Kategoria: Bez kategorii

MATCHDAY #27

Poniedziałkowy wieczór pod kątem emocji – przerósł nasze wyobrażenia. W grupie mistrzowskiej spotkania wygrywały drużyny Merkurego oraz Speednetu. W meczu na szczycie drugiej ligi – Tufi Team ograło niepokonaną dotąd drużynę – MPS Volley. W trzeciej lidze – kolejny milowy krok w kierunku mistrzostwa wykonała drużyna Old Boys, która w meczu na szczycie rozbiła BL Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

BL Volley – Bayer Gdańsk 2-1 (8-21; 21-15; 21-18)

Poniedziałkowy wieczór był jednym z najciekawszych dni w trzeciej lidze od niepamiętnych czasów. W dwudziestej siódmej serii gier doszło bowiem do dwóch spotkań na szczycie trzeciej ligi. Co ciekawe – w dwóch z nich rywalizowała ekipa BL Volley. Na pierwszy ogień poszła drużyna Bayer Gdańsk, z którą ‘Tygrysy’ miały rachunki do wyrównania. Choćby nie wiemy jak oba teamy udawały – wciąż pamiętały o spotkaniu z ubiegłego sezonu, w którym działo się naprawdę wiele. Przede wszystkim – BL chciało wziąć za tamto spotkanie rewanż, który przybliżyłby ich przy okazji do celu nadrzędnego, jakim jest awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Przemotywowanie? Obsranko? Psycha sitting? Cóż – trudno wytłumaczyć to, co wydarzyło się w pierwszym secie, ale wyglądało to tak jakby w siedzibie Bayera odnaleziono przed meczem kilka zaległych fiolek z ‘witaminami’, które swego czasu były dedykowane dla sportowców z NRD. Przepaść. Inny sport. Casper Semenya biegnąca obok ‘chucherek’. Armand Duplantis na turnieju skoku o tyczce w Pierdziszewie Wielkim, który miał rywalizować ze strażakami z Ochotniczej Straży Pożarnej. Ok – każdy załapał. Wynik 21-8 zwiastował, że w kolejnych częściach – BL również wyłapie gonga. Nic z tych rzeczy. W drugiego seta – BL Volley na czele z Tomaszem Czopurem wjechali w Bayera jak (tu znowu porównanie do koncernów naszych zachodnich sąsiadów) – Passat B5 pod dystrybutor LPG. Na pełnej (8-3). Na nic zdał się czas Bayera. W dalszej części seta – BL cisnął dalej i dało im to prowadzenie 15-8, co było tożsame z końcem emocji w tej partii. Ok – ‘Aptekarze’ niby coś tam próbowali, ale efekt był taki jak ubranie czystych skarpet na cuchnące stopy. W skrócie – gówno to dało. Trzeci set to świetny początek ‘Aptekarzy’, którzy rozpoczęli seta od prowadzenia 5-1, a następnie 8-4. Niestety dla nich – kilka kolejnych akcji to festiwal błędów, który sprawił, że na tablicy było po chwili po 13. Co więcej – Bayer Gdańsk stracił coś więcej niż tylko kilka punktów. Stracił pewność siebie, a w jego psyche wkradł się strach. Kiedy rozjuszony zwierz (Tygrys) to zobaczył – było już po ‘Aptekarzach’. Końcówka to ataki liderów drużyny (Damian Chojnacki oraz Tomasz Czopur), które dały bardzo cenne zwycięstwo drużynie BL Volley.

Port Gdańsk – Chilli Amigos 3-0 (21-18; 25-23; 21-17)

W przerwie pomiędzy drugim a trzecim setem, jeden z ‘Portowców’ zaczepił Redakcje i z satysfakcją spytał jak tam nasze typowania. Cóż – nie mamy problemu z tym, by przyznać, że w kontekście tego meczu się myliliśmy. No bo powiedzmy sobie wprost – obie drużyny miały po swojej stronie sporo argumentów. Czy wynik 3-0 wskazuje nam na to, że było to jednostronne widowisko? Można byłoby tak pomyśleć. Rzeczywistość nie jest jednak biało-czarna, a ma od groma odcieni szarości. No bo, co by było gdyby Chilli Amigos wykorzystało przewagę, którą zbudowali sobie w pierwszym secie? Co by było gdyby Chilli wykorzystało pokaźną liczbę piłek setowych, którą mieli w drugiej partii? Ba – nawet trzeci set był do pewnego momentu bardzo wyrównany. Mimo że w ostatniej odsłonie drużyna ‘z doków’ prowadziła 17-14, to po kilku błędach na tablicy wyników było już 17-17. Końcówka to jednak kolejne ataki świetnie dysponowanego duetu Hołowienko – Polanowski, którzy poprowadzili ‘Portowców’ do wygranej. Mimo iż zdążyliśmy drużynę Arkadiusza Sojko skreślić, to na dwa mecze do końca sezonu tracą obecnie zaledwie dwa punkty do podium rozgrywek. Z pewnością – o osiągnięcie ‘pudła’ będzie już niezwykle trudno, ale postawa drużyny w granatowych koszulkach w obecnym sezonie pokazuje, że drzemie w nich bardzo duży potencjał.

Speednet 2 – Drużyna A 1-2 (21-13; 19-21; 11-21)

Kiedy w zapowiedziach przedmeczowych oddawaliśmy ‘Typ Redakcji’ na Drużynę A – mieliśmy sporo wątpliwości. A to doświadczenie Speednetu, a to kultura gry, o której wspominaliśmy. W naszych wyliczankach nie pominęliśmy również faktu, że Speednet jako jedna z bardzo nielicznych drużyn może liczyć na pomoc trenera. Mimo to – nasz typ oddaliśmy na team Michała Drozdowskiego – Drużynę A. Ekipa ‘Serialowa’ przystępowała do poniedziałkowego spotkania uskrzydlona kapitalnymi wynikami z poprzedniego tygodnia. Cztery na sześć możliwych punktów w konfrontacji z Craftveną czy Portem Gdańsk obiło się szerokim echem wśród trzecioligowców. Uznaliśmy, że niesiona na fali świetnej dyspozycji Drużyna A – zdoła sięgnąć po drugie zwycięstwo w sezonie. Początek rywalizacji to jednak duża przewaga ‘Programistów’, którzy po bloku Mikołaja Witkowskiego objęli prowadzenie 8-3. W dalszej części seta – Drużyna A zdawała się rozkręcać. Mniej więcej w środku seta doszło do kilku bardzo długich wymian, które padły łupem Speednetu. To pozwoliło ‘Programistom’ uwierzyć w końcowy tryumf. Po chwili prowadzili oni już 17-9 i było to jednoznaczne z tym, że zaraz będą cieszyć się z pierwszego punktu. Po wyrównanym początku środkowej partii (4-4), Drużyna A pokazała dobrą formę w polu zagrywki i po chwili odskoczyła swoim rywalom na kilka oczek (8-4). Mimo że po serii udanych ataków Michała Drozdowskiego Drużyna A prowadziła już 15-8, to sobie znanym sposobem – ‘Programiści’ zdołali doprowadzić do wyrównania po 19 i kiedy wydawało się, że po chwili wyrwą rywalom zwycięstwo z rąk – ostatnie dwa ciosy zadał Dawid Szumert (Drużyna A). Ostatni set to rewelacyjnie dla Drużyny A, która objęła prowadzenie 7-2. W dalszej części partii – Speednet nawet nie udawał, że może odwrócić losy rywalizacji. Przykład? Kiedy próbowali przebić piłkę dołem to wybijali piłkę na out. Cóż – tak się nie da wygrać. Problemy Speednetu to jednak nie powód, dla którego Drużyna A miałaby się martwić. Po chwili sunęli oni z kolejnymi atakami i co rusz – powiększali swą przewagę. Siedem punktów w premierowym sezonie? Not bad.

BL Volley – Old Boys 0-3 (13-21; 15-21; 13-21)

Spotkanie o godzinie 20:00 na boisku numer 1 miało być jednym z najciekawszych wydarzeń sezonu Wiosna’23. Naprzeciw siebie stanęły bowiem drużyny z samego trzecioligowego topu. Drużyny, które aspirują do tego, by grać w wyższej klasie rozgrywkowej. To miało być prawdziwe święto. Miał być koncert LIVE AID na stadionie Wembley, a skończyło się na przeglądzie twórczości Majki Jeżowskiej w Pasłęku. Mimo że na Wembley bilety mieli wszyscy  bohaterowie tego starcia, to na londyński obiekt dotarli wyłącznie gracze Old Boys. To oni ‘dojechali’. Oni ‘dopisali’. Oni nie zawiedli. Oni nie musieli brać do autobusu aviomarin. Ten – przydał się ‘Tygrysom’. Old Boys wrzucili ich w pierwszej odsłonie na taką karuzelę, że ci – nie odkręcili się już do końca spotkania. Żebyśmy się też dobrze zrozumieli – my tu nie mamy nawet jakiejś potrzeby ‘grillowania’ drużyny BL Volley. Po prostu to ich rywale zagrali w poniedziałek siatkówkę, która dla ‘biało-pomarańczowych’ nie była osiągalna. Pierwszy set?  Rozpoczął się od prowadzenia ‘Dziadków’ 10-3. Dalsza część partii się po prostu odbyła. W drugiej odsłonie BL Volley miało swoje momenty. Miało fragmenty, w których ‘kąsali’ swoich rywali (11-9). Kiedy jednak trzeba było – Old Boys wciskało w swoim bolidzie ukryty guziczek z napisem ‘nitro’. Efekt był taki, że po chwili była klasyka gatunku – ‘odjazd’ i zmiana stron. Trzeci set zapowiadał się naprawdę ciekawie. Na półmetku było bowiem po 9. Niestety dla widowiska – idąc dalej w las, BL Volley ‘wdepnęło w krowiego placka’, co wyraźnie ostudziło ich zapały. Old Boys z kolei niczym swego czasu Tom Hanks w Forrest Gump – biegło nie mając potrzeby robić sobie przerwy. Zrobili ją dopiero w momencie, kiedy to oni uznali, że mają już dosyć. Dziwnym trafem moment ten zbiegł się z tym, kiedy na tablicy wyników było 21-13, co oznaczało koniec meczu.

Speednet 2 – Chilli Amigos 0-3 (13-21; 5-21; 16-21)

Do bezpośredniego starcia na boisku numer trzy – obie drużyny przystępowały chwilę po zakończeniu ich wcześniejszych spotkań. Należy podkreślić, że oba teamy nie miały przed meczem najlepszych nastrojów. Wszystko za sprawą tego, że Speednet 2 musiał uznać wyższość Drużyny A. Jeszcze gorzej poszło ekipie Chilli Amigos w konfrontacji z Portem Gdańsk, gdyż tam – skończyło się bez choćby jednego punktu. Wracając jednak do starcia o godzinie 20 – przypomnijmy, że w oczach Redakcji murowanym faworytem meczu była ekipa Chilli Amigos, która za każdym razem, kiedy mierzyła się z ‘Programistami’ – dopisywała do swojego konta trzy punkty. Nie inaczej było i w poniedziałkowy wieczór. Ku zaskoczeniu – spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki obu drużyn, po której na tablicy wyników było 9-8 dla Chilli Amigos. Po chwili, ‘Programiści’ popełnili jednak kilka błędów, które sprawiły, że Chilli prowadziło już 14-9 i trener Speednetu był zmuszony wziąć czas. Ten – nie zdołał jednak wytrącić z rytmu rywali, którzy po chwili dołożyli kilka punktów i ostatecznie wygrali seta do 13. Bezradność Speednetu w końcówce partii nie była jednak najgorszą rzeczą, która spotkała team ‘Programistów’ w poniedziałkowy wieczór. To co wydarzyło się w środkowej odsłonie to była prawdziwa masakra. Choć trudno w to uwierzyć, w pewnym momencie po prawdziwej egzekucji w wykonaniu Mateusza Rosy, na tablicy wyników było 10-1 dla Chilli. W dalszej części seta – gracze w czerwonych strojach nie zamierzali ‘zjeżdżać na prawy pas’ tylko cisnęli dalej. Finał partii to jeden z wyższych wyników w obecnym sezonie (21-5). W przerwie pomiędzy setami trener Speednetu słusznie instruował swoich graczy, że gorzej już być nie może. Słowa te okazały się prorocze, bowiem w trzeciej odsłonie to Speednet rozpoczął od prowadzenia 8-4. Ich radość nie trwała jednak zbyt długo, bowiem po kilku wymianach – na tablicy wyników mieliśmy remis 10-10. Druga część seta to coraz wyraźniejsza przewaga Chilli, która sprawiła, że w końcówce ‘Amigos’ wygrało partię do 16 i w konsekwencji – cały mecz 3-0.    

Zmieszani – Team Spontan 2-1 (9-21; 21-19; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy na to, że to Zmieszani będą faworytem spotkania. Nie wiemy, kto był w pierwszym secie bardziej zaskoczony – my czy może jednak Zmieszani?  A może Team Spontan? Hm, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na postawione przez nas pytanie. Faktem jest jednak to, że od pierwszego gwizdka sędziego – to Team Spontan dominował. Zanim się obejrzeliśmy – ‘Spontaniczni’ prowadzili po bloku lidera tej klasyfikacji w drugiej lidze – Tomasza Nurzyńskiego już 6-1. W dalszej części seta za wiele się nie zmieniło. Zmieszani mieli spore problemy w przyjęciu oraz obronie, a to z kolei sprawiło, że mieli potężne problemy z wyprowadzeniem własnych akcji. Efekt? Prowadzenie ‘Spontanicznych’ 15-4, po którym stało się jasne, że krzywda im się już nie stanie. Mając na uwadze to, co stało się w pierwszym secie, zastanawiamy się co wydarzyło się w przerwie pomiędzy pierwszą a drugą partią. Team Spontan uwierzył, że mecz wygra się sam? Zmieszani wymusili reset ‘komputera’, po którym przestali być zamuleni? Cóż, trudno powiedzieć. Faktem natomiast jest to, że w drugiej odsłonie oglądaliśmy zupełnie inny mecz. Po świetnym otwarciu seta i ataku Marcina Gorlikowskiego, Zmieszani objęli w środkowej partii prowadzenie 8-3, a następnie 12-5. W końcówce seta, kiedy tablica wyników pokazywała prowadzenie Zmieszanych 20-15, Team Spontan zdołał realnie postraszyć rywali i doprowadzić do stanu 20-19. Ostatnie słowo należało jednak do Zmieszanych, którzy po bloku Piotra Szczepańskiego cieszyli się z doprowadzenia do remisu w setach. Ostatnia odsłona doprowadziła nas do stanu po 11. W połowie seta, Zmieszanym udało się wypracować czteropunktową przewagę (15-11), której nie wypuścili już do końca, wygrywając spotkanie 2-1.

Speednet – Eko-Hurt 2-1 (21-14; 14-21; 24-22)

Po kapitalnej wygranej za komplet z CTO Volley – przyszła pora na mecz ‘pułapkę’. Patrząc chociażby na ligową tabelę można było wyciągnąć wniosek, że w poniedziałek ‘Hurtowników’ czeka łatwiejsze zadanie. Napisaliśmy o ‘pułapce’, bowiem cholernie nierozsądne jest dopisywanie punktów przed meczem i liczenie, co musi się stać by któraś z drużyn sięgnęła po mistrzowski tytuł. Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że Speednet to Speednet i z pewnością – gracze Marka Ogonowskiego zagrają w poniedziałek na 100% swoich możliwości. O tym, że nie są to mrzonki, przekonaliśmy się już na początku meczu, w którym Speednet zdemolował swoich rywali. Choć trudno w to uwierzyć – zanim Redakcja zdążyła wcisnąć spust migawki – na tablicy wyników było już 10-2 dla Speednetu. Tak gigantyczna przewaga nie mogła zostać roztrwoniona i po chwili ‘Różowi’ cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Kończąc temat pierwszego seta – to był absolutny popis gry w obronie w wykonaniu piątej drużyny w ligowej tabeli. Druga odsłona to typowe przestawienie wajchy w stronę Eko-Hurtu. Tym razem to im ‘żarło’. Różnica pomiędzy tym, co oglądaliśmy w dwóch pierwszych odsłonach poza stroną dominującą było to, że w drugiej odsłonie zaczęło się od wyrównanej walki. Dopiero później – w drugiej części seta, Eko-Hurt zbudował sobie kilkupunktową przewagę, do której w dużej mierze przyczynił się Marcin Radziewicz. Ostatnia odsłona to coś, co chcielibyśmy w SL3 oglądać jak najczęściej. Zwroty akcji, emocje, świetne wymiany. Tak – było tu niemal wszystko. Mniej więcej na półmetku seta – lepszą sytuację miał Speednet, który po dwóch atakach Mateusza Szturmowskiego prowadził 14-10, a następnie 19-17. Mimo niekorzystnego obrazu dla Eko-Hurtu – team Konrada Gawrewicza miał w końcówce kilka piłek setowych, których jednak nie wykorzystał. W końcówce, więcej zimnej krwi zachowała ekipa Speednetu, która dzięki wygranej wciąż ma realną szansę na podium rozgrywek. Ach – będą jeszcze emocje.

Tufi Team – MPS Volley 2-1 (21-18; 21-17; 19-21)

W poniedziałkowy wieczór w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta padł ostatni – niepokonany bastion. Do wczorajszego wieczoru – drużyna MPS Volley mogła pochwalić się tym, że jako jedyna spośród 38 drużyn w lidze nie zaznała smaku porażki. Sytuacja ta zmieniła się w poniedziałkowy wieczór, w którym Miłośnikom Piłki Siatkowej przyszło rywalizować z trzecią drużyną w tabeli – Tufi Team. Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników mieliśmy remis po 10. W drugiej części seta Miłośnicy Piłki Siatkowej zaczęli popełniać jednak błędy, które w kombinacji z dobrą grą rywali sprawiły, że po atakach Piotra Adamczyka oraz Mateusza Michalunio, Tufi Team mogło cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Druga odsłona rozpoczęła się od bardzo długiej akcji, obfitującej w świetne wymiany i jeszcze lepsze obrony. Wspomniana rozgrywka pozwoliła ‘Tuffikom’ dobrze wejść w tę partię, co po chwili przełożyło się na ich prowadzenie 8-4. W dalszej części seta, Tufi Team nie zwalniało nogi z gazu i w drugiej fazie partii prowadzili już 18-12. Mimo że wydawałoby się gigantycznej jak na stan seta przewagi, Tufi Team postanowiło zadbać w końcówce o emocje, które sprawiły, że ich przewaga topniała w błyskawicznym tempie. Ostatecznie – drużynie Mateusza Woźniaka udało się po chwili dokończyć zadanie, a to oznaczało, że pierwsza porażka MPS-u w obecnej edycji stała się faktem. Ostatnia odsłona zdawała się układać idealnie dla MPS-u, który objął prowadzenie 12-7. Mimo to – w dalszej części Tufi Team zdołało po dwóch blokach Łukasza Arciszewskiego objąć prowadzenie 19-18, ale koniec końców – kilka ostatnich oczek w meczu zdobyli gracze MPS, a to oznaczało, że w meczu doszło do podziału punktów.

ZCP Volley Gdańsk – Merkury 1-2 (21-19; 23-25; 19-21)

Cóż – już kilka dni przed meczem było wiadomo, że w meczu będzie aż kipiało od emocji. Nie spodziewaliśmy się jednak, że mecz będzie miał aż taką temperaturę i prawdę powiedziawszy – wolelibyśmy, żeby było inaczej – nieco spokojniej. Rozumiemy stawkę spotkania, rozumiemy nerwy czy wkurw na decyzje sędziowskie, ale jest jednak cienka granica, której przekraczać się nie powinno, a niestety – została ona przez ZCP przekroczona i to drastycznie. Zanim jednak do tego doszło, byliśmy świadkami świetnej oraz jakościowej gry obu drużyn. Pierwszego seta lepiej rozpoczęli gracze Merkurego, którzy po jednym z ataków Mateusza Behrendta prowadzili 12-7 i zdawali się być na najlepszej drodze do wygranej partii. Nieco inny plan mieli ‘żółto-czarni’, którzy po chwili zdołali doprowadzić do wyrównania po 13, a następnie pójść za ciosem i cieszyć się z wygranej seta. O drugiej odsłonie rywalizacji można byłoby pisać i opowiadać godzinami. Podobnie jak w pierwszym secie i tu lepiej rozpoczęli gracze Piotra Peplińskiego (9-5). Identycznie wyglądała również dalsza część partii, gdzie ZCP zdołało doprowadzić do wyrównania, a następnie – do samego końca obie drużyny rywalizowały ‘punkt za punkt’. W końcówce – po jednej z decyzji sędziego prowadzącego zawody, rozpoczęło się prawdziwe ‘piekiełko’. W skrócie – gracze ZCP czuli się bardzo pokrzywdzeni, a nawet okradzeni z drugiego punktu w meczu. To sprawiło, że tuż przed oraz na początku trzeciego seta posypały się czerwone kartki, które przyczyniły się do tego, że Merkury rozpoczął partię od prowadzenia 2-0. W dalszej części seta, kiedy ZCP wciąż nie mogło przetrawić tego, co się wydarzyło – Merkury na spokoju doprowadził do prowadzenia 8-2. Mimo wysokiej zaliczki – w dalszej części ZCP zdołało doprowadzić do wyrównania (18-18), ale finalnie – spotkanie wygrała ekipa Piotra Peplińskiego.

Decyzje dyscyplinarne z dnia 23.05.2023 r.

Organizator Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w dniu 23.05.2023 r., podjął następujące decyzje dyscyplinarne:

  • Przemysław Wawer (ZCP Volley Gdańsk) – 1 mecz dyskwalifikacji za wybitnie niesportowe zachowanie w trakcie meczu z drużyną Merkury. Kara obowiązywać będzie w trakcie najbliższego meczu drużyny ZCP Volley Gdańsk.

Zespół SL3

Zapowiedź – MATCHDAY #27

Przed nami jeden z najciekawszych dni meczowych w sezonie Wiosna’23. W poniedziałek dojdzie do wielkich pojedynków w trzeciej lidze, w których BL Volley podejmie najpierw Bayer Gdańsk , a następnie Old Boys. W drugiej lidze – awans do elity może zapewnić sobie jedyna niepokonana drużyna w SL3 w obecnym sezonie – MPS Volley. W pierwszej lidze z kolei – wygrany meczu ZCP Volley – Merkury będzie mógł poważnie myśleć o tytule mistrzowskim. Zapraszamy na zapowiedź!

BL Volley – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Ależ sobie skomplikowała sytuację drużyna BL Volley. Po ośmiu spotkaniach w sezonie Wiosna’23 sytuacja ‘Tygrysów’ zdawała się być doskonała. Siedem zwycięstw oraz jedna porażka przy jednoczesnych wpadkach pozostałych rywali w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej sprawiało, że BL zdawał się być głównym faworytem w walce o złote medale. Jeśli drużyna Wojciecha Strychalskiego wygrałaby w minionym tygodniu z Tigerem, wówczas ich sytuacja byłaby niemal doskonała. Oczywiście zgodnie z powszechnie znanym prawem Murphy’ego – jeśli coś mogłoby się spieprzyć to się tak stanie, o czym BL się boleśnie przekonał. W poniedziałkowy wieczór, na ‘Tygrysy’ czeka piekielnie trudne zadanie. Team Wojciecha Strychalskiego zmierzy się bowiem z Bayerem Gdańsk oraz drużyną Old Boys. Poniedziałek będzie dla nich swoistym ‘być albo nie być’. Nie inaczej ma się rzecz jasna sytuacja drużyny Bayer Gdańsk, która po kilku spotkaniach, w których drużyna traciła punkty – znalazła się czwartym miejscu w ligowej tabeli. Jeśli sezon zakończyłby się przed poniedziałkową serią gier – wówczas, Bayer znalazłby się pod kreską i marzenia o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej – musiałby zostać odłożone minimum do jesieni. Samo spotkanie poza faktem, że będzie dla obu drużyn okazją do zrobienia ważnego kroku w kierunku drugiej ligi, będzie dodatkowo ciekawe z innego względu. Nie ma co ukrywać – obie drużyny za specjalnie za sobą nie przepadają, o czym mogliśmy się dowiedzieć przy okazji ich poprzedniego spotkania. Biorąc pod uwagę stawkę poniedziałkowego spotkania, szykujmy się na prawdziwą wojnę.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Port Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Dziesięć rozegranych spotkań, w których bilans ‘Portowców’ to pięć zwycięstw oraz tyle samo porażek. Czy w związku z tym można uznać, że jest to udany sezon? Cóż – trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Wszystko zależy bowiem od tego, do czego obecny wynik porównujemy. No bo gdy porównamy go z poprzednim – najgorszym sezonem Portu Gdańsk w SL3, wówczas możemy mówić o sukcesie. W całej poprzedniej edycji Port zdobył zaledwie dwanaście oczek. Obecnie ma ich o cztery więcej, a na dodatek – team Arkadiusza Sojko ma do rozegrania jeszcze trzy spotkania. Tak jak można było to wyczytać po początku obecnej zapowiedzi – znajdzie się tu miejsce dla osób, które widzą szklankę do połowy pełną. Należy bowiem zauważyć, że w głównej mierze dobry wynik punktowy to zasługa świetnego otwarcia sezonu przez drużyna Arkadiusza Sojko. Przypomnijmy, że drużyna ‘z doków’ wygrała cztery z pięciu pierwszych spotkań, a to nakazywało sądzić, że będą się oni liczyć w walce nawet o podium rozgrywek. Niestety dla nich – w kolejnych pięciu meczach Port zdołał wygrać zaledwie jeden mecz, a to sprawiło, że drużyna systematycznie spadała na coraz to niższe miejsce w tabeli. Jako że ‘Portowcom’ nie udało się zażegnać kryzysu tydzień temu – będą mieli szansę uczynić to w poniedziałkowy wieczór. Stawiane przed drużyną zadanie nie jest bynajmniej proste. Rywalem Portu będzie bowiem ekipa Chilli Amigos, która wraz z każdym kolejnym meczem wygląda coraz lepiej. Uważamy, że w spotkaniu to ‘Papryczki’ będą nieznacznym faworytem starcia. Jeśli spojrzymy na historię pojedynków obu drużyn to możemy zauważyć, że drużyna Arkadiusza Sojko ‘leży’ ekipie Chilli. Czy podobnie będzie i tym razem?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Speednet 2 – Drużyna A

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Dla obu drużyn – poniedziałkowe spotkanie zdaje się być ‘meczem sezonu’. Wszystko za sprawą obecnego położenia obu drużyn. Po dziesięciu rozegranych spotkaniach w sezonie Wiosna’23, nieco lepszą sytuację w tabeli ma Drużyna A, która ma na swoim koncie pięć oczek. Co ciekawe – niemal przez cały sezon lepiej wiodło się ‘Programistom’. Sytuacja ta uległa zmianie w ubiegłym tygodniu rozgrywek, w którym Drużyna A niespodziewanie ograła Crafvenę, a następnie zdobyła punkt w rywalizacji z Portem Gdańsk. Dzięki czterem punktom, Drużyna A wskoczyła w ligowej tabeli przed Speednet i wydaje się, że w poniedziałkowy wieczór zrobi wszystko, by sytuacja ta nie uległa zmianie. Która z drużyn ma więcej argumentów do tego, by wygrać mecz? Im dłużej Redakcja o tym myśli, tym większe ma wątpliwości. Nie ukrywamy, że ze zdumieniem i otwartymi ustami słuchaliśmy w ostatnim magazynie Pani Agnieszki, która z całą stanowczością stwierdziła, że mecz wygra drużyna Speednetu 2. Z pewnością – za ‘Programistami’ przemawia to, że mają oni potężne doświadczenie w ligowym graniu. Dla ‘Różowych’ będzie to 104 mecz w rozgrywkach. To, co dodatkowo przemawia za Speednetem to większa kultura gry – co w ogromnej mierze jest zasługą tego, że Speednet od kilku sezonów pracuje z trenerem. Dla równowagi musimy podać rzecz jasna argumenty Drużyny A. Uważamy, że od poniedziałkowych rywali dysponują oni nieco większą siłą rażenia. Z pewnością – poniedziałkowe spotkanie będzie bardzo emocjonujące. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BL Volley – Old Boys

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Do niedawna wydawało się, że obie drużyny podejdą do bezpośredniego starcia bez żadnej porażki na koncie. Pierwsi z ‘paktu’ wyłamali się gracze BL Volley, którzy musieli uznać wyższość drużyny Flota Toyota Team 2. O ile porażkę z jedną z drużyn walczącej o podium rozgrywek można w jakiś sposób usprawiedliwić, tak porażkę z dwunastą siłą obecnego sezonu – drużyną Tiger Team już niekoniecznie. Poniedziałkowi rywale BL Volley – drużyna Old Boys również potrafiła w obecnej edycji zawodzić. Przed sezonem, gdzie nie przystawiło się ucha tam można było usłyszeć, że do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta dostała się drużyna, która najprawdopodobniej będzie najlepszą drużyną w historii trzeciej ligi. Przypomnijmy, że w trzeciej lidze w ubiegłych sezonach rywalizowały między innymi Dziki Wejherowo, Zmieszani czy Info Distributions, które w sezonie Jesień’22 – wygrali wszystkie spotkania w sezonie. Wracając do drużyny Old Boys musimy zauważyć, że w kilku przypadkach wygrane nie przyszły im bynajmniej tak łatwo jak można było się tego spodziewać. Dodatkowo – nie tak dawno drużyna znad Raduni przegrała pierwsze spotkanie w sezonie w meczu, w którym rywalem była drużyna ACTIVNYCH Gdańsk. To sprawiło, że na chwilę to BL Volley zdawało się być faworytem w wyścigu o mistrzowski tytuł. Tak jak jednak wspomnieliśmy – sytuacja zmieniła się po meczu z Tiger Team. Która z drużyn wygra poniedziałkowe starcie? Cóż – wydaje się, że nieco więcej argumentów posiada obecnie drużyna Old Boys. Jeśli się tak stanie i drużyna Bartłomieja Kniecia faktycznie wygra to nie dość, że będzie już na autostradzie do mistrzostwa, to dodatkowo będzie jedyną ekipą, która będzie znajdować się na ‘lewym pasie’. Niezależnie od tego, jaki będzie jednak wynik – poniedziałkowy wieczór zdaje się być jednym z najciekawszych dni meczowych w trzeciej lidze ever. Obyśmy po meczach nie byli rozczarowani.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Speednet 2 – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr 2

W związku z faktem, że w dniach 23-30 czerwca Speednet 2 miałby potencjalnie bardzo duże problemy kadrowe – ‘Programiści’ rozegrają w poniedziałkowy wieczór dwa spotkania. Po ‘meczu sezonu’, w którym drużyna Marka Ogonowskiego zmierzy się z sąsiadem w tabeli – Drużyną A, Speednet przystąpi do rywalizacji z dobrze im znaną drużyną Chilli Amigos. Dla obu zaprzyjaźnionych ekip – poniedziałkowe starcie będzie meczem numer siedem. Żartobliwie należy przyznać, że przyjaźń pomiędzy obiema drużynami można by określić mianem szorstkiej. Wszystko za sprawą dotychczasowych sześciu pojedynków, w których za każdym razem, kończyło się na wyniku 3-0 dla ‘Amigos’. Uważamy, że w poniedziałkowy wieczór taki wynik jest najbardziej prawdopodobną opcją. Z pewnością, potencjalna wygrana za komplet punktów pozwoli drużynie w czerwonych strojach na awans w ligowej tabeli. Póki co – sytuacja drużyny Grzegorza Walukiewicza nie jest najlepsza. Gdyby obecny sezon miał skończyć się w momencie pisania zapowiedzi – wówczas mówilibyśmy o najgorszym sezonie w historii występów drużyny w SL3. Pamiętajmy jednak o tym, że siedem drużyn, które są w ligowej tabeli nad Chilli – rozegrało o co najmniej jedno spotkanie więcej. To sprawia, że przed ‘Papryczkami’ otwiera się w poniedziałek bardzo duża szansa na poprawienie sytuacji w tabeli. Czy ją wykorzystają? Uważamy, że nie będzie o to tak łatwo jak mogłoby się wydawać. Mimo to – Chilli powinno sięgnąć po komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Zmieszani – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Ależ okrzepła nam ostatnio drużyna Zmieszanych. Jeśli, co niektórzy zastanawiali się czy wynik teamu Edyty Woźny z poprzedniego sezonu to dzieło przypadku, ten się najzwyczajniej w świecie mylił. Od okresu, w którym Zmieszani bronili się przed spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej – mija właśnie rok. Pamiętny sezon Wiosna’22 Zmieszani zakończyli ostatecznie tuż nad kreską – na dwunastym miejscu w tabeli i chwilę później – wygrali spotkanie barażowe. Po kolejnym sezonie spędzonym w drugiej lidze stało się jasne, że te utrzymanie im się po prostu należało. Finalnie, poprzednia edycja to siódme miejsce w tabeli. Obecny sezon może okazać się jeszcze lepszy. Dotychczas, Zmieszani rozegrali dziewięć spotkań, w których wygrywali aż sześciokrotnie i tylko trzy razy schodzili z parkietu ‘na tarczy’. Dzięki świetnemu bilansowi, team Edyty Woźny znajduje się na bardzo wysokim – piątym miejscu w tabeli. To na co warto zwrócić uwagę to fakt, że poza jednym wyjątkiem – wszystkie drużyny, które znajdują się w tabeli przed Zmieszanymi – rozegrali o co najmniej jedno spotkanie więcej. Z drugiej strony trzeba sobie powiedzieć wprost, że obecna sytuacja w tabeli sprawia, że trudno nam wyobrazić sobie, aby Zmieszani w obecnej edycji mogli znaleźć się na podium rozgrywek. W poniedziałkowy wieczór drużyna Edyty Woźny podejmie Team Spontan i uważamy, że będą oni faworytem spotkania. Dla obu drużyn nadchodzące starcie będzie szóstym bezpośrednim starciem w rozgrywkach SL3. Po początkowej dominacji Spontana, w której drużyna Piotra Raczyńskiego wygrała cztery pojedynki – układ sił zdaje się powoli zmieniać. Ostatni mecz, do którego doszło 19 października 2022 r., padł łupem Zmieszanych. Nos podpowiada nam, że nie inaczej będzie i tym razem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Speednet – Eko-Hurt

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Do spotkania ze Speednetem, Eko-Hurt podejdzie świeżo po kapitalnym spotkaniu z CTO Volley, do którego doszło w minionym tygodniu rozgrywek. Po spotkaniu pokusiliśmy się nawet o stwierdzenie, że było to jedno z najlepszych spotkań ‘Hurtowników’ w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Z pewnością rozbicie lidera rozgrywek – CTO Volley sprawiło, że morale drużyny poszybowały w górę. No, bo skoro można wygrać 3-0 z głównym faworytem do wygrania ligi, to czemu nie można pójść o krok dalej i nawiązać do tytułu mistrzowskiego, po który Eko-Hurt sięgnął w sezonie Jesień’20? Obecnie sytuacja drużyny Konrada Gawrewicza wygląda tak, że znajdują się oni na trzecim miejscu w lidze i mają cztery punkty straty do lidera – CTO. Z pewnością nie bez znaczenia pozostaje fakt, że od wspomnianego lidera – Eko-Hurt rozegrało o jedno spotkanie mniej, więc porównywanie dorobku punktowego obu drużyn będzie miało większy sens po spotkaniu ze Speednetem. Po poniedziałkowym spotkaniu może dojść do sytuacji, w której Eko-Hurt będzie traciło do lidera zaledwie jedno oczko, a to oznaczałoby, że opcja z mistrzowskim tytułem leżałaby na stole.  Tyle z tych pozytywów. W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta widzieliśmy już tyle zawodów związanych z faktem, że oczekiwania rozjeżdżały się z oczywistością, że te już nas nie dziwią. Piszemy o tym teraz, ponieważ nie zdziwimy się, gdy zamiast trzech punktów Eko-Hurtu – zakończy się na przykładowo jednym. Pamiętajmy, że Speednet mimo iż w obecnym sezonie bez szans na mistrzostwo, to jednak mówimy o drużynie, w której jest bardzo dużo jakości. Ponadto – gracze Marka Ogonowskiego wciąż mają szanse na podium rozgrywek, a nawet jeśli mniejsze niż inne drużyny, to nie oznacza to bynajmniej, że będą komukolwiek ułatwiać zadanie. Jesteśmy przekonani, że ‘Różowi’ zagrają w poniedziałek na 100% możliwości, a to oznacza, że zapowiada nam się świetny mecz.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Tufi Team – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Trudno w obecnym sezonie znaleźć drużynę, która byłaby takim pewniakiem, jakim jest MPS Volley. Nie chodzi już wyłącznie o fakt, że Miłośnicy Piłki Siatkowej pozostają jedyną niepokonaną drużyną spośród wszystkich 38 ekip biorących udział w sezonie Wiosna’23. Chodzi również o to, że wyniki MPS-u są raczej przewidywalne. Kiedy grają z przykładowym BES Boys BLUM i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wygrają oni za komplet punktów – po chwili tak się dzieje. Obecny sezon jest nieco inny od premierowej edycji MPS-u w rozgrywkach SL3. Wówczas – stosunkowo często działo się tak, że MPS mimo iż był absolutnym faworytem starcia – gubił niekiedy punkty i prawdę mówiąc – był nieprzewidywalny. Obecnie na tle drugoligowych rywali są świetni, nie przydarzają im się wpadki, a ponadto – są do bólu regularni. Obecnie wydaje się, że chyba tylko kataklizm mógłby sprawić, że Miłośnicy Piłki Siatkowej zaprzepaściliby sobie drogę do pierwszej ligi. Ba, uważamy nawet, że pierwszą ligę – gracze Jakuba Nowaka zapewnią sobie w poniedziałek. Aby tak się stało – muszą oni wygrać z trzecią siłą obecnego sezonu – drużyną Tufi Team. Tak jak wspominaliśmy w ostatnim magazynie, przed drużyną Mateusza Woźniaka bardzo trudny okres, który da nam odpowiedź na pytanie czy należy się im awans do elity. Póki co – egzamin dojrzałości idzie po myśli ‘Tuffików’. Wygrana z ex-pierwszoligowcami (Dream Volley oraz AVOCADO friends), a także z zawsze groźnymi Dzikami Wejherowo. Jak będzie tym razem? Poprzeczka będzie z pewnością powieszona znacznie wyżej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ZCP Volley Gdańsk – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Opcja mistrzostwa, która do niedawna wydawała się być dla obu poniedziałkowych rywali zamknięta, stała się sprawą otwartą. Jednym z głównych sprawców całego zamieszania jest drużyna ZCP Volley Gdańsk, która w minionym tygodniu ograła lidera rozgrywek – drużynę CTO Volley. Jako że ‘Pomarańczowi’ tego samego dnia przegrali również z Eko-Hurtem i finalnie zamiast trzech punktów zdobyli jeden, to nie dość, że nie wykorzystali swojej szansy na świętowanie tryumfu w lidze już tydzień temu, to na dodatek – dopuścili do tego, że w przypadku ZCP oraz Merkurego, drużyny te nadal mają prawo myśleć o złotych medalach. Po dziesięciu rozegranych spotkaniach w sezonie Wiosna’23 – nieco lepszą sytuację zdają się mieć gracze ZCP. Na koncie ‘żółto-czarnych’ znajduje się obecnie 20 oczek, a to oznacza, że tracą oni cztery punkty do lidera rozgrywek. To co jest jednak szalenie istotne to fakt, że ZCP ma rozegrane o jedno spotkanie mniej niż wspomniany lider. Podobnie sytuacja ma się w przypadku Merkurego, który ma co prawda o jeden punkt mniej niż ZCP, ale tak samo jak drużyna Przemysława Wawera – oni również mają jeden mecz mniej niż CTO Volley. Co ciekawe – w podobnej sytuacji jest jeszcze drużyna Eko-Hurt. W rozważaniach dotyczących tytułu mistrzowskiego należy zauważyć, że zarówno ZCP, jak i Eko-Hurt rozegrali już swoje spotkanie z CTO Volley. To oznacza, że wygrywając wszystkie mecze do końca sezonu i zdobywając przy tym po trzy oczka w meczu, tylko Merkury mógłby być pewny mistrzostwa. Z drugiej strony – studzimy nieco emocje. Trudno oczekiwać od drużyny, która w 10 meczach punktowała w obecnej edycji średnio 1,9 pkt/mecz, aby teraz zaczęła ze średnią 3.0. Podsumowując – przed obiema drużynami dość niespodziewanie otworzyła się w ostatnim czasie furtka. Nie oznacza to jednak, że ZCP czy Merkury stali się nagle faworytem w walce o mistrzostwo. Z pewnością – nieco mądrzejsi będziemy w poniedziałek późnym wieczorem. Która z drużyn wygra? Historycznie było 3-2 dla Merkurego. Wydaje się, że w poniedziałek bilans ten będzie jeszcze pokaźniejszy i to mimo świetnej obecnie formy drużyny ZCP.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #26

W zapowiedziach meczowych przed środowym wieczorem wskazaliśmy na to, że CTO Volley jest już na ostatniej prostej do mistrzostwa. Cóż – mało kto spodziewał się, że będzie to droga złożona z samych przeszkód. Finalnie – CTO Volley przegrało dwa spotkania, a to z kolei sprawia, że w pierwszej lidze czekają nas jeszcze emocje. Skoro jesteśmy przy rozczarowaniach, nie sposób nie wspomnieć o trzeciej lidze, w której faworyt – BL Volley przegrał bardzo ważne spotkanie z dwunastą drużyną w ligowej stawce – drużyną Tiger Team. Zapraszamy na podsumowanie!

CTO Volley – Eko-Hurt 0-3 (19-21; 17-21; 18-21)

Ten dzień miał wyglądać dla CTO zupełnie inaczej. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach – gracze z Malborka mieli w środę szansę na to, by sięgnąć po pierwszy w historii tytuł mistrzowski. Oczywiście – jak to często w takich wypadkach bywa, cały misterny plan poszedł psu w dupę. Oczywiście mówimy to o planie ‘Pomarańczowych’. Chcielibyśmy, żeby wybrzmiało to stosunkowo głośno. Nawet, jeśli gracze z Malborka nie byli w stanie sięgnąć w środę po sześć punktów, to i tak byli faworytami swoich spotkań. Przypomnijmy, że mówimy o drużynie, która wygrała wszystkie mecze w rundzie zasadniczej, dzięki czemu wypracowała sobie pięć punktów przewagi nad resztą ligi. Na ‘pierwszy ogień’ poszła ekipa Eko-Hurt, o której coraz częściej mówi się, że patrząc na kadrę drużyny – mogą spokojnie myśleć o złotych medalach. Pierwszy set rozpoczął się lepiej dla graczy będących ‘w delegacji’, którzy zdawali się kontrolować przebieg gry. Pod koniec seta, po ataku Mikołaja Skotarka prowadzili już 19-16 i wydawało się, że po chwili będą cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Końcówka? Punkty Konrada Gawrewicza oraz Igora Ciemachowskiego. Dodatkowo – CTO popełniło dwa błędy w ataku i finalnie wypuściło wygraną z rąk. Pierwszy punkt w meczu jeszcze bardziej zmobilizował ‘nakręconą’ drużynę Eko-Hurtu. W drugim secie to ‘Hurtownicy’ mieli inicjatywę, która sprawiła, że na półmetku seta prowadzili 11-7. Niestety dla nich – cztery kolejne punkty padły ‘łupem’ drużyny CTO (11-11). Choć wydawało się, że CTO odzyskuje kontrolę – Eko-Hurt sunął z kolejną falą ataków, która wyprowadziła ich na prowadzenie 18-14, które po chwili dało im wygraną w meczu. Często bywa tak, że drużyna po ograniu rywala 2-0 nie potrafi znaleźć w sobie mobilizacji na trzecią partię. Nic bardziej mylnego. Eko-Hurt grał w środowy wieczór świetną siatkówkę. Po wyrównanym początku (8-8), ‘Hurtownicy’ swoją grą zmusili swoich przeciwników do tylu błędów, że trudno było w to uwierzyć. Wspomniane błędy sprawiły, że Eko-Hurt objął prowadzenie 18-13 i CTO nie było już w stanie dogonić rywala. Pierwsza porażka 0-3 w historii występów ‘Pomarańczowych’ w SL3. Co ciekawe, doszło do niej w 49 spotkaniu drużyny w lidze. To oznacza z kolei, że Eko-Hurt po raz drugi przerwał pewną serię, gdy licznik zbliżał się do ‘pięćdziesiątki’. Przypomnijmy, że swego czasu, Eko-Hurt zakończył serię wygranych meczów z rzędu drużyny Volley Gdańsk.

BL Volley – Tiger Team 1-2 (17-21; 21-14; 14-21)

Parafrazując słynne polskie powiedzonko, można by rzec, że ‘myślał Tygrys o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli’. Nawiązujemy tu rzecz jasna do przedmeczowej sytuacji drużyny BL Volley, która nie za specjalnie nawet kryła, że myślami jest już przy poniedziałkowych meczach na szczycie, w których będą mierzyli się z drużynami Bayer Gdańsk oraz Old Boys. Redakcja w zapowiedziach pisała z kolei o tym, że w pojedynku ‘Tygrysów’ to BL Volley zdaje się być faworytem spotkania. Wskazaliśmy jednak, że z pewnością nie będzie to łatwe zadanie, bo Tiger Team gra zdecydowanie lepiej niż wskazuje na to miejsce w ligowej tabeli. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się wręcz idealnie dla Tigera i można było się zastanawiać, jaki wpływ na obraz meczu miały zamiany pozycjami na rozegraniu oraz przyjęciu, których drużyna dokonała. Tak czy siak – mecz rozpoczął się od prowadzenia drużyny Mateusza Sokołowskiego (6-1). Mimo że w dalszej części seta, Tiger grał świetną siatkówkę w obronie to jednak faworyzowana drużyna BL Volley zdołała zniwelować stratę do zaledwie jednego oczka (13-14) i wydawało się, że po chwili wyjdą na prowadzenie. Inny plan na seta miała dwunasta siła obecnego sezonu, która ponownie odskoczyła swoim rywalom i finalnie wygrała partię do 17. Drugi set rywalizacji to przebudzenie drużyny Wojciecha Strychalskiego. Po dwóch atakach z rzędu Bartosza Zdunka, BL Volley objął prowadzenie 8-3. Dalsza część partii to pełna kontrola tego, co dzieje się na parkiecie i wygrana seta do 14, co z kolei oznaczało, że o wygranej w meczu zadecyduje finałowa odsłona. Ta była dość wyrównana do stanu 10-10. W dalszej części seta, Tiger zdołał odskoczyć faworyzowanym przeciwnikom na kilka punktów i finalnie to oni wygrali mecz. Co było kluczem do sukcesu w trzeciej odsłonie? Gracze Mateusza Sokołowskiego zdecydowanie lepiej ‘czytali grę’ i doskonale ustawiali się w obronie, a następnie wyprowadzali skuteczne kontry.  

Volley Surprise – Team Spontan 1-2 (16-21; 19-21; 21-13)

Porzućmy na chwilę chronologię. To, co zobaczyliśmy w środowy wieczór w wykonaniu Volley Surprise – nakazuje nam sądzić, że jest to drużyna absolutnie nieobliczalna. Z jednej strony świetne mecze przeplata tymi słabymi i staje się to chyba normą. W ostatnim tygodniu rozgrywek – mimo, że ‘Słupszczanie’ przegrali zarówno ze Zmieszanymi, jak i Flotą Toyotą Team – to w grze drużyny Macieja Siacha znaleźliśmy więcej pozytywów niż powodów, by się ich czepiać. Tamten tydzień sprawił, że do oddalonej ponad 100 km Ergo Areny, gracze Volley Surprise jechali z wielkimi nadziejami na korzystne wyniki. Cóż – ostatecznie było może o ciut lepiej niż w jednym z najgorszych i najczarniejszych dni meczowych Volley Suprise w historii SL3, kiedy drużyna mierzyła się jednego dnia z BES Boys BLUM oraz Info Distributions. Sytuację ‘Słupszczan’ ratuje nieco fakt, że finalnie – zdołali oni wygrać ze ‘Spontanem’ jednego seta. Gdyby grali tak od początku, to kto wie. Słowo gdyby ma jednak to do siebie, że jest nieweryfikowalne. Samo spotkanie nie było jakimś wybitnym spektaklem, o którym w czwartkowy poranek będą rozmawiali kuracjusze na ‘Monciaku’. Team Spontan – mimo braków kadrowych nie miało większych problemów z tym, by odskoczyć swoim rywalom i wygrać w pierwszym secie do 16. W drugim – musieli się nieco napocić, ale koniec końców – efekt był taki sam. Dopiero w trzeciej partii, Volley Surprise zdołał zagrać na poziomie, na którym niestety tak rzadko się pokazuje. Poziom, o którym mowa sprawił, że w trakcie seta prowadzili oni już – uwaga – 17-5! W końcówce – Spontan zdołał się ogarnąć i odkręcić, dzięki czemu zniwelował nieco straty i finalnie uniknął blamażu. Tak czy siak – wygrana zapewniła ‘Spontanicznym’ utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej, na co zanosiło się od jakiegoś czasu.  

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (18-21; 21-19; 14-21)

To, że CTO Volley nie zdobędzie mistrzostwa w środowy wieczór, ustaliliśmy chwilę po godzinie 20. Nie inaczej było w kwestii tego, że CTO nie zdobędzie mistrzostwa z samymi wygranymi na koncie. Dodatkowo dowiedzieliśmy się również, że drużyna z Malborka po raz pierwszy w historii przegrała mecz w stosunku 0-3. Konfrontacja z ZCP Volley Gdańsk miała być zatem czymś w rodzaju plastra na krwawiącą ranę. Pastą Colgate na nieświeży oddech. Odnowionym kontaktem z dziewczyną, na której im zależy. Dobra – dość tych głupot. Mecz z ZCP Volley Gdańsk miał przywrócić CTO Volley na właściwe tory. Miał być również odpowiedzią czy da się szybko zresetować głowy i powalczyć o kolejne ligowe punkty, które przybliżałyby drużynę do mistrzostwa. Wszak – porażka 0-3 z Eko-Hurtem, co dla zasady – nic w tej kwestii nie zmieniała. Potencjalna porażka z ZCP – już owszem. Lepiej w spotkanie weszli gracze Przemysława Wawera, którzy na półmetku seta prowadzili 13-10. Po chwili ‘żółto-czarni’ prowadzili 16-12, a mimo to – CTO zdołało doprowadzić po chwili do wyrównania po 16. Ostatnie słowo należało jednak do ZCP, które do zwycięstwa w końcówce na swoich barkach poniósł nieoceniony kapitan drużyny. Druga odsłona była tą, w której emocje aż kipiały. Od początku mieliśmy bardzo wyrównaną grę, która trwała do samego końca. W końcówce ‘żółto-czarni’ prowadzili 18-17, ale tym razem – zwycięstwo wyszarpała ekipa z Malborka. Ostatni set rywalizacji to pokaz mocy w wykonaniu ZCP. Po kilku punktach duetu Romaniszyn – Zajkowski, ZCP wysunęło się na prowadzenie 8-4. W dalszej części seta, przewaga ta stała się jeszcze pokaźniejsza i  po chwili to ZCP cieszyło się z wygranej w meczu. W związku z faktem, że CTO na sześć możliwych punktów zdobyło zaledwie jeden – walka o tytuł mistrzowski nabiera od nowa rumieńców. Ach – sport to coś pięknego.

Volley Surprise – Oliwa Team 0-3 (16-21; 17-21; 13-21)

Przez krótką chwilę szukaliśmy tego jedynego słowa, które w pełni oddałoby postawę drużyny Volley Surprise w konfrontacji z Oliwą Team. Bezradność. Właśnie tak, zdaniem Redakcji zaprezentowali się gracze ze Słupska. Powiedzmy sobie szczerze – to nie oni byli faworytem środowej konfrontacji. W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy jednak, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Poza Redakcją, podobne zdanie wyrazili eksperci – Agnieszka Pasternak oraz Maciej Kot. Cóż – do podziału punktów było dalej niż odległość, która dzieli Ergo Arenę ze Słupskiem. To Oliwa Team kontrolowała przebieg boiskowych wydarzeń. W środowy wieczór, przynajmniej dla Volley Surprise – grała na poziomie, do którego ‘Słupszczanie’ nie mogli ani przez chwilę nawiązać. W połowie pierwszego seta, Oliwa wypracowała sobie trzypunktową zaliczkę (12-9). Mimo że po chwili po zagrywce Mariusza Kuczko – Volley zdołał doprowadzić do wyrównania (12-12), to jednak końcówka seta należała do drużyny z ‘serca Gdańska’ (21-16). Drugi set wyglądał nieco inaczej. Tym razem Oliwa dość szybko objęła prowadzenie. Po kilku atakach najlepszego gracza spotkania – Jakuba Klimczaka, ‘Oliwiacy’ prowadzili już 12-5 i mimo faktu, że Volley Surprise zdołał w dalszej części odrobić nieco straty – to jednak ‘bufor bezpieczeństwa’ Oliwy był wystarczająco duży. Jeśli kibice Volley Surprise oglądający spotkanie z trybun liczyli na to, że uda im się wygrać choć trzeciego seta – po chwili zostali otarci ze złudzeń. Po wyrównanym początku, po którym na tablicy wyników był remis 5-5, Oliwa kontynuowała bardzo dobrą grę i po zagrywce środkowego – Macieja Kuci, objęła prowadzenie 14-9. Od tego momentu stało się jasne, że krzywda im się już nie stanie. Ostatecznie dzięki wygranej za komplet punktów, Oliwa przesunęła się na wysokie – siódme miejsce w ligowej tabeli.

AVOCADO friends – Tufi Team 1-2 (21-18; 5-21; 13-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że gdybyśmy mieli kierować się logiką, która byłaby oparta na ostatnich wynikach – wówczas spotkanie za komplet punktów wygrałaby drużyna Tufi Team. Gdyby w sporcie wszystko opierało się jednak na logice – ten straciłby swój urok. Od pierwszego gwizdka sędziego, dość niespodziewanie to ‘Weganie’ mieli inicjatywę, która po dwóch atakach powracającego do składu – byłego gracza Tufi Team – Jakuba Kozłowskiego, przełożyła się na prowadzenie ‘Wegan’ 10-6. W dalszej części partii, Tufi Team chciało naprawić przespany początek meczu, ale ostatecznie – po pierwszy punkt w meczu sięgnęła ekipa AVOCADO. Skoro jesteśmy już przy ‘Roślinożercach’ to zastanawiamy się, co wydarzyło się w przerwie pomiędzy pierwszym a drugim setem. To jest wręcz niemożliwe, niewytłumaczalne, a nawet abstrakcyjne. Choć trudno w to uwierzyć, w drugim secie drużynie AVOCADO nie wychodziło kompletnie nic. Chryste, ileż oni zepsuli piłek. To było tragiczne, a sam set w ich wykonaniu z pewnością znalazłby się w czołówce najgorszych występów drużyn w obecnym sezonie. Niech się Tufi nie cieszy – tu również mamy kilka słów ‘ale’. Jak można zagrać tak dwa różne sety? Czy drużyna Mateusza Woźniaka zdaje sobie sprawę z tego, że w każdym meczu z parkietu są do podniesienia trzy oczka? Drugi oraz trzeci set dość wyraźnie pokazał, że ogranie ‘Wegan’ nie jest obecnie zbyt wymagającym zadaniem. Ba – uważamy, że w środowy wieczór od ogrania AVOCADO, bardziej wymagającym zadaniem było dla przykładu otwarcie lodówki czy przełączenie kanału w tv. Mimo to – Tufi założony cel na środowy wieczór – wykonało zaledwie w pewnym stopniu. Wracając do meczu – trzeci set nie był dla ‘Wegan’ tak upokarzający jak drugi. Nie było rzecz jasna również dobrze, ale z pewnością o wyniku tej partii nie będzie się mówiło tyle, co o środkowym secie.

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Jeśli wszystko pójdzie po myśli CTO Volley – to w środowy wieczór zostaną oni mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Aby tak się stało, muszą wygrać dwa spotkania, zdobywając przy tym komplet punktów. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

CTO Volley – Eko-Hurt

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Dużo wskazuje na to, że w środowy wieczór, CTO Volley wkroczy do panteonu gwiazd i zostanie czwartą drużyną w historii rozgrywek SL3, która sięgnie po złote medale Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jaki to był sezon w wykonaniu ‘Mechanicznej Pomarańczy’? Doskonały. Dziewięć spotkań rundy zasadniczej – dziewięć zwycięstw. Najlepsze ratio, które zestawia ze sobą małe punkty zdobyte oraz stracone w spotkaniu. Co więcej – największa średnia ataków na mecz oraz czołówka w klasyfikacji asów serwisowych oraz bloków. Cóż – jest naprawdę dobrze i wszystko wskazuje na to, że CTO już tego nie wypuści. Pierwszym środowym rywalem drużyny z Malborka będzie Eko-Hurt. O tym, że nie będzie to łatwa przeprawa, gracze w pomarańczowych strojach przekonali się już kilkukrotnie. Nie tak dawno, w rundzie zasadniczej zakończyło się na wyniku 2-1 dla CTO, ale pomijając pierwszego seta, było to bardzo wyrównane i emocjonujące widowisko, które przy odrobinie szczęścia – mogło zakończyć się tryumfem drużyny Konrada Gawrewicza. Ostatecznie stało się jednak inaczej, ale nie zawsze tak było. W meczu w końcówce ubiegłego sezonu, Eko-Hurt udowodnił, że CTO jest do ogrania. Wówczas skończyło się na wyniku 2-1 dla ‘Hurtowników’. Jak będzie tym razem? Z pewnością Eko-Hurt liczy na wygraną. Ta pozwoliłaby im wspiąć się w ligowej tabeli i realnie powalczyć o podium rozgrywek. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BL Volley – Tiger Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Czy na pięć spotkań przed końcem sezonu możemy z całą stanowczością napisać, że jest to zupełnie inny – lepszy sezon w wykonaniu drużyny BL Volley niż ostatnio? Cóż – wydaje się, że tak. Przypomnijmy, że jesienną edycję Team Wojciecha Strychalskiego zakończył na piątym miejscu w ligowej tabeli, co sympatycy ‘Tygrysów’ uznali za ogromne rozczarowanie. Do podium rozgrywek, drużynie BL zabrakło finalnie trzech oczek, a do bezpośredniego awansu do drugiej ligi czterech. Obecna edycja – tak jak wspomnieliśmy to jednak inna historia. BL Volley rozegrał w obecnej kampanii osiem spotkań i punktował z bardzo wysoką średnią dwóch i pół oczek na mecz. Gdyby podtrzymali tę kapitalną passę – wówczas z dużą dozą prawdopodobieństwa wygraliby trzecioligowe zmagania. Niestety dla BL – w dalszej części sezonu drużyna Wojciecha Strychalskiego ma piekielnie wymagający terminarz, w którym zmierzą się z Old Boys, Bayerem Gdańsk, TGD oraz ACTIVNYMI. Chyba najbardziej niepoprawny optymista zdaje sobie sprawę z tego, że o podtrzymanie kapitalnej średniej będzie bardzo trudno. Z pewnością – mecz przeciwko Tiger Team jest dla drużyny BL Volley wielką szansą. Prawdę mówiąc – w pięciu nadchodzących spotkaniach komplet punktów jest naszym zdaniem najbardziej prawdopodobny właśnie w środę. Z drugiej strony należy zauważyć, że Tiger Team w obecnej edycji urwał punkty zarówno ACTIVNYM, jak i ekipie Bayer Gdańsk. Skoro udało się wtedy to może uda się i tym razem?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Volley Surprise – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Po bardzo nieudanym początku sezonu, w którym ‘Spontaniczni’ przegrali pięć spotkań z rzędu, zza chmur wyjrzało wreszcie słońce. Dzięki trzem zwycięstwom w czterech ostatnich pojedynkach, drużyna Piotra Raczyńskiego oddaliła od siebie wizję spadku do niższej klasy rozgrywkowej. Do końca sezonu, ‘Nuggetsom’ zostały cztery mecze, w których będą mieli okazję do podreperowania swojego dorobku punktowego. Jest to o tyle ważne, że obecnie na ich koncie znajduje się dwanaście oczek, co historycznie było pewną barierą po przekroczeniu, której drużyny zapewniały sobie utrzymanie w lidze. Obecnie – trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Team Spontan miałby w końcówce sezonu czterokrotnie dać plamę i finalnie pożegnać się z drugą ligą. Ba, uważamy nawet, że drugoligowy byt drużyna Piotra Raczyńskiego zagwarantuje sobie już w środowy wieczór.  Przeciwnikiem Spontana będzie drużyna Volley Surprise, której sytuacja w tabeli jest zdecydowanie gorsza. W ośmiu dotychczas rozegranych meczach, ‘Słupszczanie’ zgromadzili na swoim koncie osiem oczek, a to oznacza z kolei, że znajdują się oni na miejscu barażowym. Obecnie, bardzo dużo wskazuje na to, że sezon Wiosna’23, podobnie zresztą jak poprzednia edycja będzie tą, w której Volley Surprise będzie musiało drżeć do końca o utrzymanie. Tak jak wspomnieliśmy chwilę wcześniej – w naszych oczach to Team Spontan będzie faworytem meczu. Dodatkowo – tuż po spotkaniu, Volley Suprise zmierzy się również z Oliwą Team i tam również wydaje się, że to rywale mają nieco więcej argumentów. Jeśli przedmeczowe predykcję Redakcji się spełnią – wówczas sytuacja drużyny Macieja Siacha będzie już bardzo skomplikowana. O tym czy faktycznie tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Do mistrzowskiego tytułu, drużynie CTO Volley brakuje sześciu oczek. To oznacza, że jeśli team z Malborka wygra za komplet punktów z Eko-Hurtem to mecz z ZCP Volley Gdańsk będzie spotkaniem, w którym ‘Pomarańczowi’ mogą sięgnąć po mistrzowski tytuł. Uważamy, że o sześć punktów w środowy wieczór będzie jednak bardzo trudno i na koronację – CTO będzie musiało jeszcze poczekać. Dla obu drużyn, które staną po przeciwnej stronie siatki bezpośredni mecz będzie kolejnym spotkaniem w SL3. Co ciekawe – po raz ostatni, obie drużyny spotkały się…tydzień temu. W meczu, który kończył zmagania w rundzie zasadniczej lepszą ekipą okazało się CTO Volley. Należy przy tym podkreślić, że w tamtym spotkaniu ZCP Volley Gdańsk nie mógł skorzystać z wielu graczy, którzy w dużym stopniu stanowią o sile swojego zespołu. Biorąc pod uwagę okoliczności – ‘żółto-czarni’ zaprezentowali się naprawdę nieźle, ale dokładnie po tym spotkaniu – szanse na mistrzowski tytuł ich drużyny zostały zmarginalizowane. Na chwilę obecną – na cztery spotkania do końca sezonu, ZCP traci do swoich rywali pięć punktów. To oznacza z kolei, że aby doszło w obecnej edycji do zwrotu akcji – ZCP musiałoby wygrać dzisiejsze spotkanie i to na dodatek za komplet punktów. Powiedzmy sobie wprost – będzie to zadanie wybitnie trudne, bo przypomnijmy, że CTO w historii 48 spotkań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – jeszcze nigdy nie przegrało meczu, nie zdobywając przy tym choćby oczka.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Volley Surprise – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po dziesięciu rozegranych spotkaniach w sezonie Oliwa Team ma na swoim koncie pięć zwycięstw oraz pięć porażek. Biorąc pod uwagę to, że w ostatnich sezonach kończyło się na czterech oraz trzech zwycięstwach – obecnie możemy mówić o progresie. Dodatkowo – team Tomasza Kowalewskiego ma do rozegrania jeszcze trzy spotkania, w których zmierzą się oni z MiszMaszem, Info Distributions czy w środowy wieczór – z Volley Surprise. W oczach Redakcji – Oliwa będzie faworytem w każdym z wymienionych spotkań, a to oznacza, że mają oni ogromną szansę na to, by zakończyć sezon z ośmioma zwycięstwami na koncie. Jeśli by się tak stało – to śmiało będziemy mogli mówić o najlepszym sezonie Oliwy od momentu awansu, który drużyna wywalczyła po sezonie Wiosna’20. Należy przy tym podkreślić, że ówczesny poziom drugiej ligi był zdecydowanie słabszy niż dzisiejszy. Ba, mamy przekonanie, że dzisiejsza Oliwa rozbiłaby tamtą ekipę 3-0. Mimo że dotychczasowa zapowiedź była laurką dla drużyny Oliwy, to jednak nadal uważamy, że w drużynie drzemie spory potencjał, który mógłby przełożyć się na lepsze wyniki. Oliwie statystycznie często przydarzają się słabsze mecze, co jest na pewno obszarem do pilnej poprawy. Przed meczem z Volley Surprise zastanawiamy się również nad tym jak Oliwa udźwignie to, że w naszym odczuciu są faworytami. Wydaje się bowiem, że najlepiej idzie im wtedy, kiedy to ich rywale uznawani są za faworyta, tak jak miało to miejsce w niedawnym pojedynku z Tufi Team.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AVOCADO friends – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Tak jak pisaliśmy przy okazji podsumowania wczorajszego meczu drużyny AVOCADO friends – team Arkadiusza Kozłowskiego znalazł się w bardzo nieciekawym położeniu. Co gorsza – w środowy wieczór ‘Roślinożercy’ zagrają kolejne spotkanie w ramach SL3 i to na dodatek z rywalem, który walczy obecnie o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. O tym, że na ‘Wegan’ czekają potencjalne kłopoty, niech świadczy fakt, że obie drużyny w ostatnim meczu rywalizowały z tym samym rywalem. Wyniki we wspomnianych meczach prezentowały się tak:

Dziki Wejherowo – Tufi Team 0-3

Dziki Wejherowo – AVOCADO friends 3-0

AVOCADO friends – Tufi Team ?-?

Cóż, trudno wyciągać na tej podstawie jednoznaczne wnioski. Z drugiej strony jest to z pewnością wskazówka jak może wyglądać spotkanie. W naszych oczach faworytem meczu pozostaje drużyna Mateusza Woźniaka – Tufi. Z drugiej strony, gdzieś z tyłu głowy pamiętamy, że kto jak kto – ale regularność nie jest cechą, która charakteryzuje ex-pierwszoligowca. Niejednokrotnie w obecnym sezonie było tak, że dobre mecze Tufi przeplatało tymi słabszymi. Ostatni okres to jednak bardzo dobry czas, w którym Tufi ograło bardzo mocne ekipy i udowodnili, że wciąż tkwi w nich duży potencjał. Jeśli wygrają również w środę to awansują w ligowej tabeli, a na dodatek będą mieli o jedno rozegrane spotkanie mniej niż Dream Volley. To oznacza z kolei, że przed drużyną Mateusza Woźniaka jedno z najważniejszych spotkań w ostatnim czasie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #25

Za nami emocjonujący dzień meczowy, po którym Szach-Mat uciekł ze strefy barażowej w grupie spadkowej. We wtorek doszło również do kilku ciekawych spotkań w trzeciej lidze, w której poza drużyną Old Boys, punkty pogubili wszyscy faworyci. Zapraszamy na podsumowanie!

TGD – Craftvena 2-1 (21-14; 21-18; 18-21)

Solidarności ciąg dalszy. Kolejny dzień meczowy, w którym dochodzi do kilku spotkań faworytów do awansu i po raz kolejny kilka podziałów punktów. Czy można to już nazwać wyścigiem ślimaków? Czy drużyny boją się awansu? Hej, co jest grane? W zapowiedziach przedmeczowych, między wierszami przemyciliśmy informację, że w takiej dyspozycji jak obecnie, Craftvenę opędzlowałaby reprezentacja Muminków. Mimo to – współczesny Robin Hood postanowił oddać potrzebującym punkt i w taki oto sposób – rezultat zawodów to 2-1 dla TGD. Pisząc całkiem serio – przez pierwszego seta nic nie wskazywało na taki obrót spraw. TGD grało swoją dobrą i jakościową siatkówkę, na co ‘Rzemieślnicy’ nie mogli nic poradzić. Choć do połowy seta gra obu drużyn była wyrównana, czego dowodem był wynik 11-11, to dalsza część tej partii upłynęła pod dyktando TGD. Po kilku atakach Kacpra Goszczyńskiego, na tablicy wyników było 19-14 i po chwili ‘Drogowcy’ cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa partia to kontynuacja bardzo dobrej gry drużyny Macieja Kota, która po ataku Piotra Skierkowskiego objęła prowadzenie 11-8. W dalszej części seta było już 17-11 i zapowiadało się na wynik jeszcze wyższy niż w premierowej odsłonie. Mimo to Craftvenie udało się powalczyć i finalnie zniwelować stratę do zaledwie dwóch oczek (19-17). Kiedy ‘Drogowcom’ zrobiło się gorąco – po chwili postawili oni kropkę nad ‘i’. Ostatnia odsłona zaczęła się od sporego zaskoczenia. Tym razem to Craftvena wyglądała lepiej i objęła prowadzenie 9-5. Przez większość seta drużyna TGD próbowała doprowadzić do wyrównania, ale ostatecznie sztuka ta im się nie udała. Choć w końcówce było naprawdę blisko (18-17), to ‘Drogowcy’ popełnili w końcówce kilka błędów na zagrywce i w meczu doszło ostatecznie do podziału punktów.

Port Gdańsk – Drużyna A 2-1 (21-12; 19-21; 21-15)

Po kapitalnym rozdziale, który Drużyna A napisała w poniedziałkowy wieczór – team Michała Drozdrowskiego stanął we wtorkowy wieczór przed zadaniem zdecydowanie bardziej wymagającym. W odczuciu Redakcji to ‘Portowcy’ byli zdecydowanym faworytem starcia i prawdę mówiąc – nie mieliśmy większych obaw z tym, by postawić na nich 3-0. Kilka minut przed meczem, zwątpiliśmy jednak w swój typ. Wszystko za sprawą braków kadrowych ‘Portowców’, które sprawiły, że na rozgrzewce przedmeczowej było zaledwie pięciu graczy tej drużyny. Mimo to, na początku pierwszego seta ekipa Arkadiusza Sojko prezentowała się świetnie, co zaowocowało zbudowaniem pokaźnej zaliczki (12-4). W dalszej części seta, Drużyna A próbowała odmienić losy partii, ale umówmy się. Było to niewykonalne. W każdym razie, z każdą kolejną wymianą można było odnieść wrażenie, że Drużyna A prezentuje się coraz lepiej. Potwierdzeniem tych słów były wydarzenia z drugiego seta. Mimo że partia ta rozpoczęła się niemal identycznie jak premierowa odsłona (8-2), to z czasem ‘Portowcy’ gaśli coraz bardziej. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie roztrwoniliby oni przewagi, gdyby nie bardzo dobra postawa Drużyny A, która po kilku atakach duetu Pawłowski – Iwaszko doprowadziła do wyrównania po 13. Odbudowanie tak wysokiej straty, z punktu psychologicznego było niezwykle ważne dla tego, co działo się w dalszej części seta. Wiadomo – ‘Serialowa’ uwierzyła, że się da, natomiast ‘Portowcy’ wręcz przeciwnie – ich pewność siebie spadała wprost proporcjonalnie z każdym punktem przeciwników. Finalnie – Drużyna A sięgnęła w tej odsłonie po piąty punkt do ligowej tabeli. Dzięki temu, zdołali wyprzedzić Speednet 2. Wracając jednak do meczu – trzeci set to wyrównana walka do stanu po 11. W kluczowym dla partii momencie, dwa bardzo ważne punkty z rzędu zdobył kapitan drużyny Arkadiusz Sojko. Wypracowana zaliczka (13-11), po czasie stała się jeszcze większa i finalnie – drużyna ‘z doków’ wygrała mecz 2-1.

Bayer Gdańsk – Wolves Volley 2-1 (19-21; 21-14; 24-22)

Kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania, Redakcja ucięła sobie krótka rozmowę z rozgrywającym drużyny Bayer Gdańsk, w której raz jeszcze podkreśliła, że Bayer nie gra obecnie na 100% swoich możliwości. Uznaliśmy bowiem, że zbyt często tracą oni punkty, które w konsekwencji mogą sprawić, że ‘Aptekarze’ przekiblują kolejny sezon w trzeciej klasie rozgrywkowej. Cóż – nie inaczej było we wtorkowy wieczór, ale czy możemy uznać, że podział punktów nas zaskoczył? Hm – niekoniecznie. Wpadki Bayera chyba spowszedniały nam do tego stopnia, że za chwile przestaniemy mówić o nich jako o wpadkach. Z drugiej strony należy podkreślić, że we wtorkowy wieczór czekało ich bardzo trudne wyzwanie. Chyba nikt, kto śledzi rozgrywki SL3 nie miał wątpliwości, że Wolves Volley mają już największy kryzys raczej za sobą, a to oznaczało potencjalne kłopoty ‘Aptekarzy’. Te, jak się okazało nadeszły już w pierwszym secie. Po ataku Tymoteusza Kalicha, na tablicy wyników było 13-9 dla ‘Watahy’. W dalszej części nieustępliwy Bayer doprowadził do wyrównania po 17. Ostatnie słowo należało jednak do ‘Wilków’, którzy w końcówce wytrzymali próbę nerwów i wygrali seta do 19. Środkowa odsłona to namacalny dowód na to, że Bayer potrafi grać świetną siatkówkę. Mniej więcej od stanu 8-6 stłamsili oni swoich rywali na tyle, że ci – odkręcili się dopiero po piętnastu minutach. Zanim do tego jednak doszło – Bayer kontynuował świetną grę i wygrał seta do 14. Początek trzeciego seta rozpoczął się z kolei od wyniku 4-0, co zwiastowało, że gracze Jakuba Macieszy nie będą mieli problemów z tym, by ograć rywali. Tak jak jednak wspomnieliśmy przed chwilą – gorszy moment ‘Wilków’ nie trwał wiecznie. Nie dość, że się ‘odkręcili’ to w dalszej części seta doprowadzili do stanu po 16. Od tego momentu aż do samego końca byliśmy świadkami kapitalnych wymian i sporych emocji. Mówiąc precyzyjniej – była to wizytówka trzecioligowych zmagań. Kilka ostatnich piłek w meczu to piłki meczowe, które miały oba team-y. Ostatecznie – po kontrowersji w końcówce meczu, spotkanie wygrała ekipa Bayer Gdańsk.  

Port Gdańsk – Flota Toyota Team 2 1-2 (12-21; 17-21; 22-20)

Są takie mecze, w których bardziej niż zwycięzców chwalimy tych przegranych. Jednym z tego typu spotkań był mecz, w którym Port Gdańsk zmierzył się z Drużyną A, która przed rozpoczęciem spotkania okupowała ostatnie miejsce w lidze. Piszemy o tym teraz, ponieważ do meczu z Flotą Toyotą Team, ‘Portowcy’ przystępowali w nienajlepszych nastrojach. Nie wiemy, na ile miało to wpływ na ich postawę w pierwszym secie, ale prawdę mówiąc – sami byliśmy zaskoczeni, jaka dysproporcja dzieliła obie drużyny. Podczas gdy Flota grała szybko, mądrze oraz skutecznie – Port Gdańsk się niemiłosiernie męczył w niemal każdym elemencie. Miał problemy w przyjęciu, rozegraniu, no i rzecz jasna w wykończeniu akcji. W końcówce seta, zwycięstwo Floty przypieczętował Mateusz Polowiec (21-12). Na całe szczęście dla zgromadzonej na trybunach publiczności – w drugim secie było już zdecydowanie ciekawiej. O to, aby nie było nudno – zadbał również arbiter zawodów, którego decyzje niejednokrotnie wprowadzały sporo nerwowości po obu stronach siatki. Mniej więcej na półmetku tej partii, na tablicy wyników był remis po 13. Faworyci spotkania dopiero w końcówce seta zdołali odskoczyć swoim rywalom i finalnie wygrać partię do 17. Warto podkreślić, że w końcówce seta – Flotę do wygranej poprowadził najlepszy gracz spotkania – Dominik Jakubowski, który w końcówce seta był nie do powstrzymania. Ostatnia odsłona była zdecydowanie najciekawszą partią w meczu. Po bardzo wyrównanej grze na tablicy wyników było po 18. W końcówce dwa błędy popełnili jednak gracze Floty, które sprawiły, że Port Gdańsk prowadził 20-18. Mimo że nie udało im się zamknąć seta za pierwszym razem, po chwili doprowadzili do wygranej ostatniej partii (22-20).

Speednet 2 – Old Boys 0-3 (12-21; 14-21; 18-21)

Do bezpośredniego spotkania z drużyną Old Boys, team Speednetu mógł podchodzić pełen obaw. Wszystko za sprawą tego, że mierzyli się oni z murowanym faworytem do awansu do wyższej ligi. Ponadto Old Boys podchodziło do spotkania z chęcią udowodnienia, że ubiegłotygodniowa porażka z ACTIVNYMI Gdańsk była dziełem przypadku. Jakby tego było mało, ‘Programiści’ mieli tego dnia spore problemy kadrowe. W sporcie często bywa tak, że im teoretycznie ma być gorzej – finalnie wychodzi nieco lepiej. Uważamy, że właśnie tak było we wtorkowy wieczór. Co ciekawe – mecz rozpoczął się lepiej dla Speednetu, który na początku seta objął prowadzenie 6-2. Po chwili, kilka skutecznych ataków z lewego skrzydła Tomasza Krygera sprawiło, że ‘Dziadki’ doprowadzili do wyrównania po 6. W dalszej części seta – co wydawało się całkiem naturalne, zarysowała się przewaga drużyny z Pruszcza Gdańskiego, która wygrała partię do 12. Druga odsłona to ponownie dobry początek Speednetu, po którym na tablicy remisów był remis 7-7. Dalsza część seta to jednak scenariusz, który przerabialiśmy w premierowej odsłonie. W skrócie – asy serwisowe przeplatane atakami z prawego skrzydła w wykonaniu Jakuba Krasiewicza. Efekt był taki, że Old Boys wygrało tę odsłonę do 14. Trzeci set rywalizacji nie zwiastował zmiany obrazu meczu. Podobnie jak wcześniej – trzecia odsłona rozpoczęła się od stanu 9-9. Nieco inny przebieg miała jednak druga część seta, w której Speednet nie składał broni i finalnie zakończył tę partię z 18 oczkami na koncie. O tym, że ‘Programiści’ nie mogli tego dnia liczyć na niespodziankę, zadecydowała wyraźna przewaga przeciwników w polu serwisowym oraz najzwyczajniej w świecie – większa siła rażenia ekipy Old Boys.

Husaria MD Clean&Bud – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (22-20; 10-21; 17-21)

Kiedy ostatni raz ACTIVNI Gdańsk zostali wybrani drużyną tygodnia, po chwili zagrali piach w meczu z Chilli Amigos. Jako że drużyna Artura Kurkowskiego sięgnęła po wspomniany zaszczyt po raz drugi w sezonie, zastanawialiśmy się jak zaprezentują się w meczu z Husarią Gdańsk. Pierwszy set wskazywał,  że może być podobnie. Ok – Husaria nie zdołała sobie wypracować tak gigantycznej przewagi, jaką wówczas Chilli Amigos, ale koniec końców – efekt był taki sam. Początek spotkania to wyrównana gra obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu 8-8. W dalszej części seta, po kilku atakach świetnie dysponowanego Łukasza Chomika – Husaria wyszła na prowadzenie 15-9 i wydawało się, że po chwili dopełni swego. Mimo sześciopunktowej zaliczki, Husaria wyglądała tak, jakby bała się wygrać. To sprawiło, że doświadczona w ligowych bojach ekipa ACTIVNYCH doprowadziła do wyrównania, a pod koniec mieli nawet piłkę setową. Mimo to popełnili oni po chwili dwa błędy, a następnie – skuteczną zagrywką powracającego do składu kapitana drużyny – Grzegorza Żyły-Stawarskiego, to Husaria cieszyła się z wygranej seta. Niepowodzenie z pierwszego seta wyzwoliło w drużynie ACTIVNYCH sportową złość. W drugiej partii byli oni już zupełnie inną drużyną. Po kilku świetnych zagrywkach Wojciecha Łuczkowa, ACTIVNI prowadzili 15-5 i finalnie ograli swojego rywala do 10. Ostatni set był czymś pomiędzy tym, co oglądaliśmy w pierwszym a drugim secie. Nie było ani porywająco, ani nudno. O tym, która z drużyn wygra set, zadecydowała lepsza końcówka w wydaniu ACTIVNYCH, którzy od stanu 14-14 pokazali więcej jakości. Co ważne podkreślenia – jest to drużyna, która w trzeciej lidze popełnia najmniej błędów własnych. O ile w trakcie całego spotkania różnie z tym bywało, w końcówce – przynajmniej w tym elemencie byli znacznie lepsi od Husarii i z pewnością przyczyniło się to do ich końcowego tryumfu.

Dziki Wejherowo – AVOCADO friends 3-0 (21-16; 21-18; 21-18)

Oglądając ostatnio drużynę AVOCADO friends z boku przypomina nam się legendarny wręcz film Pulp Fiction. W jednej ze scen doszło do krótkiej wymiany zdań, która na stałe wdarła się do naszego życia. Brzmiała ona mniej więcej tak.

– Wszystko ok?

– Nie, ku*rewsko daleko od OK.

Cóż. Nie wypada się z tym nie zgodzić. Ok, pal licho, że drużynie ‘Wegan’ nie uda się awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. To się zdarza. Nie jesteśmy z kolei w stanie zrozumieć jak ex-pierwszoligowiec w drugiej klasie rozgrywkowej może mieć bilans trzy zwycięstwa oraz pięć porażek? Żarty żartami, ale za chwile AVOCADO friends będzie musiało bronić się przed spadkiem. Oszaleliśmy? No chyba nie do końca. Obecnie ‘Weganie’ znajdują się na dziesiątym miejscu z przewagą zaledwie dwóch oczek nad miejscem barażowym. Ok, w powietrzu nie czuć jeszcze obsranych gaci, ale robi się naprawdę nieprzyjemnie. Co gorsze – kolejne trzy mecze to konfrontacja z Tufi Team, Zmieszanymi oraz Flotą Toyotą Team. Lepiej dla ‘Wegan’ byłoby gdybyśmy nie musieli przytoczyć cytatu jednego z ‘kierowników’ – ‘ło matko boska, co to się stanęło?’ Co ciekawe – podobną parszywą narrację moglibyśmy przygotować w kontekście drużyny Dzików Wejherowo. Już w zapowiedziach punktowaliśmy fakt, że poprzedni raz – równie paskudną serię mieli niemal dwa lata temu. We wtorek – w porównaniu do ‘Wegan’ wyglądali na graczy ulepionych z innej gliny. Mimo problemów kadrowych i braku środkowych – Dziki wyglądali na tle swojego rywala kapitalnie. Prawdziwym DZIKIEM był tego dnia Kuba Klenczon. Patrząc na obecną dyspozycję wspomnianego gracza, kłaniamy się w pas lekarzom, którzy na początku jego przygody w SL3, zdołali go poskładać po koszmarnej kontuzji.

BEemka Volley – Szach-Mat 0-3 (16-21; 19-21; 17-21)

Czy obecnie jesteśmy świadkami jednego z największych ‘twistów’ obecnego sezonu? Jeszcze kilka godzin przed meczem wydawało się, że miejsca spadkowe podzielą między sobą Hydra, Volley Gdańsk oraz Szach-Mat. Ci ostatni – mieli finalnie wylądować na miejscu barażowym. Tuż przed meczem wydawało się, że BEemka to konkretna fura, z którą nie ma większego sensu stawać  do wyścigu. Kiedy Szach-Mat powiedział we wtorkowy wieczór ‘sprawdzam’, okazało się, że to jakiś stary klekot z przebitymi blachami i silnikiem z fiata multipli. Tak – gra BEemki była we wtorkowy wieczór co najmniej tak brzydka jak wspomniane to coś, wypuszczone z włoskiej fabryki. Zastanawiamy się, gdzie była ta BEemka, która kilka dobrych tygodni temu ogoliła ‘Szachistów’ 3-0? Ok, BEemka może tłumaczyć się brakami kadrowymi, ale ‘co byka obchodzi, że się krowa cieli’? Czy nie jest przypadkiem tak, że i Szach-Mat miał we wtorek widoczne problemy kadrowe? Usprawiedliwieniem BEemki Multipli nie jest również poziom sędziowania. No bo wydaje nam się, że owszem były pomyłki i było ich naprawdę sporo. Niemiej jednak – dochodziło do nich w dwie strony. Kiedy Multipla się przegrzewała – ‘Szachiści’ się nie podniecali, tylko robili swoje. Już w przegranym meczu z AIP można było dostrzec sporo pozytywów w grze drużyny Dawida Kołodzieja. W poniedziałkowym spotkaniu zabrakło jednak najważniejszego – punktów. We wtorek zobaczyliśmy wreszcie drużynę, która cieszyła się grą i była drużyną. Widać, że kilka tygodni przerwy w rozgrywkach podziałało na Szach-Mat bardzo dobrze. Czy uda im się uniknąć miejsca barażowego? Cóż  – BEemka nadal ma handicap jednego rozegranego spotkania mniej. Mimo to – we wtorek Szach-Mat wykonał plan w 100%, za co należą im się brawa.

Speednet – Merkury 1-2 (11-21; 19-21; 21-14)

Drugie spotkanie obu drużyn w przeciągu tygodnia i drugie zwycięstwo Merkurego. Co więcej – przebieg spotkania również był dwukrotnie taki sam. Pierwsze dwa sety padły łupem czterokrotnych mistrzów SL3. Kiedy zanosiło się na wygraną za komplet punktów – w trzecim secie byliśmy świadkami zwrotu akcji. Finalnie, z wyniku 2-1 najbardziej cieszy się CTO Volley, które z dużą dozą prawdopodobieństwa – sięgnie po tytuł mistrzowski już w środowy wieczór. Wracając jednak do wtorkowego meczu, rozpoczął się on wyrównanej walki obu stron, po której na tablicy wyników było 6-5 dla Merkurego. Im dłużej trwał jednak set, tym coraz większe problemy z wykończeniem ataku mieli gracze Speednetu, którzy co rusz byli łapani na bloku przez Merkurego. Większość seta wyglądała tak, że Merkury albo zdobywał po tym elemencie bezpośrednio punkt, albo po wybloku notował skuteczną kontrę. Ostatecznie – wynik zawodów to wysokie zwycięstwo Merkurego (21-11). Druga odsłona była już zdecydowanie ciekawszą, a przede wszystkim bardziej emocjonującą partią. Lepiej w seta weszli gracze Speednetu, którzy po jednym z ataków Sławomira Janczaka objęli prowadzenie 6-2. W dalszej części, Merkury próbował doprowadzić do wyrównania i finalnie sztuka ta udała się po zagrywce Piotra Peplińskiego (10-10). Druga część seta to walka ‘łeb w łeb’, która zakończyła się happy-endem dla Merkurego. Trzecia odsłona rozpoczęła się od stanu 6-6. Po chwili, przewagę uzyskała drużyna Speednetu, która po bloku Grzegorza Gnatka objęła prowadzenie 13-8 i w konsekwencji, po chwili wygrała seta.  

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Przed nami dzień meczowy numer 25. Wtorkowy wieczór upłynie pod kątem trzeciej ligi, w której dojdzie do sześciu pojedynków. Na brak emocji nie powinniśmy narzekać również w starciu drugoligowym, w którym AVOCADO oraz Dziki Wejherowo powalczą o przełamanie złej passy. Zapraszamy na zapowiedź!

TGD – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Nie wiemy do końca co dzieje się z Craftveną, ale nie mamy wątpliwości, co do tego, że nie dzieje się dobrze. Pisząc te słowa poszliśmy na kompromis z rozsądkiem, gdyż chcieliśmy napisać to, co naprawdę zrodziło się w naszych głowach. Ok, rozumiemy, że ‘Rzemieślnicy’ mają obecnie problemy kadrowe, ale do diaska – dwa ostatnie mecze drużyny ‘Rzemieślników’ to rywalizacja z ostatnią oraz przedostatnią drużyną w tabeli. Wobec tego, naturalną koleją rzeczy wydawało się, że Craftvena zdobędzie we wspomnianych spotkaniach sześć oczek. Ok, braliśmy pod uwagę pewien margines na wpadkę, ale tak czy siak – pięć oczek zdawało się być obowiązkiem. Cóż. Nie było ani sześć, ani pięć, ani cztery, ani nawet trzech punktów. Po dwóch wspominanych meczach dorobek punktowy powiększył się o zaledwie dwa oczka. Biorąc pod uwagę to, że we wtorkowy wieczór Craftvena zmierzy się z trzecią siłą w lidze – drużyną TGD. Choćbyśmy nie wiemy jakimi optymistami byli, nie jesteśmy w stanie uwierzyć w to, że w poniedziałek Craftvena przegrywa 0-3 z Drużyną A, a następnie – we wtorkowy wieczór zdobywa punkty z TGD. Owszem – drużynie Macieja Kota zdarzają się wstydliwe wpadki, ale to? Bez jaj. Uważamy, że we wtorkowy wieczór, ‘Drogowcy’ zrobią bardzo ważny krok w kierunku podium rozgrywek. Na chwilę obecną ekipie TGD zostały cztery mecze do końca sezonu. Trzy z czterech spotkań zdają się być bardzo wymagające. Czwartym z nich – jest właśnie pojedynek z Craftveną.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Port Gdańsk – Drużyna A

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Ależ to musiał być miły poranek dla Drużyny A. Przypomnijmy, że w poniedziałkowy wieczór, team Michała Drozdowskiego sięgnął po pierwsze zwycięstwo w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jakby tego było mało, w meczu z Craftveną sięgnęli oni po komplet punktów, a w związku z tym zrównali się punktami z trzynastą drużyną w tabeli – Speednetem 2. We wtorkowy wieczór, Drużyna A ma szansę na to, by wskoczyć w tabeli jeszcze wyżej. Aby tak się stało, muszą pokusić się o choćby jeden punkt w konfrontacji z Portem Gdańsk. Z tego miejsca warto nieco ostudzić emocje, które wciąż buzują w ekipie ‘Serialowej’. No bo powiedzmy sobie wprost. Jesteśmy niemal przekonani, że ‘Portowcy’ postawią poprzeczkę zdecydowanie wyżej niż ‘Rzemieślnicy’. Ba, uważamy, że są oni zdecydowanym faworytem starcia i mają wszystkie argumenty by ograć swoich rywali, zdobywając przy tym komplet punktów. Z pewnością – ten by się drużynie ‘z doków’ przydał. Ostatni okres w wykonaniu drużyny Arkadiusza Sojko nie był najlepszy. Niestety – nieudane wyniki dość szybko przełożyły się na sytuację Portu w ligowej tabeli. Do niedawna wydawało się, że będą oni w stanie włączyć się do walki o podium rozgrywek. Po gorszym okresie – zdaje się to być już nierealne.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Bayer Gdańsk – Wolves Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Ok, żarty się skończyły. We wtorkowy wieczór ‘Aptekarze’ rozegrają bardzo ważne spotkanie w kontekście awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Póki co – ich sytuację w skali szkolnej oceniamy na ‘dobry minus’. Z jednej strony są bowiem drużyną, która obok BL Volley oraz Old Boys – przegrała najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze. Z drugiej zaś – nawet jeśli w obecnym sezonie wygrywali – nad wyraz często gubili punkty. Konsekwencją sytuacji, o której piszemy jest fakt, że do najlepszych drużyn w lidze – Bayer traci dwa-trzy punkty. To oznacza z kolei, że margines błędu został wyczerpany i we wtorkowy wieczór muszą oni wygrać spotkanie i to najlepiej za komplet punktów. W innym przypadku może się zdarzyć tak, że pozostali rywale marzący o awansie do drugiej ligi jeszcze bardziej powiększą swoją przewagę. Wracając jednak do meczu z Wolves Volley uważamy, że zdobycie kompletu oczek nie będzie bynajmniej prostym zadaniem. Wolves Volley przystąpi bowiem do spotkania tuż po wygranej meczu z Husarią MD Clean&Bud. Wygrana za komplet punktów może sprawić, że ‘Wataha’ wreszcie odzyska pewność siebie, która poprzez kilka przegranych spotkań została brutalnie nadszarpnięta. Pewność siebie to jedno, ale logiczne wydaje się, że to Bayer Gdańsk będzie faworytem nadchodzącego spotkania. Dla obu drużyn będzie to trzecie bezpośrednie starcie. Dotychczasowy bilans? 1-1, ale trzeba zauważyć, że kiedy doszło do pierwszego pojedynku obu drużyn, Bayer był na zupełnie innym etapie budowania drużyny. Dziś zdaje się być produktem gotowym do tego, by rywalizować na wyższym szczeblu rozgrywkowym. O tym czy się nie mylimy, przekonamy się już wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Port Gdańsk – Flota Toyota Team 2

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Dla ‘Portowców’ – mecz z Flotą Toyotą Team 2 będzie drugim pojedynkiem we wtorkowy wieczór. Drużyna ‘z doków’ do rywalizacji o godzinie 20:00 przystąpi tuż po spotkaniu z Drużyną A. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym drużyna Arkadiusza Sojko, przystępowałaby do swojego drugiego spotkania we wtorkowy wieczór w kiepskich nastrojach. Wydaje się bowiem, że są oni zdecydowanym faworytem wspomnianego spotkania. Sytuacja wygląda nieco inaczej w konfrontacji z ekipą Karoliny Kirszensztein. Po stosunkowo niemrawym początku w wykonaniu drużyny, Flota prezentuje się w ostatnim czasie znacznie lepiej. Dowodem na poparcie naszej tezy jest fakt, że Flota w dwóch ostatnich meczach sięgnęła po komplet sześciu punktów. Dzięki temu na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu Wiosna’23 wciąż liczą się w walce o podium rozgrywek. Obecnie, po dziewięciu rozegranych spotkaniach Flota traci do podium dwapunkty. Aby jednak myśleć o awansie, Flota musi we wtorek pokusić się o komplet punktów. Zadanie to nie będzie bynajmniej łatwe. Wydaje się bowiem, że ‘Portowcy’ powolutku wychodzą z kryzysu, który w ostatnim czasie trawił tę drużynę. Symptomy lepszej gry otrzymaliśmy już ostatnio w meczu z BL Volley. Mimo iż to rywale byli dość wyraźnym faworytem, ekipa ‘z doków’ zdołała wygrać jednego seta. Czy po namiastce lepszej gry, ‘Portowców’ będzie stać na ogranie Floty?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Speednet 2 – Old Boys

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Do niedawna wydawało się, że sytuacja Old Boys w ligowej tabeli jest lepsza niż dobra. Drużyna z Pruszcza wygrała wszystkie osiem spotkań i jedyne, do czego można się było teoretycznie czepiać to fakt, że kilkukrotnie nie potrafili wygrać za komplet punktów. Sytuacja drużyny znad Raduni zmieniła się po ubiegłotygodniowym spotkaniu z ACTIVNYMI Gdańsk. Przypomnijmy, że we wspomnianym spotkaniu, ‘Dziadkowie’ przegrali pierwsze spotkanie w sezonie Wiosna’23. Obecnie – wciąż są liderem trzeciej ligi, ale trzeba zauważyć, że nad drugą drużyną w tabeli – ekipą BL Volley, Old Boys mają zaledwie jeden punkt przewagi. To co jest jednak w tym gorsze to fakt, że od wspomianych ‘Tygrysów’, gracze Bartłomieja Kniecia rozegrali o jedno spotkanie więcej. To oznacza z kolei, że na kilka kolejek przed końcem, dość mocno skomplikowała się kwestia ich potencjalnego mistrzostwa w sezonie Wiosna’23. We wtorkowy wieczór, Old Boys staną przed ogromną szansą na to, by dopisać do swojego konta trzy punkty. Rywalem ‘Staruszków’ będzie bowiem przedostatnia drużyna w ligowej tabeli – Speednet 2. Dla ‘Programistów’ wtorkowe starcie będzie dziesiątym meczem w sezonie Wiosna’23. Póki co – Speednet wciąż czeka na premierową wygraną. Najbliżej realizacji celu było w ubiegłym tygodniu, w którym byli oni o włos od wygranej w meczu z Craftveną. Cóż, wydaje się, że we wtorek czeka ich jedno z najtrudniejszych zadań w obecnym sezonie. Z drugiej strony – skoro w konfrontacji z Old Boys, Drużyna A była o włos od zdobycia punktu, to czemu w przypadku Speednetu miałoby być inaczej? Kto wie – być  może w meczu dojdzie do nieco większych emocji niż wskazuje na to logika.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Husaria Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

W ostatnim czasie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta doszło do sytuacji absolutnie bezprecedensowej. Wszystko za sprawą faktu, że jedna z drużyn dwukrotnie w ciągu jednego sezonu wywalczyła tytuł drużyny tygodnia. Piszemy o tym teraz, ponieważ sztuki tej dokonała drużyna ACTIVNYCH Gdańsk. Co ciekawe – pierwsze miano drużyny tygodnia ACTIVNI wywalczyli stosunkowo niedawno, bowiem po szóstym tygodniu rozgrywek. Przypomnijmy, że wówczas team Artura Kurkowskiego ograł niepokonaną do tej pory ekipę Bayer Gdańsk. Po przerwie na siódmy tydzień rozgrywek, gdzie drużyną tygodnia została ekipa Tufi Team, drużyna ACTIVNYCH wróciła na tron. Mianem drużyny tygodnia ACTIVNI zostali okrzyknięci po tygodniu, w którym dokonali wydawałoby się niemożliwego i ograli niepokonaną drużynę Old Boys. Patrząc czysto teoretycznie – konfrontacja z Husarią Gdańsk zdaje się być pojedynkiem zdecydowanie łatwiejszym. Cóż – pamiętajmy, że w tym przypadku przeciwko Husarii zmierzy się współczesny Janosik – ACTIVNI Gdańsk. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kiedy nie dajemy im większych szans na wygraną – ci niespodziewanie ogrywają faworytów. Kiedy z kolei uznajemy, że to oni wygrają mecz – po chwili dzieją się kolejne cuda. Biorąc ten fakt pod uwagę oraz to, że zza kulis możemy dowiedzieć się, że ACTIVNI mogą mieć potencjalne problemy kadrowe na mecz z Husarią – uważamy, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Mimo problemów ACTIVNYCH, o których wspomnieliśmy – uważamy, że we wtorek sięgną oni po siódmą ‘wiktorię’ w sezonie Wiosna’23.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Dziki Wejherowo – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Do niedawana wydawało się, że obie drużyny, które wyjdą po 21:00 na parkiety SL3 – będą liczyły się w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Cóż – górnolotne plany zostały w ostatnim czasie brutalnie spacyfikowane. Zacznijmy od Dzików. Choć trudno w to uwierzyć to do spotkania z AVOCADO friends, drużyna z Wejherowa przystąpi po serii trzech porażek z rzędu. Co ciekawe – z podobną sytuacją, Dziki Wejherowo w całej historii występów w SL3 – mierzyli się zaledwie jeden raz. Miało to miejsce tuż po ich awansie do drugiej ligi. Wówczas, drużyna z Wejherowa musiała uznać wyższość czterech kolejnych rywali. Na pewne usprawiedliwienie ‘Dziczyzny’ wspomnimy tylko, że wówczas rywalizowali oni z MPS Volley, CTO Volley, ZCP Volley Gdańsk oraz Dream Volley. Każda ze wspomnianych ekip po stosunkowo krótkim odstępie czasu, awansowała do pierwszej ligi. Piszemy o tym teraz, ponieważ rywale z którymi Dziki obecnie wyśrubowali niechlubny bilans – nijak mają się do wspomnianego poziomu z sezonu Jesień’21. Czy we wtorkowy wieczór Dzikom uda się wreszcie przełamać? Naprzeciw drużyny z Wejherowa stanie drużyna ‘Roślinożerców’, której sytuacja zdaje się być jeszcze gorsza. W siedmiu dotychczas rozegranych spotkaniach, AVOCADO tylko trzykrotnie znalazło sposób na ogranie swoich rywali. Biorąc pod uwagę to, że ambicją drużyny był awans do elity, wynik ten zdaje się być ogromnym zawodem. Co więcej – AVOCADO przystąpi do meczu tuż po ubiegłotygodniowej porażce z AXIS. Choć trudno w to uwierzyć – poza ‘Weganami’, drużynie AXIS nie udało się wygrać z żadną inną drugoligową drużyną. To z kolei pokazuje skale zawodu, z którą mamy obecnie do czynienia. 

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BEemka Volley – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie powrót na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, gracze Szach-Mat. Po ponad miesięcznej przerwie, ‘Szachiści’ mierzyli się w poniedziałkowy wieczór z drużyną AIP. We wspomnianym meczu z powodu problemów kadrowych na sypie musiał wystąpić nominalny skrzydłowy – Dawid Kołodziej. Jakby tego było mało, w ataku zagrał nominalny środkowy – Sebastian Kopiczko. Mimo tej niecodziennej sytuacji – ‘Szachiści’ na tle drużyny AIP, zaprezentowali się naprawdę nieźle i byli stosunkowo blisko tego, by w meczu zdobyć punkt. Ostatecznie w końcówkach każdego z setów, to AIP prezentowało więcej jakości i finalnie trzy punkty w meczu zgarnęła drużyna Adriana Ossowskiego. W związku z faktem, że za komplet punktów AIP ograło również Volley Gdańsk to wzrosły szansę na to, by Szach-Mat znalazł się w ostatecznym rozrachunku nad trzykrotnym mistrzem SL3. Jak to w życiu – jest też druga strona medalu. Brak punktów w poniedziałkowy wieczór sprawia, że wzrosły szanse na utrzymanie drużyny Hydry Volleyball Team. To oznacza, że Szach-Mat musi zrobić wszystko, by we wtorek sięgnąć po punkty. Biorąc pod uwagę to jak wyglądało poprzednie spotkanie obu drużyn – może być o to bardzo trudno. Uważamy, że we wtorkowy wieczór BEemka Volley zapewni sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Biorąc pod uwagę ich dyspozycję na przestrzeni całego sezonu – zasłużyli na to.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Speednet – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Nie opadł jeszcze kurz po ubiegłotygodniowym spotkaniu obu drużyn, a już muszą one przygotowywać się do kolejnego starcia w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Cała sytuacja ma rzecz jasna związek z podziałem ligi na grupę mistrzowską oraz spadkową. Co ciekawe – dla Speednetu, sytuacja w której mierzą się oni dwa razy z rzędu z tym samym przeciwnikiem nie jest nowością. W analogicznej sytuacji, gracze Marka Ogonowskiego znaleźli się w końcówce sezonu Jesień’21, kiedy na przestrzeni kilku dni dwukrotnie mierzyli się z ekipą Eko-Hurt. Wówczas, Speednet wygrał jedno spotkanie oraz raz musiał uznać wyższość rywali. Z pewnością ‘Różowi’ liczą na podobny scenariusz w konfrontacji z Merkurym. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu to Merkury okazał się lepszy i wygrał spotkanie 2-1. Czy teraz będzie inaczej? Jeśli ‘Różowi’ chcą powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu i znaleźć się na podium rozgrywek – nie mogą kalkulować i najzwyczajniej w świecie – nie mogą również przegrać. Mimo to uważamy, że to drużyna Piotra Peplińskiego będzie faworytem spotkania. Dla Merkurego, poniedziałkowy pojedynek jest jedną z ostatnich szans na podtrzymanie szans na mistrzowski tytuł. Jeśli przegrają, to ich szanse na końcowy tryumf w lidze będą już tylko matematyczną ciekawostką. O tym jak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #24

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której dwa arcyważne kroki w kierunku mistrzostwa drugiej ligi zrobiła ekipa MPS Volley. Ponadto, pierwsze i zarazem historyczne zwycięstwo w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta odniosła Drużyna A, która zgarnęła komplet punktów w meczu z Craftveną. Zapraszamy na podsumowanie!

Oliwa Team – Dream Volley 1-2 (12-21; 19-21; 21-16)

Po kapitalnym zwycięstwie z Tufi Team, Oliwa przystępowała w poniedziałkowy wieczór do kolejnego, wymagającego spotkania. Tym razem, naprzeciw drużyny kontuzjowanego Tomasza Kowalewskiego, wystąpiła bowiem ekipa Dream Volley, która wciąż ma realną szansę na osiągnięcie podium rozgrywek w sezonie Wiosna’23. Początek rywalizacji nie wskazywał na to, że Oliwa Team ma jakiś konkretny plan, który sprawiłby, że pokrzyżowaliby oni plany swoim rywalom. Od pierwszego gwizdka sędziego, ‘Marzyciele’ zdominowali swoich rywali i po dwóch świetnych akcjach Mateusza Dobrzyńskiego, Dream Volley objął prowadzenie 10-7. Im dłużej trwał pierwszy set, tym przewaga odważnie grających ‘Marzycieli’ stawała się coraz większa. Poza samą grą, Oliwie nie pomagał z pewnością fakt, że popełniali sporo błędów w ataku. Efekt tego, o czym piszemy był taki, że Dream wygrał seta do 12. Zdecydowanie więcej, działo się w środkowej odsłonie, gdzie na półmetku – mieliśmy remis po 10. W odróżnieniu od tego, co działo się w pierwszym secie, tym razem Dream nie zdołał zbudować sobie kilkupunktowej przewagi i niemal do samego końca byliśmy świadkami walki ‘łeb w łeb’. W końcówce sprawę załatwił najlepiej zagrywający zawodnik w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Mateusz Dobrzyński. Dokonał tego rzecz jasna z pola serwisowego. W ostatnim secie Oliwa przestała popełniać błędy własne, które w dużej mierze przyczyniły się do tego, że nie zdobyli oni punktu w dwóch pierwszych setach. Dzięki temu, po dwóch punktach z rzędu Jakuba Klimczaka, Oliwa prowadziła 11-5 i w dalszej części nie dała już sobie zrobić krzywdy.

MPS Volley – BES Boys BLUM 3-0 (21-10; 21-14; 21-9)

Wspominaliśmy o tym jakiś czas temu, ale a propos nudy nasuwa nam się myśl, że gdyby meczem MPS-u były fragmentem książki to ich poniedziałkowa konfrontacja z BES Boys BLUM byłaby z pewnością opisem przyrody w ‘Nad Niemnem’. Chryste – czy naprawdę w meczu nie mogło dojść do jakiś emocji? Próbujemy wcielić się w role osób, które chciałyby sobie zorganizować jakoś czas na wczorajszy wieczór. Choć szkodzimy swojej lidze to uważamy, że ciekawszym zajęciem niż oglądanie spotkania było dla przykładu patrzenie na jedną z kałuż na parkingu przed Ergo. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nudny nie znaczy, że słaby. O to, że jakościowo nie było źle, w poniedziałkowej konfrontacji dbała rzecz jasna wyłącznie drużyna MPS. Nowy lider dość szybko udowodnił, dlaczego obie drużyny w ligowej tabeli dzieli aż 12 innych drużyn. Przepaść. Żeby dobrze zobrazować Wam tę dysproporcję. Kojarzycie logo Coca-Coli na koszulkach MPS-u? Jeśli tak to teraz wyobraźcie sobie Zbyszko Trzy Cytryny na koszulkach BES Boys. Prawdę mówiąc – i tak potraktowaliśmy BES Boys BLUM łagodnie, bo na szybko nie wpadliśmy na bardziej lotne porównanie. Z drugiej strony – nie ma co drużyny Ryszarda Nowaka zbytnio ‘cisnąć’. Każdy, kto zna realia SL3 doskonale wie, że i bez tego ich sytuacja jest napięta jak leginsy na siostrach Grycan.  Do zakończenia sezonu, BES Boys BLUM pozostały dwa mecze, w których chyba tylko cud mógłby ich uratować. Spójrzmy na sprawę jednak realnie. Wszystko wskazuje na to, że do przydomku ‘Chłopcy’ niebawem doczekają się nowego członu. ‘Chłopcy Trzecioligowcy’.

AXIS – Zmieszani 0-3 (20-22; 14-21; 13-21)

Po konkretnym ubiegłotygodniowym graniu, drużyna AXIS uwierzyła, że wbrew malkontentom – ich los nie jest jeszcze przesądzony. Cóż – trzy punkty w konfrontacji z Dream Volley oraz AVOCADO friends w rzeczy samej – były imponujące. Jako że ‘apetyt rośnie w miarę jedzenia’, ekipa z ulicy Kartuskiej miała bardzo ambitne plany na poniedziałkowy wieczór. Pierwszym rywalem drużyny Fabiana Polita był team Zmieszanych. Mimo że przeciwnik wymagający – to jednak AXIS, poza punktami ze wspomnianymi wcześniej rywalami – zdobył również punkt z Flotą Toyotą Team. Czy i tym razem się udało? Cóż – nie, ale było blisko. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że wszystko co powiemy przed słowem ALE nie ma żadnego znaczenia i trudno się z tą tęgą głową nie zgodzić. No bo powiedzmy sobie wprost – piękny styl z pierwszego seta nie przyniesie drużynie AXIS utrzymania. W końcówce, nie po raz pierwszy w tym sezonie, graczom AXIS ‘przegrzało zwoje’. Pisząc serio – to była kolejna końcówka, w której finalnie to rywal cieszył się z punktu. Kiedy Zmieszani zdobyli pierwszy punkt w meczu – dalej poszło ‘jak z płatka’. Druga oraz trzecia odsłona to koncert Zmieszanych. Co ciekawe – AXIS potrafił to uszanować i w ogóle nie przeszkadzał. Nie szeleścił, nie robił zdjęć, nie kasłał, no i na pewno nie grał. Zmieszani? Pod okiem dyrygenta rozgrywającego bawili się ze swoim rywalem i nie dali mu większych szans na choćby oczko w meczu. Taka szansa przypada raz na trzy sety. Jako że AXIS nie wykorzystało jej na początku – o punkcie nie mogło być mowy.  

MPS Volley – Dream Volley 3-0 (25-23; 21-13; 21-19)

Czy w poniedziałkowy wieczór poznaliśmy pierwszą drużynę, która zapewniła sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej? Teoretycznie nie, ale praktycznie – owszem. Matematyka broni się ostatkiem sił. MPS zostałby ‘wykiwany’ w momencie, gdyby przegrał pozostałe spotkania 0-3. Dodatkowo – Tufi Team oraz Flota musiałyby już wszystko wygrać. Prawdę mówiąc, scenariusz ten jest tak nierealny, że to nieco żałosne, że w ogóle o tym wspominamy. Sytuacja mogła jednak wyglądać zupełnie inaczej. Stałoby się tak w momencie, kiedy poniedziałkowe spotkanie o godzinie 20:00, wygrałaby drużyna Dream Volley. Uważamy, że dla Miłośników Piłki Siatkowej, najważniejszy moment sezonu miał miejsce w końcówce pierwszej odsłony poniedziałkowego meczu. Pod koniec wydawało się bowiem, że to Dream Volley wygra. Miał wszak przewagę 20-17, a mimo to – w końcówce nie wytrzymali ciśnienia, czego nie można powiedzieć o Miłośnikach Piłki Siatkowej. Ci – wydawali się mieć w końcówce wyłączony ośrodek nerwowy. ‘Maszyny’ – ‘Marzyciele’ 1-0. Drugi set to dominacja drużyny Jakuba Nowaka, która wypracowała sobie zaliczkę 14-7, co było jednoznaczne z końcem emocji w tej partii. Obu drużynom została walka o ostatni punkt w meczu. Tu – Miłośnicy Piłki Siatkowej pewnym krokiem zmierzali po komplet punktów. W końcówce – w maszynie coś się jednak rozregulowało, a to sprawiło, że Dream Volley zniwelował straty. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego było nawet trochę nerwów i niepewności, ale koniec końców zakończyło się na 3-0. Bilans obecnego sezonu? 10 zwycięstw, 0 porażek. Kiedy dwadzieścia lat temu Arsenal Londyn zdobywał tytuł mistrzowski bez choćby jednej porażki w Premier League, zostali oni okrzyknięci mianem ‘The Invincibles’. Czy zachowując proporcję, MPS stać na podobny wyczyn?

Szach-Mat – AIP 0-3 (22-24; 18-21; 17-21)

Przez bardzo długi moment sezonu wydawało się, że sytuacja Szach-Matu jest katastrofalna. Przypomnijmy, że ‘Szachiści’ przegrali siedem spotkań na inaugurację i w kuluarach mówiło się, że to właśnie oni za chwilę spadną z hukiem z pierwszej ligi. Z pewnością – bardzo ważne było to, że Szach-Mat w odróżnieniu od rywali w walce o utrzymanie, punktował w przegranych spotkaniach. Później dorzucił ultra-ważną wygraną z Hydrą Volleyball Team i na koniec rundy zasadniczej miał aż cztery punkty przewagi nad miejscem bezpośredniego spadku. W poniedziałkowy wieczór – mimo, że nie był w naszych oczach faworytem spotkania, miał dołożyć cegiełkę do utrzymania. Tyle teoria. Praktyka okazała się taka, że Szach-Mat przegrał spotkanie w stosunku 0-3. Mimo to – paradoksalnie, w związku z porażką Volley Gdańsk, między drużynami został zachowany status quo. Z drugiej strony – w obecnej sytuacji rosną nieco notowania Hydry Volleyball Team. Na podobne ‘rozkminki’ przyjdzie jednak jeszcze czas. Co do meczu z AIP, Szach-Mat może z pewnością żałować braku choćby jednego punktu. Z całą pewnością, najbliżej realizacji celu było w pierwszym secie. Mimo kiepskiego otwarcia meczu, po którym to AIP prowadziło 11-7, Szach-Mat zdołał doprowadzić do wyrównania, w czym spory udział miały bardzo dobre zagrywki Sebastiana Kopiczko (15-15). W dalszej części seta, więcej ‘zimnej krwi’ zachowali gracze AIP, którzy po wyrównanej końcówce cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Druga odsłona rozpoczęła się od walki ‘łeb w łeb’, po której mieliśmy remis 10-10, a następnie 15-15. Końcówka to bardzo długie wymiany. O tym, że w pewnym etapie seta – AIP odskoczyło, zadecydowały błędy własne, których w odróżnieniu od Szach-Matu – AIP się ustrzegło. Ostatni set to ‘wypisz-wymaluj’ to, co oglądaliśmy w środkowej odsłonie. Do stanu 15-15 trudno było oszacować, która z drużyn przechyli szale zwycięstwa na swoją stronę. Ostatecznie – podobnie jak w dwóch pierwszych setach dokonała tego będąca w świetnej dyspozycji drużyna AIP.

AXIS – Info Distributions 0-3 (11-21; 20-22; 15-21)

Proszę wybaczyć nam skojarzenie, ale cały misterny plan drużyny AXIS na poniedziałkowy wieczór poszedł w pizdu. Planem minimum na dwa poniedziałkowe spotkania było bowiem zdobycie co najmniej trzech punktów. Podzielono jednak równo. Zmieszanym i Info punkty, a drużynie AXIS gówno. Nie znajdujemy słów, które opiszą gorycz wymalowaną na twarzach graczy w czerwonych strojach po, a nawet w trakcie poniedziałkowych spotkań. Nie ma się co za specjalnie dziwić. O ile czterech z sześciu setów, ‘Czerwoni’ byli ‘Zieloni’ w znaczeniu obeznania z grą w siatkówkę – tak zarówno w pierwszym secie meczu ze Zmieszanymi oraz środkowej partii z Info Distributions było bardzo blisko. Z drugiej strony, odnośnie drużyny Fabiana Polita mamy pewną konkluzję. No bo ile w momentach na styk można mieć pecha? Zwykło mówić się, że jak ktoś ma pecha to i w dupie palca złamie. Uważamy, że prawdziwym pechowcem powinny być nazwane drużyny, które w meczu na styku przegrają z AXIS. No bo to wydaje się doprawdy niedorzeczne. W końcówce drugiego seta, kiedy na tablicy wyników było 20-17 dla AXIS, to Info Distributions mogło mrozić tak naprawdę szampana. No bo umówmy się – w powietrzu było czuć, że AXIS chce rozpieprzyć tę zaliczkę, co im finalnie zgrabnie poszło. Po tym jak Info wygrało drugiego seta, stało się jasne, że bezpośrednio z drugiej ligi oni nie spadną. Mimo to – postanowili oni podkręcić nieco tempo i w trzecim secie ograli swoich rywali do 15, co dość wyraźnie pokazuje, która z drużyn była tego dnia lepsza. AXIS? Cóż – dużo wskazuje na to, że drugoligowy rozdział w historii drużyny za chwilę zostanie zamknięty. Czy był to stracony czas? Skądże znowu. Doświadczenie, które właśnie zdobywają jest nieocenione.

Craftvena – Drużyna A 0-3 (19-21; 17-21; 17-21)

Już od jakiegoś czasu zanosiło się na to, że kwestią czasu jest to, aż Drużyna A zacznie punktować. O tym, że byliśmy niemal przekonani, że do tego dojdzie – pisaliśmy w praktycznie każdej zapowiedzi przedmeczowej. Nie inaczej było przy okazji zapowiedzi meczu z Craftveną, gdzie uznaliśmy, że czas najwyższy dopisać do swojego konta jakieś punkty. Mimo to w pewien sposób nie doceniliśmy teamu Michała Drozdowskiego i uznaliśmy, że w poniedziałkowy wieczór pokuszą się oni nie o trzy punkty, a jeden. Pierwszy set rywalizacji to scenariusz, który w obecnym sezonie oglądaliśmy tak wiele razy. Po wyrównanym początku, Drużyna A zaprosiła nas na festiwal, w którym mogliśmy oglądać kolejne to błędy w ich wykonaniu. To z kolei sprawiło, że po chwili na tablicy wyników było 14-10 dla Craftveny. Mimo to, ‘Rzemieślnicy’ pozazdrościli swoim przeciwnikom i tym razem to oni mylili się na potęgę. W połączeniu z widoczną poprawą gry ‘Serialowej’ pod koniec partii, po jednym z ataków Dawida Szumerta, Drużyna A objęła prowadzenie 18-15 i po chwili wygrała pierwszego seta. Druga partia to zupełnie inna sytuacja. Od niemal samego początku Drużyna A przejęła inicjatywę w grze i na półmetku seta, po skutecznej zagrywce Bartosza Kazubka, prowadzili 14-8. Mimo że w dalszej części partii Craftvena usilnie próbowała odmienić sytuację – zniwelowanie tak dużej straty było już niemożliwe. To oznaczało z kolei, że pierwsze historyczne zwycięstwo Drużyny A, stało się faktem. Czy to nasyciło graczy Michała Drozdowskiego? Skądże znowu. Gracze ostatniej ekipy w ligowej tabeli całkiem słusznie uznali, że rywal jest tego dnia do ogrania za komplet punktów. Jak postanowili, tak zrobili i w połowie trzeciego seta, prowadzili 12-7. Na nic zdał się wzięty przez ‘Rzemieślników’ czas. Po chwili, Drużyna A dołożyła trzeci punkt w meczu i zgarnęła pierwszy komplet punktów w historii. Brawo.

AIP – Volley Gdańsk 3-0 (22-20; 21-19; 21-18)

Swego czasu, w granym na każdym kroku kawałku ‘Otwieram wino’ śpiewał – ‘Popatrz jak wszystko się zmienia. Coś jest, a później tego nie ma’. Mimo że co dla zasady – wspomniana piosenka miała pozytywny wydźwięk – sytuacja Volleya jest zgoła inna. W poniedziałkowy wieczór, ‘żółto-czarni’ stanęli przed kolejną już próbą na poprawienie swojej bardzo słabej sytuacji w tabeli. Przed meczem można było się zastanawiać o mobilizację drużyny AIP. Z jednej strony w zapowiedziach Redakcja zapewniała, że to goście mega ambitni i o jakimś odpuszczaniu meczu nie może być mowy. Z drugiej strony – trudno nieraz oszukać mózg. Wiadomo o co chodzi. Inaczej gra się na ‘spince’, a inaczej w momencie, kiedy chwilę wcześniej zapewniasz sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dokładnie tak było w przypadku AIP, które chwilę wcześniej ograło ekipę Szach-Mat 3-0. Wracając jednak do spotkania z Volley Gdańsk należy podkreślić, że AIP weszło w mecz ‘na pełnej’. Nie minęła chwila, a gracze Adriana Ossowskiego prowadzili już 10-2. Im dłużej trwał set, Volley odbudowywał stratę i o dziwo – sztuka ta udała im się po serii dobrej zagrywki Piotra Ścięgosza (18-18). Końcówka to bardzo wyrównana gra obu drużyn, ale koniec końców – seta wygrał team AIP. Druga partia wyglądała w miarę podobnie. Stosunkowo wysoka zaliczka AIP (15-10), po którym nastąpiło rozprężęnie. Te z kolei sprawiło, że Volley i tym razem doprowadził do wyrównania. Jako że wspólnych mianowników było całkiem sporo – obie drużyny dorzuciły ten sam epilog. Wyrównana końcówka i wygrana AIP. Trzeci set to najzwyczajniej większa jakość po stronie AIP, które w poniedziałkowy wieczór pokazuje piękną odsłonę sportu. Kto wie, czy ex gracz Volley Gdańsk nie posłał w poniedziałkowy wieczór swoich byłych kolegów z drużyny do drugiej ligi. Trudno bowiem wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym Volley by się z tego wygrzebał.  

Tufi Team – Dziki Wejherowo 3-0 (21-17; 23-21; 21-15)

Ha! Może to była cholerna taktyka, na którą najzwyczajniej w świecie nie wpadliśmy? Co jeśli obecny sezon w wykonaniu Tufi to misterny plan ułożony w głowie kapitana tej drużyny? Gdyby faktycznie tak było to bylibyśmy pod mega wrażeniem. O czym mowa? Przez myśl przeszło nam czy przypadkiem nie jest tak, że od początku sezonu Tufi Team pogrywa z Redakcją, przeciwnikami, a nawet kibicami tej drużyny. Ilekroć zaczynaliśmy wierzyć w podium drużyny Mateusza Woźniaka – ci zawodzili. Jeśli spisywaliśmy ich na straty – działo się odwrotnie i grali świetnie. Ostatni okres obu drużyn nie był zbyt ciekawy. Ba, można było pokusić się o niezbyt lotny żart, że na boisku numer jeden mieli mierzyć się ślepi z kulawymi. Precyzyjniej – co byście się nie gorszyli chodzi o to, że obie drużyny miały swoje bardzo duże problemy. Jako że ktoś musiał wygrać – postawiliśmy na Tufi. Dzięki temu, że inne drużyny w lidze gubiły punkty – Tufi mogło utorować sobie autostradę do podium rozgrywek. Jedyne, co trzeba było zrobić to odwrócić nieco role. O tym, co trzeba zrobić, gdy się spotka Dzika – można się było dowiedzieć w Akademii Pana Kleksa. W SL3 panują jednak inne reguły niż w książkach Jana Brzechwy. Tu – jak zobaczysz Dzika to zamiast brać nogi za pas – musisz go zaatakować. Wówczas – wystraszone zwierzę nie jest sobą, o nie. Pokazał to już pierwszy set rywalizacji, w którym po kilku błędach drużyny z Wejherowa, Tufi objęło prowadzenie 15-10 i po chwili wygrało seta. Najwięcej działo się w drugiej partii, w której ‘Dziczyzna’ postanowiła ‘pójść na zwarcie’. Albo Dziki, albo Tuffiki! Po mega wyrównanym starciu, w którym nie brakowało emocji – Tufi Team za sprawą dwóch ataków Marka Rogińskiego cieszyło się ze zwycięstwa w meczu. Jako że Tufi pogubiło w obecnym sezonie tyle punktów, że mogłoby nimi zapewnić utrzymanie połowy drużyn w lidze – w trzecim secie, dla odmiany postanowili postawić kropkę nad ‘i’. Dziki tym razem przegrali 0-3, a to oznacza, że na dobre wypisali się z walki o podium rozgrywek. Tufi Team z kolei – ponownie jest na dobrej drodze do podium.

Zapowiedź – MATCHDAY #24

Wielkimi krokami zbliżamy się do kulminacyjnego momentu w sezonie Wiosna’23. W poniedziałkowej serii gier dojdzie do bardzo ważnego pojedynku w drugiej lidze, w której wicelider – MPS Volley podejmie trzecią siłę obecnego sezonu – drużynę Dream Volley. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Oliwa Team – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 3

W ostatnim czasie – obie drużyny rywalizowały z tą samą ekipą – Tufi Team. Lepiej w konfrontacji z drużyną Mateusza Woźniaka poradził sobie Team Oliwy, który wygrał spotkanie w stosunku 2-1. W przypadku drużyny Dream Volley zakończyło się z kolei na 0-3 i oba wspomniane wyniki były o tyle zaskakujące, że logika wskazywała na coś zupełnie odwrotnego. Kierując się rozumem – Dream Volley powinien wówczas wygrać, a Oliwa Team ponieść porażkę. Cóż – druga liga w obecnym sezonie bywa niezwykle nieprzewidywalna. Kierując się logiką przed poniedziałkową konfrontacją wskazalibyśmy, że spotkanie wygra Dream Volley, choć szczerze powiedziawszy – gdyby była taka możliwość, dalecy bylibyśmy od postawienia na to choćby złotówki. W grze drużyny Mateusza Dobrzyńskiego za dużo jest nieprzewidywalności i zdecydowanie brak im stabilizacji. Żadnym usprawiedliwieniem dla drużyny nie są problemy kadrowe w kilku spotkaniach obecnego sezonu, no bo powiedzmy sobie wprost – która z drużyn ich nie ma? Poniedziałek będzie dla ‘Marzycieli’ swoistym dniem prawdy. Tak się bowiem składa, że team w szarych trykotach rozegra tego dnia dwa bardzo ważne spotkanie. Poza meczem z Oliwą, zmierzą się oni również z MPS Volley i wyniki tych dwóch spotkań w sposób fundamentalny wpłyną na to – o jakie cele będzie walczyła drużyna w obecnym sezonie. Póki co – znajdują się na wysokim – trzecim miejscu w lidze. Należy przy tym zauważyć, że tuż za ich plecami czai się ekipa Tufi Team, która rozegrała o jedno spotkanie mniej. Uważamy, że to właśnie między dwiema wspominanymi ekipami rozegra się walka o miejsce barażowe.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MPS Volley – BES Boys BLUM

Godz.: 19:00, boisko nr 2

W poniedziałek o godzinie 19:00 dojdzie do spotkania drużyn, znajdujących się na przeciwległych biegunach ligowej tabeli. Choć wyobraźnie mamy naprawdę bujną – trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym MPS Volley mógłby pogubić punkty przeciwko ostatniej drużynie w ligowej stawce – ekipie BES Boys BLUM. W odczuciu Redakcji – bezpośrednie starcie, do którego dojdzie na boisku numer dwa przypieczętuje w zasadzie to, na co zanosi się od dawna. Uważamy, że w poniedziałkowy wieczór, drużyna Miłośników Piłki Siatkowej sięgnie po kolejne zwycięstwo w sezonie Wiosna’23 i dzięki temu zostanie samodzielnym liderem drugiej ligi. Ponadto – do końca sezonu pozostaną im zaledwie cztery spotkania. O ile nie dojdzie do katastrofy – do ostatnich meczów w sezonie Wiosna’23, MPS podejdzie z pozycji ‘pole position’. Z drugiej strony – tego typu mecze bywają spotkaniami-pułapkami. W momencie, w którym wszystkie argumenty przemawiają za jedną z drużyn – trudno jest znaleźć w sobie mobilizację. To z kolei nierzadko kończy się stratą punktów. Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy? Z pewnością muszą wierzyć w to gracze BES Boys BLUM, którzy w ubiegłym tygodniu rozgrywek spadli na ostatnie miejsce w lidze. Co gorsze – wszystkie drużyny, które w tabeli znajdują się wyżej od ‘Chłopców’ rozegrali mniejszą liczbę spotkań. Niestety, ale sytuacja, w której znaleźli się obecnie gracze Ryszarda Nowaka jest już niemal beznadziejna i niestety dla nich – uważamy, że po poniedziałkowym spotkaniu, już tylko cud będzie w stanie utrzymać ich w drugiej lidze.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

AXIS – Zmieszani

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Ostatni tydzień rozgrywek był w wykonaniu AXIS wreszcie taki, na jaki drużyna czekała. Przypomnijmy, że ‘Czerwoni’ mierzyli się wówczas z dwiema drużynami, które w poprzednim sezonie występowały w najwyższej klasie rozgrywkowej. Biorąc pod uwagę, że AXIS występował z kolei w trzeciej lidze, należy podkreślić fakt, że do niedawna – ubiegłotygodniowych rywali dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. To oznaczało z kolei, że ani Redakcja, ani kibice, ani szeroko rozumiane środowisko SL3 nie dawało drużynie Fabiana Polita większych szans w konfrontacji z Dream Volley czy AVOCADO friends. Mimo to – na sześć możliwych punktów, drużyna z ulicy Kartuskiej sięgnęła po trzy oczka i biorąc pod uwagę ich wcześniejszą sytuację w lidze – uważamy ten wynik za rewelacyjny. Dzięki wspomnianym wynikom, drużyna Fabiana Polita uciekła z ostatniego miejsca w tabeli, a ich szansę na utrzymanie w drugiej lidze zdecydowanie wzrosły. W poniedziałkowy wieczór, AXIS stoczy dwa kolejne bardzo ważne spotkania, które mogą mieć fundamentalne znaczenie w kontekście utrzymania. Pierwszym rywalem AXIS będzie ekipa Zmieszanych, która w dokładnie takiej samej liczbie spotkań jak AXIS – zdobyła o pięć punktów więcej i kwestia ich utrzymania w lidze – zdaje się być absolutną formalnością. Bardzo dużo wskazuje, że wspomniane zadanie zostanie zrealizowane już w poniedziałkowy wieczór. W naszych oczach, Zmieszani są bowiem faworytem nadchodzącego spotkania. Nie oznacza to bynajmniej, że w poniedziałek czeka ich łatwa przeprawa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MPS Volley – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Bardzo dużo wskazuje na to, że w poniedziałkowy wieczór drużyna Miłośników Piłki Siatkowej może przypieczętować sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Aby tak się stało – drużyna Jakuba Nowaka musi ograć ekipę BES Boys BLUM, co umówmy się – zbyt wymagającym zadaniem nie jest. Ponadto – godzinę później, MPS stanie do boju z rywalem, który bez wątpienia zawiesi poprzeczkę znacznie wyżej. Jako, że Dream Volley znajduje się obecnie na trzecim miejscu w tabeli i oba teamy są obecnie sąsiadami w tabeli, poniedziałkowy mecz będzie tym, o którym zwykło mówić się jako tych za ‘sześć punktów’. Pisząc precyzyjniej – jeśli spotkanie wygra MPS Volley, wówczas drużynie Dream Volley pozostanie już tylko matematyczna szansa na to, by prześcignąć swoich rywali. Dla obu drużyn, poniedziałkowy mecz będzie czwartym bezpośrednim spotkaniem pomiędzy drużynami. Dotychczasowy bilans? Trzy wygrane spotkania przez MPS Volley. Co ciekawe – obie drużyny spotkały się w poprzednim sezonie aż dwukrotnie. Miało to miejsce w pierwszej lidze. Po raz pierwszy w rundzie zasadniczej, drugi raz to konfrontacja w grupie spadkowej. Przed poniedziałkowym spotkaniem zastanawiamy się czy możliwy jest scenariusz, w którym Dream Volley zdołałby sprawić niespodziankę i ograć swoich przeciwników. Uważamy, że będzie o to niezwykle trudno. Miłośnicy Piłki Siatkowej są obecnie w bardzo dobrej formie, a jako koronny dowód na stawianą przez nas tezę podamy, że pozostają oni jedną z dwóch niepokonanych drużyn spośród całej – 38 drużynowej stawki. Co więcej. Jeśli mielibyśmy obstawiać, która z drużyn pierwsza przegra – czy pierwszoligowe CTO czy właśnie MPS, to nasz wybór nie padłby na Miłośników Piłki Siatkowej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Szach-Mat – AIP

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Spośród wszystkich 38 drużyn biorących udział w rozgrywkach Wiosna’23 – to właśnie Szach-Mat musiał czekać najdłużej na swój mecz. Choć trudno w to uwierzyć, ostatni mecz ‘Szachiści’ rozegrali dokładnie 34 dni temu. Wszystko za sprawą tego, że jako pierwsi rozegrali oni spotkania w rundzie zasadniczej. Dodatkowo – musieli poczekać na to, by pozostałe drużyny dokończyły swoje mecze przed podziałem na grupy. W międzyczasie ‘Szachiści’ mogli z boku przyglądać się jak pozostałe drużyny walczące o utrzymanie tracą punkty. Po zakończeniu rundy zasadniczej sytuacja zdaje się dość klarowna. Trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym po sezonie, drużyna AIP musiałaby się pożegnać z pierwszą ligą. Po świetnym okresie, w którym AIP pokonało kilku rywali w tym między innymi obecnego mistrza SL3 – drużynę Merkury, gracze Adriana Ossowskiego wypracowali sobie bardzo solidną zaliczkę. Ba – o tym, że nie znaleźli się oni w grupie mistrzowskiej zadecydowały…małe punkty. Obecnie – już w grupie spadkowej, ‘Przyjaciele’ mają piętnaście oczek, co oznacza, że nad miejscem bezpośredniego spadku mają aż dziesięć punktów przewagi! Jedynym zagrożeniem, choć bardzo mało realnym jest to, że AIP zaczęłoby taśmowo przegrywać mecze w stosunku 0-3 i finalnie wylądowało na ósmym miejscu w lidze, co oznaczałoby konieczność grania w meczu barażowym. Jeśli chodzi o Szach-Mat, to mamy w ich przypadku dosyć ciekawą sytuację. Spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze – to właśnie ekipa Dawida Kołodzieja wygrała najmniejszą liczbę spotkań. Mimo to – dzięki punktom zdobywanym w przegranych meczach, Szach-Mat ma obecnie aż o cztery oczka więcej od miejsca bezpośredniego spadku. Mimo to jesteśmy niemal przekonani, że w czterech ostatnich meczach sezonu, ‘Szachiści’ będą robili wszystko, by zagwarantować sobie bezpośrednie utrzymanie.  O tym czy tak się stanie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AXIS – Info Distributions

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Kto wie, czy w poniedziałkowy wieczór, po godzinie 20:00 nie rozstrzygnie się kwestia spadków do niższej klasy rozgrywkowej. Choć do niedawna trudno było uwierzyć nam w taki scenariusz – drużyna Info Distributions przegrała ostatnie spotkanie z MiszMaszem i niebezpiecznie zbliżyła drużyny znajdujących się w ‘strefie śmierci’. Obecnie – po ośmiu rozegranych spotkaniach, ‘Drukarze’ mają dziesięć oczek, na które złożyły się dwa zwycięstwa oraz sześć porażek. Taki bilans sprawia, że drużyny Macieja Skowrońskiego ma o trzy oczka więcej od AXIS, które plasuje się na przedostatnim miejscu w lidze. Jako, że mamy obecnie końcówkę sezonu, bezpośrednie spotkanie pomiędzy drużynami może mieć fundamentalne znaczenie w kontekście utrzymania w drugiej klasie rozgrywkowej. Trudno bowiem wyobrazić sobie scenariusz, w którym Info Distributions wygrałoby mecz, a w końcowym rozrachunku znaleźliby się w tabeli pod drużyną z ulicy Kartuskiej. Jesteśmy niemal przekonani, że wygrana ‘Drukarzy’ sprawi, że znajdą się oni w tabeli zarówno nad BES Boys BLUM, jak i AXIS. To będzie z kolei oznaczało, że unikną bezpośredniego spadku do trzeciej ligi. W naszych oczach – właśnie taki scenariusz jest tym najbardziej prawdopodobnym. Z drugiej strony – AXIS przystąpi do spotkania świeżo po ubiegłotygodniowym meczu, w którym dość niespodziewanie ograli oni ex-pierwszoligowca – drużynę AVOCADO. Dokładnie te samo AVOCADO pokonało wcześniej Info Distributions, co pokazuje tylko, że szanse ‘Czerwonych’ na tryumf nie są wcale małe. Dla obu drużyn, poniedziałkowe spotkanie będzie drugim bezpośrednim starciem. W jedynym dotychczasowym meczu, rozegranym jeszcze w trzeciej lidze – Info Distributions wygrało z drużyną z ulicy Kartuskiej 2-1. Powtórka tego wyniku to typ Redakcji na to spotkanie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Craftvena – Drużyna A

Godz.: 21:00, boisko nr 3

W poniedziałkowy wieczór, Drużyna A przystąpi do kolejnego – dziewiątego już spotkania w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Do tej pory – team Michała Drozdowskiego nie zdołał wygrać ani jednego spotkania. Mimo to – w wielu pojedynkach Drużyna A prezentowała się naprawdę dobrze. Przypomnijmy, że potrafili oni zdobyć jeden punkt w konfrontacji z ACTIVNYMI Gdańsk, którzy z kolei – ograli w minionym tygodniu ekipę Old Boys. Na przestrzeni całego sezonu – punktów mogło, a nawet powinno być więcej. Drużyna A, była bardzo bliska podreperowania dorobku punktowego w konfrontacjach z Old Boys, TGD czy ostatnio Flotą Toyotą Team 2. Ostatecznie – po grze na przewagi, to rywalom udało się finalnie wygrać, ale to pokazuje, że ostatnia ekipa w ligowej tabeli jest już naprawdę blisko tego, by zacząć punktować regularnie. Jako, że widzieliśmy w lidze grubo ponad 1500 spotkań na żywo, nos podpowiada nam, że o drugi punkt – Drużyna A może pokusić się już w poniedziałek. Ich rywalem po godzinie 21:00 będzie bowiem Craftvena, która z dorobkiem 11 punktów plasuje się na dziesiątym miejscu w tabeli. Na wspomniany dorobek składają się cztery zwycięstwa oraz pięć porażek. Uważamy, że w poniedziałek ‘Rzemieślnicy’ poprawią swoje ratio. Tak jak jednak wspomnieliśmy, wydaje się, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Poza samą zwyżkującą formą Drużyny A, Craftvena mierzy się obecnie z problemami kadrowymi, spowodowanymi kontuzjami kilku graczy. Te w sposób naturalny sprawiają, że gracze Bartka Zakrzewskiego nie prezentują najwyższej formy, czego dowodem był ich ostatni mecz ze Speednetem, w którym mało brakowało do ogromnej niespodzianki.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

AIP – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Nie ma co ukrywać – sytuacja Volleya jest już niemal beznadziejna. ‘Żółto-czarni’ po ostatniej porażce ligowej z Hydrą Volleyball Team spadli na ostatnie miejsce w lidze i powiedzmy to sobie wprost – ich potencjalne utrzymanie można będzie nazwać cudem. Nie dość, że obecnie do miejsca barażowego ‘żółto-czarni’ tracą aż cztery punkty, to na dodatek – ich obecna forma nie zwiastuje nagłego zwrotu akcji. Volley Gdańsk gra źle, Volley gra słabo, Volley gra przewidywalnie, wolno, nieskutecznie i bez polotu. Gdy weźmiemy pod lupę poszczególne elementy (ataki, zagrywkę oraz bloki) to widać jednoznacznie, że miejsce drużyny Dariusza Kuny nie jest dziełem przypadku. Wszak mówimy tu o najgorzej blokującej drużynie w pierwszej lidze. Dodatkowo – trzykrotni mistrzowie SL3 są na drugim miejscu od końca pod kątem zdobytych asów. Niestety dla nich – przekłada się to na wyniki kolejnych to spotkań, ale największym problemem zdaje się być brak wiary i tragiczne wręcz morale drużyny. Uważamy, że ‘gwoździem do sportowej trumny’ Volleya będzie poniedziałkowe starcie z drużyną AIP. Tak jak wspominaliśmy wielokrotnie – pogrążyć byłych kolegów z drużyny może nie kto inny jak Adrian Ossowski, który przez wiele lat bronił barw Volley Gdańsk. Z pewnością – jeśli AIP wygra mecz, to obecny kapitan i założyciel AIP będzie miał bardzo mieszane uczucia. Z drugiej strony – w sporcie nie powinno być miejsca na sentymenty i jesteśmy głęboko przekonani, że prawdziwą klasą i szacunkiem będzie rozegranie tego meczu przez AIP na 100%. Jeśli się tak stanie – uważamy, że AIP powinno poradzić sobie z rywalami.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Tufi Team – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Przed rozpoczęciem sezonu wiele osób interesujących się rozgrywkami Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, wskazywało na to, że obie drużyny, które zmierzą się na boisku numer 1 o godzinie 21:00 będą jednymi z głównych faworytów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Nie ukrywamy, że Redakcja również miała wobec obu drużyn zdecydowanie większe oczekiwania. Niestety – zarówno Tufi Team, jak i Dziki Wejherowo są póki co jednymi z większych kandydatów, ale nie do awansu, a do miana największego rozczarowania sezonu. W nieco lepszej sytuacji znajdują się obecnie gracze Tufi Team, którzy znajdują się na czwartym miejscu w ligowej tabeli ze stratą dwóch oczek do trzeciej drużyny w tabeli – drużyny Dream Volley. Co więcej – od wspomnianych ‘Marzycieli’, drużyna Mateusza Woźniaka rozegrała o dwa spotkania mniej. Czy wobec tego naprawdę powinniśmy się ich czepiać? Cóż – uważamy, że tak. Jesteśmy przekonani, że sami gracze Tufi Team nie są obecnie zadowoleni ze swojej dyspozycji. Powiedzmy sobie wprost – gdyby Tufi w obecnej dyspozycji występowało w pierwszej lidze – mogłoby się to zakończyć tragicznie. Co więcej – dobra sytuacja drużyny w ligowej tabeli może za chwilę ulec zmianie. W terminarzu do końca sezonu, team Mateusza Woźniaka ma drużyny z górnej części tabeli i z pewnością – o dobre wyniki nie będzie łatwo. Poniedziałkowy rywal ‘Tuffików’ – drużyna Dziki Wejherowo to team – zagadka. Z jednej strony – posiadają oni jeden z największych potencjałów w drugiej lidze. Co do tego nie ma chyba nikt wątpliwości. Z drugiej strony – dobre mecze potrafią przeplatać tymi złymi, bądź…beznadziejnymi. Do spotkania z Tufi Team, drużyna z Wejherowa przystąpi tuż po trzech porażkach w czterech rozegranych spotkaniach. Czy w poniedziałkowy wieczór, drużynie z Wejherowa uda się wreszcie przełamać?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #23

Za nami środowa seria gier, w której – kolejny krok w kierunku pierwszej ligi wykonała ekipa MPS Volley. Dodatkowo – pierwsze zwycięstwo w sezonie padło łupem drużyny AXIS, która wygrała konfrontację z AVOCADO friends. Zapraszamy na podsumowanie!

AVOCADO friends – MPS Volley 0-3 (15-21; 17-21; 14-21)

Spotkanie na ‘boisku centralnym’ było anonsowane jako absolutny hit drugiej ligi. Za takim scenariuszem przemawiał fakt, że obie drużyny do niedawna występowały w pierwszej lidze. Co więcej – obecnie ich ambicje wykraczają daleko poza drugą klasę rozgrywkową. Mimo to – w naszym odczuciu to Miłośnicy Piłki Siatkowej byli faworytem starcia. Takiego meczu jaki mieliśmy jednak okazję oglądać – się nie spodziewaliśmy. Pisząc precyzyjniej – spodziewaliśmy się zdecydowanie bardziej wyrównanego pojedynku. Ten od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego – był jednak pod kontrolą MPS-u. Pierwsza odsłona rywalizacji rozpoczęła się idealnie dla wicelidera rozgrywek. Po dwóch atakach Łukasza Paszkowskiego MPS objął pięciopunktowe prowadzenie (10-5), które na dobrą sprawę – utrzymywali przez dalszą część seta (21-15). Druga odsłona zdawała się być podobnie jednostronnym widowiskiem. Po ataku debiutującego w rozgrywkach SL3 – Ryszarda Sałaty, na tablicy wyników było 15-10 dla drużyny Jakuba Nowaka. W dalszej części, po ataku Filipa Kowalewskiego, ‘Roślinożercy’ zbliżyli się do swoich rywali na dwa oczka (19-17), ale koniec końców – to było wszystko na co ich było stać w tej partii. Trzeci set to potwierdzenie dominacji Miłośników Piłki Siatkowej. W miarę wyrównany był wyłącznie początek (5-4). W dalszej części seta MPS wrzucił wyższy bieg i po kilku atakach wspomnianego wcześniej duetu Sałata oraz Paszkowski, MPS objął prowadzenie 14-8, a to oznaczało koniec emocji w tej partii. Cóż, po meczu trudno nie dojść do wniosku, że MPS jest już na autostradzie prowadzącej do pierwszej ligi. Biorąc pod uwagę ich obecną dyspozycję – bylibyśmy zdziwieni, gdyby nie wygrali drugiej ligi.

Volley Gdańsk – Hydra Volleyball Team 1-2 (21-15; 14-21; 15-21)

Tak jak wskazywaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych – dla obu drużyn środowe spotkania zdawało się być jednym z najważniejszych pojedynków w ostatnim czasie. Wszystko za sprawą tego, że kolejna strata punktów dla obu drużyn może okazać się tragiczna w skutkach. Finalnie – punkty straciły obie ekipy i nie owijając w bawełnę – uważamy, że będą mieli one ogromne problemy z utrzymaniem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po rundzie zasadniczej – oba teamy mają po pięć punktów i do miejsca barażowego tracą obecnie aż cztery oczka. O tym – porozmawiamy sobie jednak szerzej za jakiś czas. Wracając jeszcze do zapowiedzi – jako faworyta meczu wskazaliśmy trzykrotnych mistrzów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – drużynę Volley Gdańsk. Początek spotkania zdawał się potwierdzać nasze predykcje. ‘Żółto-czarni’ po wyrównanym początku (6-6) zdołali odskoczyć swoim rywalom na trzy oczka (9-6). Mimo że z czasem Hydra zdołała zniwelować tę stratę (12-11), to jednak w dalszej części seta nie byli w stanie przerwać ataków, które co rusz penetrowały zasieki Hydry. Finalnie – pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 21-15 i był to doskonały prognostyk dla Volleya przed dalszą częścią seta. Niestety dla nich – w drugiej partii na parkiecie zobaczyliśmy obie drużyny w zupełnie innej dyspozycji. Wygrana Hydry w środkowej partii do 14 to wypadkowa tego, że Hydra zagrała świetnie, ale nie sposób nie wspomnieć o tym, że był to kolejny – bardzo słaby fragment ‘żółto-czarnych’ w obecnym sezonie. O zwycięstwie meczu decydował trzeci set, który rozpoczął się od wyniku…7-1 dla Hydry. W dalszej części Volley zdołał poprawić swoją grę i w jakimś stopniu im się to udało. Mimo to – Hydra nie dała już sobie zrobić krzywdy i finalnie wygrała drugie spotkanie w obecnym sezonie. Tak jak wspomnieliśmy na początku – szanse obu drużyn na utrzymanie nie są obecnie zbyt duże. Mimo to – nadal jeszcze wszystko w ich rękach. Jeśli by się udało – byłby to naprawdę jeden z większych ‘twistów’ w historii rozgrywek.

AXIS – Dream Volley 1-2 (14-21; 13-21; 21-18)

W środowy wieczór – przed drużyną AXIS stało niezwykle wymagające zadanie. Gracze w czerwonych trykotach mieli bowiem do rozegrania dwa spotkania z drużynami, które do niedawna rywalizowały w najwyższej klasie rozgrywkowej. W odczuciu Redakcji oraz chyba niemal wszystkich osób interesujących się SL3 – AXIS nie był faworytem ani spotkania z Dream Volley ani z AVOCADO. Mimo to, już w zapowiedziach wskazaliśmy na to, że są oni w stanie pokusić się o punkty. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się jednak zgodnie z tym, czego można się było spodziewać. Od pierwszego gwizdka sędziego to ‘Marzyciele’ przejęli inicjatywę w meczu i po dwóch zagrywkach Fabiana Mejcherskiego objęli oni prowadzenie 11-7. Czteropunktowa strata punktowa nie podziałała na morale AXIS mobilizująco. Od mniej więcej połowy seta – gracze w czerwonych strojach grali bez większej wiary w korzystny wynik. Finalnie – zakończyło się na czternastu oczkach dla drużyny Fabiana Polita. Druga odsłona rywalizacji – to niemal kopia tego, co mogliśmy oglądać w pierwszym secie. Do pewnego momentu gra obu drużyn była w miarę wyrównana (10-10), ale w drugiej części partii  AXIS nie zdołało wytrzymać tempa narzuconego przez ich rywali. Z pewnością w osiągnięciu korzystnego wyniku w tej partii, drużynie AXIS nie pomogła stosunkowo duża liczba błędów własnych. Tych – w ostatnim secie było zdecydowanie mniej. Podobnie jak miało to miejsce w poprzednich partiach – pierwsza połowa seta to stosunkowo wyrównana odsłona. Tym razem jednak, w dalszej części partii, Dream Volley nie zdołał zbudować sobie przewagi. Niemal do samego końca trwała walka ‘łeb w łeb’ (18-18), która trwała do stanu po 18. W końcówce po atakach Wojciecha Orlańczyka oraz Krzysztofa Lewandowskiego – AXIS zdołało wygrać seta do 18. Ostatecznie w spotkaniu nastąpił podział punktów i sami do końca nie wiemy, która z drużyn może być z tego faktu bardziej zadowolona.

AXIS – AVOCADO friends 2-1 (14-21; 21-17; 21-19)

Patrząc na przebieg pierwszego seta – nie spodziewaliśmy się aż takich emocji. Zanim do tego przejdziemy – kilka słów wstępu. Do pojedynku na boisku numer 1, obie drużyny przystąpiły tuż po porażkach we wcześniejszych meczach, w których AXIS musiało uznać wyższość Dream Volley, a AVOCADO friends – MPS-u Volley. Mimo faktu, że ‘Weganie’ nie wyglądali we wspomnianym spotkaniu najlepiej – to i tak w naszych oczach byli faworytem konfrontacji z ostatnią drużyną w ligowej tabeli. To co oglądaliśmy od pierwszego gwizdka sędziego – tylko nas w tym utwierdziła. Po kapitalnej serii na zagrywce Filipa Kowalewskiego, AVOCADO objęło prowadzenie 13-4 i zasadniczo – emocje w tej partii były zakończone. Po tym co widzieliśmy w pierwszym secie – nie dało się przewidzieć tego, jak zmieni się oblicze spotkania. Druga odsłona rozpoczęła się zdecydowanie lepiej dla graczy w czerwonych strojach, którzy po ataku Wojciecha Orlańczyka wyszli na czteropunktowe prowadzenie (10-6). W dalszej części seta, ‘Weganie’ popełnili sporo błędów w ataku, które tak naprawdę uniemożliwiły im dogonienie swoich rywali. Finalnie – grająca mądrą siatkówkę ekipa AXIS, dopięła po chwili swego i wygrała seta do 17. Tak jak wspomnieliśmy na początku – zdecydowanie najwięcej działo się w trzeciej patii. Od początku byliśmy świadkami szarpanej gry. A to na trzypunktowe prowadzenie wysunęła się ekipa Fabiana Polita (8-5), by po chwili tego samego dokonali gracze Arkadiusza Kozłowskiego (14-11). Koniec końców dobiliśmy do punktu kulminacyjnego spotkania czyli stanu po 18. Po chwili duet Orlańczyk – Lewandowski wyprowadził AXIS do stanu 20-18, a to oznaczało, że ‘Czerwoni’ staną po chwili przed ogromną okazją na pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’23. Kolejny punkt zdobyła jednak drużyna ‘Wegan’ (20-19). Ostatnia akcja w meczu to nieskończony atak drużyny z ulicy Kartuskiej i kontra z prawego skrzydła ‘Wegan’, która zakończyła się niemałą awanturą. W skrócie – według ‘Wegan’ było pole. Według AXIS – out. Według Sędziego? Cóż – sami nie wiemy i to właśnie te niezdecydowanie sprawiło tyle nerwowości. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 2-1 dla AXIS, a to oznacza, że w drugiej lidze nie ma już ani jednej drużyny bez zwycięstwa na koncie. Ponadto – ekipa Fabiana Polita zrobiła w środę bardzo ważny krok w kierunku utrzymania w lidze.

Husaria MD Clean&Bud – Wolves Volley 0-3 (19-21; 24-26; 16-21)

Dla obu drużyn – środowe spotkanie było doskonałą okazją do podreperowania swojego dorobku punktowego. W odróżnieniu od początkowej fazy sezonu, tym razem mieli oni bowiem grać z przeciwnikiem znajdującym się w podobnym – nieciekawym położeniu. W naszym odczuciu, nieznacznym faworytem spotkania pozostawała ekipa ‘Wilków’. Już w zapowiedziach uznaliśmy jednak,  że z dużą dozą prawdopodobieństwa – będzie to wyrównane starcie. Cóż – pomimo faktu, że w spotkaniu nie doszło do podziału punktów to jednak należy zauważyć, że było to bardzo ciekawe i emocjonujące starcie. Przy odrobinie szczęścia – zwycięzca meczu mógł być inny. Mniej więcej na półmetku pierwszego seta, wydawało się, że to Husaria jest na najlepszej drodze do zwycięstwa w tej partii. Po ataku przyjmującego – Mateusza Drężka, ‘Rycerze’ objęli prowadzenie 14-11. Mimo to, po chwili kilka ataków z rzędu jednej z najjaśniejszej gwiazd trzeciej ligi – Szymona Merskiego odwróciło sytuację i wyprowadziło ‘Wilki’ na prowadzenie 17-16. Końcówka to walka punkt za punkt, która zakończyła się happy-endem ‘Watahy’. Choć trudno w to uwierzyć – środkowa odsłona była jeszcze bardziej emocjonująca. Tym razem to gracze w czarnych strojach zdawali się być na najlepszej drodze do wygrania tej partii (15-11). Mimo czteropunktowej zaliczki pod koniec seta, nie zdołali oni postawić po chwili kropki nad ‘i’, a raczej nie w zwyczajnym – nudnym stylu. ‘Wilki’ postanowiły dodać nieco pikanterii i pozwolili na to, by ich rywale doprowadzili do wyrównania po 19. Od tego momentu trwała zażarta walka na przewagi i podobnie jak w pierwszym secie – i tym razem końcówka okazała się szczęśliwa dla graczy Mikołaja Stempina. Z pewnością – rozczarowanie związane z przegraną dwóch – bardzo wyrównanych setów, podcięło skrzydła drużynie Husarii, która w trzeciej odsłonie nie prezentowała się już tak dobrze i finalnie poległa do 16.

Info Distributions – MiszMasz 1-2 (21-16; 12-21; 21-23)

Trudno przypomnieć nam sobie moment, w którym ekipa MiszMasz miałaby podobne problemy kadrowe jak w środowy wieczór w konfrontacji z Info Distributions. W związku z kontuzjami czy prywatnymi sprawami niektórych z graczy drużyny Michała Grymuzy – drużyna postanowiła pozmieniać zawodnikom pozycje, dodatkowo w ekipie pojawiły się nowe twarze. Mówiąc w skrócie – po kilku latach zrozumieliśmy wreszcie, skąd wzięła się nazwa drużyny. Notabene – słowo zwrot MiszMasz kojarzy się z chaosem, nieładem oraz bałaganem. Cóż – i tego w trakcie meczu, a szczególnie w pierwszym secie nie brakowało. Drużyna Info Distributions nie miała w pierwszej odsłonie większych problemów by to wykorzystać. Po bardzo mocnym początku w wykonaniu ‘Drukarzy’, prowadzili oni 7-3. Z czasem po ataku środkowego – Roberta Kościńskiego, przewaga teamu Macieja Skowrońskiego wzrosła do stanu 15-9, a to oznaczało z kolei, że obie drużyny mogły powoli myśleć o środkowej odsłonie. To, co wydarzyło się w tej partii, było co najmniej…dziwne. No bo jak wytłumaczyć fakt, że ‘Drukarze’ rozpoczęli seta od prowadzenia 4-1, a po chwili dosłownie zaprzepaścili to, co wypracowali od początku spotkania? Jak mogło dojść do tego, że niespodziewanie zaczęli grać tak, jakby ktoś potraktował ich pavulonem? Całkowity paraliż, który trudno racjonalnie wytłumaczyć. Po chwili, przy kapitalnej serii na ‘zagrze’ występującego w środę na przyjęciu, sypacza – Antona Hukasova, MiszMasz nie dość, że odbudował stratę, to po chwili zaczął grać swój mecz. Ich rywalom, pozostało bierne przyglądanie się grze przeciwników i ostatecznie – MiszMasz ‘zmiótł z planszy’ swoich rywali, wygrywając do 12. Ostatni set był jednocześnie tym najciekawszym. Poza samym faktem, że walka ‘łeb w łeb’ trwała od pierwszej do ostatniej wymiany to… trwała ona również z sędzią prowadzącą zawody. Chryste, ileż tu było pretensji. Wracając jednak do aspektów sportowych – wyrównana rywalizacja doprowadziła nas do stanu po 21. Dwa końcowe ciosy – dające zwycięstwo MiszMaszowi wyprowadzili Dmytro Moroziuk oraz debiutujący w drużynie Damian Kolka.