Liga: Druga Liga - Wiosna 2022

Gonito Volley – BEemka Volley

Przed meczem, sytuacja BEemki Volley była jasna i klarowna. W skrócie – aby wygrać drugoligowe zmagania, gracze Daniela Podgórskiego musieli wygrać z Gonito Volley za komplet punktów. Gdyby wygrali za dwa punkty, to spadliby na trzecie miejsce w tabeli. Jeśli z kolei, przegraliby spotkanie, to nie znaleźliby się nawet na miejscu barażowym. Mająca świadomość powagi sytuacji i rangi spotkania, drużyna BEemki zaczęła spotkanie z Gonito od wyrównanej walki (10-10). Im dłużej trwała ta partia, tym coraz bardziej rozluźniali się gracze w biało-niebieskich barwach. Po dwóch punktach Michała Kulpińskiego, ‘Zmotoryzowani’ wyszli na prowadzenie (15-11), którego nie wypuścili już do końca seta. Drugi set, rozpoczął się od niezbyt ciekawej gry obu drużyn (11-11). Po początkowym chaosie, gracze Daniela Podgórskiego narzucili rywalom swoje tempo i zdobyli…siedem punktów z rzędu. Kiedy na tablicy wyników pojawił się wynik 18-11, stało się jasne, że BEemce w tej partii krzywda się już nie stanie. To oznaczało, że o pierwszoligowym ‘być albo nie być’, zadecyduje ostatni set. Jak to zwykle bywa w takich momentach, idealna sytuacja, co tu dużo mówić – zaczyna się pieprzyć. Od samego początku seta, ‘Tygrysy’ nie zamierzały pomagać swoim rywalom w osiągnięciu mistrzostwa. Dodatkowo byli oni zmotywowani tym, że sami są obecnie zagrożeni spadkiem. To z kolei sprawiło, że Gonito Volley włączyło w trzecim secie ‘beast mode’ i rywalizowało z BEemką jak równy z równym (12-12). Dalsza część partii to naprzemienne ataki jednej i drugiej drużyny oraz…kontrowersje sędziowskie, których było całe mnóstwo. W końcówce byliśmy świadkami gry na przewagi, z których obronną ręką wyszli finalnie gracze BEemki. Dzięki temu, stało się jasne, że to gracze Daniela Podgórskiego wygrali drugoligowe zmagania. Jedno jest pewne. Z pewnością przed rozpoczęciem sezonu, świeżo upieczeni zwycięzcy nie liczyli na tego kalibru emocje.

BEemka Volley – Dream Volley

Myśl o meczu drużyn, które pomiędzy sobą miały rozdzielić kwestię mistrzostwa drugiej ligi, elektryzowała kibiców siatkówki od samego początku zmagań, w sezonie Wiosna’22. Z nieco lepszej pozycji do bezpośredniego starcia, przystępowała ekipa ‘Marzycieli’. To właśnie lider rozgrywek lepiej ‘wszedł w mecz’. Po punkcie sypacza ‘Marzycieli’ było 8-4 dla graczy w szarych trykotach. Dodatkowo, gracze BEemki, sporo energii zmarnowali na wściekanie się na sędzie prowadzącą zawody, za co już na początku meczu, żółtym kartonikiem ukarany został kapitan ‘Zmotoryzowanych’. Czteropunktowa zaliczka ‘Marzycieli’, utrzymywała się przez większość seta i wydawało się, że gracze Dream Volley za chwilę postawią kropkę nad ‘i’ (16-12). W końcówce wielki come-back zaliczyli gracze w biało-niebieskich barwach, którzy doprowadzili do wyrównania po 19. Końcówka seta to gra na przewagi, w której co rusz, obie drużyny miały swoje szansę. Ostatecznie ‘zajebiście silną psychikę’ okazali się mieć gracze BEemki, którzy wygrali tę partię 25-23. Druga odsłona to bardzo wyrównana gra obu stron, która zaprowadziła nas do stanu (16-16). Mniej więcej w tym momencie mieliśmy punkt kulminacyjny tej partii. W momencie, kiedy na tablicy wyników mieliśmy remis, świetną dyspozycją popisał się Tomasz Janowski, który zdobywał dla swojej drużyny punkty nawet wtedy, kiedy miał piłkę sytuacyjną. Po chwili ‘Marzyciele’ cieszyli się z wygrania tej odsłony do 18. O zwycięstwie zadecydować musiał trzeci set. Gracze obu drużyn chyba nie zdawali sobie sprawy ‘ile ta partia waży’. Gdyby seta wygrała ekipa ‘Marzycieli’, to biorąc pod uwagę fakt, że na równoległym boisku seta przegrały Dziki Wejherowo, Dream Volley zostałby mistrzem drugiej ligi. Niestety dla nich, tak się nie stało. Wciąż mają oni co prawda szansę, ale obecnie – wszystko w rękach i głowach graczy BEemki. Jeden krok w kierunku mistrzostwa już wykonali. Krokiem tym była pewna wygrana trzeciego seta z Dream Volley. We wtorkowy wieczór, muszą pokonać Gonito Volley za komplet punktów.

Oliwa Team – Dziki Wejherowo

Sytuacja na finiszu drugiej ligi to istne szaleństwo. Do niedawna wydawało się, że to Dziki Wejherowo są najbliżej tego, by wygrać drugoligowe zmagania. Aby tak się stało, drużyna Filipa Stabulewskiego musiała wygrać z Prometheusem lub Oliwą za komplet punktów. Nie musimy chyba pisać, że ‘Dziczyzna’ wtopiła w tych dwóch spotkaniach i przegrała po secie? Jeśli chodzi o poniedziałkowe spotkanie, to gracze z Wejherowa mogą się cieszyć, że skończyło się na jakiejkolwiek wygranej. Prawdę powiedziawszy, patrząc na spotkanie, wygrana Oliwy nie mogłaby nikogo dziwić. Fakty są jednak takie, że jeśli BEemka Volley wygra wtorkowe spotkanie z Gonito Volley za komplet punktów to Dziki Wejherowo spadną na trzecią lokatę a to będzie z kolei oznaczało, że zagrają oni w meczu barażowym. Nie ma co jednak wyprzedzać pewnych zdarzeń. Jeśli chodzi o poniedziałkową konfrontację, to uważamy, że Oliwa Team zagrała kapitalne spotkanie i obecnie może żałować, że sezon dobiega końca. Już na początku meczu Oliwa pokazała charakter. Mimo że Dziki prowadziły 8-4, Oliwa błyskawicznie odrobiła stratę i doprowadziła do stanu 8-8. W dalszej części seta, to właśnie gracze z ‘serca Gdańska’, mieli inicjatywę, która sprawiła, że w końcówce prowadzili 20-17. Po nerwowej końcówce i walce na przewagi, ‘Oliwiakom’ udało się wreszcie postawić kropkę nad ‘i’. Druga odsłona rozpoczęła się dla Oliwy rewelacyjnie (7-2). Jak pokazuje historia pierwszego seta, prowadzenie 7-2 to jednak niebezpieczny wynik. Nie inaczej było i tym razem. Zmieniły się tylko drużyny. W partii tej to ‘Dzikusy’ musiały odrabiać straty. Sztuka ta, graczom w niebieskich koszulkach udała się przy stanie 13-13. Po chwili, gracze ze stolicy małego trójmiasta zdołali wyjść na trzypunktowe prowadzenie (19-16) i po chwili doprowadzili oni do wyrównania w setach. Ostatni set – a jakże, również był bardzo dobrym i wyrównanym widowiskiem. Mniej więcej w połowie seta, po ataku ze skrzydła Mikołaja Nowaka, Dziki objęły prowadzenie 12-9. Po chwili jednak gra się wyrównała (16-16). Ostatnie słowo w secie a także meczu, należało jednak do graczy w niebieskich trykotach, którzy wygrali tę partię do 19. Mimo wygranej, na twarzach Dzików, trudno było znaleźć jakikolwiek powiew optymizmu. Z drugiej strony – nie ma się temu co za specjalnie dziwić.

Gonito Volley – BES24h Nieloty

Team Looz – BES Boys BLUM

Na obecnym etapie sezonu, nie ma już meczów o pietruszkę. Bardzo dużo na ten temat wiedzą drużyny Team Looz oraz BES Boys BLUM, które w końcówce sezonu walczą o drugoligowy byt. Stawka wtorkowego spotkania była dla obu drużyn bardzo duża, co było zresztą widać a to po sporej niedokładności, a to po nieustannych kłótniach w zespole BES Boys BLUM. Wiadomo – gdyby drużynie nie zależało, to by do tego nie doszło. Z drugiej strony należy sobie postawić pytanie, czy kłótnia z kolegą i wytykanie mu błędów działa mobilizująco, czy wręcz przeciwnie – destruktywnie? Cóż, nie siedzimy w drużynie, ale mamy pewne przypuszczenia. Pierwsza odsłona arcyważnej rywalizacji rozpoczęła się od prowadzenia BES Boys BLUM (11-7). Z czasem, ekipie Team Looz udało się wyjść na prowadzenie (16-14), ale w końcówce wydawało się, że to ‘Chłopcy’ sięgną po pierwszy punkt (20-18). Niestety gracze Ryszarda Nowaka nie wykorzystali dwóch piłek setowych i po dwóch zagrywkach wracającego do składu Mateusza Michalskiego oraz atakach Piotra Labudy, to Team Looz cieszył się ze zwycięstwa w tej partii. Stracona przez ‘Chłopców’ szansa, wyraźnie podcięła im skrzydła. W drugiej partii ‘Chłopcy’ byli zaledwie tłem dla rywali i co gorsze – dla samych siebie z pierwszej odsłony. Finał słabszej dyspozycji był taki, że Team Looz wygrał tę partię do 15. Ostatni ‘rozdział’ rywalizacji to dokończenie dzieła zniszczenia. Tak bezradnych graczy BES Boys BLUM jak w ostatnim secie nie pamiętamy w całym sezonie Wiosna’22. Ostatecznie partię tę do 8, wygrała ekipa Team Looz. Dzięki wygranej za komplet punktów, gracze Radosława Sadłowskiego awansowali z 14 na 12 miejsce w ligowej tabeli. BES Boys z kolei ma obecnie bardzo nieciekawą sytuację i otwartym pytaniem pozostaje to, czy we wtorkowy wieczór nie obrali azymutu na trzecią ligę.

Hydra Volleyball Team – Team Spontan

Cóż, to miało być święto drugoligowej siatkówki. Może i święto było, ale w wykonaniu Hydry po kolejnym świetnym występie. Jeśli chodzi o Spontana to była to raczej stypa, po jednym z najgorszych spotkań w obecnym sezonie. Ha, właśnie złapaliśmy się na tym, że drugi dzień z rzędu piszemy, że rywal Hydry zagrał piach. Żeby była jasność – gra się tak, jak pozwala na to przeciwnik. Powiedzmy sobie zatem wprost. Hydra Volleyball Team pozwoliła swojemu rywalowi na tyle, na ile pozwalało się osadzonym w Guantanamo. W skrócie – nie pozwoliła na nic. Gdy spojrzymy na wynik pierwszego seta, możemy odnieść mylne wrażenie, że Spontan był bliski wygrania seta. Bitch, please. W pewnym momencie tej partii było 15-10 dla Hydry, po którym ‘Spontanicznym’ udało się doprowadzić do wyrównania 16-16. W końcówce to Hydra przechyliła szale zwycięstwa na swoją stronę. Drugi set rozpoczął się od porządnego lania. Zanim się obejrzeliśmy, było już 10-2 dla Hydry. W owym czasie, ich rywale, mieli potężne problemy ze skończeniem własnych akcji. Liczba ataków w out, była wręcz niebywała. Dość powiedzieć, że do stanu 18-8, kiedy punkt dla swojej drużyny zdobył ‘Skiera’, ‘Spontaniczni’ zdobyli w secie, tylko jeden punkt po własnej akcji. Ostatni set, na całe szczęście dla kondycji psychicznej ‘Spontanicznych’, był już nieco bardziej wyrównaną partią. Całość wyglądała tak, jakby panu od włefu, po strzeleniu 17 goli znudziło się grać i pozwolił dzieciakom z 5d na ogranie tych z 2b już bez jego udziału. Wiecie o co kaman. Ci poradzili sobie nawet i bez niego. Owszem, dysproporcja nie była już tak widoczna, ale koniec końców i tak skończyło się zwycięstwem Hydry.

Zmieszani – Oliwa Team

Ze spotkaniem, do którego doszło po godzinie 21:00, obie drużyny wiązały wielkie nadzieje. Przegrana dość mocno komplikowałaby bowiem sytuację czy to Zmieszanych, czy Oliwy. Oczywiście zgodnie z tym o czym napisaliśmy w zapowiedzi, w zdecydowanie lepszej sytuacji była Oliwa. W poniedziałkowy wieczór, wygrywając za komplet punktów, gracze z serca Gdańska zapewnili sobie utrzymanie w lidze. Owszem, wciąż są matematyczne szansę na to by było inaczej, ale bez jaj – to się nie wydarzy. Po poniedziałkowym zwycięstwie jedno jest na 100% pewne. Oliwa Team zakończy sezon przed Zmieszanymi i trzeba powiedzieć, że dość gładko przyszło im udowodnienie w bezpośredniej konfrontacji, która z drużyn jest lepsza. W meczu były co prawda momenty, w których można było pomyśleć, że Zmieszani są w stanie wywalczyć punkty. Najlepiej, gracze Edyty Woźny wyglądali w połowie pierwszego seta, kiedy prowadzili 14-12. Z czasem odpalił się jednak Maciej Tyryłło, który wybił Zmieszanym punkt z głowy. W drugim secie był moment, w którym na tablicy wyników było po 15. Był to jednak moment, w którym Oliwa postanowiła zakasać rękawy, po czym spokojnie wygrała partię do 17. Nie inaczej było i w trzeciej odsłonie. Tu dla odmiany, Oliwa objęła prowadzenie w pierwszej części seta (13-7) i spokojnie kontrolowała przebieg gry. Kolejna – dziewiąta już porażka Zmieszanych w sezonie Wiosna’22, bardzo komplikuje ich i tak nieciekawą sytuację. Biorąc pod uwagę fakt, że zostały im dwa mecze w tym jeden z groźnymi Nielotami – musiałby się chyba wydarzyć cud, aby mistrz trzeciej ligi się utrzymał.

Hydra Volleyball Team – BEemka Volley

Dla jednej z 2 niepokonanych, spośród 38 drużyn występujących w sezonie Wiosna’22, był to jedenasty mecz w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Redakcja oraz Eksperci wskazywali, że BEemka w poniedziałkowy wieczór, sięgnie po kolejne zwycięstwo. Na drodze ‘Zmotoryzowanych’ stała tego wieczoru ‘Bestia’, która przegrała co prawda pierwszą bitwę, ale finalnie wyszła zwycięsko z tego pojedynku. Dzięki wygranej, Hydra wciąż liczy się w walce o podium rozgrywek. Do końca sezonu, gracze w złotych strojach mają dwa spotkania. Oznacza to, że do podniesienia z boiska zostało sześć punktów. Biorąc pod uwagę fakt, że w czołówce dojdzie do bezpośredniego starcia, szansę drużyny Sławomira Kudyby urosły. Jeśli chodzi o BEemkę to sami nie wiemy co napisać. W obecnym sezonie drużyna wygrała 10 z 11 spotkań i co by nie mówić – jest to wynik imponujący. Problem zaczyna się wtedy, kiedy skupimy się na grze BEemki. Owszem, mamy świadomość tego, że te słowa mogą się szybko zestarzeć, ale obecnie z czterech drużyn zajmujące czołowe lokaty w drugiej lidze, to BEemka prezentuje się najgorzej. Nie chcemy, aby zostało to odebrane źle przez graczy Hydry. Oni w poniedziałkowy wieczór wykonali kawał dobrej roboty i jako pierwsza drużyna pokonała faworyzowanych rywali. Mimo wszystko trudno nie zauważyć, że na tą porażkę zanosiło się od długiego czasu. Trafienie w tej formie na ‘Bestię’ musiało się zakończyć w ten sposób. Przed kapitanem drużyny – Danielem Podgórskim kilka dni, w których trzeba się zastanowić nad tym, co zrobić by odmienić grę drużyny. Bo to, że coś zrobić trzeba, ma chyba świadomość każdy gracz, który przywdział w poniedziałek biało-niebieskie stroje.

Dream Volley – Dziki Wejherowo

Jedno jest pewne. W poniedziałkowy wieczór, na boisku numer dwa byliśmy świadkami poziomu pierwszoligowego. Jeśli w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta znajdują się jeszcze tacy, którzy przebąkują o tym, jak drugoligowcy poradzą sobie w elicie – zapraszamy do obejrzenia spotkania na YouTube. To było prawdziwe święto siatkówki, w którym Dziki Wejherowo rozegrały najlepszy mecz w historii swoich występów. Co więcej, dzięki wygranej są już bardzo blisko tego, by awansować do elity. Jeśli by się tak stało, to Dziki Wejherowo stałyby się pierwszą drużyną, która pokonała drogę od trzeciej do pierwszej ligi. Wracając jednak do samego spotkania, mecz lepiej rozpoczęli ‘Marzyciele’ (9-7). Po chwili, dwoma blokami i atakiem popisał się Marcin Bryłkowski, po których to Dziki mogły cieszyć się z prowadzenia (15-11). Radość nie trwała jednak zbyt długo, bo po serii błędów graczy w niebieskich koszulkach, na tablicy wyników było po 16. W końcówce seta, drużynę Dzików do zwycięstwa ponieśli Kacper Chmielewski oraz wspomniany wcześniej Marcin Bryłkowski (21-19). Druga odsłona, po ataku Wojtka Kaszuby, rozpoczęła się od prowadzenia ‘Marzycieli’ (10-6). Z czasem w szaleńczą pogoń rzuciła się ekipa z Wejherowa, której udało się dogonić rywali przy stanie (15-15). Końcówka seta to wyrównana walka obu stron, w której nie brakowało jakości oraz świetnych wymian. Ostatecznie po błędach ‘Marzycieli’, do których doszło w końcówce, partię wygrali Dziki (21-19). Po porażce w dwóch pierwszych setach, drużyna ‘Marzycieli’ nie zdołała się już podnieść i w trzecim secie, dość gładko przegrała do 13. Mimo to, kwestia awansu do elity wciąż pozostaje w ich rękach.