Autor: Mateusz Gajewski

Zapowiedź – MATCHDAY #12

Przed nami kolejny tydzień rozgrywek, w którym dojdzie do 24 spotkań. Mecz Portu Gdańskiego ze Speednetem 2 będzie pierwszym, które rozpocznie rundę rewanżową w trzeciej lidze. Do najciekawszych spotkań dojdzie jednak na zapleczu elity. W drugiej lidze ciekawie zapowiadają się mecze AVOCADO friends z Oliwa Team oraz Letniego Gdańska z Team Spontan. Wszystkie te drużyny znajdują się obecnie na miejscach, które premiowane są grą w grupie mistrzowskiej i dzielą je zaledwie dwa punkty.

AVOCADO friends – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Piąty tydzień rozgrywek zaczynamy od mocnego uderzenia. Na dzień dobry będziemy świadkiem drugoligowego hitu, w którym rękawice skrzyżują niepokonana jak dotąd drużyna AVOCADO friends oraz mająca ogromne aspiracje Oliwa Team. Na chwilę obecną ścisk w górnej części tabeli jest tak ogromny, że pomiędzy pierwszą a szóstą drużyną są zaledwie dwa oczka różnicy i jedna wygrana lub przegrana może nieść za sobą ogromne konsekwencje, począwszy od wskoczenia na pierwsze miejsce w tabeli, a skończywszy na wyrzuceniu za burtę grupy mistrzowskiej. Doszliśmy bowiem do momentu, w którym drużyny rozegrały już ponad połowę spotkań w sezonie zasadniczym i każda strata punktu może zaważyć o graniu w elicie. Z pojedynku cieszą się oczywiście pozostałe ekipy, bowiem stanie się jasne, że jedna z drużyn straci w bezpośredniej rywalizacji punkty i można będzie ten fakt wykorzystać. Jeśli mielibyśmy wskazać faworyta spotkania to będzie to drużyna AVOCADO friends, która póki co wygrała wszystkie swoje spotkania, ale podobnie jak inni – miewa także swoje problemy. Na pięć rozegranych jak dotąd spotkań, w aż trzech musieli się dzielić punktami ze swoimi rywalami. Tak było chociażby w meczu przeciwko drużynie DNV GL, w którym po drużynie widać było brak świeżości. Dzień wcześniej zagrali bowiem wymagające spotkanie przeciwko drużynie INVICTY z którą wygrali, również w stosunku 2-1. Tym razem ‘Weganie’ podejdą do spotkania wypoczęci. Mieli na to długi weekend i zastanawiamy się jak odbije się to na ich formie.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Wirtualna Polska – Port Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Spotkanie ‘Wirtualnych’ z ‘Portowcami’ będzie już trzecią bezpośrednią rywalizacją obu drużyn. Gdybyśmy mieli patrzeć tylko i wyłącznie na rys historyczny to moglibyśmy się spodziewać wyrównanego meczu. Jak dotąd, raz wygrali gracze Jędrzeja Matli, a raz Arkadiusza Sojko. Tym razem faworytem będą zawodnicy z doków, którzy w ostatnim czasie zaprezentowali bardzo dobrą formę wygrywając z obecnym liderem – drużyną Allsix by Decathlon i tego samego wieczoru rozprawili się z Chilli Amigos. Wyniki te w sposób oczywisty poprawiły morale ‘Granatowych’ i na nowo rozbudziły się w nich nadzieje związane z zajęciem miejsca, które daje awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Aby włączyć się do drużyn mających na to szanse, ‘Portowcy’ powinni uporać się z Wirtualną Polską w stosunku 3-0. Wydaje nam się, że obecnie jest to dość prawdopodobny scenariusz, bowiem ‘Biało-czerwoni’ są aktualnie w dołku i póki co nie widać po nich, aby mieli pomysł jak się z niego wydostać. Na sześć rozegranych spotkań ‘Wirtualni’ triumfowali zaledwie dwukrotnie. W ostatnich dwóch ligowych spotkaniach spełnił się najczarniejszy scenariusz. Drużyna przegrała oba mecze w stosunku 3-0 i bez wątpienia gracze Jędrzeja Matli będą chcieli odbić sobie ten wynik w najbliższym spotkaniu. Inną kwestią pozostaje fakt czy ich na to stać?

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

DCT Gdańsk – Allsix by Decathlon

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Spotkanie przeciwko DCT Gdańsk będzie dla graczy Allsix by Decathlon dość szczególne. Po pierwsze drużyna ze sklepu sportowego będzie miała okazję postawić kolejny krok w kierunku mistrzostwa ligi, a po drugie będzie to dla nich podróż sentymentalna. DCT Gdańsk jest bowiem ekipą, przeciwko której zespół dowodzony przez Rafała Liszewskiego zadebiutował w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Debiut ten odbył się w sezonie Jesień’19, a konkretnie 2 września 2019 r. Gracze Decathlonu chętnie wracają wspomnieniami do tego meczu. Było to bowiem jedno z sześciu wygranych przez nich spotkań w lidze. W tamtym sezonie drużyna rozegrała ich łącznie czternaście. W obecnym sezonie na sześć spotkań gracze ze sklepu sportowego wygrali już cztery i są liderem rozgrywek. Jesteśmy przekonani, że licznik zwycięstw na koniec sezonu będzie wskazywał znacznie wyższą wartość niż poprzednio. Kolejną przeszkodą w zrealizowaniu tego ambitnego planu będzie drużyna na wskroś nieprzewidywalna. Drużyna, która potrafi ograć rywala kiedy to on, podobnie jak teraz Decathlon, jest faworytem. Drużyna, która w ostatnim czasie wzmocniła się kilkoma graczami, czy wreszcie drużyna, której nie zadowala szósta pozycja w ligowej tabeli. Czy ekipa ‘Kontenerowców’ będzie w stanie popsuć nastroje graczom Decathlonu? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Volley Gdańsk – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po thrillerze, jaki zafundowała nam drużyna Volley Gdańsk w ostatnim spotkaniu przeciwko drużynie Speednetu, nie można być niczego pewnym. Tam, mimo że wygrali w stosunku 2-1, byli naprawdę bliscy tego, aby po raz pierwszy w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta ulec rywalowi. Ostatecznie wyszli obronną ręką z trudnej sytuacji i wygrali trzydziesty trzeci mecz z rzędu. Są tacy, którzy w związku z liczbą 33 nawiązują do ‘boskiej pomocy’ kogoś z góry. Z drugiej strony, nie jest to aż tak szalone jak mogłoby się wydawać. Ile razy można mieć nóż na gardlei ostatecznie rozprawić się z rywalem? Sytuacja ta przypomina trochę sytuację MacGyvera, który w serialu był tyle razy w potrzasku i beznadziejnej sytuacji, a jednak zawsze, jakimś cudem mu się udawało. Owszem, gość podobnie jak Volley miał ogromne umiejętności, ale mimo wszystko niektóre rzeczy wydawały się mało realne. Ten sezon jest jednak dla Volley inny niż poprzednie. W poprzednich sezonach gdybyśmy o czwartej w nocy zebrali członków drużyny z łóżek, biwaków, sopockich klubów czy innych sytuacji, w których raczej nie myśli się o graniu w siatkówkę to ci, bez problemu pokonaliby swoich rywali. Teraz, aby wygrać ekipa ‘Żółto-czarnych’ musi na parkiecie zostawić trochę zdrowia i kawał serducha. Zwycięstwa nie przychodzą im tak łatwo jak poprzednio. Oczywiście, wpływ ma na to brak treningów, które drużyna wznowi po wakacjach, ale mimo wszystko uważamy, że większe znaczenie ma po prostu progres innych ekip. Tym razem przyjdzie im się zmierzyć ze Strażakami, dla których będzie to najtrudniejszy tydzień w obecnych rozgrywkach. Poza spotkaniem z Volley mają jeszcze spotkanie z Omida Team, która zajmuje obecnie pierwsze miejsce w lidze i tłucze swoich rywali jak Floyd Mayweather w swoim prime. Mimo wszystko uważamy, że Strażacy są w stanie pokusić się w meczu z Volley o choćby punkt. Tak było chociażby w ich ostatnim pojedynku z 26 września 2019 r., kiedy to wygrali ostatnią partię do 18.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Speednet 2 – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Drugie spotkanie Portowców w poniedziałkowy wieczór to mecz przeciwko Speednetowi 2. W ostatnim tygodniu Port w swoim zwyczaju również rozgrywał dwa spotkania jednego dnia i dwukrotnie po meczu podnosili ręce w geście tryumfu. Czy tym razem będzie podobnie? Taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania. Skoro udało się tydzień temu, kiedy rywalizowali w spotkanich, w których nie byli faworytem i się udało to czemu teraz miałoby być inaczej? Zarówno Wirtualna Polska jak i Speednet 2 to drużyny, które są niżej w tabeli. Jakby tego było mało, obie zamykają trzecioligową stawkę, zajmując odpowiednio siódme oraz ósme miejsce. Jeśli ktoś potrzebuje kolejnych argumentów to napiszemy, że obie drużyny rywalizowały już ze sobą w obecnym sezonie. Mecz ten będzie bowiem pierwszym spotkaniem rundy rewanżowej. Zaledwie dwa tygodnie temu – 28 maja górą byli Portowcy, którzy wygrali spotkanie pewnie – w stosunku 3-0 i jesteśmy przekonani, że tym razem też nie dopuszczają do siebie innego wyniku niż komplet punktów. Z drugiej strony należy pamiętać, że ‘Różowi’ zaprezentowali się w tym meczu o co najmniej klasę lepiej niż w spotkaniu z poprzedniego sezonu, w którym w jednym secie zostali dosłownie zmiażdżeni do 4. Czy Speednet 2 stać na urwanie choć jednego punktu ‘Portowcom’? Z pewnością liczą na to drużyny z czołówki tabeli, które czują na plecach oddech ‘Granatowych’.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

BES-BLUM Kraken Team – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Widywaliśmy już lepsze tygodnie w wykonaniu Trójmiejskiej Strefy Szkód. W poprzednim drużyna Patryka Pleszkuna aż dwukrotnie schodziła z boiska ze spuszczonymi głowami. Owszem, TSS rywalizował z obecnym liderem i wiceliderem, ale jednak gdy ekipa ma aspiracje do wygrania ligi, możemy mówić tu o rozczarowaniu. W poniedziałek drużyna przegrała z Omidą 0-3, natomiast we wtorek z Volley Gdańsk 1-2 i jak do tej pory ich bilans wynosi dwie wygrane i trzy porażki. Wydaje nam się, że spotkanie przeciwko BES-BLUM Kraken Team jest dla nich ostatnim dzwonkiem i szansą na dołączenie do grupy, która na koniec sezonu będzie walczyła o mistrzostwo. Na chwilę obecną drużyna traci do lidera aż siedem punktów, aczkolwiek ważnym faktem jest to, że ‘Niebiescy’ mają rozegrane o jedno spotkanie mniej. Ewentualna wygrana w stosunku 3-0 sprawi, że drużyna będzie w stanie nawiązać kontakt z rywalami. Przegrana sprawi z kolei, że mocarskie plany będzie trzeba najprawdopodobniej odłożyć na przyszły sezon. O wygraną, a szczególnie w stosunku 3-0 przeciwko BES-BLUM będzie jednak bardzo trudno. W ostatnim czasie ekipa Ryszarda Nowaka złapała drugi oddech. Wiedzieliśmy, że do tego prędzej czy później dojdzie i w drużynie będzie jakość a nie jakoś, ale jednak metamorfoza była iście błyskawiczna. W spotkaniu przeciwko Strażakom zagrali kapitalne spotkanie nie pozwalając przeciwnikom na zbyt wiele. ‘Trójmiejscy’ to jednak inny poziom i o podobny wyczyn na pewno nie będzie prosto. Inna kwestia, czy jest to w ogóle możliwe? Po poprzednim sezonie bilans bezpośrednich starć to 1-1. Która drużyna w poniedziałek będzie mogła pochwalić się lepszym bilansem?

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Letni Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Na papierze spotkanie ‘Letników’ ze ‘Spontanicznymi’ ma dosłownie wszystko, aby uznać je za hitowe w tej kolejce. Czasami w życiu bywa jednak tak, że im większe oczekiwania, tym większy zawód. Miejmy nadzieję, że tym razem tak nie będzie i obie drużyny dadzą nam spektakl. Tak jak wspominaliśmy w ostatnim magazynie, w obecnym tygodniu dojdzie do kilku spotkań, które będą miały kluczowe znaczenie w kontekście późniejszej gry w grupie mistrzowskiej lub spadkowej. Takim właśnie meczem będzie poniedziałkowa rywalizacja na boisku nr 1. Wydaje nam się, że nieznacznym faworytem będzie drużyna Piotra Raczyńskiego – Team Spontan. Z drugiej strony, na pewno nie dalibyśmy sobie uciąć ręki, bo mogłoby się to skończyć katastrofą. Wystarczy szybki rzut oka na tabelę i nie trzeba być znawcą żeby stwierdzić, że w drużynach drzemie podobny potencjał. Jak do tej pory aż cztery drugoligowe drużyny uzbierały na swoim koncie po dziesięć punktów. Dwie z nich to właśnie Letni Gdańsk oraz Team Spontan. Wygrana jednego z zespołów będzie miała kolosalne znaczenie w kontekście układu tabeli. Drużyna, która wygra spotkanie, na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej będzie już jedną nogą w elicie. Jak widać, o mobilizację na to spotkanie kapitanowie obu drużyn nie muszą się martwić. Przewidujemy, że obie drużyny przybędą w komplecie i nie zabraknie najważniejszych ogniw. Swoją drogą, zastanawiamy się który rozgrywający wystąpi w drużynie Letniego Gdańska – czy będzie to Łukasz Dudo czy może Maciej Grabowski?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

AXIS – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Początek sezonu w wykonaniu drużyny AXIS pokazuje, że nie można zbyt szybko wyciągać wniosków po falstarcie. Drużyna na początek przegrała ze Zmieszanymi, AVOCADO friends oraz Team Spontan i po trzech spotkaniach miała na koncie zaledwie punkcik. Po kolejnych dwóch, w których ‘Czerwoni’ opędzlowali Mental Block oraz 3city4students, drużyna ma tych punktów siedem i perspektywa dotychczasowych występów w lidze jest zupełnie inna. Gdy ‘Czerwoni’ powtórzą wynik z ostatnich dwóch spotkań w meczu przeciwko DNV GL S*M*A*S*H to włączą się do walki o awans do górnej piątki. O to nie będzie jednak prosto, bowiem drużyna DNV GL w ostatnim spotkaniu zmieniła się nie do poznania. Do zespołu dołączyło kilku bardzo dobrych graczy i z miejsca ‘Biali’ stali się ekipą, która jest w stanie jak równy z równym powalczyć z drużyną AVOCADO, która jak dotychczas jeszcze w lidze nie przegrała. Po naprawdę dobrym meczu przeciwko ‘Weganom’ dostrzegliśmy, że drużyna Stanisława Paszkowskiego w swoich głowach zaczęła układać plan awansu do grupy mistrzowskiej. O to będzie jednak bardzo trudno, bowiem w przeciwieństwie do większości drużyn w drugoligowej stawce, zagrali jedno spotkanie więcej. W sezonie zasadniczym pozostały im zatem trzy mecze i nawet komplet punktów nie gwarantuje powodzenia. Inna kwestia jest taka, że zdobyć dziewięć punktów w trzech meczach będzie bardzo trudno i zobaczymy czy z perspektywy czasu plan ‘Białych’ nie zostanie wetknięty gdzieś pomiędzy baśnie Braci Grimm.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Chilli Amigos – Range Soft VT

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Jesteśmy przekonani, że po tym co zrobiliśmy graczom Chilli Amigos nie jesteśmy ulubieńcami żon, kochanek, dzieci, rodziców, a nawet zwierząt zawodników ‘Papryczek i Przyjaciół’. Trzeba użyć naprawdę silnych argumentów, aby wytłumaczyć wyżej wymienionym zainteresowanym to, że na przełomie czterech dni aż trzy spędzi się grając w siatkówkę. Na początek maratonu Chilli rozegra spotkanie z ekipą Range Soft, dla których mecz ten będzie bardzo istotny w kontekście walki o zajęcie pierwszego miejca w trzeciej lidze. Chilli, jak do tej pory rozegrało pięć spotkań, z czego wygrali dwa, a trzykrotnie musieli uznać wyższość rywali. O to, aby ten bilans nie był jeszcze gorszy, akurat w spotkaniu przeciwko Range Soft będzie niezmiernie trudno. Abstrahując od faktu, że ligowi ‘Stranieri’ walczą o mistrzostwo to dodatkowo prezentują się naprawdę dobrze. W międzynarodowym towarzystwie nie znajdziemy japońskiego gracza Jako-Tako i podobnie jest z ich grą. Drużna owszem, miewała gorsze momenty, ale jednak w większości pokazywała jakość i bardzo dobrą grę. Zaryzykujemy stwierdzenie, że mimo faktu, że obecnie plasują się na drugim miejscu to wyglądają na drużynę, która ma więcej argumentów niż liderujący zespół Allsix by Decathlon. Czy międzynarodowa ekipa Dream Team zdoła po raz kolejny ograć rywala i dopisać do swojego konta szóstą wygraną? Jesteśmy przekonani, że w głowach zawodników Mykoli Kisa nie ma scenariusza, w którym drużyna traci choćby punkt.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Karty lojalnościowe

? Przypominamy o kartach lojalnościowych ? SL3 których okazanie w wybranych miejscach, wiąże się z następującymi korzyściami ⬇️

Decathlon Kartuska – 5% zniżki na cały asortyment w sklepie, 10% zniżki na stroje siatkarskie dla drużyn oraz 20% zniżki na personalizację (wszelkie nadruki) ???
Drukarnia B3Project – 10% na wizytówki, ulotki oraz plakaty. Zamówienia/zapytania można wysyłać na adres: dtp@b3project.com ??
Brytfanka – 15% zniżki na całą kartę ??
Avocado SPOT i Avocado vegan bistro – 10% zniżki na dania (bez napojów) ???
?Palarnia kawy – Vieira Café:
* 70 zł za 1 kg (zamiast 86 zł)
* 40 zł za 0,5 kg (zamiast 49 zł)
* 30 zł za 0,25 kg (zamiast 37 zł)
zamówienia: walukiewicz@vieiracafe.pl (dowóz w Gdańsku gratis) ☕️

?W sezonie Jesień’20 dołączyło do nas dwóch nowych Partnerów:
Rehis – Rehabilitacja i Sport – 10% zniżki na zabiegi; kontakt: 535 798 841 ??‍?
? Marek Ogonowski – 10% zniżki na treningi personalne z Markiem, w siłowni Calypso; kontakt: marek_ogonowski@wp.pl ?️‍♀️?

Wciąż dążymy do zwiększenia korzyści płynących z posiadania kart. Zainteresowanych współpracą zapraszamy do kontaktu ? ?

Drużyny, które nie otrzymały jeszcze kart prosimy o kontakt.

Zasady awansów i spadków – sezon Wiosna’20

Organizator Siatkarskiej Ligi Trójmiasta ustalił następującą strukturę rozgrywanych spotkań oraz zasady awansów i spadków w poszczególnych klasach rozgrywkowych:

1 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie mecz + rewanż (łącznie 14 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.

  2. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie ósme miejsce w tabeli, w kolejnym sezonie zostanie zakwalifikowana do drugiej ligi.

  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie siódme miejsce rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w drugiej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo do gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.

2 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w sezonie zasadniczym w systemie każdy z każdym. Następnie, na podstawie miejsca w tabeli zostaną zaszeregowane do grupy mistrzowskiej lub spadkowej (po 5 drużyn w każdej z grup) i tam rozegrają ponownie mecz w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań – 9 w sezonie zasadniczym plus 4 w grupie mistrzowskiej lub spadkowej), przy czym każda drużyna po podziale na grupy zachowuje swoją zdobycz punktową z sezonu zasadniczego.

  2. Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce w grupie mistrzowskiej, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.

  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce w grupie mistrzowskiej rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła siódme miejsce w pierwszej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo do gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.

  4. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie piąte miejsce w grupie spadkowej w kolejnym sezonie zostanie zakwalifikowana do trzeciej ligi.

  5. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie czwarte miejsce w grupie spadkowej rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła drugie miejsce w trzeciej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.

3 liga

  1. Drużyny rozgrywają mecze w systemie mecz + rewanż (łącznie 14 spotkań).

  2. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie pierwsze miejsce otrzyma prawo gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.

  3. Drużyna, która na koniec sezonu zajmie drugie miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła czwarte miejsce w grupie spadkowej w drugiej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.

Postanowienia końcowe

Drużyny, w sezonie Jesień’20 zostaną przyporządkowane do poszczególnych lig na podstawie wyników osiągniętych w poprzednim sezonie lub w przypadku nowych drużyn, po konsultacji oraz według subiektywnej oceny Organizatora.

Matchday #11

Za nami szalony wieczór, podczas którego doszło do obrazków, które my oraz główni bohaterowie tego spektaklu (Volley Gdańsk oraz Speednet) będziemy wspominać przez długi czas. Mimo, że w pozostałych spotkaniach też sporo się działo to jednak pierwszoligowy hit był kwintesencją sportowych i pozaboiskowych emocji. Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier!

Speednet 2 – Range Soft VT 0-3 (8-21; 16-21; 9-21)

Do momentu meczu, na pięć rozegranych spotkań, Speednet zdołał urwać swoim rywalom punkt zaledwie raz. Stało się tak w starciu z Wirtualną Polską, z którą z kolei w poniedziałek Range rozprawił się w stosunku 3-0. Nie ma się co oszukiwać, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że o powtórzenie wyczynu z meczu z WP będzie Speednetowi bardzo trudno. W obecnym tygodniu sytuacja w tabeli się dość mocno wykrystalizowała i w przypadku kilku drużyn można łatwo ocenić, o jakie cele walczą. Jeśli chodzi o ‘Stranierich’ to ich ambicje sięgają wyłącznie zwycięstwa w lidze. Odnosimy wrażenie, że każdy inny wynik będzie odebrany przez nich jako katastrofa, której ekipa Mykoli Kisa za wszelką cenę będzie chciała uniknąć. Samo spotkanie zaczęło się wyśmienicie dla ‘Żółto-czarnych’, którzy zdawali się realizować plan nakreślony przed meczem. Range Soft już na początku wypracował sobie przewagę, którą z czasem tylko powiększali. Drużyna spisywała się kapitalnie na zagrywce, z którą potężne problemy mieli ‘Różowi’. W trakcie całego meczu aż trzynastokrotnie podnosili ręce w geście triumfu po tym, gdy jeden z ich zawodników znajdowali sposób na to, by oszukać rywali. Pod tym kątem świetnie spisywali się Selvam Bavidhram, Yuriy Potiekhin czy Rafał Środa, którego w ostatnim czasie widujemy na… rozegraniu. Wracając do meczu to poza pierwszym setem Range zdusił rywala również w ostatnim, kiedy wygrał do dziewięciu. Najbardziej wyrównaną partią była ta środkowa, w której do połowy seta obserwowaliśmy wyrównaną walkę. Ostatecznie partia ta padła łupem Range Soft VT. Po spotkaniu gracze drużyny mogli szybko odpalać przeglądarkę, aby sprawdzić, czy udało im się wyprzedzić Allsix by Decathlon. Tym razem się nie udało. O tym, że prowadzą gracze ze sklepu sportowego decyduje stosunek małych punktów, w których Allsix jest lepszy o cztery oczka. To pokazuje tylko jak istotna jest dosłownie każda piłka w meczu.

AXIS – 3city4students 3-0 (21-12; 21-13; 21-11)

Gdybyśmy napisali o udanym początku sezonu w kontekście drużyn AXIS oraz 3city4students stracilibyśmy jakąkolwiek wiarygodność. Do spotkania przystąpiły bowiem drużyny, które sumarycznie – w siedmiu spotkaniach wygrały zaledwie raz. Sztuka ta udała się graczom Fabiana Polita – AXIS. Niezależnie od tego, która drużyna wygrałaby środowy mecz to całkowicie zmieniłaby się optyka na bieżący sezon. Pierwszy set rozpoczął się od trzypunktowego prowadzenia Czerwonych, którzy z czasem nie stracili rezonu, a każdy kolejny punkt umacniał ich w przekonaniu, że są w stanie tego dnia zgarnąć pełną pulę. W pierwszym secie był co prawda moment, w którym ‘Studenci’ zaczęli gonić swojego rywala, byli już naprawdę blisko (14-12 dla AXIS), ale sytuacja przypominała raczej tę, którą znamy z życia codziennego. Tę, w której jesteśmy naprawdę blisko osiągnięcia jakiegoś celu, a później los płata nam figla i zadajemy sobie pytanie ‘czemu zawsze nas to spotyka?’ Od tej chwili do końca seta grała już tylko ekipa mająca siedzibę na ulicy Kartuskiej w Gdańsku. Set zakończył się do dwunastu i stało się jasne, że pogłoski o śmierci AXIS były przedwczesne. Jakby tego było mało, pacjent ni stąd ni zowąd zamienił się z gościa podłączonego pod respirator w ancymona, który za nic miał wrzaski lekarzy, odpiął się od aparatury i jak gdyby nigdy nic wyszedł ze szpitala. Tam już w pełni zdrowy i pełen wigoru ograł bez problemu Studentów w kolejnych odsłonach do trzynastu i do jedenastu. Tak, proszę Państwa, to był prawdziwy pokaz mocy ‘Czerwonych’, którzy z siedmioma oczkami plasują się na siódmej pozycji. Czy ta okaże się dla nich szczęśliwa, dowiemy się już niebawem.

Straż Pożarna Gdańsk – Epo-Project 0-3 (13-21; 12-21; 15-21)

W Straży Pożarnej chyba zamontowano ostatnio drzwi obrotowe. Do drużyny dołączył po rocznej absencji Karol Masiul, ale po raz kolejny w tym sezonie zabrakło między innymi Mateusza Pytla czy Przemysława Grzesiaka. Jeśli chodzi o drużynę Epo-Project to po raz kolejny stawili się w tak szerokim składzie, że zdołaliby rywalizować na dwóch boiskach jednocześnie. Mimo faktu, że istniała obawa o to czy w meczu przeciwko ‘Mundurowym’ nie zabraknie etatowych rozgrywających to finalnie do hali Ego Areny dojechało dwóch, z czego jeden – Daniel Bąba urządził sobie w spotkaniu festiwal udanych kiwek. Przechodząc do ogółu to nie da się ukryć, że ‘Zieloni’ chcieli wygrać spotkanie w stosunku 3-0. Tylko taka wygrana pozwoliłaby im utrzymać dosyć bliski dystans, który dzieli ich od lidera rozgywek – Omida Team. Jak widać, o mobilizację nie było trudno, co drużyna udowadniała od pierwszego gwizdka sędziego. Strażacy w pierwszym secie stawiali opór tylko do połowy jego trwania. Przy stanie 11-9 dla Epo gracze z Żukowa byli zmuszeni do wzięcia czasu, bowiem mieli pewne wątpliwości dotyczące swojego ustawienia. Przerwę te spożytkowali również na inne cele, co było widoczne już od pierwszej piłki. Od tego momentu Strażacy zdołali zdobyć jeden punkt, przy sześciu ugranych przez swoich rywali. Wypracowana przewaga nie została przez Epo roztrwoniona i set zakończył się ich wygraną do 13. W drugim gracze Przemka Walczaka zaprezentowali się jeszcze lepiej – tym razem wygrywając do 12. W drugiej części tej partii mieliśmy zmianę – iście zadaniową. Na parkiet, a raczej za linię zagrywki wszedł borykający się z kontuzją rozgrywający Michał Długozima, lecz nie przyniosło to oczekiwanego skutku punktowego. Tak czy inaczej, drużyny po chwili przystąpiły do trzeciego seta, w którym Straż zaprezentowała się najlepiej od początku tego meczu. Mimo tego faktu, drużyna Epo była tego dnia po prostu z innej półki i mogła się cieszyć z wygranej za trzy punkty.

Speednet – Volley Gdańsk 1-2 (18-21; 21-17; 26-28)

Czy ktoś do cholery może nam wytłumaczyć to, co działo się przed, w trakcie i po spotkaniu Speednetu z Volleyem? W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że przed sezonem wydawało nam się, że bezpośredni pojedynek między drużynami może zadecydować o tym, kto będzie mistrzem. Dodaliśmy również fragment o tym, że plany te były chyba jednak na wyrost, bowiem o ‘Różowych’ w obecnym sezonie mówiło się najczęściej w kontekście wciąż niewykorzystywanego potencjału. Zaznaczyliśmy jednak, że Speednet nie stoi na straconej pozycji, bowiem w ostatnim czasie notuje tendencję zwyżkową. Ponadto Volley w obecnym sezonie jak wygrywa, to najczęściej przy okazji traci punkty. Zostawmy już zapowiedzi, bo je zapewne zdążyliście już przeczytać. Sam mecz od początku był bardzo wyrównany. Wiecie jak to jest, nawet jeśli poziom sportowy i forma drużyn nie jest najwyższa to jeśli mecz jest wyrównany i zacięty, ogląda się go znacznie lepiej. Gdy dodamy do tego nutkę pikanterii w postaci kontrowersji to mamy już kawał meczu. Gdy spotkanie zmierza w kierunku zapisania się w historii SL3 jest już rewelacyjnie. Nie boimy się napisać, że uważamy ten mecz pod wieloma względami za najlepszy w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Rozemocjonowanych graczy obu drużyn słychać było w okolicy Wejherowa i istniało realne zagrożenie, że okoliczni mieszkańcy z Żabianki zadzwonią na policję, aby uprzejmie donieść, że mimo zakazu w Ergo Arenie odbywa się jakiś koncert. Zaczęło się dość niemrawo, emocje były budowane wprost proporcjonalnie do upływających minut, by na końcu doszło do prawdziwej erupcji wulkanu. Pierwszą odsłonę wygrał faworyt – Volley Gdańsk, który zdołał odjechać ‘Programistom’ w końcówce seta. Druga odsłona to ponownie walka o każdą piłkę. Wśród zawodników obu drużyn widać było ogromną determinację i poświęcenie. Symbolem tych słów stała się akcja przy stanie 10-10 gdy środkowy Speednetu – Grzegorz Gnatek, próbując obronić piłkę, która nieuchronnie zmierzała w okolice trybun, wbiegł z ogromną prędkością po schodkach i tylko sobie znanym sposobem zdołał ją odbić. Mimo, że jego koledzy nie zdołali zdobyć z tego punktu to moment ten był dość szczególny. Od tej sytuacji graczom Speednetu zaczęło wychodzić wszystko i zdołali wypracować sobie kilkupunktową przewagę, której już nie wypuścili i wygrali drugą partię do 17. Był to mniej więcej moment, w którym połowa składu miała już chrypę, po której ciężko było zrozumieć wypowiadane przez nich słowa. O wygranej musiał zadecydować trzeci set.  Ten zaczęli lepiej Programiści i każdy punkt przybliżał ich w stronę wymarzonej wygranej. ‘Programiści’ wykorzystywali fakt, że w Volley coś się zacięło i stopniowo powiększali swoją przewagę. Każdy punkt zdobyty przez ‘Różowych’ sprawiał, że odnosiło się wrażenie, że hala zaraz eksploduje. To, co wyprawiał w środowy wieczór środkowy Grzegorz Gnatek było prawdziwym mistrzostwem świata. Gdy na tablicy wyników mieliśmy 14-9 trener drużyny Speednet – Mateusz Urbanowicz pokrzykiwał do swoich podopiecznych, że wystarczy zdobyć zaledwie siedem punktów. Wystarczyłoby, że drużyna grałaby od tego momentu punkt za punkt. Zadanie wydawało się tak proste, a równocześnie bardzo trudne. Tym bardziej, że po drugiej stronie siatki znajdował się Daniel Koska, który rozgrywał świetny mecz. Nie mylił się i jeśli piłka przeszła na stronę Volleya, można było być pewnym, że zaraz nastąpi egzekucja. Mimo, że Speednet roztrwonił sporą przewagę to w końcówce stanęli przed dwiema szansami na postawienie kropki nad ‘i’ i sprawienie, że dla Volleya licznik zwycięstw z rzędu biłby od nowa. Taki scenariusz był dla ‘Żółto-czarnych’ nie do zaakceptowania i po chwili to oni kilkukrotnie mieli piłki meczowe. Jeśli wydaje Wam się, że to koniec emocji to jesteście w ogromnym błędzie. To, co wydarzyło się przy stanie 27-26 dla Volley sprawiło, że emocje sięgnęły zenitu. Po ataku jednego z graczy Volley Gdańsk piłka poszybowała za linię ograniczającą boisko, co wywołało, po raz kolejny, fale sejsmiczne w Wejherowie. W tym momencie sędzia wskazał, że piłkę w bloku dotknął jeden z zawodników Speednetu i przyznał punkt dla Volleya, co wzbudziło bardzo duże oburzenie wśród ‘Programistów’. W tym momencie chcielibyśmy abyście dobrze nas zrozumieli w kontekście dalszych wydarzeń, które miały miejsce. Jako Redakcja i Organizator w jednym, przed pierwszym sezonem uznaliśmy, że nie będziemy ingerować w decyzje sędziowskie i konsekwentnie się tego trzymamy. Inna kwestia jest taka, że biegając z aparatem, dokładnie tej sytuacji nie widzieliśmy. Gdy Volley cieszył się już z wygranego meczu, nastąpiła bezprecedensowa sytuacja, w której sędzia, która zakończyła już swoje spotkanie podeszła do sędziego meczu i po konsultacji ten poprosił graczy Volley o powrót na boisko, zarządził bowiem powtórkę akcji. Patrząc na to z boku, nie zazdrościliśmy sędziemu, bowiem obojętnie jakiej decyzji by nie podjął, spotkałoby się to z ogromną krytyką jednej z drużyn. Ostatecznie, po chwili Przemysław Wawer zdobył punkt, który tym razem nie budził żadnych kontrowersji i Volley mogło się cieszyć z trzydziestego trzeciego zwycięstwa z rzędu! Niebywałe. Kończymy tę najdłuższą w historii naszej ligi relację wyrażając nadzieję, że podobnie emocjonujące spotkania jeszcze przed nami.

AVOCADO friends – DNV GL S*M*A*S*H 2-1 (21-11; 19-21; 21-17)

Biorąc pod uwagę fakt, że zawodnicy DNV GL S*M*A*S*H porozjeżdżali się po Polsce w związku z długim weekendem, spory ból głowy miał kapitan tej drużyny – Stanisław Paszkowski. Do końca nie było bowiem wiadomo, ilu zawodników wystąpi w ekipie ‘Białych’ oraz którzy z nich będą do dyspozycji kapitana. Żartobliwie można powiedzieć, że do ostatniej chwili była to tajemnica strzeżona równie mocno jak receptura coca-coli i zdaje się, że odpowiedź na to pytania znał jedynie wspominany wcześniej kapitan drużyny. Jako potwierdzenie tych słów niech poświadczy fakt, że kilkanaście minut przed spotkaniem lider DNV – Sebastian Pietras stwierdził, że sam do końca nie wie z kim przyjdzie mu dziś walczyć ramię w ramię przeciwko niepokonanej jak dotąd ekipie ‘Wegan’. Karty zostały odkryte tuż przed spotkaniem i jeśli jesteśmy już przy tej nomenklaturze to powiemy, że gracze Ci nie byli zwykłymi waletami, a bardziej przypominali jokerów. Do protokołu meczowego zostali dopisani Przemysław Mieronowicz, który w trójmiejskim światku siatkarskim znany jest z występów w drużynie KAR-LAB oraz Marek Rostek, spod którego trenerskich skrzydeł wiedzę i umiejętności swego czasu czerpał nasz ekspert – Maciej Kot. Mimo tych niewątpliwych wzmocnień to ‘Weganie’ w pierwszym secie rządzili i po raz kolejny udowodnili, że miejsce które obecnie zajmują nie jest dziełem przypadku. Prawdziwa rywalizacja zaczęła się od drugiego seta, w którym pazur pokazali gracze DNV GL S*M*A*S*H. Partia rozpoczęła się od wyniku 5-1 dla DNV i podobna przewaga była utrzymywana aż do końcówki, w której zrobiło się naprawdę gorąco. Mimo faktu, że Gdynianie wygrywali 18-12, zaczęli seryjnie gubić punkty i było naprawdę blisko tego, aby ‘Weganie’ odrobili tę dużą stratę. Ostatecznie seta wygrali gracze Stanisława Paszkowskiego 21-19. W trzeciej odsłonie po ‘Czarnych’ widać było ogromną mobilizację do tego, aby uniknąć pierwszej porażki w sezonie. Ostatecznie sztuka ta się udała, gracze AVOCADO wygrali seta do 17, choć trzeba przyznać że nie była to dla nich łatwa przeprawa. Najlepszym graczem tego spotkania, po raz pierwszy w tym sezonie, został przyjmujący AVOCADO – Łukasz Czajkowski.

Letni Gdańsk – 3city4students 3-0 (21-11; 21-19; 21-11)

Znacie ten moment, w którym odczuwacie ogromną satysfakcję po tym, jak wygłosicie dość kontrowersyjną tezę, po której ludzie spoglądają w Waszym kierunku jak na przygłupa, a na sam koniec wychodzi na Wasze? Tak, właśnie odczuwamy taką satysfakcję. Nie dlatego, że ‘Studenciaki’ po raz kolejny musiały uznać wyższość rywali, ale dlatego, że mieliśmy nosa co do drużyny Letniego Gdańska. Gdy po nieudanym początku sezonu z uporem maniaka twierdziliśmy, że widzimy w ekipie ogromny potencjał, obawialiśmy się, że środowisko graczy zastosuje wobec nas ostracyzm. Inna kwestia jest taka, że nie pomagali nam sami gracze Letników, którzy miewali w lidze momenty, w których wyglądali jakby do baku ich super sportowego samochodu ktoś zamiast benzyny wlał diesla. Po szybkiej akcji w serwisie samochodowym nadal są w grze. Poza tym, ich gra jest najzwyczajniej w świecie przyjemna dla oka, a i strefa mentalna wydaje się być na pułapie, do którego niektóre drużyny jeszcze nie dojechały. Ta kombinacja sprawia, że póki co nie widzimy sufitu dla Letników i ekipa ta jest na bardzo dobrej drodze do grupy mistrzowskiej. W spotkaniu przeciwko ‘Studentom’ zagrali na wysokim poziomie i wyłączając drugiego seta, nie pozwolili swoim rywalom na zbyt wiele. Do puli dokładają trzy oczka, co winduje ich na wysokie – trzecie miejsce w tabeli. Oczywiście nie jest prawdą, że ekipa Michała Mysłka miała za przeciwnika chłystka. ‘Studenci’, szczególnie w drugim secie potwierdzili, że drzemie w nich spory potencjał i są w stanie powalczyć nawet z ligowymi tuzami. Na pocieszenie napiszemy, że ekipa Dawida Piankowskiego rywalizowała już z czterema drużynami z TOP5 i teoretycznie łatwiejsze mecze dopiero przed nimi. Po takim zahartowaniu, o punkty jesteśmy spokojni.

Matchday #10

Przy okazji kilku wtorkowych spotkań emocje były tak wielkie, że gdybyśmy mieli zliczyć wszystkie żółte i czerwone kartki tego dnia, zajęłoby nam to trochę czasu. W ostatnim czasie nasze rozgrywki sprawiają, że sędziowie mają tu poligon doświadczalny. We wtorek swoje mistrzowskie aspiracje potwierdziły drużyny Volley Gdańsk, Omida Team, AVOCADO friends czy Allsix by Decathlon. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Zmieszani – Team Spontan 1-2 (21-18; 14-21; 12-21)

Jedno z najbardziej prestiżowych spotkań w drugiej lidze zaczęło się lepiej dla graczy Piotra Raczyńskiego – Team Spontan. ‘Spontaniczni’, zgodnie z tym co pisaliśmy w zapowiedziach, wyszli na parkiet w pełni zmobilizowani. Gdybyśmy kilka tygodni temu mieli wskazać faworyta meczu, bez wahania powiedzielibyśmy, że są to Zmieszani. Od tego czasu sporo się jednak zmieniło, o czym świadczy fakt, że’ Spontatniczni’ przystąpili do meczu dzień po wygranej przeciwko SV INVICTA, która to pokonała wcześniej Zmieszanych. Kierując się logiką oraz aktualną formą można było przypuszczać, że to ‘Pomarańczowi’ będą faworytem pojedynku. Zgodnie z tym co napisaliśmy, ‘Spontaniczni’ zaczęli bardzo mocno. Na początku prowadzili już 11-5, ale z czasem w ich szeregi wkradło się rozluźnienie, co tak doświadczona ekipa jak Zmieszani potrafi wykorzystać. Tak było i tym razem i po chwili z wyniku 11-5 zrobiło się 12-12. Od tego momentu pałeczkę przejęli gracze Edyty Woźny, a zwieńczeniem tego seta była końcówka, gdzie w tylko sobie znany sposób piłkę obronił najpierw Kuba Wałdoch, a po chwili Marcin Gorlikowski, by po chwili Jacek Kujałowicz zadał rywalom cios, który kosztował ich utratę punktu. W drugim secie Spontan zrobił to, czego nie udało się zrobić w pierwszym secie. Po wypracowanej kilkupunktowej przewadze ‘Spontaniczni’ trzymali swojego rywala na bezpieczny dystans. Bardzo dobrą partię rozegrał nasz ekspert – Maciej Kot, dla którego spotkanie przeciwko Zmieszanym było drugim w historii ligi zagranym na ataku. Maciej zdobył łącznie 14 punktów i po raz pierwszy w historii swoich występów cieszył się z tytułu MVP. Wracając do meczu trzeba przyznać, że Zmieszani nie mieli w drugim i trzecim secie pomysłu na rozkręcających się graczy Spontana. Drugi set do 14 a trzeci do 12 sprawia, że Spontaniczni czują się… rozczarowani. Pisząc te słowa mamy oczywiście na myśli fakt, że chcieli i mogli zgarnąć trzy punkty.

Trójmiejska Strefa Szkód – Volley Gdańsk 1-2 (21-17;17-21; 13-21)

Po spotkaniu odwiecznych rywali nie możemy narzekać. W meczu było wszystko. Nie zabrakło emocji, kontrowersji, składnych akcji czy ich zwrotów. Przed spotkaniem zastanawialiśmy się czy możliwy jest scenariusz, w którym Volley przegra pierwszy raz w lidze. Trójmiejskiej bardzo zależało, Volley nie chciał dopuścić do takiego obrotu spraw, co złożyło się na to, że mobilizacja w obu zespołach była na bardzo wysokim poziomie. Mecz lepiej zaczęli gracze Volley. Po trzech asach serwisowych Michała Pysza, Patryk Pleszkun zmuszony był wziąć czas. Nie wiemy jakich słów użył kapitan, ale od tego momentu Trójmiejska weszła na całkiem inny poziom. Po chwili z wyniku 3-7 zrobiło się 11-11, by za moment ‘Niebiescy’ wyszli na prowadzenie, które zostało przypieczętowane atakiem Dominika Błońskiego. TSS wygrał tego seta do 17 i trzeba przyznać, że szczególnie w drugiej części seta prezentował się wybornie. Nie będziemy po raz setny chwalić Wojtka Ingielewicza, ale to, co wyrabiał w pierwszej części meczu sprawia, że nie wykluczamy wprowadzenia kontroli antydopingowej. Żal tylko tego, że kibicie nie mogą oglądać tych popisów na żywo. Drugi set zaczął się tak, jak skończył się pierwszy. Lepszą grą ekipy Patryka Pleszkuna. Do połowy partii ‘Trójmiejscy’ prowadzili i w powietrzu czuć było, że kroi się coś wielkiego. Niestety dla nich, ekipa Volley postanowiła zrobić wielkie wietrzenie i zaczęła w końcu grać na miarę swoich możliwości. Co ciekawe, ich lepsza gra zbiegła się z momentem, w którym czerwoną kartką ukarany został Przemysław Wawer. Nie minęło nawet pięć minut, a po drugiej stronie siatki żółtą kartką ukarany został libero TSS – Dawid Kopczyk. Oczywiście te słowa nie oddadzą atmosfery panującej w spotkaniu, ale musicie nam uwierzyć na słowo, że mniej więcej w połowie drugiego seta na boisku nr 2 niemal wrzało. Atmosferę tę lepiej okiełznali ‘Żólto-czarni’, którzy wygrali do 17. W trzecim secie potwierdzili, że grają jak na mistrza przystało. Wygrali do trzynastu, a cały mecz 2-1. Na koniec napiszemy mało polityczną rzecz. Mimo niesportowych zachowań, spotkanie to oglądało się naprawdę przyjemnie.

Craftvena – DCT Gdańsk 2-1 (16-21; 21-12; 21-15)

Pomimo faktu, że drużyna zanotowała we wtorkowy wieczór trzecią wygraną z rzędu, nie zmieniło to ich pozycji w tabeli. Wpływ na taki stan rzeczy miały rozmiary zwycięstwa nad drużyną DCT Gdańsk. Zamiast wymarzonych trzech punktów są zaledwie dwa i widać pewną zależność. Jeśli Craftvena wygrywała to czyniła to zazwyczaj właśnie w stosunku 2-1. Wyjątkiem było ostatnie spotkanie z czerwoną latarnią ligi – Speednetem 2. Mecz rozpoczął się dla ‘Kontenerowców’ wybornie. Mimo braku jednego z liderów drużyny – Adama Piotrowskiego godnie zastąpił go debiutujący w składzie Bartosz Wyczołek i DCT wychodziło w pierwszym secie wszystko. Wyglądali bardzo dobrze, zarówno w obronie jak i w ataku. Jakby tego było mało, bardzo dobrze prezentowali się również na zagrywce. Gdy te wszystkie elementy złożymy do kupy to nie można mieć innego rezultatu niż wygrana pierwszego seta. Po prostu, w drużynie w pierwszej odsłonie brakowało wąskiego gardła, dzięki czemu do ligowej tabeli mogli dopisać jedno oczko. To, co nas od pewnego czasu zastanawia to fakt,  że zespół jest w stanie rozegrać w kilkunastominutowym odstępie dwa tak różne sety. Jako modelowy przykład można podać dwie pierwsze odsłony meczu Craftveny z DCT. W przeciwieństwie do pierwszego seta, tym razem to DCT nie miało za dużo do powiedzenia. Byli zaledwie tłem dla swojego rywala, który ni stąd ni zowąd przypomniał sobie jak się gra w siatkówkę i wygrał seta do 12. Trzecia odsłona była dość nietypowa. ‘Kontenerowcy’ prowadzili na początku 5-1, by po chwili zrobiło się 5-11. Ogromny wkład w takie odrobienie wyniku miał Krzysztof Lewandowski, który swoją zagrywką odebrał ‘Kontenerowcom’ chęć grania. Słaby fragment zdołał po pewnym czasie przełamać Bartosz Wyczołek, ale efekt był podobny do tego, jakim jest użycie antyperspirantu na spocone pachy. Na pewne kroki było już za późno i ‘Rzemieślinicy’ spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca.

PROtotype Volleyball – Omida Team – 0-3 (17-21; 15-21; 18-21)

Nie będziemy Was czarować. Po tym, jaką formę w ostatnim czasie osiągnęła drużyna Omida Team, nie mogliśmy się spodziewać innego wyniku. Obecnie drużyna ‘Logistyków’ wygląda jak Lambo na ulicach Dzierżoniowa – nie da się obok niej przejść obojętnie. Omida przejęła inicjatywę od początku meczu i w zasadzie pomimo chwilowego zastoju i utraty prowadzenia można powiedzieć, że kontrolowali przebieg partii i zasłużenie wygrali do 17. Kolejne odsłony ‘Logistycy’ wygrywali do 15 i 18, a całość meczu można podsumować frazesem, że wygrała drużyna lepsza. Ekipa z Olivia Business Centre wygrała spotkanie zasłużenie i znajduje się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Pojedynek z Prototype nie był dla nich szczególnym wysiłkiem, ale przechodząc do indywidualności to gracze Konrada Gawrewicza z pewnością zapamiętają Michała Markiewicza. Zawodnik ten, pomimo przegranego spotkania, rozegrał swój najlepszy mecz w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W pojedynku z Omidą zdobył 18 punktów i co ważniejsze atakował z niemal stuprocentową skutecznością. Nie ma co owijać w bawełnę. Ten indywidualny występ był wybitny. Prawdopodobnie te słowa nie spodobają się pozostałym graczom ‘Transformersów’, ale gdyby reszta zaprezentowała chociaż połowę z tego, co we wtorkowy wieczór pokazał Markus to jesteśmy przekonani, że Omida miałaby ogromny problem z wygraną. Jeśli jesteśmy przy indywidualnościach to nie sposób nie wspomnieć o ciekawym pojedynku, który obserwowaliśmy podczas meczu. Mowa tu oczywiście o środkowych. Na każdy atak Karola Grajewskiego, po chwili odpowiadali czy to Konrad Gawrewicz czy… były zawodnik Prototype Łukasz Karbowniczek. To właśnie on sprawił byłym kolegom z drużyny ‘fantastyczny prezent’, w sposób oczywisty przyczyniając się do zwycięstwa Omidy i zostając najlepszym graczem meczu.

Straż Pożarna Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team 0-3 (14-21; 11-21; 16-21)

Nie ukrywamy, że spodziewaliśmy się bardziej wyrównanego spotkania. Nic bardziej mylnego. Drużyna dowodzona przez Ryszarda Nowaka miała widocznie dosyć ligowych upokorzeń i w starciu z ‘Mundurowymi’ zaprezentowali zupełnie inną niż dotychczas siatkówkę. Jest takie powiedzenie, które ktoś wymyślił wiedząc, że kiedyś dojdzie właśnie do tego meczu: ‘miłe złego początki’. Strażacy na początku meczu wyglądali na ekipę, która tanio skóry nie sprzeda, co zwiastowało, że będzie to wyrównane spotkanie. Od wyniku 10-10 zaczęła grać już tylko jedna drużyna i stan ten utrzymywał się praktycznie do końca spotkania. Pierwszy set zakończył się wynikiem 21-14 dla BES-BLUM i drużyny po zmianie stron, mogły przystąpić do drugiego seta. W tym, różnica pomiędzy oboma zespołami jeszcze bardziej się uwypukliła. ‘Mundurowi’ popełniali w tej partii tyle błędów własnych, że w połączeniu z dobrą i skuteczną grą na siatce swoich rywali mieli mniej więcej takie szanse jak czternastoletni chłopak na zostanie lekarzem medycyny. Cudu tu nie było, Straż nie wcieliła się w rolę Doogiego Howsera. Drugi set zakończył się wynikiem 21-11 dla BES-BLUM, a jakże – po błędzie własnym Strażaków. Przez chwilę wydawało nam się, że scenariusz tego spotkania będzie dla Strażaków podobny do tego, który nakreślili w meczu z Trójmiejską Strefą Szkód. Tam, po nieudanych dwóch pierwszych setach drużyna odmieniła losy spotkania i zdołała na koniec wygrać choć jeden punkt. Tym razem było inaczej i ‘Mundurowi’ ponownie musieli uznać wyższość ekipy Ryszarda Nowaka. Set zakończył się wynikiem 21-16 i cały mecz w stosunku 3-0 dla BES-BLUM Kraken Team, który dzięki wygranej za trzy oczka awansował z przedostatniej lokaty w tabeli na… czwarte miejsce.

Letni Gdańsk – Mental Block 3-0 (21-11; 21-4; 21-14)

Drużyny, które grają w lidze troszkę dłużej dobrze nas już znają. Wiedzą, że zamiast raz pochwalić wolimy dwa razy przyłożyć, co finalnie ma doprowadzić do tego, że drużyna nie osiądzie na laurach, tylko jak zdolny uczeń zostaje skarcona po to, by wzięła się do pracy. Tym razem nie zamierzamy się pastwić nad Mentalem u których coś się ewidentnie zaBLOCKowało. Mając na uwadze to, co działo się przed, w trakcie oraz po spotkaniu musimy sparafrazować słowa jednego z udanych coverów Roda Stewarta. ‘Someone told me long ago, there’s calm before the storm’. Przed spotkaniem owszem, spodziewaliśmy się, że to ‘Letnicy’ będą faworytem meczu, jednak styl oraz rozmiar tego zwycięstwa nas zaskoczył. Tuż przed początkiem spotkania drużyny nie szczędziły sobie miłych słów i generalnie panowała bardzo pozytywna atmosfera. To oczywiście nie zmieniło się w trakcie spotkania i szacunek pomiędzy rywalami był godny odnotowania. Patrząc jednak na aspekty stricte sportowe, nie dało się nie zauważyć, że ‘Letnicy’ nie będą się litować nad swoim rywalem. Uznali, że jeśli można ograć rywala do czterech to trzeba to wykorzystać. Gracze w granatowych trykotach co rusz posyłali grzmoty i poza tym, że byli skuteczni to dodatkowo nie popełniali błędów. Nawet gdy prowadzili kilkunastoma punktami byli skoncentrowani jak neurochirurg pochylający się nad operowanym właśnie mózgiem. Tyle o samym meczu. Letnicy wygrywają trzy sety. Do 11, do 4, i do 14. Patrząc tak po ludzku, bardzo szkoda nam ‘Mentalistów’. Już po poprzednim spotkaniu drużyna na parkingu długo analizowała przyczyny porażki, więc zakładamy że tym razem również się bez tego nie obyło. Na koniec zamienimy się na chwilę w motywatora i napiszemy, że Mental powinien sobie wziąć do serca, że droga do sukcesu jest zawsze w budowie.

SV INVICTA – AVOCADO friends 1-2 (13-21; 17-21; 23-21)

Na drugoligowy hit pomiędzy SV INVICTĄ a AVOCADO friends patrzyło się całkiem przyjemnie. Nie ukrywamy, że przed spotkaniem zastanawialiśmy się, jak na tle środkowych Mikołaja Kohnke i Przemysława Motyki wypadnie lider klasyfikacji zdobytych punktów w drugiej lidze – Mateusz Nowik. Ostatecznie, mimo, że gracz ten był na rozgrzewce, po chwili ubrał się i oglądał poczynania swoich partnerów z boku. Na szczęście nie była to kontuzja, a sprawa wewnątrz drużyny. Możemy się jedynie domyślać jak potoczyłoby się spotkanie gdyby zagrał ten rewelacyjny zawodnik. Tego się już nie dowiemy, ale to, czego jesteśmy pewni to fakt, że drużyna musi się zmierzyć ze swoimi demonami. Gdy w ekipie dochodzi do jakichś tarć czy zgrzytów to efekt mamy taki jak w pierwszym secie. W nim AVOCADO było zespołem o klasę lepszym. Przewaga, którą wypracowali na początku była sukcesywnie powiększana. Marcin Makurat i Patryk Okulewicz byli bezwględni i pomogli drużynie w pokonaniu rywali do 13. W drugiej odsłonie INVICTA zaczęła grać na miarę swojego potencjału. Sygnał do ataku dał najlepszy po stronie INVICTY – Radosław Konieczny. Jego zespół zdołał sobie wypracować kilkupunktową przewagę i przez dłuższy czas wydawało się, że o wygranej w meczu zadecyduje ostatni set. Gracze INVICTY zapewne do chwili czytania tego podsumowania zastanawiają się, jak mogli roztrwonić taką przewagę. Prowadzili już 14-8, by ostatecznie przegrać seta do 17. Myślimy, że poza wolą wygranej przez ‘Wegan’ swoje zrobiły nerwy w drużynie INVICTY. Po raz kolejny w tym sezonie kartką ukarany został jeden z graczy. Jakby tego było mało zawodnicy zaczęli mieć do współpartnerów pretensje, a jak wiadomo, nie jest to najlepszy budulec silnej drużyny. Finalnie AVOCADO dogoniło rywala, a następnie wykorzystało okazję i cieszyło się z wygranej drugiej partii. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i ‘Weganie’ mieli chrapkę na wygranie trzeciej odsłony, która była najbardziej wyrównana z całego spotkania. Pod koniec seta, przy grze na przewagi doszło do niemałej sędziowskiej kontrowersji, po której drużyna Sławomira Cichosza uniosła ręce w geście radości po ugraniu jednego punktu. AVOCADO friends wciąż jednak pozostaje jedyną drużyną w drugiej lidze, która nie zaznała goryczy porażki.

Wirtualna Polska – Allsix by Decathlon 0-3 (14-21; 8-21; 16-21)

Aby przedłużyć swoje mistrzowskie aspiracje drużyna Decathlonu ze wszelką cenę chciała wygrać spotkanie w stosunku 3-0. Do meczu przystąpili po sporym rozczarowaniu, jakim była przegrana z drużyną Portu Gdańskiego. Przed meczem zastanawialiśmy się, jak na ekipę wpłynie ponowna absencja Aleksandra Bochana. Do składu wrócili natomiast między innymi Patryk Gelo czy Paweł Woźniak. Mimo tego, mecz lepiej rozpoczęli ‘Biało-czerwoni’, którzy po asie serwisowym najlepszego w tym sezonie gracza WP – Łukasza Rosy prowadzili 8-6. Po dobrym fragmencie ‘Wirtualnym’ zdarzył się bardzo długi przestój dzięki czemu, po chwili Allsix by Decathlon zdobył pięć punktów i wyszedł na prowadzenie 11-8. Bardzo duża w tym zasługa świetnej zagrywki Patryka Gelo, z którą ‘Wirtualni’ mieli spore problemy. Od tego momentu inicjatywę przejęli gracze ze sklepu sportowego, którzy nie pozwolili swoim rywalom na zbyt wiele, a dodatkowo ’Wirtualni’ popełniali sporo błędów własnych. Drugi set przebiegał podobnie jak końcówka tego pierwszego – pod dyktando graczy Rafała Liszewskiego. Decathlon ponownie spisywał się wybornie na zagrywce, a ‘Wirtualni’ nie mieli pomysłu jak temu zaradzić. Gdybyśmy ten set mieli przenieść na boiska piłkarskie to napisalibyśmy, że był to mecz do jednej bramki. Allsix wygrało tę partię do ośmiu i była to najbardziej dotkliwa porażka drużyny WP w jednym secie w obecnym sezonie. Taka sytuacja sprawiła, że w WP wstąpiły nowe moce i w trzeciej odsłonie prezentowali się już znacznie lepiej. Na zagrywce tym razem świetnie radził sobie kapitan drużyny WP – Jędrzej Matla, który zdobył aż pięć punktów w tym elemencie i pod tym kątem był to jego najlepszy wieczór w historii występów w SL3. Mimo tego, Wirtualni nadal nie potrafili przeciwstawić się graczom ze sklepu sportowego i ponownie musieli uznać ich wyższość. MVP spotkania został został Paweł Woźniak i duża w tym zasługa, a jakże – dobrej zagrywki.

Zmieszani – 3city4students 3-0 (21-16; 21-16; 21-12)

Spotkanie przeciwko Studentom było drugim, do którego we wtorkowy wieczór przystąpili Zmieszani. Do meczu doszło po sytuacji iście bezprecedensowej. Zmieszani przegrali dwa ostatnie spotkania z rzędu, co wcześniej nigdy im się nie zdarzyło. Jakby tego było mało, w całym poprzednim sezonie przegrali również dwukrotnie, ale te porażki były rozłożone na cały ich występ w lidze. Podobnie jak w poprzednim sezonie, w tym również przegrali ze Spontanem, a wszystko to działo się na boisku nr 1, na którym kilkadziesiąt minut później miało dojść do rywalizacji z 3city4students. Umówmy się, niezależnie od tego, że chwilowo Zmieszani przypominali raczej Misia Koralgola niż budzącego respekt Grizzly, nie zmieniło to faktu, kto w spotkaniu będzie faworytem. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom, że przy zdobyczy punktowej drużyny 3city widnieje zero punktów. Na inaugurację rywalizowali bowiem z ligowymi tuzami, więc zadanie było trudniejsze niż powstrzymanie się od wieczornego podjadania. Przed spotkaniem dowiedzieliśmy się, że drużynę ‘Studentów’ wzmocni trzydziestopięcioletni Dariusz Kurowski. Zawodnik ten nie jest bynajmniej studentem, a w samym spotkaniu bliżej było mu do wykładowcy. Poza tym, ‘Studenci’ zagrali naprawdę dobre, mimo iż przegrane spotkanie. Po meczu Andrzej Pikor żartował, że jeśli dalej tak pójdzie to na koniec sezonu może uda się coś wygrać. My jesteśmy o to spokojni i nos nam podpowiada, że dojdzie do tego szybciej niż się ‘Studentom’ wydaje. Zmieszani byli dziś poza ich zasięgiem. Kolejny dobry mecz rozegrali dwaj przyjaciele z boiska – Kuba Wałdoch i Michał Kocbuch. Wygrana 3-0 sprawiła, że drużyna poprawiła sobie humory po spotkaniu ze Spontanem i pozwoli im to z optymizmem spoglądać w przyszłość.

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Zanim gracze jedenastu drużyn rozjadą się po Polsce w związku z długim weekendem, postarają się poprawić sobie humory wygrywając mecze, do których dojdzie w środowy wieczór. Przygotowaliśmy sześć spotkań, w których o pierwsze punkty powalczy drużyna 3city4students. Najciekawszym meczem będzie ten pierwszoligowy, pomiędzy Speednetem a Volley Gdańsk. Ponadto, do ligi wraca najlepszy gracz pierwszego sezonu – Karol Masiul, który może pomóc Strażakom zażegnać kryzys.

Straż Pożarna Gdańsk – Epo-Project

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Po nieudanym spotkaniu przeciwko BES-BLUM Kraken Team, drużyna ‘Mundurowych’ miała niecałe dwadzieścia cztery godziny na to, aby zresetować głowy. Zadanie nie było z pewnością łatwe, bowiem wydaje nam się, że nawet w ocenie Strażaków wczorajsze spotkanie było najsłabsze w obecnym sezonie. Tak to już w życiu bywa, że jak jest pożar to trzeba dzwonić po Straż. Dziś drużynę po rocznej przerwie w SL3 wspomoże MVP pierwszego sezonu – Karol Masiul, który będzie ogromnym wzmocnieniem dla zespołu. Trzeba być ignorantem lub ślepcem żeby nie widzieć, że drużyna obecnie tej pomocy potrzebuje. Na chwilę obecną znajdują się bowiem na ostatnim miejscu w ligowej tabeli, a w perspektywie najbliższego tygodnia, poza spotkaniem z aspirującą do zajęcia minimum podium drużyną EPO, mają na rozkładzie Omidę oraz Volley Gdańsk, które zajmują odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. Póki co, pożar dopiero się zaczyna i tylko od nich samych zależy czy drużyna w porę zdoła go ugasić. Dużo będzie zależało od ich przeciwników – Epo-Project, którzy udowodnili, że jako drużyna mają totalnie dwa różne oblicza. ‘Zieloni’ potrafią zagrać tak jak w meczu z Prototype, w którym zaprezentowali się jako zespół będący w stanie ograć każdy inny w SL3. Niestety, podobnie jak na księżycu, jest też ta ciemna strona, w której gracze Przemysława Walczaka nie potrafią w żaden sposób nawiązać do nazwiska swojego kapitana i oddają mecz bez walki. Tak było chociażby w meczu przeciwko Omidzie. Zagadką jest zatem, którą twarz zaprezentuje drużyna z Żukowa.

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Epo-Project

Speednet – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko, nr 2

Przed rozpoczęciem ligi wydawało się, że spotkanie pomiędzy Speednetem a Volley będzie tym, które wyłoni mistrza sezonu Wiosna’20. Oczekiwania nie zawsze idą w parze z rzeczywistością i początek rozgrywek w przypadku ‘Programistów’ sprawił, że Speednet jest obecnie postrzegany jako drużyna, z którą można zdobyć punkty. Tak jak wspominaliśmy, początek sezonu nie należał do ‘Różowych’, którzy weszli na wyższe obroty dopiero w ostatnich dwóch spotkaniach. Na początek ekipa uporała się z Prototype Volleyball, by po czterech dniach pokonać BES-BLUM Kraken Team. Wnioski nasuwają się same i zastanawiamy się czy Speednet osiągnął już taką formę, że jest w stanie przerwać nieziemską serię wygranych spotkań z rzędu Volley Gdańsk? O to będzie piekielnie trudno, ale na szybko znajdujemy co najmniej kilka powodów, dla których może się to udać. Poza zwyżkującą formą zespołu widzimy, że dystans, który niegdyś dzielił drużynę Volley od pozostałych ekip w lidze, z czasem uległ skróceniu. Na pięć rozegranych jak dotąd spotkań żółto-czarni tylko w jednym wygrali w stosunku 3-0, a jak dobrze pamiętamy i o to w meczu z Prototype nie było łatwo. Wszystkie pozostałe mecze to wyniki 2-1 i nos podpowiada nam, że ligę w tym sezonie wygra drużyna, która będzie w stanie częściej zdobywać trzy punkty zamiast dwóch. Kolejnym czynnikiem wpływającym na to, że może dojść dziś do sensacji jest fakt, że zespół ‘Programistów’ jest dodatkowo zmobilizowany. Ewentualna wygrana z Volleyem sprawi, że firma Speednet przeznaczy pokaźną sumę na cel charytatywny. Czy 10 czerwca będzie dniem, w którym uda się ograć ‘Żółto-czarnych’?

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

AVOCADO friends – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po wczorajszej victorii nad SV INVICTĄ jedno jest pewne. AVOCADO friends ma w swoim kodzie DNA gen zwycięzcy. Mimo, że drużyna wygrała prestiżowe spotkanie, na ich twarzach próżno było szukać jakichkolwiek oznak radości. Można było zaobserwować raczej szukanie przyczyny porażki w ostatnim secie i rozpamiętywanie kontrowersji sędziowskich. Ciekawi nas to, czy od tego myślenia zawodnicy byli w stanie w ogóle w zasnąć w nocy i odpocząć przed spotkaniem z drużyną DNV GL S*M*A*S*H. Niezależnie od tego, nawet gdyby zawodnicy AVOCADO ostatni raz ucięli sobie drzemkę w okolicy majówki, to i tak wskazalibyśmy ich jako faworyta. Nie chodzi tu o słabość drużyny DNV, tylko o moc ekipy z ulicy Wajdeloty. Spoiwem łączącym obie drużyny jest postać Patryka Okulewicza, dla którego najwidoczniej nie ma różnicy, w której drużynie się znajdzie, bowiem z miejsca staje się jej liderem. Tak było, gdy Patryk grał w DNV, tak jest i teraz w drużynie AVOCADO  i wcale nie zdziwilibyśmy się, że gdyby przypadkiem trafił na plan filmowy Kosmicznego Meczu 2 i na chwilę zmienił dyscyplinę to przyćmiłby samego Lebrona, a scenarzyści w popłochu wykreślaliby kolejne wersy gotowego scenariusza. O ile w drużynie AVOCADO rozszyfrowanie składu na mecz jest zajęciem równie błahym co przełączenie kanału w TV, to w przypadku drużyny DNV sytuacja się komplikuje. Wszystko za sprawą długiego weekendu, na który porozjeżdżali się poszczególni gracze. Zobaczymy czy w kryzysowej sytuacji drużynę wspomogą zawodnicy, których nie widzieliśmy wcześniej w składzie.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

AXIS – 3city4students

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po wczorajszym meczu ze Zmieszanymi ‘Studenci’ udowodnili, że potrafią walczyć z najmocniejszymi jak równy z równym, ale… No właśnie, zawsze jest jakieś ‘ale’. W przypadku ekipy 3city umiejętność utrzymania koncentracji i wyrównana walka kończą się mniej więcej w połowie seta. To samo mogliśmy oglądać również w ich poprzednich spotkaniach z Oliwą i Avocado. Co powoduje, że w drugiej połowie partii zaczynają się zachowywać jak student w pierwszym dniu zajęć na uczelni, rozglądający się w poszukiwaniu właściwej auli? Przyczyn może być kilka, ale my szukalibyśmy źródła tego stanu rzeczy w mniejszym niż przeciwnicy doświadczeniu i ograniu jako drużyna. To wszystko jest oczywiście do nadrobienia, ale w obecnej sytuacji i związanym z nią brakiem możliwości trenowania czasu jest niewiele, a terminy kolejnych spotkań zbliżają się szybciej niż termin oddania pracy magisterskiej. AXIS z kolei złapał wiatr w żagle po ostatniej wygranej z Mental Block i wydaje się, że udało im się przełamać złą passę z początku sezonu, o ile można o takiej mówić mając za rywali Team Spontan, Avocado i Zmieszanych czyli dokładnie obecną czołówkę tabeli. Można więc wyjść z założenia, że skoro wspomnianych rywali mają już za sobą, powinni zacząć punktować w kolejnych spotkaniach. Jeśli jednak ekipa Dawida Piankowskiego, która ma za sobą zaledwie trzy mecze w lidze, również z mocnymi rywalami, opanuje nerwy w końcówkach, możemy się spodziewać zaciętej walki.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3city4students

Speednet 2 – Range Soft VT

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ekipa Mykoli Kisa po niefortunnej dla nich przegranej z Craftveną szybko wzięła sobie do serca postanowienie poprawy i dość pewnie uporała się w ostatnim meczu z drużyną Wirtualnej Polski, chociaż w trzecim secie wisiały już nad nimi czarne chmury. Udało się jednak osiągnąć wyznaczony cel. Na dzisiejsze spotkanie ze Speednetem 2 na pewno będą również wychodzili z założeniem zdobycia trzech punktów, nie biorąc pod uwagę innej możliwości. Będący ostatnio w świetnej formie Rafał Środa, który praktycznie odwrócił losy ostatniego seta z WP, gdzie było już naprawdę gorąco, bo gra toczyła się na przewagi, powinien pomóc drużynie w zdobyciu upragnionych trzech oczek. Dzisiejsze zwycięstwo za trzy punkty oznaczałoby zrównanie się z liderem tabeli (Allsix by Decathlon) przy takiej samej liczbie zagranych spotkań. Jest więc o co walczyć i o ile w zespole nie zapanuje nerwowa atmosfera, nie powinni mieć problemu z wykonaniem założonego planu. Po drugiej stronie siatki będzie na nich czekała drużyna, która w niedawnym meczu z WP zdobyła swój pierwszy punkt w sezonie. Wspominany już przez nas wcześniej protokół świnia na pewno da ‘Różowym’ motywację do powalczenia o zdobycie kolejnego. Jak już wspominaliśmy, ich gra wygląda coraz lepiej i wierzymy, że w miarę upływu sezonu będą w stanie dodawać kolejne oczka do swojej puli. W starciu z tak silną drużyną jaką jest Range Soft, będzie to jednak zadanie równie trudne jak upolowanie w sklepie papieru toaletowego na początku pandemii.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Letni Gdańsk – 3city4students

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Drużyna ‘Letników’ kojarzy nam się w ostatnim czasie z królem sawanny, drapieżnikiem, który łapie za gardło, nie pozwalając przeciwnikowi złapać tchu, a następnie je przegryza. Nieważne, czy wygrywają czy przegrywają mecz, nie odpuszczają ani na sekundę, czym na pewno wzbudzają podziw wśród rywali oraz obserwatorów. Ich wyniki w ostatnim czasie robią wrażenie mniej więcej takie, jak neony, komórki i wideoczaty na gościu, który ostatnie 50 latach spędził oglądając świat zza krat więzienia. Po pierwszych meczach, w których za każdym razem dochodziło do podziału punktów, w ostatnim dosłownie ‘przejechali się’ po rywalu, miażdżąc bez litości drużynę Mental Block. Drugi set wygrany 21-4 daje nam jako taki obraz zniszczenia, które dokonało się we wczorajszym spotkaniu. Są przeciwnikiem groźnym i na pewno podrażnionym poprzednimi meczami, w których, biorąc pod uwagę ich potencjał, spodziewali się osiągnąć lepsze wyniki. Co do 3city to zgodnie z tym, co pisaliśmy wcześniej, drużyna z meczu na mecz wchodzi na wyższe obroty, zupełnie jak student w trakcie czerwcowej sesji, przystępujący do kolejnych egzaminów. Mogą zdarzyć się wpadki, ale finalnie, swoje trzeba zaliczyć. Czy uda im się to już dzisiejszego wieczoru, czy jednak będzie ich czekała poprawka?

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Nie zwalniamy tempa i jedziemy z kolejnym – intensywnym dniem meczowym. We wtorek najciekawiej zapowiada się mecz odwiecznych rywali Volley Gdańsk i Trójmiejskiej Strefy Szkód. Swoją dobrą passę będą chciały podtrzymać Omida Team, AVOCADO friends czy Craftvena. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Zmieszani – Team Spontan

Godz.:19:00, boisko nr 1

Na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta po nieudanym meczu przeciwko SV INVICTA wracają Zmieszani. Powrót nie będzie najłatwiejszy, bowiem zmierzą się z drużyną Team Spontan. Ostatnie spotkanie tych drużyn było rozgrywane 10 października 2019 r. Wtedy, pomimo faktu, że dość wyraźnym faworytem była drużyna Edyty Woźny, wygrała ekipa Piotra Raczyńskiego. Od października do czerwca to w sporcie prawdziwa wieczność i uważamy, że obecnie ‘Spontaniczni’ są dużo lepszą drużyną. Nie dość, że ekipa się w wyraźny sposób nie osłabiła to do składu dołączyło kilku graczy, którzy wzmocnili konkurencję w ekipie oraz w sposób oczywisty podnieśli jakość drużyny. Czy to oznacza, że Zmieszanych czeka jeszcze trudniejsze zadanie niż poprzednio? Mecz sprzed pół roku był anonsowany przez nas jako spotkanie o dużym ciężarze gatunkowym. Wszystko za sprawą byłego kapitana nieistniejącej już drużyny Wstrząśniętych nie Zmieszanych (Piotra Skierkowskiego), który od pewnego czasu jest graczem Team Spontan. Wracając do Wstrząśniętych nie Zmieszanych to z czasem drużyna, już bez Piotra w składzie zmieniła nazwę na Zmieszanych. Jakby tego było mało, w październiku to Piotr mógł chodzić z podniesionym czołem, bowiem to Spontaniczni wygrali spotkanie, a gracz ten był jednym z architektów tego zwycięstwa zdobywając dziewięć punktów. Dodatkowo, październikową rywalizację z uwagi na kontrowersje sędziowskie, zapamiętaliśmy jako jeden z najbardziej elektryzujących momentów poprzedniego sezonu. Czy możliwe jest w ogóle abyśmy ponownie doświadczyli podobnych emocji?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Trójmiejska Strefa Szkód – Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Wtorkowe zmagania rozpoczną się, jak na czerwiec przystało, od prawdziwych grzmotów. W spotkaniu na drugim boisku zmierzą się bowiem dwie drużyny, których graczy nie trzeba specjalnie mobilizować na to spotkanie. Pierwszy Mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta został wyłoniony właśnie po meczu obu tych drużyn, który odbył się niemal rok temu – 19 czerwca 2019 r. Wtedy, podobnie jak 29 października 2019 r., górą byli ‘Żółto-czarni’. Na pięć dotychczas rozegranych setów, wygrywali za każdym razem. O ile w tym pierwszym meczu, który decydował o mistrzostwie poszło bardzo gładko, to w spotkaniu z jesieni gracze Volley musieli się bardziej postarać, a pierwszy set wygrali dopiero po grze na przewagi. Nie zmienia to jednak faktu, że bilans setów 5-0 wskazuje jednoznacznie, kto będzie faworytem wtorkowej potyczki. Do spotkania drużyna TSSu przystąpi po poniedziałkowej porażce z drużyną Omidy i trzeba przyznać, że to oraz omawiane właśnie spotkanie z Volley sprawią, że drużynę czeka prawdziwy sprawdzian umiejętności. Wyjątkowe sytuacje wymagają wyjątkowych rozwiązań i do ‘Niebieskich’ dołączy dziś kolejny gracz, środkowy – Andrzej Zinkiewicz, który bez wątpienia podniesie konkurencję w zespole. Mecz będzie spotkaniem, o którym zwykło się mówić, że będą z rodzaju tych za sześć punktów. Zgarnięcie kompletu oczek przez TSS sprawiłoby, że zrównaliby się punktami z Volleyem i podtrzymali swoje mistrzowskie aspiracje. Jeśli wygra Volley, to patrząc na częstotliwość porażek ‘Żółto-czarnych’, ciężko będzie TSSowi ich dogonić.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Craftvena – DCT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Często odnosimy wrażenie, że o wynikach poszczególnych spotkań w trzeciej lidze mógłby równie dobrze zadecydować charakterystyczny siwy Pan i jego komenda z prośbą o zwolnienie blokady maszyny losującej. Na początek weźmy pod lupę drużynę DCT Gdańsk, która potrafiła zdemolować ekipę Portu Gdańskiego trzy-zero, a na drugi dzień przegrać z drużyną Chilli Amigos, również w stosunku trzy – zero. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Chilli przegrało wczoraj z… Portem. Powiedzcie proszę, gdzie sens i logika? Gdzie rozum i godność człowieka? Gdzie Krym, a gdzie Rzym? Ok, wystarczy tego, doskonale wiecie o co chodzi. Oczywiście jako Redakcja nie narzekamy na tę nieprzewidywalność, która charakteryzuje mecze na trzecim poziomie rozgrywek. Do spotkania drużyny podejdą z jakże odmiennymi nastrojami. DCT po dobrym początku znajdują się obecnie na przedostatnim miejscu w tabeli. Wyłączając inaugurację, ‘Kontenerowcy’ są drużyną binarną. Albo wygrywają 3-0, albo przegrywają w takim samym wymiarze. Uważamy, że o wygranie z Craftveną w stosunku 3-0 będzie niezwykle trudno. ‘Rzemieślnicy’ przypominają obecnie lawinę, która zabiera ze sobą wszystko, co napotka na swojej drodze. Ostatnie dwa spotkania to dwie wygrane, które sprawiły że drużyna wskoczyła na najniższy stopień podium. W kościach czujemy jednak, że to jeszcze nie jest ich ostatnie słowo i pozycja ta może być po wtorkowym meczu wyższa.

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Zmieszani – 3city4students

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Nie mają łatwego życia ‘Studenci’ na początku sezonu. Zachowując proporcje to tak, jakby pierwsze trzy walki bokserskie mieli stoczyć odpowiednio z Mikiem Tysonem, Muhammadem Alim czy Władimirem Kliczko. Oczywiście mówimy o primetimie każdego z nich. Na dzień dobry drużyna 3city4students musiała się zmierzyć z Oliwą, następnie z AVOCADO, a teraz przychodzi czas na Zmieszanych. To, czego możemy być pewni w trakcie spotkania to fakt, że na parkiecie zobaczymy dwie z trzech drużyn, w których poziom estrogenu jest najwyższy. W ekipie Zmieszanych mamy dwie kobiety, natomiast w szeregach Studentów są aż trzy. Jedna z nich – Aleksandra Basendowska została dopisana do drużyny w ostatnim czasie i nie zdążyła jeszcze zadebiutować w obecnym sezonie. Nie oznacza to, że zmagania ligowe będą dla niej nowością, bowiem Ola w poprzednim sezonie broniła barw Bombardierów, dla których rozegrała jedenaście z czternastu spotkań. Co ciekawe jednym z tych, w których Aleksandra Basendowska nie wystąpiła było przegrane spotkanie ze… Zmieszanymi. Tamten mecz pamiętają z kolei Andrzej Pikor, Magdalena Czapiewska czy Julia Tryzna. Niezależnie od tego, o rozpracowanie Zmieszanych będzie bardzo trudno. Ci we wtorek będą chcieli z pewnością podreperować swój dorobek punktowy. Okazję mają do tego doskonałą, bowiem rozegrają w ten wieczór aż dwa spotkania i nos podpowiada nam, że każdy inny wynik niż sześć punktów będzie odebrany jako wielki zawód.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Wirtualna Polska – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obie drużyny mierzyły się wczoraj z problemami kadrowymi. Wskutek nieobecności kilku podstawowych graczy Decathlon zaliczył pierwszą porażkę w sezonie Wiosna’20 z ekipą Portu Gdańsk. Wirtualna Polska z kolei na mecz z Range Soft VT stawiła się w pięciu graczy. Jeśli zespoły szybko nie poradzą sobie z tym tymi kłopotami, mogą wpaść w tarapaty. Biorąc pod uwagę formę, jaką prezentuje ostatnio Allsix by Decathlon o nich jesteśmy bardziej spokojni. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której Aleksandra Bochana, Dawida Zdzuja, Roberta Rogalińskiego i Pawła Woźniaka, którzy nie wystąpili we wczorajszym spotkaniu, mogłoby zabraknąć na dłużej. Byłoby to zaprzepaszczeniem szans na wygranie ligi, a do tego zespół na pewno nie chciałby dopuścić, biorąc pod uwagę dotychczasowe dokonania. Gracze Wirtualnej Polski z kolei, po niezbyt udanym początku sezonu, ostatnio zaliczyli dwa dobre spotkania, w których udało im się pokonać drużyny Chilli Amigos i Speednetu 2. Dało to nadzieję na przełamanie złej passy, ale wczorajsze pojawienie się w niepełnym składzie nie dało im żadnej szansy w starciu z wiceliderem. Jeśli zawodnicy Jędrzeja Matli nie dopuszczą ponownie do takiej sytuacji, mogą jeszcze zaskoczyć nas niejednokrotnie w tym sezonie. Wszystko w ich rękach. Dzisiejsze starcie będzie dla nich jednym z najtrudniejszych, ale jest to zespół bardzo doświadczony i liczymy na to, że pokażą się z jak najlepszej strony.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Straż Pożarna Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr 2

W poniedziałkowy wieczór gracze Straży Pożarnej z niepokojem spoglądali na tabelę. Pomimo tego, że na inaugurację wygrali ze Speednetem i ich sytuacja była dość obiecująca, to z czasem drużyna ‘Mundurowych’ zjechała do pitstopu i mogła tylko oglądać jak mijają ich kolejni rywale. Gdy dość długa przerwa się przeciągnęła, okazało się, że po wyjeździe na tor gracze w pomarańczowo-granatowych trykotach zajmują ostatnie miejsce w ligowej stawce. Inną kwestią pozostaje oczywiście fakt, że ze wszystkich drużyn w pierwszej lidze to właśnie Strażacy zagrali najmniejszą liczbę spotkań. Okazja do podreperowania liczby punktów i miejsca w tabeli będzie dość dobra, bo jakby nie patrzeć, drużyna BES-BLUM Kraken Team, mimo że jest faworytem wtorkowego meczu, to jednak nie jest to ekipa, która byłaby poza zasięgiem ‘Mundurowych’. Patrząc na rysy historyczne ciężko znaleźć i zestawić ze sobą parę drużyn, których spotkania byłyby tak wyrównane. W dwóch dotychczasowych meczach, żadna z drużyn nie zdołała nigdy wygrać seta liczbą punktów większą niż… cztery. W obu przytoczonych spotkaniach padł wynik 2-1 i górą była ekipa Ryszarda Nowaka (BES-BLUM). Różnica punktów oraz obecna pozycja w tabeli pozwalają nam sądzić, że zapowiada się kolejne bardzo wyrównane i ciekawe spotkanie. 

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team

Prototype Volleyball – Omida Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po wczorajszych spotkaniach obie drużyny nie mogą czuć się usatysfakcjonowane. Omida, mimo wygranej 3-0 z Trójmiejską Strefą Szkód, nie zaprezentowała siatkówki na takim poziomie, do jakiego nas przyzwyczaiła od kilku spotkań. Gracze Tomasza Nurzyńskiego natomiast są w dużo gorszej sytuacji, bo poza pokazaniem niezbyt dobrej formy, w meczu z Epo Project nie udało im się urwać nawet seta. Wiadomo było już przed spotkaniem, że będzie to bardzo trudne zadanie, ale na pewno nie na taki scenariusz liczyli gracze Prototype. Tym bardziej frustrujący musi być dla nich fakt, że po rewelacyjnym początku sezonu, drużyna od pewnego czasu wpadła w dołek i nie bardzo wiedzą, w jaki sposób mogliby się z niego wydostać. Wygrana z Omidą byłaby na pewno sukcesem, który wyrwałby ich z matni i dodał skrzydeł przed kolejnymi meczami. Mamy więc dwie drużyny w niezbyt dobrych nastrojach, które na dodatek będą chciały pokazać rywalowi gdzie raki zimują, a także wyjść z parkietu z tarczą. Czy Prototype uda się ta sztuka? Na pewno drzemie w nich spory potencjał, ale czy to wystarczy na drużynę, która od pewnego czasu przebija się przez kolejnych przeciwników jak taran, pozostawiając za sobą tylko zgliszcza? Prototype udowodniło na początku sezonu, że ich bardzo mocnym punktem jest obrona. Po wczorajszym meczu, w którym TSS również rewelacyjnie sprawował się w tym elemencie możemy zauważyć, że takie drużyny mocno nie leżą Omidzie, która nie mogąc dobić się do parkietu wygląda jakby traciła animusz. O ile inne elementy również zaskoczą, może to być recepta dla ‘Transformersów’ na drużynę zajmującą aktualnie pierwsze miejsce w tabeli.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

SV INVICTA – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Po wczorajszym nieudanym występie gracze Sławomira Cichosza na pewno plują sobie w brodę. Raczej nie takiego scenariusza się spodziewali, biorąc pod uwagę swoje ostatnie dokonania na parkietach SL3 oraz fakt powołania do drużyny rewelacyjnego Radosława Koniecznego, którego dobra forma nie wystarczyła jednak, aby przeciwstawić się sile Spontana. Ekipa AVOCADO wydaje się być jeszcze bardziej wymagającym przeciwnikiem, który na dodatek miał sporo czasu na dobre przygotowanie się do tego spotkania i wnikliwe rozpracowanie rywala, ostatni mecz grali bowiem przed tygodniem. ‘Restauratorzy’ na pewno podejdą do rywalizacji bardzo poważnie, a zgranie drużyny będzie działało zdecydowanie na ich  korzyść. INVICTA jednak na pewno tanio skóry nie sprzeda i będzie się starała jak najszybciej zatrzeć złe wrażenie spowodowane wczorajszą ‘wpadką’. W ligowej tabeli drużyny dzieli jeden punkt, więc jest to bardzo ważne spotkanie dla obu zespołów. Wynik dzisiejszych zawodów w znaczący sposób zmieni kształt podium, a pamiętajmy, że AVOCADO ma wciąż rozegrane dwa mecze mniej od swojego rywala. Póki co, graczom Arka Kozłowskiego wszystko szło jak po maśle, ale przyszedł w końcu czas zmierzyć się z rywalem, którego niedocenianie może być równie niebezpieczne jak zaczepianie osiedlowego osiłka okupującego ławkę pod blokiem. Przypomnijmy również, że w swoim pierwszym meczu w tym sezonie drużyna AVOCADO pokonała Team Spontan, który z kolei zwyciężył nad ekipą INVICTY. Przekonaliśmy się jednak już wielokrotnie, że opieranie się w lidze o założenia matematyczne mija się z celem równie mocno jak próba trafienia do rozsądku młodzika wyruszającego po raz pierwszy na podbój Sopotu.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Letni Gdańsk – Mental Block

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Pomimo tego, że drużyny Letniego Gdańska oraz Mental Block nie spotkały się nigdy w zmaganiach ligowych to znają się doskonale. Status obu drużyn do pewnego momentu przypominał aktorów Roberta De Niro i Al Pacino, którzy mimo, że do pewnego momentu swojej aktorskiej kariery nigdy się nie spotkali w trakcie jednej sceny w jednym filmie, to ich losy przeplatały się ze sobą na tyle często, że jeden o drugim wiedział dosłownie wszystko. Podobnie jak wspomniana dwójka wybitnych aktorów, Letni wie o Mentalu wszystko, podobnie jak Ci drudzy o Letnim. Skąd ta pewność? Obie drużyny bardzo często spotykały się razem na wspólnych sparingach. Dopiero w najbliższy wtorek zmierzą się pierwszy raz w oficjalnych rozgrywkach. Wydaje się, że faworytem meczu będzie drużyna ‘Letników’, którzy liczą na to, że po dwóch porażkach z początku sezonu, wreszcie obiorą azymut na grupę mistrzowską. Uważamy, że jakakolwiek strata punktów w najbliższym meczu dość wyraźnie skomplikuje ‘Granatowym’ plany. Aspiracje znalezienia się w grupie mistrzowskiej nie są bynajmniej wyłącznie naszym pomysłem i niejako na potwierdzenie tych słów proponujemy zerknąć na wywiad zawodniczki Mental Block – Katarzyny Wojewódzkiej, która w ‘Letnikach’ upatruje jednego z faworytów do wygrania całej ligi. Niezależnie od tego jaki wynik padnie, to o jednej z drużyn będziemy mogli mówić w kontekście zawodu początkiem sezonu, natomiast w przypadku drugiej o znacznej poprawie nastrojów przed kolejnymi ligowymi pojedynkami. Dokładnie takie to będzie spotkanie i na bok możemy odłożyć teksty o dobrej zabawie. Obie drużyny potrzebują punktów jak tlenu. Niekoniecznie z tych samych pobudek.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Matchday #9

Za nami pierwszy dzień rozgrywek w sezonie Wiosna’20, w którym odbyło się aż dziewięć spotkań. W pierwszej i drugiej lidze mamy zmianę lidera. Omida w pierwszoligowym hicie pokonała drużynę Trójmiejskiej Strefy Szkód, czym potwierdziła swoje mistrzowskie aspiracje. W drugoligowym hicie Team Spontan ograł SV INVICTĘ w stosunku 2-1. W trzeciej lidze dwa zwycięstwa dołożyła drużyna Portu Gdańskiego. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Trójmiejska Strefa Szkód – Omida Team 0-3 (19-21; 20-22; 17-21)

Obie drużyny mogły stanąć do meczu z pozycji gościa prężącego swoje muskuły. Omida rozbiła w ostatnim czasie Epo-Project, a Trójmiejska Strefa Szkód ograła swojego odwiecznego rywala – Straż Pożarną Gdańsk. Abstrahując od samych wyników, mecz był anonsowany jako ten, który zelektryzuje kibiców trójmiejskiej siatkówki. Dość powiedzieć, że spotkanie było transmitowane na dwóch niezależnych od siebie fanpageach. W przedmeczowej zapowiedzi uznaliśmy, że to drużyna Konrada Gawrewicza (Omida) będzie faworytem. Początek spotkania zdawał się potwierdzać nasze słowa. Mimo, że pierwsza partia była dość wyrównana, to jednak Omida zdołała wypracować sobie delikatną przewagę i wygrać seta. Drugi upłynął pod znakiem kontrowersji oraz bardzo wyrównanej gry. Niebiescy długo nie mogli pogodzić się z kilkoma decyzjami Pani sędzi i odnosimy wrażenie, że wpłynęło to na ich poczynania w dalszej części meczu. Ten, podobnie jak pierwszy set układał się po myśli ‘Logistyków’, którzy zagrali nieco inną siatkówkę niż ta, z której ich zapamiętaliśmy w ostatnich spotkaniach. Środek nie był tak skuteczny jak chociażby w spotkaniach z Epo czy Speednetem. Ciężar gry został przesunięty na przyjmujących – Dimę Moroziuka i Łukasza Wiktorko, którzy w ostatnim czasie imponują formą. Tak było i tym razem, obaj zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i atakowali z wysokim procentem skuteczności. Drugi set zakończył się zwycięstwem Omidy po przewadze 22-20. Trzecia odsłona zaczęła się, a jakże – od kontrowersji. Tym razem potencjalnie poszkodowanym zespołem, a jakże – Trójmiejska Strefa Szkód. Pomimo tego, w trzeciej odsłonie Omida była po prostu drużyną lepszą. Tu, w przeciwieństwie do pierwszych dwóch setów, nie było walki do samego końca. Podsumowując, Omida wygrywa zasłużenie, ale różnica pomiędzy drużynami sprawia, że wynik 2-1 zamiast 3-0 nikogo by nie skrzywdził.

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon 2-1 (21-12; 17-21; 21-17)

Do spotkania przeciwko drużynie Portu Gdańskiego drużyna Allsix by Decathlon przystępowała w okrojonym składzie. Zabrakło etatowych graczy jak Aleksander Bochan, Dawid Zdzuj, Robert Rogaliński czy Paweł Woźniak. Szczególnie odczuwalny był brak tego pierwszego – Aleksandra Bochana. O powodzenie i zwycięstwo było równie trudno jak o wyrwanie najgorętszej dziewczyny na imprezie bez jedynki. Zarówno brak tego świetnego gracza, jak i uzębienia nie oznacza, że wymarzony cel jest niemożliwy do zrealizowania, a tylko sprawia, że o powodzenie jest znacznie trudniej. Tak samo było w meczu z Portowcam,i gdzie już początek meczu pokazał, która drużyna w poniedziałkowy wieczór jest w lepszej dyspozycji. Początkowo wypracowana przez Port przewaga była sukcesywnie powiększana, by ostatecznie wygrać do 12. Trzeba przyznać, że całkowicie kontrolowali przebieg tego seta i nie pozwolili swoim rywalom rozwinąć skrzydeł. Drugi set to metamorfoza graczy ze sklepów sportowych, którzy najwidoczniej przypomnieli sobie, że są obecnym liderem trzecioligowych rozgrywek i przegrana po prostu nie przystoi. Ekipa Rafała Liszewskiego zdołała odwrócić losy rywalizacji i doprowadzić do remisu 1-1. O wygranej musiała zadecydować ostatnia odsłona, w której Port zaprezentował dojrzalszą siatkówkę i zasłużenie wygrał. Przede wszystkim popełniali mniej błędów niż przeciwnicy. Poza tym, nie bez znaczenia był fakt, że w drużynie wystąpił nowy zawodnik – Karol Polanowski, który zaprezentował się z bardzo dobrej strony zdobywając dziewięć punktów. Nie skradł on show prawdziwej gwieździe ligi – Piotrkowi Bajowi, którego punkty w klasyfikacji wszechczasów jest w stanie zliczyć chyba tylko sam Rainman

Wirtualna Polska – Range Soft VT 0-3 (12-21; 15-21; 21-23)

Ileż to razy słyszeliśmy, że nic nie zdarza się dwa razy. Wirtualni pokazali, że obce są im te frazesy i na spotkanie przeciwko Range Soft VT desygnowali zaledwie pięciu graczy. Cóż, ‘Biało-czerwoni’ od początku sezonu borykają się z problemami kadrowymi związanymi z faktem, że część zawodników powyjeżdżała, ale wystawić pięciu graczy na trzecioligową potęgę wydało nam się pomysłem dość oryginalnym. Początek meczu zdawał się tylko potwierdzać to, o czym przed chwilą napisaliśmy. Mimo, że gracze Range Soft nie lubią grać o tak wczesnej porze to wyglądali jakby chcieli szybko wygrać i wrócić do domu. Szczególnie w pierwszym secie prezentowali się bardzo dobrze. Ponadto, w sposób bezlitosny wykorzystywali błędy rywali i zdołali wygrać seta 21-12. Kolejna odsłona i kolejne rozdanie pod dyktando drużyny Mykoli Kisa. Kapitan akurat tę partię oglądał z boku, podobnie jak prawie wszyscy zawodnicy, którzy wystąpili w pierwszej odsłonie. W ekipie wystąpiło aż dziesięciu graczy i zespół, w przeciwieństwie do W,P może narzekać jedynie na kłopot bogactwa. Drugi set zakończył się wynikiem 21-15 dla Range i wydawało się, że wygrana w ostatniej odsłonie będzie jak dopełnienie formalności. Zadaniem prostym jak włączenie telewizora czy kupno gazety. Nic bardziej mylnego. Już dwukrotnie w tym sezonie Range po wygraniu dwóch pierwszych setów miewa problemy w tym ostatnim. Podobnie było w meczu z Allsix by Decathlon czy później z Portem Gdańskim. Przez większość trzeciego seta wydawało się, że i tym razem może być podobnie. ‘Biało-czerwoni’ zagrali na miarę swoich oczekiwań i napędzili stracha swoim przeciwnikom. Gdy Dawid Bartel asem serwisowym doprowadził do piłki setowej zdawało nam się, że dojdzie do podziału punktów. Na nieszczęście WP drużyna Range miała w swoim składzie Rafała Środę, który zdołał odmienić losy ostatniej partii i zapewnić swojej drużynie wygraną w stosunku 3-0.

Port Gdańsk – Chilli Amigos 2-1 (20-22; 21-17; 21-17)

Obawiamy się, że gdybyśmy zarządzili kolejną kolejkę na czwartą nad ranem to drużyna Chilli Amigos od godziny trzeciej odbijałaby piłkę na parkingu przed wejściem. Po ekipie widać prawdziwą pasję, tak uderzająco widoczną, że gracze kojarzą nam się z dziećmi, które krzyczą do swoich rodziców, że jeszcze chwilkę, jeszcze momencik, już idziemy, zaraz. Nawiązujemy tu oczywiście do sytuacji sprzed spotkania z Portem Gdańskim, gdzie Chilli Amigos urządzili sobie gierkę na parkingu. My to oczywiście rozumiemy, a co więcej – podziwiamy. Gdyby ktoś nagle zabronił tym chłopakom grać, zabrałby przy okazji dużą część ich tożsamości. Jesteśmy niemal pewni, że dla zawodników obu drużyn spotkanie miało bardzo duże znaczenie. Poszczególni gracze obu zespołów doskonale się znali więc ewentualna wygrana byłaby jeszcze bardziej prestiżowa. Wiecie jak to jest. Wygrać z przypadkową osobą partyjkę w szachy ma całkowicie inny smak niż tę z teściem prawda? Pierwszy set był bardzo wyrównany, a ostatecznie na przewagi wygrali go gracze Grzegorza Walukiewicza. Radość ‘Papryczek’ po tym secie potwierdza tylko to, o czym piszemy w tej zapowiedzi. W drugim i trzecim secie grę prowadzili już tylko gracze z doków. Niby Chilli Amigos walczyli, niby się nie poddawali, niby było to wyrównane starcie, ale koniec końców to ‘Portowcy’ pokazali lepszą siatkówkę i zasłużenie wygrali zarówno drugą, jak i trzecią partię. Prawdziwym game-changerem okazał się Karol Polanowski, który oficjalnie dołączył do drużyny dwie godziny wcześniej. Kto wie jak potoczyłby się mecz gdyby Portowcy zagrali w niezmienionym składzie? Cóż, takie ich prawo, a my nie zamierzamy bawić się we wróżbitę.

Oliwa Team – DNV GL S*M*A*S*H 2-1 (21-17; 21-10; 18-21)

Krótszy tydzień w pracy i perspektywa długiego weekendu sprawiła, że duża część zespołu DNV GL S*M*A*S*H wyjechała na urlopy. Przed obecnym tygodniem rozgrywek spory ból głowy miał kapitan drużyny – Stanisław Paszkowski. Jakby tego było mało, miał on w perspektywie bardzo trudne na papierze spotkanie przeciwko drużynie Oliwa Team, zajmującej najniższy stopień podium. Te czynniki sprawiły, że do drużyny musiały dołączyć posiłki. W weekend do składu dopisanych zostało dwóch graczy z czego jeden – Robert Jałowski wystąpił w spotkaniu przeciwko Oliwiakom. Nowy gracz musiał być dość zadowolony tym, jak wyglądał początek spotkania w wykonaniu jego drużyny. Ekipa DNV za nic miała ligową hierarchię i z początku wyglądali jak dzieciak z podstawówki, który wyzywa na pojedynek na pięści licealistę. Po początkowym szoku spowodowanym buńczucznym zachowaniem ‘Białych’ Oliwa Team zaczęła grać tak jak potrafi i zdołali odrobić przewagę, którą wypracowało sobie DNV GL. Poza niezłą grą Oliwiaków przyczynili się do tego sami gracze DNV, którzy zaczęli popełniać masę błędów własnych. Gdy Oliwiacy zdołali dogonić rywala, już go nie wypuścili, a na dodatek natarli mu uszy i wygrali do 17. Druga partia to taka, o których nie lubimy zbytnio pisać. Przez uprzejmość dla drużyny DNV napiszemy tylko, że byli tłem dla dobrze naoliwionej drużyny Agnieszki Pasternak. Gdyby ktoś powiedział nam po dwóch setach, że Oliwa zdoła wypuścić wygraną za 3pkt, pewnie byśmy nie uwierzyli. Niestety dla nich tak się właśnie stało i będąc całkowicie szczerym, Oliwa Team może mieć pretensje tylko do siebie. Tak właśnie kończy się w przypadku, gdy drużyna za bardzo przekombinuje. DNV GL zdobywa punkt i może skupić się na kolejnym spotkaniu. Oliwa z kolei wskakuje na pierwsze miejsce w tabeli, choć pewnie nie nacieszą się nim zbyt długo, zagrali bowiem więcej spotkań niż pozostałe liczące się w walce o podium drużyny.

Speednet 2 – Craftvena 0-3 (15-21; 16-21; 16-21)

Przygotowując się do spotkania przeciwko drużynie Speednetu, część graczy Craftveny postanowiła się zregenerować i odpocząć na domkach. Cóż, nieskromnie napiszemy, że Redakcja nie jest w ciemię bita i doskonale wie, jak się odpoczywa na takich wyjazdach. Z drugiej strony, w ekipie Speednetu pełna profeska. Po ostatnim spotkaniu przeciwko Wirtualnej Polsce drużyna zdobywając punkt otrzymała prawdziwego kopa mobilizującego. Gdy przed wejściem na salę Łukasz Anyszkiewicz ze Speednetu mówił, że przez weekend nie robił nic innego poza oglądaniem archiwalnym spotkań siatkówki oraz w zasadzie, że siatkówka to całe jego życie, nie ukrywaliśmy satysfakcji. Zastanawialiśmy się, czy Speednetowcy będą w stanie nawiązać równorzędną walkę ze swoim rywalem, który w ostatnim czasie zniszczył ostatni niepokonany bastion w lidze – Range Soft VT. Nie wiemy, na ile to kwestia zresetowanych weekendowych głów, a na ile samych umiejętności, ale ‘Czarni’ od początku, zgodnie z oczekiwaniami przejęli inicjatywę w grze i byli stroną dominującą, wygrywając przy tym trzy sety. Pierwszy do piętnastu, natomiast drugi i trzeci do szesnastu. To, co nas jednak cieszy to fakt, że mecze Speednetu 2 nie są w ostatnim czasie jednostronnymi pojedynkami. Kończą się powoli czasy, w których będziemy chuchać i dmuchać na ‘Programistów’, aby ich przypadkiem nie zniechęcić. ‘Różowi’ wyszli już ze szkoły podstawowej i przenieśli się do liceum. Wiadomo, że początki w nowym miejscu są trudne i czasem zdarzy im się dostać po głowie, jednak sam fakt, że Speednet nie będzie więcej ‘kiblować’ w podstawówce jest dość znamienny. Jeśli chodzi o ‘Czarnych’ to wygrywają drugie spotkanie z rzędu, po którym wskakują na podium. Jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia i spodziewamy się, że to jeszcze nie koniec z ich strony.

Team Spontan – SV INVICTA 2-1 (15-21; 21-15; 21-17)

Hasło, które przyświecało ‘Spontanicznym’ w tym spotkaniu było dość powszechnie znane – ‘ten, który stoi w miejscu, ten się cofa’. Pisząc te słowa mamy na myśli oczywiście fakt, że drużyna po raz pierwszy w ligowych zmaganiach zagrała na jednego rozgrywającego. Jak wyszedł pierwszy raz? Sądzimy, że takiego nie powstydziłby się współczesny Casanova. Przed spotkaniem gracze ‘Spontana’ w sposób żartobliwy kwestionowali wybór faworyta tego meczu przez Redakcję. Po bardzo dobrych ostatnich występach typowaliśmy drużynę SV INVICTA.  W gruncie rzeczy wiedzieliśmy jednak, że będzie to wyrównane spotkanie, a o wyniku zadecyduje kilka czynników – między innymi chłodna głowa. Tę, obie drużyny straciły już w pierwszym secie, za co zostali przez sędziego ukarani żółtą kartką. Zostawiając te pozasportowe aspekty to ekipą lepszą w pierwszym secie była SV INVICTA, do której w ostatnim czasie dołączył atakujący – Radosław Konieczny. Gracz ten dosłownie sterroryzował ‘Spontanicznych’, zdobywając w trakcie meczu aż 19 punktów! Set nr 1 zakończył się zwycięstwem drużyny Sławomira Cichosza 21-15. W drugim secie Spontaniczni zagrali zdecydowanie inną, lepszą siatkówkę. Bardzo dobrze funkcjonowało przyjęcie, a w związku z tym i rozgrywający bardzo dobre zawody Sławek Kudyba miał ułatwione zadanie. Generalnie odnosimy wrażenie, ze zmiana gry na jednego rozgrywającego dała ‘Spontanicznym’ takiego boosta, po którym ligowe drużyny powinny zacząć się obawiać.  Drugi set padł łupem ekipy Piotra Raczyńskiego do 15 a trzeci do 17. Gdybyśmy mieli wskazywać kolejne przyczyny zwycięstwa Spontana to wskazalibyśmy po prostu na większy wachlarz możliwości. INVICTA grała wczoraj jedno – wykorzystywała Radosława Koniecznego. Mimo, że gracz ten rozegrał świetne zawody to akcje drużyny były bardzo przewidywalne. W przypadku Spontana wygrał kolektyw. Kiedy trzeba było zagrać środkiem – było tak grane. Atak z trzeciego metra? Nie ma problemu. Obicie o blok? Proszę bardzo.

Prototype Volleyball – Epo-Project 0-3 (14-21; 16-21; 13-21)

Obie drużyny nie mogły się doczekać tego spotkania. Wszystko przez fakt, że przegrały swoje ostatnie mecze i chciały w poniedziałek poprawić sobie humory wygraną. W zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy, że faworytem spotkania będzie ekipa Epo-Project, aczkolwiek uznaliśmy, że ‘Transformersom’ gra się zdecydowanie lepiej w przypadku, kiedy to ich przeciwnicy są zdecydowanym faworytem. Cóż, zapowiedź sprawdziła się tylko połowicznie. Epo-Project zagrało tak, jak na faworyta przystało i odnieśli pierwsze w sezonie zwycięstwo za trzy punkty. Forma, jaką zaprezentowali w przeciągu całego meczu była istnie imponująca, ale to, co robiło ogromną różnicę w trakcie meczu to element zagrywki. Każdorazowo, gdy za linią ograniczającą koniec boiska stanął Cezary Labudda, wśród ‘Transformersów’ panował istny popłoch. Nawet gdy gracz ten nie zdobywał asa serwisowego to odrzucał swoich rywali od siatki na dobre kilka metrów, przez co większość ataków Prototype musiała przedrzeć się przez minimum podwójny blok ‘Zielonych’. Pokazując kontrast, który w elemencie zagrywki był między drużynami trzeba wspomnieć, że Prototype nie zdobyło w spotkaniu żadnego punktu bezpośrednio z zagrywki i była to pierwsza taka sytuacja od 21 listopada, kiedy to w zeszłym sezonie Prototype musiało uznać wyższość Speednetu. W poniedziałek ‘Zielonym’ wychodziło niemal wszystko i nie sądzimy, że gdyby zamiast Łukasza Dejko w ataku w drużynie Prototype hasał przebywający w Gdańsku  Mariusz Wlazły, to mecz zakończyłby się inaczej. Jesteśmy przekonani, że gdyby drużyna Przemka Walczaka grała tak od początku sezonu, obecnie byliby na pierwszym miejscu podium.

Speednet – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-17; 18-21; 21-14)

Gdyby relacja z meczu miała trafić na czołówki gazet, chętnie podrzucilibyśmy gotowy tytuł, który brzmiałby: ‘Kryzys zażegnany, Speednet niepokonany’. Trzecie bezpośrednie spotkanie rywali to ponownie wynik 2-1, z tą różnicą, że tym razem wygrała ekipa ‘Programistów’, którzy są żywym przykładem, że ktoś, kto wymyślił maksymę ‘do trzech razy sztuka’ miał ku temu jakieś przesłanki. Nie da się ukryć, że do spotkania drużyny przystępowały będąc w małym dołku. Dolary temu, kto przed sezonem spodziewał się, że to właśnie poniedziałkowi rywale będą zajmować dwa ostatnie miejsca w lidze. Umówmy się, taka sytuacja była równie prawdopodobna co fakt, że kiedyś odzyskamy brakującego grosika od Pani z kasy w Biedronce. Początek meczu to szybkie wyjście na prowadzenie przez drużynę ‘Programistów’, po której uznaliśmy, że krzywda w tej partii im się nie stanie. Speednet prowadził już 16-9 i wydawało się, że za chwilę drużyny zmienią strony i rozpoczną drugą partię. BES-BLUM nie chciał jednak tanio skóry sprzedać i postanowił powalczyć, dzięki czemu zaczęli seryjnie zdobywać punkty. Z 16-9 zrobiło się 16-14 i koszmarne widmo powoli zaglądało w oczy ‘Różowym’. Sytuację opanował najlepszy gracz tego meczu – Kacper Iwaniuk zdobywając dwa punkty i doprowadzając do prowadzenia 18-14, którego Speednet już nie roztrwonił. Wracając do Kacpra i kluczowego momentu seta trzeba to zaakcentować. Gracz ten jest niejako gwarancją udanej akcji. Jest gościem, którego twarz mogłaby być na billboardach, dodając prestiżu różnym produktom czy usługom. Sądzimy, że gdyby po czasie Kacper uznał, że otwarcie Amber Gold 2 jest dobrym pomysłem to sporo ludzi, wiedząc jakim jest gwarantem, powierzyłoby mu swoje majątki. Wracając do meczu, drugi set był bardzo podobny do tego pierwszego. Tu również przez długi czas prowadzili ‘Programiści’, ale koniec końców BES-BLUM zdołało odwrócić losy seta, za co należy im się szacunek ludzi ulicy. W wygraniu go pomogły dwa udane bloki Mateusza Spechta, grającego na pozycji środkowego. O wygranej całego meczu zadecydować musiała trzecia partia. Speednet wszedł w nią jak gość z walizką pieniędzy na imprezę w Koziej Wólce. Wzbudzał zachwyt i robił co chciał, by po chwili prowadzić już 5-0. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-14, a cały mecz 2-1 dla Speednetu. Drugie zwycięstwo z rzędu sprawiło, że drużyna wydostała się z czeluści pierwszoligowej tabeli i wskoczyła na szóste miejsce.

Informacje organizacyjne związane z obowiązującymi obostrzeniami oraz udostępnianiem szatni

Od najbliższego dnia meczowego (08.06.2020), podobnie jak w poprzednim sezonie, do dyspozycji uczestników SL3 będą dwie duże szatnie. W związku z nałożonymi obostrzeniami, zmianie ulegają jednak zasady korzystania z tych pomieszczeń. Drużyny, które rywalizują o konkretnej godzinie mogą korzystać z szatni na tzw. suwak.

Co to oznacza?

Dla drużyn, które rozpoczynają rywalizację o godzinie 19:00 będzie przeznaczona szatnia nr 1. Drużyny, których spotkania zostały wyznaczone na godzinę 20:00 będą miały dostęp do szatni nr 2. Drużyny rozpoczynające rywalizację o godzinie 21:00 będą korzystały z szatni nr 1. Szatnie będą przez nas oznaczone kartką na drzwiach (będą wypisane godziny rozpoczęcia spotkań, tj. 19:00, 20:00, 21:00)

Aby ekipy, które rywalizują o innych godzinach nie mieszały się ze sobą, wspólnie z osobami decyzyjnymi w Ergo Arenie przygotowaliśmy następujące rozwiązanie logistyczne: wszyscy zawodnicy WCHODZĄCY na halę sportową mogą to uczynić wyłącznie przez wejście przy ochronie (wejście na boisko nr 1). Wszyscy zawodnicy WYCHODZĄCY z hali sportowej muszą skorzystać z wyznaczonego wyjścia (w okolicy boiska nr 3).

Ponadto, każdy z uczestników jest zobowiązany do przestrzegania następujących zasad:

– poddanie się badaniu temperatury oraz dezynfekcji rąk przed wejściem do obiektu;

* odpowiednio w godzinach (18:35-18:45; 19:50-19:55; 20:55-21:00)

obowiązek zakrywania nosa i ust w holu, korytarzu, dojściu do szatni, czy w drodze prowadzącej do samej hali;

– na halę sportową można wchodzić dopiero w momencie, gdy opuszczą ją osoby biorące udział we wcześniejszych spotkaniach;

– aby uniknąć mieszania się drużyn, przebrani zawodnicy będą czekać na wyjście z hali innych graczy z tą różnicą, że Ci nie będą wychodzić z hali bezpośrednio na zewnątrz, tylko udadzą się w kierunku szatni korytarzem przy boisku nr 3.

– aby zapewnić Wam maksymalne bezpieczeństwo zawodnicy będą wpuszczani do szatni i wypuszczani z niej w kilkuosobowych grupach. Koordynować to będą wyznaczone przez organizatora osoby.

Apelujemy o rozsądek i prosimy o wyrozumiałość. Uwierzcie nam, że równie mocno jak Wy chcielibyśmy, aby wróciła rzeczywistość, którą pamiętamy z poprzedniego sezonu. Poniedziałkowe decyzje oceniamy jako kolejny krok do tego celu. Prosimy, abyście pamiętali, że w poprzednim sezonie dostępne były dwie duże szatnie jednocześnie, które obecnie w związku z obostrzeniami będą wydzielone na poszczególne godziny, co sprawi, że nie będą one tak przestronne jak dotychczas.

Zapowiedź – MATCHDAY #9

Zaczynamy kolejny tydzień rozgrywek. Na poniedziałek, po raz pierwszy w tym sezonie, przygotowaliśmy aż dziewięć spotkań. Najwięcej, bo aż cztery, odbędzie się w trzeciej lidze. Najciekawiej zapowiadają się spotkania TSS-u z Omidą oraz INVICTY z Team Spontan. Abstrahując od tych dwóch pojedynków, jesteśmy niemal pewni, że podobnie jak w poprzednich dniach meczowych nie zabraknie ani emocji, ani kontrowersji, ani tym bardziej niespodzianek. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Wirtualna Polska – Range Soft VT

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Nie chcemy się pastwić nad drużyną Range Soft, dlatego z grzeczności zamiast rozprawki napiszemy kilka zdań. Ok, wiemy że się powtarzamy, ale drużyna, aby zrealizować swoje mistrzowskie aspiracje musi być przede wszystkim… drużyną. Nie może to być zlepek indywidualności i żeby osiągnąć sukces trzeba swoje indywidualne ambicje schować w kieszeń. Jest taki anglojęzyczny slogan, który gracze Range Soft VT powinni sobie wziąć mocno do serca: ‘United we stand, divided we fall’. ‘Żółto-czarni’ mają prawie wszystko, aby stać się klasową drużyną, nie tylko w trzeciej lidze. Ich ambicje sięgają znacznie wyżej i nos podpowiada nam, że gdyby drużyna grała w drugiej lidze wcale nie byliby skazani na porażkę. Jak to w sporcie, awans trzeba będzie sobie wywalczyć i kolejnym, a zarazem pierwszym krokiem w tym kierunku będzie drużyna Jędrzeja Matli – Wirtualna Polska. ‘Biało-czerwoni’ jak do tej pory w czterech spotkaniach uzbierali sześć punktów, co daje im czwarte miejsce w tabeli. Różnice punktowe w trzeciej lidze są tak małe, że WP ma zaledwie jeden punkt przewagi nad przedostatnią drużyną, a jednocześnie do drugiego w klasyfikacji Range Soft tracą zaledwie dwa oczka. Gdyby ‘Wirtualni’ zdołali pokonać ‘International Team’ w stosunku 3-0 to przy korzystnych pozostałych wynikach mogliby wskoczyć nawet na drugi stopień podium. Zadanie to nie będzie na pewno łatwe, aczkolwiek uważamy, że dużo będzie zależało od tego, w którą stronę mentalnie poszli gracze Mykoli Kisa po pierwszej porażce w sezonie. Czy po przegranej drużyna Range Soft VT zdoła wyciągnąć wnioski i wygrać z WP?

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Trójmiejska Strefa Szkód – Omida Team

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystępują do spotkania po wygranych pojedynkach, do których doszło w miniony czwartek. Ekipa Konrada Gawrewicza – Omida Team rozbiła Epo-Project 3-0, a o Trójmiejskiej Strefie Szkód moglibyśmy powiedzieć to samo, gdyby nie trzeci set przeciwko Straży Pożarnej. Pierwsze dwie odsłony stały pod dyktandem drużyny Patryka Pleszkuna i nikt nie spodziewał się, że Straż zdoła się podnieść w trzecim secie i zdobyć jeden punkt. Jak widać, mimo wygranej TSS może sobie pluć w brodę, bowiem na koniec sezonu tego punkciku może zabraknąć do wymarzonego przez drużynę celu. W sporcie nieraz bywa tak, że drużyna otrzaskana w najwyższej klasie rozgrywkowej zerka na beniaminka niejako pewnym lekceważącym spojrzeniem. Uznaje się ich za drużynę, która do niedawna występowała na niższym poziomie rozgrywkowym i bagatelizuje się istotne sygnały świadczące o tym, że za jakiś czas może dojść do pewnej zmiany w ligowej hierarchii. Nie piszemy tego dlatego, że uważamy, że TSS mógłby zlekceważyć rywali, tylko po to, żeby przekazać, że Omida dołączyła już do elity i co najważniejsze – nie zamierza na tym poprzestać. Mamy przeczucie, że ambicje ‘Logistyków’ sięgają najwyższego stopnia podium i żeby spełnić swój sen muszą wygrać z drużyną, która ma identyczne założenia. Wydaje nam się, że po poniedziałkowym spotkaniu otrzymamy definitywną odpowiedź, o jakie cele walczą obie drużyny. Oj, kroi nam się mecz przez wielkie M.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Kiedy przed sezonem wypowiadaliśmy się o drużynie Allsix by Decathlon w kontekście potencjalnego awansu do wyższej klasy rozgrywkowej, wiele osób pukało się w czoło. Osoby te miały najwidoczniej w pamięci poprzedni sezon, w którym drużyna zajęła dziesiątą lokatę w drugiej lidze i byli jedyną drużyną w historii naszych rozgrywek, która z powodu braku graczy nie dotarła na jedno z ligowych spotkań. Nie ukrywamy, że po tym spotkaniu jako Redakcja pomyśleliśmy, że w ekipie coś się wypaliło i z niepokojem spoglądaliśmy w przyszłość. Na szczęście, zarówno dla Decathlonu jak i w zasadzie dla całej ligi, drużyna w ostatnim czasie przeszła małą metamorfozę. Do ekipy dołączyła świeża krew, po graczach widać wolę walki, ale to co najważniejsze dla ekipy z Kartuskiej – zespół prezentuje rewelacyjną formę sportową. Obecnie w trzeciej lidze wszystkie drużyny mają rozegrane po cztery spotkania i Decathlon z przewagą dwóch punktów plasuje się na pierwszym stopniu podium i nad drugą ekipą – Range Soft mają dwa punkty przewagi. Poniedziałkowe spotkanie nie będzie należało do najłatwiejszych zadań. Decathlon zagra bowiem z drużyną Portu Gdańskiego, której obecna forma jest trudniejsza do zinterpretowania niż uśmiech Mona Lizy. Część twierdzi, że to ot, zwykły uśmiech, druga część myśli z kolei, że to uśmiech nieszczery, wymuszony. Podobnie jest z Portem, który jednego dnia potrafi zagrać bardzo dobre spotkanie, by w następnym zaprezentować się zdecydowanie gorzej. Jak będzie tym razem? 23 września 2019 r. ‘Portowcy’ musieli uznać wyższość Allsix by Decathlon, jednak spotkanie to było bardzo wyrównane, a o wygranej zadecydowały detale. MVP wrześniowego spotkania został Łukasz Wilamowski, który obecnie broni barw drugoligowej Oliwa Team.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Speednet 2 – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Do poniedziałkowej rywalizacji drużyny przystąpią w bardzo dobrych nastrojach. Drużyna Speednetu 2 w czwartek zdobyła swój pierwszy punkt w obecnym sezonie, a Craftvena wygrała spotkanie z niepokonaną dotychczas drużyną Range Soft VT. Nie będziemy Was czarować, uważamy że oba wydarzenia można rozpatrywać w kategorii niespodzianek, z których poniedziałkowi rywale byli usatysfakcjonowani. Jeśli chodzi o drużynę ‘Programistów’ to w ostatnim czasie widać po nich spory progres. W głowie mamy spotkania ‘Różowych’ z początku poprzedniego sezonu, w których Speednet wyglądał bardziej jak Adam Małysz z czasów skakania niż jeżdżenia samochodem. Drużyna przez ten czas okrzepła, nabrała umiejętności, jednym słowem przypakowała. Mimo to, przed nimi nadal daleka droga. Dopiero zaczynają słynny rajd Dakar, ale jeśli dalej będą się tak rozwijać to jesteśmy spokojni, że z czasem takie spotkania jak czwartkowe z Wirtualną Polską będą w stanie wygrać. Jeśli chodzi o drużynę Craftveny to ostatnie spotkanie udowodniło, że ekipa jest w stanie włączyć się do walki o awans. Pisząc tę zapowiedź zaczęliśmy się zastanawiać nad słabymi punktami drużyny i… nie możemy ich zbytnio znaleźć. Owszem, podobnie jak każda drużyna gracze Craftveny mogą poprawić umiejętności techniczne, elementy taktyczne itd., ale mówimy o tym, że ciężko znaleźć elementy nie pasujące do tej układanki. Jest to bardzo ważne w kontekście budowania wizji drużyny, ale to, co najważniejsze to dobra atmosfera. To właśnie ona była kluczem do wygrania z Range Soft VT. Ewentualna poniedziałkowa wygrana ze Speednetem wywinowałaby drużynę bardziej niż akcje firm produkujących środki ochrony osobistej w czasach pandemii.

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Port Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Jedyną drużyną, która rozegra w poniedziałkowy wieczór dwa spotkania będzie drużyna Portu Gdańskiego. Jak do tej pory, w obecnym sezonie podobne przypadki moglibyśmy zliczyć na palcach jednej ręki, przy dodatkowym założeniu, że będziemy je liczyć u osoby, która swego czasu zaczęła czytać instrukcję obsługi po odpaleniu lontu w fajerwerkach. Dla Portowców dwa mecze jednego dnia nie będą jednak żadną nowością, bowiem w poprzednich sezonach decydowali się na podobny manewr najczęściej z całej ligowej stawki. Jakie były tego efekty? Przenieśmy się na chwilę w przeszłość.

9 maja 2019 – 0-2 z Axis oraz 1-2 z Wirtualną Polską

28 maja 2019 – 1-2 z Volley Gdańsk oraz 1-2 z Team Spontan

4 czerwca 2019 – 0-2 ze Wstrząśniętymi nie Zmieszanymi, 2-0 z Seargin

12 czerwca 2019 – 2-0 z Miksturą oraz 0-2 z Trójmiejską Strefą Szkód

19 września 2019 – 1-2 z Mental Block oraz 1-2 z Team Spontan

23 września 2019 – 1-2 z Allsix by Decathlon oraz 1-2 z DNV GL S*M*A*S*H

4 listopada 2019 – 2-1 z DCT Gdańsk oraz 2-1 z Wirtualną Polską

19 listopada 2019 – 2-1 z Bombardierami oraz 1-2 ze Zmieszanymi.

Bilans? 5 wygranych i 11 porażek. Zastanawiamy się, czy taka taktyka jest dobra. Portowcy bardzo często przychodzili na mecz w sześciu graczy i ewentualna kontuzja sprawiała, że trzeba było sobie radzić w piątkę. Tak było chociażby w ostatnim spotkaniu przeciwko Range Soft VT. Uważamy, że drużyna dosyć mocno ryzykuje. Grać 2 czy 3 sety w pięciu graczy jest jednak czymś innym niż gra w szóstkę. Problem jest tym większy, jeśli po drugiej stronie siatki znajduje się drużyna, która na mecz przychodzi w dziewięciu graczy. Tak ‘Papryczki’ przystąpiły do spotkania przeciwko ekipie DCT Gdańsk. Jak widać opłaciło się to bowiem dosłownie zdemolowali oni ekipę z ulicy Kontenerowej, która dzień wcześniej ograła w stosunku 3-0 drużynę… Portu Gdańskiego. Patrząc na wspomniane spotkania wyłania nam się chyba faworyt. Czy dostawa ‘Papryczek’ zasypie Port?

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Oliwa Team – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Patrząc na to, co dzieje się ostatnio w drużynie Oliwy, pozostałe drużyny w ligowej stawce mogą im zazdrościć. Oliwiacy złapali ewidentnie wiatr w żagle. Są jedną z nielicznych drużyn w lidze, która może się poszczycić trzema zwycięstwami z rzędu. Prestiżowe było szczególnie to ostatnie – przeciwko drużynie ‘Letniego Gdańska’, która umówmy się, pierwszy raz w życiu w siatkówkę nie grała. Dodatkowo, jesteśmy przekonani, że drużyna będzie wyglądała z meczu na mecz coraz lepiej. W niedzielę zagrali sparing z bardzo wymagającym rywalem – pierwszoligową Omidą. Uważamy, że spotkania przeciwko bardzo trudnym przeciwnikom są zdecydowanie lepszą lekcją niż te rozgrywane przeciwko drużynom, które można gładko ograć w stosunku 3-0. Ponadto, ekipa Oliwy będzie chciała wykorzystać fakt, że tego samego dnia zmierzą się ze sobą zespoły Team Spontan z SV INVICTA. Uważamy, że ekipy te będą rywalem Oliwy w kontekście awansu do grupy mistrzowskiej, a kto wie, może i usytuowania na podium rozgrywek. Do tego jeszcze daleka droga i nie ma co dzielić skóry na żywym niedźwiedziu. Poza tym, wnikliwym graczom drużyny dowodzonej przez Agnieszkę Pasternak, nie umknął na pewno fakt, że drużyna DNV jako jedyna znalazła sposób na ogranie SV INVICTY. Jest sprawą dość powszechnie znaną, że ekipa Stanisława Paszkowskiego jest bodajże najbardziej chimeryczną drużyną w całej drugoligowej stawce. Potrafią bez problemu ograć drużynę, która będzie walczyć o najwyższe cele, aby za chwilę dostać lekcję gry od zespołu znajdującego się na przedostatnim miejscu w tabeli. Zastanawiamy się zatem, którą twarz pokażą biali i czy po raz kolejny będą w stanie sprawić niespodziankę?

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Oliwa Team

Prototype Volleyball – Epo-Project

Godz.: 21:00, boisko nr 3

W ostatni czwartek drużyny Prototype Volleyball i Epo-Project rozgrywały swoje mecze o tej samej godzinie, na równoległych boiskach. Obie ekipy musiały uznać wyższość rywali. Epo przegrało gładko w stosunku 0-3, natomiast Prototype Volleyball, po dobrym meczu, poległo ze Speednetem 1-2. Oba zespoły miały zatem tyle samo czasu na regenerację fizyczną, a przede wszystkim – psychiczną. Prawdopodobnie, w poniedziałkowy wieczór ‘Transformersi’ postawią na stabilizację i zobaczymy bardzo podobny skład do tego, który wystąpił w ostatnim spotkaniu. Jedyną niewiadomą zostaje kwestia środkowego – Karola Grajewskiego, który nie wrócił jeszcze do pełni sił po kontuzji. W przypadku drużyny z Żukowa powiedzieć o stabilizacji to tak, jak prowadzić dyskusję o opadach śniegu w Ghanie. Coś tu ewidentnie się nie klei. Jak do tej pory swoje umiejętności zaprezentowało piętnastu graczy ‘Zielonych’ i zastanawiamy się, czy takie podejście do ligi nie niesie za sobą sporych zagrożeń. Ostatnie dwa spotkania Epo-Project to dwie porażki z rzędu, które sprawiły że drużyna spadła na piąte miejsce w tabeli. O ile w tym pierwszym meczu – z Volley zaprezentowali się bardzo dobrze, to po spotkaniu z Omidą szukali zapewne szybkiego sposobu na to ‘żeby zapomnieć’. Zrozumcie nas dobrze, drużyna Przemka Walczaka jest ekipą z bardzo dużym potencjałem, ale zdarzają się momenty, w których widać rażący brak zgrania. Owszem, przez epidemię drużyna nie miała jak trenować, ale z podobnym problemem mierzył się każdy. Mimo mankamentów, o których wspominamy, ‘Zieloni’ nadal będą faworytem poniedziałkowej rywalizacji. Taka sytuacja wydaje się być na rękę drużynie Prototype, której idzie lepiej, gdy przystępuje do rywalizacji z pozycji ‘underdoga’. Tak było chociażby w przypadku ich meczu z BES-BLUM Kraken Team. W spotkaniach, w których wskazanie faworyta nie jest tak oczywist, ‘Transformersi’ radzą sobie znacznie gorzej. Tak było w poprzednim sezonie chociażby z ekipą Asy B Klasy, czy we wspomnianym wcześniej meczu ze Speednetem.

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Epo-Project

Team Spontan – SV INVICTA

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Ten mecz ma na papierze dosłownie wszystko, aby stać się hitem poniedziałkowych zmagań. Ten mecz może dać nam odpowiedź, o jakie cele walczą obie drużyny. Mimo, że na inaugurację sezonu obie ekipy musiały uznać wyższość rywali to z czasem – ich forma poszybowała znacznie w górę. Od tej pory, sumarycznie drużyny odniosły pięć zwycięstw, ani razu nie zaznając przy tym smaku porażki. Zastanawiamy się, w jaki sposób dłuższą przerwę spożytkowała ekipa Piotra Raczyńskiego – Team Spontan. Ostatnie ligowe spotkanie rozegrali bowiem 26 maja. Od tego czasu nie widzieliśmy ‘Spontanicznych’ w akcji, ale z tego co wiemy, zespół miał co najmniej jeden sparing z drużyną AVOCADO friends,  podczas którego gracze ‘docierali się’ i trenowali nowe rozwiązania taktyczne. Wydaje nam się, że na papierze zespół posiada bardzo dobry skład, ale gdybyśmy mieli wrócić na studia i ponownie przygotowywać analizę SWOT to przy literce W (weaknesses) oraz T (threats) napisalibyśmy, że drużyna nie ma wypracowanych schematów, poszczególni zawodnicy nie znają swoich boiskowych zachowań, widoczny jest brak zgrania. Kiedy te problemy zostaną zażegnane to jesteśmy przekonani, że coś w ekipie zaskoczy i przestaną być drużyną, która najczęściej ze wszystkich będzie dzieliła się punktami z innymi. ‘Spontaniczni’ zaczną wreszcie wygrywać na miarę swoich ambicji i umiejętności – za trzy punkty. Uważamy, że na to jest jeszcze za wcześnie, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, z kim przyjdzie im się mierzyć. W ostatnim czasie drużyna INVICTY na tle swoich rywali wygląda świetnie i jeśli wśród naszych czytelników są jeszcze osoby, które wątpią, że ta ekipa powalczy o podium rozgrywek, to zalecamy przejrzeć ponownie skróty spotkań drużyny SV INVICTA. Aby przekonać niedowiarków, ekipa Sławka Cichosza powinna uporać się ze Spontanem. Gdybyśmy mieli wskazywać faworyta 2-3 tygodnie temu, wskazalibyśmy na Spontanicznych. Tym razem będą to ich rywale.

Typ Redakcji: SV INVICTA

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Speednet – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Spotkanie pomiędzy Speednetem a BES-BLUM Kraken Team będzie już trzecią bezpośrednią rywalizacją, do której przystąpią obie drużyny. Jak do tej pory dwukrotnie górą była ekipa BES-BLUM. Oba spotkania zakończyły się wynikiem 2-1 a pierwsze z nich, rozegrane 20 września 2019 r., zapadło nam w pamięć jako jedno z najbardziej emocjonujących starć w historii ligi. Pierwszy i trzeci set rozgrywany był na przewagi i tylko w drugim Kraken wygrał dość spokojnie. W pierwszym musiał uznać wyższość Speednetu 23-25, a w trzecim, najbardziej emocjonującym, wygrał 28-26. MVP tego spotkania został Bartłomiej Pieper, który zagrał rewelacyjne spotkanie w przyjęciu oraz odbiorze. Zostawmy jednak przeszłość. W poniedziałkowym meczu zmierzą się drużyny, które zajmują obecnie dwie ostatnie lokaty w lidze. Pozycja ta z pewnością ich nie satysfakcjonuje i w najbliższym spotkaniu obie ekipy będą miały szczególną mobilizację do tego, aby wygrać. Na chwilę obecną, różnica w tabeli pomiędzy trzecią a ósmą drużyną jest tak niewielka, że jeden mecz może całkowicie wywrócić jej obecny kształt. W lepszych nastrojach do spotkania przystąpią gracze Speednetu, którzy w ostatniej kolejce odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w lidze. Zwycięstwo, które sprawiło, że ligowa stawka nadal stoi na peronie, a nie odjechała w siną dal. Nadal wszystko jest w ich rękach, ale zadanie w poniedziałek nie będzie należało do najprostszych. Drużyna BES-BLUM im bez wątpienia nie leży i jeśli nie zdołają powstrzymać będących w dobrej dyspozycji Arkadiusza Wasilewskiego czy Roberta Skwiercza znajdą się w opałach. 

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team