Autor: Mateusz Gajewski

Matchday #8

Czwartkowy wieczór stał pod znakiem pierwszej ligi. Swoje mecze wygrały drużyny Speednetu, Omidy, a także Trójmiejskiej Strefy Szkód. Najbardziej wyrównanym pojedynkiem był jednak ten rozgrywany na trzecim poziomie rozgrywkowym ,w którym Range Soft VT przegrało swój pierwszy mecz. Dodatkowo, w tej samej klasie rozgrywkowej swój pierwszy punkt zdobyła ekipa Speednetu 2 i nie byłoby to nadużyciem z naszej strony gdybyśmy napisali, że mogli się pokusić nawet o wygraną. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Speednet 2 – Wirtualna Polska 1-2 (19-21; 22-20; 11-21)

Nie chcemy dublować opisów z poprzedniego sezonu, ale kojarzycie te żenujące reklamy w necie ‘do niedawna pracowała w warzywniaku, teraz ma swój odrzutowiec i zarabia dwadzieścia tysięcy złotych dziennie. Poznaj prosty trik na sukces’? Cóż, pewnie zastanawiacie się, jaki wspólny mianownik ma to z meczem Speednetu z Wirtualną Polską. Otóż wydaje nam się, że Speednet 2 w czwartkowy wieczór odkrył ten prosty trik i ich gra wyglądała zupełnie inaczej niż miało to miejsce dotychczas. Gdy tylko napisaliśmy o projekcie ‘świnia’ ekipa wygrała seta i portfel szefa Speednetu uszczuplił się właśnie o 500 zł. Jakby tego było mało, Speednet dorzuca do skarbonki również 500 zł za wygraną pierwszego zespołu. Do opisu tego meczu jeszcze przejdziemy, ale już teraz musimy Wam zdradzić, że portfel szefa uszczuplił się o tysiąc złotych. Jak wygląda człowiek, który traci tysiaka w kilkanaście minut? Na to pytanie dostaniecie odpowiedź gdy zajrzycie w niedzielny wieczór do galerii zdjęć na stronie. Wracając do aspektów czysto sportowych to musimy przyznać, że patrząc na ostatnie spotkania ‘Programistów’ dziś przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Owszem, już w poprzednich meczach Speednet w pierwszej części seta pokazywał pazur, ale ostatecznie wszystko po pewnym czasie się psuło. Tym razem było inaczej i Speednetowcy walczyli do samego końca o wygranie pierwszej odsłony. Zaczęło się psuć dopiero przy stanie 17-17 i ‘Programiści’ nie byli już w stanie dogonić przeciwników. Ostatecznie przegrali do 19. To, co nie udało się w pierwszym secie, zaskoczyło w drugim i po bardzo emocjonującej końcówce Speednet wygrał drugą partię w stosunku 22-20. Żałujcie, że nie widzieliście tej radości. Coś pięknego. Ten set sprawi, że w drużynie pojawi się jeszcze większa determinacja do ciężkiej pracy. Trzecia odsłona należała już tylko i wyłącznie do faworytów – Wirtualnej Polski. Set zaczął się od sporej przewagi ‘Biało-czerwonych’ którą gracze Jędrzeja Matli konsekwentnie powiększali. Cóż, partia ta wyglądała dokładnie tak, jak według Wirtualnych powinien wyglądać cały mecz. Gra się jednak tak, na ile przeciwnik pozwala. MVP spotkania został Łukasz Rosa, dla którego według nas jest to najlepszy sezon ze wszystkich, w których grał.

Omida Team – Epo-Project 3-0 (21-13; 21-15; 21-11)

Jeszcze nigdy droga z granicy Sopotu i Gdańska do Żukowa nie była tak długa. Kojarzycie ten moment, w którym jesteście na podwójnej randce i para znajomych zaczyna się ze sobą kłócić, po czym następuję krępująca cisza? Mimo, że kłótni w szeregach Epo nie dostrzegliśmy to jednak zakładamy, że cisza w drodze im towarzyszyła. Cóż, nie pomogliśmy chłopakom z Epo-Project przed meczem wskazując ich jako faworyta, bowiem na spotkanie wyszli spięci jak nastolatek przed pierwszym razem. W czwartkowy wieczór zobaczyliśmy zupełnie inną drużynę niż ta, którą oglądaliśmy w meczu z TSSem czy Volley Gdańsk. Początek meczu dobitnie pokazał, kto tu rządzi. Sądzimy, że po tym co wydarzyło się w pierwszych minutach meczu, gracze Epo do tej pory mają torsje, a na hasło ‘Wiktorko’ reagują tak, jak zadłużony alimenciarz na dzwonek komornika. To, co na zagrywce zrobił w czwartek Łukasz Wiktorko, było niewiarygodne. Dość powiedzieć, że początek meczu to wynik 9-1 dla Omida Team. Epo miało na początku potężne problemy z przyjęciem i jeszcze większe problemy z próbą powstrzymania atakującego Mateusza Szturmowskiego. Drugi set nie był już tak spektakularny. Po prostu – i tego wygrała drużyna lepsza. Trzecia odsłona potwierdza tylko to, o czym piszemy. Wygrała drużyna, tego dnia miała więcej siatkarskich argumentów. Nie wiemy dokładnie, na ile to kwestia doskonałej dyspozycji Omidy, a na ile kiepskiego dnia Epo-Project, ale różnica była na tyle widoczna, że raziła w oczy samego Steviego Wondera. Symbolem tego meczu był moment, w którym libero Omidy – Sebastian Miąsko przyjął nie najlepiej piłkę, która zmierzała na drugą stronę siatki. Swoim genialnym ruchem – rozgrywający Wojciech Bogusz zamarkował odbicie piłki, a ta spadła niedotknięta przez nikogo po drugiej stronie siatki i Sebastian mógł cieszyć się ze zdobytego punktu. Cóż, czwartkowy wieczór pokazuje, że Omida na pewno powalczy o najwyższe cele. Mecz z Epo wyszedł im doskonale.

Speednet – Prototype Volleyball 2-1 (23-21; 19-21; 21-17)

W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy, że różnica pomiędzy obiema drużynami jeszcze nigdy nie była tak mała. Patrząc na wynik, nie sposób nam się ze sobą nie zgodzić. Ok, wiemy, że każdy mecz jest ważny, ale ten, mimo że rozgrywany na początku sezonu, był bardzo ważny z psychologicznego punktu widzenia. W przypadku Speednetu chodziło o przełamanie złej passy. Początek sezonu w ich wykonaniu był nieudany i ewentualna czwarta porażka z rzędu i świadomość przyszłotygodniowego meczu z Volley sprawiłaby, że ‘Różowi’ mogliby się po tym nie podnieść. W przypadku Prototype – drużyny będącej na innym pułapie sfery mentalnej, ewentualna wygrana dałaby odpowiedź, że ‘gwiazdy są na niebie’ i można wygrać z każdym. Byłoby to naprawdę ważne, bowiem ekipa nie pękałaby nawet przed najsilniejszymi rywalami. Mimo tego, Speednet zaczął mecz dość kiepsko. Liczba punktów oddanych Prototype za darmo była zbyt duża dla drużyny z pierwszej ligi. Taka sytuacja sprawiła, że ‘Transformersi’ wyszli na prowadzenie 10-5 i wydawało się, że będą w stanie kontrolować przebieg spotkania. Niestety dla nich, nastąpiła chwila dekoncentracji lub najzwyczajniej w świecie dołek, który ‘Różowi’ zdołali wykorzystać i na tablicy mieliśmy 15-14 dla Prototype. Od tego momentu drużyny walczyły punkt za punkt i ostatecznie to Speednet zdołał wygrać 23-21. Druga odsłona ponownie była bardzo wyrównana i emocjonująca. Przy stanie 18-14 dla Prototype ‘Różowi’ rzucili się do odrabiania strat. Było naprawdę blisko, ale ostatecznie, w kluczowych momentach Prototype zdołało wyjść z opresji obronną ręką i cieszyć się z wygranego seta. O zwycięstwie w meczu zadecydowała zatem ostatnia partia, w której prawdziwe show pokazał atakujący drużyny Speednet – Kacper Iwaniuk, który był nie do zatrzymania w tej partii. Kto wie jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby w końcówce spotkania kapitan drużyny Prototype po zdobyciu przez nich punktu, nie przyznał się, że punkt ten należał się rywalom. Zachowanie Tomka zasługuje na uznanie, bowiem był to kluczowy moment seta i całego spotkania. Ostatecznie set zakończył się 21-17 dla Speednetu i drużyna z Gdyni odnosi pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Letni Gdańsk – Oliwa Team 1-2 (18-21; 21-14; 16-21)

Nie wstydzimy się naszego przedmeczowego typowania. Zgodnie z tym, co napisaliśmy w zapowiedziach, potencjał obu drużyn jest obecnie na podobnym poziomie. Nos podpowiada nam, że gdyby obie drużyny zagrały w odstępie kilku dni dziesięć spotkań to wynik rywalizacji byłby w okolicach remisu. Zostawmy to. W czwartkowy wieczór to Oliwa Team wróciła do swoich domów z tarczą. O to nie było jednak łatwo, bowiem ‘Letnicy’ postawili swoim przeciwnikom bardzo trudne zadanie. Co było tzw. języczkiem u wagi? Uważamy, że szalę zwycięstwa na stronę graczy z Oliwy przechylił Tomasz Kowalewski, który zdobył osiemnaście punktów. Cóż, nasze odkrycie i rozważania są równie zaskakujące co fakt, że co weekend w trójmieście jest pogoda, która nie zachęca do wyjścia na spacer. Obstawiamy, że gdyby wspomnianego Tomka nie przytrzymali blokiem Jacek Kalwas czy Maciej Jakubowski to mógłby zostać pobity rekord liczby punktów w trakcie jednego spotkania. Inna kwestia, że sporo punktów zebrał również rozgrywający bardzo dobrą partię Maciej Tyryłło. Jako Redakcja nie jesteśmy szablonowi i często staramy się docenić także tych drugich. Gdy wszystkie oczy skierowane są na Batmana, my jesteśmy w stanie docenić Robina. Pierwszy set potoczył się szczęśliwie dla ekipy Agnieszki Pasternak. Oliwiacy wygrali do 18. ‘Letnicy’ nie złożyli jednak broni. W drugim secie przy stanie 13-13 włączyli sekretny guziczek z podtlenkiem azotu, po którym w całej Oliwie unosił się charakterystyczny zapach spalin. Włączone nitro sprawiło, że Letnicy wygrali seta do 14. Ostatnia odsłona to świetny początek Oliwiaków, po którym nastąpił przestój. Gra czasami była szarpana i dopiero w drugiej części Oliwa zdołała odjechać, wygrać mecz i finalnie awansować na trzecie miejsce w tabeli.

Trójmiejska Strefa Szkód – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (21-15; 21-8; 18-21)

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Trójmiejska Strefa Szkód po porażce z Epo na inaugurację rozgrywek  ewidentnie złapała wiatr w żagle. Czwartkowa wygrana ze Strażą w stosunku 2-1 sprawiła, że drużyna cieszyła się jakby na pół gwizdka. Byli jak dzieciak, który na gwiazdkę zamiast wymarzonej konsoli Playstation 4 dostaje samego pada. Ok, dzieciak weźmie pada do kolegi i tam pogra w fifkę, ale jednak marzył o czymś innym. Trójmiejska Strefa Szkód po świetnej dyspozycji w dwóch pierwszych setach chciała postawić kropkę nad ‘i’ i zgarnąć komplet punktów. Wydawało się to tylko formalnością, bo Strażacy po drugim secie wyglądali na takich, którzy sami w sobie ugasili wolę walki. Rozumiecie. Spuszczone głowy, niewyraźne spojrzenia, brak perspektyw na trzeci set. Brak pomysłu na zatrzymanie Wojtka Ingielewicza, który na bombie odbierał chęć uczestniczenia w spotkaniu ‘Mundurowym’. Początek trzeciej partii wskazywał, że plan ‘Niebieskich’ na spotkanie się ziści. Drużyna, tak jak w poprzednich setach, na początku zdołała wypracować sobie przewagę kilku punktów, lecz ni stąd ni zowąd Strażacy zaczęli grać na miarę swoich możliwości. Nie jest tak, że to TSS przestał grać, to Straż zaczęła. Ich metamorfoza wyglądała mniej więcej tak, jak ta zaprezentowana niegdyś przez serialową brzydulę Betty. Set zakończył się 21-18 dla Strażaków, dzięki czemu mamy podział punktów. W ugraniu tego seta pomógł bardzo dobry w czwartkowy wieczór – Filip Ziółkowski.

Craftvena – Range Soft VT 2-1 (21-19; 21-19; 18-21)

Trzecioligowe spotkanie pomiędzy Craftveną a Range Soft VT było najbardziej wyrównanym wydarzeniem w czwartkowy wieczór. Nie ukrywamy, że jako faworyta spotkania wskazywaliśmy International Team pod batutą Mykoli Kisa. Na taki stan rzeczy wpływ miało kilka czynników, ale najważniejsze z nich to fakt, że do momentu spotkania żadna z drużyn nie znalazła sposobu na ogranie ‘żółto-czarnych’. Ponadto, w ostatnim spotkaniu ich rywale (Craftvena) nie zaprezentowali się najlepiej w meczu przeciwko Allsix by Decathlon, przegrywając 0-3. Taki zimny prysznic widocznie podziałał niezwykle mobilizująco na drużynę, która w spotkaniu przeciwko Range zaprezentowała inną, o wiele bardziej dojrzałą siatkówkę. ‘Rzemieślnicy’ wyszli na spotkanie bardzo zdeterminowani i można było odnieść wrażenie, że są tak sfocusowani na zwycięstwo, że nie zauważają przy tym innych rzeczy. Doskonale w tę narrację wpisał się jeden z zawodników, który myśląc już o meczu założył spodenki na… lewą stronę, co oczywiście nie umknęło ani współpartnerom ani Redakcji. Craftvena wyglądała tego dnia na drużynę przez duże ‘D’, na monolit który ciężko rozbić. Nie mówimy tu tylko o meczu siatkówki, bo jesteśmy przekonani, że gdyby pod Ergo zakręcili się jacyś nieproszeni goście, którzy szukaliby zaczepki u kogoś z Craftveny to jesteśmy pewni, że cała drużyna poszłaby za kolegą jak w ogień. Takie obrazki naprawdę budują. Czemu o tym piszemy? A no dlatego, że w ekipie Range Soft VT nam tego zabrakło. Zespół po raz pierwszy zmierzył się z sytuacją, w której przegrał spotkanie i wśród zawodników pojawiły się negatywne emocje. Oczywiście nie jesteśmy w środku drużyny, ale sądzimy, że pewnym czynnikiem wpływającym na taki stan rzeczy może być fakt, że liczy ona czternastu graczy, z których każdy ma swoje ambicje i chciałby grać. Jak wiadomo, liczba miejsc na parkiecie jest jednak ograniczona. ‘Żółto-czarni’ aby spełnić swoje ambicje i wygrać ligę muszą się stać drużyną. Umiejętności już mają, ale ewidentnie trzeba dołożyć do tego team-spirit.

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Czwartek będzie zwieńczeniem bardzo ciekawego tygodnia rozgrywek, w którym działo się naprawdę wiele. Emocji jednak nigdy zbyt dużo. Najwięcej będzie się działo w pierwszej lidze, w której przygotowaliśmy aż trzy spotkania. Najciekawiej zapowiada się spotkanie Omidy z
Epo-Project. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Speednet 2 – Wirtualna Polska

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Spotkanie drużyn zamykających ligową tabelę. Z takiego wyniku z pewnością nie są zadowoleni przede wszystkim gracze Wirtualnej Polski, których ambicje sięgają zdecydowanie wyżej. Przed ‘biało-czerwonymi’ jednak nic straconego. Po trzech spotkaniach mają na koncie cztery punkty i wygrana w stosunku 3-0 może sprawić, że będą mieli tyle samo oczek co… wicelider. Obecnie ścisk w tabeli jest tak duży, że pojedyncze mecze sprawiają, że zostaje ona wywrócona do góry nogami. W poprzednim spotkaniu obu drużyn wygrała drużyna Jędrzeja Matli w stosunku 3-0. Gdybyśmy mieli stawiać pieniądze to w czwartkowy wieczór, wynik ten jest bardzo prawdopodobny. Dodatkowo ‘Różowi’ będą mogli liczyć na pomoc swojego trenera tylko połowicznie. Tak się składa, że przez wywrócenie terminarza i zmianę rozgrywek z dwóch na trzy boiska na parkiecie obok zagra również pierwsza drużyna Speednetu. Z pewnością nie jest to najlepszy okres dla branży programistów w SL3. Obie ekipy spod szyldu ‘S’ zajmują obecnie ostatnie miejsca w swoich ligach. Nawet gdyby Speednet 2 sprawił dziś niespodziankę i uporał się z Wirtualną Polską to i tak ich pozycja w tabeli się nie zmieni. Nie znaczy to, że zespołowi zabraknie dziś woli walki czy ambicji. W drużynie został odpalony protokół ‘świnia’. Każdy wygrany set w sezonie sprawi, że firma przekaże pewną kwotę pieniędzy na cele charytatywne. Jak widać, o ambicje nie ma się co martwić.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Omida Team – Epo-Project

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Omida Team przypomina nam od początku sezonu nieco leniwego niedźwiedzia w którego przechodzący turyści nieopatrznie rzucają kamieniami. Gdy ci zaczynają przeginać nasz misio się denerwuje, a później efekt może być tylko jeden. W tym przypadku sportowa złość zrodziła się w drużynie po dwóch pierwszych nieudanych spotkaniach. Na inaugurację Omida przegrała z Volleyem oraz, w dużo gorszym stylu, z Bes-Blum Kraken Team, co wprowadziło ich w stan sportowej wściekłości, którą wyładowali w pozytywnym sensie na drużynie Speednetu, rozbijając ją trzy – zero. No, nie zaczyna się z niedźwiedziem. Tak naprawdę tylko od nich zależy, czy po pogonieniu rywala pójdą dalej drzemać czy też postanowią przegonić z parku pozostałych oponentów. Kolejny napotkany rywal nie wygląda bynajmniej na gościa, który miałby w popłochu uciekać na drzewo. Jakby tego było mało to ma ochotę powalczyć i nie wydaje nam się, żeby był w tej walce na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie. Epo-Project za nic ma hierarchię, która została w jakiś sposób ustanowiona w poprzednim sezonie. Jak gdyby nigdy nic weszli do elity i na początek wygrali z weteranem tych rozgrywek – Trójmiejską Strefą Szkód. Oj, nos podpowiada nam, że będzie to pasjonujące spotkanie, którego nie możemy się doczekać.

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Epo-Project

Speednet – Prototype Volleyball

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Wydaje nam się, że różnica pomiędzy drużynami nigdy nie była tak niewielka jak obecnie. Na chwilę zabierzemy Was do świata matematyki. ‘Jeżeli jedna wielkość maleje, a druga rośnie to mamy wówczas zależność odwrotnie proporcjonalną’. Czemu o tym piszemy? Nie dlatego, że w dobie koronawirusa dorabiamy prowadząc e-lekcje tylko dlatego, że sytuacja ta doskonale obrazuje położenie obu drużyn w obecnym sezonie. Poza tym, że spotkanie odbędzie się bez udziału publiczności to również bez udziału gwiazd drużyny. Po stronie Speednetu nie zobaczymy Mateusza Urbanowicza, któremu kontuzja uniemożliwia grę od kilku miesięcy. Bardzo szkoda, bowiem gracz z takimi umiejętnościami dodawał kolorytu całej lidze. W normalnych warunkach Mateusza próbowałby zatrzymać środkowy drużyny Prototype Volleyball – Karol Grajewski, jednak ten również będzie nieobecny. Na szczęście w przypadku Karola kontuzja nie jest tak poważna i  z pewnością zobaczymy go w dalszej części sezonu. Przechodząc jednak od szczegółu do ogółu trzeba napisać to wprost. Przed sezonem wiele osób uważało, że Speednet będzie jeśli nie faworytem ligi to z pewnością ‘czarnym koniem’. Póki co, bliżej im jednak do zwykłego konia niż do araba, za którego milionerzy są w stanie zapłacić krocie. Drużyna zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli i jeśli przegrają kolejne spotkanie to atmosfera będzie, delikatnie mówiąc, nienajlepsza. Po drugiej stronie barykady znajduje się ekipa Prototype, która na chwilę obecną uciułała już pięć punktów co daje im drugie miejsce. Mimo to, jako delikatnego faworyta wkazujemy Speednet. To musi w końcu zaskoczyć.

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta: Prototype Volleyball

Trójmiejska Strefa Szkód – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Gdyby na mecze Siatkarskiej Ligi Trójmiasta mogli obecnie przychodzić kibice to jesteśmy przekonani, że ci z Trójmiejskiej Strefy Szkód zapełniliby sporo miejsc. W ostatnim meczu drużyna ‘Niebieskich’ zaprezentowała bardzo dobrą, a co najważniejsze, efektywną siatkówkę. Wydaje nam się, że wygrany mecz przeciwko Speednetowi był punktem zwrotnym w historii drużyny. Spotkanie przeciwko Strażakom będzie już czwartym meczem na przełomie trzech sezonów, w którym obie ekipy staną do rywalizacji. Pod tym kątem, takie pary można policzyć na palcach jednej ręki. Na podstawie tych słów można wyciągnąć wnioski, że drużyny doskonale się znają. Po części będzie to prawda, aczkolwiek trudno nie dostrzec, jak zmieniły się obie ekipy w trakcie dokładnie roku od pierwszego spotkania. Owszem, chichot losu chciał, że mecz TSSu ze Strażą Pożarną odbędzie się dokładnie w rocznicę ich pierwszego spotkania. To sprzed dwunastu miesięcy, miało kluczowe znaczenie dla układu tabeli i ostatecznego kształtu podium. Właśnie po przegranym meczu z TSS, Strażacy zostali z niego strąceni. Jakby tego było mało to do pierwszej bezpośredniej rywalizacji drużyna wygrała siedem na osiem możliwych spotkań. Uległa tylko Volley Gdańsk, które jak doskonale wiemy nie przegrało w lidze ani razu. Po spotkaniu z TSSem Straż zagrała w lidze dwadzieścia dwa spotkania z czego wygrała zaledwie dziewięć. Bilans z TSSem to z kolei jedna wygrana i dwie porażki. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Craftvena – Range Soft VT

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że obie drużyny będą walczyć o to, która z nich zasiądzie na najwyższym stopniu podium. Ok, jest jeszcze za wcześnie na wydawanie wyroków, ale póki co widać, że z zadania lepiej wywiązuje się drużyna Range Soft VT. Międzynarodowa ekipa wygrała wszystkie dotychczasowe spotkania i jako jedyna w kolumnie porażki ma wpisane zero. Abstrahując od tego, do wieczornego meczu drużyny podejdą z innymi nastrojami. Drużyna Mykoli Kisa mimo sporych problemów w meczu z Portem zdołała jednak wygrać i osoby, które interesują się sportem doskonale wiedzą, że takie sytuacje budują drużynę. Po drugiej stronie barykady mamy ekipę Bartka Zakrzewskiego, dla której ostatnie spotkanie z Allsix by Decathlon było tym, po którym wzrok zawodników niemal zrobił dziurę w parkiecie. Na pocieszenie dodamy, że każda drużyna w trakcie ligi czy nawet turnieju ma jeden mecz, o którym chcieliby zapomnieć i ‘Czarni’ wierzą w to, że najgorsze już za nimi. Chcąc przygotować się do spotkania, drużyna ‘Rzemieślników’ będzie miała utrudnione zadanie, bowiem jak do tej pory w International Team zagrało już jedenastu graczy, a w ostatnim czasie kapitan drużyny dopisał do składu kolejnych dwóch. To, którzy zawodnicy wystąpią przeciwko ‘Czarnym’, wiedzą obecnie tylko gracze Range Soft. Jeśli chodzi o Craftvenę to mamy tu raczej żelazny skład i nielicznych graczy, którzy wystąpili okazjonalnie. Tu zaskoczenia się nie spodziewamy i Craftvena wystąpi w niemal identycznym składzie jak ostatnio. Kto wie, może stabilizacja jest tym co sprawi, że drużyna odniesie sukces?

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot):  Range Soft VT

Letni Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Obie drużyny rozpoczęły sezon od falstartu. Obie musiały uznać wyższość tego samego rywala – SV INVICTA. Oliwa przegrała 0-3 (obiecujemy, że to już ostatni raz kiedy wypominamy tę porażkę), a Letni Gdańsk 1-2. Już sam wynik wskazuje, że na tle obecnego wicelidera lepiej zaprezentowali się ‘Letnicy’. Nie ma co jednak przyrównywać meczu do meczu. Już niejednokrotnie w tym sezonie logika wywiozła wszystkich w pole. Poza tym, ten sezon ma w sobie coś z szaleństwa i patrząc historycznie nigdy nie było tylu niespodzianek co obecnie. Pisząc zapowiedź meczu takiego jak ten żałujemy, że kiedyś wpadliśmy na pomysł, żeby przed meczem podawać typ Redakcji. No bo kogo tu wskazać? Wydaje nam się, że potencjał w obu drużynach jest dość podobny i o meczu zadecyduje dyspozycja dnia. Uważamy, że mimo iż spotkanie odbywa się na tak wczesnym etapie rozgrywek to będzie niosło za sobą dosyć duży ciężar gatunkowy. Ciężko wysnuwać daleko idące wnioski, ale w związku z tym, że po sezonie zasadniczym druga liga zostanie podzielona na grupy mistrzowską oraz spadkową liczącą po pięć drużyn to wśród elity może być naprawdę ciasno i dla jednego z czwartkowych rywali może zabraknąć w niej miejsca. Z ciekawostek meczowych możemy podać, że dwóch zawodników Letniego Gdańska przez lata trenowało w hali w Oliwie i zna swoich najbliższych rywali na pamięć. Czy wiedza ta zostanie przez ‘Granatowych’ odpowiednio skonsumowana i gracze Michała Mysłka będą cieszyć się z drugiej wygranej w lidze?

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Matchday #7

Wtorek był pierwszym od listopada ubiegłego roku dniem meczowym, w którym spotkania rozgrywane były na trzech boiskach. W nowej rzeczywistości po raz kolejny swoje pojedynki wygrały drużyny Volley Gdańsk, AVOCADO friends oraz Range Soft VT i są obecnie jedynymi niepokonanymi ekipami w SL3. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier.

AVOCADO friends – 3city4students 3-0 (21-14; 21-16; 21-14)

Zastanawialiśmy się, które określenie będzie bardziej pasowało do 3city4students po początku sezonu, w którym zmierzyli się z dwiema bardzo silnymi drużynami. Czy będzie to ‘jak kraść to miliony’ czy może prędzej ‘jak spaść to z wysokiego konia’. Po dwóch meczach wiemy, że bardziej pasuje to drugie. Nie jest jednak tak, że po zrzuceniu z grzbietu drużyna AVOCADO przebiegła się jeszcze po poturbowanym przeciwniku. ‘Studenci’ w przeciągu całego meczu zaprezentowali się naprawdę obiecująco i jesteśmy przekonani, że ekipa Dawida Piankowskiego zacznie wreszcie punktować. Gdy do zespołu dołączy nieobecny dotychczas Dariusz Kurowski to z pewnością pomoże drużynie w osiąganiu lepszych wyników. W zapowiedziach przedmeczowych zapomnieliśmy wspomnieć, że receptą na sukces dla ‘Studentów’ jest zatrzymanie Patryka Okulewicza. Z drugiej strony, równie dobrze można by powiedzieć grupie dzieciaków z 3B, że kluczem do wygrania z przeciwnikami jest zatrzymać nauczyciela, który w ramach treningu postanowił zagrać z dzieciakami z 3A. Analogia ta nie jest oczywiście pstryczkiem w nos dla ‘Studentów’, a bardziej pochyleniem czoła przed wiceliderem klasyfikacji najlepiej punktujących graczy drugiej ligi. Weganie to jednak nie sam Patryk. Bardzo dobre spotkanie rozegrał również atakujący – Marcin Makurat. W tej beczce miodu znajdziemy jednak łyżkę dziegciu i dosyć przekornie napiszemy, że AVOCADO stać mimo wszystko na lepszą i dojrzalszą siatkówkę. Za tydzień mecz z wiceliderem, który pokaże, kto rządzi w kurniku.

Port Gdańsk – Range Soft VT 1-2 (20-22; 18-21; 21-15)

Błogosławieni Ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Po tym, jak napisaliśmy w zapowiedziach, że mecz zapowiada nam się jako jeden z najciekawszych w tej serii gier, kilku graczy pytało czy przypadkiem nie mamy podwyższonej temperatury. Gracze ci, wyrażali swoją opinię na podstawie bardzo nieudanego poniedziałkowego spotkania Portu przeciwko drużynie DCT Gdańsk. My jednak dostrzegliśmy potencjał ‘Portowców’ i przewidywaliśmy trudną przeprawę dla jedynej niepokonanej drużyny trzecioligowej jaką jest obecnie ekipa Range Soft VT. Mecz nie zawiódł. Było w nim dosłownie wszystko, łącznie z bardzo przykrą sytuacją, w której Artur Lass doznał koszmarnej kontuzji stawu skokowego. Jak doskonale wiecie, ten uraz przydarza się siatkarzom dość często, jednak patrząc na kostkę Artura zawodnicy nie mogli uwierzyć. Kontuzja wyglądała na tak poważną, że obawiamy się dłuższej niż zwyczajnie w takich przypadkach absencji tego gracza. Szkoda, bowiem w sezonie Wiosna’20 Artur był podstawowym graczem drużyny, o którego zastąpienie nie będzie tak łatwo. Na koniec powiemy, że urazy niezwykle często gnębią ekipę Portowców. Z poprzednich sezonów pamiętamy różne kontuzje u Kamila Sołomina, Arkadiusza Sojko, Katarzyny Pawlak, Irka Kubika czy Adama Leśniczaka. Wracając do samego meczu, zastanawiamy się, jak potoczyłyby się losy spotkania, gdyby ‘Portowcy’ dokończyli je w kompletnym składzie. Wspomniana kontuzja przydarzyła się w drugim secie. Pierwszy był bardzo wyrównany i ostatecznie na przewagi wygrała ekipa Range Soft VT. w drugim ekipa Mykoli Kisa zdołała wyszarpać 21-18, by w ostatnim, ostatecznie przegrać do 15. MVP spotkania został najlepszy gracz poprzedniego sezonu w drugiej lidze – Rafał Środa, który w trakcie meczu zdobył czternaście punktów. Dzięki kolejnej wygranej drużyna Range Soft pozostaje jedną z trzech ekip w gronie dwudziestu sześciu drużyn, która nie zaznała żadnej porażki. Mimo to, drużynie po wtorkowym starciu powinna zapalić się lampka ostrzegawcza.

Chilli Amigos – DCT Gdańsk 3-0 (21-7; 21-14; 21-15)

Nie ukrywamy, że zdziwiło nas podejście drużyny DCT Gdańsk do meczu. Z jednej strony przystąpili do spotkania z Chilli Amigos po prestiżowej wygranej z Portem Gdańskim, z drugiej zaś, kilka minut przed spotkaniem na rozgrzewce przedmeczowej zobaczyliśmy zaledwie czterech graczy w żarówiastych trykotach. Nie ukrywamy, że zdawało nam się, że w ślad za bardzo dobrym początkiem sezonu pójdzie większa frekwencja wśród zawodników i wspólne poczucie, że sezon ten może być przełomowy. Ostatecznie, do zespołu tuż przed meczem dołączyło dwóch graczy i można się było spodziewać powtórki bardzo dobrego spotkania przeciwko Gdańskiemu Portowi. Nic bardziej mylnego. DCT weszło w spotkanie z gracją podobną do tej, w której gwiazda show-biznesu wychodzi na wybieg  w brudnych butach. ‘Papryczki’ kontrolowały w tej partii przebieg gry i zasłużenie wygrali seta w stosunku 21-7. Nie chcemy zbytnio pastwić się nad ekipą z ulicy Kontenerowej, napiszemy więc tylko, że każdy gracz powinien zrobić swoisty rachunek sumienia za pierwszy set. Pisząc wprost – powinien to być również żal za grzechy oraz mocne postanowienie poprawy. Ta przyszła już w kolejnej odsłonie, dzięki czemu ‘Kontenerowcy’ podwoili liczbę punktów z pierwszego seta. To nie sprawiło, że ‘Papryczki’ zostały wrzucone na ruszt. Trzecia odsłona była kopią drugiej. To, co martwiło nas najbardziej to zagęszczająca się atmosfera w drużynie ‘Żarówiastych’. Kolejne niepowodzenia sprawiły, że zrobiło się niesmacznie jak po trzygodzinnej kłótni politycznej przy okazji Wielkanocnego spotkania rodzinnego. Słabość sfery mentalnej okazała się dodatkowym napędem dla graczy Chilli Amigos, którzy postanowili wcielić się w rolę wujka pogrążającego poszczególnych członków rodziny. Pisząc całkiem serio – w ich szeregach dobrą partię rozgerali Il capitano – Grzegorz Walukiewicz, Marcin Sawicki czy doskonale zagrywający popularny Gasper – Krzysztof Gasperowicz.

Letni Gdańsk – DNV GL S*M*A*S*H 2-1 ( 21-11; 7-21; 21-10)

Napisalibyśmy, że zwycięstwo 2-1 przeciwko DNV GL S*M*A*S*H spowodowało otwarcie szampanów pod halą Ergo Areny, ale uznaliśmy, że zaczynać od kłamstwa, najzwyczajniej w świecie, podobnie jak puścić bąka na pasterce nie wypada. Co prawda wśród ‘Letników’ głośno się o tym nie mówi, ale zdaje nam się, że mimika twarzy zdradza tego pokerzystę i wnioskujemy, że Letni walczy o trzy punkty w każdym meczu. Owszem, można pisać banały, że każda drużyna walczy o komplet oczek, ale jesteśmy przekonani, że ‘Letnicy’ wyszli we wtorek na parkiet nie dopuszczając do siebie myśli o stracie choćby punktu. Pierwszy set zdawał się potwierdzać nakreślony przez nich scenariusz. Ekipa Michała Mysłka pewnie pokonała DNV 21-11. W drugim secie gracze Letniego postanowili najwidoczniej podziwiać spuszczone kotary dzielące oba boiska, bowiem byli tylko tłem dla drużyny Stanisława Paszkowskiego. Patrząc na poczynania ‘Letników’ w drugim secie można powiedzieć, że gdyby byli bokserem to blokowaliby ciosy głową. Efekt mógł być tylko jeden. Prawdziwa demolka, po której sądziliśmy, ze ‘Granatowi’ się nie podniosą. Kojarzycie konkurencję podnoszenia ciężarów, w której przed startem gracze wąchają amoniak, dzięki czemu są pobudzeni bardziej niż gimnazjalista po dopalaczach? Przepraszamy za te barwne porównanie, ale właśnie tak wyglądali gracze Letniego w ostatniej odsłonie. Wśród zawodników tej drużyny zobaczyliśmy prawdziwą złość, która przełożyła się na niemal lustrzany wynik drugiego seta.  Ostatecznie, Letni wygrywa 2-1 i czeka na kolejne ciekawe spotkanie – tym razem przeciwko Oliwa Team.

Mental Block – AXIS 0-3 (9-21; 14-21; 15-21)

‘Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale’. Słowa tej jakże znanej i cenionej piosenki powinni po meczu wziąć sobie do serca gracze obu ekip. W przypadku AXIS, drużyna po początkowym paśmie niepowodzeń wreszcie zaskoczyła. Sprawdziło się zatem to, o czym pisaliśmy w zapowiedziach – w ostatnim czasie objawiali tendencję zwyżkującą. Umówmy się, drużyna ‘Czerwonych’ prezentowała się z meczu na meczu coraz lepiej i nie trzeba mieć tytułu honoris causa, być członkiem mensy czy nawet mieć karty członkowskiej w Makro aby przewidzieć, że w końcu zaczną punktować. Tak stało się drugiego czerwca, kiedy to AXIS zdemolował ‘Mentalistów’. Nie ukrywamy, że szkoda nam tych drugich bowiem wiedzieliśmy, że zestawiając ze sobą tę parę, po meczu przynajmniej jedni będą mieli nastroje jak Małgorzata Rozenek, która w trakcie kwarantanny nie mogła korzystać z usług kosmetyczki. W rolę tych rozczarowanych wcieliła się ekipa Mentala. Mimo słabego początku ‘Mentaliści’ rozkręcali się z seta na set i gdyby mecz potrwał trochę dłużej, być może ekipa Aleksandry Błaż zdołałaby wygrać choćby seta. Podsumowując, rywalizacja pomiędzy ‘Niebieskimi’ a ‘Czerwonymi’ była jak rywalizacja pomiędzy aniołami a szatanami. Przyrównujemy tu oczywiście kolory trykotów, które kojarzą się dość jednoznacznie. Tym razem to szatan zwycięża i cieszy się z pierwszej wygranej w lidze.

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-15; 21-15; 19-21)

Bezpośredni mecz pomiędzy drużynami był już czwartym spotkaniem, do którego przystępowały obie ekipy w obecnym sezonie. Jak do tej pory, zespoły poruszały się po nieco innych obszarach. Podczas gdy Volley eksplorowało wysepki na Malediwach wygrywając wszystkie spotkania, BES-BLUM czekało z walizkami na dworcu w Pułtusku. Wracając do meczu, chyba każda osoba biorąca udział w tym spotkaniu zgodzi się z oceną, że było ono festiwalem błędów obu drużyn. Momentalnie, przyjemność oglądania zepsutych zagrywek, chybionych kiwek, nieporozumień pomiędzy współpartnerami czy błędów na siatce była podobna do tej, która towarzyszy ludziom oglądającym wakacyjny maraton serialu klan na TVP seriale. Nie ma co udawać, że spotkanie stało na wysokim poziomie, bo tak nie było. Owszem, obie drużyny miały przebłyski, zdarzało im się pokazać ciekawą siatkówkę, ale od drużyn na takim poziomie możemy, a nawet powinniśmy wymagać więcej. Pierwszy set to wygrana Volley do piętnastu. Gdy w drugim wynik był identyczny i stało się jasne, że Volley wygrało kolejne spotkanie, jeden z graczy ‘żółto-czarnych’ powiedział, że chyba nie będziemy mieli o czym pisać. Cóż, takiego opisu Volley jeszcze nie doświadczyło. Trzeci set padł łupem drużyny BES-BLUM i patrząc na suchy wynik, ekipa Ryszarda Nowaka nie ma co narzekać. Przegrać z Volley to ani wstyd ani zaskoczenie. Jeden punkcik do tabeli się na pewno przyda. Trzeba sobie to powiedzieć wprost – nie każdej drużynie uda się ten punkcik z Volley ugrać, o czym przekonała się chociażby ekipa Prototype Volleyball.

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Wtorkowy wieczór obfitować będzie w spotkania zespołów drugoligowych. Ciekawie zapowiada się mecz AXIS z zespołem Mental Block. W trzeciej lidze ekipa Range Soft VT będzie miała szansę zrobić kolejny krok w kierunku objęcia pozycji lidera. Jedyne tego wieczoru spotkanie elity pokaże, czy drużyna BES-BLUM będzie w stanie przeciwstawić się liderowi – Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Chilli Amigos – DCT Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Obie drużyny w poniedziałkowy wieczór zagrały wbrew naszym zapowiedziom i typom Redakcji. Chilli Amigos przegrało spotkanie z Wirtualną Polską, natomiast DCT Gdańsk odniosło przekonujące zwycięstwo z odwiecznym rywalem – drużyną Portu Gdańskiego. We wtorkowy wieczór zmierzą się zatem drużyny, które są na innym poziomie satysfakcji. ‘Papryczki’ po udanej inauguracji sezonu przegrały dwa spotkania z rzędu i ich sytuacja w tabeli uległa pogorszeniu. Ewentualna kolejna porażka sprawi, że drużynie będzie  trudno w późniejszym czasie dołączyć do ekip walczących o podium w rozgrywkach. Jeśli chodzi o drużynę DCT Gdańsk to odnosimy wrażenie, że są obecnie na ewidentnej fali wznoszącej. Ich obecna forma jest prawdopodobnie najwyższa od wiosny 2019 roku kiedy to drużyna rozpoczęła zmagania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Od tego czasu gra ewoluowała, a drużyna zmieniała się personalnie. Trzon pozostał jednak ten sam i ekipa z ulicy Konterowej może ciągle liczyć na swoich liderów w postaci Piotra Kochanowskiego, Adama Piotrowskiego czy Andrzeja Tararuja. Jakby tego było mało, grę zespołu poprawiły nowe osoby w drużynie – Małgorzata Saczewa czy Bartłomiej Matula. Tak oto kreuje nam się obraz ekipy, która zajmuje najniższy stopień podium, a ewentualna kolejna wygrana sprawiłaby, że drużyna złapie wiatr w żagle i będzie w stanie naprawdę namieszać. To czy się tak stanie zależy od dyspozycji Chilli Amigos i faktu, czy w przeciwieństwie do poniedziałkowego spotkania nie będą się niepotrzebnie podpalać, a realizować założenia taktyczne nakreślone przed meczem.

Typ Redakcji: DCT Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Port Gdańsk – Range Soft VT

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ekipa Range Soft VT pod dowództwem Mykoli Kisa póki co przeprawia się przez zasieki rywali ze skutecznością godną podziwu. Ich zwycięstwo w stosunku 2-1 ze świetnie prezentującym się w obecnym sezonie zespołem Allsix by Decathlon, który aktualnie zajmuje pierwsze miejsce w tabeli trzeciej ligi, mówi samo za siebie. Następnie na warsztat wzięli drużynę DCT, z którą również rozprawili się dość gładko. Ich aktualne, drugie miejsce w tabeli, nie jest zatem przypadkiem, a pamiętajmy, że mają rozegrane o dwa mecze mniej od lidera. Co ciekawe, wygrali z DCT w stosunku 3-0, a z kolei takim samym wynikiem we wczorajszym meczu mogą się pochwalić gracze DCT przeciwko zespołowi Arkadiusza Sojko. Czy te fakty przesądzają sprawę i możemy się spodziewać jednostronnego meczu? Nie bylibyśmy tego tacy pewni. ‘Portowcy’ niejednokrotnie już pokazali klasę i jesteśmy zdania, że postarają się ze wszystkich sił, aby zatrzeć niekorzystne wrażenie po niespodziewanej dla nich poniedziałkowej porażce. Pamiętajmy, że dysponują klasowymi graczami jak Piotr Baj, Kamil Sołomin czy Artur Lass. Czy to wystarczy, aby postawić się potędze Range Soft? Przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

AVOCADO friends – 3city4students

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Po wczorajszym debiucie zawodnicy drużyny 3city4students raczej nie kładli się do łóżek w dobrych nastrojach. Gładkie zwycięstwo Oliwy w stosunku 3-0 to dopiero początek trudów, jakie czekają ‘Studentów’ w tym tygodniu. W drugim meczu przyjdzie im się zmierzyć z jeszcze bardziej wymagającym rywalem i musimy przyznać, że jeśli 3city szybko nie przeanalizuje swojej gry i nie wprowadzi poprawek, o urwanie choćby punktu w nadchodzącym spotkaniu będzie piekielnie ciężko. Mieli na to niecałe 24 godziny. Czy okaże się to wystarczającym czasem dla drużyny Dawida Piankowskiego? We wczorajszym meczu dość dobrze spisywali się debiutujący w Lidze Kacper Goszczyński oraz Piotr Rzepecki. W drużynie na pewno nie brak potencjału, ale musi on się przełożyć na skuteczność w meczu. Po drugiej stronie siatki będzie czekała na nich drużyna, która powoli wyrasta na solidną markę w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Zwycięstwa nad AXIS oraz Spontanem, ich pewność siebie i spokój na boisku oraz obecność niezawodnego Patryka Okulewicza to kombinacja, która może zaprowadzić ich w tabeli naprawdę wysoko. Póki co jednak, do tego jeszcze daleka droga. Dzisiaj gracze Arka Kozłowskiego mają szansę udowodnić, że poprzednie zwycięstwa nie były przypadkowe i że stawianie ich w roli faworyta przed meczem jest jak najbardziej uzasadnione.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Letni Gdańsk – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Gracze Letniego Gdańska nie mogą czuć się usatysfakcjonowani swoim pierwszym spotkaniem w lidze. Byli już niewiarygodnie blisko wygranej z INVICTĄ i zgarnięcia dwóch oczek. Niestety dla nich, tak się jednak nie stało i drużyna Sławka Cichosza w ostatniej chwili odjechała im jak pociąg pospieszny, który miał ich zabrać na wymarzone wakacje na Mazurach. Michał Mysłek i jego zawodnicy na pewno będą chcieli odbić sobie tę zaskakującą dla nich porażkę. Ekipa DNV, która ostatnio zaliczyła dwa niezbyt udane spotkania wydaje się być odpowiednim kandydatem do podreperowania nastrojów oraz pozycji w ligowej tabeli. Nie jest to jednak tak łatwe zadanie jak by się mogło wydawać. Pamiętajmy, że drużynie Sławomira Paszkowskiego udało się w pierwszym meczu pokonać właśnie wspomnianą INVICTĘ w stosunku 2-1, a na przestrzeni poprzednich sezonów pokazali, że mają potencjał oraz ambicje, aby mierzyć się z najlepszymi. Dzisiejsze spotkanie da nam odpowiedź, czy ich wygrana była skutkiem dobrej dyspozycji zespołu czy słabszego dnia graczy Sławka Cichosza. Zapowiada się ciekawy pojedynek.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Drużyna BES-BLUM od początku sezonu zachowuje się jak wolno rozpędzająca się lokomotywa parowa. Zaczęli od przegranej z Prototype w stosunku 0-3, z Epo-Project było to już 1-2, a następnie wygrali z Omidą 2-1. Liczby mówią same za siebie. Gdybyśmy więc kierowali się wyłącznie matematyką, obstawilibyśmy, że w kolejnym spotkaniu powinni osiągnąć wynik 3-0. Mimo, że prezentują z meczu na mecz coraz lepszą dyspozycję, nie ośmielilibyśmy się jednak na takie ryzyko, biorąc pod uwagę z kim przyjdzie im się zmierzyć. Drużyna Volley Gdańsk po stracie punktu w wyrównanym starciu z Epo-Project, nie będzie mogła sobie pozwolić na zlekceważenie żadnego przeciwnika. Gracze BES-BLUM jednak w meczu z Omidą pokazali, że żaden rywal im nie straszny i jedyne, czego możemy być stuprocentowo pewni to fakt, że wyjdą dziś na parkiet Ergo Areny z dumnie podniesionymi głowami. W kilku ostatnich spotkaniach było już naprawdę blisko tego, by którejś z drużyn udało się strącić Volley z piedestału. Czy zanosi się na koniec ich dominacji i przerwanie serii zwycięstw? Patrząc na ostatnie wyniki, w obecnym sezonie może być to bardziej prawdopodobne niż kiedykolwiek wcześniej.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Mental Block – AXIS

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Gracze Mental Block po ostatnim meczu schodzili z parkietu w wyśmienitych humorach, które zresztą nie opuszczały ich również w trakcie spotkania. Po zawodnikach Aleksandry Błaż widać że stanowią silny, zgrany kolektyw i nie dopuszczają do sytuacji konfliktowych w swoich szeregach, nawet w przypadku, gdy mecz nie idzie po ich myśli. Po dość gładkim zwycięstwie z DNV w stosunku 3-0 na pewno nabrali apetytu na więcej. W nieco gorszej sytuacji w tabeli jest drużyna AXIS, która jednak trafiła na początek na naprawdę potężnych rywali (Zmieszani, AVOCADO friends, Team Spontan). W ostatnim meczu udało im się urwać seta ‘Spontanicznym’, co może sugerować zwyżkę formy. Czy taki dobór terminarza sprawi, że drużyna AXIS okaże się lepiej przygotowana na wtorkowe starcie? W końcu część najgroźniejszych przeciwników mają już za sobą. Na pewno liczą na przełamanie złej passy i zwycięstwo w nadchodzącym meczu. Drużyna Dariusza Suchwałko dysponuje wyśmienitymi graczami jak Fabian Polit i Łukasz Wojdak, którzy mogą dać ‘Czerwonym’ szansę na wykręcenie niezłego wyniku. Nie będzie to jednak zadanie łatwe, ponieważ ‘Mentaliści’ już wielokrotnie udowadniali, że jak chcą to potrafią.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Matchday #6

Poniedziałkowa seria gier była ostatnią, w której mecze odbywały się na dwóch boiskach. Zamknięcie, miejmy nadzieję, pewnej historii w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta przyniosło sporo emocji i jeszcze więcej niespodzianek. Z typów Redakcji postanowiły zakpić drużyny DCT Gdańsk, Wirtualna Polska czy SV INVICTA. Zapraszamy na podsumowanie siódmego dnia meczowego.

Port Gdańsk – DCT Gdańsk 0-3 (11-21; 18-21; 20-22)

Spotkanie derbowe zmobilizowało graczy DCT Gdańsk. W ich szeregach, po raz pierwszy w tym sezonie, zobaczyliśmy Michała Karabina czy Rafała Kuicha. Po drugiej stronie siatki z kolei, debiutował w sezonie Wiosna’20 Radosław Ługowski. Mecz rozpoczął się wybornie dla graczy DCT Gdańsk, którzy dość niespodziewanie osiągnęli wysokie prowadzenie 9-1. Ekipie z ulicy Kontenerowej udało się utrzymać prowadzenie do końca i wygrać pierwszą odsłonę 21-11. Po tym secie nasuwa nam się na myśl analogia, w której DCT pozwoliło ‘Portowcom’ mniej więcej na tyle, na ile puszek piwa pozwalają rodzice siedmioletnim dzieciom.  Po pierwszym, bardzo nieudanym secie, drużyna Portu wzięła się wreszcie do pracy. W osłonie tej zaprezentowali się znacznie lepiej. Już od początku wypracowali sobie nieznaczną przewagę, która utrzymywała się do drugiej części seta. Niestety dla nich, nie potrafili utrzymać koncentracji, co ekipa z ulicy Kontenerowej potrafiła wykorzystać i dogonić swoich przeciwników. Gdy na tablicy pojawił się wynik 17-17 i gracze DCT złapali wiatr w żagle, już nie odpuścili. Ostatecznie wygrali drugiego seta do 18. Po tej partii zawodnicy Arkadiusza Sojko pluli sobie w brodę, bo trzeba powiedzieć to wprost – nie wykorzystali okazji na minimum punkt. Kto wie, jak potoczyłaby się wtedy trzecia partia, na którą Portowcy wyszli z wyraźnie zwieszonymi głowami. Mimo, że w pewnym momencie przegrywali 18-11 to zdołali doprowadzić do remisu i gry na przewagi. Tym razem ponownie górą była ekipa DCT. W tej odsłonie bardzo dobrą grą popisał się Adam Piotrowski (MVP) czy Bartłomiej Matula. Tym samym, DCT bierze udany rewanż za listopadową porażkę i wskakuje na podium rozgrywek.

Omida Team – Speednet 3-0 (21-16; 21-14; 21-17)

Musimy Wam się przyznać do tego, że po meczu spodziewaliśmy się fajerwerków a… no właśnie? Czy zamiast fajerwerków na Times Square dostaliśmy pokaz laserów we wspomnianym w zapowiedziach Hrubieszowie? Chyba tak, bowiem mecz nie był nadzwyczaj emocjonujący. Od początku do samego końca kontrolę nad spotkaniem miała drużyna Omidy, która może odetchnąć z ulgą. Do trzech razy sztuka w przypadku ‘Logistyków’ się sprawdziło. Patrząc na przedmeczowe składy, można było dostrzec mobilizację wśród graczy obu drużyn. Zniesienie kolejnych obostrzeń sprawiło, że obie ekipy wpisały do protokołu meczowego po dziewięciu graczy. W Omidzie zadebiutował Dmytro Moroziuk, który w poprzednim sezonie bronił barw drużyny Prometheus. Debiut w przypadku popularnego Dimy był bardzo udany, bowiem gracz zgarnął tytuł MVP. Kapitalną formę zaprezentował również Romek Grzelak, który grając tylko pół spotkania, prawie zrównał się punktacją z najlepszym zawodnikiem meczu. W Speednecie z kolei, do składu wpisany był Niko Domżalski, który wchodził na parkiet… tylko po to aby pomóc swojej drużynie na zagrywce. Trzeba przyznać, że floty Niko sprawiały ‘Logistykom’ sporo problemów. Bardzo dobrą grę w Speednecie zaprezentował również atakujący – Kacper Iwaniuk, który zdobył czternaście punktów w meczu. Atuty, o których mówimy, nie przyćmiły jednak mankamentów. To tak jakbyśmy zachwycali się piękną melodią graną przez skrzypka na Titanicu, nie dostrzegając, co dzieje się wokół. Tu sytuacja robi się nieciekawa. Zaledwie jeden punkt na dziewięć możliwych. Jak widać kryzys trwa. Omida pozbierała się znacznie szybciej i patrzą na tabelę z zupełnie innej perspektywy.

Wirtualna Polska – Chilli Amigos 2-1 (15-21; 21-17; 21-17)

Po dwóch przegranych z rzędu, drużyna Wirtualnych podeszła do spotkania z Chilli Amigos ze zwiększoną presją. Ewentualna trzecia porażka sprawiłaby, że morale drużyny byłoby gdzieś w okolicach rowu mariańskiego. Do protokołu meczowego ‘Biało-czerwoni’ wpisali dwóch graczy, którzy nie zdążyli rozegrać jeszcze spotkania w tym sezonie. Mowa o Klaudii Kuźniewskiej oraz Pawle Żmijewskim. Ten drugi był powołany w poprzednim sezonie do meczu gwiazd drugiej ligi, co chyba jednoznacznie mówi, jakim wzmocnieniem okazał się w meczu. Pierwszy set to jednak bardzo dobra gra Chilli Amigos, którzy dość wyraźnie przeważali. W drugiej części tej odsłony zdołali odjechać swoim rywalom na 19-10. W końcowych fragmentach zabrakło trochę koncentracji, bowiem przewaga stopniała i set zakończył się wygraną ‘Papryczek’ do piętnastu. Widmo kolejnej porażki zmotywowało chyba graczy Wirtualnej Polski, którzy weszli w środkową partię jak po swoje i błyskawicznie wypracowali sobie przewagę 8-2. W środkowej części graczom WP zaczęły się przydarzać proste błędy, lecz finalnie, w dalszej części seta udało im się ponownie wyprzedzić rywala o kilka oczek i wygrać do 17. Ostatnia odsłona to mozolnie wypracowana przewaga i wygrana w secie oraz całym meczu Wirtualnej Polski, w której pomógł Łukasz Rosa, mający tzw. ‘dzień konia’. Wracając do Chilli Amigos to nie da się nie zauważyć zależności, że im więcej nerwów tym gorszy efekt w boiskowych poczynaniach. Gdy tylko nabędą tzw. zimnej krwi to w ślad za niezłą grą przyjdą również wyniki.

Allsix by Decathlon – Speednet 2 3:0 (21-11; 21-7; 21-4)

Oglądając początek meczu nie dało się nie wrócić pamięcią do ubiegłotygodniowego spotkania Speednetu 2 z Portem Gdańsk. W tamtym spotkaniu, w pierwszym secie, podobnie jak teraz, do pewnego czasu ‘Programiści’ prowadzili wyrównaną grę, by po chwili coś się zmieniło i nagle nie byli w stanie nawiązać walki. O ile w pierwszej odsłonie gracze Decathlonu, chociaż do połowy seta, mieli problem przedostać się przez zasieki przeciwnika, tak w kolejnych odsłonach gra ‘Programistów’ nie napawała optymizmem. Drugi set rozpoczął się od serii asów serwisowych Aleksandra Bochana. W tym elemencie minimum jeden punkt zdobył każdy z zawodników, którzy zagrali przeciwko ‘Programistom’ w tym meczu. Sumarycznie, Allsix zdobył w ten sposób aż 14 punktów i tak jak pisaliśmy po meczu z Chilli, przyjęcie u ‘Różowych’ jest elementem do pilnej poprawy. Ostatni set skończył się jeszcze szybciej niż drugi. Wyraźnie podłamana drużyna Speednetu wyszła na parkiet ze spuszczonymi głowami, a uzyskanie w ten sposób niezłego wyniku przeciwko drużynie Allsix by Decathlon jest zadaniem równie trudnym, co układy różniczkowe dla humanisty. Podsumowując i pisząc uczciwie, nie można się dziwić, że skończyło się to tak, jak to było do przewidzenia. Pewna wygrana 3-0 Decathlonu, który był zdecydowanym faworytem tego spotkania. Po tym meczu gracze Rafała Liszewskiego mają 10 punktów i zadomowili się na pierwszym miejscu podium.

Zmieszani – SV INVICTA 1-2 (22-20; 17-21; 8-21)

Kojarzycie tego mema w którym śmierć puka do drzwi kolejnych oponentów? Mem idealnie obrazuje to, co wyprawia w ostatnim czasie drużyna SV INVICTA. Ich ostatnie trzy spotkania to trzy zwycięstwa i na rozkładzie następujące drużyny: Oliwa Team, Letni Gdańsk i w końcu Zmieszani. No, trzeba przyznać, że robi się poważniej niż po zapoznaniu z rodzicami drugiej połówki. Invicta po spotkaniu daje sygnał, że będzie walczyła o najwyższe trofea, bo pokonać Zmieszanych, umówmy się, zadaniem najprostszym nie jest. Pierwszy set padł jednak łupem drużyny Edyty Woźny. Od początku partii to jednak gracze Sławomira Cichosza mieli kilkupunktową przewagę. Tym razem Zmieszani, po prawdziwym thrillerze zdołali odrobić tylko sobie znanym sposobem punkty i ostatecznie wygrać 22-20. Kapitalnie pod koniec tej odsłony kiwał Radosław Pacyński i walnie przyczynił się do wygrania partii przez swoją drużynę. Druga odłona zaczęła się doskonale dla Invicty, która wyszła na prowadzenie 5-0. Przewaga ta w trakcie seta stopniała, ale ostatecznie pod koniec tej partii gracze Sławomira Cichosza zdołali odjechać i wygrać 21-17. Ostatni set to istna deklasacja. To była miazga. W polu zagrywki stanął Daniel Gierszewski i na tablicy po chwili pojawił się wynik 7-0 dla Invicty. Tym razem, w przeciwieństwie do drugiego seta, gracze postanowili sukcesywnie powiększać przewagę. Im więcej punktów zdobywali gracze Invicty, tym większa była frustracja Zmieszanych. Wynik ten wpłynął również na zachowania graczy obu drużyn, którzy nie szczędzili sobie szpilek wbijanych przy każdej okazji. Wolelibyśmy jednak skupiać się na aspektach stricte sportowych, a tych po stronie INVICTY w poniedziałkowy wieczór nie zabrakło. Ostatecznie set skończył się wynikiem 21-8 a cały mecz wygraną INVICTY w stosunku 2-1.

3city4students – Oliwa Team 0-3 (8-21; 15-21; 18-21)

Ze wszystkich ‘nowych’ drużyn w obecnym sezonie, patrząc na sprawę czysto teoretycznie, to właśnie ekipa 3city4students miała najprostsze zadanie związane z debiutem. Nie wynika to bynajmniej ze słabości drużyny Oliwa Team, a raczej z faktu, że ‘Studenciaki’ w większości grali już w naszych rozgrywkach. Początek meczu należał do drużyny z trójmiejskiej kuźni talentów – hali treningowej z ulicy Kanapariusza. Oliwa szybko wyszła na prowadzenie, które konsekwentnie powiększała. Gdybyśmy grali na otwartym powietrzu to ‘Studenci’ zapewne wyświetliliby na niebie wezwanie o pomoc do samego Batmana. Niestety dla nich, graliśmy w hali i drużyna Dawida Piankowskiego musiała radzić sobie sama. Przeciwnik był wyjątkowo wymagający i w takich okolicznościach bez pomocy superbohaterów o zdobycie punktu było niezmiernie trudno. Widać, że Oliwa zaczęła w końcu grać na miarę swoich możliwości. W meczu przeciwko 3city Oliwa testowała nowe warianty, w których na rozegraniu zobaczyliśmy nominalnego przyjmującego – Dawida Karpińskiego. Bardzo dobrze współpracowało mu się przede wszystkim z Pawłem Skrzypkowskim, który wręcz zdemolował swoich rywali zdobywając aż szesnaście punktów. Nie chcemy się zakładać, ale wydaje nam się, że gdy zawodnicy 3city4students zobaczą na Pawła mieście to obdarują go wzrokiem podobnym do tego, jakim przedsiębiorcy witają kontrolera Urzędu Skarbowego. W kolejnych odsłonach gra debiutantów wyglądała już coraz lepiej i każdy kolejny set to większa liczba punktów na ich kontach. Ostatecznie mecz kończy się wygraną Oliwy 3-0, dzięki czemu wskakują na czwarte miejsce w tabeli.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Zaczynamy kolejny tydzień zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Na pierwszy ogień otrzymamy mecz derbowy pomiędzy Portem Gdańsk a DCT Gdańsk. W drugiej lidze najciekawiej zapowiada się spotkanie Zmieszanych z będącą w dobrej dyspozycji drużyną INVICTY. W elicie, złą passę w bezpośrednim pojedynku postarają się przerwać drużyny Omidy oraz Speednetu. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Port Gdańsk – DCT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Rywalizacja pomiędzy Portem Gdańskim a DCT Gdańsk, ze względu na specyfikę wykonywanej pracy, zawsze niosła za sobą dodatkowy ciężar gatunkowy. Poniedziałkowe spotkanie będzie już trzecim meczem derbowym pomiędzy drużynami w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Patrząc na rys historyczny, mamy remis. Po jednym zwycięstwie padło łupem każdej z drużyn. W poniedziałkowym spotkaniu faworytem będzie drużyna ‘Portowców’, która po pierwszym meczu z Craftveną mogła czuć pewien niedosyt. Gdyby udało się wygrać tamto, bardzo wyrównane spotkanie, Portowcy byliby jedną z dwóch niepokonanych jak do tej pory trzecioligowych ekip. Patrząc na indywidualności to mecz można reklamować jako spotkanie dwóch ligowych kozaków. To będzie jak starcie Batmana z Supermanem. Każdy z nich ma swoje argumenty i zastanawiamy się, który z Piotrów – Baj (Port Gdańsk) czy Kochanowski (DCT Gdańsk) pociągnie swoją drużynę do zwycięstwa. Ewentualna wygrana pozwoli graczom jednej z drużyn na zadomowienie się w górnej części tabeli i poczucie komfortowo w tych warunkach. Póki co, drużyny są na etapie określania, do jakich typów gości należą. To, czy na imprezie będą bawić się w najlepsze czy raczej podpierać ścianę, patrząc z zazdrością na innych, zależy tylko od nich samych. Najbliższy sprawdzian już w poniedziałek.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Omida Team – Speednet

Godz.: 19:00, boisko nr 1

To, że obie ekipy na początku sezonu zawodzą, wiedzą wszyscy. Gdybyście przypadkiem znaleźli się w Hrubieszowie i zapytalibyście spotkanego przechodnia jak sprawują się w tym sezonie drużyny Omidy i Speednetu, ten bez wahania użyłby kwiecistego synonimu słowa kiepsko. Nie pisalibyśmy tego, gdyby zespoły były po prostu słabe, a ich potencjał byłby podobny do zostania przez Piotrków Trybunalski światowej sławy kurortem. Potencjał jest, rzeklibyśmy, bardzo duży, natomiast póki co nijak nie przekłada się to na osiągane wyniki. Sumarycznie, z czterech dotychczasowo rozegranych spotkań obie drużyny cztery razy przyjęły w cymbał. Jako, że dla nas szklanka zwykle jest w połowie pełna to napiszemy, że chociaż dla jednych ten nieudany początek się skończy. Po najbliższym meczu jedna z drużyn będzie mogła odetchnąć z ulgą. To, co da odrobinę tlenu jednym sprawi, że ich przeciwnikom pętla na szyi zaciśnie się coraz bardziej. Scenariusz, w którym po trzech spotkaniach Omida lub Speednet będą miały trzy porażki jeszcze dwa tygodnie temu brzmiał tak wiarygodnie jak przechwałki pijanego wujka na weselu. To jednak nie scenariusz science-fiction tylko rzeczywistość, z którą jedna z drużyn będzie musiała się zderzyć. O wydostanie się z takiego dołka będzie naprawdę trudno i obie ekipy bez wątpienia takiego scenariusza chciałyby uniknąć.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Allsix by Decathlon – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Czasy są jakie są. Najprawdopodobniej dopiero od poniedziałku drużyny będą mogły wrócić do regularnych treningów na halach. Otwiera się bowiem możliwość organizowania treningów w większym zakresie niż dotychczas. Dlaczego o tym piszemy? Ano dlatego, że w Speednecie jest osoba, która przygotowuje drużynę pod względem taktycznym, motorycznym a także, co chyba najważniejsze – technicznym. Trener, choćby najlepiej analizował grę, rozrysowywał schematy czy nawet podglądał rywali ukryty w kantorku należącym do hali sportowej, nie wyjdzie na boisko pomóc swoim podopiecznym. Uważamy, że gdy rozpoczyna się mecz, wszystko zostaje w głowach i rękach graczy. Speednet 2 rozegrał w tym sezonie dwa spotkania, w których dwukrotnie musiał uznać wyższość rywali. Konkurencję w drużynie, a także większe doświadczenie wnieśliby zapewne gracze, którzy pierwotnie zostali wpisani do składu, ale nie zdążyli jeszcze rozegrać spotkania. Kolejnym – trzecim już zadaniem będzie będąca w bardzo dobrej dyspozycji drużyna Allsix by Decathlon i nie oszukujmy się – wygrana z nimi byłaby sensacją taką, że gdyby wydarzyła się w XX wieku, Bogusław Wołoszański z pewnością nakręciłby o tym jeden odcinek. Allsix ma w rękach wszelkie argumenty, aby po spotkaniu być pierwszą drużyną ze wszystkich trzech lig, która osiągnęła dwucyfrową liczbę oczek.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Wirtualna Polska – Chilli Amigos

Godz.:20:00, boisko nr 3

Nie najlepiej rozpoczął się sezon dla graczy Wirtualnej Polski. Po dwóch spotkaniach mają na koncie dwie porażki i jest to ich najgorszy początek w SL3. Owszem, w dwóch pierwszych sezonach również przegrywali na inaugurację, ale gdy przychodził drugi mecz ‘Biało-Czerwoni’ potrafili zakasać rękawy i wygrać spotkanie. W obecnym sezonie sztuka ta się nie udała. Mimo, że w trakcie swojej gry w meczu z DCT zobaczyli światełko w tunelu, z biegiem czasu zostało one zasypane przez graczy z ulicy Kontenerowej. Na otarcie łez pozostał ‘Wirtualnym’ jeden punkt, który w ostatecznym rozrachunku zapewne się przyda. Jeśli spojrzymy na Chilli Amigos to rysuje nam się całkowicie inna perspektywa. Drużyna ‘Papryczek’ rozpoczęła sezon od pewnej wygranej w stosunku 3-0. Nawet ich kolejny mecz, mimo że przegrany, był spotkaniem, w którym gracze zaprezentowali się bardzo korzystnie i niewiele brakowało do tego, aby mogli cieszyć się z kolejnych punktów. Szczerze powiedziawszy, do wytypowania wyników musielibyśmy chyba  poprosić zespół międzykulturowego gremium w postaci: często przywoływanego w SL3 Krzysia Jackowskiego, ośmiornicę o imieniu Paul, która z powodzeniem typowała wyniki piłkarskich mistrzostw świata czy wreszcie Pana Mirka, który jest gwiazdą lokalnego punktu z zakładami bukmacherskimi. To wszystko prawdopodobnie i tak byłoby na nic. Z pistoletem przystawionym do głowy postawilibyśmy jednak na ‘Papryczki’. Powód? Mniejsza frekwencja wśród Wirtualnych w ostatnim czasie, co nas niestety bardzo martwi.

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

Zmieszani – SV INVICTA

Godz.: 21:10, boisko nr 1

Nieoczekiwanie, spotkanie pomiędzy Zmieszanymi a INVICTĄ urosło nam do rangi hitu drugiej ligi. To, że Zmieszani są ścisłą ligową czołówką wiedział każdy. W to, że INVICTA będzie w stanie do elity dołączyć wierzyli nieliczni. Ten mecz to dla graczy Sławomira Cichosza swoisty sprawdzian. Owszem, w poprzednich dwóch spotkaniach wyglądali tak, jakby najedli się surowego mięsa, ale prawdziwym testem będzie dopiero poniedziałkowe spotkanie z drużyną otrzaskaną w lidze. Na chwilę obecną druga liga jest szalona i zdaje się, że każda ekipa może wygrać z każdą. Jedno zwycięstwo może zabrać Cię do strefy medalowej, a jednocześnie jedna porażka sprawić, że spadniesz w otchłań tabeli. Będąc szczerym, wydaje nam się, że taka tendencja utrzyma się przez dłuższy okres. Na to nie będą się chcieli oczywiście zgodzić Zmieszani, dla których wygrywanie to rzecz tak naturalna jak umycie zębów rano. Pierwsze dwa mecze w sezonie w ich wydaniu to demonstracja siły. W meczu z INVICTĄ niezależnie od formy tych drugich to oni będą faworytem. Zmieszani to już marka w SL3, na którą inne ekipy będą musiały ciężko zapracować. Ponadto, jest to drużyna, która nie patrzy na innych, nie kalkuluje. Wychodzą na parkiet po trzy punkty, niezależnie od tego, kto jest ich rywalem.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

3city4students – Oliwa Team

Godz.: 21:10, boisko nr 3

Pewnie wielu z Was zastanawia się, kto kryje się pod nazwą 3city4students.  Historia powstania tego zespołu jest dosyć zwariowana. Początkowo, w drugiej lidze miała zagrać drużyna Asy B Klasy. Losy potoczyły się jednak inaczej i ‘Asiory’ miały ostatecznie problem z zebraniem składu. Drużyna 3city4students jest zatem fuzją dwóch drużyn (Asy B Klasy oraz Bombardierzy). Pierwszą przeprawą dla studenciaków będzie drużyna Oliwa Team, której dotychczasowe występy w SL3 mają słodko-gorzki smak.  Pierwsza potrawa, którą dla Oliwiaków była drużyna INVICTY, była wyjątkowo ciężkostrawna. Był to posiłek raczej w budce z kebabem niż w restauracji posiadającej gwiazdki Michelin. Przeczuwamy, że nawet samych graczy z Oliwy zaskoczyła własna niemoc. Na szczęście dla nich, okazja do rehabilitacji przyszła dość szybko i drużyna w kolejnym spotkaniu stołowała się już w dystyngowanym miejscu. Drużyna Agnieszki Pasternak wygrała 3-0 z Mental Block i zaprezentowali zdecydowanie lepszą siatkówkę niż w pierwszym spotkaniu. Zaprezentowali to, czego można się było spodziewać przed sezonem. Kolejnym potwierdzeniem zwyżkującej formy był weekendowy sparing, w którym Oliwa wygrała z trzecioligową drużyną Range Soft VT. Biorąc pod uwagę dwa sparingi oraz dwa mecze o stawkę Oliwa będzie miała przewagę wynikającą z większego ogrania.

Typ Redakcji: Oliwa Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Oliwa Team

Matchday #5

Czwartkowe spotkania nie zawiodły chyba nawet najbardziej żądnych wrażeń graczy. Po piątym dniu meczowym sytuacja w tabeli na każdym poziomie rozgrywek robi się bardzo ciekawa. Z 26 drużyn w lidze niepokonanych zostało zaledwie 5 ekip. W ostatnim dniu meczowym doszło do przełamania Mental Blocku. Gdybyśmy mieli wybierać drużynę tygodnia, byłaby to drużyna SV INVICTA, która z meczu na mecz imponuje nam coraz bardziej.

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet 3-0 (21-19; 21-16; 23-21)

Kilkanaście minut przed spotkaniem Trójmiejskiej Strefy Szkód ze Speednetem wywiadu udzielił jeden z zawodników TSSu – Wojtek Ingielewicz. Nie ukrywamy, że gracz ten bardzo nam zaimponował, bowiem nie owijał w bawełnę mówiąc, że idą po trzy punkty. Była to dosyć odważna deklaracja zważywszy na to, że w Speednecie mieli zagrać powracający do drużyny Grzegorz Gnatek czy Niko Domżalski. Pewność Wojtka zaprocentowała, co udowodnił świetną grą na przestrzeni całego meczu zgarniając tytuł MVP. Liderem drużyny Speednet był Grzegorz Gnatek, który ze względu na swój ogromny zasięg był praktycznie nie do zatrzymania. Przy okazji potrafił skutecznie pięciokrotnie zablokować rywala. To jednak nie wystarczyło do tego, aby Speednet wywalczył choćby jeden punkt. Mimo, że sumarycznie najmniej punktów Speednet zdobył w drugiej odsłonie, to paradoksalnie wydawało się, że w tym secie było najbliżej. ‘Różowi’ wygrywali na początku już 9-2, by po chwili roztrwonić całą przewagę i doprowadzić do sytuacji 9-10. Niewiarygodne. W trzecim secie drużyna walczyła do końca, lecz ostatecznie to TSS zdołał wyszarpać rywalowi punkty. Gdybyśmy mieli szukać głębiej to jesteśmy przekonani, że kluczową sprawą była sfera mentalna. W trakcie spotkania w drużynie TSSu doszło do kontuzji dwóch kluczowych graczy, ale Trójmiejscy, niejako nawiązując do szalonych lat dziewięćdziesiątych udowodnili, że są charakternymi chłopakami, którym nie przeszkadza byle dyskomfort. Nie chcielibyśmy być źle zrozumiani, ale wydaje nam się, że w Speednecie brakuje tego, co musi mieć klasowa drużyna – team spirit. Speednet owszem, ma świetnych graczy, ale wydaje nam się, że powinni popracować nad tym, jak stworzyć z tego drużynę. Szczególnie w sferze mentalnej.

Volley Gdańsk – Epo-Project 2-1 (21-23; 25-23; 21-17)

Przed spotkaniem zastanawialiśmy się, czy piękny sen Volley będzie trwał nadal, czy może jednak ktoś będzie w stanie wygrać i przerwać fenomenalną passę żółto-czarnych. Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla Mistrza SL3, który wypracował sobie kilkupunktową przewagę i trzymał rywala na dystans. To zmieniło się mniej więcej w połowie seta, kiedy Czarek Labudda zablokował Przemka Wawera, a następnie rewelacyjny Damian Kolka podkręcił wynik swojej drużyny dwoma asami serwisowymi. W ten sposób to Epo wyszło na minimalne prowadzenie, by później, pod koniec seta, zaczęła się walka na przewagi. Tydzień temu pisaliśmy, że w kluczowych momentach Przemek Wawer nigdy się nie myli. Prawdopodobnie gdybyśmy o tym nie wspominali, kończyłby piłki setowe do pięćdziesiątki. Nasze słowa sprawiły, że w decydującym momencie Przemek zagrał piłkę w siatkę i zdjął maskę kosmity, przy czym okazało się, że mamy do czynienia z jednym z nas – z człowiekiem. Drugą partię Epo zaczęło bardzo mocno. Kiedy na zagrywce stanął Damian Kolka zrobiło się 5-0 dla Epo i Volley musiało poprosić o czas. Gdy na tablicy wyników widniało 7-1 dla Epo, w powietrzu czuć było coś wielkiego. Gdy pod koniec tej partii było 20-17 dla drużyny z Kartuz nie ukrywamy, że byliśmy przekonani o tym, że tym razem Volley przegra. Zapomnieliśmy chyba, że na parkiecie znajdował się będący ostatnio w kapitalnej dyspozycji Adrian Ossowski, który w końcówce seta po prostu ‘zrobił robotę’ i dzięki temu Volley uniknęło pierwszej ligowej porażki. Wyczyn Adriana jest o tyle imponujący, że zaledwie kilka dni wcześniej zrobił to samo w meczu z Prototype Volleyball. Ostatecznie, po wielkich emocjach, seta wygrała drużyna Volley (25-23). Taka sytuacja podcięła skrzydła graczom z Żukowa i w trzecim secie nie byli już w stanie powalczyć o wygraną. Podsumowując – mega emocje.

Omida Team – BES-BLUM Kraken Team 1-2 (21-17; 16-21; 19-21)

W zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy, że kto wie jak potoczyłby się mecz BES-BLUM z Epo-Project, gdyby w składzie znalazło się dwóch etatowych graczy – Bartek Pieper i Paweł Pallach. Teraz już wiemy. Obaj gracze wystąpili w spotkaniu z Omidą Team i walnie przyczynili się do tego, że drużyna BES-BLUM odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie. Tak jak pisaliśmy, już w drugim meczu zaprezentowali formę znacznie lepszą od tej, którą widzieliśmy na inaugurację. Czwartkowy pojedynek był tylko potwierdzeniem zwyżkowej formy. Jeśli chodzi o ‘Logistyków’ to po pierwszym bardzo dobrym, choć pechowo przegranym spotkaniu, byli faworytem starcia z Krakenem. Jakby na potwierdzenie tych słów ‘Zieloni’ zaczęli mocno i po chwili wygrywali 9-4. Późniejszy chwilowy zastój doprowadził co prawda do remisu, ale można zrzucić to na karb braku komunikacji. Gdy ta się poprawiła, Omida znowu odjechała rywalom, tym razem skutecznie. Set zakończył się wynikiem 21-17 i nic nie wskazywało na to, że w kolejnych partiach to BES-BLUM dojdzie do głosu. Drugi set to dobra gra drużyny Ryszarda Nowaka. To, w połączeniu z liczbą błędów po stronie przeciwników, którą można porównać chyba tylko z błędami popełnianymi przy wyjściu z progu przez Roberta Mateję sprawiło, że w setach mieliśmy 1-1. Trzeci set był najbardziej emocjonujący i wyrównany. Dopiero w końcówce Kraken zdołał odjechać i mimo chwilowego przestoju przy piłkach meczowych ostatecznie wygrać do 19. 

Port Gdańsk – Speednet 2 3-0 (21-16; 21-13; 21-8)

Drużyny Portu oraz Speednetu 2 uzupełniły w czwartek listę zespołów, które mają po minimum dwa rozegrane spotkania w drugiej lidze. Faworytem meczu był Port Gdańsk, który ma ambicje włączyć się do walki o podium rozgrywek. W składzie obu drużyn nie doszło do rewolucji w stosunku do poprzednich spotkań, trzon pozostał ten sam. W drużynie ‘Portowców’ po raz pierwszy w tym sezonie zobaczyliśmy Radosława Ługowskiego, który w poprzedniej edycji regularnie bronił barw drużyny z doków. Jeśli chodzi o Speednet to mieliśmy dziś debiut jednego zawodnika. Mowa tu o Mateuszu Chodyna, który pokazał się z bardzo dobrej strony i chyba po jednym spotkaniu można powiedzieć, że niewątpliwie będzie wartością dodaną drużyny. Zastanawiamy się, kiedy w składzie zobaczymy graczy, którzy w poprzednim sezonie bronili barw pierwszoligowej drużyny Speednetu. Wracając do spotkania to zaczęło się ono bardzo dobrze dla drużyny ‘Programistów’, którzy prowadzili przez większość seta, aż do stanu 14-13. Wynik ten dawał nadzieję na to, że Speednet będzie w stanie powalczyć do końca partii. Ostatecznie jednak set zakończył się do 16, na korzyść Portowców. Druga odsłona do pewnego momentu również była wyrównana, a Port zdołał odjechać dopiero w drugiej części. Trzeci set to już dominacja drużyny Arkadiusza Sojko. Ten ostatni dał popis na zagrywce, zdobywając aż sześć asów serwisowych, które powinny dać do myślenia ‘Programistom’. Ostatecznie, set zakończył się wynikiem 21-8 i trzy oczka trafiają do ekipy Portu Gdańskiego.

Mental Block – DNV GL S*M*A*S*H 3-0 (21-9; 21-13; 21-19)

Na meczu przeciwko ‘Mentalistom’ zabrakło między innymi będącego ostatnio w dobrej dyspozycji kapitana – Stanisława Paszkowskiego oraz jednego z liderów – środkowego Mateusza Wiśniewskiego. W składzie pojawił się za to debiutujący w rozgrywkach Cyprian Szymko, czy powracający po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją – Bartek Głass. W zapowiedziach przed spotkaniem, jako faworyta wskazaliśmy drużynę DNV i już pierwsze piłki w meczu pokazały, jak bardzo się myliliśmy. Początek meczu to bardzo dobra zagrywka ‘Niebieskich’ i sporo błędów drużyny z ulicy Łużyckiej, co sprawiło, że Mental prowadził już 10-2. W kolejnej części seta Mental utrzymywał sporą przewagę wypracowaną na początku i nie dał sobie zrobić krzywdy, ostatecznie wygrywając do 9. Drugi set był bardzo podobny do tego pierwszego, przy czym DNV zdołało uzyskać kilka punktów więcej. Set zakończył się do 13 i stało się faktem, że Mental Block wygrał pierwszy mecz w sezonie. To nie wystarczyło jednak ‘Niebieskim’, którzy postanowili wykorzystać gorszy dzień rywala i postarać się o komplet punktów. Aby tak się stało, drużyna musiała utrzymać koncentrację do końca. Niestety, często bywa tak, że jak drużyna wygrywa pewnie pierwsze dwa sety, to myślami jest już przy tym, jakie składniki położyć nazajutrz w pracy na kanapki. Niestety dla nich, w tym przypadku też tak było i ich koncentracja opadła szybciej niż ciasto po zbyt wczesnym wyjęciu go z piekarnika. ‘Niebiescy’ popełniali sporo błędów, w efekcie czego ich plan prawie spalił na panewce. Ostatecznie, po bardzo długiej akcji w końcówce, ‘Mentalistom’ udało się wygrać seta i cały mecz 3-0. W trakcie spotkania oraz po nim na twarzach Mentala gościły uśmiechy. Pewna wygrana doda im skrzydeł i pozwoli na spokojne oczekiwanie kolejnego meczu. Z kolei DNV, po udanym początku notuje drugą porażkę z rzędu i w perspektywie mają przed sobą kolejny trudny mecz.

Letni Gdańsk – SV INVICTA 1-2 (24-22; 12-21; 21-23)

Lubimy takie metamorfozy. Patrząc w ostatnim czasie na drużynę INVICTY nie możemy wyzbyć się analogii do sytuacji, w której kiepski uczeń podstawówki i zarazem największy urwis, po przejściu do liceum staje się całkowicie innym gościem. Tym, który przepuszcza kobiety w drzwiach, kłania się nauczycielom, a w wolnych chwilach czyta Tołstoja. Wracając na parkiet SL3 to po słabym początku już w drugim swoim meczu INVICTA zaprezentowała dobrą siatkówkę. Zastanawialiśmy się, jak będą wyglądali na tle bardzo mocnych na papierze graczy Letniego Gdańska. Debiutanci przybyli na halę na długo przed rozpoczęciem meczu. Była to dla nich okazja do spotkania po dłuższym okresie i porozmawiania trochę o pomyśle na najbliższe spotkanie. Na sam mecz wyszli, jak to debiutująca drużyna – trochę spięci, ale z czasem rozkręcali się coraz bardziej. Pod koniec pierwszej partii doszło do gry na przewagi, po której Letni Gdańsk sięgnął po pierwszy historyczny punkt w SL3. Set numer jeden był naprawdę szalony i wyrównany, a o jego wyniku – cytując klasyka – ‘zadecydowały detale’. To bardzo podrażniło sportowe ambicje graczy Sławomira Cichosza, którzy zdemolowali ‘Letników’ w drugiej odsłonie do 12. To, co najciekawsze, zostawiamy jednak na koniec. Przebieg trzeciego seta wymyka się z ram logicznego ciągu zdarzeń. Letni pod koniec prowadził kilkoma punktami i byliśmy przekonani, że zdołają dołożyć dwa oczka by ostatecznie zakończyć mecz. Wtedy, po jednej z udanych akcji INVICTA uznała, że nic straconego i zaczęli szaloną gonitwę, która zakończyła się dla nich szczęśliwie. Uważamy, że Letni ułatwił to swoim przeciwnikom brakiem zgrania i doświadczenia. INVICTA z kolei, dołącza do drużyn, przed którymi inne zespoły muszą czuć respekt.

Zapowiedź – MATCHDAY #5

Czwartkowe spotkania to nie lada gratka dla miłośników amatorskiej siatkówki. Na rozkładzie mamy trzy świetnie zapowiadające się mecze w pierwszej lidze. Ponadto, układ par spowoduje, że liczba drużyn, które do tej pory nie odniosły żadnego zwycięstwa zmniejszy się o minimum dwie ekipy. Szansę na przełamanie będą miały bowiem zespoły TSS, Speednet, Speednet 2 oraz Port Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Trójmiejska Strefa Szkód – Speednet

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Obie drużyny z pewnością nie tak wyobrażały sobie początek sezonu. Mimo, że w typowaniu przedmeczowym wskazywaliśmy ich w pierwszych spotkaniach jako faworyta, to drużyny zawiodły i przegrały. Gdybyśmy mieli porównywać, która z nich wypadła lepiej to mimo wszystko uznaliśmy, że to Trójmiejska Strefa Szkód w przegranym spotkaniu zaprezentowała lepszą siatkówkę. ‘Niebiescy’ wygrali pierwszego seta z Epo-Project i dopiero z biegiem czasu gaśli w oczach, by ostatecznie przegrać spotkanie w stosunku 2-1. W przypadku Speednetu mimo, że wynik podobnie jak w przypadku TSS-u wyniósł 2-1 to jednak gra była zgoła inna. Nie ukrywamy, że spodziewaliśmy się po ‘Różowych’ znacznie więcej, a niestety tak to już jest, że im większe oczekiwania tym boleśniejszy upadek. Patrząc na poprzedni sezon uznaliśmy, że w tym Speednet powalczy o podium, a kto wie, może i o mistrzostwo. Mecz ze Strażakami pokazał jednak, że na formę musimy jeszcze trochę poczekać. Zastanawiamy się czy tydzień w sporcie to dużo? Czy przez tak krótki czas drużyna jest w stanie poprawić tyle szwankujących elementów? O to będzie bardzo trudno. Gdy dodamy do tego fakt, że Trójmiejska Strefa Szkód zorganizowała sobie w ostatnim czasie treningi na sali to wyłania nam się delikatny faworyt spotkania.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Volley Gdańsk – Epo-Project

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Nie opadł jeszcze kurz po wtorkowych spotkaniach, a obie drużyny muszą się już przygotowywać do kolejnego meczu. Początek w wykonaniu obu zespołów był udany. Sumarycznie Volley i Epo rozegrały w tym sezonie cztery spotkania i ani razu nie zaznały smaku porażki. Patrząc na sytuację w tabeli to wyżej znajduje się drużyna Volley Gdańsk, która za jedną wygraną zgarnęła komplet punktów. Epo, jeśli wygrywało, musiało dzielić się zdobyczą ze swoimi przeciwnikami. Co ciekawe, na przestrzeni trzech sezonów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta Volley grało już z prawie każdą drużyną w pierwszej lidze. Wyjątkiem jest tutaj właśnie drużyna z Żukowa. Ponadto, gdyby Volley chciał się przygotować w jakiś sposób do spotkania, byłoby to o tyle uciążliwe, że nikt tak naprawdę nie wie jakim składem wystąpią ‘Zieloni’. Ci, podobnie zresztą jak Volley Gdańsk, mają w drużynie bardzo wielu zawodników i rotacja jest tam tak samo zaskakująca jak obecność pisuaru w męskiej toalecie.  Faworytem spotkania jest obecny mistrz – Volley Gdańsk, choć wtorkowe spotkanie przeciwko Prototype pokazało, że ligowych rywali nie można lekceważyć. Na tym poziomie wszystko może się wydarzyć. Czy w najbliższym spotkaniu również nie zabraknie emocji? Czy Epo ma szansę napisać historię i być pierwszą drużyną w blisko trzydziestu spotkaniach, która zdoła pokonać Volley?

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Omida Team – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Kolejnym tego dnia spotkaniem pierwszoligowym na boisku numer trzy będzie rywalizacja pomiędzy drużynami Omida Team a BES-BLUM Kraken. Popularna jedynka nie leży chyba czwartkowym rywalom, bowiem ich procent wygranych meczów na tym parkiecie w obecnym sezonie wynosi okrągłe zero. Na szczęście dla przesądnych graczy obu drużyn, kolejne spotkanie odbędzie się na boisku numer trzy. W najbliższym spotkaniu jako faworyta wskazujemy beniaminka pierwszej ligi – Omida Team, która w pierwszym spotkaniu uległa Volley Gdańsk. Mimo, że zespół Konrada Gawrewicza przegrał, wielu obserwatorów uznało, że ‘Zieloni’ będą się liczyć w walce o podium. Aby tak się stało drużyna ‘Logistyków’ powinna zakasać rękawy i wygrać najbliższe spotkanie. O to nie będzie jednak łatwo, bo mimo że BES-BLUM Kraken przegrał jak do tej pory dwa spotkania, to gołym okiem widać było różnicę na korzyść w drugim meczu, względem tego pierwszego. Jesteśmy przekonani, że forma drużyny będzie cały czas zwyżkować. Kto wie jak potoczyłby się mecz przeciwko Epo-Project gdyby nie fakt, że zespół wystąpił bez libero, a w ich składzie próżno było szukać etatowych graczy (Bartłomiej Pieper oraz Paweł Pallach). Powrót tej dwójki niewątpliwie podniesie poziom drużyny oraz pozwoli na bardziej kombinacyjną grę.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Port Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Na koniec drugiego tygodnia rozgrywek tylko dwie drużyny w trzeciej lidze mają po jednym spotkaniu na koncie. Mowa tu oczywiście o drużynach Portu Gdańskiego oraz Speednetu 2. Na inaugruację obie ekipy zaznały goryczy porażki z debiutantami w SL3. Port uległ Craftvenie 2-1, natomiast Speednet 2 przegrał z ekipą Chilli Amigos w stosunku 3-0. Czwartkowy mecz będzie historycznie drugą bezpośrednią rywalizacją. O spotkaniu z października 2019 r. Speednet 2 chciałby bez wątpienia jak najszybciej zapomnieć. Było to bodaj ich najgorsze spotkanie w całym sezonie. Portowcy nie pozostawili złudzeń, która drużyna była w owym czasie lepsza. Wygrali pewnie 3-0, z czego w ostatnim secie pozwolili ‘Różowym’ na zdobycie zaledwie czterech punktów. Po ponad półrocznej przerwie drużyna z doków nadal jest faworytem rywalizacji. Wierzymy jednak, że ekipa ‘Programistów’ tym razem skóry łatwo nie sprzeda i będą rywalem, który będzie w stanie zagrozić ‘Granatowym’. Aby tak się stało, drużyna powinna skupić się na próbie powstrzymania Piotra Baja. Nie wszyscy wiedzą, ale Piotr jest najlepiej punktującym graczem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jego 214 punktów jest doskonałą wizytówką, z jak wartościowym graczem mamy do czynienia.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Letni Gdańsk – SV INVICTA

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Koniec maja to zazwyczaj okres, w którym do Trójmiasta tłumnie zjeżdżają letnicy. Nie inaczej jest z drużyną Letni Gdańsk, która dopiero w czwartkowy wieczór rozegra swoje pierwsze spotkanie. Przeciwnikiem będzie drużyna SV INVICTA, która jest już po dwóch meczach. Na inaugurację przegrali z DNV GL S*M*A*S*H, aby w następnym meczu rozbić drużynę Oliwa Team, wygrywając pewnie 3-0. Co wiemy o ekipie Letni Gdańsk, w której kapitanem jest Michał Mysłek? Zawodnicy tej drużyny to pracownicy jednej firmy, których połączył ten piękny sport. Zaczęło się od pracowniczych turniejów w plażówkę, by następnie przenieść się do hali i w końcu powstał pomysł dołączenia do ligi. W ostatnim wywiadzie Katarzyna Wojewódzka z drużyny Mental Block wyraziła przekonanie, że Letni Gdańsk będzie jednym z faworytów ligi, choć z tego co wiemy, w związku z epidemią ze składu wypadło kilku wartościowych graczy. Zastanawiamy się, jak drużyna poradzi sobie ze stresem związanym z debiutem. Jeśli chodzi o ich rywali – SV INVICTĘ to w tym aspekcie wypadli kiepsko. Dopiero w drugim spotkaniu rozwinęli skrzydła i pokazali naprawdę duże możliwości. Czy w spotkaniu z ‘Letnikami’ zaprezentują formę taką jak w debiucie czy może to co najgorsze jest już za nimi i będą ekipą, która wygląda z meczu na mecz coraz lepiej?

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): SV INVICTA

Mental Block – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Gdyby mecz miał się odbyć kilka miesięcy temu, nie mielibyśmy wątpliwości wskazując faworyta. Realia dziś są zupełnie inne od tych, które mieliśmy na początku poprzedniego sezonu, kiedy to Mental Block rozbił drużynę S*M*A*S*H 3-0 i w trakcie całego meczu stracili zaledwie dwadzieścia pięć małych punktów. To już jednak przeszłość. Od września różnice pomiędzy drużynami zatarły się tak mocno, że ciężko nam przewidzieć wynik czwartkowej rywalizacji. W lepszych nastrojach do spotkania podejdzie jednak drużyna Stanisława Paszkowskiego – DNV GL, która wygrała na inaugurację z drużyną INVICTY. Wynik ten jest bardziej imponujący w momencie, kiedy spojrzymy na dalsze losy tej drużyny (wygrana z Oliwa Team w stosunku 3-0). Kolejnym spotkaniem drużyny DNV był mecz przeciwko Zmieszanym i porażka w stosunku 0-3. Nie oszukujmy się jednak. Przegrana z tą ekipą to żaden wstyd, bowiem zespół Edyty Woźny to drugoligowa potęga. Jeśli chodzi o Mental Block to nie da się nie zauważyć, że drużyna jest w sporym dołku. Na dwa dotychczas rozegrane spotkania oba przegrali, nie zdobywając przy tym choćby punktu. Oczywiste jest, że nie sposób przyrównywać do siebie różnych spotkań, ale dla próby wyciągnięcia jakichś wniosków, wzięliśmy pod lupę poprzednie mecze:

– Mental Block – Oliwa Team 0-3

– SV INVICTA – OLIWA TEAM 3-0

– SV INVICTA – DNV GL S*M*A*S*H 1-2

– Mental Block – DNV GL S*M*A*S*H – ?

Patrząc na powyższe wyniki, faworytem zdaje się być ekipa DNV. Z drugiej strony, gdyby logika zawsze wygrywała, ten sport nie byłby tak ciekawy. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Matchday #4

Za nami kolejny, bardzo ciekawy dzień rozgrywek. W elicie spory niedosyt mimo wygranej ze Strażakami czują gracze Prototype Volleyball, którzy byli bliscy zdobycia punktów również w meczu z Volley Gdańsk. W drugiej lidze pierwsze zwycięstwo zanotowała drużyna Oliwa Team. W trzeciej, po zaledwie czterech dniach meczowych, tylko jedna drużyna nie zaznała goryczy porażki i na chwilę obecną walka w tej klasie rozgrywkowej wydaje się najbardziej emocjonująca. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowych spotkań.

Oliwa Team – Mental Block 3-0 (21-18; 21-10; 21-13)

Wtorkowe spotkanie było dla obu drużyn szansą na wyjście z dołka. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach, obie ekipy przegrały pierwsze mecze i nie pozostawiły po sobie najlepszego wrażenia. Tym razem miało być inaczej, wtorkowi rywale podeszli do spotkania ze zresetowaną głową i chęcią zgarnięcia kompletu punktów. W szeregach Oliwy zameldował się libero – Łukasz Wilamowski, który w znaczący sposób poprawił przyjęcie w drużynie. To z kolei spowodowało, że zespół mógł sobie pozwolić na więcej gry kombinacyjnej. Gdy dorzucimy do tego dobrą zagrywkę, którą Oliwa odrzuciła od siatki swoich przeciwników oraz fakt, że z drużyny zszedł już stres związany z debiutem to mieliśmy gotową receptę na sukces. Tak też się stało. Oliwa wygrywa pierwsze spotkanie w lidze i znacznie poprawia swoje humory oraz pozycję w ligowej tabeli. Jeśli chodzi o drużynę ‘Mentalistów’ to zawodnicy tej drużyny są jak niedźwiedź, który nie kwapi się zbytnio do przebudzenia po zimowym śnie. Drugi mecz, druga porażka, drugi raz bez choćby punktu. Kolejne spotkanie Mental rozegra przeciwko drużynie DNV GL S*M*A*S*H, z którą w poprzednim sezonie gładko wygrał. Następnie czeka ich mecz z ekipą AXIS, która ma na koncie już dwie porażki. Mentaliści, kiedy jak nie teraz?

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (13-21; 21-9; 21-18)

Spotkanie Transformersów z Mundurowymi można podzielić na trzy różne części. Każdy set to całkiem inna historia, która po złożeniu w całość nie trzyma się kupy. W pierwszej odsłonie zobaczyliśmy to, co najlepsze w Straży Pożarnej. Swoją grą nawiązali do pierwszego sezonu, w którym przez długi czas uchodzili za jednego z faworytów. W partii tej bardzo dobrze na rozegraniu sprawował się Michał Mańkowski, który zaprezentował szereg kombinacyjnych i efektywnych rozwiązań. O ile pierwsza część tego seta była w miarę wyrównana, to w dalszej części Strażacy włączyli drugi bieg i odjechali swoim przeciwnikom. Ostatecznie wygrali seta do 13 i wydawać by się mogło, że do końca spotkania będą stroną dominującą. Stało się całkowicie inaczej. W drugim secie to PROtotype doszedł do głosu i przez całą odsłonę dominowali nad swoim rywalem. Bardzo dobrą partię w przyjęciu rozegrał Mateusz Bednarek, który świetnie wkomponował się w drużynę podnosząc jej jakość. Na uwagę zasługuje też występ Tomka Nurzyńskiego, dla którego był to pierwszy tytuł MVP w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wywalczył go sobie bardzo dobrą grą w bloku, dokładając do tego kilka punktów po atakach z środka. Wracając do spotkania to najlepszą odsłonę zobaczyliśmy dopiero na koniec meczu. W trzeciej partii obie drużyny pokazały swoją najlepszą formę, co sprawiło, że w końcu doczekaliśmy się prawdziwych emocji. Po bardzo wyrównanej walce, seta i co za tym idzie – całe spotkanie wygrała drużyna PROtotype Volleyball, dopisując do swojego konta kolejne dwa oczka. Plan minimum na wtorkowy wieczór został zatem wykonany.

Range Soft VT – DCT Gdańsk 3-0 (21-13; 21-16; 21-19)

Starcie pomiędzy Range Soft VT a DCT Gdańsk anonsowane było przez nas jako pojedynek dwóch niepokonanych jak do tej pory drużyn. Obie ekipy przystępowały do spotkania numer dwa w lidze i stało się jasne, że passa zwycięstw którejś z drużyn zakończy się tego wieczoru. Lepiej w mecz weszli żółto-czarni. Zdołali oni wypracować kilkupunktową przewagę, którą udało im się utrzymać do końca. Set zakończył się wynikiem 21-13 i zastanawialiśmy się, czy DCT jest w stanie nawiązać w spotkaniu walkę. Druga odsłona była dla graczy z ulicy Kontenerowej dużo lepsza. Mimo, że set zaczął się dla nich koszmarnie (0-4), to z czasem ‘Kontenerowcy’ potrafili nawiązać walkę, efektem której na tablicy wyników widniał wynik 12-13 dla Range, a następnie remis 16-16. Ostatecznie, to drużynie Mykoli Kisa udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i cieszyć się z wygranej drugiego seta. Widoczna była w tym duża pomoc Yuriya Potiekhina, który we wtorkowy wieczór był zdecydowanym liderem swojej drużyny i najlepszym graczem meczu. Trzeci set to typowa gra błędów. Gracze obu drużyn popełniali ich bardzo wiele, a o wyniku końcowym zadecydowało to, że Range Soft popełniło ich jednak trochę mniej, wskutek czego na swoim koncie zainkasowali trzy oczka.

Craftvena – Allsix by Decathlon 0-3 (12-21; 12-21; 17-21)

Gdy po poniedziałkowym wieczorze stało się jasne, że z powodu kontuzji stawu skokowego na dłuższy czas wypadł z gry jeden z liderów Allsix by Decathlon (Dawid Zdzuj) uznaliśmy, że drużynę Rafała Liszewskiego czeka spore wyzwanie. Gdy zobaczyliśmy, że ‘Biali’ rozgrzewali się przed meczem w pięciu graczy uznaliśmy, że problem jest poważny. Wreszcie, gdy zobaczyliśmy jak jeden z pięciu graczy potrzebuje zamrażacza, ponieważ będzie grał z kontuzją uznaliśmy, że do pełni nieszczęścia brakuje tylko tego, aby któryś z graczy został wykluczony z gry z powodu zbyt wysokiej temperatury. Tak się jednak nie stało i ku naszemu zdumieniu Allsix rozpoczął mecz bardzo dobrze i każda kolejna piłka udowadniała nam, że ‘Biali’ grają w meczu o pełną pulę. W pierwszym secie Craftvena miała problemy z przyjęciem, a Decathlon potrafił to wykorzystać i wygrać do 12. Drugi set to początkowo wyrównana gra (5-5), po której gracze Decathlonu ponownie odskoczyli od rywala i nie pozwolili swoim przeciwnikom rozwinąć skrzydeł. To, co udało się ‘Białym’, nie udało się ‘Czarnym’, którzy nie znaleźli sposobu na zatrzymanie kapitalnie dysponowanego Aleksandra Bochana. Zawodnik ten zdaje się rozkręcać z meczu na mecz. Ostatecznie drugi set padł łupem Decathlonu i drużyny mogły przystąpić do ostatniej partii. Trzeci set był najbardziej wyrównany, jednak ponownie górą byli gracze ze sklepów sportowych. Wygrana 3-0 przy wspomnianych wcześniej okolicznościach jest świetnym prognostykiem przed kolejnymi spotkaniami. Jeśli chodzi o Craftvenę, drużyna musi się zmierzyć z goryczą porażki i szybko zresetować głowy przed kolejnym wyzwaniem.

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk 0-3 (21-23; 21-23; 14-21)

Do spotkania przeciwko Volley Gdańsk drużyna Prototype przystępowała z dwoma wygranymi na koncie. Tydzień wcześniej w bardzo dobrym stylu pokonali BES-BLUM Kraken Team, a kilkadziesiąt minut wcześniej odnieśli zwycięstwo nad Strażą Pożarną. Planem minimum na wtorkowy wieczór było zdobycie dwóch punktów i udało się to zrealizować już po pierwszym spotkaniu. Nie oznacza to bynajmniej, że ‘Transformersi’ złożyli broń i zamierzali statystować w meczu przeciwko dwukrotnemu mistrzowi SL3. W pierwszym secie postawili swoim przeciwnikom bardzo trudne warunki. Partia ta była bardzo wyrównana, lecz pod koniec seta to drużyna Tomka Nurzyńskiego stanęła przed ogromną szansą na wygranie tej odsłony. Widmo utraty punktu sprawiło, że na parkiet wszedł Przemysław Wawer, jednak w rolę pierwszoplanowej postaci wcielił się najbardziej doświadczony gracz w ekipie Volley Gdańsk – Adrian Ossowski. W kluczowym momencie zablokował jednego z przeciwników, a następnie atakiem po skosie zakończył seta i gracze Volley cieszyli się ze zdobycia punktu. Drugi set to niemal kopia tego pierwszego. Początek był bardzo wyrównany (5-5), lecz później dzięki dwóm z rzędu atakom Markusa, gracze Prototype wyszli na minimalne prowadzenie, które utrzymywało się do końcówki. W pewnym momencie było już 18-16 dla Prototype Volleyball i wydawało się, że tym razem może się udać. Kolejna stykowa końcówka i kolejna piłka setowa niewykorzystana przez ‘Transformersów’. Ostatecznie, Volley udało się i tym razem. W końcówce seta swoją robotę wykonał MVP tego spotkania – Kuba Firszt. Volley, identycznie jak w pierwszym secie wygrał 23-21 i uważamy, że Prototype zabrakło nie tyle szczęścia co doświadczenia. Myślimy, że z czasem w takich stykowych sytuacjach będą w stanie zachować zimną krew i wygrać. Ostatnia partia była już bez historii. Gracze Volley na początku wypracowali sobie przewagę, której nie wypuścili do samego końca i trzy punkty trafiają na ich konto. Mimo wszystko, chyba sami nie spodziewali się tak trudnej i krętej drogi do tego celu.

AXIS –Team Spontan 1-2 (18-21; 12-21; 21-19)

Nie pomyliliśmy się pisząc zapowiedzi. Team Spontan nawiązał w spotkaniu do swoich korzeni. Po raz kolejny dzieli się punktami ze swoim rywalem. W protokole przedmeczowym zabrakło etatowych graczy obu drużyn. Po stronie AXIS nie było kapitana drużyny – Dariusza Suchwałko, natomiast w drużynie Team Spontan zabrakło Kuby Kozłowskiego czy Tomka Bedlińskiego. Początek meczu zaczął się bardzo nerwowo dla drużyny AXIS. Kilka błędów własnych sprawiło, że Spontan wyszedł na prowadzenie 8-2 i kontrolował przebieg gry przez większość seta. Gdy było już 14-7, w szeregi ‘Spontanicznych’ wdarła się niefrasobliwość, w efekcie czego ‘Czerwoni’ szybko zredukowali stratę i nawiązali kontakt z rywalem. Pod koniec seta, po bardzo długiej wymianie zakończonej obronioną piłką setową, wydawało nam się, że AXIS może pójść za ciosem i powalczyć nawet o wygraną tej partii. Niestety dla nich, Spontan wziął się w garść i ostatecznie wygrał do 18. W drugim secie ‘Spontanicznym’ udało się to, czego nie dało rady zrobić w pierwszym. Początkowo wypracowana przewaga była konsekwentnie powiększana, w efekcie czego Spontan wygrał do 12. W tej partii AXIS nie nawiązał walki i widać było, że brakuje im jeszcze trochę zgrania. Po jednym z nieporozumień piłka spadła pomiędzy dwóch graczy. Aby osiągnąć dobry wynik i wyeliminować takie błędy, AXIS musi popracować nad komunikacją. W trzecim secie ‘Czerwoni’ zaczęli w końcu grać na miarę swoich możliwości i świetnie wykorzystali gorszą dyspozycję drużyny Piotra Raczyńskiego. W secie tym zagrał Łukasz Wojdak i mimo, że Spontan próbował gonić przespaną końcówkę, to sztuka ta im się ostatecznie nie udała. Podsumowując, można powiedzieć, że wynik 1-2 nie zadowala absolutnie nikogo. Spontan miał ambicje na trzy oczka. AXIS z kolei przegrywa trzecie spotkanie z rzędu. Na dziewięć możliwych punktów zdobyli zaledwie jeden.

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Przed nami kolejny dzień rozgrywek, w którym dojdzie do sześciu spotkań. Podobnie jak poprzednio, przygotowaliśmy po dwa spotkania w każdej klasie rozgrywkowej. Najciekawszym wydarzeniem zdaje się być pojedynek pomiędzy Prototype Volleyball a Strażą Pożarną Gdańsk. W drugiej lidze przełamać złą passę postarają się trzy drużyny – Mental Block, Oliwa Team oraz AXIS. W trzeciej lidze najbardziej interesująco zapowiada się pojedynek niepokonanej Craftveny z mającą duże ambicje ekipą Allsix by Decathlon.

Range Soft VT – DCT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Spotkanie dwóch drużyn, które na inaugurację wygrały w stosunku 2-1. Przed tygodniem nasi stranieri wygrali z Allsix by Decathlon, natomiast w poniedziałkowy wieczór, po wyrównanym spotkaniu, DCT Gdańsk zdołało pokonać Wirtualną Polskę. Przed dzisiejszą rywalizacją największym znakiem zapytania jest to, na jaki skład postawi kapitan drużyny – Mykola Kis. Tak jak wcześniej wspominaliśmy, drużyna liczy sporo zawodników na podobnym poziomie, więc w trakcie sezonu możemy spodziewać się sporych rotacji w składzie. Jeśli chodzi o DCT Gdańsk to można powiedzieć, że do obecnego sezonu zgłosili się jako jedna z ostatnich drużyn z całej ligowej stawki. Nie oznacza to bynajmniej, że przystąpili do sezonu nieprzygotowani. Odnosimy wrażenie, że małymi krokami robią ciągle progres i z meczu na mecz ich gra wygląda coraz lepiej. Jesteśmy również przekonani, że gdyby istniał wehikuł czasu i gracze z ulicy Kontenerowej w cudowny sposób przenieśliby się do sezonu Wiosna’19, to w sposób przekonujący wygraliby z sobą samym. Na to nie ma jednak co liczyć. Stephen Hawking stwierdził, że wehikuł czasu nigdy nie powstanie, bo gdyby było inaczej już dawno spotkalibyśmy kogoś z przyszłości. My jednak spróbujemy przenieść się w przyszłość, w której faworytem zdaje się być drużyna Range Soft VT.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Oliwa Team – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Idealny mecz na przełamanie dla obu drużyn. Inaugurację sezonu Wiosna’20 ekipy z pewnością chciałyby wymazać z pamięci. Mimo, że to jak wybór między ciepłym piwem a zimną kawą, to można dostrzec, że w minimalnie lepszej sytuacji jest drużyna Mental Block, u której porażka z Team Spontan była poniekąd wkalkulowana w rachunek zysków i strat. Przypadek Oliwa Team przypominał raczej akcję Ice bucket challenge, w której wiele osób w szczytnym celu wylewało sobie na głowę kubeł lodowatej wody. Celowo napisaliśmy, że to tylko przypominało tę akcję, ponieważ w przypadku Oliwy nie było żadnego szczytnego celu. Oliwa przegrała i przypuszczamy, że w nocy z poniedziałku na wtorek szybko nie zasnęli. Mental Block miał dłuższą okazję do podreperowania sfery mentalnej i kto jak kto, ale oni powinni sobie z tym aspektem poradzić. Co ciekawe, poza sferą psychiczną, Mental Block w momencie kiedy ich rywale dostawali lekcję siatkówki od INVICTY, spokojnie przygotowywał się do wtorkowego spotkania. Na każdy poniedziałek mają bowiem zaplanowaną jednostkę treningową, co w obecnych czasach taką oczywistością nie jest. Czy niebiescy zdołają włożyć rozżarzony pręt w otwartą ranę, którą zadali Oliwie gracze Invicty?

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Oliwa Team

Craftvena – Allsix by Decathlon

Godz.:20:00, boisko nr 1

Mimo, że Craftvena wygrała w lidze dwukrotnie, a Allsix zaledwie raz, to na koncie mają uzbieraną taką samą liczbę punktów. Wpływ na to ma fakt, że gracze Bartka Zakrzewskiego dwukrotnie oddawali punkt przeciwnikom, podczas gdy Decathlon wygrał w stosunku 3-0, a w przegranym meczu zdołał urwać jeden punkt. To wszystko po najbliższym meczu może się okazać nieważne. Nie ukrywamy, że mielibyśmy spory problem ze wskazaniem faworyta, gdyby nie fakt, że jeden z liderów Allsix doznał koszmarnej kontuzji stawu skokowego i chyba tylko cud mógłby sprawić, że Dawida Zdzuja zobaczymy we wtorkowy wieczór na parkietach SL3. Jako ‘Redakcja’ twardo stąpamy jednak po ziemi i życzymy Dawidowi żeby zdążył zagrać do końca obecnego sezonu. Czy graczom Rafała Liszewskiego uda się załatać tę wyrwę? O to będzie bardzo ciężko, bowiem Dawid w dwóch pierwszych meczach imponował swoją grą. Z drugiej strony, jeśli da się wstawić brakującą jedynkę, to można też wstawić kolejnego gracza do drużyny. Jakby nie patrzeć, spotkanie przeciwko liderowi będzie zadaniem dosyć trudnym, z którym nie poradzili sobie ligowi wyjadacze – Wirtualna Polska czy Port Gdańsk. Czy uda się to Decathlonowi? Małą podpowiedzią dla graczy tej drużyny będą bez wątpienia skróty ich spotkań. Jak do tej pory w ‘Czarnych’ swoje umiejętności zaprezentowało ośmiu graczy, co jest jednak sporym ułatwieniem dla osób, które chciałyby się pobawić w analityków. Której drużynie uda się zostać samotnym liderem po końcowym gwizdku sędziego?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

O poprzednich rywalizacjach tych drużyn powiedzieliśmy już niemal wszystko. Mecz z 25 września 2019 r. był spotkaniem, które bez wątpienia przejdzie do historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Tego come backu Strażaków nie da się po prostu zapomnieć. Do kolejnej rywalizacji doszło 5 listopada 2019 r. i tym razem górą byli zawodnicy Prototype Volleyball. Stan rywalizacji po dwóch spotkaniach to 1-1. Jeśli zejdziemy niżej to okaże się, że w setach również jest remis 3-3, a patrząc na małe punkty delikatną przewagę mają gracze Tomasza Nurzyńskiego (119-117). Te dwa punkciki idealnie obrazują jak wyrównany poziom prezentowały historycznie dwie drużyny. Zastanawiamy się, która z ekip wspięła się na kolejny szczebel i najbliższe spotkanie z pewnością da nam odpowiedź na tę nurtującą nas kwestię. Oba teamy zaczęły sezon od niespodzianek wygrywając z faworyzowanymi drużynami. Prototype z BES-BLUM, natomiast Straż Pożarna ze Speednetem. Oznacza to, że dla jednej z ekip wtorkowa potyczka będzie już drugim wygranym spotkaniem z rzędu i nos podpowiada nam, że takim scenariuszem obie drużyny nie pogardziłyby przed rozpoczęciem sezonu. Mimo, że to początek wiosennych rywalizacji, wygrana w meczu numer dwa, dałaby zwycięzcom pewne poczucie bezpieczeństwa, którego tak mocno brakowało w poprzedniej edycji.

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

AXIS – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Wydaje nam się, że w ostatnim czasie nie jesteśmy ulubieńcami graczy AXIS. Na początek, w terminarzu przygotowaliśmy im zestaw trzech drużyn, które z pewnością powalczą o podium rozgrywek (Zmieszani, AVOCADO friends oraz Team Spontan). Z drugiej strony, w późniejszym okresie, gdy inne ekipy będą mierzyć się z ligowymi potęgami, graczy z ulicy Kartuskiej czeka teoretycznie łatwiejszy terminarz. O pierwszą wygraną we wtorkowy wieczór, będzie naprawdę ciężko. Spontan, po delikatnie ujmując średnim początku, w kolejnym spotkaniu zaprezentował formę, która może budzić uznanie wśród innych ligowców. Aby kontynuować swój sen o wygranej w lidze powinni dziś powalczyć o komplet punktów. Z drugiej strony, Spontaniczni są drużyną, która słynie z tego, że bardzo często w ich spotkaniach dochodzi do podziału punktów i absolutnie nie zdziwilibyśmy się, gdyby podobnie było i tym razem. Uważamy, że przed nimi ciężkie zadanie. Mimo, że na papierze są faworytem, to bez wątpienia drużyna AXIS będzie chciała sobie odbić niepowodzenie z dwóch pierwszych spotkań. Kwestia ambicji to jedno, pytanie czy umiejętności na to pozwolą?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Drużyna Prototype Volleyball będzie pierwszą ekipą ze wszystkich trzech lig, która rozegra dwa spotkania jednego dnia. Po meczu ze Strażą Pożarną przystąpią do teoretycznie trudniejszego zadania. Czekać na nich będzie bowiem dwukrotny Mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Volley Gdańsk. ‘Żółto-czarni’ w ostatnim meczu z Omidą odnieśli 28 zwycięstwo z rzędu i wydaje się, że wynik ten nie zostanie w najbliższym czasie pobity. Spotkanie przeciwko ‘Transformersom’ będzie dla nich kolejną okazją do śrubowania swojego wyniku. Jest on na tyle imponujący, że od pewnego czasu ‘pompujemy balonik’, przypominając o rekordzie, co może powodować, że drużyna gra pod większą presją. W ostatnim spotkaniu rozegranym z Omidą było naprawdę blisko tego, aby świetna passa została przerwana. Czy tym razem może być podobnie? A może Prototype wprawi w zdumienie wszystkich obserwatorów ligi i wygra spotkanie? Skoro ostatnio potrafili sprawić niespodziankę i w sposób przekonujący wygrać z BES-BLUM Kraken Team to może pójdą o krok dalej i pokonają mistrza? W poprzednim sezonie, 14 października 2019 r., zdołali urwać Volley seta, co przecież takim łatwym zadaniem nie jest. W październikowym spotkaniu dobrą partię rozegrali główni aktorzy, którzy w pierwszej kolejce otrzymali nagrodę MVP – środkowy Karol Grajewski (Prototype Volleyball) oraz Przemysław Wawer (Volley Gdańsk). Czy najlepszy blokujący poprzedniego sezonu oraz lider tej klasyfikacji w obecnym zdoła powstrzymać najlepszego zawodnika poprzedniej edycji? Pojedynek tych indywidualności zapowiada się wybornie.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk