MATCHDAY #40

W hicie czwartoligowych rozgrywek bezpośredni awans do trzeciej ligi zapewniła sobie ekipa DSGSA, która ograła Speedway AWKS. W trzeciej lidze ogromnych szans na bezpośredni awans nie wykorzystały Dream Volley oraz Team Spontan, które solidarnie straciły po jednym punkcie i muszą czekać na spotkanie drużyny BL Volley. W drugiej lidze awans zapewniła sobie ekipa z kolei ekipa MPS Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

MPS Volley – Energa Trefl Gdańsk 3-0 (21-19; 21-17; 21-16)

Po ostatnich meczach MPS-u stało się jasne, że przed wczorajszym spotkaniem z Energą Treflem Gdańsk kwestia potencjalnego mistrzostwa nie leżała już wyłącznie w rękach Miłośników Piłki Siatkowej. Jako że najgroźniejszy rywal w walce o złoto w sezonie Jesień’25, Fux Pępowo, miał rozgrywać mecz ze Staltestem Pomorze i był murowanym faworytem, MPS musiał powalczyć o komplet punktów. Zadanie to nie było bynajmniej proste, bo choć Energa Trefl Gdańsk nie jest już tak mocna jak w trzeciej lidze, to wciąż jest to team, który potrafi wygrać z każdą drużyną w drugiej lidze. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 10-10. Walka punkt za punkt trwała do stanu po 19 i trudno było przewidzieć, w którą stronę pójdzie mecz. Ostatecznie po punkcie dobrze dysponowanego Karola Jarosińskiego oraz błędzie jednego z rywali z pierwszego punktu w meczu cieszyli się gracze MPS. W połowie środkowej odsłony Miłośnicy Piłki Siatkowej wykorzystali spory przestój przeciwników i w konsekwencji wysunęli się na prowadzenie 15-10. Choć po kilku punktach Stanisława Fornalaka zawodnicy w żółtych strojach zniwelowali stratę do dwóch oczek (18-16), to po punkcie wychowanka Trefla, Arkadiusza Kowalczyka, MPS ponownie odskoczył i zapewnił sobie drugi punkt w meczu (21-17). W ostatniej odsłonie MPS nie dał się wybić z rytmu, co na przestrzeni kilku sezonów bywało problemem. Już na początku seta zespół wysunął się na prowadzenie 8-5 i bez większych trudności ograł rywali do 16, co dało mu trzy punkty w meczu. Pomimo faktu, że po spotkaniu team zapozował do zdjęcia, gracze Jakuba Nowaka muszą czekać niemal tydzień na to, czy zostaną Mistrzem drugiej ligi w sezonie Jesień’25. Niezależnie od tego, czy to się uda, czy nie, zespół zapewnił sobie we wtorek awans do upragnionej pierwszej ligi – brawo!

Dream Volley – Kraken 2-1 (18-21; 21-18; 22-20)

NIE CHCĄ. ‘Marzyciele’ stanęli dziś przed ogromną szansą na zapewnienie sobie bezpośredniego awansu do drugiej ligi. Aby tak się jednak stało, musieli wygrać z Krakenem, co z założenia miało być dość wymagającym zadaniem. Wszyscy zdawali sobie bowiem sprawę z tego, jak Kraken zaprezentował się w poniedziałkowy wieczór w meczu z Flotą TGD Team. Co ciekawe, przy odpowiednim układzie tabeli Kraken mógł zapewnić sobie we wtorek awans do wyższej klasy rozgrywkowej, co do niedawna było wyłącznie mokrym snem drużyny Jurija Charczuka. Wtorkowe starcie zaczęło się jednak dla ‘Bestii’ wybornie, bo na półmetku seta Kraken prowadził 10-7. Z czasem Dream zdał sobie jednak sprawę, że być może właśnie przegrywa awans i w konsekwencji doprowadził do wyrównania po 14. Mimo wyrównanej gry, to Kraken cieszył się z pierwszego punktu w meczu, co – umówmy się – było tragiczną wiadomością dla ‘Marzycieli’. Po dwóch godzinach swoje spotkanie miał przecież rozegrać Team Spontan. Mimo niekorzystnego wyniku, w drugiej odsłonie Dream Volley zdołał się podnieść. Jest to tym bardziej imponujące, że po połowie seta Kraken za sprawą rewelacyjnie dysponowanego Volodymyra Krolenko prowadził już 14-11. Po chwili losy seta odmienił jednak duet skrzydłowych ‘Marzycieli’ – Hawrylik – Żebrowski, a Dream doprowadził do wyrównania w setach (21-18). Decydujący o zwycięstwie set zapowiadał, że Dream Volley wygra bez większych ‘przygód’. Mimo prowadzenia 11-7, tym razem to oni musieli zmierzyć się z tym, że rywal ich z czasem dogonił (20-20). Ostatecznie skończyło się wyłącznie na strachu, a ‘Marzyciele’ wygrali tę partię do 20, a cały mecz 2-1. Czy to dobry wynik? Mamy mieszane uczucia. Dziś wiadomo już, że Dream skończy zmagania na podium. Wczoraj mogli sobie jednak zapewnić srebrne medale, a o tym, czy tak będzie, zadecyduje ostatni mecz trzeciej ligi, w której BL Volley podejmie Wolves Volley. Stawką meczu, poza kolorem medali kilku ekip, będzie również to, która z drużyn awansuje, która zagra w barażu, a która obejdzie się smakiem.

DSGSA – Speedway AWKS 2-1 (21-17; 22-24; 21-18)

Od kilku miesięcy zastanawiano się, która z drużyn jest lepsza. Podpytywano o to nawet drużyny, z którymi DSGSA oraz Speedway AWKS w obecnym sezonie grały i tu zdania również były podzielone. To oznaczało z kolei, że na nudę narzekać nie będziemy. Oczywiście doznania z meczu potęgował fakt, że stawką był bezpośredni awans do trzeciej klasy rozgrywkowej! Zdecydowanie lepiej w spotkanie weszli gracze w bordowych strojach, którzy chwilę po półmetku seta prowadzili 16-11! Mimo że wszystko wskazywało na to, że jest już ‘pozamiatane’, niesieni dopingiem po kolejnych udanych akcjach gracze AWKS doprowadzili do wyrównania po 16. Kiedy wydawało się, że DSGSA już tego mentalnie nie dźwignie, przebudzenie nastąpiło w kluczowym momencie seta, którego ‘Bordowi’ wygrali finalnie do 17. Środkowa partia to olbrzymie emocje i tym razem to zespół Mateusza Bojke wysunął się na kilkupunktowe prowadzenie (14-11). Pod koniec seta oglądaliśmy bardzo dobrą jakościową siatkówkę, po której mamy przekonanie, że obie drużyny poradziłyby sobie w wyższej lidze. O tym czy tak będzie przekonamy się jeśli Speedway AWKS zdoła wygrać mecz barażowy. Tak czy siak nieustępliwa drużyna DSGSA doprowadziła w końcówce do wyrównania po 19, ale tak to już w tym meczu było, że drużyna, która trwoniła przewagę, zdołała finalnie dopiąć swego (24-22). O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który do połowy był klasyczną walką ‘łeb w łeb’ (11-11). Przewaga DSGSA zarysowała się chwilę po półmetku seta i w konsekwencji gracze Michała Farona wysunęli się na prowadzenie 14-11, którego już nie wypuścili, zapewniając sobie bilet do trzeciej ligi – brawo!

DHP Oliwa – Speednet 2 2-1 (17-21; 21-19; 21-19)

Potencjalna wygrana ze Speednetem – miała przypieczętować pewne utrzymanie DHP Oliwy. Aktualnie dochodzimy jednak do bezprecedensowej sytuacji, w której – drużyna, która ma na swoim koncie 15 punktów musi drżeć o utrzymanie. Najgorszy możliwy scenariusz? Ten w którym Challengersi w ostatnim meczu wygrają z Mastersami w stosunku 2-1. Wówczas każda z trzech drużyn będzie miała po 15 punktów, a to właśnie DHP Oliwa ma najgorszy stosunek małych punktów. Jeśli jednak to ‘Mastersi’ wygrają – DHP Oliwa zagra w meczu barażowym. Tak czy siak – możliwa jest sytuacja jak w sezonie Wiosna’25, gdzie team, który wygrał sześć spotkań (Hydra Volleyball Team), spadnie z ligi. Niebywałe. Podkreślaliśmy to jednak wielokrotnie – nawet jeśli tak się stanie, to DHP Oliwa będzie moralnym zwycięzcą, bo ich postawa w drugiej części sezonu – była po prostu kapitalna. Nie inaczej było we wtorkowy wieczór, bo choć spotkanie rozpoczęło się od kłopotów ‘Oliwiaków’ i w konsekwencji – porażki do 17, to z czasem – sytuacja drużyny z ‘serca Gdańska’ się polepszyła. Warto przy tym zaznaczyć, że pierwsza połowa seta – należała do ‘Programistów’, którzy prowadzili 12-7. Mimo że wszystko wskazywało na drugi punkt w meczu dla drużyny Marka Ogonowskiego – DHP Oliwa odwróciła po chwili losy seta. Game-changer? Trzy ataki z rzędu Igora Galińskiego, po których Oliwa wyrównała po 16, a następnie – cieszyła się z wygranego seta (21-19). Oj – odrabiać to oni potrafią. W trzecim secie rywalizacji, Speednet prowadził 16-14, a mimo to – nieustępliwie grający zawodnicy Oliwy – raz jeszcze stanęli na wysokości zadania i finalnie wygrali tę partię do 19, a cały mecz 2-1. Tak jak jednak zaznaczyliśmy – nie oznacza to bynajmniej koniec ich kłopotów.

VB Inter-Grahen Sulmin – Siatkersi 2-1 (18-21; 21-12; 21-19)

Spotkanie drużyn o podobnym potencjale sportowym – tak to widzieliśmy. Długo zastanawialiśmy się, która z drużyn jest dla nas faworytem starcia. Ostatecznie wybór padł na VB Inter-Grahen Sulmin, choć każdy kto oglądał spotkanie wie, że mogło, a nawet powinno potoczyć się to inaczej. Początek rywalizacji to wzajemne ‘badanie się’ przez rywali (11-11). W połowie premierowego seta – gracze w czarnych strojach całkowicie stanęli i mieli spory problem z tym, by zrobić przejście. Po punktach środkowych – Jakuba Miszczuka oraz Macieja Tarulewicza, Siatkersi cieszyli się z wygrania seta do 18. W drugiej odsłonie nastąpił jednak całkowity zwrot akcji, a średnio grająca drużyna Kacpra Wiczkowskiego – wreszcie się przebudziła. Na półmetku seta, team w czarnych strojach objął prowadzenie 10-5, które z czasem jeszcze powiększyli. Warto nadmienić tu, że z bardzo dobrej dyspozycji pokazał się wprowadzony wcześniej Konrad Czykiel, który wykazał się bardzo wysoką skutecznością w ataku. Ostatecznie – VB Inter-Grahen Sulmin wygrał tę partię do 12, a to oznaczało, że o wygranej w meczu, musiał zadecydować trzeci set. Na początku napisaliśmy o tym, że Siatkersi mieli w zasadzie moralny obowiązek wygrać spotkanie. Po świetnej dyspozycji w bloku Jakuba Miszczuka – Siatkersi prowadzili już 16-10. Oczywiście w Inter Marine SL3 nie ma przewagi, której nie dałoby się roztrownić, a gracze w niebieskich trykotach – postanowili nas o tym przekonać. Już po chwili team z Sulmina doprowadził do wyrównania po 18, a dzieła zniszczenia kilkoma punktami, dopełnił Radosław Skorupa – brawo (21-19)!

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk 2-1 (19-21; 24-22; 21-16)

Tak to już pod koniec sezonu bywa, że ofiary stają się oprawcami i jak gdyby nigdy nic – zaczynają regularnie punktować. W takich momentach zasadne wydaje się pytanie, czy nie można było tak od razu? Dociśnięci pod ścianę gracze Inter Marine Masters chyba na serio przestraszyli się kiedy wczoraj rano spojrzeli na ligową tabelę. Tak się bowiem składa, że wylądowali w niej na przedostatnie miejsce, a te jak wiadomo – wiąże się z bezpośrednim spadkiem. Wczorajsza wygrana z Bayerem ma fundamentalne znaczenie dla ‘Mastersów’. Jeśli bowiem wygrają ostatnie spotkanie sezonu, to nie zagrają ani w trzeciej lidze, ani w meczu barażowym. Precyzując – przebrną przez sezon ‘suchą stopą’. Oczywiście wspomniany mecz trzeba jeszcze wygrać, ale kryptonim Challengers – team Andrzeja Masiaka odpala dopiero jutro. Dziś jest czas by się chwilę pocieszyć, bo prawdę mówiąc – mogło być różnie. Pierwszy set rywalizacji choć zacięty – zakończył się dla ‘Mastersów’ w koszmarny sposób czyli bez punktu. Zwrot akcji – i to nie jeden nastąpił w środkowej odsłonie. Warto zaznaczyć, że przedostatnia drużyna w ligowej układance, zaczęła tę partię rewelacyjnie – od prowadzenia 7-3. Z czasem w dobrze naoliwione tryby dostał się jednak piasek, a z prowadzenia – pozostały tylko wspomnienia. Jakby złych wiadomości było mało – już po chwili to ‘Aptekarze’ wysunęli się na prowadzenie 16-13 i wydawało się, że idą oni po drugi punkt w meczu. Po kilku skutecznych akcjach Grzegorza Boguszewskiego, ‘Mastersi’ wykaraskali się z problemów i po chwili – to oni cieszyli się z wygrania seta do 22. W trzecim secie rywalizacji, gracze w biało-niebieskich strojach poszli za ciosem, wygrywając dość gładko – do 16, co w sposób nieoceniony wpłynęło pozytywnie na morale drużyny przed najważniejszym meczem sezonu – brawo!

VB Sulmin – Flota Active Team 1-2 (10-21; 21-15; 17-21)

Typowa Flota. Turbo ważny mecz, w którym Flota wskakuje na bardzo wysoki poziom, lejąc rywala do 10, by już po chwili…skomplikować sobie drogę prowadzącą do upragnionej pierwszej ligi. Mowa tu rzecz jasna o przegranym drugim secie, co niesie za sobą ogromne konsekwencje. Choć w ostatecznym rozrachunku ‘Flociarze’ sięgnęli po zwycięstwo w stosunku 2-1, to na równoległym boisku mecz za komplet punktów wygrała ekipa Fuxa Pępowo. To oznacza z kolei, że w ostatnim meczu sezonu aby zapewnić sobie bezpośredni awans do elity Flota musi wygrać z Fuxem Pępowo za komplet punktów. Z drugiej strony gdyby wczoraj wygrali 3-0 to w związku z gorszym stosunkiem małych punktów od ‘Koniczynek’, ich sytuacja nie uległaby zmianie. Nadal musieliby wygrać za komplet. Potencjalnych przyczyn braku bezpośredniego awansu trzeba szukać w poprzednich tygodniach. Któż bronił Flocie wygrać ze STALTESTEM Pomorze czy Challengersami za komplet oczek? Wczorajszą stratę punktu rozpatrujemy jednak nieco inaczej. Mowa tu o aspekcie psychologicznym. Zastanawiamy się bowiem jakie będzie nastawienie Floty na mecz z Fuxem i czy w głowie będzie im rezonowała myśl, że skoro nie udało się z Sulminem, to czy uda się z Fuxem? Potencjalny brak pewności siebie może okazać się tu zabójczy, a team może przegrać awans jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. O tym jak będzie przekonamy się we wtorek. Jeśli chodzi o team z Sulmina, to wrotkowe starcie było papierkiem lakmusowym całego sezonu. Były momenty dobre, były złe, ale ogólny odbiór jest taki, że było to… średnie spotkanie i średni sezon. Z całą pewnością team Daniela Bąby stać na więcej.

Team Spontan – Flota TGD Team 2-1 (21-18; 21-17; 12-21)

TEŻ NIE CHCĄ. Nie da się tego opisać innymi słowami. Po tym jak około godziny 20:00 stało się jasne, że Dream Volley zrobił Spontanowi prezent – ci znaleźli się na autostradzie prowadzącej do upragnionej drugiej klasy rozgrywkowej. Aby się do niej dostać – wystarczyło wygrać z Flotą TGD Team za komplet punktów i taki scenariusz, był dla nas najbardziej prawdopodobnym. Na początku spotkania – ‘Spontaniczni’ stanęli na wysokości zadania i choć mieli swoje problemy i musieli odrabiać nieznaczną stratę (11-13), to w dalszej części seta, udowodnili swoją wyższość, wygrywając finalnie do 18. W drugim secie było jeszcze lepiej. Po bardzo dobrym fragmencie ‘Spontanicznych’, w którym pozytywnie wyróżniał się przyjmujący – Krzysztof Leper, zespół Piotra Raczyńskiego odjechał rywalom na pięć punktów (10-5). Choć z czasem po dobrej grze w obronie Marceliny Krukowskiej, Flota zniwelowała straty, to wobec kolejnych ataków rywali – byli już bezradni. Ostatecznie ‘Spontaniczni’ wygrali tę partię do 17, a to oznaczało, że do awansu do drugiej ligi, potrzebują…wygrać trzeciego seta. Domyślacie się epilogu tej historii prawda? Choć zaczęło się dla ‘Spontanicznych’ obiecująco (6-4), to po bardzo dobrym fragmencie Daniela Iwaszko – Flota wysunęła się na prowadzenie 15-10. Spontanowi nie pomogło ani wzięcie czasu, ani tupanie nóżkami, ani desperackie próby odwrócenie wyniku. Udało się jednak co innego – spieprzyć koncertowo sprawę. Drużynie Piotra Raczyńskiego pozostało liczyć na to, że BL Volley nie wygra z Wolves Volley za komplet punktów i jakiś cudem – uda im się wygrać mecz barażowy. Prawdę jednak mówiąc – wątpimy, aby los dawał im tyle razu szansę. Tak jak wspomnieliśmy – nie chcą.

Fux Pępowo – Staltest Pomorze 3-0 (21-14; 21-10; 21-13)

Wtorkowy wieczór ułożył się dla Fuxa Pępowo niemal w wymarzony sposób. Nie dość, że sami wygrali za komplet punktów ze Staltestem Pomorze, to punkt z VB Sulmin – straciła Flota Active Team. Owszem – swój mecz za komplet wygrała co prawda drużyna MPS Volley, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że team z Pępowa jest już o włos od pierwszej ligi. Co więcej – jeśli wygrają w przyszłym tygodniu za komplet punktów z Flotą Active Team – zostaną Mistrzem II ligi w sezonie Jesień’25! Oczywiście jest też ten najczarniejszy scenariusz, w którym Fux Pępowo przegra z Flotą Active Team w stosunku 0-3. Wówczas zagraliby w meczu barażowym, a jak wiadomo – tego każdy chciałby uniknąć. O przyszłości zdążymy jeszcze porozmawiać. Jeśli chodzi o wtorkowe starcie, to odbyło się ono bez żadnych zaskoczeń i ‘Koniczynki’ zgarnęli w meczu z ‘czerwoną latarnią ligi’ trzy punkty. Prawdę mówiąc to, że obie drużyny będą dzieliły na wiosnę dwie klasy rozgrywkowe – było widać od pierwszego gwizdka Sędziego. O ile w pierwszej części seta – Staltest trzymał jeszcze fason (9-6), tak w drugiej – walec z Pępowa się po nich przejechał, wygrywając finalnie do 14. Jeszcze większa dysproporcja pomiędzy drużynami była widoczna w środkowej odsłonie, w której Fux rozbił rywali…do 10! W ostatnim secie rywalizacji nie doszło do sensacyjnego zwrotu akcji, a grający ‘swój mecz’ gracze z Pępowa – ograli rywali do 13, zachowując tym samym szansę na wygraną ligi i niemal gwarantując sobie awans do elity – brawo, kapitalny sezon!

Start a Conversation

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.