karczemki
  • Michał Markiewicz (ex Craftvena, Range Soft VT oraz Prototype Volleyball) przechodzi do Audiofon Karczemki
  • Agata Ceynowa, Piotr Ceynowa oraz Maciej Łyszczarz odchodzą z Audiofon Karczemki
  • Ryszard Rakowicz (ex Kryj Ryj) przechodzi do Siatkersów
  • Mikołaj Stempin wraca do składu Siatkersów po rocznej przerwie
  • MysterElektroRockets zmienia nazwę na Audiofon Karczemki
  • czwarty dzień zapisów – 12 drużyn
  • startujemy dokładnie za 4 tygodnie!