Miesiąc: maj 2025

Zapowiedź – MATCHDAY #38

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. W naszym odczuciu aż 8 z 9 pojedynków toczyć się będzie o wielką stawkę. Mowa tu o meczach, w których jedni walczą albo o podium, albo o utrzymanie. Jest to dzień, w którym trudno było nam wybrać mecze do transmisji online. Zapraszamy na zapowiedź!

MiszMasz – ADS Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć na pierwszy rzut oka sytuacja MiszMaszu wydaje się beznadziejna, to z dużą dozą prawdopodobieństwa, team Jakuba Waszkiewicza zgarnie dziś komplet oczek i ucieknie ze strefy spadkowej. Skąd takie przekonanie? W naszych oczach są oni zdecydowanym faworytem starcia z ADS Volley i jeśli dziś nie wydarzy się nic niespodziewanego – powinno być z ich perspektywy dobrze. Z informacji, które udało nam się uzyskać, ADS Volley ma aktualnie potężne problemy kadrowe i nie inaczej będzie dziś wieczorem. Już we wtorkowej serii gier, ADS musiał mierzyć się z wspomnianym wyzwaniem, co w meczu z Oliwą skończyło się na porażce w stosunku 0-3. Wracając do sytuacji Jakuba Waszkiewicza, to warto podkreślić, że poza meczem z ADS Volley, muszą oni liczyć na inne pozytywne wyniki. Z całą pewnością będą oni bacznie przyglądać się dwóm spotkaniom ‘Portowców’ oraz konfrontacji BL Volley z Team Spontan. Aktualna sytuacja w dole trzecioligowej tabeli przypomina zabawę na oczepinach, w których na trzech tańczących w kółeczku – przypadają tylko dwa krzesła. Dla kogo zabraknie miejsca? Warto podkreślić, że całkowicie bezpieczne jest tu tylko jedno miejsce. Z drugiej strony wydaje nam się, że w obecnym sezonie, trzecioligowiec będzie zdecydowanym faworytem starcia z trzecią drużyną czwartej ligi. Tak było choćby w ostatnim sezonie, w którym MiszMasz grał w meczu barażowym z Chilli Amigos i bez najmniejszych problemów wygrał. Czy w obecnej kampanii historia zatoczy krąg? Przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

ACTIVNI Gdańsk – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Aktualnie mamy do czynienia z absolutnie bezprecedensową sytuacją, w której realne szanse na awans do trzeciej ligi ma aż…dziewięć drużyn. Sytuacja jest niezwykła tym bardziej, że do końca rozgrywek w sezonie Wiosna’25 mamy zaledwie…cztery dni meczowe. Już o godzinie 19:00 zmierzą się drużyny z miejsc 9 oraz 7. Póki co lepszą sytuacją mogą pochwalić się gracze Tiger Team, którzy po jedenastu rozegranych spotkaniach, mają o dwa oczka więcej niż ACTIVNI. To oznacza z kolei, że do podium rozgrywek tracą dwa oczka, ale warto zwrócić uwagę na fakt, że rozegrali oni o jedno spotkanie mniej niż Sharksi. Co więcej – w ostatnim meczu w sezonie Wiosna’25 obie drużyny rozegrają bezpośrednie starcie i kto wie – być może będzie to decydujące spotkanie. Z drugiej strony nie mamy aktualnie przekonania, że Tiger Team jest na wspomniane podium czy awans gotowy. W dwóch ostatnich meczach, Tiger rywalizował bowiem z dwiema drużynami z czwartoligowego topu i oba spotkania przegrał. Czy dziś zdołają się przełamać? Mamy co do tego wątpliwości. ACTIVNI Gdańsk przystąpią do czwartkowego spotkania uskrzydleni wygraną z wiceliderem rozgrywek – Craftveną. Ostatni okres to ewidentnie rosnąca forma. Jesteśmy przekonani, że gdyby ACTIVNI prezentowali się tak przez cały sezon – dziś ich szanse na awans byłyby zdecydowanie większe. Tak czy siak – do końca ligowych zmagań, team Artura Kurkowskiego może podnieść z parkietu aż sześć oczek. Jeśli do tego dojdzie – to być może będziemy musieli zmieniać plany na przyszły tydzień. Tak się bowiem składa, że mecz barażowy o prawo gry w czwartej lidze, został zaplanowany na tę samą godzinę co mecz ACTIVNYCH z Chilli Amigos. Z całą pewnością – po dzisiejszej serii gier będziemy już nieco mądrzejsi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Dream Volley – Kraken Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Choć przed czwartkową serią gier, Dream Volley plasuje się na piątym miejscu w ligowej tabeli, to wciąż mają realną szansę na tytuł mistrzowski trzeciej klasy rozgrywkowej. Aby tak się stało – ‘Marzyciele’ muszą wygrać trzy ostatnie spotkania w sezonie Wiosna’25. Choć jest to plan ambitny – jest to jak najbardziej realne. Pozostałe trzy spotkania ‘Marzycieli’ to konfrontacje z Krakenem, Maritexem oraz Bayerem Gdańsk. Czysto teoretycznie spotkanie numer 1 zdaje się być tym najłatwiejszym. Graczy Mateusza Dobrzyńskiego jednak przestrzegamy. W obecnej kampanii wspomniany Kraken potrafił zdobywać punkty z wielkimi faworytami jak Osada Truso czy Bayer Gdańsk. Czemu wobec tego, dziś wieczorem miałoby być inaczej? Warto zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt. Obecnie team Roberta Skwiercza wciąż nie ma zagwarantowanego utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Choć aktualnie plasują się oni na dziewiątym miejscu w lidze, to mają zaledwie dwa punkty przewagi nad dwunastym MiszMaszem. To co ratuje z pewnością beniaminka rozgrywek to fakt, że w odróżnieniu od kilku innych drużyn walczących o utrzymanie – mają oni jeszcze dwa spotkania do rozegrania. To może nie mieć jednak znaczenia w momencie, w którym przegrają z Dream Volley w stosunku 0-3. Jaka jest nasza predykcja? Spotkanie wygra Dream i choć będzie trudno o trzy punkty – ‘Marzyciele’ to wyszarpią.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

MysterElektroRockets – VB Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po ostatnich meczach w czwartej lidze – przed obiema drużynami, które zmierzą się dziś w bezpośrednim starciu, otworzyła się wielka szansa na awans. Choć w ligowej tabeli MysterElektroRockets znajduje się dopiero na szóstym miejscu, to właśnie w nich wiele osób upatruje jako jednego z głównych kandydatów do ‘pudła’. Wszystko za sprawą tego, że w odróżnieniu od wszystkich pięciu drużyn, które są przed nimi w tabeli – rozegrali o jedno spotkanie mniej. To co dodatkowo przemawia na korzyść drużyny Pawła Urbaniaka to fakt, że w ostatniej kolejce zmierzą się z BVT Gdańsk i będą zdecydowanym faworytem spotkania. Choć dopisywanie punktów przed rozpoczęciem spotkania to bardzo niebezpieczny proceder, to z dużą dozą prawdopodobieństwa, będą oni bogatsi o 3 punkty. To oznacza, że jeśli dziś wygrają to najprawdopodobniej skończą sezon z medalami na szyjach. O tryumf nie będzie jednak łatwo. Podobny plan na czwartkowy wieczór mają gracze VB Sulmin, którzy dostali ‘drugą szansę’. Choć po serii porażek pisaliśmy o tym, że team Kacpra Wiczkowskiego stracił już szanse na awans, to te wciąż są realne. Aby tak się jednak stało – VB Sulmin musi wygrać dzisiejsze spotkanie, a na dodatek liczyć na to, że wyniki innych spotkań poukładają się w dobry dla VB Sulmin sposób.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Team Spontan – Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Obecny sezon to roller-coaster sportowych emocji dla Trefla Gdańsk. Początek – rozczarowanie. Z czasem team Edwarda Pawluna zaczął wszystko wygrywać. Problemem było jednak to, że bardzo często najmłodsza drużyna w Inter Marine SL3 musiała dzielić się punktami z rywalami. Kiedy wydawało się, że Trefl będzie musiał obejść się smakiem – końcówka sezonu to piorunująca forma, po której ‘gdańskie lwy’ wskoczyły na podium rozgrywek. Plan na czwartkowy wieczór? Wygrać za wszelką cenę ze Spontanem za komplet punktów i w spokoju przygotować się na finał sezonu z Maritexem. Warto przy tym zauważyć, że w naszych oczach, Trefl będzie faworytem dwóch wspomnianych spotkań i sądzimy, że za kilka miesięcy zobaczymy ich w drugiej lidze. Choć mówimy tu o bardzo młodej drużynie to uważamy, że ich atutem w końcowej – jakże ważnej fazie sezonu, będzie otrzaskanie w meczach o wielką stawkę. Skoro radzą sobie w meczach rangi mistrzostw Polski, to i dziś – powinni udźwignąć presje na finiszu rozgrywek. Oczywiście plan nakreślony w gabinetach Trefla Gdańsk, będzie chciała pokrzyżować im drużyna Team Spontan. W naszym odczuciu zespół Piotra Raczyńskiego jest jednym z największych rozczarowań obecnego sezonu. Przed rozpoczęciem kampanii Wiosna’25, uznaliśmy bowiem, że są oni gotowi na awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Problemy kadrowe, które wypłynęły tuż przed startem sezonu sprawiły jednak, że Spontan zakorzenił się w środku ligowej stawki. To nie oznacza bynajmniej, że pozostają oni bez szans w rywalizacji z faworyzowanym rywalem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Dream Volley – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Każdy, kto obserwuje w obecnej kampanii zmagania w trzeciej lidze, wie, że nie ma w niej nudy. Poza Team Spontan oraz Flotą TGD Team, które plasują się w środku ligowej stawki, każda inna drużyna mająca do rozegrania jeszcze mecz o coś walczy. Bayer, Oliwa, Trefl, Dream Volley oraz Maritex rywalizują o miejsce na podium i awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Z kolei Port, MiszMasz, BL Volley, Wolves Volley oraz Kraken Team walczą o utrzymanie. Jeśli porównamy sytuację obu czwartkowych rywali, zobaczymy, że zdecydowanie lepiej wiedzie się graczom Dream Volley. Choć zespół Mateusza Dobrzyńskiego rozegrał w tej kampanii o jedno spotkanie mniej niż Maritex, to i tak ma na koncie o dwa punkty więcej. Oznacza to, że jeśli „Marzyciele” wygrają mecz z Krakenem (a wszystko na to wskazuje), wypracują sobie nad Maritexem tak dużą zaliczkę, że nawet wygrana tych drugich w dzisiejszym starciu nie sprawi, że Maritex ich wyprzedzi. Jest jednak jeszcze drugi aspekt, o którym warto pamiętać – obu drużynom po czwartkowej serii gier zostanie jeszcze po jednym meczu do rozegrania. Maritex zmierzy się z Treflem Gdańsk, natomiast Dream Volley z Bayerem. Biorąc pod uwagę, że mówimy o ekipach bezpośrednio zainteresowanych awansem, końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco. Kto będzie dziś faworytem? Jeśli Maritex zagra tak jak w spotkaniu z Osadą Truso, ich szanse na triumf będą naprawdę duże. Mimo wszystko stawiamy na Dream Volley, który w wielu przypadkach w tym sezonie udowodnił, że nie zna pojęcia stresu. To na tyle doświadczony zespół, że naszym zdaniem udźwignie presję i wygra dzisiejsze starcie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

BES Boys BLUM – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Na pewnym etapie sezonu, sympatycy Hydry Volleyball Team mogli robić dobrą minę do złej gry. Wówczas wydawało się, że choć sytuacja ‘Bestii’ nie jest najlepsza, to jednak jest bardzo daleko do tego, by team Sławomira Kudyby mógł spaść z drugiej klasy rozgrywkowej. W naszym odczuciu zadziałał tu klasyczny element wyparcia. Prawda jest natomiast brutalna. Na tę chwilę – najbliżej do tego by zagrać mecz barażowy ma albo Hydra, albo Flota. Czy znajduje się w ogóle osoba, która przed sezonem przewidziała takie rozstrzygnięcia? My takich osób nie znamy. Ba – w początkowej fazie sezonu, dużo osób wskazywało na to, że to BES Boys BLUM może mieć większy problem. Choć team Daniela Bąby nie imponował najwyższą formą, to prezentowany przez nich sportowy pragmatyzm okazał się jednak skuteczny. Aktualnie mają oni dwa spotkania do rozegrania i 15 oczek na koncie. To sprawia, że niemal na 100% team w szarych trykotach uniknie problemów. Wracając do Hydry – sytuacja w drugiej lidze jest na tyle zagmatwana, że jeden wygrany mecz za komplet punktów, może przesunąć Hydrę nawet na siódme miejsce w lidze i wówczas – ogólna narracja wokół drużyny będzie już zdecydowanie inna. Sześć porażek, a także brak jakiejkolwiek wygranej za komplet punktów nie są jednak dobrym prognostykiem dla drużyny w złotych strojach. Mimo to sądzimy, że ‘rzutem na taśmę’, zdołają oni wykaraskać się z problemów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Kraken – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Początkowo rywalem Krakena w czwartkowy wieczór miała być ekipa Staltestu Pomorze. Gracze Arkadiusza Kozłowskiego znaleźli się jednak w położeniu, w którym przez braki kadrowe – musieli poszukać rozwiązania. Jako, że o przełożeniu meczu bez pomocy innej z ekip nie mogło być mowy – zwrócili się oni o pomoc do Fuxa Pępowo. Całe szczęście dla Staltestu – ‘Koniczynki’ przystały na tę propozycję i dziś wieczorem powalczą o siódme zwycięstwo w sezonie. Gracze Dominika Szadacha mogą czuć żal, że obecny sezon dobiega końca. Po niemrawym początku, team z Pępowa wskoczył na wysokie obroty, które wywindowały ich w tabeli na wysokie – piąte miejsce. Dziś trudno już uwierzyć w to, że jeszcze kilka tygodni temu – Fux znajdował się w tabeli na ostatnim miejscu. Czwartkowe spotkanie nie ma już dla graczy z Pępowa ogromnego znaczenia. Nie mają już szans na awans. Z drugiej strony nie grozi im już spadek. Czy to oznacza, że podejdą do meczu ‘na luzie’? Skądże znowu. To absolutnie nie ten typ drużyny i jesteśmy niemal przekonani, że dziś powalczą o komplet punktów. W naszym odczuciu są zdecydowanym faworytem i dziś wieczorem ‘przyklepią’ spadek do trzeciej ligi drużyny, z którą swego czasu rywalizowali w trzeciej lidze grupy B. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się ze sobą dwukrotnie. Co ciekawe – Kraken jeden z wspomnianych pojedynków wygrał. Były to jednak inne czasy i inna forma obu ekip. Ostatnie spotkania drużyny Jurija Charczuka były na tyle rozczarowujące, że nie dajemy im dziś większych szans na odmienienie swojej sytuacji.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

BVT Gdańsk – TKKF Orlen

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

TKKF Orlen nie przestaje nas w ostatnim czasie zaskakiwać. Z jednej strony jest to bowiem team, który potrafi zagrać kapitalne spotkanie i w konsekwencji ograć za komplet punktów wielkich faworytów jak Siatkersi czy VB Sulmin. Z drugiej strony, w meczu, w którym rywalizują z ostatnią drużyną w ligowej tabeli – Hapag-Lloyd, męczą się niemiłosiernie i do samego końca muszą drżeć o wynik. Jeśli dziś zobaczymy wydanie drużyny z tych największych spotkań, to ‘Nafciarze’ będą faworytem czwartkowej konfrontacji. Jeśli faktycznie tak się stanie i TKKF Orlen sięgnie po komplet oczek – wskoczą oni najprawdopodobniej do górnej połówki tabeli i biorąc pod uwagę, że jest to ich premierowy sezon w rozgrywkach – należeć będzie uznać za ogromny sukces. Jeśli jednak TKKF Orlen nie poprawi swojej gry i dziś wieczorem zaprezentują się tak jak z ‘Logistykami’, to o zwycięstwo będzie im bardzo trudno. Dla BVT Gdańsk dzisiejsze spotkanie będzie dwunastym meczem w sezonie Wiosna’25. Pisaliśmy to wielokrotnie, ale zgrzyty, których doświadczyła drużyna ‘Bobrów’ sprawiły, że team nie zdołał osiągnąć tak dobrych wyników jakie założył sobie jeszcze przed sezonem. Choć w tamtym sezonie o ligowe punkty było znacznie łatwiej, to należy zwrócić uwagę na fakt, że wówczas, ‘Bobry’ zgromadziły na swoim koncie aż 20 punktów. Gdyby nawet udało im się wygrać dwa ostatnie spotkania za komplet punktów, to i tak mieliby skromniejszy dorobek niż sezon temu. Warto przy tym zaznaczyć, że do wspomnianej sytuacji niemal na pewno nie dojdzie. BVT nie będzie faworytem ani dzisiaj, ani tym bardziej w meczu z MysterElektroRockets. 

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

MATCHDAY #37

We wtorkowej serii gier ogromnej szansy na awans nie wykorzystała Craftvena, która niespodziewanie przegrała z Siatkersami w stosunku 0-3. W zupełnie innych nastrojach Ergo Arenę opuszczała drużyna Złomowiec Gdańsk, która wygrała za komplet punktów z Flotą i niemal na 100% zagwarantowała sobie podium rozgrywek. Zapraszamy  na podsumowanie!

Hapag-Lloyd – TKKF Orlen 0-3 (20-22; 14-21; 21-23)

Po tym jak ‘Logistykom’ nie udało się w poniedziałek zgarnąć punktów w rywalizacji z Only Spikes, team Joanny Kożuch przystępował do kolejnego spotkania w sezonie Wiosna’25. Tym razem ich rywalem była zdecydowanie wyżej notowana drużyna – TKKF Orlen. Warto podkreślić, że ‘Nafciarze’ przystępowali do spotkania jako aktualna ‘drużyna tygodnia’ i team, który był zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem wtorkowej konfrontacji. Choć finalnie zespół Patryka Potrzuskiego zgarnął trzy punkty, to jednak obraz gry, który wciąż mamy przed oczami – sprawia, że Hapag-Lloyd może czuć się ‘moralnym zwycięzcą’. To, co z pewnością rzuca się w oczy to fakt, że Hapag-Lloyd umiejscowił swój pomarańczowy kontener w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. W trakcie meczu ‘Logistycy’ blokowali swoich rywali aż…trzynastokrotnie i jest to rzecz jasna ich najlepszy wynik w historii (poprzedni dzień wcześniej z Only Spikes – 11). Ba, wspomniany wynik to ex-aequo trzeci najlepszy wynik w obecnym sezonie, a rozegraliśmy już ponad 300 spotkań! Dobra – kilka słów należy się również TKKF Orlen, bo w kiepskim stylu, ale to oni wygrali. Niekiedy są mecze jak te, w których drużynie totalnie nie idzie, a mimo to – zgarnia komplet punktów. Tak było właśnie we wtorkowy wieczór, gdzie TKKF Orlen kilkukrotnie znajdował się w poważnych tarapatach. Mimo to – zdołali oni wygrać i dzięki trzem punktom – mają zaledwie trzy punkty straty do podium rozgrywek! To jest z kolei imponujące.

Sharks – Chilli Amigos 2-1 (21-14; 21-16; 15-21)

Korzystny z perspektywy ‘Rekinów’ wynik meczu Craftvena – Siatkersi sprawił, że przed teamem Pavlo Kudinova otworzyła się szansa na wskoczenie na miejsce bezpośredniego awansu do trzeciej ligi. Jak możecie się domyślić – ‘Rekiny’ owej szansy nie wykorzystały. Warto podkreślić jednak, że do pewnego momentu wszystko zdawało się iść po ich myśli. Po błędach ‘Amigos’ w środkowej fazie seta Sharks wysunęli się na prowadzenie 14-8 i nie mieli problemu z tym by wygrać do 14. Środkowy set rozpoczął się od prowadzenia faworyta w stosunku 4-0. Choć z czasem Chilli złapało wiatr w żagle (11-9), to druga część seta była kopią tego, co oglądaliśmy w premierowej odsłonie. Ataki w out, wpadanie w siatkę, przekraczanie linii – ogólna niedokładność sprawiły, że Sharksi cieszyli się po chwili z drugiego punktu w meczu (21-16). Po dwóch pierwszych setach absolutnie nic nie wskazywało na to, że w meczu dojdzie do zwrotu akcji. Nie dość, że Sharksi rozpoczęli partię od prowadzenia 4-1, to na dodatek boisko z powodu urazu musiał opuścić kapitan ‘Amigos’ – Paweł Kaleta. Mimo niesprzyjających okoliczności Chilli zaczęli radzić sobie coraz lepiej i w drugiej części seta zdołali doprowadzić do wyrównania po 14. Jak zareagował team Sharks? W najgorszy możliwy sposób. Zamiast się ‘ogarnąć’, bo był na to jeszcze czas – środkowy z rozgrywającym postanowili się pokłócić na boisku. Już po chwili ‘Amigos’ to wykorzystali i finalnie to oni cieszyli się z wygranej trzeciego seta do 15.

Osada Truso – Maritex 1-2 (15-21; 17-21; 21-14)

Przed wtorkową serią gier – Osada Truso mogła mieć jeszcze nadzieje, że jakimś cudem dojdzie do ‘happy-endy’ i team Kacpra Bielińskiego załapie się na podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało – sami musieli wygrać dwa spotkania za komplet oczek, a na dodatek – inne wyniki musiałyby się potoczyć po ich myśli. Prawdę mówiąc – było to niemal nierealne. Z drugiej strony warto podkreślić, że Osada Truso nie przegrała awansu we wtorkowy wieczór, a znacznie wcześniej. Jak wygląda sytuacja w przypadku Maritexu? Cóż – nie będziemy nikogo czarować. Zwycięstwo – owszem – bardzo cenne, ale jednak w ostatecznym rozrachunku punktów może zabraknąć. Aktualnie team Michała Pietrasika do podium trzeciej ligi traci trzy punkty. Z drugiej strony – mają oni perspektywę spotkań z sąsiadami z tabeli, którzy ‘mieszkają piętro wyżej’. Kto wie – być może w końcówce sezonu dojdzie jeszcze do twistu? Jeśli Maritex zaprezentuje się tak jak we wtorkowy wieczór, to nie jest to wykluczone. Przerwa od ligowych zmagań zdawała się być czymś świetnym dla ‘Fioletowych’, którzy zdążyli w tym czasie podleczyć kontuzje. Jeśli chodzi o sam mecz to rozpoczął się on od wyrównanej walki, po której mieliśmy remis 13-13. Dalsza część seta to kilka błędów ‘Osadników’, po których ex-drugoligowiec odskoczył na trzy punkty (16-13) i po chwili cieszył się z wygranej seta (21-15). Środkowa partia wyglądała łudząco podobnie. Po pierwszej części seta mieliśmy remis 11-11, a już po chwili – trzy błędy z rzędu popełnili gracze w czarnych strojach, po których Maritex wysunął się na prowadzenie 14-11, a następnie – cieszył się z siódmego zwycięstwa w sezonie. W trzecim secie stanęli oni przed szansą na zbliżenie się do podium. Już na początku okazało się to próbą daremną, bo to Osada zaczęła od prowadzenia 10-5. W dalszej części Maritex nie był już w stanie nawiązać walki i ostatecznie w meczu doszło do podziału punktów (21-14).

22 BLT Malbork – DNV Volley Gdańsk 1-2 (13-21; 16-21; 21-15)

Cudu nie było. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, co musi zrobić DNV Volley Gdańsk by uniknąć meczu barażowego. Według naszych wyliczeń team z Malborka mógł zdobyć zaledwie 27 punków, a umówmy się – było to bardzo mało prawdopodobne. Ba – już w pierwszym secie rywalizacji team ‘Lotników’ zrealizował to w niemal połowie. Sprawa została jednak przesądzona w drugim secie rywalizacji, w której 22 BLT Malbork uciułała 16 punktów. Prawdę mówiąc – szkoda, że tak to się wszystko potoczyło i team Szymona Szymkowiaka żegna się z pierwszą ligą w taki sposób. Cała sytuacja pokazuje, że niekiedy nie warto mieć takiego parcia na awans jaki przez minione dwie edycje miała drużyna z Malborka. Po części rozumiemy pracę, obowiązki itd., ale z drugiej strony – podobnych problemów, co w obecnej edycji – 22 BLT Malbork nie miała. Choć ‘na gorąco’ wokół drużyny można usłyszeć o tym, że wraz z końcem pierwszej ligi – kończy się również ich gra w rozgrywkach to sądzimy, że warto to jeszcze przemyśleć. Idealnym przykładem na to jak podnieść się po upadku jest wtorkowy rywal BLT – DNV Volley Gdańsk. Mimo że w ostatecznym rozrachunku ‘żółto-czarni’ wylądowali na miejscu barażowym, to nos podpowiada nam, że będą oni faworytem nadchodzącego starcia (prawdopodobnie ze Złomowcem Gdańsk). W minionym sezonie – jeszcze w drugiej lidze team Dariusza Kuny wygrał bowiem 3-0. Jak będzie tym razem? Przekonamy się za nieco ponad tydzień.

Siatkersi – Craftvena 3-0 (21-12; 22-20; 21-15)

To, co dzieje się ostatnio w rozgrywkach Inter Marine SL3 jest niewiarygodne. Do meczu z Craftveną, Siatkersi przystępowali będąc pokiereszowanym po spotkaniu z TKKF Orlen. Wobec tego oraz faktu, że ‘Rzemieślnicy’ mogli wczoraj ‘przyklepać’ swój awans – wskazanie faworyta nie było czymś trudnym. To, co dotknęło Siatkersów tydzień temu, dotknęło Crafvenę we wtorkowy wieczór. Precyzując – presja sprawiła, że zostali oni zgaszeni jak pet w kiblu. Zamiast świętowania awansu – w obozie Craftveny jest aktualnie sraczka na rzadko. Mając w pamięci ich występ i zestawiając to z faktem, że w przyszłym tygodniu zmierzą się z Aqua Volley…Cóż – dużo wskazuje na to, że piękna do niedawna przygoda zakończy się największym dramatem. Wiecie – do momentu kiedy Jack i Rose byli w samochodzie zaparkowanym pod pokładem Titanica też było przyjemnie. Jak to się skończyło, chyba każdy pamięta. A Siatkersi? Po raz kolejny wykupili karnet na ‘roller-coaster’. W minionym tygodniu z wrażenia dostali niestrawności, ale wczoraj? Wczoraj oglądaliśmy najlepszą wersję Siatkersów. Wersję, która jest w stanie rywalizować z najlepszymi drużynami w czwartej lidze. Oczywiście tryumf za komplet punktów sprawia, że w obozie zaczęto rozmawiać co by było, gdyby nie żenujący występ z ‘Nafciarzami’. Odpalone kalkulatory są bezwzględne – biorąc pod uwagę, że z SiiPower powinien być komplet punktów – Siatkersi mogliby mrozić szampany i cieszyć się z podium rozgrywek. Choć wciąż jest na to szansa – muszą liczyć również na innych.

Osada Truso – Bayer Gdańsk 2-1 (19-21; 21-19; 21-15)

Wiecie co jest najgorsze dla sympatyków Osady Truso? To, że zdają sobie oni sprawę z tego, że w drużynie drzemie bardzo duży potencjał i są oni w stanie ograć lidera trzeciej ligi, który za chwilę będzie rywalizował w wyższej klasie rozgrywkowej. Tak było w poprzednim sezonie, w którym Osada Truso ograła Czerepachy Volley. Tak samo było i wczoraj, gdzie pokonali faworyzowaną drużynę Bayer Gdańsk. Jeśli chodzi o ‘Aptekarzy’, to ich sytuacja wciąż zdaje się być bardzo komfortowa. Mimo to – za ich tryumf w lidze nie dalibyśmy sobie uciąć palca. Druga porażka z rzędu sprawia, że możemy mówić o małym kryzysie. Jeśli przegrywają oni z Treflem oraz Osadą, to dlaczego w przyszłym tygodniu z Dream Volley miałoby być inaczej? Jeśli chodzi o samo spotkanie, to rozpoczęło się ono w wymarzony dla Osady sposób. Na półmetku team Kacpra Bielińskiego prowadził bowiem 10-6. Po chwili przebudziła się jednak drużyna ‘Aptekarzy’, która wykorzystała dołek rywali i po chwili doprowadziła do wyrównania po 13. Wyrównaną grę oglądaliśmy aż do stanu po 19, ale końcowa faza seta to dwa błędy z rzędu drużyny z Elbląga, które dały pierwszy punkt ekipie Damiana Harica. Środkowa odsłona wydawała się iść po myśli graczy w zielono-granatowych strojach. Po ataku wspomnianego przed chwilą kapitana drużyny – Bayer objął prowadzenie 14-12. Dalsza część seta to jednak spora jak na tę drużynę dawka niechlujstwa, która w połączeniu z coraz lepszą grą rywali – dała nam wyrównanie w setach (21-19). Niepowodzenie w drugim secie podziałało na ‘Aptekarzy’ bardzo demobilizująco, bo w decydującym o zwycięstwie secie – nie pokazali się ze zbyt dobrej strony. Ba – w naszym odczuciu byli tylko tłem dla rywala, który choć nie awansował, to zakończył sezon miłym akcentem. Jesteśmy niemal przekonani, że doświadczenie z dwóch ostatnich sezonów z czasem zaprocentuje. Kto wie – być może już za pół roku będziemy mówili o tym, że ‘do trzech razy sztuka’.

22 BLT Malbork – EKO-HURT 1-2 (16-21; 21-19; 10-21)

Tak jak informowaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych – dla obu drużyn było to pożegnalne spotkanie z elitą. Faworytem konfrontacji była w naszych oczach ekipa Eko-Hurtu, która w obecnej kampanii pozostawiła po sobie lepsze wrażenie. Nie bez znaczenia był również fakt, że dla 22 BLT Malbork był to…czwarty mecz w odstępie 24 godzin. W związku z tym uznaliśmy, że ‘Hurtownicy’ są w stanie sięgnąć po komplet oczek. Od pierwszego gwizdka Sędziego zdawało się to potwierdzać. ‘Hurtownicy’ dość szybko objęli prowadzenie (13-8) po punktach kapitana drużyny – Konrada Gawrewicza czy bardzo dobrze dysponowanego Sebastiana Rydygera. Warto podkreślić, że ten drugi zdobył w meczu aż 22 punkty i pod tym kątem był to jego najlepszy mecz w historii, dokładnie 123 występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Dalsza część seta nie przyniosła nam zwrotów akcji i po chwili – Eko-Hurt cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Druga odsłona meczu ‘o pietruszkę’ rozpoczęła się lepiej dla Eko-Hurtu, który na półmetku prowadził 12-9. Mimo przewagi w dalszej części nie byli w stanie powstrzymać Doriana Walentynowicza i to ‘Lotnicy’ wysunęli się na prowadzenie 17-14, a następnie – cieszyli się z wygranej seta do 19. Ostatni set rywalizacji to zwieńczenie całego nieudanego sezonu w wykonaniu 22 BLT Malbork. Choć trudno w to uwierzyć, to po kanonadzie na zagrywce w wykonaniu Sebastiana Rydygera, Eko-Hurt objął prowadzenie…10-1! W dalszej części team z Malborka zdołał zniwelować nieco straty, ale to ‘Hurtownicy’ cieszyli się z wygranej meczu.

Oliwa Team – ADS Volley 3-0 (21-15; 21-13; 21-13)

Punkty we wtorkowy wieczór pogubiły aż trzy drużyny z trzecioligowego topu. Bayer Gdańsk, Maritex oraz Osada Truso. Wszystkie wspomniane ekipy ‘boksowały się’ między sobą, a to była z kolei ogromna szansa dla Oliwy, która mierzyła się z ostatnią drużyną w ligowej tabeli – ADS Volley. Jakby tego, że Oliwa rywalizowała z drużyną, która przegrała dziesięć spotkań z rzędu było mało, to przed meczem dorzucony został fakt, że team Jakuba Florczaka podszedł do meczu pokiereszowany kontuzjami. To z kolei sprawiło, że na prawym skrzydle zobaczyliśmy nominalnego rozgrywającego – Pawła Kowalskiego. Umówmy się – w takich okolicznościach o punktach czy dobrej grze underdoga – nie mogło być mowy. Już na początku spotkania ‘Oliwiacy’ wypracowali sobie kilkupunktową zaliczkę (12-6) i nie mieli najmniejszych problemów z tym by wygrać partię do 15. Na początku drugiego seta Oliwa doświadczyła kryzysowej sytuacji, która związana była z kontuzją rozgrywającego i kapitana drużyny – Adama Wyrzykowskiego. Co ciekawe – dobro, które Oliwa pokazała w meczu z Dream Volley wróciło. ADS wyraził zgodę na kilka roszad w składzie, na mocy której – na sypę trafił Jakub Jeżewski, na atak Igor Babyn, a na przyjęcie – Damian Breszka. Czy roszady miały jakiś wpływ na wynik i przebieg spotkania? Raczej nie. Pierwszy i drugi set wyglądał w zasadzie bardzo podobnie. To Oliwa prowadziła grę i wygrała tę partię do 13. Nie inaczej było w ostatnim secie, w którym prawdziwy show dał środkowy – Igor Galiński. W całym meczu zdobył on zawrotne 14 punktów i w dużej mierze przyczynił się do bardzo ważnego kompletu oczek Oliwy. Dzięki temu – potencjalny awans jest już naprawdę blisko.

Flota Active Team – Złomowiec Gdańsk 0-3 (18-21; 19-21; 13-21)

Można się złościć. Można zakłamywać rzeczywistość, ale szybki rzut oka na ligową tabelę i wiemy, że…Flota tonie. Choć ze statku wystrzelono już flary, które są sygnałem na pomoc – sami nie wiemy czy ta zdąży nadejść. Wtorkowe spotkanie było bowiem przedostatnim starciem podopiecznych Karoliny Kirszensztein w obecnym sezonie. Choć w meczu ex-pierwszoligowiec miał swoje szanse, to skończyło się tak jak można się było spodziewać. Mimo porażki w stosunku 0-3, piłka wciąż jest po ich stronie siatki, to nie mamy absolutnie przekonania, że wygrają oni spotkanie z Challengersami. Warto też podkreślić, że w ostatnim czasie – inne drużyny walczące o utrzymanie osiągają naprawdę dobre wyniki, a to tylko pogarsza sytuację Floty. Jak to w życiu jednak bywa – nieszczęście jednych idzie w parze z kapitalnymi wiadomościami dla drugich. Te dla Złomowca są wręcz kapitalne. Niesiony świetnym dopingiem ‘Nieznanych Sprawców’, Złomowiec wygrał za komplet punktów, czym niemal na 100% zagwarantował sobie podium rozgrywek. To oznacza z kolei, że team Witolda Klimasa nawiązał wynikami do najlepszego okresu ‘Złomków’, czyli pamiętnego sezonu Wiosna’22. Wszyscy pamiętamy, że wówczas skończyło się bez awansu. Ciekawe czy teraz będziemy świadkami innego epilogu? Przekonamy się o tym za nieco ponad tydzień, gdzie na 99% Złomowiec zmierzy się z dobrze im znaną ekipą DNV Volley Gdańsk. Nie tak dawno, bo 23 października lepsi okazali się rywale, którzy wygrali 3-0. Tym razem szanse ‘Złomków’ oceniamy już jednak zdecydowanie wyżej i z pewnością – nie pozostają oni bez szans. 

Zapowiedź – MATCHDAY #37

We wtorkowej serii gier, zmagania w sezonie Wiosna’25 zakończą cztery kolejne drużyny. Bardzo ciekawie zapowiadają się starcia w trzeciej lidze. Ponadto bardzo ważne spotkanie w kontekście awansu do trzeciej ligi rozegra Craftvena. Zapraszamy na zapowiedź!

Hapag-Lloyd – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć plany na poniedziałkowy wieczór były zdecydowanie inne – Hapag-Lloyd musiał przełknąć gorzką pigułkę, którą była porażka z Only Spikes. Rozczarowanie jest tym większe, że rywale ‘Pomarańczowych’ zdawali się być w bardzo podobnym położeniu. Podobnie jak Hapag-Lloyd, przegrali oni swoje wszystkie spotkania w sezonie. Jakby tego było mało – w poprzednie edycji z ‘Kanarkami’, Hapag-Lloyd rywalizował dwukrotnie i raz, to właśnie oni kończyli mecz zwycięstwem. Choć w drugim meczu nie udało im się wygrać to i tak – nie wracali do domu na pustaka, wygrywając jednego seta. Prawdę mówiąc – wczoraj nie było tego nawet blisko. Owszem – Hapag-Lloyd zagrał nieźle w drugim i trzecim secie, ale umówmy się – o wygranej nie było raczej mowy. Dziś wieczorem, ‘Logistycy’ staną przed przedostatnią szansą na poprawę swojej sytuacji w tabeli. O punkty będzie jednak piekielnie trudno. Rywalem drużyny Joanny Kożuch będzie bowiem team TKKF Orlen, który w ostatnim czasie został wybrany drużyną tygodnia. ‘Nafciarze’ pokazali bowiem, że są w stanie wygrywać nie tylko z drużynami z dołu ligowej układanki. Wygrane z Siatkersami czy VB Sulmin pokazują, że przyszły sezon w ich wykonaniu może być już naprawdę imponujący. Zanim jednak do tego dojdzie – ‘Nafciarze’ powalczą dziś o awans na wyższe miejsce w tabeli!

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Sharks – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Przed wtorkową serią gier – zespół Sharks traci do podium rozgrywek zaledwie jeden punkt. To sprawia, że w obozie ‘Rekinów’ wciąż panuje przekonanie, że obecny – szalony sezon zakończy się happy-endem. W swoich dwóch ostatnich meczach gracze Sharks zmierzą się z Chilli Amigos oraz Tiger Team. Dużo wskazuje na to, że dzisiejsze starcie może być tym teoretycznie dużo łatwiejszym. To oznacza z kolei, że team Pavlo Kudinova celuje dziś w komplet oczek. Właśnie taki scenariusz jest tym najbardziej prawdopodobnym. Wygraną ‘Rekinów’ za komplet punktów obstawia ponad 50% typerów. Kolejne 30% stawia na to, że mecz zakończy się podziałem punktów. Sumarycznie na wygraną Sharksów stawia ponad 80% Typerów, a to jednoznacznie wskazuje, która ze stron będzie faworytem meczu. Plan nakreślony w obozie teamu zza naszej wschodniej granicy zamierzają pokrzyżować gracze Chilli Amigos, dla których będzie to dwunaste spotkanie w sezonie Wiosna’25. Wiemy, że powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale o tym, że nie jest to wymarzona kampania ‘Czerwonych’ niech świadczy to, że wygrali oni zaledwie cztery z jedenastu spotkań. Biorąc pod uwagę, że w meczach z Sharks oraz ACTIVNYMI nie będą faworytem meczu – obecna kampania może się okazać się dla drużyny sporym rozczarowaniem. Z drugiej strony – Chilli Amigos w przeszłości wielokrotnie udowadniało, że są w stanie sprawić niespodziankę. Na taki scenariusz liczy kilka innych drużyn, które chce w ostatecznym rozrachunku być w tabeli wyżej niż Sharks.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Osada Truso – Maritex

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Maritex wraca na parkiety Inter Marine SL3 po…niemal trzech tygodniach przerwy. Z całą pewnością wspomniany okres bardzo się drużynie Michała Pietrasika niemiłosiernie dłużył. Wszystko za sprawą faktu, że team coraz bardziej osuwał się w ligowej tabeli i do meczu z Osadą Truso – podchodzi z szóstego miejsca w ligowej układance. Wspomniany okres dłużył się również dlatego, ponieważ Maritex chciał się za wszelką cenę odkuć po niezbyt udanym okresie, w którym wygrali zaledwie jedno z czterech ostatnich spotkań. W związku z tym – notowania drużyny, która do niedawna zdawała się być pewniakiem do awansu – bardzo mocno spadły. Owszem – ‘Granatowi’ wciąż mają szanse na awans, ale żeby tak się stało – musieliby wygrać trzy ostatnie mecze sezonu, przy czym warto zaznaczyć, że nie za dwa punkty. Wspomniany plan zdaje się być wybitnie trudny, bo Maritex zagra z Osadą Truso, Treflem Gdańsk oraz Dream Volley. Z drugiej strony – jeśli chcą awansować, to w drugiej lidze łatwiejszych rywali mieć nie będą. Jeśli chodzi o Osadę Truso, to sami nie wiemy co mamy myśleć. Choć team wciąż liczy się w walce o podium rozgrywek, to musi wygrać dwa dzisiejsze spotkania – z Maritexem oraz Bayerem Gdańsk. Podobnie jak w przypadku Maritexu – wygrane za dwa punkty nic Osadzie nie dają. Czy dla którejś z drużyn w tej historii przewidziany jest happy-end?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

22 BLT Malbork – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po wczorajszych rozstrzygnięciach – DNV Volley Gdańsk może mieć do siebie uzasadnione pretensje. Choć ‘żółto-czarni’ byli zdecydowanym faworytem konfrontacji z Eko-Hurtem, to napotkali dość duży opór ze strony rywala. W konsekwencji zamiast zgarnąć komplet oczek – ‘żółto-czarni’ musieli się podzielić punktami z rywalem, a to z kolei sprawia, że z dużą dozą prawdopodobieństwa to oni zagrają w przyszłym tygodniu w meczu barażowym. Gdyby bowiem wygrali wczoraj za komplet oczek, a dziś poprawili to z 22 BLT Malbork – w meczu barażowym grałaby drużyna AiP. Z drugiej strony warto podkreślić to, że jeszcze nie wszystko jest stracone. Tak się składa, że jeśli Volley wygra dziś za trzy punkty, to będą mieli dokładnie tyle samo punktów ile mają aktualnie gracze Adriana Ossowskiego. Wówczas będzie decydował stosunek małych punktów, a ten póki co lepszy ma team AiP. Przed wtorkową serią gier różnica ta wynosi aż 36 małych punktów, a to oznacza, że aby DNV przeskoczyło swoich rywali w walce o uniknięcie barażu, musieliby wygrać każdego z setów…do dziewięciu. Choć rywal nie gra obecnie najlepszej siatkówki, to taki scenariusz zdaje się być bardzo mało prawdopodobny. Warto zauważyć bowiem to, że jeszcze w grupie zasadniczej – to 22 BLT Malbork wygrali spotkanie. Jak będzie dzisiaj? Czy Volleyowi uda się dokonać niemożliwego?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Siatkersi – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ta historia miała mieć zdecydowanie inny epilog. Mowa tu rzecz jasna o perspektywie obozu Siatkersów, którzy w ostatnim czasie stanęli przed ogromną szansą na podium rozgrywek. Gdyby faktycznie do tego doszło – Siatkersi byliby jednym z największych wygranych obecnego sezonu, nie zważając na ligi. Zamiast tego w ostatnim tygodniu zostali okrzyknięci zaszczytnym tytułem ‘Dziadów Tygodnia’. Zamiast zbliżyć się do podium Siatkersi sensacyjnie przegrali w minionym tygodniu z TKKF Orlen. Wspomniane spotkanie nie było zwykłym meczem. Było czymś, czego zawodnicy Macieja Tarulewicza nie zapomną przez wiele lat. O Panie, co to była za sportowa katastrofa. Sami zastanawiamy się z czego to wynikało i dochodzimy do wniosku, że Siatkersów ‘zjadła trema i pompowanie balonika’. Gdyby drużyny spotkały się w normalnych okolicznościach – wydaje się, że mogłoby być nieco inaczej. To rzecz jasna tylko gdybanie, aczkolwiek uważamy, że dziś wieczorem będzie już zdecydowanie lepiej. Czy wobec tego Craftevna może mieć dziś problem? Póki co nie ma jeszcze powodów do niepokoju. Team ‘Rzemieślników’ plasuje się aktualnie w samym czubie ligowej tabeli. Warto zauważyć jednak, że w przyszłym tygodniu rozegrają oni mecz z Aqua Volley, a o wygraną w tym meczu – nie będzie łatwo. Jeśli jednak ‘Rzemieślnicy’ dziś wygrają – będą jedną nogą w trzeciej lidze. Dzisiejsze spotkanie to jednak również spory bagaż presji, która będzie towarzyszyć drużynie. Mimo, że Craftvena występuje w SL3 już dziesiąty sezon – w takiej sytuacji się jeszcze nie znaleźli.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Osada Truso – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Prawdę mówiąc – myśleliśmy, że Bayer Gdańsk przebrnie przez trzecią ligę ‘suchą stopą’. Po serii czternastu wygranych spotkań z rzędu, ‘Aptekarze’ zmierzyli się z Treflem Gdańsk i wspomniane spotkanie skończyło się wynikiem 1-2. Warto podkreślić, że Bayer zagrał wówczas naprawdę niezłe spotkanie i choć seria dobiegła końca – team opuszczał parkiet z podniesionymi głowami. Ot – rywal, który ewoluował w ostatnim czasie był zwyczajnie lepszy. Mimo to – punkt we wspomnianym spotkaniu, a przede wszystkim bardzo duża zaliczka wykręcona w poprzednich meczach sprawia, że Bayer wciąż znajduje się na samym szczycie ligowej układanki i jest faworytem do tytułu mistrzowskiego trzeciej ligi. Aktualnie zespół Damiana Harcia ma trzy punkty przewagi nad drugim w tabeli Treflem i cztery nad Dream Volley. Warto zwrócić uwagę na fakt, że ci drudzy rozegrali od ‘Aptekarzy’ o jedno spotkanie mniej, a na dodatek dojdzie pomiędzy nimi do bezpośredniego starcia. To oznacza, że szampany wciąż muszą chłodzić się w lodówce, a Bayer – w skrajnym przypadku może zaprzepaścić ogromną szansę. Jeśli dziś przegrają z Osadą – a jest to możliwe, ich sytuacja nie będzie już tak dobra. Na taki scenariusz liczą w obozie Osady, która dziś rozegra dwa mecze. Jeśli zdobędą w nich 5-6 punktów, to wciąż będą mieli szanse. Grać potrafią, co pokazali w minionym tygodniu ogrywając Oliwę. Czy są w stanie powtórzyć ten wynik w wieczornym starciu? Cóż – przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

22 BLT Malbork – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Z pewnością inaczej wyobrażały sobie obecny sezon wtorkowi rywale. Przed wtorkową serią gier stało się jasne, że zarówno Eko-Hurt jak i 22 BLT Malbork spadają do niższej klasy rozgrywkowej. Prawdę mówiąc – jest to spadek w pełni zasłużony. Ci pierwsi już w poprzednim sezonie mieli bardzo duże problemy z utrzymaniem. Dzięki świetnej końcówce, team Konrada Gawrewicza pokonał w końcówce Old Boysów oraz Tufi Team i ‘rzutem na taśmę’ zapewnili sobie utrzymanie w elicie. Mówią, że ‘co się odwlecze to nie uciecze’ i ‘Hurtownicy’ po dziesięciu porażkach w dwunastu meczach – spadają do drugiej ligi. Jeśli chodzi o 22 BLT Malbork to sytuacja jest jeszcze gorsza. Informowaliśmy o tym przy okazji poniedziałkowych zapowiedzi, ale olbrzymie problemy kadrowe sprawiły, że team ‘Lotników’ w jedenastu rozegranych spotkaniach, zdobył zaledwie pięć punktów. Wiele osób zastanawia się czy mecz z Eko-Hurtem nie będzie dla nich ostatnim, przynajmniej na jakiś czas meczem w rozgrywkach Inter Marine SL3. Z drugiej strony – lepiej grać w przyszłym sezonie w drugiej lidze niż zrobić sobie na jakiś czas przerwę i zaczynać od trzeciej. Wydaje nam się bowiem, że problemy zespołu z Malborka są tymczasowe i w momencie kiedy wszystko wróci do normy ze składem – znów będą faworytem do wygrania drugiej klasy rozgrywkowej.  

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Oliwa Team – ADS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Mimo ostatniej dość zaskakującej porażki, Oliwa wciąż ‘ma piłkę meczową w górze’. W naszym odczuciu team Adama Wyrzykowskiego ma bowiem najłatwiejszy terminarz spośród wszystkich drużyn walczących o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Aktualnym i zasadnym pytaniem zdaje się być to, czy Oliwa zdoła to wykorzystać, bo jak doskonale pamiętamy – to team, który uwielbia potykać się z teoretycznie słabszymi. Przykładu nie trzeba szukać daleko. W obecnym sezonie Oliwa przegrała spotkania z BL Volley, które walczy aktualnie o trzecioligowy byt i prawdę mówiąc – nie wiemy czy im się to uda. Czy wobec tego sympatycy Oliwy mogą liczyć na sześć punktów w rywalizacji z ADS Volley oraz Flotą TGD Team? Cóż – niebawem się przekonamy. Jeśli chodzi o ich pierwszych rywali – Amatorską Drużynę Siatkówki, to pozostała im już tylko matematyczna szansa na utrzymanie. Aby w ogóle o tym myśleć, zespół Jakuba Florczaka musiałby wygrać z Oliwą oraz MiszMaszem za komplet punktów. Prawdę mówiąc – trudno nam w to uwierzyć i sądzimy, że celem ADS będzie zebranie cennego doświadczenia i jak najlepsze przygotowanie do nowego sezonu, już w czwartej lidze. Warto podkreślić, że po serii słabych albo bardzo słabych meczów – ADS zaprezentował się w minionym tygodniu wreszcie zauważalnie lepiej. Choć w ostatecznym rozrachunku przegrali z BL Volley, to był to pozytywny sygnał. Czy w meczu z Oliwą również takowy zobaczymy?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Flota Active Team – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Na dwie kolejki przed końcem – sytuacja Floty Active Team w kontekście utrzymania w drugiej klasie rozgrywkowej – wciąż nie jest pewna. Po jedenastu rozegranych meczach podopieczni Karoliny Kirszensztein plasują się na jedenastym miejscu w lidze. Na taką lokatę złożyły się cztery zwycięstwa oraz aż siedem porażek. Biorąc pod uwagę przedsezonowe oczekiwania zawodników czy sympatyków drużyny – nie sposób nie powiedzieć o Flocie jako o ogromnym rozczarowaniu. Z drugiej strony – nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Czasu się już nie cofnie, a ex-pierwszoligowiec powinien skupić się na tym, by nie doszło w najbliższych dniach do absolutnej katastrofy. Prawdę mówiąc – wydawało się, że Flota zyskała spokój w meczu, w którym rozbiła Inter Marine Masters i wówczas zaprezentowała się bardzo dobrze. W kolejnym meczu byli oni zdecydowanym faworytem konfrontacji ze Staltestem Pomorze, a mimo to – przegrali mecz w stosunku 1-2. Aktualnie wydaje się, że do utrzymania Flota potrzebuje 2-3 punktów. Czy team Karoliny Kirszensztein powiększy swój dorobek punktowy już dzisiaj? Nie będzie o to łatwo, bo Złomowiec Gdańsk wciąż ma realną szansę na podium rozgrywek. W ostatnich dniach ligi dochodzi bowiem do spotkań pomiędzy czołówką, a to oznacza, że wspomniane drużyny będą tracić punkty. Złomowiec w myśl zasady ‘gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta’ może wskoczyć na podium i kto wie – być może awansować do elity. Wspomniana sprawa byłaby już przesądzona, gdyby nie kilka wpadek w obecnej kampanii. Tak czy siak – obecny sezon wydaje się być najlepszym od bardzo długiego czasu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

MATCHDAY #36

Za nami poniedziałkowa seria gier, w którym bardzo ważny krok w kierunku mistrzostwa, zrobiła ekipa Merkurego. W drugiej lidze z kapitalnej strony pokazała się ekipa Tufi Team, która dzięki wygranej za komplet punktów w meczu na szczycie, niemal zapewniła sobie bezpośredni awans do elity. Warto podkreślić również to, że zmagania w sezonie Wiosna’25 zakończyły pierwsze drużyny. Tak było choćby w przypadku Only Spikes, którzy wygrali wczoraj swoje pierwsze spotkanie w sezonie Wiosna’25. Zapraszamy na podsumowanie!

Hapag-Lloyd – Only Spikes 0-3 (12-21; 17-21; 18-21)

Długo, bo aż dwanaście spotkań kazali czekać swoim sympatykom na wygraną gracze Only Spikes. To w sposób oczywisty sprawia, że poniedziałkowy tryumf smakuje jeszcze lepiej i z całą pewnością – jest pozytywnym akcentem na zakończenie zmagań w sezonie Wiosna’25. Warto podkreślić bowiem fakt, że ‘Kanarki’ skończyli ligowe granie jako pierwsza spośród wszystkich 52 drużyn w lidze. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że choć będą oni faworytem meczu – nie będzie to łatwe spotkanie. Wskazywały na to dwa bezpośrednie pojedynki obu drużyn,  do których doszło w poprzedniej kampanii. Jeśli chodzi o poniedziałkowe starcie, to rozpoczęło się ono w zupełnie inny sposób niż się spodziewaliśmy. Już po kilku chwilach od pierwszego gwizdka sędziego Only Spikes wypracowali sobie miażdżącą przewagę 8-0. Dopiero po ataku Dawida Kuziemskiego, Hapag-Lloyd udało się zrobić przejście. Choć z czasem było lepiej, to o odrobieniu strat nie mogło być już mowy (21-12). Środkowa odsłona rozpoczęła się od obiecującej wymiany, po której mieliśmy remis 6-6. Kilka chwil później przewagę wypracowali sobie gracze Only Spikes, którzy po dwóch punktach Adriana Schramki, objęli prowadzenie 10-6. Mimo że w dalszej części team w pomarańczowych barwach ‘podjął rękawice’, to Only Spikes nie dali sobie zrobić krzywdy (21-17). Ostatni set poniedziałkowego spotkania ułożył się w wymarzony dla ‘Kanarków’ sposób. Po punktach Christiana Trossero oraz Dominika Chmielowskiego, Only Spikes prowadzili 13-6 i to wystarczyło by cieszyć się z pierwszego kompletu oczek w historii 26 występów drużyny w Inter Marine SL3.

EKO-HURT – DNV Volley Gdańsk 1-2 (21-19; 18-21; 16-21)

Był czas, w którym to Eko-Hurt zabrał DNV Volley Gdańsk coś cennego. Kilka lat temu ‘Hurtownicy’ odebrali przeciwnikom możliwość zapisania się na kartach historii jako drużyna, która wygrała 50 spotkań z rzędu. Dodatkowo – zbiegło się to w czasie z późniejszym mistrzostwem Eko-Hurtu i detronizacją DNV Volley Gdańsk z samego szczytu. Minęło kilka lat i wczoraj – ‘żółto-czarni’ mszczą się na swoich rywalach w najgorszy dla Eko-Hurtu sposób – posyłając ich do drugiej ligi. Tak jak wspomnieliśmy, przed poniedziałkową serią gier Eko-Hurt mógł jeszcze liczyć na cud. Co ciekawe – wspomniane marzenia zostały przedłużone w pierwszym secie rywalizacji, który choć rozpoczął się dla Eko-Hurtu koszmarnie (4-10), to wraz z kolejnymi minutami – wracali oni do gry. Z czasem to DNV Volley Gdańsk wyglądał znacznie gorzej i po dwóch błędach w końcówce – z pierwszego seta cieszyli się gracze Konrada Gawrewicza. Początek drugiego seta również należał do Eko-Hurtu, który rozpoczął od prowadzenia 5-3. Z czasem DNV VG odzyskiwało kontrolę i po kilku świetnych obronach Piotra Ostrowskiego w środku partii – ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 16-13, a po chwili cieszyli się z wyrównania (21-18). Ostatnia odsłona wyglądała bardzo podobnie. Dobry start Eko-Hurtu, po którym to ich rywale wrzucali wyższy bieg, by finalnie wygrać do 16. Tryumf 2-1 może okazać się czy ‘pyrrusowym zwycięstwem’. Strata punktu może bowiem sprawić, że to ‘żółto-czarni’ zagrają w przyszłym tygodniu w meczu barażowym.

Speednet 2 – MPS Volley 3-0 (24-22; 21-18; 21-19)

W zapowiedziach przedmeczowych wyraźnie podkreślaliśmy, że poniedziałkowe spotkanie jest zdecydowanie ważniejsze dla Speednetu 2. Tak się bowiem składa, że ‘Programiści’ nie mieli jak do tej pory zapewnionego utrzymania w drugiej lidze, a ich sytuacja stawała się coraz bardziej skomplikowana. Sytuacji nie pomagał z pewnością również fakt, że w naszym odczuciu to MPS był faworytem meczu. Mimo to – to Speednet 2 zdecydowanie lepiej rozpoczął mecz i po upolowaniu jednego z przeciwników zagrywką – wysunęli się na prowadzenie 12-8. Choć z czasem ‘Programiści’ prowadzili już 19-15, to nie udało im się postawić po chwili kropki nad ‘i’. Zamiast tego – pozwolili rywalom na doprowadzenie do wyrównania po 20. Ostateczne po nerwówce w końcówce – Speednet przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę (24-22). O ile w pierwszej odsłonie ‘Miłośnicy Piłki Siatkowej’ jeszcze walczyli, tak drugi i trzeci set nie był już zbyt dobry w ich wykonaniu. Sympatycy tej drużyny mogą mieć największy żal nie o to, że któryś z zawodników nie przyjął piłki czy nie skończył ataku. Chodzi o ogólne zaangażowanie, które stało na bardzo niskim poziomie. Mając tak dysponowanego rywala – Speednet 2 nie miał problemu z tym by wygrać drugiego i trzeciego seta, niemal gwarantując sobie utrzymanie w drugiej lidze. W naszym odczuciu zostało to wczoraj przypieczętowane – brawo!

Speednet – 22 BLT Malbork 3-0 (21-18; 22-20; 21-18)

Dla graczy 22 BLT Malbork poniedziałkowa seria gier była przedostatnim dniem meczowym w sezonie Wiosna’25. Choć opierając się na matematyce, mieli oni teoretyczne szanse na utrzymanie, to w taki scenariusz nie liczyli chyba najbardziej zagorzali fanatycy zespołu Szymona Szymkowiaka. Kwestia ich spadku do drugiej ligi została przyklepana już w pierwszym secie rywalizacji, który rozpoczął się wybornie dla Speednetu. Choć końcowy wynik seta na to do końca nie wskazuje, to gracze z Malborka nie zawiesili swoim rywalom poprzeczki zbyt wysoko (21-18). Zdecydowanie lepiej przynajmniej przez pewien fragment ‘Lotnicy’ zaprezentowali się w środkowej odsłonie, którą rozpoczęli od prowadzenia…11-4! Po chwili Speednet poprawił jednak przyjęcie i na jeden punkt przeciwników sami zdobyli…aż dwanaście! Niebywały przestój 22 BLT Malbork, po którym Speednet objął prowadzenie 16-12. Choć pod koniec prowadzili już 20-16, to był to zbyt szalony set, żeby mógł skończyć się normalnie. Już po chwili świeżo upieczony spadkowicz doprowadził do wyrównania po 20, ale ostatnie słowo należało już do ‘Programistów’ (22-20). Ostatni set to ponownie mocne otwarcie drużyny występującej ‘w delegacji’ (8-4). To jak pamiętamy z środkowej odsłony – żadna korzyść, bo już po chwili Speednet odzyskał kontrolę i finalnie wygrał seta do 18, a cały mecz 3-0, zapewniając sobie spokojny, pierwszoligowy byt na kolejną edycję.

Tufi Team – Czerepachy Volley 3-0 (21-14; 21-12; 21-12)

Co za wieczór, co za emocje. Co za show w wykonaniu Tufi Team. Gdyby występ Tufi przenieść do alternatywnej rzeczywistości – jurorzy wreszcie doceniliby Polskę i większość z nich dawałaby Tufi ‘dwunastkę’. Nawiązujemy tu rzecz jasna do niedawnej eurowizji. Ależ kapitalny wieczór drużyny Mateusza Woźniaka. Podkreślmy jedną ciekawą rzecz. W ostatnim czasie mieliśmy pokaz tego, jak obie drużyny w mniejszym bądź większym stopniu prężyły przed sobą muskuły. Czerepachy Volley – w ostatnim magazynie, gdzie Ekspertem był przyjmujący ‘Żółwi’ – Patryk Słowiński. Jeśli chodzi o Tufi – tu pokaz pewności siebie nastąpił w ‘Typie Eksperta’ w wykonaniu kapitana Tufi – Mateusza Woźniaka. Wspomniany gracz typował, że Tufi sięgnie w poniedziałkowym meczu po komplet punktów i…skubany miał rację. To nie był przypadek. To nie było zwycięstwo ‘przepchnięte kolanem’, a pełna dominacja od pierwszego do ostatniego gwizdka w meczu. Oj, ‘trafiła kosa na kamień’. ‘Żółwie’ na tle swojego rywala wyglądali bardzo słabo i ani przez chwilę nie mogli przeciwstawić się rywalowi. Ba – wyglądało to tak, jakby na czas meczu postanowili schować się w swoich skorupach. Zaczęło się od kiepskiego przyjęcia, po którym Tufi objęło prowadzenie 14-8, a po chwili cieszyli się z wygranej seta. Sympatycy ‘Zielonych’ (tego dnia faktycznie byli zieloni w każdym elemencie) musieli czuć ogromny rozczarowanie w drugim secie. Tak się bowiem składa, że ich gra ani trochę się nie poprawiła. Efekt? Jeszcze większa dominacja Tufi, które wygrało do 12. Ostatni set to kontynuacja egzekucji, zakończona zwycięstwem do 12. Dzięki wygranej za komplet punktów, a także porażce Old Boys – Tufi niemal na 100% zapewniło sobie awans do elity. Wynik poniedziałkowego spotkania sprawia jednak, że są ‘panami sytuacji’ i jeśli do końca edycji sięgną po sześć punktów – zgarną złoto. WOW – mega robota!

BL Volley – Flota TGD Team 1-2 (20-22; 15-21; 21-15)

BL Volley nie może zagrać w ostatnim czasie ‘normalnych spotkań’. Wszystkie muszą być nieco dziwaczne i szalone. Nie inaczej było i w poniedziałkowy wieczór. Już w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, jak bardzo ważne będą dla ‘Tygrysów’ potencjalne punkty. Bez próżnowania – team Wojciecha Strychalskiego wszedł dobrze w mecz i na półmetku spotkania z faworyzowanym rywalem, było 10-10. Z czasem gracze BL odpalili się na poważnie i po kilku punktach kapitana drużyny – Wojciecha Strychalskiego, objęli prowadzenie 18-12! Wydaje się Wam, że sześciopunktowa przewaga na tym etapie seta jest bezpieczna? Skądże znowu! Już po chwili po akcjach duetu Dobrzeniecki – Sołtys, Flota doprowadziła do wyrównania po 20, a wówczas – sfera mentalna ‘Tygrysów’ wskazywała jasno, jak to się wszystko potoczy. Cóż – znaki niewerbalne, nie kłamały. Po chwili Flota TGD cieszyła się z imponującego come-backu, który dał im pierwszy punkt w meczu (22-20). Środkowa odsłona nie dostarczyła nam tylu emocji. W skrócie – Flota TGD Team poszła za ciosem i ograła rywala do 15. Tym razem bez sekwencji ‘podpuścić – skasować’. Ostatni set rywalizacji to wreszcie lepsza gra drużyny BL, która objęła prowadzenie 9-4 i nie wypuściła go już do końca. Finalnie ‘Tygrysy’ pokusiły się w meczu o jeden punkt, ale nie oznacza to bynajmniej, że mogą oni mówić o ‘szczęśliwym dniu’.

22 BLT Malbork – AIP 0-3 (13-21; 18-21; 17-21)

Pod kątem sytuacji w tabeli – mecz był zdecydowanie ważniejszy dla graczy AiP, którzy w związku ze stratą punktu przez DNV Volley Gdańsk – mieli ogromną szansę na uniknięcie meczu barażowego. Aby tak się jednak stało – zespół Adriana Ossowskiego musiał wygrać za komplet punktów, a dodatkowo liczyć na to – że DNV VG nie odrobi dziś gorszego stosunku małych punktów. Cóż – plan na poniedziałkowy wieczór został zrealizowany niemal w 100%. Nie dość, że AiP zainkasowało komplet oczek, to na dodatek wyraźnie poprawili ‘małe punkty’, które ważą bardzo dużo. Początek spotkania nie wyglądał jednak dla AiP tak różowo. Rozgrzany po meczu ze Speednetem zespół 22 BLT Malbork, zaprezentował się od początku całkiem nieźle (9-9). Niestety dla nich – dalsza część seta to wyraźna przewaga ‘Fioletowych’, którzy po punktach Jakuba Sulimy czy Jana Krasińskiego, odskoczyli rywalom na sześć punktów (18-12) i po chwili cieszyli się z wygranej premierowego seta (21-13). Środkowa odsłona została rozstrzygnięta już w jej pierwszej części. Nie dość, że team z Malborka miał problemy by skończyć własne akcje, to na dodatek – psuli sporo zagrywek. Zestawiając to z dużo wyższą kulturą gry AiP – wynik 10-4 z pierwszej części seta nie był przesadnym zaskoczeniem. W dalszej części seta gracze AiP zdjęli co prawda nogę z pedału gazu, ale koniec końców – i tak nie mieli problemu z tym by wygrać (21-18). Ostatni set to wyrównana walka do stanu po 12. Kiedy zapowiadało nam się na fajne granie – team z Malborka posłał cztery ataki z rzędu w aut, po którym AiP wysunęło się na prowadzenie 16-12. Ostatecznie ‘Przyjaciele’ wygrali tę partię do 17, a cały mecz 3-0 i plac Dwóch Miast opuszczali w świetnych nastrojach.

Challengers – Old Boys 2-1 (21-19; 17-21; 22-20)

Po wygranej Tufi Team z Czerepachami Volley stało się jasne, że aby Old Boysi mogli myśleć o bezpośrednim awansie – muszą wygrać poniedziałkowe starcie z Challengersami. Zadanie to nie wydawało się przesadnie trudne. Sami znajdowali się w niezłej formie, która wywindowała ich do ‘czuba’ ligowej tabeli. Jakby tego było mało – rywal zdawał się zachowywać jak ptak, który próbował wlecieć przez zamknięte okno i teraz leży na chodniku odliczając chwilę do nieuniknionego. Czy wobec tego coś mogło ‘pójść nie tak’? Witamy w Inter Marine SL3. Już początek pierwszego seta rywalizacji pokazał, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Old Boysów. Na półmetku seta mieliśmy bowiem remis po 13 i trudno było wskazać team, która za chwilę wygra. Wyrównana gra trwała do stanu po 18, ale w końcówce – więcej zimnej krwi zachowali Challengersi, którzy po atakach Mariusza Kuczko, zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (21-19). Środkowa odsłona to zwrot akcji. Po punktach powracającego do pełni zdrowia – Macieja Jeżewskiego oraz skrzydłowego – Mateusza Batyrę, Old Boysi objęli prowadzenie 16-12 i po chwili cieszyli się z wyrównania w setach (21-17). Decydujący o zwycięstwie set to potwierdzenie, że Challengersi najlepiej prezentują się z ‘pistoletem przy skroni’. Tak było w poprzednim sezonie ze Złomowcem. Tak było i wczoraj, gdzie team Wojciecha Lewińskiego po emocjonującej końcówce zapewnił sobie bardzo ważną wygraną (22-20).

Merkury – Bossman Team 3-0 (22-20; 21-15; 22-20)

Chcąc zgarnąć tytuł mistrzowski, trzeba było wygrać i nie zważać na to, że akurat z tym rywalem Merkuremu wybitnie nie szło. Przełamanie nastąpiło w najlepszym możliwym momencie, bo po wczorajszym meczu – Merkury jest o krok od tytułu mistrzowskiego. Wygrana za komplet punktów sprawia, że teraz to na CTO Volley ciąży zdecydowanie większa presja. Aby zrównać się liczbą oczek z ‘Granatowymi’ – muszą wygrać za komplet punktów z BEemką Volley, co przecież proste być nie musi. Warto podkreślić jednak fakt, że wygrana Merkuremu nie przyszła łatwo. Ba – była ona rywalom wyszarpana z rąk. Tak było choćby w pierwszym secie, w którym to Bossman zdawał się iść po tryumf. Po skutecznych atakach Kamila Gulana, Bossman objął bowiem prowadzenie 18-15. Końcówka seta to jednak dobra gra środkiem pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Merkury najpierw doprowadził do wyrównania po 20, a następnie przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę (22-20). Środkowa odsłona to zdecydowanie ‘najspokojniejsza’ partia w meczu. Team Piotra Peplińskiego szybko objął w niej kilkupunktowe prowadzenie (10-7) i trzymając rywala na dystans – zapewnił sobie drugi punkt w meczu (21-15). Ostatni set rozpoczął się dla Merkurego wybornie. Po ataku Igora Boguckiego prowadzili oni 10-8. Z czasem Bossman zaczął jednak się odgryzać i w końcówce seta to on wysunął się na prowadzenie 17-16. Choć wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, to Merkury zdołał odrobić straty i podobnie jak w pierwszym secie – ograć rywali do 20. Warto podkreślić, że w końcówce meczu postawą fair-play wykazał się Szymon Zalewski, który przyznał się do dotknięcia piłki, po czym Sędzia zmienił pierwotną, niekorzystną dla Merkurego decyzję – szacuneczek!

Zapowiedź – MATCHDAY #36

Zaczynamy przedostatni tydzień w sezonie Wiosna’25. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do kilku bardzo ciekawych pojedynków w każdej lidze. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Hapag-Lloyd – Only Spikes

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

W całej 52 drużynowej stawce, pozostały już tylko dwie ekipy, które jak do tej pory nie wygrały choćby jednego spotkania. Zdecydowanie bliżej tryumfu byli gracze Only Spikes, którzy zdobywali punkty w czterech spotkaniach. Należy przy tym zauważyć, że w dwóch przypadkach było bardzo blisko i po wspomnianych meczach, ‘Kanarki’ mogą czuć spore rozczarowanie. Pierwszym ze spotkań, w którym było niezwykle blisko był mecz z SiiPower, do którego doszło 24 kwietnia. Po dwóch pierwszych setach był remis 1-1 i o zwycięstwie, decydowała trzecia partia. Ostatecznie w końcówce emocjonującego spotkania, więcej zimnej krwi zachowali gracze SiiPower i to oni cieszyli się wówczas ze zwycięstwa. W drugim spotkaniu, w którym było niezwykle blisko  było starcie, do którego doszło niespełna tydzień temu. Only Spikes podejmowali wówczas BVT i choć wygrali pierwszego seta – w drugim musieli uznać wyższość rywali, przegrywając finalnie do 19. Czy dziś powiemy o tym, że ‘do trzech razy sztuka’? Nie ukrywamy, że team Patryka Łabędzia jest faworytem spotkania. Warto podkreślić, że to właśnie Only Spikes będą drużyną, która jako pierwsza kończy ligowe zmagania. Czy na samym finiszu zdołają poprawić swoje nastroje i zakończyć sezon pozytywnym akcentem? Przekonamy się niebawem. Ich rywal – Hapag-Lloyd w obecnej kampanii stoczył dziesięć spotkań, w których tylko raz, zdobyli jeden punkt. Mowa o spotkaniu z początku marca, w którym mierzyli się z BVT Gdańsk. Od wspomnianego czasu, team Joanny Kożuch nie zdołał pokusić się o punkt. Z całą pewnością w obozie ‘Logistyków’ liczą na przełamanie. Dla obu drużyn będzie to trzecie starcie. Aktualny bilans to po jednym zwycięstwie każdej ze stron. Dodatkowo – w setach również mamy remis. Czy wobec tego możemy liczyć na wyrównane starcie?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

EKO-HURT – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Wydaje się jakby okres dominacji DNV Volley Gdańsk oraz Eko-Hurtu, skończył się bardzo niedawno. Od wspomnianego okresu minęło już jednak sporo czasu,  w którym ani jedni, ani drudzy nie są w stanie nawiązać do kapitalnych wyników z przeszłości. Dużo wskazuje na to, że najgorszy kryzys, drużyna DNV Volley Gdańsk ma już za sobą. Po czasie spędzonym na zapleczu elity, ‘żółto-czarnym’ udało się odbudować, a team powinien być stawiany jako wzór do naśladowania. Spadek z ligi jest dla niektórych drużyn tak rozczarowujący, że ‘nigdy nie są już sobą, o nie’. Czy właśnie tak będą wyglądały kolejne rozdziały w przypadku drużyny Eko-Hurt? Czy multimedaliści Inter Marine SL3 zdołają się obudować i podążyć drogą DNV Volley Gdańsk? O tym przekonamy się w najbliższych miesiącach. Faktem natomiast jest to, że to wyniki budują atmosferę, a tych – w Eko-Hurcie nie ma w zasadzie od dwóch sezonów. Już w poprzedniej kampanii było blisko tego, by team Konrada Gawrewicza pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową. Ostatecznie po meczu barażowym udało im się utrzymać, ale jak to w powiedzonku ‘co się odwlecze to nie uciecze’, wszystko wskazuje na to, że przed ‘Hurtownikami’ dwa ostatnie (przynajmniej na jakiś czas) mecze w elicie. Dziś team Eko-Hurt broni już w zasadzie matematyka. Rywalizując jednak z DNV Volley Gdańsk, który walczy o to by uniknąć konieczności gry w barażu – sądzimy, że zostanie dziś ‘przyklepany’ ich spadek. O tym czy tak będzie, przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Speednet 2 – MPS Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Nie trzeba być matematycznym geniuszem by zrozumieć, że sytuacja Speednetu 2 na finiszu rozgrywek jest delikatnie mówiąc…nieciekawa. Aktualnie team Marka Ogonowskiego z dwunastoma oczkami, plasuje się na dwunastym miejscu w ligowej tabeli i jeśli sezon kończyłby się właśnie teraz – musieliby rozegrać jeszcze spotkanie barażowe o prawo gry w drugiej lidze. Biorąc pod uwagę fakt, że trzecia liga w obecnej kampanii wydaje się być bardzo mocna – każdy z drugoligowców wolałby takiego scenariusza uniknąć. Co ciekawe – do niedawna Speednet wydawał się bezpieczny w kontekście tego, że nie musieli się raczej obawiać ‘bezpośredniego spadku’. W końcówce sezonu, z dobrej strony zaczęła pokazywać się jednak drużyna Staltestu Pomorze, która do ‘Programistów’ traci już tylko jeden punkt. To oznacza, że Speednet nie dość, że walczy o to by uciec z dwunastego miejsca, to musi uważać na to, by rzutem na taśmę nie zostać wyprzedzonym przez inną ekipę. Dziś wieczorem o poprawienie swojej sytuacji w tabeli nie będzie łatwo. Speednet 2 zmierzy się bowiem z MPS-em, który plasuje się na szóstym miejscu w tabeli i już dawno zagwarantował sobie drugoligowy byt na kolejną edycję. Pod tym kątem nastąpił zatem zdecydowany progres względem tego co oglądaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Z drugiej strony trudno nie odnieść wrażenia, że ambicję drużyny są jeszcze większe i w przyszłości – MPS chciałby z pewnością wrócić do elity. W obecnej edycji nie ma już bowiem na to szans, a w związku z tym – zastanawiamy się czy Miłośnicy Piłki Siatkowej będą walczyć o tryumf jak o życie. Ostatnie spotkanie z Tufi Team pokazało, że może niekoniecznie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Speednet – 22 BLT Malbork

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Z pewnością ‘nie tak’ wyobrażali sobie obecny sezon gracze 22 BLT Malbork. Po dwóch sezonach prób – ‘Lotnikom’ udało się w poprzedniej edycji awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. Patrząc na to jak wówczas prezentowała się drużyna Szymona Szymkowiaka, sympatycy tej drużyny mogli mieć pewność, że ich drużyna nie będzie miała problemów z utrzymaniem w elicie. Co w takim razie poszło nie tak? Sami do końca nie wiemy z czego to wynika, ale w poprzedniej edycji – jeszcze w drugiej lidze, team w czarnych strojach nie miał tak potwornych problemów kadrowych jak w obecnym sezonie. Z tego co udało nam się dowiedzieć – służbowe szkolenia, wyjazdy oraz inne obowiązki sprawiły, że team ‘Lotników’ w kilku przypadkach był piekielnie osłabiony, co brutalnie odbiło się na wynikach. To był z kolei efekt domina gdzie zdecydowanie pogorszyła się atmosfera i wspólny ‘vibe’. Do końca edycji Wiosna’25, drużynie 22 BLT Malbork zostały cztery mecze, które 22 BLT…rozegra w przeciągu dwóch dni! Przed poniedziałkową serią gier, 22 BLT Malbork traci do miejsca barażowego…dziesięć punktów. Owszem – rywal rozegrał o dwa spotkania więcej, ale umówmy się – ‘Lotnicy’ już tego nie odrobią i po sezonie spędzonym w elicie – wrócą do drugiej ligi. Do niedawna nie mieliśmy pewności czy nie będzie przypadkiem tak, że z najwyższą ligą pożegna się również aktualny Mistrz – Speednet. Niezła gra w grupie spadkowej sprawiła jednak, że najczarniejsze demony, zostały odgonione. Wszystko wskazuje na to, że Speednet przypieczętuje dziś wieczorem bezpieczne utrzymanie. W naszych oczach są bowiem faworytem nadchodzącego meczu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Tufi Team – Czerepachy Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

W ostatnim czasie, Czerepachy Volley zapewniły sobie bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej i pod tym kątem – dzisiejszy wynik nie ma znaczenia. Czy w związku z tym będzie to zwykłe – drugoligowe granie? Skądże znowu. Jesteśmy przekonani, że ambicja ‘Żółwi’ jest wyższa niż sam awans do elity. Chodzi tu o wygranie ligi, co drużyna Dawida Gałki, może sobie dziś zagwarantować. Możliwych scenariuszy, jest jednak więcej. Sami zerknijcie:

3-0 dla Czerepachów – Mistrzostwo ‘Żółwi’

2-1 dla Czerepachów – zasadniczo też, ale na ogłoszenie przyjdzie czas później. W tym przypadku Tufi broniłaby wciąż matematyka

2-1 dla Tufi Team – patrz wyżej

3-0 dla Tufi Team – odłożona koronacja Czerepachów i tym samym przedłużenie szans Tufi na mistrzowski tytuł.

Jeśli chodzi o zespół Mateusza Woźniaka – Tufi Team, to wydaje nam się, że team bardziej niż w stronę mistrzostwa – spogląda na drugie miejsce, które też przecież awans daje. To oczywiście nie jest takie pewne, bo za ich plecami czai się drużyna Old Boys, z którą Tufi ma do rozegrania jeszcze mecz. Nie należy zapominać również o Złomowcu Gdańsk, który ma co prawda dwa mecze więcej niż Tufi, ale jednocześnie – łatwiejszego rywala na koniec. Podsumowując – sami zastanawiamy się, w którą stronę to wszystko pójdzie. W naszym odczuciu faworytem dzisiejszego meczu są gracze w zielonych barwach, którzy zrobią kolejny krok w kierunku upragnionej elity.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

BL Volley – Flota TGD Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po ostatnim tygodniu rozgrywek – sytuacja drużyny BL Volley nie stała się mniej skomplikowana niż jeszcze kilkanaście dni temu. Owszem – wówczas BL znajdowało się na miejscu bezpośredniego spadku, ale sympatycy drużyny wyrażali nadzieje, że w meczach z ADS Volley oraz Krakenem – będzie zdecydowanie lepiej. Ostatecznie na sześć możliwych punktów z drużynami z dołu tabeli – BL zgarnęło trzy. Nie jest to mało, ale warto podkreślić, że z ostatnią drużyną w tabeli – ADS o mało co, a nie skończyłoby się na sensacyjnej porażce. Ostatecznie w końcówce team Wojciecha Strychalskiego zachował więcej zimnej krwi i to oni wygrali decydującą partię. W swoim drugim meczu, ‘Tygrysy’ rywalizowali z Krakenem i choć rywal miał wyraźne problemy kadrowe i wystąpił w sześciu graczy – BL nie zdołał ich pokonać. W swoich dwóch ostatnich meczach w sezonie, ‘Tygrysy’ zmierzą się z Flotą TGD Team oraz Team Spontan i w naszym odczuciu – nie będą faworytami wymienionych pojedynków. To może oznaczać z kolei realne problemy w kontekście walki o utrzymanie. Jeśli chodzi o ich dzisiejszych rywali – Flotę TGD Team, to team Karoliny Kirszensztein może narzekać na to, że aktualny sezon dobiega do końca. Warto podkreślić bowiem fakt, że w ostatnich pięciu pojedynkach, Flota wygrywała aż…czterokrotnie. Jeśli prezentowaliby się oni w taki sposób od początku sezonu, to mieliby potencjalnie szanse nawet na awans. Tak jak podkreślaliśmy jednak wielokrotnie – gdybanie ma to do siebie, że jest nieweryfikowalne i dziś nie dowiemy się już jakby to wyglądało. 

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

22 BLT Malbork – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Oj, nie jest to najlepszy sezon w wykonaniu drużyny AiP. Zespół Adriana Ossowskiego jest drużyną, która w poprzedniej kampanii osiągnęła historyczny sukces i po raz pierwszy w historii sięgnęła po medale najwyższej klasy rozgrywkowej. Jak to w takich przypadkach bywa – apetyt rośnie w miarę jedzenia i team w fioletowych barwach chciał w obecnej kampanii powtórzyć tamten sukces. Już początek sezonu pokazał jednak, że będzie o to piekielnie trudno. Choć AiP było wówczas faworytem spotkań z DNV Volley Gdańsk oraz Szach-Matem, oba wspomniane mecze zakończyły się porażką brązowych medalistów poprzedniego sezonu. W kolejnym meczu mierzyli się oni z Bossmanem i jak możecie się domyślić – również przegrali. Z czasem ‘Przyjaciele’ się nawet ogarnęli i mieli swoją szansę na wskoczenie do grupy mistrzowskiej. Ostatecznie stało się inaczej i dziś – walczą o utrzymanie. To wcale nie musi być tak oczywiste jak mogłoby się jeszcze kilka tygodni temu wydawać. AiP przegrało bowiem z DNV Volley Gdańsk oraz Speednetem i bardzo dużo wskazuje na to, że to właśnie oni zagrają w meczu barażowym. Tak jak wspomnieliśmy jakiś czas temu – matematyka wciąż broni ich rywali – 22 BLT Malbork. Jeśli wygrają wszystko za komplet punktów do końca sezonu – wyprzedzą swojego dzisiejszego rywala. Prawdę mówiąc – jest to jednak scenariusz ‘patykiem po wodzie pisanym’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Challengers – Old Boys

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Jak to szło? Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta? Z pewnością na taki scenariusz liczą w poniedziałkowy wieczór gracze Old Boys, którzy mają ogromną szanse wskoczyć na miejsce bezpośredniego awansu do elity. Aby tak się jednak stało, musi dojść do dwóch niezależnych czynników:

– Czerepachy Volley muszą dziś wygrać mecz z Tufi Team (najlepiej za komplet punktów)

– Old Boysi muszą dziś wygrać z Challengersami (najlepiej za komplet punktów).

Jeśli wszystko potoczy się po myśli drużyny z Pruszcza Gdańskiego – będzie już naprawdę blisko awansu. W naszym odczuciu Old Boys muszą jednak zrobić wszystko by skończyć sezon na drugim miejscu. Jeśli bowiem wylądują na trzecim – czeka ich mecz barażowy, a jak wiadomo – w nim łatwo nie będzie. Z drugiej strony – nie ma co wyprzedzać pewnych zdarzeń i na początku, powinni oni skupić się na najbliższym rywalu. Mecz z Challengersami zapowiada się typowym ‘meczem pułapką’. Z jednej strony wszystko wskazuje bowiem na łatwą przeprawę Old Boysów. Z drugiej zaś – po trzech porażkach z rzędu Challengersów w stosunku 0-3, czas wreszcie zapunktować. Do niedawna wydawało się bowiem, że obecny sezon będzie dla drużyny Wojciecha Lewińskiego tym ‘spokojnym’. Ostatnie wydarzenia oraz perspektywa gry z tak silnym rywalem jak dziś, sprawia, że w obozie zaczęto nerwowo wstukiwać różne kombinację na kalkulatorach. Gdyby nie udało im się utrzymać, to mając w głowie to co działo się jeszcze kilka tygodni temu, mówilibyśmy o potężnym rozczarowaniu. Podsumowując – jedni walczą o awans, drudzy o utrzymanie. Nie trzeba chyba przesadnie nikogo przekonywać, że nudy raczej dziś nie będzie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Merkury – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Zmagania w grupie mistrzowskiej, Merkury rozpoczął od jednego punktu straty do swojego najgroźniejszego rywala w walce o tytuł mistrzowski – CTO Volley. Terminarz ułożony został w ten sposób, że jako pierwsi swoje spotkania rozegrali pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3. Zespół Piotra Peplińskiego pokonał w stosunku 2-1 BEemkę Volley oraz Szach-Mat i tak jak podkreślaliśmy w ostatnim magazynie – nie wiedzieliśmy wówczas czy z perspektywy drużyny to dobrze, czy jednak źle. Czy zdobyli cztery oczka, czy jednak stracili dwa. Nasze wątpliwości zostały poniekąd rozwiane w kolejnych meczach, w których CTO Volley przegrało z Szach-Matem w stosunku 1-2, oraz stracili punkt w rywalizacji z Bossmanem Team. Po wspomnianych meczach i na dwie kolejki do końca – Merkury i CTO Volley mają dokładnie tyle samo punktów i bezpośredni mecz przed sobą. To z kolei sprawia, że końcówka sezonu, zapowiada nam się pasjonująco. Przed Merkurym arcytrudne zadanie. Dziś będą rywalizować bowiem z rywalem, z którym historycznie szło im koszmarnie. Trzy rozegrane mecze – trzy porażki. Czy Merkury zdoła przełamać się w najważniejszym momencie? Przekonamy się niebawem. Jeśli chodzi o Bossmana, to team Jakuba Kłobuckiego ma dwa mecze do końca sezonu. Czysto teoretycznie – wciąż mają szanse na brązowe medale. Aby tak się jednak stało – muszą wygrać dwa najbliższe mecze. Dziś – z Merkurym oraz w kolejnym tygodniu z Szach-Matem. Muszą do tego zgarnąć co najmniej pięć punktów, przy czym aż trzy z wspomnianymi ‘Szachistami’. Cóż – będzie to zadanie wybitnie trudne. Dziś wieczorem przekonamy się czy uda im się zrealizować połowę swojego planu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

MATCHDAY #35

Za nami czwartkowa seria gier, w której zaledwie trzy na sześć możliwych punktów zdobyła drużyna CTO Volley. Dzięki temu – kwestia mistrzostwa Inter Marine SL3 robi się arcyciekawa. Pech jednych oznacza szczęście drugich i tak było w przypadku Szach-Matu, który jest już bardzo bliski tego by zgarnąć medale. Czwartek zapamiętamy również z tego, że padł ostatni niepokonany bastion w Inter Marine SL3 – Craftvena. Zapraszamy na podsumowanie!

Osada Truso – Dream Volley 1-2 (21-18; 19-21; 14-21)

Wspominaliśmy to już kilka razy, ale znajdujemy się obecnie w absolutnie kluczowym momencie sezonu Wiosna’25. Na ostatniej prostej szanse na podium rozgrywek ma aż sześć drużyn. Dwie z nich zmierzyły się w bezpośrednim pojedynku. W ostatnim czasie lepiej szło graczom Dream Volley i to właśnie oni przystąpili do meczu z łatką faworyta meczu. Początek spotkania to wyrównana walka obu drużyn, po której mieliśmy remis 12-12. Dalsza część seta to pojedynek nie tylko drużyn, a również wielkich indywidualności. W starciu Rafał Żebrowski – Kamil Dobosz to ten drugi był górą, przynajmniej w pierwszym secie (21-18). Środkowa odsłona to mocne granie ‘Marzycieli’, którzy po bardzo dobrej zagrywce Tomasza Nurzyńskiego, objęli prowadzenie 11-7. Z czasem ‘Osadnicy’ zdołali doprowadzić do wyrównania po 18, ale po punktach Rafała Żebrowskiego oraz Mateusza Dobrzyńskiego – Dream Volley cieszył się z wyrównania w meczu (21-19). Ostatni set rywalizacji to już zdecydowana przewaga ‘Marzycieli’, którzy zneutralizowali wszystkie atuty rywali i bez większych problemów wygrali tę partię do 14. Jako że po czasie okazało się, że Osada ograła Oliwę, sytuacja Dream Volley w kontekście potencjalnego awansu zdaje się być bardzo dobra. Przed drużyną Mateusza Dobrzyńskiego jeszcze trzy mecze – z Krakenem, Maritexem oraz Bayerem Gdańsk. Za niespełna dwa tygodnie wszystko stanie się jasne.

Hapag-Lloyd – MysterElektroRockets 0-3 (10-21; 6-21; 9-21)

Choć patrząc na wynik poszczególnych setów – nie był to najgorszy występ drużyny Hapag-Lloyd w obecnej kampanii, to prawdę mówiąc – był to występ rozczarowujący. Co ciekawe – początek spotkania nie wskazywał na to, że będziemy oglądali aż tak dużą dysproporcję. Jak to w ostatnim czasie bywa – MysterElektroRockets potrzebują sporo czasu ‘by się dogrzać’. To sprawiło z kolei, że na początku to ‘Logistycy’ prowadzili 8-6! Już po chwili po pięciu punktach Piotra Ceynowy, faworyt spotkania wysunął się na prowadzenie 12-9. Niestety dla Hapag-Lloyd – to nie był koniec ich problemów. Już po chwili kilkoma skutecznymi zagrywkami popisał się Sebastian Pietras i team z Karczemek mógł cieszyć się z pierwszego punktu w meczu (21-10). Środkowa odsłona to prawdziwa demolka drużyny Joanny Kożuch. W połowie seta mieliśmy bowiem prowadzenie MER 9-2! Sporo niedokładności, proste błędy czy niemoc w ataku sprawiła, że ‘Pomarańczowi’ nie mieli ani pomysłu, ani argumentów na to jak zaskoczyć dobrze dysponowanego rywala. Ostatecznie team Pawła Urbaniaka wygrał środkową partię do 6. W trzeciej odsłonie zapowiadało się na jeszcze większe lanie. Po świetnej zagrywce Bartosza Sykuta, team z Karczemek prowadził…10-0! W drugiej części seta obie drużyny zdobyły wyrównaną liczbę punktów, ale prawdę mówiąc – marne to pocieszenie. Podsumowując – nie był to z pewnością dobry mecz w wykonianu Hapag-Lloyd. Jeśli chodzi zaś o MysterElektroRockets, to po dobrych występach w ostatnim czasie – team wysunął się na czwarte miejsce i do podium traci już zaledwie jeden punkt. 

TKKF Orlen – Siatkersi 3-0 (21-12; 21-8; 21-7)

Dziady tygodnia? Nie ma co do tego chyba wątpliwości. W ostatnim czasie pisaliśmy o tym, że Siatkersi mają bardzo dużo argumentów, by w ostatecznym rozrachunku znaleźć się w okolicy podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało – w czwartkowy wieczór musieli wygrać z TKKF Orlen i to najlepiej za komplet punktów. Wiara w team Macieja Tarulewicza była na tyle duża, że w aplikacji SL3 wskazywało na nich aż 85% typerów. Jakież musiało być zaskoczenie osób śledzących poczynania z boiska numer 3 od początku czwartkowego spotkania? Po w miarę wyrównanym początku (10-9), gracze TKKF Orlen zrobili przejście, po którym na zagrywce stanęła Aneta Mierzwa. Po kilku świetnych zagrywkach wspomnianej zawodniczki, ‘Nafciarze’ wysunęli się na prowadzenie 17-9 i nie mieli problemu z tym by wygrać premierową odsłonę (21-12). Gdy wydawało nam się, że w kontekście Siatkersów ‘gorzej być już nie może’ – dalsza część spotkania była dla nich absolutną katastrofą. Nie mamy co do tego wątpliwości – był to jeden z najczarniejszych dni w historii drużyny i cała sytuacja pokazała, że team w jasnych strojach absolutnie nie poradził sobie ‘z mini presją’ związaną z największą szansą w historii. Jako, że trafili oni na bardzo dobrze dysponowanego rywala – to efekt mieliśmy taki jaki mieliśmy. W środkowej odsłonie przez team Siatkersów przejechał walec. Jeny – cóż to była za kompromitacja w ich wykonaniu. Problemy w przyjęciu (aż 8 asów rywali) piętrzyły kolejne problemy i skończyło się zawstydzającym wynikiem 21-8. W trzecim secie wyglądało to już dla Siatkersów fatalnie, a TKKF Orlen widząc chwiejącego się rywala – posłał go błyskawicznie ‘na deski’, wygrywając finalnie do 7, a cały mecz 3-0! Wow – brawo!

Osada Truso – Oliwa Team 2-1 (21-15; 21-17; 18-21)

Porażka Osady w meczu z Dream Volley oraz widoczne braki kadrowe drużyny z Elbląga – tylko spotęgowały w nas uczucie, że Oliwa Team nie będzie miała problemów z tym, by wygrać czwartkowe spotkanie. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Już na początku spotkania to ‘Osadnicy’ zbudowali sobie kilkupunktową przewagę (9-6). Z czasem Oliwie udało się zniwelować stratę do jednego oczka (13-12), ale wobec świetnej zagrywki Kamila Dobosza – byli już bezradni. Ostatecznie pierwszą odsłonę Osada wygrała do 15. Na początku środkowej partii do Oliwy dołączył Jakub Jeżewski, którego Sędzia prowadzący spotkanie – dopuścił do gry. Mimo to Osada nie miała problemów z tym by udowodnić swoją wyższość. Po dwóch monster-blokach Kacpra Bielińskiego, Osada wysunęła się na prowadzenie 16-7 i kwestia tego, która z drużyn wygra, stała się przesądzona. Przed rozpoczęciem trzeciego seta mieliśmy prawdziwy ‘circus’. Oliwa Team chciała wystawić wspomnianego spóźnialskiego na lewe skrzydło, na co zgody nie wyraził ani Sędzia, ani drużyna przeciwna. Całe zamieszanie trwało kilka dobrych minut, gdzie w międzyczasie ‘kontuzji’ nabawił się Kamil Krasiński. Ostatecznie do nieregulaminowej zmiany nie doszło i Oliwa musiała radzić sobie bez niej. Ostatecznie wyszło im to na dobre, bo w trzecim secie rywalizacji szło im już zdecydowanie lepiej i finalnie to właśnie oni wygrali seta do 18, podtrzymując tym samym szansę na bezpośredni awans do drugiej ligi.

CTO Volley – Szach-Mat 1-2 (21-12; 16-21; 18-21)

Czwartkowy wieczór był anonsowany jako ten, w którym CTO Volley miało zrobić milowy krok w kierunku drugiego tytułu mistrzowskiego w historii. Grając dwa mecze jednego dnia – ‘Pomarańczowi’ mieli szansę na to, by na dwa mecze przed końcem sezonu – uzyskać przewagę trzech punktów nad Merkurym. Aby tak się jednak stało – musieli wygrać z Szach-Matem oraz Bossmanem za komplet punktów, a jak wiadomo – z tym bywa ostatnio bardzo trudno. Dodatkowym utrudnieniem ‘Oranje’ były widoczne problemy kadrowe, które sprawiły, że musieli oni porotować składem i tak – na środku zobaczyliśmy chociażby nominalnego libero – Macieja Szymulę. Mimo że w talii CTO zabrakło kilku ‘asów’, to od początku spotkania nie było tego absolutnie widać. To faworyt spotkania radził sobie zauważalnie lepiej i nie miał problemów z tym, by pokonać rywala do 12. Sytuacja zaczęła się obracać na korzyść ‘Szachistów’ od drugiego seta. Choć początek partii był bardzo wyrównany (9-9), to od połowy seta – Szach-Mat po kilku atakach Dariusza Peplińskiego oraz Jakuba Króla, objął prowadzenie 18-13 i po chwili doprowadził do wyrównania w setach (21-16). Decydująca o zwycięstwie partia to bardzo podobny scenariusz. Do połowy seta nie mieliśmy poczucia, która z drużyn postawi kropkę nad ‘i’ (12-12). W decydującym fragmencie meczu CTO miało widoczny problem z wykończeniem akcji i po kilku błędach – rywale objęli prowadzenie 15-12. Choć w dalszej części ‘Pomarańczowi’ jeszcze próbowali – ostatnie słowo należało do ‘Szachistów’, którzy są już o włos od medali – brawo!

Tufi Team – MPS Volley 3-0 (21-17; 21-17; 21-14)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że czwartkowe spotkanie wcale nie musi być dla faworyta tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Wskazywało na to choćby ostatnie spotkanie obu drużyn oraz fakt, że MPS potrafił ogrywać w obecnej kampanii drużyny z górnej części tabeli (Old Boys, Złomowca czy Fux Pępowo). Mimo to – w czwartkowy wieczór Miłośnicy Piłki Siatkowej pozostawali bez argumentów. Już na początku rywalizacji gracze Tufi uzyskali kilkupunktową przewagę. Po skutecznym bloku Rafała Deptuły, było 12-8 dla drużyny Mateusza Woźniaka. Dalsza część seta to gra bez większej historii, zakończona silnym atakiem Mateusza Osieckiego (21-17). Do połowy środkowego seta mieliśmy wyrównaną grę, po której czarna tablica wyników wskazywała remis po 11. Choć gra toczyła się o ligowe punkty – atmosfera była iście sparingowa. Brak większych emocji, nerwów, krzyków. Konsekwentna praca Tufi zaprocentowała w drugiej części seta, w której team Mateusza Woźniaka objął prowadzenie 17-12, po której cieszył się z drugiego punktu w meczu (21-17). Ostatni ‘rozdział’ czwartkowej rywalizacji to niemal identyczna historia. Do stanu po 11, MPS prezentował się naprawdę nieźle. Podobnie jednak jak w środkowym secie – z czasem Miłośnicy Piłki Siatkowej stanęli (18-13) i po chwili gracze Tufi Team cieszyli się z bardzo ważnego kompletu punktów. Aktualnie są oni już bardzo blisko awansu. Kolejne mecze to jednak spotkania z Czerepachami czy Old Boysami. Oj, będzie się jeszcze działo.

ACTIVNI Gdańsk – Craftvena 2-1 (13-21; 26-24; 21-18)

Są dania, które w pewnych miejscach smakują lepiej. Zgodnie z powiedzeniem – ‘kasztany smakują najlepiej na placu Pigalle’. Czemu o tym piszemy właśnie teraz? Ano dlatego, że zwycięstwo ACTIVNYCH ma dla nich wyjątkowy smak. Jest to smak czegoś absolutnie wyjątkowego. Wykwintnego i czegoś, co pieści kubki smakowe graczy Artura Kurkowskiego. Czym różnił się ten mecz od zwykłego spotkania? Złożyło się na to kilka czynników. Pierwsza sprawa to fakt, że to rywal, a nie ACTIVNI byli faworytem spotkania. Warto zauważyć, że Craftvena jest już bardzo blisko awansu do wyższej ligi i pokonanie takiego rywala – ma dodatkowy smak. Czynnik ten był tak naprawdę tylko przystawką. Pierwszym daniem było to, że aż czternastu poprzednich rywali kończyło mecz z Craftveną bez wygranej na koncie. Ledwie kilka godzin wcześniej wspominaliśmy, że team Bartosza Zakrzewskiego może pochwalić się najdłuższą serią bez porażki w całej lidze. Wreszcie – daniem głównym, tudzież deserem było pokonanie swojego byłego trenera, który obecnie prowadzi Craftvenę. Choć w natłoku meczów nie wyłapaliśmy tego w pierwsze tempo, dla wielu graczy, którzy bronią dziś barw ACTIVNYCH ten mecz był absolutnie spotkaniem szczególnym. W sezonie Jesień’24 bronili oni bowiem barw nieistniejącej już drużyny Kryj Ryj, ale z czasem – drogi wspomnianych graczy oraz trenera się rozeszły i nie krzyżowały się aż do czwartkowego wieczoru. Smak zwycięstwa w tych okolicznościach sprawił, że ponad połowa graczy ACTIVNYCH ma dziś zdarte gardła. Ekspresja, która towarzyszyła drużynie w trakcie oraz po meczu, a nawet w szatni – sprawia, że uczestnicy tego spotkania zapamiętają je na długo – brawo! A Craftvena? W końcu porażka musiała przyjść. Mimo wyniku 1-2, team w czarnych strojach wciąż ma ogromne szanse na bezpośredni awans.

CTO Volley – Bossman Team 2-1 (21-19; 18-21; 21-12)

Mówią, że tytuł mistrzowski nie wygrywa się wyłącznie na parkiecie. Aby okazać się najsilniejszą drużyną w całym Inter Marine SL3 – trzeba wykazać się również bardzo dobrą organizacją i tym, by wszyscy zawodnicy byli sfokusowani na tym samym celu. To praca nad tym by wszyscy zawodnicy byli zadowoleni, w drużynie nie było zgrzytów, a na meczach była odpowiednia frekwencja (czasami dużo to też niedobrze). Czasami jest to również istotne przy planowaniu urlopów i co tu dużo mówić – chcąc być na szczycie – trzeba poświęcić swój czas, pieniądze, nerwy i emocje. Choć moglibyśmy kontynuować tę wyliczankę jeszcze przez długi czas, to zastanawiamy się czy za dwa tygodnie gracze CTO nie wrócą do tego podsumowania. Kto wie czy problemy, o których wspomnieliśmy nie będą miały w dalszej części sezonu swoich przykrych dla CTO konsekwencji. Tak czy siak – po porażce z Szach-Matem, ‘Pomarańczowi’ przystąpili do drugiego spotkania w czwartkowy wieczór i podobnie jak w rundzie zasadniczej – ponownie ograli Bossmana w stosunku 2-1. W pierwszej odsłonie uzyskali nieznaczną, ale jednak przewagę nad rywalem, która pozwoliła im wygrać seta do 19. Zwrot akcji mieliśmy w drugiej odsłonie, w której wicemistrzowie poprzedniego sezonu zaprezentowali się bardzo dobrze w grze w obronie, która przyczyniła się do prowadzenie 18-15, a następnie wygranej seta do 18. Trzeci set rozpoczął się niefortunnie dla Bossmana, bo rywal błyskawicznie objął prowadzenie 7-3. Po chwili bardzo mocno piłka w twarz oberwał najlepszy Libero poprzedniego sezonu – Dawid Kular, który nie mógł przez chwilę kontynuować gry. Już po chwili gracze CTO posłali trzy asy serwisowe, po których kwestia tego, która z drużyn wygra seta – stała się jasna. Choć CTO Volley zdobyli w czwartkowy wieczór trzy punkty i odzyskali fotel lidera, to z całą pewnością – mogą czuć rozczarowanie, że potoczyło się to w taki, a nie inny sposób. Mimo to – wciąż wszystko w ich rękach i głowach.

Flota Active Team – Staltest Pomorze 1-2 (21-10; 18-21; 17-21)

W ostatnim czasie mogliśmy się przekonać, że o Flocie, albo dobrze – albo wcale. Jako że jesteśmy winni podsumowanie nie tylko sympatykom Floty Active Team, to nie możemy ‘odpuścić’ i nie napisać co działo się we wczorajszym meczu. Podsumowanie będzie, ale zgodnie z pierwszym zdaniem – o Flocie tylko dobrze. Hart ducha. Wola walki. Nieustępliwość. Kąśliwe ataki. Imponująca zagrywka. Popis gry w obronie. Kultura gry. Gdyby wszystkie atuty drużyny Karoliny Kirszensztein zawrzeć w jednym słowie, to napisalibyśmy JAKOŚĆ. To wszystko wydarzyło się, ale w drugim secie. Zgodnie z przypowieścią o starym Indianinie i jego wnuku, należy zwrócić uwagę na słowa, że w ‘każdym człowieku są dwa wilki’. W komentarzu na facebooku pojawił się co najmniej jeden like i tak jak obiecaliśmy – nie zmieniamy się. Choć Flota ma aktualnie 13 oczek i zapewne utrzyma się w drugiej lidze, to zadajmy sobie pytanie. Czy to był dobry występ? Czy drużynie nie należy się krytyka? Czy naprawdę czepiamy się na siłę? W naszym odczuciu – na zadane przed chwilą pytanie, jest tylko jedna odpowiedź – NIE. Flota rywalizowała wczoraj ze Staltestem i choć w pierwszym secie ‘zmiotła ich z planszy’, to w drugiej i trzeciej odsłonie uaktywniły się najczarniejsze demony drużyny Karoliny Kirszensztein. Roszady na pozycjach sprawiły, że Staltest zaczął grać naprawdę nieźle i wykorzystał kolejne błędy rywali, wygrywając finalnie do 18. Ostatni set rywalizacji toczył się głównie w głowach obu drużyn. Już na początku uznaliśmy, że team, który będzie miał bardziej poukładaną sferę mentalną – wygra spotkanie. Jako że w przypadku Floty bywało z tym bardzo często niezbyt dobrze, gra obu drużyn nas w ostatniej odsłonie przesadnie nie zaskoczyła. Ostatecznie Staltest wygrał tę partię do 17 i zrobił kolejny już bardzo ważny krok w kierunku utrzymania w drugiej lidze.

Zapowiedź – MATCHDAY #35

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. W trzeciej lidze dojdzie dziś do arcyważnych spotań, które rozjaśnią nam nieco sytuację odnośnie drużyn zainteresowanych awansem. W grupie mistrzowskiej pierwszej ligi, dwa spotkania zagra z kolei CTO Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Osada Truso – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Wspominaliśmy o tym już kilkanaście dni temu. Pierwsza część sezonu Wiosna’25 pokazała, że Osada Truso nie jest tak mocna jak wydawała się jeszcze w minionej edycji. Precyzując – kilka porażek w obecnej kampanii i coraz mniejsze szanse na awans do wyższej klasy rozgrywkowej, a także fiasko związane z awansem w minionej edycji, to…chyba nie przypadek. W obecnej kampanii team Kacpra Bielińskiego rozegrał dziewięć spotkań, w których wygrali sześć spotkań i w trzech przypadkach kończyło się na porażce drużyny z Elbląga. Wiecie – kompletnymi dziadami to oni nie są. Osada potrafi grać, ale wszystko wskazuje na to, że inni potrafią bardziej, a miejsce ‘Osadników’ jest w trzeciej lidze. Nos podpowiada nam, że przekonamy się o tym w końcowej fazie sezonu, w której team występujący w delegacji zmierzy się z całą trzecioligową czołówką. Dream Volley, Oliwa Team, Bayer Gdańsk i Maritex. Hm – no nie będzie łatwo. Z drugiej strony team ma doskonałą okazję do ‘zamknięcia ryja Redakcji’. Jeśli wygrają i awansują – odszczekamy nasze słowa. W naszym odczuciu jednak nic takiego nie nastąpi i dziś – Dream Volley pozbawi rywali ostatnich nadziei. Dla zespołu Mateusza Dobrzyńskiego będzie to dziesiąte spotkanie w sezonie. Choć ‘Marzyciele’ tracą do miejsca bezpośredniego awansu tylko trzy punkty, to należy zauważyć, że zagrali o dwa meczemniej. To oznacza, że jeśli dziś pójdzie wszystko po ich myśli, będą już bardzo blisko powrotu do drugiej ligi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Hapag-Lloyd – MysterElektroRockets

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po raz ostatni Hapag-Lloyd swoje spotkanie rozegrał…21 dni temu. Mowa tu o meczu z Sharksami, które team w pomarańczowych strojach przegrał w stosunku 0-3. Choć nie udało się zgarnąć wówczas punktu, to warto podkreślić, że po wspomnianym meczu ich rywal wskoczył na sam szczyt ligowej tabeli. Mimo faktu, że Sharksi znajdowali się wówczas w bardzo dobrym dla siebie momencie, team Joanny Kożuch w długich fragmentach gry prezentował się naprawdę dobrze, a w pierwszym secie zanosiło się nawet na sensacje. Dziś wieczorem ‘Logistycy’ zagrają kolejne bardzo trudne spotkanie, w którym ich rywale – będą zdeterminowani by podkręcić wynik punktowy w obecnej kampanii. Aktualnie z dziewiętnastoma oczkami MysterElektroRockets plasują się na siódmym miejscu w ligowej tabeli, ale zważywszy na to, że rozegrali mniejszą liczbę spotkań – wciąż mają szansę na podium rozgrywek. Obecna kampania to okres, w którym sympatycy drużyny z Karczemek nie mogli narzekać na nudę. Piorunujący start, a następnie okres, po którym rwali sobie włosy z głowy. Ostatnia pewna wygrana z Chilli Amigos oraz nienajgorszy terminarz do końca sezonu to ‘hopium’ dla drużyny w biało-czerwonych strojach. Czy coś co do niedawna było niemożliwe ma szanse się zmaterializować? Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym po dzisiejszym meczu – konta MER nie byłyby bogatsze o trzy oczka. Jeśli tak się faktycznie stanie to ich sytuacja będzie już zdecydowanie inna. Znacznie lepsza.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

TKKF Orlen – Siatkersi

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Dzieje się dokładnie to, o czym pisaliśmy kilka tygodni temu. W czasie, gdy inne ekipy walczące o podium rozgrywek ‘boksują się’ między sobą – Siatkersi zdają się być tego beneficjentami. Coś jak w przysłowiu: ‘gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta’. Warto zwrócić uwagę na fakt, że team Macieja Tarulewicza najtrudniejszych rywali miał w pierwszej części sezonu. Po kilku porażkach z rzędu w arcytrudnych spotkaniach – Siatkersi zaczęli mierzyć się z drużynami, które znajdują się niżej w tabeli i efekt tego jest taki, że do meczu z ‘Nafciarzami’ przystąpią po imponującej serii pięciu wygranych spotkań z rzędu. Do końca kampanii Wiosna’25 Siatkersi poza meczem z TKKF Orlen mają jeszcze spotkanie z SiiPower i Craftveną. O ile dziś oraz z ‘Niebieskimi’, Siatkersi zdają się być faworytem, tak w przypadku Craftveny to rywalom dajemy więcej szans. Gdyby jednak stało się inaczej to Siatkersi mogą wylądować na podium. Jeśli jednak do tego nie dojdzie, to nie zmienia to perspektywy, że team Macieja Tarulewicza jest jednym z największych wygranych obecnego sezonu, bez podziału na ligi. Przypomnimy, że mówimy o przedostatniej drużynie poprzedniego sezonu, która z czasem przeobraziła się w naprawdę kozacką ekipę. Jeśli chodzi o ich rywali – TKKF Orlen to kolejna drużyna, która w obecnej kampanii jest przez nas bardzo chwalona. Podkreślaliśmy to wiele razy, ale na początku sezonu nie sądziliśmy, że premierowy sezon w rozgrywkach będzie dla Orlenu tak dobry. Która z drużyn wygra? Stawiamy na Siatkersów, ale lekceważenie rywala to klasyczne ‘pchanie się w gips’, o czym kilka tygodni temu przekonała się drużyna VB Sulmin.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Osada Truso – Oliwa Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Sympatycy ‘Osadników’ zastanawiają się aktualnie czy obecny sezon da się jeszcze uratować. Po wczorajszej wygranej Trefla z Bayerem Gdańsk, Osada Truso traci do miejsca bezpośredniego awansu już sześć punktów. Owszem – mają oni dwa rozegrane spotkania mniej, ale żeby zrównać się dorobkiem z Treflem – musieliby dziś wygrać dwa razy po trzy-zero. Czy jest w ogóle na to szansa? W obecnej kampanii, ‘Osadnicy’ cztery razy grali po dwa mecze jednego dnia. Zaledwie raz w czterech przypadkach, Osada Truso wracała do Elbląga z kompletem sześciu oczek na koncie. Stało się to niemal dwa miesiące temu – 25 marca, gdy Osada rywalizowała z MiszMaszem oraz ADS Volley. Jak pokazuje jednak sytuacja w ligowej tabeli – nie było to przesadnie wymagające zadanie. W trzech pozostałych przypadkach, Osada traciła punkty pomimo tego, że nie grali z ligowym topem. Czy rywalizując dziś z dwiema drużynami walczącymi o awans jest to możliwe? Cóż – sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. Przed czwartkowym wieczorem Oliwa Team plasuje się na trzecim miejscu podium i ma dwa punkty straty do wicelidera rozgrywek Przed drużyną Adama Wyrzykowskiego jeden z najważniejszych dni w historii występów drużyny w lidze. Do końca sezonu zostały im trzy mecze. Dzisiejszy rywal zdaje się być najtrudniejszą przeprawą. Zaryzykujemy tezę, że jeśli dziś wygrają – to poza podium już nie wypadną. O tryumf nie będzie jednak łatwo.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

CTO Volley – Szach-Mat

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Sytuację ‘Pomarańczowych’ po pierwszych meczach w grupie mistrzowskiej należy rozpatrywać w dwóch kategoriach. Z jednej strony team CTO stoi pod ścianą i aby wskoczyć na sam szczyt ligowej tabeli – potrzebują co najmniej trzech punktów i poprawy stosunku małych punktów. Ma to związek z dwiema wygranymi Merkurego, który w dużej mierze wykonał swój plan. Z drugiej strony – były to zwycięstwa po podziale punktów i wiele osób patrzy na to tak, że Merkury nie zdobył wówczas czterech oczek, tylko stracił dwa. Tak czy siak – w drodze po drugie mistrzostwo w Inter Marine SL3, CTO nie powinno za dużo kalkulować tylko skupić się na wygrywaniu spotkań. Jak pokazała runda zasadnicza i dyspozycja Szach-Matu w ostatnim spotkaniu – nie musi być to tak proste jak mogłoby się wydawać. Przypomnijmy, że sezon Wiosna’25 CTO rozpoczęło w kapitalny sposób i po trzech rozegranych spotkaniach – mieli na swoim koncie komplet dziewięciu oczek. W swoim czwartym meczu w sezonie ‘Pomarańczowi’ podejmowali ‘Szachistów’ i choć byli wyraźnym faworytem starcia, mecz zakończył się zwycięstwem Szach-Matu w stosunku 2-1. Czy teraz będzie podobnie? Aktualnie Szach-Mat jest na bardzo dobrej drodze do tego, by skończyć sezon Wiosna’25 z medalami na szyi. Na dwa mecze przed zakończeniem sezonu mają oni dwa punkty przewagi nad czwartą drużyną w tabeli. Aby nie stracić tej zaliczki – dziś powinni pokusić się o punkty.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Tufi Team – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Spośród wszystkich drużyn, które walczą o bezpośredni awans do elity, to Tufi Team ma rozegraną najmniejszą liczbę spotkań. Aktualnie team Mateusza Woźniaka traci do miejsca bezpośredniego awansu trzy oczka, aczkolwiek trzeba zauważyć, że Złomowiec rozegrał już o trzy mecze więcej. To oznacza, że jeśli dziś ex-pierwszoligowiec wygra za komplet punktów, to po jedenastym tygodniu rozgrywek będą plasować się na drugim miejscu w tabeli, a na dodatek będą mieli zapas spotkań do rozegrania. Precyzując – jeśli dziś wygrają – to w naszym odczuciu będą już jedną nogą w pierwszej lidze. Aktualny sezon w wykonaniu ‘Tuffików’ to osiem wygranych i jedna porażka. Biorąc pod uwagę fakt, że Złomowiec oraz Old Boys przegrali odpowiednio pięć oraz cztery mecze – nie trudno wskazać nam faworyta w wyścigu o elitę. Nie wyprzedzając jednak pewnych zdarzeń – Tufi musi skupić się na najbliższym rywalu, a trzeba zaznaczyć, że w naszym odczuciu nie będzie to łatwa przeprawa. Historycznie w rozgrywkach Inter Marine SL3, obie drużyny mierzyły się siedmiokrotnie. Cztery razy wygrywała ekipa Tufi, natomiast trzy razy – MPS Volley. Co ciekawe – ostatni pojedynek obu drużyn, do którego doszło 7 października 2025 r., zapisał się na kartach historii rozgrywek jako…najdłuższy set. W drugim secie rywalizacji Tufi Team wygrało bowiem….40 do 38. Jak będzie dzisiaj? Stawiamy na piąte zwycięstwo teamu Mateusza Woźniaka. Sądzimy jednak, że Miłośników Piłki Siatkowej stać na jeden punkt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

ACTIVNI Gdańsk – Craftvena

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po środowym wieczorze stało się jasne, że Craftvena jest jedyną niepokonaną ekipą w całej 52 drużynowej stawce. Przypomnijmy, że podobnym wynikiem do wczoraj mogła pochwalić się drużyna Bayer Gdańsk, której licznik wygranych, zatrzymał się na 14 zwycięstwach. Ostatecznie team Damiana Harica uległ z Treflem Gdańsk w stosunku 1-2 i dziś – to ‘Rzemieślnicy’ zdają się być największymi kotami w mieście. Aby zrozumieć o jak kapitalnym wyniku mówimy, porównajmy osiągnięcia poszczególnych ekip. 14 wygranych Craftveny vs 6 zwycięstw Aqua Volley, którzy również rywalizują z Craftveną w czwartej klasie rozgrywkowej i są wiceliderem klasyfikacji liczby wygranych meczów z rzędu. Całego smaczku sytuacji dodaje fakt, że wspomniane ekipy zajmują dwa pierwsze miejsca w tabeli, a już niedługo – rozegrają ze sobą bezpośrednie spotkanie. Zanim do tego jednak dojdzie – ‘Rzemieślnicy’ podejmą w czwartkowy wieczór ACTIVNYCH Gdańsk i choć nie będzie to z pewnością łatwy mecz, zdają się być faworytem konfrontacji. Trudno wyobrazić nam sobie bowiem scenariusz, w którym niemal na mecie, ‘Rzemieślnicy’ zaprzepaściliby swoją szansę na awans. W naszym odczuciu – skoro pokonali drużyny z czołówki, dziś też powinni sobie poradzić. W ostatnim czasie ACTIVNI dali sygnał, że są w stanie powalczyć z ligowymi mocarzami.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

CTO Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Nie mamy dziś czasu odwiedzić Pani, która wróży ze szklanej kuli w okolicy sopockiego ‘Monciaka’. Gdybyśmy się tam jednak udali, zapytalibyśmy, które oblicze Bossmana dziś zobaczymy? No, bo wiecie – potencjał w drużynie jest naprawdę bardzo wysoki. Sądzimy, że gdyby tylko team był w stanie utrzymać swój wysoki poziom na niezmiennym pułapie, to byliby oni w stanie powalczyć o historyczny tytuł mistrzowski. Problem drużyny jest jednak brak wspomnianej stabilizacji i fakt, że świetne mecze przeplatają tymi słabymi, a w skrajnych przypadkach – beznadziejnymi. Tak było chociażby w ostatnim czasie, kiedy team z puszką piwa w logo rywalizował z BEemką Volley i po bardzo słabym meczu musiał uznać wyższość rywali. Po wspomnianym meczu potencjalne medale w sezonie Wiosna’25 się mocno oddaliły i jeśli dziś – zakończy się kolejną porażką, to Bossman może już nie dogonić Szach-Matu. Jeśli chodzi o CTO Volley, to wspominaliśmy to przy okazji, któregoś z poprzednich razy, kiedy ‘Pomarańczowi’ grali dwa mecze jednego dnia. Wspominaliśmy wówczas, że CTO nie wygrało od kilku lat dwóch spotkań za komplet punktów w dniu, w którym grali dwa mecze jednego dnia. Przed dzisiejszym wieczorem – taki scenariusz również nie jest zbyt prawdopodobny. Gdyby tak się jednak stało – szansę na mistrzostwo ‘Pomarańczowych’ byłoby czymś w rodzaju ‘pewniaczka’. Jak widać stawka czwartkowego wieczoru jest bardzo wysoka. Za kilka godzin przekonamy się jak ‘Pomarańczowi’ poradzili sobie z towarzyszącą im presją.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Flota Active Team – Staltest Pomorze

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

W ostatnim czasie na facebooku, trener Floty – Karolina Kirszensztein chciała się z nami zakładać w sprawie tego, czy Flocie uda się utrzymać w drugiej lidze. Choć w ostatnim czasie na drużynę wylała się fala krytyki, to nie daliśmy się zapędzić do przyjęcia zakładu. Choć obecny sezon jest tym z rodzaju ‘do zapomnienia’, to jednak podskórnie nie przewidywaliśmy, że Flota mogłaby się pożegnać z drugą klasą rozgrywkową. Chwilę po opisanej sytuacji, ex-pierwszoligowiec rywalizował z Inter Marine Masters i rozbił rywala zdobywając przy tym komplet punktów. Dzięki trzem oczkom Flota ma aktualnie 12 punktów na koncie i trzy mecze do zakończenia sezonu. Biorąc pod uwagę fakt, że dziś będą wyraźnym faworytem – powinni wieczorem przyklepać bezpieczne utrzymanie. To, co jest pozytywną wiadomością dla jednych – może oznaczać dramat dla drugich. Do meczu z Flotą, Staltest przystąpi jako przedostatnia drużyna w drugoligowej stawce. Choć team Arkadiusza Kozłowskiego wygrał ostatnio ze Złomowcem Gdańsk, to wciąż jest bardzo daleki od utrzymania. Do końca sezonu zmierzą się jednak z drużynami ‘w zasięgu’. Poza Flotą, rozegrają z Krakenem oraz Speednetem 2. Jedno jest pewne – przed drużyną najważniejsze mecze w sezonie. Jeśli Staltestowi uda się utrzymać – będzie to jeden z większych come-backów w ostatnich latach.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

MATCHDAY #34

Za nami środowa seria gier, w której bardzo ważne kroki w kierunku awansu uczyniły Aqua Volley oraz Trefl Gdańsk. Z dobrej strony pokazał się również pierwszoligowy Speednet, który jest już o włos od utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zapraszamy na podsumowanie!

Aqua Volley – Tiger Team 2-1 (21-17; 15-21; 21-19)

Końcówka sezonu to okres, w którym oddzielane jest ‘ziarno od plew’. Twardych gości od miękiszonów. Wilków od owiec. Tych, którzy idą po swoje od tych, którzy stoją z boku. Liderów od outsiderów. Mistrzów parkietu od mistrzów w szukaniu wymówek. Tygrysów z lasów Sundarbanu vs tygrysków z bajki o Kubusiu Puchatku.  Dobra – każdy załapał o co chodzi. Jeśli nie, to precyzując dopisujemy kolejny przykład skrajności. Oddzielamy Aquę Volley od Tiger Team. Co ciekawe – lider czwartej ligi podchodził do spotkania nie mając ani jednego nominalnego środkowego. To rzecz jasna w konfrontacji z ‘golaskami’ wystarczyło. Już na początku meczu Aqua wysunęła się na prowadzenie 11-7. Choć w dalszej części ‘Tygrysy’ miały swoją szansę na wyrównania (16-15), to ją zaprzepaścili i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. W drugiej odsłonie oglądaliśmy już lepszą grę drużyny Tiger Team, która pokazała, że co nieco potrafią. Brak regularności to jednak rzecz, która nie pozwala im wskoczyć na wyższy poziom. Tak czy siak wygrana do 15 była dla nich dobrym prognostykiem przed finałową partią. Ta zaczęła się dla drużyny Dawida Staszyńskiego w idealny sposób. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego prowadzili 5-2. Komfortową sytuację mieli do połowy seta, gdzie prowadzili nawet 10-7. Podobnie jak w meczu z Craftveną – z czasem w tryby drużyny dostał się piach. Moment zawahania idealnie wykorzystali gracze Aqua Volley, którzy doprowadzili do wyrównania po 12, a następnie poszli za ciosem i wygrali jedenaste spotkanie w sezonie, a to oznacza, że na 99% wywalczyli bezpośredni awans do trzeciej ligi – brawo!

BVT Gdańsk – Only Spikes 2-1 (19-21; 21-19; 21-15)

W zapowiedzi przedmeczowej zastanawialiśmy się kiedy Only Spikes zaczną regularniej punktować, a w konsekwencji – zaczną wygrywać z czasem mecze. W tym samym tekście napisaliśmy, że kto wie – być może realizacja nakreślonego przez nas planu nastąpi w meczu z BVT Gdańsk? Uznaliśmy bowiem, że jest to rywal, który jest jak najbardziej w zasięgu ‘Kanarków’. Gracze w żółtych strojach udowodnili to już w pierwszym secie rywalizacji. Choć ten rozpoczął się od wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 12, to druga część seta – należała do drużyny Patryka Łabędzia. Po kilku atakach kapitana i lidera drużyny, ‘Kanarki’ wysunęli się na prowadzenie 18-14 i choć nie bez problemów, to cieszyli się po chwili z pierwszego punktu w meczu (21-19). Środkowa odsłona również była w ich wykonaniu całkiem niezła, ale wynik nieco zakłamuje obraz gry. Trzeba bowiem uczciwie przyznać, że to ‘Bobry’ miały w tej partii przewagę i choć gracze Only Spikes dotrzymywali im kroku – to tryumf BVT wydaje się uczciwym rezultatem (21-19). Ostatni set rozpoczął się obiecująco, bo na tablicy wyników mieliśmy remis po 7. Dalsza część seta to jednak wyraźna przewaga ‘Bobrów’, którzy wygrali seta do 15 i zapewnili sobie trzecie zwycięstwo w sezonie Wiosna’25.

Old Boys – Hydra Volleyball Team 3-0 (22-20; 21-17; 21-15)

Pisząc o potencjalnym spadku Hydry nie sądziliśmy, że to wszystko dzieje się na serio. Przynajmniej do pewnego momentu. Kolejne spotkanie ‘Bestii’ pokazało jednak, że wynik w tabeli nie jest dziełem przypadku, a wypadkową gry, którą swoim sympatykom fundują w obecnej kampanii gracze Sławomira Kudyby. Najlepiej ‘Bestia’ zaprezentowała się w pierwszej odsłonie rewelacji, w której wydawało się, że sięgną po premierowy punkt w meczu. Po skutecznych atakach środkowego – Remigiusza Maczana w końcówce seta, Hydra prowadziła bowiem…20-16. Już po chwili udowodnili oni jednak, że ‘niemożliwe nie istnieje’. Po skutecznych akcjach Adriana Wieleby, Piotra Wołodźko czy błędach drużyny w złotych strojach – Old Boysi stali się sprawcą świetnego come-backu, po którym wygrali seta do 20. Uważamy, że końcówka pierwszego seta ‘uderzyła w odpowiednie struny’ obu drużyn. W przypadku Old Boysów – podziałało to bardzo mobilizująco, a jak można się domyślić – w przypadku Hydry psycha posypała się jak domek z kart. W dalszej części meczu team Sławomira Kudyby nie był już bowiem w stanie powstrzymać rozpędzonych rywali, którzy są już bardzo blisko podium rozgrywek, a co za tym idzie – awansu do wyższej ligi. W przypadku Hydry – tak jak napisaliśmy wcześniej robi się bardzo nerwowo. Tu nie brakuje umiejętności. Tu brakuje spokoju i wiary we własne umiejętności. Ostatnie mecze sezonu pokażą jak ‘Bestia’ poradzi sobie z największym kryzysem w swojej historii.

Bayer Gdańsk – Trefl Gdańsk 1-2 (21-19; 17-21; 17-21)

Padł przedostatni niepokonany bastion w Inter Marine SL3. Obok czwartoligowej Craftveny, Bayer Gdańsk był teamem, który wygrał wszystkie spotkania w obecnej kampanii. Licząc do tego mecze z końcówki poprzedniego sezonu – do meczu z Treflem ‘Aptekarze’ przystępowali po serii 14 zwycięstw z rzędu. Potencjalna wygrana z Treflem sprawiałaby, że Bayer wyrównałby swój historyczny rekord 15 wygranych z rzędu, do którego doszło na przełomie sezonów Jesień’22 – Wiosna’23. To był rzecz jasna tylko potencjalny miły dodatek. Celem numer jeden drużyny Damiana Harica pozostaje awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Podobny cel przyświeca najmłodszej drużynie w ligowej stawce, która niemal przez całego pierwszego seta kontrolowała przebieg gry (17-14). Choć w końcówce byli naprawdę blisko – popełnili kilka błędów, które Bayer wykorzystał i wygrał seta do 19. W drugim secie mieliśmy coś na wzór lustrzanego odbicia. To ‘Aptekarze’ rozpoczęli lepiej i wydawało się, że za chwilę będą cieszyć się z 15 zwycięstwa z rzędu (15-12). W dalszej części Bayer nie dał sobie szans na odrobienie strat. Cztery zepsute zagrywki z rzędu dały rywalom oddech i w konsekwencji – objęcie prowadzenia, a następnie wygranie seta (21-17). Ostatnia odsłona meczu na szczycie trzeciej ligi należała do ‘gdańskich lwów’, którzy na przestrzeni całego seta wielokrotnie wysuwali się na prowadzenie. Choć Bayer często doprowadzał do wyrównania, to w decydującym fragmencie meczu, po skutecznych akcjach duetu – Belczewski – Fornalak, Trefl cieszył się z bardzo ważnego zwycięstwa w kontekście awansu do wyższej ligi – brawo!

Speednet – AIP 2-1 (21-17; 21-17; 18-21)

Dla obu drużyn środowy wieczór był szalenie ważny w kontekście utrzymania w pierwszej lidze. Nie to, żeby, któraś z drużyn była zagrożona bezpośrednim spadkiem do drugiej klasy rozgrywkowej – co to, to nie. Mowa tu raczej o chęci uniknięcia miejsca barażowego, w którym jak wiadomo – może być różnie. Choć z jednej strony w obecnej kampanii to pierwszoligowiec zdaje się być murowanym faworytem, to jednak lepiej nie sprawdzać czy ‘ogień naprawdę parzy’. Faworytem w oczach Redakcji oraz Typerów w aplikacji SL3 była ekipa AiP i to właśnie oni rozpoczęli mecz od mocnego grania, po którym wysunęli się na prowadzenie 7-1! Już po chwili, po kilku atakach powracającego do składu Jakuba Perżyło, było już 8-8 i pierwszy set rozpoczął nam się na nowo. Od tego momentu do stanu 16-16 oglądaliśmy wyrównaną grę, w której trudno było nam wskazać team, który za chwilę wygra seta. Końcówka seta to jednak wyraźnie lepsza gra Speednetu, który ponownie po punktach Jakuba Perżyło, objął prowadzenie i wygrał seta do 17. Nie inaczej było w środkowej odsłonie, choć partia ta miała zupełnie inny charakter i temperaturę niż premierowa odsłona. Po wyrównanym początku Speednet wysunął się z czasem na prowadzenie 12-8. Z czasem przewaga ustępujących Mistrzów Inter Marine SL3 zaczęła topnieć i po niekorzystnej dla Speednetu decyzji sędziowskiej w końcówce prowadzili już tylko jednym oczkiem (18-17). Wzięty w porę czas pozwolił ostudzić emocje i po chwili przerwy, Speednet ponownie podkręcił tempo i finalnie wygrał tę partię do 17. Ostatni set rywalizacji to zwrot akcji, po którym zespół Adriana Ossowskiego wysunął się na prowadzenie 13-7. Choć z czasem przewaga AiP zaczęła maleć, to finalnie nie mieli oni większego problemu z tym, by wygrać seta do 18. Mimo to – wydaje się, że to marne pocieszenie dla ‘Fioletowych’. A Speednet? W naszym odczuciu jest już bezpieczny – brawo!

ADS Volley – BL Volley 1-2 (11-21; 21-19; 19-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że mecz z BL Volley jest dla ADS jednym z ostatnich spotkań w trzeciej lidze, przynajmniej na jakiś czas. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały bowiem, że po nieciekawym okresie Amatorska Drużyna Siatkówki spadnie do czwartej ligi. Aby jednak myśleć o utrzymaniu – team ADS musiałby wygrać i to najlepiej za komplet punktów. Już po początku spotkanie wiedzieliśmy, że to się nie wydarzy. Zdecydowanie lepiej mecz rozpoczęli gracze BL Volley, którzy chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, prowadzili już 10-5. W dalszej części gracze BL Volley nie zwalniali tempa. Po kilku asach serwisowych czarna tablica wyników wskazywała na wynik 15-6 i kwestia wyłonienia zwycięzcy seta była już formalnością (21-11). Środkowa odsłona to wreszcie dobra gra ADS, na którą ich sympatycy musieli czekać długie tygodnie. Po kilku skutecznych atakach Łukasza Turskiego, beniaminek trzeciej ligi objął prowadzenie 12-5. Mimo że ich przewaga wydawała się absolutnie bezpieczna – z czasem gracze BL Volley się przebudzili i pod koniec seta doprowadzili do wyrównania po 18. Kiedy wydawało się, że po takim come-backu, to oni zdołają wygrać, to końcówka należała do drużyny Jakuba Florczaka, która wygrała do 19. Co ciekawe – w trzecim secie ‘underdog’ spotkania był bardzo bliski niespodzianki. W końcówce prowadzili bowiem już 18-16, ale w końcówce popełnili kilka błędów i finalnie tryumf ‘tygrysimi pazurami’ wyszarpali gracze BL Volley (21-19).

Kraken – Złomowiec Gdańsk 1-2 (12-21; 19-21; 21-18)

Choć ‘na papierze’ zdecydowanym faworytem starcia była drużyna Złomowca Gdańsk, to jednak historia wskazywała na to, że w meczu może dojść do niespodzianki, a nawet sensacji. Pierwszy set rozpoczął się jednak od miażdżącej przewagi faworyzowanej drużyny. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego, Złomowiec prowadził bowiem…9-1! Choć w dalszej części ‘Bestia’ zdołała się przebudzić, to nie byli już w stanie odwrócić losów rywalizacji i finalnie przegrali tę partię do 12. Mecz rozpoczął się na dobre dopiero w środkowej odsłonie. Tu, Złomowiec napotkał już zdecydowanie większe problemy. Do półmetku seta, sytuacja zdawała się być pod kontrolą graczy w miedzianych strojach, którzy po punktach środkowych – Maksymiliana Wilka oraz Mikołaja Nowaka, objęli prowadzenie 12-8. Z czasem Kraken zdołał zniwelować straty do jednego oczka (14-13), ale choć sytuacja wymykała się ‘Złomkom’ z rąk – to po atakach Krzysztofa Kopernika oraz Adama Śliwińskiego, ‘Złomki’ zapewnili sobie po chwili szóstą wygraną w sezonie (21-19). Ostatni set rywalizacji rozpoczął się lepiej dla ostatniej drużyny w drugoligowej stawce. Po skutecznych atakach Dmytro Hurtovyia, prowadzili 11-7. W dalszej części było już 19-14 i choć Złomowiec odrobił z czasem część strat – z trzeciego seta cieszyła się drużyna Jurija Charczuka. Punkt w rywalizacji ze Złomowcem sprawia, że w obozie ‘Bestii’ wciąż liczą na utrzymanie.

EKO-HURT – AIP 1-2 (21-7; 16-21; 19-21)

Pierwszy set rywalizacji? Wyglądał tak jakby to AiP, a nie Eko-Hurt byli już jedną, a w zasadzie dwiema nogami w drugiej klasie rozgrywkowej. Ależ to był świetny fragment ‘Hurtowników’. Jakkolwiek przykro to nie zabrzmi dla zespołu Konrada Gawrewicza – jak żegnać się z pierwszą ligą, to właśnie w taki sposób. Już po chwili od pierwszego gwizdka sędziego ‘Hurtownicy’ prowadzili 10-4! Po chwili zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nie jest to dzieło przypadku. Eko-Hurt parł dalej i po punktach Sebastiana Rydygera było już 15-7. Po chwili team Adriana Ossowskiego zamienił się w worek treningowy i finalnie – Eko-Hurt wygrał tę partię do…7! Środkowa odsłona to już jednak zupełnie inna gra. Zupełnie inne okoliczności, no i zupełnie inna gra. Obu drużyn. Eko-Hurt wrócił do grania ze zdecydowanej większości obecnego sezonu. Ich gra była przewidywalna oraz niechlujna. W połowie seta AiP objęło prowadzenie 14-9 i nie miało problemów z tym by wygrać do 16. Na nieco większe emocje musieliśmy poczekać do finałowej partii. Choć set rozpoczął się od wyraźnej przewagi AiP (9-2), po której uznaliśmy, że team Adriana Ossowskiego bierze rewanż za wydarzenia z pierwszego seta, to w dalszej części Eko-Hurt zdołał się wykaraskać. W końcówce po ataku Pawła Dawczaka, strata ‘Hurtowników’ wynosiła już tylko jeden punkt (19-18). Ostatecznie po atakach Jana Krasińskiego, brązowi medaliści poprzedniego sezonu zapewnili sobie wygraną seta do 19, a całego meczu w stosunku 2-1. Mimo to, kwestia uniknięcia przez nich miejsca barażowego nie została jeszcze przesądzona.

Kraken Team – BL Volley 2-1 (21-15; 15-21; 21-17)

Po nie do końca spodziewanej stracie punktu przez BL Volley w konfrontacji z ADS Volley – stało się jasne, że ‘Tygrysy’ muszą poszukać punktów z innym z beniaminków – drużyną Kraken Team. Już przed meczem stało się jasne, że będzie to zadanie o wiele bardziej wymagające. Tak się bowiem składa, że w naszym odczuciu to ‘Bestia’ była faworytem spotkania, co zresztą – udowodniła w pierwszym secie rywalizacji. Choć team w granatowych strojach grał w środowy wieczór w sześciu graczy i na dwóch rozgrywających, to nie miał problemu z tym, by chwilę po połowie seta wysunąć się na prowadzenie 14-11 i po chwili cieszyć się z pierwszego punktu w meczu (21-15). Środkowa partia to kapitalna gra w systemie blok-obrona zespołu BL Volley, po którym objęli oni prowadzenie…14-4! W dalszej części seta team Wojciecha Strychalskiego zdjął nogę z gazu i finalnie udało im się nieco podreperować dorobek punktowy. Przewaga ‘Tygrysów’ z początku seta była jednak tak wielka, że o dogonieniu rywala nie mogło być mowy. W trzecim secie gracze BL Volley mieli widoczny problem z graniem ‘mokrą piłką’. Po kilku takich sytuacjach – Kraken objął prowadzenie 10-5. Choć z czasem po ataku Wojciecha Kiełba, BL doprowadził do wyrównania po 14, to końcowa faza seta należała już do teamu Roberta Skwiercza (21-17). Dzięki wygranej Kraken jest już o włos od utrzymania w trzeciej lidze – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #34

Na tym etapie sezonu – nie ma już w zasadzie meczów ‘o nic’. Bardzo ciekawie zapowiada nam się dziś kilka spotkań. Hitami będą starcia Trefla Gdańsk z Bayerem oraz Aqua Volley z Tigerem. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w dole tabeli trzeciej ligi gdzie dwa bardzo ważne spotkanie rozegra ekipa BL Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Aqua Volley – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Od dłuższego czasu, sytuacja w czwartej lidze wygląda wybornie. Po przebrnięciu przez trudne pojedynki – zaczęły się te arcytrudne. Te, które zadecydują o kolorach medali czy awansach do trzeciej klasy rozgrywkowej. Po dziewięciu spotkaniach dokładnie w takiej sytuacji znaleźli się gracze Tiger Team, którzy w drodze do trzeciej ligi – napotkali na swojej drodze bardzo groźnych rywali – niepokonaną Craftvenę oraz lidera czwartej ligi – Aqua Volley. Do tego pierwszego pojedynku doszło dwa dni temu. W poniedziałkowy wieczór do pewnego momentu wszystko układało się w wymarzony dla ‘Tygrysów’ sposób. Tiger zaprezentował wówczas świetną grę w pierwszej odsłonie, którą wygrał dość gładko – do piętnastu. Do połowy drugiego seta również nic nie wskazywało na to, że ‘Rzemieślnicy’ zdołają pokrzyżować im plany. Ostatecznie tak się jednak stało, a Tiger Team musiał przełknąć sporą dawkę goryczy, przegrywając finalnie w stosunku 1-2. To sprawiło, że przed dzisiejszym starciem, Tiger plasuje się na czwartym miejscu i jeśli dziś przegrają – ich sytuacja nie będzie już tak dobra jak jeszcze kilka dni temu. Precyzując – z dużą dozą prawdopodobieństwa, mogą dziś przegrać awans do trzeciej ligi. Z pewnością na taki scenariusz liczą w obozie Aqua Team, gdzie wszystko wskazuje na to – zapomniano już o ‘mini-kryzysie’. Do meczu z ‘Tygrysami’, Aqua przystąpi z żółtą koszulką lidera i łatką faworyta meczu. Jeśli dziś wygrają – już nic nie zabierze im awansu. Jakie płyną z tego zagrożenia? Wszyscy pamiętamy jak poradziła sobie ekipa Mateusza Drężka z grą pod wielką presją w ubiegłym sezonie. Czy dziś są już dojrzalszą ekipą i postawią kropkę nad ‘i’? Przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

BVT Gdańsk – Only Spikes

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Zastanawiamy się, czego brakuje drużynie Only Spikes, by zacząć regularniej punktować. Zastanawiamy się również, czego potrzeba im do tego, by od czasu do czasu coś wygrać. Nie mówimy przecież o tym, by „Kanarki” nagle stały się drużyną z ligowej czołówki. Mówimy raczej o tym, by od czasu do czasu pokonali zespoły takie jak SiiPower, Hapag-Lloyd, Chilli Amigos, TKKF Orlen czy BVT Gdańsk. Robiąc tę wyliczankę, puszczamy oczko do sympatyków drużyny w żółtych barwach. Tak się bowiem składa, że z dwiema wymienionymi ekipami – BVT oraz Hapag-Lloyd – Only Spikes w obecnej kampanii jeszcze nie grali. Panowie – „kiełbasy do góry”, czas wreszcie przełamać koszmarną serię i coś wygrać. Kiedy, jak nie z pokiereszowanym własnymi problemami zespołem BVT Gdańsk?W obecnym sezonie „Bobry” rozegrały dziesięć spotkań, w których zanotowały dwa zwycięstwa i osiem porażek. Tak się składa, że BVT Gdańsk ma bardzo podobny plan na środowy wieczór – wygrać i poprawić swój dorobek punktowy w obecnej kampanii. Do zakończenia sezonu mają jeszcze trzy mecze: z Only Spikes, MysterElektroRockets oraz TKKF Orlen. Wszystko wskazuje na to, że faworytem będą tylko dziś. Nie oznacza to bynajmniej, że czeka ich łatwe spotkanie. Stawiamy na podział punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Old Boys – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Choć w poniedziałkowy wieczór Hydra Volleyball oddaliła od siebie najczarniejsze demony, to wciąż „Bestia” jest daleka od tego, by mówić o jakimś większym szczęściu. Aktualnie team Sławomira Kudyby, z dwunastoma oczkami na koncie, plasuje się na dziesiątym miejscu w ligowej tabeli. Wydaje się, że do bezpiecznego utrzymania potrzebują tylko, a może aż, dwóch punktów w trzech nadchodzących meczach, w których zmierzą się z BES Boys BLUM, Tufi Team oraz – właśnie dziś – z Old Boysami. Choć w dwóch z trzech przypadków Hydra nie będzie faworytem spotkania, to jednak trudno wyobrazić sobie, by tak uznana drugoligowa marka mogła spaść do niższej klasy rozgrywkowej. Z drugiej strony, podobnie można powiedzieć o kilku innych ekipach – a jednak za chwilę ktoś spaść musi. Sytuacji Hydry nie poprawia z pewnością fakt, że w środowy wieczór podejmą oni ekipę Old Boys, która podejdzie do meczu w pełni zmobilizowana. Zespół z Pruszcza Gdańskiego nie ukrywa, że ich ambicją jest powrót do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć w obecnej kampanii mieli mecze, w których wyglądali jak drużyna z pierwszoligowej stawki, to jednak nie brakowało też momentów wyraźnie słabszych. Z całą pewnością drużynie Bartłomieja Kniecia przydałyby się dziś trzy punkty, co pozwoliłoby im przeskoczyć w tabeli Złomowca. W naszym odczuciu jest to jednak mało prawdopodobny scenariusz i mecz zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Bayer Gdańsk – Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Ależ kapitalnie poukładała nam się w obecnym sezonie trzecia liga. Uważamy, że w przypadku tej klasy rozgrywkowej możemy śmiało mówić o najlepszym sezonie od kilku lat. Chodzi o to, że na kilka spotkań przed końcem edycji Wiosna ’25, szanse na awans do wyższej klasy rozgrywkowej ma aż sześć drużyn.Dwie z nich rozegrają w środowy wieczór bezpośrednie spotkanie, a dodatkowym smaczkiem rywalizacji jest z pewnością to, że mówimy o liderze oraz wiceliderze trzecioligowej „układanki”. Oczywiście w zdecydowanie lepszym położeniu są aktualnie gracze Bayer Gdańsk, którzy pozostają jedyną drużyną w trzeciej lidze bez porażki na koncie. To właśnie do nich należy obecnie najdłuższa seria zwycięstw z rzędu, a przez wiele osób Bayer Gdańsk uznawany jest już za ‘drugoligowca’. ‘Aptekarze’ mają nad wiceliderem aż cztery punkty przewagi, więc nawet jeśli przegraliby dziś 0:3, i tak pozostaliby na samym szczycie tabeli. Z drugiej strony – trudno nam uwierzyć w taki scenariusz. W naszym odczuciu Bayer jest faworytem starcia, choć nie dalibyśmy sobie za to uciąć palca. Wszystko za sprawą faktu, że w naszych oczach Trefl jest najgroźniejszy właśnie wtedy, gdy mierzy się z ligowymi mocarzami. Pokazał to choćby mecz „gdańskich lwów” z Osadą Truso, która została wówczas rozbita 3:0. Z drugiej strony, warto podkreślić, że Treflowi… bardzo przydałaby się wygrana za komplet oczek. To sprawia, że o ich mobilizację można być spokojnym.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Speednet – AIP

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Choć do środowego spotkania, zespół Speednetu przystąpi jako lider ‘grupy spadkowej’, to w obozie ‘Programistów’ jest naprawdę daleko do większego optymizmu. Wszystko za sprawą ich poniedziałkowej porażki z DNV Volley Gdańsk, po którym szanse ‘żółto-czarnych’ na bezpośrednie utrzymanie w elicie bardzo mocno wzrosły. Należy bowiem zauważyć, że za nimi już dwa teoretycznie najtrudniejsze spotkania (ze Speednetem i AiP), a w bliskiej perspektywie – mecze z drużynami, które są już jedną nogą w drugiej lidze. Mowa tu o 22 BLT Malbork oraz Eko-Hurcie, w których meczach – DNV Volley Gdańsk będzie absolutnym faworytem. To oznacza z kolei, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – drużyna, która przegra dzisiejsze starcie zajmie w ostatecznym rozrachunku miejsce barażowe. Biorąc pod uwagę fakt, że mowa tu o aktualnym Mistrzu oraz brązowych medalistach – mówimy o ogromnej sensacji i chyba największym rozczarowaniu obecnego sezonu, bez podziału na ligi. Która z drużyn dziś wygra? 7 kwietnia – jeszcze w rundzie zasadniczej, lepsi okazali się gracze Adriana Ossowskiego, którzy zgarnęli dwa punkty. Sądzimy, że teraz może być podobnie i 51% szans na tryumf dajemy drużynie ‘Przyjaciół’. Podobnego zdania są typerzy w aplikacji SL3. Na tryumf ‘Przyjaciół’ stawia około 60% z nich. Wieczorem przekonamy się, która ze stron ‘miała nosa’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

ADS Volley – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Bardziej niż ADS Volley oberwało się w ostatnim czasie chyba tylko Flocie Active Team. Czy wobec tego mamy aktualnie coś w rodzaju wyrzutów sumienia? Znacie nas – jasne, że nie. Uważamy, że krytyka wobec Amatorskiej Drużyny Siatkówki była jak najbardziej wskazana i uzasadniona. Wiemy, że powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale do dziś nie znaleźliśmy odpowiedzi na pytanie co stało się z drużyną Jakuba Florczaka na przestrzeni kilku tygodni. Początek – kapitalny, dalsza część jak najbardziej obiecująca, a o kolejnej części…lepiej nie wspominać. W skrócie – dramatoza. Oczywiście nie jest tak, że ADS nie umie grać. Problem tkwi gdzie indziej, ale jak wcześniej wspomnieliśmy – nie wiemy gdzie. Po ostatnich występach drużyny zdążyliśmy już ‘pogrzebać ich żywcem’. W naszym odczuciu porażka z Krakenem w stosunku 0-3 była zakupem biletów upoważniających do przejazdu do czwartej ligi. Choć teoretycznie wciąż istnieją matematyczne szanse, że może się udać, to…raczej w to nie wierzymy. Sytuacja rywali ADS – BL Volley jest o tyle lepsza, że mają oni o trzy punkty więcej od swoich dzisiejszych rywali, a na dodatek rozegrali o jedno spotkanie mniej. Precyzując – trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym BL mógłby wylądować w tabeli pod swoim rywalem. To oznacza z kolei, że muszą wyprzedzić jeszcze dwie inne ekipy. Aby tak się stało – muszą dziś wygrać i to najlepiej za komplet punktów. O to nie będzie bynajmniej zbyt prosto. Po raz ostatni, Bez Lipy Volley za komplet punktów tryumfowali…dokładnie 195 dni temu, w meczu z Portem Gdańsk. Grubo.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Kraken – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po wczorajszej porażce Krakena z BES Boys BLUM, sytuacja drużyny Jurija Charczuka zrobiła się jeszcze bardziej skomplikowana. Na finiszu rozgrywek, ‘Bestia’ plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i aktualnie, tracą do miejsca barażowego już cztery punkty. Owszem – rozegrali oni o jedno spotkanie mniej niż dwunasta ekipa w lidze – Speednet 2. Jeśli dziś udałoby im się stać sprawcą sensacji i ograć Złomowca za komplet punktów to złapaliby bezpośredni kontakt z rywalem. Precyzując – mówią, że nadzieja umiera ostatnia i z taką myślą, gracze Jurija Charczuka udadzą się dziś wieczorem na plac Dwóch Miast. Choć w teorii nie ma się to prawa udać, to osoby znające realia rozgrywek wiedzą doskonale, że Złomowiec często wyciąga pomocną dłoń do drużyn walczących o utrzymanie. Tak było w poprzednich sezonach, tak było ostatnio ze Staltestem Pomorze. Czy dziś będzie podobnie i Złomowiec przegra również z Krakenem? Jeśli w meczu faktycznie doszłoby do sensacji, to team Witolda Klimasa bardzo mocno skomplikuje sobie sytuacje odnośnie potencjalnego podium. Tuż za ich plecami czyhają bowiem drużyny Tufi Team oraz Old Boys, które rozegrały mniejszą liczbę spotkań i w konsekwencji kolejnych gier – mogą zepchnąć ‘Złomków’ na miejsce tuż za podium. Patrząc na aspekty czysto sportowe – team w miedzianych strojach ma jednak wszelki argumenty, by zgarnąć dziś trzy punkty.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

EKO-HURT – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Nie oszukujmy się. Potencjalne utrzymanie Eko-Hurtu należy traktować obecnie w kategorii matematycznej ciekawostki. Na trzy spotkania przed końcem sezonu Wiosna’25, team Konrada Gawrewicza traci do miejsca barażowego aż pięć punktów. To oznacza z kolei, że nawet jeśli doszłoby jakimś cudem do kompletu punktów Eko-Hurtu., to w ostatecznym rozrachunku może to nie mieć absolutnie żadnego znaczenia. Do meczu z AiP, Eko-Hurt może podchodzić z pewnym kacem, który trwa od 26 marca 2025 r. Choć we wspomnianym meczu z AiP, Eko-Hurt rozegrał całkiem niezłe spotkanie to i tak, skończyło się na wyniku 0-3. Gdyby kilka kluczowych piłek potoczyło się wówczas na korzyść Eko-Hurtu i dziś mieliby oni o dwa punkty więcej, a jednocześnie AiP mniej to…dzisiejsze spotkanie ‘ważyłoby bardzo dużo’. Gdybanie ma jednak to do siebie, że jest niemierzalne. Niemniej jednak – niezależnie od tego ile dziś miałaby punktów drużyna Eko-Hurt, to ich rywale zdają się być wyraźnym faworytem starcia. Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi ich meczu ze Speednetem, przed AiP sądny dzień. Aktualnie drużyna Adriana Ossowskiego znajduje się w nieciekawym położeniu i jeśli sezon kończyłby się właśnie dziś – za chwilę musieliby grać w meczu barażowym o prawo gry w elicie w przyszłym sezonie. Jeśli jednak nasze predykcje co do ich dwóch środowych spotkań się sprawdzą – powinni wyjść z opresji ‘obronną ręką’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Kraken Team – BL Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Choć obie drużyny wczoraj nie grały to jednak w obozie Krakena i BL Volley bacznie przypatrywano się co działo się w meczach w strefie spadkowej. Ostatecznie po zaciętym meczu, Port Gdańsk okazał się mocniejszy od MiszMaszu, który we wtorkowy wieczór przegrał dwa spotkania. To z kolei duża szansa dla środowych rywali na wyprzedzenie ex-trzecioligowca w ligowej układance. Na finiszu ligi, lepszą sytuacją mogą pochwalić się gracze Roberta Skwiercza – Kraken Team, którzy mają o trzy oczka przewagi nad swoim dzisiejszym rywalem. Jeśli dziś wygrają, to w naszym odczuciu zapewnią sobie utrzymanie w trzeciej lidze. Owszem – matematycznie wciąż wszystko będzie w grze, ale zapewne skończą wówczas sezon przed ADS-em oraz BL Volley, a to już naprawdę dużo. Dodatkowo trudno uwierzyć, w to, że w dalszej części nie zdobyliby choćby jednego punktu. Jeśli chodzi o sytuację drużyny BL Volley to tak jak wspomnieliśmy – zdaje się być ona o wiele gorsza. Aktualnie team Wojciecha Strychalskiego ‘ratuje to’, że spośród wszystkich drużyn walczących o utrzymanie – rozegrali oni najmniejszą liczbę spotkań. W ‘tygrysim obozie’ liczą na to, że już za chwilę ich sytuacja stanie się zdecydowanie inna – lepsza. Aby tak się jednak stało, muszą wygrać dzisiejszy mecz, a to rywal zdaje się być faworytem starcia.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

MATCHDAY #33

Za nami wtorkowa seria, w której bardzo ważne spotkanie w kontekście utrzymania w trzeciej lidze, wygrała drużyna Portu Gdańsk. Z dobrej strony pokazała się również Flota Active Team, która rozbiła Inter Marine Masters w stosunku 3-0. Jeśli chodzi o grupę mistrzowską – drugie zwycięstwo zanotowała ekipa Merkurego. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – VB Sulmin 0-3 (14-21; 16-21; 19-21)

Odległość dzielącą Ergo Arenę od Sulmina gracze VB pokonywali z niekończącą się myślą: ‘jeśli nie teraz to kiedy’? Tak jak wspominaliśmy w zapowiedziach – po raz ostatni spotkanie w Inter Marine SL3, team Kacpra Wiczkowskiego wygrał ponad miesiąc temu. Od tamtego czasu było już zdecydowanie gorzej, a mecz z niżej notowaną drużyną w ligowej tabeli – miał być kresem nieciekawej serii. Już na początku spotkania gracze w czarnych strojach wzięli się ostro do pracy i po skutecznym ataku Michała Tredera, objęli prowadzenie 10-4. Bardzo dobra gra w obronie i wysoka skuteczność zespołu w czarnych strojach nie pozwalała ‘Amigos’ na odwrócenie losów pierwszego seta, który zakończył się zwycięstwem faworyta do 14. Im dłużej trwał mecz – tym lepiej radzili sobie gracze w czerwonych strojach. Nie żeby zaraz byli oni w stanie zagrozić swoim rywalom. Na półmetku środkowego seta Chilli nie ustępowało rywalom i na tablicy wyników mieliśmy remis po 13. Już po chwili po bloku oraz asie serwisowym duetu Rafał Szopieraj – Radosław Skorupa, VB Sulmin wysunął się na prowadzenie 19-15 i po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-16). Ostatnia odsłona to kontynuacja dominacji drużyny występującej ‘w delegacji’ – a przynajmniej przez jakiś czas. W połowie finałowej partii było bowiem 10-5 dla VB Sulmin. Choć w końcówce ‘Czarni’ prowadzili już 18-12, to nie potrafili wykończyć chwiejącego się na nogach rywala. Zamiast tego pozwolili im urosnąć i doprowadzić do wyrównania po 19. Choć w końcówce było już naprawdę gorąco – dwa decydujące punkty zasiliły konta VB Sulmin.

Inter Marine Masters – Flota Active Team 0-3 (8-21; 17-21; 17-21)

Nie ukrywamy, że jeszcze kilka tygodni temu takie zestawienie drużyn sprawiało, że wytypowanie faworyta meczu byłoby dla nas zadaniem porównywalnie trudnym jak przełączenie kanału w tv. Stawialibyśmy rzecz jasna na Flotę Active Team, bo wówczas wydawało nam się, że jest to drużyna, która w ostatecznym rozrachunku uplasuje się w czołówce ligowej tabeli. Ostatnio doszło jednak do sytuacji, w której jedni zaczęli grać jak z nut, a drudzy – przegrywać wszystko za co na drużynę wylała się mocna krytyka. Po ‘wietrze zmian’ faworytem wtorkowego spotkania była dla nas ekipa Inter Marine Masters, która rozpoczęła seta od…prowadzenia rywali 8-0! Niewiarygodne. Odrzuceni od siatki gracze w białych strojach byli do bólu przewidywalni, a wszystkie próby ataków kończyły się skutecznymi kontrami przeciwników. Tak olbrzymiej przewagi Flota nie mogła wypuścić i w drugiej części seta potwierdziła swoją dominację, wygrywając finalnie do 8. O tym jak słaby był to set niech świadczy fakt, że ‘Mastersi’ w rozgrywkach Inter Marine SL3, nie przegrali…jeszcze nigdy! W drugim secie rywalizacji gracze w białych strojach zaprezentowali się już znacznie lepiej. Nie oznacza to bynajmniej, że wygrana Floty była w tej partii zagrożona. Co to, to nie. Choć zespół ‘Mastersów’ do połowy seta nawet prowadził 10-8, to druga część rywalizacji należała już bezsprzecznie do ex-pierwszoligowca, który po atakach Macieja Majewskiego doprowadził do wyrównania po 12, a następnie – przechylił szale zwycięstwa na swoją stronę (21-17). Trzecia odsłona rozpoczęła się idealnie dla Floty, która błyskawicznie zbudowała sobie kilkupunktową przewagę (10-5) i spokojnie dojechała do mety, wygrywając finalnie do 17.

MiszMasz – Port Gdańsk 1-2 (16-21; 21-19; 22-24)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że przed MiszMaszem absolutny ‘dzień próby’. Team Jakuba Waszkiewicza miał bowiem do rozegrania dwa spotkania, które w dużej mierze miały decydować o ich utrzymaniu w trzeciej lidze. W swoim pierwszym spotkaniu o klasyczne ‘sześć punktów’ MiszMasz zmierzył się z Portem Gdańsk. Po tym jak prezentowały się w ostatnim czasie obie drużyny uznaliśmy, że to ex-drugoligowcy będą faworytem wtorkowego spotkania. Już początek spotkania pokazał, że będzie o to jednak bardzo trudno. Tak się bowiem składa, że to team ‘z doków’ zaczął lepiej spotkanie i po atakach Macieja Gałdy oraz Andreya Oknova, objął prowadzenie 7-4. Choć z czasem było już 16-10 dla Portu, po chwili prawdziwe show na zagrywce dał Michał Faron, po której MiszMasz zbliżył się do rywala na jeden punkt (16-15). Niestety dla nich – było to wszystko na co było ich stać w pierwszym secie (21-16). Środkowa odsłona rozpoczęła się w podobny sposób jak premierowa partia. Tu też lepiej zaczęła drużyna ‘z doków’, która na półmetku seta prowadziła 10-8. Choć po ataku Wiktora Pawlaka było już 19-16 dla Portu, po chwili z kapitalnej strony pokazał się Rafał Wróblewski, po którego czterech punktach MiszMasz zapewnił sobie wyrównanie w setach. Ostatni set – decydujący być może o utrzymaniu którejś z ekip, to bardzo duże emocje od pierwszej do ostatniej piłki w meczu. Walka ‘łeb w łeb’ zaprowadziła nas do walki na przewagi, w której po punktach Macieja Gałdy oraz Damiana Pawlika, Port zapewnił sobie bardzo ważną wygraną (24-22).

Merkury – BEemka Volley 2-1 (18-21; 21-15; 21-19)

Choć sprawa nie jest jeszcze przesądzona, to w naszym odczuciu – to koniec marzeń BEemki Volley o medalach w sezonie Wiosna’25. Dotkliwa porażka w poniedziałek, poprawiona szczęśliwym dla rywali podziałem punktów sprawia, że na jeden mecz przed końcem zmagań – BEemka traci do podium dwa oczka. Warto zauważyć przy tym, że każda z drużyn mająca więcej punktów – rozegrała przy okazji mniej spotkań, a to sprawia, że BEemka ma już tylko matematyczną szansę. Jeśli chodzi o ich wtorkowych rywali, to sami zastanawiamy się jaka ‘aura’ panuje wokół drużyny Merkurego. Dwa spotkania w grupie mistrzowskiej zakończyły się dwoma zwycięstwami drużyny w granatowych strojach. Tak jak jednak wspomnieliśmy – czy strata dwóch punktów nie będzie niosła za sobą przykrych konsekwencji? Dużo w tej kwestii wyjaśni się jutro wieczorem, gdzie dwa spotkania rozegra CTO Volley. A sam wtorkowy mecz? Rozpoczął się lepiej dla BEemki Volley i zaczęliśmy się wówczas zastanawiać czy nie będzie powtórki z meczu w rundzie zasadniczej, w którym tryumfowali gracze Daniela Podgórskiego. Finalnie BEemka wygrała pierwszą odsłonę do 18. W drugim secie mieliśmy zwrot akcji, w którym Merkury już na samym początku seta zbudował sobie przewagę i nie wypuścił jej do końca, wygrywając finalnie do 15. Ostatni set rywalizacji rozpoczął się od bardzo mocnego grania pięciokrotnych Mistrzów, po którym objęli oni prowadzenie 10-4. Z czasem BEemka Volley zaczęła gonić swoich rywali, ale finalnie – z drugiego punktu cieszyli się gracze Piotra Peplińskiego!

BES Boys BLUM – Kraken 2-1 (21-12; 21-19; 17-21)

Sporo w obecnej kampanii było krytyki zespołu BES Boys BLUM. A to, że przegrywają, a to, że zdobywają mało punktów, a to że nie ten styl, a to że pozycja w tabeli nieciekawa. Faktem natomiast jest, że w dziewięciu ostatnich spotkaniach team Daniela Bąby wygrał aż sześciokrotnie, a to już wynik całkiem zacny. We wtorkowy wieczór okazali się oni lepsi od Krakena, który po porażce – znajduje się już w wybitnie nieciekawym położeniu. Aktualnie do miejsca barażowego team Jurija Charczuka traci już cztery punkty. Wracając jednak do wtorkowego spotkania – zaczęło się ono od zdecydowanej przewagi drużyny w szarych trykotach. Po problemach w przyjęciu u Krakena – BBB objął prowadzenie 11-7. W dalszej części było jeszcze gorzej i po asach serwisowych Daniela Bąby – BBB prowadzili już 16-9, a następnie nie mieli problemów z tym by zgarnąć pierwszy punkt (21-12). Zdecydowanie lepiej Kraken zaprezentował się w środkowej odsłonie. Po kilku atakach Volodymyra Krolenko, Kraken wysunął się na prowadzenie 14-8, które z czasem ewoluowało do stanu 19-14. Wydaje się wam, że nie da się tego wypuścić? Nie w przypadku Krakena. Kilka kiwek, wpadanie w siatkę czy wreszcie punkty Alexa Siwika sprawiły, że BBB zrobili come-back i finalnie wygrali partię do 19. To, co udało im się w środkowej odsłonie – nie dało rady ‘odtworzyć’ w finałowej partii. W niej jak już Kraken wysunął się na przewagę, to nie odpuścił aż do samego końca. Ostatecznie finałowa partia zakończyła się wynikiem 21-17 dla ostatniej drużyny w drugoligowej stawce.

MiszMasz – Team Spontan 1-2 (7-21; 18-21; 26-24)

Po bardzo dużym rozczarowaniu, którym bez wątpienia była porażka MiszMaszu z Portem Gdańsk, team Jakuba Waszkiewicza przystępował do drugiego spotkania we wtorkowy wieczór. Tym razem ich rywalem była ekipa Team Spontan, która co wskazuje tabela – jest od ‘Portowców’ wyraźnie mocniejsza. Fiasko po pierwszym meczu sprawiło, że gracze MiszMaszu snuli się w pierwszym secie po parkiecie, a ich rywal wyglądał jak pluton egzekucyjny. Efekt? Miażdżąca przewaga drużyny w pomarańczowych strojach, udokumentowana ich zwycięstwem do 7. Zdecydowanie lepiej MiszMasz zaprezentował się w środkowej odsłonie, w której wykorzystali fakt, że ich rywal grał na absolutnym luzie i przesadnie nie spiął się o wynik. W połowie seta po bloku Michała Wicika, underdog spotkania wysunął się na prowadzenie 10-8. Już po chwili Spontan zdołał doprowadzić do wyrównania po 10 i walkę punkt za punkt oglądaliśmy aż do stanu po 18. Końcówka seta to zdecydowanie więcej zimnej krwi po pomarańczowej stronie siatki i po punktach Igora Kazello, Adriana Majkowskiego czy Mariusza Krynickiego, Spontan zapewnił sobie drugi punkt w meczu. Trzecia odsłona to partia, w której niemal przez cały czas przewagę mieli gracze MiszMaszu. W końcówce seta prowadzili już nawet 20-17, ale ich rywal zdołał wrócić do gry. Po emocjonującej końcówce MiszMasz zdołał jednak wyszarpać rywalom zwycięstwo z rąk i zdobył bardzo ważny punkt w kontekście utrzymania. W ostatnim meczu – o ligowe ‘być, albo nie być’, MiszMasz zmierzy się z ADS Volley.