Kategoria: Bez kategorii

MATCHDAY #10

Za nami środowa seria gier, w której nie brakowało emocji. W pierwszej lidze, kapitalną dyspozycję potwierdzili gracze Eko-Hurt, którzy po wygranej z Trójmiejską Strefą Szkód, zameldowali się na pierwszym miejscu. W najciekawszym meczu drugoligowym, dość nieoczekiwanie Gonito Volley ograło Team Spontan, nie pozwalając im przy okazji na zdobycie ani jednego punktu. W trzeciej lidze, pierwszy punkt w sezonie stracili z kolei gracze Chilli Amigos. Zapraszamy na podsumowanie.

CTO Volley – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-11; 21-12; 21-8)

To już powoli przestaje być zabawne. Pośmialiśmy się, podroczyliśmy, ale uwierzcie. Zrobić opis meczu CTO Volley w drugoligowych rozgrywkach jest prawdziwym horrorem. Przecież opis każdego spotkania mógłby wyglądać tak samo, z tą tylko różnicą, że wynik w nagłówku byłby inny. Obecnie wydaje się, że CTO uprawia inną dyscyplinę sportu niż pozostałe drużyny w ligowej stawce. Czasami wygląda to tak, jakby Pan od włefu w szkole podstawowej postanowił zepsuć zabawę uczniom i wziął udział w konkursie siłowania się na rękę. Przed spotkaniami graczy w pomarańczowych nie zastanawiamy się czy CTO wygra, nie zastanawiamy się nawet czy wygrają do zera. Zastanawiamy się, czy przeciwnik zdoła ugrać w każdym z setów dziesięć oczek. Drużynie BH Rent MiszMasz z dyszki udało się wyjść dwukrotnie. Kto wie, czy nie udałoby się im również w trzeciej odsłonie, gdyby w składzie drużyny wystąpił absolutny lider drużyny – Mateusz Berbeka. Gracz ten w związku z kontuzją musiał odpuścić jednak mecz. W związku z tym MiszMasz musiał nieco przemodelować swoją taktykę i kilku graczy zobaczyliśmy na nietypowych dla siebie pozycjach. Podsumowując spotkanie – dla CTO był to kolejny nudny dzień w biurze. MVP spotkania wybrany został Mikołaj Skotarek. Na ten moment nikt jeszcze nie wiedział, jak ten atakujący zagra w drugim meczu…

Trójmiejska Strefa Szkód – Eko-Hurt 0-3 (16-21; 20-22; 15-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w przedmeczowej zapowiedzi, w siedzibie Trójmiejskiej Strefy Szkód przed meczem z Eko-Hurt zamontowano drzwi obrotowe. Ze stałego składu, w związku z kontuzjami czy sprawami zawodowymi wypadli Piotr Watus, Łukasz Arciszewski, Marcin Dylowicz oraz Kamil Romański. Na ich miejsce, na placu gry zameldowali się nowi/starzy gracze w TSS-ie – Patryk Pleszkun oraz Kacper Buczkowski. Ponadto, na sypie zobaczyliśmy debiutującego w drużynie Marcina Jarosławskiego. Jak pech to pech. Nie dość, że zespół boryka się z problemami kadrowymi to na dodatek, już w pierwszym secie, kontuzji mięśnia dwugłowego nabawił się Patryk Pleszkun. W związku z tym, do końca meczu TSS musiał radzić sobie w szóstkę graczy. Patrząc na sprawę uczciwie trzeba Eko-Hurtowi oddać, że radził sobie od TSS-u lepiej, niezależnie od tego, czy ten grał w szóstkę czy siódemkę zawodników. Początek spotkania rozpoczął się idealnie dla ‘Białych’.  Po punktowej zagrywce Pawła Dawczaka oraz ataku będącego w dobrej dyspozycji Sebastiana Rydygera, Eko-Hurt prowadził już 10-5. Przewaga wypracowana przez ‘Hurtowników’ wystarczyła do tego, by kontrolować przebieg seta i wygrać go do 16. O ile w pierwszym secie poszło stosunkowo gładko, tak w drugim Eko-Hurt miał prawdziwe ‘ciężary’. W pewnym momencie, po bloku oraz ataku Kacpra Buczkowskiego, Trójmiejska Strefa Szkód objęła prowadzenie 15-12. Po chwili Eko-Hurt zdołał doprowadzić jednak do wyrównania (15-15) i do samej końcówki mieliśmy walkę punkt za punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali jednak ‘Hurtownicy’ i po bloku Konrada Gawrewicza wygrali seta do 20. Ostatnia odsłona nie była już tak emocjonująca jak środkowa partia. Po w miarę wyrównanej pierwszej połowie seta, w drugim więcej jakości zademonstrowali zawodnicy Eko-Hurt i wygrali seta do 15, a cały mecz 3-0. Dzięki kapitalnemu początkowi, gracze Konrada Gawrewicza rozsiedli się w fotelu lidera. Jeśli chodzi o TSS, najwyższy czas wziąć się do roboty.

Dream Volley – Dziki Wejherowo 3-0 (21-18; 21-17; 21-16)

Mimo, że w zasadzie kończymy czwarty tydzień rozgrywek to przed spotkaniem z Dzikami Wejherowo drużyna Dream Volley miała rozegrane na swoim koncie zaledwie jedno spotkanie. Na inaugurację, Dream Volley ograł innego z beniaminków – drużynę Allsix by Decathlon. W swoim drugim meczu zdawało się, że zadanie będzie nieco bardziej wymagające. Nie dość, że Dziki Wejherowo wygrały spotkanie z Allsix by Decathlon to kiedy już przegrywały z faworyzowanymi drużynami, prezentowały się naprawdę dobrze. Jako, że bardzo rzadko chwalimy drużyny, które przegrywają uwierzcie – coś musi być na rzeczy. Zanim rozpoczął się mecz, mieliśmy swoiste deja vu. Dziki jak to Dziki, wpadły na salę spóźnieni, przez co nie dość, że opóźnił się ich mecz to w dodatku kolejne, które były zaplanowane na późniejszą godzinę. Spotkanie rozpoczęło się od wysokiego prowadzenia Dream Volley (5-1, a następnie 9-3). Gdy wydawało się, że jest już w zasadzie pozamiatane, coraz lepiej zaczęli sobie radzić gracze w czerwonych koszulkach i sobie tylko znanym sposobem zdołali doprowadzić do wyrównania (16-16). Końcówka należała jednak do Dream Volley, w czym ogromny udział miał Jakub Perżyło, który w krótkim odstępie czasu dał swojej drużynie trzy oczka i walnie przyczynił się do wygrania seta do 18.  W drugim secie, Dziki również prezentowały się korzystnie.  W pewnym momencie prowadzili nawet (14-11), ale finalnie, otrzaskana z ligowymi zmaganiami ekipa Dream Volley najpierw doprowadziła do wyrównania (15-15), a następnie wygrała seta do 16. Ostatnia partia rozpoczęła się od wysokiego prowadzenia Dream Volley (12-5). Tak pokaźna zaliczka wystarczyła do tego, aby kontrolować przebieg seta. Nieco nerwowo zrobiło się pod koniec, kiedy siedmiopunktowa przewaga (18-11) stopniała do dwóch oczek (18-16), ale po chwili kropkę nad ‘i’ postawił Dariusz Tomaszewski i Dream Volley mógł cieszyć się z drugiego kompletu punktów w sezonie Jesień’21.

Bombardierzy – Speednet 2 3-0 (21-9; 22-20; 21-8)

Po dwutygodniowej przerwie od prawdopodobnie najlepszego meczu Speednetu 2 w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, ‘Różowi’ w środowy wieczór wrócili do gry. W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy, że dla ‘Programistów’ tak długa przerwa była najgorszą rzeczą, jaka mogła się wydarzyć. Jesteśmy niemal przekonani, że gdyby mecz z Bombardierami został rozegrany tydzień temu, wynik spotkania mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Dodatkowo, ‘Programistom’ z pewnością nie pomógł fakt, że w drużynie zabrakło Piotra Przywieczerskiego, który umówmy się – do trzecioligowych parkietów pasuje jak świni siodło. Po drugiej stronie siatki istniała obawa, że w meczu nie wystąpi lider drużyny – Michał Dąbrowski. Ostatecznie, gracz ten dotarł do Ergo Areny, co ‘Programiści’ mieli okazję poczuć na własnej skórze. W pierwszym secie gracz ten do spółki z debiutującym w SL3 Rafałem Wróblewskim odbierali wręcz chęć do życia. Nie wiemy, czy wynikało to z zapowiedzi przedmeczowej, a raczej typu Redakcji, ale Bombardierzy wręcz gnoili swoich rywali, by ostatecznie wygrać seta do 9. Dziwny to był mecz. Jak bowiem wytłumaczyć to, co wydarzyło się w drugim secie i zestawić go z pozostałymi? Owszem, rozumiemy rotację w składzie, ale mimo wszystko. W drugim secie Speednet zaprezentował zdecydowanie lepszą siatkówkę. W pewnym momencie zwietrzyli oni szansę na wygranie seta. ‘Programiści’ byli wręcz przemotywowani. Tak było, kiedy przy stanie 11-11 doszło do nieporozumienia w ekipie ‘Różowych’, w efekcie którego wywiązała się między nimi sprzeczka, która zaowocowała dwoma żółtymi kartonikami. Mimo tej sytuacji, Speednet nie przestawał dobrze grać. W końcówce ‘Różowi’ stanęli przed szansą wygrania dwóch piłek setowych. Misterny plan wybił im z głowy Michał Dąbrowski oraz…oni sami. Po dwóch błędach w ataku, seta wygrali Bombardierzy. Trzecia partia nie stała już na zbyt wysokim poziomie. Może inaczej. Na trzeciego seta wyszła jedna drużyna, która wygrała go do 8, a cały mecz 3-0.

CTO Volley – Dream Volley 3-0 (21-13; 21-15; 21-9)

Spotkanie z Dream Volley anonsowaliśmy jako najtrudniejsze, z dotychczasowych spotkań drużyny CTO w drugoligowych rozgrywkach. Czy tak faktycznie było? Cóż, jest to sprawa dyskusyjna. Dream Volley miał w tym spotkaniu swoje pięć minut i co do tego wątpliwości nie mamy. Z drugiej strony, kiedy CTO podkręcało tempo to gracze Mateusza Dobrzyńskiego nie mieli zbyt dużo do powiedzenia. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od prowadzenia graczy w pomarańczowych trykotach. Co ciekawe, przy stanie 8-2 dla CTO, pięć punktów na swoim koncie miał Mikołaj Skotarek. W dalszej części seta przewaga CTO była na tyle duża, że w powietrzu pachniało meczem z Nielotami. Ostatecznie, rozmiary porażki zmiejszył środkowy Dream Volley – Jacek Kalwas, który był tak nakręcony na to spotkanie, że przybył na salę…we wtorkowy wieczór. Serio. Drugi set rozbudził w nas nadzieje, że nie będzie on jak wszystkie dotychczasowe. Obie drużyny od początku seta zdobywały punkt za punkt. CTO Volley zdołało wyjść na dwupunktowe prowadzenie dopiero przy stanie 14-12. Końcówka seta należała już do faworytów, którzy wygrali tę partię do 15. Ostatnia odsłona wyglądała już tak, jakby gracze CTO spieszyli się na domu. ‘Oranje’ ogolili w nim swoich rywali do 9. Wartym odnotowania faktem jest to, że po raz drugi tego dnia, najbardziej wartościowym graczem meczu został Mikołaj Skotarek, który zdobył dla swojej drużyny 21 punktów. KOSMOS.

DNV S*M*A*S*H – Chilli Amigos 0-3 (14-21; 19-21; 6-21)

Do tej pory sądziliśmy, że Polską stolicą papryki jest miejscowość leżąca w województwie mazowieckim – Potworów. Okazuje się jednak, że fakt, że w środowy wieczór drużyna Chilli grała dwa spotkania oraz to, że byliśmy umówieni na zdjęcie drużynowe sprawił, że w Ergo Arenie pojawili się wszyscy gracze drużyny. Dodatkowo, ‘Amigos’ zadbali o Panią Agnieszkę ofiarowując jej koszulkę Chilli. Przed pierwszym meczem atmosfera była kapitalna. Wydawało się bowiem, że Chilli są w stanie sięgnąć w środowy wieczór po komplet punktów. Pierwszym rywalem drużyny Grzegorza Walukiewicza była drużyna DNV S*M*A*S*H. W przywoływanym przez nas wywiadzie, jedna z zawodniczek DNV wskazała, że punkty powinny wpaść w przyszłym tygodniu, czym niejako potwierdziła, że gracze z Gdyni nie liczyli na większy sukces z drużyną Chilli Amigos. Finalnie, drużyna DNV S*M*A*S*H faktycznie przegrała spotkanie 0-3, ale zaprezentowali się w nim naprawdę przyzwoicie. W drugim secie DNV było bardzo bliskie tego, aby zdobyć pierwszy punkt w sezonie. Ostatecznie sztuka ta, podobnie jak w meczu z Portem się nie udała. Jesteśmy jednak przekonani, że rosnąca z meczu na mecz forma przyniesie wreszcie skutek. Na koniec słówko o Chilli. Po spotkaniu gracze w czerwonych koszulkach podkreślali, że prawdopodobnie wynika to z niekorzystnej fazy księżyca, ale to nie był ich dzień. Jak się później okazało, coś w tym było.

Gonito Volley – Team Spotnan 3-0 (21-15; 21-17; 21-17)

Wiecie, co tygryski lubią najbardziej? To też, ale nie tym razem. Lubią wygrywać. Radość, jaka zapanowała po meczu w zespole Gonito była zajebista. Wiemy, że trudno w to uwierzyć, ale Redakcji zdarza się robić czasem dobre uczynki. Przed meczem napisał do nas kapitan Gonito, czy nie dałoby rady wrzucić relacji live z tego spotkania. Okazało się, że był to bardzo dobry pomysł, bo samo spotkanie było ciekawe oraz nieszablonowe. Nie ukrywamy, że spodziewaliśmy się, że to wicemistrz poprzedniego sezonu wygra mecz. Z pewnością, na taki obrót sprawy liczyli zgromadzeni kibice Team Spontan. Kibice ci, nie przewidzieli jednak jednej rzeczy. No bez jaj, czy musimy to tłumaczyć? Co robi się gdy znajdzie się w pobliżu Tygrysa? Robi się wszystko, aby go nie wkurzyć. Hałas, tłum, obce środowisko może sprawić, że Tygrys się mocno zdenerwuje i rozszarpie napotkanego na drodze rywala. Tak właśnie wyglądało spotkanie ze Spontanem. Pisząc całkiem serio – Gonito Volley w środowy wieczór pokazało wyższość drużyny nad indywidualnościami. Ich przeciwnicy mieli tego dnia w swoich szeregach graczy, którzy spokojnie mogliby grać w pierwszej lidze. Jako drużyna nie wyglądali jednak zbyt dobrze. Jesteśmy niemal przekonani, że z czasem Team Spontan zaskoczy. Obecnie wydaje się, że potrzebują nieco więcej zgrania pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Jeśli chodzi o Gonito to z tego miejsca chcielibyśmy im serdecznie pogratulować. Lubicie polskie rapsy? Nawet jeśli nie to z pewnością znacie tekst Magika – ‘Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili – pokaż, że się mylili.’

Speednet – Sprężystokopytni & Kitku 2-1 (21-16; 24-22; 16-21)

Po czterech porażkach odniesionych na inaugurację – drużyna Sprężystokopytnych stanęła do rywalizacji ze Speednetem. W naszym odczuciu to Speednet był faworytem tego spotkania. Z drugiej strony, wiedzieliśmy o pewnych problemach kadrowych, które w ostatnim czasie spadły na drużynę. Dodatkowo, mimo że atmosfera w drużynie Sprężystokopytnych & Kitku nie należy w ostatnim czasie do najlepszych to jednak z tyłu głowy mieliśmy jedną rzecz. Chodzi o to, że mimo porażek ‘Niebiescy’ nie grali jakiejś totalnej padaki, na której myśl chciałoby się wymiotować. Uważamy, że przy odrobinie szczęścia, S&K mogłliby mieć spokojnie kilka punktów więcej. Przyspoilerujemy Wam trochę, ale w środowy wieczór, przy odrobinie szczęścia, ‘Niebiescy’ mogli wygrać. Pierwszy set rozpoczął się jednak lepiej dla czwartej siły poprzedniego sezonu. Po bloku powracającego do drużyny po dłuższej przerwie Kacpra Iwaniuka, Speednet objął prowadzenie 8-5. Od tego momentu, do samego końca seta, ‘Różowi’ nie wypuścili już wypracowanej zaliczki i wygrali partię do 16. Zdecydowanie więcej działo się w drugim secie. Ten rozpoczął się lepiej dla ‘Różowych’. Co ciekawe, pierwszy punkt w tej partii dla Speednetu został zdobyty przez debiutanta w SL3 – Sławka Janczaka, który kilkanaście sekund wcześniej wszedł na parkiet. Po kilku akcjach, Speednet objął prowadzenie 6-3. Kilkupunktowa przewaga utrzymała się do połowy seta, kiedy Sprężystokopytni doprowadzili do wyrównania 13-13. Gdy w końcówce seta Speednet prowadził 20-17 wydawało się, że za chwilę będzie ‘po zabawie’. Niestety dla ‘Różowych’, nieco inny plan na wieczór mieli ‘Niebiescy’, którzy po dwóch atakach Michała Szymańskiego doprowadzili do wyrównania (20-20). W końcówce przypomniała o sobie żywa legenda amatorskiej siatkówki na Pomorzu – Andrzej Masiak i Speednet wygrał seta do 22. Ostatnia odsłona należała do Sprężystokopytnych. ‘Niebiescy’ objęli prowadzenie (13-8) i dowieźli je do samego końca. Jeśli chodzi o cały mecz, nie sposób nie wspomnieć o licznych kontrowersjach sędziowskich, o które obie ekipy miały sporo pretensji. Tak czy siak. Speednet wygrywa trzecie spotkanie z rzędu. Jeśli chodzi o Sprężystokopytnych to sytuacja drużyny w tabeli zaczyna być bardzo niebezpieczna. 

Bombardierzy – Chilli Amigos 1-2 (17-21; 19-21; 24-22)

Z pewnością nie tak miał wyglądać środowy wieczór w przypadku Chilli Amigos. ‘Papryczki’ miały przyjechać na salę, odpękać swoje, pośmiać się, pogadać, a na koniec z poczuciem spełnionej misji wrócić do domu. Cóż, gracze Grzegorza Walukiewicza wypełnili ten plan niemal w 100%. Do pełni szczęścia zabrakło im jednego – kompletu punktów. Z drugiej strony, spotkanie z ‘Bombardierami’ mogło zakończyć się dla nich w dużo gorszy sposób. O ile w pierwszym secie Chilli szybko objęło prowadzenie (10-3) i w miarę bezproblemowo wygrało, tak w drugim zaczęły się tzw. ciężary. Przez większość drugiej partii zarysowała się delikatna przewaga Bomardierów, którzy wyszli na kilkupunktową przewagę (10-8, 14-11 oraz 17-14). Gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że to Bombardierzy sięgną po drugiego seta, przebudzili się gracze Chilli. Po punktowych atakach aktywnego – Krzysztofa Gasperowicza, ‘Amigos’ zdołali doprowadzić do wyrównania, a następnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.  To, co udało się drużynie Chilli Amigos w drugim secie, w trzecim już nie przeszło. Po bardzo emocjonującej trzeciej partii zakończonej grą na przewagi, po ostatni punkt sięgnęli gracze Bombardierów. Decydujący punkt asem serwisowym zdobył Dawid Piankowski. Na koniec warto podkreślić świetną atmosferę panującą w trakcie spotkania pomiędzy graczami obu drużyn. Podsumowując, zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi. W meczu pomiędzy Chilli a Bombardierami ponownie nie narzekaliśmy na nudę.

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Przed nami kolejne zmagania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W środę o podtrzymanie serii spotkań bez porażki powalczą pierwszoligowa ekipa Eko-Hurt, drugoligowe CTO Volley oraz trzecioligowa drużyna Chilli Amigos. Ponadto, do zmagań ligowych dołącza ostatnia drużyna w ligowej stawce – Team Spontan. Zapraszamy na zapowiedź.

CTO Volley – BH Rent MiszMasz

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Do zmagań ligowych po prawdziwym wpierd*lu spuszczonym Nielotom oraz drużynie Prometheus wraca drużyna demolka – CTO Volley. Mimo, że pomarańczowi rozegrali do tej pory cztery spotkania to pojawiły się już głosy, że ‘Oranje’ mogą wyrównać rekord EviRentu z sezonu Jesień’20 i wygrać wszystkie mecze w sezonie, zdobywając przy tym komplet punktów. Jeśli faktycznie doszłoby do takiej sytuacji, wynik ten byłby bardziej imponujący. Wszystko za sprawą tego, że obecna druga liga jest nieporównywalnie mocniejsza od tej, którą mieliśmy okazję obserwować rok temu. Z drugiej strony, ekipa CTO musi szukać nowych wyzwań. W przyszłości nikt nie będzie pamiętał, która z drużyn dokonała tego wyczynu jako druga, podobnie jak dziś niemal nikt nie pamięta, kto stanął na księżycu po Neilu Armstrongu. Nikt nie pamięta, kto był na podium tuż za Wojciechem Fortuną podczas igrzysk olimpijskich w Saporro. Podobnych przykładów moglibyśmy mnożyć bez liku. Jakiś czas temu powiedzieliśmy, że wygrana 50 spotkań z rzędu (pobicie rekordu Volley – 49 przyp. Red.) jest niemożliwa. Cóż, obecnie już tacy pewni nie jesteśmy. Przed CTO jednak bardzo długa droga. Piątym rywalem lidera drugiej ligi będzie ekipa BH Rent MiszMasz. Ekipa Tomka Walaskowskiego zaliczyła świetny początek sezonu, wygrywając aż trzy z czterech spotkań. Biorąc pod uwagę fakt, że w poprzednim sezonie wygrali 5 z 13 spotkań, obecny wynik jest tym bardziej imponujący. Czy ‘Hotelarze’ będą w stanie zaprezentować się z ‘Goliatem’ w korzystny sposób? Dużo zależy od ich sfery mentalnej. Uważamy, że MiszMasz powinien wziąć bardziej przykład z Dzików Wejherowo niż BES-BLUM Nieloty.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Trójmiejska Strefa Szkód – Eko-Hurt

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Od jakiegoś czasu, drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód miewała spore problemy kadrowe. Bardzo często ekipa Mateusza Woźniaka musiała posiłkować się nowymi graczami tak, by móc skompletować sześciu-siedmiu graczy. Nie inaczej jest i tym razem. Do TSS-u, przed meczem z Eko-Hurtem dołącza dwóch graczy, którzy w poprzednim sezonie bronili barw… Trójmiejskiej Strefy Szkód (mowa o zespole, który spadł z elity i nie wystawił składu do sezonu Jesień’21). Mowa tu o doskonale znanych z parkietów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – przyjmującym Patryku Pleszkunie oraz środkowym Kacprze Buczkowskim. Dodatkowo, do drużyny dołączył również rozgrywający Letniego Gdańska – Marcin Jarosławski, o którego biło się kilka innych ekip. Przypomnijmy, że gracz ten był powołany do meczu gwiazd drugiej ligi, ale finalnie przez kontuzję nie mógł w nim wystąpić. Wracając do samego spotkania wydaje się, że faworytem będzie drużyna Eko-Hurt. Gracze w białych koszulkach nie dość, że są jedną z dwóch niepokonanych drużyn w pierwszej lidze to na dodatek mają szeroką kadrę. Ponadto, co chyba najważniejsze do drużyny po nieudanym sezonie wróciła radość gry, która bez wątpienia przekłada się na wyniki. Po trzech rozegranych spotkaniach trudno wyciągać daleko idące wnioski, ale wydaje się że potencjalnie Eko-Hurt ma w obecnym sezonie ogromną szansę na to, by znaleźć się na podium. Jeśli wygrają z TSS-em będziemy mieli klarowne potwierdzenie.

Typ Redakcji:1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Dream Volley – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Po meczu z CTO VOLLEY, ZCP VOLLEY, MPS VOLLEY przyszedł czas na pojedynek z Dream Volley. Nie chcemy nikomu umniejszać, ale wydaje się, że spośród czterech wymienionych drużyn to Dream Volley dysponuje obecnie najmniejszym potencjałem. Obecnie ‘Marzycieli’ nie wymienia się wśród kandydatów do awansu i nie zmienia tego nawet fakt, że pierwsze spotkanie w sezonie, gdy przeciwnikiem był Decathlon wygrali 3-0. Należy pamiętać jednak o tym, że w poprzednim sezonie Allsix by Decathlon rywalizował na trzecim poziomie rozgrywkowym. Identycznie sytuacja ma się z Dzikami Wejherowo. Przestrzegamy jednak graczy Mateusza Dobrzyńskiego przed hurraoptymizmem. Dziki pomimo tego, że w poprzednim sezonie walczyły w trzeciej lidze, a obecny sezon to zaledwie jedna wygrana w czterech spotkaniach są ekipą, która jest w stanie powalczyć z rywalami teoretycznie o wiele silniejszymi. Po każdym ze spotkań z faworyzowanymi ekipami, mimo porażek 0-3, bardzo chwaliliśmy Dziki za charakter. Nie wykluczamy, że gdy dojdzie do spotkań z nieco słabszymi rywalami to Dziki mają ogromną szansę na ich ogranie. Czy nastąpi to już w środę? Trzeba sobie powiedzieć wprost – to rywal będzie faworytem, jednak kiedy tylko na placu gry stawi się całe stado Dzików (a nie czwórka jak ostatnio), potencjalnie możemy być świadkami dobrego i wyrównanego spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Bombardierzy – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Dotychczasowa rywalizacja pomiędzy Speednetem 2 a Bombardierami liczy trzy rozdziały. W każdym z nich górą była ekipa Bombardierów. Gracze Dawida Piankowskiego w minionym tygodniu rozegrali pierwsze spotkania w lidze po niemal roku. Przypomnijmy, że Bombardierzy z uwagi na problemy kadrowe byli zmuszeni odpuścić edycję Wiosna’21. Nie oznacza to jednak, że w ekipie w tym czasie wiało nudą. Do zespołu dołączył między innymi mający pierwszoligową przeszłość – Krzysztof Górzny. Dodatkowo, szeregi drużyny uzupełnili Paweł Pruszkowski oraz Rafał Wróblewski. Gracze ci nie zdążyli jeszcze zadebiutować w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta i być może sytuacja ta zmieni się w środowy wieczór. Czwarty pojedynek pomiędzy ekipami będzie pierwszym, w którym Redakcja jako minimalnego faworyta wskazuje ekipę Speednetu. ‘Różowi’ przystąpią do spotkania po swoim najlepszym występie w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnijmy, że ‘Różowi’ dwa tygodnie temu pokonali faworyzowaną drużynę Letniego Gdańska, co wywołało niemałe poruszenie wśród trzecioligowych ekip. Jedyne, czego może obecnie żałować Speednet to fakt, że nie zagrali oni kolejnego spotkania na gorąco. Jesteśmy niemal przekonani, że fala po wygranej z ‘Mentalistami’ niosłaby ich jeszcze długi czas. O tym, czy przez dwa tygodnie, pewności nie mamy. Mimo to, spodziewamy się wyrównanego pojedynku, w którym o wygranej zadecyduje dyspozycja dnia.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

CTO Volley – Dream Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Wydaje się, że spośród sześciu dotychczasowych rywali to właśnie drużyna Mateusza Dobrzyńskiego – Dream Volley ma wszystko do tego, by być najbardziej wymagającym przeciwnikiem dla CTO Volley. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie oznacza to rzecz jasna, że Dream Volley będzie faworytem spotkania. Tym, i to zdecydowanym będzie ekipa CTO. Wracając do Dream Volley to dla graczy w szarych strojach mecz przeciwko CTO będzie dopiero trzecim spotkaniem w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w sezonie Jesień’21. Jako, że w środowy wieczór ekipa Mateusza Dobrzyńskiego rozegra jeszcze spotkanie z Dzikami Wejherowo i będzie w tym meczu faworytem, istnieje szansa na to, że do meczu z CTO podejdą po dwóch wygranych z rzędu. Parafrazując jednak słynne powiedzonko – nie ma co dzielić skóry na żywym Dziku. Dopisywanie sobie punktów przed meczami nie wychodzi za często zbyt dobrze. Wracając do Dream Volley – gdyby gracze Mateusza Dobrzyńskiego zdobyli w środowy wieczór cztery punkty, poważnie rozważylibyśmy rozkładanie przed ich kolejnym meczem czerwonego dywanu. Z drugiej strony – z kim udowodnić swoją wartość jeśli nie z takimi tuzami? Przypomnijmy, że swego czasu Dream Volley w ‘LAS’ potrafił ogrywać bardzo silne trójmiejskie drużyny. Kto wie, może spotkanie z CTO okaże się dla nich punktem zwrotnym.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

DNV S*M*A*S*H – Chilli Amigos

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wracają Chilli Amigos. Gracze Grzegorza Walukiewicza od początku sezonu potwierdzają to, o czym mówi się od dawna, czyli że różnica poziomów pomiędzy drugą a trzecią ligą zdaje się być kolosalna. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie ‘Amigos’ zamknęli drugoligową stawkę z dorobkiem jednego punktu, podczas gdy w trzech dotychczasowych meczach sezonu Jesień’21 zdobyli komplet – dziewięciu oczek. Jeśli mówimy o różnicach poziomów nie sposób nie wspomnieć o różnicy dzielącej drużynę Chilli Amigos oraz DNV S*M*A*S*H. Jak do tej pory, drużyna z ulicy Łużyckiej w czterech dotychczasowych spotkaniach w sezonie Jesień’21 nie zdobyła ani jednego punktu. Najbliżej zrealizowania tego celu było 15 września, kiedy DNV w pierwszym secie postraszyło Wilki. Finalnie przegrali oni jednak tę partię do 19 i punktów muszą wypatrywać w innych spotkaniach. Obecnie, gracze z Gdyni muszą się naprawdę sprężyć. Sezon Wiosna’21 kończyli oni bowiem z dorobkiem pięciu oczek. W obecnym sezonie, celem postawionym przed drużynę było zdobycie większej ich liczby niż ostatnio oraz przerwanie koszmarnej passy przegranych z rzędu. Cóż, przed środowym meczem nie jesteśmy zbyt dużymi optymistami w kontekście potencjalnego wyniku drużyny DNV. Z drugiej strony, Chilli Amigos w sezonie Jesień’20 też miało zmieść z powierzchni ziemi Bombardierów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Gonito Volley – Team Spontan

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Jako ostatnia z trzydziestu sześciu drużyn, do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w obecnym sezonie dołącza Team Spontan. Mało kto wie, ale ze wszystkich ekip, które kiedykolwiek zagrały w SL3, a było ich pięćdziesiąt siedem, Team Spontan zapisali się jako pierwsi. W lutym 2019 r., kiedy zaczęliśmy zapisy do pierwszego sezonu to właśnie drużyna Piotra Raczyńskiego zaufała nam jako pierwsza. Co więcej, ‘Spontaniczni’ są jednym z pięciu zespołów, które występowały w każdym z sześciu sezonów. Co ciekawe, z drużyny którą pamiętamy z Wiosny’19 zaledwie dwóch graczy ma szansę na to, by zagrać w środowym spotkaniu z Gonito. Mowa tu o kapitanie – Piotrze Raczyńskim oraz Mariuszu Skierkowskim. Wydaje nam się, że obecnie Spontan jest nieco fałszywie odbierany przez drugoligowców. Gdzie nie przystawi się ucha, drugoligowcy nie dają większych szans ‘Spontanicznym’ na namieszanie w ligowej stawce. Jako Redakcja się temu trochę dziwimy. Przypominamy, że ‘Spontaniczni’ w poprzednim sezonie zajęli wysokie – drugie miejsce, co premiowało drużynę awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Czy powtórzenie tego wyniku przy taki silnej konkurencji jest możliwe? Dużo będzie zależeć od początku sezonu. Pierwszym rywalem Spontana będą ‘Tygrysy’, które mimo, że przegrały swoje doczasowe trzy spotkania to jednak pokazały pazur. Kolejną kwestią, przemawiająca za tym, że Gonito ma szansę na wygraną jest to, że… przegrali oni już trzy mecze. Wydaje się, że kadra Gonito jest obecnie na tyle mocna, że zwycięstwa są kwestią czasu. Czy dojdzie do niego już w środę? O to będzie piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Speednet – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Przy okazji przedostatniego meczu Sprężystokopytnych & Kitku pisaliśmy o tym, że drużyna znalazła się w dołku. Przegrana z AVOCADO friends oraz Epo-Project sprawiła, że obecny sezon staje się powoli dla ‘Niebieskich’ koszmarem. Jak inaczej nazwać sytuację brązowego medalisty poprzedniego sezonu, który w czterech meczach nie zdołał wygrać ani razu? Wydaje się, że nie wyniki są jednak w tym wszystkim najgorsze. W trakcie meczu oraz po zakończeniu spotkania z AVOCADO dało się zauważyć, że atmosfera w drużynie, pisząc najdelikatniej jak się da – nie jest zbyt ciekawa. Wydaje się, że obecny kryzys może się w najbliższym czasie jeszcze pogłębić. Z pewnością, całej sytuacji nie pomaga fakt, że w najbliższym meczu Sprężystokopytni zmierzą się ze Speednetem. ‘Różowi’ od początku obecnego sezonu również borykają się z pewnymi problemami. Zachowajmy jednak umiar. To, że w ostatnich meczach zabrakło jednego czy drugiego gracza nie oznacza, że Speednet przestałby nagle punktować. Co ciekawe, w przeciągu najbliższych ośmiu dni, drużyna Marka Ogonowskiego rozegra aż cztery spotkania. Sprężystokopytni zdają się być zaledwie przystawką przed daniem głównym, czyli spotkaniami z Szach-Matem, EviRentem czy Volley Gdańsk. Jako, że kalendarz jest dość napięty, a ekipa ma braki kadrowe, do drużyny INTERMARINE Speednetu dołącza znany z trójmiejskich parkietów – Sławomir Janczak. Bez wątpienia gracz ten będzie realnym wzmocnieniem drużyny.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Bombardierzy – Chilli Amigos

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Każda drużyna ma przeciwników, z którymi mają koszmarne wspomnienia. Dla reprezentacji Polski w siatkówce tym przeciwnikiem są Słoweńcy. Dla reprezentacji piłkarzy – niemal każdy. Dla Chilli Amigos taką drużyną są Bombardierzy. Aby zrozumieć, o czym mówimy, cofnijmy się do sezonu Jesień’20. Mniej więcej w środku października wydawało się, że kwestia mistrzowskiego tytułu w trzeciej lidze rozstrzygnie się pomiędzy MiszMaszem a Chilli Amigos. 21 października dokładnie na tym samym boisku (nr 3) doszło do pojedynku pomiędzy Chilli a Bombardierami. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy drużynę Grzegorza Walukiewicza jako murowanego faworyta do wygrania za komplet punktów. Dość nieoczekiwanie, spotkanie w stosunku 2-1 wygrali jednak Bombardierzy, którzy podeszli do niego bez zważania na sportową rangę ‘Papryczek’. Ostatecznie, do końca sezonu Amigos pogubili jeszcze sporo punktów, ale zła passa rozpoczęła się właśnie od Bombardierów. W obecnym sezonie ‘Papryczki’ rozpoczęły sezon idealnie. W trzech dotychczasowych spotkaniach Chilli sięgnęło po komplet punktów i zgodnie z oczekiwaniami graczy w czerwonych strojach – wyrastają oni na jednego z głównych kandydatów do podium rozgrywek. Czy w środowy wieczór historia zatoczy koło i Bombardierzy ponownie pokrzyżują plany swoim przeciwnikom? Mimo, że ekipa Dawida Piankowskiego rozpoczęła sezon od dwóch przegranych to zdaje się, że jakościowo ich gra wygląda lepiej niż miało to miejsce rok temu. Czy Bombardierzy zdołają potwierdzić te słowa w środowy wieczór?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #9

Przed wtorkowymi spotkaniami wydawało się, że wszystkie mecze potoczą się według typów Redakcji. Tyle teoria. W praktyce musimy zaakcentować kapitalną formę Oliwy Team, która wygrała spotkanie z faworyzowaną drużyną Hydry TSS. Ponadto, dość nieoczekiwanie pierwszy punkt w sezonie zdobyła drużyna Kraken Team. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – Volley Kiełpino 3-0 (23-21; 21-13; 21-13)

Zwycięzców, a w szczególności tych, którzy zgarniają komplet punktów nie wypada sądzić. Mimo to entuzjazm po spotkaniu z Volley Kiełpino, mając w pamięci to, co wydarzyło się w pierwszym secie, był dość umiarkowany. Nawiązując do słów z zapowiedzi meczowej na oficjalnym profilu drużyny Hydra TSS Gdańsk, spotkanie z Volley Kiełpino miało być puszczane dzieciom na dobranockę. Cóż, mamy nadzieje, że wszyscy Rodzice z Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zrobili inaczej. W innym przypadku dzieci, oglądając pierwszego seta, mogły mieć w nocy koszmary, co z kolei sprawiłoby, że nierozważni Rodzice musieliby zmieniać rano pościel. W pierwszym secie to Volley Kiełpino przez bardzo długi fragment prezentował się lepiej. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia zawodników z Kiełpina (5-1). Mimo, że w dalszej części Hydra zdołała wyrównać (7-7), dalej prowadzili grę. Sytuacja odmieniła się w końcówce, w której rozgrywający Hydry dołożył kolejny blok w obecnym sezonie i Hydra miała piłkę setową (20-18). Gdy wydawało się, że zaraz drużyny zmienią strony, trzy punkty z rzędu zdobyli gracze z Kiełpina (20-21) i wydawało się, że to oni zakończą seta wygraną. W końcówce dwoma atakami z rzędu popisał się jednak aktywny w spotkaniu – Kacper Wesołowski i Hydra ostatecznie wygrała seta do 21. Drugi oraz trzeci set nie przyniosły już wielkich emocji. Faworyt zagrał w końcu tak, jak na faworyta przystało i pewnie wygrał oba sety do 13. Tak jak pisaliśmy – zwycięzców się nie sądzi, jeśli chcecie przeczytać osąd gry Hydry we wtorkowy wieczór zapraszamy do podsumowania meczu z Oliwą. Na koniec słówko o Volley Kiełpino. Jeśli drużyna Fabiana Polita w pozostałych meczach będzie prezentować się tak, jak w pierwszym secie z Hydrą to o ich formę można być spokojnym.

Port Gdańsk – DNV S*M*A*S*H 3-0 (27-25; 21-14; 21-13)

Mecz przeciwko drużynie DNV S*M*A*S*H miał być zaledwie przystawką przed głównym daniem, które miała godzinę później skonsumować drużyna Portu Gdańsk. Jakby nie patrzeć, ekipa z doków mierzyła się z rywalem, który nie wygrał w SL3 od ponad 20 spotkań. Co więcej, w obecnym sezonie gracze DNV nie zdobyli ani jednego punktu. Jak zapewniała w wywiadzie przedmeczowym zawodniczka DNV S*M*A*S*H – Alina Tumidajewicz, przyjdzie taki dzień, w którym zza chmur wyjdzie słońce. Trzeba to napisać wprost – w pierwszym secie drużyna DNV S*M*A*S*H zagrała zdecydowanie najlepszą siatkówkę w obecnym sezonie. Od samego początku gra obu ekip była niezwykle wyrównana. Dość powiedzieć, że maksymalna przewaga, jaką jedna z drużyn osiągnęła w secie była zaledwie dwupunktowa. W końcówce, przy piłce setowej dla Portu doszło do kuriozalnej sytuacji, w której jeden z graczy, w tracie zagrywki rywali podszedł do trybuny zaglądając do swojej torby. Na szczęście obyło się bez przykrych konsekwencji. Mimo tego, po kilku piłkach setowych obu drużyn, z wygranej partii cieszyli się gracze z doków. Trzeba jednak przyznać, że była to naprawdę udana partia DNV. Kolejne odsłony nie były już tak wyrównane i emocjonujące. Port Gdańsk wygrał je dość gładko do 14 oraz 13. Bardzo dobre zawody rozegrali Karol Polanowski oraz debiutujący w obecnym sezonie – Tomasz Bobcow. Obaj Ci gracze zakończyli zawody z piętnastopunktowym dorobkiem.

ZCP Volley Gdańsk – BES-BLUM Nieloty 3-0 (21-18; 21-17; 23-21)

Szczerze powiedziawszy – baliśmy się o Nielotów. Nie wiemy czy wiecie, (mamy nadzieję, że nie) jak to jest, kiedy na bliskie Wam osoby spada pasmo niekończących się nieszczęść, podczas których zastanawiacie się, jak oni sobie z tym wszystkim poradzą? Dokładnie takie myśli mieliśmy od kilku dni w kontekście drużyny BES-BLUM Nieloty. Drużyna ‘Pingwinów’ przystąpiła do spotkania z ZCP Volley Gdańsk tuż po bardzo dotkliwej porażce, która odbiła się szerokim echem w trójmiejskim światku siatkarskim. Nie jest łatwo po czymś takim wyjść na mecz z kolejnym faworytem do mistrzowskiego tytułu i zagrać bardzo dobre spotkanie. Jesteśmy niemal przekonani, że na dziesięć drużyn, dziewięć zareagowało by gorzej, niż zrobiła to ekipa Nielotów. Nie wiemy, czy przed meczem, w samochodach było pite z żółtych puszek, ale Nieloty pokazały prawdziwą moc z charakterem. Owszem, drużyna ‘Pingwinów’ przegrała spotkanie 0-3, ale po meczu mogli schodzić z parkietu z podniesionymi głowami dziobami. Pisząc ostatnie zdanie mówimy całkiem serio. Po trzecim secie, w którym Nieloty stanęły przed ogromną szansą na wygranie partii, zdaje się, że dość poważny błąd popełnił sędzia prowadzący zawody. W efekcie przyznania punktu drużynie ZCP Volley Gdańsk, BES-BLUM stracił szansę na jeden punkt w meczu. Nie wiemy, jaki próg bólu mają pingwiny, ale strata tego punktu mogła ich naprawdę zaboleć. ZCP Volley Gdańsk, mimo że z problemami to wygrywa piąte spotkanie z rzędu w stosunku 3-0 i melduje się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Od kilku spotkań, w paru setach były jednak poważne sygnały ostrzegawcze. Jeśli w grze ZCP się coś nie zmieni, to kwestią czasu jest to, kiedy stracą oni punkty.

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-17; 18-21; 21-18)

Nie ukrywamy, że tego to się nie spodziewaliśmy. Miało być gładko, miało być przyjemnie, miało być ‘bez lipy’ a tymczasem Volley Gdańsk dość niespodziewanie stracił jeden punkt w meczu z BES-BLUM Kraken Team. W zapowiedzi przedmeczowej pokusiliśmy się nawet o stwierdzenie, że bardziej prawdopodobne od wygrania Krakena jest pojechanie nad jeziorko i zobaczenie potwora z Loch Ness. Cóż, potwór wychylił na chwilę łeb (w drugim secie), ale zanim zdążyliśmy wyjąć aparaty, aby to uwiecznić, schował się pod taflą wody. Zostawiając już nasze złote myśli z boku. Pierwszy set był dość wyrównanym pojedynkiem do stanu 13-12. Po ataku oraz dwóch asach serwisowego środkowego – Michała Pysza, Volley Gdańsk wyszedł na prowadzenie 18-12 i kwestia tego, kto wygra w pierwszej partii, była rozstrzygnięta. Od początku drugiego seta zanosiło się na to, że Volley – jak to ma w zwyczaju – pozwoli rywalom rozwinąć skrzydła i wygrać partię. Nie ma co umniejszać graczom Krakena, dla których był to zdecydowanie najlepszy mecz w sezonie Jesień’21. Podopieczni Ryszarda Nowaka od początku partii wyszli na prowadzenie (5-3). W drugiej części seta, po ataku wspomnianego wcześniej kapitana było już 16-13 i po chwili Robert Skwiercz, skutecznym atakiem zakończył drugą partię, co sprawiło z kolei, że Kraken zdobył pierwszy punkt w sezonie. Taki wynik nie zaspokoił drużyny BES-BLUM, która wyszła na trzeciego seta z myślą o wygranej. W końcówce ostatniej partii, na tablicy wyników było 18-18. O zwycięstwie w meczu zadecydował element zagrywki. Na zepsutą zagrywkę Krakena, dwoma asami serwisowymi odpowiedział nowy gracz w drużynie Volley Gdańsk – Łukasz Jurczyk i szósty, bezpośredni pojedynek obu drużyn przeszedł do historii.  

Hydra TSS Gdańsk – Oliwa Team 1-2 (13-21; 19-21; 21-15)

Jako, że przy okazji pierwszego meczu Hydry, parafrazowaliśmy słowa z oficjalnej zapowiedzi profilu tej drużyny, tym razem nie mogło być inaczej. Z wspomnianą zapowiedzią meczu nie sposób się nie zgodzić. Na profilu napisano bowiem, że mecz z Oliwą nie będzie horrorem i co do tego nie mamy wątpliwości. Trzymając się nomenklatury – był to dramat. Ok, być może jesteśmy zbyt surowi w naszych osądach, ale odpowiedzmy sobie wprost. Czyż podobne myśli nie kłębią się w głowach graczy Hydry (których notabene jest 11)? Powiedzmy sobie wprost. Jako Redakcja, kiedy drużyna zagra topowe spotkanie to o tym piszemy. Kiedy zagrają słabo jak we wtorkowy wieczór to również nie zamierzamy zakłamywać rzeczywistości. Symptomy tego, że nie jest to perfekcyjny dzień Hydry otrzymaliśmy już w trakcie spotkania z Volley Kiełpino. Mecz z Oliwą był tylko potwierdzeniem. Finalnie w spotkaniu z graczami Dawida Karpińskiego bestia poślizgnęła się na Oliwce i zaliczyła glebę. W opisie meczu skupmy się jednak na graczach z serca Gdańska. Nie wiemy, czy zgodzą się z nami sami zawodnicy, ale mecz przeciwko Hydrze był najlepszym spotkaniem Oliwy od 22 czerwca, kiedy to ograli drużynę Nielotów. Z drugiej strony zastanawiamy się, czy nie był to ich najlepszy mecz w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta ever. Ależ we wtorkowy wieczór to żarło. Przykładowo, Maciej Pochyluk będzie się śnił graczom Hydry przez co najmniej kilkanaście dni. Właśnie o takich indywidualnych występach zwykło się mówić w kontekście dnia konia. Podsumowując. Mimo, że w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że to Hydra jest zdecydowanym faworytem spotkania to nie umknęła nam dobra dyspozycja Oliwy w obecnym sezonie. Ta we wtorkowy wieczór została udowodniona w najlepszy z możliwych sposobów. Brawo Panowie za wytrwałość. Jak widać, opłaca się czekać.

Port Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (15-21; 21-15; 19-21)

Szkoda, że w podsumowaniu pomeczowym nie możemy się skupić na wydarzeniach stricte sportowych. Mimo, że było to naprawdę dobre i wyrównane spotkanie to zostało to przykryte przez coś, czego nienawidzimy i czego nie chcemy oglądać. Zanim mecz się w ogóle rozpoczął, na przedmeczowej rozgrzewce kontuzji łydki nabawił się kapitan ACTIVNYCH Gdańsk – Artur Kurkowski. Pod koniec meczu z kolei, koszmarną kontuzję stawu skokowego odniósł z kolei lider Portu Gdańsk – Karol Polanowski. Jak zauważył rozgrywający ACTIVNYCH, łącząc obie drużyny w jedną mielibyśmy gotową nazwę – ‘Kontuzjovani Gdańsk’. Pisząc całkiem serio mamy nadzieję, że obaj Ci gracze dołączą szybko do swoich zespołów. Jeśli chodzi o samo spotkanie to zaczęło się ono zgodnie z predykcjami Redakcji. W pierwszej odsłonie to ACTIVNI prowadzili grę. O ile pierwsza część seta była w miarę wyrównana to w drugiej części ACTIVNI zdołali wyjść na prowadzenie (18-13) i finalnie wygrali go do 18. W drugiej partii inicjatywę przejął Port. Mimo, że ACTIVNI byli zdecydowanym faworytem – ‘Portowcy’ mówiąc kolokwialnie mieli to gdzieś. Gracze w granatowych koszulkach wyszli na prowadzenie 13-7, co pozwoliło im na kontrolę seta do samego końca. Finalnie, drużyna z doków po świetnej grze wygrała do 15. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. Kto wie, jak by się on potoczył, gdyby nie sytuacja przy stanie 15-15. To właśnie wtedy wspomnianej wcześniej kontuzji nabawił się Karol Polanowski. Portowcy przez chwilę rozważali czy dokończyć spotkanie, ale ostatecznie wyszli na parkiet i po zaciętej końcówce musieli uznać wyższość swoich rywali.

Zmieszani – Letni Mental 3-0 (21-16; 21-13; 21-9)

Piąte spotkanie, piąte zwycięstwo, piąty komplet punktów. Czy można wyobrazić sobie lepszy początek sezonu? Obecny wynik Zmieszanych jest doprawdy imponujący. Na chwilę obecną podobnym wynikiem może pochwalić się jedynie drugoligowe ZCP Volley Gdańśk. Do grona tych drużyn ma co prawda szansę dobić kilka innych ekip, ale nie zmienia to faktu, że obecnie jesteśmy świadkami kapitalnej gry drużyny Edyty Woźny. Można wygrać raz, można drugi. Wygrać jednak pięć spotkań do 0 jest już sztuką. Po raz kolejny przestrzegamy jednak Zmieszanych przed hurraoptymizmem. Poprzedni sezon był niemal identyczny. Pięć wygranych, a następnie obniżka formy. W kolejnych meczach Zmieszani zmierzą się z ‘Portowcami’ oraz DNV S*M*A*S*H. Już teraz wiemy, że w obu tych meczach będziemy stawiali na 3-0 dla ekipy Edyty Woźny. Jeśli by się tak wydarzyło to mikstowy skład miałby niemal drogę ekspresową do podium rozgrywek. Jeśli chodzi o samo spotkanie to wiedzieliśmy ‘kto rządzi w kurniku’. Bezdyskusyjnym faworytem meczu byli gracze Edyty Woźny. O ile w pierwszym secie ‘Mentaliści’ wyglądali jeszcze po japońsku (jako-tako), tak z czasem przewaga Zmieszanych była coraz bardziej przekonująca. W drugim secie Zmieszani ograli swoich rywali do 13. Jeszcze bardziej surowi byli w ostatniej odsłonie kiedy ogolili ich do 9. Kolejne, kapitalne spotkanie rozegrał środkowy Artur Maksimov, który dołożył pięć bloków i jest zdecydowanym liderem w klasyfikacji najlepiej blokujących graczy trzeciej ligi.

Epo-Project – Sprężystokopytni & Kitku 2-1 (21-16; 15-21; 21-18)

‘Duma Żukowa’ przystępowała do spotkania z bilansem dwie wygrane oraz dwie porażki. Biorąc pod uwagę predykcje Redakcji przed rozpoczęciem sezonu, wynik taki można było odebrać jako niezły. Nie ukrywamy, że Redakcji wydawało się, że po dłuższej przerwie oraz tułaczce bez sukcesów, drużyna Epo-Project nie zwojuje raczej pierwszej ligi. Piąty pojedynek w sezonie SL3, z drużyną Sprężystokopytnych zdawał się być kluczowy. Albo ekipa poszłaby w górę i powalczyła o grupę mistrzowską, albo przegrałaby pojedynek i osunęła się w tabeli. W zapowiedziach meczowych wskazywaliśmy, że to właśnie Epo-Project będzie faworytem. Co ciekawe, nasz Ekspert – Maciej Kot wskazał, że Epo wygra to spotkanie w stosunku 3-0, czym wywołał niemałe poruszenie. Początek meczu był bardzo wyrównany. Jako pierwsi na trzypunktowe prowadzenie wyszli gracze z Żukowa (13-10). Trzypunktowa przewaga pozwoliła Epo na kontrolowanie boiskowych poczynań i wygranie pierwszej partii do 16. W drugiego seta lepiej weszli Sprężystokopytni. Po ataku Maćka Wysockiego ‘Niebiescy’ prowadzili 15-10 i spokojnie dowieźli wygraną do końca. O wygranej w meczu musiała zadecydować ostatnia odsłona. Trzeci set rozpoczął się podobnie jak dwa pierwsze – od wyrównanej walki. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Epo-Project. Po dotknięciu siatki jednego ze Sprężystokopytnych, Epo prowadziło 10-7 i mimo wyrównanej końcówki, prowadzenia nie wypuścili do samego końca. Po spotkaniu, Epo melduje się na drugim miejscu w ligowej tabeli. Jeśli chodzi o Sprężystokopytnych to notują oni czwartą porażkę z rzędu. Mimo to, we wtorkowy wieczór zobaczyliśmy całkiem niezłą grę w ich wykonaniu.

Wilki Północy – Team Looz 0-3 (13-21; 10-21; 17-21)

Po godzinie 21:00 do swojego piątego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpili gracze Team Looz. Jak do tej pory, ‘Czarne koszule’ wygrały trzy spotkania oraz zanotowały jedną porażkę. Mecz z Wilkami był zatem dla nich kluczowy. Jako, że margines błędu w trzeciej lidze zdaje się być naprawdę mały, ‘Czarni’ potrzebowali we wtorek kompletu punktów. Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn (9-9). Z każdą piłką wataha jednak słabła i druga część seta należała zdecydowanie do Team Looz, którzy zaczęli zdobywać taśmowo punkty, przy czym trzeba sobie powiedzieć wprost – Wilki postanowiły pójść im w sukurs, oddając kilka piłek za darmo. Ostatecznie, pierwszy set zakończył się zwycięstwem faworyzowanej drużyny 21-13. Jeszcze lepiej Team Looz poradził sobie w drugim secie. Wyglądali na gości, na których wycie wilków nie robi żadnego wrażenia. Od początku drugiego seta na karuzelę te sympatyczne zwierzątka zabrali Tomasz Swęda wraz z Mateuszem Michalskim. Cóż, miała być miła przejażdżka, a pod koniec Wilkom zbierało się już na wymioty. Finalnie set zakończył się wygraną Looz do 10. O niebo lepiej Wilki zaprezentowały się w trzecim secie. Co więcej, przez długi fragment wydawało się, że w spotkaniu dojdzie do podziału punktów. Mimo tego, że Wilki prowadziły już 17-13 to w końcówce zamiast sami zdobyć cztery punkty, pozwolili rywalom na zdobycie ośmiu. Niebywałe.

Zapowiedź – MATCHDAY #9

Na wtorkowy wieczór zaplanowaliśmy dziewięć spotkań. W pierwszej lidze o przełamanie złej serii powalczą drużyny Kraken Team oraz Sprężystokopytni. Na zapleczu, po dotkliwej porażce odniesionej z CTO Volley, swoje spotkanie rozegrają gracze BES-BLUM Nieloty. Jeśli chodzi o trzecią ligę to będziemy świadkami aż czterech spotkań. W dwóch z nich o kolejną wygraną za komplet punktów powalczą Zmieszani oraz ACTIVNI Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź dziewiątego dnia meczowego!

Hydra TSS Gdańsk – Volley Kiełpino

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Początek sezonu w wykonaniu Hydry był bliski ideału. Na dziewięć możliwych punktów, ekipa Sławka Kudyby sięgnęła po osiem oczek. Na rozkładzie bestii mamy ekipę Prometheus, BH Rent MiszMasz oraz Gonito Volley. We wtorkowy wieczór, bilans drużyny może okazać się  jeszcze bardziej imponujący. Gracze w złoto-czarnych strojach rywalizują bowiem z Volley Kiełpino oraz Oliwą Team i obojętnie, z której strony byśmy nie spojrzeli na naszą szklaną kulę wychodzi nam, że Hydra do swojego konta po dwóch najbliższych meczach powinna dopisać pięć-sześć oczek. Pierwszym rywalem Hydry we wtorkowy wieczór będzie drużyna Volley Kiełpino. Gracze Fabiana Polita wracają na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta po dwutygodniowej przerwie. Ostatnie spotkanie zawodnicy z Kiełpina rozegrali 6 września, kiedy to po przeciwnej stronie siatki stanęli gracze MPS Volley. Mimo, że podobnie jak przed wtorkowym meczem to rywale byli zdecydowanym faworytem spotkania, gracze Volley Kiełpino zdołali wygrać jednego seta i stać się sprawcami jednej z większych niespodzianek drugiego tygodnia rozgrywek. Mimo, że mecz rozegrany 6 września był naprawdę udany w ich wykonaniu to nie da się nie zauważyć, że Volley Kiełpino będzie miało trudno o powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, w którym zajęli siódme miejsce. W trzech dotychczasowych spotkaniach, gracze Fabiana Polita zdobyli bowiem zaledwie dwa punkty i wydaje się mało prawdopodobne, aby ten stan rzeczy miał się zmienić już we wtorek.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Port Gdańsk – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Przed ostatnim mecze Portu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta wskazywaliśmy, że Portowcy borykają się z pewnymi problemami, a ci wyszli na parkiet w meczu przeciwko Craftvenie i zdemolowali swojego rywala. Prawdziwy popis na zagrywce dał powracający po kontuzji ręki – Karol Polanowski. Gracz ten w trakcie spotkania z Craftveną zdobył aż dziesięć punktów z zagrywki, co jest wynikiem z kosmosu. Wynik ten nie jest również zbyt dobrym prognostykiem dla drużyny DNV, której największym problemem od dłuższego czasu zdaje się być przyjęcie. Od początku sezonu gracze Michała Białka pozwolili swoim rywalom na zdobywanie bardzo dużej liczby asów serwisowych. Było to odpowiednio 10 ze Zmieszanymi, 13 z Team Looz, 6 z PKO oraz 7 z Wilkami Północy. Sumując, wychodzi nam aż 36 punktów dla rywali w czterech spotkaniach. Statystyki, mimo że są niekorzystne dla graczy DNV to nie pokazują liczby zagrywek, po której DNV ratując sytuację, oddawało piłkę rywalom za darmo. Podsumowując, jeśli DNV chce poprawić dorobek punktowy z poprzedniego sezonu to powinno popracować w trakcie treningów nad tym elementem. Jeśli chodzi o ich rywali – Port Gdańsk to zagrają oni we wtorkowy wieczór dwa spotkania. Poza meczem z DNV o godzinie 20:00 zmierzą się również z ACTIVNYMI Gdańsk. Wydaje się, że ‘Portowcy’ nie wyobrażają sobie innego scenariusza niż ten, w którym do meczu z ekipą Artura Kurkowskiego podejdą z kompletem punktów z DNV.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

ZCP Volley Gdańsk – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Po tym, co wydarzyło się w piątkowy wieczór, gracze BES-BLUM Nieloty marzyli o tym, by wrócić na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w celu jak najszybszego zmazania plamy. Z drugiej strony – fatalną wiadomością jest, że to ich rywal – ZCP Volley Gdańsk będzie zdecydowanym faworytem wtorkowego starcia. Jeśli Nieloty zaprezentują się w podobny sposób jak w piątkowy wieczór to mecz może mieć podobny scenariusz. Z drugiej strony, wydaje się, że drużyna Mateusza Bone musiałaby się naprawdę napocić, aby zagrać równie słabo i jest to mało prawdopodobne. Nie ukrywamy, że tak po ludzku szkoda nam Nielotów. Zostawmy już mecz z CTO, ale spójrzmy na problem nieco szerzej. W czterech dotychczasowych spotkaniach w sezonie Jesień’21 ‘Pingwiny’ zwyciężyły tylko raz. Pisaliśmy o tym jakiś czas temu, ale napiszemy raz jeszcze. Machnęlibyśmy ręką, gdybyśmy wiedzieli, że Nieloty nie potrafią grać. Tak jednak nie jest. Widzieliśmy bardzo dobrą grę drużyny tyle razy, że jesteśmy pewni, że w końcu zaczną grać na miarę możliwości. Czy nastąpi to już we wtorek? Od początku obecnego sezonu, podobnych problemów nie mają gracze ZCP Volley Gdańsk. Drużyna Przemka Wawera rozegrała do tej pory cztery spotkania, w których zdobyła komplet oczek. Dołożenie trzech kolejnych oczek we wtorek, w obecnych realiach wydaje się obowiązkiem. O tym czy tak będzie, przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Jesteśmy po trzech pełnych tygodniach rozgrywek. Spośród wszystkich 36 drużyn biorących udział w sezonie Jesień’21, cztery ekipy wciąż czekają na pierwsze punkty. Biorąc pod uwagę fakt, że wśród tych ekip znajduje się również Team Spontan, który nie rozegrał ani jednego spotkania, liczba ta jest jeszcze mniejsza. Czemu o tym piszemy? Ponieważ wśród nich znajduje się BES-BLUM Kraken Team. Przed sezonem spodziewaliśmy się, że dłuższa przerwa z ligowymi zmaganiami może odbić się graczom Ryszarda Nowaka czkawką. Jakby tego było mało, z drużyny BES-BLUM do Epo-Project przeszło dwóch bardzo wartościowych graczy – Rafał Grzenkowicz oraz Karol Richert. Sumując to wszystko do kupy wiedzieliśmy, że Krakenowi będzie trudno, ale pisząc całkiem serio – w życiu nie przypuszczalibyśmy, że po czterech spotkaniach drużyna będzie miała na swoim koncie zerowy dorobek punktowy. Czy zmieni się to w najbliższy wtorek? Cóż, pisząc dyplomatycznie jest na to szansa. Z historii SL3 pamiętamy, że Kraken potrafił zdobywać punkty z Volley Gdańsk. Jako, że przez lata spędzone w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta drużyny w niej grające zdążyły przywyknąć do tego, że Redakcja ma tyle wspólnego z dyplomacją, ile w obecnym sezonie ze zdobyczą punktową Kraken to jedziemy. Żelaznym faworytem tego spotkania będzie Volley Gdańsk. Pisząc całkiem serio – bardziej prawdopodobne od wygrania Krakena byłoby odnalezienie potwora z Loch-Ness.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot):3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Hydra TSS Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Drugim tego dnia, a piątym rywalem Hydry TSS Gdańsk w sezonie Jesień’21 będzie Oliwa Team. Tak jak pisaliśmy przy okazji zapowiedzi pierwszego meczu Hydry we wtorkowy wieczór wydaje się, że będą oni zdecydowanym faworytem swoich spotkań i pięć punktów wydaje się być absolutnym planem minimum. Dla Oliwy Team, mecz przeciwko Hydrze będzie czwartym spotkaniem w obecnym sezonie. W trzech dotychczasowych gracze z ‘serca Gdańska’ przegrali z CTO Volley oraz MPS Volley, a następnie wzięli udany rewanż nad drużyną Gonito Volley za porażkę, którą odnieśli w sezonie Wiosna’21. Biorąc pod uwagę rangę rywali (CTO oraz MPS), dwa oczka w trzech spotkaniach nie są powodem do wstydu. Ba, pokusilibyśmy się nawet o stwierdzenie, że mamy przeczucie, że obecny sezon będzie dużo lepszy niż sezon Wiosna’21, który drużyna kończyła na dwunastym miejscu w tabeli. Dyspozycja Oliwy w obecna edycja jest tym lepsza, jeśli weźmiemy pod uwagę pewne problemy kadrowe, z którymi drużyna borykała się od początku sezonu. Z ekipy po dwóch sezonach do Prometheusa odszedł Michał Jasnoch. Ponadto, zespół od początku sezonu musiał radzić sobie bez etatowego rozgrywającego – Dawida Karpińskiego. Patrząc w perspektywie kolejnych meczów w sezonie Jesień’21, fakt że drużyna Oliwy będzie już po meczach z trzema kandydatami do awansu sprawia, że druga część sezonu może być tą, w której Oliwa zacznie punktować na miarę swojego potencjału, podczas gdy inne ekipy, z faworyzowanymi zespołami będą lawinowo tracić punkty.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot):3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Port Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po 15 dniach przerwy, do zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta wracają gracze ACTIVNI Gdańsk. Spadkowicz z drugiej ligi zanotował wyborny początek sezonu, potwierdzając to, że za wszelką cenę będą oni chcieli wrócić do drugiej ligi. W trzech dotychczas rozegranych spotkaniach ACTIVNI zdobyli komplet punktów, ogrywając kolejno Speednet 2, Wilków Północy oraz Niepokonanych PKO Bank Polski. Analizując przebieg dotychczasowych spotkań należy zauważyć, że największy problem ACTIVNYM stworzyli ‘Bankowcy’. Dwa z trzech setów kończyły się bowiem zwycięstwem ACTIVNYCH po grze na przewagi. Stara sportowa prawda mówi jednak, że szczęście sprzyja lepszym. Analizując sytuację w trzeciej lidze nie sposób nie zgodzić się z tym, o czym mówi się od dawna. Dość powszechną opinią w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta jest to, że różnica poziomów między drugą a trzecią ligą jest kolosalna. Obecnie komplet zwycięstw zaliczyły bowiem drużyny, które w poprzednim sezonie zajęły odpowiednio trzynaste oraz czternaste miejsce. Są takie ekipy, które wydają się zbyt mocne na trzecią ligę oraz zbyt słabe na drugą. Taką ekipą zdaje się być Chilli Amigos. Czy podobnie jest z ACTIVNYMI? Przypomnijmy, że drużyna Artura Kurkowskiego w drugiej lidze radziła sobie znacznie lepiej. Patrząc na liczbę punktów tam zdobytych można śmiało stwierdzić, że ACTIVNI będą głównym faworytem do wygrania ligi. Pewnym potwierdzeniem będzie rzecz jasna mecz z Portem, który w swojej historii zdobywał trzecie miejsce w trzeciej lidze. Mimo, że poprzedni sezon okazał się ogromnym rozczarowaniem wydaje się, że obecnie drużyna wraca powoli do formy. Czy to sprawia z kolei, że możemy się spodziewać ciekawego widowiska? Wszyscy na to liczymy!

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Zmieszani – Letni Mental

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Sytuacja w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta jest na tyle dynamiczna, że dwa tygodnie są w stanie całkowicie wywrócić nasze wyobrażenia o potencjale poszczególnych drużyn. Gdyby kilkanaście dni temu ktoś zapytał nas o to, jaką drużyną w obecnym sezonie będzie Letni Gdańsk, bez wahania odpowiedzielibyśmy – mocną. Cóż, zapewne będzie to przykre dla ‘Mentalistów’, ale dziś nasza wiedza jest już nieco większa. Jakby nie patrzeć, wynika z niej, że pomyliliśmy się szacując potencjał graczy w niebieskich trykotach. Na inaugurację mikstowy skład Letniego Mentala dostał po łbie od Speednetu 2, co wywołało niemałe poruszenie wśród ludzi znających realia Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Lepsza forma miała przyjść w meczu z ‘Bankowcami’. Jako, że ‘Mentaliści’ przegrali również z nimi to dotychczasową formę drużyny można określić zdaniem – chu*owo, ale jednakowo! Trzecim przeciwnikiem drużyny Letni Mental będzie zdecydowanie najmocniejszy z dotychczasowych rywali. Zmieszani od początku sezonu wygrali cztery spotkania, nie tracąc przy tym choćby seta. Wydaje się, że obecnie drużyna ma tyle argumentów, że kolejna wygrana 3-0 nie byłaby dla nikogo zaskoczeniem. Ba, z pewnością większą niespodzianką byłaby strata punktów przez Zmieszanych niż wynik 3-0. Z drugiej strony, mecze, w których jest się zdecydowanym faworytem bywają często meczami-pułapkami. Zdarza się, że drużyny często lekceważą swoich rywali bądź myślą, że mecz wygra się na stojąco. Aby sięgnąć po komplet oczek, Zmieszani muszą się sprężyć. Mimo, że przeciwnicy wciąż w obecnym sezonie nie wygrali to w swoich szeregach mają naprawdę wartościowych graczy.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot):3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Epo-Project – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystąpią do meczu po porażkach, które odniosły w poprzednim tygodniu rozgrywek. Mimo to, w zdecydowanie lepszych nastrojach do spotkania podejdą gracze Epo-Project. Dla graczy z Żukowa mecz przeciwko Sprężystokopytnym będzie już piątym w sezonie Jesień’21. Do tej pory gracze Miłosza Szymczaka wygrali dwa spotkania oraz odnieśli dwie porażki. Po czterech spotkaniach ‘Duma Żukowa’ znajduje się na piątym miejscu w pierwszej lidze. Wydaje się, że okazję do poprawienia tego bilansu Epo-Project we wtorkowy wieczór będzie miało doskonałą. Ich rywalem będzie ekipa, z którą jak do tej pory nie mieli okazji nigdy wcześniej rywalizować. Sprężystokopytni, bo o nich mowa, wciąż czekają na pierwszą wygraną w sezonie Jesień’21. W trzech dotychczasowych spotkaniach, drużyna Macieja Kota przegrywała z Volley Gdańsk, Szach-Mat oraz AVOCADO friends. O ile porażki z Volleyem czy Szach-Matem można drużynie ‘wybaczyć’, tak porażka z AVOCADO friends chluby ‘Niebieskim’ nie przynosi. Przypomnijmy, że ‘Weganie’ w dwóch poprzednich sezonach mieli potężne problemy z utrzymaniem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Rozumiemy, że Sprężystokopytni & Kitku rozegrali dopiero trzy spotkania, ale jeśli sytuacja szybko się nie odmieni to w obecnym sezonie właśnie oni będą jednym z najpoważniejszych kandydatów do spadku. Przed wtorkowym spotkaniem, sytuacji ‘Niebieskich’ nie poprawia z pewnością fakt, że to rywale będą zdecydowanym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0 

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Wilki Północy – Team Looz

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Mimo, że na początku obecnego sezonu krytykowaliśmy Team Looz, dziś będzie inaczej. W poprzednim tygodniu ‘czarne koszule’ gładko rozprawiły się z drużyną Craftveny, dzięki czemu na twarze graczy wrócił wreszcie uśmiech. Po czterech rozegranych spotkaniach Team Looz znajduje się na czwartym miejscu w tabeli, z trzema oczkami straty do liderującej drużyny Zmieszanych. Sytuacja ta może ulec zmianie, bowiem Team Looz stoczy mecz z Wilkami Północy i trzeba to powiedzieć wprost – będą dość wyraźnym faworytem spotkania. Nie ukrywamy, że jako Redakcja mamy spory ból głowy, musząc wytypować wynik spotkania. Na stole leżą dwie opcje. 2-1 lub 3-0 dla Team Looz. Gdybyśmy na to pytanie musieli odpowiedzieć tydzień temu, wskazalibyśmy na 3-0. Wilki w ostatnim czasie wygrały jednak z Niepokonanymi PKO Bank Polski, które chwilę wcześniej ograło… Team Looz. Rozumiemy, że mecz meczowi nierówny, ale pewne wnioski można z tych dwóch spotkań wyciągnąć. To, co wiemy na pewno to fakt, że trzecia liga w obecnym sezonie jest naprawdę wyrównana i każdy może wygrać z każdym. Żeby wygrać mecz trzeba się naprawdę spiąć. Wilki Północy, aby dołączyć do grona drużyn, które powalczą o podium rozgrywek, powinny wygrać najbliższy mecz. Jako, że jest to ich szóste spotkanie, potencjalna przegrana może sprawić, że na realizację własnych ambicji gracze z Północy będą musieli poczekać do wiosny.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #8

Za nami drugi w historii piątek z Siatkarską Ligą Trójmiasta. W drugiej lidze swoje mecze zgodnie wygrywali faworyci do awansu – CTO Volley oraz MPS Volley. W pierwszej lidze przełamali się gracze AVOCADO friends, którzy wygrali bardzo ważne spotkanie ze Sprężystokopytnymi. W trzeciej klasie rozgrywkowej czwarte spotkanie z rzędu za komplet punktów wygrała drużyna Zmieszanych. Zapraszamy na podsumowanie ósmej serii gier!

Sprężystokopytni & Kitku – AVOCADO friends 1-2 (21-19; 16-21; 18-21)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach – są takie spotkania, których drużyny po prostu potrzebują. Zestawienie ze sobą ekip, w których morale nie stały przed meczem na najwyższym poziomie sprawiłoby, że humory w jednej z nich uległyby znacznej poprawie. Z drugiej strony, przegrana drużyna pogrążyłaby się w kryzysie. Mecz pomiędzy Sprężystokopytnymi a AVOCADO friends od początku był wyrównanym i ciekawym widowiskiem. Pierwszy set lepiej rozpoczęli ‘Weganie’, którzy po chwili od pierwszego gwizdka prowadzili (9-5). Mimo czteropunktowego prowadzenia, gracze Arkadiusza Kozłowskiego błyskawicznie roztrwonili przewagę, pozwalając rywalom doprowadzić do wyrównania (9-9). Moment ten był absolutnym punktem zwrotnym, bowiem pozwolił Sprężystokopytnym nabrać wiatru w żagle. Mimo, że dalsza część seta była wyrównana to jednak dało się wyczuć, że to Sprężystokopytni dyktują warunki. Co z tego, że Weganie na każdy punkt rywala odpowiadali swoim, kiedy to Sprężystokopytni wygrywali? Finalnie set ten zakończył się wynikiem 21-19 dla drużyny Maćka Kota. Drugi set odmienił oblicze całego spotkania. Od początku tej partii to ‘Weganie’ byli lepszą stroną. Po ataku ze środka – Oleksandra Chapovskyia, AVOCADO prowadziło (7-4). Mimo, że z czasem Sprężystokopytni doprowadzili do wyrównania (13-13) to przy stanie 16-16 ‘Weganie’ włączyli beast mode i zmietli z planszy swoich rywali, zdobywając pięć punktów z rzędu i wygrywając do 16. Decydujący o zwycięstwie set zaczął się od mocnego uderzenia ‘Wegan’. Zanim Redakcja wyłoniła się zza kotar było już 11-3 dla ‘Wegan’. Takiej zaliczki na poziomie pierwszej ligi nie da się spieprzyć, choćby drużyna się naprawdę starała. AVOCADO pozwoliło swoim rywalom uwierzyć, że losy spotkania da się jeszcze odwrócić, ale finalnie wygrali tę partię do 18.

CTO Volley – BES-BLUM Nieloty 3-0 (21-5; 21-10; 21-8)

Nienawidzimy takich spotkań. Co by o nim tu napisać? Szczerze powiedziawszy cały opis meczu mógłby zostać zawarty w jednym słowie. W zasadzie mamy już nawet kilka gotowych propozycji. Gwałt. Deklasacja. Rzeź. Moglibyśmy tak wymieniać przez kilkanaście minut, ale każdy załapał już o co chodzi. Jako, że wypada napisać coś więcej no to jedziemy. Jak podaje National Geographic realnym problemem na plaży wyspy Marion jest to, że uchatki gwałcą pingwiny królewskie. Cóż, przyznamy Wam szczerze, że nie weryfikowaliśmy gdzie dokładnie leży wyspa Marion, ale podobne – dantejskie sceny wydarzyły się w piątkowy wieczór na naszych oczach w Ergo Arenie. W rolę uchatek wcielili się gracze CTO Volley, którzy nie mieli litości dla swoich rywali i w pierwszym secie wykręcili najwyższy wynik w obecnym sezonie. Żadna z drużyn nie wygrała bowiem seta ze swoimi rywalami do pięciu. Nieco lepiej ‘Pingwiny’ zaprezentowały się w drugim secie, w którym zdobyli dziesięć oczek. W trzecim secie, podobnie jak w pierwszym, nie udało im się wyjść z dyszki. Czy mamy coś na usprawiedliwienie Nielotów? Cóż, ekipa Mateusza Bone wystąpiła bez kilku ważnych ogniw. Mimo to uważamy, że bez względu na różnicę poziomów, taki wynik po prostu nie przystoi. Wydaje się, że BES-BLUM przegrał to spotkanie zanim wyszli w ogóle z szatni.

MPS Volley – Dziki Wejherowo 3-0 (21-17; 21-13; 21-14)

Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem sędziego wiedzieliśmy o tym, że obie drużyny będą miały problemy kadrowe. Mimo to, wydawało się, że więcej absencji będzie po stronie MPS. Finalnie gracze Jakuba Nowaka stawili się w Ergo Arenie w siedmiu graczy, w czasie gdy ich rywale zaledwie w czwórkę. Jeszcze kilka minut przed rozpoczęciem spotkania, Dziki próbowały ściągnąć posiłki, ale ostatecznie musieli stawić czoła faworyzowanym rywalom w bardzo okrojonym składzie. Nie ukrywamy, że w związku z takim obrotem sprawy, w powietrzu unosił się specyficzny zapach masakry, do której miało po chwili dojść. Mimo, że gracze w czerwonych koszulkach wystąpili w czwórkę to biorąc pod uwagę okoliczności oraz klasę rywala, ich dyspozycja była więcej niż dobra. Początek pierwszego seta rozpoczął się od wyrównanej walki. Na skuteczny atak Jakuba Klenczona po chwili odpowiedział Piotr Okoniewski i na tablicy pojawił się remis (10-10). Po chwili, MPS zdołał jednak wyjść na trzypunktowe prowadzenie (14-11), które dowiózł do samego końca. Drugi set rozpoczął się od pięciu punktów ekipy MPS-u. (5-0). Przewaga osiągnięta na samym początku seta pozwoliła MPS-owi na to, aby bez większej ‘spiny’ trzymać swojego rywala na dystans i w pełni kontrolować boiskowe poczynania. Trzecia odsłona, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od wyrównanej pierwszej połowy (11-11), po której MPS włączył drugi bieg i wygrał tę partię do 14, a cały mecz 3-0. Zastanawiamy się, jak wyglądałoby to spotkanie, gdyby Dziki wystąpiły w kompletnym składzie. Fakty są jednak takie, że MPS wygrywa trzecie spotkanie z rzędu, dzięki czemu meldują się na czwartym miejscu w ligowej tabeli.

CTO Volley – Prometheus 3-0 (21-12; 21-18; 21-6)

Po najkrótszym spotkaniu drugoligowym w obecnym sezonie, w którym CTO nie zdążyło się nawet spocić, przed spotkaniem z Prometheus gracze w pomarańczowych koszulkach mieli tyle czasu, że mogliby sobie jechać do maka, zjeść cheesburgera, przejrzeć facebooka i poplotkować na trybunach. Kiedy przyszedł odpowiedni czas i na hali rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego w tym spotkaniu, ekipa ‘Oranje’ wzięła się od początku do roboty. Od początku widać było, że mecz z Prometheusem będzie bardziej wymagającym zadaniem niż to, do którego doszło o godzinie 19:30. Trudniejsze w tym wypadku nie oznacza rzecz jasna, że wygrana CTO była choć przez sekundę zagrożona. Mimo to, ekipa CTO musiała się w tej partii w końcu trochę napocić. Szczególnie ciekawie było w drugim secie, w którym ekipa Prometheus ze stanu 14-8 dla rywali, doprowadziła do zaledwie jednopunktowej straty. Szczerze powiedziawszy, był to pierwszy moment drużyny CTO w obecnym sezonie, w którym gracze musieli się spiąć. Gdyby w porę gracze CTO nie zareagowali to kto wie, być może skończyłoby się ogromną niespodzianką, którą byłaby strata punktu. Ostatecznie, po dwóch atakach z prawego skrzydła Mikołaja Skotarka wszystko wróciło do normy i CTO wygrało tę partię do 18. Ostatnia odsłona to nawiązanie przez drużynę CTO do tego, co działo się w meczu z Nielotami. Nokaut. Po czterech rozegranych spotkaniach ekipa CTO melduje się na fotelu lidera i w obecnej dyspozycji może go już nie oddać do samego końca.

Zmieszani – Wilki Północy 3-0 (21-16; 22-20; 21-13)

W ostatnim czasie, wydało się, że Wilki Północy nie oglądają naszych magazynów. W sprawach organizacyjnych, kilkukrotnie informowaliśmy bowiem, że w związku z mistrzostwami Europy, które odbywały się w Ergo Arenie zaplanujemy piątek 18 września. Kiedy opublikowaliśmy terminarz, Wilki próbowały znaleźć sobie na mecz ze Zmieszanymi zastępstwo. Ostatecznie graczom z południa się to nie udało i ekipa w fioletowych barwach musiała przystąpić do spotkania bez swojego kapitana – Sebastiana Wilmy. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn (6-6). Jako pierwsi na prowadzenie, po dwóch skutecznych atakach Michała Szypszaka, wyszli gracze Edyty Woźny (8-6). Po chwili, Wilki zdołały doprowadzić do wyrównania (12-12). W drugiej części tej partii, Zmieszani po atakach Marcina Gorlikowskiego odzyskali trzypunktowe prowadzenie (16-13) i finalnie cieszyli się z wygrania pierwszej partii. Mimo, że była to ciekawa odsłona, była zaledwie przystawką przed daniem głównym, które otrzymaliśmy w drugim secie. Ten lepiej rozpoczęły Wilki. Po ataku nowego gracza w watasze – Tymoteusza Kalicha, Wilki prowadziły 8-6. Zmieszani zdołali wyrównać dopiero przy stanie 12-12, ale trzeba zauważyć, że od tego momentu do samego końca żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie trzypunktowej przewagi. Finalnie, w końcówce więcej szczęścia, zimnej krwi, oraz doświadczenia zaprezentowała ekipa Zmieszanych, dla której nie licząc fuzji ze Wstrząśniętymi było to pięćdziesiąte siódme spotkanie w SL3. Ostatni set rozpoczął się od stanu (6-6). Swoją drużynę na kilkupunktowe prowadzenie wyprowadził będący w kapitalnej formie – Jacek Kujałowicz, który najpierw zdobył punkt z ataku, a następnie trzykrotnie z rzędu asa serwisowego. Po chwili, Zmieszani prowadzili już 11-6 i emocje w tym spotkaniu były w zasadzie zakończone. Mimo przegranej – Wilki schodziły z parkietu z podniesionymi głowami. W piątkowy wieczór zagrali dobre spotkanie. Aby obecnie wygrać ze Zmieszanymi, trzeba jednak zagrać bardzo dobrze.

Speednet – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (21-16; 22-20; 21-13)

Przed piątkowym spotkaniem ze Speednetem, drużyna BES-BLUM Kraken Team miała ogromne nadzieje na to, że w końcu odwrócą kartę i zaczną punktować. Jak słusznie zauważono na profilu drużyny Kraken, mecze ze Speednetem zawsze były bardzo ciekawe. Dodatkowo, kończąc rywalizację w sezonie Jesień’20, nie zawahamy się tego napisać – Kraken był lepszą drużyną niż Speednet. Dodatkowo fakt, że ‘Programiści’ na początku obecnego sezonu nie imponowali szczególnie formą, a w piątkowy wieczór zmagali się z problemami kadrowymi pozwalał sądzić, że Kraken jest w stanie powalczyć o pierwsze punkty, a kto wie, nawet o wygraną. Początek meczu należał do Speednetu, który objął prowadzenie (10-6). Kilkupunktowa przewaga pozwoliła drużynie Marka Ogonowskiego na kontrolę spotkania i wygraną seta do 16. Zdecydowanie najciekawiej w meczu było w drugiej odsłonie. Od początku tej partii to Kraken miał inicjatywę (7-3). Po wyrównanej środkowej części seta, w końcówce swoją drużynę na prowadzenie 20-18 wyprowadził skutecznym atakiem kapitan BES-BLUM – Ryszard Nowak. Mimo dwóch piłek setowych, BES-BLUM nie wykorzystał swojej szansy. Na początek przewagę do jednego oczka zniwelował Andrzej Masiak, by następnie, mając piłkę w górze pomylił się dobrze dysponowany tego dnia środkowy – Przemek Motyka. Dwie wspomniane akcje sprawiły, że na tablicy wyników pojawił się remis 20-20. Kiedy Speednet wyczuł u rywala chwilę słabości, rzucił mu się do gardła i po chwili cieszył się z wygranej drugiego seta (22-20). Ostatnia odsłona to dominacja Speednetu i pewna wygrana do 13. Przed Speednetem w kolejnym tygodniu dwa spotkania, które pozwolą odpowiedzieć na pytanie, o jakie cele ‘Różowi’ będą w obecnym sezonie walczyć.

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Przed nami ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. Kolejne dwa spotkania rozegra ekipa CTO Volley, która zmierzy się z mającymi swoje problemy drużynami BES-BLUM Nieloty oraz Prometheus. Ponadto,  w elicie o przełamanie złej passy powalczą Sprężystokopytni oraz AVOCADO. Zapraszamy za zapowiedź piątkowej serii gier!

Sprężystokopytni & Kitku – AVOCADO friends

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Emocje, które towarzyszą w ostatnim czasie drużynom Sprężystokopytnych oraz AVOCADO, można przyrównać do prawdziwego rollercoastera. Ostatnie miesiące, w obu ekipach to skrajne uczucia. Z jednej strony wielka radość i lewitowanie nad ziemią. Z drugiej strony spore problemy. Piątkowy wieczór sprowadza się jednak do wspólnego mianownika, w którym obie ekipy przystąpią do spotkania w niezbyt ciekawych nastrojach. Jeśli chodzi o drużynę Sprężystokopytnych to po fantastycznym poprzednim sezonie, w którym ekipa Maćka Kota zajęła miejsce na podium przyszły tzw. ‘chude czasy’. Po odejściu kilku graczy, Sprężystokopytni zachowują się tak, jak po odejściu partnera życiowego. Wydaje się, że minie trochę czasu, zanim S&K stanie na nogi. Przypadek AVOCADO friends również jest dość ciekawy. Przypomnijmy, że drużyna w poprzednim sezonie przez długi czas zawodziła. Końcówka sezonu sprawiła jednak, że ‘Weganie’ utrzymali się w lidze. Na inaugurację obecnego sezonu, drużyna Arka Kozłowskiego wygrała z Krakenem i zagrała świetne spotkanie z EviRentem. Po nim przyszły jednak dwie porażki, w konsekwencji, których drużyna ‘Wegan’ spadła z pierwszego miejsca w tabeli na szóste. Gdyby w piątkowy wieczór, ekipa AVOCADO ponownie przegrała to morale drużyny spadłyby do bardzo niskiego poziomu. Z drugiej strony analogiczną sytuację mają ich przeciwnicy, a któraś z drużyn musi jednak przegrać. Podsumowując, naszym zdaniem, nieznacznie większe szanse na zwycięstwo mają gracze AVOCADO friends.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

CTO Volley – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po dwóch tygodniach przerwy, do ligowych zmagań wraca wielki faworyt drugiej ligi – drużyna CTO Volley. Fakt, że drużyna ostatnie spotkanie w SL3 rozegrała 1 września nie oznacza, że ‘Oranje’ przez ten czas próżnowali. ‘Pomarańczowi’ w miniony weekend, podobnie jak drugoligowy MPS Volley czy pierwszoligowy Speednet wzięli udział w silnie obsadzonym turnieju Mazury Cup i co więcej, wygrali wszystkie mecze, łącznie z finałowym bez straty choćby seta. Rozumiemy, że nie wszyscy mogą zdawać sobie sprawę z rangi wspomnianego turnieju, ale pokonanie w nim MPS czy pierwszoligowego Speednetu dość jasno obrazuje kierunek, w którym ‘Pomarańczowi’ zmierzają w sezonie Jesień’21. Do zakończenia ligi drużynie CTO pozostało jedenaście spotkań. Pierwszym przystankiem w kierunku mistrzostwa będzie drużyna BES-BLUM Nieloty. Nie jest tajemnicą, że obecnie ‘Pingwiny’ przeżywają pewnego rodzaju kryzys. Ba, moglibyśmy pokusić się nawet o stwierdzenie, że patrząc pod kątem psychologicznym, znaleźli się oni w najgorszym momencie od kiedy, przed sezonem Jesień’20, przystąpili do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Starsi kibice, a przede wszystkim sami gracze Nielotów doskonale pamiętają, że nie zawsze było tak smutno. Były momenty również piękne jak ten, w którym po kapitalnym spotkaniu ‘Pingwiny’ pokonały w decydującym o trzecim miejscu spotkaniu drużynę Dream Volley. Radość po tamtym spotkaniu była jednym z obrazków, których nie zapomnimy przez długi czas. Czy graczom BES-BLUM przyjdzie jeszcze kiedykolwiek przeżyć je powtórnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MPS Volley – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:30, boisko nr 2

W piątkowy wieczór, po 11 dniach przerwy, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca drużyna MPS Volley. Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku CTO, o czym wspominaliśmy, MPS w tym czasie nie próżnował. Gracze Jakuba Nowaka wzięli bowiem udział w turnieju Mazury Cup, w którym zajęli finalnie drugie miejsce, ulegając w finale drużynie CTO. Dla ekipy MPS-u turniej miał również nieciekawe konsekwencje, bowiem obecnie drużyna zmaga się z różnego rodzaju problemami kadrowymi wynikającymi z kontuzji lub absencji poszczególnych zawodników. Mecz z Dzikami będzie dla ‘Białych’ trzecim spotkaniem w sezonie Jesień’21. Poprzednie dwa zakończyły się co prawda zwycięstwami Miłośników Piłki Siatkowej, ale na pięknym wizerunku graczy w białych trykotach pojawia się rysa, związana z przegraną jednego seta z zawodnikami z Kiełpina. Z drugiej strony, stracony punkt na tak wczesnym etapie sezonu może podziałać na drużynę bardzo mobilizująco i gracze MPS nie będą podchodzić do spotkania na ‘wyjebce’. Jeśli chodzi o ich piątkowych rywali – drużynę Dzików to gracze z Wejherowa, jako jedyna ekipa w ligowej stawce będą mieli na rozkładzie trzech faworytów do awansu. Mowa tu o CTO, ZCP oraz MPS. W dwóch pierwszych spotkaniach, Dziki zaprezentowały się naprawdę dobrze. O tym, czy podobnie będzie w piątkowy wieczór, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:30, boisko nr 2

W ostatnim czasie w obozie ‘Programistów’ działo się naprawdę sporo. Drużyna Marka Ogonowskiego wzięła udział w turnieju Mazury Cup, gdzie zajęła wysokie trzecie miejsce. Co ciekawe, w półfinale, Speednet odpadł z inną drużyną z SL3 – CTO Volley, która jak się później okazało, wygrała cały turniej. Dyspozycja ‘Programistów’ w całym turnieju była jednak na tyle dobra, że pozwala to patrzeć w przyszłość z optymizmem. Nie ma co ukrywać, że szalenie ambitnym celem Speednetu w obecnym sezonie jest wygranie całej ligi. Jeśli planu tego nie uda się zrealizować to wydaje się, że miejsce poza podium gracze w ‘Różowych’ trykotach odebraliby jako sportową porażkę. Jako Redakcja uważamy, że zrealizowanie planu Speednetu jest zadaniem bardzo ambitnym, ale nie szalonym. Tak, jak wielokrotnie wspominaliśmy, poprzedni sezon pokazał, że gracze Marka Ogonowskiego są w stanie wygrać z każdym. Z pewnością, w realizacji założonego scenariusza nie pomaga fakt, że na inaugurację drużyna Speednetu przegrała z Epo-Project. Przypominamy jednak, że Speednet rozkręca się z czasem. Trzecim rywalem ‘Programistów’ będzie ekipa BES-BLUM Kraken Team, która po rocznej przerwie w ligowych zmaganiach wciąż nie może otrząsnąć się po powrocie na parkiety SL3. Drużyna Ryszarda Nowaka przegrała dotychczasowe trzy spotkania, nie zdobywając przy tym choćby jednego oczka. Jako, że z ligi spadają bezpośrednio dwie drużyny, a trzecia gra w barażu, sytuacja ta sprawia, że Kraken może czuć się obecnie równie komfortowo, co osoba z dziurami w skarpecie na domówce.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

CTO Volley – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Drugim rywalem drużyny CTO Volley w piątkowy wieczór będzie drużyna dowodzona przez Mykolę Pocheniuka – Prometheus. Dla ‘Niebieskich’ mecz przeciwko CTO Volley będzie już piątym spotkaniem w sezonie Jesień’21. Jak do tej pory, drużyna odniosła jedno zwycięstwo oraz zanotowała aż trzy porażki. Biorąc pod uwagę to, że w poprzednim sezonie Prometheus w trakcie trzynastu spotkań przegrał cztery razy, przez co finalnie zajął wysokie czwarte miejsce, wynik z obecnego sezonu można uznać za rozczarowanie. Rozumiemy, że w dotychczasowych spotkaniach drużyna rywalizowała z faworyzowanymi ZCP Volley czy Hydrą TSS Gdańsk, ale porażki z BH Rent MiszMasz nie jesteśmy w stanie ‘obronić’. Gdy dołożymy do tego pewne problemy kadrowe, z którymi boryka się w ostatnim czasie ekipa z Ukrainy to wychodzi nam na to, że powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu będzie niezwykle trudnym zadaniem. W roli strażaka, gaszącego pożar z obsadą środka, w ostatnim czasie do drużyny dołączył Michał Jasnoch. Dodatkowo, drużyna sięgnęła po byłego gracza Range Soft – Antona Kheruvimova. Mimo to, gracze Prometheus dość nieoczekiwanie przegrali spotkanie z MiszMaszem. Czy wobec tego, przed piątkowym wieczorem mogą oni liczyć na cud i punkty w rywalizacji z CTO? Szansa na to jest naprawdę mała, ale skoro inny z faworytów – MPS mógł zgubić punkty z Volley Kiełpino to kto wie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Zmieszani – Wilki Północy

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Środowy wieczór sprawił, że obie drużyny przystąpią do piątkowego starcia w świetnych nastrojach. Ekipa Zmieszanych w dobrym stylu wygrała spotkanie z Bombardierami, dzięki czemu, po trzech spotkaniach są liderem trzeciej ligi z kompletem punktów na koncie. Pisaliśmy o tym przy okazji zapowiedzi środowego spotkania, ale się powtórzymy. Pamiętamy bowiem doskonały początek sezonu Zmieszanych w poprzednim sezonie. Jesteśmy przekonani, że ekipa Edyty Woźny wyciągnęła z tamtej lekcji odpowiednie wnioski i tym razem zrobią wszystko, aby uniknąć podobnego scenariusza. Czwartym rywalem ekipy Edyty Woźny będzie drużyna Wilków Północy. Mimo, że obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta spotkają się po raz pierwszy, nie oznacza to, że poszczególni gracze się nie znają. Wspomniana kapitan oraz Darek Suchwałko z Wilków występowali bowiem w jednej drużynie w Lidze Rodziców. Z pewnością gracze ci zrobią wszystko, aby pomóc swoim ekipom w rozpracowaniu najbliższych rywali. Potencjalnie, możemy być świadkami ciekawego meczu. Wilki Północy po nieudanym początku sezonu, w środowy wieczór odnieśli dwa zwycięstwa. O ile wynik meczu z drużyną DNV nie był dla nikogo zaskoczeniem, tak wygrana z Niepokonanymi PKO Bank Polski sprawia, że Zmieszani muszą podejść do najbliższego rywala ze stosownym szacunkiem. Czy ekipę Wilków, w piątkowy wieczór będzie stać na sprawienie niespodzianki i ogranie swojego rywala?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #7

Za nami siódma seria gier. ‘Siódemka’ okazała się szczęśliwa dla Hydry TSS Gdańsk, która wygrała dwa spotkania, nie tracąc przy tym punktu. Na drugim biegunie, po czwartkowych meczach znalazła się z kolei trzecioligowa Craftvena, która w słabym stylu przegrała z Portem oraz Team Looz. Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-11; 21-12; 21-15)

O godzinie 20:00 zmierzyły się ze sobą drużyny, które w obecnym sezonie nie zaznały jeszcze smaku porażki. Hydra TSS Gdańsk na inaugurację ograła ekipę Prometheus, natomiast BH Rent MiszMasz uporał się z faworyzowanymi drużynami jak BES-BLUM Nieloty oraz, podobnie jak Hydra – z Prometheusem. Przed spotkaniem Redakcja ucięła sobie pogawędkę z kapitanem MiszMaszu mówiąc, że po raz kolejny w roli faworyta stawiamy przeciwników MiszMaszu. Otwartą kwestią pozostawało  to, czy ‘Hotelarze’ znów ‘na przekór’ wygrają czy jednak, w myśl zasady ‘do trzech razy sztuka Redakcji uda się wytypować prawidłowo zwycięzcę meczu. Początek meczu należał do Hydry, która szybko wyszła na prowadzenie (9-4). Kilkupunktowa przewaga z czasem stawała się coraz większa (15-8) i stało się jasne, że w pierwszym secie, drużynie Sławka Kudyby krzywda się nie stanie. Drugi set, dzięki punktowym akcjom tercetu Ziółkowski, Grabowski, Grajewski rozpoczął się od prowadzenia Hydry (6-3). Podobnie jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie, faworyzowana ekipa powiększyła po chwili swoje prowadzenie i finalnie wygrała seta do 12. Ostatnia odsłona rywalizacji była nieco bardziej wyrównana z naciskiem na nieco. Trzeba przyznać, że w perspektywie całego spotkania MiszMasz wydawał się drużyną, która nie ma argumentów do tego, by zrobić krzywdę swoim rywalom. Jakkolwiek brutalnie nie zabrzmi to dla ‘Hotelarzy’, ale jakość w czwartkowy wieczór była po stronie Hydry i nie ma co z tym faktem polemizować.

Eko-Hurt – AVOCADO friends 2-1 (17-21; 21-13; 21-18)

Trzecim rywalem ‘Hurtowników’ w sezonie Jesień’21 była drużyna AVOCADO friends. Poprzednie dwa spotkania, w których rywalami było Epo-Project oraz Bes-Blum Kraken, drużyna Konrada Gawrewicza wygrała. Czwartkowa rywalizacja miała być zatem potwierdzeniem dobrej dyspozycji, o której pisaliśmy jakiś czas temu. Pierwszy set, dość nieoczekiwanie rozpoczął się jednak zdecydowanie lepiej dla ‘Wegan’, którzy bardzo szybko objęli prowadzenie (5-1). Graczom w białych trykotach nie pomogła nawet przerwa techniczna, wzięta przy stanie 11-5 dla ‘Wegan’.  Mimo, że z czasem Eko-Hurt zdołał się zbliżyć do rywala na jeden punkt (15-14) to jednak końcówka należała do drużyny AVOCADO (21-18. Dwa finalne ciosy w secie zadał nieco ‘odkurzony’ w ostatnim czasie Marcin Makurat. Drugi set rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla Eko-Hurt. Po kilku punktowych atakach Pawła Dawczaka, ‘Biali’ prowadzili już 9-4. Od  tego momentu Eko-Hurt przejął absolutną kontrolę nad tym, co działo się w trakcie seta i spokojnie wygrali go do 13. Najciekawiej w trakcie meczu było w trzecim secie. Partię tę lepiej rozpoczęli ‘Weganie’, którzy po dwóch skutecznych atakach objęli prowadzenie (6-3). Mimo, że w pewnym momencie AVOCADO wygrywało już czteroma oczkami (10-6) to po chwili na prowadzenie wyszli mistrzowie SL3 w sezonie Jesień’20 (13-12). Po wyrównanym fragmencie, Eko-Hurt postawiło kropkę nad ‘i’ i mogło cieszyć się z trzeciej wygranej z rzędu w sezonie Jesień’21. Ich rywale z kolei, po spotkaniu mogą czuć rozczarowanie. W czwartkowy wieczór było naprawdę blisko do sprawienia niespodzianki.

Craftvena – Port Gdańsk 0-3 (8-21; 6-21; 16-21)

Oj, opisy dwóch spotkań, które rozegrała w czwartkowy wieczór drużyna Craftveny z pewnością nie będą tymi, które gracze Bartka Zakrzewskiego będą z wypiekami wspominać, opowiadając o nich swoim wnukom. Z drugiej strony, zaczerwienione lica mogą pojawić się graczom Craftveny, ale raczej ze wstydu. Na sześć rozegranych w czwartkowy wieczór setów aż w czterech Craftvena nie zdołała ugrać dwucyfrowej liczby punktów, co jest czymś tak abstrakcyjnym, że nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. Co więcej, sami też nie mamy powodów do dumy, bo spotkanie Craftveny z Portem anonsowaliśmy jako najciekawsze wydarzenie czwartkowej serii gier. Historycznie bowiem, spotkania pomiędzy obiema drużynami stały na wyrównanym i wysokim poziomie. W czwartek również mieliśmy do czynienia z dwiema wysokimi rzeczami. Pierwsza to forma ‘Portowców’, druga zaś to rozmiary porażki. Pisaliśmy to już kiedyś, ale dyspozycja, którą zaprezentowali w czwartek gracze Craftveny sprawia, że poważnie zadrżałaby nam ręka przy oddaniu na nich typu, gdyby rywalem okazała się reprezentacja dzieci z Bullerbyn. Owszem, w jakimś stopniu Craftvenę można wytłumaczyć tym, że grają nowym systemem czy tym, że w czwartek zabrakło lidera drużyny – Daniela Kanieckiego. Wytłumaczyć jednak tego, że niespełna dwa miesiące temu z Craftveną musiały się liczyć drużyny w grupie mistrzowskiej, mając na uwadze obecną formę wytłumaczyć nie idzie. Dość o Craftvenie. Nawet jeśli rywal gra słabszy mecz to drugi, aby wygrać musi zagrać mecz o wiele lepszy. Tak było w przypadku ‘Portowców’, którzy znów wyglądali jak stara dobra ekipa, która z powodzeniem walczyła o podium rozgrywek. Czy w tym sezonie ekipie z doków uda się nawiązać do wspaniałej historii drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta?

Craftvena – Team Looz 0-3 (5-21; 12-21; 9-21)

Mamy wątpliwości, czy gracze Crafveny w ogóle przeczytają to, o czym napisaliśmy podsumowując czwartkową serię gier. Co ciekawe, zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, w ostatnim czasie krytykowaliśmy grę Team Looz. Przed meczem z Craftveną jeden z graczy Team Looz przyznał, że wiedząc jaka może być na stronie narracja uznał, że nie będzie czytał tego, o czym w ostatnim czasie pisaliśmy o drużynie. Wracając do meczu. Craftvena przystępowała do spotkania tuż po bardzo dotkliwej porażce, którą odnieśli w meczu z Portowcami. Na logikę, wydawało nam się, że nie można zagrać drugiego równie słabego spotkania. W pierwszym secie ‘Rzemieślnicy’ udowodnili, że jednak można i przegrali seta do… pięciu. Co ciekawe, gracze Bartka Zakrzewskiego sami do końca nie zdawali sobie sprawy, co wydarzyło się w pierwszym secie, bo przy zmianie stron, między sobą zadawali sobie pytania jak to możliwe przegrać do pięciu. Nieco lepiej ‘Rzemieślnicy’ zagrali w drugiej odsłonie, w której zdobyli dwanaście oczek. Jak swego czasu śpiewała Sylwia Grzeszczak, należy cieszyć się z małych rzeczy, bo w nich zapisany jest wzór na szczęście. Ostatnia odsłona to dopełnienie egzekucji. Podkręcenie statystyk indywidualnych poszczególnych graczy Team Looz, czy wreszcie poprawa nastrojów, które w ostatnim czasie nie były najlepsze. Podsumowując, obie ekipy z pewnością chciałyby już rozegrać kolejne spotkanie.

Hydra TSS Gdańsk – Gonito Volley 3-0 (21-14; 21-19; 21-17)

Gracze Gonito Volley, na swoje nieszczęście dobrnęli w ostatnim czasie do momentu, w którym najczęściej mówi się o nich w kontekście nowych pięknych strojów, fanpage na facebooku, kapitalnej atmosfery panującej wewnątrz drużyny czy zbliżającej się trwającej cały rok akcji MOVEMBER. W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Jest nią brak wyników. W dwóch pierwszych meczach sezonu, ‘Tygrysy’ doznały dwóch porażek w meczach z ZCP Volley Gdańsk oraz Oliwą. Przed czwartkowym spotkaniem gracze w biało-pomarańczowych trykotach wiedzieli o dwóch rzeczach. Pierwszą z nich było to, że osiągnięcie punktów z Hydrą będzie zadaniem o podobnej skali trudności co zagadanie w sklepie do Kim Kardashian, a następnie wzięcie od niej numeru telefonu. Z drugiej strony, chcąc realizować swoje sportowe ambicje należy zacząć w końcu punktować. Cóż, pierwszy set poszedł po myśli Hydry, która wygrała partię do 14. Bardzo ciekawy przebieg miała druga odsłona, w której po pierwszej, wyrównanej połowie (11-10) Gonito odskoczyło swoim rywalom na pięć punktów (16-11) i wydawało się, że będą w stanie doprowadzić do wyrównania w setach. Po chwili ‘Tygrysy’ miały jednak bardzo duży problem z wykończeniem i to bestia przejęła kontrolę nad setem wygrywając go do 19. Ostatnia odsłona emocjami przypominała już grzybobranie. Hydra na początku seta objęła kilkupunktowe prowadzenie i spokojnie wygrała seta do 17, a cały mecz 3-0. Na koniec luźna myśl po spotkaniu. Nie wiemy czy kojarzycie te filmiki, w którym ścierają się ze sobą różne potężne zwierzęta (np. anakonda vs krokodyl). W starciu Tygrysów z Hydrą, górą ci drudzy.

Allsix by Decathlon – BH Rent MiszMasz 0-3 (22-24; 11-21; 13-21)

Po godzinie 21:00, do swojego trzeciego spotkania w sezonie Jesień’21 przystępowała ekipa Allsix by Decathlon. Poprzednie dwie próby, kończyły się niepowodzeniem. Nie jest jednak tak, że Decathlon w meczach z Dzikami czy Dream Volley nie miał swoich szans na osiągnięcie lepszego wyniku. Przy odrobinie szczęścia narracja zbudowana wokół drużyny po początku sezonu mogłaby być zdecydowanie inna. Nie inaczej było w czwartkowy wieczór, w którym Allsix stanął przed ogromną szansą na wygranie pierwszego seta meczu z MiszMaszem. Po dwóch skutecznych atakach z rzędu Tomasza Krygera, Decathlon objął w połowie seta czteropunktowe prowadzenie (11-7). Mimo tego, w dalszej części seta coraz lepiej wyglądali gracze MiszMasz, którzy w kluczowym momencie zdobyli cztery punkty z rzędu i objęli prowadzenie 18-15. W drużynie Allsix nastąpił w tej części seta ogromny przestój, co wykorzystali rywale. Mimo to, w końcówce Decathlon zdołał doprowadzić do wyrównania i gry na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowali ‘Hotelarze’ i to oni wygrali pierwszą odsłonę. Drugi set był tym, w którym grała jedna drużyna, a druga się frustrowała. MiszMasz bardzo szybko objął prowadzenie 12-3 i spokojnie dowiózł je do końca drugiego seta, zapewniając sobie tym samym wygraną. Dwa punkty nie zadowalały jednak ‘Hotelarzy’, którzy postanowili zawalczyć o pełną pulę. W trzecim secie BH Rent zrobił dokładnie to, co zrobił w drugim secie, dzięki czemu pokonał swoich rywali, zgarniając przy okazji komplet oczek.

Zapowiedź – MATCHDAY #7

W czwartkowy wieczór aż trzy drużyny rozegrają po dwa mecze (Hydra TSS Gdańsk, BH Rent MiszMasz oraz Craftvena). W elicie o kolejną wygraną powalczą gracze Eko-Hurt. Najciekawszym wydarzeniem zdaje się być pojedynek trzecioligowy pomiędzy Craftveną  a Portem Gdańsk. Historycznie, spotkania obu drużyn od zawsze budziły wiele emocji. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Początek obecnego sezonu w wykonaniu drużyny BH Rent MiszMasz jest wręcz wymarzony. Ekipa Tomasza Walaskowskiego, wbrew typom Redakcji na początku ograła BES-BLUM Nieloty, by w środowy wieczór rozprawić się z Prometheusem. Patrząc na poprzedni sezon,  w którym MiszMasz zajął dziesiąte miejsce, podczas gdy ich rywale na jesień – czwarte oraz piąte, wynik ten można uznać za bardzo dobry prognostyk na dalsze spotkania w sezonie. Co ciekawe, ‘Hotelarze’ rozegrają w obecnym tygodniu aż trzy spotkania, z czego do dwóch dojdzie w czwartkowy wieczór. Pierwszym dzisiejszym rywalem MiszMasz-u będzie mająca ambicje sięgające pierwszej ligi – ekipa Hydra TSS Gdańsk. Debiutująca w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta drużyna, na inaugurację wygrała z Prometheusem 2-1, czyli dokładnie takim samym wynikiem, jakim zakończyło się wczorajsze spotkanie ‘Hotelarzy’ z graczami z Ukrainy. Czy wobec tego wskazanie faworyta będzie parszywym zadaniem? Być może. Mimo wszystko, po raz trzeci z rzędu postawimy na przegraną BH Rent. Wydaje się, że nieco większe szanse na wygranie będą mieli gracze Hydry, którzy chcąc awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, takie spotkania muszą po prostu wygrać. Co więcej, drużynie Sławomira Kudyby przydałby się komplet punktów. Wyłączając wpadkę MPS-u z Volley Kiełpino, pozostali faworyci, póki co wygrywają 3-0, co sprawia, że margines błędu jest naprawdę mały.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Eko-Hurt – AVOCADO friends

Godz.: 20:00, boisko nr 2

W czwartkowy wieczór zmierzą się ze sobą drużyny zajmujące obecnie czwarte oraz piąte miejsce w ligowej tabeli. W przypadku ‘Hurtowników’ na taki stan rzeczy złożyły się dwie wygrane. Pewna wygrana 3-0 z BES-BLUM Kraken Team oraz 2-1 z Epo-Project. To właśnie wygrana z graczami z Żukowa sprawia, że to Eko-Hurt w naszych oczach kreuje się na zdecydowanego faworyta nadchodzącego spotkania. Przypomnijmy, że to właśnie z Kaszubami ‘Weganie’ przegrali dość gładko 0-3. Jako, że nie ma co porównywać meczu do meczu, pogrzebmy nieco w historii. Czwartkowi rywale na przestrzeni dwóch sezonów grali ze sobą trzykrotnie. Dwa razy wygrywali gracze Eko-Hurt w stosunku 3-0. Ostatnie spotkanie, dość niespodziewanie zakończyło się jednak zwycięstwem ‘Wegan’ 2-1. Trzeba jednak przyznać, że w tym czasie ‘Hurtownicy’ przeżywali największy kryzys od początku ich przygody w SL3. Nowy sezon zdaje się być dla nich również nowym otwarciem. ‘Biali’ znów grają z polotem, do którego przyzwyczailiśmy się w trakcie sezonu Jesień’20. Potwierdzeniem dobrej dyspozycji Eko-Hurtu byłaby wygrana z AVOCADO. O to, paradoksalnie, nie będzie wcale łatwo. AVOCADO pomimo faktu, że przystąpi do spotkania po dwóch porażkach z rzędu to jednak ‘Weganie’ zanotowali o niebo lepszy początek niż miało to miejsce w poprzednim sezonie. Po inauguracyjnej wygranej z Krakenem za komplet punktów przyszła porażka 1-2 w meczu z mistrzem SL3 – EviRent. W meczu tym ‘Weganie’ zaprezentowali się jednak bardzo dobrze i byli niezwykle blisko tego, by je wygrać. Trzecim spotkaniem ‘Wegan’ była z kolei porażka z Epo-Project, w którym drużyna nie zaprezentowała się najlepiej. Przed czwartkowym wieczorem pojawia się zatem pytanie, które AVOCADO ujrzymy. Czy to z meczu z Krakenem i EviRentem czy może to z meczu z Epo-Project?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – Port Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po dwóch tygodniach przerwy, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca zespół ‘Portowców’. Rzadko zdarza się, żeby któraś z drużyn cieszyła się z dłuższej pauzy w rozgrywkach. W przypadku drużyny Arkadiusza Sojko taka sytuacja miała jednak miejsce i było to związane z faktem, że dwa tygodnie to dość długi okres do tego, żeby wracający po kontuzjach gracze w granatowych trykotach poczuli się znacznie lepiej. Pierwszym rywalem drużyny z doków będzie ekipa Craftveny, a w związku z tym, możemy być niemal pewni, że będziemy świadkami bardzo ciekawego i wyrównanego spotkania. Wszystko za sprawą tego, że wszystkie dotychczasowe starcia obu drużyn były emocjonujące. Pierwszy mecz, do którego doszło 20 maja 2020 r. zakończył się wygraną Craftveny w stosunku 2-1. Nie inaczej było w meczu rewanżowym, do którego doszło 25 czerwca. Ostatnie dwa pojedynki kończyły się jednak zwycięstwami Portu (3-0 oraz 2-1). Jak będzie tym razem? Za cholerę nie wiemy! Początek sezonu nie był wymarzony dla obu drużyn. Port Gdańsk przegrał na inaugurację z Chilli Amigos, natomiast Craftvena musiała uznać wyższość Zmieszanych. Tak jak wspominaliśmy w ostatnim magazynie – od obecnego sezonu ‘Rzemieślnicy’ zaczęli grać na jednego rozgrywającego. Co ciekawe, swego czasu na podobną zamianę zdecydowali się ‘Portowcy’. Wydaje się, że taki krok jest naturalną koleją rzeczy i upłynie ‘trochę’ czasu zanim Craftvena zacznie zbierać tego plony. Czy nastąpi to już w czwartek?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot):1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Craftvena – Team Looz

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po 24 godzinach od ostatniego meczu, drużyna Team Looz przystępuje do kolejnego spotkania w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Środowy wieczór, dla graczy w czarnych strojach miał gorzko-słodki smak. Z jednej strony jest powiedzenie, że zwycięzców się nie sądzi, ale jednak kolejna strata punktów sprawia, że drugoligowy pociąg odjeżdża właśnie ze stacji. Z drugiej strony, w ostatnim czasie zaczęliśmy zastanawiać się, czy nie jest przypadkiem tak, że Team Looz najzwyczajniej w świecie nie gra takiej siatkówki, która pozwalałaby im myśleć o mistrzowskim tytule? Może nie jest tak, że drużyna jest w dołku, a po prostu gra na tyle, na ile potrafi? Skoro drużyna traciła punkty z PKO BP oraz Bombardierami to co będzie, kiedy przyjdzie im się zmierzyć z Chilli Amigos czy ACTIVNYMI Gdańsk? Zanim do tego dojdzie, drużyna Team Looz zmierzy się z Craftveną. Dla obu drużyn, czwartkowe spotkanie będzie piątym, bezpośrednim pojedynkiem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Co ciekawe, próżno szukać drużyn, z którymi Craftvena rywalizowała w przeszłości i nie wygrała choć raz. Wyjątkiem jest właśnie ekipa Team Looz, z którą ‘Rzemieślnicy’ przegrywali aż czterokrotnie. Trzy z czterech pojedynków kończyły się wynikiem 2-1 dla Looz i w naszym przekonaniu, właśnie taki wynik jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Hydra TSS Gdańsk – Gonito Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie powroty na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta gracze Gonito Volley. Poprzedni sezon w wykonaniu ‘Tygrysów’ był zdecydowanie lepszy niż ten, który drużyna rozegrała w swoim inauguracyjnym sezonie w SL3. Finalnie, ekipa Wojciecha Strychalskiego zakończyła sezon na jedenastym miejscu w ligowej tabeli, co zapewniło im utrzymanie na zapleczu elity. Przed obecną edycją wydawało się, że drużyna będzie w stanie zrobić kolejny krok do przodu i sprawić, że po raz pierwszy, nie będą musieli drżeć do samego końca o utrzymanie. No, to by było tyle jeśli chodzi o przedsezonowe założenia. Realia, nie okazały się dla Gonito zbyt optymistyczne. O ile porażkę z ZCP Volley Gdańsk w stosunku 0-3, ‘Tygrysy’ mogły w jakiś sposób wkalkulować, tak porażka z Oliwą Team, z którą w poprzednim sezonie wygrali 3-0 z pewnością zabolała. Jako, że na jedną dobrą wiadomość przekazujemy dziesięć złych to spieszymy z wytłumaczeniem, że o zwycięstwo w czwartkowy wieczór, graczom Gonito z pewnością nie będzie łatwiej. Gracze Hydry do spotkania przystąpią jako dość wyraźny faworyt. Często w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zdarza się, że poszczególnym drużynom idzie najlepiej wtedy, kiedy grają na luzie. Stawianie Hydry w roli faworyta, który wręcz musi wygrać spotkanie potencjalnie może sprawić, że Hydra wyjdzie na mecz spięta. Jako, że Hydra musi a Gonito może, spodziewamy się, że mecz może nas pozytywnie zaskoczyć.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Allsix by Decathlon – BH Rent MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, wraca drużyna Allsix by Decathlon. Póki co, gracze Allsix mogą mówić o sporym rozczarowaniu. Na inaugurację, drużyna Aleksandra Bochana przegrała z Dzikami Wejherowo oraz Dream Volley. W trakcie tych meczów, ekipa z ulicy Kartuskiej zgromadziła na swoim koncie zaledwie jeden punkt. Jako, że w co najmniej kilku setach, byli oni o włos od wygranej to jeden punkt z pewnością boli. Co gorsze, w przeciwieństwie do innych drużyn (chociażby Dzików Wejherowo), terminarz Allsix w obecnym sezonie nie był wcale najgorszy. W perspektywie Decathlonu mecze z CTO, Volley Gdańsk czy MPS gdzie wszystko wskazuje na to, że o punkty może być niezwykle trudno. Chcielibyśmy, abyście dobrze zrozumieli. Gołym okiem widać, że Decathlon na drugoligowych parkietach będzie sprawował się znacznie lepiej niż drużyna, która awansowała w poprzednim sezonie (Chilli Amigos). Nie oznacza to jednak, że gracze Aleksandra Bochana nie będą mieli w obecnym sezonie ‘ciężarów’ z utrzymaniem. Trzecim rywalem beniaminka będzie ekipa BH Rent MiszMasz, która jak wspominaliśmy przy okazji zapowiedzi z Hydrą w obecnym sezonie prezentuje się bardzo dobrze. Co ciekawe, obie drużyny rywalizowały ze sobą swego czasu w trzeciej lidze. Oba spotkania, w stosunku 3-0 wygrywali gracze BH Rent. Czy w czwartkowy wieczór będzie podobnie?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #6

Za nami szósta seria gier. Jako przedostatnia drużyna w ligowej stawce zmagania rozpoczęła ekipa Bombardierów. Na inaugurację przegrali oni spotkania z Team Looz oraz Zmieszanymi. W pierwszoligowym hicie – Szach-Mat pokonał drużynę Epo-Project, dzięki czemu wskoczył na fotel lidera. Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier.

Niepokonani PKO Bank Polski – Wilki Północy 1-2 (17-21; 21-11; 15-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że to PKO będzie faworytem spotkania. Redakcja była dość ostrożna w typach i wskazała na to, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Zdecydowanie więcej przekonania co do wskazania faworyta mieli nasi eksperci, którzy zgodnie postawili na 3-0 dla ‘Bankowców’. Początek spotkania rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego, na tablicy wyników mieliśmy remis (4-4). Jako pierwsi, na prowadzenie wyszły Wilki. Po trzech błędach własnych ‘Bankowców’ było 9-6 dla graczy z Północy. Przewaga trzech punktów pozwoliła Wilkom na kontrolę seta i w konsekwencji wygranie go do 17. W kluczowym dla seta momencie, w którym PKO wyrównało (12-12) Wilki zdołały ponownie odskoczyć, co przełożyło się na wynik. Nie wiemy, co zadziało się w przerwie pomiędzy setami, ale na drugą partię gracze z sektora bankowego wyszli naładowani ogromną energią. Początek seta (7-7) nie wskazywał na to, jaką finalnie przewagę uzyska drużyna PKO. Z czasem ‘odpalił się’ Tomasz Remer, z czym totalnie nie mogli poradzić sobie gracze w fioletowych trykotach. Ostatecznie, partia zakończyła się zdecydowaną przewagą PKO BP (21-11) i na tablicy wyników w setach pojawił się remis (1-1). Ostatnia odsłona rywalizacji, po ataku Tomasza Remera i asie serwisowym Dawida Laskowskiego, rozpoczęła się od prowadzenia PKO. Po chwili, Wilki zdołały zdobyć jednak pięć punktów z rzędu, dzięki czemu wyszły na trzypunktowe prowadzenie (5-2). Kilkupunktowa przewaga utrzymała się do samego końca, dzięki czemu Wilki odniosły bardzo cenną, pierwszą wygraną w sezonie Jesień’21.

Trójmiejska Strefa Szkód – Volley Gdańsk 1-2 (16-21; 22-20; 22-24)

Do meczu przystąpiły drużyny, których kibicom SL3 nie trzeba specjalnie przedstawiać. Przypomnijmy, że pod nazwą TSS kryje się ‘stare, dobre’ Tufi Team, które ‘pomogło’ drużynie Volley Gdańsk zająć trzecie miejsce zamiast drugiego w sezonie Jesień ’20. Spodziewaliśmy się więc bardzo emocjonującego spotkania i dokładnie takie mieliśmy przyjemność oglądać. Zawodnicy Volley Gdańsk weszli bardzo dobrze w mecz i na początku pierwszego seta prowadzili 6-3, a następnie nawet 11-7. W tym momencie drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód zaczęła odrabiać straty, po skutecznych atakach dwóch Piotrów – Watusa i Adamczyka, a także własnych błędach VG. Nie potrafili jednak znaleźć sposobu na świetnie spisującego się w ataku Kubę Firszta, który kończył prawie każdą piłkę, dzięki czemu „Żółto-czarni” wygrali gładko pierwszą partię do 16. Drugi set obie drużyny grały na żyletki, a o wygranej w tej partii zaważyła chłodniejsza głowa zawodników TSS, gdyż to gracze Volley mieli dwie piłki setowe, których nie wykorzystali. Zawodnikom TSS wystarczyła tylko jedna, aby zakończyć drugiego seta, czego dokonał skutecznym atakiem Karol Sitkowski. O wygranej w spotkaniu decydował zatem trzeci set, w którym do samego końca nie było wiadomo która z drużyn zwycięży. Trzecia partia rozpoczęła się od czteropunktowego prowadzenia TSS (8-4). Przewagę tę drużyna Mateusza Woźniaka utrzymywała przez większość seta, dzięki skutecznym atakom swoich środkowych, a także bardzo dobrej pracy w bloku. Wydawało się, że przy stanie 15-12 dla TSS ostateczny wynik tego spotkania jest już przesądzony, ale w tym momencie VG zaczął odrabiać straty. Drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód nie wykorzystała trzech piłek meczowych, a Volley Gdańsk wytrzymał tę pełną emocji końcówkę i wygrał decydującą partię na przewagi (24-22) – po dwóch punktowych blokach środkowego Mateusza Mysłowskiego.

Szach-Mat – Epo-Project (13-21; 21-12; 21-19)

Spotkanie pomiędzy drugą a trzecią siłą obecnego sezonu było przez nas anonsowane jako potencjalny hit tego tygodnia rozgrywek. Mimo, że obie drużyny zaznały w obecnym sezonie goryczy porażki to jednak w obu ekipach coraz śmielej mówi się o podium rozgrywek. Mimo, że w naszych oczach obie drużyny dysponowały podobnym potencjałem to jednak Szach-Mat był dla nas nieznacznym faworytem spotkania. W przedmeczowej zapowiedzi uznaliśmy jednak, że Epo-Project jest spokojnie w stanie ugrać seta, a i ewentualna wygrana graczy z Żukowa nie byłaby jakąś wielką niespodzianką. O tym, że nie są to zwykłe mrzonki, przekonaliśmy się już w trakcie pierwszej partii, kiedy to Kaszubi dominowali. Już na początku zdołali oni wyjść na czteropunktowe prowadzenie. Mimo, że z czasem gra Szach-Matu wyglądała coraz lepiej (11-9) i wydawało się, że złapali oni kontakt z rywalem to dzięki kilku atakom czy to Damiana Kolki czy Karola Richerta drużyna z Żukowa wyszła na prowadzenie 17-11 i spokojnie wygrała pierwszą partię do 13. Druga odsłona była lustrzanym odbiciem tego, co działo się w pierwszej odsłonie. Tym razem to Szach-Mat posiadał zdecydowaną przewagę. Dość powiedzieć, że po serii błędów graczy z Żukowa na tablicy wyników było już 13-5 dla Szach-Matu. Mimo, że w końcówce Epo się nieco ‘ogarnęło’ to nie było w stanie odwrócić losów rywalizacji i przegrało seta do 12. Często w SL3 bywa tak, że jeśli drużyna wygra spokojnie pierwszego seta, a następnie to rywal wygra bez większego wysiłku to trzecia odsłona jest najbardziej emocjonującym widowiskiem. Nie inaczej było i tym razem. Od początku tej partii lepiej radzili sobie gracze Dawida Kołodzieja. Po bloku Dawida Strzyżewskiego, który dołączył do Szach-Matu przed obecnym sezonem, było już 9-5 dla graczy w czarnych trykotach. Mimo to, po bloku Karola Richerta, Epo zdołało doskoczyć rywala na jeden punkt. W końcówce ‘Szachiści’ utrzymywali dwu-trzypunktową przewagę i wygrali kolejne spotkanie w pierwszej lidze, stając się przy okazji samodzielnym liderem.

Niepokonani PKO Bank Polski – Letni Mental 2-1 (21-19; 18-21; 21-15)

Spotkanie Niepokonanych z Letnim Mentalem nie zawiodło. Obie drużyny pokazały kawał dobrej gry, dzięki wyrównanemu poziomowi meczu mogliśmy oglądać długie i ciekawe wymiany. Co do przebiegu samego spotkania –  ‘Bankowcy’ rozpoczęli seta od czteropunktowej przewagi (5-1) i utrzymywali ją do połowy pierwszej partii. Następnie inicjatywę przejął Letni Mental, który szybko zaczął odrabiać straty i doprowadził do remisu po 12, między innymi dzięki dobrej skuteczności w ataku. Niestety dla drużyny Letniego Mentala, zaczęli oni popełniać błędy własne i drużyna PKO odjechała im na 19-16. Choć udało się jeszcze wyrównać do stanu po 19, ostatecznie to drużyna Joanny Drewczyńskiej wygrała pierwszą odsłonę. Drugą partię lepiej rozpoczęła drużyna Letni Mental, która wyszła na prowadzenie 5-2. Letni Mental rotował składem, na boisku w tej partii mogliśmy oglądać Aleksandrę Błaż jako drugą rozgrywającą, co okazało się być bardzo dobrą decyzją. Drużyna nie popełniała tak wielu błędów własnych co w pierwszym secie. Mentaliści mieli pełną kontrolę nad przebiegiem partii i nie dali PKO zagrozić zwycięstwu w tym secie, wygrywając go do 18. Początek decydującej odsłony był bardzo wyrównany i żadna z drużyn nie mogła wyszarpać większej przewagi niż 1 pkt. Sytuacja zaczęła odwracać się od stanu 7-7, kiedy to drugi bieg włączyli Bankowcy i szybko odjechali Mentalistom na pięć punktów (12-7), po skutecznych atakach Marcina Palucha i Marka Makarewicza, a także punktowym bloku rozgrywającego – Radosława Byszuka. W zespole „Bankowców” liderem był wszystkim kibicom SL3 już chyba znany – Tomasz Remer. Drużyna Letniego Mentala nie zdołała odrobić strat i przegrała trzeciego seta do 15, a co za tym idzie cały mecz 1-2.

Team Looz – Bombardierzy (20-22; 21-14; 21-15)

Rzadko zbiera nam się na nostalgiczną gadkę, ale do cholery. Tęskniliśmy za Bombardierami. Jako, że podsumowania poza samymi zainteresowanymi drużynami biorącymi udział w meczu czyta również masa innych graczy oraz kibiców chcielibyśmy, abyście wiedzieli, że z Bombardierów należy brać przykład. Wartością nadrzędną w ich obozie jest bowiem ATMOSFERA. Ba, jesteśmy w stanie pokusić się o stwierdzenie, że powracająca na parkiety SL3 drużyna, pod tym kątem nie ma sobie równych. Po niemal rocznej przerwie, mikstowy skład ponownie zaraża ligowców optymizmem. Pierwszym rywalem drużyny Dawida Piankowskiego była ekipa mająca drugoligowe aspiracje – Team Looz. Co ciekawe, oba zespoły miały już okazję rywalizować ze sobą w przeszłości, o czym już wspominaliśmy. Obecnie, jedni i drudzy rozpoczęli nowy rozdział w swojej historii. Team Looz meczem z Bombardierami chciał poprawić sobie nastroje po nieudanym początku sezonu. Czy sztuka ta się udała? Cóż… raczej połowicznie. Ekipa w czarnych trykotach dość nieoczekiwanie przegrała pierwszego seta. Niestety dla Looz, jak pokazuje historia występów w SL3, taka strata może wiązać się z bardzo przykrymi konsekwencjami w przyszłości. Na otarcie łez trzeba oddać, że porażka w pierwszym secie nie sprawiła, że Team Looz zwiesił głowy czy co gorsze sprawił, że poszczególni gracze mieli do siebie pretensje o przegraną w secie. Mówiąc uczciwie, drużyna na kryzysowy moment zareagowała w najlepszy możliwy sposób – pewną wygraną kolejnych setów do 14 oraz 15. Czy to sprawia, że w obozie Team Looz strzelają szampany? Wątpimy.

DNV S*M*A*S*H – Wilki Północy 0-3 (19-21; 8-21; 8-21)

W przedmeczowych zapowiedziach pisaliśmy o tym, że Wilki Północy, aby włączyć się do walki o podium rozgrywek powinni wygrać dwa spotkania, które zaserwowaliśmy im w środowy wieczór. Z całym szacunkiem dla DNV, ale jeśli Wilki poradziły sobie z Niepokonanymi PKO Bank Polski to przegrana z DNV S*M*A*S*H byłaby prawdziwą sensacją. Co ciekawe, pierwszy set wskazywał na to, że mecz nie będzie dla Wilków ‘spacerkiem’. Początek partii rozpoczął się, zgodnie z oczekiwaniami – od mocnego uderzenia faworyta spotkania. Nie minęła chwila od pierwszego gwizdka sędziego, a na tablicy wyników, po ataku Mikołaja Stempina było już 5-1 dla Wilków. Mimo to, drużyna w fioletowych barwach nie zdołała pójść za ciosem. Jedyne, co zdołała to dać dojść do głosu swoim rywalom, którzy z każdą kolejną wymianą radzili sobie coraz lepiej. Po ataku pamiętającego inauguracyjny sezon SL3 – Vitaliia Lukashenko DNV doprowadziło do wyrównania 17-17! W końcówce ważne punkty dla drużyny Wilków zdobył jednak Michał Niewiadomski i DNV po raz kolejny musiało obejść się smakiem. Mimo to, pierwszy set pozwolił nam pomyśleć, że wygrana kolejnych partii pozostaje kwestią otwartą. Nic bardziej mylnego. Wilki nie miały w drugiej i trzeciej odsłonie litości dla swoich rywali i w setach tych ich niemal rozszarpali, wygrywając je do 8. Z pewnością, dwie wygrane w środowy wieczór sprawią, że morale wśród Wilków Północy poszybują w górę.

Prometheus – BH Rent MiszMasz 1-2 (21-19; 17-21; 19-21)

Niby wiedzieliśmy, że będzie to wyrównane spotkanie, które może nas zaskoczyć swoim przebiegiem, jednak całe grono eksperckie jak jeden mąż wskazało jako faworyta drużynę Prometheus. To, jak ekipa zaprezentowała się w ostatnim czasie na tle naprawdę mocnych przeciwników kazało nam sądzić, że będą oni w stanie rozprawić się z wchodzącym dopiero w sezon MiszMaszem. No cóż, nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz ‘Czarni’ udowodnili nam, że potrafią zaskoczyć. Przejdźmy jednak do przebiegu spotkania. Pierwszego seta od dwóch monster blocków rozpoczął niekwestionowany w ostatnim czasie lider zespołu – Igor Kazello. Poza tym mocnym uderzeniem na początku, pierwsza partia zgodnie z naszymi przewidywaniami, była walką punkt za punkt. Żadnej z ekip nie udało się osiągnąć w niej przewagi nad rywalem. Ostatecznie, w końcówce seta więcej zimnej krwi zachowali gracze w niebieskich koszulkach, a zaszczyt zakończenia partii przypadł w udziale dwóm nowym nabytkom drużyny. Punkt atakiem przy stanie 20-18 zdobył Anton Kheruvimov, a blokiem zakończył odsłonę Michał Jasnoch (21-19), obaj grający na środku. Wydawać by się mogło, że podobnie wyrównana będzie również druga partia. No cóż, nie do końca tak było. Od samego początku to Prometheus musiał gonić przeciwnika (0-3, 2-5). Niestety dla nich, co udało im się doskoczyć do rywala, ten znów odjeżdżał na kilka punktów. Rewelacyjną robotę w tej partii robili niezawodny Mateusz Berbeka oraz mający chyba tzw. ‘dzień konia’ Tomasz Walaskowski, którzy pomogli w wypracowaniu przewagi i wygraniu seta do 17. W trzecim secie, tak dla złamania schematu meczu to MiszMasz przez większość partii gonił przeciwnika. Mimo, że przegrywali już 6-11, udało im się wyrównać na 15-15, po czym znów Prometheus odjechał na kilka punktów. ‘Czarni’ jednak nie dali za wygraną i na samym finiszu przegonili swoich rywali wygrywając seta do 19, a całe spotkanie 2-1.

Zmieszani – Bombardierzy 3-0 (21-17; 21-13; 21-15)

Tak się złożyło, że czekający na swoje spotkanie gracze Zmieszanych mieli okazję zobaczyć, jak po rocznej przerwie od zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta radzą sobie ich najbliżsi rywale – drużyna Bombardierów. Gracze Dawida Piankowskiego, po godzinie 20.00 rywalizowali bowiem z Team Looz i trzeba przyznać, że w spotkaniu tym zaprezentowali się bardzo przyzwoicie. Jako, że z Looz nie udało się wygrać, Bombardierzy o pierwsze zwycięstwo musieli powalczyć ze Zmieszanymi, którzy wygrali swoje dwa pierwsze spotkania w sezonie Jesień’21. Początek rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej rywalizacji (3-3). Jako pierwsi na prowadzenie, po punkcie lubiącej w ostatnim czasie kiwać – Edyty Woźny, wyszli Zmieszani (5-3). Po chwili w bloku swoim rywalom zameldował się środkowy Zmieszanych – Artur Maksimov i momentalnie zrobiło się pięć punktów przewagi dla Zmieszanych (10-5). Gdy wydawało się, że większych emocji w tej partii już nie zobaczymy, coraz śmielej zaczęli sobie poczynać Bombardierzy, którzy między innymi dzięki kapitalnej dyspozycji Michała Dąbrowskiego doprowadzili do stanu 14-13 dla Zmieszanych. Sytuacja ta nie spodobała się samym graczom w granatowych koszulkach, którzy postanowili wziąć czas. Mimo pewnych problemów, zdołali oni wygrać tę partię do 17. W drugiej odsłonie przewaga czwartej siły poprzedniego sezonu była jeszcze wyraźniejsza. Po wyrównanej pierwszej części seta (9-8), z czasem to Zmieszani włączyli drugi bieg i ich rywale nie byli w stanie dorównać narzuconemu tempu, przegrywając seta do 13. Nieco lepiej Bombardierzy zaprezentowali się w trzecim secie, którego przegrali do 15. Trzeba obiektywnie przyznać, że w środowy wieczór wygrała lepsza drużyna.

Dziki Wejherowo – ZCP Volley Gdańsk 0-3 (13-21; 14-21; 13-21)

W ostatnim meczu tego dnia, na boisku numer 2 spotkały się dwie drużyny, które w swoich szeregach mają byłych drugoligowych zawodników, dlatego też zapowiadało się bardzo ciekawe widowisko. Po wynikach, które widzieliśmy na tablicy można by pomyśleć, że Dziki Wejherowo zagrały słabo, gdyż przegrali sety do 13, 14 i ponownie do 13.  Sam wynik to jak wiadomo jednak nie wszystko i możemy z czystym sumieniem stwierdzić, że drużyna w czerwonych koszulkach zagrała naprawdę bardzo dobre spotkanie. Niestety dla Dzików, zespół ZCP Volley Gdańsk rozegrał tego dnia mecz nie tyle bardzo dobry, co można by rzec – bezbłędny. Początki każdego z setów były bardzo wyrównane, ale następnie to ZCP VG przejmowało kontrolę nad przebiegiem partii i w szybkim tempie wygrywali kolejne odsłony. O przegranej zespołu w czerwonych koszulkach zadecydowały głównie problemy z przyjęciem zagrywki zawodników ZCP VG, którzy łącznie zdobyli aż 9 asów serwisowych. Kluczem do wygrania tego spotkania przez ZCP, poza oczywiście wspomnianą zagrywką, był świetny występ rozgrywającego drużyny – Jakuba Kłobuckiego (MVP spotkania), który rozrzucał blok Dzików, a co za tym idzie jego koledzy z drużyny mieli ułatwione zadanie w ataku. Faworyt ponownie nie zawiódł, natomiast Dziki z taką grą spokojnie pokuszą się jeszcze o nie jedną wygraną w tym sezonie.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Po tygodniowej przerwie, która była związana z odbywającymi się w hali Ergo Arena Mistrzostwami Europy wracamy do zmagań ligowych. Szósty dzień meczowy upłynie pod znakiem zmagań trzecioligowych. Na dziewięć zaplanowanych spotkań aż pięć to rywalizacja trzecioligowych drużyn. Po rocznej przerwie do SL3 wraca ekipa Bombardierów, która rozegra dwa spotkania – z drużynami Team Looz oraz Zmieszanymi. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

Niepokonani PKO Bank Polski – Wilki Północy

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Trudno w to uwierzyć, ale po środowej serii gier drużyna Niepokonanych PKO Bank Polski będzie już niemal na półmetku ligowych zmagań. Wszystko za sprawą tego, że zagrają oni kolejne dwa spotkania, w których rywalami będą Wilki Północy oraz Letni Mental. W ostatnim czasie wręcz rozpływaliśmy się nad dyspozycją graczy w biało-czarnych strojach. Środowe mecze zdają się być niezwykle wymagającymi spotkaniami i sytuacji nie zmienia nawet fakt, że zarówno Wilki Północy jak i Letni Mental w obecnym sezonie nie wygrały jeszcze spotkania. Jeśli chodzi o pierwszych rywali ‘Bankowców’ – Wilków Północy to trzeba uczciwie przyznać, że dwie porażki, które drużyna poniosła na inaugurację sezonu Jesień’21 zdarzyły się z niezwykle wymagającymi rywalami, jakimi bez wątpienia są gracze Chilli Amigos oraz ACTIVNYCH Gdańsk. To właśnie te dwie drużyny uznawane są przez ligowców za ekipy, które mają najwięcej argumentów do tego, by awansować. Co ciekawe, w ostatnim magazynie nasz ekspert – Maciej Kot pokusił się o stwierdzenie, że Niepokonani PKO Bank Polski mają dużą szansę na to, aby włączyć się do walki o podium rozgrywek. Gdyby ta predykcja się spełniła to byłaby to jedna z największych niespodzianek obecnego sezonu. Aby marzyć jednak o tak ambitnych celach, w środę ‘Bankowcy’ powinni powalczyć o dwie wygrane, co w naszym odczuciu będzie niezwykle trudne. Z drugiej strony, w rywalizacji z Team Looz też nie dawaliśmy ‘Bankowcom’ większych szans. Jak było, każdy pamięta.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Trójmiejska Strefa Szkód – Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

W swojej historii obie drużyny rywalizowały w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta już sześciokrotnie. Zdecydowanie lepszym bilansem może pochwalić się Volley Gdańsk, który wygrywał aż pięciokrotnie. Jedyne zwycięstwo Trójmiejska Strefa Szkód odniosła w sezonie Jesień’20. Dzięki tej wygranej, drużyna Mateusza Woźniaka zajęła finalnie drugie miejsce w lidze. Volley Gdańsk zaś utracił w tym spotkaniu mistrzowski tytuł. Co więcej, przez przegraną zajęli oni finalnie trzecie miejsce w lidze, co w historii drużyny Volley w SL3 było najgorszym wynikiem. Do środowego spotkania obie drużyny podejdą po porażkach odniesionych w poprzednich spotkaniach. Volley Gdańsk przegrał 0-3 z drużyną Szach-Mat, natomiast Trójmiejska Strefa Szkód po raz drugi z rzędu musiała uznać wyższość Speednetu. Jakkolwiek brutalnie to dla obu ekip nie zabrzmi, wydaje się że w obecnym sezonie będzie im bardzo trudno nawiązać do swoich kapitalnych wyników z przeszłości. Niczego rzecz jasna nie wykluczamy, ale gołym okiem widać, że mecze z rywalami, z którymi niegdyś TSS czy Volley nie miałyby problemów, obecnie stają się przeszkodami, których obie drużyny często nie są w stanie sforsować. Pisaliśmy już o tym, ale się powtórzymy. Doskonale pamiętamy czasy, w których drużyny rywalizujące z środowymi rywalami przegrywały, zanim jeszcze przekroczyły próg Ergo Areny. Czasy się jednak zmieniły. Wracając do spotkania – potencjalna przegrana jednej z drużyn sprawi, że nastroje na początku sezonu nie będą najlepsze.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Szach-Mat – Epo-Project

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Spotkanie otwierające rywalizację w trzecim tygodniu rozgrywek ma wszystko, by stać się potencjalnie hitem środowej serii gier. Naprzeciw siebie staną bowiem drużyny, które po trzech rozegranych meczach znajdują się na odpowiednio drugim oraz trzecim miejscu w ligowej tabeli. Dla obu drużyn będzie to pierwsze oficjalne bezpośrednie spotkanie. Nie oznacza to bynajmniej, że poszczególni gracze nie mieli okazji rywalizować w poprzednim sezonie. Zdecydowana większość graczy obu drużyn w poprzedniej edycji rywalizowała w drugiej lidze. Gdy pod lupę weźmiemy wszystkich graczy, którzy mają szansę zagrać w środowym spotkaniu to wychodzi na to, że aż 19 zawodników występowało w poprzednim sezonie w drugiej klasie rozgrywkowej. Póki co, gdyby na grę obu drużyn spojrzała osoba, która nie pamiętała, co działo się w poprzednim sezonie to w życiu nie domyśliłaby się, że obu drużyn próżno było szukać na wiosnę w elicie. Przed środowym spotkaniem wskazanie faworyta nie jest łatwym zadaniem. Wydaje się jednak, że większe szanse mają ‘Szachiści’, którzy rywalizowali ze złotymi, srebrnymi oraz brązowymi medalistami poprzedniego sezonu. Niezależnie od tego, w jakiej formie znajdują się obecnie te drużyny, siedem punktów co by nie mówić jest wynikiem imponującym. Jeśli chodzi o Epo-Project to drużyna Miłosza Szymczaka wygrała ze Speednetem oraz AVOCADO oraz poniosła porażkę w meczu przeciwko Eko-Hurtowi. Mimo, że wspomniane trzy drużyny są naprawdę mocne to jednak wydaje się, że to Szach-Mat miał do tej pory bardziej wymagający terminarz.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Niepokonani PKO Bank Polski – Letni Mental

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie powrót na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta gracze Letniego Mentala. Przypomnijmy, że na inaugurację sezonu Jesień’21, ‘Niebiescy’ stali się sprawcą największej sensacji, którą mieliśmy okazję zobaczyć w obecnym sezonie. Co gorsze, była to największa sensacja bez podziału na ligi i do dziś głowimy się, co wydarzyło się 6 września. Jedna z postawionych przez nas hipotez głosi, że ‘Mentaliści’, jak to mają w zwyczaju spóźnialscy, chcieli zwrócić na siebie uwagę. Cóż, po drużynie, która dołączyła do ligi jako jedna z dwóch ostatnich, spodziewaliśmy się zwrócenia uwagi związanej z doskonałą grą. Z drugiej strony, nie ma się co nad Mentalem zbytnio pastwić. Musimy wziąć pod uwagę fakt, że graczom w niebieskich trykotach zostało do rozegrania aż dwanaście spotkań i potencjalnie, z czasem, w magazynkach Redakcji może zabraknąć naboi. Nie mamy dla ‘Niebieskich’ dobrych wieści. W środę zmierzą się oni z teoretycznie lepszą drużyną niż miało to miejsce dziewięć dni temu. Jeśli sami zagrają tak jak ze Speednetem to nie dajemy im większych szans na wygraną. Sami nie możemy wyjść z podziwu, jak w przeciągu kilkunastu dni ewoluowała sytuacja. Tuż przed pierwszym meczem Mentala w sezonie Jesień’21 typując ich wynik z ‘Bankowcami’ obstawilibyśmy pewne 3-0 dla powracającej do SL3 ekipy. Obecnie, nieco większe szansę na wygraną dajemy Niepokonanym.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Team Looz – Bombardierzy

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie początek obecnego sezonu gracze Team Looz. Choćby nie wiemy jak ‘Czarni’ się starali to nie zmyją szybko plamy, jaką dali na początku obecnego sezonu przegrywając z drużyną PKO Bank Polski. Mówi się jednak, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. W kolejnym spotkaniu Looz zgarnęło komplet punktów w starciu przeciwko ostatniej sile poprzedniego sezonu – drużynie DNV. To, co z pewnością pozwala patrzeć graczom w czarnych trykotach z optymizmem to fakt, że w ostatnim czasie drużyna Looz zaprezentowała się kapitalnie w meczu sparingowym, w którym rywalami byli drugoligowi gracze – Volley Kiełpino. Drużyna Team Looz bez większych problemów ograła bowiem wyżej notowanych rywali, udowadniając przy okazji, że druga liga nie jest dla nich poziomem, na który nie mogą w najbliższym czasie wskoczyć. Z drugiej strony kto wie, może Team Looz w jakimś stopniu zjada po prostu presja? Przypomnijmy sobie, że nie szło im w szczególności w meczach, w których od ewentualnych wygranych zależało bardzo dużo. Tak było w końcówce poprzedniego sezonu, kiedy musieli uznać wyższość Dzików Wejherowo oraz Allsix by Decathlon, przez co zamknęli sobie drogę do bezpośredniego awansu. Tak samo było również w meczu barażowym, w którym drugoligowa Oliwa okazała się zbyt mocna. Wreszcie, tak samo było na inaugurację obecnego sezonu, który miał być tym, w którym Looz awansuje do drugiej ligi. Zobaczymy, jak ‘Czarni’ poradzą sobie dziś wieczorem w momencie, w którym nie ma już zbyt wielkiego marginesu błędu. Ich rywalem będzie powracająca do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta drużyna Bombardierów. Jak do tej pory obie drużyny rywalizowały ze sobą dwukrotnie. Bilans po dwóch spotkaniach to 1-1. Jak będzie po środowym spotkaniu?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

DNV S*M*A*S*H – Wilki Północy

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po środowej serii gier sytuacja Wilków może się diametralnie odmienić. Gdy ‘Fioletowi’ wygrają dwa spotkania, w których rywalami będą drużyny Niepokonanych PKO Bank Polski oraz DNV S*M*A*S*H, drużyna Sebastiana Wilmy może ‘wrócić do gry’. Niestety, działa to rzecz jasna w dwie strony. Kolejne potknięcia sprawią, że pomimo tego, że mamy dopiero połowę września to Wilki już teraz wypisałyby się z walki o najwyższe cele, co przed sezonem drużyna miała nadzieję zrealizować. Mimo wszystko, oddając cały szacunek drużynom DNV oraz PKO to jednak ACTIVNI czy Chilli na papierze byli zdecydowanie mocniejsi niż najbliżsi rywale Wilków. Drużyna DNV wciąż czeka na pierwsze punkty w sezonie Jesień’21. Co więcej, ewentualna porażka odniesiona w środowy wieczór byłaby… dwudziestą porażką z rzędu. Przypomnijmy, że do ostatniej wygranej graczy w białych trykotach doszło w sezonie Jesień’20, w którym DNV pokonało drużynę Volleyball Rebels. Obecnie, o czym piszemy od jakiegoś czasu, drużyna DNV zbliża się do niechlubnego rekordu liczby porażek z rzędu (23). Ten należy do drużyny Speednet 2. Porażek tych ‘Programiści’ doznali na przełomie sezonów Jesień’19-Jesień’20. Czemu o tym piszemy? Chcemy bowiem przekazać, że po każdej burzy przychodzi słońce. W przypadku Speednetu, po serii porażek, w krótkim czasie doszło do siedmiu zwycięstw. Czy podobny los czeka drużynę DNV?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Prometheus – BH Rent MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Dla drużyny Mykoli Pocheniuka, mecz z BH Rent MiszMasz będzie już czwartym spotkaniem w sezonie Jesień’21. Jak do tej pory, terminarz nie rozpieszczał graczy z Ukrainy. W trzech dotychczasowych spotkaniach ‘Niebiescy’ mierzyli się bowiem z drużynami, które przed sezonem w planach miały awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Mimo to, Prometheus na tle Nielotów, Hydry czy wreszcie ZCP Volley radził sobie naprawdę dobrze. Wydaje się, że dla graczy Mykoli Pocheniuka wreszcie odwróci się karta i ekipa ma bardzo dużą szansę wrócić na zwycięską ścieżkę. W środowym starciu to gracze z Ukrainy będą faworytami spotkania i nie zmienia tej sytuacji nawet fakt, że MiszMasz rozpoczął sezon od wygranej z Nielotami. Obecnie największym problemem drużyny Prometheus zdaje się być bardzo wąska kadra, która sprawia że ‘Niebiescy’ często występują gołą szóstką. W poniedziałkowe popołudnie, kapitan drużyny zamieścił na jednej z grup na facebooku informację o tym, że drużyna poszukuje środkowego. Podobnych problemów nie mają gracze BH Rent, którzy mają szerszą kadrę. Ambicją graczy w czarnych koszulkach jest uniknięcie podobnego scenariusza jak ten, do którego doszło w poprzednim sezonie, kiedy drużyna niemal do końca nie mogła być pewna utrzymania. Początek obecnego sezonu był wyborny. Czy ‘Hotelarze’ będą w stanie powtórzyć ten wynik z Prometheusem?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Zmieszani – Bombardierzy

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Nie mogli sobie wyobrazić lepszego początku sezonu gracze Zmieszanych. Na inaugurację drużyna wygrała dwa spotkania, w których ograła DNV oraz Craftvenę. Co więcej, w obu tych meczach gracze Edyty Woźny zgarnęli komplet punktów. Aby nie było zbyt cukierkowo, przestrzegamy ‘granatowo-białych’ przed nadmiernym optymizmem. Przypomnijmy, że poprzedni sezon Zmieszani rozpoczęli od pięciu zwycięstw z rzędu. Finalnie, kończyli sezon z bilansem siedem wygranych oraz pięć porażek. Czy z tej lekcji Zmieszani wyciągnęli wnioski, które pozwolą na uniknięcie podobnego scenariusza? O tym przekonamy się już niebawem. Na początku drogi Zmieszani zmierzą się z powracającymi na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta Bombardierami. Drużyna Dawida Piankowskiego jest ostatnią ekipą w trzecioligowej stawce, która nie ma na swoim koncie rozegranego w obecnym sezonie choćby spotkania. Sytuacja ta zmieni się po środowym wieczorze, w którym Bombardierzy stoczą dwa pojedynki. O tym, że przerwa nie wpływa zbyt dobrze na dyspozycję graczy, pokazała niedawna historia powracających do SL3 Kraken Team oraz Letniego Mentala. Obie te drużyny przegrały swoje dotychczasowe spotkania, na co naszym zdaniem, bezpośredni wpływ miała wspomniana wcześniej przerwa. Czy Bombardierzy będą w stanie wygrać środowe spotkania? Z pewnością będzie o to niezwykle trudno. Wydaje nam się bowiem, że to rywale, a nie Bombardierzy będą faworytem spotkań.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Dziki Wejherowo – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Przed Dzikami kolejny wymagający rywal. Przypomnijmy, że gracze z Wejherowa dwa tygodnie temu grali z innym faworytem do awansu – drużyną CTO Volley. Trzeba uczciwie przyznać, że w spotkaniu z mocarnym rywalem, Dziki nie klęknęły i zaprezentowały się naprawdę godnie. W każdym z trzech setów, gracze w czerwonych koszulkach zdobywali dwucyfrową liczbę punktów, co umówmy się – oczywistością w meczu z CTO nie było. Jeśli gracze z Wejherowa zaprezentują z ZCP Volley Gdańsk podobną dyspozycję jak w pierwszym secie meczu z CTO to kto wie, być może będą w stanie pokusić się o punkt, co z pewnością byłoby sporego kalibru niespodzianką. Faworyzowana drużyna – Volley Gdańsk mimo, że w meczu z Gonito również była zdecydowanym faworytem to w pierwszym secie dość długo męczyli się ze swoim rywalem. O tym, jak niebezpieczne jest lekceważenie rywali przekonali się w poprzednim tygodniu gracze MPS Volley, którzy pomimo tego, że byli murowanym faworytem do zgarnięcia trzech oczek, w jednej z partii musieli uznać wyższość drużyny Volley Kiełpino. Postawa graczy Fabiana Polita pokazała innym drugoligowym drużynom, że przy odpowiednim ‘mentalu’ ugranie punktów nie jest zadaniem niemożliwym. Czy wobec tego, Dzikom zdoła się sprawić niespodziankę? O tym przekonamy się już niedługo.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3