Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #29

Za nami ostatni dzień meczowy w ósmym tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór złą passę przełamała ekipa Inter Marine Masters, która niespodziewanie ograła Fuxa Pępowo. Niespodziankami okazały się również wygrane DHP Oliwy oraz Złomowca Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Kraken Team 1-2 (21-19; 16-21; 13-21)

Nosił wilk razy kilka – ponieśli i wilka. Prawdę mówiąc, takiego obrotu spraw się nie spodziewaliśmy. Po tym, jak ‘Wilki’ wskoczyli w ostatnim czasie na bardzo wysoką formę, uznaliśmy, że to oni będą faworytem starcia. W naszym przekonaniu utwierdzał nas fakt, że na czwartkowy mecz team Roberta Skwiercza stawił się gołą szóstką. Początek spotkania należał do ‘Watahy’, która po punktach Tomasza Głębockiego wysunęła się na prowadzenie 11-6. Z czasem team Karola Ciechanowicza miał chwilę próby. Po kilku błędach w rozegraniu przewaga Wolves Volley stopniała do dwóch oczek (15-13). W dalszej części seta gracze Wolves zdołali jednak utrzymać rywala na mały, aczkolwiek skuteczny dystans (21-19). Do pewnego momentu drugiego seta wydawało się, że Wolves idą po wygraną w meczu (13-11). W odróżnieniu od poprzednich spotkań tym razem to Kraken wcielił się w rolę tego, który odwraca losy rywalizacji. Po kilku błędach Wolves oraz fakcie, że mieli oni problem z przebiciem się przez szczelny blok rywali, Kraken Team objął prowadzenie 17-14 i po chwili cieszył się z wyrównania w meczu (21-16). Niepowodzenie w środkowej odsłonie rozbiło drużynę ‘Wilków’, która w trzecim secie zaprezentowała się już słabiutko. Po tym, jak set rozpoczął się prowadzeniem ‘Bestii’ 7-0, stało się jasne, która z drużyn wygra mecz. Warto podkreślić, że duży wpływ na wygraną Krakena miała ich naprawdę dobra gra w obronie. Ostatecznie zespół Roberta Skwiercza wygrał tę partię do 13, a cały mecz 2-1.

Speednet – BEemka Volley 1-2 (8-21; 21-18; 22-24)

Po środowym meczu z AiP, w którym Speednet przegrał 0-3, ‘Programiści’ musieli powalczyć o grupę mistrzowską w kolejnym, arcytrudnym pojedynku. W czwartek gracze Macieja Miścickiego mierzyli się z BEemką Volley, gdzie w naszych oczach to rywale zdawali się być wyraźnym faworytem starcia. Team Daniela Podgórskiego potwierdził to w pierwszym secie rywalizacji, w którym postawił ścianę w bloku i sprawił, że rywalowi odechciało się grać. Dodatkowo ‘Programiści’ mieli spore problemy w przyjęciu i po dwóch asach serwisowych z rzędu Macieja Rzepczyńskiego rywale wysunęli się na prowadzenie 8-4. Jak się po chwili okazało, to był dopiero początek problemów Speednetu, który w dalszej części był absolutnie bezradny i finalnie przegrał do ośmiu. Kto wie, czy postawa ‘Programistów’ nie uśpiła BEemki, która mylnie uznała, że Speednet w dalszej części meczu będzie prezentował ten sam poziom. Nic z tego. Choć partia rozpoczęła się od prowadzenia BEemki (9-5), to w dalszej części seta Speednet zdołał odwrócić losy rywalizacji. Bardzo duży wpływ na taki stan rzeczy miała fenomenalna zagrywka Sebastiana Konarzewskiego, który w krótkim odstępie czasu zdobył w ten sposób cztery punkty (13-13). W dalszej części seta Speednet poszedł za ciosem i wygrał tę partię do 18. O zwycięstwie musiał zatem zadecydować trzeci set, który był zdecydowanie najciekawszy. Pod koniec seta wszystko wskazywało na to, że mecz wygra BEemka Volley (18-15). Mimo to Speednet nie odpuszczał i zdołał doprowadzić do wyrównania po 20. Końcówka to emocjonująca gra, zakończona asem serwisowym najlepszego zawodnika meczu – Macieja Rzepczyńskiego. Warto przy tym zauważyć, że z tą decyzją gracze Macieja Miścickiego nie mogli się przez długi czas pogodzić, ponieważ ich zdaniem piłka była na aucie. Tak czy siak – z dwóch punktów cieszyła się BEemka.

DHP Oliwa – Flota Active Team 2-1 (17-21; 21-16; 21-18)

Słowo honoru – nie sądziliśmy, że jest jakakolwiek przestrzeń do tego, by myśleć, że Flota Active Team przegra czwartkowe spotkanie. Wiecie, w zapowiedziach wspomnieliśmy o tym, że Oliwa wygrała w obecnym sezonie dwa mecze i nie należy jej bagatelizować, ale było to raczej na podbudowanie morale drużyny Adama Wyrzykowskiego. Prawdę mówiąc, sądziliśmy, że team z czołówki tabeli wyjdzie i udowodni swoją wyższość, ogrywając rywala za komplet punktów. Jak się jednak okazało, powiedzonko ‘miłe złego początki’ ma sens. Po bardzo dobrej grze w bloku Flota wysunęła się na prowadzenie 11-6. W dalszej części gry Flota miała kolejne problemy z wykończeniem akcji, po których wysunęła się na prowadzenie 17-11 i bez większych problemów wygrała premierową odsłonę do 17. Wówczas nic nie wskazywało na to, że kłopoty miały dopiero nadejść. Choć początek seta należał do faworyta, który po ataku Cezarego Trepczyka objął prowadzenie 10-6, z czasem przytrafił im się przestój, którego nie potrafimy wytłumaczyć. Na dwa zdobyte przez Flotę punkty DHP Oliwa odpowiedziała dziewięcioma (17-12), by chwilę później doprowadzić do zwycięstwa 21-16. Decydująca o wyniku partia to set, w którym ‘underdog’ wysunął się na dwu- lub trzypunktowe prowadzenie i choć Flota robiła wszystko, by zbliżyć się do rywala, ten trzymał Flociarzy na bezpieczny dystans. W drugiej części seta Flota dokonała zmiany – na parkiecie pojawił się Mikołaj Filanowski i mimo że zaprezentował się naprawdę świetnie, koledzy z drużyny nie pomogli mu w odwróceniu losów meczu. Ostatecznie DHP Oliwa wygrała spotkanie 2-1 i w konsekwencji wskoczyła na przedostatnie miejsce w tabeli, udowadniając, że w tym sezonie nic nie jest jeszcze przesądzone.

Inter Marine Masters – Fux Pępowo 2-1 (21-18; 21-18; 16-21)

Po bardzo słabej serii –  w obozie Inter Marine Masters zrobiło się niespokojnie. Niepokój potęgował fakt, że w czwartkowy wieczór, team Andrzeja Masiaka mierzył się z Fuxem Pępowo, który w naszych oczach był wyraźnym faworytem starcia. Potencjalna kolejna porażka ‘Mastersów’ mogłaby nieść za sobą najgorsze możliwe konsekwencje. Grając pod olbrzymią presją – team w biało-niebieskich strojach poradził sobie doskonale. Początek spotkania należał jednak do Fuxa Pępowo, który po ataku Kornela Krakowskiego, objął prowadzenie 9-6. Po problemach w sytuacyjnych piłkach i ogólnym nieładzie w obozie ‘Koniczynek’, ‘Mastersi’ odrobili straty i co więcej – wysunęli się na prowadzenie 14-10. Choć w dalszej części seta Fux Pępowo zdołał doprowadzić do wyrównania po 18, to ostatnie słowo, należało do jednej z najbardziej doświadczonych drużyn w lidze (21-18). Środkowa partia wyglądała bardzo podobnie o czym świadczy chociażby wynik punktowy seta. Do połowy seta byliśmy świadkami wyrównanej gry (9-9), ale game-changerem okazała się skuteczna zagrywka Andrzeja Masiaka, po której gracze w biało-niebieskich trykotach, wysunęli się na prowadzenie 14-10 i w konsekwencji – cieszyli się po chwili z drugiego punktu w meczu. Świadkami przebudzenia Fuxa, byliśmy dopiero w trzecim secie rywalizacji, który ułożył się dla ‘Koniczynek’ w bardzo dobry sposób. Po dwóch błędach skrzydłowych ‘Mastersów’ – Fux wysunął się na prowadzenie 11-5 i w dalszej części seta wyglądało to tak, jakby obie drużyny czekały już na końcowy gwizdek sędziego. Ten wybrzmiał przy stanie 21-16 dla Fuxa, aczkolwiek trzeba przyznać, że był to wynik druzgocący dla wicelidera, który mógł wykorzystać potknięcie MPS-u Volley i założyć żółtą koszulkę lidera.

MPS Volley – Złomowiec Gdańsk 1-2 (17-21; 18-21; 21-18)

Klasyka gatunku. Złomowiec jest silny wtedy, gdy rywalizuje z mocarzami. Kiedy gra – sorry za określenie – z ligowymi ogórami, to można być niemal pewnym, że ‘Złomki’ wspomniany mecz przegrają. Jeszcze do niedawna wydawało nam się, że sytuacja dotycząca awansu w trzeciej oraz drugiej lidze jest rozstrzygnięta. Według tych rozważań – MPS był w naszym odczuciu pewniakiem.  W czwartkowy wieczór na całą sytuację zostało rzucone nowe światło, a na wizerunku Miłośników Piłki Siatkowej pojawiła się dość głęboka rysa. Owszem – MPS może tłumaczyć porażkę brakiem będącego w dobrej dyspozycji Szymona Drzazgi, ale wciąż – to nie usprawiedliwia przegranej. Złomowiec też nie mógł skorzystać z kilku graczy, a mimo to – nic sobie z tym nie zrobił. Już na początku spotkania wysunęli się na prowadzenie 6-2, po którym MPS, zdążył wykorzystać dwa przysługujące im czasy. To jak się po chwili okazało – nic nie zmieniło. Po bardzo dobrej grze blokiem w drugiej części seta, Złomowiec wysunął się na prowadzenie 18-13 i w pełni zasłużenie, sięgnęli po pierwszy punkt w meczu (21-17). W drugiej odsłonie faworyt prowadził co prawda 7-5, ale im dłużej trwała ta partia – tym bardziej zarysowywała się przewaga ‘Złomków’, którzy po punktach Macieja Iwana oraz Maksymiliana Wilka – wysunęli się na prowadzenie 13 i po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-18). Miłośnikom Piłki Siatkowej pozostała wyłącznie nagroda pocieszenia w postaci wygranej jednego seta. Od samego początku MPS narzucił swoim rywalom warunki gry i pomimo świetnej gry w obronie ‘Miedziowych’ – MPS nie miał problemu z wygarniem partii do 18. Mimo to – trudno mówić tu o jakiejkolwiek satysfakcji. Jeśli chodzi o Złomowca to cóż – wczoraj dostaliśmy kolejny dowód na to, że jak się chcę to można.

VB FE Sulmin – Siatkersi 0-3 (11-21; 19-21; 14-21)

Po porażce w stosunku 0-3 z DSGSA, zespół Siatkersów przystępował w czwartkowy wieczór do ósmego spotkania w sezonie Jesień’25. Dla ‘Niebieskich’ było to spotkanie o tyle ważne, że potencjalna strata punktów mogłaby sprawić, że team Macieja Tarulewicza miałby już ogromny problem z dotrzymaniem tempa czołówce ligi. Potencjalna wygrana w stosunku 3-0 sprawiałaby z kolei, że Siatkersi wciąż liczyliby się w walce o podium w sezonie Jesień’25. Początek spotkania to nerwowa gra po obu stronach siatki. Po tym, jak obie drużyny popsuły po kilka zagrywek, mieliśmy nieznaczne prowadzenie Siatkersów (7-5). Im dłużej trwał jednak set, tym bardziej gracze w niebieskich trykotach rozkręcali się i po serii sześciu (!) błędów z rzędu rywali wygrali premierową odsłonę do 11. Drugi set to zdecydowanie najciekawsza partia w meczu, w której VB FE Sulmin miał realną szansę na to, by pokusić się o niespodziankę. Od samego początku seta gracze w czarnych strojach dotrzymywali kroku rywalom i na półmetku mieliśmy remis po 11. Z czasem zarysowała się przewaga faworyta, ale prawdę mówiąc, nie było to przesadnie imponujące, a team Macieja Tarulewicza do samego końca musiał drżeć o wynik (20-19). Ostatecznie, po błędzie jednego z graczy z Sulmina, Siatkersi wygrali do 19. W trzecim secie sił graczom występującym w delegacji wystarczyło do stanu 11-10 dla Siatkersów. Co ciekawe, faworyci spotkania bezwzględnie wykorzystali ustawienie, w którym Sulmin miał problem, by zrobić przejście. Po ośmiu punktach z rzędu, było już ‘pozamiatane’ (19-11).

Zapowiedź – MATCHDAY #29

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada nam się starcie w pierwszej lidze, w której Speednet zmierzy się z BEemką Volley. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu pomiędzy walczącym o awans do elity MPS-em Volley a brązowymi medalistami poprzedniego sezonu – Złomowcem. Zapraszamy na zapowiedź!

Wolves Volley – Kraken Team

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Kraken Team dawno nie mierzył się z poczuciem tak silnego rozczarowania jak ma to miejsce po wczorajszym spotkaniu z Maritexem. Precyzując – nie jest tak, że rozczarowanie wynika z bardzo słabej gry czy postawy drużyny. Poczucie to jest podsycone faktem, że zespół Roberta Skwiercza mógł wygrać wczorajszy mecz w stosunku 3-0, a finalnie – przegrał w stosunku 1-2. Choć w końcówkach drugiego i trzeciego seta ‘Bestia’ prowadziła odpowiednio do 20-17 oraz 20-15, to nie udało im się wygrać ani w pierwszym, ani w drugim przypadku. Taka sytuacja, gdzie team nie potrafi postawić kropki nad ‘i’ w dwóch kolejnych setach mając go ‘na widelcu’, zdarza się bardzo rzadko. Tak czy siak – przed czwartkowym spotkaniem team Roberta Skwiercza musi zresetować głowy. Przed nimi mecz z bardzo wymagającym rywalem, który w obecnym sezonie prezentuje się z bardzo dobrej formy. Aby nie być gołosłownym – team Karola Ciechanowicza wygrał sześć z siedmiu ostatnich spotkań. Co więcej – w ostatnim meczu sensacyjnie ograł ekipę Team Spontan, zgarniając przy tym komplet punktów i będąc bardzo poważnym kandydatem do miana drużyny tygodnia. Ostatecznie wybór padł na team DSGSA, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że do dzisiejszego starcia ‘Wataha’ przystąpi w doskonałych nastrojach. Jeśli przez ostatnie dni nie zanotowali oni spadku formy, to dziś będą faworytem konfrontacji.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Speednet – BEemka Volley

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Przed wczorajszym meczem pisaliśmy o tym, że choć do zakończenia rundy zasadniczej Speednetowi zostało najwięcej spotkań spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze, to ich sytuacja wcale nie jest tak kolorowa, jak mogłoby się zdawać. Wskazywaliśmy bowiem na to, że w trzech ostatnich meczach ‘Programiści’ zmierzą się z AiP, BEemką oraz Merkurym i warto tu podkreślić, że każda z wymienionych ekip ma w naszej ocenie realną szansę na tytuł mistrzowski. Z drugiej strony – chcąc grać w grupie mistrzowskiej, musisz prezentować mistrzowski poziom i stawiać czoła nawet tak wymagającym rywalom. Dziś jesteśmy mądrzejsi o 33% tej historii. Speednet mierzył się wczoraj z AiP i wspomnianego meczu nie zaliczy z pewnością do udanych. W dwóch setach meczu był totalnie bezradny i ani przez chwilę nic nie wskazywało na to, że może im się udać. Najbliżej ekipa Speednetu była w pierwszej części środkowego seta, aczkolwiek po ogromnym przestoju z punktu cieszyła się ekipa ‘Przyjaciół’. To właśnie team AiP postara się dziś dogonić BEemka Volley. Zespół Daniela Podgórskiego plasuje się aktualnie na drugim miejscu w ligowej tabeli i jeśli wygra dziś za komplet oczek, to zrówna się liczbą punktów z liderem i znajdzie się w pierwszej linii na starcie wyścigu o złoto w sezonie Jesień’25. Choć w naszych oczach BEemka jest wyraźnym faworytem starcia, to wszyscy doskonale pamiętamy, że różnie z tym byciem faworytem bywa. Z całą pewnością BEemka zagra dziś pod dużą presją. Jeśli sobie z nią poradzą – powinni zgarnąć trzy oczka.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

DHP Oliwa – Flota Active Team

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Choć na pierwszy rzut oka trudno wyciągnąć takie wnioski, to dla obu drużyn czwartkowe starcie zdaje się być jednym z najważniejszych meczów w sezonie Jesień’25. Od wyniku dzisiejszego starcia zależy bowiem to, czy obie drużyny spełnią swoje ambicje na obecny sezon. W przypadku DHP Oliwy jest to rzecz jasna chęć utrzymania się w drugiej klasie rozgrywkowej. Aktualna sytuacja drużyny Adama Wyrzykowskiego nie jest zbyt dobra. Zespół z ‘serca Gdańska’ plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i brak punktów może sprawić, że dystansu dzielącego ich do grupy ucieczkowej nie da się już odrobić. Choć na pierwszy rzut oka DHP Oliwa nie ma szans z tak mocnym rywalem, to trudno wyprzeć z myśli fakt, że w obecnej kampanii Oliwa ograła zarówno Złomowca, jak i Challengersów, którzy sprawują się lepiej z meczu na mecz. Jeśli chodzi o ich rywali – Flotę TGD Team, to trudno nie odnieść wrażenia, że ci grają najlepiej wtedy, gdy nie są stawiani w roli absolutnego faworyta. W meczach, w których miało pójść gładko, Flota gubiła bowiem punkty, a to z kolei sprawia, że nie można nie mieć w głowie tego, że dziś mogłoby być podobnie. W ostatnim starciu ze Staltestem Flota również bawiła się z rywalem, a w trzecim secie rywalizacji niefrasobliwość przemieniła się w sportową tragedię. Jeśli jednak dziś Flota stanie na wysokości zadania, to… nie będzie można zbagatelizować tego faktu, spoglądając na tabelę.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Inter Marine Masters – Fux Pępowo

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Pisząc zapowiedź spotkania, całe fragmenty moglibyśmy przekopiować z poprzednich tekstów. Wiecie – chodzi o wyliczanki dotyczące tego, jak poważna zrobiła się sytuacja Inter Marine Masters. O ile do ostatniego meczu można było powiedzieć, że sytuacja ‘Mastersów’ nie jest różowa, tak po meczu z VB Sulmin w obozie Inter Marine Masters zaczyna robić się naprawdę nerwowo. Nie ma się co temu przesadnie dziwić. Nie dość, że drużyna ma aktualnie bilans, który wynosi jedna wygrana oraz aż sześć porażek, to na dodatek – w ostatnim meczu przegrali z ekipą, która do meczu z Inter Marine przegrała… pięć meczów z rzędu. Zastanawiamy się zatem, z kim musimy zmatchować ekipę Andrzeja Masiaka, by ci odnieśli wreszcie zwycięstwo. Macie jakieś pomysły? Może ‘Dzieci z Bullerbyn’? W naszym odczuciu nie będzie to ekipa Fux Pępowo, która w obecnej kampanii prezentuje się wybornie i nie jest już chyba tajemnicą, że walczą aktualnie o bezpośredni awans do elity. Z pewnością byłoby to ogromne wydarzenie. Przypomnijmy, że jeszcze półtora roku temu ‘Koniczynki’ rywalizowały w trzeciej lidze. Kolejne dwa sezony to odpowiednio siódme oraz piąte miejsce. Dziś w obozie Dominika Szadacha nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym wynik w obecnej kampanii nie będzie lepszy. Aby tak się jednak stało – potrzebują dziś punktów, i to najlepiej trzech. Taki wynik byłby wielką rzeczą, nie tylko z uwagi na tabelę, ale na stare rachunki do wyrównania. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się raz i wówczas to ‘Mastersi’ byli górą. Tak jak jednak wspominaliśmy – aktualnie drużyny znajdują się na przeciwległych biegunach ligowej tabeli i sądzimy, że potwierdzi to wynik rywalizacji.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MPS Volley – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Przed sezonem wydawało się, że mecz pomiędzy MPS-em a Złomowcem Gdańsk może być meczem wieńczącym sezon Jesień’25. Wówczas wydawało nam się, że obie ekipy, a także Eko-Hurt rozdzielą poszczególne kolory medali pomiędzy sobą. O ile w przypadku Miłośników Piłki Siatkowej trudno im coś zarzucać, tak w przypadku Złomowca… jest zupełnie inaczej. Powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale po bardzo udanym początku sezonu team Witolda Klimasa wpadł w spory dołek, na co wpływ bez wątpienia miały potężne problemy kadrowe, w które wpadł zespół. Co ciekawe – w ostatni wtorek Złomowiec rywalizował ze Speednetem 2, który śrubował wówczas serię zwycięstw z rzędu. Pomimo faktu, że na mecz gracze w miedzianych strojach stawili się gołą szóstką, to nie mieli problemu z tym, by ograć faworyzowanego rywala w stosunku 2-1. Dziś przed drużyną jednak zupełnie inne wyzwanie, które zdaje się znacznie bardziej wymagające. W naszym odczuciu MPS Volley zdaje się progresować z meczu na mecz i jeśli w najbliższych tygodniach nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, będą świętować awans do elity. To właśnie ta równość i stabilizacja na wysokim poziomie sprawia, że po MPS-ie widać, że są najpoważniejszym graczem w walce o awans. Mając jednak na uwadze to, że Złomowiec jest drużyną nieobliczalną, nie postawilibyśmy wszystkich pieniędzy na tryumf MPS-u.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

VB FE Sulmin – Siatkersi

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Kiedyś musiało do tego dojść. Po świetnej serii, po której Siatkersi pozostawali jedną z kilku niepokonanych drużyn, team Macieja Tarulewicza zmierzył się w minionym tygodniu z DSGSA i… okazał się po prostu słabszy. Tam nie było jakiejś historii, o której moglibyśmy się rozpisywać. Nie zabrakło im szczęścia, a najzwyczajniej w świecie – umiejętności. Gdybyśmy mieli zobrazować mecz, to posłużylibyśmy się przykładem, że team DSGSA był tego dnia na bateriach duracell, podczas gdy Siatkersi – tymi, które wyładowują się po niezbyt intensywnym użytkowaniu. Wiecie – króliczki vs żółwie. Dobra – tak czy siak zespół Siatkersów postara się dziś wrócić na zwycięską ścieżkę. W teorii nie będzie z tym większego problemu. Tak się składa, że mierzą się oni z ekipą VB Sulmin, która w obecnej kampanii – nie zdołała wygrać ani jednego spotkania. Z drugiej strony bagatelizowanie ‘Czarnych’ może okazać się przykre w skutkach, o czym przekonali się gracze ACTIVNYCH Gdańsk oraz… Speedway AWKS! Z drugiej strony – jest też druga strona medalu, bo team VB FE Sulmin potrafił zawodzić. Tak było chociażby w meczu z Only Spikes, gdzie w naszym odczuciu byli faworytami, a mimo to – przegrali w stosunku 0-3. Jak możemy się jednak dowiedzieć – team z Sulmina ma aktualnie regularne treningi pod okiem Marka Rogińskiego, który ma na swoim koncie między innymi srebrny medal zdobyty z drużyną Bossman Team. Z całą pewnością wspomniany gracz-trener będzie niwelował różnice dzielące ich z mocniejszymi rywalami. Sądzimy, że na to team VB FE Sulmin musi jednak jeszcze poczekać. Dziś faworytem i to zdecydowanym pozostają gracze Siatkersów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #28

Za nami środowa seria gier, w której ze zmiennym szczęściem rywalizowała ekipa AiP, która wskoczyła na fotel lidera. Najciekawszym meczem dnia było jednak starcie w trzeciej lidze, w której Maritex ograł ekipę Kraken Team. Zapraszamy na podsumowanie!

ACTIVNI Gdańsk – Speedway AWKS 1-2 (17-21; 15-21; 21-15)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że potencjalna kolejna strata punktów przez team Speedway AWKS akurat w środowy wieczór będzie czymś w rodzaju cudu. Zupełnie zignorowaliśmy przy tym fakt, że w ostatnich meczach ACTIVNI radzili sobie coraz lepiej. Uznaliśmy, że nawet jeśli, to dysproporcja jest tak duża, że ‘żółto-czarni’ nie będą mieli problemu z tym, by zdobyć trzy punkty. Równając się liczbą spotkań z DSGSA, Speedway mógł wykorzystać potknięcie rywali i przeskoczyć ich w ligowej tabeli. Do pewnego momentu plan nakreślony w siedzibie AWKS się materializował. Choć na początku spotkania faworyt miał pewne problemy ze sforsowaniem zasieków postawionych przez rywali (8-8), to w drugiej części seta ACTIVNI Gdańsk popełnili trzy błędy z rzędu, po których Speedway wysunął się na czteropunktowe prowadzenie i zdołał je utrzymać do samego końca (21-17). Druga odsłona to już większa przewaga faworyta, który wysunął się na prowadzenie niemal na samym początku (8-5) i przez całą dalszą część seta kontrolował przebieg gry, wygrywając do 15. Ostatni set rywalizacji to wreszcie większe emocje. Od samego początku sytuacja układała się koszmarnie dla faworyta, który został zdominowany przez ACTIVNYCH, którym nie brakowało woli walki. Dobra gra w obronie oraz kontrze sprawiła, że team Artura Kurkowskiego wysunął się na prowadzenie 11-5. Choć w dalszej części Speedway próbował jeszcze odwrócić losy rywalizacji, to wobec świetnej gry ACTIVNYCH był absolutnie bezradny i finalnie mecz zakończył się podziałem punktów (21-15).

Feniks Gdańsk – Hapag-Lloyd 3-0 (21-8; 24-22; 21-14)

Przed spotkaniem mieliśmy poczucie, że jeśli Hapag-Lloyd ma gdzieś poszukać punktów, to mecz z Feniksem Gdańsk jest do tego doskonałą okazją. O ile w pierwszej części sezonu ‘Logistycy’ mierzyli się z potężnymi rywalami, tak wczoraj – z ekipą, która również ma swoje problemy i zdążyła przegrać już sześć spotkań. Mimo naszych predykcji pierwszy set rywalizacji wyglądał zupełnie inaczej. Tu nie było walki czy wyrównanej gry. Tu był walec wytoczony przez Feniksa, po którym z ‘Logistyków’ nie było co zbierać (21-8). Środkowa odsłona to jednak zupełnie inna historia, którą gracze Hapag-Lloyd będą wspominać przez długi czas. Przez większość seta wszystko układało się perfekcyjnie dla drużyny w pomarańczowych strojach. Po asie serwisowym dobrze dysponowanego Dawida Kuziemskiego Hapag-Lloyd wysunął się na prowadzenie 12-4! Z czasem graczom w pomarańczowych barwach rozregulowały się jednak celowniki i po kilku atakach w aut ich przewaga stopniała do trzech oczek (15-12), a następnie po serii punktów Feniksa to gracze Łukasza Dubickiego wysunęli się na prowadzenie 17-16. Mimo to ‘Logistycy’ zdołali się jeszcze przebudzić i w końcówce mieli nawet piłkę setową, którą niestety dla siebie – zmarnowali (24-22). Trzeci set należał już do Feniksa, który uniknął problemów ze środkowej partii i wygrał seta do 14, a cały mecz 3-0.

Aqua Volley – MiszMasz 1-2 (18-21; 18-21; 21-13)

Nie chcemy jeszcze grzebać szans drużyny Aqua Volley. Wszak w historii zdarzali się pacjenci, którzy budzili się, będąc schowanym w wysuwanej lodówce. Jest to jednak bardzo rzadka sytuacja, a znajdzie się wiele osób, które uznają, że to tylko legenda miejsca lub fikcja literacka. W zapowiedziach wskazaliśmy, że jest to kluczowy mecz dla obu ekip. Po meczu wiemy już, że nie ma raczej takiej siły, która sprawiłaby, że Aqua Volley w ostatecznym rozrachunku przegoniłaby MiszMasz. W środowy wieczór team Jakuba Waszkiewicza zrobił absolutnie milowy krok w kierunku utrzymania i zdaje nam się, że potwierdzenie tego faktu jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. Swoją wyższość, grając pod presją, MiszMasz musiał jednak udowodnić. Rywale nie zamierzali im bowiem oddawać punktów za darmo i widać to było w pierwszym secie rywalizacji. Choć Aqua rozpoczęła partię od nerwowej gry, w której nie brakowało sporej liczby ataków w aut (8-4), to z czasem prezentowali się już wyraźnie lepiej i po punkcie Tomasza Błaszczuka zniwelowali stratę do dwóch oczek (17-15). Ostatnie słowo należało jednak do MiszMaszu, który po punktach aktywnego w końcówce Antona Kliosa cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Środkowa odsłona ponownie rozpoczęła się od dość nieciekawej gry beniaminka trzeciej ligi. Po kilku błędach faworyzowany rywal wysunął się na prowadzenie 6-2. W połowie seta, po kilku akcjach Arka Wasilewskiego, Aqua zdołała doprowadzić do wyrównania. To ich jednak nie nasyciło i po bardzo dobrym fragmencie wysunęli się nawet na prowadzenie 18-16. Mimo ogromnej szansy w końcówce więcej zimnej krwi zachowała ekipa zdecydowanie bardziej doświadczona, dla której był to mecz numer 138 w rozgrywkach Inter Marine SL3. Po błędach własnych oraz skutecznej grze Mateusza Berbeki z drugiego punktu cieszyła się ekipa MiszMaszu (21-18). Nie wiemy, czy dwa punkty ich nasyciły, ale w trzecim secie rywalizacji oglądaliśmy już zupełnie inną grę obu ekip. Po ataku Łukasza Chomika team Aqua Volley wysunął się na prowadzenie 10-7, które z czasem jeszcze powiększyli i to oni cieszyli się z nagrody pocieszenia w postaci jednego oczka. Tak jak zaznaczyliśmy jednak na wstępie – dużo wskazuje na to, że to jednak zbyt mało.

AIP – Speednet 3-0 (21-13; 21-17; 21-16)

Po ostatnich wynikach w pierwszej lidze, a także świetnej postawie AiP od początku obecnego sezonu, przed drużyną Adriana Ossowskiego otworzyła się ogromna szansa na to, by realnie pomyśleć o tytule mistrzowskim. Do napisanej tezy należało jednak dostawić małą gwiazdkę, w której byłoby napisane, że pod warunkiem dobrych wyników w środowy wieczór. Wieczór zaczął się dla ekipy ‘Przyjaciół’ kapitalnie, bo po świetnej grze team w fioletowo-czarnych strojach wysunął się na prowadzenie 9-5. Z czasem przewaga była jeszcze większa (17-10) i w konsekwencji faworyt nie miał problemu, by wygrać tę partię do 13. Druga odsłona to jednak zwrot akcji – przynajmniej na jakiś czas. Po dobrym fragmencie Speednet wysunął się na prowadzenie 10-5 i wszystko wskazywało na to, że ‘Programiści’ doprowadzą do wyrównania. Zamiast tego kapitalną dyspozycję w ataku oraz bloku zaprezentowała ekipa AiP, która zdominowała rywali, odrobiła straty i sama wysunęła się na prowadzenie 14-11. Aby wybrzmiało to odpowiednio – we wspomnianym fragmencie Speednet zdobył jeden punkt, natomiast AiP… aż 9! Miazga. Choć ‘Programiści’ zdołali się jeszcze odkręcić, to na rozpędzoną maszynę nie było już siły (21-17). Ostatni set to kapitalna gra AiP, które po serii punktów Jakuba Jetke wysunęli się na prowadzenie 12-9, którego nie wypuścili już do końca, wygrywając finalnie do 16, a cały mecz 3-0. Wow – brawo!

Hydra Volleyball Team – Kraken 2-1 (21-17; 21-23; 21-13)

Nie mamy co do tego wątpliwości – trzecioligowy wyścig został już rozstrzygnięty i Mistrzem trzeciej ligi zostanie ekipa Hydry Volleyball Team. W środowy wieczór team Sławomira Kudyby czekał jeden z trudniejszych rywali w sezonie Jesień’25. Pierwszy set spotkania to jednak obraz gry, którego się spodziewaliśmy. Chwilę po półmetku seta, po skutecznych atakach najlepszego gracza spotkania – Daniela Gierszewskiego – Hydra wysunęła się na prowadzenie 16-10 i nie miała problemów z dowiezieniem przewagi do końca (21-17). Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii meczu, w której Kraken już na samym początku wskoczył na dużo wyższe obroty, obejmując prowadzenie 5-3. W dalszej części seta wszystko zdawało się wracać do normy. Po atakach skrzydłowych Hydry, lider trzeciej ligi wysunął się na prowadzenie 17-15. Mimo to po chwili zdobył zaledwie jeden punkt przy aż pięciu oczkach rywali. To dało prowadzenie Krakenowi 20-18. Pod koniec również team Jurija Charczuka nie wystrzegł się błędów. Po złym wyborze i rozegraniu na środek przez Antona Hukasova Hydra doprowadziła do wyrównania po 20. Mimo to ostatnie słowo w secie należało do Krakena, który po punktach Volodymyra Krolenko oraz Floriana Dery stał się drugą ekipą w sezonie, która zdołała wygrać seta z Hydrą (23-21). Ostatni set rywalizacji to już jednostronne widowisko, w którym Hydra nie dała szans swoim rywalom, rozbijając ich do 13.

Remedios Sopot Ortopedia – Only Spikes 3-0 (21-10; 21-9; 21-18)

Remedios Sopot Ortopedia kontynuuje zwycięską ścieżkę, choć trzeba przyznać, że w trzeciej partii ich pierwszego spotkania – nie było wcale tak łatwo. O tym jednak za chwilę. Zanim rozpoczął się mecz, mogliśmy zobaczyć kapitana Remedios w towarzystwie graczy Only Spikes. Jak ustaliliśmy – wspomniany zawodnik ustalał z rywalami, że w najbliższym czasie stanie się ich trenerem. Cóż – ciekawe i dość niecodzienne dobicie targu. Witamy w uniwersum SL3. Samo spotkanie rozpoczęło się od wyraźnej przewagi graczy w białych trykotach, którzy po bloku Marcela Gołębia wysunęli się na prowadzenie 9-4. Choć w dalszej części seta drużynie Only Spikes nie można było odmówić woli walki, to jednak w konfrontacji z faworyzowanym rywalem brakowało im argumentów (21-10). Środkowa odsłona to partia, w której gracze Only Spikes popełnili ogromną (nawet jak na siebie) liczbę błędów, po których rywale wysunęli się na prowadzenie 11-4. Dalsza część seta to kontynuacja miażdżącej przewagi Ortopedów, którzy wygrali seta do 9. Po takiej dysproporcji nikt nie łudził się, że trzeci set może przynieść jakiekolwiek emocje. Ku zaskoczeniu – set rozpoczął się od kapitalnej gry Only Spikes, po której wysunęli się oni na prowadzenie 8-1! Dalsza część seta to szalona pogoń Remediosu. Mimo że w końcówce Only Spikes prowadzili 18-15, to po sześciu punktach rywali z rzędu z wygranej trzeciego seta cieszyli się faworyci (21-18).

AIP – Tufi Team 1-2 (22-20; 16-21; 7-21)

W zapowiedziach przedmeczowych forsowaliśmy narrację, w której uznaliśmy, że jeśli AiP ma gdzieś w środę pogubić punkty, to raczej ze Speednetem niż z Tufi Team. Po meczu z ‘Programistami’ zespół Tufi mógł mieć jednak uzasadnione obawy. Tak się bowiem składa, że AiP na tle Speednetu wyglądało kapitalnie, rozbijając rywala w stosunku 3-0. Mecz z Tufi Team to jednak zupełnie inna historia. Już na początku spotkania gracze Adriana Ossowskiego zrozumieli, że nie będzie to łatwa przeprawa. Po dwóch punktach z rzędu Łukasza Arciszewskiego beniaminek wysunął się na prowadzenie 11-6. Z czasem zrobiło się już 17-12 i nic nie wskazywało na to, że faworyt zdoła odwrócić losy rywalizacji. A jednak – po bardzo dobrej końcówce AiP doprowadziło do wyrównania po 19, a następnie przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę (22-20). To, co nie udało się ‘Tuffikom’ w premierowej odsłonie, udało się w środkowej partii. Mniej więcej od połowy seta zaczęła zarysowywać się przewaga drużyny Mateusza Woźniaka. W końcówce, po kilku skutecznych atakach Mateusza Osieckiego, było już 19-14 i po chwili ‘underdog’ cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-16). Sądzimy jednak, że nie było wówczas osoby, która przewidzi to, co wydarzyło się w finałowej partii. Ależ to było lanie, ależ to była demolka. To była wersja ‘SUPER SAYIAN’, w której ‘Tuffiki’ wpadli w taki trans, że w tym momencie prezentowali się genialnie. Atak – blok – obrona – rozegrania – przyjęcie – Bóg wie co jeszcze. Absolutny koncert w najlepszej filharmonii świata. Wobec takiej postawy rywali gracze AiP byli bezradni (21-7). Porażka w stosunku 1-2 komplikuje wyborną wydawałoby się sytuację. Jakby sama porażka nie była wystarczająco zła, to AiP potraciło bardzo dużo małych punktów, co może nieść za sobą opłakane konsekwencje. Działa to oczywiście w dwie strony, a Tufi Team jest oczywistym beneficjentem tej sytuacji.

Maritex – Kraken Team 2-1 (18-21; 22-20; 24-22)

Mecz pomiędzy Maritexem, a Krakenem stał się hitem środowej serii gier. Trzeba przy tym uczciwie zauważyć, że stało się tak dopiero z czasem. Od początku spotkania wyraźną inicjatywę przejęli bowiem gracze Krakena, którzy w drugiej części seta, wysunęli się na prowadzenie 17-12. Choć Maritex zdołał pod koniec odrobić nieco straty, to o wygranej nie mogło być już mowy (21-18). Środkowa partia to pierwszy akt dramatu, którego doświadczyła ekipa Kraken Team. Przez większość seta to zespół Roberta Skwiercza posiadał inicjatywę i wszystko wskazywało na to, że sięgną po chwili po drugi punkt w meczu. Mimo prowadzenia w końcówce 20-17, stało się jednak inaczej. Po kilku błędach oraz skutecznym bloku Kamila Warnke – Maritex zdołał odrobić straty i wygrać finalnie do 20. Wow – po takim come-backu wydawało się, że już nic nas nie zaskoczy. A jednak – mieliśmy przed sobą trzeci set rywalizacji, który w bardzo dużej mierze – przypominał wydarzenia z środkowej partii. Po dwóch błędach Maritexu z rzędu, Kraken prowadził w końcówce seta 20-15 i wszystko wskazywało na to, że jest to koniec emocji w meczu. Gracze Roberta Skwiercza uznali jednak, że choć jest to bardzo mało prawdopodobne – uda im się pobić osiągnięcie z wcześniejszej partii i tym razem, roztrwonili jeszcze większą przewagę (20-20). Choć w końcówce mieli jeszcze szansę na odkręcenie niekorzystnej sytuacji, to Maritex w odróżnieniu od wydarzeń sprzed kilku spotkań – nie dał się już przechytrzyć, wygrywając finalnie do 22. Wow – to było naprawdę coś wielkiego.

Remedios Sopot Ortopedia – TKKF Orlen 3-0 (21-10; 21-9; 21-7)

Potwierdziły się nasze obawy, które wyrażaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych. Gracze TKKF Orlen na mecz z Remedios Sopot Ortopedią stawili się w czterech graczy. Mało brakowało jednak, a mecz zakończyłby się walkowerem. Choroby, kontuzje, absencje – to wszystko rozumiemy, ale jednak mając tak szeroki skład oraz możliwość dopisania dwóch zawodników przed dziewiątą kolejką, dawały ‘Nafciarzom’ szansę na to, by zagrać w kompletnym składzie. Aktualnie vibe panujący w obozie TKKF Orlen nie wróży jednak nic dobrego i gdybyśmy mieli obstawiać, która spośród 52 drużyn w lidze może się rozpaść, to… wskazalibyśmy właśnie na ‘Nafciarzy’. No bo wiecie – choć graczom TKKF udało się cudem zebrać się, to zamiast stawić czoła wyzwaniu… na meczu panowała tak koszmarna atmosfera, że można było ją kroić nożem. A to jeden z zawodników nie przybił piątki koledze, a to przewracanie oczami, a to głośne wzdychanie. No nie da się grać w takiej atmosferze. Mniej więcej w połowie pierwszego seta zastanawialiśmy się, czy jeden z zawodników nie zostawi ‘Nafciarzy’ i nie pójdzie do szatni, co skończyłoby się walkowerem. Przykład sportowej postawy pokazał za to Sylwester Woś, który w trzecim secie nie mógł chodzić, ale nie pozwolił na to, by mecz zakończył się w ten sposób. A co do Remedios? Cóż – tu nie ma czego napisać. Wiadomo było, że wygrają za komplet punktów i tak też się stało. Mimo wszystko szkoda, że nastąpiło to w takich okolicznościach.

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Zaczynamy 28 dzień meczowy w sezonie Jesień’25. W środowy wieczór bardzo ciekawie zapowiada się starcie MiszMaszu z Aqua Volley. W pierwszej lidze dojdzie do kolejnych dwóch pojedynków, które rozjaśnią nam kwestię podziału na poszczególne grupy. Zapraszamy na podsumowanie!

ACTIVNI Gdańsk – Speedway AWKS

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Kiedy Speedway AWKS przegrywał spotkanie z Siatkersami, wydawało się, że konsekwencje porażki będą opłakane. Z czasem punkty pogubili jednak inni faworyci w wyścigu o trzecią ligę i dziś – ostatnim niepokonanym bastionem pozostaje ekipa Sharks. Jakby tego było mało – kurczy się lista drużyn, które mogłyby potencjalnie powalczyć o bezpośredni awans. Nawet jeśli nie tracą oni całkowicie szans, to szanse na powodzenie stają się już zdecydowanie mniejsze. Weźmy przykładowo VB Inter-Grahen Sulmin, który przegrał dwa ostatnie mecze. Jeśli dziś Speedway AWKS wygra za komplet oczek, a wszystko na to wskazuje, będą tracić do ‘żółto-czarnych’ już cztery punkty – dużo. Co więcej – gracze Mateusza Bojke są w komfortowej sytuacji, bo jeśli wygrają dwa mecze za komplet punktów, to wyprzedzą w ligowej tabeli DSGSA. Z drugiej strony, czy team AWKS się aby na pewno nie spali? O ile nie można im zarzucić braków w sportowych umiejętnościach, to co do gry pod presją… mamy pewne wątpliwości. Jeśli chodzi o ich dzisiejszych rywali, to ACTIVNI przystąpią do meczu z poczuciem, że ‘nic nie muszą, a jedynie mogą’. Granie bez łatki faworyta jest z pewnością dużo łatwiejsze i powie to niemal każdy zawodnik występujący w rozgrywkach. Choć murowanym faworytem starcia zdają się być gracze Speedway AWKS, to niesieni na fali zwycięstwa z Chilli Amigos gracze Artura Kurkowskiego spróbują pokusić się o ogromną niespodziankę. Taką w naszym odczuciu byłby choć jeden punkt.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Feniks Gdańsk – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Trudno zestawić ze sobą dwie tak zero-jedynkowe drużyny w lidze. Choć sumarycznie oba zespoły rozegrały już 16 spotkań, to ani razu w ich meczu nie doszło do podziału punktów. Oczywiście w zdecydowanie lepszej sytuacji jest ekipa Feniksa, która w ośmiu rozegranych meczach dwa razy sięgała po komplet punktów. Wygrane z VB FE Sulmin oraz TKKF Orlen pokazują, że ‘Mityczny Ptak’ jest czymś w rodzaju łącznika pomiędzy mocarzami a drużynami, które plasują się na samym końcu ligowej stawki. Jeśli nasza teoria jest prawdziwa, to dziś Feniks powinien sobie poradzić z ‘Logistykami’ i zgarnąć komplet punktów. Z pewnością na inny obraz meczu liczą gracze Hapag-Lloyd, którzy wciąż czekają na premierowy punkt w sezonie Jesień’25. Team Joanny Kożuch rozegrał w obecnym sezonie osiem spotkań i za każdym razem kończyło się na rozczarowującej porażce 0-3. Z drugiej strony ‘Logistycy’ mają za sobą całą ligową czołówkę i jeśli mają poszukać punktów, to właśnie w pięciu ostatnich meczach sezonu. Poza Feniksem Hapag-Lloyd zmierzy się bowiem z Chilli Amigos, Only Spikes, TKKF Orlen oraz VB FE Sulmin. W naszym odczuciu pobicie wyniku z poprzedniego sezonu, w którym zdobyli trzy punkty, wciąż jest w grze.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Aqua Volley – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Jak ocenić wczorajszy występ zespołu Aqua Volley? Mamy podzielone zdanie. Z jednej strony punkt w rywalizacji z wiceliderem trzeba szanować i nie ma co wybrzydzać. Z drugiej jednak strony zespół Mateusza Drężka zachował sytuację quo z innymi drużynami walczącymi o utrzymanie, a mając stratę kilku punktów trzeba szybciej gonić, niż rywale uciekają. Aktualnie Aqua Volley plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i na pięć meczów do końca sezonu ma cztery punkty straty do bezpiecznego miejsca. Warto przy tym zwrócić uwagę, że na owym ‘bezpiecznym’ miejscu znajduje się aktualnie drużyna MiszMasz. Team Jakuba Waszkiewicza ma nad dzisiejszym rywalem nie tylko przewagę wynikającą ze zdobytych punktów, ale także z faktu, że rozegrali oni o jedno spotkanie mniej. Co więcej, MiszMasz obok aktualnego lidera – Hydry Volleyball Team – pozostaje drużyną, która spośród trzecioligowców rozegrała najmniejszą liczbę spotkań. To oznacza, że potencjalna wygrana w dzisiejszym meczu może być milowym krokiem w kierunku spokojnego utrzymania. Z drugiej strony jest to miecz obosieczny. Jeśli bowiem przegrają w meczu o ‘sześć punktów’, znajdą się w poważnych tarapatach. W naszym odczuciu dzisiejsze starcie będzie dla obu ekip jednym z najważniejszych spotkań sezonu. Faworytem meczu pozostają gracze MiszMasz, którzy mają zdecydowanie większe doświadczenie i już niejednokrotnie wychodzili z opresji obronną ręką. Dziś wieczorem przekonamy się, czy tym razem będzie podobnie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

AIP – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze to Speednet ma rozegraną najmniejszą liczbę spotkań. Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony team Macieja Miścickiego ma doskonały ogląd sytuacji na to, jak potoczyły się poprzednie spotkania w elicie. Jest to o tyle istotne, że już dziś wiadomo, ile punktów będą potrzebowali w trzech ostatnich meczach rundy zasadniczej, by wyprzedzić rywali i w konsekwencji wskoczyć do czołowej piątki, by później bić się o medale. Z drugiej strony niesie to za sobą pewne zagrożenie, bo Speednet będzie grał pod presją, a to, umówmy się, łatwe nie będzie. Nie jest łatwy również terminarz ‘Programistów’, bo do końca rundy zasadniczej zmierzą się z AiP, BEemką oraz Merkurym i prawdę mówiąc – mimo świetnego dotychczasowego bilansu – to nie oni, a rywale zdają się być nieznacznym faworytem meczu. Nie inaczej będzie dziś wieczorem, gdzie ‘Różowi’ podejmą świetnie dysponowaną ekipę AiP. Choć na początku sezonu nikt nie mówił o tym głośno, team Adriana Ossowskiego ma ogromną szansę na pobicie swojego historycznie najlepszego wyniku w rozgrywkach Inter Marine SL3. Przypomnijmy, że w sezonie Jesien’25 ‘Przyjaciele’ uplasowali się na najniższym stopniu podium. Dziś taki plan zdaje się być… planem B. Jeśli bowiem AiP wygra ze Speednetem, to wskoczy na fotel lidera pierwszej ligi. Dodatkowo mają w perspektywie jeszcze mecz z Tufi i tam będą zdecydowanym faworytem. Pytaniem pozostaje to, jak team poradzi sobie w momencie, w którym oczy całej społeczności będą skierowane właśnie na nich.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Hydra Volleyball Team – Kraken

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Dawno nie widzieliśmy tak niespójnej drużyny jak Kraken. Z jednej strony team Jurija Charczuka potrafi zagrać bardzo dobre spotkanie, po którym uznajemy, że są w stanie powrócić do wyższej klasy rozgrywkowej. Dokładnie w momencie, kiedy tak pomyślimy, Kraken przegrywa kolejny mecz, a styl, który wówczas prezentuje, pozostawia bardzo wiele do życzenia. Tak było chociażby w ostatnim spotkaniu z drużyną Team Spontan. Choć mówimy tu o dość poważnym rywalu, to jednak porażka 0-3 oraz przegrane poszczególnych setów do 18, 13 oraz 16 pokazują, o jakiej dysproporcji mówimy. We wspomnianym meczu ze ‘Spontanicznymi’ nie było absolutnie woli walki, chęci wygranej czy próby odwrócenia wyniku. Zamiast tego był to absolutny pokaz indolencji oraz festiwal błędów. Co gorsze, przeczuwamy, że po dzisiejszym meczu nasza narracja będzie bardzo podobna. Kraken zmierzy się bowiem z Hydrą Volleyball Team i to team Sławomira Kudyby zdaje się być zdecydowanym faworytem spotkania. Z drugiej strony wszyscy pamiętamy wydarzenia z inauguracji poprzedniego sezonu. Wówczas Hydra również była zdecydowanym faworytem, a sensacyjnie mecz zakończył się tryumfem Krakena. To oczywiście niosło za sobą opłakane konsekwencje, bo tych punktów w ostatecznym rozrachunku zabrakło Hydrze do utrzymania. Dzisiejsze starcie będzie meczem, w którym Hydra będzie miała z rywalem ‘rachunki do wyrównania’. Czujemy, że mecz zepnie się klamrą ze wspomnianym meczem sprzed kilku miesięcy i będzie otwarciem bramy, prowadzącej wprost do drugiej ligi.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Remedios Sopot Ortopedia – Only Spikes

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

O tym, jak szybko zmienia się perspektywa, można dowiedzieć się czytając podsumowania meczów Remedios Sopot Ortopedii w sezonie Jesień’25. Na początku team Macieja Kota był wymieniany jako jeden z faworytów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Z czasem nastąpiło ogromne rozczarowanie, a ‘Ortopedów’ lała każda napotkana drużyna. Kiedy wszyscy postawili na ‘biało-złotych’ kreskę i nikt w nich już nie wierzył, ci sprawili przed tygodniem sensację, ogrywając niekwestionowanego faworyta meczu – DSGSA i to na dodatek za komplet punktów. O tym, jak duży wyczyn dokonała drużyna Remedios, niech świadczy fakt, że przed rozpoczęciem meczu team DSGSA mógł pochwalić się oszałamiającym bilansem siedmiu zwycięstw z rzędu, w których team zdobył 20 na 21 możliwych punktów. Kosmos. Dodatkowo tego samego dnia Remedios zgarnął komplet punktów z Hapag-Lloyd i w pełni zasłużenie sięgnęli wówczas po miano drużyny tygodnia. Dzisiejszy rywal Remedios – Only Spikes – trafił w minionym tygodniu na najtrudniejszy mecz sezonu Jesień’25. Sharksi kontynuują kapitalną serię, która po meczu z ‘Kanarkami’ liczy już osiem zwycięstw z rzędu, w których team zgarnął komplet 24 punktów. Porażka w takim meczu nie jest niczym zaskakującym, a była raczej wkalkulowana w trudy sezonu Jesień’25. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że team Patryka Łabędzia robi systematyczny progres i choć dziś nie będzie faworytem, to nie można wykluczyć scenariusza, że pokuszą się o niespodziankę. Za tę uznalibyśmy choćby jeden punkt.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

AIP – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Czysto teoretycznie – powinno to być łatwiejsze spotkanie dla AiP niż te, do którego dojdzie o godzinie 20:00. Tym razem zespół Adriana Ossowskiego zmierzy się bowiem z Tufi Team i będzie zdecydowanym faworytem spotkania. Jeśli zespół ‘Przyjaciół’ bierze walkę o mistrzostwo na poważnie, to takie mecze jak te musi wygrać za komplet punktów. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się czterokrotnie i w trzech przypadkach górą byli faworyci dzisiejszego spotkania. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na dość istotny fakt. Gracze Tufi Team znajdują się aktualnie w dość nieciekawym położeniu. Po siedmiu rozegranych spotkaniach beniaminek ma na swoim koncie osiem punktów. Po ostatnim meczu DNV Volley Gdańsk, w którym ‘żółto-czarni’ dość niespodziewanie wygrali z Szach-Matem, gracze Mateusza Woźniaka spadli w ligowej tabeli na przedostatnie miejsce i jeśli sezon kończyłby się właśnie dzisiaj – spadliby oni do drugiej ligi. Z drugiej strony warto podkreślić, że choć Tufi Team brakuje do DNV VG jednego oczka, to jednak rozegrali aż o dwa mecze mniej. Może się zatem okazać, że po meczach z AiP oraz Bossmanem ich sytuacja będzie już lepsza. O to, jak wiadomo, będzie niezwykle trudno. To rywale zdają się być wyraźnymi faworytami spotkań.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Maritex – Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

W postawie Maritexu trudno doszukiwać się sensu i logiki. Cholernie trudno typować również wynik nadchodzącego meczu, bo nigdy nie wiadomo, którego z zawodników szerokiego składu zabraknie w meczu. W związku z tym drużynie Michała Pietrasika przytrafiają się mecze, w których najpierw dostają konkretne lanie od drużyny ze strefy spadkowej, a następnie jak gdyby nigdy nic – ogrywają w wielkim stylu Dream Volley. Gdyby tylko Maritex był stabilniejszy, to z pewnością wyniki drużyny byłyby aktualnie zdecydowanie lepsze. Jak to jednak mówią – ‘gdybanie ma to do siebie, że jest niemierzalne’. Tak czy siak wszystko wskazuje na to, że Maritex będzie w obecnym sezonie drużyną środka ligowej stawki. Nie sądzimy, że w tej kwestii się coś zmieni. To oznacza z kolei, że nie grozi im spadek, ale również nie dojdzie tu do walki o medale. Choć ambicje drużyny sięgały zdecydowanie wyżej, to obecny sezon jest tym, po którym Maritex powinien wyciągnąć cenne wnioski – materiału im wszak nie brakuje. Jeśli chodzi o Kraken Team, to zespół Roberta Skwiercza również plasuje się w połowie ligowej układanki. Różnica pomiędzy obiema ekipami jest jednak taka, że przed sezonem nikt nie oczekiwał od Krakena, że włączą się do walki o podium. Mimo to, oraz faktu, że rozegrali oni o jeden mecz mniej niż Maritex, mają nad bezpośrednim rywalem aż trzy punkty przewagi. Jeśli dziś ‘Bestia’ nie będzie miała podobnych problemów kadrowych co ostatnio, to powinni być nieznacznym faworytem meczu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Remedios Sopot Ortopedia – TKKF Orlen

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Po trudnym okresie – gracze Remedios Sopot Ortopedia wkroczyli w fazę sezonu, w której mają teoretycznie łatwiejszych rywali. Trzy z czterech ostatnich pojedynków to mecze z samym dołem ligowej tabeli. Tydzień temu mierzyli się oni z Hapag-Lloyd, natomiast dziś zmierzą się z ekipą Only Spikes oraz TKKF Orlen. Jeśli dziś zdobędą sześć oczek, a umówmy się – wszystko na to wskazuje, to w ligowej tabeli w przeciągu dwóch tygodni zanotują największy boost spośród wszystkich 52 drużyn w lidze. Czy TKKF Orlen ma sportowe argumenty, by powstrzymać swoich rywali? Cóż – niezbyt dużo. Nie ma się co oszukiwać – łatwo nie będzie. TKKF Orlen pozostaje jedną z dwóch drużyn w czwartej lidze, która nie zdobyła choćby jednego oczka. Najbliżej premierowego punktu team ‘Nafciarzy’ był 2 października, kiedy rywalizował z faworyzowaną Craftveną. Choć zespół TKKF Orlen prowadził pod koniec trzema punktami, to w ostatecznym rozrachunku dał się przechytrzyć faworyzowanemu rywalowi i musiał obejść się smakiem. Jeśli zobaczymy na statystyki drużynowe, to zobaczymy, że zespół ‘Nafciarzy’ jest na samym końcu pod względem liczby straconych punktów po atakach rywali w całej czwartej lidze. Średnio na mecz jest to aż 33,8 ataku. Dla kontrastu podamy, że team DSGSA traci tych punktów zaledwie 15. Dodatkowo team ‘Nafciarzy’ zagrywa najgorzej z całej ligi i z pola serwisowego zdobywa zaledwie 1,8 pkt/mecz. Elementów do poprawy jest oczywiście zdecydowanie więcej. O to będzie jednak dziś bardzo trudno. Z informacji, do których dotarliśmy w obozie ‘Nafciarzy’ panuje dziś szpital i najprawdopodobniej wystąpią… w czterech graczy…

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #27

Za nami wtorkowa seria gier, w której z rewelacyjnej strony pokazały się drużyny DSGSA oraz Chilli Amigos. Dodatkowo – w pierwszoligowym hicie, gracze CTO Volley okazali się mocniejsi od Merkurego. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – TKKF Orlen 3-0 (21-9; 21-16; 21-11)

Choć zespół TKKF Orlen nie zdobył jeszcze punktu, to w ostatnim czasie zaczynały pojawiać się pewne symptomy na to, że kto wie – być może ta sytuacja ulegnie zmianie. Z taką nadzieją ‘Nafciarze’ przystępowali do wtorkowego meczu. Tak się bowiem składa, że ich rywal – Chilli Amigos – nie wyglądał w ostatnich meczach najlepiej, a na dodatek we wtorek zabrakło w ich szeregach kilku graczy. Mimo że wydawało nam się, że to ‘zbliży’ oba zespoły i dostaniemy w miarę wyrównany mecz… nic takiego nie miało miejsca. Początek rywalizacji to zdecydowana i wyraźna przewaga ‘Papryczek’. Pewną nowością było to, że gracze ‘Amigos’ bardzo szanowali piłkę, czy to przy okazji ataku, czy zagrywki. W wielkim skrócie – nie popełniali niemal w ogóle błędów. Dowodem popartym liczbami jest to, że w całej premierowej odsłonie popełnili ich zaledwie dwa – kosmos (21-9). Zdecydowanie lepiej team ‘Nafciarzy’ zaprezentował się w środkowej odsłonie. Przy pomocy graczy Chilli, którzy w odróżnieniu od premierowej partii zaczęli tu popełniać błędy, na półmetku seta mieliśmy remis 10-10. Przewaga ‘Papryczek’ zaczęła zarysowywać się dopiero pod koniec seta, gdzie skuteczną grą popisali się Krzysztof Gasperowicz oraz najlepszy gracz wtorkowego meczu – Krzysztof Horeczy (21-16). Ostatni set przypominał raczej wydarzenia z premierowej odsłony. W skrócie – graczom TKKF Orlen sił wystarczyło tylko do połowy seta (9-9). Druga część finałowej partii to wyraźna przewaga ‘Amigos’, udokumentowana ich zwycięstwem do 11!

Aqua Volley – Dream Volley 1-2 (16-21; 9-21; 23-21)

Więcej razy Dream Volley nie oszuka starego misia na sztuczny miód. Wyciągamy wnioski z ostatniej dyspozycji ‘Marzycieli’ i raczej nie będziemy już stawiać na ich wygrane za komplet punktów. We wtorek zespół w granatowych barwach był zdecydowanym faworytem starcia i w pojedynku z ostatnią drużyną w lidze miał zrobić milowy krok w kierunku awansu do wyższej ligi. Wielokrotnie pisaliśmy o trzecioligowym wyścigu żółwi i najwyraźniej drużyna Dream Volley wzięła sobie te słowa do serca. Mimo wszystko – przez długie fragmenty meczu nic na to nie wskazywało. Choć początek spotkania to dość zaskakująco równa gra, po której mieliśmy remis 14-14, to Aqua Volley ewidentnie nie wytrzymała tempa narzuconego przez faworyta. Po kilku punktach Mateusza Dobrzyńskiego oraz Marcina Juszczaka Dream Volley wysunął się na prowadzenie 19-14 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-16). Druga odsłona to absolutna dominacja faworyta, który nie miał problemu z ograniem grającej gołą szóstką drużyny Aqua Volley. Wynik? 21-9 i zmiana stron. Trzeci set to zupełnie inna historia, w której Aqua Volley zrozumiała, że nie ma nic do stracenia. Po piorunującym otwarciu team Mateusza Drężka rozpoczął od prowadzenia 9-5. Dalsza część seta to gonitwa Dream Volley, która doprowadziła do remisu po 15. Kiedy wydawało się, że wszystko po stronie ‘Marzycieli’ wróciło do normy – Aqua Volley nie zamierzała odpuszczać i po dobrej grze na tablicy wyników mieliśmy remis po 20. Ostatecznie po asie serwisowym Oskara Lipińskiego oraz błędzie w ataku jednego z ‘Marzycieli’ wielka niespodzianka stała się faktem (23-21).

DSGSA – Craftvena 3-0 (27-25; 21-14; 21-12)

Do poniedziałkowej serii gier w czwartej lidze były aż trzy drużyny, które jak do tej pory nie zaznały goryczy porażki. Mowa tu o Sharksach, Siatkersach oraz właśnie Craftvenie. Piszemy o tym teraz, bo po dwóch dniach rozgrywek mamy spory update – został już wyłącznie jeden bastion – drużyna Sharks. Do tej sytuacji przyczyniła się ekipa DSGSA, która w poniedziałek zlała za komplet punktów Siatkersów, a wczoraj powtórzyła to z Craftveną. Owszem – w pierwszym secie nie obyło się bez ciężarów, ale już druga i trzecia odsłona to absolutna dominacja, po której trudno nie zadać sobie pytania – jak ‘Bordowi’ mogli przegrać z Remedios Sopot Ortopedią. Wróćmy jednak do pierwszego seta rywalizacji, bo wiele wskazuje na to, że ustawił on cały mecz. Ależ to było widowisko i mocne granie. Lepiej rozpoczęli ‘Rzemieślnicy’, którzy na półmetku seta prowadzili 10-6. Już po chwili sytuacja się zmieniła, a team ‘Bordowych’ doprowadził do wyrównania po 16. W końcówce seta obie ekipy miały swoje piłki setowe w górze, ale przez dłuższą chwilę żadna z nich nie zdołała przełamać rywala. Ostatecznie sztuka ta udała się graczom w bordowych barwach, którzy po dwóch atakach Oliwiera Slipaczuka cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Tak jak napisaliśmy wcześniej – wydarzenia z drugiego i trzeciego seta zdominowali gracze Michała Farona, którzy wygrali odpowiednio do 14 i 12, awansując (przynajmniej na chwilę) na fotel lidera rozgrywek. Pozytyw z ich perspektywy, poza trzema oczkami, jest również taki, że była to wygrana w meczu o ‘sześć punktów’ – brawo!

Chilli Amigos – VB Inter-Grahen Sulmin 3-0 (21-15; 21-15; 21-15)

Ok – nie będziemy nikogo oszukiwać. Wczoraj wieczorem byliśmy przekonani, że gracze Chilli Amigos ‘wyprztykali’ się w pierwszym wtorkowym spotkaniu i w konfrontacji z drużyną z Sulmina nie będą mieli większych szans. Nasze myśli spotęgował fakt, że team w czerwonych strojach musiał radzić sobie bez duetu Turski – Łuniewski. Tymczasem – mimo niezłego przyjęcia – gracze Inter-Grahen Sulmin mieli potężne problemy z komunikacją oraz wykończeniem akcji (10-5). Choć z czasem team w czarnych trykotach próbował odwrócić losy rywalizacji, to świetnie grający ‘Amigos’ im na to nie pozwolili, wygrywając finalnie do 15. Już jeden punkt w rywalizacji z faworyzowanym rywalem zdawałby się być niespodzianką. Środkowa partia do pewnego momentu nie wyglądała zbyt dobrze. Choć mieliśmy bardzo równą grę (10-10), to jednak w pierwszej części seta po obu stronach siatki nie brakowało błędów i sporej niedokładności. W dalszej części sytuacja ta uległa diametralnej zmianie – ale tylko w przypadku jednej drużyny. Gracze VB Inter-Grahen kontynuowali koszmarną grę i przeciwko doświadczonemu zespołowi Chilli Amigos byli absolutnie bezradni. Po kilku punktach Michała Kwiatka oraz Krzysztofa Horeczego było już pozamiatane (21-15). Trzeci set to kontynuacja imponującej gry drużyny w czerwonych barwach, która całkiem słusznie zauważyła, że rywal może i był do pewnego momentu sezonu potężny – ale tylko w ligowej tabeli. Po dwóch punktach Piotra Kławsiucia ‘Amigos’ prowadzili 10-4 i kiedy widzieliśmy opuszczone głowy VB, wiedzieliśmy, że nie ma absolutnie żadnej szansy, by zdołali się w dalszej części pozbierać. Gracze w czarnych trykotach zostali zdominowani zarówno sportowo, jak i mentalnie – i nadal jesteśmy w szoku. Oj, Chilli Amigos – to było naprawdę coś wielkiego.

Challengers – Energa Trefl Gdańsk 2-1 (21-15; 21-16; 22-24)

Po początkowych meczach sezonu Jesień’25 na drużynę Challengers wylała się fala krytyki. Nie może to przesadnie dziwić – team Wojciecha Lewińskiego przegrał aż pięć spotkań z rzędu, co sprawiło, że z automatu zaczęli być kandydatem do spadku. Ostatnie dwa spotkania to jednak renesans formy. Na początek team w niebiesko-różowych strojach ograł Old Boys, co już było sporą niespodzianką. Jeszcze większą okazało się wczorajsze spotkanie z najmłodszą drużyną w lidze. Trzeba bowiem zauważyć, że to rywal był zdecydowanym faworytem starcia, a w dwóch pierwszych setach rywalizacji był absolutnie bezzębny. Ba – w naszym odczuciu był to najgorszy mecz drużyny Edwarda Pawluna w historii jej 22 występów w Inter Marine SL3. Nie przypominamy sobie meczu, w którym ‘gdańskie lwy’ byłyby tak stłamszone. Po kilku skutecznych atakach Mariusza Kuczko Challengers wysunęli się na prowadzenie 13-7. Choć z czasem Trefl próbował odpowiedzieć, to kilka punktów Stanisława Fornalaka okazało się niewystarczające i pierwszy punkt w meczu zasilił konto Challengersów. Środkowa odsłona rozpoczęła się dla drużyny Edwarda Pawluna koszmarnie – już po chwili ich rywale objęli prowadzenie 5-1. Mimo że po punktach środkowego – Filipa Werry – team w białych trykotach próbował się odgryźć, to dalsza część seta należała już do doświadczonej drużyny, która rozegrała gdańską młodzież z zaskakującą łatwością. Po dobrej zagrywce Krystiana Kempińskiego ‘underdog’ spotkania wysunął się na prowadzenie 15-8. W dalszej części Energa Trefl Gdańsk miała co prawda jeszcze zryw, po którym zniwelowała straty do dwóch punktów (17-15), ale ostatnie słowo należało już do Challengersów (21-16). Przez długi czas finałowej partii wydawało się, że zwycięzca meczu idzie po pełną pulę (15-13). W końcówce prowadzili nawet 20-18, ale ‘gdańskie lwy’ zdołały wyjść z opresji i finalnie zgarnęły nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu. Nie zmienia to jednak faktu, że liczyli na zdecydowanie inny scenariusz. A Challengers? Cóż – to bardzo duży krok w kierunku uspokojenia sytuacji w ligowej tabeli – brawo!

Bayer Gdańsk – Staltest Pomorze 3-0 (21-13; 21-14; 21-17)

Mecz ze Staltestem Pomorze miał być dla ‘Aptekarzy’ czymś w rodzaju plastra na rany, które ci ponieśli w dwóch ostatnich meczach, w których musieli uznać wyższość Fuxa Pępowo czy Speednetu 2. Miał być też doskonałą okazją, by wykorzystać opieszałość pozostałych drużyn z ligowej czołówki, które w ostatnim czasie gubią punkty na potęgę. Początek wtorkowego pojedynku nie był jednak dla ‘Aptekarzy’ spacerkiem. Na półmetku seta mieliśmy remis 9-9 i nie było jasne, w którą stronę to zmierza. Już po chwili Bayer pokazał jednak dominację w warunkach fizycznych i po punktach Macieja Lipińskiego oraz Damiana Harica wysunął się na prowadzenie 18-10, a po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-13). Środkowa partia wyglądała inaczej – piorunujący start (7-1), po którym Bayer z czasem zaczął zamulać, dając rywalom dojść do głosu (8-7). Po kilku atakach najlepszego gracza meczu – Macieja Lipińskiego – sytuacja wróciła do normy. Bayer Gdańsk wysunął się po chwili na prowadzenie 17-10 i w konsekwencji zdobył drugi punkt w meczu (21-14). Ostatni set rywalizacji to partia, w której Staltest Pomorze stosunkowo często zdołał kąsać punkt od faworyzowanych rywali. Patrząc na wydarzenia z ostatniej odsłony, można było odnieść wrażenie, że historia się powtarza – w drugiej części seta mieliśmy remis 14-14, a Bayer nie wyglądał na team, który ma pomysł, jak przełamać przeciwnika. Ostatecznie udało się to po punktach Krzysztofa Podlaskiego oraz Mateusza Michalskiego, którzy dołożyli swoją cegiełkę do szóstej wygranej w sezonie Jesień’25.

Inter Marine Masters – VB Sulmin 1-2 (17-21; 21-12; 15-21)

Obrazek wtorkowego wieczoru? Przygnębiony kapitan ‘Mastersów’, który kilka minut po zakończonym spotkaniu podpierał ścianę, szukając odpowiedzi na pytanie, jak odmienić sytuację Inter Marine Masters. We wtorek team Andrzeja Masiaka przegrał bowiem już szóste spotkanie w obecnym sezonie i ich sytuacja robi się coraz bardziej nieciekawa. Zespół w biało-niebieskich barwach podchodził do meczu z VB Sulmin pełen nadziei, że tym razem będzie lepiej. Naprzeciw siebie mieli rywala, który również pogrążony był w kryzysie i przegrał aż pięć spotkań z rzędu. Po wyrównanym początku (7-7) z czasem to gracze z Sulmina złapali wiatr w żagle i po skutecznym bloku Michała Kanki objęli prowadzenie 14-10. W dalszej części seta ‘Mastersi’ nie uniknęli błędów, w konsekwencji czego pierwszy set padł łupem drużyny Daniela Bąby (21-17). Na przegraną partię Inter Marine Masters zareagowali w najlepszy możliwy sposób. W środkowej odsłonie, po świetnej serii przy zagrywce Grzegorza Boguszewskiego, ‘biało-niebiescy’ objęli prowadzenie 12-6 i kilka chwil później cieszyli się z pewnej wygranej do 12. To oznaczało, że o zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set, który rozpoczął się kapitalnie dla VB Sulmin. Po kilku punktach tercetu skrzydłowych Zieliński – Kanka – Kolka, gracze występujący ‘w delegacji’ wysunęli się na prowadzenie 9-3. Podobnie jak w drugim secie, tak przespanego początku nie udało się już naprawić i finalnie gracze VB wygrali seta do 15, a cały mecz 2-1.

Merkury – CTO Volley 1-2 (22-20; 17-21; 19-21)

Mecze pomiędzy tymi rywalami nie mogą być normalne. Zawsze towarzyszy im jakaś niespotykana na innych boiskach aura. Czasami mówimy tu stricte o wydarzeniach sportowych, czasami o koszmarnej kontuzji, czasem o błędach sędziów czy naszych jako zespołu Inter Marine SL3. Do takiego doszło w drugim secie rywalizacji, gdzie punkt – zamiast zasilić konto Merkurego – przypadł CTO Volley, którzy finalnie wygrali seta do 17. Czy miało to wpływ, czy jednak nie, nie dowiemy się już nigdy. Niesmak dotyczący pomyłki jednak pozostał. Jeśli chodzi o dwa pozostałe sety, to tu nie brakowało tego, co najlepsze w rozgrywkach Inter Marine SL3 – wielkich sportowych emocji i konkretnego grania. Lepiej w premierowej partii zaprezentowali się gracze Merkurego, którzy nie zaczęli zbyt dobrze (3-7), ale z każdą kolejną akcją radzili sobie coraz lepiej. Pod koniec seta prowadzili już 19-15 i kiedy wydawało się, że za chwilę zmienią strony – CTO za sprawą świetnej gry w bloku doprowadzili do wyrównania po 20. Ostatecznie skończyło się tylko na strachu Merkurego, który wygrał tę partię do 20. Ok – przeskakujemy od razu do finałowej partii, która z uwagi na wynik po dwóch pierwszych setach była najciekawsza. Po bardzo wyrównanym przebiegu gry (16-16) gracze CTO wysunęli się na prowadzenie 18-16. Mimo to Merkury nie odpuszczał i zdołał doprowadzić do wyrównania po 19. Ostatnie słowo należało jednak do aktualnych Mistrzów Inter Marine SL3 – CTO Volley – którzy dzięki wygranej niemal na sto procent meldują się w grupie mistrzowskiej. A Merkury? O tym zadecyduje mecz ze Speednetem, do którego dojdzie w przyszłym tygodniu!

Złomowiec Gdańsk – Speednet 2 2-1 (21-14; 21-14; 11-21)

Świetna forma Speednetu, bardzo słaba forma Złomowca oraz fakt, że ci drudzy przyjechali na mecz gołą szóstką, spotęgowały nasze myśli o tym, że będzie to łatwe i przyjemne spotkanie dla ‘Programistów’. Jak się po chwili okazało – po obiecującym początku, w którym Speednet rozpoczął od prowadzenia 2-0, nastąpiły kłopoty, jakich u ‘Programistów’ nie widzieliśmy od bardzo dawna. Po bardzo dużych problemach w przyjęciu Speednetu Złomowiec wysunął się na prowadzenie 15-9 i nie miał problemu, by wygrać premierową odsłonę do 14. W trakcie pierwszego seta w ‘boxie’ Speednetu było słychać zrezygnowanie związane z wydarzeniami w pierwszym secie i jednoczesną mobilizację przed drugą partią. Cóż – na niewiele się to zdało, bo w drugim secie rywalizacji Speednet popełniał sporo błędów i w związku z tym nie był w stanie nawiązać walki z rywalem. Po ataku Krzysztofa Kopernika Złomowiec prowadził 12-7, co ustawiło dalszą część seta zakończoną wygraną do 14. Po dwóch setach, które przebiegały pod dyktando Złomowca, Speednet 2 zdołał się wreszcie przebudzić i zgarnął nagrodę pocieszenia w postaci ostatniego punktu w meczu (21-11). Mimo to halę Ergo Arena opuszczali w ponurych nastrojach. We wtorek zakończyła się bowiem ich najdłuższa i najpiękniejsza seria zwycięstw z rzędu. A Złomowiec? Po bardzo słabym okresie zdołał się przełamać i sami jesteśmy ciekawi, czy w czwartkowym meczu przeciwko MPS-owi Volley zdołają zaprezentować się z dobrej strony.

Zapowiedź – MATCHDAY #27

Zaczynamy 27 dzień meczowy w sezonie Jesień’25. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie na szczycie czwartej ligi, w którym DSGSA podejmie niepokonaną Craftvenę. Ciekawie będzie z pewnością również w starciu Merkurego z CTO Volley oraz meczu na przełamanie pomiędzy VB Sulmin a Inter Marine Masters. Zapraszamy na zapowiedź!

Chilli Amigos – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po kilku spotkaniach, w których Chilli Amigos zaprezentowali się naprawdę nieźle, nastąpił wyraźny spadek formy ‘Papryczek’. Dwa ostatnie mecze graczy w czerwonych strojach to dwa ogromne rozczarowania. W pierwszym meczu, team Pawła Kalety rywalizował z DSGSA, które wówczas pozostawało niepokonaną drużyną i perpektywa na siłę ‘Bordowych’ była inna niż dzisiaj. W związku z tym, porażkę w stosunku 0-3 po bardzo słabym meczu nikt nie odbierał jako sportowej katastrofy. Już w kolejnym meczu, ‘Amigos’ mierzyli się bowiem z ACTIVNYMI Gdańsk i w naszych oczach, byli faworytem meczu. Mimo że team Pawła Kalety prowadził dość wysoko w każdym secie – mecz zakończył się porażką Chilli Amigos w stosunku 1-2. Dziś wieczorem przed Chilli doskonała szansa do podleczenia zranionego ego. Pierwszym rywalem Chilli będzie TKKF Orlen, która nie dość, że do tej pory nie zdołała wygrać ani jednego meczu, to na dodatek – nie zdołała ugrać również seta. Biorąc pod uwagę występy tej ekipy w poprzedniej edycji oraz fakt, że ‘Nafciarze’ rozegrali w obecnej kampanii już siedem spotkań – możemy tu mówić o bardzo dużym rozczarowaniu. Z całą pewnością – TKKF Orlen liczy dziś wieczorem na premierowe punkty. Choć w naszych oczach nie jest to wykluczone, to jednak wyraźnym faworytem pozostają gracze Chilli Amigos.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Aqua Volley – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Kojarzycie jak na lotnisku wyczytują komunikaty z konkretnymi nazwiskami gamoni, którzy nie zdążyli stawić się pod bramką by udać się na swój lot? Piszemy o tym teraz, bo mniej więcej tak wygląda aktualna sytuacja drużyny Aqua Volley. Jeśli gracze Mateusza Drężka nie zaczną za chwilę wygrywać – trzecioligowy samolot ucieknie im bezpowrotnie. Po siedmiu rozegranych meczach, Aqua Volley plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i ma zaledwie 3 na 21 możliwych do zdobycia punktów. Owszem – ich gra w ostatnim czasie daje małe powody do optymizmu, ale mimo wszystko – póki co to za mało, by myśleć o utrzymaniu. Jakby sytuacja w ligowej tabeli nie była wystarczająco skomplikowana – dziś Aqua Volley podejmie Dream Volley i warto tu zauważyć, że to rywale będą zdecydowanym faworytem. Dream Volley po niezłym początku sezonu złapał w ostatnim czasie zadyszkę. W żadnym z pięciu ostatnich spotkań, Dream Volley nie zdołał wygrać za komplet punktów. Po raz ostatni, ‘Marzyciele’ zgarnęli trzy oczka 16 września w meczu z Portem Gdańsk. Jakby tego było mało – we wspomnianym okresie, Dream Volley przegrał zarówno z MiszMaszem jak i Maritexem, a to już ogromna rysa na wizerunku drużyny, która ma możliwości by awansować do zaplecza elity. Wydaje nam się, że margines błędu został już wyczerpany i dziś – Dream Volley sięgnie wreszcie po trzy punkty i zrobi bardzo duży krok w kierunku upragnionego podium.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

DSGSA – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po sensacyjnej porażce z Remedios Sopot Ortopedią, team Michała Farona rozgrywał wczoraj mecz na szczycie czwartej ligi. Zespół w bordowych barwach podejmował bowiem Siatkersów, którzy do momentu rozpoczęcia poniedziałkowego meczu, nie przegrali ani jednego spotkania w sezonie Jesień’25. Przed rozpoczęciem meczu, team DSGSA mógł być pewien obaw. Ich forma pozostawała zagadką, a na dodatek mierzyli się z teamem, który nie dość, że wygrywał wszystko, to ograł między innymi bardzo mocną ekipę Speedway AWKS. Choć obawy były naprawdę wielkie, to już w pierwszych minutach spotkania, ‘Bordowi’ wskoczyli bardzo wysokie obroty i finalnie wygrali za komplet oczek. Dziś prawdopodobnie czeka ich jeszcze trudniejsze zadanie. Rywalem DSGSA będzie bowiem Craftvena, która nie dość, że nie przegrała jeszcze meczu, to…nie przegrała również seta i pod tym kątem jest jedną obok Sharksów drużyną w lidze, która może pochwalić się tak kapitalnym bilansem. Kiedy pod uwagę weźmiemy również drugą część sezonu Wiosna’25, to wychodzi nam na to, że Craftvena wygrała 22 z 24 ostatnich spotkań, a tak rewelacyjnym bilansem, nie może pochwalić się żadna inna drużyna w całej lidze. Mimo to trudno nie zauważyć, że póki co – ‘Rzemieślnicy’ nie mieli bardzo trudnego terminarza i dzisiejszy mecz, będzie z pewnością tym najtrudniejszym. Ba – jeśli DSGSA się nie spali, a zagra jak wczoraj, to w naszych oczach będą faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Chilli Amigos – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jeśli wszystko pójdzie po myśli graczy Chilli Amigos, to do spotkania z VB Inter-Grahen Sulmin przystąpią bogatsi o trzy punkty. Choć tak jak informowaliśmy w zapowiedzi wcześniej – Chilli nie prezentuje w ostatnim czasie zbyt wysokiej formy, to jednak trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym mieliby oni pogubić punkty w rywalizacji z TKKF Orlen. Tak czy siak – wszystko wskazuje na to, że przed ‘Papryczkami’ o wiele trudniejsze zadanie i mecz, w którym to nie oni, a rywal będzie zdecydowanym faworytem konfrontacji. Naszej perspektywy nie zmienia fakt, że w minionym tygodniu, rewelacyjna passa VB Inter-Grahen Sulmin dobiegła końca. Przypomnijmy, że siedem pierwszych spotkań sezonu to wygrane drużyny Kacpra Wiczkowskiego. Nie bez powodu zwykło się jednak mówić o szczęśliwej siódemce, a nie ósemce. W swoim ósmym meczu w sezonie Jesień’25, team w czarnych strojach rywalizował z ekipą Speedway AWKS i wspomniane spotkanie zakończyło się dla ‘Czarnych’ sporym rozczarowaniem. Nie dość, że nie udało im się wygrać, to na dodatek – nie udało im się zdobyć choćby punktu, a to z kolei wyraźnie skomplikowało ich sytuację w ligowej tabeli. Chcąc znaleźć się na podium i patrząc jednocześnie na to jak silna jest konkurencja – ‘Przyjezdni’ muszą dziś wrócić na zwycięską ścieżkę i wygrać za komplet punktów. Choć są faworytem, to nie będzie o to zbyt prosto.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Challengers – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Powiedzieć, że początek sezonu w wykonaniu Challengersów sprawił, że ich sytuacja była skomplikowana, to nic nie powiedzieć. Team Wojciecha Lewińskiego w pięciu pierwszych meczach sezonu nie zdołał wygrać… ani razu i pozostawał ostatnią drużyną w drugiej lidze bez zwycięstwa na koncie. Jakby tego było mało, perspektywa na przyszłość również nie była optymistyczna. Challengersi mieli bowiem przed sobą mecz z ekipą Old Boys i to rywal był wówczas zdecydowanym faworytem starcia. Gracze z Pruszcza Gdańskiego udowodnili to zresztą w pierwszym secie rywalizacji, którego wygrali w bardzo przekonujący sposób. Z czasem nastąpił jednak długo wyczekiwany przez team Wojciecha Lewińskiego zwrot akcji. Po niezłym momencie oraz widocznych problemach rywali – Challengersi zdołali odwrócić losy spotkania i finalnie to oni cieszyli się z tryumfu w stosunku 2-1. Dzięki temu po minionym tygodniu rozgrywek, wskoczyli na jedenaste miejsce w ligowej tabeli. Kolejnym pozytywem jest także fakt, że rozegrali oni mniej spotkań niż niemal wszystkie inne drużyny w tabeli. Dziś wieczorem team w niebiesko-różowych barwach zmierzy się z najmłodszą drużyną w lidze – Energą Trefl Gdańsk. Po kilku nieudanych meczach ‘gdańskich lwów’, team Edwarda Pawluna zdołał się w ostatnim czasie przełamać i wrócić do gry o podium drugoligowych zmagań. Podobnie jak w poprzednim tygodniu, dziś również będą faworytem konfrontacji, aczkolwiek wydaje nam się, że mecz zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Bayer Gdańsk – Staltest Pomorze

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po kapitalnym okresie, w którym Bayer Gdańsk wygrał pięć z sześciu pojedynków w obozie ‘Aptekarzy’ nastąpiło wyraźne ochłodzenie nastrojów. Choć nie przesądzone, że w ostatecznym rozrachunku do tego nie dojdzie, to po ostatnich meczach ucichły dyskusje o awansie ‘Aptekarzy’. Porażki z Fuxem Pępowo czy Speednetem 2 nie sprawiają bynajmniej, że odbiór drużyny Damiana Harica jest negatywny. Wręcz przeciwnie – w naszym odczuciu jak na beniaminka, team prezentuje się wybornie. W naszym odczuciu dziś wieczorem, Bayer Gdańsk wróci na zwycięską ścieżkę i ogra Staltest Pomorze. Ba – w naszym odczuciu, są oni pewniakiem do tego, by pokusić się o trzy punkty. Oczywiście muszą przy tym zachować maksymalną koncentrację. Staltest Pomorze choć ma widoczny problem z wygrywaniem spotkań, to jednak dość często usypia czujność rywali i w konsekwencji ‘skubie’ im punkty. Kto wie – być może w tym szaleństwie jest metoda na to, by uniknąć spadku do niższej klasy rozgrywkowej. Choć graczom Arkadiusza Kozłowskiego udało się to w minionej edycji, to wiele osób wskazuje na to, że tym razem będzie inaczej. Do końca sezonu, Staltest poza meczem z Bayerem Gdańsk, zmierzy się również z Challengersami, Eko-Hurtem, Fuxem Pępowo oraz DHP Oliwą. Nie trzeba być geniuszem, by zorientować się jak kluczowym może okazać się dzisiejszy mecz.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Inter Marine Masters – VB Sulmin

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Sytuacja ‘Mastersów’ robi się coraz bardziej skomplikowana. Na nieco ponad miesiąc do końca  rozgrywek, team Andrzeja Masiaka plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Owszem – ‘Mastersów’ broni aktualnie fakt, że wraz z Challengersami, są ekipą, która rozegrała do tej pory najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn w lidze. Z drugiej strony – bilans jednego zwycięstwa i aż pięciu porażek to coś, czego nie było w planach przed startem sezonu. Warto zwrócić uwagę na to, że w całej poprzedniej edycji – Inter Marine Masters miało siedem porażek. Do czego zmierzamy? Ano do tego, że choć wyobraźnię mamy bujną, to trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym w siedmiu kolejnych meczach, Inter Marine Masters mieliby wygrać aż pięć pojedynków. To oznacza z kolei, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – aktualna edycja będzie gorsza niż ta, która zakończyła się kilka miesięcy temu. Na poprawę liczą również sympatycy ekipy VB Sulmin. Ich ulubieńcy zanotowali bowiem fantastyczny początek sezonu, po którym byli liderem drugoligowych zmagań. Szaleńczego tempa, które sobie wówczas narzucili nie można było utrzymać jednak zbyt długo. Choć trudno w to uwierzyć, to team Daniela Bąby przegrał… pięć kolejnych spotkań z rzędu i w ligowej tabeli zanotował szybszy zjazd niż ma to miejsce w przypadku najlepszych bobsleistów świata. Która z drużyn zdoła się przełamać jako pierwsza? Nieco więcej szans dajemy graczom z Sulmina.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak):1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Merkury – CTO Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ostatnie lata to okres dominacji obu drużyn w rozgrywkach. Owszem – zdarzały się sezony, w których ligę wygrałby ktoś inny, ale co do zasady – mówimy o dominacji. Przed obecną kampanią perspektywa na tę sytuację się nie zmieniła, a zarówno mistrz, jak i wicemistrz poprzedniej edycji byli wymieniani jako najwięksi faworyci obecnego sezonu. Aktualnie pierwsza liga wygląda jednak tak, że o wygrane ani CTO, ani Merkuremu nie jest już tak łatwo jak kiedyś. W obecnej kampanii i jedni, i drudzy nie unikali wpadek, o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć. We wskazaniu faworyta meczu trzeba w naszym odczuciu skorzystać ze wskazówki, którą jest aktualna dyspozycja obu ekip. Wszystko wskazuje na to, że CTO Volley zdaje się rozkręcać i ich forma wraz z biegiem sezonu rośnie. Choć gracze w pomarańczowych barwach stracili po punkcie w dwóch ostatnich meczach, to jednak do meczu z Merkurym podejdą po serii trzech zwycięstw z rzędu. Zdecydowanie gorsze ‘momentum’ mają aktualnie gracze Merkurego, którzy po świetnym początku sezonu, w którym wygrali cztery mecze z rzędu, wpadli w dołek i dziś podejdą do spotkania po dwóch porażkach w trzech ostatnich meczach i dziś zagrają z łatką ‘underdoga’ spotkania. Porażka jednych lub drugich może mieć jednak zdecydowanie gorsze konsekwencje niż kilka porażek w krótkim czasie. Skutek może być bowiem taki, że dla którejś z ekip zabraknie miejsca w elitarnym gronie pięciu drużyn, które za kilka dni rozpoczną walkę o medale.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Złomowiec Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Speednet 2 się nie zatrzymuje i aktualnie ich seria zwycięstw z rzędu, wynosi już sześć. Warto przy tym podkreślić, że jest to najdłuższa i najbardziej imponująca seria spośród wszystkich drugoligowców. Co więcej – Speednet odgryza się rywalom, z którymi miał rachunki do wyrównania z przeszłości. Poza lepszym bilansem bezpośrednich spotkań z MPS-em Volley, team Marka Ogonowskiego miał historycznie gorszy bilans z każdą drużyną, którą ostatnio ograł w ostatnim czasie. Mowa tu o Eko-Hurcie (0-1); Flocie (1-2); VB Sulmin (1-3); Bayerze (2-3), a nawet Stalteście Pomorze (0-1). Czy dziś będzie tak samo? Podobnie jak w przypadku pozostałych drużyn, Speednet 2 ma również gorszy bilans ze Złomowcem (1-2). Choć w przeszłości dystans dzielący obie drużyny był bardzo duży (na niekorzyść Speednetu 2), to w ostatnim czasie dysproporcje bardzo dynamicznie się zmieniły. Jakby forma ‘Programistów’ nie była wystarczającym argumentem, to na dodatek Złomowiec Gdańsk znajduje się aktualnie w największym kryzysie od kilku sezonów. Team Witolda Klimasa po bardzo dobrym początku jest aktualnie ogromnym rozczarowaniem – kto wie czy nie największym. Aktualnie Złomowiec śrubuje liczbę przegranych spotkań z rzędu, mając na koncie już trzy porażki i po raz ostatni trzy spotkania z rzędu przegrał półtora roku temu w sezonie Wiosna’24. Pewnym pocieszeniem i nadzieją dla ‘Miedziowych’ jest to, że w czwartej próbie udało im się wreszcie przełamać. O tym czy dziś będzie podobnie, przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #26

Za nami poniedziałkowa seria gier. Ze świetnej strony pokazały się DNV Volley Gdańsk, BL Volley oraz DSGSA. Ci ostatni pokonali Siatkersów, dla których była to pierwsza porażka w sezonie Jesień’25. Zapraszamy na podsumowanie!

DSGSA – Siatkersi 3-0 (21-12; 21-17; 23-21)

Poniedziałkowe starcie było tym, w którym zespół DSGSA udowodnił, że zeszłotygodniowy mecz z Remediosem był tylko wpadką. Wczoraj wieczorem widzieliśmy już zupełnie inny – zdecydowanie lepszy team, który nie miał problemu z ograniem niepokonanej jak do tej pory ekipy Siatkersów. Dominacja DSGSA rozpoczęła się błyskawicznie po pierwszym gwizdku sędziego, gdzie gracze w bordowych barwach, wysunęli się na prowadzenie 5-1. W dalszej części seta, Siatkersi byli absolutnie bezradni i po ciekawym fragmencie, w którym kiwkami popisali się rozgrywający po obu stronach siatki, faworyt prowadził już 14-9, a następnie – cieszył się z wygrania seta do 12. Drugi set to już wyraźnie lepsza postawa graczy w niebieskich strojach. Choć po dobrej zagrywce Wojciecha Orlańczyka, mecz zaczął układać się obiecująco dla Siatkersów (7-3), to po chwili ‘odpalił się’ najlepszy gracz spotkania – Wiktor Witowski. Po kilku atakach oraz skutecznym bloku wspomnianego gracza – DSGSA wysunęli się na prowadzenie 9-7 i w dalszej części seta – Siatkersi nie zdołali im już zagrozić (21-17). Zdecydowanie najwięcej działo się w trzecim secie. Jeśli Siatkersi mogli gdzieś upatrywać swojej szansy, to właśnie w finałowej odsłonie. Na półmetku seta, górą byli Siatkersi, którzy po ataku swojego kapitana – Macieja Tarulewicza, prowadzili 15-12. Końcowa faza seta to jednak szalona gonitwa teamu Michała Farona, która zakończyła się happy-endem i wygraną po walce ‘łeb w łeb’ do 21. Dzięki temu wynikowi DSGSA pokonało Siatkersów, tym samym kończąc ich passę bez porażki w sezonie Jesień’25.

Team Spontan – Tiger Team 2-1 (21-12; 17-21; 21-15)

Choć w ‘Typie Redakcji’ wskazaliśmy na to, że Team Spontan wygra dwa poniedziałkowe spotkania za komplet punktów, to jednak napisaliśmy również, że jest mało prawdopodobne, że będą opuszczać Ergo Arenę bogatsi o sześć oczek. Nie chcieliśmy jednak doprowadzić do sytuacji, że w jednym meczu postawilibyśmy 2-1, bo wyniki mogłyby być odwrotne i zamiast 7 punktów do ‘typerka’, mielibyśmy zaledwie 4. Cóż – tę predykcję, Team Spontan potwierdził już w pierwszym poniedziałkowym starciu, w którym podejmował przedostatnią drużynę w trzeciej lidze – Tiger Team. Warto przy tym podreślić, że pierwszy set rywalizacji kompletnie nie zdradzał jak potoczy się dalsza część spotkania. Team Spontan grał tak, jak na wyraźnego faworyta przystało i w konsekwencji wygrał tę partię do 12. Kto wie – być może właśnie ta nisko zawieszona poprzeczka uśpiła graczy Piotra Raczyńskiego. W środkowej partii, ‘Spontaniczni’ mieli wyraźne problemy w komunikacji i po indywidualnym pojedynku pomiędzy Damianem Urbanowiczem, a Przemysławem Masznerem, mieliśmy remis po 12, a po chwili 16-16. Choć Tiger dzielnie trzymał fason, to wydawało się jednak, że koniec końców to Team Spontan wygra tę partię. Nic bardziej mylnego. Po kilku bardzo udanych akcjach ‘Tygrysów’, gracze w granatowych barwach cieszyli się po chwili z wygranej do 17! Ostatni set rywalizacji zapowiadał nam konkretne emocje. Na półmetku seta mieliśmy bowiem remis po 11 i pamiętając to co wydarzyło się w końcówce poprzedniego starcia, set zapowiadał się wyśmienicie. Cóż – tylko się zapowiadał, bo ‘underdog’ spotkania miał po chwili potężne problemy ze zrobieniem przejścia i sześć kolejnych oczek zdobyła drużyna Piotra Raczyńskiego (17-11). To był z kolei koniec emocji w meczu (21-15).

Flota TGD Team – BL Volley 0-3 (17-21; 19-21; 8-21)

‘Mame nie teraz, ruszyła maszyna!’ Takie memy latały wczoraj wieczorem po grupkach messengerowych graczy oraz sympatyków ‘Tygrysów’. Kiedy takowy dotarł również do Redakcji, to zastanawialiśmy się czy powstał on tuż po meczu, czy jednak wcześniej. BL Volley z krótkimi przerwami sprawuje się bowiem w obecnej edycji WYBORNIE i jest jedną z najjaśniejszych gwiazd ostatnich tygodni. Brawo. Kto wie – być może po tym jak BL nie mógł wygrać przez rok w stosunku 3-0 teraz wszystko się zmieniło? Wczorajsze starcie było drugim takim występem, a team nie musiał czekać nawet tygodnia. Jest to pewna różnica, prawda? Pierwszy set spotkania to przewaga ‘Tygrysów’, którzy wykorzystali problemy w przyjęciu rywali i to, że po stronie rywali wyróżniał się jeden zawodnik – Krystian Malinowski. Pod koniec seta prowadzili oni już 17-12 i był to koniec emocji w pierwszym secie (21-17). Środkowa partia to set, w którym Flota TGD Team stała się bezradna wobec pragmatycznej i skutecznej gry rywali. Zamiast jednak skupić się na grze – gracze w niebieskich trykotach zaczęli się niemiłosiernie frustrować, a jak wiadomo – to nie pomaga. W końcówce po atakach Bartosza Zdunka oraz Damiana Skrzęty – BL Volley cieszył się z drugiego punktu w meczu (21-19). Fiasko w dwóch pierwszych setach zabiło dalszą motywację w ekipie Karoliny Kirszensztein. ‘Niebiescy’ wyglądali już tak, jakby marzyli o jak najszybszym powrocie do domu. Trzeba przyznać, że swój plan wcielili bardzo dobrze. Trzeci set rywalizacji rozpoczął się bowiem od prowadzenia BL…13-2! Pogrom. W dalszej części seta Flota postanowiła powalczyć o to by uniknąć kompromitacji i finalnie im się to w jakimś stopniu udało, bo zainkasowali 8 oczek. Z pewnością jednak nie spodziewali się takiego przebiegu gry. A BL Volley? Kapitalna dyspozycja procentuje, a ‘Tygrysy’ są już na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Wow – zagrożona wyginięciem populacja się odradza.

Szach-Mat – DNV Volley Gdańsk 1-2 (15-21; 21-19; 16-21)

Po dwóch kapitalnych meczach, w których ‘Szachiści’ ograli BEemkę oraz Merkurego – team Dawida Kołodzieja miał przed sobą teoretycznie najłatwiejsze zadanie. Musiał ograć przedostatnią drużynę w ligowej tabeli, którą wielu wskazuje jako ekipę, która będzie miała potężne problemy z utrzymaniem. Czy coś mogło pójść w tym przypadku ‘nie tak’? Witamy w uniwersum Inter Marine SL3. Tu absolutnie wszystko jest możliwe i nic nie jest pewne. Tu nic nikomu się nie należy, a punktów nie można dopisywać jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Po porażce z DNV Volley Gdańsk stało się jasne, że ‘Szachiści’ będą ekipą, która zagra w grupie spadkowej. Sytuacja stała się dla nich wybitnie skomplikowana już po pierwszym secie rywalizacji, która od stanu 13-13 potoczyła się dla ‘Szachistów’ najgorzej jak się dało. Po świetnej grze, ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 18-13 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to starcie, które rozpoczęło się świetnie dla faworytów, którzy wysunęli się na prowadzenie 10-6. Już po chwili wszystko zaczęło się psuć, a po tym jak DNV Volley Gdańsk doprowadził do wyrównania 10-10, pomiędzy sypą, a libero Szach-Matu zrobiło się nerwowo (10-10). Mimo że wydawało się, że DNV VG wykorzysta problemy rywali, Szach-Mat ponownie wysunął się na prowadzenie 20-15. Pod koniec nastąpił prawie kolejny twist. Wszystko za sprawą czterech oczek trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3, po których przewaga graczy w czarnych koszulkach stopniała do jedenego punktu (20-19). Mimo kolejnych nerwów – udało im się finalnie postawić kropkę nad ‘i’ (21-19). Pierwszy, a nawet drugi set był jednak sygnałem dla DNV VG, że poniedziałkowy mecz można jednak wygrać. Rywal nie był bowiem tak straszny jak mogło się wydawać. Z taką myślą, gracze DNV Volley Gdańsk wysunęli się na prowadzenie 14-10, a następnie – kontrolowali przebieg gry do ostatniego gwizdka sędziego i finalnie zgarnęli dwa arcyważne punkty do ligowej tabeli. Brawo!

Team Spontan – Port 3-0 (21-15; 21-15; 21-16)

Trzecioligowy wyścig żółwi sprawił, że nawet kolejna już w tym sezonie wpadka ‘Spontanicznych’ z drużyną Tiger Team niczego nie przekreślała. Potencjalna wygrana za komplet punktów z ‘Portowcami’, dawała bowiem drużynie Piotra Raczyńskiego miejsce przewidziane dla wicelidera rozgrywek. Początek spotkania to miażdżąca przewaga ‘Spontanicznych’, którzy za sprawą świetnie dysponowanego duetu skrzydłowych – Maliszewski – Urbanowicz, wysunęli się na prowadzenie 15-6 i mimo, że z czasem zwolnili – cieszyli się z wygrania premierowej odsłony do 15. Nie inaczej było w środkowej odsłonie gdzie Spontan ponownie wygrał do 15. Różnica była jednak taka, że uniknęli oni terapii szokowej zafundowanej na początku swoim rywalom. W środkowym secie Port przez długi czas nie pozwalał rywalom na rozwinięcie skrzydeł (10-9, a następnie 17-15). W końcówce kilkoma skutecznymi akcjami popisał się jednak Krzysztof Leper, a jego team mógł cieszyć się z drugiego punktu w meczu. Ostatni set? Cóż – również bez większej historii. Prawdę mówiąc – choć to dopiero początek tygodnia, to widzieliśmy wiele ciekawszych meczów. Choć Team Spontan naprawdę nie grał jakiejś wybitnej lub nawet dobrej siatkówki, to nie miał problemów z ograniem rywali za komplet punktów. Poprzeczka zawieszona przez team ‘z doków’ była na naprawdę niskim poziomie (21-16). W związku z kolejną już porażką, team Tomasza Bobcowa czuje już na plecach oddech rywali. Robi się bardzo niepokojąco i aktualnie Port będzie bacznie obserwował poczynania rywali. Jest już bowiem niemal pewne, że ‘Portowcy’ będą bronić się przed spadkiem.

EKO-HURT – Old Boys 3-0 (21-19; 21-15; 21-17)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że obydwie drużyny przeżywają aktualnie poważne kłopoty. Nieco większe zdiagnozowaliśmy w ekipie Old Boysów, którzy w minionym tygodniu przegrali sensacyjnie z Challengersami i ich sytuacja robi się bardzo niepokojąca. W związku z tym jako nieznacznego faworyta meczu, wskazaliśmy Eko-Hurt. Nie sądziliśmy jednak wówczas, że będzie to tak jednostronne widowisko. Jednocześnie – nie sądziliśmy, że będzie to tak szczęśliwy dzień dla ‘Hurtowników’, dla których była to ostatnia szansa na wskoczenie do grupy drużyn, które potencjalnie mogą powalczyć o podium, a co za tym idzie – o awans do elity. Pierwszy set był jednocześnie tym najbardziej wyrównanym. Owszem – to Eko-Hurt miał optyczną przewagę, po której wysunęli się na prowadzenie 19-16. W końcówce powróciły do nich jednak demony z niedawnej przeszłości, gdy rywalizowali z Flotą i roztrwonili wówczas pokaźną zaliczkę. W odróżnieniu od ówczesnych wydarzeń – tu się jednak ogarnęli i po ataku Marka Dębskiego, wygrali partię do 19. O ile w pierwszym secie Old Boysi prezentowali się całkiem nieźle, tak w drugim secie odcięło im prąd i było to podobne to wydarzeń z meczu z Challengers. Po połowie seta (12-10), kilkoma skutecznymi atakami popisał się Sebastian Rydyger i wówczas stało się jasne, że włos z głowy Eko-Hurtowi w tej partii już nie spadnie (19-13 -> 21-15). W obecnym sezonie, Eko-Hurt ma jednak widoczne problemy z wygrywaniem za komplet punktów. Po ataku Mikołaja Boguckiego, który dał Old Boysom prowadzenie 5-3 wydawało się, że będzie podobnie. Po punktach przyjmujących Eko-Hurt – Sebastiana Rydygera oraz Marcina Radziewicza, ‘Hurtownicy’ wrócili jednak do gry i to oni wysunęli się na prowadzenie 13-10. Kilkupunktowa strata podziałała fatalnie na morale Old Boysów, którzy w końcówce meczu byli już całkowicie bezradni (21-17).

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Zaczynamy ósmy tydzień rozgrywek w sezonie Jesień’25. Dwa spotkania rozegra dziś Team Spontan, który ma ostatnią szansę, by dołączyć do drużyn walczących o awans do wyższej ligi. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w czwartej lidze, w której DSGSA podejmie Siatkersów. Zapraszamy na zapowiedź!

DSGSA – Siatkersi

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Jeszcze do połowy ubiegłego tygodnia sytuacja DSGSA wydawała się być kapitalna. Nie dość, że team Michała Farona wygrywał wszystkie spotkania, to na dodatek punkty zaczynały gubić inne drużyny z ligowej czołówki. Choć przyznamy szczerze, że ‘Bordowi’ nie byli dla nas przed sezonem pewniakiem do bezpośredniego awansu do trzeciej ligi, to z czasem sytuacja zaczynała ewoluować w tę stronę. Miniony tydzień miał być podtrzymaniem świetnej serii. Zespół rywalizował bowiem z będącym w kryzysie zespołem Remedios Sopot Oropedia i niemal wszyscy mówili wówczas o tym, że ‘co złego może się stać’. Rzeczywistość była jednak dla DSGSA brutalna, a team nie dość, że przegrał, to na dodatek nie zdobył przy tym choćby jednego punktu i bardzo skomplikował sobie sytuację w kontekście założonych celów. Zdecydowanie w lepszych nastrojach podejdą do meczu gracze Siatkersów, którzy pozostają jedną z czterech drużyn w całej lidze, które nie przegrały jeszcze meczu. Faktem jest również to, że jak do tej pory rozegrali oni najmniejszą liczbę spotkań – bo dopiero sześć. Z drugiej strony ‘Niebiescy’ mają już za sobą mecz ze Speedway AWKS i choć to nie oni byli wówczas faworytem – wygrali mecz w stosunku 2:1. Dziś czeka ich kolejny bardzo trudny sprawdzian. Choć się wahamy, to typ oddać musimy – i w naszym odczuciu nieco więcej szans na tryumf mają dziś gracze DSGSA. Chcielibyśmy jednak podkreślić, że wynik w drugą stronę nas absolutnie nie zaskoczy.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Team Spontan – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Bycie członkiem drużyny Team Spontan zobowiązuje. Spontaniczność jest głęboko ukryta w kodzie DNA graczy, którzy dołączają do drużyny w czarnych strojach. Z jednej strony team, jak gdyby nigdy nic, wygrywa za komplet punktów z ówczesnym wiceliderem – Krakenem, by po chwili – zupełnie niespodziewanie – przegrać z Wolves Volley. Tak – próżno tu szukać sensu, logiki, rozumu i godności człowieka. Gdyby tylko Team Spontan był w stanie grać na miarę potencjału, to dziś nie zastanawialibyśmy się, czy uda im się awansować do drugiej ligi, tylko w której kolejce tego dokonają. Jako że Team Spontan tego nie potrafi, to w naszym odczuciu ich potencjalny powrót do zaplecza elity zdaje się być bardzo mało prawdopodobny. Mało prawdopodobne jest również to, że drużynie Piotra Raczyńskiego uda się dziś zdobyć komplet – sześciu punktów. Choć są oni zdecydowanym faworytem meczów z Tigerem i Portem, to zdaje nam się, że w którymś ze spotkań dojdzie do podziału punktów. Z pewnością na taki, lub nawet bardziej zuchwały scenariusz liczą gracze Tiger Team, którzy do spotkania z faworyzowanym rywalem podchodzą jako przedostatnia drużyna w ligowej tabeli. O ile do pewnego etapu sezonu drużyny będące przed ‘Tygrysami’ również miały potężne problemy z punktowaniem, tak dziś strata drużyny Dawida Staszyńskiego zdaje się być już bardzo duża – kto wie, być może w przypadku potencjalnej porażki dziś wieczorem już nie do odrobienia.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Flota TGD Team – BL Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Nie będziemy nikogo czarować. Przed rozpoczęciem sezonu nic nie wskazywało na to, że BL Volley będzie zajmował czwarte, a Flota TGD Team piąte miejsce w ligowej tabeli. Ok – pewnie byśmy w to uwierzyli, ale pod warunkiem, że ktoś powiedziałby nam, że będzie tak na początkowej fazie sezonu, kiedy doszłoby do małej liczby spotkań. Sytuacja, w której po półmetku obie drużyny notowałyby tak często wygrane, jest dla nas jednak zaskoczeniem. Lepszy bilans spotkań, a co za tym idzie – sytuację w ligowej tabeli, ma aktualnie drużyna Wojciecha Strychalskiego – BL Volley. Tygrysy w obecnej kampanii rozegrali osiem spotkań, w których wygrali aż sześć razy. Co ciekawe – pięć pierwszych zwycięstw to te, w których BL Volley musiał w ostatecznym rozrachunku podzielić się punktami z rywalem. Jeśli sympatycy BL Volley mogliby na coś narzekać, to jedynie na fakt, że ich ulubieńcy mają problem ze zgarnięciem kompletu oczek. Co ciekawe – na trzy punkty przyszło im czekać niemal równy rok. Sytuacja zmieniła się dopiero w ostatnim meczu, w którym BL Volley ograł 3:0 ekipę Portu. Dziś z całą pewnością będzie trudniej. Flota TGD Team do poniedziałkowego starcia przystąpi z trzema wygranymi w czterech ostatnich meczach. We wspomnianym okresie tylko z Dream Volley nie udało im się wygrać. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że team Karoliny Kirszensztein w obecnej kampanii prezentuje się znacznie lepiej, niż miało to miejsce na wiosnę. W naszym odczuciu gołym okiem widać progres i pracę, jaką drużyna wykonała w ostatnich miesiącach. Dziś o tryumf nie będzie im jednak łatwo. 51% szans na zwycięstwo dajemy drużynie BL Volley. Chcemy przy tym zaznaczyć, że w meczu możliwy jest dosłownie każdy wynik.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Szach-Mat – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Tak jak podkreślaliśmy w ostatnim magazynie, kilka tygodni temu przekreśliliśmy szansę ‘Szachistów’ na grupę mistrzowską. Był to jednak okres, w którym team Dawida Kołodzieja bardzo mocno zawodził i w niczym nie przypominał teamu z poprzedniej edycji, w której zgarnęli brązowe medale. W momencie, w którym nastąpiło największe zwątpienie – ‘Szachiści’ mieli w perspektywie mecze z BEemką Volley oraz Merkurm i z całą pewnością – w żadnym z tych przypadków nie byli faworytem. Mimo to – gracze ‘królewskiej gry’ ograli i jednych, i drugich, zgarniając przy tym cztery oczka. Dzięki dwóm wspomnianym występom wciąż mają nadzieję na to, że uda im się złapać na okazję ‘last minute’. Aby tak się jednak stało – dziś muszą wygrać za komplet punktów i liczyć na to, że w najbliższym czasie pozostałe wyniki poukładają się po ich myśli. Warto przy tym zaznaczyć, że już nie wszystko jest w ich rękach. Plany ‘Szachistom’ będzie starała się z pewnością pokrzyżować ekipa DNV Volley Gdańsk, która w zasadzie nie ma wyjścia. Aktualnie team Dariusza Kuny plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, a wiele osób to właśnie ich wskazuje jako kandydata nr 2 (po Czerepachach) do spadku. Warto zwrócić bowiem uwagę na to, że będący przed nimi gracze Tufi nie dość, że rozegrali jedno spotkanie mniej, to na dodatek mają o jeden punkt więcej. To z kolei sprawia, że sytuacja DNV staje się coraz bardziej skomplikowana, a pętla na ich szyi zdaje się zaciskać coraz bardziej. Nos podpowiada nam, że po dzisiejszym wieczorze ich sytuacja stanie się jeszcze gorsza.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Team Spontan – Port

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Kontynuując narrację z zapowiedzi pierwszego meczu Team Spontan w poniedziałkowy wieczór – dziś przed Spontanem ostatnia szansa, by włączyć się do walki o medale. Aby tak się jednak stało, muszą zgarnąć komplet sześciu punktów, a na dodatek liczyć na to, że z czasem inni z czołówki zaczną gubić punkty. W naszym bowiem odczuciu to, że ‘Spontaniczni’ wciąż mają szansę, pokazuje słabość trzeciej ligi w obecnym sezonie. W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 pogoń za podium rozgrywek trzeciej ligi określiliśmy czymś w rodzaju ‘wyścigu żółwi’. Poza Hydrą Volleyball Team wszyscy potencjalni kandydaci mają już po dwie lub, co gorsza, po trzy porażki, a na tym etapie rozgrywek jest to wynik, który chluby potencjalnym drugoligowcom nie przynosi. Jako że do bezpośrednich spotkań tych ekip dopiero dojdzie, z czasem okaże się, że do zaplecza elity awansują drużyny, które przegrały po cztery lub pięć spotkań, i jest to wynik zatrważający. Jeśli chodzi o Port, to team Tomasza Bobcowa marzy zapewne o scenariuszu, w którym kolejną porażkę Team Spontan dozna już dziś wieczorem. Choć sytuacja drużyny ‘z doków’ nie jest do pozazdroszczenia, bo znajdują się oni na miejscu barażowym, należy zwrócić uwagę na fakt, że w obecnej kampanii zdołali sensacyjnie wygrać z Wolves Volley oraz z Krakenem. Byli również drużyną, która zdołała przerwać serię zwycięstw za komplet punktów Hydry Volleyball Team. Z drugiej strony zdarzają im się występy, o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Jak będzie po dzisiejszym wieczorze? Przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

EKO-HURT – Old Boys

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Ależ w przeciągu kilku ostatnich miesięcy wszystko się zepsuło. Jeszcze niedawno obie ekipy rywalizowały w turbo ważnym meczu, w którym przegrany spadał do drugiej ligi. Wówczas nic nie wskazywało na to, że prawdziwe problemy miały dopiero nadejść. Mimo to zarówno Eko-Hurt, jak i Old Boys byli uznawani przed sezonem za drużyny, które mają ogromną szansę na awans do elity. Rzeczywistość jest jednak taka, że Eko-Hurt plasuje się w samym środku drugoligowej stawki, ale ma już cztery punkty straty do podium rozgrywek. Jakby tego było mało, przed nimi kilka arcytrudnych spotkań i skoro punkty tracili ze słabszymi rywalami, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym nie będą gubić z mocarzami. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja drużyny Old Boys. Gracze Bartłomieja Kniecia znajdują się na dziesiątym miejscu w tabeli. Na bardzo niekorzystną sytuację składa się bilans zaledwie trzech zwycięstw w siedmiu meczach. Ok, warto podkreślić, że rozegrali oni o jeden mecz mniej niż między innymi Eko-Hurt, ale to może nie mieć żadnego znaczenia. Skoro Old Boysi są w stanie przegrać z Inter Marine Masters czy Challengersami, którzy plasują się w samej końcówce ligowej układanki, to są w stanie przegrać z każdym. Powiedzmy to sobie wprost – team Bartłomieja Kniecia nie jest dziś rywalem, którego ktokolwiek by się bał.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0    

MATCHDAY #25

Za nami środowa seria gier, w którym nie brakowało emocji i niespodzianek. Z bardzo dobrej strony pokazała się ekipa Remedios Sopot Ortopedia, która rozbiła Hapag-Lloyd oraz DSGSA. W hitowym meczu czwartej ligi – Speedway AWKS ograł w stosunku 3-0 VB Inter-Grahen Sulmin. Zapraszamy na podsumowanie!

Tufi Team – Czerepachy Volley 2-1 (20-22; 21-18; 21-15)

Patrząc na to, jak w obecnej kampanii radzą sobie gracze Czerepachów Volley – nie mieliśmy wątpliwości, która z drużyn będzie faworytem starcia. Nasze predykcje były spotęgowane wydarzeniami z poprzedniego sezonu, kiedy Tufi rozbiło znacznie mocniejszy team niż aktualny team ‘Żółwi’. Choć zapowiadało się na to, że będzie to jednostronne widowisko, to już początek pokazał, że Tufi Team czeka ciężka przeprawa. Na półmetku premierowej partii mieliśmy remis 10-10. W dalszej części nie brakowało błędów po obu stronach siatki, po których obie drużyny doprowadziły do stanu 20-20. W końcówce, po dwóch atakach Wojciecha Ingielewicza, to Czerepachy miały więcej powodów do optymizmu, wygrywając finalnie do 20. Przez długi czas środkowej partii wydawało się, że Czerepachy zmierzają po pierwszą wygraną w sezonie Jesień’25. Po skutecznym bloku Kostii Rudnystkyiego ‘Żółwie’ wysunęli się na prowadzenie 14-9! Niestety dla nich – w dalszej części seta nie zdołali postawić kropki nad ‘i’. Zamiast tego dopuścili rywali do głosu. Ci, po doprowadzeniu do wyrównania 16-16, kontynuowali bardzo dobry fragment i finalnie wygrali seta do 18. Niepowodzenie w środkowym secie podcięło skrzydła Czerepachom, którzy w trzeciej odsłonie nie byli już w stanie nawiązać równorzędnej walki z rywalem, który wygrał seta do 15, a cały mecz 2-1. Dzięki wygranej i jednoczesnej porażce DNV Volley Gdańsk – gracze Tufi umocnili się na ósmym miejscu w ligowej tabeli.

Speedway AWKS – VB Inter-Grahen Sulmin 3-0 (21-15; 22-20; 26-24)

Przed spotkaniem, zdania co do faworyta tego starcia były bardzo podzielone. W zapowiedzi przedmeczowej każdy z trzech ekspertów wskazywał zupełnie inny wynik. Na taki stan rzeczy miał wpływ na pewno fakt, że faworyzowana do tej pory ekipa Speedway w zeszłym tygodniu uległa Siatkersom, co było nie lada niespodzianką. Tymczasem Sulmin ma za sobą serię aż 6 wygranych bez straty punktu. O ile trudno było wytypować zwycięzcę, o tyle chyba wszyscy mieli pewność, że będzie to niezwykle zacięty pojedynek. Pierwszy set to od razu mocne wejście graczy Speedway, świetna gra skrzydłami i przede wszystkim wysoka skuteczność. Od początku Inter-Grahen został potraktowany jak tarcza strzelnicza i trudno im było jakkolwiek zagrozić rywalowi. Finał? Zdecydowana wygrana 21-15. Po zmianie stron mogliśmy obserwować podobny scenariusz. Dość szybkie wypracowanie przewagi Speedwaya i gdy już witali się z gąską przy stanie 20-17 Sulmin nagle zaliczył powrót z zaświatów. Udało im się doprowadzić do wyrównania po 20 i w tym momencie mogło wydarzyć się dosłownie wszystko. Chłodnym prysznicem dla nich okazał się być jednak niesamowicie dysponowany tego dnia Maciej Budziński, który dwoma skutecznymi atakami zakończył marzenia Sulmina o zwycięstwie w tej partii. Trzeci set był najbardziej wyrównany ze wszystkich. Inter-Grahen godnie walczył o urwanie choćby oczka i przy stanie 22-21 mieli już nawet rywala na widelcu, jednak Speedway tego dnia był po prostu za mocny.

Beemka Volley – DNV Volley Gdańsk 2-1 (14-21; 22-20; 21-16)

Zgodnie z oczekiwaniami, jakie stawia się drużynie znajdującej się w samym czubie tabeli, Beemka weszła w spotkanie ‘na pełnej’. Dość szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę i przy stanie 10-6 myśleliśmy, że już nic nie jest w stanie zatrzymać tak dobrze naoliwionej maszyny. Tymczasem, coś nagle zaczęło się psuć, a dodatkowo przeciwnik zaczął nabierać coraz większego rozpędu. Bardzo dobra gra blokiem i skuteczność własnych akcji zawodników DNV Volley nie dość, że umożliwiły im doprowadzenie do wyrównania to jeszcze zaczęli zdobywać coraz większą przewagę. Nazywając rzeczy po imieniu, dosłownie zmietli rywala z planszy. Beemka próbowała wszystkiego – czas, podwójna zmiana, bardziej kombinacyjna gra. Nic, dosłownie nic nie mogło powstrzymać tej egzekucji. Od momentu, gdy Beemka prowadziła 10-6 udało im się zdobyć zaledwie 4 punkty, podczas gdy rywal zdobył ich aż 15! Drugi set zaczął się lepiej dla graczy DNV, którzy utrzymywali przewagę do stanu 14-13. Później jednak do gry wkroczyła rozjuszona obecnym stanem rzeczy Beemka, która wreszcie zaczęła przejmować inicjatywę w tym meczu. Udało im się uzyskać nieznaczną przewagę, po chwili jednak DNV Volley znów doprowadził do wyrównania i w końcówce obserwowaliśmy istną walkę na noże. Po ciężkim boju, wreszcie graczom Daniela Podgórskiego udało się wygrać na przewagi i złapać cenny oddech w tym spotkaniu. Trzecia partia to wreszcie było granie, jakiego spodziewaliśmy się po Beemce w tym meczu. Wyrównany początek oraz sukcesywne powiększanie przewagi doprowadziło ich do wygranej 21-16. Niesmak jednak pozostanie na długo, tymczasem zawodnicy DNV Volley naprawdę mogą być zadowoleni z formy, jaką zaprezentowali w tym spotkaniu.

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd 3-0 (21-7; 21-11; 21-16)

Po niezłych występach Hapag-Lloyd w meczach z faworyzowanymi rywalami, ‘Pomarańczowi’ mieli nadzieję na to, że z Remedios Sopot Ortopedią zaprezentują się co najmniej tak dobrze, jak w poprzednich meczach. Cóż – było zupełnie inaczej i mieliśmy szansę przekonać się o tym już w pierwszym secie rywalizacji. Duży wpływ na tę sytuację miały problemy w przyjęciu ‘Logistyków’, którzy albo tracili punkt po zagrywce rywali, albo oddawali free balla, po którym następowała skuteczna kontra. Choć zaczęło się od stanu 7-5, to do końca seta ‘Logistycy’ zdobyli zaledwie jeden punkt przy aż 14 oczkach rywali. Przepaść. Lepiej drużyna w pomarańczowych barwach zaprezentowała się w środkowej odsłonie. Na półmetku seta było ‘zaledwie’ 10-8 dla faworytów meczu. W dalszej części seta Hapag-Lloyd zaciął się analogicznie do wydarzeń z premierowej odsłony. Po serii punktów ‘Ortopedów’ mieliśmy prowadzenie 18-9 i zasadniczo koniec emocji w tej partii. Zdecydowanie najwięcej działo się w ostatnim secie. To właśnie tu Hapag-Lloyd mógł upatrywać swojej szansy. Po skutecznym bloku Hasana Tolgi Kaya Hapag-Lloyd wysunął się na prowadzenie 14-9. Mimo że zrobiło się bardzo gorąco – gracze Remedios wytrzymali ciśnienie, po chwili dogonili rywala, a następnie wygrali seta do 16, a cały mecz w stosunku 3-0! Prawdziwy sprawdzian jakości miał jednak nadejść dopiero w kolejnym meczu.

Bayer Gdańsk – Speednet 2 1-2 (18-21; 22-20; 19-21)

Przed spotkaniem wiedzieliśmy, że będzie to niezwykle zacięte widowisko. Obie ekipy wyrobiły już sobie solidną markę i pokazały, że potrafią zagrać na poziomie, który mógłby spokojnie pozwolić im nawet na zapunktowanie w pierwszej lidze. Co prawda, w obecnym sezonie jedni i drudzy mieli trochę problemów, ale tym bardziej wiedzieliśmy, że będzie to arcyważne spotkanie. W pierwszym secie na początku nieco lepiej zaprezentował się Speednet, jednak już po chwili do walki przystąpiła ekipa Damiana Harica. Zacięty pojedynek trwał mniej więcej do stanu 17-17, po czym ekipa ‘Różowych’ mocno przycisnęła rywala i wygrała partię do 18. Niesamowitą formę tego dnia zaprezentował Sławomir Janczak, na zatrzymanie którego rywal nie potrafił znaleźć żadnego sposobu. Bardzo dobrze na bloku spisywał się też Patryk Ejnik, który przyłożył obie ręce do zwycięstwa w pierwszej odsłonie. Drugi set znów zaczął się lepiej dla Speednetu, który sukcesywnie powiększał przewagę. Od stanu 15-10 w szeregi Bayeru wstąpiły jednak nowe siły i udało im się doprowadzić do wyrównania. To, co zagrał Damian Haric będzie się śniło po nocach przeciwnikom. Finalnie set padł łupem graczy Bayeru (22-20). Trzecia partia była najbardziej wyrównana pod kątem wyniku. Do samego końca szala zwycięstwa mogła przechylić się na każdą ze stron. Laur zwycięstwa ostatecznie przypadł graczom w różowych strojach, którzy zwyciężyli 21-19 i w całym meczu 2-1. To, co warte odnotowania w tym spotkaniu to rekordowa liczba ataków drużyny Speednet w obecnym sezonie w całej lidze. W tym elemencie zdobyli oni aż 48 punktów!

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (18-21; 20-22; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Energa Trefl Gdańsk mierzy się z nową dla siebie sytuacją. Precyzując – drugoligowcy stanowią dla nich poważne wyzwanie, a wygrane przychodzą zdecydowanie trudniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Mimo to, w naszym odczuciu to właśnie team Edwarda Pawluna był faworytem środowego spotkania. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, w której minimalną przewagę mieli gracze z Sulmina. Po skutecznym bloku kapitana wysunęli się oni na prowadzenie 13-12. Już po chwili sytuacja się jednak zmieniła. Po kilku atakach Kuby Shittu oraz Stanisława Fornalaka, Energa wysunęła się na prowadzenie 17-14 i już po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Zdecydowanie trudniej o punkt było im w środkowej odsłonie. Po błędzie jednego z ‘gdańskich lwów’ VB Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16. Końcówka to jednak odrodzenie Trefla, który po atakach Kuby Shittu zdołał odwrócić losy rywalizacji i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (22-20). Z perspektywy całego meczu – VB Sulmin nie zasłużył jednak, by wracać do domu ‘na pustaka’. Po dwóch skutecznych atakach Alexa Siwika gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 13-7, którego nie wypuścili do samego końca, wygrywając finalnie do 15. Nagroda pocieszenia w postaci punktu nie zdoła przykryć przykrego faktu, że była to piąta porażka z rzędu drużyny Daniela Bąby.

Remedios Sopot Ortopedia – DSGSA 3-0 (21-14; 22-20; 21-18)

Było dla nas oczywiste, że sytuacja, w której Remedios Sopot Ortopedia gra tak rozczarowującą siatkówkę – będzie musiała się kiedyś skończyć. W składzie drużyny znajduje się bowiem zbyt wielu wartościowych graczy, by przegrywać z taką częstotliwością. Choć faworytem meczu była dla nas ekipa DSGSA, to zastanawialiśmy się, czy przebudzenie nie nastąpi właśnie w środowy wieczór. Tuż po wygranej z Hapag-Lloyd, ‘Ortopedzi’ przystąpili do kolejnego meczu i, będąc rozgrzani po premierowym spotkaniu, przejechali się po rywalu. Choć początek był wyrównany (7-7), to w dalszej części seta, po skutecznych akcjach Adriana Kameli czy nowego nabytku ‘Ortopedów’ – Adriana Jaromka, ‘Ortopedzi’ wysunęli się na prowadzenie 14-8. Choć w dalszej części ‘Bordowi’ próbowali odkręcić niekorzystną dla siebie sytuację, to osamotniony i jednocześnie najlepszy gracz DSGSA – Piotr Pawlewicz – nie był w stanie zrobić tego w pojedynkę (21-14). Środkowa partia to już wyraźnie ciekawsze starcie, w którym grały już dwie drużyny. Po bardzo wyrównanym początku, na czarnej tablicy wyników mieliśmy remis po 13. Dalsza część seta to bardzo dobra, jakościowa gra po obu stronach siatki. Jakby tego było mało – była to również wyrównana partia, która po ataku Adriana Jaromka i błędzie jednego z ‘Bordowych’ zakończyła się zwycięstwem Remedios do 20. Po ugraniu dwóch punktów w meczu gracze Macieja Kota nie zdejmowali bynajmniej nogi z gazu. Po tym, jak Dominik Trzeciak popełnił błąd z przechodzącej piłki, Ortopedzi wysunęli się na prowadzenie 13-11. Końcowa faza seta to wysoka skuteczność w ataku Macieja Kota, który poprowadził swoją drużynę do zaskakującej i imponującej wygranej w stosunku 3-0.

Szach-Mat – Merkury 2-1 (21-13; 9-21; 21-19)

Mimo, iż w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na rywalizację z Beemką jako swego rodzaju wyznacznik formy obu ekip to chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw w tym spotkaniu. To, co zaprezentował w pierwszym secie Szach-Mat bezapelacyjnie zasługuje na owacje na stojąco. Od samego początku zagrali niezwykle równo, skutecznie i z małą liczbą błędów własnych. Od stanu 8-8 zaliczyli prawdziwy odjazd punktowy zdobywając 12 oczek, podczas gdy rywal uciułał ich zaledwie 5! Nieco ogłuszony takim stanem rzeczy Merkury bardzo szybko pozbierał jednak szczękę z parkietu i odpowiedział takim kontratakiem, że zawodnicy Szach-Matu mieli mroczki przed oczami. Paweł Dolak, którego nie widzieliśmy na rozgrzewce przedmeczowej wreszcie się dogrzał i na samym początku partii zdobył aż 5 punktów, dając swojej drużynie prowadzenie 8-2. Później było już tylko gorzej, patrząc oczywiście z perspektywy graczy Dawida Kołodzieja. Nie znajdujemy na to innych słów niż totalna masakra. Wynik 21-9 dla Merkurego w tej partii mówi chyba sam za siebie. W trzecim secie znów to Szach-Mat dominował na boisku. Marcin Zdunek w przyjęciu oraz obronie był nie do przejścia, niczym legendarny obrońca AC Milan Paolo Maldini. W końcówce Merkuremu udało się co prawda podgonić wynik i zafundować nam sporo emocji, jednak to nie wystarczyło, by realnie zagrozić tak świetnie dysponowanym ‘Szachistom’.

Challengers – Old Boys 2-1 (13-21; 21-17; 21-12) Ledwie kilkanaście godzin temu wskazywaliśmy na to, że Challengersi pozostają jedyną drużyną w drugiej lidze, która nie zdołała wygrać jeszcze meczu. Biorąc pod uwagę to, że ich kolejnym rywalem była ekipa Old Boys, nie sądziliśmy, aby ta sytuacja miała się szybko zmienić. W naszym odczuciu gracze z Pruszcza Gdańskiego byli bowiem zdecydowanym faworytem meczu i uznaliśmy, że są oni w stanie pokusić się o komplet punktów. O ile mieliśmy wątpliwości, zostały one rozwiązane w pierwszym secie rywalizacji. Już na początku spotkania faworyt, po bardzo dobrej grze, odskoczył rywalom na kilka punktów. Po atakach Mikołaja Boguckiego oraz Mateusza Batyry było 8-3. W dalszej części seta team Wojciecha Lewińskiego nie był w stanie realnie zagrozić rywalowi i w konsekwencji przegrał premierową odsłonę do 13. Środkowa odsłona to zupełnie inna – przykra dla Old Boysów – historia. Po dwóch zagrywkach Piotra Skierowskiego, które przewinęły się po taśmie i zapewniły Challengersom punkty, wysunęli się oni na prowadzenie 9-5. Z czasem wszystko zdawało się jednak wracać do normy. Po dobrym fragmencie team z Pruszcza Gdańskiego doprowadził do wyrównania – po 13. Decydująca o zwycięstwie faza seta to jednak świetna gra ostatniej wówczas drużyny w ligowej tabeli, która – po punktach niemal całej szóstki będącej na parkiecie – zakończyła seta wygraną do 17. Trzecia partia to set, w którym Old Boysi mieli potężne problemy z wykończeniem akcji i nie byli w stanie nawiązać walki z teoretycznie niżej notowanym rywalem. Dodatkowo mieli ogromny problem z tym, by zatrzymać blokiem Mariusza Kuczko. Kiedy na tablicy wyników było 13-8 dla Challengers, stało się jasne, że mecz zakończy się wielkim tryumfem drużyny Wojciecha Lewińskiego. W obozie Challengers wierzą, że środowy mecz będzie tylko pierwszym krokiem w kierunku dużo lepszej części sezonu.

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Przed nami ostatni dzień meczowy w siódmym tygodniu rozgrywek. W środowy wieczór bardzo ciekawie zapowiada się mecz w pierwszej lidze pomiędzy Merkurym a Szach-Matem. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu czwartej ligi, gdzie VB Inter-Grahen Sulmin zmierzy się ze Speedway AWKS, oraz w drugiej lidze, w której dojdzie do pojedynku Speednetu 2 z Bayerem Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

BEemka Volley – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

W obozie BEemki chyba nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym team Daniela Podgórskiego, zdobywający komplet punktów w rywalizacji z pięciokrotnymi Mistrzami Inter Marine SL3, miałby dziś potknąć się z DNV Volley Gdańsk. Z drugiej strony historia pokazuje, że tego typu myślenie bywa zabójcze. Przykładów moglibyśmy mnożyć całe mnóstwo. Na początku sezonu BEemka nie spodziewała się, że może przegrać z AiP w stosunku 0-3. Nie spodziewali się również porażki z Szach-Matem. Jeśli chodzi z kolei o team DNV Volley Gdańsk, to absolutnie nikt nie przypuszczał, że po serii słabszych występów ‘żółto-czarni’ mogliby, jak gdyby nigdy nic, ograć aktualnego Mistrza – CTO Volley. Jak możecie się domyślić – tak właśnie się stało. Problemem trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 jest jednak to, że rewelacyjne spotkania, takie jak wówczas, zdarzają im się ‘od święta’. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym dziś do takowego miałoby dojść. Ot, zwykła środa, w której BEemka ma sto argumentów, by ograć rywala. Warto wspomnieć również o jeszcze jednym fakcie – dla wielu graczy spotkanie to będzie podróż sentymentalna. Przypomnijmy, że w przeszłości aktualni zawodnicy BEemki, Przemysław Wawer oraz Sebastian Miąsko, bronili barw ‘żółto-czarnych’ i był to okres, w którym Volleyowi szło najlepiej w historii. Dziś w obu ekipach nie będzie jednak sentymentów – dla obu drużyn mecz jest absolutnie kluczowy w kontekście realizacji założonych przed sezonem celów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Speedway AWKS – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po początkowej fazie sezonu, Speedway AWKS mógł mieć fałszywe poczucie wyższości nad innymi czwartoligowcami. Nie ukrywamy, że jako Redakcja sami podsycaliśmy te nastroje. Gracze Mateusza Bojke byli bowiem wymieniani jako jedni z dwóch głównych kandydatów (obok Sharksów) do awansu do trzeciej ligi. W całym tym rozważaniu pomijane były ekipy takie jak DSGSA, Craftvena, Siatkersi czy wreszcie…VB Inter-Grahen Sulmin. Po wygranych samym dołem ligowej  tabeli – AWKS spotkał na swojej drodze drużynę, która choć nie była faworytem – nie była również drużyną bez szans. Po wygraniu pierwszego seta, ‘żółto-czarni’ przegrali dwa kolejne sety i ich pierwsza porażka w sezonie, stała się faktem. Wobec faktu, że inne ekipy walczące o awans w tym czasie punktowały regularnie – Speedway narobił sobie problemów, a te – mogą stać się po dzisiejszym wieczorze jeszcze większe. Rywalem drużyny będzie bowiem VB Inter-Grahen Sulmin, czyli ekipa, która jak do tej pory jeszcze nie przegrała. Ok – tu mamy dość podobny casus, bo w dotychczasowych meczach – gracze Daniela Bąby rywalizowali niemal wyłącznie z dołem ligowej tabeli. Choć ich dzisiejszy rywal w ostatnim czasie przegrał, to jednak będzie to z całą pewnością najtrudniejsze z dotychczasowych wyzwań ‘Czarnych’. Co więcej – w naszym odczuciu rywal będzie chciał dziś zrobić wszystko by się odkuć i sądzimy, że to właśnie oni wygrają mecz w stosunku 2-1.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Tufi Team – Czerepachy Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Nie da się napisać zapowiedzi tego meczu bez cofnięcia się do wydarzeń sprzed kilku miesięcy. Wówczas obie drużyny rywalizowały w drugiej klasie rozgrywkowej i niemal przez cały sezon wydawało się, że to Czerepachy są mocniejszą ekipą. Zespół ‘Żółwi’ śrubował wówczas kapitalną serię zwycięstw z rzędu i przez wiele długich tygodni – był na samym szczycie ligowej układanki. Sytuacja zmieniła się w kluczowym dla sezonu momencie. 19 maja – pod koniec sezonu Wiosna’25, na drodze Czerepachów stanęła ekipa Tufi Team, która po rewelacyjnym spotkaniu, rozbiła ‘Żółwi’ w stosunku 3-0 i ‘rzutem na taśmę’ wskoczyli na sam szczyt tabeli, a następnie to oni cieszyli się z tytułu mistrzowskiego. Wspomniany mecz był jednak tylko nic nie znaczącym epizodem dla Czerepachów. Prawdziwe problemy miały bowiem dopiero nadejść. W przerwie pomiędzy sezonami, drużyna przeszła absolutne trzęsienie ziemi i kiedy opadł kurz – okazało się, że ‘Żółwie’ zdają się być niepasującym elementem w pierwszej lidze. Choć z pewnością graczom Dawida Gałki trudno czytać takie rzeczy, to Czerepachy wyraźnie odstają od pozostałych ekip w pierwszej lidze, a dzisiejsze spotkanie raczej to potwierdzi. Dziś w odróżnieniu od wydarzeń sprzed kilku miesięcy, to Tufi Team są faworytem i z pewnością będą chcieli sięgnąć po komplet punktów. To jak wiadomo – może mieć niebagatelne znaczenie w kontekście utrzymania w pierwszej lidze.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Wiemy, że się powtarzamy, ale po dwóch pierwszych spotkaniach sezonu gracze z Sulmina znajdowali się na samym szczycie ‘ligowej układanki’. Team Daniela Bąby wygrał wówczas za komplet punktów z DHP Oliwą oraz Staltestem Pomorze i nic nie wskazywało na to, że w kolejnych meczach sytuacja tak diametralnie się pogorszy. Niestety dla ‘czerwono-czarnych’, w starciach ze Złomowcem, MPS-em Volley, Fuxem Pępowo oraz ostatnio Speednetem 2, to rywale okazali się mocniejsi. Cztery porażki z rzędu to wynik, który gracze z Sulmina mieli po raz ostatni dwa lata temu, na początku sezonu Jesień’23. Ostatecznie tamta seria trwała aż sześć spotkań, choć z aktualnego składu nikt już tych wydarzeń nie pamięta. Dziś wieczorem VB Sulmin zmierzy się z Energą Trefl Gdańsk i trzeba przyznać, że ponownie czeka ich prawdopodobnie trudna przeprawa. To rywal, który wydaje się wyraźnym faworytem tego starcia. Z drugiej strony warto wspomnieć, że Energa obecnie zmaga się z problemami, jakich w trzeciej lidze nigdy nie doświadczała. Choć zespół dysponuje ogromnymi umiejętnościami, to jednak rywalizacja z drugoligowymi ekipami stanowi dla Trefla poważne wyzwanie. W trwającej kampanii najmłodsza drużyna w lidze przegrała już trzy spotkania i niewykluczone, że ta seria jeszcze się wydłuży. Z drugiej strony, team Edwarda Pawluna wygrał zaledwie jedno z czterech ostatnich spotkań, więc jesteśmy przekonani, że dziś zrobi wszystko, by zrehabilitować się za niezbyt udany okres.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Bayer Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Nie zważając na ostatni wynik ‘Aptekarzy’ oraz słaby początek Speednetu 2, obie drużyny należą do największych pozytywnych zaskoczeń obecnego sezonu – i to bez względu na podział ligowy. W przypadku Bayera Gdańsk mówimy o zespole, który po kilku nieudanych próbach wreszcie dostał się do zaplecza elity. Nie jest tajemnicą, że awansować do wyższej ligi jest łatwiej, niż się w niej utrzymać. Wystarczy spojrzeć na sytuację drużyn w pierwszej lidze – Czerepachy oraz Tufi Team są na dobrej drodze, by wrócić do drugiej klasy rozgrywkowej. Podobnie wygląda to w przypadku ekip, które awansowały z czwartej do trzeciej ligi, a dziś okupują jej dolne rejony. Nie inaczej jest z DHP Oliwą, która w ośmiu rozegranych meczach zdobyła zaledwie cztery punkty. Tak naprawdę tylko Bayer Gdańsk oraz Energa Trefl Gdańsk nie mają problemów po awansie. Jeśli chodzi o Speednet, podkreślaliśmy to już wielokrotnie, ale kontekst jest kluczowy. W całym poprzednim sezonie, w którym ‘Programiści’ rozegrali trzynaście spotkań, zdołali wygrać zaledwie trzy mecze. Obecnie team Marka Ogonowskiego imponuje serią zwycięstw i jeszcze nigdy na tak wysokim szczeblu rozgrywek nie osiągnął podobnego wyniku. Która z drużyn wygra dziś wieczorem? Wydaje się, że nieco większe szanse na triumf mają ‘Programiści’, którzy trafili na swoje ‘momentum’. Jeśli chodzi o ‘Aptekarzy’, wygląda na to, że złapali lekką zadyszkę, choć z drugiej strony ewentualne zwycięstwo Bayera jest jak najbardziej w ich zasięgu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czy jest ktoś, kto czyta zapowiedzi i przewidział, jak potoczą się losy Remedios Sopot Ortopedii w obecnym sezonie? Przed jego startem wszystko wskazywało bowiem na to, że gracze Macieja Kota będą bardzo mocną ekipą, mającą całe mnóstwo argumentów, by włączyć się do walki o podium rozgrywek. W składzie zespołu w biało-złotych barwach znajdowało się wielu zawodników, którzy albo byli liderami czwartoligowych zmagań, albo mieli za sobą występy w wyższych klasach rozgrywkowych. Od Remedios nie można było tylko oczekiwać – trzeba było wymagać. Ta gra musi wyglądać lepiej, bo aktualnie ‘Ortopedzi’ zdają się być jednym z największych rozczarowań sezonu Jesień’25. Dziś wieczorem team Macieja Kota będzie miał jednak doskonałą okazję do przełamania. Zagrają aż dwa spotkania, a w pierwszym z nich będą wyraźnym faworytem. Choć początek sezonu nie był dla nich udany, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym mieliby stracić choćby punkt. Sytuacji nie zmienia fakt, że w kilku ostatnich meczach Hapag-Lloyd na tle mocnych rywali zaprezentował się bardzo dobrze i był blisko zdobycia premierowego punktu w sezonie. Ostatecznie zabrakło im jednak mieszanki, w której znalazłyby się zarówno umiejętności, jak i odrobina szczęścia. Kto wie – być może tajemna receptura zostanie odkryta dziś wieczorem? Gdyby faktycznie tak się stało, byłaby to ogromna niespodzianka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Challengers – Old Boys

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Nie ma co przesadnie czarować – pętla zaciska się na szyi Challengersów coraz mocniej. Wczoraj wieczorem team Wojciecha Lewińskiego rywalizował z DHP Oliwą i choć w naszym odczuciu był wyraźnym faworytem starcia, przegrał w stosunku 1-2. To rzecz jasna fatalna wiadomość, która odbija swoje piętno na morale drużyny. Challengersi pozostają obecnie jedyną ekipą w drugiej lidze, która jak dotąd nie odniosła ani jednego zwycięstwa. Jakby złych wiadomości było mało, po wczorajszym spotkaniu osunęli się na ostatnie miejsce w tabeli. Z pozytywów dostrzegamy jeden – no, może maksymalnie dwa. Pierwszym jest fakt, że to właśnie oni mają najmniejszą liczbę rozegranych meczów spośród wszystkich drugoligowców. Drugim pocieszeniem jest natomiast to, że… gorzej już chyba być nie może. Z drugiej strony dziś wieczorem Challengersi zmierzą się z ekipą Old Boys, która zniszczyła DHP Oliwę w stosunku 3-0. Wiemy, że mecz meczowi nierówny, ale team Bartka Kniecia może nie być obecnie w najwyższej formie, a i tak pozostaje zdecydowanym faworytem nadchodzącego pojedynku. Biorąc pod uwagę fakt, że punkty gubią wszystkie drużyny z czołówki drugiej ligi, Old Boysi potencjalną wygraną za komplet punktów mogą znacząco poprawić swoją sytuację w tabeli. Z całą pewnością ich na to stać. Z drugiej strony, w tej kampanii zawodzili już tyle razy, że sami nie wiemy, co o tym myśleć.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Szach-Mat – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sytuacja w pierwszej lidze zdaje nam się powoli krystalizować. Ochotę na grę w grupie mistrzowskiej wyraża aktualnie siedem zespołów, a jedynie trzy z dziesięciu wydają się pogodzić z tym, że w dalszej części sezonu powalczą o utrzymanie w elicie. Mowa tu o DNV Volley Gdańsk, Tufi Team oraz Czerepachach Volley. Przez pewien czas wydawało się, że do wspomnianej grupy dołączy również czwarta ekipa – Szach-Mat. Po kilku pierwszych meczach obecnej edycji mieliśmy moralne prawo, by krytykować drużynę i wspominać, jak dobrze było w sezonie Wiosna’25, kiedy ‘Szachiści’ po raz drugi w historii sięgali po brązowe medale. Kiedy już postawiliśmy na zespole Dawida Kołodzieja krzyżyk, ci tylko sobie znanym sposobem zdołali rozegrać rewelacyjny mecz, w którym ograli BEemkę 2-1. Czy wobec tego dziś mogą liczyć na podobny rezultat z Merkurym? Jeśli porównamy formę obu drużyn na podstawie spotkania z tą samą BEemką, to tak – Szach-Mat ma dziś realne szanse. Warto zauważyć, że Merkury przegrał z BEemką 0-3, a porażka pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 w takim rozmiarze nie jest czymś oczywistym ani częstym. Niemniej Merkury do dzisiejszego starcia podchodzi z dorobkiem dwunastu punktów. Jeśli uda im się sięgnąć po komplet, wówczas zrówna się z liderem rozgrywek, a zeszłotygodniowa wpadka może ostatecznie nie mieć większego znaczenia. No właśnie – tylko czy im się to uda? Jesteśmy przekonani, że będzie o to niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Remedios Sopot Ortopedia – DSGSA

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Powracający na parkiety Inter Marine SL3 gracze Remedios Sopot Ortopedia rozegrają w środowy wieczór dwa spotkania. O ile w tym pierwszym, z Hapag-Lloyd, będą zdecydowanym faworytem starcia, tak w konfrontacji z DSGSA sytuacja wygląda zupełnie inaczej. To team Michała Farona zdaje się być wyraźnym faworytem tego pojedynku i w naszym odczuciu sięgnie po kolejny komplet punktów. Tak jak pisaliśmy w minionym tygodniu, zespół w ‘bordowych’ strojach rozkręca się z meczu na mecz, czego potwierdzeniem był świetny występ przeciwko Chilli Amigos, zakończony zdobyciem pełnej puli. Analizując statystyki całego sezonu, widać wyraźnie, że drużyna Michała Farona może pochwalić się najlepszą zagrywką w lidze (8,86 asów/mecz) oraz tym, że traci najmniej punktów po atakach i blokach rywali. Jest jednak również druga strona medalu i element, nad którym zespół musi pilnie popracować. Spośród wszystkich czwartoligowców to właśnie oni popełniają największą liczbę błędów. Historycznie tego typu statystyki najczęściej dotyczą drużyn z dolnych rejonów tabeli. Zdarzało się jednak, że mimo dużej liczby błędów triumfowały zespoły, które ostatecznie wygrywały ligowe zmagania. Z czego to wynikało? Ano z faktu, że rywale rzadko kiedy byli w stanie im realnie zagrozić. To powodowało, że w ich grze pojawiała się pewna nonszalancja – zagrywki ‘z góry’, ryzykowne ataki z trudnych piłek. Większe ryzyko oznacza większą liczbę błędów. Zobaczymy, czy, a jeśli tak, to jak przełoży się to na wynik dzisiejszego spotkania.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3