Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #19

Za nami pełen emocji dzień meczowy. Najwięcej wrażeń dostarczyło starcie, w którym Fux Pępowo zgarnął komplet punktów, rozbijając Bayer Gdańsk. W trzeciej lidze, dość niespodziewanie, zespół Hydry Volleyball Team stracił pierwszy punkt w sezonie. Z kolei w pierwszej lidze drużyna AiP niemal na pewno zapewniła sobie awans do grupy mistrzowskiej. Zapraszamy na podsumowanie!

Hydra Volleyball Team – Port 2-1 (18-21; 21-12; 21-10)

Ledwie zdążyliśmy wspomnieć o tym, że Hydra ma szansę wyrównać swój rekord wygranych spotkań z rzędu za komplet punktów, a ‘Bestia’ postanowiła przerwać zabawę. Niewiarygodne. To nie miało się prawa wydarzyć. Niech odpowiedzią na to, o jakiego kalibru niespodziance mówimy, będzie fakt, że na ‘Bestię’ swój typ oddało… 93% osób biorących udział w zabawie. Choć wszystko zaczęło się w wymarzony dla Hydry sposób i objęli oni prowadzenie 6-0, to w dalszej części seta nie zdołali ‘pójść za ciosem’. Po kilku zepsutych zagrywkach oraz problemach w przyjęciu, Port doprowadził do wyrównania po 15. Po chwili do wspomnianych grzechów doszły jeszcze błędy w ataku, a tak wiele mankamentów przeciwko grającej dobrą partię ekipie Portu – to gotowy przepis na ogromną wpadkę. Ostatecznie – a jakże, po błędzie jednego ze skrzydłowych Hydry – z pierwszego punktu w meczu cieszyła się ekipa ‘z doków’. To oznaczało, że cały misterny plan poszedł ‘psu w dupę’. Druga i trzecia odsłona to wreszcie taka gra faworyta, jak można było się spodziewać przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Choć do połowy środkowego seta Port prowadził z Hydrą wyrównaną grę (10-10), to druga część seta przebiegała pod dyktando graczy w złotych strojach, którzy na dwa oczka rywali zdobyli aż jedenaście. Dobra od pewnego momentu meczu postawa sprawiła, że Hydrze w finałowej odsłonie grało się już wyraźnie lepiej. Już na początku seta wypracowali sobie istotną przewagę i w konsekwencji wygrali finałową partię do 10. Mimo to – team Sławka Kudyby może czuć niedosyt. A Port? Z pewnością może czuć satysfakcję. Przed meczem absolutnie nic nie wskazywało na to, że w poniedziałek wrócą z hali Ergo Arena bogatsi o punkt.

EKO-HURT – Energa Trefl Gdańsk 2-1 (20-22; 21-17; 21-19)

Po kilku rozczarowujących występach mało kto wierzył, że Eko-Hurt zdoła wygrać wczorajsze spotkanie z Energą Trefl Gdańsk. To najmłodsza drużyna w całej lidze była faworytem meczu, choć trzeba przyznać, że już na początku przekonali się, iż nie będzie to łatwe zadanie. Od pierwszych akcji obie drużyny walczyły ‘punkt za punkt’, a taki stan utrzymał się do wyniku 12-12. Jako pierwsi przełamali rywala zawodnicy Eko-Hurtu, którzy po kolejnym błędzie na zagrywce przeciwników wysunęli się na prowadzenie 16-14. Mimo to, po problemach w obronie ‘Hurtowników’, Trefl doprowadził do wyrównania po 20, a następnie – po dwóch punktach Mateusza Nyka – wygrał premierową partię 22-20. Środkowa odsłona to set, który będzie się ciągnął za Energą Trefl Gdańsk jeszcze długo. Choć ‘gdańskie lwy’ prowadziły 15-11 i były bardzo blisko ‘zamknięcia meczu’, to całkowicie się pogubiły. Na nic zdały się gorączkowo przekazywane wskazówki trenera Edwarda Pawluna. Zawodnicy w białych strojach popełniali koszmarne błędy w komunikacji, które sprawiły, że Eko-Hurt w krótkim czasie odrobił straty, a następnie cieszył się z wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Decydujący o zwycięstwie set miał bardzo podobny przebieg. Tu również Trefl był na dobrej drodze do wygranej (17-14), ale ponownie w meczu zaliczył przestój, który w drugiej lidze nie przechodzi bez konsekwencji. Po sześciu (!) punktach z rzędu Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 20-19 i choć beniaminek drugiej ligi próbował jeszcze odwrócić losy meczu – było już za późno.

MPS Volley – Fux Pępowo 2-1 (17-21; 21-15; 21-13)

Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Miłośników Piłki Siatkowej. W pierwszym secie rywalizacji team z Pępowa potwierdził to z nawiązką. To właśnie gracze Dominika Szadacha przejęli inicjatywę od pierwszego gwizdka sędziego i po kilku punktach Patryka Bruchmanna objęli prowadzenie 10-4. Z każdą kolejną akcją MPS zdawał się wchodzić na coraz wyższe obroty i mozolnie odrabiać straty, jednak konsekwencje przespanego początku okazały się dla nich ‘nie do przeskoczenia’ (21-17). Środkowy set wydawał się być do pewnego momentu powtórką premierowej partii – to ‘Koniczynki’ lepiej rozpoczęły grę i szybko objęły prowadzenie 6-3. Jak się wkrótce okazało, były to ‘miłe złego początki’. Po włączeniu do gry świetnie funkcjonującego do końca meczu bloku MPS objął prowadzenie 13-9. Z czasem gracze z Pępowa odrobili straty i doprowadzili do wyrównania po 15, jednak w końcowej fazie seta nie zdobyli już ani jednego punktu i to rywale cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania (21-15). Jeśli ktoś liczył na sportowy ‘spektakl’ w trzecim secie, musiał czuć rozczarowanie – całą zabawę i emocje ‘popsuli’ od samego początku gracze Jakuba Nowaka, którzy po dwóch atakach Karola Jarosińskiego objęli prowadzenie 11-5. W dalszej części seta Fux Pępowo nie miał żadnego pomysłu na to, jak ograć przeciwników. Ostatecznie Miłośnicy Piłki Siatkowej podnieśli się po porażce ze Speednetem 2 i na półmetku sezonu znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli.

Hydra Volleyball Team – Tiger Team 3-0 (21-11; 21-15; 21-18)

Po zaskakującej, by nie powiedzieć sensacyjnej, stracie punktu Hydra Volleyball Team przystępowała do drugiego meczu w poniedziałkowy wieczór. O mobilizację nie było trudno – sportowa złość zrobiła swoje i team Sławomira Kudyby błyskawicznie wziął się do pracy, obejmując prowadzenie 11-5. Trzeba przyznać, że faworytowi poza niezłą grą pomogli również gracze Tiger Team, którzy popełnili kilka koszmarnych błędów. Dalsza część premierowej partii to wyraźna przewaga ‘Bestii’, która zdawała się wzbudzać w rywalu przesadny respekt (21-11). Wyraźnie lepiej gracze Tiger Team wyglądali w środkowej odsłonie. Choć po kilku punktach duetu Gierszewski–Czajkowski wszystko wskazywało na ostre lanie ‘Tygrysów’ (5-0), ci po chwili się przebudzili. W połowie seta oglądaliśmy wyrównaną grę zakończoną remisem 12-12. Niestety dla Tigera już po chwili popełnili cztery niewymuszone błędy z rzędu, po których faworyt wysunął się na prowadzenie 16-12, a niedługo potem cieszył się z drugiego punktu w meczu. Zdecydowanie największą szansę team Tigera miał w trzecim secie rywalizacji. Przy sprzyjających okolicznościach drużyna Dawida Staszyńskiego prowadziła 18-17, lecz już po chwili Hydra ‘uruchomiła’ będącego ostatnio w świetnej dyspozycji Remigiusza Maczana w duecie z Filipem Ziółkowskim i wygrała tę partię do 18. Mimo pięciu punktów w dwóch meczach Hydra może czuć pewien niesmak – z pewnością liczyli bowiem na wyraźnie lepszą grę. Mimo to, jak widać w trzeciej lidze, takie granie wystarczy.

Wolves Volley – Kraken 1-2 (18-21; 12-21; 21-18)

Choć ‘na papierze’ faworytem meczu byli gracze Krakena, nie mieliśmy poczucia, że zdołają wygrać na 100%. Nie dość, że w obecnej kampanii team Jurija Charczuka grał ‘w kratkę’, to na dodatek ich rywale przystępowali do meczu po serii czterech zwycięstw z rzędu. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, która doprowadziła do stanu 14-14. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gracze Wolves Volley, którzy po punktach Michała Łubińskiego oraz Tomasza Głębockiego prowadzili dwoma oczkami (16-14). Choć wydawało się, że ‘Wataha’ pójdzie za ciosem, tercet Hurtovyi–Krolenko–Trushyn miał nieco inny plan. Po kilku punktach wspomnianych graczy oraz trzech błędach z rzędu Wolves Volley, z pierwszego punktu w meczu cieszyli się zawodnicy Jurija Charczuka (21-18). Środkowa odsłona to absolutnie jednostronne widowisko – już w pierwszej części ‘czerwono-czarni’ wypracowali sobie czteropunktową zaliczkę (10-6), która w ostatecznym rozrachunku wyniosła aż dziewięć oczek (21-12). Ostatni set rywalizacji przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Po dobrej grze całego zespołu oraz asie serwisowym Tomasza Głębockiego Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 5-1. Z czasem Kraken zdołał się ‘odkręcić’, a w drugiej części seta wszystko wskazywało na komplet punktów. Niestety dla nich, mimo prowadzenia 17-15, nie udało się postawić kropki nad ‘i’. Po punktach Michała Łubińskiego oraz Szymona Merskiego ‘Wataha’ odwróciła niekorzystną dla siebie sytuację i wygrała ostatniego seta do 18.

Bayer Gdańsk – Fux Pępowo 0-3 (18-21; 17-21; 14-21)

Wow – dawno w Inter Marine SL3 nie widzieliśmy takiego meczu. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nieznacznym faworytem pozostają gracze Bayeru Gdańsk, którzy w ostatnim czasie mieli swoje ‘pięć minut’. Dyspozycja drużyny była tak dobra, że zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie znajduje się sufit tej ekipy i czy aby na pewno jest to ten z hali garażowej na poziomie -2. Początek poniedziałkowego starcia to świetna postawa ‘Aptekarzy’, którzy rozpoczęli mecz od prowadzenia 10-4. W dalszej części Bayer nie zdejmował nogi z gazu i nic nie wskazywało, że dojdzie do zwrotu akcji (13-8, a następnie 15-11). I właśnie wtedy zaczął się koszmar ‘Aptekarzy’. Wydarzyło się coś, co – słowo honoru – wszyscy obecni na parkiecie będą pamiętać przez lata. Każda kolejna udana akcja ‘Koniczynek’, których nie brakowało, sprawiała, że Bayer Gdańsk przestawał istnieć. Został wgnieciony w parkiet, stłamszony, wrzucony do maszynki do mielenia mięsa. Żadne słowa nie oddadzą ekspresji jednych i mowy ciała drugich. ‘Aptekarze mieli czerwone twarze’. Złość – niemoc – wstyd – obniżone poczucie wartości. Niewiarygodne. Drużynie ‘Aptekarzy’ przetrącono kręgosłupy. Wydarzyło się coś, po czym nie byli już w stanie się podnieść – ani w końcówce seta, ani w drugim, ani w trzecim. Co ciekawe, pod koniec meczu gracze z Pępowa kontynuowali pastwienie się nad rywalem. Tym razem postawili taką ścianę i tyle razy zablokowali przeciwników, że było nam ich po ludzku szkoda. Oj, z perspektywy Fuxa było to genialne spotkanie. Z perspektywy ‘Aptekarzy’ – prawdopodobnie najkoszmarniejszy mecz w historii ich występów w Inter Marine SL3.

AIP – Szach-Mat 3-0 (21-12; 21-19; 21-14)

Czy w poniedziałkowy wieczór poznaliśmy pierwszą drużynę, która zapewniła sobie bilet do grupy mistrzowskiej? Wszystko na to wskazuje, bo team Adriana Ossowskiego w sześciu rozegranych meczach ma na koncie już 14 punktów. W poprzednich edycjach, aby znaleźć się w elitarnym gronie pięciu drużyn, trzeba było mieć około 15 oczek. Trudno sobie wyobrazić, by tym razem miało być inaczej. Wydaje się, że grupa mistrzowska nie jest już celem ‘fioletowo-czarnych’. Oni chcą więcej. Są nienasyceni, co było doskonale widać również w poniedziałkowym spotkaniu. Początek meczu to miażdżąca przewaga ‘Przyjaciół’, którzy weszli w mecz na takiej ‘pompie’, że zanim rywale zorientowali się, co się dzieje – było już 12-4. Wówczas stało się jasne, że myślami obie drużyny są już przy środkowej partii (21-12). Ta była zdecydowanie najciekawsza i najbardziej wyrównana. Lepiej rozpoczęli ‘Szachiści’, którzy po ataku Michała Przekopa objęli prowadzenie 7-3. Po chwili trzema skutecznymi akcjami popisał się środkowy Dawid Glaner (6-7). W dalszej części zespół ‘Przyjaciół’ prezentował się już tylko lepiej i lepiej. Choć w końcówce nie brakowało emocji, to finalnie aktualny lider pierwszej ligi wygrał tę partię do 19. Niepowodzenie i kiepska forma Szach-Matu w ostatnim czasie całkowicie podcięły im skrzydła na dalszą część meczu. W trzeciej odsłonie ‘Szach-Mat nie był już sobą, o nie’. A z drugiej strony – może to już nowa rzeczywistość, do której powinniśmy się przyzwyczajać? Porażka 0-3 sprawia, że ich szanse na grupę mistrzowską oceniamy jako bardzo niewielkie. Ależ zjazd przez kilka miesięcy – niewiarygodne.

Bossman Team – DNV Volley Gdańsk 3-0 (21-15; 21-17; 21-19)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, ile punktów potrzebuje Bossman w trzech ostatnich meczach rundy zasadniczej, by załapać się na bilet ‘last minute’ do grupy mistrzowskiej. Z prostego rachunku wyszło, że aż dziewięć, co oznaczało, że zespół nieobecnego w poniedziałkowy wieczór Jakuba Kłobuckiego musi powalczyć z DNV VG o pełną pulę. Od samego początku nakreślony plan zdawał się realizować. Po bardzo dobrym fragmencie w ataku Mikołaja Lange Bossman objął prowadzenie 10-7. Świetne ataki Piotra Ścięgosza to było jednak zbyt mało, by nawiązać równorzędną walkę z rozpędzonym rywalem. Już po chwili Bossman prowadził 18-11, co oznaczało pierwszy punkt w meczu dla faworyta (21-15). Środkowa odsłona to partia, w której trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 postawili rywalom zauważalnie trudniejsze warunki. Choć w pewnym momencie Bossman prowadził już 16-9, w drugiej części seta gracze DNV VG wyraźnie przyspieszyli i po bloku oraz ataku Illyi Yenoshyna zniwelowali stratę do dwóch oczek (17-15). Choć sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli, po punktach środkowych Dominika Marlęgi oraz Adriana Zajkowskiego mini pożar został ugaszony, a Bossman mógł cieszyć się z drugiego punktu w meczu. Trzeci set był zdecydowanie najbardziej wyrównany i jeśli DNV Volley Gdańsk miał gdzieś poszukać swojej szansy, to właśnie w finałowej partii. Choć na półmetku seta Bossman prowadził 10-5, z czasem gra się wyrównała i pod koniec mieliśmy wynik 19-19. Choć wówczas nie było wiadomo, w którą stronę to pójdzie, po błędzie jednego z graczy DNV Volley Gdańsk oraz ataku Marka Rogińskiego Bossman dopiął swego i mógł cieszyć się z zasłużonego kompletu punktów. Brawo!

Aqua Volley – BL Volley 1-2 (21-16; 14-21; 20-22)

Mówią, że liczy się wygrana, a nie sam start w sztafecie. Choć literalnie jest w tym sporo racji, dziś chcielibyśmy pochwalić zespół Aqua Volley. W poniedziałkowy wieczór team Mateusza Drężka rywalizował z faworyzowaną ekipą BL Volley, z którą według typerów nie miał najmniejszych szans. Mimo to, pierwszy set rywalizacji należał właśnie do nich. Zespół w czarnych strojach podszedł do rywala bez kompleksów i to się opłaciło. Po kilku błędach przeciwników i dobrej grze własnej Aqua wysunęła się na prowadzenie 12-6. Od tego momentu BL Volley rozpoczął desperacką próbę odrobienia strat, ale było już za późno. W efekcie team ‘Wodników’ zdobył trzeci punkt w sezonie Jesień ‘25. Druga odsłona to jednak z ich perspektywy spore rozczarowanie. Choć do połowy seta oglądaliśmy wyrównaną grę (11-11), po punktach Adama Czapnika i Damiana Chojnackiego BL wysunął się na prowadzenie 19-13, a następnie doprowadził do wyrównania w setach (21-14). Środkowa odsłona była mylnym prognostykiem tego, jak miała wyglądać finałowa partia. Sądziliśmy, że BL Volley bez większych problemów ogra beniaminka trzeciej ligi, i choć do pewnego momentu wszystko na to wskazywało (13-9), to nakręcona drużyna Aqua Volley miała coś, czego rywalom brakowało – ogromne serducho do walki i niesamowitą chęć zwycięstwa. Niesieni tą energią gracze Mateusza Drężka doprowadzili do wyrównania po 19 i kwestia tego, kto wygra seta, pozostawała otwarta. Ostatecznie w końcówce zawodnicy Aqua Volley nieco się pogubili, a bardziej doświadczony zespół cieszył się z wygrania partii do 20. Mimo to chyba nikt nie spodziewał się takich ‘ciężarów’, które faworyt napotka w poniedziałkowy wieczór.

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Zaczynamy szósty tydzień rozgrywek. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do 9 pojedynków. Szczególnie ciekawie zapowiadają się dwa mecze Fuxa Pępowo, który zmierzy się z MPS-em oraz Bayerem Gdańsk. Dodatkowo, w trzeciej lidze zespół Aqua Volley powalczy o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Zapraszamy na zapowiedź!

Hydra Volleyball Team – Port

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Pięć rozegranych spotkań, pięć zwycięstw, pięć kompletów punktów, no i ‘piątka’ w skali szkolnej wystawiona przez Redakcję. Póki co – Hydra Volleyball Team w trzeciej lidze się bawi i nic nie wskazuje na to, żeby ta zabawa została w poniedziałkowy wieczór zakończona. Kiedy spojrzymy na statystyki drużynowe, zobaczymy, że fotel lidera trzeciej ligi nie jest przypadkiem, a wypadkową bardzo dobrej gry ‘Bestii’. To, że zespół w złotych strojach zdaje się przerastać trzecią ligę i że już za chwilę awansują do drugiej ligi. Aktualnie team Sławomira Kudyby jest liderem w 3 z 7 kategorii. To właśnie oni mogą pochwalić się największą liczbą ataków na mecz (33,2 vs 24 Portu vs 19,6 najgorszej drużyny w lidze – Tiger Team). Są najlepsi również pod względem punktów zdobywanych przez przeciwników na mecz (22,8 vs 27,33 Portu vs 32,17 najgorszej drużyny pod tym kątem – Wolves Volley). Podobnie jest z punktami po blokach rywali. Precyzując – Hydra jest najrzadziej blokowaną drużyną w trzeciej lidze (3 vs 6,33 Portu, który pod tym względem jest na ostatnim miejscu w lidze). Choć nie porównaliśmy wszystkich statystyk, Hydra jest lepsza od Portu w każdym elemencie i wszystko wskazuje na to, że dziś sięgną po trzy oczka. Jeśli chodzi o ‘Portowców’, to aktualnie plasują się oni na jedenastym miejscu w tabeli i choć mają niewielki bufor bezpieczeństwa nad miejscami spadkowymi, to jednak dziś jakakolwiek zdobycz punktowa byłaby niezwykle cenna. O to będzie jednak piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

EKO-HURT – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Trudno jest być kibicem Eko-Hurtu w ostatnich miesiącach. Ledwie 1,5 roku temu team Pawła Dawczaka prezentował się ze znakomitej strony, zdobywając brązowe medale w pierwszej lidze. Wówczas chyba nikt nie przewidywał, jak potoczą się kolejne miesiące. Problemy Eko-Hurtu rozpoczęły się już sezon później (Jesień ’24). Wtedy drużyna miała ogromne trudności z utrzymaniem się w elicie, ale ostatecznie, po wygranym meczu barażowym, pozostała w gronie 10 najlepszych zespołów ligi. Niestety dla ‘Hurtowników’, nie wyciągnęli wniosków z nieudanego sezonu i to, co udało się drużynie w sezonie Jesień ’24, nie powtórzyło się w sezonie Wiosna ’25, w którym Eko-Hurt wygrał zaledwie 3 mecze i spadł do drugiej ligi. Obecny sezon miał być próbą odrodzenia potęgi Eko-Hurtu i szybkim powrotem do elity. Do pewnego momentu wydawało się, że jest na to realna szansa – drużyna wygrała 3 pierwsze mecze sezonu i nic nie zapowiadało tego, co miało wydarzyć się w kolejnych dniach. Następne 3 spotkania okazały się jednak absolutnym koszmarem, w którym Eko-Hurt zdobył zaledwie jeden punkt w rywalizacjach ze Speednetem 2, Bayerem Gdańsk oraz Flotą Active Team. Na horyzoncie rysują się jednak kolejne problemy. Dziś wieczorem Eko-Hurt zmierzy się z Energą Trefl Gdańsk i to najmłodsza drużyna w lidze wydaje się być wyraźnym faworytem tego meczu. Choć ‘gdańskim lwom’ przydarzył się w tym sezonie przestój, to w ostatnim spotkaniu z Flotą Active Team zdołali się przełamać, zwyciężając 2-1. Sądzimy, że dziś wieczorem wynik będzie identyczny.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MPS Volley – Fux Pępowo

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po ostatnim tygodniu rozgrywek w drugiej lidze nie ma już drużyny, która nie zaznałaby jeszcze porażki. Swoje mecze przegrały bowiem dwa dotychczas niepokonane bastiony. Złomowiec Gdańsk musiał uznać wyższość DHP Oliwy, natomiast MPS Volley niespodziewanie uległ Speednetowi 2. Choć obecny rywal Miłośników Piłki Siatkowej znajduje się w bardzo dobrym okresie, to jednak MPS wydawał się dysponować większym potencjałem sportowym. Mówimy przecież o zespole, który nie ukrywa, że jego celem jest awans do pierwszej ligi. Jeśli chodzi o Speednet 2, to nikt w tej drużynie o takim celu nawet nie myśli. Faktem jest jednak to, że MPS nigdy jeszcze ze Speednetem 2 nie wygrał. W zdecydowanie lepszych nastrojach do poniedziałkowego starcia podejdą gracze Fuxa Pępowo, którzy mogą pochwalić się serią trzech zwycięstw z rzędu. Aktualny bilans drużyny Dominika Szadacha to cztery wygrane i jedna porażka, co dokładnie odpowiada rezultatowi MPS Volley. Choć obecna kampania w wykonaniu ‘Koniczynek’ jest naprawdę udana, mogą oni czuć pewien niedosyt związany z tym, że tylko raz na cztery przypadki udało im się sięgnąć po komplet punktów. Niezależnie od tego, mecz pomiędzy obiema ekipami zapowiada się jako hit poniedziałkowej serii gier, w której nieco więcej szans na triumf dajemy drużynie Miłośników Piłki Siatkowej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Hydra Volleyball Team – Tiger Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jakiś czas temu wspominaliśmy, że uczciwie byłoby, gdybyśmy równie ochoczo, co niegdysiejszą serię spotkań bez wygranej za komplet punktów, informowali o serii zwycięstw w stosunku 3-0. Uważamy, że to odpowiedni moment, a wskazuje na to historia 109 występów ‘Bestii’ w rozgrywkach Inter Marine SL3. Tak się bowiem składa, że jeśli Hydra wygra wcześniejszy mecz z Portem 3-0 i powtórzy ten wyczyn w starciu z Tigerem, to wyrówna rekord siedmiu zwycięstw z rzędu w takim stosunku. Podobnie jak na przełomie sezonów Wiosna ’22 oraz Jesień ’22 zdobędzie 21 na 21 możliwych punktów, a także zbliży się do własnego rekordu wygranych spotkań z rzędu (10). Oczywiście – wiemy, że do tego jeszcze daleka droga i nie można przyznawać punktów przed rozpoczęciem meczów, ale sądzimy, że jest do tego bardzo blisko. Uważamy, że dziś Hydra się nie pomyli i wygra oba mecze, inkasując sześć oczek, potwierdzając, że rywalizacja w trzeciej lidze jest dla ‘Bestii’ nieco nudna. Na inny scenariusz z pewnością liczą gracze Tiger Team, którzy podejdą do starcia z liderem świeżo po porażce z Maritexem. Warto zwrócić uwagę, że w poprzednich meczach Tiger zaprezentował się całkiem nieźle i sympatycy drużyny mogli oczekiwać co najmniej jednego punktu z Maritexem. Mimo to był to słaby występ zespołu Dawida Staszyńskiego i z pewnością nie jest to dobry prognostyk przed dzisiejszym meczem z jeszcze silniejszym rywalem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Wolves Volley – Kraken

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

W ostatnim magazynie padło wiele ciepłych słów na temat ekipy Wolves Volley. Fakty są bowiem takie, że team Karola Ciechanowicza może pochwalić się serią czterech zwycięstw z rzędu, co stanowi miłą odmianę po przełomie poprzedniego i obecnego sezonu, kiedy ‘Wataha’ zaliczyła aż siedem porażek z rzędu. Dzięki obecnej, bardzo dobrej dyspozycji Wolves Volley przystępują do meczu jako szósta drużyna ligowej tabeli, tracąc zaledwie jeden punkt do wicelidera trzeciej ligi. Będąc całkowicie uczciwym, warto zaznaczyć, że mają oni rozegrane o jedno spotkanie więcej, ale mimo to aktualne wyniki Wolves Volley robią wrażenie. W obozie ‘Wilków’ mogą jedynie żałować inauguracyjnego meczu sezonu, w którym niespodziewanie przegrali z Portem. Jak będzie dziś? Z Krakenem, Wolves Volley mierzyli się do tej pory trzykrotnie. Choć wygrali pierwsze starcie, które odbyło się w marcu 2024 roku, dwa kolejne pojedynki kończyły się zwycięstwem Krakena. Team Jurija Charczuka pozostaje jedną z największych zagadek obecnego sezonu. Z jednej strony potrafią uwolnić swój potencjał i rozegrać bardzo dobre spotkanie, z drugiej – w meczach, w których byli zdecydowanymi faworytami, zawodzili. Tak było w pojedynkach z Portem czy BL Volley. Jeśli jednak chcą powalczyć o podium, dziś nie mogą pozwolić sobie na kolejną wpadkę.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Bayer Gdańsk – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czy ta maszyna się zatrzyma? Po porażce na inaugurację Bayer Gdańsk kontynuuje rewelacyjną serię zwycięstw. Aktualnie mówimy już o pięciu triumfach z rzędu, co jest wynikiem imponującym. Owszem – wszyscy pamiętamy serię 15 zwycięstw ‘Aptekarzy’ na przełomie dwóch poprzednich sezonów, ale trzeba pamiętać, że wtedy była to trzecia liga. Teraz gracze Damiana Harica mierzą się ze znacznie mocniejszymi rywalami, jednak – jak widać – nie stanowi to dla nich problemu. O tym, jak bardzo Bayer przyzwyczaił się do wygrywania, najlepiej świadczy fakt, że w ostatnich 23 meczach zespół w zielono-granatowych barwach wygrał aż 20 razy, a żadna inna drużyna w lidze nie może pochwalić się lepszym osiągnięciem. Dziś przed Bayerem bardzo trudne zadanie, ponieważ zmierzy się z Fuxem Pępowo, który również świetnie rozpoczął sezon. Choć zespół z Pępowa zaczynał rywalizację w trzeciej lidze, dotąd nie miał okazji spotkać się z ‘Aptekarzami’ na parkietach Inter Marine SL3. Los chciał bowiem, aby w sezonie Wiosna ’24 Bayer Gdańsk trafił do grupy A, a Fux Pępowo do grupy B. Która z drużyn okaże się lepsza? Nieco więcej szans na triumf dajemy ‘Aptekarzom’, których jednym z fundamentów sukcesu jest minimalizacja błędów – popełniają ich najmniej spośród wszystkich 52 drużyn w lidze, średnio 13,5 na mecz. Dla porównania, najgorsza pod tym względem ekipa drugiej ligi – Old Boys – notuje aż 25 błędów na mecz, a Fux Pępowo 18,6. Zobaczymy, czy ta statystyka znajdzie dziś odzwierciedlenie w wyniku spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

AIP – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po trzech zwycięstwach 3-0 na inaugurację, zespół AiP złapał zadyszkę. Dwa kolejne mecze – z Bossmanem oraz Merkurym – zakończyły się wynikami 1-2. Mimo porażek, kluczowe okazały się wygrane sety oraz fakt, że na początku sezonu udało się uniknąć straty punktów. Dzięki temu drużyna, mająca trzy zwycięstwa w pięciu meczach, wciąż pozostaje liderem pierwszej ligi i tuż po półmetku rundy zasadniczej wydaje się być bardzo blisko awansu do grupy mistrzowskiej. Do końca pierwszej rundy zespół Adriana Ossowskiego ma przed sobą jeszcze spotkania z CTO, Speednetem, Tufi Team oraz dzisiejszy mecz z Szach-Matem. W naszej opinii team w fioletowo-czarnych barwach będzie faworytem przynajmniej w dwóch z tych starć, co oznacza, że nie powinien mieć problemu, by za kilka tygodni włączyć się do walki o medale. Faworytem będą również dziś. Ich rywalem będzie zespół Szach-Mat, który obecnie jest bardzo daleki od formy, jaką prezentował wiosną. W trwającym sezonie ‘Szachiści’ rozegrali pięć meczów, z których trzy zakończyły się porażkami. Do końca rundy zasadniczej czekają ich jeszcze spotkania z DNV Volley Gdańsk, BEemką Volley, Merkurym oraz dzisiejszy mecz z AiP. Sądzimy, że drużyna Dawida Kołodzieja faworytem będzie tylko dziś, co oznacza, że może mieć spory problem z awansem do grupy mistrzowskiej. Oczywiście nasza optyka może się zmienić w przypadku dzisiejszej wygranej, lecz – jak podkreślaliśmy – zadanie to będzie bardzo trudne. Poza miejscem w tabeli świadczy o tym również historia. Do tej pory obie ekipy mierzyły się sześciokrotnie i aż cztery razy górą byli zawodnicy AiP. Warto jednak zaznaczyć, że ostatnie starcie obu drużyn zakończyło się triumfem Szach-Matu. Dziś wieczorem przekonamy się, czy był to jedynie wyjątek, czy może początek nowego trendu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bossman Team – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Patrząc na aktualne położenie Bossmana, dzisiejszy mecz wydaje się być czymś w rodzaju ‘last call’ na lotnisku. Jeśli spóźnialscy pasażerowie nie zdobędą dziś kompletu punktów, z pewnością ‘nie dolecą’ do grupy mistrzowskiej, co byłoby sporym rozczarowaniem. Na niekorzyść Bossmana, poza stratą punktów do czołowej piątki, działa również fakt, że rozegrali największą liczbę spotkań spośród drużyn w elicie. Do końca rundy zasadniczej Bossman zmierzy się wyłącznie z zespołami z dolnej części tabeli. Patrząc na miniony sezon – do awansu do czołowej piątki potrzeba było zdobyć 15 punktów. To oznacza, że w nadchodzących meczach Bossman musi zgarnąć komplet dziewięciu oczek. Mission impossible? Wszystko na to wskazuje, bo choć ekipa Jakuba Kłobuckiego będzie faworytem w tych spotkaniach, nie sądzimy, że pełna punktowa zdobycz jest realnym scenariuszem. O trzy oczka trudno będzie już dzisiaj, bo DNV Volley Gdańsk udowodnił w obecnej kampanii, że ‘grać potrafi’. Tak było choćby w starciu z CTO Volley, w którym ‘żółto-czarni’ rozegrali rewelacyjne zawody, wygrywając ostatecznie 2-1. Jeden świetny mecz to jednak za mało. Porażki w słabym stylu z AiP, Merkurym czy ostatnio z Tufi Team rzucają cień wątpliwości na to, czy trzykrotnym Mistrzom Inter Marine SL3 uda się utrzymać. Z całą pewnością – dziś punkty bardzo by im się przydały.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Aqua Volley – BL Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

W ostatnim czasie poświęciliśmy wiele uwagi analizie nieciekawej sytuacji, w jakiej znalazł się beniaminek trzeciej ligi – drużyna Aqua Volley. Zespół Mateusza Drężka po awansie do trzeciej ligi rozegrał sześć spotkań, w których ani razu nie zdołał odnieść zwycięstwa. Dodatkowo, na osiemnaście możliwych punktów, team w czarnych strojach zdobył zaledwie dwa. Oznacza to, że aby realnie myśleć o utrzymaniu, Aqua musi zdecydowanie przyspieszyć. Jeśli dziś przegrają 0-3, to w pozostałych sześciu meczach sezonu musieliby zdobywać średnio dwa punkty na spotkanie, co – umówmy się – brzmi jak plan science fiction, a nie scenariusz możliwy do zrealizowania. Z drugiej strony, patrząc na ligową tabelę, zawodnicy Aqua Volley mogą dostrzec, że sytuacja Tiger Team, MysterElektroRockets czy nawet Portu również nie jest godna pozazdroszczenia. W tym przypadku nie ma jednak sensu oglądać się na innych – matematyka jest bezlitosna. Jak już wspomnieliśmy, na koniec sezonu potrzebują około 14 punktów. Zdecydowanie spokojniej mogą czuć się zawodnicy BL Volley. Zespół Wojciecha Strychalskiego jest w naszych oczach jednym z największych pozytywnych zaskoczeń obecnego sezonu. W poprzedniej edycji BL Volley do samego końca drżał o utrzymanie, natomiast obecnie ma na koncie 4 zwycięstwa w 5 meczach – wynik znakomity. Co ciekawe, do wyrównania dorobku punktowego z poprzedniego sezonu brakuje im jedynie pięciu punktów w ośmiu spotkaniach. „Górka” wypracowana w pierwszej części sezonu sprawia, że w naszych oczach BL może być już całkowicie spokojny. Przeczuwamy, że po dzisiejszym wieczorze ich sytuacja będzie jeszcze lepsza.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #18

Za nami czwartkowa seria gier, w której drużyna Wolves Volley odniosła dwa bardzo cenne zwycięstwa. W czwartej lidze niewiele brakowało, aby doszło do ogromnych niespodzianek. Bliskie sprawienia kłopotów faworyzowanym rywalom były zespoły Only Spikes oraz Hapag-Lloyd. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Flota Active Team 2-1 (21-15; 21-11; 21-23)

Z dużej chmury mały deszcz. Tak można w jednym zdaniu opisać przedmeczowe nadzieje Floty Active Team versus to, co otrzymaliśmy w trakcie zawodów. Pomimo świetnego meczu z Eko-Hurtem, Flota nie była w stanie powstrzymać walca najmłodszej drużyny w lidze. O ile do połowy seta oglądaliśmy bardzo dobrze zorganizowaną i poukładaną grę obu drużyn, po której mieliśmy remis 11-11, to z czasem – po stronie Floty coś zaczęło szwankować. Po bardzo dobrej zagrywce Stanisława Fornalaka Trefl wysunął się na prowadzenie 17-12, którego już nie wypuścił (21-15). Jeszcze lepiej team Edwarda Pawluna zaprezentował się w drugim secie rywalizacji, w którym całkowicie zdominował swoich rywali. Jeny, co to była za przewaga jednych i niemoc drugich (12-5). W dalszej części seta Flota zdołała uciułać kilka punktów i finalnie ‘wyszli z dychy’. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy i tego, że mały ‘niesmak’ pozostał (21-11). Najlepszą metodą na podleczenie uszkodzonego ego była wygrana w trzecim secie rywalizacji. Choć po dwóch pierwszych setach absolutnie nic na to nie wskazywało, to w ostatniej partii Flota zaczęła wreszcie coś grać. Chwilę po półmetku seta team Karoliny Kirszensztein prowadził 15-9, a następnie – już pod koniec – 19-15. O tym, że nie jest to bynajmniej wystarczająca przewaga, Flota przekonała się dzień wcześniej, gdy odrobiła taką stratę i finalnie wygrała z Eko-Hurtem do 20. Tu, po kilku punktach świetnie dysponowanego Stanisława Fornalaka, Energa Trefl Gdańsk doprowadziła co prawda do wyrównania po 20, ale koniec końców ostatnie słowo należało już do ‘Flociarzy’ (23-21).

VB Inter-Grahen Sulmin – Only Spikes 3-0 (21-18; 21-19; 21-19)

No? Pokażcie nam proszę choć jednego kozaka, który przewidziałby to, jak potoczy się czwartkowe starcie. Ledwie kilka godzin wcześniej, w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na ogromne dysproporcje pomiędzy drużynami. Pisaliśmy, że na siedem przeanalizowanych przez nas elementów – VB Inter-Grahen Sulmin jest lepszy we wszystkim. Czytając tę zapowiedź, można było odnieść wrażenie, że Only Spikes zostanie ‘zmiecione z planszy’ i co? Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a pomiędzy drużynami nie było widać różnicy, o której tyle pisaliśmy. Już na początku spotkania Only Spikes dali jasny sygnał, że będą chcieli powalczyć o punkty (12-10). Skromna zaliczka wypracowana przez team ‘Kanarków’ nie wystarczyła jednak do tego, by zakończyć seta na swoją korzyść. Po chwili ‘Czarni’ wysunęli się na prowadzenie i wygrali do 18. Team w żółtych strojach ani myślał odpuszczać. W drugiej części spotkania po raz kolejny spróbowali swoich sił i podobnie jak w pierwszym secie prowadzili 12-10. Niestety dla nich – podobny był również epilog, bo choć z problemami, Inter-Grahen z czasem objął prowadzenie i po błędzie jednego z rywali wygrał do 19. Zdecydowanie największą szansę team Patryka Łabędzia miał w trzecim secie, gdzie pod koniec prowadził już 17-14. W końcówce sprawy się jednak skomplikowały, a team w żółtych strojach popełnił kilka prostych błędów. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli przegrywać – to w takim stylu. Mimo porażki 0-3 jesteśmy przekonani, że Only Spikes opuszczali halę Ergo Areny w dobrych nastrojach.

Craftvena – TKKF Orlen 3-0 (21-15; 21-19; 21-10)

Zgodnie z przewidywaniami Redakcji, o których wspominaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej Craftvena nieprzerwanie kontynuuje swoją passę zwycięstw, dokładając kolejną wygraną. Przebieg meczu jednak nie wskazywał, że sprawy potoczą się tak gładko. W pierwszym secie Craftvena kompletnie nie radziła sobie z przyjęciem zagrywki, dzięki czemu Orlen rozpoczął mecz od prowadzenia 3-0. ‘Nafciarze’ popisywali się również efektownymi obronami, dzięki czemu rywal musiał się nieźle napocić, aby zdobyć punkt z ataku. Po chwili jednak ‘Rzemieślnicy’ wzięli się w garść i zaczęli punktować seriami, dzięki czemu szybko udało im się odrobić straty, zyskać przewagę, a następnie sukcesywnie ją powiększać. W końcówce prowadzili już 10 punktami (19-9), jednak mieli problem z postawieniem kropki nad ‘i’. Finalnie set zakończył się wynikiem 21-15 i wydawało się, że gracze Bartosza Zakrzewskiego wrócili na dobre tory. Drugi set jednak, podobnie jak pierwszy, ponownie rozpoczął się od problemów z przyjęciem ‘Rzemieślników’ i prowadzenia Orlenu 6-1. Po raz kolejny udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie, po czym powtórzyła się sytuacja z pierwszej odsłony, w której drużyna przy sporej przewadze nie mogła zdobyć decydującego punktu. Przy stanie 20-16 rozgrywający Craftveny przyznał się do dotknięcia piłki w bloku. Zawodnicy już zmieniali strony, jednak musieli wrócić na boisko i zrobiło się naprawdę gorąco. Finalnie, udało im się wygrać również tę partię (21-19), jednak zafundowali sobie niezły horror w końcówce. Trzeci set wyglądał tak, jak spodziewaliśmy się, że będzie wyglądał cały mecz – totalna dominacja ‘Rzemieślników’ od pierwszej do ostatniej piłki. Mimo zwycięstwa za komplet punktów zawodnicy opuszczali halę w nie najlepszych nastrojach, bo było naprawdę blisko tego, aby stracili punkt w tym spotkaniu.

Hapag-Lloyd – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (20-22; 11-21; 9-21)

Wczoraj wieczorem mogliśmy się przekonać, że zapowiedzi czy podsumowania ostatnich spotkań są swoistym ‘kamyczkiem w bucie’ drużyny ACTIVNYCH Gdańsk. W ramach ‘odpowiedzi’ zespół ACTIVNYCH zmienił bojowy okrzyk, który składał się z dwóch słów – ‘wersja – Beta’. Nie wiemy do końca, jak to interpretować, ale w naszym odczuciu wersja Beta zapowiada, że po niezbyt udanym początku z czasem powinno być tylko i wyłącznie lepiej. Choć zespół ACTIVNYCH wygrał w czwartkowy wieczór za komplet punktów, to przekonaliśmy się, że ‘produkt’ jest jeszcze na dość wczesnym etapie programowania i zawiera sporą liczbę błędów. Pierwszy set rywalizacji to przewaga drużyny Artura Kurkowskiego (15-10), aczkolwiek – tak jak wspomnieliśmy – były mankamenty, które o mały włos nie pociągnęłyby za sobą konsekwencji. W dalszej części seta Hapag-Lloyd doprowadził bowiem do wyrównania po 20, a o zwycięstwie ACTIVNYCH zadecydował błąd jednego z rywali oraz skuteczny atak Michała Galińskiego (22-20). Prawdę mówiąc, pierwszy set był zdecydowanie najciekawszy i najlepszy. W drugiej i trzeciej odsłonie team Artura Kurkowskiego naprawił kilka ‘bugów’ w kodzie i w konsekwencji wygrał sety do 11 oraz 9. Kiedy z teamu zeszła presja, okazało się, że rywal nie jest taki straszny i że przy odrobinie spokoju oraz ‘niepodpalaniu się’ – da się go łatwo przechytrzyć.

Port – Flota TGD Team 1-2 (6-21; 14-21; 22-20)

W ostatnim czasie ‘Portowcy’ dostarczają nam wielu sprzecznych emocji. Gdy wydaje się, że mają rywala na przysłowiowym widelcu – przegrywają. Gdy skazujemy ich już na pożarcie, oni jakimś cudem wygrywają seta lub spotkanie. Podobnie było i w tym meczu. Idealnym podsumowaniem pierwszego seta może być przytoczenie jednego faktu: w całej partii Port nie zdobył ani jednego punktu z własnej akcji. Ani jednego… Co prawda wynik tej odsłony to 21-6 więc zdobycz punktowa sama w sobie nie była zbyt imponująca, ale Panowie, szanujmy się… Nie zapunktować ani razu? Trochę wstyd. Flota TGD Team tymczasem grała swoje i wyglądało to naprawdę kozacko. Po zmianie stron, gracze z doków chyba sami zniesmaczeni własnymi uczynkami, od razu zabrali się do roboty, zdobywając samodzielnie pierwszy punkt. Po tym przełamaniu wreszcie zaczęli jakoś się prezentować na boisku. Coraz mądrzejsza gra w ataku i sporo obron pozwoliły nawiązać walkę ze świetnie dysponowanym rywalem. Mimo, że Flota TGD Team wygrała tę partię dość zdecydowanie (21-14) to przyznajemy, że wstydu nie było. Tego, co się jednak stało w ostatniej odsłonie nie rozumie chyba nikt. Do stanu 12-12 obserwowaliśmy walkę punkt za punkt. W tym momencie w polu zagrywki stanął Tomasz Bobcow i zaczął niemiłosiernie ostrzeliwać rywala. Flota kompletnie nie mogła sobie poradzić w przyjęciu, dołożyli do tego jeszcze masę błędów w ataku. Finał? 19-14 dla Portu i autostrada do zwycięstwa w tym secie. Czy obyło się bez horroru w końcówce? Skądże! Rozpoczęła się istna walka na noże i Flocie udało się dojść przeciwnika na 20-20. Byliśmy przekonani, że w tej sytuacji Port nie wyjdzie już z tego obronną ręką. Zachowali jednak na tyle zimnej krwi, że udało im się zwyciężyć 22-20. Flota TGD Team z kolei po tym meczu może pluć sobie w brodę.

MiszMasz – Wolves Volley 1-2 (20-22; 21-18; 17-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy na niewygodną dla Wolves Volley historię pojedynków z MiszMaszem. Przed czwartkową serią gier bilans rozegranych setów wynosił sześć – zero dla MiszMaszu. W związku z tym to właśnie oni byli w naszych oczach nieznacznym faworytem meczu. Spotkanie rozpoczęło się jednak doskonale dla ‘Watahy’, która rozpoczęła seta od prowadzenia 7-1. Ich doskonała, a przynajmniej bardzo dobra sytuacja trwała do stanu 17-13, kiedy skutecznym atakiem popisał się Szymon Merski. Już po chwili Wolves Volley popełnili jednak cztery błędy z rzędu, po których mieliśmy remis 17-17. Mimo że wygrana zdawała się wymykać ‘Wilkom’ z rąk – ostatnie słowo należało właśnie do nich (22-20). Środkowa odsłona to zupełnie inna historia. Team MiszMasz nie pozwolił sobie na równie przespany początek co w pierwszym secie. Po kilku atakach świetnie dysponowanego Rafała Wróblewskiego, z którego powstrzymaniem Wolves Volley mieli wyraźny problem, MiszMasz wysunął się na prowadzenie 18-14. Pod koniec uniknęli podobnych problemów co Wolves w pierwszym secie i mogli cieszyć się chwilę później z wyrównania w setach (21-18). Pierwsza część finałowego seta to wyrównana gra, po której mieliśmy remis 11-11. Sytuacja zmieniła się po skutecznych atakach duetu Łubiński – Głębocki, a Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 17-13 i w konsekwencji cieszyli się z wygranej w stosunku 2-1 (21-17).

Hapag-Lloyd – Sharks 0-3 (7-21; 13-21; 19-21)

Preludium czwartkowych wydarzeń było takie, że układając terminarz, mieliśmy świadomość, iż Hapag-Lloyd rozegrał stosunkowo mało meczów. Ponieważ dostrzegliśmy konieczność wyrównania liczby spotkań, ‘Logistycy’ dostali dwóch rywali. Już na etapie scenariusza pomyśleliśmy, że mecz przeciwko Sharksom może być piekielnie trudny i jednocześnie… stosunkowo krótki. W związku z tym ekipa Hapag-Lloyd miała rozegrać mecz z ACTIVNYMI, a następnie ‘odpękać’ mecz z drużyną, która za chwilę będzie w wyższej lidze. Choć wynik na to nie wskazuje, team Joanny Kożuch pokazał się z ambitnej strony już w pierwszym secie. Nie było tam bowiem sytuacji, w której faworyzowani rywale mieliby podane punkty na tacy. Zamiast tego każdy punkt musieli wywalczyć sobie ciężką pracą. Ostatecznie premierowa partia zakończyła się ich triumfem do 7. Ciekawiej było w drugiej odsłonie, gdzie ‘Logistycy’ zdobyli 13 oczek. Ambitna postawa Hapag-Lloyd to jedno, ale warto, a nawet trzeba zwrócić uwagę na to, że Sharksi przyjechali na halę pobić na słabszym rywalu rekordy punktów, a wyjechali z rekordem błędów. To, co działo się jednak w trzecim secie… cóż – sami byśmy tego nie wymyślili. Już początek pokazał, że nie będzie to tak łatwa przeprawa dla ‘Rekinów’, jak można się było tego spodziewać (6-6). Po kilku chwilach sytuacja zdawała się być opanowana (11-6). Mimo to ambitnie grający team z siedzibą w Alchemii doprowadził do wyrównania po 17! Końcówka to ogromne emocje i zainteresowanie osób, które co rusz zerkały na wynik. Mimo że skończyło się wyłącznie na strachu faworyta, trzeba oddać drużynie Hapag-Lloyd świetną postawę. Dla nas są oni moralnymi zwycięzcami czwartkowego meczu. Z drugiej strony nieco przekornie chcielibyśmy pochwalić również graczy Sharks. Czwartkowe spotkanie pokazało, jak bardzo trudno jest wygrywać wszystkie mecze sezonu po 3-0. Póki co drużynie Pavlo Kudinova się to udaje.

MysterElektroRockets – MiszMasz 1-2 (17-21; 21-13; 15-21)

Po porażce z Wolves Volley zespół MiszMasz przystępował do drugiego meczu w czwartkowy wieczór. Trzeba przyznać, że nie było to łatwe zadanie, bo po graczach Jakuba Waszkiewicza wyraźnie widać było trudy dwóch meczów jednego dnia. Mimo to team w butelkowych strojach, po początkowym niepowodzeniu (2-6), doprowadził do wyrównania 6-6. Dalsza część premierowego seta to kontynuacja ‘szarpanej gry’. Najpierw na prowadzenie wyszli gracze MER (12-10), a następnie – tym razem już skutecznie – przewagę objęli gracze MiszMaszu. Warto podkreślić, że mogłoby to się potoczyć inaczej, gdyby nie fakt, iż team w biało-czerwonych strojach psuł w tej partii na potęgę (21-17). Zdecydowanie wyższą kulturę gry gracze Pawła Urbaniaka zaprezentowali w środkowej odsłonie. Tym razem nie psuli już tylu piłek, a to błyskawicznie znalazło swoje odzwierciedlenie na czarnej tablicy z wynikami (10-7). Prawdziwą ozdobą seta była akcja przy stanie 13-9, kiedy bardzo długą wymianę skutecznym atakiem zakończył Paweł Urbaniak (14-9). Oj tak, ta sytuacja i kolejne akcje w secie pokazywały, że karta sprzyjała drużynie z Karczemek. Końcówka seta to jeszcze popis Igora Sikory na zagrywce, po którym MysterElektroRockets cieszyli się z wyrównania w setach (21-13). Po świetnym fragmencie beniaminek nie zdołał jednak pójść ‘za ciosem’. Od początku trzeciego seta to MiszMasz prezentował się zdecydowanie lepiej i zasłużenie wygrał do 15.

Aqua Volley – Wolves Volley 0-3 (15-21; 17-21; 20-22)

Nie da się nie odnieść wrażenia, że pętla na szyjach graczy Aqua Volley zaciska się coraz mocniej. Po meczu z Wolves Volley team Mateusza Drężka ma na swoim koncie zaledwie dwa punkty w sześciu rozegranych spotkaniach. To oznacza, że aby myśleć o utrzymaniu, team w czarnych strojach musi zdobywać niemal dwa punkty na mecz, a to już średnia naprawdę kozacka. Ba – zdarzało się, że punktowanie ze średnią dwóch oczek na mecz dawało podium rozgrywek. Z drugiej strony nie ma co mówić o niestworzonych rzeczach. Wątpimy, aby to się wydarzyło. Nie chcemy napisać, że Aqua Volley jest drużyną skazaną na porażkę. Nie chcemy również pisać, że jest ekipą przeklętą i towarzyszy im wyjątkowy pech. Tak było i w czwartkowym spotkaniu. Choć team Mateusza Drężka dość gładko przegrał dwa pierwsze sety, to stanął przed ogromną szansą na punkt w ostatnim secie rywalizacji. Pod koniec seta beniaminek trzeciej ligi prowadził bowiem 20-19 i miał kilka piłek ‘w górze’. Choć nieraz pomagali im gracze Wolves Volley, którzy bronili piłki lecące daleko poza pole gry, to Aqua i tak miała problemy ze skończeniem akcji. Tak było, gdy tracili oni 20, 21 oraz 22 punkt w trzecim secie, a to z kolei sprawiło, że Wolves Volley wygrał swój czwarty mecz z rzędu. Jest to z pewnością bardzo miła odskocznia po wcześniejszym nieudanym okresie, gdy ‘Wataha’ przegrała aż siedem spotkań z rzędu! Tak czy siak – dzięki dobrej serii Wolves Volley wskakuje na szóste miejsce w lidze i do drugiej drużyny traci zaledwie jeden punkt! Brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w drugiej lidze, pomiędzy Energą Trefl Gdańsk, a Flotą Active Team. Ważne mecze rozegrają również MiszMasz oraz Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Energa Trefl Gdańsk – Flota Active Team

Godz.: 19:15, boisko nr: 1

Które oblicze Floty Active Team jest bardziej prawdziwe? Z jednej strony team Karoliny Kirszensztein potrafi wskoczyć na bardzo wysokie obroty i ograć rywali, którzy w naszym odczuciu byli faworytami konfrontacji. Tak było choćby wczoraj wieczorem, gdy Flota ograła przeciwników, zdobywając przy tym komplet punktów. Oczywiście jest też druga strona medalu. Ex pierwszoligowiec był faworytem meczu ze Speednetem 2, a mimo to – przegrał spotkanie w stosunku 1-2. Warto przy tym podkreślić, że aktualnie Speednet może pochwalić się rewelacyjną formą, co wyraźnie zmienia optykę na całą sytuację. Dobrym wyznacznikiem jakości Floty będzie dzisiejszy rywal – Energa Trefl Gdańsk. Choć podopieczni Edwarda Pawluna rozpoczęli sezon w świetnym stylu i wygrali trzy mecze z rzędu, stając się na chwilę liderem rozgrywek, to kolejne dwa spotkania były już rozczarowujące. Nie dość, że ‘gdańskie lwy’ przegrały dwa mecze z rzędu, to na dodatek po raz pierwszy w historii ponieśli porażkę w stosunku 0-3. Jakie są atuty obu drużyn przed dzisiejszym starciem? Ze statystyk wynika, że Flota Active Team może pochwalić się najlepszą zagrywką w całej drugiej lidze (4,8 asów/mecz). Jeśli chodzi o Energę, to team Edwarda Pawluna traci najmniej punktów po atakach rywali, co świadczy o dobrej grze w systemie blok–obrona. Która ze stron będzie dziś górą? Nieco więcej szans na triumf dajemy ‘Flociarzom’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Inter-Grahen Sulmin – Only Spikes

Godz.: 19:15, boisko nr: 2

Po czwartym zwycięstwie w sezonie zespół VB Inter-Grahen Sulmin przystępuje do kolejnego spotkania w rozgrywkach Jesień’25. Rywalem drużyny Kacpra Wiczkowskiego będzie dziś zespół Only Spikes, co oznacza, że jeśli nie dojdzie do sensacji, team z Sulmina będzie mógł pochwalić się pięcioma zwycięstwami z rzędu i świetną sytuacją w ligowej tabeli. Nie ma się co oszukiwać – ‘Czarni’ są dziś absolutnym i niekwestionowanym faworytem. Abstrahując od sytuacji w tabeli, statystyki mówią same za siebie. Weźmy pod uwagę siedem czynników:

Ataki na mecz: 31,5 vs 15

Bloki na mecz: 2 vs 0,8

Asy serwisowe na mecz: 4,5  vs 1

Ataki rywali na mecz: 18,25 vs 26,6

Bloki rywali na mecz: 2,75 vs 4,8

Asy rywali na mecz: 3,25 vs 7,6

Błędy na mecz: 17 vs 23

Wychodzi na to, że mamy wynik 7-0 dla VB Inter-Grahen Sulmin. Nos podpowiada nam, że gdyby dziś drużyny rozegrały nie 3, a 7 setów, to zespół Kacpra Wiczkowskiego wzbogaciłby się o siedem oczek. Według powszechnie znanej wiedzy, na świecie istnieje siedem ‘cudów świata’. Wspominamy o tym dlatego, że nie sądzimy, abyśmy dziś byli świadkami narodzin ‘ósmego’. Precyzując – w tym meczu nie dojdzie do sensacji, a VB Inter-Grahen dopisze kolejny komplet punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Craftvena – TKKF Orlen

Godz.: 19:15, boisko nr: 3

To nie jest przypadek. Wszyscy doskonale pamiętamy fenomenalną serię zwycięstw Craftveny z poprzedniego sezonu. Ostatecznie licznik ‘Rzemieślników’ zatrzymał się na czternastu, co i tak było jednym z lepszych wyników w historii całej ligi. Wspomniana passa została przerwana w meczu z ACTIVNYMI Gdańsk 15 maja. Tuż po tym Craftvena przegrała kolejne spotkanie – tym razem z Siatkersami, a obie porażki kosztowały team w czarnych strojach awans do wyższej ligi. Na kryzysową sytuację i brak promocji drużyna Bartosza Zakrzewskiego zareagowała jednak w najlepszy możliwy sposób – wygrywając pięć kolejnych spotkań z rzędu. Co ciekawe, ich ostatnim rywalem była ekipa ACTIVNYCH, która kilka miesięcy wcześniej zakończyła świetną passę ‘Rzemieślników’. Tak czy inaczej, kiedy weźmiemy pod uwagę 21 ostatnich meczów Craftveny, zobaczymy, że przegrali oni zaledwie dwa razy i mogą pochwalić się największym odsetkiem wygranych spośród wszystkich drużyn w lidze! Wszystko wskazuje na to, że dziś będziemy świadkami kolejnego rozdziału i przedłużenia bardzo dobrej serii. Będzie to kolejny krok w stronę upragnionego podium rozgrywek. Rywalem Craftveny będzie bowiem TKKF Orlen, który znajduje się obecnie w głębokim kryzysie. ‘Nafciarze’ rozegrali w tej kampanii cztery mecze, w których nie udało im się ugrać choćby seta. Porażki, słaba forma i brak ‘światełka w tunelu’ nie są dobrym prognostykiem przed dzisiejszym starciem. Za kilka godzin przekonamy się, czy mieliśmy rację.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Hapag-Lloyd – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:15, boisko nr: 1

Dobra – nie ma co biczować i tak już mocno poharatanej ekipy ACTIVNYCH Gdańsk. Nie ma sensu przypominać, że ich wyniki oraz gra są zdecydowanie poniżej oczekiwań i tego, co pamiętamy z przeszłości. Przynajmniej na jakiś czas tamci ACTIVNI odeszli, a obecnie nic nie wskazuje na to, by sytuacja ta miała w najbliższym czasie ulec zmianie. Tak czy inaczej, dzisiejszy mecz ma być szansą na to, by stać się swoistym ‘plastrem na ranę’ dla drużyny Artura Kurkowskiego. Choć zespołowi nie idzie najlepiej, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym mieliby dziś pogubić punkty z ‘Pomarańczowymi’. W naszym odczuciu są zdecydowanym faworytem i bylibyśmy mocno zdziwieni, gdyby nie zainkasowali kompletu oczek. Trzy punkty z pewnością im się przydadzą, ponieważ aktualnie plasują się na odległym, dziesiątym miejscu w ligowej tabeli. Z tego, co udało nam się ustalić – ta sytuacja zaczyna mocno uwierać dumę drużyny, tak bardzo, że zawodnicy postanowili wznowić treningi. Jeśli chodzi o ‘Logistyków’, to team Joanny Kożuch prowadzi regularne zajęcia co najmniej od roku, o czym informowaliśmy już wcześniej. Aktualnym problemem drużyny nie jest brak progresu, lecz fakt, że w czwartej lidze zapanował swoisty wyścig zbrojeń. Od dłuższego czasu nie jest to już liga, w której można ot tak pograć dla przyjemności. Pojawia się w niej coraz więcej osób z doświadczeniem w wyższych ligach. To, czy to dobrze, czy źle, każdy musi ocenić sam. My dostrzegamy dwie strony medalu.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Port – Flota TGD Team

Godz.: 20:15, boisko nr: 2

Od dłuższego już czasu Flota TGD Team sprawia wrażenie drużyny ze środka ligowej stawki. Nie wydaje nam się, aby w obecnym sezonie groził im spadek. Nie sądzimy również, by team Karoliny Kirszensztein włączył się do walki o ligowe medale, a co za tym idzie – o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Aktualny bilans Floty TGD Team to dwie wygrane oraz dwie porażki. Jeśli spojrzymy na cały poprzedni sezon, teza ta znajduje potwierdzenie. Środek tabeli i bilans 6 zwycięstw oraz 7 porażek pokazują, że zespół pozostaje w rozkroku pomiędzy drużynami walczącymi o zupełnie inne cele. Najbliższy rywal Floty – Port – zapewne chciałby mieć podobne ‘problemy’. Drużyna Tomasza Bobcowa rozegrała w obecnej kampanii pięć spotkań, z których dwa wygrała, a trzy zakończyły się dla niej porażką ‘na tarczy’. Minusem jest fakt, że przegrane najczęściej kończyły się wynikiem 0-3, a zwycięstwa wymagały dzielenia się punktami z rywalem. Pomimo całkiem przyzwoitego ‘ratio’, ‘Portowcy’ zajmują obecnie jedenaste miejsce w ligowej tabeli i z pewnością będą chcieli dzisiaj wieczorem tę sytuację poprawić. O punkty nie będzie jednak łatwo – to Flota TGD Team uchodzi za wyraźnego faworyta. Z drugiej strony dokładnie to samo sądziliśmy przed meczem Portu z Krakenem, a mimo to spotkanie zakończyło się po myśli ‘Portowców’. Jak będzie dzisiaj, przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MiszMasz – Wolves Volley

Godz.: 20:15, boisko nr: 3

zwycięstwa na swoją stronę. To z kolei sprawia, że trudno wskazać jednoznacznego faworyta meczu. Tak czy inaczej, dla obu ekip jest to bardzo ważny dzień. Zarówno MiszMasz, jak i Wolves Volley rozegrają po dwa spotkania i jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, uciekną z dolnych partii ligowej tabeli. Co ciekawe, w swoich drugich meczach czwartkowego wieczoru obie drużyny będą faworytami. Jeśli chodzi jednak o bezpośrednie starcie, nieco więcej szans dajemy MiszMaszowi. Do tej pory oba zespoły w rozgrywkach Inter Marine SL3 grały ze sobą dwukrotnie i w obu przypadkach MiszMasz wygrywał za komplet punktów. Warto podkreślić, że nie były to spotkania odległe w czasie. Mowa o meczu sprzed roku (19 września) oraz nowszym, z 24 kwietnia 2025 r. Często bywa tak, że jedna drużyna drugiej po prostu ‘leży’. Sądzimy, że właśnie tak jest w tym przypadku. Z drugiej strony nie przewidujemy, że ‘Wataha’ przegra w stosunku 0-3. Podobnego zdania są także typerzy w aplikacji SL3, gdzie wybór 2-1 dla MiszMaszu jest najpopularniejszą opcją. Głosy rozkładają się następująco:

3-0 dla MiszMasz (12%)

2-1 dla MiszMasz (46,5%)

2-1 dla Wolves Volley (36,5%)

3-0 dla Wolves Volley (5%)

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Hapag-Lloyd – Sharks

Godz.: 21:15, boisko nr: 1

Po spotkaniu z ACTIVNYMI zespół Hapag-Lloyd przystąpi do drugiego meczu w czwartkowy wieczór. Jeśli możemy posłużyć się porównaniem, ACTIVNI zdają się być wersją beta, pełną błędów, podczas gdy Sharksi wyglądają przy nich jak pełna wersja, która staje się bestsellerem. Wiecie – tu nie ma co porównywać, bo niezależnie od tego, jakie kryterium weźmiemy pod uwagę, to ‘Rekiny’ będą górą. Zmierzamy do tego, że przed ‘Logistykami’ stoi najprawdopodobniej najtrudniejsze spotkanie w całym sezonie Jesień’25. Team w pomarańczowych barwach może liczyć najwyżej na niski wymiar kary i odrobinę miłosierdzia ze strony rywala. W odróżnieniu od innych kandydatów do podium, zespół Pavlo Kudinova nie przegrał jeszcze choćby seta i wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta nie zmieni się również dzisiaj. Oznacza to, że po meczu zespół w butelkowych strojach będzie miał na koncie 18 punktów i znajdzie się już naprawdę blisko awansu. W minionym sezonie do tego wystarczyło 28 punktów, a więc w siedmiu kolejnych meczach Sharksi będą musieli zdobywać średnio 1,42 pkt na mecz. Przyznacie, że nie brzmi to jak przesadnie ambitne zadanie? Jeśli chodzi o zespół Hapag-Lloyd, starcie z ‘Rekinami’ będzie ich szóstym spotkaniem w obecnej kampanii. Choć nie wiadomo jeszcze, jak potoczy się mecz z ACTIVNYMI, wiele wskazuje na to, że drużyna Joanny Kożuch na pierwszą wygraną, a nawet punkty, będzie musiała jeszcze poczekać.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MysterElektroRockets – MiszMasz

Godz.: 21:15, boisko nr: 2

Ciekawostką dotyczącą drużyny MiszMasz jest fakt, że do czwartkowego wieczoru rozegrali oni cztery spotkania. W zapowiedzi każdego z nich uznawaliśmy, że to rywal będzie zdecydowanym faworytem. W naszych predykcjach nie drżała nam ręka, gdy stawialiśmy na to, że przeciwnik zdobędzie z MiszMaszem komplet punktów. Prawda jest jednak taka, że sztuka ta udała się wyłącznie liderowi trzeciej ligi – Hydrze Volleyball Team. Biorąc pod uwagę, że ‘Bestia’ wygrała w ten sposób wszystkie pozostałe mecze, nie jest to powód do wstydu. Jeśli chodzi o mecz ze Spontanem, zakończył się on jednym punktem, natomiast spotkania z Maritexem, a szczególnie z Dream Volley, były wygranymi MiszMaszu. To pokazuje, że z dużym prawdopodobieństwem obecna kampania będzie lepsza od tej, którą pamiętamy z wiosny – tej, w której MiszMasz zanotował de facto spadek do niższej ligi. Cała sytuacja dowodzi, że danie ‘drugiej szansy’ bywa bardzo opłacalne, ponieważ na grę drużyny Jakuba Waszkiewicza patrzy się naprawdę przyjemnie. Dziś, w starciu z beniaminkiem trzeciej ligi – MysterElektroRockets, MiszMasz wydaje się być faworytem. Z drugiej strony pamiętamy, że ‘biało-czerwoni’ nie są na tyle słabi, by przegrywać wszystkie mecze w sezonie. Jesteśmy niemal przekonani, że pierwszy triumf ekipy Pawła Urbaniaka to tylko kwestia czasu. Jeśli dziś sprzyjać im będzie karta, to niespodzianka nie jest wykluczona. Gdybyśmy mieli oszacować szanse obu drużyn procentowo, wskazalibyśmy 70% na MiszMasz.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Aqua Volley – Wolves Volley

Godz.: 21:15, boisko nr: 3

Podobnych przypadków oglądaliśmy już mnóstwo. Mowa o sytuacji, w której liga staje się za ciasna dla danej drużyny, a następnie – po awansie – przychodzi brutalna weryfikacja. Dokładnie tak wyglądała historia zespołu Aqua Volley, który w czwartej lidze wygrał większość spotkań i pewnym krokiem awansował do wyższej klasy. Po awansie jednak wszystko, co mogło się zepsuć – zepsuło się ze zdwojoną mocą. Wiadomo, jak to bywa – to wyniki budują atmosferę, a ich brak sprawia, że pojawiają się nerwy. Ostatnie mecze Aqua Volley są tego doskonałym przykładem, a niemoc panująca w szeregach drużyny w czarnych strojach przekłada się na kolejne tarcia wewnątrz zespołu. Z całą pewnością beniaminek trzeciej ligi znajduje się obecnie w bardzo ważnym, a kto wie – może nawet kluczowym momencie sezonu. W naszym odczuciu istnieje bowiem ryzyko, że za chwilę cała konstrukcja się rozpadnie. Co ciekawe, kilku zawodników aktualnej kadry ma to już za sobą i wszyscy pamiętamy, jak tamta historia się zakończyła – rozpadem drużyny. Z pewnością sytuacji Aqua Volley nie poprawia fakt, że dziś wieczorem nie będą oni faworytem spotkania. Będzie nim ekipa Wolves Volley, dla której będzie to drugie starcie w czwartkowy wieczór. Choć początek sezonu w wykonaniu ‘Watahy’ był dość niemrawy, z każdym kolejnym meczem ich gra wygląda coraz lepiej. Za kilka godzin przekonamy się, czy i tym razem się to potwierdzi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #17

Za nami bardzo ciekawy dzień meczowy. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się Bayer Gdańsk oraz Speednet 2. W derbach Sulmina zespół VB Inter-Grahen nie miał problemu z pokonaniem rywali i zdobyciem kompletu punktów. W elicie natomiast swoją serię zwycięstw kontynuuje ekipa Merkurego. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – Remedios Sopot Ortopedia 3-0 (21-14; 21-19; 22-20)

W ostatnim czasie często mówiliśmy o tym, że wyniki Chilli Amigos są z pewnością znacznie gorsze niż ich gra. W kilku poprzednich meczach zespół Pawła Kalety rywalizował z czwartoligowymi mocarzami, a mimo to przez długie fragmenty grał jak równy z równym. Drużyna w czerwonych strojach przełamała się w starciu z Only Spikes, lecz paradoksalnie to właśnie początek sezonu pokazał, że Chilli Amigos stać na dobrą lokatę w lidze. Jak to się mówi, trudne czasy tworzą silne charaktery. Tego charakteru z pewnością nie zabrakło graczom ‘Amigos’ podczas środowego wieczoru. Nie brakowało także znakomitej gry, ponieważ to Chilli Amigos po mocnym początku wysunęli się na prowadzenie 11-6. Kluczem do takiej przewagi była bardzo dobra gra w obronie oraz skuteczne kontry, po których ‘Ortopedzi’ pozostawali bezradni (21-14). Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Po dwóch dość nietypowych asach serwisowych Macieja Kota mieliśmy remis po 9. Z czasem dzięki atakom świetnie dysponowanego Damiana Łuniewskiego Chilli wysunęli się na prowadzenie 17-14 i choć w końcówce nie uniknęli nerwówki, zdołali pokonać rywala do 19. Ostatni set przyniósł kilka zwrotów akcji. Na początku wyraźnie lepiej wiodło się zawodnikom Remedios, którzy rozpoczęli od prowadzenia 9-5. Po kilku akcjach konsekwentnie grający czerwoni uruchomili Łukasza Turskiego, który wraz z zagrywającym Michałem Czyżykowskim dał ‘Amigos’ prowadzenie 16-12. Choć przewaga Chilli wydawała się bezpieczna, Remedios zdołał zanotować jeszcze jeden zwrot akcji i wyszedł na prowadzenie 20-19. Niestety dla nich ostatnie słowo należało do zespołu Pawła Kalety, który zdobył drugi komplet punktów z rzędu – brawo!

VB Inter-Grahen Sulmin – VB FE Sulmin 3-0 (21-13; 21-4; 21-19)

„Derby rządzą się swoimi prawami”? Być może tak, ale prawdę mówiąc, Inter-Grahen Sulmin, chcąc zakończyć ligowe zmagania na „pudle”, nie miał prawa przegrać choćby seta. Z taką myślą przystąpili do pierwszego seta rywalizacji, choć trzeba przyznać, że na początku mieli problemy ze sforsowaniem zasieków rywali (7-7). Kiedy puściły pierwsze nerwy, a gracze Kacpra Wiczkowskiego złapali luz, w drugiej części seta prezentowali się już wyraźnie lepiej. Choć ich rywale najczęściej podbijali piłki i trzeba było się nieco napocić, by zdobyć punkt, to faworyt nie zawiódł, wygrywając finalnie do 13. Drugi set rywalizacji był absolutnym koszmarem dla drużyny VB FE Sulmin, która już na początku popełniła kilka błędów w ataku, dając rywalom prowadzenie 8-2. Po kilku minutach i serii punktów Michała Tredera, VB Inter-Grahen Sulmin prowadził już 14-3, a finalnie wygrał do 4. Po takim secie trudno było przewidzieć, jak potoczy się trzeci. VB FE Sulmin już w poprzednim spotkaniu ze Speedway AWKS udowodnił, że niepowodzenia w dwóch pierwszych setach ich nie zniechęcają. Wtedy się udało. Tym razem zespół Fabiana Ehrlicha rozpoczął od prowadzenia 3-0. Choć z czasem inicjatywę przejął faworyt i prowadził pod koniec seta 19-13 oraz 20-15, w końcówce zrobiło się naprawdę gorąco. Po skutecznych atakach Kacpra Menczykowskiego VB FE Sulmin zbliżył się na jeden punkt (20-19). Ostatecznie po błędzie graczy VB FE Inter-Grahen zdołał postawić kropkę nad „i” (21-19).

Kraken – Kraken Team 2-1 (21-19; 16-21; 21-19)

Byliśmy niemal przekonani, że mecz zakończy się podziałem punktów. Mieliśmy jednocześnie duże wątpliwości, który z Krakenów zwycięży. W naszym odczuciu solidne argumenty przemawiały za obiema drużynami. Ostatecznie wybór padł na zespół Roberta Skwiercza, który wydawał się bardziej stabilny. Jeśli chodzi o drużynę Jurija Charczuka, to ich bardzo dobre mecze przeplatają się z wyraźnie słabszymi. Początek rywalizacji należał do graczy w granatowych koszulkach, którzy po ataku Krzysztofa Domarosa objęli prowadzenie 13-9. Z czteropunktowej przewagi nie cieszyli się jednak długo, bo po znakomitym fragmencie i atakach Dmytro Hurtovyia Kraken wysunął się na prowadzenie i finalnie wygrał seta do 19. Druga partia to niejako lustrzane odbicie wydarzeń z pierwszego seta. Choć do pewnego momentu lepiej wiedli się gracze Jurija Charczuka (9-5), to dalsza część meczu należała do zespołu Kraken Team, który zdołał doprowadzić do wyrównania w setach (21-16). Wypracowana przewaga na pewnym etapie seta niczego nie gwarantowała, o czym przekonaliśmy się już w pierwszym i drugim secie. Ostatni „rozdział” środowego spotkania rozpoczął się miażdżącą przewagą zespołu Roberta Skwiercza, który wysunął się na prowadzenie 8-2 i jeszcze do stanu 15-10 zdawał się kontrolować przebieg gry. Po chwili z bardzo dobrej strony pokazali się jednak zawodnicy zza naszej wschodniej granicy, którzy zdołali wyrównać na 18, a następnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając seta do 19.

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team 1-2 (21-11; 21-23; 12-21)

Dziwny to był mecz, ale w Inter Marine SL3 staje się to powoli normą. W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy o skrajnie niekorzystnym dla Tufi Team bilansie bezpośrednich spotkań, obejmującym aż osiem porażek przy zaledwie jednym zwycięstwie sprzed kilku lat. Początek spotkania jednoznacznie dawał do zrozumienia, że dziś nie będziemy świadkami odwrócenia tego trendu. To „żółto-czarni” zdecydowanie lepiej rozpoczęli mecz i błyskawicznie objęli prowadzenie 12-5. W dalszej części seta Tufi nie miało nawet prawa myśleć o odrobieniu strat, ponieważ liczba błędów, które popełniali, była doprawdy zatrważająca (21-11). W drugim secie wszystko się jednak zmieniło, a mecz zyskał dodatkowe barwy. Po bardzo wyrównanym początku (10-10) „żółto-czarni” zdobyli kilka bardzo ważnych punktów, wysuwając się na prowadzenie 15-12. Kiedy wydawało się, że wszystko idzie po myśli DNV VG, tercet Deptuła – Osiecki oraz Paszylk doprowadzili do wyrównania po 17 i po wyrównanej końcówce to Tufi cieszyło się finalnie z wygranej do 21. Z całą pewnością po zakończonym secie gracze VG mogli czuć ogromny niedosyt. Choć pierwsza część finałowej partii wskazywała, że będziemy świadkami równie wyrównanej i emocjonującej rywalizacji (9-9), to z czasem wszystko się zmieniło. Trudno wskazać przyczynę, ale zawodnicy DNV VG całkowicie stanęli, a Tufi Team potraktowało rywala jak worek treningowy, zdobywając 13 kolejnych punktów i oddając przeciwnikom zaledwie 3 oczka.

VB Sulmin – Speednet 2 0-3 (22-24; 21-23; 15-21)

Wiemy, że to bardzo odważna teza, z której być może za jakiś czas zechcemy się wycofać, ale czy nie jesteśmy właśnie świadkami najlepszej formy Speednetu 2 w historii rozgrywek Inter Marine SL3? Nie licząc zmagań w trzeciej lidze, gdzie Speednet 2 kiedyś wygrał 11 spotkań z rzędu. W drugiej lidze najdłuższa dotychczasowa seria zwycięstw wynosiła zaledwie dwa mecze. Po wczorajszym spotkaniu z VB Sulmin licznik „Programistów” wskazuje już cztery wygrane z rzędu, a jeśli ocenialibyśmy Speednet w skali szkolnej za ostatnie dwa tygodnie, to dostaliby szóstkę. To absolutny sztos i eksplozja formy. W zapowiedzi wspomnieliśmy, że choć team Marka Ogonowskiego wygrywa, to odbywa się to często po podziale punktów. Jaka była odpowiedź? Kilka godzin później Speednet ograł za komplet punktów VB Sulmin, drużynę, która dwa ostatnie sezony kończyła odpowiednio na szóstym i czwartym miejscu, czyli znacznie wyżej niż „Programiści”. To pokazuje, jak wielki postęp zrobili zawodnicy w różowych strojach i że podczas gdy inni jechali prawym pasem 80 km/h, Speednet śmigał lewym, przekraczając dozwoloną prędkość. Warto też przypomnieć, że w zapowiedziach zaznaczyliśmy, iż VB Sulmin jest najlepiej zagrywającą drużyną drugiej ligi. Cóż, przeciwko „Programistom” nie zdobyli ani jednego punktu w tej statystyce i jak pisaliśmy, Speednet sobie z tym poradził – brawo!

Bayer Gdańsk – DHP Oliwa 3-0 (21-14; 21-14; 21-15)

Najpierw cię ignorują, potem śmieją się z ciebie, później z tobą walczą, a na końcu wygrywasz. Mimo że wspomniany i dość znany zwrot nie odnosi się w całości do drużyny Bayer Gdańsk, to jednak coś w tym jest. Przypominamy sobie, że przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu – jeszcze w trzeciej lidze – Bayer nie był murowanym faworytem, a mimo to bez problemu awansował do drugiej ligi. Tam miał być typowym beniaminkiem, drużyną, która miała mieć problemy z utrzymaniem się. W zamian za to otrzymaliśmy zespół, który wygrał pięć spotkań z rzędu i dziś jest liderem drugiej ligi. Choć „Aptekarze” na pewno się do tego nie przyznają, sytuacja robi się bardzo poważna. O postępie drużyny świadczy bezpośrednie spotkanie z DHP Oliwą. Jeszcze kilka miesięcy temu Bayer wygrał z nimi 2-1, ale miał wtedy sporo trudności. Wczoraj? Cyk – 3-0 i gra, w której rywal nie miał żadnych szans na korzystny wynik. Co ciekawe, ten sam przeciwnik dzień wcześniej pokonał Złomowiec Gdańsk, co pokazuje, że „Aptekarze” są dziś w szczytowej, historycznie wysokiej formie. Pierwszy set był do pewnego momentu wyrównany (11-10), ale z czasem DHP Oliwa zaczęła popełniać błędy, co przeciwko drużynie, która popełnia ich najmniej w lidze, mogło skończyć się tylko jednym sposobem (21-14). Druga partia to zdecydowana przewaga „Aptekarzy” od pierwszej aż do ostatniej akcji. Set bez historii, zakończony zwycięstwem do 14. Ostatnia partia była kontynuacją niemocy drużyny z „serca Gdańska”, która nie była w stanie zaskoczyć rywala ani sprawić mu choćby odrobiny problemów. Ostatecznie „Aptekarze” wygrali seta do 15, zmieniając przy okazji koszulki na żółte, przeznaczone dla liderów. Imponujące.

EKO-HURT – Flota Active Team 0-3 (17-21; 14-21; 20-22)

Już na długo przed rozpoczęciem spotkania mówiliśmy, że drużyna, która przegra środowe starcie, znajdzie się w bardzo nieciekawym położeniu. Precyzując – ich kryzys może przerodzić się w coś poważniejszego i mieć konsekwencje w kolejnych tygodniach. Między wierszami niech każdy sam odpowie na pytanie, o jakich konsekwencjach mówiliśmy. Mimo dwóch porażek Eko-Hurtu w ostatnim czasie, to właśnie ich wskazaliśmy jako faworyta meczu. Ranga spotkania dała się jednak „Hurtownikom” we znaki, bo w kilku pierwszych akcjach popełnili cztery błędy na zagrywce. To, wraz z dobrą formą Floty Active Team, sprawiło, że zespół Karoliny Kirszensztein objął prowadzenie 14-11 i nie oddał go do końca (21-17). Jeśli pierwszy set był problematyczny dla Eko-Hurtu, to trudno nawet opisać drugą odsłonę, która rozpoczęła się od wyniku 2-8! Niemoc drużyny Pawła Dawczaka szybko przerodziła się we frustrację, co przejawiało się licznymi pyskówkami z rywalami oraz sędzią prowadzącym zawody. Choć Flota nie pozostawała dłużna, to jednak zdecydowanie lepiej radziła sobie w tej sytuacji i dzięki bardzo dobrej grze w obronie oraz skutecznym kontratakom coraz bardziej dociskała rywali do ściany (21-14). Jeśli ktoś myślał, że Flota nie będzie w stanie jeszcze bardziej upokorzyć swoich przeciwników, był w dużym błędzie. Choć w ostatnim secie Eko-Hurt grał już wyraźnie lepiej niż w dwóch pierwszych partiach, na końcu stało się TO. Pod koniec meczu Eko-Hurt prowadził 20-16, a mimo to nie potrafił zakończyć ataku. W zamian za to Flota zdobyła sześć kolejnych punktów, a Eko-Hurt pozostała tylko frustracja. Dziewiąte miejsce w drugiej lidze zdaje się być absolutną katastrofą.

CTO Volley – Bossman Team 3-0 (21-16; 22-20; 21-16)

Po dwóch wygranych z rzędu Bossman mógł mieć nadzieję na kontynuację dobrej, choć krótkiej passy. Ich rywalem była co prawda ekipa CTO Volley, ale ostatnie mecze „Pomarańczowych” udowodniły, że nie są oni drużyną „nietykalną”. Taki był przynajmniej zamysł, jednak realizacja wyglądała zupełnie inaczej – gorzej. Pierwszy set rywalizacji zapowiadał się naprawdę nieźle. Chwilę po połowie seta na tablicy wyników mieliśmy remis 13-13. Po skutecznym bloku najlepszego gracza meczu, Łukasza Negowskiego, gracze CTO wysunęli się na prowadzenie 16-13, którego już nie oddali (21-16). Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii, w której emocje towarzyszyły od pierwszej do ostatniej akcji. Warto zaznaczyć, że nie brakowało również sporych kontrowersji sędziowskich, które pojawiły się w kilku sytuacjach drugiego seta i choć było to mniej więcej po równo, to pod koniec seta wydawało się, że to Bossman postawi kropkę nad „i”. Po ataku Szymona Zalewskiego było bowiem 20-19 dla graczy Jakuba Kłobuckiego. W końcowej fazie seta ogromną pracę dla swojej drużyny wykonał Mateusz Behrendt, który najpierw popisał się skutecznym blokiem, a następnie atakiem, który przypieczętował triumf CTO. Ostatni set to już „sparingowe granie”, w którym CTO nie miało problemów z udowodnieniem wyższości nad rywalem (21-16). Gdyby tylko drużyna w pomarańczowych barwach miała mniej wahań formy, ich dzisiejsza sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza.

AIP – Merkury 1-2 (21-18; 17-21; 20-22)

Do środowej rywalizacji Merkury przystępował jako ostatni niepokonany bastion w pierwszej klasie rozgrywkowej. Zadanie stawiane przed pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 nie było bynajmniej łatwe. Historycznie, choć Merkury był najczęściej faworytem bezpośrednich spotkań, to jednak gracze AiP potrafili pokonać „Planetarnych”. Z drugiej strony, gracze Adriana Ossowskiego ostatni raz zwyciężyli w 2023 roku. Środowe spotkanie rozpoczęło się wyrównaną grą obu drużyn, która doprowadziła do stanu po 13. Po punktach Jakuba Jetke i Jakuba Sulimy zespół AiP wysunął się na prowadzenie 16-13. Timeout Merkuremu nic nie dał, a po chwili gracze AiP cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Na początku drugiego seta wydawało się, że drużyna Adriana Ossowskiego pójdzie za ciosem, prowadząc w połowie partii 9-5. Jednak ich gra zaczęła się psuć, a dzięki kilku skutecznym akcjom Damiana Gila Merkury objął prowadzenie 12-11. Przestój AiP się nie skończył, a po kilku udanych akcjach Merkury wyszedł na prowadzenie 17-12, co oznaczało, że w kilku ostatnich wymianach zespół AiP zdobył zaledwie dwa punkty, podczas gdy Merkury aż dwanaście. Ostatecznie środkową partię wygrał zespół Piotra Peplińskiego 21-17. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, w którym ponownie lepiej rozpoczęło AiP. Mimo prowadzenia 8-6, drużyna w fioletowo-czarnych strojach ponownie dała się przechytrzyć, przegrywając ostatecznie do 20.

Zapowiedź – MATCHDAY #17

Zaczynamy siedemnasty dzień ligowych zmagań. Hitem środowej serii gier będzie mecz derbowy pomiędzy drużynami z Sulmina. Emocji nie zabraknie również w kilku spotkaniach pierwszoligowych. Zapraszamy na zapowiedź!

Chilli Amigos – Remedios Sopot Ortopedia

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć rozegraliśmy dopiero 1/3 sezonu, jest już niemal pewne, że debiutujący w rozgrywkach Remedios Sopot Ortopedia będzie musiał obejść się smakiem związanym z brakiem awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Nie jest bowiem tajemnicą, że na taki scenariusz liczyli w obecnej kampanii gracze Macieja Kota. Realia czwartej ligi są jednak takie, że zespół w białych barwach wygrał zaledwie jedno z czterech spotkań i aktualnie punktuje ze średnią jednego oczka na mecz. Oczywiście w czwartej lidze nie ma spadków, co jest dobrą wiadomością, ale fakty są takie, że w wyższych ligach takie punktowanie często kończy się spadkiem. Z Remedios nie jest jednak tak źle i czujemy, że ‘Ortopedzi’ już niedługo zaczną wygrywać. Prawdę mówiąc – sądzimy, że stanie się to już dziś wieczorem. Rywalem ‘Ortopedów’ będzie ekipa Chilli Amigos, która w ostatnim czasie przełamała niekorzystną serię. Po porażkach na inaugurację z Siatkersami, Speedway AWKS oraz Sharksami, zespół ‘Papryczek’ mierzył się z Only Spikes. Będąc faworytem tamtego meczu, gracze Chilli Amigos nie zawiedli i pokonali rywali za komplet punktów. Choć Chilli prezentuje się w naszych oczach wyraźnie lepiej niż przed sezonem, to wątpimy, by powtórzyli ten wynik dziś wieczorem. Ba – to rywal zdaje się być faworytem spotkania. Jesteśmy jednak przekonani, że ‘Amigos’ pokażą się z dobrej strony, a mecz będzie stał na wysokim poziomie sportowym.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB Inter-Grahen Sulmin – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Dla obu drużyn będzie to prawdopodobnie najważniejsze spotkanie w sezonie. Słowo „prawdopodobnie” nie jest tu przypadkowe, bo jest szansa, że w dalszej części rozgrywek VB Inter-Grahen Sulmin będzie walczył o podium, którego los może zależeć od bezpośrednich meczów z rywalami. Nie zmienia to jednak faktu, że derby rządzą się swoimi prawami, a gracze obu zespołów wyczekiwali tego spotkania od momentu, gdy stało się jasne, że VB FE Sulmin wystąpi w rozgrywkach. Biorąc pod uwagę aspekty czysto sportowe i zakładając, że VB Inter-Grahen Sulmin nie podda się presji, to właśnie oni są zdecydowanym faworytem. Zespół Kacpra Wiczkowskiego zdołał przejść przez dotychczasowe mecze „suchą stopą” i jest jedną z nielicznych drużyn, która do tej pory pozostała niepokonana. Społeczność związana z drużyną zastanawia się, czy w obozie Inter-Grahen znaleziono sposób, by uniknąć powtórki z poprzedniego roku, kiedy to do pewnego momentu wszystko układało się świetnie, a później sytuacja nagle się załamała. Obecnie pierwsza część sezonu wygląda analogicznie – jest naprawdę dobrze, ale co przyniesie dalsza część? Jeśli chodzi o VB FE Sulmin, to gracze Fabiana Ehrlicha znajdują się w zupełnie innym położeniu. Do tej pory rozegrali pięć spotkań w obecnym sezonie, zdobywając tylko dwa punkty. Ich ostatni mecz jednak pokazał bardzo dobrą formę i „pazur” w konfrontacji z faworytem rozgrywek, drużyną Speedway AWKS. Jak podkreślali po meczu sami zawodnicy VB FE, zespół czuje się coraz lepiej i coraz pewniej, co z kolei oznacza, że ich forma w kolejnych spotkaniach powinna się poprawiać. Czy przekonamy się o tym już dziś wieczorem?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Kraken – Kraken Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Są osoby w Inter Marine SL3, które myślą, że oba zespoły mają ze sobą coś wspólnego poza nazwą. Cóż – tak nie jest. Owszem, obie drużyny grają w trzeciej klasie rozgrywkowej, ale na tym ich podobieństwa się kończą. Przypominamy sobie dość ciekawą historię. Team Roberta Skwiercza pod nazwą Kraken Team rywalizował na Pogórzu od bardzo dawna. W Inter Marine SL3 w większości ten sam skład występował pod barwami ACTIVNYCH Team. Jakież było ich zaskoczenie, gdy do ligi zgłosiła się drużyna o nazwie Kraken. Ostatecznie „prawo patentowe Inter Marine SL3” oraz sami zawodnicy obu zespołów nie mieli z tym większego problemu, a liczba „Bestii” w SL3 powiększyła się o kolejną drużynę. Do niedawna lepiej w rozgrywkach radzili sobie gracze Jurija Charczuka (Kraken). Po spadku z drugiej do trzeciej ligi team nie zachwyca i w obecnym sezonie bardzo dobre mecze przeplata słabszymi, tak jak choćby w konfrontacjach z BL Volley czy ostatnio Portem, które niespodziewanie przegrał. Zdecydowanie bardziej przewidywalną drużyną jest ekipa Roberta Skwiercza. Kraken Team ma to do siebie, że kiedy podchodzą do meczu jako faworyt, można być niemal pewnym ich zwycięstwa. To zespół, któremu bardzo rzadko przytrafiają się niewytłumaczalne wpadki. W naszych oczach granatowi są bliscy tego, by zanotować najlepszy sezon w historii i zakończyć rozgrywki w pierwszej szóstce drugiej ligi. Byłby to spory sukces, a trzy wygrane w czterech meczach jasno pokazują, że ‘Granatowych’ na to stać. W naszych oczach to właśnie oni będą dziś nieznacznym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Nie ma się co oszukiwać. Obie drużyny rozpoczęły sezon Jesień’25 w sposób raczej niezadowalający. Nieco lepiej było w przypadku DNV Volley Gdańsk, gdyż trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 odnieśli zwycięstwo na inaugurację nad Czerepachami Volley. Dwa kolejne mecze były jednak bardzo rozczarowujące, ponieważ ‘żółto-czarni’ nie zdobyli ani jednego punktu w starciach z AiP oraz Merkurym. Kiedy wydawało się, że to poważniejszy problem, niespodziewanie pokonali aktualnego mistrza, CTO Volley, co było jedną z największych sensacji obecnego sezonu. Tryumf z takim przeciwnikiem oraz forma, którą pokazali w tym meczu, dają ogromną nadzieję na dalszą część rozgrywek. Tak grających zawodników DNV oglądało się naprawdę z przyjemnością. Jeśli chodzi o ich najbliższych rywali – zespół Tufi – początek sezonu nie był dla nich rozczarowaniem, lecz czymś znacznie gorszym. Jeny, cóż to był za falstart i prawdziwe mordobicie. Niestety dla ‘Tuffików’, to oni byli stroną przegraną. Gdy zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będą mieli poważnych problemów w dalszej części sezonu, w kolejnym meczu niespodziewanie ograli brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Wracając do bezpośredniej rywalizacji, będzie to już dziesiąte spotkanie obu drużyn. Choć trudno w to uwierzyć, aż w ośmiu przypadkach triumfowali gracze DNV Volley Gdańsk. Ostatnie zwycięstwo Tufi Team miało miejsce niemal pięć lat temu – 2 listopada 2020 roku. W obozie Tufi liczą, że ta niefortunna seria zakończy się dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Sulmin – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Po świetnej serii Speednet 2 przystępuje do szóstego meczu w sezonie Jesień’25. Choć w naszych oczach team Marka Ogonowskiego nie był faworytem spotkań z Eko-Hurtem, Flotą Active Team oraz MPS-em Volley, to za każdym razem pokonał rywali, zdobywając po dwa punkty. Wobec tego kolejny raz nie damy się zaskoczyć i dzisiaj stawiamy na ‘Programistów’. Rywalem dziesiątej drużyny w ligowej tabeli będzie zespół plasujący się na szóstej pozycji. Choć drużyna Daniela Bąby, przy równej liczbie rozegranych spotkań, wygrała o jedno starcie mniej niż Speednet, to ma na koncie aż o trzy punkty więcej. Cała ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest sięganie po komplet punktów podczas zwycięstw. Właśnie w taki sposób rozpoczęli sezon gracze VB Sulmin, pokonując Staltest oraz DHP Oliwę 3-0. Przy analizie przewagi punktowej obu drużyn warto zwrócić uwagę na terminarz. Naszym zdaniem trudniejszy grafik mieli ‘Programiści’, którzy w pięciu pierwszych meczach mierzyli się wyłącznie z ekipami wcześniej typowanymi do miejsc w TOP6. Szukając sposobu na pokonanie dzisiejszego przeciwnika, Speednet 2 powinien zrobić wszystko, by zneutralizować ich największy atut. Tak się bowiem składa, że VB Sulmin jest najlepiej zagrywającą drużyną w całej drugiej lidze. Jeśli im się to uda – powinno być dobrze.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Bayer Gdańsk – DHP Oliwa

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Lubimy historie, w których beniaminek idzie za ciosem i od razu w wyższej klasie rozgrywkowej zaczyna rozpychać się łokciami. Mowa tu o graczach Bayeru Gdańsk, którzy są jedną z największych rewelacji obecnego sezonu bez względu na ligę. Choć team Damiana Harica rozpoczął sezon od porażki z Miłośnikami Piłki Siatkowej 0-3, to dalsza historia została zapisana „złotymi zgłoskami”. Choć Bayer zazwyczaj nie był faworytem, to jednak wygrali kolejne spotkania z Challengersami, Flotą, Eko-Hurtem oraz Energą Treflem Gdańsk, zdobywając aż 10 z 12 możliwych punktów. W międzyczasie drużyna „z Leverkusen” cieszyła się tytułem zespołu tygodnia, co może nie jest kluczowe, ale pokazuje, że Bayer wyraźnie wyróżnił się na tle pozostałych 51 ekip. Ich dzisiejszy rywal – DHP Oliwa – to zespół, który podobnie jak Bayer, awansował po udanym sezonie Wiosna’25. W odróżnieniu jednak od „Aptekarzy”, DHP Oliwa nie miała tak spektakularnego startu. Drużyna Adama Wyrzykowskiego, borykająca się z problemami kadrowymi, przegrała trzy mecze na inaugurację. Mimo to, „z serca Gdańska” team zdołał się wczoraj przełamać, pokonując faworyzowanego Złomowca. To osiągnięcie jest tym bardziej imponujące, że do tej pory „Złomki” nie przegrały ani jednego meczu i były wskazywane jako główni kandydaci do awansu. Tryumf nad takim rywalem dodał niewątpliwie wiatr w żagle Oliwie. Dziś wieczorem okaże się, czy wystarczy to na sprawienie kolejnej niespodzianki.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

EKO-HURT – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po dobrym początku sezonu w wykonaniu obu drużyn, nie ma już śladu. Przypomnijmy, że sezon Jesień’25, ex-pierwszoligowiec – Eko-Hurt rozpoczął od trzech wygranych z rzędu. Choć mogliśmy wówczas nieco narzekać na styl, to jednak zwycięstwa z DHP Oliwą, Fuxem Pępowo czy Challengersami, pozwalały sądzić sympatykom ‘Hurtowników’, że druga liga jest tylko przystankiem. Że za chwilę team Pawła Dawczaka ‘odpęka’ kolejne mecze i już na wiosnę – znajdzie się w elicie. W minionym tygodniu kreślony przez kilka tygodni plan stanął pod ogromnym znakiem zapytania. Choć ex-Mistrzowie Inter Marine SL3 byli zdecydowanym faworytem spotkań ze Speednetem 2 oraz Bayerem Gdańsk to sensacyjnie przegrali w stosunku 1-2 oraz 0-3. To był koszmar, o którym Eko-Hurt szybko nie zapomni i sami zastanawiamy się, czy zdołają się z tego wygrzebać i w dalszej części sezonu powalczyć o awans. Dużo więcej powodów do optymizmu nie ma Flota Active Team, która rozpoczęła sezon rewelacyjnie, ogrywając za komplet punktów Old Boysów oraz Inter Marine Masters. Niestety dla nich – team Karoliny Kirszensztein nie poszedł ‘za ciosem’ i również przegrał – co ciekawe, z dokładnie tymi samymi rywalami co Eko-Hurt. W dwóch wspomnianych meczach, zgarnęli co prawda o jeden punkt więcej niż Eko-Hurt, ale umówmy się – żadne to dla nich pocieszenie. W dzisiejszym starciu, oba zespoły będą pod ogromną presją. Team, który przegra mecz, znajdzie się już w bardzo nieciekawym położeniu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

CTO Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ależ spłaszczyła się rywalizacja w pierwszej lidze. Poza absolutnym dołem tabeli – tutaj każdy może wygrać z każdym, czego dowodów w obecnym sezonie otrzymaliśmy co najmniej kilka. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów było starcie z minionego tygodnia, gdy aktualny mistrz Inter Marine SL3 mierzył się z drużyną, która zapewniła sobie utrzymanie dopiero po meczu barażowym. Dodatkowo w tym sezonie prezentowali średni, a nawet słaby poziom. Mimo to ‘żółto-czarni’ po świetnej grze ograli CTO Volley 2-1, co było jedną z największych niespodzianek minionego tygodnia. Aktualnie fakty są takie, że CTO Volley w czterech rozegranych meczach ma o jedną porażkę mniej niż przez cały ubiegły sezon. Pokazuje to, że obrona tytułu mistrzowskiego nie będzie łatwym zadaniem. Podobna sytuacja dotyczy potencjalnej wygranej CTO w dzisiejszym starciu. Po trudnym okresie w Inter Marine SL3, Bossman Team w ostatnim czasie włączył zdecydowanie wyższy bieg. Choć drużyna Jakuba Kłobuckiego rywalizowała w tym czasie z Speednetem oraz AiP, to wygrała oba mecze 2-1. Jest to tym bardziej imponujące, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że mówimy o zespołach, które w tym sezonie poza spotkaniem z Bossmanem wyłącznie wygrywały. Jak będzie w meczu przeciw aktualnym mistrzom? Przekonamy się już za kilka godzin!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

AIP – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu wydawało się, że mecz pomiędzy AiP a Merkurym będzie pojedynkiem drużyn, które jak dotąd nie przegrały żadnego spotkania. Przed poniedziałkową serią gier oba zespoły pozostawały ostatnimi niepokonanymi bastionami pierwszoligowymi. Ta sytuacja uległa jednak zmianie, gdy team Adriana Ossowskiego zmierzył się z zespołem Bossmana. W tym spotkaniu AiP napisało kolejny smutny rozdział w historii rywalizacji. Nie licząc „meczu o pietruszkę” w grupie spadkowej, ilekroć oba zespoły grały ze sobą bezpośrednio, za każdym razem triumfował Bossman. Jedna porażka nie zmienia jednak faktu, że sezon ‘fioletowo-czarnych’ jak na razie jest bardzo udany. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że do dzisiejszego starcia AiP przystąpi jako lider zmagań pierwszoligowych. Wynik ten robi jeszcze większe wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele drużyn rozegrało już jedno spotkanie więcej. Tak czy inaczej, ostatnią niepokonaną drużyną w pierwszej lidze, a jedną z nielicznych spośród wszystkich 52 ekip w ligowej stawce, pozostaje zespół Merkurego. Team Piotra Peplińskiego rozegrał jak dotąd trzy mecze, mierząc się z Bossmanem, Tufi Team oraz DNV Volley Gdańsk. Choć osiągnięcia ‘Planetarnych’ robią wrażenie, to tabela ligowa jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z rywalami z dolnych partii tabeli, zajmującymi siódme, ósme oraz dziewiąte miejsce. Jak będzie wyglądać konfrontacja pięciokrotnych mistrzów Inter Marine SL3 z aktualnym liderem? Przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #16

Za nami wieczór niespodzianek w Ergo Arenie. Choć Staltest, Speednet 2 czy DHP Oliwa nie były faworytami swoich meczów, to potrafiły ograć rywali. Na brak emocji nie mogliśmy narzekać również w derbach gminy Żukowo, gdzie mocniejsi okazali się gracze Fuxa Pępowo. Zapraszamy na podsumowanie!

Speedway AWKS – Only Spikes 3-0 (21-14; 21-8; 21-14)

W nagłówku do wtorkowych spotkań napisaliśmy, że wtorkowy wieczór był ‘wieczorem niespodzianek’. Cóż – o ile miało to zastosowanie w innych starciach, tak w meczu pomiędzy Speedway AWKS a Only Spikes – obyło się bez cudów. Od samego początku spotkania Speedway zrobił wszystko, by nie powtórzyć tego, co wydarzyło się w minionym tygodniu, kiedy niespodziewanie oddali seta VB FE Sulmin. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego faworyt odskoczył swoim rywalom na sześć oczek (12-6). W dalszej części Only Spikes podkręcili nieco tempo, ale było wiadomo – strata była zbyt duża. Jeśli komuś z zewnątrz wydawało się, że pierwszy set był jednostronny, to w drugim musiał zmienić zdanie. Po kilku punktach zdobytych przez Szymona Schulza i Macieja Budzińskiego, team w żółto-czarnych barwach objął prowadzenie 11-3. Chwilę później przewaga wynosiła już 12 punktów (15-3) i wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będziemy za moment świadkami rekordu obecnego sezonu. Na szczęście dla psychiki ‘Kanarków’ udało im się jeszcze zdobyć kilka oczek, dzięki czemu porażka nie wygląda aż tak drastycznie (21-8). Ostatni set był tym, w którym Only Spikes mieli swoje przebłyski (5-5). Z czasem jednak przewaga drużyny Mateusza Bojke stawała się coraz wyraźniejsza. Ostatecznie wygrali tę odsłonę do 14, cały mecz w stosunku 3-0 i przynajmniej na chwilę wskakują na fotel lidera czwartej ligi – brawo!

Złomowiec Gdańsk – DHP Oliwa 1-2 (19-21; 21-18; 17-21)

Wywiad Inter Marine SL3 z Krzysztofem Kopernikiem był czymś w rodzaju ‘samospełniającej się przepowiedni’. We wspomnianej rozmowie wspominaliśmy bowiem o tym, że Złomowiec nad wyraz często lubi przegrywać spotkania z drużynami z dołu ligowej tabeli. We wtorkowy wieczór niepokonany jak dotąd team w miedzianych barwach mierzył się z ostatnią drużyną ligi – DHP Oliwą. Jak można wywnioskować z tego wstępu – i tym razem to ‘underdog’ okazał się mocniejszy. Powiedzmy to sobie szczerze – pierwszy set nie stał na wysokim poziomie sportowym, a obie ekipy miały spore problemy z podstawowymi elementami siatkarskiego rzemiosła. Po wyrównanej i chaotycznej pierwszej części gry (10-10) jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Oliwy, którzy po punktach Aleksandra Barana i Pawła Landowskiego objęli prowadzenie 15-11. Choć jeszcze przy stanie 20-17 wydawało się, że spokojnie dowiozą wygraną, nerwówka była nieunikniona. Złomowiec zdobył dwa punkty i zbliżył się na różnicę jednego oczka, ale ostatnie słowo należało do Igora Galińskiego i to DHP cieszyło się z prowadzenia w meczu. Druga odsłona od początku układała się po myśli faworytów (14-10). W drugiej części seta Złomowiec popełnił jednak aż pięć prostych błędów i rywale zdołali doprowadzić do stanu po 18. Tym razem jednak emocji w końcówce zabrakło, bo ekipa Witolda Klimasa zdobyła trzy ostatnie punkty i wyrównała wynik spotkania (21-18). Decydująca partia miała najbardziej wyrównany przebieg. Gra punkt za punkt trwała aż do stanu 16-16. Wówczas niesamowite trzy punkty zdobył Paweł Landowski, dzięki czemu Oliwa odskoczyła na 19-16, a chwilę później mogła cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie Jesień’25 – brawo!

BL Volley – Dream Volley 1-2 (17-21; 13-21; 23-21)

Po bardzo niespodziewanej, czy wręcz sensacyjnej porażce Dream Volley z MiszMaszem – team Mateusza Dobrzyńskiego przystępował we wtorek do piątego meczu w sezonie Jesień’25. Wczorajszy rywal – ekipa BL Volley – wydawał się być idealnym i wymarzonym przeciwnikiem dla ‘Marzycieli’. Historycznie zespół w niebieskich barwach nie miał dla swojego rywala żadnej litości. W obecnym sezonie BL mógł jednak odczuwać, że dystans pomiędzy obiema ekipami nieco się zmniejszył i właśnie w tym ‘Tygrysy’ upatrywały swojej szansy. Początek spotkania musiał jednak być dla nich sporym rozczarowaniem, bo Dream od razu wziął się do pracy, błyskawicznie budując przewagę 14-8. Kiedy wydawało się, że jest już ‘pozamiatane’, zespół Dobrzyńskiego zaczął popełniać sporo prostych błędów, które sprawiły, że zrobiło się gorąco przy stanie 15-13. Ostatecznie skończyło się bez przykrych konsekwencji, co – jak pamiętamy z historii Dream Volley – nie zawsze było regułą (21-17). Drugi set to jeszcze lepsza gra ‘Marzycieli’. Choć BL starał się jak mógł, nie miał żadnego pomysłu na dobrze poukładaną i skuteczną grę rywali (12-6). Gdy w ‘Tygrysim obozie’ pojawiły się nerwy, było jasne, jak się to skończy (21-13). Mimo niekorzystnego obrazu gry i przerwanej serii zwycięstw, BL Volley w trzeciej odsłonie pokazał charakter. Od początku seta aż do stanu 21-21 obie ekipy szły ‘łeb w łeb’, a my nie mieliśmy żadnej ‘czutki’, w którą stronę to się przechyli. Historycznie w takich końcówkach lepiej radzili sobie ‘Marzyciele’, ale – jak to mówią – szczęście i pech zawsze się równoważą. Kilka happy-endów z przeszłości musiało się w końcu odbić czkawką i tym razem Dream przegrał partię 21-23. Tak czy inaczej, wynik 2-1 był najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, na który stawiało najwięcej typerów.

Fux Pępowo – VB Sulmin 2-1 (21-14; 21-18; 13-21)

W derbach gminy Żukowo – górą Fux Pępowo! Argumentów za tym, że był to dla obu stron mecz szczególny, można znaleźć naprawdę wiele. W naszym odczuciu faworytem rywalizacji była ekipa z Pępowa, która w obecnej kampanii spisuje się bardzo dobrze. Potencjalna wygrana sprawiała, że team Dominika Szadacha doskoczyłby do ścisłej czołówki. Nie bez znaczenia był także fakt, że swoje spotkania przegrały drużyny Złomowca oraz MPS-u Volley, co dodatkowo poprawiało i tak już solidną sytuację ‘Koniczynek’. Sam mecz rozpoczął się znakomicie dla Fuxa Pępowo, który na półmetku premierowego seta prowadził już 10-5. W dalszej fazie partii drużyna Szadacha utrzymała wysoki poziom gry, rozbijając marzenia rywali o korzystnym dla nich wyniku i wygrywając 21-14. O ile w pierwszej odsłonie gracze w zielono-czarnych barwach grali niemal perfekcyjnie, o tyle w drugim secie pojawiły się schody. Tym razem to VB Sulmin lepiej rozpoczął grę, szybko wychodząc na prowadzenie 9-4. Ekipa Daniela Bąby nie cieszyła się jednak długo z przewagi, bo po kilku punktach byłego zawodnika VB – Patryka Bruchmana – Fux doprowadził do remisu 12-12. Choć w dalszej części Sulmin ponownie złapał rytm i prowadził 16-14, nie zdołał wykorzystać okazji. W końcówce świetnie spisał się Dominik Bychowski, który poprowadził Fuxa do wygranej 21-18 i zwycięstwa w meczu. Ostatnia partia to już zdecydowana dominacja drużyny VB Sulmin, która rozgromiła rywala 21-13. Marne to jednak pocieszenie, bo choć wygrali seta, to przegrali całe spotkanie i tym samym zanotowali trzecią porażkę z rzędu – a na początku sezonu nic na to nie wskazywało.

Staltest Pomorze – Inter Marine Masters 2-1 (21-23; 21-17; 21-18)

Przed meczem nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, która ze stron będzie faworytem. Choć wyniki ‘Mastersów’ w obecnej kampanii nie były przesadnie optymistyczne, to jednak mierzyli się oni z zespołem, który przegrał na inaugurację wszystkie pięć spotkań i nie dawał najmniejszych sygnałów, że sytuacja może się poprawić. Początek rywalizacji zdawał się potwierdzać nasze przewidywania. Inter Marine Masters narzucili rywalom swoje warunki gry i pod koniec seta prowadzili 18-10. Wydawało się, że to przewaga nie do roztrwonienia? Cóż – zdanie na ten temat mieli inne sami ‘Mastersi’, którzy postanowili udowodnić, że nie ma takiej różnicy, której nie da się zmarnować. Po fatalnej końcówce ekipa Andrzeja Masiaka zdobyła zaledwie dwa punkty, tracąc aż dziesięć i pozwalając Staltestowi doprowadzić do stanu 20-20. Mimo że pachniało tu dramatem, ostatecznie dopisało im szczęście i zdołali domknąć seta 23-21. To, czego nie udało się graczom Arka Kozłowskiego w pierwszej partii – zrobili w drugiej. Po świetnym fragmencie gry (naszym zdaniem najlepszym w całym sezonie) Staltest objął prowadzenie 13-8. Choć później za sprawą Andrzeja Masiaka i Tomka Kowalewskiego ‘Mastersi’ próbowali odrobić straty (18-15), ostatnie słowo należało do Staltestu, który wygrał 21-17. Ostatni set był najbardziej wyrównany i rozbudził emocje po obu stronach siatki. Nie zabrakło tam sportowej walki, ale również kontrowersji. Przy stanie 18-18 wszystko było możliwe, lecz w końcówce więcej zimnej krwi i koncentracji zachowali gracze Staltestu Pomorze. Zdobyli trzy ostatnie punkty meczu i mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie Jesień’25. Po spotkaniu gracze Inter Marine nie kryli rozżalenia tym, jak potoczył się mecz. Choć byli faworytem, zaprezentowali się jedynie przeciętnie, by nie powiedzieć słabo. Niezależnie od tego, jaką wersję przyjąć – team Andrzeja Masiaka musi zrobić zdecydowanie więcej, jeśli nie chce utknąć w dolnych rejonach tabeli.

MPS Volley – Speednet 2 1-2 (18-21; 18-21; 21-15)

Niepokonana drużyna z aspiracjami na awans do elity vs drużyna tygodnia, która historycznie wygrywała mecze z Miłośnikami Piłki Siatkowej. Choć argumenty przemawiały za obiema stronami, to bardziej logiczny wydawał się tryumf MPS-u. Podobnego zdania było 86% Typerów w aplikacji SL3. Już początek spotkania pokazał jednak, że Speednet nie zamierza łatwo odpuścić i we wtorkowy wieczór powalczy o zwycięstwo. To właśnie oni, po kilku atakach Kamila Szlejtera, wysunęli się na prowadzenie 12-9 i do samego końca utrzymali kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Choć przy stanie 20-15 nieco spuścili z tonu i rywale zdobyli trzy punkty z rzędu, to finalnie Speednet cieszył się z wygranej w pierwszej partii (21-18). Środkowa odsłona to popisowa gra ‘Programistów’. Dawno nie widzieliśmy, by któraś z drużyn SL3 wyszła na parkiet z tak ogromną motywacją. Jako że MPS również prezentował solidną siatkówkę, to na półmetku seta mieliśmy remis po 11. Z czasem przewaga Speednetu zaczęła się jednak uwidaczniać, choć co ciekawe – rzadko która akcja kończyła się według klasycznego schematu: przyjęcie – rozegranie – atak. To spotkanie obfitowało w długie wymiany, efektowne obrony i skuteczne kontry. Tutaj po prostu nie dało się nudzić. Druga część seta należała już zdecydowanie do ‘Programistów’, a duży udział w tym miał Sławek Janczak, który serią skutecznych ataków dał swojej drużynie wygraną 21-18. Trzeci set nie miał już takiego poziomu emocji i jakości jak poprzednie partie. Był raczej swoistą ‘nagrodą pocieszenia’ dla MPS-u, który zdobył przynajmniej jeden punkt. Jeśli chodzi o Speednet, to gracze Marka Ogonowskiego mogą być z siebie dumni. Za nimi bardzo wymagający terminarz, w którym mierzyli się z drugoligową czołówką, a mimo to – trzy ostatnie mecze to trzy zwycięstwa. To pokazuje, że w ‘Programistach’ drzemie naprawdę ogromny potencjał – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #16

Zaczynamy szesnasty dzień zmagań w sezonie Jesień’25. Dość ciekawie zapowiadają się derby gminy Żukowo, w którym Fux Pępowo zmierzy się z VB Sulmin. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu, w którym MPS zmierzy się ze Speednetem 2. Zapraszamy na zapowiedź!

Speedway AWKS – Only Spikes

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

W minionym tygodniu byliśmy świadkami nie lada niespodzianki. Speedway AWKS, który na inaugurację wygrał wszystkie cztery spotkania, inkasując przy tym komplet dwunastu punktów, rywalizował z VB FE Sulmin, znajdującym się na przeciwległym biegunie ligowej tabeli. W zapowiedzi tego meczu pisaliśmy, że choć wyobraźnię mamy naprawdę bujną, to nie potrafimy w niej znaleźć scenariusza, w którym ‘żółto-czarni’ mieliby pogubić punkty. Ku naszemu zdumieniu, zespół Mateusza Bojke przegrał sensacyjnie trzeciego seta rywalizacji z drużyną z dolnej części tabeli, co jasno pokazało, że wcale nie są tak nietykalni, jak mogło się wydawać. Taka wiadomość to nic innego jak swoiste ‘hopium’ dla zawodników Only Spikes, którzy do wieczornego starcia przystąpią z zaledwie jednym punktem zdobytym w czterech rozegranych spotkaniach. Co ciekawe – choć nie dawaliśmy większych szans ‘Kanarkom’ w meczu przeciwko innemu z faworytów do podium, ekipie DSGSA, to drużyna Patryka Łabędzia podeszła do tego pojedynku bez kompleksów i w efekcie wygrała jednego seta, co śmiało można określić jako spore zaskoczenie. Wydaje się jednak, że na powtórzenie tego wyczynu szanse są dość iluzoryczne. Strata punktu w ostatnim spotkaniu wyzwoliła w graczach AWKS sportową złość i dziś – będą chcieli za wszelką cenę udowodnić, że była to wyłącznie ‘wpadka przy pracy’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Złomowiec Gdańsk – DHP Oliwa

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Jeden z dwóch niepokonanych drugoligowych bastionów powraca na parkiety Inter Marine SL3. Mowa tu rzecz jasna o Złomowcu, który kontynuuje świetną serię, odprawiając kolejnych rywali. Na rozkładzie drużyny w miedzianych barwach w obecnej kampanii mamy Staltest Pomorze, VB Sulmin, Challengersów oraz Inter Marine Masters. Choć ta passa robi ogromne wrażenie, to jednak ‘szóstkę’ w skali szkolnej obniżamy do ‘piątki minus’ za to, że team Witolda Klimasa w aż trzech przypadkach zgubił po jednym punkcie. W każdym z wymienionych starć Złomowiec był wyraźnym faworytem i wynik 3-0 był absolutnie ‘w zasięgu’. Podobnej sytuacji spodziewamy się również dziś wieczorem. Rywalem Złomowca będzie bowiem ekipa DHP Oliwa, która rozpoczęła sezon w bardzo słabym stylu. Aktualnie zespół Adama Wyrzykowskiego rozegrał trzy spotkania, w których ani razu nie zdołał zwyciężyć, plasując się w konsekwencji na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Pewnym pocieszeniem dla nich może być jednak fakt, że obok MPS-u to właśnie DHP Oliwa ma na koncie najmniejszą liczbę rozegranych meczów i kto wie – być może ich sytuacja jeszcze się poprawi. Warto tu zwrócić uwagę również na absolutny hit transferowy, którego dokonali biało-granatowi. Choć Dorian Walentynowicz mocno kusił pierwszoligowców, ostatecznie trafił do Oliwy i już w ostatnim spotkaniu zaprezentował się bardzo dobrze, zdobywając kilkanaście punktów. Wydaje się więc, że z czasem Oliwa zacznie grać lepiej i ich los wcale nie jest jeszcze przesądzony. O wygraną, a nawet o punkty we wtorkowy wieczór będzie im jednak piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

BL Volley – Dream Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Gdyby ktoś zapytał nas przed rozpoczęciem sezonu, która z drużyn po czterech tygodniach rozgrywek będzie miała komplet zwycięstw, to z pewnością zamiast BL Volley, wskazalibyśmy na ekipę ‘Marzycieli’. Do pewnego momentu team Mateusza Dobrzyńskiego zdawał się realizować przedsezonowe założenia. Choć można było nieco narzekać na styl, to drużyna w granatowych koszulkach ogrywała kolejno: Team Spontan, MysterElektroRockets oraz Port. W czwartym spotkaniu Dream Volley mierzył się z ekipą MiszMaszu, z którą historycznie szło ‘Marzycielom’ znakomicie. Przed meczem uznaliśmy, że komplet punktów Dream Volley zdaje się być ‘pewniaczkiem’. Ku naszemu zaskoczeniu, Dream zaprezentował w tym starciu totalną niemoc, przegrywając sensacyjnie w stosunku 1-2. Dziś choć są faworytem, to zmierzą się z zespołem, który jak dotąd jeszcze nie przegrał. BL Volley po ponad miesiącu rywalizacji pozostaje w elitarnym gronie drużyn, które mogą pochwalić się wyłącznie zwycięstwami. Co ciekawe – dziś zespół Wojciecha Strychalskiego stanie przed szansą wyrównania wyniku z sezonu Jesień’22, kiedy to wyśrubowali swój rekord najdłuższej serii zwycięstw z rzędu. Wówczas było to sześć spotkań. Przed dzisiejszym starciem mają ich pięć, ale jeśli wyrównywać rekord – to najlepiej z przytupem, ogrywając tak wymagającego przeciwnika. Smakowałoby to naprawdę wyjątkowo. Choć trudno w to uwierzyć – obie drużyny rozegrały do tej pory 15 setów i za każdym razem górą był Dream Volley. Trudno o bardziej jaskrawy przykład dysproporcji pomiędzy dwiema drużynami. Czy tym razem będzie podobnie? Sądzimy, że choć Dream Volley sięgnie po zwycięstwo, to BL Volley zdoła urwać im choć jednego seta.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Fux Pępowo – VB Sulmin

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Zmagania w rundzie jesiennej drużyna Daniela Bąby rozpoczęła w rewelacyjny sposób. Na inaugurację wygrali oni za komplet punktów z DHP Oliwą oraz Staltestem Pomorze i przez dwa tygodnie ligowych zmagań – byli liderem drugiej ligi. Dwa kolejne mecze to jednak arcytrudne pojedynki z drużynami, które wymieniane są w roli faworytów w wyścigu do pierwszej ligi. We wspomnianych starciach z MPS-em Volley oraz Złomowcem Gdańsk gracze VB musieli uznać wyższość rywali, zdobywając przy tym po jednym punkcie. Mimo bilansu dwóch zwycięstw oraz dwóch porażek, team Daniela Bąby plasuje się w górnej części ligowej tabeli. Co ciekawe – tuż nad nimi znajdują się gracze Fuxa Pępowo, którzy w czterech rozegranych meczach wygrali trzy razy, ale mają dokładnie tyle samo punktów co ich dzisiejszy rywal. Jeśli bowiem odnosili zwycięstwa, to często musieli dzielić się punktami z przeciwnikami. Tak było w dwóch ostatnich meczach z DHP Oliwą oraz Challengersami. Mimo to, zespół ‘Koniczynek’ na początku obecnego sezonu prezentuje się naprawdę solidnie i w naszych oczach to właśnie oni są nieznacznym faworytem dzisiejszego meczu. Jak do tej pory oba zespoły rozegrały w Inter Marine SL3 zaledwie dwa bezpośrednie spotkania, w których każda z ekip wygrała po 2-1. Mimo dość skromnej historii rywalizacji, gracze obu drużyn znają się doskonale i wiele wskazuje na to, że będzie to bardzo interesujące starcie. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Staltest Pomorze – Inter Marine Masters

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Koszmar Staltestu powrócił, kto wie czy nie ze zdwojoną siłą. Przypominamy sobie miniony sezon, w którym team Arkadiusza Kozłowskiego miał ogromne problemy z regularnym punktowaniem. Kiedy niemal wszyscy byli już przekonani, że los ex-pierwszoligowca jest przesądzony i spadną oni do trzeciej ligi – nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji, w którym Staltest wygrał kilka spotkań i w konsekwencji zdołał się utrzymać. Wydarzenia z końcówki poprzedniego sezonu wielu odebrało w kategorii cudu. A jak wiadomo – cuda nie zdarzają się zbyt często. Jeśli Staltest w najbliższym czasie nie odmieni radykalnie swojej gry i nie zacznie regularnie punktować, tym razem mogą mieć już zdecydowanie mniej szczęścia. O tryumf dziś wieczorem nie będzie łatwo. Rywalem drużyny Arkadiusza Kozłowskiego będzie bowiem ekipa Inter Marine Masters, która co prawda jest bezpośrednim sąsiadem w ligowej tabeli, ale której gra wygląda naszym zdaniem zdecydowanie lepiej. Warto zwrócić uwagę na fakt, jak trudnych przeciwników mieli dotąd gracze Inter Marine Masters. Zespół w biało-czerwonych barwach mierzył się bowiem z Flotą, Złomowcem, Treflem oraz Old Boysami. Wszystkie wymienione drużyny były przed sezonem wskazywane jako kandydaci do walki o podium rozgrywek. Takich predykcji w przypadku Staltestu nie było i sądzimy, że dzisiejszą wygraną ‘Mastersi’ rozpoczną marsz w górę ligowej tabeli.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MPS Volley – Speednet 2

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Miłośnicy Piłki Siatkowej nie zwalniają tempa. Po trzech wygranych na inaugurację team Jakuba Nowaka rywalizował wczoraj wieczorem z drużyną Old Boys. Na papierze wszystko wskazywało na to, że będzie to najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Teoria jedno, a praktyka drugie, bo wczorajszy wieczór okazał się absolutnie jednostronnym widowiskiem, w którym MPS rozbił ex-pierwszoligowca za komplet punktów. Dzięki wygranej team Jakuba Nowaka wskoczył na sam szczyt ligowej tabeli i dziś wieczorem ma szansę, by umocnić się w fotelu lidera. Zadanie stawiane przed Miłośnikami Piłki Siatkowej nie będzie jednak łatwe. Warto podkreślić, że Speednet 2 podejdzie do meczu jako aktualna drużyna tygodnia. Choć w minionym tygodniu ‘Programiści’ nie byli faworytem ani w starciu z Flotą Active Team, ani tym bardziej z Eko-Hurtem, to gracze Marka Ogonowskiego zaprezentowali się znakomicie, wygrywając oba mecze w stosunku 2-1. Dzięki temu zespół ‘Programistów’ wydostał się ze strefy spadku, w której znalazł się po słabym początku sezonu. Jak będzie dzisiaj? Faworytem meczu pozostają gracze MPS, którzy spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze mogą pochwalić się najlepszym przyjęciem (tracą w ten sposób średnio 2 pkt/mecz). Dla porównania Speednet – 4,75/mecz. Dodatkowo tracą najmniej punktów w całej lidze po atakach rywali (21,5 vs 33). Jakby tego było mało – są także najlepsi w grze blokiem (8,75 vs 5,5). Choć atutów im nie brakuje, to jednak historia dwóch bezpośrednich meczów przemawia na korzyść Speednetu 2. Wobec tego stawiamy na szczęśliwy podział punktów dla MPS-u.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #15

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której swoją siłę udowodniła ekipa MPS Volley, pewnie pokonując Old Boys i zgarniając komplet punktów. W najwyższej klasie rozgrywkowej pierwszej porażki w tym sezonie doznała z kolei drużyna AiP, która nawiązała do niechlubnej historii i ponownie musiała uznać wyższość Bossmana. Zapraszamy na podsumowanie!

MPS Volley – Old Boys 3-0 (21-9; 21-15; 21-12)

Choć zespół Old Boys miał bardzo słaby początek sezonu, ich imponujące zwycięstwo z Energą Trefl Gdańsk sprawiło, że uznaliśmy poniedziałkowe starcie za potencjalny hit piątego tygodnia rozgrywek. W taki właśnie sposób anonsowaliśmy mecz, a już kilka chwil po jego rozpoczęciu wiedzieliśmy, że to klasyczny przykład powiedzonka ‘z dużej chmury mały deszcz’. Od pierwszych piłek zespół w białych strojach miał kłopoty z trafianiem w boisko, niezależnie od tego, czy chodziło o zagrywkę, czy próbę ataku (10-6). W kolejnych fragmentach ‘Miłośnicy Piłki Siatkowej’ dołożyli skuteczną grę w bloku, po której Old Boysom wręcz odechciewało się grać (21-9). Drugi set był już nieco bardziej wyrównany, choć w praktyce MPS utrzymywał wyraźną przewagę. Już na początku drużyna Jakuba Nowaka wyszła na prowadzenie 8-4 i ani przez moment nie sprawiała wrażenia zespołu, który mógłby wypuścić kontrolę nad przebiegiem gry. Po chwili tablica wyników pokazywała 16-11, a następnie – drugi punkt w meczu dla teamu Jakuba Nowaka (21-15). Trzeci set nie przyniósł zmiany obrazu rywalizacji. Finałowa partia rozpoczęła się od miażdżącego prowadzenia Miłośników Piłki Siatkowej (7-1), którzy już niemal na początku seta zapewnili sobie zwycięstwo. Oj, dawno nie widzieliśmy tak bezradnych graczy Old Boys. Choć od zakończenia meczu minęło kilka godzin, wciąż zastanawiamy się, jak w ciągu kilku dni można zaprezentować tak zupełnie inną grę. Z drugiej strony – gra się tak, jak przeciwnik pozwala. MPS nie pozwolił rywalom ani na moment złapać oddechu i przynajmniej na chwilę wskoczył na fotel lidera drugiej ligi – brawo!

BEemka Volley – Czerepachy Volley 3-0 (21-12; 21-16; 21-15)

Po średnim bilansie z początku sezonu, BEemka Volley miała w poniedziałkowy wieczór jeden cel – wygrać za komplet punktów i diametralnie poprawić swoją sytuację. Zadanie to nie było w teorii przesadnie trudne. Team Daniela Podgórskiego mierzył się bowiem z drużyną, która jak do tej pory nie wygrała jeszcze meczu i prawdę mówiąc – nic nie wskazywało na to, że mogłoby to się zmienić. Choć z szacunkiem do rywala, plan BEemki był taki, by poza zespołem w zielonych strojach, nie mierzyć się z jeszcze jednym przeciwnikiem – samym sobą. Pierwsze nerwy odpuściły BEemce tuż po początku spotkania, bo team w różowych strojach rozpoczął perfekcyjnie. Po kilku punktach Macieja Rzepczyńskiego oraz Przemysława Wawera, BEemka prowadziła 8-2. W dalszej części seta przewaga faworyta jeszcze się powiększyła (18-9), a rywal sprawiał wrażenie, jakby nie do końca rozumiał, co się tak naprawdę dzieje. Ostatecznie BEemka wygrała tę partię do 12. Nieco lepiej team ‘Żółwi’ zaprezentował się w środkowej odsłonie, gdzie do połowy seta utrzymywał kontakt z rywalem (10-9). Po świetnej zagrywce ‘Rzepy’, przewaga BEemki urosła do czterech punktów (16-12) i był to koniec marzeń ‘Zielonych’ o wygraniu tej partii (21-16). Ostatni set nie przyniósł żadnego zwrotu akcji, a czwarta siła poprzedniego sezonu kontrolowała przebieg gry i bez większego problemu wygrała do 15. Dzięki trzem punktom BEemka wskoczyła na drugie miejsce w ligowej tabeli i z ich perspektywy wygląda to już całkiem przyjemnie.

Speednet – Szach-Mat 2-1 (21-18; 21-18; 10-21)

Dawno nie mieliśmy takiego problemu, typując faworyta spotkania. Ostatecznie nasz wybór padł na drużynę Szach-Matu, bo błędnie uznaliśmy, że wreszcie zdołają nawiązać do wydarzeń z zeszłego sezonu. Życie ‘wspomnieniami’ to jednak niezbyt dobry pomysł, o czym w poprzedniej kampanii przekonał się Speednet. Tak czy siak, rywalizacja pomiędzy obiema drużynami nie przyniosła większych emocji. Choć długimi fragmentami mecz był wyrównany, brakowało w nim tej aury, w której oba zespoły nakręcają się wzajemnie i serwują widowisko z prawdziwego zdarzenia. W tych nieco ospałych okolicznościach Szach-Mat prowadził w pierwszym secie 13-11 i wydawało się, że to oni za chwilę będą cieszyć się z wygranej. Kilka piłek później Speednet złapał jednak wiatr w żagle, a po dwóch istotnych punktach Piotra Wojtkiewicza wysunął się na prowadzenie 16-14. Choć była to jedynie skromna zaliczka, Speednet nie pozwolił już wyrwać sobie inicjatywy i zakończył tę partię zwycięstwem do 18. Środkowa odsłona miała nieco inny przebieg – tu Speednet od początku narzucił swój rytm i po udanych akcjach przyjmujących ‘Programistów’, Łukasza Żurawskiego oraz Sebastiana Konarzewskiego, prowadził 9-5. Szach-Mat zdołał jeszcze doprowadzić do remisu 11-11, ale druga część seta upłynęła już pod dyktando rywali, którzy triumfowali 21-18. Ostatni set rywalizacji był z kolei zaskakującym zwrotem – Speednet z niewiadomych powodów całkowicie się zatrzymał i stracił sześć punktów z rzędu (0-6). Choć w dalszej części drużyna Macieja Miścickiego próbowała się przebudzić, nie miała już możliwości odrobić strat i przegrała bardzo wyraźnie, bo do 10.

AIP – Bossman Team 1-2 (21-17; 17-21; 19-21)

Przed spotkaniem wiele mówiliśmy o najlepszym otwarciu sezonu w wykonaniu AiP. Mówiliśmy również o tym, że w czasie gdy inni się biją i co rusz gubią punkty – zespół Adriana Ossowskiego zdaje się być ponad to, wygrywając 9 na 9 możliwych setów. Z drugiej strony wspominaliśmy również historię bezpośrednich pojedynków obu drużyn, a ta – była dla AiP opłakana. Z jednym wyjątkiem, ilekroć mierzyły się obie drużyny – wygrywał Bossman. Co ciekawe – za każdym razem był to wynik 2-1 i nie zgadniecie jak zakończył się poniedziałkowy pojedynek. 2-1. Początek spotkania to jednak świetne otwarcie AiP, które zdawało się być na dobrej drodze do kontynuowania passy (10-5). Trzeba przyznać, że Bossman im w tym szczególnie nie przeszkadzał, wysyłając co chwilę piłki po autach czy w siatkę. Dalsza część seta to przewaga drużyny Adriana Ossowskiego, która bardziej szanowała zagrywkę i nie popełniała tak dużo błędów w innych elementach (21-17). W środkowej odsłonie – wszystko się jednak zmieniło. Przede wszystkim – bawiący się świetnie od początku meczu Bossman – dorzucił do tego naprawdę niezłą grę, z którą AiP miało spore problemy. Co ciekawe – po tym jak Jakub Jetke ‘ustrzelił’ zagrywką stojącego w narożniku boiska Szymona Zalewskiego – team ‘Przyjaciół’ prowadził 7-6. Mimo to – w kilku kolejnych akcjach na jeden punkt drużyny w fioletowych strojach, przypadło aż…osiem punktów przeciwników. Już po chwili Bossman wysunął się bowiem na prowadzenie 14-8, które po chwili jeszcze powiększył, wygrywając finalnie do 17. Ostatni set był jednocześnie tym najciekawszym. Przez długi fragment wydawało się, że będzie to partia bez historii. Bossman prowadził bowiem 18-12. W końcówce, zespół AiP rzucił się do szaleńczej gonitwy i sztuka ta, prawie im się udała. Ostatecznie zespół ‘Przyjaciół’ zdołał zniwelować stratę do jednego oczka (20-19), ale ostatnie słowo, należało już do Bossmana, który notuje drugie zwycięstwo z rzędu.

Aqua Volley – Hydra Volleyball Team 0-3 (15-21; 14-21; 12-21)

Występy Hydry Volleyball Team w obecnym sezonie? Zależy jak na to patrzeć. Jeśli ktoś lubił w przeszłości walki Floyda Mayweathera, to spotkania Hydry w Inter Marine SL3 będą dla takiej osoby kunsztem. Czymś rewelacyjnym. Wspomniany pięściarz był prawdziwym kotem, ale jednak – stosunkowo rzadko wygrywał walki przez nokaut, a najczęściej na punkty. Zamęczał przeciwnika. Jeśli jednak ktoś chciałby obejrzeć w akcji Mike Tysona i liczy na konkretne i błyskawiczne lanie – powinien omijać mecze nomen omen ‘Bestii’ w rozgrywkach Inter Marine SL3. No bo powiedzmy sobie wprost. Mecz pomiędzy pierwszą, a czternastą drużyną w ligowej tabeli nie był przesadnie elektryzującym widowiskiem. Gracze Hydry mogą się złościć, że niezbyt dużo czasu poświęcamy im w magazynach, ale o czym tu mówić? Wygrali, bo byli lepsi i nie było tu absolutnie żadnego zaskoczenia. Choć do połowy premierowej partii, Aqua trzymała się blisko przeciwnika (10-10), to druga część seta była wyraźną przewagą faworyta (21-15). Środkowy set wyglądał bardzo podobnie. Wiecie – niby Aqua mogła czuć, że ten rywal wcale nie jest taki mocny i można z nim powalczyć. To oczywiście wyłącznie urojenia, bo kiedy Hydrze znudziło się granie ‘po równo’ (11-10), odjechała rywalom, wygrywając do 14. Ostatni set to już partia bez jakiejkolwiek historii. Ok – Aqua Volley ma za sobą najtrudniejszego rywala, ale cóż z tego, skoro po pięciu meczach ma dwa punkty?

Maritex – Tiger Team 3-0 (21-18; 21-13; 21-15)

Choć brutalne, to fakty są jednak takie, że mecz pomiędzy Maritexem, a Tiger Team był rywalizacją drużyn z dolnych partii ligowej tabeli. Mimo, że w ostatnim czasie Maritexowi nie szło zbyt dobrze, to uznaliśmy, że to właśnie oni mają nieco więcej szans na tryumf. Pierwszy set rywalizacji, to jednak bardzo wyrównana gra obu drużyn, która doprowadziła nas do stanu po 18. W końcówce ważny punkt dla Maritexu zdobył rozgrywający – Kacper Kania. Do tej pory obie drużyny szły ‘łeb w łeb’, ale w końcówce, kiedy piłka była po ‘Tygrysiej stronie siatki’, pomylił się jeden z zawodników beniaminka rozgrywek, a przewaga Maritexu urosła do dwóch oczek i po chwili – ci, cieszyli się z wygrania premierowego seta (21-18). Po premierowej partii można było mieć poczucie, że dalsza część meczu będzie równie wyrównana. Niestety – przeliczyliśmy się, a widowisko kreowała już tylko jedna drużyna. Po kilku punktach świetnie dysponowanego Andrzeja Lubańskiego, oraz dużej liczbie błędów Tigera – Maritex wysunął się na prowadzenie 18-11 i bez problemów wygrał partię do 13. Ostatni set poniedziałkowego starcia to zdecydowana przewaga Maritexu, który ‘zagrał jak za dawnych lat’. Po demolce urządzonej rywalom na początku seta, team Michała Pietrasika objął prowadzenie 14-5 i stało się jasne, że nic złego im się już nie przytrafi. Pod koniec seta Tiger nadrobił co prawda kilka punktów, ale ich gry z początku seta nie da się już ‘odzobaczyć’.

Zapowiedź – MATCHDAY #15

Zaczynamy piąty tydzień rozgrywek i jest to czas, w którym zaczyna się krystalizować układ tabel. W poniedziałkowy wieczór bardzo ciekawie zapowiada się starcie w drugiej lidze, w której MPS Volley zmierzy się z Old Boysami. Poniedziałkowe granie to również aż trzy spotkania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zapraszamy na zapowiedź!

MPS Volley – Old Boys

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Jesteśmy Wam winni przedstawienia chronologii. Harmonogram na aktualny tydzień ustalaliśmy równy tydzień temu – w poniedziałek. Wówczas nie wiedzieliśmy, że kilka dni później, zespół Old Boys wróci do bardzo dobrego grania i będzie w stanie pokonać bardzo dobrze dysponowany team Energi Trefl Gdańsk. Prawdę mówiąc – mieliśmy mnóstwo przesłanek do tego, by nie wróżyć drużynie z Pruszcza Gdańskiego nic dobrego. Na inaugurację, team Bartka Kniecia prezentował się naprawdę kiepsko, a wyniki 0-3 z Flotą Active Team czy 1-2 z Inter Marine Masters, są na to koronnym dowodem. Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w obozie Miłośników Piłki Siatkowej, którzy w obecnej kampanii wygrali wszystkie trzy mecze i pozostają jedną z dwóch niepokonanych drużyn w drugiej lidze. Wszystko wskazuje na to, że potwierdza się to, o czym pisaliśmy przed rozpoczęciem sezonu Jesień’25. Po dokonaniu kilku hitowych transferów, team Jakuba Nowaka ma ogromną ambicję do tego by wrócić do elity i póki co – jest na doskonałej drodze by się tak stało. Jeśli jednak gracze Old Boys zaprezentują się tak jak w minionym tygodniu, zespół Miłośników Piłki Siatkowej czeka najtrudniejsze z dotychczasowych wyzwań w obecnej kampanii. Poza aspektami sportowymi, spotkanie ma dodatkowy ‘smaczek’ w postaci graczy, którzy w przeszłości migrowali pomiędzy jedną a drugą ekipą jak Adrian Wieleba, Karol Fidyk czy Łukasz Gronkowski. Z całą pewnością – oba zespoły będą miały dziś ‘rachunki do wyrównania’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BEemka Volley – Czerepachy Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Początek sezonu w wykonaniu BEemki Volley ma ‘słodko-gorzki’ smak. Z jednej strony zespół Daniela Podgórskiego wygrał za komplet punktów z Tufi Team czy Bossmanem co umówmy się – oczywistością nie było. Jest też druga strona medalu – ta, której BEemka niespecjalnie chciałaby eksponować. Mowa tu o meczach, w których ich dyspozycja była już znacznie gorsza. Ta, w której BEemka najpierw przegrała w stosunku 0-3 z AiP, a następnie 1-2 z CTO Volley. Po dwóch zwycięstwach oraz porażkach, zespół w różowych barwach plasuje się na czwartym miejscu w ligowej tabeli i trzeba zaznaczyć, że jest to z pewnością wynik poniżej oczekiwań drużyny. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że poza nielicznymi przypadkami, poziom pierwszej ligi bardzo się spłaszczył i dziś – ‘każdy może wygrać z każdym’. Do nielicznych przypadków, o których przed chwilą napisaliśmy należy niestety ekipa Czerepachów Volley, która w czterech dotychczas rozegranych spotkaniach, nie zdołała wygrać ani razu. Dodatkowo jest bardzo mało prawdopodobne aby sytuacja ta miała zmienić się dziś wieczorem, bo to rywal jest zdecydowanym faworytem meczu. Sympatycy drużyny Czerepachów nie mogą czuć nudy i w każdym sezonie ich sympatycy dostarczają im konkretnych emocji. Albo jest bardzo dobrze i team awansuje co sezon do wyższych lig, albo tak jak teraz – przegrywa wszystkie mecze i już we wrześniu zdają się być pewniakiem do spadku.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Speednet – Szach-Mat

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Po rewelacyjnym początku sezonu, w którym Speednet ograł za komplet punktów Tufi Team, a następnie po podziale oczek aktualnego Mistrza – CTO Volley, nadzieje w obozie Speednetu zostały rozpalone do czerwoności. W kolejnym meczu, team Macieja Miścickiego mierzył się z Czerepachami i mimo, że był wówczas zdecydowanym faworytem, to nie zdołał zgarnąć kompletu oczek. Co więcej – we wspomnianym meczu mało brakowało do tego by to rywal wygrał mecz. Trzeci i zarazem decydujący set rywalizacji zakończył się zwycięstwem Speednetu w stosunku 21-19. Po wspomnianym meczu uznaliśmy, że był to po prostu słabszy dzień Mistrzów z sezonu Jesień’24. W kolejnym meczu ‘Programiści’ rywalizowali jednak z Bossmanem, który do wspomnianego meczu podchodził z serią siedmiu porażek z rzędu. Mimo, że Speednet był faworytem to ze zwycięstwa cieszyli się rywale. Powodów do optymizmu po ostatnich meczach nie mają również gracze Szach-Matu, którzy powiedzmy sobie wprost – nie prezentują się już tak dobrze jak w poprzednim sezonie. Choć zespół Dawida Kołodzieja wygrał na inaugurację z Czerepachami oraz Bossmanem, to dwa kolejne mecze były już ogromnym rozczarowaniem. O ile porażkę z CTO Volley (choć w słabym stylu) można jeszcze zrozumieć, to kolejna już w historii porażka z Tufi Team jest ogromnym rozczarowaniem. Te jest spotęgowane faktem, że przed meczem z Szach-Matem, gracze Tufi przegrali wszystkie pojedynki i do meczu podchodzili jako absolutny ‘underdog’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

AIP – Bossman Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

To absolutnie najlepszy początek sezonu w wykonaniu drużyny AiP. Nie ma co bowiem porównywać zmagań pierwszoligowych do tych, w których AiP rozpoczynało zmagania w Inter Marine SL3 i wygrywali większą liczbę spotkań z rzędu, ale w niższej lidze. Ba – prawdę mówiąc zdobycie 9 punktów w trzech premierowych meczach sezonu to wynik, który historycznie można policzyć na palcach jednej ręki. Na rozkładzie drużyny Adriana Ossowskiego mamy BEemkę Volley, DNV Volley Gdańsk oraz Czerepachy Volley. Choć dużo osób wskazuje na to, że Volley Gdańsk oraz Tufi Team będą miały ogromny problem by wskoczyć do grupy mistrzowskiej, tak zwycięstwo z BEemką – musi robić ogromne wrażenie. Czy team w fioletowych barwach stać na kontynuację świetnej passy? Będzie o to bardzo trudno, bo w ostatnim czasie – Bossmanowi udało się wreszcie przełamać. Pamiętamy, że przed spotkaniem ze Speednetem kilkukrotnie podkreślaliśmy ich bardzo nieciekawą i jedną z najdłuższych serii porażek w całej lidze. Mimo, że to ‘Programiści’ byli wówczas faworytem, to Bossman zdołał ograć Mistrzów z sezonu Jesień’25 i ‘na pokładzie’ liczą na to, że team obrał wreszcie zagubiony kurs. Choć będzie to starcie z liderem, to w obozie Bossmana liczą na powtórkę historii. AiP to bowiem rywal, z którym Bossmanowi szło historycznie doskonale, a team wygrał aż 4 z 5 spotkań. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Aqua Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Jeśli dotychczas było trudno, to czym będzie dla Aqua Volley mecz z Hydrą Volleyball Team? Cóż – to może być piekło. Na ‘papierze’ wszystko wskazuje na to, że Hydra Volleyball Team jest zdecydowanie mocniejsza od swojego dzisiejszego rywala i nie będzie miała problemu z tym, by wygrać za komplet punktów. Podobny scenariusz wskazuje ponad…95% typerów w aplikacji SL3, a to z kolei sprawia, że mamy silne poczucie deja vu. Pamiętamy bowiem historię, w którym ówcześni drugoligowcy – Hydra oraz Team Spontan mierzyli się w bezpośrednim pojedynku i choć absolutna większość stawiała na team Sławka Kudyby, to mecz sensacyjnie wygrał późniejszy spadkowicz – Team Spontan. Czy teraz może być podobnie? W naszym odczuciu jest to scenariusz jeszcze mniej prawdopodobny niż wówczas, a dysproporcja pomiędzy drużynami jeszcze większa. Aktualnie Aqua Volley ma na swoim koncie rozegrane cztery spotkania, w których zgromadzili oni dwa punkty. 0,5 pkt na mecz jest wynikiem, który oznacza ogromne kłopoty i team Mateusza Drężka plasuje się aktualnie na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Choć mamy jeszcze wrzesień to już dziś niemal wszystko wskazuje na to, że w dalszej części sezonu, będą oni walczyć o utrzymanie. Aby tak się stało, muszą ‘na cito’ poprawić kilka elementów. Jak pokazują statystyki – Aqua Volley jest aktualnie najgorzej przyjmującą drużyną w całej drugiej lidze, a jak wiadomo – bez tego ani rusz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Maritex – Tiger Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Nie jest tak, że się przesadnie czepiamy. Fakty są jednak takie, że po czterech spotkaniach sezonu Wiosna’25, Maritex mógł pochwalić się…czterema wygranymi, w których zdobyli aż 11 na 12 możliwych punktów. Warto przy tym zaznaczyć, że w naszym odczuciu, ówczesny poziom trzeciej ligi był zauważalnie wyższy niż aktualny. Dziś zamiast czterech wygranych i jedenastu punktach, Maritex ma zaledwie jeden tryumf i trzy na dwanaście możliwych oczek. Fatalna forma na inaugurację ma oczywiście swoje konsekwencję, bo team Michała Pietrasika plasuje się na jedenastym miejscu w tabeli i ma zaledwie jeden punkt przewagi nad ostatnią drużyną w lidze. Choć sytuacja może się jeszcze zmienić, to aktualnie można tu mówić o jednym z największych i najbardziej spektakularnych zjazdów formy w ostatnim czasie, bez podziału na ligi. Tak czy siak – w poniedziałkowy wieczór, Maritex ma szansę na to by się ‘odkuć’. Ich rywalem będzie bowiem beniaminek trzeciej ligi – Tiger Team. Choć forma ‘Tygrysów’ w ostatnim czasie jest naprawdę niezła, to jednak Maritex pozostaje faworytem spotkania. Wracając jednak do teamu Dawida Staszyńskiego to do meczu z Maritexem, podejdą oni po zwycięstwie z ‘Portowcami’. Jeszcze wcześniej Tiger rywalizował z jedną z dwóch niepokonanych drużyn w trzeciej lidze – ekipą BL Volley i był o włos od tryumfu. Cała sytuacja pokazuje, że ‘Tygrysy’ podejdą do dzisiejszego starcia bez jakichkolwiek kompleksów i naszym zdaniem nie pozostają bez szans.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1