Autor: Mateusz Gajewski

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Przed nami ostatni dzień meczowy w szóstym tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór dojdzie do bardzo ciekawego starcia w czwartej lidze, w którym zmierzą się dwie drużyny, które nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu Dream Volley z Kraken Team. Zapraszamy na zapowiedź!

Hapag-Lloyd – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po meczach, w których VB Inter-Grahen Sulmin wygrywał, aczkolwiek bez większego przekonania, zespół Kacpra Wiczkowskiego rywalizował wczoraj wieczorem z Feniksem Gdańsk i tu ich gra wyglądała już zupełnie inaczej. Precyzując – wyglądała o niebo lepiej. Jako że punkty pogubiły w ostatnim czasie inne drużyny – zespół z Sulmina ma dziś szansę wskoczyć w ligowej tabeli na podium rozgrywek. Wszystko za sprawą faktu, że wczoraj wieczorem swój mecz przegrała ekipa Speedway AWKS, a liczba drużyn bez porażki zmniejszyła się do pięciu. Dziś team Kacpra Wiczkowskiego zmierzy się z Hapag-Lloyd i będzie zdecydowanym faworytem spotkania. Jeśli ‘Czarni’ staną na wysokości zadania i wygrają mecz, to po raz kolejny pobiją swój rekord liczby wygranych spotkań z rzędu. Przypomnijmy, że w premierowym sezonie było to pięć zwycięstw z rzędu. Aktualnie mamy już sześć, a dziś team z Sulmina ma szansę na siódmy tryumf. Warto przy tym podkreślić, że aktualnie podobnym bilansem mogą pochwalić się zaledwie trzy drużyny. Z drugiej strony – nie ma co dzielić skóry na żywym niedźwiedziu i dopisywać sobie punktów przed spotkaniem. Choć Hapag-Lloyd przegrał w minionym tygodniu dwa mecze, to zarówno z ACTIVNYMI, jak i przede wszystkim z Sharksami, pokazali się z bardzo dobrej strony, strasząc realnie faworyzowanych przeciwników. Kto wie – być może dziś będzie podobnie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Flota TGD Team – MysterElektroRockets

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Ależ to był kapitalny wieczór drużyny MysterElektroRockets. Przypomnijmy, że niespełna dobę temu, zespół Pawła Urbaniaka rywalizował z Maritexem i to rywal był zdecydowanym faworytem starcia. Ba, jako Redakcja stawialiśmy na tryumf Maritexu w stosunku 3-0. Już na początku meczu, zespół z Karczemek pokazał się z bardzo dobrej strony i widać było, że są w stanie sprawić niespodziankę. Ostatecznie nie dość, że wygrali, to na dodatek – upokorzyli rywala, zgarniając przy tym komplet punktów. Dzięki trzem oczkom 'Rakiety’ zbliżyły się do grupy ucieczkowej i do Portu, który plasuje się na 'bezpiecznym’ miejscu, tracą zaledwie jeden punkt. Warto przy tym zaznaczyć, że wspomniany Port rozegrał o jedno spotkanie więcej, a to oznacza, że przy równej liczbie meczów – sytuacja MER może być jeszcze lepsza. Aby tak się jednak stało, team w biało-czerwonych barwach musi dziś pokusić się o punkt w rywalizacji z Flotą TGD Team i w naszym odczuciu będzie to zadanie bardzo trudne. Uważamy bowiem, że to zespół Karoliny Kirszensztein będzie faworytem spotkania. Tak jak wspominaliśmy w minionym tygodniu, Flota TGD Team zdaje się być drużyną, która nie musi obawiać się przykrych scenariuszy w kontekście potencjalnego spadku. Sądzimy, że są oni teamem, który przerasta całą grupę drużyn, które będą boksować się między sobą w walce o utrzymanie. Sądzimy również, że dziś jest doskonała okazja, by to udowodnić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Only Spikes – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po pięciu pełnych tygodniach rozgrywek w czwartej lidze pozostały cztery drużyny, które jak do tej pory nie zdołały wygrać jeszcze spotkania. Dziś ta liczba się zmniejszy. Tak się bowiem składa, że dwie z czterech wspomnianych drużyn zmierzą się dziś w bezpośrednim starciu. Jak do tej pory obie drużyny rozegrały po sześć spotkań i nieznacznie lepszą sytuację mają gracze VB FE Sulmin, którzy wygrali o jednego seta więcej. Drużynie Fabiana Ehrlicha sztuka ta udała się w meczach z ACTIVNYMI Gdańsk oraz – co było ogromną niespodzianką, by nie napisać sensacją – ze Speedway AWKS. Jeśli chodzi o team Only Spikes, to tu również doszło do sensacji, a drużyna Patryka Łabędzia w początkowej fazie sezonu zdołała wygrać seta z ekipą DSGSA, która radzi sobie w obecnej kampanii doskonale. Mało brakowało, a nasza zapowiedź byłaby zupełnie inna. Ledwie tydzień temu gracze Only Spikes mierzyli się w meczu z absolutnym faworytem – drużyną VB Inter-Grahen Sulmin – i w każdym secie mieli szansę na to, by ograć rywali. Prawdę mówiąc – team Patryka Łabędzia na to najzwyczajniej w świecie zasłużył. Mecze z faworytami, w których drużyny były naprawdę bliskie lub udawało im się wygrywać sety, pokazują, że w Inter Marine SL3 nic nie jest za darmo, a każdy punkt trzeba wyszarpać. Która z drużyn będzie faworytem dzisiejszego starcia? W naszym odczuciu i jedni, i drudzy mają solidne fundamenty, by to właśnie oni opuszczali wieczorem Ergo Arenę z podniesioną głową. Jesteśmy niemal przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów, a 51% szans na tryumf dajemy drużynie z Sulmina.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Dream Volley – Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Choć dwa dni temu Dream Volley wygrał piąte spotkanie w sezonie Jesień’25, to sympatycy ‘Marzycieli’ mają prawo czuć pewien niedosyt. Wynika to z faktu, że Dream Volley zaprezentował się bardzo dobrze w dwóch pierwszych odsłonach. Ba – w drugim secie zdemolował swoich rywali, nie dając im ugrać choćby dziesięciu punktów. Mimo że absolutnie wszystko wskazywało na to, że gracze Mateusza Dobrzyńskiego pójdą za ciosem i wywalczą pierwszy komplet punktów od 16 września, kiedy ograli Port – coś w ich grze się zacięło. Konsekwencją tego było przebudzenie Floty TGD Team, która finalnie cieszyła się z wygranej trzeciej odsłony. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że spośród pięciu wygranych – Dream Volley tylko dwa razy zdołał sięgnąć po komplet oczek. W innych spotkaniach, w których mierzyli się ze Spontanem, BL Volley oraz wspomnianym meczu z Flotą, dochodziło do podziału punktów. Przed czwartkowym meczem Dream plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i przy równej liczbie rozegranych spotkań ma szansę przeskoczyć Krakena. Z drugiej strony komplet punktów jest dość mało prawdopodobną opcją. Pamiętamy doskonale, co wydarzyło się bowiem w końcówce poprzedniego sezonu, gdy Dream był faworytem w meczu szalenie istotnym w kontekście awansu do wyższej ligi. Wspomniane spotkanie Kraken Team wygrał w stosunku 2-1, co pokazuje, że dzisiejsza wygrana pozostaje kwestią otwartą. Co ciekawe – jeśli to Kraken wygra, gracze Roberta Skwiercza przesuną się w górę ligowej tabeli i w efekcie będą mogli realnie pomyśleć o podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Złomowiec Gdańsk – Flota Active Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Do minionego tygodnia Złomowiec Gdańsk pozostawał jedną z dwóch niepokonanych drużyn w drugiej lidze. W swoim piątym meczu team Witolda Klimasa podejmował ostatnią drużynę w drugoligowej tabeli – DHP Oliwę i pomimo faktu, że był zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem, to Oliwa wygrała mecz. Sensacyjna porażka oraz fakt, że Złomowiec jest jedną z drużyn, które rozegrały najmniejszą liczbę spotkań spośród drugoligowców, sprawiają, że ‘Miedziowi’ plasują się aktualnie na siódmym miejscu w ligowej tabeli. Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie tak odległe miejsce jest widokiem dość niecodziennym. Przez wiele osób ‘Złomki’ uznawane są bowiem za team, który ma potencjał, by awansować do elity. Ich dzisiejszy rywal – Flota Active Team – to ekipa, która w obecnej kampanii pokazała dwa zupełnie odmienne oblicza. Z jednej strony są drużyną, która potrafi wskoczyć na bardzo wysoki poziom, po którym uznajemy, że są w stanie powalczyć o podium drugiej ligi. Z drugiej strony często zdarzają im się wpadki i porażki w meczach, w których są wyraźnym faworytem. Niemniej jednak już teraz wszystko wskazuje na to, że będzie to o wiele bardziej udany sezon niż w edycji Wiosna’25, gdzie Flota do samego końca musiała drżeć o utrzymanie. Która z drużyn wygra? Stawiamy na szczęśliwy dla Złomowca podział punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

ACTIVNI Gdańsk – Sharks

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

W środowy wieczór na twarzach graczy Sharks pojawił się z pewnością szeroki uśmiech. Miało to związek z niespodziewaną porażką Speedway AWKS, który przed rozpoczęciem sezonu zdawał się być największym rywalem w walce o tytuł mistrzowski w czwartej lidze. To oznacza, że jeśli dziś ‘Rekiny’ sięgną po komplet punktów z ACTIVNYMI Gdańsk, to będą miały nad ‘żółto-czarnymi’ już trzy punkty przewagi, a na tym etapie sezonu – jest to ogromna zaliczka. Porażka AWKS nie oznacza bynajmniej, że Sharks mogą zwolnić. Na półmetku rozgrywek mamy aż pięć drużyn, które w czwartej lidze nie przegrały jeszcze meczu. Każda z nich chce awansować do trzeciej ligi, a to z kolei sprawia, że ‘Rekiny’ muszą zachować koncentrację przez wszystkie mecze sezonu. Z tym, jak pamiętamy, bywało różnie. W minionym tygodniu zespół Pavlo Kudinova rywalizował z Hapag-Lloyd i w trzecim secie o mały włos nie doszłoby do ogromnej sensacji. Ostatecznie skończyło się wyłącznie na strachu, ale jest to dla ‘Rekinów’ poważny sygnał ostrzegawczy. Choć dziś będą wyraźnym faworytem, to lekceważenie ACTIVNYCH nie jest zbyt dobrym pomysłem. Jak do tej pory w kampanii Jesień’25 zespół Artura Kurkowskiego wygrał dwa z sześciu rozegranych spotkań. Choć nie jest to wymarzony bilans tak doświadczonej drużyny, to jednak w ostatnim czasie wszystko zdaje się zmierzać w dobrym kierunku. Z całą pewnością sprawienie dziś sensacji, którą byłby choć jeden punkt w rywalizacji z faworytem, wlałoby w serca ACTIVNYCH nadzieję na lepsze jutro.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #21

Za nami emocjonujący 21. dzień meczowy sezonu Jesień ’25. W środę z bardzo dobrej strony zaprezentowały się ekipy MysterElektroRockets oraz Siatkersów, które – choć nie były faworytami swoich spotkań – potrafiły ograć rywali. Na uwagę zasługują także kolejne zwycięstwa DSGSA oraz Inter-Grahen Sulmin. Zapraszamy na podsumowanie! 

DHP Oliwa – Old Boys 0-3 (14-21; 15-21; 16-21)

Po tym, jak w obecnym sezonie forma drużyny Old Boys wyraźnie faluje, trudno było przewidzieć, czy zespół Bartłomieja Kniecia stanie na wysokości zadania i pokona ostatnią drużynę w tabeli. Ostatecznie daliśmy im jednak kredyt zaufania i w Typie Redakcji wskazaliśmy na komplet punktów ekipy z Pruszcza Gdańskiego. Jak się okazało – była to bardzo dobra decyzja, bo przewaga graczy Bartłomieja Kniecia okazała się bezdyskusyjna. Już na półmetku inauguracyjnej odsłony zarysowała się przewaga drużyny znad Raduni, która objęła prowadzenie 13-9. W dalszej części, głównie za sprawą Doriana Walentynowicza, Oliwa próbowała się odgryźć, jednak o wygranej w secie nie mogło być mowy (21-14). Środkowa partia rozpoczęła się od miażdżącej dominacji Old Boysów – po dwóch asach serwisowych z rzędu Mateusza Batyry gracze w białych strojach prowadzili już 12-4. Choć z czasem DHP Oliwa nieco się odnalazła, nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z tak zdeterminowanym i lepiej dysponowanym rywalem (21-15). Jeśli zespół Adama Wyrzykowskiego miał szukać swojej szansy, to właśnie w trzecim secie. Tuż po jego półmetku beniaminek dość niespodziewanie objął prowadzenie 13-11. Mimo to nie potrafił pójść za ciosem i po kilku punktach zdobytych przez najlepszego zawodnika meczu – Mateusza Batyrę – Old Boys mogli cieszyć się z bardzo ważnego kompletu punktów.

TKKF Orlen – DSGSA 0-3 (15-21; 19-21; 16-21)

Czy nie zdarzyło się Wam, że za dzieciaka znajdywaliście prezenty na długo przed ‘pierwszą gwiazdką’? Sądzimy, że zdecydowanej większości z Was tak. Czemu o tym piszemy? Ano dlatego, że poza świetnym wynikiem, którym bez wątpienia jest kolejny komplet punktów, zespół DSGSA dostał jeszcze jeden prezent. Była nim dość niespodziewana porażka Speedway AWKS, po której team Michała Farona wskoczył na sam szczyt ligowej piramidy układanki. Mówią, że nie ma się co oglądać na rywali, więc kilka słów o meczu. ‘Bordowi’ w pierwszym secie zaprezentowali o wiele większą kulturę gry i nie jest to przesadnym zaskoczeniem. Po olbrzymich problemach z wyprowadzeniem ataku przez ‘Nafciarzy’, DSGSA objęli prowadzenie 14-8 i bez wątpienia ustawiło to dalszą część seta. Środkowa odsłona to bez wątpienia najlepszy fragment TKKF Orlen i partia, w której pojawiła się szansa na premierowy punkt w sezonie Jesień’25. Po serii błędów kapitana DSGSA, TKKF Orlen zniwelował pod koniec seta stratę do jednego oczka (19-18). Kiedy w obozie ‘Bordowych’ zrobiło się naprawdę gorąco, skutecznymi akcjami popisał się duet Pawlewicz – Skibiak, zamykając seta wynikiem 21-19. Trzeci set był już partią bez historii, którą faworyt wygrał do 16, zapewniając sobie tym samym fotel lidera. Jeśli chodzi o graczy TKKF Orlen, to mimo braku punktu w szóstym kolejnym meczu widać gołym okiem, że zespół się coraz bardziej rozkręca. Choć wiemy, że jest to ryzykowna teza – sądzimy, że już niebawem na kontach ‘Nafciarzy’ pojawią się pierwsze punkty.

VB Inter-Grahen Sulmin – Feniks Gdańsk 3-0 (21-13; 21-14; 21-18)

Ostatnie niezbyt przekonujące spotkania drużyny VB Inter-Grahen Sulmin nakazywały nam zachować umiarkowany optymizm, typując wynik ich meczu z Feniksem Gdańsk. Warto bowiem zaznaczyć, że choć ‘Mityczny Ptak’ przegrał w obecnej kampanii już sporo spotkań, to jednak w wielu z nich prezentował się naprawdę nieźle. Tak było przynajmniej do środowego wieczoru, bo przy rywalu – Feniks – hehe – nie mógł rozwinąć skrzydeł. Już w pierwszym secie rywalizacji zarysowała się wyraźna przewaga graczy Kacpra Wiczkowskiego. Choć do połowy seta nic na to nie wskazywało (11-11), to w drugiej części Feniks się totalnie pogubił i po serii błędów – ze zwycięstwa cieszyli się gracze VB Inter-Grahen Sulmin (21-13). Druga część seta to partia, w której zespół z Sulmina objął prowadzenie jeszcze szybciej (10-6). Choć z czasem Feniks doprowadził do wyrównania po 10, to ich plany na półmetku seta pokrzyżowała kontuzja stawu skokowego Igora Dąbrowskiego. Dalsza część seta upłynęła pod dyktando graczy z Sulmina, którzy wygrali tę partię do 14. Trzeci set do pewnego momentu wyglądał podobnie. To gracze Kacpra Wiczkowskiego prowadzili grę i wysunęli się na prowadzenie 9-5. Z czasem team Łukasza Dubickiego zdołał jednak nawiązać walkę i zniwelował stratę do jednego oczka (13-12). Jak się po chwili okazało – był to jednak dość krótki zryw, a seta oraz całe spotkanie w stosunku 3-0 w pełni zasłużenie wygrali gracze VB Inter-Grahen Sulmin. Brawo!

Siatkersi – Speedway AWKS 2-1 (8-21; 21-19; 22-20)

Jakiś czas temu pisaliśmy, że dla miłośników żużla – Speedway AWKS – nadejdzie czas próby. Choć do pewnego momentu sezonu zespół Mateusza Bojke mógł mieć mylne wrażenie, że czwarta liga to tylko styl życia, a prawdziwa gra zacznie się dopiero w wyższej lidze lub nawet dwóch, rzeczywistość okazała się inna. Początek sezonu to bowiem seria zwycięstw za pełną pulę punktów, podczas której „żółto-czarni” nie zdążyli się nawet spocić. Pierwsze symptomy kłopotów pojawiły się w meczu z VB FE Sulmin, gdzie AWKS sensacyjnie przegrał jednego seta. Mimo to – według większości typerów – wczoraj byli zdecydowanym faworytem meczu z Siatkersami. Cóż – trafiła kosa na kamień, bo choć pierwszy set w wykonaniu debiutującej drużyny w Inter Marine SL3 był znakomity, to z czasem zaczęły się problemy. Mało kto wie, że kiedyś w rozgrywkach SL3 występowała drużyna o nazwie Mental Block. Nie wiadomo, czy przypadkiem AWKS nie ma z nią wiele wspólnego, bo sposób, w jaki psychicznie nie podołali faworyci meczu, jest niewiarygodny. W drugim secie popełniali wiele szkolnych błędów, a w połączeniu z konsekwentną i do bólu solidną grą Siatkersów wystarczyło to, by mecz zakończył się podziałem punktów (21-19). Kiedy zawodnicy Macieja Tarulewicza uświadomili sobie, że rywal nie jest jajkiem, a zwykłą wydmuszką, postanowili pójść za ciosem. Ostatni set miał co najmniej trzy akty.

Akt pierwszy – świetny start Siatkersów, dający prowadzenie 9-5.

Akt drugi – przebudzenie Speedway AWKS i objęcie prowadzenia przez drużynę Mateusza Bojke.

Akt trzeci – zwrot akcji Siatkersów, doprowadzenie do wyrównania po 19 oraz przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Tuż po ostatnim gwizdku sędziego nastąpiła eksplozja radości. Cóż – trudno się dziwić, Siatkersi wykonali świetną pracę, brawo!

Merkury – Czerepachy Volley 3-0 (21-18; 21-17; 21-11)

Po wtorkowym – nieciekawym meczu z BEemką Volley, Merkury przystępował do spotkania z ‘czerwoną latarnią ligi’, z nadzieją, że uda im się odkuć i ograć rywali za komplet punktów. Warto przy tym zauważyć, że nie było to przesadnie ambitne zadanie dla pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Mimo to – obraz gry nie do końca wskazywał na dysproporcję, którą sobie wyobrażaliśmy. Nie jest bowiem tak, że w meczu team Piotra Peplińskiego nie miał swoich problemów. Ba – sądzimy, że gdyby w środowy wieczór trafili na inną drużynę, a nie Czerepachy, to mieliby ogromny problem. Nie chcemy przy tym pastwić się nad ‘Żółwiami’ – ci starają się, ile mogą, choć mają pewne ograniczenia. Warto zaznaczyć jednak pozytywny aspekt, a mianowicie to, że nie obrażają się oni na rzeczywistość, nie tupią nóżkami, nie odpuszczają meczów, a pamiętamy, że w przeszłości z innymi ekipami, którym nie szło – bywało różnie. Co do meczu – Czerepachy rozpoczęły premierową partię od prowadzenia 5-1. Mówi się, że to, co dobre, szybko się kończy i tak było w przypadku ‘Żółwi’, którzy oddali inicjatywę przeciwnikom, przegrywając seta do 18. W środkowej odsłonie pachniało sporą niespodzianką, bo po ataku Kostii Rudnytskyiego Czerepachy wysunęły się na prowadzenie 17-15. Choć było gorąco – Merkury zdołał ugasić pożar i po ważnych punktach Macieja Mozola oraz Mikołaja Rochny cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Trzecia partia wyglądała wreszcie tak, jak Merkury chciałby, aby wyglądał cały mecz. Precyzując – była to miażdżąca przewaga graczy w granatowych strojach, którzy wygrali seta do 11 i dzięki temu wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli.

MysterElektroRockets – Maritex 3-0 (21-16; 21-19; 21-10)

Matko Boska, sami nie wiemy co napisać. Jeszcze w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, że po dwóch zwycięstwach z rzędu – Maritex odbił się od dna. W zapowiedzi wskazaliśmy na to, że perspektywa na kolejny mecz jest jeszcze lepsza. Team Michała Pietrasika rywalizował bowiem z beniaminkiem trzeciej ligi – MysterElektroRockets i był zdecydowanym faworytem meczu. Cóż – miało być 3-0, no i było, tyle tylko, że w drugą stronę. Kłopoty Maritexu rozpoczęły się już w pierwszej odsłonie, gdzie Maritex rozpoczął od stanu 2-6. Już po chwili gracze Michała Pietrasika się jednak ogarnęli i w połowie seta, doprowadzili do wyrównania po 9. Dalsza część seta to jednak koszmarne błędy faworyta, po których grający solidniejszą siatkówkę rywale – wygrali partię do 16. Mówią, że w świecie nic nie dzieje się przypadkowo. Każda, nawet najmniejsza rzecz ma znaczenie i jest jakimś sygnałem. Już na początku seta, gracze w granatowych strojach mogli odebrać znak, że…w związku z tym, że w siatkówkę im nie idzie – mogą przebranżowić na koszykówkę. Dla niewtajemniczonych – z jakiegoś powodu nad boiskiem nr 3 opuścił się kosz i była to absolutnie bezprecedensowa sytuacja w historii ligi. Po usunięciu awarii, drużyny wznowiły grę, ale jak się okazało – po przerwie obraz gry się nie zmienił. Nadal to beniaminek prowadził grę i w drugiej części seta, objęli oni prowadzenie 15-10! Mimo że z czasem faworyt doprowadził jakimś cudem do wyrównania po 16, to wzięty w porę czas, dał drużynie z Karczemek drugi oddech, po którym zdobyli oni drugi punkt w meczu, sprawiając nie lada niespodziankę. Widząc, że po nokdaunie rywal chwieje się na nogach – zespół Pawła Urbaniaka postanowił wykonać na rywalu popularne z gry Mortal Kombat – ‘Fatality’. Ależ to było mordobicie, ależ to była demolka, ależ to było upokorzenie. Poza tragiczną grą całej drużyny Maritexu, problemem było to, że w trzecim secie mieli już totalnie wylane i nie próbowali nawet przyjmować piłki. Niebywałe i zatrważające. A MysterElektroRockets? Gracze Pawła Urbaniaka robią gigantyczny krok w kierunku utrzymania. W jednym tylko meczu zdobyli tyle punktów ile przez pięć poprzednich razem wziętych, brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Zaczynamy 21. dzień meczowy w sezonie Jesień’25. Hitem środowej serii gier będzie starcie w czwartej lidze, w której zmierzą się dwie niepokonane do tej pory drużyny – Speedway AWKS oraz Siatkersi. Zrehabilitować się za poprzednie mecze będzie chciała ekipa Merkurego oraz Old Boys. Zapraszamy na zapowiedź!

DHP Oliwa – Old Boys

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Hej Old Boys’i, co z Wami? Nie potrafimy zlokalizować przyczyny tego zjazdu, ale z drużyną z Pruszcza Gdańskiego dzieje się coś bardzo niepokojącego. Nie jest bowiem tak, że mówimy o drużynie, która ‘nie umie’. Problem musi leżeć gdzie indziej. Kiedy zespół Bartłomieja Kniecia wskakuje na wysokie obroty, to jest w stanie wygrać z każdym. Pamiętamy doskonale ich występ przeciwko Energa Trefl Gdańsk. Po wygranej za komplet punktów uznaliśmy, że niepowodzenie z początku sezonu było po prostu falstartem. Że w kolejnych meczach będzie już tylko i wyłącznie lepiej. Rzeczywistość okazała się jednak dla nich brutalna. Zespół ‘znad Raduni’ rywalizował z MPS-em Volley i choć nie był faworytem, to nikt nie spodziewał się tak beznadziejnego występu. Rany, co to w ogóle było za mordobicie. Niewiarygodne. Przed meczem z DHP Oliwa zastanawiamy się, którą wersję Old Boysów dziś zobaczymy. Jeśli tę z meczu z Treflem, to ex-pierwszoligowiec wygra mecz za komplet punktów i nie mamy co do tego wątpliwości. Jeśli jednak będzie to wersja z meczu z MPS-em Volley, to dojdzie dziś do niespodzianki, w której to ostatnia drużyna w ligowej tabeli będzie cieszyć się ze zwycięstwa. Z drugiej strony, czy taki wynik można byłoby w ogóle określić mianem niespodzianki? Może warto przyzwyczaić się do tego, że Old Boysi stali się drugoligowym średniakiem, którego dziś może ograć każdy. To, że Oliwa nie będzie pękać, przekonaliśmy się wtedy, kiedy ograli niepokonanego wówczas Złomowca Gdańsk.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

TKKF Orlen – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po kapitalnym spotkaniu z Chilli Amigos, team DSGSA przystępuje do kolejnego meczu w sezonie Jesień’25. Wracając jednak do wczorajszego meczu, warto podkreślić, że był to absolutny pokaz mocy z rywalem, który przecież sprawił innym faworytom ogromne problemy. Wczoraj wieczorem Chilli Amigos zostali jednak przez team Michała Farona ‘zmieceni z planszy’, a to pokazuje, że team w bordowych strojach ma na obecną kampanię mocarne plany. Owszem – trudne mecze przyjdą z czasem, bo z całą pewnością dzisiejszy rywal do takich nie należy. Aktualnie TKKF Orlen ma na swoim koncie pięć rozegranych spotkań, w których nie udało im się ani razu wygrać. Jakby złych wiadomości było mało, warto podkreślić również to, że jak do tej pory nie zdołali ugrać choćby seta. Jeśli przeanalizujemy statystyki drużynowe z obecnego sezonu, zobaczymy, że TKKF Orlen jest drużyną, która spośród wszystkich czwartoligowców traci najwięcej punktów po atakach rywali (34,4/mecz). Co ciekawe, najlepiej pod tym kątem wyglądają gracze DSGSA, którzy po atakach rywali tracą zaledwie 13,5 pkt/mecz. Jeśli chodzi o team Michała Farona, wyróżnia się on jeszcze w dwóch innych kwestiach. To właśnie oni mogą pochwalić się najlepszą średnią asów serwisowych spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. Są również liderem czwartej ligi, jeżeli pod uwagę weźmiemy to, jak często, a raczej jak rzadko, nadziewają się na blok rywali. Mowa tu o zaledwie 1,67 razy na mecz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB Inter-Grahen Sulmin – Feniks Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po tygodniu przerwy od rozgrywek – Feniks Gdańsk wraca na parkiety Inter Marine SL3. Swoje ostatnie spotkanie gracze Łukasza Dubickiego wspominają bardzo pozytywnie. Ich ówczesnym rywalem była ekipa TKKF Orlen i zgodnie z oczekiwaniami zespół w czarnych strojach wygrał mecz w stosunku 3-0. Było to szczególnie ważne, ponieważ aż cztery poprzednie spotkania z rzędu Feniks nie tylko przegrywał, ale i nie zdobył choćby jednego punktu, co było dla nich dużym rozczarowaniem. Mocniejsi od Feniksa okazali się wtedy Sharks, Speedway AWKS, DSGSA oraz Siatkersi. Wspominamy o tym teraz, ponieważ wszystkie wymienione drużyny pozostają do dziś niepokonane. Do tego elitarnego grona zalicza się także VB Inter-Grahen Sulmin. Zespół Kacpra Wiczkowskiego rozegrał w obecnej kampanii pięć spotkań i za każdym razem wychodził z nich zwycięsko. Warto jednak zauważyć, że drużyna z Sulmina rywalizowała dotychczas z samym dołem ligowej tabeli. Wśród ich pokonanych przeciwników są drużyny zajmujące dziewiąte, dziesiąte, jedenaste, dwunaste oraz trzynaste miejsce w lidze. Dzisiaj ich rywalem będzie zespół z ósmego miejsca i choć VB Inter-Grahen Sulmin jest faworytem, to zdobycie kompletu punktów może być znacznie trudniejsze. Ba, nie wykluczamy nawet niespodzianki, jeśli VB Inter-Grahen Sulmin zaprezentuje się tak, jak w trzecim secie derbowego pojedynku lub w meczu z Only Spikes.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Siatkersi – Speedway AWKS

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

W czwartej lidze pozostało aż sześć drużyn, które jak do tej pory nie przegrały jeszcze spotkania i trzeba powiedzieć to wprost – jest to anomalia. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w pierwszej, drugiej oraz trzeciej lidze, gdzie niepokonane drużyny można zliczyć na palcach jednej ręki. Choć nie wiadomo, jak potoczą się dziś inne spotkania w czwartej lidze, to pewne jest, że padnie co najmniej jeden niepokonany bastion. Póki co lepszą sytuacją mogą pochwalić się gracze Speedway AWKS, którzy mogą pochwalić się dłuższą serią zwycięstw niż ich dzisiejsi rywale. Kto wie, być może wynika to tylko i wyłącznie z faktu, że Siatkersi rozegrali mniej spotkań? Z drugiej strony warto podkreślić fakt, że jeśli Speedway AWKS wygrywa mecz, to w zdecydowanej większości zdobywa przy tym komplet punktów. Jeśli chodzi o Siatkersów, to oni również wygrali 3 z 4 meczów, zdobywając przy tym trzy oczka. Każdy, kto pamięta ich spotkania z Feniksem czy Chilli Amigos, ten wie, że nie była to wcale łatwa przeprawa. Nie licząc małego wyjątku, Speedway wygląda póki co bardziej przekonująco. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że póki co – nie licząc meczu z Chilli Amigos – gracze w żółto-czarnych strojach rywalizowali z dołem ligowej tabeli. Zmierzamy do tego, że dzisiejsze starcie będzie prawdopodobnie najtrudniejszym z dotychczasowych spotkań. Mimo to sądzimy, że to gracze Mateusza Bojke wygrają i zrobią kolejny krok w kierunku bezpośredniego awansu do trzeciej ligi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Merkury – Czerepachy Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Wtorkowy mecz miał wyglądać zupełnie inaczej. Merkury do rywalizacji z BEemką Volley podchodził jako ostatni niepokonany bastion w pierwszej lidze. Choć historycznie BEemka sprawiała pięciokrotnym Mistrzom Inter Marine SL3 spore problemy, to jednak większość typerów wskazywała na to, że mecz wygrają pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3. Wtorkowe spotkanie od początku nie układało się jednak po myśli Merkurego, który nie zdołał wygrać choćby seta. O ile sama porażka nie jest jakąś ogromną niespodzianką, to brak choćby punktu już tak. Wynik 0-3 komplikuje rzecz jasna również sytuację w ligowej tabeli, gdzie Merkury przed środowym starciem plasuje się na szóstym miejscu. Jest też bardziej pozytywny aspekt, a mianowicie to, że to właśnie ‘Granatowi’ mają rozegrane najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn walczących o grupę mistrzowską. Jeśli dziś zgarną komplet oczek – wskoczą do czołowej piątki. Ich plany będą chcieli pokrzyżować gracze Czerepachów Volley, którzy pozostają jedyną drużyną w pierwszej lidze, która nie wygrała jeszcze spotkania. Jeśli ‘Żółwie’ chcą realnie myśleć o utrzymaniu w elicie, to muszą zdecydowanie podkręcić tempo. Aktualnie team w zielonych barwach ma na koncie zaledwie dwa punkty i jest to wynik bardzo słaby. Jakby tego było mało – ich główni rywale w walce o utrzymanie zaczęli w ostatnim czasie regularnie punktować i dziś różnica między 9 a 10 miejscem wynosi już cztery punkty. Owszem – Czerepachy mają zaległe mecze, ale to może nie mieć znaczenia, jeśli dziś ponownie przegrają.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MysterElektroRockets – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po nieciekawym początku sezonu, po którym na Maritex wylała się fala krytyki, zespół Michała Pietrasika zdaje się stawać w ostatnim czasie na nogi. Ostatnie dwa mecze Maritexu to wygrane z Tiger Team oraz BL Volley, w których drużyna sięgnęła po 5 na 6 możliwych punków i dzięki temu poprawiła swoją sytuację w ligowej tabeli. Jest to o tyle ważne, że po kilku meczach zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będą mieli problemów z utrzymaniem. Sądzimy, że wątpliwości zostaną całkowicie rozwiane w środowy wieczór, a faworyt sięgnie dziś po trzy punkty. Na inny scenariusz liczą rzecz jasna w obozie z Karczemek. Team Pawła Urbaniaka rozegrał w obecnej kampanii pięć spotkań i pozostaje jedną z dwóch drużyn w trzeciej lidze, która nie zdołała jeszcze wygrać meczu. Sytuacja beniaminków jest dość skomplikowana, bo zarówno MysterElektroRockets, Tiger Team jak i Aqua Volley mają bardzo zbliżoną sytuację i wiele osób wskazuje na to, że to pomiędzy wspomnianymi drużynami rozwiąże się kwestia spadków do niższej ligi. Oczywiście mamy świadomość, że MER rozegrał dopiero pięć spotkań i w dalszej części sezonu mogą zacząć punktować z dużo większą regularnością. Tak czy siak – warto byłoby dziś sprawić niespodziankę. O tę jak wiadomo nie będzie łatwo.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #20

Za nami wtorkowa seria gier, podczas której BEemka Volley rywalizowała ze zmiennym szczęściem—najpierw musiała uznać wyższość zespołu Szach-Mat, a następnie odniosła zwycięstwo nad Merkurym, zdobywając komplet punktów. Kolejne triumfy zaliczyły również drużyny Kraken oraz DSGSA, dzięki czemu obie ekipy poprawiły swoją pozycję w kontekście dalszej walki o miejsca na podium rozgrywek. Zapraszamy na podsumowanie!

Kraken – MiszMasz 3-0 (21-10; 35-33; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych subtelnie wskazywaliśmy, że ewentualna wygrana Krakena w wtorkowym spotkaniu znacząco poprawi jego sytuację w lidze. Uważaliśmy, że Kraken jest faworytem meczu, chociaż przewidywaliśmy podział punktów. Niezależnie od naszych prognoz, zwycięstwo umocniło drużynę prowadzoną przez Jurija Charczuka na drugim miejscu w ligowej tabeli. Początek meczu dla Krakena był niemal wymarzony—wiceliderowi wychodziło praktycznie wszystko i chwilę po gwizdku arbitra zespół wypracował sobie aż 11-punktową przewagę (15-4). Choć w kolejnych minutach MiszMasz zdołał poprawić swoją grę, nie był już w stanie odwrócić przebiegu pierwszego seta, który zakończył się rezultatem 21-10 na korzyść Krakena. Środkowa partia stanowiła zupełnie inną historię, pełną dynamicznych zwrotów akcji, walki i emocji. Przez większość drugiego seta wszystko wskazywało na to, że Kraken bez większych problemów zdobędzie kolejny punkt, prowadził bowiem już 18-11. W tym momencie nastąpił jednak przestój i MiszMasz zdołał perfekcyjnie wykorzystać okazję, doprowadzając do wyrównania po 20. Dalsza część seta była niezwykle zacięta; obie drużyny miały ogromne szanse, by rozstrzygnąć partię na swoją korzyść. Ostatecznie, po jednym z najdłuższych setów w historii rozgrywek (najdłuższy 40-38), górą była ekipa Krakena. ‘Bestia’, po skutecznym ataku Dmytro Hurtovyia, zapewniła swojemu zespołowi decydujący punkt przy wyniku 35-33. MiszMasz poważną szansę na odwrócenie losów rywalizacji miał wyłącznie w drugim secie; w ostatniej partii drużyna Jakuba Waszkiewicza nie była już w stanie poważnie zagrozić rywalom. Finalnie ten set zakończył się zwycięstwem Krakena do 15, a cały mecz wynikem 0-3. Dzięki temu wygrana wyraźnie wzmocniła pozycję drużyny Charczuka w dalszej walce o podium ligowych rozgrywek.

Chilli Amigos – DSGSA 0-3 (16-21; 12-21; 10-21)

Po kilku pozytywnych ostatnio występach, zespół Chilli Amigos przystępował do kolejnego arcytrudnego meczu. Tym razem ich rywalem była niepokonana drużyna DSGSA. Mecze z Speedway AWKS czy Sharksami pokazały jednak, że „Amigos” nie pękają i potrafią postawić się faworyzowanym rywalom. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy nawet, że Chilli Amigos sięgną po punkt. Niestety, tym razem było to dalekie od rzeczywistości. We wtorek byliśmy świadkami ogromnej dysproporcji, gdzie DSGSA pokazało, jak grać z niżej notowanym przeciwnikiem. Jeśli spotkanie miało być swego rodzaju „korespondencyjnym pojedynkiem” z innymi faworytami ligi, to team Michała Farona wyszedł z niego zwycięsko. Sam przebieg gry najbardziej emocjonujący był w pierwszym secie, w którym obie drużyny przez dłuższy czas się badały (13-13). Dopiero dzięki punktom Wiktora Witowskiego i Dominika Trzeciaka DSGSA wysunęło się na prowadzenie 19-15 i ostatecznie zdobyło pierwszego seta. Choć w pierwszym secie Chilli Amigos mogli mieć nadzieję, w drugiej odsłonie już nie dali rady. Od początku seta gracze w bordowych strojach przejęli inicjatywę i utrzymali prowadzenie 15-10. Na nic zdał się przyjazd na halę dwóch spóźnionych zawodników. Ani w drugim, ani w kolejnym secie Chilli Amigos nie byli w stanie powstrzymać rozpędzonego rywala, który z każdą akcją grał coraz lepiej, wygrywając seta do 12 i następnego do 10.

Flota TGD Team – Dream Volley 1-2 (18-21; 8-21; 21-18)

Choć przewidzieliśmy wynik spotkania, to jednak obraz gry nas dość mocno zaskoczył. Pierwszy set rywalizacji był bardzo wyrównany i zakończył się remisem 18-18. W końcówce Dream Volley postanowił wrócić do korzeni i choć niedawno nie udało im się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, tym razem było inaczej. Po asie serwisowym Michała Hawrylika oraz ataku Tomasza Nurzyńskiego „Marzyciele” cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Pierwszym zaskoczeniem, od którego zaczęliśmy podsumowanie, było to, co wydarzyło się w środkowej odsłonie. Choć na początku seta Dream objął kilkupunktowe prowadzenie, nie spodziewaliśmy się, jak potoczy się dalsza część tej partii. W drugiej części Flota miała ogromne problemy z wykończeniem własnej akcji, a dodatkowo doszły trudności z przyjęciem i zniechęcenie. Po dwóch asach serwisowych Mateusza Dobrzyńskiego Dream prowadził już 17-7 i finalnie wygrał do 8. Wydawać by się mogło, że taka przewaga zostanie szybko potwierdzona trzecim punktem. Nic bardziej mylnego. Po wyrównanym fragmencie, zakończonym remisem 14-14, Flota TGD zdołała odskoczyć rywalom. Dzięki atakom świetnie dysponowanego w obecnym sezonie Krystiana Malinowskiego, zespół Karoliny Kirszensztein wysunął się na prowadzenie 19-16, a następnie cieszył się z „nagrody pocieszenia”. Patrząc na przebieg środkowego seta, jeden zdobyty punkt należy potraktować jako wynik pozytywny.

Staltest Pomorze – Speednet 2 1-2 (15-21; 21-17; 15-21)

To miał być łatwy i przyjemny mecz dla Speednetu 2. Po ostatnich czterech imponujących zwycięstwach, chyba nikt nie spodziewał się, że „Programiści” mogliby się potknąć właśnie we wtorek, kiedy ich rywalem był pogrążony w kryzysie Staltest Pomorze. Choć gracze Arkadiusza Kozłowskiego przełamali się ostatnio, to jednak Speednet wydawał się faworytem, który ugra we wtorek trzy punkty. Do pewnego momentu plan nakreślony przez „Programistów” zdawał się materializować. Chwilę po półmetku Speednet 2 prowadził bowiem 15-8, a rywal nie miał absolutnie pomysłu, jak temu zaradzić. Ostatecznie team w różowych strojach wygrał premierową partię do 15. W środkowym secie Speednet po ataku Mateusza Chodyny prowadził 15-12 i właśnie wtedy nastąpiło spore rozprężenie, które Staltest błyskawicznie wykorzystał. Po kilku świetnych atakach Tadeusza Jakubczyka Staltest doprowadził do wyrównania, a następnie – cieszył się z wygrania seta do 17, co wzbudziło niemałe nerwy w obozie Speednetu. Sportowa złość przekuła się na wynik trzeciej odsłony, w której „Programiści” wysunęli się na prowadzenie 14-7 i nie mieli problemu z tym, by wygrać seta do 15. Mimo piątego zwycięstwa z rzędu, co jest najdłuższą serią drużyny w historii ich występów na drugoligowych parkietach, w obozie nie ukrywano niedosytu związanego z drugim setem.

DNV Volley Gdańsk – Speednet 1-2 (18-21; 21-19; 11-21)

Fakt, że losy drużyn w ostatnim czasie wyraźnie rozjechały się na korzyść Speednetu oraz to, że DNV Volley Gdańsk musiał radzić sobie we wtorkowy wieczór bez nominalnego rozgrywającego, dawało Speednetowi powody, by sądzić, że sięgną po komplet oczek. Pierwszą część spotkania zapamiętamy z powodu sporej niedokładności w szeregach „żółto-czarnych”, która uniemożliwiała niwelowanie przewagi rywali. Po skutecznych atakach Sebastiana Konarzewskiego Speednet wysunął się na prowadzenie 14-11 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Środkowa odsłona przyniosła jednak dość nieoczekiwany zwrot akcji. Już na początku seta DNV Volley Gdańsk zaprezentował się bardzo dobrze, obejmując trzypunktowe prowadzenie (4-1). Z upływem czasu wszystko się zmieniło i Speednet zdawał się iść pewnym krokiem po drugi punkt w meczu. Na półmetku partii podopieczni Macieja Miścickiego prowadzili 10-7, a później 14-10. Sytuację zmienił jednak bardzo dobry fragment debiutującego w rozgrywkach Macieja Feliksa — dzięki jego skutecznym atakom DNV wysunął się na prowadzenie 17-16. Choć Speednet próbował odwrócić losy rywalizacji, to „żółto-czarni” po atakach Piotra Ścięgosza doprowadzili do wyrównania setów, wygrywając drugą partię 21-19. Ostatni set był zdecydowanie najnudniejszą partią meczu, podczas której Speednet szybko wypracował imponującą przewagę 10-3 i bez większych problemów wygrał do 11.

Szach-Mat – BEemka Volley 2-1 (21-17; 21-18; 12-21)

Nie będziemy przesadnie czarować – po ostatnich meczach byliśmy dość sceptyczni co do formy Szach-Matu. Choć team Dawida Kołodzieja wygrał w obecnej kampanii dwa mecze, to od formy z sezonu Wiosna’25 dzieliły ich lata świetlne. Jeśli ‘Szachiści’ grali mecz, to najczęściej zawodzili i taka jest ponura prawda. Nic dziwnego, że mierząc się z drużyną mającą aspiracje mistrzowskie, stawialiśmy na pełną pulę BEemki. Już początek spotkania pokazał, że będzie to jednak bardzo trudne zadanie. Po problemu z przebiciem się przez ‘czarną ścianę’ przez BEemkę, ‘Szachiści’ wysunęli się na prowadzenie 10-5. W dalszej części BEemka miała problemy w komunikacji i przeciwko świetnie zorganizowanym rywalom nie mieli po prostu szans, przegrywając finalnie do 17. Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównana i przez bardzo długie fragmenty gry obserwowaliśmy popis obu ekip w grze w obronie (10-10). Rzadko która akcja kończyła się tu bezpośrednim atakiem i najczęściej punkt był przyznawany drużynie po bardzo długiej wymianie. Precyzując – oglądało się to wybornie. Warto podkreślić również świetną grę w bloku ‘Szachistów’, którzy w tym elemencie górowali we wtorkowy wieczór nad rywalem. W końcówce, przy stanie 19-18 dla BEemki, zespół ten, który w tej chwili nie miał na parkiecie rozgrywającego, się pogubił, a kluczowy punkt zasilił konto ‘Szachistów’, którzy po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-18). W ostatnim secie, w baku ‘Szachistów’ zabrakło już paliwa, a team Dawida Kołodzieja nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z rywalem. Niezależnie od tego – swoje we wtorkowy wieczór zrobili. Według większości typerów miało być zero punktów, a zdobyli ich dwa. Brawo!

CTO Volley – Tufi Team 2-1 (21-17; 19-21; 21-12)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że dla obu drużyn, będzie to mecz szczególny. Jeśli chodzi o CTO Volley to wyjątkowość polegała na tym, że na wcześniejszym etapie sezonu, ‘Pomarańczowi’ pogubili na tyle dużo punktów, że czołówka zdołała im odjechać. Komplet punktów miał być skróceniem powstałego dystansu, a kiedy tego dokonać, jak nie z beniaminkiem? Jeśli chodzi o Tufi Team to sytuacja w ligowej tabeli zdaje się być niebezpieczna, a każdy punkt z aktualnym Mistrzem, miał być pozytywem. Dodatkowo zespół chciał zrobić wszystko, aby ostatni mecz w Inter Marine SL3 był tym, który wieloletni kapitan – Mateusz Woźniak zapamięta na długo. Pierwsza odsłona wtorkowego spotkania to jednak partia, w której przewaga CTO Volley zarysowała się już na samym początku. Po ataku dobrze dysponowanego Szymona Rachwalskiego, ‘Pomarańczowi’ objęli prowadzenie 9-6. Z czasem za sprawą środkowego Tufi Team – Łukasza Arciszewskiego, beniaminek pierwszej ligi zniwelował straty do jednego oczka (16-15), ale po skutecznych akcjach duetu Behrendt – Ciemachowski, z pierwszego punktu cieszyli się gracze CTO Volley. Środkowa partia będzie się śniła graczom CTO przez długi czas. Choć aktualny Mistrz Inter Marine SL3 prowadził w tej partii 18-16 to nie zdołał postawić kropki nad ‘i’. Zamiast tego do końca partii zdobyli zaledwie jeden punkt przy aż pięciu oczkach rywali (21-19). Ostatni set to już zdecydowana i wyraźna przewaga ‘Pomarańczowych’, którzy na półmetku prowadzili już 10-5 i skończyli seta wygraną do 12. Mimo to – po wczorajszym wieczorze mogą czuć niedosyt.

BL Volley – Maritex 1-2 (14-21; 19-21; 22-20)

Choć patrząc na to, jak w obecnej kampanii radziły sobie oba zespoły, można było odnieść wrażenie, że to BL będzie faworytem, my wskazaliśmy, że tryumfują gracze Maritexu. Już w poprzednim spotkaniu drużyny dostaliśmy bowiem sporo pozytywnych sygnałów, po których uznaliśmy, że najgorsze Maritex ma już za sobą. Początek spotkania to wyrównana gra, po której mieliśmy remis 11-11. Po kilku chwilach, team BL Volley popełnił jednak mnóstwo błędów, po których Maritex wysunął się na prowadzenie 15-11 i w konsekwencji nie miał problemu z wygraniem premierowej odsłony (21-14). Środkowa partia to zdecydowanie ciekawsza odsłona, w której żadna ze stron nie potrafiła zbudować sobie choćby dwupunktowej przewagi. Ilekroć jedni zdobywali punkt i wysuwali się na prowadzenie, rywal doprowadzał do wyrównania. W taki sposób dobrnęliśmy do stanu 18-18, a wpływ na to, która z drużyn wygra, miał świetnie dysponowany Andrzej Lubański, który postawił mur na siatce, którego gracze BL Volley nie zdołali sforsować (21-19). Ostatni set to partia, która o mały włos nie byłaby omawiana długimi tygodniami. Wszystko za sprawą szalonej gonitwy Maritexu, która w ostatecznym rozrachunku nie skończyła się happy-endem. Choć BL Volley prowadził 19-13 oraz 20-15, to w końcówce zrobił bardzo wiele, by ostatecznie przegrać. Po olbrzymim przestoju BL, Maritex doprowadził do wyrównania po 20. Kiedy wydawało się, że za chwilę sięgną po trzeci punkt w meczu, dwa kluczowe punkty zdobył Marek Podolak (22-20) i w meczu doszło do podziału punktów.

Merkury – BEemka Volley 0-3 (13-21; 19-21; 22-24)

Po niespodziewanej porażce z Szach-Matem, BEemka przystępowała do teoretycznie jeszcze trudniejszego zadania. Choć jako Redakcja sądziliśmy, że to team Daniela Podgórskiego wygra, to jednak większość typerów wskazywała na tryumf Merkurego. Początek meczu należał jednak do BEemki, która po kilku atakach Przemka Wawera wysunęła się na prowadzenie 9-5. Co więcej, w dalszej części seta Merkury był wobec coraz bardziej rosnących graczy BEemki bezradny, a postawa pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 w pierwszej partii nie zwiastowała niczego dobrego. Ostatecznie BEemka w bardzo dobrym stylu wygrała premierową partię do 13. Każdy, kto śledził losy Merkurego w obecnym sezonie, wie, że team rozkręca się dopiero z czasem. Tak było w meczu z AiP czy szczególnie rażącym przykładzie – w meczu z Tufi Team. I faktycznie, w drugim secie rywalizacji Merkury prezentował się już wyraźnie lepiej. Nie oznacza to bynajmniej, że BEemka zwolniła tempo. Choć set obfitował w mnóstwo emocji z obu stron, to po ataku Macieja Rzepczyńskiego przewaga BEemki zarysowała się do dwóch oczek (18-16) i finalnie dało to drużynie Daniela Podgórskiego wygraną do 19. Ostatni set rozpoczął się wyraźnie lepiej dla drużyny Piotra Peplińskiego i po serii Macieja Mozola objęli oni prowadzenie 8-4. Już po chwili przewaga została roztrwoniona, a coraz lepiej wyglądali gracze BEemki, którzy po odpowiedzi Macieja Wysockiego wysunęli się na prowadzenie 12-10. Dalsza część seta to emocje z dwóch stron, ale również, a może przede wszystkim, dobra siatkówka, w której nie brakowało widowiskowych wymian. Ostatecznie po grze na przewagi BEemka wygrała do 22, a cały mecz 3-0 i warto podkreślić, że są oni pierwszą drużyną, która ograła Merkurego za komplet punktów od ponad roku, a konkretnie 11 września 2024, kiedy ulegli Bossmanowi.

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Zaczynamy dwudziesty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. O piąte zwycięstwo z rzędu powalczy dziś ekipa Speednetu 2. Ponadto krystalizuje się sytuacja podziału na grupę mistrzowską oraz spadkową. Dziś wieczorem w elicie odbędą się cztery pojedynki, a najciekawiej zapowiada się mecz BEemki z Merkurym. Zapraszamy na zapowiedź!

Kraken – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po wczorajszym zwycięstwie Kraken ma mieszane uczucia. Z jednej strony po dwóch dość gładko wygranych setach można było oczekiwać, że pójdą za ciosem i trzeci set padnie ich łupem. Niestety dla ‘Bestii’ zespół Jurija Charczuka dał przestrzeń drużynie Wolves Volley i w konsekwencji mecz zakończył się podziałem punktów. Jest też druga strona medalu – ta zdecydowanie bardziej pozytywna. Po czwartym zwycięstwie w sezonie Kraken wskoczył na drugie miejsce w ligowej tabeli i zaczyna wyglądać coraz poważniej. Kto wie – być może ‘Bestia’ zdoła wrócić do zaplecza elity? Aby tak się stało, w dalszej części sezonu muszą uniknąć kolejnych wpadek, a to oznacza, że dziś przyda im się piąte zwycięstwo. Choć będą faworytem meczu, lekceważenie MiszMaszu nie jest dobrym pomysłem. Nie tak dawno przekonała się o tym ekipa Dream Volley, która mimo że była zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem, musiała uznać wyższość drużyny Jakuba Waszkiewicza. Warto podkreślić, że po sześciu rozegranych meczach MiszMasz ma na swoim koncie osiem punktów i wszystko wskazuje, że w bieżącej kampanii nie będą mieć takich problemów jak ostatnio. Aby tak się jednak stało, MiszMasz nie może spocząć na laurach i w pozostałych siedmiu spotkaniach musi regularnie punktować. Sądzimy, że do puli ośmiu oczek MiszMasz dorzuci dziś kolejny punkt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Chilli Amigos – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Choć dyspozycję drużyny można najłatwiej poznać patrząc na ich wyniki, nie zawsze jest to takie oczywiste. Na początku sezonu Jesień’25 zespół ‘Papryczek’ przegrał trzy mecze, rywalizując z Siatkersami, Sharksami oraz Speedway AWKS. We wspomnianych meczach, na dziewięć możliwych punktów, Chilli Amigos zdobyli zaledwie jeden. Mimo to postawa drużyny była bardzo dobra i niewiele zabrakło, aby wygrali kolejne sety z faworyzowanymi rywalami. Gdy przyszło im rywalizować z drużynami, które też przegrywały niektóre mecze, wyniki były zdecydowanie lepsze. Do meczu z DSGSA zespół Chilli przystąpił po świeżym zwycięstwie za komplet punktów z Remedios Sopot Ortopedia, gdzie zaprezentowali się genialnie. Mimo że dziś ponownie zmierzą się z drużyną, która jak dotąd nie przegrała i jest wielkim faworytem, Chilli Amigos nie stoją na straconej pozycji. Zdobycie jakiegokolwiek punktu będzie jednak bardzo trudne – DSGSA w obecnej kampanii wygrała pięć spotkań, zdobywając czternaście z piętnastu możliwych punktów. To oni są dziś wyraźnym faworytem i na pewno interesuje ich tylko komplet punktów. Powoli zbliżamy się do etapu sezonu, w którym zwycięstwa 3-0 nie będą łatwe, a drużynę DSGSA czekają coraz trudniejsze mecze. Czy dzisiejsze starcie będzie jednym z nich? Są na to mocne przesłanki.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Flota TGD Team – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Cztery zwycięstwa w pięciu rozegranych meczach to bilans, o którym marzyłoby wiele drużyn w Inter Marine SL3. Jest jednak wąska grupa drużyn, która może narzekać na taki rozkład zwycięstw i porażek, i należy do niej ekipa ‘Marzycieli’. Nasz punkt widzenia byłby prawdopodobnie inny, gdyby nie fakt, że w dwóch wygranych pojedynkach Dream musiał dzielić się punktami z rywalami. Tak było choćby w minionym tygodniu, gdy zespół Mateusza Dobrzyńskiego wygrał 2-1 z BL Volley. Mimo straty punktu tamten wynik odebrano pozytywnie, bo mierzyli się z niepokonaną do tej pory drużyną. Problem w tym, że gracze w niebieskich strojach wciąż nie wskoczyli na wysokie obroty, a droga do drugiej ligi, która wydawała się dość prosta, staje się coraz trudniejsza. Dziś o zwycięstwo, a już na pewno komplet punktów, nie będzie łatwo. Rywalem ‘Marzycieli’ będzie ekipa Floty TGD Team, która w obecnej kampanii wygrała 3 z 5 meczów i plasuje się w środku ligowej tabeli. O tym, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Dream mogliśmy przekonać się kilkanaście dni temu, gdy Flota przegrała z Hydrą Volleyball Team, ale faworyt miał w meczu bardzo duże problemy i ledwo uniknął niespodzianki. Sądzimy, że dzisiejsze starcie co prawda wygra Dream, ale dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

CTO Volley – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Aktualnie mamy spory problem, by ‘rozgryźć’ aktualnego Mistrza Inter Marine SL3 – drużynę CTO Volley. Z jednej strony to zespół, który bez problemu wskakuje na mistrzowski poziom i potrafi zagrać tak, jak ostatnio, gdzie efekt świetnej gry był kompletem punktów zdobytych z Bossmanem. Z drugiej strony niepokojące dla sympatyków ‘Pomarańczowych’ mogą być wpadki w obecnej kampanii, których nie brakowało. Tak traktujemy chociażby porażkę ze Speednetem 1-2. Jeśli chodzi o mecz CTO z DNV Volley Gdańsk, to nie mówimy tu o wpadce, a o absolutnej sensacji, której nikt się nie spodziewał. To pokazuje, że CTO musi uważać w ‘meczach-pułapkach’. Mówimy o tym, bo uważamy, że taki może być ich mecz z Tufi Team. Na papierze to CTO Volley jest murowanym faworytem. Czy Tufi pójdzie w ślady DNV Volley Gdańsk i spróbuje sprawić sensację? Z pewnością byłaby to świetna wiadomość dla ‘Tuffików’. O motywację drużyny można być spokojnym. Po pierwsze ich sytuacja w tabeli nie jest komfortowa. Po drugie, wszystko wskazuje, że będzie to pożegnalny mecz w Inter Marine SL3 wieloletniego kapitana drużyny, Mateusza Woźniaka. Jesteśmy przekonani, że pozostający z nim w świetnych relacjach gracze zrobią wszystko, by mecz zapadł mu w pamięć na zawsze. Aby tak się stało, musieliby z pewnością pokusić się o sensację.

Typ Redakcji: 3-0             

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DNV Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Sytuacja DNV Volley Gdańsk staje się coraz bardziej skomplikowana. Żółto-czarni rozegrali w obecnej kampanii sześć spotkań, z których wygrali dwa i ponieśli cztery porażki. Niestety, kiedy wygrywali, to zawsze po podziale punktów, a przegrane najczęściej trafiały się im w stosunku 0-3. Z powodu niekorzystnego bilansu trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 plasują się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, co nie napawa optymizmem przed dalszą częścią sezonu. Z drugiej strony, porównując start obecnej kampanii z sześcioma pierwszymi spotkaniami w sezonie Wiosna’25, DNV VG ma tylko o jeden punkt mniej niż wówczas. Problem w tym, że na wiosnę wygrali siódme spotkanie 2-1, co oznacza, że dziś, aby mieć tyle punktów, ile wtedy na tym samym etapie, muszą wygrać za komplet oczek. Nie będzie to jednak łatwe, bo czasy, gdy DNV Volley Gdańsk łatwo pokonywał Speednet, minęły. Aktualnie to ‘Programiści’ są zdecydowanym faworytem tego starcia. Zawodnicy Macieja Miścickiego wygrali ostatnie 4 z 5 bezpośrednich potyczek, a w obecnej kampanii pochwalić się mogą jednym z najlepszych ‘ratio zwycięstw’. Potencjalna wygrana dzisiejszego wieczoru pozwoli Speednetowi zrobić ogromny krok w kierunku grupy mistrzowskiej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Szach-Mat – BEemka Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po raz ostatni BEemka Volley rozegrała dwa mecze jednego dnia niemal dokładnie rok temu – w sezonie Jesień’24. Warto przy tym zauważyć, że tamte wydarzenia nie są wspominane zbyt dobrze. Tak się składa, że najpierw musieli uznać wyższość AiP, a następnie Speednetu. Z drugiej strony trzeba podkreślić, że na tamtym etapie sezonu BEemka nie liczyła się już w walce o medale, co oczywiście utrudniało mobilizację. Aktualna sytuacja BEemki jest jednak zupełnie inna. Przed rozpoczęciem obecnego tygodnia rozgrywek zajmowali drugie miejsce w ligowej tabeli, co jest doskonałą pozycją wyjściową przed dalszą częścią sezonu. W obozie BEemki chyba nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym w tym sezonie mogłoby się obejść bez medali. Aby tak się stało, zespół Daniela Podgórskiego nie może zwalniać, a według nas powinien jeszcze bardziej podkręcić tempo. W pierwszym dzisiejszym spotkaniu zmierzą się z Szach-Matem, który jest pogrążony w kryzysie. W obecnej kampanii ‘Szachiści’ zdołali wygrać tylko dwa z sześciu meczów, a ich szanse na grę w grupie mistrzowskiej bardzo się oddaliły. Owszem, jest jeszcze szansa, ale do końca rundy zasadniczej drużyna Dawida Kołodzieja musiałaby zacząć wygrywać, a szczerze mówiąc, nie zanosi się na to. Widzieliśmy to wczoraj wieczorem, gdy Szach-Mat w bardzo słabym stylu przegrał z AiP. Uważamy, że gra zespołu w czarnych strojach przez kolejne 24 godziny się nie zmieni i dziś przegrają piąty mecz w sezonie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BL Volley – Maritex

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

O mały włos BL Volley stałby się współsprawcą największej niespodzianki poniedziałkowej serii gier. Choć w aplikacji SL3 zdecydowana większość typerów była zgodna co do wyniku i wskazywała na zwycięstwo ‘Tygrysów’ za komplet punktów, mecz okazał się dla nich prawdziwą drogą przez mękę. Już na początku spotkania zespół Wojciecha Strychalskiego napotkał niespodziewany opór beniaminka trzeciej ligi, który ostatecznie wygrał pierwszego seta. W drugim secie wszystko zdawało się wracać do normy – BL wygrał przekonująco. W trzeciej odsłonie ‘Tygrysi team’ ponownie prosił się o kłopoty. Ostatecznie obyło się bez konsekwencji, ale trzeba przyznać, że przeciwko ostatniej drużynie w tabeli trzeba zaprezentować się lepiej. Jak wobec tego będzie wyglądał ich mecz z Maritexem? Po słabym początku sezonu zespół Michała Pietrasika zaprezentował się ostatnio bardzo korzystnie, rozbijając za komplet punktów Tiger Team. Choć BL Volley będzie z pewnością trudniejszym rywalem, zastanawiamy się, czy Maritex nie zdołał odwrócić niekorzystnego trendu i czy dziś to właśnie oni nie będą faworytem spotkania. Dość jednoznacznie wskazuje na to historia bezpośrednich pojedynków między drużynami. Do tej pory doszło do trzech spotkań, za każdym razem górą byli gracze Maritexu. Biorąc to pod uwagę oraz formę obu zespołów w ostatnich meczach, stawiamy na szczęśliwy podział punktów, korzystny dla Maritexu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Staltest Pomorze – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po serii pięciu porażek z rzędu zespół Staltest zdołał się w minionym tygodniu przełamać. Przypomnijmy, że w ubiegły wtorek team Arkadiusza Kozłowskiego mierzył się z Inter Marine Masters. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że to rywal jest zdecydowanym faworytem. Mimo iż wspomniane spotkanie Staltest rozpoczął bardzo niemrawo, to już w drugiej części premierowego seta zdołali się ‘ogarnąć’ i z każdą kolejną minutą grali coraz lepiej. Ostatecznie nie udało im się wygrać pierwszego seta, ale druga i trzecia partia to naprawdę solidne granie, które zostało wynagrodzone pierwszym zwycięstwem w sezonie. To nie oznacza jednak, że sytuacja Staltestu jest komfortowa. Aktualnie znajdują się oni na miejscu barażowym, ale warto zwrócić uwagę, że pod nimi są Challengersi, którzy rozegrali aż o dwa spotkania mniej. Dodatkowo na ostatnim miejscu plasuje się DHP Oliwa, która do Staltestu traci jeden punkt, ale rozegrała o jedno spotkanie mniej. Sytuacji ex-pierwszoligowca nie poprawia fakt, że dziś zmierzą się z rozpędzonym Speednetem 2. Pisaliśmy o tym tydzień temu, ale uważamy, że team Marka Ogonowskiego złapał historycznie najwyższą formę, co potwierdzają wyniki. Jeszcze nigdy bowiem ‘Programiści’ nie zdołali wygrać w drugiej lidze czterech meczów z rzędu. Sądzimy, że na tym Speednet nie poprzestanie i dziś sięgnie po piątą wygraną z rzędu, co wywinduje ich w ligowej tabeli jeszcze wyżej. Co więcej – jesteśmy przekonani, że będzie to komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Merkury – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze tylko Merkury może pochwalić się tym, że pozostaje niepokonanym zespołem. Dotychczas drużyna Piotra Peplińskiego ograła Bossmana, Tufi Team, DNV Volley Gdańsk oraz ostatnio AiP. Warto zauważyć, że w ostatnich jedenastu spotkaniach ‘Planetarnych’ Merkury wygrał aż dziesięciokrotnie, co biorąc pod uwagę realia pierwszej ligi, jest wynikiem nomen-omen – kosmicznym. Jeśli chodzi o aktualny sezon, złośliwi mogą zauważyć, że Merkury miał o jedno spotkanie mniej, a zespół w granatowych barwach rozegrał najmniej meczów spośród wszystkich pierwszoligowców. Dodatkowo – poza meczem z ówczesnym liderem, drużyną AiP – Merkury mierzył się głównie z drużynami z dołu tabeli, z którymi również stracił punkty. Podobnie jak ich dzisiejsi rywale – BEemka Volley, mają dwie strony medalu. Dzisiejsze starcie będzie dla obu drużyn meczem numer 6. W trzech dotychczasowych spotkaniach lepsi byli gracze Merkurego, natomiast w dwóch – BEemki. Nasze przeczucie podpowiada, że dziś proporcje się wyrównają, a więcej powodów do optymizmu będą mieli zawodnicy Daniela Podgórskiego. Dzisiejszy dzień zdaje się być dla nich swoistym ‘dniem próby’. Chociaż potencjalne porażki z Merkurym oraz Szach-Matem nie przekreślą ich szans na upragniony tytuł, to jednak droga do niego stanie się jeszcze bardziej kręta i wyboista. Z kolei wygrane dodałyby BEemce wiatru w żagle. Niezależnie od przebiegu meczu, zapowiada się bardzo ciekawe widowisko.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #19

Za nami pełen emocji dzień meczowy. Najwięcej wrażeń dostarczyło starcie, w którym Fux Pępowo zgarnął komplet punktów, rozbijając Bayer Gdańsk. W trzeciej lidze, dość niespodziewanie, zespół Hydry Volleyball Team stracił pierwszy punkt w sezonie. Z kolei w pierwszej lidze drużyna AiP niemal na pewno zapewniła sobie awans do grupy mistrzowskiej. Zapraszamy na podsumowanie!

Hydra Volleyball Team – Port 2-1 (18-21; 21-12; 21-10)

Ledwie zdążyliśmy wspomnieć o tym, że Hydra ma szansę wyrównać swój rekord wygranych spotkań z rzędu za komplet punktów, a ‘Bestia’ postanowiła przerwać zabawę. Niewiarygodne. To nie miało się prawa wydarzyć. Niech odpowiedzią na to, o jakiego kalibru niespodziance mówimy, będzie fakt, że na ‘Bestię’ swój typ oddało… 93% osób biorących udział w zabawie. Choć wszystko zaczęło się w wymarzony dla Hydry sposób i objęli oni prowadzenie 6-0, to w dalszej części seta nie zdołali ‘pójść za ciosem’. Po kilku zepsutych zagrywkach oraz problemach w przyjęciu, Port doprowadził do wyrównania po 15. Po chwili do wspomnianych grzechów doszły jeszcze błędy w ataku, a tak wiele mankamentów przeciwko grającej dobrą partię ekipie Portu – to gotowy przepis na ogromną wpadkę. Ostatecznie – a jakże, po błędzie jednego ze skrzydłowych Hydry – z pierwszego punktu w meczu cieszyła się ekipa ‘z doków’. To oznaczało, że cały misterny plan poszedł ‘psu w dupę’. Druga i trzecia odsłona to wreszcie taka gra faworyta, jak można było się spodziewać przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Choć do połowy środkowego seta Port prowadził z Hydrą wyrównaną grę (10-10), to druga część seta przebiegała pod dyktando graczy w złotych strojach, którzy na dwa oczka rywali zdobyli aż jedenaście. Dobra od pewnego momentu meczu postawa sprawiła, że Hydrze w finałowej odsłonie grało się już wyraźnie lepiej. Już na początku seta wypracowali sobie istotną przewagę i w konsekwencji wygrali finałową partię do 10. Mimo to – team Sławka Kudyby może czuć niedosyt. A Port? Z pewnością może czuć satysfakcję. Przed meczem absolutnie nic nie wskazywało na to, że w poniedziałek wrócą z hali Ergo Arena bogatsi o punkt.

EKO-HURT – Energa Trefl Gdańsk 2-1 (20-22; 21-17; 21-19)

Po kilku rozczarowujących występach mało kto wierzył, że Eko-Hurt zdoła wygrać wczorajsze spotkanie z Energą Trefl Gdańsk. To najmłodsza drużyna w całej lidze była faworytem meczu, choć trzeba przyznać, że już na początku przekonali się, iż nie będzie to łatwe zadanie. Od pierwszych akcji obie drużyny walczyły ‘punkt za punkt’, a taki stan utrzymał się do wyniku 12-12. Jako pierwsi przełamali rywala zawodnicy Eko-Hurtu, którzy po kolejnym błędzie na zagrywce przeciwników wysunęli się na prowadzenie 16-14. Mimo to, po problemach w obronie ‘Hurtowników’, Trefl doprowadził do wyrównania po 20, a następnie – po dwóch punktach Mateusza Nyka – wygrał premierową partię 22-20. Środkowa odsłona to set, który będzie się ciągnął za Energą Trefl Gdańsk jeszcze długo. Choć ‘gdańskie lwy’ prowadziły 15-11 i były bardzo blisko ‘zamknięcia meczu’, to całkowicie się pogubiły. Na nic zdały się gorączkowo przekazywane wskazówki trenera Edwarda Pawluna. Zawodnicy w białych strojach popełniali koszmarne błędy w komunikacji, które sprawiły, że Eko-Hurt w krótkim czasie odrobił straty, a następnie cieszył się z wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Decydujący o zwycięstwie set miał bardzo podobny przebieg. Tu również Trefl był na dobrej drodze do wygranej (17-14), ale ponownie w meczu zaliczył przestój, który w drugiej lidze nie przechodzi bez konsekwencji. Po sześciu (!) punktach z rzędu Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 20-19 i choć beniaminek drugiej ligi próbował jeszcze odwrócić losy meczu – było już za późno.

MPS Volley – Fux Pępowo 2-1 (17-21; 21-15; 21-13)

Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Miłośników Piłki Siatkowej. W pierwszym secie rywalizacji team z Pępowa potwierdził to z nawiązką. To właśnie gracze Dominika Szadacha przejęli inicjatywę od pierwszego gwizdka sędziego i po kilku punktach Patryka Bruchmanna objęli prowadzenie 10-4. Z każdą kolejną akcją MPS zdawał się wchodzić na coraz wyższe obroty i mozolnie odrabiać straty, jednak konsekwencje przespanego początku okazały się dla nich ‘nie do przeskoczenia’ (21-17). Środkowy set wydawał się być do pewnego momentu powtórką premierowej partii – to ‘Koniczynki’ lepiej rozpoczęły grę i szybko objęły prowadzenie 6-3. Jak się wkrótce okazało, były to ‘miłe złego początki’. Po włączeniu do gry świetnie funkcjonującego do końca meczu bloku MPS objął prowadzenie 13-9. Z czasem gracze z Pępowa odrobili straty i doprowadzili do wyrównania po 15, jednak w końcowej fazie seta nie zdobyli już ani jednego punktu i to rywale cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania (21-15). Jeśli ktoś liczył na sportowy ‘spektakl’ w trzecim secie, musiał czuć rozczarowanie – całą zabawę i emocje ‘popsuli’ od samego początku gracze Jakuba Nowaka, którzy po dwóch atakach Karola Jarosińskiego objęli prowadzenie 11-5. W dalszej części seta Fux Pępowo nie miał żadnego pomysłu na to, jak ograć przeciwników. Ostatecznie Miłośnicy Piłki Siatkowej podnieśli się po porażce ze Speednetem 2 i na półmetku sezonu znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli.

Hydra Volleyball Team – Tiger Team 3-0 (21-11; 21-15; 21-18)

Po zaskakującej, by nie powiedzieć sensacyjnej, stracie punktu Hydra Volleyball Team przystępowała do drugiego meczu w poniedziałkowy wieczór. O mobilizację nie było trudno – sportowa złość zrobiła swoje i team Sławomira Kudyby błyskawicznie wziął się do pracy, obejmując prowadzenie 11-5. Trzeba przyznać, że faworytowi poza niezłą grą pomogli również gracze Tiger Team, którzy popełnili kilka koszmarnych błędów. Dalsza część premierowej partii to wyraźna przewaga ‘Bestii’, która zdawała się wzbudzać w rywalu przesadny respekt (21-11). Wyraźnie lepiej gracze Tiger Team wyglądali w środkowej odsłonie. Choć po kilku punktach duetu Gierszewski–Czajkowski wszystko wskazywało na ostre lanie ‘Tygrysów’ (5-0), ci po chwili się przebudzili. W połowie seta oglądaliśmy wyrównaną grę zakończoną remisem 12-12. Niestety dla Tigera już po chwili popełnili cztery niewymuszone błędy z rzędu, po których faworyt wysunął się na prowadzenie 16-12, a niedługo potem cieszył się z drugiego punktu w meczu. Zdecydowanie największą szansę team Tigera miał w trzecim secie rywalizacji. Przy sprzyjających okolicznościach drużyna Dawida Staszyńskiego prowadziła 18-17, lecz już po chwili Hydra ‘uruchomiła’ będącego ostatnio w świetnej dyspozycji Remigiusza Maczana w duecie z Filipem Ziółkowskim i wygrała tę partię do 18. Mimo pięciu punktów w dwóch meczach Hydra może czuć pewien niesmak – z pewnością liczyli bowiem na wyraźnie lepszą grę. Mimo to, jak widać w trzeciej lidze, takie granie wystarczy.

Wolves Volley – Kraken 1-2 (18-21; 12-21; 21-18)

Choć ‘na papierze’ faworytem meczu byli gracze Krakena, nie mieliśmy poczucia, że zdołają wygrać na 100%. Nie dość, że w obecnej kampanii team Jurija Charczuka grał ‘w kratkę’, to na dodatek ich rywale przystępowali do meczu po serii czterech zwycięstw z rzędu. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, która doprowadziła do stanu 14-14. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gracze Wolves Volley, którzy po punktach Michała Łubińskiego oraz Tomasza Głębockiego prowadzili dwoma oczkami (16-14). Choć wydawało się, że ‘Wataha’ pójdzie za ciosem, tercet Hurtovyi–Krolenko–Trushyn miał nieco inny plan. Po kilku punktach wspomnianych graczy oraz trzech błędach z rzędu Wolves Volley, z pierwszego punktu w meczu cieszyli się zawodnicy Jurija Charczuka (21-18). Środkowa odsłona to absolutnie jednostronne widowisko – już w pierwszej części ‘czerwono-czarni’ wypracowali sobie czteropunktową zaliczkę (10-6), która w ostatecznym rozrachunku wyniosła aż dziewięć oczek (21-12). Ostatni set rywalizacji przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Po dobrej grze całego zespołu oraz asie serwisowym Tomasza Głębockiego Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 5-1. Z czasem Kraken zdołał się ‘odkręcić’, a w drugiej części seta wszystko wskazywało na komplet punktów. Niestety dla nich, mimo prowadzenia 17-15, nie udało się postawić kropki nad ‘i’. Po punktach Michała Łubińskiego oraz Szymona Merskiego ‘Wataha’ odwróciła niekorzystną dla siebie sytuację i wygrała ostatniego seta do 18.

Bayer Gdańsk – Fux Pępowo 0-3 (18-21; 17-21; 14-21)

Wow – dawno w Inter Marine SL3 nie widzieliśmy takiego meczu. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nieznacznym faworytem pozostają gracze Bayeru Gdańsk, którzy w ostatnim czasie mieli swoje ‘pięć minut’. Dyspozycja drużyny była tak dobra, że zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie znajduje się sufit tej ekipy i czy aby na pewno jest to ten z hali garażowej na poziomie -2. Początek poniedziałkowego starcia to świetna postawa ‘Aptekarzy’, którzy rozpoczęli mecz od prowadzenia 10-4. W dalszej części Bayer nie zdejmował nogi z gazu i nic nie wskazywało, że dojdzie do zwrotu akcji (13-8, a następnie 15-11). I właśnie wtedy zaczął się koszmar ‘Aptekarzy’. Wydarzyło się coś, co – słowo honoru – wszyscy obecni na parkiecie będą pamiętać przez lata. Każda kolejna udana akcja ‘Koniczynek’, których nie brakowało, sprawiała, że Bayer Gdańsk przestawał istnieć. Został wgnieciony w parkiet, stłamszony, wrzucony do maszynki do mielenia mięsa. Żadne słowa nie oddadzą ekspresji jednych i mowy ciała drugich. ‘Aptekarze mieli czerwone twarze’. Złość – niemoc – wstyd – obniżone poczucie wartości. Niewiarygodne. Drużynie ‘Aptekarzy’ przetrącono kręgosłupy. Wydarzyło się coś, po czym nie byli już w stanie się podnieść – ani w końcówce seta, ani w drugim, ani w trzecim. Co ciekawe, pod koniec meczu gracze z Pępowa kontynuowali pastwienie się nad rywalem. Tym razem postawili taką ścianę i tyle razy zablokowali przeciwników, że było nam ich po ludzku szkoda. Oj, z perspektywy Fuxa było to genialne spotkanie. Z perspektywy ‘Aptekarzy’ – prawdopodobnie najkoszmarniejszy mecz w historii ich występów w Inter Marine SL3.

AIP – Szach-Mat 3-0 (21-12; 21-19; 21-14)

Czy w poniedziałkowy wieczór poznaliśmy pierwszą drużynę, która zapewniła sobie bilet do grupy mistrzowskiej? Wszystko na to wskazuje, bo team Adriana Ossowskiego w sześciu rozegranych meczach ma na koncie już 14 punktów. W poprzednich edycjach, aby znaleźć się w elitarnym gronie pięciu drużyn, trzeba było mieć około 15 oczek. Trudno sobie wyobrazić, by tym razem miało być inaczej. Wydaje się, że grupa mistrzowska nie jest już celem ‘fioletowo-czarnych’. Oni chcą więcej. Są nienasyceni, co było doskonale widać również w poniedziałkowym spotkaniu. Początek meczu to miażdżąca przewaga ‘Przyjaciół’, którzy weszli w mecz na takiej ‘pompie’, że zanim rywale zorientowali się, co się dzieje – było już 12-4. Wówczas stało się jasne, że myślami obie drużyny są już przy środkowej partii (21-12). Ta była zdecydowanie najciekawsza i najbardziej wyrównana. Lepiej rozpoczęli ‘Szachiści’, którzy po ataku Michała Przekopa objęli prowadzenie 7-3. Po chwili trzema skutecznymi akcjami popisał się środkowy Dawid Glaner (6-7). W dalszej części zespół ‘Przyjaciół’ prezentował się już tylko lepiej i lepiej. Choć w końcówce nie brakowało emocji, to finalnie aktualny lider pierwszej ligi wygrał tę partię do 19. Niepowodzenie i kiepska forma Szach-Matu w ostatnim czasie całkowicie podcięły im skrzydła na dalszą część meczu. W trzeciej odsłonie ‘Szach-Mat nie był już sobą, o nie’. A z drugiej strony – może to już nowa rzeczywistość, do której powinniśmy się przyzwyczajać? Porażka 0-3 sprawia, że ich szanse na grupę mistrzowską oceniamy jako bardzo niewielkie. Ależ zjazd przez kilka miesięcy – niewiarygodne.

Bossman Team – DNV Volley Gdańsk 3-0 (21-15; 21-17; 21-19)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, ile punktów potrzebuje Bossman w trzech ostatnich meczach rundy zasadniczej, by załapać się na bilet ‘last minute’ do grupy mistrzowskiej. Z prostego rachunku wyszło, że aż dziewięć, co oznaczało, że zespół nieobecnego w poniedziałkowy wieczór Jakuba Kłobuckiego musi powalczyć z DNV VG o pełną pulę. Od samego początku nakreślony plan zdawał się realizować. Po bardzo dobrym fragmencie w ataku Mikołaja Lange Bossman objął prowadzenie 10-7. Świetne ataki Piotra Ścięgosza to było jednak zbyt mało, by nawiązać równorzędną walkę z rozpędzonym rywalem. Już po chwili Bossman prowadził 18-11, co oznaczało pierwszy punkt w meczu dla faworyta (21-15). Środkowa odsłona to partia, w której trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 postawili rywalom zauważalnie trudniejsze warunki. Choć w pewnym momencie Bossman prowadził już 16-9, w drugiej części seta gracze DNV VG wyraźnie przyspieszyli i po bloku oraz ataku Illyi Yenoshyna zniwelowali stratę do dwóch oczek (17-15). Choć sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli, po punktach środkowych Dominika Marlęgi oraz Adriana Zajkowskiego mini pożar został ugaszony, a Bossman mógł cieszyć się z drugiego punktu w meczu. Trzeci set był zdecydowanie najbardziej wyrównany i jeśli DNV Volley Gdańsk miał gdzieś poszukać swojej szansy, to właśnie w finałowej partii. Choć na półmetku seta Bossman prowadził 10-5, z czasem gra się wyrównała i pod koniec mieliśmy wynik 19-19. Choć wówczas nie było wiadomo, w którą stronę to pójdzie, po błędzie jednego z graczy DNV Volley Gdańsk oraz ataku Marka Rogińskiego Bossman dopiął swego i mógł cieszyć się z zasłużonego kompletu punktów. Brawo!

Aqua Volley – BL Volley 1-2 (21-16; 14-21; 20-22)

Mówią, że liczy się wygrana, a nie sam start w sztafecie. Choć literalnie jest w tym sporo racji, dziś chcielibyśmy pochwalić zespół Aqua Volley. W poniedziałkowy wieczór team Mateusza Drężka rywalizował z faworyzowaną ekipą BL Volley, z którą według typerów nie miał najmniejszych szans. Mimo to, pierwszy set rywalizacji należał właśnie do nich. Zespół w czarnych strojach podszedł do rywala bez kompleksów i to się opłaciło. Po kilku błędach przeciwników i dobrej grze własnej Aqua wysunęła się na prowadzenie 12-6. Od tego momentu BL Volley rozpoczął desperacką próbę odrobienia strat, ale było już za późno. W efekcie team ‘Wodników’ zdobył trzeci punkt w sezonie Jesień ‘25. Druga odsłona to jednak z ich perspektywy spore rozczarowanie. Choć do połowy seta oglądaliśmy wyrównaną grę (11-11), po punktach Adama Czapnika i Damiana Chojnackiego BL wysunął się na prowadzenie 19-13, a następnie doprowadził do wyrównania w setach (21-14). Środkowa odsłona była mylnym prognostykiem tego, jak miała wyglądać finałowa partia. Sądziliśmy, że BL Volley bez większych problemów ogra beniaminka trzeciej ligi, i choć do pewnego momentu wszystko na to wskazywało (13-9), to nakręcona drużyna Aqua Volley miała coś, czego rywalom brakowało – ogromne serducho do walki i niesamowitą chęć zwycięstwa. Niesieni tą energią gracze Mateusza Drężka doprowadzili do wyrównania po 19 i kwestia tego, kto wygra seta, pozostawała otwarta. Ostatecznie w końcówce zawodnicy Aqua Volley nieco się pogubili, a bardziej doświadczony zespół cieszył się z wygrania partii do 20. Mimo to chyba nikt nie spodziewał się takich ‘ciężarów’, które faworyt napotka w poniedziałkowy wieczór.

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Zaczynamy szósty tydzień rozgrywek. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do 9 pojedynków. Szczególnie ciekawie zapowiadają się dwa mecze Fuxa Pępowo, który zmierzy się z MPS-em oraz Bayerem Gdańsk. Dodatkowo, w trzeciej lidze zespół Aqua Volley powalczy o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Zapraszamy na zapowiedź!

Hydra Volleyball Team – Port

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Pięć rozegranych spotkań, pięć zwycięstw, pięć kompletów punktów, no i ‘piątka’ w skali szkolnej wystawiona przez Redakcję. Póki co – Hydra Volleyball Team w trzeciej lidze się bawi i nic nie wskazuje na to, żeby ta zabawa została w poniedziałkowy wieczór zakończona. Kiedy spojrzymy na statystyki drużynowe, zobaczymy, że fotel lidera trzeciej ligi nie jest przypadkiem, a wypadkową bardzo dobrej gry ‘Bestii’. To, że zespół w złotych strojach zdaje się przerastać trzecią ligę i że już za chwilę awansują do drugiej ligi. Aktualnie team Sławomira Kudyby jest liderem w 3 z 7 kategorii. To właśnie oni mogą pochwalić się największą liczbą ataków na mecz (33,2 vs 24 Portu vs 19,6 najgorszej drużyny w lidze – Tiger Team). Są najlepsi również pod względem punktów zdobywanych przez przeciwników na mecz (22,8 vs 27,33 Portu vs 32,17 najgorszej drużyny pod tym kątem – Wolves Volley). Podobnie jest z punktami po blokach rywali. Precyzując – Hydra jest najrzadziej blokowaną drużyną w trzeciej lidze (3 vs 6,33 Portu, który pod tym względem jest na ostatnim miejscu w lidze). Choć nie porównaliśmy wszystkich statystyk, Hydra jest lepsza od Portu w każdym elemencie i wszystko wskazuje na to, że dziś sięgną po trzy oczka. Jeśli chodzi o ‘Portowców’, to aktualnie plasują się oni na jedenastym miejscu w tabeli i choć mają niewielki bufor bezpieczeństwa nad miejscami spadkowymi, to jednak dziś jakakolwiek zdobycz punktowa byłaby niezwykle cenna. O to będzie jednak piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

EKO-HURT – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Trudno jest być kibicem Eko-Hurtu w ostatnich miesiącach. Ledwie 1,5 roku temu team Pawła Dawczaka prezentował się ze znakomitej strony, zdobywając brązowe medale w pierwszej lidze. Wówczas chyba nikt nie przewidywał, jak potoczą się kolejne miesiące. Problemy Eko-Hurtu rozpoczęły się już sezon później (Jesień ’24). Wtedy drużyna miała ogromne trudności z utrzymaniem się w elicie, ale ostatecznie, po wygranym meczu barażowym, pozostała w gronie 10 najlepszych zespołów ligi. Niestety dla ‘Hurtowników’, nie wyciągnęli wniosków z nieudanego sezonu i to, co udało się drużynie w sezonie Jesień ’24, nie powtórzyło się w sezonie Wiosna ’25, w którym Eko-Hurt wygrał zaledwie 3 mecze i spadł do drugiej ligi. Obecny sezon miał być próbą odrodzenia potęgi Eko-Hurtu i szybkim powrotem do elity. Do pewnego momentu wydawało się, że jest na to realna szansa – drużyna wygrała 3 pierwsze mecze sezonu i nic nie zapowiadało tego, co miało wydarzyć się w kolejnych dniach. Następne 3 spotkania okazały się jednak absolutnym koszmarem, w którym Eko-Hurt zdobył zaledwie jeden punkt w rywalizacjach ze Speednetem 2, Bayerem Gdańsk oraz Flotą Active Team. Na horyzoncie rysują się jednak kolejne problemy. Dziś wieczorem Eko-Hurt zmierzy się z Energą Trefl Gdańsk i to najmłodsza drużyna w lidze wydaje się być wyraźnym faworytem tego meczu. Choć ‘gdańskim lwom’ przydarzył się w tym sezonie przestój, to w ostatnim spotkaniu z Flotą Active Team zdołali się przełamać, zwyciężając 2-1. Sądzimy, że dziś wieczorem wynik będzie identyczny.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MPS Volley – Fux Pępowo

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po ostatnim tygodniu rozgrywek w drugiej lidze nie ma już drużyny, która nie zaznałaby jeszcze porażki. Swoje mecze przegrały bowiem dwa dotychczas niepokonane bastiony. Złomowiec Gdańsk musiał uznać wyższość DHP Oliwy, natomiast MPS Volley niespodziewanie uległ Speednetowi 2. Choć obecny rywal Miłośników Piłki Siatkowej znajduje się w bardzo dobrym okresie, to jednak MPS wydawał się dysponować większym potencjałem sportowym. Mówimy przecież o zespole, który nie ukrywa, że jego celem jest awans do pierwszej ligi. Jeśli chodzi o Speednet 2, to nikt w tej drużynie o takim celu nawet nie myśli. Faktem jest jednak to, że MPS nigdy jeszcze ze Speednetem 2 nie wygrał. W zdecydowanie lepszych nastrojach do poniedziałkowego starcia podejdą gracze Fuxa Pępowo, którzy mogą pochwalić się serią trzech zwycięstw z rzędu. Aktualny bilans drużyny Dominika Szadacha to cztery wygrane i jedna porażka, co dokładnie odpowiada rezultatowi MPS Volley. Choć obecna kampania w wykonaniu ‘Koniczynek’ jest naprawdę udana, mogą oni czuć pewien niedosyt związany z tym, że tylko raz na cztery przypadki udało im się sięgnąć po komplet punktów. Niezależnie od tego, mecz pomiędzy obiema ekipami zapowiada się jako hit poniedziałkowej serii gier, w której nieco więcej szans na triumf dajemy drużynie Miłośników Piłki Siatkowej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Hydra Volleyball Team – Tiger Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jakiś czas temu wspominaliśmy, że uczciwie byłoby, gdybyśmy równie ochoczo, co niegdysiejszą serię spotkań bez wygranej za komplet punktów, informowali o serii zwycięstw w stosunku 3-0. Uważamy, że to odpowiedni moment, a wskazuje na to historia 109 występów ‘Bestii’ w rozgrywkach Inter Marine SL3. Tak się bowiem składa, że jeśli Hydra wygra wcześniejszy mecz z Portem 3-0 i powtórzy ten wyczyn w starciu z Tigerem, to wyrówna rekord siedmiu zwycięstw z rzędu w takim stosunku. Podobnie jak na przełomie sezonów Wiosna ’22 oraz Jesień ’22 zdobędzie 21 na 21 możliwych punktów, a także zbliży się do własnego rekordu wygranych spotkań z rzędu (10). Oczywiście – wiemy, że do tego jeszcze daleka droga i nie można przyznawać punktów przed rozpoczęciem meczów, ale sądzimy, że jest do tego bardzo blisko. Uważamy, że dziś Hydra się nie pomyli i wygra oba mecze, inkasując sześć oczek, potwierdzając, że rywalizacja w trzeciej lidze jest dla ‘Bestii’ nieco nudna. Na inny scenariusz z pewnością liczą gracze Tiger Team, którzy podejdą do starcia z liderem świeżo po porażce z Maritexem. Warto zwrócić uwagę, że w poprzednich meczach Tiger zaprezentował się całkiem nieźle i sympatycy drużyny mogli oczekiwać co najmniej jednego punktu z Maritexem. Mimo to był to słaby występ zespołu Dawida Staszyńskiego i z pewnością nie jest to dobry prognostyk przed dzisiejszym meczem z jeszcze silniejszym rywalem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Wolves Volley – Kraken

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

W ostatnim magazynie padło wiele ciepłych słów na temat ekipy Wolves Volley. Fakty są bowiem takie, że team Karola Ciechanowicza może pochwalić się serią czterech zwycięstw z rzędu, co stanowi miłą odmianę po przełomie poprzedniego i obecnego sezonu, kiedy ‘Wataha’ zaliczyła aż siedem porażek z rzędu. Dzięki obecnej, bardzo dobrej dyspozycji Wolves Volley przystępują do meczu jako szósta drużyna ligowej tabeli, tracąc zaledwie jeden punkt do wicelidera trzeciej ligi. Będąc całkowicie uczciwym, warto zaznaczyć, że mają oni rozegrane o jedno spotkanie więcej, ale mimo to aktualne wyniki Wolves Volley robią wrażenie. W obozie ‘Wilków’ mogą jedynie żałować inauguracyjnego meczu sezonu, w którym niespodziewanie przegrali z Portem. Jak będzie dziś? Z Krakenem, Wolves Volley mierzyli się do tej pory trzykrotnie. Choć wygrali pierwsze starcie, które odbyło się w marcu 2024 roku, dwa kolejne pojedynki kończyły się zwycięstwem Krakena. Team Jurija Charczuka pozostaje jedną z największych zagadek obecnego sezonu. Z jednej strony potrafią uwolnić swój potencjał i rozegrać bardzo dobre spotkanie, z drugiej – w meczach, w których byli zdecydowanymi faworytami, zawodzili. Tak było w pojedynkach z Portem czy BL Volley. Jeśli jednak chcą powalczyć o podium, dziś nie mogą pozwolić sobie na kolejną wpadkę.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Bayer Gdańsk – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czy ta maszyna się zatrzyma? Po porażce na inaugurację Bayer Gdańsk kontynuuje rewelacyjną serię zwycięstw. Aktualnie mówimy już o pięciu triumfach z rzędu, co jest wynikiem imponującym. Owszem – wszyscy pamiętamy serię 15 zwycięstw ‘Aptekarzy’ na przełomie dwóch poprzednich sezonów, ale trzeba pamiętać, że wtedy była to trzecia liga. Teraz gracze Damiana Harica mierzą się ze znacznie mocniejszymi rywalami, jednak – jak widać – nie stanowi to dla nich problemu. O tym, jak bardzo Bayer przyzwyczaił się do wygrywania, najlepiej świadczy fakt, że w ostatnich 23 meczach zespół w zielono-granatowych barwach wygrał aż 20 razy, a żadna inna drużyna w lidze nie może pochwalić się lepszym osiągnięciem. Dziś przed Bayerem bardzo trudne zadanie, ponieważ zmierzy się z Fuxem Pępowo, który również świetnie rozpoczął sezon. Choć zespół z Pępowa zaczynał rywalizację w trzeciej lidze, dotąd nie miał okazji spotkać się z ‘Aptekarzami’ na parkietach Inter Marine SL3. Los chciał bowiem, aby w sezonie Wiosna ’24 Bayer Gdańsk trafił do grupy A, a Fux Pępowo do grupy B. Która z drużyn okaże się lepsza? Nieco więcej szans na triumf dajemy ‘Aptekarzom’, których jednym z fundamentów sukcesu jest minimalizacja błędów – popełniają ich najmniej spośród wszystkich 52 drużyn w lidze, średnio 13,5 na mecz. Dla porównania, najgorsza pod tym względem ekipa drugiej ligi – Old Boys – notuje aż 25 błędów na mecz, a Fux Pępowo 18,6. Zobaczymy, czy ta statystyka znajdzie dziś odzwierciedlenie w wyniku spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

AIP – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po trzech zwycięstwach 3-0 na inaugurację, zespół AiP złapał zadyszkę. Dwa kolejne mecze – z Bossmanem oraz Merkurym – zakończyły się wynikami 1-2. Mimo porażek, kluczowe okazały się wygrane sety oraz fakt, że na początku sezonu udało się uniknąć straty punktów. Dzięki temu drużyna, mająca trzy zwycięstwa w pięciu meczach, wciąż pozostaje liderem pierwszej ligi i tuż po półmetku rundy zasadniczej wydaje się być bardzo blisko awansu do grupy mistrzowskiej. Do końca pierwszej rundy zespół Adriana Ossowskiego ma przed sobą jeszcze spotkania z CTO, Speednetem, Tufi Team oraz dzisiejszy mecz z Szach-Matem. W naszej opinii team w fioletowo-czarnych barwach będzie faworytem przynajmniej w dwóch z tych starć, co oznacza, że nie powinien mieć problemu, by za kilka tygodni włączyć się do walki o medale. Faworytem będą również dziś. Ich rywalem będzie zespół Szach-Mat, który obecnie jest bardzo daleki od formy, jaką prezentował wiosną. W trwającym sezonie ‘Szachiści’ rozegrali pięć meczów, z których trzy zakończyły się porażkami. Do końca rundy zasadniczej czekają ich jeszcze spotkania z DNV Volley Gdańsk, BEemką Volley, Merkurym oraz dzisiejszy mecz z AiP. Sądzimy, że drużyna Dawida Kołodzieja faworytem będzie tylko dziś, co oznacza, że może mieć spory problem z awansem do grupy mistrzowskiej. Oczywiście nasza optyka może się zmienić w przypadku dzisiejszej wygranej, lecz – jak podkreślaliśmy – zadanie to będzie bardzo trudne. Poza miejscem w tabeli świadczy o tym również historia. Do tej pory obie ekipy mierzyły się sześciokrotnie i aż cztery razy górą byli zawodnicy AiP. Warto jednak zaznaczyć, że ostatnie starcie obu drużyn zakończyło się triumfem Szach-Matu. Dziś wieczorem przekonamy się, czy był to jedynie wyjątek, czy może początek nowego trendu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bossman Team – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Patrząc na aktualne położenie Bossmana, dzisiejszy mecz wydaje się być czymś w rodzaju ‘last call’ na lotnisku. Jeśli spóźnialscy pasażerowie nie zdobędą dziś kompletu punktów, z pewnością ‘nie dolecą’ do grupy mistrzowskiej, co byłoby sporym rozczarowaniem. Na niekorzyść Bossmana, poza stratą punktów do czołowej piątki, działa również fakt, że rozegrali największą liczbę spotkań spośród drużyn w elicie. Do końca rundy zasadniczej Bossman zmierzy się wyłącznie z zespołami z dolnej części tabeli. Patrząc na miniony sezon – do awansu do czołowej piątki potrzeba było zdobyć 15 punktów. To oznacza, że w nadchodzących meczach Bossman musi zgarnąć komplet dziewięciu oczek. Mission impossible? Wszystko na to wskazuje, bo choć ekipa Jakuba Kłobuckiego będzie faworytem w tych spotkaniach, nie sądzimy, że pełna punktowa zdobycz jest realnym scenariuszem. O trzy oczka trudno będzie już dzisiaj, bo DNV Volley Gdańsk udowodnił w obecnej kampanii, że ‘grać potrafi’. Tak było choćby w starciu z CTO Volley, w którym ‘żółto-czarni’ rozegrali rewelacyjne zawody, wygrywając ostatecznie 2-1. Jeden świetny mecz to jednak za mało. Porażki w słabym stylu z AiP, Merkurym czy ostatnio z Tufi Team rzucają cień wątpliwości na to, czy trzykrotnym Mistrzom Inter Marine SL3 uda się utrzymać. Z całą pewnością – dziś punkty bardzo by im się przydały.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Aqua Volley – BL Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

W ostatnim czasie poświęciliśmy wiele uwagi analizie nieciekawej sytuacji, w jakiej znalazł się beniaminek trzeciej ligi – drużyna Aqua Volley. Zespół Mateusza Drężka po awansie do trzeciej ligi rozegrał sześć spotkań, w których ani razu nie zdołał odnieść zwycięstwa. Dodatkowo, na osiemnaście możliwych punktów, team w czarnych strojach zdobył zaledwie dwa. Oznacza to, że aby realnie myśleć o utrzymaniu, Aqua musi zdecydowanie przyspieszyć. Jeśli dziś przegrają 0-3, to w pozostałych sześciu meczach sezonu musieliby zdobywać średnio dwa punkty na spotkanie, co – umówmy się – brzmi jak plan science fiction, a nie scenariusz możliwy do zrealizowania. Z drugiej strony, patrząc na ligową tabelę, zawodnicy Aqua Volley mogą dostrzec, że sytuacja Tiger Team, MysterElektroRockets czy nawet Portu również nie jest godna pozazdroszczenia. W tym przypadku nie ma jednak sensu oglądać się na innych – matematyka jest bezlitosna. Jak już wspomnieliśmy, na koniec sezonu potrzebują około 14 punktów. Zdecydowanie spokojniej mogą czuć się zawodnicy BL Volley. Zespół Wojciecha Strychalskiego jest w naszych oczach jednym z największych pozytywnych zaskoczeń obecnego sezonu. W poprzedniej edycji BL Volley do samego końca drżał o utrzymanie, natomiast obecnie ma na koncie 4 zwycięstwa w 5 meczach – wynik znakomity. Co ciekawe, do wyrównania dorobku punktowego z poprzedniego sezonu brakuje im jedynie pięciu punktów w ośmiu spotkaniach. „Górka” wypracowana w pierwszej części sezonu sprawia, że w naszych oczach BL może być już całkowicie spokojny. Przeczuwamy, że po dzisiejszym wieczorze ich sytuacja będzie jeszcze lepsza.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #18

Za nami czwartkowa seria gier, w której drużyna Wolves Volley odniosła dwa bardzo cenne zwycięstwa. W czwartej lidze niewiele brakowało, aby doszło do ogromnych niespodzianek. Bliskie sprawienia kłopotów faworyzowanym rywalom były zespoły Only Spikes oraz Hapag-Lloyd. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Flota Active Team 2-1 (21-15; 21-11; 21-23)

Z dużej chmury mały deszcz. Tak można w jednym zdaniu opisać przedmeczowe nadzieje Floty Active Team versus to, co otrzymaliśmy w trakcie zawodów. Pomimo świetnego meczu z Eko-Hurtem, Flota nie była w stanie powstrzymać walca najmłodszej drużyny w lidze. O ile do połowy seta oglądaliśmy bardzo dobrze zorganizowaną i poukładaną grę obu drużyn, po której mieliśmy remis 11-11, to z czasem – po stronie Floty coś zaczęło szwankować. Po bardzo dobrej zagrywce Stanisława Fornalaka Trefl wysunął się na prowadzenie 17-12, którego już nie wypuścił (21-15). Jeszcze lepiej team Edwarda Pawluna zaprezentował się w drugim secie rywalizacji, w którym całkowicie zdominował swoich rywali. Jeny, co to była za przewaga jednych i niemoc drugich (12-5). W dalszej części seta Flota zdołała uciułać kilka punktów i finalnie ‘wyszli z dychy’. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy i tego, że mały ‘niesmak’ pozostał (21-11). Najlepszą metodą na podleczenie uszkodzonego ego była wygrana w trzecim secie rywalizacji. Choć po dwóch pierwszych setach absolutnie nic na to nie wskazywało, to w ostatniej partii Flota zaczęła wreszcie coś grać. Chwilę po półmetku seta team Karoliny Kirszensztein prowadził 15-9, a następnie – już pod koniec – 19-15. O tym, że nie jest to bynajmniej wystarczająca przewaga, Flota przekonała się dzień wcześniej, gdy odrobiła taką stratę i finalnie wygrała z Eko-Hurtem do 20. Tu, po kilku punktach świetnie dysponowanego Stanisława Fornalaka, Energa Trefl Gdańsk doprowadziła co prawda do wyrównania po 20, ale koniec końców ostatnie słowo należało już do ‘Flociarzy’ (23-21).

VB Inter-Grahen Sulmin – Only Spikes 3-0 (21-18; 21-19; 21-19)

No? Pokażcie nam proszę choć jednego kozaka, który przewidziałby to, jak potoczy się czwartkowe starcie. Ledwie kilka godzin wcześniej, w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na ogromne dysproporcje pomiędzy drużynami. Pisaliśmy, że na siedem przeanalizowanych przez nas elementów – VB Inter-Grahen Sulmin jest lepszy we wszystkim. Czytając tę zapowiedź, można było odnieść wrażenie, że Only Spikes zostanie ‘zmiecione z planszy’ i co? Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a pomiędzy drużynami nie było widać różnicy, o której tyle pisaliśmy. Już na początku spotkania Only Spikes dali jasny sygnał, że będą chcieli powalczyć o punkty (12-10). Skromna zaliczka wypracowana przez team ‘Kanarków’ nie wystarczyła jednak do tego, by zakończyć seta na swoją korzyść. Po chwili ‘Czarni’ wysunęli się na prowadzenie i wygrali do 18. Team w żółtych strojach ani myślał odpuszczać. W drugiej części spotkania po raz kolejny spróbowali swoich sił i podobnie jak w pierwszym secie prowadzili 12-10. Niestety dla nich – podobny był również epilog, bo choć z problemami, Inter-Grahen z czasem objął prowadzenie i po błędzie jednego z rywali wygrał do 19. Zdecydowanie największą szansę team Patryka Łabędzia miał w trzecim secie, gdzie pod koniec prowadził już 17-14. W końcówce sprawy się jednak skomplikowały, a team w żółtych strojach popełnił kilka prostych błędów. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli przegrywać – to w takim stylu. Mimo porażki 0-3 jesteśmy przekonani, że Only Spikes opuszczali halę Ergo Areny w dobrych nastrojach.

Craftvena – TKKF Orlen 3-0 (21-15; 21-19; 21-10)

Zgodnie z przewidywaniami Redakcji, o których wspominaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej Craftvena nieprzerwanie kontynuuje swoją passę zwycięstw, dokładając kolejną wygraną. Przebieg meczu jednak nie wskazywał, że sprawy potoczą się tak gładko. W pierwszym secie Craftvena kompletnie nie radziła sobie z przyjęciem zagrywki, dzięki czemu Orlen rozpoczął mecz od prowadzenia 3-0. ‘Nafciarze’ popisywali się również efektownymi obronami, dzięki czemu rywal musiał się nieźle napocić, aby zdobyć punkt z ataku. Po chwili jednak ‘Rzemieślnicy’ wzięli się w garść i zaczęli punktować seriami, dzięki czemu szybko udało im się odrobić straty, zyskać przewagę, a następnie sukcesywnie ją powiększać. W końcówce prowadzili już 10 punktami (19-9), jednak mieli problem z postawieniem kropki nad ‘i’. Finalnie set zakończył się wynikiem 21-15 i wydawało się, że gracze Bartosza Zakrzewskiego wrócili na dobre tory. Drugi set jednak, podobnie jak pierwszy, ponownie rozpoczął się od problemów z przyjęciem ‘Rzemieślników’ i prowadzenia Orlenu 6-1. Po raz kolejny udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie, po czym powtórzyła się sytuacja z pierwszej odsłony, w której drużyna przy sporej przewadze nie mogła zdobyć decydującego punktu. Przy stanie 20-16 rozgrywający Craftveny przyznał się do dotknięcia piłki w bloku. Zawodnicy już zmieniali strony, jednak musieli wrócić na boisko i zrobiło się naprawdę gorąco. Finalnie, udało im się wygrać również tę partię (21-19), jednak zafundowali sobie niezły horror w końcówce. Trzeci set wyglądał tak, jak spodziewaliśmy się, że będzie wyglądał cały mecz – totalna dominacja ‘Rzemieślników’ od pierwszej do ostatniej piłki. Mimo zwycięstwa za komplet punktów zawodnicy opuszczali halę w nie najlepszych nastrojach, bo było naprawdę blisko tego, aby stracili punkt w tym spotkaniu.

Hapag-Lloyd – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (20-22; 11-21; 9-21)

Wczoraj wieczorem mogliśmy się przekonać, że zapowiedzi czy podsumowania ostatnich spotkań są swoistym ‘kamyczkiem w bucie’ drużyny ACTIVNYCH Gdańsk. W ramach ‘odpowiedzi’ zespół ACTIVNYCH zmienił bojowy okrzyk, który składał się z dwóch słów – ‘wersja – Beta’. Nie wiemy do końca, jak to interpretować, ale w naszym odczuciu wersja Beta zapowiada, że po niezbyt udanym początku z czasem powinno być tylko i wyłącznie lepiej. Choć zespół ACTIVNYCH wygrał w czwartkowy wieczór za komplet punktów, to przekonaliśmy się, że ‘produkt’ jest jeszcze na dość wczesnym etapie programowania i zawiera sporą liczbę błędów. Pierwszy set rywalizacji to przewaga drużyny Artura Kurkowskiego (15-10), aczkolwiek – tak jak wspomnieliśmy – były mankamenty, które o mały włos nie pociągnęłyby za sobą konsekwencji. W dalszej części seta Hapag-Lloyd doprowadził bowiem do wyrównania po 20, a o zwycięstwie ACTIVNYCH zadecydował błąd jednego z rywali oraz skuteczny atak Michała Galińskiego (22-20). Prawdę mówiąc, pierwszy set był zdecydowanie najciekawszy i najlepszy. W drugiej i trzeciej odsłonie team Artura Kurkowskiego naprawił kilka ‘bugów’ w kodzie i w konsekwencji wygrał sety do 11 oraz 9. Kiedy z teamu zeszła presja, okazało się, że rywal nie jest taki straszny i że przy odrobinie spokoju oraz ‘niepodpalaniu się’ – da się go łatwo przechytrzyć.

Port – Flota TGD Team 1-2 (6-21; 14-21; 22-20)

W ostatnim czasie ‘Portowcy’ dostarczają nam wielu sprzecznych emocji. Gdy wydaje się, że mają rywala na przysłowiowym widelcu – przegrywają. Gdy skazujemy ich już na pożarcie, oni jakimś cudem wygrywają seta lub spotkanie. Podobnie było i w tym meczu. Idealnym podsumowaniem pierwszego seta może być przytoczenie jednego faktu: w całej partii Port nie zdobył ani jednego punktu z własnej akcji. Ani jednego… Co prawda wynik tej odsłony to 21-6 więc zdobycz punktowa sama w sobie nie była zbyt imponująca, ale Panowie, szanujmy się… Nie zapunktować ani razu? Trochę wstyd. Flota TGD Team tymczasem grała swoje i wyglądało to naprawdę kozacko. Po zmianie stron, gracze z doków chyba sami zniesmaczeni własnymi uczynkami, od razu zabrali się do roboty, zdobywając samodzielnie pierwszy punkt. Po tym przełamaniu wreszcie zaczęli jakoś się prezentować na boisku. Coraz mądrzejsza gra w ataku i sporo obron pozwoliły nawiązać walkę ze świetnie dysponowanym rywalem. Mimo, że Flota TGD Team wygrała tę partię dość zdecydowanie (21-14) to przyznajemy, że wstydu nie było. Tego, co się jednak stało w ostatniej odsłonie nie rozumie chyba nikt. Do stanu 12-12 obserwowaliśmy walkę punkt za punkt. W tym momencie w polu zagrywki stanął Tomasz Bobcow i zaczął niemiłosiernie ostrzeliwać rywala. Flota kompletnie nie mogła sobie poradzić w przyjęciu, dołożyli do tego jeszcze masę błędów w ataku. Finał? 19-14 dla Portu i autostrada do zwycięstwa w tym secie. Czy obyło się bez horroru w końcówce? Skądże! Rozpoczęła się istna walka na noże i Flocie udało się dojść przeciwnika na 20-20. Byliśmy przekonani, że w tej sytuacji Port nie wyjdzie już z tego obronną ręką. Zachowali jednak na tyle zimnej krwi, że udało im się zwyciężyć 22-20. Flota TGD Team z kolei po tym meczu może pluć sobie w brodę.

MiszMasz – Wolves Volley 1-2 (20-22; 21-18; 17-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy na niewygodną dla Wolves Volley historię pojedynków z MiszMaszem. Przed czwartkową serią gier bilans rozegranych setów wynosił sześć – zero dla MiszMaszu. W związku z tym to właśnie oni byli w naszych oczach nieznacznym faworytem meczu. Spotkanie rozpoczęło się jednak doskonale dla ‘Watahy’, która rozpoczęła seta od prowadzenia 7-1. Ich doskonała, a przynajmniej bardzo dobra sytuacja trwała do stanu 17-13, kiedy skutecznym atakiem popisał się Szymon Merski. Już po chwili Wolves Volley popełnili jednak cztery błędy z rzędu, po których mieliśmy remis 17-17. Mimo że wygrana zdawała się wymykać ‘Wilkom’ z rąk – ostatnie słowo należało właśnie do nich (22-20). Środkowa odsłona to zupełnie inna historia. Team MiszMasz nie pozwolił sobie na równie przespany początek co w pierwszym secie. Po kilku atakach świetnie dysponowanego Rafała Wróblewskiego, z którego powstrzymaniem Wolves Volley mieli wyraźny problem, MiszMasz wysunął się na prowadzenie 18-14. Pod koniec uniknęli podobnych problemów co Wolves w pierwszym secie i mogli cieszyć się chwilę później z wyrównania w setach (21-18). Pierwsza część finałowego seta to wyrównana gra, po której mieliśmy remis 11-11. Sytuacja zmieniła się po skutecznych atakach duetu Łubiński – Głębocki, a Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 17-13 i w konsekwencji cieszyli się z wygranej w stosunku 2-1 (21-17).

Hapag-Lloyd – Sharks 0-3 (7-21; 13-21; 19-21)

Preludium czwartkowych wydarzeń było takie, że układając terminarz, mieliśmy świadomość, iż Hapag-Lloyd rozegrał stosunkowo mało meczów. Ponieważ dostrzegliśmy konieczność wyrównania liczby spotkań, ‘Logistycy’ dostali dwóch rywali. Już na etapie scenariusza pomyśleliśmy, że mecz przeciwko Sharksom może być piekielnie trudny i jednocześnie… stosunkowo krótki. W związku z tym ekipa Hapag-Lloyd miała rozegrać mecz z ACTIVNYMI, a następnie ‘odpękać’ mecz z drużyną, która za chwilę będzie w wyższej lidze. Choć wynik na to nie wskazuje, team Joanny Kożuch pokazał się z ambitnej strony już w pierwszym secie. Nie było tam bowiem sytuacji, w której faworyzowani rywale mieliby podane punkty na tacy. Zamiast tego każdy punkt musieli wywalczyć sobie ciężką pracą. Ostatecznie premierowa partia zakończyła się ich triumfem do 7. Ciekawiej było w drugiej odsłonie, gdzie ‘Logistycy’ zdobyli 13 oczek. Ambitna postawa Hapag-Lloyd to jedno, ale warto, a nawet trzeba zwrócić uwagę na to, że Sharksi przyjechali na halę pobić na słabszym rywalu rekordy punktów, a wyjechali z rekordem błędów. To, co działo się jednak w trzecim secie… cóż – sami byśmy tego nie wymyślili. Już początek pokazał, że nie będzie to tak łatwa przeprawa dla ‘Rekinów’, jak można się było tego spodziewać (6-6). Po kilku chwilach sytuacja zdawała się być opanowana (11-6). Mimo to ambitnie grający team z siedzibą w Alchemii doprowadził do wyrównania po 17! Końcówka to ogromne emocje i zainteresowanie osób, które co rusz zerkały na wynik. Mimo że skończyło się wyłącznie na strachu faworyta, trzeba oddać drużynie Hapag-Lloyd świetną postawę. Dla nas są oni moralnymi zwycięzcami czwartkowego meczu. Z drugiej strony nieco przekornie chcielibyśmy pochwalić również graczy Sharks. Czwartkowe spotkanie pokazało, jak bardzo trudno jest wygrywać wszystkie mecze sezonu po 3-0. Póki co drużynie Pavlo Kudinova się to udaje.

MysterElektroRockets – MiszMasz 1-2 (17-21; 21-13; 15-21)

Po porażce z Wolves Volley zespół MiszMasz przystępował do drugiego meczu w czwartkowy wieczór. Trzeba przyznać, że nie było to łatwe zadanie, bo po graczach Jakuba Waszkiewicza wyraźnie widać było trudy dwóch meczów jednego dnia. Mimo to team w butelkowych strojach, po początkowym niepowodzeniu (2-6), doprowadził do wyrównania 6-6. Dalsza część premierowego seta to kontynuacja ‘szarpanej gry’. Najpierw na prowadzenie wyszli gracze MER (12-10), a następnie – tym razem już skutecznie – przewagę objęli gracze MiszMaszu. Warto podkreślić, że mogłoby to się potoczyć inaczej, gdyby nie fakt, iż team w biało-czerwonych strojach psuł w tej partii na potęgę (21-17). Zdecydowanie wyższą kulturę gry gracze Pawła Urbaniaka zaprezentowali w środkowej odsłonie. Tym razem nie psuli już tylu piłek, a to błyskawicznie znalazło swoje odzwierciedlenie na czarnej tablicy z wynikami (10-7). Prawdziwą ozdobą seta była akcja przy stanie 13-9, kiedy bardzo długą wymianę skutecznym atakiem zakończył Paweł Urbaniak (14-9). Oj tak, ta sytuacja i kolejne akcje w secie pokazywały, że karta sprzyjała drużynie z Karczemek. Końcówka seta to jeszcze popis Igora Sikory na zagrywce, po którym MysterElektroRockets cieszyli się z wyrównania w setach (21-13). Po świetnym fragmencie beniaminek nie zdołał jednak pójść ‘za ciosem’. Od początku trzeciego seta to MiszMasz prezentował się zdecydowanie lepiej i zasłużenie wygrał do 15.

Aqua Volley – Wolves Volley 0-3 (15-21; 17-21; 20-22)

Nie da się nie odnieść wrażenia, że pętla na szyjach graczy Aqua Volley zaciska się coraz mocniej. Po meczu z Wolves Volley team Mateusza Drężka ma na swoim koncie zaledwie dwa punkty w sześciu rozegranych spotkaniach. To oznacza, że aby myśleć o utrzymaniu, team w czarnych strojach musi zdobywać niemal dwa punkty na mecz, a to już średnia naprawdę kozacka. Ba – zdarzało się, że punktowanie ze średnią dwóch oczek na mecz dawało podium rozgrywek. Z drugiej strony nie ma co mówić o niestworzonych rzeczach. Wątpimy, aby to się wydarzyło. Nie chcemy napisać, że Aqua Volley jest drużyną skazaną na porażkę. Nie chcemy również pisać, że jest ekipą przeklętą i towarzyszy im wyjątkowy pech. Tak było i w czwartkowym spotkaniu. Choć team Mateusza Drężka dość gładko przegrał dwa pierwsze sety, to stanął przed ogromną szansą na punkt w ostatnim secie rywalizacji. Pod koniec seta beniaminek trzeciej ligi prowadził bowiem 20-19 i miał kilka piłek ‘w górze’. Choć nieraz pomagali im gracze Wolves Volley, którzy bronili piłki lecące daleko poza pole gry, to Aqua i tak miała problemy ze skończeniem akcji. Tak było, gdy tracili oni 20, 21 oraz 22 punkt w trzecim secie, a to z kolei sprawiło, że Wolves Volley wygrał swój czwarty mecz z rzędu. Jest to z pewnością bardzo miła odskocznia po wcześniejszym nieudanym okresie, gdy ‘Wataha’ przegrała aż siedem spotkań z rzędu! Tak czy siak – dzięki dobrej serii Wolves Volley wskakuje na szóste miejsce w lidze i do drugiej drużyny traci zaledwie jeden punkt! Brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w drugiej lidze, pomiędzy Energą Trefl Gdańsk, a Flotą Active Team. Ważne mecze rozegrają również MiszMasz oraz Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Energa Trefl Gdańsk – Flota Active Team

Godz.: 19:15, boisko nr: 1

Które oblicze Floty Active Team jest bardziej prawdziwe? Z jednej strony team Karoliny Kirszensztein potrafi wskoczyć na bardzo wysokie obroty i ograć rywali, którzy w naszym odczuciu byli faworytami konfrontacji. Tak było choćby wczoraj wieczorem, gdy Flota ograła przeciwników, zdobywając przy tym komplet punktów. Oczywiście jest też druga strona medalu. Ex pierwszoligowiec był faworytem meczu ze Speednetem 2, a mimo to – przegrał spotkanie w stosunku 1-2. Warto przy tym podkreślić, że aktualnie Speednet może pochwalić się rewelacyjną formą, co wyraźnie zmienia optykę na całą sytuację. Dobrym wyznacznikiem jakości Floty będzie dzisiejszy rywal – Energa Trefl Gdańsk. Choć podopieczni Edwarda Pawluna rozpoczęli sezon w świetnym stylu i wygrali trzy mecze z rzędu, stając się na chwilę liderem rozgrywek, to kolejne dwa spotkania były już rozczarowujące. Nie dość, że ‘gdańskie lwy’ przegrały dwa mecze z rzędu, to na dodatek po raz pierwszy w historii ponieśli porażkę w stosunku 0-3. Jakie są atuty obu drużyn przed dzisiejszym starciem? Ze statystyk wynika, że Flota Active Team może pochwalić się najlepszą zagrywką w całej drugiej lidze (4,8 asów/mecz). Jeśli chodzi o Energę, to team Edwarda Pawluna traci najmniej punktów po atakach rywali, co świadczy o dobrej grze w systemie blok–obrona. Która ze stron będzie dziś górą? Nieco więcej szans na triumf dajemy ‘Flociarzom’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Inter-Grahen Sulmin – Only Spikes

Godz.: 19:15, boisko nr: 2

Po czwartym zwycięstwie w sezonie zespół VB Inter-Grahen Sulmin przystępuje do kolejnego spotkania w rozgrywkach Jesień’25. Rywalem drużyny Kacpra Wiczkowskiego będzie dziś zespół Only Spikes, co oznacza, że jeśli nie dojdzie do sensacji, team z Sulmina będzie mógł pochwalić się pięcioma zwycięstwami z rzędu i świetną sytuacją w ligowej tabeli. Nie ma się co oszukiwać – ‘Czarni’ są dziś absolutnym i niekwestionowanym faworytem. Abstrahując od sytuacji w tabeli, statystyki mówią same za siebie. Weźmy pod uwagę siedem czynników:

Ataki na mecz: 31,5 vs 15

Bloki na mecz: 2 vs 0,8

Asy serwisowe na mecz: 4,5  vs 1

Ataki rywali na mecz: 18,25 vs 26,6

Bloki rywali na mecz: 2,75 vs 4,8

Asy rywali na mecz: 3,25 vs 7,6

Błędy na mecz: 17 vs 23

Wychodzi na to, że mamy wynik 7-0 dla VB Inter-Grahen Sulmin. Nos podpowiada nam, że gdyby dziś drużyny rozegrały nie 3, a 7 setów, to zespół Kacpra Wiczkowskiego wzbogaciłby się o siedem oczek. Według powszechnie znanej wiedzy, na świecie istnieje siedem ‘cudów świata’. Wspominamy o tym dlatego, że nie sądzimy, abyśmy dziś byli świadkami narodzin ‘ósmego’. Precyzując – w tym meczu nie dojdzie do sensacji, a VB Inter-Grahen dopisze kolejny komplet punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Craftvena – TKKF Orlen

Godz.: 19:15, boisko nr: 3

To nie jest przypadek. Wszyscy doskonale pamiętamy fenomenalną serię zwycięstw Craftveny z poprzedniego sezonu. Ostatecznie licznik ‘Rzemieślników’ zatrzymał się na czternastu, co i tak było jednym z lepszych wyników w historii całej ligi. Wspomniana passa została przerwana w meczu z ACTIVNYMI Gdańsk 15 maja. Tuż po tym Craftvena przegrała kolejne spotkanie – tym razem z Siatkersami, a obie porażki kosztowały team w czarnych strojach awans do wyższej ligi. Na kryzysową sytuację i brak promocji drużyna Bartosza Zakrzewskiego zareagowała jednak w najlepszy możliwy sposób – wygrywając pięć kolejnych spotkań z rzędu. Co ciekawe, ich ostatnim rywalem była ekipa ACTIVNYCH, która kilka miesięcy wcześniej zakończyła świetną passę ‘Rzemieślników’. Tak czy inaczej, kiedy weźmiemy pod uwagę 21 ostatnich meczów Craftveny, zobaczymy, że przegrali oni zaledwie dwa razy i mogą pochwalić się największym odsetkiem wygranych spośród wszystkich drużyn w lidze! Wszystko wskazuje na to, że dziś będziemy świadkami kolejnego rozdziału i przedłużenia bardzo dobrej serii. Będzie to kolejny krok w stronę upragnionego podium rozgrywek. Rywalem Craftveny będzie bowiem TKKF Orlen, który znajduje się obecnie w głębokim kryzysie. ‘Nafciarze’ rozegrali w tej kampanii cztery mecze, w których nie udało im się ugrać choćby seta. Porażki, słaba forma i brak ‘światełka w tunelu’ nie są dobrym prognostykiem przed dzisiejszym starciem. Za kilka godzin przekonamy się, czy mieliśmy rację.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Hapag-Lloyd – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:15, boisko nr: 1

Dobra – nie ma co biczować i tak już mocno poharatanej ekipy ACTIVNYCH Gdańsk. Nie ma sensu przypominać, że ich wyniki oraz gra są zdecydowanie poniżej oczekiwań i tego, co pamiętamy z przeszłości. Przynajmniej na jakiś czas tamci ACTIVNI odeszli, a obecnie nic nie wskazuje na to, by sytuacja ta miała w najbliższym czasie ulec zmianie. Tak czy inaczej, dzisiejszy mecz ma być szansą na to, by stać się swoistym ‘plastrem na ranę’ dla drużyny Artura Kurkowskiego. Choć zespołowi nie idzie najlepiej, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym mieliby dziś pogubić punkty z ‘Pomarańczowymi’. W naszym odczuciu są zdecydowanym faworytem i bylibyśmy mocno zdziwieni, gdyby nie zainkasowali kompletu oczek. Trzy punkty z pewnością im się przydadzą, ponieważ aktualnie plasują się na odległym, dziesiątym miejscu w ligowej tabeli. Z tego, co udało nam się ustalić – ta sytuacja zaczyna mocno uwierać dumę drużyny, tak bardzo, że zawodnicy postanowili wznowić treningi. Jeśli chodzi o ‘Logistyków’, to team Joanny Kożuch prowadzi regularne zajęcia co najmniej od roku, o czym informowaliśmy już wcześniej. Aktualnym problemem drużyny nie jest brak progresu, lecz fakt, że w czwartej lidze zapanował swoisty wyścig zbrojeń. Od dłuższego czasu nie jest to już liga, w której można ot tak pograć dla przyjemności. Pojawia się w niej coraz więcej osób z doświadczeniem w wyższych ligach. To, czy to dobrze, czy źle, każdy musi ocenić sam. My dostrzegamy dwie strony medalu.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Port – Flota TGD Team

Godz.: 20:15, boisko nr: 2

Od dłuższego już czasu Flota TGD Team sprawia wrażenie drużyny ze środka ligowej stawki. Nie wydaje nam się, aby w obecnym sezonie groził im spadek. Nie sądzimy również, by team Karoliny Kirszensztein włączył się do walki o ligowe medale, a co za tym idzie – o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Aktualny bilans Floty TGD Team to dwie wygrane oraz dwie porażki. Jeśli spojrzymy na cały poprzedni sezon, teza ta znajduje potwierdzenie. Środek tabeli i bilans 6 zwycięstw oraz 7 porażek pokazują, że zespół pozostaje w rozkroku pomiędzy drużynami walczącymi o zupełnie inne cele. Najbliższy rywal Floty – Port – zapewne chciałby mieć podobne ‘problemy’. Drużyna Tomasza Bobcowa rozegrała w obecnej kampanii pięć spotkań, z których dwa wygrała, a trzy zakończyły się dla niej porażką ‘na tarczy’. Minusem jest fakt, że przegrane najczęściej kończyły się wynikiem 0-3, a zwycięstwa wymagały dzielenia się punktami z rywalem. Pomimo całkiem przyzwoitego ‘ratio’, ‘Portowcy’ zajmują obecnie jedenaste miejsce w ligowej tabeli i z pewnością będą chcieli dzisiaj wieczorem tę sytuację poprawić. O punkty nie będzie jednak łatwo – to Flota TGD Team uchodzi za wyraźnego faworyta. Z drugiej strony dokładnie to samo sądziliśmy przed meczem Portu z Krakenem, a mimo to spotkanie zakończyło się po myśli ‘Portowców’. Jak będzie dzisiaj, przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MiszMasz – Wolves Volley

Godz.: 20:15, boisko nr: 3

zwycięstwa na swoją stronę. To z kolei sprawia, że trudno wskazać jednoznacznego faworyta meczu. Tak czy inaczej, dla obu ekip jest to bardzo ważny dzień. Zarówno MiszMasz, jak i Wolves Volley rozegrają po dwa spotkania i jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, uciekną z dolnych partii ligowej tabeli. Co ciekawe, w swoich drugich meczach czwartkowego wieczoru obie drużyny będą faworytami. Jeśli chodzi jednak o bezpośrednie starcie, nieco więcej szans dajemy MiszMaszowi. Do tej pory oba zespoły w rozgrywkach Inter Marine SL3 grały ze sobą dwukrotnie i w obu przypadkach MiszMasz wygrywał za komplet punktów. Warto podkreślić, że nie były to spotkania odległe w czasie. Mowa o meczu sprzed roku (19 września) oraz nowszym, z 24 kwietnia 2025 r. Często bywa tak, że jedna drużyna drugiej po prostu ‘leży’. Sądzimy, że właśnie tak jest w tym przypadku. Z drugiej strony nie przewidujemy, że ‘Wataha’ przegra w stosunku 0-3. Podobnego zdania są także typerzy w aplikacji SL3, gdzie wybór 2-1 dla MiszMaszu jest najpopularniejszą opcją. Głosy rozkładają się następująco:

3-0 dla MiszMasz (12%)

2-1 dla MiszMasz (46,5%)

2-1 dla Wolves Volley (36,5%)

3-0 dla Wolves Volley (5%)

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Hapag-Lloyd – Sharks

Godz.: 21:15, boisko nr: 1

Po spotkaniu z ACTIVNYMI zespół Hapag-Lloyd przystąpi do drugiego meczu w czwartkowy wieczór. Jeśli możemy posłużyć się porównaniem, ACTIVNI zdają się być wersją beta, pełną błędów, podczas gdy Sharksi wyglądają przy nich jak pełna wersja, która staje się bestsellerem. Wiecie – tu nie ma co porównywać, bo niezależnie od tego, jakie kryterium weźmiemy pod uwagę, to ‘Rekiny’ będą górą. Zmierzamy do tego, że przed ‘Logistykami’ stoi najprawdopodobniej najtrudniejsze spotkanie w całym sezonie Jesień’25. Team w pomarańczowych barwach może liczyć najwyżej na niski wymiar kary i odrobinę miłosierdzia ze strony rywala. W odróżnieniu od innych kandydatów do podium, zespół Pavlo Kudinova nie przegrał jeszcze choćby seta i wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta nie zmieni się również dzisiaj. Oznacza to, że po meczu zespół w butelkowych strojach będzie miał na koncie 18 punktów i znajdzie się już naprawdę blisko awansu. W minionym sezonie do tego wystarczyło 28 punktów, a więc w siedmiu kolejnych meczach Sharksi będą musieli zdobywać średnio 1,42 pkt na mecz. Przyznacie, że nie brzmi to jak przesadnie ambitne zadanie? Jeśli chodzi o zespół Hapag-Lloyd, starcie z ‘Rekinami’ będzie ich szóstym spotkaniem w obecnej kampanii. Choć nie wiadomo jeszcze, jak potoczy się mecz z ACTIVNYMI, wiele wskazuje na to, że drużyna Joanny Kożuch na pierwszą wygraną, a nawet punkty, będzie musiała jeszcze poczekać.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MysterElektroRockets – MiszMasz

Godz.: 21:15, boisko nr: 2

Ciekawostką dotyczącą drużyny MiszMasz jest fakt, że do czwartkowego wieczoru rozegrali oni cztery spotkania. W zapowiedzi każdego z nich uznawaliśmy, że to rywal będzie zdecydowanym faworytem. W naszych predykcjach nie drżała nam ręka, gdy stawialiśmy na to, że przeciwnik zdobędzie z MiszMaszem komplet punktów. Prawda jest jednak taka, że sztuka ta udała się wyłącznie liderowi trzeciej ligi – Hydrze Volleyball Team. Biorąc pod uwagę, że ‘Bestia’ wygrała w ten sposób wszystkie pozostałe mecze, nie jest to powód do wstydu. Jeśli chodzi o mecz ze Spontanem, zakończył się on jednym punktem, natomiast spotkania z Maritexem, a szczególnie z Dream Volley, były wygranymi MiszMaszu. To pokazuje, że z dużym prawdopodobieństwem obecna kampania będzie lepsza od tej, którą pamiętamy z wiosny – tej, w której MiszMasz zanotował de facto spadek do niższej ligi. Cała sytuacja dowodzi, że danie ‘drugiej szansy’ bywa bardzo opłacalne, ponieważ na grę drużyny Jakuba Waszkiewicza patrzy się naprawdę przyjemnie. Dziś, w starciu z beniaminkiem trzeciej ligi – MysterElektroRockets, MiszMasz wydaje się być faworytem. Z drugiej strony pamiętamy, że ‘biało-czerwoni’ nie są na tyle słabi, by przegrywać wszystkie mecze w sezonie. Jesteśmy niemal przekonani, że pierwszy triumf ekipy Pawła Urbaniaka to tylko kwestia czasu. Jeśli dziś sprzyjać im będzie karta, to niespodzianka nie jest wykluczona. Gdybyśmy mieli oszacować szanse obu drużyn procentowo, wskazalibyśmy 70% na MiszMasz.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Aqua Volley – Wolves Volley

Godz.: 21:15, boisko nr: 3

Podobnych przypadków oglądaliśmy już mnóstwo. Mowa o sytuacji, w której liga staje się za ciasna dla danej drużyny, a następnie – po awansie – przychodzi brutalna weryfikacja. Dokładnie tak wyglądała historia zespołu Aqua Volley, który w czwartej lidze wygrał większość spotkań i pewnym krokiem awansował do wyższej klasy. Po awansie jednak wszystko, co mogło się zepsuć – zepsuło się ze zdwojoną mocą. Wiadomo, jak to bywa – to wyniki budują atmosferę, a ich brak sprawia, że pojawiają się nerwy. Ostatnie mecze Aqua Volley są tego doskonałym przykładem, a niemoc panująca w szeregach drużyny w czarnych strojach przekłada się na kolejne tarcia wewnątrz zespołu. Z całą pewnością beniaminek trzeciej ligi znajduje się obecnie w bardzo ważnym, a kto wie – może nawet kluczowym momencie sezonu. W naszym odczuciu istnieje bowiem ryzyko, że za chwilę cała konstrukcja się rozpadnie. Co ciekawe, kilku zawodników aktualnej kadry ma to już za sobą i wszyscy pamiętamy, jak tamta historia się zakończyła – rozpadem drużyny. Z pewnością sytuacji Aqua Volley nie poprawia fakt, że dziś wieczorem nie będą oni faworytem spotkania. Będzie nim ekipa Wolves Volley, dla której będzie to drugie starcie w czwartkowy wieczór. Choć początek sezonu w wykonaniu ‘Watahy’ był dość niemrawy, z każdym kolejnym meczem ich gra wygląda coraz lepiej. Za kilka godzin przekonamy się, czy i tym razem się to potwierdzi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #17

Za nami bardzo ciekawy dzień meczowy. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się Bayer Gdańsk oraz Speednet 2. W derbach Sulmina zespół VB Inter-Grahen nie miał problemu z pokonaniem rywali i zdobyciem kompletu punktów. W elicie natomiast swoją serię zwycięstw kontynuuje ekipa Merkurego. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – Remedios Sopot Ortopedia 3-0 (21-14; 21-19; 22-20)

W ostatnim czasie często mówiliśmy o tym, że wyniki Chilli Amigos są z pewnością znacznie gorsze niż ich gra. W kilku poprzednich meczach zespół Pawła Kalety rywalizował z czwartoligowymi mocarzami, a mimo to przez długie fragmenty grał jak równy z równym. Drużyna w czerwonych strojach przełamała się w starciu z Only Spikes, lecz paradoksalnie to właśnie początek sezonu pokazał, że Chilli Amigos stać na dobrą lokatę w lidze. Jak to się mówi, trudne czasy tworzą silne charaktery. Tego charakteru z pewnością nie zabrakło graczom ‘Amigos’ podczas środowego wieczoru. Nie brakowało także znakomitej gry, ponieważ to Chilli Amigos po mocnym początku wysunęli się na prowadzenie 11-6. Kluczem do takiej przewagi była bardzo dobra gra w obronie oraz skuteczne kontry, po których ‘Ortopedzi’ pozostawali bezradni (21-14). Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Po dwóch dość nietypowych asach serwisowych Macieja Kota mieliśmy remis po 9. Z czasem dzięki atakom świetnie dysponowanego Damiana Łuniewskiego Chilli wysunęli się na prowadzenie 17-14 i choć w końcówce nie uniknęli nerwówki, zdołali pokonać rywala do 19. Ostatni set przyniósł kilka zwrotów akcji. Na początku wyraźnie lepiej wiodło się zawodnikom Remedios, którzy rozpoczęli od prowadzenia 9-5. Po kilku akcjach konsekwentnie grający czerwoni uruchomili Łukasza Turskiego, który wraz z zagrywającym Michałem Czyżykowskim dał ‘Amigos’ prowadzenie 16-12. Choć przewaga Chilli wydawała się bezpieczna, Remedios zdołał zanotować jeszcze jeden zwrot akcji i wyszedł na prowadzenie 20-19. Niestety dla nich ostatnie słowo należało do zespołu Pawła Kalety, który zdobył drugi komplet punktów z rzędu – brawo!

VB Inter-Grahen Sulmin – VB FE Sulmin 3-0 (21-13; 21-4; 21-19)

„Derby rządzą się swoimi prawami”? Być może tak, ale prawdę mówiąc, Inter-Grahen Sulmin, chcąc zakończyć ligowe zmagania na „pudle”, nie miał prawa przegrać choćby seta. Z taką myślą przystąpili do pierwszego seta rywalizacji, choć trzeba przyznać, że na początku mieli problemy ze sforsowaniem zasieków rywali (7-7). Kiedy puściły pierwsze nerwy, a gracze Kacpra Wiczkowskiego złapali luz, w drugiej części seta prezentowali się już wyraźnie lepiej. Choć ich rywale najczęściej podbijali piłki i trzeba było się nieco napocić, by zdobyć punkt, to faworyt nie zawiódł, wygrywając finalnie do 13. Drugi set rywalizacji był absolutnym koszmarem dla drużyny VB FE Sulmin, która już na początku popełniła kilka błędów w ataku, dając rywalom prowadzenie 8-2. Po kilku minutach i serii punktów Michała Tredera, VB Inter-Grahen Sulmin prowadził już 14-3, a finalnie wygrał do 4. Po takim secie trudno było przewidzieć, jak potoczy się trzeci. VB FE Sulmin już w poprzednim spotkaniu ze Speedway AWKS udowodnił, że niepowodzenia w dwóch pierwszych setach ich nie zniechęcają. Wtedy się udało. Tym razem zespół Fabiana Ehrlicha rozpoczął od prowadzenia 3-0. Choć z czasem inicjatywę przejął faworyt i prowadził pod koniec seta 19-13 oraz 20-15, w końcówce zrobiło się naprawdę gorąco. Po skutecznych atakach Kacpra Menczykowskiego VB FE Sulmin zbliżył się na jeden punkt (20-19). Ostatecznie po błędzie graczy VB FE Inter-Grahen zdołał postawić kropkę nad „i” (21-19).

Kraken – Kraken Team 2-1 (21-19; 16-21; 21-19)

Byliśmy niemal przekonani, że mecz zakończy się podziałem punktów. Mieliśmy jednocześnie duże wątpliwości, który z Krakenów zwycięży. W naszym odczuciu solidne argumenty przemawiały za obiema drużynami. Ostatecznie wybór padł na zespół Roberta Skwiercza, który wydawał się bardziej stabilny. Jeśli chodzi o drużynę Jurija Charczuka, to ich bardzo dobre mecze przeplatają się z wyraźnie słabszymi. Początek rywalizacji należał do graczy w granatowych koszulkach, którzy po ataku Krzysztofa Domarosa objęli prowadzenie 13-9. Z czteropunktowej przewagi nie cieszyli się jednak długo, bo po znakomitym fragmencie i atakach Dmytro Hurtovyia Kraken wysunął się na prowadzenie i finalnie wygrał seta do 19. Druga partia to niejako lustrzane odbicie wydarzeń z pierwszego seta. Choć do pewnego momentu lepiej wiedli się gracze Jurija Charczuka (9-5), to dalsza część meczu należała do zespołu Kraken Team, który zdołał doprowadzić do wyrównania w setach (21-16). Wypracowana przewaga na pewnym etapie seta niczego nie gwarantowała, o czym przekonaliśmy się już w pierwszym i drugim secie. Ostatni „rozdział” środowego spotkania rozpoczął się miażdżącą przewagą zespołu Roberta Skwiercza, który wysunął się na prowadzenie 8-2 i jeszcze do stanu 15-10 zdawał się kontrolować przebieg gry. Po chwili z bardzo dobrej strony pokazali się jednak zawodnicy zza naszej wschodniej granicy, którzy zdołali wyrównać na 18, a następnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając seta do 19.

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team 1-2 (21-11; 21-23; 12-21)

Dziwny to był mecz, ale w Inter Marine SL3 staje się to powoli normą. W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy o skrajnie niekorzystnym dla Tufi Team bilansie bezpośrednich spotkań, obejmującym aż osiem porażek przy zaledwie jednym zwycięstwie sprzed kilku lat. Początek spotkania jednoznacznie dawał do zrozumienia, że dziś nie będziemy świadkami odwrócenia tego trendu. To „żółto-czarni” zdecydowanie lepiej rozpoczęli mecz i błyskawicznie objęli prowadzenie 12-5. W dalszej części seta Tufi nie miało nawet prawa myśleć o odrobieniu strat, ponieważ liczba błędów, które popełniali, była doprawdy zatrważająca (21-11). W drugim secie wszystko się jednak zmieniło, a mecz zyskał dodatkowe barwy. Po bardzo wyrównanym początku (10-10) „żółto-czarni” zdobyli kilka bardzo ważnych punktów, wysuwając się na prowadzenie 15-12. Kiedy wydawało się, że wszystko idzie po myśli DNV VG, tercet Deptuła – Osiecki oraz Paszylk doprowadzili do wyrównania po 17 i po wyrównanej końcówce to Tufi cieszyło się finalnie z wygranej do 21. Z całą pewnością po zakończonym secie gracze VG mogli czuć ogromny niedosyt. Choć pierwsza część finałowej partii wskazywała, że będziemy świadkami równie wyrównanej i emocjonującej rywalizacji (9-9), to z czasem wszystko się zmieniło. Trudno wskazać przyczynę, ale zawodnicy DNV VG całkowicie stanęli, a Tufi Team potraktowało rywala jak worek treningowy, zdobywając 13 kolejnych punktów i oddając przeciwnikom zaledwie 3 oczka.

VB Sulmin – Speednet 2 0-3 (22-24; 21-23; 15-21)

Wiemy, że to bardzo odważna teza, z której być może za jakiś czas zechcemy się wycofać, ale czy nie jesteśmy właśnie świadkami najlepszej formy Speednetu 2 w historii rozgrywek Inter Marine SL3? Nie licząc zmagań w trzeciej lidze, gdzie Speednet 2 kiedyś wygrał 11 spotkań z rzędu. W drugiej lidze najdłuższa dotychczasowa seria zwycięstw wynosiła zaledwie dwa mecze. Po wczorajszym spotkaniu z VB Sulmin licznik „Programistów” wskazuje już cztery wygrane z rzędu, a jeśli ocenialibyśmy Speednet w skali szkolnej za ostatnie dwa tygodnie, to dostaliby szóstkę. To absolutny sztos i eksplozja formy. W zapowiedzi wspomnieliśmy, że choć team Marka Ogonowskiego wygrywa, to odbywa się to często po podziale punktów. Jaka była odpowiedź? Kilka godzin później Speednet ograł za komplet punktów VB Sulmin, drużynę, która dwa ostatnie sezony kończyła odpowiednio na szóstym i czwartym miejscu, czyli znacznie wyżej niż „Programiści”. To pokazuje, jak wielki postęp zrobili zawodnicy w różowych strojach i że podczas gdy inni jechali prawym pasem 80 km/h, Speednet śmigał lewym, przekraczając dozwoloną prędkość. Warto też przypomnieć, że w zapowiedziach zaznaczyliśmy, iż VB Sulmin jest najlepiej zagrywającą drużyną drugiej ligi. Cóż, przeciwko „Programistom” nie zdobyli ani jednego punktu w tej statystyce i jak pisaliśmy, Speednet sobie z tym poradził – brawo!

Bayer Gdańsk – DHP Oliwa 3-0 (21-14; 21-14; 21-15)

Najpierw cię ignorują, potem śmieją się z ciebie, później z tobą walczą, a na końcu wygrywasz. Mimo że wspomniany i dość znany zwrot nie odnosi się w całości do drużyny Bayer Gdańsk, to jednak coś w tym jest. Przypominamy sobie, że przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu – jeszcze w trzeciej lidze – Bayer nie był murowanym faworytem, a mimo to bez problemu awansował do drugiej ligi. Tam miał być typowym beniaminkiem, drużyną, która miała mieć problemy z utrzymaniem się. W zamian za to otrzymaliśmy zespół, który wygrał pięć spotkań z rzędu i dziś jest liderem drugiej ligi. Choć „Aptekarze” na pewno się do tego nie przyznają, sytuacja robi się bardzo poważna. O postępie drużyny świadczy bezpośrednie spotkanie z DHP Oliwą. Jeszcze kilka miesięcy temu Bayer wygrał z nimi 2-1, ale miał wtedy sporo trudności. Wczoraj? Cyk – 3-0 i gra, w której rywal nie miał żadnych szans na korzystny wynik. Co ciekawe, ten sam przeciwnik dzień wcześniej pokonał Złomowiec Gdańsk, co pokazuje, że „Aptekarze” są dziś w szczytowej, historycznie wysokiej formie. Pierwszy set był do pewnego momentu wyrównany (11-10), ale z czasem DHP Oliwa zaczęła popełniać błędy, co przeciwko drużynie, która popełnia ich najmniej w lidze, mogło skończyć się tylko jednym sposobem (21-14). Druga partia to zdecydowana przewaga „Aptekarzy” od pierwszej aż do ostatniej akcji. Set bez historii, zakończony zwycięstwem do 14. Ostatnia partia była kontynuacją niemocy drużyny z „serca Gdańska”, która nie była w stanie zaskoczyć rywala ani sprawić mu choćby odrobiny problemów. Ostatecznie „Aptekarze” wygrali seta do 15, zmieniając przy okazji koszulki na żółte, przeznaczone dla liderów. Imponujące.

EKO-HURT – Flota Active Team 0-3 (17-21; 14-21; 20-22)

Już na długo przed rozpoczęciem spotkania mówiliśmy, że drużyna, która przegra środowe starcie, znajdzie się w bardzo nieciekawym położeniu. Precyzując – ich kryzys może przerodzić się w coś poważniejszego i mieć konsekwencje w kolejnych tygodniach. Między wierszami niech każdy sam odpowie na pytanie, o jakich konsekwencjach mówiliśmy. Mimo dwóch porażek Eko-Hurtu w ostatnim czasie, to właśnie ich wskazaliśmy jako faworyta meczu. Ranga spotkania dała się jednak „Hurtownikom” we znaki, bo w kilku pierwszych akcjach popełnili cztery błędy na zagrywce. To, wraz z dobrą formą Floty Active Team, sprawiło, że zespół Karoliny Kirszensztein objął prowadzenie 14-11 i nie oddał go do końca (21-17). Jeśli pierwszy set był problematyczny dla Eko-Hurtu, to trudno nawet opisać drugą odsłonę, która rozpoczęła się od wyniku 2-8! Niemoc drużyny Pawła Dawczaka szybko przerodziła się we frustrację, co przejawiało się licznymi pyskówkami z rywalami oraz sędzią prowadzącym zawody. Choć Flota nie pozostawała dłużna, to jednak zdecydowanie lepiej radziła sobie w tej sytuacji i dzięki bardzo dobrej grze w obronie oraz skutecznym kontratakom coraz bardziej dociskała rywali do ściany (21-14). Jeśli ktoś myślał, że Flota nie będzie w stanie jeszcze bardziej upokorzyć swoich przeciwników, był w dużym błędzie. Choć w ostatnim secie Eko-Hurt grał już wyraźnie lepiej niż w dwóch pierwszych partiach, na końcu stało się TO. Pod koniec meczu Eko-Hurt prowadził 20-16, a mimo to nie potrafił zakończyć ataku. W zamian za to Flota zdobyła sześć kolejnych punktów, a Eko-Hurt pozostała tylko frustracja. Dziewiąte miejsce w drugiej lidze zdaje się być absolutną katastrofą.

CTO Volley – Bossman Team 3-0 (21-16; 22-20; 21-16)

Po dwóch wygranych z rzędu Bossman mógł mieć nadzieję na kontynuację dobrej, choć krótkiej passy. Ich rywalem była co prawda ekipa CTO Volley, ale ostatnie mecze „Pomarańczowych” udowodniły, że nie są oni drużyną „nietykalną”. Taki był przynajmniej zamysł, jednak realizacja wyglądała zupełnie inaczej – gorzej. Pierwszy set rywalizacji zapowiadał się naprawdę nieźle. Chwilę po połowie seta na tablicy wyników mieliśmy remis 13-13. Po skutecznym bloku najlepszego gracza meczu, Łukasza Negowskiego, gracze CTO wysunęli się na prowadzenie 16-13, którego już nie oddali (21-16). Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii, w której emocje towarzyszyły od pierwszej do ostatniej akcji. Warto zaznaczyć, że nie brakowało również sporych kontrowersji sędziowskich, które pojawiły się w kilku sytuacjach drugiego seta i choć było to mniej więcej po równo, to pod koniec seta wydawało się, że to Bossman postawi kropkę nad „i”. Po ataku Szymona Zalewskiego było bowiem 20-19 dla graczy Jakuba Kłobuckiego. W końcowej fazie seta ogromną pracę dla swojej drużyny wykonał Mateusz Behrendt, który najpierw popisał się skutecznym blokiem, a następnie atakiem, który przypieczętował triumf CTO. Ostatni set to już „sparingowe granie”, w którym CTO nie miało problemów z udowodnieniem wyższości nad rywalem (21-16). Gdyby tylko drużyna w pomarańczowych barwach miała mniej wahań formy, ich dzisiejsza sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza.

AIP – Merkury 1-2 (21-18; 17-21; 20-22)

Do środowej rywalizacji Merkury przystępował jako ostatni niepokonany bastion w pierwszej klasie rozgrywkowej. Zadanie stawiane przed pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 nie było bynajmniej łatwe. Historycznie, choć Merkury był najczęściej faworytem bezpośrednich spotkań, to jednak gracze AiP potrafili pokonać „Planetarnych”. Z drugiej strony, gracze Adriana Ossowskiego ostatni raz zwyciężyli w 2023 roku. Środowe spotkanie rozpoczęło się wyrównaną grą obu drużyn, która doprowadziła do stanu po 13. Po punktach Jakuba Jetke i Jakuba Sulimy zespół AiP wysunął się na prowadzenie 16-13. Timeout Merkuremu nic nie dał, a po chwili gracze AiP cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Na początku drugiego seta wydawało się, że drużyna Adriana Ossowskiego pójdzie za ciosem, prowadząc w połowie partii 9-5. Jednak ich gra zaczęła się psuć, a dzięki kilku skutecznym akcjom Damiana Gila Merkury objął prowadzenie 12-11. Przestój AiP się nie skończył, a po kilku udanych akcjach Merkury wyszedł na prowadzenie 17-12, co oznaczało, że w kilku ostatnich wymianach zespół AiP zdobył zaledwie dwa punkty, podczas gdy Merkury aż dwanaście. Ostatecznie środkową partię wygrał zespół Piotra Peplińskiego 21-17. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, w którym ponownie lepiej rozpoczęło AiP. Mimo prowadzenia 8-6, drużyna w fioletowo-czarnych strojach ponownie dała się przechytrzyć, przegrywając ostatecznie do 20.