Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #34

Za nami emocjonujący dzień meczowy. W hicie czwartej ligi Sharksi okazali się mocniejsi od Speedway AWKS i są już o krok od zapewnienia sobie złotych medali. Bardzo duży krok w kierunku spadku z ligi wykonały z kolei drużyny Staltestu Pomorze oraz Aqua Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Tiger Team – Wolves Volley 1-2 (18-21; 16-21; 21-16)

Zapytany chwilę wcześniej w wywiadzie przedmeczowym Przemysław Maszner zwrócił uwagę na fakt, że kwestia potencjalnego spadku nie jest jeszcze przesądzona. Z rozmowy wyniknęło jednak, że w meczu z Wolves Volley warto byłoby pokusić się o punkty. Na pierwszy punkt zanosiło się od razu w pierwszym secie, bo po niezłej grze własnej oraz słabszym fragmencie rywali Tiger Team wysunął się na zaskakujące prowadzenie 16-11. Pięć punktów do końca – pięć punktów przewagi nad rywalem – no i co najmniej pięć błędów do końca seta. Cóż, już po chwili team Dawida Staszyńskiego roztrwonił przewagę, a kiedy rywal wyczuł, że wygrana seta jest jak najbardziej możliwa, ruszył z kolejnymi atakami. Po kilku skutecznych akcjach Tomasza Głębockiego Wolves Volley objęli prowadzenie 19-18 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Wow – naprawdę niezły come-back. Choć w pierwszym secie to ‘Wataha’ musiała gonić, to w drugiej odsłonie to oni prowadzili grę od początku do końca, wygrywając finalnie do 16. Trzeba przy tym uczciwie zauważyć, że pomocną dłoń wyciągnęli im sami gracze Tiger Team, którzy nie wykorzystali prezentu w postaci niemal dziesięciu zepsutych zagrywek. ‘Tygrysie przebudzenie’ nastąpiło dopiero w trzeciej odsłonie, w której team wykorzystał widoczne problemy rywali w przyjęciu. Po kilku atakach najlepszego gracza Tigera – Przemysława Masznera – Tiger objął prowadzenie 18-14 i tym razem nie roztrwonił już tak solidnej przewagi (21-16).

Only Spikes – Hapag-Lloyd 3-0 (21-15; 21-18; 21-19)

To już oficjalne – gracze Only Spikes mogą zaliczyć sezon do udanych. Dzięki wygranej z ‘Logistykami’ za komplet punktów zapewnili sobie większą liczbę oczek niż przez cały sezon Wiosna’25. Co więcej, team Patryka Łabędzia jest bliski tego, by powtórzyć najlepszy wynik historyczny, którym było dziesięć punktów w sezonie Jesień’24. Warto przy tym zaznaczyć, że wówczas czwarta liga była czymś w rodzaju ‘dzikiego zachodu’ i panowały tam zupełnie inne zasady. Tak czy siak, jeśli graczom w żółtych strojach udałoby się tego dokonać, mówilibyśmy o ogromnym progresie. Jeśli chodzi jednak o wtorkowe starcie – nie była to wygrana, przy której nie musieliby się napocić. Wręcz przeciwnie – długimi fragmentami ‘Kanarkom’ towarzyszyły ciężary. W pierwszej odsłonie faworyzowana drużyna wypracowała sobie skromną zaliczkę w postaci trzech oczek (10-7). W dalszej części seta Hapag-Lloyd nie miał za bardzo pomysłu, jak zaskoczyć rywala, który kontrolował przebieg gry, wygrywając finalnie do 15. Zdecydowanie ciekawiej było w środkowej odsłonie, którą Hapag-Lloyd, przy ogromnym udziale nowej gwiazdy drużyny – Damiana Grabowskiego, rozpoczął od prowadzenia 8-3! Dalsza część seta to szalona gonitwa drużyny Only Spikes, która – jak się po chwili okazało – była skuteczna (14-14). Kiedy rywal doprowadził do wyrównania, to dla Redakcji, która zobaczyła na żywo niemal 3500 spotkań w Inter Marine SL3, stało się jasne, że po chwili pójdą za ciosem. Tak też się stało, a Only Spikes cieszyli się po chwili z drugiego punktu w meczu. Swojej szansy gracze Hapag-Lloyd poszukali jeszcze w trzecim secie. Tym razem to oni niemal przez całą partię musieli gonić wynik. Po dużej determinacji ‘Pomarańczowi’ doprowadzili do wyrównania po 18. Niestety dla nich, w końcówce więcej zimnej krwi zachowali gracze w żółtych strojach, którzy po ataku wprowadzonego chwilę wcześniej kapitana wygrali partię do 19, a cały mecz 3-0 – brawo!

BL Volley – MiszMasz 3-0 (24-22; 21-14; 21-19)

Musimy podkreślić, że BL Volley znajduje się naprawdę blisko awansu, za nimi póki co świetny sezon. Obecnie znajdują się na drugim miejscu w ligowej tabeli, możemy więc stwierdzić, że robi się naprawdę poważnie. Spośród drużyn walczących o awans to oni akurat mają najłatwiejszy terminarz, bo czekają ich spotkania z Kraken Team i Wolves Volley. Z kolei Team Spontan oraz Dream Team mają o wiele trudniejsze zadanie, bo obie ekipy czeka starcie z Hydrą. Na temat MiszMasz w zapowiedzi przedmeczowej trzy spotkania temu pisaliśmy, że mają przed sobą 5 meczów do końca i że nie powinni mieć problemu z utrzymaniem. Przegrali jednak wszystkie trzy, przez co jednak problemy mogą się pojawić. Mówiąc o problemach warto wspomnieć, że nie uniknęła ich ekipa BL Volley we wtorkowy wieczór. Od razu na starcie rywal wypracował sobie kilkupunktową przewagę, którą udało się zniwelować dopiero w połowie seta. Finalnie, po grze na przewagi dosłownie uciekli spod topora wygrywając pierwszego seta 24-22. W drugim secie odzyskali kontrolę nad spotkaniem i dość gładko zakończyli go wynikiem 21-14. W trzecim jednak to znów MiszMasz ruszył do boju zdobywając kilka punktów przewagi i ponownie zanosiło się na to, że uda im się ugrać oczko w tym spotkaniu. Tablica wyników oraz sposób, w jaki prezentowali się na boisku wskazywały, że wystarczy tylko postawić kropkę nad ‘i’. Podobnie jednak jak w pierwszej partii zaczęli sami oddawać punkty rywalowi, w myśl znanej zasady „nie chcą!”. BL Volley wykorzystało tę szansę, a to, jak bronił w końcówce Adam Czapnik zostanie nam w pamięci na długi czas.

Złomowiec Gdańsk – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (11-21; 19-21; 21-19)

W ostatnim czasie odzwyczailiśmy się nieco od zwycięstw Energi Trefla Gdańsk. Był czas w Inter Marine SL3, w którym ‘gdańskie lwy’ wygrały 14 z 16 spotkań i typując mecze drużyny Edwarda Pawluna, mówiliśmy raczej o ‘pewniakach’, a jedyną niewiadomą było to, czy wygrają oni za komplet punktów, czy jednak po podziale. W sezonie Jesień’25, kiedy najmłodszy team w lidze awansował do zaplecza elity, już tak łatwo nie jest. Ostatni okres drużyny to aż pięć porażek w siedmiu ostatnich meczach. Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnim czasie przebudzili się ich rywale – Złomowiec Gdańsk – to team z ulicy Reja wskazywaliśmy jako faworyta starcia. Pierwszy set rywalizacji to jednak brutalne zderzenie z rzeczywistością przez graczy w miedzianych strojach. Na półmetku pierwszego seta Trefl wysunął się na prowadzenie 11-7. W dalszej części podkręcił tempo jeszcze bardziej i finalnie wygrał premierową odsłonę do 11. Środkowa partia wyglądała już zupełnie inaczej. Precyzując, Złomowiec zaczął wreszcie grać w siatkówkę i to oni rozpoczęli partię od prowadzenia 9-5. Z czasem gra obu drużyn się wyrównała (13-13), ale pod koniec seta z bardzo dobrej strony pokazał się środkowy Mateusz Landsberg, który kilkoma skutecznymi blokami zapewnił ‘gdańskim lwom’ drugi punkt w meczu (21-19). Swojej szansy gracze Złomowca musieli poszukać zatem w finałowej odsłonie, w której wysunęli się na prowadzenie 15-10. Choć pod koniec Energa Trefl Gdańsk zniwelowała stratę do jednego oczka, to ostatnie słowo należało już do drużyny Witolda Klimasa (21-19).

Aqua Volley – MysterElektroRockets 1-2 (22-20; 19-21; 16-21)

Nie będziemy nikogo przesadnie czarować – widzieliśmy w obecnym tygodniu lepsze spotkania w trzeciej lidze. W meczu pomiędzy Aqua Volley a MysterElektroRockets, czekający na swoje spotkanie gracze Sharks oraz Speedway AWKS mogli mieć poczucie, że po potencjalnym awansie czekają ich kolejne bardzo dobre wyniki. Precyzując – nie wyglądało to zbyt dobrze. Z drugiej strony, jakie to będzie miało za chwilę znaczenie dla zespołu MysterElektroRockets, który w ostatnim czasie robi bardzo dużo, by zagwarantować sobie utrzymanie w trzeciej lidze? Cóż, żadnego. Kontynuując wątek utrzymania – zwycięstwo z rywalem walczącym o pozostanie w lidze ma podwójną korzyść. Dziś wiemy już, że nie ma raczej takiej siły, która sprawiłaby, żeby Aqua wyprzedziła na koniec sezonu zespół MER. To oznacza, że zespół z Karczemek jest już na bardzo dobrej drodze do utrzymania. Ba, we wtorkowy wieczór swoje spotkanie przegrała również ekipa MiszMasz, którą team Pawła Urbaniaka przeskoczył w ligowej układance. A samo spotkanie? Cóż, nie było z pewnością jednostronnym widowiskiem. Przy odrobinie szczęścia team Mateusza Drężka mógł pokusić się o premierową wygraną w sezonie Jesień’25. Choć set rozpoczął się w wymarzony sposób dla drużyny z Karczemek (10-5), to z czasem wszystko się posypało (11-11). Dalsza część seta to wyrównana partia, w której szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylili gracze Aqua Volley (22-20). Środkowa odsłona od samego początku była bardzo wyrównana i taki stan potrwał do momentu, w którym na tablicy wyników widniał remis po 16. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął kapitan drużyny – Paweł Urbaniak, po którego atakach MER wysunął się na prowadzenie 20-17 i po chwili cieszył się z wyrównania w setach (21-19). W ostatnim secie graczom Aqua Volley zabrakło już prądu i po świetnej środkowej partii seta MysterElektroRockets wysunęli się na prowadzenie 15-10, a już po chwili cieszyli się z trzeciej wygranej w sezonie – brawo!

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (15-21; 21-15; 18-21)

Mimo, że przed spotkaniem w ligowej tabeli drużyny dzieliło tylko jedno miejsce to jednak z różnicą 5  oczek. W związku z tym oraz z faktem, że w ostatnim czasie Chilli Amigos wznieśli się na wyżyny swoich siatkarskich umiejętności to właśnie oni byli w oczach wielu zdecydowanym faworytem wtorkowego starcia. Jak jednak pokazuje nam historia tej drużyny, Chilli nie do końca dobrze czuje się w blasku fleszy i w momencie, kiedy zaczynamy ich za mocno chwalić robią wszystko, aby jak najszybciej uciec ze sceny i schować się za kurtyną. W pierwszym secie spotkania mimo iż Feniks zaprezentował się naprawdę dobrze, nie byli w stanie realnie zagrozić ‘Papryczkom’, dzięki czemu set bez większych problemów padł łupem „Amigos” (21-15). Druga partia to jednak już zupełnie inna historia. Zaczęło się od serii błędów, którą Feniks brutalnie wykorzystał, dociskając rywala jeszcze bardziej. Mogliśmy obserwować coraz lepsze akcje ze strony Feniksa. Na pewno nie było to proste granie lewy-prawy, a to, jakie piłki dostawał pod rękę środkowy Piotr Zacharek zasługuje na wielką pochwałę rozgrywającej Natalii Leszman. Przy prowadzeniu 14-9 widać było, że Chilli raczej nie ma już większych szans w tym secie, a po kolejnej serii błędów, którą zaserwowali w końcówce to rywal cieszył się wygraną 21-15. Feniks był tak rozpędzony, że trzecią partię zaczął od prowadzenia 4-1 i zanosiło się na niespodziankę w tym meczu. ‘Amigos’ wzięli się jednak w garść i po naprawdę zaciętym boju udało im się wygrać 21-18 i ocalić resztki godności. Oczywiście, na pewne usprawiedliwienie Chilli działa fakt, że w ich szeregach zabrakło czołowych armat, które zapewniły im zwycięstwo w kilku ostatnich spotkaniach.

MPS Volley – Inter Marine Masters 2-1 (21-18; 21-14; 23-25)

Choć obie drużyny znajdują się w zupełnie innych rejonach ligowej tabeli, wtorkowy mecz miał niebagatelne znaczenie dla jednych i drugich. W przypadku Miłośników Piłki Siatkowej była to chęć powrotu na zwycięską ścieżkę, na której widać już pierwszoligowy horyzont. W przypadku Inter Marine Masters mowa tu o obraniu innej drogi – byle tylko nie tej prowadzącej wprost do trzeciej ligi. Choć trudno w to uwierzyć, dużo wskazuje na najczarniejszy dla ‘Mastersów’ scenariusz. Pierwszy set zdawał się potwierdzać niewygodną dla Inter Marine tezę. Zespół Andrzeja Masiaka niby walczył, niby się starał, niby miał kontakt z faworyzowanym rywalem, ale koniec końców sprowadza się to do krótkiego pytania: no i co z tego? Zasadniczo nic – pierwszy set padł łupem drużyny Jakuba Nowaka (21-18). Przewaga drużyny MPS w środkowej odsłonie była już bezdyskusyjna. Były wicemistrz Inter Marine SL3 – MPS Volley rozpoczął seta od prowadzenia 9-5. Z czasem, po kilku punktach Arkadiusza Kowalczyka, było już 18-11, a jak MPS doskonale pamięta – nawet i taką przewagę da się roztrwonić. Nie tym razem – zachowana pełna koncentracja sprawiła, że MPS cieszył się po chwili z ósmego zwycięstwa w sezonie (21-14). Do podniesienia z parkietu pozostał jednak jeszcze trzeci set, który był zdecydowanie najciekawszy i najbardziej wyrównany. Bardzo skromną zaliczkę drużynie MPS udało się zbudować mniej więcej w połowie seta (13-11). W dalszej części seta gra obu drużyn się jednak wyrównała, a o zwycięstwie musiała decydować gra na przewagi. Ostatecznie, po bardzo ciekawej końcówce, wygrana seta padła łupem Inter Marine Masters. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że przed nimi szalenie istotne mecze i to właśnie w nich rozstrzygnie się utrzymanie!

Sharks – Speedway AWKS 2-1 (21-11; 17-21; 21-16)

Wkroczyliśmy w zdecydowanie najciekawszą część sezonu. Jest to moment, w którym ważą się losy podium rozgrywek. Głównym kandydatem do złota – na długo przed pierwszym meczem sezonu Jesień’25 – pozostawała drużyna Sharks. We wtorek team mierzył się jednak z bardzo silnym rywalem – ekipą Speedway AWKS. Po początku spotkania ‘Rekiny’ mogli czuć zdumienie. Spodziewali się bardzo trudnego meczu, a tymczasem całkowicie zdominowali przeciwnika, któremu nic nie szło. Moment symbol? Przebicie dyszlem prosto w out. Finalnie ‘Rekiny’ wygrali tę partię do 11. Środkowa odsłona to jednak konkretny ‘plot twist’. Początek seta to bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 7-7. Przewaga drużyny w żółto-czarnych strojach zaczęła zarysowywać się mniej więcej w połowie seta. Po kilku punktach Macieja Budzińskiego ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 17-12. Choć Sharksi starali się jeszcze odrobić straty, epilog był niemal identyczny jak we wcześniejszym meczu Sharks z VB Inter-Grahen Sulmin. Precyzując – straty nie zdołali odrobić. Remis (21-17). Finałowa partia zapowiadała się pasjonująco. Niestety dla widowiska, na początku seta gracze Mateusza Bojke mieli widoczne problemy z precyzją. Po kilku atakach w out Sharksi wysunęli się na prowadzenie 11-6. W obozie Speedway postanowiono dokonać pewnych roszad kadrowych. Nie wiemy, jaki miały one wpływ na obraz gry, ale z czasem drużynie Mateusza Bojke udało się zniwelować straty (15-12). Niestety dla nich team Sharks był tego dnia zbyt mocny. Biorąc jednak pod uwagę fakt, jakie wyniki z Sharksami osiągają inni, jeden punkt w rywalizacji z takim mocarzem należy szanować.

DHP Oliwa – Staltest Pomorze 3-0 (21-16; 21-10; 21-15)

Time to say goodbye! – taka piosenka powinna towarzyszyć wczoraj schodzącym z parkietu graczom Staltestu Pomorze. Wszystko za sprawą faktu, że zawodnicy Arkadiusza Kozłowskiego przegrali wczorajszy mecz o ‘sześć punktów’ i nie widać już choćby cienia nadziei, że uda im się wykaraskać z tego bagna. Aktualnie do strefy barażowej Staltest traci cztery punkty, a w utrzymanie drużyny nie wierzą już chyba ani sami zawodnicy, ani sympatycy zespołu. A DHP Oliwa? Tu sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dzięki trzem punktom gracze Adama Wyrzykowskiego wskoczyli na jedenaste miejsce i gdyby sezon kończył się w chwili czytania tego podsumowania – utrzymaliby się w lidze. Oczywiście zespół wychowanków Trefla ma przed sobą kolejne, kluczowe spotkanie. Już za tydzień zmierzą się oni w meczu o życie z Inter Marine Masters. Oj, będzie ciekawie. A wtorkowy mecz? Cóż, absolutna dominacja drużyny DHP. Już początek meczu zdradził, jaki będzie jego przebieg (8-2). W dalszej części wysunęli się oni na prowadzenie 17-9 i wówczas stało się jasne, która z drużyn sięgnie po pierwszego seta (21-16). W środkowej odsłonie graczom DHP Oliwa przypomniało się jednak, że w ostatecznym rozrachunku warto powalczyć o jak najlepszy bilans ‘małych punktów’. Po świetnym początku team z ‘serca Gdańska’ wysunął się na prowadzenie 7-0. W dalszej części nie zdejmował nogi z gazu i finalnie team Arkadiusza Kozłowskiego było stać wyłącznie na uciułanie dziesięciu oczek. Ostatni set rywalizacji do pewnego momentu dawał Staltestowi nadzieję na choć jeden punkt w spotkaniu. W połowie seta mieliśmy bowiem remis po 9. Po chwili na zagrywce bezlitosny okazał się jednak Aleksander Juszczyk, po którego asach DHP Oliwa wysunęła się na prowadzenie 14-9, a po chwili cieszyła się z bardzo ważnego kompletu oczek – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #34

Przed nami wtorkowa seria gier, w której dojdzie do kilku kluczowych spotkań dla układu tabeli. Świetnie zapowiada się spotkanie w czwartej lidze, w którym Sharks zmierzą się z Speedway AWKS. Ciekawie będzie również na dole drugoligowej tabeli gdzie DHP Oliwa zmierzy się ze Staltestem Pomorze. Zapraszamy na zapowiedź!

Tiger Team – Wolves Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Odzwyczaili się gracze Wolves Volley od wtorków spędzonych w Ergo Arenie. Do końca października ten dzień był bowiem przeznaczony na treningi ‘Wilków’, które do momentu znalezienia nowej sali nie będą kontynuowane. Aby nie doszło do reakcji szokowej – postanowiliśmy nieco pomóc. Pisząc całkiem serio – dziś team Wolves Volley rozegra swój jedenasty mecz w sezonie Jesień’25. Warto podkreślić, że do pewnego momentu był to genialny sezon dla drużyny Karola Ciechanowicza, a jeszcze kilkanaście dni temu Wolves Volley byli w czołówce ligowej układanki. Dwa ostatnie mecze to jednak dwie porażki w dość nieciekawym stylu. Oczywiście ‘Wilki’ wypracowały sobie wcześniej taką górkę, że nie muszą się tym przesadnie przejmować. Z drugiej strony była to szansa na najwyższe w historii miejsce. Sądzimy, że team Wolves Volley wróci na zwycięską ścieżkę już dziś wieczorem. Ich rywalem będzie bowiem ekipa Tiger Team, która na cztery mecze do zakończenia sezonu plasuje się na przedostatnim miejscu w tabeli, a jej szanse na utrzymanie zdają się być coraz mniejsze. Z drugiej strony – do końca sezonu Tiger Team, poza meczem z Wolves Volley, zmierzy się jeszcze z Aqua Volley, MiszMaszem oraz MysterElektroRockets. W naszym odczuciu w tych czterech spotkaniach potrzebują zdobyć około ośmiu punktów. To oznacza dwa oczka na mecz i będzie to z pewnością bardzo trudne zadanie. Czy niemożliwe? Przekonamy się w ciągu kilku najbliższych tygodni!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Only Spikes – Hapag-Lloyd

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Bez wątpienia jest to etap sezonu, na który czekały obie drużyny. Po długich tygodniach, w których ekipy z dolnej części tabeli były niejednokrotnie ‘workami treningowymi’ dla zespołów z ligowej czołówki, nadszedł wreszcie czas na regularne punktowanie. Podkreślaliśmy to już kilkakrotnie, ale zespół Only Spikes ma na obecną kampanię jeden, bardzo konkretny cel – poprawić wynik punktowy z poprzedniego sezonu. Wówczas było to siedem oczek. Aktualnie drużyna Patryka Łabędzia ma na swoim koncie pięć punktów i wszystko wskazuje na to, że już dziś Only Spikes albo wyrównają wynik z poprzedniej edycji, albo go przebiją. W naszej ocenie są oni bowiem faworytem nadchodzącego spotkania. Co więcej, w pozostałych dwóch meczach sezonu team w żółtych strojach zmierzy się z ACTIVNYMI oraz TKKF Orlen. To oznacza, że ambitny cel dziesięciu punktów nie jest niemożliwy do zrealizowania. Jeśli chodzi o ich dzisiejszych rywali, to póki co Hapag-Lloyd ma na swoim koncie jeden punkt wywalczony w meczu z TKKF Orlen. Choć przed tygodniem nie udało się wygrać, trzeba przyznać, że było naprawdę blisko, a o porażce zadecydowała dopiero końcówka meczu. Jeśli chodzi o dorobek punktowy ‘Logistyków’ z poprzedniego sezonu, to team Joanny Kożuch zgromadził wówczas trzy oczka. Aby wyrównać ten wynik, zespół w pomarańczowych barwach musi zdobyć dwa punkty w meczach z Only Spikes, Chilli Amigos oraz VB FE Sulmin. Sądzimy, że choć nie będzie o to łatwo, nie jest to plan nierealny. Ba – uważamy, że połowę swojego celu zrealizują już dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

BL Volley – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Czy są jeszcze osoby, które mają wątpliwości co do tego, że BL Volley jest w stanie realnie włączyć się do walki o podium rozgrywek? My takich wątpliwości nie mamy. Dla tych, którzy jednak kręcą nosem, mamy małe zestawienie. Spójrzcie sami, z jakimi rywalami będzie mierzyła się czołówka tabeli:

– Team Spontan: z Flotą TGD Team, Hydrą Volleyball Team oraz Krakenem

– Dream Volley: z Hydrą Volleyball Team, Krakenem oraz Wolves Volley

– BL Volley: z Kraken Team, Wolves Volley oraz z MiszMaszem.

Która drużyna ma teoretycznie najłatwiejsze zadanie? Naszym zdaniem właśnie BL Volley i może się okazać, że punkt straty do podium nie będzie miał absolutnie żadnego znaczenia. Dziś wieczorem ‘Tygrysy’ podejmą MiszMasz i będą zdecydowanym faworytem spotkania. Choć jeszcze do niedawna forsowaliśmy narrację, że tego już nie da się zepsuć i drużyna Jakuba Waszkiewicza nie spadnie z ligi, to dziś… nie mamy już takiej pewności. Ostatnie dwa mecze MiszMaszu to porażki, w których zespół zdobył sumarycznie zaledwie jeden punkt. Oczywiście ich sytuacja nadal nie jest zła, ale wynika to głównie z tego, że inne drużyny radzą sobie jeszcze gorzej, a nie z faktu, że MiszMasz gra obecnie świetną siatkówkę. Z całą pewnością dziś przydałyby im się punkty, bo w ostatnich meczach sezonu zmierzą się z drużynami walczącymi o trzecioligowe życie. Jak wiadomo, w takich spotkaniach może się wydarzyć wszystko i lepiej wypracować sobie margines błędu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Złomowiec Gdańsk – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Przed sezonem wiele mówiło się o tym, że dzisiejsi rywale mają bardzo dużą szansę na awans do elity. Jeśli chodzi o Złomowca, to w minionej kampanii team Witolda Klimasa zajął wysokie, trzecie miejsce w ligowej tabeli i awans do pierwszej ligi przegrał dopiero w meczu barażowym. Początek obecnej kampanii to świetna dyspozycja, po której Złomowiec pozostawał jedyną drużyną w drugiej lidze bez porażki na koncie. Kiedy team Witolda Klimasa wpadł jednak w dołek, przegrał trzy spotkania w krótkim odstępie czasu i niemal przekreślił swoje szanse. Jako że zespół w obecnej kampanii jest nieprzewidywalny, ograł świetnie dysponowane ekipy: Speednetu 2, MPS Volley oraz Bayer Gdańsk. Cóż – witamy w świecie Złomowca: ‘Tu wszystko jest możliwe, zwierzęta są szczęśliwe’. Jeśli chodzi o ich dzisiejszych rywali – Energe Trefla Gdańsk, to przez długi czas wydawało się, że podopieczni Edwarda Pawluna pójdą rozpędem z trzeciej do pierwszej ligi. Wszak historia zna takie przypadki. Po rewelacyjnym starcie, w którym ‘gdańskie lwy’ wygrały trzy pierwsze mecze, przyszła bardzo duża zadyszka, gdy w kolejnych siedmiu spotkaniach najmłodsza drużyna w lidze wygrała zaledwie dwa razy. Jak będzie dziś? Z pewnością emocjonująco. Dodatkowym smaczkiem będzie tu rywalizacja dwóch największych trójmiejskich klubów – Trefla oraz wychowanków Stoczniowca, czyli ekipy Złomowca Gdańsk.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Aqua Volley – MysterElektroRockets

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Wiemy, że pisaliśmy to wielokrotnie w przypadku obu drużyn, ale dziś wieczorem dojdzie do kluczowego spotkania w kontekście utrzymania w trzeciej lidze. Od początku obecnego sezonu obu beniaminkom nie wiodło się zbyt dobrze. Kiedy już grali, najczęściej przegrywali. Jako pierwsi realną chęć utrzymania pokazali gracze MysterElektroRockets, którzy wygrali dwa spotkania w obecnej kampanii, uciekając przy okazji ze strefy spadkowej. Co jest jeszcze szalenie ważne, to fakt, że zespół Pawła Urbaniaka rozegrał mniej spotkań niemal od wszystkich drużyn występujących w trzeciej lidze. Jeśli dziś wygrają, ich szanse na utrzymanie diametralnie wzrosną. W naszym odczuciu taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. Choć w obecnej kampanii Aqua Volley miała swoje momenty, na ogół wyglądało to kiepsko. Team Mateusza Drężka rozegrał już dziesięć spotkań i ani razu nie zdołał wygrać. Biorąc pod uwagę fakt, że przed nimi w ligowej tabeli są drużyny, które w poprzedniej edycji skończyły zmagania niżej niż Aqua, trudno nie mówić o rozczarowaniu. Podobnie wygląda sytuacja jeśli chodzi o stosunek wygranych do porażek. Tak się składa, że Mistrz czwartej ligi z poprzedniego sezonu jest jedną z trzech drużyn z całej 52-drużynowej stawki, która jeszcze nie wygrała meczu. Sądzimy, że w tej kwestii nic się dziś nie zmieni.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Oj Amigos, Amigos. Nie można było tak od razu? Rozumiemy, że na początku obecnego sezonu team Pawła Kalety rywalizował na ogół z mocarzami. Nie da się jednak ukryć, że w ostatnim czasie forma graczy w czerwonych strojach eksplodowała. Tylko w przeciągu kilkunastu ostatnich dni Chilli Amigos znaleźli sposób na ogranie Craftveny oraz VB Inter-Grahen Sulmin, które przez dłuższy okres obecnego sezonu pozostawały niepokonane. To pokazuje, że zespół ‘Papryczek’ jest w stanie rywalizować z powodzeniem z niemal każdym. Oj, gdyby tylko Chilli Amigos prezentowali taką formę jak dziś przez cały sezon, to kto wie – być może zakręciliby się nawet wokół podium rozgrywek? Jest jak jest i dziś – Chilli Amigos nie mają już matematycznych szans na ‘pudło’. Nie oznacza to wcale, że w trzech ostatnich meczach sezonu zespół w czerwonych barwach postara się o trzy kolejne wygrane. Tak czy siak – trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Chilli miało by mieć w obecnej kampanii mniej punktów niż w sezonie Wiosna’25, wówczas skończyło się na 18 oczkach. Dziś Chilli mają 16 punktów i już teraz mają więcej zwycięstw niż wtedy. Ostatnie trzy mecze to pojedynki z Feniksem, Hapag-Lloyd oraz VB FE Sulmin. W naszym odczuciu Amigos będą faworytem każdego z wymienionych spotkań i niemal na 100% poprawią wspomniany wynik. Nie oznacza to jednak, że dziś czeka ich łatwe zadanie. Feniks Gdańsk w obecnym sezonie wygrał cztery z dziesięciu pojedynków i do dzisiejszego rywala traci już pięć punktów. Choć w teorii istnieje jeszcze szansa na przegonienie rywala, to dziś – Feniks musiałby wygrać i to najlepiej zgarniając trzy oczka. O to będzie jednak piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MPS Volley – Inter Marine Masters

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Na swój sposób jest to dość zabawne. Do wtorkowego spotkania obie drużyny podejdą z zupełnie innych pozycji w ligowej tabeli. Podczas gdy Miłośnicy Piłki Siatkowej walczą o złote medale i pewny awans do elity – Inter Marine Masters walczą obecnie o drugoligowe życie. Mimo tak skrajnych celów na sezon – obie drużyny podejdą do meczu w dość podobnych nastrojach. Mowa tu oczywiście o nastrojach ponurych. O ile nastroje panujące w Inter Marine Masters jesteśmy w stanie zrozumieć, bo ich sytuacja faktycznie jest dość parszywa – tak Miłośnicy Piłki Siatkowej zdają się trochę przesadzać. Zanim jednak o MPS-ie, to kilka słów o ‘Mastersach’, którzy w obecnej kampanii wygrali zaledwie dwa z siedmiu spotkań i nijak nie przypominają drużyny z poprzedniej edycji, z którą musiały liczyć się największe drugoligowe marki. Choć brutalna to prawda jest taka, że dziś – w zasadzie każdy może zlać drużynę Andrzeja Masiaka i sami zastanawiamy się jaki pomysł na wyjście z kryzysu jest nakreślony w siedzibie firmy Inter Marine. Kilka zdań wcześniej wspomnieliśmy również o nastrojach panujących w siedzibie lidera drugiej ligi – drużynie MPS Volley. Nie ukrywamy naszego zdumienia. Mimo że team znajduje się na szczycie ligowej układanki to po ostatniej porażce z Flotą Active Team atmosfera była tak gęsta, że można ją było kroić. Skoro testem jest sytuacja, kiedy team jest na szczycie tabeli, to co będzie, kiedy wpadną w realny dołek? Cóż… kto wie, być może przekonamy się o tym już dziś wieczorem? Mimo wszystko nie spodziewamy się niespodzianek i o ile MPS nie będzie miał problemów kadrowych, powinien sobie dziś poradzić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Sharks – Speedway AWKS

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Bardzo długo czekaliśmy na ten mecz. Na początku sezonu byliśmy niemal przekonani, że bezpośrednie starcie między Sharksami a Speedway AWKS zadecyduje o tym, która z drużyn sięgnie po tytuł mistrzowski w czwartej lidze. W międzyczasie doszło jednak do pewnych zawirowań, w których mistrzowskie aspiracje potwierdziła również ekipa DSGSA. Jakby tego było mało, Speedway AWKS stracił w tym czasie punkty i pokazał, że nie są ‘nietykalni’. Do minionego tygodnia taka łatka była przypięta do drużyny Sharks, którzy nie dość, że wygrali wszystkie mecze, to nie stracili w nich choćby seta i wydawało się, że być może zapiszą się do kart historii Inter Marine SL3 jako zespół, który w 13 rozegranych meczach zdobył 39 oczek. Tu również mamy update, bo ‘Rekiny’ nie zdołali zdobyć kompletu oczek w meczu z VB Inter-Grahen Sulmin. Oczywiście nadal są oni głównym kandydatem do mistrzostwa, ale sami jesteśmy ciekawi, jak poradzą sobie w najtrudniejszym dotychczasowym sprawdzianie. Kiedy spojrzymy na statystyki z tego sezonu, zobaczymy, że Speedway AWKS jest lepszy w 2 z 7 różnych statystyk: popełnia mniej błędów od rywali (17,7 vs 19,4) oraz zdobywa więcej punktów z ataku (31 vs 29,1). Sharks są z kolei lepsi w blokach (7,6 vs 5,7), zagrywce (5,7 vs 5,2), tracą mniej punktów po atakach rywali (18,3 vs 22,8) i są rzadziej blokowani (2,1 vs 2,7). Co ciekawe – przyjmują dokładnie tak samo, a na obu drużynach rywale zdobywają 2,6 asów serwisowych. Jaki jest wobec tego werdykt? Sądzimy, że spotkanie wygra drużyna Sharks, ale po raz drugi z rzędu nie uda im się zgarnąć kompletu oczek.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

DHP Oliwa – Staltest Pomorze

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Wszystko wskazuje na to, że dla obu drużyn będzie to najważniejsze spotkanie od kilku miesięcy. W naszym odczuciu właśnie dziś mogą rozstrzygnąć się kwestie tego, która drużyna spadnie do niższej klasy rozgrywkowej. Do niedawna pewniakiem w drodze do trzeciej ligi był DHP Oliwa. Nie ma się co dziwić, bo team Adama Wyrzykowskiego w pierwszych siedmiu spotkaniach sezonu zdołał wygrać zaledwie raz i przez długie tygodnie okupował ostatnie miejsce w tabeli. Ich sytuacja uległa diametralnej poprawie w połowie października. Choć team z ‘serca Gdańska’ nie był faworytem żadnego z tych meczów, zdołał wygrać z Challengersami, Flotą Active Team oraz Energą Treflem Gdańsk. Dzięki świetnej serii przesunęli się na dwunaste miejsce i wygląda to zdecydowanie lepiej niż kilka tygodni temu. Sądzimy, że dziś również będą faworytem i potencjalna wygrana zrobi milowy krok w kierunku utrzymania na zapleczu elity. Podobny plan mają jednak ich rywale – Staltest Pomorze. Zespół Arkadiusza Kozłowskiego znajduje się aktualnie w dramatycznej sytuacji i z sześcioma punktami plasuje się na samym końcu tabeli. Dodatkowo do dzisiejszego rywala tracą już trzy punkty, więc ewentualne zwycięstwo 2-1 niewiele im da. Choć sytuacja jest bardzo słaba, wszyscy pamiętamy imponujący finisz Staltestu z sezonu Wiosna’25. Niebawem przekonamy się, czy powtórka tamtych wydarzeń jest w ogóle realna.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #33

Za nami emocjonujący dzień meczowy. W pierwszoligowym hicie – BEemka Volley okazała się mocniejsza od AiP, pokonując ich w stosunku 2-1. Bardzo ważne spotkanie w kontekście utrzymania wygrała ekipa Speednetu, która ograła Szach-Mat i jest liderem grupy spadkowej. Zapraszamy na podsumowanie!

Tufi Team – Czerepachy Volley 2-1 (21-13; 19-21; 21-17)

Ponad 90% typerów w aplikacji SL3 stawiało na scenariusz, w którym Tufi Team zgarnie komplet oczek i poprawi swoją sytuacje w kontekście walki o utrzymanie. Cóż – na taki scenariusz postawiliśmy również my. Ku zaskoczeniu szerokiej grupy odbiorców, stało się jednak inaczej. Pierwszy set rywalizacji upłynął jednak zgodnie ze scenariuszem nakreślonym przez faworyzowany zespół. Po dobrej grze w obronie Konrada Szarugi oraz kilku skutecznych kontrach – gracze Tufi wysunęli się na prowadzenie 10-6. Choć z czasem po kilku atakach Patryka Słowińskiego, ‘Żółwie’ zbliżyli się do rywala na dwa oczka (11-9), to dalsze część seta była dominacją drużyny Mateusza Woźniaka (21-13). Drugi set rywalizacji to scenariusz, którego się nie spodziewaliśmy. Od samego początku seta, gracze w zielonych strojach rozgrywali ‘swoją partię’, po której wysunęli się na prowadzenie 12-7. Z czasem wszystko zaczęło się jednak psuć, a po kilku błędach w ataku – przewaga została roztrwoniona (15-15). Mimo że triumf ewidentnie wymykał się Czerepachom z rąk – po chwili dwa kosztowne błędy popełnili faworyci. Ostatecznie dzieła zniszczenia pieczętującego czwarty punkt w sezonie, dokonał skutecznym atakiem Wojciech Ingielewicz (21-19). Ostatni set rywalizacji zapowiadał się bardzo ciekawie. Chwilę po połowie seta mieliśmy remis po 13, a następnie 16-16. Końcówka to jednak wyraźnie lepszy fragment drużyny Tufi, która po atakach Rafała Deptuły oraz Mateusza Osieckiego, wygrała seta do 17, a cały mecz 2-1. Mimo zwycięstwa trudno tu jednak mówić o hurraoptymizmie. W naszym odczuciu Tufi straciło wczoraj jeden punkt, a nie dwa zyskali.

Kraken – Maritex 3-0 (21-15; 21-15; 21-16)

Długo zastanawialiśmy się, którą drużynę wskazać jako faworyta meczu. Niezależnie od naszego wyboru, nie sądziliśmy jednak, że mecz zakończy się kompletem punktów jednej ze stron. Choć nie jest to częstym widokiem – Maritex musiał radzić sobie w sześcioro graczy, a braki kadrowe były aż nadto widoczne. Dla tak doświadczonej drużyny jak Kraken była to zatem idealna okazja do zgarnięcia kompletu oczek. Już na początku spotkania gracze Jurija Charczuka wykorzystali problemy rywali i wysunęli się na prowadzenie 12-8. Z czasem po kilku wyblokach oraz skutecznych kontrach – Kraken wysunął się na prowadzenie 19-14 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to jeszcze większa przewaga ‘Bestii’, która chwilę po półmetku seta, cieszyła się z prowadzenia 15-9. Choć w dalszej części seta, zespół Michała Pietrasika próbował odrabiać jeszcze straty, to o skutecznej pogoni, nie mogło być już mowy (21-15). Trzeci set? Cóż – bez zmian. Ależ to było jednostronne i…nudnawe widowisko. Prawdę mówiąc w całym meczu nie było ani jednego zwrotu akcji czy ciekawszego momentu, po którym uznalibyśmy, że ‘coś się dzieje’. Zamiast tego otrzymaliśmy pełną dominację Krakena, który w połowie finałowej partii, objął prowadzenie 12-9 i w dalszej części seta – nie miał już problemu z tym by ograć rywala, tym razem do 16. Zwycięstwo za komplet punktów sprawia, że w obozie Krakena wciąż tli się nadzieja na podium rozgrywek.

VB Inter-Grahen Sulmin – Craftvena 1-2 (13-21; 21-17; 13-21)

Po nieudanym okresie drużyny VB Inter-Grahen Sulmin oraz Craftvena miały doskonałą okazję do przełamania. Naprzeciw siebie miały bowiem zespoły pogrążone w małym kryzysie. Poniedziałkowe starcie było jednocześnie ostatnią szansą na włączenie się do walki o podium rozgrywek. Początek meczu to wyraźna przewaga ‘Rzemieślników’, którzy wysunęli się na prowadzenie 12-7. Z czasem problemy w przyjęciu graczy z Sulmina jeszcze się pogłębiły. Craftvena w drugiej części seta bardzo dobrze radziła sobie w ataku i w konsekwencji wysunęła się na prowadzenie 17-11, po czym stało się jasne, że to ona będzie cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Choć po pierwszym secie miny zawodników z Sulmina były nietęgie, to środkowa odsłona była w ich wykonaniu zdecydowanie lepsza. Zanim się obejrzeliśmy, team z Sulmina zniszczył na początku seta ‘Rzemieślników’ zagrywką. Dodatkowo po skutecznych atakach Michała Tredera, VB Inter-Grahen Sulmin wysunął się na prowadzenie 10-3. Choć wydawało się to niemożliwe, ‘Rzemieślnicy’ niemal odrobili bardzo dużą stratę. Po kilku skutecznych atakach Macieja Tyryłło, na tablicy wyników widniało 17-16 dla graczy Kacpra Wiczkowskiego. Mimo że zrobiło się naprawdę groźnie, skończyło się dla nich wyłącznie na strachu, a po punktach dobrze dysponowanego Michała Tredera – VB Inter-Grahen Sulmin cieszyło się z wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Ostatni set do pewnego momentu zapowiadał wyrównaną partię (6-6). Choć trudno w to uwierzyć, po chwili gracze Craftveny zdobyli jedenaście punktów z rzędu, po których objęli prowadzenie 17-6 i w praktyce rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść.

TKKF Orlen – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (13-21; 14-21; 22-20)

Choć TKKF Orlen przystępował do spotkania z ACTIVNYMI świeżo po zwycięstwie z Hapag-Lloyd, to jednak team Artura Kurkowskiego pozostawał zdecydowanym faworytem poniedziałkowego starcia. W naszym przekonaniu utwierdziliśmy się w momencie, w którym zobaczyliśmy, że ‘Nafciarze’ – nie po raz pierwszy w obecnym sezonie – nie będą mieli kompletnego składu na mecz. Wobec tego przebieg pierwszego seta nie mógł przesadnie dziwić. ACTIVNI szybko wysunęli się na prowadzenie 10-7. Prawdziwego boosta team w żółto-czarnych strojach zanotował jednak po kilku punktach Macieja Adamskiego, po których wysunął się na prowadzenie 17-9 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-13). Środkowa odsłona wyglądała niemal identycznie. Choć ACTIVNI nie grali oszałamiającej siatkówki, to poprzeczka zawieszona przez ‘Nafciarzy’ nie wisiała zbyt wysoko (21-14). Ostatni set rywalizacji to zdecydowanie najciekawsza partia meczu, w której TKKF Orlen nie pozwalał faworyzowanym rywalom na rozwinięcie skrzydeł. W połowie seta zaowocowało to remisem. Chwilę później team Artura Kurkowskiego zdobył jednak kilka kolejnych punktów, po których wydawało się, że jest już ‘pozamiatane’ (15-12). ACTIVNI zamiast jednak postawić kropkę nad ‘i’, pozwolili rywalom dojść do głosu. Już po chwili, po asie serwisowym Grzegorza Wosia oraz skutecznym bloku Szymona Damrada, TKKF Orlen doprowadził do wyrównania po 17. Końcówka to wyrównane starcie punkt za punkt, ale ostatnie słowo w secie należało do ‘Nafciarzy’, którzy zainkasowali trzeci punkt w sezonie Jesień’25 – brawo!

Szach-Mat – Speednet 1-2 (21-12; 22-24; 14-21)

Zakładając, że Szach-Mat i Speednet nie spieprzą sprawy w ostatnich meczach sezonu – wczoraj rozegrały bardzo ważny mecz dla układu tabeli. W naszym odczuciu team, który wygrał, może już raczej myśleć o tym, co zrobić, by w kolejnej edycji znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Początek spotkania jednoznacznie wskazywał na to, że spokojny byt w pierwszej lidze zapewni sobie ekipa ‘Szachistów’. Po bardzo dobrej grze w obronie i świetnej dyspozycji przyjmujących Szach-Matu, gracze ‘królewskiej gry’ wysunęli się na prowadzenie 12-8. Choć do tego czasu Speednet mógł mieć jeszcze nadzieję, to po trzech asach serwisowych Rafała Guzowskiego z rzędu zostały one całkowicie rozwiane (21-12). W drugim secie rywalizacji zobaczyliśmy jednak zupełnie inny Speednet. Choć Szach-Mat rozpoczął seta genialnie i na półmetku prowadził 13-8, z czasem zaczął popełniać mnóstwo błędów. Te, w połączeniu z dobrą grą środkowych ‘Programistów’, doprowadziły do wyrównania stanu rywalizacji (17-17). Końcowa faza seta to prawdziwa ozdoba meczu – fragment, w którym nie brakowało zwrotów akcji i emocjonujących wymian. Ostatecznie po dwóch skutecznych akcjach Pawła Kolana, Speednet zapewnił sobie wyrównanie w meczu (24-22). Wygrana w środkowej odsłonie ewidentnie uskrzydliła graczy Macieja Miścickiego, którzy w trzecim secie rywalizacji spisywali się naprawdę świetnie. Po blokach Łukasza Żurawskiego oraz Mikołaja Skotarka było już ‘pozamiatane’. Speednet wysunął się bowiem na prowadzenie 18-11, a tego nie dało się już roztrwonić.  

Old Boys – VB Sulmin 1-2 (21-19; 18-21; 13-21)

Im dłużej się nad tym zastanawiamy, tym bardziej nie wiemy, dlaczego postawiliśmy na Old Boysów. Wiecie – chyba jakiś sentyment do dawnych dobrych czasów? Czasów, w których Old Boysi byli ligowymi mocarzami, a niemal każdy czuł przed nimi respekt? Choć to przykre dla drużyny z Pruszcza, prawda jest taka, że dziś nie boi się ich już nikt. Nie inaczej było z zespołem VB Sulmin, który przegrał co prawda premierową odsłonę, ale z czasem potrafił się odbudować. W środkowej partii oglądaliśmy klasycznych Old Boysów z obecnego sezonu. Po dobrym fragmencie w obozie drużyny Bartłomieja Kniecia coś się zacięło, a punkty – i to taśmowo – zaczęli zdobywać przeciwnicy. Po kilku skutecznych atakach dobrze dysponowanego Alexa Siwika, VB Sulmin wysunął się na prowadzenie 14-10. Choć z czasem Old Boysi doprowadzili do wyrównania po 18, to w końcówce nie zdołali zachować zimnej krwi i po dwóch atakach w aut z wyrównującego punktu cieszyli się gracze Daniela Bąby. Decydujący o zwycięstwie set to partia, w której gra i atmosfera w Old Boysach wyraźnie się posypała. Problemy rywali błyskawicznie wykorzystali zawodnicy VB Sulmin, którzy po ataku Radosława Małeckiego objęli prowadzenie 10-6. W dalszej części, po skutecznej grze oraz serii błędów po stronie przeciwników, ‘czerwono-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 18-10 i po chwili cieszyli się z piątej wygranej w sezonie Jesień’25 – brawo!

Challengers – Speednet 2 1-2 (21-19; 21-23; 16-21)

Nie jest chyba tajemnicą, że dla wielu uczestników spotkania był to mecz szczególny. Patrząc na ligową tabelę, trudno było nie odnieść wrażenia, że to Challengersi grali pod zdecydowanie większą presją. O ile sytuacja Speednetu 2 jest komfortowa i z całą pewnością nie spadnie im włos z głowy, tak tego samego nie można powiedzieć o drużynie Wojciecha Lewińskiego, która znajduje się obecnie w poważnych tarapatach. Jakby tego było mało, w połowie pierwszego seta koszmarnej kontuzji doznał Paweł Kondracki – z tego miejsca życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. Mimo dłuższej przerwy gracze w niebiesko-różowych barwach nie zostali wytrąceni z rytmu i choć w końcówce to zawodnicy Speednetu prowadzili 19-17, to po punktach tercetu Skierkowski–Kempiński–Kuczko z pierwszego punktu w meczu cieszyli się Challengersi. Środkowa odsłona to partia pełna emocji. Lepiej w seta weszli gracze Speednetu, którzy po ataku Kamila Szlejtera wysunęli się na prowadzenie 13-10. Dalsza część seta to jednak powrót do gry Challengersów, którzy po dwóch asach serwisowych z rzędu Krystiana Kempińskiego doprowadzili do wyrównania po 18. Choć wspomniane asy zostały zdobyte „na tym samym zawodniku”, to Patryk Ułanowicz zrehabilitował się w końcówce i to właśnie po jego atakach Speednet doprowadził do wyrównania stanu rywalizacji (23-21). Ostatni set to już wyraźna przewaga ‘Programistów’, którzy wysunęli się na prowadzenie 8-3 i w dalszej części seta kontrolowali przebieg gry, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł (21-16).

AIP – BEemka Volley 1-2 (19-21; 15-21; 21-19)

Nie ma co do tego wątpliwości – mecz pomiędzy AiP a BEemką był anonsowany jako hit pierwszoligowych zmagań. Choć historycznie BEemce trudno grało się z zespołem Adriana Ossowskiego, to wczoraj wieczorem wygrali i są na najlepszej drodze do pierwszych w historii medali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie oznacza to bynajmniej, że wczorajsze starcie było dla BEemki łatwym zadaniem. Wręcz przeciwnie – była to trudna i wyboista droga. Już na początku spotkania team Daniela Podgórskiego musiał odrabiać spore straty. Po świetnym początku ‘Przyjaciół’ na tablicy wyników widniało 8-4 dla graczy w biało-fioletowych barwach. Komfortowa sytuacja drużyny Adriana Ossowskiego trwała mniej więcej do stanu 17-14. Już po chwili ówczesny lider zaczął popełniać sporo błędów i, jakby tego było mało, miał problemy z wykończeniem akcji. W efekcie tego gracze BEemki doprowadzili do wyrównania po 19. Końcówka? A jakże – dwa błędy AiP, po których BEemka cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona nie była aż tak spektakularnym przykładem roztrwonienia przewagi jak ta z pierwszego seta, ale wciąż to gracze AiP po atakach Jakuba Sulimy prowadzili 13-10. Mimo to po chwili zanotowali kolejny przestój, po którym rywal wysunął się na prowadzenie 18-15 i spokojnie zagwarantował sobie drugi punkt w meczu. W ostatnim secie drużynie Daniela Podgórskiego nie udało się wywalczyć kompletu punktów. Mimo że w końcówce prowadzili 18-17, tym razem to oni popełnili błędy, po których z ‘nagrody pocieszenia’ cieszyli się gracze AiP. Mimo porażki wciąż są jednak w grze i mają tyle samo punktów co nowy lider tabeli – BEemka Volley. Oj, końcówka sezonu zapowiada się naprawdę pasjonująco.

Merkury – Bossman Team 1-2 (21-15; 19-21; 14-21)

Był okres, w którym pisaliśmy, że Merkuremy – Bossman wybitnie nie leży. W ostatnim czasie zła klątwa została jednak odczarowana, a przynajmniej tak nam się wówczas wydawało. Wczoraj wieczorem obie drużyny spotkały się po raz kolejny i to Merkury był w naszych oczach wyraźnym faworytem meczu. Uważamy, że błędnie zinterpretowaliśmy byt Bossmana w grupie mistrzowskiej. Wydawało nam się, że przy iluzorycznych szansach na medale Bossman będzie raczej dostarczycielem punktów. Zamiast tego okazało się jednak, że team Jakuba Kłobuckiego, grając na luzie, potrafi udowodnić swoją wyższość nad pospinanym, pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3. Prawdę mówiąc, pierwszy set rywalizacji nie zapowiadał katastrofy Merkurego, która miała dopiero nadejść. Już w pierwszej fazie seta faworyt wypracował sobie skromną zaliczkę i w dalszej części trzymał rywala na dystans. W końcówce podkręcili nawet tempo i finalnie wygrali tę partię do 15. Środkowa odsłona układała się przez bardzo długi czas niemal identycznie. Pod koniec seta zespół w granatowych barwach prowadził już 17-14. Po kilku błędach oraz skutecznych blokach Adriana Zajkowskiego Bossman wysunął się jednak na prowadzenie i ostatecznie to on wygrał partię, której w teorii nie miał prawa wygrać. Brawo! Team w błękitnych (?) strojach nie zadowolił się jednym punktem. Wiecie – jak kochać, to księżniczkę, a jak wygrywać z pięciokrotnym Mistrzem, to nie sety, tylko cały mecz. W finałowej partii role się odwróciły – tym razem to Bossman prowadził grę, a Merkury musiał wcielić się w rolę goniącego. Cóż, wyszło to naprawdę słabo, bo po kolejnym bloku Adriana Zajkowskiego Bossman wysunął się na prowadzenie 18-14 i było już po zawodach. Oj, ta porażka w obozie Merkurego będzie rozpamiętywana bardzo długo. A Bossman? Cóż – gdyby im się tylko chciało tak, jak im się nie chce, to byłoby naprawdę bardzo dobrze.

Zapowiedź – MATCHDAY #33

Zaczynamy dziesiąty tydzień rozgrywek w sezonie Jesień’25. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do dziewięciu bardzo ciekawych pojedynków. Dziś wieczorem rozpoczną się zmagania w grupie mistrzowskiej oraz spadkowej w pierwszej lidze. Hitem zdaje się być pojedynek, w którym BEemka podejmie zespół AiP. Zapraszamy na zapowiedź!

Tufi Team – Czerepachy Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Ależ to byłby szalony plot-twist. Początek sezonu Jesień’25 był dla ‘Tuffików’ koszmarny. Zespół Mateusza Woźniaka na dziewięć możliwych punktów zgarnął zaledwie jeden. Dodatkowo – poza krótkimi epizodami – nie prezentował się zbyt dobrze. Ba, wiele osób wskazywało na to, że są oni murowanym faworytem do spadku. Z czasem przyszło jednak przebudzenie, a Tufi Team wygrał cztery z pięciu ostatnich spotkań. Świetna passa otworzyła beniaminkowi szansę na awans do grupy mistrzowskiej. Aby tak się jednak stało, musieli oni wygrać z Bossmanem za komplet punktów. Choć na pierwszy rzut oka taki scenariusz zdawał się być szaleństwem, to mecz pokazał już coś zupełnie innego. Choć graczom Mateusza Woźniaka nie udało się wówczas wygrać za komplet oczek, to byli bardzo bliscy zrealizowania tego celu. Ostatecznie zgarnęli dwa oczka, co może mieć niebagatelne znaczenie dla ostatecznego układu tabeli. Już ostatnio team powiększył swoją przewagę nad miejscem bezpośredniego spadku, a nos podpowiada nam, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Nie ma co do tego wątpliwości – dziś będą wyraźnym faworytem spotkania z Czerepachami, którzy swego czasu śrubowali serię zwycięstw z rzędu, która finalnie zakończyła się na dwunastu. Aktualnie mają już dziewięć, ale… porażek. Prawdę mówiąc, aktualnie bardziej prawdopodobne wydaje nam się pobicie tamtego wyniku niż to, że Czerepachy okażą się najsłabszą drużyną w historii pierwszej ligi. Przypomnijmy, że historycznie najsłabszy wynik punktowy w elicie to pięć oczek. Do tego team Dawida Gałki potrzebuje jeszcze dwóch punktów. Tak jak jednak wspomnieliśmy – dziś o zdobycz będzie bardzo trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Kraken – Maritex

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Kiedy to zleciało? Maritex jako pierwszy team z całej 52 drużynowej stawki, rozegra dziś wieczorem przedostatni mecz w sezonie Jesień’25. Uważamy, że jest to zatem doskonały moment do pierwszych podsumowań. Nie ma się co oszukiwać – team Michała Pietrasika był w obecnej kampanii drużyną, która była krytykowana chyba najczęściej spośród wszystkich trzecioligowców. Tłumaczyliśmy to kilka razy, ale uważamy, że akurat od Maritexu było można wymagać i krytyka była tu uzasadniona. W naszej bowiem opinii – Maritex ma zdecydowanie większe umiejętności niż wynika to z ich pozycji w ligowej tabeli. Tak czy siak – były również i dobre momenty i sądzimy, że niekiedy dobry jest taki reset. Mówią, że często trzeba zrobić jeden krok wstecz by po chwili – zrobić dwa kroki naprzód i tego Maritexowi życzymy. Jeśli mówimy o krytyce – to tej, nie uniknęli również gracze Krakena, którzy jeszcze do niedawna, zdawali się być pewniakiem do podium rozgrywek. Po ostatniej – sensacyjnej porażce z MysterElektroRockets, zespół Jurija Charczuka osunął się w ligowej tabeli na siódme miejsce. Warto tu podkreślić, że owszem – nadal mają szansę na podium, ale wynika to bardziej z faktu, że inni z faworytów również bardzo często zawodzą, a cały wyścig do drugiej ligi, przypomina ‘wyścig żółwi’, a nie realną chęć awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Która z drużyn wygra? Po ostatnim występie Krakena – 51% szans na wygraną dajemy Maritexowi. Z drugiej strony w meczu nie zdziwiłby nas żaden wynik.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

VB Inter-Grahen Sulmin – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

‘Nie pędź tak proszę, daj odpocząć’. Jeden z wersów piosenki Ryszarda Rynkowskiego idealnie obrazuje vibe dzisiejszych rywali. Do pewnego momentu sezonu – zarówno gracze z Sulmina, jak i Craftveny, dotrzymywali kroku czwartoligowym mocarzom i mogły pochwalić się rewelacyjnym bilansem siedmiu zwycięstw i wówczas – nie mieli ani jednej porażki. Szczęśliwa siódemka okazała się z czasem tą, po której na obie ekipy spadła klątwa. Od wspomnianej serii wygranych obie drużyny rozegrały sumarycznie sześć spotkań, w których – nie udało im się ani razu wygrać. Jeśli chodzi o team VB Inter-Grahen Sulmin, to mówimy tu o porażkach z drużynami Speedway AWKS, Chilli Amigos oraz ostatnio – z drużyną Sharks. W tym samym czasie Craftvena rywalizowała i przegrała mecze z dwoma tymi samymi rywalami: Speedway AWKS oraz Chilli Amigos. W międzyczasie zamiast z Sharksami – ‘Rzemieślnicy’ przegrali z DSGSA. Po wspomnianych sześciu meczach – układ sił nam się pozmieniał i dziś – mało kto stawia na scenariusz, w którym poniedziałkowi rywale mieliby awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Aktualnie strata do podium rozgrywek wynosi już cztery oczka i w naszym odczuciu – jest to już nie do odrobienia. To oznacza z kolei, że drużyny z bardzo dużymi ambicjami będą musiały ‘kiblować’ w czwartej lidze przez kolejną edycję. Z drugiej strony – team, który dziś wygra zachowa jeszcze matematyczne szansę. Która z drużyn będzie faworytem? Trudno nam się zdecydować, ale nieco więcej szans na wygraną dajemy Craftvenie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

TKKF Orlen – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Długo musieli czekać ‘Nafciarze’ na przełamanie. Po serii dziewięciu porażek z rzędu w stosunku 0-3, zespół TKKF Orlen mierzył się z Hapag-Lloyd i wspomniany mecz wygrał w stosunku 2-1. Ulga, która zeszła wówczas z graczy Grzegorza Wosia, była naprawdę wielka. Nie jest bowiem tajemnicą, że w obecnym sezonie ‘Nafciarze’ byli stosunkowo często krytykowani. Nie mówimy tu bynajmniej wyłącznie o wynikach, ale również frekwencji i szeroko rozumianego vibe, który zapanował w drużynie. Po ich wcześniejszym meczu z Remedios Sopot Ortopedią uznaliśmy nawet, że jeśli mielibyśmy wskazywać drużynę, która ma największą szansę do tego, by się rozpaść, to bez wahania wskazalibyśmy właśnie na TKKF Orlen. Wspomniane zwycięstwo z ‘Logistykami’ sprawiło jednak, że po graczach TKKF widać było realny fun. Biorąc pod uwagę, że do końca sezonu ‘Nafciarze’ zmierzą się z dołem ligowej tabeli, to kolejne punkty nie są nierealnym scenariuszem. Wydaje się jednak, że dziś… TKKF Orlen czeka najtrudniejszy rywal z tych, który im jeszcze został. ACTIVNI Gdańsk plasują się obecnie na dziesiątym miejscu w ligowej tabeli i patrząc na to, jak rozkłada się czwartoligowy układ sił – mają jeszcze szansę na to, by powalczyć o dziewiątą lokatę. Do końca sezonu ACTIVNI zmierzą się jeszcze z TKKF Orlen, Only Spikes i właśnie… ze wspomnianym Feniksem. Na tę chwilę uznajemy, że będą oni faworytem każdego z wymienionych meczów, a dziś – sięgną po pierwszy komplet punktów od 2 października.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Szach-Mat – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Z pewnością ‘nie tak’ wyobrażały sobie obecny sezon obie drużyny. W przypadku Szach-Matu, apetyty zostały rozpalone po ostatnim – rewelacyjnym sezonie. Choć przed poprzednią kampanią chyba nikt poza samymi graczami Szach-Matu nie spodziewał się jak potoczy się sezon, to team Dawida Kołodzieja powtórzył swój historycznie największy sukces i zgarnął brązowe medale. Po świetnym sezonie – wiele osób uważało, że grupa mistrzowska dla Szach-Matu jest niemalże pewnikiem. Cóż – choć w obecnej kampanii były momenty rewelacyjne, to w ostatecznym rozrachunku – nie było tak dobrze jak można było tego oczekiwać. Co ciekawe – Szach-Mat prezentował się dobrze wtedy, kiedy rywalizował z najmocniejszymi. Kiedy był wyraźnym faworytem – zawodził, a to nie jest dobrym prognostykiem przed rozpoczęciem zmagań w grupie spadkowej. Jeśli chodzi o Speednet, to po świetnym rozpoczęciu sezonu, w którym ‘Programiści’ wygrali pięć z sześciu pierwszych spotkań chyba nikt nie przypuszczał jaki będzie epilog tej historii. Choć w kolejnych trzech meczach Speednet mierzył się z mocnymi rywalami, to jednak trzy porażki, w których Speednet zgarnął zaledwie jeden na dziewięć możliwych punktów, jest absolutnym koszmarem. Dodatkowo dyspozycja graczy w różowych strojach nie zwiastuje nic dobrego i jeśli team Macieja Miścickiego nie zaprezentuje lepszej formy niż ostatnio to… może mieć nawet problem z tym, by się utrzymać. Warto bowiem zauważyć, że ani DNV Volley Gdańsk, ani tym bardziej Tufi Team nie powiedziały ostatniego słowa w kontekście walki o utrzymanie. Tak czy siak – przegrany dzisiejszego spotkania znajdzie się w prawdziwych tarapatach.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Old Boys – VB Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Choć do niedawna nie było to oczywiste, to w minionym tygodniu zespół VB Sulmin zapewnił sobie utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. Późno? Pewnie tak, ale z drugiej strony chcieliśmy podkreślić, że do niedawna gracze Daniela Bąby śrubowali serię kolejnych przegranych spotkań z rzędu. Ostatecznie licznik zatrzymał się na ‘piątce’. Od tego czasu team w czerwono-czarnych strojach wygrał jednak dwa mecze z rywalami z dołu ligowej tabeli i ich sytuacja uległa diametralnej poprawie. Do dzisiejszego starcia zespół z Sulmina przystąpi jako dziewiąta drużyna w ligowej tabeli. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w drużynie Old Boys. Choć przed sezonem nikt się tego nie spodziewał, to team Bartłomieja Kniecia znajduje się obecnie w poważnych tarapatach. Po dziewięciu rozegranych meczach zespół Old Boys ma na swoim koncie zaledwie trzy wygrane i aż cztery punkty straty do dzisiejszego rywala. Co gorsze mają zaledwie dwa oczka przewagi nad strefą spadkową, a już same takie rozważania są dla ex-pierwszoligowca ‘policzkiem’. Dziś team z Pruszcza Gdańskiego ma szansę na to, by przy równej liczbie rozegranych spotkań co DHP Oliwa odskoczyć i zapewnić sobie spokojną końcówkę sezonu. Oczywiście działa to w dwie strony i potrafimy sobie wyobrazić scenariusz, w którym team w białych strojach przegra kolejne – siódme już spotkanie w sezonie. Jeśli faktycznie tak się stanie, to ich problemy będą już potężne. Mimo wszystko w naszych oczach są oni nieznacznym faworytem starcia. Sądzimy, że kiedyś będą musieli się wreszcie obudzić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Challengers – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Sytuacja Challengersów w ligowej tabeli robi się coraz bardziej dramatyczna. Nie dość, że team Wojciecha Lewińskiego przegrał dwa ostatnie spotkania, to na dodatek – swój mecz wygrała ekipa DHP Oliwa, a to z kolei sprawiło, że Challengers spadli na przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Jeśli sezon kończyłby się w momencie pisania zapowiedzi – spadliby oni do trzeciej ligi, a takiego obrotu spraw – jeszcze do niedawna nikt się nie spodziewał. Z drugiej strony – na kogoś wypaść musi. W momencie rozpoczęcia ostatniego miesiąca rozgrywek w sezonie Jesień’25 – utrzymanie zapewniło sobie już dziewięć ekip. Trudno wyobrazić sobie bowiem scenariusz, że z ligi poleciałaby drużyna, która ma co najmniej 15 oczek. To oznacza, że spośród pięciu drużyn – utrzymają się dwie, jedna zagra baraż oraz dwie spadną z drugiej klasy rozgrywkowej. Biorąc pod uwagę fakt, że wśród pięciu drużyn znajdują się również Old Boysi, którzy mają przewagę dwóch punktów – to staje się jasne, że cała reszta może mieć przez to poważne kłopoty. Jak będzie z Challengers? Cóż – na pewno będą ‘ciężary’. Dziś zespół w niebiesko-różowych strojach zmierzy się ze Speednetem 2 i warto tu zaznaczyć, że to ‘Programiści’ będą faworytem meczu. W obecnej kampanii ‘Programiści’ sprawują się wybornie i w dziesięciu rozegranych meczach – wygrali aż siedmiokrotnie. Choć w ostatnim meczu w Inter Marine SL3, górą byli Challengers, to obie drużyny spotkały się jeszcze w turnieju charytatywnym dla fundacji Mariusza Wlazłego i wówczas – w meczu finałowym górą była ekipa Speednetu. Sądzimy, że tym razem będzie podobnie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

AIP – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Przedwczesny finał? Dużo osób tak twierdzi. Po dziewięciu spotkaniach obie drużyny w ligowej tabeli dzieli zaledwie jeden punkt. Choć AiP podejdzie do meczu z pole position, to jednak w obozie ‘Przyjaciół’ można było wyczuć ostatnio spory niedosyt. W ostatnim dniu meczowym zespół Adriana Ossowskiego miał do rozegrania dwa spotkania – ze Speednetem oraz Tufi Team, które wówczas okupowało miejsce spadkowe. Fioletowo-czarni wygrali pierwsze spotkanie za komplet punktów i do spotkania z ‘Tuffikami’ przystępowali w doskonałych nastrojach. Ostatecznie aktualny lider przegrał jednak mecz z absolutnym underdogiem i była to jedna z największych niespodzianek ósmego tygodnia rozgrywek. Kto wie, czy wspomniane dwa punkty nie będą z czasem rozpamiętywane na zasadzie: ‘co by było gdybyśmy wygrali tamten mecz’. Oczywiście taką narrację można dokleić do każdej drużyny – do BEemki Volley również. Poziom w pierwszej lidze nam się w ostatnim czasie wyraźnie wypłaszczył i poza ekstremalnymi przypadkami każdy może wygrać z każdym. Tak czy siak – BEemka Volley do dzisiejszego rywala traci jeden punkt i w naszych oczach są oni dziś nieznacznym faworytem spotkania. Z drugiej strony dokładnie tak samo myśleliśmy przed pierwszym meczem obu drużyn, które zakończyło się… wygraną AiP w stosunku 3-0! Jak będzie dzisiaj? Przekonamy się już niebawem. Co ciekawe – typerzy również wskazują, że będzie to wyrównany mecz, w którym szanse rozkładają się po połowie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Merkury – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Jeszcze kilka tygodni temu pisaliśmy o tym, że Bossmanowi do grupy mistrzowskiej potrzeba dziewięciu punktów w trzech ostatnich spotkaniach rundy zasadniczej. Okazało się, że poprzeczka była zawieszona jeszcze niżej, a ostatecznie do czołowej piątki ligi – drużynie Jakuba Kłobuckiego wystarczyło zaledwie siedem oczek. Mimo powodzenia akcji – nastroje w obozie Bossmana nie są zbyt dobre. Wynika to z faktu, że w ostatnim spotkaniu z Tufi – zespół Bossmana osiągnął absolutne minimum założonego planu. Już przed wspomnianym meczem pisaliśmy o tym, że Bossmanowi do grupy mistrzowskiej wystarczy zaledwie jeden punkt i team z puszką piwa w logo – poszedł po linii najmniejszego oporu. W ostatecznym rozrachunku – zabójczy pragmatyzm zapewnił im top5 ligi. Tak jak podkreślaliśmy w ostatnim magazynie – Bossman po części zrealizował cel na sezon. Owszem – będzie rozdawał karty w pierwszej lidze i być może zadecyduje o kolorach medali. Problem jest jednak w tym, że nie odbędzie się to na zasadach, które by chcieli. Jeśli chodzi o Merkurego, to obecna kampania przyniosła drużynie skrajne emocje. Od tych bardzo pozytywnych do tych skrajnie negatywnych. Liczy się jednak to, co tu i teraz i warto podkreślić, że Merkury odkuł się po kilku nieudanych meczach, wygrywając w dobrym stylu ze Speednetem w stosunku 3-0. Dzięki temu przed rozpoczęciem grupy mistrzowskiej tracą do lidera zaledwie dwa punkty. To oznacza z kolei, że wszystko wciąż jest w rękach ‘Granatowych’. Jeśli uda im się dziś wygrać za komplet punktów – zrobi się naprawdę poważnie. O to nie będzie jednak łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #32

Za nami ostatni dzień meczowy w dziewiątym tygodniu rozgrywek. W środę grę w czołowej piątce ligi zapewniła sobie ekipa Bossmana, choć trudno tu mówić o przesadnym optymizmie. W trzeciej lidze bardzo ważne spotkanie wygrała drużyna MysterElektroRockets. Dodatkowo, Fux Pępowo po zwycięstwie w emocjonującym meczu wskoczył na drugie miejsce w ligowej tabeli. Zapraszamy na podsumowanie!

MiszMasz – Flota TGD Team 0-3 (20-22; 10-21; 17-21)

W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy, że MiszMasz, aby utrzymać się w trzeciej lidze, potrzebuje średnio jednego punktu na mecz. Tak się złożyło, że w środowy wieczór team Jakuba Waszkiewicza rozegrał dwa mecze, w których… nie udało im się zrealizować założonych planów. Ostatecznie w dwóch spotkaniach skończyło się na jednym punkcie, a to komplikuje nieco ich sytuację w tabeli. Kolejną kiepską wiadomością jest bowiem to, że swoje spotkanie dość nieoczekiwanie wygrała drużyna MysterElektroRockets. Wracając jednak do meczu z Flotą – największą szansę na zdobycz punktową MiszMasz miał w pierwszym secie rywalizacji, w którym prowadził grę od początku niemal do końca. Choć trudno w to uwierzyć – MiszMasz prowadził nawet 20-16, a mimo to nie wykorzystał kilku piłek setowych. Zamiast tego nie zdobył ani jednego punktu, przy czym pozwolił rywalom na to, by ci zdobyli ich aż sześć. Niewiarygodna historia i zastanawiamy się, czy nie odbije się ona czkawką za kilka tygodni. Drugi set rywalizacji to konkretne lanie, które gracze Floty urządzili swoim rywalom, omal nie wypuszczając ich ‘z dyszki’ (21-10). Ostatni set to kontynuacja dobrej gry drużyny Karoliny Kirszensztein, która wygrała tę partię do 17, awansując tym samym na szóste miejsce w tabeli – brawo! Jeśli z czasem do dobrej gry Flota TGD Team dorzuci regularność, będzie to naprawdę niezła ekipa. Kto wie, czy w przyszłości nie drugoligowa.

Kraken – MysterElektroRockets 1-2 (19-21; 16-21; 21-17)

Serio – w historii nie przypominamy sobie sezonu, w którym faworyci do podium rozgrywek zawodziliby tak bardzo i tak często. Nie chodzi tu wyłącznie o Krakena, ale niemal cała ligowa czołówka z wyłączeniem Hydry Volleyball Team ma „swoje za uszami” i prawdę mówiąc, nie mamy poczucia, by któryś team w szczególny sposób zasługiwał na ten awans. W środowy wieczór dostaliśmy tego kolejne potwierdzenie. Choć Kraken był zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem starcia, to pod nazwą „Bestia” kryła się tak naprawdę zwykła popierdółka, którą jest dziś w stanie pokonać absolutnie każdy team w trzeciej lidze. Nie jest naszym celem, by umniejszać graczom MysterElektroRockets. Ci już od długiego czasu wysyłają poważne sygnały dotyczące woli utrzymania w trzeciej lidze i, prawdę mówiąc, zaczyna to wyglądać naprawdę przekonująco. Po środowym zwycięstwie zespół Pawła Urbaniaka awansował na jedenaste miejsce w ligowej tabeli i coraz bardziej odsuwa od siebie widmo spadku. Jeśli chodzi o spotkanie, to poza wynikiem należy pochwalić determinację i wolę walki drużyny w biało-czerwonych strojach. Zarówno w pierwszym, jak i drugim secie rywalizacji to Kraken zdawał się iść po wygraną. W pierwszym secie było bowiem 19-16 dla teamu Jurija Charczuka, a mimo to pięć kolejnych punktów zdobył team MER. Na półmetku drugiego seta faworyzowana drużyna prowadziła z kolei 13-9, a mimo to ponownie to beniaminek cieszył się ze zwycięstwa. Ostatecznie graczom Jurija Charczuka udało się wygrać wyłącznie trzecią partię, co – biorąc pod uwagę przedmeczowe oczekiwania – jest dla nich ogromnym rozczarowaniem.

Feniks Gdańsk – Only Spikes 2-1 (21-17; 19-21; 21-16)

Nie tak dawno kapitan drużyny Only Spikes w wywiadzie przedmeczowym wspominał, że czas na podsumowania przyjdzie po sezonie. Wspomniany gracz odnosił się wówczas do liczby punktów zdobytych w poprzednim sezonie vs wyniku z obecnego sezonu, który team Only Spikes chce za wszelką cenę poprawić. Przypomnijmy, że w edycji Wiosna’25 było to siedem oczek. Do środowego spotkania gracze Only Spikes przystępowali z czterema punktami na koncie i łatką ‘underdoga’ spotkania. Widać to było również tuż po pierwszym gwizdku sędziego, gdy team Patryka Łabędzia nie zaprezentował się zbyt dobrze. Od początku spotkania to Feniks narzucił rywalowi swoje warunki gry i wysunął się na prowadzenie 8-2. Po chwili zespół w czarnych strojach zaczął jednak oddawać rywalom punkty, a ich przewaga stopniała do trzech oczek (12-9). Mimo to w dalszej części seta ‘Kanarki’ mieli problem z tym, by ‘poszanować’ zagrywkę. Po którymś z kolei błędzie Feniks wysunął się na prowadzenie 18-11 i po chwili wygrał seta do 17. Środkowa partia zdawała się być przez długi czas kopią tego, co oglądaliśmy w premierowej odsłonie (10-3). Z czasem to Feniks miał widoczne problemy z wyregulowaniem celowników. Po kilku atakach w aut, ale także dzięki wyraźnie lepszej grze rywali, mieliśmy remis po 13. To nie nasyciło jednak graczy w żółtych strojach, którzy po chwili, po kilku atakach Adriana Schramki, wysunęli się na prowadzenie 18-15 i po chwili cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania stanu rywalizacji (21-19). Trzeci set to już wyraźna przewaga Feniksa, który po atakach tercetu Dubicki–Szulc–Zacharek wysunął się na prowadzenie 9-5, co ustawiło dalszą część seta. Ostatecznie Feniks wygrał partię do 16 i cały mecz 2-1. Mimo to z pewnością liczyli na inny wynik.

MiszMasz – Kraken Team 1-2 (18-21; 21-19; 14-21)

Cała narracja w zapowiedzi opierała się na tezie, jakoby gracze Krakena mieli mieć w poniedziałkowy wieczór olbrzymie problemy kadrowe. Ostatecznie team Roberta Skwiercza zameldował się w nadkomplecie i wówczas stało się jasne, że szanse Krakena na triumf diametralnie wzrosły. Początek spotkania należał jednak do MiszMaszu, który w połowie premierowego seta prowadził 12-9. Po chwili zespół Jakuba Waszkiewicza zaczął popełniać mnóstwo błędów w ataku, po których ‘Bestia’ wysunęła się na prowadzenie 17-13 i po świetnym fragmencie Dawida Gosza cieszył się z wygrania premierowej odsłony do 18. Potrzebujący punktów do ligowej tabeli gracze MiszMasz nie zamierzali biernie przyglądać się, jak ich sytuacja w tabeli zmierza w niebezpieczną stronę. Choć w środkowej części seta rozszalał się Ngapeth Dawid Gosz, to jednak jeden zawodnik to zbyt mało. Do pewnego momentu, przy niezłym wyniku dla Krakena, utrzymywało ich to, że rywale mieli swoje problemy, a mniej więcej na półmetku środkowego seta zdołali się oni nawet między sobą posprzeczać. Choć taki vibe nie wróżył niczego dobrego, to po chwili MiszMasz wysunął się na prowadzenie, w czym ogromna zasługa świetnej zagrywki w wykonaniu Mateusza Berbeki (15-12). W dalszej części seta MiszMasz nie dał już sobie zrobić krzywdy, wygrywając finalnie do 19. Ostatni set rywalizacji to już miażdżąca przewaga Krakena, który rozpoczął go od prowadzenia 9-2. Wówczas stało się jasne, która z drużyn wygra seta i w konsekwencji cały mecz.

Remedios Sopot Ortopedia – VB FE Sulmin 3-0 (21-13; 21-11; 21-9)

Bilans 15 punktów w 5 ostatnich meczach? Na taki świetny wynik w obecnej kampanii mogły sobie pozwolić wyłącznie nieliczne drużyny. Wczoraj wieczorem do elitarnego grona dołączyła ekipa Remedios Sopot Ortopedia, która rozbiła za komplet punktów drużynę VB FE Sulmin. Już na początku spotkania byliśmy świadkami olbrzymiej przewagi drużyny w biało-złotych trykotach (10-5). W dalszej części seta gracze z Sulmina albo mieli ogromne problemy w przyjęciu i wyprowadzaniu akcji, albo sami byli na tyle zakręceni, że po timeoucie wyszli na parkiet w siedmiu zawodników. Tak czy siak – tu nie kleiło się absolutnie nic i wynik 21-13 nie może nikogo przesadnie dziwić. Co więcej – im dłużej trwał mecz, tym ‘Ortopedzi’ radzili sobie coraz lepiej. Po bardzo podobnym obrazie gry co w pierwszej odsłonie – zespół Macieja Kota wysunął się na prowadzenie 11-6 i w dalszej części seta nie pozwolił rywalowi na rozwinięcie skrzydeł, ogrywając go do 11. Przed trzecim setem, zadaniem graczy w biało-złotych strojach było zachowanie koncentracji i uniknięcie scenariusza przerabianego w meczach z Only Spikes oraz Hapag-Lloyd. Mówiąc precyzyjniej – chcieli za wszelką cenę nie dać się rozbujać przeciwnikom i to im się faktycznie udało. Już po chwili od pierwszego gwizdka w trzecim secie, sędzi prowadzącej zawody – faworyci objęli prowadzenie 10-6. W drugiej części seta poszło im jeszcze lepiej, bo na 10 zdobytych punktów, rywale pokusili się o zaledwie dwa oczka i finalnie – gracze Remedios wygrali seta do 9, a cały mecz 3-0, brawo!

Maritex – Wolves Volley 2-1 (21-18; 18-21; 21-13)

Wolves Volley w obecnej edycji dali się poznać jako team bardzo ambitny i waleczny. Rysa na świetnym wizerunku, na który zespół pracował od początku edycji, pojawiła się w minionym tygodniu, gdy team Karola Ciechanowicza zaprezentował się dość słabo w rywalizacji z Kraken Team. Jak było wczoraj wieczorem? Cóż, kolejna porażka, ale nie to jest powodem do niepokoju dla drużyny. Wczoraj zespół był bardzo zamulony i w niczym nie przypominał ekipy sprzed kilku tygodni. Początek spotkania należał do Maritexu, który na półmetku seta wysunął się na prowadzenie 12-9. W dalszej części seta Wolves Volley doprowadzili do wyrównania po 14, ale po skutecznych akcjach Macieja Manisty oraz Macieja Skowrońskiego to Maritex cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-18). W środkowej odsłonie team Michała Pietrasika prowadził 15-14 i wydawało się, że po chwili przypieczętują zwycięstwo w spotkaniu. Końcówka seta to jednak przewaga ‘Watahy’, która wykorzystała kilka błędów rywali i cieszyła się z wyrównania stanu rywalizacji (21-18). Ostatni set to już zupełnie inna historia, w której wyrównaną grę oglądaliśmy tylko do stanu 8-8. Dalsza część seta to wyraźna przewaga Maritexu, który po świetnym rozegraniu Kacpra Kani wysunął się na prowadzenie 15-12 i po chwili cieszył się z wygranej seta do 13, zapewniając sobie tym samym utrzymanie w trzeciej lidze – brawo!

Siatkersi – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-15; 24-22; 23-21)

Uff, co to były za ciężary dla Siatkersów. Z drugiej strony nie jesteśmy tym przesadnie zaskoczeni, bo w zapowiedziach przedmeczowych stawialiśmy na podział punktów. Ostatecznie Siatkersi zgarnęli trzy oczka, ale prawdę mówiąc, mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Spokojny był tylko i wyłącznie pierwszy set rywalizacji. Już na początku gracze w niebieskich trykotach wysunęli się na prowadzenie 7-4. Choć ACTIVNI zdołali dotrzymać kroku rywalom, to wobec kolejnych skutecznych ataków Wojciecha Orlańczyka byli zupełnie bezradni (21-15). W środkowej odsłonie rozpoczął się zdecydowanie ciekawszy fragment gry. Po bardzo dobrej grze ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 15-12 i wszystko wskazywało na to, że zdołają zamienić przewagę w wygraną seta. Sygnał do odrabiania strat dał Siatkersom środkowy Jakub Miszczuk, po którego bloku mieliśmy w dalszej części walkę punkt za punkt. Choć ACTIVNI mieli szansę na niespodziankę, to grający z zimną krwią gracze Siatkersów cieszyli się po chwili z drugiego punktu w meczu. Trzeci set to absolutne szaleństwo. Początek ułożył się dla Siatkersów w wymarzony sposób, bo już po chwili prowadzili oni 10-2. W dalszej części seta nie zdejmowali nogi z gazu, wysuwając się na prowadzenie 15-5. Już po chwili doszło jednak do kuriozalnej sytuacji, w której ACTIVNI zdołali odrobić straty i gdyby faktycznie udało im się wygrać, byłby to największy comeback w historii ligi. Byłoby to wydarzenie, które ciągnęłoby się za Siatkersami przez kilka dobrych sezonów. Mimo że team Artura Kurkowskiego doprowadził do stanu po 20, to ostatnie słowo należało już do Siatkersów, którzy wrócili z dalekiej podróży.

Bossman Team – Tufi Team 1-2 (16-21; 21-16; 14-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na scenariusz, w którym do grupy mistrzowskiej Bossman potrzebował zaledwie jednego seta w meczu z Tufi Team. Biorąc pod uwagę fakt, że w naszym odczuciu byli oni wyraźnym faworytem meczu, nie było to przesadnie ambitne zadanie. Choć w ostatecznym rozrachunku Bossman faktycznie zagwarantował sobie grę wśród najlepszej piątki ligi, to po środowej serii gier trudno tu mówić o optymizmie. Piszemy teraz całkiem serio – w życiu byśmy nie pomyśleli, że drużyna, która po dziewięciu meczach będzie miała na koncie 13 oczek, znajdzie się w top 5 ligi. Choć tą tezą być może narazimy się graczom Bossmana, to prawdę mówiąc, gra drużyny w dziewięciu spotkaniach obecnego sezonu też za bardzo na to nie wskazywała. Cóż, tak czy siak w przyszłym tygodniu Bossman rozegra dwa spotkania w grupie mistrzowskiej, a obecny sezon – czy to się komuś podoba, czy nie – zakończy się lepszym wynikiem niż ten z poprzedniej edycji. A Tufi? Cóż, tu sytuację należy rozpatrywać dwutorowo. Warto podkreślić, że zespół Mateusza Woźniaka miał w środę szansę na awans do grupy mistrzowskiej i prawie im się to udało, bo grali naprawdę nieźle. Niestety dla siebie przegrali drugiego seta rywalizacji. To oczywiście negatywny aspekt. Pozytywny jest z kolei taki, że beniaminek pierwszej ligi zdobył wczoraj wieczorem dwa bardzo ważne punkty i zrobił duży krok w kierunku utrzymania w elicie. Prawdę mówiąc, dyspozycja drużyny w ostatnim czasie sprawia, że staje się to coraz bardziej możliwe. Podsumowując środowe spotkanie, gracze Tufi nie mają się co smucić z powodu konieczności gry w grupie spadkowej. W naszym odczuciu powinni się cieszyć z bardzo dobrego wyniku, który w ostatecznym rozrachunku może być kluczowy.

Fux Pępowo – Old Boys 2-1 (19-21; 21-19; 21-19)

Po ostatniej, dość zaskakującej porażce z Inter Marine Masters, Fux Pępowo przystąpił do dziesiątego meczu w sezonie Jesień’25 z jasnym celem – wygrać i wrócić do walki o bezpośredni awans do elity. Zadanie to nie było bynajmniej zbyt proste. Ich rywalem była ekipa Old Boys, która choć w obecnym sezonie zawodzi, to było jasne, że na team z Pępowa nie będzie ich trzeba przesadnie mobilizować. Zgodnie z naszymi przewidywaniami mecz nie zawiódł, o czym świadczą wyniki poszczególnych setów. Od samego początku spotkania oglądaliśmy bardzo wyrównany pojedynek, pełen zwrotów akcji. Dla przykładu, na półmetku pierwszego seta, po dwóch atakach Dominika Bychowskiego, Fux Pępowo wysunął się na prowadzenie 10-8. W drugiej części seta gra się wyrównała (17-17). W końcówce, po dwóch blokach Piotra Kozłowskiego, Old Boys wysunęli się na prowadzenie 20-17 i po chwili cieszyli się z wygranej seta do 19. Środkowa partia to przewaga ‘Koniczynek’, które tuż po półmetku seta wysunęły się na prowadzenie 15-11. W dalszej części seta nakręceni gracze w białych koszulkach doprowadzili do wyrównania po 18, i kiedy wydawało się, że zdołali złamać przeciwnika i to oni wygrają seta, Fux Pępowo w porę zareagował i po ataku dobrze dysponowanego Tomasza Piaska cieszył się z wyrównania stanu rywalizacji (21-19). Decydujący o zwycięstwie set miał dość podobny przebieg. Niemal przez całą partię przewagę mieli gracze Dominika Szadacha (16-12). Z czasem zwycięstwo zaczęło im się wymykać z rąk (19-18), ale w momencie, gdy zrobiło się groźnie, duet skrzydłowych Magdziarek–Piask skutecznymi atakami przypieczętował triumf ‘Koniczynek’, którzy wskoczyli na fotel wicelidera drugiej ligi – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #32

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w dziewiątym tygodniu rozgrywek. W środowy wieczór poznamy finalny kształt grupy mistrzowskiej oraz spadkowej w pierwszej lidze. Wczorajsze potknięcie MPS-u Volley postara się wykorzystać drużyna Fuxa Pępowo, która zmierzy się z ekipą Old Boys. Zapraszamy na zapowiedź!

MiszMasz – Flota TGD Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Wszystko wskazuje na to, że MiszMasz uniknie podobnych problemów, które miał w minionej edycji. Po ośmiu rozegranych spotkaniach zespół Jakuba Waszkiewicza zgromadził na swoim koncie dziesięć oczek i w pozostałych pięciu meczach do końca sezonu Jesień’25 potrzebuje czterech, maksymalnie pięciu punktów. Pozytywem z pewnością jest to, że pozostałe drużyny walczące o utrzymanie nie punktują zbyt regularnie i aktualnie nie widzimy przestrzeni, by sytuacja miała się z jakiegoś powodu nagle zmienić. Dodatkowo – trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym MiszMasz, mając przed sobą rywali będących w ich zasięgu, mieliby nie punktować ze średnią jednego oczka na mecz. Sądzimy, że po pierwszy punkt sięgną już w pierwszym dzisiejszym starciu, w którym zmierzą się z Flotą TGD Team. Aktualnie zespół Karoliny Kirszensztein plasuje się w samym środku ligowej stawki i biorąc pod uwagę, jak wyglądała ich sytuacja jeszcze kilkanaście dni temu – jest to pewne rozczarowanie. Choć Flota miała szansę, by wskoczyć do top4, to jednak ich porażka w stosunku 0-3 z BL Volley odcisnęła piętno na aktualnej pozycji w ligowej tabeli. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na fakt, że Flota do czołowej piątki ligi traci zaledwie jeden punkt. Jeśli dziś staną na wysokości zadania, to ich sytuacja w tabeli się zdecydowanie polepszy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Kraken – MysterElektroRockets

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Choć na pierwszy rzut oka sytuacja drużyny z Karczemek w ligowej tabeli nie wygląda zbyt dobrze, to… w naszym odczuciu nie jest tak źle, a team Pawła Urbaniaka wciąż ma ogromne szansę na utrzymanie w trzeciej lidze. Aktualnie ‘Rakiety’ znajdują się na dwunastym miejscu w tabeli, ale do ‘bezpiecznego’ miejsca tracą zaledwie jeden punkt. Co istotne – od ‘Portowców’, którzy znajdują się przed nimi w ligowej tabeli, zespół MysterElektroRockets rozegrał aż o dwa mecze mniej. Dodatkowo do końca sezonu zespół MER rozegra z nimi bezpośredni mecz. Rozegra również spotkania z dołem tabeli, tj. z Tigerem oraz Aqua Volley, i to w tych meczach rozstrzygnie się kwestia utrzymania. Spośród pięciu meczów do rozegrania dzisiejsze starcie zdaje się tym niemal najtrudniejszym. Kraken plasuje się w ligowej tabeli na szóstym miejscu i do podium rozgrywek traci cztery punkty. Potencjalny komplet oczek dziś wieczorem sprawi jednak, że ‘Bestia’, przy równej liczbie rozegranych spotkań, zbliży się do podium na zaledwie jeden punkt. Ich dodatkowym atutem jest z pewnością również to, że w odróżnieniu od innych drużyn walczących o awans – Kraken ma już za sobą kilka bardzo trudnych rywali i poza meczem z Dream Volley – powinno być już z górki. To oznacza z kolei, że dziś absolutnie kluczowy mecz sezonu dla dalszego układu tabeli. Stawiamy na to, że Kraken stanie dziś na wysokości zadania i zgarnie komplet oczek.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Feniks Gdańsk – Only Spikes

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Końcówka sezonu to okres, w którym drużyny, które musiały ‘swoje odcierpieć’, mają czas, w którym mogą rozkwitnąć. Nie jest tajemnicą, że terminarz układany jest przez Redakcję w ten sposób, aby do najbardziej interesujących spotkań sezonu dochodziło w jego końcówce. Dla wielu ekip jest to walka o podium, dla innych o to, by się utrzymać. Jeszcze inne walczą o to, by pobić wynik punktowy z poprzedniej edycji, robiąc tym samym progres. Do tych ostatnich zalicza się ekipa Only Spikes, która po dziewięciu rozegranych spotkaniach ma na swoim koncie cztery oczka. To oznacza z kolei, że aby pobić wynik z poprzedniego sezonu, zespół Patryka Łabędzia musi zdobyć cztery punkty w czterech spotkaniach. Sądzimy, że team w żółtych strojach na to stać. Do końca sezonu zmierzą się oni z ACTIVNYMI, Feniksem, Hapag-Lloyd i dziś z Feniksem. Choć dziś nie będą faworytem, to cztery punkty we wspomnianych meczach zdają się być obowiązkiem i celem minimum drużyny Patryka Łabędzia. Kto wie – być może część z planu zostanie zrealizowana już dzisiaj? Feniks Gdańsk podejdzie do meczu po komplecie punktów z Hapag-Lloyd. Każdy, kto widział wspomniany mecz, pamięta jednak, że Feniks Gdańsk nie uniknął wówczas problemów, a w meczu nie brakowało im szczęścia. To z kolei jasny sygnał dla drużyny Only Spikes, żeby nie pękać przed rywalem. Podsumowując – wszystko wskazuje na to, że spotkanie może być bardziej interesujące, niż się większości wydaje.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MiszMasz – Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Wiemy, że to dość odważna teza, ale gdyby tylko Kraken Team nie borykał się tak często z problemami kadrowymi, to byłby w stanie realnie powalczyć o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. No właśnie – gdyby tylko. Już kilka dni przed pierwszym gwizdkiem sędziego zespół Roberta Skwiercza robił wszystko, by przełożyć spotkanie na inny termin. Z oczywistych względów było to niemożliwe. Jako że przez pewien czas na dzisiejsze starcie Kraken miał… zaledwie czterech graczy, zwrócili się oni z prośbą o umożliwienie dopisania zawodnika. Tu również regulamin był bezwzględny. Sami nie wiemy, na czym stanęło, ale sądzimy, że mimo trudności – Krakenowi uda się dziś jako tako skleić skład. Mimo to nie sądzimy, że unikną oni problemów, a to daje ogromne szanse MiszMaszowi na kolejne ligowe punkty, których obecnie bardzo potrzebują. Już przy okazji poprzedniej zapowiedzi pisaliśmy, że team Jakuba Waszkiewicza potrzebuje do końca zmagań pięć oczek. Biorąc pod uwagę potencjalne problemy rywali – ‘na pustaka’ do domu raczej dziś nie wrócą. Z drugiej strony wiemy doskonale, że ‘Bestia’ to team, który zrobi wszystko, by jednak wygrać mecz i mimo wszystko – to oni pozostają faworytem spotkania. Wskazuje na to również jedyne bezpośrednie starcie pomiędzy drużynami, które w maju za komplet punktów wygrała ekipa Krakena. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Remedios Sopot Ortopedia – VB FE Sulmin

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Jeszcze do niedawna wydawało się, że Remedios Sopot Ortopedia będzie okrzyknięty mianem jednego z największych rozczarowań sezonu Jesień’25. Team Macieja Kota był bowiem przed sezonem uznawany jako bardzo poważny kandydat do tego, by znaleźć się co najmniej w czołowej piątce ligi. Początek sezonu graczy w biało-złotych barwach to jednak pasmo rozczarowań. Dość powiedzieć, że w pięciu pierwszych spotkaniach sezonu Jesień’25 ‘Ortopedzi’ zdołali wygrać zaledwie raz, a na piętnaście możliwych punktów zdobyli zaledwie… cztery! Ostatni okres to jednak zupełne przeciwieństwo tego, co oglądaliśmy na początku sezonu. Cztery ostatnie mecze Remedios to konfrontacje z DSGSA, Hapag-Lloyd, Only Spikes oraz TKKF Orlen. O ile zwycięstwa z trzema ostatnimi rywalami nie wydają się czymś przesadnie imponującym, tak wygrana i to na dodatek za komplet punktów z DSGSA zdaje się być rzeczą ogromną. Dziś wieczorem gracze w biało-złotych trykotach będą mieli szansę podtrzymać kapitalną serię. Ich rywalem będzie bowiem ekipa VB FE Sulmin, która w obecnej kampanii nie zdołała wygrać jeszcze spotkania i pozostaje jedną z dwóch drużyn w całej lidze bez zwycięstwa na koncie. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że mecze z drużynami ‘w zasięgu’ graczy Fabiana Ehrlicha dopiero przyjdą. Czy takowym będzie mecz z Remedios? Cóż – raczej nie. Sądzimy, że ogromną niespodzianką byłby choć jeden punkt drużyny w czarnych strojach.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Maritex – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Wszystko wskazuje na to, że poniedziałkowe spotkanie przesądziło o utrzymaniu Maritexu w trzeciej klasie rozgrywkowej, co do niedawna – nie było przecież oczywistością. Dwa dni temu zespół Michała Pietrasika rywalizował z Portem i choć był murowanym faworytem, i Maritex faktycznie wygrał mecz, to co do postawy drużyny można mieć pewne zastrzeżenia. Dość powiedzieć, że mało brakowało, a to ‘Portowcy’ wygraliby mecz i byłaby to z pewnością ogromna niespodzianka. Tak czy siak – po poniedziałkowej serii gier Maritex ma na swoim koncie 14 oczek i ma już tylko matematyczne szanse na to, by wyrównać swój wynik z poprzedniego sezonu, w którym po 13 rozegranych meczach skompletowali 23 oczka. Choć czas na podsumowania dopiero przyjdzie, to już dziś wiadomo, że to się raczej nie wydarzy i Maritex osiągnie wynik gorszy niż wówczas. Warto przy tym zaznaczyć, że w dość powszechnej opinii – aktualny poziom trzeciej ligi jest dużo słabszy niż w sezonie Wiosna’25. Jeśli chodzi o ekipę Wolves Volley, to mamy tu odwrotną sytuację. W całej poprzedniej edycji ‘Wataha’ zgromadziła na swoim koncie 14 punktów. Dziś – po rozegraniu dziewięciu meczów, Wolves Volley mają już o jeden punkt więcej, a przed nimi jeszcze cztery spotkania. To oznacza z kolei ogromny progres względem poprzedniego sezonu, co z pewnością cieszy ekipę Karola Ciechanowicza. Ciekawostką dotyczącą drużyny jest również fakt, że ci tak uwierzyli w siebie, że po ostatnim przegranym meczu z Krakenem dość długo rozpamiętywali porażkę. Tak – niech odpowiedzią na to, jak prezentuje się ‘Wataha’, będzie to, że odzwyczaili się oni od przegrywania. Przewidujemy, że dziś obejrzymy wyrównany mecz, w którym nieznacznym faworytem będzie ekipa Wolves Volley.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Siatkersi – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Trzeba być ślepcem, by nie zauważyć, że w drużynie ACTIVNYCH Gdańsk ‘coś się zmieniło’. W naszym odczuciu zespół Artura Kurkowskiego zaczął w ostatnim czasie prezentować się o wiele lepiej, niż miało to miejsce kilka tygodni temu. W ostatnich dniach – ACTIVNI mierzyli się z Chilli Amigos i choć nie byli faworytem wspomnianego meczu – wygrali w stosunku 2-1. W kolejnym meczu team Artura Kurkowskiego mierzył się z kolei z drużyną Speedway AWKS i według Redakcji, ale i zdecydowanej większości Typerów – mieli być wówczas skazani na pożarcie. Choć ACTIVNYM nie udało się wówczas wygrać, to na tle bardzo mocnego rywala zaprezentowali się naprawdę nieźle. Nagrodą za postawę bez kompleksów wobec rywala był jeden punkt, co dla AWKS może mieć z czasem opłakane konsekwencje. To oczywiście nie problem ACTIVNYCH. Wspomniany wynik jest również ważną informacją dla Siatkersów. Mówią, że dobrze jest uczyć się na swoich błędach, ale jeszcze lepiej – na cudzych. Wobec tego Siatkersi nie mogą sobie dziś pozwolić na rozprężenie, co bardzo często udziela się faworytom spotkań. Jeśli zespół Macieja Tarulewicza chce jeszcze włączyć się do walki o podium rozgrywek, to biorąc pod uwagę ich poniedziałkową porażkę – dziś muszą wygrać i to najlepiej za komplet punktów. O to nie będzie jednak zbyt łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Bossman Team – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Cała liga grała w ostatnim czasie pod Bossmana, który rozsiadł się na swojej łajbie i z puszeczką szczecińskiego trunku – oglądał, jak otwierają się przed nimi wrota prowadzące wprost do grupy mistrzowskiej. Jeszcze kilka tygodni temu nie wierzyliśmy w scenariusz, w którym Bossman wskoczyłby do grupy mistrzowskiej. Owszem – z czasem kreśliliśmy scenariusz, że w końcowej fazie sezonu potrzebują dziewięciu punktów do grupy mistrzowskiej. Już to wydawało się mało prawdopodobne, ale fakt, że ich rywale wyciągną w tym wszystkim pomocną dłoń – było co najmniej tak samo mało prawdopodobne. Dziś okazuje się, że kto wie – Bossmanowi wystarczy najprawdopodobniej jeden punkt. Z drugiej strony… każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że nieraz ‘trafić na pustą bramkę’ czy zaatakować na czystej siatce jest najtrudniej. Jest to bowiem moment, w którym głowa potrafi płatać figla. Psychika odgrywa tu kluczową rolę. Czy tak będzie i tym razem? Co ciekawe i o czym bardzo mało się mówi, to fakt, że… awans do grupy mistrzowskiej Bossmanowi może popsuć Tufi Team. Nie jest to aż tak nierealne, jak mogłoby się wydawać. Aby tak się stało – Tufi Team musi wygrać dziś za komplet punktów. Choć będzie trudno, to czemu nie? Z drugiej strony – każdy zdobyty punkt oddali ‘Tuffików’ od miejsca bezpośredniego spadku. Jak widać – jest o co walczyć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Fux Pępowo – Old Boys

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Mówią, że każda drużyna w ciągu sezonu musi mieć ten jeden mecz, o którym chciałaby jak najszybciej zapomnieć. Jeśli chodzi o graczy Fuxa Pępowo to wspomnianym meczem jest spotkanie z ubiegłego tygodnia, w którym ‘Koniczynki’ mierzyły się z Inter Marine Masters. Choć w naszych oczach gracze Dominika Szadacha byli wyraźnym faworytem starcia, to mecz z drużyną z dołu ligowej tabeli zakończył się niemałą sensacją. Po bardzo słabych dwóch pierwszych setach – to Inter Marine Masters cieszyli się ze zwycięstwa. Ostatecznie graczom z Pępowa na osłodę udało się wygrać trzeciego seta rywalizacji, ale nie ma się co oszukiwać – niesmak pozostał. Team w zielono-czarnych strojach miał bowiem ogromną szansę by wykorzystać potknięcia innych rywali walczących o awans do elity. Oczywiście jeszcze nie wszystko stracone, a Fux Pępowo przez wiele osób uznawany jest za najpoważniejszego po MPS Volley kandydata do awansu. Aby tak się jednak stało – gracze Dominika Szadacha muszą wrócić na zwycięską ścieżkę. Dziś wieczorem zmierzą się oni z ekipą, która jest jedną z największych rozczarowań sezonu Jesień’25. Wiemy, że się powtarzamy, ale przed rozpoczęciem sezonu team Old Boys był uznawany za team, który ma szansę powalczyć o podium. Zamiast tego gracze w białych strojach w większości spotkań zawiedli swoich sympatyków i w ośmiu rozegranych spotkaniach – wygrali zaledwie trzy razy. Dziś również nie będą faworytem i jeśli faktycznie przegrają, to choć trudno w to uwierzyć – nie będzie pewne czy uda im się utrzymać.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #31

Za nami emocjonujący dzień meczowy, w którym w drugiej lidze doszło do sporych przetasowań i zmian układu sił. Ciekawie było również w czwartej lidze, gdzie pierwszego seta w sezonie przegrała ekipa Sharks. Zapraszamy na podsumowanie!

DHP Oliwa – Energa Trefl Gdańsk 2-1 (21-19; 21-16; 21-23)

Nie mamy szklanej kuli i nie wiemy, czy drużynie DHP Oliwa uda się utrzymać w drugiej klasie rozgrywkowej. Wiemy natomiast, że gracze Adama Wyrzykowskiego robią wszystko, aby tak się właśnie stało, i nawet jeśli spadną – to z podniesionymi głowami. Wczoraj wieczorem ‘Oliwiacy’ mierzyli się z Energą Treflem Gdańsk i było to starcie beniaminków. Oczywiście faworytem, i to wyraźnym, pozostawała ekipa Energii Trefla Gdańsk, która nie jest co prawda w najlepszej formie, ale wciąż jest bardzo silnym, drugoligowym teamem. Początek rywalizacji to problemy ‘gdańskich lwów’, którzy na początku spotkania musieli radzić sobie bez swojego trenera (9-6). Z czasem najmłodszy team w lidze zdołał się otrząsnąć i po chwili to oni wysunęli się na prowadzenie 17-14, po którym wydawało się, że wygrana seta pozostaje formalnością. Nie po raz pierwszy w tym sezonie Energa Trefl Gdańsk zanotowała jednak fatalny przestój, po którym rywale doprowadzili do wyrównania, a następnie cieszyli się z wygrania pierwszego seta do 19. Jeszcze lepiej byłym graczom Energii, obecnie broniącym barw DHP Oliwy, poszło w drugim secie rywalizacji. Już w pierwszej części seta DHP Oliwa zbudowała sobie olbrzymią przewagę (10-3), której nie dało się w zasadzie odrobić. Choć ‘gdańskie lwy’ poprawiły swoją grę w drugiej części seta, byli już skazani na porażkę (21-16). W trzecim secie rywalizacji team Adama Wyrzykowskiego podjął próbę walki o komplet punktów. Trzeba przyznać, że niemal pomogli im w tym gracze Edwarda Pawluna, którzy prowadzili 11-5, a mimo to roztrwonili z czasem przewagę i zgotowali sobie prawdziwą nerwówkę w końcówce (20-20). Ostatecznie po ataku Stanisława Fornalaka i błędzie jednego z rywali Energa Trefl Gdańsk mogła ‘cieszyć się’ z jednego punktu w meczu. DHP Oliwa ma z kolei powody do dumy. Po wtorkowej serii gier uciekli ze strefy spadkowej po raz pierwszy od rozpoczęcia sezonu – brawo!

Dream Volley – Tiger Team 2-1 (21-14; 18-21; 21-15)

Nie możemy na siebie patrzeć w lustrze. Sami nienawidzimy, gdy ktoś mówi A, a następnie robi B, a jednocześnie sami się tak zachowujemy. Hipokryzja aż nadto widoczna. Do czego zmierzamy? Ano do tego, że po ostatnim spotkaniu ‘Marzycieli’, gdy podzielili się oni z Aqua Volley punktami, uznaliśmy, że już nie będziemy stawiać na to, że Dream wygra spotkanie za komplet punktów. Cyk – mija tydzień, a my ponownie wierzymy w ‘Marzycieli’ i w scenariusz, w którym wygrają oni za komplet oczek z drużyną znajdującą się niemal na samym dnie ligowej tabeli. Kurde – sami nie wiemy, o co w tym wszystkim chodzi, ale poza nami widoczny problem ze sobą mają gracze Mateusza Dobrzyńskiego. Sorry – to nie dotyczy Tigera, ale naprawdę zastanawiamy się, z kim zestawić FAWORYTÓW, by ci wygrali wreszcie za komplet oczek? TKKF Orlen? Niee – ci wygrali przecież ostatni mecz. Może Hapag-Lloyd? Cóż, też nie bardzo, bo ci z kolei wywalczyli ostatnio premierowy punkt. Aktualnie zastanawiamy się, jak muszą czuć się gracze MysterElektroRockets oraz Portu, którzy przegrali z ‘Marzycielami’ w stosunku 0-3. Cóż, pewnie jest im cholernie wstyd i, prawdę mówiąc, ani trochę nas to nie dziwi. No dobra – o ‘Marzycielach’ pogadamy jeszcze w magazynie. Warto zwrócić uwagę na to, że Tiger Team robi wszystko, co w ich mocy, by utrzymać się na powierzchni. Wiecie – choć ma to mało wspólnego z tym, jak naprawdę wygląda ‘tonięcie’, to Tiger Team jak już tonie, to spektakularnie, tak jak w Słonecznym Patrolu. Tonie tak, że macha przy tym rękami, a my, obserwując wszystko z boku, nie mamy absolutnie przekonania, w którą stronę to zmierza. Czy uda im się utrzymać, czy może jednak po desperackiej walce ‘Tygrysy’ osuną się do czwartej ligi? Przekonamy się niebawem. Tak czy siak – w naszych oczach Tiger Team wykonał we wtorek naprawdę solidną robotę.

Speedway AWKS – Craftvena 3-0 (21-15; 21-16; 21-18)

Speedway AWKS nie rezygnuje z walki o awans do wyższej ligi. Tego samego nie można powiedzieć o ‘Rzemieślnikach’, którzy przegrali właśnie trzecie spotkanie z rzędu i przy równej liczbie rozegranych spotkań tracą do podium rozgrywek już cztery punkty. Wtorkowe spotkanie rozpoczęło się dla ‘Rzemieślników’ bardzo źle. Po ‘ścianie’, którą postawili gracze AWKS, to ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 5-0. W dalszej części Craftvena zdawała się jednak odzyskiwać wiarę w to, że z rywalem można powalczyć. Choć na półmetku seta przewaga faworyta stopniała do jednego punktu (10-9), to wobec drugiej fali ataków ‘żółto-czarnej’ ekipy Craftvena była już bezradna (21-15). Druga część spotkania to partia, w której gra obu drużyn mocno falowała. A to przewagę wypracowała sobie ekipa Speedway AWKS, by już po chwili Craftvena doprowadziła do wyrównania po 13. Co więcej, po kolejnych błędach drużyny Mateusza Bojke ‘Rzemieślnicy’ wysunęli się na prowadzenie 16-14. W końcówce bardzo dobrą pracę, dającą AWKS ‘drugie życie’, wykonał Łukasz Niewiadomski, który dwoma blokami wyprowadził swój team na prowadzenie 17-16, którego ci nie wypuścili już do końca (21-16). Ostatni set to kolejna szansa ‘Rzemieślników’ na choć jeden pozytywny aspekt meczu. Do pewnego momentu wszystko na to wskazywało, bo Craftvena prowadziła 7-3. Im dalej w las, tym problemy ‘Rzemieślników’ stawały się coraz poważniejsze. Choć pod koniec seta mieliśmy jeszcze remis po 18, to ostatnie słowo należało do drużyny Speedway, która zanotowała niezwykle ważne trzy punkty do ligowej tabeli. Oj, końcówka sezonu zapowiada nam się pasjonująco. A Craftvena? Cóż, również wezmą w niej udział, ale… już jako kibice.

Flota Active Team – MPS Volley 3-0 (22-20; 21-15; 21-16)

Niespełna 24 godziny temu na stronie SL3 pisaliśmy o tym, że nie widzimy raczej przestrzeni do tego by pomyśleć, że MPS może na finiszu drugoligowych zmagań – spieprzyć sprawę. Mówiliśmy również o marginesie błędu, na który mogą sobie pozwolić gracze Jakuba Nowaka. Cytując Jarosława Psikutę z ‘Chłopaki nie płaczą’ ‘mówiłem, mówiłem, różne rzeczy mówię’. Cóż. Trzeba to sobie powiedzieć wprost. Po wtorkowej serii gier już tacy pewni nie jesteśmy. Nie są pewni również gracze MPS, którzy – trzymając się konwencji – nie mieli silnej psychiki. Już w pierwszym secie rywalizacji Flocie wystarczyło pięć pierwszych gestów jakiegokolwiek koleżki po drugiej stronie siatki by zrozumieć, że w jego psychice czai się strach. Dodatkowo MPS nie zdawał sobie sprawy z tego, że już niedługo będzie miał pełne portki. Ok – żarty na bok, tu nie ma bowiem co żartować. MPS prowadził w pierwszym secie już 17-11, a mimo to – pozwolił rywalom się rozpędzić i w odróżnieniu od spotkania z Challengersami – nie potrafił w porę zareagować. Po mistrzowskim come-backu, Flota wygrała premierową odsłonę do 20. Wydarzenia z pierwszego były dla ‘Flociarzy’ prawdziwym wiatrem w żagle. W drugim secie team Karoliny Kirszensztein nie bawił się w jakiekolwiek odrabianie straty. Zamiast tego już na początku seta wysunął się na prowadzenie 6-3, które trzymał przez całego seta, a na koniec – jeszcze powiększył, wygrywając finalnie do 15! W trzecim secie Miłośnicy Piłki Siatkowej byli już złamani, a zamiast spróbować ratować co się da – tracili mnóstwo energii na zupełnie niepotrzebne sprawy. Morale drużyny Jakuba Nowaka były na dramatycznie niskim poziomie, porównywalnym z tym, jak MPS przegrywał niegdyś 18 spotkań z rzędu. Niebywałe. Flota jest z kolei zbyt doświadczonym rywalem. Ba – pretenduje do tego by stać się pięściarzem wagi ciężkiej, by takiego momentu rywali nie wykorzystać (21-16). Brawo!

EKO-HURT – Staltest Pomorze 3-0 (21-16; 21-19; 21-8)

Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego prowadzącego zawody – sytuacja Staltestu zrobiła się już naprawdę dramatyczna. Tak się bowiem składa, że chwilę wcześniej na sąsiednim boisku zakończyło się spotkanie, w którym DHP Oliwa sensacyjnie ograła Energę Trefla Gdańsk i wskoczyła w ligowej tabeli na miejsce barażowe. To oznaczało z kolei, że rywal, który miał się w zamyśle bić ze Staltestem o utrzymanie, ‘postawił na ucieczkę’. Już przed meczem stało się jasne, że Staltest będzie grał pod presją, a ich sytuację pogarszał fakt, że rywalem była ekipa Eko-Hurt, która była zdecydowanym faworytem starcia. Choć team Pawła Dawczaka faktycznie prowadził grę od początku spotkania, to jednak nie miał jakiejś oszałamiającej przewagi, przynajmniej w premierowej odsłonie. Po widocznych problemach w przyjęciu, obronie oraz ataku rywali – Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 12-6. W dalszej części Staltest poprawił wiele elementów siatkarskiego rzemiosła, a gra nam się zdecydowanie bardziej wyrównała. To oczywiście nie zmieniało faktu, że straty z początku nie dało się już odrobić (21-16). Środkowa partia to zdecydowanie najciekawszy set w meczu. Set, w którym Eko-Hurt mylnie uznał, że to się wygra ‘na stojąco’. Nic bardziej mylnego, bo nonszalancja i lekceważenie rywala – o mały włos nie kosztowałyby Eko-Hurtu stratę punktu. Pod koniec seta Staltest doprowadził bowiem do wyrównania po 16, a następnie 19-19. Dopiero skuteczny atak Sebastiana Rydygera oraz błąd jednego z graczy Staltestu Pomorze zapewniły drugi punkt w meczu dla faworyta. O trzeciej odsłonie nie ma się co przesadnie rozwodzić. Była to bowiem absolutna dominacja drużyny Pawła Dawczaka, która wygrała drugie spotkanie z rzędu, w których zainkasowała komplet punktów – brawo. To pozwala im nadal liczyć się w walce o upragnione podium rozgrywek.

VB Inter-Grahen Sulmin – Sharks 1-2 (19-21; 14-21; 21-16)

Przez długie dwa miesiące podkreślaliśmy to, że Sharksi są coraz bliżej tego, by zapisać się na kartach historii jako jeden z nielicznych teamów, który wygrał wszystkie spotkania w sezonie, nie tracąc przy tym choćby punktu. Wczoraj wieczorem ‘Rekiny’ wygrali dziesiąty mecz w sezonie Jesień’25, ale mimo to – halę Ergo Arenę opuszczali ze zwieszonymi głowami. Wszystko za sprawą wydarzeń z trzeciego seta rywalizacji, o czym za chwilę. Już początek spotkania pokazał jednak, że dla drużyny Pavlo Kudinova może to być trudniejsze spotkanie, niż im się wydawało. VB Inter-Grahen Sulmin nie wyglądał bowiem na drużynę, która ma zamiar oddać rywalom trzy punkty bez walki. Po tym, jak bardzo mocnym atakiem niemal znokautował libero drużyny przeciwnej Kiril Bohdan – Sharksi wysunęli się na prowadzenie 14-11. W końcówce, po ataku kapitana drużyny – Kacpra Wiczkowskiego, team w czarnych strojach doprowadził do wyrównania po 19, ale ostatnie słowo należało już do faworyta (21-19). Środkowa partia to wyraźna przewaga lidera czwartej ligi, który prezentował się bardzo dobrze w ataku i w pełni zasłużenie cieszył się po chwili z drugiego punktu w meczu (21-14). W obecnym sezonie kilka razy Sharksi byli pod presją, w której to rywal prowadził. Ostatecznie drużynie Pavlo Kudinova za każdym razem udawało się jednak dopiąć swego i cieszyć się z kolejnego punktu. Za każdym razem – aż do wczoraj. Po kilku punktach Radosława Skorupy oraz Jonatana Drygiela, team z Sulmina wysunął się na zaskakujące prowadzenie 18-13. Choć Sharksi próbowali jeszcze odkręcić sytuację, to finalnie z wygranej seta cieszyli się gracze w czarnych trykotach, którzy po meczu nie ukrywali dzikiej satysfakcji. Cóż – nie dziwimy się, a szczerze gratulujemy!

Challengers – VB Sulmin 0-3 (15-21; 16-21; 12-21)

I cóż – wracamy do punktu wyjścia. Po słabym początku Challengersi zaprezentowali się wybornie w dwóch meczach i choć na chwilę oddalili od siebie widmo spadku. Niestety dla nich – dwa ostatnie mecze drużyny Wojciecha Lewińskiego to… dwie porażki w stosunku 0-3, po których osunęli się oni w ligowej tabeli na miejsce bezpośredniego spadku. Ok – wciąż mają mecz mniej niż DHP Oliwa czy Staltest Pomorze, ale bez jaj – ile możemy forsować tę narrację? Fakty są takie, że do końca edycji zespół Wojciecha Lewińskiego rozegra jeszcze cztery mecze, w których zmierzy się z Flotą, Speednetem 2, Staltestem i Inter Marine Masters. Nie ma co do tego wątpliwości – to absolutnie kluczowe pojedynki, w których team nie pozostaje bez szans. Na analizę przyjdzie jeszcze jednak czas. Jeśli chodzi o VB Sulmin, to był moment w sezonie, w którym sympatycy drużyny spoglądali z przerażeniem na ligową tabelę. Dwa ostatnie mecze ekipy Daniela Bąby to jednak pięć punktów i zapewnienie sobie utrzymania w drugiej lidze. Co do samego przebiegu meczu – zespół w czerwono-czarnych strojach kontrolował mecz od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Jeśli jednak mielibyśmy wybrać moment, w którym Challengersi mogli czuć się dobrze w meczu, to byłyby to pierwsze części dwóch pierwszych setów. W premierowej odsłonie na półmetku mieliśmy remis po 10-10. W naszym odczuciu było to jednak ‘wzajemne badanie’, bo kiedy drużynie z Sulmina to się znudziło – odskoczyli rywalom na sześć oczek (17-11), gwarantując sobie po chwili pierwszy punkt w meczu. Druga odsłona wyglądała dość podobnie i niemal identyczny był również epilog (21-16). Ostatni set to już wyraźna przewaga graczy z Sulmina, którzy nie czekali do połowy seta, tylko wypracowali sobie błyskawicznie sporą przewagę, wygrywając finalnie do 12, a cały mecz – w pełni zasłużenie w stosunku 3-0. Brawo!

Inter Marine Masters – Speednet 2 1-2 (16-21; 17-21; 21-15)

Specyficzny to był mecz – nie da się ukryć. Było to spotkanie, które niemal wszystkie osoby, które go oglądały, zapamiętają raczej z niekończących się kłótni z sędzią prowadzącym zawody. W trzecim secie doszło już do absurdalnej sytuacji, w której obie drużyny w tych pretensjach się zjednoczyły, a każda akcja trwała dłużej niż ma to miejsce w standardowych przypadkach. Jeśli chodzi zaś o poziom sportowy, to od początku meczu dość wyraźną przewagę osiągnęli gracze Speednetu, którzy wygrali drugie bezpośrednie spotkanie obu ekip z rzędu. Był czas, gdy to gracze Inter Marine Masters mogli pochwalić się lepszym ‘momentum’ w lidze. Z pewnością dziś – to Speednet jest górą i udowodnił to w pierwszym secie rywalizacji, którego wygrał do 16, nie forsując przy tym przesadnie tempa. Nie inaczej było i w drugiej odsłonie, która rozpoczęła się co prawda lepiej dla ‘Mastersów’, ale im dłużej trwała ta partia, tym coraz lepiej prezentowali się gracze w różowych strojach. Po kilku skutecznych atakach Krzysztofa Mejera oraz Kamila Szlejtera Speednet 2 wysunął się na prowadzenie 18-14 i cieszył się po chwili z drugiego punktu w meczu. W trzecim secie rywalizacji gracze Inter Marine Masters grali już pod ogromną presją. Team Andrzeja Masiaka miał bowiem świadomość, że godzinę wcześniej swoje spotkanie wygrała DHP Oliwa, a to oznaczało, że ‘Mastersi’ nie mogą już tylko patrzeć w górę tabeli, ale również na to, co dzieje się w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Na półmetku finałowej partii Inter Marine Masters objęli prowadzenie 10-7, które z czasem urosło do stanu 18-13 i w konsekwencji wystarczyło do zgarnięcia ‘nagrody pocieszenia’ (21-15).

Złomowiec Gdańsk – Bayer Gdańsk 2-1 (16-21; 21-17; 21-19)

Mecz pomiędzy Złomowcem a Bayerem Gdańsk anonsowany był jako hit drugoligowych zmagań. Choć ‘Złomki’ potrafią zawodzić, to dość powszechną wiedzą jest to, że akurat na mecze z mocarzami – a Bayer w obecnym sezonie za taką drużynę uchodzi – Złomowca nie trzeba przesadnie mobilizować. Początek spotkania należał jednak do ‘Aptekarzy’, którzy na tle swojego rywala imponowali tym, co zawsze – popełniali zdecydowanie mniej błędów. Warto tu zrobić pauzę – mijają tygodnie, a ‘Aptekarze’ wciąż nie mają sobie pod tym kątem równych. Tak czy siak – po kilku dotknięciach siatki przez rywali Bayer wysunął się na prowadzenie 14-10 i w dalszej części seta nie miał problemu z ograniem rywala do 16. Środkowa odsłona to zwrot akcji i rewelacyjny początek seta w wykonaniu Złomowca. Team Witka Klimasa po świetnej grze w bloku najlepszego gracza meczu – Macieja Paprockiego, wysunął się na prowadzenie 9-2! Jeśli ktoś myśli, że takiej przewagi nie da się roztrwonić, to jest w grubym błędzie. Już po chwili Bayer wziął się ostro do roboty i zdołał doprowadzić do wyrównania po 14. Przebudzenie ‘Złomków’ nastąpiło jednak w kluczowym momencie, a team w miedzianych strojach zdołał wygrać tę partię do 17. Decydujący o zwycięstwie set to partia, w którą lepiej wszedł Złomowiec. Po skutecznym bloku Witolda Klimasa team w miedzianych strojach wysunął się na prowadzenie 11-7. Z czasem powtórzyła się historia środkowego seta, gdzie Bayer doprowadził do wyrównania po 19. Podobnie jak wcześniej – ostatnie słowo należało jednak do ‘Złomków’ (21-19).

Zapowiedź – MATCHDAY #31

Na tym etapie sezonu liczba spotkań, która nie toczy się o wielką stawkę, jest już naprawdę mała. O 19 dojdzie do ciekawego spotkania w czwartej lidze, w którym Speedway AWKS zmierzy się z Craftveną. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w meczu drugiej ligi, w którym lider podejmie czwartą drużynę w tabeli. Zapraszamy na zapowiedź!

DHP Oliwa – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Sympatycy DHP Oliwy zastanawiają się, czy przebudzenie ich ulubieńców nie nastąpiło zbyt późno. Team Adama Wyrzykowskiego w pierwszej części sezonu zdołał wygrać tylko raz w siedmiu rozegranych meczach i przez niemal całą społeczność SL3 uznawany był za pewniaka do spadku. Nie ukrywamy, że sami również mieliśmy podobne odczucia, które zostały spotęgowane po katastrofalnym spotkaniu z MPS-em Volley. Po wspomnianym meczu team z ‘serca Gdańska’ rozegrał jednak dwa spotkania, w których nie był co prawda faworytem, ale zdołał w nich dwa razy wygrać. Mowa tu o imponujących zwycięstwach z Challengersami oraz przede wszystkim Flotą Active Team, która walczy obecnie o awans do wyższej ligi. Cała sytuacja i przebudzenie DHP Oliwy pokazuje, że w drużynie wciąż drzemie olbrzymi potencjał i jeśli sprawy przybiorą najgorszy scenariusz, a Oliwa spadnie do trzeciej ligi – z urzędu stanie się tam faworytem do szybkiego powrotu. Dopóki piłka w grze, DHP Oliwa będzie jednak walczyć o utrzymanie. Dziś wieczorem drużynę Adama Wyrzykowskiego czeka bardzo trudny pojedynek. Ich rywalem będzie bowiem Energa Trefl Gdańsk, która wciąż ma realne szanse na podium rozgrywek. W obecnej kampanii Energa gra jednak w kratkę i w sześciu ostatnich meczach przegrała aż cztery razy. Dla teamu, który był rewelacją minionego sezonu w trzeciej lidze, jest to pewne novum, bo dotychczas niemal zawsze wygrywali. Tak było między innymi w jedynym bezpośrednim pojedynku obu drużyn, do którego doszło jeszcze w trzeciej lidze. W naszym odczuciu dziś Energa Trefl Gdańsk ponownie wygra.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Dream Volley – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W podsumowaniu, czy to na stronie, czy w magazynie, podkreślaliśmy, że nie damy się więcej nabrać drużynie Dream Volley na ich ‘potęgę’. Stwierdziliśmy nawet, że już nigdy więcej nie postawimy na scenariusz, w którym wygrają oni za komplet punktów. Jest to po prostu mniej prawdopodobne niż podział punktów lub nawet porażka ‘Marzycieli’. Z drugiej strony… na Boga… dziś ‘Marzyciele’ rywalizują z ekipą Tiger Team i zespół Mateusza Dobrzyńskiego na serio ma obowiązek wygrać taki mecz za komplet oczek. Sami wahamy się, jaki wystawić typ Redakcji. Sytuacja ‘Tygrysów’ w ligowej tabeli robi się już dramatyczna. Jest mniej więcej jak w memie, w którym sympatyczny psiak siedzi w pokoju pełnym ognia, a mimo to twierdzi, że wszystko jest ok. W przypadku ‘Tygrysów’ – cóż, nie jest. Zespół Dawida Staszyńskiego w ośmiu rozegranych meczach zdobył zaledwie pięć punktów i do bezpiecznej lokaty traci już trzy punkty. Jedynym pozytywem jest jednak to, że Tiger rozegrał o jedno spotkanie mniej niż pozostałe drużyny walczące o utrzymanie. To oczywiście może nie mieć za chwilę żadnego znaczenia. Do końca edycji Tiger Team, poza meczem z Dream Volley, zmierzy się również z Aqua Volley, MiszMaszem, Wolves Volley oraz MysterElektroRockets. To oznacza z kolei, że do najważniejszych spotkań ma dopiero dojść. Z pewnością jednak drużynie Tiger Team przyda się, żeby do meczów o wszystko podejść bogatszym o ligowe punkty. Jeśli dziś udałoby im się zgarnąć choć jeden – w naszym odczuciu byłaby to duża niespodzianka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Speedway AWKS – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Z pewnością inaczej wyobrażali sobie drugą część sezonu gracze Craftveny. Po kapitalnym początku, w którym ‘Rzemieślnicy’ wygrali siedem spotkań, inkasując przy tym komplet 21 oczek, zespół Bartka Zakrzewskiego złapał zadyszkę w najgorszym możliwym etapie sezonu. Mowa o etapie, w którym ważą się losy podium czwartoligowych rozgrywek. We wspomnianym okresie zespół ‘Rzemieślników’ rywalizował z DSGSA oraz Chilli Amigos i na sześć możliwych punktów zdobył zaledwie jeden. To oznacza, że potencjalny awans po raz kolejny wymyka się Craftvenie z rąk. Dodatkowo dziś zmierzą się z drużyną Speedway AWKS i to ‘żółto-czarni’ zdają się być faworytem meczu. To oznacza z kolei, że dziś wieczorem ‘Rzemieślnicy’ mogą pogrzebać swoje szanse na awans do upragnionej trzeciej ligi. Tak jak wspomnieliśmy, faworytem meczu zdają się być gracze Mateusza Bojke. Nie oznacza to bynajmniej, że Speedway AWKS kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i w każdym meczu inkasuje komplet punktów. Choć początek sezonu był w wykonaniu Speedway kapitalny, to w ostatnim czasie rozpoczęły się schody, a każda kolejna strata punktów dziwi coraz mniej. Dla ‘żółto-czarnych’ dzisiejsze starcie będzie szansą na zrównanie się w ligowej tabeli z zespołem DSGSA. Aby tak się jednak stało, faworyt musi sięgnąć po komplet punktów. O to nie będzie bynajmniej zbyt prosto, bo choć Craftvena znajduje się w dołku, to taki stan rzeczy nie może trwać przecież wiecznie. Stawiamy na szczęśliwy podział punktów dla teamu Mateusza Bojke. Spodziewamy się jednak, że będzie to wyrównane i bardzo dobre jakościowo spotkanie. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Flota Active Team – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po poniedziałkowej serii gier sytuacja Miłośników Piłki Siatkowej w ligowej tabeli zrobiła się jeszcze lepsza. Ba – jest niemal doskonała. Na cztery spotkania do końca sezonu Jesień’25 zespół Jakuba Nowaka znajduje się na samym szczycie tabeli z trzema oczkami przewagi nad grupą pościgową. To oznacza z kolei, że zespół MPS wypracował sobie zaliczkę, która pozwala im na pewien margines błędu. Oczywiście warto zwrócić tu uwagę na fakt, że przed MPS-em jeszcze kilka trudnych spotkań, jednak już dziś trudno wyobrazić sobie scenariusz braku awansu do elity. Choć nie byłoby to tak spektakularne narobienie w majtki jak niegdyś, gdy MPS walczył o mistrza i przegrał wygrane mistrzostwo, to byłaby to historia, o której pamiętalibyśmy przez kilka lat. Tego chyba się już nie da zepsuć. Dziś przed MPS-em jedno z najtrudniejszych spotkań. Rywalem Miłośników Piłki Siatkowej będzie drużyna, która do miejsca bezpośredniego awansu traci zaledwie jeden punkt. Wiadomo, że gdybanie jest niemierzalne, ale gdyby tylko Flota nie gubiła punktów w meczach, w których była wyraźnym faworytem, to dziś mogłaby się przygotowywać do powrotu do pierwszej ligi. Z drugiej strony krytykowanie drużyny, która w stosunku do poprzedniej edycji zrobiła tak mocny progres, byłoby z naszej strony niegodziwością. Powiedzmy to sobie wprost – jest naprawdę nieźle. Dziś wieczorem ‘nieźle’ może jednak ewoluować w ‘kapitalnie’. Za kilka godzin przekonamy się, co z tego wyjdzie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

EKO-HURT – Staltest Pomorze

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Sezon Jesień’25 to prawdziwa huśtawka sportowych emocji dla drużyny Eko-Hurt. Początek był naprawdę niezły. Choć Eko-Hurt miał problem z tym, by wygrywać za komplet punktów, to jednak koniec końców pozostawał jedną z nielicznych drużyn bez porażki na koncie. Wówczas wydawało się, że nie ma takiej siły, która stanie na drodze ‘Hurtowników’ w marszu do pierwszej ligi. Eko-Hurt był w naszych oczach murowanym faworytem do awansu. Mniej więcej w momencie, kiedy tak pomyśleliśmy, przyszedł jeden z najgorszych okresów w historii kilkuletnich występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Eko-Hurt przegrał wówczas trzy mecze z rzędu (ze Speednetem 2, Bayerem Gdańsk oraz Flotą Active Team) i na dziewięć możliwych punktów zgarnął tylko jeden. Dodatkowo zgarnął również zaszczytny tytuł dziadów tygodnia, a ich szanse na awans zostały niemal pogrzebane. Mimo sportowej katastrofy team Pawła Dawczaka wygrał trzy ostatnie spotkania i wrócił do gry. Jeśli dziś wygrają kolejny mecz i zgarną przy tym komplet punktów, to zrobi się naprawdę poważnie. Warto przy tym podkreślić, że wszystko wskazuje na to, iż tak będzie. Rywalem Eko-Hurtu będzie bowiem Staltest Pomorze, który plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i zdaniem wielu osób jest pewniakiem do tego, by pożegnać się z drugą ligą. Czysto teoretycznie team Arkadiusza Kozłowskiego ma jeszcze szanse, by się utrzymać. Aby tak się jednak stało, muszą punktować. O to nie będzie dziś jednak zbyt prosto.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – Sharks

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Rekiny wciąż płyną z prądem. Nie to, żebyśmy byli tym faktem jakoś przesadnie zdziwieni – wiedzieliśmy to już przed rozpoczęciem sezonu. Przy niemal 70% rozegranych spotkań widać jednak, jak ogromnym wyczynem jest wygrywanie wszystkich meczów za komplet punktów. Pod tym kątem zespół Pavlo Kudinova nie ma sobie równych. W obecnej kampanii ‘Rekiny’ rozegrali dziewięć spotkań, w których zainkasowali komplet – 27 oczek. Dodatkowo mogą pochwalić się rewelacyjnym stosunkiem małych punktów, o którym inni mogą tylko pomarzyć. Aktualnie mają na koncie już plus 201 oczek. Cóż – jest naprawdę rewelacyjnie, a już za chwilę team mający w składzie większość graczy zza naszej wschodniej granicy będzie cieszył się z awansu do trzeciej ligi. Do końca sezonu zostały im cztery mecze. Pierwszym z nich będzie starcie z VB Inter-Grahen Sulmin, który w ostatnim czasie zrobił dwa ogromne kroki, by wymiksować się na stałe z walki o podium rozgrywek. Team Kacpra Wiczkowskiego przegrał ostatnio ze Speedway AWKS oraz z Chilli Amigos. Wszystko wskazuje na to, że dziś skompletują hat-tricka. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym ‘Czarni’ byliby w stanie postawić się takiemu rywalowi. Jeśli faktycznie tak będzie, to może to oznaczać koniec marzeń drużyny z Sulmina o wyniku, na który team liczył przez większą część obecnego sezonu.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Challengers – VB Sulmin

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Postawmy sprawę uczciwie – wczoraj nikt nie oczekiwał od drużyny Challengers, że zdoła sprawić niespodziankę i wygra z MPS-em Volley. Z drugiej strony brak punktu na pewno boli, bo sytuacja drużyny Wojciecha Lewińskiego wciąż jest daleka od oczekiwań. Aktualnie zespół Challengers plasuje się na jedenastym miejscu w ligowej tabeli, mając zaledwie o dwa punkty więcej niż drużyna znajdująca się na miejscu bezpośredniego spadku. Dodatkowo mają dokładnie tyle samo punktów co Inter Marine Masters, a o tym, że Challengersi są wyżej, decyduje bilans małych punktów. Taka przewaga to żadna przewaga, a żeby się utrzymać – Challengers muszą zacząć regularnie punktować. O ile we wczorajszym starciu nie mieli zbyt dużych szans, tak dzisiaj sprawa wygląda nieco inaczej. Rywalem drużyny Wojciecha Lewińskiego będzie zespół VB Sulmin, który w ośmiu rozegranych do tej pory meczach zdołał wygrać zaledwie trzy razy i z takiego obrotu spraw z pewnością nie może być zadowolony. Z drugiej strony team Daniela Bąby poczuł w ostatnim czasie ogromną ulgę – po serii pięciu porażek z rzędu drużynie występującej ‘w delegacji’ udało się wreszcie przełamać. Stało się to w meczu z Inter Marine Masters. Dziś również będą nieznacznym faworytem meczu i stawiamy, że wygrają w stosunku 2-1. Gdyby tak faktycznie się stało, to ‘czerwono-czarni’ zyskają już raczej spokój i w dalszej części sezonu nie będą musieli martwić się o to, że zakręcą się wokół miejsca barażowego. Jak widać, stawka dzisiejszego starcia jest wysoka.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Inter Marine Masters – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 zwracaliśmy uwagę, że w naszym odczuciu najważniejszymi meczami sezonu dla ‘Mastersów’ są pojedynki z Challengersami oraz Speednetem 2. Nasze słowa nabierają teraz nowego znaczenia, bowiem poza chęcią udowodnienia odwiecznym rywalom, że jest się mocniejszym – Inter Marine ma do ugrania zdecydowanie coś więcej. Tak się bowiem składa, że po ośmiu spotkaniach sezonu Jesień’25 team Andrzeja Masiaka plasuje się niemal na końcu ligowej układanki i gdyby sezon kończył się dziś – musieliby zagrać w meczu barażowym, czego z pewnością chcieliby uniknąć. To oczywiście nie jest najczarniejszy scenariusz, bo może się okazać, że za chwilę drużyny z dołu tabeli przeskoczą Inter Marine Masters, a to oznaczałoby bezpośredni spadek. Choć narracja z zapowiedzi brzmi dość ponuro, to trzeba przyznać, że w ostatnim meczu Inter Marine Masters zrobili naprawdę dużo, by poprawić swoją sytuację. Przypomnijmy – w minionym tygodniu ‘biało-niebiescy’ mierzyli się z ówczesnym wiceliderem, Fuxem Pępowo, i choć to rywal był wyraźnym faworytem, gracze Andrzeja Masiaka wygrali 2-1. Dużo wskazuje jednak na to, że dziś o triumf może być znacznie trudniej. Ich rywalem będzie bowiem Speednet 2, który w obecnej kampanii radzi sobie wybornie. Choć ligowa tabela nie do końca to oddaje, to team Marka Ogonowskiego wygrał aż sześć z dziewięciu pojedynków, ogrywając przy tym ligowe tuzy. Dodatkowym argumentem przemawiającym na korzyść ‘Różowych’ jest fakt, że w poprzednim pojedynku obu drużyn – rozegranym w minionym sezonie – Speednet 2 rozbił ‘Mastersów’ w stosunku 3-0. Jak będzie dzisiaj? Stawiamy na szczęśliwy podział punktów dla Speednetu i ich siódmą wygraną w sezonie Jesień’25!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Złomowiec Gdańsk – Bayer Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Zastanawiamy się, czy przed sezonem znalazłby się taki mądrala, który przewidziałby, że po dziewięciu rozegranych meczach Bayer Gdańsk będzie w tabeli wyżej niż Złomowiec. Ciekawi nas również, czy była choć jedna osoba, która przewidziała, że na cztery mecze przed końcem sezonu ‘Aptekarze’ będą znajdowali się na trzecim miejscu w tabeli i do wicelidera będą tracić zaledwie jeden punkt. Cóż – nie sądzimy. Fakty są jednak takie, że w dziewięciu meczach sezonu Jesień’25 ‘Aptekarze’ wygrali aż sześć razy. Co ciekawe, aż pięć z nich Bayer zgarnął w sześciu pierwszych meczach. Zadyszka przyszła z czasem i w konsekwencji ‘Aptekarze’ musieli uznać wyższość zarówno graczy Fuxa Pępowo, jak i Speednetu 2. Po wspomnianym okresie Bayer rywalizował jednak ze Staltestem, którego pokonał w stosunku 3-0 i po tym meczu ich sytuacja w tabeli wciąż jest bardzo dobra. Do końca sezonu Bayer, poza meczem ze Złomowcem, rozegra jeszcze z Inter Marine Masters, Old Boys oraz VB Sulmin i wydaje się, że w każdym z trzech wymienionych na koniec rywali będą faworytem. Jak będzie dzisiaj? Tu sprawa jest bardzo dyskusyjna i sami nie możemy się zdecydować. W obecnej kampanii – jak zresztą w całej przygodzie w Inter Marine SL3 – Złomowiec jest tak nieprzewidywalną drużyną, że trudno przewidzieć, którą akurat nogą wstali dziś gracze w miedzianych barwach. W normalnych okolicznościach byliby pewnie faworytem, ale problemy kadrowe i fakt, że Złomowiec nie jest gotowy na to, by dać się pokroić za ligowe punkty, są bardzo widoczne. Mimo to wskazówką pozostaje fakt, że akurat na mocarzy ‘Złomki’ potrafią się zmobilizować. Właśnie za takich uznajemy dziś ‘Aptekarzy’. Werdykt? 2-1 dla ‘Złomków’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

MATCHDAY #30

Za nami trzydziesty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. Swoje premierowe punkty zdobyły drużyny Hapag-Lloyd oraz TKKF Orlen. W elicie Merkury w przekonujący sposób zameldował się w grupie mistrzowskiej, ogrywając za komplet punktów Speednet. Zapraszamy na podsumowanie!

Hapag-Lloyd – TKKF Orlen 1-2 (21-19; 17-21; 19-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że obie drużyny czekały na ten mecz od kilku tygodni. Przed obiema ekipami otwierała się bowiem szansa na premierowy punkt w sezonie Jesień’25. Naprzeciw siebie obie drużyny miały bowiem rywala, który był jak najbardziej w zasięgu. Jako nieznacznego faworyta wskazaliśmy drużynę Hapag-Lloyd, a duży wpływ na taki wybór miał fakt ogromnych problemów, z którymi mierzyli się w ostatnim czasie ‘Nafciarze’. Na ‘mecz sezonu’ TKKF Orlen stawił się jednak w komplecie. Mimo to pierwszy set rywalizacji nie układał się po myśli drużyny Grzegorza Wosia. Choć do połowy seta byliśmy świadkami wyrównanego pojedynku (10-10), to w drugiej części Hapag-Lloyd ruszył do ofensywy, po której wysunął się na prowadzenie 15-11. W dalszej części TKKF Orlen nie dawał sobie szans na korzystny rezultat, bo nawet jak nieźle przyjęli i rozegrali – to bili po autach. Ostatecznie po punktach Karola Kulbackiego z pierwszego seta cieszyli się gracze w pomarańczowych barwach (21-19). Druga odsłona to jednak całkowity zwrot akcji i partia, która niemal przez cały czas przebiegała pod dyktando TKKF Orlen. Po punktach Wojciecha Golińskiego, dla którego był to dopiero drugi mecz w rozgrywkach, Orlen wysunął się na prowadzenie 10-5. W dalszej części Hapag-Lloyd rzucił się do odrabiania strat i pod koniec przewaga rywali stopniała do zaledwie jednego punktu. Kiedy jednak było ‘tak blisko’, team Joanny Kożuch popełnił kilka błędów, po których z wyrównania cieszyli się gracze Grzegorza Wosia (21-17). Trzeci set to partia, która bardzo przypominała wydarzenia ze środkowej odsłony. Chwilę po półmetku seta TKKF Orlen wysunął się na prowadzenie 14-8, ale nie oznacza to bynajmniej, że w dalszej części uniknęli kłopotów. Co więcej, oni się o nie prosili i niemal do tego doszło. Pod koniec mieliśmy bowiem remis 19-19 i szala zwycięstwa przechylała się wówczas na stronę ‘Logistyków’. Ostatecznie szczęście uśmiechnęło się do graczy TKKF Orlen, którzy notują pierwsze zwycięstwo w sezonie – brawo!

BL Volley – Hydra Volleyball Team 1-2 (28-30; 12-21; 21-18)

Gdyby wierzyć tezom głoszonym przez Redakcję – poniedziałkowe starcie miało być dla ‘Bestii’ formalnością. Ot – kolejny dzień w biurze. W naszym odczuciu całkowicie bez znaczenia pozostawał fakt, że mierzą się oni z drużyną, która ma dokładnie tyle samo punktów co wicelider rozgrywek. Prawdę mówiąc – nie poszanowaliśmy zbytnio wspomnianego meczu, bo choć nie był to mecz, w którym mierzyła się Barcelona z Realem Madryt, to jednak – fajnie nieraz obejrzeć mecz Barcelony z Atletico Madryt. Tu też bywają emocję i nie inaczej było w poniedziałkowy wieczór. Pierwszy set rywalizacji ‘oddał’. Dość niespodziewanie na półmetku seta – BL zdołał wypracować sobie solidną zaliczkę (9-6). Z czasem gra obu drużyn się wyrównała, ale pod koniec team Wojciecha Strychalskiego stanął przed ogromną szansą na punkt. Najpierw prowadzili 18-16, a przy grze na przewagi mieli aż… sześć piłek setowych. Ostatecznie żadna z nich nie przyniosła skutku, a Hydra zdołała przełamać przeciwnika i po krótkiej wymianie ognia – cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa partia była również wyrównana, ale tylko do połowy seta (10-10). W drugiej części gracze w złotych strojach zaprezentowali się wreszcie na miarę potencjału i w konsekwencji ograli rywala do 12. To, co nie udało się ekipie BL Volley w pierwszym secie – udało się w finałowej odsłonie. Oczywiście set obfitował w różne zwroty akcji – wysokie prowadzenie BL Volley (15-11), po którym Hydra odrabiała straty (15-15). Kolejna seria punktów BL Volley wybiła jednak faworytom z głowy myśl o trzech punktach. Z przebiegu meczu, ‘Bestia’ nie ma jednak co narzekać na wynik spotkania. Mogło skończyć się zdecydowanie gorzej.

Craftvena – Chilli Amigos 1-2 (15-21; 17-21; 21-11)

No…i skończyło się Craftvenowanie. Do niedawna gracze Craftveny mogli prężyć muskuły wskazując na swój kapitalny bilans. Nie dość, że wygrali siedem pierwszych spotkań w sezonie, to prawdę mówiąc – ich kapitalna forma trwała od dłuższego czasu. Każda seria ma jednak swój kres i ten przyszedł do ‘Rzemieślników’ w minionym tygodniu, kiedy ci – rywalizowali z ekipą DSGSA. Choć porażka była bardzo bolesna, to jednak – można ją było wybaczyć. Wczoraj wieczorem, ‘Rzemieślnicy’ rywalizowali jednak z Chilli Amigos i byli absolutnym faworytem starcia. Sytuacji nie zmieniała tu korzystniejsza dla Chilli historia oraz bardzo dobra dyspozycja ‘Papryczek’ w ostatnich dniach. To zostało potwierdzone już w pierwszym secie rywalizacji, choć trzeba przyznać, że początek absolutnie na to nie wskazywał. To Craftvena rozpoczęła lepiej i choć po punktach Macieja Tyryłło prowadzili 10-6, to coś się z czasem zacięło. Już po chwili świetnie dysponowani gracze Pawła Kalety doprowadzili do wyrównania a następnie wysunęli się na prowadzenie 18-15, które z czasem dało im pierwszy punkt w meczu (21-15). Widząc w jak kiepskiej dyspozycji (również, a może przede wszystkim) mentalnej jest team przeciwny – ‘Amigos’ nie zdejmowali nogi z gazu. Każda kolejna udana akcja była absolutną eksplozją radości graczy w czerwonych strojach i każdy taki obrazek – wysysał pewność siebie rywali. W drugiej części środkowego seta – Craftvena była już na kolanach i stało się wówczas jasne, że Chilli Amigos idą po wygraną. Ostatecznie drugi set zakończył się ich zwycięstwem do 17. Ostatni set to już partia, w której Chilli Amigos nie wykazywało się aż taką determinacją. To była z kolei świetna wiadomość dla Craftveny, która całkiem słusznie uznała, że skoro nie da się ugrać ani dwóch, ani tym bardziej trzech setów – można skupić się na jendym. Ostatecznie nagroda pocieszenia w postaci jednego oczka zasiliła konta ‘Rzemieślników’, ale jest to marne pocieszenie.

CTO Volley – Czerepachy Volley 3-0 (21-14; 21-19; 21-13)

Na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania, z obozu CTO Volley zaczęły napływać niepokojące wiadomości. Okazało się bowiem, że ‘Pomarańczowi’ będą w poniedziałek borykać się z olbrzymimi problemami kadrowymi. W rolę strażaków wcielili się doskonale znani, szczególnie z plaż, gracze – Mateusz Adamiak oraz jedyna kobieta w pierwszej lidze w obecnym sezonie – Kinga Legieta. Nowe twarze – brak kilku kluczowych graczy oraz elementu zgrania sprawiał, że zastanawialiśmy się, czy różnica pomiędzy nimi, a Czerepachami została w związku z tym zatarta. Cóż – odpowiedź brzmi nie. Ilekroć i jakkolwiek obie drużyny miałyby się ze sobą mierzyć, to CTO Volley wygrałby aktualnie 100 na 100 pojedynków z Czerepachami. Pierwszy set… cóż – widzieliśmy ładniejsze. Sporo niedokładności, zepsutych zagrywek, emocji jak na lekarstwo. Mimo to ‘Pomarańczowi’ nie mieli problemów z udowodnieniem wyższości nad rywalem (21-14). Zdecydowanie najwięcej emocji mieliśmy w środkowej partii. Już po chwili zastanawialiśmy się bowiem, czy nie skończy się to problemami dla faworyta. W drugiej części seta po skutecznych atakach Patryka Słowińskiego Czerepachy objęły zaskakujące prowadzenie 16-15. Już po chwili gracze CTO zdołali wyjść z opresji i drugi punkt w meczu trafił na konta ‘Zielonych’ (21-19). Ostatni set zapowiadał nieco większe emocje (11-10), ale z czasem CTO wyraźnie podkręciło tempo, wygrywając finalnie do 13, a cały mecz w stosunku 3-0.

Merkury – Speednet 3-0 (21-10; 21-15; 21-15)

Mecz pomiędzy Merkurym, a Speednetem był anonsowany jako hit pierwszoligowych zmagań. Nic w tym dziwnego, bo zwycięzca meczu miał otrzymać przepustkę, która uprawniałaby go do gry w grupie mistrzowskiej. Nieznacznym faworytem starcia była dla nas ekipa Merkurego, ale… takiego obrazu gry to my się nie spodziewaliśmy. Team ‘Programistów’ wyglądał tak, jakby była to jakaś gierka sparingowa i to nie taka, w której przegrany stawiałby zwycięzcom piwo. Tak grający Speednet nie miał nawet prawa myśleć o tym, by znaleźć się w gronie pięciu drużyn walczących o medale. Już początek rozpoczął się dla teamu Macieja Miścickiego tragicznie i Speednet nie miał absolutnie pomysłu, jak temu zaradzić. Po serii czterech błędów z rzędu rywali – Merkury wysunął się na prowadzenie 12-7 i w dalszej części jeszcze powiększył swoją przewagę, wygrywając finalnie do 10. Choć wynik drugiego seta nie był już dla Speednetu tak zawstydzający jak w pierwszym, to sama gra pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Owszem – gra się tak, jak przeciwnik pozwala, ale sympatycy Speednetu, oglądając to co wyczyniają ich zawodnicy, mogli chować głowę w ręce. Pod koniec seta sygnał do odrabiania strat dał jeszcze Piotr Wojtkiewicz do spółki z Mariuszem Jaszczołtem, ale było to zdecydowanie by ‘wyczarować coś z niczego’ (21-15). Widząc rywala chwiejącego się na nogach – Merkury postanowił nie zdejmować nogi z pedału gazu. W poniedziałkowy wieczór komplet punktów zdawał się być koniecznością. Już w pierwszej części seta, świetnie dysponowani gracze w granatowych trykotach wysunęli się na prowadzenie 9-5, co ustawiło wynik rywalizacji. Po którejś (trudno doliczyć się której) piłce przechodzącej, Merkury wysunął się na prowadzenie 17-12 i po chwili cieszył się z kompletu oczek. Trzy punkty oznaczają, że już za kilka dni – Merkury rozpocznie walkę o kolejne medale w rozgrywkach Inter Marine SL3.

Port – Maritex 1-2 (21-19; 17-21; 20-22)

Planem i ambicją drużyny Portu na poniedziałkowy wieczór było zdobycie co najmniej jednego punktu. Tak się bowiem składa, że każdy punkt przybliża ‘Portowców’ do utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Początek spotkania ułożył się jednak dla drużyny Tomasza Bobcowa fatalnie. Kilka minut po rozpoczęciu meczu, jego zespół przegrywał już 6-13, a z obrazu gry we wspomnianym fragmencie zapamiętaliśmy przede wszystkim ogromną liczbę błędów. W grę, którą zaproponował Port – postanowił zagrać po chwili Maritex, który po własnych błędach oraz punktach środkowego – Filipa Blocha, stracił spore, wydawałoby się prowadzenie (15-15). Końcówka seta to skuteczne ataki Macieja Gałdy, które zapewniły ‘Portowcom’ pierwszy punkt w meczu (21-19). W środkowej odsłonie wydawało się, że ‘Portowcy’ zmierzają po sensacyjne zwycięstwo. Na półmetku seta, team ‘z doków’ wygrywał już 10-6, ale podobnie jak Maritex w pierwszej odsłonie – nie zdołał utrzymać swojej przewagi (13-13). Epilog tej historii był dokładnie taki jak w pierwszej odsłonie rywalizacji. Po kilku chwilach Maritex cieszył się z doprowadzenia do wyrównania w setach (21-17). Ostatni set rozpalił do czerwoności osoby, które były naocznymi świadkami poniedziałkowego starcia. Pamiętacie szalony come-back Maritexu z poprzedniego tygodnia? No to wyobraźcie sobie, że wczoraj wieczorem byliśmy prawie świadkami powtórki wspomnianego wydarzenia. Tym razem role się jednak odwróciły. Zanim o tym – warto wspomnieć o początku seta, w którym Port prowadził już 7-1. Z czasem Maritex zdołał odwrócić losy rywalizacji i wyjść na prowadzenie 20-17. Mimo to – trzy kolejne punkty zdobyła ekipa Portu, ale w ostatecznym rozrachunku – drużynie ‘z doków’ zabrakło nieco determinacji i szczęścia, a drugi punkt w meczu zasilił konta Maritexu. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że Port rozegrał naprawdę niezłe spotkanie.

Challengers – MPS Volley 0-3 (17-21; 17-21; 18-21)

Po niespodziewanej porażce w minionym tygodniu, Miłośnicy Piłki Siatkowej chcieli w poniedziałkowy wieczór zrobić wszystko by się odkuć. Choć byli zdecydowanym faworytem meczu, to bez wątpienia nie mogli sobie pozwolić na lekceważenie Challengersów, którzy w ostatnich dniach – prezentowali się naprawdę nieźle. Początek spotkania należał jednak do faworytów, którzy rozpoczęli od prowadzenia 6-1. Już po chwili Challengers doprowadzili do wyrównania po 7, ale jak się po chwili okazało – był to jednak chwilowy zryw. Po akcjach Wojciecha Małeckiego oraz Arkadiusza Kowalczyka, MPS wysunął się na prowadzenie 18-14 i po chwili cieszyli się z zasłużonego pierwszego punktu w meczu (21-17). Środkowa partia to set, w którym nie można było odmówić ambicji Challengersów, którzy choć bardzo się starali – to byli od dobrze dysponowanego rywala po prostu słabsi. Precyzując – widać było, że miejsce w tabeli, które zajmują obie drużyny nie jest dziełem przypadku (14-10). Dalsza część seta to spokojne ‘dowiezienie’ wyniku do końca i radość z drugiego punktu w meczu (21-17). Ostatni set nie odmienił losów spotkania. Po skutecznych blokach Arkadiusza Kowalczyka, Miłośnicy Piłki Siatkowej wysunęli się na prowadzenie…17-9. W końcówce w obozie MPS-u nastąpiło rozprężenie, po którym przewaga Miłośników Piłki Siatkowej stopniała do…dwóch oczek (19-17). Choć zaczynało robić się gorąco, to finalnie MPS zdołał ugasić rozprzestrzeniający się pożar (21-18).

Sharks – Siatkersi 3-0 (21-18; 21-11; 21-8)

‘W meczu piękne są tylko chwile’. Parafrazując piosenkę legendarnego zespołu Dżem – oddajemy to, jak wyglądało poniedziałkowe starcie. Nie ma się co oszukiwać – to drużyna Sharks była zdecydowanym faworytem spotkania i na ich zwycięstwo za komplet punktów bylibyśmy skłonni postawić kasę. Nasza mina po tym, co działo się w pierwszym secie, była bezcenna. Oj nie – nie takiego obrazu gry się spodziewaliśmy. Choć ‘Rekiny’ zaczęły partię od rewelacyjnej zagrywki Kirila Bohdana, po której wyszli na prowadzenie 8:3, to z czasem Siatkersi zaczęli się odgryzać. Nim się obejrzeliśmy – po atakach Filipa Silwanowicza oraz zagrywce Sebastiana Wilmy – Siatkersi wysunęli się na prowadzenie 16:15. Choć faworyci znaleźli się w niemałych opałach, to finalnie zdołali wygrać tę partię do 18! Środkowa partia nie była już tak emocjonująca jak premierowa odsłona. Prawdę mówiąc – tu nie mieliśmy nawet namiastki sportowej rywalizacji. Już na półmetku seta Sharks objęli prowadzenie 14:6 i wówczas stało się jasne, która z drużyn wygra. Ostatni set rozpoczął się od… grubego mordobicia. Po punktach niemal całego zespołu ‘Rekiny’ objęły prowadzenie 15:3 i wówczas zanosiło się na największe lanie w obecnym sezonie. W końcówce Siatkersi zdołali nieco naprawić ten skrajnie niekorzystny obraz gry – ostatecznie zdobyli osiem oczek i stali się kolejnym skalpem drużyny Sharks. Brawo!

Aqua Volley – Team Spontan 0-3 (11-21; 18-21; 13-21)

Jeśli poniedziałkowy wieczór miał być czymś w rodzaju odpowiedzi na to, że plotki o sportowej śmierci drużyny Aqua Volley są przesadzone, to… nie zostaliśmy przekonani. Nie dość, że Aqua Volley nie zdobyła ani jednego punktu, to na dodatek jedno oczko dołożyła w poniedziałek ekipa Portu, która również znajduje się w nieciekawym położeniu. Tak czy siak – Aqua Volley zajęła miejsca w pierwszej klasie w pociągu, który jedzie wprost do rozgrywek w czwartej lidze. Co innego można mówić o Spontanie, który z kolei – dzięki wygranej – wskakuje niemal na sam szczyt ligowej układanki. Trzy punkty należy szanować, bo jak wiadomo u Spontana nie jest to oczywistością. Pierwsza odsłona rozpoczęła się idealnie dla ‘Spontanicznych’, którzy po kilku punktach Michała Maliszewskiego objęli prowadzenie 11-4. Wysoka przewaga wyssała energię z teamu Aqua Volley, który w pierwszym secie pokusił się o zaledwie 11 oczek. Wyraźnie ciekawiej było za to w środkowej odsłonie, która po dobrej zagrywce Konrada Piotrowskiego wysunęła się na prowadzenie 8-3. Team Spontan potraktował sprawę niezwykle poważnie i chwilę po połowie seta doprowadził do wyrównania po 14. W dalszej części seta po atakach Michała Maliszewskiego oraz Damiana Urbanowicza cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Ostatni set nie przyniósł nam większego zwrotu akcji. Trzeba przyznać, że Spontan zagrał wybornie i nie dał swoim rywalom rozwinąć skrzydeł. Z drugiej strony Aquę Volley musimy skrytykować, bo poza epizodem w drugim secie zrobili bardzo mało, by poprawić swoją sytuację w ligowej tabeli.

Zapowiedź – MATCHDAY #30

Wkraczamy w najważniejszą część sezonu. Dziś wieczorem rozegranych zostanie dziewięć kolejnych pojedynków. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w elicie, gdzie Merkury zmierzy się ze Speednetem. Dodatkowo, o pierwszy punkt w sezonie w bezpośrednim pojedynku powalczą drużyny Hapag-Lloyd oraz TKKF Orlen. Zapraszamy na zapowiedź!

Hapag-Lloyd – TKKF Orlen

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Mecz, na który obie drużyny czekały długie dwa miesiące. Dziś wieczorem spotkają się bowiem dwie ostatnie drużyny, które w obecnym sezonie nie zdołały zdobyć choćby punktu i nie mówimy tu bynajmniej wyłącznie o czwartej lidze. Tak się składa, że wszystkie pozostałe 50 drużyn w lidze mają na swoim koncie co najmniej jednego wygranego seta. Która z drużyn będzie dziś faworytem? Jeszcze niedawno z pełną odpowiedzialnością powiedzielibyśmy, że na 100% będzie to team TKKF Orlen. Choć ‘Nafciarzom’ nie szło zbyt dobrze, to doskonale pamiętaliśmy historię tej drużyny z poprzedniej edycji. Dodatkowo, w kilku przegranych spotkaniach TKKF prezentował się naprawdę nieźle i wówczas wydawało nam się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, a punkty są wyłącznie kwestią czasu. Po chwili okazało się jednak, że zespół Sylwestra Wosia skręcił w złą drogę i zamiast walczyć o ligowe punkty walczy aktualnie o przetrwanie. W minionym tygodniu oglądaliśmy bowiem przykry widok, w którym TKKF Orlen na mecz z Remedios Sopot Ortopedią stawił się w…czterech graczy. Z informacji, które udało nam się uzyskać, dziś ma być pod tym kątem lepiej. Czy to wystarczy, by ograć Hapag-Lloyd? ‘Pomarańczowi’ to zupełne przeciwieństwo ‘Nafciarzy’. Dla nich porażki nie są powodem, by obrażać się na rzeczywistość, a paliwem do tego, by trenować jeszcze bardziej. Dziś wieczorem Hapag-Lloyd rozegra swoje jubileuszowe, pięćdziesiąte spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3. Jak dotąd zespół Joanny Kożuch zdołał wygrać trzy spotkania. Piszemy o tym, bo w naszych oczach dziś jest bardzo duża szansa na to, by pokusić się o czwarte zwycięstwo. W naszych oczach to właśnie oni są faworytem dzisiejszego meczu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

BL Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Ależ to jest kapitalny sezon w wykonaniu BL Volley. Długo musieli czekać sympatycy ‘Tygrysów’, by ci pokazali ponownie groźne oblicze. Od początku obecnej kampanii BL Volley, który miał potężne problemy w poprzedniej edycji z utrzymaniem się w lidze, prezentuje się jednak wybornie. Okazało się, że dwa-trzy wzmocnienia zupełnie odmieniły grę drużyny Wojciecha Strychalskiego. W dziewięciu dotychczasowych spotkaniach BL Volley wygrał aż siedmiokrotnie i przed meczem z Hydrą Volleyball Team ma dokładnie tyle samo punktów co… wicelider rozgrywek, a to oznacza, że ‘Tygrysy’ mają realną szansę, by pogodzić faworytów w walce o awans i – w myśl zasady ‘gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta’ – powrócić po kilku sezonach do zaplecza elity. Gdyby faktycznie do tego doszło, to biorąc pod uwagę zeszły sezon czy przedsezonowe predykcje, byłaby to jedna z największych sensacji sezonu Jesień’25. Z czterech ostatnich spotkań sezonu BL Volley najtrudniejsze zadanie czeka właśnie dziś. Rywalem zespołu będzie bowiem lider tabeli – Hydra Volleyball Team i to rywal wydaje się być zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem meczu. Team Sławomira Kudyby, mimo że rozegrał dotąd o jedno spotkanie mniej niż cała czołówka tabeli, ma nad drugim, trzecim i czwartym miejscem aż cztery punkty przewagi. Nawet jeśli dziś przytrafiłaby im się porażka, to i tak mają margines błędu i niemal pewne, że zakończą sezon na szczycie. Jak już wspomniano w ostatnim magazynie, Hydra walczy aktualnie o pobicie swojego rekordu liczby wygranych spotkań z rzędu – dotychczas było to dziesięć zwycięstw. Potencjalna wygrana z BL Volley byłaby już dziewiątym triumfem i w naszym odczuciu – tak właśnie się stanie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Craftvena – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Kapitalna seria Craftveny dobiegła w minionym tygodniu końca. Zespół Bartosza Zakrzewskiego po siedmiu wygranych meczach z rzędu, w których nie stracił nawet punktu, mierzył się z ekipą DSGSA i tego meczu nie zaliczy do udanych. Choć w naszych oczach to rywal był wtedy nieznacznym faworytem, porażka, i to w stosunku 0-3, była dla ‘Rzemieślników’ ogromnym rozczarowaniem. Oczywiście bufor, który wypracowali sobie gracze w czarnych strojach w pierwszej części sezonu, dawał pewien margines błędu i Craftvena wciąż liczy się w walce o bezpośredni awans do trzeciej ligi. Aby tak się jednak stało, muszą wrócić na zwycięską ścieżkę. Dziś wieczorem będą oni wyraźnym faworytem starcia, ale lekceważenie Chilli Amigos nie jest dobrym pomysłem. W ostatnim tygodniu przekonali się o tym gracze VB Inter-Grahen Sulmin, którzy byli zdecydowanym faworytem spotkania z Amigos, a mimo to przegrali 0-3. Warto podkreślić, że do meczu z Chilli, team z Sulmina przystępował z identycznym bilansem, jaki dziś ma ekipa Craftveny. Czy wobec tego możemy liczyć na kolejną niespodziankę? Jeśli mielibyśmy rozpatrywać przy tym rys historyczny, to tak – jest to bardzo możliwe, a nawet prawdopodobne. Obie drużyny spotkały się w rozgrywkach Inter Marine SL3 dziesięciokrotnie, a w sześciu przypadkach to Chilli Amigos byli górą. Co ciekawe, kiedy już wygrywali, to najczęściej za komplet punktów (5 razy). Jeśli natomiast wygrywała Craftvena, to za każdym razem było to zwycięstwo w stosunku 2-1. O tym, czy Craftvena zdoła wreszcie wygrać z ‘Amigos’ za komplet oczek, przekonamy się już za kilka godzin!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

CTO Volley – Czerepachy Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Walka o tytuł mistrzowski nabiera tempa. Od początku obecnej kampanii narzekaliśmy nieco na styl prezentowany przez CTO Volley. Jeśli już wygrywali, to w niezbyt imponującym stylu i nie brakowało im również wpadek – jak porażki ze Speednetem czy przede wszystkim z DNV Volley Gdańsk. Spoglądając jednak na siedem ostatnich spotkań drużyny w pomarańczowych barwach, dostrzegamy, że CTO wygrało w tym okresie aż sześć razy. Liczba zwycięstw kontra narracja wokół drużyny pokazują, jak olbrzymie oczekiwania spoczywają na barkach ekipy prowadzonej przez Bartosza Sobstyla. Aby wszyscy byli zadowoleni, CTO musi wygrywać mecze po 3-0 i jesteśmy przekonani, że dziś im się to uda. Jeśli tak się stanie, aktualny Mistrz Inter Marine SL3 na koniec rundy zasadniczej będzie tracił do lidera tylko jeden punkt, co jest świetną wiadomością. Oczywiście wiadomo, że nie warto dzielić skóry na żywym Żółwiu, ale trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym team w zielonych barwach postawiłby się tak mocnemu rywalowi. Przed ostatnim meczem rundy zasadniczej ‘Żółwie’ mają na koncie trzy punkty i trudno znaleźć kogoś, kto wierzyłby, że uda im się utrzymać. Jest to praktycznie nierealne. Celem tej drużyny powinno być powalczenie o przebicie wyniku 5 punktów w sezonie – historycznie najgorszego rezultatu – ale dziś zadanie to wydaje się piekielnie trudne.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Merkury – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Mecz o ‘być, albo nie być’ w grupie mistrzowskiej. Po świetnym początku sezonu przez jednych i drugich – obie ekipy złapały z czasem zadyszkę, która dla jednych okaże się najprawdopodobniej biletem do grupy spadkowej. Jeśli chodzi o Mistrzów z sezonu Jesień’24 – Speednet, to team Macieja Miścickiego wygrał pięć z sześciu pierwszych spotkań i wiele osób wskazywało na to, że ‘Programiści’ powalczą w obecnym sezonie o medale. Ostatnie dwa mecze to jednak spore rozczarowanie, w którym ‘Programiści’ musieli uznać wyższość AiP, a następnie BEemki Volley. Przed dzisiejszym starciem Speednet plasuje się na piątym miejscu w tabeli, ale jeśli przegrają to najprawdopodobniej spadną pod Bossmana, a kto wie czy również nie i pod Szach-Mat. Piwa nawarzyli sobie również gracze Merkurego, którzy w pewnym etapie sezonu byli jedyną drużyną w pierwszej lidze, która nie przegrała spotkania. Z czasem zaczęły się schody, a Merkury może dziękować Redakcji za to, że w czterech ostatnich meczach znalazła miejsce na to, by Merkuremu dać mecz z Czerepachami Volley. W innym przypadku byłaby ogromna szansa na to, że team ‘Planetarnych’ miałby dziś najdłuższą serię porażek z rzędu w historii 139 występów w rozgrywkach. Tak czy siak – przed dzisiejszym meczem to Merkury ma lepszą sytuację. Może się bowiem okazać, że do grupy mistrzowskiej wystarczy im porażka w stosunku 1-2. Tak się bowiem składa, że mają oni lepszy stosunek małych punktów od wszystkich drużyn, które walczą jeszcze o czołową piątkę. To oczywiście scenariusz, który nie jest brany pod uwagę. Ambicją pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 nie jest bowiem liczenie małych punktów, by znaleźć się w czołowej piątce ligi. Aby realnie myśleć o podium rozgrywek – Merkury musi dziś wygrać i to najlepiej za komplet punktów. O to nie będzie jednak łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Port – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Sytuacja ‘Portowców’ robi się coraz bardziej skomplikowana. Aktualnie team Tomasza Bobcowa plasuje się na dwunastym miejscu w ligowej tabeli i jeśli sezon kończyłby się właśnie teraz – zagraliby oni w meczu barażowym. W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 podkreślaliśmy jednak, że czwarta liga jeszcze nigdy nie była tak mocna jak obecnie i niezależnie od tego, która z drużyn zajmie trzecie miejsce w czwartej lidze – będzie faworytem meczu barażowego. Jakby złych wieści dla drużyny ‘z doków’ było mało, warto podkreślić, że Tiger Team, który czai się tuż za ich plecami, rozegrał o jeden mecz mniej. Dodatkowo Port zmierzy się dziś z Maritexem i z pewnością nie będzie faworytem meczu. To oznacza z kolei, że jeśli dziś nie dojdzie do ogromnej niespodzianki, zespół ‘z doków’ znajdzie się w bardzo skomplikowanym położeniu. Oczywiście nie ma co jeszcze wyprzedzać pewnych zdarzeń. Choć Maritex zdaje się być murowanym faworytem meczu, wszyscy pamiętamy doskonale, że tak samo było wtedy, kiedy mierzyli się oni z inną drużyną walczącą o trzecioligowe życie – MysterElektroRockets. Wspomniany mecz zakończył się porażką faworyta 0-3 i była to jedna z najmroczniejszych kart w historii drużyny Michała Pietrasika. Od tamtego czasu minęło już jednak trochę czasu, a Maritex w tym czasie zdołał wstać z kolan. Choć w kolejnych dwóch meczach Maritex nie był faworytem spotkań z Dream Volley oraz Kraken Team, w obu przypadkach wygrał 2-1, udowadniając, że w drużynie wciąż tkwi spory potencjał sportowy. Z drugiej strony trudno nie odnieść wrażenia, że Maritex czuje się najlepiej wtedy, kiedy rywale są stawiani w roli faworyta. Dziś przekonamy się, jak team poradzi sobie, gdy wszyscy oczekują od nich zwycięstwa. Przed nimi klasyczny mecz-pułapka.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Challengers – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Nie da się wyjść lepiej z opresji niż zrobili to w ostatnich dniach Challengersi. Przypomnijmy, że na początku sezonu zespół Wojciecha Lewińskiego nie miał na swoim koncie ani jednego zwycięstwa. Miał natomiast aż pięć porażek z rzędu i dość ponurą perspektywę na kolejne spotkania. W kolejnych meczach mierzyli się oni z drużyną Old Boys oraz Energą Trefl Gdańsk i nie było chyba osoby, która przed wspomnianymi meczami prorokowałaby, że Challengersi wygrają oba wspomniane mecze. Nie ma się co oszukiwać – to rywale byli zdecydowanymi faworytami, a mimo to Challengersi wygrali dwa mecze w stosunku 2-1 i do dzisiejszego starcia przystąpią w niezłych nastrojach. Z drugiej strony ich sytuacja w ligowej tabeli wciąż nie jest kolorowa, bo mają oni dokładnie tyle samo punktów co Inter Marine Masters, którzy plasują się na miejscu barażowym. Owszem, team Wojciecha Lewińskiego rozegrał o jedno spotkanie mniej, ale po dzisiejszym starciu może nie mieć to znaczenia. Tak się bowiem składa, że zmierzą się oni z liderem drugoligowych zmagań, który zdaje się być faworytem w wyścigu o pierwszą ligę. Aktualnie Miłośnicy Piłki Siatkowej rozegrali o jedno spotkanie mniej niż druga, trzecia, czwarta oraz piąta drużyna w tabeli i zrównując się liczbą rozegranych meczów, MPS ma szansę wypracować sobie bufor bezpieczeństwa nad peletonem. Gracze Jakuba Nowaka będą chcieli się również zrehabilitować za ostatnie spotkanie, w którym musieli uznać wyższość Złomowca Gdańsk.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Sharks – Siatkersi

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

‘Rekiny’ miały w minionym tygodniu niezły ubaw. Podczas gdy sami pauzowali, inne niepokonane dotąd drużyny gubiły punkty na potęgę. Tym samym team Pavlo Kudinova pozostaje dziś jedyną drużyną w całej 52-zespołowej lidze, która nie przegrała ani spotkania, ani nawet seta. To sprawia, że są oni oczywistym kandydatem do mistrzowskiego tronu i pewniakiem do gry w trzeciej lidze w kolejnej edycji. Przed drużyną Sharksów jeszcze pięć spotkań, w których będą chcieli zapisać się w historii ligi jako zespół, który wygrał wszystkie sety w sezonie. Warto przy tym podkreślić, że teraz zaczynają się schody, ponieważ ‘Rekiny’ zmierzą się z ligową czołówką. Pierwszym zadaniem będzie pokonanie Siatkersów, którzy przystąpią do tego starcia z bilansem siedmiu zwycięstw i jednej porażki. Drużynie Macieja Tarulewicza w kilku meczach zdarzało się tracić punkty – jeśli przegrają dziś 0-3, mogą już nie powalczyć o podium, bo strata do czołówki wzrośnie do czterech oczek. Patrząc na to, jakie tempo narzucają drużyny walczące o awans, może być niezwykle trudno odrobić tę stratę. Dziś wieczorem Siatkersi będą próbowali dokonać niemożliwego i pokonać wielkiego faworyta. Z drugiej strony – bardzo podobna narracja towarzyszyła ich spotkaniu z Speedway AWKS, które drużyna Macieja Tarulewicza wygrała 2-1. Skoro wtedy się udało, to kto wie, być może tym razem będzie podobnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Aqua Volley – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Pięć punktów w dziewięciu rozegranych meczach – w naszym odczuciu tylko cud jest w stanie utrzymać zespół Mateusza Drężka na trzecioligowej powierzchni. Choć nie zawsze, to do utrzymania w lidze wystarczało około 14 punktów, co oznacza, że w czterech ostatnich meczach sezonu Aqua Volley potrzebuje dziewięciu punktów, a to przekłada się na konieczność zdobycia średniej ponad dwóch oczek na mecz. Mission impossible? Wszystko na to wskazuje. Z drugiej strony, Aqua Volley rozegra do zakończenia sezonu jeszcze mecze z trzema bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, czyli z MysterElektroRockets, Porcie oraz Tiger Team. Oznacza to, że choć sytuacja wydaje się beznadziejna, to nie jest taka, z której nie da się wyjść. Dziś wieczorem Aqua powalczy jednak z rywalem zdecydowanie mocniejszym, ale zespołem, który potrafi zawodzić z niżej notowanymi rywalami. Team Spontan wygrał w obecnej kampanii sześć z dziewięciu spotkań i ciągle liczy się w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Z pewnością ogromnym krokiem w stronę drugiej ligi byłyby trzy punkty dziś, bo w dalszej części sezonu o zwycięstwa będzie coraz trudniej. ‘Spontaniczni’ zmierzą się jeszcze z Flotą TGD Team, Hydrą Volleyball Team oraz Dream Volley i to te spotkania zadecydują o drugoligowym ‘być, albo nie być’. Do tych meczów Spontan chciałby przystępować wzbogacony o trzy punkty z Aqua Volley i taki scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny. Na koniec warto wspomnieć o Michale Maliszewskim, dla którego będzie to mecz szczególny – to właśnie jego postawa przyczyniła się do awansu Aqua Volley do trzeciej ligi; być może dziś pomoże kolejnej drużynie w awansie, a przy okazji zepchnie dawnych kolegów w czwartoligową otchłań.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3