Dzień: 2025-04-29

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Zaczynamy wtorkową serię gier, w której dojdzie do 9 pojedynków. Ciekawie zapowiada się starcie w trzeciej lidze, w której Osada Truso podejmie Trefla Gdańsk. Na brak emocji nie będziemy narzekać z pewnością  również w meczu Dream Volley – Oliwa Team oraz Craftveny z VB Sulmin. Zapraszamy na zapowiedź!

Osada Truso – Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dobra lub bardzo dobra do niedawna sytuacja Trefla Gdańsk uległa w ostatnim czasie zmianie. Niestety dla ‘gdańskich lwów’ mówimy tu o zmianie na gorsze. Po rozbiciu Portu Gdańsk za komplet punktów, podopieczni Edwarda Pawluna rywalizowali z Flotą TGD Team i choć byli absolutnym faworytem wspomnianego meczu – ten zakończył się sensacyjną porażką najmłodszej drużyny w lidze (1-2). Słaby wynik wspomnianego meczu, pogubione punkty na wcześniejszym etapie sezonu, mocne pozostałe drużyny walczące o podium czy wreszcie – niemal najmniejsza liczba rozegranych spotkań spośród drużyn z górnej części tabeli sprawiły, że Trefl osunął się w ligowej tabeli na szóste miejsce. Owszem – ‘gdańskie lwy’ wciąż mają szansę na podium rozgrywek, aczkolwiek trudno nie zauważyć, że szanse te po ostatnich wydarzeniach stały się znacznie mniejsze. Jedną z drużyn, która wyprzedza ich w tabeli jest team z Elbląga – Osada Truso. Gracze Kacpra Bielińskiego byli przed sezonem uznawani za głównego faworyta do wygrania wyścigu o druga ligę. Aktualnie Osada ma na swoim koncie siedem rozegranych meczów, w których aż dwukrotnie musieli uznać wyższość swoich rywali. Do spotkania z Treflem, Osada przystąpi po niespodziewanej porażce z Team Spontan, po której społeczność Inter Marine SL3 zaczęła się zastanawiać czy faktycznie – zespół występujący ‘w delegacji’ jest tak mocny jak mogłoby się wydawać. Dzisiejsze spotkanie będzie dla obu drużyn absolutnie kluczowe. Jeśli przegra Osada to tragedii jeszcze nie będzie. Jeśli jednak przegra Trefl – będzie to koniec marzeń o podium rozgrywek.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Craftvena – VB Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W poniedziałkowy wieczór, Craftvena przedłużyła swoją kapitalną serię wygranych spotkań z rzędu. Trzeba przyznać, że w meczu z BVT Gdańsk było jednak bardzo blisko niespodzianki i potencjalnej porażki faworyzowanej drużyny. W naszym odczuciu jeśli team ‘Rzemieślników’ nie zagra dziś zdecydowanie lepiej, to kapitalna seria drużyny może się skończyć. Jeśli jednak team Bartka Zakrzewskiego wygra mecz to biorąc pod uwagę, że rozegrali oni najmniejszą liczbę spotkań z całej czwartoligowej stawce, to otworzy się przed nimi autostrada do podium rozgrywek. W naszym odczuciu czeka ich jednak jedno z najtrudniejszych wyzwań w obecnym sezonie. Choć do meczu, zespół z Sulmina przystąpi po niespodziewanej porażce z TKKF Orlen, to we wtorkowy wieczór mają szansę na to by wrócić na zwycięską ścieżkę. Oczywiście niesie to za sobą pewne zagrożenia. Jeśli gracze VB Sulmin przegrają po raz kolejny to ich szansa na awans do wyższej klasy rozgrywkowej diametralnie się zmniejszą. To biorąc pod uwagę fakt, że do niedawna byli liderem czwartej ligi – będzie bardzo dużym rozczarowaniem. O tym, że wskazanie faworyta meczu nie jest najprostszym zadaniem świadczą typy w aplikacji SL3. Na Craftvenę stawia 52% użytkowników natomiast na VB Sulmin 48%. Jaka jest nasza predykcja? Nieco więcej szans na tryumf dajemy graczom VB Sulmin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Aqua Volley – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Początkowo rywalem desygnowanym do gry przeciwko ACTIVNYM Gdańsk miała być ekipa Tiger Team. Kilka dni przed meczem doszło jednak do bardzo rzadkiej sytuacji w Inter Marine SL3, w której drużyna (w tym przypadku Tiger Team) znalazła sobie zastępstwo. Ostatecznie przeciwko ACTIVNYM zobaczymy Aquę Volley i będzie to pierwsze spotkanie obu drużyn w historii rozgrywek. Póki co – na czwartoligowych parkietach lepiej radzą sobie gracze Aqua Volley, którzy w dziewięciu rozegranych spotkaniach wygrali aż ośmiokrotnie. Po rewelacyjnym początku sezonu, w którym gracze Mateusza Drężka wydawali się teamem ‘nie do zatrzymania’, w drużynie doszło do problemów kadrowych, w konsekwencji czego – ich gra nie wygląda już tak dobrze. Owszem – po porażce w stosunku 0-3 z Sharksami, Aqua Volley zdołała się podnieść i wygrać trzy kolejne mecze (z Only Spikes, Hapag-Lloyd oraz Chilli Amigos). Jak widać po terminarzu z ostatnich kolejek – nie był on przesadnie wymagający, a Aqua wygrywała z drużynami z dołu lub środka tabeli. Dzisiejsze zadanie wydaje się być najtrudniejsze od czasu wspomnianego meczu z drużyną ‘Rekinów’. ACTIVNI po siedmiu rozegranych spotkaniach plasują się na ósmym miejscu w lidze. Choć do pewnego momentu pozostawali oni niepokonani – w ostatnim czasie zaliczyli porażki z Sharksami oraz Siatkersami. Szczególnie bolesna okazała się porażka z tymi drugimi, bo ACTIVNI nie zdołali zainkasować wówczas choćby punktu. Potencjalna porażka z Aqua Volley może wyeliminować drużynę Artura Kurkowskiego z dalszej walki o podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Osada Truso – Flota TGD Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

O tym, że nie będzie to dla Osady łatwy mecz – mogliśmy przekonać się w minionym tygodniu. W zapowiedzi meczu Osady z Treflem wspomnieliśmy o tym, że ‘gdańskie lwy’ niespodziewanie przegrali spotkanie z Flotą TGD Team, co było jedną z większych niespodzianek wspomnianego tygodnia rozgrywek. Dla potwierdzenia naszej tezy podamy, że w kolejnym tygodniu gracze Karoliny Kirszensztein rywalizowali z faworyzowanym Maritexem i choć podobnie jak w meczu z Treflem – również nie byli faworytem, to mecz zakończył się zwycięstwem ‘underdoga’ spotkania. Wygrane z Treflem czy Maritexem pokazują, że w zespole Floty TGD Team wciąż tkwi bardzo duży potencjał i są oni w stanie rywalizować z powodzeniem z najsilniejszymi drużynami w trzeciej lidze. Czemu wobec tego w meczu z Osadą Truso miałoby być inaczej? Dobry okres Floty nie oznacza bynajmniej, że to oni będą faworytem meczu. Choć w obecnej kampanii Osada potrafi być bardzo chimeryczna i dobre mecze przeplatać tymi, o których team chciałby jak najszybciej zapomnieć, to jednak więcej argumentów sportowych zdaje się być po stronie drużyny z Elbląga. Jeśli wszystko potoczy się po myśli drużyny Kacpra Bielińskiego to dziś wieczorem zrobią milowy krok w kierunku upragnionej i długo wyczekiwanej drugiej ligi. W naszym odczuciu – sportowo są już na to gotowi. Pytaniem pozostaje to czy mentalnie również. 

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Dream Volley – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Po bardzo długiej przerwie Dream Volley wrócił w minionym tygodniu do grania. Ich rywalem była ekipa Wolves Volley i choć Dream zagrał w swoim stylu tj. nie uniknął problemów, to ostatecznie ich konta zostały zasilone trzema kolejnymi punktami. Dzięki temu zespół Mateusza Dobrzyńskiego wciąż znajduje się w czubie trzecioligowej tabeli, przy czym trzeba zauważyć – rozegrał najmniej spotkań spośród wszystkich drużyn w lidze. To z kolei sprawia, że sytuacja Dream Volley jest lepsza niż może wydawać się na pierwszy rzut oka. To, co z pewnością przemawia na korzyść drużyny w niebieskich strojach to bardzo duże doświadczenie w meczach z silnymi rywalami. W naszym odczuciu jest to widoczne w końcówkach meczów, w których do końca nie idzie. Ilekroć bowiem Dream znajduje się w tarapatach – potrafi się z nich wygrzebać. Nadrabiając ligowe zaległości, zespół Mateusza Dobrzyńskiego rozegra we wtorek dwa mecze. Ich pierwszym rywalem będzie drużyna BL Volley, z którą ‘Marzyciele’ po raz ostatni rywalizowali niemal równo trzy lata temu. 11 maja 2022 r. w meczu drugiej ligi – Dream Volley wygrał z ‘Tygrysami’ za komplet punktów. Co ciekawe – tak samo kończyły się ich trzy pozostałe pojedynki i bilans setów po czterech rozegranych meczach wynosi…12-0 dla Dream Volley. Sądzimy, że po wtorkowej serii gier bilans ten będzie jeszcze lepszy. W ostatnim magazynie wspominaliśmy bowiem, że BL Volley jest dziś stosunkowo dalekie od formy z minionej edycji. Owszem – ostatnio gracze Wojciecha Strychalskiego ograli MiszMasz, ale wciąż nie mogą być pewni utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Czy dziś się do tego przybliżą? Cóż – jest to mało prawdopodobny scenariusz.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Speednet 2 – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Dawno nie widzieliśmy tak nierównego poziomu sportowego w Speednecie jak mamy okazję oglądać obecnie. Wiecie – zawsze wiedzieliśmy na co stać ‘Programistów’. Kiedy ci zaczynali swoją przygodę z rozgrywkami – najczęściej przegrywali. Kiedy w drużynie doszło do reformy i kilku transferów – wiedzieliśmy, że będą mocni w trzeciej lidze i z czasem na pewno awansują. Kiedy awansowali do drugiej ligi to widzieliśmy mniej więcej kiedy wygrają, a kiedy to rywal będzie mocniejszy. Dziś? Dziś nie wiemy nic. Z jednej strony Speednet potrafi zagrać naprawdę bardzo dobrze i ograć za komplet punktów Flotę, Inter Marine Masters czy Kraken. Z drugiej strony – bardzo często zdarzają im się spotkania słabe, albo i bardzo słabe. Wyciągnąć wnioski, którą drużynę zobaczymy dziś na parkiecie jest nam niezmiernie trudno i to niemal od samego początku. Jeśli chodzi o element nieprzewidywalności – podobną sytuację mamy również w Fuxie Pępowo. Wygrana z mocnymi Old Boysami oraz porażki w fatalnym stylu z MPS-em czy Tufi. Ok – przegrać z Tufi to nie wstyd, ale styl, w którym Fux tego dokonał? Cóż – będzie się to za nimi ciągnęło jeszcze przez długi czas. Aktualnie ‘Koniczynki’ mają na swoim koncie zaledwie trzy wygrane w ośmiu meczach i biorąc pod uwagę przedsezonowe oczekiwania – jest to bilans bardzo słaby. Jeśli dziś przegrają po raz kolejny to w dalszej części sezonu będą bronić się przed spadkiem. Sądzimy jednak, że dziś ‘Koniczynka będzie czterolistna’ i mecz zakończy się szczęśliwym podziałem punktów dla drużyny z Pępowa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Inter Marine Masters – Kraken

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Ależ to był kapitalny wieczór w wykonaniu Inter Marine Masters. Wczoraj wieczorem ‘Mastersi’ rywalizowali w prestiżowym meczu z Challengersami i choć wskazywaliśmy na to, że to rywale będą faworytem meczu – ostatecznie tryumf padł łupem drużyny Andrzeja Masiaka. Komplet punktów sprawił, że w podsumowaniu pomeczowym pokusiliśmy się o tezę, że ‘Mastersi’ zapewnili sobie w poniedziałkowy wieczór utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Sądzimy, że dla pewności gracze w białych strojach potrzebują jeszcze jednego punktu w czterech najbliższych spotkaniach. Cóż – sądzimy, że gracze w białych strojach nie będą kazali czekać swoim sympatykom zbyt długo i rozstrzygną tę kwestię już dzisiaj. Rywalem Inter Marine Masters będzie bowiem ostatnia drużyna w ligowej tabeli – Kraken. Gracze Jurija Charczuka z całą pewnością wyobrażali sobie inaczej grę w drugiej klasie rozgrywkowej. Przypomnijmy, że do drugiej ligi ‘Bestia’ awansowała razem z Czerepachami oraz swoim dzisiejszym rywalem – Inter Marine Masters. Ci pierwsi znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli, a najbliżsi rywale – na siódmym miejscu.  Wtorkowa seria gier jest w naszym odczuciu prawdopodobnie ostatnią szansą na odmienienie swojego losu. Aktualnie Kraken traci do miejsca barażowego już trzy punkty, ale trzeba zaznaczyć, że Flota rozegrała o jedno spotkanie mniej niż beniaminek drugiej ligi. Patrząc jednak na aktualną formę obu drużyn – nietrudno wskazać nam faworyta meczu. Sądzimy, że Kraken zanotuje dziś szóstą porażkę z rzędu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Dream Volley – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

We wtorkowej serii gier nadrabiająca ligowe zaległości drużyna Dream Volley, rozegra dwa spotkania. W pierwszym meczu ‘Marzyciele’ zmierzą się z BL Volley i choć wyobraźnie mamy naprawdę bujną – trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym ‘Niebiescy’ mogliby wspomniane spotkanie przegrać. Co innego w drugim meczu, w którym zmierzą się z Oliwą. Tu, tacy pewni co do zwycięstwa Dream Volley już być nie można. Owszem – warto zwrócić uwagę na fakt, że Oliwa w obecnej kampanii przegrała już cztery spotkania, ale faktem jest też to, że przez wiele osób to właśnie Oliwa uznawana jest obok Bayera za team z największym potencjałem sportowym. Która z drużyn wygra? Z pewnością i za jednymi i za drugimi przemawia sporo argumentów. Spójrzmy jak wygląda to w statystykach:

– ataki na mecz – 33,67 (Dream – najlepszy wynik w 3 lidze) vs 28,89 (Oliwa)

– bloki na mecz – 6 (Dream) vs 5,89 (Oliwa)

– asy serwisowe – 3,67 (Dream) vs 4,67 (Oliwa)

– stracone punkty po atakach rywali – 27,33 (Dream) vs 24,67 (Oliwa)

– stracone punkty po blokach rywali – 3,50 (Dream) vs 5,38 (Oliwa)

– stracone punkty po zagrywce rywali – 3,17 (Dream) vs 3 (Oliwa)

– błędy na mecz – 19,25 (ADS) vs 19,22 (Oliwa)

Werdykt? Statystyki dają nam prowadzenie 5-2 dla Dream Volley. Sądzimy jednak, że to Oliwa miała póki co trudniejszy terminarz. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Jak do tej pory obie drużyny rywalizowały ze sobą sześciokrotnie i za każdym razem to Dream Volley był górą. Podsumowując – choć argumenty są po dwóch stronach, to jednak więcej szans na tryumf dajemy dziś ‘Marzycielom’. Wynik w drugą stronę nie zdziwi nas jednak ani trochę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Flota Active Team – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Wtorkowa seria gier będzie ‘dniem sądu’ dla kilku drużyn w drugiej lidze. Dwa arcyważne spotkania stoczy Fux Pępowo, które najpierw zmierzy się z walczącą o życie drużyną Speednetu 2, a następnie – drużynę plasującą się na miejscu barażowym – Flotą Active Team. Jeśli team z Pępowa zdobędzie dziś trzy-cztery oczka, to w naszym odczuciu zapewni sobie utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Ok – wiemy, że jest to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań drużyny, ale zamiast mieć ‘mokre sny o własnej potędze’, drużyna Dominika Szadacha musi skupić się nad oddaleniem zagrożenia. O ile w meczu ze Speednetem, Fux zdaje się być faworytem meczu, tak w konfrontacji z Flotą Active Team – ta kwestia pozostaje dyskusyjna. Uczciwie należy bowiem przyznać, że fatalne miejsce Floty to nie tylko i wyłącznie wypadkowa ich słabej gry. Dość istotnym aspektem jest tutaj fakt, że team Karoliny Kirszensztein rozegrał najmniejszą liczbę spotkań spośród całej drugoligowej stawki. Istnieje zatem bardzo duża szansa na to, że zrównując się liczbą meczy z rywalami – Flota ucieknie ze strefy śmierci. Nawet, jeśli do tego dojdzie to podobnie jak w przypadku Fuxa – musimy tu mówić o sporym rozczarowaniu. Ok – Flota przed sezonem nie była przez nas uznawana za faworyta do awansu, ale jednak tak odległe miejsce i słaba dyspozycja może dziwić, a nawet szokować. Jeśli dziś Flota przegra po raz kolejny to widmo spadku stanie się naprawdę realne. Jak podpowiada jednak słynny indykator – ‘warkocz Floty’ – dziś przypada dzień zwycięstwa. Jak do tej pory, wskaźnik ten nie zawiódł ani razu. Nos podpowiada nam, że to się nie zmieni.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

MATCHDAY #27

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której bardzo ważne wygrane zanotowały Inter Marine Masters oraz Port Gdańsk. Zwycięstwa pieczętujące udział w grupie mistrzowskiej zanotowały również BEemka Volley oraz Bossman Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Craftvena – BVT Gdańsk 2-1 (22-20; 21-17; 17-21)

Po dłuższej przerwie w rozgrywkach – na parkiety Ergo Areny powróciła Craftvena by stanąć do walki o jedenastą wygraną z rzędu i podtrzymania faktu, że są oni jedną z dwóch niepokonanych drużyn w całej lidze. Ich rywalem w poniedziałkowy wieczór była przeżywająca potężny kryzys i problemy wewnątrz drużyny – ekipa BVT Gdańsk. Zawirowania wokół ‘Bobrów’, bardzo dobra dyspozycja ‘Rzemieślników’. Cóż – nietrudno było wskazać zdecydowanego faworyta starcia. Mimo to – ‘Rzemieślnikom’ od początku spotkania szło nad wyraz trudno. Do połowy pierwszego seta Craftvena prowadziła z rywalem wyrównana grę, po której mieliśmy wynik 10-10. Przewaga zespołu Bartka Zakrzewskiego zaczęła się krystalizować w drugiej części seta, w której prowadzili oni 13-10, czy w dalszej części 18-16. To nie wystarczyło. ‘Bobry’ doprowadzili z czasem do wyrównania po 20, a o tryumfie rywali zadecydował skuteczny atak Mateusza Pytlika i ‘podwójna’ nowego rozgrywającego BVT – Adriana Jaromka (22-20). W środkowej odsłonie faworytowi poszło już wyraźnie lepiej. Po serii ataków Mykoli Pocheniuka czy Michała Markiewicza, Craftvena objęła prowadzenie 15-10 i po chwili cieszyła się z drugiego punktu w meczu oraz przedłużenia rewelacyjnej serii zwycięstw. Kto wie, być może nadmierna radość sprawiła, że w dalszej części zdjęli oni pedał z gazu? W drugiej części trzeciego seta to BVT prezentowało ‘lepszą kulturę gry’, po której objęli prowadzenie 16-14. Choć w końcówce Craftvena próbowała odwrócić losy rywalizacji, skutecznymi blokami dającymi wygraną seta popisał się Sergiusz Kot (21-17).

ADS Volley – Port Gdańsk 0-3 (17-21; 15-21; 14-21)

W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, że drużyna, która przegra spotkanie – w naszym odczuciu pożegna się z trzecią klasą rozgrywkową. Wydawało nam się, że stawka meczu sprawi, że obie drużyny podejdą do meczu…jak do najważniejszego spotkania w historii swoich występów w rozgrywkach. Cóż – prawdę mówiąc, w ogóle nie było tego widać. Ba – duża część graczy ADS Volley na sale nie dotarła albo w ogóle, albo będąc bardzo mocno spóźnionym. Mimo to, do połowy pierwszego seta obie drużyny grały jak równy z równym (11-11). Po chwili, kilkoma skutecznymi akcjami popisał się Anton Oknov, po których ‘Portowcy’ wysunęli się na prowadzenie 17-13, a następnie cieszyli się z wygranej premierowego seta do 17. Środkowy set to jeszcze większa przewaga drużyny ‘z doków’. Już od początku partii ‘Portowcy’ zaczęli kąsać swoich rywali skuteczną zagrywką, po której wysunęli się na prowadzenie 13-10. Kto wie jak potoczyłyby się losy rywalizacji gdyby nie…niezliczone ataki, które zamiast w boisko Amatorska Drużyna Siatkówki posyłała w out (17-12). W końcówce ‘Portowcy’ nie napotkali problemów i cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-15). Ostatni set rywalizacji to scenariusz, który oglądaliśmy w dwóch pierwszych setach. Wyrównana walka w pierwszej części seta (8-8), po której następował ‘odjazd’ i pewna wygrana do 14. Warto podkreślić, że wygrana za komplet punktów nie gwarantuje ‘Portowcom’ utrzymania, a co jedynie – przedłuża ich nadzieje.

Old Boys – Czerepachy Volley 1-2 (21-23; 21-19; 16-21)

Spotkanie było dokładnie tym, czym chcieliśmy żeby było. Było po prostu hitem drugoligowych rozgrywek, a trzeba przyznać, że po ostatnim meczu Old Boys’ów – nie mieliśmy przekonania, że tak będzie. O tym, że ‘Żółwie’ będą mieli problemy, przekonaliśmy się już chwilę po rozpoczęciu spotkania. Początek był bowiem bardzo wyrównany i taki stan potrwał do wyniku 13-13. Za sprawą Dawida Witkowskiego, po chwili na trzypunktowe prowadzenie wyszli gracze z Pruszcza Gdańskiego (16-13). Choć wydawało się, że to Old Boys wygrają tę partię – po chwili ‘Żółwie’ zakasały rękawy, doprowadziły do wyrównania, a na koniec – zdołali przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Wow! To, co nie udało się ‘Dziadkom’ w premierowej odsłonie – udało się w środkowej partii. Podobnie jak w pierwszym secie mieliśmy remis po 13. Po chwili dwoma asami serwisowymi dającymi drużynie przewagę, popisał się nowy nabytek Old Boys – Mikołaj Bogucki (15-13). Tym razem zespół Bartłomieja Kniecia nie dał sobie wyszarpać zwycięstwa z rąk i po chwili doprowadzili do wyrównania w setach (21-19). Ostatnia odsłona to kolejna solidna porcja sportowych emocji. Po wyrównanej pierwszej części seta (14-14), gracze Old Boys popełnili trzy błędy z rzędu, po których Czerepachy prowadzili 17-14. Tak pokaźna zaliczka pozwoliła im na to, by po chwili cieszyć się z siódmej wygranej w sezonie i odzyskania fotela lidera drugiej ligi!

Team Spontan – Wolves Volley 2-1 (21-19; 20-22; 21-16)

Po bardzo nieudanym tygodniu dla obu drużyn Spontan oraz Wolves Volley miały okazje do podreperowania własnego ego w bezpośrednim pojedynku. W naszych oczach faworytem meczu była ekipa Spontana, ale historia pojedynków obu drużyn wskazywała na to, że nie będzie to dla ‘Pomarańczowych’ łatwy bój. Po wyrównanym początku (6-6), faworyt zakasał rękawy i po kilku atakach Mariusza Krynickiego czy najlepszego gracza meczu – Adriana Majkowskiego, Spontan objął prowadzenie 15-11. Choć z czasem prowadzili już 17-13, to po zagrywce Krzysztofa Mrożka, Wolves Volley zdołali odrobić start, a nawet wyjść na prowadzenie 18-17. Końcówka seta to jednak skuteczna gra Cezarego Trepczyka, która dała ‘Spontanicznym’ pierwszy punkt w meczu (21-19). W środkową partię zdecydowanie lepiej weszli gracze Wolves Volley, którzy na półmetku seta prowadzili pięcioma oczkami (12-7). Środkowy fragment to jednak okres, o którym ‘Wataha’ chciałaby jak najszybciej zapomnieć. Sporo niedokładności, błędy czy wreszcie dobra gra rywali sprawiła, że to ‘Pomarańczowi’ wysunęli się na prowadzenie 17-15. Kiedy wydawało się, że sięgną po chwili po drugi punkt w meczu, po raz kolejny dobrą ‘zagrą’ popisał się wspomniany wcześniej Krzysztof Mrożek. Ostatecznie Wolves Volley zdołali odwrócić losy rywalizacji i doprowadzić do wyrównania w setach (22-20). Ostatni set do pewnego momentu układał się dla ‘Wilków’ idealnie. Kiedy wydawało się, że team Karola Ciechanowicza idzie po wygraną (13-10), Team Spontan zdołał odwrócić niekorzystną dla siebie sytuację i finalnie to oni wygrali seta do 16, a cały mecz w stosunku 2-1.

BEemka Volley – DNV Volley Gdańsk 3-0 (21-14; 21-17; 21-19)

W zamyśle miał to być mecz, który będzie ozdobą pierwszoligowych zmagań. Mecz, który będzie emocjonujący, a kwestia tego, która z drużyn zagra w grupie mistrzowskiej rozstrzygnie się po zaciętej walce obu drużyn. Cóż – tyle z naszych oczekiwań. Prawda jest bowiem taka, że było to jednostronne widowisko, w którym BEemka Volley zaprezentowała się zdecydowanie lepiej od swojego rywala i zasłużenie wygrała za komplet punktów. Był to mecz, po którym niezadowoleni w ostatnim czasie gracze Daniela Podgórskiego – wreszcie mogli odetchnąć z ulgą. Wreszcie zagrali oni bowiem tak, jakby chcieli. Już na początku spotkania team w różowych strojach udokumentował swoją przewagę. Po kilku atakach byłego gracza Volley Gdańsk – Przemysława Wawera, było 11-7 dla BEemki. Z czasem piąta siła poprzedniego sezonu nie zwalniała tempa i finalnie wygrali tę partię do 14. Środkowa odsłona została ‘zabita’ niemal na samym początku. Faworyt meczu objął bowiem prowadzenie 8-3 i choć z czasem gra się wyrównała (12-12), to w drugiej części seta ponownie oglądaliśmy wyraźną przewagę BEemki, która wygrała do 17. Najciekawiej było w trzecim secie, w którym po ataku oraz asie serwisowym Piotra Ścięgosza, mieliśmy remis 13-13. Po chwili inicjatywę przejęli jednak gracze Daniela Podgórskiego, którzy wygrali seta do 19, zapewniając sobie tym samym grę w grupie pięciu najlepszych drużyn, już drugi raz z rzędu – brawo! A DNV Volley Gdańsk? Wczoraj miał szansę na grupę mistrzowską, a ‘jutro’ będzie bił się o utrzymanie, co nie musi być przecież formalnością jak może się wydawać.

Staltest Pomorze – MPS Volley 1-2 (11-21; 22-20; 23-25)

Ależ to był dziwny mecz. Ba – powiedzielibyśmy, że był nawet szalony. Rozpoczął się bowiem tak, że uznaliśmy iż jesteśmy świadkami jednej z większej kompromitacji obecnego sezonu. Choć trudno w to uwierzyć, to chwilę po pierwszym gwizdku sędziego MPS prowadził…15-2! Tak, to nie żart. Ależ to był tragiczny fragment w wykonaniu drużyny Arkadiusza Kozłowskiego. Nie przyjmowali, nie atakowali, nie bronili. Po prostu nie grali. Kiedy zapowiadało się na największe mordobicie w obecnym sezonie – Staltest się z czasem ogarnął, choć trzeba przyznać, że i precyzja MPS-u była już na niższym poziomie (21-11). Po pierwszej odsłonie nie sądziliśmy, że może dojść do jakiegokolwiek zwrotu akcji. Po ataku Szymona Drzazgi oraz bloku Jakuba Nowaka, MPS wygrywał już 13-8 i wówczas nic nie wskazywało na to, że Staltest zdoła wstać z kolan. Skuteczne bloki Mikołaja Tempczyka były jednak ‘game-changerem’, po którym gracze Arkadiusza Kozłowskiego zdołali wrócić do gry i doprowadzić do wyrównania po 16. Od tego momentu do końca seta mieliśmy wyrównaną grę i walkę punkt za punkt, która skończyła się happy-endem dla underdoga spotkania (22-20). Kiedy gracze Staltestu uwierzyli, że rywala da się pokonać – w trzecim secie prezentowali się już naprawdę dobrze. W drugiej części seta prowadzili nawet 14-13. Mimo to MPS zdołał z czasem wyjść na prowadzenie 20-17. Kiedy wydawało się, że za chwilę postawią kropkę nad ‘i’, po raz kolejny ‘odpalił się’ świetnie dysponowany Mikołaj Tempczyk. Po kilku punktach środkowego to Staltest miał z czasem kilka piłek meczowych (21-20). Niestety dla nich MPS wrócił po chwili ‘z dalekiej podróży’ i to oni cieszyli się finalnie z wygranej.

Inter Marine Masters – Challengers 3-0 (21-19; 21-19; 21-18)

W naszym odczuciu – Inter Marine Masters zapewniło sobie w poniedziałkowy wieczór utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Co prawda historycznie dla ‘bezpieczeństwa’ potrzebują jeszcze jednego punktu, ale nie wierzymy w to, że ta historia mogłaby się skończyć inaczej. Utrzymanie, ogranie rywala za komplet punktów smakuje kapitalnie. Sprawia, że grill w majówkowe popołudnie będzie smakował jeszcze lepiej. Piwo będzie z kolei bardziej schłodzone, a i marudzenie żony jakieś mniej irytujące. Co tu dużo mówić – wygrana z Challengersami sprawia, że ‘Mastersi’ spędzą najbliższe dni w doskonałych nastrojach. Warto tu jednak zauważyć, że cały mecz był ‘na żyletki’ i przy odrobinie szczęścia to rywal mógł cieszyć się z tryumfu. To właśnie gracze w niebiesko-różowych strojach lepiej rozpoczęli poniedziałkowe starcie. W połowie seta prowadzili bowiem 10-6 i wówczas nic nie wskazywało na zwrot akcji. Już po chwili mieliśmy jednak remis po 13, a w końcówce – po atakach niezawodnego Andrzeja Masiaka, ‘Mastersi’ cieszyli się z wygranej do 19! Środkowa odsłona? To jakieś szalone deja-vu! Zaczęło się od prowadzenia zespołu Wojciecha Lewińskiego 9-5. Jak pamiętamy jednak z premierowej odsłony – to nie wróżyło nic dobrego. Już po chwili gracze w białych trykotach doprowadzili do wyrównania po 15 i podobnie jak chwilę wcześniej – to oni lepiej finiszowali (21-19). Ostatnia odsłona wyglądała już nieco inaczej. Po atakach Wiktora Chełmińskiego, prowadzenie objęli gracze Inter Marine Masters (8-6). Choć z czasem Challengersi kilkukrotnie doprowadzali do wyrównania to ilekroć się tak działo – ‘Mastersi’ odskakiwali ponownie. Ostatecznie team w białych strojach wygrał tę partię do 18, a cały mecz 3-0! Wow – brawo!

EKO-HURT – Bossman Team 0-3 (14-21; 12-21; 18-21)

Po dwóch wygranych z rzędu, nadzieje Eko-Hurtu na utrzymanie w pierwszej klasie rozgrywkowej poszybowały w górę. Problemem teamu Konrada Gawrewicza było jednak to, że w poniedziałkowy wieczór rywalizowali oni z drużyną, która by znaleźć się w grupie mistrzowskiej – musiała wygrać. Choć w naszych oczach wyraźnym faworytem była ekipa Bossmana, to sądziliśmy jednak, że Eko-Hurt zawiesi poprzeczkę na wyższym poziomie. Od początku spotkania dwukrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 popełnili jednak sporo błędów, po których Bossman wysunął się na prowadzenie 11-5 i w dalszej części nie miał najmniejszych problemów z postawieniem kropki nad ‘i’. Jeszcze większą przewagę srebrni medaliści poprzedniego sezonu mieli w środkowej odsłonie. Po serii trzech asów serwisowych Szymona Zalewskiego, Bossman objął prowadzenie 10-3. Choć za sprawą Pawła Dawczaka, Eko-Hurt zniwelował po chwili stratę do stanu 12-8, to dalsza część seta była już jednostronnym widowiskiem (21-12). Ostatni ‘rozdział’ poniedziałkowego spotkania to całkiem niezła gra Eko-Hurtu, która mogła być jeszcze lepsza, gdyby nie spora liczba zepsutych zagrywek. Z drugiej strony siatki wyglądało to znacznie lepiej i po asie serwisowym Jakuba Kłobuckiego, Bossman objął prowadzenie 15-8. Choć w dalszej części Eko-Hurt podjął jeszcze próby odrobienia straty, to ostatnie słowo należało do Bossmana, który dzięki wygranej za komplet oczek zapewnił sobie bilet do grupy mistrzowskiej.

Merkury – Speednet 3-0 (21-9; 21-15; 21-17)

Poniedziałkowy wieczór ułożył się dla Merkurego w wymarzony sposób. Gracze Piotra Peplińskiego pokonali aktualnych Mistrzów SL3 – Speednet i odzyskali fotel lidera pierwszej ligi. Aktualnie zespół w granatowych strojach oczekuje wydarzeń z meczu CTO Volley vs AiP, do którego dojdzie jutro wieczorem. Szczęście jednych, oznacza smutek przegranych. Choć istnieje na to matematyczna szansa, to trzeba to sobie powiedzieć wprost – Speednet nie zagra w grupie mistrzowskiej i w maju będzie musiał powalczyć o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Poniedziałkowe spotkanie rozpoczęło się dla ‘Programistów’ w koszmarny sposób. Ledwo sędzia prowadzący spotkanie zdążył gwizdnąć po raz pierwszy, a już…Merkury prowadził 12-3! Jakby złych wiadomości było mało – po chwili mocny atak na twarz przyjął Karol Strzałkowski, który nie był w stanie kontynuować gry. W taki sposób Merkury ograł rywali do…9! Środkowa odsłona to partia, w której Mistrzowie zaprezentowali się już wyraźnie lepiej. Nie oznacza to bynajmniej, że w konfrontacji z rozpędzonym rywalem mieli jakieś szanse. Po bloku Roberta Kościńskiego, po którym Merkury objął prowadzenie 10-5, stało się jasne, która z drużyn idzie po wygraną. Po chwili Merkury prowadził już 17-11, a następnie cieszył się z wygrania drugiego seta do 15. W trzecim secie nie doszło do zwrotu akcji. Choć po skutecznych atakach Kacpra Janulewicza, Speednet mógł żywić taką nadzieję (15-14), to kilka punktów Piotra Kurasa odwróciło losy rywalizacji, którą Merkury wygrał finalnie do 17.