Przypominamy o tym, że w hali Ergo Arena w dniach od 16.04 do 02.05 odbędą się eventy, które uniemożliwiają nam rozgrywanie spotkań SL3. Oznacza to, że granie wznowimy 3 lub 4 maja. W pełnym wymiarze, rozgrywki zostaną wznowione w tygodniu 8-12 maja.
Autor: Mateusz Gajewski
MATCHDAY #17
Za nami poświąteczna seria gier. Spóźniony prezent na ‘zajączka’ postanowili sobie zrobić gracze CTO Volley, którzy po dwóch kolejnych zwycięstwach, wskoczyli na fotel lidera pierwszej ligi. Sporo działo się również w meczu trzeciej ligi, w którym pierwszą porażkę w sezonie zanotowała ekipa Bayer Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!
Tiger Team – Craftvena 2-1 (21-23; 21-15; 21-19)
Mieliśmy nosa co do meczu. Wskazywaliśmy na to, że będzie to kolejne ciekawe i wyrównane trzecioligowe spotkanie. Nie ukrywamy, że w trafnej predykcji pomogły nam sami wtorkowi rywale, przy których w ostatnim czasie nie mogliśmy się nudzić. Nie inaczej było i tym razem. Pierwszy set? Uczta, biorąc pod uwagę emocje i zwroty akcji. W mecz – lepiej weszli gracze Craftveny, którzy po blokach Michała Markiewicza oraz Mateusza Mazuraka, objęli prowadzenie 8-4. Mimo to, po dwóch punktach kapitana Tigera – Mateusza Sokołowskiego, drużyna ta zdołała doprowadzić do wyrównania (11-11). Dalsza część partii to wyrównana gra, ale pod koniec seta stało się to, co oglądaliśmy już w poprzednich spotkaniach Tigera. Mając prowadzenie 20-17, Tiger ponownie wypuścił prowadzenie z rąk i finalnie przegrał ten set. Niebywałe. Środkowa partia to popis gry Tigera Team, który udowodnił, że ich obecne miejsce w tabeli jest zbyt niskie w stosunku do tego, co obecnie grają. Po chwili od gwizdka otwierającego drugą odsłonę, ‘Tygrysy’ prowadziły 14-8 i stało się jasne, że nawet oni tego nie roztrwonią. Decydujący o zwycięstwie set zdawał się układać w wymarzony dla Craftveny sposób. W końcówce meczu – ‘Rzemieślnicy’ prowadzili 19-16 i byli o włos od wygrania meczu. Tym razem o niespodziewany zwrot akcji postanowili zadbać gracze Mateusza Sokołowskiego, którzy po akcjach Radosława Sadłowskiego oraz Krzysztofa Mrożka, doprowadzili do wyrównania, a następnie wygrania seta i całego spotkania.
Speednet 2 – TGD 0-3 (7-21; 13-21; 19-21)
Ze wskazaniem faworyta – nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości. Tym pozostawała ekipa TGD. Jedynym znakiem zapytania było to, czy Speednet 2 choć w jednym secie zdoła się postawić faworyzowanemu rywalowi. O tym, że się da – dowiedzieliśmy się w poprzednich pojedynkach, w których ‘Programiści’ urwali punkt ACTIVNYM oraz Bayerowi Gdańsk. Pierwszy set rywalizacji z ‘Drogowcami’ nie napawał sympatyków Speednetu optymizmem. Po asie serwisowym numer 100 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, kapitana TGD – Macieja Kota, ekipa ‘Drogowców’ objęła wysokie prowadzenie 12-4 i prawdę mówiąc, obie ekipy mogły myśleć już o tym, jaki przebieg gry będzie miała środkowa partia. Na gonienie wyniku było bowiem zdecydowanie za późno, a na dodatek – Speednet, co tu dużo mówić – nie grał zbyt dobrze. W drugim secie, gra ‘Programistów’ się nieco poprawiła i miało to odzwierciedlenie na tablicy wyników. W połowie partii, TGD prowadziło zaledwie dwoma punktami (10-8) i można było mieć nadzieje, że coś się jeszcze w tym secie wydarzy. Niestety dla widowiska – w końcówce, po kilku punktowych akcjach duetu Kot – Goszczyński, TGD zrobiło ‘odjazd’. Zdecydowanie najwięcej, działo się w finałowej partii, choć początek na to nie wskazywał. TGD rozpoczęło ten set jak na faworyta przystało – od prowadzenia 9-5. W dalszej części, po kilku atakach Łukasza Anyszkiewicza, było już po 13. W końcowej fazie meczu, Speednet prowadził już 18-16, ale kilka bardzo ważnych piłek dające zwycięstwo TGD, wykorzystał Maciej Kot i finalnie, partia ta zakończyła się wynikiem 21-19 dla faworyzowanej ekipy.
Hydra Volleyball Team – Szach-Mat 0-3 (18-21; 13-21; 11-21)
Po wynikach z zeszłego tygodnia – Redakcja oraz Eksperci wskazali, że to Hydra Volleyball Team wygra spotkanie. Cała trójka wskazała jednak, że będzie to wyrównany mecz. Cóż – nasze predykcje można rozbić o kant tyłka. Tak się bowiem składa, że zostając przy tematach królewskiej gry – Szach-Mat przypominał w tej partii Magnusa Carlsena, a Hydra Volleyball Team – za przeproszeniem – kolesia, który pomylił Szachy z Warcabami. Co ciekawe – w pierwszym secie, Szach-Mat zdawał się droczyć ze swoim rywalem, a nawet pozwolił mu uwierzyć, że to on wygra tę partię. Mimo że po ataku Sebastiana Konarzewskiego, było 13-8 dla Hydry, to żadna z jej głów nie uchroniła ‘Bestii’ przed nadchodzącą katastrofą. Każdy kolejny punkt zdobyty przez Szach-Mat budował tę drużynę, która rosła na naszych oczach do tego stopnia, że zastanawialiśmy się czy w przygotowanych butelkach pod kotarą – nie mieli przypadkiem ‘gumisiowego soku’. W drugą stronę – Hydra popełniała tyle błędów w ataku, po których spuszczała głowy, że wiedzieliśmy jak to się skończy. Klasyka gatunku drodzy Państwo. Podpuścić – skasować. Po come-backu w iście Wielkanocnym stylu – Szach-Mat nie miał najmniejszych problemów z tym, by wygrać drugą oraz trzecią partię. Tak jak napisaliśmy na początku – ten fragment meczu był walką nierówną, brutalną i koniec końców – smutną dla Hydry. Pisaliśmy o tym w zapowiedziach. Drużyna, która przegra spotkanie będzie miała morale na poziomie nizinnym z żuławów wiślanych. A Szach-Mat? Z pewnością mogą być z siebie bardzo zadowoleni. Kto wie – być może właśnie we wtorkowy wieczór odwróciła się wreszcie niekorzystna karta?
Speednet 2 – Husaria MD Clean&Bud 0-3 (16-21; 15-21; 19-21)
Z pewnością nie o takim jubileuszu marzyli gracze Speednetu 2. Miało być uroczyste wesele, ale koniec końców okazało się, że nie było ani jedzenia, ani orkiestry, ani tym bardziej alkoholu. Były za to momenty, w których Speednet 2 prezentował się nieźle. Szczególnie korzystnie, drużyna ‘Programistów’ zaprezentowała się w trzecim secie, ale ostatecznie – nie udało im się sięgnąć po punkt. Nawet jeśli by się udało, choć nie lubimy gdybać – wówczas również nie mogliby mówić o pełni szczęścia. No bo powiedzmy sobie wprost – Trzepot skrzydeł Husarii nie robił we wtorkowy wieczór większego wrażenia. Mówiąc precyzyjniej – gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego zagrali we wtorek po japońsku – jako-tako. Z pewnością, widzieliśmy ich w lepszej dyspozycji i co ciekawe – dotyczyło to również tych przegranych spotkań. Wracając jednak do przebiegu meczu. Pierwszy set rywalizacji wyglądał tak jak można się było tego spodziewać. Więcej jakości było po prostu po stronie Husarii, a to wystarczyło do tego, by wygrać tę odsłonę do 16. Środkowa partia – rozpoczęła się idealnie dla ‘Programistów’ (6-2). Niestety dla nich – im dłużej trwał ten set, tym częściej swoją ‘szczękę’ wystawiali gracze Speednetu. Prowokowani i podgryzani gracze Husarii nie mogli dłużej znieść tej zniewagi i postanowili wymierzyć sprawiedliwość swoim rywalom. Efekt? Objęcie prowadzenia 17-14 i spokojna wygrana. W trzecim secie – działo się zdecydowanie najwięcej. Partia ta, rozpoczęła się od stanu po 8. Im dłużej trwał set, tym bardziej zarysowywała się przewaga Husarii. Po dwóch punktach w krótkim odstępie czasu Piotra Jeziółkowskiego, Husaria objęła prowadzenie 15-13, i po chwili cieszyła się z wygranej.
Oliwa Team – Dziki Wejherowo 0-3 (16-21; 10-21; 19-21)
Ledwo co zdążyliśmy napisać w zapowiedziach o tym, że Oliwie ‘leży’ gra z Dzikami Wejherowo i co? I trzy-zerko. Oczywiście w plecy, choć trzeba przyznać, że gdyby w trzecim secie Oliwa zdołała utrzymać nerwy na wodzy to mogliby się pokusić o jeden punkt. Czy na niego zasłużyli? Patrząc na przebieg całego spotkania, to chyba nie. O takim, a nie innym ‘wyroku’ zadecydował bowiem drugi set, o którym będzie za chwilę. Pierwsza odsłona? Bez większej historii. Nie była to z pewnością partia, po której dziś w samo południe rozmawialiby przechodnie, spacerujące po monciaku. Ot – drugoligowa potyczka, w której faworyt ogrywa swojego rywala. Gdyby spotkanie zakończyło się innym wynikiem, to po tym, co widzieliśmy w drugim secie, moglibyśmy napisać, że był to istny ‘kosmiczny mecz’. Oczywiście w rolę drużyny Monstarsów wcielili się szybsi, skoczniejsi, więksi oraz silniejsi gracze z Wejherowa. Finalnie przybysze z kosmosu ograli swoich rywali do 10 i trzeba przyznać, że był to bardzo jednostronny pojedynek. Dość powiedzieć, że w całej odsłonie –‘Oliwiacy’ zdobyli zaledwie pięć punktów po własnych akcjach. Drugiego ‘piątaka’, podarowały im Dziki. Wracając do ‘kosmicznego meczu’ w spotkaniu Oliwy z Dzikami w odróżnieniu od hitu z lat 90, nie było zwrotu akcji. Owszem – ekipa Looney Tunes z Michaelem Jordanem prowadziła, ba – była nawet bliska wygranej, ale jak to w życiu – nie ma co wkurzać w lesie dzika, bo to proszenie się o nieszczęście. Mimo prowadzenia Oliwy 17-14, ostatnie słowo w partii należało do ‘Dziczyzny’, która poprawia sobie humor po nieudanym ubiegłym tygodniu.
CTO Volley – Szach-Mat 2-1 (14-21; 21-8; 21-13)
Niezależnie od tego, ile kurtuazyjnych słów o klasie wtorkowych rywali, wypowiedzieliby gracze CTO Volley – wiedzieliśmy swoje. Gracze z Malborka przyjechali we wtorkowy wieczór w jednym celu – zdobycia kompletu sześciu punktów w dwóch meczach. To pozwoliłoby drużynie w pomarańczowych strojach na samodzielną ucieczkę i pozostawienie za sobą ‘ligowego peletonu’. Patrząc czysto teoretycznie – zadanie to wydawało się być stosunkowo proste. Siódma oraz ósma drużyna w lidze, nie są przecież zespołami, z którymi CTO miałoby sobie nie poradzić. Mimo to – uskrzydlona po imponującym zwycięstwie z Hydrą, ekipa Szach-Matu – nie zamierzała ‘klękać’ przed pretendentem do mistrzowskiego tytułu. W pierwszym secie – to Szach-Mat wyglądał na tych ‘kozaków’ w odróżnieniu od CTO Volley, które wyglądało tak, jakby mieli niestrawność po niedzielnej sałatce warzywnej. Z połączenia tych czynników – wynik na tablicy (10-4) dla Szach-Mat stał się faktem. W dalszej części seta, gracze z Malborka próbowali gonić wynik, ale były to starania daremne. Grająca bardzo dobrą siatkówkę – ekipa Szach-Mat sięgnęła po czwarty punkt we wtorkowy wieczór (21-14). To co się wydarzyło w premierowej odsłonie – wyraźnie rozjuszyło drużynę CTO, która od samego początku drugiego seta – z wściekłością rzuciła się na rywala, chcąc udowodnić swą dominację. Po świetnej serii na zagrze Bartosza Sobstyla – CTO Volley prowadziło 8-0 i zasadniczo – był to koniec emocji w tej odsłonie (21-8). Trzecia partia wyglądała nieco inaczej. Do pewnego momentu mogliśmy mieć nadzieję na potencjalną – emocjonującą końcówkę (11-11). Druga część finałowego seta to jednak widoczna przewaga graczy w pomarańczowych strojach, którzy ostatecznie wygrali tę partię do 13.
CTO Volley – Volley Gdańsk 3-0 (21-18; 21-19; 21-13)
Do wtorkowego spotkania z CTO Volley, drużyna Volley Gdańsk podchodziła z wiedzą na temat tego – jak zakończyły się dwa poprzednie spotkania ‘Szachistów’. Było to o tyle ważne, że Szach-Mat zdawał się być jednym z przeciwników, z którym ‘żółto-czarni’ będą bić się o utrzymanie. Jako, że gracze Dawida Kołodzieja wykręcili świetny wynik czterech na sześć oczek, przedmeczowa presja na Volleyu stała się jeszcze większa. Presja i przedmeczowa napinka to jedno, ale koniec końców – umiejętności też tu są bardzo ważne, a te umówmy się – były po stronie graczy z Malborka. Mimo to, ‘żółto-czarni’ od początku spotkania prezentowali niezłą formę, po której na tablicy wyników było po 12, a następnie po 16. Końcówka seta obfitowała w długie i bardzo emocjonujące wymiany. To co kiedyś charakteryzowało Volley Gdańsk – to kończyło się swego czasu z korzyścią dla ‘żółto-czarnych’. Czasy się jednak zmieniły, a wraz z nimi karta się odwróciła. Ilekroć widzieliśmy mega długą wymianę, to po chwili ręce w geście tryumfu podnosili gracze w pomarańczowych trykotach. Ostatecznie – pierwszy set padł ich łupem po wyniku 21-18. Czy mimo, że wynik wskazuje na to, że drugi set był bardziej wyrównany to możemy tak napisać? Cóż – niekoniecznie. W środkowej partii to CTO Volley kontrolowało przebieg gry i prowadzili przez większość seta. W końcówce było nawet 17-12, ale w dość ważnym momencie, prowadzącemu ‘pomarańczowy bolid’ się coś pomyliło i zamiast docisnąć pedał gazu – omyłkowo nacisnął hamulec. To z kolei sprawiło, że Volley odrobił kilka punktów, ale gdy zrobiło się naprawdę gorąco – ostateczny cios zadał środkowy CTO – Ariel Tański. Trzeci set, cóż – odbył się. Finałowa partia rozpoczęła się od prowadzenia CTO 9-4, po którym, gracze w pomarańczowych strojach nie dali już sobie zrobić krzywdy i powrót do Malborka, upłynął im w dobrych nastrojach związanych z przywdzianiem koszulki lidera.
Bayer Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (22-20; 19-21; 16-21)
Powiedzmy to sobie wprost – to, że Bayer Gdańsk przegra w obecnym sezonie spotkanie było tak pewne jak to, że pudełko tabletek, otworzymy akurat od strony zagiętej ulotki. Standard. Sytuacja całkowicie do przewidzenia. Żarty na bok, ale już w poprzednich spotkaniach pisaliśmy, że ‘Aptekarze’ mają swoje problemy, które za chwilę zostaną wypunktowane. Z drugiej strony – w swoją tezę zwątpiliśmy po meczu Bayera z Portem Gdańsk. Przypomnijmy, że bardzo dobrze dysponowani wówczas gracze z Olivii Business Center rozprawili się z rywalem, zdobywając przy tym komplet punktów. We wtorkowy wieczór, rywalem drużyny nieobecnego Jakuba Macieszy, była ekipa, która w poprzednim sezonie rywalizowała w drugiej lidze. Mimo to – w naszych oczach to Bayer pozostawał faworytem meczu. Już pierwszy set pokazał, że o zwycięstwo będzie im bardzo trudno. Mimo to – po serii czterech błędów z rzędu ACTIVNYCH, Bayer prowadził w pierwszym secie 17-14. Po chwili, ACTIVNI zaczęli jednak odrabiać straty i ich nieustępliwość doprowadziła do stanu po 20. W końcówce – Damian Haric przypieczętował jednak wygraną Bayera 22-20. Drugi set – podobnie emocje na wysokim poziomie. W środkowej partii, od samego początku lepiej grało się ACTIVNYM, którzy prezentowali więcej jakości w niemal każdym elemencie (11-6). Po chwili – dobrze naoliwiona maszyna, zaczęła jednak dawać oznaki zużycia, a to z kolei sprawiło, że po zagrywce Pawła Strzałkowskiego – Bayer doprowadził do wyrównania po 17. Końcówka to jednak dobra dyspozycja Wojciecha Łuczkowa, który atakami z lewego skrzydła – pociągnął drużynę do wyrównania w setach. Ostatni ‘rozdział’ to próby obu stron w zbudowaniu sobie przewagi – i w konsekwencji wygraną w meczu. Sztuka ta, nie udała się żadnej z drużyn aż do stanu po 16. W końcówce – świetną dyspozycją w ataku popisał się Robert Skwiercz i finalnie to ACTIVNI wygrali spotkanie.
Drużyna A – Husaria MD Clean&Bud 0-3 (16-21; 9-21; 16-21)
O ile w przypadku poprzednich spotkań – Drużyna A nie miała większych szans z uznanymi – trzecioligowymi markami, tak z meczem przeciwko Husarii Gdańsk, gracze Michała Drozdowskiego wiązali spore nadzieje. Tu nie mogło być inaczej. Przypomnijmy, że do wtorkowej serii gier, Husaria przystępowała z zaledwie jednym zwycięstwem w siedmiu rozegranych spotkaniach. Umówmy się – taki bilans nie robił na nikim wrażenia, choć trzeba przyznać, że ‘Rycerze’ mieli do tej pory wyjątkowo parszywy terminarz. Tak czy siak – w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Husaria powinna uporać się z dwiema drużynami, z którymi przyszło im się we wtorek zmierzyć. Teoretycznie łatwiejszym zadaniem, miało być spotkanie numer dwa, w którym po przeciwnej stronie siatki, stanęli gracze Drużyny A. Czy faktycznie tak było? Zdecydowanie tak. Wygrana Husarii w drugim meczu przyszła zdecydowanie łatwiej. Od początku spotkania to właśnie oni dyktowali swoim przeciwnikom ‘warunki gry’. Najciekawiej było w trzecim secie, w którym Husaria prowadziła już 16-10, ale po chwili postanowiła poobijać nieco siatkę. W pewnym momencie trudno nam było się już połapać ile błędów w ataku popełniła drużyna w szarych strojach. To co wiedzieliśmy na pewno to fakt, że na tablicy wyników zrobiło się po 16, a to oznaczało, że wzrosły szanse na wyrównaną i emocjonującą końcówkę. Niestety dla widowiska – w tej części zdecydowanie więcej jakości od swoich rywali, pokazała Husaria Gdańsk i to oni wygrali ostatnią odsłonę. Dzięki sześciu oczkom we wtorkowy wieczór, Husaria wskoczyła na szóste miejsce w tabeli. Niestety musimy ostudzić nieco ‘podnietkę’ – każda inna drużyna w trzeciej lidze, rozegrała bowiem mniejszą liczbę spotkań.
Zasady awansów i spadków – Wiosna’23
Organizator Siatkarskiej Ligi Trójmiasta ustalił następującą strukturę rozgrywanych spotkań oraz zasady awansów i spadków w poszczególnych klasach rozgrywkowych:
1 liga
- Drużyny rozgrywają mecze w rundzie zasadniczej w systemie każdy z każdym. Następnie, na podstawie miejsca w tabeli, zostaną zaszeregowane do grupy mistrzowskiej lub spadkowej, gdzie rozegrają kolejne cztery spotkania. Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
- Drużyny, które na koniec sezonu zajmą dziewiąte oraz dziesiąte miejsce, w kolejnym sezonie zostaną zaszeregowane do drugiej ligi.
- Drużyna, która na koniec sezonu zajmie ósme miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w drugiej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.
2 liga
- Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
- Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
- Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła ósme miejsce w pierwszej lidze. Zwycięzca meczu będzie miał prawo do gry w pierwszej lidze w kolejnym sezonie.
- Drużyny, które na koniec sezonu zajmą trzynaste oraz czternaste miejsce w drugiej lidze, w kolejnym sezonie zostaną zaszeregowane do trzeciej ligi.
- Drużyna, która na koniec sezonu zajmie dwunaste miejsce w drugiej lidze, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w trzeciej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.
3 liga
- Drużyny rozgrywają mecze w systemie każdy z każdym (łącznie 13 spotkań). Mistrz zostanie wyłoniony na podstawie końcowego układu tabeli.
- Drużyny, które na koniec sezonu zajmą pierwsze oraz drugie miejsce, otrzymają prawo do gry w wyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
- Drużyna, która na koniec sezonu zajmie trzecie miejsce, rozegra mecz barażowy z drużyną, która zajęła dwunaste miejsce w drugiej lidze, o prawo gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie.
Postanowienia końcowe
Drużyny w sezonie Jesień’23 zostaną przyporządkowane do poszczególnych lig na podstawie wyników osiągniętych w poprzednim sezonie lub w przypadku nowych drużyn, po konsultacji oraz według subiektywnej oceny Organizatora.
Zapowiedź – MATCHDAY #17
Nie minęła nawet doba odkąd ligowcy odeszli od świątecznych stołów, a już wznawiamy granie. We wtorek dojdzie do dziewięciu spotkań, spośród których najciekawiej zapowiada się mecz Hydry Volleyball Team z Szach-Matem. Ponadto w elicie – dwa bardzo ważne mecze stoczy ekipa CTO Volley. Zapraszamy na zapowiedź!
Tiger Team – Craftvena
Godz.: 19:00, boisko nr 1
Trzeba to napisać wprost – drużyna Tiger Team przeżywa obecnie jeden z największych kryzysów odkąd dołączyła do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W siedmiu rozegranych spotkaniach, ‘Tygrysy’ tylko dwa razy okazali się silniejsi od swoich rywali. Do poświątecznego spotkania z Craftveną, drużyna Tiger Team podejdzie świeżo po porażce z ACTIVNYMI Gdańsk. Spośród pięciu porażek poniesionych w obecnej edycji – to właśnie meczu z ex-drugoligowcem, ‘Tygrysy’ mogą żałować najbardziej. Po dwóch pierwszych setach było bowiem 1-1 i o wygranej w meczu – decydowała ostatnia partia. Mimo że pod koniec Tiger prowadził aż 17-12, to koniec końców, ze zwycięstwa cieszyli się rywale. W dużo lepszych nastrojach do wtorkowego spotkania podejdą gracze Craftveny. ‘Rzemieślnicy’ rozegrali w obecnym sezonie sześć spotkań, w których trzykrotnie cieszyli się ze zwycięstwa. Tak było chociażby w ich ostatnim spotkaniu z Husarią Gdańsk, w którym to Craftvena wcieliła się w rolę ‘goniącego’. Mimo niekorzystnego wyniku pod koniec zawodów – gracze Bartosza Zakrzewskiego zdołali przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę, potwierdzając lepszą formę niż tą, którą pamiętamy z poprzedniego sezonu. Wydaje się, że we wtorkowy wieczór będziemy świadkami wyrównanego spotkania, w którym nieznacznym faworytem pozostają gracze w czarnych strojach. Jeśli uda im się wygrać to wskoczą do górnej połówki tabeli. Jest zatem o co walczyć.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
Speednet 2 – TGD
Godz.: 19:00, boisko nr 2
W ostatnim magazynie, przy okazji rozmowy o meczu Speednetu – wraz z Panią Agnieszką, Redakcja doszła do wniosku, że Speednet 2 nie będący faworytem spotkań potrafi jednak napsuć wiele krwi, teoretycznie silniejszym rywalom. W sezonie Wiosna’23 tak było w meczach z Tiger Team, ACTIVNYMI Gdańsk czy ostatnio – z brązowymi medalistami poprzedniego sezonu – drużyną Bayer Gdańsk. Czy tak będzie również i we wtorkowy wieczór? Cóż – nie jest to wykluczone. Przypomnijmy, że dla drużyny TGD, przygoda z Siatkarską Ligą Trójmiasta, rozpoczęła się od spotkania właśnie ze Speednetem. Mimo że wówczas, drużyna Macieja Kota była zdecydowanym faworytem starcia, to ostatecznie, mecz zakończył się podziałem punktów. Z pewnością – ‘Drogowcy’ podejdą do najbliższego spotkania z innym mentalem. Przede wszystkim – będzie to dla nich już dwudzieste spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, a to oznacza, że w odróżnieniu od wspomnianego spotkania, tym razem Speednet nie ma co liczyć na tremę przeciwnika. Uważamy, że jeśli TGD podejdzie do spotkania skoncentrowany to najprawdopodobniej nie będzie miał większych problemów z sięgnięciem po komplet oczek. Ten – z całą pewnością przybliżyłby drużynę Macieja Kota do podium rozgrywek. Z drugiej strony – potencjalna strata punktów sprawi, że w późniejszej fazie sezonu – grupie drużyn, które wysunęły się na prowadzenie – nie da rady już dogonić.
Typ Redakcji: 0-3
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
Hydra Volleyball Team – Szach-Mat
Godz.: 19:00, boisko nr 3
Dla obu drużyn – początek obecnego sezonu jest koszmarny. Sumarycznie – obie ekipy rozegrały trzynaście spotkań, w których odniosły jedno zwycięstwo. Sztuka ta, udała się w minionym tygodniu Hydrze Volleyball Team, która znalazła sposób na ogranie brązowych medalistów poprzedniego sezonu – drużynę Speednet. Niestety dla nich, nie zmieniło to sytuacji drużyny w ligowej tabeli. Obecnie – z dwoma oczkami na koncie, ‘Bestia’ wciąż okupuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Z pewnością pocieszeniem drużyny Sławomira Kudyby jest to, że do zakończenia rundy zasadniczej mają oni teoretycznie stosunkowo sprzyjający terminarz. Sytuacja, w której znaleźli się gracze w złotych strojach jest jednak tak samo korzystna, co ryzykowna. Jeśli Hydra we wspomnianych spotkaniach przegra – wówczas w kontekście utrzymania, będą mogli liczyć jedynie na cud. Skoro przy cudach jesteśmy, pół żartem pół serio zastanawiamy się czy do takowego dojdzie i Szach-Mat wygra wreszcie spotkanie? Póki co bilans drużyny porucznika Borewicza Dawida Kołodzieja to 0-7. Co ciekawe – mimo parszywej serii, Szach-Mat ma obecnie o trzy punkty więcej niż Hydra. Jeśli udałoby im się zgarnąć komplet oczek w nadchodzącym spotkaniu to z pewnością – byłoby to nieocenione w walce o utrzymanie. Z drugiej strony – w kontekście ‘Szachistów’ tyle razy użyliśmy słów jeśli czy gdyby, że trudno nam to wszystko zliczyć. Ilekroć ‘Szachiści’ mieli coś udowodnić to finalnie kończyło się mordobiciem, w którym w role bitych – wcielali się gracze w czarnych strojach. Czy we wtorek będzie podobnie? Niezależnie od tego, która drużyna przegra – boimy się o kondycję psychiczną pokonanych. Z całą pewnością, w bezpośredniej rywalizacji obie ekipy pokładają przeogromne nadzieje. W takich przypadkach – porażka jest najbardziej bolesna.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Speednet 2 – Husaria MD Clean&Bud
Godz.: 20:00, boisko nr 2
Mecz z Husarią Gdańsk, będzie dla Speednetu 2 spotkaniem szczególnym. Choć trudno w to uwierzyć, Speednet 2 rozegra we wtorkowy wieczór mecz numer 99 oraz 100 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Tak się składa – że jubileusz przypadnie właśnie na mecz z ‘Rycerzami’. Dotychczasowy bilans ‘Programistów’ w 98 rozegranych meczach to 49 punktów. Na taki dorobek złożyło się jedenaście zwycięstw oraz 87 porażek. Na wspomniany dorobek punktowy Speednetu złożyły się między innymi trzy punkty z obecnej kampanii. Czy dorobek ‘Programistów’ zostanie we wtorkowy wieczór poprawiony? Spośród dwóch rywali, z którymi Speednet będzie rywalizował wydaje się, że większe szanse na powodzenie mają w meczu z Husarią Gdańsk. Dla obu drużyn, wtorkowe spotkanie będzie trzecim bezpośrednim meczem w SL3. Dotychczasowy bilans spotkań to dwa zwycięstwa Husarii. Trzeba przy tym podkreślić, że oba mecze kończyły się podziałem punktów i właśnie taki wynik jest w odczuciu Redakcji najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Ciekawostką dotyczącą tego spotkania jest również fakt, że obie drużyny rozegrają we wtorek po dwa spotkania. Dla Speednetu mecz z Husarią będzie drugim pojedynkiem tego dnia. Zastanawiamy się czy sprawi to, że do meczu z ‘Rycerzami’ podejdą bardziej rozgrzani czy jednak bardziej – zmęczeni. Niezależnie od tego – liczymy na wyrównany i ciekawy, trzecioligowy mecz.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
Oliwa Team – Dziki Wejherowo
Godz.: 20:00, boisko nr 1
Historię o tym, jak Oliwa Team odebrała Dzikom Wejherowo awans do pierwszej ligi – opowiadaliśmy przed poprzednim spotkaniem obu drużyn, do którego doszło w sezonie Jesień’22. Wspomniany mecz – do którego doszło 29 sierpnia 2022 r., miał być rewanżem za pozbawienie marzeń Dzików. I co? I we wspomnianym meczu to Oliwa Team była lepsza, wygrywając spotkanie 2-1. Tak naprawdę – wyjątkiem od tego, że Dzikom totalnie nie idzie w konfrontacji z Oliwą jest pierwszy mecz obu drużyn, do którego doszło jednak bardzo dawno temu. Od tamtej pory, gracze z Wejherowa są wyraźnym faworytem spotkań, a mimo to – Oliwa ma to w nosie. Czy podobnie będzie i tym razem? Do wtorkowej konfrontacji, obie drużyny podejdą w nienajlepszych nastrojach. W ubiegłym tygodniu, Dziki przedwcześnie świętowali ‘lany poniedziałek’. Niestety dla nich – to oni zostali zlani przez Dream Volley w stosunku 3-0 i tym samym, końca dobiegła liczba seria spotkań bez porażki. Jeśli chodzi o Oliwę, to gracze Tomasza Kowalewskiego wygrali co prawda ostatnią potyczkę z BES Boys BLUM, ale gdybyśmy powiedzieli, że są oni obecnie w wysokiej formie to ktoś mógłby zarzucić nam szerzenie fake newsów. Póki co – Oliwa wygrała w edycji Wiosna’23 cztery z siedmiu spotkań. Ich dorobek jest przy tym niezbyt imponujący, bowiem Oliwa zgarnęła przy tym dziewięć oczek i póki co, wciąż nie mogą mówić o komfortowej sytuacji.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2
CTO Volley – Szach-Mat
Godz.: 20:00, boisko nr 3
Powiedzmy to sobie wprost – jeśli Szach-Mat ma we wtorkowy wieczór poszukać pierwszego zwycięstwa w sezonie Wiosna’23 – to zdecydowanie większą szansę na powodzenie ma w spotkaniu z Hydrą Volleyball Team. Wiemy, że do zakończenia sezonu jeszcze sporo spotkań, ale póki co – to CTO Volley wygląda na faworyta nr 1 do końcowego tryumfu w lidze. Uważamy, że po ubiegłotygodniowych wynikach w elicie, gracze z Malborka jeszcze nigdy nie byli tak blisko złota. Owszem, zdajemy sobie sprawę, że przedwczesne koronowanie często sprawia, że wszystko wywraca się do góry nogami, ale nos podpowiada nam, że w tym przypadku może być inaczej. Jeśli ‘Pomarańczowi’ wygrają dwa spotkania we wtorkowy wieczór, to ich sytuacja w tabeli będzie już kapitalna. Prawdę mówiąc – choć wyobraźnie mamy doprawdy bujną, to trudno znaleźć nam taki scenariusz, w którym to Szach-Mat wyjdzie z tej partii zwycięsko. Co ciekawe – dla ‘Szachistów’ będzie to już dziewiąte spotkanie w sezonie Wiosna’23 i gracze Dawida Kołodzieja będą pierwszą drużyną, która zakończy zmagania w rundzie zasadniczej. O tym, że gracze ‘królewskiej gry’ nie mają już szans na grupę mistrzowską – dowiedzieliśmy się dawno temu. Obecnie beniaminek pierwszej ligi musi się skupić na tym, by wypracować sobie jak największą zaliczkę przed meczami w grupie spadkowej. Czy uda im się sięgnąć po punkt w spotkaniu z CTO? W pięciu na siedem przegranych spotkań, Szach-Mat zdołał urwać przeciwnikom punkt. Jak będzie tym razem?
Typ Redakcji: 3-0
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0
CTO Volley – Volley Gdańsk
Godz.: 21:00, boisko nr 3
Patrząc na ligową tabelę – przed CTO Volley teoretycznie najłatwiejszy dzień w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Zdroworozsądkowo – komplet sześciu punktów po rywalizacji z ósmą oraz dziewiątą siłą obecnego sezonu, wydaje się oczywistością. Historia pokazała nam jednak, że tego typu spotkania są ‘meczami-pułapkami’. Wiecie o co chodzi. Graczy CTO Volley nie trzeba specjalnie pompować przed meczem z czterokrotnym mistrzem SL3 mówiąc o tym, że gracze tej drużyny obrażali ich rodziny. Nie trzeba również przypominać wszystkich prowokacyjnych zachowań drużyny pod siatką, którą ci, popełnili przez kilka edycji. Mówiąc inaczej – atmosfera jest wówczas tak gorąca, że gdyby tuż przed meczem zjedli kanapkę – wydaliliby tosty. Nieco inaczej ma się sytuacja w spotkaniach z dołem tabeli, co pokazał mecz CTO z Hydrą Volleyball Team. Mimo że CTO wygrało wspomniane spotkanie za komplet punktów, to jednak męczyło się niemiłosiernie. Uważamy, że to właśnie tu leży największa szansa wtorkowych rywali CTO na punkty. Swoich szans, Volley Gdańsk może upatrywać również w fakcie, że skład CTO Volley będzie się nieco różnił od tego, który widujemy najczęściej na parkiecie hali treningowej Ergo Areny. W role strażaków, którzy mają gasić ‘pożary kadrowe’ wcielą się dobrze znany z występów w Dzikach Wejherowo, gracz Stoczniowca Gdańsk – Kacper Chmielewski oraz debiutujący w rozgrywkach SL3 – Radosław Róg.
Typ Redakcji: 3-0
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0
Bayer Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk
Godz.: 21:00, boisko nr 1
Mimo iż od początku obecnego sezonu, Bayer Gdańsk nie przegrał ani jednego spotkania to i tak, musiał mierzyć się z krytyką, którą co rusz kierowała w ich stronę Redakcja. To pokazuje tylko jak dużym potencjałem dysponuje obecnie ekipa ‘Aptekarzy’. No bo wiadomo – gdybyśmy wiedzieli, że nie potrafią – nikt nie oczekiwałby od nich cudów. Poprzedni sezon pokazał jednak, że drużyna Jakuba Macieszy będzie jednym z głównych faworytów do awansu. Po początku sezonu, w którym drużyna z Olivii Business Center wygrała za komplet punktów z Drużyną A oraz Chilli Amigos – przyszły trzy spotkania, po których w formę ‘Aptekarzy’ można było zwątpić. Wszystko za sprawą przegranych setów w meczach z teoretycznie słabszymi rywalami – Craftveną, Husarią oraz Speednetem. W ostatnim meczu – Bayer udowodnił jednak, że jak na warunki trzeciej ligi – nadal są bardzo mocni. W spotkaniu, do którego doszło w poprzednim tygodniu Bayer rozbił rewelację obecnego sezonu – drużynę Port Gdańsk. Czy podobnie pójdzie im w meczu z ACTIVNYMI Gdańsk? Z pewnością będą zdecydowanym faworytem, ale liczenie na łatwą przeprawę to ‘pchanie się w gips’. ACTIVNI jak do tej pory rozegrali pięć spotkań, w których trzykrotnie wygrali oraz dwa razy musieli uznać wyższość swoich rywali. Ostatnie dwa spotkania kończyły się jednak zwycięstwami drużyny Artura Kurkowskiego i jeśli w taki sam sposób zakończyłoby się wtorkowe spotkanie to byłaby to jedna z większych niespodzianek obecnego sezonu.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Drużyna A – Husaria MD Clean&Bud
Godz.: 21:00, boisko nr 2
Po wtorkowej serii gier – Husaria Gdańsk będzie rekordzistą pod względem liczby rozegranych spotkań w sezonie Wiosna’23. Tak się składa, że ‘Rycerze’ rozegrają we wtorek dwa mecze. Pierwszym rywalem drużyny Grzegorza Żyły-Stawarskiego będzie ekipa Speednetu 2. W drugim meczu, Husaria zmierzy się z Drużyną A. Jeśli wszystko pójdzie po myśli ‘Rycerzy’ to wszystko wskazuje na to, że późnym wieczorem będą mieli sporo powodów do optymizmu. To właśnie w tej drużynie upatrujemy dość wyraźnego faworyta obu meczów. Jeśli nasze przedmeczowe predykcje się spełnią – wówczas Husaria zanotuje konkretny awans w ligowej tabeli. Obecnie – ‘Rycerze’ znajdują się na jedenastym miejscu w lidze i mają zaledwie jedno wygrane spotkanie w siedmiu meczach. Co ciekawe – uważamy, że gra drużyny Grzegorza Żyły-Stawarskiego była zdecydowanie lepsza niż osiągane wyniki. Trzeba przy tym podkreślić, że poza meczem z Craftveną – Husaria rywalizowała jak do tej pory z samą ligową czołówką. Podobnie sytuacja wygląda zresztą z Drużyną A, której również nie rozpieszczał terminarz. Mimo to uważamy, że graczom Michała Drozdrowskiego zajmie jeszcze trochę czasu, zanim wygrają pierwsze spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. To, co do tej pory dość wyraźnie rzucało się w oczy, to spora niedokładność w ataku, przez którą Drużyna A nie była w stanie nawiązać walki z przeciwnikami. Uważamy, że wyniki przyjdą w momencie poprawienia szeroko rozumianej ‘kultury gry’.
Typ Redakcji: 0-3
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
MATCHDAY #16
Za nami ostatni dzień meczowy przed świętami. W środowy wieczór – pierwszą porażkę w lidze zanotowała ekipa BL Volley, która musiała uznać wyższość Floty Toyoty Team 2. W pierwszej lidze – zanosi się na najbardziej wyrównany sezon od lat. Po wczorajszym zwycięstwie Eko-Hurtu, różnica punktowa między pierwszym a szóstym miejscem to zaledwie…jedno oczko! Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier!
ACTIVNI Gdańsk – Tiger Team 2-1 (21-18; 13-21; 24-22)
Mieliśmy nosa w zapowiedziach przedmeczowych. Zasugerowaliśmy tam, że spotkanie pomiędzy ACTIVNYMI a Tigerem będzie wyrównaną konfrontacją, w której trudno jest jednoznacznie wskazać faworyta. Mimo wszystko – więcej argumentów dostrzegaliśmy u drużyny Artura Kurkowskiego. Ci, choć nie bez problemów wygrali spotkanie w stosunku 2-1. Początek rywalizacji to świetna postawa ex-drugoligowca, który po bloku Roberta Skwiercza, objął wysokie prowadzenie 14-7. Jeśli ktokolwiek sądzi, że to pozwoliło ACTIVNYM na spokojną wygraną w partii ten mija się z prawdą. Przewaga drużyny Artura Kurkowskiego topniała w oczach i kiedy na tablicy wyników było 18-16, można było odnieść wrażenie, że Tiger po chwili dopnie swego i zdoła wydrzeć rywalom zwycięstwo sprzed nosa. Kilka błędów w końcówce sprawiło jednak, że było to niemożliwe. Drugi set rozpoczął się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników pojawił się remis 7-7 a następnie 11-11. Druga część seta to jednak świetna seria Tigera na zagrywce wykonywanej przez Mateusza Cieśluka. Co ciekawe – w trakcie jednego ustawienia ACTIVNI wykorzystali dwa czasy, po których na tablicy wyników było 15-11 i zasadniczo – oznaczało to koniec emocji w secie. Finalnie Tiger bez problemów utrzymał przewagę i wygrał seta do 13. O zwycięstwie w spotkaniu musiał zadecydować trzeci set. Finałowa partia do pewnego momentu układała się idealnie dla Tigera, który pod koniec seta prowadził 17-12. Pięciopunktowa przewaga pod koniec meczu nie wystarczyła do tego, by dowieźć ją do końca. Co więcej – ‘Tygrysy’ w dalszej części mieli kilka piłek meczowych (20-17), ale po atakach Artura Kurkowskiego oraz Wojciecha Łuczkowa – ACTIVNI zdołali doprowadzić do wyrównania po 20, a następnie po kilku wymianach – wygrać seta.
MVP spotkania – Robert Skwiercz (ACTIVNI Gdańsk)
BL Volley – Flota Toyota Team 2 1-2 (16-21; 17-21; 21-18)
Po piątym tygodniu rozgrywek – w trzeciej lidze pozostały zaledwie dwie niepokonane drużyny (Old Boys oraz Bayer Gdańsk). Do środowej serii gier, grupa ta była poszerzona o BL Volley, ale finalnie – ‘Tygrysy’ się z niej ‘wypisały’. Wszystko za sprawą potyczki ‘Tygrysów’ z Flotą Toyotą Team 2. Od samego początku meczu Flota ruszyła z atakami. Po jednym z nich, w wykonaniu środkowego Adama Jarosa, na tablicy wyników było 9-4 dla graczy w niebieskich strojach. Mimo ‘falstartu’ w wykonaniu ‘Tygrysów’, potrafili się oni podnieść i doprowadzić do wyrównania po 12. Dalsza część to wyrównana gra obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 16. We wspomnianym momencie ktoś najwidoczniej polał ‘duże koty’ wodą, bo nie przypominali siebie samych sprzed kilku chwil. Efekt? 0 punktów po ich stronie do końca seta, przy jednocześnie pięciu swoich rywali. Strata seta, nie była jednak najgorszą rzeczą, która spotkała tego wieczora ekipę Wojciecha Strychalskiego. Po drugim – średnio udanym secie było jasne, że BL Volley nie przedłuży świetnej serii meczów bez porażki. Po punktach Eryka Brzozowskiego oraz Michała Łubińskiego, Flota odskoczyła w środkowym secie rywalom na 9-3 i w dalszej części seta – kontrolowali przebieg gry. Trzeci set to klasyka gatunku – drużyna, która wygrywa dwa pierwsze sety jest już nasycona i nie potrafi ‘dojechać rywala’. Ileż razy my to w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta oglądaliśmy?
MVP spotkania – Mateusz Polowiec (Flota Toyota Team 2)
Eko-Hurt – Volley Gdańsk 3-0 (21-19; 21-16; 21-18)
Po istnym szaleństwie, które wyczynia się ostatnio w pierwszej lidze stało się jasne, że jeśli ‘Hurtownicy’ wygrają z mającym problemy Volleyem Gdańsk za komplet punktów – wówczas wskoczą na fotel lidera pierwszej ligi. W realizacji nakreślonego scenariusza, Eko-Hurt musiał radzić sobie bez najskuteczniejszego gracza obecnego sezonu – Igora Ciemachowskiego. Środowe spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki obu stron. Uważamy, że Volley Gdańsk – szczególnie w pierwszej odsłonie zaprezentował najlepszą formę spośród ostatnich spotkań. To sprawiło, że ‘Hurtownicy’ przez długi czas nie potrafili sforsować zasieków ‘żółto-czarnych’. Co więcej – po skutecznych blokach Michała Mysłowskiego oraz Kuby Roszyka, to Volley Gdańsk zdawał się być bliżej wygranej premierowego seta. W dalszej części, Volley Gdańsk zrobił jednak to, czego udało im się unikać przez większość seta – zaczął popełniać błędy. Dzięki nim – Eko-Hurt wróciło z dalekiej podróży i wyrównali. Dalszą część już znacie. Druga odsłona nie była już tak emocjonująca. W secie tym – w ekipie Eko-Hurtu mieliśmy niecodzienny widok. Rozgrywającego, który dotychczas grał wszystkie mecze ‘od deski do deski’ zastąpił debiutujący w SL3 – Damian Grzesiak. Debiut wypadł naprawdę pozytywnie, bo w połowie tej partii – ‘Hurtownicy’ prowadzili 12-7. Pięciopunktowe prowadzenie sprawiło, że Eko-Hurt mógł pozwolić sobie w dalszej części seta na grę ‘punkt za punkt’ (21-16). W ostatnim secie, na tablicy wyników również było 12-7. Różnica pomiędzy dwoma setami była jednak taka, że tym razem Volley Gdańsk podjął raz jeszcze rękawice. W efekcie – zniwelowali oni stratę do zaledwie jednego oczka (16-15), ale ostatnie słowo, należało do Eko-Hurtu, który tym samym, zameldował się na fotelu lidera rozgrywek.
MVP spotkania – Konrad Gawrewicz (Eko-Hurt)
MPS Volley – MiszMasz 2-1 (17-21; 21-15; 21-14)
Środowe spotkanie pomiędzy MPS-em a MiszMasz-em było kolejnym dowodem na to, że w sporcie – nie ma nic za darmo. Gdyby było tak, że już przed meczem bylibyśmy w stanie ze 100% skutecznością przewidzieć wynik spotkania, jaki wówczas sens miałaby rywalizacja? Z takim ‘mentalem’ do zawodów postanowiła podejść ekipa Michała Grymuzy – MiszMasz. Na papierze to MPS był dość wyraźnym faworytem. Miłośnicy Piłki Siatkowej podchodzili do spotkania jako jedyna drużyna w drugiej lidze, która nie zaznała jeszcze smaku porażki. Co innego wygrać spotkanie, a co innego zgarnąć przy tym komplet oczek. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędzi prowadzącej spotkanie wiedzieliśmy, że przed MPS-em nikt nie zamierza ‘pękać’. Po kilku błędach ‘Miłośników’ oraz dobrej dyspozycji Jakuba Waszkiewicza w ataku to MiszMasz objął prowadzenie 10-7. Z czasem MPS próbował gonić, ale ilekroć zbliżał się do swoich rywali na jeden punkt (14-13 oraz 16-15), ci – ponownie odskakiwali. Ostatecznie po zagrywce rozgrywającego ‘Czarnych’ – Daniela Bąby, ‘Hotelarze’ cieszyli się z wygrania seta do 17. Drugi set miał już inny obraz. Po dwóch atakach w środku partii w wykonaniu Piotra Mikołajewskiego, MPS objął prowadzenie 12-8, które pozwoliło drużynie Jakuba Nowaka na nieco spokojniejszą grę i wygraną seta do 15. Jeszcze lepiej – Miłośnicy Piłki Siatkowej zagrali w decydującej o zwycięstwie secie. Po wyrównanym początku, w którym trudno było jednoznacznie stwierdzić która z drużyn wygra (8-8), to MPS zrobił ‘odjazd’. Po kilku punktach Rafała Buczyńskiego oraz Wojciecha Paszylka było już 19-12 a to oznaczało, że ogromnej niespodzianki nie będzie.
MVP spotkania – Piotr Mikołajewski (MPS Volley)
AXIS – Flota Toyota Team 1-2 (13-21; 26-24; 12-21)
Po tym jak grały w ostatnim czasie obie drużyny, kreśliliśmy przed spotkaniem, dość czarny scenariusz dla drużyny AXIS. Uznaliśmy wręcz, że dla Floty, mecz z drużyną z ulicy Kartuskiej będzie prawdopodobnie jeszcze łatwiejszym zadaniem niż potyczka z Oliwą Team. Po meczu mamy kolejne potwierdzenie, że mecz meczowi nigdy nie jest równy. Owszem – w pierwszej odsłonie to Flota była stroną dominującą. Po kilku atakach Krystiana Lipińskiego oraz Mateusza Iwaniaka, na tablicy wyników było już 11-3 dla podopiecznych Karoliny Kirszensztein. W dalszej części seta, AXIS się nieco okręciło a nawet próbowało ‘kąsać’ swojego rywala (16-11). Ich strata z początku seta była jednak zbyt duża by myśleć o korzystnym wyniku. Zupełnie inaczej – sprawy się miały w drugim secie. Partia ta do pewnego momentu była pod kontrolą wicelidera rozgrywek (12-8). Z czasem, coraz śmielej zaczynali sobie radzić gracze w czerwonych trykotach, którzy po ataku Krzysztofa Lewandowskiego oraz zagrywce Sebastiana Muńko – doprowadzili do wyrównania po 14. Od tego momentu aż do samej końcówki seta, AXIS miało psychologiczną przewagę wynikająca z ich minimalnego prowadzenia. Mimo to – Flota zdołała w końcówce doprowadzić do wyrównania po 20, po którym mieliśmy grę punkt za punkt. Niestety dla Floty – w końcówce, lider drużyny – Paweł Shylin był w drugiej linii co miało niebagatelne znaczenie dla układu sił na siatce. Finalnie po kilku punktowych akcjach Krzysztofa Lewandowskiego – to AXIS cieszyło się z wygrania seta i doprowadzenia do wyrównania. Ostatnia odsłona to zdecydowanie lepsza gra faworyzowanej Floty, której w osiągnięciu dobrego wyniku, nie przeszkodziły kontuzję dwóch graczy. Ostatecznie trzeci set to zwycięstwo wicelidera do 12, a całego meczu 2-1.
MVP spotkania – Kostiantyn Rudnytskyi (Flota Toyota Team)
Port Gdańsk – Bayer Gdańsk 0-3 (16-21; 17-21; 17-21)
Po wtorkowym spotkaniu, w którym Bayer Gdańsk po raz kolejny w obecnym sezonie nie rzucił na kolana, ‘Aptekarze’ musieli zmierzyć się z zasłużoną krytyką. Tu nie mogło być inaczej – strata punktów z przedostatnim w tabeli Speednetem, który w historii SL3 wygrał zaledwie 11 z 98 spotkań, musiała mieć swoje konsekwencje. Strata punktu sprawiła dodatkowo, że w środowy wieczór na drużynie Bayer Gdańsk ciążyła spora presja. Wszak ich rywal, ‘na papierze’ zdawał się zdecydowanie mocniejszy niż ten, z którym Bayer się dzień wcześniej męczył. Początek środowego spotkania to wyrównana gra obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 10. Po skutecznych atakach kapitana – Jakuba Macieszy, Bayer zdołał zbudować sobie czteropunktową zaliczkę (17-13) i to pozwoliło im po chwili cieszyć się z wygranej seta do 16. Drugi set był bardzo podobny. W połowie seta, Bayer prowadził zaledwie jednym oczkiem. Mimo to, patrząc na spotkanie z boku można było odnieść, że gracze w niebiesko-zielonych strojach, kontrolują przebieg gry. Na znaczące prowadzenie (15-11), ‘Aptekarzy’ wyprowadził Maciej Paprocki. Dalsza część seta to bezskuteczne próby doprowadzenia do wyrównania przez ‘Portowców’. Skoncentrowany Bayer – nie dał sobie jednak zrobić krzywdy i po chwili cieszył się z wygrania meczu. Przed zawodnikami Jakuba Macieszy, stało jednak bardzo wymagające zadanie. Zachowanie koncentracji po wygranym meczu jest bowiem bolączką wielu drużyn, o czym notabene – przekonali się 24 godziny wcześniej, sami gracze z Olivii Business Center. Ostatni rozdział rywalizacji to wyrównana gra obu drużyn do połowy seta. Nie ukrywamy, że w tym momencie mieliśmy silne poczucie ‘deja-vu’. Druga część seta to scenariusz, który przerabialiśmy w dwóch pierwszych setach. W skrócie – klasyczny odjazd ‘Aptekarzy’, którzy po chwili przypieczętowali wygraną za komplet punktów. Z pewnością trzy oczka sprawią, że zasiądą oni do świątecznego stołu w świetnych nastrojach.
MVP spotkania – Maciej Paprocki (Bayer Gdańsk)
Zapowiedź – MATCHDAY #16
Ruszamy z ostatnim dniem meczowym przed świętami. W środowy wieczór dojdzie do sześciu spotkań. O przedłużenie świetnej serii powalczy MPS Volley, który pewnym krokiem – zmierza w kierunku pierwszej ligi. Ponadto – w trzeciej lidze dojdzie do starcia na szczycie pomiędzy Portem Gdańsk a Bayerem. Zapraszamy na zapowiedź!
ACTIVNI Gdańsk – Tiger Team
Godz.: 19:30, boisko nr 1
Gdyby do spotkania obu drużyn miało dojść rok temu – wówczas nie mielibyśmy wątpliwości, która z drużyn wygra. Obecnie – różnica pomiędzy ekipami się bardzo mocno zatarła i na tę chwilę – trudno jednoznacznie wskazać faworyta spotkania. Owszem, wydaje się, że nieco więcej argumentów na wygraną przemawia za ACTIVNYMI, ale nie wynika to raczej z ich kapitalnej dyspozycji, a raczej faktu, że Tiger Team również ma obecnie swoje problemy. Te zdają się być coraz poważniejsze. Po sześciu spotkaniach w obecnej edycji ‘Tygrysy’ zdołały wygrać zaledwie dwa spotkania, a co gorsze – nie udało im się wywalczyć ani jednego kompletu punktów. To z kolei sprawia, że drużyna Mateusza Sokołowskiego plasuje się na dwunastym miejscu w lidze i prawdę mówiąc – zdaje się, że będą mieli problemy z tym, by wyrównać osiągnięcie z poprzedniej edycji, kiedy kończyli ligę na siódmym miejscu. Z drugiej strony – nieco na obronę Tigera musimy wspomnieć o tym, że póki co mieli oni stosunkowo wymagający terminarz. Jeśli chodzi o ACTIVNYCH to drużyna Artura Kurkowskiego, rozegrała w obecnej ‘kampanii’ cztery spotkania. Z Flotą, Portem, Speednetem oraz Drużyną A. Powiedzmy sobie szczerze – nie był to zbyt wymagający terminarz. Mimo to, spadkowicz z drugiej ligi zdołał wygrać tylko dwa spotkania, a na dodatek – pogubił punkty z drużynami, które okupują dwa ostatnie miejsca w lidze. Mimo iż sami gracze zapewniają, że w obecnym sezonie chcą się po prostu pobawić to jednak z wspomnianych wyników, zadowoleni być nie mogą.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
BL Volley – Flota Toyota Team 2
Godz.: 19:30, boisko nr 2
Biorąc pod uwagę fakt, że w drużynie Floty znajduje się wielu graczy, którzy raz, że wywalczyli awans do wyższej klasy rozgrywkowej w sezonie Wiosna’22 a dwa – poznali smak drugoligowej rywalizacji, wyniki Floty można odbierać w kategorii rozczarowania. Obecnie – drużyna Karoliny Kirszensztein jest po pięciu spotkaniach w sezonie Wiosna’23. Bilans drużyny to trzy zwycięstwa oraz dwie porażki. Łącznie, Flota zgromadziła na swoim koncie dziewięć oczek. Przed drużyną kolejne – bardzo trudne wyzwanie. W środowy wieczór, zmierzą się oni bowiem z ekipą BL Volley i jeśli w nadchodzącym spotkaniu również przegrają, to bardzo mocno skomplikuje się kwestia potencjalnego podium drużyny na koniec sezonu. Tak jak zaznaczyliśmy – o korzystny wynik, przeciwko BL Volley będzie niezwykle trudno. Na chwile obecną wygląda na to, że gracze Wojciecha Strychalskiego wyciągnęli wnioski z poprzedniego – nieudanego sezonu. Obecnie drużyna ‘Tygrysów’ znajduje się na drugimmiejscu w ligowej tabeli i biorąc pod uwagę, że zdobyli aż 14 na 15 możliwych punktów – mają doskonałą sytuację wyjściową przed kolejnymi spotkaniami w sezonie Wiosna’23. Z drugiej strony, aby być wobec Was całkowicie uczciwym jesteśmy zobowiązani do tego, by wspomnieć, że póki co BL Volley nie miało jakiegoś wybitnie trudnego terminarza. Jest sprawą niemal oczywistą, że w środowy wieczór czeka ich teoretycznie najtrudniejsze zadanie od początku obecnej edycji. Jeśli ponownie sięgną po komplet punktów, to już chyba nikt nie będzie wątpił w to, że ‘Tygrysy’ stać na awans do wyższej klasy rozgrywkowej.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Eko-Hurt – Volley Gdańsk
Godz.: 19:30, boisko nr 3
Ależ kozacka zrobiła nam się obecnie pierwsza liga. Niemal na półmetku rozgrywek – realną szansę na mistrzowski tytuł ma sześć drużyn. Jedną z nich jest znajdująca się na szóstym miejscu w tabeli, drużyna Eko-Hurt. Choć trudno w to uwierzyć to po środowej serii gier, ‘Hurtownicy’ mają szansę wskoczyć na…fotel lidera! Aby tak się stało, Eko-Hurt musi wygrać z Volley Gdańsk za trzy punkty. Obecny tydzień udowodnił jednak, że dopisywanie punktów już przed meczem jest bardzo często skorelowany z nadchodzącą katastrofą. Dobitnie przekonały się o tym we wtorek drużyny Merkurego oraz Speednetu. Obie wspomniane ekipy, przegrały swoje spotkania z beniaminkami rozgrywek. Merkury z AIP, natomiast Speednet z Hydrą Volleyball Team. Wracając do środowego spotkania – owszem, to Eko-Hurt jest faworytem spotkania. Uważamy jednak, że kwestią czasu jest to, kiedy Volley Gdańsk zdoła się podnieść. Póki co – w większości spotkań zawodzą i na ich kontach po sześciu rozegranych spotkaniach jest zaledwie jedno zwycięstwo. Co gorsze – potencjalni rywale w walce o utrzymanie zaczęli w ostatnim czasie punktować a to z kolei sprawiło, że Volley Gdańsk spadł w tabeli na dziewiąta lokatę. Jeśli sytuacja ‘żółto-czarnych’ się szybko nie zmieni – wówczas znajdą się w poważnych tarapatach.
Typ Redakcji: 3-0
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0
MPS Volley – MiszMasz
Godz.: 20:30, boisko nr 3
Maszyna Jakuba Nowaka się nie zatrzymuje. Obecnie – drużyna MPS Volley pozostaje jedyną drużyną w drugiej lidze, która jak do tej pory nie przegrała jeszcze spotkania. Jeśli graczom w niebieskich strojach uda się podtrzymać świetną formę – to wydaje się dość mało prawdopodobne, by któraś z ekip zdołała pozbawić MPS-u upragnionego awansu. W obecnej edycji – Miłośnicy Piłki Siatkowej grali pięć spotkań, w trakcie których, zgromadzili na swoim koncie trzynaście na piętnaście możliwych punktów. Co więcej – wygrali oni również szalenie ważne spotkanie z jednym z głównych rywali do awansu – z Flotą Toyotą Team. Dodatkowo, to właśnie oni są zdecydowanym faworytem zbliżającego się wielkimi krokami spotkania z MiszMaszem. Ba – każdy inny wynik niż komplet punktów MPS-u będzie uznany za sporego kalibru niespodziankę. Ich rywale – ekipa MiszMasz rozegrała w sezonie Wiosna’23 sześć spotkań, w trakcie których, zgromadziła zaledwie siedem oczek. To jest z kolei spowodowane faktem, że nawet jeśli gracze Michała Grymuzy wygrywali to i tak, musieli dzielić się punktami ze swoimi rywalami. Tak było w konfrontacji z BES Boys BLUM, AXIS oraz ostatnio – Volley Surprise. Jeśli ‘Hotelarze’ nie podkręcą w najbliższym czasie tempa, to biorąc pod uwagę terminarz do końca sezonu, mogą mieć potencjalne problemy z utrzymaniem. Wszak o punkty, w środowy wieczór będzie im niezwykle trudno.
Typ Redakcji: 3-0
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0
AXIS – Flota Toyota Team
Godz.: 20:30, boisko nr 2
Z pewnością nie o takim początku w drugiej lidze, marzyła ekipa AXIS. Przypomnijmy, że gracze Fabiana Polita, w wiosennej kampanii rozegrali cztery spotkania, w których ani razu nie udało im się wygrać. Dorobek dwóch punktów, zgromadzonych w meczach z Dzikami Wejherowo oraz MiszMaszem sprawiają, że ‘Czerwoni’ są nomen-omen – ‘czerwoną latarnią ligi’. Pisaliśmy to po ostatnim meczu drużyny z ulicy Kartuskiej, ale trudno nie odnieść wrażenia, że o ile po pierwszym spotkaniu w lidze, w którym AXIS rywalizowało z Dzikami można było mieć nadzieje ‘na lepsze jutro’, tak postawa w meczu z słabiutką tego dnia Oliwą Team, nie napawa optymizmem. Przypomnijmy, że spotkanie z drużyną ‘z serca Gdańska’ zakończyło się porażką AXIS 0-3. Co ciekawe, ta sama Oliwa kilkanaście minut wcześniej skończyła swoje spotkanie z…Flotą Active Team. W meczu, do którego doszło na boisku numer dwa Flota rozbiła swoich rywali 3-0, nie pozostawiając złudzeń, która z drużyn jest lepsza. Wiemy, że porównywanie meczu do meczu nie ma większego sensu, ale… no właśnie, jakimś drogowskazem to jest. Czy na podstawie wspomnianych spotkań można sądzić, że Flota rozbije AXIS? Dużo na to wskazuje. Dla obu drużyn środowe starcie będzie pierwszym w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Uważamy, że tym meczem, Flota zrobi kolejny bardzo ważny krok w kierunku podium rozgrywek.
Typ Redakcji: 0-3
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
Port Gdańsk – Bayer Gdańsk
Godz.: 20:30, boisko nr 1
Patrząc na poprzedni sezon – trzeba było być szaleńcem, aby móc sądzić, że spotkanie pomiędzy Portem Gdańsk a Bayerem będzie jednym z największych hitów w trzeciej lidze. Do zmiany optyki przyczyniła się w głównej mierze ekipa ‘Portowców’, która na wiosnę – prezentuje się wybornie. Przypomnijmy, że do wiosennej edycji, gracze Arkadiusza Sojko przystępowali świeżo po swoim najgorszym sezonie w historii swoich występów w SL3. Choć trudno w to uwierzyć, ‘Granatowi’ zajęli w poprzednim sezonie odległe – dwunaste miejsce w tabeli i wygrali zaledwie cztery z trzynastu spotkań. W obecnej edycji, Port Gdańsk również ma na swoim koncie cztery zwycięstwa i na chwilę obecną ma o zaledwie jeden punkt mniej niż w całej poprzedniej edycji. Biorąc pod uwagę fakt, że do końca sezonu ‘Portowcy’ rozegrają jeszcze osiem spotkań – wynik ten jest imponujący. Pytaniem pozostaje to, czy osiągnięcie z poprzedniego sezonu, zostanie pobite już w środowy wieczór. Mimo świetnej dyspozycji, uważamy że to ‘Aptekarze’ będą faworytem spotkania. Obecnie, drużyna Jakuba Macieszy pozostaje jedną z dwóch drużyn w trzeciej lidze, które jak do tej pory – nie zaznały smaku porażki w sezonie Wiosna’23. Czy zmieni się to w środowy wieczór? Trudno powiedzieć, ale uważamy, że czeka ich najtrudniejszy z dotychczasowych rywali. Podział punktów jest w oczach Redakcji najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
MATCHDAY #15
Mimo że Wielkanoc będzie dopiero za kilka dni to konkretną ‘noc cudów’ mieliśmy już we wtorek. Sensacyjnie, swoje spotkania przegrał Merkury oraz Speednet. Sporą niespodzianką był również punkt Speednetu 2 w konfrontacji z Bayerem Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!
Info Distributions – Volley Surprise 3-0 (21-16; 22-20; 21-8)
Z pewnością inny plan, na wtorkowy wieczór mieli gracze Volley Surprise. Według Redakcji – zawodnicy ze Słupska mieli zdobyć we wtorek minimum trzy punkty. Ostatecznie skończyło się na zaledwie jednym oczku w meczu z BES Boys BLUM. Dorobek mógł być co prawda nieco lepszy, ale trzeba powiedzieć to wprost – forma ‘Słupszczan’ nie należała tego dnia do najwyższych. Drugą – bardzo ważną sprawą jest z kolei to, że co najmniej w jednym secie, drużynie Macieja Siacha zabrakło szczęścia. Mowa tu w szczególności o środkowej odsłonie spotkania z Info Distributions. Zanim do tego przejdziemy – kilka słów o tym co działo się w pierwszym secie. W odróżnieniu od ubiegłotygodniowego spotkania z MiszMaszem, tym razem Volley Surprise dobrze ‘weszło w mecz’. Po dwóch skutecznych atakach Bartosza Siacha, gracze przebywający w delegacji, wysunęli się na prowadzenie 10-5. W dalszej części seta ‘odpalił się’ jednak Mateusz Osiecki, który zaczął taśmowo zdobywać punkty, najpierw doprowadzając do wyrównania (12-12), a następnie objęcia prowadzenia 16-13. Nie wiemy czy to świetna dyspozycja tego gracza czy może coś innego, ale Volley Suprise kompletnie ‘stanęło’ i w konsekwencji, nie byli w stanie powalczyć o korzystny rezultat. Przed kolejną – jeszcze lepszą szansą, gracze w żółtych strojach stanęli w drugiej odsłonie. W partii tej – prowadzili niemal od samego początku, aż do końca. Co więcej – po skutecznej zagrywce Jordana Wiktorowicza, na tablicy wyników było 18-13 dla Volley Surprise. Czy można było to wypuścić? Choć trudno w to uwierzyć – tak. Głównym bohaterem skutecznego pościgu był nie kto inny, jak Mateusz Osiecki. To właśnie po jego kilku atakach, ‘Drukarze’ doprowadzili do wyrównania po 20, a następnie wygranej środkowej partii. Z pewnością – podziałało to bardzo demobilizująco na graczy Volley Surprise, którzy w trzecim secie, ograniczyli się do roli statystów. Po ataku Marcina Czajkowskiego było już 10-2 dla Info Distributions i zasadniczo – był to koniec emocji w tej partii. Finalnie – ‘Drukarze’ wygrywają pierwsze spotkanie w drugiej lidze za komplet punktów. Dzięki temu, wskakują na siódme miejsce w tabeli.
AIP – Merkury 3-0 (21-17; 21-12; 24-22)
Hej Merkury, graliście w to kiedyś? Nie wiemy jak zabrać się za pisanie podsumowania spotkania. Merkury podchodził do wtorkowego meczu po serii dwóch porażek z ZCP Volley Gdańsk oraz CTO Volley. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – już te wyniki wydały się mega dziwne, wszak drużyna Piotra Peplińskiego nie zwykła przegrywać dwóch spotkań z rzędu. Wtorkowa konfrontacja z beniaminkiem rozgrywek, miała być czymś w rodzaju plastra na otwartą ranę. Potencjalna wygrana Merkurego nie sprawiłaby, że ‘pacjent byłby już zdrowy’. Wygrana pozwoliłaby raczej ‘ugasić pożar oraz rozpocząć proces gojenia’. Jak wyszło? Cóż – w najgorszy dla Merkurego sposób. Początek rywalizacji nie wskazywał jednak na to, jak potoczy się spotkanie. Po dwóch atakach Macieja Mozola oraz Arka Kowalczyka – Merkury objął prowadzenie 4-0, po którym ‘Przyjaciele’ musieli wziąć czas. Po chwili, na parkiet wróciła odmieniona drużyna, bowiem po kilku wymianach, na tablicy wyników było już 7-5 dla beniaminka rozgrywek. W dalszej części seta, utrzymywała się kilkupunktowa przewaga AIP i kiedy po jednym z kolejnych ataków Mariusza Seroki, na tablicy wyników było 18-14, sprawa była już przesądzona. To co działo się w drugim secie, wykracza poza pewne normy. Sorry, ale tak nie gra mistrz. W skrócie – Merkury był zaledwie tłem dla grających kolejny świetny mecz, graczy AIP. Początek tej partii rozpoczął się od stanu…8-1 dla ‘Przyjaciół’. Z czasem, Merkury się nieco ogarnął i zdołał nawet zniwelować stratę do zaledwie trzech oczek, ale jak się okazało – po chwili zalała ich kolejna fala tsunami, która sprawiła, że AIP wygrało tego seta do 12. Ostatnia odsłona to walka o honor Merkurego. Partia ta rozpoczęła się identycznie jak pierwszy set. Prowadzenie Merkurego 4-0 jak się wcześniej okazało, nie było dobrym prognostykiem dla tej drużyny. W połowie seta, gra się wyrównała (10-10), ale pod koniec seta – znowu kapitalnie prezentowali się gracze AIP, którzy odskoczyli rywalom na cztery punkty (17-13). Mimo że w końcówce Merkury zdołał doprowadzić do wyrównania po 20, to jednak – ostatnie słowo należało do absolutnie najlepszej drużyny trwającego jeszcze tygodnia, która po meczu wskoczyła na fotel lidera. A Merkury? Cóż – obrona mistrzowskiego tytułu jeszcze nigdy nie była tak zagrożona jak obecnie. Co więcej – coraz mniej osób w nią jeszcze wierzy.
Bayer Gdańsk – Speednet 2 2-1 (21-15; 21-12; 17-21)
Wtorkowe spotkanie potwierdziło to o czym piszemy od dawna. No bo niby Bayer wygrywa. Niby wciąż pozostaje jedną z pięciu drużyn w całej Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, która nie przegrała jak dotąd spotkania, ale coś nam się tu ewidentnie nie klei. Zbierając wszystko to co widzimy do kupy wychodzi na to, że gdyby Bayer Gdańsk mierzył się we wtorkowy wieczór z rywalem z górnych partii tabeli, to najprawdopodobniej by przegrał. Pisząc te słowa nie chcieliśmy sprawić przykrości Speednetowi, ale fakty są takie, że chcąc awansować do wyższej ligi – takie spotkania masz obowiązek wygrywać za komplet punktów. Podobnie zresztą jak poprzednie mecze z obecnego sezonu, w których Bayer dzielił się punktami z Craftveną czy Husarią. Przechodząc jednak do samego spotkania, te rozpoczęło się od konkretnego grania faworyta, który po chwili od pierwszego gwizdka sędzi prowadzącej zawody – objął prowadzenie 8-1! W dalszej części seta, między innymi po ataku oraz skutecznej zagrywce, grającej wyjątkowo na przyjęciu Magdy Milewskiej-Tumy, Speednet zniwelował stratę do zaledwie dwóch oczek (13-11). Niestety dla nich, w dalszej części seta, punktowali głównie ‘Aptekarze’, którzy wygrali tę partię do 15. Jeszcze lepiej, zawodnicy Jakuba Macieszy prezentowali się w środkowej odsłonie. Po wyrównanym początku (8-7), ‘Aptekarze’ zakasali rękawy i po jednym z ataków Mateusza Michalskiego, odjechali rywalom na pięć punktów (17-12). Co więcej – kolejne cztery punkty również padły ‘łupem’ Bayera i obie drużyny, mogły dokonać zmiany stron. Ostatni set to konkretny ‘twist’. Partia ta, rozpoczęła się zgodnie z oczekiwaniami. Po ataku Damiana Harica, Bayer prowadził 7-3 i był na najlepszej drodze do zgarnięcia kompletu punktów. Wszystko było ok, do momentu kiedy na zagrywce nie pojawiła się wspomniana wcześniej zawodniczka. Po kilku asach serwisowych z rzędu, Speednet doprowadził do wyrównania po 9 i co ważniejsze – uwierzył, że w meczu, da się powalczyć o jeden punkt. Końcowa faza seta to objęcie prowadzenia przez Speednet, w czym bardzo mocno przyczynili się Daniel Kamiński oraz Mikołaj Witkowski. Finalnie – Speednet 2 zdołał wygrać tę partię i tym samym sprawić bardzo dużą niespodziankę. To jeden z tych meczów, po którym pokonanym, bije się większe brawa niż wygranym
BES Boys BLUM – Volley Surprise 2-1 (21-16; 21-19; 17-21)
Przedmeczowy wywiad Macieja Siacha stał się samospełniającą przepowiednią. Słuchając wywiadu, można było odnieść wrażenie, że gracze Volley Surprise tak myśleli o potencjalnej porażce, że sami ją na siebie ściągnęli. Uważamy, że ‘Słupszczanom’ gra się najlepiej w momencie, kiedy ich rywale są zdecydowanym faworytem starcia. Kiedy to oni mają teoretycznie więcej szans na wygraną, wówczas dostają paraliżu. Nie inaczej było we wtorkowy wieczór w konfrontacji z BES Boys BLUM. Już na początku spotkania, doświadczona ekipa BES BLUM objęła trzypunktowe prowadzenie. Te nastąpiło po dwóch punktowych atakach z rzędu Artura Majdana. W dalszej części seta, ‘Chłopcy’ dalej posiadali inicjatywę i gdy na tablicy wyników było 17-11, było to niemal jednoznaczne z końcem emocji w tej partii. Środkowa odsłona ponownie rozpoczęła się ok kilkupunktowego prowadzenia ‘Chłopców’. Po atakach Fryderyka Górskiego oraz najlepszego gracza spotkania – Artura Majdana, BES Boys BLUM prowadziło już 15-7 i wszystko wskazywało na to, że po chwili zakończą seta. To, jak się okazało nie było bynajmniej takie proste. Mimo że ‘Chłopcy’ prowadzili już 20-15 to w końcówce, po kilku skutecznych akcjach ‘Słupszczan’ zrobiło się 20-19, po którym gracze w szarych strojach musieli wziąć czas. Tuż po nim – ostatni cios z lewego skrzydła, zadał wspominany wcześniej MVP meczu. ‘Do podniesienia’ pozostał zatem ostatni punkt w meczu. Volley Surprise – co przerabialiśmy już w meczu z MiszMaszem, po słabym początku, z każdą kolejną piłką grał coraz lepiej. Po wyrównanej pierwszej części seta (12-12), graczom ze Słupska udało się odskoczyć na cztery punkty (18-14) i finalnie wygrać seta. Nie zmienia to postaci rzeczy i tego, że z pewnością podróż do Słupska, minęła im w ponurych nastrojach. W przypadku BES Boys BLUM – sytuacja odwrotna. Po pierwszej wygranej w sezonie, ‘Chłopcy’ uciekają ze ‘strefy śmierci’.
Hydra Volleyball Team – Speednet 2-1 (21-18; 17-21; 21-17)
Można powiedzieć, że cała liga grała dla Speednetu. W poniedziałkowy wieczór – Merkury w przegrał dwa spotkania a na dodatek, we wtorkowy dołożył kolejną porażkę. To oznaczało, że jeśli Speednet wygra z ‘czerwoną latarnią’ ligi – ekipą Hydry Volleyball Team to na półmetku ligowych zmagań, będzie liderem rozgrywek. Poprzeczka, przed graczami Marka Ogonowskiego nie została powieszona przesadnie wysoko. Jak do tej pory – Hydra rozegrała pięć spotkań w elicie i ani razu, nie zdołała zdobyć choćby punktu. Z drugiej strony – nos podpowiadał nam, że jeśli Speednet ma okazję pogubić punkty, to to zrobi. Wszak mówimy o ekipie, która nad wyraz często wygrywa spotkania w stosunku 2-1. To, że spotkanie przegrają, nie mieściło nam się jednak w głowie. W pierwszej odsłonie byliśmy świadkami wyrównanej gry, która trwała do stanu 10-9 dla Hydry. W drugiej części seta, ‘Bestia’ wykorzystała kłopoty w ataku oraz przyjęciu swoich rywali i w konsekwencji, odjechała na cztery punkty (15-11). W dalszej części, Speednet próbował jeszcze ratować sytuację (17-16), ale po kilku atakach Sebastiana Konarzewskiego w końcówce – Hydra cieszyła się z pierwszego punku w sezonie Wiosna’23. Druga odsłona rywalizacji to wyraźna przewaga brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Tym razem to Hydra popełniała sporo błędów, a to z kolei sprawiło, że Speednet objął prowadzenie 15-8 i po chwili wygrał tę odsłonę. Ostatni ‘rozdział’ rozpoczął się idealnie dla ‘Bestii’. Najsilniejszą z głów Hydry w tej partii okazał się Daniel Gierszewski, na którego barkach spoczywało budowanie przewagi graczy w złotych strojach. W połowie seta, na tablicy wyników było już 11-6 dla graczy Sławomira Kudyby, po którym pierwsza wygrana w sezonie Wiosna’23, była już na wyciągnięcie ręki. Dalsza faza tego seta to konsekwentne odrabianie strat przez Speednet (16-15). W końcówce – sprawy w swoje ręce ponownie wziął wspominany wcześniej Daniel Gierszewski i to właśnie po jego końcowym ataku, gracz ten utonął w objęciach kolegów z drużyny, którzy wspólnie świętowali bardzo cenną wygraną.
Husaria Gdańsk – Craftvena 1-2 (21-15; 13-21; 18-21)
Pisząc zapowiedzi spotkania wiedzieliśmy, że będzie to interesujące starcie. Zastanawialiśmy się jednak, która z drużyn zdoła wygrać. Ostatecznie wskazaliśmy na ‘Rzemieślników’, ale w całej tej historii nie zgadzała nam się jedna rzecz. Husaria nie jest na tyle słabą drużyną, by po siedmiu rozegranych spotkaniach, na koncie ‘Rycerzy’ była zaledwie jedna wygrana. Uważaliśmy, że niekorzystny bilans jest w dużej mierze, wypadkową terminarza z początku sezonu. To zdawał się potwierdzać pierwszy set rywalizacji. Po skutecznej zagrywce Mateusza Drężka, ‘Rycerze’ objęli na początku partii trzypunktowe prowadzenie (7-4). W dalszej części seta, gra obu drużyn się wyrównała (12-12), ale po dobrej zagrywce Piotra Jeziółkowskiego i trzem atakom z rzędu Marka Wojnicza – Husaria ponownie odskoczyła swoim rywalom na trzy punkty (16-13) i po chwili cieszyli się z wygrania seta. Niekorzystny wynik wzbudził w ‘Rzemieślnikach’ sportową złość. W drugim secie to gracze w czarnych strojach byli stroną dominującą i to oni objęli prowadzenie 12-7. Trzeba przy tym zaznaczyć, że w dużej mierze, przyczyniła się do tego spora liczba błędów po stronie ‘Rycerzy’, którzy mieli sporę problemy z wykończeniem akcji. To z kolei sprawiło, że Craftvena nie miała większych problemów z ‘dowiezieniem’ wyniku do końca. Trzeci set rozpoczął się lepiej dla Husarii. Po bloku oraz ataku kapitana ‘Rycerzy’, na tablicy wyników było 8-6 dla Husarii. W dalszej części wydawało się, że to właśnie gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego wyjdą z tej konfrontacji zwycięsko. W końcówce prowadzili bowiem już 18-14, ale moment ten, idealnie zgrał się z chwilą gdy ktoś wyłączył Husarii wtyczkę z prądem. Choć trudno w to uwierzyć, do końca meczu Husaria nie zdobyła już ani jednego punktu. Craftvena z kolei zdobyła ich aż siedem i finalnie sprzątnęła przeciwnikom wygraną sprzed nosa.
Zapowiedź – MATCHDAY #15
We wtorkowej serii gier o przełamanie złej passy powalczy kilka drużyn, które jak do tej pory – nie wygrały jeszcze spotkania. Wśród nich – Hydra Volleyball Team, Speednet 2 oraz BES Boys BLUM. Spośród wymienionych ekip, to ci ostatni mają największą szansę na zwycięstwo swojego meczu. Zapraszamy na zapowiedź!
Info Distributions – Volley Surprise
Godz.: 19:30, boisko nr 2
W przerwie pomiędzy sezonami, obóz ‘Słupszczan’ przeszedł pewną metamorfozę. Przypomnijmy poprzednią edycję, w której do samego końca, drużyna Macieja Siacha musiała bić się o utrzymanie. Finalnie, z trzema zwycięstwami w trzynastu rozegranych spotkaniach, Volley Surprise udało się zapewnić drugoligowy byt. Na początku zapowiedzi napisaliśmy jednak, że w ekipie ‘Słupszczan’ wiele się zmieniło. Dowód tego mamy patrząc chociażby na wyniki. Obecnie – gracze w żółtych strojach mają już dwie wygrane, a przypomnijmy, że jak do tej pory rozegrali zaledwie cztery spotkania. To oznacza z kolei, że przed drużyną grającą w delegacji, zostało do rozegrania jeszcze dziewięć spotkań. Nie trzeba mieć fakultetów, aby domyślić się, że pobicie wyniku trzech zwycięstw z poprzedniego sezonu – nie będzie zadaniem, o których zwykło się mówić ‘mission impossible’. Kto wie, być może ‘Słupszczanie’ dokonają tego już we wtorkowy wieczór? Volley Surprise, co jest już pewną tradycją, rozegrają tego dnia dwa spotkania. Pierwszym rywalem będzie beniaminek rozgrywek – Info Distributions. Po pięciu spotkaniach sezonu Wiosna’23, ‘Drukarze’ mają na swoim koncie zaledwie jedną wygraną. To co należy jednak podkreślić to to, że gra drużyny w biało-czarnych barwach zdaje się być dużo lepsza, niż wskazują na to wyniki. Ponadto, póki co Info Distributions miało stosunkowo wymagający terminarz. W poniedziałek po raz pierwszy w sezonie Wiosna’23, rozegrają oni mecz z drużyną z dolnej części tabeli. Która z drużyn będzie górą? Nieco więcej szans dajemy ‘Drukarzom’. Uważamy jednak, że spotkanie zakończy się podziałem punktów.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
AIP – Merkury
Godz.: 19:30, boisko nr
Ależ sobie komplikuje sprawę ekipa Merkurego. Na początku sezonu, gracze Piotra Peplińskiego wyglądali na nietykalnych. Co więcej – do Redakcji docierały informację o tym, że CTO Volley ma swoje problemy i w turniejach rozgrywanych w Polsce – nie mają najlepszego okresu. To wszystko sprawiało, że jeszcze tydzień temu – przed meczem z ZCP zastanawialiśmy się, czy Merkury zdoła wygrać wszystkie trzynaście spotkań w sezonie. I co? Z ZCP ‘w plecy’ 1-2. Jeszcze gorzej było wczoraj w spotkaniu z CTO Volley, gdzie Merkury nie zdołał zdobyć ani jednego punktu, a na dodatek – na tle swoich rywali wyglądał jak drugoklasiści w konfrontacji ze ‘starszakami z szóstej B’. We wtorek, przed czterokrotnymi mistrzami SL3 okazja do rehabilitacji oraz…przedłużenia szans na mistrzowski tytuł. Trudno wyobrazić sobie bowiem scenariusz, w którym będące w komfortowej sytuacji CTO, miałoby zacząć gubić punkty na potęgę. To sprawia, że cel Merkurego na wtorkowy wieczór jest jeden – komplet oczek. Szczerze to dawno Merkury nie grał pod taką presją i zastanawiamy się jak, gracze Piotra Peplińskiego to ‘dźwigną’. Zadanie to nie będzie bynajmniej tak łatwe jak mogłoby się wydawać. W poniedziałkowy wieczór, drużyna AIP pokazała się z bardzo dobrej strony, zdobywając pięć na sześć możliwych punktów. Jeśli obie drużyny zagrają tak jak wczoraj to niespodzianka ‘leży na stole’. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.
Typ Redakcji: 0-3
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2
Bayer Gdańsk – Speednet 2
Godz.: 19:30, boisko nr 3
Po 105 spotkaniach, które zostały rozegrane w sezonie Wiosna’23, Bayer Gdańsk pozostaje jedną z pięciu niepokonanych drużyn, bez podziału na ligi. Czy w związku z tym, ‘Aptekarze’ mogą mówić o pełni szczęścia? Cóż – wydaje się, że niekoniecznie. Powiedzmy to sobie wprost – Bayer Gdańsk jest obecnie daleko od formy, którą drużyna prezentowała w kapitalnej końcówce poprzedniego sezonu. Obecna edycja to zwycięstwa za komplet punktów z debiutantami – Drużyną A oraz przeżywającą największy kryzys od momentu dołączenia do SL3 – ekipą Chilli Amigos. Kolejne dwa mecze to prawdziwe ‘ciężary’, które drużyna przeżywała w meczach z Husarią oraz Craftveną. To z kolei sprawia, że na dwanaście możliwych punktów, Bayer ma ich dziesięć. To jednak nie zdaje się być najpoważniejszym problemem ‘Aptekarzy’. Wspominaliśmy to wielokrotnie, ale powtórzymy raz jeszcze. To co wyróżniało drużynę z Olivii Business Center w poprzedniej edycji to kapitalna atmosfera, która niosła drużynę, nawet kiedy na boisku nie było wybitnie. Obecnie – i przyznają to chyba sami gracze w granatowo-zielonych strojach, element ten gdzieś się rozmył. Wracając do wtorkowej konfrontacji, trudno wyobrazić sobie scenariusz inny niż ten, w którym Bayer sięgnie po komplet punktów. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że Speednet 2 podejdzie do spotkania tuż po ubiegłotygodniowej niespodziance, w której ‘Programiści’ sięgnęli po oczko w konfrontacji z ACTIVNYMI Gdańsk. O tym, czy ‘Programiści’ są w stanie powalczyć z Bayerem, przekonamy się niebawem.
Typ Redakcji: 3-0
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0
BES Boys BLUM – Volley Surprise
Godz.: 20:30, boisko nr 2
Czy da się utrzymać w drugiej lidze, nie wygrywając żadnego spotkania? Takie pytanie mogą zadawać sobie kibice Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, patrząc na obecną sytuację BES Boys BLUM. Gracze Ryszarda Nowaka w wiosennej edycji rozegrali sześć spotkań. Co ciekawe – aż w czterech z nich, ‘Chłopcy’ wygrywali jednego seta. Nie inaczej było w poniedziałkowy wieczór, w którym gracze w szarych trykotach, podzielili się punktami z Oliwą Team. To sprawia, że mimo bardzo niekorzystnego bilansu wygranych oraz porażek, BES Boys BLUM wciąż ma grunt pod nogami. Mimo że ich sytuacja nie jest ciekawa, to nie jest z pewnością beznadziejna. We wtorkowy wieczór, gracze Ryszarda Nowaka zmierzą się z Volley Surprise. Co ciekawe – losy obu drużyn były w poprzednim sezonie, ściśle ze sobą powiązane. Tak się składa, że po trzynastu spotkaniach sezonu zasadniczego, obie drużyny miały na swoim koncie po jedenaście punktów. O tym, że to Volley Surprise znalazło się finalnie w tabeli wyżej dzięki czemu uniknęli barażu – zadecydowały…dwa małe punkty. Dla obu drużyn, spotkanie do którego dojdzie o godzinie 20:30 będzie drugim bezpośrednim pojedynkiem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jedyny mecz pomiędzy drużynami, który został rozegrany 7 listopada, zakończył się zwycięstwem ‘Chłopców’ w stosunku 2-1. Z pewnością – powtórzenie tego rezultatu byłoby dla drużyny Ryszarda Nowaka bardzo ważnym krokiem w kierunku utrzymania w lidze. Uważamy jednak, że to Volley Surprise będzie faworytem spotkania.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Hydra Volleyball Team – Speednet
Godz.: 20:30, boisko nr 3
Ależ ciężary przeżywa obecnie ekipa Hydry Volleyball Team. Po 105 spotkaniach sezonu Wiosna’23 – ‘Bestia’ pozostaje jedyną drużyną, która jak do tej pory nie zdobyła choćby jednego punktu. O ile na początku sezonu, graczy Sławomira Kudyby można było tłumaczyć tym, że rywalizowali oni z samą ligową czołówką poprzedniego sezonu, tak z czasem – ‘Bestia’ sama wytrąciła nam argumenty z rąk. No bo powiedzmy sobie wprost. W przegranym meczu z początku sezonu z CTO Volley, Hydra prezentowała się bardzo dobrze, i do tego by zdobyli wówczas choć jeden punkt – zabrakło im odrobinę szczęścia. Kolejne mecze to jednak dużo słabsza forma, która sprawiła, że kolejne mecze kończyły się wynikami 0-3. Sytuacja ta miała się zmienić w minionym tygodniu, w którym Hydra rywalizowała z drużyną, z którą razem awansowała do elity. Niestety i na tle AIP – Hydra wypadła słabiutko, przegrywając ostatecznie 0-3. Dla ‘Bestii’ nie mamy dobrych wieści. Kolejny rywal to drużyna z ligowego topu. Choć brzmi to dla Hydry bardzo boleśnie to nie będziemy czarować. Dla Speednetu, wtorkowa konfrontacja to doskonała okazja do podreperowania swojego dorobku punktowego. Co więcej – po wczorajszym meczu na szczycie, w którym CTO ograło Merkurego 3-0, Speednet stanie we wtorkowy wieczór przed szansą na wskoczenie na fotel lidera rozgrywek. Owszem, będą mieli dwa spotkania więcej niż CTO Volley, ale to potęguje w Speednecie, chęć wygrania za pełną pulę. O tym czy tak będzie, przekonamy się za kilka godzin.
Typ Redakcji: 0-3
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
Husaria Gdańsk – Craftvena
Godz.: 20:30, boisko nr 1
Kiedy spojrzymy na tabelę sezonu Wiosna’23, to możemy dojść do wniosku, że obecny sezon w wydaniu Husarii Gdańsk nie jest tym, czego wymarzyli sobie ‘Rycerze’. W sześciu rozegranych spotkaniach, Husaria zaledwie raz schodziła z parkietu jako zwycięzcy. Trzeba przy tym wszystkim wziąć jednak pod uwagę fakt, że póki co, drużyna Grzegorza Żyły-Stawarskiego rywalizowała z pierwszą, drugą, trzecią, czwartą, piątą oraz szóstą drużyną w lidze. To oznacza, że Husaria miała najtrudniejszy terminarz spośród wszystkich czternastu drużyn, występujących w trzeciej lidze. Mimo to, zdołali ograć ekipę TGD oraz w kilku spotkaniach wyszarpać punkty od mocarnych rywali. Co więcej – wyłączając kompletnie nieudany mecz z Flotą Toyotą Team 2, Husaria grała naprawdę dobrą siatkówkę. Dyspozycja ‘Rycerzy’ była na tyle dobra, że dużo wskazuje na to, że drugą część sezonu powinna należeć do nich. We wtorek nie czeka ich jednak łatwe zadanie. Sytuacja Craftveny można w pewien sposób porównać do Husarii. Gracze Bartka Zakrzewskiego rozegrali w obecnej kampanii pięć spotkań, w których dwukrotnie wygrywali. Dyspozycja, którą prezentują ‘Rzemieślnicy’ w obecnej edycji jest jednak zdecydowanie lepsza niż ta, z której pamiętamy drużynę z sezonu Jesień’22. Już po pierwszym meczu w obecnej edycji, pokusiliśmy się o tezę, że drużyna potrzebuje jeszcze nieco czasu, aby dotrzeć się z nowymi graczami. Jeśli jednak to już nastąpi – Craftvena ma bardzo duży potencjał na rozwój. Która z drużyn wygra mecz? Wydaje się, że nieco większe szansę mają gracze w czarnych koszulkach.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2
MATCHDAY #14
Za nami emocjonujący dzień meczowy. W mecz na szczycie – CTO Volley zaprezentowało kapitalną formę, bijąc przy tym Merkurego 3-0. Emocji nie zabrakło również w meczu trzeciej ligi, w którym TGD było blisko sprawienia niespodzianki w konfrontacji z drużyną Old Boys. Zapraszamy na podsumowanie!
Chilli Amigos – Drużyna A 3-0 (21-8; 21-14; 21-14)
Mimo że obu drużynom w sezonie Wiosna’23 nie wiodło się najlepiej, to nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, która z drużyn będzie faworytem spotkania. W typie Redakcji, nie zadrżała nam ręka w momencie, w którym stawialiśmy, że Chilli Amigos wygra spotkanie za komplet punktów. Te przełamanie musiało wreszcie nadejść. Początek spotkania rozpoczął się dla ‘Amigos’ w wymarzony sposób. Na wysokie prowadzenie (8-1), nie wysunęła ich jednak fala ataków czy kapitalna gra blokiem a…bardzo duża niedokładność w wykonaniu Drużyny A. Uważamy, że to właśnie problem z wykończeniem akcji związany z brakiem precyzji powinien być obecnie największą bolączką kapitana drużyny. Owszem, zdarzają im się problemy w komunikacji czy przyjęciu, ale zdecydowanie największym są te, o których wspomnieliśmy. Dalsza część seta nie mogła zmienić już oblicza gry i Chilli Amigos, wygrało tę partię do 8. Drugi set rozpoczął się w niemal identyczny sposób jak pierwszy (7-2). Po atakach Daniela Iwaszko oraz wspomnianego wcześniej kapitana – Michała Drozdowskiego wydawało się, że Drużyna A będzie w stanie nawiązać w tej partii walkę. Dalsza część to jednak kolejne błędy w ataku ‘Serialowej’, po których o dobrym wyniku, nie mogło być mowy. Ostatni set – a jakże, lepiej rozpoczęli ‘Amigos’. Po ataku oraz zagrywce dobrze dysponowanego w poniedziałkowy wieczór – Michała Kowalewskiego, Chilli odskoczyło swoim rywalom na siedem punktów (12-5). Dalsza część rywalizacji to przewaga jakościowa ‘Papryczek’, która została udokumentowana zwycięstwem seta do 14, a całego meczu 3-0.
Dream Volley – Dziki Wejherowo 3-0 (21-17; 22-20; 21-7)
Nie ma się co oszukiwać – w poniedziałkowy wieczór, obie drużyny miały ze sobą rachunki do wyrównania za sezon Wiosna’22. Przypomnijmy, że w bezpośredniej rywalizacji wygrały Dziki, ale koniec końców – to Dream Volley awansował, kosztem…drużyny z Wejherowa. Według Redakcji, faworytem spotkania była drużyna ze stolicy małego Trójmiasta. Wszak pozostawali oni jedną z dwóch niepokonanych drużyn w drugiej lidze. Dodatkowo – od niemal samego początku rozgrywek SL3 można było zaobserwować pewną zależność. Dziki grały najlepiej w ‘największych meczach’. Ich poniedziałkowi rywale – Dream Volley, grał z kolei w kratkę. W obecnym sezonie potrafili zagrać super zawody, by po chwili przegrać mecz. Prawidłowe obstawienie wyników tej drużyny staje się powoli nie lada wyzwaniem. Pierwszy set poniedziałkowego spotkania lepiej rozpoczęli ‘Marzyciele’, którzy po świetnej ‘zagrze’ Tomasza Janowskiego, objęli prowadzenie 7-4. Wypracowana na początku zaliczka, z czasem stała się jeszcze większa. Po bloku Damiana Wiśniewskiego, na tablicy wyników było już 14-8, a to oznaczało, że Dream jest już o włos od wygranej. Z czasem, Dziki zniwelowały nieco stratę, ale nie byli już w stanie odmienić losów seta. Zdecydowanie najwięcej działo się w drugiej odsłonie. Po bloku oraz ataku Marcina Bryłkowskiego, ‘Dziczyzna’ objęła prowadzenie 11-6 i zdawała się być na najlepszej drodze do wyrównania stanu rywalizacji. W miarę bezpieczną przewagę, Dziki miały do stanu 17-14, ale po kilku punktach duetu Pipka&Janowski, na tablicy wyników był remis po 18. Końcówka to wyrównana i bardzo emocjonująca gra obu drużyn, która zakończyła się happy-endem ‘Marzycieli’ (22-20). Zmarnowana szansa ewidentnie podcięła Dzikom skrzydła. W trzecim secie nie byli oni w stanie nawiązać walki z rozpędzoną maszyną Mateusza Dobrzyńskiego. Efekt? Pogrom jakiego nie pamiętają najstarsze dziki w watasze.
Oliwa Team – BES Boys BLUM 2-1 (19-21; 21-15; 21-14)
W ostatnim czasie, stosunkowo dużo miejsca poświęciliśmy na krytykę drużyny Oliwa Team. Mimo, że bilans wygranych oraz porażek nie był bardzo zły to trzeba zauważyć, że postawa drużyny pozostawiała wiele do życzenia. Co więcej – widzieli to sami gracze Oliwy, którzy również nie byli zadowoleni z początku sezonu. Niestety dla nich – początek spotkania z BES Boys BLUM również nie zwiastował niczego dobrego. Na początku rywalizacji, gracze Tomasza Kowalewskiego popełnili cztery błędy, które dały prowadzenie ‘Chłopcom’ (6-2). Z pewnością miało to duży wpływ na to, jak wyglądała dalsza część seta. W dalszej części – BES Boys BLUM utrzymywali przewagę, w czym drużynie ‘Chłopców’, nie przeszkodził brak podstawowego sypacza – Krzysztofa Wyrzykowskiego. Bardzo dobrze w nowej roli poradził sobie bowiem Jacek Ragus. W dalszej części seta, Oliwa zdołała zbliżyć się do rywali na dwa oczka (12-10), ale druga część tej partii, należała już do ‘Chłopców’, którzy mimo pewnych problemów w końcówce, wygrali partię do 19. Po zmianie stron – gra obu drużyn wyglądała już zupełnie inaczej. O ile początek seta był jeszcze w miarę wyrównany, tak od połowy środkowej partii – Oliwa zrobiła klasyczny odjazd swoim rywalom i bez większych problemów wygrała seta do 15. W trzecim secie, drużyna ‘z serca Gdańska’ wypracowała sobie kilkupunktową zaliczkę tuż po gwizdku sędziego, otwierającego partię (10-5). Mimo to, ‘Chłopcy’ zdołali zniwelować stratę po bardzo dobrej zagrywce wspomnianego wcześniej Jacka Ragusa. Niestety dla nich – w dalszej części seta, nie byli w stanie zatrzymać świetnie dysponowanego atakującego Oliwy – Jakuba Klimczaka, który w trzecim secie, przypieczętował wygraną graczy w zielonych strojach (21-14).
Old Boys – TGD 2-1 (21-19; 23-25; 21-16)
Po zeszłotygodniowej wpadce drużyny Old Boys, poniedziałek miał być czymś w rodzaju ‘nowego otwarcia’. Te zbiegło się z czasem z nowymi strojami drużyny z Pruszcza Gdańskiego. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że ‘Staruszków’ nie czeka łatwe zadanie i to – potwierdziło się w stu procentach. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od błędów na zagrywce z obu stron. Z początkowego chaosu, zrodziło się prowadzenie ‘Drogowców’ 9-6. Jeśli jesteśmy już przy błędach to w drużynie Old Boys – po staremu. W meczu z ‘Drogowcami’, gracze Bartłomieja Kniecia zaprezentowali całą paletę nieudanych zagrań czy zepsutych piłek. Cóż z tego, że siatkarsko są lepsi od swoich rywali, kiedy marnotrawią duży wysiłek swoją niedokładnością? W poprzednich spotkaniach, dokładnie w taki sposób stracili dwa punkty. Tu – w pierwszym secie również było blisko, ale finalnie po dobrej zmianie na ‘zagrze’ Kamila Durnakowskiego, Old Boys doprowadzili do wyrównania po 18, a następnie zdołali wygrać pierwszą partię. Set ten był jednak poważnym ostrzeżeniem oraz szansą na wyciągnięcie wniosków. Czy Old Boys z tego skorzystało? Skądże znowu. Przez większość drugiego seta TGD miało kilkupunktowe prowadzenie. Pod koniec seta, głównie dzięki świetnej dyspozycji Piotra Wołodźko, Old Boys ‘wrócili do gry’ (17-17). Końcówka to gra punkt za punkt, po której nastąpiła wielka radość w obozie TGD. Ostatni set nie był już tak emocjonujący. Podrażnieni stratą kolejnego w sezonie punktu, gracze znad Raduni zagrali wreszcie tak, jak na faworyta przystało. Trzecia partia rozpoczęła się bowiem od prowadzenia Old Boys’ów 8-2. Po tak wysokim wyniku, chyba nikt nie wierzył, że w meczu dojdzie do jakiegoś zwrotu akcji. Finalnie, set ten zakończył się wynikiem 21-16 dla lidera rozgrywek.
Szach-Mat – AIP 1-2 (18-21; 22-24; 23-21)
Już jakiś czas temu, drużyna AIP wypisała się z tych, które pierwszoligowcy jednym tchem wymieniali jako potencjalnych spadkowiczów. Gracze Adriana Ossowskiego przystępowali do poniedziałkowej kampanii z bilansem dwa zwycięstwa oraz trzy porażki. Redakcja typowała, że po poniedziałkowej serii gier będzie to trzy-cztery. Nie ukrywamy, że w przypadku konfrontacji z Szach-Matem nie liczyliśmy na przebudzenie tych drugich. Dodatkowo, z obozu AIP dopływały wieści, że w drużynie ma pojawić się dwóch debiutantów – przyjmujący Tomasz Ćwiertnia oraz środkowy – Michał Pałubicki. Cóż – jak się okazuje, dział skautingu działa wzorowo. Wspomniany przyjmujący, w dwóch spotkaniach pokusił się o jedną statuetkę MVP oraz zdobył sumarycznie 25 punktów. Przechodząc jednak do meczu – rozpoczął się on kapitalnie dla pogrążonych w kryzysie ‘Szachistów’. Po ataku Dariusza Peplińskiego oraz zagrywce Macieja Jakubowskiego – Szach-Mat objął prowadzenie 15-10 i już ‘witał się’ z pierwszym punktem w meczu. Nieco inny plan, mieli gracze AIP, którzy wykorzystali po chwili serię fatalnych błędów Szach-Matu i doprowadzili do wyrównania po 17. Kiedy z kolei wyczuli, że ich rywal chwieje się na nogach – dołożyli kolejne cztery oczka i cieszyli się z wygrania seta. Żadne słowa nie opiszą jednak tego, że od stanu 15-10, Szach-Mat zdobył zaledwie trzy punkty przy jednocześnie jedenastu swoich rywali. Druga odsłona – również nie zawiodła. Co więcej – była chyba jeszcze ciekawsza. Tym razem to AIP miało ‘komfortową sytuację’ (18-12). Nie wiedzieć czemu – pod koniec uznali, że wyczyn Szach-Matu z pierwszego seta da się pobić. Po niezwykłej determinacji ‘Szachistów’ – udało im się doprowadzić do wyrównania po 20. Ostatnie słowo należało jednak co AIP, którzy w kulminacyjnym momencie – wykorzystali błąd rozgrywającego Szach-Mat i wygrali seta do 22. Ostatni set – rozpoczął się od wysokiego prowadzenia Szach-Matu. Po punktowej akcji sypacza – Jakuba Górki, gracze w czarnych trykotach objęli prowadzenie 9-4. W dalszej części seta, ponownie roztrwonili przewagę i pozwolili swoim rywalom na to, by ci objęli prowadzenie 20-17! Końcówka to jednak gonitwa ‘Szachistów’, która w odróżnieniu od drugiego seta – tym razem okazała się skuteczna. Podsumowując – świetne i emocjonujące spotkanie!
Zmieszani – Tufi Team 0-3 (17-21; 17-21; 13-21)
Po ubiegłotygodniowej wpadce drużyny Tufi Team – nie pozostawiliśmy na drużynie Mateusza Woźniaka suchej nitki. Powiedzieliśmy, że z taką grą, jaką drużyna obecnie prezentuje – nie ma co nawet marzyć o podium rozgrywek. W poniedziałkowy wieczór, Tufi Team chciało zagrać wreszcie dobre zawody i choć na chwilę, poprawić swoje humory. Zadanie to nie było bynajmniej proste. Już w poprzednim sezonie, Tufi Team miało trudną przeprawę. Ostatecznie mecz, do którego doszło 24 października zakończył się zwycięstwem Tufi, które nastąpiło po podziale punktów. Wracając jednak do poniedziałkowego starcia – te rozpoczęło się dla Tufi w wymarzony sposób. Po bloku kapitana – Mateusza Woźniaka, na tablicy wyników było 6-2. W dalszej części seta, przemeblowanym Zmieszanym udało się zniwelować stratę do jednego oczka (10-11), ale druga część seta, przebiegała pod dyktando ex-pierwszoligowca. Ostatecznie, pierwsza partia zakończyła się wynikiem 21-17. Druga odsłona rywalizacji, rozpoczęła się od….pięciu skutecznych zagrywek Przemysława Koseckiego. Wynik 5-0 nie załamał jednak Zmieszanych, którzy po ataku Jakuba Wałdocha, doprowadzili do wyrównania po 9, a następnie po 15. Końcowy fragment seta, przypominał jednak to co obserwowaliśmy w pierwszej odsłonie. W skrócie – kiedy było trzeba, Tufi zrobiło klasyczny odjazd. Odpowiedzialność za pociągnięcie gry – należała wówczas do lidera Tufi – Piotra Watusa. Ostateczny wynik tej partii to powtórka z pierwszego seta. Ostatni set to już wykonanie egzekucji, na którą umówmy się – zanosiło się od początku spotkania. Nie ma bowiem wątpliwości co do tego, która z drużyn była w poniedziałkowy wieczór lepiej dysponowana. Po jednym z ataków aktywnego Mateusza Michalunio, Tufi objęło prowadzenie 12-5, którego już nie wypuścili i mogli cieszyć się z upragnionego kompletu punktów.
Szach-Mat – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (16-21; 12-21; 21-17)
Po porażce z AIP, drużyna Dawida Kołodzieja, przystępowała do meczu z ZCP Volley Gdańsk z sześcioma porażkami na koncie. Co więcej – perspektywa również nie była najlepsza, bowiem w naszych oczach – ZCP było murowanym faworytem do zwycięstwa w spotkaniu. Pokazał to już pierwszy set, w którym ‘żółto-czarni’, odskoczyli w połowie partii swoim rywalom i wyszli na prowadzenie 12-9. W dalszej części, ‘Szachiści’ próbowali niwelować stratę (14-13), ale końcówka seta to pokaz mocy ekipy ZCP Volley Gdańsk i pewna wygrana do 16. Jeszcze lepiej, brązowi medaliści sezonu Wiosna’22 zagrali w drugiej odsłonie. Po kilku punktach Adriana Zajkowskiego oraz Miłosza Bazylińskiego, ZCP wypracowało pięciopunktową zaliczkę (8-3). W dalszej części seta, najaktywniejszym graczem w obozie ZCP był jednak Dawid Romaniszyn, który po kilku skutecznych akcjach, poprowadził drużynę do wygrania seta do 12. Najwięcej – i nie mówimy tu wyłącznie o emocjach sportowych, działo się w trzeciej odsłonie. Wreszcie – na zawody dojechała również ekipa Szach-Matu, którą w dwóch pierwszych setach, ograniczyła się do roli statystów. Do stanu 13-13, obie drużyny nie potrafiły wypracować sobie przewagi. Jako pierwsi, sztuki tej dokonali gracze Szach-Matu, którzy po kilku atakach środkowego – Sławomira Mizeraczyka – objęli prowadzenie 16-13. Przewaga ‘Szachistów’ zbiegła się w czasie z kilkoma decyzjami, z którymi nie mogli się pogodzić gracze w żółtych strojach. Sytuacja ta – była rzecz jasna ‘w to mi graj’ dla Szach-Matu, którzy wykorzystali dekoncentracje rywali i finalnie wygrali seta do 17.
BEemka Volley – AIP 0-3 (14-21; 13-21; 15-21)
Przyznamy się bez bicia – takiego obrotu spraw to się nie spodziewaliśmy. No bo gdzie tu znaleźć logikę w tym, że chwilę wcześniej AIP rozegrało wyrównany bój z Szach-Matem, z którym – nie tak przecież dawno, BEemka bez trudu wygrała? Jak znaleźć logikę w tym, że AIP nie ma najmniejszych problemów z tym by ograć BEemkę, która w obecnym sezonie wygrała przecież mecze, a z Szach-Matem, który szuka obecnie formy, ma większy problem? No bo powiedzmy sobie szczerze. Od początku rywalizacji z BEemką to AIP było stroną absolutnie dominującą. Ostatni raz, tak stłamszonych ‘Zmotoryzowanych’ widzieliśmy 21 marca, kiedy mistrz SL3 – Merkury, ‘zmiótł ich z planszy’. Nie inaczej było w poniedziałkowy wieczór, w konfrontacji z AIP. Gracze Adriana Ossowskiego rozpoczęli spotkanie ‘z grubej rury’. Po punktowym bloku, środkowego – Kirila Bohdana, AIP objęło prowadzenie 9-3. Kiedy jednak BEemka zbliżała się do swoich rywali (12-10), kolejną świetną serią punktów przy ‘zagrze’ Rafała Dobrowolskiego, popisał się beniaminek rozgrywek – AIP (15-10). Pięciopunktowa zaliczka na tym etapie seta wystarczyło do tego, by ‘Przyjaciele’ cieszyli się z wygranej. W drugim secie – emocję zostały zabite jeszcze szybciej niż w premierowej partii. Po jednym z ataków Janka Krasińskiego, na tablicy wyników było 7-1 dla AIP. W dalszej części seta, po kilku atakach Tomasza Ćwiertni, było już 15-8 i dalsza cześć seta to tylko ‘pudrowanie wyniku’ przez BEemkę. Ostatnia odsłona nie przyniosła zwrotu akcji. Nadal to ‘Przyjaciele’ dominowali na parkiecie. Tym razem, nieco dłużej zajęło im wypracowanie sobie zaliczki. Sztuka ta, graczom AIP udała się po zagrywce Kacpra Jakubowskiego (9-5). Dalsza część meczu to schemat, który zdążyliśmy poznać w dwóch pierwszych odsłonach.
Merkury – CTO Volley 0-3 (17-21; 19-21; 15-21)
Jesteśmy obecnie świadkami bezprecedensowej sytuacji. Owszem – Merkury przegrał już kiedyś dwa spotkania z rzędu, ale wówczas, zdobywał w obu meczach po jednym punkcie. Po ubiegłotygodniowej porażce z ZCP Volley Gdańsk, wiele osób zastanawiało się czy był to jedynie ‘wypadek przy pracy’. Cóż – chyba jednak nie. W poniedziałek – czterokrotny mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta okazał się słabszy od CTO Volley i trzeba przyznać, że wygrana graczy z Malborka jest absolutnie niezaprzeczalna. Nikt o zdrowych zmysłach nie może mówić, że równie dobrze mógłby wygrać Merkury. To po prostu nie przejdzie. CTO wygrał w pełni zasłużenie i szczerze powiedziawszy, chyba nawet samych graczy z Malborka dziwiło to, jak łatwo im przyszły trzy punkty. Co więcej – poniedziałkowe spotkanie udowodniło coś jeszcze – istnieje życie CTO bez Adama Sobstyla, gdzie w poprzednich spotkaniach – ciężar zdobywania punktów spoczywał w dużej mierze na jego barkach. Co do samego meczu – owszem, były w nim wyrównane fragmenty. Po nieudanym początku, Merkury zdołał odrobić straty i doprowadzić do wyrównania po 15. W końcówce – gracze z Malborka, a konkretniej Łukasz Negowski oraz Mikołaj Skotarek zdobyli kilka oczek, które pozwoliły CTO na odskoczenie, a w konsekwencji wygranie seta. Najciekawiej było w środkowej odsłonie. Mimo że w pewnym momencie, na tablicy wyników było 17-12 dla świetnie dysponowanych ‘Pomarańczowych’, to w dalszej części – Merkury zdołał zniwelować straty do jednego oczka (19-18). Finalnie, dla CTO skończyło się wyłącznie na strachu i trzecia wygrana z Merkurym w SL3 stała się faktem. Obu drużynom, pozostało powalczyć o ostatni punkt w meczu. Jako, że CTO rozgrywa zazwyczaj dwa spotkania jednego dnia to do Malborka wraca z minimum trzema oczkami na koncie. Nie inaczej miało być w poniedziałkowy wieczór, gdzie mierzyli się tylko z Merkurym. Trzecia odsłona to ‘la zabawa’ graczy w pomarańczowych strojach. Gracze z Malborka szybko objęli prowadzenie 10-5, po którym – ich wygrana była wyłącznie formalnością. Dzięki trzem oczkom, wskakują oni na fotel lidera i obecnie – to właśnie CTO ma komfortową sytuację w walce o mistrzowski tytuł.
Zapowiedź – MATCHDAY #14
W poniedziałkowy wieczór, przekroczymy liczbę stu rozegranych spotkań w sezonie Wiosna’23. Prawdziwą gratką dla kibiców, będzie pojedynek, w którym Merkury zmierzy się z CTO Volley. Dość ciekawie zapowiada się również starcie w drugiej lidze, w którym Dream Volley powalczy o punkty z Dzikami Wejherowo oraz w trzeciej, gdzie dojdzie do pojedynku pomiędzy TGD a Old Boys. Zapraszamy na zapowiedź!
Chilli Amigos – Drużyna A
Godz.: 19:00, boisko nr 3
Po trudnym początku sezonu, obie drużyny stają przed zadaniem teoretycznie łatwiejszym. Dla obu ekip poniedziałkowe starcie, będzie spotkaniem z rywalem, który w teorii – pozostaje ich w zasięgu. Mimo to uważamy, że zdecydowanym faworytem starcia będzie ekipa Grzegorza Walukiewicza – Chilli Amigos. Dla ‘Papryczek’, starcie z Drużyną A będzie 86 spotkaniem w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Póki co – ‘ratio’ graczy w czerwonych strojach jest na plus (44 zwycięstwa oraz 41 porażek). Patrząc jednak na wyczyny ‘Papryczek’ w obecnym sezonie – sytuacja ta może szybko ulec zmianie. W sezonie Wiosna’23, gracze Chilli mają swoje problemy, które sprawiają, że na ich koncie są zaledwie dwa zwycięstwa oraz aż cztery porażki. Co więcej – jeśli wygrywali to nie zawsze za komplet punktów. Jeśli zaś przegrywali, to najczęściej nie ugrywali przy tym seta. To z kolei oznacza, że po sześciu spotkaniach, dorobek ‘Amigos’ to zaledwie pięć oczek i z całą stanowczością, możemy mówić o najsłabszym początku sezonu ever. Dużo wskazuje jednak na to, że w poniedziałek, ich humory zostaną poprawione. Rywal ‘Amigos’ – Drużyna A rozegra w poniedziałek, swoje szóste spotkanie w SL3. Póki co – na piętnaście możliwych oczek, ekipa Michała Drozdowskiego ugrała zaledwie jedno. Trzeba przy tym zaznaczyć, że jak do tej pory, rywalizowali oni z samą ligową ‘śmietanką’. Czy wobec tego, w konfrontacji z przeżywającą swoje kłopoty, ekipą ‘Amigos’ mają szansę? Wydaje nam się, że na pierwszą wygraną w SL3, przyjdzie im poczekać dłużej niż kilka godzin.
Typ Redakcji: 3-0
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0
Dream Volley – Dziki Wejherowo
Godz.: 19:00, boisko nr 2
O godzinie 19:00, na ‘boisku centralnym’, w bezpośredniej rywalizacji zmierzą się drużyny pierwszego oraz czwartego tygodnia rozgrywek. Droga obu drużyn do zgarnięcia wyróżniającego tytułu była nieco inna. Od początku sezonu, Dziki Wejherowo prezentują w miarę równą siatkówkę, która sprawia, że swoje mecze, najczęściej kończą wygrywając je w stosunku 2-1. Tak było w meczach z MiszMaszem, AXIS oraz ostatnio – BES Boys BLUM. Wygrana za komplet punktów na inaugurację z Volley Surprise była w pewien sposób wyjątkiem potwierdzającym regułę. Sytuacja Dream Volley wygląda inaczej i mówiąc szczerze, trudno dopatrywać się tu logiki. W obecnej edycji, drużyna Mateusza Dobrzyńskiego wygrała trzy z pięciu rozegranych spotkań. Świetne mecze jak te z MiszMaszem czy Zmieszanymi, przeplatali tymi bardzo kiepskimi z Flotą Active Team czy Info Distributions. Piszemy o tym teraz ponieważ wynik poniedziałkowej konfrontacji jest w bardzo dużej mierze uzależniony od tego, które wydanie ‘Marzycieli’ zobaczymy. Ponadto, samo spotkanie zapowiada się również ciekawie z innego względu. Aby to zrozumieć, cofnijmy się do końcówki sezonu Wiosna’22. Wówczas o awans do elity walczyły cztery drużyny. BEemka Volley, Hydra Volleyball Team oraz właśnie poniedziałkowi rywale. Finalnie, mimo że w bezpośredniej rywalizacji, Dziki były zdecydowanie lepszą drużyną i wygrały spotkanie 3-0, to Dream Volley cieszył się z awansu do elity. Kolejne pół roku, obie drużyny rozegrały w innych klasach rozgrywkowych i dziś – po dziesięciu miesiącach od tamtych wydarzeń, przystępują do walki o kolejne ligowe punkty. Która z drużyn wygra? Wydaje się, że nieco więcej argumentów mają Dziki.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Oliwa Team – BES Boys BLUM
Godz.: 19:00, boisko nr 1
Spotkanie z gatunku tych, po którym jedna z drużyn w sposób wyraźny poprawi swoje humory przed dalszą częścią sezonu. Póki co – obie ekipy grają bowiem poniżej własnych ambicji. BES Boys BLUM pozostaje jedną z siedmiu ekip, spośród całej 38 drużynowej stawki, która jak do tej pory – nie zdołała wygrać jeszcze spotkania. Po pięciu rozegranych meczach w edycji Wiosna’23, ‘Chłopcy’ mają na swoim koncie trzy oczka, co jest z kolei zasługą, urwanych punktów w meczach z faworyzowanymi rywalami. To o czym właśnie napisaliśmy sprawia, że drużyna Ryszarda Nowaka wciąż trzyma kontakt z rywalami i ich sytuacja nie jest na tę chwile tragiczna. Oczywiście to może się za chwilę zmienić. W poniedziałkowy wieczór, BES Boys BLUM rozegrają bowiem spotkanie, w którym ponownie to ich rywale będą faworytem. Sytuacji tej nie zmienia fakt, że póki co – Oliwa nie zachwyca. Drużyna Tomasza Kowalewskiego rozegrała w obecnej kampanii sześć spotkań, w trakcie których wygrali trzy spotkania oraz zanotowali trzy porażki. Na pierwszy rzut oka – powyższy bilans nie wydaje się taki zły. Problemem jest to, że jeśli Oliwa wygrywała – to oddawała punkt rywalom. Kiedy zaś przegrywała, to najczęściej nie zdobywała przy tym jednego punktu. To z kolei sprawia, że dorobek Oliwy po sześciu spotkaniach to zaledwie siedem oczek. Biorąc pod uwagę ostatnie sezony, średnia punktów na mecz pozwalałaby drużynie z ‘serca Gdańska’ utrzymać się w drugiej lidze, ale z tego co wiemy – nie chyba o to Oliwie chodziło. Która z drużyn będzie miała wieczorem więcej powodów do optymizmu?
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Old Boys – TGD
Godz.: 20:00, boisko nr 2
Wiele wskazuje na to, że spotkanie pomiędzy Old Boys’ami a TGD może być jednym z najciekawszych wydarzeń w poniedziałkowy wieczór, a kto wie – być może w całym sezonie trzeciej lidze. O godzinie 20:00, ‘rękawice skrzyżują’ bowiem ekipy z czołówki ligowej tabeli. Na chwile obecną, lepiej radzą sobie gracze Old Boys, którzy wygrali wszystkie sześć spotkań, dzięki którym znajdują się na pierwszym miejscu i dość pewnym krokiem, zmierzają w kierunku drugiej ligi. Słowem klucz jest tu słowo ‘dość’. Wszystko za sprawą tego, że Old Boys, podobnie jak inne drużyny w lidze nie jest ekipą idealną. W dwóch spotkaniach obecnego sezonu, w których drużyna z Pruszcza mierzyła się z teoretycznie niżej notowanymi rywalami i była zdecydowanym faworytem – traciła po punkcie. Tak było w meczu inauguracyjnym sezon Wiosna’23 z Portem Gdańsk. Nie inaczej było również w ostatniej konfrontacji, w której drużyna Bartłomieja Kniecia rywalizowała z Husarią. Strata punktu w tym ostatnim meczu sprawiła, że w drużynie pojawiły się nerwy i jak obiecują gracze z Pruszcza – ma to mieć pozytywne konsekwencję, które mają być widoczne już w poniedziałek. Rywalem lidera będzie ekipa TGD, która po początkowej wpadce z Husarią, wygrała kolejne cztery spotkania, po których wskoczyła na czwarte miejsce w lidze. Te po poniedziałkowym wieczorze może być jeszcze lepsze. Aby tak się jednak stało, TGD musiałoby się jednak pokusić o niespodziankę. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Szach-Mat – AIP
Godz.: 20:00, boisko nr 1
Z trzech drużyn, które w sezonie Jesień’23 uzyskały promocję do wyższej klasy rozgrywkowej – to AIP radzi sobie najlepiej. Gracze Adriana Ossowskiego w edycji Wiosna’23, rozegrali pięć spotkań, w których dwa razy schodzili z parkietu jako zwycięzcy. Dzięki wygranym z Volley Gdańsk oraz Hydrą Volleyball Team, ekipa ‘Adiego i Przyjaciół’ plasuje się obecnie na siódmym miejscu w ligowej tabeli. W ciągu najbliższych dwóch dni, AIP rozegra trzy spotkania. Poza meczem z Szach-Matem, wicemistrz drugiej ligi z poprzedniego sezonu zmierzy się również z BEemką Volley oraz we wtorkowy wieczór – z mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, drużyną Merkury. Jako, że o punkty we wtorkowy wieczór będzie piekielnie trudno – dla AIP, głównym celem wydaje się być jak największa zdobycz w poniedziałkowy wieczór. Co ciekawe – gracze AIP już raz z Szach-Matem wygrywali. W meczu do którego doszło 17 listopada 2022 r., górą byli gracze AIP, którzy wygrali spotkanie 2-1. Dla ‘Szachistów’, poniedziałkowa potyczka może mieć szczególną wartość. Poza chęcią wzięcia rewanżu za porażkę sprzed kilku miesięcy – ‘Szachiści’ muszą ratować ‘cztery litery’. Póki co, drużyna Dawida Kołodzieja pozostaje jedną z dwóch drużyn w elicie, która nie wygrała jak dotąd spotkania. Jeśli ich sytuacja nie ulegnie niebawem zmianie to stanie się ona powoli dramatyczna. Z drugiej strony, dzięki trzem zdobytym oczkom w przegranych spotkaniach, wygrana w poniedziałek za komplet punktów sprawi, że drużyna wróci do gry. Niezależnie od tego czy tak się stanie, mecz będzie klasyczną potyczką z gatunku tych, za ‘sześć punktów’.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
Zmieszani – Tufi Team
Godz.: 20:00, boisko nr 3
Po minionym tygodniu rozgrywek, obie drużyny nie mają zbyt dużo powodów do optymizmu. W przypadku Tufi Team trzeba wystawić ‘kawę na ławę’ i napisać prawdę. Gra drużyny Mateusza Woźniaka od początku obecnego sezonu, nie rzucała nikogo na kolana. Ot, ligowa solidna ekipa. Z pewnością dla wielu drużyn występujących w SL3, byłby to komplement. W przypadku Tufi Team, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wszystko za sprawą tego, że po poprzednim, nieudanym sezonie – Tufi Team chciało wreszcie wrócić do elity. Na początku sezonu Wiosna’23, drużyna Mateusza Woźniaka pogubiła jednak punkty w wygranych spotkaniach, co sprawiło, że drużyna musiała zmierzyć się z skromną, aczkolwiek zawsze krytyką, ze strony Redakcji. Drużynie Tufi wypominaliśmy wówczas, że chcąc awansować, nie można kalkulować tylko bić teoretycznie słabszych rywali. To o czym do tej pory napisaliśmy to nic w porównaniu do tego co wydarzyło się w poprzednią środę, kiedy Tufi musiało uznać wyższość drużyny Volley Surprise. Po porażce w bardzo kiepskim stylu, ‘notowania bukmacherów’ na awans ‘Tuffików’, wystrzeliły w stratosferę. Mimo że do zakończenia sezonu pozostało jeszcze sporo spotkań to kto wie, czy ex-pierwszoligowiec nie wypisał się już z walki o awans. Bliżej poznania odpowiedzi na to pytanie będziemy w poniedziałek wieczorem. Tak się składa, że Tufi rozegra spotkanie ze Zmieszanymi, którzy notabene – w poprzednim sezonie, również zabrali punkt Tufi Team. Czy tym razem będzie podobnie? To zależy, które wydanie Zmieszanych zobaczymy. Jeśli te sprzed tygodnia, w którym Zmieszani byli drużyną znacznie gorszą niż Dream Volley to odpowiedź brzmi: nie. Jeśli zaś, ekipa Edyty Woźny zagra tak jak w spotkaniu z Oliwą Team, to na stole leży nawet opcja z wygraną meczu.
Typ Redakcji: 1-2
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2
Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1
Szach-Mat – ZCP Volley Gdańsk
Godz.: 21:00, boisko nr 3
Mistrzowie sparingów, meczów towarzyskich czy różnej maści turniejów. Szach-Mat, bo o nich mowa gdzie się poza SL3 nie pojawi – tam udowadnia dobrą formę. Nie inaczej było w czwartkowy wieczór, w którym ‘Szachiści’ zmierzyli się w spotkaniu sparingowym…z ekipą ZCP Volley Gdańsk. Wspomniana gierka zakończyła się korzystnym dla Szach-Matu wynikiem. Czy przełoży się to na wynik poniedziałkowej rywalizacji? Cóż – Redakcja śmie w to wątpić. Dla drużyny Dawida Kołodzieja, mecz z ZCP będzie pojedynkiem numer siedem w sezonie Wiosna’23. Tak się składa, że gracze w czarnych strojach przystąpią do spotkania z ZCP, tuż po ich wcześniejszym meczu z drużyną AIP. O ile w tym pierwszym spotkaniu, najwierniejsi kibice ‘Szachistów’ mogą liczyć na zwycięstwo, tak umówmy się – z ZCP będzie o to zdecydowanie trudniej. ‘Żółto-czarni’ do poniedziałkowej konfrontacji przystąpią po zeszłotygodniowym – imponującym zwycięstwie z drużyną Merkury. Wygrana z czterokrotnym mistrzem SL3 udowodniła to, o czym mówi się od dawna. Drużyna Przemysława Wawera jest bowiem drużyną, która jest w stanie wygrać z każdą drużyną w SL3. Dotychczasowa przygoda ‘żółto-czarnych’ pokazała jednak, że do mistrzowskiego tytułu, drużynie brakowało regularności i wygrywania za komplet punktów, w meczach, w których byli oni zdecydowanym faworytem. Kto wie, być może właśnie obecny sezon będzie tym przełomowym?
Typ Redakcji: 0-3
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3
Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3
BEemka Volley – AIP
Godz.: 21:00, boisko nr 1
Po tym, co oglądaliśmy w poprzednim sezonie, oraz na początku obecnej edycji – dochodzimy do pewnych konkluzji. Wydaje nam się, że BEemka jest obecnie drużyną, która będzie balansować pomiędzy grupą mistrzowską oraz spadkową. Dużo wskazuje na to, że niebiesko-biali są zbyt słabi by powalczyć o medale, ale jednocześnie zbyt mocni, by martwić się o pierwszoligowy byt. W obecnej edycji, gracze Daniela Podgórskiego rozegrali pięć spotkań, w których dwukrotnie okazywali się zbyt mocni dla swoich rywali. Ponadto, BEemka przegrała trzy spotkania, natomiast w pewien sposób wpisuje się to w słowa z początku zapowiedzi. Porażki przyszły bowiem z Mistrzem, trzecią oraz czwartą siłą poprzedniego sezonu. W poniedziałkowy wieczór, ‘Zmotoryzowani’ rozegrają szóste spotkanie w sezonie Wiosna’23. Rywalem BEemki będzie AIP i jest to spotkanie tym bardziej ciekawe, że obie drużyny zmierzą się po raz pierwszy w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Mimo że obecnie obie drużyny mają identyczny stosunek wygranych oraz porażek, to BEemka może pochwalić się lepszym dorobkiem punktowym. Ma to związek z faktem, że jeśli przegrywali to potrafili pokusić się o jeden punkt. Jeśli zaś wygrywali – to zdobywali wówczas komplet punktów. Co do samego spotkania z AIP, wydaje się, że to BEemka jest faworytem spotkania. Potencjalny komplet punktów sprawi, że ich sytuacja w tabeli stanie się niemal komfortowa. O to nie będzie jednak łatwo.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0
Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2
Merkury – CTO Volley
Godz.: 21:00, boisko nr 2
Do minionego tygodnia rozgrywek, w pierwszej lidze były trzy drużyny, które w sezonie Wiosna’23, nie przegrały ani jednego spotkania. Pierwszą z ekip był Speednet, ale sytuacja zmieniła się po ostatnim meczu ‘Programistów’ z CTO Volley. Wygrana ‘Pomarańczowych w stosunku 2-1 oraz jednoczesna porażka obecnego mistrza SL3 – drużyny Merkury z ZCP Volley Gdańsk sprawia, że CTO pozostało ostatnim, niepokonanym bastionem w pierwszej lidze. Wracając na chwilę do Merkurego to trzeba zauważyć, że drużyna Piotra Peplińskiego zanotowała kapitalny początek sezonu, w którym zdobyła komplet – dwunastu możliwych punktów w czterech spotkaniach. Osoby, które widzą szklankę ‘do połowy pustą’ zwracały jednak uwagę na fakt, że we wspomnianych spotkaniach, Merkrury rywalizował z drużynami, które znajdują się w dolnej części tabeli. Kiedy przyszedł czas na trudniejszego rywala – ekipę ZCP, wówczas uwypuklone zostały pewne mankamenty czterokrotnych mistrzów SL3. Biorąc pod uwagę terminarz obu drużyn, trzeba podkreślić, że póki co – CTO Volley miało teoretycznie trudniejsze zadanie. Gracze z Malborka rywalizowali bowiem z trzecią oraz czwartą siłą poprzedniego sezonu, z którymi Merkury jeszcze nie grał. Jeśli w poniedziałkowy wieczór to gracze z Malborka sięgną po wygraną to na półmetku sezonu – to oni będą mieli psychologiczną przewagę w walce o mistrzowski tytuł. Dla obu drużyn, poniedziałkowa rywalizacja będzie piątym bezpośrednim spotkaniem w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Do dziś – obie drużyny wygrywały po dwa razy. Należy przy tym zauważyć, że w ostatnim czasie, wygrywał Merkury i mimo wpadki z minionego tygodnia, w naszych oczach pozostają nieznacznym faworytem nadchodzącego spotkania.
Typ Redakcji: 2-1
Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1
Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2