Zapowiedź – MATCHDAY #15

Przed nami piętnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’24. W środowy wieczór 22 BLT Malbork stanie przed szansą na to by objąć fotel lidera drugiej ligi. Ponadto dość ciekawie zapowiadają się spotkania w trzeciej lidze grupie B, gdzie Team Spontan podejmie Fux Pępowo oraz Wolves Volley drużynę Port Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

22 BLT Malbork – Flota Active Team 2

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Tego to się nie spodziewaliśmy. Po bardzo nieudanym początku sezonu w wydaniu Floty Active Team 2, na drużynę Karoliny Kirszensztein spadła fala krytyki. W naszym odczuciu była ona jednak jak najbardziej uzasadniona. Flota przegrała bowiem z Hydrą, TGD, Szach-Matem czy Volleyem Gdańsk. Co więcej, w czterech wymienionych spotkaniach, Flota zdołała zdobyć zaledwie jeden punkt i niejednokrotnie była tylko tłem dla rywali. W naszym odczuciu podobnie miało być we wtorkowy wieczór, w którym Flota mierzyła się z Dream Volley. Choć we wspomnianym meczu to rywal był zdecydowanym faworytem, to finalnie po niezłym meczu to Flota cieszyła się ze zwycięstwa. Dobry wynik błyskawicznie przełożył się na położenie Floty w ligowej tabeli, w której wskoczyli na dwunastą pozycję. Owszem, wciąż znajdują się na miejscu spadkowym, ale perspektywa na dalszą część sezonu jest zdecydowanie lepsza niż była jeszcze przed świętami.  W tym miejscu dochodzimy do momentu, w którym należy nieco przystopować optymizm graczy w granatowych strojach. W naszym odczuciu w środowym starciu to 22 BLT Malbork pozostaje zdecydowanym faworytem konfrontacji. Póki co zespół z Malborka zdaje się być na idealnej drodze prowadzącej do pierwszej ligi. Jeśli dziś wygra dwa spotkania za komplet punktów to zostaną nowym i samodzielnym liderem drugiej klasy rozgrywkowej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Port Gdańsk – Wolves Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Patrząc na wyniki z poprzedniej edycji i porównując je z tym, co oglądamy obecnie możemy się nieco zdziwić. Jeśli chodzi o ‘Portowców’ to przypomnijmy, że sezon Jesień’23 był jedną z najgorszych edycji drużyny od początku zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Zespół ‘z doków’ zajął we wspomnianej edycji dopiero dwunaste miejsce. Odległe miejsce w ligowej układance to efekt kiepskich wyników, w których Port Gdańsk zdołał wygrać zaledwie w czterech spotkaniach. Obecna edycja to zupełnie inna historia. Na tę chwilę ekipa Arkadiusza Sojko rozegrała pięć spotkań spośród, których aż cztery mecze padły ich łupem. Silniejsi od ‘Portowców’ okazali się wyłącznie gracze Team Spontan, choć trzeba przyznać, że we wspomnianym spotkaniu dwunasta siła poprzedniego sezonu zagrała naprawdę dobrze. Dobry początek sezonu sprawił, że ‘apetyt rośnie w miarę jedzenia’ i z całą pewnością do meczu z ‘Watahą’, Port podejdzie bardzo zmobilizowany. To, co jest niemal pewne to to, że nie będzie to dla ‘Portowców’ łatwa przeprawa. Choć ‘Wataha’ znajduje się obecnie na piątym miejscu w ligowej stawce to warto zwrócić uwagę na fakt, że rozegrali oni o co najmniej jeden mecz mniej niż większość drużyn. Dodatkowo Wolves Volley grało już spotkania zarówno z Fuxem Pępowo oraz Team Spontan, czyli dwoma największymi faworytami ligi. Chcąc powalczyć o możliwość gry w drugiej lidze, zarówno jedni, jak i drudzy powinni wygrać spotkanie. W naszych oczach, biorąc pod uwagę aktualną formę, 51% na tryumf dajemy ‘Portowcom’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Hydra Volleyball Team – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Spotkanie sąsiadów z ligowej tabeli. Po miesiącu rozgrywek, obie drużyny w ligowej układance dzieli zaledwie jeden punkt. Warto zwrócić tu uwagę na fakt, że Złomowiec rozegrał o jedno spotkanie więcej. Na dziesięć oczek drużyny Witolda Klimasa złożyły się trzy zwycięstwa oraz dwie porażki. Co ciekawe, środowi rywale przegrali z obecnym sezonie z tym samym rywalem – drużyną Staltestu Pomorze. Nieco gorzej przeciwko drużynie Arkadiusza Kozłowskiego wypadła ekipa w miedzianych strojach, której nie udało się we wspomnianym meczu zdobyć choćby jednego punktu. Dodatkowo, zespół, który przeniósł przed sezonem siedzibę z Wejherowa do Gdańska przegrał spotkanie z 22 BLT Malbork. Dwie wspomniane porażki przeplatane były zwycięstwami za komplet punktów z Maritexem, MiszMaszem czy AXIS. To pokazuje, że Złomowiec dość dobrze radzi sobie w meczach, w których są oni faworytem. Gorzej sytuacja wygląda, kiedy to rywale mają teoretycznie więcej argumentów. Wydaje się, że w środowej potyczce to Hydra Volleyball Team będzie faworytem spotkania. Wskazuje na to również historia, gdzie to ‘Bestia’ wygrywała częściej. Obecny sezon w wykonaniu graczy w złotych strojach oceniamy na czwórkę w skali szkolnej. Na obniżenie oceny poza porażką ze Staltestem wpłynęła również postawa drużyny w ostatnim secie w meczu z AXIS. Jak będzie w środowy wieczór? Więcej szans na tryumf dajemy Hydrze. Sądzimy jednak, że w meczu dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

22 BLT Malbork – TGD

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po całkiem niezłym początku sezonu w wykonaniu drużyny TGD, zespół Macieja Kota złapał pewną zadyszkę. Ok, z jednej strony ‘Drogowcy’ rywalizowali w dwóch poprzednich meczach z faworyzowanymi drużynami jakimi bez wątpienia były zespoły Dream Volley oraz BEemki. Z drugiej strony wynik, a przede wszystkim gra TGD w meczu z Volleyem, który znajduje się niemal na szczycie ligowej układanki pokazuje, że ‘Drogowcy’ potrafią grać z faworytami jak równy z równym. Którą z twarzy drużyny zobaczymy w środowy wieczór? Wydaje się, że aby TGD zaskoczyło rywali i pokusiło się o jeden punkt to muszą zagrać co najmniej tak dobrze jak w pierwszym meczu w sezonie Wiosna’24. Wszystko wskazuje bowiem na to, że zespół z Malborka będzie zdecydowanym faworytem konfrontacji. Wątpliwości do tego, która z drużyn wygra mecz nie mają również typerzy w aplikacji SL3, którzy w zdecydowanej większości wskazują na komplet punktów ‘Lotników’. Co ciekawe, po pierwszych meczach w sezonie sympatycy drużyny mogli mieć pewien grymas twarzy. Przed sezonem, gdzie się nie przyłożyło ucha tam można było usłyszeć, że gracze BLT są murowanym faworytem do awansu. Początek sezonu w ich wydaniu nie był jednak spektakularnie udany. Jak pokazały jednak inne mecze, w których faworyzowane drużyny gubiły punkty z drużynami z niższych partii tabeli, staje się to w SL3 powoli normą. Jak się okazuje, zdobyć komplet punktów w drugiej lidze nie jest wcale zbyt łatwe. Czy mimo to, 22 BLT Malbork stanie na wysokości zadania? Jeśli wszystko pójdzie po ich myśli to na półmetku rozgrywek staną się oni nowym liderem drugiej klasy rozgrywkowej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Pekabex – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Jeden z głównych faworytów do wygrania trzecioligowych zmagań – Speednet 2, rozegra w środowy wieczór aż dwa mecze, po których będzie miał rozegranych najwięcej spotkań w obecnej edycji spośród wszystkich 46 drużyn. Precyzując – będzie już po półmetku ligowych zmagań. W obozie ‘Programistów’ nie wyobrażają sobie scenariusza, w którym po środowej serii gier, zespół Marka Ogonowskiego miałby nie zrobić dużego kroku w kierunku awansu. Dużo wskazuje bowiem na to, że Speednet sięgnie w środę po komplet sześciu oczek. O ile w przypadku spotkania z Bayerem Gdańsk ktoś mógłby mieć wątpliwości, tak w konfrontacji z Pekabexem nikt o zdrowych zmysłach nie zakłada innego scenariusza niż ten, w którym ‘Programiści’ sięgną po pełną pulę. Co ciekawe, w drużynie Speednetu doskonale rozumieją sytuację ich rywali. Niegdyś to właśnie przed spotkaniami z ‘Różowymi’, przeciwnicy dopisywali do swoich kont trzy oczka. Czasy się zmieniły i w Speednecie doszło do różnych rewolucji, po których środowi rywale są dziś na przeciwległych biegunach w ligowej układance. Uważamy, że celem Pekabexu powinno być to, by powalczyć o dwucyfrową liczbę punktów w setach. W ostatnich spotkaniach było stosunkowo blisko i to, czym imponowała drużyna ‘biało-zielonych’ to niezła gra w obronie. To oczywiście za mało by pomyśleć o pierwszym punkcie w lidze, ale gdy zespół Sylwestra Króla będzie powolutku dokładał kolejne pozytywne aspekty, to z czasem będą czerpać z tego korzyści.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Hapag-Lloyd – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po miesiącu rozgrywek, sytuacja w trzeciej lidze w grupie B wygląda tak jak można się było tego spodziewać. Nie jest bowiem tajemnicą, że przed sezonem głównym faworytem do wygrania ligi była ekipa FUX Pępowo. Według dość powszechnej opinii, Team Spontan miał być ekipą, która w finalnym rozrachunku znajdzie się na drugim miejscu. Oczywiście do końca rozgrywek pozostały dwa miesiące, w których może wydarzyć się mnóstwo rzeczy. Faktem natomiast jest to, że zarówno Fux Pępowo, jak i Team Spontan pozostają jedynymi drużynami, które jak do tej pory nie przegrały spotkania. Trzeba przy tym uczciwie przyznać, że w przypadku drużyny Piotra Raczyńskiego nie było to bynajmniej oczywiste. Zespół ‘Spontanicznych’ tracił bowiem punkty zarówno z Portem Gdańsk, jak i Wolves Volley. W środowy wieczór, Spontan rozegra dwa kolejne spotkania i w pierwszym z nich – z drużyną Hapag-Lloyd będą oni faworytem starcia. Jak do tej pory zespół ‘Logistyków’ rozegrał w obecnej kampanii pięć spotkań, w których za każdym razem okazywał się gorszy od rywali. O ile w przypadku kilku pojedynków, zespół Joanny Kożuch można, a nawet trzeba było chwalić, tak dyspozycja drużyny w konfrontacji z Craftveną była pewnym rozczarowaniem. Co ciekawe, mecz ze Spontanem będzie dla wspomnianej wcześniej kapitan drużyny pewną podróżą sentymentalną. Przypominamy, że Joanna Kożuch grała w pierwszym sezonie Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, gdzie broniła barw Team Spontan. O tym ile od wspomnianego sezonu minęło czasu niech świadczy fakt, że razem z Joanną w tamtej drużynie występował tylko jeden gracz z obecnego składu drużyny. Mowa tu o kapitanie – Piotrze Raczyńskim.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Bayer Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po nieudanym początku sezonu, w którym Bayer Gdańsk musiał uznać wyższość Challengers, Inter Marine Masters oraz BES Boys BLUM, zespół Damiana Harica mierzył się z ostatnią drużyną w ligowej tabeli – PEKABEXEM i zgodnie z przewidywaniami nie miał większych problemów by wygrać za komplet punktów. Wysokie zwycięstwo za trzy punkty sprawiło, że zespół ‘Aptekarzy’ podkręcił nieco statystyki. Obecnie zdobywają oni więcej od swoich przeciwników:

– 4,6 ataków na mecz

– 1,6 bloków na mecz

– 1,6 asów na mecz.

Statystyki, o których tak często wspominamy pokazują jaki możemy mieć zakrzywiony obraz drużyny. Jesteśmy bowiem przekonani, że ‘Drużyna z Leverkusen’ nie jest zbyt zadowolona z osiąganych w obecnym sezonie wyników. Dodatkowo w środowy wieczór o kolejną zdobycz będzie bardzo trudno. Wiele osób wskazuje bowiem, że Speednet w obecnym sezonie pozostaje jednym z głównych kandydatów do awansu. O tym jak ‘Aptekarze’ radzą sobie z tego typu rywalami wspomnieliśmy już na początku. Biorąc pod uwagę rosnącą formę Speednetu, o której nieco więcej pisaliśmy w zapowiedzi ich spotkania z Pekabexem – trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym Bayer mógłby sprawić niespodziankę i wygrać spotkanie. Ba, sądzimy nawet, że dysproporcja pomiędzy drużynami jest na tyle duża, że po spotkaniu ‘Programiści’ będą cieszyć się z kompletu punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AXIS – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

To już niemal końcówka koszmarnego terminarza, który drużynie AXIS zgotowała Redakcja. Od początku obecnej kampanii, team Fabiana Polita mierzył się z BLT, BEemką, Staltestem, Złomowcem oraz Hydrą Volleyball Team. Cóż, z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć, że każda z wymienionych drużyn skończy sezon w górnej ósemce. Biorąc pod uwagę fakt, że AXIS tylko raz przegrał pojedynek w stosunku 0-3, to możemy mówić o przejściu suchą stopą przez bagniste tereny. Niemal na samej mecie trudnych  terenów znajdują się gracze Szach-Matu, którzy w czterech rozegranych dotychczas spotkaniach, wygrali trzykrotnie i na ich koncie znajduje się osiem oczek. Czy to dużo? Cóż, choć kilka drużyn w ligowej stawce dałyby się za taki bilans pokroić to przypadek Szach-Matu jest nieco inny. Drużyna Dawida Kołodzieja ma bowiem spore doświadczenie w graniu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ba, przypominamy, że sezon Jesień’21, ‘Szachiści’ skończyli na trzecim miejscu w pierwszej lidze i do dziś jest to ich najlepszy wynik ‘ever’. Czasy się jednak zmieniły i tłuste lata zostały wyparte przez te chude. Mimo to Szach-Mat przed obecnym sezonem pozostawał jednym z głównych faworytów do wygrania ligi. Aby tak się jednak stało, mecze takie jak ten środowy należy wygrywać za komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Fux Pępowo – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Nie ma się co oszukiwać. Pierwszy mecz Spontana w środowy wieczór będzie czymś w rodzaju przystawki w restauracji. Czekadełkiem. Zabiciem czasu i pierwszego głodu przed daniem głównym, którym będzie spotkania z Fuxem Pępowo. Trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym ‘Pomarańczowi’ mieliby podejść do meczu z drużyną Andrzeja Pipki bez kompletu oczek w meczu z Hapag-Lloyd. Jesteśmy niemal przekonani, że do kluczowego spotkania, Spontan podejdzie w bardzo dobrych nastrojach. Inaczej kwestia może wyglądać już po spotkaniu z ‘Koniczynkami’. Wydaje się bowiem, że to zespół występujący w delegacji będzie faworytem starcia. Zespół Andrzeja Pipki przypomina nam nieco status drużyn Old Boys oraz Floty Active Team. Ci, kiedy grali w trzeciej lidze od samego początku otwarcie mówiły o tym, że interesuje ich gra w wyższej klasie rozgrywkowej. Po krótkim okresie ‘kiblowania’ w trzeciej lidze, wspomniane drużyny awansowały do drugiej, a później pierwszej ligi. Czy podobny los czeka Fuxa? Póki co wygląda to naprawdę dobrze. W czterech dotychczas rozegranych spotkaniach, Fux wygrywał za każdym razem, a na dodatek sięgał w nich po komplet oczek. Uważamy, że w środowy wieczór czeka ich najtrudniejszy z dotychczasowych sprawdzianów. Mimo to sądzimy, że Fux zda go na ocenę celującą i zgarnie piąty komplet punktów w sezonie. Ten sprawi z kolei, że przed drużyną z Pępowa otworzą się bramki na autostradzie prowadzącej do drugiej ligi.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #14

Za nami poświąteczna kolejka, w której w meczu na szczycie – Eko-Hurt rozbił CTO Volley, zgarniając przy tym komplet punktów. Dodatkowo kolejne ważne zwycięstwa w drugiej lidze zanotowała ekipa Volley Gdańsk oraz Staltest Pomorze. Natomiast w trzeciej lidze, pierwsze zwycięstwo w sezonie zanotowała drużyna Tiger Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Tiger Team – KRUK Volley 2-1 (21-17; 19-21; 21-10)

Poniedziałkowe spotkanie było dla obu drużyn szansą na odwrócenie niekorzystnej karty. Jak do tej pory, obie ekipy rozegrały sumarycznie dziewięć spotkań, w którym ani razu nie udało im się odnieść zwycięstwa. Zestawienie ze sobą dwóch drużyn w takiej samej sytuacji sprawiło, że do którejś z ekip musiało zawitać wreszcie słońce. W naszym odczuciu faworytem konfrontacji była ekipa ‘Tygrysów’, ale uznaliśmy, że Kruki są w stanie urwać punkt. Początek spotkania wyglądał tak jak można się było tego spodziewać. Po kilku atakach powracającego do składu Tigera – Krzysztofa Mądrego, Tiger objął prowadzenie 8-3. Po nieudanym otwarciu, zespół Jakuba Florczaka wziął czas i faktycznie, tuż po nim zaprezentowali się z dużo lepszej strony, niwelując przewagę przeciwników do jednego oczka (13-12). W drugiej części seta, w grę Kruków wdarło się sporo błędów oraz nerwowości, a to z kolei sprawiło, że Tiger wygrał partię w stosunku 21-17. Środkowa odsłona od samego początku układała się lepiej dla Kruków, którzy wysunęli się na dwupunktowe prowadzenie (7-5) i konsekwentnie, z małymi przerwami dowieźli je do końca. Co ciekawe, pod koniec gracze Jakuba Florczaka prowadzili nawet 17-13, a mimo to pozwolili rywalom się nieco rozbrrrykać i ci doprowadzili do stanu po 19. Końcówka partii to jednak skuteczne ataki Michała Laskowskiego, które doprowadziły do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona to absolutnie jednostronne widowisko, które rozpoczęło się od stanu…8-1 dla Tiger Team. Tego naprawdę nie dało się spieprzyć i po chwili, zespół Dawida Staszyńskiego mógł cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie Wiosna’24.

Inter Marine Masters – Chilli Amigos 3-0 (21-15; 21-19; 21-16)

W przedmeczowym wywiadzie, kapitan Inter Marine Masters – Andrzej Masiak podkreślał, że drużyna w białych strojach wyciągnęła wnioski ze spotkania z DNV i we wtorkowy wieczór postarają się sięgnąć po komplet – sześciu oczek. Cóż. Plan ten w meczu z Chilli Amigos zdawał się realizować zgodnie z założeniami. Od samego początku spotkania z ‘Papryczkami’, ‘Mastersi’ osiągnęli optyczną przewagę, która została po chwili udokumentowana na tablicy wyników (9-6). Choć Chilli udało się doprowadzić po chwili do wyrównania po 10, to w dalszej części seta gracze w czerwonych strojach mieli spory problem by zatrzymać Tomasza Kowalewskiego (17-13), po czym gracze Andrzeja Masiaka bezproblemowo wygrali seta do 15. Środkowa odsłona to najciekawsza partia w meczu, w której na półmetku mieliśmy remis po 10. Po chwili uwypukliły się problemy ‘Mastersów’ w przyjęciu, po którym w powietrzu zaczął unosić się specyficzny zapach niespodzianki (15-11). Niestety dla ‘Amigos’, podobnie jak miało to miejsce w meczu z Volley Surprise tak i tym razem Chilli zaprzepaściło dużą szansę na punkt. Po kilku błędach w ataku, Chilli roztrwoniło przewagę, a kiedy Inter Marine wyrównało (18-18) to chyba każdy wiedział jak to się dalej skończy (21-19). Ostatnia odsłona to partia, w której z ‘Amigos’ zeszło już powietrze. Dodatkowo zespół w czerwonych strojach miał sporo problemów w komunikacji, co nie pomagało w rywalizacji z faworyzowanym przeciwnikiem. Po dość jednostronnym pojedynku, Inter Marine dopięło po chwili swego i cieszyli się z kompletu punktów (21-16).

Flota Active Team 2 – Dream Volley 2-1 (19-21; 21-18; 21-17)

Oj, nie miała w ostatnim czasie dobrego PR drużyna Floty Active Team 2. Dodatkowo sprawy nie ułatwiał fakt, że ich ‘starszy Brat’ – Flota Active Team 1 została chwilę temu okrzyknięta drużyną tygodnia. To w połączeniu z niekorzystnymi wynikami Floty sprawiło, że ci zaczęli być postrzegani jako ‘zakała rodziny’. Oczywiście nieco przesadzamy, ale wiadomo o co chodzi. Z drugiej strony, ich wtorkowy rywal – Dream Volley również był raczej krytykowany niż chwalony. Mimo to w spotkaniu ‘Marzyciele’ byli zdecydowanym faworytem. Już początek spotkania pokazał, że nie będzie to dla nich łatwa przeprawa. Od pierwszego gwizdka sędziego mieliśmy bowiem walkę punkt za punkt, w której żadna ze stron nie zdołała wypracować sobie kilkupunktowej zaliczki (5-5; 9-9; 12-12; 15-15; czy wreszcie 19-19). W końcówce szale zwycięstwa na stronę ‘Marzycieli’ przechylili skrzydłowi – Dariusz Tomaszewski oraz Jarosław Szmigielski. Pierwszy set pokazał Flocie, że rywal jest w ich zasięgu. W połowie środkowej odsłony, beniaminek rozgrywek wysunął się na prowadzenie 9-5. Mimo to, po chwili Dream zdołał doprowadzić do wyrównania po 10 i wówczas wydawało się, że gracze Mateusza Dobrzyńskiego odzyskali kontrolę nad przebiegiem gry. Dalsza część to scenariusz, który oglądaliśmy w pierwszej odsłonie. Walka ‘łeb w łeb’, która zaprowadziła nas do stanu po 17. Końcówka seta to bardzo dobra postawa Macieja Manisty oraz Dominika Jakubowskiego, które dały Flocie wyrównanie w setach. O wygranej w meczu musiała zadecydować trzecia partia, której początek Dream Volley ponownie przespał (7-2). Choć w dalszej części, gracze Mateusza Dobrzyńskiego starali się niwelować straty to Flota ponownie jak w drugiej odsłonie nie pozwoliła na to by z głowy spadł im włos. Dodatkowo Dream nie miał pomysłu jak powstrzymać bardzo dobrze dysponowanych skrzydłowych, którzy grali wielki mecz. Efekt? Wygrana Floty 21-17, a całego meczu 2-1. Brawo!

Volley Gdańsk – MiszMasz 3-0 (21-10; 21-16; 21-17)

‘Żółto-czarny’ walec się nie zatrzymuje. O ile w niektórych spotkaniach Volleya można było utyskiwać na fakt, że będąc na prostej zamiast docisnąć pedał gazu, ci zamulali, co nie jeden raz niosło za sobą konsekwencje, tak wtorkowy wieczór to bardzo dobra postawa drużyny i pewne trzy oczka. Dodatkowo – fotel lidera. Ponadto – bardzo dobre nastroje przed dalszą częścią sezonu. Póki co wygląda to naprawdę obiecująco, bo tak jak wspominamy – forma Volleya zdaje się rosnąć. Ok, będąc całkowicie uczciwym należy wspomnieć, że MiszMasz nie powiesił poprzeczki zbyt wysoko. Z drugiej strony, takie rzeczy trzeba wykorzystać. Pierwsza odsłona to absolutna dominacja Volleya, który po bloku Bartłomieja Wręgi, odskoczył rywalom na siedem oczek (12-5). W dalszej części seta, jedyne nad czym można się było zastanawiać to to, czy MiszMasz zdoła wyjść z ‘dyszki’. Ostatecznie im się udało, ale to dość marne pocieszenie. W drugim secie MiszMaszowi szło już zdecydowanie lepiej. Ba, przy stanie 12-10 zastanawialiśmy się czy gracze Michała Grymuzy będą w stanie sprawić niespodziankę. Dalsza część seta to jednak przewaga drużyny Dariusza Kuny, udokumentowana zwycięstwem trzykrotnych mistrzów SL3 do 16. Ostatni set nie był czymś na otarcie łez dla MiszMaszu. Volley za sprawą najskuteczniejszego gracza w historii SL3 – Przemysława Wawera, odskoczyli na sześć oczek (12-6), po czym szanse MiszMaszu pozostawały już iluzoryczne. Dalsza część partii wyglądała tak, że obie drużyny chciały dograć seta bez kontuzji. Emocji było tam tyle, ile na grzybobraniu. Ostatecznie VG wygrał partię do 17, a cały mecz w stosunku 3-0.

Inter Marine Masters – Drużyna A 2-1 (22-20; 21-23; 21-6)

Po wygranej za komplet punktów z ‘Amigos’, drużynie ‘Mastersów’ pozostało do wykonania 50% planu. Zadanie to mogło być nieco utrudnione, bowiem gracze Drużyny A wnikliwie oglądali z trybun spotkanie Inter Marine z Chilli Amigos. Czy team Karola Majkowskiego wyciągnął wnioski? Cóż, po tym jak zagrał w dwóch pierwszych setach jest to dość prawdopodobne. We wtorkowy wieczór mieliśmy ponownie Drużynę A, którą chce się oglądać. Było to zupełnie inne spotkanie niż z ACTIVNYMI, o którym Drużyna A chciałaby zapomnieć. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od prowadzenie ‘Czarnych’ (6-2). Mimo początkowej terapii szokowej, Inter Marine zaprezentowali w dalszej części świetną grę w bloku oraz zagrywce i były to dwa klucze, które otworzyły drzwi do siedziby Drużyny A (12-12). Dalsza część seta to wymiana ciosów, która po dobrej końcówce Jacka Ragusa, skończyła się wynikiem 22-20 dla ‘Mastersów’. Środkowa odsłona? A jakże – ponownie gra na przewagi. Choć Drużyna A prowadziła w pewnym momencie już 17-11 to wysokie prowadzenie z faworytem ich…sparaliżowało? Wyglądało to tak, że ciężko to zrozumieć. Faktem jest jednak to, że Drużyna A sprawiała wrażenie, jakby każdy z zawodników tej drużyny został porażony paralizatorem prądu. Gorszą chwilę błyskawicznie wykorzystali ‘Biali’, którzy doprowadzili do wyrównania po 19. Kiedy wydawało się, że będziemy mieli powtórkę z meczu z Chilli, Drużyna A zdołała finalnie przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść (23-21). Trzeci set wyglądał tak jakby Drużyna A była już nasycona jednym punktem i nie podjęła nawet próby ugrania czegoś więcej. Z drugiej strony, Inter Marine Masters wyglądali rozdrażnieni tak jak kilka tygodni temu w meczu z DNV. Efekt? Wynik 21-6 dla zespołu Andrzeja Masiaka, po którym wskakują na fotel wicelidera rozgrywek.

BEemka Volley – Dream Volley 3-0 (21-11; 21-9; 21-13)

Hej Dream Volley, wszystko ok? Graliście w to kiedyś? Co się dzieje? Pytań, które chodzą nam (zakładamy, że nie tylko nam) po głowie jest całe mnóstwo. Niewiarygodne co dzieje się ostatnio z ‘Marzycielami’. Ok, w meczu z BEemką Volley nie byli faworytami, ale styl w jakim się zaprezentowali był naprawdę bardzo słaby. Dodatkowo porażka tego samego dnia z Flotą Active Team 2 sprawia, że Dream Volley już w poniedziałkowy wieczór stał się absolutnym faworytem w wyścigu o miano dziadów tygodnia. Jedno zwycięstwo, pięć porażek. Perspektywa kilku trudnych spotkań. Pamiętacie, że z drugiej ligi spada jedna drużyna więcej, prawda? Co do samego meczu – dziś bardzo krótko, bo i nie ma za specjalnie o czym. Ok – BEemke w obecnym sezonie potrafiliśmy krytykować, czasami aż za bardzo. Dziś nawet różowy kolor strojów nie przeszkadza nam w tym, by drużynę BEemki określić mianem CHADA. Wyniki do 13, 11 czy 9 dobitnie pokazują o jakiej dysproporcji mówimy. Ataki? 27 vs 20. Bloki? 7 vs 1. Asy serwisowe? 5 vs 0. Oj. Dream Volley może żałować tego, że w ich ‘narożniku’ nie było ogarniętego sekundanta, który widząc co się kroi – uchroniłby ‘Marzycieli’. W filmie Rocky, brak rzuconego ręcznika kosztował Apollo Frida życie. Kto wie, czy wtorkowy wieczór nie będzie kosztował Dream Volley drugoligowego bytu. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, utrzymanie drużyny Mateusza Dobrzyńskiego nie jest bynajmniej czymś oczywistym.

BL Volley – BES Boys BLUM 1-2 (21-23; 17-21; 21-18)

Szósty mecz BES Boys BLUM w obecnym sezonie i pierwsze kłopoty. Choć może to być dla ‘Chłopców’ szokujące to się nieco cieszymy. Chwilę przed świętami zastanawialiśmy się bowiem czy w trzeciej lidze dostaniemy garść pożądanych emocji. Wszystko za sprawą tego, że BES Boys BLUM jak grał mecze, to najczęściej lał rywali i uznaliśmy, że może tak być za każdym razem, gdy ci będą grali w trzeciej lidze. BL Volley był w naszych oczach jednym z ostatnich bastionów, w których ‘Chłopcy’ mogą poczuć opór. Chwilę po premierowym gwizdku sędziego, gracze Ryszarda Nowaka zaczęli w swoim stylu – od mocnego grania (7-2). Dalsza część seta to kontynuacja przewagi faworyzowanej ekipy, która pod koniec prowadziła 20-12. Choć BES Boys BLUM mieli wygraną na wyciągnięcie ręki to po chwili przytrafiła im się seria błędów. To w połączeniu z dobrą grą w obronie oraz skutecznych kontr drużyny BL Volley sprawiło, że na tablicy wyników mieliśmy remis po 20. Kiedy zanosiło się na to, że po wyczynie ‘Chłopców’, słowo ‘frajerstwo’ będzie odmieniane przez wszystkie przypadki, BBB dopiął po chwili swego (23-21). Środkowa odsłona to dobra gra teamu z Kaszub, który po dobrej grze, wysunął się na prowadzenie 13-7. W odróżnieniu od premierowej partii, w tej odsłonie zabrakło podobnego zwrotu akcji i finalnie, BBB wygrali partię do 17. Ostatni set rozpoczął się od wyrównanej gry obu stron (5-5). Jako pierwsi na kilkupunktowe prowadzenie, wyszli gracze BL Volley (11-7). W dalszej części partii, po skutecznym bloku Wojciecha Łuczkowa, prowadzili już 17-11 i choć ich przewaga w końcówce stopniała, to finalnie wygrali do 18.

CTO Volley – EKO-HURT 0-3 (13-21; 18-21; 16-21)

Z dużej chmury mały deszcz. Oczywiście za taki stan rzeczy nie możemy winić drużyny Eko-Hurt, która zagrała naprawdę kozackie spotkanie. Zastrzeżenia możemy mieć wyłącznie do graczy w pomarańczowych strojach, którzy ‘nie dojechali’. Mówiąc precyzyjniej, Eko-Hurt wskoczył na taki poziom, do którego CTO na tę chwile sporo brakuje. Początek spotkania mógł być pewnym zaskoczeniem. Przypominamy, że w ostatnim magazynie wspominaliśmy o tym, że Eko-Hurt w obecnym sezonie ma problem by dobrze wejść w mecz. To niosło za sobą konsekwencje w postaci przegranych setów z AIP, Speednetem oraz Bossmanem. We wtorkowy wieczór było jednak zupełnie inaczej. ‘Hurtownicy’ od samego początku narzucili swoje warunki gry i na półmetku seta prowadzili już 13-8. Choć w pewnym momencie po kilku blokach, CTO zdołało zniwelować straty do dwóch oczek (14-12) to jednak dalsza część seta to druga fala ataków Eko-Hurt, która zapewniła im wygraną partii do 13. Środkowa odsłona to najbardziej wyrównana partia w meczu, w której dopóki CTO miało dobre przyjęcie, dopóty wynik spotkania był sprawą otwartą (16-16). W końcówce element, który funkcjonował naprawdę dobrze się pogorszył, co błyskawicznie wykorzystał aktualny Mistrz SL3, zapewniając sobie wygraną do 18. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od stanu 8-7 dla Eko-Hurt. Przewagę ‘Hurtownicy’ zrobili świetną grą w bloku. Sekwencja trzech punktów z rzędu zdobytych w ten sposób sprawiła, że po chwili Eko-Hurt odskoczył do stanu 12-7. To z kolei sprawiło, że z CTO całkowicie zeszło powietrze i po kilku minutach, Eko-Hurt mógł cieszyć się z kompletu oczek oraz żółtych koszulkach lidera. Sądzimy, że było to bardzo ważne zwycięstwo. Choć do zakończenia sezonu pozostało sporo czasu, to na tę chwilę Eko-Hurt wygląda dużo lepiej niż w poprzedniej edycji, którą przecież wygrali.

Oliwa Team – Staltest Pomorze 0-3 (11-21; 10-21; 18-21)

Kiedy na początku obecnego sezonu, Oliwa Team przegrywała kolejne mecze, można było to zrzucić na karb tego, że drużyna jest aktualnie w przebudowie. Pierwszy poważny sygnał, że coś jest jednak nie tak, otrzymaliśmy w minionym tygodniu rozgrywek, gdzie Oliwa była zaledwie tłem dla drużyny Volley Gdańsk, a w jednym z setów pobili niechlubny rekord różnicy punktów obu drużyn w obecnym sezonie. Przed wtorkową serią gier zastanawialiśmy się, czy Oliwa zdoła postawić się rozpędzonemu Staltestowi i odpowiedź na nurtujące nas pytania, dostaliśmy tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Nim się bowiem obejrzeliśmy, na tablicy wyników było już 12-5 dla zespołu Arkadiusza Kozłowskiego. Im dalej w las tym, Staltest grał jeszcze szybciej i jeszcze mocniej, a w konsekwencji wygrali oni seta do 11. Jeszcze większą dysproporcję oglądaliśmy w środkowej partii, w której w szczytowym momencie, Staltest prowadził….16-4. Kiedy wydawało się, że dostaniemy powtórkę wspomnianego wcześniej spotkania Oliwy z Volleyem, faworyzowana drużyna ewidentnie zaciągnęła hamulec ręczny i nie forsowała zbytnio tempa. Ba, team z Pomorza pozwolił sobie w tym fragmencie na nutkę nonszalancji, co finalnie sprawiło, że Oliwa nieco nadgoniła (21-10). Co ciekawe, w trzeciej odsłonie obie drużyny postanowiły stworzyć ‘pozory wyrównanej walki’. Niby w pewnych momentach Oliwa prowadziła (9-7), niby coś się działo, ale bez specjalnego podniecania się okolicznościami, Staltest zdawał się kontrolować przebieg gry. W drugiej fazie seta, po kilku atakach Jakuba Klimczaka, Staltest ponownie objął prowadzenie, którego już nie wypuścił. Podsumowanie? Sześć spotkań Staltestu i sześć wygranych. WOW. Jest naprawdę kozacko.

Zapowiedź – MATCHDAY #14

Zaczynamy poświąteczne granie. We wtorkowy wieczór dojdzie do dziewięciu pojedynków, w których dość ciekawie zapowiada się starcie drużyn, które jak do tej pory nie wygrały ani razu (Tiger Team vs Kruk Volley).  Prawdziwym hitem wtorkowej serii gier będzie jednak starcie mistrzów z dwóch poprzednich sezonów (Eko-Hurt vs CTO Volley). Zapraszamy na zapowiedź!

Tiger Team – KRUK Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po pełnym miesiącu zmagań, w trzeciej lidze w grupie A pozostały zaledwie trzy drużyny, które jak do tej pory nie zdołały wygrać ani jednego spotkania. Siłą rzeczy, liczba ta zmniejszy się już we wtorkowy wieczór. Wszystko za sprawą faktu, że dwie z trzech ekip, którym nie dane było wygrać zmierzą się w bezpośrednim pojedynku. Przepraszamy sympatyków ‘Kruków’, ale o ile ci byli w miarę przyzwyczajeni do tego, że ich zawodnicy najczęściej przegrywali (jeszcze w barwach Husarii), tak w kontekście ‘Tygrysów’ o takiej oczywistości już nie ma mowy. Przypomnijmy, że w poprzednich edycjach ‘Tygrysy’ wygrywały kolejno: pięć, sześć oraz ponownie sześć spotkań. Ok, szału może nie ma, ale jeśli zestawimy to z tym jak Tiger prezentuje się w obecnej edycji to możemy mówić o bardzo dużym regresie. Na tę chwilę, zespół Dawida Staszyńskiego rozegrał w obecnej edycji pięć spotkań, w których za każdym razem przegrywał i na dodatek tylko raz udało im się sięgnąć po jeden punkt. Fatalny bilans sprawia, że gracze w granatowych strojach nie bez powodu znajdują się na przedostatnim miejscu w tabeli. Nieco lepszą sytuację mają obecnie gracze Jakuba Florczaka, którzy w ligowej tabeli są tuż nad wtorkowym przeciwnikiem. Kto wie jak wyglądałaby ich sytuacja, gdyby rozegrali tyle samo spotkań co ‘Tygrysi skład’. Wracając do wtorkowego starcia to wszystko wskazuje na to, że drużyna, która przegra spotkanie będzie w przyszłym sezonie występować w nowopowstałej czwartej lidze. Z drugiej strony nos podpowiada nam, że na jesień obie drużyny spotkają się ponownie. Czy w trzeciej lidze? Cóż…

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Inter Marine Masters – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Choć ostatni mecz w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, drużyna Inter Marine Masters rozegrała niemal miesiąc temu, to w tym czasie team Andrzeja Masiaka nie próżnował. Mniej więcej w połowie marca najbardziej doświadczony zespół w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta udał się na turniej MASTERS, który odbywał się w Wilnie. We wspomnianym turnieju, ‘Mastersi’ zajęli finalnie miejsce tuż za podium. To, co jednak ważniejsze od medali to fakt, że mieli oni czas na doszlifowanie formy oraz, a może przede wszystkim szeroko rozumianą integrację. Podsumowując, zespół Andrzeja Masiaka wraca na parkiety SL3 w bardzo dobrych nastrojach. Jakby nie patrzeć wciąż pozostają jedną z czterech niepokonanych drużyn w trzeciej lidze w grupie A. Dodatkowo we wtorkowy wieczór staną przed szansą na doskoczenie do ścisłej czołówki. Aby tak się jednak stało powinni wygrać dwa spotkania. Z całą pewnością są faworytami zarówno meczu z Chilli, jak i Drużyną A. Jak pokazał jednak początek sezonu, drużynie ‘Białych’ zdarzają się również wpadki jak ta z meczu z DNV, w którym ‘Mastersi’ zgubili jeden punkt. Nie oznacza to jednak, że Chilli Amigos nasyci się jednym punktem. Po nieudanym początku sezonu, zespół Grzegorza Walukiewicza stara się nadrabiać pogubione punkty. W obozie ‘Papryczek’ zdają sobie bowiem sprawę z tego, że póki co są jedną nogą w czwartej lidze.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Flota Active Team 2 – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Nie będziemy Was czarować. W naszym odczuciu bardziej prawdopodobnym scenariuszem niż nagła eksplozja formy Floty jest jeden z tych zawartych w bajkach Andersena. Każdy zdroworozsądkowy czytelnik traktuje je z przymrużeniem oka. Dokładnie tak samo jest obecnie z Flotą Active Team 2. Sympatycy tej drużyny mogą stwarzać pozory, że ich drużyna jest w stanie powalczyć z dużo silniejszymi drużynami, ale kiedy ci powiedzą ‘sprawdzam’ to wychodzi na to, że Flota po awansie pływa bez majtek. Cóż, widzimy jak jest. Porażki z Hydrą, Szach-Matem, TGD czy Volleyem Gdańsk nie przybliżają drużyny do utrzymania w lidze. Ok, z jednej strony w trzech z czterech przypadków mówimy o uznanych markach w SL3, natomiast chcielibyśmy zwrócić na fakt, że inne ekipy z ligowego dołu potrafią zdobywać po punkcie z renomowanym rywalem. Przykładów można mnożyć:

– TGD z Volleyem,

– Maritex z Szach-Matem oraz Volleyem.

Flocie się to nie udaje. Co gorsze, jeśli mierzą się z drużyną z podobnych rejonów ligowej tabeli to przegrywają, jak z TGD. Biorąc to wszystko do kupy, atmosfera wokół Floty 2 jest zdecydowanie inna niż w przypadku ich kolegów z pierwszej ligi. Czy w poświątecznej kolejce ich sytuacja ulegnie zmianie? Cóż, z pewnością Dream Volley będzie faworytem spotkania, natomiast gdybyśmy napisali o tym, że ‘Marzyciele’ wyglądają obecnie dobrze to byśmy wprowadzili Was w błąd. Uważamy bowiem, że póki co wygląda to na najsłabszy sezon ekipy Mateusza Dobrzyńskiego od kilku lat. Już dziś Dream przegrał trzy spotkania, a przypominamy, że do końca sezonu mają ich jeszcze dziewięć. W którą stronę pójdzie to we wtorkowy wieczór? Cóż, trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym mieliby oni zawieść swoich kibiców i przegrać z poważnym kandydatem do spadku. Jeśli by się tak jednak stało to Dream musiałby zrobić poważny rachunek sumienia.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Volley Gdańsk – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Kurcze, nie ukrywamy, że mamy pewien problem z oceną formy drużyny Volley Gdańsk. Z jednej strony, jeśli spojrzymy na ligową tabelę to wszystko się zgadza. ‘Żółto-czarni’ znajdują się na samym szczycie ligowej układanki. Z drugiej strony jesteśmy przekonani o tym, że sami trzykrotni Mistrzowie SL3 czują pewien niedosyt. Mimo, że Volley wygrał wszystkie dotychczasowe spotkania to jednak zgubił po punkcie aż w trzech z pięciu meczów. Co gorsze, w dwóch z trzech wymienionych przypadków, Volley tracił punkty z drużynami z dolnych partii ligowej tabeli. Strata punktu z jedenastą oraz dwunastą siłą obecnego sezonu to nie jest powód do optymizmu dla tak utytułowanej drużyny. Czy podobny scenariusz zobaczymy również we wtorkowy wieczór? Tym razem naprzeciw zespołu Dariusza Kuny stanie ekipa MiszMasz, która jak do tej pory rozegrała na wiosnę pięć spotkań. Choć dwa z nich wygrała, to na koncie ‘Czarnych’ znajdują się zaledwie cztery oczka, które dają im dziesiąte miejsce w lidze. Jeśli bowiem MiszMasz przegrywał to za każdym razem nie udawało im się zdobyć choćby punktu. Tak było w spotkaniach ze Złomowcem, Hydrą czy ostatnio Staltestem. Czy podobnie będzie i z Volleyem? Logika podpowiada, że tak, ale ta w obecnym sezonie zawiodła już wiele razy.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Inter Marine Masters – Drużyna A

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Jak wynika ze statystyk, które prowadzi Redakcja, zestawienie ze sobą drużyn Inter Marine Masters oraz Drużyny A sprawia, że zmierzą się ze sobą drużyny pozostające na przeciwległych biegunach, jeśli chodzi o liczbę popełnianych błędów na mecz. Podczas gdy Inter Marine Masters popełnia tych błędów najmniej (14,75) w całej trzeciej lidze w grupie B, tak Drużyna A popełnia ich najwięcej (22,75). Oczywiście jest to zaledwie jeden z elementów, który składa się na ostateczny wynik. Jeśli chodzi o Drużynę A to jest to element, który zespół Karola Majkowskiego musi przepracować. Nie jest bowiem tak, że w kontekście ‘Czarnych’ jest to anomalia, bowiem w dwóch poprzednich sezonach było identycznie. Wracając do samego meczu to w naszym odczuciu faworytem spotkania zdają się być ‘Mastersi’. Jeszcze kilka dni temu uważaliśmy, że Drużynę A stać będzie na to by pokusić się w spotkaniu o jeden punkt. Ich ostatni mecz z ACTIVNYMI Gdańsk okazał się jednak sporym rozczarowaniem, po którym wiara w ‘Czarnych’ nieco zmalała. Z drugiej strony jest to spotkanie, w którym presja będzie ciążyła na faworyzowanej ekipie Andrzeja Masiaka, która ‘musi wygrać’. To z kolei sprawia, że Drużyna A grając na luzie może sprawić niespodziankę. O tym czy tak się stanie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BEemka Volley – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po spotkaniu z Flotą Active Team 2, w którym ‘Marzyciele’ będą murowanym faworytem, zespół Mateusza Dobrzyńskiego zmierzy się z BEemką Volley w nieco zakurzonym hicie drugoligowych rozgrywek. Pisząc te słowa mamy na myśli obecną sytuację, w szczególności Dream Volley versus to, co pamiętamy z przeszłości. Przypomnijmy, że dwa lata temu w szalonym sezonie Wiosna’22, obie drużyny wraz ze Złomowcem (ówczesne Dziki Wejherowo) oraz Hydrą Volleyball Team rywalizowały o awans do pierwszej klasy rozgrywkowej. Ostatecznie drugoligowe zmagania wygrała drużyna BEemki Volley, która na swoich kontach zgromadziła 31 oczek. Tuż za ich plecami uplasowała się ekipa Dream Volley, która skończyła zmagania z jednym punktem mniej. Mimo to, to właśnie wtorkowi rywale awansowali bezpośrednio do najwyższej klasy rozgrywkowej, z której z czasem spadli i dziś chcą by stare dobre czasy powróciły. Uważamy jednak, że powtórka z sezonu Wiosna’22, gdzie obie drużyny były na szczycie nie ma większej szansy na powodzenie. Póki co bliżej do powrotu na pierwszoligowe parkiety mają gracze BEemki. Tak jak wspominaliśmy po ich głośnym meczu z AXIS – mecz ten będziemy wspominać jeszcze przez lata. Sądzimy bowiem, że wynik 0-3 może mieć fundamentalne znaczenie dla końcowego układu sił. Sprawia to również, że przed wtorkowym spotkaniem na ekipie BEemki ciąży pewna presja. Brak wygranej może okazać się bowiem bardzo problematyczny i nieść za sobą duże konsekwencje.  

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BL Volley – BES Boys BLUM

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po bardzo dobrym przedświątecznym tygodniu w wykonaniu drużyny BL Volley, czas na sprawdzian o wiele trudniejszy. Zanim pomówimy o najbliższym przeciwniku ‘Tygrysów’, kilka słów o drużynie Wojciecha Strychalskiego. Po wygranej za komplet punktów z ACTIVNYMI Gdańsk, drużyna BL Volley była poważnym kandydatem do tego, by stać się drużyną tygodnia. Ostatecznie nasz wybór padł na Flotę Active Team, ale nie zapomnieliśmy o przyjmującym drużyny BL Volley – Adamie Czapniku, który głosem społeczności został wybrany najlepszym graczem minionego tygodnia rozgrywek. Po wspomnianej wygranej, drużyna BL Volley plasuje się na szóstym miejscu w ligowej tabeli i na tę chwile jest to identyczne miejsce jak te, które drużyna zajmowała w ostatnich dwóch sezonach. Wtorkowe spotkanie będzie odpowiedzią na to czy gracze Wojciecha Strychalskiego są w stanie rywalizować z ścisłym ligowym topem. Póki co z ligową czołówką szło niezbyt dobrze. Wyniki 0-3 z Challengersami oraz Speednetem 2. Nos podpowiada nam, że to nie koniec, bo rywal ‘Tygrysów’ zdaje się być piekielnie mocny. Do wtorkowej rywalizacji, drużyna BES Boys BLUM podchodzi jako lider trzecioligowej układanki. Póki co, zespół Ryszarda Nowaka rozegrał w sezonie Wiosna’24 pięć spotkań i za każdym razem kończyło się kompletem punktów ‘Chłopców’. Dodatkowo patrząc na grę zespołu w szarych trykotach, trudno nie odnieść wrażenia, że BES Boys BLUM grają lepiej z meczu na mecz i są wyraźnym faworytem spotkania. Co ciekawe, nie wszyscy pamiętają, ale wtorkowe spotkanie ma dodatkowy smaczek. Przypomnijmy, że w końcówce sezonu Wiosna’22, kiedy obie drużyny rywalizowały w drugiej lidze doszło do ich spotkania w końcówce sezonu. Mimo, że w zdecydowanie lepszej sytuacji była wówczas ekipa BL Volley to przegrana z BES Boys BLUM w stosunku 0-3 przekreśliła ich szansę na utrzymanie, a dodatkowo zapewniła je ‘Chłopcom’.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

CTO Volley – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wiele osób zastanawiało się dlaczego zestawiamy ze sobą CTO z Eko-Hurtem już na tym etapie rozgrywek. Wszystko za sprawą faktu, że według dość powszechnej opinii, jedni i drudzy są poważnymi kandydatami w wyścigu o złoto. Zazwyczaj było tak, że terminarz układaliśmy w taki sposób, aby hity w SL3 były dopiero pod koniec. Owszem, obecnie również stosujemy tę zasadę, natomiast w pierwszej lidze jest nieco inna sytuacja, ponieważ drużyny spotkają się najprawdopodobniej ponownie w końcówce sezonu, już w grupie mistrzowskiej. Gdybyśmy mieli ocenić obecną formę obu drużyn w skali szkolnej, to za dotychczasowe występy obie ekipy dostałyby czwóreczkę plus. Z jednej strony, CTO oraz Eko-Hurt pozostają jedynymi drużynami w elicie, które jak do tej pory nie przegrały jeszcze spotkania. Z drugiej strony obie ekipy potraciły punkty w meczach, w których byli zdecydowanymi faworytami. Jak pokazuje historia, wspomnianych setów może na sam koniec zabraknąć. Wracając do meczu, która z drużyn jest naszym zdaniem faworytem? Nieco więcej szans na tryumf dajemy jednak ekipie Eko-Hurt, której jedną z najmocniejszych stron jest fakt ogromnego zgrania. Jeśli chodzi o ich rywali to owszem, ‘Pomarańczowi’ dokonali bardzo poważnych wzmocnień, ale sądzimy, że drużyna CTO potrzebuje nieco czasu. Ich drużyna przypomina bowiem nowiutką i wypasioną furę z salonu samochodowego, której z uwagi na silnik, ‘deptać’ można dopiero po przejechaniu tysiąca kilometrów. Dopiero po tym okresie można dostrzec prawdziwą moc, kryjącą się pod maską.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Oliwa Team – Staltest Pomorze

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Kapitalna seria Staltestu trwa. W obecnej edycji, zespół Arkadiusza Kozłowskiego okazał się mocniejszy od: Szach-Matu, Hydry Volleball Team, Złomowca, AXIS oraz ostatnio MiszMaszu. Dzięki pięciu wygranym, znajdują się oni na drugim miejscu w ligowej tabeli. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że o tym, że to nie oni są na samym szczycie ligowej układanki decyduje gorszy stosunek małych punktów niż ma to miejsce w przypadku Volley Gdańsk. Mimo to uważamy, że to właśnie Staltest miał do tej pory trudniejszy terminarz i jeśli zespół Arkadiusza Kozłowskiego zdoła utrzymać formę to obecny sezon może należeć do nich. Pierwszym krokiem, nie bójmy się tego powiedzieć, w kierunku pierwszej ligi będzie wtorkowe spotkanie z przeżywającą poważne problemy drużyną Oliwy. Zespół Dawida Karpińskiego od początku obecnej kampanii się potwornie męczy i spośród czterech rozegranych spotkań Oliwa nie zdołała wygrać choćby raz. Dodatkowo zaledwie w jednym meczu udało im się zdobyć punkt, a to z kolei sprawia, że Oliwa znajduje się niemal na samym dole w ligowej tabeli. Dodatkowo nie wyglądają obecnie na drużynę, która w jakiś magiczny sposób mogłaby odmienić swoją grę. Przypomnijmy, że to właśnie do nich należy niechlubny rekord drugiej ligi z obecnego sezonu, w którym Oliwa poniosła najwyższą porażkę w jednym z setów (4-21 z Volleyem Gdańsk). Biorąc pod uwagę aktualną formę obu drużyn, stawiamy na komplet punktów Staltestu, po którym staną się oni nowym liderem drugiej ligi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #13

Przedświąteczne granie za nami. Po raz kolejny w obecnym tygodniu rozgrywek, z bardzo dobrej strony pokazała się Flota Active Team, która ograła Bossmana. Dużo mniej powodów do optymizmu ma drużyna Tufi Team, która wciąż nie może wyjść z kryzysu. Zapraszamy na podsumowanie!

Drużyna A – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (11-21; 16-21; 12-21)

Miarą tego jak Drużyna A rozbudziła apetyty świetną grą od początku sezonu było to, że całkiem spora liczba osób typowała, że zdobędą oni punkt w rywalizacji z faworyzowaną ekipą ACTIVNYCH Gdańsk. Tyle teoria. Praktyka wyglądała tak, że rozdrażniona środową porażką drużyna ACTIVNYCH rozpoczęła spotkanie od bardzo dobrej gry. Po kilku atakach Kacpra Kwiatkowskiego z początku meczu, zespół Artura Kurkowskiego objął prowadzenie 8-4. Mimo początkowego niepowodzenia, Drużyna A zdołała po chwili zniwelować przewagę rywali (10-9), ale kiedy ACTIVNI poczuli minimalne zagrożenie to bez litości wcisnęli pedał gazu. Efekt był taki, że do końca seta ACTIVNI zdobyli 11 oczek, natomiast Drużyna A zaledwie 2. Środkowa partia to nieco lepsza gra ‘Czarnych’, którzy popełniali nieco mniej błędów niż miało to miejsce w premierowej odsłonie (8-8). Druga część seta to wyraźna przewaga faworyzowanej ekipy, która pod koniec partii prowadziła już 20-12. W końcówce Drużyna A zdołała zdobyć cztery oczka, przez co obraz całego seta może być nieco rozmyty. Ostatnia odsłona to dominacja brązowych medalistów poprzedniego sezonu, którzy rozpoczęli tę partię od stanu 10-5. Druga część seta to kontynuacja błędów w komunikacji Drużyny A, które nie pozwoliły im nawet pomyśleć o nawiązaniu walki. Co tu dużo mówić – ACTIVNI byli tego dnia przeciwnikiem zbyt mocnym. Drużyna A z kolei  zagrała najsłabszy mecz w obecnym sezonie, który pokazał, że przed nimi wciąż dużo pracy.

BES Boys BLUM – DNV 3-0 (21-8; 21-14; 21-9)

Kaszubski walec jedzie dalej. Pięć spotkań, pięć wygranych, pięć kompletów punktów. Ok, to, że ‘Chłopcy’ zdobyli w czwartek komplet punktów nie dziwi nikogo. Byli absolutnym pewniaczkiem, ale takie spotkania też trzeba umieć wygrywać. Spotkania takie jak te z DNV uczy koncentracji i tego by rywali nie lekceważyć. Początek spotkania to dominacja ‘Chłopców’, którzy po ataku środkowego – Patryka Bruchmanna objęli prowadzenie 8-3. W dalszej części seta, gracze w białych strojach mieli spore problemy z tym by przebić się przez blok oraz dobić do parkietu. Efektem tej niemocy było prowadzenie ‘Chłopców’ 18-8, po którym postawili oni kropkę nad ‘i’. Kiedy ‘Chłopcy’ zobaczyli, że rywale nie są w czwartkowy wieczór zbyt dobrze dysponowani to przed drugim setem dokonali kilka zmian oraz roszad w składzie. Mimo to, BES Boys BLUM nie mieli problemów z tym by dominować. Choć w połowie seta było zaledwie 9-8 dla graczy w szarych trykotach to po chwili, gracze Ryszarda Nowaka wskoczyli na wyższy poziom i objęli prowadzenie 17-10. Finalnie graczom DNV udało się sięgnąć po 14 oczek. Ostatnia odsłona to absolutnie jednostronne widowisko. Po ataku Marcina Platy, gracze BBB na półmetku seta prowadzili już siedmioma punktami (10-3) i w dalszej części nie mieli problemów z tym by przewagę ‘dowieźć’ (21-9).  Wygrana za komplet punktów sprawia, że BES Boys BLUM rozsiadł się przed świętami na samym szczycie. Brawo!

MiszMasz – Staltest Pomorze 0-3 (20-22; 12-21; 15-21)

Piękna seria drużyny Staltest Pomorze trwa! Biorąc pod uwagę spotkanie z końcówki sezonu, mecz ze Staltestem był szóstym zwycięstwem z rzędu, co sprawia, że Staltest ma jedną z najdłuższych serii w całej Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Nie jest jednak tak, że czwartkowy wieczór w ich wydaniu był perfekcyjny. W pierwszym secie, gracze Arkadiusza Kozłowskiego byli wielokrotnie w tarapatach, co z kolei sprawiało, że w ich szeregach było sporo ekspresji oraz nerwowości. Patrząc na to jak pokrzykują na siebie poszczególni zawodnicy byliśmy niemal pewni, że to MiszMasz wygra pierwszą odsłonę. Ci, choć prowadzili przez niemal całego seta nie zdołali powiedzieć ostatniego słowa. Chwilę po półmetku partii, MiszMasz prowadził 14-11. Po chwili Staltest doprowadził do wyrównania po 17 i w końcówce po punktach skrzydłowych (Batyra & Klimczak) zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu. Fiasko z drugiego seta sprawiło, że MiszMasz zareagował identycznie jak w analogicznym momencie z meczu z Hydrą. W skrócie – w jednym secie było blisko, a później gracze Michała Grymuzy przyjęli role statystów. Środkowa odsłona rozpoczęła się od stanu 7-1 dla Staltestu, po którym MiszMasz się już nie podniósł. Trzecia odsłona to wyrównany początek (5-5), po którym zespół Arkadiusza Kozłowskiego odskoczył na sześć oczek (12-6) i po kilku chwilach cieszyli się z piątego zwycięstwa w obecnym sezonie. Dzięki trzem oczkom, Staltest wskakuje na fotel wicelidera. Biorąc pod uwagę fakt z kim do tej pory rywalizowali, ich sytuacja zdaje się być kapitalna.

Hydra Volleyball Team – AXIS 2-1 (21-17; 21-8; 16-21)

Po niedawnym spotkaniu z MiszMaszem, w którym Hydra o mało nie straciła punktu w meczu, w którym dominowała, byliśmy przekonani, że ‘Bestia’ wyciągnęła z tamtego meczu odpowiednie wnioski. Cóż. Jak się okazało w czwartkowy wieczór – niekoniecznie. Ale po kolei. Do pewnego momentu tego spotkania, Hydra grała niemal perfekcyjną siatkówkę i stłamsiła rywala. W pierwszym secie gracze w złotych strojach rozpoczęli od prowadzenia 6-3, które z czasem urosło do stanu 15-10. Po chwili na kontach zespołu Sławomira Kudyby był pierwszy punkt w spotkaniu. To, co jednak ‘Bestia’ zrobiła w drugim secie było wręcz niewiarygodne. Początek partii rozpoczął się od miażdżącej przewagi drużyny w złotych strojach. AXIS na tle swoich rywali wyglądało tak, jak wyglądają dzieci z drugiej b, które mają rywalizować z chłopakami z 7c, którzy akurat w tym czasie mieli okienko. Nie, wcale nie przesadzamy. Druga odsłona rozpoczęła się bowiem od prowadzenia Hydry w stosunku…11-2! Im bardziej AXIS starało się odmienić losy seta, tym więcej nerwowości było w ich szeregach, a to z kolei sprawiało, że tracili oni kolejne punkty. Oj, nie była to nawet namiastka formy z poprzednich spotkań. Hydra grała kapitalnie i finalnie stłukła rywala do 8. Czy po TAKICH dwóch pierwszych setach można było spieprzyć sprawę? Potrzymaj mi piwo, pomyśleli brązowi medaliści poprzedniego sezonu. Ostatni set rozpoczął się od stanu 8-3 dla AXIS, po którym ich rywale zmuszeni byli wziąć czas. Mimo to, Hydra odzyskała po chwili kontrolę i zdołała doprowadzić do wyrównania po 12. Kiedy wydawało się, że po chwili pójdą oni za ciosem, nagle przebudzili się ‘Czerwoni’, którzy po kilku atakach Krzysztofa Lewandowskiego w końcówce wygrali partię do 16. Oj, dziwny to był mecz.

Team Spontan – Wolves Volley 2-1 (15-21; 21-17; 21-18)

Spotkanie pomiędzy Spontanem a ‘Wilkami’ było bardzo ważne dla układu tabeli. Wszystko za sprawą tego, że w powszechnej opinii sporej grupy graczy to właśnie czwartkowi rywale miały być ekipami pomiędzy, którymi rozegra się kwestia wicemistrzostwa w drugiej klasie rozgrywkowej. Pierwsza odsłona należała do ‘Watahy’, która od początku spotkania prezentowała bardzo dobry poziom przyjęcia (11-11). Po wyrównanej pierwszej części seta zaczęła się zarysowywać przewaga graczy w czarnych strojach, którzy po atakach Michała Łubińskiego, dla którego był to pierwszy mecz w sezonie, objęli prowadzenie 18-13 i po chwili cieszyli się z wygrania pierwszej odsłony. Po świetnym pierwszym secie, w obozie Mikołaja Stempina pojawił się ‘wilczy apetyt’ na to by wygrać spotkanie. Niestety dla nich – rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż oczekiwania. Team Spontan wszedł w środkową partię ‘z buta’ i po skutecznym bloku rozgrywającego, objęli prowadzenie 10-4. W dalszej części, ‘Wataha’ podjęła próbę odrobienia strat i sztuka ta im się prawie udała. W końcówce po niezłym fragmencie w ich wydaniu, Team Spontan prowadził już tylko jednym oczkiem (18-17). Ostatnia faza seta to skuteczne ataki Krzysztofa Lepera, które zapewniły Spontanowi wyrównanie w partii (21-17). Ostatnia odsłona to wyrównana walka, która zaprowadziła nas do stanu po 8. W drugiej części seta zaczęła zarysowywać przewaga ‘Spontanicznych’, którzy odskoczyli rywalom na cztery punkty (18-14) i po chwili cieszyli się z wygranej spotkania w stosunku 2-1.

Hapag-Lloyd – Craftvena 0-3 (12-21; 9-21; 10-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy na to, że Craftvena stanie w czwartkowy wieczór przed szansą na podreperowanie swojej sytuacji w tabeli oraz przełamania niekorzystnej serii spotkań bez zwycięstwa. Okazja do tego zdawała się idealna. Rywalem ‘Rzemieślników’ była bowiem ekipa Hapag-Lloyd, która w obecnej kampanii nie zdobyła ani jednego punktu i ma zdecydowanie mniejsze doświadczenie w ligowych zmaganiach. Powiedzmy to wreszcie – Craftvena miała obowiązek wygrać za komplet punktów i swoje zadanie wykonała. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, gracze w czarnych strojach prowadzili już…10-2. Trzeba przyznać, że ‘Pomarańczowi’ mieli we wspomnianym okresie spore problemy w przyjęciu, komunikacji czy wreszcie w wykończeniu akcji. Na kryzys, drużyna ‘Logistyków’ zareagowała jednak w dość dobry sposób i zniwelowała straty do trzech oczek (13-10). Druga część seta to jednak kilka udanych ataków Krzysztofa Lewandowskiego, po których Craftvena ponownie odskoczyła rywalom, tym razem skutecznie (19-10; 21-12). Środkowa odsłona to kopiuj – wklej tego, co widzieliśmy w premierowej odsłonie. Na półmetku seta było 11-3 dla Craftveny, po czym Hapag-Lloyd nieco nadgonił. Końcówka seta to jednak wyraźna przewaga graczy w czarnych strojach, którzy wygrali seta do 9. Ostatnia partia rywalizacji nie przyniosła zwrotu akcji. Powiedzmy to sobie szczerze – widzieliśmy już lepsze mecze ‘Logistyków’ w obecnym sezonie. Po chwili od rozpoczęcia seta, Craftvena wypracowała sobie pokaźną zaliczkę i spokojnie wygrała odsłonę do 16, a cały mecz 3-0.

Bossman Team – Flota Active Team 1-2 (21-14; 21-23; 20-22)

Po imponującym zwycięstwie z AIP, zespół Floty przystępował do spotkania z beniaminkiem rozgrywek – drużyną Bossman Team i to właśnie gracze Jakuba Kłobuckiego byli według Typerów faworytem spotkania. Jak na faworyta przystało, zespół w granatowych strojach zaczął od bardzo mocnego uderzenia i już po kilku chwilach, objął prowadzenie 8-3. Z czasem Flota, która weszła kiepsko w mecz zaczęła odrabiać straty i na półmetku seta przewaga Bossmana została zniwelowana do dwóch oczek (11-9). Na topniejącą przewagę, grający na pozytywnym mentalu ekipa Bossmana ponownie odskoczyła na kilka oczek, tym razem skutecznie (21-14). Po dysproporcji, którą widzieliśmy w pierwszym secie uznaliśmy, że Bossman nie będzie miał większych problemów z tym by wygrać kolejną odsłonę. Środkowa partia rozpoczęła się od prowadzenia beniaminka (7-5). W połowie seta sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść Floty. Po atakach Mikołaja Filanowskiego oraz Artsioma Traskunou, gracze Karoliny Kirszensztein wyszli na prowadzenie 15-12. Mimo niekorzystnej sytuacji, Bossman zdołał odrobić straty i po dwóch błędach rywali w końcówce mieli nawet piłkę meczową (20-19). W końcówce w bardzo ważnym momencie pomylił się najskuteczniejszy gracz Bossmana – Szymon Zalewski. To dało tlen Flocie, która po chwili doprowadziła do wyrównania w setach (23-21). Ostatnia odsłona rozpoczęła się od ‘brudnej gry’ obu drużyn. Od samego początku tej partii pomiędzy dwoma obozami iskrzyło. O ile poczynania poza boiskowe oceniamy na remis, tak na parkiecie lepiej radzili sobie gracze Floty, którzy prowadzili już 15-8. Kiedy wydawało się, że po chwili Flota dopnie swego, Bossman zaczął grać na dużo wyższym poziomie i sobie znanym sposobem, doprowadzili oni do wyrównania po 20. Końcówka tego szalonego spotkania to jednak skuteczne ataki Pawła Shylina oraz Mikołaja Filanowskiego, które zapewniły Flocie wygraną.

MPS Volley – Merkury 1-2 (16-21; 13-21; 21-19)

Trzynasty dzień meczowy w obecnym sezonie. Dla której z drużyn przedświąteczne granie okazało się bardziej pechowe? Cóż. Był to mecz z gatunku tych, po którym żadna ze stron nie może być do końca usatysfakcjonowana. Merkury, ponieważ jest to ich już kolejny mecz, w którym wygrywają dwie pierwsze odsłony, a następnie nie potrafią utrzymać koncentracji w rezultacie czego oddają punkt swoim rywalom. Wspomnicie słowa Redakcji – tych punktów na koniec sezonu będzie cholernie żal. Jeśli chodzi o Miłośników Piłki Siatkowej to ok – nie oni byli faworytem starcia i na pierwszy rzut oka, jeden punkt należy szanować. My widzimy jednak szklankę do połowy pustą i sądzimy, że ‘honorowe porażki’ na koniec ligi nic nie dają. Fakt jest taki, że po pięciu spotkaniach obecnego sezonu, MPS znajduje się na przedostatnim miejscu w lidze. Jak wyglądał sam mecz? Ano tak, że Merkury parł po ligowe punkty od pierwszego gwizdka sędziego. W pierwszym secie po ataku aktywnego Damiana Gila, Merkury objął pięciopunktowe prowadzenie (13-8), które z mniejszymi lub większymi odchyleniami, utrzymał już do końca. Środkowa odsłona była jeszcze bardziej jednostronnym widowiskiem niż pierwszy set. Choć zaczęło się podobnie i po punkcie środkowego – Marcina Sledza było 13-9, to nieco inny był epilog. Merkury w odróżnieniu od tego, co widzieliśmy w pierwszym secie podkręcił jeszcze tempo i finalnie dał ugrać rywalom zaledwie trzynaście oczek. Po dwóch pierwszych setach wydawało się, że podział punktów jest tak nieprawdopodobnym scenariuszem, o którym aż wstyd głośno mówić. A jednak, MPS zdecydowanie poprawił swoją grę w niemal każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i po dwóch punktach Mateusza Kulińskiego, objął prowadzenie 10-8. Z czasem przewaga ekipy Jakuba Nowaka urosła do trzech oczek 17-14 i kiedy wydawało się, że za chwilę dopną swego – Merkury zdołał zdobyć trzy oczka z rzędu, które doprowadziły do wyrównania (17-17). Ostatnie słowo w meczu należało jednak do Miłośników Piłki Siatkowej, którzy po ataku Jakuba Szczytko zapewnili sobie jeden punkt w meczu. Tak jak wspomnieliśmy jednak na początku, po spotkaniu trudno było wyczytać optymizm na twarzy, któregokolwiek z zawodników biorących udział w meczu.

Speednet – Tufi Team 3-0 (21-11; 21-12; 21-12)

Siatkarska pornografia. Trudno innymi słowami opisać aktualną formę drużyny Mateusza Woźniaka. Chryste, ale to jest degrengolada. Jak można grać tak jak w poprzednim sezonie i po kilku miesiącach tak jak aktualnie? Tego nie da się wytłumaczyć. Tego nie da się zrozumieć. Tego nie da się oglądać, do cholery. Braki kadrowe? A kto ich nie ma? Przechodząc płynnie do spotkania, te rozpoczęło się od wyrównanej gry, po której uznaliśmy, że będzie to ciekawe widowisko (6-6). Cóż, już po chwili dobrze dysponowani ‘Programiści’ objęli prowadzenie 12-7, które z czasem urosło do stanu 17-10. Wówczas można było ‘Tuffików’ tłumaczyć. A to, że nie weszli dobrze w mecz, a to, że zaczęli nie po tej stronie, co by chcieli. A to, a sramto. Jak pokazał początek drugiego seta, dysproporcja pomiędzy obiema drużynami nie była przypadkiem. Po kilku punktach Mateusza Szturmowskiego, dla którego był to pierwszy mecz w sezonie, Speednet objął prowadzenie 10-5, które po chwili jeszcze powiększyli. Trzeba przyznać, że gracze Tufi nawet nie próbowali udawać, że próbują powstrzymać przeciwników. Spuszczone głowy, wzrok zwierząt prowadzących na ubój. Efekt? Wynik 21-12 dla Speednetu. Ostatnia odsłona to scenariusz, który w czwartkowy wieczór powtarzany był do znudzenia. Już w pierwszej części Speednet odskakiwał swoim rywalom i finalnie wysoko wygrał seta. Komplet punktów sprawia, że Speednet doskakuje do peletonu goniącego czołówkę i w bardzo dobrych nastrojach siadają do wielkanocnych stołów. A Tufi? Cóż, przemilczmy to.

Zapowiedź – MATCHDAY #13

Przed nami ostatni dzień meczowy przed świętami, po którym przekroczymy barierę stu spotkań w obecnej edycji. Chwilę po godzinie 21:00 rozpocznie się spotkanie srebrnych oraz brązowych medalistów pierwszej ligi poprzedniego sezonu (MPS vs Merkury). Ponadto dość ciekawie zapowiada się mecz w trzeciej lidze, w której Team Spontan podejmie Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Drużyna A – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Do pierwszego spotkania obu drużyn, do którego doszło niemal równo rok temu, ACTIVNI Gdańsk podchodzili jako absolutny faworyt i drużyna, która miała wówczas obowiązek wygrać spotkanie za komplet punktów. Ostatecznie po dwóch wygranych partiach przez ACTIVNYCH, Drużyna A zagrała świetnego seta, którego wygrała do 15. Choć mogłoby się wydawać, że był to jeden z wielu punktów zdobytych przez drużynę to ten przeciwko ACTIVNYM był punktem szczególnym, bo premierowym. Punktem, który był momentem zwrotnym i tym, po którym gracze w czarnych strojach uwierzyli, że są w stanie napsuć krwi nawet faworyzowanym rywalom. Od wspomnianego meczu minęło rok, w którym Drużyna A zdobyła kolejnych 16 oczek, z czego aż cztery w pierwszych trzech spotkaniach obecnego sezonu. Ten rozpoczął się dla Drużyny A kapitalnie i zespół Karola Majkowskiego został nawet drużyną tygodnia. Dyspozycja, którą prezentują obecnie gracze w czarnych strojach sprawia, że potencjalna niespodzianka nie jest opcją, która ‘nie leży na stole’. Oczywiście nadal faworytem spotkania pozostają ACTIVNI Gdańsk i sytuacji nie zmienia tu fakt, że podejdą oni do meczu świeżo po porażce w stosunku 0-3 z BL Volley. Ba, sądzimy nawet, że porażka w środowy wieczór sprawiła, że ACTIVNI podejdą do meczu ze sportową złością i chęcią odegrania się. O tym czy im się to uda, przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BES Boys BLUM – DNV

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Kaszubski walec się nie zatrzymuje. Od początku obecnego sezonu, team Ryszarda Nowaka ograł kolejno: Chilli Amigos, Drużynę A, Bayer Gdańsk oraz w poniedziałkowy wieczór – Volley Surprise. Już same zwycięstwa robią wrażenie. Kiedy spojrzymy jednak na fakt, że ‘Chłopcy’ za każdym razem sięgali we wspomnianych meczach po komplet punktów to jest to doprawdy imponujące. Pamiętamy bowiem w historii trzeciej ligi drużyny, które były zdecydowanymi faworytami do podium rozgrywek, a kiedy przychodziły mecze, w których ci rywalizowali z teoretycznie słabszymi rywalami to niejednokrotnie kończyło się na niespodziankach. W przypadku ‘Chłopców’ nie ma o tym mowy. Sądzimy, że środowe spotkanie z DNV skończy się jak wszystkie dotychczasowe, o których wspominaliśmy. Jeśli faktycznie tak się stanie, to ekipa w szarych trykotach utrzyma się na fotelu lidera i w doskonałych nastrojach rozjadą się na święta. Czy te, zespół DNV będzie faworytowi w stanie popsuć? Cóż, jest to bardzo mało prawdopodobny scenariusz. W obecnej kampanii, zespół Stanisława Paszkowskiego rozegrał trzy spotkania, w których ‘Biali’ ograli Pekabex. Niestety dla nich, kolejne spotkania to porażki z BL Volley oraz Inter Marine Masters. Choć zabrzmi to dość brutalnie to we wspomnianych spotkaniach, DNV nie pokazał argumentów, które przekonałyby nas do tego by postawić na to, że pokuszą się o choćby jeden punkt.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MiszMasz – Staltest Pomorze

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Dla obu drużyn, które zmierzą się w czwartkowy wieczór będzie to już piąte spotkanie w sezonie Wiosna’24. Póki co, zdecydowanie lepiej radzą sobie gracze Staltestu, którzy wygrali cztery spotkania i są absolutną rewelacją obecnego sezonu. Ba, biorąc pod uwagę rzeczywistość i porównując ją do przedsezonowych oczekiwań to Staltest umieścilibyśmy na samym szczycie ligowej drabiny, która liczy już 46 szczebli. Poprzednie trzy sezony w wykonaniu Staltestu (wcześniejsza nazwa AVOCADO) to kolejno: spadek z pierwszej ligi, dziesiąte miejsce w drugiej lidze oraz ostatnio siódma lokata. Po niespełna czterech tygodniach rozgrywek, gracze Arkadiusza Kozłowskiego pozostają jedną z trzech niepokonanych drużyn w drugiej lidze i nos podpowiada nam, że po czwartkowym spotkaniu zostanie zachowany status quo. Dodatkowo to, co ważne to fakt, że Staltest pokonał w międzyczasie albo uznane marki albo drużyny, dla których obecny sezon jest również udany. Czy w tej beczce miodu znajdziemy choćby łyżkę dziegciu? Ok, można się przyczepić, że jeśli Staltest wygrywa to stosunkowo rzadko sięga po komplet punktów. Być może sytuacja ta zmieni się już w czwartek. Rywalem drużyny Arkadiusza Kozłowskiego będzie ekipa MiszMasz, która w obecnej kampanii wygrała jedno z czterech spotkań, dzięki czemu plasują się na dziesiątym miejscu w ligowej układance. Ich przewaga nad drużynami, które są w tabeli niżej nie jest jednak zbyt duża, a to oznacza, że MiszMasz musi podkręcić nieco tempo. Biorąc pod uwagę obecną formę obu drużyn, może być o to trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AXIS – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Obecne pokolenie, które występuje w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta nie miało w zasadzie możliwości uniknięcia animowanego filmu pod tytułem Shrek. W jednym ze słynnych cytatów, w owym filmie padło zdanie: ‘no, i skończyło się rumakowanie’. Piszemy o tym teraz, ponieważ trudno nie przenieść tych słów na grunt SL3 i obecnej sytuacji ekipy AXIS. Gracze w czerwonych strojach po kapitalnym spotkaniu z BEemką, które będziemy wspominać jeszcze przez długi czas, rozegrali mecze ze Staltestem Pomorze oraz w obecnym tygodniu ze Złomowcem Gdańsk. We wspomnianych meczach, team Fabiana Polita zdobył zaledwie jeden na sześć możliwych punktów i osunęli się w ligowej tabeli na dziewiąte miejsce. Dodatkowo w naszych oczach, do spotkania z Hydrą Volleyball Team będą podchodzili w roli ‘underdoga’. Po nieudanym początku sezonu, w którym ‘Bestia’ przegrała spotkanie ze Staltestem, zespół Sławomira Kudyby rozegrał jeszcze dwa spotkania, w których sięgnął po komplet oczek z Flotą Active Team 2 oraz MiszMaszem. Dzięki temu ich sytuacja w ligowej tabeli nie jest zła. Ba, w związku z faktem, że inni faworyci w walce o podium rozgrywek po drodze potracili sporo punktów, pozycja wyjściowa ‘Bestii’ przed dalszą częścią sezonu wydaje się w miarę ok. Ta może być jeszcze lepsza. Aby tak się jednak stało, Hydra powinna wygrać przedświąteczne spotkanie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Team Spontan – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Sąsiedzi w ligowej tabeli i drużyny, które przed rozpoczęciem obecnego sezonu były wymieniane jako potencjalni faworyci do podium rozgrywek. Póki co bliżej realizacji celu zdają się być gracze Team Spontan, którzy obok Fuxa Pępowo pozostają jedyną niepokonaną drużyną w trzeciej lidze w grupie B. Oczywiście warto tu zwrócić uwagę na fakt, że spośród wszystkich drużyn w swojej lidze, to właśnie zespół Piotra Raczyńskiego rozegrał najmniejszą liczbę spotkań. Jak do tej pory ‘Pomarańczowi’ rywalizowali z APV Gdańsk oraz Portem Gdańsk. O ile z tymi pierwszymi, ‘Spontaniczni’ nie zdążyli się nawet spocić, tak rywalizacja z ‘Portowcami’ pokazała, że powrót do drugiej ligi nie będzie dla ‘Spontanicznych’ tak łatwy jak mogłoby się zdawać. Postawioną właśnie tezę będą starali się obronić gracze Wolves Volley, dla których będzie to czwarty pojedynek w obecnym sezonie. O ile po wygranych z Hapag-Lloyd oraz Krakenem w obozie ‘Watahy’ nastroje były naprawdę dobre, tak porażka w stosunku 0-3 z Fuxem Pępowo może martwić. To, co gorsze niż sam wynik to fakt, że poza drugim setem, ‘Wilki’ nie pokazały się z najlepszej strony i przegrały mecz bez walki. Jak będzie w czwartkowy wieczór? Wydaje się, że faworytem pozostają ‘Spontaniczni’. Jeśli Wolves Volley chcą zapunktować to muszą zagrać o wiele lepiej niż ostatnio.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Hapag-Lloyd – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czwartkowa konfrontacja zdaje się być dla Craftveny idealnym meczem na przełamanie. Pierwsze trzy spotkania obecnego sezonu, kończyły się dla ‘Rzemieślników’ następującymi wynikami:

– Craftvena – Port Gdańsk 1-2

– Craftvena – Fux Pępowo 0-3

– Craftvena – Kraken 0-3

Powiedzieć, że ‘karta Craftvenie nie idzie’ to nic nie powiedzieć. Od momentu, w którym z drużyny odeszło kilku zawodników, zespół Bartłomieja Zakrzewskiego nie potrafi się odnaleźć w nowej sytuacji. Przenosząc to na grunt relacji interpersonalnych, ‘Rzemieślnicy’ zachowują się jak porzucony partner, który zamiast wziąć się w garść, zamyka się w czterech ścianach i płacząc do poduszki wspomina dawne dzieje. Jeśli sytuacja się szybko nie zmieni to za chwilę Craftvena może obudzić się w czwartej lidze. Po trzech pełnych tygodniach w 3 lidze zaczęła zarysowywać się czwarta klasa rozgrywkowa, do której niestety dla Craftveny, znajduje się póki co miejsce. Aby odmienić sytuację, ‘Rzemieślnicy’ muszą bezwzględnie powalczyć o komplet oczek. To paradoksalnie nie musi być taką oczywistością. Ekipa Hapag-Lloyd zdaje się prezentować z meczu na mecz coraz lepiej. Idealnym dowodem na poparcie naszej tezy był mecz ‘Logistyków’ z absolutnym faworytem do wygrania ligi – drużyną Fux Pępowo. Mimo, że ‘Pomarańczowi’ byli przed meczem skazywani na porażkę to w pierwszym secie rywalizacji zagrali kapitalnie i niemal do końcówki partii byli dla faworyta ‘orzechem twardym do zgryzienia’. Jeśli obie drużyny zagrają w czwartek podobnie jak w swoich ostatnich meczach to nie wykluczamy scenariusza, w którym Hapag-Lloyd pokusi się o pierwszy punkt w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Mimo to, rozum podpowiada nam, że Craftvena stanie na wysokości zadania i zgarnie pierwszy od 14 listopada 2023 r., komplet oczek. 

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Bossman Team – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po bardzo ważnej wygranej w środowy wieczór, Flota Active Team przystępuje do piątego spotkania w sezonie Wiosna’24. Tym razem rywalem drużyny Karoliny Kirszensztein będzie beniaminek pierwszej ligi – Bossman Team. Zanim przejdziemy do Bossmana, kilka słów o Flocie. Jak ocenić obecny sezon w wykonaniu ‘Granatowych’? Po czterech rozegranych meczach dajemy im cztery minus w skali szkolnej. Z jednej strony mówimy o drużynie, która zagrała bardzo dobre spotkania z MPS-em oraz AIP, z drugiej zaś porażki z CTO czy Tufi Team, a przede wszystkim pogubione punkty w kulminacyjnych momentach rzucają pewien cień na drużynę. Mimo to, Flota oscyluje obecnie w okolicy grupy mistrzowskiej, co biorąc pod uwagę poprzedni sezon, taką oczywistością nie jest. W czwartkowy wieczór, Flota stanie przed szansą na to by wskoczyć do górnej piątki. Aby tak się jednak stało, gracze Karoliny Kirszensztein muszą dokonać bardzo trudnego zadania i pokonać Bossmana. Team Jakuba Kłobuckiego jest póki co rewelacją pierwszoligowych zmagań. Po awansie do pierwszej ligi, Bossman wygrał spotkania ze srebrnymi oraz brązowymi medalistami poprzedniego sezonu (MPS Volley oraz Merkury), a także był bardzo bliski do tego by ograć mistrza (Eko-Hurt). Sympatycy Bossmana zadają sobie obecnie pytanie czy skoro z medalistami poszło tak dobrze to od dziś będzie jeszcze lepiej? Stawiamy, że tak. W naszych oczach Bossman jest faworytem czwartkowego spotkania. Uważamy jednak, że Flota pokusi się w meczu o jeden punkt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MPS Volley – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Zanim obie drużyny usiądą do Wielkanocnego stołu, zmierzą się w nieco zakurzonym hicie Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jeśli ktoś śledzący zmagania SL3 zapadł w śpiączkę i obudził chwilę przed przeczytaniem zapowiedzi, ten może mieć niezły ‘mind-fuck’. Wszystko za sprawą faktu, że jeszcze w listopadzie ubiegłego roku, MPS Volley był faworytem rywalizacji z Merkurym, co zresztą udowodnił w meczach rozegranych 18 września oraz 15 listopada 2023 r. Cytując klasyka polskiego kina: ‘świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty’. Już nic nie jest takie, jakie jeszcze kilka miesięcy temu. O ile w Merkurym nadal mamy stabilny, dość wysoki poziom by liczyć się w walce o podium rozgrywek, a kto wie, być może nawet więcej, tak zespół MPS-u zanotował spory regres. W obecnej kampanii, Miłośnicy Piłki Siatkowej rozegrali cztery mecze, w których odnieśli jedno zwycięstwo i aż trzykrotnie schodzili z parkietu ‘na tarczy’. O tym, że nasze słowa mają poparcie w faktach niech świadczy fakt, że w całym poprzednim sezonie, w którym MPS rozegrał 13 spotkań, przegrali oni taką samą liczbę pojedynków jak teraz w czterech. Co gorsze, wydaje się, że to nie koniec. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w czwartek również nie uda im się wygrać, a to z kolei może sprawić, że lany poniedziałek ‘będzie na smutno’.   

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Speednet – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Oj, obecny sezon w wykonaniu Tufi Team zaczyna niebezpiecznie przypominać edycję Wiosna’22, po której zespół Mateusza Woźniaka pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową i na jaki czas wypadł z pierwszoligowych radarów. Po dwóch sezonach spędzonych w drugiej lidze, Tufi wróciło do elity i w sezonie Jesień’23 zachwycało wygrywając dziewięć z trzynastu spotkań. Pisząc nieco żartobliwie, gracze szóstej siły poprzedniego sezonu wciąż mają szanse powtórzyć ten wynik. Aby tak się jednak stało, Tufi Team musi wygrać wszystkie mecze do samego końca, co umówmy się – na tę chwile brzmi niedorzecznie. Obecny sezon układa się bowiem dla ‘Tuffików’ fatalnie. Bardzo duży wpływ na taki, a nie inny obraz ma fakt, że nie ma w zasadzie meczu, w którym ci nie mieliby problemów kadrowych. Dla przykładu, w środowym meczu z Old Boys, Tufi musieli radzić sobie bez Piotra Watusa oraz Marka Rogińskiego i z tego, co się dowiedzieliśmy – w czwartkowy wieczór będzie tak samo. Z drugiej strony wydaje się, że niezależnie od tego jaki skład w czwartkowy wieczór wystawią gracze Mateusza Woźniaka to i tak faworytem spotkania pozostaje ekipa Speednetu. Na tę chwilę drużyna Łukasza Żurawskiego przy równej liczbie rozegranych spotkań, co ich czwartkowi rywale, zgromadziła zaledwie o jedno oczko więcej. Z drugiej strony, jeśli przypomnimy sobie przebieg ich spotkań i zestawimy to z tym, co grało Tufi to wychodzi na to, że to Speednet ma większe szanse na tryumf. Dla ‘Programistów’ będzie to jeden z ostatnich gwizdków na to by podkręcić tempo i podobnie jak w poprzednich edycjach, skończyć zmagania w grupie mistrzowskiej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #12

Za nami środowy wieczór, po którym doszło do sporych przetasowań w ‘ligowej układance’. W elicie swoje pierwsze spotkanie w sezonie wygrała ekipa Old Boys, która okazała się mocniejsza od Tufi Team. W drugiej klasie rozgrywkowej swoje spotkania wygrywali faworyci – Szach-Mat oraz Volley Gdańsk. W trzeciej lidze z dobrej strony pokazała się ekipa BL Volley, która w ciekawym pojedynku ograła ACTIVNYCH za komplet punktów. Zapraszamy na podsumowanie!

Szach-Mat – Dream Volley 2-1 (22-20; 19-21; 21-8)

Nie oszukujmy się. Choć Dream Volley nie był faworytem starcia i finalnie zgodnie z przewidywaniami – przegrał mecz to ich sytuacja zaczyna robić się nieciekawa. Aby dobrze zrozumieć o czym mówimy należy zerknąć na kilka poprzednich sezonów, w których Dream przegrywał maksymalnie cztery mecze w trakcie sezonu. Po spotkaniu z ‘Szachistami’, Dream ma już trzy porażki, a do zakończenia sezonu jeszcze dziewięć spotkań. To oznacza, że z dużą dozą prawdopodobieństwa, obecny sezon może okazać się najgorszy od sezonu Wiosna’21. Nie wyprzedzajmy jednak pewnych zdarzeń. Była krytyka to i słowo pochwały się należy, bo w pierwszym i drugim secie, ‘Marzyciele’ zagrali naprawdę dobre zawody i byli realnym zagrożeniem dla swoich rywali. Pierwsza odsłona to szarpana gra z obu stron. A to na przewagę wychodzili ‘Szachiści’, by po chwili prowadzenie obejmowali ‘Marzyciele’. Pod koniec seta bliżej wygranej zdawali się być ci drudzy. Po autowym ataku debiutującego w SL3, Adriana Krampichowskiego, Dream Volley objął prowadzenie 18-16. Choć w dalszej części, Dream miał piłkę setową (20-19) to ostatecznie dali się przechytrzyć swoim rywalom, którzy po dwóch atakach Rafała Guzowskiego, cieszyli się z wygranej seta. To, co udało się Szach-Matowi w pierwszym secie, wyrównało się w środkowej odsłonie, co biorąc pod uwagę przebieg partii może być szokujące. Tak się bowiem składa, że gracze ‘królewskiej gry’ po powiedzeniu ‘SZACH’ nie byli w stanie dołożyć drugiego członu. Choć gracze Dawida Kołodzieja prowadzili 17-12 to z czasem zaczęli popełniać mnóstwo błędów, które kosztowały ich stratę seta. Warto zaznaczyć, że w końcówce bardzo dobrą robotę dla Dreamu wykonał swoją zagrywką Michał Hawrylik (21-19). Porażka w drugiej odsłonie rozdrażniły ‘Czarnych’, którzy zaczęli finałowego seta od prowadzenia 9-3, w którym prowadzeniu pomogło kilka skutecznych i efektownych obron Marcina Zdunka (9-3). Ostateczną chęć do gry swoim rywalom odebrał Łukasz Karbowniczek, po którego trzech asach serwisowych, Szach-Mat prowadził 17-5 i po chwili mógł cieszyć się z drugiego punktu w meczu.

Pekabex – Bayer Gdańsk 0-3 (9-21; 8-21; 6-21)

Po kilku arcytrudnych spotkaniach, w których Bayer Gdańsk przegrał kilka spotkań z rzędu, team Damiana Harica miał w środowy wieczór chwilę wytchnienia. Rywalem ‘Aptekarzy’ była bowiem ekipa Pekabex, która jak do tej pory nie zdobyła w SL3 ani jednego punktu. Trudno było zatem oczekiwać, aby sytuacja miała się odmienić akurat w meczu z drużyną z Olivii Business Center. Początek spotkania to przewaga Bayera, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że drużynie ‘Budowlańców’ udawało się od czasu do czasu punktować. Po dwóch atakach z rzędu Pawła Jankowskiego, Pekabex przegrywał zaledwie dwoma oczkami (6-4). W dalszej części seta faworyzowany team narzucił jednak swoje warunki gry i ani myśleli o tym, by dawać rywalom ‘fory’. Dowodem popierającym naszą tezę był silny atak Krzysztofa Podlaskiego, po którym wspomniany skrzydłowy przepraszał jedną z przeciwniczek (15-7). Po krótkiej chwili, obie drużyny mogły zmienić strony (21-9). Środkowa partia rozpoczęła się od bardzo dużej przewagi ‘Aptekarzy’. Po dwóch atakach aktywnego w środowy wieczór Krzysztofa Podlaskiego, Bayer prowadził już…11-0! Po chwili ‘biało-zielonym’ udało się jednak przełamać. Po punkcie Mateusza Mani, Pekabex dorzucił w drugiej części jeszcze kilka punktów i finalnie nie wyglądało to tak źle, jak się zanosiło (21-8). Ostatnia odsłona rozpoczęła się od przewagi ‘Aptekarzy’ (9-4), choć trzeba podkreślić, że Pekabex po raz kolejny pokazał się z dobrej strony w grze w obronie. Dalsza część seta to jednak zdecydowana przewaga ‘Aptekarzy’, którzy po tryumfie wskoczyli w tabeli na piąte miejsce.

Old Boys – Tufi Team 2-1 (21-17; 23-25; 21-15)

Przed pierwszym gwizdkiem spotkania, Old Boys pozostawali ostatnią drużyną w pierwszej klasie rozgrywkowej, która jak do tej pory nie wygrała jeszcze spotkania. Fakt ten po trzech rozegranych meczach zaczął graczy Old Boys uwierać niczym sporej wielkości kamyczek w bucie. Na początku dyskomfort, a po kilku minutach już ból. Sytuacja ta miała się zmienić w środowy wieczór. Zadanie to w teorii było nieco ułatwione. Wszystko w związku z faktem, że Tufi Team po raz kolejny w obecnym sezonie miało poważne problemy kadrowe, które tym razem wyeliminowały z gry Piotra Watusa oraz Marka Rogińskiego. Początek spotkania rozpoczął się od bardzo dobrej gry w przyjęciu obu ekip, która zaprowadziła nas do stanu 5-5. Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli gracze Tufi, którzy po ataku Piotra Adamczyka, prowadzili 11-9. Druga część seta to jednak dużo lepsza gra zawodników w białych trykotach, którzy po kilku atakach Piotra Wołodźko, Jakuba Wilkowskiego czy Sebastiana Konarzewskiego, objęli prowadzenie 18-15 i po chwili cieszyli się z wygranej seta. Środkowa odsłona rozpoczęła się idealnie dla ‘Tuffików’, którzy po dobrej, celowanej zagrywce objęli prowadzenie 7-2. Mimo, że sytuacja zdawała się układać dla nich idealnie (15-10), to w drugiej części seta coś zaczęło się psuć. Po serii kilku błędów zespołu Mateusza Woźniaka, rywale doprowadzili po chwili do wyrównania po 18. Końcówka seta to wyrównana walka obu drużyn, w której każda ze stron miała swoje szanse. Mimo, że Old Boys’i mieli piłkę meczową to ‘Tufi Team’ uciekło spod gilotyny i ostatecznie udało im się doprowadzić do wyrównania w setach (25-23). O zwycięstwie w spotkaniu musiał zadecydować trzeci set, który po bloku Radosława Malka, rozpoczął się lepiej dla Old Boys’ów (9-6). Choć po chwili Tufi Team zdołali doprowadzić do wyrównania po 13, to końcówka seta pokazała zdecydowaną przewagę drużyny ‘znad Raduni’, udokumentowana wygraną do 15, a całego meczu 2-1.

ACTIVNI Gdańsk – BL Volley 0-3 (19-21; 18-21; 17-21)

Po niezbyt wymagającym terminarzu, który od początku sezonu miała ekipa ACTIVNYCH Gdańsk, zespół Artura Kurkowskiego mierzył się w środę z rywalem, który był już zdecydowanie mocniejszy niż zarówno Pekabex, jak i Kruk Volley. Ba, w naszym odczuciu to właśnie BL Volley był faworytem spotkania. Warto zaznaczyć tu fakt, że był to mecz szczególny dla Wojciecha Łuczkowa oraz Damiana Skrzęty, którzy w przeszłości przez kilka sezonów bronili barw ACTIVNYCH. Początek spotkania rozpoczął się idealnie dla ‘Tygrysów’, którzy objęli prowadzenie 8-4 i ich gra, nawiązując do nazwy drużyny, naprawdę była Bez Lipy. Po kilku atakach Kacpra Kwiatkowskiego, ACTIVNI zdołali po chwili ‘wrócić do gry’ (12-12). Dalsza część seta to szarpana gra obu zespołów. A to prowadzenie objęli gracze BL (15-12), a to ACTIVNI, którzy mimo prowadzenie 18-16 nie potrafili postawić kropki nad ‘i’z zaprzepaszczając tym samym dużą szansę na wygranie seta. Choć mieli w górze kilka piłek, które wykończyłyby rywali, to jednak albo trafiali w siatkę albo w aut (21-19). Środkowa odsłona to prowadzenie ACTIVNYCH 15-11, po którym wydawało się, że będą w stanie doprowadzić do wyrównania. Dalsza część to jednak błędy ACTIVNYCH, po których wzięli oni czas by przerwać serię BL zanim ta rozkręci się na dobre. Cóż – nie udało się. Po atakach Adama Czapnika czy Przemysława Kłudkowskiego, BL odrobił straty, a nawet wysunął się na prowadzenie 19-16, po którym drugi punkt w meczu trafił na ‘Tygrysie’ konta (21-18). Ostatnia odsłona to partia, w której ACTIVNI nie wykazywali już woli walki. Set, w którym zostali stłamszeni przez przeciwników. Zostali zepchnięci przez tygrysa do narożnika klatki i czekali na nieuniknione. Te oczywiście nastąpiło. BL najpierw wyszli na prowadzenie 15-11, a następnie sięgnęli po komplet oczek.

AIP – Flota Active Team 1-2 (23-21; 14-21; 14-21)

Do środowej konfrontacji karta sprzyjała drużynie AIP, która historycznie okazywała się lepszym zespołem od Floty Active Team. Graczom Karoliny Kirszensztein zależało by ten niekorzystny bilans zmienić. Od pierwszego gwizdka sędziego weszli oni w mecz ‘na pełnej’. Po bardzo dobrej grze na zagrywce oraz w bloku, gracze w granatowych koszulkach objęli prowadzenie 10-2 i niemal wszyscy, którzy oglądali spotkanie byli przekonani, że zaraz Flota dopnie swego i wygra pierwszą odsłonę. Po chwili obudzili się jednak gracze Adriana Ossowskiego, którzy zaczęli sukcesywnie odrabiać straty. Mimo to, w drugiej części partii na tablicy wyników wciąż widniała kilkupunktowa przewaga Floty Active Team (18-14). Czy przewagę 10-2 oraz 18-14 można było spieprzyć? Choć brzmi to niewiarygodnie to tak – można było. Końcówka seta to niezwykła determinacja ‘Przyjaciół’ do odrobienia strat i kilka obronionych piłek setowych. Finalnie pierwsza partia zakończyła się zwycięstwem AIP 23-21 i to by było na tyle, jeśli chodzi o dobre informacje dla zespołu Adriana Ossowskiego. Środkowa partia rozpoczęła się co prawda od wyrównanej gry obu drużyn (10-10), ale w drugiej części seta po raz kolejny Flota pokazała świetną grą w bloku, których w meczu zdobyli aż…12, co jest drugim najwyższym wynikiem w obecnym sezonie spośród wszystkich 93 spotkań! Wracając do meczu, po wspomnianym okresie Flota wysunęła się na prowadzenie 18-11 i po chwili wygrała seta do 14. Ostatni set rozpoczął się lepiej dla czwartej siły poprzedniego sezonu (6-3), ale im dłużej trwała ta partia tym Flota wskakiwała na coraz to wyższe obroty. W trzeciej odsłonie z bardzo dobrej strony pokazał się atakujący – Igor Kazello, który kończył niemal każdą piłkę i przyczynił się do wygranej swojej drużyny do 14, a całego meczu w stosunku 2-1.

Volley Gdańsk – Maritex 2-1 (21-14; 16-21; 21-18)

Ależ podkurzyliśmy graczy Maritexu przedmeczową zapowiedzią. Na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania gracze tej drużyny wypominali nam, że w zapowiedzi wspominaliśmy, że jedyne co ‘ładnego’ w ich wykonaniu to nowe stroje oraz bluzy, bo na pewno nie gra w obecnym sezonie. Zasadniczo przed spotkaniem z Volleyem mieliśmy moralne prawo by tak myśleć. Gra Maritexu naprawdę nie wyglądała zbyt dobrze i byliśmy przekonani, że nie inaczej będzie w środowy wieczór. Cóż. W środę oglądaliśmy w ich wydaniu naprawdę solidną grę i pokusimy się o stwierdzenie, że był to najlepszy mecz drużyny w obecnym sezonie. Zaczęło się jednak dość niemrawo. Tak po ‘Maritexowemu’ z obecnego sezonu. To oznaczało z kolei, że Volley nie miał zbyt wielu problemów by punktować. Maritex jak swego czasu Morawiecki – ‘Otworzyli bramkę na autostradzie prowadzącej na południe Polski’. Oczywiście Volley chętnie z darmowej opcji skorzystał. Darmowej w tym sensie, że mimo iż się nie napocili to w pewnym momencie prowadzili 10-2. Finalnie skończyło się na wyniku 21-14 i wydawało się, że drugi set będzie wyglądał bardzo podobnie. W tym miejscu scenarzyści postanowili jednak wpleść ‘plot twist’. Druga odsłona wyglądała bowiem już zupełnie inaczej. Gracze w świetnych strojach zaczęli grać naprawdę dobrze. Piłeczka na prawe? Skończona. Piłeczka na lewo? Proszę bardzo. Środek? Czemu nie. Repertuar zagrań Maritexu był naprawdę pokaźny, a na tak odważną i ofensywną grę, Volley nie był przygotowany. Nie po takim pierwszym secie. Walka punkt za punkt do stanu 7-8, a później co? Odjazd Maritexu, na który spóźnili się ‘żółto-czarni’. Choć w końcówce VG próbowali gonić, okazało się to daremne (21-16). Ostatnia odsłona to kontynuacja bardzo dobrej gry Maritexu, którzy stwarzali swoim rywalom cholerne problemy. Choć VG prowadzili już 13-9 to ich przeciwnicy byli jak cień i po chwili pojawiali się w tym samym miejscu (18-18). O tym, że to trzykrotni mistrzowie SL3 cieszyli się ze zwycięstwa, zadecydowała końcówka i dobra zagrywka Illyi Yenoshyna.

Speednet 2 – Tiger Team 3-0 (21-13; 21-13; 21-14)

Bayer Gdańsk, Inter Marine Masters, BL Volley, Challengers oraz w środowy wieczór Speednet 2. Oj, nie jest ‘Tygrysom’ łatwo. Zaledwie jeden punkt na piętnaście możliwych. Fakt jest jednak taki, że bardzo duża część arcytrudnych spotkań już za Tigerem. Faktem jest również to, że Tiger był w środowy wieczór bezzębny i bez pazurów. Zamiast groźnego osobnika przypominali raczej niezbyt ogarniętego Tygryska z Kubusia Puchatka. Skoro przy tej bajce jesteśmy to zespół Dawida Staszyńskiego przypominał nam w ostatnim czasie jeszcze jedną postać – Kłapouchego. Smutny, nic go nie cieszy, nic mu się nie udaje, jest apatyczny. Uważamy jednak, że za jakiś czas zza chmur wyjrzy wreszcie słońce. Wracając jednak do środowego starcia, te od samego początku było pod dyktando drużyny Marka Ogonowskiego, która zdaje się, że porzuciła gen drużyny nieprzewidywalnej. Teraz jak ma wygrać za komplet punktów to to robi. Jak ma stłamsić rywala? Proszę bardzo. Wykonać kombinację klawiszy dające ‘FATALITY’ na chwiejącym się rywalu? Im w to graj! Po ataku oraz bloku Tomasza Nurzyńskiego, Speednet objął prowadzenie 11-5 i stało się jasne, że po chwili wygrają pierwszego seta (21-13). Środkowa odsłona wyglądała niemal identycznie. Po niesamowitym przebiciu piłki noga Piotra Rościszewskiego oraz bloku Marka Ogonowskiego, Speednet objął prowadzenie 10-5 i nie miał problemu z tym by po chwili postawić kropkę nad ‘i’ (21-13). Ostatnia partia w meczu rozpoczęła się obiecująco (6-5). Niestety po chwili Tiger Team popełnił kilka błędów w ataku, które dały prowadzenie Speednetowi 10-6, a jednocześnie pozbawiły kibiców złudzeń, że w meczu może być jeszcze ciekawie (21-14).

AIP – EKO-HURT 1-2 (21-18; 16-21; 17-21)

Po dość zaskakującej porażce z Flotą Active Team, zespół AIP przystępował do zadania, które w teorii było znacznie bardziej wymagające. Rywalem ‘Przyjaciół’ była bowiem ekipa Eko-Hurt, która jest aktualnym Mistrzem SL3, a jednocześnie drużyną, która w obecnym sezonie jeszcze nie przegrała. Mimo to, początek spotkania nie należał do ‘Hurtowników’, którzy już na początku popełnili kilka błędów, które wyprowadziły ich rywali na prowadzenie 8-5. Od tego momentu aż do końcówki seta, Eko-Hurt próbował odrabiać straty, co im się po chwili udało (16-16). Kiedy wydawało się, że Eko-Hurt pójdzie po chwili za ciosem, AIP wzięło się w garść i po skutecznych akcjach tercetu Bochan – Pałubicki – Seroka, na ich konta trafił pierwszy punkt w meczu (21-18). Środkowa odsłona rozpoczęła się kapitalnie dla Eko-Hurtu, który chwilę po rozpoczęciu seta prowadził już…7-1. Mając na uwadze to, że AIP odrobiło jeszcze większą stratę w meczu z Flotą, zespół Adriana Ossowskiego zabrał się po chwili do pracy i zniwelował stratę do trzech oczek (15-12). Niestety dla nich, na więcej ‘Hurtownicy’ po prostu nie pozwolili. Widząc to, że ‘przeciwnik rośnie’, wykonali zadanie i finalnie wygrali seta do 16. Ostatni set rywalizacji to wyrównana gra obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 13. W kluczowym dla losów meczu momencie, dwoma ‘monster blockami’ popisali się skrzydłowi Eko-Hurtu (Radziewicz oraz Ingielewicz), po których Eko-Hurt objęło prowadzenie 15-13 i po chwili, ich czwarta wygrana w sezonie Wiosna’24 stała się faktem.

Volley Gdańsk – Flota Active Team 2 3-0 (21-7; 21-15; 21-13)

Od pewnego czasu zastanawiamy się czy Volley Gdańsk zdaje sobie sprawę z faktu, że wygrany set = jeden punkt do ligowej tabeli. Z drugiej strony ‘żółto-czarni’ grają w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta od samego początku, więc raczej tak. O co zatem chodzi? Nie mamy 100% pewności, ale zdaje nam się, że Volley potrafi zlekceważyć rywala, a to może ich kosztować ‘kiblowanie’ w drugiej klasie rozgrywkowej dłużej niż to konieczne. Po stracie punktu z Maritexem, Volley wiedział, że z Flotą muszą zgarnąć komplet oczek. Pierwszy set rywalizacji to pokaz siły ‘żółto-czarnych’, którzy stłamsili rywala i szybko odskoczyli na sześciopunktowe prowadzenie (12-6). W dalszej części Flota miała sporo problemów, ale dwa największe grzechy beniaminka rozgrywek to klasycznie problemy z przyjęciem oraz problem z przebiciem się przez blok rywali. Efekt? Mordobicie zakończone wynikiem 21-7. Środkowa odsłona to już inna historia. Ok, nie było tak, że Flota w tej partii zagroziła swoim rywalom, ale wreszcie zaczęła wyprowadzać ataki, które od czasu do czasu znajdowały drogę do parkietu (12-10). Kiedy wydawało się, że druga część seta również będzie wyrównana to Volley podkręcił tempo i finalnie wygrali seta do 15. Ostatnia odsłona to problemy w obronie Floty, które przyczyniły się do tego, że Volley odskoczył do stanu 12-6. Końcówka seta to popis indywidualnej gry najlepszego zawodnika spotkania – Piotra Ścięgosza, który od stanu 15-13 zdobył…pięć punktów z rzędu (20-13) i w dużej mierze przyczynił się do kompletu oczek VG.

Zapowiedź – MATCHDAY #12

Po jednym dniu przerwy, wracamy do ligowego grania. W środowy wieczór dojdzie do dziewięciu pojedynków, w którym bardzo ciekawie zapowiada się starcie w pierwszej lidze, w którym Old Boys podejmą Tufi Team. Dodatkowo, w drugiej klasie rozgrywkowej przed szansą na objęcie fotelu lidera stanie drużyna Volley Gdańsk, która rozegra spotkania z Maritexem oraz Flotą Active Team 2. Zapraszamy na zapowiedź!

Szach-Mat – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po dwóch pierwszych spotkaniach w wykonaniu obu drużyn można się było zastanawiać co do cholery wyprawia się w drugiej lidze. Obie ekipy, choć z przerwami od drugoligowego grania to zawsze trzymały dość wysoki poziom i w większości byli faworytami swoich meczów. Tymczasem rzeczywistość od początku obecnego sezonu wyglądała w przypadku Szach-Matu tak:

– przegrana ze Staltestem 1-2,

– strata punktu z ostatnim w tabeli Maritexem.

Dopiero ostatnio Szach-Mat zdołał wygrać spotkanie za komplet punktów. Wspomniane spotkanie wyglądało jednak tak, że przez zaangażowanie, a bardziej jego brak w trzeciej odsłonie, Szach-Mat niemal stracił kolejny punkt w meczu, w którym kontrolował przebieg gry. Ostatecznie skończyło się tylko na strachu, ale wspomniany mecz był przestrogą ‘Szachistów’ przed lekceważeniem rywali. Sytuacja Dream Volley jest nieco inna. Przede wszystkim, choć mówimy o uznanej marce drugoligowej to raczej przed sezonem nikt nie oczekiwał od nich awansu do elity. Mimo to dwa pierwsze spotkania obecnego sezonu nie wyglądały zbyt dobrze. Przypomnijmy, że Dream Volley:

– przegrał z MiszMaszem 1-2,

– przegrał z Volleyem Gdańsk 1-2.

Podobnie jak w przypadku Szach-Matu, przełamanie przyszło w trzecim spotkaniu, w którym ‘Marzyciele’ ograli TGD w stosunku 3-0. Jak będzie w środowy wieczór? Faworytem z pewnością będą gracze Szach-Matu. Sądzimy jednak, że Dream Volley ma argumenty by w meczu pokusić się o co najmniej jeden punkt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Pekabex – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Dziwny to przypadek, w którym drużyna gra naprawdę dobrze, a wyniki osiąga bardzo słabe. Szanowni Państwo, poznajcie ekipę Bayer Gdańsk. Początek sezonu w wydaniu ‘Aptekarzy’ to wygrana z Tiger Team w stosunku 3-0. Poza kompletem punktów, ‘Aptekarze’ zaprezentowali się we wspomnianym meczu z bardzo dobrej strony, czym rozpalili apetyty sympatyków drużyny. Niestety dla nich, trzy kolejne konfrontacje to mecze z Challengersami, Inter Marine Masters czy w minionym tygodniu – BES Boys BLUM. Efektem trzech wspomnianych spotkań jest zaledwie jeden punkt osiągnięty w konfrontacji z Inter Marine Masters. Tak jak zaznaczyliśmy jednak na początku zapowiedzi, Bayer grał lepiej niż wskazują na to suche wyniki. W środowy wieczór gracze Damiana Harica będą mieli okazję do podreperowania swojej sytuacji w ligowej tabeli, w której znajdują się obecnie na dziewiątym miejscu. Choć wyobraźnie mamy naprawdę bujną to trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym PEKABEX pokusi się o pierwszy punkt w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta właśnie przeciwko ‘Aptekarzom’. Gracze Sylwestra Króla przystąpią do konfrontacji z renomowanym przeciwnikiem chwilę po spotkaniu z Chilli Amigos, które w naszym odczuciu było ich najlepszym z dotychczasowych spotkań. Tak jak wspominaliśmy w ostatnim magazynie, to co mogło się podobać w grze ‘biało-zielonych’ to niezła gra w obronie, która pozwalała Pekabexowi na wyprowadzenie kilku skutecznych ataków. Czy w środowy wieczór będzie podobnie? Przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Old Boys – Tufi Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po trzech pełnych tygodniach, w pierwszej lidze w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta została zaledwie jedna drużyna, która jak do tej pory nie wygrała ani jednego spotkania. Drużyną tą jest ekipa Old Boys, która jako beniaminek pierwszej ligi mierzyła się ze Speednetem, Merkurym czy w ostatnim czasie CTO Volley. Jaki jest wspólny mianownik wspomnianych meczów? Ano taki, że choć Old Boys nie zdołali wygrać, to za każdym razem udawało im się urwać po jednym punkcie. Dzięki temu, zespół Bartłomieja Kniecia znajduje się na ósmym miejscu w ligowej tabeli, a za swoimi plecami ma dwie drużyny. Co jest przyczyną niekorzystnego bilansu ‘Dziadków’? Od samego początku drużyna Old Boys w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta popełniała bardzo dużą liczbę błędów. Tak było zarówno w trzeciej, jak i drugiej lidze, gdzie Old Boysi byli w tej kategorii w ścisłej czołówce ligi. Mimo to ich umiejętności były na tyle wysokie, że pewne mankamenty przechodziły ‘niezauważone’. Dziś, już w pierwszej lidze Old Boys są ekipą, która popełnia największą liczbę błędów na mecz (25) spośród wszystkich drużyn. Jako, że konkurencja jest znacznie silniejsza niż miało to miejsce w niższych ligach to efekt mamy jaki mamy. Mimo to zespół z Pruszcza Gdańskiego nie stoi na przegranej pozycji przed środową konfrontacją. Rywalem Old Boysów będzie ekipa Tufi Team, która w obecnym sezonie jest na etapie poszukiwania formy. Pierwsze dwa spotkania to porażki w stosunku 0-3 z Eko-Hurtem oraz AIP. Dopiero w trzeci meczu, graczom Mateusza Woźniaka udało się przełamać i do środowego spotkania podchodzą oni po wygranej z Flotą Active Team. Czy w środowy wieczór pójdą za ciosem? Spodziewamy się, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

ACTIVNI Gdańsk – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Od ostatniego spotkania ACTIVNYCH Gdańsk w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta minęło dokładnie 15 dni. Przypomnijmy, że dwa pierwsze spotkania zespołu Artura Kurkowskiego to rywalizacje z Krukiem Volley oraz Pekabexem. We wspomnianych spotkaniach, trzecia siła poprzedniego sezonu stanęła na wysokości zadania i zdobyła komplet sześciu punktów. Warto zaznaczyć tu jednak, że były to spotkania z drużynami, które z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa zakończą ligowe zmagania w dolnej części tabeli. Prawdziwym sprawdzianem obecnego potencjału ACTIVNYCH będzie ich rywalizacja z drużyną BL Volley, która w obecnej kampanii rozegrała cztery spotkania. Co do obecnej formy BL to trudno o jednoznaczną opinię. W momencie, w którym gracze Wojciecha Strychalskiego byli faworytem meczu (z DNV oraz Tiger Team) to swoje spotkania wygrywali w bardzo dobrym stylu. Jeśli zaś rywalizowali z drużynami, będąc w pozycji ‘underdoga’ to kończyło się porażkami w stosunku 0-3. Jak będzie w środowy wieczór? Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Wydaje się, że obie ekipy dysponują obecnie podobnym potencjałem sportowym. Potwierdzają to historyczne spotkania obu drużyn. Jak do tej pory obie ekipy w SL3 mierzyły się czterokrotnie. Bilans po czterech meczach to po dwa zwycięstwa obu ekip. Jako, że musimy wskazać faworyta to 51% szans na tryumf dajemy drużynie BL Volley. Argumenty przemawiające za ‘Tygrysami’ to fakt, że w odróżnieniu od rywali są oni w regularnym treningu. Poza tym, dysponują oni stabilnym składem i uniknęli perturbacji, które w przerwie pomiędzy edycjami nastąpiły w obozie przeciwników. Wreszcie trzeci argument to fakt, że w obecnym składzie BL Volley znajduje się dwóch graczy, którzy przez kilka sezonów bronili barw ACTIVNYCH i sądzimy, że swoją radą pomogą oni rozpracować rywala, co przyczyni się do ich wygranej. Stawiamy jednak na to, że będzie to wyrównane spotkanie, które zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AIP – Flota Active Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Quo Vadis Floto? Przyznamy, że trudno połapać nam się w tym, które oblicze drużyny Karoliny Kirszensztein jest prawdziwe. Po fenomenalnym spotkaniu na początku sezonu, w którym Flota rozbiła MPS Volley, podejmowali oni CTO Volley. Tu tak kolorowo już nie było i Flota w trakcie całego spotkania zdołała zagrać zaledwie jednego dobrego seta, co finalnie punktów im i tak nie dało. Mimo niekorzystnego wyniku z ‘Pomarańczowymi’, Flota była w poprzednim tygodniu faworytem starcia z Tufi Team, ale podobnie jak miało to miejsce w przeszłości i tym razem Tufi Team okazało się mocniejsze. Po bardzo nierównym początku sezonu, w którym Flota potrafiła grać jednocześnie świetnie i naprawdę kiepsko, pytanie z początku zapowiedzi zdaje się być jak najbardziej zasadne. Jeśli chodzi o środowego rywala Floty – ekipę AIP to mamy tu do czynienia z podobną sytuacją, której do momentu pisania zapowiedzi nie potrafimy rozgryźć. Z jednej strony Adi i Przyjaciele potrafią zagrać świetne spotkanie tak jak te ze Speednetem czy Tufi Team, by po chwili przegrać z MPS-em oraz Merkurym, nie zdobywając przy tym choćby jednego oczka. Aby dobrze zrozumieć o jakim poplątaniu z pomieszaniem w kontekście obu drużyn mówimy zerknijcie proszę na kilka z poniższych wyników:

  1. AIP – MPS 1-2
  2. Flota – MPS 3-0
  3. AIP – Tufi 3-0
  4. Tufi – Flota 1-2

I weź tu bądź człowieku mądry. Która z drużyn wygra środowe starcie? Więcej szans dajemy ekipie AIP.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Volley Gdańsk – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Patrząc czysto teoretycznie, trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym w środowy wieczór Volley Gdańsk pogubi w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta punkty. Trzykrotni Mistrzowie SL3 rozegrają bowiem spotkania z Maritexem oraz Flotą Active Team. Sumaryczny bilans obu wymienionych przed chwilą drużyn to zero zwycięstw oraz siedem porażek. Co gorsze, na 21 punktów obie ekipy zdobyły łącznie dwa oczka. Cóż, nawet ślepiec dostrzega, że w kontekście Maritexu i Floty nie wygląda to zbyt dobrze. Ba, po początku obecnej edycji obie drużyny wymieniane są w roli faworytów w wyścigu. Niestety graczom obu wymienionych ekip się coś pokićkało i zamiast zmierzać wyżej, ci zgubili drogę i nieuchronnie kierują się do trzeciej klasy rozgrywkowej. Czy znajdujemy coś na pocieszenie Maritexu? Cóż, mają całkiem ładne nowe stroje oraz bluzy. Pisząc jednak serio należy zwrócić uwagę na fakt, że gracze Michała Pietrasika mierzyli się do tej pory z niemal samą ligową ‘śmietanką’. Jest takie powiedzenie, że po każdej burzy przychodzi słońce. Wydaje się, że to już naprawdę końcówka koszmarnego terminarza, który Maritexowi zgotowała Redakcja. Jeśli chodzi o ‘żółto-czarnych’ to ci dla odmiany póki co nie mają na co narzekać. Mecze z Dream, a przede wszystkim z TGD, Oliwą i teraz Maritexem oraz Flotą sprawiają, że po środowym wieczorze zaczną się trudniejsze spotkania, gdzie Volley musi zostawić pewien margines błędu. To oznacza, że w środę zrobią z pewnością wszystko, by zgarnąć sześć oczek.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Speednet 2 – Tiger Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Speednet zaczyna przypominać nieco kule śnieżną, która na początku jest dość niewyraźna i nie robi na nikim wrażenia. Wraz z ubiegającym czasem, kula robi się coraz większa i silniejsza demolując to, co napotka na swojej drodze. Odnosząc to do sytuacji ‘Programistów’ w SL, zwracamy uwagę na fakt, że Speednet rozpoczął sezon Wiosna’24 od zaskakującej straty punktów z Drużyną A. Następnie przyszła pora na konfrontację z Krukiem Volley, w którym Speednet zdobył komplet punktów. Trzecie spotkanie w sezonie to rywalizacja ze spadkowiczem z drugiej ligi – ekipą Volley Surprise, z którą to Speednet wygrał w stosunku 2-1. Ostatni mecz to pewna wygrana z silną jak na warunki trzecioligowe ekipą BL Volley w stosunku 3-0. Piątym rywalem ‘Programistów’ będzie ekipa Tiger Team, która jest obecnie na etapie poszukiwania formy. Zespół Dawida Staszyńskiego w obecnej kampanii rozegrał cztery spotkania, w których odnosił porażki z Bayerem, Inter Marine Masters, BL Volley czy ostatnio z Challengersami. To, co gorsze to fakt, że we wspomnianych czterech meczach, ‘Tygrysy’ zdobyli zaledwie jeden punkt na dwanaście możliwych. Mając w perspektywie fakt, że w środowy wieczór Tiger zmierzy się ze Speednetem, ich bilans może być za chwilę bardzo nieciekawy. Dużo wskazuje bowiem na to, że to Speednet wygra mecz, a to oznaczałoby, że będziemy świadkami najgorszego otwarcia sezonu ‘Tygrysów’ od początku ich przygody w SL3. Czy Tiger zdoła sprawić ogromną niespodziankę i ograć silnych rywali? Cóż, na tę chwile jest to bardzo mało prawdopodobny scenariusz.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

AIP – Eko-Hurt

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Po spotkaniu z Flotą Active Team, zespół AIP przystąpi do drugiego spotkania w środowy wieczór, a już szóstego w sezonie Wiosna’24. Pod tym kątem gracze Adriana Ossowskiego są liderem. Żadna inna drużyna spośród wszystkich 46 ekip w SL3 nie rozegrała tak dużej liczby meczów. Nieco gorzej sytuacja ma się jeśli spojrzymy na wyniki, o czym wspominaliśmy przy okazji zapowiedzi pierwszego spotkania. Sytuacja AIP może ulec jednak zdecydowanej poprawie. Aby tak się jednak stało, gracze Adriana Ossowskiego muszą podkręcić tempo i wskoczyć na nieco wyższy level niż ten, który oglądaliśmy chociażby w meczu z MPS Volley. Pomóc drużynie w realizacji celu ma dwóch graczy, którzy dołączyli do zespołu na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Są to zawodnicy, którzy mimo, że nie grają w SL3 od kilku sezonów to z pewnością trudno o nich zapomnieć. Karol Richert oraz Aleksander Bochan to bardzo jakościowi zawodnicy, którzy z pewnością pomogą drużynie w osiąganiu dobrych rezultatów. Mimo to, faworytem spotkania, do którego dojdzie około godziny 21:00 jest ekipa Eko-Hurt, która pozostaje jedną z dwóch drużyn, które nie przegrały do tej pory spotkania. Czy po środowej konfrontacji zachowany zostanie status quo? Jeśli do tego dojdzie to Eko-Hurt stanie się najprawdopodobniej nowym liderem pierwszej ligi i po czterech meczach będą mieli ‘pole position’ w walce o mistrzowski tytuł. Sądzimy, że nie zaprzepaszczą tej szansy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Gdańsk – Flota Active Team 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Oj, z pewnością nie tak wyobrażali sobie grę w wyższej klasie rozgrywkowej zawodnicy Floty Active Team 2. Póki co sytuacja wygląda bowiem tak, że ilekroć Flota mierzy się z rywalem to za każdym razem kończy się mordobiciem drużyny Karoliny Kirszensztein. Póki co drugoligowa przygoda wygląda następująco:

– 0-3 z Hydrą Volleyball Team

– 1-2 z TGD

– 0-3 z Szach-Matem

Co więcej. Spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze to właśnie ‘Granatowi’ popełniają najwięcej błędów. Aby zrozumieć skale podamy, że Flota popełnia ich aż 26 na mecz, gdzie najlepsza w drugiej lidze drużyna popełnia ich tylko 12. Cóż, nie wygląda to zbyt dobrze, a na dodatek w środowy wieczór Flota podejmie Volley Gdańsk i wie to w zasadzie każdy – to ‘żółto-czarni’ będą zdecydowanym faworytem starcia. Gracze Dariusza Kuny zdają się powoli rozkręcać. O ile po ich pierwszym spotkaniu w sezonie, w którym rywalizowali z TGD można było ponarzekać, tak dalej było już tylko lepiej. Prawdziwą moc gracze Volley Gdańsk pokazali z Oliwą Team, którą nie dość, że ograli za komplet punktów to na dodatek było to jedno z najbardziej jednostronnych spotkań w drugiej lidze w historii. Żeby nie było, że wymyślamy podamy, że w trzecim secie rywalizacji z ‘Oliwiakami’, Volley wygrał do…czterech! W środowy wieczór, ‘żółto-czarni’ są wyraźnym faworytem starcia i w naszym odczuciu, komplet oczek jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Z drugiej strony podobna dysproporcja jak w meczu z Oliwą nie wchodzi chyba w grę. Chyba.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #11

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której bardzo ważne trzy punkty zgarnęły ekipy BEemki Volley oraz Złomowca Gdańsk. W trzeciej klasie rozgrywkowej z bardzo dobrej formy pokazali się gracze Portu Gdańsk, którzy najpierw ograli APV, a następnie Krakena. Zapraszamy na podsumowanie!

BEemka Volley – TGD 3-0 (21-14; 21-9; 21-15)

Niedźwiedź obudził się ze snu zimowego. Sportowa złość po bardzo słabym występie z poprzedniego tygodnia, trafiła na ekipę TGD. Ok, niezależnie od tego, co wydarzyło się w minionym tygodniu, BEemka pozostawała faworytem spotkania. Dodatkowo po raz pierwszy w obecnym sezonie, w składzie drużyny wystąpił kapitan drużyny – Daniel Podgórski. Gracze w biało-niebieskich barwach rozpoczęli spotkanie od wejścia z buta do siedziby TGD. Choć trudno w to uwierzyć to pierwsza część seta to wynik…10-0 dla BEemki Volley. WOW. Kiedy stało się jasne, że włos z głowy im już nie spadnie, w drugiej części partii zespół ‘Zmotoryzowanych’ ewidentnie zwolnił i finalnie dał się nieco rozkręcić swoim rywalom. Ostatecznie, TGD zdobyło w tej partii 14 punktów, co biorąc pod uwagę pierwszą część seta jest bardzo przyzwoitym wynikiem. Drugi set? Rozpoczął się od podobnego mordobicia jak pierwsza partia. Ok, TGD zdołało zdobyć punkty niemal na samym początku, ale biorąc pod uwagę, że po ataku Macieja Wysockiego było 12-3 – marne to pocieszenie. Co ciekawe, choć wynik nie do końca na to wskazuje to gra TGD nie była taka koszmarna jak mogłoby się wydawać. Z pewnością ich wynik mógł, a nawet powinien być lepszy, gdyby nie problemy z wykończeniem akcji i szeroko pojętą precyzją. Ostatecznie BEemka postawiła po chwili kropkę nad ‘i’, wygrywając seta do 9. Ostatnia odsłona rywalizacji to wyrównana gra, która zaprowadziła nas do stanu po 11. W dalszej części partii zarysowała się przewaga BEemki, która dołożyła kolejne bloki w meczu, po których objęła prowadzenie 17-13 i po chwili cieszyła się z trzeciego kompletu oczek w obecnej edycji.

Port Gdańsk – APV Gdańsk 3-0 (21-9; 21-3; 21-9)

Po ostatnim spotkaniu, w którym APV Gdańsk rozegrał kiepskie spotkanie przeciwko Team Spontan, uznaliśmy, że w spotkaniu z ‘Portowcami’ będzie z pewnością lepiej. Ok, stawialiśmy na wygraną Portu w stosunku 3-0, ale uznaliśmy, że APV zagra zdecydowanie lepiej niż przed tygodniem. Cóż, zagrał o dwie klasy gorzej i prawdę mówiąc przez długie fragmenty, zespół Grzegorza Żyły-Stawarskiego wyglądała koszmarnie. Tu nie ma usprawiedliwienia. Ok, w drużynie są nowi gracze, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z ligowymi zmaganiami, ale na Boga. To nie jest drużyna stricte firmowa, która dotyka piłkę pierwszy raz od szkoły podstawowej. Sporo zawodników drużyny ma bogate doświadczenie ligowe i cóż, wynik 21-3 to sportowa katastrofa. Żeby nie było, nie był to przypadek. Pierwszy set rywalizacji to absolutna dominacja ‘Portowców’, która została narzucona rywalom już od samego początku. Po świetnej zagrywce Tomka Bobcowa w pierwszym secie, Port wyszedł na prowadzenie 14-7, które z czasem jeszcze powiększył. O drugiej odsłonie już nieco napisaliśmy. Katastrofa w wydaniu APV Gdańsk w wielu płaszczyznach. Tam się nic nie zgadzało. Przed trzecim setem, team Assistance Partner dokonał kilku roszad, które przyniosły nieco lepszą grę (6-6). Po obiecującym początku, zespół Grzegorza Żyły-Stawarskiego zaczął grać to co w poprzednich setach i po chwili ‘Portowcy’ ponownie odskoczyli rywalom i finalnie wygrali tę partię do 9. Oj, dawno nie widzieliśmy takiej dysproporcji.

Chilli Amigos – Volley Surprise 1-2 (21-17; 19-21; 19-21)

Po delikatnie mówiąc, średnim otwarciu sezonu w wykonaniu drużyny Chilli Amigos, ‘Papryczki’ przystępowały w poniedziałkowy wieczór do czwartego spotkania w sezonie Wiosna’24. Podobnie jak miało to miejsce w poprzednich meczach i tym razem nie zdołali uniknąć problemów kadrowych. Mimo wspomnianych okoliczności, od samego początku na tle faworyzowanego rywala radzili sobie bardzo dobrze. W połowie seta po jednym z ataków aktywnego w poniedziałkowy wieczór Krzysztofa Gasperowicza, Chilli prowadzili 14-9 i byli na doskonałej drodze do pierwszego punktu w meczu. Z przeszłości ‘Amigos’ pamiętali jednak, że nawet tak duża zaliczka bywa niekiedy niewystarczająca. W końcówce gracze w czerwonych strojach pokazali dobrą siatkówkę w bloku oraz obronie i po chwili pierwszy punkt w meczu stał się faktem. Środkowa odsłona rozpoczęła się od dużo lepszej gry Volley Surprise, które zdawało się rozkręcać z minuty na minutę (8-5). Choć w dalszej części Chilli podjęło jeszcze rękawice i przez moment prowadzili nawet 16-14, to końcówka seta należała już do drużyny ze Słupska, która finalnie wygrała partię do 19. Decydujący o zwycięstwie w meczu set to świetne otwarcie ‘Słupszczan’, którzy rozpoczęli odsłonę od prowadzenia 8-4. Z czasem grający pragmatyczną siatkówkę Chilli, podobnie jak w drugim secie objęli prowadzenie (17-15), ale i identycznie jak w środkowej odsłonie – i tym razem dali się przechytrzyć. Finalnie przyciśnięci do ściany gracze Volleya zdołali odmienić losy spotkania i wygrać seta do 19.

AXIS – Złomowiec Gdańsk 0-3 (18-21; 17-21; 21-23)

Po bardzo dobrym okresie, o drużynie AXIS zaczęło się robić naprawdę głośno. Ma to rzecz jasna swoje plusy oraz minusy. Z perspektywy obozu Fabiana Polita to co działa na niekorzyść w kontekście ich sytuacji w tabeli to fakt, że żadna drużyna nie będzie na tyle głupia by ich zbagatelizować. Obecnie wiedzą powszechną jest to, że aby pokonać ‘Czerwonych’ trzeba się spiąć. Uwaga, tu spoiler – Złomowcom się to udało. Początek spotkania rozpoczął się jednak dla nich fatalnie i gracze Witka Klimasa zostali zezłomowani zagrywką rywali (5-1). Kiedy graczom w miedzianych strojach udało się zrobić przejście, doprowadzili oni do wyrównania po 6. Mimo to, w dalszej części AXIS ponownie objęło prowadzenie 12-9 i sytuację kontrolowali do stanu 16-15. Decydująca część seta to dla odmiany, problemy w przyjęciu ‘Czerwonych’, które finalnie sprawiły, że pierwszy punkt trafił do Złomowca. Środkowa partia to bardzo dobra gra Złomowca, który kontrolował grę od samego początku, aż do końca. W szczytowym momencie, Złomowiec prowadził już 17-11, ale w końcówce nieco zwolnił i finalnie wygrał partię czteroma oczkami. Warto nadmienić fakt, że w końcówce seta gracze Witolda Klimasa imponowali świetną grą w asekuracji, co z pewnością przyczyniło się do wygrania przez nich meczu. Trzecia odsłona to partia, która od początku układała się lepiej dla drużyny Fabiana Polita. Choć pod koniec prowadzili oni 18-13, to z czasem w ich szeregach zanotował totalny paraliż. Ten sprawił, że zamiast wykończyć chwiejącego się rywala to dali im tlen. Złomowiec doskonale wiedział co z tym zrobić i w końcówce po dwóch atakach Macieja Iwana, przechytrzyli rywala i zgarnęli bardzo ważny komplet punktów.

Port Gdańsk – Kraken 2-1 (13-21; 22-20; 21-13)

Po laniu, które drużyna Portu Gdańsk wyrządziła drużynie APV, zespół Arkadiusza Sojko przystępował do drugiego spotkania w poniedziałkowy wieczór. O tym, że będzie to dla ‘Portowców’ o wiele trudniejszy mecz wiedzieliśmy na długo przed rozpoczęciem spotkania. Tuż po pierwszym gwizdku na własnej skórze przekonali się o tym sami gracze ‘z doków’, którzy rozpoczęli seta od stanu…8-1 dla Krakena. Oj tak, ‘Bestia’ była do tego czasu bezlitosna i kiedy zanosiło się na prawdziwy pogrom, Port Gdańsk zaczął w końcu grać. Efektem naszych słów było zniwelowanie przewagi ‘Bestii’ do czterech oczek (9-5). Mimo to, ‘Granatowi’ nie byli już w stanie dogonić rywali i wyglądało na to, jakby zbierali siły na drugą odsłonę. W drugim secie, Port znalazł wreszcie sposób na to by powstrzymać Dimę Hurtovyia, co błyskawicznie przełożyło się na wynik punktowy (7-7). Kiedy ‘Portowcy’ niczym w kreskówce Scooby-Doo, zorientowali się, że pod maską groźnej ‘Bestii’ kryje się zwykła postać to poszli za ciosem i po dwóch atakach dobrze dysponowanego Tomasza Bobcowa, objęli prowadzenie 15-12. Mimo prowadzenia, w dalszej części gra obu drużyn się wyrównała (18-18) i po kilkukrotnej wymianie ciosów w końcówce, Port Gdańsk doprowadził do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona to już zupełnie inny obraz gry. Zespół Arkadiusza Sojko w perfekcyjny sposób zlokalizował obszary, w których gra Krakena kuleje i od początku w trzeciej partii dominował. Przewaga 9-5, 16-9 i wreszcie 21-13. Krakenowi nie pomogły w trzecim secie zmiany, w tym ‘sypacza’. Po dość jednostronnym secie, Port cieszył się z drugiego punktu w spotkaniu, które zapewniają im fotel wicelidera. Brawo!

BES Boys BLUM – Volley Surprise 3-0 (21-15; 21-14; 21-9)

Choć początek sezonu w wykonaniu Volley Surprise nie był zbyt imponujący to jednak sporo osób liczyło na to, że bezpośredni pojedynek spadkowicza z drugiej ligi z jednym z głównych pretendentów do awansu może być hitem trzecioligowych rozgrywek. Cóż, nie był. To znaczy hit to był, ale w wydaniu drużyny BES Boys BLUM. Po stronie drużyny ze Słupska był co jedynie kit, choć prawdę mówiąc na myśli mamy wiele innych, gorzkich dla ‘Słupszczan’ słów. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się dość obiecująco. Do półmetka seta, obie drużyny walczyły punkt za punkt, co doprowadziło nas do stanu po 11. W dalszej części, ciężar gry na swoje barki wziął Damian Kolka, który po kilku udanych akcjach, wyprowadził ‘Chłopców’ na prowadzenie 17-14, co odebrało przeciwnikom wiarę w odrobienie strat (21-15). Środkowa partia to zupełnie inna historia, która rozpoczęła się od kilku ataków Michała Kanki (5-1). W dalszej części po dwóch punktach byłego gracza Volley Surprise – Patryka Bruchmana, ‘Chłopcy’ prowadzili już 16-7 i wygraną seta mieli na wyciągnięcie ręki. W końcówce, ‘Słupszczanie’ zdołali odrobić kilka punktów, ale o tym najważniejszym nie było nawet mowy. O ile w pierwszym czy drugim secie Volley Surprise trzymało jako tako fason, tak w ostatniej odsłonie gracze Macieja Siacha byli kompletnie bezradni. Jeśli chodzi o ich rywali to ci byli z kolei bezlitośni. Zestawienie ze sobą tych dwóch przeciwności sprawiły, że Volley zbił rywali do…dziewięciu! To z kolei sprawia, że było to jedne z najsłabszych spotkań Volley Surprise w historii SL3. Na koniec słówko o BES Boys BLUM. Robi się naprawdę nieźle. Zastanawiamy się czy, a jeśli tak, to kiedy kaszubski walec się zatrzyma.

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Po kilku dniach przerwy wznawiamy ligowe granie. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do sześciu pojedynków, w których o zmazanie plamy z minionego tygodnia powalczy ekipa BEemki Volley. Dodatkowo po dwa spotkania rozegrają drużyny Volley Surprise oraz Port Gdańsk. Ciekawie, co staje się już pewną normą zapowiada się kolejne spotkanie drużyny AXIS, które tym razem zmierzy się ze Złomowcem. Zapraszamy na zapowiedź!

BEemka Volley – TGD

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Ależ to była dramatoza w wykonaniu graczy BEemki Volley. Mowa tu o spotkaniu, w którym BEemka została roztrzaskana o siedzibę beniaminka rozgrywek – AXIS. Choć ‘biało-niebiescy’ byli zdecydowanym faworytem starcia to finalnie przegrali spotkanie w stosunku 0-3, a na dodatek, co tu dużo mówić – skompromitowali się w trzecim secie. Liczba błędów czy tragicznych zagrań była tak duża, że gdybyśmy mieli to wszystko spisać to byłyby to grube tomy. Niech wystarczy Wam te kilka zdań. Zaufajcie nam, że była to taka tragedia, że gdyby Maciej Rzepczyński i Jacek Patoła mieli włosy to z nerwów by im pewnie wypadły lub w najlepszym przypadku by osiwieli. Przed poniedziałkowym starciem pytaniem, które nas nurtuje to te jak BEemka zareaguje na kryzysową sytuację. To czy podniosą się po wstydliwej porażce czy może jednak przyzwyczają swoją postawą do dziadostwa? Ok, w meczu z TGD są zdecydowanym faworytem, ale czy przypadkiem nie podobnie było ostatnio? Mimo tego, co oglądaliśmy w minionym tygodniu jesteśmy bliżej pierwszego scenariusza. Scenariusza, w którym BEemka wygra z ‘Drogowcami’. O to nie będzie tak prosto jak mogłoby się wydawać. W obecnej edycji TGD było w stanie postawić się drużynie Volley Gdańsk oraz w zaprezentować niezłą formę w jednym z setów z ekipą Dream Volley. Czy w poniedziałkowy wieczór będzie podobnie i TGD zdoła pokrzyżować plany faworyzowanym przeciwnikom?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Port Gdańsk – APV Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Zaczynamy kolejny tydzień ze zmaganiami w 3 lidze grupie B. Póki co w zdecydowanie lepszej formie z poniedziałkowych rywali znajdują się gracze Portu Gdańsk, którzy plasują się na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Na taki bilans składają się dwa zwycięstwa oraz jedna porażka. Jeśli chodzi o wygrane to team Arkadiusza Sojko okazał się mocniejszy od nowej drużyny w ligowej stawce – Hapag-Lloyd. Dodatkowo zespół ‘z doków’ wygrał spotkanie z odwiecznym rywalem – Craftveną. Niestety dla nich okazali się gorsi od Team Spontan, choć trzeba przyznać, że dyspozycja drużyny z faworyzowanym rywalem była naprawdę niezła. Czasem zdarza się bowiem tak, że potrafimy chwalić drużynę, nawet jeśli ta przegrywa. Przykład ‘Portowców’ w meczu ze ‘Spontanicznymi’ idealnie się w to wpisuje. Jeśli chodzi o pierwszego z rywali Portu w poniedziałkowy wieczór to zdaje się, że Team Arka Sojko będzie wyraźnym faworytem spotkania i dzięki punktom, które zdobędą przybliżą się oni do tego by zagwarantować sobie trzecioligowe granie w przyszłym sezonie. Dokonanie tego celu będzie prawdopodobnie o wiele trudniejsze dla drużyny Grzegorza Żyły-Stawarskiego. W obecnej kampanii APV Gdańsk rozegrał trzy spotkania i za każdym razem schodził z parkietu ‘na tarczy’. O ile porażkę z Fuxem Pępowo można było racjonalizować tak dyspozycja w spotkaniach z Krakenem, a przede wszystkim z Team Spontan zostawiła bardzo dużą rysę na wizerunku drużyny. Jaki będzie wynik poniedziałkowego spotkania? Stawiamy na komplet punktów ‘Portowców’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Chilli Amigos – Volley Surprise

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Ubiegły tydzień miał przynieść ukojenie drużynie Chilli Amigos. Zespół Grzegorza Walukiewicza rywalizował bowiem z ostatnią drużyną w ligowej tabeli i swoją dobrą postawą miał poprawić nastroje przed kolejnymi spotkaniami w walce o trzecioligowy byt. Czy ‘Amigos’ zrealizowali swój cel? Cóż, owszem, ale nie do końca. To co jest z pewnością najważniejsze to fakt, że ‘Papryczki’ zdobyli komplet punktów. Nieco gorzej sytuacja wygląda jednak kiedy spojrzymy na styl, w którym tego dokonali. Z dyspozycji ze wspomnianego spotkania nie byli zadowoleni sami gracze, którzy schodząc z parkietu mieli miny jakby spotkanie przegrali. Fakty są takie, że w poniedziałkowy wieczór zespół w czerwonych strojach stoczy pojedynek, który z pewnością będzie o wiele trudniejszym zadaniem. Rywalem Chilli będzie bowiem ekipa, która trzy poprzednie sezony spędziła w drugiej klasie rozgrywkowej. Początek sezonu w wykonaniu ‘Słupszczan’ nie należy jednak do zbyt udanych. Team Macieja Siacha dość niespodziewanie stracił jeden punkt w rywalizacji z Krukiem Volley. Ponadto zespół występujący w delegacji musiał uznać wyższość Speednetu. To oznacza, że jeśli w ‘żółto-czarnym obozie’ wciąż myślą o powrocie na drugoligowe parkiety to w meczu z Chilli Amigos muszą sięgnąć po komplet punktów. W realizacji zamierzonego celu, graczom Volley Surprise postarają się pomóc gracze, którzy zostali dopisani do drużyny na kilka dni przed rozpoczęciem meczu. Za kilka godzin będzie wiadomo czy zawodnicy ci wniosą do drużyny nową jakość. Niezależnie od tego, Volley zdaje się być dość wyraźnym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

AXIS – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

To nie koniec piekielnie trudnego terminarza dla drużyny AXIS. Początek sezonu to rywalizacje z: 22 BLT Malbork, BEemką Volley oraz ostatnio Staltestem Pomorze. Biorąc pod uwagę fakt, że gracze Fabiana Polita są beniaminkiem rozgrywek i w trzech wspomnianych meczach sięgnęli po 5 punktów, wynik ten można uznać za bardzo dobry. W obecnym tygodniu rozgrywek o poprawienie tego wyniku nie będzie bynajmniej prosto. Poza poniedziałkowym spotkaniem ze Złomowcem, AXIS zmierzy się również z Hydrą Volleyball Team i wydaje się, że w obu przypadkach ‘Czerwoni’ podejdą do meczu w roli ‘underdoga’. Oczywiście nie jest tak, że AXIS pozostaje w spotkaniu bez szans. Za ‘Czerwonymi’ przemawia sporo argumentów, które sprawiają, że jesteśmy niemal przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Dodatkowo chcielibyśmy podkreślić, że ich potencjalna wygrana to opcja, która ‘leży na stole’. Dużo tu będzie zależało od samej dyspozycji drużyny Złomowca, z którą jak doskonale wiemy – różnie bywa. Jeszcze chwilę temu, kiedy zespół Witolda Klimasa wygrywał po 3-0 na inaugurację, uznaliśmy, że być może drużyna ustabilizowała formę i ich gra zacznie być przewidywalna, a same wyniki bardzo dobre. Kolejne dwa spotkania to jednak porażki ze Staltestem oraz 22 BLT Malbork, po których…cofamy się do punktu wyjścia. Na co w obecnym sezonie stać Złomowców? Cóż. Mądrzejsi będziemy po poniedziałkowej konfrontacji.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Port Gdańsk – Kraken

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Choć do spotkania z ‘Portowcami’, gracze Kraken podchodzą świeżo po zdobyciu kompletu punktów w meczu z Craftveną to jednak humory w zespole nie są zbyt optymistyczne. Wynika to z faktu, że już na początku wspominanego przez nas spotkania, poważnej kontuzji nabawił się kapitan i założyciel drużyny – Jurij Charczuk. Z informacji, które udało nam się pozyskać wynika, że kontuzja rozgrywającego drużyny jest na tyle poważna, że pierwsze rokowania mówią o około półrocznej absencji. Wszystko wskazuje na to, że do końca sezonu Wiosna’24, gracze Krakena będą musieli radzić sobie bez kapitana. Dodatkowo zapowiada się, że wspomnianego zawodnika zastąpi Edyta Woźny, która dołączyła do trenowania z drużyną stosunkowo niedawno. Naturalne jest zatem to, że Kraken może potrzebować czasu by zgrać się z nową rozgrywającą. Czy okoliczności, o których mówimy skomplikują Krakenowi walkę o podium rozgrywek? Jeszcze do minionego tygodnia ‘Bestia’ była faworytem spotkania z Portem. Problemy, o których mówimy oraz dobra dyspozycja ‘Portowców’ w ostatnich spotkaniach nakazują nam ponowne przemyślenie sprawy. Co przemawia za ‘Portowcami’? Statystyki nie pozostawiają wątpliwości. To właśnie team Arkadiusza Sojko może pochwalić się najlepszą zagrywką w całej trzeciej lidze (średnio 7 asów serwisowych na mecz). Niestety dla nich, w jednym elemencie są z kolei najgorsi. Są bowiem najczęściej blokowaną drużyną w trzeciej lidze (niemal 10 razy na mecz!). Aby myśleć o wygranej z Krakenem, element ten musi ulec pilnej poprawie. Jaki stawiamy wynik? Sądzimy, że dojdzie do podziału punktów, a minimalnym faworytem pozostaje Kraken.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot):

BES Boys BLUM – Volley Surprise

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Przed sezonem sądziliśmy, że zestawienie ze sobą obu drużyn sprawi, że automatycznie mecz stanie się hitem trzecioligowych rozgrywek. Wydawało się bowiem, że oba zespoły będą absolutnymi faworytami do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Czy po trzech tygodniach rozgrywek optyka nam się nieco zmieniła? Cóż, niestety tak. O ile zespół BES Boys BLUM staje na wysokości zadania i ‘Chłopcy’ śrubują aktualnie serię zwycięstw z rzędu, zdobywając przy tym komplet punktów, tak Volley Surprise w dwóch pierwszych meczach sezonu nie pokazał się ze zbyt dobrej strony, do czego za chwilę wrócimy. Z drugiej strony można usłyszeć głosy twierdzące, że ok – BES Boys BLUM wygrał trzy spotkania, ale wiele osób wskazuje na to, że jak do tej pory rywalizowali oni z :

– Chilli Amigos

– Drużyną A

– Bayerem Gdańsk

Fakty są takie, że trzy wymienione drużyny wygrały sumarycznie 3 z 11 pojedynków. To oznacza z kolei, że trudniejsze pojedynki jeszcze nadejdą. Czy będzie nim spotkanie z Volleyem? Z pewnością ‘Słupszczanie’ dysponują potencjałem i w siatkówkę grać potrafią. Sądzimy, że po niezbyt udanym początku, w którym stracili oni punkt z Krukami oraz przegrali ze Speednetem jeszcze się rozkręcą. To, co na pewno będzie mniejszym lub większym problemem drużyny to fakt, że z ekipy w przerwie pomiędzy sezonami odeszło jednak kilku graczy, którzy stanowili o sile drużyny. Jednym z nich był Patryk Bruchmann, który od sezonu Wiosna’24 występuje w…BES Boys BLUM. Jaki wynik stawiamy? Sądzimy, że BBB wygrają spotkanie, ale w poniedziałek stracą pierwszy punkt w sezonie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #10

W czwartkowy wieczór doszło do sześciu kolejnych spotkań w sezonie Wiosna’24. Dwa spotkania dające fotel lidera, wygrała ekipa CTO Volley. W trzecioligowych ‘derbach’ lepsi od Craftveny okazali się gracze Kraken. W spotkaniu rewelacji drugiej ligi, Staltest okazał się mocniejszy od ekipy AXIS. Zapraszamy na podsumowanie!

Tufi Team – Flota Active Team 2-1 (17-21; 32-30; 21-18)

Problemów kadrowych ‘Tuffików’ ciąg dalszy. W czwartkowy wieczór w szeregach Tufi Team zabrakło między innymi absolutnego lidera drużyny – Piotra Watusa. To sprawiło, że zespół musiał nieco pokombinować i wynikiem tej kombinacji był nominalny libero na lewym skrzydle. Dla równowagi w obozie Floty zabrakło Pawła Shylina, który jest jednym z większych pechowców w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Można zatem powiedzieć, że mieliśmy status quo. Początek spotkania należał do Tufi Team, którzy wykorzystali problemy z przyjęciem Floty i objęli prowadzenie 10-6. Mimo powiedzenia A, zespół Tufi nie był w stanie powiedzieć B i błyskawicznie solidną zaliczkę roztrwonił. Po ataku Macieja Majewskiego na tablicy wyników było po 11. To czego nie zrobili gracze Tufi, zrobili gracze Floty. Pisząc precyzyjnie poszli oni za ciosem i druga część seta to ich absolutna dominacja udokumentowana wygraną do 17. Środkowy set to bardzo duże emocję. Choć z pewnością jest to mało znany fakt to właśnie Tufi Team zagrało kiedyś najdłuższego seta w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta (39-37 z Volleyem Gdańsk). Piszemy o tym teraz bo w czwartkowy wieczór zanosiło się na powtórkę. Niezwykle wyrównana partia, po której gracze Floty mają z pewnością kaca moralnego. W pewnym momencie prowadzili już 20-18 i byli o włos od wygrania spotkania. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić czego namacalny dowód dostaliśmy w czwartkowy wieczór. Do wyrównania (20-20) doprowadzili Piotr Adamczyk oraz Łukasz Arciszewski (20-20). Ostatnia faza seta to walka łeb w łeb, która zakończyła się dwoma skutecznymi atakami Marka Rogińskiego (32-30). Ostatnia odsłona rozpoczęła się kapitalnie dla Tufi, którzy zaczęli seta od prowadzenia 8-3. Mimo to z czasem było po 11 i wydawało się, że oglądamy powtórkę pierwszego seta. Tym razem inny był jednak epilog. W dalszej części seta, Tufi objęło trzypunktowe prowadzenie (16-13) i po chwili dowieźli cenne zwycięstwo do końca (21-18).

AXIS – Staltest Pomorze 1-2 (21-18; 12-21; 15-21)

Punktualnie o godzinie 19:00, na centralnym boisku zmierzyły się rewelacje obecnego sezonu w drugiej lidze. W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że faworytem spotkania pozostają gracze Staltestu, którzy na drugoligowych parkietach mają zdecydowanie większe doświadczenie. Mimo to, pierwsza odsłona należała do beniaminka drugiej klasy rozgrywkowej, którzy po ataku środkowego – Danylo Ignatenko, objęli prowadzenie 9-6. Z czasem Staltest zaczął skutecznie kiwać, a to z kolei sprawiło, że team Arka Kozłowskiego doprowadził do wyrównania po 12. Po kilku chwilach, gracze w czerwonych strojach zaczęli lepiej czytać grę i ponownie objęli prowadzenie (17-14). W końcówce gracze w czerwonych strojach nie dali już sobie zrobić krzywdy i finalnie wygrali pierwszą partię do 18. Środkowa odsłona to zupełnie inna historia. Niemal od początku seta uwypukliły się problemy z przyjęciem drużyny AXIS, które Staltest perfekcyjnie wykorzystał. Na półmetku seta było już 10-5 dla byłych wegan. W dalszej części seta, team Arka Kozłowskiego nie zwalniał tempa i finalnie pozwolił rywalom na jedynie 12 oczek w secie. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od niecodziennej sytuacji, w której Staltest przez dłuższą chwilę nie mógł połapać się we własnym ustawieniu. Po kilkuminutowym zamieszaniu drużyny wznowiły grę i po dwóch atakach Mateusza Batyry, Staltest objął prowadzenie 9-5. Dalsza część seta to znacznie lepsza dyspozycja nowego wicelidera rozgrywek, który finalnie wygrał tę partię do 15, a cały mecz 2-1.

CTO Volley – Old Boys 2-1 (23-25; 21-16; 21-9)

Sam początek spotkania nie wyglądał zbyt obiecująco dla ekipy Old Boys. Gracze CTO weszli w mecz na tzw. „pełnej”, przez co przez chwilę mogło wyglądać na to, że będzie to bardzo jednostronne spotkanie. Na szczęście jednak dla Old Boysów, tego dnia na parkiecie nie zabrakło Jakuba Wilkowskiego, który jak dostawał piłkę do ataku to przysłowiowo „nie było co zbierać”. Własnymi dobrymi akcjami gracze Bartka Kniecia przydusili co nieco rywala, który zaczął seryjnie popełniać błędy w ataku, co zmusiło ich do wzięcia czasu przy stanie 16:12 dla ekipy znad Raduni. Nie wybiło to jednak z rytmu graczy w białych koszulkach, którzy z konsekwencją godną podziwu utrzymywali wysoki poziom gry, dzięki czemu na tablicy wyników widniało już 19:15. Można powiedzieć ostatnia prosta do pewnego zwycięstwa. CTO jednak to nie pierwsze lepsze ogórki i chłopcy do bicia. ‘Pomarańczowi’ ostro spięli pośladki i dzięki własnej skuteczności oraz błędom rywali doprowadzili do stanu 19:18. Kiedy po zepsutej zagrywce Old Boysi mieli już przeciwników na widelcu (20:18) Jakub Nowak wziął sprawy w swoje ręce. Dwa potężne ataki tego zawodnika doprowadziły do wyrównania, po czym mogliśmy obserwować zażartą walkę punkt za punkt, w której dwóch Jakubów (Nowak oraz Wilkowski) grali zdecydowanie pierwsze skrzypce. Finalnie, po przyjęciu libero CTO zagrywki na drugą stronę siatki, bezlitosny w tym secie Jakub Wilkowski skończył atak z przechodzącej piłki, dzięki czemu Old Boysi mogli cieszyć się z wygranej seta. Można powiedzieć, że na tym ciekawa historia tego spotkania się kończy. W kolejnym secie CTO od stanu 10:9 sukcesywnie powiększało swoją przewagę i mimo zrywu ‘Dziadków’ mniej więcej w połowie partii (14:13) nie udało im się wrócić do jakości gry prezentowanej w pierwszej odsłonie. Finalnie, set zakończył się wynikiem 21:16 dla CTO i o zwycięstwie w meczu miała zadecydować ostatnia partia. Tutaj jednak chcielibyśmy spuścić zasłonę milczenia, aby przypadkiem nikogo nie urazić. Wystarczy powiedzieć, że set zakończył się wynikiem 21:9, a tytuł najlepszego gracza meczu powędrował do rąk Bartosza Sobstyla.

Kraken – Craftvena 3-0 (21-14; 21-15; 21-13)

Pisząc w zapowiedzi o tym spotkaniu w kontekście hitu trzecioligowych zmagań, nieco się przeliczyliśmy. Można rzec, że nic w tym meczu nie poszło tak jak powinno. Po pierwsze, w szeregach Craftveny tego dnia zabrakło zdecydowanego lidera zespołu, Michała Markiewicza, którego miejsce zajął Bartosz Zakrzewski, debiutując tym samym w obecnym sezonie SL3. Następnie, przy stanie 6:3 w pierwszym secie kontuzji kostki nabawił się rozgrywający Krakena Jurij Charczuk, co wyeliminowało go z dalszej gry w tym ważnym dla obu ekip spotkaniu, a miejsce na sypie zajęła Edyta Woźny. O ile ta przykra dla obu zaprzyjaźnionych ze sobą drużyn sytuacja mogła okazać się szansą dla zawodników Craftveny, nie zrobili wiele, aby kłopoty rywala wykorzystać. Co prawda udało im się chwilowo zniwelować przewagę Krakena do stanu 9:8, a później 12:11, jednak po otrząśnięciu się z chwilowego szoku ekipa Jurija Charczuka wrzuciła kolejny bieg i wygrała seta do 14. W kolejnej odsłonie, po dość wyrównanym początku, od stanu 8:6 rozpoczął się odjazd punktowy Krakena, który zakończył się wynikiem 21:15. Najciekawsze w tej odsłonie było chyba przerzucanie się komentarzami przez Jędrzeja Szadejko oraz Mariusza Weyera, którzy dotychczas reprezentowali barwy tej samej ekipy. W trzeciej partii już od początku Kraken oplótł rywala swoimi mackami i powoli zaczął go ciągnąć na dno. Na tablicy wyników widniało już 7:1 i zanosiło się na prawdziwą katastrofę dla zawodników Craftveny. Kilka udanych akcji oraz błędy przeciwnika sprawiły jednak, że set zakończył się stanem 21:13, a komplet punktów powędrował na konto Krakena. Gdybyśmy mieli podsumować, co zaważyło na takim, a nie innym wyniku tego spotkania, wskazalibyśmy zapewne bardzo słabe przyjęcie ‘Rzemieślników’, problem z wyprowadzeniem własnej dobrej akcji, oraz „szkolne” błędy w postaci wielokrotnego dotykania siatki czy nawet przebijania piłki sposobem dolnym w out. Jednym słowem, drużyna Craftveny ma spory materiał do analizy po tym spotkaniu. Zastanawiamy się również, jak potoczą się dalsze losy Krakena w najbliższych spotkaniach w kontekście kontuzji Jurija Charczuka, kapitana oraz założyciela drużyny.

Szach-Mat – Flota Active Team 2 3-0 (21-14; 21-15; 27-25)

Po nieudanym początku Floty Active Team, zespół Karoliny Kirszensztein przystąpił w czwartkowy wieczór do trzeciego meczu w obecnym sezonie. Cóż, już przed meczem wiedzieliśmy, że o przerwanie złej passy będzie bardzo trudno. Nie pomyliliśmy się. Pierwsza odsłona to absolutna dominacja Szach-Matu, który kontrolował przebieg gry od samego początku aż pod koniec. Ba, osoby, które oglądały spotkanie z trybun doskonale zdają sobie sprawę, że długimi fragmentami Szach-Mat grał na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Gdyby drużyna Dawida Kołodzieja była zagrożona to nie miałaby problemu z ograniem rywali. Ostatecznie mimo, że obie drużyny popełniały w pierwszym secie mnóstwo błędów, zdecydowanie więcej popełniła ich Flota (21-14). Druga odsłona wyglądała bardzo podobnie. Już na początku Szach-Mat zagrał tak jak na absolutnego faworyta przystało i zdemolował swoich rywali. W połowie seta na tablicy wyników było już 14-8, a to oznaczało, że w secie nie dostaniemy nawet namiastki emocji. Tym razem Szach-Mat wygrał tę partię do 15. Bardzo często bywa tak, że jak drużyna ‘nie dojeżdża’, a z całą pewnością można to powiedzieć o Flocie, to faworyzowana drużyna ma problem z mobilizacją i koncentracją na ostatnią partię. Nie inaczej było i tym razem. Grając na, ‘wyje*ce’ Szach-Mat miał w trzeciej odsłonie spore problemy. Błędy własne, ataki w aut, masa niedokładności niemal kosztowała ‘Szachistów’ utratę cennego punktu. Choć Flota miała w tej partii piłkę setową to ostatnie słowo należało do drużyny ‘królewskiej gry’. Za trzecią partię należy im się jednak nagana.

MPS Volley – CTO Volley 1-2 (15-21; 21-17; 11-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że w naszych oczach murowanym faworytem spotkania pozostaje ekipa CTO Volley. Mimo to zaznaczyliśmy, że ‘Pomarańczowym’ jeszcze nigdy w konfrontacji z MPS-em nie udało się sięgnąć po komplet punków. Nie inaczej było i tym razem, choć prawdę powiedziawszy – pierwszy set na to nie wskazywał. Choć spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników było 10-10 to w drugiej części seta zaczęła zarysowywać się przewaga CTO, które po dwóch asach serwisowych (jednego w linię, drugiego w 2 metr) byłego gracza MPS – Arkadiusza Kowalczyka, prowadzili już 19-15 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Do połowy drugiego seta wydawało się, że CTO kontroluje przebieg gry. Mimo prowadzenia 10-8 w połowie seta padło im przyjęcie i po serii pięciu punktów z rzędu to MPS objął prowadzenie 13-10. W dalszej części CTO zdołało co prawda doprowadzić do wyrównania (16-16), ale blok Jakuba Szczytko oraz skuteczna zagrywka Mateusza Kulińskiego przechyliła szale zwycięstwa na stronę MPS (19-16). Niepowodzenie w środkowej partii wyzwoliło w graczach CTO sportową złość. Od samego początku decydującej partii CTO grało o poziom wyżej od swoich rywali. Po skutecznej kontrze i ataku Łukasza Negowskiego, CTO objęło prowadzenie 10-3. Wynik z pierwszej części seta zdeterminował dalsze granie, w którym MPS przesadnie nie udawał, że spróbuje odwrócić losy rywalizacji.