Za nami pełen emocji dzień meczowy. Najwięcej wrażeń dostarczyło starcie, w którym Fux Pępowo zgarnął komplet punktów, rozbijając Bayer Gdańsk. W trzeciej lidze, dość niespodziewanie, zespół Hydry Volleyball Team stracił pierwszy punkt w sezonie. Z kolei w pierwszej lidze drużyna AiP niemal na pewno zapewniła sobie awans do grupy mistrzowskiej. Zapraszamy na podsumowanie!
Hydra Volleyball Team – Port 2-1 (18-21; 21-12; 21-10)
Ledwie zdążyliśmy wspomnieć o tym, że Hydra ma szansę wyrównać swój rekord wygranych spotkań z rzędu za komplet punktów, a ‘Bestia’ postanowiła przerwać zabawę. Niewiarygodne. To nie miało się prawa wydarzyć. Niech odpowiedzią na to, o jakiego kalibru niespodziance mówimy, będzie fakt, że na ‘Bestię’ swój typ oddało… 93% osób biorących udział w zabawie. Choć wszystko zaczęło się w wymarzony dla Hydry sposób i objęli oni prowadzenie 6-0, to w dalszej części seta nie zdołali ‘pójść za ciosem’. Po kilku zepsutych zagrywkach oraz problemach w przyjęciu, Port doprowadził do wyrównania po 15. Po chwili do wspomnianych grzechów doszły jeszcze błędy w ataku, a tak wiele mankamentów przeciwko grającej dobrą partię ekipie Portu – to gotowy przepis na ogromną wpadkę. Ostatecznie – a jakże, po błędzie jednego ze skrzydłowych Hydry – z pierwszego punktu w meczu cieszyła się ekipa ‘z doków’. To oznaczało, że cały misterny plan poszedł ‘psu w dupę’. Druga i trzecia odsłona to wreszcie taka gra faworyta, jak można było się spodziewać przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Choć do połowy środkowego seta Port prowadził z Hydrą wyrównaną grę (10-10), to druga część seta przebiegała pod dyktando graczy w złotych strojach, którzy na dwa oczka rywali zdobyli aż jedenaście. Dobra od pewnego momentu meczu postawa sprawiła, że Hydrze w finałowej odsłonie grało się już wyraźnie lepiej. Już na początku seta wypracowali sobie istotną przewagę i w konsekwencji wygrali finałową partię do 10. Mimo to – team Sławka Kudyby może czuć niedosyt. A Port? Z pewnością może czuć satysfakcję. Przed meczem absolutnie nic nie wskazywało na to, że w poniedziałek wrócą z hali Ergo Arena bogatsi o punkt.
EKO-HURT – Energa Trefl Gdańsk 2-1 (20-22; 21-17; 21-19)
Po kilku rozczarowujących występach mało kto wierzył, że Eko-Hurt zdoła wygrać wczorajsze spotkanie z Energą Trefl Gdańsk. To najmłodsza drużyna w całej lidze była faworytem meczu, choć trzeba przyznać, że już na początku przekonali się, iż nie będzie to łatwe zadanie. Od pierwszych akcji obie drużyny walczyły ‘punkt za punkt’, a taki stan utrzymał się do wyniku 12-12. Jako pierwsi przełamali rywala zawodnicy Eko-Hurtu, którzy po kolejnym błędzie na zagrywce przeciwników wysunęli się na prowadzenie 16-14. Mimo to, po problemach w obronie ‘Hurtowników’, Trefl doprowadził do wyrównania po 20, a następnie – po dwóch punktach Mateusza Nyka – wygrał premierową partię 22-20. Środkowa odsłona to set, który będzie się ciągnął za Energą Trefl Gdańsk jeszcze długo. Choć ‘gdańskie lwy’ prowadziły 15-11 i były bardzo blisko ‘zamknięcia meczu’, to całkowicie się pogubiły. Na nic zdały się gorączkowo przekazywane wskazówki trenera Edwarda Pawluna. Zawodnicy w białych strojach popełniali koszmarne błędy w komunikacji, które sprawiły, że Eko-Hurt w krótkim czasie odrobił straty, a następnie cieszył się z wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Decydujący o zwycięstwie set miał bardzo podobny przebieg. Tu również Trefl był na dobrej drodze do wygranej (17-14), ale ponownie w meczu zaliczył przestój, który w drugiej lidze nie przechodzi bez konsekwencji. Po sześciu (!) punktach z rzędu Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 20-19 i choć beniaminek drugiej ligi próbował jeszcze odwrócić losy meczu – było już za późno.
MPS Volley – Fux Pępowo 2-1 (17-21; 21-15; 21-13)
Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Miłośników Piłki Siatkowej. W pierwszym secie rywalizacji team z Pępowa potwierdził to z nawiązką. To właśnie gracze Dominika Szadacha przejęli inicjatywę od pierwszego gwizdka sędziego i po kilku punktach Patryka Bruchmanna objęli prowadzenie 10-4. Z każdą kolejną akcją MPS zdawał się wchodzić na coraz wyższe obroty i mozolnie odrabiać straty, jednak konsekwencje przespanego początku okazały się dla nich ‘nie do przeskoczenia’ (21-17). Środkowy set wydawał się być do pewnego momentu powtórką premierowej partii – to ‘Koniczynki’ lepiej rozpoczęły grę i szybko objęły prowadzenie 6-3. Jak się wkrótce okazało, były to ‘miłe złego początki’. Po włączeniu do gry świetnie funkcjonującego do końca meczu bloku MPS objął prowadzenie 13-9. Z czasem gracze z Pępowa odrobili straty i doprowadzili do wyrównania po 15, jednak w końcowej fazie seta nie zdobyli już ani jednego punktu i to rywale cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania (21-15). Jeśli ktoś liczył na sportowy ‘spektakl’ w trzecim secie, musiał czuć rozczarowanie – całą zabawę i emocje ‘popsuli’ od samego początku gracze Jakuba Nowaka, którzy po dwóch atakach Karola Jarosińskiego objęli prowadzenie 11-5. W dalszej części seta Fux Pępowo nie miał żadnego pomysłu na to, jak ograć przeciwników. Ostatecznie Miłośnicy Piłki Siatkowej podnieśli się po porażce ze Speednetem 2 i na półmetku sezonu znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli.
Hydra Volleyball Team – Tiger Team 3-0 (21-11; 21-15; 21-18)
Po zaskakującej, by nie powiedzieć sensacyjnej, stracie punktu Hydra Volleyball Team przystępowała do drugiego meczu w poniedziałkowy wieczór. O mobilizację nie było trudno – sportowa złość zrobiła swoje i team Sławomira Kudyby błyskawicznie wziął się do pracy, obejmując prowadzenie 11-5. Trzeba przyznać, że faworytowi poza niezłą grą pomogli również gracze Tiger Team, którzy popełnili kilka koszmarnych błędów. Dalsza część premierowej partii to wyraźna przewaga ‘Bestii’, która zdawała się wzbudzać w rywalu przesadny respekt (21-11). Wyraźnie lepiej gracze Tiger Team wyglądali w środkowej odsłonie. Choć po kilku punktach duetu Gierszewski–Czajkowski wszystko wskazywało na ostre lanie ‘Tygrysów’ (5-0), ci po chwili się przebudzili. W połowie seta oglądaliśmy wyrównaną grę zakończoną remisem 12-12. Niestety dla Tigera już po chwili popełnili cztery niewymuszone błędy z rzędu, po których faworyt wysunął się na prowadzenie 16-12, a niedługo potem cieszył się z drugiego punktu w meczu. Zdecydowanie największą szansę team Tigera miał w trzecim secie rywalizacji. Przy sprzyjających okolicznościach drużyna Dawida Staszyńskiego prowadziła 18-17, lecz już po chwili Hydra ‘uruchomiła’ będącego ostatnio w świetnej dyspozycji Remigiusza Maczana w duecie z Filipem Ziółkowskim i wygrała tę partię do 18. Mimo pięciu punktów w dwóch meczach Hydra może czuć pewien niesmak – z pewnością liczyli bowiem na wyraźnie lepszą grę. Mimo to, jak widać w trzeciej lidze, takie granie wystarczy.
Wolves Volley – Kraken 1-2 (18-21; 12-21; 21-18)
Choć ‘na papierze’ faworytem meczu byli gracze Krakena, nie mieliśmy poczucia, że zdołają wygrać na 100%. Nie dość, że w obecnej kampanii team Jurija Charczuka grał ‘w kratkę’, to na dodatek ich rywale przystępowali do meczu po serii czterech zwycięstw z rzędu. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, która doprowadziła do stanu 14-14. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gracze Wolves Volley, którzy po punktach Michała Łubińskiego oraz Tomasza Głębockiego prowadzili dwoma oczkami (16-14). Choć wydawało się, że ‘Wataha’ pójdzie za ciosem, tercet Hurtovyi–Krolenko–Trushyn miał nieco inny plan. Po kilku punktach wspomnianych graczy oraz trzech błędach z rzędu Wolves Volley, z pierwszego punktu w meczu cieszyli się zawodnicy Jurija Charczuka (21-18). Środkowa odsłona to absolutnie jednostronne widowisko – już w pierwszej części ‘czerwono-czarni’ wypracowali sobie czteropunktową zaliczkę (10-6), która w ostatecznym rozrachunku wyniosła aż dziewięć oczek (21-12). Ostatni set rywalizacji przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Po dobrej grze całego zespołu oraz asie serwisowym Tomasza Głębockiego Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 5-1. Z czasem Kraken zdołał się ‘odkręcić’, a w drugiej części seta wszystko wskazywało na komplet punktów. Niestety dla nich, mimo prowadzenia 17-15, nie udało się postawić kropki nad ‘i’. Po punktach Michała Łubińskiego oraz Szymona Merskiego ‘Wataha’ odwróciła niekorzystną dla siebie sytuację i wygrała ostatniego seta do 18.
Bayer Gdańsk – Fux Pępowo 0-3 (18-21; 17-21; 14-21)
Wow – dawno w Inter Marine SL3 nie widzieliśmy takiego meczu. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nieznacznym faworytem pozostają gracze Bayeru Gdańsk, którzy w ostatnim czasie mieli swoje ‘pięć minut’. Dyspozycja drużyny była tak dobra, że zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie znajduje się sufit tej ekipy i czy aby na pewno jest to ten z hali garażowej na poziomie -2. Początek poniedziałkowego starcia to świetna postawa ‘Aptekarzy’, którzy rozpoczęli mecz od prowadzenia 10-4. W dalszej części Bayer nie zdejmował nogi z gazu i nic nie wskazywało, że dojdzie do zwrotu akcji (13-8, a następnie 15-11). I właśnie wtedy zaczął się koszmar ‘Aptekarzy’. Wydarzyło się coś, co – słowo honoru – wszyscy obecni na parkiecie będą pamiętać przez lata. Każda kolejna udana akcja ‘Koniczynek’, których nie brakowało, sprawiała, że Bayer Gdańsk przestawał istnieć. Został wgnieciony w parkiet, stłamszony, wrzucony do maszynki do mielenia mięsa. Żadne słowa nie oddadzą ekspresji jednych i mowy ciała drugich. ‘Aptekarze mieli czerwone twarze’. Złość – niemoc – wstyd – obniżone poczucie wartości. Niewiarygodne. Drużynie ‘Aptekarzy’ przetrącono kręgosłupy. Wydarzyło się coś, po czym nie byli już w stanie się podnieść – ani w końcówce seta, ani w drugim, ani w trzecim. Co ciekawe, pod koniec meczu gracze z Pępowa kontynuowali pastwienie się nad rywalem. Tym razem postawili taką ścianę i tyle razy zablokowali przeciwników, że było nam ich po ludzku szkoda. Oj, z perspektywy Fuxa było to genialne spotkanie. Z perspektywy ‘Aptekarzy’ – prawdopodobnie najkoszmarniejszy mecz w historii ich występów w Inter Marine SL3.
AIP – Szach-Mat 3-0 (21-12; 21-19; 21-14)
Czy w poniedziałkowy wieczór poznaliśmy pierwszą drużynę, która zapewniła sobie bilet do grupy mistrzowskiej? Wszystko na to wskazuje, bo team Adriana Ossowskiego w sześciu rozegranych meczach ma na koncie już 14 punktów. W poprzednich edycjach, aby znaleźć się w elitarnym gronie pięciu drużyn, trzeba było mieć około 15 oczek. Trudno sobie wyobrazić, by tym razem miało być inaczej. Wydaje się, że grupa mistrzowska nie jest już celem ‘fioletowo-czarnych’. Oni chcą więcej. Są nienasyceni, co było doskonale widać również w poniedziałkowym spotkaniu. Początek meczu to miażdżąca przewaga ‘Przyjaciół’, którzy weszli w mecz na takiej ‘pompie’, że zanim rywale zorientowali się, co się dzieje – było już 12-4. Wówczas stało się jasne, że myślami obie drużyny są już przy środkowej partii (21-12). Ta była zdecydowanie najciekawsza i najbardziej wyrównana. Lepiej rozpoczęli ‘Szachiści’, którzy po ataku Michała Przekopa objęli prowadzenie 7-3. Po chwili trzema skutecznymi akcjami popisał się środkowy Dawid Glaner (6-7). W dalszej części zespół ‘Przyjaciół’ prezentował się już tylko lepiej i lepiej. Choć w końcówce nie brakowało emocji, to finalnie aktualny lider pierwszej ligi wygrał tę partię do 19. Niepowodzenie i kiepska forma Szach-Matu w ostatnim czasie całkowicie podcięły im skrzydła na dalszą część meczu. W trzeciej odsłonie ‘Szach-Mat nie był już sobą, o nie’. A z drugiej strony – może to już nowa rzeczywistość, do której powinniśmy się przyzwyczajać? Porażka 0-3 sprawia, że ich szanse na grupę mistrzowską oceniamy jako bardzo niewielkie. Ależ zjazd przez kilka miesięcy – niewiarygodne.
Bossman Team – DNV Volley Gdańsk 3-0 (21-15; 21-17; 21-19)
W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, ile punktów potrzebuje Bossman w trzech ostatnich meczach rundy zasadniczej, by załapać się na bilet ‘last minute’ do grupy mistrzowskiej. Z prostego rachunku wyszło, że aż dziewięć, co oznaczało, że zespół nieobecnego w poniedziałkowy wieczór Jakuba Kłobuckiego musi powalczyć z DNV VG o pełną pulę. Od samego początku nakreślony plan zdawał się realizować. Po bardzo dobrym fragmencie w ataku Mikołaja Lange Bossman objął prowadzenie 10-7. Świetne ataki Piotra Ścięgosza to było jednak zbyt mało, by nawiązać równorzędną walkę z rozpędzonym rywalem. Już po chwili Bossman prowadził 18-11, co oznaczało pierwszy punkt w meczu dla faworyta (21-15). Środkowa odsłona to partia, w której trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 postawili rywalom zauważalnie trudniejsze warunki. Choć w pewnym momencie Bossman prowadził już 16-9, w drugiej części seta gracze DNV VG wyraźnie przyspieszyli i po bloku oraz ataku Illyi Yenoshyna zniwelowali stratę do dwóch oczek (17-15). Choć sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli, po punktach środkowych Dominika Marlęgi oraz Adriana Zajkowskiego mini pożar został ugaszony, a Bossman mógł cieszyć się z drugiego punktu w meczu. Trzeci set był zdecydowanie najbardziej wyrównany i jeśli DNV Volley Gdańsk miał gdzieś poszukać swojej szansy, to właśnie w finałowej partii. Choć na półmetku seta Bossman prowadził 10-5, z czasem gra się wyrównała i pod koniec mieliśmy wynik 19-19. Choć wówczas nie było wiadomo, w którą stronę to pójdzie, po błędzie jednego z graczy DNV Volley Gdańsk oraz ataku Marka Rogińskiego Bossman dopiął swego i mógł cieszyć się z zasłużonego kompletu punktów. Brawo!
Aqua Volley – BL Volley 1-2 (21-16; 14-21; 20-22)
Mówią, że liczy się wygrana, a nie sam start w sztafecie. Choć literalnie jest w tym sporo racji, dziś chcielibyśmy pochwalić zespół Aqua Volley. W poniedziałkowy wieczór team Mateusza Drężka rywalizował z faworyzowaną ekipą BL Volley, z którą według typerów nie miał najmniejszych szans. Mimo to, pierwszy set rywalizacji należał właśnie do nich. Zespół w czarnych strojach podszedł do rywala bez kompleksów i to się opłaciło. Po kilku błędach przeciwników i dobrej grze własnej Aqua wysunęła się na prowadzenie 12-6. Od tego momentu BL Volley rozpoczął desperacką próbę odrobienia strat, ale było już za późno. W efekcie team ‘Wodników’ zdobył trzeci punkt w sezonie Jesień ‘25. Druga odsłona to jednak z ich perspektywy spore rozczarowanie. Choć do połowy seta oglądaliśmy wyrównaną grę (11-11), po punktach Adama Czapnika i Damiana Chojnackiego BL wysunął się na prowadzenie 19-13, a następnie doprowadził do wyrównania w setach (21-14). Środkowa odsłona była mylnym prognostykiem tego, jak miała wyglądać finałowa partia. Sądziliśmy, że BL Volley bez większych problemów ogra beniaminka trzeciej ligi, i choć do pewnego momentu wszystko na to wskazywało (13-9), to nakręcona drużyna Aqua Volley miała coś, czego rywalom brakowało – ogromne serducho do walki i niesamowitą chęć zwycięstwa. Niesieni tą energią gracze Mateusza Drężka doprowadzili do wyrównania po 19 i kwestia tego, kto wygra seta, pozostawała otwarta. Ostatecznie w końcówce zawodnicy Aqua Volley nieco się pogubili, a bardziej doświadczony zespół cieszył się z wygrania partii do 20. Mimo to chyba nikt nie spodziewał się takich ‘ciężarów’, które faworyt napotka w poniedziałkowy wieczór.
Stało się to co stać się powinno – Bajer przegrał mecz. O ile cały zespół jest ułożony i widać, że Chłopaki i Dziewczyny ciężko trenują, ale.. no właśnie ale. Największym problemem tego zespołu był i jest „pierwszy”rozgrywający. Czasy 3 ligi minęły i bycie wystawiaczem w 90% piłkach na lewe, przed siebie nie przystoi. Dodając do tego słaby mental, ogromne wybujałe ego, potężne kompleksy i bardzo przeciętne myślenie jako rozgrywający dają efekt – wystawiacza. Bardzo to obniża poziom sportowy drużyny, a szkoda.
wkońcu ktoś to napisał he he
Dużo pewności siebie jak na kogoś, kto ogląda z trybun i nawet nie ma odwagi podpisać się pod własną opinią. 😉
Na szczęście w drużynie mamy ludzi, którzy potrafią trenować, wspierać i rozwijać się – a nie budować swoje ego na cudzych błędach
no i klaska, tak się poznaje i buduje wielkie Drużyny 🙂
Mamy nadzieje, że pojawisz się na przyszłych meczach i będziesz miał jaja,żeby powiedzieć nam taki komentarz prosto w twarz. Pamiętaj, że ludzie przychodzący grać w tej lidze są w większości amatorami a nie profesjonalistami.
MY czerpiemy z tego frajdę, że możemy grać a takim osobą jak ty szczere …. .. . ….
I pomimo przegranej we wczorajszym meczu nie czujemy urazu do siebie bo chłopacy z FUXa zagrali kapitalne spotkanie i zimny prysznic napewno dobrze nam zrobi.
I tak jak już wiesz bądź nie Bayer potrafi zaskoczyć 😉
Także śledź i komentuj śmiało nasze następne spotkania a zapewniamy Cie, że zostaniesz zrównany z ziemią, bo jeśli uważasz że takie opinie jakkolwiek na nas wpłyną to jesteś w dużym błędzie ☺️
P. S jeśli uważasz się za takiego experta mam nadzieję że będę w miała opcję obejrzenia twojego meczu ( o ile grasz a nie jesteś expertem z trybun) i również chętnie dam ci parę wskazówek jak spuścić z kija i cieszyć się grą
Pozdrawiam i zapraszam do dalszej rozmowy ale już na żywo
to się nam przedstaw 😀 chętnie podejdę i pogadam 😀
Halo, a to już nie można skrytykować Pana rozgrywającego?
Jako osoba niezależna podpisuję się pod zdaniem Hejtera, są dużo lepsi nawet w czwartej lidze i nie chodzą tacy napuszeni jak wspomniany „piewszy rozgrywający”.
Spróbujcie zagrać z którymś z waszych środkowych na sypie i myślę że polot będzie podobny.
Trochę dystansu xD
Ej ale środkowych to ty szanuj
KOLEJNY HEJTERZE
Po co chcesz komentować jakiegokolwiek zawodnika? Umilasz sobie tym czas czy po prostu jest ci dobrze jak sobie opiniujesz inne osoby?
A co do naszych środkowych tobie również nic do tego. Pilnuj swojego nosa bo zapewniam cię że nie chcesz wchodzić w dyskusję
mam nadzieję, że też mi się ujawnisz i będziemy mogli podyskutować na żywo ☺️
pisanie takich komentarzy wydaje mi się lekko dziecinne jeśli nie jesteście w stanie powiedzieć nam takiego komentarza na żywo
Ludzie kochani gdzie tu z wami rozmawiać, merytorycznie dyskutować jak z was aż kipi agresja w piśmie…
Nawet jeśli powiedziałobym to w twarz to niestety prawda nie będzie inna xD
Co mamy tu komentować niby? Że liga załatwiła super nagrody za mvp chociaż kawa lepsza?
Że szyny były złe? Że brąz MŚ to jest dobry wynik?
Szkoda że nikt tak sędziów nie bronił jak się tutaj po nich jeździło 😀
Trochę luzu Mariolka
Środkowych przepraszam, faktycznie mogłom was urazić.
Strategia mało skuteczna – drużyna wstawiła się za swoim :). Bayer szacuneczek za progres i trzymam kciuki:)
Hejter po prostu się obawiał, że jak ujawni swoje imię,
to December będzie przyjeżdzał na każdy mecz kibicować przeciwnikom…
😀
Mariola ale to jak już taki hop do przodu jestes to się nam przedstaw 🙂 musimy wiedzieć do kogo uderzyć po cenne uwagi ;)))
ja naprawdę nie miałem zamiaru kogokolwiek urazić 😀 po prostu skrytykowałem rozgrywającego, który wszyscy wiedzą i widzą że wyżej dupa ma niż sra 😀
polecam ochłonąć i wyciągnąć wnioski 😀 easyyyy jak macie wygrać to wygracie
jeśli nie miałeś takiego zamiaru to po co wylewasz swoją opinie na forum ? nie mogłeś zatrzymac jej tylko dla siebie ? czy po prostu musiałeś sie gdzies wypłakac ?
jesli potrzebujesz wsparcia polecam zadzwonic na +700 tam napewno ktoś cie wysłucha 🙂
bo od tego jest forum? płaczesz to chyba Ty XD żal dupe ściska co? po prostu potrenuj i trochę zluzuj majty, bo serio nie jesteś najlepszy XD
jak to mówią – oceniasz przez swój pryzmat haha, nie potrzebuję wsparcia zdecydowanie 😀 a już na pewno rad od Ciebie 😀
Potrenuj spostrzegawczość, bo odpisujesz w formie męskiej „Marioli”, która formułuje zdania w rodzaju żeńskim. XD
nie mam wątpliwości, że Mariola do Fabian 😀 nawet nie zaprzecza w późniejszych wypowiedziach 😀
Nie chciałem się wtrącać w dyskusję, ale jeżeli uważasz, że wiadomości z podpisem Mariola pisane są przeze mnie to słabo się znamy.
Bawi mnie jeżeli uważasz, że traciłbym czas na Twoje przytyki z anonima i odpisywałbym Ci w formie damskiej. 😅
Skoro jesteś chętny do pogawędki to zapraszam na messengera albo w środę przed meczem Bayera. 😊
Przepraszam poprawiam się 0700
już od kilku lat nie poprzedzamy numeru zerem 😀 to z kolei moja rada dla Ciebie :DDD
ale afera, kazdy z nas musi zaczac od siebie i tyle. fabian tez jezeli chce byc pozytywem w druzynie. czekamy na rewanz 😛
To powiem ci tak pewniaczku że jesteś w GRUBYM błędzie i ja mam jaja żeby się przyznać jak mam na imię więc miło cię poznać Hejterze z tej strony Libero Bayeru – Kasia,
mam nadzieję że dobrze mnie znasz a jak nie to może dla ciebie i lepiej
Więc proszę cię ostatni raz o niepisanie zbędnych komentarzy i nie zaśmiecanie forum gorzkimi żalami a jeśli masz problem do danej osoby to albo z nią to wyjaśnij albo zostaw to dla siebie
#MuremZaFalkiem
Hejter nie łapie się nawet do Old Boysow na ławę i go boli wielki Bayer! Buuuuu
#MuremZaFabianem
#MuremZaMurem