Można powiedzieć, że przed spotkaniem z ‘Kontenerowcami’ Spontaniczni znaleźli się w miejscu, które przypomina czyściec. Ewentualna strata punktów sprawiłaby, że ekipa Piotra Raczyńskiego musiałaby odłożyć marzenia o awansie przynajmniej do kolejnej edycji. Wygrana z kolei, przybliżyłaby ‘Czarnych’ do tego celu. Presja towarzysząca spotkaniu nie sparaliżowała graczy Team Spontan, którzy pewnie wygrali w stosunku 3-0 i dopisali do swojego konta trzy oczka. Niestety dla nich, w związku z ‘zawaleniem’ pierwszej części sezonu, Spontaniczni muszą liczyć na potknięcia innych drużyn w ligowej stawce, bowiem sytuacja nie jest zależna tylko i wyłącznie od nich. Jeśli chodzi o sam mecz to często miewamy momenty, w których wybranie najlepszego gracza spotkania bywa problematyczne. Tym razem było inaczej, ponieważ we wtorkowy wieczór Karol Sękielewski błyszczał bardziej niż gwiazda polarna. Po stronie przeciwników najlepszym graczem był Piotr Kochanowski, choć trzeba przyznać, że z meczu na mecz coraz lepiej prezentuje się jego kolega – najwyższy gracz w drużynie – Marcin Okuniewski. Obaj Panowie popisali się trzema punktowymi blokami, które jednak nie przyczyniły się do sprawienia przez DCT kolejnej niespodzianki.
Liga: Druga Liga - Jesień 2019
Bombardierzy – DNV GL S*M*A*S*H
Spotkanie przeciwko drużynie DNV GL było pierwszym, w którym wśród Bombardierów nie zobaczyliśmy ich etatowej zawodniczki – Julii Tryzny. Kto wie, jak potoczyłaby się rywalizacja przeciwko drużynie z Łużyckiej gdyby nie ten fakt? Tego się nie dowiemy, choć trzeba przyznać, że to, kogo wpisaliby do protokołu meczowego Bombardierzy, miało małe znaczenie wobec kapitalnej formy drużyny Stanisława Paszkowskiego. Ci niejako na przekór przedmeczowym typowaniom Redakcji oraz Eksperta postanowili wygrać spotkanie w stosunku 3-0. MVP spotkania po raz kolejny został Patryk Okulewicz, który zdobył aż piętnaście punktów. Jeśli chodzi o drużynę DNV to przed spotkaniem dało się odczuć, że cel drużyny jest jeden – zgarnąć pełną pulę. Zadanie to wydawało się dosyć trudne, bowiem Bombardierzy byli wyżej w tabeli. Wygrana przez DNV w stosunku 3-0 pokazała, że ‘Białych’ stać na pierwszą piątkę, co w kontekście poprzedniego sezonu brzmi wręcz niewiarygodnie. Z kolei porażka Bombardierów zepchnęła ich na ósme miejsce. Wynik ten jest na pewno poniżej oczekiwań. Mikst ‘Czarnych’ poza chęcią wspięcia się w tabeli musi się oglądać również za siebie. Tyle samo punktów ma drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód 2, z którą ekipa Maćka Gruby będzie dopiero rywalizowała.
Scandic – Trójmiejska Strefa Szkód 2
Spotkanie przeciwko ‘Hotelarzom’ było drugim, które we wtorkowy wieczór rozegrali gracze drużyny Trójmiejska Strefa Szkód 2. Do meczu ‘Niebiescy’ przystępowali w bardzo dobrych nastrojach, bowiem kilka chwil wcześniej zdołali ograć Wirtualną Polskę w stosunku 3-0 i stało się jasne, że w przypadku identycznego wyniku z ekipą Scandic awansują w tabeli o kilka pozycji. Faworyt spotkania nie zawiódł i odniósł pewne zwycięstwo w stosunku 3-0, dzięki czemu wskoczyli na dziewiąte miejsce. Wtorkowy wieczór okazał się dla nich zbawienny, bowiem poza awansem dotarli do miejsca, w którym ich bilans spotkań nie jest ujemny. Po dziesięciu spotkaniach mają pięć wygranych oraz pięć porażek. Jesteśmy przekonani, ze drużyna nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i ten wynik postarają się poprawić. Jeśli chodzi o samo spotkanie to trzeba ’oddać królowi to co królewskie’. Drużyna TSSu posiadała kontrolę nad spotkaniem przez cały jego przebieg. Najlepszym graczem meczu po raz pierwszy w swoich występach w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, został Maksymilian Słupek, który zdobył dla swojej drużyny aż jedenaście punktów. Po stronie Hotelarzy najlepszym graczem okazał się Dawid Gromke, który zdobył dla swojej ekipy aż trzy punkty z zagrywki. Plany ugrania seta Hotelarze muszą przełożyć o minimum tydzień.
Mental Block – Omida Team
Dla drużyny Omida Team spotkanie z ‘Mentalistami’ było prawdziwym sprawdzianem dojrzałości. Mecz miał nam dać odpowiedź jak ekipa Agnieszki Pasternak radzi sobie z mocniejszymi teamami. Przyznamy szczerze, że nie spodziewaliśmy się aż takiej dysproporcji pomiędzy obiema drużynami. Pierwszych kilka wymian utwierdziło nas w tym przekonaniu i naprawdę nic nie zapowiadało takiego wyniku. Zdecydowanie lepiej mecz zaczęli ‘Mentaliści’, którzy wygrywali 8-3, aby do końca seta ugrać już tylko trzy punkty i dać rywalom zdobyć osiemnaście. Niestety, ale musimy napisać, że taki przestój nie przystoi drużynie, która znajduje się w TOP5 ekip drugoligowych. Druga część seta była wręcz niewiarygodna w wykonaniu ‘Logistyków’, którzy fragmentami wyglądali jak drużyna z pierwszoligowego topu. Sygnał do odrabiania strat dał Przemysław Patyński asem serwisowym. Gdy Omida doprowadziła do wyrównania prawdziwy show dał Rafał Środa, który w meczu wyglądał na gościa, który przed wyjściem z szatni zjadł całe wiaderko witamin. Ponadto, ten jeden z lepszych graczy drugiej ligi, mógł liczyć na duże wsparcie z trybun. Uważamy, że na jego grę nie było dzisiaj mocnych. Szukając przyczyn porażki wśród ‘Niebieskich’ wskazalibyśmy jeszcze dwa elementy. Tego dnia bez wątpienia szwankowało przyjęcie. Drugim elementem jest to, że ‘Logistycy’ są dobrymi obserwatorami ligowych zmagań. We wtorek udało im się wyłączyć z gry wicelidera klasyfikacji punktowej – Marcina Jacyno.
Wirtualna Polska – Trójmiejska Strefa Szkód 2
Ile znaczą dwa dni w sporcie dobitnie pokazał przypadek drużyny Wirtualna Polska oraz Trójmiejska Strefa Szkód 2. Przygotowując się do zapowiedzi obecnego tygodnia nie można było nie dostrzec jak szalenie istotny był to okres dla obu ekip. Zarówno Wirtualni jak i TSS2 miały do rozegrania po dwa mecze, które w sposób diametralny mogły odmienić ich nastroje oraz pozycje w ligowej stawce. Można powiedzieć, że po obu spotkaniach rozstrzał nastrojów jest ogromny. Wirtualni przegrali dwie partie i były to ich odpowiednio trzecia oraz czwarta porażka z rzędu. Jeśli chodzi o Trójmiejską Strefę Szkód to spotkaniem z WP zapoczątkowali bardzo dobry okres, który zdaje się nadchodzić wielkimi krokami. Przed rywalizacją jeden z graczy TSS-u mówił, że w meczu z WP biorą dwa punkty w ciemno. Jak widać, poprzednie wyniki wzmocniły wśród ‘Niebieskich’ pokorę i traktują oni każdego rywala bardzo poważnie. Takie podejście przynosi plony, bowiem drużyna zrealizowała plan przedmeczowy w 150 % i wygrała spotkanie w stosunku 3-0. Z perspektywy meczu trzeba przyznać, że byli drużyną lepszą i odnieśli zasłużoną wygraną. Najbardziej wyrównaną partią był drugi set, który TSS wygrał po błędzie na zagrywce jednego z graczy ‘Biało-czerwonych’. Po porażce ‘Wirtualni’ spadają na dziesiąte miejsce w tabeli. Od ostatniej wygranej minęły już trzy tygodnie i możemy mówić już o pewnym kryzysie. Okazja do rehabilitacji w najbliższy wtorek. Ich rywalem będzie jedna z rewelacji obecnego sezonu – DNV GL S*M*A*S*H.
Wirtualna Polska – Port Gdańsk
Wyśmienity smak ma udany rewanż. Jak zatem określić smak podwójnego wygranego rewanżu? Przed spotkaniem z Wirtualną Polską, Portowcy wygrali spotkanie z DCT Gdańsk i udanie zrewanżowali się za majową porażkę. Bez wątpienia przystępowali do spotkania z Wirtualną Polską z satysfakcją oraz chęcią dokonania kolejnego odwetu za niepowodzenie do którego doszło 9 maja. Spotkanie, podobnie jak te sprzed pół roku, również było wyrównane i emocjonujące, aczkolwiek trzeba przyznać, że po obserwacji początku tego starcia brzmi to równie wiarygodnie jak zdolności lecznicze Antolija Kaszpirowskiego. Po kilku wymianach piłek, na tablicy wyników widniał wynik 8-1 dla Portu i zapowiadało się na prawdziwy nokaut. ‘Biało-czerwoni’ ocknęli się dopiero po kilku chwilach i zaczęli gonić swojego rywala zdobywając seryjnie punkty. Bardzo dobrze w szeregach ‘Wirtualnych’ prezentował się Paweł Żmijewski, który pod nieobecność Adama Wajnera wyrasta na lidera drużyny. Ostatecznie Wirtualnym nie udało się dogonić Portowców, ale przenosząc tę sytuację do szkolnej ławy, to zdolnemu uczniowi po kilku celujących przytrafiło się typowe rozprężenie, po którym szkolny bystrzak kończy semestr z oceną dostateczną. Taka postawa musiała zostać skarcona przez ‘Biało-czerwonych’. To, co nie udało się w pierwszym secie, udało się w drugim i WP po dobrej grze wygrało tę partię do 16. Trzecia odsłona to niemal kopia pierwszej. Portowcy swoją dobrą grą ponownie uzyskali kilkupunktową przewagę, którą roztrwonili. Prowadzili już 15-7, by do końca seta drżeć o jego wynik. Ostatecznie dociągnęli wygraną do końca i awansowali w tabeli na bardzo wysokie – szóste miejsce.
DCT Gdańsk – Port Gdańsk
Derby były anonsowane jako jedno z najciekawszych spotkań dnia meczowego. Faworytem była drużyna Portu Gdańskiego, która była zdeterminowana, by wziąć rewanż za porażkę z DCT, której doznali w połowie maja. W pierwszym secie, ku ich zaskoczeniu, to Kontenerowcy zaczęli lepiej. W tej partii na zagrywce świetnie radził sobie Marcin Okuniewski i trzeba przyznać, że Portowcy mieli problemy z przyjęciem. W tej odsłonie bardzo dobrze spisywali się pozostali gracze DCT z Adamem Piotrowskim oraz Piotrem Kochanowskim na czele. Gracze ci, co rusz nękali swoich rywali skutecznymi atakami. W rezultacie DCT, po bardzo dobrej partii, wygrało w stosunku 21-15 i wydawało się, że będą w stanie kontynuować dobrą grę w kolejnych setach i ostatecznie wygrać spotkanie. Tak się jednak nie stało, bowiem w drugiej części Portowcy szybko wyszli na prowadzenie, które sukcesywnie powiększali i to oni wygrali tę odsłonę. Wynik tego seta był identyczny jak pierwszego. Zmienił się tylko zwycięzca. O ostatecznym triumfie Portowców zadecydował trzeci set w którym ‘Granatowi’ nie pozostawili złudzeń, która z drużyn w poniedziałkowy wieczór była lepiej dysponowana. Wygrana 21-14 przyniosła im kolejne punkty w ligowej tabeli i satysfakcję z udanego rewanżu.
Speednet 2 – Allsix by Decathlon
Przed spotkaniem ze Speednetem 2 drużyna Allsix by Decathlon zanotowała aż sześć porażek z rzędu. Nie zniechęciło to jednak ekipy Rafała Liszewskiego do próby odwrócenia karty. Nastąpiło to dopiero w meczu z ‘Różowymi’. Trzeba przyznać, że ‘Granatowi’ posiadali kontrolę nad spotkaniem od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Ich wygrana nie była zagrożona ani na chwilę. Już w pierwszym secie szybko wypracowali sobie przewagę, którą sukcesywnie powiększali. Bardzo dobrze prezentował się Patryk Gelo, który w zależności od potrzeby najpierw zagrał tuż za blok, by po chwili zaatakować po prostej. Decathlon zdobył sporo punktów po błędach przeciwników i po jednym z nich zakończyła się pierwsza odsłona. Set zakończył się wynikiem 21-6 i jest to ich najlepszy rezultat w lidze. Druga odsłona nie była już tak perfekcyjna w wydaniu przedstawicieli sklepu sportowego. Wynik tej partii to 21-12 i był to set z największą liczba punktów Speednetu w czasie całego meczu. Trzecia część była już pod dyktando graczy z Decathlonu. W tym secie, podobnie jak w całym meczu, świetnie spisywał się Rafał Liszewski, za co słusznie otrzymał tytuł MVP spotkania. Wygrana mogła być bardziej okazała, bowiem kilka punktów Speednet zdobył pod koniec seta, kiedy w szeregi ich rywali wdarło się rozluźnienie. Koniec spotkania i wynik, który poprawia nastroje i pozycję w tabeli Allsix by Decathlon.
Speednet 2 – Team Spontan
Spotkanie, które anonsowane było jako mecz przyjaźni okazało się rywalizacją, o której jak najszybciej chcieliby zapomnieć reprezentanci Speednetu. Mimo, iż poszczególnych graczy obu drużyn łączą przyjacielskie stosunki, to w potyczce wygrał sport i nie było mowy o łaskawym potraktowaniu lub odpuszczeniu rywalom. Kibice, którzy zawsze licznie wspierają ‘Różowych’, w poniedziałkowy wieczór byli bardzo rozdarci. Mecze jedynki oraz dwójki toczyły się bowiem, pierwszy raz w historii, o równoległych godzinach i siłą rzeczy nie można było się skupić na obu wydarzeniach. Niestety, dla Speednetu i ich kibiców, obojętnie, które boisko wybraliby widzowie i tak czuliby rozczarowanie. Pierwszy set Speednetu 2 nie wskazywał na to, że w spotkaniu może dojść do tak wysokiego wyniku. Po stronie Spontanicznych dobrą partię rozgrywali wszyscy zawodnicy. Mówi się, że łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo. Tych w drużynie Spontanicznych nie uświadczyliśmy, co przełożyło się na wysoki wynik. Dzięki szóstemu zwycięstwu z rzędu, Spontaniczni przesuwają się na wysokie, czwarte miejsce w tabeli. Czyżby Spontaniczni mieli ochotę zamieszać jeszcze w kształcie podium?