Miesiąc: listopad 2025

Zapowiedź – MATCHDAY #39

Zaczynamy przedostatni tydzień rozgrywek w sezonie Jesień’25. W poniedziałek dojdzie do 9 pojedynków. Dziś wieczorem po tytuł mistrzowski czwartej ligi sięgnie ekipa Sharks. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w kilku innych spotkaniach. Zapraszamy na zapowiedź!

Port – Aqua Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Do pewnego momentu myśleliśmy, że starcie w końcówce sezonu pomiędzy Portem a Aqua Volley może być decydującym meczem o utrzymaniu w trzeciej klasie rozgrywkowej. Dziś jesteśmy już mądrzejsi i wiemy, że mecz w kontekście utrzymania – będzie miał znaczenie tylko dla jednej drużyny. Swoje szanse na utrzymanie w trzeciej lidze Aqua Volley pogrzebała oficjalnie tydzień temu. Prawda jest jednak taka, że zanosiło się na to w zasadzie od początku sezonu. Trudno jest bowiem myśleć o utrzymaniu, przegrywając mecz za meczem. Patrząc na poczynania graczy Mateusza Drężka, trudno nie było odnieść wrażenia, że pozytywne były tylko i wyłącznie momenty. Dzisiejsze starcie będzie dla nich jednak szansą na to, by powalczyć o wygraną i nie stać się jedną z nielicznych drużyn w historii, które po awansie nie zdołały choć raz wygrać. Oczywiście inne plany na mecz mają ‘Portowcy’, którzy znajdują się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli z zaledwie ośmioma punktami na koncie. To, co sprawia, że ‘Portowcy’ mają jeszcze nadzieje na to, że zdołają odmienić swój los, to właśnie terminarz. W odróżnieniu od wszystkich drużyn w lidze team Tomasza Bobcowa ma do rozegrania jeszcze trzy spotkania, w których można zdobyć dziewięć punktów i zapewnić sobie spokojne utrzymanie. Patrząc jednak realnie, wszystko wskazuje na to, że wystarczy znacznie mniejsza liczba punktów (6-7). Biorąc pod uwagę to, że zmierzą się oni z Aqua Volley, MiszMaszem oraz MysterElektroRockets, nie jest to niemożliwe.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Hapag-Lloyd – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W 52 drużynowej stawce, pozostały zaledwie trzy drużyny, które nie odniosły do tej pory zwycięstwa. W pierwszej lidze jest to ekipa Czerepachy Volley, w trzeciej – Aqua Volley oraz w czwartej – Hapag-Lloyd. Aktualnie team w pomarańczowych barwach śrubuje liczbę przegranych spotkań z rzędu i w aktualnej kampanii – ma ich na koncie już dwanaście. Co ciekawe – po raz ostatni, drużyna ‘Logistyków’ wygrała 27 maja i był to mecz z…VB FE Sulmin. Owszem – wówczas zespół Fabiana Ehrlicha występował w rozgrywkach pod inną nazwą – SiiPower. Dziś obecna ekipa ma z wspomnianą drużyną mało wspólnego, a łącznikiem między tym co było, a jest – jest zaledwie dwóch graczy – kapitan Fabian Ehrlich oraz Patryk Nowak. Z podobieństw dotyczącą VB FE Sulmin jest również to, że podobnie jak kiedyś i dziś o zwycięstwa nie jest im łatwo. W obecnym sezonie gracze z Sulmina wygrali jedno z jedenastu spotkań i w ligowej tabeli plasują się na dwunastym miejscu. We wspomnianych spotkaniach, team z Sulmina zdobył jednak pięć punktów co jest wynikiem lepszym niż ten, który został wykręcony w minionej kampanii (3 punkty). Dodatkowo – dziś team w czarnych strojach będzie dość wyraźnym faworytem meczu i wcale się nie zdziwimy – jeśli zdobędą dziś trzy oczka. Z pewnością na inny scenariusz liczą gracze Hapag-Lloyd, którzy chcieliby zakończyć sezon pozytywnym akcentem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Speednet – Czerepachy Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Narracje dotyczącą obecnej sytuacji Speednetu moglibyśmy w zasadzie kopiować wraz z każdym kolejnym tygodniem. Na początku sezonu nic nie wskazywało na to, że ‘Programiści’ znajdą się pod koniec w tak olbrzymich tarapatach. Ba – w społeczności Inter Marine SL3 nie brakowało głosów, że zespół Macieja Miścickiego, który mógł pochwalić się bilansem pięciu zwycięstw oraz zaledwie jednej porażki, jest jednym z głównych faworytów do podium rozgrywek. Mniej więcej w tym momencie – zaczęły się kłopoty Speednetu, które z czasem się tylko i wyłącznie pogłębiały. Cała sytuacja wyglądała tak, jakby Speednet przegrał 200 zł w kasynie i próbując się odegrać – zaczął zapożyczać się u znajomych, przegrywając kolejne razy by w konsekwencji – wpaść w spiralę długów. Przenosząc to na parkiety Inter Marine SL3 nie sposób nie wspomnieć o tym, że Speednet w pięciu ostatnich meczach, zdołał wygrać zaledwie raz, a na 15 możliwych do zdobycia punktów, sięgnął zaledwie po 3.  Dziś to właśnie oni są uznawani jako team, który z dużą dozą prawdopodobieństwa – zagra w meczu barażowym. Los drużyny można jeszcze odmienić, ale aby tak się stało – Speednet musi dziś wygrać i to najlepiej za komplet punktów. O to nie będzie bynajmniej zbyt prosto, bo w ostatnim czasie – Czerepachy radzą sobie naprawdę nieźle. Dowód? W dziewięciu meczach rundy zasadniczej zdobyli dokładnie tyle samo punktów, ile po trzech meczach w grupie spadkowej. Choć spadek ‘Żółwi’ z ligi jest przesądzony, to jesteśmy niemal przekonani, że będą chcieli zakończyć sezon miłym akcentem. Tym byłoby z pewnością przerwanie koszmarnej serii. Patrząc na to jak prezentuje się ostatnio ich dzisiejszy rywal – nie jest to wykluczone.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Złomowiec Gdańsk – Eko-Hurt

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Nie ma się co przesadnie oszukiwać. W przypadku obu drużyn mamy moralne prawo do tego, by podsumować sezon jednym słowem – niedosyt. W przypadku brązowych medalistów poprzedniej edycji – bardzo wiele osób upatrywało ich jako jednego z głównych kandydatów do awansu do elity. Czas się jednak chyba przyzwyczaić. ‘Złomkom’ na zapleczu pierwszej klasy rozgrywkowej – jest po prostu najlepiej. W historii rozgrywek Inter Marine SL3 było wiele drużyn, dla których awans do wyższej ligi, był czymś o czym zwykło się mówić ‘pocałunek śmierci’. Kto wie czy świetna atmosfera, która panuje w Złomowcu by się nie skończyła w przypadku awansu? Tego, przynajmniej do połowy przyszłego roku się już nie dowiemy. Niemniej jednak – trudno odmówić Złomowcowi umiejętności, które są na wysokim poziomie. Nie inaczej sytuacja wygląda w przypadku Eko-Hurtu, który przed sezonem zdawał się być jednym z głównych faworytów do awansu do wyższej ligi. Choć w teorii wciąż mają na to szansę, to są one już tylko i wyłącznie iluzoryczne. Aby myśleć o podium – Eko-Hurt musi sięgnąć dziś po komplet punktów i liczyć na to, że pozostałe wyniki potoczą się po ich myśli, w co prawdę mówiąc – szczerze wątpimy. Tak czy siak – dołek, w który Eko-Hurt wpadł na wcześniejszym etapie rozgrywek sprawił, że znaleźli się oni za burtą. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że jest na czym budować i Eko-Hurt – w przyszłym sezonie nadal będzie faworytem do podium.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Sharks – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Do niedawna, wszystko wskazywało na to, że drużyna Sharks zapewni sobie złote medale już w jedenastym tygodniu rozgrywek. Nie ma się co temu przesadnie dziwić. Zespół ‘Rekinów’ wygrał wszystkie spotkania w obecnej kampanii i na przestrzeni sezonu – nie miał sobie równych. Do pewnego etapu sezonu – lider rozgrywek wygrywał wszystkie mecze za komplet punktów i według dość powszechnej opinii – miał się stać drużyną, która na przestrzeni całego sezonu – pokusi się o zdobycie 39 oczek i tym samym – zapisze się na kartach historii rozgrywek. Niestety dla nich – pod koniec edycji zostali oni nieco przystopowani i każde w poprzednich trzech meczów, kończyło się podziałem punktów. Cała sytuacja pokazała, że trzecia liga wcale nie musi być dla nich tak łatwą przeprawą i kto wie, czy Sharks nie zostaną przystopowani w wyższej lidze. Do tego jeszcze jednak sporo czasu, a dziś – zespół Pavlo Kudinova postara się wziąć udany rewanż za spotkanie z sezonu Wiosna’25. Porażka z ‘Rzemieślnikami’ to rana, która nie zdążyła się jeszcze zabliźnić, o czym mogliśmy przekonać się czytając social media drużyny zza naszej wschodniej granicy. Jeśli chodzi o Craftvenę to team Bartosza Zakrzewskiego po raz kolejny musi obejść się smakiem i wiele wskazuje na to, że kampanie Jesień’25 zakończą tak jak poprzednio – tuż za podium. Do pewnego momentu absolutnie nic na to nie wskazywało, a Craftvena mogła pochwalić się rewelacyjną serią siedmiu zwycięstw z rzędu, w których zgromadzili komplet 21 oczek. Cała sytuacja pokazuje jak trudno jest uzyskać awans do wyższej ligi. Cóż – napiszemy to po raz kolejny. Craftvena wróci jeszcze silniejsza i w przyszłej edycji jeszcze raz podejmie próbę awansu. Zobaczymy czy tym razem skuteczną.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak):2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Kraken Team – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Rywalizacja w trzeciej lidze nabiera rumieńców. W minionym tygodniu wyjaśniła się co prawda kwestia mistrzostwa, które zgarnęła Hydra, ale powiedzmy sobie wprost – to było oczywiste już od kilku dobrych tygodni. Inaczej sprawa wygląda w kwestii srebrnych medali, które są przepustką do drugiej klasy rozgrywkowej. Aktualnie realne szanse na bezpośredni awans mają trzy drużyny – Dream Volley, BL Volley oraz właśnie Team Spontan. Warto przy tym zauważyć, że do dzisiejszego starcia, ‘Spontaniczni’ będą podchodzić z wiedzą tego – ile punktów brakuje im do przeskoczenia rywali w tabeli. Tak się bowiem składa, że zespół Piotra Raczyńskiego rozegrał o jedno spotkanie mniej zarówno od BL jak i Dream Volley. Aktualnie do zrównania się liczbą punktów – Spontan potrzebuje dwóch punktów. Biorąc jednak pod uwagę znacznie gorszy stosunek małych punktów od Dream Volley – dwa punkty nic im nie dają. Aby wyprzedzić wspomnianych rywali – ‘Spontaniczni’ potrzebują kompletu punktów z Krakenem, a o to – będzie piekielnie trudno. Powtarzamy to od jakiegoś czasu, ale Kraken Team wyrósł nam w ostatnim czasie na bardzo solidną trzecioligową drużynę,  z którą musi liczyć się każdy z rywali. Po dwunastu spotkaniach sezonu – Kraken Team ma na swoim koncie siedem zwycięstw oraz pięć porażek. Jesteśmy w stanie zaryzykować tezę, że jeśli w obecnej kampanii ‘Bestia’ nie mierzyłaby się z takimi problemami kadrowymi, to byłaby w stanie powalczyć o podium. Sądzimy, że choć w tym sezonie się nie udało, to zespół Roberta Skwiercza jest gotowa na to, by spróbować na wiosnę.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

BEemka Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Nie przypominamy sobie sytuacji, w której na samym finiszu ligi – szansę na tytuł mistrzowski w pierwszej lidze – miały trzy drużyny. Jedną z ekip, która jest już o włos od wygranej jest BEemka Volley, która dziś zmierzy się z Bossmanem. Patrząc na ligową tabelę – będzie to w teorii najłatwiejsze spotkanie BEemki w grupie mistrzowskiej. Rywalem drużyny Daniela Podgórskiego będzie bowiem Bossman Team, który plasuje się na ostatnim miejscu w grupie mistrzowskiej i nie ma już realnej szansy na medale. W ostatnim magazynie podkreślaliśmy jednak, że choć BEemka będzie wyraźnym faworytem meczu, to będzie to klasyczny mecz-pułapka. Wynika to z kilku rzeczy. Pierwszą sprawą jest to, że Bossmanowi nie podoba się z pewnością to, że wobec drużyny nie jest okazywany szacunek, a ligowe punkty – są dopisywane już przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Drugą sprawą jest to, że potencjalnym atutem Bossmana może być gra na pełnym luzie – bez jakiegokolwiek obciążenia psychicznego. Tego nie można powiedzieć rzecz jasna o BEemce, która znajduje się pod ogromną presją i niemal koniecznością tego, by wygrać mecz za komplet punktów. Historia Inter Marine SL3 pokazuje, że w takich przypadkach – wspomniana presja potrafi pokonać bardzo silne ekipy. Przykład? Niegdyś MPS Volley był już o włos od wygranej w lidze, a mimo to – w ostatnim meczu przegrał mistrzostwo, którego…nie dało się przegrać. Tak nam się przynajmniej wówczas wydawało. Sami jesteśmy ciekawi, jak poradzi sobie w tej sytuacji BEemka. Jeśli wygra dziś za komplet punktów, to przed ostatnim meczem sezonu, znajdą się na pole position w walce o mistrzostwo.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Kraken – Flota TGD Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Rozczarowanie. Jeśli występy w sezonie Jesień’25 w wykonaniu Krakena mielibyśmy określić jednym słowem, to sięgnęlibyśmy właśnie po te. Mowa tu bowiem o drużynie, która w poprzedniej edycji występowała w drugiej klasie rozgrywkowej. Owszem – po trzynastu meczach z niej spadli, ale w naszym odczuciu ich potencjał sportowy pozwalał myśleć o powrocie na zaplecze elity. To co z pewnością nie pomogło ‘Bestii’ to fakt, że mierzyli się oni ze sporymi problemami kadrowymi, a ‘głębia składu’, była na niewystarczającym poziomie. W efekcie tego – team Jurija Charczuka zamiast skupić się na tym jak ograć rywali, musiał znaleźć sposób na to, by połatać dziury w składzie. Niezależnie od tego, że w obecnym sezonie nie szło im zbyt dobrze, to nadal uważamy, że dysponują oni sporym potencjałem. W naszym odczuciu – dwóch, maksymalnie trzy transfery sprawiłyby, że Kraken w przyszłej edycji będzie jednym z głównych faworytów do podium. Dziś wieczorem, zespół Jurija Charczuka zmierzy się z Flotą TGD Team, która w obecnym sezonie…grała w kratkę. Owszem – zdarzały im się mecze bardzo dobre, ale były również dużo gorsze momenty. Do dzisiejszego starcia zespół Karoliny Kirszensztein podejdzie jako siódma drużyna w ligowej tabeli. Warto przy tym podkreślić, że Flota ma szansę na to, by w ligowej układance wskoczyć nieco wyżej. Aby tak się jednak stało – potrzebują dwóch wygranych w meczach z Krakenem oraz walczącym o bezpośredni awans do drugiej ligi – Team Spontan. Nie trzeba być przesadnym specem by wiedzieć, że nie będzie o to łatwo. W naszym odczuciu – to rywale będą faworytami dwóch wspomnianych meczów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Staltest Pomorze – Challengers

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Nie mamy co do tego wątpliwości – na ten mecz, gracze Challengers czekali od dawna. Ich dzisiejszym rywalem będzie bowiem ekipa Staltestu Pomorze, która nie ma już realnej szansy na utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Problemy drużyny Arkadiusza Kozłowiego nie rozpoczęły się jednak ani dzisiaj, ani wczoraj, ani nawet pół roku temu. W naszym odczuciu – po raz ostatni, naprawdę dobrze Staltest grał 1,5 roku temu, kiedy zajął drugie miejsce w drugiej lidze i uzyskał dzięki temu awans do pierwszej ligi. W naszym odczuciu – problemy rozpoczęły się równy rok temu, gdzie ówczesny beniaminek wygrał zaledwie jedno z trzynastu spotkań i spadł do niższej klasy rozgrywkowej. Co ciekawe – w niej również miał spore problemy z utrzymaniem, ale dzięki świetnej końcówce – przez zmagania w minionej kamapnii, udało im się przejść ‘suchą stopą’. W naszym odczuciu w drużynie nie wyciągnięto jednak wniosków i to co udało się pół roku wcześniej – nie udało się obecnie i w konsekwencji – w rok kalendarzowy, Staltest spada o dwie klasy rozgrywkowe, co jest sytuacją bezprecedensową. Pogrążoną w kryzysie drużynę – postara się dobić zespół Wojciecha Lewińskiego, który obecnie plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. To co jest swoistym ‘hopium’ dla drużyny to fakt, że aktualnie przemawia za nimi terminarz. Jeśli wygrają dwa najbliższe mecze to się utrzymają. Dziś będą zdecydowanym faworytem i jeśli wszystko pójdzie po myśli graczy w różowo-niebieskich strojach – zrównają się liczbą punktów z DHP Oliwą, a ich sytuacja w tabeli będzie nieporównywalnie lepsza niż obecnie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #38

Za nami ostatni dzień meczowy jedenastego tygodnia rozgrywek. W czwartek tytuł mistrzowski trzeciej ligi zapewniła sobie drużyna Hydra Volleyball Team. Bardzo duży krok w kierunku awansu do drugiej ligi wykonała także ekipa Dream Volley, zdobywając 4 z 6 możliwych punktów. Emocji nie brakowało również w drugiej lidze – zapraszamy na podsumowanie!

Dream Volley – Wolves Volley 3-0 (21-9; 21-15; 21-13)

Wolves Volley skończyli w październiku treningi? Cóż – było to widać. Widać było również inne problemy ‘Watahy’, które wcześniej albo były skutecznie maskowane, albo ich po prostu nie było. Czwartkowe spotkanie było jednym z tych, w których Wolves Volley nie podjęli nawet rękawicy i, prawdę mówiąc, aktualnie są dalecy od formy, jaką prezentowali jeszcze kilka tygodni temu. To oczywiście nie jest problem Dream Volley, które walczy obecnie o bezpośredni awans do drugiej klasy rozgrywkowej i po wczorajszych meczach są na dobrej drodze, aby tak się stało. Nie jest bowiem tajemnicą, że plan na czwartkowy wieczór zakładał, iż ‘Marzyciele’ opuszczą halę jako wicelider tabeli i zespół, który zdobył co najmniej cztery oczka. Początek spotkania to miażdżąca przewaga drużyny Mateusza Dobrzyńskiego, udokumentowana prowadzeniem 11-5. Z czasem, po kilku skutecznych atakach Tomasza Nurzyńskiego, Dream wysunął się na prowadzenie 16-6 i wówczas stało się jasne, która z drużyn wygra (21-9). W drugiej odsłonie poprzeczka zawieszona przez ‘Watahę’ była zauważalnie wyżej. Mimo to gracze Dream Volley byli w naprawdę dobrej dyspozycji i nie mieli problemu z pokonaniem tej przeszkody. Sił zawodnikom Wolves Volley wystarczyło do stanu 9-9. Z czasem nastąpiła kanonada w wykonaniu zespołu Mateusza Dobrzyńskiego, po której faworyt objął prowadzenie 19-12. W końcówce Wolves Volley zaakcentowali jeszcze swoją obecność, ale o korzystnym wyniku nie mogło być już mowy (21-15). Dawno nie widzieliśmy Dream Volley, które tak bardzo zdominowałoby swojego rywala jak w starciu z Wolves Volley. Nie udało im się to ani z Tigerem, ani z Aquą, ani tym bardziej z MiszMaszem. To oczywiście niezbyt dobrze świadczy o drużynie Karola Ciechanowicza. Ostatni set wyglądał tak jak partia w szachy, w której Magnus Carlsen – mierzy się z jakimś leszczem, który wygrał co prawda konkurs szachistów w Bogatyni, ale… wciąż jest leszczem. Nie da tu mówić o równym pojedynku i tak też było w czwartkowy wieczór (21-13).

Inter Marine Masters – DHP Oliwa 2-1 (19-21; 21-18; 24-22)

Walka o drugoligowe życie wkroczyła w decydującą fazę. W czwartkowy wieczór, w dolnych partiach zaplecza elity, doszło do dwóch spotkań, które miały nieco rozjaśnić sytuację. Cóż – nie wyjaśniło się w zasadzie nic, choć trzeba przyznać, że Inter Marine Masters uciekło spod topora. Gdyby bowiem przegrali, a umówmy się – było naprawdę blisko, to w naszym odczuciu mieliby już potężne problemy z tym, by się wykaraskać. Dzięki wygranej scenariusz, w którym wyprzedzą na koniec sezonu Staltest, Challengers oraz… DHP Oliwę, jest bardzo realny. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 11-11. Jako pierwsi na istotne prowadzenie wysunęli się gracze w biało-niebieskich trykotach (15-12) i kiedy wydawało się, że będą po chwili cieszyć się z pierwszego punktu w meczu – nastąpił dość nieoczekiwany zwrot akcji. Po świetnym fragmencie drużyny Adama Wyrzykowskiego DHP Oliwa wysunęła się na prowadzenie i po atakach Doriana Walentynowicza przypieczętowała pierwszy punkt w meczu (21-19). Na początku podsumowania wspomnieliśmy, że ‘Mastersi’ byli już jedną nogą w trzeciej lidze. Tak było na półmetku środkowej odsłony, w której DHP Oliwa objęła wysokie prowadzenie 11-6. Przewaga – czy to duża, czy mała – w czwartkowy wieczór nie była żadnym gwarantem, może co jedynie gwarantem problemów, które czyhały za rogiem. Już po chwili DHP Oliwa roztrwoniła wypracowaną zaliczkę i na czarnej tablicy wyników mieliśmy remis po 13. Dalsza część seta to błędy świetnie dysponowanego do tej pory Doriana Walentynowicza, po których Inter Marine Masters cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania stanu rywalizacji. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set i była to najciekawsza partia wieczoru. Od początku finałowej odsłony karta sprzyjała drużynie Andrzeja Masiaka, która objęła prowadzenie 11-7. Pod koniec meczu DHP Oliwa doprowadziła do wyrównania po 20, a w końcówce zaczęła się próba nerwów. Ostatecznie mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju samospełniającej się przepowiedni z zapowiedzi przedmeczowej. Czynnikiem decydującym o zwycięstwie okazało się doświadczenie, spryt i… cwaniactwo boiskowe ‘Mastersów’, z czym nie do końca mogli pogodzić się gracze DHP Oliwy (24-22).

Szach-Mat – DNV Volley Gdańsk 2-1 (21-19; 24-22; 15-21)

Poza jednym spadkowiczem – drużyną Czerepachów Volley – kwestia spadków z elity nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Jednym z brakujących puzzli do całości układanki było czwartkowe starcie, w którym Szach-Mat podejmował DNV Volley Gdańsk. W naszych oczach faworytem meczu byli ‘Szachiści’, ale wszyscy doskonale pamiętamy, jak zakończyło się poprzednie spotkanie obu drużyn. Początek czwartkowej rywalizacji to wyraźna przewaga faworyta, który po bardzo dobrej grze objął prowadzenie 8-4. Jakby tego było mało – po chwili kontuzji doznał Illia Yenoshyn, który na szczęście wrócił po chwili do gry. Co ciekawe, wrócili również gracze DNV Volley Gdańsk, którzy po kilku składnych akcjach doprowadzili do zaledwie jednopunktowej straty (16-15). Choć było naprawdę blisko, Szach-Mat – sobie znanym sposobem – zdołał utrzymać rywala na krótkim dystansie, co zapewniło im pierwszy punkt w meczu (21-19). Środkowa odsłona to zdecydowanie najciekawsza partia wieczoru i trzeba przyznać, że było to świetne, pierwszoligowe granie. W drugiej części seta wydawało się, że to trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 idą po zwycięstwo (16-13). Punktem zwrotnym seta była świetna gra Szach-Matu w bloku, po której gracze Dawida Kołodzieja doprowadzili do wyrównania po 19. Końcowa faza seta to pełne dramaturgii zwroty akcji, w których nie brakowało piłek setowych dla DNV Volley Gdańsk. Niestety i tym razem nie dopisało im szczęście, a z drugiego punktu w meczu cieszył się Szach-Mat. Ostatni set to wreszcie „5 minut” graczy w żółto-czarnych barwach. Po wyraźnej i niezaprzeczalnej przewadze DNV Volley Gdańsk wygrali tę partię do 15, aczkolwiek jest to dość marne pocieszenie. W naszym odczuciu po wczorajszej porażce szanse na utrzymanie w elicie się bardzo, ale to bardzo zmniejszyły.

Dream Volley – Hydra Volleyball Team 1-2 (21-17; 18-21; 19-21)

Po ograniu bardzo słabo dysponowanej drużyny Wolves Volley – Dream Volley stanął wreszcie naprzeciw godnego rywala. Ba – można było przypuszczać, że na tle Hydry Volleyball Team to gracze Dream Volley będą sympatycznymi ‘szachistami z Bogatyni’. Ku naszemu zaskoczeniu rozpędzeni ‘Marzyciele’ zaprezentowali się naprawdę świetnie. Nagrodą za bardzo dobrą postawę był wynik rywalizacji, który towarzyszył obu drużynom przez pierwszego seta. To właśnie Dream Volley lepiej wszedł w seta, lepiej go kontynuował i, jak się możecie domyślić, lepiej go również zakończył. Wygrana w secie stała się namacalna w końcówce, gdzie pojedynek na siatce w wykonaniu rozgrywających – dający trzypunktowe prowadzenie ‘Marzycielom’ – wygrał kapitan Dream Volley, Mateusz Dobrzyński (17-14). Choć Hydra próbowała jeszcze ratować sytuację, to po atakach Rafała Żebrowskiego było już pozamiatane (21-17). W drugim secie rywalizacji pachniało nam sporego kalibru niespodzianką. W połowie seta Dream Volley prowadził bowiem 11-8 i był na najlepszej drodze do zwycięstwa. Z czasem jednak popełnili kilka rażących błędów w krótkim odstępie czasu, co okazało się wiatrem w żagle Hydry, która nadarzającej się okazji nie zmarnowała (17-13 -> 21-18). Wyrównanie stanu rywalizacji było jednoznaczne z… tytułem mistrzowskim w sezonie Jesień’25 – gratulacje!  Mimo osiągnięcia celu Hydra chciała za wszelką cenę zamknąć mecz i sezon na swoich zasadach. Choć nie było łatwo, to oni przez większość seta uciekali i mieli 2-3-punktową przewagę, która w ostatecznym rozrachunku zapewniła im dwunastą wygraną z rzędu – brawo!

Merkury – BEemka Volley 1-2 (21-23; 16-21; 21-16)

Do czwartkowego wieczoru Merkury mógł liczyć na to, że zmagania w sezonie Jesień’25 zakończy na podium rozgrywek. Choć w teorii nadal mają na to szansę, to powiedzmy sobie wprost – po piątej porażce w sezonie będzie o to już bardzo trudno. Na początku spotkania nic jednak na to nie wskazywało. To pięciokrotni mistrzowie Inter Marine SL3 rozpoczęli lepiej i po asie serwisowym Pawła Dolaka objęli prowadzenie 8-3. W dalszej części seta gra się jednak wyrównała, a BEemka doprowadziła do remisu po 11. Równa gra trwała do stanu 20-20, ale w końcówce Merkury popełnił kilka błędów, a po kolejnym skutecznym ataku Macieja Rzepczyńskiego BEemka cieszyła się z pierwszego punktu w meczu (23-21). Środkowa odsłona to powtórka historii – świetny start Merkurego, po którym gracze w granatowych strojach wyszli na prowadzenie 10-6. Z czasem sytuacja uległa jednak zmianie i po blokach Macieja Rzepczyńskiego oraz grającego z konieczności na środku Kamila Dobosza, BEemka wysunęła się na prowadzenie 16-14, a po chwili cieszyła się z ósmego zwycięstwa w sezonie Jesień’25 (21-16). Do podniesienia z parkietu był jednak jeszcze jeden punkt. Tradycyjnie lepiej partię rozpoczęli gracze Piotra Peplińskiego, którzy po bloku Pawła Dolaka objęli prowadzenie 9-7. Choć z czasem sytuacja zaczęła im się wymykać z rąk (13-15), to ostatnie słowo w secie należało do Merkurego, który wygrał do 16. To oczywiście marne pocieszenie, o czym wspominaliśmy na początku podsumowania. A BEemka? Dzięki wygranej jest aktualnie na bardzo dobrej drodze do pierwszego w historii tytułu mistrzowskiego!

Flota Active Team – Challengers 2-1 (14-21; 21-5; 22-20)

Do spotkania ze zdecydowanym faworytem – Flotą Active Team – zespół Challengersów przystąpił mądrzejszy o wiedzę dotyczącą wyniku starcia Inter Marine Masters – DHP Oliwa. Czy to dobrze, źle, czy może jednak neutralnie – nie jesteśmy przekonani. Faktem natomiast jest to, że team Wojciecha Lewińskiego wyszedł na mecz tak pozytywnie nakręcony, że ich grę oglądało się wyśmienicie. Świetna gra w obronie i kontrze, stłamszenie rywali oraz wybitna skuteczność na siatce to recepta na rozbicie Floty do 14 – brawo! Po takim pierwszym secie gracze Challengers przystępowali do środkowej odsłony z wiarą w to, że rywala da się ograć. Cóż – środkowa odsłona była jednak zderzeniem ze ścianą i takiego lania w drugiej lidze w obecnym sezonie jeszcze nie było. Dla osób, które nie widziały meczu – krótkie wyjaśnienie. Tym razem to Challengersi byli bici, a my zachodzimy w głowę, jak można zagrać dwa tak zupełnie różne sety. Pytanie dotyczy zarówno jednych, jak i drugich. Tak czy inaczej, po świetnej zagrywce Przemysława Malujdego było już 9-3. Wówczas uznaliśmy, że w drugiej części seta gorzej z pewnością nie będzie. Pomyliliśmy się, bo na kolejne 12 punktów Floty Challengersi odpowiedzieli zaledwie dwoma oczkami. Niewiarygodne. Jeśli do tej pory mecz nie był wystarczająco ‘szalony’, to zapraszamy do podsumowania wydarzeń z finałowej partii. Do pewnego momentu wydawało się, że będzie to set bez historii – ot, faworyt grał dobrze, wysunął się na prowadzenie 19-13 i po chwili… wszystko się skomplikowało. Choć Flota ‘witała się już z gąską’, to siedem kolejnych punktów z rzędu zdobyła ekipa Challengers, która pod koniec nie zdołała zadać ostatecznego ciosu. Mimo że Flota znalazła się w olbrzymich tarapatach, to po punktach Adriana Majkowskiego oraz Marka Józefowskiego zapewniła sobie wygraną. Trzeba przy tym przyznać, że było to zwycięstwo zrodzone w bólach.

Zapowiedź – MATCHDAY #38

Przed nami ostatni dzień meczowy w jedenastym tygodniu rozgrywek. O ile nie dojdzie do sportowej katastrofy – Hydra Volleyball Team sięgnie dziś po tytuł mistrzowski w trzeciej lidze. Bardzo ciekawie zapowiadają się również starcia pomiędzy BEemką, a Merkurym oraz Inter Marine Masters z DHP Oliwą. Zapraszamy na zapowiedź!

Dream Volley – Wolves Volley

Godz.: 19:45, boisko nr: 1

Po dwóch tygodniach przerwy – Dream Volley wraca na parkiety Inter Marine SL3. Jako że ostatnio swoje spotkania rozgrywały inne drużyny liczące się w walce o podium rozgrywek, Dream Volley mógł spokojnie obserwować, jak tracą kolejne ligowe punkty. Aktualnie wszystko jest w rękach i głowach graczy Dream Volley. Jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, już za kilka miesięcy zobaczymy ich ponownie w drugiej klasie rozgrywkowej. No właśnie – tyle teoria, bo z praktyką jak jest w ekipie Dream Volley, wiadomo doskonale. Obecnie do drugiego miejsca w lidze, które daje bezpośredni awans do drugiej, zespół Mateusza Dobrzyńskiego traci cztery punkty. Niby mało, ale prawda jest taka, że dziś o wspomniane cztery oczka nie będzie łatwo. Dream Volley zmierzy się bowiem z Hydrą, gdzie trudno będzie o choćby jeden punkt. Biorąc pod uwagę poprzednie występy ‘Niebieskich’, trudno spodziewać się, że z ‘Wilkami’ mogliby zdobyć komplet punktów. To oznacza, że choć jest już naprawdę blisko, cały misterny plan może pójść wiadomo gdzie. Wolves Volley to z pewnością ambitna drużyna, która nie zamierza ‘rozkładać nóg’ przed faworyzowanym rywalem. W obecnej kampanii zespół Karola Ciechanowicza wygrał 6 z 11 spotkań i w ligowej tabeli plasuje się w środku stawki. Już dziś ekipa Wolves Volley może pochwalić się tym, że to lepszy sezon niż poprzednio. Sądzimy, że nie jest to ich ostatnie słowo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

Inter Marine Masters – DHP Oliwa

Godz.: 19:45, boisko nr: 2

Wszystko wskazuje na to, że dla obu drużyn będzie to najważniejsze spotkanie sezonu. Powiedzieć, że sytuacja obu drużyn jest skomplikowana, to nic nie powiedzieć. Sami nie wiemy, która z ekip ma lepszą, a która gorszą sytuację, bo choć w tabeli DHP Oliwa ma o dwa punkty więcej, to rozegrali też jeden mecz więcej niż ‘Mastersi’. Z drugiej strony to może nie mieć żadnego znaczenia, bo nie jest przecież powiedziane, że kiedy Inter Marine Masters nadrobią ligowe zaległości, to zrównają się punktami z Oliwą. Ba – patrząc na to, jak radzi sobie w obecnej kampanii drużyna Andrzeja Masiaka – jest to dość mało prawdopodobne. W obecnej edycji ‘Mastersi’ rozegrali dziesięć spotkań, w których zdołali wygrać zaledwie dwa razy. Nawet jeśli uda im się wygrać trzy pozostałe mecze w sezonie, to i tak nie zdołają pobić wyniku z poprzedniej kampanii, gdzie wygrali aż sześć spotkań i bez większego stresu zajęli miejsce w środku stawki. Jeśli chodzi o ich rywali, to ci przeżywają aktualnie renesans formy. Po bardzo słabym początku sezonu chyba nikt nie spodziewał się, że team z ‘serca Gdańska’ zacznie w drugiej części sezonu regularnie wygrywać. Tymczasem na rozkładzie drużyny Adama Wyrzykowskiego mamy aktualnie Challengersów, Flotę, Energę oraz Staltest Pomorze. Cztery zwycięstwa z rzędu robią wrażenie. Jeśli jednak DHP Oliwa dołoży dziś piątą wygraną, to w naszym odczuciu będą już bezpieczni i nie spadną już bezpośrednio do trzeciej ligi. Nie jest oczywiście przesądzone czy nie przyszłoby im potencjalnie grać w meczu barażowym, ale nawet jeśli to w tym sezonie drugoligowiec zdaje się być zdecydowanym faworytem. Podsumowując – zapowiada nam się kapitalne spotkanie i sądzimy, że nieznacznym faworytem będą jednak ‘Mastersi’. Naszą predykcję opieramy na przekonaniu, że mają oni ogromne doświadczenie w graniu pod ogromną presją. Choć formy DHP Oliwy nie można bagatelizować, to jednak nie mamy przekonania, czy wytrzymają dziś ciśnienie. Cóż – za kilka godzin przekonamy się na ile nasza teza okaże się trafioną.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

Szach-Mat – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 19:45, boisko nr: 3

Żadne słowa z zapowiedzi nie oddadzą tego, jakim ciężarem będą obciążone obie drużyny w związku z dzisiejszym spotkaniem. Jeśli chodzi o ‘Szachistów’, to w obecnej kampanii zespół Dawida Kołodzieja nie był w stanie wskoczyć na tak wysoki poziom, jaki prezentował w ubiegłej edycji, gdy zgarniali brązowe medale i byli jedną z największych rewelacji sezonu. Pojedyncze przebłyski to zbyt mało, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej, do której co ciekawe – Szach-Mat miał bardzo blisko. Co wydarzyło się, że dziś – ta sama drużyna musi walczyć o pierwszoligowe życie? Jednym z kluczowych spotkań, które sprawiło, że jest jak jest, było starcie, do którego doszło 20 października. Wówczas – Szach-Mat był zdecydowanym faworytem starcia z DNV Volley Gdańsk, a mimo to – wspomniane spotkanie przegrał w stosunku 1-2. Dziś o motywację ‘Szachistów’ nie trzeba się martwić. Z pewnością będą chcieli ‘wyrównać rachunki’ z rywalami. To co jest jednak ważniejsze, to fakt, że wciąż wisi nad nimi widmo spadku do niższej klasy rozgrywkowej, co byłoby sportową katastrofą. Jeśli sytuacja ‘Szachistów’ jest skomplikowana, to nie wiemy, co napisać o sytuacji trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Aktualnie zespół Dariusza Kuny plasuje się na przedostatnim miejscu i jeśli sezon kończyłby się w momencie czytania zapowiedzi – Volley spadłby z ligi. Do miejsca barażowego – team DNV Volley Gdańsk traci trzy oczka. Jeśli dziś wygra za komplet punktów – zrówna się liczbą z Szach-Matem. Czy to nierealny scenariusz? Bliżej nam do tezy, że jednak bardzo mało prawdopodobny.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

Dream Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:45, boisko nr: 1

Chcąc uzyskać promocję do drugiej klasy rozgrywkowej – w takich spotkaniach jak dziś – Dream Volley musi powalczyć o ligowe punkty. Zdajemy sobie sprawę, że ‘na papierze’ to Hydra Volleyball Team jest zdecydowanym faworytem. Nie oznacza to bynajmniej, że Dream Volley pozostaje w meczu bez szans. Warto zwrócić bowiem uwagę na to, że Hydrze do mistrzostwa trzeciej ligi potrzeba zaledwie jednego punktu. Oczywiście może dojść również do scenariusza, w którym…’Bestia’ nie będzie musiała się męczyć, a nawet wychodzić na parkiet. Stanie się tak w przypadku, jeśli o pierwszym tego dnia meczu – Dream Volley straci choć jeden punkt w rywalizacji z Wolves Volley. W naszym odczuciu – taki scenariusz jest bardzo możliwy, a paradoksalnie – to zwiększa szanse ‘Marzycieli’ w meczu z Hydrą Volleyball Team, u których o mobilizację będzie w takim przypadku trudno. Z drugiej strony – obraz, który nakreśliliśmy absolutnie nie klei nam się z drużyną Sławomira Kudyby i jesteśmy wręcz przekonani, że zrobią oni wszystko, aby wygraną w lidze – przypieczętować w najlepszy możliwy sposób, czyli rozbijając rywala w stosunku 3-0. Dodatkową motywacją Hydry będzie z pewnością to, że wciąż pozostają oni jedną z dwóch drużyn, które jak do tej pory – nie przegrały jeszcze spotkania. Aktualny bilans zwycięstw z rzędu wynosi już 11, co jest rekordem drużyny w złotych barwach. Sądzimy, że Hydra zrobi wszystko, by ta piękna seria trwała jeszcze dłużej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

Merkury – BEemka Volley

Godz.: 20:45, boisko nr: 2

Czy mistrzowski pociąg właśnie uciekł Merkuremy? Już po rundzie zasadniczej, sytuacja Merkurego była dość skomplikowana. Po dziewięciu rozegranych meczach, team Piotra Peplińskiego tracił do czołówki dwa punkty. Z jednej strony to niewiele, ale na cztery mecze przed zakończeniem edycji – nie była to strata, której nie dałoby się odrobić. Niestety, dla drużyny w granatowych barwach – pierwszy mecz w grupie mistrzowskiej okazał się ogromnym rozczarowaniem. Choć pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 byli wyraźnym faworytem starcia z Bossmanem, to we wspomnianym meczu – dobry w ich wydaniu był wyłącznie pierwszy set rywalizacji. W pozostałych dwóch odsłonach sytuacja Merkurego się skomplikowała i finalnie – faworyt przegrał wspomniany mecz w stosunku 1-2. Jako że swoje spotkania wygrali inni faworyci – dziś sytuacja drużyny Piotra Peplińskiego jest już bardzo skomplikowana i umówmy się – szanse na mistrzostwa są naprawdę niewielkie. Dziś wieczorem może być już ‘pozamiatane’. ‘Granatowi’ zmierzą się bowiem z BEemką Volley i z całą pewnością – to rywal będzie faworytem meczu. Aktualnie BEemka Volley ma ogromną szansę na historyczny tryumf w rozgrywkach. Do lidera – drużyny AiP, zespół Daniela Podgórskiego traci cztery punkty, ale jednocześnie – rozegrał od niego o dwa mecze mniej. Warto przy tym podkreślić, że o powtórkę wyniku z rundy zasadniczej, kiedy BEemka wygrała za komplet punktów, będzie niezwykle trudno. Każdy, kto pamięta poprzednie mecze obu drużyn, wie, że na nudę raczej narzekać nie będziemy. Let’s get ready to the rumble!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

Flota Active Team – Challengers

Godz.: 20:45, boisko nr: 3

Zestawienie ze sobą takiej a nie innej pary sprawia, że przegrany – znajdzie się w bardzo nieciekawym położeniu. Oczywiście warto tu zaznaczyć, że obie ekipy realizują aktualnie zupełnie inne cele. Podczas gdy Flota chce zrobić wszystko, by po ‘chudych sezonach’ awansować wreszcie do elity – Challengersi walczą o drugoligowe życie i prawdę mówiąc – wygląda to coraz bardziej niepokojąco. Zacznijmy od teamu Wojciecha Lewińskiego, który w obecnej kampanii – wygrał zaledwie dwa z dziesięciu pojedynków i w ligowej tabeli plasuje się na trzynastym miejscu. Jak wiadomo – liczba ta wiąże się z pechem i jeśli sezon kończyłby się w momencie czytania tej zapowiedzi – Challengersi spadliby z ligi. Oczywiście jak to w życiu bywa – biednemu wiatr w oczy wieje, a co za tym idzie – w ostatnim meczu groźnej kontuzji kolana nabawił się przyjmujący Challengers – Paweł Kondracki. Dodatkowo dziś zespół Wojciecha Lewińskiego nie będzie z pewnością faworytem. Flota ACTIVE Team wciąż ma realną szansę na awans do elity. Jakby tego było mało – są bliscy tego, by wygrać drugoligowe zmagania. W naszym odczuciu podium rozgrywek mają już w kieszeni, a decydującym starciem będzie mecz z Fuxem Pępowo. Niemniej jednak – do wspomnianej konfrontacji miło byłoby przystąpić bogatszym o trzy punkty. O tym czy tak będzie – przekonamy się niebawem. W naszym odczuciu bardziej prawdopodobnym jest jednak podział punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

MATCHDAY #37

W środowy wieczór bardzo duży krok w kierunku obrony mistrzostwa wykonała drużyna CTO Volley, pokonując ekipę AiP 2-1. Kapitalną pracę wykonali także zawodnicy Fuxa Pępowo, którzy rozgromili Energe Trefla Gdańsk i są już o włos od historycznego awansu do elity. Choć Hydra również odniosła zwycięstwo, zespół Sławomira Kudyby przypieczętuje tytuł mistrzowski najprawdopodobniej dopiero dziś. Zapraszamy na podsumowanie!

DSGSA – VB Inter-Grahen Sulmin 3-0 (21-16; 21-18; 21-18)

Co za wieczór, co za noc! DSGSA odnosi kolejne zwycięstwo za komplet punktów, wykorzystuje potknięcie Speedway AWKS i awansuje na drugie miejsce w ligowej tabeli. Z drugiej strony… nie zmienia to zbyt wiele, bo w 99% o bezpośrednim awansie do trzeciej ligi zdecyduje spotkanie, które odbędzie się w przyszłym tygodniu. Nudy więc nie ma. Tak czy inaczej, triumf za pełną pulę z VB Inter-Grahen Sulmin z pewnością dodał ‘Bordowym’ jeszcze więcej pewności siebie przed najważniejszym meczem sezonu. W środę nie brakowało trudnych chwil, ale ostatecznie wszystko zakończyło się happy-endem dla zespołu Michała Farona. Pierwszy set był zarazem najłatwiejszy – zawodnicy w bordowych strojach szybko objęli prowadzenie 11-6 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w spotkaniu. Na początku drugiej partii faworyzowana drużyna została nieco zaskoczona, bo gracze z Sulmina rozpoczęli od wyniku 7-4. Jak się jednak okazało, był to tylko chwilowy zryw – po paru minutach ekipa DSGSA wróciła do gry (8-8). Dalsza część seta toczyła się punkt za punkt, aż do stanu 18-18. W końcówce znakomicie zaprezentował się Piotr Pawlewicz, którego ataki dały ‘Bordowym’ drugi punkt w meczu (21-18). Ostatni set był bardziej wyrównany, lecz mimo prób zespołu z Sulmina, rywale nie zdołali przechylić szali na swoją stronę. Przewaga 1–3 punktów wystarczyła ‘Bordowym’, by przypieczętować zwycięstwo i sięgnąć po komplet oczek – brawo (21-18).

Only Spikes – TKKF Orlen 3-0 (21-16; 21-12; 21-12)

TKKF Orlen jako pierwsza drużyna spośród wszystkich 52 ekip biorących udział w rozgrywkach zakończyła wczoraj zmagania w sezonie Jesień’25. Niestety dla nich, nie było to pożegnanie, którego by oczekiwali i w ostatecznym rozrachunku ‘Nafciarze’ kończą ligę z dwoma oczkami na koncie. Przed drużyną kilka miesięcy przerwy, w których stoczą najważniejszy mecz – mecz o przetrwanie i, prawdę mówiąc, sami jesteśmy ciekawi, czy team TKKF Orlen wystąpi w nowej edycji, a jeśli tak, to w jakiej konfiguracji. O ile o przyszłość TKKF nie jesteśmy pewni, tak przyszłość ich wczorajszych rywali – Only Spikes – jest pewna niemal na 100%. W ostatnich miesiącach od drużyny Patryka Łabędzia czuć tę pozytywną aurę, która sprawi, że będą tylko progresować. Choć przed nimi jeszcze jeden mecz, to już wczoraj pobili swój najlepszy historycznie wynik – brawo. A sam mecz? W miarę trudne warunki swoim rywalom gracze TKKF Orlen postawili wyłącznie w pierwszym secie rywalizacji. Z drugiej strony gracze Only Spikes mogli, a wręcz powinni, zakończyć tego seta wcześniej (16-8). W końcówce popełnili jednak kilka błędów i w konsekwencji ‘Nafciarze’ odrobili część strat (21-16). Środkowa odsłona była w miarę ciekawa, ale tylko do połowy seta, gdy TKKF Orlen zdołał jeszcze ‘trzymać fason’ (12-10). W drugiej części partii ‘Nafciarze’ nie byli już w stanie postawić się swoim rywalom i przegrali do 12. W trzecim secie, po jednej z wykorzystanych ‘przechodzących’ przez Piotra Rafińskiego, Only Spikes wysunęli się na prowadzenie 9-3, co w oczywisty sposób ustawiło dalszy przebieg partii, którą ‘Kanarki’ wygrali do 12.

Remedios Sopot Ortopedia – Speedway AWKS 1-2 (21-14; 16-21; 18-21)

Na wstępie uspokajamy graczy Speedway AWKS – strata seta z Remedios Sopot Ortopedia nic tu nie zmienia. Nawet gdyby ‘żółto-czarni’ mieli po wczorajszym meczu o jeden punkt więcej w ligowej tabeli, to i tak musieliby wygrać z DSGSA. Co innego, gdyby Speedway przegrał również trzeciego seta – a było do tego całkiem blisko. Wówczas z bezpośrednim awansem byłyby już ciężary. Początek spotkania ułożył się idealnie dla Remediosu, który – podobnie jak w konfrontacji z DSGSA – zaprezentował się bez jakichkolwiek kompleksów (12-5). Oszołomieni gracze Mateusza Bojke nie byli w stanie nic zrobić i w pełni zasłużenie ‘Ortopedzi’ wygrali premierową partię do 16. Środkowa odsłona przyniosła zwrot akcji. Choć lepiej rozpoczęli zawodnicy Macieja Kota (6-4), to po kilku mocnych atakach świetnie dysponowanego Macieja Budzińskiego, AWKS wysunął się na prowadzenie 8-6. Z czasem Remedios próbował jeszcze odwrócić losy rywalizacji (16-15), ale po bardzo dobrej końcówce Speedway AWKS faworyt zwyciężył do 16. To oznaczało, że o triumfie w meczu musi zadecydować trzeci set. Do połowy finałowej partii gracze Speedway AWKS zdawali się być pod ścianą – po kilku skutecznych akcjach Michała Ryńskiego, Remedios objął prowadzenie 10-6. Chwilę później jednak fantastyczny come-back, kto wie czy nie na wagę awansu do trzeciej ligi, wykonali zawodnicy w żółto-czarnych barwach, którzy po serii punktów wyszli na prowadzenie 17-15, a następnie cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Teraz czas na krótką regenerację, po której rozpocznie się kryptonim DSGSA. Wszystkie ręce na pokład.

Bayer Gdańsk – VB Sulmin 2-1 (21-14; 21-14; 17-21)

Gdyby środowy wieczór potoczył się dla ‘Aptekarzy’ nieco inaczej, wciąż mieliby oni szansę na podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało, musieli zgarnąć komplet punktów z VB Sulmin i jednocześnie liczyć na to, że w meczu z Energą Trefl Gdańsk punkty pogubią gracze Fuxa Pępowo. Precyzując – było to jednak mało prawdopodobne. Co ciekawe, w taki scenariusz nie wierzyli również typerzy w aplikacji SL3, bo choć głosy rozkładały się w miarę równo, to nieco więcej osób stawiało na ekipę VB Sulmin. Początek spotkania należał jednak do ‘Aptekarzy’, którzy po świetnej grze w obronie i kontrze wysunęli się na prowadzenie 7-3. Z czasem Bayer nie zwalniał tempa i gdy tablica wyników pokazała 15-8, stało się jasne, która z drużyn sięgnie po pierwszy punkt w meczu (21-14). Środkowa odsłona rozpoczęła się identycznie (7-3) i warto zwrócić uwagę na dość bierną, pozbawioną energii postawę zespołu VB Sulmin, który miał ogromne problemy z jakimkolwiek elementem gry. Mniej więcej w połowie seta stało się oczywiste, że drużyna Daniela Bąby nie zdoła powalczyć o zwycięstwo w tej partii, a z boku wyglądało to tak, jakby gracze z Sulmina nieco obawiali się rozpędzonych rywali, którzy nakręcali się każdą kolejną udaną akcją (12-5). Ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-14, choć i tak był to najniższy wymiar kary. Przebudzenie graczy z Sulmina nastąpiło dopiero w trzeciej odsłonie meczu. Choć Bayer rzadko miewa takie przestoje, w tej partii popełnił naprawdę sporo błędów, dzięki czemu rywale wyszli na prowadzenie 11-5. Gdy ‘Aptekarze’ zniwelowali stratę do jednego punktu (12-11), mogło wydawać się, że znów przejmą inicjatywę, jednak końcówka należała do ekipy Daniela Bąby, która zwyciężyła do 17.

Energa Trefl Gdańsk – Fux Pępowo 0-3 (19-21; 14-21; 16-21)

W środowy wieczór, gracze Energi Trefla Gdańsk musieli radzić sobie z dwoma trudnościami. Pierwszą był sam w sobie pojedynek z drużyną, która walczy o awans do drugiej klasy rozgrywkowej. Drugą przeszkodą był fakt, że team musiał radzić sobie bez swojego trenera – Edwarda Pawluna. Początek spotkania to jednak bardzo dobra gra ‘gdańskich lwów’, którzy po ataku Mateusza Nyka objęli prowadzenie 12-10. W dalszej części seta sytuacja uległa jednak zmianie, a gracze Trefla mieli spore problemy z przebiciem się przez dobrze ustawiony blok rywali. Dodatkowo Fux wykorzystał kilka przechodzących piłek i to oni – cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-19). Środkowa odsłona to partia, w której ‘Koniczynki’ poszli za ciosem i od samego początku narzucili rywalom swój styl gry. Chwilę po połowie seta i udanych akcjach duetu Magdziarek – Bruchmann – Fux wysunął się na prowadzenie 14-9, a już po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Finałowa odsłona rozpoczęła się genialnie dla graczy z Pępowa, którzy rozpoczęli seta od prowadzenia…10-3. Choć z czasem ich przewaga nieco stopniała, to tak pokaźnej zaliczki nie dało się już roztrwonić. Dzięki trzem punktom – Fux zrobił gigantyczny krok w kierunku pierwszej ligi – brawo! Teraz piłeczka leży po stronie Floty, która dziś wieczorem zmierzy się z walczącą o życie drużyną Challengersów. Nie trzeba być geniuszem, by domyślić się komu będą kibicować mieszkańcy Pępowa.

MysterElektroRockets – Tiger Team 2-1 (18-21; 21-19; 21-18)

Oj, ‘Tygrysy’ o środowym spotkaniu będą pamiętać jeszcze przez bardzo długi czas. Kto wie, czy nie był to bowiem mecz, który zadecyduje o trzecioligowym bycie drużyny Dawida Staszyńskiego. Choć zakończyło się niepowodzeniem, trzeba przyznać, że przez długi moment wydawało się, iż to Tiger będzie górą. To właśnie oni wygrali premierową partię, choć łatwo nie było. Mimo prowadzenia 15-11, zespół Pawła Urbaniaka zdołał z czasem doprowadzić do wyrównania po 18. Gdy sytuacja zaczynała wymykać się ‘Tygrysom’ z rąk (18-18), to właśnie oni zdobyli trzy ostatnie oczka i mogli cieszyć się z pierwszego punktu w meczu (21-18). W środkowej odsłonie Tiger Team zdawał się iść po swoje, prowadząc w jej trakcie 7-2, 13-8 czy nawet 17-14. Wówczas nic nie wskazywało na żaden plot twist, a jednak – konsekwentnie grający zespół MER zdołał doprowadzić do wyrównania po 19, w czym ogromny udział miał Wiktor Feliksiak. W tym fragmencie Tiger był już tak zagotowany, że stało się jasne, iż to nie oni wygrają seta, a MysterElectroRockets (21-19). Ostatni set rywalizacji to już przewaga ekipy Pawła Urbaniaka, która zwyciężyła do 18, a cały mecz 2-1. Dzięki determinacji i temu, że ani na moment nie zwątpili – dziś mogą już mrozić szampany. Jest bowiem bardzo mało prawdopodobne, by mogli spaść z ligi – brawo!

CTO Volley – AIP 2-1 (21-18; 20-22; 21-16)

Dzięki zwycięstwom za komplet punktów – AiP, które miało nieciekawe ratio zwycięstw oraz porażek, wysunęło się na głównego kandydata do złota. Gdyby wczoraj wieczorem zdołali wziąć udany rewanż na graczach CTO z rundy zasadniczej, to na autostradzie prowadzącej do mistrzostwa otworzyłyby im się już bramki. No właśnie – gdyby. Słowo to ma to do siebie, że jest niemierzalne. Gdyby bowiem nie przespana końcówka pierwszego seta, AiP cieszyłoby się z wygrania spotkania. Warto zwrócić uwagę na fakt, że choć prowadzili 14-10 i wszystko wskazywało na to, że pierwszy punkt w meczu zasili ich konto, dalsza część seta należała do ‘Pomarańczowych’, którzy w wielkim stylu odzyskali kontrolę nad grą i finalnie wygrali partię do 18. Pisząc o końcówce seta, nie sposób nie wspomnieć o pociskach z zagrywki typu ‘powietrze-ziemia’ w wykonaniu Adama Sobstyla. W środkowej odsłonie zespół Adriana Ossowskiego po raz kolejny prosił się o kłopoty. Zaczęło się podobnie jak w premierowej – od dobrej gry zawodników w fioletowo-białych strojach (15-10). Z czasem gracze CTO zdołali doprowadzić do wyrównania po 18 i choć zanosiło się na drugi punkt w meczu, gracze AiP potrafili w porę zareagować (22-20). Ostatni set rywalizacji był najbardziej jednostronny w całym meczu. Tym razem gracze CTO stwierdzili, że ok – gonienie wyniku zdaje się być dobrą zabawą, ale nie zawsze kończy się to happy endem. Już na początku seta dwukrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 objęli prowadzenie 9-5 i w dalszej części nie mieli problemów z udowodnieniem swojej wyższości, ogrywając rywala do 16.

BL Volley – Kraken Team 2-1 (18-21; 21-9; 21-15)

W środowy wieczór – na równoległych boiskach nr 2 oraz 3 toczyły się spotkania, które mogą mieć ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli, a co za tym idzie – awansów do wyższej klasy rozgrywkowej. Czarny koń sezonu Jesień’25, bo tak trzeba nazwać drużynę, która w minionej edycji broniła się przed spadkiem, miała do rozegrania mecz z groźną ekipą Kraken Team. Problemy ekipy BL Volley rozpoczęły się już na samym początku spotkania, gdy groźnie wyglądającego urazu nabawił się środkowy Damian Skrzęta. Choć w pierwszej chwili wydawało się, że wspomniany gracz zakończy zmagania w sezonie Jesień’25, ten – jak gdyby nigdy nic – po chwili wstał, zameldował się na parkiecie i w pierwszej akcji popisał się skutecznym blokiem (16-13). Mimo trzypunktowego prowadzenia BL popełnił po chwili kilka błędów, co w połączeniu z coraz lepszą postawą Krakena dało prowadzenie drużynie Roberta Skwiercza, która wygrała finalnie do 18. Oj, roztrwonienie tej przewagi może nieść za sobą przykre konsekwencje. Zdecydowanie lepiej gracze w pomarańczowo-czarnych barwach zaprezentowali się w środkowej odsłonie. Oj tak, to było drugoligowe granie, w którym BL nie dał najmniejszych szans rywalom i ograł ich do 9. Co ciekawe, drużynie Krakena nie pomogła naprawdę solidna gra w obronie – BL był po prostu zbyt mocny. Ostatni set rozpoczął się idealnie dla ‘Tygrysów’, którzy rozpoczęli go od prowadzenia 9-4. Z czasem, po bardzo dobrej zagrywce nominalnego libero Krystiana Banacha, Kraken zniwelował stratę do jednego oczka (9-8), a następnie objął nawet skromne prowadzenie 13-11. Niestety dla siebie, w dalszej części seta na parkiecie królowali gracze BL Volley, którzy zdołali odwrócić losy rywalizacji i wygrali seta do 15, umacniając się w fotelu wicelidera rozgrywek – brawo!

Team Spontan – Hydra Volleyball Team 1-2 (17-21; 26-24; 11-21)

Ten wieczór mógł ułożyć się dla Hydry Volleyball Team w wymarzony sposób. Aby tak się jednak stało, zespół Sławomira Kudyby musiałby wygrać z Team Spontan za komplet punktów i wówczas mógłby świętować tytuł mistrzowski w trzeciej lidze. Co się upiecze, to nie uciecze – po mistrzostwo Hydra sięgnie dopiero dzisiaj. Nauczeni doświadczeniem rzadko wydajemy tak jednoznaczne opinie, ale to nie ma prawa się nie udać. Samo środowe spotkanie nie było jednak dla ‘Bestii’ spacerkiem i choć nie brakowało w nim płaskich, przyjemnych szlaków, pojawiały się też mordercze wspinaczki, w których ‘Bestia’ miała swoje problemy. Początek meczu lepiej rozpoczęli zawodnicy Spontana (8-6), jednak chwilę później Hydra wysunęła się na prowadzenie 15-10, które ostatecznie dało jej pierwszy punkt w meczu (21-17). Środkowa odsłona była zdecydowanie najciekawszą partią tego wieczoru – wyrównaną, dynamiczną i pełną zwrotów akcji. Żadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie choćby kilkupunktowej przewagi. Ilekroć jedni zdobywali punkt, drudzy natychmiast odpowiadali. Jako pierwsi przeciwnika zdołali ‘przełamać’ gracze Team Spontan, którzy po błędzie jednego z rywali objęli prowadzenie 15-13. Pod koniec seta Hydra doprowadziła do wyrównania po 20, lecz końcówka należała do Spontana. Po punktach Krzysztofa Lepera i Mateusza Skwarca zespół ten wygrał partię 24-22. Po tym, co wydarzyło się w trzecim secie, trudno było oprzeć się wrażeniu, że ‘Spontaniczni’ wyprztykali się z całej energii w poprzedniej odsłonie. W decydującym secie nie byli w stanie powstrzymać potężnej Hydry, która dzięki wygranej do 11 mogła cieszyć się jedenastym zwycięstwem z rzędu – najlepszym wynikiem w historii drużyny. Brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #37

Hitem środowej serii gier będzie starcie w elicie, gdzie AiP zmierzy się z CTO Volley i mecz będzie miał ogromne znaczenie dla układu podium na koniec sezonu. W środę zmagania w sezonie Jesień’25 zakończy pierwsza drużyna – TKKF Orlen. W czwartej lidze dojdzie dodatkowo do dwóch bardzo ważnych spotkań. Jakby tego było mało – wygraną w lidze może dziś przypieczętować Hydra Volleyball Team. Zapraszamy na zapowiedź!

DSGSA – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Plan na dwa ostatnie spotkania sezonu? Wygrać z VB Inter-Grahen Sulmin za komplet punktów, a następnie – obojętnie w jakiej konfiguracji – z Speedway AWKS. Po jedenastu meczach sezonu Jesień’25 zespół Michała Farona plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i ma dokładnie tyle samo punktów co ich ostatni rywal w sezonie. Obie wspomniane ekipy przed bezpośrednim spotkaniem mają jeszcze jednego trudnego rywala przed sobą. 'Bordowi’ zmierzą się z zespołem z Sulmina, natomiast AWKS rozegra mecz z Remedios Sopot Ortopedią, z którym 'Bordowi’ przegrali 0-3. To, że zarówno Remedios, jak i VB Inter-Grahen Sulmin będą chciały się w tych meczach pokazać z dobrej strony i wygrać – nie ulega wątpliwości. Przed meczem z 'Czarnymi’ mamy dla DSGSA pewną podpowiedź – lekceważenie dzisiejszego rywala nie jest najlepszym pomysłem. Przypominamy, że ledwie kilkanaście dni temu zespół z Sulmina był w stanie postawić się Sharksom, zdobywając z nimi jeden punkt. Czemu wobec tego z DSGSA miałoby być inaczej? Oczywiście to zespół Michała Farona będzie faworytem starcia, ale w naszym odczuciu – chcąc zdobyć komplet oczek – będzie musiał się natrudzić. Choć na początku sezonu wszystko wskazywało na to, że będzie to bardzo dobry sezon drużyny Kacpra Wiczkowskiego, to z czasem przytrafiła się jej słabsza forma. Dziś nie mamy przekonania, że 'Czarni’ pobiją lub chociaż wyrównają dorobek punktowy z poprzedniej kampanii, w której zgromadzili 23 punkty. Aktualnie mają 21 i dwa bardzo trudne mecze przed sobą – z DSGSA oraz z Siatkersami.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Only Spikes – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Spośród wszystkich 52 drużyn w lidze – to właśnie TKKF Orlen zakończy ligowe zmagania jako pierwszy team. Nie wiemy jeszcze, jak potoczy się ich spotkanie z Only Spikes, ale bez wątpienia jest to już moment, w którym można podsumować sezon ‘Nafciarzy’. Porównanie do poprzedniej edycji nie ma większego sensu, bo każdy widział, jak to wyglądało. Miniona edycja? Jedna z największych rewelacji i objawień sezonu. W tamtym okresie team rósł z meczu na mecz i finalnie w 13 spotkaniach zgarnął 21 punktów, na co złożyło się siedem zwycięstw oraz sześć porażek. Do dzisiejszego starcia TKKF Orlen podchodzi jako przedostatnia drużyna, która wygrała 1 z 12 spotkań i zgromadziła zaledwie dwa oczka. Przepaść. Dziś o punkty również będzie wybitnie trudno. W naszym odczuciu to gracze Only Spikes będą faworytem starcia i wszystko wskazuje na to, że zgarną komplet oczek. W odróżnieniu od ‘Nafciarzy’, obecna kampania była naprawdę udana, a zespół w żółtych barwach jest już o krok od pobicia dorobku punktowego z najlepszego dla siebie sezonu – Jesień’24. Warto przy tym zauważyć, że w tamtym czasie, według powszechnej opinii, poziom całej ligi był niższy niż obecnie. To z kolei pokazuje, że gracze Patryka Łabędzia zmierzają w bardzo dobrą stronę i ciągle się rozwijają – brawo!

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Remedios Sopot Ortopedia – Speedway AWKS

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Zdajemy sobie sprawę z faktu, że takie gdybanie nie ma większego sensu, ale chcieliśmy zwrócić uwagę na to, jak ważne jest zgranie, którego na początku obecnego sezonu Remedios Sopot Ortopedia kompletnie nie mieli. Wszyscy pamiętamy katastrofalne otwarcie edycji Jesień’25, w którym ‘Ortopedzi’ wygrali zaledwie jedno z pięciu spotkań. Wówczas gracze w biało-złotych strojach byli przez nas okrzyknięci mianem jednego z największych rozczarowań sezonu Jesień’25. Kiedy już całkowicie ich przekreśliliśmy, w drużynę Macieja Kota wkroczyła nowa siła, która sprawiła, że aktualnie team spisuje się wybornie. Dowód? Seria sześciu wygranych z rzędu, w których zespół za każdym razem sięgał po komplet punktów, przesuwając się coraz wyżej w ligowej tabeli. Warto podkreślić, że w tym okresie Remedios nie rywalizował wyłącznie z niżej notowanymi drużynami, ale rozbił między innymi Siatkersów i DSGSA. O zwycięstwo, a tym bardziej o komplet punktów, będzie dziś jednak piekielnie trudno. Aktualnie zespół w żółto-czarnych barwach walczy o bezpośredni awans do trzeciej ligi i wydaje się być na dobrej drodze, by ten cel osiągnąć. Do końca sezonu Speedway AWKS rozegra jeszcze dwa spotkania. Poza dzisiejszym starciem czeka ich ‘mecz sezonu z DSGSA’. Z perspektywy AWKS dobrze byłoby podejść do tego pojedynku z kompletem punktów. O to jednak nie będzie zbyt prosto.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bayer Gdańsk – VB Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Wszystko wskazuje na to, że Bayer Gdańsk stracił w minionym tygodniu szanse na podium rozgrywek. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że w naszym odczuci – jest to bardzo udany sezon beniaminka. Jak do tej pory – zespół Damiana Harica wygrał 6 z 11 pojedynków i w ligowej tabeli plasuje się na szóstym miejscu. Choć teoretycznie do podium nie traci zbyt dużo punktów, to jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że rozegrali oni o jedno spotkanie więcej, a na samym finiszu rozgrywek – nie ma już za bardzo przestrzeni na to by to odrobić. W naszym odczuciu ‘Aptekarze’ nie prezentują już tak świetnej formy jak jeszcze kilka tygodni temu, a rywale – znaleźli sposób na to jak ‘złamać’ przeciwników. Tak było chociażby w ostatnim spotkaniu, w którym niebędący w wybitnej formie gracze Old Boys – rozbili rywala w stosunku 3-0, wytracając przy tym wszystkie atuty ‘Aptekarzy’. Jak będzie dzisiaj? Gdyby ktoś to zapytał nas o to kilka tygodni temu – bez wahania wskazalibyśmy na Bayer Gdańsk. W międzyczasie forma drużyny z Sulmina eksplodowała i po nieciekawym okresie – team Daniela Bąby wygrał trzy z czterech ostatnich meczów, notując przy okazji spory awans w ligowej tabeli. Aktualnie mają oni…dokładnie tyle samo punktów co Bayer, a cała sytuacja pokazuje, że ‘podczas gdy jedni wygrywają w blasku fleszy, inni robią tę samą robotę w ciszy’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Energa Trefl Gdańsk – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Po poniedziałkowej serii gier i wcześniejszej – na ogół świetnej dyspozycji Fuxa Pępowo w obecnej edycji, team Dominika Szadacha jest na doskonałej drodze do awansu do elity. Ba – ‘Koniczynki’ mają szansę na to, by wskoczyć na sam szczyt ligowej tabeli. Aby tak się jednak stało – muszą wygrać trzy ostatnie mecze sezonu i zgarnąć w nich komplet, dziewięciu punktów. O to będzie jednak piekielnie trudno. Zespół z Pępowa zmierzy się ze Staltestem, Flotą oraz dziś – z Energą Treflem Gdańsk. Nie trzeba być wybitnym ekspertem rozgrywek by wiedzieć, że o ile komplet punktów ze Staltestem zdaje się być obowiązkiem Fuxa, tak w meczu z Energą, a tym bardziej Flotą – będzie o to bardzo trudno. Choć najmłodszy team w lidze gra w obecnym sezonie ‘w kratkę’, to wciąż jest bardzo solidnym – drugoligowym graczem. Nie ma co ukrywać, że wynik jest w dużej mierze wypadkową składu, na który postawi trener – Edward Pawlun. Trudno bowiem znaleźć chyba inny team, który w obecnej kampanii, rotuje tak często jak Energa Trefl Gdańsk. Wynika to z faktu, że część graczy wyjeżdża co chwilę, a to na zgrupowania, a to na mecze w drugiej czy trzeciej lidze związkowej. Dodatkowo nie jest tajemnicą, że rozgrywki Inter Marine SL3 są właśnie doskonałą okazją do tego, by każdy z zawodników ograł się w meczach z silnymi rywalami. Energa Trefl Gdańsk wskoczyła bowiem na taki poziom, że trudno im szukać na Pomorzu rywali w podobnym wieku i podobnych umiejętnościach. Czy ‘gdańskie lwy’ zdołają pokrzyżować plany Fuxa związane z awansem do elity? Przekonamy się o tym za kilka godzin!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MysterElektroRockets – Tiger Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Kluczowe spotkanie dla obu drużyn? Nie mamy co do tego wątpliwości. Poniedziałkowy wieczór ułożył się dla drużyny Tiger Team w wymarzony sposób. Spotkanie z Aquą Volley anonsowaliśmy jako ostatnia szansa dla obu drużyn na przełamanie. Choć nie był to z pewnością wybitny mecz Tigera, to jeśli zdobyte trzy punkty przyczynią się do zapewnienia sobie utrzymania – za chwilę nikt nie będzie pamiętał o stylu. W naszym odczuciu trzy oczka były realizacją planu w 150%. Spodziewaliśmy się bowiem, że mecz zakończy się szczęśliwym podziałem punktów dla Tigera. Dzięki trzem oczkom – Tiger Team po raz pierwszy w obecnym sezonie – uciekł ze strefy spadkowej. Owszem – nadal znajdują się na miejscu barażowym, ale ich sytuacja jest dziś nieporównywalnie lepsza od tej sprzed kilkunastu dni. Z drugiej strony – wspomnianego miejsca barażowego fajnie byłoby uniknąć. W naszym odczuciu w obecnym sezonie – to czwartoligowiec będzie faworytem meczu barażowego. Dzisiejszy rywal Tiger Team – MysterElektroRockets plasuje się obecnie na bezpiecznym – dziesiątym miejscu w ligowej tabeli. Trudno tu jednak mówić o komfortowej sytuacji, bo team Pawła Urbaniaka ma zaledwie jeden punkt przewagi nad dzisiejszym rywalem i dokładnie tyle samo, ile zgromadził w obecnej kampanii MiszMasz. Tu warto jednak zwrócić uwagę na pewien handicap zespołu MER, a mianowicie – małych punktach. Nawet jeśli dziś to Tiger Team wygra, to dzięki znacznie lepszemu bilansowi małych punktów, nie zdołają oni wyprzedzić swoich rywali w tabeli. W ostatecznym rozrachunku wspomniane małe punkty mogą mieć kluczowe znaczenie. Niemniej jednak – końcówka sezonu zapowiada nam się rewelacyjnie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

CTO Volley – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Napisaliśmy to po poniedziałkowym meczu AiP z Bossmanem, ale dziś – to inne drużyny muszą znaleźć sposób na to, by doskoczyć w ligowej tabeli do drużyny Adriana Ossowskiego. Dzięki imponującym zwycięstwom za komplet punktów – ‘biało-fioletowi’ wypracowali sobie trzypunktową przewagę i choć mają rozegrany o jeden mecz więcej, to pozostałe drużyny w elicie – wiedzą jak trudno zdobyć w meczu trzy punkty. Zmierzamy do tego, że w naszym odczuciu – wypracowana zaliczka może okazać się kluczowa, a AiP jest już naprawdę blisko historycznego tryumfu w lidze. Od pierwszego w historii mistrzostwa – zespół ‘Przyjaciół’ dzielą zaledwie dwa kroki. Pierwszy z nich – już dzisiaj. Rywalem aktualnego lidera pierwszej ligi będzie ekipa CTO Volley, która jest żywym dowodem na to, jak trudno wygrywa się za komplet oczek. Ciekawostką oraz co by nie mówić – pewną anomalią było to, że po rundzie zasadniczej, ‘Pomarańczowi’ mieli na swoim koncie dokładnie tyle samo punktów co dzisiejszy rywal i to pomimo faktu, że…wygrali od niego o dwa spotkania więcej. Brak koncentracji na przestrzeni całego meczu jest to z pewnością element, nad którym CTO musi popracować. Spośród ośmiu wygranych spotkań, gracze Bartosza Sobstyla aż sześciokrotnie musieli dzielić się punktami z rywalami i kto wie, czy nie odbije się im to później czkawką. Tak czy siak – dziś mamy mecz, o którym zwykło się mówić jako tym ‘o sześć punktów’. Jeśli mecz wygra AiP to w naszym odczuciu będą oni mieli co najmniej srebro, aczkolwiek i tak – będzie to absolutne minimum. Jeśli jednak mecz wygra CTO, to obrona mistrzostwa stanie się namacalna. Oj, przed nami starcie wagi ciężkiej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BL Volley – Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Trudno się nudzić będąc sympatykiem drużyny BL Volley. W minionej edycji, osoby, które wspierały drużynę ‘Tygrysów’ przeżyły prawdziwy dreszczowiec, który zakończył się co prawda happy-endem, ale kosztował ich mnóstwo nerów, a nawet zdrowia. Kiedy wydawało się, że kolejna edycja nie może być już tak szalona, gracze BL Volley poprosili ich o ‘przytrzymania piwa’. Tym razem wahadło wywindowało drużynę BL niemal na sam szczyt ligowej tabeli i dziś – przez sporą część społeczności SL3 uznawane jest za team, który jest liderem w wyścigu o drugą ligę. Na ostatniej prostej prowadzącej do zaplecza elity, zespół Wojciecha Strychalskiego ma dwóch rywali – Kraken Team oraz Wolves Volley. Co można powiedzieć o tych rywalach? Cóż  – jakkolwiek to nie zabrzmi, to nie mówimy tu o drużynach z samego ligowego topu i są to ekipy, z którymi BL jest w stanie wygrać. Trudniejszą przeprawą zdaje się być dzisiejszy rywal – Kraken Team, który…nadal ma matematyczne szanse na awans. Do końca sezonu, team Roberta Skwiercza poza BL zmierzy się również z Team Spontan. Osoby podchodzące do życia pesymistycznie widzą to, że to rywale będą faworytami. Optymiści widzą to, że chcąc powalczyć o podium będąc na samym finiszu edycji – warto ograć bezpośrednich rywali w meczach o ‘sześć punktów’. Ależ to byłby zwrot akcji, po którym pisalibyśmy o znanym powiedzonku, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Za kilka godzin przekonamy się, w którą to wszystko pójdzie stronę. Jedno jest pewne – przed nami wielkie emocje.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Team Spontan – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Matematyka jest tu oczywista. Jeśli Hydra Volleyball wygra dziś spotkanie, to będzie miała podwójną okazję do radości. Nie dość, że będą się wówczas cieszyć z pobicia swojego rekordu liczby wygranych spotkań z rzędu, to dodatkowo – zrealizują cel nadrzędny, którym będzie zapewnienie sobie awansu do drugiej klasy rozgrywkowej. 29 punktów sprawi bowiem, że ani BL Volley, ani Team Spontan nie zdołają ich wyprzedzić w tabeli. Teoretyczną szansę będą mieli jeszcze gracze Dream Volley, ale wiadomo, że to się nie wydarzy. Tak czy siak – dwa punkty sprawiają, że ‘Bestia’ nie będzie mogła jeszcze świętować zwycięstwa w trzeciej lidze. Aby tak się stało, a team Sławomira Kudyby mógł świętować – muszą dziś zgarnąć trzy oczka. Jeśli tak się stanie, to zostaną mistrzem trzeciej ligi, na co umówmy się – zanosiło się na długo przed pierwszym gwizdkiem w sezonie Jesień’25. Oczywiście plany Hydry zamierzają pokrzyżować dziś gracze Piotra Raczyńskiego, którzy mają olbrzymią szansę na powrót do drugiej klasy rozgrywkowej. Aby tak się jednak stało – ‘Spontaniczni’ muszą powalczyć dziś o punkty. Z pewnością na ich korzyść nie przemawia aktualnie terminarz, bo choć rozegrają oni o jedno spotkanie więcej niż BL Volley, to w naszym odczuciu mają zdecydowanie trudniejszy terminarz. Tak jak wspomnieliśmy – dziś o wygraną będzie piekielnie trudno i w naszym odczuciu – jakakolwiek zdobycz punktowa będzie czymś pozytywnym.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #36

Za nami poniedziałkowe granie, w którym bardzo duży krok w kierunku historycznego mistrzostwa wykonała drużyna AiP. O włos od wygrania swoich lig są również MPS Volley oraz Sharks, którzy wczoraj odnieśli bardzo ważne zwycięstwa. W poniedziałek poznaliśmy także drużynę, która spadła z trzeciej ligi. Zapraszamy na podsumowanie!

ACTIVNI Gdańsk – Feniks Gdańsk 0-3 (12-21; 15-21; 17-21)

Jak zapowiadali – tak zrobili. Wiele razy zdarza się, że team, który przed meczem mówi głośno o problemach kadrowych – stawia się na mecz pełnym składem. Tu tak nie było i ACTIVNI po raz pierwszy w sezonie wystąpili w pięciu graczy. To w sposób oczywisty uniemożliwiło im podjęcie walki z rywalem. Co ciekawe – przez swoją niewiedzę mecz o mały włos nie zakończyłby się walkowerem. Tak się bowiem składa, że ‘Mityczny Ptak’ chciał dopisać do meczu nowego gracza, a jak wiadomo – na tym etapie rozgrywek jest to zabronione. Tak czy siak – poniedziałkowe starcie rozpoczęło się od bardzo dużej przewagi Feniksa, którzy nie dość, że grali o wiele lepiej niż rywale, to na dodatek bezwzględnie wykorzystywali ich błędy (12-4). Z czasem team Artura Kurkowskiego poprawił jakość gry, ale o korzystnym wyniku nie mogło być rzecz jasna mowy (21-12). Środkowa odsłona zapowiadała się na powtórkę premierowej partii (9-4). Z czasem Feniks dał się jednak wciągnąć w grę ACTIVNYCH i tym razem to oni popełnili kilka błędów, po których ich przewaga stopniała do jednego punktu (11-10). Na korzyść ACTIVNYCH warto wspomnieć tu również o bardzo dobrej zagrywce Miłosza Kitowskiego. Z czasem Feniksowi udało się jednak zrobić przejście, po którym nie mieli problemów z udowodnieniem swojej wyższości, wygrywając finalnie do 15. Ostatni set rywalizacji to wysokie prowadzenie Feniksa (17-11), po którym… nastąpiła świetna seria na zagrywce wspomnianego wcześniej – Miłosza Kitowskiego. Niestety dla ACTIVNYCH, ale przewaga rywali była zbyt wysoka i jedyne, na co było ACTIVNYCH stać, to podreperowanie małych punktów (21-17). Cóż – szkoda, bo w pełnych składach mecz mógłby być naprawdę ciekawy.

Chilli Amigos – Hapag-Lloyd 3-0 (21-9; 21-11; 21-14)

Wiecie, czego mogą żałować gracze Chilli Amigos? Tego, że sezon Jesień’25 dobiega końca. Tak się bowiem składa, że team Pawła Kalety złapał rewelacyjną formę i w czasie, gdy po innych drużynach widać już sporą zadyszkę – ‘Amigos’ zdają się dopiero rozkręcać. Jak to mówią? Prawdziwą drużynę poznaje się po tym, jak kończy, a nie zaczyna? Początek sezonu był jaki był. Chilli przegrali wówczas trzy spotkania z rzędu. Od pewnego czasu to jednak top forma, w której Chilli może pochwalić się serią pięciu zwycięstw z rzędu – brawo. Wczoraj czerwony walec napotkał na swojej drodze Hapag-Lloyd i jak możecie się domyślić – nie było żadnej taryfy ulgowej. Już w pierwszym secie rywalizacji gracze w czerwonych trykotach wyraźnie zaznaczyli, która z drużyn uznawana jest za faworyta spotkania. Po kilku punktach Piotra Kławsiucia Chilli objęło prowadzenie 10-4. Gracze w pomarańczowych strojach nie pomagali sobie z pewnością tym, że mieli widoczny problem z przyjęciem zagrywki rywali. Bez tego, jak wiadomo, ani rusz (21-9). Środkowy set dawał pewną nadzieję na bardziej wyrównane granie. Po dwóch punktach Mateusza Siwko strata Hapag-Lloyd do faworyzowanego rywala wynosiła zaledwie dwa oczka (11-9). Z czasem jednak duet Krzysztof Horeczy – Filip Kosewski wybili rywalom nadzieję z głów (21-11). Ostatni set to partia, w której w pewnym momencie było 8-8. Niestety dla widowiska, gra Hapag-Lloyd falowała i jeśli już tracili punkty, to taśmowo. Po jednej z takich serii Chilli Amigos wysunęli się na prowadzenie 13-8, by po chwili zgarnąć trzeci punkt w meczu (21-14).

Tiger Team – Aqua Volley 3-0 (21-16; 21-10; 21-14)

‘Niby kibic Aqua wiedzioł, a jednak się łudził’. Parafrazując latające po necie memy, można doskonale oddać sytuację drużyny Mateusza Drężka, która w poniedziałkowy wieczór spadła do czwartej klasy rozgrywkowej. Czy jesteśmy zaskoczeni? Dokładnie tak samo, jak w momencie, kiedy oglądając TVP1, klikamy następną stację, a tam – cóż za zaskoczenie – wskakuje TVP2! Wiecie, jak to z Redakcją – niby z każdym kolejnym meczem pisaliśmy, że to mecz ostatniej szansy, że jak nie teraz, to kiedy, że team ciuła punkciki, ale musi przyspieszyć. Pierdu pierdu, dla podtrzymania drużyny na duchu. Zachowanie niczym lekarz, który nie mówi rodzinie najgorszego, by ci się nie podłamali. Jesteśmy dziwnie przekonani, że… czytający to gracze Tiger Team myślą sobie teraz coś na zasadzie – ‘o cholera, czy aby na pewno to nie o nas’? Tu sytuacja wygląda jednak nieco inaczej, bo ‘Tygrysy’ zrealizowali plan na poniedziałkowy wieczór z nawiązką. Prawdę mówiąc, nie sądziliśmy, że uda im się zgarnąć komplet oczek. Przypomnijmy, że z Aqua Volley trzech punktów nie udało się wywalczyć choćby drużynie Dream Volley czy BL Volley, które walczą obecnie o awans do drugiej ligi. Tak czy siak – dzięki trzem punktom Tiger Team wskakuje nad Port Gdańsk i przed nimi dwa najważniejsze mecze od niepamiętnych czasów. W naszej opinii nie stoją w nich na straconej pozycji. Niezależnie jednak od tego, jaki będzie epilog tej historii – szacunek dla Tigera za walkę do samego końca, brawo!

Siatkersi – Craftvena 2-1 (22-20; 15-21; 21-18)

W zapowiedziach przedmeczowych forsowaliśmy narrację, z której wynikało, że to Craftvena będzie faworytem starcia. Nasze odczucia zostały spotęgowane, kiedy kilka minut przed rozpoczęciem spotkania dowiedzieliśmy się o poważnych problemach kadrowych Siatkersów. Każdy z nas zna jednak powiedzenie – ‘im jest biedniej, tym jest lepiej’. W naszym odczuciu wkleja się ono idealnie w sytuację Siatkersów z dwóch ostatnich spotkań. Tak czy siak – początek meczu na to nie wskazywał, bo umówmy się, gracze w niebieskich trykotach rozpoczęli dramatycznie i po atakach Michała Markiewicza przegrywali już 3-9. Choć po ataku i asie serwisowym Macieja Tyryłło Craftvena prowadziła 14-8, to z czasem zaczęła popełniać mnóstwo błędów, po których Siatkersi doprowadzili do wyrównania po 16. W dalszej części seta uwypukliły się również ich problemy z przyjęciem zagrywki rywali, a biorąc to do kupy – mieliśmy gotową receptę na porażkę (22-20). Środkowa odsłona to partia, w której ‘Rzemieślnicy’ się obudzili. Lepiej rozpoczęli co prawda Siatkersi, którzy po skutecznym bloku Darka Suchwałko objęli prowadzenie 7-3. Z czasem popełnili oni jednak dwa grzechy, które pozbawiły Craftvenę zwycięstwa w pierwszym secie. Kompilacja błędów i problemów w przyjęciu siała w poniedziałkowy wieczór spustoszenie i nie inaczej było tym razem (21-15). Ostatni set to najbardziej wyrównana partia, w której obyło się bez anomalii. Oczywiście – co do jakości gry po obu stronach siatki można było mieć pretensje, ale koniec końców dla Siatkersów liczyła się wygrana, obojętnie w jakim stylu. Po równej grze do stanu (15-15) to oni wykazali się w końcówce większą determinacją, wygrywając finalnie do 18, a cały mecz 2-1!

DSGSA – Sharks 1-2 (16-21; 13-21; 21-15)

Po poniedziałkowym spotkaniu dowiedzieliśmy się trzech rzeczy. Pierwsza sprawa to fakt, że Sharksi zapewnili sobie awans do trzeciej ligi. Druga to fakt, że choć nastąpi to na 99,9%, to na radość z mistrzowskiego tytułu team Pavlo Kudinova musi jeszcze poczekać. Trzecia sprawa to fakt, że DSGSA dzięki wygraniu trzeciego seta zrównali się punktami z drużyną Speedway AWKS i walka o bezpośredni awans zapowiada się… genialnie. Czego natomiast nie wiemy? Tego, która z ekip na tle ‘Rekinów’ wypadła lepiej, bo w tej kwestii gracze lidera czwartej ligi również mieli wątpliwości. Początek spotkania to miażdżąca przewaga graczy zza naszej wschodniej granicy, którzy wysunęli się na prowadzenie 8-4. Dalsza część seta to kontynuacja dominacji, na co z pewnością wpływ miała bardzo dobra gra w bloku ‘Rekinów’, którzy raz po raz tłamsili pewność siebie rywali, wygrywając finalnie do 16. Jeszcze lepiej świeżo upieczony trzecioligowiec poradził sobie w środkowej partii, choć trzeba przyznać, że na początku absolutnie nic na to nie wskazywało. Gracze w bordowych strojach prowadzili z faworyzowanym rywalem wyrównaną grę, po której mieliśmy remis 8-8. W dalszej części seta team Michała Farona został jednak złamany i nie potrafił poradzić sobie z ofensywą przeciwnika, która wyprowadziła ‘Rekinów’ na prowadzenie (17-13), a w konsekwencji na zwycięstwo do 13. Ostatni set to partia, w której ktoś przestawił wajchę i w efekcie oglądaliśmy dość nieoczekiwany zwrot akcji, po którym gracze DSGSA cieszyli się z nagrody pocieszenia w postaci jednego punktu. Ten może jednak okazać się kluczowy w walce o drugie miejsce w tabeli, bo wszystko wskazuje na to, że o awansie zadecyduje bezpośredni mecz ze Speedway AWKS. Warto do niego podejść bez straty punktów. Co innego z takim rywalem wygrać 2-1, a co innego – musieć wygrać za komplet oczek.

Speednet 2 – Old Boys 2-1 (21-19; 14-21; 21-18)

Choć w obecnej kampanii gracze Old Boys miewali przebłyski, w których ich gra wyglądała bardzo dobrze, to jednak nie dajemy się już tak łatwo nabrać. Rywalizując ze Speednetem 2, postawiliśmy na zespół Marka Ogonowskiego, który jest bez wątpienia jedną z największych rewelacji obecnego sezonu, bez podziału na ligi. Po wczorajszym spotkaniu mamy zresztą konkluzję, że gdyby tylko Speednet w tej kampanii częściej wygrywał za komplet, a nie po podziale punktów, to dziś byłby bardzo bliski awansu do elity. Kto wie – być może nastąpi to już na wiosnę? Pierwszy set rywalizacji z Old Boys rozpoczął się dla Speednetu 2 idealnie. Po dobrej grze oraz kilku błędach rywali w białych trykotach Speednet wysunął się na prowadzenie 9-5. Choć pod koniec seta Old Boysi zanotowali jeszcze zryw i zniwelowali stratę do jednego oczka (18-17), to ostatnie słowo należało do Speednetu, który po atakach Kacpra Kowalewskiego oraz Jędrzeja Zielińskiego zapewnił sobie pierwszy punkt w meczu (21-19). Środkowa odsłona rozpoczęła się od problemów w przyjęciu Speednetu, który rozpoczął seta od stanu 1-5. W dalszej części partii Old Boysi nie zdejmowali nogi z gazu, wychodząc na prowadzenie 9-3, a następnie 18-12. Tak duża przewaga sprawiła, że po chwili team Bartłomieja Kniecia cieszył się z wyrównania stanu rywalizacji (21-14). O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. Po odrzuceniu rywali od siatki Speednet objął w tej partii prowadzenie 10-8. Po chwili kolejnymi punktami popisał się Jędrzej Zieliński, a Speednet prowadził już 15-10. Mimo że w końcówce Old Boysi próbowali odwrócić jeszcze losy rywalizacji, to Speednet po chwili cieszył się z kolejnego zwycięstwa w rewelacyjnym dla nich sezonie – brawo!

MPS Volley – EKO-HURT 2-1 (13-21; 21-13; 23-21)

Do poniedziałkowego wieczoru Eko-Hurt mógł wierzyć w awans do elity. Po meczu z MPS-em team Pawła Dawczaka wciąż ma na to szansę, ale powiedzmy sobie szczerze – stało się to naprawdę mało prawdopodobne. Sytuacji nie zmienia tu bynajmniej fakt, że po wczorajszym meczu Eko-Hurt wskoczył na drugie miejsce w ligowej tabeli. Niestety dla nich zarówno Fux Pępowo, jak i Flota Active Team rozegrały po dwa spotkania mniej i gracze Eko-Hurtu nie zdążą zjeść trzech obiadów, a przestaną być wiceliderem. Prawdę mówiąc, ten wieczór mógł potoczyć się dla nich inaczej. Lepiej. Wskazywały na to choćby okoliczności pierwszego seta, którego ‘Hurtownicy’ wygrali dość gładko – do 13. Mimo niekorzystnego wyniku i nieciekawej gry Miłośnicy Piłki Siatkowej przypomnieli sobie, że wciąż są liderem drugiej ligi i nie mogą sobie pozwolić na takie granie. Już na początku środkowej odsłony MPS wykorzystał problemy rywali w przyjęciu i wysunął się na prowadzenie 5-1. Próby odrabiania strat przez Eko-Hurt okazały się daremne. Już po chwili lider drugiej ligi prowadził 15-7 i zasadniczo – był to koniec emocji w środkowej odsłonie (21-13). Zdecydowanie najwięcej działo się w finałowej partii, w której nie brakowało szalonych zwrotów akcji. Lepiej rozpoczęli ‘Hurtownicy’, którzy objęli prowadzenie 7-4. Po gorszym fragmencie to MPS przejął inicjatywę i wysunął się na prowadzenie 15-13, które – jak możecie się domyślić – po chwili roztrwonił. Kiedy pod koniec seta było 19-17 dla Eko-Hurtu, uznaliśmy, że już więcej zwrotów akcji nie będzie. Cóż, był, ten jeden – ostatni. Po skutecznych atakach Adriana Wieleby oraz Michała Kraski MPS doprowadził do wyrównania po 19, a po chwili poszedł za ciosem, ogrywając rywala do 21 i gwarantując sobie podium rozgrywek. Jest jednak oczywiste, że jedyny ‘słuszny’ plan zakłada, że będą to medale z najcenniejszego kruszcu.

Czerepachy Volley – Szach-Mat 1-2 (23-21; 19-21; 15-21)

Dobra – plan zrealizowany. Czerepachy Volley zdobyli w poniedziałek szósty punkt i oficjalnie nie będą jedną z najgorszych drużyn w pierwszej lidze w historii. Co ciekawe, połowę tego dorobku gracze w zielonych barwach zdobyli w trzech ostatnich meczach. Wcześniej na taki wynik pracowali dziewięć kolejek. Miłośnicy matematyki dostrzegają zapewne, że idąc tym tokiem myślenia, w ostatnim meczu ze Speednetem powinni zgarnąć trzy punkty. Gdyby tak się stało, byłaby to ich pierwsza wygrana w obecnej edycji. Prawda jest jednak taka, że o triumf blisko było już w poniedziałkowy wieczór. Oj, jak było blisko. Już na początku rywalizacji gracze w zielonych barwach pokazali przeciwnikom, że nie będzie to łatwa przeprawa. Mimo to z czasem ‘Szachiści’ zdołali opanować sytuację i objąć prowadzenie 15-12. Jak się po chwili okazało – było to tylko złudne wrażenie, bo w dalszej części seta ‘Żółwie’ doprowadzili do wyrównania po 20, a w końcówce, po skutecznym ataku Pawła Shylina, zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (23-21). To właśnie team w zielonych barwach lepiej rozpoczął środkową partię (9-6). Mimo że jeszcze pod koniec prowadzili 19-18, to finalnie nie wytrzymali próby nerwów i moment braku pewności siebie wykorzystali rywale, którzy wygrywając do 19, doprowadzili do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona nie przyniosła już większych emocji, a Szach-Mat zagrał wreszcie tak, jak powinien był zagrać od początku meczu. W konsekwencji team ‘Szachistów’ wygrał tę partię do 15, a cały mecz 2-1. Nie oznacza to bynajmniej, że kwestia utrzymania została już rozstrzygnięta – na to ‘Szachiści’ muszą jeszcze poczekać.

AIP – Bossman Team 3-0 (21-16; 21-13; 21-19)

Niespełna 24 godziny temu w zapowiedzi przedmeczowej przekonywaliśmy, że ostatnie porażki AiP mogą nie nieść za sobą przykrych konsekwencji. Wszystko, co trzeba było zrobić, to odkuć się w poniedziałkowy wieczór w rywalizacji z Bossmanem. W tej samej zapowiedzi przewidywaliśmy jednak, że AiP nie zdoła wygrywać za każdym razem za komplet punktów. Cóż – nie tym razem. Początek spotkania rozpoczął się świetnie dla graczy w biało-fioletowych barwach (8-5). Z czasem team Adriana Ossowskiego wpadł jednak w dołek, po którym rywale wysunęli się na prowadzenie 13-11. Choć z perspektywy graczy i sympatyków AiP zaczynało się robić nieprzyjemnie, brązowi medaliści sprzed roku zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (21-16). Środkowa partia to brzydki obraz gry Bossmana, który popełniał dużo błędów na zagrywce, w komunikacji i asekuracji. Prawdę mówiąc, mało co im wychodziło, a rywal walczący o złoto nie mógł takiego prezentu nie wykorzystać. Ostatecznie team AiP wygrał środkową partię dość gładko – do trzynastu. Zdecydowanie wyżej Bossman zawiesił poprzeczkę rywalom w finałowej partii. Po niezłej grze, ale i dużej liczbie zepsutych zagrywek po stronie zespołu Adiego i Przyjaciół, Bossman wysunął się na prowadzenie 15-13. Podobnie jak w pierwszej odsłonie i tym razem faworyzowana drużyna zdołała odwrócić losy seta, finalnie wygrywając tę partię do 19. Nasza konkluzja po meczu jest taka, że skuteczna pogoń charakteryzuje bardzo zdeterminowane drużyny, a dziś AiP z pewnością do takich należy. Po poniedziałkowym starciu team Adriana Ossowskiego ma w naszym odczuciu bardzo duże szanse na złoto – brawo! Teraz to inni muszą głowić się, jak wyprzedzić AiP na ostatnim ligowym wirażu.

Zapowiedź – MATCHDAY #36

Zaczynamy jedenasty tydzień rozgrywek sezonu Jesień’25. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do dziewięciu spotkań. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie na szczycie drugiej ligi, gdzie MPS Volley zmierzy się z Eko-Hurtem. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w dwóch spotkaniach czwartej ligi. Jeśli wszystko pójdzie dziś po myśli Sharksów, już tego wieczoru mogą zagwarantować sobie złote medale w sezonie Jesień’25. Zapraszamy na zapowiedź!

ACTIVNI Gdańsk – Feniks Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Jeśli wierzyć informacjom napływającym z obozu ACTIVNYCH – team Artura Kurkowskiego może się dziś zmagać z bardzo dużymi problemami kadrowymi. Wynika to rzecz jasna z faktu, że niegdysiejszy drugoligowiec przegapił fakt, że mecze będą rozgrywane również w długi weekend, co jest normą od kilku lat. Z perspektywy ACTIVNYCH takie przegapienie może ich kosztować bardzo wiele. Dziś wieczorem zmierzą się bowiem z bezpośrednim sąsiadem w ligowej tabeli, a to oznacza, że gdyby dziś ACTIVNI zdołali wygrać za komplet punktów – wskoczyliby w ligowej tabeli nad Feniksa. O to będzie jednak wybitnie trudno. Po jedenastu rozegranych spotkaniach gracze Łukasza Dubickiego mają na swoim koncie cztery wygrane oraz aż siedem porażek i kiedy pod uwagę weźmiemy przedsezonowe oczekiwania drużyny, jest to z pewnością rozczarowanie. Pamiętamy jak w początkowej fazie sezonu dwóch graczy Feniksa rozmawiało ze sobą na sali i jeden przekonywał drugiego, że w lidze jest dwóch-trzech rywali, z którymi Feniks może mieć spore problemy. Owszem, team Łukasza Dubickiego dysponuje sporym potencjałem, ale buńczuczne zapowiedzi z początku sezonu nie miały żadnego pokrycia w faktach. Z drugiej strony pamiętamy w historii już kilka drużyn, które musiały się na początku nieco oswoić z ligą, a dobre wyniki przyszły dopiero w kolejnym sezonie. Ciekawe, czy tak będzie w przypadku Feniksa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Chilli Amigos – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po dwóch ostatnich – nieudanych spotkaniach w rozgrywkach Inter Marine SL3, stało się jasne, że o pobicie lub chociaż wyrównanie dorobku punktowego z poprzedniej kampanii – będzie bardzo trudno. Przypomnijmy, że w sezonie Wiosna’25, zespół Joanny Kożuch zgromadził na swoim koncie trzy oczka. Aktualnie – po jedenastu spotkaniach sezonu, ‘Logistycy’ mają jeden punkt, wywalczony w meczu z drużyną TKKF Orlen. Na początku napisaliśmy, że dwa ostatnie mecze były nieudane. Nasza narracja wynika z faktu, że zespół w pomarańczowych barwach wiązał z tymi rywalami ogromne nadzieje, a jednak skończyło się na rozczarowaniu. Aby wyrównać wspomniany wynik trzech punktów – w meczach z Chilli Amigos oraz VB FE Sulmin. Nie trzeba być przesadnym znawcą rozgrywek, by domyślić się, że zdecydowanie większe szanse na punkty – Hapag-Lloyd ma w tym drugim starciu. Dziś o jakąkolwiek zdobycz będzie piekielnie trudno. Chilli Amigos po jedenastu spotkaniach sezonu mają już dokładnie tyle samo punktów ile mieli po wszystkich meczach sezonu Wiosna’25. Warto przy tym zwrócić uwagę na dwie ważne rzeczy. Pierwsza kwestia to dość powszechna opinia dotycząca tego, że aktualny poziom czwartej ligi jest znacznie wyższy niż wówczas. Drugą sprawą jest to, że wspomniany wynik z pewnością zostanie pobity. Poza meczem z Hapag-Lloyd, Chilli Amigos zmierzą się również z FB FE Sulmin i w obu tych przypadkach – będą zdecydowanym faworytem. To oznacza z kolei, że mają szansę na 24 punkty, a to już naprawdę godny wynik.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Tiger Team – Aqua Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Nie będziemy nikogo czarować. W potencjalne utrzymanie drużyny Aqua Volley już nie wierzymy. Wystarczy bowiem spojrzeć na to ile punktów do utrzymania potrzeba było w poprzednim sezonie. Ok – gracze Mateusza Drężka mogą opierać swój optymizm na tym ile punktów miała drużyna barażowa rok temu – wówczas do miejsca barażowego wystarczyło dwanaście punktów, ale co z tego? Aktualnie fakty są takie, że Aqua Volley ma na koncie sześć oczek i w dwóch ostatnich meczach sezonu – musieliby wygrać za komplet punktów, a na dodatek liczyć na to, że pozostałe mecze poukładają się po ich myśli. Cóż – jest to bardzo mało prawdopodobne. Prawdę mówiąc – nic na to nie wskazuje, bo Mistrz czwartej ligi z poprzedniego sezonu nie pokazuje swoją grą tego, że już za chwilę coś miałoby się nagle odmienić. To oczywiście ogromna szansa dla drużyny Tiger Team, która w ligowej tabeli ma zaledwie o jeden punkt więcej. Mimo to – do końca sezonu mają oni o jedno spotkanie więcej niż Aqua Volley, a na dodatek – są w naszych oczach faworytem dzisiejszego starcia. Jeśli wygrają za co najmniej dwa punkty, to szansę na utrzymanie z naprawdę małych – staną się już jak najbardziej realne. O zwycięstwo nie będzie jednak łatwo, bo forma Tigera również nie jest jakoś przesadnie dobra. Mimo to – ich szansę oceniamy znacznie wyżej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Siatkersi – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Nie tak miała potoczyć się dalsza historia Siatkersów. Gracze w niebieskich trykotach, jakiś czas temu, ułożyli sobie w głowach scenariusz, z którego wynikało, że w czterech ostatnich meczach sezonu – zgarną cztery zwycięstwa i dzięki temu – znajdą się na podium czwartej ligi. Choć nie bez problemów – ‘Niebiescy’ zdołali zrobić pierwszy z czterech kroków, ogrywając ACTIVNYCH Gdańsk w stosunku 3-0. Niestety we wspomnianym planie – dalej miało być już bardziej skomplikowanie o czym team – przekonał się w minionym tygodniu rozgrywek. Choć przewidywaliśmy, że będzie to wyrównane starcie, to w ostatecznym rozrachunku – Siatkersi po słabym meczu musieli uznać wyższość Remedios Sopot Ortopedie, nie zdobywając przy tym choćby punktu. To w sposób oczywisty odbiło się czkawką w ligowej tabeli, bo dziś – nie mają oni już realnych szans na ‘pudło’. Mało tego – znajdują się dopiero na siódmym miejscu w lidze, a i dziś – faworytem meczu raczej nie będą. Choć w obecnej kampanii Craftvena również przeżywała swój kryzys i nie ma już raczej szans na medale, to w ostatnim czasie – ‘Rzemieślnicy’ zdołali się przełamać. Lepszy mecz przyszedł nie z ‘byle kim’, bo zespół Bartosza Zakrzewskiego rywalizował z VB Inter-Grahen Sulmin, który do połowy sezonu – mógł pochwalić się rewelacyjnym bilansem siedmiu zwycięstw i ani jednej porażki. Zwycięstwo we wspomnianym meczu pozwoli z pewnością Craftvenie odzyskać pewność siebie i w naszym odczuciu – przekonamy się o tym za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

DSGSA – Sharks

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Końcówka sezonu w czwartej lidze zapowiada się pasjonująco. Patrząc na to jak ułożyły się wyniki po 80% rozegranych meczów, wszystko wskazuje na to, że kwestia koloru medalu, rozstrzygnie się pomiędzy trzema drużynami: Sharks, DSGSA oraz Speedway AWKS. Warto przy tym zaznaczyć, że ‘Rekiny’ zdają się być już pewniakiem do mistrzowskiego tytułu. Aktualnie mają oni o pięć punktów przewagi nad dzisiejszym rywalem i choć rozegrali o jedno spotkanie więcej, to jest dość mało prawdopodobne żeby ten – miał go w ostatecznym rozrachunku przegonić. Dzisiejszy mecz ma zatem fundamentalne znaczenie dla całej trójki wymienionych drużyn. Jeśli ‘Rekiny’ wygrają za komplet punktów, to zapewnią sobie tytuł mistrzowski przed Świętem Niepodległości. Oczywiście team Michała Farona ma inny plan na poniedziałkowy wieczór. Choć o wygraną będzie piekielnie trudno, to wypadałoby zdobyć choćby jeden punkt. Wówczas – DSGSA przy równej liczbie rozegranych spotkań, zrównaliby się punktami ze Speedway AWKS i najprawdopodobniej – o bezpośrednim awansie do trzeciej ligi, zadecydowałby bezpośredni mecz pomiędzy drużynami. Nos podpowiada nam jednak, że team w bordowych strojach nie zamierza dziś kalkulować i będą starać się o wygraną. Jeśli zaprezentują najlepszą wersje samych siebie z obecnego sezonu – jest na to szansa. Problem będzie wtedy, kiedy zagrają tak jak z zespołem Remedios Sopot Ortopedia. Jak widać, przed dzisiejszą serią gier jest mnóstwo znaków zapytania. To z kolei sprawia, że dzisiejsze starcie zapowiada nam się pasjonująco!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Speednet 2 – Old Boys

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Nie ma co do tego wątpliwości – to bezapelacyjnie najlepszy sezon Speednetu 2 w historii występów drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3. Przypomnijmy, że dla ‘Programistów’ jest to już jedenasty sezon w rozgrywkach. W aż ośmiu sezonach, zespół Marka Ogonowskiego rywalizował w trzeciej klasie rozgrywkowej, co w sposób oczywisty eliminuje te sezony w kategorii tych najlepszych edycji dla ‘Programistów’. Awans do zaplecza elity, zespół w różowych strojach wywalczył w sezonie Wiosna’24, a aktualna edycja – jest trzecim sezonem Speednetu 2 w drugiej klasie rozgrywkowej. Dotychczasowe dwie przygody kończyły się tak, że team Marka Ogonowskiego kończył ligowe zmagania na ósmym oraz dziesiątym miejscu. W obu wspomnianych sezonach wygrali oni odpowiednio sześć oraz cztery mecze. Piszemy o tym teraz ponieważ Speednet 2 ma przed sobą jeszcze dwa mecze, a już dziś – pobił tamte wyniki i aktualnie ma aż osiem zwycięstw. Z pewnością mogą oni żałować, że duża część nich to wygrane po podziale punktów. Tak się bowiem składa, że żadna inna drużyna w drugiej klasie rozgrywkowej – nie wygrała więcej spotkań. Czy świetna forma zostanie podtrzymana w poniedziałkowy wieczór? Dużo tu będzie zależało od dwóch czynników. Pierwszym jest to czy Speednet faktycznie będzie miał takie problemy kadrowe jak mogliśmy usłyszeć. Drugim aspektem obok, którego nie można przejść obojętnie to świetna dyspozycja Old Boysów w ostatnim meczu z Bayerem Gdańsk. Gdyby tylko team Bartłomieja Kniecia grał tak cały sezon to dziś ich sytuacja w tabeli byłaby zdecydowanie lepsza. Prawda jest jednak taka, że w obecnej kampanii – Old Boysi zamiast stabilnej formy, mieli wyłącznie przebłyski.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MPS Volley – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Mówią, że niemożliwe nie istnieje. Jeszcze do niedawna – potencjalny awans Eko-Hurtu zdawał się być dość nieśmiesznym żartem. Od niemal równego miesiąca – Eko-Hurt zdołał się jednak przebudzić i wygrać pięć spotkań z rzędu i dziś – plasują się na czwartym miejscu w ligowej tabeli. Owszem – mają dokładnie tyle samo punktów co Flota oraz Fux Pępowo. Na niekorzyść ‘Hurtowników’ przemawia jednak to, że od wspomnianej dwójki rozegrali o jedno spotkanie więcej. Dodatkowo – dziś mierzą się z liderem rozgrywek i z pewnością – nie będą faworytem starcia. Tak czy siak – przed Eko-Hurtem prawdziwy ‘dzień próby’. Jeśli przegrają – odpadną z walki o podium. Jeśli jednak wygrają za komplet punktów – zrównają się oczkami z MPS-em, a wówczas – nie będziemy mogli wykluczyć nawet mistrzostwa drugiej ligi. Warto zwrócić jeszcze uwagę na fakt, że jeśli Eko-Hurt wygra dwa ostatnie mecze sezonu, to z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa – znajdzie się na podium rozgrywek. Wynika to z faktu, że pomiędzy wspomnianymi wcześniej ekipami – Flotą a Fuxem dojdzie do bezpośredniego pojedynku, w którym ktoś musi przegrać. Oj – stawka meczu dla ‘Hurtowników’ będzie ogromna. Podobnie sytuacja wygląda z ich dzisiejszym rywalem – MPS-em Volley, który po porażce z Flotą, odkuł się w ostatnim tygodniu, ogrywając Inter Marine Masters. Dzięki wygranej – MPS umocnił się na szczycie ligowej tabeli i aktualnie zdaje się być pewniakiem do awansu. Jeśli dziś wygrają – mogą już mrozić szampany. Zobaczymy jednak jak dźwigną presję, która będzie im towarzyszyć. Jak pamiętamy bowiem z przeszłości – różnie z tym bywało.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Czerepachy Volley – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ok – plan minimum, który opiewał na pięć zdobytych punktów – wykonany. Wszystko co ‘Żółwie’ zdobędą w kolejnych dwóch meczach pozwoli sprawić, że gracze w zielonych barwach nie zapiszą się jako jedna z drużyn, która wraz z kilkoma innymi ekipami – zdobyła najmniej punktów w pierwszej klasie rozgrywkowej. Do zakończenia ligowych zmagań, ‘Żółwiom’ pozostały dwa mecze. Oprócz dzisiejszej konfrontacji, Czerepachy zmierzą się również ze Speednetem i prawdę mówiąc – co najmniej jeden punkt w tych meczach jest bardziej prawdopodobny niż jego brak. Prawda jest bowiem taka, że zarówno Szach-Mat jak i Speednet są obecnie bardzo dalekie od szczytowej formy. Jeśli chodzi o ‘Szachistów’, to w obecnej kampanii – piękne były tylko chwilę. Były przebłyski, ale niezależnie od tego jak obecny sezon się zakończy, to w kontekście Szach-Matu zapamiętamy raczej…ze sporego rozczarowania. Nie może być inaczej – brązowi medaliści poprzedniego sezonu walczą dziś o utrzymanie w elicie i szczerze powiedziawszy – nie mamy przekonania, że to im się uda. Do zakończenia edycji Jesień’25, Szach-Mat rozegra jeszcze dwa mecze. Jednym z nich będzie pojedynek z Tufi Team i w naszym odczuciu – to rywal będzie faworytem meczu. To oznacza, że gracze Dawida Kołodzieja nie mogą dziś kalkulować i zamiast tego – muszą sięgnąć po komplet punktów. Jakakolwiek strata może nieść za sobą bardzo przykre konsekwencje – łącznie ze spadkiem do drugiej ligi. Jeśli najczarniejszy scenariusz się zrealizuje – Szach-Mat będzie jednym z największych rozczarowań obecnego sezonu, bez podziału na ligi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

AIP – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Tu naprawdę jeszcze wszystko jest w grze. Choć zespół AiP przegrał aż trzy z czterech ostatnich spotkań, to wciąż ma ogromną szansę na tytuł mistrzowski. To nie koniec niestandardowych sytuacji. Aktualnie zespół Adriana Ossowskiego ma dokładnie tyle samo punktów ile lider – CTO Volley i to pomimo faktu, że…przegrali od nich o trzy spotkania więcej. To oczywiście zasługa tego, że jeśli AiP wygrywa, to za każdym razem jest to komplet punktów. Jeśli z kolei przegrywa, to za każdym razem zgarnia jeden punkt. Pod tym kątem są oni absolutnym ewenementem na skalę całej ligi i kto wie – być może okaże się to kluczowe w kontekście walki o medale? Kluczowym zdaje się być również poniedziałkowy pojedynek z Bossmanem. Podkreślaliśmy to kilka razy, ale przed rozpoczęciem grupy mistrzowskiej, wydawało się, że Bossman będzie typowym dostarczycielem punktów. Rola drużyny, która ‘rozkłada przed innymi nogi’ nie do końca pasowała jednak graczom Jakuba Kłobuckiego. Przekonaliśmy się o tym już w ich pierwszym starciu, w którym podejmowali Merkurego i wspomniane spotkanie, zakończyli zwycięstwem w stosunku 2-1. W kolejnym meczu, Bossman mierzył się z kolei z CTO Volley i przez półtorej seta wydawało się, że zdołają ograć aktualnego Mistrza i pretendenta do mistrzostwa w sezonie Jesień’25. Z czasem coś się jednak zacięło, a Bossman w ostatecznym rozrachunku przegral w stosunku 1-2. Cała sytuacja pokazuje jednak, że dziś – drużynie AiP łatwo nie będzie. W naszym odczuciu są oni co prawda faworytem, ale jeśli mają w końcu wygrać po podziale punktów, to czujemy, że będzie to właśnie dzisiaj.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #35

Za nami ostatni dzień meczowy w dziesiątym tygodniu rozgrywek. Ogromny krok w kierunku utrzymania w elicie wykonała drużyna Tufi Team. O krok od mistrzostwa po wczorajszym zwycięstwie jest również Hydra Volleyball Team. Zapraszamy na podsumowanie!

DNV Volley Gdańsk – Czerepachy Volley 2-1 (21-16; 15-21; 21-17)

W ostatnich dniach – sytuacja drużyny DNV Volley Gdańsk w ligowej tabeli stała się już bardzo skomplikowana, by nie napisać dramatyczna. Mecz z ‘Żółwiami’ był dla ‘żółto-czarnych’ doskonałą okazją do podreperowania dorobku punktowego i docelowo do złapania kontaktu z grupą drużyn, które zostawiły ligowy peleton daleko w tyle. Aby tak się jednak stało – DNV Volley Gdańsk musiał wygrać i to najlepiej za komplet punktów. Pierwszy set rywalizacji ułożył się świetnie dla trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Po bardzo dobrej grze w obronie – wysunęli się oni na kilkupunktowe prowadzenie (11-6). Z czasem rywal radził sobie co prawda coraz lepiej (14-12), ale wobec kolejnych ataków faworyta – był już bezradny (21-16). Drugi set to realizacja najczarniejszego scenariusza dla DNV Volley Gdańsk. Środkowa odsłona? Genialny start ‘Żółwi’, którzy po świetnej zagrywce Pawła Shylina – wysunęli się na prowadzenie… 8-2! Bardzo dobra gra graczy w zielonych strojach nakręciła ich na tyle, że poniosła się charakterystyczna melodia ‘Żółwie, żółwie, żółwie’. Aj, ale to żarło. Wypracowana zaliczka wystarczyła do tego, by w dalszej części seta kontrolować przebieg gry i wygrać finalnie do 15, zapewniając sobie tym samym piąty punkt w sezonie, o którym tyle pisaliśmy. W trzecim secie przyszło im z kolei powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie Jesień’25. Niestety dla nich – od początku seta kontrolę nad poczynaniami boiskowymi miała ekipa Dariusza Kuny, która wygrała seta do 17, a cały mecz 2-1. Mimo to – trudno mówić tu o przesadnym optymizmie.

MysterElektroRockets – Hydra Volleyball Team 0-3 (19-21; 17-21; 17-21)

Cudu nie było, aczkolwiek śmiało można powiedzieć, że MysterElektroRockets mogli opuszczać Ergo Arenę z podniesionymi głowami. Mimo porażki w stosunku 0-3 oraz wygranej we wtorek w stosunku 2-1, trudno nie odnieść wrażenia, że to właśnie mecz z Hydrą Volleyball Team był lepszym spotkaniem drużyny z Karczemek. W pierwszym secie rywalizacji – ‘Rakiety’ realnie postraszyli faworyzowanego rywala. Po bardzo wyrównanym secie, pod koniec mieliśmy remis 18-18 i dopiero punkty Filipa Ziółkowskiego oraz Marcina Kukielskiego zapewniły ‘Bestii’ pierwszy punkt w meczu (21-19). Choć zespół Pawła Urbaniaka nadal grał niezłą siatkówkę, to w drugiej odsłonie nie zawiesił poprzeczki rywalom na tak wysokim pułapie. Prawdę mówiąc – duża w tym zasługa samych graczy Hydry, którzy się nieco rozkręcili. Warto bowiem zauważyć, że pomimo tego, iż wygrali oni mecz – to trudno ich jakoś przesadnie chwalić. W naszym odczuciu od pewnego momentu Hydra gra na zaciągniętym hamulcu ręcznym i z pewnością stać ich na jeszcze więcej. Z drugiej strony – skoro czują, że wygrają, to może się przesadnie nie spinają? Trudno nam to jednoznacznie ocenić. Faktem jest natomiast to, że ‘Bestia’ po dobrym fragmencie wysunęła się na prowadzenie 17-9, a następnie 19-12. Pewne rozprężenie nastąpiło w samej końcówce, w której MER zdobył pięć oczek z rzędu, niwelując stratę i przegrywając finalnie do 17. Ostatni set dawał nadzieję MysterElektroRockets, że może tym razem się uda. Do połowy seta trzymali się blisko rywala (11-9). Z czasem, po podkręceniu tempa przez ‘Bestię’, gracze w złotych strojach wysunęli się na prowadzenie 17-11, a po chwili cieszyli się z kompletu oczek, który już za tydzień da im awans do drugiej ligi.

VB FE Sulmin – TKKF Orlen 3-0 (23-21; 21-13; 21-14)

Warto być cierpliwym. Od początku obecnej kampanii team Fabiana Ehrlicha z pokorą przyjmował ‘na klatę’ kolejne porażki. To, co z pewnością pozytywne i godne pochwały, to fakt, że każda kolejna przegrana nie demotywowała graczy z Sulmina, a napędzała ich do jeszcze większej pracy. Oj tak – team z Sulmina żyje ligą, co widać po ich bardzo częstej obecności na trybunach. Niby detal, ale jednak świadczy o tym, że rozgrywki nie są dla nich zwykłą przygodą, a realną zajawką. Taka postawa musiała zostać wreszcie nagrodzona i stało się to w środowy wieczór. Po nim liczba drużyn bez zwycięstwa na koncie zmniejszyła się do trzech. Obok czwartoligowej ekipy Hapag-Lloyd mamy jeszcze trzecioligową Aqua Volley oraz pierwszoligową drużynę Czerepachów Volley. Jeśli chodzi jednak o środowy mecz z TKKF Orlen, to pierwszy set był tym zdecydowanie najciekawszym. Od początku spotkania obie drużyny toczyły wyrównany bój, w którym nie było widać tego, że gracze z Sulmina mają na parkiecie o jednego gracza więcej (10-10). Choć z czasem po dwóch atakach Michała Laskowskiego wysunęli się oni na prowadzenie 15-10, to TKKF zdołał odrobić straty i doprowadzić do wyrównania po 20. Końcowa faza seta to ‘próba nerwów’, z którą lepiej poradzili sobie gracze Fabiana Ehrlicha, zdobywając dwa ostatnie punkty w secie (22-20). O ile w premierowej partii gracze TKKF Orlen ‘trzymali fason’, tak w drugiej części spotkania ich gra się całkowicie posypała. Po bezwzględnym wykorzystaniu sytuacji przez team z Sulmina oraz sporej liczbie błędów ‘Nafciarzy’, ci pierwsi wysunęli się na prowadzenie 15-7. W dalszej części, po punktach Kacpra Menczykowskiego, VB FE Sulmin zapewnił sobie drugi punkt w meczu, co było tożsame z przełamaniem serii dziesięciu porażek w obecnym sezonie (21-13) – brawo!

EKO-HURT – VB Sulmin 2-1 (18-21; 21-18; 21-18)

Kilkanaście godzin temu kreśliliśmy scenariusz, co musi się stać, by Eko-Hurt znalazł się na podium rozgrywek. Podkreślaliśmy przy tym, jak trudny terminarz mają. Choć w naszych głowach VB Sulmin miał być wymagającym rywalem, to jednak mimo wszystko ‘Hurtowników’ czekają jeszcze trudniejsze wyzwania. Początek środowego spotkania rozpoczął się dla drużyny Pawła Dawczaka koszmarnie. Po skutecznym bloku Daniela Bąby tracili do graczy z Sulmina cztery punkty (8-4). Z czasem Eko-Hurt zdawał się wracać do gry (11-9), jednak kolejny fragment to punkty Damiana Kolki, które wyprowadziły team z Sulmina na pięciopunktowe prowadzenie (17-12), co w konsekwencji zapewniło VB Sulmin pierwszy punkt w meczu (21-18). Środkowa odsłona rozpoczęła się identycznie – od czteropunktowego prowadzenia drużyny Daniela Bąby (8-4). Z czasem Eko-Hurt się jednak rozkręcił i podjął ryzyko na zagrywce, odrzucając rywali od siatki, a w konsekwencji zapewniając sobie wygraną seta do 18. Decydujący o zwycięstwie set dla odmiany rozpoczął się od mocnego grania ‘Hurtowników’, którzy po kilku punktach Marcina Radziewicza objęli prowadzenie 9-5. Z czasem, po atakach Marka Dębskiego, Eko-Hurt prowadził już 15-11, by już po chwili cieszyć się z ósmego zwycięstwa w sezonie Jesień’25. Wygrana przedłuża z kolei ich szanse na upragniony awans. Tak jak wspomnieliśmy – już niebawem Eko-Hurt stoczy dwa finałowe starcia i tu team trzeba naprawdę pochwalić. Jeszcze do niedawna wydawało się to nierealne.

Tufi Team – Speednet 3-0 (22-20; 21-12; 21-11)

MA SA KRA. Nie rozumiemy tego, w jaki sposób zagrała wczoraj drużyna Speednetu. Po serii bardzo dobrych spotkań Tufi – team Mateusza Woźniaka mierzył się w poniedziałek z Czerepachami i wspomniany mecz wygrał w stosunku 2-1. Mimo że mówimy tu o wygranej, to jednak można było wówczas kręcić nosem. Jako że tego samego dnia Speednet ograł Szach-Mat, uznaliśmy, że to ‘Programiści’ będą faworytem starcia. Cóż – dawno tak nie przestrzeliliśmy, bo przewaga ‘Tuffików’ była miażdżąca. Wyrównana była wyłącznie pierwsza partia i trzeba przyznać, że oglądało się ją naprawdę z zaciekawieniem. Długie wymiany, dobre obrony, efektowne ataki, kombinacyjna gra – fajne, pierwszoligowe granie. Pod koniec seta Speednet zdołał wypracować sobie zaliczkę dwóch oczek. Mimo prowadzenia 19-17, gracze Tufi doprowadzili do wyrównania po 19, a następnie cieszyli się z wygrania premierowej odsłony do 20 – brawo! Już od początku środkowego seta, ktoś jakby wyjął ‘wtyczkę z prądem’ graczom Speednetu, którzy w sposób dramatyczny pogorszyli swoją grę. Owszem, Tufi grało rewelacyjnie – świetnie bronili, byli skuteczni na siatce itd. – ale gdyby Speednet nie zszedł kilka pięter niżej, to i wynik nie byłby taki sam jak w środkowej odsłonie. Oddany całkowicie bez walki set zakończył się zwycięstwem beniaminka do 12. Jeszcze większą dysproporcję oglądaliśmy w finałowej odsłonie. Ależ to było lanie. Było tak, jak gracze Tufi lubią w obecnym sezonie robić, o czym przekonało się już kilku rywali. Po potężnych problemach w przyjęciu ‘Programistów’ beniaminek wysunął się na prowadzenie 8-2. W dalszej części seta gracze Macieja Miścickiego dostali prezent w postaci rozładowanej kamery. Uf – całe szczęście, bo był to dla nich dreszczowiec bez szczęśliwego zakończenia. A jakie będzie zakończenie dla Tufi? Kapitalna dyspozycja w ostatnich tygodniach nakazuje sądzić, że będzie to happy-end. Po wczorajszej serii gier stali się oni liderem grupy spadkowej – brawo, mega robota!

Flota TGD Team – Kraken Team 1-2 (12-21; 14-21; 21-19)

W środowy wieczór obie drużyny musiały radzić sobie bez swoich liderów. Po stronie Floty TGD Team zabrakło Sebastiana Sołtysa, natomiast w Krakenie – Przemysława Motyki. Z wspomnianymi graczami czy bez nich, w naszych oczach to Kraken Team był faworytem meczu. Team Roberta Skwiercza udowodnił to już w pierwszym secie rywalizacji, w którym… przejechał się po rywalu. Jeny – jakie to było mordobicie. Nim się obejrzeliśmy, ‘Bestia’ prowadziła już 14-5! Kiedy zapowiadało się na jedną z największych klęsk Floty TGD Team, zespół Karoliny Kirszensztein nadrobił kilka punktów i w ostatecznym rozrachunku przegrał partię do 12. Środkowa odsłona zapowiadała nam niezłe granie, w którym Flota TGD Team do pewnego momentu ‘stanęła na wysokości zadania’. W drugim secie sił ‘Flociarzom’ wystarczyło tylko do połowy seta (10-10). Z czasem graczom Krakena przypomniało się, że rywalizują przecież dokładnie z tą samą drużyną, która nie miała do nich podjazdu w premierowej odsłonie. Efekt był taki, że w drugiej części seta grała niemal wyłącznie drużyna Roberta Skwiercza. Flota z kolei przyjęła rolę statysty i w pełni zasłużenie przegrała tę partię do 14. Trzecia odsłona to zupełnie inna historia. Po świetnym fragmencie Daniela Iwaszko, w którym wspomniany gracz zdobył trzy punkty z rzędu, Flota wysunęła się na prowadzenie 10-7. W dalszej części wszystko zdawało się jednak wracać do normy, a Kraken odrobił stratę i sam objął prowadzenie 14-11. Mimo to, po chwili zanotował kolejny przestój, po którym z ostatniego punktu cieszyli się gracze Karoliny Kirszensztein (21-19).

Siatkersi – Remedios Sopot Ortopedia 0-3 (12-21; 14-21; 16-21)

Z dużej chmury mały deszcz. Spodziewaliśmy się grzmotów, a dostaliśmy ledwie orzeźwiającą mżawkę. Gdybyśmy wiedzieli, że tak to będzie wyglądało, nie budowalibyśmy narracji i nie kazali wszystkim czekać przez długie dziesięć miesięcy. Ech – jesteśmy nieco rozczarowani. Miał być mega wyrównany mecz i walka o każdą piłkę, a prawda jest taka, że Siatkersi – przepraszamy za porównanie – siedzieli pod BUTEM ORTOPEDYCZNYM Remediosu. Początek meczu? Łoo Panie. But przycisnął rywala tak, że ten nie miał już siły oddychać (7-0). Po chwili gracze Macieja Tarulewicza się nieco odkręcili (14-10), ale kilka skutecznych bloków nie było w stanie odwrócić losów rywalizacji (21-12). Środkowa odsłona rozpoczęła się niemal identycznie (7-2). W dalszej części seta oglądaliśmy nieco nieudolne próby powrotu do gry. Ilekroć gracze w niebieskich strojach zbliżali się do swojego rywala, ten za każdym razem odskakiwał. Efekt był taki, że po chwili team Macieja Kota cieszył się z drugiego punktu w spotkaniu. Ostatni set to kontynuacja świetnej dyspozycji graczy w biało-złotych strojach, udokumentowana ich zwycięstwem do 16. Ostatecznie Remedios wygrywa mecz 3-0 i skoro było poddymianie przed meczem, to musimy spiąć to pewną klamrą. Dość wymowny jest bowiem dla nas fakt, że realną szansę na podium rozgrywek Siatkersi tracą właśnie po meczu z Remediosem. Nos podpowiada nam jednak, że ta historia nie zakończy się na jednym rozdziale. Choć mówimy o długim okresie, to już nie możemy doczekać się kolejnego starcia obu drużyn – oby tym razem ciekawszego.

CTO Volley – Bossman Team 2-1 (17-21; 21-14; 21-17)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Bossman może mieć w środowy wieczór spore problemy kadrowe i w naszym odczuciu nie było raczej przestrzeni na to, by postawić się rywalowi walczącemu o trzeci tytuł mistrzowski. Ku naszemu zdziwieniu, od początku spotkanie wyglądało tak, jakby brak szatni wprowadził takie zawirowania, po których obie drużyny zamieniłyby się strojami. Precyzując – to ‘underdog’ prowadził grę i chwilę po półmetku seta wysunął się na prowadzenie 13-11, w czym ogromny udział miał środkowy Adrian Zajkowski. W dalszej części seta gracze Bossmana trzymali rywala na bezpiecznym dystansie i po skutecznym bloku Przemysława Bałdygi objęli prowadzenie 19-15, by już po chwili cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. W środkowej odsłonie pachniało ogromną niespodzianką. Po problemach z wykończeniem akcji graczy w pomarańczowych strojach Bossman wysunął się na prowadzenie 10-6. Niestety dla nich nie mogli znaleźć sposobu na to, by zrobić kolejne przejście i po świetnym fragmencie CTO oraz sporej liczbie punktów Adama Sobstyla ‘Pomarańczowi’ zdobyli osiem kolejnych punktów z rzędu. Miazga, która pozbawiła szans Bossmana na wygraną w drugim secie (21-14). Swojej szansy piąta siła obecnego sezonu poszukała jeszcze w finałowej partii, w której do pewnego momentu prowadzili z rywalem wyrównaną grę (14-14). Końcowa faza meczu to jednak kolejne punkty będącego w bardzo dobrej dyspozycji Adama Sobstyla (21-17). Dzięki wygranej w stosunku 2-1, CTO wskakuje na fotel lidera pierwszej ligi. Co ciekawe, zadecydował o tym jeden mały punkt. Tak jak mówiliśmy – końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco.

Bayer Gdańsk – Old Boys 0-3 (17-21; 19-21; 16-21)

Całe Old Boys. Wiecie, kogo przypomina nam ekipa Bartłomieja Kniecia? Klasowego introwertyka, który nie odzywa się w momencie, kiedy szydzą z niego wszystkie dzieciaki w klasie. Oczywiście nasz bohater ma swoją granicę, której nie można przekraczać, bo robi się dość ekspresyjnie i niebezpiecznie. Ileż było dworowania w ostatnim czasie z Old Boysów i podkreślania, że są na tyle niezdarni, że za chwilę będą grać w trzeciej lidze. No i co? No i się wkurzyli, a że padło na Bayer Gdańsk, to już inna kwestia. Cała sytuacja pokazuje nam jednak, że od Old Boysów naprawdę można wymagać, bo jest tam ogromny potencjał. A sam mecz? Z pierwszego seta zapamiętamy BATYRA AIR LINES, po którego pokazach powietrznych Old Boysi co chwilę dopisywali kolejne punkty (13-8). W dalszej części ‘Aptekarze’ nie mieli pomysłu na to, jak powstrzymać rozpędzonych rywali i finalnie przegrali do 17. Środkowa odsłona wyglądała bardzo podobnie. Po kilku punktach z rzędu Mateusza Batyry, Old Boysi wysunęli się na prowadzenie 10-6. W dalszej części doszło do ciekawego fragmentu, w którym Bayer doprowadził do wyrównania po 13, a my zastanawialiśmy się, czy nie będzie to klasyk w wykonaniu Old Boys – historii jak z meczu z Challengersami, w którym w połowie drugiego seta całkowicie stanęli, przegrywając finalnie 1-2. Mimo że w środę również znaleźli się w tarapatach, tym razem zdołali opanować trudną sytuację (21-19). Ostatni set to już wyraźna przewaga graczy w białych strojach, którzy długimi fragmentami wyglądali wybornie. Oj, stary dobry OLD FASHIONED BOYS z Pruszcza Gdańskiego. Ostatecznie team w białych strojach wygrał do 16, a cały mecz 3-0. PS. W rodzinie Falków – Michał – Jaca 0-1. Do następnego!

Zapowiedź – MATCHDAY #35

Przed nami ostatni dzień meczowy w dziesiątym tygodniu rozgrywek. Hitem środowej serii gier będzie starcie z podtekstami, w którym Siatkersi zmierzą się z Remedios Sopot Ortopedią. Ciekawie będzie również w starciu Tufi ze Speednetem. Zapraszamy na zapowiedź!

DNV Volley Gdańsk – Czerepachy Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Pierwszoligowy pociąg zdaje się odjeżdżać drużynie DNV Volley Gdańsk. Aktualnie ‘żółto-czarni’ mają już pięć punktów straty do miejsca barażowego. Owszem – wciąż mają jeden mecz do rozegrania więcej, ale jeśli dzisiejsze spotkanie nie powiedzie się po myśli graczy Dariusza Kuny, to w naszym odczuciu tego nie da się już uratować. Warto zwrócić uwagę na aspekt, że w poprzednim sezonie do miejsca barażowego, które notabene zajęli gracze Volleya, trzykrotnym Mistrzom Inter Marine SL3 brakuje aż…dziesięciu punktów. Oj, wyrównanie tego wyniku wydaje się być scenariuszem science-fiction. Aby tak się bowiem stało, Volley potrzebowałby punktować ze średnią 2,5 oczka na mecz. Tu nie ma już marginesu błędu. Dziś DNV Volley Gdańsk musi sięgnąć po komplet oczek. O to paradoksalnie nie będzie tak łatwo, jak może się wydawać. Czerepachy Volley w poniedziałek sięgnęli po czwarty punkt w sezonie. Jakiś czas temu zastanawialiśmy się, czy team ‘Żółwi’ nie będzie przypadkiem najsłabszym pierwszoligowcem w historii. Aby wyrównać niechlubny rekord, team Dawida Gałki potrzebuje jeszcze jednego punktu. Aby z kolei nie zapisać się na kartach historii, potrzebują dwóch oczek. Kto wie – być może sięgną po nie już dzisiaj? Skoro Czerepachom udało się zdobyć punkt z dzisiejszym rywalem w rundzie zasadniczej, to czemu dziś miałoby być inaczej?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MysterElektroRockets – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Wczoraj wieczorem – zespół MysterElektroRockets zrobił bardzo ważny krok w kierunku utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Po zwycięstwie z Aqua Volley team Pawła Urbaniaka niemal na 100% znajdzie się na koniec sezonu przed nimi w tabeli. Aktualnie nad miejscem spadkowym zespół w biało-czerwonych barwach ma już cztery punkty przewagi. Oczywiście nie jest to jeszcze komfortowa sytuacja i matematyka jest tu bezwzględna. Do pewnego utrzymania w lidze beniaminek potrzebuje jeszcze co najmniej kilku punktów. O te będzie dziś piekielnie trudno. Zespół z Karczemek zmierzy się bowiem z aktualnym liderem trzeciej ligi – Hydrą Volleyball Team, która nie zwalnia tempa i jest jedną z dwóch drużyn w całej lidze, która nie przegrała jeszcze meczu. Co więcej, dzisiejsza potencjalna wygrana nie tylko przybliży ich do mistrzowskiego tytułu, ale również wyrówna historycznie najdłuższą serię zwycięstw Hydry w historii. Przypomnijmy, że dziesięć spotkań z rzędu ‘Bestia’ wygrała na przełomie sezonów Wiosna oraz Jesień’22. Choć wyobraźnia nam bujna, nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym Hydra mogłaby dzisiaj przegrać. Owszem, jak każdej drużynie może zdarzyć się wpadka, ale tą byłaby potencjalna przegrana seta, w co i tak nie wierzymy. Nie ma jednak przestrzeni na to, by myśleć o tym, że to team z Karczemek wygra. Podobnego zdania są również typerzy w aplikacji, gdzie ponad 95% stawia na tryumf Hydry. Reszta to albo szaleńcy, albo pomyłka, której nie dało się odkręcić.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB FE Sulmin – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

W całej Inter Marine SL3 pozostały zaledwie trzy drużyny, które jak do tej pory nie zdołały wygrać żadnego spotkania. Do niedawna liczba ta była powiększona o jedną ekipę – TKKF Orlen. Sytuacja zmieniła się w minionym tygodniu, gdy ‘Nafciarze’ sięgnęli po triumf w meczu z Hapag-Lloyd. Wspomniane zwycięstwo było z pewnością czymś w rodzaju paliwa premium dla drużyny. W kolejnym meczu gracze Grzegorza Wosia mierzyli się z ACTIVNYMI Gdańsk i choć to rywal był zdecydowanym faworytem i faktycznie wygrał mecz, TKKF Orlen sięgnął wówczas po niespodziewany punkt. Dzięki temu TKKF Orlen wskoczył w ligowej tabeli nad dzisiejszego przeciwnika, który pozostaje jedną z trzech drużyn o których chwilę wcześniej wspominaliśmy. Jak do tej pory team Fabiana Ehrlicha rozegrał w sezonie Jesień’25 dziesięć spotkań. Choć w kilku meczach gracze w czarnych trykotach zaprezentowali się naprawdę nieźle, to finalnie nie udało im się do tej pory wygrać. Do końca sezonu Jesień’25 gracze z Sulmina mają jednak mecze z Chilli Amigos, Hapag-Lloyd oraz właśnie ‘Nafciarzami’. Jeśli szukać gdzieś szansy na wygraną, to właśnie z dwoma wymienionymi na końcu rywalami. Z drugiej strony, jeśli dziś nie uda im się przełamać, rozczarowanie będzie gigantyczne, a team w naszym odczuciu szybko się po tym nie pozbiera. Podobną sytuację mieliśmy w spotkaniu z Only Spikes, które zakończyło się porażką 0-3.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

EKO-HURT – VB Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Porozmawiajmy o faktach. Te są takie, że na trzy mecze do zakończenia sezonu, Eko-Hurt traci dwa oczka do podium rozgrywek, które jest przepustką do upragnionej pierwszej ligi. Dużo? Zależy jak na to patrzeć. Do końca sezonu Eko-Hurt, oprócz meczu z Sulminem, zmierzy się jeszcze ze Złomowcem Gdańsk oraz MPS-em Volley. Cóż – nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się, że łatwo nie będzie. Dodatkowo, Eko-Hurt musi liczyć na to, że w dalszej części sezonu punkty pogubią Flota oraz (lub) Fux Pępowo. Tu akurat dobra wiadomość dla ‘Hurtowników’, bo tak się składa, że Flota oraz Fux rozegrają jeszcze bezpośredni mecz i siłą rzeczy, jedna z tych drużyn zaliczy jeszcze porażkę. To oznacza, że jeśli Eko-Hurt zdobędzie do końca sezonu dziewięć punktów, będzie to dobry wynik. O to będzie piekielnie trudno. Już dziś czeka ich pierwsze — trudne zadanie. Rywalem drużyny Pawła Dawczaka będzie bowiem ekipa VB Sulmin, która do spotkania podejdzie po serii trzech bardzo ważnych zwycięstw z rzędu. Aktualnie team Daniela Bąby plasuje się na dziewiątym miejscu z siedemnastoma punktami na koncie. Sytuacja w tabeli wygląda jednak tak, że raczej im nie grozi, żeby któraś z drużyn mogli ich przeskoczyć. W drugą stronę działa to nieco inaczej, bo drużyna na czwartym miejscu – Bayer Gdańsk – ma zaledwie jedno punktowe przewagę nad VB Sulmin. To oznacza z kolei, że jeśli mecze z Eko-Hurtem, Bayerem czy Flotą potoczą się po myśli graczy w czerwono-czarnych strojach, to obecny sezon może zakończyć się na wyższym miejscu niż ostatnio.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Tufi Team – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Poniedziałkowe starcie przeciwko Czerepachom miało docelowo wyglądać zupełnie inaczej. Wszystkie czynniki wskazywały jednoznacznie na to, że gracze Tufi Team sięgną po komplet punktów. Przypomnijmy, że w ostatnim czasie team Mateusza Woźniaka znajdował się w gazie i wygrywał nawet wówczas, gdy to rywal był faworytem starcia. W poniedziałkowy wieczór ‘Tuffiki’ mieli na swojej drodze teoretycznie najłatwiejszego rywala. Mierzyli się bowiem z ekipą, która ma ogromną szansę, by stać się najgorszym pierwszoligowcem w historii. Mimo to gracze Tufi Team, będąc absolutnym faworytem, musieli podzielić się punktami z rywalem i kto wie, być może będzie to miało ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli. Dziś kolejne arcyważne zadanie, w którym beniaminek podejmie Speednet. ‘Programiści’, podobnie jak ich dzisiejsi rywale, zdążyli już rozegrać pierwsze spotkanie w grupie spadkowej. W poniedziałek mierzyli się z Szach-Matem i choć według Redakcji to ‘Szachiści’ byli faworytem meczu, Speednet zdołał odwrócić losy rywalizacji, wygrywając 2-1. Przed dzisiejszym meczem to właśnie team Macieja Miścickiego jest nieznacznym faworytem starcia. Z drużyną Tufi ‘Programiści’ w swojej historii rywalizowali już jedenastokrotnie i mogą pochwalić się lepszym bilansem, w którym aż siedem razy kończyli mecz zwycięstwem. Nie inaczej było w starciu inaugurującym obecny sezon, w którym ‘Różowi’ ograli swojego rywala za komplet punktów. Dziś Tufi zdaje się być jednak w zupełnie innym położeniu i bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest szczęśliwy podział punktów dla Speednetu. Jeśli faktycznie mecz zakończy się takim rezultatem, gracze Macieja Miścickiego będą mogli mrozić już szampany, przygotowując się do opicia utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Flota TGD Team – Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czysto teoretycznie – obie drużyny mają jeszcze matematyczne szanse na podium rozgrywek. W lepszym położeniu znajdują się rzecz jasna gracze Krakena, którzy po dziesięciu rozegranych spotkaniach mają o jeden punkt więcej od swoich rywali. To, że obie ekipy ze średnią 1,8 czy 1,7 pkt na mecz mają szansę na ‘pudło’, świadczy o tym, jak wygląda trzecioligowy wyścig po strefę medalową. Z drugiej strony – może jest to akurat coś pozytywnego? Mowa tu o nieprzewidywalności i o tym, że nigdy nie wiadomo, jaki wynik padnie. Nie ma co do tego wątpliwości – wyłączając ekstremum w postaci Hydry, tu każdy może wygrać z każdym. Czysto teoretycznie, faworytem dzisiejszego starcia będzie Kraken Team, który w obecnej kampanii wygrał 6 z 10 spotkań. W naszym odczuciu naprawdę niezły bilans mógł być jeszcze lepszy. Największym problemem drużyny w obecnej edycji były jednak spore problemy kadrowe, z którymi musieli się mierzyć. Jeśli chodzi o Flotę TGD Team, to mamy nieco inny przypadek. W naszym odczuciu ‘druga Flota’ ma spory problem z ustabilizowaniem formy. Zespół ma sporą umiejętność, co pokazał w kilku spotkaniach obecnej edycji. Niestety bardzo dobre mecze Flota TGD Team potrafi przeplatać tymi kiepskimi bądź po prostu słabymi. Jak będzie dzisiaj? Przekonamy się już za kilka godzin!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Siatkersi – Remedios Sopot Ortopedia

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Mecz, na który czekaliśmy od kilku miesięcy. Dla niewtajemniczonych krótka ściąga: wielu graczy obu drużyn występowało w poprzedniej edycji w jednej ekipie – Siatkersach. Z czasem w drużynie pojawiły się jednak zgrzyty, po których czworo zawodników – Maciej Kot, Michał Niewiadomski, Barbara Żak oraz Adrian Kamela – postanowiło odejść i założyć własną drużynę – Remedios Sopot Ortopedia. Nie oznacza to jednak, że w obu ekipach nie ma dzikiej żądzy udowodnienia byłym kolegom wyższości na boisku. Choć przed sezonem wydawało się, że w ostatecznym rozrachunku to Remedios będzie wyżej w ligowej tabeli, początek ligowych zmagań pokazał coś zupełnie innego. To Siatkersi byli rewelacją pierwszej części sezonu, obalając teorie, że ‘nie da się pięknie uśmiechać bez jedynek z przodu’. Tymi jedynkami byli zawodnicy, którzy w statystykach minionego sezonu znajdowali się w top 5 najskuteczniejszych graczy całej ligi. Patrząc na rozkład punktów obu drużyn, Remedios ma jeszcze szansę przeskoczyć Siatkersów w tabeli. Aby tak się stało, muszą dziś wygrać, i to najlepiej za komplet punktów. Taki scenariusz jednocześnie niszczyłby nadzieje ‘Niebieskich’ na historyczne podium rozgrywek. Choć aktualnie przed drużyną Macieja Tarulewicza jest kilka ekip, trzy wygrane w końcówce sezonu powinny sprawić, że sytuacja będzie dla nich doskonała. Dzisiejsze starcie wydaje się być jednak najtrudniejsze, nie tylko z powodu poziomu sportowego, lecz także presji mentalnej, jaka będzie mu towarzyszyć.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba):

CTO Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Lekceważenie Bossmana nie jest zbyt dobrym pomysłem. Nie piszemy tego teraz, by próbować udowodnić, że tak zrobił Merkury, ale jako przestrogę dla CTO Volley. Po podziale punktów w meczu BEemka Volley – AiP zespół CTO Volley traci do dwóch pierwszych drużyn dwa oczka. To oznacza, że jeśli dziś wygrają za komplet punktów, to na trzy mecze przed końcem zmagań w sezonie Jesień’25 wskoczą na fotel lidera. Oczywiście to teoria, bo w praktyce jesteśmy niemal przekonani, że Bossman ‘tanio skóry nie sprzeda’. Z drugiej strony nie mamy najmniejszego problemu z tym, by wskazać faworyta spotkania. Aktualny mistrz, który ma ogromną szansę na obronę tytułu, zmierzy się dziś z drużyną, która do grupy mistrzowskiej załapała się ‘rzutem na taśmę’. Dodatkowym argumentem przemawiającym na korzyść drużyny CTO jest fakt, że jak do tej pory obie drużyny rywalizowały ze sobą sześciokrotnie i aż w pięciu przypadkach górą byli gracze Bartosza Sobstyla. Co więcej, choć w pierwszych pięciu spotkaniach graczom CTO nie udawało się zgarnąć kompletu punktów, sytuacja uległa zmianie ledwie kilka tygodni temu. 1 października 2025 roku gracze CTO zdobyli komplet punktów i prawdę mówiąc – dziś stawiamy na podobny obrót spraw. Jakby argumentów za tym było mało, z informacji, które udało nam się pozyskać – Bossman może mieć dziś pewne problemy kadrowe. Wszystko spina się zatem w jedną całość. Za kilka godzin przekonamy się, czy po raz kolejny w kontekście Bossmana postawiliśmy na ‘złego konia’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bayer Gdańsk – Old Boys

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Ależ nam się wszystko w rozgrywkach pozmieniało. Ledwie rok temu Bayer Gdańsk był trzecioligowym średniakiem, podczas gdy ich dzisiejsi rywale występowali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć team z Pruszcza miał wówczas pewne problemy, to nie spodziewaliśmy się, że po upływie niespełna dwunastu miesięcy układ sił całkowicie się zmieni. W międzyczasie Bayer awansował do drugiej klasy rozgrywkowej, a ekipa Old Boys spadła i, jakby tego było mało, znacznie osłabła. Aktualnie team Bartłomieja Kniecia plasuje się na dziesiątym miejscu w tabeli i wciąż nie może być pewny utrzymania. Mają dwunastu oczek na koncie i nad miejscem barażowym zaledwie trzy punkty przewagi. Biorąc pod uwagę, że dziś nie będą faworytem, a dodatkowo mają w perspektywie trudne spotkania ze Speednetem 2 oraz Złomowcem Gdańsk, ich sytuacja w tabeli robi się naprawdę nieciekawa. Zupełnie inne nastroje panują w drużynie beniaminka drugiej ligi – Bayer Gdańsk. ‘Aptekarze’ są w świetnej formie i mają bardzo dużą szansę na awans do elity. Obecnie tracą do podium rozgrywek zaledwie dwa punkty. Poza meczem z Old Boysami, Bayer zmierzy się również z VB Sulmin oraz Inter Marine Masters. Wspominamy o tym teraz, ponieważ wszystko wskazuje na to, że w każdym z tych spotkań będą faworytami.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #34

Za nami emocjonujący dzień meczowy. W hicie czwartej ligi Sharksi okazali się mocniejsi od Speedway AWKS i są już o krok od zapewnienia sobie złotych medali. Bardzo duży krok w kierunku spadku z ligi wykonały z kolei drużyny Staltestu Pomorze oraz Aqua Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Tiger Team – Wolves Volley 1-2 (18-21; 16-21; 21-16)

Zapytany chwilę wcześniej w wywiadzie przedmeczowym Przemysław Maszner zwrócił uwagę na fakt, że kwestia potencjalnego spadku nie jest jeszcze przesądzona. Z rozmowy wyniknęło jednak, że w meczu z Wolves Volley warto byłoby pokusić się o punkty. Na pierwszy punkt zanosiło się od razu w pierwszym secie, bo po niezłej grze własnej oraz słabszym fragmencie rywali Tiger Team wysunął się na zaskakujące prowadzenie 16-11. Pięć punktów do końca – pięć punktów przewagi nad rywalem – no i co najmniej pięć błędów do końca seta. Cóż, już po chwili team Dawida Staszyńskiego roztrwonił przewagę, a kiedy rywal wyczuł, że wygrana seta jest jak najbardziej możliwa, ruszył z kolejnymi atakami. Po kilku skutecznych akcjach Tomasza Głębockiego Wolves Volley objęli prowadzenie 19-18 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Wow – naprawdę niezły come-back. Choć w pierwszym secie to ‘Wataha’ musiała gonić, to w drugiej odsłonie to oni prowadzili grę od początku do końca, wygrywając finalnie do 16. Trzeba przy tym uczciwie zauważyć, że pomocną dłoń wyciągnęli im sami gracze Tiger Team, którzy nie wykorzystali prezentu w postaci niemal dziesięciu zepsutych zagrywek. ‘Tygrysie przebudzenie’ nastąpiło dopiero w trzeciej odsłonie, w której team wykorzystał widoczne problemy rywali w przyjęciu. Po kilku atakach najlepszego gracza Tigera – Przemysława Masznera – Tiger objął prowadzenie 18-14 i tym razem nie roztrwonił już tak solidnej przewagi (21-16).

Only Spikes – Hapag-Lloyd 3-0 (21-15; 21-18; 21-19)

To już oficjalne – gracze Only Spikes mogą zaliczyć sezon do udanych. Dzięki wygranej z ‘Logistykami’ za komplet punktów zapewnili sobie większą liczbę oczek niż przez cały sezon Wiosna’25. Co więcej, team Patryka Łabędzia jest bliski tego, by powtórzyć najlepszy wynik historyczny, którym było dziesięć punktów w sezonie Jesień’24. Warto przy tym zaznaczyć, że wówczas czwarta liga była czymś w rodzaju ‘dzikiego zachodu’ i panowały tam zupełnie inne zasady. Tak czy siak, jeśli graczom w żółtych strojach udałoby się tego dokonać, mówilibyśmy o ogromnym progresie. Jeśli chodzi jednak o wtorkowe starcie – nie była to wygrana, przy której nie musieliby się napocić. Wręcz przeciwnie – długimi fragmentami ‘Kanarkom’ towarzyszyły ciężary. W pierwszej odsłonie faworyzowana drużyna wypracowała sobie skromną zaliczkę w postaci trzech oczek (10-7). W dalszej części seta Hapag-Lloyd nie miał za bardzo pomysłu, jak zaskoczyć rywala, który kontrolował przebieg gry, wygrywając finalnie do 15. Zdecydowanie ciekawiej było w środkowej odsłonie, którą Hapag-Lloyd, przy ogromnym udziale nowej gwiazdy drużyny – Damiana Grabowskiego, rozpoczął od prowadzenia 8-3! Dalsza część seta to szalona gonitwa drużyny Only Spikes, która – jak się po chwili okazało – była skuteczna (14-14). Kiedy rywal doprowadził do wyrównania, to dla Redakcji, która zobaczyła na żywo niemal 3500 spotkań w Inter Marine SL3, stało się jasne, że po chwili pójdą za ciosem. Tak też się stało, a Only Spikes cieszyli się po chwili z drugiego punktu w meczu. Swojej szansy gracze Hapag-Lloyd poszukali jeszcze w trzecim secie. Tym razem to oni niemal przez całą partię musieli gonić wynik. Po dużej determinacji ‘Pomarańczowi’ doprowadzili do wyrównania po 18. Niestety dla nich, w końcówce więcej zimnej krwi zachowali gracze w żółtych strojach, którzy po ataku wprowadzonego chwilę wcześniej kapitana wygrali partię do 19, a cały mecz 3-0 – brawo!

BL Volley – MiszMasz 3-0 (24-22; 21-14; 21-19)

Musimy podkreślić, że BL Volley znajduje się naprawdę blisko awansu, za nimi póki co świetny sezon. Obecnie znajdują się na drugim miejscu w ligowej tabeli, możemy więc stwierdzić, że robi się naprawdę poważnie. Spośród drużyn walczących o awans to oni akurat mają najłatwiejszy terminarz, bo czekają ich spotkania z Kraken Team i Wolves Volley. Z kolei Team Spontan oraz Dream Team mają o wiele trudniejsze zadanie, bo obie ekipy czeka starcie z Hydrą. Na temat MiszMasz w zapowiedzi przedmeczowej trzy spotkania temu pisaliśmy, że mają przed sobą 5 meczów do końca i że nie powinni mieć problemu z utrzymaniem. Przegrali jednak wszystkie trzy, przez co jednak problemy mogą się pojawić. Mówiąc o problemach warto wspomnieć, że nie uniknęła ich ekipa BL Volley we wtorkowy wieczór. Od razu na starcie rywal wypracował sobie kilkupunktową przewagę, którą udało się zniwelować dopiero w połowie seta. Finalnie, po grze na przewagi dosłownie uciekli spod topora wygrywając pierwszego seta 24-22. W drugim secie odzyskali kontrolę nad spotkaniem i dość gładko zakończyli go wynikiem 21-14. W trzecim jednak to znów MiszMasz ruszył do boju zdobywając kilka punktów przewagi i ponownie zanosiło się na to, że uda im się ugrać oczko w tym spotkaniu. Tablica wyników oraz sposób, w jaki prezentowali się na boisku wskazywały, że wystarczy tylko postawić kropkę nad ‘i’. Podobnie jednak jak w pierwszej partii zaczęli sami oddawać punkty rywalowi, w myśl znanej zasady „nie chcą!”. BL Volley wykorzystało tę szansę, a to, jak bronił w końcówce Adam Czapnik zostanie nam w pamięci na długi czas.

Złomowiec Gdańsk – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (11-21; 19-21; 21-19)

W ostatnim czasie odzwyczailiśmy się nieco od zwycięstw Energi Trefla Gdańsk. Był czas w Inter Marine SL3, w którym ‘gdańskie lwy’ wygrały 14 z 16 spotkań i typując mecze drużyny Edwarda Pawluna, mówiliśmy raczej o ‘pewniakach’, a jedyną niewiadomą było to, czy wygrają oni za komplet punktów, czy jednak po podziale. W sezonie Jesień’25, kiedy najmłodszy team w lidze awansował do zaplecza elity, już tak łatwo nie jest. Ostatni okres drużyny to aż pięć porażek w siedmiu ostatnich meczach. Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnim czasie przebudzili się ich rywale – Złomowiec Gdańsk – to team z ulicy Reja wskazywaliśmy jako faworyta starcia. Pierwszy set rywalizacji to jednak brutalne zderzenie z rzeczywistością przez graczy w miedzianych strojach. Na półmetku pierwszego seta Trefl wysunął się na prowadzenie 11-7. W dalszej części podkręcił tempo jeszcze bardziej i finalnie wygrał premierową odsłonę do 11. Środkowa partia wyglądała już zupełnie inaczej. Precyzując, Złomowiec zaczął wreszcie grać w siatkówkę i to oni rozpoczęli partię od prowadzenia 9-5. Z czasem gra obu drużyn się wyrównała (13-13), ale pod koniec seta z bardzo dobrej strony pokazał się środkowy Mateusz Landsberg, który kilkoma skutecznymi blokami zapewnił ‘gdańskim lwom’ drugi punkt w meczu (21-19). Swojej szansy gracze Złomowca musieli poszukać zatem w finałowej odsłonie, w której wysunęli się na prowadzenie 15-10. Choć pod koniec Energa Trefl Gdańsk zniwelowała stratę do jednego oczka, to ostatnie słowo należało już do drużyny Witolda Klimasa (21-19).

Aqua Volley – MysterElektroRockets 1-2 (22-20; 19-21; 16-21)

Nie będziemy nikogo przesadnie czarować – widzieliśmy w obecnym tygodniu lepsze spotkania w trzeciej lidze. W meczu pomiędzy Aqua Volley a MysterElektroRockets, czekający na swoje spotkanie gracze Sharks oraz Speedway AWKS mogli mieć poczucie, że po potencjalnym awansie czekają ich kolejne bardzo dobre wyniki. Precyzując – nie wyglądało to zbyt dobrze. Z drugiej strony, jakie to będzie miało za chwilę znaczenie dla zespołu MysterElektroRockets, który w ostatnim czasie robi bardzo dużo, by zagwarantować sobie utrzymanie w trzeciej lidze? Cóż, żadnego. Kontynuując wątek utrzymania – zwycięstwo z rywalem walczącym o pozostanie w lidze ma podwójną korzyść. Dziś wiemy już, że nie ma raczej takiej siły, która sprawiłaby, żeby Aqua wyprzedziła na koniec sezonu zespół MER. To oznacza, że zespół z Karczemek jest już na bardzo dobrej drodze do utrzymania. Ba, we wtorkowy wieczór swoje spotkanie przegrała również ekipa MiszMasz, którą team Pawła Urbaniaka przeskoczył w ligowej układance. A samo spotkanie? Cóż, nie było z pewnością jednostronnym widowiskiem. Przy odrobinie szczęścia team Mateusza Drężka mógł pokusić się o premierową wygraną w sezonie Jesień’25. Choć set rozpoczął się w wymarzony sposób dla drużyny z Karczemek (10-5), to z czasem wszystko się posypało (11-11). Dalsza część seta to wyrównana partia, w której szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylili gracze Aqua Volley (22-20). Środkowa odsłona od samego początku była bardzo wyrównana i taki stan potrwał do momentu, w którym na tablicy wyników widniał remis po 16. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął kapitan drużyny – Paweł Urbaniak, po którego atakach MER wysunął się na prowadzenie 20-17 i po chwili cieszył się z wyrównania w setach (21-19). W ostatnim secie graczom Aqua Volley zabrakło już prądu i po świetnej środkowej partii seta MysterElektroRockets wysunęli się na prowadzenie 15-10, a już po chwili cieszyli się z trzeciej wygranej w sezonie – brawo!

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (15-21; 21-15; 18-21)

Mimo, że przed spotkaniem w ligowej tabeli drużyny dzieliło tylko jedno miejsce to jednak z różnicą 5  oczek. W związku z tym oraz z faktem, że w ostatnim czasie Chilli Amigos wznieśli się na wyżyny swoich siatkarskich umiejętności to właśnie oni byli w oczach wielu zdecydowanym faworytem wtorkowego starcia. Jak jednak pokazuje nam historia tej drużyny, Chilli nie do końca dobrze czuje się w blasku fleszy i w momencie, kiedy zaczynamy ich za mocno chwalić robią wszystko, aby jak najszybciej uciec ze sceny i schować się za kurtyną. W pierwszym secie spotkania mimo iż Feniks zaprezentował się naprawdę dobrze, nie byli w stanie realnie zagrozić ‘Papryczkom’, dzięki czemu set bez większych problemów padł łupem „Amigos” (21-15). Druga partia to jednak już zupełnie inna historia. Zaczęło się od serii błędów, którą Feniks brutalnie wykorzystał, dociskając rywala jeszcze bardziej. Mogliśmy obserwować coraz lepsze akcje ze strony Feniksa. Na pewno nie było to proste granie lewy-prawy, a to, jakie piłki dostawał pod rękę środkowy Piotr Zacharek zasługuje na wielką pochwałę rozgrywającej Natalii Leszman. Przy prowadzeniu 14-9 widać było, że Chilli raczej nie ma już większych szans w tym secie, a po kolejnej serii błędów, którą zaserwowali w końcówce to rywal cieszył się wygraną 21-15. Feniks był tak rozpędzony, że trzecią partię zaczął od prowadzenia 4-1 i zanosiło się na niespodziankę w tym meczu. ‘Amigos’ wzięli się jednak w garść i po naprawdę zaciętym boju udało im się wygrać 21-18 i ocalić resztki godności. Oczywiście, na pewne usprawiedliwienie Chilli działa fakt, że w ich szeregach zabrakło czołowych armat, które zapewniły im zwycięstwo w kilku ostatnich spotkaniach.

MPS Volley – Inter Marine Masters 2-1 (21-18; 21-14; 23-25)

Choć obie drużyny znajdują się w zupełnie innych rejonach ligowej tabeli, wtorkowy mecz miał niebagatelne znaczenie dla jednych i drugich. W przypadku Miłośników Piłki Siatkowej była to chęć powrotu na zwycięską ścieżkę, na której widać już pierwszoligowy horyzont. W przypadku Inter Marine Masters mowa tu o obraniu innej drogi – byle tylko nie tej prowadzącej wprost do trzeciej ligi. Choć trudno w to uwierzyć, dużo wskazuje na najczarniejszy dla ‘Mastersów’ scenariusz. Pierwszy set zdawał się potwierdzać niewygodną dla Inter Marine tezę. Zespół Andrzeja Masiaka niby walczył, niby się starał, niby miał kontakt z faworyzowanym rywalem, ale koniec końców sprowadza się to do krótkiego pytania: no i co z tego? Zasadniczo nic – pierwszy set padł łupem drużyny Jakuba Nowaka (21-18). Przewaga drużyny MPS w środkowej odsłonie była już bezdyskusyjna. Były wicemistrz Inter Marine SL3 – MPS Volley rozpoczął seta od prowadzenia 9-5. Z czasem, po kilku punktach Arkadiusza Kowalczyka, było już 18-11, a jak MPS doskonale pamięta – nawet i taką przewagę da się roztrwonić. Nie tym razem – zachowana pełna koncentracja sprawiła, że MPS cieszył się po chwili z ósmego zwycięstwa w sezonie (21-14). Do podniesienia z parkietu pozostał jednak jeszcze trzeci set, który był zdecydowanie najciekawszy i najbardziej wyrównany. Bardzo skromną zaliczkę drużynie MPS udało się zbudować mniej więcej w połowie seta (13-11). W dalszej części seta gra obu drużyn się jednak wyrównała, a o zwycięstwie musiała decydować gra na przewagi. Ostatecznie, po bardzo ciekawej końcówce, wygrana seta padła łupem Inter Marine Masters. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że przed nimi szalenie istotne mecze i to właśnie w nich rozstrzygnie się utrzymanie!

Sharks – Speedway AWKS 2-1 (21-11; 17-21; 21-16)

Wkroczyliśmy w zdecydowanie najciekawszą część sezonu. Jest to moment, w którym ważą się losy podium rozgrywek. Głównym kandydatem do złota – na długo przed pierwszym meczem sezonu Jesień’25 – pozostawała drużyna Sharks. We wtorek team mierzył się jednak z bardzo silnym rywalem – ekipą Speedway AWKS. Po początku spotkania ‘Rekiny’ mogli czuć zdumienie. Spodziewali się bardzo trudnego meczu, a tymczasem całkowicie zdominowali przeciwnika, któremu nic nie szło. Moment symbol? Przebicie dyszlem prosto w out. Finalnie ‘Rekiny’ wygrali tę partię do 11. Środkowa odsłona to jednak konkretny ‘plot twist’. Początek seta to bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 7-7. Przewaga drużyny w żółto-czarnych strojach zaczęła zarysowywać się mniej więcej w połowie seta. Po kilku punktach Macieja Budzińskiego ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 17-12. Choć Sharksi starali się jeszcze odrobić straty, epilog był niemal identyczny jak we wcześniejszym meczu Sharks z VB Inter-Grahen Sulmin. Precyzując – straty nie zdołali odrobić. Remis (21-17). Finałowa partia zapowiadała się pasjonująco. Niestety dla widowiska, na początku seta gracze Mateusza Bojke mieli widoczne problemy z precyzją. Po kilku atakach w out Sharksi wysunęli się na prowadzenie 11-6. W obozie Speedway postanowiono dokonać pewnych roszad kadrowych. Nie wiemy, jaki miały one wpływ na obraz gry, ale z czasem drużynie Mateusza Bojke udało się zniwelować straty (15-12). Niestety dla nich team Sharks był tego dnia zbyt mocny. Biorąc jednak pod uwagę fakt, jakie wyniki z Sharksami osiągają inni, jeden punkt w rywalizacji z takim mocarzem należy szanować.

DHP Oliwa – Staltest Pomorze 3-0 (21-16; 21-10; 21-15)

Time to say goodbye! – taka piosenka powinna towarzyszyć wczoraj schodzącym z parkietu graczom Staltestu Pomorze. Wszystko za sprawą faktu, że zawodnicy Arkadiusza Kozłowskiego przegrali wczorajszy mecz o ‘sześć punktów’ i nie widać już choćby cienia nadziei, że uda im się wykaraskać z tego bagna. Aktualnie do strefy barażowej Staltest traci cztery punkty, a w utrzymanie drużyny nie wierzą już chyba ani sami zawodnicy, ani sympatycy zespołu. A DHP Oliwa? Tu sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dzięki trzem punktom gracze Adama Wyrzykowskiego wskoczyli na jedenaste miejsce i gdyby sezon kończył się w chwili czytania tego podsumowania – utrzymaliby się w lidze. Oczywiście zespół wychowanków Trefla ma przed sobą kolejne, kluczowe spotkanie. Już za tydzień zmierzą się oni w meczu o życie z Inter Marine Masters. Oj, będzie ciekawie. A wtorkowy mecz? Cóż, absolutna dominacja drużyny DHP. Już początek meczu zdradził, jaki będzie jego przebieg (8-2). W dalszej części wysunęli się oni na prowadzenie 17-9 i wówczas stało się jasne, która z drużyn sięgnie po pierwszego seta (21-16). W środkowej odsłonie graczom DHP Oliwa przypomniało się jednak, że w ostatecznym rozrachunku warto powalczyć o jak najlepszy bilans ‘małych punktów’. Po świetnym początku team z ‘serca Gdańska’ wysunął się na prowadzenie 7-0. W dalszej części nie zdejmował nogi z gazu i finalnie team Arkadiusza Kozłowskiego było stać wyłącznie na uciułanie dziesięciu oczek. Ostatni set rywalizacji do pewnego momentu dawał Staltestowi nadzieję na choć jeden punkt w spotkaniu. W połowie seta mieliśmy bowiem remis po 9. Po chwili na zagrywce bezlitosny okazał się jednak Aleksander Juszczyk, po którego asach DHP Oliwa wysunęła się na prowadzenie 14-9, a po chwili cieszyła się z bardzo ważnego kompletu oczek – brawo!