Nie tak dawno obie drużyny dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. Podczas gdy TGD występowało w trzeciej lidze, Volley Gdańsk rywalizował z najlepszymi drużynami w Trójmieście w pierwszej klasie rozgrywkowej. Z czasem dysproporcja, która dzieliła niegdyś oba teamy zaczęła się zacierać. Podczas gdy TGD zrobił znaczny progres i awansował do drugiej ligi, Volley Gdańsk zanotował widoczny spadek formy i pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową. Mimo to wydawało się, że ‘żółto-czarni’ nie będą mieli we wtorek problemu i zapiszą na swoje konto pierwsze trzy oczka. Już początek meczu pokazał, że nie będzie to tak proste jak mogłoby się wydawać. Po atakach Krzysztofa Misztala oraz Maksima Miklashevicha, TGD objął prowadzenie 8-4, czym wprawiło w zdumienie osoby oglądające spotkanie z boku. Z czasem Volley podkręcił tempo, czego konsekwencją było doprowadzenie do remisu po 12. Mimo roztrwonienia przewagi, TGD nie zamierzało się poddawać. Dalsza część seta to kolejne prowadzenie TGD (18-16), które podobnie jak wcześniej – i tym razem zostało przez Volleya odrobione, tym razem skutecznie (22-20). Środkowa partia to najmniej interesująca część meczu, w której Volley wykorzystał problemy w przyjęciu graczy w niebieskich strojach i bez problemu wygrał partię do 16. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od pojedynku byłych przyjmujących Volleya Gdańsk. Najpierw asa na Przemku Wawerze zdobył Maciej Kot, na co po chwili ten pierwszy odpowiedział drugiemu dwoma. Całość była rzecz jasna okraszona uszczypliwościami. W dalszej części seta mieliśmy dość niecodzienną obronę w drużynie Volley Gdańsk, po której niemal wszyscy, którzy to widzieli mówiąc kolokwialnie ‘zgłupieli’. Dalsza część seta to wyrównana partia, która zaprowadziła nas do stanu po 17. Końcówka seta należała do TGD, które finalnie sięgnęło po jeden punkt w meczu.
Sezon: Wiosna 2024
ACTIVNI Gdańsk – Pekabex
Po tryumfie nad ‘Krukami’, zespół ACTIVNYCH Gdańsk przystępował we wtorkowy wieczór do drugiego spotkania w sezonie Wiosna’24. Tym razem rywalem drużyny Artutra Kurkowskiego była ekipa Pekabex, która okupuje ostatnie miejsce w lidze. Pytaniem przed rozpoczęciem meczu nie było to czy ACTIVNI wygrają tylko jak duża będzie to dysproporcja. Mimo że Pekabex był skazywany przed meczem na porażkę to trzeba przyznać, że gracze ‘biało-zieloni’ wciąż mogą liczyć na kapitalne wsparcie swoich kibiców, którzy na spotkania drużyny z Kokoszek mieli przygotowane okolicznościowe transparenty. Początek spotkania rozpoczął się od wysokiego prowadzenia ACTIVNYCH, którzy po atakach niemal wszystkich graczy drużyny, objęli prowadzenie 10-1. Z czasem Pekabex zdobył kilka oczek po własnych akcjach, a po raz pierwszy sztuka ta udała się Sylwestrowi Królowi (15-4). Oczywiście było to za mało by zbliżyć się do rywali, którzy finalnie wygrali partię do 8. Środkowa odsłona rozpoczęła się identycznie jak premierowa partia (10-1). Mimo że ACTIVNI nie podkręcali przesadnie tempa, to i tak punktowanie przeciwnika przychodziło im bardzo gładko. Ostatecznie Pekabex w środkowej partii sięgnął po pięć oczek. Niewiele więcej udało im się ugrać w ostatniej odsłonie, gdzie skończyło się do siedmiu. Szukając pozytywów w grze Pekabexu warto zwrócić uwagę na fakt, że w meczu z ACTIVNYMI zdobyli oni więcej punktów po własnych akcji niż miało to miejsce w meczu z Inter Marine Masters.
Fux Pępowo – APV Gdańsk
Po konkretnym mordobiciu, którego byliśmy świadkami w pierwszym spotkaniu drużyny Fux Pępowo w sezonie Wiosna’24 uznaliśmy, że ich spotkanie z APV może wyglądać bardzo podobnie. Ba, uznaliśmy, że z dwóch poniedziałkowych rywali to Craftvena postawi się mocniej drużynie z Pępowa. Jeśli chodzi o ekipę APV to uznaliśmy, że liczba zmian i perturbacji, którą w ostatnim czasie przechodziła drużyna nie przyniesie nic dobrego. Cóż. Po poniedziałkowej serii gier wiemy, że APV zawiesił ekipie z Pępowa poprzeczkę wyżej niż Craftvena. Oczywiście biorąc pod uwagę to, że na koncie zarówno jednych jak i drugich widnieje zero to jest to marne pocieszenie. Mimo wszystko w grze APV dostrzegamy parę pozytywów. Przy odrobinie szczęścia mogli oni cieszyć się z wygranej seta, co byłoby z pewnością dużą niespodzianką. Na półmetku seta, Assistance Partner prowadzili bowiem 12-8 i byli blisko punktu. Po chwili ich gra zaczęła jednak topnieć i ekipie Andrzeja Pipki udało się doprowadzić do wyrównania po 14. Mimo to, APV rywalizowało z rywalem jak równy z równym do stanu po 19. Ostatnie słowo w partii należało już do faworyzowanej drużyny, która po atakach Piotra Czerwińskiego oraz Jakuba Gałeckiego cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona nie była już tak emocjonująca. Co ciekawe i tym razem APV prowadzili. Po ataku Michała Szypszaka było 10-8 dla zespołu Grzegorza Żyły-Stawarskiego. Podobnie jak w pierwszym secie i tym razem druga część partii to ‘czas Fuxa’. Po dwóch blokach oraz zagrywce Adama Myślisza, Fux wygrał partię do 16. Ostatnia odsłona to już jednostronne widowisko, w którym APV wcieliło się w rolę statystów. Wynik tej partii to 21-11, co zapewniło Fuxowi fotel lidera trzeciej ligi.
22 BLT Malbork – Oliwa Team
Po niespodziewanie trudnym meczem, którym dla 22 BLT Malbork była potyczka z beniaminkiem drugiej ligi – ekipą AXIS, zespół występujący w delegacji miał do rozegrania drugie spotkanie. Tym razem rywalem ‘Lotników’ była ekipa Oliwy Team, która w pierwszym meczu sezonu nie zdołała zdobyć choćby punktu. Tu warto jednak zaznaczyć, że rywalizowali oni wówczas z BEemką Volley, więc w pewnym stopniu są z tej porażki rozgrzeszeni. Na Oliwę w poniedziałkowy wieczór czekał trudny rywal i najbardziej prawdopodobnym wynikiem przez typerów SL3 było to, że gracze z Malborka sięgną po komplet oczek. Od początku spotkania, team w niebieskich strojach zdawał się to udowadniać. Po kilku punktach Szymona Szymkowiaka na tablicy wyników było już 8-2. Wpływ na tę dysproporcję miały bardzo duże problemy ‘Oliwiaków’ z przyjęciem mocnej zagrywki przeciwników. W dalszej części seta, kiedy było wiadomo, która z drużyn wygra tę partię, ‘Niebiescy’ nieco zwolnili i finalnie wygrali tę odsłonę do 18. Najciekawszą partią w meczu była zdecydowanie środkowa odsłona, która przez bardzo długi czas układała się dla Oliwy w wymarzony sposób. Kiedy na tablicy wyników było 15-11 dla drużyny z ‘serca Gdańska’ można było odnieść wrażenie, że 22 BLT zgubi punkt podobnie jak miało to miejsce z ekipą AXIS. W końcówce seta kilka bardzo ważnych punktów dla przyjezdnych zdobył Bartosz Plasun i finalnie, ‘Niebiescy’ zdołali odwrócić losy rywalizacji (21-19). Ostatnia odsłona to jednostronne widowisko, w której gracze z Malborka co rusz nękali swoich rywali skuteczną oraz mocną zagrywką. Ostatecznie jednostronna partia skończyła się wynikiem 21-10, a komplet punktów sprawił, że 22 BLT Malbork przesunęli się w tabeli na trzecie miejsce.
BEemka Volley – Maritex
Kiedy na równoległych boiskach rozpoczynały się trzecie sety, na ‘centralnym’ jeszcze nie rozpoczął się mecz. Wszystko za sprawą spotkania Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk, które dość długo się przeciągnęło. Po pierwszym secie rywalizacji BEemki z Maritexem można było zażartować, że ci pierwsi spędzili w Ergo Arenie wystarczająco długo czasu i postanowili rozprawić się z rywalem w możliwie najszybszy sposób. Warto zauważyć, że duży wkład w wysokie prowadzenie miała bardzo dobra gra BEemki w obronie, która niejednokrotnie charakteryzowała się nawet ofiarnością. W połowie pierwszej odsłony z Maritexu zeszło powietrze (11-5) i zanim się zorientowaliśmy, drużyny zmieniały już strony. Do pewnego momentu środkowa odsłona wyglądała bardzo podobnie. Po bardzo dobrej grze BEemki, ‘biało-niebiescy’ objęli prowadzenie 17-10 i wydawało się, że po chwili postawią kropkę nad ‘i’. W ich szeregi wkradło się jednak rozluźnienie, które sprawiło, że rywal zdobył osiem punktów, z czym nie mógł pogodzić się pokrzykujący na kolegów z drużyny – Wojciech Kiełb. Ostatecznie po punkcie Bartosza Kusińskiego, BEemka po chwili cieszyła się z drugiego punktu. Ostatni set rywalizacji nie przyniósł jakiegokolwiek zwrotu akcji. BEemka od początku narzuciła swoje warunki gry i błyskawicznie objęła kilkupunktowe prowadzenie (9-3). Choć z czasem Maritex zbliżył się do rywala na dwa oczka to jednak ostatnie słowo należało już do zespołu Daniela Podgórskiego.
Fux Pępowo – Craftvena
Plan na poniedziałkowy wieczór dla zespołu z Pępowa był dość oczywisty. W grę wchodziło tylko i wyłącznie sześć punktów i trzeba przyznać, że przy pierwszej połowie tego planu, zawodnicy występujący w delegacji niespecjalnie się natrudzili. Oj tak, Craftvena nie zawiesiła w poniedziałek poprzeczki na zbyt wysokim poziomie i trzeba przyznać, że było to jednak rozczarowanie. Zanim doszło do rozpoczęcia meczu, gracze obu drużyn uczcili symboliczną minutą ciszy Michała Butowskiego, o czym szerzej pisaliśmy w zapowiedziach. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego w meczu FUX wziął się ostro do pracy i po dwóch skutecznych blokach środkowego – Adama Myślisza, objął prowadzenie 10-3. ‘Rzemieślnikom’ niespecjalnie pomógł wzięty mniej więcej w tym fragmencie czas. W dalszej części seta Fux nie zwalniał narzuconego wcześniej tempa i po ataku oraz skutecznej zagrywce Piotra Wickiego, na tablicy wyników było 18-8. To z kolei było końcem marzeń Craftveny o wygraniu pierwszej partii. Środkowa odsłona to set, w którym Craftvena miała swoje ‘momenty’. Nie jest rzecz jasna tak, że zagrażali oni swoim rywalom, ale jakby nie patrzeć, w połowie seta było po 11. Kiedy przechodzący obok zawodnicy z innych boisk z zaciekawieniem spoglądali na wynik, Fux Pępowo postanowił podkręcić nieco tempo i było już ‘po zawodach’ (21-16). Biorąc pod uwagę trzeciego seta dochodzimy do wniosku, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z faktu, że ‘lany poniedziałek’ jest w tym roku przesunięty z 1 kwietnia na 11 marca. Oj tak, Craftvena została w tej partii pokiereszowana. Finalnie skończyło się na 8 oczkach Craftveny, co i tak jest niezłym wynikiem biorąc pod uwagę fakt, że przez chwilę było….11-1!
22 BLT Malbork – AXIS
Miało być pięknie, łatwo, gładko oraz przyjemnie. W poniedziałkowy wieczór miało dojść do dwóch meczyków, w których 22 BLT miało opędzlować rywali i udać się w drogę do Malborka. Cóż. Już pierwsze spotkanie – z beniaminkiem drugiej ligi pokazało, że drugoligowa podróż dla drużyny z Malborka wcale nie musi być autostradą prowadzącą do pierwszej klasy rozgrywkowej. Początek spotkania to mocne otwarcie faworyzowanej ekipy z Malborka, która po dwóch punktach Dominika Dzieciucha, objęła prowadzenie 10-6. Kiedy wydawało się, że dla BLT sytuacja jest już opanowana to coraz lepiej zaczynali prezentować się gracze w czerwonych koszulkach. Po dwóch atakach powracającego do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta Danylo Ignatenko, AXIS wyszedł na jednopunktowe prowadzenie (13-12). Z czasem prowadzili już 17-16 i w absolutnie kluczowym momencie dla seta, zespół przyjezdnych popełnił dwa błędy, po których AXIS prowadził już 19-16 i po chwili wygrał partię. Ambitna drużyna Fabiana Polita nie chciała na tym poprzestawać. W środkowej odsłonie mimo faktu, że przegrywali już 18-15 to ‘nie składali broni’ i po chwili doprowadzili do stanu 20-20. Mimo, że nieco później mieli w górze piłkę meczową to nie zdołali wykorzystać szansy, co po chwili się zemściło (24-22). Ostatnia odsłona to znaczna przewaga ‘Niebieskich’, którzy wykorzystali problemy rywali w przyjęciu i po chwili cieszyli się z wygrania pierwszego spotkania w sezonie.
Inter Marine Masters – DNV
Po prawdziwym trzecioligowym dreszczowcu, które wspólnie z drużyną Bayer Gdańsk zaprezentowali gracze Inter Marine Masters, ekipa Andrzeja Masiaka stanęła do rywalizacji z ekipą DNV. W odczuciu Redakcji oraz Typerów w aplikacji SL3, Inter Marine było zdecydowanym faworytem konfrontacji i początek rywalizacji, w której prowadzili 4-0 zdawał się to potwierdzać. Z czasem jednak układ sił się wyrównał, co zwiastowało ciekawą końcówkę (10-10). Mniej więcej od tego momentu DNV wskoczyło na wyższy poziom i po atakach Michała Orlika oraz blokach Pawła Krzyżaka w końcówce, DNV dopięło swego i wygrało partię do 17. Środkowa odsłona to już zupełnie inne oblicze spotkania, w którym obie ekipy dokonały pewnych roszad w składzie. W połowie seta po ataku świetnie dysponowanego w poniedziałkowy wieczór Andrzeja Masiaka, Inter Marine objęło prowadzenie 12-8 i w tym przypadku przewagi już nie roztrwonili, a co jedynie powiększyli. Efekt był taki, że końcowy rezultat na tablicy wyników to 21-12 dla ‘Masterów’. Jeszcze boleśniejszą lekcję siatkówki gracze z Gdyni otrzymali w finałowej partii, która rozpoczęła się od prowadzenia Mastersów…12-3! Po bardzo nieudanym początku seta, z drużyny DNV ewidentnie zeszło powietrze i w dalszej części rywalizacji nie próbowali już podjąć walki. Ostatecznie partia ta zakończyła się wysoką wygraną Inter Marine Masters 21-7, którzy z perspektywy drugiego oraz trzeciego seta mogą żałować, że nie sięgnęli w meczu po komplet oczek.
Old Boys – Merkury
Po inauguracji sezonu, w którym beniaminek rozgrywek – drużyna Old Boys poniosła porażkę w konfrontacji ze Speednetem przyszła kolej na najbardziej utytułowaną drużynę w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Abstrahując od typu Redakcji, wątpliwości co do tego, która z drużyn będzie faworytem starcia nie mieli również typerzy w aplikacji SL3. Ponad 80% z nich stawiało, że spotkanie wygra Merkury. Po pierwszym secie mieli oni sporo powodów do radości, choć trzeba przyznać, że wygrać drużynie Merkurego pomogli sami gracze Old Boys, którzy ewidentnie pogubili się w końcówce seta i w konsekwencji popełnili sporo błędów, które tak doświadczony rywal bezwzględnie wykorzystał (21-16). Środkowa odsłona była dobrym widowiskiem, ale tylko do półmetka. Przy stanie 11-11 po stronie Merkurego rozszalał się duet Godlewski&Gil i po chwili Merkury odskoczył swoim rywalom na sześć, a po czym na osiem oczek (21-13). Kiedy po drugim secie wydawało się, że Merkury to ‘zbyt wysokie progi na Old Boysów nogi’, gracze w białych koszulkach wyszli na trzecią partię odmienieni. Z drugiej strony warto zauważyć, że był to moment meczu, w którym nie mieli nic do stracenia. Odważna gra z trzeciego seta się opłaciła. Dodatkowo, co chyba ważniejsze, Old Boys przestali wreszcie popełniać błędy, a to wystarczyło by toczyć z utytułowanym rywalem wyrównaną walkę. Warto podkreślić fakt, że w trzeciej odsłonie żadna ze stron ani przez chwilę nie zdołała prowadzić trzema punktami. W taki sposób ‘dojechaliśmy’ do końcówki seta, w którym decydujący cios na wagę jednego oczka zdobył Adrian Wieleba.