Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #14

Za nami ostatni dzień meczowy w czwartym tygodniu rozgrywek. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazała się ekipa DSGSA oraz Energi Trefl Gdańsk. Blisko sporej niespodzianki było z kolei w meczu, w którym TKKF Flota była bliska zwycięstwa z Craftveną. Zapraszamy na podsumowanie!

Sharks – Audiofon Karczemki 0-3 (15-21; 25-27; 18-21)

Po ostatnim udanym spotkaniu w ekipie Sharks uwierzyli w to, że dalsza część sezonu może przynieść drużynie wiele powodów do radości. Pomimo wygranej z Krakenem w naszych oczach zespół ‘Rekinów’ nie był jednak faworytem starcia z ekipą Audiofon Karczemki i prawdę mówiąc długo zastanawialiśmy się, czy w Typie Redakcji nie postawić na komplet oczek drużyny Pawła Urbaniaka. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na typ 2-1. Już na początku spotkania zarysowała się wyraźna przewaga drużyny z Karczemek, która dominowała nad rywalem w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Po tym, jak team w biało-czerwonych barwach nie miał problemu z podbijaniem ataków rywali, przełożyło się to na skuteczne kontry, po których Audiofon objął prowadzenie 10-5. W dalszej części seta Sharksi byli bezradni i finalnie faworyt wygrał tę partię do 15. Najciekawszą odsłoną meczu była z pewnością środkowa partia, w której przez większość czasu prowadziła drużyna w biało-czerwonych barwach. Nieustępliwie grające ‘Rekiny’ nie odpuszczały i pod koniec seta udało im się doprowadzić do wyrównania po 17. Wczorajszy mecz zespół Pavlo Kudinova będzie wspominał jeszcze bardzo długo, a kto wie, czy w ostatecznym rozrachunku nie zabraknie im tego jednego punktu. Pod koniec seta beniaminek prowadził bowiem 25-24 i miał ‘w górze’ piłkę setową. Niestety dla nich okazja ta została zmarnowana, a zespół z Karczemek już tej szansy nie zaprzepaścił, zapewniając sobie po chwili drugi punkt w meczu (27-25). Ostatni set to ostatnia szansa ‘Rekinów’ na choć jeden punkt w meczu. Mimo prowadzenia 8-5 nie udało im się utrzymać go do końca, a dobrze dysponowana drużyna Audiofon Karczemki raz jeszcze stanęła na wysokości zadania, zapewniając sobie trzeci punkt w meczu i… fotel wicelidera rozgrywek – brawo!

DHP Oliwa – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (20-22; 21-16; 20-22)

Ależ to było dobre, drugoligowe granie. Na bezpośredni mecz pomiędzy wychowankami Trefla, którzy znajdowali się po obu stronach siatki, nie trzeba było nikogo przesadnie mobilizować. W naszym odczuciu faworytem była ekipa DHP Oliwa, która jest zdecydowanie bardziej doświadczoną ekipą w rozgrywkach Inter Marine SL3. Uznaliśmy, że w meczu ‘na styku’ to właśnie ten element odegra kluczową rolę. Pierwszą odsłonę lepiej rozpoczęli gracze Oliwy, którzy chwilę po półmetku seta prowadzili 13-10. Kiedy wydawało się, że wspomniana przewaga będzie ‘wystarczająca’, trzy punkty z rzędu zdobył lider ‘gdańskich lwów’ – Filip Pietrzak (13-13). Dalsza część seta to niezwykle wyrównana partia, w której szczęście – za sprawą Rafała Pączka oraz Adama Kapuściarka, dopisało Enerdze Trefl Gdańsk (22-20). W drugim secie rywalizacji gracze Trefla nie byli już tak skuteczni jak w premierowej odsłonie i stosunkowo często popełniali błędy. Na tym tle rywal w białych trykotach prezentował się o wiele lepiej i w konsekwencji zasłużenie sięgnął po wygraną partii do 16. O zwycięstwie w spotkaniu musiał zadecydować trzeci set, który z uwagi na to, ile ‘ważył’, był najciekawszą partią w meczu. Przez większość czasu lepiej sprawowali się gracze Energi Trefla Gdańsk, którzy zdołali wypracować sobie dwu-trzypunktową przewagę. Z czasem po kilku punktach Pawła Landowskiego DHP Oliwa odrobiła stratę, a nawet wysunęła się na prowadzenie 19-17. Choć wydawało się już oczywiste, że to właśnie team Adama Wyrzykowskiego wygra mecz, to w końcówce dwukrotnie nadziali się oni na blok rywali, by po chwili rywal zdołał wyszarpać im zwycięstwo z rąk. Niesamowite.

TKKF Flota – Craftvena 1-2 (20-22; 21-17; 16-21)

Szósty mecz – szósta wygrana, i uwaga – piąte zwycięstwo Craftveny w stosunku 2-1. O ile po poprzednich spotkaniach 'Rzemieślnicy’ mogli czuć pewien niedosyt, to po wczorajszym meczu z Flotą powinni się cieszyć, że skończyło się wygraną. Prawdę mówiąc – większy niedosyt mogą czuć gracze Karoliny Kirszensztein, którzy rozpoczęli mecz bez jakichkolwiek kompleksów. Bardzo dobrze po ich stronie sprawował się duet Zieliński oraz debiutujący w rozgrywkach Jakub Rybka. Po kilku udanych akcjach wspomnianych graczy TKKF Flota objęła prowadzenie 10-8. Druga część seta to bardzo wyrównana gra, która zaprowadziła nas do stanu po 20. Ostatnie dwa punkty trafiły na konto Craftveny, na co wpływ miał błąd jednego z graczy TKKF Floty oraz skuteczny atak chwalonego w obecnej edycji Emiliano Archentiego (22-20). Niepowodzenie w pierwszej odsłonie napędziło graczy Floty, którzy w środkowej partii prezentowali się jeszcze lepiej. Do połowy seta oglądaliśmy wyrównaną grę (11-10), jednak z czasem przewagę uzyskał underdog spotkania (14-10). Mimo prób odrobienia strat przez Craftvenę, o wygranej seta nie mogło być mowy (21-17). Po kapitalnym otwarciu trzeciego seta byliśmy niemal przekonani, że Flota zgarnie pierwsze zwycięstwo w sezonie – w połowie seta prowadzili bowiem 10-5. Trzeba jednak pochwalić 'Rzemieślników’ za charakter i wiarę do ostatniej piłki. Team Bartosza Zakrzewskiego doprowadził do wyrównania po 15, a kropkę nad 'i’ za sprawą Jana Lefanczyka postawił przy stanie 21-16.

Challengers – MiszMasz 2-1 (21-15; 21-9; 19-21)

Przed meczem pisaliśmy o tym, że potencjalna czwarta już porażka w sezonie sprawi, że MiszMasz jeszcze w marcu znajdzie się w dość nieciekawym położeniu. Ok – team w jakiś sposób ratuje to, że kiedy przegrywa, ciuła po punkcie. Nie inaczej było i w czwartkowy wieczór, choć trzeba przyznać, że przez bardzo długi czas nic na to nie wskazywało. W połowie meczu mogliśmy się nawet założyć, że MiszMasz wróci do domu ‘na pustaka’. Początek rywalizacji był jeszcze wyrównany. Z czasem w MiszMaszu zaczęły się jednak problemy z przyjęciem, po których faworyt objął prowadzenie 14-10. Kiedy dwoma skutecznymi akcjami popisał się Mateusz Kuchciński, stało się jasne, że Challengersi już tego nie wypuszczą (21-15). Środkowa odsłona? MiszMasz przypominał dzikie zwierzę, które wpadło w sidła. Patrząc na nich, wiedzieliśmy, że nie możemy pomóc i czuliśmy się z tym naprawdę źle. Było nam ich po prostu żal: bezbronni, bez pomysłu, z czekaniem na najgorsze. Ostatecznie MiszMasz przegrał do 9 i była to ich najwyższa porażka w secie od 13 maja 2025 r. i spotkania z Team Spontan. Nie wiemy, co dzieje się w głowach jednych i drugich w takim momencie, że dochodzi do całkowitego zwrotu akcji. Challengers nie wykorzystali swojej szansy, by wreszcie zgarnąć trzy oczka i choć w meczu zagrali naprawdę nieźle, nie możemy ich pochwalić. MiszMasz po dwóch bardzo słabych partiach znalazł z kolei motywację na to, by powalczyć o jeden punkt i finalnie – to im się udało. Trudno chwalić jednak team, który tak jak wspomnieliśmy chwilę wcześniej – przegrał czwarty mecz z rzędu.

Old Boys – Złomowiec Gdańsk 2-1 (19-21; 21-16; 21-14)

Czwartkowy wieczór miał być dniem meczowym, w którym Złomowiec miał wreszcie zagrać w pełnym zestawieniu, a każdy z graczy miał wystąpić na swojej nominalnej pozycji. Ostatecznie dwóm graczom pokrzyżowały się plany, co oznaczało z kolei, że Złomowiec po raz piąty w obecnym sezonie musiał 'szyć’. Jak można się domyślić – po raz piąty skończyło się to porażką drużyny Witolda Klimasa, która w ligowej tabeli znajduje się na bardzo słabym – dwunastym miejscu. Mimo wiatru w oczy, który im nieustannie wieje, zespół w miedzianych strojach zagrał w pierwszym secie na dość wysokim poziomie. Już na samym początku Złomowiec wypracował sobie jedno-dwupunktową przewagę. Z czasem sytuacja obróciła się na niekorzyść drużyny Witolda Klimasa. Po dwóch punktach środkowego – Szymona Sawickiego, Old Boys wysunęli się na prowadzenie 17-15. Końcówka seta to jednak kilka skutecznych akcji dobrze dysponowanego Marcina Bryłkowskiego (21-19). Środkowa odsłona to wyraźne przebudzenie drużyny w białych trykotach, która po raz kolejny udowodniła, że ma potężny problem z utrzymaniem wysokiego i równego poziomu przez trzy sety. Pomimo rewelacyjnej dyspozycji Marcina Bryłkowskiego po przeciwnej stronie siatki zespół Old Boys miał więcej asów w rękawie. Do stanu po 14 oglądaliśmy wyrównaną grę, jednak końcówka seta należała zdecydowanie do drużyny z Pruszcza Gdańskiego (21-16). Trzeci set? Ze Złomowca zeszło już ciśnienie, a team w miedzianych strojach wyglądał tak, jakby nie wierzyli, że uda im się powalczyć o zwycięstwo. Ostatecznie Old Boys wygrali tę partię do 14, a cały mecz 2-1.

DSGSA – Wolves Volley 2-1 (21-16; 21-8; 15-21)

Bilans DSGSA w Inter Marine SL3? 18 spotkań – 16 wygranych – 2 porażki. Piękny sen drużyny w bordowych strojach trwa i po wczorajszym starciu z Wilkami – są oni liderem trzeciej ligi. O ile do niedawna część osób mogła kwestionować wygrane, twierdząc, że doszło do nich z dołem ligowej tabeli, tak wygrana z Wolves Volley – musi robić już wrażenie. To co nam się podoba w drużynie DSGSA to ta bezczelność, która przynosi efekty. Na kilka godzin przed meczem, na profilu DSGSA mogliśmy zobaczyć to, że zespół Michała Farona wybiera się w czwartek na polowanie. Cóż – te było bardzo skuteczne, bo już w pierwszej odsłonie, beniaminek udowodnił swoją wyższość. Nie jest bynajmniej tak, że była to przewaga od pierwszej do ostatniej wymiany w secie. Pod koniec partii mieliśmy bowiem wynik po 15 i dopiero w końcówce – graczom Michała Farona udało się sforsować zasieki rywali (21-16). Druga odsłona to już konkretne ‘mordobicie’ w wykonaniu drużyny w bordowych strojach. Już w połowie seta, beniaminek drugiej ligi prowadził 10-5. Z czasem nie zdejmował bynajmniej nogi z gazu, a zamiast tego – postanowili upokorzyć rywala jeszcze bardziej. Dowód? Wolves Volley jeszcze nigdy tak wysoko nie przegrali. Waży to tym więcej jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że było to dla nich….123 spotkanie w rozgrywkach (21-8). Nie do końca rozumiemy jak po takim drugim secie, może dojść do takiego plot-twistu. W trzecim secie rywalizacji, Wolves Volley zagrali wreszcie na dużo wyższym poziomie i w konsekwencji – zgarnęli punkt pocieszenia. Z perspektwy całego meczu, gracze DSGSA mogą jednak żałować, że nie udało im się zgarnąć trzech oczek. W naszym odczuciu było to dla nich łatwiejsze spotkania niż te wcześniejsze, w których musieli dzielić się punktami z rywalami.

Zapowiedź – MATCHDAY #14

Przed nami ostatni dzień meczowy w czwartym tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się dziś starcie, w którym Złomowiec Gdańsk powalczy o przełamanie w meczu z Old Boys. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w spotkaniu na szczycie trzeciej ligi, gdzie lider – DSGSA podejmie trzecią drużynę w tabeli – Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Sharks – Audiofon Karczemki

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć do dzisiejszego starcia drużyna Sharks podejdzie jako ostatnia drużyna w trzeciej lidze, to jednak nad siedzibą drużyny pojawiło się w ostatnim czasie słońce. Choć w zapowiedziach, podsumowaniach czy magazynach zdążyliśmy wielokrotnie wspomnieć o tym, że drużyna Pavlo Kudinova może mieć problemy z utrzymaniem w trzeciej lidze, ci sensacyjnie ograli wielkiego faworyta meczu – ekipę Kraken. Po wspomnianym spotkaniu nasza narracja oraz przemyślenia dotyczące Sharksów uległy diametralnej zmianie. Dziś nie jesteśmy już dla nich tak krytyczni. Co więcej – nie mamy aktualnie poczucia, że zespół zmierza w kierunku czwartej ligi. Jeśli w dalszej części sezonu będzie prezentował się jak w meczu z Krakenem, to w naszym odczuciu powinno być dobrze. Dzisiejszym rywalem Sharksów będzie ekipa Pawła Urbaniaka – Audiofon Karczemki. Po dwóch pierwszych spotkaniach byliśmy oczarowani grą ‘Rakiet’. Jak to w życiu bywa, po początkowym zauroczeniu nastąpił jednak gorszy moment, w którym wkradł się spadek formy, a pewne rzeczy zaczęły przeszkadzać. W dwóch kolejnych meczach zespół w biało-czerwonych barwach przegrał z Kraken Team oraz DSGSA. W obozie Audiofon liczą jednak na to, że dziś wieczorem uda im się wrócić na zwycięską ścieżkę, co przełoży się na awans w ligowej tabeli. W naszym odczuciu są oni faworytem i jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to powinni wygrać. Sądzimy jednak, że w meczu dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DHP Oliwa – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Spotkanie o godzinie 19 na boisku numer 2 spełnia wszystkie warunki, by określić to starcie mianem hitu drugoligowych zmagań. Do spotkania obie drużyny przystąpią, znajdując się w dobrej dyspozycji. Kiedy spojrzymy jednak na ligową tabelę, to zobaczymy, że ta jest bardzo spłaszczona, a drużyny z dołu i góry tabeli dzieli kilka punktów. To oznacza, że jedna wygrana na tym etapie sezonu może wywindować drużynę o dobre kilka miejsc. Aktualnie w kontekście DHP Oliwy oraz Energi Trefla Gdańsk mamy dość paradoksalną sytuację, w której wyżej w tabeli jest Oliwa i to mimo trzech doznanych do tej pory porażek. W przypadku najmłodszej drużyny w lidze – mowa tu o trzech zwycięstwach oraz zaledwie jednej porażce. Problem ‘gdańskich lwów’ jest jednak taki, że kiedy ci wygrywają – za każdym razem dzielą się punktami z rywalami. Jeśli z kolei przegrywają – to w stosunku 0-3. Choć bilans trzech zwycięstw oraz jednej porażki wygląda kapitalnie, to sześć oczek po czterech meczach już takiego wrażenia nie robi. Która z drużyn wygra dzisiejsze starcie? Wydaje się, że nieco więcej szans na zwycięstwo mają gracze DHP Oliwy, którzy mają za sobą bardzo trudny terminarz. O mobilizację w ekipie Adama Wyrzykowskiego nie będzie trudno – chęć pokonania swojego macierzystego klubu jest czymś, co elektryzuje Oliwę. Ostatnio się udało i Oliwa wygrała 2-1. Sądzimy, że tym razem będzie podobnie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

TKKF Flota – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Trudno jest dziś czepiać się Craftveny. Choć styl gry ‘Rzemieślników’ nie powala w obecnej kampanii na kolana, a team niejednokrotnie dość mocno się męczy, to jednak do bezpośredniego starcia z TKKF Flotą przystępują z łatką zdecydowanego faworyta spotkania. Dodatkowo – co chyba jeszcze ważniejsze – to jedna z nielicznych drużyn, która w obecnej kampanii jeszcze nie przegrała. Warto przy tym zauważyć, że zespół Bartosza Zakrzewskiego rozegrał już pięć spotkań, co w naszym odczuciu ma bardzo duże znaczenie w kontekście bycia niepokonanym. Co innego wygrać pięć spotkań, a co innego trzy, jak w przypadku kilku drużyn, które rozegrały mniejszą liczbę meczów. Ok – w kontekście Craftveny jest pewien niedosyt i dotyczy on faktu, że team ma pewną niemoc i nie może ograć rywala za komplet punktów. W naszym odczuciu to się jednak dziś zmieni. Tak jak wspomnieliśmy – ‘Rzemieślnicy’ będą dziś wyraźnym faworytem. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że w minionej kolejce TKKF Flota sięgnęła po swój premierowy punkt w sezonie Wiosna’26. Punkt i to na dodatek z mocnym rywalem, jakim jest drużyna Inter Marine Masters 2, sprawi, że gracze Karoliny Kirszensztein uwierzą w siebie. Skoro można powalczyć z ‘Mastersami’, to czemu z Craftveną miałoby być inaczej? Wyobrażamy to sobie tak – choć w poszczególnych setach będzie stosunkowo blisko, to koniec końców ‘Rzemieślnicy’ wygrają za komplet.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Challengers – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jak ocenić Challengersów po trzech pierwszych spotkaniach sezonu? Cóż – sądzimy, że sympatycy drużyny mogą czuć niedosyt. Choć drużyna wygrała wszystkie dotychczasowe spotkania, to jednak w ani jednym przypadku nie zdołali sięgnąć po komplet punktów. Nad obecną sytuacją drużyny oraz kwestią ich ewentualnego powrotu do drugiej ligi pochyliliśmy się w ostatnim magazynie, w którym zwracaliśmy uwagę na to, że punktowanie ze średnią dwóch oczek na mecz może być niewystarczające. Ok – wciąż to świetny wynik i większość ligowych drużyn może o takim bilansie pomarzyć. Problem jest jednak taki, że punktowanie z tą średnią niemal nigdy nie wystarczało do tego, by wywalczyć sobie awans do wyższej ligi. Oczywiście podobne zmartwienia chcieliby mieć w obozie MiszMaszu, którzy po niemal czterech tygodniach rozgrywek pozostają jedną z nielicznych drużyn, która jak do tej pory nie zdołała wygrać choćby jednego spotkania. Nie sądzimy, że sytuacja ta miałaby dziś się zmienić, a rozpoczęcie sezonu z czterema porażkami i ani jednym zwycięstwem nie brzmi jak coś, co nie sprawiłoby, że MiszMasz znalazłby się w tarapatach. Czy znajdujemy coś na obronę drużyny Rafała Wróblewskiego? Ok – trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę również dzisiejsze starcie, MiszMasz miał jeden z najtrudniejszych terminarzy w całej trzeciej lidze. Czy mimo to graczom w zielonych barwach uda się dziś przełamać?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Old Boys – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Tak źle nie było jeszcze nigdy. Na inaugurację sezonu Złomowiec Gdańsk przegrał wszystkie cztery spotkania i jeśli sezon kończyłby się właśnie dzisiaj, to Złomki nawiązaliby do tradycji i ponownie zagrali w meczu barażowym. Problem i różnica jest jednak taka, że tym razem nie byłaby to walka o wyższą ligę, a walka o to, by utrzymać się na drugoligowej powierzchni. Wow – co to jest w ogóle za zjazd. Co to jest za degrengolada. Co to jest za rozczarowanie. Już przed ostatnim meczem Złomowca współprowadzący magazyn stwierdził, że Złomowiec jest drużyną, która w obecnym sezonie zawodzi najbardziej. Choć wówczas nie do końca się z tym zgadzaliśmy, to po dotkliwej porażce w stosunku 0-3 nasza optyka na tę sytuację jest już inna. Jest po prostu bardziej krytyczna. Co więcej – w naszym odczuciu dziś zespół Witolda Klimasa przegra po raz kolejny i będzie to już ósma porażka drużyny z rzędu! Niewiarygodne. Oczywiście w obozie ‘Miedziowych’ liczą na to, że a nuż będzie inaczej. Ich dzisiejszy rywal jest bowiem drużyną, która potrafi grać bardzo nieprzewidywalnie i dotyczy to zarówno tej pozytywnej, jak i negatywnej sfery. Zespół Bartłomieja Kniecia potrafi zagrać naprawdę świetnie, by po chwili – z nie do końca wyjaśnionych przyczyn – musieli oni uznać wyższość niżej notowanych rywali. Niemniej jednak dziś są w naszym odczuciu faworytem spotkania. Uważamy bowiem, że zespół z Pruszcza Gdańskiego stać na to, by w obecnej edycji powalczyć o podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DSGSA – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Gdyby kilka tygodni temu ktoś powiedział nam, że starcie pomiędzy beniaminkiem – drużyną DSGSA, a Wolves Volley będzie meczem na szczycie trzeciej ligi – zapewne byśmy nie uwierzyli. Fakty są jednak takie, że do trzeciej ligi gracze Michała Farona weszli, wywarzając przy okazji drzwi. Po niemal czterech pełnych tygodniach rozgrywek pozostają oni jedną z trzech drużyn w trzeciej lidze, która jak do tej pory nie przegrała jeszcze meczu. Na rozkładzie jazdy ‘Bordowych’ znajdują się Flota, Kraken Team, Stay Win oraz ostatnio Audiofon Karczemki. Choć nie był to najtrudniejszy z możliwych do rozegrania terminarz, to jednak nie był też najłatwiejszy, a cztery zwycięstwa robią wrażenie. Dziś przed drużyną Michała Farona prawdopodobnie najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Rywalem drużyny będzie bowiem ekipa Wolves Volley, która w obecnym sezonie sprawuje się wybornie. Jak do tej pory team Karola Ciechanowicza rozegrał cztery spotkania i trzy razy kończył mecze zwycięstwem, ulegając jedynie drużynie Challengers. Jak będzie dzisiaj? Sądzimy, że mecz zakończy się szczęśliwym dla DSGSA podziałem punktów. Jeśli jednak Wolves Volley chcą wygrać – muszą znaleźć sposób na zneutralizowanie dwóch największych atutów przeciwników. Ze statystyk wynika jasno, że DSGSA jest drużyną, która zagrywa najlepiej w całej trzeciej lidze. Jakby tego było mało – mają również najlepsze przyjęcie w lidze i po zagrywce rywali tracą najmniej punktów ze wszystkich drużyn. Zobaczymy, jaki będzie miało to wpływ na dzisiejszy wynik.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #13

Za nami trzynasty dzień meczowy, w którym kolejne zwycięstwo w prestiżowym spotkaniu zgarnęła ekipa Speednet 2. Na trzecioligowych parkietach gracze Wolves Volley ograli w stosunku 3-0 Stay Win i awansowali na bardzo wysokie – trzecie miejsce w tabeli. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Stay Win 3-0 (21-11; 23-21; 21-19)

Przed spotkaniem mieliśmy wrażenie, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie, które zakończy się podziałem punktów. Oczywiście w naszym odczuciu faworytem była ekipa Wolves Volley. Nie sądziliśmy jednak, że mecz rozpocznie się od takiego lania, jakie gracze Wolves Volley zafundowali swoim rywalom. Nim się obejrzeliśmy – zespół Karola Ciechanowicza prowadził już… 9-2! Z czasem graczom Stay Win udało się zachować twarz i po dobrym fragmencie zniwelowali oni stratę do czterech oczek (14-10). Dalsza część seta to jednak ponowna przewaga ‘Watahy’, która rozbiła rywala i pozwoliła na to, by na siedem własnych punktów rywal zdobył zaledwie jeden (21-11). Środkowa odsłona to jednak zupełnie inne granie, w którym drużynie Stay Win znudziło się wcielać w role ofiary i ‘bitego’. W rezultacie tej metamorfozy zespół ‘Hotelarzy’ po punktach Tomasza Bobcowa oraz Pawła Nastałego objęli prowadzenie 10-7. Mimo że jeszcze pod koniec seta to ‘Hotelarze’ prowadzili (18-17), to w ostatecznym rozrachunku z wygranej cieszyli się gracze Wolves Volley (23-21). Kolejną próbę gracze Tomasza Bobcowa podjęli w trzecim secie rywalizacji, który wyglądał bardzo podobnie jak środkowa partia. Przez dłuższy czas wydawało się, że wysiłki drużyny Stay Win zostaną wreszcie wynagrodzone (11-8). Pod koniec seta gracze Wolves Volley włączyli jednak tryb turbo i po punktach Szymona Merskiego oraz Mikołaja Moszczenko zapewnili sobie trzeci punkt w meczu i awans na bardzo wysokie – trzecie miejsce w ligowej tabeli.

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (18-21; 21-19; 14-21)

O tym meczu będzie się mówiło jeszcze bardzo długo. W spotkaniu swój debiut w Inter Marine SL3 zaliczył bowiem gracz Energi Trefla Gdańsk i jednocześnie reprezentant Polski – Aleks Nasevich, który w spotkaniu zagrał na nowej dla siebie pozycji – libero. Pomimo to Feniks nie zamierzał oddać meczu bez walki i co ciekawe – po asie serwisowym Jakuba Małeckiego wysunęli się oni na prowadzenie 10-7. Z czasem gracze Feniksa mieli spory problem z precyzją. Po kilku nieudanych atakach na prowadzenie wysunęli się gracze Amigos, którzy cieszyli się po chwili z wygranej pierwszego seta do 18. To, co nie udało się Feniksowi w premierowej partii – udało się chwilę później. Środkową partię lepiej rozpoczęli gracze Łukasza Dubickiego, którzy wysunęli się na prowadzenie 7-4. Po chwili – w bardzo krótkim odstępie czasu – popełnili jednak aż sześć (!) błędów z rzędu, po których rywale objęli prowadzenie 10-7. Mimo niekorzystnego obrazu gry w wykonaniu Feniksa team w czarnych strojach zdołał się z czasem ‘odkręcić’ i dalsza część seta to wyrównana gra obu drużyn. W końcówce szczęście uśmiechnęło się do Feniksa, który po punktach Wojciecha Smala zapewnił sobie wyrównanie stanu rywalizacji. Trzecia odsłona to już wyraźna przewaga graczy w czerwonych trykotach. To, co na pewno miało spory wpływ na wynik rywalizacji w trzeciej odsłonie, to słabsze przyjęcie Feniksa i spora liczba błędów własnych. Do tego po stronie Chilli dobrze dysponowany był Michał Kwiatek, więc wynik seta 21-14 nie mógł przesadnie dziwić.

Kraken Team – Flota TGD Team 1-2 (15-21; 22-20; 18-21)

Po niezbyt imponującym początku sezonu nie mieliśmy wątpliwości, że Flota TGD Team podejdzie do spotkania z łatką underdoga. Ba – osoby, które oglądają magazyny czy czytają zapowiedzi oraz podsumowania, wiedzą, że w oczach Redakcji Flota TGD Team miała mieć w obecnej kampanii poważne problemy z utrzymaniem. Wygrana ze Staltestem, do której doszło w minionym tygodniu, zbyt dużo w tej kwestii nie zmieniła. Co innego, gdyby Flocie udało się ograć Kraken Team, prawda? Już na początku spotkania Flota wskoczyła na bardzo wysoki poziom i po serii świetnych ataków Kacpra Goszczyńskiego oraz Tadeusza Jakubczyka objęli prowadzenie 14-5! Z czasem Kraken Team zanotował co prawda dobrą serię, ale o odrobieniu strat nie mogło być mowy. To, co z ich perspektywy ważniejsze, to to, że po początkowym niepowodzeniu zaczęli oni grać zdecydowanie lepiej i był to świetny prognostyk przed dalszą częścią meczu (21-15). Środkowa odsłona to bardzo wyrównana partia od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Choć po ataku Kacpra Goszczyńskiego Flota TGD prowadziła 17-15, to Kraken Team zdołał odrobić straty i ostatecznie doprowadzili do wyrównania w setach (22-20). Trzecia odsłona to kapitalna gra Floty. To, co imponowało i na co uwagę zwracali gracze Kraken Team, to kapitalna dyspozycja rywali w grze w obronie. Oj, Kraken w wielu akcjach miał potężne problemy z dobiciem się do parkietu. Dodatkowo rywale bardzo dobrze wyglądali na skrzydłach, a na dodatek sami popełniali sporo błędów. Biorąc to wszystko do kupy, nie można być przesadnie zdziwionym, że w meczu doszło do niespodzianki. Niemniej jednak mecz oglądało się naprawdę bardzo dobrze.

Speedway AWKS – Kraken 1-2 (25-23; 20-22; 11-21)

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie, Speedway AWKS uwierzył, że ‘nie tacy rywale straszni, jak ich malują’. Z całą pewnością triumf dał drużynie paliwo do tego, by do meczu z Krakenem podchodzić bez kompleksów. Biorąc pod uwagę to, że przeciwnik nie znajduje się w obecnym sezonie w szczycie formy – ‘żółto-czarni’ mogli powalczyć nawet o wygraną. Pierwszy set spotkania to prawdziwy thriller dla obu ekip. Wyraźnie lepiej seta rozpoczęli gracze AWKS, którzy przez całego seta konsekwentnie budowali sobie przewagę, doprowadzając do prowadzenia 14-10. Niestety dla siebie – po przespanym okresie, to Kraken doprowadził do sytuacji, w której jako pierwszy miał piłkę setową (20-18). Mimo że wszystko wskazywało na to, że faworyt zdobędzie po chwili decydujący punkt, gracze w żółto-czarnych barwach zdołali odwrócić sytuację na swoją korzyść i w konsekwencji to oni cieszyli się z pierwszego punktu w meczu, wow – to było naprawdę coś. Uskrzydleni zwycięstwem w premierowej partii, gracze Mateusza Bojke rozpoczęli środkową partię od prowadzenia 6-1. Jak się później okazało, były to miłe złego początki. Choć jeszcze pod koniec prowadzili 17-16, to tym razem – Kraken stanął na wysokości zadania i po punktach Pawła Shylina oraz Nikodema Grabka, mieliśmy remis w setach (22-20). W trzecim secie Kraken zagrał wreszcie tak, jak oczekiwali tego ich sympatycy. Już w połowie seta po kilku punktach Volodymyra Krolenko, gracze w czerwono-czarnych barwach wysunęli się na prowadzenie 11-7. W dalszej części po kilku punktach Artura Maksimova stało się jasne, że faworyt już tego nie wypuści (18-11).

Only Spikes – Chilli Amigos 1-2 (11-21; 12-21; 23-21)

Obojętnie, jakbyśmy się nie starali, nie da się nie wrócić do postaci Aleksa Nasevicha, który po pierwszym meczu na libero został przesunięty na lewe skrzydło. Choć w meczu nie grał dużo, to jednak w dwóch pierwszych setach rywalizacji sprawił swoim rywalom potężne problemy. Albo atakował tam, gdzie chciał, albo po prostu stał w szóstej strefie, wyciągał rękę, a piłka dziwnym trafem w nią trafiała, rozpoczynając kontrę ‘Amigos’. Tak – to był inny sport, a gracze Only Spikes byli wobec rywali zupełnie bezradni. Warto przy tym zaznaczyć, że poza tym, że walczyli z rywalem, to walczyli również sami z sobą. To, ile w trakcie meczu gracze w żółtych strojach zrobili błędów w polu serwisowym, jest po prostu nie do wybaczenia. Takie rzeczy trzeba piętnować i głośno o tym mówić. Słowo to przytoczyliśmy w przedostatnim magazynie, ale tak – to było ze strony Only Spikes ‘skandaliczne’. Po dwóch pierwszych – gładko wygranych przez Chilli setach wspomniany gracz opuścił boisko, a gracze w żółtych strojach zwietrzyli wreszcie swoją szansę. Co by nie mówić – wreszcie rozpoczęła się dla nich gra na równych zasadach, w której do ‘solówki za szkołą’ oponent nie wzywa starszego o 7 lat brata. No i trzeba przyznać, że ‘bitka’ stała się naprawdę interesująca. Od samego początku optyczną, aczkolwiek niewielką przewagę uzyskali gracze Only Spikes. W dalszej części seta ‘Amigos’ nie dawali za wygraną i ilekroć rywal odskakiwał – ci byli niczym cień. W końcówce spotkania więcej zimnej krwi zachowali gracze Only Spikes, którzy zgarnęli nagrodę pocieszenia (23-21).

BL Volley – Bayer Gdańsk 0-3 (13-21; 13-21; 9-21)

Niby człowiek wiedział, jak to się skończy, ale jednak BL potrafi zaskoczyć ilekroć pojawią się w hali Ergo Arena. Do tego jeszcze przejdziemy. To będzie wisienka na torcie podsumowania. Z całą pewnością będzie to też ciekawsza część, bo pierwsze dwa sety rywalizacji… trudno się było przy nich dobrze bawić. No, chyba że było się graczem Bayera Gdańsk – wtedy tak. Samo widowisko sportowe nie stało jednak na najwyższym poziomie. To, że rywal nie zawiesił poprzeczki zbyt wysoko i przez to mecz nie był pasjonujący, to rzecz jasna nie wina ‘Aptekarzy’. Zespół Damiana Harica zagrał tak, jak powinien. Już w pierwszej części seta Bayer za sprawą swojego kapitana wysunął się na prowadzenie 12-7. W dalszej części seta zespół BL Volley nie był w stanie wymyślić sposobu na zaskoczenie rywala i w konsekwencji przegrał tę partię do 13. Nie inaczej było w środkowej odsłonie, choć trzeba przyznać, że tu akurat ‘momenty były’. Na półmetku seta BL Volley prowadził bowiem z faworytem wyrównaną grę, po której mieliśmy remis po 11. Dalsza część seta to jednak wyraźna przewaga faworyta, który zaczął zdobywać punkty długą serią i pod koniec prowadził już 19-12. Jak można się domyślić – to wystarczyło (21-13). Na początku podsumowania napisaliśmy o czymś ekstra. Czymś niecodziennym i nadzwyczajnym. Trudno to sobie wyobrazić, ale na początku trzeciego seta gracze BL Volley prowadzili 9-3. To jeszcze nic – chwilę potem 18 (!) – OSIEMNAŚCIE kolejnych punktów zdobyła drużyna Bayer Gdańsk. To jest niewiarygodne. To nowa historia, która napisała się na naszych oczach. To temat, który będzie wałkowany przez kilka kolejnych lat. To nie ma się już prawa powtórzyć. Nigdy – nie w drugiej lidze. Bez jaj (21-9).

HANDLUWA – Inter Marine Masters 0-3 (9-21; 14-21; 10-21)

Szanowni Państwo, obraz gry Handluwy to… obraz nędzy i rozpaczy. Nie ma co owijać w piękny i ozdobny papier cuchnącego prezentu. Nie da się mówić o Handluwie w superlatywach, kiedy ci grają tak, jak grają. Po meczu doszliśmy do kilku konkluzji. Jedną z nich jest to, że spora część graczy Handluwy przychodzi na mecze ze swoimi partnerkami. Tu chcielibyśmy im serdecznie pogratulować. Skoro wytrzymują one w takich momentach, to nie opuszczą ich już nigdy – serio. Trudno jest trwać przy swoim mężczyźnie, kiedy ten co rusz jest upokarzany przez silniejszych samców. Dobra – konkluzja numer dwa: Handluwa to na podobnym poziomie może grać, ale raczej z Inter Marine Masters 2, a nie 1. Warto przy tym zaznaczyć, że i tu nie mamy przekonania, czy udałoby im się wygrać. Konkluzja nr 3 – prawdę mówiąc, to zgaśnięcie światła było częścią planu. Plan ten zakładał specjalną chwilę dla Handluwy, w której ich zaczerwienione od poczucia wstydu lica mogły wrócić do normy. Konkluzja numer 4 – jeśli Handluwa zdoła się utrzymać, to sami nie wiemy, co o tym myśleć. Póki co nie widzimy ani krzty nadziei. Prędzej uwierzymy w to, że katowicki Spodek wzniesie się w powietrze. Tych przytyków do Handluwy mielibyśmy nie 4, a 40. Nie ma co jednak kopać leżącego. A Inter Marine Masters? Gracze w biało-niebieskich strojach stanęli na wysokości zadania i zgodnie z przedmeczową predykcją ich sytuacja zdaje się być kapitalna. Po czterech meczach sezonu mają już 9 punktów. Choć do zakończenia zmagań zostało im aż 9 meczów – to do pobicia wyniku z poprzedniego sezonu brakuje im zaledwie siedmiu oczek. Wow – niebywały wystrzał formy.

Szach-Mat – AIP 0-3 (22-24; 13-21; 13-21)

Czy po wczorajszym starciu ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Szach-Mat znajduje się obecnie w bardzo głębokim kryzysie? Chyba takich osób już nie ma. Co ciekawe – przed meczem zagaił nas jeden z ‘Szachistów’, który nieco zdziwiony pytał, czemu nie wierzymy w potężny Szach-Mat. Redakcja stawiała bowiem na wynik 3-0 dla AiP. Sami jesteśmy ciekawi, jaki typ oddałby obecnie sam zainteresowany. Bo prawdę mówiąc – nie ma co ufać w umiejętności Szach-Matu. Tych w ostatnim czasie albo nie ma, albo są perfekcyjnie kamuflowane. Ok – podobnie jak w poprzednich meczach były momenty. Zdecydowanie najlepiej gracze Dawida Kołodzieja wypadli w pierwszym secie rywalizacji, gdzie mieli realną szansę na wygraną seta. Jak to mówią – biednemu wiatr w oczy. Mimo prowadzenia pod koniec 19-17 Szach-Mat wypuścił zwycięstwo z rąk. Najpierw gracze AiP doprowadzili do wyrównania po 20, a po krótkiej chwili i efektownym bloku Jakuba Jetke zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (24-22). Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze, że byliśmy właśnie świadkami końca meczu. Owszem – tak to właśnie wyglądało, bo w drugim i trzecim secie rywalizacji Szach-Mat ani przez chwilę nie zagroził rywalowi. Niemoc, bezradność, frustracja. To wszystko sprawiło, że w ekipie Szach-Matu doszło w pewnym momencie do małych tarć, które nie pomogły drużynie. A AiP? Przed meczem pisaliśmy, że jest to ostatni dzwonek, by włączyć się do walki o grupę mistrzowską. Pomimo problemów w pierwszym secie udało im się sięgnąć po komplet punktów i wskoczyć w ligowej tabeli przed Bossmana, który może pochwalić się bilansem czterech zwycięstw i jednej porażki.

Flota Active Team – Speednet 2 1-2 (19-21; 21-13; 16-21)

W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o patencie Speednetu na grę z Flotą Active Team i po meczu… trudno się do tej tezy nie przekonać. Choć na Flotę swój typ oddało niespełna 70% osób biorących udział w zabawie, to my poszliśmy pod prąd, uznając, że to Speednet wygra spotkanie. Początek środowego starcia to jednak przewaga Floty, po której prowadzili oni 8-4. Po festiwalu błędów ‘Flociarzy-auciarzy’, Speednet wysunął się na prowadzenie 12-9. W dalszej części seta zespół Karoliny Kirszensztein doprowadził do wyrównania i z czasem mieliśmy już walkę ‘łeb w łeb’. W końcówce seta – co jest już pewną normą w Speednecie – ciężar na swoje barki wziął Kacper Kowalewski, który skuteczną grą zapewnił swojej drużynie pierwszy punkt w meczu (21-19). Środkowa odsłona to udany rewanż brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Po kilku atakach Mariusza Krynickiego zespół w fioletowych barwach wysunął się na prowadzenie 8-3. Choć z czasem rywal zniwelował stratę do jednego punktu (11-10), to druga część seta przebiegała pod dyktando graczy Karoliny Kirszensztein (21-13). Decydujący o zwycięstwie set to kolejne błędy Floty i z drugiej strony większy szacunek do wyprowadzanych akcji przez Speednet (9-6). Oj, było tego naprawdę wiele. Nie chcemy sprowadzać zwycięstwa Speednetu do błędów rywali, ale na tle Floty była to po prostu przepaść. Kultura gry i szacunek na zdecydowanie innym poziomie. Kiedy na tablicy wyników było 19-13 dla Speednetu, stało się jasne, że to oni wygrają spotkanie – brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #13

W środowej serii gier dojdzie do dziewięciu pojedynków, po których przekroczymy liczbę 100 rozegranych spotkań w sezonie Wiosna’26. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie w elicie, gdzie o przełamanie powalczy ekipa AiP oraz Szach-Matu. Ponadto dwa spotkania w czwartej lidze zagra drużyna Chilli Amigos, która jest ostatnią drużyną w całej lidze, która nie straciła jak do tej pory choćby punktu. Zapraszamy na zapowiedź!

Wolves Volley – Stay Win

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dwa ostatnie sezony? 14 punktów na koniec edycji, co w ostatecznym rozrachunku wystarczało do utrzymania w trzeciej lidze. Mimo to trudno nie odnieść wrażenia, że w obecnej kampanii team Tomasza Bobcowa chciałby, aby ta historia potoczyła się nieco inaczej. Co by nie mówić – fajnie byłoby uniknąć stresu, który permanentnie towarzyszy drużynie i przez niemal cały okres sprawia, że są oni pod prądem. Choć trudno wyciągać póki co jednoznaczne wnioski, to wiele wskazuje na to, że dla ekipy Stay Win obecny sezon może być już nieco inny – lepszy. W trzech dotychczasowych meczach zespół ‘Hotelarzy’ zgarnął pięć punktów i jeśli założylibyśmy, że w dalszej części sezonu punktowaliby z tą samą średnią – na koniec edycji mieliby między 21 a 22 punkty, co uważamy za wynik kapitalny. Oczywiście wspomnianą średnią będzie bardzo trudno utrzymać. Trudno sobie wyobrazić, aby dziś team miał jej nie pogorszyć. Rywalem drużyny będzie bowiem ekipa Wolves Volley i to właśnie oni będą faworytem spotkania. W obecnej kampanii Wolves Volley, podobnie jak Stay Win, również zgarnął pięć oczek. Poprzedni sezon, obecna forma czy nawet rys historyczny wskazuje jednak na to, że dziś to team Karola Ciechanowicza będzie górą. Warto podkreślić przy tym, że ‘Wilki’ spośród wszystkich trzecioligowców to właśnie z dzisiejszym rywalem spotykał się najczęściej. Na dziesięć spotkań wygrali sześć. Jak będzie dzisiaj? Stawiamy na szczęśliwą siódemkę, do której dojdzie po podziale punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Feniks Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Cóż – wiele wskazuje na to, że wracamy do punktu wyjścia. Sinusoida w drużynie Feniks Gdańsk trwa w najlepsze. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego w sezonie Wiosna’26 wiele osób uważało, że Feniks jest jednym z faworytów do walki o czwartoligowe podium. Po chwili przyszła jednak weryfikacja, w której team Łukasza Dubickiego przegrał z Craftveną oraz Tigerem. Kiedy wydawało się, że obecna kampania będzie ogromnym rozczarowaniem, Feniks ograł po chwili Siatkersów, a nadzieje w obozie graczy w czarnych strojach rozpaliły się na nowo. Co było później? Ano to, że Feniks rywalizował ze spadkowiczem z trzeciej ligi – drużyną Aqua Volley, i wspomniane spotkanie zakończyło się ich niespodziewaną porażką w stosunku 1-2. Wobec tego oraz faktu, że dziś Feniks zmierzy się z bardzo mocną ekipą Chilli Amigos, nakazuje sądzić, że to ‘Papryczki’ będą wyraźnym faworytem starcia. W obozie Pawła Kalety panują obecnie niemal szampańskie nastroje. Na początku obecnej edycji gracze Amigos ograli w bardzo dobrym stylu TKKF Flotę oraz Siatkersów, zgarniając przy tym komplet sześciu punktów. Wydaje nam się, że dotarliśmy do takiego etapu, w którym gracze w czerwonych strojach już nawet nie udają, że interesuje ich podium rozgrywek. Z drugiej strony nie ma się co temu przesadnie dziwić. Odnosimy wrażenie, że ‘Amigos’ grają lepiej z meczu na mecz i są coraz mocniejsi. Mimo to o trzy punkty będzie dziś trudno. W naszym odczuciu najbardziej prawdopodobnym wynikiem jest szczęśliwy podział dla Chilli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Kraken Team – Flota TGD Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Nie trzeba było długo czekać, aby Redakcja oraz część społeczności zdążyła wydać pierwsze wyroki. Niestety dla Floty TGD Team zostali oni bohaterami pierwszych rozliczeń. O co chodzi? Po pierwszych dwóch spotkaniach sezonu, w których Flota przegrała z dwoma beniaminkami – DSGSA oraz Speedway AWKS, na drużynę wylała się krytyka. Dyspozycja drużyny we wspomnianych spotkaniach sprawiła, że Flota została uznana za team, który może mieć potencjalny problem z utrzymaniem w trzeciej lidze. W swoim trzecim spotkaniu Flota rywalizowała z inną ekipą, która na początku sezonu ma potężne problemy – Staltestem Pomorze. Choć w naszych oczach to Staltest zdawał się być nieznacznym faworytem, to finalnie spotkanie wygrała Flota. Oczywiście jest jeszcze daleko do hurraoptymizmu. Zwracamy bowiem uwagę na to, że póki co team Karoliny Kirszensztein miał nienajgorszy terminarz i dużo trudnych spotkań dopiero przed nimi. To oznacza z kolei, że w takich meczach jak dziś Flota musi poszukać punktów. O to nie będzie bynajmniej zbyt prosto. W naszym odczuciu Kraken jest dziś faworytem i sami zastanawiamy się, czy aby przypadkiem nie takim, którego stać na komplet oczek. Choć nie jest to wymarzony start ‘Bestii’, to jednak zwracamy uwagę na to, że w naszym odczuciu drogi obu drużyn się w ostatnim czasie rozjechały. W minionej edycji obie ekipy skończyły zmagania jako sąsiedzi w tabeli. Dziś taki scenariusz jest mało prawdopodobny i w naszym odczuciu Kraken powinien być na koniec sezonu wyżej. Jeśli faktycznie się nie mylimy – ‘Bestia’ powinna to dziś udowodnić.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speedway AWKS – Kraken

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Gdyby ktoś zapytał nas o wynik rywalizacji nadchodzącego spotkania dwa tygodnie temu – nie mielibyśmy wątpliwości, która z drużyn będzie górą. Do pewnego momentu Kraken zdawał się być jednym z faworytów do podium trzecioligowych rozgrywek. Z czasem uwypukliły się problemy drużyny, która zaczęła masowo gubić punkty. Ok – o ile do pewnego momentu można było mieć złudne wrażenie, że Kraken potrzebuje trochę czasu, by się rozkręcić, to po ostatnim meczu nasza narracja się zupełnie zmieniła. W minionym tygodniu rozgrywek zespół Jurija Charczuka rywalizował z Sharksami i choć w naszym odczuciu był zdecydowanym faworytem spotkania, przegrał je w stosunku 1-2. Szok, niedowierzanie, ogromne rozczarowanie. Jakby złych wiadomości było mało, ‘Bestia’ przez jakiś czas będzie musiała sobie radzić bez swojego środkowego – Alexa Trushyna. W zupełnie innych nastrojach do meczu podejdą gracze Speedway AWKS. Ich sytuacja zdaje się być odwrotna do tej Krakena. Tu zespół zaczął słabo, ale z czasem prezentował się coraz lepiej. Po dwóch porażkach na inaugurację team Mateusza Bojke wygrał ubiegłotygodniowe spotkanie z Flotą TGD Team i do spotkania z Krakenem przystąpią z nadziejami na kolejne ligowe punkty. Tak jak wspominaliśmy – do niedawna wydawało się to nierealne. Dziś wszystko jest możliwe, łącznie z potencjalną wygraną ‘żółto-czarnych’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Only Spikes – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Gracze Only Spikes nie przestają nas zaskakiwać. Jeśli zespół Patryka Łabędzia będzie prezentował się tak do samego końca sezonu, to nie możemy doczekać się momentu, w którym będziemy kręcić magazyn podsumowujący sezon Wiosna’26. Przypomnijmy, że wówczas wystawiamy ocenę od 1 do 10 dla każdej drużyny z ligi. Nie ukrywamy, że póki co jesteśmy oczarowani tym, co prezentuje team w żółtych strojach, który w błyskawicznym tempie zmniejsza dystans dzielący ich od innych drużyn. Do niedawna był to dystans jak z Sopotu do Zakopanego. Dziś mówimy tu o dystansie na wyciągnięcie ręki dla Only Spikes. W ostatnim czasie gracze Patryka Łabędzia zapunktowali zarówno z VB Inter-Grahen Sulmin, jak i Craftveną. Skoro są w stanie punktować z takimi rywalami, to w naszym odczuciu mogą to zrobić również z każdą inną drużyną w czwartej lidze, również z Chilli Amigos. Owszem – w nadchodzącym meczu to ‘Amigos’ będą faworytem, nawet takim zdecydowanym. Zastanawiamy się jednak, jak team Pawła Kalety ogarnie grę na wysokim poziomie przez sześć setów, do których dojdzie dziś wieczorem. Z pewnością ‘Amigos’ będą musieli dość mocno popracować, a to jak wiadomo – czasami wprowadza nieco chaosu. Niemniej jednak – jeśli wszystko pójdzie po myśli graczy w czerwonych strojach, to powinni oni zgarnąć w meczu trzy oczka i to bez zważania na świetną formę rywali.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

BL Volley – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po raz ostatni obie drużyny spotkały się niemal równy rok temu – 12 marca 2025 r. Wówczas obie ekipy rywalizowały ze sobą w trzeciej klasie rozgrywkowej, a wspomniane spotkanie za komplet punktów wygrała drużyna Bayer Gdańsk. Warto przypomnieć, że po świetnym wówczas sezonie Bayer awansował i stał się jedną z rewelacji drugoligowych zmagań. Był to modelowy przykład na to, że awansując do wyższej ligi, nie musisz tam być ‘chłopcem do bicia’. W swoim premierowym sezonie w drugiej lidze Bayer zajął bardzo wysokie – piąte miejsce w tabeli. Powtórzenie tego wyczynu lub poprawienie go byłoby czymś naprawdę wielkim. Choć Bayer nie rozpoczął sezonu jakoś wybitnie (2 wygrane oraz 2 porażki), to wszystko nadal jest możliwe. Sądzimy, że dziś Bayer sięgnie po komplet oczek i zacznie marsz w górę tabeli. Będą oni z pewnością uskrzydleni świetnym występie na turnieju w Mrągowie, gdzie zajęli drugie miejsce i… wygrali między innymi z wicemistrzem Inter Marine SL3 – Beemką Volley. Zdecydowanie mniej powodów do optymizmu ma w ostatnim czasie drużyna BL Volley. Zespół Wojciecha Strychalskiego po awansie do wyższej ligi nie podążył ścieżką przetartą przez Bayer, o czym wspomnieliśmy chwilę wcześniej. Zamiast tego team ‘Tygrysów’ przegrał na inaugurację trzy spotkania i po trzech tygodniach rozgrywek pozostają jedyną drużyną w całej ligowej stawce, która nie zdobyła choćby punktu. To, na co patrzy się bardzo przykro, to fakt, że po awansie do drugiej ligi drużyna ma notoryczne problemy kadrowe, które nie pozwalają im podjąć chociaż walki. Jak będzie dzisiaj? Przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

HANDLUWA – Inter Marine Masters

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Tak jak pisaliśmy w podsumowaniu, które zamieściliśmy chwilę temu na stronie – wczorajszy wieczór nie mógł ułożyć się dla ‘Mastersów’ lepiej. Owszem – team Andrzeja Masiaka był dla nas nieznacznym faworytem spotkania z Hydrą Volleyball Team, ale nie sądziliśmy, że gracze w biało-niebieskich strojach sięgną po komplet punktów. Aktualnie zespół, który umówmy się – walczył w minionej edycji o utrzymanie w drugiej lidze, jest dziś postrachem na drugoligowych parkietach. Jeśli dziś dołożą do tego trzy punkty – a wszystko na to wskazuje – to dołączą do ścisłej czołówki ligi, a warto dodatkowo zaznaczyć, że mają rozegraną mniejszą liczbę spotkań niż zdecydowana większość drugoligowców. Choć ‘Mastersi’ będą dziś wyraźnym faworytem, to przestrzegamy przed lekceważeniem rywala. W minionym tygodniu przekonał się o tym lider – Volley Gdańsk. Choć ‘żółto-czarni’ wygrali bardzo wysoko dwa pierwsze sety, to w trzeciej odsłonie musieli uznać wyższość Handluwy. Kto wie – być może to wspomniany trzeci set rywalizacji będzie dla Handluwy momentem zwrotnym w obecnym sezonie? Po spadku do niższej ligi zespół Dawida Gałki prezentuje się znacznie poniżej oczekiwań. Owszem – nie mieli być oni jednym z faworytów do wygrania ligi, ale chyba mało kto obstawiał, że przegrają oni cztery spotkania na inaugurację. Co więcej – aktualnie team śrubuje niechlubny rekord w historii występów w lidze. Do meczu z ‘Mastersami’ Handluwa podejdzie po serii 17 porażek z rzędu. Jeśli dziś nie wydarzy się cud, to Handluwa zostanie siódmą drużyną w historii, która na naszych oczach wkraczała w ‘dorosłość’ i w Ergo Arenie przegrała 18 spotkań z rzędu. Niebywałe.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Szach-Mat – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Mało kto spodziewał się, że drużyna AiP po czterech rozegranych spotkaniach będzie miała na swoim koncie zaledwie jedną wygraną. W minionej edycji team Adriana Ossowskiego walczył bowiem o triumf w rozgrywkach, a dziś ich występ w grupie mistrzowskiej stoi pod wielkim znakiem zapytania. Aktualnie znajdują się oni na szóstym miejscu, ale do piątej lokaty tracą już dwa oczka. Dziś wieczorem będą mieli doskonałą okazję do rehabilitacji. Rywalem AiP będzie bowiem ekipa Szach-Mat, która pozostaje jedną z dwóch drużyn w elicie, która nie wygrała choćby meczu. Jak do tej pory team Dawida Kołodzieja mierzył się ze Speednetem, MPS-em oraz Tufi Team. Biorąc pod uwagę to, że dwóch z trzech wymienionych rywali to sąsiedzi w tabeli, to nie zwiastuje to niczego dobrego dla ‘Szachistów’. Tak się bowiem składa, że teoretycznie silniejsi rywale dopiero przed nimi. Jeśli spojrzymy na tabelę i na to, jak prezentują się poszczególne drużyny w sezonie Wiosna’26, trudno znaleźć ekipę, która prezentowałaby obecnie gorszą formę. Oczywiście, aby nie było zbyt ponuro – jeśli Szach-Mat zdoła grać na takim poziomie, jak miało to miejsce przez półtorej seta w meczu z Tufi Team – to nie stoją na straconej pozycji. Problem jest jednak taki, że pozytywnych przebłysków w obecnej edycji jest zdecydowanie za mało. Jak będzie dzisiaj? Sądzimy, że spotkanie wygra zespół AiP i na dodatek będzie to wygrana za komplet punktów. Jeśli faktycznie tak będzie – ich sytuacja w tabeli się diametralnie poprawi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Flota Active Team – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Takiego obrotu spraw to my się nie spodziewaliśmy. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego w sezonie Wiosna’26 Flota Active Team zdawała się być jednym z głównych faworytów do awansu do elity. Po ostatnim, udanym sezonie, w którym Flota sięgnęła po brązowe medale, uznaliśmy, że to już czas, by zrobić jeden krok do przodu. Stabilizacja w składzie, ogromne doświadczenie, regularne treningi oraz grupa osób, która ma wspólny cel – wszystko zdaje się zgadzać. Początek sezonu to dwie wygrane po podziale punktów z dość wymagającymi rywalami (Old Boys oraz DHP Oliwa). W trzecim spotkaniu, w którym gracze w fioletowych strojach rywalizowali z Energą Treflem Gdańsk, team miał sięgnąć po trzecie zwycięstwo, ale tym razem już za komplet oczek. Taki był plan, bo realizacja była już bardzo słaba, a zespół Karoliny Kirszensztein przegrał niespodziewanie w stosunku 1-2. O ‘odkucie się’ nie będzie dziś łatwo. Ciekawostką jest bowiem to, że w dwóch poprzednich bezpośrednich spotkaniach ze Speednetem Flota również była faworytem, a… przegrała dwukrotnie. Za pierwszym razem – w marcu w stosunku 0-3. Na jesień było co prawda nieco lepiej, ale wynik 1-2 sprawił, że finalnie Flocie nie udało się awansować. Jak będzie tym razem? Po dwóch porażkach na inaugurację zespół Marka Ogonowskiego rozegrał dwa mecze, w których ograł BL Volley oraz Bayer Gdańsk. Przed dzisiejszym starciem zastanawiamy się, czy nie jest przypadkiem tak, że Speednet ma patent na Flotę. Choć patrząc na typowanie w aplikacji, według społeczności faworytem jest Flota, my postawimy dość przekornie na Speednet.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #12

We wtorek kolejne spotkania w pierwszej lidze wygrały BEemka Volley oraz MPS Volley, które pną się w górę ligowej tabeli. Z bardzo dobrej strony w drugiej lidze po raz kolejny pokazały się drużyny Inter Marine Masters oraz Energa Trefl Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk 1-2 (14-21; 20-22; 21-18)

Sytuacja nam szybko ewoluowała. Jeszcze kilkanaście dni temu graczy z Sulmina wskazalibyśmy jako faworyta spotkania. Po świetnej dyspozycji Energi Trefl Gdańsk w ostatnim czasie nie mieliśmy jednak wątpliwości. Zastanawialiśmy się jedynie, czy będzie to wynik 2-1, czy jednak pierwsze zwycięstwo za komplet punktów. Początek spotkania to wyraźna przewaga podopiecznych Ariela Fijoła, którzy po skutecznym ataku Stanisława Kozłowskiego wysunęli się na prowadzenie 11-8. Choć VB Sulmin starał się odwrócić losy seta, to po skutecznych atakach najlepszego gracza trzeciego tygodnia rozgrywek – Filipa Pietrzaka – Energa wysunęła się na prowadzenie 17-12 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-14). Trzeba uczciwie przyznać, że z czasem gracze z Sulmina się rozkręcili. Ba – w drugim secie rywalizacji to oni zdawali się być o włos od wygrania seta. Po dwóch błędach z rzędu najmłodszej drużyny w lidze gracze w czerwono-czarnych strojach wysunęli się na prowadzenie 15-13. Choć do końca seta było blisko, zespół Daniela Bąby nie zdołał pójść za ciosem. Brak zdecydowania wykorzystali po chwili gracze w żółtych trykotach, którzy za sprawą trzykrotnego MVP w obecnym sezonie – Filipa Pietrzaka – zapewnili sobie wygraną w drugim secie (22-20). Trzeci set? Klasyka gatunku ‘gdańskich lwów’. Wtedy, kiedy team wygrywa dwa pierwsze sety, można być pewnym, że w trzecim będzie inaczej. Tak było w dwóch poprzednich spotkaniach, tak było i wczoraj. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na to, że we wspomnianych wcześniejszych meczach Energa Trefl Gdańsk nie miała szans w finałowej partii. Tu było inaczej, bo byli oni pod prądem całą partię. Ostatecznie od stanu po 18 więcej zimnej krwi zachowali gracze z Sulmina, którzy zgarnęli nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu.

BEemka Volley – Speednet 3-0 (21-17; 21-13; 21-17)

Do spotkania ze Speednetem, BEemka mogła podchodzić pełna obaw. Te wynikały z faktu, że we wtorkowy wieczór team Daniela Podgórskiego mierzył się z poważnymi problemami kadrowymi. Jak się jednak okazało po dotarciu na halę – w obozie rywali wcale nie było lepiej, a w talii Macieja Miścickiego brakowało kilku bardzo mocnych kart. Przyjmijmy zatem, że pomiędzy drużynami zachowany został status quo, jeśli chodzi o nieobecnych. Już w pierwszej części seta zarysowała się przewaga drużyny minionego tygodnia. Po skutecznym bloku Michała Szymańskiego BEemka wysunęła się na prowadzenie 11-7. Z czasem przewaga graczy w różowo-czarnych strojach powiększyła się do stanu 18-11 i wówczas stało się jasne, która ze stron wygra premierową odsłonę. Sił w drugim secie Speednetowi wystarczyło, ale tylko do stanu 9-9. W drugiej części seta po atakach duetu Walentynowicz – Wysocki BEemka odjechała na sześć oczek 19-13, a z czasem dołożyła jeszcze dwa – oj, mocne lanie (21-13). Ostatni set rywalizacji nie zmienił oblicza spotkania i dość brutalnie zobrazował, w jakim położeniu znajduje się dziś Speednet, a w jakim BEemka Volley. Po obecnym tygodniu grupa mistrzowska dla tych pierwszych zdaje się uciekać, a ci drudzy po niemrawym początku wskoczyli na naprawdę wysoki poziom i w konsekwencji są już w ścisłej czołówce ligi. Trzeci set był w naszym odczuciu formalnością. Choć Speednet miał swoje momenty, to z perspektywy całego seta BEemka zdecydowanie zasłużyła na ten punkt.

Tufi Team – MPS Volley 1-2 (15-21; 21-19; 20-22)

Są takie mecze, które wygrywasz, a mimo to masz bardzo mało powodów do optymizmu. Z pewnością czują się tak aktualnie gracze MPS Volley, którzy byli dość wyraźnym faworytem starcia i do pewnego momentu wszystko zdawało się iść po ich myśli. Mamy tu na myśli rzecz jasna wyłącznie wynik, bo tu dochodzimy do innej bardzo przykrej dla MPS-u sytuacji. Już na początku spotkania poważnej kontuzji doznał Mateusz Kuliński, który co ciekawe swoją przygodę w Inter Marine SL3 rozpoczynał od grania w Tufi Team. Mimo sytuacji, która bardzo często dekoncentruje drużyny, MPS zdołał utrzymać wypracowaną, również za sprawą wspomnianego przyjmującego, przewagę. Co więcej już po chwili Miłośnicy Piłki Siatkowej wrzucili kolejny bieg, po którym wysunęli się na prowadzenie 15-9 i spokojnie wygrali premierową partię do 15. Zdecydowanie lepiej gracze Tufi zaprezentowali się w środkowej odsłonie. Choć zaczęło się podobnie jak w pierwszym secie i Tufi od samego początku musieli gonić wynik spotkania (12-6), to jednak każda kolejna akcja sprawiała, że przewaga MPS-u topniała. Nie dość, że MPS sam atakował po autach, to na dodatek mieli bardzo duży problem z tym, by powstrzymać duet w postaci Mateusza Osieckiego oraz Piotra Watusa. Po serii zdobytych punktów przez wspomnianych graczy Tufi doprowadzili do wyrównania po 18, a następnie przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę (21-19). Co ciekawe w trzecim secie MPS walczył dzielnie o miano dziadów tygodnia. Nie dlatego, że przegraliby z Tufi – to żaden wstyd. Chodzi bardziej o to, że po raz drugi nie wykorzystaliby sporego prowadzenia. Ok – nie było jak w środkowej partii, ale z prowadzenia 18-15 gracze MPS pozwolili rywalom na wyrównanie, a następnie piłkę meczową (20-19). Ostatecznie dla MPS-u skończyło się na strachu, a team Jakuba Nowaka skończył mecz zdobywając dwa punkty.

VB Inter-Grahen Sulmin – Aqua Volley 2-1 (21-16; 14-21; 21-19)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach czy wspominaliśmy w ostatnim magazynie. Po przełamaniu, do którego doszło w minionym tygodniu, obie drużyny stanęły przed wyzwaniem, którym była walka z rywalem w dość podobnym położeniu. To oznaczało, że porażka odsyłała tych przegranych do punktu wyjścia. Tak jak zaznaczyliśmy jednak w zapowiedzi – byliśmy przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów i faktycznie tak było. Pierwszy set należał do graczy z Sulmina, którzy po kilku atakach aktywnego Alexa Siwika wysunęli się na prowadzenie 15-9 i nie mieli problemów z tym, by zamknąć seta ‘na własnych zasadach’ (21-16). W drugiej odsłonie mieliśmy jednak zwrot akcji, a coraz śmielej do głosu zaczęli dochodzić gracze Aqua Volley. Podobnie jak w poprzednim meczu bardzo dobrze sprawował się w tej partii Wojciech Sopiela, po którego punktach Aqua Volley prowadziła 10-5. Mimo niekorzystnego wyniku gracze z Sulmina nie dawali za wygraną i po kilku chwilach pięciopunktowa zaliczka stopniała do zaledwie jednego punktu (10-9). Choć z perspektywy drużyny Mateusza Drężka robiło się naprawdę nieciekawie, team zdołał zareagować w najlepszy możliwy sposób – udało im się zrobić wreszcie przejście, a ich gra się ewidentnie odblokowała. Ostatecznie ex-trzecioligowiec doprowadził po chwili do wyrównania w setach (21-14). Wynik finałowej partii nie do końca oddaje, jaki był przebieg seta. No bo powiedzmy sobie wprost – to gracze z Sulmina prowadzili grę od samego początku niemal do końca. W samej końcówce Aqua zdołała odrobić kilka punktów i doprowadzić do sytuacji, w której team Mateusza Pietrzykowskiego został przyciśnięty do ściany. Kiedy tak się jednak stało – Michał Treder zdobył bardzo ważny punkt, na wagę zwycięstwa w bardzo ważnym meczu, brawo!

Hapag-Lloyd – Tiger Team 0-3 (12-21; 12-21; 16-21)

Właśnie tak powinny wyglądać spotkania, w których zdecydowany faworyt mierzy się z drużyną z dołu ligowej tabeli. Oczywiście mamy tu na myśli perspektywę drużyny Tiger Team, bo ze wspomnianą tezą gracze Hapag-Lloyd niekoniecznie muszą się zgadzać. Tak czy siak Tiger Team zrobił wczoraj wieczorem to, czego nie mógł zrobić tydzień wcześniej i za co na drużynę Marcina Kwidzińskiego spadała umiarkowana krytyka. Początek wtorkowej rywalizacji był jednak dość zaskakujący. Ok, gracze Tiger Team objęli w nim prowadzenie, ale tak się dziwnie składało, że Hapag-Lloyd trzymał się faworyta dość kurczowo (11-9). Z czasem faworyt znalazł jednak sposób na rozmontowanie rywala i w konsekwencji wygrał tę partię do 12. Środkowa odsłona to powrót najmroczniejszych dla ‘Logistyków’ demonów z przeszłości. Nim się obejrzeliśmy, team Joanny Kożuch przegrywał 1-8. Z czasem zaczęli oni punktować, a w drugiej części seta walczyli o to, by za wszelką cenę zdobyć w secie dwucyfrową liczbę punktów. Ostatecznie sztuka ta im się udała, a set zakończył się zwycięstwem faworyta do 12. Trzeci set? Tu w naszym odczuciu dla drużyny Tiger Team należy się krytyka. W finałowej partii zrobiło się bowiem nieco zbyt luźno, a to z kolei sprawiło, że underdoga spotkania było stać na to, by w drugiej części seta remisować z faworytem po 16. Ostatecznie w końcówce Tiger postanowił podkręcić tempo i po serii punktów wygrał seta do 16, a cały mecz 3-0, uzyskując przy tym koszulkę lidera czwartej ligi.

Inter Marine Masters – Hydra Volleyball Team 3-0 (21-17; 21-18; 21-15)

Oj, to może być naprawdę świetny sezon w wykonaniu Inter Marine Masters. Poprzedni mecz to wygrana za komplet punktów z VB Sulmin. Wczoraj mieliśmy poprawkę z Hydrą Volleyball Team, a dziś team rozegra mecz z Handluwą i w naszym odczuciu zgarną w meczu trzy oczka. Jeśli faktycznie tak się stanie, to będzie to jeden z najlepszych miesięcy drużyny w historii rozgrywek Inter Marine SL3. Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, nie ma co dzielić skóry na żywym (jeszcze) rywalu. Jeśli chodzi o wczorajsze starcie z beniaminkiem, to przez długi czas wyglądało ono tak, jakby obie strony się badały i nie miały za dużo pomysłów, jak przechytrzyć rywala. Do stanu po 10 mieliśmy walkę punkt za punkt. Z wspomnianego ‘paktu’ jako pierwsi wyłamali się gracze ‘Masters’, którzy po dwóch atakach Wiktora Chełmińskiego wysunęli się na prowadzenie 18-15. Od wspomnianego czasu mogli sobie pozwolić na podobną grę co wcześniej – walka punkt za punkt przyniosła im po chwili zwycięstwo w premierowej odsłonie do 17. Środkowa odsłona to olbrzymia szansa Hydry Volleyball Team na doprowadzenie do wyrównania. Prawdę mówiąc do teraz zastanawiamy się, jak mogli tego nie wykorzystać. Chwilę po połowie seta zespół Sławomira Kudyby prowadził 15-10 i kompletnie nic nie wskazywało na to, że za chwilę będziemy świadkami zwrotu akcji. Końcówka seta to szalenie ważne punkty duetu Wlazły – Kowalewski, po których Mastersi wyszarpali rywalom zwycięstwo z rąk – niesamowite (21-18). Po fiasku związanym z brakiem punktu Hydra nie była już sobą. W połowie trzeciego seta ‘Bestii’ ewidentnie rozregulował się celownik i albo uderzali w aut, albo nadziewali się na szczelny i skuteczny blok rywali (17-12). To właśnie między innymi za ten element tytuł najlepszego gracza i to drugi raz z rzędu zgarnął środkowy Aleksander Lech (21-15).

Zapowiedź – MATCHDAY #12

Zaczynamy dwunasty dzień meczowy. Bardzo ciekawie zapowiada się dziś starcie w czwartej lidze pomiędzy VB Inter-Grahen Sulmin, a Aquą Volley. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w spotkaniach pierwszo oraz drugoligowych. Zapraszamy na zapowiedź!

VB Sulmin – Energa Trefl Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Dawno nie mieliśmy takiego plot-twistu. Wiemy, że się powtarzamy, ale na początku sezonu nie wróżyliśmy niczego dobrego Enerdze Trefl Gdańsk. Zespół Ariela Fijoła na tle Bayera Gdańsk zaprezentował się bowiem na tyle słabo, że uznaliśmy, że potencjalnie mogą oni mieć problemy z utrzymaniem w drugiej lidze. Słowa te się brzydko zestarzały. Kolejne dwa spotkania najmłodszej drużyny w lidze to starcia z Hydrą oraz Flotą Active Team. O ile zwycięstwo z tymi pierwszymi nie było jeszcze sensacją, wszak drużyna awansowała dopiero do drugiej ligi, tak zwycięstwo z Flotą Active Team było ogromną niespodzianką. Flota była przed sezonem jednym z głównych kandydatów do awansu, co potwierdzili zresztą na początku obecnej edycji, wygrywając dwa spotkania. Po zwycięstwie we wspomnianych spotkaniach w naszych oczach są oni dziś nieznacznym faworytem konfrontacji z VB Sulmin. Naszej opinii nie zmienia tu fakt, że gracze z Sulmina wygrali ostatnio ze Złomowcem Gdańsk, przełamując jednocześnie kilkuletni impas z tym rywalem. Poza wspomnianym meczem zespół Daniela Bąby wygrał również na inaugurację z BL Volley (za komplet punktów). Rysą na wizerunku oraz czymś, co sprawia, że nie będą dziś faworytem z Treflem, jest jednak porażka z Inter Marine Masters w stosunku 0-3. Jeśli dziś zagrają podobnie, to będą mieli potężne problemy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

BEemka Volley – Speednet

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Przed wczorajszym spotkaniem Speednetu pisaliśmy o tym, że dopiero mecz z CTO Volley będzie prawdziwym wyznacznikiem jakości ‘Programistów’ w obecnym sezonie. Cóż – jeśli miał to być test, to powiedzmy to sobie wprost – został on oblany. Gracze Macieja Miścickiego rywalizowali bowiem z pokiereszowanym problemami kadrowymi rywalem, a mimo to nie byli w stanie powalczyć o wygraną. Dodatkowo dwa pierwsze sety rywalizacji to partie, o których Speednet chciałby jak najszybciej zapomnieć. Ok – z każdej sytuacji trzeba wyciągnąć jakieś pozytywy, więc szacuneczek, że Speednetowi udało się po dwóch pierwszych setach podnieść i w efekcie wygrać trzeciego seta. Niemniej jednak jeśli ‘Programiści’ zaprezentują się dziś tak jak wczoraj, to w naszym odczuciu wyraźnym faworytem spotkania będzie dziś BEemka Volley. Do spotkania z ‘Programistami’ zespół Daniela Podgórskiego przystąpi jako aktualna drużyna tygodnia. Tytuł ten team zawdzięcza wygranej w rewelacyjnym stylu ze srebrnymi medalistami poprzedniego sezonu – drużyną AiP. Po wspomnianym spotkaniu pokusiliśmy się nawet o tezę, że z tak grającą BEemką w minionym tygodniu nikt nie miałby szans. Żeby nie było jednak zbyt cukierkowo, team Daniela Podgórskiego ma również swoją mroczniejszą stronę. Ta została zaprezentowana choćby w przegranym meczu z Merkurym 0-3 oraz weekendowym turnieju w Mrągowie, gdzie BEemka sensacyjnie przegrała z inną drużyną z Inter Marine SL3 – Bayerem Gdańsk. Niemniej jednak sądzimy, że dziś zespół będzie chciał wykorzystać podziały punktów w pierwszej lidze, do których dochodziło w ostatnich spotkaniach. Jeśli wygrają dziś za komplet oczek, to ich sytuacja po czwartym tygodniu rozgrywek będzie naprawdę niezła.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Tufi Team – MPS Volley

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Do bezpośredniej rywalizacji obie drużyny przystąpią w bardzo dobrych nastrojach. W przypadku Tufi Team wynika to z minionego tygodnia rozgrywek, w którym gracze Pawła Szafrana zdołali się wreszcie przełamać i wygrali mecz. Radość jest tym większa, kiedy pod uwagę weźmiemy okoliczności spotkania. Przypomnijmy, że przez półtora seta rywalizacji absolutnie nic nie wskazywało na to, że Tufi będzie górą. W pierwszej odsłonie Szach-Mat wygrał bowiem aż do dziesięciu. W drugim również prowadził kilkoma punktami, a mimo to gracze Tufi nie zwiesili głów, tylko do końca wierzyli w zwycięstwo. Wspomniana zuchwałość się opłaciła. Ósma drużyna minionego sezonu odrobiła straty, a następnie cieszyła się z pierwszej wygranej w sezonie. Dziś o zwycięstwo będzie jednak zdecydowanie trudniej. W naszym odczuciu zaczyna się materializować to, na co uwagę zwracało przed sezonem wiele osób. Mianowicie trudno nie odnieść wrażenia, że zespół Jakuba Nowaka prezentuje się lepiej wraz z każdą wspólnie spędzoną minutą na parkiecie. Widać było to w meczu z Merkurym, gdzie po porażce w pierwszym secie MPS wskoczył na bardzo wysoki poziom, rozbijając wysoko pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Wspomniana wygrana zadziała z pewnością jak woda na młyn dla drużyny. Jeśli dziś Miłośnicy Piłki Siatkowej wygrają za komplet punktów, to doskoczą do ścisłej czołówki ligi. W naszym odczuciu jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

VB Inter-Grahen Sulmin – Aqua Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 zwracaliśmy uwagę na to, jak ważne będzie to dla obu drużyn spotkanie. Argumentacją na to, że tak właśnie będzie, było to, że w minionym tygodniu obie drużyny zdołały się wreszcie przełamać. To z kolei rozbudziło nadzieję w obu obozach na to, że w dalszej części sezonu będzie już lepiej. W momencie, w którym zrodziły się na nowo nadzieje, jedna z drużyn przegra mecz i będzie musiała odbudowywać się od nowa. Która z drużyn wygra? Jesteśmy niemal przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy jednak graczom z Sulmina. Zespół Mateusza Pietrzykowskiego miał co prawda koszmarny początek sezonu, ale sądzimy, że mają oni potencjał ludzki na to, by na kryzysową sytuację dość szybko zareagować. Owszem – ich ostatni rywal TKKF Flota nie jest najlepszym wyznacznikiem obecnej siły drużyny, ale w naszym odczuciu trzy oczka pozwolą im się wreszcie odblokować. Dokładnie na to samo liczą w obozie Aqua Volley. Team Mateusza Drężka mierzył się w naszym odczuciu ze znacznie trudniejszym rywalem niż zespół z Sulmina. Aqua rywalizowała bowiem z zespołem Feniks Gdańsk i przed meczem to przeciwnicy, a nie Aqua, zdawali się być faworytem. Mimo to zespół Mateusza Drężka ograł rywali i przerwał koszmarną serię 16 porażek z rzędu. Tak jak wspomnieliśmy, wygrani poczują się dziś wyjątkowo. Nie chcemy być jednak w skórze tych, którzy przegrają.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Hapag-Lloyd – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Od początku obecnego sezonu, a w zasadzie – w poprzednim również i to mimo spadku z trzeciej do czwartej ligi, chwaliliśmy drużynę Tiger Team. Już po spadku podkreślaliśmy to, że Tiger dowozi i kiedy ma wygrać, to to robi. Dodatkowo zespół Marcina Kwidzińskiego przestał gubić punkty i zdawał się być jednym z głównych faworytów do awansu do trzeciej ligi. Czy nasza opinia się jakoś zmieniła? Niby nie – Tiger wygrał w minionym tygodniu czwarty mecz z rzędu. Z drugiej strony nie sposób przejść obojętnie obok ‘Czerwonej Flagi’, która pojawiła się na horyzoncie. Mamy na myśli to co wydarzyło się w ostatnim meczu. Choć Tiger Team był wówczas zdecydowanym faworytem – musiał podzielić się punktami z absolutnym underdogiem – drużyną Only Spikes. Dodatkowo już w drugim meczu w obecnym sezonie, z konieczności na rozegraniu musiał wystąpić etatowy przyjmujący. Dziś z pewnością ‘Tygrysy’ będą chcieli się ‘odkuć’ za ostatnią wpadkę. Ich rywalem będzie ekipa Hapag-Lloyd, która plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Oczywiście wspomniany wynik musi być przez nas przeskalowany i dopasowany do możliwości graczy w pomarańczowych strojach. W naszym odczuciu jest bowiem naprawdę nieźle. Team Joanny Kożuch ma na swoim koncie już dwa oczka i do wyrównania wyniku z poprzedniego sezonu, brakuje im już wyłącznie jednego punktu. Warto przy tym podkreślić, że będą mieli na to aż dziesięć spotkań i zaryzykujemy tezę, że wspomniany wynik zostanie w obecnej edycji pobity. Skoro ‘Logistykom’ udało się sięgnąć po punkt z VB Inter-Grahen Sulmin czy Siatkersami, to w dalszej części sezonu też im się pewnie uda. Czy również dzisiaj? Mimo wszystko będzie o to piekielnie trudno. Byłaby to z pewnością ogromna sensacja.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Inter Marine Masters – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Do tego spotkania miało dojść już tydzień temu. Ostatecznie ‘Mastersi’ skorzystali z uprzejmości DHP Oliwy i to drużyna z serca Gdańska zmierzyła się z ‘Bestią’. Całe zamieszanie wynikało z faktu, że ‘Mastersi’ wyjechali pod koniec ubiegłego tygodnia na turniej do Mrągowa. To niesie oczywiście za sobą konsekwencje. Aktualnie mają oni rozegraną najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze. Nadrabiając ligowe zaległości, team Andrzeja Masiaka rozegra w obecnym tygodniu dwa spotkania. Poza meczem z Hydrą zespół w biało-niebieskich barwach zmierzy się również z Handluwą i w naszym odczuciu w obu tych spotkaniach będą oni faworytem. Jak do tej pory zespół Inter Marine rozegrał w obecnym sezonie dwa mecze. W pierwszym z nich przegrał z DNV Volley Gdańsk w stosunku 0-3. Mimo to ich odbiór po meczu był raczej pozytywny i w naszym odczuciu zagrali naprawdę nieźle. W kolejnym spotkaniu poza dobrą grą ‘Mastersi’ osiągnęli dodatkowo bardzo dobry wynik. Choć w naszych oczach nie byli faworytem, to ograli VB Sulmin za komplet punktów. Jeśli chodzi o Hydrę, to team Sławomira Kudyby po początkowym zwycięstwie z Handluwą za komplet punktów przegrał dwa kolejne mecze. Silniejsi od ‘Bestii’ okazali się gracze Energi Trefla Gdańsk oraz wspomniana wcześniej DHP Oliwa. Jeśli dziś team w złotych strojach chce wygrać, to musi zagrać już zdecydowanie lepiej niż w dwóch ostatnich meczach. Tak jak jednak napisaliśmy wcześniej – dziś dajemy więcej szans ‘Mastersom’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #11

W poniedziałkowy wieczór pierwsze zwycięstwo w sezonie zanotowała Flota TGD Team, która ograła Staltest Pomorze. W drugiej lidze swoje spotkania zgodnie z oczekiwaniami wygrali faworyci – Eko-Hurt oraz Volley Gdańsk. Ci drudzy potrafili jednak zaskoczyć, ponieważ stracili punkt z przedostatnią drużyną w tabeli – Handluwą. Zapraszamy na podsumowanie!

ME Sulmin Volley – Craftvena 1-2 (18-21; 15-21; 22-20)

Po trzech tygodniach zmagań w lidze zostało łącznie 10 drużyn, które jak do tej pory nie przegrały jeszcze spotkania. Jeśli spojrzymy wyłącznie na czwartą ligę, to podobnym osiągnięciem co ‘Rzemieślnicy’ mogli pochwalić się gracze Remediosu, Tiger Team oraz Chilli Amigos. Cóż – doborowe towarzystwo. Choć Craftvena była faworytem, to miała jednak świadomość, jak niewygodnym rywalem w obecnej kampanii są gracze ME Sulmin Volley. Było to widać w połowie pierwszego seta, gdzie po bardzo długiej i efektowej akcji mieliśmy remis po 8. Co więcej po chwili gracze z Sulmina wysunęli się na prowadzenie 13-10 i byli już naprawdę bliscy. Po chwili duet Tyryłło – Archenti wyprowadził swój team na prowadzenie 15-14 i od tego momentu Craftvena zagrała już jak na faworyta przystało (21-18). Środkowa odsłona to chyba najmniej ciekawa część spotkania. Zakładamy się co prawda, że Craftvena mogłaby mieć same takie ‘nudne mecze’. W drugim secie prowadzili oni bowiem grę od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego, wygrywając do 15. Ostatni set to absolutna ozdoba poniedziałkowego starcia. Rany – ile tu było zwrotów akcji. Lepiej rozpoczęli gracze z Sulmina (6-2), którzy nie zdołali jednak utrzymać prowadzenia. Po ataku Macieja Tyryłło, Craftvena prowadziła 13-11 i wydawało się, że sięgną po chwili po trzeci punkt w meczu. Po chwili z kapitalnej strony pokazał się jednak prawoskrzydłowy ME Sulmin Volley – Kacper Wiczkowski. Po serii punktów w jego wykonaniu gracze z Sulmina odrobili straty i odzyskali prowadzenie. Powiedzieliśmy, że zwrotów akcji było sporo, prawda? No – to były jeszcze dwa. Najpierw Craftvena wysunęła się na prowadzenie 20-18, a następnie – co szokujące – zanotowali ogromny przestój w kulminacyjnym momencie. Tu ogromne pochwały dla ME Sulmin Volley. Ci grali do samego końca i dostali swoją nagrodę w postaci jednego punktu – brawo dla obu drużyn, nie nudziliśmy się.

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-14; 21-16; 21-18)

Po ostatniej porażce z Craftveną na zespół ACTIVNYCH spadła olbrzymia krytyka. Nie ma się co temu przesadnie dziwić – team zanotował bowiem swoją najwyższą porażkę w historii niemal 150 rozegranych meczów w Inter Marine SL3 spotkań. Do meczu z Remediosem ACTIVNI mogli podchodzić pełni obaw. Jak do tej pory zespół Macieja Kota wygrał wszystkie spotkania i na dziewięć możliwych punktów zainkasował aż osiem. W związku z tym nie trzeba było być geniuszem, by wytypować wynik poniedziałkowego starcia. Po serii błędów ACTIVNYCH oraz wyraźnie wyższej kulturze gry u ‘Ortopedów’ zespół Macieja Kota wysunął się na prowadzenie 13-6. Warto przy tym zauważyć, że od czasu do czasu ACTIVNI wyprowadzali jednak dość efektowne akcje. To było rzecz jasna za mało, by zaskoczyć rywali (21-14). Początek drugiego seta zwiastował nam jednak, że będzie to bardzo ciekawe starcie. Po piorunującym początku ACTIVNI objęli w środkowej partii prowadzenie 8-3. Z czasem ich przewaga jednak systematycznie topniała i mniej więcej na jedną udaną akcję, Remedios robił dwie, doprowadzając do wyrównania po 15. Kiedy gracze w biało-złotych strojach doprowadzili do wyrównania, to stało się jasne, że swojej szansy już nie zmarnują (21-16). Ostatni set poniedziałkowego starcia to kolejna próba ACTIVNYCH. Mimo że wynik tego nie do końca odzwierciedla, to sądzimy, że był to najlepszy fragment drużyny w meczu. Po skutecznej zagrywce Michała Galińskiego oraz bloku Dominika Bracha ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 12-10. Radość z dobrego wyniku nie trwała jednak zbyt długo. Po kilku wymianach Remedios objął prowadzenie 15-13, którego już nie wypuścił (21-18).

Volley Gdańsk – HANDLUWA 2-1 (21-9; 21-12; 12-21)

Niespełna 24 godziny temu zastanawialiśmy się, jak czują się gracze Old Boys, którzy stracili punkt z Handluwą. Cóż – do klubu Old Boys dołączyli wczoraj gracze Volleya Gdańsk i prawdę mówiąc jest to dla nas szokujące. Sądzimy, że dla ludzi, którzy oglądali spotkanie lub nawet w nim grali, również. Przez większość meczu Volley na tle swojego rywala wyglądał jak absolutny mocarz. Jak drużyna, której nie da się pokonać. Cóż – ten, kto oglądał Titanica, doskonale wie, że jego też nie dało się rzekomo zatopić, a jednak – impossible is nothing. Do tego jeszcze przejdziemy, bo nie jest rzecz jasna tak, że Handluwie upiecze się za to, co wyprawiali oni w dwóch pierwszych odsłonach. Bo powiedzmy sobie bez ogródek – to była siatkarska pornografia. O pierwszym secie to szkoda w ogóle gadać, bo ‘żółto-czarny’ walec nie miał absolutnie żadnej litości dla swojego rywala. Handluwa wyraźnie lepiej sprawowała się w drugiej odsłonie, a przynajmniej do pewnego momentu. Ku naszemu zaskoczeniu wielki faworyt spotkania na półmetku seta prowadził zaledwie dwoma punktami (11-9). Nie, nie było tak, że myśleliśmy, że Handluwa wygra tę partię. Co to to nie. Dalsza część seta to popis Wojciecha Ingielewicza, który jeszcze kilka miesięcy temu grał ramię w ramię z obecnymi graczami Handluwy. Wczoraj był z kolei ich katem (21-12). Trzeci set? Niewiarygodne sceny na boisku numer trzy. Jeszcze na półmetku mieliśmy poczucie, że zaraz Volley odpali rakietę (11-11). Zamiast tego odpalili, ale kilka błędów z rzędu, po których ich rywale wysunęli się na prowadzenie 15-11. To podziałało z kolei na nich wybitnie mobilizująco, bo końcowa faza seta to również ich naprawdę niezła gra – czy nie można tak było wcześniej? (21-12).

Staltest Pomorze – Flota TGD Team 1-2 (21-19; 16-21; 15-21)

Bezpośrednie starcie pomiędzy drużynami było dla obu ekip doskonałą okazją do przełamania. Działało to rzecz jasna w dwie strony – sytuacja przegranych już w początkowej fazie sezonu stała się dość skomplikowana. Lepiej w mecz weszli gracze Staltestu, którzy przez Redakcję zostali uznani za nieznacznego faworyta spotkania. Po punkcie Tomasza Jasińskiego Staltest wysunął się na prowadzenie 10-5. Z czasem coraz lepiej zaczęła grać jednak Flota TGD, która doprowadziła do wyrównania po 16. Kiedy wydawało się, że odzyskali oni rytm i po chwili pójdą za ciosem, stało się coś zupełnie innego. W samej końcówce przebudzili się gracze Staltestu, którzy po atakach Tomasza Bychowskiego oraz Jana Ciupy cieszyli się z pierwszego punktu w sezonie Wiosna’26 (21-19). Środkowa partia to przewaga Floty, którzy po czterech błędach z rzędu rywali wysunęli się na prowadzenie 13-7. W dalszej części seta Staltest nie był w stanie zbliżyć się do rywala, który wygrał seta do 16, doprowadzając do wyrównania w meczu. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który został rozstrzygnięty tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Po kilku punktach skutecznego Kacpra Goszczyńskiego Flota TGD objęła prowadzenie 6-1. Z czasem Staltest podjął jeszcze próbę i zbliżył się do rywala na dwa punkty (10-8). Niestety dla nich druga część seta to druga fala ataków Floty, która wygrała seta do 15.

EKO-HURT – Złomowiec Gdańsk 3-0 (21-17; 21-17; 21-17)

Do spotkania ze Złomowcem Gdańsk zespół Eko-Hurt podchodził z wiedzą dotyczącą wyniku spotkania Volley Gdańsk – Handluwa, gdzie faworyzowana ekipa ‘żółto-czarnych’ straciła sensacyjnie punkt. Było to o tyle ważne, że przy potencjalnej wygranej ze Złomowcem za komplet punktów Eko-Hurt odrobiłby do swojego głównego rywala w walce o awans jedno oczko. O mobilizację nie było zatem trudno. Z drugiej strony w zapowiedziach przedmeczowych zwracaliśmy uwagę na to, że nie będzie to wcale takie łatwe zdanie dla ‘Hurtowników’. Choć team Pawła Dawczaka rozpoczął kapitalnie (8-3), to błyskawicznie przekonał się, że nie mogą sobie pozwolić na to, by ich rywal się rozkręcił (9-9). W dalszej części po kilku błędach Złomowca oraz skutecznej grze Sebastiana Rydygiera Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 17-12 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-17). Czekaliśmy na to, czy Złomowiec zdoła się przebudzić. Od samego początku spotkania oni po prostu byli na parkiecie. Myślami zdawali się być jednak gdzie indziej. Zero życia, zero pomysłu na pokonanie rywala. Jeny – przerażająco smutne obrazki z obozu Złomków. Nie jest też tak, że Eko-Hurt zagrał jakieś wybitne spotkanie, ot solidna siatkówka, która na Złomków wystarczyła (21-17). Trzeci set rywalizacji został rozstrzygnięty niemal na początku. Kiedy na tablicy wyników było 10-5 dla faworyta, to wiedzieliśmy, że już tego nie wypuszczą. Nie w tym sezonie, który póki co przebiega dla nich w wymarzony sposób, brawo!

CTO Volley – Speednet 2-1 (21-16; 21-12; 15-21)

Przed poniedziałkowym starciem można było mieć poczucie, że piękna passa CTO Volley może dobiec końca. Akurat w meczu, w którym ‘Pomarańczowi’ mieli bić swój własny rekord zwycięstw z rzędu, musieli borykać się z poważnymi problemami kadrowymi. Ostatecznie wyrwę na środku bloku załatał nominalny libero Maciej Szymula, a na jego miejsce desygnowana do gry została Kinga Legieta, dla której był to drugi występ w rozgrywkach Inter Marine SL3. Jak wyszło? Przynajmniej do pewnego momentu kapitalnie. Początek spotkania to co prawda dość wyrównana gra, w której aktualny Mistrz nie mógł zbudować sobie przewagi (9-9). Sytuacja zmieniła się w drugiej części seta, gdzie po błędach ‘Programistów’ oraz atakach Bartosza Sobstla gracze CTO cieszyli się z wygrania seta do 16. Jeszcze lepiej team w pomarańczowych strojach zaprezentował się w środkowej odsłonie, w której od samego początku narzucił swoim rywalom własne warunki (8-2). Choć po chwili Speednet zdawał się nieco odkręcać (9-7), to w dalszej części seta był bezradny wobec świetnie dysponowanych skrzydeł CTO Volley. Wynik? 21-12, co przed trzecią częścią nie zwiastowało nic dobrego dla Speednetu. Od samego początku seta z dobrej strony pokazywał się jednak były gracz CTO Volley – Mikołaj Skotarek. To po jego kilku udanych akcjach gracze Speednetu wysunęli się na prowadzenie 13-10. Mniej więcej w połowie seta gracze CTO długo nie mogli pogodzić się z decyzją sędziego prowadzącego spotkanie, a to z całą pewnością wybiło ich z rytmu. Już po chwili Speednet prowadził 17-11 i w konsekwencji cieszył się po chwili z jednego punktu w meczu. Niemniej jednak wydarzeniem dnia było trzynaste zwycięstwo z rzędu CTO – brawo!

Bossman Team – AIP 2-1 (16-21; 21-18; 21-18)

Kryzys AiP – bo tak to chyba już trzeba nazwać – trwa. W poniedziałkowy wieczór team Adriana Ossowskiego liczył na to, że karta się wreszcie odwróci. Zadanie to było jednak niezwykle trudne. Rywalem drużyny miała być bowiem ekipa Bossmana, która w obecnej kampanii wygrała już 4 z 5 pojedynków i zdaje się być na doskonałej drodze do grupy mistrzowskiej. Pierwszy set należał jednak do graczy w fioletowo-białych strojach, którzy po atakach Jakuba Sulimy wysunęli się na prowadzenie 12-7. Pomimo starań Bossmana w dalszej części zespół AiP nie zdejmował nogi z gazu i kiedy po dwóch atakach z rzędu Jakuba Jetke było już 17-11, to stało się jasne, która ze stron wygra seta (21-16). Środkowa partia mogła się podobać. Warto podkreślić, że nie brakowało tu efektownych wymian i było po prostu ‘dużo siatkówki w siatkówce’. Na półmetku seta po kilku atakach Marka Rogińskiego Bossman wysunął się na prowadzenie 12-8. Choć po punktach duetu Białecki – Glaner gracze AiP wrócili do gry (15-14), to jednak Bossman dopiął po chwili swego, wygrywając do 18. Na początku trzeciego seta karta sprzyjała drużynie Adriana Ossowskiego, która wysunęła się na prowadzenie 5-2. W dalszej części szalenie ważne punkty dające prowadzenie 12-7 zdobywali wspomniany wcześniej Marek Rogiński oraz Adrian Zajkowski. Wspomnianych punktów byłoby jednak znacznie mniej, gdyby nie świetna praca na rozegraniu, którą wykonał najlepszy gracz spotkania – Jakub Kłobucki. Ostatecznie Bossman wygrał tę partię do 18, a cały mecz w stosunku 2-1 – brawo!

Merkury – Fux Pępowo 2-1 (19-21; 21-17; 21-16)

Choć Merkury był oczywistym faworytem spotkania, to długo wahaliśmy się, jaki oddać typ Redakcji – 3-0 czy jednak 2-1. Ostatecznie uznaliśmy, że z beniaminkiem pierwszej ligi pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 sięgną po trzy oczka. Na półmetku premierowego seta wszystko zdawało się iść po ich myśli (14-10). Po chwili team zaczął popełniać jednak sporo błędów, co rywale bezwzględnie wykorzystali, wychodząc na prowadzenie 18-15. Warto w tym momencie się na chwilę zatrzymać i zwrócić uwagę na to, że jak pokazały powtórki – bardzo ważny punkt należał się Merkuremu. Po dość intensywnej kłótni z sędzią prowadzącą zawody Merkury wziął czas, a tuż po nim doprowadzili do wyrównania po 18. W końcówce szczęście uśmiechnęło się jednak do ‘Koniczynek’, którzy po punktach Tomasza Piaska zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (21-19). W środkowej odsłonie Merkury grał nabuzowany niepowodzeniem z pierwszego seta. Po dobrej i skutecznej grze wysunęli się na prowadzenie 12-5. Choć z czasem Fux zaczął odrabiać straty, to jednak byli daleko od tego, by realnie myśleć o zdobyczy punktowej (21-17). Do połowy trzeciego seta kwestia tego, która z drużyn wygra, pozostawała otwarta (11-11). Po akcjach świetnie dysponowanego Macieja Mozola oraz Marcina Sledzia Merkury zdobył pięć kolejnych punktów w meczu, co w konsekwencji zapewniło im drugi punkt w meczu oraz wygraną. Warto przy tym podkreślić, że było to jednak zwycięstwo, po którym Merkury nie ma zbyt wielu powodów do radości.

Inter Marine Masters 2 – TKKF Flota 2-1 (21-17; 21-16; 25-27)

Do poniedziałkowego wieczoru zespół TKKF Flota pozostawał jedną z dwóch ekip w całej 52-drużynowej stawce, które po trzech tygodniach rozgrywek nie miały na swoim koncie choćby punktu. W naszym odczuciu o przełamanie miało być naprawdę trudno. Choć obóz ‘Mastersów’ stara się tonować dalekosiężne zapędy Redakcji, to nie ma co ukrywać – byli oni zdecydowanym faworytem poniedziałkowego spotkania. Udowodnili to zresztą chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, kiedy wysunęli się na wysokie prowadzenie (11-4). Nie mająca nic do stracenia Flota podjęła w dalszej części walkę, ale jedynie na co było ją stać, to uciułanie 17 oczek w partii. Początek drugiego seta dawał nadzieję sympatykom Floty na inny obraz gry. Ku zaskoczeniu to Flota rozpoczęła od prowadzenia 6-2. Czteropunktowa przewaga została przez nich jednak błyskawicznie roztrwoniona i już przed połową seta ‘Mastersi’ wysunęli się na prowadzenie 10-9. Dalsza część seta wyglądała już tak, jakby gracze Karoliny Kirszensztein stracili nieco pewność siebie. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w drużynie w niebieskich strojach. Odrobienie strat było dla nich jak woda na młyn – im dłużej trwała ta partia, tym prezentowali się lepiej i w konsekwencji wygrali seta do 16. Ostatni set rywalizacji to najciekawsza partia w meczu i jakżeby inaczej w kontekście ‘Mastersów’ – wyniszczająca gra na przewagi. Prawdę mówiąc TKKF Flota mogła zamknąć seta znacznie wcześniej. Jak podsumował to jednak jeden z ‘Mastersów’ w nieparlamentarnych słowach – ‘gdyby nam nie pomogli to byśmy prze****li’. Mocne? Tak, ale jakże prawdziwe. Bo Flota wyciągała pomocną dłoń rywalom niejednokrotnie. Tak czy siak od stanu po 18 mieliśmy punkt za punkt. Nie brakowało też momentów, w których jedna z drużyn ‘przełamywałaby’ rywala. W ostatecznym rozrachunku górą byli jednak gracze Floty, którym w ostatniej zagrywce pomogło nieco szczęście. Tak czy siak oglądało się to naprawdę z przyjemnością (27-25).

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Zaczynamy czwarty tydzień rozgrywek. Ciekawie zapowiada się starcie na przełamanie, w którym Staltest Pomorze podejmie Flotę TGD Team. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w pierwszej lidze, w której dojdzie do trzech pojedynków. Zapraszamy na zapowiedź!

ME Sulmin Volley – Craftvena

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 zastanawialiśmy się, czy jest to w ogóle zasadne, że aktualne wyniki oraz styl gry drużyny ME Sulmin Volley porównujemy do tego, co było w minionej edycji. Poza nazwą drużyny dość mocno zmienił się skład, do którego dołączyło kilka głośnych nazwisk. Zmienił się również trener, no i przede wszystkim zmienił się styl gry i jakość drużyny. Choć do niedawna typując wynik meczu ME Sulmin Volley z Craftveną można było mieć niemal 100% pewność, że wygrają i to za komplet punktów ci drudzy, tak dziś trzeba się nad tym poważnie zastanowić. Czy team z Sulmina stać dziś na jeden punkt? Oczywiście, że tak i taki scenariusz zdaje się być tym najbardziej prawdopodobnym. Z drugiej strony nie możemy absolutnie wykluczyć opcji, w której gracze Fabiana Ehrlicha mogliby dziś pokusić się o zwycięstwo. Jest to bowiem zespół, który nie kalkuluje i nie patrzy na to, z jaką marką przyjdzie im się zmierzyć. A Craftvena? Sami nie wiemy, co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony team Bartosza Zakrzewskiego wygrał wszystkie cztery mecze obecnego sezonu. Kiedy zwrócimy jednak uwagę na to, z jakimi drużynami mierzyli się ‘Rzemieślnicy’, a mimo to niejednokrotnie niemiłosiernie męczyli, to potęguje to w nas wrażenie, że dzisiejsze starcie wcale nie musi być dla faworyta łatwym zadaniem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

No i jak tu ocenić ACTIVNYCH? Po kilku pierwszych spotkaniach sezonu kilkukrotnie podkreślaliśmy, że w naszym odczuciu są oni o wiele mocniejszą drużyną niż jeszcze kilka miesięcy temu. Naturalną rzeczą było dla nas to, że w sposób oczywisty przełoży się to na wyniki. Spójrzmy na ich ostatniego rywala – Craftvenę. Jeszcze kilka miesięcy temu ACTIVNI przegrali z 'Rzemieślnikami’ 0-3. W minionym tygodniu było to 1-2, ale no właśnie. Tu przechodzimy do drugiej strony medalu. Choć ACTIVNI faktycznie zagrali dobrze w pierwszym secie i w konsekwencji go wygrali, to dyspozycja drużyny w trzeciej odsłonie była absolutnym koszmarem. Choć zespół dobija do 150. meczu w rozgrywkach Inter Marine SL3, to jeszcze nigdy nie odnieśli tak dotkliwej porażki. Rany, co to w ogóle było? Tego nie da się wytłumaczyć i zastanawiamy się, czy po takim meczu ACTIVNI zdołają się szybko podnieść. Warto się jednak pochylić nad tym, czy ma to w ogóle znaczenie? Dziś zespół Artura Kurkowskiego zmierzy się z Remedios Sopot Ortopedią i nie ma co do tego żadnych wątpliwości – to Remedios będzie wyraźnym faworytem spotkania. Jak do tej pory gracze w biało-złotych strojach rozegrali w obecnej kampanii trzy spotkania i na dziewięć możliwych punktów zainkasowali aż osiem. Sądzimy, że po dzisiejszym starciu wspomniany wynik będzie jeszcze bardziej imponujący.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

DNV Volley Gdańsk – HANDLUWA

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 wyrażaliśmy swoje zdumienie z tego, jak słabo w drugiej lidze radzi sobie zespół Handluwy. Musimy przytoczyć pewną anegdotkę, do której doszło kilkanaście dni temu. Przed jednym z meczów Handluwy przez przypadek wpisaliśmy na stronie, że jest to spotkanie trzecio-, a nie drugoligowe. Wówczas odezwał się do nas jeden z graczy Handluwy i napisał, że 'jaka trzecia liga, bez takich’. Cóż, na tamten moment może faktycznie jeszcze nie trzecia, ale wszystko wskazuje na to, że co się odwlecze, to nie uciecze. Team Macieja Manisty w obecnej kampanii rozegrał trzy spotkania, w których zdołał uciułać jeden na dziewięć możliwych punktów. Aktualnie jest jedna sprawa, która nie pozwala nam przestać o tym myśleć. Mianowicie – zastanawiamy się, jak czują się obecnie gracze Old Boys, którzy stracili z Handluwą punkt. Przecież to brzmi abstrakcyjnie. Dziś ex pierwszoligowiec rozegra spotkanie z DNV Volley Gdańsk, a to z kolei sprawia, że mogą śmiało liczyć na siedemnastą (!) porażkę z rzędu. Oj, czujemy, że zaraz będzie osiemnastka jak niegdyś w przypadku MPS-u Volley. No bo umówmy się – DNV Volley Gdańsk jest teamem, który po spadku z elity prezentuje się wybornie. Póki co rozegrali oni cztery spotkania i za każdym razem wygrywali co z kolei przełożyło się na fotel lidera drugiej klasy rozgrywkowej. Jesteśmy niemal przekonani, że dziś team się na tym tronie umocni i każdy wynik inny niż 3-0 będzie w naszym odczuciu sensacją.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Staltest Pomorze – Flota TGD Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 doszło do małej rozkminki, czy aby na pewno nie jest to przypadkiem starcie dwóch drużyn, które w przyszłej edycji będą się również mierzyć, ale już w trzeciej lidze. Ostatecznie stwierdziliśmy, że aż tak źle to chyba nie będzie. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak źle to może się zestarzeć, ale w naszym odczuciu na tę chwilę więcej szans na utrzymanie dajemy Staltestowi. Warto zwrócić uwagę na to, z jakimi rywalami przyszło im się do tej pory mierzyć. Challengers, Dream Volley oraz Kraken. Wiele osób przed sezonem uważało, że trzy wspomniane drużyny rozdzielą pomiędzy sobą poszczególne kolory medali. Zmierzamy do tego, że w naszym odczuciu Staltest miał póki co naprawdę trudną przeprawę. Zanim przejdziemy do drużyny przeciwnej, chcemy zwrócić uwagę na jeden aspekt, który zdaje się nam być sporym zagrożeniem dla drużyny Arka Kozłowskiego. Chodzi o szerokość kadry i to, że spora część zawodników nie gra tyle, ile by chciała. Widzieliśmy to wiele razy i zastanawiamy się, czy nie posypie się przez to atmosfera. Słabe wyniki + słaba atmosfera = kłopoty. Zobaczymy, jak sobie Staltest z tym poradzi. Jeśli chodzi o Flotę TGD Team, to zespół Karoliny Kirszensztein w obecnej kampanii rozegrał dwa spotkania i w obu tych przypadkach kończyło się porażką. Ich sytuacja jest jednak w naszym odczuciu gorsza, bo uważamy, że mieli łatwiejszy terminarz. Jeśli dziś przegrają ponownie, to będziemy mieli już pewność. W obecnym sezonie będą ciężary.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

EKO-HURT – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Nie wiemy jeszcze, jak potoczy się wieczorne starcie pomiędzy drużynami. Faktem jest jednak to, że i bez tego Złomowiec śrubuje aktualnie najdłuższą serię w historii swoich 133 występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Wspomniana seria została zapoczątkowana pod koniec poprzedniego sezonu – 4 listopada 2025 r. Od wspomnianego dnia Złomowiec przegrał z Energą Trefl Gdańsk, Eko-Hurtem, Old Boysami, DHP Oliwą oraz ostatnio z VB Sulmin. Co do dramatycznej obniżki formy już chyba nikt nie ma wątpliwości. Dziś ze Złomowcem wygrywają nawet drużyny, które historycznie regularnie z nimi przegrywały. Pewna era, w której Złomowiec był ligowym mocarzem, minęła i nic nie zapowiada tego, żeby sytuacja ta miała się zmienić. W naszym odczuciu będzie wręcz przeciwnie. To Eko-Hurt jest dziś faworytem spotkania i sądzimy, że team Pawła Dawczaka umocni swoją bardzo mocną pozycję w drugoligowej układance. Póki co sezon układa się dla Eko-Hurtu wybornie i dwukrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 zdają się zmierzać pewnym krokiem w kierunku elity. Jak do tej pory Eko-Hurt rozegrał trzy spotkania i w wspomnianych meczach zainkasował osiem na dziewięć możliwych do zdobycia punktów. Na ich rozkładzie jazdy mamy jak do tej pory Speednet 2, BL Volley oraz Handluwę. Nos podpowiada nam, że w dalszej części sezonu będzie już trudniej. Czy dzisiaj również? Mimo wszystko chyba tak.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

CTO Volley – Speednet

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Wystarczyły trzy tygodnie rozgrywek, by niemal wszystkie pierwszoligowe drużyny zdążyły przegrać już spotkanie. Ostatnim niepokonanym bastionem jest aktualny Mistrz Inter Marine SL3 – CTO Volley. Czy to oznacza, że broniąca tytułu mistrzowskiego ekipa wyrasta nam na jednego z głównych kandydatów do złota? Tego jeszcze nie wiemy, ale z pewnością na początku sezonu CTO udowodniło niedowiarkom, że skreślanie ich po kilku transferach out było sporym błędem. Jak do tej pory zespół w pomarańczowych barwach rywalizował z Bossmanem, AiP oraz Fuxem Pępowo i na dziewięć możliwych punktów zainkasował aż osiem. Warto przy tym podkreślić, że we wspomnianym okresie aktualny Mistrz rywalizował z dwiema ekipami, które w minionej edycji skończyły zmagania w grupie mistrzowskiej i na pewno nie można im zarzucić tego, że wygrywają, bo grali ze słabymi drużynami. Dziś CTO zmierzy się ze Speednetem i jeśli wygra, to będzie to ich trzynaste zwycięstwo z rzędu, a to oznaczać będzie, że pobiją swój historyczny rekord zwycięstw z rzędu. Co ciekawe – serię dwunastu zwycięstw poza tą aktualną drużyna CTO miała wtedy, kiedy zaczynała zmagania w Inter Marine SL3. W swoim premierowym sezonie w rozgrywkach gracze CTO wygrali dwanaście meczów i awansowali do elity. Dalszą część tej historii już znacie. Na drodze ‘Pomarańczowych’ stoją dziś gracze Speednetu, którzy w obecnym sezonie rozegrali najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze. Prawdę mówiąc po dwóch spotkaniach trudno wyciągać jednoznaczne wnioski. Po dzisiejszym starciu będziemy nieco mądrzejsi. Owszem – to CTO jest dziś faworytem, ale zastanawiamy się, czy Speednet stać na to, by sprawić niespodziankę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Bossman Team – AIP

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Ależ to był rozczarowujący występ drużyny AiP. W minionym tygodniu zespół Adriana Ossowskiego mierzył się z BEemką Volley. Owszem – w naszym odczuciu rywal był wówczas faworytem, ale w żadnej konfiguracji nie przewidzieliśmy tego, z jak dużą dysproporcją będziemy mieli do czynienia. Fakty są bowiem takie, że ‘Przyjaciele’ nie mieli w meczu żadnego pomysłu na sforsowanie zasieków rywali, a na dodatek nie mieli go również z próbą powstrzymania przeciwnika. Ci robili bowiem w meczu co chcieli i sądzimy, że gdyby obie drużyny rozegrały wówczas nie trzy sety, a trzydzieści – za każdym razem górą byłaby BEemka. Oczywistym i naturalnym pytaniem zdaje się być to, czy we wspomnianym meczu to BEemka była tak silna, czy jednak AiP takie słabe. Nie da się nie wspomnieć o tym, że w obecnej edycji zespół Adriana Ossowskiego nie prezentuje się już tak dobrze jak na jesień. Owszem – póki co wygrali z Fuxem, ale kiedy rywalizowali z wielkimi drużynami – zawodzili. Jak będzie dzisiaj? Bossman w obecnej kampanii rozegrał największą liczbę spotkań spośród wszystkich pierwszoligowców. Póki co idzie im naprawdę nieźle i w skali szkolnej wystawiamy im ‘czwóreczkę’. Nasza ocena została obniżona za porażkę z CTO oraz to, że kiedy wygrywali – za każdym razem oddawali seta rywalom. Jak będzie dzisiaj? Choć ostatnio AiP wygrali bezpośredni mecz za komplet punktów, to biorąc pod uwagę obecną formę nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy drużynie Jakuba Kłobuckiego.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Merkury – Fux Pępowo

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

I tak to się w tej pierwszej lidze kręci. Jednego tygodnia możesz zagrać absolutnie rewelacyjną siatkówkę, zgarnąć tytuł drużyny tygodnia, rozpalić nadzieje swoich sympatyków na mistrzostwo w najwyższej klasie rozgrywkowej, by po kilku dniach ta narracja była już nieaktualna. Jak można rozegrać tak dwa różne spotkania jak z BEemką oraz MPS-em Volley? Które oblicze drużyny jest bardziej prawdziwe? Te sprzed dwóch tygodni czy jednak te z ostatniego meczu? Bo jeśli te pierwsze, to Merkury powinien sobie dziś poradzić i zgarnąć komplet oczek. Jeśli jednak będą mieli podobne problemy co ostatnio, to nie wykluczamy w dzisiejszym spotkaniu niespodzianki, a nawet sensacji. Jako że jakiś typ wystawić trzeba – stawiamy jednak na przebudzenie Merkurego i powrót na zwycięskie tory. Ich rywal – Fux Pępowo zrozumiał na własnej skórze, jak duża różnica w graniu i organizacji gry jest pomiędzy pierwszą a drugą ligą. Jak do tej pory w najwyższej klasie rozgrywkowej zespół z Pępowa rozegrał trzy spotkania. Wspominaliśmy o tym w ostatnim magazynie, ale uważamy, że choć Fux jest ‘pod prądem’, to w decydujących momentach ich rywale stają na wysokości zadania. Nie wiemy, czy to kwestia umiejętności, doświadczenia czy jeszcze czegoś innego, ale jest to dość charakterystyczny obrazek w obecnej edycji. Jeśli jednak Fux Pępowo chce się utrzymać – musi wreszcie zacząć punktować. Dziś staną przed ultra trudnym wyzwaniem. Ich rywalem będzie bowiem pięciokrotny Mistrz rozgrywek i co ciekawe – czwarta z pięciu drużyn z grupy mistrzowskiej poprzedniego sezonu, z którą będzie grał Fux. Ci teoretycznie nieco słabsi rywale dopiero przed Fuxem. Kto wie – być może niedługo wszystko się odmieni, a team ‘Koniczynek’ zacznie marsz w górę ligowej tabeli?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Inter Marine Masters 2 – TKKF Flota

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Choć oficjalnie i w stosunku do stanu w minionym sezonie w obecnej edycji gra tylko jedna nowa drużyna – Inter Marine Masters 2, to trudno nie odnieść wrażenia, że Flota jest drugim debiutantem. Jeśli spojrzymy na to, jak zmienił się skład TKKF Floty w przerwie pomiędzy sezonami, to zobaczymy, że mamy do czynienia z zupełnie inną drużyną niż na jesień. Złośliwi mogliby powiedzieć, że jest jednak jeden wspólny mianownik. Swoisty most łączący starą i nową erę. Co nim jest? Oczywiście to, że podobnie jak w poprzedniej edycji, tak i teraz TKKF Flota przegrywa wszystkie mecze. Jak do tej pory team Karoliny Kirszensztein rozegrał trzy spotkania, w których nie udało im się ugrać choćby punktu. O ile z czwartoligowymi tuzami (Chilli Amigos i Remedios Sopot Ortopedią) uznaliśmy to za coś normalnego, tak zero punktów i styl gry z pogrążoną w kryzysie drużyną VB Inter-Grahen Sulmin jest dla Floty pewnym rozczarowaniem. Jakby złych wiadomości było mało, to sądzimy, że dziś wieczorem TKKF Flota przegra swoje kolejne – czwarte już spotkanie w obecnym sezonie. Ich rywal jest bowiem wyraźnym faworytem starcia i sytuacji nie zmienia tu absolutnie fakt, że wobec ‘Mastersów’ jesteśmy na początku edycji dość krytyczni. Dla osób niewtajemniczonych – pomimo sześciu punktów w trzech meczach, Inter Marine Masters 2 byli krytykowani za to, że nie grają na takim poziomie, po którym uznalibyśmy, że są naturalnym kandydatem do podium. Mimo to sądzimy, że dziś nie będą mieli problemów ze zgarnięciem pełnej puli.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #10

Za nami dziesiąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W czwartek czwarte już spotkanie w sezonie wygrał nowy lider trzeciej ligi – ekipa DSGSA. Ponadto swoje pierwsze mecze w obecnej kampanii zwycięsko zakończyły drużyny Tufi Team oraz Speedway AWKS. Zapraszamy na podsumowanie!

Szach-Mat – Tufi Team 1-2 (21-11; 19-21; 18-21)

Po pierwszych dwóch spotkaniach w sezonie narzekaliśmy nieco na dyspozycję Szach-Matu. Dawaliśmy temu znać zarówno w magazynie, w zapowiedziach, podsumowaniach meczów czy nawet w wywiadzie przeprowadzonym z rozgrywającym Marcinem Nasiorowskim. Wszystkie osoby, które miały tego świadomość, mogły zastanawiać się, o co ta Redakcja się czepia. Ich team w czwartkowy wieczór sprawiał się genialnie, przynajmniej do pewnego momentu. Pierwszy set rywalizacji to wyraźna przewaga graczy w czarnych strojach, którzy po doskonałej grze w bloku wysunęli się na prowadzenie 15-7. Kiedy dołożymy do tego mnóstwo błędów Tufi Team oraz zaledwie pięć punktów zdobytych po własnych akcjach – wynik 21-11 nie mógł nikogo dziwić. Ok – do połowy środkowej partii widzieliśmy co prawda progres w drużynie Pawła Szafrana. Mimo to było to wciąż zbyt mało, by zaskoczyć dobrze dysponowanych rywali, którzy chwilę po półmetku seta prowadzili 16-11. Wówczas chyba nikt nie spodziewał się, jak sielanka może w jednej chwili zamienić się w koszmar. Po kilku błędach oraz świetnym fragmencie rywali na tablicy wyników mieliśmy remis po 19. Po chwili gracze Pawła Szafrana poszli za ciosem i po zdobyciu kolejnych dwóch oczek mogli cieszyć się z doprowadzenia do wyrównania. Oj, dawno nie widzieliśmy tak zaprzepaszczonej szansy na zwycięstwo jak w przypadku Szach-Matu (21-19). Ostatni set to wyraźna przewaga Tufi, którzy poszli za ciosem i wysunęli się na prowadzenie 15-9. Po chwili jednak czuliśmy, że gdzieś takie obrazki już oglądaliśmy. Ku naszemu zaskoczeniu Szach-Mat zaczął odrabiać straty, ale finalnie nie udało im się powtórzyć wyczynu z poprzedniego seta, przegrywając finałową partię do 18.

Only Spikes – Craftvena 1-2 (21-16; 19-21; 21-23)

Powtarzamy się? Owszem – zdajemy sobie z tego sprawę. W obecnej kampanii wielokrotnie podkreślamy, że gracze Only Spikes są dla nas drużyną, która zrobiła jeden z największych postępów lub nawet największy spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. To nie jest jedynie nasze przeczucie, ale ma to potwierdzenie w wynikach osiąganych przez drużynę. Wczoraj wieczorem team Patryka Łabędzia rywalizował z Craftveną, z którą jak do tej pory mierzył się czterokrotnie. Jak można wywnioskować z ogólnej narracji – w każdym z wspomnianych meczów team w żółtych strojach przegrywał 0-3 i prawdę mówiąc były to wyniki w pełni zasłużone. Weźmy pierwszy przykład – z najlepszego wówczas sezonu Only Spikes. Sezon Jesień’25 – mecz z Craftveną – wynik 0-3. Wynik poszczególnych setów? Do 8, 12 oraz 14. O czym my w ogóle mówimy. Przepaść. Wczoraj wieczorem zespół ‘Kanarków’ był o włos od zwycięstwa i gdyby to oni, a nie ‘Rzemieślnicy’ wygrali spotkanie – nikt nie mógłby nawet pisnąć o jakiejś niesprawiedliwości. Już w pierwszym secie rywalizacji, 'Rzemieślnicy’ znaleźli się w prawdziwych tarapatach i nie byli w stanie przeciwstawić się rozpędzonym rywalom, którzy wygrali do 16. W drugim secie Craftvena zdołała sobie zbudować kilkupunktową zaliczkę. (18-15). Pod koniec seta Only Spikes postraszyli jednak rywali, ale mimo to 'Rzemieślnicy’ postawili po chwili kropkę nad 'i’. Napisać, że w trzecim secie gracze Only Spikes byli blisko zwycięstwa, to nic nie napisać. Pod koniec seta dobrze dysponowana drużyna w żółtych strojach wysunęła się na prowadzenie 19-16 i wówczas chyba nikt nie wierzył już w jakikolwiek twist. Sygnał do odrabiania strat dał Craftvenie dobrze dysponowany w ostatnim czasie Emiliano Archenti. Po dwóch atakach wspomnianego gracza Craftvena doprowadziła do wyrównania po 19, a już po chwili – cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Uff, było naprawdę blisko.

Wolves Volley – Challengers 1-2 (14-21; 12-21; 21-18)

W magazynie #3, który nagrywaliśy w czwartek po spotkaniach ligowych, Ekspert Tomasz Nurzyński zwrócił uwagę na dość ciekawą rzecz. W jego odczuciu Challengersi znaleźli się w nowej dla siebie sytuacji. Przez kilka sezonów spędzonych w drugiej lidze celem numer jeden drużyny było to, aby zapewnić sobie spokojne utrzymanie. Do realizacji celu przybliżało drużynę zwycięstwo w stosunku 2-1. Aktualnie powodów do radości z podziału punktów drużyna taka jak Challengers powinna mieć znacznie mniej. Kiedy przeanalizujemy sobie, ile punktów potrzebowały drużyny w przeszłości do awansu do wyższej ligi, to wychodzi na to, że średnia dwóch oczek na mecz może okazać się niewystarczająca. Piszemy o tym teraz, ponieważ dla drużyny Wojciecha Lewińskiego było to trzecie spotkanie i trzecie zwycięstwo, a jakże – po podziale punktów. Jeśli team chce awansować, to w naszym odczuciu musi podkręcić tempo. Prawdę mówiąc, po tym jak wyglądały dwa pierwsze sety czwartkowego spotkania, sądziliśmy, że właśnie mecz z Wolves Volley będzie pierwszym, w którym gracze w niebiesko-różowych barwach zainkasują pełną pulę. No bo powiedzmy sobie wprost – była to różnica klas. Pierwszy set? Siły ‘Wilkom’ wystarczyło tylko do połowy partii. Z czasem ruszyła machina Challengersów, którzy wygrali do 14. Jeszcze większą dysproporcję oglądaliśmy w środkowej partii, która zaczęła się od stanu 9-2 dla faworyta. To w sposób oczywisty zabiło emocje w odsłonie, którą ex-drugoligowiec wygrał do 12. Wydawało się, że trzeci set będzie tylko formalnością. Choć po ataku Grzegorza Boguszewskiego, który dał prowadzenie drużynie 9-7, sytuacja faworyta zdawała się być komfortowa – Wolves Volley radzili sobie coraz śmielej i coraz lepiej. Po skutecznych atakach duetu Merski – Łubiński, Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 15-13 i choć rywal próbował jeszcze ratować sytuację (17-16), to końcówka należała do Wolves, których należy pochwalić za grę do końca i za to, że nie zniechęcili się po dwóch bardzo nieudanych setach (21-18).

Siatkersi – Hapag-Lloyd 2-1 (21-18; 13-21; 21-17)

Musimy zachować proporcję i równowagę. Z jednej strony musimy wystarczająco pochwalić drużynę Hapag-Lloyd, ale co oczywiste – Siatkersom nie może przejść to płazem. Skupimy się i na nich. Tak czy siak – potężny faworyt spotkania i drużyna, która w dwóch ostatnich sezonach zajmowała odpowiednio piąte oraz szóste miejsce, rozpoczął spotkanie w miarę nieźle. Ok – nie był to styl jak niegdyś, ale wystarczyło to do ogrania drużyny z końcówki tabeli. Oczywiście było to zwycięstwo zrodzone w bólach, bo przez niemal całego seta to zespół Joanny Kożuch był na prowadzeniu. W końcówce Hapag-Lloyd był jednak klasycznym Hapag-Lloydem i się pogubił. Sądzimy, że swoisty parasol ochronny nad drużyną się skończył. Kiedy odwalają maniane – a w tym przypadku tak było – to nie sposób o tym nie napisać. Roztrwoniona przewaga (18-15) i poczucie niewykorzystanej szansy będzie się za ‘Logistykami’ ciągnęło przez długi czas. To, co graczom Joanny Kożuch nie udało się w premierowej odsłonie, udało się w drugim secie rywalizacji. Wow – ależ to było dobre granie. Po kilku atakach świetnie dysponowanego Damiana Grabowskiego gracze w pomarańczowych strojach wysunęli się na prowadzenie 10-3, a z czasem – 18-11. Jeśli Siatkersi liczyli na to, że rywal poda im rękę tak jak uczynił to w pierwszym secie, to się srogo przeliczyli. Już po chwili po atakach – a jakże, Damiana Grabowskiego – ‘Logistycy’ zdobyli swój drugi punkt w sezonie. W trzecim secie Siatkersi zaczęli w końcu grać i w konsekwencji wysunęli się na prowadzenie 17-10. To, o jakim spadku formy mówimy, niech świadczy fakt, że w końcówce zrobiło się gorąco (19-17). Ostatecznie team Sebastiana Wilmy zdołał przepchnąć zwycięstwo kolanem, ale umówmy się – nastroje w obozie nie są zbyt dobre.

DHP Oliwa – Hydra Volleyball Team 2-1 (23-21; 17-21; 21-14)

Po świetnej inauguracji, w której Hydra Volleyball Team zgarnęła komplet oczek – ‘Bestia’ przegrywa drugie spotkanie z rzędu, co jednoznacznie pokazuje, jak ogromna różnica dzieli zmagania drugo- i trzecioligowe. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno Hydra bez najmniejszego problemu radziła sobie na trzecioligowych parkietach, gdzie umówmy się – żadna z drużyn nie zbliżyła się nawet do tego poziomu. W drugiej lidze sytuacja wygląda jednak inaczej, a ‘Bestia’ z roli kata bardzo szybko przeobraziła się w ofiarę. Nie jest rzecz jasna tak, że nie mają oni szans z rywalami. Przy odrobinie szczęścia to Hydra mogła wygrać czwartkowe starcie. Najciekawszą partią w meczu była premierowa odsłona, która od samego startu była walką ‘łeb w łeb’. Nie oznacza to bynajmniej, że była to jakoś wybitnie jakościowa rozgrywka. Po obu stronach siatki nie brakowało błędów, a w pewnym momencie zastanawialiśmy się, ile jeszcze zagrywek zepsują obie drużyny. Końcówka seta? A jakże. O tym, że to DHP wygrało tę partię, zadecydowało w dużej mierze dwa błędy ‘Bestii’, po których rywale cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (23-21). Środkowa partia to zwrot akcji. Gracze w złotych strojach już na półmetku seta zbudowali sobie czteropunktową zaliczkę (10-6) i choć z czasem Oliwa odrobiła niekorzystną dla siebie sytuację, to w końcówce seta to oni popełnili aż cztery (!) poważne błędy, które kosztowały ich porażkę w secie do 17. Trzeci set to jednak wyraźna przewaga drużyny z ‘serca Gdańska’. Warto podkreślić tu, że w decydującym o zwycięstwie secie kultura gry była zdecydowanie po stronie Oliwy. Po kilku atakach w aut Hydry, Oliwa prowadziła już 15-8 i stało się oczywiste, że to oni wygrają spotkanie na środkowym boisku (21-14).

Audiofon Karczemki – DSGSA 1-2 (21-15; 17-21; 17-21)

Zespół DSGSA się nie zatrzymuje. Wow – co to jest za początek sezonu w trzeciej lidze. Po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej zespół Michała Farona ograł trzech kolejnych rywali. Czwartym przeciwnikiem była jednak ekipa Audiofon Karczemki i tu już sytuacja taka oczywista nie była. Niemal 50% osób biorących udział w Typerze SL3 wskazywało na to, że to team Pawła Urbaniaka będzie górą. Początek spotkania zdawał się to potwierdzać, bo zespół w biało-czerwonych barwach grał na bardzo wysokim poziomie i chwilę po półmetku seta wysunął się na prowadzenie 14-7. W dalszej części nic się nie zmieniło i w konsekwencji Audiofon cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-15). Środkowa partia to jednak zwrot akcji, na co wpływ miała między innymi spora liczba zepsutych zagrywek w obozie Karczemek (8-5). Dalszą część seta oglądało się naprawdę przyjemnie, a z obu stron siatki nie brakowało mocnych i efektownych wymian, w których inicjatywę miał beniaminek. Warto podkreślić, że w obozie Pawła Urbaniaka nie brakowało również prostych błędów, które uniemożliwiały im nawiązanie walki z beniaminkiem (21-17). Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się w najlepszy możliwy sposób dla DSGSA. Team w bordowych strojach na półmetku seta prowadził już 10-7, a z czasem ich przewaga się jeszcze powiększyła (14-8). Choć po punktach aktywnego Romana Grzelaka Audiofon próbował jeszcze odwrócić losy spotkania, to na reakcję było już za późno. Ostatecznie DSGSA wygrał partię do 17 i w konsekwencji wskoczył na fotel lidera trzeciej ligi – wow, brawo!

Dream Volley – MiszMasz 2-1 (21-18; 21-12; 19-21)

Wiedzieliśmy, że prędzej czy później (bardziej prędzej) Dream Volley nawiąże do tradycji i zgubi punkt w meczu, w którym byli oni wyraźnym faworytem. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy również o sporych problemach kadrowych i faktycznie – to się potwierdziło. Mimo to gracze w niebieskich trykotach przynajmniej do pewnego momentu stanęli na wysokości zadania. To po początku spotkania nie było bynajmniej tak oczywiste, bo to rywal lepiej wszedł w mecz i chwilę po otwarciu prowadził 8-4. Po chwili ‘Marzyciele’ wykonali jednak bardzo dobrą pracę i nie pozwolili MiszMaszowi pójść za ciosem. Po kilku składnych akcjach doprowadzili do wyrównania po 8, a w dalszej części seta byli już stroną dominującą, zapewniając sobie wygraną do 18. Środkowa odsłona to absolutnie przespany okres drużyny MiszMasz. Już na początku seta Dream Volley wysunął się na prowadzenie, a ich rywale musieli gonić (5-1). Prawdę mówiąc ta gonitwa nie była jednak zbyt ofensywna. Owszem – w pewnym momencie przewaga faworyta stopniała do dwóch punktów (11-9), ale druga część seta to jeszcze większa niż na początku przewaga ‘Marzycieli’ (21-12). Ostatnia partia? Słynny syndrom trzeciego seta i wkładanie kija w szprychy roweru. Po festiwalu błędów na początku seta w wykonaniu faworyta, MiszMasz wysunął się na prowadzenie 8-3. Z czasem Dream zaczął gonić i faktycznie z perspektywy MiszMaszu zrobiło się nawet groźnie (20-19). Mimo pewnych kłopotów drużyna Rafała Wróblewskiego zdołała wygrać finałową partię do 19, niemniej jednak wciąż czekają na premierowe zwycięstwo w sezonie Wiosna’26.

DHP Oliwa – DNV Volley Gdańsk 1-2 (15-21; 17-21; 21-16)

Trzy punkty po dwóch czwartkowych spotkaniach? Sądzimy, że jest to wynik, którego DHP Oliwa nie musi się wstydzić. Gdyby team punktował ze średnią 1,5 na mecz w całym poprzednim sezonie – wówczas nie musieliby walczyć o utrzymanie do samego końca. Jeśli chodzi jednak o spotkanie z jednym z głównych faworytów do awansu – DNV Volley Gdańsk – to warto podkreślić, że Oliwa zagrała bez absolutnie żadnych kompleksów. Inną sprawą jest oczywiście to, na ile to wystarczyło z tak mocarnym rywalem. Już na samym początku spotkania zarysowała się wyraźna przewaga faworyta, który po ataku Michała Mysłowskiego prowadził 7-3. Dalsza część to budowanie sobie przewagi. Kiedy po punktach Macieja Feliksa oraz Illi Yenoshyna Volley wysunął się na prowadzenie 14-7, to wiedzieliśmy, że ‘włos im z głowy już nie spadnie’ (21-15). Środkowa partia to już inny obraz gry. Od samego początku seta gracze DHP Oliwy pilnowali tego, by rywal nie zdołał im odskoczyć. Do półmetku seta im się to udawało (11-11), a ‘żółto-czarni’ zdołali objąć prowadzenie dopiero w dalszej części seta. Warto przy tym podkreślić, że pomogli im w tym sami rywale, którzy w końcówce środkowej partii zaatakowali w aut i to kilkukrotnie. Chcąc wygrać z tak utytułowanym rywalem – nie możesz się mylić (21-17). Zdecydowanie lepiej gracze Adama Wyrzykowskiego poradzili sobie w ostatnim secie spotkania, który podobnie jak środkowa partia doprowadził nas do stanu po 11. W odróżnieniu od tego, co oglądaliśmy kilkanaście minut wcześniej, tym razem to ‘Oliwa’ odpaliła rakietę. Po skutecznych atakach Stanisława Urbana oraz błędach rywali, Oliwa wysunęła się na prowadzenie 18-12, co pozwoliło im na zdobycie ostatniego punktu w meczu (21-16).

Flota TGD Team – Speedway AWKS 1-2 (17-21; 16-21; 21-15)

Jeśli dalej tak pójdzie – Flota TGD Team znajdzie się w poważnych tarapatach. Po czwartkowym spotkaniu zespół Karoliny Kirszensztein plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Ok – dla tego mamy jeszcze sensowne usprawiedliwienie. Wszak team rozegrał najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich trzecioligowców. Jest też druga strona medalu, która nie pozwala zapomnieć nam o tym, że patrząc na styl gry – Flota zaczyna wyrastać na bardzo poważnego kandydata do spadku. Wczoraj wieczorem siódma drużyna poprzedniego sezonu rywalizowała z beniaminkiem trzeciej ligi i na jego tle wypadła bardzo blado. Na początku spotkania po punktach Mateusza Sadowskiego oraz Pawła Połanieckiego AWKS wysunął się na prowadzenie 10-7. W dalszej części seta doświadczona Flota nie była w stanie realnie zagrozić rywalom, którzy cieszyli się po chwili z pierwszego punktu w meczu. Choć zabrzmi to dla Floty brutalnie – widząc tak dysponowanego rywala, grzechem byłoby nie powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Choć do połowy środkowej partii obie drużyny szły ‘łeb w łeb’ (10-10), to po punktach Mateusza Sadowskiego oraz Bartłomieja Haski Speedway prowadził już 17-12 i po chwili mógł świętować pierwszy triumf w sezonie Wiosna’26. Ostatni set to wreszcie przebudzenie Floty, która po błędach rywali wysunęła się na prowadzenie 10-4. Tak wysokie prowadzenie w sposób naturalny ustawiło dalsze zmagania w meczu. Ostatecznie Flota wygrała tę partię do 15, aczkolwiek wynik 1-2 jest dla nich sporym rozczarowaniem.

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Przed nami ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się mecz na przełamanie w pierwszej lidze, w którym zmierzą się Szach-Mat z Tufi Team. Ponadto dwa ważne spotkanie rozegra dziś DHP Oliwa, która najpierw zmierzy się z Hydrą, a następnie z DNV Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Szach-Mat – Tufi Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Falstart? W naszym odczuciu tak. Obie drużyny rozegrały na inaugurację cztery spotkania i w każdym z nich to rywal okazywał się mocniejszy. Biorąc pod uwagę to, które miejsce zajęły poszczególne drużyny w poprzedniej edycji oraz przedsezonowe oczekiwania, w naszym odczuciu trudniejszy terminarz miała dotychczas drużyna Tufi Team. Zespół Pawła Szafrana rywalizował bowiem z pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 – Merkurym oraz BEemką Volley, która w minionej edycji była o włos od tytułu mistrzowskiego. W dwóch wspomnianych meczach gracze Tufi zgarnęli dwa punkty i choć nie jest to wymarzony bilans, to jednak w obozie ‘Tuffików’ mają nadzieję, że już niebawem ich wyniki się poprawią. Sądzimy, że dzisiejsze starcie ze Szach-Matem będzie do tego doskonałą okazją. Wiele osób twierdzi, że spośród wszystkich pierwszoligowców to właśnie team Dawida Kołodzieja prezentuje na początku sezonu najsłabszą formę. Jak do tej pory Szach-Mat rywalizował ze Speednetem oraz MPS-em Volley i w dwóch wspomnianych meczach sięgnął po dwa punkty. Każdy, kto oglądał jednak wspomniane mecze, wie, że dyspozycja Szach-Matu pozostawiała wiele do życzenia i w historii rozgrywek widzieliśmy ich w znacznie lepszej formie. Poza aktualną formą drużyn za Tufi Team przemawia również historia. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się dziewięciokrotnie i aż w sześciu przypadkach byli oni górą. Sądzimy, że po dzisiejszym starciu wspomniany bilans będzie dla Tufi jeszcze bardziej imponujący.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Only Spikes – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W ostatnim czasie wobec Craftveny wielokrotnie wystosowywaliśmy swoiste wotum nieufności. Nie będziemy pisać o tym samym dwudziesty raz, ale w związku ze zmianami, do których doszło w drużynie, nie sądziliśmy, że Craftvena będzie liczącym się graczem w walce o górną część ligowej tabeli. Tyle teoria, bo fakty są takie, że zespół Bartka Zakrzewskiego w obecnej kampanii robi po prostu swoje. Jak do tej pory ‘Rzemieślnicy’ w sezonie Wiosna’26 rozegrali trzy spotkania, w których ograli Feniksa, Hapag-Lloyd oraz ACTIVNYCH Gdańsk. Dużo wskazuje na to, że po dzisiejszym starciu lista ta będzie jeszcze bardziej imponująca. Choć ich rywal spisuje się w obecnej kampanii naprawdę nieźle, to nikt, kto jest obeznany z rozgrywkami, nie ma wątpliwości co do tego, która z drużyn będzie dziś faworytem. W osiągnięciu dobrego wyniku Craftvenie pomoże ostatni set rywalizacji z ACTIVNYMI Gdańsk, w którym ‘Rzemieślnicy’ zdemolowali swojego rywala i ugrali jeden z najlepszych wyników punktów w jednym secie w historii. Ich dzisiejszy rywal – Only Spikes rozegrał w obecnym sezonie trzy mecze, w których rywalizował z teoretycznie bardzo mocnymi rywalami. W naszym odczuciu każda z wspomnianych ekip była przed sezonem uważana za bardzo poważnego kandydata do podium. Mimo to Only Spikes zaprezentowali się we wspomnianym okresie z bardzo dobrej strony. Choć przegrali w stosunku 0-3 mecze z Tigerem oraz Remediosem, to ‘tanio skóry nie sprzedali’. Dodatkowo ograli za komplet punktów VB Inter-Grahen Sulmin, co było ogromnym wydarzeniem i rozpaliło wyobrażenia sympatyków drużyny. Czy uda im się dziś ponownie zaskoczyć?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Wolves Volley – Challengers

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Początek sezonu w wykonaniu Wolves Volley? W skali szkolnej to ocena dobry plus. Jak do tej pory team Karola Ciechanowicza rozegrał dwa spotkania, w których rywalizował z ekipą Kraken Team oraz Speedway AWKS. O ile w przypadku tego drugiego rywala ‘Wilki’ byli faworytem meczu, tak w przypadku spotkania z Krakenem sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. W naszej ocenie więcej szans na zwycięstwo miała ekipa Kraken Team, a mimo to to Wolves Volley cieszyli się po meczu ze zwycięstwa. Co ciekawe, tylko raz w historii Wolves Volley zanotowali równie udany start sezonu. Poprzednim razem ‘Wataha’ dwa mecze na inaugurację wygrała dwa lata temu – w sezonie Wiosna’24. We wspomnianym okresie w trzeciej lidze panowały jednak inne zasady i były dwie grupy trzeciej ligi, przy czym nie było jeszcze czwartej klasy rozgrywkowej. To oznacza z kolei, że wówczas o zwycięstwa było nieco łatwiej. Niemniej jednak spośród meczów obecnego sezonu dużo wskazuje na to, że dziś czeka ich najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Rywalem ‘Wilków’ będzie bowiem ex-drugoligowiec, którego ambicją jest jak najszybszy powrót do zaplecza elity. W obecnej kampanii zespół Wojciecha Lewińskiego rozegrał dwa spotkania, w których ograł Sharksów oraz Staltest w stosunku 2-1. Choć wygrane z pewnością cieszą, to trudno nie odnieść wrażenia, że mogło, a nawet powinno być nieco lepiej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Siatkersi – Hapag-Lloyd

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Mecz na ‘połechtanie ego’ dla Siatkersów. W drużynie Sebastiana Wilmy chyba nikt nie wyobrażał sobie scenariusza, w którym rozpoczną oni sezon w równie koszmarny sposób co obecnie. Sytuacja ta jest tym bardziej niezrozumiała, że team jeszcze nigdy nie rozpoczął sezonu w równie nieudany sposób. Co ciekawe – uwzględniamy tu również pierwszy sezon Siatkersów w Inter Marine SL3, kiedy team zdołał wygrać zaledwie dwa mecze w całym sezonie i uplasował się w samej końcówce ligowej tabeli. We wspomnianym sezonie owszem Siatkersi przegrali dwa pierwsze mecze, ale w trzecim spotkaniu ograli Chilli Amigos w stosunku 2-1. Teraz również mieli szansę powiedzieć ‘do trzech razy sztuka’. Z tym samym Chilli Amigos przegrali jednak 0-3, a pamiętny trzeci set rywalizacji będzie ciągnął się za drużyną przez kilka kolejnych lat. Tego nie da się ‘odzobaczyć’. Sami zastanawiamy się, co się dzieje z ‘Niebieskimi’, ale potencjał ludzki w drużynie nadal jest i czujemy, że potrzebują oni meczu na przełamanie. Sądzimy, że doskonałą okazją będzie dzisiejsze starcie, bo team zmierzy się z ekipą Hapag-Lloyd, która w kilku ostatnich edycjach plasowała się w samej końcówce ligi. Oczywiście nie jest to żaden przytyk. Doceniamy fakt, że w drużynie występują wyłącznie gracze, którzy są zatrudnieni w firmie. Jesteśmy nawet w stanie zaryzykować tezę, że spośród drużyn stricte firmowych Hapag-Lloyd znalazłby się w samej czołówce Trójmiasta, a to już spory wyczyn.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DHP Oliwa – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Początkowo rywalem Hydry Volleyball Team w dzisiejszym starciu miała być ekipa Inter Marine Masters, a mecz zaplanowany był na godzinę 21:00. Po opublikowaniu terminarza ‘Mastersi’ zaczęli główkować nad tym, jak odkręcić niekorzystną dla siebie sytuację. Wszystko za sprawą faktu, że w godzinę zaplanowanego spotkania mieli być już w drodze do Mrągowa. Ostatecznie udało im się to odkręcić. Wolę rozegrania spotkania za Inter Marine wyraziła drużyna DHP Oliwa. Dodatkowo Hydra Volleyball Team wyraziła zgodę na przełożenie meczu z 21 na 20, tak aby ‘Oliwiacy’ nie mieli rozpisanych dwóch spotkań na tę samą godzinę. Przypomnijmy, że team Adama Wyrzykowskiego po meczu z Hydrą rozegra jeszcze spotkanie z DNV Volley Gdańsk, który zdaje się być pewniakiem do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. O tym spotkaniu porozmawiamy jednak nieco później. Patrząc czysto teoretycznie dla DHP Oliwy łatwiejszym rywalem zdaje się być Hydra Volleyball Team. Beniaminek trzeciej ligi na inaugurację sezonu zaprezentował się z wybornej strony i w konsekwencji ograł za komplet punktów Handluwę. Kiedy wydawało się, że team w złotych strojach pójdzie za ciosem i ogra również Energę Trefl Gdańsk, ci dość niespodziewanie przegrali 1-2. Jak będzie dzisiaj? Na przestrzeni kilku sezonów role nam się nieco odwróciły. Choć cztery ostatnie pojedynki wygrała Hydra, to dziś faworytem zdaje się DHP Oliwa. Co ciekawe po raz ostatni obie drużyny zmierzyły się niemal równe dwa lata temu i wówczas ‘Bestia’ wygrała 2-1. Jak będzie dzisiaj?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Audiofon Karczemki – DSGSA

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po rewelacyjnym początku sezonu, w którym Audiofon wygrał spotkania z MiszMaszem oraz Krakenem, team Pawła Urbaniaka rozegrał wczoraj swoje trzecie spotkanie w edycji Wiosna’26, a ich rywalem była ekipa Kraken Team. Jako że ci ostatni nie prezentowali się w ostatnim czasie najlepiej, to właśnie Audiofon zdawał się być faworytem. Niestety dla siebie z roli faworyta zespół Pawła Urbaniaka nie wywiązał się zbyt dobrze i w starciu z doświadczonym rywalem był absolutnie bezzębny. Sytuacji nie zmienia fakt, że w drugim secie rywalizacji zespół w biało-czerwonych barwach zagrał naprawdę nieźle i w konsekwencji jeden punkt zasilił ich konto. Mimo to bardziej w pamięci mamy pierwszy i trzeci set, w którym team nie podjął nawet walki. Jak będzie dzisiaj? Rywalem Audiofonu będzie rewelacja obecnego sezonu – zespół DSGSA. Prawdę mówiąc, rzadko zdarza się, by beniaminek wkroczył do wyższej ligi w tak przekonujący sposób, w jaki zrobiła to ekipa Michała Farona. W obecnej kampanii team w bordowych strojach rozegrał trzy spotkania i za każdym razem zdołał ograć swoich rywali. Na rozkładzie drużyny znajdują się Flota TGD Team, Kraken Team oraz Stay Win. Czy do wspomnianej listy dopiszemy również Audiofon? W naszym odczuciu są oni faworytem dzisiejszego starcia. Sądzimy jednak, że będzie to zacięte spotkanie, które zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Dream Volley – MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Czy Dream Volley stracił swoją tożsamość? Od kiedy team Mateusza Dobrzyńskiego występuje w trzeciej lidze, to na drodze do awansu w głównej mierze stawali im… oni sami. Ileż to było potknięć. Ileż to było wpadek. Ileż to strat punktów z drużynami, z którymi nie miało prawa dojść. W obecnym sezonie sytuacja wygląda zupełnie inaczej i wtedy, kiedy ‘Marzyciele’ są faworytem, to z tej roli wywiązują się znakomicie. Aktualnie po dwóch rozegranych meczach gracze w niebieskich strojach mają komplet sześciu punktów i choć w teorii miało tak być, to jest to dla nas pewne zaskoczenie. Aktualnie Dream powtórzył osiągnięcie z sezonu Wiosna’25, gdzie na inaugurację również wygrał dwa razy 3-0. Jeśli jednak zrobi to ponownie dzisiaj, to będzie to najlepsze otwarcie sezonu w historii 145 występów drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3. Narzucając na team taką presję oraz wiedząc o pewnych problemach kadrowych, z którymi będą się dziś mierzyć, wiemy, że nie będzie to zbyt łatwe. Kolejną kwestią jest również to, że MiszMasz nie zamierza oddawać rywalom punktów bez walki. Choć do niedawna gracze Rafała Wróblewskiego mieli absolutnie parszywy bilans bezpośrednich spotkań z ‘Marzycielami’, to w ostatnim czasie zaczęło się to trochę zmieniać. Po raz ostatni obie drużyny spotkały się w bezpośrednim meczu 23 września i wówczas to MiszMasz był górą. Na początku wspomnieliśmy, że Dream często był dla siebie rywalem. Gdyby wówczas wygrali choć jednego seta więcej, to dziś graliby w drugiej lidze. Z całą pewnością ‘Marzyciele’ będą chcieli dziś wygrać. Poza celem nadrzędnym mają z rywalem również ‘rachunki do wyrównania’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DHP Oliwa – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Drugim rywalem DHP Oliwy w czwartkowy wieczór będzie jeden z głównych faworytów do wygrania drugoligowych zmagań – zespół DNV Volley Gdańsk. O tym, że dla drużyny z ‘serca Gdańska’ będzie to w teorii trudniejsze zadanie, nie trzeba nikogo przekonywać. Owszem – nasza narracja może z czasem ewoluować w inną stronę, ale na początku obecnego sezonu ‘żółto-czarni’ wyglądają na drużynę kompletną. W obecnej kampanii team Dariusza Kuny zdążył rozegrać trzy spotkania. Rywalami trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 byli: Inter Marine Masters, Bayer Gdańsk oraz Speednet 2. Biorąc pod uwagę fakt, że mówimy tu o naprawdę uznanych markach, wynik Volleya jest tym bardziej imponujący. Czy uda im się wygrać za komplet punktów również dzisiaj? Taki oddamy typ Redakcji. Co ciekawe, taki scenariusz przewiduje również zdecydowana większość typerów w aplikacji SL3. W zwycięstwo Volleya wierzy bowiem ponad 90% osób biorących udział w zabawie. Co ważne – większość z nich wskazuje na komplet punktów DNV. Na taki scenariusz wskazuje również historia. Obie drużyny w rozgrywkach mierzyły się do tej pory trzykrotnie i za każdym razem DNV Volley Gdańsk zgarniał komplet oczek. Ok – zdajemy sobie sprawę, że wówczas w obu drużynach występowali inni gracze, ale historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. Z drugiej strony warto podkreślić to, że po raz ostatni DHP Oliwa w stosunku 0-3 przegrała 157 dni temu, kiedy rywalizowała z MPS Volley. Od tamtego czasu team rozegrał dziewięć pojedynków, z których wygrał aż sześć. Jak będzie dzisiaj?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Flota TGD Team – Speedway AWKS

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Jeden punkt po dwóch meczach? Z pewnością beniaminek trzeciej ligi liczył na nieco inny scenariusz. Choć zagrożeń dla ‘żółto-czarnych’ jesteśmy w stanie wskazać całe mnóstwo, to chcemy być przy tym wszystkim uczciwi i wskazać również na pozytywne aspekty. W naszym odczuciu Speedway AWKS rywalizował na inaugurację z drużyną, która jest jednym z głównych faworytów do wygrania trzeciej ligi. Zmierzamy do tego, że przegrać z taką ekipą, nawet 0-3, to nie wstyd. Owszem – we wspomnianym meczu Speedway nie był nawet bliski tego, by myśleć o zdobyczy punktowej. Niemniej jednak po meczu uznaliśmy, że podobnie będzie to wyglądało w meczu z Wolves Volley. Choć ‘Wataha’ faktycznie wygrała wówczas spotkanie, to jednak Speedway zagrał już o niebo lepiej niż w premierowej potyczce. Kiedy rywal nie był już z najwyższej półki, to AWKS zobaczył, że da się z nim powalczyć. Idąc dalej – biorąc pod uwagę to, jak radzi sobie w obecnej kampanii Flota TGD Team, to nie wykluczamy scenariusza, w którym beniaminek byłby w stanie powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Problem jest jednak taki, że dokładnie na to samo liczą gracze Floty, którzy mają nadzieję, że potencjalna wygrana sprawi, że odbiją się oni od ligowego dna. Na inaugurację Flota przegrała bowiem 0-3 z innym z beniaminków – drużyną DSGSA. Jeśli dzisiejsze spotkanie z innym z ex-czwartoligowców potoczyłoby się w ten sam sposób, to Flota już na początku sezonu znajdzie się w poważnych tarapatach.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2