Liga: Trzecia Liga - Jesień 2022

Husaria MD Clean&Bud – Speednet 2

W zapowiedzi przedmeczowej o tym właśnie pisaliśmy. Niby Husaria Gdańsk zrobiła w obecnym sezonie progres, niby wygrała sporo spotkań i zdobyła dwa razy więcej punktów niż ostatnio, a jednak do ich ogródka – można wrzucić kamyczek. W poniedziałkowy wieczór, ‘Rycerze’ mierzyli się ze Speednetem 2, który przed rozpoczęciem zawodów – wygrał jedno z jedenastu spotkań. Dodatkowo – na swoim koncie zgromadził zaledwie sześć oczek. To pozwalało z kolei sądzić, że Husaria jest wyraźnym faworytem spotkania. Pierwszy set, zdawał się potwierdzać nasze przypuszczenia. Po kilku punktach przyjmującego Husarii – Mateusza Drężka, gracze w szarych trykotach, objęli prowadzenie 10-6. Dalsza część seta to potwierdzenie dobrej postawy Husarii i w konsekwencji – bezproblemowa wygrana seta do 14. Drugi set rywalizacji to zupełnie inna historia. Po ataku przesuniętego niedawno na prawe skrzydło – Mikołaja Witkowskiego, Speednet objął prowadzenie…9-2! Jeśli chodzi o roszady – to nie jedyna niespodzianka, którą przygotował trener drużyny. Tak się składa, że na ‘sypie’ zobaczyliśmy nominalnego przyjmującego – Piotra Przywieczerskiego. Nie wiemy na ile to efekt zmian, ale Speednet zagrał w tej partii świetnie i w końcówce – po ataku Łukasza Anyszkiewicza, prowadził 19-9. To co warto podkreślić to świetna seria na zagrywce Michała Doroza. Oj, moglibyśmy chwalić wiele obszarów, które po złożeniu do kupy – dało wygraną seta do 11! Ostatnia odsłona to jednak ‘sprowadzenie do parteru’ przez Husarię. Po wyrównanym otwarciu seta (6-6), dwoma atakami popisał się Damian Balcerowski, po których Husaria odskoczyła od rywali na cztery punkty (10-6). Dalsza część seta to przewaga Husarii, która zaowocowała wygraną do 13, a całego meczu 2-1.

Craftvena – Tiger Team

Dla obu drużyn, czwartkowa rywalizacja była drugim bezpośrednim meczem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Po raz pierwszy, obie drużyny zmierzyły się 31 maja, w sezonie Wiosna’22. Wówczas, lepszą drużyną okazała się ekipa ‘Tygrysów’, która wygrała mecz, zdobywając przy tym komplet punktów. Biorąc pod uwagę formę obu drużyn w ostatnim czasie, uznaliśmy że Tiger jest faworytem, ale z pewnością – czeka ich trudne zadanie. To, biorąc pod uwagę fakt, ze ‘Tygrysy’ musiały radzić sobie w zaledwie pięciu graczy, było tym bardziej pewne. Samo spotkanie pokazało jednak, że gracze nieobecnego w czwartkowy wieczór – Mateusza Sokołowskiego, byli drużyną wyraźnie lepszą od swoich rywali. W pierwszym secie, Tiger błyskawicznie zbudował sobie kilkupunktową przewagę (12-7), po której kontrolował przebieg gry. Druga odsłona, nie zmieniła w tej kwestii zbyt wiele. Po wyrównanym początku seta (8-8 oraz 12-12), Tiger Team zaprezentował się ze świetnej strony w drugiej części tej partii i po ataku Jarosława Szmigielskiego – objął prowadzenie 18-13. Rezultat, który można było zaobserwować na tablicy wyników oznaczał koniec emocji w secie. Najciekawszą partią w meczu – była ta ostatnia. Finalna odsłona, rozpoczęła się od remisu 10-10. W dalszej części seta, po ataku Dawida Białka, było już po 15. W końcówce – szalę zwycięstwa na stronę ‘Tygrysów’ przechylił duet Szmigielski – Białek i finalnie – Tiger Team mógł cieszyć się z czwartego zwycięstwa po komplecie punktów w obecnym sezonie. Dzięki temu – drużyna ‘Tygrysów’ wskoczyła na siódme miejsce w tabeli.

Bayer Gdańsk – Wolves Volley

Czyżby powoli kreował nam się scenariusz, który nieśmiało kreśliliśmy w zapowiedziach przedmeczowych? Przypomnijmy, że w nich, wskazywaliśmy na to, że jeśli Bayer Gdańsk wygra za komplet punktów, to biorąc pod uwagę ich terminarz do końca sezonu – być może będzie w stanie włączyć się do walki o podium rozgrywek. Dodatkowego smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że swoje spotkanie w stosunku 0-3 przegrała ekipa TGD, która znajduje się obecnie na najniższym stopniu podium. Obecnie – po kolejnym świetnym meczu, Bayer Gdańsk traci do podium rozgrywek cztery oczka, ale trzeba tu wspomnieć o bardzo ważnych dwóch sprawach: – ‘Aptekarze’ mają rozegrane o jedno spotkanie mniej od drużyn znajdujących się na podium – podczas gdy Bayer będzie się mierzył z jedenastą oraz dwunastą siłą trzeciej ligi – drużyny z miejsc 1-3 będą się mierzyły w bezpośrednich spotkaniach. Podsumowując – piękny sen ‘Aptekarzy’ trwa i kto wie – czy ten nie zakończy się absolutnym szaleństwem, którym byłby podium rozgrywek. Nawet jeśli do tego nie dojdzie to uważamy, że ‘Aptekarze’ są jednym z największych wygranych sezonu Jesień’22. Progres, który poczyniła drużyna w ostatnim czasie jest oszałamiający. Do tego atmosfera, która ‘niesie’ wręcz graczy sprawia, że trudno nam się do czegokolwiek przyczepić. W czwartkowy wieczór, drużyna Mateusza Grudnia toczyła w teorii najtrudniejsze z pozostałych w tym sezonie spotkań. Mimo to – nie miała większego problemy by sięgnąć po komplet punktów. Ok – w meczu były momenty, w których wydawało się, że Wolves zdołają wygrać seta, ale gdy tylko robiło się groźnie – machina Bayera podkręcała tempo. Finalnie, drużyna Mateusza Grudnia sięga po bardzo ważne trzy punkty i wydaje się, że nie jest to ich ostatnie słowo.

Info Distributions – TGD

Mimo, że wynik nie do końca to pokazuje – to był kawał dobrej, trzecioligowej siatkówki. Mecz rozgrywany na boisku numer 2 wzbudził konkretne zainteresowanie. Poza liczną publicznością, która kapitalnie dopingowała drużyny, z podziwu odnośnie poziomu meczu – nie mogli wyjść również drugoligowcy, którzy przyglądali się temu, co dzieje się w meczu. A działo się naprawdę dużo. Zacznijmy od tego, że dla Info Distributions – wygrana za komplet punktów oznaczała wygraną w lidze. W zapowiedzi przedmeczowej nie do końca wierzyliśmy w taki scenariusz. Gracze w biało-czarnych barwach tracili w obecnym sezonie sporo punktów i uznaliśmy, że w konfrontacji z trzecią siłą obecnego sezonu – będzie podobnie. ‘Drukarze’ mieli na ten wieczór jednak inny plan. Na początku pierwszego seta, byliśmy świadkami wyrównanej walki obu drużyn (8-8). Mniej więcej w połowie seta, zaczęła zarysowywać się przewaga Info Distribution (15-8), która wykorzystała fakt sporej niemocy w szeregach rywali. Powiedzmy sobie szczerze – taki wynik sprawił, że nikt o zdrowych zmysłach nie myślał już o potencjalnym twiście. Po chwili – zgodnie z przypuszczeniami – Info cieszyło się z wygranej seta (21-15). Druga odsłona rywalizacji, rozpoczęła się od problemów w przyjęciu TGD. Po zagrywce Ernesta Kurysa, Info objęło prowadzenie 10-6. W dalszej części seta, TGD popełniało sporo błędów, w efekcie których – ich rywale objęli prowadzenie 17-12 a następnie wygrali seta do 15. To oznaczało, że jeśli Info Distributions wygra trzeciego seta to stanie się mistrzem trzeciej ligi. Ta myśl, choć kiełkowała w głowach graczy na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego – nie sparaliżowała graczy w biało-czarnych barwach. Wręcz przeciwnie – po dobrej jakościowo siatkówce – Info Distributions objęło w połowie seta prowadzenie 11-6 i postawienie kropki nad ‘i’, było już tylko formalnością. Ostatecznie gracze Macieja Skowrońskiego wygrali tę partię do 17 i tym samym zagwarantowali sobie wygraną trzeciej ligi. Styl, w którym dokonała tego drużyna (12 wygranych w 12 spotkaniach) robi wrażenie. Gratulacje!

AXIS – Husaria MD Clean&Bud

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że spośród drużyn walczących o podium rozgrywek to AXIS zdaje się mieć najłatwiejszy terminarz do zakończenia ligi. Rywalami drużyny Fabiana Polita miały być bowiem Husaria Gdańsk oraz Wolves Volley. Choć nie są to jakieś leszcze, to trudno tu mówić o trzecioligowych gigantach. Mimo to – w typie Redakcji wskazaliśmy na to, że Husarię będzie stać na jeden punkt w meczu. Tak się bowiem składa, że doskonale znamy drużynę AXIS. Jak już kiedyś wspomnieliśmy – ta ekipa gra najlepiej, kiedy gra w wielkich meczach. W meczach, w których trudno jest wskazać faworyta spotkania. W środowy wieczór – tym faworytem była ekipa AXIS a to oznaczało nadchodzące kłopoty. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej gry obu drużyn (6-6). Wicelider tabeli – wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie mniej więcej od połowy seta. We wspomnianym okresie – ich rywale popełniali sporo błędów w ataku i na tablicy wyników mieliśmy 17-12 dla AXIS. Mimo, że w końcówce Husaria rzuciła się do odrabiania strat to na pewne ruchy było już za późno. Druga odsłona była zdecydowanie ciekawszym widowiskiem. Przez ogromną część tej partii nie było widać różnicy pomiędzy drużynami i gdyby ktoś nie znał realiów – nie wiedziałby, która drużyna walczy obecnie o awans do drugiej klasy rozgrywkowej. W końcówce – to Husaria była bliższa wygrania seta. Mimo prowadzenia 19-17, dwa bardzo ważne punkty dla swojej drużyny zdobył Piotrek Czerwiński. Kiedy AXIS doprowadziło do wyrównania to po chwili poszli za ciosem i ostatecznie – wygrali seta do 19. Był to jednak poważny sygnał ostrzegawczy dla drużyny Fabiana Polita. Ostatni set rywalizacji rozpoczął się lepiej dla Husarii (9-5). Mimo to – pod koniec seta to AXIS miało komfortową sytuację (20-18). W końcówce – drużynie AXIS zdarzył się spory przestój w ataku, po którym Husaria doprowadziła do wyrównania a następnie – przechyliła szale zwycięstwa na swoją stronę.

TGD – DNV

Mająca wymagający terminarz do końca sezonu – drużyna TGD, miała świadomość, że aby zachować szansę na bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej – powinna wygrać z dwunastą drużyną trzeciej ligi za komplet punktów. To, co pokazało spotkanie nie było wcale takie proste jak mogłoby się wydawać. Początek spotkania rozpoczął się w wymarzony wręcz sposób dla drużyny DNV, która objęła prowadzenie 6-2 i zmusiła swoich rywali do wzięcia pierwszego czasu. Ten – przynajmniej w początkowej fazie seta na nic się zdał – TGD przy stanie 9-3 dla swoich rywali – ponownie musiał skorzystać z przerwy. Nie wiemy jakie słowa padły w tym czasie, ale efekt był taki, że po chwili na tablicy wyników mieliśmy już remis po 10 a następnie przewagę ‘Drogowców’, która została udokumentowana wygraną seta do 17. Jeszcze więcej emocji mieliśmy w środkowej partii. Po serii dobrych zagrywek drużyny z Gdyni, DNV objęło w tej partii prowadzenie 8-2. Pierwszy set rywalizacji pokazał jednak, że sześciopunktowa strata TGD nie jest dla drużyny czymś strasznym. Po dłuższym prowadzeniu drużyny DNV, ekipie Macieja Kota udało się doprowadzić do wyrównania po 15. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszym secie – druga część odsłony należała do ‘Drogowców’, która w kulminacyjnym momencie – zachowała więcej zimnej krwi. Trzeci set to wysoka przewaga, którą zdołała sobie zbudować ekipa ‘Drogowców’ (17-8). Po takim wyniku było wiadomo, że krzywda – drużynie TGD się już nie stanie i zrealizują oni cel postawiony na środowy wieczór. Podsumowując – był to jednak mecz, który mógł się podobać. Dodatkowo – o czym warto wspomnieć to dobra atmosfera, w której toczyło się spotkanie. Jak wiemy – ostatnio w SL3, bywa z tym różnie.

BL Volley – AXIS

Bez wątpienia – było to jedno z najważniejszych spotkań w trzeciej lidze w obecnym sezonie. Przypomnijmy, że do bezpośredniej rywalizacji, drużyny BL Volley oraz AXIS przystępowały z identycznym dorobkiem punktowym i z wielką nadzieją, na zakończenie sezonu na podium. Już przed meczem wydawało się, że nieco lepszy terminarz mają gracze AXIS, którzy poza meczem z Bez Lipy, mają do rozegrania mecz z Wolves Volley oraz Husarią Gdańsk. Jeśli chodzi o BL Volley to poza poniedziałkowym spotkaniem, czeka ich również mecz z Info Distributions oraz TGD. Cóż – biorąc to pod uwagę, żaden inny wynik niż wygrana ‘Tygrysów’ nie mieściła się członkom tej drużyny w głowie. Pierwszy set rywalizacji stał na wysokim i wyrównanym poziomie. Walka ‘łeb w łeb’, zaprowadziła nas do stanu po 16. Niestety dla Bez Lipy, w końcówce – mimo dobrego przyjęcia, drużyna Wojciecha Strychalskiego miała problemy z wykończeniem akcji i finalnie przyczyniło się to do tego, że to AXIS cieszyło się z wygranej pierwszej odsłony. Sytuacja ta zdała się rozzłościć graczy w biało-pomarańczowych barwach, którzy wyszli na drugiego seta ‘nabuzowani’. Po bardzo mocnym otwarciu tej partii, na tablicy wyników było 7-1 dla BL. W dalszej części seta AXIS się nieco odkręciło (15-9), ale umówmy się – wynik tej partii był sprawą przesądzoną. Ostatni – decydujący o zwycięstwie, a kto wie – być może również awansie set przypominał to, co mieliśmy przyjemność oglądać w pierwszej odsłonie. Pod koniec partii było 17-17. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali gracze Fabiana Polita i to oni wygrali bardzo ważne zawody. Wygrana to krok milowy w kierunku realizacji celu. Jeśli chodzi o BL Volley to wciąż są w grze. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć jak po poniedziałkowej serii gier – oddaliła się ich szansa.

Swooshers – Speednet 2

Niestety bardzo często bywa tak, że im większe nadzieje związane z meczem – tym większe rozczarowanie po gwizdku sędziego rozpoczynającym mecz. Jeśli ktoś podobnie jak Redakcja spodziewał się wyrównanego spotkania – musiał się mocno zawieść. W pojedynku dwóch drużyn, które w obecnym sezonie nie wygrały ani razu, Speednet 2 rozbił wręcz ekipę Swooshersów oddając im łącznie 19 punktów w meczu. Co ciekawe – Swooshersi dotarli do Ergo Areny ubrani w żółte stroje. Jak się później okazało, ci sportowi wariaci wracali właśnie z Piłkarskiej Ligi Trójmiasta gdzie chwilę wcześniej przegrali pojedynek z Intelem Gdańsk. Kto wie, być może właśnie zmęczenie przyczyniło się do tego, że mecz wyglądał jak wyglądał? Hm, to chyba nie to. Po stronie Speednetu było w poniedziałkowy wieczór zdecydowanie więcej jakości. Tak w zasadzie – w trakcie całego seta pozory wyrównanej gry, były stwarzane tylko na początku pierwszej odsłony (7-11). W dalszej części seta na zagrywce odpalił się jednak Łukasz Anyszkiewicz, który kilkoma asami serwisowymi – wyprowadził ‘Programistów’ na prowadzenie 17-8 i w zasadzie – emocje w tej partii były skończone. Co powiedzieć zatem o drugim secie? Cóż – w partii tej, Nike Poland miało potężne problemy w przyjęciu z czego tym razem, chętnie skorzystali inni gracze w różowych trykotach. Ostatnia odsłona nie zmieniła oblicza meczu. Od stanu 7-6 dla Speednetu, obiecująca gra Swooshersów w tej partii się całkowicie posypała i finalnie – set ten zakończył się zwycięstwem do 7. Cóż – dzięki wygranej za komplet punktów, Speednet 2 zbliża się do dorobku punktowego z poprzedniego sezonu (7 pkt.). Na pobicie tego rezultatu mają jeszcze dwa mecze.

Chilli Amigos – Tiger Team

Po tym jak radziły sobie ostatnio obie drużyny, można było odnieść wrażenie, że to Tiger Team będzie faworytem spotkania. Redakcja uznała jednak, że Chilli Amigos przełamie w poniedziałkowy wieczór passę trzech porażek z rzędu. Po tym jak w ‘typie Redakcji’ wskazaliśmy na Chilli, jeden z ‘Tygrysów’, przed rozpoczęciem meczu, próbował nas przekonać, że się mylimy. Cóż – faktycznie się myliliśmy, ale z tym, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Chilli Amigos zagrało w poniedziałek dobre zawody i to pomimo faktu, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów – musieli radzić sobie w sześciu graczy. Pierwszy set rywalizacji to wyrównana gra obu ekip, która zaprowadziła nas do stanu 16-16. W kulminacyjnym momencie, bardzo ważne punkty dla swojej drużyny zdobyli Michał Kowalewski oraz Michał Czyżykowski, po których Chilli objęło prowadzenie 19-16 i po chwili cieszyli się z wygranej pierwszego seta. Druga odsłona była równocześnie najbardziej wyrównanym i chyba najciekawszym fragmentem meczu. Lepiej w partię weszli gracze w czerwonych trykotach, którzy przytrzymali swoich rywali blokiem (7-3). Po chwili jednak, Tiger doprowadził do stanu 9-9 i dalsza część seta to wyrównana walka (18-18). O tym, że to Chilli cieszyło się po chwili z wygranej seta zadecydowało kilka błędów w ataku drużyny Tiger Team (21-19). Te, graczom Mateusza Sokołowskiego przydarzały się również w trzecim secie. Dodatkowo, ‘Papryczki’ zagrały dobre zawody w obronie oraz w grze z kontry. Prawdę powiedziawszy – w trzecim secie posiadali przewagę niemal w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i w pełni zasłużenie, sięgnęli po trzeci punkt w meczu.

Tiger Team – Wolves Volley

Tak to już jest, że kiedy nie możemy nachwalić się gry jednej z drużyn – ci, wychodzą za chwilę na parkiet i grają zdecydowanie gorszą siatkówkę niż tą, którą oglądaliśmy w ostatnich tygodniach. Przypomnijmy, że do starcia z ‘Tygrysami’, Wolves Volley przystępowało po serii kilku zwycięstw z rzędu, a to z kolei sprawiało, że w naszych oczach byli dość wyraźnym faworytem spotkania. Już początek meczu pokazał, że będzie to jednak dla nich bardzo trudna przeprawa. Po serii kilku błędów w ataku, ‘Wataha’ traciła do drużyny Mateusza Sokołowskiego już cztery oczka (10-6). W dalszej części seta, ‘Tygrysy’ prowadziły już 15-11, ale trzeba to napisać wprost. Do tego w głównej mierze przyczyniły się błędy ich rywali. Aż trudno w to uwierzyć, ale z piętnastu punktów, Tiger zdobył tylko cztery oczka po własnych akcjach. Reszta to festiwal niedokładności rywali. Mimo, że pod koniec seta Tiger prowadził 19-11 to w końcówce pozwolił swoim rywalom na odrobienie kilku punktów i finalnie partia ta zakończyła się zwycięstwem 21-16. W drugim secie, byliśmy świadkami bardzo wyrównanej i ciekawej partii. To co również ważne dla widowiska – Wilki przestały popełniać błędy, dzięki czemu byli bardzo bliscy wygrania seta. Pod koniec seta i ataku Mikołaja Moszczenko, na tablicy wyników było 20-18 dla ‘Watahy’, po której wydawało się, że za chwilę dojdzie do wyrównania w setach. Nieco inny plan na wieczór miały ‘Tygrysy’, które po blokach Jarosława Szmigielskiego doprowadziły do wyrównania a następnie wygrania partii do 20. Ostatni set lepiej rozpoczęli gracze Mikołaja Stempina. Po dotknięciu siatki przez jednego z ‘Tygrysów’, było 11-6 dla ‘Wilków’. Mimo niekorzystnego obrazu seta, Tiger Team nie składał broni i doprowadził po chwili do wyrównania po 14. Niestety dla nich – końcówka seta należała już do ‘Watahy’, która finalnie wygrała seta do 18.