Liga: Druga Liga - Jesień 2019

Mental Block – Wirtualna Polska

W meczu Mental Block z Wirtualną Polską, jedna z drużyn udowodniła, że… ma dobry Mental. Mamy tu na myśli dwa najbardziej wyrównane sety – pierwszy i trzeci – gdy w kluczowych momentach Mentaliści zaprezentowali się lepiej niż Wirtualni. W pierwszej odsłonie, etatowy MVP (5 zwycięstw, 5 gwiazdek) i najlepszy punktujący drugiej ligi, Marcin Jacyno nie bał się zaryzykować przy piłce setowej i zakończył seta asem serwisowym. Z kolei w trzecim rozdaniu, gdy Wirtualni odrobili kilka punktów straty i wydawało się, że przy stanie 20-19 mogą doprowadzić do gry na przewagi, popełnili prosty błąd w ataku, co poskutkowało zakończeniem spotkania. Jedynym setem, w którym Niebiescy nie pozwolili się do siebie zbliżyć, był set drugi – to w nim Łukasz Hernik (awans na 2 miejsce w klasyfikacji punktujących) i Maciej Krajewski zgłosili angaż do zgarnięcia podwójnego zaproszenia na mecz Trefla Gdańsk. Może kolejnym razem uda się zdetronizować kolegę z drużyny? W przypadku Wirutalnej Polski, z jednej strony bez zmian i najlepszym punktującym był Adam Wajner, jednakże z drugiej strony, całkiem obiecujący debiut zaliczył Dawid Bartel. Kolejna szansa na udowodnienie swoich umiejętności z AllSix by Decathlon w następny poniedziałek.

DCT Gdańsk – Bombardierzy

W spotkaniu Kontenerowców z Bombardierami faworytem byli ci drudzy i dość szybko udowodnili, że Redakcja nabrała wprawy w typowaniu wyników spotkań. Przy stanie 3:5 Michał Dąbrowski i Andrzej Pikor popisali się kilkoma skutecznymi atakami, wyprowadzając swoją drużynę na wyraźnie prowadzenie, którego nie oddali do końca seta (wygrana do 10). Do ekipy DCT wkradła się niepotrzebna nerwowość, co mocno wpłynęło na jakość prezentowanej gry. Nie dziwimy się, że w drużynie panuje niezadowolenie. Nie bez powodu mówi się, że atmosferę budują wyniki. Mamy jednak wrażenie, że drużyna DCT cały czas nie potrafi uwolnić swojego potencjału, a trzeba przyznać, że momentami go pokazują, tak jak choćby Paweł Pesta, który dwa razy z rzędu zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki. Bombardierzy odpłacili jednak pięknym za nadobne. Maciej Gruba (MVP, 10 punktów) zakończył drugiego seta dwoma asami pod rząd, podobnym wyczynem w trzecim secie popisał się Andrzej Pikor. Na osobny fragment zasługuje jednak gra obecnych na tym meczu przedstawicielek płci pięknej. Ich postawa w obronie była naprawdę godna podziwu. Rodzynek wśród kontenerowców – Magdalena Bielawska – przyjmowała piłkę nawet głową, zaś parady obronne Aleksandry Basendowskiej i Julii Tryzny momentami wprawiały w osłupienie (przechodzące w strach, czy aby na pewno nikomu się nic nie stanie!). Wisienką na torcie była perfekcyjna kiwka Magdaleny Czapiewskiej, której bez wątpienia nie powstydziliby się pierwszoligowi rozgrywający (zaufajcie nam). Może to właśnie ilość Pań na parkiecie jest kluczem do zwycięstwa? DCT ma tydzień czasu na przemyślenia. Kolejny mecz i realna szansa na zwycięstwo – z rezerwami Speednetu – już 14 października.

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Seargin

Drużyna Seargin nie przestaje nas zaskakiwać. W środę urwali punkt drużynie Bombardierów, aby dzień później, jak równy z równym, powalczyć z Trójmiejską Strefą Szkód 2. Niestety, potwierdziły się środowe przypuszczenia związane z kontuzją rozgrywającego Trójmiejskiej Strefy Szkód – Radosława Czernieckiego. Kontuzja kolana wyłączyła go z rywalizacji przeciwko Informatykom. Mamy nadzieje, że Radek niedługo do nas wróci bowiem jest nie tylko dobrym graczem, ale również pozytywnym duchem drużyny. W czwartkowym meczu, w roli rozgrywającego zastąpił go Radosław Sadłowski. Pierwszy set to wyrównana partia, która momentami przypominała partię Kasparow kontra komputer. Akcja za akcję, punkt za punkt. Dopiero przy stanie 15-15 komputer (Seargin) się zawiesił, a Kasparow (TSS2) mógł krzyknąć szach-mat i wygrać seta do 16. Druga odsłona była niemal kopią pierwszej. Ponownie pod koniec seta TSS2 zdołało odjechać rywalom. Finałowa partia to ponowna, bardzo dobra gra ‘Białych’ dzięki czemu wygrali seta i mogli dopisać do swojego konta jeden punkt. Nie pomylimy się jeśli napiszemy, że taki wynik drużyna Seargin, przed rozpoczęciem zmagań, brałaby w ciemno. Poprzednia edycja to zaledwie jeden punkt. Zaczął się dopiero październik, a już mamy wyrobionych 500% normy. Good job. Na koniec gorzka pigułka dla TSS2. Jako Redakcja sądzimy, że to koniec marzeń o mistrzostwie, a i o podium będzie piekielnie ciężko. Może w przyszłym sezonie?

Thunder Team – DNV GL S*M*A*S*H

Patrząc na kończący się tydzień, w którym Thunder Team rozegrał aż trzy spotkania, trudno oprzeć się wrażeniu, że ten ostatni mecz, przeciwko DNV GL S*M*A*S*H, był teoretycznie najłatwiejszym. Przed pierwszym meczem pisaliśmy, że planem minimum jest osiągnięcie ośmiu punktów i Thunder ten plan zrealizował. Tak to już bywa z planem minimum, że ma on słodko-gorzki smak. Pierwszy set zaczął potężną ‘krótką’ Mateusz Waroczyk. Dalsza część seta była już dużo gorsza i do głosu doszła drużyna z parku naukowo-technologicznego. W czwartkowy wieczór, w ekipie DNV, zobaczyliśmy naprawdę mocnych graczy. Do dobrze znanych w lidze – Patryka Okulewicza oraz Sebastiana Pietrasa, dołączył niedoszły uczestnik poprzedniego meczu gwiazd – Rafał Pałka. Piszemy niedoszły, bowiem ze wszystkich wytypowanych graczy tylko Rafał nie dotarł na spotkanie. To wszystko sprawiło, że ekipa DNV zaskoczyła zgromadzonych w hali treningowych kibiców oraz zawodników i urwała seta faworyzowanej drużynie. Drugi i trzeci set był już pod dyktando scenarzysty, który nie potrafi zaskoczyć swojego odbiorcy nagłym zwrotem akcji. Wygrana do 13 oraz do 15 sprawiła, że Thunder wygrał spotkanie i zyskał dwa punkty. Coś nam podpowiada, że zawodnicy drużyny myślą raczej o stracie jednego punktu niż zdobyciu dwóch.

Port Gdańsk – Omida Team

Siódme spotkanie – siódme zwycięstwo. Seria doprawdy imponująca. Wynik, którym jak do tej pory, mogą pochwalić się drużyny, które można policzyć na palcach jednej ręki. Uważamy, że Omidzie można zarzucić kilka rzeczy, ale bez wątpienia nie jest to skuteczność. Logistycy wyglądają na drużynę kompletną. Gdy dołożymy do tego fakt, że rekonwalescencja po złamanej ręce, środkowego – Konrada Gawrewicza, przebiega nad wyraz szybko i jest szansa, że zobaczymy go jeszcze w tym sezonie, to mamy drużynę na awans. Dla zobrazowania obecnej sytuacji posłużymy się małym przykładem. Niewielu z Was, drodzy czytelnicy wie, ale początkowo MVP czwartkowego spotkania z Portem – Rafał Środa, miał występować w innej drużynie. Finalnie tak się nie stało i Rafał gra w Omidzie, walnie przyczyniając się do wyników osiąganych przez drużynę. W czwartkowy wieczór mieścił piłkę po prostej mimo, że wydawało się to nierealne ze względu na odległość bloku od antenki. Kto wie jak wyglądaliby Logistycy bez Rafała? Jeśli chodzi o Portowców, to zastanawiające jest jak wyglądałaby ich gra gdyby nie fakt, że zabrakło w ich szeregach najlepszego zawodnika – Piotra Baja. Z drugiej strony, „odkurzony” został Marcin Kropacz, którego ostatnim razem widzieliśmy w poprzednim sezonie.