Kategoria: Bez kategorii

MATCHDAY #15

Za nami piętnasta seria gier. W poniedziałek nie zabrakło prawdziwych dreszczowców. Aż w dwóch z nich brała udział drużyna Eko-Hurt, gdzie emocje aż kipiały. Ich pojedynek z Szach-Matem był zdecydowanie najciekawszym wydarzeniem tej serii gier. Ponadto, w trzeciej lidze dwa spotkania wygrała znajdująca się w dobrej dyspozycji drużyna Bombardierów. Zapraszamy na podsumowanie.

Trójmiejska Strefa Szkód – AVOCADO friends 2-1 (24-22; 17-21; 22-20)

O tym, że spotkanie pomiędzy Trójmiejską Strefą Szkód a AVOCADO friends może być wyrównanym widowiskiem wiedzieliśmy na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Potwierdzeniem tych słów był ubiegłotygodniowy turniej na Pogórzu, w którym obie ekipy zagrały bardzo wyrównane spotkania. W naszym kąciku typerów doszło przed meczem do ciekawej sytuacji, w której Redakcja stawiała na 2-1 dla TSS-u, podczas gdy zarówno Pani Agnieszka jak i Maciej Kot obstawiali, że to ‘Weganie’ wygrają mecz. Pierwszy set rozpoczął się od wyrównanej gry (5-5). Jako pierwsi na trzypunktowe prowadzenie wyszli ‘Weganie’, którzy po ataku Patryka Okulewicza prowadzili 9-6. Z prowadzenia nie pocieszyli się jednak zbyt długo, bowiem rywale błyskawicznie wyrównali (9-9). Od tego momentu, do samej końcówki seta mieliśmy bardzo wyrównane widowisko, które na swoją korzyść po dwóch błędach AVOCADO przechyliła Trójmiejska Strefa Szkód (24-22). Z pewnością strata pierwszego oczka zabolała ‘Wegan’ tym bardziej, że nie dało się nie odnieść wrażenia, że gracze Arka Kozłowskiego przegrali na własne życzenie. W trakcie pierwszej odsłony atakowali oni w siatkę aż… pięciokrotnie. Druga odsłona rozpoczęła się podobnie jak pierwsza – od wyrównanej walki. Ta zaprowadziła graczy do stanu 15-14 dla Avocado. Po dwóch skutecznych atakach będącego tego dnia w kapitalnej formie – Dawida Romaniszyna, ‘Roślinożercy’ prowadzili już trzema oczkami (17-14) i spokojnie dowieźli prowadzenie do końca. Ostatnia odsłona pod kątem emocji nie zawiodła. Ok, może zawiodła, ale graczy w koszulkach o butelkowej barwie. W partii tej ‘Weganie’ od samego początku sprawowali się bardzo dobrze, co sprawiło, że w drugiej części seta prowadzili już 16-11 i nic nie zapowiadało katastrofy, która miała za chwilę nadejść. Niestety dla ‘Wegan’, zaczęli oni popełniać większą liczbę błędów, przez co ich zaliczka co chwilę topniała. Mimo, że pod koniec wygrywali 19-16 to seta, a w konsekwencji cały mecz wygrały ‘Tuffiki’. Pogoń w trzeciej odsłonie była wręcz kapitalna. Dzięki wygranej TSS wskakuje na siódme miejsce w ligowej tabeli.

Bombardierzy – Port Gdańsk 2-1 (21-17; 21-17; 13-21)

W ostatnim czasie Redakcja dość poważnie zastanawia się, czy nie zainteresować się szerzej bukmacherką. Liczba trafnych i co ważne nieoczywistych typów w ostatnim czasie przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy, że to Bombardierzy będą faworytem spotkania i że najprawdopodobniej zakończy się wynikiem 2-1. Cóż. Bingo. Żeby jednak nie było, że mamy większe zdolności niż Krzysztof Jackowski z Człuchowa – wbrew naszej zapowiedzi, Bombardierzy nie stawili się w poniedziałkowy wieczór w kompletnym składzie. W ich szeregach zabrakło kapitana – Dawida Piankowskiego oraz prawdziwej gwiazdy facebooka w ostatnim czasie – Aleksandy Basendowskiej. Początek meczu zaczął się wybornie dla Bombardierów. Nie minęła nawet chwila, a drużyna prowadziła już 8-4. Co więcej – dalej parła do przodu. W dalszej części seta, po ataku Pawła Pruszkowskiego, gracze w czarnych koszulkach prowadzili już 15-5. Wiemy, że jest to wręcz nieprawdopodobne, ale nie był to koniec emocji w tym secie. O nie postanowili zadbać ‘Portowcy’, którzy zaczęli grać na zdecydowanie wyższym poziomie. Dzięki temu zdołali oni zminimalizować stratę do trzech punktów, ale kiedy robiło się nerwowo to ich rywale zdołali zdobyć kilka oczek i wygrać seta. Drugi set był w miarę wyrównanym widowiskiem. Wydaje się, że momentem przełomowym był środkowy fragment seta, w którym obie drużyny popełniły… sześć błędów z rzędu. Po tym dość nieciekawym fragmencie Bombardierzy wysunęli się na prowadzenie 15-10, którego nie wypuścili już do końca. Nie wiemy, czy dwa punkty nasyciły drużynę Dawida Piankowskiego, ale trzeci set to zdecydowana przewaga drużyny z doków. ‘Portowcy’ na początku tej partii zdołali wypracować sobie solidną zaliczkę (10-4), której już nie oddali, dzięki czemu wygrali seta do 13.

Chilli Amigos – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-11; 21-13; 21-15)

Po mini kryzysie, w jaki wpadła w ostatnim czasie drużyna Chilli Amigos, przyszedł dla nich wreszcie czas, w którym drużyna mogła powalczyć o pełną pulę. Naprzeciw ‘Amigos’ wystąpili bowiem gracze Niepokonanych PKO Bank Polski, którzy sprawują się co prawda znacznie lepiej niż kiedyś, ale bądź co bądź, nie są jeszcze tak doświadczoną, a co ważniejsze ograną z innymi silnymi przeciwnikami drużyną co Chilli Amigos. W związku z tym, biorąc pod uwagę formę obu drużyn, stawialiśmy 2-1 na ‘Papryczki’. Z pewnością brak wiary w komplet punktów zdenerwował co bardziej krewkich graczy Chilli, czego rzecz jasna nie omieszkali okazać. Samo spotkanie rozpoczęło się od wysokiego prowadzenia Chilli Amigos. Po tym, jak sprytem na siatce popisał się Michał Czyżykowski, Chilli prowadziło już 8-3. Dalsza część seta należała zdecydowanie do Chilli i trzeba powiedzieć, że ‘Bankowcy’ niezbyt wiedzieli, co dzieje się na parkiecie. Amigos byli szybsi, mocniejsi, inteligentniejsi. Byli po prostu lepsi i zasłużenie wygrali seta do 11. Druga odsłona nie zmieniła zbytnio oblicza spotkania. Nadal to Amigos dominowali niemal w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Wyrównana była zaledwie pierwsza część seta (11-11). Po chwili jednak PKO zaczęło popełniać sporo błędów własnych. Był to fragment, w którym ‘Bankowcy’ mieli realny problem z wykończeniem akcji. Co więcej – szarpało im przyjęcie. Na efekt widoczny na tablicy wyników nie musieliśmy długo czekać. Podczas, gdy Chilli zdobyło 10 oczek, PKO zdobyło zaledwie trzy. Ostatni set był tym, w którym ‘biało-czarni’ zaprezentowali się najlepiej. Nie oznacza to, że byli oni realnym zagrożeniem dla swoich rywali – co to, to nie. Bankowcy w tej partii sprawili po prostu, że aby wygrać, na skroniach Chilli musiały pojawić się krople potu. Finalnie drużyna Grzegorza Walukiewicza sięga po komplet punktów i dokonuje tego w bardzo dobrym stylu.

Bombardierzy – Craftvena 2-1 (10-21; 23-21; 21-19)

W zapowiedzi przedmeczowej podkreślaliśmy, że wskazanie faworyta poniedziałkowego meczu będzie parszywym zadaniem. Wszystko przez to, że obie drużyny prezentują ostatnio naprawdę konkretną formę. Początek meczu jednak na to nie wskazywał. W pierwszym secie Craftvena narzuciła swoim rywalom takie tempo i jakość gry, że Bombardierzy mogli się tylko biernie przyglądać. Już na początku Craftvena weszła na pełnej osiągając przewagę 8-1! Tak dużej zaliczki nie dało się zepsuć . Co by nie mówić – parafrazując Jędrzeja Szadejko – ‘był ogień w szopie’. Finalnie drużyna Craftveny zdeklasowała w tej partii swoich rywali, pozwalając im ugrać zaledwie dziesięć oczek. Początek drugiego seta pokazał, że nie będzie to tak jednostronne widowisko, jak miało to miejsce w pierwszym secie. Od początku drugiej partii obie drużyny szły ‘łeb w łeb’. Mniej więcej w połowie seta Bombardierzy uzyskali trzypunktowe prowadzenie (10-7). Niestety dla nich, po punktach Krzysztofa Lewandowskiego oraz Daniela Kanieckiego, ‘Rzemieślnicy’ zdołali wyrównać (10-10). W końcówce seta Bombardierzy mieli piłkę setową (20-18). Za pierwszym razem się co prawda nie udało, ale po chwili cieszyli się oni z jednego punktu, który dawał im wyrównanie. Ostatni set był bardzo podobny do drugiego. Obie drużyny toczyły w nim wyrównaną rywalizację. Mimo to, delikatną przewagę posiadali Bombardierzy, którzy w połowie seta prowadzili nawet pięcioma punktami (12-7). Mimo, że z czasem Craftvena zdołała zniwelować przewagę rywali (14-14) to końcówka meczu należała do Bombardierów, którzy wygrali seta do 19. Dzięki wygranej wysunęli się oni na wysokie – piąte miejsce w tabeli.

Eko-Hurt – Sprężytokopytni & Kitku 2-1 (21-15; 26-24; 17-21)

Czasami, jak drużynie nie idzie, jej gracze zaczynają zastanawiać się, co ma na to wpływ. Niektórzy przestają walić browary dzień przed meczem, inni postanawiają, że na kolejny mecz stawią się co najmniej pół godziny wcześniej, aby się skoncentrować. Jeszcze inni próbują upatrywać swojej szansy w numerologii. Mecz z Eko-Hurtem był dla Sprężystokopytnych siódmym meczem w sezonie Jesień’21, więc gracze liczyli zapewne na szczęśliwą siódemkę. Niestety – i tym razem było inaczej. Tak szczerze to przyznamy, że Sprężystokopytnych nam najzwyczajniej w świecie żal. Ileż razy w obecnym sezonie było tak, że to oni mogli wygrać spotkanie? Patrząc na stosunek wygranych i przegranych jest to wręcz nieprawdopodobne i niewytłumaczalne, ze ‘Niebiescy’ nie wygrali jak dotąd ani jednego spotkania. Fakty są jednak nieubłagane. Mówią, że matematyka nie kłamie i chyba faktycznie coś w tym jest. Pierwszy set był bez większej historii. ‘Czyściwo’ dość szybko wypracowało sobie kilkupunktową zaliczkę, która wystarczyła im do wygrania pierwszej partii do 15. Prawdziwe mistrzostwo świata wydarzyło się w drugiej odsłonie. Kapitalne wymiany, obrony które rozwaliły nam czachę, kontrowersje sędziowskie czy wreszcie gra na przewagi, w której sytuacja zmieniała się częściej niż pościel w ‘Rozi’. Finalnie partię tę wygrali gracze Eko-Hurt. Wydarzenia z trzeciego seta, a raczej jego zakończenia sprawiły, że towarzyszyło nam silne uczucie deja vu związane z meczem Sprężystokopytnych ze Speednetem. W pierwszym secie Speednet wygrał do 16 (Eko do 15). Drugi set to gra na przewagi. Trzeci to wygrana Sprężystkopytnych do 16 (z Eko do 17).

Port Gdańsk – Wilki Północy 1-2 (17-21; 21-16; 19-21)

Potwierdziły się nasze słowa z zapowiedzi, że w trakcie meczu przeciwko ‘Portowcom’ wataha uszczupli się o co najmniej dwa wilki. Ostatecznie, w stosunku do meczu z Bombardierami, w poniedziałkowy wieczór zabrakło aż czterech graczy (Sebastian Wilma, Łukasz Tarulewicz, Maciej Tarulewicz oraz Kacper Ufa), co biorąc pod uwagę bardzo wąską kadrę oznaczało, że w poniedziałkowy wieczór zobaczymy niemal inną drużynę. Łatając dziury po ‘wagarowiczach’, drużyna Wilków dopisała do swojego składu dwóch graczy – Adama Fularę oraz Łukasza Wojdaka. Co ciekawe, gracze ci występowali już w rozgrywkach SL3. Obaj zawodnicy występowali swego czasu w drużynie AXIS. Ponadto, obaj ci gracze swoje ostatnie spotkanie w SL3 rozegrali ponad rok temu – 9 lipca. Jeśli chodzi o Łukasza Wojdaka to mimo, że gracza tego nie mieliśmy od dawna okazji obserwować, a dodatkowo rozegrał on w SL3 stosunkowo mało spotkań to jest to gracz, który zdobył blisko 250 punktów dla swojej drużyny. O swojej skuteczności, zawodnik ten przypomniał w poniedziałkowy wieczór, w którym przeciwko ‘Portowcom’ zdobył aż 15 punktów. Pierwszy set, po trzech atakach z rzędu Tymoteusza Kalicha rozpoczął się lepiej dla Wilków (9-4). Wypracowana na początku zaliczka sprawiła, że drużyna z doków nie zdołała dogonić swojego rywala, w efekcie czego ten wygrał seta do 17. Druga partia była inna niż pierwsza. Tym razem to ‘Portowcy’ zdołali wyjść na prowadzenie 12-10. W dalszej części seta gracze w granatowych koszulkach powiększyli tę przewagę (18-14) i po chwili spokojnie wygrali seta do 16, doprowadzając tym samym do remisu 1-1. Ostatnia partia, mimo że była dość wyrównana to jednak Port Gdańsk musiał gonić od samego początku (8-4 dla Wilków). Finalnie drużyna Arkadiusza Sojko zdołała doprowadzić do wyrównania (17-17). Mimo to, końcówka należała do Wilków. Po dwóch atakach z rzędu Michała Niewiadomskiego Wilki wygrały seta do 19, a cały mecz 2-1.

Eko-Hurt – Szach-Mat 1-2 (28-26; 17-21; 17-21)

Do spotkania z Szach-Matem, drużyna ‘Hurtowników’ przystąpiła z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony dopiero co wygrali piąte spotkanie z rzędu w sezonie Jesień’21, przez co podtrzymali passę spotkań bez porażki. Z drugiej strony, strata punktu z przedostatnią drużyną w ligowej tabeli powodem do wypinania klaty nie była. Niezależnie od tego, wygrana z Szach-Matem sprawiłaby, że Eko-Hurt znalazłby się w bardzo dobrym położeniu. To, co działo się w pierwszym secie to istne szaleństwo. Pod koniec pierwszej partii to Szach-Mat prowadził dwoma oczkami, po czym miał piłkę setową. Po trzech błędach własnych Szachistów przed podobną sytuacją stanęli ich przeciwnicy. Taka wymiana ciosów trwała jeszcze dłuższą chwilę. Pod koniec seta sędzia prowadzący zawody przyznał punkt Szach-Matowi, który dawał im wygraną w secie. Drużyny zdążyły już nawet zmienić strony gdy rozgrywający drużyny Szach-Mat (Łukasz Ceyrowski) powiedział jednemu z zawodników Eko-Hurt, że punkt należał się właśnie ‘Hurtownikom’. Cóż, sytuacja ta sprawiła, że sędzia wycofał się z pierwotnej decyzji i drużyny wróciły na swoje miejsca. Mimo, że atmosfera aż kipiała, jednym tekstem, w którym wspomniany wcześniej sprawca całego zamieszania stwierdził, że przekazał tę informację nieoficjalnie, rozładował napięcie po obu stronach siatki. Jakby nie patrzeć, jako Redakcja mega propsujemy zachowaniom fair-play i tak jest też tym razem. Finalnie set ten padł łupem ‘Hurtowników’, którzy wygrali go do 26. Druga i trzecia odsłona nie miały prawa zbliżyć się poziomem emocji do pierwszej partii. Ona była po prostu zbyt dobra. Dobra w dwóch ostatnich odsłonach była również ekipa Szach-Matu, która wygrała je do 17, pokazując się z bardzo dobrej strony. W ostatnim czasie poddawaliśmy w wątpliwość to, czy Szach-Mat stać w obecnym sezonie na coś naprawdę wielkiego. Cóż, po poniedziałkowym meczu twierdzimy, że ich stać.

Allsix by Decathlon – Prometheus 0-3 (0-21; 0-21; 0-21)

Z uwagi na to, że drużyna Allsix by Decathlon nie stawiła się na spotkaniu, wynik zawodów został zweryfikowany jako walkower. 

EviRent VT – Volley Gdańsk 3-0 (21-17; 21-19; 21-12)

Nie będziemy Was oszukiwać – nie oczekiwaliśmy, że spotkanie pomiędzy EviRentem a Volley Gdańsk będzie hitem. Byliśmy niemal przekonani, że najbardziej prawdopodobny wynik to 3-0 dla ‘Niebieskich’. Nie dlatego, że EviRent jest w swoim prime. Nie dlatego, że demolują swoich rywali. Wreszcie nie dlatego, że pozostają oni głównym faworytem do mistrzowskiego tytułu. Wszystko za sprawą tego, że ‘żółto-czarni’ są cholernie daleko do tego, by o ich grze mówić ok. Mogą się gracze Volley Gdańsk wściekać. Mogą tupać nogami i mówić, że Redakcja się na nich uwzięła. My staramy się mówić to, co widzimy i w historii SL3 Volley nie jest pierwszą, a także nie ostatnią drużyną, którą krytykujemy. Z drugiej strony, co mielibyśmy chwalić? Fakty są takie, że Volley Gdańsk po porażce z EviRentem znajduje się na… ósmym miejscu w ligowej tabeli. Szok, niedowierzanie. Jest taki żenujący żarcik, który ma już brodę. Czy Wasze smartfony, drodzy graczy Volley Gdańsk wyświetlają Waszą drużynę odpalając stronę czy musicie jednak scrollować? Ok, żeby nie było aż tak ponuro. Bądź co bądź znalazłyby się obecnie w SL3 drużyny, z którymi Volley by wygrał. Kto wie, może gdyby w pierwszym i drugim secie mieli więcej szczęścia to byliby w stanie urwać punkt swoim rywalom? Cóż, sami widzicie, że trudno to obronić. Jeśli chodzi o ich rywali – EviRent to dawno nie widzieliśmy w ich wykonaniu takiej mobilizacji. Na mecz z wicemistrzem poprzedniego sezonu przyszło aż dziewięciu graczy. Widać, że po porażce ze Speednetem, drużyna w niebieskich trykotach za wszelką cenę będzie chciała uniknąć, podobnych wpadek. Wygrana 3-0 w dobrym stylu pokazuje, że pogłoski o śmierci EviRent są mocno przesadzone.

Zapowiedź – MATCHDAY #15

Przed nami szósty tydzień rozgrywek. W poniedziałkowy wieczór będziemy świadkami dziewięciu spotkań. W elicie dojdzie do nieco wyblakłego hitu – meczu EviRentu z Volley Gdańsk. Ciekawie powinno być w trzeciej lidze, w której dojdzie do czterech spotkań. Zapraszamy na zapowiedź piętnastego dnia meczowego!

Trójmiejska Strefa Szkód – AVOCADO friends

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Pierwszym spotkaniem z elity w poniedziałkowy wieczór będzie rywalizacja pomiędzy Trójmiejską Strefą Szkód a AVOCADO friends. W ostatnim czasie, Trójmiejska Strefa Szkód odetchnęła nieco z ulgą. Początek sezonu w ich wykonaniu był najgorszym okresem, od kiedy drużyna w 2019 r. przystąpiła do zmagań ligowych. Jako, że każda, nawet najgorsza seria ma kiedyś swój kres to TSS przełamał się w meczu rozegranym 27 września, kiedy ich rywalem była drużyna Sprężystokopytnych. Mimo, że w meczu nie było łatwo i drużyna miała potężne problemy to jednak wyszli oni z pojedynku zwycięską ręką. Po meczu z S&K przyszło spotkanie z czerwoną latarnią ligi – BES-BLUM Kraken Team, które drużyna Mateusza Woźniaka również wygrała, tym razem za komplet oczek. Mimo udanego poprzedniego tygodnia, wydaje się, że wciąż nie możemy mówić o dobrej formie ‘Tuffików’. Nawet jeśli drużyna wygrywała to styl wciąż jest daleki od tego, co pamiętamy z poprzednich sezonów. Czy graczom TSS uda się wygrać trzecie spotkanie z rzędu? Zadanie to nie będzie łatwe. AVOCADO friends w odróżnieniu do poprzedniego sezonu nie jest już ‘chłopcem do bicia’.  Po sześciu rozegranych spotkaniach obecnego sezonu, ‘Weganie’ mają na swoim koncie osiem oczek. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie po sześciu meczach tych punktów mieli zaledwie trzy. Nie oznacza to jednak, że o utrzymanie mogą być spokojni. Przypominamy, że w obecnym sezonie, w stosunku do poprzedniego, spada jedna drużyna więcej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Bombardierzy – Port Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Po dobrych występach w poprzednim tygodniu, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wracają Bombardierzy. Przypomnijmy, że do spotkania z ‘Portowcami’ drużyna Dawida Piankowskiego przystąpi po zdobyciu kompletu oczek w meczu z Wilkami Północy. Dodatkowo, mikstowy skład zdobył jedno oczko w meczu z ACTIVNYMI Gdańsk, którzy przez wielu ligowców uznawani są za głównego faworyta do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. W poniedziałkowy wieczór powinniśmy zobaczyć Bombardierów w kompletnym składzie, co z kolei sprawia, że to ich wskazujemy jako faworyta spotkania z Portem Gdańsk. Za takim typem przemawia fakt, że tak jak wspominaliśmy – gra drużyny może się podobać. Ponadto, to co chyba jest największą siłą drużyny to doskonała atmosfera panująca w zespole. Pod tym kątem Bombardierzy są absolutnym ewenementem, nie tylko na skalę trzeciej ligi. Z ich pierwszymi rywalami w poniedziałkowy wieczór – Portem Gdańsk, drużyna Bombardierów mierzyła się w historii SL3 dwukrotnie. Do tej pory, lepiej wiodło się ‘Portowcom’, którzy wygrali oba spotkania. Obecnie wydaje się, że nieco więcej argumentów będą mieli Bombardierzy. Przypomnijmy, że ze składu drużyny z doków po koszmarnej kontuzji wypadł Karol Polanowski. Dodatkowo, ekipa Arkadiusza Sojko dysponuje niemal najwęższą kadrą w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jeśli z ekipy wypada jeden czy dwóch graczy to rodzi się spora wyrwa, którą trudno jest załatać. Czy mimo pewnych problemów, ‘Portowcom’ uda się po raz kolejny ograć Bombardierów?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Chilli Amigos – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Nie ukrywamy, że w ostatnim czasie ‘ulało nam się’ na drużynę Chilli Amigos. Z drugiej strony, szczerze powiedziawszy nie mamy w związku z tym większych wyrzutów sumienia. Uważamy, że krytyka która spadła w ostatnim czasie na ‘Papryczki’ była w pełni zasłużona. Jak inaczej bowiem zareagować na to, że ‘Amigos’ w trzech ostatnich spotkaniach (z Bombardierami, Craftveną oraz Team Looz) stracił sumarycznie pięć punktów? To nie pozostało rzecz jasna bez konsekwencji. Tak się składa, że jeden z ich największych rywali w wyścigu o mistrzowski tytuł – Zmieszani, wygrywali w tym czasie wszystko, zdobywając przy tym komplet oczek. Oznacza to, że na sześć kolejek do końca ‘Amigos’ tracą do lidera pięć oczek. Co gorsze – jeśli drużyna się szybko ‘nie ogarnie’ to po poniedziałkowym spotkaniu z ‘Bankowcami’ sytuacja ta może być jeszcze gorsza. Prawdę mówiąc, scenariusz, w którym Niepokonani zdobędą w poniedziałkowy wieczór punkty nie wydaje nam się absurdalny. Obecnie drużyna PKO zajmuje wysokie – piąte miejsce w ligowej stawce. Nie oznacza to jednak, że zawodnicy tej drużyny nie mają ambicji by tę sytuację zmienić. Czy PKO BP będzie w stanie namieszać w trzecioligowym ładzie, który w obecnym sezonie zapanował? Z pewnością byłoby to coś. W poniedziałkowy wieczór przedstawiciele największego polskiego banku będą mieli doskonałą okazję do tego, by udowodnić, że zasługują na miejsce przy stole, wraz z innymi największymi graczami tej ligi. Czy ją wykorzystają?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Bombardierzy – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obecny sezon w wykonaniu Craftveny to istny roller-coaster sportowych emocji. Nie ma się co oszukiwać. Początek zmagań w sezonie Jesień’21 był bardzo rozczarowujący. ‘Rzemieślnicy’ przegrali w nim trzy spotkania z rzędu, nie zdobywając przy tym ani jednego punktu. Co gorsza, styl w którym dochodziło do wspomnianych porażek był delikatnie mówiąc – rozczarowujący. Sytuacja ‘Rzemieślników’ zmieniła się od momentu ich czwartego spotkania w sezonie, w którym rywalem była ekipa Speednetu. Po gładkim zwycięstwie 3-0 przyszła porażka z ACTIVNYMI, ale jeden punkt zdobyty w rywalizacji z jednym z faworytów do awansu mógł zrobić wrażenie. O tym, że nie był to przypadek, dobitnie pokazał ostatni mecz Craftveny, w którym drużyna Bartka Zakrzewskiego niespodziewanie ograła Chilli Amigos. Przed poniedziałkowym dniem meczowym zastanawiamy się, które oblicze Craftveny zobaczymy. Wartym odnotowania jest fakt, że w historii 46 występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, Craftvena w poniedziałek grała zaledwie pięć razy. ‘Czarni’ najczęściej grywali we wtorek oraz czwartek. Czy poniedziałek okaże się dla nich szczęśliwy? O wygraną nie będzie na pewno łatwo. Obie drużyny znajdują się obecnie w dobrej dyspozycji i wskazanie faworyta w tym meczu jest parszywym zadaniem. Ostatnim meczem kiedy mieliśmy podobne dylematy był mecz… Bombardierów z Wilkami, które ci pierwsi gładko wygrali w stosunku 3-0. Czy dziś będzie podobnie?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Eko-Hurt – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po dwóch tygodniach przerwy, do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wracają ‘Hurtownicy’. Aby nadrobić ligowe zaległości, drużyna Konrada Gawrewicza rozegra w poniedziałkowy wieczór aż dwa spotkania. Pierwszym ich rywalem będzie drużyna Sprężystokopytnych & Kitku. Po tym meczu, Eko-Hurt zmierzy się z Szach-Matem. Jeśli chodzi o pierwsze spotkanie to dojdzie tu do ciekawej sytuacji. Eko-Hurt w obecnym sezonie nie przegrał jeszcze ani jednego spotkania. Ich rywale z kolei ani razu meczu nie wygrali. Czy w poniedziałkowy wieczór karta może się w końcu odwrócić? Cóż, nie możemy wykluczyć takiego scenariusza, aczkolwiek jest on mało prawdopodobny. Wszystko za sprawą tego, że ‘Hurtownicy’ w obecnym sezonie prezentują się bardzo dobrze. Dość powiedzieć, że są oni jedyną niepokonaną drużyną w pierwszej lidze. Co więcej, biorąc pod uwagę wszystkie ekipy występujące w SL3, znajdują się oni w elitarnym gronie pięciu drużyn bez porażki na koncie. Taki, a nie inny początek sezonu w wykonaniu drużyny w białych strojach sprawił, że niemal wszyscy widzą w tej drużynie poważnego kandydata do podium, a kto wie czy nie całego mistrzostwa. O tym, czy drużyna jest na to gotowa, szczątkową informację dostaniemy już w poniedziałkowy wieczór. Paradoksalnie mecz przeciwko Sprężystokopytnym może okazać się trudną przeprawą. Wszystko za sprawą tego, że ‘Niebiescy’ walczą obecnie o życie i jeśli nie zaczną szybko wygrywać to za chwilę mogą spaść z pierwszej ligi.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Port Gdańsk – Wilki Północy

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po tym, jak w piątek 17 września drużyna Wilków musiała radzić sobie bez swojego kapitana, ‘Fioletowi’ nie wyciągnęli wniosków. Wszystko za sprawą tego, że po raz kolejny, po opublikowaniu terminarza chcieli oni przełożyć swój mecz. Niestety, kiedy terminarz ‘wisi’ już na stronie jest to niemal niewykonalne. W związku z tym, w poniedziałkowy wieczór w szeregach graczy z Północy, zabraknie prawdopodobnie Sebastiana Wilmy oraz Macieja Tarulewicza. W związku z wąską kadrą i chęcią uniknięcia walkowera – w drużynie Wilków trwają obecnie poszukiwania graczy, którzy mogliby wspomóc drużynę w kryzysowym momencie. Jako Redakcja, zastanawiamy się, czy takie roszady na kilka godzin przed meczem mają w ogóle prawo się udać. Jakby nie patrzeć sprawi to, że możemy zapomnieć o jakimkolwiek elemencie zgrania. Kiedy weźmiemy pod uwagę to, że ich rywale – Port Gdańsk rozegrali w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta 73 spotkania to mamy prawdziwą przepaść jeśli chodzi o doświadczenie. Niestety dla Wilków, nie tylko to sprawia, że to rywale a nie oni będą faworytem spotkania. Przypomnijmy, że obecny sezon w wykonaniu Wilków jest rozczarowujący. Drużyna z Północy wygrała zaledwie dwa z siedmiu spotkań w ramach rozgrywek w sezonie Jesień’21. Nieco lepiej wiedzie się ‘Portowcom’, którzy wygrali trzy z sześciu spotkań.  Jako, że w poniedziałek grają oni dwa spotkania to mogą swój bilans albo zdecydowanie poprawić, albo pogorszyć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Eko-Hurt – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Wszystko wskazuje na to, że drugi rywal ‘Hurtowników’ w poniedziałkowy wieczór będzie o wiele bardziej wymagający aniżeli pierwszy. Szach-Mat przystąpi do spotkania z dorobkiem dwunastu punktów, które dają im trzecie miejsce w ligowej tabeli. Na taki bilans złożyły się cztery zwycięstwa oraz dwie porażki. Mimo, że w teorii wszystko wygląda naprawdę dobrze to jesteśmy niemal przekonani, ze taki wynik nie satysfakcjonuje graczy w czarnych koszulkach. W trzech ostatnich spotkaniach, na dziewięć możliwych punktów ‘Szachiści’ zdobyli pięć. Z pewnością porażka ze Speednetem czy straty punktów w meczach z Epo oraz AVOCADO nie są dla Szach-Matu powodem do optymizmu. Mimo, że wciąż mówimy o drużynie, która raptem kilka miesięcy temu grała w drugiej lidze to po początku obecnego sezonu wydawało się, że ‘Czarni’ powalczą nawet o mistrzowski tytuł. Owszem, nie jest przesądzone, że tak się nie stanie, ale mały spadek formy w ostatnim czasie dało się dostrzec. Jesteśmy ciekawi, jak Szach-Mat będzie w obecnej sytuacji wyglądał na tle tak dobrze dysponowanego rywala, jakim jest drużyna Eko-Hurt. To, co może okazać się pewnym mankamentem ‘Hurtowników’ to wspomniana wcześniej, dwutygodniowa przerwa. Często bywa tak, że takie przerwy wybijają drużynę z dobrego rytmu. Czy tak będzie i tym razem? Trudno powiedzieć. To czego jesteśmy niemal pewni to fakt, że będzie to wyrównane spotkanie, które będzie stało na wysokim poziomie. Obyśmy się nie rozczarowali!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Allsix by Decathlon – Prometheus

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Około godziny 21:00, do ósmego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpi drużyna Allsix by Decathlon. Dotychczasowa przygoda ze zmaganiami drugoligowymi, w przypadku drużyny z ulicy Kartuskiej jest wręcz koszmarna. Drużyna Aleksandra Bochana przegrała wszystkie siedem spotkań w obecnym sezonie. Obecnie, z dwupunktowym dorobkiem znajdują się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i trzeba sobie powiedzieć to wprost – jedną nogą są już w trzeciej lidze. Sytuacji drużyny z ulicy Kartuskiej bez wątpienia nie poprawia fakt, że w poniedziałkowy wieczór zmierzy się z ekipą Prometheus. Gracze Mykoli Pocheniuka przystąpią do spotkania z dwoma wygranymi oraz aż czteroma porażkami na koncie. Mimo, iż Prometheus przegrywał z ZCP, Hydrą, MiszMaszem czy CTO to w ostatnim czasie zdaje się, że zza chmur wyjrzało wreszcie słońce. W drugiej połowie meczu z Gonito Volley, drużyna Prometheus zaprezentowała doskonałą siatkówkę. Obecnie zastanawiamy się nad tym, czy gracze z Ukrainy zdołają wreszcie ustabilizować formę i grać na wysokim poziomie przez cały czas, a nie miewać tylko przebłyski. Niezależnie od tego, wydaje się, że Prometheus będzie zdecydowanym faworytem najbliższego spotkania. Potencjalna wygrana za komplet punktów sprawi, że Prometheus niemal na pewno znajdzie się w górnej części tabeli. Czy uda im się włączyć jeszcze o walkę o podium?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

EviRent VT – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Ależ nam się sytuacja w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta pozmieniała. Przypominamy, że w końcówce poprzedniego sezonu, mecz pomiędzy EviRentem a Volley Gdańsk decydował o tym, która z drużyn sięgnie po mistrzowski tytuł. Ostatecznie mecz, w stosunku 3-0 wygrała drużyna Radosława Koniecznego i stała się trzecim w historii mistrzem SL3. W obecnym sezonie trzeba sobie to powiedzieć wprost –  jest bardzo mało prawdopodobne, aby Volley Gdańsk był w stanie walczyć do ostatniej kolejki o mistrzowski tytuł. W pięciu dotychczasowych spotkaniach Volley Gdańsk wygrał zaledwie trzykrotnie, co do pewnego czasu było w ich wykonaniu nie do pomyślenia. Z drugiej strony, nie do pomyślenia było również to, aby EviRent przegrał spotkanie. Niestety dla nich, drużyna Radosława Koniecznego w minionym tygodniu musiała uznać wyższość Speednetu. Ponadto, w tym samym tygodniu dość nieoczekiwanie stracili również jeden punkt w meczu z Epo-Project. Obecnie nie da się zatem nie zauważyć, że wygrana w obecnym sezonie może być dla EviRentu o wiele bardziej wymagającym zadaniem, niż miało to miejsce na wiosnę. W poniedziałkowy wieczór przekonamy się, czy mówimy o chwilowej zadyszce czy być może o głębszym problemie. Niezależnie od tego, z jakimi problemami boryka się obecnie Volley Gdańsk, lekceważenie ich to bardzo zły pomysł.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #14

Jak wyliczył tygodnik kibica, za nami 47% spotkań w sezonie Jesień’21. Na półmetku powoli krystalizuje nam się sytuacja dotycząca potencjalnych spadkowiczów oraz drużyn, które powalczą o awans czy mistrzostwo. W hicie czwartkowej serii gier, a nawet i całego sezonu będący w świetnej formie Speednet ograł EviRent w wielkim stylu. W czwartkowy wieczór o Volley Kiełpino oraz Letniego Mentala uszczupliło się grono drużyn nie mających na swoim koncie ani jednego zwycięstwa. Zapraszamy na podsumowanie!

Trójmiejska Strefa Szkód – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (22-20; 21-16; 22-20)

Wydaje się, że w związku z tym, że nie udało się przełożyć meczu BES-BLUM Kraken Team, admin ich profilu na facebooku prawdopodobnie już nigdy nie napisze, że liga SL3 jest najlepszą ligą w Polsce. Tak, jak pisaliśmy w zapowiedzi, ekipa Ryszarda Nowaka próbowała przełożyć spotkanie na późniejszą godzinę. Niestety na to musiałoby się zgodzić mniej więcej trzydziestu zawodników, co jest niemal niemożliwe. W związku z tym, Bes-Blum musiał radzić sobie w meczu z Trójmiejską Strefą Szkód osłabiony brakiem kilku graczy. Mimo to, po meczu możemy śmiało napisać, że Kraken zaprezentował się naprawdę godnie. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia ‘Tuffików’. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego TSS prowadził już 5-1. Pomimo tego, że z czasem TSS prowadził już 15-8 to nie potrafił uniknąć bardzo nerwowej końcówki. Kraken Team konsekwentnie odbudowywał stratę do momentu, gdy pod koniec seta rywale prowadzili 20-18. Po dwóch kiwkach grającego z konieczności na sypie Wojtka Elminowskiego, BES-BLUM zdołał doprowadzić do wyrównania. Końcówka po ataku z środka Łukasza Arciszewskiego należała jednak do TSS-u (22-20). Druga odsłona nie przyniosła już tylu emocji. Mimo, że od początku tej partii to Kraken wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie (6-3) to z czasem więcej jakości było po stronie TSS-u, który bez większych problemów wygrał tę partię do 16. Ostatnia odsłona była zdecydowanie najciekawszym setem w meczu. Obie drużyny stworzyły w nim wyrównane widowisko. Bardzo rzadko w SL3 zdarza się, żeby w jednym z setów, od samego początku aż do końca jedna z drużyn nie zdołała wyjść na trzypunktowe prowadzenie. Finalnie, w końcówce po bloku Łukasza Arciszewskiego oraz ataku Piotra Adamczyka, seta wygrali gracze TSS. Wygrana, choć nie bez problemów sprawia, że TSS łapie kontakt z drużynami będącymi wyżej w tabeli.

Oliwa Team – Team Spontan 2-1 (16-21; 21-13; 22-20)

Dzień dobry. W zapowiedzi tej omówimy wynik spotkania, w którym najbardziej nieprzewidywalna drużyna w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta ograła wicemistrza poprzedniego sezonu – ekipę Team Spontan. Z drugiej strony Spontan nie jest lepszy. Kiedy wydawało nam się, że bez większych problemów pokonają Gonito – przegrali. Nie inaczej było i w czwartkowy wieczór, kiedy to stawialiśmy właśnie na drużynę Piotra Raczyńskiego. Wracając do Oliwy. Nie wiemy o co chodzi, ale są oni totalnie nieprzewidywalną drużyną. Kiedy wydawało nam się, że zagrają kupę w meczu z CTO czy MPS – zagrali naprawdę nieźle. Kiedy wydawało się, że przegrają z Gonito – wygrali. Kiedy wydawało się, że przegrają z Hydrą – wygrali. Kiedy wydało się, że wygrają z Dzikami – przegrali. Kiedy wydawało się, że przegrają ze Spontanem – wygrali. To jest chore. Na sześć rozegranych spotkań ani razu nie odgadliśmy ‘co będzie grane’, a nieskromnie powiemy, że w typach spotkań SL3 jesteśmy całkiem nieźli. Jeśli chodzi o mecz – pierwszy set przebiegł według naszych wyobrażeń. Team Spontan dość szybko wypracował sobie kilkupunktową zaliczkę (7-3), której nie wypuścił już do końca seta, pewnie wygrywając go do 16. Druga odsłona była wyrównana wyłącznie na początku (6-6). Z czasem Team Spontan zaczął popełniać dużo niewymuszonych błędów, co sprawiło, że Oliwa wyszła na kilkupunktowe prowadzenie (14-9), przez co nie mieli najmniejszych problemów z doprowadzeniem do wyrównania w setach (1-1). Zdecydowanie najciekawszym setem był ten ostatni. Obie drużyny stworzyły w nim wyrównane i emocjonujące widowisko. Mimo, że to Spontan miał piłkę meczową (20-19) to Oliwa dzięki trzem oczkom zdobytym przez Maćka Pochyluka, Macieja Tyryłło oraz Tomasza Kowalewskiego wygrała spotkanie.

Letni Mental – Team Looz 0-3 (11-21; 18-21; 7-21)

Cudu nie było. Letni Mental nie był w stanie zatrzymać prawdziwej maszyny, jaką od pewnego czasu jest drużyna Team Looz. Co ciekawe, mimo że ‘Mentaliści’ mają w swoich szeregach kilka kobiet to w czwartkowy wieczór był to typowy ‘bal samców’ i drużyna wystąpiła w męskim składzie. Gdybyśmy byli złośliwi to napisalibyśmy, że nie ma różnicy, w jakim składzie grają ‘Mentaliści’, bo dostają po łbie czy to w mikstowym czy męskim zestawieniu. W zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy o tym, że prawdopodobnie do drużyny dołączy kolejny gracz, który występował w drugiej lidze w poprzednim sezonie. Jak się okazało, graczem tym był znany z występów w drużynie Szach-Mat Fryderyk Górski. Dla osób, które niezbyt interesują się zmaganiami w wyższych ligach mała ściągawka – gracz ten występował w drużynie, która w poprzednim sezonie wywalczyła sobie awans do elity. Mimo tego, że na parkiecie była większość graczy z przeszłością drugoligową to Team Looz dyktował warunki gry. To pokazuje tylko, że naszym zdaniem drużyna jest już w zasadzie gotowa do tego, by spróbować swoich sił wyżej. W meczu z Mentalem wyłączając drugiego seta  ‘Czarni’ dominowali. Pierwszy i trzeci set to ich gładkie zwycięstwa do 11 oraz 7. Rozumiemy naprawdę wiele, ale porażka do 7 mając w składzie doświadczonych graczy naprawdę nie przystoi. Na osłodę dla Mentala należy wspomnieć o drugim secie, w którym zdobyli aż 18 punktów i zaprezentowali się całkiem przyzwoicie.

Chilli Amigos – Team Looz 1-2 (13-21; 14-21; 21-14)

Mecz pomiędzy Chilli Amigos a Team Looz anonsowany był jako absolutny hit trzeciej ligi. Nie mieliśmy bowiem wątpliwości, że obie ekipy mają w obecnym celu jeden cel – mistrzostwo. W zapowiedziach przedmeczowych jako faworyta wskazaliśmy graczy Team Looz. Dodatkowo, jakiś czas przed spotkaniem dowiedzieliśmy się, że w szeregach ‘Amigos’ zabraknie w czwartkowy wieczór ich kapitana – Grzegorza Walukiewicza. W jego miejsce w składzie drużyny zobaczyliśmy debiutującego w rozgrywkach SL3 – Grzegorza Boguszewskiego. Mimo to, mieliśmy silne poczucie, że to Team Looz wygra spotkanie. Co ciekawe, obie drużyny spotykały się ze sobą w trakcie sparingów. Można zatem powiedzieć, że karty były odkryte już przed spotkaniem. Te wzbudziło ogromne zainteresowanie kibiców, którzy na naszym kanale na Facebooku komentowali niemal każdą akcję. Mecz lepiej rozpoczęli uskrzydleni zwycięstwem z ‘Mentalistami’ gracze Team Looz. Po bloku środkowego – Szymona Burdynewicza gracze w czarnych koszulkach prowadzili 8-4. W dalszej części seta nic się nie zmieniło. Nadal to gracze Team Looz byli zdecydowanie lepszą drużyną i zasłużenie wygrali seta do 13. Druga odsłona, dla odmiany – rozpoczęła się lepiej dla Chilli. Po sporych problemach w przyjęciu i niemocy w ataku – Team Looz przegrywał 5-8. Przewaga graczy w czerwonych koszulkach nie trwała jednak zbyt długo, bowiem po chwili to Team Looz wyszedł na prowadzenie (14-11) i ostatecznie wygrali tę partię do 14. Trzeci set rozpoczął się podobnie jak drugi – od problemów w przyjęciu graczy Team Looz (6-1). W odróżnieniu od drugiej partii, ‘Amigos’ wyciągnęli wnioski i tym razem nie dali swoim rywalom się rozkręcić. Finalnie wygrali oni ostatniego seta do 14. Mimo zdobytego jednego oczka nie sposób nie zauważyć, że na rozgrzane meksykańskie głowy w czwartkowy wieczór został wylany kubeł zimnej wody.

Niepokonani PKO Bank Polski – Speednet 2 3-0 (21-13; 21-15; 21-17)

Tradycyjnie, w jeden dzień meczowy swoje spotkania rozegrały drużyny Speednet oraz Speednet 2. Przy okazji meczu ‘Jedynki’, w zapowiedzi przedmeczowej wyrażaliśmy nadzieję, że nie będziemy musieli pisać o tym, że z dużej chmury spadł mały deszcz. Czemu piszemy o tym przy okazji meczu ‘Bankowców’ z ‘Programistami’? Bo takie właśnie mamy wrażenie po spotkaniu obu drużyn. Nie ukrywamy, że biorąc pod uwagę to, co działo się historycznie w meczach pomiędzy obiema ekipami liczyliśmy na powtórkę. Liczyliśmy na to, że będzie to wyrównane spotkanie. Jakkolwiek dla Speednetu brutalnie to nie zabrzmi – w czwartkowy wieczór tylko jedna z drużyn stanęła na wysokości zadania. Drużyną tą była bez wątpienia ekipa ‘Bankowców’. Od pewnego czasu uznaliśmy, że skończyła się taryfa ulgowa dla Speednetu. ‘Programiści’ są w stanie punktować w trzeciej lidze, więc jeśli sztuka ta im się nie udaje to będziemy to zaznaczać. Sami nie wiemy, co napisać o czwartkowym meczu. Wydawało nam się, że Speednet stać na nutkę szaleństwa. Pokazanie pazura, powalczenie. W czwartkowy wieczór jedynym szaleństwem, na jakie mogliby się zdobyć to połknąć tabletkę apap noc w ciągu dnia. Cóż, w trakcie meczu przez pewien moment wydawało się, że ‘Programiści’ w przypływie szaleństwa przedawkowali. Byli bowiem ospali i w każdym elemencie o kilkanaście procent słabsi od rywali. Co więcej – każda drużyna doskonale zna silne strony PKO, ale co z tego? Mimo rozpracowania rywala Tomasz Remer zdobył… 21 punktów. Podsumowując – PKO wygrywa w sposób przekonujący. Dzięki temu wskakują oni na piąte miejsce w ligowej tabeli.

DNV S*M*A*S*H – Letni Mental 0-3 (8-21; 15-21; 5-21)

Do spotkania przeciwko drużynie DNV S*M*A*S*H, Letni Mental przystąpił po serii czterech porażek z rzędu. Jedną z nich ekipa zanotowała tuż przed spotkaniem z DNV, kiedy to ich rywalem była drużyna Team Looz. Mimo dość nieciekawego położenia, w którym znalazła się drużyna ‘Mentalistów’ to właśnie ich upatrywaliśmy jako faworyta spotkania. Już początek meczu pokazał, że mieliśmy nosa. Letni przy drużynie DNV wyglądał jak ekipa z innej planety. Szukając bardziej przyziemnych porównań Letni Mental był wykwintnym daniem serwowanym w topowych restauracjach, podczas gdy drużyna DNV S*M*A*S*H była szpitalnym kleikiem. Początek meczu rozpoczął się od sporej przewagi ‘Mentalistów’ (7-2). W secie tym, a także całym meczu, prawdziwą kanonadą popisał się tercet Mentala – Karol Fidurski, Dawid Białek, a w szczególności Krzysztof Mądry, który zdobył dla swojej drużyny piętnaście punktów. Finalnie, dzięki ogromnej przewadze, ‘Mentaliści’ wygrali pierwszą partię do 8. Zdecydowanie lepiej niż w pierwszym secie, drużyna DNV zaprezentowała się w drugiej partii. Przez długi czas, obie ekipy szły ‘łeb w łeb’, co zaprowadziło je do stanu 10-10. Po punktowych atakach byłych graczy Letniego Gdańska – Michała Mysłka oraz Karola Fidurskiego, Mental wyszedł na prowadzenie 12-10. Niestety dla DNV S*M*A*S*H drużyna z ulicy Łużyckiej w Gdyni popełniła po chwili dwa błędy, które sprawiły, że Mental Block prowadził już czterema oczkami, które spokojnie dowiózł do samego końca. O trzecim secie, z szacunku dla poległych – lepiej nie wspominać. Deklasacja zakończona najwyższym wynikiem obecnego sezonu. Dzięki wygranej, Letnicy wskakują na dziewiąte miejsce w tabeli.

Volley Kiełpino – Allsix by Decathlon 2-1 (21-18; 19-21; 21-18)

Po godzinie 21 zmierzyły się ze sobą drużyny, które wciąż w obecnym sezonie nie wygrały. W naszych oczach faworytem spotkania była drużyna Volley Kiełpino. Nie oznacza to jednak, że gracze Fabiana Polita nie zmagają się obecnie z pewnymi problemami. Typ wynikał raczej z tego, że ich przeciwnicy – Allsix by Decathlon mają te problemy, ale do kwadratu.  Nie oznacza to, że w czwartkowy wieczór w spotkaniu nie zobaczyliśmy emocji. Mecz był dość wyrównany i przy odrobinie szczęścia to Allsix by Decathlon mógł pokusić się o wygraną. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki. Jako pierwsi na znaczące prowadzenie (11-7), po bloku Roberta Sobisza wyszli gracze z Kiełpina. Mimo czteropunktowej przewagi w dalszej fazie seta (15-11), gracze z Kiełpina nie uniknęli w końcówce nerwów (17-17). Na szczęście dla nich skończyło się na strachu. Po trzech błędach własnych graczy z ulicy Kartuskiej, Volley wygrał do 18. Drugi set, podobnie jak pierwszy, rozpoczął się od walki łeb w łeb (4-4). W odróżnieniu od pierwszego seta, tym razem to Allsix uzyskał przewagę (13-9) i mimo, że gracze z Kiełpina co rusz zbliżali się do rywala to ostatecznie podopieczni Aleksandra Bochana nie wypuścili prowadzenia do samego końca i wygrali seta do 19. O zwycięstwie w meczu musiał zatem zadecydować ostatni set. Mimo, że partię tę lepiej rozpoczęli gracze Allsix (3-0) to po chwili na prowadzenie wysunęli się zawodnicy Volley Kiełpino (4-3). Od tego momentu praktycznie do samego końca mieliśmy grę punkt za punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali gracze z Kiełpina. Po ataku Sebastiana Muńko, Volley Kiełpino wygrało ostatniego seta do  18, dzięki czemu odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie Jesień’21.

EviRent VT – Speednet 1-2 (19-21; 10-21; 21-19)

Hit pierwszej ligi nie zawiódł. Jeśli chodzi o zawód to mogą mieć go co jedynie gracze EviRentu, którzy w swoim trzydziestym trzecim spotkaniu w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta ponieśli drugą porażkę. Co ciekawe, po raz drugi przegrali oni ze Speednetem, który obecnie jest w swoim prime. Jeszcze nigdy Speednet nie grał tak dobrze, jak ma to miejsce w ostatnim czasie. Przed sezonem przewidywaliśmy, że ‘Różowi’ mają realne szanse na to, by na koniec sezonu znaleźć się na podium. Obecnie plan i cel jest jeden – mistrzostwo. W czwartkowy wieczór ‘Różowi’ na tle obecnego mistrza wyglądali naprawdę kozacko.  To Speednet w czwartkowy wieczór wcielił się w rolę profesora, a EviRent w rolę ucznia. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie drugiego seta to napisalibyśmy nawet, że niezbyt lotnego. Takiego, który musi po lekcjach zostać na ‘kółku wyrównawczym’. Pisząc zapowiedź spotkania zadrżała nam ręka, kiedy pisaliśmy 2-1 dla EviRentu. Sądziliśmy, że Speednet ma ogromną szansę na wygranie tego meczu. Wiedzieliśmy, że są mocni, ale gwałt do 10? Tego się nie spodziewaliśmy i uważamy, że nawet najbardziej niepoprawni optymiści o tym nie myśleli. Kto wie, czy wynik drugiego seta nie był pokłosiem tego, co wydarzyło się pod koniec pierwszej partii. EviRent prowadził w niej bowiem 19-16, by po chwili odbić się od prawdziwej różowej ściany. Tak, cztery bloki z rzędu odcisnęły swoje piętno na graczach w niebieskich koszulkach. Jak mawia na twitterze młodzież było widać, że ‘psycha sitting’. EviRent ogarnął się dopiero w trzecim secie. Gracze w niebieskich koszulkach szybko wyszli na prowadzenie 12-6 i wydawało się, że zaraz zakończą seta na swoja korzyść. Speednet miał jednak nieco inny plan i ku zaskoczeniu przeciwników dość szybko odbudował stratę. W końcówce na tablicy wyników ponownie pojawił się remis 16-16, ale końcówka należała już do EviRentu. Podsumowując – ledwo skończyło się spotkanie, a już nie możemy doczekać się rewanżu.

BES-BLUM Nieloty – MPS Volley 2-1 (21-17; 14-21; 21-15)

Przy okazji ostatniego spotkania Nielotów w lidze, w którym rywalem była ekipa ZCP Volley Gdańsk pisaliśmy, że gra ‘Pingwinów’ stała na zdecydowanie wyższym poziomie, niż miało to miejsce w poprzednich spotkaniach. To z kolei sprawiało, że spodziewaliśmy się, a nawet oczekiwaliśmy po nich dobrej gry również w trakcie spotkania z innym z faworytów do awansu – drużynie MPS Volley. Mimo tego, w zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że to MPS będzie faworytem spotkania i postawiliśmy na nich 3-0. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu było jednak inaczej. Nieloty, po bardzo dobrym spotkaniu ogrywają zdecydowanego faworyta starcia, co tylko potwierdza, że w drugiej lidze nie ma słabych drużyn. Co więcej – każdy może wygrać z każdym. Aby odnieść zwycięstwo faworyci muszą się naprawdę napocić, bo trzech punktów za darmo im nikt nie dopisze. Jeśli chodzi o przebieg spotkania to pierwszy set do pewnego momentu był niezwykle wyrównany. Wydaje się, że momentem przełomowym był ten, w którym MPS przy stanie 15-15 popełnił dwa błędy, które wyprowadziły przeciwników na prowadzenie. Ponadto, w końcówce dobrą skutecznością popisał się powracający  do zdrowia po koszmarnej kontuzji Mateusz Polowiec i zwycięstwo Nielotów w pierwszym secie stało się faktem. Niespodziewana wygrana Nielotów sprawiła, że MPS na drugiego seta wyszedł niezwykle zmobilizowany. Efektem tego była zdecydowana przewaga w drugiej partii, którą miłośnicy piłki siatkowej wygrali do 14. W ostatniej odsłonie gracze Jakuba Nowaka nie zdołali pójść za ciosem. Już na początku tej partii na kilkupunktowe prowadzenie wyszły ‘Pingwiny’. Zaliczka wypracowana na początku seta była konsekwentnie broniona, dzięki czemu Nieloty wygrały seta do 15, a cały mecz 2-1. Są takie mecze, które wygrywa się cudem lub fuksem. W czwartek tak absolutnie nie było. Mecz wygrała drużyna, która była po prostu lepsza. Nieloty po raz kolejny potwierdzają, że kiedy mają dzień, są w stanie wygrać z każdym.

Zapowiedź – MATCHDAY #14

Przed nami czternasty dzień meczowy. Absolutnym hitem tej serii gier będzie pojedynek EviRentu ze Speednetem. Bardzo ciekawie zapowiadają się również dwa spotkania w trzeciej lidze, w których zmierzą się Chilli Amigos z Team Looz oraz Speednet 2 z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Trójmiejska Strefa Szkód – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Mało brakowało, a w czwartkowy wieczór zmierzyłyby się ze sobą drużyny, które w obecnym sezonie, jak do tej pory nie odniosły w pierwszej lidze ani jednego zwycięstwa. Parszywą serię porażek z rzędu jako pierwsi przełamali jednak gracze Trójmiejskiej Strefy Szkód, którzy wygrali ze Sprężystokopytnymi & Kitku 2-1. Wygrana ta nie przyszła jednak drużynie łatwo. Przez długi czas wydawało się, że to ich rywale są bliżsi tego, by wygrać pierwszego seta, co jak się później okazało, dałoby im również wygraną w meczu. Od początku tamtego spotkania Trójmiejskiej Strefie Szkód nie szło, w efekcie czego rywale wypracowali sobie dość pokaźną zaliczkę. To, za co trzeba pochwalić drużynę Mateusza Woźniaka to fakt, że podnieśli się oni z wydawałoby się beznadziejnego położenia i ostatecznie wygrali zarówno seta, jak i mecz. Kto wie, czy wygrana ta nie będzie wreszcie punktem zwrotnym. Czwartkowy wieczór ma być wreszcie tym, w którym zobaczymy większość graczy stanowiących o sile drużyny. Najprawdopodobniej z problemami zdrowotnymi upora się wreszcie Piotr Watus, który umówmy się – znalazłby się w składzie każdej drużyny w lidze. Czy wobec tego ‘Tuffiki’ dołożą w czwartkowy wieczór drugie zwycięstwo w sezonie? Bardzo wiele na to wskazuje. W odróżnieniu od TSS-u problemy kadrowe w czwartkowy wieczór dotkną graczy BES-BLUM Kraken Team. Ekipa Ryszarda Nowaka chciała bowiem przełożyć spotkanie na inną godzinę. Niestety, po opublikowaniu terminarza jest to zadanie bardziej wymagające niż ogranie przykładowego EviRentu. Na taką zamianę musieliby się zgodzić wszyscy zawodnicy z… trzech drużyn. Science-fiction.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Oliwa Team – Team Spontan

Godz.: 19:30, boisko nr 1

O godzinie 19:30 zmierzą się ze sobą drużyny, które przegrały swoje wtorkowe spotkania. Mimo to, w zdecydowanie lepszych nastrojach do meczu podejdą gracze Team Spontan. Wszystko za sprawą tego, że ‘Oranje’ w meczu z jednym z głównych faworytów do awansu – drużyną ZCP Volley Gdańsk zaprezentowali się lepiej niż dobrze. Dzięki dobrej postawie wygrali oni jednego seta, a prawdę mówiąc – przy odrobinie szczęścia mogli wygrać również całe spotkanie. Podsumowując, gołym okiem widać, ze ‘Spontaniczni’ stają się mocniejsi z meczu na mecz. Potencjalnie – w meczu z Oliwą mogą zaprezentować już pełnię swoich możliwości. Biorąc pod uwagę rosnącą formę oraz to jak zaprezentowała się Oliwa w meczu z Dzikami, ‘Spontaniczni’ będą naszym zdaniem faworytem nadchodzącego spotkania. Informacja ta, bez wątpienia ucieszy graczy Oliwy. Ze wszystkich drużyn, które kiedykolwiek zagrały w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta wydaje się, że to właśnie ekipa z serca Gdańska najczęściej osiągała wyniki zupełnie inne od tych, które obstawiała Redakcja. Kiedy wydawało nam się, że przegrają (jak z Hydrą) – ci wygrywali. Kiedy z kolei wydawało się, że poradzą sobie z Dzikami to dla odmiany przegrywali. Uwierzcie nam, ze w historii występów podobnych przykładów było całe mnóstwo. Wracając do czwartkowego meczu liczymy na to, że będzie to emocjonujące spotkanie. Jak pokazuje historia, jest na to duża szansa. Wszystkie trzy starcia obu drużyn zawsze kończyły się podziałem punktów. Czy podobnie będzie i tym razem?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Letni Mental – Team Looz

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Dla drużyny Team Looz będzie to jeden z najważniejszych dni w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Drużyna w czarnych strojach stoczy w czwartek dwa pojedynki. Jeśli odniesie zwycięstwo za komplet punktów z drużyną Letni Mental (a wszystko na to wskazuje) to przy równej liczbie rozegranych spotkań zrównają się oni punktami zarówno z Chilli Amigos, jak i Activnymi Gdańsk. Co więcej, tuż po meczu z ‘Mentalistami’ zmierzą się oni w hitowym starciu trzecioligowym z Chilli Amigos. Co w związku z tym? Po czwartkowych spotkaniach ich sfera mentalna znajdzie się albo w niebie, albo w piekle. Albo rybki, albo pipki. Przechodząc już stricte do spotkania z ‘Mentalistami’ to trzeba sobie to powiedzieć wprost. Brak kompletu punktów będzie przez ‘Czarnych’ uznany za prawdziwą katastrofę. Z drugiej strony, Team Looz wielokrotnie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta udowodnił, że ‘niemożliwe nie istnieje’. Dopóki nie zabrzmi końcowy gwizdek sędziego, gracze Team Looz nie mogą być niczego pewni. Jeśli jednak zagrają oni na miarę swojego potencjału to wynik 3-0 zdaje się być obowiązkiem. Co ciekawe, mimo że sumarycznie obie drużyny w ramach SL3 rozegrały już 74 spotkania to dziś spotkają się po raz pierwszy. Czy Letni Mental będzie w stanie zaskoczyć swoich rywali i pokusić się o zdobycz punktową? Z pewnością byłoby to zaskoczenie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Chilli Amigos – Team Looz

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Co tu dużo mówić. Jeśli Chilli Amigos potwornie męczyło się z Bombardierami, by po chwili dostać po łbie od Craftveny to co będzie w czwartkowy wieczór, kiedy ich rywalem będzie drużyna powszechnie uważana za dużo lepszą od wymienionej dwójki? Cóż, jeśli ktokolwiek spytałby nas dwa tygodnie temu o wskazanie faworyta spotkania w meczu Chilli Amigos – Team Looz, bez wahania wskazalibyśmy na tych pierwszych. Dwa tygodnie to jednak zdecydowanie wystarczająco długi czas, by zweryfikować nasze wyobrażenia o sile ‘Amigos’. Ponadto, co równie istotne – Team Looz w ostatnim czasie prezentował się naprawdę dobrze. Po graczach w czarnych koszulkach widać, że mały dołek, w którym znaleźli się na początku sezonu to już przeszłość. Ostatnie dwa spotkania to pewne zwycięstwa z Wilkami Północy i… Craftveną. Trudno porównywać mecz do meczu, ale jakaś podpowiedź to jest. Podczas gdy Chilli przegrało z Craftveną, Team Looz wygrał z nimi spotkanie 3-0, pozwalając swoim rywalom na zdobycie uwaga: 5!, 12 oraz 9 punktów. Przepaść. Różnica klas i poziomu obu drużyn aż biła po oczach. Wracając jednak do najbliższego spotkania, będzie to dopiero drugi pojedynek pomiędzy drużynami w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Co ciekawe, po raz pierwszy drużyny zmierzyły się ze sobą 2 września 2020 r. Wtedy górą byli ‘Amigos’, choć trzeba zauważyć, że był to dopiero drugi mecz Team Looz w lidze. Ponadto, co chyba ważniejsze, Team Looz był w tym czasie o wiele słabszą drużyną niż jest obecnie. Gdyby dzisiejszy Team Looz miał zagrać z ówczesnym to prawdopodobnie skończyłoby się jak we wspomnianym chwilę wcześniej meczu z Craftveną. Tak czy siak, w czwartkowy wieczór liczymy na kapitalne widowisko. Jakby nie patrzeć, będzie to pierwszy mecz pomiędzy drużynami wymienianymi jako faworyci do awansu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot):2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Niepokonani PKO Bank Polski – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Są takie mecze, na które drużyny czekają miesiącami. Wydaje się, że dla obu ekip takim meczem jest bezpośrednie spotkanie. W historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, obie drużyny rywalizowały ze sobą już czterokrotnie. Dwa razy wygrali ‘Programiści’ i dwa ‘Bankowcy’. Jak będzie tym razem? Wydaje się, że większe szanse na zwycięstwo mają gracze dowodzeni przez Joannę Drewczyńską. W sześciu dotychczas rozegranych spotkaniach w sezonie Jesień’21, ‘czarno-biali’ zgromadzili osiem oczek, na co złożyły się trzy zwycięstwa oraz trzy porażki. Ich najbliższy rywal pod tym kątem wypada zdecydowanie gorzej. ‘Programiści’ również rozegrali sześć spotkań, ale wygrali zaledwie raz. Nie ukrywamy, że co do takiego wyniku mamy mieszane uczucia. Z jednej strony, jakiś czas temu kiedy drużyna Piotra Grodzkiego wygrała z Letnim Mentalem wydawało się, że będą oni  w stanie pójść za ciosem i kolejne punkty będą tylko kwestią czasu. Cóż, o ile porażkę ze Zmieszanymi można było wkalkulować, tak brak punktów z Craftveną czy Bombardierami był jednak rozczarowaniem dla samych zawodników. Skoro nie udało się w ostatnich trzech spotkaniach może uda się dzisiaj? W lidze są tylko dwie drużyny, które przegrały ze Speednetem dwukrotnie. Poza ‘Bankowcami’ jest to również ekipa DNV. W związku z tym ‘Programiści’ staną dziś przed szansą ogrania jednej drużyny po raz trzeci. Gdyby tak się stało, Speednet 2 awansowałby w tabeli wszech czasów, w której sukcesywnie poprawia swoją pozycję. Plany na wieczór ma rzecz jasna ochotę zepsuć im drużyna PKO. Potencjalna wygrana pozwoli im na wskoczenie do górnej połówki tabeli. Jeśli tak się stanie to drużyna będzie miała szansę włączyć się do walki nawet o podium rozgrywek.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

DNV S*M*A*S*H – Letni Mental

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Spośród wszystkich drużyn trzecioligowych, zestawienie ze sobą akurat DNV oraz ‘Mentalistów’ sprawia, że na parkiecie zmierzą się jedyne drużyny z trzeciej ligi, które jak do tej pory w obecnym sezonie nie odniosły jeszcze zwycięstwa. Żeby być całkowicie uczciwym, musimy napisać o tym, że ‘Mentaliści’ rozegrali jak do tej pory zaledwie trzy spotkania i pod tym kątem pozostałe drużyny w trzeciej lidze zdecydowanie ich przewyższają. Co ciekawe, obie drużyny w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta rywalizowały już czterokrotnie i każde z tych czterech spotkań odbyło się w drugiej lidze. Tak się bowiem składa, że kiedy tylko obie drużyny występowały w SL3 to zawsze trafiały do tych samych lig. W czterech dotychczas rozegranych meczach mamy remis 2-2. Która z drużyn wygra tym razem? Wydaje się, że większe szanse na zwycięstwo mają ‘Mentaliści’, którzy patrząc na skład personalny mogliby spokojnie znajdować się w samym czubie ligowej tabeli i nie powinno być to dla nikogo zaskoczeniem. Wydaje się, że kiedy drużyna ustabilizuje formę to wreszcie pokaże potencjał, który w nich drzemie. W momencie pisania tej zapowiedzi, nie było to jeszcze oficjalne, ale ‘na mieście’ mówią, że do drużyny w najbliższym czasie dołączy kolejny gracz, którego w poprzednim sezonie mieliśmy okazję oglądać na drugoligowych parkietach. Wracając do meczu, mimo że Mental Block jest faworytem spotkania to jesteśmy niemal pewni, że DNV się niebawem przełamie i zacznie w końcu punktować. Już w dwóch ostatnich spotkaniach było naprawdę blisko tego, by zdobyć punkt. Czy dojdzie do tego już wieczorem?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Volley Kiełpino – Allsix by Decathlon

Godz.: 21:30, boisko nr 1

W zapowiedzi powyżej pisaliśmy o tym, że zestawienie ze sobą drużyn DNV oraz Letniego Mentala sprawia, że spotkają się jedyne trzecioligowe drużyny, które na swoim koncie nie mają ani jednego zwycięstwa. W drugiej lidze również mamy dwie drużyny, które jak do tej pory nie wygrały ani razu. Tak się składa, że obie te ekipy zagrają ze sobą w czwartkowy wieczór. Obecnie, w nieco lepszej sytuacji znajdują się gracze Volley Kiełpino, którzy nie dość, że na swoim koncie mają o jedno oczko więcej to na dodatek, do końca ligi mają do rozegrania o jedno spotkanie więcej niż gracze z ulicy Kartuskiej. Jakby nie patrzeć może się okazać, że czwartkowe spotkanie może być kluczowe w kontekście walki o utrzymanie. Jesteśmy niemal przekonani, że drużyna która przegra spotkanie będzie miała pod koniec sezonu kolosalne problemy z tym, by się utrzymać. O ile w przypadku beniaminka – drużyny Allsix jest to w jakiś sposób zrozumiałe, tak przypadek drużyny Volley Kiełpino może dziwić. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie drużyna Fabiana Polita w trzynastu spotkaniach zdobyła aż 19 punktów. Biorąc pod uwagę ich dorobek po pięciu spotkaniach obecnego sezonu (2 punkty) nie sposób nie mówić o rozczarowaniu. Gołym okiem widać, że powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu będzie zadaniem science-fiction. O ile porażki z Hydrą, MPS-em czy ZCP Volley Gdańsk można wytłumaczyć to wysoką porażkę z Dream Volley trudniej obronić. Wydaje się, że przed graczami z Kiełpina najłatwiejsze z dotychczasowych spotkań. Z drugiej strony, dokładnie to samo myślą sobie gracze Allsix.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

EviRent VT – Speednet

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Spotkanie pomiędzy EviRentem a Speednetem będzie absolutnym hitem czwartkowej serii gier, a kto wie, czy nie całego sezonu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Wszystko za sprawą tego, że w ostatnim czasie to właśnie w Speednecie wielu ligowców upatrywało kandydata do zdetronizowania EviRentu. Skąd takie przekonanie? Przypomnijmy, że ‘Różowi’ są jedyną drużyną w historii SL3, która znalazła sposób na pokonanie zespołu Radosława Koniecznego. Ponadto, obecnie znajdują się oni na drugim miejscu w ligowej tabeli, mając dokładnie tyle samo punktów co ich czwartkowi rywale. Z pewnością na korzyść EviRentu działa to, że mają oni na swoim koncie o jedno rozegrane spotkanie mniej. Ewentualna porażka ze Speednetem nie będzie miała dla nich aż tak negatywnych konsekwencji jakie mogą być dla drużyny Marka Ogonowskiego. Gdyby spotkanie wygrali bowiem gracze EviRentu, to na półmetku rozgrywek Speednet traciłby do swoich przeciwników dość dużą liczbę punktów, a na dodatek mieliby o jedno spotkanie więcej na swoim koncie. Ranga spotkania sprawia, że wysoce prawdopodobne jest to, że w meczu zobaczymy wszystkich kluczowych graczy po obu stronach. To z kolei oznacza, że prawdopodobnie będziemy świadkami kapitalnego spotkania. Obyśmy po meczu nie musieli pisać o ‘małym deszczu’. Kto w naszych oczach będzie faworytem? Mimo wszystko EviRent. Z drugiej strony, jeszcze nigdy nie mieliśmy takich wątpliwości.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

BES-BLUM Nieloty – MPS Volley

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Nie ma, że boli. Po spotkaniach z CTO i ZCP przyszedł czas na kolejnego – mocarnego rywala. W czwartkowy wieczór drużyna Nielotów zmierzy się bowiem z ekipą MPS Volley, dla której jedynym celem na obecny sezon jest bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej. O MPS-ie jednak za chwilę. Podobnie mocarne plany jak Miłośnicy Piłki Siatkowej, swego czasu mieli gracze BES-BLUM Nieloty. Pisaliśmy o tym już wielokrotnie, ale poprzednie dwa sezony kończyły się trzecim oraz piątym miejscem. W przypadku edycji Wiosna’21 i piątego miejsca pisaliśmy o rozczarowaniu. Jak wobec tego nazwać obecny sezon? Po pięciu rozegranych spotkaniach, Nieloty mają na swoim koncie zaledwie jedno zwycięstwo i aż cztery porażki. Taki bilans sprawia z kolei, że drużyna znajduje się na dwunastym miejscu. Co więcej, jeśli dziś przegra to z dużą dozą prawdopodobieństwa, w ligowej tabeli spadnie jeszcze niżej. Wszystko za sprawą tego, że bezpośrednie spotkanie, w którym ktoś musi wygrać zagrają drużyny z miejsc 13-14. Ok, żeby nie było zbyt ponuro, nie da się nie zauważyć, że forma Nielotów w meczu z ZCP była już naprawdę niezła. Czy wobec tego wystarczy to na drużynę MPS? Na całe nieszczęście dla BES-BLUM, forma MPS również poszła zdecydowanie w górę. Tak jak pisaliśmy, z meczu na mecz drużyna Jakuba Nowaka prezentuje się coraz lepiej. Wydaje się, że szczyt formy powinien przyjść na decydujące mecze w drugiej lidze.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #13

Za nami świetny dzień rozgrywek. Aż pięć z sześciu meczów zakończyło się podziałem punktów. W elicie swoje spotkania, choć nie bez problemów wygrywały faworyzowane drużyny EviRent oraz Szach-Mat. Największym zaskoczeniem tej serii gier, bez wątpienia była porażka Chilli Amigos z Craftveną. Zapraszamy na podsumowanie.

Chilli Amigos – Craftvena 1-2 (22-20; 15-21; 17-21)

Miało być gładko, szybko, przyjemnie. Po meczu miało być zbijanie piąteczek, uśmiechy, odświeżanie strony. Co z tego wyszło? Zebranie drużyny na parkingu i szukanie przyczyn porażki z Craftveną. Żeby nie było, że zbyt dramatyzujemy, spieszymy z wytłumaczeniem. Na zebraniu nie było co prawda mordobicia, szarpaniny, podniesionych głosów czy obrażania. Była kulturka i merytoryka. Sami dokładnie nie wiemy, ile potrwało owo zebranie, ale wydaje się, że spraw do omówienia w ostatnim czasie się nawarstwiło. Fakty obecnie są takie, że Chilli w spotkaniach z Bombardierami oraz Craftveną, w których byli murowanym faworytem do sięgnięcia po sześć oczek, zdobyli ich zaledwie trzy. Co gorsze, ich rywale w walce o mistrzowski tytuł – Zmieszani, mają mówiąc kolokwialnie wywalone na problemy czy to ‘Amigos’ czy ACTIVNYCH i wygrywają wszystko co popadnie. Samo spotkanie od początku było wyrównane (5-5). Na pierwszą znaczącą przewagę, po bloku Jędrzeja Szadejko i dwóch błędach własnych Chilli wyszli gracze Craftveny (8-5). Przewaga ‘Rzemieślników’ utrzymywała się aż do stanu 18-18. Po emocjonującej końcówce Chilli zdołało wydrzeć swoim przeciwnikom zwycięstwo w secie sprzed nosa (22-20). Wydawało się, że w drugim secie wszystko wróci do normy i Chilli zacznie w końcu grać, jak na faworyta przystało – nic z tego. Już początek drugiego seta pokazał, że to ‘Rzemieślnicy’ będą w tym secie dyktować warunki (10-4). Chilli nie było w stanie zbliżyć się do jakości, którą prezentowali gracze w czarnych strojach. Dobra gra w ataku, a przede wszystkim w obronie sprawiła, że Chilli nie było w stanie zniwelować przewagi przeciwników. Ostatecznie set ten zakończył się wygraną Craftveny do 15. O tym, która z drużyn wygra spotkanie, musiał zadecydować trzeci set. Od początku to Chilli uzyskało przewagę (5-3). Radość ‘Papryczek’ nie trwała jednak zbyt długo. Po chwili pięć punktów z rzędu zdobyli ‘Rzemieślnicy’ (5-8) i od tego momentu, podobnie jak w drugim secie kontrolowali przebieg gry, co doprowadziło ich do w pełni zasłużonej wygranej.

EviRent VT – Epo-Project 2-1 (21-14; 17-21; 21-18)

W zapowiedzi przedmeczowej spotkanie EviRentu z Epo-Project anonsowaliśmy jako to, w którym w szeregach drużyny Radosława Koniecznego zabraknie kilku graczy. Cóż, okazuje się, że zmagania w SL3 EviRent traktuje całkiem serio, bowiem w protokole meczowym znalazło się miejsce dla kilku zawodników, którzy stanowią o sile drużyny. Spotkanie, drużyna EviRent rozpoczęła piekielnie mocno. Zanim się obejrzeliśmy, na tablicy wyników było już 7-1 dla mistrzów SL3. Duża w tym zasługa Piotra Peplińskiego, który od początku meczu siał ogromne spustoszenie w szeregach rywali swoją zagrywką. W dalszej części seta nie wydarzyło się zbyt wiele. EviRent trzymał w niej swoich rywali na dystans i nie dał sobie zrobić krzywdy. Można wręcz powiedzieć, że poszło im zbyt gładko, przez co przed drugim setem uciekła gdzieś koncentracja. Stawianie sprawy wyłącznie w ten sposób byłoby nieuczciwe wobec graczy z Żukowa, którzy zagrali na naprawdę wysokim poziomie. Cały drugi set, wyłączając końcówkę, był wyrównaną partią. Walka punkt za punkt trwała do stanu 16-16. Od tego momentu, po atakach Karola Richerta oraz blokach Damiana Kolki i Mateusza Truszczyńskiego, Epo uzyskało kilkupunktową przewagę i wygrało seta do 17. Ostatnia odsłona rywalizacji przypominała drugiego seta. Wyrównana walka trwała do stanu 14-13 dla EviRent. Po tym, jak punkt z ataku dołożył Michał Kulpiński i EviRent wyszedł na dwupunktowe prowadzenie, gra Epo-Project się posypała. Jakby tego było mało, w końcówce kontuzji stawu skokowego nabawił się Rafał Grzenkowicz. Finalnie dzięki świetnej końcówce EviRent wygrało seta do 18, a cały mecz 2-1. Nie był to jednak ‘spacerek’.

Szach-Mat – AVOCADO friends 2-1 (20-22; 21-17; 21-15)

Po sporym rozczarowaniu, którym dla ‘Szachistów’ okazało się spotkanie ze Speednetem, drużyna Dawida Kołodzieja przystąpiła do meczu z AVOCADO friends. Jak do tej pory, lepiej w sezonie Jesień’21 wiodło się drużynie Szach-Mat, która wygrała trzy spotkania. Jako Redakcja uznaliśmy, że jest to wystarczający powód do tego, by to ‘Czarnych’ wskazywać jako drużynę, która ma większą szansę na wygraną. Nieco inny plan na wieczór mieli ‘Weganie’. Początek meczu rozpoczął się bowiem od ich prowadzenia (4-1). Szach-Mat zdołał dogonić swojego rywala w połowie seta (10-10), a następnie wyjść na prowadzenie, które utrzymywało się do stanu (16-15). Po trzech skutecznych atakach Miłosza Bazylińskiego, piłkę setową mieli jednak gracze AVOCADO. Mimo, że za pierwszym razem się nie udało to po chwili Dawid Romaniszyn postawił kropkę nad ‘i’ (22-20). Drugi set rozpoczął się idealnie dla drużyny Szach-Mat. Po ataku kapitana tej drużyny, na tablicy wyników było już (5-1) dla ekipy, która chwilę wcześniej przegrała pierwszego seta. Wypracowana na początku tej odsłony zaliczka utrzymała się już do końca seta i obie drużyny mogły przygotowywać się do decydującej o wygranej partii. Ostatni set, lepiej rozpoczęli gracze w czarnych strojach. Po ataku Sebastiana Kopiczko, ‘Weganie’ byli zmuszeni do wzięcia czasu (11-6). Przerwa nie przyniosła oczekiwanego efektu, bowiem Szach-Mat bez większych problemów dowiózł zwycięstwo do końca. Wynik 2-1 sprawia, że żadna z drużyn nie może być tak naprawdę szczęśliwa. ‘Szachiści’ liczyli na komplet punktów, ‘Weganie’ z kolei na wygraną.

Dziki Wejherowo – Oliwa Team 3-0 (22-20; 21-11; 21-17)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że spotkanie pomiędzy Dzikami a Oliwą będzie jednym z najciekawszych wydarzeń wtorkowej serii gier. Nie ukrywamy, że liczyliśmy na wyrównany pojedynek. Nie spodziewaliśmy się jednak jednostronnego pojedynku i tego, że Oliwa nie zdobędzie choćby jednego punktu. Ba, to właśnie drużynę z serca Gdańska wskazywaliśmy jako faworytów do wygrania meczu. Wpływ na taki typ miała ostatnia bardzo dobra forma. Cóż, po wczorajszym meczu wiemy już, że tę trzeba doszlifować, a raczej ustabilizować. Wydaje się bowiem, że wróciły czasy, w których Oliwa jest w stanie wygrać z każdym, ale i niestety z każdym przegrać. Pierwszy set wtorkowego spotkania był tym, na co czekaliśmy. Od samego początku ‘Dzikusy’ zaczęły mocno. Po chwili od pierwszego gwizdka prowadzili już 6-2. W dalszej części seta prowadzili już 14-7 i kiedy wydawało się, że za chwilę drużyny zmienią połowy, coraz lepiej zaczęli sobie radzić ‘Oliwiacy’. Sygnał do odrabiania strat swojej drużynie dał Tomasz Kowalewski, który w krótkim odstępie czasu zdobył trzy punkty i doprowadził do stanu 15-12 dla Dzików. W dalszej części seta Oliwa zdołała doprowadzić nawet do wyrównania 18-18, ale po emocjonującej końcówce, w której nie zabrakło kontrowersji dotyczącej tego, czy po ataku Kacpra Chmielewskiego piłka przeszła za antenką, Dziki wygrały 22-20. Sytuacja ta nie wpłynęła zbyt dobrze na morale Oliwy, która oddała drugą partię niemal bez walki. Dziki były lepsze w tej partii w każdym elemencie, dzięki czemu wygrały do 11. Ostatnia odsłona również należała do nich. Podobnie, jak to miało miejsce w drugim secie, Oliwa nie mogła zatrzymać ani Kacpra Chmielewskiego, ani Adama Śliwińskiego, ani naszym zdaniem najlepszego gracza tego meczu – Mateusza Węgrzynowskiego. Mimo, że Oliwa zaprezentowała się o niebo lepiej niż w drugim secie to finalnie przegrała do 17. Dzięki wygranej, Dziki wskoczyły na dziewiąte miejsce w ligowej tabeli. Tak jak wspominaliśmy wcześniej – ‘kiedy przyjdą mecze z teoretycznie słabszymi rywalami – Dziki zaczną wreszcie wygrywać i zaskoczą niejedną osobę’.

Gonito Volley – Prometheus 1-2 (21-19; 15-21; 12-21)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że naszym zdaniem dystans dzielący obie drużyny w ostatnim czasie się nieco zmniejszył. Wszystko za sprawą tego, że Gonito od poprzedniego spotkania obu ekip stało się lepszą drużyną, natomiast Prometheus w związku z pewnymi problemami nieco gorszą. Czy podtrzymujemy to zdanie po zakończonym spotkaniu? Cóż, sami nie wiemy. Jeśli spojrzymy wyłącznie na wynik to trudno się z tym nie zgodzić. Jeśli spojrzymy jednak na grę w drugim, a szczególnie w trzecim secie to już tacy pewni nie jesteśmy. Wszystko za sprawą tego, że w trzecim secie gracze z Ukrainy zagrali koncert. Wydaje się, że w ostatniej partii wzbili się oni na poziom, na który co niektóre drużyny szybko nie wejdą. Jeśli ‘Prometheus’ grałby tak cały sezon, z pewnością dziś na swoim koncie mieliby zdecydowanie więcej punktów. Ponadto, na pewno nie przegraliby aż czterech spotkań. Z drugiej strony, czy da się grać tak cały sezon skoro drużynie nie udaje się zagrać tak całego spotkania? Owszem, w pierwszym secie Gonito Volley grało zdecydowanie lepszą siatkówkę niż miało to miejsce w drugiej czy trzeciej partii. Z drugiej strony, gra się tak, jak przeciwnik na to pozwala. W pierwszym secie wyrównana rywalizacja trwała do stanu 10-10. Po atakach Michała Konopki, Marcina Ilczuka czy zagrywce Pawła Szafrana, Gonito wyszło na prowadzenie 15-11. Czteropunktowa zaliczka pozwoliła im na to, by w miarę spokojnie wygrać seta do 19. Druga i trzecia odsłona zaczęły się niemal identycznie. Już na początku tych partii Prometheus wypracowywał sobie pokaźną zaliczkę, która trudno było później gonić. O ile w drugim secie Gonito jako tako zapunktowało, tak w trzeciej odsłonie umówmy się – byli tylko statystami, którzy przyglądali się temu, co wyprawiają ich rywale.

ZCP Volley Gdańsk – Team Spontan 2-1 (21-14; 16-21; 21-18)

Kilka godzin przed meczem dowiedzieliśmy się, że Team Spontan będzie miał we wtorkowy wieczór spore problemy kadrowe. W meczu przeciwko ZCP Volley Gdańsk nie mógł bowiem wystąpić ani Damian Urbanowicz ani Mateusz Skwarzec. Co by nie mówić, gracze ci z pewnością podnieśliby poziom niemal każdej drugoligowej drużyny. Jak wiadomo, zawodników takich trudno zastąpić. Mimo tego, nowi gracze w Team Spontan zaprezentowali się naprawdę dobrze, o czym za chwilę. Gdy wydawało się, że to Spontan może mieć pewne problemy, ZCP Volley Gdańsk nie chciał być w tej materii gorszy. W związku z brakiem dwóch środkowych – Dawida Glanera oraz Mateusza Kwidzińskiego, ZCP tuż przed meczem zgłosił do składu pierwszą kobietę w historii ‘żółto-czarnych’ – Julię Jałochę, którą na co dzień gra w drugiej lidze kobiet. W związku z tym, nominalny libero – Sebastian Miąsko wystąpił na prawym skrzydle, natomiast atakujący Daniel Koska na środku. Mimo tego absolutnego miszmaszu, drużyna ZCP poradziła sobie w pierwszej partii bardzo dobrze i wygrała seta do 14. W drugim secie nie było już tak kolorowo. Tzn było, ale ‘Pomarańczowo’. Na parkiecie rządzili bowiem ‘Oranje’. Co ciekawe, na początku to Volley Gdańsk prowadził (9-4). Z czasem zaczęli oni popełniać rażącą liczbę błędów, co sprawiło, że Spontan wyrównał na 14-14. Kiedy wydawało się, że ZCP już się z błędów wyprztykał przyszła druga – jesienna fala. W skrócie, błędów było jeszcze więcej i finalnie Spontan wygrał tę partię do 16. Podsumowując seta – nie pamiętamy, aby gracze ZCP kiedykolwiek mylili się tyle, co w drugim secie meczu ze Spontanem. Dla odmiany, Team Piotra Raczyńskiego popełniał znacznie mniej błędów i kończył wszystko, co miał skończyć, stając się przy okazji pierwszą drużyną w sezonie Jesień’21, która zdołała zdobyć punkt z faworyzowaną ekipą Volley. Trzeci set to walka punkt za punkt od samego początku niemal do samego końca. W końcówce nieco więcej jakości pokazali gracze ZCP, którzy zdołali wyjść na trzypunktowe prowadzenie i wygrali seta oraz mecz w stosunku 2-1.

Zapowiedź – MATCHDAY #13

Przed nami wtorkowa seria gier, w której o kolejną wygraną za komplet punktów powalczy drużyna ZCP Volley Gdańsk. Ciekawie powinno być również w trakcie meczu Oliwy z Dzikami. W pierwszej lidze niepokonany w obecnym sezonie EviRent podejmie Epo-Project. Zapraszamy na zapowiedź.

Chilli Amigos – Craftvena

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Od ostatniego spotkania Craftveny nie minął nawet tydzień, a drużyna Bartka Zakrzewskiego rozegra kolejny wymagający mecz. Rywalem ‘Rzemieślników’ będzie zespół Chilli Amigos, który ma ambicje sięgające mistrzowskiego tytułu. Przypomnijmy, że w historii dotychczasowych występów sztuka ta ‘Amigos’ się nigdy nie udała. W trzeciej lidze drużyna Grzegorza Walukiewicza zajmowała dotychczas trzecie oraz drugie miejsce. Nie trzeba być geniuszem żeby domyślić się, czego brakuje ‘Amigos’ do pełni szczęścia. O zrealizowanie tego celu nie będzie bynajmniej łatwo. Porównując bowiem obecny sezon do sezonu Wiosna’20 czy Jesień’20 nie sposób nie zauważyć, że mimo iż w obecnej trzeciej lidze brak zdecydowanego lidera (jak miało to miejsce w wymienionych sezonach) to obecna liga jest dużo bardziej wyrównana. W związku z tym nie mogą dziwić niespodzianki, których co chwilę jesteśmy świadkami. W poprzednim tygodniu Chilli Amigos dość niespodziewanie straciło punkt z Bombardierami. Inny z faworytów – ACTIVNI Gdańsk w meczu z… Craftveną. Czy w związku z tym we wtorek możemy liczyć na emocjonujące spotkanie? Z pewnością dla Chilli będzie to bardzo istotny mecz, nie tylko z uwagi na tabelę. Gdy wygrają oni z ‘Rzemieślnikami’ to w korespondencyjnym pojedynku z ACTIVNYMI zyskają przewagę psychologiczną. Nie ma co jednak wyprzedzać pewnych zdarzeń. W poprzednim tygodniu ACTIVNI też mieli zniszczyć Craftvenę. Jak było każdy pamięta. Widać, że po ogromnym dołku, w który wpadła drużyna w czarnych trykotach przyszedł moment, w którym drużyna może wreszcie odetchnąć. Kto wie, być może po spotkaniu z Chilli, humory ‘Rzemieślników będą jeszcze lepsze?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

EviRent – Epo-Project

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Jeszcze w poniedziałek, drużyna EviRent chciała przełożyć spotkanie z Epo-Project. Wszystko za sprawą tego, że duża część graczy wystąpi tego wieczoru w Palpsie. Przypomnijmy, że drużyna EviRent w swoim składzie ma bowiem graczy, którzy w innej lidze nie stanowią jednej drużyny, a grają naprzeciw siebie. Jako, ze ekipa Radka Koniecznego nie znalazła na wtorek zastępstwa to zmierzą się oni z Epo-Project osłabieni. Z drugiej strony, czy to będzie miało jakiekolwiek znaczenie? W obecnym czy poprzednim sezonie EviRent wielokrotnie borykał się z problemami kadrowymi, a jednak nie przeszkadzało im to wygrać ligi, odnosząc przy okazji dwanaście zwycięstw w trzynastu spotkaniach. Obecny sezon zaczął się dla ‘Niebieskich’ równie dobrze. EviRent wygrał na inaugurację cztery spotkania i dość pewnym krokiem zmierza w kierunku obrony mistrzostwa. Wydaje się, że obecnie zaszkodzić im mogą tylko oni sami. Gdyby drużyna wygrała jednak dzisiejsze spotkanie i dołożyła również zwycięstwo w arcyważnym spotkaniu ze Speednetem to na półmetku, do mistrzostwa mieliby rozłożony czerwony dywan. Aby tak się stało, EviRent musi jednak na początku pokonać Epo-Project. W obecnym sezonie ‘Duma Żukowa’ rozegrała pięć spotkań, w których wygrała trzy mecze. Dodatkowo, są oni jedyną drużyną, która wygrała w obecnym sezonie spotkanie ze Speednetem. Skoro udało się z liderem to może uda się również z mistrzem? Z pewnością byłaby to ogromna niespodzianka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Szach-Mat – AVOCADO friends

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po wybornym początku sezonu, w którym Szach-Mat wygrał trzy z czterech spotkań, przyszła pora na rozczarowanie. Jak inaczej nazwać porażkę ze Speednetem, kiedy Redakcja oraz Eksperci stawiali właśnie na ‘Szachistów’. Wydaje nam się, że w naszych typach nie byliśmy odosobnieni. ‘Szachiści’ poza wygranymi prezentowali się naprawdę dobrze. Był to klasyczny przykład, kiedy w parze szła efektywność z efektownością. Porażka ze Speednetem, bez wątpienia była najgorszym występem drużyny Dawida Kołodzieja w obecnym sezonie. Z drugiej strony pamiętajmy, że w trakcie sezonu nie da się rozegrać wszystkich trzynastu spotkań ‘na pełnej’. Chcąc czy nie chcąc, słabszy mecz musi nadejść. Szach-Mat może mieć nadzieję, że najgorsze spotkanie już za nimi. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie, kiedy ‘Czarni’ występowali jeszcze w drugiej lidze, również przydarzył im się słabszy występ w meczu z Nielotami. Mimo tego potknięcia, drużyna nie miała problemów z tym, by zrealizować swój cel. Czy obecnie może być podobnie? Plany te z całą pewnością postara się pokrzyżować AVOCADO friends. ‘Weganie’ przystąpią do spotkania po wygranej odniesionej niespełna dwa tygodnie temu w meczu ze Sprężystokopytnymi. Przerwa w rozgrywkach SL3 nie sprawiła jednak, że AVOCADO zmarnowało ten czas. W ostatni weekend, drużyna wystąpiła w turnieju na Pogórzu, gdzie zaprezentowała się z dobrej strony. Czy niezła dyspozycja, w której ostatnio widzieliśmy ‘Wegan’ sprawi, że ekipa Arka Kozłowskiego pokusi się we wtorkowy wieczór o niespodziankę? Będzie o to bardzo trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

ZCP Volley Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Szóstym rywalem drużyny ZCP Volley Gdańsk w sezonie Jesień’21 będzie ekipa Piotra Raczyńskiego Team Spontan. Póki co drużynie ZCP Volley patrząc wyłącznie na wyniki idzie wybornie. Zespół Przemka Wawera w dotychczasowych spotkaniach sięgnął po komplet punktów. Nie oznacza to bynajmniej, że wszystkie wygrane odnieśli z przysłowiowym ‘palcem w dupie’. Kiedy przeanalizujemy wyniki poszczególnych setów to dostrzeżemy, że aż w trzech przypadkach było naprawdę gorąco i przy odrobinie szczęścia to rywale mogli cieszyć się ze zdobyczy punktowej. Tak było chociażby w spotkaniach z Prometheusem, Gonito czy ostatnio z Nielotami. To właśnie w ostatnim spotkaniu rywale byli bardzo blisko tego, aby wywalczyć co najmniej jeden punkt. Finalnie, skórę ‘żółto-czarnym’ uratował sędzia zawodów, który nie dostrzegł błędu, po którym powinien być przyznany punkt dla ich rywali.  Z drugiej strony, tyle się mówi o tym, że szczęście sprzyja lepszym, że chyba faktycznie coś w tym jest. We wtorkowy wieczór ZCP zmierzy się ze Spontanem, który zaliczył słodko-gorzki początek sezonu. Na inaugurację, ‘Pomarańczowi’ dość nieoczekiwanie przegrali w starciu z Gonito Volley, by na drugi dzień okazać się drużyną o klasę lepszą od Decathlonu. Niezależnie od tego, we wtorkowym spotkaniu to ZCP będzie dość wyraźnym faworytem. Z tego, co udało nam się dowiedzieć, w Spontanie we wtorkowy wieczór może zabraknąć kilku kluczowych graczy. W związku z tym o jakąkolwiek zdobycz punktową będzie im wybitnie trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Dziki Wejherowo – Oliwa Team

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Po meczach z kosmitami, które od początku sezonu rozegrały obie drużyny, wreszcie pojedynek na planecie Ziemia. Przypomnijmy, że zarówno Dziki jak i Oliwa w obecnym sezonie mierzyły się już z CTO oraz MPS Volley, a ponadto Dziki z ZCP, a Oliwa z Hydrą. Szczególnie imponująco wypadli gracze z serca Gdańska w konfrontacji z mającą pierwszoligowe aspiracje Hydrą. Przypomnijmy, że w meczu rozegranym równy tydzień temu, Oliwa ograła Hydrę w stosunku 2-1, czym pokazała, że są oni w stanie nawiązać do swojego najlepszego okresu  w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, który przypadał w sezonie Wiosna’20. Wracając do ostatniego spotkania trzeba napisać o tym, że wygrana nie była absolutnie dziełem przypadku. Już od początku sezonu ‘Oliwiacy’ zdradzali symptomy powrotu do formy. Mecz z Hydrą był tego potwierdzeniem. Wydaje się, że przed wtorkowym spotkaniem to właśnie drużyna Dawida Karpińskiego będzie faworytem spotkania. Za Oliwą przemawia zdecydowanie większe doświadczenie, które powinno zaprocentować. Z drugiej strony, drużyna ta zdecydowanie nie lubi gdy na nich stawiamy. W historii bardzo często zdarzało się, że wyniki ich spotkań kończyły się odwrotnie do typów wskazanych przez Redakcję. Jak będzie tym razem? Z pewnością nie łatwo. Dziki w obecnym sezonie, mimo że najczęściej przegrywali to prawdę mówiąc nie zagrali ani razu słabego spotkania. O tym, że to rywale sięgali po zwycięstwa najczęściej decydowała klasa przeciwników oraz fakt, że Dziki występowali… w niekompletnym składzie. Przed wtorkowym spotkaniem jesteśmy niemal przekonani, że gracze z Wejherowa podejdą do meczu najbardziej serio z dotychczasowych spotkań w drugiej lidze. Czy takie podejście sprawi, że po raz drugi wygrają oni w obecnym sezonie mecz?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Gonito Volley – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Po jednym z najlepszych występów w historii drużyny Gonito Volley (uwzględniając występy BL), drużyna ‘Tygrysów’ rozegra kolejne spotkanie w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Mimo, że Gonito odniosło tylko jedno zwycięstwo w czterech spotkaniach to plasują się w połowie stawki. Biorąc pod uwagę fakt, że górna część tabeli odjechała już bezpowrotnie, spotkanie z Prometheusem wyrasta nam na jedno z najciekawszych wydarzeń wtorkowej serii gier. Dla obu drużyn będzie to drugie bezpośrednie spotkanie. W sezonie Wiosna’21 górą byli gracze Mykoli Pocheniuka, którzy 19 lipca wygrali 3-0. Mimo, że przed tamtym spotkaniem Prometheus był zdecydowanym faworytem i wygrał 3-0 to wygrana ta zrodziła się w bólach. Dwa z trzech setów zakończyły się bowiem zaledwie dwupunktowym prowadzeniem graczy z Ukrainy. Przed najbliższym meczem wydaje się, że dystans, który niegdyś dzielił obie drużyny się nieco zmniejszył. Podczas gdy Prometheus obniżył nieco loty, Gonito Volley stało się lepszą drużyną. Czy to oznacza, że gracze Wojciecha Strychalskiego są dziś w stanie wygrać spotkanie? Mimo, że faworytem meczu w naszych oczach jest Prometheus to niczego nie przesądzamy. Przypominamy, że w meczu ze Spontanem również stawialiśmy na rywali ‘Tygrysów’, a jak było każdy pamięta. Z drugiej strony, Prometheus musi się wreszcie przebudzić.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

MATCHDAY #12

Za nami kapitalna seria gier. Swoje kolejne mecze w stosunku 3-0 wygrała idąca jak burza drużyna Zmieszanych. W pierwszej lidze, po bardzo dobrym spotkaniu z Volley Gdańsk na fotel lidera wskoczył Speednet. Poniedziałek był również dniem, w którym przełamali się w końcu gracze Trójmiejskiej Strefy Szkód. Zapraszamy na podsumowanie.

Sprężystokopytni & Kitku – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (19-21; 21-14; 16-21)

Mimo, że od spotkania minęło już kilkanaście godzin, do teraz zastanawiamy się, co wydarzyło się w pierwszym secie. Umówmy się. Sprężystokopytni mieli obowiązek wygrać pierwszą partię. Jeśli ‘Niebiescy’ nie wygrywają takich setów to jakkolwiek brutalnie dla nich to nie zabrzmi – będą mieli potężne problemy z utrzymaniem. Z drugiej strony, po sześciu rozegranych spotkaniach i sytuacji w tabeli, stało się to jasne dla każdego. Początek meczu rozpoczął się dla Sprężystokopytnych idealnie. Nie minęła chwila od pierwszego gwizdka sędziego, a ‘Niebiescy’ prowadzili już (5-1). Po kilku błędach z rzędu, w drugiej połowie seta Sprężystokopytni & Kitku prowadzili już 15-8. Tak. 15-8. Gdyby to była trzecia liga to roztrwonienie takiej przewagi moglibyśmy w jakiś sposób zrozumieć. Tu nie potrafimy. Trójmiejskiej Strefie Szkód trzeba oddać to, że walczyli do końca, a kiedy w końcówce zobaczyli, że rywal słania się na nogach to włączyli wyższy bieg i rzutem na taśmę wygrali seta do 19. Cóż, z pewnością nie podziałało to na drużynę S&K mobilizująco. Ku naszemu zdziwieniu ‘Niebiescy’ zbyt długo tej sytuacji nie rozpamiętywali. W drugim secie zagrali oni naprawdę bardzo dobrą partię. Nie ukrywamy, że początek seta był łudząco podobny do inauguracyjnej partii (5-1). Inny, na szczęście dla S&K był epilog, w którym ‘Niebiescy’ cieszyli się z wygrania seta do 14. Ostatnia była do pewnego momentu bardzo wyrównana (14-14). Wydaje się, że to, co zadecydowało o wygranej TSS-u to fakt, że stosunkowo długie wymiany pod koniec meczu kończyli oni na swoją korzyść. Dzięki temu TSS wygrywa pierwsze spotkanie w sezonie. Sprężystokopytni z kolei, na wygraną muszą jeszcze poczekać.

Zmieszani – Port Gdańsk 3-0 (21-13; 21-7; 21-14)

Czy Zmieszani przeżywają swój obecnie najlepszy okres w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta? Nie wykluczamy. Poniedziałkowy wieczór miał być dla drużyny Edyty Woźny swoistym dniem próby. Dniem, po którym kibice tej drużyny będą mogli powiedzieć, że Zmieszani mają zajebiście silną psychikę. Cóż, ten dzień nadszedł. Czapki z głów. Siedem spotkań, siedem wygranych, siedem kompletów punktów. Zanim do tego doszło, interesującego wywiadu udzielił powracający do składu po dłuższej absencji Michał Kocbuch. Mecz rozpoczął się w najlepszy możliwy sposób dla Zmieszanych (4-0). ‘Portowcy’, wobec braku głównego żądła – Karola Polanowskiego mieli od początku spotkania spore problemy z wykończeniem własnych akcji. Efekt tego był taki, że po kolejnym w obecnym sezonie bloku Artura Maksimova, Zmieszani prowadzili już (10-4). Mimo, że z czasem przewaga nieco stopniała (11-8) to ekipa Edyty Woźny nie miała problemu z wygraniem pierwszej partii do 13. Drugi set był totalną deklasacją. Mówiąc po młodzieżowemu Zmieszani zmietli z planszy ‘Portowców’ wygrywając seta do 7. Co ciekawe, początek seta nie wskazywał na to, jak ta partia się potoczy (4-4). W drugiej części seta przypomniał o sobie Jakub Wałdoch, który w krótkim odstępie czasu zdobył pięć punktów, czym w zasadzie ‘zabił seta’. W ostatniej odsłonie, drużyna z doków dokonała zmiany. Dotychczasowego rozgrywającego – Piotrka Baja zastąpił ten etatowy – Arkadiusz Sojko. Mimo, że na początku tego seta Port prowadził już 8-3 to dalsza część należała do faworyzowanej ekipy Zmieszanych, która wygrała seta do 14, a cały mecz 3-0.

Hydra TSS Gdańsk – Allsix by Decathlon 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Wynik zawodów został zweryfikowany jako walkower.  Powodem takiej decyzji jest występ nieuprawnionych graczy w drużynie Allsix by Decathlon. Aby nie ‘karać’ zawodników Hydra TSS Gdańsk, zostawiamy statystyki indywidualne.

Wilki Północy – Bombardierzy 0-3 (12-21; 23-25; 10-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie. Cóż, wyrównany był, ale tylko drugi set. W pierwszym secie drużyna Dawida Piankowskiego perfekcyjnie znalazła słabe strony Wilków. Co tu dużo mówić, wybuchające ładunki sprawiły, że Wilki podkuliły ogony, a tak wygrać meczu, czy nawet seta się nie da. Mecz wbrew temu, co widzimy po wyniku, rozpoczął się jednak od bardzo wyrównanej rywalizacji punkt za punkt (9-9). Po chwili jednak, Bombardierzy po kilku punktach swoich armat (Michała Dąbrowskiego, Dawida Piankowskiego czy Piotra Rzepeckiego) wysunęli się na prowadzenie 15-10. Z pewnością sytuacja ta nie wpłynęła zbyt dobrze na morale Wilków, którzy nie byli w tym secie w stanie nawiązać już walki. Drugi set zdecydowanie zrekompensował nam pierwszą odsłonę. Od początku tej partii obie drużyny stworzyły kapitalne widowisko. Patrząc na spotkanie Bombardierów z Chilli Amigos, trudno nie odnieść wrażenia, że thrillery stają się ich wizytówką. Coś, co chyba w tym wszystkim jest najważniejsze to fakt, że te kończą się na ich korzyść. Nie inaczej było i tym razem. W końcówce sytuacja zmieniała się jak w jakimś cholernym kalejdoskopie. Kiedy dwa punkty (z bloku oraz ataku) z rzędu zdobył Maciej Tarulewicz, wydawało się że to Wilki są bliżej tego, by wygrać drugą odsłonę. Nieco inny plan na poniedziałkowy wieczór miał Krzysztof Górzny, który w końcówce zdobył dla swojej drużyny dwa decydujące o wygranej punkty. Ostatnia odsłona była już jednostronnym widowiskiem. Bombardierzy nie pozwolili w niej Wilkom zbytnio pohasać i pewnie wygrali tę partię do 10.

Zmieszani – Speednet 2 3-0 (21-11; 21-9; 21-14)

Wiedzieliśmy, że jeśli Zmieszanym uda się wygrać z ‘Portowcami’ to ze Speednetem będą mieli o wiele łatwiejszą przeprawę. Nie chodzi bynajmniej o to, że ‘Programiści’ są słabszą drużyną. Wszystko za sprawą tego, że ze Zmieszanych po meczu z ‘Portowcami’ zeszła presja, którą bądź co bądź, Redakcja na nich w pewien sposób nałożyła. W zapowiedziach przedmeczowych, magazynach czy innych okazjach często podkreślaliśmy bowiem, że drużyna Zmieszanych zanotowała identycznie udany początek poprzedniego sezonu, kiedy również wygrali pięć spotkań na inaugurację. Otwartym pytaniem pozostawało to, czy epilog również będzie taki sam. Kiedy Zmieszani wygrali mecz z Portem i przełamali klątwę szóstego spotkania, byliśmy przekonani na 100%, że dość gładko wygrają mecz ze Speednetem. Jest takie powiedzenie, aby mierzyć siły na zamiary. Wiadomo, że Speednet wyszedł na parkiet bojowo nastawiony, ale gdyby któryś z graczy liczył przed meczem na wygraną czy komplet punktów to prosto z Ergo zaproponowalibyśmy mu podwózkę do Tworek. Tak, plan ten byłby szalony. Mecz rozpoczął się od kilkupunktowego prowadzenia drużyny Edyty Woźny, co sprawiło, że część graczy w ‘Różowych’ strojach chciało reklamować ‘gumisiowy sok’ przywieziony prosto z Tatr. Przed meczem usłyszeliśmy bowiem, jaką ten eliksir daje moc. Chyba nie do końca o taką moc chodziło, bowiem Zmieszani ograli rywali w pierwszym secie do 11. Drugi set był jeszcze lepszy w wykonaniu faworyzowanej ekipy. Pewna wygrana do 9 sprawiła, że Zmieszani byli o krok od siódmego zwycięstwa z rzędu za komplet punktów. W trzecim secie, Speednet postawił swoim rywalom najwyżej poprzeczkę, ale finalnie nie wystarczyło to do zatrzymania pędzącej lokomotywy.

Dream Volley – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-10; 21-17; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych zastanawialiśmy się, jaką siłą dysponuje obecnie drużyna Dream Volley. Mimo, że ‘Marzyciele’ występują w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta już trzeci sezon to w pewien sposób są oni dla nas zagadką. Kiedy drużyna zgłosiła się do ligi, nie tylko w naszej ocenie była bardzo poważnym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. Finalnie zakończyli sezon na czwartym miejscu, co przez samych graczy zostało uznane za rozczarowanie. Jeśli mowa o rozczarowaniu, było ono odmieniane przez wszystkie przypadki przy okazji sezonu Wiosna’21. Finalnie drużyna zajęła w nim szóste miejsce, przegrywając w trakcie sezonu aż siedem spotkań. Nie ukrywamy, że w związku z tym uznaliśmy, że dość pompowania balonika i na to, aby charakteryzować drużynę Dream Volley jako potencjalnego kandydata do wyższej ligi, ci muszą sobie zapracować. Wyłączając trzy pierwsze mecze (dwa z beniaminkami oraz z CTO Volley), prawdziwa weryfikacja miała przyjść właśnie w poniedziałkowy wieczór. W nim, ‘Marzyciele’ mierzyli się bowiem z drużynami otrzaskanymi z drugoligowymi zmaganiami. Wreszcie z drużynami, z którymi albo w poprzednim sezonie przegrywali, albo mieli problemy. Patrząc na mecz z MiszMaszem nie wypada wręcz napisać, że wygrała go drużyna o klasę lepsza. Jeśli chodzi o klasy, wydaje się również, że MiszMasz zagrał o klasę gorsze spotkanie niż to, w którym przeciwko ‘Marzycielom’ debiutował na zapleczu elity. Sumując ze sobą te dwie rzeczy, wynik 3-0 nie może dziwić. Po trzech wygranych w sezonie przyszedł czas, w którym drużyna dotkliwie przegrywa kolejne mecze.

Dream Volley – Volley Kiełpino 3-0 (21-14; 21-15; 21-7)

Kiedy drużyna Volley Kiełpino przegrywała na inaugurację z ZCP, Nielotami, MPS-em czy Hydrą znajdywaliśmy jakieś wytłumaczenie. A to, że niekorzystny terminarz, a to że spore zmiany w składzie. Od początku sezonu minęło jednak trochę czasu i czas najwyższy, aby pewne rzeczy uległy zmianie. Najważniejszą zmianą drużyny z Kiełpina miało być przerwanie serii bez zwycięstwa. Obrazując to nieco lepiej. Miało być zajebiście, dokładnie jak w filmie o facecie w łódce. Cóż, po pięciu meczach obecnego sezonu wiemy, że Volley Kiełpino może rozdawać karty, wyłącznie grając w wojnę. Patrząc na paskudną serię drużyny Fabiana Polita, gracze ci powinni się cieszyć, że w końcówce poprzedniego sezonu zagrali z Chilli Amigos. Końcówka zeszłego sezonu upłynęła również pod znakiem rywalizacji z… Dream Volley. 13 lipca 2021 r., Volley Kiełpino opędzlował swoich rywali 3-0. W naszej głowie rodzi się zatem pytanie. Czy w obu drużynach zmieniło się aż tak dużo, że nie dość, że wygrywa inna drużyna to na dodatek w jednym secie niszczy rywali do 7? Trzeba jednak uczciwie przyznać, że o punkty z Dream Volley w poniedziałkowy wieczór było niezwykle trudno. ‘Marzyciele’ rozpoczęli spotkanie od prowadzenia (6-1), którego nie wypuścili już do samego końca, utrzymując bezpieczną przewagę przez całego seta. Drugi set rozpoczął się od stanu (5-5 oraz 10-10) i wydawało się, że Volley będzie w stanie nawiązać w tym secie walkę. Druga połowa seta należała jednak do drużyny Mateusza Dobrzyńskiego, która wygrała do 15. Ostatni set sprawił, że w drodze do Kiełpina, gracze Volley sześciokrotnie musieli zatrzymywać swój samochód wymiotując. Tak, po takim upokorzeniu torsje były więcej niż prawdopodobne.

ACTIVNI Gdańsk – Bombardierzy 2-1 (21-18; 21-13; 17-21)

Musimy Wam powiedzieć, że odnosimy wrażenie jakoby ACTIVNI Gdańsk nas w ostatnim czasie nieco oszukiwali. W dzień meczowy z Bombardierami dostaliśmy od graczy informację, że w meczu nie wystąpi co najmniej kilku zawodników. Ba, narracja była taka, że ACTIVNI mieli wystąpić w meczu w czwórkę graczy. Ostatecznie na salę przybyło siedmiu zawodników. Redakcja z kolei niczym stary miś, na sztuczny miód się nie nabierze. Podsumowując całą tę sytuację wydaje się, że miała to być forma zasłony dymnej przed Bombardierami. Już początek meczu pokazał, że drużyna Artura Kurkowskiego ma po przeciwnej stronie siatki godnego rywala. Mimo to, po błędach Bombardierów, spadkowicz z drugiej ligi wyszedł w połowie seta na prowadzenie 12-7 czy 15-9. Chciałoby się napisać, że doświadczona drużyna nie jest w stanie wypuścić tak dużej zaliczki. Było jak w żartach z gatunku ‘potrzymaj mi piwo’. Mimo szaleńczego pościgu (18-18), Activni uniknęli ostatecznie miana frajerów roku i do końca seta tylko oni punktowali. Drugi set zaczął się od prowadzenia faworyta 10-3. Bombardierom w tej partii ewidentnie nie szło, w efekcie czego przegrali drugą partię do 13. Całe szczęście, że w drugiej części seta zaczęli punktować, bo mogło skończyć się wynikiem, po którym przez pewien czas unikaliby wzroku przechodniów na ulicy. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki (7-7). W pewnym momencie seta ACTIVNI postanowili nawiązać do długoletniej i skrzętnie pielęgnowanej tradycji – popełniania błędów. To oraz jednoczesna dobra gra drużyny Dawida Piankowskiego sprawiły, że to Bombardierzy wysunęli się na trzypunktowe prowadzenie (17-14) i finalnie wygrali tego seta. W przeciągu kilku dni, Bombardierzy pokazali dwukrotnie cojones ,ugrywając seta z mocarnymi mogłoby się wydawać ekipami – Chilli Amigos oraz Activnymi Gdańsk.

Volley Gdańsk – Speednet 1-2 (32-30; 10-21; 16-21)

Nie ukrywamy, że w trakcie spotkania mieliśmy deja vu. W meczu pomiędzy obiema drużynami, do którego doszło 10 czerwca 2020 r. również nie brakowało emocji i gry na przewagi. Finalnie pamiętnego seta w sezonie Wiosna’20 wygrali ‘żółto-czarni’. Teraz było podobnie. Po niezwykle emocjonującej odsłonie, pierwszy punkt w meczu zdobyli gracze Volley Gdańsk. W drugim i trzecim secie górą byli jednak gracze Marka Ogonowskiego. W podsumowaniu pomeczowym nie będziemy skupiać się na samym spotkaniu. Polecimy, tak jak zaczęliśmy – nieco szerzej. Musimy Wam zdradzić, że wiele osób dziwiło się patrząc na typ oddany przez Redakcję. Jak to? Speednet z Volleyem pytali? Gracze ci nie dostrzegają zmian, które w ostatnim czasie działy się na naszych oczach. ‘Wind of change’ wiał od dawna i wydaje się, że wtedy kiedy Speednet zrobił trzy kroki do przodu, Volley zrobił sobie drzemkę. Obecnie ‘żółto-czarni’ muszą mierzyć się z naszą krytyką. Z krytyką, której nigdy wcześnie nie doświadczyli, a inne ekipy – jak chociaż Speednet były z nią ‘za pan brat’. Volley musi wziąć na klatę matematykę, a ta jest zarówno prosta, jak i dla nich brutalna. Koniec końców daje nam obraz tego, jak prezentuje się ekipa. Niegdyś ‘żółto-czarni’ wygrywali 49 spotkań z rzędu. Od tamtego czasu przegrali już siedem spotkań i jeśli szybko się coś nie zmieni, będą oni mieli potężny problem z zakwalifikowaniem się do grupy mistrzowskiej, co biorąc pod uwagę ich historię w SL3 byłoby ogromną sensacją. Jeśli chodzi o Speednet to zdaje się, że gracze Marka Ogonowskiego mają obecnie totalnie wywalone na to, z kim grają. Są rozpędzeni. Są w stanie wygrać z każdym. Czwartkowe spotkanie z EviRentem będzie absolutnym hitem tej serii gier.

Zapowiedź – MATCHDAY #12

Przed nami piąty tydzień rozgrywek. Na start przygotowaliśmy dziewięć spotkań. W trzeciej lidze o przedłużenie kapitalnej formy powalczą Zmieszani, którzy rozegrają dwa spotkania. W pierwszej lidze, złą passę postarają się przerwać Sprężystokopytni & Kitku oraz Trójmiejska Strefa Szkód, które zmierzą się w bezpośrednim meczu. Zapraszamy na zapowiedź!

Sprężystokopytni & Kitku – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Trudno w to uwierzyć, ale obie drużyny w obecnym sezonie nie wygrały spotkania. Sumarycznie. ANI JEDNEGO. Sytuacja ta zmieni się już w poniedziałkowy wieczór. Nie jest to rzecz jasna zasługa kapitalnej formy, w której znaleźli się gracze obu drużyn. Wszystko za sprawą tego, że Redakcja okazała się dla nich łaskawa i postanowiła, że choć jedna z drużyn powinna wreszcie przerwać tę fatalną serię. Tak jak wspominaliśmy w najnowszym magazynie,  w związku z odejściem kilku zawodników z drużyny Sprężystokopytnych, przed sezonem nikt nie oczekiwał od nich cudów. Takim bez wątpienia byłoby powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, w którym ‘Niebiescy’ zajęli miejsce na podium. Z drugiej strony wydaje się, że poszło to w drugą stronę. Zdaje się, że mało kto spodziewał się, że po pięciu meczach Sprężystokopytni nie będą mieli na swoim koncie ani jednej wygranej. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku Trójmiejskiej Strefy Szkód. Drużyna Mateusza Woźniaka w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zajmowała kolejno: trzecie, drugie oraz piąte miejsce. To pokazuje z kolei, że ‘Tuffiki’ poniżej pewnego poziomu nigdy nie schodziły. Obecnie, po czterech rozegranych meczach w sezonie Jesień’21, zajmują przedostatnie miejsce. Jeśli nie zaczną szybko punktować to może się okazać, że zabraknie dla nich miejsca w grupie mistrzowskiej. Aby nie było zbyt ponuro – w poniedziałkowy wieczór, do drużyny po kontuzjach wraca kilku graczy. Czy w związku z tym zobaczymy w końcu pełnię potencjału drużyny?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Zmieszani – Port Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Ze wszystkich trzydziestu sześciu drużyn biorących udział w sezonie Jesień’21, zaledwie trzy ekipy nie straciły do tej pory choćby punktu. Mowa tu o dwóch drugoligowcach – CTO Volley oraz ZCP Volley Gdańsk. W elitarnym gronie znalazło się również miejsce dla Zmieszanych, dla których początek sezonu jest po prostu wyborny. Drużyna Edyty Woźny od początku obecnego sezonu nie miała litości dla: DNV, Craftveny, Bombardierów, Wilków oraz ‘Mentalistów’. Jakiś czas temu pojawiało się sporo głosów mówiących o tym, że Zmieszani na początku wygrywają, ale zwycięstwa te odnoszone są z dolną częścią tabeli, a w związku z tym jest to normalne. Cóż, z pewnością podobnej normalności chciałyby pozostałe ekipy walczące o mistrzowski tytuł, bowiem w grupie drużyn, które Zmieszani ‘ogolili’ do zera, znalazły się ekipy, które zdobywały punkty i z Activnymi i z Chilli Amigos i z Team Looz. Podsumowując – łatwo teoretyzować i dopisywać punkty przed spotkaniem. Trudniej później te punkty zdobyć. Przed poniedziałkowym meczem w głowach Zmieszanych rodzą się myśli, czy mecz z Portem nie będzie ‘deja vu’ z poprzedniego sezonu. Wtedy drużyna Edyty Woźny również wygrała na inaugurację pięć spotkań, by później zanotować zdecydowanie gorszą końcówkę. Wydaje się jednak, że ‘Portowcy’ są obecnie gorszą drużyną niż wtedy ekipa Dzików Wejherowo. W osiągnięciu korzystnego wyniku drużynie z doków nie pomoże absencja Karola Polanowskiego. Czy mimo tych problemów Port zdoła sprawić niespodziankę i przerwać kapitalną serię Zmieszanych?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Hydra TSS Gdańsk – Allsix by Decathlon

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Dla obu drużyn bezpośredni pojedynek będzie już szóstym meczem w sezonie Jesień’21. Póki co, zdecydowanie lepiej wiedzie się Hydrze, która wygrała aż pięć spotkań. Nie oznacza to, że ich nieskalany do tej pory wizerunek nie został mocno nadszarpnięty. O ile w przypadku przegranej seta z Prometheusem mogliśmy jeszcze przymknąć oko, tak porażka z dwunastą siłą poprzedniego sezonu w drugiej lidze była tą, po której Redakcja musiała zrobić Hydrze małe grillowanko. Stoimy na stanowisku, że ekipa mierząca w awans do wyższej klasy rozgrywkowej nie powinna grać tak, jak zagrała z Oliwą. Kropka. Okazja do rehabilitacji dla Hydry będzie chyba najlepsza z możliwych. Ich poniedziałkowy rywal – Allsix by Decathlon wciąż czeka na pierwszą wygraną w sezonie Jesień’21. O ile na początku sezonu wydawało nam się, że prędzej czy później do tego dojdzie, tak obecnie mamy pewne wątpliwości. Zdaje się bowiem, że na porażki gracze z ulicy Kartuskiej nie reagują najlepiej. W trakcie spotkań, kiedy nie idzie, w drużynie narasta frustracja, co nie pomaga w dobrej grze. Nie jest bowiem tak, że indywidualnie gracze Decathlonu nie dojeżdżają do poziomu drugiej ligi. Uważamy, że gracze z ulicy Kartuskiej potrzebują nieco więcej czasu. Problem jest taki, że za chwilę tego czasu może graczom Aleksandra Bochana zabraknąć.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Wilki Północy – Bombardierzy

Godz.: 20:00, boisko nr 3

O godzinie 20:00 dojdzie do pojedynku sąsiadów w ligowej tabeli. Zmierzą się ze sobą drużyny z miejsc siedem oraz osiem. W nieco lepszej sytuacji są obecnie Bombardierzy. Nie dość, że zajmują oni jedną lokatę wyżej to w dodatku, mają rozegrane o dwa spotkania mniej. Dla Wilków Północy mecz przeciwko Bombardierom będzie już siódmym pojedynkiem w sezonie Jesień’21. Na półmetku rozgrywek, Wataha nie może być zadowolona z osiągniętych wyników. Jesteśmy niemal przekonani, że ambicje Wilków sięgały zdecydowanie wyżej. Drużyna Sebastiana Wilmy wygrała zaledwie dwa z sześciu spotkań. Trzeba uczciwie przyznać, że wśród czterech rywali, którzy znaleźli sposób na pokonanie graczy z Północy, znalazły się ekipy, dla których podium rozgrywek jest planem absolutnie minimum. Wilki rywalizowały już zarówno ze Zmieszanymi, Chilli Amigos, ACTIVNYMI Gdańsk czy ostatnio z Team Looz. Jeśli chodzi o Bombardierów to z ligowej czołówki rozegrali oni mecze z Team Looz, Zmieszanymi oraz ostatnio Chilli Amigos. Kto będzie faworytem bezpośredniej rywalizacji? Dawno nie mieliśmy takiego dylematu. Wydaje się jednak, że minimalnie większe szanse na wygraną mają Bombardierzy, którzy w ostatnim spotkaniu z Chilli Amigos pokazali, jak duży drzemie w nich potencjał. Ponadto, na inaugurację musieli oni radzić sobie bez graczy, którzy przed sezonem dołączyli do drużyny. Z tego, co zdążyliśmy się dowiedzieć, w poniedziałkowy wieczór mają oni stawić się w komplecie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Zmieszani – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Drugim rywalem drużyny Zmieszanych w poniedziałkowy wieczór będzie ekipa ‘Programistów’. Patrząc na obecną sytuację w tabeli oraz rys historyczny wydaje się, że mecz ze Speednetem będzie mniej wymagającym zadaniem niż rywalizacja z ‘Portowcami’. To z kolei oznacza, że jeśli Zmieszani wygrają spotkanie z Portem to staną przed ogromną szansą na wygranie siedmiu spotkań z rzędu w obecnym sezonie. Biorąc pod uwagę również wygraną z Craftveną z końcówki poprzedniego sezonu, wynik ten wynosiłby osiem i byłoby już naprawdę blisko do wyrównania ich rekordu z przeszłości. Przypomnijmy, że na przełomie sezonów Jesień’19 oraz Wiosna’20, drużyna dowodzona przez Edytę Woźny wygrała dziewięć spotkań z rzędu. Z drugiej strony, nie ma co o tym pisać już teraz. Bardzo często jest bowiem tak, że po takiej laurce i dopisaniu punktów przed meczem, spotkanie kończy się katastrofą. Niezależnie od tego, jak potoczy się rywalizacja z Portem, w meczu ze Speednetem to Zmieszani będą żelaznym faworytem. Ba, zdziwilibyśmy się, gdyby mecz zakończył się innym wynikiem niż 3-0 dla obecnego lidera trzeciej ligi. Gdyby obie drużyny były obecnie w innej formie, moglibyśmy rozważać to, czy Speednet stać na urwanie punktu. Biorąc pod uwagę, co z rywalami robią obecnie Zmieszani, inny wynik niż 3-0 będzie prawdziwą sensacją. Sytuacji Speednetu nie poprawia z pewnością fakt, że sami w ostatnich dwóch spotkaniach nie zaprezentowali się zbyt korzystnie. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Dream Volley – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Obie drużyny przystąpią do spotkania po porażce odniesionej w meczu z CTO Volley. Zarówno BH Rent MiszMasz jak i Dream Volley uległy z faworytem do wygrania ligi w stosunku 0-3, co umówmy się – nie było dla nikogo zaskoczeniem. Nieco lepiej na tle mocarnego rywala zaprezentowała się ekipa Dream Volley. Być może wynika to z faktu, że w środowy wieczór ‘Hotelarze’ nie mogli liczyć na pomoc swojego lidera – Mateusza Berbeki. Przed poniedziałkowym spotkaniem to, czy gracza tego obejrzymy w spotkaniu, jest tajemnicą strzeżoną równie mocno co receptura coca-coli. Niezależnie od tego, czy MiszMasz wystąpi w komplecie czy nie, wydaje się, że to Dream Volley będzie faworytem spotkania. Wyłączając mecz z CTO, ekipa Mateusza Dobrzyńskiego rozpoczęła sezon od wygranych z Dzikami Wejherowo oraz Allsix by Decathlon. Tak, jak wspominaliśmy w ostatnim magazynie, prawdziwy obraz jakości ‘Marzycieli’ może być nieco przekłamany. Z jednej strony mecz z mocarną ekipą, z drugiej mecze z beniaminkami, którzy obecnie okupują dwa ostatnie miejsca w lidze. Wydaje się, że prawdziwym wyznacznikiem jakości Dream Volley będzie zatem mecz z MiszMaszem. Dla obu ekip będzie to rywalizacja numer dwa. Przypomnijmy, że ‘Hotelarze’ na drugoligowych parkietach debiutowali właśnie w meczu z Dream Volley. W spotkaniu rozegranym 31 maja 2021 r. górą byli ‘Marzyciele’, którzy wygrali 3-0. Tamto spotkanie, szczególnie w pierwszym i trzecim secie było jednak bardzo wyrównane. Biorąc pod uwagę fakt, że MiszMasz jest obecnie o wiele lepszą drużyną niż był pod koniec maja wydaje się, że będziemy świadkami wyrównanego spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Dream Volley – Volley Kiełpino

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Nadrabiając ligowe zaległości, drużyna Dream Volley rozegra w poniedziałkowy wieczór dwa spotkania. Pierwszym rywalem będzie ekipa BH Rent MiszMasz. O 21:00 drużyna Mateusza Dobrzyńskiego zmierzy się z kolei z ekipą Volley Kiełpino. W oczach Redakcji, ‘Marzyciele’ będą faworytami w obu spotkaniach i potencjalne sześć punktów na ich koncie nie jest marzeniem nie do zrealizowania. Dla obu drużyn, poniedziałkowe starcie będzie meczem numer dwa. Co ciekawe, mecz rozegrany 13 lipca 2021 r., pewnie wygrała drużyna z Kiełpina. Uważamy, że porażka 0-3 drużyny Dream Volley była jednym z ich najsłabszych występów w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Uczciwym będzie, jeśli wspomnimy, jakie okoliczności towarzyszyły temu spotkaniu. W połowie lipca Dream Volley borykał się bowiem z potężnymi problemami kadrowymi. W Volley Kiełpino z kolei, aż czterech z siedmiu graczy pamiętających tamto spotkanie odeszło po sezonie do innych ekip. Zbierając to do kupy wychodzi nam, że Dream Volley ma ogromną szansę wziąć udany rewanż za wspomnianą wcześniej porażkę. Nie bez znaczenia przy naszym typie jest również obecna dyspozycja graczy z Kiełpina. Gracze Fabiana Polita w czterech dotychczas rozegranych spotkaniach nie wygrali ani razu, co sprawia z kolei, że zajmują oni dwunaste miejsce w ligowej stawce. Na pocieszenie podamy jednak, że rywalizowali oni z trzema drużynami, które są wymieniane w roli faworytów do awansu. Czy w poniedziałkowy wieczór, przełamią oni w końcu złą passę i wygrają spotkanie?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

ACTIVNI Gdańsk – Bombardierzy

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Jeśli zdecydowalibyśmy się na to, aby zapowiedź tego spotkania napisać kilkanaście dni temu, nie zadrżałaby nam ręka oddając Typ Redakcji na 3-0 dla ACTIVNYCH. Cóż, sytuacja w ostatnim czasie dość mocno się zmieniła. W najbliższym meczu z powodu kontuzji nie zobaczymy lidera Activnych – Jarosława Szmigielskiego, a także kapitana drużyny – Artura Kurkowskiego. Ponadto, na drobny uraz narzeka również Damian Skrzęta. Reszta graczy? Sytuacja jak to w Activnych, często kilka godzin przed spotkaniem wypada jeden czy drugi zawodnik, któremu nagle przypomina się o innych sprawach. Podsumowując – Activni mieli być w trzeciej lidze drużyną, która opędzluje bez problemu wszystkie pozostałe ekipy i szybciutko wróci tam, gdzie według samych zawodników jest ich miejsce – do drugiej ligi. Wydaje nam się, że nie chodzi tu absolutnie o lekceważenie rywali, ale ‘Gang Łysego’ nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że w trzeciej lidze niektóre drużyny prezentują całkiem dobry poziom. Gdy dołożymy do tego problemy kadrowe to wychodzi na to, że Activni nie są obecnie drużyną, za którą w ramach zakładu Redakcja dałaby sobie uciąć palca. Owszem, jakby nie patrzeć nadal mają oni większą szansę na wygranie spotkania, ale przestrzegamy przed lekceważeniem Bombardierów. Tak, jak wspominaliśmy w ostatnim czasie, drużyna Dawida Piankowskiego się wzmocniła. Co więcej, w ostatnim meczu z Chilli, Bombardierzy byli stosunkowo bliscy tego, by ograć swoich renomowanych na trzecioligowych parkietach rywali. Czy w związku z tym, w poniedziałkowy wieczór będziemy świadkami niespodzianki?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 21:00, boisko nr 1

O tym, jak silną na naszych oczach drużyną stała się w ostatnim czasie ekipa Speednetu, niech świadczy fakt, że po raz pierwszy w rywalizacji z Volley Gdańsk to właśnie ‘Różowi’ w naszym przekonaniu będą faworytem spotkania. Nie wspominalibyśmy o tym, gdyby obie drużyny zagrały ze sobą dwa czy trzy spotkania. W tym przypadku jest inaczej, bowiem poniedziałkowe spotkanie będzie już siódmym bezpośrednim starciem. Do tej pory zdecydowanie lepszym bilansem mogą pochwalić się ‘żółto-czarni’, którzy wygrywali pięć spotkań. Karta odwróciła się w poprzednim sezonie, kiedy lepsi okazali się gracze Marka Ogonowskiego. Wynik spotkania z 5 lipca (2-1 dla Speednetu) przez wielu ligowców został odebrany jako wielka niespodzianka. Mecz ten oraz poprzedzające go spotkanie z ekipą Bez Odbioru (obecnie Sprężystokopytni & Kitku) był momentem, w którym drużyna zrodziła się na nowo. Od tego czasu Speednet nie schodzi poniżej pewnego poziomu. W życiu są pewne przełomowe momenty. Nie wiemy, czy potwierdzą to ‘Różowi’, ale w naszym przekonaniu dla Speednetu, przełomowym momentem był właśnie wspomniany okres. Obecnie Speednet znajduje się na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Jak do tej pory drużyna Marka Ogonowskiego wygrała cztery spotkania oraz zanotowała jedną porażkę. Ich rywale – Volley Gdańsk mają o jedno spotkanie rozegrane mniej. Aby doskoczyć do grona drużyn, które będą walczyć o podium rozgrywek, ‘żółto-czarni’ powinni wygrać najbliższe spotkanie. Otwartym pytaniem pozostaje to, czy ich na to stać?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #11

Za nami czwartkowa seria gier. W najciekawszym meczu dnia, Speednet wbrew typom Redakcji oraz Ekspertów ograł Szach-Mat w stosunku 2-1. Ponadto, swoje spotkania wygrywali zdecydowani faworyci – EviRent oraz MPS Volley. Na nudę nie narzekaliśmy w trzeciej lidze, gdzie faworyzowana drużyna ACTIVNYCH straciła punkt w meczu z Craftveną. Zapraszamy na podsumowanie.

EviRent VT – Trójmiejska Strefa Szkód 3-0 (21-13; 21-14; 21-15)

Człowiek niby wiedział, a jednak się łudził. Dla nikogo, kto w miarę ogarnia realia, które panują obecnie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta nie jest zaskoczeniem porażka Trójmiejskiej Strefy Szkód. Gracze Mateusza Woźniaka przechodzą obecnie potężny kryzys. Niektórzy zawodnicy z innych drużyn pierwszoligowych zauważają, że TSS miał do tej pory dość niekorzystny terminarz, ale czy na pewno? W przeszłości TSS, również rywalizował z drużynami pierwszoligowymi, ale jednak przegrana piątego spotkania z rzędu mówi sama za siebie. Gdyby jeszcze gra TSS-u była dobra, a graczom brakowałoby niewiele do wygrania… Tak niestety dla ‘Tuffików’ nie jest. W meczu z EviRentem, Trójmiejska Strefa Szkód była tylko tłem dla swoich rywali. Ze wszystkich bezpośrednich spotkań pomiędzy drużynami czwartkowy mecz był najłatwiejszą przeprawą dla drużyny Radosława Koniecznego. Co więcej, w trakcie całego spotkania nie było ani jednego momentu, w którym mogłoby się wydawać, że TSS jest w stanie powalczyć o choćby jednego seta. W przyszłym tygodniu drużyna Mateusza Woźniaka rozegra szalenie istotne spotkanie z zespołem Sprężystokopytnych & Kitku. Wydaje się, że mimo sporych problemów, będzie to mecz na przełamanie i w końcu uda im się wygrać. Na koniec słówko o EviRencie. Tak, jak pisaliśmy w zapowiedzi, gracze Radka Koniecznego są zdecydowanym faworytem do wygrania ligi. Mecz przeciwko TSS-owi, biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego sezonu był szóstą wygraną z rzędu, co w najwyższej klasie rozgrywkowej, taką oczywistością nie jest.

Speednet 2 – Craftvena 0-3 (13-21; 21-23; 15-21)

Mecz z Craftveną miał wyglądać dla ‘Programistów’ inaczej. W podsumowaniach oraz zapowiedziach przed czwartkowym meczem wskazaliśmy na to, że w ostatnim czasie atmosfera w drużynie Speednet 2 nieco siadła. Słowa te trafiły chyba w samo sedno, bowiem gracze Speednetu, przybyli do Ergo na kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem meczu w celu integracji oraz… rozgrzewki. Cóż, patrząc na to, co działo się w pierwszym secie można wysnuć wniosek, że ‘Programiści’ nie dogrzali się zbyt mocno. W pierwszej partii, na parkiecie królowała bowiem Craftvena. Mówiąc wprost – to Craftvena rozdawała w pierwszej odsłonie karty. Od początku seta dowiedzieliśmy się, że ‘Programiści’ są fanami porucznika Borewicza. Set ten rozpoczęli od 0-7! W pewnym momencie Speednet 2 zdołał zniwelować tę stratę do 4 punktów, ale koniec końców nie był w stanie odwrócić rywalizacji i przegrał seta do 13. Po pierwszej partii, zmieniający strony Jędrzej Szadejko wyartykułował Redakcji, że typ przez nas wskazany mógł okazać się chybiony. Początek drugiego seta był tym momentem, w którym ten gracz z pewnością pomyślał, że się nieco pospieszył. Na początku drugiej partii to Speednet wyglądał zdecydowanie lepiej, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie 9-4. Ta po chwili została jednak roztrwoniona. Po atakach Daniela Kanieckiego, Krzysztofa Lewandowskiego oraz Radka Zakrzewskiego, na tablicy pojawił się wynik 10-10. Od tego momentu, do samej końcówki mieliśmy wyrównaną rywalizację, która zaprowadziła nas do dwóch piłek setowych dla ‘Programistów’. Gracze w różowych koszulkach zmarnowali jednak przewagę 20-18 i finalnie przegrali seta do 21. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od prowadzenia Craftveny 10-6. Wypracowana czteropunktowa zaliczka pozwoliła graczom w czarnych koszulkach na trzymanie swojego rywala na dystans i wygranie seta do 15. Wygrana 3-0 ze Speednetem sprawiła, że na twarzach Craftveny zagościł wreszcie uśmiech. Jak się później okazało podziałało to również mobilizująco w meczu z ACTIVNYMI, gdzie ‘Rzemieślnicy’ zdobyli punkt z faworyzowaną drużyną.

MPS Volley – Allsix by Decathlon 3-0 (21-11; 21-14; 21-9)

Czwartym rywalem jednego z głównych faworytów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej – MPS-u Volley była ekipa Allsix by Decathlon, która na inaugurację przegrała swoje trzy mecze. Jako, że obie drużyny podchodziły do spotkania czy sezonu z całkowicie innymi planami to stało się jasne, że to MPS będzie zdecydowanym faworytem meczu. Pierwszy set rozpoczął się według scenariusza, który założyli sobie gracze w granatowych strojach. Nie minęła bowiem dłuższa chwila od pierwszego gwizdka sędziego, a Miłośnicy Piłki Siatkowej wygrywali już 8-2. Co ciekawe, do tego momentu punkty dla MPS-u zdobywali wyłącznie gracze, którzy w ostatnim czasie dołączyli do drużyny – Bartosz Plasun, Łukasz Ilczuk, czy jak się później okazało MVP spotkania – Arkadiusz Kowalczyk. Od stanu 12-7 dla MPS-u, niemal do samego końca obie drużyny zaczęły popełniać sporo błędów własnych. Na błąd w ataku MPS, zepsutą zagrywką odpowiadali gracze Decathlon. Podobnych sytuacji było naprawdę wiele i finalnie set zakończył się wysokim zwycięstwem MPS-u (21-11). Drugi set rozpalił nieco naszą wyobraźnię. Od początku obie drużyny stworzyły wyrównaną i ciekawą rywalizację. Po bloku Bartosza Beszczyńskiego oraz ataku Kamila Durnakowskiego, Decathlon wysunął się na prowadzenie 9-7. Po kilku akcjach wszystko wróciło jednak do normy i dzięki bardzo dobrej drugiej połowie seta, MPS ograł swoich rywali do 14. Wartym odnotowania jest fakt, że w końcówce tej partii cztery asy serwisowe zaliczył wspomniany wcześniej środkowy – popularny ‘Kowal’. Ostatnia odsłona należała wyłącznie do jednej drużyny. Allsix ograniczył się w tej partii do roli statystów. Finalnie MPS ograł graczy z ulicy Kartuskiej do 9, a w całym meczu 3-0. Na koniec pewne spostrzeżenie. Nie da się nie zauważyć, że Miłośnicy Piłki Siatkowej prezentują się lepiej z meczu na mecz. Wszystko wskazuje na to, że ich forma będzie już tylko rosła.

Team Spontan – Allsix by Decathlon (21-9; 21-13; 21-17)

Siatkówka to dziwny sport. W środę można w nim zagrać prawdziwą ‘bryndzę’ po której Redakcja nie szczędziła na sali uszczypliwości w kierunku ‘Spontanicznych’, by 24 godziny później zagrać tak, by to ‘Spontaniczni’ mogli skierować w stronę Redakcji soczyste: ‘no i co?’ Jeśli chodzi o rywali Spontana – Allsix by Decathlon to nie ukrywamy, że jest nam ich szkoda. W środowy wieczór trafili oni bowiem na Spontana w formie. Na Spontana, z którym miałyby problemy drużyny z czołówki ligi. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia ‘Nuggetsów’ 8-3. Aktywny od początku był nowy nabytek drużyny – Dawid Gadula, z którego zatrzymaniem poważne problemy mieli gracze z ulicy Kartuskiej. Wypracowana na początku seta przewaga nie nasyciła graczy Piotra Raczyńskiego. Ci parli dalej, mocniej, szybciej. Po necie krąży mem z Simpsonów, w którym na obrazku jedna z postaci krzyczy ‘Stop! he’s already dead!’ Cóż, Spontan się nie zatrzymał, w efekcie czego ograł rywala do 9. Lepiej gracze z ulicy Kartuskiej prezentowali się w kolejnych odsłonach. W drugim secie nadal to ‘Spontaniczni’ dyktowali warunki. Decathlon zdobył w tej partii trzynaście oczek, ale powiedzmy sobie wprost. Nie miał szans na wygranie tej partii. Najlepiej gracze z ulicy Kartuskiej zaprezentowali się w ostatnim secie. W pewnym momencie, po ataku Szymona Piaskowskiego prowadzili oni 14-13. Mimo wyrównanej partii, końcówka seta należała do faworytów spotkania – Team Spontan, którzy wygrali seta do 17, a całe spotkanie 3-0.

Szach-Mat – Speednet 1-2 (15-21; 17-21; 23-21)

W zapowiedzi przedmeczowej, Redakcja oraz Eksperci – Agnieszka Pasternak oraz Maciej Kot wskazywali, że w naszych oczach to ‘Szachiści’ będą faworytem spotkania. Nie wiemy, jakie pobudki mieli eksperci, natomiast my jako Redakcja wysnuliśmy wniosek na podstawie wyników osiąganych przez Szach-Mat oraz Speednet w rywalizacji z tymi samymi drużynami. Ponadto, odnosiliśmy w ostatnim czasie wrażenie, że Speednet nie grał aż tak dobrej siatkówki, jaką zapamiętaliśmy z końcówki poprzedniego sezonu. W ich szeregach, w ostatnim czasie mieliśmy sporo rotacji oraz absencji, przez co wydawało nam się, że to równo grający Szach-Mat wygra starcie. Cóż, powszechnie wiadome jest to, że Redakcja nie ma monopolu na wiedzę. Mecz i to w naprawdę niezłym stylu wygrali gracze Marka Ogonowskiego potwierdzając, że mocarne plany nie są zwykłymi mrzonkami. Co ciekawe, po spotkaniu w ligowej tabeli mamy sytuację, w której aż cztery drużyny mają po dziesięć oczek. Oznacza to mniej więcej tyle, że dalsza część sezonu zapowiada się pasjonująco. Wracając do meczu, pierwszy set rozpoczął się od prowadzenia Speednetu (7-3). W dalszej części partii, Szach-Mat nie był w stanie znaleźć sposobu na to, aby dogonić rywala. Po ataku Krzysztofa Mejera na tablicy wyników pojawiło się 17-11 dla Speednetu i emocje, przynajmniej do końca tego seta były zakończone. Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli ‘Programiści’ (9-7). Po zmianie Dawida Kołodzieja za Filipa Wysockiego drużyna Szach-Mat przez dłuższą chwilę miała problem z ustawieniem, do tego stopnia, że musiał pomóc im sędzia. Nie wiemy, czy sytuacja ta miała jakikolwiek wpływ na koncentrację graczy w czarnych koszulkach, ale po chwili  przewaga ta powiększyła się do stanu 11-7. Na szczęście dla Szach-Matu, gracze w czarnych koszulkach dość szybko się odkręcili i doprowadzili do wyrównania 12-12. Druga część seta należała jednak do zawodników w różowych koszulkach, którzy wygrali seta do 17. Bardzo często w SL3 bywa tak, że drużyna, która wygrywa dwa pierwsze sety, ma olbrzymi problem z postawieniem kropki nad ‘i’, w efekcie czego przegrywa ostatnią partię. Nie inaczej było w czwartkowy wieczór. W trzecim secie Szach-Mat zagrał najlepszą partię, co przy nieco gorszej dyspozycji Speednetu pozwoliło im na wyrównaną rywalizację. W końcówce, więcej zimnej krwi zachowali gracze w czarnych koszulkach i to oni sięgnęli po ostatni punkt. Podsumowując wynik 2-1 był tym, po którym obie drużyny nie były zachwycone. Z drugiej strony, nie ma też większych powodów do narzekań.

Craftvena – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (21-11; 10-21; 9-21)

Mimo, iż w meczowej zapowiedzi wskazywaliśmy na to, że ACTIVNI borykają się w ostatnim czasie z problemami kadrowymi to w życiu nie pomyśleliśmy, że pierwszy set może wyglądać jak wyglądał. Zanim przejdziemy do tradycyjnego ‘grillowanka’ wspomnimy, że gdyby problemów było mało, dwie godziny przed rozpoczęciem meczu, o tym że go nie będzie poinformował drużynę Mateusz Nowik. Przechodząc do meczu zaczniemy od tego, że jego początek ułożył się dla ACTIVNYCH fatalnie (4-1 oraz 9-5). Po ich grze było widać, że wróciły demony przyszłości. Mecze, po których jak kiedyś napisaliśmy poważnie, rozważaliśmy włożenie sobie w oczodoły miksera. Niby szkoda oczu, ale jeszcze większą szkodą było pamiętać to, co się zobaczyło do końca życia. Nie jest tak, że na siłę się ACTIVNYCH czepiamy. Gracze tej drużyny po spotkaniach prowadzą statystyki, w których wyliczają skuteczność ataku, przyjęcia czy błędy własne. Abyście nie tracili czasu na przyszłość po prostu zapytajcie. O liczbie błędów ACTIVNYCH w pierwszym secie odpowiedzielibyśmy – od zaj*bania. Nie jest tak, że Craftvena wygrała seta dlatego, że ich rywale dali im prezent. ‘Rzemieślnicy’ byli zdecydowanie lepsi. Nie popełniali błędów własnych, sami zdobywali punkty i finalnie wygrali seta do 11, czym sprawili ogromną niespodziankę. ACTIVNI nawiązali do swojej nazwy dopiero w drugim i trzecim secie. Wreszcie zagrali w nich tak, jak powinien zagrać faworyt do miejsca na podium. Finalnie ograli podmęczonego rywala do 10 oraz 9.

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. Hitem czwartkowej serii gier będzie pojedynek pierwszoligowy pomiędzy Szach-Matem a Speednetem. Ponadto, o kolejny mecz bez porażki powalczą EviRent, MPS Volley, a także ACTIVNI Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

EviRent VT – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego sezonu, w którym Trójmiejska Strefa Szkód przegrała spotkanie ze Speednetem, bilans porażek z rzędu wynosi aż cztery i jest to sytuacja bezprecedensowa. Jak do tej pory, po trzech porażkach z rzędu TSS zdołał jednak wygrać. Cóż, nie mamy dla ‘Tufików’ dobrej informacji. W obecnej dyspozycji wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby Trójmiejska Strefa Szkód mogła ograć w czwartkowy wieczór drużynę EviRent. Jeśli drużyna Mateusza Woźniaka przegra dziś kolejne spotkanie to z całą pewnością będziemy mogli mówić o głębokim kryzysie, który dotknął drużynę. Nie ma co jednak wyprzedzać pewnych zdarzeń. I bez meczu z EviRentem, TSS zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Jakby nie patrzeć, ich sytuacja robi się coraz bardziej skomplikowana i jeśli szybko się nic nie zmieni, TSS może mieć poważne problemy z utrzymaniem co do niedawna wydawało się jednym wielkim absurdem. Podobnych problemów nie mają z kolei graczem EviRent, którzy wygrywają mecz za meczem. W obecnym sezonie, drużyna Radosława Koniecznego uporała się z Szach-Matem, AVOCADO oraz Krakenem. Nie ma się co oszukiwać, to EviRent jest głównym faworytem w wyścigu o mistrzowski tytuł. Nie oznacza to jednak, że wygrane przychodzą ‘Niebieskim’ tak łatwo, jak miało to miejsce w przeszłości. W ostatnim czasie drużyna stosunkowo często pozwalała przeciwnikom na wygrywanie setów. Jak będzie w czwartkowy wieczór?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – Speednet 2

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Do zmagań ligowych po tygodniu przerwy wraca ekipa Craftveny. Nie będziemy zbytnio czarować – w ostatnim czasie gracze Bartka Zakrzewskiego bardzo rozczarowali. Przy okazji naszego ostatniego magazynu Pani Agnieszka zauważyła, że na jeden świetny sezon w ich wykonaniu, przypada kolejny słaby. Z racji tego, że Wiosnę’21 ‘Rzemieślnicy’ zagrali świetnie nie zwiastuje to nic dobrego w obecnym sezonie. ‘Rycerze Wiosny’ zajmują obecnie przedostatnie miejsce w ligowej stawce. Na taki stan rzeczy złożyły się dotkliwe porażki odniesione w spotkaniach z Portem, Zmieszanymi oraz Team Looz. Nie ma się co jednak oszukiwać. Okazję do rehabilitacji za początek sezonu, drużyna Craftveny będzie miała we wtorek doskonałą. Ich rywalem będą bowiem gracze Speednet 2, którzy znajdują się w tabeli tuż nad Craftveną. Dodatkowo, ‘Programiści’ przystąpią do spotkania bez swoich dwóch podstawowych graczy – Piotra Przywieczerskiego oraz Piotra Grodzkiego. Dodatkowo, ‘Programiści’ podejdą do spotkania po porażce odniesionej w meczu z Bombardierami. Co ciekawe, nie sama porażka w tym wszystkim jest najgorsza. W ostatnim czasie w drużynie dostrzegliśmy coś, czego w poprzednich sezonach nie zaobserwowaliśmy – nerwy. Z jednej strony wynika to z faktu, że Speednet jest obecnie drużyną, która jest w stanie powalczyć z innymi przeciwnikami. Tam, gdzie pojawia się szansa na punkty, tam pojawiają się nerwy i niesnaski. Z drugiej strony, nie da się nie zauważyć, że ‘Programiści’ nie zarażają przeciwników pozytywną energią tak, jak robili to do niedawna. Mimo tych  problemów to właśnie ‘Programiści’ będą naszym zdaniem nieznacznym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

MPS Volley – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:35, boisko nr 1

O godzinie 20:35 do swojego czwartego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpią gracze MPS Volley oraz Allsix by Decathlon. Jak do tej pory, zdecydowanie lepiej wiodło się zawodnikom Jakuba Nowaka. Miłośnicy Piłki Siatkowej na początku obecnego sezonu okazali się zbyt mocni dla Oliwy, Volley Kiełpino oraz Dzików Wejherowo. Co ciekawe, sytuacja w MPS-ie nie jest jednak tak komfortowa, jak mogłoby się wydawać. Obecnie, gracze Jakuba Nowaka borykają się z poważnymi problemami kadrowymi, które sprawiają, że przed najbliższym spotkaniem nie mamy pewności, czy zbiorą się w komplecie. Podobna sytuacja miała miejsce również przy okazji poprzedniego spotkania – z Dzikami Wejherowo. Ostatecznie, drużyna MPS wystąpiła w komplecie. Czy podobnie będzie w czwartkowy wieczór? W ostatnim czasie, do drużyny dołączyło dwóch nowych graczy. Znany z występów w pierwszoligowym Eko-Hurcie – Bartosz Plasun oraz niemający na swoim koncie występów w SL3 – Łukasz Ilczuk. Niezależnie od tego, czy dwójkę nowych graczy zobaczymy w czwartek na parkiecie – to MPS będzie zdecydowanym faworytem pojedynku. Trudno oczekiwać od graczy z ulicy Kartuskiej, aby po trzech porażkach z rzędu wyszli przeciwko drużynie mającej mistrzowskie aspiracje i ich pokonali. Z drugiej strony, bardzo podobne myśli mieliśmy przy okazji meczu, mającej pierwszoligowe aspiracje – Hydry TSS Gdańsk z Oliwą. Mimo, że to gracze Sławka Kudyby byli wyraźnym faworytem meczu to przegrali z ‘underdogiem’. Czy podobny scenariusz w czwartkowy wieczór jest możliwy?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Team Spontan – Allsix by Decathlon

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Dość niespodziewanie, ba – sensacyjnie, w środowy wieczór drużyna Team Spontan przegrała z Gonito Volley. Co gorsze dla Spontana – była to porażka w stosunku 0-3. Wydaje się, że srebrni medaliści poprzedniego sezonu padli ofiarą spontanicznego podejścia. Czy o godzinie 20 da się wyjść na parkiet i wygrać mecz, kiedy do godziny 14 zawodnicy nie podali jeszcze kompletnego składu? Ponadto, mamy poważne podejrzenia, że nowi gracze ze ‘starymi’ Spontanicznymi spotkali się po raz pierwszy w hali Ergo Arena. Mimo to, w ekipie wystąpiło kilku starych wyjadaczy, a w związku z tym wynik 0-3 należy uznać za ogromną niespodziankę. Przypomnijmy, że w sezonie Wiosna’21 – Team Spontan nie miał najmniejszego problemu z pokonaniem swoich rywali w stosunku 3-0. Jako, że do tego spotkania doszło równo trzy miesiące temu uznaliśmy, że bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest powtórka. Ostatecznie, kolekcjonerzy niezaplanowanych chwil na inaugurację rozczarowali. Okazję do rehabilitacji będą mieli wyborną. W czwartkowy wieczór zmierzą się bowiem z Allsix by Decathlon, który w trzech spotkaniach w obecnym sezonie nie zdołał wygrać ani razu. Kto wie, jeśli Spontan zagra podobnie jak w środowy wieczór to wygrana w meczu pozostaje kwestią otwartą. Pomóc w zwycięstwie drużynie z ulicy Kartuskiej mają dopisani gracze – Kamil Durnakowski oraz Bartłomiej Kmieć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Szach-Mat – Speednet

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Po godzinie 21:30 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta dojdzie do pojedynku wagi ciężkiej. W spotkaniu zmierzą się bowiem drużyny, które w czterech dotychczasowych spotkaniach sięgnęły po trzy zwycięstwa. Ponadto, drużyny zanotowały po jednej porażce. Szach-Mat przegrał w pierwszoligowym debiucie z EviRentem, natomiast Speednet w meczu z Epo-Project. Mimo, że obie drużyny dysponują obecnie identycznym stosunkiem wygranych do przegranych, wyżej w tabeli znajdują się gracze Szach-Mat. Wszystko za sprawą tego, że kiedy Speednet wygrywał to dzielił się punktami ze swoimi rywalami. Tak było zarówno w meczu z Trójmiejską Strefą Szkód, jak i wczorajszym pojedynku ze Sprężystokopytnymi. W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta regulamin jest niestety bezlitosny i w finalnym rozrachunku liczy się to, ile dana drużyna wygrała setów. Jeśli Speednet chce poprawić swoją pozycję w stosunku do tego, co było na wiosnę to pojedynki takie jak ze Sprężystokopytnymi należy wygrywać za komplet punktów. Przed spotkaniem z ‘Szachistami’ scenariusz, w którym Speednet zdobywa komplet, w naszym przekonaniu jest dość mało prawdopodobny. Drużyna Dawida Kołodzieja jako beniaminek spisuje się więcej niż dobrze. Wydaje się, że gracze w czarnych strojach mieli od Speednetu nieco trudniejszych rywali. Ponadto, na tle tych samych rywali (Sprężystokopytni oraz Epo-Project) to Szach-Mat zaprezentował się lepiej. Zbierając to wszystko do kupy stawiamy na wynik 2-1 dla ‘Szachistów’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 3

W ostatnim czasie w drużynie ACTIVNYCH zapanował prawdziwy szpital. Kiedy wydawało się, że ACTIVNI pewnym krokiem zmierzają w kierunku powrotu do drugiej ligi, kontuzji nabawił się prawdziwy lider drużyny – Jarosław Szmigielski. Ponadto, na rozgrzewce przedmeczowej z Portem, podobny los spotkał kapitana drużyny Artura Kurkowskiego. Ktoś, kto uważnie śledzi poczynania poszczególnych drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta doskonale wie, że i bez tego ‘Banda Łysego’ miała często problem ze skompletowaniem sześciu-siedmiu graczy. Potencjalnie, problem ten może skomplikować plany o wygraniu trzeciej ligi. Słowa te potwierdził mecz z Portem Gdańsk, w którym ACTIVNI się niemiłosiernie męczyli. Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby w końcówce meczu kontuzji nie nabawił się lider ‘Portowców’ – Karol Polanowski. Finalnie ACTIVNI wygrali spotkanie, ale zwycięstwo nie przyszło tak łatwo. Obecnie trudno nie odnieść wrażenia, że dla ACTIVNYCH trzecia liga nie jest takim spacerkiem, jak mogłoby się wydawać. Poza meczem z Portem, spadkowicz z drugiej ligi męczył się również z PKO Bankiem Polskim. Co będzie, gdy przyjdzie im się zmierzyć z innymi drużynami walczącymi o podium? W czwartkowy wieczór ACTIVNI zmierzą się jednak z Craftveną. Jeśli sami borykają się z pewnymi problemami to aby zrozumieć co dzieje się w obozie rywali, ACTIVNI musieliby to pomnożyć razy trzy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3