Autor: Mateusz Gajewski

Zapowiedź – MATCHDAY #27

Zaczynamy 27 dzień meczowy w sezonie Jesień’25. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie na szczycie czwartej ligi, w którym DSGSA podejmie niepokonaną Craftvenę. Ciekawie będzie z pewnością również w starciu Merkurego z CTO Volley oraz meczu na przełamanie pomiędzy VB Sulmin a Inter Marine Masters. Zapraszamy na zapowiedź!

Chilli Amigos – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po kilku spotkaniach, w których Chilli Amigos zaprezentowali się naprawdę nieźle, nastąpił wyraźny spadek formy ‘Papryczek’. Dwa ostatnie mecze graczy w czerwonych strojach to dwa ogromne rozczarowania. W pierwszym meczu, team Pawła Kalety rywalizował z DSGSA, które wówczas pozostawało niepokonaną drużyną i perpektywa na siłę ‘Bordowych’ była inna niż dzisiaj. W związku z tym, porażkę w stosunku 0-3 po bardzo słabym meczu nikt nie odbierał jako sportowej katastrofy. Już w kolejnym meczu, ‘Amigos’ mierzyli się bowiem z ACTIVNYMI Gdańsk i w naszych oczach, byli faworytem meczu. Mimo że team Pawła Kalety prowadził dość wysoko w każdym secie – mecz zakończył się porażką Chilli Amigos w stosunku 1-2. Dziś wieczorem przed Chilli doskonała szansa do podleczenia zranionego ego. Pierwszym rywalem Chilli będzie TKKF Orlen, która nie dość, że do tej pory nie zdołała wygrać ani jednego meczu, to na dodatek – nie zdołała ugrać również seta. Biorąc pod uwagę występy tej ekipy w poprzedniej edycji oraz fakt, że ‘Nafciarze’ rozegrali w obecnej kampanii już siedem spotkań – możemy tu mówić o bardzo dużym rozczarowaniu. Z całą pewnością – TKKF Orlen liczy dziś wieczorem na premierowe punkty. Choć w naszych oczach nie jest to wykluczone, to jednak wyraźnym faworytem pozostają gracze Chilli Amigos.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Aqua Volley – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Kojarzycie jak na lotnisku wyczytują komunikaty z konkretnymi nazwiskami gamoni, którzy nie zdążyli stawić się pod bramką by udać się na swój lot? Piszemy o tym teraz, bo mniej więcej tak wygląda aktualna sytuacja drużyny Aqua Volley. Jeśli gracze Mateusza Drężka nie zaczną za chwilę wygrywać – trzecioligowy samolot ucieknie im bezpowrotnie. Po siedmiu rozegranych meczach, Aqua Volley plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i ma zaledwie 3 na 21 możliwych do zdobycia punktów. Owszem – ich gra w ostatnim czasie daje małe powody do optymizmu, ale mimo wszystko – póki co to za mało, by myśleć o utrzymaniu. Jakby sytuacja w ligowej tabeli nie była wystarczająco skomplikowana – dziś Aqua Volley podejmie Dream Volley i warto tu zauważyć, że to rywale będą zdecydowanym faworytem. Dream Volley po niezłym początku sezonu złapał w ostatnim czasie zadyszkę. W żadnym z pięciu ostatnich spotkań, Dream Volley nie zdołał wygrać za komplet punktów. Po raz ostatni, ‘Marzyciele’ zgarnęli trzy oczka 16 września w meczu z Portem Gdańsk. Jakby tego było mało – we wspomnianym okresie, Dream Volley przegrał zarówno z MiszMaszem jak i Maritexem, a to już ogromna rysa na wizerunku drużyny, która ma możliwości by awansować do zaplecza elity. Wydaje nam się, że margines błędu został już wyczerpany i dziś – Dream Volley sięgnie wreszcie po trzy punkty i zrobi bardzo duży krok w kierunku upragnionego podium.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

DSGSA – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po sensacyjnej porażce z Remedios Sopot Ortopedią, team Michała Farona rozgrywał wczoraj mecz na szczycie czwartej ligi. Zespół w bordowych barwach podejmował bowiem Siatkersów, którzy do momentu rozpoczęcia poniedziałkowego meczu, nie przegrali ani jednego spotkania w sezonie Jesień’25. Przed rozpoczęciem meczu, team DSGSA mógł być pewien obaw. Ich forma pozostawała zagadką, a na dodatek mierzyli się z teamem, który nie dość, że wygrywał wszystko, to ograł między innymi bardzo mocną ekipę Speedway AWKS. Choć obawy były naprawdę wielkie, to już w pierwszych minutach spotkania, ‘Bordowi’ wskoczyli bardzo wysokie obroty i finalnie wygrali za komplet oczek. Dziś prawdopodobnie czeka ich jeszcze trudniejsze zadanie. Rywalem DSGSA będzie bowiem Craftvena, która nie dość, że nie przegrała jeszcze meczu, to…nie przegrała również seta i pod tym kątem jest jedną obok Sharksów drużyną w lidze, która może pochwalić się tak kapitalnym bilansem. Kiedy pod uwagę weźmiemy również drugą część sezonu Wiosna’25, to wychodzi nam na to, że Craftvena wygrała 22 z 24 ostatnich spotkań, a tak rewelacyjnym bilansem, nie może pochwalić się żadna inna drużyna w całej lidze. Mimo to trudno nie zauważyć, że póki co – ‘Rzemieślnicy’ nie mieli bardzo trudnego terminarza i dzisiejszy mecz, będzie z pewnością tym najtrudniejszym. Ba – jeśli DSGSA się nie spali, a zagra jak wczoraj, to w naszych oczach będą faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Chilli Amigos – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jeśli wszystko pójdzie po myśli graczy Chilli Amigos, to do spotkania z VB Inter-Grahen Sulmin przystąpią bogatsi o trzy punkty. Choć tak jak informowaliśmy w zapowiedzi wcześniej – Chilli nie prezentuje w ostatnim czasie zbyt wysokiej formy, to jednak trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym mieliby oni pogubić punkty w rywalizacji z TKKF Orlen. Tak czy siak – wszystko wskazuje na to, że przed ‘Papryczkami’ o wiele trudniejsze zadanie i mecz, w którym to nie oni, a rywal będzie zdecydowanym faworytem konfrontacji. Naszej perspektywy nie zmienia fakt, że w minionym tygodniu, rewelacyjna passa VB Inter-Grahen Sulmin dobiegła końca. Przypomnijmy, że siedem pierwszych spotkań sezonu to wygrane drużyny Kacpra Wiczkowskiego. Nie bez powodu zwykło się jednak mówić o szczęśliwej siódemce, a nie ósemce. W swoim ósmym meczu w sezonie Jesień’25, team w czarnych strojach rywalizował z ekipą Speedway AWKS i wspomniane spotkanie zakończyło się dla ‘Czarnych’ sporym rozczarowaniem. Nie dość, że nie udało im się wygrać, to na dodatek – nie udało im się zdobyć choćby punktu, a to z kolei wyraźnie skomplikowało ich sytuację w ligowej tabeli. Chcąc znaleźć się na podium i patrząc jednocześnie na to jak silna jest konkurencja – ‘Przyjezdni’ muszą dziś wrócić na zwycięską ścieżkę i wygrać za komplet punktów. Choć są faworytem, to nie będzie o to zbyt prosto.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Challengers – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Powiedzieć, że początek sezonu w wykonaniu Challengersów sprawił, że ich sytuacja była skomplikowana, to nic nie powiedzieć. Team Wojciecha Lewińskiego w pięciu pierwszych meczach sezonu nie zdołał wygrać… ani razu i pozostawał ostatnią drużyną w drugiej lidze bez zwycięstwa na koncie. Jakby tego było mało, perspektywa na przyszłość również nie była optymistyczna. Challengersi mieli bowiem przed sobą mecz z ekipą Old Boys i to rywal był wówczas zdecydowanym faworytem starcia. Gracze z Pruszcza Gdańskiego udowodnili to zresztą w pierwszym secie rywalizacji, którego wygrali w bardzo przekonujący sposób. Z czasem nastąpił jednak długo wyczekiwany przez team Wojciecha Lewińskiego zwrot akcji. Po niezłym momencie oraz widocznych problemach rywali – Challengersi zdołali odwrócić losy spotkania i finalnie to oni cieszyli się z tryumfu w stosunku 2-1. Dzięki temu po minionym tygodniu rozgrywek, wskoczyli na jedenaste miejsce w ligowej tabeli. Kolejnym pozytywem jest także fakt, że rozegrali oni mniej spotkań niż niemal wszystkie inne drużyny w tabeli. Dziś wieczorem team w niebiesko-różowych barwach zmierzy się z najmłodszą drużyną w lidze – Energą Trefl Gdańsk. Po kilku nieudanych meczach ‘gdańskich lwów’, team Edwarda Pawluna zdołał się w ostatnim czasie przełamać i wrócić do gry o podium drugoligowych zmagań. Podobnie jak w poprzednim tygodniu, dziś również będą faworytem konfrontacji, aczkolwiek wydaje nam się, że mecz zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Bayer Gdańsk – Staltest Pomorze

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po kapitalnym okresie, w którym Bayer Gdańsk wygrał pięć z sześciu pojedynków w obozie ‘Aptekarzy’ nastąpiło wyraźne ochłodzenie nastrojów. Choć nie przesądzone, że w ostatecznym rozrachunku do tego nie dojdzie, to po ostatnich meczach ucichły dyskusje o awansie ‘Aptekarzy’. Porażki z Fuxem Pępowo czy Speednetem 2 nie sprawiają bynajmniej, że odbiór drużyny Damiana Harica jest negatywny. Wręcz przeciwnie – w naszym odczuciu jak na beniaminka, team prezentuje się wybornie. W naszym odczuciu dziś wieczorem, Bayer Gdańsk wróci na zwycięską ścieżkę i ogra Staltest Pomorze. Ba – w naszym odczuciu, są oni pewniakiem do tego, by pokusić się o trzy punkty. Oczywiście muszą przy tym zachować maksymalną koncentrację. Staltest Pomorze choć ma widoczny problem z wygrywaniem spotkań, to jednak dość często usypia czujność rywali i w konsekwencji ‘skubie’ im punkty. Kto wie – być może w tym szaleństwie jest metoda na to, by uniknąć spadku do niższej klasy rozgrywkowej. Choć graczom Arkadiusza Kozłowskiego udało się to w minionej edycji, to wiele osób wskazuje na to, że tym razem będzie inaczej. Do końca sezonu, Staltest poza meczem z Bayerem Gdańsk, zmierzy się również z Challengersami, Eko-Hurtem, Fuxem Pępowo oraz DHP Oliwą. Nie trzeba być geniuszem, by zorientować się jak kluczowym może okazać się dzisiejszy mecz.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Inter Marine Masters – VB Sulmin

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Sytuacja ‘Mastersów’ robi się coraz bardziej skomplikowana. Na nieco ponad miesiąc do końca  rozgrywek, team Andrzeja Masiaka plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Owszem – ‘Mastersów’ broni aktualnie fakt, że wraz z Challengersami, są ekipą, która rozegrała do tej pory najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn w lidze. Z drugiej strony – bilans jednego zwycięstwa i aż pięciu porażek to coś, czego nie było w planach przed startem sezonu. Warto zwrócić uwagę na to, że w całej poprzedniej edycji – Inter Marine Masters miało siedem porażek. Do czego zmierzamy? Ano do tego, że choć wyobraźnię mamy bujną, to trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym w siedmiu kolejnych meczach, Inter Marine Masters mieliby wygrać aż pięć pojedynków. To oznacza z kolei, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – aktualna edycja będzie gorsza niż ta, która zakończyła się kilka miesięcy temu. Na poprawę liczą również sympatycy ekipy VB Sulmin. Ich ulubieńcy zanotowali bowiem fantastyczny początek sezonu, po którym byli liderem drugoligowych zmagań. Szaleńczego tempa, które sobie wówczas narzucili nie można było utrzymać jednak zbyt długo. Choć trudno w to uwierzyć, to team Daniela Bąby przegrał… pięć kolejnych spotkań z rzędu i w ligowej tabeli zanotował szybszy zjazd niż ma to miejsce w przypadku najlepszych bobsleistów świata. Która z drużyn zdoła się przełamać jako pierwsza? Nieco więcej szans dajemy graczom z Sulmina.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak):1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Merkury – CTO Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ostatnie lata to okres dominacji obu drużyn w rozgrywkach. Owszem – zdarzały się sezony, w których ligę wygrałby ktoś inny, ale co do zasady – mówimy o dominacji. Przed obecną kampanią perspektywa na tę sytuację się nie zmieniła, a zarówno mistrz, jak i wicemistrz poprzedniej edycji byli wymieniani jako najwięksi faworyci obecnego sezonu. Aktualnie pierwsza liga wygląda jednak tak, że o wygrane ani CTO, ani Merkuremu nie jest już tak łatwo jak kiedyś. W obecnej kampanii i jedni, i drudzy nie unikali wpadek, o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć. We wskazaniu faworyta meczu trzeba w naszym odczuciu skorzystać ze wskazówki, którą jest aktualna dyspozycja obu ekip. Wszystko wskazuje na to, że CTO Volley zdaje się rozkręcać i ich forma wraz z biegiem sezonu rośnie. Choć gracze w pomarańczowych barwach stracili po punkcie w dwóch ostatnich meczach, to jednak do meczu z Merkurym podejdą po serii trzech zwycięstw z rzędu. Zdecydowanie gorsze ‘momentum’ mają aktualnie gracze Merkurego, którzy po świetnym początku sezonu, w którym wygrali cztery mecze z rzędu, wpadli w dołek i dziś podejdą do spotkania po dwóch porażkach w trzech ostatnich meczach i dziś zagrają z łatką ‘underdoga’ spotkania. Porażka jednych lub drugich może mieć jednak zdecydowanie gorsze konsekwencje niż kilka porażek w krótkim czasie. Skutek może być bowiem taki, że dla którejś z ekip zabraknie miejsca w elitarnym gronie pięciu drużyn, które za kilka dni rozpoczną walkę o medale.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Złomowiec Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Speednet 2 się nie zatrzymuje i aktualnie ich seria zwycięstw z rzędu, wynosi już sześć. Warto przy tym podkreślić, że jest to najdłuższa i najbardziej imponująca seria spośród wszystkich drugoligowców. Co więcej – Speednet odgryza się rywalom, z którymi miał rachunki do wyrównania z przeszłości. Poza lepszym bilansem bezpośrednich spotkań z MPS-em Volley, team Marka Ogonowskiego miał historycznie gorszy bilans z każdą drużyną, którą ostatnio ograł w ostatnim czasie. Mowa tu o Eko-Hurcie (0-1); Flocie (1-2); VB Sulmin (1-3); Bayerze (2-3), a nawet Stalteście Pomorze (0-1). Czy dziś będzie tak samo? Podobnie jak w przypadku pozostałych drużyn, Speednet 2 ma również gorszy bilans ze Złomowcem (1-2). Choć w przeszłości dystans dzielący obie drużyny był bardzo duży (na niekorzyść Speednetu 2), to w ostatnim czasie dysproporcje bardzo dynamicznie się zmieniły. Jakby forma ‘Programistów’ nie była wystarczającym argumentem, to na dodatek Złomowiec Gdańsk znajduje się aktualnie w największym kryzysie od kilku sezonów. Team Witolda Klimasa po bardzo dobrym początku jest aktualnie ogromnym rozczarowaniem – kto wie czy nie największym. Aktualnie Złomowiec śrubuje liczbę przegranych spotkań z rzędu, mając na koncie już trzy porażki i po raz ostatni trzy spotkania z rzędu przegrał półtora roku temu w sezonie Wiosna’24. Pewnym pocieszeniem i nadzieją dla ‘Miedziowych’ jest to, że w czwartej próbie udało im się wreszcie przełamać. O tym czy dziś będzie podobnie, przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #26

Za nami poniedziałkowa seria gier. Ze świetnej strony pokazały się DNV Volley Gdańsk, BL Volley oraz DSGSA. Ci ostatni pokonali Siatkersów, dla których była to pierwsza porażka w sezonie Jesień’25. Zapraszamy na podsumowanie!

DSGSA – Siatkersi 3-0 (21-12; 21-17; 23-21)

Poniedziałkowe starcie było tym, w którym zespół DSGSA udowodnił, że zeszłotygodniowy mecz z Remediosem był tylko wpadką. Wczoraj wieczorem widzieliśmy już zupełnie inny – zdecydowanie lepszy team, który nie miał problemu z ograniem niepokonanej jak do tej pory ekipy Siatkersów. Dominacja DSGSA rozpoczęła się błyskawicznie po pierwszym gwizdku sędziego, gdzie gracze w bordowych barwach, wysunęli się na prowadzenie 5-1. W dalszej części seta, Siatkersi byli absolutnie bezradni i po ciekawym fragmencie, w którym kiwkami popisali się rozgrywający po obu stronach siatki, faworyt prowadził już 14-9, a następnie – cieszył się z wygrania seta do 12. Drugi set to już wyraźnie lepsza postawa graczy w niebieskich strojach. Choć po dobrej zagrywce Wojciecha Orlańczyka, mecz zaczął układać się obiecująco dla Siatkersów (7-3), to po chwili ‘odpalił się’ najlepszy gracz spotkania – Wiktor Witowski. Po kilku atakach oraz skutecznym bloku wspomnianego gracza – DSGSA wysunęli się na prowadzenie 9-7 i w dalszej części seta – Siatkersi nie zdołali im już zagrozić (21-17). Zdecydowanie najwięcej działo się w trzecim secie. Jeśli Siatkersi mogli gdzieś upatrywać swojej szansy, to właśnie w finałowej odsłonie. Na półmetku seta, górą byli Siatkersi, którzy po ataku swojego kapitana – Macieja Tarulewicza, prowadzili 15-12. Końcowa faza seta to jednak szalona gonitwa teamu Michała Farona, która zakończyła się happy-endem i wygraną po walce ‘łeb w łeb’ do 21. Dzięki temu wynikowi DSGSA pokonało Siatkersów, tym samym kończąc ich passę bez porażki w sezonie Jesień’25.

Team Spontan – Tiger Team 2-1 (21-12; 17-21; 21-15)

Choć w ‘Typie Redakcji’ wskazaliśmy na to, że Team Spontan wygra dwa poniedziałkowe spotkania za komplet punktów, to jednak napisaliśmy również, że jest mało prawdopodobne, że będą opuszczać Ergo Arenę bogatsi o sześć oczek. Nie chcieliśmy jednak doprowadzić do sytuacji, że w jednym meczu postawilibyśmy 2-1, bo wyniki mogłyby być odwrotne i zamiast 7 punktów do ‘typerka’, mielibyśmy zaledwie 4. Cóż – tę predykcję, Team Spontan potwierdził już w pierwszym poniedziałkowym starciu, w którym podejmował przedostatnią drużynę w trzeciej lidze – Tiger Team. Warto przy tym podreślić, że pierwszy set rywalizacji kompletnie nie zdradzał jak potoczy się dalsza część spotkania. Team Spontan grał tak, jak na wyraźnego faworyta przystało i w konsekwencji wygrał tę partię do 12. Kto wie – być może właśnie ta nisko zawieszona poprzeczka uśpiła graczy Piotra Raczyńskiego. W środkowej partii, ‘Spontaniczni’ mieli wyraźne problemy w komunikacji i po indywidualnym pojedynku pomiędzy Damianem Urbanowiczem, a Przemysławem Masznerem, mieliśmy remis po 12, a po chwili 16-16. Choć Tiger dzielnie trzymał fason, to wydawało się jednak, że koniec końców to Team Spontan wygra tę partię. Nic bardziej mylnego. Po kilku bardzo udanych akcjach ‘Tygrysów’, gracze w granatowych barwach cieszyli się po chwili z wygranej do 17! Ostatni set rywalizacji zapowiadał nam konkretne emocje. Na półmetku seta mieliśmy bowiem remis po 11 i pamiętając to co wydarzyło się w końcówce poprzedniego starcia, set zapowiadał się wyśmienicie. Cóż – tylko się zapowiadał, bo ‘underdog’ spotkania miał po chwili potężne problemy ze zrobieniem przejścia i sześć kolejnych oczek zdobyła drużyna Piotra Raczyńskiego (17-11). To był z kolei koniec emocji w meczu (21-15).

Flota TGD Team – BL Volley 0-3 (17-21; 19-21; 8-21)

‘Mame nie teraz, ruszyła maszyna!’ Takie memy latały wczoraj wieczorem po grupkach messengerowych graczy oraz sympatyków ‘Tygrysów’. Kiedy takowy dotarł również do Redakcji, to zastanawialiśmy się czy powstał on tuż po meczu, czy jednak wcześniej. BL Volley z krótkimi przerwami sprawuje się bowiem w obecnej edycji WYBORNIE i jest jedną z najjaśniejszych gwiazd ostatnich tygodni. Brawo. Kto wie – być może po tym jak BL nie mógł wygrać przez rok w stosunku 3-0 teraz wszystko się zmieniło? Wczorajsze starcie było drugim takim występem, a team nie musiał czekać nawet tygodnia. Jest to pewna różnica, prawda? Pierwszy set spotkania to przewaga ‘Tygrysów’, którzy wykorzystali problemy w przyjęciu rywali i to, że po stronie rywali wyróżniał się jeden zawodnik – Krystian Malinowski. Pod koniec seta prowadzili oni już 17-12 i był to koniec emocji w pierwszym secie (21-17). Środkowa partia to set, w którym Flota TGD Team stała się bezradna wobec pragmatycznej i skutecznej gry rywali. Zamiast jednak skupić się na grze – gracze w niebieskich trykotach zaczęli się niemiłosiernie frustrować, a jak wiadomo – to nie pomaga. W końcówce po atakach Bartosza Zdunka oraz Damiana Skrzęty – BL Volley cieszył się z drugiego punktu w meczu (21-19). Fiasko w dwóch pierwszych setach zabiło dalszą motywację w ekipie Karoliny Kirszensztein. ‘Niebiescy’ wyglądali już tak, jakby marzyli o jak najszybszym powrocie do domu. Trzeba przyznać, że swój plan wcielili bardzo dobrze. Trzeci set rywalizacji rozpoczął się bowiem od prowadzenia BL…13-2! Pogrom. W dalszej części seta Flota postanowiła powalczyć o to by uniknąć kompromitacji i finalnie im się to w jakimś stopniu udało, bo zainkasowali 8 oczek. Z pewnością jednak nie spodziewali się takiego przebiegu gry. A BL Volley? Kapitalna dyspozycja procentuje, a ‘Tygrysy’ są już na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Wow – zagrożona wyginięciem populacja się odradza.

Szach-Mat – DNV Volley Gdańsk 1-2 (15-21; 21-19; 16-21)

Po dwóch kapitalnych meczach, w których ‘Szachiści’ ograli BEemkę oraz Merkurego – team Dawida Kołodzieja miał przed sobą teoretycznie najłatwiejsze zadanie. Musiał ograć przedostatnią drużynę w ligowej tabeli, którą wielu wskazuje jako ekipę, która będzie miała potężne problemy z utrzymaniem. Czy coś mogło pójść w tym przypadku ‘nie tak’? Witamy w uniwersum Inter Marine SL3. Tu absolutnie wszystko jest możliwe i nic nie jest pewne. Tu nic nikomu się nie należy, a punktów nie można dopisywać jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Po porażce z DNV Volley Gdańsk stało się jasne, że ‘Szachiści’ będą ekipą, która zagra w grupie spadkowej. Sytuacja stała się dla nich wybitnie skomplikowana już po pierwszym secie rywalizacji, która od stanu 13-13 potoczyła się dla ‘Szachistów’ najgorzej jak się dało. Po świetnej grze, ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 18-13 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to starcie, które rozpoczęło się świetnie dla faworytów, którzy wysunęli się na prowadzenie 10-6. Już po chwili wszystko zaczęło się psuć, a po tym jak DNV Volley Gdańsk doprowadził do wyrównania 10-10, pomiędzy sypą, a libero Szach-Matu zrobiło się nerwowo (10-10). Mimo że wydawało się, że DNV VG wykorzysta problemy rywali, Szach-Mat ponownie wysunął się na prowadzenie 20-15. Pod koniec nastąpił prawie kolejny twist. Wszystko za sprawą czterech oczek trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3, po których przewaga graczy w czarnych koszulkach stopniała do jedenego punktu (20-19). Mimo kolejnych nerwów – udało im się finalnie postawić kropkę nad ‘i’ (21-19). Pierwszy, a nawet drugi set był jednak sygnałem dla DNV VG, że poniedziałkowy mecz można jednak wygrać. Rywal nie był bowiem tak straszny jak mogło się wydawać. Z taką myślą, gracze DNV Volley Gdańsk wysunęli się na prowadzenie 14-10, a następnie – kontrolowali przebieg gry do ostatniego gwizdka sędziego i finalnie zgarnęli dwa arcyważne punkty do ligowej tabeli. Brawo!

Team Spontan – Port 3-0 (21-15; 21-15; 21-16)

Trzecioligowy wyścig żółwi sprawił, że nawet kolejna już w tym sezonie wpadka ‘Spontanicznych’ z drużyną Tiger Team niczego nie przekreślała. Potencjalna wygrana za komplet punktów z ‘Portowcami’, dawała bowiem drużynie Piotra Raczyńskiego miejsce przewidziane dla wicelidera rozgrywek. Początek spotkania to miażdżąca przewaga ‘Spontanicznych’, którzy za sprawą świetnie dysponowanego duetu skrzydłowych – Maliszewski – Urbanowicz, wysunęli się na prowadzenie 15-6 i mimo, że z czasem zwolnili – cieszyli się z wygrania premierowej odsłony do 15. Nie inaczej było w środkowej odsłonie gdzie Spontan ponownie wygrał do 15. Różnica była jednak taka, że uniknęli oni terapii szokowej zafundowanej na początku swoim rywalom. W środkowym secie Port przez długi czas nie pozwalał rywalom na rozwinięcie skrzydeł (10-9, a następnie 17-15). W końcówce kilkoma skutecznymi akcjami popisał się jednak Krzysztof Leper, a jego team mógł cieszyć się z drugiego punktu w meczu. Ostatni set? Cóż – również bez większej historii. Prawdę mówiąc – choć to dopiero początek tygodnia, to widzieliśmy wiele ciekawszych meczów. Choć Team Spontan naprawdę nie grał jakiejś wybitnej lub nawet dobrej siatkówki, to nie miał problemów z ograniem rywali za komplet punktów. Poprzeczka zawieszona przez team ‘z doków’ była na naprawdę niskim poziomie (21-16). W związku z kolejną już porażką, team Tomasza Bobcowa czuje już na plecach oddech rywali. Robi się bardzo niepokojąco i aktualnie Port będzie bacznie obserwował poczynania rywali. Jest już bowiem niemal pewne, że ‘Portowcy’ będą bronić się przed spadkiem.

EKO-HURT – Old Boys 3-0 (21-19; 21-15; 21-17)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że obydwie drużyny przeżywają aktualnie poważne kłopoty. Nieco większe zdiagnozowaliśmy w ekipie Old Boysów, którzy w minionym tygodniu przegrali sensacyjnie z Challengersami i ich sytuacja robi się bardzo niepokojąca. W związku z tym jako nieznacznego faworyta meczu, wskazaliśmy Eko-Hurt. Nie sądziliśmy jednak wówczas, że będzie to tak jednostronne widowisko. Jednocześnie – nie sądziliśmy, że będzie to tak szczęśliwy dzień dla ‘Hurtowników’, dla których była to ostatnia szansa na wskoczenie do grupy drużyn, które potencjalnie mogą powalczyć o podium, a co za tym idzie – o awans do elity. Pierwszy set był jednocześnie tym najbardziej wyrównanym. Owszem – to Eko-Hurt miał optyczną przewagę, po której wysunęli się na prowadzenie 19-16. W końcówce powróciły do nich jednak demony z niedawnej przeszłości, gdy rywalizowali z Flotą i roztrwonili wówczas pokaźną zaliczkę. W odróżnieniu od ówczesnych wydarzeń – tu się jednak ogarnęli i po ataku Marka Dębskiego, wygrali partię do 19. O ile w pierwszym secie Old Boysi prezentowali się całkiem nieźle, tak w drugim secie odcięło im prąd i było to podobne to wydarzeń z meczu z Challengers. Po połowie seta (12-10), kilkoma skutecznymi atakami popisał się Sebastian Rydyger i wówczas stało się jasne, że włos z głowy Eko-Hurtowi w tej partii już nie spadnie (19-13 -> 21-15). W obecnym sezonie, Eko-Hurt ma jednak widoczne problemy z wygrywaniem za komplet punktów. Po ataku Mikołaja Boguckiego, który dał Old Boysom prowadzenie 5-3 wydawało się, że będzie podobnie. Po punktach przyjmujących Eko-Hurt – Sebastiana Rydygera oraz Marcina Radziewicza, ‘Hurtownicy’ wrócili jednak do gry i to oni wysunęli się na prowadzenie 13-10. Kilkupunktowa strata podziałała fatalnie na morale Old Boysów, którzy w końcówce meczu byli już całkowicie bezradni (21-17).

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Zaczynamy ósmy tydzień rozgrywek w sezonie Jesień’25. Dwa spotkania rozegra dziś Team Spontan, który ma ostatnią szansę, by dołączyć do drużyn walczących o awans do wyższej ligi. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w czwartej lidze, w której DSGSA podejmie Siatkersów. Zapraszamy na zapowiedź!

DSGSA – Siatkersi

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Jeszcze do połowy ubiegłego tygodnia sytuacja DSGSA wydawała się być kapitalna. Nie dość, że team Michała Farona wygrywał wszystkie spotkania, to na dodatek punkty zaczynały gubić inne drużyny z ligowej czołówki. Choć przyznamy szczerze, że ‘Bordowi’ nie byli dla nas przed sezonem pewniakiem do bezpośredniego awansu do trzeciej ligi, to z czasem sytuacja zaczynała ewoluować w tę stronę. Miniony tydzień miał być podtrzymaniem świetnej serii. Zespół rywalizował bowiem z będącym w kryzysie zespołem Remedios Sopot Oropedia i niemal wszyscy mówili wówczas o tym, że ‘co złego może się stać’. Rzeczywistość była jednak dla DSGSA brutalna, a team nie dość, że przegrał, to na dodatek nie zdobył przy tym choćby jednego punktu i bardzo skomplikował sobie sytuację w kontekście założonych celów. Zdecydowanie w lepszych nastrojach podejdą do meczu gracze Siatkersów, którzy pozostają jedną z czterech drużyn w całej lidze, które nie przegrały jeszcze meczu. Faktem jest również to, że jak do tej pory rozegrali oni najmniejszą liczbę spotkań – bo dopiero sześć. Z drugiej strony ‘Niebiescy’ mają już za sobą mecz ze Speedway AWKS i choć to nie oni byli wówczas faworytem – wygrali mecz w stosunku 2:1. Dziś czeka ich kolejny bardzo trudny sprawdzian. Choć się wahamy, to typ oddać musimy – i w naszym odczuciu nieco więcej szans na tryumf mają dziś gracze DSGSA. Chcielibyśmy jednak podkreślić, że wynik w drugą stronę nas absolutnie nie zaskoczy.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Team Spontan – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Bycie członkiem drużyny Team Spontan zobowiązuje. Spontaniczność jest głęboko ukryta w kodzie DNA graczy, którzy dołączają do drużyny w czarnych strojach. Z jednej strony team, jak gdyby nigdy nic, wygrywa za komplet punktów z ówczesnym wiceliderem – Krakenem, by po chwili – zupełnie niespodziewanie – przegrać z Wolves Volley. Tak – próżno tu szukać sensu, logiki, rozumu i godności człowieka. Gdyby tylko Team Spontan był w stanie grać na miarę potencjału, to dziś nie zastanawialibyśmy się, czy uda im się awansować do drugiej ligi, tylko w której kolejce tego dokonają. Jako że Team Spontan tego nie potrafi, to w naszym odczuciu ich potencjalny powrót do zaplecza elity zdaje się być bardzo mało prawdopodobny. Mało prawdopodobne jest również to, że drużynie Piotra Raczyńskiego uda się dziś zdobyć komplet – sześciu punktów. Choć są oni zdecydowanym faworytem meczów z Tigerem i Portem, to zdaje nam się, że w którymś ze spotkań dojdzie do podziału punktów. Z pewnością na taki, lub nawet bardziej zuchwały scenariusz liczą gracze Tiger Team, którzy do spotkania z faworyzowanym rywalem podchodzą jako przedostatnia drużyna w ligowej tabeli. O ile do pewnego etapu sezonu drużyny będące przed ‘Tygrysami’ również miały potężne problemy z punktowaniem, tak dziś strata drużyny Dawida Staszyńskiego zdaje się być już bardzo duża – kto wie, być może w przypadku potencjalnej porażki dziś wieczorem już nie do odrobienia.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Flota TGD Team – BL Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Nie będziemy nikogo czarować. Przed rozpoczęciem sezonu nic nie wskazywało na to, że BL Volley będzie zajmował czwarte, a Flota TGD Team piąte miejsce w ligowej tabeli. Ok – pewnie byśmy w to uwierzyli, ale pod warunkiem, że ktoś powiedziałby nam, że będzie tak na początkowej fazie sezonu, kiedy doszłoby do małej liczby spotkań. Sytuacja, w której po półmetku obie drużyny notowałyby tak często wygrane, jest dla nas jednak zaskoczeniem. Lepszy bilans spotkań, a co za tym idzie – sytuację w ligowej tabeli, ma aktualnie drużyna Wojciecha Strychalskiego – BL Volley. Tygrysy w obecnej kampanii rozegrali osiem spotkań, w których wygrali aż sześć razy. Co ciekawe – pięć pierwszych zwycięstw to te, w których BL Volley musiał w ostatecznym rozrachunku podzielić się punktami z rywalem. Jeśli sympatycy BL Volley mogliby na coś narzekać, to jedynie na fakt, że ich ulubieńcy mają problem ze zgarnięciem kompletu oczek. Co ciekawe – na trzy punkty przyszło im czekać niemal równy rok. Sytuacja zmieniła się dopiero w ostatnim meczu, w którym BL Volley ograł 3:0 ekipę Portu. Dziś z całą pewnością będzie trudniej. Flota TGD Team do poniedziałkowego starcia przystąpi z trzema wygranymi w czterech ostatnich meczach. We wspomnianym okresie tylko z Dream Volley nie udało im się wygrać. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że team Karoliny Kirszensztein w obecnej kampanii prezentuje się znacznie lepiej, niż miało to miejsce na wiosnę. W naszym odczuciu gołym okiem widać progres i pracę, jaką drużyna wykonała w ostatnich miesiącach. Dziś o tryumf nie będzie im jednak łatwo. 51% szans na zwycięstwo dajemy drużynie BL Volley. Chcemy przy tym zaznaczyć, że w meczu możliwy jest dosłownie każdy wynik.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Szach-Mat – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Tak jak podkreślaliśmy w ostatnim magazynie, kilka tygodni temu przekreśliliśmy szansę ‘Szachistów’ na grupę mistrzowską. Był to jednak okres, w którym team Dawida Kołodzieja bardzo mocno zawodził i w niczym nie przypominał teamu z poprzedniej edycji, w której zgarnęli brązowe medale. W momencie, w którym nastąpiło największe zwątpienie – ‘Szachiści’ mieli w perspektywie mecze z BEemką Volley oraz Merkurm i z całą pewnością – w żadnym z tych przypadków nie byli faworytem. Mimo to – gracze ‘królewskiej gry’ ograli i jednych, i drugich, zgarniając przy tym cztery oczka. Dzięki dwóm wspomnianym występom wciąż mają nadzieję na to, że uda im się złapać na okazję ‘last minute’. Aby tak się jednak stało – dziś muszą wygrać za komplet punktów i liczyć na to, że w najbliższym czasie pozostałe wyniki poukładają się po ich myśli. Warto przy tym zaznaczyć, że już nie wszystko jest w ich rękach. Plany ‘Szachistom’ będzie starała się z pewnością pokrzyżować ekipa DNV Volley Gdańsk, która w zasadzie nie ma wyjścia. Aktualnie team Dariusza Kuny plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, a wiele osób to właśnie ich wskazuje jako kandydata nr 2 (po Czerepachach) do spadku. Warto zwrócić bowiem uwagę na to, że będący przed nimi gracze Tufi nie dość, że rozegrali jedno spotkanie mniej, to na dodatek mają o jeden punkt więcej. To z kolei sprawia, że sytuacja DNV staje się coraz bardziej skomplikowana, a pętla na ich szyi zdaje się zaciskać coraz bardziej. Nos podpowiada nam, że po dzisiejszym wieczorze ich sytuacja stanie się jeszcze gorsza.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Team Spontan – Port

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Kontynuując narrację z zapowiedzi pierwszego meczu Team Spontan w poniedziałkowy wieczór – dziś przed Spontanem ostatnia szansa, by włączyć się do walki o medale. Aby tak się jednak stało, muszą zgarnąć komplet sześciu punktów, a na dodatek liczyć na to, że z czasem inni z czołówki zaczną gubić punkty. W naszym bowiem odczuciu to, że ‘Spontaniczni’ wciąż mają szansę, pokazuje słabość trzeciej ligi w obecnym sezonie. W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 pogoń za podium rozgrywek trzeciej ligi określiliśmy czymś w rodzaju ‘wyścigu żółwi’. Poza Hydrą Volleyball Team wszyscy potencjalni kandydaci mają już po dwie lub, co gorsza, po trzy porażki, a na tym etapie rozgrywek jest to wynik, który chluby potencjalnym drugoligowcom nie przynosi. Jako że do bezpośrednich spotkań tych ekip dopiero dojdzie, z czasem okaże się, że do zaplecza elity awansują drużyny, które przegrały po cztery lub pięć spotkań, i jest to wynik zatrważający. Jeśli chodzi o Port, to team Tomasza Bobcowa marzy zapewne o scenariuszu, w którym kolejną porażkę Team Spontan dozna już dziś wieczorem. Choć sytuacja drużyny ‘z doków’ nie jest do pozazdroszczenia, bo znajdują się oni na miejscu barażowym, należy zwrócić uwagę na fakt, że w obecnej kampanii zdołali sensacyjnie wygrać z Wolves Volley oraz z Krakenem. Byli również drużyną, która zdołała przerwać serię zwycięstw za komplet punktów Hydry Volleyball Team. Z drugiej strony zdarzają im się występy, o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Jak będzie po dzisiejszym wieczorze? Przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

EKO-HURT – Old Boys

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Ależ w przeciągu kilku ostatnich miesięcy wszystko się zepsuło. Jeszcze niedawno obie ekipy rywalizowały w turbo ważnym meczu, w którym przegrany spadał do drugiej ligi. Wówczas nic nie wskazywało na to, że prawdziwe problemy miały dopiero nadejść. Mimo to zarówno Eko-Hurt, jak i Old Boys byli uznawani przed sezonem za drużyny, które mają ogromną szansę na awans do elity. Rzeczywistość jest jednak taka, że Eko-Hurt plasuje się w samym środku drugoligowej stawki, ale ma już cztery punkty straty do podium rozgrywek. Jakby tego było mało, przed nimi kilka arcytrudnych spotkań i skoro punkty tracili ze słabszymi rywalami, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym nie będą gubić z mocarzami. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja drużyny Old Boys. Gracze Bartłomieja Kniecia znajdują się na dziesiątym miejscu w tabeli. Na bardzo niekorzystną sytuację składa się bilans zaledwie trzech zwycięstw w siedmiu meczach. Ok, warto podkreślić, że rozegrali oni o jeden mecz mniej niż między innymi Eko-Hurt, ale to może nie mieć żadnego znaczenia. Skoro Old Boysi są w stanie przegrać z Inter Marine Masters czy Challengersami, którzy plasują się w samej końcówce ligowej układanki, to są w stanie przegrać z każdym. Powiedzmy to sobie wprost – team Bartłomieja Kniecia nie jest dziś rywalem, którego ktokolwiek by się bał.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0    

MATCHDAY #25

Za nami środowa seria gier, w którym nie brakowało emocji i niespodzianek. Z bardzo dobrej strony pokazała się ekipa Remedios Sopot Ortopedia, która rozbiła Hapag-Lloyd oraz DSGSA. W hitowym meczu czwartej ligi – Speedway AWKS ograł w stosunku 3-0 VB Inter-Grahen Sulmin. Zapraszamy na podsumowanie!

Tufi Team – Czerepachy Volley 2-1 (20-22; 21-18; 21-15)

Patrząc na to, jak w obecnej kampanii radzą sobie gracze Czerepachów Volley – nie mieliśmy wątpliwości, która z drużyn będzie faworytem starcia. Nasze predykcje były spotęgowane wydarzeniami z poprzedniego sezonu, kiedy Tufi rozbiło znacznie mocniejszy team niż aktualny team ‘Żółwi’. Choć zapowiadało się na to, że będzie to jednostronne widowisko, to już początek pokazał, że Tufi Team czeka ciężka przeprawa. Na półmetku premierowej partii mieliśmy remis 10-10. W dalszej części nie brakowało błędów po obu stronach siatki, po których obie drużyny doprowadziły do stanu 20-20. W końcówce, po dwóch atakach Wojciecha Ingielewicza, to Czerepachy miały więcej powodów do optymizmu, wygrywając finalnie do 20. Przez długi czas środkowej partii wydawało się, że Czerepachy zmierzają po pierwszą wygraną w sezonie Jesień’25. Po skutecznym bloku Kostii Rudnystkyiego ‘Żółwie’ wysunęli się na prowadzenie 14-9! Niestety dla nich – w dalszej części seta nie zdołali postawić kropki nad ‘i’. Zamiast tego dopuścili rywali do głosu. Ci, po doprowadzeniu do wyrównania 16-16, kontynuowali bardzo dobry fragment i finalnie wygrali seta do 18. Niepowodzenie w środkowym secie podcięło skrzydła Czerepachom, którzy w trzeciej odsłonie nie byli już w stanie nawiązać równorzędnej walki z rywalem, który wygrał seta do 15, a cały mecz 2-1. Dzięki wygranej i jednoczesnej porażce DNV Volley Gdańsk – gracze Tufi umocnili się na ósmym miejscu w ligowej tabeli.

Speedway AWKS – VB Inter-Grahen Sulmin 3-0 (21-15; 22-20; 26-24)

Przed spotkaniem, zdania co do faworyta tego starcia były bardzo podzielone. W zapowiedzi przedmeczowej każdy z trzech ekspertów wskazywał zupełnie inny wynik. Na taki stan rzeczy miał wpływ na pewno fakt, że faworyzowana do tej pory ekipa Speedway w zeszłym tygodniu uległa Siatkersom, co było nie lada niespodzianką. Tymczasem Sulmin ma za sobą serię aż 6 wygranych bez straty punktu. O ile trudno było wytypować zwycięzcę, o tyle chyba wszyscy mieli pewność, że będzie to niezwykle zacięty pojedynek. Pierwszy set to od razu mocne wejście graczy Speedway, świetna gra skrzydłami i przede wszystkim wysoka skuteczność. Od początku Inter-Grahen został potraktowany jak tarcza strzelnicza i trudno im było jakkolwiek zagrozić rywalowi. Finał? Zdecydowana wygrana 21-15. Po zmianie stron mogliśmy obserwować podobny scenariusz. Dość szybkie wypracowanie przewagi Speedwaya i gdy już witali się z gąską przy stanie 20-17 Sulmin nagle zaliczył powrót z zaświatów. Udało im się doprowadzić do wyrównania po 20 i w tym momencie mogło wydarzyć się dosłownie wszystko. Chłodnym prysznicem dla nich okazał się być jednak niesamowicie dysponowany tego dnia Maciej Budziński, który dwoma skutecznymi atakami zakończył marzenia Sulmina o zwycięstwie w tej partii. Trzeci set był najbardziej wyrównany ze wszystkich. Inter-Grahen godnie walczył o urwanie choćby oczka i przy stanie 22-21 mieli już nawet rywala na widelcu, jednak Speedway tego dnia był po prostu za mocny.

Beemka Volley – DNV Volley Gdańsk 2-1 (14-21; 22-20; 21-16)

Zgodnie z oczekiwaniami, jakie stawia się drużynie znajdującej się w samym czubie tabeli, Beemka weszła w spotkanie ‘na pełnej’. Dość szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę i przy stanie 10-6 myśleliśmy, że już nic nie jest w stanie zatrzymać tak dobrze naoliwionej maszyny. Tymczasem, coś nagle zaczęło się psuć, a dodatkowo przeciwnik zaczął nabierać coraz większego rozpędu. Bardzo dobra gra blokiem i skuteczność własnych akcji zawodników DNV Volley nie dość, że umożliwiły im doprowadzenie do wyrównania to jeszcze zaczęli zdobywać coraz większą przewagę. Nazywając rzeczy po imieniu, dosłownie zmietli rywala z planszy. Beemka próbowała wszystkiego – czas, podwójna zmiana, bardziej kombinacyjna gra. Nic, dosłownie nic nie mogło powstrzymać tej egzekucji. Od momentu, gdy Beemka prowadziła 10-6 udało im się zdobyć zaledwie 4 punkty, podczas gdy rywal zdobył ich aż 15! Drugi set zaczął się lepiej dla graczy DNV, którzy utrzymywali przewagę do stanu 14-13. Później jednak do gry wkroczyła rozjuszona obecnym stanem rzeczy Beemka, która wreszcie zaczęła przejmować inicjatywę w tym meczu. Udało im się uzyskać nieznaczną przewagę, po chwili jednak DNV Volley znów doprowadził do wyrównania i w końcówce obserwowaliśmy istną walkę na noże. Po ciężkim boju, wreszcie graczom Daniela Podgórskiego udało się wygrać na przewagi i złapać cenny oddech w tym spotkaniu. Trzecia partia to wreszcie było granie, jakiego spodziewaliśmy się po Beemce w tym meczu. Wyrównany początek oraz sukcesywne powiększanie przewagi doprowadziło ich do wygranej 21-16. Niesmak jednak pozostanie na długo, tymczasem zawodnicy DNV Volley naprawdę mogą być zadowoleni z formy, jaką zaprezentowali w tym spotkaniu.

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd 3-0 (21-7; 21-11; 21-16)

Po niezłych występach Hapag-Lloyd w meczach z faworyzowanymi rywalami, ‘Pomarańczowi’ mieli nadzieję na to, że z Remedios Sopot Ortopedią zaprezentują się co najmniej tak dobrze, jak w poprzednich meczach. Cóż – było zupełnie inaczej i mieliśmy szansę przekonać się o tym już w pierwszym secie rywalizacji. Duży wpływ na tę sytuację miały problemy w przyjęciu ‘Logistyków’, którzy albo tracili punkt po zagrywce rywali, albo oddawali free balla, po którym następowała skuteczna kontra. Choć zaczęło się od stanu 7-5, to do końca seta ‘Logistycy’ zdobyli zaledwie jeden punkt przy aż 14 oczkach rywali. Przepaść. Lepiej drużyna w pomarańczowych barwach zaprezentowała się w środkowej odsłonie. Na półmetku seta było ‘zaledwie’ 10-8 dla faworytów meczu. W dalszej części seta Hapag-Lloyd zaciął się analogicznie do wydarzeń z premierowej odsłony. Po serii punktów ‘Ortopedów’ mieliśmy prowadzenie 18-9 i zasadniczo koniec emocji w tej partii. Zdecydowanie najwięcej działo się w ostatnim secie. To właśnie tu Hapag-Lloyd mógł upatrywać swojej szansy. Po skutecznym bloku Hasana Tolgi Kaya Hapag-Lloyd wysunął się na prowadzenie 14-9. Mimo że zrobiło się bardzo gorąco – gracze Remedios wytrzymali ciśnienie, po chwili dogonili rywala, a następnie wygrali seta do 16, a cały mecz w stosunku 3-0! Prawdziwy sprawdzian jakości miał jednak nadejść dopiero w kolejnym meczu.

Bayer Gdańsk – Speednet 2 1-2 (18-21; 22-20; 19-21)

Przed spotkaniem wiedzieliśmy, że będzie to niezwykle zacięte widowisko. Obie ekipy wyrobiły już sobie solidną markę i pokazały, że potrafią zagrać na poziomie, który mógłby spokojnie pozwolić im nawet na zapunktowanie w pierwszej lidze. Co prawda, w obecnym sezonie jedni i drudzy mieli trochę problemów, ale tym bardziej wiedzieliśmy, że będzie to arcyważne spotkanie. W pierwszym secie na początku nieco lepiej zaprezentował się Speednet, jednak już po chwili do walki przystąpiła ekipa Damiana Harica. Zacięty pojedynek trwał mniej więcej do stanu 17-17, po czym ekipa ‘Różowych’ mocno przycisnęła rywala i wygrała partię do 18. Niesamowitą formę tego dnia zaprezentował Sławomir Janczak, na zatrzymanie którego rywal nie potrafił znaleźć żadnego sposobu. Bardzo dobrze na bloku spisywał się też Patryk Ejnik, który przyłożył obie ręce do zwycięstwa w pierwszej odsłonie. Drugi set znów zaczął się lepiej dla Speednetu, który sukcesywnie powiększał przewagę. Od stanu 15-10 w szeregi Bayeru wstąpiły jednak nowe siły i udało im się doprowadzić do wyrównania. To, co zagrał Damian Haric będzie się śniło po nocach przeciwnikom. Finalnie set padł łupem graczy Bayeru (22-20). Trzecia partia była najbardziej wyrównana pod kątem wyniku. Do samego końca szala zwycięstwa mogła przechylić się na każdą ze stron. Laur zwycięstwa ostatecznie przypadł graczom w różowych strojach, którzy zwyciężyli 21-19 i w całym meczu 2-1. To, co warte odnotowania w tym spotkaniu to rekordowa liczba ataków drużyny Speednet w obecnym sezonie w całej lidze. W tym elemencie zdobyli oni aż 48 punktów!

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (18-21; 20-22; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Energa Trefl Gdańsk mierzy się z nową dla siebie sytuacją. Precyzując – drugoligowcy stanowią dla nich poważne wyzwanie, a wygrane przychodzą zdecydowanie trudniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Mimo to, w naszym odczuciu to właśnie team Edwarda Pawluna był faworytem środowego spotkania. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, w której minimalną przewagę mieli gracze z Sulmina. Po skutecznym bloku kapitana wysunęli się oni na prowadzenie 13-12. Już po chwili sytuacja się jednak zmieniła. Po kilku atakach Kuby Shittu oraz Stanisława Fornalaka, Energa wysunęła się na prowadzenie 17-14 i już po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Zdecydowanie trudniej o punkt było im w środkowej odsłonie. Po błędzie jednego z ‘gdańskich lwów’ VB Sulmin wysunął się na prowadzenie 18-16. Końcówka to jednak odrodzenie Trefla, który po atakach Kuby Shittu zdołał odwrócić losy rywalizacji i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (22-20). Z perspektywy całego meczu – VB Sulmin nie zasłużył jednak, by wracać do domu ‘na pustaka’. Po dwóch skutecznych atakach Alexa Siwika gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 13-7, którego nie wypuścili do samego końca, wygrywając finalnie do 15. Nagroda pocieszenia w postaci punktu nie zdoła przykryć przykrego faktu, że była to piąta porażka z rzędu drużyny Daniela Bąby.

Remedios Sopot Ortopedia – DSGSA 3-0 (21-14; 22-20; 21-18)

Było dla nas oczywiste, że sytuacja, w której Remedios Sopot Ortopedia gra tak rozczarowującą siatkówkę – będzie musiała się kiedyś skończyć. W składzie drużyny znajduje się bowiem zbyt wielu wartościowych graczy, by przegrywać z taką częstotliwością. Choć faworytem meczu była dla nas ekipa DSGSA, to zastanawialiśmy się, czy przebudzenie nie nastąpi właśnie w środowy wieczór. Tuż po wygranej z Hapag-Lloyd, ‘Ortopedzi’ przystąpili do kolejnego meczu i, będąc rozgrzani po premierowym spotkaniu, przejechali się po rywalu. Choć początek był wyrównany (7-7), to w dalszej części seta, po skutecznych akcjach Adriana Kameli czy nowego nabytku ‘Ortopedów’ – Adriana Jaromka, ‘Ortopedzi’ wysunęli się na prowadzenie 14-8. Choć w dalszej części ‘Bordowi’ próbowali odkręcić niekorzystną dla siebie sytuację, to osamotniony i jednocześnie najlepszy gracz DSGSA – Piotr Pawlewicz – nie był w stanie zrobić tego w pojedynkę (21-14). Środkowa partia to już wyraźnie ciekawsze starcie, w którym grały już dwie drużyny. Po bardzo wyrównanym początku, na czarnej tablicy wyników mieliśmy remis po 13. Dalsza część seta to bardzo dobra, jakościowa gra po obu stronach siatki. Jakby tego było mało – była to również wyrównana partia, która po ataku Adriana Jaromka i błędzie jednego z ‘Bordowych’ zakończyła się zwycięstwem Remedios do 20. Po ugraniu dwóch punktów w meczu gracze Macieja Kota nie zdejmowali bynajmniej nogi z gazu. Po tym, jak Dominik Trzeciak popełnił błąd z przechodzącej piłki, Ortopedzi wysunęli się na prowadzenie 13-11. Końcowa faza seta to wysoka skuteczność w ataku Macieja Kota, który poprowadził swoją drużynę do zaskakującej i imponującej wygranej w stosunku 3-0.

Szach-Mat – Merkury 2-1 (21-13; 9-21; 21-19)

Mimo, iż w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na rywalizację z Beemką jako swego rodzaju wyznacznik formy obu ekip to chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw w tym spotkaniu. To, co zaprezentował w pierwszym secie Szach-Mat bezapelacyjnie zasługuje na owacje na stojąco. Od samego początku zagrali niezwykle równo, skutecznie i z małą liczbą błędów własnych. Od stanu 8-8 zaliczyli prawdziwy odjazd punktowy zdobywając 12 oczek, podczas gdy rywal uciułał ich zaledwie 5! Nieco ogłuszony takim stanem rzeczy Merkury bardzo szybko pozbierał jednak szczękę z parkietu i odpowiedział takim kontratakiem, że zawodnicy Szach-Matu mieli mroczki przed oczami. Paweł Dolak, którego nie widzieliśmy na rozgrzewce przedmeczowej wreszcie się dogrzał i na samym początku partii zdobył aż 5 punktów, dając swojej drużynie prowadzenie 8-2. Później było już tylko gorzej, patrząc oczywiście z perspektywy graczy Dawida Kołodzieja. Nie znajdujemy na to innych słów niż totalna masakra. Wynik 21-9 dla Merkurego w tej partii mówi chyba sam za siebie. W trzecim secie znów to Szach-Mat dominował na boisku. Marcin Zdunek w przyjęciu oraz obronie był nie do przejścia, niczym legendarny obrońca AC Milan Paolo Maldini. W końcówce Merkuremu udało się co prawda podgonić wynik i zafundować nam sporo emocji, jednak to nie wystarczyło, by realnie zagrozić tak świetnie dysponowanym ‘Szachistom’.

Challengers – Old Boys 2-1 (13-21; 21-17; 21-12) Ledwie kilkanaście godzin temu wskazywaliśmy na to, że Challengersi pozostają jedyną drużyną w drugiej lidze, która nie zdołała wygrać jeszcze meczu. Biorąc pod uwagę to, że ich kolejnym rywalem była ekipa Old Boys, nie sądziliśmy, aby ta sytuacja miała się szybko zmienić. W naszym odczuciu gracze z Pruszcza Gdańskiego byli bowiem zdecydowanym faworytem meczu i uznaliśmy, że są oni w stanie pokusić się o komplet punktów. O ile mieliśmy wątpliwości, zostały one rozwiązane w pierwszym secie rywalizacji. Już na początku spotkania faworyt, po bardzo dobrej grze, odskoczył rywalom na kilka punktów. Po atakach Mikołaja Boguckiego oraz Mateusza Batyry było 8-3. W dalszej części seta team Wojciecha Lewińskiego nie był w stanie realnie zagrozić rywalowi i w konsekwencji przegrał premierową odsłonę do 13. Środkowa odsłona to zupełnie inna – przykra dla Old Boysów – historia. Po dwóch zagrywkach Piotra Skierowskiego, które przewinęły się po taśmie i zapewniły Challengersom punkty, wysunęli się oni na prowadzenie 9-5. Z czasem wszystko zdawało się jednak wracać do normy. Po dobrym fragmencie team z Pruszcza Gdańskiego doprowadził do wyrównania – po 13. Decydująca o zwycięstwie faza seta to jednak świetna gra ostatniej wówczas drużyny w ligowej tabeli, która – po punktach niemal całej szóstki będącej na parkiecie – zakończyła seta wygraną do 17. Trzecia partia to set, w którym Old Boysi mieli potężne problemy z wykończeniem akcji i nie byli w stanie nawiązać walki z teoretycznie niżej notowanym rywalem. Dodatkowo mieli ogromny problem z tym, by zatrzymać blokiem Mariusza Kuczko. Kiedy na tablicy wyników było 13-8 dla Challengers, stało się jasne, że mecz zakończy się wielkim tryumfem drużyny Wojciecha Lewińskiego. W obozie Challengers wierzą, że środowy mecz będzie tylko pierwszym krokiem w kierunku dużo lepszej części sezonu.

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Przed nami ostatni dzień meczowy w siódmym tygodniu rozgrywek. W środowy wieczór bardzo ciekawie zapowiada się mecz w pierwszej lidze pomiędzy Merkurym a Szach-Matem. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu czwartej ligi, gdzie VB Inter-Grahen Sulmin zmierzy się ze Speedway AWKS, oraz w drugiej lidze, w której dojdzie do pojedynku Speednetu 2 z Bayerem Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

BEemka Volley – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

W obozie BEemki chyba nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym team Daniela Podgórskiego, zdobywający komplet punktów w rywalizacji z pięciokrotnymi Mistrzami Inter Marine SL3, miałby dziś potknąć się z DNV Volley Gdańsk. Z drugiej strony historia pokazuje, że tego typu myślenie bywa zabójcze. Przykładów moglibyśmy mnożyć całe mnóstwo. Na początku sezonu BEemka nie spodziewała się, że może przegrać z AiP w stosunku 0-3. Nie spodziewali się również porażki z Szach-Matem. Jeśli chodzi z kolei o team DNV Volley Gdańsk, to absolutnie nikt nie przypuszczał, że po serii słabszych występów ‘żółto-czarni’ mogliby, jak gdyby nigdy nic, ograć aktualnego Mistrza – CTO Volley. Jak możecie się domyślić – tak właśnie się stało. Problemem trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 jest jednak to, że rewelacyjne spotkania, takie jak wówczas, zdarzają im się ‘od święta’. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym dziś do takowego miałoby dojść. Ot, zwykła środa, w której BEemka ma sto argumentów, by ograć rywala. Warto wspomnieć również o jeszcze jednym fakcie – dla wielu graczy spotkanie to będzie podróż sentymentalna. Przypomnijmy, że w przeszłości aktualni zawodnicy BEemki, Przemysław Wawer oraz Sebastian Miąsko, bronili barw ‘żółto-czarnych’ i był to okres, w którym Volleyowi szło najlepiej w historii. Dziś w obu ekipach nie będzie jednak sentymentów – dla obu drużyn mecz jest absolutnie kluczowy w kontekście realizacji założonych przed sezonem celów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Speedway AWKS – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po początkowej fazie sezonu, Speedway AWKS mógł mieć fałszywe poczucie wyższości nad innymi czwartoligowcami. Nie ukrywamy, że jako Redakcja sami podsycaliśmy te nastroje. Gracze Mateusza Bojke byli bowiem wymieniani jako jedni z dwóch głównych kandydatów (obok Sharksów) do awansu do trzeciej ligi. W całym tym rozważaniu pomijane były ekipy takie jak DSGSA, Craftvena, Siatkersi czy wreszcie…VB Inter-Grahen Sulmin. Po wygranych samym dołem ligowej  tabeli – AWKS spotkał na swojej drodze drużynę, która choć nie była faworytem – nie była również drużyną bez szans. Po wygraniu pierwszego seta, ‘żółto-czarni’ przegrali dwa kolejne sety i ich pierwsza porażka w sezonie, stała się faktem. Wobec faktu, że inne ekipy walczące o awans w tym czasie punktowały regularnie – Speedway narobił sobie problemów, a te – mogą stać się po dzisiejszym wieczorze jeszcze większe. Rywalem drużyny będzie bowiem VB Inter-Grahen Sulmin, czyli ekipa, która jak do tej pory jeszcze nie przegrała. Ok – tu mamy dość podobny casus, bo w dotychczasowych meczach – gracze Daniela Bąby rywalizowali niemal wyłącznie z dołem ligowej tabeli. Choć ich dzisiejszy rywal w ostatnim czasie przegrał, to jednak będzie to z całą pewnością najtrudniejsze z dotychczasowych wyzwań ‘Czarnych’. Co więcej – w naszym odczuciu rywal będzie chciał dziś zrobić wszystko by się odkuć i sądzimy, że to właśnie oni wygrają mecz w stosunku 2-1.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Tufi Team – Czerepachy Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Nie da się napisać zapowiedzi tego meczu bez cofnięcia się do wydarzeń sprzed kilku miesięcy. Wówczas obie drużyny rywalizowały w drugiej klasie rozgrywkowej i niemal przez cały sezon wydawało się, że to Czerepachy są mocniejszą ekipą. Zespół ‘Żółwi’ śrubował wówczas kapitalną serię zwycięstw z rzędu i przez wiele długich tygodni – był na samym szczycie ligowej układanki. Sytuacja zmieniła się w kluczowym dla sezonu momencie. 19 maja – pod koniec sezonu Wiosna’25, na drodze Czerepachów stanęła ekipa Tufi Team, która po rewelacyjnym spotkaniu, rozbiła ‘Żółwi’ w stosunku 3-0 i ‘rzutem na taśmę’ wskoczyli na sam szczyt tabeli, a następnie to oni cieszyli się z tytułu mistrzowskiego. Wspomniany mecz był jednak tylko nic nie znaczącym epizodem dla Czerepachów. Prawdziwe problemy miały bowiem dopiero nadejść. W przerwie pomiędzy sezonami, drużyna przeszła absolutne trzęsienie ziemi i kiedy opadł kurz – okazało się, że ‘Żółwie’ zdają się być niepasującym elementem w pierwszej lidze. Choć z pewnością graczom Dawida Gałki trudno czytać takie rzeczy, to Czerepachy wyraźnie odstają od pozostałych ekip w pierwszej lidze, a dzisiejsze spotkanie raczej to potwierdzi. Dziś w odróżnieniu od wydarzeń sprzed kilku miesięcy, to Tufi Team są faworytem i z pewnością będą chcieli sięgnąć po komplet punktów. To jak wiadomo – może mieć niebagatelne znaczenie w kontekście utrzymania w pierwszej lidze.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Wiemy, że się powtarzamy, ale po dwóch pierwszych spotkaniach sezonu gracze z Sulmina znajdowali się na samym szczycie ‘ligowej układanki’. Team Daniela Bąby wygrał wówczas za komplet punktów z DHP Oliwą oraz Staltestem Pomorze i nic nie wskazywało na to, że w kolejnych meczach sytuacja tak diametralnie się pogorszy. Niestety dla ‘czerwono-czarnych’, w starciach ze Złomowcem, MPS-em Volley, Fuxem Pępowo oraz ostatnio Speednetem 2, to rywale okazali się mocniejsi. Cztery porażki z rzędu to wynik, który gracze z Sulmina mieli po raz ostatni dwa lata temu, na początku sezonu Jesień’23. Ostatecznie tamta seria trwała aż sześć spotkań, choć z aktualnego składu nikt już tych wydarzeń nie pamięta. Dziś wieczorem VB Sulmin zmierzy się z Energą Trefl Gdańsk i trzeba przyznać, że ponownie czeka ich prawdopodobnie trudna przeprawa. To rywal, który wydaje się wyraźnym faworytem tego starcia. Z drugiej strony warto wspomnieć, że Energa obecnie zmaga się z problemami, jakich w trzeciej lidze nigdy nie doświadczała. Choć zespół dysponuje ogromnymi umiejętnościami, to jednak rywalizacja z drugoligowymi ekipami stanowi dla Trefla poważne wyzwanie. W trwającej kampanii najmłodsza drużyna w lidze przegrała już trzy spotkania i niewykluczone, że ta seria jeszcze się wydłuży. Z drugiej strony, team Edwarda Pawluna wygrał zaledwie jedno z czterech ostatnich spotkań, więc jesteśmy przekonani, że dziś zrobi wszystko, by zrehabilitować się za niezbyt udany okres.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Bayer Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Nie zważając na ostatni wynik ‘Aptekarzy’ oraz słaby początek Speednetu 2, obie drużyny należą do największych pozytywnych zaskoczeń obecnego sezonu – i to bez względu na podział ligowy. W przypadku Bayera Gdańsk mówimy o zespole, który po kilku nieudanych próbach wreszcie dostał się do zaplecza elity. Nie jest tajemnicą, że awansować do wyższej ligi jest łatwiej, niż się w niej utrzymać. Wystarczy spojrzeć na sytuację drużyn w pierwszej lidze – Czerepachy oraz Tufi Team są na dobrej drodze, by wrócić do drugiej klasy rozgrywkowej. Podobnie wygląda to w przypadku ekip, które awansowały z czwartej do trzeciej ligi, a dziś okupują jej dolne rejony. Nie inaczej jest z DHP Oliwą, która w ośmiu rozegranych meczach zdobyła zaledwie cztery punkty. Tak naprawdę tylko Bayer Gdańsk oraz Energa Trefl Gdańsk nie mają problemów po awansie. Jeśli chodzi o Speednet, podkreślaliśmy to już wielokrotnie, ale kontekst jest kluczowy. W całym poprzednim sezonie, w którym ‘Programiści’ rozegrali trzynaście spotkań, zdołali wygrać zaledwie trzy mecze. Obecnie team Marka Ogonowskiego imponuje serią zwycięstw i jeszcze nigdy na tak wysokim szczeblu rozgrywek nie osiągnął podobnego wyniku. Która z drużyn wygra dziś wieczorem? Wydaje się, że nieco większe szanse na triumf mają ‘Programiści’, którzy trafili na swoje ‘momentum’. Jeśli chodzi o ‘Aptekarzy’, wygląda na to, że złapali lekką zadyszkę, choć z drugiej strony ewentualne zwycięstwo Bayera jest jak najbardziej w ich zasięgu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Remedios Sopot Ortopedia – Hapag-Lloyd

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Czy jest ktoś, kto czyta zapowiedzi i przewidział, jak potoczą się losy Remedios Sopot Ortopedii w obecnym sezonie? Przed jego startem wszystko wskazywało bowiem na to, że gracze Macieja Kota będą bardzo mocną ekipą, mającą całe mnóstwo argumentów, by włączyć się do walki o podium rozgrywek. W składzie zespołu w biało-złotych barwach znajdowało się wielu zawodników, którzy albo byli liderami czwartoligowych zmagań, albo mieli za sobą występy w wyższych klasach rozgrywkowych. Od Remedios nie można było tylko oczekiwać – trzeba było wymagać. Ta gra musi wyglądać lepiej, bo aktualnie ‘Ortopedzi’ zdają się być jednym z największych rozczarowań sezonu Jesień’25. Dziś wieczorem team Macieja Kota będzie miał jednak doskonałą okazję do przełamania. Zagrają aż dwa spotkania, a w pierwszym z nich będą wyraźnym faworytem. Choć początek sezonu nie był dla nich udany, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym mieliby stracić choćby punkt. Sytuacji nie zmienia fakt, że w kilku ostatnich meczach Hapag-Lloyd na tle mocnych rywali zaprezentował się bardzo dobrze i był blisko zdobycia premierowego punktu w sezonie. Ostatecznie zabrakło im jednak mieszanki, w której znalazłyby się zarówno umiejętności, jak i odrobina szczęścia. Kto wie – być może tajemna receptura zostanie odkryta dziś wieczorem? Gdyby faktycznie tak się stało, byłaby to ogromna niespodzianka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Challengers – Old Boys

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Nie ma co przesadnie czarować – pętla zaciska się na szyi Challengersów coraz mocniej. Wczoraj wieczorem team Wojciecha Lewińskiego rywalizował z DHP Oliwą i choć w naszym odczuciu był wyraźnym faworytem starcia, przegrał w stosunku 1-2. To rzecz jasna fatalna wiadomość, która odbija swoje piętno na morale drużyny. Challengersi pozostają obecnie jedyną ekipą w drugiej lidze, która jak dotąd nie odniosła ani jednego zwycięstwa. Jakby złych wiadomości było mało, po wczorajszym spotkaniu osunęli się na ostatnie miejsce w tabeli. Z pozytywów dostrzegamy jeden – no, może maksymalnie dwa. Pierwszym jest fakt, że to właśnie oni mają najmniejszą liczbę rozegranych meczów spośród wszystkich drugoligowców. Drugim pocieszeniem jest natomiast to, że… gorzej już chyba być nie może. Z drugiej strony dziś wieczorem Challengersi zmierzą się z ekipą Old Boys, która zniszczyła DHP Oliwę w stosunku 3-0. Wiemy, że mecz meczowi nierówny, ale team Bartka Kniecia może nie być obecnie w najwyższej formie, a i tak pozostaje zdecydowanym faworytem nadchodzącego pojedynku. Biorąc pod uwagę fakt, że punkty gubią wszystkie drużyny z czołówki drugiej ligi, Old Boysi potencjalną wygraną za komplet punktów mogą znacząco poprawić swoją sytuację w tabeli. Z całą pewnością ich na to stać. Z drugiej strony, w tej kampanii zawodzili już tyle razy, że sami nie wiemy, co o tym myśleć.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Szach-Mat – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sytuacja w pierwszej lidze zdaje nam się powoli krystalizować. Ochotę na grę w grupie mistrzowskiej wyraża aktualnie siedem zespołów, a jedynie trzy z dziesięciu wydają się pogodzić z tym, że w dalszej części sezonu powalczą o utrzymanie w elicie. Mowa tu o DNV Volley Gdańsk, Tufi Team oraz Czerepachach Volley. Przez pewien czas wydawało się, że do wspomnianej grupy dołączy również czwarta ekipa – Szach-Mat. Po kilku pierwszych meczach obecnej edycji mieliśmy moralne prawo, by krytykować drużynę i wspominać, jak dobrze było w sezonie Wiosna’25, kiedy ‘Szachiści’ po raz drugi w historii sięgali po brązowe medale. Kiedy już postawiliśmy na zespole Dawida Kołodzieja krzyżyk, ci tylko sobie znanym sposobem zdołali rozegrać rewelacyjny mecz, w którym ograli BEemkę 2-1. Czy wobec tego dziś mogą liczyć na podobny rezultat z Merkurym? Jeśli porównamy formę obu drużyn na podstawie spotkania z tą samą BEemką, to tak – Szach-Mat ma dziś realne szanse. Warto zauważyć, że Merkury przegrał z BEemką 0-3, a porażka pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 w takim rozmiarze nie jest czymś oczywistym ani częstym. Niemniej Merkury do dzisiejszego starcia podchodzi z dorobkiem dwunastu punktów. Jeśli uda im się sięgnąć po komplet, wówczas zrówna się z liderem rozgrywek, a zeszłotygodniowa wpadka może ostatecznie nie mieć większego znaczenia. No właśnie – tylko czy im się to uda? Jesteśmy przekonani, że będzie o to niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Remedios Sopot Ortopedia – DSGSA

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Powracający na parkiety Inter Marine SL3 gracze Remedios Sopot Ortopedia rozegrają w środowy wieczór dwa spotkania. O ile w tym pierwszym, z Hapag-Lloyd, będą zdecydowanym faworytem starcia, tak w konfrontacji z DSGSA sytuacja wygląda zupełnie inaczej. To team Michała Farona zdaje się być wyraźnym faworytem tego pojedynku i w naszym odczuciu sięgnie po kolejny komplet punktów. Tak jak pisaliśmy w minionym tygodniu, zespół w ‘bordowych’ strojach rozkręca się z meczu na mecz, czego potwierdzeniem był świetny występ przeciwko Chilli Amigos, zakończony zdobyciem pełnej puli. Analizując statystyki całego sezonu, widać wyraźnie, że drużyna Michała Farona może pochwalić się najlepszą zagrywką w lidze (8,86 asów/mecz) oraz tym, że traci najmniej punktów po atakach i blokach rywali. Jest jednak również druga strona medalu i element, nad którym zespół musi pilnie popracować. Spośród wszystkich czwartoligowców to właśnie oni popełniają największą liczbę błędów. Historycznie tego typu statystyki najczęściej dotyczą drużyn z dolnych rejonów tabeli. Zdarzało się jednak, że mimo dużej liczby błędów triumfowały zespoły, które ostatecznie wygrywały ligowe zmagania. Z czego to wynikało? Ano z faktu, że rywale rzadko kiedy byli w stanie im realnie zagrozić. To powodowało, że w ich grze pojawiała się pewna nonszalancja – zagrywki ‘z góry’, ryzykowne ataki z trudnych piłek. Większe ryzyko oznacza większą liczbę błędów. Zobaczymy, czy, a jeśli tak, to jak przełoży się to na wynik dzisiejszego spotkania.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #24

Za nami wtorkowa seria gier, w której nie brakowało emocji. Najciekawszym spotkaniem dnia było bez wątpienia starcie, w którym Maritex ograł Dream Volley. Ponadto – w dolnych partiach drugiej ligi, swoje spotkanie wygrała ekipa DHP Oliwa. Zapraszamy na podsumowanie!

MysterElektroRockets – Kraken Team 1-2 (21-19; 13-21; 14-21)

Kilka razy w obecnym sezonie podkreślaliśmy, że Kraken Team jest pewniaczkiem bukmacherów. Kiedy mają wygrać za komplet punktów – to to robią. Kiedy z kolei rywal jest faworytem, Kraken przegrywa. Precyzując – łatwo odgadnąć ich wyniki. Czytając zapowiedzi przedmeczowe, gracze MER mogli czuć zmartwienie, bowiem redakcja stawiała na to, że Kraken Team sięgnie we wtorek po komplet oczek. Początek spotkania układał się dla Krakena bardzo dobrze – po kilku akcjach duetu Motyka – Kulpiński Kraken wysunął się na prowadzenie 14-10. MysterElektroRockets nie zamierzali bynajmniej przyjąć roli statystów i po chwili, za sprawą Piotra Ceynowy oraz Sebastiana Pietrasa, potrafili odpowiedzieć w najlepszy możliwy sposób. ‘Biało-czerwoni’ po kilku punktach wspomnianego duetu wysunęli się na prowadzenie 18-17, a po krótkiej chwili i ataku Wiktora Feliksiaka zapewnili sobie bardzo ważny i niespodziewany siódmy punkt w sezonie (21-19). Środkowa odsłona przyniosła zwrot akcji i wreszcie lepszą grę faworyta, który nie pozwolił MER na zbyt wiele. Po kolejnej w meczu punktacji Pawła Pallacha z ‘drugiej piłki’ Kraken wysunął się na prowadzenie 12-6 i wówczas stało się jasne, że ‘Granatowi’ już nie odpuszczą (21-13). Chwilę po początku trzeciego seta uznaliśmy, że MysterElektroRockets jest w stanie sprawić kolejną sensację. Bardzo dobrze w obronie spisywała się Julia Tarasek, świetnie w ataku funkcjonował tercet Pietras – Feliksiak – Ceynowa, a MER w pełni zasłużenie wysunęli się na prowadzenie 10-8. Mimo to Kraken to jednak solidna trzecioligowa marka, która się nie podpala, daje rywalom się wyprztykać, a kiedy wyczuje u nich chwilę słabości – zaatakuje. Już po chwili prawdziwą kanonadę urządzili Michał Kulpiński oraz najlepszy gracz spotkania – Przemysław Motyka, a ‘Bestia’ wygrała tę partię do 14.

BL Volley – Port 3-0 (21-11; 21-16; 23-21)

Mimo, że obie ekipy w ligowej tabeli dzieli przepaść, wiemy jednak nie od dziś, że Portowcy w swojej historii zaleźli za skórę już niejednemu mocarnemu rywalowi. BL Volley z drugiej strony słynie z tego, że często nie potrafi postawić kropki nad ‘i’. Spodziewaliśmy się zatem, że nie będzie to wcale łatwe do wygrania spotkanie dla ekipy ‘Tygrysów’. Gracze Portu zameldowali się na hali w szóstkę, dodatkowo bez nominalnego rozgrywającego. Rolę tę przejęli dotychczasowy libero Piotr Wieruszewski oraz debiutujący w ekipie Stanisław Urban, którzy dodatkowo wzięli na siebie również ciężar zdobywania większości punktów z ataku. W pierwszym secie, mimo że z obu stron obserwowaliśmy spektakularne obrony oraz dość długie akcje, przeplatane one jednak były całą masą błędów, których oczywiście Port popełnił o wiele więcej. Nic dziwnego, że partia zakończyła się wynikiem 21-11 na korzyść zawodników Wojciecha Strychalskiego. Druga partia również zaczęła się bardzo dobrze dla ‘Tygrysów’, jednak w miarę jej upływu Portowcy zaczęli być coraz skuteczniejsi. W połowie seta wypracowali sobie trzypunktową przewagę (12-9), co wywołało lekkie poruszenie w szeregach rywala. BL Volley, na ich szczęście, szybko otrząsnął się z tego impasu, odrobił straty i finalnie zwyciężył 21-16. W trzeciej odsłonie gracze BL również zdecydowali się wystąpić w szóstkę. Od samego początku jednak sytuacja nie wyglądała dla nich zbyt dobrze. Portowcy dzięki niesamowitej ofiarności w obronie oraz skuteczności w ataku duetu Wieruszewski-Urban wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Przy stanie 18-14 jednak zaczęli popełniać błędy, a wiemy, że gdy Tygrysy wyczują krew to sytuacja przestaje wyglądać kolorowo. Szybko udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie 20-18. Port miał jeszcze swoją ostatnią szansę w tym secie, doprowadzając do gry na przewagi, finalnie jednak nie udało im się zapunktować w tym spotkaniu. Tym sposobem BL Volley wygrywa pierwsze spotkanie za komplet punktów od niemal roku. 30 października 2024 wygrali 3-0 z… Portem.

Tiger Team – Flota TGD Team 1-2 (21-18; 9-21; 16-21)

Dobrnęliśmy do takiego etapu sezonu, w którym Tiger Team nie może pozwolić sobie na to, by kalkulować. Rozwijając tę myśl – chodzi o to, że ‘Tygrysy’ muszą podchodzić do spotkań bez kompleksów. Mimo że walczą z faworyzowanym rywalem, muszą bić się o punkty na 120% możliwości, bo za chwilę może zabraknąć dla nich miejsca w trzeciej lidze. Z takim nastawieniem Tiger Team zdawał się rozpocząć wtorkową konfrontację z faworytem. Mimo że to Flota TGD zaczęła lepiej (10-7), z czasem ‘ofiara wcieliła się w rolę oprawcy’. Pod koniec seta nieustępliwy Tiger Team doprowadził do wyrównania po 17, a następnie poszedł za ciosem i po świetnym fragmencie środkowego – Szymona Burdynewicza, wygrał partię do 18. Niepowodzenie w pierwszym secie wyraźnie wkurzyło Flotę TGD Team, która na wydarzenia z premierowej odsłony zareagowała w najlepszy możliwy sposób. Oj, to było prawdziwe lanie urządzone przez Flotę. Po kilku punktach aktywnego Sebastiana Sołtysa Flota TGD Team objęła prowadzenie 10-3. Choć po punktach Przemysława Masznera oraz Krzysztofa Cieśluka Tiger Team zniwelował straty do czterech oczek (12-8), do końca seta zdołał zdobyć zaledwie jeden punkt. W tym samym czasie rywal zapisał na swoim koncie aż dziewięć, choć trzeba przyznać, że duża w tym zasługa samych ‘Tygrysów’, którzy mylili się na potęgę (21-9). Ostatni ‘rozdział’ wtorkowego spotkania lepiej rozpoczął się dla faworyta, który objął prowadzenie 12-7. Choć po kilku udanych akcjach Mateusza Cieśluka Tiger Team zbliżył się do rywala na jeden punkt (13-12), to po problemach na wielu płaszczyznach Tigera, punkt za trzeci set trafił na konto Floty TGD Team.

Feniks Gdańsk – Craftvena 0-3 (17-21; 19-21; 14-21)

Gdybyśmy przed meczem spojrzeli tylko i wyłącznie na miejsca obu drużyn w ligowej tabeli, moglibyśmy obstawić, że szybkie 3-0 na korzyść Craftveny będzie w tym przypadku czystą formalnością. Wiemy jednak, że ‘Czarni’, mimo świetnej passy zwycięstw, nie prezentują w ostatnich spotkaniach swojej najlepszej formy. Również w tym meczu nie obyło się bez ‘ciężarów’, ponieważ przeciwnik zaprezentował się naprawdę dobrze. Początek pierwszej partii był bardzo wyrównany. Mimo, że gra Feniksa opierała się w dużej mierze na skuteczności w ataku Patryka Szulca, rywal nie potrafił znaleźć żadnego sposobu na zatrzymanie tego zawodnika. W dalszej części seta gracze Bartosza Zakrzewskiego wrzucili jednak wyższy bieg i już bez większych problemów zwyciężyli 21-17. W drugiej partii Feniks Gdańsk postawił jeszcze trudniejsze warunki. Przez większość czasu utrzymywali kilkupunktową przewagę, wywierając niemałą presję na przeciwnikach. W pewnym momencie pojawiły się potężne problemy ‘Rzemieślników’ w przyjęciu zagrywki Damiana Wiącka, a przy stanie 19-15 zanosiło się na naprawdę sporą niespodziankę. Craftvena, sobie tylko znanym sposobem doprowadziła do wyrównania i udało im się uciec spod topora, finalnie wygrywając 21-19. W trzecim secie Feniks Gdańsk od samego początku wysunął się na prowadzenie. ‘Czarni’ musieli gonić wynik, ale od stanu 8-8 zaprezentowali się tak, jak tego oczekiwaliśmy od samego początku spotkania. Co prawda rywale próbowali ich jeszcze ‘kąsać’, jednak niewiele już mogli ugrać przy wysokiej skuteczności graczy Craftveny. Partia zakończyła się wynikiem 21-14 i trzy oczka znów lądują na koncie ‘Rzemieślników’, choć kolejny raz nie bez problemów.

Sharks – Only Spikes 3-0 (21-8; 21-14; 21-18)

W meczu z tak renomowanym rywalem zespół Only Spikes nie miał absolutnie nic do stracenia, a wyłącznie do zyskania. Z perspektywy słabszych drużyn jest to o tyle łatwiejsze, że nikt nie oceni ich surowo w przypadku porażki. Mimo to sztuką jest zagrać z takim przeciwnikiem bez kompleksów. Skoro można było uszczknąć punkt w rywalizacji z DSGSA, to czemu nie spróbować z Sharksami? Tyle planów, bo realizacja – przynajmniej w pierwszym secie – to już zupełnie inna historia. Od samego początku zarysowała się wyraźna przewaga ‘Rekinów’, którzy po kilku atakach Sergieja Ivanenko objęli prowadzenie 10-4. W dalszej części seta team Pavlo Kudinova jeszcze podkręcił tempo, by finalnie zakończyć partię do 8. Zdecydowanie wyżej poprzeczkę gracze Only Spikes zawiesili w drugiej odsłonie rywalizacji. Do połowy seta zespół Patryka Łabędzia trzymał się kurczowo rywala (12-11). Sytuacja zmieniła się w dalszej części. Po kilku skutecznych akcjach dobrze dysponowanego Igora Kazello Sharksi odskoczyli na sześć punktów (18-12) i po chwili cieszyli się z drugiego wygranego seta (21-14). Najlepiej team Only Spikes zaprezentował się w finałowym secie. Choć partia rozpoczęła się wyraźnie lepiej dla Sharksów (12-6), to po chwili Only Spikes coraz śmielej dochodzili do głosu. Po kilku punktach Mateusza Czerniawskiego zespół w żółtych strojach zbliżył się do faworyzowanego rywala na zaledwie jeden punkt (15-14). Kiedy jednak zrobiło się gorąco, Sharksi podkręcili tempo i finalnie wygrali tę partię do 18, a cały mecz w stosunku 3-0. Mimo upływu kolejnego tygodnia pozostają jedną z dwóch drużyn, które w tym sezonie nie straciły jeszcze ani jednego seta.

Dream Volley – Maritex 1-2 (19-21; 21-23; 23-21)

Może w tym przypadku nie sprawdza się zasada kija i marchewki? Może Maritex nie powinien być zachęcany do lepszej gry, lecz po prostu – konkretnie rugany? Jak to wytłumaczyć? Porażka z beniaminkiem MysterElektroRockets w fatalnym stylu, a następnie mecz z Dream Volley, w którym Maritex był o włos od wygrania za komplet punktów. Tak czy inaczej wtorkowe spotkanie dobitnie pokazało, że od zespołu Michała Pietrasika można wymagać, bo jest tam po prostu jakość. Pierwszy set rywalizacji to bardzo wyrównana gra, po której na tablicy wyników widniał remis 11-11. Chwilę później ‘Marzyciele’ popełnili trzy błędy z rzędu, a Maritex objął prowadzenie 14-11. Gdy wynik brzmiał 18-14 dla ekipy z Gdyni, wydawało się, że nic niespodziewanego się już nie wydarzy. W końcówce Dream Volley doprowadził jednak do wyrównania po 19, ale po błędzie jednego z graczy w niebieskim trykocie oraz skutecznym ataku Rafała Siduna – Maritex cieszył się z wygrania premierowej odsłony do 19. W drugiego seta lepiej weszli gracze Dream Volley, którzy po kilku skutecznych blokach objęli prowadzenie 13-9. Maritex nie dawał jednak za wygraną i – podobnie jak rywale w pierwszej odsłonie – doprowadził z czasem do wyrównania po 19. Choć zespół Mateusza Dobrzyńskiego mógł jeszcze odwrócić coraz bardziej niekorzystny wynik, nie wykorzystał dwóch piłek setowych i zamiast cieszyć się z remisu – oddał seta ambitnemu Maritexowi (23-21). Ostatni set to, a jakże, walka na przewagi. Zanim jednak do niej doszło, Maritex wysunął się na prowadzenie 20-17 i był o włos od wygrania za komplet punktów. Jak jednak wiadomo – kilkupunktowe prowadzenie niczego nie gwarantuje. Już po chwili Dream Volley doprowadził do wyrównania po 20, a następnie w końcówce przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę (23-21).

DHP Oliwa – Challengers 2-1 (23-21; 21-13; 15-21)

Nie chcemy użyć słowa ‘sceptyczni’, bo z pewnością nie będzie ono pasowało. Nawiązujemy rzecz jasna do wiary Redakcji w to, że DHP Oliwa zdoła podnieść się po poniedziałkowym, bardzo słabym meczu z MPS-em Volley i jakimś cudem ograć Challengersów. Z drugiej strony forma drużyny Wojciecha Lewińskiego pozostawała zagadką. Swoje ostatnie spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3 Challengersi rozegrali kilka tygodni temu. Choć wówczas nie udało im się wygrać, to mimo wszystko pozostawili po sobie niezłe wrażenie. Jak było we wtorkowy wieczór? Cóż – zupełnie inaczej, niż można się było spodziewać. Już początek spotkania pokazał, że nie będzie to łatwa przeprawa dla faworyzowanych Challengersów. W połowie seta oglądaliśmy bardzo wyrównaną grę, w której oba zespoły zasługiwały na pochwały za postawę w obronie (12-12). Do samego końca żadna ze stron nie odpuszczała, co oznaczało grę punkt za punkt (20-20). Co zadecydowało o tym, że w końcówce szczęście uśmiechnęło się do beniaminka? W naszym odczuciu – bardzo dobra gra w bloku ‘Oliwiaków’ (23-21). Środkowa odsłona to już wyraźna przewaga zespołu z ‘serca Gdańska’. Po kilku skutecznych i atomowych atakach Kamila Krasińskiego team DHP wysunął się na prowadzenie 8-3. Choć Challengersi zdołali zniwelować straty do jednego punktu (10-9), dalsza część seta była absolutnie jednostronnym widowiskiem (21-13). Ostatni set rywalizacji to partia ‘na otarcie łez’ dla Challengersów, którzy rozpoczęli od prowadzenia 11-5 i nie mieli problemów z tym, by zgarnąć ‘nagrodę pocieszenia’. Dzięki wygranej DHP Oliwa spycha Challengersów na ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Warto jednak zaznaczyć, że ci drudzy rozegrali o trzy spotkania mniej.

Inter Marine Masters – EKO-HURT 1-2 (7-21; 19-21; 21-14)

Obie ekipy, które miały zmierzyć się we wtorkowy wieczór, borykają się z własnymi problemami. Jeśli spojrzymy w ligową tabelę, oczywiście w o wiele gorszej sytuacji znajdują się gracze Inter Marine. Jakby tego było mało, stawili się na spotkanie bez nominalnego rozgrywającego. Obowiązek ten w pierwszej partii wziął na siebie Jacek Ragus. Początek spotkania to istne bajlando w wykonaniu Eko-Hurtu, który rozpoczął od prowadzenia aż 9-0! Wreszcie na tle przeciwnika prezentowali się jak ex pierwszoligowiec. Gracze Inter Marine z kolei sprawiali wrażenie, jakby myślami wciąż byli na plaży w hiszpańskim Benidorm. Partia zakończyła się wynikiem 21-7, co możemy określić jako istny pogrom. Tym bardziej dziwi to, co wydarzyło się w kolejnych odsłonach. W drugim secie, gdy zawodnicy Inter Marine pozbierali już zęby z parkietu, postawili na inny wybór jeśli chodzi o pozycję rozgrywającego. Na boisku zameldował się Wiktor Chełmiński, którego do tej pory zwykle oglądaliśmy na libero. I musimy przyznać, że od razu przyniosło to efekty. Przez większość partii przewaga była po stronie zawodników Andrzeja Masiaka, aż do stanu 15-10. Wtedy doszło do przebudzenia w szeregach Eko-Hurtu i szybko udało im się odrobić straty punktowe, a następnie przechylić szalę zwycięstwa w secie na swoją korzyść (21-19). Był to zwiastun tego, że przeciwnik tanio skóry nie sprzeda. Jednak tego, co wydarzyło się na początku trzeciej odsłony chyba nikt nie był w stanie przewidzieć. Inter Marine zaczęło od prowadzenia 8-1! I choć Eko-Hurt dwoił się i troił, nie udało im się wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Finalnie, set zakończył się ich przegraną 14-21. Raczej żadna ze stron nie może być zadowolona, czy to z przebiegu czy z wyniku tego meczu.

Flota Active Team – Staltest Pomorze 2-1 (21-12; 21-11; 19-21)

Wtorkowy wieczór miał być dla Floty miłym doświadczeniem. Co mogło pójść bowiem nie tak, kiedy rywalizuje się z przeciwnikiem, który przeżywa swoje potężne problemy? Do pewnego momentu wszystko zdawało się iść zgodnie z planem napisanym w siedzibie Floty. Zespół Karoliny Kirszensztein rozpoczął od bardzo mocnego uderzenia i na półmetku premierowej partii prowadzili już 13-5. To z kolei wprawiło ‘Flociarzy’ w doskonałe nastroje i pozwoliło na nieco luźniejszą atmosferę. Dopóki wynik się kleił, wszystko wyglądało fantastycznie (21-12). Środkowa odsłona to kontynuacja ‘święta Floty’. Warto przy tym podkreślić, że i sportowo nie można im było nic zarzucić. Najpierw wysunęli się na prowadzenie 13-6, a następnie wygrali partię, która była kopią wydarzeń z pierwszego seta. Warto zaznaczyć, że niby Staltest coś tam próbował zmienić, ale koniec końców – na nic się to zdało (21-11). Po dwóch takich setach chyba nikt nie spodziewał się, jak będzie wyglądała finałowa partia. Staltest już jakiś czas temu (całkiem słusznie) uznał, że skoro w obecnych realiach nie mogą wygrywać meczów, muszą przynajmniej wygrywać sety, co w ostatecznym rozrachunku może dać im utrzymanie w drugiej lidze. Wracając do trzeciego seta – warto zauważyć, że przed rozpoczęciem tej partii Flota wymieniła połowę składu. W połowie seta team w fioletowych barwach zrozumiał, że nie jest już tak fajnie i zabawnie jak jeszcze chwilę wcześniej (10-10). Mimo to po chwili faworyt wysunął się na prowadzenie 18-13 i wszystko wskazywało na to, że zaraz zgarną komplet punktów. W zamian za to były gracz Floty – Maciej Kucia – zaprezentował się rewelacyjnie w bloku, zdobywając kilka punktów i… pogrążając przy tym byłych kolegów z drużyny. Ostatecznie team Arkadiusza Kozłowskiego wygrał tę partię do 19, a Flota, mimo wygranej, może czuć ogromny niedosyt. Po tym, jak wyglądały dwa pierwsze sety, wygrana za komplet punktów zdawała się być obowiązkiem.

Zapowiedź – MATCHDAY #24

Zaczynamy 24. dzień meczowy w sezonie Jesień’25. We wtorek na parkiety Inter Marine SL3 wraca team Challengers, który zagra bardzo ważny mecz z pogrążoną w kryzysie drużyną DHP Oliwa. Ciekawie będzie również w dolnych partiach trzeciej ligi, gdzie dojdzie do kilku spotkań drużyn walczących o utrzymanie. Zapraszamy na zapowiedź!

MysterElektroRockets – Kraken Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po pięciu rozegranych spotkaniach w sezonie Jesień’25 zespół MysterElektroRockets miał bilans zero zwycięstw oraz, niestety dla siebie, pięć porażek. Każdy, kto zna specyfikę układania terminarza przez Redakcję, wie doskonale, że pierwsza część sezonu dla drużyn walczących o utrzymanie to droga przez mękę. Precyzując – to mecze z rywalami, którzy są zdecydowanymi faworytami spotkań. Celem na pierwszą część sezonu jest zatem uszczknąć jak najwięcej punktów. Jak MysterElektroRockets zrealizował swój plan? Choć część osób widzi wyłącznie bilans 1-6, my widzimy, że… nie jest źle. Nasza perspektywa ewoluowała w tę stronę po minionym tygodniu rozgrywek. Choć zespół Pawła Urbaniaka był bezradny w konfrontacji z Flotą TGD Team, to jednak z Maritexem pokazał się z doskonałej strony. W zapowiedziach przedmeczowych przed wspomnianym spotkaniem pisaliśmy o tym, że to Maritex będzie wyraźnym faworytem i jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, zgarną trzy punkty. Finalnie stało się zupełnie inaczej, a trzy szalenie ważne oczka zasiliły konta graczy MER. Dziś wieczorem beniaminka czeka kolejne trudne zadanie, a każdy punkt może okazać się na wagę utrzymania. Jakiś czas temu wspominaliśmy, że Kraken Team jest dość przewidywalną drużyną i wtedy, kiedy mają wygrać za komplet oczek, to to robią. Dziś w naszych oczach team Roberta Skwiercza będzie wyraźnym faworytem, a o niespodziankę drużynie MER będzie znacznie trudniej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

BL Volley – Port

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po minionym tygodniu rozgrywek BL Volley plasował się w ligowej tabeli na piątym miejscu, co nawiązuje do poprzednich sezonów, w których BL był bardzo mocnym trzecioligowym graczem. Był to zespół, z którym musiał liczyć się każdy, nawet drużyny walczące o awans. Ba – były sezony, w których to wyniki bezpośrednich konfrontacji z BL Volley decydowały o późniejszych awansach do wyższych lig lub spadkach. Z czasem sytuacja się zmieniła, a BL w minionej kampanii rozegrał najsłabszy sezon w historii swoich występów w Inter Marine SL3. Ostatecznie, po walce do ostatniej piłki w meczu, drużyna Wojciecha Strychalskiego zdołała uniknąć meczu barażowego, spychając na dwunastą lokatę Port. Jakby tego było mało, cała sprawa rozegrała się o zaledwie dwa małe punkty. Niesamowite. Jak pokazała później historia, mimo że Port przegrał wspomniane spotkanie barażowe, to w związku z faktem, że z ligi wycofały się dwie drużyny, dziś wieczorem podejmą oni faworyzowaną ekipę BL. O ile sytuacja ‘Tygrysów’ w ligowej tabeli jest bardzo korzystna, to przypadek Portu jest dużo bardziej zagmatwany i kwestia ich potencjalnego utrzymania się komplikuje. Gracze w granatowych koszulkach plasują się aktualnie na jedenastym miejscu w tabeli i aby uniknąć nerwówki z poprzedniej kampanii, muszą ewidentnie podkręcić tempo. Z drugiej strony mają dość wymagający terminarz, a mimo to gracze Tomasza Bobcowa zdołali ograć Wolves Volley oraz Krakena. Czy dziś zdołają zaskoczyć po raz kolejny?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Tiger Team – Flota TGD Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

W obozie Floty TGD Team dzieją się w ostatnim czasie bardzo dobre rzeczy. Pamiętamy czasy, kiedy po spadku z drugiej do trzeciej ligi, do którego doszło rok temu, Flota TGD Team była przez nas uważana za mocnego kandydata do awansu. Niestety dla nich, kolejny sezon – Wiosna’25 – team Karoliny Kirszensztein nie był już tą samą drużyną, a co za tym idzie – nie był w stanie włączyć się do walki o wysokie cele. Po poprzednim sezonie ‘Niebiescy’ zostali przez nas okrzyknięci jako team, który jest klasycznym średniakiem trzecioligowych zmagań. Nie groził im bowiem ani spadek, ani powrót do zaplecza elity. Początek obecnej kampanii zdawał się to potwierdzać, bo Flota TGD Team przez dłuższy czas znajdowała się w środku ligowej stawki. Po ostatnim zwycięstwie z MysterElektroRockets, w którym zgarnęli trzy oczka, znaleźli się na czwartym miejscu w lidze, a to już wynik bardzo dobry. Sądzimy, że dzisiejsze starcie z drużyną Tiger Team będzie kolejnym dobrym występem drużyny. ‘Tygrysy’ w aktualnej kampanii wygrali zaledwie jedno z sześciu spotkań i w ligowej tabeli są na przedostatnim miejscu. Choć wspomniany wcześniej MysterElektroRockets również wygrał jeden mecz, to ich sytuacja w tabeli jest znacznie lepsza. Kiedy bowiem Tiger przegrywał, to nie zdobywał przy okazji punktu, co sprawia, że na półmetku rozgrywek ich sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana. Aby realnie myśleć o utrzymaniu, team Dawida Staszyńskiego musi podkręcić tempo. W innym przypadku ponownie zaznają goryczy towarzyszącej spadkowi do niższej ligi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Feniks Gdańsk – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Wczoraj wieczorem Craftvena sięgnęła po szóste zwycięstwo w obecnym sezonie. Jakby tego było mało – team Bartka Zakrzewskiego jak do tej pory nie przegrał choćby seta, a ich wyjściowa sytuacja w tabeli zdaje się być doskonała. Warto zauważyć przy tym, że ‘Rzemieślnicy’ pozostają jedną z dwóch spośród 52 drużyn w lidze, które mogą pochwalić się takim bilansem, a warto podkreślić, że wczoraj przekroczyliśmy 50% ligowych zmagań. Choć jest naprawdę świetnie, to w obozie Craftveny mają świadomość, że jak do tej pory team rywalizował z dolną częścią ligowej tabeli i z czasem będzie już tylko trudniej. Dziś wieczorem Craftvena zmierzy się jednak z ostatnią drużyną z dolnej połówki, z którą jeszcze nie grali. Czy wobec tego efekt będzie taki sam? Dużo na to wskazuje. Feniks Gdańsk w obecnej kampanii rozegrał siedem spotkań, aczkolwiek trudno powiedzieć tu, by była to ‘szczęśliwa siódemka’. ‘Mityczny ptak’ przegrał aż pięć spotkań i co gorsze – ilekroć przegrywali, to za każdym razem były to porażki w stosunku 0-3. Sposób na ogranie Feniksa za komplet punktów znalazły do tej pory: VB Inter-Grahen Sulmin, DSGSA, Siatkersi, Sharksi oraz Speedway AWKS. Craftvena to ostatni team z ‘szóstki wspaniałych’, z którą Feniks nie rywalizował. Wszystko wskazuje na to, że i tym razem wynik będzie taki sam.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Sharks – Only Spikes

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

‘Rekiny’ nie zmieniają kursu i płyną prosto w kierunku mistrzostwa czwartej ligi. Aktualnie team Sharks pozostaje jedną z dwóch drużyn, obok Craftveny, spośród 52 zespołów w lidze, które nie straciły choćby punktu. Aktualny bilans Sharksów to siedem zwycięstw, w których zdobyli 21 punktów. To, Szanowni Państwo, jest wynik z kosmosu, a będzie jeszcze lepiej. Choć nasza wyobraźnia jest bujna, trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym Sharksi mieliby stracić punkt właśnie dzisiaj. W kilku spotkaniach obecnego sezonu było naprawdę ‘gorąco’, ale koniec końców – ‘Rekiny’ udowadniały swoją wyższość. To oni są królami akwenu. Dziś wieczorem zespół Sharks podejmie ‘Kanarki’, a dysproporcja pomiędzy drużynami zdaje się odpowiadać ksywkom obu zespołów. Stawiając na Kanarki, nie ma co liczyć na to, że pokonają Rekiny – nie ma takiej możliwości, niezależnie od konfiguracji. Sytuacji nie zmienia nawet fakt, że gracze Patryka Łabędzia podejdą do meczu po świetnym spotkaniu, w którym pokonali VB FE Sulmin za komplet punktów – było to dopiero drugie zwycięstwo za trzy punkty w historii 33 występów Only Spikes! Jesteśmy przekonani, że wygrana da drużynie Only Spikes ‘kopa’ na dalszą część sezonu i wszystko wskazuje, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Tak jak wspomnieliśmy, przed nimi najtrudniejszy mecz w sezonie. Kto wie – może w tym szaleństwie jest metoda?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Dream Volley – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Brykiet, podpałka, szczypczyki do mięsa. Z takimi atrybutami przyszło nam omawiać ostatni mecz Maritexu w Magazynie Inter Marine SL3. Co ciekawe – to nie żart, bo z dyspozycji Maritexu nie ma co żartować. Wiecie jak to jest – długotrwałe drwiny mogą doprowadzić do sytuacji, w której druga strona tego nie wytrzyma i nie wiemy, czy rozwiąże drużynę, nie stawi się na kolejny mecz czy wystawi czterech graczy. Maritex od dawna płynie na ‘górę lodową’, ale w przeciwieństwie do załogi najsłynniejszego wycieczkowca z początku XX wieku, nie podjął nawet próby zmiany kursu. Aktualnie na pokład Maritexu wdziera się woda z każdej strony, a zawodnicy nie próbują ratować tego, co się ostało, tylko uznali, że to doskonały powód, by się pokłócić, wytknąć kolegom z drużyny błędy i być jak koń trojański. Wielu graczy zachowuje się tak, jakby bronienie barw Maritexu było aktualnie ujmą. Apelujemy, by ci sami zawodnicy obejrzeli fragment, w którym nie było już nadziei, a ‘słynna orkiestra grała do końca’. Trzeba powiedzieć sobie wprost – trudnych chwil nie zabraknie. Woda będzie wdzierać się na pokład coraz szybciej, i to właśnie doskonały moment, by pokazać jaja, a nie być gościem, który przebiera się za kobietę i wskakuje na inną szalupę, by ratować własną skórę. Mimo, że w drużynie jest kobieta – jako team musicie pokazać jaja, a nie być łbem, którego naganne zachowanie inni będą wspominać co najmniej przez kolejne 100 lat. Dziś liderem konfrontacji pozostaje Dream Volley, ale nie jest to team, którego nie da się pokonać. Udowodniła to w obecnej kampanii ekipa MiszMaszu, która z pokorą, ale jednocześnie bez kompleksów sprawiła sensację, ogrywając rywala w stosunku 2-1. Czy dziś możemy być świadkami kolejnego cudu?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

DHP Oliwa – Challengers

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie drugoligową przygodę gracze DHP Oliwy. Po słabym początku sezonu, w którym drużyna z ‘serca Gdańska’ przegrała kilka spotkań, pojawiła się jednak iskierka nadziei na to, że może nie będzie tak źle jak mogłoby się wydawać. Kilkanaście dni temu team Adama Wyrzykowskiego rywalizował bowiem ze Złomowcem Gdańsk, który wówczas pozostawał niepokonaną drużyną i wspomniany mecz – Oliwa sensacyjnie wygrała w stosunku 2-1. Nie wiemy jeszcze jak potoczą się dalsze losy drużyny, ale wspomniany mecz zdaje się być czymś w rodzaju ‘łabędziego śpiewu’. Precyzując – dużo wskazuje na to, że była to wyłącznie osłoda bardzo słabego sezonu Jesień’25. Od wspomnianego meczu DHP rywalizowała bowiem z Old Boysami oraz MPS-em Volley i na tle wspomnianych rywali zaprezentowali się z bardzo słabej formy, przegrywając w stosunku 0-3. Jeśli sytuacja się błyskawicznie nie zmieni, to team Oliwy spadnie do trzeciej ligi. Dziś teoretycznie duża szansa na poprawę swojej sytuacji. DHP rywalizuje bowiem z Challengersami, którzy plasują się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli i pozostają jedyną ekipą, która w drugiej lidze jeszcze nie wygrała. Z drugiej strony, jak do tej pory team Wojciecha Lewińskiego rozegrał dopiero cztery mecze, a od dziś – zaczynają nadrabiać ligowe zaległości. W obozie Challengers liczą na to, że wraz z kolejnymi meczami, ich sytuacja w tabeli ulegnie diametralnej poprawie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Inter Marine Masters – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sytuacja drużyny Inter Marine Masters w ligowej tabeli, zaczyna robić się bardzo niepokojąco. W obecnej kampanii, gracze Andrzeja Masiaka rozegrali pięć spotkań i aż cztery z nich, kończyły się porażką ‘Mastersów’. O ile porażkę z Flotą Active Team, Energą Trefl Gdańsk czy Złomowcem można jeszcze wytłumaczyć, tak porażka ze Staltestem Pomorze, który do meczu z Inter Marine Masters miał bilans: zero zwycięstw – pięć porażek, chluby ‘Mastersom’ nie przynosi. Aktualnie z nieciekawym bilansem, team Andrzeja Masiaka plasuje się niemal na samym dole ‘ligowej układanki’. Oczywiście warto, a nawet trzeba wspomnieć o tym, że to właśnie Inter Marine oraz ich sąsiedzi w tabeli – Challengersi rozegrali do tej pory najmniejszą liczbę spotkań spośród całej drugoligowej stawki. Może się zatem okazać, że jeśli to się wyrówna – problemy ‘Mastersów’ miną. Z drugiej strony czy ma ktoś przekonanie, że tak się stanie? My absolutnie nie. Dziś wieczorem doświadczoną drużynę czeka starcie z Eko-Hurtem, który w obecnym sezonie jest ekipą nieobliczalną. Z jednej strony przed rozpoczęciem sezonu zdawali się oni być murowanym faworytem do awansu. Z drugiej zaś – po porażkach z Bayerem, Speednetem 2 czy Flotą – zdążyliśmy już trzy razy pogrzebać ich szanse. W momencie kiedy to nastąpiło – Eko-Hurt zdołał się podnieść i w konsekwencji ograć Energę Trefla Gdańsk. Cóż – próżno tu szukać sensu i logiki. Tak czy siak, sądzimy, że są oni nieznacznym faworytem meczu, który zakończy się prawdopodobnie podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Flota Active Team – Staltest Pomorze

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Po pięciu przegranych spotkaniach z rzędu Staltest Pomorze zdołał się przełamać w szóstej próbie. Dwa tygodnie temu rywalem drużyny Arkadiusza Kozłowskiego była ekipa Inter Marine Masters i choć to rywale byli wówczas faworytem, Staltest zdołał wygrać mecz w stosunku 2-1. Dyspozycja graczy Staltestu we wspomnianym meczu dawała nadzieję na to, że w dalszej części sezonu zawodnicy Arkadiusza Kozłowskiego podkręcą tempo i finalnie zagwarantują sobie spokojne utrzymanie. Taki był plan, ale realizacja przebiega niestety gorzej, gdyż w kolejnym meczu Staltest przegrał ze Speednetem 2 wynikiem 1-2. Aktualnie po siedmiu rozegranych meczach Staltest ma na koncie zaledwie pięć punktów, co oznacza, że jeśli chcą się utrzymać, muszą zdecydowanie przyspieszyć. Historycznie do utrzymania potrzeba około 14 punktów, a więc w pozostałych sześciu spotkaniach muszą zdobywać średnio 1,5 punktu na mecz. Dziś wieczorem Staltest zmierzy się z Flotą, która wydaje się wyraźnym faworytem spotkania. Choć w obecnej kampanii Flota nie uniknęła wpadek, to jednak w kilku meczach zagrali naprawdę świetnie. Po szóstym tygodniu rozgrywek zawodnicy Karoliny Kirszensztein plasowali się na trzecim miejscu w tabeli i mają realną szansę myśleć o podium. Aby tak się stało, dziś muszą wygrać, i to najlepiej za komplet punktów. W naszym odczuciu taki wynik jest najbardziej prawdopodobny.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #23

Za nami poniedziałkowa seria gier. W hicie pierwszej ligi gracze CTO wygrali z AiP 2-1. Po raz kolejny świetną dyspozycję potwierdziły MPS Volley oraz Fux Pępowo, które rozbiły swoich rywali 3-0 i umocniły się na dwóch pierwszych miejscach w drugiej lidze. Zapraszamy na podsumowanie!

Craftvena – VB FE Sulmin 3-0 (21-12; 21-17; 21-14)

‘Rzemieślnicy’ mieli w poniedziałkowy wieczór jedno zadanie – nic nie spieprzyć. Wiadomo, że team Bartka Zakrzewskiego był zdecydowanym faworytem pojedynku. Wszak wygrali oni wszystkie dotychczasowe spotkania za komplet punktów. Z drugiej strony – gracze VB FE Sulmin już raz przełamali serię faworyta i zgarnęli punkt w konfrontacji z ekipą Speedway AWKS. To oznaczało, że Craftvena musiała podejść do meczu bardzo skoncentrowana i… to się chyba udało! Choć premierowa odsłona rozpoczęła się od wzajemnego ‘badania’ (8-8), to już po chwili – Craftvena wysunęła się na kilkupunktowe prowadzenie. Co ciekawe – stało się to po sekwencji udanego ataku oraz zagrywki Michała Markiewicza. Jest to o tyle ciekawe, że na fanpage’u drużyny z Sulmina pisali w zapowiedzi, że muszą powstrzymać właśnie tego gracza. Cóż – nie udało się, a Craftvena po chwili cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa partia zwiastowała konkretne emocje. Po festiwalu błędów u ‘Rzemieślników’, na niespodziewane prowadzenie wysunęli się gracze VB FE Sulmin (8-3). Już po chwili wszystko wróciło jednak do normy (10-10), a faworyt czuł się pewniej wraz z każdą kolejną akcją, wygrywając finalnie do 17. Przebieg trzeciego seta rywalizacji stał się jasny tuż po jego rozpoczęciu. Po kilku udanych akcjach, Craftvena wysunęła się na prowadzenie 10-3 i po chwili cieszyła się z szóstego kompletu punktów w sezonie Jesień’25 – brawo!

MPS Volley – DHP Oliwa 3-0 (21-12; 21-11; 21-11)

Ojojoj. Oczy bolały od samego patrzenia. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego to już za kilka miesięcy, obie drużyny będą dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. MPS najprawdopodobniej awansuje do elity, a DHP Oliwa…spadnie do trzeciej. Prawdę jednak mówiąc – gdyby dziś zestawić ze sobą ekipę z elity oraz team z trzeciej ligi, to nie mamy pewności czy byłaby widoczna taka różnica jak ta w poniedziałkowy wieczór. Mordobicie zaczęło się od pierwszego gwizdka sędziego. Wiecie – MPS nie czekał na wyjaśnienie delikwenta, tylko przylutował mu piąchą prosto w szczękę. Tak profilaktycznie i tak, by pokazać kto rządzi na rejonie. Trzeba przyznać, że rola ‘ofiary’ była przez Oliwę odegrana perfekcyjnie. Nie dość, że pozwalali MPS-owi na wszystko, to na dodatek – sami psuli na potęgę (12-5). Dodatkowo przebicie się przez ścianę postawioną przez Miłośników Piłki Siatkowej okazywało się zadaniem, które zdecydowanie przerastało graczy Adama Wyrzykowskiego (21-12). W środkowej odsłonie nie zmieniło się nic. Blok – przyjęcie – zagrywka – ogrom błędów rywali sprawił, że team Jakuba Nowaka o mały włos, a zdołałby nie wypuścić rywali z ‘dychy’. W trzecim secie Oliwa próbowała coś zamieszać. Całkiem słusznie uznali bowiem, że stosując te same metody, nie ma co liczyć na inny rezultat. Cóż – sądzimy, że nawet gdyby DHP Oliwa wymyśliła sto sposobów (a prawdę mówiąc po poniedziałku o kreatywność ich nie podejrzewamy), to za każdym razem efekt byłby taki sam. MPS był dla nich za mocny i już chwilę po rozpoczęciu partii, prowadzili 12-4, a następnie – cieszyli się z kompletu punktów, który dał im umocnienie na szczycie ligowej tabeli – brawo!

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (19-21; 21-13; 17-21)

Spotkanie pomiędzy Chilli Amigos, a ACTIVNYMI Gdańsk było anonsowane jako hit czwartoligowych zmagań. W zapowiedzi duży nacisk położyliśmy zarówno na rys historyczny, jak i statystyki. Obojętnie jakich założeń byśmy nie przyjęli, wychodziło nam na to, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie i trzeba przyznać, że się ani nie pomyliliśmy, ani tym bardziej nie zawiodło. Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla drużyny, którą wskazaliśmy jako faworyta. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, ‘Amigos’ prowadzili bowiem… 8-2. Myślicie, że to bezpieczna przewaga? Już po chwili Chilli popełniło sporo błędów oraz mieli bardzo duże problemy z przyjęciem zagrywki Macieja Adamskiego. W efekcie tego – już po chwili mieliśmy remis po 13 i do stanu 17-17 mieliśmy wyrównaną walkę. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się ACTIVNI, którzy po punktach Michała Galińskiego oraz Kacpra Drewko, wysunęli się na prowadzenie 20-17. Choć w końcówce zrobiło się jeszcze nerwowo (20-19), to ostatnie słowo należało do ACTIVNYCH (21-19). Po nieudanym pierwszym secie, w którym Chilli Amigos roztrwoniło przewagę, team Pawła Kalety wyciągnął wnioski. Set zaczął się co prawda identycznie – od wysokiego prowadzenia Chilli, a następnie wyrównania przez ACTIVNYCH. Inny był jednak epilog, bo druga część seta to wyraźna przewaga Chilli Amigos, którzy wygrali środkową partię do 13. To oznaczało, że o zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set. Do pewnego momentu wszystko układało się idealnie dla ‘Amigos’, którzy objęli prowadzenie 14-11. Już po chwili wszystko zaczęło się jednak obracać przeciwko nim. Po kilku atakach świetnie dysponowanego Jakuba Koniecznego, ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 18-17, a następnie – po chwili cieszyli się z wygranej seta do 17. Po ostatnim gwizdku sędziego w obozie ACTIVNYCH zapanowała dawno nie widziana u nich euforia. Brawo – z pewnością poniedziałkowa wygrana da wiatru w żagle ekipie Artura Kurkowskiego.

Siatkersi – TKKF Orlen 3-0 (21-12; 21-14; 21-14)

Porozmawiajmy o faktach. Te są takie, że drużyna tygodnia – Siatkersi – wygrali właśnie ósme spotkanie z rzędu. Co ciekawe – wspomniana seria byłaby jeszcze dłuższa, gdyby nie to, co wydarzyło się 15 maja 2025 r. Wówczas team Macieja Tarulewicza rywalizował z… TKKF Orlen i choć był zdecydowanym faworytem starcia, sensacyjnie przegrał mecz w stosunku 0-3. W związku z tym – w ostatnich 14 meczach Siatkersi wygrali 13 razy. Tak czy siak – TKKF Orlen, choć nie jest już tą samą drużyną, to z całą pewnością Siatkersi chcieli wziąć udany rewanż za wspomniane spotkanie. Już na początku meczu zarysowała się przewaga drużyny w niebieskich trykotach. Z czasem, po świetnej zagrywce Macieja Tarulewicza, wysunęli się na prowadzenie 14-6 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. W środkowej partii TKKF Orlen miał kilka bardzo dobrych fragmentów. Zespół Grzegorza Wosia nieźle przyjmował, świetnie bronił, wyprowadzał niezłe ataki, ale… no właśnie. Dobrym przykładem, jaką drużyną jest dziś TKKF Orlen, była sytuacja, w której jeden z graczy popisał się rewelacyjną obroną, a po chwili jeden z jego kolegów – w najprostszej sytuacji – nie umiał odbić piłki sposobem dolnym. Błędy, błędy, błędy – to coś, co dziś absolutnie charakteryzuje najmłodszy team w czwartej lidze. Choć Siatkersi prowadzili w drugiej części zaledwie jednym punktem (15-14), to właśnie po kilku błędach rywali cieszyli się oni z drugiego punktu w meczu. Trzeci set to w zasadzie bardzo podobna historia. Gdyby ‘Nafciarze’ równie świetnie co w obronie prezentowali się w innych elementach siatkarskiego rzemiosła – dziś mieliby pokaźny dorobek punktowy. Jako że jest, jak jest – Siatkersi rozpoczęli seta od prowadzenia 12-4, a następnie cieszyli się z kolejnej, bardzo ważnej wygranej w lidze – brawo!

Złomowiec Gdańsk – Fux Pępowo 0-3 (10-21; 13-21; 11-21)

A co to się wydarzyło? ‘Złomki’ po ostatnich ‘derbach’ poczuli się tak mocni, że stracili zupełnie czujność i zamiast podejść do rywala z pokorą – woleli ich kąsać. Wiecie jak to jest – mając przed sobą rozjuszonego Pitbulla jest dość nierozważnym, by go prowokować. Może się bowiem okazać, że ten się zdenerwuje i zaatakuje, a wówczas – nie będzie co zbierać. W naszych oczach Fux Pępowo był faworytem spotkania, choć nasza pewność została zachwiana, gdy zobaczyliśmy, że na meczu brakuje Patryka Bruchmanna oraz Kornela Krakowiaka. W poprzednich meczach to oni byli bowiem najjaśniejszymi graczami i zgarniali tytuły najlepszych zawodników meczów. Ich absencja – jak się bardzo szybko okazało – w niczym nie przeszkadzała. Po rewelacyjnym otwarciu, Fux Pępowo objął prowadzenie 14-6 i wówczas stało się jasne, że pierwszy punkt w meczu zasili ich konta. Sądziliśmy jednak, że z czasem – Złomowiec zdoła się przebudzić. Nic bardziej mylnego, bo gracze grającego wyjątkowo na przyjęciu – Dominika Szadacha nie zdejmowali nogi z gazu. Na świetną grę Fuxa – Złomowiec był w stanie odpowiedzieć wyłącznie zagrywką Krzysztofa Kopernika (9-8). Dalsza część seta to miażdżąca przewaga ‘Koniczynek’ i trzeba przyznać, że dawno nie widzieliśmy Złomowca tak bezradnego. Tak zahukanego. Tak… tak słabego (21-13). Ostatni set rywalizacji rozpoczął się świetnie dla Złomowca, który objął prowadzenie 9-5. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów – BEAST MODE włączyli gracze z Pępowa, którzy po dobrej grze oraz serii rażących błędów ‘Miedziowych’, objęli prowadzenie 18-11 i po chwili cieszyli się z kompletu punktów i umocnieniu na drugim miejscu w tabeli – brawo!

Team Spontan – Kraken 3-0 (21-18; 21-13; 21-16)

To miał być wielki dzień ‘Spontanicznych’, którzy owszem – nie mieli najłatwiejszego terminarza, ale chcąc awansować do wyższej ligi, trzeba mieć świadomość, że łatwiej tam nie będzie. Pierwszym rywalem drużyny Piotra Raczyńskiego była ekipa Kraken, która przed meczem plasowała się na drugim miejscu w ligowej układance. Mimo to – nieznacznym faworytem meczu pozostawali ‘Spontaniczni’. Początek poniedziałkowego spotkania to bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 8-8. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gracze ‘Bestii’, którzy po asie serwisowym rozgrywającego – Antona Hukasova, prowadzili 12-9. Już po chwili odpowiedział jednak Damian Urbanowicz i na czarnej tablicy wyników mieliśmy remis 13-13. Ten sam zawodnik walnie przyczynił się do pierwszego punktu dla Spontana. Po remisie 17-17, były gracz CTO Volley zdobył dla swojej drużyny trzy punkty, a drużyny zmieniły po chwili strony (21-18). O ile premierowa odsłona była wyrównana, tak w drugiej części seta – wyraźną przewagę mieli gracze Piotra Raczyńskiego. Choć do pewnego momentu nic na to nie wskazywało (8-8), to w dalszej części seta Kraken miał wyraźne problemy z przyjęciem zagrywki rywali, a jak wiadomo – bez tego ani rusz (21-13). Niemoc i bezsilność towarzyszyła Krakenowi również w trzecim secie. Już w pierwszej części finałowej partii Spontan wysunął się na prowadzenie 10-7, a kiedy trzema kolejnymi atakami popisał się Damian Urbanowicz i Spontan wysunął się na prowadzenie 18-14, było już pozamiatane. Ostatecznie wygrali oni do 16, a cały mecz 3-0. Wówczas nikt nie przypuszczał, że tuż za rogiem czai się prawdziwe zagrożenie. Okazało się bowiem, że Spontan nie musiał bać się ‘Bestii’, a ‘Wilków’.

Czerepachy Volley – Bossman Team 0-3 (15-21; 12-21; 13-21)

Plan Bossmana wykonany w 66%. Dla niewtajemniczonych – chodziło o to, by realnie myśleć o grupie mistrzowskiej. Bossman musiał wygrać trzy ostatnie mecze rundy zasadniczej za komplet punktów. W dwóch przypadkach się udało, a graczom Jakuba Kłobuckiego pozostał jeszcze jeden mecz. To oczywiście wciąż nie gwarantuje miejsca w top 5. Tak czy siak, poniedziałkowe granie nie przyniosło większych emocji, a w samym spotkaniu nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. No, może poza obecnością Smerfów na trybunach. Pierwszy set rozpoczął się od błędów ‘Żółwi’, po których rywale wysunęli się na prowadzenie 9-5. W dalszej części przewaga srebrnych medalistów sprzed roku coraz bardziej się uwidaczniała i ostatecznie Bossman wygrał tę partię do 15. Jeszcze większą dysproporcję oglądaliśmy w środkowej odsłonie. Po świetnej grze w bloku rozgrywającego Bossmana, Przemka Bałdygi, objęli oni prowadzenie 14-7. Choć w dalszej części seta nie brakowało długich i ciekawych wymian, to koniec końców – albo kończyły się one atakami Bossmana, albo… błędami Czerepachów. Ostatecznie, po punkcie Mikołaja Lange oraz – a jakże – po błędzie jednego z graczy w zielonych strojach, Bossman wygrał tę partię do 12. Trzeci set nie zmienił już obrazu gry. Faworyt nie musiał się przesadnie spinać, by udowodnić swoją wyższość nad rywalem, który – jeśli nie wydarzy się cud – za kilka miesięcy zagra w drugiej lidze. O ile na początku sezonu Czerepachy jeszcze podejmowały walkę, o tyle od pewnego czasu wszystko zmierza w złą stronę. Wynik trzeciego seta jest papierkiem lakmusowym całego sezonu. Set, podobnie jak rozgrywki, był bezbarwny, a Czerepachy nie są w stanie nawiązać walki z pierwszoligowymi rywalami (21-13).

CTO Volley – AIP 2-1 (21-19; 21-15; 15-21)

Spotkanie pomiędzy Mistrzem a aktualnym liderem pierwszej ligi było anonsowane jako hit pierwszoligowych zmagań. Nieznacznym faworytem w naszym odczuciu była ekipa CTO Volley, która zdaje się rozpędzać. Mimo to – początek spotkania to wyraźna przewaga zespołu Adriana Ossowskiego, który błyskawicznie objął prowadzenie 6-1. Wzięty w porę czas przez CTO zdziałał cuda. Po bardzo dobrym fragmencie oraz problemach w dwóch rozegraniach na środek przez AiP mieliśmy remis 9-9. Dalsza część seta to wyrównana gra, która zaprowadziła nas do stanu po 18. Ostatnie słowo należało jednak do CTO, które za sprawą dobrze dysponowanego w obecnym sezonie Łukasza Negowskiego postawiło kropkę nad ‘i’, wygrywając do 19. Środkowa odsłona rozpoczęła się niemal identycznie. Po atakach duetu Seroka – Sulima, gracze AiP wysunęli się na prowadzenie 7-3. Dalsza część seta to jednak wyraźna przewaga ‘Pomarańczowych’, którzy po akcjach przesuniętego na skrzydło Adama Sobstyla, zapewnili sobie po chwili drugi punkt w meczu (21-15). Choć finałowa partia była do pewnego momentu wyrównana (9-9), to druga część seta była show w wykonaniu Mariusza Seroki. Po kilku punktach atakującego AiP objęli oni prowadzenie 14-11 i po chwili cieszyli się z nagrody pocieszenia w postaci jednego punktu. Dzięki temu udało im się obronić fotel lidera pierwszej ligi.

Team Spontan – Wolves Volley 0-3 (20-22; 17-21; 17-21)

Zachodzimy w głowę jak można zagrać tak zupełnie dwa inne mecze, jak zrobił to w poniedziałkowy wieczór Team Spontan. Choć widzieliśmy grubo ponad 3000 spotkań w Inter Marine SL3, to po wczorajszym dniu meczowym jesteśmy zdumieni. Wydawało nam się bowiem, że jeśli Spontan ma mieć gdzieś problemy, to raczej w meczu z Krakenem, a nie Wolves Volley. Skoro z tymi pierwszymi team Piotra Raczyńskiego zgarnął komplet punktów, to co w drugim meczu mogło pójść nie tak? A ‘nie tak’ poszło w sumie wszystko. Kto wie jak potoczyłyby się losy spotkania, gdyby nie wydarzenia z pierwszego seta rywalizacji. Choć to Wolves Volley prowadzili przez większość partii grę, to Team Spontan zdołał doprowadzić do wyrównania po 20 i kwestia tego, która z ekip wygra – była otwarta. Ostatecznie po ataku Szymona Merskiego oraz błędzie jednego ze ‘Spontanicznych’, pierwszy punkt zasilił szeregi ‘Watahy’ (22-20). To rzecz jasna nie nasyciło ‘Wilków’, którzy już na początku drugiego seta wypracowali sobie czteropunktową zaliczkę (9-5). Choć w dalszej części seta Team Spontan zniwelował stratę do jednego oczka (15-15), to kilka nieporozumień na linii Skwarzec – Tryzna sprawiły, że zespół Wolves Volley ponownie odskoczył rywalom i cieszył się po chwili z drugiego punktu w meczu. Już sama wygrana Wolves Volley była ogromną niespodzianką. Ci postanowili jednak sprawić sensację i powalczyć o ‘pełną pulę’. Niemal cały trzeci set to wyrównana walka, po której mieliśmy remis 15-15. Końcowa faza meczu to świetna gra skrzydłowych Wolves Volley, którzy po kilku udanych atakach, wraz z kolegami cieszyli się z trzech punktów. Dzięki wygranej Wolves Volley przesunęli się na bardzo wysokie – czwarte miejsce w tabeli i jest to wynik, którego nie pamiętają najstarsze wilki w stadzie.

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Zaczynamy siódmy tydzień rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie Złomowca z Fuxem Pępowo. Dla obu drużyn jest to bowiem mecz szczególny. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu w elicie, w którym lider – AiP, podejmie Mistrza – CTO Volley.

Craftvena – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po ostatnim tygodniu rozgrywek, w czwartej lidze pozostały zaledwie dwie drużyny, które nie przegrały nawet seta. Mowa tu o 'Sharksach’ oraz 'Craftvenie’. O tym jak dobry jest to wynik niech świadczy fakt, że w całej 52 drużynowej stawce żadna inna ekipa nie może pochwalić się podobnym osiągnięciem. Warto przy tym zaznaczyć, że 'Craftvena’ rozegrała mniej spotkań niż większość drużyn w ligowej stawce. Z drugiej strony – dziś się to w dużej części wyrówna i bardzo dużo wskazuje na to, że 'Craftvena’ będzie mogła pochwalić się 18 oczkami po 6 rozegranych meczach. Tak się bowiem składa, że 'Rzemieślnicy’ są zdecydowanym faworytem starcia i trudno wyobrazić sobie by mieli pogubić punkty w rywalizacji z dwunastą siłą w ligowej układance. Do spotkania z faworyzowanym rywalem, 'VB FE Sulmin’ przystąpi po ogromnym rozczarowaniu, które spotkało ich w minionym tygodniu. Choć team Fabiana Ehrlicha był dla nas nieznacznym faworytem spotkania z 'Only Spikes’, to mecz zakończył się ich porażką. Jakby tego było mało, to we wspomnianym meczu, 'Czarnym’ nie udało się zdobyć choćby punktu. Skoro nie udało się wówczas to nie wiemy co musiałoby się wydarzyć, żeby udało się dziś. Kolejnym problemem ekipy z Sulmina jest z pewnością fakt, że ze składu wypadł drugi najskuteczniejszy zawodnik drużyny – Patryk Nowak. Słynne powiedzenie, że 'biednemu zawsze wiatr w oczy wieje’, nabiera w tym przypadku sensu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MPS Volley – DHP Oliwa

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Z rozrzewnieniem wspominamy czasy, w których w meczach MPS-u się coś działo. Wiecie – albo jakieś 'trash talki’ pod siatką, albo konkretniejsze dymy, albo walka o mistrzostwo, albo dworowanie z serii osiemnastu porażek z rzędu. No – nie było nudy. Aktualnie jest niestety zupełnie inaczej i w zdecydowanej większości przypadków nic się na ich meczach nie dzieje. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – 'Miłośnicy Piłki Siatkowej’ są z takiego rozwiązania zadowoleni, bo kontynuując takie granie – awansują za kilka tygodni do elity. Do poniedziałkowego starcia z ostatnią w tabeli DHP Oliwą, MPS przystąpi z samego szczytu ligowej tabeli. Ich sytuacja jest tym bardziej komfortowa, jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że rozegrali o jedno spotkanie mniej niż wicelider, trzecia, czwarta oraz piąta drużyna w ligowej tabeli. To z kolei oznacza, że na półmetku sezonu MPS wypracował sobie solidną zaliczkę, a ewentualna wpadka nie musi nieść za sobą przykrych konsekwencji. Z drugiej strony – nie przewidujemy, aby do takiej sytuacji miało dojść w najbliższym spotkaniu. Ich rywalem będzie bowiem DHP Oliwa, która w sześciu dotychczasowych spotkaniach ugrała zaledwie trzy punkty. Jeśli sytuacja drużyny Adama Wyrzykowskiego nie ulegnie szybkiej poprawie, to team z 'serca Gdańska’ spadnie za chwilę z hukiem do trzeciej ligi. Patrząc na to, jak na zapleczu elity radzą sobie Bayer Gdańsk oraz Energa Trefl Gdańsk, miejsce DHP Oliwy może być zastanawiające. Może to być oznaka tego, że są po prostu w jakimś dołku z formą. W najbliższych dniach okaże się, czy zdołają się z niego w porę wykaraskać.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Były w Inter Marine SL3 czasy, w których mecz pomiędzy Chilli Amigos, a ACTIVNYMI Gdańsk elektryzował bardzo dużą część społeczności SL3. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się w rozgrywkach siedem razy i na ogół – to ACTIVNI Gdańsk byli górą. We wspomnianych meczach, gracze Artura Kurkowskiego aż pięciokrotnie sięgali po zwycięstwo. W przypadku Chilli były to dwa mecze. Co ciekawe i dobitnie pokazujące, o jakim doświadczeniu obu drużyn mówimy, warto zauważyć, że do bezpośrednich pojedynków dochodziło w drugiej, trzeciej oraz czwartej klasie rozgrywkowej. Pod tym kątem mówimy o absolutnie bezprecedensowej sytuacji – trudno znaleźć zestawienie dwóch drużyn, które rywalizowałyby ze sobą w trzech różnych ligach. Tak czy siak – w ostatnim czasie proporcje zaczęły się odwracać. Choć ostatnie bezpośrednie starcia wygrywali ACTIVNI, to dziś – faworytem meczu zdają się być 'Papryczki’. Naszej oceny nie zmienia tu fakt, że do dzisiejszego meczu podejdą po rozczarowującym występie przeciwko drużynie DSGSA. Poprzednie spotkanie były z kolei udane i sądzimy, że był to prawdziwszy obraz drużyny Pawła Kalety. Porównując statystyki obu drużyn, Chilli Amigos są lepsi w 4 z 7 statystyk. Od swoich rywali zdobywają więcej ataków na mecz (24,67 vs 20,86), blokują rywali (5,5 vs 4), są rzadziej blokowani (4,5 vs 4,71) oraz lepiej przyjmują (3 asy rywali vs 4,29). ACTIVNI popełniają z kolei mniej błędów (22 vs 22,33), częściej blokują (3,57 vs 3) oraz drużyny przeciwne zdobywają na nich mniej punktów po atakach (26,7 vs 27). Wyrównane statystyki zapowiadają również wyrównany mecz. Nieco więcej szans na triumf dajemy graczom w czerwonych strojach.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Siatkersi – TKKF Orlen

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Miniony tydzień był spektakularny dla Siatkersów. Po czterech pierwszych meczach sezonu, w których team Macieja Tarulewicza wygrał za każdym razem, ‘Niebiescy’ rywalizowali z nową, aczkolwiek piekielnie mocną drużyną w ligowej stawce – Speedway AWKS. Według Redakcji, Ekspertów czy wreszcie Typerów w aplikacji SL3 – to Speedway był wówczas zdecydowanym faworytem starcia. Prawdę mówiąc – w wygraną Siatkersów wierzyli… chyba wyłącznie sami Siatkersi. Początek wspomnianego meczu potwierdzał, która z drużyn przystąpiła do meczu z łatką faworyta. ‘Żółto-czarni’ zdemolowali wówczas ‘Niebieskich’ do 8! W drugiej części meczu nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot akcji, w której grający do bólu konsekwentną siatkówkę, a w dodatku nie popełniając zbyt wielu błędów, Siatkersi wygrali drugą i trzecią partię. Wow. Ależ to było imponujące. Warto podkreślić jednak, że po takim meczu nie można lewitować, bo upadek z wysokości jest zazwyczaj bardziej bolesny niż ten zwyczajny – z normalnej wysokości. Zmierzamy do tego, że Siatkersi są murowanym faworytem, ale dziś spotkają się z drużyną, która nie ma absolutnie nic do stracenia. Już w ostatnim meczu z DSGSA zespół Sylwestra Wosia przez długie fragmenty prezentował się naprawdę nieźle. To właśnie po meczu z ‘Bordowymi’ stwierdziliśmy, że premierowy punkt w obecnym sezonie zdaje się być jedynie kwestią czasu. W naszym bowiem odczuciu zespół ‘Nafciarzy’ nie zasługuje na to, by na ich kontach nie było choćby jednego oczka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Złomowiec Gdańsk – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Typowy Złomowiec mode on. Po świetnym początku sezonu, w którym gracze Witolda Klimasa wygrali wszystkie spotkania, nastąpiło wyraźne spowolnienie. W dwóch ostatnich meczach team w miedzianych barwach rywalizował z DHP Oliwą oraz Flotą Active Team i oba wspomniane mecze przegrał. O ile porażkę z Flotą można jeszcze jako-tako wytłumaczyć (choć i tak trudno), to porażka z DHP Oliwą, która plasuje się na samym dole ligowej układanki, chluby 'Złomkom’ nie przynosi. Nie jest tajemnicą, że z mobilizacją w szeregach wychowanków gdańskiego Stoczniowca bywa różnie. Są jednak mecze w sezonie, w których o mobilizację można być spokojnym i pewnym. Jednym z nich jest starcie z Fuxem Pępowo i w naszym odczuciu – dla wielu graczy obu drużyn jest to najważniejszy mecz sezonu. Wszystko za sprawą faktu, że zawodnicy obu ekip znają się doskonale i niejednokrotnie – występowali w tych samych barwach. Która z drużyn wygra mecz? W dwóch dotychczasowych bezpośrednich meczach górą byli gracze Złomowca, którzy zwyciężali 2-1. Aktualnie nie mamy przekonania, czy tym razem będzie podobnie. W naszym odczuciu Fux Pępowo złapał ostatnio naprawdę niezłą formę i wiele wskazuje na to, że prezentują aktualnie najlepszą wersję samych siebie od kiedy występują w Inter Marine SL3. Do dzisiejszego starcia podchodzą jako wicelider tabeli i jeśli dziś wygrają – będą na autostradzie do pierwszego w historii podium w drugiej lidze. Tak czy siak – zapowiada się niezwykle ciekawe starcie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Team Spontan – Kraken

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Swoje ostatnie spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3 Team Spontan stoczył niespełna trzy tygodnie temu i 23 września pokazał się z bardzo dobrej strony, inkasując 5 na 6 możliwych punktów w rywalizacji z MiszMaszem oraz Maritexem. Choć patrząc aktualnie na ligową tabelę, jest oczywiste, że nie byli to najbardziej wymagający rywale, to jednak historycznie w takich meczach-pułapkach różnie bywało. Wszystko wskazuje na to, że ‘Spontaniczni’ będą mieli dziś o wiele trudniejsze zadanie niż wówczas. Nadrabiając ligowe zaległości, team Piotra Raczyńskiego zmierzy się z Krakenem oraz Wolves Volley. Ten pierwszy mecz – z drużyną Jurija Charczuka – anonsowany jest jako hit trzecioligowych zmagań. Po gorszym okresie w sezonie, w którym ‘Bestia’ sensacyjnie przegrała z BL Volley oraz Portem, gracze Jurija Charczuka wrócili na dobre tory. W trzech ostatnich meczach ‘Bestia’ wygrała z Kraken Team, Wolves Volley oraz ostatnio – z MiszMaszem. Warto zauważyć, że komplet punktów zdołali wygrać tylko w ostatnim spotkaniu – z MiszMaszem. Niemniej jednak, po kilku udanych meczach, Kraken wspiął się w ligowej tabeli na bardzo wysokie – trzecie miejsce. To oznacza, że w zespole na nowo zaczęto myśleć o potencjalnym powrocie do drugiej klasy rozgrywkowej. Poza Hydrą, która zdaje się być poza zasięgiem – podobny plan mają kilka ekip, w tym np. Dream Volley oraz… Team Spontan. Choć mamy dopiero półmetek rozgrywek, poniedziałkowe starcie może okazać się kluczowe dla tego, która z drużyn wypadnie za burtę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Czerepachy Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Kilkanaście dni temu pisaliśmy o tym, że jeśli Bossman marzy jeszcze o grupie mistrzowskiej – w trzech ostatnich meczach rundy zasadniczej, musi zgarnąć komplet dziewięciu punktów. Choć w teorii brzmiało to jak szaleńczy plan, to kiedy rozbiliśmy to na czynniki pierwsze – uznaliśmy, że nie jest to niemożliwe. Po sześciu trudnych spotkaniach, team Jakuba Kłobuckiego miał rywalizować z DNV Volley Gdańsk, Tufi Team oraz Czerepachami. Warto zauważyć tutaj, że wszystkie trzy wymienione drużyny mają w obecnej kampanii ogromne problemy z regularnym punktowaniem i okupują trzy ostatnie miejsca w lidze. Wracając do planu – w minionym tygodniu został on zrealizowany w 33%, a Bossman Team rozbił za komplet punktów DNV Volley Gdańsk. Dziś również są zdecydowanym faworytem starcia i 3-0 to najbardziej prawdopodobny wynik. Ich rywalem będzie ekipa Czerepachy Volley, która w sześciu dotychczas rozegranych w elicie spotkaniach nie zdołała wygrać ani razu. Dodatkowo, na osiemnaście możliwych punktów, team Dawida Gałki zdobył zaledwie dwa i złośliwi coraz częściej przebąkują o tym, czy nie mamy aktualnie do czynienia z najsłabszym pierwszoligowcem w historii. Jak do tej pory najniższy wynik punktowy w elicie to pięć oczek w całym sezonie i taki wynik wykręciły aż cztery drużyny: Dream Volley, Staltest Pomorze, TSS Volley oraz VB Sulmin. ‘Żółwie’ z całą pewnością będą chcieli uniknąć podobnego scenariusza.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

CTO Volley – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ależ to jest szalony okres w drużynie AIP. Przypomnijmy, że po kapitalnym początku sezonu pisaliśmy o tym, że jest to najlepszy start drużyny AiP w historii. Jeszcze nigdy wcześniej, 'Przyjaciele’, rywalizując w najwyższej klasie rozgrywkowej, nie rozpoczęli sezonu od trzech zwycięstw, w których zgarnęliby komplet dziewięciu punktów. Ledwie kilka dni po tym, gdy o tym powiedzieliśmy, zespół Adriana Ossowskiego złapał małą zadyszkę, przegrywając dwa spotkania w stosunku 1-2. Mimo to – w kolejnym meczu, czyli starciu z Szach-Matem, 'Przyjaciele’ po raz kolejny sięgnęli po pełną pulę. Warto przy tym podkreślić, że team nie bawi się w półśrodki – jeśli ma wygrywać, to od razu za komplet punktów. Jeśli jednak przegrywają, to zgarniają jeden punkt. Dzięki temu, po sześciu spotkaniach rundy zasadniczej, są liderem i chyba nikt nie wyobraża sobie, że mogłoby ich zabraknąć w grupie mistrzowskiej. Dziś czeka ich jednak bardzo trudne zadanie. Ich rywalem będzie bowiem zespół CTO Volley, który w obecnej kampanii broni mistrzowskiego tytułu. Trzeba przyznać, że choć sportowy pojazd ma ogromne możliwości, to póki co jedzie na zaciągniętym hamulcu ręcznym. W obecnym sezonie team w pomarańczowych barwach zdążył przegrać już dwa spotkania, i to w meczach, w których byli wyraźnym faworytem. Dodatkowo kilka pogubionych po drodze punktów sprawia, że margines błędu robi się coraz mniejszy. Jeśli dziś CTO ponownie przegra, różnica między nimi a drużynami z topu tabeli może stać się naprawdę duża, a w końcowej fazie sezonu tego dystansu nie da się już nadrobić. Tak czy siak – dzisiejsze starcie zdaje się być kluczowe dla dalszych losów drużyn w sezonie Jesień’25.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Team Spontan – Wolves Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Przed poniedziałkową serią gier zespół Team Spontan plasuje się na ósmym miejscu w ligowej tabeli. Gdyby ktoś przewidział przed sezonem, że tak to się potoczy, zostałby uznany za szaleńca. Wszystko za sprawą tego, że Team Spontan zdawał się dysponować ogromnym potencjałem i kwestia walki o trzecią ligę wydawała się być oczywistością. Oczywiście nie jest tak, że wspomnianej słabej lokaty nie można obronić – przynajmniej w jakiejś części. Jeśli bowiem przyjrzymy się głębiej, zobaczymy, że to właśnie ‘Spontaniczni’ rozegrali najmniej spotkań spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze. Po dzisiejszym wieczorze sytuacja się wyrówna i jeśli będzie on dla Spontana udany – zanotują ogromny skok w górę ligowej tabeli. O to, jak już informowaliśmy, nie będzie jednak zbyt prosto. Poza piekielnie trudnym rywalem – Krakenem, ‘Spontaniczni’ zmierzą się również z Wolves Volley, czyli ekipą, która wygrała aż cztery z pięciu ostatnich spotkań. W tym czasie Wolves Volley pokonali MysterElektroRockets, Flotę TGD Team, MiszMaszem oraz Aqua Volley. W trzech na cztery przypadki mówimy tu o drużynach z dołu ligowej tabeli, co pokazuje, że ‘Wilki’ prawdopodobnie nie będą mieli problemów z utrzymaniem. ‘Wataha’ pokonała jednak również Flotę TGD Team, która aktualnie zajmuje bardzo wysokie – czwarte miejsce. Skoro team Karola Ciechanowicza potrafi ograć czwartą siłę obecnego sezonu, to czemu w meczu z Team Spontan miałoby być inaczej? Z całą pewnością Wolves Volley podejdą do meczu bez kompleksów i presji, a to – zdaje się być ich siłą w nadchodzącym starciu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #22

Za nami ostatni dzień meczowy szóstego tygodnia rozgrywek. Swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie – i to od razu za komplet punktów – odniosła drużyna Only Spikes. Z bardzo dobrej strony zaprezentowała się również Flota Active Team, która po nieudanym pierwszym secie potrafiła się odbudować i pokonać faworyzowanego Złomowca. Zapraszamy na podsumowanie!

Hapag-Lloyd – VB Inter-Grahen Sulmin 0-3 (14-21; 16-21; 14-21)

VB Inter-Grahen Sulmin kontynuuje kapitalną serię zwycięstw z rzędu. Aktualnie licznik drużyny z Sulmina wskazuje już szczęśliwą siódemkę i jest to obecnie ex aequo najdłuższa passa spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. Świetna seria i awans na trzecie miejsce w tabeli nie oznaczają bynajmniej, że w czwartkowy wieczór team Kacpra Wiczkowskiego zaprezentował jakąś hiperświetną formę. Co to, to nie. Z drugiej strony za kilka tygodni, kiedy będą ważyć się losy awansu, być może nikt już nie będzie o tym pamiętał. Warto zwrócić uwagę na jeszcze inny fakt – team Hapag-Lloyd stał się po prostu drużyną, z którą triumf trzeba sobie wywalczyć i nic nie przychodzi za darmo. Tak było w minionym tygodniu z Sharksami, tak było i wczoraj z VB Inter-Grahen Sulmin. Pierwszy set do połowy był bardzo wyrównany i na tablicy wyników mieliśmy remis po 10. Dopiero w dalszej części faworyt zdołał wykorzystać problemy w przyjęciu ‘Pomarańczowych’, po czym wysunął się na prowadzenie 17-11 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-14). Środkowa odsłona to partia, w której Hapag-Lloyd zdobył co prawda więcej punktów, ale już na początku rozstrzygnęła się kwestia tego, która z drużyn niemal na pewno wygra seta. Już w pierwszej części ‘Czarni’ wypracowali sobie przewagę 9-5, która z czasem urosła do stanu 19-12 i wówczas było już pozamiatane. Ostatni set to partia, w której Hapag-Lloyd nadal prezentował się dzielnie, ale zabrakło im sportowych argumentów, by zaskoczyć rywala. Mimo to spodziewaliśmy się, że dysproporcja pomiędzy obiema drużynami będzie znacznie większa, a to oznacza, że choć team Joanny Kożuch nie zdobył premierowego punktu, mógł opuszczać halę Ergo Arena z podniesionymi głowami (21-14).

Flota TGD Team – MysterElektroRockets 3-0 (21-17; 21-17; 21-14)

Po kapitalnym meczu, w którym MysterElektroRockets rozbili Maritex za komplet punktów, team z Karczemek przystępował do drugiego spotkania w bieżącym tygodniu rozgrywek. Tym razem ich rywalem była ekipa Floty TGD Team i to właśnie ich wskazywano jako faworyta meczu. Uznaliśmy jednak, że niesieni ‘na fali’ gracze MER będą mieli argumenty, by powalczyć przynajmniej o jeden punkt. Początek spotkania ułożył się znakomicie dla ‘biało-czerwonych’, którzy objęli prowadzenie 5-1. Radość w ekipie z Karczemek nie trwała jednak długo. Po początkowych problemach Flota TGD szybko wskoczyła na wyższe obroty i na półmetku seta prowadziła już 10-8. W dalszej fazie partii zespół Pawła Urbaniaka nie ustrzegł się błędów, co ostatecznie pozbawiło go szans na ogranie rywala (21-17). Środkowa odsłona miała już inny przebieg. Flota TGD Team od początku wypracowała sobie kilkupunktową przewagę (10-7) i konsekwentnie utrzymywała rywala na dystans, wygrywając do 17. Ostatni set przyniósł jeszcze większą różnicę poziomów. Już w pierwszej części Flota udowodniła swoją wyższość, obejmując prowadzenie 8-4. W kolejnych akcjach team Karoliny Kirszensztein prezentował bardzo dobrą grę i w końcówce prowadził już 19-11. Choć MysterElektroRockets nieco poprawili dorobek punktowy, o odwróceniu losów meczu nie mogło być mowy. Podsumowując – mimo świetnego występu z Maritexem, MysterElektroRockets odbili się od ściany, którą w czwartkowy wieczór postawiła ekipa Floty TGD Team. Dzięki wygranej za komplet punktów ‘Niebiescy’ awansowali na dawno niewidziane miejsce w ligowej tabeli. Aktualnie plasują się oni na czwartej pozycji i jest to bardzo dobry wynik – brawo!

Only Spikes – VB FE Sulmin 3-0 (21-16; 21-10; 21-19)

Uwielbiamy takie spotkania – mowa o meczach, przed którymi nie mamy pojęcia, która z drużyn zdoła zwyciężyć. Po ostatnich meczach nieco więcej szans na triumf dawaliśmy drużynie VB FE Sulmin, jednak przewidywaliśmy bardzo wyrównane starcie, zakończone podziałem punktów. Cóż – były momenty, w których faktycznie tak to wyglądało, choćby przez długą część pierwszego seta, zakończoną remisem 14-14. Z całą pewnością wpływ na dalsze losy tej partii miała kontuzja kolana Patryka Nowaka, która roztroiła graczy VB FE Sulmin. Tak czy inaczej końcówka należała do ‘Kanarków’, którzy po punktach Mateusza Czerniawskiego objęli prowadzenie 19-15 i chwilę później wygrali seta do 16. Środkowa odsłona to już absolutna dominacja zawodników w żółtych strojach. Choć początek na to nie wskazywał (4-4), to w dalszej części po punktach Daniela Łakuty Only Spikes wysunęli się na prowadzenie 13-6. Co ciekawe – to ich nie nasyciło, bo finalnie zwyciężyli partię do 10. Ostatni set był najbardziej wyrównaną częścią meczu i rozpoczął się lepiej dla drużyny z Sulmina (6-2). W kolejnych akcjach Only Spikes dogonili rywala (8-8), a później oglądaliśmy wyrównaną walkę, w której obie strony wysuwały się na prowadzenie. Ostatecznie końcówka ponownie należała do ‘Kanarków’, którzy w decydującym momencie zaprezentowali lepszą siatkówkę, stawiając kropkę nad ‘i’. Dzięki zwycięstwu team Patryka Łabędzia awansował na 11. miejsce w tabeli ligowej – brawo!

Dream Volley – Kraken Team 2-1 (21-19; 18-21; 21-13)

W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy przykrą dla Dream Volley historię z poprzedniego sezonu. Mówiąc wprost – zespół Kraken Team przyczynił się wówczas do tego, że 'Marzycielom’ nie udało się awansować do wyższej ligi. Czwartkowe spotkanie było zatem okazją do 'wyrównania rachunków’ i 'Marzyciele’ wzięli to sobie do głów. Pierwszy set rywalizacji należał bowiem właśnie do nich. Choć na przestrzeni seta Kraken Team trzymał się kurczowo rywala (9-8), to w drugiej części seta sytuacja zmieniła się na korzyść 'Marzycieli’, którzy po ataku środkowego Marcina Bitowta objęli prowadzenie 18-13. Choć wydawało się, że wygrana seta jest formalnością – w końcówce przebudził się Kraken, który zbliżył się na zaledwie jeden punkt (19-18). Choć nie zabrakło nerwówki – Dream zdołał wygrać premierową partię do 19. Środkowa odsłona rozpoczęła się kapitalnie dla 'Bestii’, która po bardzo skutecznej grze Michała Kulpińskiego oraz kumulacji błędów rywali objęła prowadzenie 12-6. Choć w dalszej części seta, głównie za sprawą dobrze dysponowanego duetu Żebrowski – Hawrylik, Dream Volley próbował odkręcić sytuację – było już za późno (21-18). W trzecim secie Dream Volley poprawił kilka kulejących elementów. Przede wszystkim wyglądali dużo lepiej w systemie blok–obrona. W finałowej partii popełnili też znacznie mniej błędów i to wystarczyło do objęcia wysokiego prowadzenia 10-5, po którym wygrana meczu pozostała już formalnością (21-13).

Złomowiec Gdańsk – Flota Active Team 1-2 (21-12; 23-25; 18-21)

Spotkanie pomiędzy Złomowcem a Flotą Active Team było anonsowane jako hit drugoligowych rozgrywek. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem meczu była ekipa Złomowca, do której składu po raz pierwszy w obecnym sezonie powrócili kapitan Witold Klimas oraz środkowy – Mikołaj Nowak. Początek spotkania to ogromne problemy Floty z przyjęciem świetnej zagrywki Macieja Paprockiego (8-2). Choć w dalszej części seta Flota zdołała się nieco odkręcić (14-10), to dalszy fragment był ponowną rundą zagrywki Macieja Paprockiego, która – jak wiadomo – siała spustoszenie w obozie rywali. Efekt? 21-12 dla 'Złomków’. Po tak jednostronnym widowisku nie spodziewaliśmy się jakiegokolwiek zwrotu akcji. Tymczasem to Flota świetnie rozpoczęła środkową partię (6-2), lecz już po chwili 'Złomki’ doprowadziły do wyrównania po 9. W dalszej fazie seta na prowadzenie naprzemiennie wysuwali się raz jedni, raz drudzy. W taki sposób dobrnęliśmy do stanu po 20 i od tego momentu mieliśmy walkę 'łeb w łeb’. Ostatecznie szczęście uśmiechnęło się do 'Flociarzy’, którzy po skutecznym ataku Mikołaja Filanowskiego cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania. Ostatni set był kontynuacją świetnej gry ex-pierwszoligowca. Zespół w fioletowych strojach wysunął się na prowadzenie 15-10 i choć w końcówce rywale zbliżyli się na jeden punkt (18-17), to ostatnie słowo należało do Floty. Dzięki zwycięstwu zespół Karoliny Kirszensztein przesunął się w ligowej tabeli na trzecie miejsce. Brawo!

ACTIVNI Gdańsk – Sharks 0-3 (14-21; 13-21; 14-21)

Po wydarzeniach z obecnego tygodnia Sharksi oraz Craftvena pozostali jedynymi drużynami w czwartej lidze, które jak dotąd nie przegrały choćby seta. Team 'Rekinów’ przystąpił do czwartkowego spotkania zdeterminowany, by nic się w tej kwestii nie zmieniło. Choć był murowanym faworytem, z tyłu głowy miał świadomość, że w obecnym sezonie w kilku przypadkach niewiele brakowało, by stracić seta. Już w pierwszej części premierowej odsłony Sharksi wysunęli się na prowadzenie 9-5. Na nic zdał się wzięty przez ACTIVNYCH timeout – tuż po nim 'Rekiny’ kontynuowały pragmatyczną, ale skuteczną grę. Bez zbędnego podkręcania tempa zespół Pavlo Kudinova nie miał problemów z ograniem rywali do 14. Druga odsłona wyglądała bardzo podobnie, a wyrównany był tylko sam początek. Po chwili lider czwartej ligi się rozkręcił i po czterech atakach Sergieja Ivanenki w krótkim odstępie czasu Sharksi objęli prowadzenie 9-5. Choć wynik drugiego seta był bardzo podobny do premierowej partii, gra obu drużyn stała na wyższym poziomie. 'Rekiny’ podkręciły jeszcze tempo, a ACTIVNI – na ile mogli – starali się odpowiadać (21-13). Ostatni set nie zmienił już obrazu meczu. W skrócie – Sharksi byli drużyną wyraźnie lepszą i zasłużenie sięgnęli po trzy punkty. Nie do końca lubimy takie spotkania, bo przypominają one książkę, w której zakończenie znasz już po spojrzeniu na okładkę.