Autor: Mateusz Gajewski

MATCHDAY #24

Za nami wtorkowa seria gier, w której nie brakowało emocji. Najciekawszym spotkaniem dnia było bez wątpienia starcie, w którym Maritex ograł Dream Volley. Ponadto – w dolnych partiach drugiej ligi, swoje spotkanie wygrała ekipa DHP Oliwa. Zapraszamy na podsumowanie!

MysterElektroRockets – Kraken Team 1-2 (21-19; 13-21; 14-21)

Kilka razy w obecnym sezonie podkreślaliśmy, że Kraken Team jest pewniaczkiem bukmacherów. Kiedy mają wygrać za komplet punktów – to to robią. Kiedy z kolei rywal jest faworytem, Kraken przegrywa. Precyzując – łatwo odgadnąć ich wyniki. Czytając zapowiedzi przedmeczowe, gracze MER mogli czuć zmartwienie, bowiem redakcja stawiała na to, że Kraken Team sięgnie we wtorek po komplet oczek. Początek spotkania układał się dla Krakena bardzo dobrze – po kilku akcjach duetu Motyka – Kulpiński Kraken wysunął się na prowadzenie 14-10. MysterElektroRockets nie zamierzali bynajmniej przyjąć roli statystów i po chwili, za sprawą Piotra Ceynowy oraz Sebastiana Pietrasa, potrafili odpowiedzieć w najlepszy możliwy sposób. ‘Biało-czerwoni’ po kilku punktach wspomnianego duetu wysunęli się na prowadzenie 18-17, a po krótkiej chwili i ataku Wiktora Feliksiaka zapewnili sobie bardzo ważny i niespodziewany siódmy punkt w sezonie (21-19). Środkowa odsłona przyniosła zwrot akcji i wreszcie lepszą grę faworyta, który nie pozwolił MER na zbyt wiele. Po kolejnej w meczu punktacji Pawła Pallacha z ‘drugiej piłki’ Kraken wysunął się na prowadzenie 12-6 i wówczas stało się jasne, że ‘Granatowi’ już nie odpuszczą (21-13). Chwilę po początku trzeciego seta uznaliśmy, że MysterElektroRockets jest w stanie sprawić kolejną sensację. Bardzo dobrze w obronie spisywała się Julia Tarasek, świetnie w ataku funkcjonował tercet Pietras – Feliksiak – Ceynowa, a MER w pełni zasłużenie wysunęli się na prowadzenie 10-8. Mimo to Kraken to jednak solidna trzecioligowa marka, która się nie podpala, daje rywalom się wyprztykać, a kiedy wyczuje u nich chwilę słabości – zaatakuje. Już po chwili prawdziwą kanonadę urządzili Michał Kulpiński oraz najlepszy gracz spotkania – Przemysław Motyka, a ‘Bestia’ wygrała tę partię do 14.

BL Volley – Port 3-0 (21-11; 21-16; 23-21)

Mimo, że obie ekipy w ligowej tabeli dzieli przepaść, wiemy jednak nie od dziś, że Portowcy w swojej historii zaleźli za skórę już niejednemu mocarnemu rywalowi. BL Volley z drugiej strony słynie z tego, że często nie potrafi postawić kropki nad ‘i’. Spodziewaliśmy się zatem, że nie będzie to wcale łatwe do wygrania spotkanie dla ekipy ‘Tygrysów’. Gracze Portu zameldowali się na hali w szóstkę, dodatkowo bez nominalnego rozgrywającego. Rolę tę przejęli dotychczasowy libero Piotr Wieruszewski oraz debiutujący w ekipie Stanisław Urban, którzy dodatkowo wzięli na siebie również ciężar zdobywania większości punktów z ataku. W pierwszym secie, mimo że z obu stron obserwowaliśmy spektakularne obrony oraz dość długie akcje, przeplatane one jednak były całą masą błędów, których oczywiście Port popełnił o wiele więcej. Nic dziwnego, że partia zakończyła się wynikiem 21-11 na korzyść zawodników Wojciecha Strychalskiego. Druga partia również zaczęła się bardzo dobrze dla ‘Tygrysów’, jednak w miarę jej upływu Portowcy zaczęli być coraz skuteczniejsi. W połowie seta wypracowali sobie trzypunktową przewagę (12-9), co wywołało lekkie poruszenie w szeregach rywala. BL Volley, na ich szczęście, szybko otrząsnął się z tego impasu, odrobił straty i finalnie zwyciężył 21-16. W trzeciej odsłonie gracze BL również zdecydowali się wystąpić w szóstkę. Od samego początku jednak sytuacja nie wyglądała dla nich zbyt dobrze. Portowcy dzięki niesamowitej ofiarności w obronie oraz skuteczności w ataku duetu Wieruszewski-Urban wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Przy stanie 18-14 jednak zaczęli popełniać błędy, a wiemy, że gdy Tygrysy wyczują krew to sytuacja przestaje wyglądać kolorowo. Szybko udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie 20-18. Port miał jeszcze swoją ostatnią szansę w tym secie, doprowadzając do gry na przewagi, finalnie jednak nie udało im się zapunktować w tym spotkaniu. Tym sposobem BL Volley wygrywa pierwsze spotkanie za komplet punktów od niemal roku. 30 października 2024 wygrali 3-0 z… Portem.

Tiger Team – Flota TGD Team 1-2 (21-18; 9-21; 16-21)

Dobrnęliśmy do takiego etapu sezonu, w którym Tiger Team nie może pozwolić sobie na to, by kalkulować. Rozwijając tę myśl – chodzi o to, że ‘Tygrysy’ muszą podchodzić do spotkań bez kompleksów. Mimo że walczą z faworyzowanym rywalem, muszą bić się o punkty na 120% możliwości, bo za chwilę może zabraknąć dla nich miejsca w trzeciej lidze. Z takim nastawieniem Tiger Team zdawał się rozpocząć wtorkową konfrontację z faworytem. Mimo że to Flota TGD zaczęła lepiej (10-7), z czasem ‘ofiara wcieliła się w rolę oprawcy’. Pod koniec seta nieustępliwy Tiger Team doprowadził do wyrównania po 17, a następnie poszedł za ciosem i po świetnym fragmencie środkowego – Szymona Burdynewicza, wygrał partię do 18. Niepowodzenie w pierwszym secie wyraźnie wkurzyło Flotę TGD Team, która na wydarzenia z premierowej odsłony zareagowała w najlepszy możliwy sposób. Oj, to było prawdziwe lanie urządzone przez Flotę. Po kilku punktach aktywnego Sebastiana Sołtysa Flota TGD Team objęła prowadzenie 10-3. Choć po punktach Przemysława Masznera oraz Krzysztofa Cieśluka Tiger Team zniwelował straty do czterech oczek (12-8), do końca seta zdołał zdobyć zaledwie jeden punkt. W tym samym czasie rywal zapisał na swoim koncie aż dziewięć, choć trzeba przyznać, że duża w tym zasługa samych ‘Tygrysów’, którzy mylili się na potęgę (21-9). Ostatni ‘rozdział’ wtorkowego spotkania lepiej rozpoczął się dla faworyta, który objął prowadzenie 12-7. Choć po kilku udanych akcjach Mateusza Cieśluka Tiger Team zbliżył się do rywala na jeden punkt (13-12), to po problemach na wielu płaszczyznach Tigera, punkt za trzeci set trafił na konto Floty TGD Team.

Feniks Gdańsk – Craftvena 0-3 (17-21; 19-21; 14-21)

Gdybyśmy przed meczem spojrzeli tylko i wyłącznie na miejsca obu drużyn w ligowej tabeli, moglibyśmy obstawić, że szybkie 3-0 na korzyść Craftveny będzie w tym przypadku czystą formalnością. Wiemy jednak, że ‘Czarni’, mimo świetnej passy zwycięstw, nie prezentują w ostatnich spotkaniach swojej najlepszej formy. Również w tym meczu nie obyło się bez ‘ciężarów’, ponieważ przeciwnik zaprezentował się naprawdę dobrze. Początek pierwszej partii był bardzo wyrównany. Mimo, że gra Feniksa opierała się w dużej mierze na skuteczności w ataku Patryka Szulca, rywal nie potrafił znaleźć żadnego sposobu na zatrzymanie tego zawodnika. W dalszej części seta gracze Bartosza Zakrzewskiego wrzucili jednak wyższy bieg i już bez większych problemów zwyciężyli 21-17. W drugiej partii Feniks Gdańsk postawił jeszcze trudniejsze warunki. Przez większość czasu utrzymywali kilkupunktową przewagę, wywierając niemałą presję na przeciwnikach. W pewnym momencie pojawiły się potężne problemy ‘Rzemieślników’ w przyjęciu zagrywki Damiana Wiącka, a przy stanie 19-15 zanosiło się na naprawdę sporą niespodziankę. Craftvena, sobie tylko znanym sposobem doprowadziła do wyrównania i udało im się uciec spod topora, finalnie wygrywając 21-19. W trzecim secie Feniks Gdańsk od samego początku wysunął się na prowadzenie. ‘Czarni’ musieli gonić wynik, ale od stanu 8-8 zaprezentowali się tak, jak tego oczekiwaliśmy od samego początku spotkania. Co prawda rywale próbowali ich jeszcze ‘kąsać’, jednak niewiele już mogli ugrać przy wysokiej skuteczności graczy Craftveny. Partia zakończyła się wynikiem 21-14 i trzy oczka znów lądują na koncie ‘Rzemieślników’, choć kolejny raz nie bez problemów.

Sharks – Only Spikes 3-0 (21-8; 21-14; 21-18)

W meczu z tak renomowanym rywalem zespół Only Spikes nie miał absolutnie nic do stracenia, a wyłącznie do zyskania. Z perspektywy słabszych drużyn jest to o tyle łatwiejsze, że nikt nie oceni ich surowo w przypadku porażki. Mimo to sztuką jest zagrać z takim przeciwnikiem bez kompleksów. Skoro można było uszczknąć punkt w rywalizacji z DSGSA, to czemu nie spróbować z Sharksami? Tyle planów, bo realizacja – przynajmniej w pierwszym secie – to już zupełnie inna historia. Od samego początku zarysowała się wyraźna przewaga ‘Rekinów’, którzy po kilku atakach Sergieja Ivanenko objęli prowadzenie 10-4. W dalszej części seta team Pavlo Kudinova jeszcze podkręcił tempo, by finalnie zakończyć partię do 8. Zdecydowanie wyżej poprzeczkę gracze Only Spikes zawiesili w drugiej odsłonie rywalizacji. Do połowy seta zespół Patryka Łabędzia trzymał się kurczowo rywala (12-11). Sytuacja zmieniła się w dalszej części. Po kilku skutecznych akcjach dobrze dysponowanego Igora Kazello Sharksi odskoczyli na sześć punktów (18-12) i po chwili cieszyli się z drugiego wygranego seta (21-14). Najlepiej team Only Spikes zaprezentował się w finałowym secie. Choć partia rozpoczęła się wyraźnie lepiej dla Sharksów (12-6), to po chwili Only Spikes coraz śmielej dochodzili do głosu. Po kilku punktach Mateusza Czerniawskiego zespół w żółtych strojach zbliżył się do faworyzowanego rywala na zaledwie jeden punkt (15-14). Kiedy jednak zrobiło się gorąco, Sharksi podkręcili tempo i finalnie wygrali tę partię do 18, a cały mecz w stosunku 3-0. Mimo upływu kolejnego tygodnia pozostają jedną z dwóch drużyn, które w tym sezonie nie straciły jeszcze ani jednego seta.

Dream Volley – Maritex 1-2 (19-21; 21-23; 23-21)

Może w tym przypadku nie sprawdza się zasada kija i marchewki? Może Maritex nie powinien być zachęcany do lepszej gry, lecz po prostu – konkretnie rugany? Jak to wytłumaczyć? Porażka z beniaminkiem MysterElektroRockets w fatalnym stylu, a następnie mecz z Dream Volley, w którym Maritex był o włos od wygrania za komplet punktów. Tak czy inaczej wtorkowe spotkanie dobitnie pokazało, że od zespołu Michała Pietrasika można wymagać, bo jest tam po prostu jakość. Pierwszy set rywalizacji to bardzo wyrównana gra, po której na tablicy wyników widniał remis 11-11. Chwilę później ‘Marzyciele’ popełnili trzy błędy z rzędu, a Maritex objął prowadzenie 14-11. Gdy wynik brzmiał 18-14 dla ekipy z Gdyni, wydawało się, że nic niespodziewanego się już nie wydarzy. W końcówce Dream Volley doprowadził jednak do wyrównania po 19, ale po błędzie jednego z graczy w niebieskim trykocie oraz skutecznym ataku Rafała Siduna – Maritex cieszył się z wygrania premierowej odsłony do 19. W drugiego seta lepiej weszli gracze Dream Volley, którzy po kilku skutecznych blokach objęli prowadzenie 13-9. Maritex nie dawał jednak za wygraną i – podobnie jak rywale w pierwszej odsłonie – doprowadził z czasem do wyrównania po 19. Choć zespół Mateusza Dobrzyńskiego mógł jeszcze odwrócić coraz bardziej niekorzystny wynik, nie wykorzystał dwóch piłek setowych i zamiast cieszyć się z remisu – oddał seta ambitnemu Maritexowi (23-21). Ostatni set to, a jakże, walka na przewagi. Zanim jednak do niej doszło, Maritex wysunął się na prowadzenie 20-17 i był o włos od wygrania za komplet punktów. Jak jednak wiadomo – kilkupunktowe prowadzenie niczego nie gwarantuje. Już po chwili Dream Volley doprowadził do wyrównania po 20, a następnie w końcówce przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę (23-21).

DHP Oliwa – Challengers 2-1 (23-21; 21-13; 15-21)

Nie chcemy użyć słowa ‘sceptyczni’, bo z pewnością nie będzie ono pasowało. Nawiązujemy rzecz jasna do wiary Redakcji w to, że DHP Oliwa zdoła podnieść się po poniedziałkowym, bardzo słabym meczu z MPS-em Volley i jakimś cudem ograć Challengersów. Z drugiej strony forma drużyny Wojciecha Lewińskiego pozostawała zagadką. Swoje ostatnie spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3 Challengersi rozegrali kilka tygodni temu. Choć wówczas nie udało im się wygrać, to mimo wszystko pozostawili po sobie niezłe wrażenie. Jak było we wtorkowy wieczór? Cóż – zupełnie inaczej, niż można się było spodziewać. Już początek spotkania pokazał, że nie będzie to łatwa przeprawa dla faworyzowanych Challengersów. W połowie seta oglądaliśmy bardzo wyrównaną grę, w której oba zespoły zasługiwały na pochwały za postawę w obronie (12-12). Do samego końca żadna ze stron nie odpuszczała, co oznaczało grę punkt za punkt (20-20). Co zadecydowało o tym, że w końcówce szczęście uśmiechnęło się do beniaminka? W naszym odczuciu – bardzo dobra gra w bloku ‘Oliwiaków’ (23-21). Środkowa odsłona to już wyraźna przewaga zespołu z ‘serca Gdańska’. Po kilku skutecznych i atomowych atakach Kamila Krasińskiego team DHP wysunął się na prowadzenie 8-3. Choć Challengersi zdołali zniwelować straty do jednego punktu (10-9), dalsza część seta była absolutnie jednostronnym widowiskiem (21-13). Ostatni set rywalizacji to partia ‘na otarcie łez’ dla Challengersów, którzy rozpoczęli od prowadzenia 11-5 i nie mieli problemów z tym, by zgarnąć ‘nagrodę pocieszenia’. Dzięki wygranej DHP Oliwa spycha Challengersów na ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Warto jednak zaznaczyć, że ci drudzy rozegrali o trzy spotkania mniej.

Inter Marine Masters – EKO-HURT 1-2 (7-21; 19-21; 21-14)

Obie ekipy, które miały zmierzyć się we wtorkowy wieczór, borykają się z własnymi problemami. Jeśli spojrzymy w ligową tabelę, oczywiście w o wiele gorszej sytuacji znajdują się gracze Inter Marine. Jakby tego było mało, stawili się na spotkanie bez nominalnego rozgrywającego. Obowiązek ten w pierwszej partii wziął na siebie Jacek Ragus. Początek spotkania to istne bajlando w wykonaniu Eko-Hurtu, który rozpoczął od prowadzenia aż 9-0! Wreszcie na tle przeciwnika prezentowali się jak ex pierwszoligowiec. Gracze Inter Marine z kolei sprawiali wrażenie, jakby myślami wciąż byli na plaży w hiszpańskim Benidorm. Partia zakończyła się wynikiem 21-7, co możemy określić jako istny pogrom. Tym bardziej dziwi to, co wydarzyło się w kolejnych odsłonach. W drugim secie, gdy zawodnicy Inter Marine pozbierali już zęby z parkietu, postawili na inny wybór jeśli chodzi o pozycję rozgrywającego. Na boisku zameldował się Wiktor Chełmiński, którego do tej pory zwykle oglądaliśmy na libero. I musimy przyznać, że od razu przyniosło to efekty. Przez większość partii przewaga była po stronie zawodników Andrzeja Masiaka, aż do stanu 15-10. Wtedy doszło do przebudzenia w szeregach Eko-Hurtu i szybko udało im się odrobić straty punktowe, a następnie przechylić szalę zwycięstwa w secie na swoją korzyść (21-19). Był to zwiastun tego, że przeciwnik tanio skóry nie sprzeda. Jednak tego, co wydarzyło się na początku trzeciej odsłony chyba nikt nie był w stanie przewidzieć. Inter Marine zaczęło od prowadzenia 8-1! I choć Eko-Hurt dwoił się i troił, nie udało im się wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Finalnie, set zakończył się ich przegraną 14-21. Raczej żadna ze stron nie może być zadowolona, czy to z przebiegu czy z wyniku tego meczu.

Flota Active Team – Staltest Pomorze 2-1 (21-12; 21-11; 19-21)

Wtorkowy wieczór miał być dla Floty miłym doświadczeniem. Co mogło pójść bowiem nie tak, kiedy rywalizuje się z przeciwnikiem, który przeżywa swoje potężne problemy? Do pewnego momentu wszystko zdawało się iść zgodnie z planem napisanym w siedzibie Floty. Zespół Karoliny Kirszensztein rozpoczął od bardzo mocnego uderzenia i na półmetku premierowej partii prowadzili już 13-5. To z kolei wprawiło ‘Flociarzy’ w doskonałe nastroje i pozwoliło na nieco luźniejszą atmosferę. Dopóki wynik się kleił, wszystko wyglądało fantastycznie (21-12). Środkowa odsłona to kontynuacja ‘święta Floty’. Warto przy tym podkreślić, że i sportowo nie można im było nic zarzucić. Najpierw wysunęli się na prowadzenie 13-6, a następnie wygrali partię, która była kopią wydarzeń z pierwszego seta. Warto zaznaczyć, że niby Staltest coś tam próbował zmienić, ale koniec końców – na nic się to zdało (21-11). Po dwóch takich setach chyba nikt nie spodziewał się, jak będzie wyglądała finałowa partia. Staltest już jakiś czas temu (całkiem słusznie) uznał, że skoro w obecnych realiach nie mogą wygrywać meczów, muszą przynajmniej wygrywać sety, co w ostatecznym rozrachunku może dać im utrzymanie w drugiej lidze. Wracając do trzeciego seta – warto zauważyć, że przed rozpoczęciem tej partii Flota wymieniła połowę składu. W połowie seta team w fioletowych barwach zrozumiał, że nie jest już tak fajnie i zabawnie jak jeszcze chwilę wcześniej (10-10). Mimo to po chwili faworyt wysunął się na prowadzenie 18-13 i wszystko wskazywało na to, że zaraz zgarną komplet punktów. W zamian za to były gracz Floty – Maciej Kucia – zaprezentował się rewelacyjnie w bloku, zdobywając kilka punktów i… pogrążając przy tym byłych kolegów z drużyny. Ostatecznie team Arkadiusza Kozłowskiego wygrał tę partię do 19, a Flota, mimo wygranej, może czuć ogromny niedosyt. Po tym, jak wyglądały dwa pierwsze sety, wygrana za komplet punktów zdawała się być obowiązkiem.

Zapowiedź – MATCHDAY #24

Zaczynamy 24. dzień meczowy w sezonie Jesień’25. We wtorek na parkiety Inter Marine SL3 wraca team Challengers, który zagra bardzo ważny mecz z pogrążoną w kryzysie drużyną DHP Oliwa. Ciekawie będzie również w dolnych partiach trzeciej ligi, gdzie dojdzie do kilku spotkań drużyn walczących o utrzymanie. Zapraszamy na zapowiedź!

MysterElektroRockets – Kraken Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po pięciu rozegranych spotkaniach w sezonie Jesień’25 zespół MysterElektroRockets miał bilans zero zwycięstw oraz, niestety dla siebie, pięć porażek. Każdy, kto zna specyfikę układania terminarza przez Redakcję, wie doskonale, że pierwsza część sezonu dla drużyn walczących o utrzymanie to droga przez mękę. Precyzując – to mecze z rywalami, którzy są zdecydowanymi faworytami spotkań. Celem na pierwszą część sezonu jest zatem uszczknąć jak najwięcej punktów. Jak MysterElektroRockets zrealizował swój plan? Choć część osób widzi wyłącznie bilans 1-6, my widzimy, że… nie jest źle. Nasza perspektywa ewoluowała w tę stronę po minionym tygodniu rozgrywek. Choć zespół Pawła Urbaniaka był bezradny w konfrontacji z Flotą TGD Team, to jednak z Maritexem pokazał się z doskonałej strony. W zapowiedziach przedmeczowych przed wspomnianym spotkaniem pisaliśmy o tym, że to Maritex będzie wyraźnym faworytem i jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, zgarną trzy punkty. Finalnie stało się zupełnie inaczej, a trzy szalenie ważne oczka zasiliły konta graczy MER. Dziś wieczorem beniaminka czeka kolejne trudne zadanie, a każdy punkt może okazać się na wagę utrzymania. Jakiś czas temu wspominaliśmy, że Kraken Team jest dość przewidywalną drużyną i wtedy, kiedy mają wygrać za komplet oczek, to to robią. Dziś w naszych oczach team Roberta Skwiercza będzie wyraźnym faworytem, a o niespodziankę drużynie MER będzie znacznie trudniej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

BL Volley – Port

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po minionym tygodniu rozgrywek BL Volley plasował się w ligowej tabeli na piątym miejscu, co nawiązuje do poprzednich sezonów, w których BL był bardzo mocnym trzecioligowym graczem. Był to zespół, z którym musiał liczyć się każdy, nawet drużyny walczące o awans. Ba – były sezony, w których to wyniki bezpośrednich konfrontacji z BL Volley decydowały o późniejszych awansach do wyższych lig lub spadkach. Z czasem sytuacja się zmieniła, a BL w minionej kampanii rozegrał najsłabszy sezon w historii swoich występów w Inter Marine SL3. Ostatecznie, po walce do ostatniej piłki w meczu, drużyna Wojciecha Strychalskiego zdołała uniknąć meczu barażowego, spychając na dwunastą lokatę Port. Jakby tego było mało, cała sprawa rozegrała się o zaledwie dwa małe punkty. Niesamowite. Jak pokazała później historia, mimo że Port przegrał wspomniane spotkanie barażowe, to w związku z faktem, że z ligi wycofały się dwie drużyny, dziś wieczorem podejmą oni faworyzowaną ekipę BL. O ile sytuacja ‘Tygrysów’ w ligowej tabeli jest bardzo korzystna, to przypadek Portu jest dużo bardziej zagmatwany i kwestia ich potencjalnego utrzymania się komplikuje. Gracze w granatowych koszulkach plasują się aktualnie na jedenastym miejscu w tabeli i aby uniknąć nerwówki z poprzedniej kampanii, muszą ewidentnie podkręcić tempo. Z drugiej strony mają dość wymagający terminarz, a mimo to gracze Tomasza Bobcowa zdołali ograć Wolves Volley oraz Krakena. Czy dziś zdołają zaskoczyć po raz kolejny?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Tiger Team – Flota TGD Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

W obozie Floty TGD Team dzieją się w ostatnim czasie bardzo dobre rzeczy. Pamiętamy czasy, kiedy po spadku z drugiej do trzeciej ligi, do którego doszło rok temu, Flota TGD Team była przez nas uważana za mocnego kandydata do awansu. Niestety dla nich, kolejny sezon – Wiosna’25 – team Karoliny Kirszensztein nie był już tą samą drużyną, a co za tym idzie – nie był w stanie włączyć się do walki o wysokie cele. Po poprzednim sezonie ‘Niebiescy’ zostali przez nas okrzyknięci jako team, który jest klasycznym średniakiem trzecioligowych zmagań. Nie groził im bowiem ani spadek, ani powrót do zaplecza elity. Początek obecnej kampanii zdawał się to potwierdzać, bo Flota TGD Team przez dłuższy czas znajdowała się w środku ligowej stawki. Po ostatnim zwycięstwie z MysterElektroRockets, w którym zgarnęli trzy oczka, znaleźli się na czwartym miejscu w lidze, a to już wynik bardzo dobry. Sądzimy, że dzisiejsze starcie z drużyną Tiger Team będzie kolejnym dobrym występem drużyny. ‘Tygrysy’ w aktualnej kampanii wygrali zaledwie jedno z sześciu spotkań i w ligowej tabeli są na przedostatnim miejscu. Choć wspomniany wcześniej MysterElektroRockets również wygrał jeden mecz, to ich sytuacja w tabeli jest znacznie lepsza. Kiedy bowiem Tiger przegrywał, to nie zdobywał przy okazji punktu, co sprawia, że na półmetku rozgrywek ich sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana. Aby realnie myśleć o utrzymaniu, team Dawida Staszyńskiego musi podkręcić tempo. W innym przypadku ponownie zaznają goryczy towarzyszącej spadkowi do niższej ligi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Feniks Gdańsk – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Wczoraj wieczorem Craftvena sięgnęła po szóste zwycięstwo w obecnym sezonie. Jakby tego było mało – team Bartka Zakrzewskiego jak do tej pory nie przegrał choćby seta, a ich wyjściowa sytuacja w tabeli zdaje się być doskonała. Warto zauważyć przy tym, że ‘Rzemieślnicy’ pozostają jedną z dwóch spośród 52 drużyn w lidze, które mogą pochwalić się takim bilansem, a warto podkreślić, że wczoraj przekroczyliśmy 50% ligowych zmagań. Choć jest naprawdę świetnie, to w obozie Craftveny mają świadomość, że jak do tej pory team rywalizował z dolną częścią ligowej tabeli i z czasem będzie już tylko trudniej. Dziś wieczorem Craftvena zmierzy się jednak z ostatnią drużyną z dolnej połówki, z którą jeszcze nie grali. Czy wobec tego efekt będzie taki sam? Dużo na to wskazuje. Feniks Gdańsk w obecnej kampanii rozegrał siedem spotkań, aczkolwiek trudno powiedzieć tu, by była to ‘szczęśliwa siódemka’. ‘Mityczny ptak’ przegrał aż pięć spotkań i co gorsze – ilekroć przegrywali, to za każdym razem były to porażki w stosunku 0-3. Sposób na ogranie Feniksa za komplet punktów znalazły do tej pory: VB Inter-Grahen Sulmin, DSGSA, Siatkersi, Sharksi oraz Speedway AWKS. Craftvena to ostatni team z ‘szóstki wspaniałych’, z którą Feniks nie rywalizował. Wszystko wskazuje na to, że i tym razem wynik będzie taki sam.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Sharks – Only Spikes

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

‘Rekiny’ nie zmieniają kursu i płyną prosto w kierunku mistrzostwa czwartej ligi. Aktualnie team Sharks pozostaje jedną z dwóch drużyn, obok Craftveny, spośród 52 zespołów w lidze, które nie straciły choćby punktu. Aktualny bilans Sharksów to siedem zwycięstw, w których zdobyli 21 punktów. To, Szanowni Państwo, jest wynik z kosmosu, a będzie jeszcze lepiej. Choć nasza wyobraźnia jest bujna, trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym Sharksi mieliby stracić punkt właśnie dzisiaj. W kilku spotkaniach obecnego sezonu było naprawdę ‘gorąco’, ale koniec końców – ‘Rekiny’ udowadniały swoją wyższość. To oni są królami akwenu. Dziś wieczorem zespół Sharks podejmie ‘Kanarki’, a dysproporcja pomiędzy drużynami zdaje się odpowiadać ksywkom obu zespołów. Stawiając na Kanarki, nie ma co liczyć na to, że pokonają Rekiny – nie ma takiej możliwości, niezależnie od konfiguracji. Sytuacji nie zmienia nawet fakt, że gracze Patryka Łabędzia podejdą do meczu po świetnym spotkaniu, w którym pokonali VB FE Sulmin za komplet punktów – było to dopiero drugie zwycięstwo za trzy punkty w historii 33 występów Only Spikes! Jesteśmy przekonani, że wygrana da drużynie Only Spikes ‘kopa’ na dalszą część sezonu i wszystko wskazuje, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Tak jak wspomnieliśmy, przed nimi najtrudniejszy mecz w sezonie. Kto wie – może w tym szaleństwie jest metoda?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Dream Volley – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Brykiet, podpałka, szczypczyki do mięsa. Z takimi atrybutami przyszło nam omawiać ostatni mecz Maritexu w Magazynie Inter Marine SL3. Co ciekawe – to nie żart, bo z dyspozycji Maritexu nie ma co żartować. Wiecie jak to jest – długotrwałe drwiny mogą doprowadzić do sytuacji, w której druga strona tego nie wytrzyma i nie wiemy, czy rozwiąże drużynę, nie stawi się na kolejny mecz czy wystawi czterech graczy. Maritex od dawna płynie na ‘górę lodową’, ale w przeciwieństwie do załogi najsłynniejszego wycieczkowca z początku XX wieku, nie podjął nawet próby zmiany kursu. Aktualnie na pokład Maritexu wdziera się woda z każdej strony, a zawodnicy nie próbują ratować tego, co się ostało, tylko uznali, że to doskonały powód, by się pokłócić, wytknąć kolegom z drużyny błędy i być jak koń trojański. Wielu graczy zachowuje się tak, jakby bronienie barw Maritexu było aktualnie ujmą. Apelujemy, by ci sami zawodnicy obejrzeli fragment, w którym nie było już nadziei, a ‘słynna orkiestra grała do końca’. Trzeba powiedzieć sobie wprost – trudnych chwil nie zabraknie. Woda będzie wdzierać się na pokład coraz szybciej, i to właśnie doskonały moment, by pokazać jaja, a nie być gościem, który przebiera się za kobietę i wskakuje na inną szalupę, by ratować własną skórę. Mimo, że w drużynie jest kobieta – jako team musicie pokazać jaja, a nie być łbem, którego naganne zachowanie inni będą wspominać co najmniej przez kolejne 100 lat. Dziś liderem konfrontacji pozostaje Dream Volley, ale nie jest to team, którego nie da się pokonać. Udowodniła to w obecnej kampanii ekipa MiszMaszu, która z pokorą, ale jednocześnie bez kompleksów sprawiła sensację, ogrywając rywala w stosunku 2-1. Czy dziś możemy być świadkami kolejnego cudu?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

DHP Oliwa – Challengers

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie drugoligową przygodę gracze DHP Oliwy. Po słabym początku sezonu, w którym drużyna z ‘serca Gdańska’ przegrała kilka spotkań, pojawiła się jednak iskierka nadziei na to, że może nie będzie tak źle jak mogłoby się wydawać. Kilkanaście dni temu team Adama Wyrzykowskiego rywalizował bowiem ze Złomowcem Gdańsk, który wówczas pozostawał niepokonaną drużyną i wspomniany mecz – Oliwa sensacyjnie wygrała w stosunku 2-1. Nie wiemy jeszcze jak potoczą się dalsze losy drużyny, ale wspomniany mecz zdaje się być czymś w rodzaju ‘łabędziego śpiewu’. Precyzując – dużo wskazuje na to, że była to wyłącznie osłoda bardzo słabego sezonu Jesień’25. Od wspomnianego meczu DHP rywalizowała bowiem z Old Boysami oraz MPS-em Volley i na tle wspomnianych rywali zaprezentowali się z bardzo słabej formy, przegrywając w stosunku 0-3. Jeśli sytuacja się błyskawicznie nie zmieni, to team Oliwy spadnie do trzeciej ligi. Dziś teoretycznie duża szansa na poprawę swojej sytuacji. DHP rywalizuje bowiem z Challengersami, którzy plasują się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli i pozostają jedyną ekipą, która w drugiej lidze jeszcze nie wygrała. Z drugiej strony, jak do tej pory team Wojciecha Lewińskiego rozegrał dopiero cztery mecze, a od dziś – zaczynają nadrabiać ligowe zaległości. W obozie Challengers liczą na to, że wraz z kolejnymi meczami, ich sytuacja w tabeli ulegnie diametralnej poprawie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Inter Marine Masters – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sytuacja drużyny Inter Marine Masters w ligowej tabeli, zaczyna robić się bardzo niepokojąco. W obecnej kampanii, gracze Andrzeja Masiaka rozegrali pięć spotkań i aż cztery z nich, kończyły się porażką ‘Mastersów’. O ile porażkę z Flotą Active Team, Energą Trefl Gdańsk czy Złomowcem można jeszcze wytłumaczyć, tak porażka ze Staltestem Pomorze, który do meczu z Inter Marine Masters miał bilans: zero zwycięstw – pięć porażek, chluby ‘Mastersom’ nie przynosi. Aktualnie z nieciekawym bilansem, team Andrzeja Masiaka plasuje się niemal na samym dole ‘ligowej układanki’. Oczywiście warto, a nawet trzeba wspomnieć o tym, że to właśnie Inter Marine oraz ich sąsiedzi w tabeli – Challengersi rozegrali do tej pory najmniejszą liczbę spotkań spośród całej drugoligowej stawki. Może się zatem okazać, że jeśli to się wyrówna – problemy ‘Mastersów’ miną. Z drugiej strony czy ma ktoś przekonanie, że tak się stanie? My absolutnie nie. Dziś wieczorem doświadczoną drużynę czeka starcie z Eko-Hurtem, który w obecnym sezonie jest ekipą nieobliczalną. Z jednej strony przed rozpoczęciem sezonu zdawali się oni być murowanym faworytem do awansu. Z drugiej zaś – po porażkach z Bayerem, Speednetem 2 czy Flotą – zdążyliśmy już trzy razy pogrzebać ich szanse. W momencie kiedy to nastąpiło – Eko-Hurt zdołał się podnieść i w konsekwencji ograć Energę Trefla Gdańsk. Cóż – próżno tu szukać sensu i logiki. Tak czy siak, sądzimy, że są oni nieznacznym faworytem meczu, który zakończy się prawdopodobnie podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Flota Active Team – Staltest Pomorze

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Po pięciu przegranych spotkaniach z rzędu Staltest Pomorze zdołał się przełamać w szóstej próbie. Dwa tygodnie temu rywalem drużyny Arkadiusza Kozłowskiego była ekipa Inter Marine Masters i choć to rywale byli wówczas faworytem, Staltest zdołał wygrać mecz w stosunku 2-1. Dyspozycja graczy Staltestu we wspomnianym meczu dawała nadzieję na to, że w dalszej części sezonu zawodnicy Arkadiusza Kozłowskiego podkręcą tempo i finalnie zagwarantują sobie spokojne utrzymanie. Taki był plan, ale realizacja przebiega niestety gorzej, gdyż w kolejnym meczu Staltest przegrał ze Speednetem 2 wynikiem 1-2. Aktualnie po siedmiu rozegranych meczach Staltest ma na koncie zaledwie pięć punktów, co oznacza, że jeśli chcą się utrzymać, muszą zdecydowanie przyspieszyć. Historycznie do utrzymania potrzeba około 14 punktów, a więc w pozostałych sześciu spotkaniach muszą zdobywać średnio 1,5 punktu na mecz. Dziś wieczorem Staltest zmierzy się z Flotą, która wydaje się wyraźnym faworytem spotkania. Choć w obecnej kampanii Flota nie uniknęła wpadek, to jednak w kilku meczach zagrali naprawdę świetnie. Po szóstym tygodniu rozgrywek zawodnicy Karoliny Kirszensztein plasowali się na trzecim miejscu w tabeli i mają realną szansę myśleć o podium. Aby tak się stało, dziś muszą wygrać, i to najlepiej za komplet punktów. W naszym odczuciu taki wynik jest najbardziej prawdopodobny.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #23

Za nami poniedziałkowa seria gier. W hicie pierwszej ligi gracze CTO wygrali z AiP 2-1. Po raz kolejny świetną dyspozycję potwierdziły MPS Volley oraz Fux Pępowo, które rozbiły swoich rywali 3-0 i umocniły się na dwóch pierwszych miejscach w drugiej lidze. Zapraszamy na podsumowanie!

Craftvena – VB FE Sulmin 3-0 (21-12; 21-17; 21-14)

‘Rzemieślnicy’ mieli w poniedziałkowy wieczór jedno zadanie – nic nie spieprzyć. Wiadomo, że team Bartka Zakrzewskiego był zdecydowanym faworytem pojedynku. Wszak wygrali oni wszystkie dotychczasowe spotkania za komplet punktów. Z drugiej strony – gracze VB FE Sulmin już raz przełamali serię faworyta i zgarnęli punkt w konfrontacji z ekipą Speedway AWKS. To oznaczało, że Craftvena musiała podejść do meczu bardzo skoncentrowana i… to się chyba udało! Choć premierowa odsłona rozpoczęła się od wzajemnego ‘badania’ (8-8), to już po chwili – Craftvena wysunęła się na kilkupunktowe prowadzenie. Co ciekawe – stało się to po sekwencji udanego ataku oraz zagrywki Michała Markiewicza. Jest to o tyle ciekawe, że na fanpage’u drużyny z Sulmina pisali w zapowiedzi, że muszą powstrzymać właśnie tego gracza. Cóż – nie udało się, a Craftvena po chwili cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa partia zwiastowała konkretne emocje. Po festiwalu błędów u ‘Rzemieślników’, na niespodziewane prowadzenie wysunęli się gracze VB FE Sulmin (8-3). Już po chwili wszystko wróciło jednak do normy (10-10), a faworyt czuł się pewniej wraz z każdą kolejną akcją, wygrywając finalnie do 17. Przebieg trzeciego seta rywalizacji stał się jasny tuż po jego rozpoczęciu. Po kilku udanych akcjach, Craftvena wysunęła się na prowadzenie 10-3 i po chwili cieszyła się z szóstego kompletu punktów w sezonie Jesień’25 – brawo!

MPS Volley – DHP Oliwa 3-0 (21-12; 21-11; 21-11)

Ojojoj. Oczy bolały od samego patrzenia. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego to już za kilka miesięcy, obie drużyny będą dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. MPS najprawdopodobniej awansuje do elity, a DHP Oliwa…spadnie do trzeciej. Prawdę jednak mówiąc – gdyby dziś zestawić ze sobą ekipę z elity oraz team z trzeciej ligi, to nie mamy pewności czy byłaby widoczna taka różnica jak ta w poniedziałkowy wieczór. Mordobicie zaczęło się od pierwszego gwizdka sędziego. Wiecie – MPS nie czekał na wyjaśnienie delikwenta, tylko przylutował mu piąchą prosto w szczękę. Tak profilaktycznie i tak, by pokazać kto rządzi na rejonie. Trzeba przyznać, że rola ‘ofiary’ była przez Oliwę odegrana perfekcyjnie. Nie dość, że pozwalali MPS-owi na wszystko, to na dodatek – sami psuli na potęgę (12-5). Dodatkowo przebicie się przez ścianę postawioną przez Miłośników Piłki Siatkowej okazywało się zadaniem, które zdecydowanie przerastało graczy Adama Wyrzykowskiego (21-12). W środkowej odsłonie nie zmieniło się nic. Blok – przyjęcie – zagrywka – ogrom błędów rywali sprawił, że team Jakuba Nowaka o mały włos, a zdołałby nie wypuścić rywali z ‘dychy’. W trzecim secie Oliwa próbowała coś zamieszać. Całkiem słusznie uznali bowiem, że stosując te same metody, nie ma co liczyć na inny rezultat. Cóż – sądzimy, że nawet gdyby DHP Oliwa wymyśliła sto sposobów (a prawdę mówiąc po poniedziałku o kreatywność ich nie podejrzewamy), to za każdym razem efekt byłby taki sam. MPS był dla nich za mocny i już chwilę po rozpoczęciu partii, prowadzili 12-4, a następnie – cieszyli się z kompletu punktów, który dał im umocnienie na szczycie ligowej tabeli – brawo!

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (19-21; 21-13; 17-21)

Spotkanie pomiędzy Chilli Amigos, a ACTIVNYMI Gdańsk było anonsowane jako hit czwartoligowych zmagań. W zapowiedzi duży nacisk położyliśmy zarówno na rys historyczny, jak i statystyki. Obojętnie jakich założeń byśmy nie przyjęli, wychodziło nam na to, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie i trzeba przyznać, że się ani nie pomyliliśmy, ani tym bardziej nie zawiodło. Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla drużyny, którą wskazaliśmy jako faworyta. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, ‘Amigos’ prowadzili bowiem… 8-2. Myślicie, że to bezpieczna przewaga? Już po chwili Chilli popełniło sporo błędów oraz mieli bardzo duże problemy z przyjęciem zagrywki Macieja Adamskiego. W efekcie tego – już po chwili mieliśmy remis po 13 i do stanu 17-17 mieliśmy wyrównaną walkę. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się ACTIVNI, którzy po punktach Michała Galińskiego oraz Kacpra Drewko, wysunęli się na prowadzenie 20-17. Choć w końcówce zrobiło się jeszcze nerwowo (20-19), to ostatnie słowo należało do ACTIVNYCH (21-19). Po nieudanym pierwszym secie, w którym Chilli Amigos roztrwoniło przewagę, team Pawła Kalety wyciągnął wnioski. Set zaczął się co prawda identycznie – od wysokiego prowadzenia Chilli, a następnie wyrównania przez ACTIVNYCH. Inny był jednak epilog, bo druga część seta to wyraźna przewaga Chilli Amigos, którzy wygrali środkową partię do 13. To oznaczało, że o zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set. Do pewnego momentu wszystko układało się idealnie dla ‘Amigos’, którzy objęli prowadzenie 14-11. Już po chwili wszystko zaczęło się jednak obracać przeciwko nim. Po kilku atakach świetnie dysponowanego Jakuba Koniecznego, ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 18-17, a następnie – po chwili cieszyli się z wygranej seta do 17. Po ostatnim gwizdku sędziego w obozie ACTIVNYCH zapanowała dawno nie widziana u nich euforia. Brawo – z pewnością poniedziałkowa wygrana da wiatru w żagle ekipie Artura Kurkowskiego.

Siatkersi – TKKF Orlen 3-0 (21-12; 21-14; 21-14)

Porozmawiajmy o faktach. Te są takie, że drużyna tygodnia – Siatkersi – wygrali właśnie ósme spotkanie z rzędu. Co ciekawe – wspomniana seria byłaby jeszcze dłuższa, gdyby nie to, co wydarzyło się 15 maja 2025 r. Wówczas team Macieja Tarulewicza rywalizował z… TKKF Orlen i choć był zdecydowanym faworytem starcia, sensacyjnie przegrał mecz w stosunku 0-3. W związku z tym – w ostatnich 14 meczach Siatkersi wygrali 13 razy. Tak czy siak – TKKF Orlen, choć nie jest już tą samą drużyną, to z całą pewnością Siatkersi chcieli wziąć udany rewanż za wspomniane spotkanie. Już na początku meczu zarysowała się przewaga drużyny w niebieskich trykotach. Z czasem, po świetnej zagrywce Macieja Tarulewicza, wysunęli się na prowadzenie 14-6 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. W środkowej partii TKKF Orlen miał kilka bardzo dobrych fragmentów. Zespół Grzegorza Wosia nieźle przyjmował, świetnie bronił, wyprowadzał niezłe ataki, ale… no właśnie. Dobrym przykładem, jaką drużyną jest dziś TKKF Orlen, była sytuacja, w której jeden z graczy popisał się rewelacyjną obroną, a po chwili jeden z jego kolegów – w najprostszej sytuacji – nie umiał odbić piłki sposobem dolnym. Błędy, błędy, błędy – to coś, co dziś absolutnie charakteryzuje najmłodszy team w czwartej lidze. Choć Siatkersi prowadzili w drugiej części zaledwie jednym punktem (15-14), to właśnie po kilku błędach rywali cieszyli się oni z drugiego punktu w meczu. Trzeci set to w zasadzie bardzo podobna historia. Gdyby ‘Nafciarze’ równie świetnie co w obronie prezentowali się w innych elementach siatkarskiego rzemiosła – dziś mieliby pokaźny dorobek punktowy. Jako że jest, jak jest – Siatkersi rozpoczęli seta od prowadzenia 12-4, a następnie cieszyli się z kolejnej, bardzo ważnej wygranej w lidze – brawo!

Złomowiec Gdańsk – Fux Pępowo 0-3 (10-21; 13-21; 11-21)

A co to się wydarzyło? ‘Złomki’ po ostatnich ‘derbach’ poczuli się tak mocni, że stracili zupełnie czujność i zamiast podejść do rywala z pokorą – woleli ich kąsać. Wiecie jak to jest – mając przed sobą rozjuszonego Pitbulla jest dość nierozważnym, by go prowokować. Może się bowiem okazać, że ten się zdenerwuje i zaatakuje, a wówczas – nie będzie co zbierać. W naszych oczach Fux Pępowo był faworytem spotkania, choć nasza pewność została zachwiana, gdy zobaczyliśmy, że na meczu brakuje Patryka Bruchmanna oraz Kornela Krakowiaka. W poprzednich meczach to oni byli bowiem najjaśniejszymi graczami i zgarniali tytuły najlepszych zawodników meczów. Ich absencja – jak się bardzo szybko okazało – w niczym nie przeszkadzała. Po rewelacyjnym otwarciu, Fux Pępowo objął prowadzenie 14-6 i wówczas stało się jasne, że pierwszy punkt w meczu zasili ich konta. Sądziliśmy jednak, że z czasem – Złomowiec zdoła się przebudzić. Nic bardziej mylnego, bo gracze grającego wyjątkowo na przyjęciu – Dominika Szadacha nie zdejmowali nogi z gazu. Na świetną grę Fuxa – Złomowiec był w stanie odpowiedzieć wyłącznie zagrywką Krzysztofa Kopernika (9-8). Dalsza część seta to miażdżąca przewaga ‘Koniczynek’ i trzeba przyznać, że dawno nie widzieliśmy Złomowca tak bezradnego. Tak zahukanego. Tak… tak słabego (21-13). Ostatni set rywalizacji rozpoczął się świetnie dla Złomowca, który objął prowadzenie 9-5. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów – BEAST MODE włączyli gracze z Pępowa, którzy po dobrej grze oraz serii rażących błędów ‘Miedziowych’, objęli prowadzenie 18-11 i po chwili cieszyli się z kompletu punktów i umocnieniu na drugim miejscu w tabeli – brawo!

Team Spontan – Kraken 3-0 (21-18; 21-13; 21-16)

To miał być wielki dzień ‘Spontanicznych’, którzy owszem – nie mieli najłatwiejszego terminarza, ale chcąc awansować do wyższej ligi, trzeba mieć świadomość, że łatwiej tam nie będzie. Pierwszym rywalem drużyny Piotra Raczyńskiego była ekipa Kraken, która przed meczem plasowała się na drugim miejscu w ligowej układance. Mimo to – nieznacznym faworytem meczu pozostawali ‘Spontaniczni’. Początek poniedziałkowego spotkania to bardzo wyrównana gra, po której mieliśmy remis 8-8. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gracze ‘Bestii’, którzy po asie serwisowym rozgrywającego – Antona Hukasova, prowadzili 12-9. Już po chwili odpowiedział jednak Damian Urbanowicz i na czarnej tablicy wyników mieliśmy remis 13-13. Ten sam zawodnik walnie przyczynił się do pierwszego punktu dla Spontana. Po remisie 17-17, były gracz CTO Volley zdobył dla swojej drużyny trzy punkty, a drużyny zmieniły po chwili strony (21-18). O ile premierowa odsłona była wyrównana, tak w drugiej części seta – wyraźną przewagę mieli gracze Piotra Raczyńskiego. Choć do pewnego momentu nic na to nie wskazywało (8-8), to w dalszej części seta Kraken miał wyraźne problemy z przyjęciem zagrywki rywali, a jak wiadomo – bez tego ani rusz (21-13). Niemoc i bezsilność towarzyszyła Krakenowi również w trzecim secie. Już w pierwszej części finałowej partii Spontan wysunął się na prowadzenie 10-7, a kiedy trzema kolejnymi atakami popisał się Damian Urbanowicz i Spontan wysunął się na prowadzenie 18-14, było już pozamiatane. Ostatecznie wygrali oni do 16, a cały mecz 3-0. Wówczas nikt nie przypuszczał, że tuż za rogiem czai się prawdziwe zagrożenie. Okazało się bowiem, że Spontan nie musiał bać się ‘Bestii’, a ‘Wilków’.

Czerepachy Volley – Bossman Team 0-3 (15-21; 12-21; 13-21)

Plan Bossmana wykonany w 66%. Dla niewtajemniczonych – chodziło o to, by realnie myśleć o grupie mistrzowskiej. Bossman musiał wygrać trzy ostatnie mecze rundy zasadniczej za komplet punktów. W dwóch przypadkach się udało, a graczom Jakuba Kłobuckiego pozostał jeszcze jeden mecz. To oczywiście wciąż nie gwarantuje miejsca w top 5. Tak czy siak, poniedziałkowe granie nie przyniosło większych emocji, a w samym spotkaniu nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. No, może poza obecnością Smerfów na trybunach. Pierwszy set rozpoczął się od błędów ‘Żółwi’, po których rywale wysunęli się na prowadzenie 9-5. W dalszej części przewaga srebrnych medalistów sprzed roku coraz bardziej się uwidaczniała i ostatecznie Bossman wygrał tę partię do 15. Jeszcze większą dysproporcję oglądaliśmy w środkowej odsłonie. Po świetnej grze w bloku rozgrywającego Bossmana, Przemka Bałdygi, objęli oni prowadzenie 14-7. Choć w dalszej części seta nie brakowało długich i ciekawych wymian, to koniec końców – albo kończyły się one atakami Bossmana, albo… błędami Czerepachów. Ostatecznie, po punkcie Mikołaja Lange oraz – a jakże – po błędzie jednego z graczy w zielonych strojach, Bossman wygrał tę partię do 12. Trzeci set nie zmienił już obrazu gry. Faworyt nie musiał się przesadnie spinać, by udowodnić swoją wyższość nad rywalem, który – jeśli nie wydarzy się cud – za kilka miesięcy zagra w drugiej lidze. O ile na początku sezonu Czerepachy jeszcze podejmowały walkę, o tyle od pewnego czasu wszystko zmierza w złą stronę. Wynik trzeciego seta jest papierkiem lakmusowym całego sezonu. Set, podobnie jak rozgrywki, był bezbarwny, a Czerepachy nie są w stanie nawiązać walki z pierwszoligowymi rywalami (21-13).

CTO Volley – AIP 2-1 (21-19; 21-15; 15-21)

Spotkanie pomiędzy Mistrzem a aktualnym liderem pierwszej ligi było anonsowane jako hit pierwszoligowych zmagań. Nieznacznym faworytem w naszym odczuciu była ekipa CTO Volley, która zdaje się rozpędzać. Mimo to – początek spotkania to wyraźna przewaga zespołu Adriana Ossowskiego, który błyskawicznie objął prowadzenie 6-1. Wzięty w porę czas przez CTO zdziałał cuda. Po bardzo dobrym fragmencie oraz problemach w dwóch rozegraniach na środek przez AiP mieliśmy remis 9-9. Dalsza część seta to wyrównana gra, która zaprowadziła nas do stanu po 18. Ostatnie słowo należało jednak do CTO, które za sprawą dobrze dysponowanego w obecnym sezonie Łukasza Negowskiego postawiło kropkę nad ‘i’, wygrywając do 19. Środkowa odsłona rozpoczęła się niemal identycznie. Po atakach duetu Seroka – Sulima, gracze AiP wysunęli się na prowadzenie 7-3. Dalsza część seta to jednak wyraźna przewaga ‘Pomarańczowych’, którzy po akcjach przesuniętego na skrzydło Adama Sobstyla, zapewnili sobie po chwili drugi punkt w meczu (21-15). Choć finałowa partia była do pewnego momentu wyrównana (9-9), to druga część seta była show w wykonaniu Mariusza Seroki. Po kilku punktach atakującego AiP objęli oni prowadzenie 14-11 i po chwili cieszyli się z nagrody pocieszenia w postaci jednego punktu. Dzięki temu udało im się obronić fotel lidera pierwszej ligi.

Team Spontan – Wolves Volley 0-3 (20-22; 17-21; 17-21)

Zachodzimy w głowę jak można zagrać tak zupełnie dwa inne mecze, jak zrobił to w poniedziałkowy wieczór Team Spontan. Choć widzieliśmy grubo ponad 3000 spotkań w Inter Marine SL3, to po wczorajszym dniu meczowym jesteśmy zdumieni. Wydawało nam się bowiem, że jeśli Spontan ma mieć gdzieś problemy, to raczej w meczu z Krakenem, a nie Wolves Volley. Skoro z tymi pierwszymi team Piotra Raczyńskiego zgarnął komplet punktów, to co w drugim meczu mogło pójść nie tak? A ‘nie tak’ poszło w sumie wszystko. Kto wie jak potoczyłyby się losy spotkania, gdyby nie wydarzenia z pierwszego seta rywalizacji. Choć to Wolves Volley prowadzili przez większość partii grę, to Team Spontan zdołał doprowadzić do wyrównania po 20 i kwestia tego, która z ekip wygra – była otwarta. Ostatecznie po ataku Szymona Merskiego oraz błędzie jednego ze ‘Spontanicznych’, pierwszy punkt zasilił szeregi ‘Watahy’ (22-20). To rzecz jasna nie nasyciło ‘Wilków’, którzy już na początku drugiego seta wypracowali sobie czteropunktową zaliczkę (9-5). Choć w dalszej części seta Team Spontan zniwelował stratę do jednego oczka (15-15), to kilka nieporozumień na linii Skwarzec – Tryzna sprawiły, że zespół Wolves Volley ponownie odskoczył rywalom i cieszył się po chwili z drugiego punktu w meczu. Już sama wygrana Wolves Volley była ogromną niespodzianką. Ci postanowili jednak sprawić sensację i powalczyć o ‘pełną pulę’. Niemal cały trzeci set to wyrównana walka, po której mieliśmy remis 15-15. Końcowa faza meczu to świetna gra skrzydłowych Wolves Volley, którzy po kilku udanych atakach, wraz z kolegami cieszyli się z trzech punktów. Dzięki wygranej Wolves Volley przesunęli się na bardzo wysokie – czwarte miejsce w tabeli i jest to wynik, którego nie pamiętają najstarsze wilki w stadzie.

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Zaczynamy siódmy tydzień rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się starcie Złomowca z Fuxem Pępowo. Dla obu drużyn jest to bowiem mecz szczególny. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu w elicie, w którym lider – AiP, podejmie Mistrza – CTO Volley.

Craftvena – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po ostatnim tygodniu rozgrywek, w czwartej lidze pozostały zaledwie dwie drużyny, które nie przegrały nawet seta. Mowa tu o 'Sharksach’ oraz 'Craftvenie’. O tym jak dobry jest to wynik niech świadczy fakt, że w całej 52 drużynowej stawce żadna inna ekipa nie może pochwalić się podobnym osiągnięciem. Warto przy tym zaznaczyć, że 'Craftvena’ rozegrała mniej spotkań niż większość drużyn w ligowej stawce. Z drugiej strony – dziś się to w dużej części wyrówna i bardzo dużo wskazuje na to, że 'Craftvena’ będzie mogła pochwalić się 18 oczkami po 6 rozegranych meczach. Tak się bowiem składa, że 'Rzemieślnicy’ są zdecydowanym faworytem starcia i trudno wyobrazić sobie by mieli pogubić punkty w rywalizacji z dwunastą siłą w ligowej układance. Do spotkania z faworyzowanym rywalem, 'VB FE Sulmin’ przystąpi po ogromnym rozczarowaniu, które spotkało ich w minionym tygodniu. Choć team Fabiana Ehrlicha był dla nas nieznacznym faworytem spotkania z 'Only Spikes’, to mecz zakończył się ich porażką. Jakby tego było mało, to we wspomnianym meczu, 'Czarnym’ nie udało się zdobyć choćby punktu. Skoro nie udało się wówczas to nie wiemy co musiałoby się wydarzyć, żeby udało się dziś. Kolejnym problemem ekipy z Sulmina jest z pewnością fakt, że ze składu wypadł drugi najskuteczniejszy zawodnik drużyny – Patryk Nowak. Słynne powiedzenie, że 'biednemu zawsze wiatr w oczy wieje’, nabiera w tym przypadku sensu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MPS Volley – DHP Oliwa

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Z rozrzewnieniem wspominamy czasy, w których w meczach MPS-u się coś działo. Wiecie – albo jakieś 'trash talki’ pod siatką, albo konkretniejsze dymy, albo walka o mistrzostwo, albo dworowanie z serii osiemnastu porażek z rzędu. No – nie było nudy. Aktualnie jest niestety zupełnie inaczej i w zdecydowanej większości przypadków nic się na ich meczach nie dzieje. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – 'Miłośnicy Piłki Siatkowej’ są z takiego rozwiązania zadowoleni, bo kontynuując takie granie – awansują za kilka tygodni do elity. Do poniedziałkowego starcia z ostatnią w tabeli DHP Oliwą, MPS przystąpi z samego szczytu ligowej tabeli. Ich sytuacja jest tym bardziej komfortowa, jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że rozegrali o jedno spotkanie mniej niż wicelider, trzecia, czwarta oraz piąta drużyna w ligowej tabeli. To z kolei oznacza, że na półmetku sezonu MPS wypracował sobie solidną zaliczkę, a ewentualna wpadka nie musi nieść za sobą przykrych konsekwencji. Z drugiej strony – nie przewidujemy, aby do takiej sytuacji miało dojść w najbliższym spotkaniu. Ich rywalem będzie bowiem DHP Oliwa, która w sześciu dotychczasowych spotkaniach ugrała zaledwie trzy punkty. Jeśli sytuacja drużyny Adama Wyrzykowskiego nie ulegnie szybkiej poprawie, to team z 'serca Gdańska’ spadnie za chwilę z hukiem do trzeciej ligi. Patrząc na to, jak na zapleczu elity radzą sobie Bayer Gdańsk oraz Energa Trefl Gdańsk, miejsce DHP Oliwy może być zastanawiające. Może to być oznaka tego, że są po prostu w jakimś dołku z formą. W najbliższych dniach okaże się, czy zdołają się z niego w porę wykaraskać.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Były w Inter Marine SL3 czasy, w których mecz pomiędzy Chilli Amigos, a ACTIVNYMI Gdańsk elektryzował bardzo dużą część społeczności SL3. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się w rozgrywkach siedem razy i na ogół – to ACTIVNI Gdańsk byli górą. We wspomnianych meczach, gracze Artura Kurkowskiego aż pięciokrotnie sięgali po zwycięstwo. W przypadku Chilli były to dwa mecze. Co ciekawe i dobitnie pokazujące, o jakim doświadczeniu obu drużyn mówimy, warto zauważyć, że do bezpośrednich pojedynków dochodziło w drugiej, trzeciej oraz czwartej klasie rozgrywkowej. Pod tym kątem mówimy o absolutnie bezprecedensowej sytuacji – trudno znaleźć zestawienie dwóch drużyn, które rywalizowałyby ze sobą w trzech różnych ligach. Tak czy siak – w ostatnim czasie proporcje zaczęły się odwracać. Choć ostatnie bezpośrednie starcia wygrywali ACTIVNI, to dziś – faworytem meczu zdają się być 'Papryczki’. Naszej oceny nie zmienia tu fakt, że do dzisiejszego meczu podejdą po rozczarowującym występie przeciwko drużynie DSGSA. Poprzednie spotkanie były z kolei udane i sądzimy, że był to prawdziwszy obraz drużyny Pawła Kalety. Porównując statystyki obu drużyn, Chilli Amigos są lepsi w 4 z 7 statystyk. Od swoich rywali zdobywają więcej ataków na mecz (24,67 vs 20,86), blokują rywali (5,5 vs 4), są rzadziej blokowani (4,5 vs 4,71) oraz lepiej przyjmują (3 asy rywali vs 4,29). ACTIVNI popełniają z kolei mniej błędów (22 vs 22,33), częściej blokują (3,57 vs 3) oraz drużyny przeciwne zdobywają na nich mniej punktów po atakach (26,7 vs 27). Wyrównane statystyki zapowiadają również wyrównany mecz. Nieco więcej szans na triumf dajemy graczom w czerwonych strojach.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Siatkersi – TKKF Orlen

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Miniony tydzień był spektakularny dla Siatkersów. Po czterech pierwszych meczach sezonu, w których team Macieja Tarulewicza wygrał za każdym razem, ‘Niebiescy’ rywalizowali z nową, aczkolwiek piekielnie mocną drużyną w ligowej stawce – Speedway AWKS. Według Redakcji, Ekspertów czy wreszcie Typerów w aplikacji SL3 – to Speedway był wówczas zdecydowanym faworytem starcia. Prawdę mówiąc – w wygraną Siatkersów wierzyli… chyba wyłącznie sami Siatkersi. Początek wspomnianego meczu potwierdzał, która z drużyn przystąpiła do meczu z łatką faworyta. ‘Żółto-czarni’ zdemolowali wówczas ‘Niebieskich’ do 8! W drugiej części meczu nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot akcji, w której grający do bólu konsekwentną siatkówkę, a w dodatku nie popełniając zbyt wielu błędów, Siatkersi wygrali drugą i trzecią partię. Wow. Ależ to było imponujące. Warto podkreślić jednak, że po takim meczu nie można lewitować, bo upadek z wysokości jest zazwyczaj bardziej bolesny niż ten zwyczajny – z normalnej wysokości. Zmierzamy do tego, że Siatkersi są murowanym faworytem, ale dziś spotkają się z drużyną, która nie ma absolutnie nic do stracenia. Już w ostatnim meczu z DSGSA zespół Sylwestra Wosia przez długie fragmenty prezentował się naprawdę nieźle. To właśnie po meczu z ‘Bordowymi’ stwierdziliśmy, że premierowy punkt w obecnym sezonie zdaje się być jedynie kwestią czasu. W naszym bowiem odczuciu zespół ‘Nafciarzy’ nie zasługuje na to, by na ich kontach nie było choćby jednego oczka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Złomowiec Gdańsk – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Typowy Złomowiec mode on. Po świetnym początku sezonu, w którym gracze Witolda Klimasa wygrali wszystkie spotkania, nastąpiło wyraźne spowolnienie. W dwóch ostatnich meczach team w miedzianych barwach rywalizował z DHP Oliwą oraz Flotą Active Team i oba wspomniane mecze przegrał. O ile porażkę z Flotą można jeszcze jako-tako wytłumaczyć (choć i tak trudno), to porażka z DHP Oliwą, która plasuje się na samym dole ligowej układanki, chluby 'Złomkom’ nie przynosi. Nie jest tajemnicą, że z mobilizacją w szeregach wychowanków gdańskiego Stoczniowca bywa różnie. Są jednak mecze w sezonie, w których o mobilizację można być spokojnym i pewnym. Jednym z nich jest starcie z Fuxem Pępowo i w naszym odczuciu – dla wielu graczy obu drużyn jest to najważniejszy mecz sezonu. Wszystko za sprawą faktu, że zawodnicy obu ekip znają się doskonale i niejednokrotnie – występowali w tych samych barwach. Która z drużyn wygra mecz? W dwóch dotychczasowych bezpośrednich meczach górą byli gracze Złomowca, którzy zwyciężali 2-1. Aktualnie nie mamy przekonania, czy tym razem będzie podobnie. W naszym odczuciu Fux Pępowo złapał ostatnio naprawdę niezłą formę i wiele wskazuje na to, że prezentują aktualnie najlepszą wersję samych siebie od kiedy występują w Inter Marine SL3. Do dzisiejszego starcia podchodzą jako wicelider tabeli i jeśli dziś wygrają – będą na autostradzie do pierwszego w historii podium w drugiej lidze. Tak czy siak – zapowiada się niezwykle ciekawe starcie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Team Spontan – Kraken

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Swoje ostatnie spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3 Team Spontan stoczył niespełna trzy tygodnie temu i 23 września pokazał się z bardzo dobrej strony, inkasując 5 na 6 możliwych punktów w rywalizacji z MiszMaszem oraz Maritexem. Choć patrząc aktualnie na ligową tabelę, jest oczywiste, że nie byli to najbardziej wymagający rywale, to jednak historycznie w takich meczach-pułapkach różnie bywało. Wszystko wskazuje na to, że ‘Spontaniczni’ będą mieli dziś o wiele trudniejsze zadanie niż wówczas. Nadrabiając ligowe zaległości, team Piotra Raczyńskiego zmierzy się z Krakenem oraz Wolves Volley. Ten pierwszy mecz – z drużyną Jurija Charczuka – anonsowany jest jako hit trzecioligowych zmagań. Po gorszym okresie w sezonie, w którym ‘Bestia’ sensacyjnie przegrała z BL Volley oraz Portem, gracze Jurija Charczuka wrócili na dobre tory. W trzech ostatnich meczach ‘Bestia’ wygrała z Kraken Team, Wolves Volley oraz ostatnio – z MiszMaszem. Warto zauważyć, że komplet punktów zdołali wygrać tylko w ostatnim spotkaniu – z MiszMaszem. Niemniej jednak, po kilku udanych meczach, Kraken wspiął się w ligowej tabeli na bardzo wysokie – trzecie miejsce. To oznacza, że w zespole na nowo zaczęto myśleć o potencjalnym powrocie do drugiej klasy rozgrywkowej. Poza Hydrą, która zdaje się być poza zasięgiem – podobny plan mają kilka ekip, w tym np. Dream Volley oraz… Team Spontan. Choć mamy dopiero półmetek rozgrywek, poniedziałkowe starcie może okazać się kluczowe dla tego, która z drużyn wypadnie za burtę.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Czerepachy Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Kilkanaście dni temu pisaliśmy o tym, że jeśli Bossman marzy jeszcze o grupie mistrzowskiej – w trzech ostatnich meczach rundy zasadniczej, musi zgarnąć komplet dziewięciu punktów. Choć w teorii brzmiało to jak szaleńczy plan, to kiedy rozbiliśmy to na czynniki pierwsze – uznaliśmy, że nie jest to niemożliwe. Po sześciu trudnych spotkaniach, team Jakuba Kłobuckiego miał rywalizować z DNV Volley Gdańsk, Tufi Team oraz Czerepachami. Warto zauważyć tutaj, że wszystkie trzy wymienione drużyny mają w obecnej kampanii ogromne problemy z regularnym punktowaniem i okupują trzy ostatnie miejsca w lidze. Wracając do planu – w minionym tygodniu został on zrealizowany w 33%, a Bossman Team rozbił za komplet punktów DNV Volley Gdańsk. Dziś również są zdecydowanym faworytem starcia i 3-0 to najbardziej prawdopodobny wynik. Ich rywalem będzie ekipa Czerepachy Volley, która w sześciu dotychczas rozegranych w elicie spotkaniach nie zdołała wygrać ani razu. Dodatkowo, na osiemnaście możliwych punktów, team Dawida Gałki zdobył zaledwie dwa i złośliwi coraz częściej przebąkują o tym, czy nie mamy aktualnie do czynienia z najsłabszym pierwszoligowcem w historii. Jak do tej pory najniższy wynik punktowy w elicie to pięć oczek w całym sezonie i taki wynik wykręciły aż cztery drużyny: Dream Volley, Staltest Pomorze, TSS Volley oraz VB Sulmin. ‘Żółwie’ z całą pewnością będą chcieli uniknąć podobnego scenariusza.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

CTO Volley – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ależ to jest szalony okres w drużynie AIP. Przypomnijmy, że po kapitalnym początku sezonu pisaliśmy o tym, że jest to najlepszy start drużyny AiP w historii. Jeszcze nigdy wcześniej, 'Przyjaciele’, rywalizując w najwyższej klasie rozgrywkowej, nie rozpoczęli sezonu od trzech zwycięstw, w których zgarnęliby komplet dziewięciu punktów. Ledwie kilka dni po tym, gdy o tym powiedzieliśmy, zespół Adriana Ossowskiego złapał małą zadyszkę, przegrywając dwa spotkania w stosunku 1-2. Mimo to – w kolejnym meczu, czyli starciu z Szach-Matem, 'Przyjaciele’ po raz kolejny sięgnęli po pełną pulę. Warto przy tym podkreślić, że team nie bawi się w półśrodki – jeśli ma wygrywać, to od razu za komplet punktów. Jeśli jednak przegrywają, to zgarniają jeden punkt. Dzięki temu, po sześciu spotkaniach rundy zasadniczej, są liderem i chyba nikt nie wyobraża sobie, że mogłoby ich zabraknąć w grupie mistrzowskiej. Dziś czeka ich jednak bardzo trudne zadanie. Ich rywalem będzie bowiem zespół CTO Volley, który w obecnej kampanii broni mistrzowskiego tytułu. Trzeba przyznać, że choć sportowy pojazd ma ogromne możliwości, to póki co jedzie na zaciągniętym hamulcu ręcznym. W obecnym sezonie team w pomarańczowych barwach zdążył przegrać już dwa spotkania, i to w meczach, w których byli wyraźnym faworytem. Dodatkowo kilka pogubionych po drodze punktów sprawia, że margines błędu robi się coraz mniejszy. Jeśli dziś CTO ponownie przegra, różnica między nimi a drużynami z topu tabeli może stać się naprawdę duża, a w końcowej fazie sezonu tego dystansu nie da się już nadrobić. Tak czy siak – dzisiejsze starcie zdaje się być kluczowe dla dalszych losów drużyn w sezonie Jesień’25.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Team Spontan – Wolves Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Przed poniedziałkową serią gier zespół Team Spontan plasuje się na ósmym miejscu w ligowej tabeli. Gdyby ktoś przewidział przed sezonem, że tak to się potoczy, zostałby uznany za szaleńca. Wszystko za sprawą tego, że Team Spontan zdawał się dysponować ogromnym potencjałem i kwestia walki o trzecią ligę wydawała się być oczywistością. Oczywiście nie jest tak, że wspomnianej słabej lokaty nie można obronić – przynajmniej w jakiejś części. Jeśli bowiem przyjrzymy się głębiej, zobaczymy, że to właśnie ‘Spontaniczni’ rozegrali najmniej spotkań spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze. Po dzisiejszym wieczorze sytuacja się wyrówna i jeśli będzie on dla Spontana udany – zanotują ogromny skok w górę ligowej tabeli. O to, jak już informowaliśmy, nie będzie jednak zbyt prosto. Poza piekielnie trudnym rywalem – Krakenem, ‘Spontaniczni’ zmierzą się również z Wolves Volley, czyli ekipą, która wygrała aż cztery z pięciu ostatnich spotkań. W tym czasie Wolves Volley pokonali MysterElektroRockets, Flotę TGD Team, MiszMaszem oraz Aqua Volley. W trzech na cztery przypadki mówimy tu o drużynach z dołu ligowej tabeli, co pokazuje, że ‘Wilki’ prawdopodobnie nie będą mieli problemów z utrzymaniem. ‘Wataha’ pokonała jednak również Flotę TGD Team, która aktualnie zajmuje bardzo wysokie – czwarte miejsce. Skoro team Karola Ciechanowicza potrafi ograć czwartą siłę obecnego sezonu, to czemu w meczu z Team Spontan miałoby być inaczej? Z całą pewnością Wolves Volley podejdą do meczu bez kompleksów i presji, a to – zdaje się być ich siłą w nadchodzącym starciu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #22

Za nami ostatni dzień meczowy szóstego tygodnia rozgrywek. Swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie – i to od razu za komplet punktów – odniosła drużyna Only Spikes. Z bardzo dobrej strony zaprezentowała się również Flota Active Team, która po nieudanym pierwszym secie potrafiła się odbudować i pokonać faworyzowanego Złomowca. Zapraszamy na podsumowanie!

Hapag-Lloyd – VB Inter-Grahen Sulmin 0-3 (14-21; 16-21; 14-21)

VB Inter-Grahen Sulmin kontynuuje kapitalną serię zwycięstw z rzędu. Aktualnie licznik drużyny z Sulmina wskazuje już szczęśliwą siódemkę i jest to obecnie ex aequo najdłuższa passa spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. Świetna seria i awans na trzecie miejsce w tabeli nie oznaczają bynajmniej, że w czwartkowy wieczór team Kacpra Wiczkowskiego zaprezentował jakąś hiperświetną formę. Co to, to nie. Z drugiej strony za kilka tygodni, kiedy będą ważyć się losy awansu, być może nikt już nie będzie o tym pamiętał. Warto zwrócić uwagę na jeszcze inny fakt – team Hapag-Lloyd stał się po prostu drużyną, z którą triumf trzeba sobie wywalczyć i nic nie przychodzi za darmo. Tak było w minionym tygodniu z Sharksami, tak było i wczoraj z VB Inter-Grahen Sulmin. Pierwszy set do połowy był bardzo wyrównany i na tablicy wyników mieliśmy remis po 10. Dopiero w dalszej części faworyt zdołał wykorzystać problemy w przyjęciu ‘Pomarańczowych’, po czym wysunął się na prowadzenie 17-11 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-14). Środkowa odsłona to partia, w której Hapag-Lloyd zdobył co prawda więcej punktów, ale już na początku rozstrzygnęła się kwestia tego, która z drużyn niemal na pewno wygra seta. Już w pierwszej części ‘Czarni’ wypracowali sobie przewagę 9-5, która z czasem urosła do stanu 19-12 i wówczas było już pozamiatane. Ostatni set to partia, w której Hapag-Lloyd nadal prezentował się dzielnie, ale zabrakło im sportowych argumentów, by zaskoczyć rywala. Mimo to spodziewaliśmy się, że dysproporcja pomiędzy obiema drużynami będzie znacznie większa, a to oznacza, że choć team Joanny Kożuch nie zdobył premierowego punktu, mógł opuszczać halę Ergo Arena z podniesionymi głowami (21-14).

Flota TGD Team – MysterElektroRockets 3-0 (21-17; 21-17; 21-14)

Po kapitalnym meczu, w którym MysterElektroRockets rozbili Maritex za komplet punktów, team z Karczemek przystępował do drugiego spotkania w bieżącym tygodniu rozgrywek. Tym razem ich rywalem była ekipa Floty TGD Team i to właśnie ich wskazywano jako faworyta meczu. Uznaliśmy jednak, że niesieni ‘na fali’ gracze MER będą mieli argumenty, by powalczyć przynajmniej o jeden punkt. Początek spotkania ułożył się znakomicie dla ‘biało-czerwonych’, którzy objęli prowadzenie 5-1. Radość w ekipie z Karczemek nie trwała jednak długo. Po początkowych problemach Flota TGD szybko wskoczyła na wyższe obroty i na półmetku seta prowadziła już 10-8. W dalszej fazie partii zespół Pawła Urbaniaka nie ustrzegł się błędów, co ostatecznie pozbawiło go szans na ogranie rywala (21-17). Środkowa odsłona miała już inny przebieg. Flota TGD Team od początku wypracowała sobie kilkupunktową przewagę (10-7) i konsekwentnie utrzymywała rywala na dystans, wygrywając do 17. Ostatni set przyniósł jeszcze większą różnicę poziomów. Już w pierwszej części Flota udowodniła swoją wyższość, obejmując prowadzenie 8-4. W kolejnych akcjach team Karoliny Kirszensztein prezentował bardzo dobrą grę i w końcówce prowadził już 19-11. Choć MysterElektroRockets nieco poprawili dorobek punktowy, o odwróceniu losów meczu nie mogło być mowy. Podsumowując – mimo świetnego występu z Maritexem, MysterElektroRockets odbili się od ściany, którą w czwartkowy wieczór postawiła ekipa Floty TGD Team. Dzięki wygranej za komplet punktów ‘Niebiescy’ awansowali na dawno niewidziane miejsce w ligowej tabeli. Aktualnie plasują się oni na czwartej pozycji i jest to bardzo dobry wynik – brawo!

Only Spikes – VB FE Sulmin 3-0 (21-16; 21-10; 21-19)

Uwielbiamy takie spotkania – mowa o meczach, przed którymi nie mamy pojęcia, która z drużyn zdoła zwyciężyć. Po ostatnich meczach nieco więcej szans na triumf dawaliśmy drużynie VB FE Sulmin, jednak przewidywaliśmy bardzo wyrównane starcie, zakończone podziałem punktów. Cóż – były momenty, w których faktycznie tak to wyglądało, choćby przez długą część pierwszego seta, zakończoną remisem 14-14. Z całą pewnością wpływ na dalsze losy tej partii miała kontuzja kolana Patryka Nowaka, która roztroiła graczy VB FE Sulmin. Tak czy inaczej końcówka należała do ‘Kanarków’, którzy po punktach Mateusza Czerniawskiego objęli prowadzenie 19-15 i chwilę później wygrali seta do 16. Środkowa odsłona to już absolutna dominacja zawodników w żółtych strojach. Choć początek na to nie wskazywał (4-4), to w dalszej części po punktach Daniela Łakuty Only Spikes wysunęli się na prowadzenie 13-6. Co ciekawe – to ich nie nasyciło, bo finalnie zwyciężyli partię do 10. Ostatni set był najbardziej wyrównaną częścią meczu i rozpoczął się lepiej dla drużyny z Sulmina (6-2). W kolejnych akcjach Only Spikes dogonili rywala (8-8), a później oglądaliśmy wyrównaną walkę, w której obie strony wysuwały się na prowadzenie. Ostatecznie końcówka ponownie należała do ‘Kanarków’, którzy w decydującym momencie zaprezentowali lepszą siatkówkę, stawiając kropkę nad ‘i’. Dzięki zwycięstwu team Patryka Łabędzia awansował na 11. miejsce w tabeli ligowej – brawo!

Dream Volley – Kraken Team 2-1 (21-19; 18-21; 21-13)

W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy przykrą dla Dream Volley historię z poprzedniego sezonu. Mówiąc wprost – zespół Kraken Team przyczynił się wówczas do tego, że 'Marzycielom’ nie udało się awansować do wyższej ligi. Czwartkowe spotkanie było zatem okazją do 'wyrównania rachunków’ i 'Marzyciele’ wzięli to sobie do głów. Pierwszy set rywalizacji należał bowiem właśnie do nich. Choć na przestrzeni seta Kraken Team trzymał się kurczowo rywala (9-8), to w drugiej części seta sytuacja zmieniła się na korzyść 'Marzycieli’, którzy po ataku środkowego Marcina Bitowta objęli prowadzenie 18-13. Choć wydawało się, że wygrana seta jest formalnością – w końcówce przebudził się Kraken, który zbliżył się na zaledwie jeden punkt (19-18). Choć nie zabrakło nerwówki – Dream zdołał wygrać premierową partię do 19. Środkowa odsłona rozpoczęła się kapitalnie dla 'Bestii’, która po bardzo skutecznej grze Michała Kulpińskiego oraz kumulacji błędów rywali objęła prowadzenie 12-6. Choć w dalszej części seta, głównie za sprawą dobrze dysponowanego duetu Żebrowski – Hawrylik, Dream Volley próbował odkręcić sytuację – było już za późno (21-18). W trzecim secie Dream Volley poprawił kilka kulejących elementów. Przede wszystkim wyglądali dużo lepiej w systemie blok–obrona. W finałowej partii popełnili też znacznie mniej błędów i to wystarczyło do objęcia wysokiego prowadzenia 10-5, po którym wygrana meczu pozostała już formalnością (21-13).

Złomowiec Gdańsk – Flota Active Team 1-2 (21-12; 23-25; 18-21)

Spotkanie pomiędzy Złomowcem a Flotą Active Team było anonsowane jako hit drugoligowych rozgrywek. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem meczu była ekipa Złomowca, do której składu po raz pierwszy w obecnym sezonie powrócili kapitan Witold Klimas oraz środkowy – Mikołaj Nowak. Początek spotkania to ogromne problemy Floty z przyjęciem świetnej zagrywki Macieja Paprockiego (8-2). Choć w dalszej części seta Flota zdołała się nieco odkręcić (14-10), to dalszy fragment był ponowną rundą zagrywki Macieja Paprockiego, która – jak wiadomo – siała spustoszenie w obozie rywali. Efekt? 21-12 dla 'Złomków’. Po tak jednostronnym widowisku nie spodziewaliśmy się jakiegokolwiek zwrotu akcji. Tymczasem to Flota świetnie rozpoczęła środkową partię (6-2), lecz już po chwili 'Złomki’ doprowadziły do wyrównania po 9. W dalszej fazie seta na prowadzenie naprzemiennie wysuwali się raz jedni, raz drudzy. W taki sposób dobrnęliśmy do stanu po 20 i od tego momentu mieliśmy walkę 'łeb w łeb’. Ostatecznie szczęście uśmiechnęło się do 'Flociarzy’, którzy po skutecznym ataku Mikołaja Filanowskiego cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania. Ostatni set był kontynuacją świetnej gry ex-pierwszoligowca. Zespół w fioletowych strojach wysunął się na prowadzenie 15-10 i choć w końcówce rywale zbliżyli się na jeden punkt (18-17), to ostatnie słowo należało do Floty. Dzięki zwycięstwu zespół Karoliny Kirszensztein przesunął się w ligowej tabeli na trzecie miejsce. Brawo!

ACTIVNI Gdańsk – Sharks 0-3 (14-21; 13-21; 14-21)

Po wydarzeniach z obecnego tygodnia Sharksi oraz Craftvena pozostali jedynymi drużynami w czwartej lidze, które jak dotąd nie przegrały choćby seta. Team 'Rekinów’ przystąpił do czwartkowego spotkania zdeterminowany, by nic się w tej kwestii nie zmieniło. Choć był murowanym faworytem, z tyłu głowy miał świadomość, że w obecnym sezonie w kilku przypadkach niewiele brakowało, by stracić seta. Już w pierwszej części premierowej odsłony Sharksi wysunęli się na prowadzenie 9-5. Na nic zdał się wzięty przez ACTIVNYCH timeout – tuż po nim 'Rekiny’ kontynuowały pragmatyczną, ale skuteczną grę. Bez zbędnego podkręcania tempa zespół Pavlo Kudinova nie miał problemów z ograniem rywali do 14. Druga odsłona wyglądała bardzo podobnie, a wyrównany był tylko sam początek. Po chwili lider czwartej ligi się rozkręcił i po czterech atakach Sergieja Ivanenki w krótkim odstępie czasu Sharksi objęli prowadzenie 9-5. Choć wynik drugiego seta był bardzo podobny do premierowej partii, gra obu drużyn stała na wyższym poziomie. 'Rekiny’ podkręciły jeszcze tempo, a ACTIVNI – na ile mogli – starali się odpowiadać (21-13). Ostatni set nie zmienił już obrazu meczu. W skrócie – Sharksi byli drużyną wyraźnie lepszą i zasłużenie sięgnęli po trzy punkty. Nie do końca lubimy takie spotkania, bo przypominają one książkę, w której zakończenie znasz już po spojrzeniu na okładkę.

Zapowiedź – MATCHDAY #22

Przed nami ostatni dzień meczowy w szóstym tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór dojdzie do bardzo ciekawego starcia w czwartej lidze, w którym zmierzą się dwie drużyny, które nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu Dream Volley z Kraken Team. Zapraszamy na zapowiedź!

Hapag-Lloyd – VB Inter-Grahen Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po meczach, w których VB Inter-Grahen Sulmin wygrywał, aczkolwiek bez większego przekonania, zespół Kacpra Wiczkowskiego rywalizował wczoraj wieczorem z Feniksem Gdańsk i tu ich gra wyglądała już zupełnie inaczej. Precyzując – wyglądała o niebo lepiej. Jako że punkty pogubiły w ostatnim czasie inne drużyny – zespół z Sulmina ma dziś szansę wskoczyć w ligowej tabeli na podium rozgrywek. Wszystko za sprawą faktu, że wczoraj wieczorem swój mecz przegrała ekipa Speedway AWKS, a liczba drużyn bez porażki zmniejszyła się do pięciu. Dziś team Kacpra Wiczkowskiego zmierzy się z Hapag-Lloyd i będzie zdecydowanym faworytem spotkania. Jeśli ‘Czarni’ staną na wysokości zadania i wygrają mecz, to po raz kolejny pobiją swój rekord liczby wygranych spotkań z rzędu. Przypomnijmy, że w premierowym sezonie było to pięć zwycięstw z rzędu. Aktualnie mamy już sześć, a dziś team z Sulmina ma szansę na siódmy tryumf. Warto przy tym podkreślić, że aktualnie podobnym bilansem mogą pochwalić się zaledwie trzy drużyny. Z drugiej strony – nie ma co dzielić skóry na żywym niedźwiedziu i dopisywać sobie punktów przed spotkaniem. Choć Hapag-Lloyd przegrał w minionym tygodniu dwa mecze, to zarówno z ACTIVNYMI, jak i przede wszystkim z Sharksami, pokazali się z bardzo dobrej strony, strasząc realnie faworyzowanych przeciwników. Kto wie – być może dziś będzie podobnie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Flota TGD Team – MysterElektroRockets

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Ależ to był kapitalny wieczór drużyny MysterElektroRockets. Przypomnijmy, że niespełna dobę temu, zespół Pawła Urbaniaka rywalizował z Maritexem i to rywal był zdecydowanym faworytem starcia. Ba, jako Redakcja stawialiśmy na tryumf Maritexu w stosunku 3-0. Już na początku meczu, zespół z Karczemek pokazał się z bardzo dobrej strony i widać było, że są w stanie sprawić niespodziankę. Ostatecznie nie dość, że wygrali, to na dodatek – upokorzyli rywala, zgarniając przy tym komplet punktów. Dzięki trzem oczkom 'Rakiety’ zbliżyły się do grupy ucieczkowej i do Portu, który plasuje się na 'bezpiecznym’ miejscu, tracą zaledwie jeden punkt. Warto przy tym zaznaczyć, że wspomniany Port rozegrał o jedno spotkanie więcej, a to oznacza, że przy równej liczbie meczów – sytuacja MER może być jeszcze lepsza. Aby tak się jednak stało, team w biało-czerwonych barwach musi dziś pokusić się o punkt w rywalizacji z Flotą TGD Team i w naszym odczuciu będzie to zadanie bardzo trudne. Uważamy bowiem, że to zespół Karoliny Kirszensztein będzie faworytem spotkania. Tak jak wspominaliśmy w minionym tygodniu, Flota TGD Team zdaje się być drużyną, która nie musi obawiać się przykrych scenariuszy w kontekście potencjalnego spadku. Sądzimy, że są oni teamem, który przerasta całą grupę drużyn, które będą boksować się między sobą w walce o utrzymanie. Sądzimy również, że dziś jest doskonała okazja, by to udowodnić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Only Spikes – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po pięciu pełnych tygodniach rozgrywek w czwartej lidze pozostały cztery drużyny, które jak do tej pory nie zdołały wygrać jeszcze spotkania. Dziś ta liczba się zmniejszy. Tak się bowiem składa, że dwie z czterech wspomnianych drużyn zmierzą się dziś w bezpośrednim starciu. Jak do tej pory obie drużyny rozegrały po sześć spotkań i nieznacznie lepszą sytuację mają gracze VB FE Sulmin, którzy wygrali o jednego seta więcej. Drużynie Fabiana Ehrlicha sztuka ta udała się w meczach z ACTIVNYMI Gdańsk oraz – co było ogromną niespodzianką, by nie napisać sensacją – ze Speedway AWKS. Jeśli chodzi o team Only Spikes, to tu również doszło do sensacji, a drużyna Patryka Łabędzia w początkowej fazie sezonu zdołała wygrać seta z ekipą DSGSA, która radzi sobie w obecnej kampanii doskonale. Mało brakowało, a nasza zapowiedź byłaby zupełnie inna. Ledwie tydzień temu gracze Only Spikes mierzyli się w meczu z absolutnym faworytem – drużyną VB Inter-Grahen Sulmin – i w każdym secie mieli szansę na to, by ograć rywali. Prawdę mówiąc – team Patryka Łabędzia na to najzwyczajniej w świecie zasłużył. Mecze z faworytami, w których drużyny były naprawdę bliskie lub udawało im się wygrywać sety, pokazują, że w Inter Marine SL3 nic nie jest za darmo, a każdy punkt trzeba wyszarpać. Która z drużyn będzie faworytem dzisiejszego starcia? W naszym odczuciu i jedni, i drudzy mają solidne fundamenty, by to właśnie oni opuszczali wieczorem Ergo Arenę z podniesioną głową. Jesteśmy niemal przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów, a 51% szans na tryumf dajemy drużynie z Sulmina.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Dream Volley – Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Choć dwa dni temu Dream Volley wygrał piąte spotkanie w sezonie Jesień’25, to sympatycy ‘Marzycieli’ mają prawo czuć pewien niedosyt. Wynika to z faktu, że Dream Volley zaprezentował się bardzo dobrze w dwóch pierwszych odsłonach. Ba – w drugim secie zdemolował swoich rywali, nie dając im ugrać choćby dziesięciu punktów. Mimo że absolutnie wszystko wskazywało na to, że gracze Mateusza Dobrzyńskiego pójdą za ciosem i wywalczą pierwszy komplet punktów od 16 września, kiedy ograli Port – coś w ich grze się zacięło. Konsekwencją tego było przebudzenie Floty TGD Team, która finalnie cieszyła się z wygranej trzeciej odsłony. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że spośród pięciu wygranych – Dream Volley tylko dwa razy zdołał sięgnąć po komplet oczek. W innych spotkaniach, w których mierzyli się ze Spontanem, BL Volley oraz wspomnianym meczu z Flotą, dochodziło do podziału punktów. Przed czwartkowym meczem Dream plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i przy równej liczbie rozegranych spotkań ma szansę przeskoczyć Krakena. Z drugiej strony komplet punktów jest dość mało prawdopodobną opcją. Pamiętamy doskonale, co wydarzyło się bowiem w końcówce poprzedniego sezonu, gdy Dream był faworytem w meczu szalenie istotnym w kontekście awansu do wyższej ligi. Wspomniane spotkanie Kraken Team wygrał w stosunku 2-1, co pokazuje, że dzisiejsza wygrana pozostaje kwestią otwartą. Co ciekawe – jeśli to Kraken wygra, gracze Roberta Skwiercza przesuną się w górę ligowej tabeli i w efekcie będą mogli realnie pomyśleć o podium.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Złomowiec Gdańsk – Flota Active Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Do minionego tygodnia Złomowiec Gdańsk pozostawał jedną z dwóch niepokonanych drużyn w drugiej lidze. W swoim piątym meczu team Witolda Klimasa podejmował ostatnią drużynę w drugoligowej tabeli – DHP Oliwę i pomimo faktu, że był zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem, to Oliwa wygrała mecz. Sensacyjna porażka oraz fakt, że Złomowiec jest jedną z drużyn, które rozegrały najmniejszą liczbę spotkań spośród drugoligowców, sprawiają, że ‘Miedziowi’ plasują się aktualnie na siódmym miejscu w ligowej tabeli. Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie tak odległe miejsce jest widokiem dość niecodziennym. Przez wiele osób ‘Złomki’ uznawane są bowiem za team, który ma potencjał, by awansować do elity. Ich dzisiejszy rywal – Flota Active Team – to ekipa, która w obecnej kampanii pokazała dwa zupełnie odmienne oblicza. Z jednej strony są drużyną, która potrafi wskoczyć na bardzo wysoki poziom, po którym uznajemy, że są w stanie powalczyć o podium drugiej ligi. Z drugiej strony często zdarzają im się wpadki i porażki w meczach, w których są wyraźnym faworytem. Niemniej jednak już teraz wszystko wskazuje na to, że będzie to o wiele bardziej udany sezon niż w edycji Wiosna’25, gdzie Flota do samego końca musiała drżeć o utrzymanie. Która z drużyn wygra? Stawiamy na szczęśliwy dla Złomowca podział punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

ACTIVNI Gdańsk – Sharks

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

W środowy wieczór na twarzach graczy Sharks pojawił się z pewnością szeroki uśmiech. Miało to związek z niespodziewaną porażką Speedway AWKS, który przed rozpoczęciem sezonu zdawał się być największym rywalem w walce o tytuł mistrzowski w czwartej lidze. To oznacza, że jeśli dziś ‘Rekiny’ sięgną po komplet punktów z ACTIVNYMI Gdańsk, to będą miały nad ‘żółto-czarnymi’ już trzy punkty przewagi, a na tym etapie sezonu – jest to ogromna zaliczka. Porażka AWKS nie oznacza bynajmniej, że Sharks mogą zwolnić. Na półmetku rozgrywek mamy aż pięć drużyn, które w czwartej lidze nie przegrały jeszcze meczu. Każda z nich chce awansować do trzeciej ligi, a to z kolei sprawia, że ‘Rekiny’ muszą zachować koncentrację przez wszystkie mecze sezonu. Z tym, jak pamiętamy, bywało różnie. W minionym tygodniu zespół Pavlo Kudinova rywalizował z Hapag-Lloyd i w trzecim secie o mały włos nie doszłoby do ogromnej sensacji. Ostatecznie skończyło się wyłącznie na strachu, ale jest to dla ‘Rekinów’ poważny sygnał ostrzegawczy. Choć dziś będą wyraźnym faworytem, to lekceważenie ACTIVNYCH nie jest zbyt dobrym pomysłem. Jak do tej pory w kampanii Jesień’25 zespół Artura Kurkowskiego wygrał dwa z sześciu rozegranych spotkań. Choć nie jest to wymarzony bilans tak doświadczonej drużyny, to jednak w ostatnim czasie wszystko zdaje się zmierzać w dobrym kierunku. Z całą pewnością sprawienie dziś sensacji, którą byłby choć jeden punkt w rywalizacji z faworytem, wlałoby w serca ACTIVNYCH nadzieję na lepsze jutro.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #21

Za nami emocjonujący 21. dzień meczowy sezonu Jesień ’25. W środę z bardzo dobrej strony zaprezentowały się ekipy MysterElektroRockets oraz Siatkersów, które – choć nie były faworytami swoich spotkań – potrafiły ograć rywali. Na uwagę zasługują także kolejne zwycięstwa DSGSA oraz Inter-Grahen Sulmin. Zapraszamy na podsumowanie! 

DHP Oliwa – Old Boys 0-3 (14-21; 15-21; 16-21)

Po tym, jak w obecnym sezonie forma drużyny Old Boys wyraźnie faluje, trudno było przewidzieć, czy zespół Bartłomieja Kniecia stanie na wysokości zadania i pokona ostatnią drużynę w tabeli. Ostatecznie daliśmy im jednak kredyt zaufania i w Typie Redakcji wskazaliśmy na komplet punktów ekipy z Pruszcza Gdańskiego. Jak się okazało – była to bardzo dobra decyzja, bo przewaga graczy Bartłomieja Kniecia okazała się bezdyskusyjna. Już na półmetku inauguracyjnej odsłony zarysowała się przewaga drużyny znad Raduni, która objęła prowadzenie 13-9. W dalszej części, głównie za sprawą Doriana Walentynowicza, Oliwa próbowała się odgryźć, jednak o wygranej w secie nie mogło być mowy (21-14). Środkowa partia rozpoczęła się od miażdżącej dominacji Old Boysów – po dwóch asach serwisowych z rzędu Mateusza Batyry gracze w białych strojach prowadzili już 12-4. Choć z czasem DHP Oliwa nieco się odnalazła, nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z tak zdeterminowanym i lepiej dysponowanym rywalem (21-15). Jeśli zespół Adama Wyrzykowskiego miał szukać swojej szansy, to właśnie w trzecim secie. Tuż po jego półmetku beniaminek dość niespodziewanie objął prowadzenie 13-11. Mimo to nie potrafił pójść za ciosem i po kilku punktach zdobytych przez najlepszego zawodnika meczu – Mateusza Batyrę – Old Boys mogli cieszyć się z bardzo ważnego kompletu punktów.

TKKF Orlen – DSGSA 0-3 (15-21; 19-21; 16-21)

Czy nie zdarzyło się Wam, że za dzieciaka znajdywaliście prezenty na długo przed ‘pierwszą gwiazdką’? Sądzimy, że zdecydowanej większości z Was tak. Czemu o tym piszemy? Ano dlatego, że poza świetnym wynikiem, którym bez wątpienia jest kolejny komplet punktów, zespół DSGSA dostał jeszcze jeden prezent. Była nim dość niespodziewana porażka Speedway AWKS, po której team Michała Farona wskoczył na sam szczyt ligowej piramidy układanki. Mówią, że nie ma się co oglądać na rywali, więc kilka słów o meczu. ‘Bordowi’ w pierwszym secie zaprezentowali o wiele większą kulturę gry i nie jest to przesadnym zaskoczeniem. Po olbrzymich problemach z wyprowadzeniem ataku przez ‘Nafciarzy’, DSGSA objęli prowadzenie 14-8 i bez wątpienia ustawiło to dalszą część seta. Środkowa odsłona to bez wątpienia najlepszy fragment TKKF Orlen i partia, w której pojawiła się szansa na premierowy punkt w sezonie Jesień’25. Po serii błędów kapitana DSGSA, TKKF Orlen zniwelował pod koniec seta stratę do jednego oczka (19-18). Kiedy w obozie ‘Bordowych’ zrobiło się naprawdę gorąco, skutecznymi akcjami popisał się duet Pawlewicz – Skibiak, zamykając seta wynikiem 21-19. Trzeci set był już partią bez historii, którą faworyt wygrał do 16, zapewniając sobie tym samym fotel lidera. Jeśli chodzi o graczy TKKF Orlen, to mimo braku punktu w szóstym kolejnym meczu widać gołym okiem, że zespół się coraz bardziej rozkręca. Choć wiemy, że jest to ryzykowna teza – sądzimy, że już niebawem na kontach ‘Nafciarzy’ pojawią się pierwsze punkty.

VB Inter-Grahen Sulmin – Feniks Gdańsk 3-0 (21-13; 21-14; 21-18)

Ostatnie niezbyt przekonujące spotkania drużyny VB Inter-Grahen Sulmin nakazywały nam zachować umiarkowany optymizm, typując wynik ich meczu z Feniksem Gdańsk. Warto bowiem zaznaczyć, że choć ‘Mityczny Ptak’ przegrał w obecnej kampanii już sporo spotkań, to jednak w wielu z nich prezentował się naprawdę nieźle. Tak było przynajmniej do środowego wieczoru, bo przy rywalu – Feniks – hehe – nie mógł rozwinąć skrzydeł. Już w pierwszym secie rywalizacji zarysowała się wyraźna przewaga graczy Kacpra Wiczkowskiego. Choć do połowy seta nic na to nie wskazywało (11-11), to w drugiej części Feniks się totalnie pogubił i po serii błędów – ze zwycięstwa cieszyli się gracze VB Inter-Grahen Sulmin (21-13). Druga część seta to partia, w której zespół z Sulmina objął prowadzenie jeszcze szybciej (10-6). Choć z czasem Feniks doprowadził do wyrównania po 10, to ich plany na półmetku seta pokrzyżowała kontuzja stawu skokowego Igora Dąbrowskiego. Dalsza część seta upłynęła pod dyktando graczy z Sulmina, którzy wygrali tę partię do 14. Trzeci set do pewnego momentu wyglądał podobnie. To gracze Kacpra Wiczkowskiego prowadzili grę i wysunęli się na prowadzenie 9-5. Z czasem team Łukasza Dubickiego zdołał jednak nawiązać walkę i zniwelował stratę do jednego oczka (13-12). Jak się po chwili okazało – był to jednak dość krótki zryw, a seta oraz całe spotkanie w stosunku 3-0 w pełni zasłużenie wygrali gracze VB Inter-Grahen Sulmin. Brawo!

Siatkersi – Speedway AWKS 2-1 (8-21; 21-19; 22-20)

Jakiś czas temu pisaliśmy, że dla miłośników żużla – Speedway AWKS – nadejdzie czas próby. Choć do pewnego momentu sezonu zespół Mateusza Bojke mógł mieć mylne wrażenie, że czwarta liga to tylko styl życia, a prawdziwa gra zacznie się dopiero w wyższej lidze lub nawet dwóch, rzeczywistość okazała się inna. Początek sezonu to bowiem seria zwycięstw za pełną pulę punktów, podczas której „żółto-czarni” nie zdążyli się nawet spocić. Pierwsze symptomy kłopotów pojawiły się w meczu z VB FE Sulmin, gdzie AWKS sensacyjnie przegrał jednego seta. Mimo to – według większości typerów – wczoraj byli zdecydowanym faworytem meczu z Siatkersami. Cóż – trafiła kosa na kamień, bo choć pierwszy set w wykonaniu debiutującej drużyny w Inter Marine SL3 był znakomity, to z czasem zaczęły się problemy. Mało kto wie, że kiedyś w rozgrywkach SL3 występowała drużyna o nazwie Mental Block. Nie wiadomo, czy przypadkiem AWKS nie ma z nią wiele wspólnego, bo sposób, w jaki psychicznie nie podołali faworyci meczu, jest niewiarygodny. W drugim secie popełniali wiele szkolnych błędów, a w połączeniu z konsekwentną i do bólu solidną grą Siatkersów wystarczyło to, by mecz zakończył się podziałem punktów (21-19). Kiedy zawodnicy Macieja Tarulewicza uświadomili sobie, że rywal nie jest jajkiem, a zwykłą wydmuszką, postanowili pójść za ciosem. Ostatni set miał co najmniej trzy akty.

Akt pierwszy – świetny start Siatkersów, dający prowadzenie 9-5.

Akt drugi – przebudzenie Speedway AWKS i objęcie prowadzenia przez drużynę Mateusza Bojke.

Akt trzeci – zwrot akcji Siatkersów, doprowadzenie do wyrównania po 19 oraz przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Tuż po ostatnim gwizdku sędziego nastąpiła eksplozja radości. Cóż – trudno się dziwić, Siatkersi wykonali świetną pracę, brawo!

Merkury – Czerepachy Volley 3-0 (21-18; 21-17; 21-11)

Po wtorkowym – nieciekawym meczu z BEemką Volley, Merkury przystępował do spotkania z ‘czerwoną latarnią ligi’, z nadzieją, że uda im się odkuć i ograć rywali za komplet punktów. Warto przy tym zauważyć, że nie było to przesadnie ambitne zadanie dla pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Mimo to – obraz gry nie do końca wskazywał na dysproporcję, którą sobie wyobrażaliśmy. Nie jest bowiem tak, że w meczu team Piotra Peplińskiego nie miał swoich problemów. Ba – sądzimy, że gdyby w środowy wieczór trafili na inną drużynę, a nie Czerepachy, to mieliby ogromny problem. Nie chcemy przy tym pastwić się nad ‘Żółwiami’ – ci starają się, ile mogą, choć mają pewne ograniczenia. Warto zaznaczyć jednak pozytywny aspekt, a mianowicie to, że nie obrażają się oni na rzeczywistość, nie tupią nóżkami, nie odpuszczają meczów, a pamiętamy, że w przeszłości z innymi ekipami, którym nie szło – bywało różnie. Co do meczu – Czerepachy rozpoczęły premierową partię od prowadzenia 5-1. Mówi się, że to, co dobre, szybko się kończy i tak było w przypadku ‘Żółwi’, którzy oddali inicjatywę przeciwnikom, przegrywając seta do 18. W środkowej odsłonie pachniało sporą niespodzianką, bo po ataku Kostii Rudnytskyiego Czerepachy wysunęły się na prowadzenie 17-15. Choć było gorąco – Merkury zdołał ugasić pożar i po ważnych punktach Macieja Mozola oraz Mikołaja Rochny cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Trzecia partia wyglądała wreszcie tak, jak Merkury chciałby, aby wyglądał cały mecz. Precyzując – była to miażdżąca przewaga graczy w granatowych strojach, którzy wygrali seta do 11 i dzięki temu wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli.

MysterElektroRockets – Maritex 3-0 (21-16; 21-19; 21-10)

Matko Boska, sami nie wiemy co napisać. Jeszcze w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, że po dwóch zwycięstwach z rzędu – Maritex odbił się od dna. W zapowiedzi wskazaliśmy na to, że perspektywa na kolejny mecz jest jeszcze lepsza. Team Michała Pietrasika rywalizował bowiem z beniaminkiem trzeciej ligi – MysterElektroRockets i był zdecydowanym faworytem meczu. Cóż – miało być 3-0, no i było, tyle tylko, że w drugą stronę. Kłopoty Maritexu rozpoczęły się już w pierwszej odsłonie, gdzie Maritex rozpoczął od stanu 2-6. Już po chwili gracze Michała Pietrasika się jednak ogarnęli i w połowie seta, doprowadzili do wyrównania po 9. Dalsza część seta to jednak koszmarne błędy faworyta, po których grający solidniejszą siatkówkę rywale – wygrali partię do 16. Mówią, że w świecie nic nie dzieje się przypadkowo. Każda, nawet najmniejsza rzecz ma znaczenie i jest jakimś sygnałem. Już na początku seta, gracze w granatowych strojach mogli odebrać znak, że…w związku z tym, że w siatkówkę im nie idzie – mogą przebranżowić na koszykówkę. Dla niewtajemniczonych – z jakiegoś powodu nad boiskiem nr 3 opuścił się kosz i była to absolutnie bezprecedensowa sytuacja w historii ligi. Po usunięciu awarii, drużyny wznowiły grę, ale jak się okazało – po przerwie obraz gry się nie zmienił. Nadal to beniaminek prowadził grę i w drugiej części seta, objęli oni prowadzenie 15-10! Mimo że z czasem faworyt doprowadził jakimś cudem do wyrównania po 16, to wzięty w porę czas, dał drużynie z Karczemek drugi oddech, po którym zdobyli oni drugi punkt w meczu, sprawiając nie lada niespodziankę. Widząc, że po nokdaunie rywal chwieje się na nogach – zespół Pawła Urbaniaka postanowił wykonać na rywalu popularne z gry Mortal Kombat – ‘Fatality’. Ależ to było mordobicie, ależ to była demolka, ależ to było upokorzenie. Poza tragiczną grą całej drużyny Maritexu, problemem było to, że w trzecim secie mieli już totalnie wylane i nie próbowali nawet przyjmować piłki. Niebywałe i zatrważające. A MysterElektroRockets? Gracze Pawła Urbaniaka robią gigantyczny krok w kierunku utrzymania. W jednym tylko meczu zdobyli tyle punktów ile przez pięć poprzednich razem wziętych, brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Zaczynamy 21. dzień meczowy w sezonie Jesień’25. Hitem środowej serii gier będzie starcie w czwartej lidze, w której zmierzą się dwie niepokonane do tej pory drużyny – Speedway AWKS oraz Siatkersi. Zrehabilitować się za poprzednie mecze będzie chciała ekipa Merkurego oraz Old Boys. Zapraszamy na zapowiedź!

DHP Oliwa – Old Boys

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Hej Old Boys’i, co z Wami? Nie potrafimy zlokalizować przyczyny tego zjazdu, ale z drużyną z Pruszcza Gdańskiego dzieje się coś bardzo niepokojącego. Nie jest bowiem tak, że mówimy o drużynie, która ‘nie umie’. Problem musi leżeć gdzie indziej. Kiedy zespół Bartłomieja Kniecia wskakuje na wysokie obroty, to jest w stanie wygrać z każdym. Pamiętamy doskonale ich występ przeciwko Energa Trefl Gdańsk. Po wygranej za komplet punktów uznaliśmy, że niepowodzenie z początku sezonu było po prostu falstartem. Że w kolejnych meczach będzie już tylko i wyłącznie lepiej. Rzeczywistość okazała się jednak dla nich brutalna. Zespół ‘znad Raduni’ rywalizował z MPS-em Volley i choć nie był faworytem, to nikt nie spodziewał się tak beznadziejnego występu. Rany, co to w ogóle było za mordobicie. Niewiarygodne. Przed meczem z DHP Oliwa zastanawiamy się, którą wersję Old Boysów dziś zobaczymy. Jeśli tę z meczu z Treflem, to ex-pierwszoligowiec wygra mecz za komplet punktów i nie mamy co do tego wątpliwości. Jeśli jednak będzie to wersja z meczu z MPS-em Volley, to dojdzie dziś do niespodzianki, w której to ostatnia drużyna w ligowej tabeli będzie cieszyć się ze zwycięstwa. Z drugiej strony, czy taki wynik można byłoby w ogóle określić mianem niespodzianki? Może warto przyzwyczaić się do tego, że Old Boysi stali się drugoligowym średniakiem, którego dziś może ograć każdy. To, że Oliwa nie będzie pękać, przekonaliśmy się wtedy, kiedy ograli niepokonanego wówczas Złomowca Gdańsk.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

TKKF Orlen – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po kapitalnym spotkaniu z Chilli Amigos, team DSGSA przystępuje do kolejnego meczu w sezonie Jesień’25. Wracając jednak do wczorajszego meczu, warto podkreślić, że był to absolutny pokaz mocy z rywalem, który przecież sprawił innym faworytom ogromne problemy. Wczoraj wieczorem Chilli Amigos zostali jednak przez team Michała Farona ‘zmieceni z planszy’, a to pokazuje, że team w bordowych strojach ma na obecną kampanię mocarne plany. Owszem – trudne mecze przyjdą z czasem, bo z całą pewnością dzisiejszy rywal do takich nie należy. Aktualnie TKKF Orlen ma na swoim koncie pięć rozegranych spotkań, w których nie udało im się ani razu wygrać. Jakby złych wiadomości było mało, warto podkreślić również to, że jak do tej pory nie zdołali ugrać choćby seta. Jeśli przeanalizujemy statystyki drużynowe z obecnego sezonu, zobaczymy, że TKKF Orlen jest drużyną, która spośród wszystkich czwartoligowców traci najwięcej punktów po atakach rywali (34,4/mecz). Co ciekawe, najlepiej pod tym kątem wyglądają gracze DSGSA, którzy po atakach rywali tracą zaledwie 13,5 pkt/mecz. Jeśli chodzi o team Michała Farona, wyróżnia się on jeszcze w dwóch innych kwestiach. To właśnie oni mogą pochwalić się najlepszą średnią asów serwisowych spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. Są również liderem czwartej ligi, jeżeli pod uwagę weźmiemy to, jak często, a raczej jak rzadko, nadziewają się na blok rywali. Mowa tu o zaledwie 1,67 razy na mecz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB Inter-Grahen Sulmin – Feniks Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Po tygodniu przerwy od rozgrywek – Feniks Gdańsk wraca na parkiety Inter Marine SL3. Swoje ostatnie spotkanie gracze Łukasza Dubickiego wspominają bardzo pozytywnie. Ich ówczesnym rywalem była ekipa TKKF Orlen i zgodnie z oczekiwaniami zespół w czarnych strojach wygrał mecz w stosunku 3-0. Było to szczególnie ważne, ponieważ aż cztery poprzednie spotkania z rzędu Feniks nie tylko przegrywał, ale i nie zdobył choćby jednego punktu, co było dla nich dużym rozczarowaniem. Mocniejsi od Feniksa okazali się wtedy Sharks, Speedway AWKS, DSGSA oraz Siatkersi. Wspominamy o tym teraz, ponieważ wszystkie wymienione drużyny pozostają do dziś niepokonane. Do tego elitarnego grona zalicza się także VB Inter-Grahen Sulmin. Zespół Kacpra Wiczkowskiego rozegrał w obecnej kampanii pięć spotkań i za każdym razem wychodził z nich zwycięsko. Warto jednak zauważyć, że drużyna z Sulmina rywalizowała dotychczas z samym dołem ligowej tabeli. Wśród ich pokonanych przeciwników są drużyny zajmujące dziewiąte, dziesiąte, jedenaste, dwunaste oraz trzynaste miejsce w lidze. Dzisiaj ich rywalem będzie zespół z ósmego miejsca i choć VB Inter-Grahen Sulmin jest faworytem, to zdobycie kompletu punktów może być znacznie trudniejsze. Ba, nie wykluczamy nawet niespodzianki, jeśli VB Inter-Grahen Sulmin zaprezentuje się tak, jak w trzecim secie derbowego pojedynku lub w meczu z Only Spikes.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Siatkersi – Speedway AWKS

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

W czwartej lidze pozostało aż sześć drużyn, które jak do tej pory nie przegrały jeszcze spotkania i trzeba powiedzieć to wprost – jest to anomalia. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w pierwszej, drugiej oraz trzeciej lidze, gdzie niepokonane drużyny można zliczyć na palcach jednej ręki. Choć nie wiadomo, jak potoczą się dziś inne spotkania w czwartej lidze, to pewne jest, że padnie co najmniej jeden niepokonany bastion. Póki co lepszą sytuacją mogą pochwalić się gracze Speedway AWKS, którzy mogą pochwalić się dłuższą serią zwycięstw niż ich dzisiejsi rywale. Kto wie, być może wynika to tylko i wyłącznie z faktu, że Siatkersi rozegrali mniej spotkań? Z drugiej strony warto podkreślić fakt, że jeśli Speedway AWKS wygrywa mecz, to w zdecydowanej większości zdobywa przy tym komplet punktów. Jeśli chodzi o Siatkersów, to oni również wygrali 3 z 4 meczów, zdobywając przy tym trzy oczka. Każdy, kto pamięta ich spotkania z Feniksem czy Chilli Amigos, ten wie, że nie była to wcale łatwa przeprawa. Nie licząc małego wyjątku, Speedway wygląda póki co bardziej przekonująco. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że póki co – nie licząc meczu z Chilli Amigos – gracze w żółto-czarnych strojach rywalizowali z dołem ligowej tabeli. Zmierzamy do tego, że dzisiejsze starcie będzie prawdopodobnie najtrudniejszym z dotychczasowych spotkań. Mimo to sądzimy, że to gracze Mateusza Bojke wygrają i zrobią kolejny krok w kierunku bezpośredniego awansu do trzeciej ligi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Merkury – Czerepachy Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Wtorkowy mecz miał wyglądać zupełnie inaczej. Merkury do rywalizacji z BEemką Volley podchodził jako ostatni niepokonany bastion w pierwszej lidze. Choć historycznie BEemka sprawiała pięciokrotnym Mistrzom Inter Marine SL3 spore problemy, to jednak większość typerów wskazywała na to, że mecz wygrają pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3. Wtorkowe spotkanie od początku nie układało się jednak po myśli Merkurego, który nie zdołał wygrać choćby seta. O ile sama porażka nie jest jakąś ogromną niespodzianką, to brak choćby punktu już tak. Wynik 0-3 komplikuje rzecz jasna również sytuację w ligowej tabeli, gdzie Merkury przed środowym starciem plasuje się na szóstym miejscu. Jest też bardziej pozytywny aspekt, a mianowicie to, że to właśnie ‘Granatowi’ mają rozegrane najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich drużyn walczących o grupę mistrzowską. Jeśli dziś zgarną komplet oczek – wskoczą do czołowej piątki. Ich plany będą chcieli pokrzyżować gracze Czerepachów Volley, którzy pozostają jedyną drużyną w pierwszej lidze, która nie wygrała jeszcze spotkania. Jeśli ‘Żółwie’ chcą realnie myśleć o utrzymaniu w elicie, to muszą zdecydowanie podkręcić tempo. Aktualnie team w zielonych barwach ma na koncie zaledwie dwa punkty i jest to wynik bardzo słaby. Jakby tego było mało – ich główni rywale w walce o utrzymanie zaczęli w ostatnim czasie regularnie punktować i dziś różnica między 9 a 10 miejscem wynosi już cztery punkty. Owszem – Czerepachy mają zaległe mecze, ale to może nie mieć znaczenia, jeśli dziś ponownie przegrają.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MysterElektroRockets – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po nieciekawym początku sezonu, po którym na Maritex wylała się fala krytyki, zespół Michała Pietrasika zdaje się stawać w ostatnim czasie na nogi. Ostatnie dwa mecze Maritexu to wygrane z Tiger Team oraz BL Volley, w których drużyna sięgnęła po 5 na 6 możliwych punków i dzięki temu poprawiła swoją sytuację w ligowej tabeli. Jest to o tyle ważne, że po kilku meczach zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będą mieli problemów z utrzymaniem. Sądzimy, że wątpliwości zostaną całkowicie rozwiane w środowy wieczór, a faworyt sięgnie dziś po trzy punkty. Na inny scenariusz liczą rzecz jasna w obozie z Karczemek. Team Pawła Urbaniaka rozegrał w obecnej kampanii pięć spotkań i pozostaje jedną z dwóch drużyn w trzeciej lidze, która nie zdołała jeszcze wygrać meczu. Sytuacja beniaminków jest dość skomplikowana, bo zarówno MysterElektroRockets, Tiger Team jak i Aqua Volley mają bardzo zbliżoną sytuację i wiele osób wskazuje na to, że to pomiędzy wspomnianymi drużynami rozwiąże się kwestia spadków do niższej ligi. Oczywiście mamy świadomość, że MER rozegrał dopiero pięć spotkań i w dalszej części sezonu mogą zacząć punktować z dużo większą regularnością. Tak czy siak – warto byłoby dziś sprawić niespodziankę. O tę jak wiadomo nie będzie łatwo.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

MATCHDAY #20

Za nami wtorkowa seria gier, podczas której BEemka Volley rywalizowała ze zmiennym szczęściem—najpierw musiała uznać wyższość zespołu Szach-Mat, a następnie odniosła zwycięstwo nad Merkurym, zdobywając komplet punktów. Kolejne triumfy zaliczyły również drużyny Kraken oraz DSGSA, dzięki czemu obie ekipy poprawiły swoją pozycję w kontekście dalszej walki o miejsca na podium rozgrywek. Zapraszamy na podsumowanie!

Kraken – MiszMasz 3-0 (21-10; 35-33; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych subtelnie wskazywaliśmy, że ewentualna wygrana Krakena w wtorkowym spotkaniu znacząco poprawi jego sytuację w lidze. Uważaliśmy, że Kraken jest faworytem meczu, chociaż przewidywaliśmy podział punktów. Niezależnie od naszych prognoz, zwycięstwo umocniło drużynę prowadzoną przez Jurija Charczuka na drugim miejscu w ligowej tabeli. Początek meczu dla Krakena był niemal wymarzony—wiceliderowi wychodziło praktycznie wszystko i chwilę po gwizdku arbitra zespół wypracował sobie aż 11-punktową przewagę (15-4). Choć w kolejnych minutach MiszMasz zdołał poprawić swoją grę, nie był już w stanie odwrócić przebiegu pierwszego seta, który zakończył się rezultatem 21-10 na korzyść Krakena. Środkowa partia stanowiła zupełnie inną historię, pełną dynamicznych zwrotów akcji, walki i emocji. Przez większość drugiego seta wszystko wskazywało na to, że Kraken bez większych problemów zdobędzie kolejny punkt, prowadził bowiem już 18-11. W tym momencie nastąpił jednak przestój i MiszMasz zdołał perfekcyjnie wykorzystać okazję, doprowadzając do wyrównania po 20. Dalsza część seta była niezwykle zacięta; obie drużyny miały ogromne szanse, by rozstrzygnąć partię na swoją korzyść. Ostatecznie, po jednym z najdłuższych setów w historii rozgrywek (najdłuższy 40-38), górą była ekipa Krakena. ‘Bestia’, po skutecznym ataku Dmytro Hurtovyia, zapewniła swojemu zespołowi decydujący punkt przy wyniku 35-33. MiszMasz poważną szansę na odwrócenie losów rywalizacji miał wyłącznie w drugim secie; w ostatniej partii drużyna Jakuba Waszkiewicza nie była już w stanie poważnie zagrozić rywalom. Finalnie ten set zakończył się zwycięstwem Krakena do 15, a cały mecz wynikem 0-3. Dzięki temu wygrana wyraźnie wzmocniła pozycję drużyny Charczuka w dalszej walce o podium ligowych rozgrywek.

Chilli Amigos – DSGSA 0-3 (16-21; 12-21; 10-21)

Po kilku pozytywnych ostatnio występach, zespół Chilli Amigos przystępował do kolejnego arcytrudnego meczu. Tym razem ich rywalem była niepokonana drużyna DSGSA. Mecze z Speedway AWKS czy Sharksami pokazały jednak, że „Amigos” nie pękają i potrafią postawić się faworyzowanym rywalom. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy nawet, że Chilli Amigos sięgną po punkt. Niestety, tym razem było to dalekie od rzeczywistości. We wtorek byliśmy świadkami ogromnej dysproporcji, gdzie DSGSA pokazało, jak grać z niżej notowanym przeciwnikiem. Jeśli spotkanie miało być swego rodzaju „korespondencyjnym pojedynkiem” z innymi faworytami ligi, to team Michała Farona wyszedł z niego zwycięsko. Sam przebieg gry najbardziej emocjonujący był w pierwszym secie, w którym obie drużyny przez dłuższy czas się badały (13-13). Dopiero dzięki punktom Wiktora Witowskiego i Dominika Trzeciaka DSGSA wysunęło się na prowadzenie 19-15 i ostatecznie zdobyło pierwszego seta. Choć w pierwszym secie Chilli Amigos mogli mieć nadzieję, w drugiej odsłonie już nie dali rady. Od początku seta gracze w bordowych strojach przejęli inicjatywę i utrzymali prowadzenie 15-10. Na nic zdał się przyjazd na halę dwóch spóźnionych zawodników. Ani w drugim, ani w kolejnym secie Chilli Amigos nie byli w stanie powstrzymać rozpędzonego rywala, który z każdą akcją grał coraz lepiej, wygrywając seta do 12 i następnego do 10.

Flota TGD Team – Dream Volley 1-2 (18-21; 8-21; 21-18)

Choć przewidzieliśmy wynik spotkania, to jednak obraz gry nas dość mocno zaskoczył. Pierwszy set rywalizacji był bardzo wyrównany i zakończył się remisem 18-18. W końcówce Dream Volley postanowił wrócić do korzeni i choć niedawno nie udało im się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, tym razem było inaczej. Po asie serwisowym Michała Hawrylika oraz ataku Tomasza Nurzyńskiego „Marzyciele” cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Pierwszym zaskoczeniem, od którego zaczęliśmy podsumowanie, było to, co wydarzyło się w środkowej odsłonie. Choć na początku seta Dream objął kilkupunktowe prowadzenie, nie spodziewaliśmy się, jak potoczy się dalsza część tej partii. W drugiej części Flota miała ogromne problemy z wykończeniem własnej akcji, a dodatkowo doszły trudności z przyjęciem i zniechęcenie. Po dwóch asach serwisowych Mateusza Dobrzyńskiego Dream prowadził już 17-7 i finalnie wygrał do 8. Wydawać by się mogło, że taka przewaga zostanie szybko potwierdzona trzecim punktem. Nic bardziej mylnego. Po wyrównanym fragmencie, zakończonym remisem 14-14, Flota TGD zdołała odskoczyć rywalom. Dzięki atakom świetnie dysponowanego w obecnym sezonie Krystiana Malinowskiego, zespół Karoliny Kirszensztein wysunął się na prowadzenie 19-16, a następnie cieszył się z „nagrody pocieszenia”. Patrząc na przebieg środkowego seta, jeden zdobyty punkt należy potraktować jako wynik pozytywny.

Staltest Pomorze – Speednet 2 1-2 (15-21; 21-17; 15-21)

To miał być łatwy i przyjemny mecz dla Speednetu 2. Po ostatnich czterech imponujących zwycięstwach, chyba nikt nie spodziewał się, że „Programiści” mogliby się potknąć właśnie we wtorek, kiedy ich rywalem był pogrążony w kryzysie Staltest Pomorze. Choć gracze Arkadiusza Kozłowskiego przełamali się ostatnio, to jednak Speednet wydawał się faworytem, który ugra we wtorek trzy punkty. Do pewnego momentu plan nakreślony przez „Programistów” zdawał się materializować. Chwilę po półmetku Speednet 2 prowadził bowiem 15-8, a rywal nie miał absolutnie pomysłu, jak temu zaradzić. Ostatecznie team w różowych strojach wygrał premierową partię do 15. W środkowym secie Speednet po ataku Mateusza Chodyny prowadził 15-12 i właśnie wtedy nastąpiło spore rozprężenie, które Staltest błyskawicznie wykorzystał. Po kilku świetnych atakach Tadeusza Jakubczyka Staltest doprowadził do wyrównania, a następnie – cieszył się z wygrania seta do 17, co wzbudziło niemałe nerwy w obozie Speednetu. Sportowa złość przekuła się na wynik trzeciej odsłony, w której „Programiści” wysunęli się na prowadzenie 14-7 i nie mieli problemu z tym, by wygrać seta do 15. Mimo piątego zwycięstwa z rzędu, co jest najdłuższą serią drużyny w historii ich występów na drugoligowych parkietach, w obozie nie ukrywano niedosytu związanego z drugim setem.

DNV Volley Gdańsk – Speednet 1-2 (18-21; 21-19; 11-21)

Fakt, że losy drużyn w ostatnim czasie wyraźnie rozjechały się na korzyść Speednetu oraz to, że DNV Volley Gdańsk musiał radzić sobie we wtorkowy wieczór bez nominalnego rozgrywającego, dawało Speednetowi powody, by sądzić, że sięgną po komplet oczek. Pierwszą część spotkania zapamiętamy z powodu sporej niedokładności w szeregach „żółto-czarnych”, która uniemożliwiała niwelowanie przewagi rywali. Po skutecznych atakach Sebastiana Konarzewskiego Speednet wysunął się na prowadzenie 14-11 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Środkowa odsłona przyniosła jednak dość nieoczekiwany zwrot akcji. Już na początku seta DNV Volley Gdańsk zaprezentował się bardzo dobrze, obejmując trzypunktowe prowadzenie (4-1). Z upływem czasu wszystko się zmieniło i Speednet zdawał się iść pewnym krokiem po drugi punkt w meczu. Na półmetku partii podopieczni Macieja Miścickiego prowadzili 10-7, a później 14-10. Sytuację zmienił jednak bardzo dobry fragment debiutującego w rozgrywkach Macieja Feliksa — dzięki jego skutecznym atakom DNV wysunął się na prowadzenie 17-16. Choć Speednet próbował odwrócić losy rywalizacji, to „żółto-czarni” po atakach Piotra Ścięgosza doprowadzili do wyrównania setów, wygrywając drugą partię 21-19. Ostatni set był zdecydowanie najnudniejszą partią meczu, podczas której Speednet szybko wypracował imponującą przewagę 10-3 i bez większych problemów wygrał do 11.

Szach-Mat – BEemka Volley 2-1 (21-17; 21-18; 12-21)

Nie będziemy przesadnie czarować – po ostatnich meczach byliśmy dość sceptyczni co do formy Szach-Matu. Choć team Dawida Kołodzieja wygrał w obecnej kampanii dwa mecze, to od formy z sezonu Wiosna’25 dzieliły ich lata świetlne. Jeśli ‘Szachiści’ grali mecz, to najczęściej zawodzili i taka jest ponura prawda. Nic dziwnego, że mierząc się z drużyną mającą aspiracje mistrzowskie, stawialiśmy na pełną pulę BEemki. Już początek spotkania pokazał, że będzie to jednak bardzo trudne zadanie. Po problemu z przebiciem się przez ‘czarną ścianę’ przez BEemkę, ‘Szachiści’ wysunęli się na prowadzenie 10-5. W dalszej części BEemka miała problemy w komunikacji i przeciwko świetnie zorganizowanym rywalom nie mieli po prostu szans, przegrywając finalnie do 17. Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównana i przez bardzo długie fragmenty gry obserwowaliśmy popis obu ekip w grze w obronie (10-10). Rzadko która akcja kończyła się tu bezpośrednim atakiem i najczęściej punkt był przyznawany drużynie po bardzo długiej wymianie. Precyzując – oglądało się to wybornie. Warto podkreślić również świetną grę w bloku ‘Szachistów’, którzy w tym elemencie górowali we wtorkowy wieczór nad rywalem. W końcówce, przy stanie 19-18 dla BEemki, zespół ten, który w tej chwili nie miał na parkiecie rozgrywającego, się pogubił, a kluczowy punkt zasilił konto ‘Szachistów’, którzy po chwili cieszyli się z drugiego punktu w meczu (21-18). W ostatnim secie, w baku ‘Szachistów’ zabrakło już paliwa, a team Dawida Kołodzieja nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z rywalem. Niezależnie od tego – swoje we wtorkowy wieczór zrobili. Według większości typerów miało być zero punktów, a zdobyli ich dwa. Brawo!

CTO Volley – Tufi Team 2-1 (21-17; 19-21; 21-12)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że dla obu drużyn, będzie to mecz szczególny. Jeśli chodzi o CTO Volley to wyjątkowość polegała na tym, że na wcześniejszym etapie sezonu, ‘Pomarańczowi’ pogubili na tyle dużo punktów, że czołówka zdołała im odjechać. Komplet punktów miał być skróceniem powstałego dystansu, a kiedy tego dokonać, jak nie z beniaminkiem? Jeśli chodzi o Tufi Team to sytuacja w ligowej tabeli zdaje się być niebezpieczna, a każdy punkt z aktualnym Mistrzem, miał być pozytywem. Dodatkowo zespół chciał zrobić wszystko, aby ostatni mecz w Inter Marine SL3 był tym, który wieloletni kapitan – Mateusz Woźniak zapamięta na długo. Pierwsza odsłona wtorkowego spotkania to jednak partia, w której przewaga CTO Volley zarysowała się już na samym początku. Po ataku dobrze dysponowanego Szymona Rachwalskiego, ‘Pomarańczowi’ objęli prowadzenie 9-6. Z czasem za sprawą środkowego Tufi Team – Łukasza Arciszewskiego, beniaminek pierwszej ligi zniwelował straty do jednego oczka (16-15), ale po skutecznych akcjach duetu Behrendt – Ciemachowski, z pierwszego punktu cieszyli się gracze CTO Volley. Środkowa partia będzie się śniła graczom CTO przez długi czas. Choć aktualny Mistrz Inter Marine SL3 prowadził w tej partii 18-16 to nie zdołał postawić kropki nad ‘i’. Zamiast tego do końca partii zdobyli zaledwie jeden punkt przy aż pięciu oczkach rywali (21-19). Ostatni set to już zdecydowana i wyraźna przewaga ‘Pomarańczowych’, którzy na półmetku prowadzili już 10-5 i skończyli seta wygraną do 12. Mimo to – po wczorajszym wieczorze mogą czuć niedosyt.

BL Volley – Maritex 1-2 (14-21; 19-21; 22-20)

Choć patrząc na to, jak w obecnej kampanii radziły sobie oba zespoły, można było odnieść wrażenie, że to BL będzie faworytem, my wskazaliśmy, że tryumfują gracze Maritexu. Już w poprzednim spotkaniu drużyny dostaliśmy bowiem sporo pozytywnych sygnałów, po których uznaliśmy, że najgorsze Maritex ma już za sobą. Początek spotkania to wyrównana gra, po której mieliśmy remis 11-11. Po kilku chwilach, team BL Volley popełnił jednak mnóstwo błędów, po których Maritex wysunął się na prowadzenie 15-11 i w konsekwencji nie miał problemu z wygraniem premierowej odsłony (21-14). Środkowa partia to zdecydowanie ciekawsza odsłona, w której żadna ze stron nie potrafiła zbudować sobie choćby dwupunktowej przewagi. Ilekroć jedni zdobywali punkt i wysuwali się na prowadzenie, rywal doprowadzał do wyrównania. W taki sposób dobrnęliśmy do stanu 18-18, a wpływ na to, która z drużyn wygra, miał świetnie dysponowany Andrzej Lubański, który postawił mur na siatce, którego gracze BL Volley nie zdołali sforsować (21-19). Ostatni set to partia, która o mały włos nie byłaby omawiana długimi tygodniami. Wszystko za sprawą szalonej gonitwy Maritexu, która w ostatecznym rozrachunku nie skończyła się happy-endem. Choć BL Volley prowadził 19-13 oraz 20-15, to w końcówce zrobił bardzo wiele, by ostatecznie przegrać. Po olbrzymim przestoju BL, Maritex doprowadził do wyrównania po 20. Kiedy wydawało się, że za chwilę sięgną po trzeci punkt w meczu, dwa kluczowe punkty zdobył Marek Podolak (22-20) i w meczu doszło do podziału punktów.

Merkury – BEemka Volley 0-3 (13-21; 19-21; 22-24)

Po niespodziewanej porażce z Szach-Matem, BEemka przystępowała do teoretycznie jeszcze trudniejszego zadania. Choć jako Redakcja sądziliśmy, że to team Daniela Podgórskiego wygra, to jednak większość typerów wskazywała na tryumf Merkurego. Początek meczu należał jednak do BEemki, która po kilku atakach Przemka Wawera wysunęła się na prowadzenie 9-5. Co więcej, w dalszej części seta Merkury był wobec coraz bardziej rosnących graczy BEemki bezradny, a postawa pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 w pierwszej partii nie zwiastowała niczego dobrego. Ostatecznie BEemka w bardzo dobrym stylu wygrała premierową partię do 13. Każdy, kto śledził losy Merkurego w obecnym sezonie, wie, że team rozkręca się dopiero z czasem. Tak było w meczu z AiP czy szczególnie rażącym przykładzie – w meczu z Tufi Team. I faktycznie, w drugim secie rywalizacji Merkury prezentował się już wyraźnie lepiej. Nie oznacza to bynajmniej, że BEemka zwolniła tempo. Choć set obfitował w mnóstwo emocji z obu stron, to po ataku Macieja Rzepczyńskiego przewaga BEemki zarysowała się do dwóch oczek (18-16) i finalnie dało to drużynie Daniela Podgórskiego wygraną do 19. Ostatni set rozpoczął się wyraźnie lepiej dla drużyny Piotra Peplińskiego i po serii Macieja Mozola objęli oni prowadzenie 8-4. Już po chwili przewaga została roztrwoniona, a coraz lepiej wyglądali gracze BEemki, którzy po odpowiedzi Macieja Wysockiego wysunęli się na prowadzenie 12-10. Dalsza część seta to emocje z dwóch stron, ale również, a może przede wszystkim, dobra siatkówka, w której nie brakowało widowiskowych wymian. Ostatecznie po grze na przewagi BEemka wygrała do 22, a cały mecz 3-0 i warto podkreślić, że są oni pierwszą drużyną, która ograła Merkurego za komplet punktów od ponad roku, a konkretnie 11 września 2024, kiedy ulegli Bossmanowi.

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Zaczynamy dwudziesty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. O piąte zwycięstwo z rzędu powalczy dziś ekipa Speednetu 2. Ponadto krystalizuje się sytuacja podziału na grupę mistrzowską oraz spadkową. Dziś wieczorem w elicie odbędą się cztery pojedynki, a najciekawiej zapowiada się mecz BEemki z Merkurym. Zapraszamy na zapowiedź!

Kraken – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po wczorajszym zwycięstwie Kraken ma mieszane uczucia. Z jednej strony po dwóch dość gładko wygranych setach można było oczekiwać, że pójdą za ciosem i trzeci set padnie ich łupem. Niestety dla ‘Bestii’ zespół Jurija Charczuka dał przestrzeń drużynie Wolves Volley i w konsekwencji mecz zakończył się podziałem punktów. Jest też druga strona medalu – ta zdecydowanie bardziej pozytywna. Po czwartym zwycięstwie w sezonie Kraken wskoczył na drugie miejsce w ligowej tabeli i zaczyna wyglądać coraz poważniej. Kto wie – być może ‘Bestia’ zdoła wrócić do zaplecza elity? Aby tak się stało, w dalszej części sezonu muszą uniknąć kolejnych wpadek, a to oznacza, że dziś przyda im się piąte zwycięstwo. Choć będą faworytem meczu, lekceważenie MiszMaszu nie jest dobrym pomysłem. Nie tak dawno przekonała się o tym ekipa Dream Volley, która mimo że była zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem, musiała uznać wyższość drużyny Jakuba Waszkiewicza. Warto podkreślić, że po sześciu rozegranych meczach MiszMasz ma na swoim koncie osiem punktów i wszystko wskazuje, że w bieżącej kampanii nie będą mieć takich problemów jak ostatnio. Aby tak się jednak stało, MiszMasz nie może spocząć na laurach i w pozostałych siedmiu spotkaniach musi regularnie punktować. Sądzimy, że do puli ośmiu oczek MiszMasz dorzuci dziś kolejny punkt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Chilli Amigos – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Choć dyspozycję drużyny można najłatwiej poznać patrząc na ich wyniki, nie zawsze jest to takie oczywiste. Na początku sezonu Jesień’25 zespół ‘Papryczek’ przegrał trzy mecze, rywalizując z Siatkersami, Sharksami oraz Speedway AWKS. We wspomnianych meczach, na dziewięć możliwych punktów, Chilli Amigos zdobyli zaledwie jeden. Mimo to postawa drużyny była bardzo dobra i niewiele zabrakło, aby wygrali kolejne sety z faworyzowanymi rywalami. Gdy przyszło im rywalizować z drużynami, które też przegrywały niektóre mecze, wyniki były zdecydowanie lepsze. Do meczu z DSGSA zespół Chilli przystąpił po świeżym zwycięstwie za komplet punktów z Remedios Sopot Ortopedia, gdzie zaprezentowali się genialnie. Mimo że dziś ponownie zmierzą się z drużyną, która jak dotąd nie przegrała i jest wielkim faworytem, Chilli Amigos nie stoją na straconej pozycji. Zdobycie jakiegokolwiek punktu będzie jednak bardzo trudne – DSGSA w obecnej kampanii wygrała pięć spotkań, zdobywając czternaście z piętnastu możliwych punktów. To oni są dziś wyraźnym faworytem i na pewno interesuje ich tylko komplet punktów. Powoli zbliżamy się do etapu sezonu, w którym zwycięstwa 3-0 nie będą łatwe, a drużynę DSGSA czekają coraz trudniejsze mecze. Czy dzisiejsze starcie będzie jednym z nich? Są na to mocne przesłanki.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Flota TGD Team – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Cztery zwycięstwa w pięciu rozegranych meczach to bilans, o którym marzyłoby wiele drużyn w Inter Marine SL3. Jest jednak wąska grupa drużyn, która może narzekać na taki rozkład zwycięstw i porażek, i należy do niej ekipa ‘Marzycieli’. Nasz punkt widzenia byłby prawdopodobnie inny, gdyby nie fakt, że w dwóch wygranych pojedynkach Dream musiał dzielić się punktami z rywalami. Tak było choćby w minionym tygodniu, gdy zespół Mateusza Dobrzyńskiego wygrał 2-1 z BL Volley. Mimo straty punktu tamten wynik odebrano pozytywnie, bo mierzyli się z niepokonaną do tej pory drużyną. Problem w tym, że gracze w niebieskich strojach wciąż nie wskoczyli na wysokie obroty, a droga do drugiej ligi, która wydawała się dość prosta, staje się coraz trudniejsza. Dziś o zwycięstwo, a już na pewno komplet punktów, nie będzie łatwo. Rywalem ‘Marzycieli’ będzie ekipa Floty TGD Team, która w obecnej kampanii wygrała 3 z 5 meczów i plasuje się w środku ligowej tabeli. O tym, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Dream mogliśmy przekonać się kilkanaście dni temu, gdy Flota przegrała z Hydrą Volleyball Team, ale faworyt miał w meczu bardzo duże problemy i ledwo uniknął niespodzianki. Sądzimy, że dzisiejsze starcie co prawda wygra Dream, ale dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

CTO Volley – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Aktualnie mamy spory problem, by ‘rozgryźć’ aktualnego Mistrza Inter Marine SL3 – drużynę CTO Volley. Z jednej strony to zespół, który bez problemu wskakuje na mistrzowski poziom i potrafi zagrać tak, jak ostatnio, gdzie efekt świetnej gry był kompletem punktów zdobytych z Bossmanem. Z drugiej strony niepokojące dla sympatyków ‘Pomarańczowych’ mogą być wpadki w obecnej kampanii, których nie brakowało. Tak traktujemy chociażby porażkę ze Speednetem 1-2. Jeśli chodzi o mecz CTO z DNV Volley Gdańsk, to nie mówimy tu o wpadce, a o absolutnej sensacji, której nikt się nie spodziewał. To pokazuje, że CTO musi uważać w ‘meczach-pułapkach’. Mówimy o tym, bo uważamy, że taki może być ich mecz z Tufi Team. Na papierze to CTO Volley jest murowanym faworytem. Czy Tufi pójdzie w ślady DNV Volley Gdańsk i spróbuje sprawić sensację? Z pewnością byłaby to świetna wiadomość dla ‘Tuffików’. O motywację drużyny można być spokojnym. Po pierwsze ich sytuacja w tabeli nie jest komfortowa. Po drugie, wszystko wskazuje, że będzie to pożegnalny mecz w Inter Marine SL3 wieloletniego kapitana drużyny, Mateusza Woźniaka. Jesteśmy przekonani, że pozostający z nim w świetnych relacjach gracze zrobią wszystko, by mecz zapadł mu w pamięć na zawsze. Aby tak się stało, musieliby z pewnością pokusić się o sensację.

Typ Redakcji: 3-0             

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DNV Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Sytuacja DNV Volley Gdańsk staje się coraz bardziej skomplikowana. Żółto-czarni rozegrali w obecnej kampanii sześć spotkań, z których wygrali dwa i ponieśli cztery porażki. Niestety, kiedy wygrywali, to zawsze po podziale punktów, a przegrane najczęściej trafiały się im w stosunku 0-3. Z powodu niekorzystnego bilansu trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 plasują się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, co nie napawa optymizmem przed dalszą częścią sezonu. Z drugiej strony, porównując start obecnej kampanii z sześcioma pierwszymi spotkaniami w sezonie Wiosna’25, DNV VG ma tylko o jeden punkt mniej niż wówczas. Problem w tym, że na wiosnę wygrali siódme spotkanie 2-1, co oznacza, że dziś, aby mieć tyle punktów, ile wtedy na tym samym etapie, muszą wygrać za komplet oczek. Nie będzie to jednak łatwe, bo czasy, gdy DNV Volley Gdańsk łatwo pokonywał Speednet, minęły. Aktualnie to ‘Programiści’ są zdecydowanym faworytem tego starcia. Zawodnicy Macieja Miścickiego wygrali ostatnie 4 z 5 bezpośrednich potyczek, a w obecnej kampanii pochwalić się mogą jednym z najlepszych ‘ratio zwycięstw’. Potencjalna wygrana dzisiejszego wieczoru pozwoli Speednetowi zrobić ogromny krok w kierunku grupy mistrzowskiej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Szach-Mat – BEemka Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po raz ostatni BEemka Volley rozegrała dwa mecze jednego dnia niemal dokładnie rok temu – w sezonie Jesień’24. Warto przy tym zauważyć, że tamte wydarzenia nie są wspominane zbyt dobrze. Tak się składa, że najpierw musieli uznać wyższość AiP, a następnie Speednetu. Z drugiej strony trzeba podkreślić, że na tamtym etapie sezonu BEemka nie liczyła się już w walce o medale, co oczywiście utrudniało mobilizację. Aktualna sytuacja BEemki jest jednak zupełnie inna. Przed rozpoczęciem obecnego tygodnia rozgrywek zajmowali drugie miejsce w ligowej tabeli, co jest doskonałą pozycją wyjściową przed dalszą częścią sezonu. W obozie BEemki chyba nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym w tym sezonie mogłoby się obejść bez medali. Aby tak się stało, zespół Daniela Podgórskiego nie może zwalniać, a według nas powinien jeszcze bardziej podkręcić tempo. W pierwszym dzisiejszym spotkaniu zmierzą się z Szach-Matem, który jest pogrążony w kryzysie. W obecnej kampanii ‘Szachiści’ zdołali wygrać tylko dwa z sześciu meczów, a ich szanse na grę w grupie mistrzowskiej bardzo się oddaliły. Owszem, jest jeszcze szansa, ale do końca rundy zasadniczej drużyna Dawida Kołodzieja musiałaby zacząć wygrywać, a szczerze mówiąc, nie zanosi się na to. Widzieliśmy to wczoraj wieczorem, gdy Szach-Mat w bardzo słabym stylu przegrał z AiP. Uważamy, że gra zespołu w czarnych strojach przez kolejne 24 godziny się nie zmieni i dziś przegrają piąty mecz w sezonie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BL Volley – Maritex

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

O mały włos BL Volley stałby się współsprawcą największej niespodzianki poniedziałkowej serii gier. Choć w aplikacji SL3 zdecydowana większość typerów była zgodna co do wyniku i wskazywała na zwycięstwo ‘Tygrysów’ za komplet punktów, mecz okazał się dla nich prawdziwą drogą przez mękę. Już na początku spotkania zespół Wojciecha Strychalskiego napotkał niespodziewany opór beniaminka trzeciej ligi, który ostatecznie wygrał pierwszego seta. W drugim secie wszystko zdawało się wracać do normy – BL wygrał przekonująco. W trzeciej odsłonie ‘Tygrysi team’ ponownie prosił się o kłopoty. Ostatecznie obyło się bez konsekwencji, ale trzeba przyznać, że przeciwko ostatniej drużynie w tabeli trzeba zaprezentować się lepiej. Jak wobec tego będzie wyglądał ich mecz z Maritexem? Po słabym początku sezonu zespół Michała Pietrasika zaprezentował się ostatnio bardzo korzystnie, rozbijając za komplet punktów Tiger Team. Choć BL Volley będzie z pewnością trudniejszym rywalem, zastanawiamy się, czy Maritex nie zdołał odwrócić niekorzystnego trendu i czy dziś to właśnie oni nie będą faworytem spotkania. Dość jednoznacznie wskazuje na to historia bezpośrednich pojedynków między drużynami. Do tej pory doszło do trzech spotkań, za każdym razem górą byli gracze Maritexu. Biorąc to pod uwagę oraz formę obu zespołów w ostatnich meczach, stawiamy na szczęśliwy podział punktów, korzystny dla Maritexu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Staltest Pomorze – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po serii pięciu porażek z rzędu zespół Staltest zdołał się w minionym tygodniu przełamać. Przypomnijmy, że w ubiegły wtorek team Arkadiusza Kozłowskiego mierzył się z Inter Marine Masters. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że to rywal jest zdecydowanym faworytem. Mimo iż wspomniane spotkanie Staltest rozpoczął bardzo niemrawo, to już w drugiej części premierowego seta zdołali się ‘ogarnąć’ i z każdą kolejną minutą grali coraz lepiej. Ostatecznie nie udało im się wygrać pierwszego seta, ale druga i trzecia partia to naprawdę solidne granie, które zostało wynagrodzone pierwszym zwycięstwem w sezonie. To nie oznacza jednak, że sytuacja Staltestu jest komfortowa. Aktualnie znajdują się oni na miejscu barażowym, ale warto zwrócić uwagę, że pod nimi są Challengersi, którzy rozegrali aż o dwa spotkania mniej. Dodatkowo na ostatnim miejscu plasuje się DHP Oliwa, która do Staltestu traci jeden punkt, ale rozegrała o jedno spotkanie mniej. Sytuacji ex-pierwszoligowca nie poprawia fakt, że dziś zmierzą się z rozpędzonym Speednetem 2. Pisaliśmy o tym tydzień temu, ale uważamy, że team Marka Ogonowskiego złapał historycznie najwyższą formę, co potwierdzają wyniki. Jeszcze nigdy bowiem ‘Programiści’ nie zdołali wygrać w drugiej lidze czterech meczów z rzędu. Sądzimy, że na tym Speednet nie poprzestanie i dziś sięgnie po piątą wygraną z rzędu, co wywinduje ich w ligowej tabeli jeszcze wyżej. Co więcej – jesteśmy przekonani, że będzie to komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Merkury – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze tylko Merkury może pochwalić się tym, że pozostaje niepokonanym zespołem. Dotychczas drużyna Piotra Peplińskiego ograła Bossmana, Tufi Team, DNV Volley Gdańsk oraz ostatnio AiP. Warto zauważyć, że w ostatnich jedenastu spotkaniach ‘Planetarnych’ Merkury wygrał aż dziesięciokrotnie, co biorąc pod uwagę realia pierwszej ligi, jest wynikiem nomen-omen – kosmicznym. Jeśli chodzi o aktualny sezon, złośliwi mogą zauważyć, że Merkury miał o jedno spotkanie mniej, a zespół w granatowych barwach rozegrał najmniej meczów spośród wszystkich pierwszoligowców. Dodatkowo – poza meczem z ówczesnym liderem, drużyną AiP – Merkury mierzył się głównie z drużynami z dołu tabeli, z którymi również stracił punkty. Podobnie jak ich dzisiejsi rywale – BEemka Volley, mają dwie strony medalu. Dzisiejsze starcie będzie dla obu drużyn meczem numer 6. W trzech dotychczasowych spotkaniach lepsi byli gracze Merkurego, natomiast w dwóch – BEemki. Nasze przeczucie podpowiada, że dziś proporcje się wyrównają, a więcej powodów do optymizmu będą mieli zawodnicy Daniela Podgórskiego. Dzisiejszy dzień zdaje się być dla nich swoistym ‘dniem próby’. Chociaż potencjalne porażki z Merkurym oraz Szach-Matem nie przekreślą ich szans na upragniony tytuł, to jednak droga do niego stanie się jeszcze bardziej kręta i wyboista. Z kolei wygrane dodałyby BEemce wiatru w żagle. Niezależnie od przebiegu meczu, zapowiada się bardzo ciekawe widowisko.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0