Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #7

Za nami czwartkowa seria gier, w której doszło do sześciu bardzo ciekawych pojedynków. Najlepszy z nich był ten, po którym zbyt dużo się nie spodziewaliśmy czyli mecz Eko-Hurtu z Challengersami. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Staltest Pomorze 2-1 (18-21; 21-13; 21-13)

Jakie są aktualnie największe atuty Energi Trefla Gdańsk? Bez wątpienia gra blokiem. Drugi mecz, drugi raz team Edwarda Pawluna notuje aż 10 (!) bloków w meczu, wykręcając średnią z kosmosu. Owszem – za chwilę się to na pewno pogorszy, ale póki co – druga drużyna pod tym kątem może pochwalić się 7 blokami na mecz. Przepaść. Oczywiście są też minusy, bo wczorajsze spotkanie było wyraźnie gorsze niż te środowe ze Speednetem. Widać to było po reakcjach trenera, który w pierwszym w secie rywalizacji zyskał kilka kolejnych siwych włosów. Oj, nie szło młodzieży w pierwszym secie, a liczba błędów była…zatrważająca. Oczywiście potwierdzają to statyki. Po dwóch meczach sezonu, gracze Energi popełniają średnio 22 błędy na mecz co jest drugim najgorszym wynikiem w drugiej lidze. Aby zobrazować o czym mówimy podamy przykład Złomowca, który popełnia tych błędów zaledwie 11. Ok, zostawmy statystyki, bo trzeba również pochwalić Staltest. Mimo, że gracze Arkadiusza Kozłowskiego nie mieli w naszym odczuciu większych szans, to w pierwszym secie ich grę oglądało się naprawdę przyjemnie. Z ich perspektywy zapewne szkoda, że nie udało im się tego utrzymać w dwóch kolejnych setach, które były już znacznie słabsze. Tak czy siak – plan minimum na czwartkowy wieczór został w naszym odczuciu zrealizowany. Staltest wygląda o niebo lepiej niż jeszcze dwa tygodnie temu. Teraz jednak czas by podkręcić tempo i w końcu coś wygrać.

Inter Marine Masters – Old Boys 2-1 (21-15; 13-21; 21-17)

Po niedawnych porażkach z tą samą ekipą – Flotą Active Team, obie drużyny miały w czwartek jedno zadanie – ‘odkuć się’. W naszym odczuciu faworytem i to wyraźnym była ekipa Old Boys. Już początek spotkania pokazał, że nie będzie to takie łatwe zadanie jak mogłoby się wydawać. Od pierwszego gwizdka sędziego to Inter Marine Masters przejęło inicjatywę, co zostało udokumentowane prowadzeniem 13-9. Warto przy tym zauważyć, że Old Boysom nie pomogły kapitalne obrony, którymi co chwilę popisywał się ich przyjmujący – Mateusz Batyra. W dalszej części seta, przewaga mądrze grających ‘Mastersów’ stawała się coraz bardziej okazała (17-11), by po chwili mogli się oni cieszyć z premierowego punktu w sezonie Jesień’25 (21-15). Środkowa odsłona to zwrot akcji. Po najlepszym fragmencie drużyny z Pruszcza Gdańskiego w całym meczu, objęli oni zasłużone prowadzenie 8-3. Choć po niezwykle długiej i pełnej ofiarnych obron akcji, Inter Marine Masters zniwelowało straty do trzech oczek (11-8), to dalsza część seta była już dominacją ekipy ‘znad Raduni’ (21-13). Wynik 1-1 po dwóch setach oznaczał, że zwycięzcę meczu wyłoni trzecia partia. Przez bardzo długi czas wydawało się, że wszystko idzie po myśli faworyta. Gracze Bartłomieja Kniecia prowadzili na półmetku już 11-6 i wówczas chyba nikt nie wierzył, że w meczu może dojść do takiego twistu. Po kilku udanych kontrach Andrzeja Masiaka oraz ściągniętego przed sezonem do ‘Mastersów’ – Grzegorza Boguszewskiego, Inter Marine Masters wysunęli się na prowadzenie 17-16, a po chwili poszli za ciosem, zdobywając cztery kolejne i zarazem ostatnie punkty w meczu. Wow. Ostatni tak dobry finisz, widzieliśmy podczas jednego z wyścigów w Tour de France w wykonaniu Tadeja Pogacara. Imponujące (21-17).

Team Spontan – BL Volley 1-2 (17-21; 18-21; 21-18)

Górnolotne plany, sen o potędze, nadzieja, że obecny sezon będzie inny niż poprzednie, a fakty są takie, że w trzech pierwszych meczach, Team Spontan dostał dwa razy w ryj. Dość zabawną anegdotką jest to, że dziś w drużynie (z przymusu na rozegraniu) zadebiutował Michał Truskowski, który jeszcze niedawno wspominał, że jeszcze nigdy nie przegrał meczu w SL3. Kilka sezonów temu, wspomniany gracz występował w drużynie Piękni i Młodzi, która z czasem zmieniła się w Merkurego. Tak czy siak – wystarczył jeden mecz po przerwie i już w ryj. Gdyby Redakcja była złośliwa, a wiadomo, że nie jest, mogłaby powiedzieć, że Mikołaj Kopernik też nigdy w Inter Marine SL3 nie przegrał choć w jego przypadku się to raczej nie zmieni. Odstawmy żarty na bok i zachowajmy na chwilę powagę. O formie BL Volley na początku rozgrywek trzeba bowiem mówić z powagą, bo w naszym odczuciu są oni jednymi z największych wygranych inauguracyjnych kolejek. Ani z Kraken, ani ze Spontanem nie byli oni faworytem, a mimo to wracają z Ergo Areny ‘z tarczą’ i czteroma punktami na koncie. Wow – nie zaimponowaliście nam tak od dobrych kilka sezonów. Skoro BL ograł tak mocnych rywali to co będzie kiedy wpadnie na grupę trzecioligowych ‘ogórków’, których legitymację BL zdał wraz z otwarciem nowego sezonu? Jedno jest pewne, przed BL ciekawe czasy, nie spieprzcie tego.

EKO-HURT – Challengers 2-1 (19-21; 28-26; 21-19)

Po początku sezonu w wykonaniu Eko-Hurtu przy jednoczesnym falstarcie Challengersów, nie mieliśmy wątpliwości, która z drużyn będzie faworytem meczu. Ba, uznaliśmy nawet, że dla Eko-Hurtu, czwartkowe spotkanie powinno być czymś w rodzaju spacerku. Cóż. Było zupełnie inaczej, a team Pawła Dawczaka przebył w czwartek prawdziwą drogę przez piekło. Owszem – zakończyła się ona happy-endem, ale powiedzmy sobie wprost. Z taką grą, Eko-Hurt nie ma co marzyć o szybkim powrocie do elity. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się dla ‘Hurtowników’ fatalnie. Po sporej liczbie błędów w ataku oraz dużo większym szacunku do wyprowadzanych ataków po drugiej stronie siatki, Eko-Hurt zaczął spotkanie od stanu 5-10. W dalszej części seta team Pawła Dawczaka miał olbrzymie problemy z zatrzymaniem Mariusza Kuczko i w rezultacie team Wojciecha Lewińskiego, objął prowadzenie 18-10. Choć wydawało się, że za chwilę drużyny zmienią strony, Eko-Hurt podkręcił mocno tempo i realnie zagroził w końcówce swoim rywalom, przegrywając finalnie do 19. Środkowa odsłona była ozdobą całego czwartkowego dnia meczowego. Lepiej w tę partię weszli gracze Eko-Hurt, którzy po ataku nowego nabytku drużyny – Marka Dębskiego, objęli prowadzenie 10-7. W dalszej części seta, Challengersi zdołali doprowadzić do wyrównania, a to z kolei sprawiło, że temperatura meczu bardzo mocno urosła (20-20). W końcówce nie brakowało zwrotów akcji, kontrowersji, kłótni czy tego co najważniejsze – świetnej gry. Ostatecznie po długiej wymianie ciosów i punktach Andrzeja Pipki oraz Piotra Okoniewskiego, górą byli gracze Eko-Hurt. Trzeci set rywalizacji rozpoczął się lepiej dla ‘underdoga’ spotkania. Po świetnym początku, Challengersi objęli prowadzenie 10-4 i wydawało się, że to oni postawią kropkę nad ‘i’. Dalsza część seta przypominała to co oglądaliśmy w premierowej odsłonie, z jedną tylko różnicą. W odróżnieniu od pierwszego seta, tu przewaga, która systematycznie topniała nie wystarczyła Challengersom do wygranej i dwa punkty z czwartkowego spotkania, zasiliły konta ex-pierwszoligowca.

Merkury – Bossman Team 2-1 (21-16; 21-11; 17-21)

To już chyba oficjalne. Merkury skończył z parszywą serią spotkań z Bossmanem, która aktualnie wynosi 2 wygrane i 3 porażki. Pamiętając mecze z przeszłości nie ukrywamy nostalgii. Wszystko za sprawą, że we wspomnianych spotkaniach działo się zdecydowanie więcej. Dziś? Mecz bardzo długimi fragmentami przypominał sparingową gierkę na conradinium. Tożsamość Bossmana została złamana, a ‘w boksie’ jest cicho jak w domu pogrzebowym. Dziwnie się to ogląda i sami nie wiemy z czego to wynika. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach – Bossman zrobił krok wstecz. Dziś dopowiadamy, że jeśli chodzi o atmosferę to cofnął się o kilka lat świetlnych. Dobra – nie ma co narzekać, jest jak jest. Pierwszy set rywalizacji ułożył się idealnie dla Merkurego, który po kilku świetnych akcjach Pawła Dolaka, objął prowadzenie 11-7. Trzy kolejne punkty Bossmana nie zmieniły obrazu gry (11-10) i druga część seta to wyraźna przewaga pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3  (21-16). Środkowa odsłona to już absolutna demolka. Choć do połowy seta nic na to nie wskazywało (11-8) to w drugiej części środkowej partii, Bossman kompletnie stanął, zaspał czy Bóg wie co tam zrobił. Był myślami przy Paprykarzu lub puszcze szczecińskiego piwa, bo wyglądało to naprawdę miernie (21-11). Ostatni set to najciekawsza odsłona. Po wyrównanej części, Merkury za sprawą asa serwisowego Daniela Godlewskiego wysunął się na prowadzenie 15-13. Mimo ogromnej szansy na komplet punktów, gracze w granatowych strojach zaprzepaścili szanse. Już po chwili pięć kolejnych punktów z rzędu zdobyli gracze Bossmana (18-15), którzy z czasem mogli cieszyć się z nagrody pocieszenia w postaci drugiego punktu w sezonie Jesień’25.

Feniks Gdańsk – Siatkersi 0-3 (19-21; 18-21; 13-21)

Nie ma chyba w lidze drugiej takiej drużyny, która tak bardzo lubi przekomarzać się z Redakcją jak Siatkersi. Scenariusz jest bardzo często podobny. My – nie do końca wierzymy, że Siatkersom uda się mecz, a Oni bardzo chętnie nam to przypominając, grając naprawdę kozacko. Tak było w przeszłości, tak było i tym razem. Wynik rywalizacji z Feniksem Gdańsk jest doprawdy imponujący, bo serio – sądziliśmy, że to team Łukasza Dubickiego będzie górą. Z drugiej strony warto nadmienić, że gdyby mieli odrobinę więcej szczęścia to mogliby wygrać dwa pierwsze sety. Często to powtarzamy, ale jest to prawdziwa teza. Gdybanie ma jednak to do siebie, że jest niemierzalne. Pierwszy set czwartkowego meczu, przez długi czas był pod dyktando graczy w czarnych strojach. Po kilku atakach świetnie dysponowanego Patryka Szulca, Feniks objął prowadzenie 18-14. Mimo, że było blisko to z kapitalnej strony pokazał się zdecydowanie najlepszy gracz meczu – Maciej Tarulewicz. Po kilku punktach środkowego, Siatkersi doprowadzili do wyrównania po 19, a następnie po ataku ze skrzydła Krzysztofa Lewandowskiego, cieszyli się z wygranej seta do 19. Środkowa partia wyglądała nieco inaczej. To Siatkersi prowadzili grę (8-5), a Feniks musiał ich gonić. Graczom Łukasza Dubickiego udało się to przy stanie 14-14, ale raz jeszcze – w końcówce zdecydowanie lepiej ciśnienie trzymali gracze w niebieskich strojach, którzy wygrali tę partię do 18. Ostatni set rywalizacji był siatkarskim odpowiednikiem ‘meczu do jednej bramki’. Precyzując – ze zdecydowanie lepszej strony pokazali się gracze Macieja Tarulewicza, którzy wygrali partię do 13 i mogli świętować kapitalne spotkanie, brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Przed nami siódmy dzień meczowy w sezonie Jesień’25. Ciekawie zapowiada się starcie w pierwszej lidze, w której Merkury zmierzy się z Bossmanem. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w meczu czwartej ligi, w której Feniks Gdańsk podejmie Siatkersów. Zapraszamy na zapowiedź!

Energa Trefl Gdańsk – Staltest Pomorze

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Energa Trefl Gdańsk nie mogła sobie wymarzyć lepszego początku sezonu Jesień’25. Przypomnijmy, że wczoraj wieczorem, team Edwarda Pawluna rywalizował z dziesiątą siłą poprzedniego sezonu – Speednetem 2 i po bardzo dobrej grze, rozbili swoich rywali w stosunku 3-0. Ciekawostką odnośnie drużyny ‘gdańskich lwów’ jest to, że w stosunku do tego co pamiętamy w poprzednim sezonie – kilku zawodników pozmieniało swoje pozycję. Jeśli zatem gracze Speednetu czy Staltestu chcieli wyciągnąć wnioski dotyczące gry rywali na podstawie nagrań z poprzedniego sezonu, musieli czuć rozczarowanie, bo team wyglądał już zupełnie inaczej. W kontekście Trefla warto wspomnieć jeszcze, że inauguracja obecnego sezonu diametralnie różniła się od startu sezonu Wiosna’25, gdzie młodzież przegrała sensacyjnie z późniejszym spadkowiczem – ADS Volley. Widać, że trema dotycząca udziału w seniorskich rozgrywkach, minęła bezpowrotnie. Dziś wieczorem, Energa stanie przed ogromną szansą na kolejny komplet oczek. Ich rywalem będzie bowiem Staltest Pomorze, który zaczął sezon od dwóch porażek w stosunku 0-3. Początek sezonu może sugerować, że Staltest podobnie jak w poprzednim sezonie znajdzie się w poważnych tarapatach. Jeśli po dzisiejszym meczu, dorobek punktowy drużyny Arkadiusza Kozłowskiego nie ulegnie poprawie to w siedzibie Staltestu może zrobić się bardzo nerwowo, a w każdym kolejnym meczu, team będzie pod coraz większą presją. W naszym odczuciu zdecydowanym faworytem meczu pozostaje najmłodszy zespół w lidze.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Inter Marine Masters – Old Boys

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Wspólny mianownik obu drużyn? Porażki na inauguracje z Flotą Active Team w stosunku 0-3. O ile ‘Mastersi’ nie byli faworytem meczu z Flotą i porażka była wkalkulowana w trudy sezonu, tak przegrana Old Boysów i to w stosunku 0-3 okazała się jedną z większych niespodzianek pierwszego tygodnia rozgrywek. Przed sezonem team z Pruszcza Gdańskiego uznawany był bowiem jako jeden z faworytów w wyścigu o drugoligowe podium rozgrywek. Na tę chwilę nie można niczego przesądzać, ale inauguracja pokazała, że o realizacje tego celu będzie niezwykle trudno. Tak się bowiem składa, że gracze Bartłomieja Kniecia muszą zaakceptować fakt, że ‘w mieście pojawili się nowi gracze’. Sytuacja z przeszłości, w której przeciwnicy godzili się z porażkami z Old Boys jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego, zdaje się, że odeszła w niepamięć. Przed dzisiejszym meczem warto zwrócić uwagę na fakt, że owszem – Old Boys jest faworytem starcia, ale nie przekreślalibyśmy szans Inter Marine na korzystny wynik. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się ze sobą zaledwie raz. W meczu rozegranym 14 kwietnia 2025, gracze Bartłomieja Kniecia wygrali za komplet punktów, a poszczególne sety kończyły się do dwukrotnie do 17 oraz w finałowej partii – do 15. Sądzimy, że od tamtego czasu dysproporcja pomiędzy obiema drużynami się nieco zatarła i naszym zdaniem najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest podział punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Team Spontan – BL Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Nie mamy co do tego wątpliwości. Zespół BL Volley jest jednym z największych wygranych obecnego tygodnia rozgrywek. Zespół Wojeciecha Strychalskiego rywalizował w poniedziałek z Krakenem, który w minionej edycji występował w drugiej klasie rozgrywkowej. Choć team zza naszej wschodniej granicy był faworytem starcia to ‘Tygrysy’ zagrali jeden z najlepszych spotkań w ostatnim czasie i wygrali w stosunku 2-1. Choć trudno wyciągać daleko idące wnioski po jednym meczu to w BL widać było żar, którego dawno nie oglądaliśmy. Sądzimy, że zauważyli to sami gracze BL, którzy mają nadzieje, że będzie lepiej niż w  poprzedniej edycji gdzie utrzymali się…dzięki lepszemu stosunkowi małych punktów. Dziś wieczorem team zmierzy się z co najmniej tak samo wymagającym rywalem. Choć Team Spontan przegrał jedno spotkanie w obecnym sezonie to należy pamiętać, że rywalizowali oni wówczas z Dream Volley, który uznawany jest za jednego z faworytów do podium rozgrywek. Warto podkreślić, że we wspomnianym meczu było niezwykle blisko do tego, by to Spontan wygrał mecz. O tym, że gracze Piotra Raczyńskiego są w obecnej kampanii mocni świadczy to, że bez problemów wygrali kolejne spotkanie z MysterElektroRockets i zgarnęli przy tym komplet oczek. W naszych oczach to gracze Team Spontan są dziś faworytem, ale czeka ich dość wymagające zadanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

EKO-HURT – Challengers

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Ależ to był rozczarowujący początek sezonu w wykonaniu Challengers. Przedwczoraj zespół Wojciecha Lewińskiego rywalizował z beniaminkiem drugiej ligi – Bayerem Gdańsk i choć był wyraźnym faworytem, musiał uznać wyższość rywali. To co jest jeszcze gorsze w kontekście Challengersów to fakt, że nie udało im się zdobyć choćby punktu. Jakby tego było mało, w pierwszym i trzecim secie rywalizacji, ich gra również nie wyglądała zbyt dobrze. Podsumowując – do spotkania z Eko-Hurtem, Challengersi przystąpią w ponurych nastrojach. To rzecz jasna nie koniec złych wieści, bo w dzisiejszym starciu to rywal jest zdecydowanym faworytem. Na inaugurację, Eko-Hurt ograł za komplet punktów DHP Oliwę czym udowodnił, że będą jak najszybciej chcieli wrócić do elity. To co znamienne to fakt, że ‘Hurtownicy’ się z tym przesadnie nie kryją. Taka postawa może wskazywać o głębokiej wierze we własne umiejętności. Dodając 2+2 wychodzi nam na to, że Eko-Hurt sięgnie dziś po komplet punktów i z sześcioma oczkami na koncie, uplasuje się niemal na samym szczycie ligowej tabeli. Z drugiej strony przestrzegamy ex Mistrza Inter Marine SL3 przed lekceważeniem rywali. Challengersi pokazali w przeszłości, że są w stanie nawiązać walkę z mocarnymi rywalami. Jak będzie dzisiaj? Przekonamy się już za kilka godzin!

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Merkury – Bossman Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Merkury jest ostatnią drużyną w pierwszej lidze, która jak do tej pory nie zdążyła zagrać jeszcze spotkania. Dzisiejszym rywalem teamu Piotra Peplińskiego będzie prawdziwy koszmar tej drużyny – Bossman Team. W pierwszych trzech pojedynkach obu drużyn, Merkury był w naszym odczuciu faworytem spotkania, a mimo to – Bossman wygrywał za każdym razem. Po tym jak historia powtórzyła się za trzecim razem uznaliśmy, że ilekroć obie drużyny spotkają się w Ergo Arenie – za każdym razem i w każdych okolicznościach wygra Bossman. Sytuacja uległa zmianie w końcówce poprzedniego sezonu. 19 maja 2025 r., obie drużyny spotkały się ze sobą w grupie mistrzowskiej i wspomniany mecz zakończył się tryumfem Merkurego, otwierając im tym samym szansę na szósty tytuł mistrzowski. Ostatecznie złoto zgarnęli gracze CTO, ale kto wie – być może Merkury odczarował wspomnianym meczem złą passę? Dziś, podobnie jak w przeszłości, team w granatowych strojach zdaje się być faworytem meczu. W podsumowaniu meczowym wczorajszego pojedynku Bossmana, pokusiliśmy się o tezę, że to team, który w ostatnich miesiącach nie dość, że się nie rozwinął to zrobił krok wstecz. Merkury z kolei miał dwa sezony temu gorszą formę, lądując w grupie spadkowej, ale w minionej kampanii potwierdził, że plotki o ich sportowej śmierci są przesadzone. Jak potoczy się dzisiejszy mecz? Stawiamy na szczęśliwi dla Merkurego podział punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Feniks Gdańsk – Siatkersi

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Poniedziałkowe spotkanie miało być dla Siatkersów rozgrzewką przed dalszą częścią sezonu. Ich rywalem była bowiem ekipa Chilli Amigos, która w minionym sezonie wygrała zaledwie cztery z trzynastu spotkań i uplasowała się na dziesiątym miejscu w ligowej tabeli. Choć Siatkersi byli zdecydowanym faworytem to mecz okazał się bardzo trudnym wyzwaniem. Ostatecznie team Macieja Tarulewicza wygrał mecz w stosunku 2-1, aczkolwiek trzeba przyznać, że było to zwycięstwo ‘zrodzone w bólach’. Wszystko wskazuje na to, że dzisiejsze spotkanie może być dla ‘Niebieskich’ jeszcze trudniejsze. Ich rywalem będzie bowiem Feniks Gdańsk, dla którego będzie to trzecie spotkanie w sezonie Jesień’25. Jak do tej pory, gracze Łukasza Dubickiego rywalizowali z VB Sulmin oraz DSGSA. W pierwszym meczu, ‘Mityczny ptak’ nie miał problemów z ograniem rywali i zainkasował komplet punktów. Choć w drugim meczu zaprezentowali się naprawdę nieźle, a spotkanie stało na bardzo wysokim jak na czwartoligowe standardy poziomie, to Feniks musiał uznać wyższość DSGSA, nie zdobywając przy tym choćby punktu. Porażka we wspomnianym spotkaniu sprawia, że zespół w czarnych strojach chcąc uplasować się w ostatecznym rozrachunku na wysokim miejscu, nie może pozwolić sobie dziś na wpadkę i kolejną porażkę. Naszym zdaniem są oni nieznacznym faworytem starcia, aczkolwiek potencjalna wygrana Siatkersów by nas w ogóle nie zaskoczyła. Przed podobnymi dylematami stoją typerzy w aplikacji SL3, w której głosy na poszczególne drużyny rozkładają się niemal równo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #6

Za nami środowa seria gier, którą zapamiętamy z porażki aktualnego Mistrza Inter Marine SL3 – CTO Volley. Mniej powodów do radości miała ekipa Speednetu 2, która musiała uznać wyższość bardzo dobrze dysponowanej młodzieży z Energi Trefla Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Speednet 2 3-0 (21-15; 21-16; 21-14)

Choć wskazaliśmy Energę Trefl Gdańsk jako faworyta środowego starcia, to nie sądziliśmy, że pójdzie im aż tak dobrze. Wow, to było wejście do drugiej ligi wraz z futryną. Owszem – Speednet 2 miał w poprzednim sezonie pewne problemy, o których pisaliśmy w zapowiedzi. Miał również problemy kadrowe w środkowy wieczór, bo zabrakło dwóch podstawowych graczy – Jędrzeja Zielińskiego oraz Grzegorza Surtela. To jednak żadne usprawiedliwienie, bo po stronie Trefla również nie było kilku graczy, którzy przyczynili się do awansu w minionym sezonie. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że Trefl na tle tak doświadczonej drużyny, na tle drużyny, w której są zawodnicy z przeszłością pierwszoligową wyglądał kapitalnie. Mimo wieku to właśnie ‘gdańskie lwy’ wcieliły się w role profesorów. W środowy wieczór grali oni siatkówkę zbyt szybką i zbyt precyzyjną dla swoich rywali. Grali kapitalnie w systemie blok-obrona. Mimo młodego wieku dominowali warunkami fizycznymi. Co tu dużo mówić – byli zdecydowanie lepsi i zasłużyli na komplet oczek. Już na początku spotkania wysunęli się na czteropunktowe prowadzenie (11-7). Choć Speednet złapał w pewnym momencie wiatr w żagle i zniwelował stratę do jednego oczka (15-14), to końcówka w dużej mierze za sprawą Stanisława Fornalaka, należała już do Energi Trefla Gdańsk (21-15). Dość podobnie wyglądał środkowy set, w którym Speednet, zdołał dotrzymać tempa mniej więcej do połowy (11-10). Dalsza część to kolejne ataki Stanisława Fornalaka oraz Kuby Shittu (21-16). Ostatni set wyglądał już nieco inaczej, a Trefl zanotował świetny początek. Po kilku punktach Marcela Biernikowicza, ‘gdański lwy’ wysunęły się na prowadzenie 5-1. Choć z czasem Speednet 2 zdołał doprowadzić do wyrównania po 7, to dalsza część seta przebiegała pod dyktando graczy Edwarda Pawluna, którzy wygrali do 14.

Wolves Volley – Hydra Volleyball Team 0-3 (13-21; 14-21; 16-21)

Bez sensacji. W zasadzie podsumowanie meczu mogłoby się skupić na dwóch słowach. Choć Hydra Volleyball Team nie zaprezentowała się jakoś wybitnie to póki co – biją na głowę innych trzecioligowców swoją jakością. Aktualnie jest dokładnie tak jak zaplanowali to sobie gracze ‘Bestii’. Początek spotkania rozpoczął się od mocnego uderzenia graczy w złotych strojach, którzy po ataku Daniela Gierszewskiego, wysunęli się na prowadzenie 10-5. Dalsza część seta przebiegała podobnie – ‘Bestia’ miała po prostu więcej jakości i siły rażenia i w pełni zasłużenie wygrała premierową partię do 13. Środkowa odsłona rozpoczęła się od obiecującej gry ‘Watahy’, która nie odpuszczała faworyzowanym rywalom. Niestety sił wystarczyło im mniej więcej do połowy seta (10-10). Dalsza część to przewaga ‘Bestii’, której gra była z pewnością bardziej nieprzewidywalna niż rywala. Niestety dla Wolves Volley – ciężar zdobywania punktów po stronie ‘Wilków’ wziął na siebie tego dnia wyłącznie atakujący – Michał Łubiński, który zdobył niemal 60% wszystkich punktów całej drużyny. W przypadku Hydry rozkładało się to na całą ekipę i z całą pewnością, była to ich siła (21-14). Ostatnia odsłona rozpoczęła się świetnie dla zespołu Sławka Kudyby. Już na początku faworyt zbudował sobie kilkupunktową przewagę (8-3) i wówczas stało się jasne, że nic złego im się już nie stanie (21-16). Dzięki kompletowi oczek, Hydra przynajmniej na jakiś czas wskakuje na fotel lidera trzeciej ligi – brawo!

VB FE Sulmin – DSGSA 0-3 (12-21; 14-21; 15-21)

Choć VB FE Sulmin przed środowym spotkaniem mieli na koncie zero punktów po dwóch meczach, to jednak w dużej mierze usprawiedliwialiśmy team Fabiana Ehrlicha. Były to bowiem pojedynki z bardzo mocnymi rywalami, a mimo to – gracze w czarnych strojach mieli we wspomnianych meczach ‘swoje momenty’. Przy odrobinie szczęścia ich dorobek punktowy przed środą mógłby być inny. Czy w meczu z DSGSA, team z Sulmina potwierdził, że ‘nie pęka’ i jest w stanie powalczyć z mocnym rywalem? Cóż – wczoraj było nieco inaczej, bo trzeba przyznać, że poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Gracze Michała Farona zdominowali swojego rywala od pierwszej minuty pojedynku. Na półmetku, prowadzili już 14-7. Po kilku skutecznych atakach Oliwiera Slipaczuka było już 18-10 i obie drużyny mogły myśleć już o środkowej partii (21-12). Sił by dotrzymać tempa rywalom, graczom VB FE Sulmin wystarczyło do stanu 5-5. Po kilku punktach Wiktora Trojanwskiego oraz Igora Skibiaka, DSGSA prowadzili już 12-6. Choć team z Sulmina próbował rotować składem to za nic w świecie nie był w stanie ‘odkręcić niekorzystnego wyniku’ (21-14). Ostatni ‘rozdział’ środowego meczu to kontynuacja dominacji drużyny DSGSA, która wyciągnęła wnioski po meczu z Only Spikes i w trzecim secie w ich szeregach nie doszło już do dekoncentracji. Skupiony a jednocześnie grający na luzie team nie miał problemów z ograniem rywali do 15. Brawo!

Chilli Amigos – Sharks 0-3 (16-21; 15-21; 21-23)

Pamiętacie jak w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, że Sharksi póki co nie zachwycają? Cóż, po wczorajszym spotkaniu nasze opinie się bardziej zradykalizowały. Jeny, co to było za męczenie buły? Co to za gra? Przecież gdyby team ‘Rekinów’ zaprezentował się w taki sposób w trzeciej lidze, to zostałby zmiażdżony przez rywali. To co z pewnością rzucało się w oczy to brak Kirila Bohdana, na którego ‘Rekiny’ powinny chuchać i dmuchać. Bez wspomnianego zawodnika, będzie bardzo ciężko o zrealizowanie celów na obecny sezon, ale o tym będzie okazja kiedy indziej. Chcielibyśmy jednoznacznie podkreślić, że dyspozycja Sharsków to jedno, ale Chilli Amigos to drugie. Ważny przy tym wszystkim jest bowiem kontekst. ‘Amigos’ przystępowali do spotkania skazywani na pożarcie rywalom, a zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. To, że nie było wstydu wie każdy, ale była to postawa, którą należy bardzo mocno chwalić. Przede wszystkim warto podkreślić, że team absolutnie nie przestraszył się rywala i bardzo długimi fragmentami walczył jak równy z równym. Ba, pomiędzy drużynami bardzo często nie było widać różnicy i wydawało się, że to ‘Papryczki’ sięgną po wygraną w trzecim secie. Choć zespół Pawła Kalety prowadził niemal przez całą partię, rywal zdołał doprowadzić do wyrównania po 14. Po chwili, gracze Pavlo Kudinova jeszcze powiększyli swoją przewagę (19-16) i kiedy wydawało się, że jest już po zawodach – ‘Papryczki’ zdołały doprowadzić do wyrównania po 19. Ostatecznie, mimo heroicznej walki nie udało im się uszczknąć punktu od faworyzowanego rywala. Był to jednak na tyle dziwny mecz, że to wygrani, a nie przegrani powinni zrobić rachunek sumienia.

BEemka Volley – Tufi Team 3-0 (21-15; 21-16; 21-10)

Quo vadis Tufi Team? Panowie – czas na pobudkę, bo odpowiedzią na zadane pytanie będzie za chwilę: z powrotem do drugiej ligi. Nie no bez jaj. Czuliśmy, że Tufi po awansie do elity nie będzie rozdawało kart, ale liczyliśmy jednak na coś więcej. O ile po pierwszej porażce ze Speednetem, można było narzekać na brak Mateusza Osieckiego, tak po wczorajszym meczu, usprawiedliwień już raczej nie ma. Trzeba to sobie powiedzieć wprost – to nie absencja jednego czy drugiego zawodnika jest problemem, ale katastrofalna forma. Samo spotkanie rozpoczęło się od takiego łomotu, że po ludzku zrobiło nam się Tufi żal. Choć trudno w to uwierzyć biorąc pod uwagę klasę rozgrywkową – mecz rozpoczął się od wyniku 10-1 do BEemki. Co ciekawe – gracze Daniela Podgórskiego mogli obawiać się jak team zaprezentuje się bez najlepszego gracza pierwszego meczu – Macieja Rzepczyńskiego. Cóż – poszło całkiem dobrze, a sytuacji nie pogorszył fakt, że na środku wystąpił Kamil Dobosz. Dodatkowo – drugi środkowy, Michał Szymański został wybrany najlepszym graczem meczu. Tak czy siak – w dalszej części seta, BEemka nieco zwolniła, przez co wynik nie był dla Tufi aż tak zawstydzający (21-15). Środkowa odsłona to partia, w której gracze Mateusza Woźniaka próbowali coś grać (10-9). W dalszej części, bardzo dobrze grająca BEemka nie dała rywalom jednak większych szans, dominując w każdym elemencie (21-16). Jeśli komukolwiek wydawało się, że w trzecim secie, Tufi nie da rady zagrać gorzej – był w grubym błędzie. Matko, cóż to była za dominacja BEemki i niemoc beniaminka. Niebywałe. Zaczęło się niemal identycznie jak w pierwszym secie (10-2) z tą tylko różnicą, że ani BEemka nie zamierzała zwalniać, ani Tufi nie miało nadziei na lepszą grę. Prawda jest bowiem taka, że od początku trzeciego seta odliczali minuty do końca koszmaru, który w środowy wieczór zgotował im rywal.

Speednet – CTO Volley 2-1 (21-19; 16-21; 21-17)

Po trzech miesiącach od tytułu mistrzowskiego, gracze CTO Volley wrócili na parkiety Inter Marine SL3. Ich rywalem był Speednet, który sięgnął po tytuł mistrzowski sezon wcześniej. Zestawienie ze sobą dwóch ostatnich Mistrzów sprawiało, że na boisku numer 3 mieliśmy prawdziwy pojedynek wagi ciężkiej. Pierwszoligowy hit rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla Speednetu, który po kilku atakach Sebastiana Konarzewskiego, objął prowadzenie 9-5. Po chwilowym zamroczeniu, gracze CTO radzili sobie w dalszej części coraz lepiej, czego efektem było zniwelowanie strat do jednego punktu (15-14). W końcówce popełnili oni jednak kilka głupich błędów, które w ostatecznym rozrachunku dały Speednetowi pierwszy punkt w meczu. Na odpowiedź CTO nie musieliśmy czekać zbyt długo. Środkowa partia od samego początku układała się po myśli ‘Pomarańczowych’. Grający na luzie i z uśmiechem na ustach, aktualni Mistrzowie objęli prowadzenie 19-7 i był to koniec nadziei Speednetu na korzystny wynik w tej partii (21-16). Kiedy wydawało się, że gracze CTO wrócili do gry i to oni w ostatecznym rozrachunku wygrają spotkanie, przyszedł trzeci – kompletnie nieudany dla nich set. Nie wiemy dokładnie co było przyczyną takiego stanu rzeczy, być może zbyt duże rozprężenie, ale trzecia odsłona to przewaga Speednetu. Już na początku partii, gracze Macieja Miścickiego wypracowali sobie wyraźną przewagę (11-5) i choć gracze CTO zmniejszyli przewagę przeciwników do dwóch oczek (11-9), to ostatnie słowo należało do Speednetu (21-17). Warto podkreślić, że pięć punktów po dwóch meczach to wynik niemal wymarzony, który wprawia graczy Speednetu w szampańskie nastroje przed dalszą częścią sezonu, brawo!

VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk 1-2 (17-21; 12-21; 21-17)

Historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy o zdecydowanie lepszym dla Złomowca bilansie bezpośrednich spotkań. Przypomnieliśmy również to, że po raz ostatni gracze z Sulmina wygrali ze ‘Złomkami’ w 2022 r. Fakt, że aktualnie są w dobrej dyspozycji oraz to, że Złomowiec na początku sezonu boryka się z problemami kadrowymi, dawał nadzieje drużynie Daniela Bąby na korzystny rezultat. Niestety dla nich – i tym razem stało się inaczej. Początek środowego spotkania rozpoczął się dla Sulmina wybornie. Po kilku składnych akcjach, objęli oni prowadzenie 6-0! Każda kolejna akcja to jednak mozolne odrabianie strat przez Złomowca, którzy zdołali doprowadzić do wyrównania przy stanie 14-14. Zachwiana pewność siebie złamała graczy Daniela Bąby, którzy w dalszej części nie byli już w stanie powstrzymać rywali i finalnie przegrali tę partię do 17. Drugi set ułożył się już inaczej. Gracze nieobecnego w środowy wieczór Witolda Klimasa szybko objęli prowadzenie 8-3 i w dalszej części, zdołali jeszcze powiększyć swoją przewagę. Warto przy tym podkreślić, że we wspomnianym fragmencie, przyjęcie Sulmina istniało tylko teoretycznie. Ostatecznie ‘Złomki’ wygrały tę partię do 12, czym wzbudzili niemałą frustrację w obozie rywali. Przed trzecią odsłona uznaliśmy, że VB Sulmin jest już na tyle wybity z rytmu, że nie będzie w stanie podjąć rękawic. Stało się jednak zupełnie inaczej. Jak na pstryknięcie palcami, Złomowiec zaczął prezentować się wyraźnie gorzej i słabszy moment, błyskawicznie wykorzystali gracze z Sulmina. Po wyrównanej pierwszej części seta (10-9), objęli oni prowadzenie 15-12 i w konsekwencji, zgarnęli nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu.

Bossman Team – Szach-Mat 1-2 (13-21; 21-15; 13-21)

Czasy w Inter Marine SL3 zmieniają się bardzo szybko. Jesteśmy przekonani, że większość graczy Szach-Matu doskonale pamięta okres, kiedy rywalizując z Bossmanem, Redakcja stawiała na zespół Jakuba Kłobuckiego. Ostatnie kilka miesięcy zmieniły jednak tę perspektywę, bo w czasie kiedy Bossman zrobił krok wstecz, Szach-Mat zrobił co najmniej dwa do przodu. Okrzepł i wczoraj był faworytem, co zresztą udowodnił. Początek środowego spotkania ułożył się dla ‘Szachistów’ w wymarzony sposób. Po punktach Sławomira Mizeraczyka czy Rafała Guzowskiego, gracze w czarnych strojach wysunęli się na prowadzenie 12-7. Z czasem swoje dorzucił jeszcze Adrian Krampichowski i przewaga Szach-Matu urosła do stanu 18-11, a już po chwili, cieszyli się oni z wygranej seta do 13. Środkowa odsłona to przebudzenie Bossmana, który na półmetku seta przegrywał już 7-10. Kiedy wszystko wskazywało na to, że Szach-Mat idzie po drugi punkt, kilkoma skutecznymi akcjami popisał się atakujący Bossmana – Szymon Zalewski (13-13). Dalsza część seta to kontynuacja dobrego ‘momentum’ Bossmana, który zdobył kilka punktów z rzędu, wygrywając tę partię do 15. Trzeci set to jednak powrót do wydarzeń z premierowej odsłony. Precyzując – brązowi medaliści poprzedniego sezonu wykorzystali spore roszady w składzie rywali i objęli błyskawiczne prowadzenie 8-4. W dalszej części jeszcze powiększyli swoją przewagę, wygrywając finalnie do 13, a cały mecz 2-1.

Czerepachy Volley – DNV Volley Gdańsk 1-2 (21-14; 16-21; 17-21)

Nigdy nie ukrywaliśmy, że po tym, jak potoczyły się losy Czerepachów po awansie do pierwszej klasy rozgrywkowej, uznaliśmy, że mają oni szansę na to, by stać się najsłabszą drużyną w pierwszej lidze w historii. Wiecie – wszystko w łeb w stosunku 0-3. Nie ukrywamy również, że nie zadrżała nam ręka wystawiając typ Redakcji 3-0 dla DNV Volley Gdańsk. To co wydarzyło się jednak w pierwszym secie rywalizacji sprawiło, że…byliśmy zdumieni. Ku naszemu zaskoczeniu to gracze w zielonych barwach prowadzili grę i po serii błędów trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 – wysunęli się na prowadzenie 11-6! W dalszej części team Dawida Gałki nie zwalniał i w pełni zasłużenie wygrał do 14 – wow! Środkowa odsłona to jednak partia, która wylała kubeł zimnej wody na ‘żółwie głowy’. Choć zaczęło się dla nich rewelacyjnie i po dwóch asach serwisowych nowego rozgrywającego – Pawła Zatona, prowadzili 12-7 to w dalszej części mieliśmy ogromny zwrot akcji. Po kapitalnej serii Piotra Ścięgosza, ‘żółto-czarni’ doprowadzili do wyrównania a nawet – wysunęli na prowadzenie 18-15 i w konsekwencji, wygrali po chwili seta do 16. Ostatnia odsłona była w naszym odczuciu najlepszą partią w meczu. Do stanu 16-16 obie drużyny szły ‘łeb w łeb’ i trudno było przewidzieć, w którą stronę to się potoczy. Ostatecznie po atakach Daniela Koski oraz Illyi Yenoshyna oraz kontrowersji sędziowskiej, o którą pretensję mieli ‘Żółwie’ – ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 19-16, którzy po chwili cieszyli się z pierwszej wygranej w sezonie Jesień’25.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

W środowy wieczór ligowe zmagania wznawia aktualny Mistrz Inter Marine SL3 – CTO Volley, który zmierzy się ze Speednetem. Dość ciekawie zapowiada się starcie w drugiej lidze, w której beniaminek – Energa Trefl Gdańsk zmierzy się ze Speednetem 2. Zapraszamy na zapowiedź!

Trefl Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dla obu drużyn, środowe starcie będzie pierwszym meczem sezonu Jesien’25. Biorąc pod uwagę fakt, że w rozgrywkach Inter Marine SL3 – szeroko rozumiana rodzina Speednetu występuje od samego początku – będzie to dla nich pewnego rodzaju nowa sytuacja. Bardzo rzadko, lub od pewnego czasu wcale nie zdarza się bowiem sytuacja, że mierzą się oni z drużyną, z którą wcześniej nie mieli okazji do skrzyżowania rękawic. Tym razem będzie inaczej, bo po bardzo udanym sezonie, Energa Trefl Gdańsk awansowała do drugiej klasy rozgrywkowej. Sami zastanawiamy się gdzie jest sufit drużyny, która w minionej kampanii dojrzewała z meczu na mecz. Pamiętamy bowiem doskonale ich niemrawy początek oraz to, jak wyglądali na finiszu rozgrywek, ogrywając między innymi późniejszego Mistrza trzeciej ligi – Bayer Gdańsk. Z wspomnianego sezonu, w którym ‘gdańskie lwy’ awansowali do zaplecza elity, aktualny skład różni się zaledwie czterema nowymi nazwiskami. To oznacza z kolei, że aż 12 zawodników to gracze, którzy wywalczyli awans i przez ostatnie miesiące poczynili kolejny progres. Czy wystarczy to na ‘Programistów’? Nie ma co do tego wątpliwości, że poprzeczka będzie wisiała znacznie wyżej. Z drugiej strony wszyscy doskonale pamiętamy, że gracze w różowych strojach wygrali w poprzedniej kampanii zaledwie 3 z 13 spotkań.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Wolves Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Gdybyśmy jednym słowem mieli określić wydarzenia z pierwszego dnia meczowego, w którym Wolves Volley przegrali z Portem w stosunku 1-2 to napisalibyśmy: ‘falstart’. Oj, ależ był to mizerny występ drużyny, która była zdecydowanym faworytem starcia. W samej zapowiedzi spotkania pisaliśmy bowiem o tym, że ‘Portowcy’ w pierwszym spotkaniu sezonu zaprezentowali się bardzo słabo i nie mieli szans nawet na jeden punkt w rywalizacji z Kraken Team i w konsekwencji – Wolves Volley nie powinni mieć problemów z ich pokonaniem. Kiepska forma rywali nie był bynajmniej jedynym powodem, dla którego ‘Wataha’ była faworytem. To właśnie drużynie Karola Ciechanowicza wiodło się historycznie lepiej. To właśnie oni zaprezentowali się w minionym sezonie zdecydowanie lepiej. To właśnie oni utrzymali w odróżnieniu od rywali cały skład, a na dodatek wyłączając okres wakacyjny – są w ciągłym treningu. Cóż – pewne rzeczy bywają niewytłumaczalne. Taką rzeczą byłaby z pewnością dzisiejsza potencjalna porażka Hydry, na którą umówmy się – absolutnie się nie zanosi. W pierwszym tygodniu rozgrywek, team Sławomira Kudyby nie miał najmniejszych problemów z tym by ograć za komplet punktów MiszMasz czym udowodnił, że jest absolutnym pewniaczkiem do podium rozgrywek. Dziś przed ‘Bestią’ kolejna szansa na potwierdzenie tej tezy. Aby tak się jednak stało – muszą poskromić ‘Watahę’.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB FE Sulmin – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Szybki rzut oka na ligową tabelę i już wiadomo, że Redakcja na początku sezonu Jesień’25 nie była zbyt łaskawa dla drużyny VB FE Sulmin. Trzy pierwsze mecze w rozgrywkach to pojedynki z drużynami, które od samego początku zawiesiły reszcie ligowej stawki poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie. Pierwszy mecz to pojedynek z groźnym Feniksem Gdańsk. Drugi mecz to konfrontacja z Sharksami, którzy mają w składzie kilku zawodników z przeszłością pierwszoligową. Trzeci mecz to konfrontacja z DSGSA, którzy w meczu na szczycie trzeciej ligi ograli Feniksa w stosunku 3-0. Choć mecz meczowi nierówny to wygrana DSGSA oraz porażka VB FE Sulmin z tym samym Feniksem Gdańsk daje nam pewne wskazówki jak może wyglądać dzisiejsze starcie. Precyzując – DSGSA zdaje się być zdecydowanym faworytem i wszystko wskazuje na to, że będzie to komplet punktów drużyny Michała Farona. Jakie wobec tego są nadzieje ‘underdoga’ spotkania? VB FE Sulmin musi zagrać bez kompleksów, co w świetny wręcz sposób pokazała drużyna Only Spikes. Przypomnijmy, że team w żółtych barwach wygrał sensacyjnie seta z dzisiejszym rywalem graczy z Sulmina. Samo spotkanie pokazało, że przy odrobinie szczęścia korzystny wynik nie jest wykluczony. W naszym odczuciu choć team Fabiana Ehrlicha nie zdobył punktu w meczu z Feniksem czy Sharksami to zaprezentował się bardzo godnie i w przypadku tego pierwszego pojedynku – zabrakło im nieco szczęścia. Kto wie – być może dzisiaj będzie inaczej?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Chilli Amigos – Sharks

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Tu nie mogło i nie było inaczej. Sharks zgodnie z oczekiwaniami w dwóch pierwszych meczach sezonu, zainkasował komplet sześciu punktów i po pierwszym tygodniu rozgrywek był niemal na samym szczycie ligowej układanki. Oczywiście jest też druga strona medalu. Osoby, które widzą szklankę do połowy pustą mogą narzekać nieco na styl. Mogą narzekać na to, że ‘Rekiny’ nasyciły się zwycięstwem a ich celem nie było rozgromienie zawodników. Pytaniem, którym zadają sobie wspomniane osoby jest to czy team Pavlo Kudinova grał na ‘zaciągniętym hamulcu ręcznym’ specjalnie czy jednak nie miał takiego marginesu nieuwolnionego potencjału jak może się innym wydawać. Jest też trzecia opcja – w naszym odczuciu bardzo prawdopodobna. Sharksi po kilku transferach potrzebują jeszcze czasu aby się zgrać i z czasem ich gra będzie wyglądała tylko lepiej. Odpowiedzi na część nurtujących pytań poznany w prawdopodobnie w przeciągu najbliższych godzin. Trzecim rywalem ‘Rekinów’ będzie ekipa Chilli Amigos, która na inaugurację musiała uznać wyższość drużyny Siatkersów. Choć to rywal, a nie ‘Amigos’ byli faworytem spotkania to trzeba przyznać, że team Pawła Kalety zaprezentował się bardzo korzystnie i mało brakowało do tego by to oni, a nie faworyzowani rywale wygrali spotkanie. Gdyby tak się stało z pewnością moglibyśmy mówić o niespodziance. Nie inaczej byłoby gdyby dziś – gracze w czerwonych strojach pokusili się o jakąkolwiek zdobycz punktową.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

BEemka Volley – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Im wyższe oczekiwania tym większe rozczarowanie w razie niepowodzenia. Mowa tu oczywiście o BEemce Volley, która w dość powszechnej opinii miała być w obecnym sezonie pewniakiem do podium rozgrywek. Cóż – kto wie, być może dostaniemy trójmiejską wersję ‘sukcesu, który zrodził się w bólach’? Aby tak się jednak stało, team Daniela Podgórskiego musi diametralnie odmienić swoją grę i postawę. Liczba błędów, nieporozumień, problemów ze skończeniem prostych piłek była w poniedziałkowy wieczór zatrważająca. Tak grająca BEemka nie ma najmniejszych szans na historyczny sukces i prawdę mówiąc – w dyspozycji z pierwszego meczu nie mają co raczej liczyć na grupę mistrzowską. Oczywiście sezon to nie sprint, a wyścig długodystansowy. Okazja do rehabilitacji wydaje się być doskonała. Rywalem BEemki będzie bowiem beniaminek pierwszej ligi – Tufi Team. Gracze Mateusza Woźniaka zagrali w obecnym sezonie jedno spotkanie, w którym musieli uznać wyższość Speednetu. O ile w pierwszym secie rywalizacji ich gra wyglądała całkiem nieźle, tak drugi oraz trzeci set był zimnym prysznicem na głowy Mistrza drugiej ligi z minionego sezonu. Dyspozycja we wspomnianych dwóch setach pozostawiała bardzo dużo do życzenia i choć cele drużyny inne niż BEemki to analogię można wyciągnąć. Z taką grą jak pierwszym meczu, ‘Tuffikom’ będzie trudno o utrzymanie w elicie. Jedno jest pewne – drużyna, która przegra dziś mecz będzie miała już na początku sezonu grobowe nastroje.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Speednet – CTO Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Przed pierwszym meczem Speednetu w sezonie Jesień’25 zastanawialiśmy się na co strać drużynę Macieja Miścickiego. Z jednej strony dość świeże były wspomnienia o tym, że nie tak dawno, ‘Programiści’ byli na samym szczycie ligowej układanki i cieszyli się z pierwszych w historii złotych medali na szyi. Często jest jednak tak, że obrona tytułu mistrzowskiego jest znacznie trudniejsza niż jego zdobycie. Niestety dla Speednetu dokładnie tak było w tym przypadku. Po odejściu kilku graczy, ‘Programiści’ mieli spore problemy kadrowe, które sprawiły, że wylądowali oni w grupie drużyn walczących o utrzymanie. Owszem – koniec końców nie mieli problemów z tym by utrzymać się w elicie, ale wspomniany wynik był dla nich z pewnością ‘gorzką pigułką do przełknięcia’. Po wspomnianej edycji, w obozie ‘Różowych’ uznano, że warto być nieco agresywniejszym graczem na rynku transferowym. Nie twierdzimy, że to efekt ‘nowej miotły’, ale Speednet w pierwszej kolejce wygrał za komplet punktów z Tufi Team i jest na dobrej drodze do odzyskania dawnego blasku. Dzisiejszy rywal zdaje się być jednak zawodnikiem ‘wagi ciężkiej’. Ba – trudno wyobrazić sobie większego mocarza. Do spotkania ‘Pomarańczowi’ przystąpią bowiem jako świeżo upieczony Mistrz Inter Marine SL3. Tak jak wspomnieliśmy chwilę wcześniej – ‘tytuł mistrzowski bardzo trudno obronić’. Dziś wieczorem dostaniemy szczątkową odpowiedź jak ma się to w przypadku CTO.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po rewelacyjnym otwarciu sezonu Jesień’25 przez drużynę VB Sulmin, gracze Daniela Bąby marzą o tym aby świetna passa trwała dalej. Dodatkowo chcieliby przerwać oni koszmarny bilans bezpośrednich spotkań z dzisiejszym rywalem. Tak się bowiem składa, że obie drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3 rywalizowały pięciokrotnie i aż w czterech przypadkach, górą byli gracze Złomowca. Jakby złych wiadomości dla graczy z Sulmina było mało to warto przypomnieć, że po raz ostatni ze Złomowcem, wygrali oni… 1084 dni temu! W meczu do którego doszło 22 września 2022 r. gracze z Sulmina wygrali w stosunku 2-1, a obie drużyny grały jeszcze pod innymi nazwami. VB Sulmin jako BES Boys BLUM, natomiast Złomowiec Gdańsk jako Dziki Wejherowo. W naszym odczuciu o odczarowanie parszywej serii nie będzie dziś łatwo i nie zmienia tej sytuacji dobra forma graczy Daniela Bąby. Tak się bowiem składa, że Złomowiec Gdańsk od dłuższego czasu prezentuje się świetnie czego dowodem były brązowe medale na ich szyjach w minionej edycji. Wysoką formę gracze Witolda Klimasa potwierdzi również na początku obecnej kampanii, rozbijając za komplet punktów Staltest Pomorze. W naszym odczuciu to właśnie gracze w miedzianych strojach będą dziś faworytem meczu, choć tryumf nie będzie łatwym zadaniem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bossman Team – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Szach-Mat? Jedna z największych rewelacji pierwszej ligi w ostatnich miesiącach. Ba – jest mnóstwo osób, które wskazują na to, że to właśnie gwiazda Szach-Matu błyszczy w minionych miesiącach najjaśniej. Wiecie – oczekiwania wobec drużyny przed rozpoczęciem poprzedniej kampanii nie były zbyt wysokie więc brązowe medale, które zawisły na szyjach ‘Szachistów’ były wynikiem rewelacyjnym. Jakby tego było mało – Szach-Mat rozpoczął obecną kampanię w wymarzony sposób ogrywając za komplet punktów Czerepachy Volley. Owszem – byli wówczas wyraźnym faworytem starcia, ale jak wiadomo – takie spotkania trzeba umieć wygrywać. Postawić kropkę nad ‘i’. Skonsumować potrawę. Wiadomo o co chodzi. Tak czy siak – dzisiejsze spotkanie będzie dla ‘Szachistów’ znacznie trudniejszą przeprawą. Sytuacji nie zmienia tu bynajmniej fakt, że gracze Jakuba Kłobuckiego w kontrze dla Szach-Matu byli jednym z największych rozczarowań minionej edycji. Po srebrnych medalach w sezonie Jesień’24, Bossman nie zdołał podtrzymać dobrej formy i w minionej kampanii zajął zaledwie piąte miejsce w ligowej tabeli. Owszem – gracze w granatowych strojach robili wówczas ‘dobrą minę do złej gry’, ale swoje wiedzieliśmy. Niska lokata, brak medali czy gra zdecydowanie poniżej oczekiwań to nie to, na co liczyli srebrni medaliści wcześniejszej edycji. Czy w obecnej kampanii Bossman zdoła odzyskać dawny blask? Będzie o to trudno. Ich pierwszym rywalem będzie jednocześnie ostatni rywal z sezonu Wiosna’25. Przypomnijmy, że 27 maja, Szach-Mat wygrał w stosunku 2-1 i w naszym odczuciu, taki wynik jest dziś najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Czerepachy Volley – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Biorąc pod uwagę godzinę rozpoczęcia spotkania oraz fakt, że wcześniej swój mecz rozegra CTO Volley – drużyna DNV Volley Gdańsk jest przedostatnią drużyną w pierwszej lidze, która jak do tej pory nie rozegrała jeszcze spotkania. Swoje ostatnie spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3, ‘żółto-czarni’ rozegrali 29 maja 2025 r. Przypomnijmy, że wówczas rywalizowali oni w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze w obecnym sezonie. We wspomnianym meczu po dwóch pierwszych setach mieliśmy remis 1-1 i o tym, która z drużyn zagra na jesień w elicie decydował trzeci set. Po świetnej początku partii, w którym ich rywal został zezłomowany, DNV Volley Gdańsk melduje się na starcie pierwszoligowych zmagań. Pierwszym rywalem trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 będzie wicemistrz poprzedniego sezonu – Czerepachy Volley. Nie będziemy się wiecznie powtarzać – każdy wie, że team ‘Żółwi’ się bardzo mocno osłabił. Wobec tego nie było dla nas zaskoczeniem, że pierwszy mecz Czerepachów zakończył się ich porażką w stosunku 0-3. Przed dzisiejszym spotkaniem również nie mamy wątpliwości – to gracze DNV Volley Gdańsk będą wyraźnym faworytem starcia i w naszym odczuciu najbardziej prawdopodobnym wynikiem jest komplet punktów. Podobnego zdania są zresztą typerzy w aplikacji. Ponad 80% wszystkich biorących w zabawie stawia właśnie na Volleya z czego zdecydowana większość stawia, że będzie to komplet punktów. Za kilka godzin przekonamy się czy team Dawida Gałki stać będzie na niespodziankę.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #5

Za nami piąty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. We wtorek z bardzo dobrej strony pokazali się gracze Bayer Gdańsk, którzy rozbili Challengersów w stosunku 3-0. Kolejne zwycięstwo za komplet punktów zgarnęła Flota Active Team, która przeżywa aktualnie najlepszy okres od bardzo długiego czasu. Zapraszamy na podsumowanie!

Maritex – Aqua Volley 2-1 (17-21; 21-11; 21-18)

W zapowiedziach pomeczowych pisaliśmy o tym, że we wtorkowy wieczór dostrzeżemy krajobraz po burzy, jaka rozpętała się w ostatnim czasie nad siedzibą Maritexu. Cóż – nie ma tragedii, ale z całą pewnością szkód jest mnóstwo i drużynie zajmie bardzo dużo czasu i wysiłku, by to wszystko posprzątać i uporządkować. Mecz z Aqua Volley rozpoczął się dla faworyta w koszmarny sposób. Dość niespodziewanie to beniaminek trzeciej ligi prowadził grę i po kilku błędach rywali objęli prowadzenie 10-5. Wraz z kolejnymi akcjami, sytuacja wydawała się prostować. Po skutecznych akcjach Kamila Warnke oraz Jakuba Wierzejskiego, Maritex zniwelował straty do jednego oczka (14-13). Marne to jednak dla nich pocieszenie. Już po chwili kilkoma skutecznymi atakami popisali się Mateusz Drężek oraz Łukasz Chomik, po których Aqua odskoczyła od rywala na kilka punktów i zaskakująco wygrała seta do 17. Przed drugą odsłoną w szeregach Maritexu doszło do pewnych roszad kadrowych i trzeba przyznać, że gra zespołu w fioletowych barwach zaczęła się wreszcie kleić. Precyzując – nie dość, że sami zaczęli grać znacznie lepiej, to Aqua powtórzyła dokładnie to, co zaprezentowała w meczu z Flotą TGD Team. Nierówna dyspozycja pozwoliła im na bardzo dobrego jednego seta. W drugiej odsłonie team Mateusza Drężka był już tylko cieniem samych siebie i po tym, kiedy Maritex objął prowadzenie 11-3, stało się jasne, że ‘włos z głowy im już nie spadnie’. Ostatecznie team Michała Pietrasika wygrał tę partię do 11. Ostatni set rywalizacji nie był już tak jednostronnym widowiskiem, aczkolwiek na półmetku seta – faworyt objął trzypunktowe prowadzenie (10-7), którego nie wypuścił do końca meczu. Ostatecznie Maritex sięgnął po dwa punkty i team może mówić o umiarkowanym optymizmie. Podobnie sytuacja wygląda w Aqua Volley, którzy choć nie byli faworytem – zgarnęli drugi punkt w sezonie Jesień’25.

Craftvena – Only Spikes 3-0 (21-8; 21-12; 21-14)

Choć trzy ostatnie pojedynki obu drużyn za każdym razem kończyły się kompletem punktów Craftveny, to pamiętamy doskonale, że za każdym razem ‘Rzemieślnicy’ byli w tarapatach. Cóż. We wtorek się to zmieniło, bo dominacja drużyny Bartosza Zakrzewskiego była od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Wracając jednak do historycznych spotkań, było tak:

– 26 września 2024 – dwa sety do 17

– 21 listopada 2024 – jeden set do 18, drugi do 19

– 24 marca 2025 – jeden set do 19, drugi po walce na przewagi do 21.

Cóż – wydawało się, że we wtorek może być na tyle blisko, że Only Spikes zdobędą wreszcie punkt. Skoro udało się z DSGSA, to czemu z Craftveną nie? Odpowiedź jest prosta – bo team ‘Rzemieślników’ bardzo w ostatnim czasie dojrzał. Okrzepł. Kiedy ma wygrywać to z drobnymi wyjątkami to robi. Pierwszy set rywalizacji to demolka rywala. Dobre przyjęcie, skuteczne ataki, kombinacyjna gra. Wynik 21-8 mówi sam za siebie. W środkowej odsłonie rywal zawiesił poprzeczkę nieco wyżej. Nie, żeby Craftvena miała problemy. Ot – kilka akcji więcej. Ostatni set rozpoczął się co prawda od prowadzenia ‘Rzemieślników’ 9-1, ale z czasem gra po obu stronach siatki się uspokoiła. Faworyci nie parli tak do przodu, a underdog – przestał popełniać tak masakryczne błędy. Finał był taki, że team Patryka Łabędzia ugrał w tej partii 14 oczek, ale halę Ergo Arena opuszczali z poczuciem wielkiego lania, które zgotowała im Craftvena.

Dream Volley – MysterElektroRockets 3-0 (21-17; 21-12; 21-17)

Cudu nie było. Choć spotkanie rozpoczęło się w koszmarny sposób dla Dream Volley czy samego atakującego – Rafała Żebrowskiego, to zespół w granatowych strojach nie miał najmniejszego problemu z tym by opędzlować za komplet punktów beniaminka trzeciej ligi – drużynę MysterElektroRockets. Trzeba przyznać, że wspomniana sytuacja z kontuzją sprawiła, że Dream Volley przez długi czas nie mógł wypracować sobie zaliczki. Na półmetku pierwszego seta mieliśmy bowiem ich skromne prowadzenie 11-10. Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec seta za sprawą świetnie dysponowanego duetu Juszczak – Nurzyński, po których atakach, Dream Volley objął prowadzenie 19-16 i w konsekwencji – cieszył się po chwili z pierwszego punktu. W środkowej odsłonie oglądaliśmy wreszcie taką wersję Dream Volley, jaką powinni prezentować w meczach z teoretycznie dużo słabszym rywalem. Była to bowiem wersja, w której Dream udzielił swoim rywalom bolesną lekcję gry w piłkę siatkową. Już po chwili od rozpoczęcia środkowej partii ‘Marzyciele’ prowadzili 8-2. Choć z czasem gracze w biało-czerwonych barwach zdawali się wychodzić z opresji (9-6), to wobec kolejnej fali ataków rywali – byli całkowicie bezradni. Wynik 21-12 to tak naprawdę najniższy wymiar kary absolutnie jednostronnego widowiska. Po tym jak w środkowej partii otrzymaliśmy niezbyt emocjonujące widowisko – nie wiązaliśmy nadziei z finałowym setem. Mimo to – MysterElektroRockets zaprezentowali się całkiem nieźle, a przynajmniej było tak do połowy seta (11-11). W dalszej części Dream wypracował sobie zaliczkę i w konsekwencji wygrał do 17, cały mecz 3-0, po czym wskoczył na drugie miejsce w ligowej układance.  

Flota Active Team – Inter Marine Masters 3-0 (21-15; 21-18; 21-15)

Drugi mecz obu drużyn w historii Inter Marine SL3 i drugie zwycięstwo Floty Active Team w stosunku 3-0. Trudno znaleźć innego przeciwnika, z którym ‘Mastersi’ mieliby równie parszywy bilans bezpośrednich spotkań. Przed kolejnym spotkaniem obu drużyn już się na to nie nabierzemy, tylko w ciemno będziemy stawiać na komplet oczek Floty. Warto przy tym zaznaczyć, że nie wiadomo czy i kiedy, a jeśli tak to, w której lidze do takiego pojedynku miałoby dojść. Między wierszami chcemy bowiem przemycić informację, że Flota z taką grą jak na początku sezonu może powolutku myśleć o czymś poważniejszym. Jeśli niedowiarków nie przekonuje fakt pokonania Inter Marine Masters, to komplet punktów z ex-pierwszoligowcem – Old Boys niech będzie kolejnym argumentem. Niech będzie nim również to, że pomimo pełnej puli, którą Flota Active Team zgarnęła we wtorkowy wieczór, w obozie panował umiarkowany optymizm, a team zwracał uwagę na mankamenty we własnej grze. Cóż – fajny vibe i wibracje i momentum, którego nie pamiętamy od bardzo dawna. Kto wie, może kompas na pokładzie wskazuje poprawny azumut na pierwszą ligę? Sam mecz? Cóż – były wyrównane momenty, była walka, ale koniec końców zawsze wychodziło na korzyść Floty. Duża w tym zasługa bardzo dobrej gry w obronie i skutecznych kontrach drużyny Karoliny Kirszensztein, którzy w pełni zasłużenie wskakują niemal na sam szczyt ligowej tabeli. Brawo!

Bayer Gdańsk – Challengers 3-0 (21-17; 23-21; 21-11)

W zapowiedziach przedmeczowych nie mieliśmy wątpliwości. W naszych oczach to Challengersi byli faworytem starcia. Uznaliśmy jednak, że ‘Aptekarzy’ będzie stać na to by pokusić się o pierwszy punkt w sezonie Jesień’25. Już przed meczem gracze Bayer Gdańsk nieco buńczucznie zapowiadali, że znają sposób na pokonanie rywali. Trzeba przyznać, że początek spotkania na to absolutnie nie wskazywał, bo team Damiana Harica miał ogromne problemy z wyprowadzeniem własnych akcji i chwilę po pierwszym gwizdku sędzi prowadzącej zawody, przegrywali już 1-5. Sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść ‘Aptekarzy’ w środkowej fazie seta, gdzie po dwóch punktach z rzędu Huberta Śliwowskiego, objęli oni pierwsze prowadzenie w meczu (12-11). Dalsza część seta to fragment, w którym dla odmiany do początku meczu, tym razem to Challengersi mieli potworne problemy ze skończeniem akcji. Ostatecznie po dwóch atakach Damiana Harica, Bayer wygrał tę partię do 17. Środkowa odsłona to najciekawszy i bardzo wyrównany set. W końcówce po kilku świetnych akcjach Mateusza Michalskiego, Bayer wysunął się na prowadzenie 19-17. Mimo niekorzystnego położenia, team Wojciecha Lewińskiego zdołał doprowadzić do wyrównania po 20, ale ostatnie słowo należało do ‘Aptekarzy’ (23-21). Ostatni set rywalizacji to wyraźna przewaga beniaminka drugiej ligi, który ‘przejechał się’ po rywalu, ogrywając go do 11. Brawo!

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-17; 21-10; 21-19)

Po porażce na inaugurację, obie drużyny chciały za wszelką cenę odwrócić wczoraj kartę. W naszym odczuciu faworytem spotkania była ekipa Remedios Sopot Ortopedia, choć trzeba przyznać, że w pierwszym secie rywalizacji mieli oni ‘spore ciężary’. Choć chwilę po półmetku seta ‘Ortopedzi’ prowadzili już 13-9, to po chwili ACTIVNI nie dość, że odrobili straty, to sami wysunęli się na prowadzenie 15-14. Niestety dla nich – był to jednak chwilowy zryw i dalsza część premierowej partii to popis kapitana Remedios – Macieja Kota. Po kilku punktach przyjmującego, jego zespół wysunął się na prowadzenie 19-16, a po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Zdecydowanie mniej emocji oglądaliśmy w środkowej partii. Główna w tym wina ACTIVNYCH Gdańsk, którzy zaprezentowali się w tej odsłonie bardzo słabo. O ile początek seta nie wskazywał na takie kłopoty (7-5), to z czasem team dowodzony przez Artura Kurkowskiego całkowicie stanął i przyjął rolę ‘worka do bicia’. Niestety dla nich – sam Kuba Konieczny nie wystarczył do tego by zaprezentować się lepiej (21-10). Mimo miernej postawy w drugim secie – ACTIVNI mieli w dalszej części meczu swoją szansę. Ba – przez bardzo długi moment wydawało się, że to właśnie oni zgarną ostatni punkt w meczu. Po zdecydowanie lepszym fragmencie, prowadzili na półmetku już 12-5. Myślicie, że nie da się tego zepsuć? Kilka ataków i zagrywek w wykonaniu najlepszego gracza meczu – Macieja Kota dało ‘Ortopedom’ tlen. Już po chwili mieliśmy remis 14-14. W końcowej fazie meczu ACTIVNI jeszcze się starali, jeszcze mieli swoje okazje, ale umówmy się – tę partię przegrali już kilka chwil wcześniej. Ostatecznie Remedios Sopot Ortopedia inkasuje bardzo ważne trzy punkty, przesuwając się w górę ligowej tabeli.

Zapowiedź – MATCHDAY #5

Najciekawszym wydarzeniem wtorkowego wieczoru będzie starcie w drugiej lidze, w którym Flota Active Team zmierzy się z Inter Marine Masters. Sporo uwagi kibiców przyciągnie także Maritex, którego występ w pierwszej kolejce odbił się szerokim echem. Zapraszamy na zapowiedź!

Maritex – Aqua Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Mówi się, że ‘po każdej burzy wychodzi słońce’. Owszem – tak jest, ale w wielu przypadkach owe słońce odsłania i pokazuje skale zniszczeń jaką wyrządził żywioł. Do czego zmierzamy? Ano do tego co w ostatnim meczu wydarzyło się w obozie Maritexu. Pisaliśmy o tym przy okazji ostatniego podsumowania. Wspominaliśmy o tym również w magazynie, ale w wielkim skrócie przypomnijmy to raz jeszcze. Chryja, draka, inba. Tak mniej więcej wyglądał powrót Maritexu na parkiety Inter Marine SL3 po kilkutygodniowej przerwie. To oczywiście nie mogło zakończyć się inaczej jak zawstydzającą porażką z MiszMaszem. Z informacji, do których dotarła Redakcja wynika, że w obozie Maritexu o wspomnianym feralnym dniu mówiono niemal bez przerwy, aż do dzisiaj. Jak zapewniają gracze Maritexu – ta sytuacja nie może się więcej powtórzyć. Jak będzie? Cóż – nie jest tajemnicą, że to wyniki budują atmosferę i w naszym odczuciu – zespół Michała Pietrasika jest wyraźnym faworytem meczu. Jeśli jednak coś pójdzie nie po ich myśli i przegrają oni mecz z beniaminkiem, to…sami nie wiemy co wówczas. Z pewnością problemy rywali będą chcieli wykorzystać gracze Aqua Volley, którzy podobnie jak Maritex – również przegrali w stosunku 1-2. W odróżnieniu od swoich dzisiejszych rywali nie byli oni jednak faworytem meczu z pierwszego tygodnia rozgrywek. W naszym odczuciu – gdy będą grali tak jak w drugim secie rywalizacji z Flotą TGD Team to nie są dziś bez szans na dorobek punktowy.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Craftvena – Only Spikes

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Pierwotnie drugim rywalem Craftveny w sezonie Jesień’25 miała być ekipa Siatkersów. Ostatecznie team Macieja Tarulewicza doszedł do porozumienia z ekipą Only Spikes i drużyny zamieniły się kolejnością. Precyzując z Craftveną zagrają gracze Only Spikes, natomiast Siatkersi rozegrali wczoraj mecz z Chilli Amigos. Co to może oznaczać dla Craftveny? Czysto teoretycznie dziś czeka ich łatwiejszy rywal niż pierwotnie. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie ‘Rzemieślnicy’ ograli Only Spikes 3-0. Podobnie było zresztą w dwóch poprzednich pojedynkach obu drużyn. Craftvena wygrywała za komplet punktów zarówno 26 września jak i 21 listopada 2024 r. Jeśli chodzi o ich pojedynki z Siatkersami to już tak kolorowo nie było. Choć ‘Rzemieślnicy’ wygrali dwa pierwsze mecze to 20 maja 2025 r., przegrali w stosunku 0-3. Wspomniane spotkanie odbiło się zresztą ogromną czkawką, bo to właśnie z tym spotkaniem był związany brak awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Przechodząc jednak do Only Spikes – gracze Patryka Łabędzia zdążyli już rozegrać swój pierwszy mecz w sezonie Jesień’25. Mimo, że ‘Kanarki’ byli skazywani na porażkę z DSGSA to w jednym secie rywalizacji zaprezentowali się bardzo dobrze i zgarnęli punkt z faworyzowanym rywalem. Wspomniany fragment pokazał, że gracze w żółtych strojach są w stanie kąsać faworyzowanych rywali. Czy podobnie będzie dziś wieczorem?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Dream Volley – MysterElektroRockets

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Początek sezonu w wykonaniu Dream Volley? Top. Nie mówimy tu bynajmniej o samym wyniku. Ot – wygrana za dwa punkty. Aby zrozumieć o czym mówimy trzeba zwrócić uwagę na kontekst. Na rywala, z którym przyszło ‘Marzycielom’ rywalizować. Na to, że wspomniany rywal został przed sezonem wzmocniony graczami z pierwszej ligi, a wiele osób uznawało ich za jednego z faworytów do awansu. Mowa o wygranej z Team Spontan, który zdaje się być bardzo groźny. We wspomnianym meczu wygrała przede wszystkim drużyna, bo tą Dream Volley bez wątpienia jest. To właśnie to, że wszyscy gracze Dream Volley ciągną wózek w jedną stronę jest ich największym atutem. Sądzimy, że właśnie dzięki temu są jednym z faworytów do podium rozgrywek. Ok – dla równowagi dostrzegamy również pewne mankamenty. Tymi bez wątpienia jest fakt, że Dream Volley często miewa problemy w momencie kiedy nie powinien ich mieć. W naszym odczuciu zespół Mateusza Dobrzyńskiego męczy się kiedy rywalizuje z drużynami z dołu tabeli. Spotkanie z beniaminkiem trzeciej ligi może być dla nich  klasycznym ‘meczem pułapką’. Jeśli chodzi o ich rywali – MysterElektroRockets to team Pawła Urbaniaka również rozegrał jedno spotkanie. Co ciekawe – ich ówczesnym rywalem był właśnie Team Spontan. Choć MER zaprezentował się całkiem nieźle – szczególnie w trzecim secie to musiał obejść się smakiem a mecz zakończył się wynikiem 0-3. Bardzo dużo wskazuje na to, że dziś może być podobnie. Jak można było jednak przeczytać chwilę wcześniej – sprawa nie jest przesądzona. 

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Flota Active Team – Inter Marine Masters

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Nie będziemy przesadnie czarować. Gdyby ktoś przed rozpoczęciem minionego sezonu przystawił nam broń do głowy i kazał wskazać drużynę, która zajmie wyższe miejsce w ligowej tabeli – bez wahania wskazalibyśmy na Flotę. Mylnie uznaliśmy bowiem, że team Karoliny Kirszensztain jest ekipą, która od dłuższego czasu balansuje między pierwszą a drugą ligą. Jeśli chodzi o Inter Marine Masters to nasza predykcja była taka, że owszem – ‘Mastersi’ się utrzymają, ale nie będzie o to prosto. Jak wyszło? Cóż – Inter Marine Masters zajęli ósme miejsce choć przez dłuższy czas wydawało się, że może być jeszcze lepiej. Jeśli chodzi o Flotę to sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Nad ex-pierwszoligowcem przez bardzo długi czas wisiało widmo spadku do trzeciej klasy rozgrywkowej. Ostatecznie dzięki niezłej końcówce, Flota utrzymała się w drugiej lidze i finalnie uniknęła zawstydzającego spadku. Co ciekawe – jednym z najważniejszych czynników decydujących o tym, że Flocie udało się utrzymać był mecz rozegrany 13 maja 2025 r., w którym ex-pierwszoligowiec rozbił Inter Marine Masters w stosunku 3-0. Jak będzie teraz? Wydaje nam się, że to ‘Flociarze’ będą faworytem spotkania. Tak się bowiem składa, że podejdą oni do meczu jako wciąż aktualna drużyna tygodnia. Wspomniane wyróżnienie, gracze Karoliny Kirszensztein zgarnęli wygrywając niespodziewanie za komplet punktów z Old Boys. Jeśli dziś pokuszą się o kolejne trzy oczka to obecna kampania rozpocznie się dla nich w wymarzony i idealny sposób. 

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bayer Gdańsk – Challengers

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

‘Pierwsze śliwki robaczywki’?  Z pewnością na taki scenariusz liczą w obozie Bayer Gdańsk. Przypomnijmy, że zespół Damiana Harica rywalizował wczoraj wieczorem z MPS-em Volley i wspomnianego spotkania nie wspomina najlepiej. O ile w drugim i trzecim secie rywalizacji ‘Aptekarze’ podjęli rękawice to do boju z Miłośnikami Piłki Siatkowej podeszli bardzo przestraszeni. Jak wiadomo – musiało to zakończyć się w tragiczny sposób i faktycznie – tak to w pierwszym secie wyglądało. Tak czy siak – przed ‘Aptekarzami’ drugi mecz w sezonie Jesień’25 i o ile w dwóch meczach o godzinie 20:30 nie dojdzie do niespodzianek to będzie to już jedenasta próba beniaminka na wygranie spotkania w wyższej klasie rozgrywkowej. O nią nie będzie jednak łatwo, bo to Challengersi zdają się być faworytem starcia. Biorąc pod uwagę ostatni sezon, należy zwrócić uwagę na fakt, że drużynie Wojciecha Lewińskiego lepiej szło w pierwszej części sezonu, w której wyrobili sobie ‘górkę’ i później przez długi czas nie musieli obawiać się najczarniejszego scenariusza. Jaka jest ambicja drużyny w obecnym sezonie? Wydaje nam się, że taka by w ostatecznym rozrachunku uplasować się gdzieś w środku stawki i nie musieć drżeć o utrzymanie, co w przeszłości nie było oczywistością. Biorąc pod uwagę, że podobne założenia mają gracze Bayer Gdańsk – dziś czeka nas bardzo ciekawe spotkanie, którego konsekwencje obie drużyny mogą odczuć za niespełna trzy miesiące.  

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Z pewnością nie tak wyobrażały sobie początek sezonu obie drużyny. Jeśli chodzi o Remedios Sopot Ortopedię to team rywalizował na inaugurację z VB Inter-Grahen Sulmin i choć zaprezentował się całkiem nieźle – to rywal wygrał spotkanie w stosunku 2-1. Zdecydowanie gorzej zaprezentowali się gracze Artura Kurkowskiego, którzy rywalizowali z tym samym rywalem co ‘Ortopedzi’, ale ich gra wyglądała znacznie słabiej. Przypomnijmy, że po dość niemrawym meczu, gracze Artura Kurkowskiego musieli uznać wyższość rywali nie zdobywając przy tym choćby jednego punktu. Ba, trzeba uczciwie przyznać, że w żadnym z setów nie byli nawet blisko, a przewaga rywali była bezdyskusyjna. Oczywiście mecz meczowi nierówny, ale dwa wspomniane spotkania dość dobitnie pokazują, która z drużyn będzie faworytem spotkania. Sytuacji ACTIVNYCH nie polepsza z pewnością fakt, że wciąż borykają się z problemami kadrowymi, których nie można zastąpić pstryknięciem palcami. Zastanawiamy się czy dwa tygodnie od ostatniego meczu był wystarczającym okresem do tego by w drużynie wynaleźli sposób na poprawę dyspozycji względem ostatniego meczu. Dodatkowym ‘smaczkiem’ spotkania jest z pewnością fakt, że w nie tak dawnej przeszłości, kapitan Remedios – Maciej Kot występował w drużynie ACTIVNYCH. To oznacza z kolei, że poza nadrzędnym celem, którym są punkty, obie drużyny będą miały dziś dodatkową motywację.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #4

Za nami czwarty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. W poniedziałek z bardzo dobrej strony pokazały się AiP oraz BL Volley, które wygrały mecze z faworyzowanymi rywalami. Zgodnie z przewidywaniami pewne zwycięstwa osiągnęły również MPS Volley oraz Kraken Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – Siatkersi 1-2 (21-23; 17-21; 21-18)

Osoby, które miały w pamięci to jak w poprzedniej kampanii radzili sobie Siatkersi, nie wahali się typując w aplikacji komplet punktów zespołu Macieja Tarulewicza. Choć w naszych oczach byli oni faworytem spotkania, to jednak Chilli Amigos nie pozostawało w tej konfrontacji bez szans. Już od pierwszych wymian w meczu widać było, że ‘Amigos’ nie będzie chciało ograniczyć się do roli statystów w występie rywali. Na półmetku seta mieliśmy bowiem remis po 10, a następnie – to właśnie gracze w czerwonych strojach po ataku debiutującego w rozgrywkach Damiana Łuniewskiego wysunęli się na prowadzenie 16-13. Mimo że po chwili ‘Papryczki’ prowadzili już 18-15, a następnie 20-19, to koniec końców dali sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk. Po atakach Macieja Tarulewicza i Wojciecha Orlańczyka a także bloku Sebastiana Wilmy, Siatkersi odwrócili losy rywalizacji i to oni zgarnęli pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona od samego początku przebiegała pod dyktando Siatkersów, którzy objęli prowadzenie 11-7. Choć po kilku atakach aktywnego Michała Kwiatka, Chilli zniwelowało stratę do jednego punktu (16-15), to był to tylko chwilowy przebłysk. W dalszej części Siatkersi ponownie odskoczyli rywalom, wygrywając finalnie do 17. Ostatni set miał aż dwa konkretne zwroty akcji. Partia ta rozpoczęła się w wymarzony dla Chilli Amigos sposób. Po dobrej grze prowadzili bowiem 5-1, a następnie 12-9. Niestety dla nich był to moment, w którym doznali zbiorowego paraliżu, w którym nie mogli zrobić przejścia. W efekcie ich rywale zdobyli pięć punktów z rzędu, wysuwając się na prowadzenie 14-12. Kiedy wydawało się, że piąta siła poprzedniego sezonu pójdzie po chwili za ciosem, Chilli Amigos zdołało się przebudzić. Zespół Pawła Kalety najpierw doprowadził do wyrównania po 15, a następnie po wyrównanej końcówce to oni cieszyli się z ostatniego punktu w meczu. Patrząc z perspektywy całego spotkania – wspomniany punkt im się należał.  

BL Volley – Kraken 2-1 (19-21; 24-22; 21-16)

Początek sezonu w wykonaniu BL Volley? Bardzo pozytywny. Nie ma się co oszukiwać – po poprzedniej edycji, która była bodajże najgorszym sezonem teamu BL w rozgrywkach, nie mieliśmy zbyt wygórowanych oczekiwań wobec drużyny Wojciecha Strychalskiego. Dodatkowo rywalizowali oni z Krakenem, który rozpoczął sezon od zainkasowania kompletu oczek z Tiger Team. Podsumowując – wydawało nam się, że to team Jurija Charczuka jest wyraźnym faworytem meczu. Od pierwszego gwizdka sędziego BL udowadniał jednak, że team zza naszej wschodniej granicy czeka w poniedziałek bardzo trudne zadanie. To właśnie oni rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 8-4. Po chwili popełnili jednak kilka błędów, po których ‘gra rozpoczęła się na nowo’ (10-10). Mimo to, BL nie odpuszczał. W końcówce byli zdawali się być bliżsi wygranej. Mimo prowadzenia 18-16, a następnie 19-18, nadziali się po chwili na blok Dmytro Moroziuka, a następnie popełnili błąd, który kosztował ich pierwszy punkt w meczu (21-19). Gracze Wojciecha Strychalskiego mogli za to rozwinąć nazwę swojej drużyny po drugim secie. Było naprawdę Bez Lipy. W momencie, w którym przegrywali 16-20 chyba nikt o zdrowych zmysłach nie sądził, że będą to w stanie odkręcić. A jednak – kilka koszmarnych błędów ‘Bestii’ w połączeniu z nowym środkowym BL – Markiem Pilarkiem zapewniły BL wyrównanie stanu rywalizacji (24-22). Ostatni set to już kontrola gry przez team Wojciecha Strychalskiego. BL objęło prowadzenie 10-7, które z czasem jeszcze powiększyli, zgarniając bardzo ważną wygraną z silnym rywalem – brawo, lets make BL Volley great again!

Kraken Team – Tiger Team 3-0 (21-18; 21-11; 21-19)

Dwa mecze – sześć punktów. Wymarzony start drużyny Roberta Skwiercza, która wskakuje na sam szczyt ligowej tabeli. Czy można było wymarzyć sobie lepszy początek sezonu? No nie. Choć w przeszłości Kraken Team miewał takie świetne momenty, to jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że nie grają już w czwartej lidze, gdzie dwa sezony temu nie mieli sobie równych. Przed sezonem przewidywaliśmy, że Kraken Team nie będzie miał problemów z utrzymaniem, ale nie sądziliśmy również, że będzie aż tak dobrze. Początek poniedziałkowego starcia rozpoczął się od wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 6. Kilka prostych błędów ‘Tygrysów’ sprawiły jednak, że faworyzowana drużyna wysunęła się na prowadzenie 15-10 i nie miała problemów z wygraniem premierowej odsłony do 18. Jeśli w pierwszym secie ‘nie mieli problemów’, to jak nazwać to, co wydarzyło się w środkowej odsłonie? Cóż – różnica klas była aż nadto widoczna. Choć zaczęło się od długiej i atrakcyjnej wymiany, w której dobrą grę w obronie zaprezentowali dwaj libero, to koniec końców – Kraken był zawsze górą. Chwilę po wspomnianej wymianie, gracze w granatowych strojach prowadzili już 9-1! W dalszej części team Roberta Skwiercza zdjął nieco nogę z gazu, ale wynik 21-11 nie pozostawia wątpliwości, która ze stron dominowała. Choć wynik ostatniego seta wskazuje na to, że była to wyrównana partia to…nie do końca tak było. To Kraken Team od samego początku przejął inicjatywę, która z czasem była udokumentowana ich prowadzeniem w stosunku 16-10. W dalszej części Tiger Team zniwelował co prawda straty, ale o wygraniu seta nie mogło być mowy (21-19).

AIP – BEemka Volley 3-0 (23-21; 21-11; 21-17)

Ojojoj. Ledwo w zapowiedziach przedmeczowych czy magazynie pompowaliśmy balonik w kontekście potencjalnych wielkich rzeczy, które miały nadejść w BEemce Volley, a tymczasem gracze AiP dość brutalnie spacyfikowali mocarne plany ‘koncernu samochodowego’. Wiecie – konkretna furka z potężnym silnikiem, wypolerowanym lakierem, dopakowanym tuningiem i ogólnie w m-pakiecie rozbiła się już na pierwszym wirażu. Owszem – w dalszej części sezonu BEemkę pewnie da się ‘wyklepać’, ale wiadomo – może się okazać, że w finałowym wyścigu czegoś zabraknie. Dobra – o tym jeszcze będzie okazja pomówić. Skupmy się na AiP, bo to ich gwiazda świeciła wczoraj wieczorem w Ergo najjaśniej. Choć do spotkania zespół Adriana Ossowskiego przystępował w roli underdoga to kluczem do sukcesu była przede wszystkim lepsza kultura gry. Konsekwentnie zdobywane punkty, nie podpalanie się, mała liczba błędów i dobra gra w obronie. W skrócie – hulało niemal wszystko. Trzeba jednak przyznać, że w pierwszym secie rywalizacji wydawało się, że to BEemka zdoła wygrać. Po ataku Macieja Rzepczyńskiego, prowadzili oni bowiem już 19-17. W tym miejscu należy pochwalić Jakuba Sulimę, który wziął odpowiedzialność na swoje barki i zdobył dwa bardzo ważne punkty, doprowadzając do wyrównania po 19, a następnie punkt dający prowadzenie 21-20. Ostatecznie po krótkiej chwili ‘Przyjaciele’ cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to absolutna deklasacja i dominacja Adiego i Przyjaciół. Po tym jak zespół Adriana Ossowskiego odrzucił dobrą zagrywką rywali od siatki – ci musieli atakować z niezbyt dobrze przygotowanych piłek. To z kolei była woda na młyn dla AiP, którzy po kilku skutecznych kontrach powiększali prowadzenie, by finalnie wygrać partię do 11! Choć trzeci set zaczął się podobnie jak środkowa partia (8-4), to wraz z kolejnymi akcjami BEemka radziła sobie coraz lepiej. W dalszej części zdołali nawet zniwelować straty do dwóch oczek (15-13), ale ostatnie słowo należało do AiP, którzy w pełni zasłużenie zgarnęli komplet punktów – brawo!

Bayer Gdańsk – MPS Volley 0-3 (11-21; 23-25; 19-21)

Koszmarna passa beniaminków trwa. Ósmy mecz – ósma porażka. Jeden na dwadzieścia cztery możliwe punkty. Z drugiej strony trzeba uczciwie powiedzieć, że wczoraj chyba nikt nie spodziewał się innego wyniku niż zwycięstwo Miłośników Piłki Siatkowej. To właśnie drużyna Jakuba Nowaka jest uznawana za jednego z faworytów do wygrania drugiej ligi. Trzeba przyznać, że w pierwszym secie rywalizacji Bayer Gdańsk wyglądał jak drużyna, która nie wierzyła, że z silnym przeciwnikiem można pograć na niezłym poziomie. W rezultacie tego zobaczyliśmy drużynę wystraszoną, bezradną oraz zahukaną. Na efekty nie musieliśmy długo czekać. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, ‘Miłośnicy Piłki Siatkowej’ prowadzili już 14-4 i Bayer mógł wówczas zastanawiać się, po co był im awans. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się zwycięstwem faworyta do 11. W zupełnie innej dyspozycji ‘Aptekarzy’ zobaczyliśmy w drugiej odsłonie. Nie dość, że sami zaczęli lepiej grać, to MPS nie narzucił rywalom już takiego tempa. Dzięki temu na półmetku seta mieliśmy remis po 9. Choć Bayer nadal miał spore problemy z przyjęciem, to dotrzymywał kroku rywalom i do stanu po 20 nie było wiadomo, która ze stron zdoła przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie po ataku Wojciecha Małeckiego oraz bloku Michała Narkowicza, MPS cieszył się z drugiego punktu w meczu. Trzecia odsłona do pewnego momentu układała się w wymarzony dla ‘Aptekarzy’ sposób. To właśnie oni prowadzili na półmetku 12-8. Po chwili mieli jednak problem ze zrobieniem przejścia. We wspomnianym fragmencie zdobyli zaledwie dwa punkty, przy ośmiu oczkach rywali. Choć w końcówce zdołali się przebudzić to przespany kluczowy moment pogrzebał ich szansę na premierowy punkt w sezonie Jesień’25.

Port – Wolves Volley 2-1 (21-18; 21-15; 14-21)

Ileż gorzkich słów na temat swojej gry musieli ostatnio przeczytać ‘Portowcy’. Graczom Tomasza Bobcowa nie oberwało się wyłącznie w zapowiedziach czy podsumowaniach, ale również w magazynie. Ich dyspozycja w pierwszym meczu sprawiła, że pisząc zapowiedź meczu z Wolves Volley nie zadrżała nam ręka stawiając na ‘Wilków’. Ba – jakby tego było mało sądziliśmy, że ‘Wataha’ pokusi się o komplet punktów. Oj, dawno tak nie przestrzeliliśmy, bo prawdę mówiąc – Portowcy od początku spotkania byli stroną zdecydowanie dominującą. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, gracze Tomasza Bobcowa prowadzili bowiem 10-4. Choć z czasem po ataku Mikołaja Moszczenko, Wolves Volley zdołali się budzić (13-12), to druga część seta należała do ‘underdoga’, który za sprawą swojego kapitana oraz atakującego – Andreya Oknova, wygrał do 18. Środkowa odsłona rozpoczęła się od wyrównanej gry, po której mieliśmy 8-7 dla drużyny ‘z doków’. Już po ‘Portowcy’ zdobyli kolejne sześć punktów, na co Wolves Volley odpowiedzieli zaledwie jednym oczkiem (14-8). Kompletnie przespany fragment sprawił, że gracze Karola Ciechanowicza nie zdołali się już podnieść, a rywal prowadził po chwili 20-11. W końcówce Wolves Volley zmniejszyli jeszcze rozmiary porażki, ale o wygraniu tej partii nie mogło być mowy (21-15). Przed ostatnim setem zastanawialiśmy się czy Port zdoła wygrać za komplet punktów. Zadanie to wydawało się niezwykle trudne, bowiem w dziesięciu dotychczas rozegranych bezpośrednio meczach – Port tylko raz zgarnął pełną pulę – dokładnie 1230 dni temu. Od wspomnianego 28 kwietnia 2022 r., ‘Portowcom’ sztuka ta nie udała się nigdy. Kto wie – być może siedziało to gdzieś w ich ‘dna’, bo tym razem również bez powodzenia. Po wyrównanym początku meczu drużyna ‘z doków’ zaczęła popełniać zauważalnie więcej błędów od rywali, którzy objęli prowadzenie 15-9 i po chwili ‘cieszyli się z nagrody pocieszenia’ (21-14).

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Po tygodniowej przerwie na egzaminy w Ergo Arenie – wracamy z rozgrywkami Inter Marine SL3. W poniedziałkowy wieczór swoje pierwsze spotkania w sezonie Jesień’25 rozegra aż siedem drużyn. Hitem dzisiejszej serii gier będzie z pewnością pojedynek w pierwszej lidze, w której AiP zmierzy się z BEemką Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Chilli Amigos – Siatkersi

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Chilli Amigos jest jedną z zaledwie dwóch drużyn w czwartej lidze, które jak do tej pory nie zdążyły rozegrać jeszcze spotkania. Powiedzieć, że sytuacja w ‘Amigos’ była w przerwie pomiędzy sezonami niespokojna to nic nie powiedzieć. Owszem – już od kilku sezonów ‘Papryczki’ kilka razy zastanawiali się głośno czy zgłaszać się do kolejnego sezonu. Prawdę mówiąc – nigdy nie braliśmy tych słów na poważnie. Ba – śmialiśmy się zawsze z tego tłumacząc sobie tak, że mowa tu o jednej z najbardziej doświadczonej wiekowej drużyny w rozgrywkach. Ot – w pewnym wieku muszą trochę pomarudzić. Sytuacja pomiędzy wyglądała jednak zupełnie inaczej i uznaliśmy, że to koniec rozdziału, który w SL3 napisali gracze w czerwonych strojach. Ostatecznie – last minute ‘Papryczki’ znaleźli zawodników do gry i staną dziś do rywalizacji w 145 spotkaniu w historii swoich występów w rozgrywkach. Ich rywalem będzie team zdecydowanie mniej doświadczony. Dla Siatkersów poniedziałkowe spotkanie będzie meczem numer 27. W dotychczas rozegranych spotkaniach, team Macieja Tarulewicza tryumfował 11 razy i doznał 15 porażek. Ostatni sezon był jednak w wykonaniu Siatkersów wybitny, a drużyna o mały włos nie awansowała do wyższej klasy rozgrywkowej. Od wspomnianego okresu zmieniło się jednak bardzo dużo. Z drużyny odeszło kilku podstawowych graczy, których zastąpili inni – również uznani gracze w Inter Marine SL3. Czy wobec tego Siatkersi są w stanie powtórzyć niewątpliwy sukces z poprzedniego sezonu? Częściową odpowiedź otrzymamy już dziś wieczorem!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BL Volley – Kraken

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

W pierwszym tygodniu rozgrywek, gracze Krakena mogli namacalnie przekonać się jaka różnica jakości występuje pomiędzy drugą a trzecią klasą rozgrywkową. Ledwie kilka tygodni wcześniej, team Jurija Charczuka przegrywał w drugiej lidze mecz za meczem i konsekwencji z hukiem spadł do trzeciej ligi. Po spadku zastanawialiśmy się czy nie będzie przypadkiem tak jak w przypadku Staltestu. Mianowicie czy nie będziemy świadkami tego, że spadek był dopiero początkiem problemów drużyny. Cóż – trudno wyrokować co będzie dalej, ale jest to raczej bardzo mało prawdopodobne. Grając mecz z Tiger Team, zespół Krakena wyglądał jak profesor na tle studenciaka i to takiego, który raczej nie prześlizgnie się przez sesję. Wszystko wskazuje na to, że przed ‘Bestią’ trudniejsze zadanie. Rywalem numer dwa będzie bowiem ekipa BL Volley, która w minionej edycji miała co prawda spore problemy z utrzymaniem, ale wciąż mówimy tu o silnej i uznanej trzecioligowej marce. W bardzo dużej mierze problemy w minionej edycji wynikały z dłuższych absencji kilku zawodników. W obecnej kampanii powinno z tym być znacznie lepiej. Nie dość, że team zdołał utrzymać kluczowych graczy to był bardzo aktywny na rynku transferowym. Do zespołu ‘Tygrysów’ wrócili Adam Czapnik oraz Tomasz Czopur co już powinno być sporym wzmocnieniem. Jakby tego było mało, ‘Tygrysy’ ściągnęli Marka Pilarka, który w poprzednim sezonie występował w pierwszej lidze. Czy wobec tego BL będzie w stanie zatrzymać rywali? Uważamy, że faworytem pozostaje Kraken, ale podział punktów to w naszym odczuciu najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Kraken Team – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

W kuluarach słychać, że na hasło ‘Kraken’, gracze Tiger Team dostają torsji. Z tego miejsca chcielibyśmy ich jednak uspokoić. Panowie – nie gracie z tą samą drużyną co na inaugurację. Przypomnijmy, że w pierwszej kolejce, zespół Dawida Staszyńskiego ‘skrzyżował rękawice’ z Krakenem i wspomnianej konfrontacji nie wspomina najlepiej. Ba – jest to wspomnienie traumatyczne, bo trzeba przyznać, że na tle drużyny zza naszej wschodniej granicy, ‘Tygrysy’ zaprezentowali się dramatycznie słabo. Ok – wiemy, że tego dnia mieli pewne problemy kadrowe i z czasem powinno być lepiej. Z drugiej strony wspomniany Kraken też miał swoje problemy, a mimo to potrafił sobie poradzić w kryzysowej sytuacji. W zupełnie innych nastrojach od Tiger Team do meczu podejdą gracze Roberta Skwiercza – Kraken Team. Zespół w granatowych barwach zmierzył się w pierwszym meczu sezonu z ‘Portowcami’ i był wówczas drużyną ‘z innej ligi’, zgarniając zasłużone trzy punkty. Choć przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu Kraken Team wymieniany był jako team, który może mieć potencjalny problem z utrzymaniem, to tego typu dywagację są już totalnie nieaktualne. Jesteśmy przekonani, że ‘Granatowi’ są wyraźnie lepszą drużyną niż co najmniej kilka trzecioligowych ekip i  naszym zdaniem potwierdzą to już dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

AIP – BEemka Volley

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Podczas gdy zmagania w drugiej, trzeciej, a przede wszystkim w czwartej lidze rozkręciły się na dobre już w pierwszym tygodniu rozgrywek – elita zaczęła dość ospale. Jak do tej pory w najwyższej klasie rozgrywkowej doszło do zaledwie dwóch spotkań i najwyższa pora by to wreszcie zmienić. W rozpoczynającym się właśnie tygodniu dostaniemy aż sześć pojedynków i trzeba przyznać, że konfrontacja AiP z BEemką wydaje się być jednym z najciekawszych zestawień. Naprzeciw siebie staną bowiem drużyny, które w minionej edycji stworzyły ciekawe widowisko zakończone podziałem punktów. To co ważniejsze to jednak fakt, że zmierzą się ekipy, które mają na nadchodzący sezon bardzo duże ambicję. Nie wiemy czy będzie to trafne określenie, ale w kontekście BEemki Volley mówi się nawet o tym, że team Daniela Podgórskiego jest ‘czarnym koniem’ rozgrywek. Cóż – w naszym odczuciu żaden to czarny koń tylko jeden z głównych faworytów do końcowego tryumfu. Nie dość, że team zdołał utrzymać najważniejszych graczy to na dodatek ściągnął trzech bardzo wartościowych zawodników. Jeśli chodzi o AiP to team Adriana Ossowskiego również utrzymał skład oraz wzmocnił go transferem Jakuba Jetke. Która z drużyn wygra? Historycznie lepiej wiodło się AiP, którzy wygrali aż 4 z 5 pojedynków. Warto zaznaczyć jednak, że BEemka w ostatnich kilku miesiącach progresowała chyba najbardziej spośród wszystkich drużyn w elicie. Dodatkowo to właśnie oni wygrali ostatni bezpośredni mecz. Biorąc to pod uwagę – więcej szans na tryumf dajemy właśnie drużynie Daniela Podgórskiego.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Bayer Gdańsk – MPS Volley

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Zastanawiamy się, która z drużyn jako pierwsza przełamie koszmarną passę beniaminków. Jak do tej pory bilans drużyn, które awansowały do wyższej klasy to uwaga: zero zwycięstw oraz siedem porażek. Co gorsza – na dwadzieścia jeden możliwych do zdobycia punktów, drużyny, które awansowały zdobyły zaledwie jeden. Sumarycznie. Mowa tu o drużynie Aqua Volley, która zgarnęła jeden punkt w rywalizacji z Flotą TGD Team. Wszystkie sześć pozostałych spotkań to dotkliwe porażki w stosunku 0-3. Jak będzie w przypadku poniedziałkowego starcia? Cóż. W naszym odczuciu będzie tak samo, bo ‘Aptekarze’ zmierzą się MPS-em Volley, który uznawany jest powszechnie jako jeden z kandydatów do awansu. Skąd taka opinia o drużynie, która dwie poprzednie edycje kończyła na odpowiednio siódmym oraz dziesiątym miejscu? Ano stąd, że do drużyny po dłuższej przerwie wracają gracze, którzy byli filarami największego sukcesu drużyny w historii występów w Inter Marine SL3. To właśnie z Arkadiuszem Kowalczykiem oraz Wojciechem Małeckim, MPS sięgał po srebrne medale SL3 i był o włos od tytułu mistrzowskiego. To właśnie ci gracze zakładali w poprzednim sezonie złote medale na szyjach, a dziś – postarają się MPS-owi odzyskać dawny blask. Jeśli wszystko pójdzie po myśli kapitana zespołu – dziś MPS powinien zgarnąć trzy oczka. Z drugiej strony Bayer Gdańsk pokazał w minionej edycji, że jest już drużyną bardzo dojrzałą. Regularne treningi, fun z gry, zgranie oraz euforia związana z awansem to elementy, które mogą skomplikować MPS-owi inaugurację sezonu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Port – Wolves Volley

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Napisać, że nie była to najbardziej udana inauguracja ‘Portowców’ ze wszystkich 14 sezonów, w których występowali oni w Inter Marine SL3 to nie napisać nic. Dwa tygodnie temu odmieniona drużyna Tomasza Bobcowa rywalizowała z Kraken Team i wspomniane spotkanie zakończyło się dla nich dotkliwą porażką w stosunku 0-3. To co jest jednak gorsze od samego wyniku to styl, w którym do wspomnianej porażki doszło. Przeciwko ‘Bestii’, ‘Portowcy’ nie zaprezentowali się dobrze ani w defensywie ani ofensywie i w pełni zasłużenie ponieśli porażkę. Dwa tygodnie, które minęły od wspomnianego meczu to wystarczający okres do tego, by zrobić rachunek sumienia oraz połatać dziury w składzie. Tak jak wspomnieliśmy bowiem w czasie ostatniego magazynu, ‘Portowcy’ nie mieli wówczas nominalnego rozgrywającego co jak wiadomo – jest ogromnym problemem. Drugim rywalem drużyny ‘z doków’ będzie ekipa Wolves Volley, dla której poniedziałkowe spotkanie będzie pierwszym meczem w sezonie Jesień’25. Poprzednią kampanię – sezon Wiosna’25, gracze Wolves Volley zakończyli na dziesiątym miejscu. Do samego końca musieli jednak martwić się o to czy uda im się utrzymać w lidze. Ambicją drużyny na obecny sezon jest to by uniknąć podobnej nerwówki. W naszym odczuciu mają ku temu wszelkie sportowe argumenty. Jeśli ich użyją to o zrealizowanie celu, podobnie jak wygrania poniedziałkowego spotkania nie powinno być trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #3

Za nami ostatni dzień meczowy w pierwszym tygodniu rozgrywek. Swoje drugie zwycięstwo w sezonie zanotowały dwie drużyny z Sulmina, Speedway AWKS, Sharks oraz DSGSA.  W najciekawszym meczu dnia, Dream Volley okazał się lepszy od Team Spontan. Zapraszamy na podsumowanie!

Speedway AWKS – Hapag-Lloyd 3-0 (21-7; 21-11; 21-11)

Czy można wyobrazić sobie lepsze wejście w ligę? Cóż, pewnie tak, ale jest to cholernie trudne. Już po meczu z TKKF Orlen pisaliśmy, że Speedway AWKS zdaje się być piekielnie mocny. Po meczu z Hapag-Lloyd nasze odczucia zostały jeszcze spotęgowane. Warto podkreślić bowiem to, że przed sezonem wskazywaliśmy Sharksów oraz AWKS jako kandydatów do czwartoligowego złota. Piszemy o tym teraz ponieważ obie drużyny rozegrały w obecnym tygodniu mecze z rywalami o podobnej klasie i w naszym odczuciu – Speedway AWKS zaprezentował się znacznie lepiej. Oczywiście na tym etapie rozgrywek nie można o niczym przesądzać, ot ciekawostka. A sam mecz z ‘Pomarańczowymi’? Ten rozpoczął się od miażdżącej przewagi zespołu Mateusza Bojkę. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego było…11-1! Dalsza część seta to powtórka meczu z TKKF Orlen, czyli wyraźnie zredukowany bieg i w konsekwencji – siedem punktów rywali. Bardzo podobnie wyglądał również drugi set, w którym zaczęliśmy się zastanawiać czy będzie tak za każdym razem? Niemal wszystkie pięć dotychczas rozegranych setów to ta sama historia (21-11). Nasze wątpliwości zostały rozwiane w trzecim secie, w którym minęło kilka chwil zanim Speedway wskoczył na wyższe obroty. Początek to w miarę wyrównana gra, po której było 6-6 a następnie 10-8. Druga część seta to jednak prawdziwa demolka, w której na trzy punkty ‘Logistyków’, ‘żółto-czarni’ zdobyli aż jedenaście. Cóż – rozgrzewka za nami. Czekamy niecierpliwie na kolejne mecze.

Sharks – TKKF Orlen 3-0 (21-13; 21-15; 21-15)

Pisaliśmy o tym w podsumowaniu pierwszego meczu ‘Rekinów’. Pisaliśmy to również przy okazji zapowiedzi czwartkowego spotkania. Nie inaczej będzie ‘na gorąco’ po spotkaniu z TKKF Orlen. Na ‘papierze’ Sharksi byli absolutnym faworytem spotkania i trudno mieć do nich pretensje. Wszak wygrali za komplet punktów, a przecież właśnie to jest najważniejsze. Nikt za kilka tygodni nie będzie pamiętał, że nie był to styl, który kogokolwiek rzucałby na kolana. Tak czy siak – po dwóch pierwszych spotkaniach drużyny nie wiemy zbyt wiele. Prawdziwa weryfikacja przyjdzie później, bo z całym szacunkiem, ale ani TKKF Orlen, ani VB FE Sulmin nie byli w stanie zagrozić drużynie Pavlo Kudinova i mimo zaciągniętego hamulca ręcznego – Sharksi maja na koncie sześć oczek. Prawdziwa weryfikacja dopiero przyjdzie. A TKKF Orlen? W czwartkowy wieczór oglądaliśmy najmłodszy skład w historii występów tej drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3. Mimo to, młodzi ‘Nafciarze’ zaprezentowali się naprawdę nieźle i wielokrotnie mogliśmy oglądać ich składne akcje. Z całą pewnością był to znacznie lepszy mecz niż ten sprzed kilku dni, kiedy TKKF rywalizował z Speedway AWKS. Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi – najgorsze zdaje się być za nimi. Sądzimy, że po przymusowej przerwie w rozgrywkach, zaczną niedługo punktować, tak jak miało to miejsce w poprzednim sezonie.

VB Inter-Grahen Sulmin – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-14; 21-11; 21-14)

W zapowiedziach przedmeczowych zastanawialiśmy się jaki krajobraz panuje w drużynie ACTIVNYCH po stracie lidera drużyny – Mateusza Woźniaka. Cóż – tak samo z pewnością nie było, ale wpływ na to nie miała wyłącznie absencja jednego gracza. Jakby tego było mało, ACTIVNI tuż przed startem sezonu stracili kolejną armatę – Miłosza Kitowskiego. To oznaczało z kolei, że ACTIVNI musieli radzić sobie w nowej rzeczywistości, a zgrywać musieli się w trakcie meczu ligowego. Jak wiadomo – skutek mógł być tylko jeden. Od początku spotkania zarysowała się nieznaczna przewaga VB Inter-Grahen Sulmin. Gracze Kacpra Wiczkowskiego prowadzili na półmetku seta trzema oczkami (11-8). Choć do pewnego momentu ACTIVNI ‘trzymali fason’ (16-14) to pięć kolejnych punktów padło łupem dobrze grającej w obronie faworyzowanej drużyny VB (21-14). Środkowy set to już wyraźna przewaga faworyta, który w odróżnieniu od rywali nie psuł tylu zagrywek, ataków czy nie popełniał błędów w rozegraniu. Precyzując – byli lepsi w niemal każdym elemencie siatkarskiego abecadła i w pełni zasłużenie wysunęli się na prowadzenie 16-6 co było jednoznaczne z tym, że po chwili wygrali również seta (21-11). W ostatniej odsłonie gracze Kacpra Wiczkowskiego wysunęli się na prowadzenie 8-5 w czym udział kilkoma atakami z rzędu miał Krzysztof Mądry. W dalszej części seta VB Inter-Grahen Sulmin powiększył swoją przewagę i po sekwencji ataków oraz zagrywki najlepszego gracza spotkania – Konrada Czykiela, zapewnili sobie drugą wygraną w sezonie Jesień’25. Brawo!

Team Spontan – Dream Volley 1-2 (25-23; 23-25; 18-21)

Spotkanie pomiędzy Team Spontan, a Dream Volley anonsowaliśmy jako hit pierwszego tygodnia rozgrywek. W naszym bowiem odczuciu, obie drużyny mają w sobie wystarczający potencjał do tego, by włączyć się do walki o podium rozgrywek a co za tym idzie – awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Choć w ‘Spontanie’ doszło do kilku mocarnych transferów to jednak jako faworyta wskazaliśmy ekipę Dream Volley. Uznaliśmy, że ‘języczkiem u wagi’ będzie większe zgranie ‘Marzycieli’. Pierwszy set rywalizacji stał na bardzo wysokim poziomie sportowym i była to partia, w której obie drużyny niemal nie popełniały błędów. Pomijając początek, w którym Dream Volley miał trzy punkty przewagi (6-3), cała dalsza część była walką punkt za punkt. W końcówce za sprawą Damiana Urbanowicza, który popisał się dwoma skutecznymi atakami, pierwszy punkt trafił na konto Spontana (25-23). Po pierwszym szalonym secie uznaliśmy, że to nie ma prawa się szybko powtórzyć. Cóż – powtórzyło się już chwilę później, bo choć przez większość seta gra nie była tak wyrównana to w końcówce znowu oglądaliśmy grę na przewagi. Choć Dream Volley prowadził w pewnym momencie już 20-16 to nie potrafili wykończyć rywala w ‘pierwsze tempo’. Zamiast tego, dali im doprowadzić do wyrównania i kiedy wydawało się, że Spontan wygra za chwilę seta, a w konsekwencji również mecz to ‘próbę nerwów’ tym razem lepiej wytrzymali gracze w niebieskich koszulkach (25-23). W decydującym o zwycięstwie secie nie brakowało emocji, również niekoniecznie tych sportowych. Niemniej optyczną przewagę posiadali gracze Dream Volley, którzy przez większość seta mieli dwu-trzypunktową przewagę i to oni finalnie cieszyli się ze zwycięstwa.

DSGSA – Feniks Gdańsk 3-0 (21-18; 21-19; 23-21)

Przyglądający się spotkaniu gracze innych drużyn byli zdumieni w momencie kiedy usłyszeli, że mecz na ‘centralnym boisku’ był meczem czwartoligowym. Prawdę mówiąc sami nie spodziewaliśmy się, że spotkanie ‘dowiezie’ tak mocno. Jeśli chodzi o poziom oraz całą otoczkę spotkania to z pewnością stało ono na trzecioligowym pułapie co potwierdzą pewnie sami gracze, którzy występowali wcześniej w wyższych ligach. W naszych oczach faworytem meczu była ekipa Michała Farona, ale w pierwszych minutach meczu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. To Feniks Gdańsk zdecydowanie lepiej wszedł w mecz i objął prowadzenie 8-3! Już po chwili za sprawą świetnie dysponowanego Wiktora Witowskiego, DSGSA doprowadzili do wyrównania po 9. W dalszej części seta Feniks popełniał sporą liczbę błędów w konsekwencji których ich rywale wyszli na prowadzenie 18-12 i wygrali seta do 18. Środkowa odsłona w pierwszym półmetku była bardzo wyrównana (12-12). Z czasem graczom Michała Farona udało się wyjść na prowadzenie  za sprawą najlepszego gracza meczu – Wiktora Witowskiego (19-16). Choć Feniks po punkcie Damiana Wiącka zdołał doprowadzić do wyrównania po 19 to ostatnie słowo należało już do DSGSA. Trzeba przyznać, że gracze Michała Farona lepiej radzili sobie w stykowych sytuacjach. Tak było w środkowej odsłonie, ale również w trzecim secie rywalizacji. Do pewnego momentu wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów. Po ataku kapitana Feniksa – Łukasza Dubickiego, prowadzili oni 18-16. W końcówce DSGSA zdołali doprowadzić do wyrównania a po chwili cieszyli się z wygranej do 21. Podsumowując obecny tydzień trzeba przyznać, że DSGSA zaprezentowali się wczoraj o niebo lepiej niż w swoim premierowym spotkaniu. Biorąc pod uwagę jak wyglądały czwartoligowe drużyny w obecnym tygodniu – dalsza część sezonu zapowiada się pasjonująco.

Staltest Pomorze – VB Sulmin 0-3 (17-21; 20-22; 13-21)

Choć wyniki dla obu drużyn były takie same jak w pierwszym meczu sezonu to jednak gra się dość mocno różniła. Po meczu z Oliwą Team uznaliśmy, że VB Sulmin będzie w obecnym sezonie bardzo mocny. Wobec tego oraz nieciekawej formy Staltestu nie zadrżała nam ręka w momencie, w którym oddawaliśmy typ Redakcji właśnie na team Daniela Bąby. Mimo to trudno nie zauważyć, że nie był to równie wybitny styl co ostatnio. Oczywiście nie ma co marudzić – VB jest aktualnie liderem drugiej ligi i nie straciło choćby seta. Sądzimy jednak, że przy odrobinie szczęścia rywali mogło być inaczej o czym za chwilę. Jeśli chodzi o Staltest to mimo drugiej porażki w stosunku 0-3, wczoraj zaprezentowali się już naprawdę nieźle. Z całą pewnością nie było wstydu. W pierwszym secie rywalizacji przegrali po walce, bo byli po prostu gorsi. Swoją ogromną szansę na premierowy punkt w sezonie mieli w środkowej odsłonie. Od samego początku to właśnie team Arkadiusza Kozłowskiego miał inicjatywę czego dowodem są wyniki 9-4, 18-13 czy 20-15. Wydaje Wam się, że nie można tego zepsuć prawda? Staltest prosi o potrzymanie piwa, bo okazali się absolutnie bezradni wobec świetnej zagrywki Damiana Kolki. Trzeba przyznać, że sprzyjało im też szczęście, bo nawet kiedy ten zagrał źle to ustrzelił w narożniku boiska atakującego rywali. Ostatecznie po bloku Przemysława Walczaka, gracze z Sulmina zapewnili sobie drugi punkt w meczu. Trzecia odsłona to już wyraźna przewaga zespołu Daniela Bąby i w konsekwencji – wygrana do 13.

Team Spontan – MysterElektroRockets 3-0 (21-18; 21-14; 24-22)

Po wyniszczającym pojedynku z Dream Volley, Team Spontan przystąpił do meczu z beniaminkiem trzeciej ligi – MysterElektroRockets. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że Spontan jest wyraźnym faworytem spotkania i co do zasady – tak właśnie było. Nie oznacza to bynajmniej, że MER nie miał swoich szans – przede wszystkim w trzecim secie. Zanim jednak do tego doszło, obie drużyny rozegrały pierwszy set, w którym Spontan miał optyczną przewagę. Warto przy tym zauważyć, że popełnili również sporo błędów, co zauważył w przerwie pomiędzy setami kapitan drużyny. Jak wówczas wyliczył – rywale zdobyli po własnych akcjach tyle punktów, ile Spontan oddał im prezentów (21-18). W środkowej odsłonie, szeroko rozumiana ‘kultura gry’ stała już na wyższym poziomie. Owszem – obie ekipy nadal popełniały błędy, ale Spontan robił ich znacznie mniej co dało im po chwili drugi punkt (21-14). Zdecydowanie najwięcej działo się w trzecim secie. Choć rozpoczął się on od wysokiego prowadzenia faworyzowanej drużyny (7-1), to już  po chwili, ‘biało-czerwoni’ zdołali doprowadzić do wyrównania po 13. Dalsza część seta to wyrównana walka ‘punkt za punkt’. Pod koniec meczu, gracze Pawła Urbaniaka mieli swoją ‘złotą piłkę’, której niestety dla siebie nie wykorzystali. To udało się po chwili Damianowi Urbanowiczowi oraz Michałowi Maliszewskiemu, który doskonale poradził sobie z sytuacyjną i trudną piłką (24-22).

Speednet – Tufi Team 3-0 (21-18; 21-11; 21-14)

Nie ukrywamy, że wiele obiecywaliśmy sobie po starciu Speednetu z Tufi Team. Choć w naszych oczach faworytem był Speednet, to uznaliśmy, że Tufi Team może zawiesić poprzeczkę bardzo wysoko. Cóż, może i tak było ale tylko w pierwszym secie rywalizacji i to niepełnym. Bardzo mocny był z pewnością początek spotkania gdzie Tufi Team prezentowało się wybornie i w pełni zasłużenie prowadzili 9-6 czy z czasem nawet 16-12. Kiedy wydawało się, że wygrana premierowej partii przez beniaminka jest formalnością, coś w ich grze się zepsuło. Ledwo się obejrzeliśmy, a po kilku atakach Jakuba Perżyło, Speednet prowadził już 19-18 a następnie cieszył się z wygrania seta. Sytuacja z końcówki partii ‘złamała’ Tufi Team, które w dalszej części meczu prezentowała się o klasę gorzej versus to co oglądaliśmy na początku spotkania. Mówiąc precyzyjniej – byli gorszą wersją samych siebie. Oczywiście w drugim przypadku było zupełnie odwrotnie. Speednet przypominał na początku kilka płatków śniegu, które z czasem zamieniły się w lawinę. ‘Programiści’ rośli z każdą kolejną akcją mając ogromną przewagę w każdym elemencie. Ostatecznie środkowa partia to wysoka wygrana do 11. Trzecią odsłonę rozpoczęliśmy od stanu 5-5. Już po chwili dobra gra Speednetu oraz masa błędów ‘Tuffików’ sprawiły, że mieliśmy wynik 12-6 i zasadniczo, koniec emocji w meczu. Finalnie Speednet wygrał tę partię do 14, a cały mecz 3-0 i w doskonałych nastrojach opuszczali Ergo Arenę. Brawo!

Flota TGD Team – Aqua Volley 2-1 (21-13; 19-21; 21-13)

Choć przełamania nie było i kolejny beniaminek, który awansował do wyższej klasy rozgrywkowej ponownie przegrał mecz to mamy wreszcie premierowy punkt. Oj, nie jest zbyt łatwo dla drużyn, które wywalczyły sobie awans. Z drugiej strony warto podkreślić to, że spodziewaliśmy się łatwego meczu dla Floty, w którym zgarną oni komplet punktów. Już pierwszy set rywalizacji pokazał, że nie będzie to łatwe zadanie dla drużyny Karoliny Kirszensztein. Na półmetku seta mieliśmy bowiem zaledwie jednopunktowe prowadzenie faworyta (14-13) i wówczas kwestia tego, która z drużyn wygra seta wydawała się otwarta. Po chwili kilkoma skutecznymi atakami popisał się jednak nowy nabytek Floty TGD – Krystian Malinowski, który do spółki z kolegami zapewnili wygraną w premierowej odsłonie (21-13). Najciekawszym fragmentem meczu była jednak środkowa odsłona, która rozpoczęła się wybornie dla Aqua Volley. Team Mateusza Drężka bezlitośnie wykorzystał problemy rywali w przyjęciu i wysunął się na kilkupunktowe prowadzenie (16-8). Choć z czasem prowadzili już 18-11 to w końcówce nie uniknęli nerwówki. Każda kolejna akcja sprawiała, że przewaga Aqua Volley zaczęła topnieć. W końcówce z siedmiu punktów zrobił się zaledwie jeden (20-19), ale decydujący cios zadał kapitan Aqua Volley – Mateusz Drężek (21-19). Decydujący o zwycięstwie set to już wyraźna dominacja Floty, która na półmetku prowadziła już 12-6 i nie miała problemów z tym by ‘zamknąć mecz na własnych zasadach’ (21-13).

Zapowiedź – MATCHDAY #3

W czwartkowej serii gier rozegrane zostanie kolejnych dziewięć spotkań. Hitem dzisiejszych zmagań będzie starcie w trzeciej lidze, w której odmieniony Team Spontan zmierzy się z Dream Volley. Ponadto w czwartej lidze dojdzie do starcia dwóch debiutujących drużyn – DSGSA z Feniksem Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Speedway AWKS – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Nawiązując do rozpoczęcia sezonu przez drużynę AWKS oraz ich nazwy to póki co team Mateusza Bojkę nie znalazł się jeszcze na ligowym wirażu. Choć team w ‘żółto-czarnych’ strojach rozegrał zaledwie jedno spotkanie to zaprezentował się wówczas wybornie, zgarniając przy tym komplet punktów. Po wspomnianym spotkaniu podkreślaliśmy jednak fakt, że team trafił na pokiereszowanego rywala, który danego dnia borykał się z potężnymi problemami kadrowymi. Nie twierdzimy bynajmniej, że gdyby ‘Nafciarze’ wystąpili pierwszym garniturem to wynik spotkania byłby inny. Zastanawiamy się tylko nad tym jak wyglądałby mecz. Tak czy siak – drugim rywalem zespołu występującego w delegacji będzie Hapag-Lloyd, który w poprzednim sezonie zajął ostatnie miejsce w czwartej lidze i zgromadził zaledwie 3 oczka. Podobnie jak Speedway AWKS, ‘Logistycy’ mają na swoim koncie jedno rozegrane spotkanie w obecnej kampanii. Pierwszym rywalem Hapag-Lloyd była czwarta siła poprzedniego sezonu – Craftvena. Choć zespół Joanny Kożuch zaprezentował się całkiem nieźle to o osiągnięciu korzystnego rezultatu nie mogło być mowy. Wartym odnotowania faktem jest to, że we wspomnianym meczu Craftvena zdobyła na ‘Pomarańczowych’ aż 13 asów serwisowych co jest najwyższym wynikiem z 15 spotkań rozegranych w obecnym sezonie. Co ciekawe – jest to również jeden z wyższych wyników kiedy pod uwagę weźmiemy poprzedni sezon. To w sposób oczywisty pokazuje nad jakimi elementami, Hapag-Lloyd musi położyć szczególny nacisk.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Sharks – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Dla obu drużyn, czwartkowe spotkanie będzie drugim pojedynkiem w sezonie Jesień’25. W zdecydowanie lepszych nastrojach do meczu podejdą gracze Sharks, którzy w pierwszym pojedynku sięgnęli po komplet oczek. Mimo trzech zdobytych punktów i niezbyt wielu powodów do narzekań, gracze Pavlo Kudinova nie mieli najszczęśliwszych min. Jak sami bowiem zaznaczyli – w drużynie nie został uwolniony 100% potencjał, a team ‘Rekinów’ rozkręci się dopiero z czasem. Dziś wieczorem będą oni absolutnym faworytem konfrontacji z ‘Nafciarzami’. Nie dość, że drzemie w nich ogromny potencjał to na dodatek – TKKF Orlen zmaga się obecnie z ogromnymi problemami kadrowymi. Biorąc pod uwagę okres urlopowy oraz kontuzję poszczególnych graczy – Sylwester Woś próbował przełożyć dwa pierwsze mecze sezonu. Z Speedway AWKS oraz właśnie z ‘Rekinami’. Niestety team w granatowych strojach boleśnie przekonał się, że jest to niemożliwe. Na inaugurację przegrali z AWKS w stosunku 0-3 i jesteśmy niemal przekonani, że dokładnie tak samo będzie dziś wieczorem. Podobnego zdania są również typerzy w aplikacji SL3. Na komplet punktów Sharks stawia bowiem ponad 90% osób biorących udział w zabawie! Jakie są zatem pozytywne wieści dla TKKF? W naszym odczuciu będą mieli dwóch najtrudniejszych rywali już za sobą, a jest to dopiero trzeci dzień meczowy rozgrywek. Dodatkowo z czasem skład drużyny powinien być wzmocniony. Precyzując – będzie już tylko lepiej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po bardzo udanym wtorkowym wieczorze, w którym VB Inter-Grahen Sulmin ograł debiutującą w rozgrywkach ekipę MB Volley, team Kacpra Wiczkowskiego przystępuje do kolejnego trudnego spotkania. Tym razem ich rywalem będzie ekipa ACTIVNYCH Gdańsk i choć w naszych oczach są oni faworytem meczu, to nie można zapomnieć, że to ACTIVNI zajęli w minionej kampanii wyższe miejsce. Jakby tego było mało w jedynym jak do tej pory rozegranym spotkaniu obu drużyn to właśnie zespół Artura Kurkowskiego był górą. Przypomnijmy, że w meczu, do którego doszło 7 maja, ACTIVNI wygrali 2-1. Co wobec tego zmieniło się przez te kilka miesięcy? W naszym odczuciu ACTIVNI stracili swój największy atut z poprzedniego sezonu – Mateusza Woźniaka. Dyspozycja skrzydłowego w kampanii Wiosna’25 nie przeszła bez echa i gracz został wytransferowany do wyższej ligi. O tym jaką wartością dodaną był wspomniany zawodnik niech świadczy fakt, że zgłosili się po niego gracze Szach-Matu, którzy w poprzednim sezonie zajęli trzecie miejsce w pierwszej lidze! Aktualnie zastanawiamy się czy da się zastąpić taką wyrwę, a jeśli tak to w jaki sposób. Poza wspomnianym transferem out, skład ACTIVNYCH poszerzył się o Kubę Koniecznego z Hydry Volleyball Team oraz Kacpra Drewko i Macieja Adamskiego, dla których będzie to debiut w rozgrywkach.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Team Spontan – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Gracze obu drużyn widząc zestawienie na pierwszą kolejkę, mogli przecierać oczy ze zdumienia. Wynika to z faktu, że mowa tu o bardzo doświadczonych drużynach w Inter Marine SL3, które zdają sobie sprawę z jakiego ‘klucza’ układa terminarz Redakcja. Mowa tu rzecz jasna o tym, że teoretycznie ‘najciekawsze’ mecze są rozpisywane pod koniec sezonu. Wiecie – budowanie napięcia itd. Dużo wskazuje bowiem na to, że zarówno Dream jak i Spontan mogą w obecnej kampanii włączyć się do walki o powrót na drugoligowe parkiety. Co w związku z tym kierowało nami decydując się na taki terminarz? Redakcja postanowiła być jak Alfred Hitchock, który uwielbiał wręcz zaczynać swoje filmy od mocnego uderzenia. A co nam tam – niech się dzieje. Jak minęło lato w obu drużynach? Zdecydowanie większa temperatura na rynku transferowym panowała w Team Spontan. Ba, była to absolutna gorączka. Do pewnego momentu informację napływające z obozu ‘Spontanicznych’ brzmiały przerażająco dla ich sympatyków. Team Piotra Raczyńskiego opuściło kilka kluczowych graczy i wydawało się, że tej wyrwy nie da się szybko, ani tym bardziej łatwo załatać. Już po kilku dniach, kapitan drużyny niczym czarodziej z kapelusza ogłaszał kolejne hitowe transfery. Nazwiska takie jak Skwarzec, Urbanowicz, Truskowski czy Kowalski robią wrażenie i pozwalają sądzić, że obecny sezon może być dla Spontana przełomowy. Jeśli chodzi o Dream, to sytuacja była spokojniejsza, aczkolwiek sądzimy, że to mityczne zgranie i atmosfera mogą być kluczowym atutem ‘Marzycieli’, którzy zdają się być nieznacznym faworytem starcia. Niezależnie od tego, która z drużyn wygra – mecz zapowiada nam się jako ozdoba pierwszego tygodnia rozgrywek. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DSGSA – Feniks Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ledwie kilka dni temu, obie drużyny debiutowały w rozgrywkach Inter Marine SL3. Choć w obu przypadkach mówimy tu o zwycięskich pojedynkach to z pewnością w obu obozach panuje silne poczucie niedosytu. W dużo gorszej sytuacji znajdują się gracze DSGSA, którzy byli absolutnym faworytem spotkania z Only Spikes. Przypomnijmy, że w składzie drużyny Michała Farona znajduje się duża liczba graczy z doświadczeniem w wyższych klasach rozgrywkowych. Sorry, ale rywalizując z teamem, który w poprzednim sezonie miał tak potężne problemy z punktowaniem – wygrana za komplet oczek była obowiązkiem. Co zawiodło? Sami nie wiemy, ale wydaje się, że po dwóch świetnych setach inauguracyjnych – z DSGSA zeszło powietrze i w konsekwencji, debiutujący team został boleśnie skarcony. Do pewnego momentu wydawało się, że niemal identycznie potoczy się historia Feniksa, który o tej samej godzinie rywalizował na boisku obok. Po dwóch wygranych setach, zespół Łukasza Dubickiego miał potężne problemy z udowodnieniem swojej wyższości. Choć pod koniec seta przegrywali już 18-14 to zespół przeciwny nie udźwignął presji i w konsekwencji trzeci punkt zasilił konta ‘złoto-czarnych’. Choć w lepszych nastrojach do dzisiejszego starcia przystąpią gracze Feniksa to w naszym odczuciu, nieznacznym faworytem meczu pozostają gracze DSGSA. Sądzimy jednak, że Feniks ‘tanio skóry nie sprzeda’, a mecz zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Staltest Pomorze – VB Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Dla obu drużyn czwartkowe spotkanie będzie już drugim meczem w sezonie Jesień’25. W zdecydowanie lepszych nastrojach do spotkania podejdą gracze VB Sulmin, którzy we wtorek zaprezentowali się rewelacyjnie i bez najmniejszych problemów rozbili za komplet punktów Oliwę Team. Tryumf w takim stylu jest tym bardziej imponujący kiedy pod uwagę weźmiemy fakt, że dokładnie ta sama Oliwa na tle ex-pierwszoligowca – Eko-Hurtu zaprezentowała się o niebo lepiej. Jak to mówią – gra się jak przeciwnik pozwala, a VB Sulmin nie pozwolił rywalom na nic. W zupełnie innych nastrojach halę Ergo Arena opuszczali gracze Staltestu Pomorze, którzy w premierowej kolejce zmierzyli się ze Złomowcem Gdańsk. Owszem, jest to rywal bardzo groźny, ale z pewnością nie jest tak, że jest poza zasięgiem drugoligowych ekip. Ba – ten sam Staltest udowodnił to w minionym sezonie, w którym wygrał ze ‘Złomkami’ w stosunku 2-1 i zrobił kluczowy krok w kierunku utrzymania w drugiej lidze. Tym razem było jednak zupełnie inaczej, a Staltest na tle rywala zaprezentował się bardzo słabo i absolutnie nie przypominał drużyny z końcówki poprzedniego sezonu. Biorąc to wszystko pod uwagę sądzimy, że zdecydowanym faworytem dzisiejszego spotkania są gracze Daniela Bąby. Co ciekawe – historycznie lepiej wiodło się graczom Arkadiusza Kozłowskiego, którzy wygrali 3 z 5 pojedynków. Mimo to, sądzimy, że swój prime Staltest ma już za sobą i dziś to gracze z Sulmina będą górą.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Team Spontan – MysterElektroRockets

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Poprzedni sezon w wykonaniu MysterElektroRockets to absolutnie skrajne emocje. Zaczęło się bardzo dobrze – od dwóch pewnych wygranych, po których wydawało się, że dla teamu Pawła Urbaniaka czwarta liga będzie za ciasna. Chwilę później wpadli oni jednak w spory dołek, w którym przegrywali z Aqua Volley, Craftveną, Siatkersami, Tigerem czy ACTIVNYMI. Nie ukrywamy, że wówczas po tak parszywej serii nie wierzyliśmy, że biało-czerwoni będą w stanie się odbić. Ku naszemu zdziwieniu finisz sezonu Wiosna’25 był w ich wykonaniu rewelacyjny, a drużyna zapewniła sobie bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Które oblicze drużyny zobaczymy w obecnym sezonie? Cóż – by myśleć o utrzymaniu w trzeciej lidze, a zakładamy, że taki jest cel beniaminka – muszą prezentować się co najmniej tak dobrze jak w najlepszym dla siebie okresie. Oczywiście to nadal nie gwarantuje powodzenia misji, ale daje ku temu solidne nadzieje. Pierwszym rywalem MER będzie ekipa Team Spontan, a to zdaje się być dobrą wiadomością dla ‘biało-czerwonej rodziny’. W skrócie chodzi o to, że nikt tak jak Spontan nie lubi rozdawać punktów tym, którzy ich potrzebują. Z drugiej strony warto podkreślić fakt, że potrzebują ich sami ‘Spontaniczni’, którzy po kilkusezonowej tułaczce po niższych ligach chcą wreszcie wrócić do drugiej ligi. Aby tak się jednak stało – potrzebują dziś punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Speednet – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

W pierwszym tygodniu rozgrywek zostały zaplanowane zaledwie dwa mecze pierwszoligowe. W pierwszym z nich – Szach-Mat zgodnie z oczekiwaniami ograł beniaminka pierwszej ligi – zespół Czerepachy Volley. W drugim meczu Speednet zmierzy się z innym z beniaminków – drużyną Tufi Team, która wygrała drugoligowe zmagania. Dla zespołu Mateusza Woźniaka będzie to pierwszy mecz w pierwszej lidze od 24 maja 2024. Wówczas Tufi rywalizowało z Flotą Active Team i choć wygrali wówczas spotkanie w stosunku 2-1 to mecz okazał się tym pożegnalnym z elitą. Na swój powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej musieli czekać dokładnie 457 dni. W międzyczasie ich dzisiejszy rywal – Speednet zdążył zostać Mistrzem Inter Marine SL3 by w kolejnym sezonie bronić się przed spadkiem. Choć przerwa ‘Tuffików’ była bardzo długa to dzisiejszy mecz będzie już jedenastym pojedynkiem obu drużyn. Która z drużyn będzie faworytem? Wydaje się, że nieco więcej szans na tryumf mają gracze Macieja Miścickiego, którzy jak  do tej pory wygrali 6 z 10 spotkań. W przerwie pomiędzy sezonami w Speednecie wydarzyło się bardzo dużo, a zespół ‘Programistów’ nie próżnował na rynku transferowym. Do teamu dołączyła mieszanka wybuchowa w postaci doświadczonych graczy jak Mikołaj Skotarek oraz wychowanków Trefla, którzy stawiają pierwsze kroki w seniorskiej siatkówce. Już niebawem przekonamy się czy nasze przedmeczowe przewidywania się sprawdzą.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Flota TGD Team – Aqua Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Póki co drużyny, które awansowały do wyższej klasy rozgrywkowej nie radzą sobie zbyt dobrze. Spójrzcie sami:

– Czerepachy Volley (porażka 0-3)

– Oliwa Team (dwie porażki w stosunku 0-3)

– Tiger Team (porażka 0-3)

Czy kiepską serię beniaminków zdoła odczarować Aqua Volley? Sami zastanawiamy się na co stać zespół Mateusza Drężka. Choć w zespole nie było zbyt dużo zmian kadrowych to jednak odejście absolutnego lidera i MVP poprzedniego sezonu w IV lidze – Michała Maliszewskiego z pewnością będzie miało swoje konsekwencje. Choć w pierwszym tempie każdy myśli, że będą one opłakane, to kto wie – być może Aqua Volley zdoła to przekuć w swój atut? Wielokrotnie w magazynie podkreślaliśmy jak bardzo Aqua uzależniona jest od jednego gracza i jak ich gra bywa przewidywalna. Odejście lidera sprawi, że ciężar zdobywania punktów i wzięcia odpowiedzialności będzie spoczywał na większej liczbie zawodników. Dziś przekonamy się czy zda to egzamin. Zadanie nie będzie proste, bo naprzeciw Aqua Volley zaprezentuje się Flota TGD Team, która w minionej kampanii zajęła miejsce w środku stawki. Choć był to wynik poniżej ambicji drużyny, to należy pamiętać o tym, że są oni bardzo groźną drużyną i dziś będą z pewnością faworytem. Stawiamy nawet na to, że pokuszą się o pierwszy komplet punktów od 18 marca 2025 r.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1