MATCHDAY #5

Za nami piąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. Normą w ostatnim czasie staje się to, że w rozgrywkach dochodzi do niespodzianek. Za taką, biorąc pod uwagę formę Dream Volley uważamy porażkę z BES-BLUM Nieloty. We wtorek byliśmy ponadto świadkami kilku bardzo emocjonujących spotkań, jak trzecioligowa potyczka Bayer Gdańsk z Tiger Team oraz meczu w elicie pomiędzy MPS-em a Eko-Hurtem. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Dream Volley – BES BLUM Nieloty 1-2 (21-23; 21-15; 16-21)

Nie wiemy czy to przypadkiem nie klątwa rzucona przez Redakcję Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Dopóki nie rozpływaliśmy się nad formą ‘Marzycieli’, ci wygrywali spotkania rozbijając kolejnych rywali. W pewnym momencie ich kapitalna forma została zauważona i szeroko komentowana. Przed meczem z Nielotami uznaliśmy, że najbardziej prawdopodobnym wynikiem w spotkaniu będzie komplet punktów zdobytych przez Dream Volley. Mimo sporego doświadczenia w typowaniu nie przeszkodził nam fakt, że Nieloty miały lepszy bilans bezpośrednich spotkań. To, że Dream czeka bardzo trudna przeprawa pokazał już początek meczu, który był niezwykle wyrównany. Walka w tej partii była wyrównana od samego początku do końca. Finalnie pod koniec seta to Nieloty zachowały więcej zimnej krwi i wygrali seta 23-21. Drużyna Dream Volley inicjatywę przejęła w drugiej odsłonie. Już na początku seta rozjuszeni ‘Marzyciele’ objęli prowadzenie 7-1. Z czasem mimo, że ‘Pingwiny’ zdołały się zbliżyć do rywali (8-7) to nie potrafili pójść za ciosem. Po kolejnej, kilkupunktowej przewadze, Dream Volley (16-10) nie miał problemów z tym by wygrać tę partię. O wygranej w meczu musiał zadecydować trzeci set. Przypomnijmy, że dla Nielotów nie była to w tym sezonie nowość. 15 marca drużyna po remisie 1-1, przegrała decydującego seta z Team Spontan. Nie wiemy czy to kwestia wyciągnięcia wniosków, ale w ostatniej odsłonie BES BLUM Nieloty byli stroną dyktującą warunki gry. Na początku tej partii po dwóch atakach powracającego do składu Mateusza Bone, Nieloty objęli prowadzenie 8-4. Mimo, że z czasem Dream Volley zdołał wyrównać 15-15, to końcówka seta należała jednak do ‘Pingwinów’, którzy zdobyli kilka punktów z rzędu i przypieczętowali pierwszą wygraną w obecnym sezonie.

ACTIVNI Gdańsk – Swooshers 3-0 (21-7; 21-5; 21-8)

Jakkolwiek byśmy się nie silili, nie bylibyśmy w stanie napisać zapowiedzi spotkania w sposób, który dodałby otuchy graczom Swooshers. Wynik konfrontacji był dla nas sprawą oczywistą. ACTIVNI Gdańsk są bowiem drużyną, która za wszelką cenę chce wrócić do drugiej ligi. W realizacji tego celu pomóc ma prawdziwa plejada gwiazd, która dołączyła do drużyny w przerwie pomiędzy sezonami. Mimo tego, że odgadnięcie wyniku zawodów było zadaniem równie wymagającym co zjedzenie obiadu to musimy w tym miejscu wspomnieć o jednej rzeczy. Bardzo zaimponowali nam gracze Swooshers, którzy stawili się na spotkaniu w dziesięcioro graczy. Widać, że mimo niekorzystnych wyników w zespole nie ma elementu zniechęcenia, co nam się bardzo podoba. Samo spotkanie potoczyło się dokładnie w taki sposób w jaki się tego spodziewaliśmy. Już na początku pierwszego seta ACTIVNI objęli prowadzenie 10-2. Bardzo aktywny od początku meczu był debiutujący w SL3 – Kamil Rutkowski. Wypracowana zaliczka była wystarczająca do tego by ACTIVNI spokojnie wygrali pierwszą partię. W drugim secie ACTIVNI zagrali jeszcze lepiej niż w pierwszym. Tym razem pozwolili swoim rywalom na zdobycie zaledwie pięciu oczek. W ostatnim secie Swooshers zdobyło największą liczbę punktów. To nie sprawiło rzecz jasna, że wygrana ACTIVNYCH była choć przez chwilę zagrożona. Podsumowując spotkanie należy zauważyć sporą liczbą punktów własnych w ekipie ACTIVNYCH. Często w przypadku jednostronnych pojedynków jest tak, że drużyna, która wygrywa zdobywa mało punktów po własnych akcjach. Wszystko za sprawą tego, że przeciwnicy popełniają bardzo dużą liczbę błędów własnych. W tym konkretnym przypadku tak nie było co jest pewnym powodem do optymizmu dla Swooshersów.

Zmieszani – Team Spontan 0-3 (15-21; 19-21; 15-21)

Spotkanie pomiędzy dwiema drużynami znajdującymi się na podium w tabeli wszechczasów miało wszystko do tego, by stać się hitem wtorkowej serii gier. Na początku słówko wyjaśnienia. Obie drużyny walczą w obecnym sezonie o zupełnie inne cele. Wydaje się, że ‘Spontanicznych’ stać na to aby zająć miejsce na podium rozgrywek. Zmieszani z kolei, jak przystało na drużynę która awansowała mogą w obecnym sezonie przeżywać trudne chwile. Na inaugurację ekipa Edyty Woźny przegrała z Dream Volley 0-3. Nie inaczej było we wtorkowy wieczór. Pierwszy set rozpoczął się od wyrównanej walki (8-8), po której jako Redakcja mieliśmy nadzieję na kapitalne widowisko. Z czasem po dwóch atakach, grającego kolejne spotkanie z konieczności na sypie Rafała Krampy, Team Spontan objął prowadzenie 12-8 i spokojnie dowiózł prowadzenie do końca seta. Drugi set był zdecydowanie najciekawszą partią w meczu. Po bloku rozgrywającego – Daniela Bąby, Zmieszani objęli prowadzenie 9-7. Po czasie gra się nieco wyrównała i to co naszym zdaniem zadecydowało o tym, że to Team Spontan wygrał tę partię do świetna dyspozycja Rafała Krampy. W końcówce gracz ten popisał się dwoma blokami, których w całym meczu zaliczył….osiem! Finalnie po emocjonującej końcówce wygrali ‘Spontaniczni’. Taki a nie inny wynik miał dość negatywny wpływ na grę Zmieszanych, którzy w trzecim secie nie byli w stanie przebić się przez ‘ścianę’ Spontanicznych.  W całym meczu gracze Piotra Raczyńskiego zdobyli po blokach aż 13 oczek i pod tym kątem byli zdecydowanie lepszą stroną. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Spontana 3-0, który wywindował ich pozycję w tabeli.

ACTIVNI Gdańsk – Speednet 2 (21-9; 21-19; 21-6)

ACTIVNI Gdańsk podczas wtorkowego wieczoru mieli do rozegrania dwa spotkania. Pierwszym rywalem drużyny Artura Kurkowskiego była ‘czerwona latarnia’ ligi – drużyna Swooshers. Po komplecie punktów, z firmową drużyną Nike Poland, przyszedł czas na Speednet 2. Dość oczywistą prawdą było to, że ‘Programiści’ będą bardziej wymagającym rywalem. Mimo, że drużyna Piotra Grodzkiego zajęła w poprzednim sezonie – przedostatnie – jedenaste miejsce, to jednak progres, który drużyna zanotowała, jest dostrzegalny gołym okiem nawet przez Andree Bocelliego. We wtorkowy wieczór, Speednet 2 chcąc poszerzać swoje umiejętności zagrał na jednego rozgrywającego. Kto wie jak potoczyłyby się losy drugiego seta, gdyby Speednet mógł skorzystać z libero – Krzyśka Przywieczerskiego lub Michała Konkela. Lista nieobecnych nie zamykała się wyłącznie na dwóch wspomnianych graczach. W ekipie ‘Programistów’ zabrakło również Mariusza Krausewicza, który był przygotowywany do roli środkowego oraz Piotra Przywieczerskiego, który zagrał mnóstwo spotkań w pierwszej drużynie Speednetu, występującej w elicie. Mimo wszystkich problemów Speednetu trzeba przyznać, że na tle ACTIVNYCH zaprezentowali się znacznie lepiej niż Swooshersi. Ba, sami ACTIVNI przyznali, że są niemal przekonani, że w poprzednim sezonie, drugiego seta by przegrali. Jako, że pierwszy i trzeci set był jednostronnym widowiskiem skupmy się na drugiej odsłonie, w której było bardzo blisko ogromnej niespodzianki. W pewnym momencie, po ataku Mikołaja Witkowskiego było 14-10 dla ‘Programistów’. Po widocznej ‘nerwówce’ Speednetu, po chwili było już 14-14 i do końcówki mieliśmy wyrównana walkę. Po trzech punktach (atak plus dwa asy serwisowe) środkowego ACTIVNYCH – Mikołaja Kohnke, ACTIVNI objęli prowadzenie 20-18 i po chwili zakończyli seta. W trzecim secie, o czym już pisaliśmy, ACTIVNI zmiażdżyli rywali, dzięki czemu sięgnęli po komplet oczek.

Flota Active Team – Craftvena 3-0 (21-14; 21-14; 21-14)

Po trudnym ligowym boju z Wolves Volley, jeden z największych faworytów do wygrania ligi – Flota Active Team przystąpiła do drugiego spotkania w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. We wtorkowy wieczór, drużynę wspierała Pani trener, która co rusz dawała wskazówki swoim podopiecznym. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia Floty (4-1). Wypracowana na początku kilkupunktowa zaliczka wystarczyła do tego, by kontrolować przebieg gry. Bardzo aktywny w tej partii był atakujący – Mateusz Wilczewski, który znany jest z występów w drugoligowej drużyny BES BLUM Nieloty.  Ostatecznie pierwszy set zakończył się wygraną Floty – 21-14. Druga odsłona rozpoczęła się od wyrównanej gry, po której na tablicy wyników pojawił się remis 8-8. Sytuacja ta zmieniła się w drugiej części seta, w której ‘Rzemieślnicy’ popełnili sporo błędów własnych, które sprawiły, że rywale odjechali na pięć punktów (13-8). Taka zaliczka pozwoliła Flocie na spokojne wygranie seta do 14. Skoro w pierwszym i drugim secie było 21-14 to jak mogłoby być w trzecim? Cóż, to oczywiste. Było tak samo. Wynik 21-14, po którym Flota zgarnia komplet punktów. Trzy oczka sprawiają, że podopieczni Karoliny Kirszenstein wskakują na czwarte miejsce w ligowej tabeli. Jeśli chodzi o Craftvene to drużyna notuje trzecią porażkę z rzędu. Na pocieszenie dodamy, że na rozkładzie mają już ekipy, które z całą pewnością będą liczyć się w walce o medale.

Bayer Gdańsk – Tiger Team 2-1 (19-21; 21-17; 21-17)

Pisanie zapowiedzi i podsumowań niesie za sobą pewne ryzyko. Bardzo często stawiamy tam tezy, które z perspektywy czasu zostają obalone. Przykład? W zapowiedzi spotkania Bayer  – Tiger napisaliśmy, że ci drudzy z całą pewnością powalczą o podium rozgrywek. Cóż, jakby to powiedzieć. Po wtorkowym spotkaniu już tacy przekonani nie jesteśmy. To z czym się wstrzeliliśmy to fakt, że mecz był bardzo wyrównany. Początek rywalizacji wyglądał tak, jak przewidzieliśmy w typie Redakcji. Po skutecznej zagrywce Krzysztofa Mądrego, ‘Tygrysy’ prowadziły już 8-4. Mimo tak pokaźnej zaliczki, Tiger Team po chwili roztrwonił przewagę i na tablicy wyników pojawiło się 11-11. W końcówce, po dwóch asach serwisowych Szymona Laskowskiego wydawało się, że to Bayer zdoła wygrać seta (19-19). Po ataku Przemysława Koseckiego oraz błędzie ‘Aptekarzy’, jednak to Tiger cieszył się z wygranej. To co nie udało się w pierwszym secie, udało się w kolejnych. W drugim secie po wyrównanej pierwszej części (12-12), na prowadzenie swoją drużynę wyprowadził kapitan – Mateusz Grudzień (15-12). Trzypunktowa zaliczka wystarczyła do tego, by Bayer dociągnął wynik do końca (21-17) i doprowadził do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona była niemal identyczna jak drugi set. W połowie seta, podobnie jak w drugim był remis (12-12). Identyczny był również epilog (21-17). Przyczyną tego, że to Bayer a nie Tiger mógł cieszyć się z wygranej było to, że ci drudzy zaczęli pod koniec popełniać mnóstwo błędów własnych. Te, jak się później okazało niosły za sobą konsekwencję w postaci pierwszej porażki w sezonie. ‘Aptekarze’ z kolei, dzięki wygranej wskakują na trzecie miejsce w tabeli.

ZCP Volley Gdańsk – Speednet 1-2 (25-23; 13-21; 19-21)

Po godzinie 21:30, na ‘centralnym boisku’ zmierzyły się ze sobą drużyny, które na inaugurację wygrały swoje spotkania. O tym, że będzie to wyrównane spotkanie świadczyły chociażby Typy Redakcji oraz Ekspertów. Wszyscy stawiali bowiem podział punktów. Pierwszy set rozpoczął się od trzech ataków Marka Sanewskiego (3-0). Z czasem Speednet się otrząsnął i po ataku Wojciecha Grzyba, objął prowadzenie 8-5. Strata trzech oczek nie zniechęciła ZCP, która po chwili doprowadziła do wyrównania (13-13). Od tego momentu, do samego końca trwała walka punkt za punkt. Mimo, że po dwóch oczkach środkowego – Grzegorza Gnatka, Speednet miał piłkę setową to finalnie pierwsza partia padła łupem srebrnych medalistów poprzedniego sezonu w 2 lidze. Druga odsłona była jednostronnym widowiskiem. Świetnie grająca ekipa Speednetu nie dała szans swoim przeciwnikom na korzystny wynik i wygrała tę partię do 13. Ostatni set rozpoczął się identycznie, jak wyglądała druga odsłona. Speednet dominował co sprawiło, że ‘Różowi’ objęli prowadzenie 7-2. Dzięki kapitalnej grze w obronie, ZCP zdołało z czasem doprowadzić do wyrównania 15-15 i kiedy wydawało się, że są w stanie wydrzeć zwycięstwo, decydujący cios zadali gracze Speednetu. W końcówce, walnie do wygranej Speednetu przyczynił się Sławomir Janczak, który w kluczowym momencie zdobył dla swojej drużyny trzy oczka.

AVOCADO friends – Merkury 0-3 (19-21; 14-21; 17-21)

Po poniedziałkowym spotkaniu, w którym AVOCADO friends było blisko tego, by ograć faworyzowaną drużynę MPS Volley, zastanawialiśmy się czy są w stanie powalczyć również z Merkurym. Jeśli ‘Weganie’ przygotowywali się do spotkania, oglądając poprzednie spotkania dwukrotnych mistrzów SL3 to musieli czuć zaskoczenie. W drużynie ‘Granatowych’, na sypie nie wystąpił bowiem filar drużyny – Piotr Pepliński, który w poprzednim sezonie zgarnął tytuł MVP ligi. Zamiast wspomnianego gracza na rozegraniu zobaczyliśmy debiutującego w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – Kacpra Chmielewskiego. Początek meczu rozpoczął się kapitalnie dla ‘Wegan’, którzy po kilku błędach rywali oraz ataku Dawida Romaniszyna objęli prowadzenie 5-1. Radość drużyny AVOCADO nie trwała jednak zbyt długo. Po chwili ‘Granatowi’ zdołali doprowadzić do wyrównania po 11 a następnie wyjść na czteropunktową przewagę (19-15). Mimo, że ‘Weganom’ udało się w końcówce nieco podkręcić tempo to koniec końców, seta wygrał Merkury. Jako, że pierwszy set był w miarę wyrównany, spodziewaliśmy się, że w kolejnych może być podobnie. Niestety – nic bardziej mylnego. W drugim secie, wyrównany był zaledwie początek (5-5). Im dalej w las, tym bardziej uwydatniała się przewaga faworyzowanej drużyny. Gdy po ataku środkowego – Arkadiusza Kowalczyka na tablicy wyników było 15-9, to obie drużyny myślami były już w trzeciej odsłonie. Partia ta przez długi czas była wyrównanym widowiskiem. Obie ekipy walczyły punkt za punkt (8-8 oraz 16-16), ale kiedy rozstrzygały się jej losy, więcej jakości pokazała drużyna Merkury, która tym samym sięgnęła po drugi komplet punktów w sezonie Wiosna’22.

Eko-Hurt – MPS Volley 1-2 (20-22; 21-15; 22-24)

Poniedziałkowe spotkanie MPS-u, które drużyna Jakuba Nowaka przegrała 1-2, zostało odebrane przez drużynę w kategorii katastrofy. Wszystko za sprawą tego, że Miłośnicy Piłki Siatkowej, w spotkaniu z ‘Weganami’ liczyli na komplet punktów. Ostatecznie zgarnęli ‘zaledwie’ jedno oczko. Niespełna dzień później rywalem MPS-u była ekipa Eko-Hurtu. Podopieczni Konrada Gawrewicza po dobrym meczu, przegrali na inauguracje ze Speednetem. Spotkanie z MPS-em miało być zatem dobrą okazją do rehabilitacji. Mecz rozpoczęli lepiej gracze MPS-u, którzy po dwóch atakach Łukasza Gronkowskiego oraz zagrywce Kuby Nowaka objęli prowadzenie 4-1. Z czasem gra się bardzo wyrównała i żadna ze stron ani myślała o odpuszczaniu. Po tym jak Eko-Hurt zdołało wyrównać (5-5) do samego końca trwała walka punkt za punkt. Sytuacja w końcówce zmieniała się jak w kalejdoskopie i kiedy wydawało się, że to Eko-Hurt wygra seta – stało się na odwrót. Po ataku Mateusza Szturmowskiego oraz błędzie ‘Hurtowników’ z pierwszego punktu cieszyli się gracze MPS. Druga odsłona nie przyniosła tylu emocji co pierwszy set. Stało się to za sprawą…dobrze dysponowanych graczy Eko-Hurt. Po wyrównanej pierwszej części seta (11-10), to właśnie oni zdobyli kilka punktów z rzędu (17-12). Pięciopunktowa przewaga w zupełności pozwoliła im na to, by wyrównać stan rywalizacji. Ostatnia odsłona, podobnie jak pierwsza była świetnym widowiskiem. Dość powiedzieć, że maksymalna przewaga jednej z drużyn w tej partii wynosiła zaledwie dwa oczka (6-8). O wygranej meczu zadecydowała gra na przewagi, której byliśmy świadkami w końcówce. Ponownie jak to miało miejsce w meczu ze Speednetem, tym razem również Eko-Hurt przegrał tę grę psychologiczną. Jeśli chodzi o MPS to tak już w życiu bywa. Po poniedziałkowym spotkaniu pisaliśmy, że w meczu z AVOCADO w końcówce meczu, na zagrywce pomylił się Jakub Nowak. W meczu z Eko-Hurtem to właśnie jego blok w ostatniej akcji meczu, dał drużynie wygraną.

Zapowiedź – MATCHDAY #5

Przed nami piąty dzień meczowy. We wtorkowy wieczór do zmagań ligowych dołączają dwie z trzech drużyn, które w obecnym sezonie jeszcze nie grały (Speednet 2 oraz ACTIVNI Gdańsk).  Prawdziwą gratką dla kibiców amatorskiej siatkówki będą trzy spotkania pierwszoligowe, do których dojdzie o godzinie 21:30. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Dream Volley – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Czy można sobie wyobrazić lepszy początek sezonu niż ten, który zanotowała drużyna Dream Volley? Cóż, z pewnością byłoby to bardzo trudne. Od pewnego czasu wraz z Panią Agnieszką, Redakcja przyznaje w magazynach tytuł drużyny tygodnia. Za pierwszy tydzień rozgrywek tytuł ten mógł zostać przyznany właśnie ‘Marzycielom’. Komplet sześciu możliwych punktów w dwóch meczach nie mógł przejść bowiem bez echa. Dream Volley na inaugurację sezonu Wiosna’22 ograł Oliwę Team oraz Zmieszanych. Świetna forma drużyny Mateusza Dobrzyńskiego nie sięga jednak wyłącznie dwóch wspomnianych wydarzeń. Aż 14 z 17 ostatnich spotkań Dream Volley kończyło ‘z tarczą’. Co więcej wszystkie wspomniane wygrane kończyły się zwycięstwem ‘Marzycieli’ za komplet punktów. Mimo, że wtorkowy pojedynek zdaje się być trudniejszym wyzwaniem niż spotkania z Oliwą czy Zmieszanymi to nie zmienia to postaci rzeczy, że to Dream będzie dość wyraźnym faworytem konfrontacji. Dla obu drużyn będzie to już czwarty pojedynek w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Dotychczas lepszym bilansem może pochwalić się drużyna ‘Pingwinów’, która wygrała 2 z 3 spotkań. Ostatni pojedynek obu drużyn datowany na 12 października 2021 r., zakończył się jednak zwycięstwem ‘Marzycieli’ w stosunku 3-0. Wydaje się, że o ile w pierwszych spotkaniach obu drużyn to Nieloty były w lepszej formie tak w ostatnim czasie siły w mieście zaczęły się zmieniać i gdy to BES BLUM wygra nadchodzące spotkanie to będziemy zdziwieni.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

ACTIVNI Gdańsk – Swooshers

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Jedną z ostatnich drużyn, która rozpocznie zmagania w sezonie Wiosna’22 będzie ekipa ACTIVNYCH Gdańsk. ‘Zarząd’ drużyny w osobach Artura Kurkowskiego oraz Marcina Nowickiego po poprzednim sezonie, w którym ACTIVNI zajęli zaledwie czwarte miejsce uznał, że potrzebna jest pilna i gruntowna przebudowa drużyny. Pomiędzy sezonami z ekipy ACTIVNYCH odeszło kilku zawodników, natomiast co dla zasady, trzon drużyny miał być oparty na kilku filarach. Jednym z nich miał być atakujący – Jarosław Szmigielski, który na kilkanaście dni przed rozpoczęciem ligi przeszedł jednak do drużyny Tiger Team. To z kolei w pewien sposób przyczyniło się do tego, że ACTIVNI Gdańsk stali się najaktywniejszym graczem na rynku transferowym spośród wszystkich – 38 drużyn w ligowej stawce. Do drużyny dołączyło kilku zawodników, którzy w przeszłości z powodzeniem rywalizowali w 1 oraz 2 lidze. Umówmy się, że nazwiska takie jak Patryk Okulewicz, Mikołaj Kohnke czy Robert Skwiercz to uznane w światku siatkarskim ‘marki’. Gdy dorzucimy do tego kilku debiutantów w SL3 to co tu więcej mówić – mamy bardzo mocnego kandydata w wyścigu po złote medale. Pierwszym rywalem ‘Goliata’ będzie drużyna Swooshers. Dla drużyny Nike Poland będzie to trzecie spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Dotychczasowe dwa spotkania kończyły się porażkami 0-3. Przed wtorkowym spotkaniem trzeba powiedzieć sobie wprost. Jakakolwiek zdobycz punktowa w meczu z ACTIVNYMI byłaby uznana za jedną z największych sensacji w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Z drugiej strony uważamy, że Swooshers w takich meczach będzie zbierało cenne doświadczenie, które prędzej czy później zaprocentuje.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Zmieszani – Team Spontan

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Wicelider tabeli wszechczasów – Team Spontan rozegra we wtorkowy wieczór spotkanie numer 83 w SL3. Co ciekawe – ich rywalem będzie…trzecia siła w historii zmagań Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – drużyna Zmieszanych. Jeśli spojrzymy na to spotkanie wyłącznie poprzez rys historyczny to możemy dojść do wniosku, że będziemy świadkami hitu na jaki nie zasługujemy. Pisząc już całkiem serio, wtorkowe spotkanie będzie konfrontacją drużyn, które być może mają inne cele na obecny sezon. To co jest jednak pewne to fakt, że zmierzą się drużyny z bardzo bogatą historią w rozgrywkach SL3. W lepszych humorach do spotkania podejdzie drużyna ‘Spontanicznych’. W pierwszym tygodniu rozgrywek, drużyna Piotra Raczyńskiego wygrała z Nielotami oraz Prometheusem. Z pewnością dorobek punktowy po obu spotkaniach mógł być lepszy, ale z drugiej strony nie ma co narzekać. Cztery na sześć możliwych punktów to wynik, którego Spontanowi inne drużyny mogą pozazdrościć. Do listy tych drużyn można byłoby dorzucić Zmieszanych, dla których powrót na drugoligowe parkiety nie okazał się zbyt fortunny. Przypomnijmy, że na inaugurację sezonu Wiosna’22, drużyna Edyty Woźny musiała uznać wyższość Dream Volley. Trzeba przyznać, że inauguracja dla Zmieszanych przypadła z jedną z najbardziej wymagających drugoligowych ekip. W ostatnim czasie często przypominamy o kapitalnej formie ‘Marzycieli’. W skrócie – przegrać z Dream Volley to żaden wstyd. Mimo, że we wtorkowym starciu to rywale a nie Zmieszani są faworytem spotkania to wydaje się, że beniaminka stać na to, aby we wtorek poszukać pierwszej zdobyczy punktowej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Activni Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Szerzej sytuację w obozie ACTIVNYCH Gdańsk opisaliśmy przy okazji ich pierwszego spotkania we wtorkowy wieczór, kiedy rywalem drużyny będzie Swooshers. Drugim rywalem ACTIVNYCH będzie Speednet 2 i wydaje się, że dla drużyny Artura Kurkowskiego to właśnie pojedynek z ‘Programistami’ będzie bardziej wymagającym wyzwaniem. W tym miejscu musimy zrozumieć się dobrze. To, że Speednet 2 będzie prawdopodobnie bardziej wymagającym rywalem, nie oznacza bynajmniej, że ACTIVNI powinni mieć problem ze zdobyciem kompletu oczek. To ‘żółto-czarna’ siła jest zdecydowanym faworytem wtorkowej konfrontacji i każdy inny wynik niż sześć oczek w dwóch meczach byłby dla ACTIVNYCH katastrofą. Dla Speednetu 2, mecz z faworyzowaną ekipą będzie otwarciem szóstego sezonu ich występów w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W dotychczasowych 67 spotkaniach, ‘Programiści’ wygrali 9 razy oraz 58 razy musieli uznać wyższość swoich rywali. Czy w obecnym sezonie Speednet 2 zdoła zdobyć więcej punktów niż miało to miejsce na jesieni? Przypomnijmy, że wówczas podopieczni Marka Ogonowskiego zgarnęli sześć oczek. W obecnym sezonie o pobicie tego wyniku może być stosunkowo trudno. Przypomnijmy, że formuła poprzedniego sezonu zakładała, że drużyny o zbliżonym potencjale sportowym spotykały się powtórnie w jednej z czterech grup. Obecny system – ‘każdy z każdym’ sprawia, że poprawienie poprzedniego wyniku może nie być łatwym zadaniem. Z drugiej strony, w sobotę na fanpage drużyny pojawiła się informacja, że ‘Programiści’ szykują na najbliższy mecz niespodziankę. Jako Redakcja, sami zastanawiamy się w jaki sposób wpłynie to na grę ‘Różowych’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Flota Active Gdańsk – Craftvena

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Nie mają ostatnio łatwego życia gracze Craftveny. Na inaugurację sezonu przegrali bowiem dwa spotkania. O ile w pierwszym, w którym przeciwnikiem była ekipa Chilli Amigos – Craftvena nie mogła powstrzymać przeciwników, tak w spotkaniu z Wolves Volley zwyczajnie zabrakło im szczęścia. Fakt jest jednak taki, że po dwóch rozegranych meczach na koncie Craftveny widnieje zero punktów. Sytuacja ta może utrzymać się również po wtorkowym spotkaniu. Rywalem ‘Rzemieślników’ będzie bowiem ekipa Floty Active Team, która po bardzo dobrym widowisku pokonała ekipę Wolves Volley 2-1. Gdybyśmy mieli określić jakość poszczególnych drużyn na podstawie ich postawy w meczu z tym samym rywalem (Wolves) to wychodzi na to, że faworytem wtorkowej potyczki będą podopieczni Karoliny Kirszensztein. Nie ukrywamy, że liczymy jednak na to, że wtorkowa konfrontacja będzie tak ciekawa jak wcześniej wspomniane potyczki z ‘Watahą’. Z samym spotkaniem Floty z Craftveną wiąże się jeszcze jedna historia. Craftvena kilka dni przed spotkaniem usilnie próbowała przełożyć godzinę spotkania na 19:30. Wszystko za sprawą tego, że we wtorkowy wieczór reprezentacja Polski w piłkę nożną zagra szalenie ważny mecz o awans na mistrzostwa świata. Przyznamy bez bicia, że podczas układania terminarza wypadło nam to z głowy. Kiedy się zorientowaliśmy było już za późno by to odkręcać.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Bayer Gdańsk – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Nowe drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – Bayer Gdańsk oraz Tiger Team mają już za sobą debiuty. Bayer Gdańsk jak do tej pory mierzył się dwukrotnie. Na ‘dzień dobry’ gracze Mateusza Grudnia musieli uznać wyższość Chilli Amigos. W kolejnym spotkaniu pokonali jednak drużynę DNV i dzięki czterem oczkom zajmują czwarte miejsce w ligowej tabeli. Tiger Team dla odmiany rywalizował w SL3 zaledwie raz. W poniedziałkowym spotkaniu z Niepokonanymi PKO Bank Polski, drużyna Mateusza Sokołowskiego sięgnęła po komplet oczek co pokazuje, że z całą pewnością, drużyna ‘Tygrysów’ będzie walczyć o podium rozgrywek. Przed wtorkowym spotkaniem obu drużyn mamy wrażenie, że będzie to bardzo wyrównana rywalizacja. O tym czy tak będzie może zadecydować…frekwencja w drużynie Bayer Gdańsk. W ekipie ‘Aptekarzy’ jest bowiem bardzo dużo graczy, którzy interesują się piłką nożną i w związku z wieczornym meczem Polaków ze Szwedami, wielu z nich może być nieobecnych. Co więcej – usilne starania drużyny Bayer Gdańsk o przełożenie meczu spełzły na niczym, bowiem żadna z zapytanych przez ‘Aptekarzy’ drużyn nie chciała się zamienić na godzinę rozgrywania spotkania. Jeśli jednak Bayer Gdańsk stawi się w komplecie na mecz to parafrazując Mariusza Pudzianowskiego – ‘tanio skóry nie sprzeda’. Wydaje się, że po kilku rozegranych spotkaniach ‘Aptekarze’ będą coraz mocniejsi. Czy obecnie są na tyle mocni by powstrzymać rozjuszone ‘Tygrysy’?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ZCP Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 21:30, boisko nr 2

O godzinie 21:30, w bezpośrednim pojedynku zmierzą się ze sobą drużyny, które wygrały swoje spotkania na inaugurację. Przypomnijmy, że ZCP Volley Gdańsk wygrał z Tufi Team, natomiast Speednet z Eko-Hurtem. Dla obu drużyn będzie to pierwszy bezpośredni pojedynek w SL3. Owszem, część graczy ZCP miało okazję do rywalizacji ze Speednetem, ale odbywało się to ‘pod banderą’ Volley Gdańsk. Obecnie drużyna ZCP Volley Gdańsk mierzy się z dość poważnymi problemami kadrowo-organizacyjnymi. Kilka dni przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że ZCP Volley Gdańsk będzie w stanie włączyć się do walki o złote medale. Obecnie nadal mają na to szansę, ale trzeba podkreślić, że zadanie to będzie bardzo utrudnione. Ze składu z uwagi na kontuzję wypadli ostatnio Przemysław Wawer oraz Adrian Zajkowski. Jakby tego było mało, kilka dni temu kontuzji doznał Mikołaj Lange. Z całą pewnością trzech wymienionych graczy, gdyby nie kontuzje mieliby zagwarantowane miejsce w pierwszym składzie. W ramach ‘strażaków’ do drużyny w ostatnim czasie dołączyli: Michał Szawkowski oraz Marek Dębski. Zupełnie inaczej wygląda obecnie sytuacja w Speednecie gdzie gracze Marka Ogonowskiego również mają kłopot, ale bogactwa. Obecnie skład Speednetu liczy 16 graczy i jedynym zmartwieniem kapitana drużyny jest to, którzy gracze mają zagrać. Uważamy, że we wtorkowy wieczór będziemy świadkami kapitalnego spotkania. Zmierzą się bowiem drużyny o wyrównanym poziomie sportowym. W naszym odczuciu, nieznacznym faworytem będzie jednak Speednet.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Avocado Friends – Merkury

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Wiele osób zastanawiało się jak w obecnym sezonie będzie wyglądała drużyna Merkury. Dwukrotny mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w przerwie pomiędzy sezonami zrobił bowiem sporo roszad kadrowych. Z drużyny odeszło kilku graczy, którzy wcześniej mieli duży wkład w tryumfy drużyny. Ponadto do Merkurego dołączyli gracze, którzy występowali występowali w drużynie w poprzednich sezonach. Jakby tego było mało, do drużyny dołączyli również nowi zawodnicy. Czy w związku z tymi perturbacjami Merkury miał problem z wygraniem pierwszego meczu w nowym sezonie? Skądże znowu. Mało tego, tuż po spotkaniu z Tufi Team można było odnieść wrażenie, że wygrana sprawiła im tyle problemów co przełączenie kanału w telewizorze. Po pierwszym meczu można zatem być przekonanym, że Merkury podobnie jak w poprzednim sezonie będzie piekielnie mocny. Kolejnym rywalem w kierunku trzeciego mistrzostwa SL3 będzie drużyna AVOCADO friends. ‘Weganie’ na inaugurację mierzyli się z brązowymi medalistami poprzedniego sezonu – drużyną Szach-Mat. Po niezłym spotkaniu, musieli oni jednak uznać wyższość rywali. Kto wie jak potoczyłoby się tamto spotkanie gdyby AVOCADO zdołało grać cały mecz, tak jak miało to miejsce w pierwszym secie. Kolejnym meczem ‘Wegan’ było spotkanie z MPS-em, które AVOCADO wygrało. Co by nie mówić, ale wygrana z tak uznanym rywalem sprawi, że Merkury z pewnością podejdzie do spotkania w pełni zmobilizowanym. Czy wystarczy to do tego by wygrać zgarniając przy tym komplet punktów?

Typ Redakcji:  0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Eko-Hurt – MPS Volley

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Po godzinie 21:30 swoje drugie spotkanie w sezonie rozegrają drużyny Eko-Hurt oraz MPS Volley. W pierwszych spotkaniach, obie drużyny solidarnie przegrywały ze swoimi rywalami 1-2. Wydaje się, że mimo wszystko lepsze wrażenie z pierwszego spotkania w sezonie Wiosna’22 zostawiła za sobą drużyna Eko-Hurt, która po dobrym meczu musiała uznać wyższość Speednetu. MPS z kolei przystąpi do spotkania po poniedziałkowej, dość zaskakującej porażce poniesionej w meczu z AVOCADO friends. Wtorkowa bezpośrednia rywalizacja będzie dla obu drużyn doskonałą okazją do poprawienia sobie humorów. Przegrani z kolei, już na początku sezonu znajdą się w niewygodnej sytuacji. Przypomnijmy, że wciąż mówimy o drużynie, która swego czasu wygrała zmagania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta z ekipą, która ma ambicje aby tego dokonać. Która z drużyn wygra wtorkowe starcie? Gdyby ktoś zapytał nas o to w poniedziałek pewnie wskazalibyśmy na MPS. Obecnie już tacy pewni nie jesteśmy. Z informacji do których dotarliśmy, skład Miłośników Piłki Siatkowej we wtorkowym starciu ma być inny niż miało to miejsce podczas poniedziałkowej porażki. Czy potencjalna zmiana zmieni oblicze gry drużyny? Kto wie, może największym problemem MPS-u jest właśnie brak stabilizacji? Tak czy inaczej wtorkowa konfrontacja ma wszystko do tego by być świetnym widowiskiem. Co ciekawe – obie drużyny mierzyły się ostatnio w sparingu. Niestety Eko-Hurt był we wspomnianym spotkaniu zdekompletowany a w związku z tym MPS nie miał większych problemów by wygrać. We wtorkowy wieczór, gracze Konrada Gawrewicza będą jednak w komplecie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #4

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której nie brakowało niespodzianek. Jedną z nich była porażka MPS Volley z AVOCADO Friends. W trzeciej lidze dwa spotkania w bardzo dobrym stylu wygrała drużyna Portu Gdańsk. Kolejne – trzecie już wygrane spotkanie do swoich kont dopisała BEemka Volley oraz BH Rent MiszMasz. Zapraszamy na podsumowanie!

Port Gdańsk – Husaria Gdańsk 3-0 (21-16; 21-13; 22-20)

Chwilę po godzinie 19:00 swoje pierwsze spotkanie w sezonie Wiosna’22 rozpoczęły drużyny Port Gdańsk oraz debiutująca w rozgrywkach – Husaria Gdańsk. Gracze w biało-czerwonych barwach jak na debiutantów przystało mieli na początku spory problem by wejść w mecz. To sprawiło z kolei, że zanim się obejrzeliśmy na tablicy wyników było już…7-0 dla Portowców. Bardzo aktywny na początku seta był Artur Lass. Co ciekawe, ‘Portowcy’ po raz pierwszy w historii stawili się na meczu…w dziewięciu graczy. Osoby, które bacznie obserwują ligowe zmagania wiedzą, że standardem Portu było do tej pory 5-7 zawodników. Wracając do meczu po świetnym początku, po chwili ekipa ‘z doków’ zaczęła popełniać sporo błędów własnych. Efektem tego było roztrwonienie przewagi (11-9). Po słabszym fragmencie do głosu ponownie doszli jednak gracze Arkadiusza Sojko, którzy po chwili odskoczyli na sześć oczek (18-12) i spokojnie dokończyli pierwszą odsłonę. Jeszcze lepiej ‘Granatowi’ wypadli w drugim secie. Po wyrównanym początku (5-5) uaktywnił się powracający do pełnej sprawności po kontuzji Piotr Baj. Po jednym z jego ataków Port wyszedł na prowadzenie 10-6 i kiedy poczuł krew rywala, to już nie odpuścił. Druga partia zakończyła się wynikiem 21-13. Najciekawiej działo się w ostatnim secie. Niemal od samego początku do końca, Husaria Gdańsk goniła wynik. Mimo, że w pewnym momencie ‘biało-czerwoni’ przegrywali już czteroma oczkami 15-19 to po dwóch błędach Portowców i punktach Kamila Flizikowskiego oraz świetnie dysponowanego Łukasza Chomika zdołała w końcówce wyrównać (19-19). Po emocjonującej końcówce to Port zdołał jednak wyszarpać zwycięstwo.

BH Rent MiszMasz – Oliwa Team 2-1 (19-21; 21-13; 21-18)

Zanim doszło do spotkania wiele mówiło się o dyspozycji obu drużyn. Sytuacja Oliwy Team została rozebrana na wszystkie możliwe detale. Nieco szerzej o przyczynach wahania formy opowiedział w wywiadzie Rafał Artymiuk, który broni barw Oliwy od pięciu sezonów. Jeśli chodzi o dyspozycję BH Rent MiszMasz to od początku sezonu, co by nie mówić – jest imponująca. Wygrana z Gonito Volley oraz BES Boys BLUM nie przeszła w SL3 bez echa. Jako Redakcja zastanawialiśmy się czy to trwały trend czy jednak podobna historia jak ta, która miała miejsce na początku ubiegłego sezonu. Przypomnijmy, że po świetnym początku, drużyna ‘Hotelarzy’ finalnie biła się o utrzymanie. Wracając do samego spotkania można je było anonsować jako mecz bez wielkich liderów drużyny. Po stronie Oliwy Team ponownie zabrakło Maćka Pochyluka. Po stronie BH Rent MiszMasz nie mógł z kolei wystąpić Mateusz Berberka. Początek meczu rozpoczął się w świetny sposób dla Oliwy, która po zagrywce Maćka Tyryłło prowadziła 6-1. Po kilku chwilach ‘Hotelarze’ zdołali wyrównać 9-9 i walka ‘łeb w łeb’ trwała do stanu 15-15. Jako pierwsi kolejny bieg wrzucili ‘Oliwiacy’ i to oni zdołali odskoczyć swoim rywalom na 4 punkty (19-15) i finalnie cieszyć się z wygrania pierwszego seta. Druga odsłona – dla odmiany rozpoczęła się lepiej dla BH Rent. Po dwóch asach serwisowych – Kamila Gąsiorowskiego, ‘Hotelarze’ prowadzili 7-2. Zbudowana na początku seta przewaga była na tyle duża, że pozwoliła drużynie Tomasza Walaskowskiego na kontrolowanie przebiegu gry i wygraną seta do 13. O zwycięstwie w meczu musiał zatem zadecydować trzeci set. Już w pierwszej części partii, BH Rent MiszMasz wypracował sobie skromną – trzypunktową zaliczkę (9-6). Ta, jak się później okazało wystarczyła by pokonać swoich rywali i wygrać trzeci mecz w sezonie Wiosna’22.

Chilli Amigos – DNV 3-0 (21-11; 21-11; 21-15)

Po dwóch zwycięstwach na inaugurację, drużyna Chilli Amigos przystępowała w poniedziałek do trzeciego spotkania w sezonie Wiosna’22. Pojedynek z DNV można było włożyć do szufladki z podpisem – mecz Dawida z Goliatem. W odróżnieniu od opowieści umieszczonej w pierwszej księdze Samuela tu sensacji nie było i potężne Chilli Amigos nie dało najmniejszych szans swoim rywalom. To, że to Chilli będzie dyktowało warunki gry pokazał już początek, kiedy ‘Papryczki’ po atakach Macieja Wąsickiego oraz zagrywce Pawła Kalety objęli prowadzenie (7-3). Mimo, że w dalszej części DNV próbowało odrobić straty (10-8) to druga część seta należała wyłącznie do ‘Amigos’, którzy zdobywali punkty ‘taśmowo’. Druga partia, podobnie jak pierwszy set rozpoczęła się od szybkiego prowadzenia Chilli Amigos (5-1), które wyraźnie uspokoiło grę. Dodatkowo przewaga pozwoliła spokojnie kontrolować przebieg seta do samego końca. O ile w pierwszej części seta różnica pomiędzy drużynami nie była ogromna (8-6), tak w drugiej połowie stało się dokładnie to samo co w pierwszym secie – odjazd ‘Amigos’. Na najlepszą partię musieliśmy czekać do trzeciego seta. Czy wygrana przez Chilli tej odsłony była choć chwilę zagrożona? Nie. Czy mimo to, DNV zagrało na niezłym poziomie? Owszem. Wyrównany początek (6-6), po którym sprawy w swoje ręce brali gracze w czerwonych koszulkach. Na tle kolegów z drużyny błyszczał Maciej Wąsicki, który w poniedziałkowy wieczór był nie do zatrzymania. Finalnie zawodnik ten zdobył aż 17 punktów i zasłużenie zgarnął tytuł MVP meczu.

MPS Volley – AVOCADO friends 1-2 (21-14; 19-21; 19-21)

O tym, że przeskok między drugą a pierwszą ligą będzie dla MPS-u widoczny gołym okiem pisaliśmy już w zapowiedzi. Jeśli chodzi o tę predykcję to się nie pomyliliśmy. Pomyliliśmy się z kolei stawiając na Miłośników Piłki Siatkowej. Co ciekawe, na wygraną drużyny Jakuba Nowaka wskazała zarówno Redakcja jak i Eksperci. Początek meczu zdawał się potwierdzać nasze przypuszczenia. Po skutecznych atakach Macieja Wysockiego oraz Adriana Wieleby, MPS objął prowadzenie 6-3. Mimo, że z czasem gra się nieco wyrównała (11-10) to druga część seta była dominacją Miłośników Piłki Siatkowej, która zakończyła się wynikiem 21-14. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że przed MPS-em jedno z trudniejszych spotkań w historii występów w SL3. To zaczęło się potwierdzać w drugim secie. Już na początku prowadzenie swojej drużynie zapewnił będący w kapitalnej dyspozycji – Miłosz Bazyliński (8-3). Od tego momentu do samego końca ‘Weganie’ prowadzili. Mimo, że czasami były to cztery punktu (19-15) to nie znaczy to, że w końcówce obyło się bez mini horroru. Finalnie ‘Weganie’ doprowadzili do wyrównania w setach, choć był moment w którym wydawało się, że MPS zdoła pokrzyżować rywalom plany. O tym, że tak się nie stało zadecydowały między innymi błędy na zagrywce. Podobny scenariusz mieliśmy również w trzecim secie. Tu ‘Weganie’ również wygrywali kilkoma punktami (18-15). Kiedy wydawało się, że MPS zaraz dogoni rywali i obie ekipy stoczą walkę na przewagi – na zagrywce pomylił się kapitan drużyny – Jakub Nowak i ze zwycięstwa cieszyła się ekipa AVOCADO.

Dziki Wejherowo – Gonito Volley 3-0 (21-11; 22-20; 21-19)

Czas chyba na dobre skończyć z historią obu drużyn, którą stosunkowo często wspominamy. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że obie drużyny podążyły zupełnie inną drogą. We wspomnianym tekście napisaliśmy o tym, że obecnie Dziki Wejherowo wyglądają na drużynę, która jest o półkę wyżej od Gonito. Napisaliśmy o tym nie dlatego, aby Tygrysy poczuły się urażone. Napisaliśmy to ponieważ tak to obecnie wygląda. Po poniedziałkowym starciu Dziki mają na swoim koncie dwie wygrane w trzech meczach. Nawet jeśli przegrywali to chwaliliśmy ich za grę. A Gonito? Cóż.  W poniedziałkowy wieczór ‘biało-pomarańczowa siła drużyna’ musiała uznać wyższość kolejnego już rywala. Z jednej strony wiemy, że jest to niemal początek ligowych zmagań. Z drugiej strony, znacie te uczucie kiedy jesteście na dworzu, powietrze zmienia swoją gęstość oraz wilgotność i doskonale wiecie, że za chwile nastąpią grzmoty? Czemu o tym piszemy? Czujemy, że nad ‘Tygrysami’ właśnie zbierają się czarne chmury. Początek meczu wyglądał tak jakby Dzik rzucił się na Tygrysa i swoim kłem trafił go prosto w aortę. Nie minęła chwila i mogliśmy być świadkami drugiego seta. Ten całe szczęście nie był tak jednostronnym widowiskiem. Niby było fajniusio, niby set wyrównany, ale koniec końców to ‘Dziczyzna’ była górą. Ostatnia odsłona to kolejna partia, w której ‘Gonito’ coś próbowało, było blisko, walczyło jak nigdy a skończyło się jak zawsze.

Port Gdańsk – Volley Kiełpino 2-1 (21-19; 13-21; 21-18)

Wydawać by się mogło, że to Husaria była uskrzydlona. Nic bardziej mylnego. Po spotkaniu z Husarią Gdańsk uskrzydlona zwycięstwem drużyna ‘Portowców’ przystąpiła do drugiego spotkania tego dnia. Patrząc czystko teoretycznie – mecz z Volley Kiełpino zdawał się być bardziej wymagającym wyzwaniem aniżeli mecz z debiutującą drużyną w lidze. Jakby nie patrzeć, gracze z Kiełpina w związku z bardzo dużą liczbą występów w wyższej klasie rozgrywkowej powinna trzecią ligę ‘wciągnąć nosem’. Nie ukrywamy, że typując w zapowiedzi przedmeczowej na Volley Kiełpino nie zadrżała nam ręka. Już początek meczu pokazał, że zamiast ‘spacerku’ będzie to dla drużyny Fabiana Polita prawdziwa droga przez mękę. Port Gdańsk ani myślał ‘klękać’ przed faworyzowaną drużyną. Po bardzo wyrównanym początku na tablicy wyników mieliśmy 10-10. Rzadko zdarza się, żeby w trakcie meczu, żadna z drużyn nie zdołała sobie wypracować większej niż trzypunktowej przewagi. Finalnie po bardzo wyrównanej partii to Port Gdańsk objął pod koniec prowadzenie 18-15 i dociągnął zwycięstwo do końca. Strata kolejnego punktu już na początku sezonu rozsierdziła drużynę z Kiełpina. W sportowej złości podopieczni Fabiana Polita ograli ‘Portowców’ do 13. Ostatnia odsłona to ponowna świetna gra drużyny ‘z doków’. Po dwóch atakach z rzędu gracza legendy SL3 – Karola Polanowskiego, Port wyszedł na prowadzenie 13-8. Tak pokaźna zaliczka nie mogła być ot tak roztrwoniona przez jedną z najbardziej doświadczonych drużyn w lidze. Ostatecznie to ‘Portowcy’ wygrywają spotkanie stając się jednocześnie sprawcą sporego kalibru niespodzianki.

Prometheus – Hydra Volleyball Team 2-1 (21-16; 21-18; 17-21)

Kiedy na początku sezonu kapitan drużyny – Sławomir Kudyba mówił, że obecny sezon jest dla Hydry przejściowy i brak awansu jest czymś naturalnym – uśmiechnęliśmy się w kącikach ust. Cóż, było to dla nas równie prawdopodobne jak to, że w SL3 wystąpi Wojtek Grzyb Bartosz Kurek. Z czasem, kiedy Hydra nie zachwycała, zastanawialiśmy się kiedy złota machina odpali. Przez moment wydawało nam się, że do pompy paliwowej potrzeba nieco benzyny. Tą miała być wygrana meczu z Gonito Volley kiedy owszem – drużyna nie zachwyciła, ale finalnie wygrała a o to przecież chodzi. Poniedziałkowe spotkanie z Prometheusem pokazało, że to jednak ‘grubsza historia’ i przytoczona na początku rozmowa z kapitanem może za chwilę nie być tak zabawna jaką wydawała się na początku. Po wyrównanym początku meczu (7-7) to Prometheus zaczął grać szybciej, mądrzej, precyzyjniej i bardziej nieszablonowo. To sprawiło, że na tablicy wyników pojawiło się 17-10 i po chwili gracze z Ukrainy mogli cieszyć się z pierwszego punktu. Druga odsłona była już dla ‘Niebieskich’ bardziej wymagającym wyzwaniem. Mimo to pod koniec seta, gracze Mykoli Pocheniuka prowadzili 17-11. Ostatecznie po chwili dołożyli kropkę nad ‘i’ wygrywając partię do 18. Ostatnia odsłona była wreszcie tą, w której Hydra dojechała na salę. Wreszcie ‘Bestia’ pokazała, że pogłoski o jej śmierci są przesadzone. Partia ta, szczególnie pod koniec była imponująca jeśli chodzi o wymiany czy obrony z obu stron. Ostatecznie seta wygrała Hydra i poprawia sobie humor, choć w minimalny sposób. Jeśli chodzi o Prometheusa to w poniedziałek zobaczyliśmy bezpardonową ekipę, która jest w stanie wygrać z każdym rywalem w 2 lidze.

Tiger Team – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-19; 21-13; 21-14)

Tiger Team był ostatnią po Porcie Gdańsk, MPS Volley oraz Husarii Gdańsk drużyną, która rozpoczynała sezon Wiosna’22 w poniedziałkowy wieczór. Debiut ‘Tygrysów’ przypadł na mecz z ‘Bankowcami’. O tym jak poważnie do ligi czy konkretnie do samego meczu podeszli gracze Mateusza Sokołowskiego niech świadczy fakt, że obejrzeli i przeanalizowali oni mecz Niepokonanych z Volley Kiełpino. Początek spotkania rozpoczął się od prowadzenia ‘Bankowców’ 4-0. To mimo wszystko nie mogło zbytnio dziwić, bo na palcach jednej ręki można policzyć przypadki drużyn, które bez mniejszej czy większej tremy wychodziły na swój pierwszy mecz. Po szybkim prostym w szczękę Tiger Team zaczął odrabiać straty. Graczom Mateusza Sokołowskiego wyrównać udało się dopiero przy stanie 13-13. Od tego momentu to właśnie oni kontrolowali przebieg gry i wygrali 21-19. Kiedy ‘Tygrysy’ wygrały w pierwszym secie, w pozostałych dwóch poszło zdecydowanie szybciej. Druga partia zaczęła się dla PKO Bank Polski dość brutalnie, bowiem ich rywale prowadzili 10-2! Z czasem Niepokonani się nieco ogarnęli, dzięki czemu zgarnęli w tej odsłonie 13 małych punktów. Ostatnia odsłona nie zmieniła oblicza spotkania. Niepokonani PKO Bank Polski mieli potężne problemy z tym aby powstrzymać tercet Mateusz Sokołowski – Krzysztof Mądry – Przemysław Kosecki. Zaliczka, którą szybko wypracowali sobie gracze Tiger Team (9-4) wystarczyła do tego by pozbawić ‘Bankowców’ złudzeń komu w poniedziałkowy wieczór należały się punkty.

BEemka Volley – BES Boys BLUM 3-0 (21-13; 21-17; 21-16)

Co tu dużo mówić. BEemka Volley na początku obecnego sezonu na tle rywali wygląda świetnie. Ba, gdyby ktoś powiedział nam, że gracze tej drużyny potrafią strawić kukurydzę to biorąc pod uwagę, że póki co wszystko im się udaje – bylibyśmy w stanie w to uwierzyć. A teraz tak na poważnie. Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że jakakolwiek zdobycz punktowa przez BES Boys BLUM byłaby odebrana jako sporego kalibru niespodzianka. Cóż, cudu nie było, podobnie zresztą jak emocji. Te zostały ‘zabite’ już w pierwszej części pierwszego seta, kiedy Michał Szymański wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 10-6. Z czasem przewaga ta stawała się jeszcze bardziej imponująca by finalnie zakończyła się wynikiem 21-13. Druga odsłona, dzięki Bogu była już nieco lepsza. Nie miejcie jednak złudzeń, że była jakaś wybitna. Po prostu była piwem ‘Tatra’ przy ‘Kenigerze’ z Biedronki. Zapowiadało się całkiem nieźle (9-8). Z czasem młodzież przycisnęła i BES Boys BLUM nie był w stanie się temu za specjalnie sprzeciwić. Ostatni set to szybkie objęcie prowadzenia przez BEemke (10-3) co oznaczało koniec ‘emocji’ w tym spotkaniu. Po meczu mieliśmy spory problem z przyznaniem MVP spotkania. Aż czterech graczy z BEemki zdobyło w spotkaniu minimum 10 punktów. Taka sytuacja jest bardzo rzadko spotykana. Ostatecznie najlepszym graczem meczu został wybrany Daniel Podgórski, który świetnie i równo rozdzielał piłki swoim kolegom.

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Przed nami czwarty dzień meczowy. Swoje pierwsze spotkania w sezonie Wiosna’22 rozegrają beniaminek pierwszej ligi – MPS Volley oraz trzy trzecioligowe ekipy. Pierwszą z nich jest jedna z pięciu drużyn występująca w SL3 od samego początku – Port Gdańsk. Kolejne dwie drużyny, które rozpoczną sezon to debiutanci  – Tiger Team oraz Husaria Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Port Gdańsk – Husaria Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Drużyny Port Gdańsk oraz Husaria, zmagania w sezonie Wiosna’22 rozpoczną od drugiego tygodnia rozgrywek. Zestawiając ze sobą obie ekipy mamy do czynienia z prawdziwą przepaścią jeśli chodzi o doświadczenie w ligowych bojach. Dla ‘Portowców’ spotkanie z Husarią będzie…81 spotkaniem w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Przypomnijmy, że drużyna Arkadiusza Sojko jest jedną z pięciu drużyn, które występowały w SL3 od samego początku. Mimo rozegrania tak imponującej liczby spotkań, przed ekipą z doków element powiewu świeżości. O godzinie 19:00 zmierzą się bowiem z Husarią Gdańsk, dla których będzie to absolutny debiut w SL3. Co ciekawe, w dziesięciosobowym składzie nowej drużyny nie znajdziemy ani jednego gracza, który występował wcześniej w SL3. Pod tym kątem z siedmiu drużyn debiutujących w SL3 w sezonie Wiosna’22 podobną sytuacje mogliśmy zaobserwować tylko w drużynie Bayer Gdańsk. Przypomnijmy, że ‘Aptekarze’ mają już pierwsze mecze za sobą. Jak na inaugurację poradzą sobie gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego? Wydaje się, że faworytem spotkania będzie ekipa ‘Portowców’. Przypomnijmy, że w historii występów w SL3, drużyna ta odnosiła już sukcesy a swego czasu była bliska tego by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Kto wie, być może sztuka ta uda się w tym sezonie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BH Rent MiszMasz – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Czy ‘Hotelarze’ mogli wymyślić sobie lepszy początek sezonu? Pewnie gdyby na ich kontach był komplet – sześciu oczek zamiast pięciu, humory graczy Tomka Walaskowskiego byłyby lepsze. Strata punktu z BES Boys BLUM z pewnością boli, ale do cholery. Pięć oczek w dwóch meczach to powód do wypinania klaty. To co obecnie może niepokoić ‘Hotelarzy’ to historia z poprzedniego sezonu. Przypominamy, że po świetnym początku nic nie wskazywało na to, że gracze w czarnych strojach mogą mieć problemy z utrzymaniem. MiszMasz wygrał wówczas trzy z czterech spotkań i nie przejawiał symptomów kłopotów, które czyhały za rogiem. Jako, że historia uwielbia się powtarzać zastanawiamy się czy obecnie nie będzie przypadkiem podobnie? Trzecim rywalem ‘Hotelarzy’ będzie ekipa Oliwy Team. Drużyna z ‘serca Gdańska’ przegrała na inaugurację sezonu z drużyną Dream Volley 0-3. Na obronę ‘Oliwiaków’ napiszemy, że przegrać z będącą w kapitalnej formie drużyną Dream Volley to obecnie żaden wstyd. Gdy dodamy do tego, że w meczu przeciwko ‘Marzycielom’ na parkiecie zabrakło lidera drużyny – Macieja Pochyluka to przepis na przegraną mieliśmy w zasadzie gotowy. Czy Oliwa poprawi sobie humory już w poniedziałkowy wieczór? Dla obu drużyn będzie to trzecia konfrontacja w historii SL3. Dotychczasowy bilans spotkań to 1-1. W naszym mniemaniu nieco większe szansę na zwycięstwo ma Oliwa. Trzeba przy tym zauważyć, że dużo będzie tu zależało od dyspozycji dnia obu drużyn. Czy zdziwimy się kiedy to MiszMasz a nie Oliwa wygra? Absolutnie nie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Chilli Amigos – DNV

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Sezony mijają, na świecie zaczynają i kończą się pandemie. To co się nie zmienia to fakt, że ‘Amigos’ golą kolejne trzecioligowe drużyny. Początek sezonu w wykonaniu ekipy Grzegorza Walukiewicza to odprawienie z kwitkiem Craftveny oraz Bayer Gdańsk. Kolejnym – trzecim już rywalem ‘Papryczek’ w sezonie Wiosna’22 będzie ekipa DNV. Dla obu drużyn poniedziałkowa konfrontacja będzie dopiero drugim pojedynkiem w historii SL3. Wszystko za sprawą tego, że kiedy DNV grało w drugiej lidze – Chilli grało w trzeciej. W kolejnym sezonie nastąpiła zamiana i obie ekipy miały okazję do spotkania dopiero w sezonie Jesień’21. W meczu rozegranym 22 września 2021 r., górą byli późniejsi brązowi medaliści, ale trzeba przyznać, że w jednym z setów DNV zdołało postraszyć swojego rywala ugrywając 19 punktów. Jeśli chodzi o poniedziałkowy pojedynek to nie ma się co łudzić, dość wyraźnym faworytem będą ‘Papryczki’. Z drugiej strony gołym okiem widać, że obecna drużyna DNV jest zdecydowanie lepszą wersją samej siebie niż miało to miejsce kilka miesięcy temu. O tym, że dla ‘Amigos’ wcale nie musi to być zwykły spacerek niech świadczy fakt, że w swoim drugim meczu obecnego sezonu, ekipa DNV była o włos od tego by urwać punkt drużynie Bayer Gdańsk. Przypomnijmy, że tym drugim sztuka ta udała się w meczu z Amigos. Jeśli połączymy zatem kropki to kto wie  – być może w poniedziałkowy wieczór będziemy świadkiem dobrego widowiska.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MPS Volley – AVOCADO friends

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Jedną z ostatnich drużyn pierwszoligowych dołączających do rywalizacji będzie beniaminek rozgrywek – MPS Volley. Poprzedni sezon dla MPS-u można rozpatrywać w kategorii sukcesu. Jakby nie patrzeć wywalczyli oni awans do wyższej klasy rozgrywkowej co umówmy się – w drugiej lidze z sezonu Jesień’21 formalnością nie było. Ponadto ekipa Jakuba Nowaka pozostaje obecnie jedyną drużyną w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, która zdołała pokonać CTO Volley. Czy na tym krystalicznym wizerunku można znaleźć zatem rysę? Owszem. Jak to w życiu. Piątkowa epicka impreza najczęściej kończy się sobotnim kacem. Poderwana ‘dziesiąteczka’ po wyparowaniu alkoholu okazuje się ‘szósteczką’. Przykładów można mnożyć bez liku. Nawet księżyc ma swoją ciemną stronę. Nie inaczej jest z MPS-em, który potrafi grać z wielkimi drużynami. Problem zaczyna się wtedy kiedy to oni wychodzą na parkiet w roli faworyta. Kto wie, być może to co było ich największą zmorą w drugiej lidze, w pierwszej okażę się największą siłą? Z której strony nie spojrzeć, ekipy pierwszoligowe są zdecydowanie mocniejsze niż wówczas w drugiej.  Pierwszym rywalem MPS-u będzie AVOCADO friends. Na inaugurację ‘Weganie’ przegrali z brązowymi medalistami poprzedniego sezonu – Szach-Matem. Mimo przegranej, drużyna Arkadiusza Kozłowskiego pokazała się z bardzo dobrej strony. Ze strony, która pozwala sądzić, że przed MPS-em jeden z najtrudniejszych pojedynków w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta od początku ich występów w SL3. Uważamy, że najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie podział punktów ze wskazaniem na Miłośników Piłki Siatkowej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Dziki Wejherowo – Gonito Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Nie wszyscy wiedzą, ale Dziki z Tygrysami mają wiele wspólnego. Nie chodzi tu wyłącznie o liczbę łap. Mało kto pamięta, ale przygoda Dzików w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rozpoczęła się od spotkania z Gonito. Wówczas jako Redakcja nie wiedzieliśmy, która z dwóch drużyn ma wystąpić w drugiej a która w trzeciej lidze. Po wyrównanym boju, spotkanie wygrała ekipa Gonito Volley, która finalnie zagrała w drugiej lidze. Dziki Wejherowo z kolei, po przegranym spotkaniu musiały zadowolić się grą w trzeciej klasie rozgrywkowej z której notabene po sezonie awansowali. Rewanż za szalenie istotne spotkanie dla obu drużyn przyszedł już w drugiej lidze. W spotkaniu rozegranym 8 listopada, Dziki po bardzo dobrym i wyrównanym spotkaniu wygrały 3-0. To z kolei pośrednio przyczyniło się do tego, że Gonito do samego końca musiało drżeć o to aby ponownie nie wystąpić w barażowym spotkaniu. Jeśli chodzi o obecny sezon to lepiej rozpoczęła go drużyna z Wejherowa. Mimo dwóch potężnych rywali na początku sezonu (BEemka Volley oraz Hydra Volleyball Team), Dzikom udało się zdobyć trzy punkty. Gorzej na inaugurację radziła sobie ekipa Gonito, która musiała uznać wyższość BH Rent MiszMasz oraz Hydry Volleyball Team. O ile to drugie spotkanie było w przypadku ‘Tygrysów’ całkiem niezłe tak inauguracja z MiszMaszem chluby drużynie Wojtka Strychalskiego nie przynosi. Przed poniedziałkowym starciem wydaje się, że aby Gonito mogło pokusić się o wygraną, drużyna musi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Do niedawana wydawało się, że obie drużyny dysponują podobnym potencjałem sportowym. Obecnie wiele wskazuje na to, że Dziki są już o półkę wyżej. Czy potwierdzi się to w poniedziałkowy wieczór?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Port Gdańsk – Volley Kiełpino

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Prawdziwym koszmarem drużyny Volley Kiełpino nie była przegrana z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Większym problemem była przerwa w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Gdyby jej nie było i gracze z Kiełpina wygraliby szybko kolejne spotkanie to mecz z inauguracji nie ciążyłby im tak mocno. Poniedziałkowa konfrontacja z Portem Gdańsk pokaże czy mecz z pierwszej kolejki był jedynie wypadkiem przy pracy czy może jednak mamy do z czynienia z większym problemem. Jak to się mówi? Dopiero odpływ pokazuje, kto pływa bez majtek. Czy Volley Kiełpino jest drużyną, którą stać na powrót do wyższej klasy rozgrywkowej? W pierwszym spotkaniu uwydatniły się pewne problemy z którymi boryka się drużyna. Jednym z nich jest to, że z konieczności na ‘sypie’ gra Fabian Polit, który w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zdobył  359 punktów. Wystawiając tego zawodnika na rozegraniu siłą rzeczy rezygnuje się z jego innych – potrzebniejszych atutów. Ponadto zastanawiamy się w jakim zestawieniu wyjdą gracze z Kiełpina. Przypomnijmy, że w ostatnim spotkaniu kontuzji nabawił się libero – Mikołaj Nowak. Od dłuższego czasu z kontuzją zmaga się również inny libero – Miłosz Szymczak. To wszystko złożone do kupy sprawia, że wynik meczu z Portem pozostaje kwestią otwartą. Skoro z Volley Kiełpino potrafią wygrać ‘Bankowcy’ to czemu ‘Portowcy’ mieliby być gorsi? Przypomnijmy, że drużyna Arkadiusza Sojko (Port Gdańsk) w przeszłości ogrywała ekipę PKO. Czy w związku z tym, w poniedziałkowy wieczór ogra również Volley Kiełpino?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Prometheus – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Na inaugurację czwartego sezonu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, drużyna Prometheus musiała uznać wyższość ekipy Team Spontan. Cóż, przed drużyną składającą się z graczy zza wschodniej granicy kolejne trudne wyzwanie. Rywalem ekipy Mykoli Pocheniuka będzie ekipa Hydry Volleyball Team. Co ciekawe, w przerwie pomiędzy sezonami to właśnie na linii Prometheus – Hydra doszło do jednego z najciekawszych transferów w SL3. Do ekipy Hydry dołączył bowiem atakujący Igor Kazello. To stworzyło z kolei lukę na ‘bombie’ w drużynie Prometheus. Do ekipy dołączył powracający z Eko-Hurt – Dmytro Moroziuk. W tym miejscu warto przypomnieć, że gracz ten był swego czasu kapitanem Prometheusa. Z czasem ‘Dima’ przeszedł jednak do Eko-Hurt a drużyna Prometheus się rozpadła. Po reaktywacji drużyny minęły dwa sezony i zawodnik ten wrócił na ‘stare śmieci’. Co ciekawe, w pierwszym meczu ze Spontanem wystąpił on na środku. Przed poniedziałkowym starciem ciekawi nas zestawienie personalne obu drużyn. Wydaje się, że obie ekipy mają obecnie pewne problemy kadrowe. Wynikają one z wielu względów. Od wojny po kontuzje. W lepszej sytuacji zdają się być gracze Hydry, którzy mają szerszą kadrę i brak jednego czy drugiego zawodnika nie sprawi, że drużyna będzie miała problem ze skompletowaniem zawodników na mecz. Ponadto na korzyść Hydry działa to, że przystąpią oni do spotkania po wygranej w meczu z Gonito Volley. Kiedy zbierzemy to wszystko do kupy wychodzi na to, że to Hydra będzie cieszyła się z wygranej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Tiger Team – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 21:00, boisko nr 1

O tym, że w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zagra drużyna Tiger Team przez bardzo długi czas wiedziało niewielu. Żartobliwie można by wręcz napisać, że była to tajemnica, która była strzeżona pilniej niż receptura coca-coli. Ostatecznie  gdy ‘Tygrysy’ odkryły karty okazało się, że w składzie znajduje się kilka osób, które są dobrze znane w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Tak się bowiem składa, że spośród ośmiu zgłoszonych graczy, aż pięciu (Krzysztof Śliwiński, Dawid Białek, Krzysztof Mądry, Jarosław Szmigielski oraz Mateusz Sokołowski) występowali wcześniej w innych drużynach. Patrząc na skład personalny można było wysnuć wnioski, że z ‘Tygrysami’ pozostałe drużyny w SL3 będą musiały się liczyć. Z drugiej strony, kilka dni przed pierwszym meczem w SL3 kontuzji nabawił się Jarosław Szmigielski co bardzo mocno komplikuje i tak zagmatwaną sytuację kadrową Tiger Team. Z ośmioosobowego łańcucha wypada bowiem bardzo ważne ogniwo. Czy mimo tych trudności Tiger Team zdoła wygrać na inaugurację? Nie będzie to takie łatwe. Rywalem ‘Tygrysów’ będą ‘Bankowcy’, którzy stali się sprawcą jednej z największych niespodzianek pierwszego tygodnia rozgrywek. Przypomnijmy, że Niepokonani PKO Bank Polski ograli Volley Kiełpino, które z kolei uznawane było za jednego z pewniaków do awansu. Skoro udało się z Kiełpinem to czemu w poniedziałek miałoby być inaczej?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

BEemka Volley – BES Boys BLUM

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Dla BEemki spotkanie z BES Boys BLUM będzie trzecim spotkaniem w sezonie Wiosna’22. W dotychczasowych spotkaniach gracze Daniela Podgórskiego zgarnęli pięć z sześciu możliwych punktów. Na rozkładzie mają Dziki Wejherowo oraz Team Looz. Patrząc na potencjał ich dotychczasowych rywali imponować może wygrana z drużyną z Wejherowa. W ostatnim czasie pojawiło się bowiem wiele głosów, że Dziki mogą namieszać w ligowej tabeli. O tym, że nie są to puste słowa świadczy chociażby ich wygrana z Hydrą Volleyball Team. Wracając jednak do BEemki – w poniedziałkowy wieczór to właśnie oni będą zdecydowanym faworytem konfrontacji z BES Boys BLUM. Przypomnijmy, że ‘Chłopcy’ przystąpią do spotkania po porażce, którą drużyna zanotowała na inaugurację w meczu z BH Rent MiszMasz. Jako, że Redakcja potrafi walić prosto z mostu to i tym razem tak będzie. Po przegranym spotkaniu z MiszMaszem trudno sobie wyobrazić, że BES Boys BLUM mógłby pokusić się o zwycięstwo akurat z BEemką Volley. Wydaje się bowiem, że to właśnie oni są kandydatem numer 1 do wygrania drugiej ligi. Inną kwestią pozostaje to w jaki sposób BEemka będzie radziła sobie w meczach, w których będą zdecydowanym faworytem. W historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta widzieliśmy już mnóstwo pojedynków, w których to Dawid był górą nad Goliatem. Czy tym razem może być podobnie? Z pewnością byłaby to niespodzianka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Komunikat Organizatora

  1. W związku z pojawiającymi się od kilku sezonów kontrowersjami dotyczącymi zmian zawodników w trakcie spotkania, postanowiliśmy wysłać pytanie do kapitanów pierwszoligowych drużyn. Przedstawiciele drużyn jednogłośnie wyrazili chęć zmiany dotychczasowych zasad. Oznacza to, że od najbliższego dnia meczowego (tj. 28.03.2022 r.) w pierwszej lidze będą obowiązywały zmiany zgodnie z aktualnymi przepisami PZPS. W drugiej i trzeciej lidze kwestie zmian pozostają bez zmian.
  2. Zgodnie z tym o czym informowaliśmy pod koniec ubiegłego sezonu, wraz z początkiem rozgrywek Wiosna’22 obowiązuje kara za mecz oddany walkowerem. Za brak stawienia się na meczu, drużyna zobowiązana jest do wpłacenia 200 zł na wybrany cel charytatywny. W przypadku braku wpłaty, drużyna która oddała mecz walkowerem nie przystąpi do kolejnego spotkania. Ponadto żaden z zawodników, który był wpisany do składu na sezon Wiosna’22 nie zagra w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta do momentu przesłania potwierdzenia wpłaty. Wprowadzona zmiana jest koniecznością. Odstąpienie od kary będzie możliwe tylko w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach.

W poprzednim sezonie kilka walkowerów sprawiło, że w ostatecznym rozrachunku tabela była wypaczona. Ponadto, kilka z drużyn w związku z brakiem rywali rozegrało o jedno spotkanie mniej.

Bardzo prosimy o wyrozumiałość oraz szacunek dla rywali.

Zespół SL3

MATCHDAY #3

Za nami ostatni dzień meczowy w pierwszym tygodniu rozgrywek. Prawdziwą ozdobą środowej serii gier był pojedynek Speednetu z Eko-Hurtem. Ciekawie było również w meczu debiutującej Floty Active Team z Wolves Volley. Zapraszamy na podsumowanie.

Flota Active Team – Wolves Volley 2-1 (21-9; 20-22; 21-19)

Jeszcze przed pierwszym meczem Floty Active Team wokół drużyny Karoliny Kirszensztein wytworzyła się pewna ‘aura’. Dużo zawodników czy osób zainteresowanych rozgrywkami SL3 zastanawiało się czy nie będzie tak, że Flota przeżuje, połknie a na sam koniec doskonale wiecie co zrobi z projektem pod tytułem: 3 liga. W pierwszym secie dało się odnieść wrażenie, że uwierzyła w to również ekipa Wolves Volley. Flota nie miała większych problemów z tym, aby ograć swoich rywali. Z drugiej strony niech nie zwiedzie Was wynik, bo po nim można byłoby wywnioskować, że Wilki grały źle. Nie, to Flota zagrała koncert, który można było podziwiać. W drużynie niebieskich wyróżniali się Mateusz Wilczewski, co nie zdziwiło Redakcji, która pamięta jego występy z 1 oraz 2 ligi SL3, oraz debiutujący w rozgrywkach – Mikołaj Filanowski. To co nam jednak najbardziej zaimponowało to podejście Wilków, którzy po wysokiej porażce w pierwszym secie ‘nie obsrali zbroi’. Początek drugiego seta to prowadzenie Wilków…6-1! Po chwili Flota się jednak ogarnęła dzięki czemu na tablicy mieliśmy remis 8-8. Wilki nie chciały dawać jednak za wygraną i ponownie wyszli na kilkupunktowe prowadzenie (16-11) i kiedy wydawało się, że za chwilę wygrają oni seta doprowadzając do wyrównania w setach, dość mocno spięła się drużyna Floty. Efektem tego było doprowadzenie w końcówce do wyrównania (18-18). Mimo gry na przewagi, ostatecznie to Wilki wygrały doprowadzając do wyrównania. W trzecim secie Wilki dalej ‘jechały z tematem’, prezentując świetną jak na warunki trzeciej ligi organizacje gry. Po wyrównanej partii tym razem szczęście uśmiechnęło się jednak do Floty, która zdołała wygrać tę partię. Uważamy, że podział punktów był w tym spotkaniu jedynym sprawiedliwym wynikiem.

Bayer Gdańsk – DNV 3-0 (21-11; 21-11; 25-23)

Po wtorkowej konfrontacji, w których obie drużyny rywalizowały ze zmiennym szczęściem przyszedł czas na bezpośrednie starcie. Jako, że Bayer Gdańsk niedawno dołączył do ligi to jasnym jest fakt, że było to pierwsze spotkanie obu drużyn w rozgrywkach. Faworytem spotkania była w naszym odczuciu drużyna Bayer Gdańsk, która na tle utytułowanej drużyny Chilli Amigos zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Początek meczu zdawał się potwierdzać nasze predykcje. W nim dość aktywnym graczem okazał się Rafał Górski, który walnie przyczynił się do prowadzenia ‘Aptekarzy’ 13-3. W drugiej części seta, DNV zdołał odrobić kilka punktów, ale oczywiste było to, że nie są w stanie tego wyciągnąć. Druga odsłona to niemal identyczna historia. Również prowadzenie 13-3 i końcówka to gonienie wyników. Wynik końcowy? A jakże – taki sam. Im dłużej o tym myślimy tym bardziej czujemy się nieswojo. Ok, zostawmy to. Gdyby jednak w trzecim secie na tablicy wyników było 13-3 to chyba pojechalibyśmy na jakąś diagnozę na Srebrzysko. Trzeci set był jednak zupełnie inną historią. Kto wie czy ekipa Bayer Gdańsk nie pomyślała, że skoro w pierwszym i drugim secie weszli jak nóż w masło wystawione na słońce to i w trzecim będzie podobnie? Od początku tej partii obie drużyny szły łeb w łeb. W drugiej połowie seta to Bayer zdołał objąć kilkupunktowe prowadzenie (18-14), po którym wydawało się, że  wygrana za komplet punktów jest formalnością. Nic bardziej mylnego. W końcówce spotkania bardzo aktywny i skuteczny po stronie DNV był Mikołaj Miotk. To właśnie po jego skutecznym ataku, DNV stanęło przed szansą na wygranie seta. Mimo piłki setowej sztuka ta im się ostatecznie nie udała. W końcówce to Bayer miał więcej szczęścia i finalnie to oni zgarniają komplet oczek.

Hydra Volleyball Team – Gonito Volley 2-1 (21-13; 21-17; 17-21)

Są w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta gracze, którzy doskonale nas znają i wiedzą, że nie mamy żadnych hamulców. Na przedmeczowej rozgrzewce jeden z zawodników przytoczył nam pewną opowieść z mitologii, w której Tygrys….zgwałcił Hydrę. Przyznamy szczerze, że wcześniej o tym nie słyszeliśmy i zastanawialiśmy się, czy ta historia może mieć swój sequel. Co by nie mówić byłaby to sporego kalibru niespodzianka, gdyż to ‘Bestia’ była faworytem spotkania. Początek meczu potwierdzał te słowa. Gonito w pierwszej partii oddawało swoim rywalom punkty za ‘free’. W Hydrze było z kolei więcej jakości co błyskawicznie przełożyło się na wynik 11-5. Tak pokaźna zaliczka wystarczyła do tego, by pętla zaciśnięta na tygrysiej szyi skutecznie odcięła im prąd i nie pozwoliła odwrócić losów seta. Początek drugiego seta wskazywał, że pogłoski o tygrysiej śmierci były przesadzone. Gonito Volley grało już dużo lepiej, popełniali mniej błędów i przez moment prowadzili wyrównaną grę z rywalami (4-4). Niestety dla nich nie trwało to zbyt długo, bowiem po chwili ponownie Hydra wrzuciła kolejny bieg i zdołała wyjść na prowadzenie (7-4). W dalszej części seta gra się wyrównała (10-10), ale w końcówce seta to Hydra ‘miała twardszego’ i ponownie to oni wygrali seta. Ekipie Gonito pozostało zatem powalczyć w trzecim secie. Ten zaczął się jednak podobnie jak drugi – od prowadzenia Hydry 7-4. Kiedy wydawało się, że epilog będzie podobny jak w drugim secie, Hydra miała przestój, który sprawił, że Gonito objęło prowadzenie (12-9). Wzięty przez kapitana ‘Bestii’ czas przyniósł pożądany efekt i po chwili Hydra wróciła jeszcze do gry, ale w końcówce nie była w stanie powstrzymać dobrze dysponowanych Kacpra Goszczyńskiego oraz powracającego po kontuzji z poprzedniego sezonu – Michała Konopki.

BES Boys BLUM – BH Rent MiszMasz 1-2 (21-16; 18-21; 15-21)

Na rozgrzewce przedmeczowej, po raz pierwszy od sezonu Jesień’19 Redakcja miała możliwość spotkania z graczami, którzy swego czasu reprezentowali pierwszoligową ekipę Intermarine. Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi, gracze ci reprezentują obecnie ekipę BES Boys BLUM dowodzoną przez Ryszarda Nowaka. Jak zaprezentowała się ta bądź co bądź doświadczona drużyna? Cóż, mogło być lepiej. Po bardzo dobrym pierwszym secie wydawało się, że tak właśnie będzie. Gracze w szarych trykotach prezentowali się dobrze i ich rywal – drużyna MiszMasz nie miała specjalnie pomysłu jak sforsować zasieki rywali. Po wyrównanym początku (8-7) ‘Chłopcy’ zdołali dorzucić kilka punktów po których ich przewaga wynosiła już sześć punktów (14-8). Takiej zaliczki, tak doświadczeni gracze nie mogli roztrwonić. Finalnie BES Boys BLUM wygrało pierwszą odsłonę do 16. Drugi set był tym, w którym ‘Hotelarze’ zaczęli zdecydowanie lepiej grać. Już na początku partii zdołali wypracować sobie zaliczkę w postaci 4 punktów (6-2). Niestety dla drużyny Tomasza Walaskowskiego radość nie trwała zbyt długo. Po chwili na tablicy było już 6-6 i do stanu 17-17 mieliśmy walkę ‘punkt za punkt’. O tym, że to MiszMasz wygrał w końcówce zadecydowały trzy błędy własne BES Boys’ów. Ostatni set w myśl zasady ‘każdy kolejny lepszy’ był już pod kontrolą BH Rentu. Po wyrównanej pierwszej części seta, ‘odpalił się’ Mateusz Berbeka, który zdobył kilka asów serwisowych z rzędu i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Od wspomnianego momentu MiszMasz włączył ‘beast mode’ i jakiekolwiek argumenty rywali zostały w tym momencie wytrącone. Podsumowując – BH Rent MiszMasz notuje świetny początek sezonu, w którym zdobył pięć na sześć możliwych punktów.

Speednet – Eko-Hurt 2-1 (21-19; 15-21; 26-24)

Ależ to było meczycho. Już na rozgrzewce przedmeczowej przeczuwaliśmy, że będzie się działo. Po obu stronach zobaczyliśmy bowiem chociażby wywołanego do tablicy w zapowiedzi przedmeczowej – Wojtka Grzyba, który w meczu zagrał na…przyjęciu oraz Igora Ciemachowskiego, który w środowy wieczór zagrał tak, że po spotkaniu powinien trafić do pokoju antydopingowego. Kosmos. Pierwszy set rozpoczął się od wyrównanej walki po obu stronach siatki. Obie ekipy co rusz imponowały w ataku oraz obronie. W partii tej nie brakowało imponujących wymian. Walka łeb w łeb trwała mniej więcej do stanu 14-13 dla Speednetu. W tym kluczowym dla seta momencie pomylił się jeden z ‘Hurtowników’. Po chwili punkt dołożył Marek Ogonowski i na tablicy wyników mieliśmy trzypunktową różnice. Gdy wydawało się, że to Speednet wygra pierwszą partię, lepszy moment zanotowali gracze Konrada Gawrewicza, którzy wyszli nawet na prowadzenie 18-16, ale finalnie to Speednet zdołał dosłownie wyrwać punkt rywalom. Druga odsłona, patrząc na cały mecz przebiegała  dość spokojnie. Już na początku seta, po zagrywce powracającego do drużyny Jakuba Klimczaka, Eko-Hurt objęło czteropunktowe prowadzenie. Te z czasem było coraz bardziej imponujące i pod koniec seta, po kilku atakach wspomnianego wcześniej Igora Ciemachowskiego gracze w białych koszulkach prowadzili już 18-10, co było jednoznaczne z tym, że po chwili obie drużyny zmieniły strony. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. Obie drużyny zdawały się mieć tego świadomość bo czasami można było odnieść wrażenie, że walczą o życie. Lepiej w trzecią partię weszli ‘Hurtownicy’, którzy objęli prowadzenie 7-3. Z przewagi nie nacieszyli się jednak zbyt długo, bowiem po chwili popełnili cztery błędy własne, które w konsekwencji przyniosły wynik remisowy (7-7). Przestój graczy w białych koszulkach trwał dla nich niestety dłużej. Ekipa w białych strojach zrobiła przejście dopiero w momencie, kiedy na tablicy wyników było 11-7 dla Speednetu. Przestój w tej partii nie zdarzył się bynajmniej tylko ‘Hurtownikom’. Po chwili Speednet pozazdrościł swoim rywalom i ze stanu 15-10, doprowadzili do sytuacji, że na tablicy wyników pojawiło się 16-16. Od tego momentu do samego końca, z obu stron trwała już wojna nerwów połączona z brakiem zrozumienia dla decyzji sędziowskich. Raz piłkę setową mieli gracze Speednetu (20-18), innym razem Eko-Hurt (24-23). Ostatecznie w końcówce więcej zimnej krwi zachowali ‘Programiści’, którzy mogą cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie. MVP? Sędz… Andrzej Masiak.

Merkury – Tufi Team 3-0 (21-14; 21-17; 21-19)

Dla drużyny Merkury, mecz przeciwko Tufi Team był inauguracją czwartego sezonu w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jak do tej pory udawało im się wszystko. Na początek – wygrana w drugiej lidze. Później – dwukrotne mistrzostwo pierwszej ligi. Jak będzie teraz? Teraz w pierwszej lidze pojawiły się drużyny, które mogą przełamać hegemonie drużyny Piotra Peplińskiego. To z kolei sprawia, że Merkury musi podchodzić do spotkań w obecnym sezonie z innym mentalem. Tu naprawdę nie ma miejsca na śmieszkowanie. Aby wygrać ligę trzeba wygrywać 3-0 niemal każdy mecz. Z tego też założenia wyszli dwukrotni mistrzowie SL3, którzy spotkanie potraktowali bardzo poważnie. Początek meczu należał jednak do ‘Tuffików’, którzy objęli prowadzenie 4-1. Po chwili wszystko wróciło jednak do normy i Merkury się ogarnęło doprowadzając do wyrównania. Dalsza część seta przebiegała pod dyktando zawodników ‘Pepisa’. Wygrana 21-14. W drugim secie, Merkury zaczął bardzo mocno. Po ataku debiutującego w drużynie Jakuba Wilkowskiego było 7-3. Po chwili na tablicy wyników było już 14-6 i emocje w secie zostały w zasadzie zabite. Pod koniec seta Merkury pozwolił sobie na sporo nonszalancji, która sprawiła że Tufi Team nadgonił kilka punktów przez co zmienił optykę na seta. Nie oznacza to jednak, że wygrana w tej partii przez faworyta była choć przez sekundę zagrożona.  Czy było tak w 3 partii? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Merkury na półmetku seta prowadził 10-5, ale pod koniec seta rozegrali się ‘Tuffiki’. Finalnie nie udało im się jednak ograć rywala, który zgarnia pierwszy komplet oczek w sezonie.

Zapowiedź – MATCHDAY #3

Przed nami ostatni dzień meczowy w tym tygodniu. Środowy wieczór upłynie pod znakiem rywalizacji pierwszoligowej. O 21:30 na parkiet ruszą cztery ekipy z elity by powalczyć o pierwsze punkty w sezonie. W środę swoje pierwsze spotkania rozegrają również BES Boys BLUM oraz debiutująca w SL3 Flota Active Team. Zapraszamy na zapowiedź!

Flota Active Team – Wolves Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Zmagania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rozpoczyna drużyna Flota Active Team. Podopieczni Karoliny Kirszenstein uznawani są za jednych z faworytów do wygrania zmagań w trzeciej lidze. W swoim składzie posiada bowiem graczy, którzy potrafią grać na poziomie dużo wyższym niż trzecia liga SL3. Z drugiej strony obecna sytuacja w trzeciej lidze jest taka, że w swoim składzie niemal każda z drużyn ma graczy, którzy występowali w drugiej a nawet pierwszej lidze. To co na plus w porównaniu do innych drużyn odróżnia Flotę to fakt, że drużyna jest w regularnym treningu. Dodatkowo ekipa korzysta czasami z możliwości wzięcia udziału w różnego rodzaju turniejach. O tym, że mamy do czynienia z poważną drużyną świadczy fakt, że kilka tygodni temu pierwszoligowe AVOCADO musiało się solidnie napocić, aby Flotę ograć w sparingu. Pierwszym rywalem Floty będzie drużyna Wolves Volley. Dla ‘Watahy’ będzie to drugie spotkanie w sezonie Wiosna’22. Ekipa Macieja Tarulewicza zainaugurowała ligę w najlepszy możliwy sposób – od wygrania za komplet punktów z Craftveną. Środowe starcie zdaje się być zdecydowanie bardziej wymagające. Aby Wolves Volley mogło myśleć o wygranej muszą zagrać dużo lepsze spotkanie niż miało to miejsce we wtorkowy wieczór. Mimo wygranej w ich poczynaniach widać było sporo nerwowości, która przekładała się na sporą liczbę błędów własnych. O tym czy im się to uda przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Bayer Gdańsk – DNV

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Są takie mecze, w których można pochwalić przegraną drużynę. Tak było we wtorkowy wieczór. Mimo, że Bayer Gdańsk musiał uznać wyższość Chilli Amigos (1-2) to pozostawił po sobie dobre wrażenie. Wydaje się, że w momencie kiedy drużyna się ‘dotrze’ to będzie się liczyła w walce o medale. W środowy wieczór te słowa wypadałoby potwierdzić. ‘Aptekarze’ zmierzą się bowiem z ekipą DNV, która w ostatnim sezonie zajęła 12 miejsce w trzeciej lidze. Ekipę Bayer przestrzegamy jednak przed hurraoptymizmem. Ekipa Michała Białka wygrała bowiem wczorajsze spotkanie ze Swooshersami. Co więcej – dokonała tego w dobrym stylu a w trakcie meczu nie przypominała ‘chłopca do bicia’ z poprzedniego sezonu. Z całą pewnością na poprawę dyspozycji drużyny wpłynął powrót doświadczonego Michała Orlika, który w meczu z Nike Gdańsk zdobył jedenaście punktów i był najjaśniejszą postacią spotkania. Gdy dołożymy do tego lepszą postawę pozostałych graczy to jesteśmy niemal przekonani, że dorobek punktowy z poprzedniego sezonu (4) zostanie bardzo szybko pobity. Czy dojdzie do tego już w środowy wieczór? Wydaje się, że będzie o to bardzo trudno. To Bayer Gdańsk jest faworytem środowego starcia. Kto wie jak potoczyłoby się wtorkowe starcie z najbardziej utytułowaną drużyną trzeciej ligi gdyby nie eksperymentowanie z rozgrywającym. Z usłyszanych przez Redakcję informacji wynika,   że w meczu z DNV zadebiutować ma nominalny pierwszy ‘sypacz’ w drużynie. Czy przełoży się to na wynik?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Hydra Volleyball Team – Gonito Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie początek sezonu środowi rywale z tej zapowiedzi. Na inaugurację drużyna Hydry została ‘pogoniona’ przez Dziki. Tygrysy z kolei został przepędzone przez ‘Hotelarzy’. W Internecie można znaleźć memy, w których dwie postacie się wzajemnie przytulają. Całość skwitowana jest ‘I know that feel Bro’. Cóż nie wiemy czy ktoś, kto to wymyślił nie miał na myśli właśnie obecnej sytuacji Hydry i Gonito. Z drugiej strony nie ma co dramatyzować. Faktem jest jednak to, że ekipa Sławomira Kudyby z pięciu ostatnich spotkań wygrała zaledwie jedno i miało to miejsce w końcówce poprzedniego sezonu. Niewiele lepiej wygląda bilans Gonito, którzy wygrali dwa z pięciu ostatnich spotkań. Z pewnością faworytem środowej potyczki będą gracze w złotych trykotach. Zastanawiające jest to w jakim zestawieniu wystąpią oni w środowym starciu. Przypomnijmy, że w trakcie wczorajszego meczu z Dzikami kontuzji nabawiło się dwóch przyjmujących (Daniel Gierszewski oraz Marcin Kukielski) i potencjalnie, jeśli szybko nie staną na nogi może stanowić to spory problem. Dla obu drużyn będzie to drugie spotkanie w SL3. W pierwszym spotkaniu obu drużyn do którego doszło 16 września 2022 r., Hydra wygrała zdobywając przy tym komplet oczek. Tak jak wspominaliśmy jednak jakiś czas temu, obecna Hydra jest obecnie drużyną z nowymi zawodnikami. To oznacza, że wynik i przebieg środowego starcia może być zupełnie inny.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BES Boys BLUM – BH Rent MiszMasz

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Jako ostatnia spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze rozgrywki w sezonie Wiosna’22 rozpocznie ekipa BES Boys BLUM. Co to za drużyna? Ekipa jest hybrydą drużyn BES BLUM Kraken Team oraz INTERMARINE Masters, którą pamiętamy z drugiego sezonu SL3, w którym gracze Krzysztofa Wyrzykowskiego zajęła piąte miejsce. Po udanym pierwszym sezonie drużyna INTERMARINE już nigdy nie wystąpiła w SL3 a poszczególni gracze, albo leczyli kontuzję, albo w SL3 nie grali a w najlepszym przypadku tak jak Krzysztof Górzny występowali w innych drużynach (Bombardierzy). Zupełnie inaczej sytuacja ma się z dwoma zawodnikami z ekipy Kraken (Ryszard Nowak oraz Arek Wasilewski). Gracze ci z krótką przerwą występowali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ostatecznie, w sezonie Jesień’21 zajęli oni dziesiąte miejsce w lidze co oznaczało spadek z elity. Tyle z historii. Ta nowa napisze się od dzisiejszego wieczoru. BES Boys BLUM w pierwszym spotkaniu rywalizować będzie z BH Rent MiszMasz, który w poprzednim sezonie zajął dwunastą lokatę. Wynik ten został odebrany w kategoriach sportowej porażki. Ten sezon ma być w założeniu zupełnie inny – lepszy. Pierwszy krok w tym kierunku ‘Hotelarze’ już wykonali. W poniedziałek po dobrym meczu z Gonito Volley zdobyli komplet punktów. Wydaje się jednak, że środowy rywal dysponuje większym potencjałem sportowym.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Speednet – Eko-Hurt

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Po godzinie 21:30 na boisku numer 1 stawią się ‘starzy znajomi’. Tak się bowiem składa, że środowe spotkanie będzie już ósmym spotkaniem obu drużyn w historii. Jak do tej pory zdecydowanie lepszym bilansem może pochwalić się ekipa ‘Hurtowników’. Trzeba przy tym zauważyć, że ta nieco świeższa historia sprawia, że cztery ostatnie pojedynki sprawiają, że pomiędzy drużynami mamy remis 2-2. Był jednak okres w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, w którym Speednet nie był w stanie z Eko-Hurtem zrobić sztycha. To przypadało jednak na okres prime drużyny Eko-Hurt. Tak się składa, że był to jednocześnie dość nieciekawy okres ekipy ‘Programistów’. Obecnie Speednet przystępuje do spotkania jako wicemistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i faworyt do wygranej w meczu z Eko-Hurt. Po wyśrubowaniu wyniku z poprzedniego sezonu ekipa Marka Ogonowskiego ma ochotę na więcej. Czy są w stanie stać się czwartą po Volley Gdańsk, Eko-Hurt oraz Merkurym drużyną, która wygra zmagania w SL3? O realizacje tego celu będzie piekielnie trudno. Z drugiej strony posiadając w składzie 120 krotnego reprezentanta Polski – Wojtka Grzyba, można od drużyny wymagać dobrych wyników. Inną kwestia jest to czy gracza tego w rozgrywkach SL3 zobaczymy. Niezależnie od tego Speednet ma w swoich szeregach sporo jakościowych zawodników, którzy są w stanie zrobić kolejny krok w przód. Pierwszy sprawdzian już wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Merkury – Tufi Team

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Do zmagań w sezonie Wiosna’22 dołącza drużyna, która wygrała dwa ostatnie sezony w SL3. W przerwie pomiędzy sezonami w ekipie obecnego mistrza SL3 wydarzyło się sporo zmian. Pierwsza zmiana dotyczy nazwy drużyny. Od sezonu Wiosna’22 zamiast EviRentu mamy Merkury. Skład drużyny również się zmienił. W drużynie zabraknie byłego kapitana – Radosława Koniecznego. Nowym kapitanem będzie Piotr Pepliński. Do ekipy wrócili również gracze, którzy w przeszłości reprezentowali barwy Merkurego – Arkariusz Kowalczyk oraz Mateusz Behrendt. Zmian jest rzecz jasna zdecydowanie więcej i nie sposób ich tu wszystkich wymienić. To co się nie zmienia to fakt, że drużyna z pewnością będzie walczyła o mistrzowski tytuł. Cel ten wydaje się zdecydowanie trudniejszy niż miało to miejsce w poprzednich sezonach. Na ‘mieście’ pojawili się nowi gracze jak CTO Volley, ZCP Gdańsk czy MPS Volley. W pierwszej lidze każdy może wygrać z każdym i z pewnością Mekrury będzie się musiał napocić aby obronić mistrzowski tytuł. Pierwszym przystankiem w realizacji celu będzie drużyna Tufi Team. Ekipa Mateusza Woźniaka zdążyła rozegrać swój pierwszy mecz w sezonie Wiosna’22. Inauguracja sezonu nie była jednak udana. ‘Tuffiki’ mimo bardzo dobrej gry w pierwszym oraz drugim secie musieli ostatecznie uznać wyższość rywali i z parkietu schodzili ‘na tarczy’. O punkty w środowy wieczór może być jeszcze trudniej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #2

Za nami drugi dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. W elicie swoje spotkania solidarnie wygrywały ekipy Volley Gdańsk. W drugiej lidze świetną dyspozycje zaprezentowali Dziki Wejherowo, którzy ograli faworyzowaną Hydrę. W trzeciej lidze bardzo emocjonującym spotkaniem okazało się starcie Wolves Volley oraz Craftveny. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Team Spontan – BES-BLUM Nieloty 2-1 (18-21; 21-16; 24-22)

W transferach, newsach oraz plotkach pisaliśmy niedawno, że drużynę Nielotów w przerwie pomiędzy sezonami opuściło bardzo dużo graczy. Co ciekawe, ekipa Mateusza Bone zgłosiła do rozgrywek Wiosna’22 zaledwie siedmiu graczy. Zastanawialiśmy się czy w dłuższej perspektywie nie będzie to problemem. Już we wtorkowy wieczór, Nieloty wystąpili w sześciu graczy. Czy wpłynęło to na wynik zawodów? Raczej nie, ale zastanawiamy się jak będzie to wyglądało w przyszłości. Co jeśli na mecz nie będzie mogło przyjechać dwóch lub trzech graczy? Wracając do meczu to ekipa BES-BLUM zaczęła go bardzo dobrze. Po kilku punktach, aktywnego na początku spotkania Tomasza Czopura ‘Pingwiny’ objęły prowadzenie 8-3. Kiedy tylko Spontan niwelował straty, Nieloty ponownie ją powiększały. W taki oto sposób dobrnęliśmy do końca seta, którego Nieloty wygrały. Po chwili od rozpoczęcia drugiego seta można było odnieść wrażenie, że drużyna Mateusza Bone pójdzie za ciosem. Mimo prowadzenia 8-4 oraz 14-10 stało się jednak inaczej. W drugiej połowie seta Nieloty miały przestój, który swoimi atakami wykorzystał ‘Skiera’ doprowadzając do wyrównania 14-14. Wspomniany gracz był bardzo aktywny w drugiej odsłonie bowiem pod koniec seta to właśnie na jego barkach stał ciężar zdobywania punktów, z czego gracz ten wywiązał się znakomicie. Ostatnia, decydująca o wygraniu meczu odsłona była bardzo emocjonująca i pełna zwrotów akcji. Dość powiedzieć, że w czasie jego trwania żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie choćby trzypunktowej przewagi. ‘Boksowanie’ trwało w najlepsze od początku do końca. Ta należała do ‘Spontanicznych’, którzy po chwili cieszyli się z pierwszej wygranej w sezonie. 

Bayer Gdańsk – Chilli Amigos 1-2 (18-21; 9-21; 21-17)

Debiut w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, przypadł drużynie Bayer Gdańsk dość niefortunnie. Na ‘dzień dobry’ ekipa z gdańskiej Oliwy mierzyła się bowiem z Chilli Amigos. Dla niewtajemniczonych – krótka lekcja historii. Chilli Amigos jest obecnie najbardziej utytułowaną drużyną w trzeciej lidze. Było zatem oczywiste, że debiut będzie stosunkowo wymagającym spotkaniem. Typy Redakcji oraz Ekspertów na Chilli Amigos nie przypadły do gustu graczom Bayer Gdańsk, którzy jeszcze na przedmeczowej rozgrzewce przekomarzali się z Redakcją o sposób typowania. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki (4-4). Po graczach Mateusza Grudnia widać było sporo nerwowości typowej dla nowych drużyn w ligowej stawce. Mimo tego Bayer ciągle utrzymywali kontakt ze swoim rywalem. Z czasem ‘Amigos’ zdołali jednak wyjść na prowadzenie (10-7) i finalnie utrzymała przewagę do samego końca seta. Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia ekipy ‘Amigos’. Nie minęła chwila a Chilli prowadziło już 10-4. Przewaga ta sprawiła, że losy seta były w zasadzie rozstrzygnięte. Można było odnieść wręcz wrażenie, że Bayer zbierał siły na ostatnią odsłonę. Trzeci set przypominał bardziej pierwszą niż drugą odsłonę. Obie ekipy stoczyły w nim wyrównaną partię. Różnica była taka, że po wyrównanej pierwszej części seta (10-9) to ‘Aptekarze’ dzięki dwóm atakom Damiana Harica oraz Pawła Strzałkowskiego objęli prowadzenie 15-11. Przewaga ta wystarczyła by trzymać swojego rywala na dystans i finalnie wygrać seta, który był równoznaczny z debiutanckim punktem w SL3. Po meczu w obozie Chilli dało się usłyszeć, że dobrze że trafili na Bayer Gdańsk na samym początku. ‘Papryczki’ są bowiem przekonane, że kwestią czasu jest to, aż ‘Aptekarze’ się rozegrają. Mimo jednego punktu, uważamy że pokazali się oni z bardzo dobrej strony.

Swooshers – DNV 0-3 (7-21; 14-21; 9-21)

Terminarz w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta został ułożony w ten sposób, że ekipa Swooshers swoje dwa pierwsze mecze rozegrała niemal na samym początku ligowych zmagań. Oznacza to, że czasu na wyciągnięcie wniosków po poniedziałkowej porażce z Niepokonanymi PKO Bank Polski mieli stosunkowo niewiele. Porównując skład, który wystąpił z ‘Bankowcami’ do tego z wtorkowego wieczoru można dostrzec kilka zmian. Mecz z DNV rozpoczął się dla Nike Gdańsk w sposób koszmarny. Nie minęła bowiem chwila a ekipa DNV prowadziła już…13-0! Bardzo aktywny na początku meczu byli Adam Pestka oraz Michał Orlik, którzy raz po raz atakowali siejąc popłoch w szeregach rywali. Po chwili pomylił się jeden z graczy DNV i Swooshersi zdobyli swój pierwszy punkcik w secie. To zadziałało na drużynę w bardzo dobry sposób, bowiem po chwili skutecznym blokiem popisał się Piotr Prokop. Finalnie Swooshers zdobył w tej partii 7 oczek. Przed drugim setem można było się zastanawiać czy drużyna mająca swoją siedzibę w Olivia Star powtórzy to co zrobiła w poniedziałkowy wieczór i zagra bardzo dobry drugi set. Cóż, teraz wiemy że tak. Gdyby Swooshers grali w całym meczu tak jak w drugim secie to byłoby naprawdę ok. Środkowa partia była do pewnego momentu bardzo wyrównana. Z czasem obie ekipy zaczęły popełniać sporo błędów. Nieco więcej popełniła ich nowa ekipa w ligowej stawce i DNV mogło po chwili cieszyć się z wygranej seta. Ostatnia odsłona to potwierdzenie dobrej dyspozycji graczy z Gdyni. Owszem, we wtorkowy wieczór ich rywale nie postawili wysoko poprzeczki, ale jako Redakcja nie jesteśmy przekonani czy DNV tak gładko wygrałoby spotkanie gdyby zaprezentowali formę z poprzedniego sezonu. Finalnie DNV wygrywa zdobywając przy tym komplet oczek i w doskonałych humorach czeka na spotkanie z ekipą Bayer Gdańsk.

Szach-Mat – Volley Gdańsk 1-2 (21-19; 19-21; 11-21)

W poprzednim sezonie zdarzało nam się krytykować drużynę Volley Gdańsk za to, że wówczas widzieliśmy, że morale w drużynie siadły. Brakowało tej pozytywnej atmosferki, pogorszyła się frekwencja. Gdy dołożyliśmy do tego kiepskie wyniki to przez głowę przeszła nam myśl o tym jaka przyszłość czeka ‘żółto-czarnych’. We wtorek te wątpliwości zostały rozwiane. Już przed meczem widzieliśmy pełną mobilizację Volley Gdańsk. Nie dość, że sami na spotkanie przyszli w ponad 10 chłopa to dodatkowo z boku wspierała ich niemal cała ekipa ZCP, która czekała na mecz z Tufi Team. Dodatkowo już przed meczem można było zaobserwować pewność siebie, która charakteryzowała ich kiedy bili rekord 49 zwycięstw z rzędu. Należałałoby jednak pamiętać, że mimo widocznej poprawy rywalizowali oni z brązowymi medalistami poprzedniego sezonu. We wtorkowy wieczór ‘Szachiści’ osłabieni byli brakiem kapitana – Dawida Kołodzieja oraz Michała Przekopa. Mimo to w pierwszym secie to oni wygrali. Wygrana nie przyszła im jednak łatwo, bowiem w trakcie tej partii sytuacja dynamicznie się zmieniała. Dla przykładu w pewnym momencie Szach-Mat prowadził 8-5 by po chwili przegrywać 12-15. Finalnie drużyna pokazała jednak charakter i wyszarpała zwycięstwo z rąk rywala 21-19. Druga odsłona ponownie była świetnym widowiskiem dla zgromadzonych kibiców. Wyrównana walka punkt za punkt trwała od początku do samego końca. W końcówce wydawało się, że szale zwycięstwa na stronę ‘Szachistów’ dwoma skutecznymi atakami przechylił Filip Wysocki, ale po chwili popełnili oni dwa błędy własne. Seta na korzyść Volley zakończył z kolei skutecznym blokiem – Łukasz Jurczyk. W ostatnim secie w stronie Szach-Matu coś się zacieło. Drużyna w czarnych trykotach miała potężne problemy z wyprowadzeniem ataku. Takich kłopotów nie mieli gracze VG, którzy wygrali seta do 11 a cały mecz 2-1.

Team Spontan – Prometheus 2-1 (21-13; 21-14; 15-21)

O godzinie 20:00 doszło do pojedynku drużyn, które jako ostatnie w ligowej stawce podały skład na sezon Wiosna’22. O ile w przypadku drużyny Prometheus było to zrozumiałe tak w przypadku Team Spontan, jesteśmy niemal przekonani chodziło o to aby nie odkrywać przedwcześnie wszystkich kart. Co ciekawe ich rywale – w dzień meczu zgłosili do swoich szeregów kobiete, co umówmy się – częstym widokiem w drugiej lidze nie jest. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że to Team Spontan będzie faworytem spotkania. ‘Oranje’ z roli faworytów wywiązali się doskonale i w realizacji celu nie przeszkodziło to, że w drużynie zabrakło nominalnego rozgrywającego. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki, w której żadna ze stron nie chciała odpuszczać (8-8). Z biegiem seta uwypukliła się jednak przewaga Team Spontan. Po trzech punktach z rzędu (dwa ataki + blok) nowego nabytku ‘Spontanicznych’ – Krzysztofa Mejera, drużyna Piotra Raczyńskiego wyszła na trzypunktowe prowadzenie, które jak się później okazało zostało z czasem powiększone. Druga odsłona rozpoczęła się od prowadzenia Spontana (5-1). Sporą przewaga drużyny Piotra Raczyńskiego stopniała w momencie, w którym na zagrywkę wszedł Anton Hukasov, który zdobył trzy asy serwisowe z rzędu. Niestety dla Prometheusa był to chwilowy zryw, który po chwili został stłumiony przez dobrze dysponowanych rywali. W ostatnim secie trudno nie było nie odnieść wrażenia, że Team Spontan pomyślał, że wygra go się na stojąco. Brak koncentracji przy jednocześnie lepszej dyspozycji Prometheusa zaowocował tym, że gracze z Ukrainy objęli prowadzenie 7-1. W drugiej lidze taka przewaga rzadko kiedy jest trwoniona. Tym razem było podobnie. Prometheus spokojnie dowiózł prowadzenie do końca. Spontan z kolei wygrał drugie spotkanie we wtorkowy wieczór. Mimo wszystko uważamy, że mogło być nieco więcej punktów niż 4. Z drugiej strony nie ma co narzekać. 

BEemka Volley – Team Looz 3-0 (21-10; 21-15; 21-17)

Niespełna 24h po inauguracyjnym zwycięstwie z Dzikami Wejherowo, BEemka Volley stawała do rywalizacji przeciwko Team Looz. Co ciekawe, dla tych drugich to również było drugie spotkanie w sezonie Wiosna’22. Dla odmiany Team Looz przegrał inauguracyjne spotkanie z Letnim Gdańskiem. Cóż, na papierze wszystko wskazywało na to, że wtorkowy rywal będzie jeszcze bardziej wymagający aniżeli ‘Letnicy’. Pierwszy set zdawał się to potwierdzać. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego BEemka prowadziła już 7-2 i od tego momentu do samego końca miała totalną kontrolę nad spotkaniem. Kto wie czy wpływu na dość bierny opór Team Looz miały problemy kadrowe, które dało się w spotkaniu zauważyć. Ostatecznie pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 21-10 co stało się jednocześnie najwyższym wynikiem w secie w drugiej lidze w obecnym sezonie. W drugiej odsłonie w szeregach Team Looz przyszedł oczekiwany poziom świeżości. Drużyna w czarnych trykotach prezentowała się solidnie i do połowy drugiej partii można było mieć nadzieje na zaciętą końcówkę. Kiedy jednak BEemka wyczuła, że rywal pozwala sobie na zbyt dużo, włączyła kolejny bieg i graczom Team Looz pozostało co jedynie wąchanie spalin. Ostatnia odsłona przypominała nieco środkową partię. Tu również Team Looz stawiało opór swoim przeciwnikom (15-14). Końcówka to istne deja vu, w którym BEemka odjechała swoim rywalom i spokojnie wygrała ostatnią partię i cały mecz 3-0. Nie da się ukryć, że dla drużyny Daniela Podgórskiego wtorkowe spotkanie było zdecydowanie łatwiejszym spotkaniem niż miało to miejsce w poniedziałkowy wieczór.

Tufi Team – ZCP Volley Gdańsk 0-3 (21-23; 21-23; 10-21)

Po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej, dla drużyny ZCP Volley Gdańsk koniec z meczami, w których aby wygrać nie trzeba było się napocić. Co by nie mówić, ale różnica poziomów między pierwszą a drugą ligą jest kolosalna. ZCP Volley Gdańsk przekonał się o tym już w pierwszym secie, w którym to zostali przez swojego rywala solidnie nastraszeni. Powiedzmy to sobie wprost. Przez długi czas wydawało się, że to Tufi Team jest bliższe tego by wygrać pierwszą partię. Mniej więcej w połowie seta, ZCP popełniło trzy błędy własne, po których drużyna nieobecnego Mateusza Woźniaka prowadziła już 13-9. Mimo, że po chwili prowadzili oni 16-12 to sobie tylko znanym sposobem zdołali oni wypuścić zwycięstwo w secie z rąk. Końcówka seta obfitowała w spore emocję i efektowne wymiany. W końcówce dwa punkty zdobył Mikołaj Lange i to ZCP cieszyło się z wygranej pierwszego seta. Drugi set podobnie jak pierwszy – nie rozczarował. Przez cały set trwała walka punkt za punkt. Obie drużyny grały bardzo widowiskowo. Ozdobą seta było to jak Jakub Kłobucki popisał się kapitalną obroną nogą, po której piłka przeszła na drugą stronę siatki by po ataku ‘Tuffików’, ZCP wyprowadziło skuteczną kontrę. Co by nie mówić, ale takie sytuację budują i wydaje się, że to właśnie było te 3-5%, które sprawiło, że w końcówkach to ZCP wyrywało zwycięstwo. Ostatnia odsłona nie dostarczyła nam już większych emocji. W partii tej mieliśmy prawdziwą dominację ekipy ZCP. Ostatecznie wygrali oni spotkanie 3-0.

Craftvena – Wolves Volley 0-3 (22-24; 22-24; 18-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wyrażaliśmy nadzieje na to, że spotkanie pomiędzy Craftveną a Wolves Volley będzie co najmniej tak wyrównane jak te z poprzedniego sezonu. Cóż, już po chwili od pierwszego gwizdka sędziego widzieliśmy, że będzie zdecydowanie ciekawiej. Ba, pierwszy i drugi set był prawdziwym rollercoasterem sportowych emocji. Już po zakończeniu spotkania, kapitan ‘Watahy’ opowiadał, że za jego drużyną dopiero jeden mecz a on ma stan przedzawałowy. Zacznijmy od początku. Mimo, że pierwszy set był bardzo wyrównanym widowiskiem to były w nim momenty w którym to Craftvena była bliższa wygranej. Aby to dobrze przekazać. Gdyby ktoś w trakcie pierwszego seta zaproponował nam zakładzik na to, która drużyna wygra seta to wskazalibyśmy Craftvenę. ‘Rzemieślnicy’ wyglądali w nim zdecydowanie lepiej niż miało to miejsce dzień wcześniej w meczu z Chilli Amigos. Kolejną kwestią jest to, że w trakcie seta to oni byli drużyną, która potrafiła zbudować sobie przewagę (13-10) czy wtedy kiedy Daniel Kaniecki zablokował rywala i na tablicy wyników pojawiło się 20-17 dla ‘Rzemieślników’. W końcówce Craftvena nie zdołała postawić kropki nad ‘i’ na co rywale odpowiedzieli punktami aktywnych w końcówce Mateusza Waroczyka i Krzysztofa Janikowskiego i wygrali seta do 22. Druga odsłona? – ctrl + c; ctrl + v. Tu również Craftvena prowadziła trzema oczkami (15-12) i podobnie jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie musieli obejść się smakiem. Ostatni set był tym, w którym morale Craftveny wyraźnie siadły. Z drugiej strony mieliśmy uskrzydlonych Wilków, którzy na fantazji grali topową siatkówkę i szybko objęli prowadzenie 17-10. W końcówce Craftvena nieco podgoniła, ale ostatecznie to Wolves Volley może cieszyć się z kompletu oczek.

Hydra Volleyball Team – Dziki Wejherowo 1-2 (19-21; 21-17; 16-21)

Kiedy przed rozpoczęciem meczu, Redakcja próbowała wydusić z ust graczy Hydry deklaracje o chęci awansu w obecnym sezonie ci protestowali. Nie mamy do końca przekonania czy była to próba sprawienia abyśmy nie narzucali na drużynę dodatkowej presji czy jednak to faktyczne, chłodne oszacowanie potencjału drużyny. W zapowiedzi przedmeczowej to właśnie Hydrę wskazywaliśmy jako faworytów starcia. Zaznaczaliśmy jednak, ze Dziki to drużyna z ogromnym potencjałem, która jest w stanie ograć każdego. Wtorkowy wieczór to tylko potwierdza, bowiem Dziki zagrały świetne spotkanie, które zasłużenie wygrali. Kto wie jak potoczyłyby się losy meczu gdyby nie decyzje o tym aby nie wystawiać w meczu etatowego rozgrywającego? Gdy dołożymy do tego fakt, że w pierwszym secie kontuzji nabawiło się dwóch przyjmujących Hydry to przepis na porażkę mieliśmy gotowy. Z drugiej strony aż sami jesteśmy na siebie źli, że to napisaliśmy. Z boku można odnieść wrażenie, że w jakimś stopniu umniejszamy Dzikom co absolutnie nie jest prawdą. We wtorek zagrali oni kapitalne spotkanie i jeśli nadal będą rozwijać się w tym tempie to kto wie. Być może w ciągu najbliższych sezonów to właśnie ich zobaczymy w pierwszej lidze? Przed Dzikami 11 spotkań w sezonie Wiosna’22. Wydaje się, że część bardzo mocnych drużyn już za nimi. Co by nie mówić. Przed stadem warchlaków świetlana przyszłość.

Zapowiedź – MATCHDAY #2

Przed nami drugi dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. We wtorkowy wieczór do boju ruszy kolejnych 10 drużyn. Ponadto swoje mecze rozegra siedem ekip, które z różnym skutkiem rywalizowały już  w poniedziałek. Bardzo ciekawie zapowiadają się spotkania w drugiej lidze. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Team Spontan – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Trudno zestawić ze sobą dwie drugoligowe drużyny, z których w przerwie pomiędzy sezonami odeszłoby tylu graczy. Dawid Kopczyk, Szymon Łącki, Mateusz Wilczewski, Krzysztof Podlaski, Bartłomiej Płotka z Nielotów oraz Mateusz Skwarzec, Dawid Gadula, Piotr Skowroński, Karol Dymitrov, Michał Szpak, Michał Świerczyński oraz Izabela Narwojsz. 12 osób. Kosmos. Co by nie mówić, ale z graczy tych spokojnie można byłoby stworzyć całkiem solidną ekipę. O ile do tego momentu można było dostrzegać analogie tak jeśli chodzi o nowych graczy obie drużyny obrały inną ścieżkę. Do Nielotów póki co nie dołączył żaden gracz. Inaczej sytuacja wygląda w Spontanie, którego szeregi zasiliło czterech nowych graczy. Co ciekawe gracze ci mają naprawdę ‘głośne nazwiska’ co pozwala sądzić, że Spontan ma solidne argumenty aby w drugiej lidze namieszać. Jak do tej pory jedna z pięciu drużyn występujących w SL3 od samego początku zajmowała odpowiednio: czwarte, czwarte, trzecie, ósme, drugie oraz ostatnio ósme miejsce w ligowej tabeli. W skrócie – poniżej jakiegoś poziomu nie schodzili. Jak będzie teraz? Któż może być lepszym wyznacznikiem jakości jak nie BES-BLUM Nieloty? Kto wie, być może właśnie w tym sezonie uda im się nawiązać do świetnego sezonu Jesień’20 kiedy znaleźli się na najniższym stopniu podium. Ostatnio było już gorzej, ale kto wie. Być może to właśnie ‘wielkie wietrzenie magazynów’ pomoże drużynie w osiągnięciu lepszych wyników? Jakby nie patrzeć, wtorkowe spotkanie w naszym przekonaniu będzie bardzo ciekawym widowiskiem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Bayer Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr 3

O godzinie 19:00 swoje drugie spotkanie w sezonie rozegra drużyna Chilli Amigos. W poniedziałkowy wieczór ‘Papryczki’ mierzyły się z Craftveną, z którą poradzili sobie nadspodziewanie dobrze. Owszem, jako Redakcja typowaliśmy ich wygraną 3-0 natomiast styl, w którym tego dokonali był imponujący. We wtorkowy wieczór, gracze Grzegorza Walukiewicza zmierzą się z debiutującą w rozgrywkach ekipą Bayer Gdańsk. Co wiemy o drużynie ‘Aptekarzy’? Niezbyt wiele. Warto natomiast wziąć pod uwagę kilka czynników. Z przedsezonowej rozmowy z kapitanem drużyny Bayer można było wyciągnąć kilka wniosków. Pierwsza sprawa jest taka, że dwóch zawodników ekipy Bayer występowała w drugiej lidze. Inną kwestią jest to, że przeglądając skład graczy z siedziby w gdańskiej Oliwie można dostrzec, że ekipa ta może pochwalić się najlepszymi warunkami fizycznymi spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze. Kolejnym czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę to fakt, że jak przekazał kapitan Bayer ‘jest to drużyna składająca się z samych wysportowanych gości’. Cóż, przyznamy Wam szczerze, że nie możemy się doczekać jak teoria będzie wyglądała w praktyce. Ciężko wyobrazić sobie lepszy wyznacznik trzecioligowej drużyny niż Chilli Amigos. Jeśli Bayer wygra debiutanckie spotkanie w lidze, będzie to jasny i czytelny sygnał dla reszty stawki, że w mieście pojawił się nowy gracz.  

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Swooshers – DNV

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Dla nowej drużyny w ligowej stawce – ekipie Swooshers spotkanie z DNV będzie drugim spotkaniem w sezonie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Debiut przypadł na poniedziałkowy wieczór, kiedy ekipa Nike Gdańsk musiała uznać wyższość rywali, przegrywając 0-3. W meczu z ‘Bankowcami’, ekipa Swooshers miała swoje momenty. Gdyby przez cały mecz wyglądała tak dobrze, jak miało to miejsce w drugim secie to kto wie, może udałoby im się zdobyć choć jedno oczko. Biorąc pod uwagę wyniki oraz tabele z poprzedniego sezonu wszystko wskazuje na to, że we wtorkowy wieczór rywal ekipy Swooshers będzie nieco mniej wymagający. Przypomnijmy, że drużyna DNV zajęła w ostatnim sezonie ostatnie miejsce i z kim zdobyć punkty jeśli nie z ‘czerwoną latarnią’ poprzedniego sezonu? Wydaje się, że faworytem spotkania będzie jednak ekipa DNV, dla której będzie to jubileuszowy – osiemdziesiąty mecz w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Pod tym względem ekipa z Gdyni jest jedną z pięciu najbardziej doświadczonych drużyn w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Owszem, skład który obecnie występuję nie grał od zawsze, ale jednak część zawodników jak Vitalii Lukashenko czy Radosław Tyczyński pamiętają spotkania w inauguracyjnym sezonie SL3. Na korzyść graczy DNV poza doświadczeniem przemawia również fakt, że do drużyny po dłuższej przerwie wracają dwaj gracze, którzy z pewnością podniosą jakość drużyny (Michał Orlik oraz Stanisław Paszkowski). Która z drużyn będzie miała we wtorkowy wieczór więcej powodów do optymizmu?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Szach-Mat – Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Nie opadł jeszcze kurz po poniedziałkowym starciu Szach-Matu z AVOCADO friends a gracze w czarnych strojach we wtorek zagrają swoje drugie spotkanie w obecnym sezonie. Gracze Dawida Kołodzieja podejdą do spotkania z umiarkowanym optymizmem. Niby wygrali wczorajsze starcie, ale jednak dwa punkty, zamiast kompletu oczek to nie był ich szczyt marzeń. Kolejnym rywalem ‘Szachistów’ będzie ekipa Volley Gdańsk. ‘Żółto-czarni’ przystąpią do spotkania po niezbyt udanym sezonie Jesień’21. Najbardziej utytułowana drużyna w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zajęła wówczas szóste miejsce. Co ciekawe przez dłuższy moment sezonu istniało realne zagrożenie na to, że drużyna może walczyć o utrzymanie. Finalnie, dzięki pięciu wygranych w sześciu ostatnich spotkaniach Volley Gdańsk zapewnił sobie spokojne utrzymanie. Z drugiej strony czy trzykrotny Mistrz SL3 może zadowolić się szóstym miejscem? No jasne, że nie. Z pewnością gracze Dariusza Kuny chcieliby aby ten wynik w obecnym sezonie poprawić. Z pewnością w realizacji tego celu nie pomógł drużynie fakt, że przed sezonem Jesień’21 drużyna podzieliła się na dwa osobne zespoły. Jaki to będzie sezon dla ‘żółto-czarnych’? Dużo zależy od wtorkowego starcia. Jak do tej pory obie ekipy rywalizowały ze sobą zaledwie raz. W meczu rozegranym 6 września 2021 r., po wyrównanym i emocjonującym spotkaniu, 3-0 wygrała ekipa Szach-Mat. W naszych oczach ponownie to ‘Szachiści’ mają większe szanse na zwycięstwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Team Spontan – Prometheus

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Przez długi czas nie było wiadomo co będzie z drużyną Prometheus. Wszystko za sprawą tego, że drużyna przeżywa obecnie ogromny problem. Na początku przyszły problemy kadrowe, których początek miał miejsce jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu. W międzyczasie pojawił się pomysł połączenia sił ekipy Prometheus oraz Volley Kiełpino. Ostatecznie pomysł ten upadł i drużyna Mykoli Pocheniuka postanowiła zagrać w nadchodzącym sezonie. Kiedy zapadła ta decyzja, po kilku dniach za naszą wschodnią granicą wybuchła wojna. Jako, że skład Prometheusa składa się głównie z graczy z Ukrainy to nie trzeba tłumaczyć, że w głowach graczy pojawiły się kolejne wątpliwości. Finalnie, z ogromnymi problemami, ale gracze Prometheus postanowili zagrać aby choć na chwilę oczyścić swoje umysły. Pierwszym rywalem drużyny Prometheus będzie ekipa ‘Spontanicznych’. Jak dotychczas obie drużyny mierzyły się ze sobą dwukrotnie. Raz 2-1 wygrał Spontan, raz Prometheus. Jak będzie tym razem? Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw wydaje nam się, że górą będzie ekipa ‘Spontanicznych’. Co ciekawe obie te drużyny, ze wszystkich ekip w lidze podały swój skład jako ostatnie. O ile w przypadku Prometheusa jest to zrozumiałe, tak w przypadku Spontana wydaje nam się, że gracze nie chcieli odkryć kart. Kiedy już to zrobili dowiedzieliśmy się, że drużyna ma potencjał na to by stać się czarnym koniem rozgrywek. We wtorek rozegrają oni dwa spotkania, po których będziemy w tej kwestii zdecydowanie mądrzejsi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BEemka Volley – Team Looz

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Dla obu drużyn wtorkowe spotkanie będzie meczem numer 2 w sezonie Wiosna’22. Obie drużyny rywalizowały już pierwszego dnia rozgrywek kiedy to BEemka, nie bez problemów pokonała Dzików Wejherowo. Team Looz z kolei w swoim debiutanckim spotkaniu w drugiej lidze, przegrało z Letnim Gdańskiem 0-3. W meczu debiutantów rzucało się w oczy to, że mając dwukrotnie rywala na deskach, ekipa Team Looz nie dała rady zadać ostatecznego ciosu. Niestety, ale takie błędy w drugiej lidze już ‘nie przechodzą’ o czym Team Looz się w poniedziałkowy wieczór boleśnie przekonał. Niestety dla ekipy w czarnych trykotach nie mamy dobrych wieści. We wtorek zmierzą  się oni z drużyną, która na papierze zdaje się być jeszcze mocniejsza niż Letni Gdańsk. Z drugiej strony na całą sytuację można spojrzeć tak, że BEemce punkty wczoraj zabrali Dziki Wejherowo, z którymi Team Looz stosunkowo niedawno mierzył się w trzeciej lidze. Co ciekawe, w dwóch rozegranych spotkaniach to właśnie Team Looz wychodził obronną ręką i wygrywał mecze. Owszem, od tego czasu minęło kilka miesięcy i całe to rozważania można potłuc o kant dupy, ale jakimś punktem zaczepienia to jest. Jeśli chodzi o BEemke, to jesteśmy niemal przekonani, że we wtorkowy wieczór będą chcieli sięgnąć po komplet punktów. Potencjalna kolejna strata punktów, już na początku obecnego sezonu może nieść za sobą przykre konsekwencje.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Tufi Team – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Choć czysto teoretycznie, spotkanie pomiędzy Tufi Team a ZCP Volley Gdańsk będzie pierwszym starciem obu drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to obie drużyny znają się świetnie. Przypomnijmy, że trzon drużyny ZCP stanowią gracze, którzy występowali w ekipie Volley Gdańsk, która to z kolei rywalizowała z ‘Tuffikami’ wielokrotnie czy to w SL3 czy na Pogórzu. Wracając do meczu, gdyby ktoś zapytał nas kilka dni temu, która z ekip będzie faworytem, bez wahania wskazalibyśmy ekipę ZCP. Owszem, obecnie również dajemy większą szansę beniaminkowi, ale pod uwagę bierzemy to, że tuż przed rozpoczęciem sezonu rękę złamał absolutny lider drużyny ZCP – Przemysław Wawer. Tak, zdajemy sobie sprawę z tego, że w drużynie występuje więcej graczy, że w końcówce poprzedniego sezonu kiedy wspomniany gracz wypadł to ZCP sobie świetnie radziło, ale jednak wciąż mówimy o graczu, który miały pewny pierwszy plac w każdej drużynie w SL3. Przechodząc płynnie do Tufi Team. Tu również mamy spore straty. W obecnym sezonie w drużynie nie wystąpi między innymi środkowy – Łukasz Arciszewski, który był regularnie powoływany na mecze gwiazd i był ogromną wartością dodaną swojej ekipy. Trzeba wziąć pod uwagę, że czy to kontuzje, czy sprawy osobiste były są i będą i są nieodzownym elementem tego sportu. Która z drużyn lepiej rozpocznie wiosenne zmagania?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Craftvena – Wolves Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Poprzedni sezon, w którym Wilki zajęły ósme miejsce w trzeciej lidze nie jest absolutnie wynikiem na miarę oczekiwań samych graczy. Sytuację tę można poniekąd usprawiedliwiać tym, że był to debiutancki sezon drużyny w rozgrywkach SL3. Z czasem, w trakcie sezonu uwydatniły się w ekipie pewne problemy ‘kadrowo-organizacyjne’, które z pewnością odbiły się na dyspozycji drużyny. Obecny sezon ma być zdecydowanie inny. Ekipa Wilków przeszła mały rebranding, w czasie którego zmieniła logo oraz nazwę drużyny. Ponadto do watahy dołączyło kilku nowych graczy jak Mateusz Waroczyk czy Krzysztof Janikowski. Gracze ci, których pamiętamy z występów w nieistniejącej już drużynie Thunder Team z pewnością podniosą jakość drużyny. Czy we wtorkowy wieczór zobaczymy ‘nowe oblicze drużyny’? Z pewnością taki jest plan. Ten może się udać bowiem rywalem Watahy będzie ekipa Craftvena, która w poniedziałkowym spotkaniu z Chilli Amigos nie pokazała się z najlepszej strony. Obie drużyny rywalizowały ze sobą raz. W meczu rozegranym 18 października, w stosunku 2-1 wygrała ekipa Wilków. Mecz ten jednak był w miarę wyrównany i na podobne, niezłe widowisko liczymy również we wtorkowy wieczór. W przypadku drużyny Craftvena wierzymy, że po poniedziałkowym spotkaniu się szybko podniosą. Po każdej burzy przychodzi bowiem słońce.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Hydra Volleyball Team – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Początkowo pierwszym rywalem Hydry Volleyball Team w sezonie Wiosna’22 miała być ekipa Gonito Volley. Tak się jednak złożyło, że jak to w przyrodzie – zwierzęta żyją ze sobą niekiedy w zgodzie, dzięki czemu często dochodzą do porozumienia. Ostatecznie mecz Hydry z Dzikami został przełożony na wtorek, natomiast Hydry z ‘Tygrysami’ na środę. Czy obecny sezon będzie dla Hydry tym, w którym drużyna uzyska awans do wyższej klasy rozgrywkowej? Cóż, o realizacje tego celu wcale nie musi być tak łatwo. Owszem, plan ten wydaje się bardziej realny niż w poprzednim sezonie, kiedy Hydra rywalizowała z CTO, MPS, czy ZCP, ale już poniedziałkowe spotkania pokazały, że plan awansu ma również kilka innych ekip. Czy Hydrze w realizacji tego planu pomoże prawdziwy huragan, który przeszedł w ekipie w przerwie zimowej? Hydra straciła w niej aż 9 głów. Do drużyny dołączyło z kolei kilku nowych graczy, więc siłą rzeczy trudno mówić tu o stabilizacji. Jeśli Dziki Wejherowo opierają swoją wiedzę na temat rywali na podstawie meczu, do którego doszło  13 października 2021 r., to we wtorkowy wieczór może ich czekać spora niespodzianka. Czy do takowej dojdzie również w przypadku wyniku konfrontacji? Po tym jak dobrą siatkówkę zaprezentowały Dziki chociażby we wczorajszym meczu , scenariusz w którym ograją oni Hydrę nie jest wykluczony. Owszem to nadal ekipa w złotych trykotach będzie faworytem, ale skoro sypnęło niespodziankami już pierwszego dnia to czemu drugiego miałoby być inaczej?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #1

Za nami pierwszy dzień meczowy, w którym doszło do 9 spotkań. Największą niespodzianką było zwycięstwo Niepokonanych PKO Bank Polski nad Volley Kiełpino. W drugiej lidze, kolejne dwa zwycięstwa za komplet oczek zdobyła z kolei drużyna Dream Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Swooshers – Niepokonani PKO Bank Polski 0-3 (5-21; 18-21; 10-21)

Debiut w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta drużyny Swooshers przypadł na mecz z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Trudno pomiędzy obiema ekipami nie doszukiwać się analogii. Obie drużyny składają się z pracowników, którzy postanowili zgłosić się do rozgrywek. Obie ekipy, co nie jest przecież w SL3 normą mają w swoich składach kobiety. Wreszcie obie drużyny w swoim debiucie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta przegrały spotkania. Niech droga, którą od czasu pierwszej porażki w lidze, którą PKO pokonało będzie inspiracją dla Swooshers jak małymi kroczkami można piąć się coraz wyżej. No bo powiedzmy sobie szczerze. Gdyby jakiś czas temu ktoś powiedział, że Niepokonani PKO Bank Polski wygrają dwa spotkania z czego jedno z Volley Kiełpino, które przed chwila grało w drugiej lidze to…zapewne odesłaliby go do Tworek. Tak, tylko szaleniec mógłby głosić takie herezję. A jednak. Jak się okazuje da się. W meczu przeciwko Swooshers ekipa ‘Bankowców’ wcieliła się w role profesora, który uczył swoich przeciwników siatkówki. Pierwszy set był dla Swooshersów rzecz jasna czymś nowym. Zanim się obejrzeliśmy, dobiegł końca pierwszy set, który ‘Niepokonani’ wygrali do 5. Drugi set był już zdecydowanie lepszym i bardziej wyrównanym widowiskiem. Ba, przez pewien moment wydawało się, że to ekipa z firmy Nike zdoła pokusić się o niespodziankę, ale zupełnie inny plan na ten wieczór mieli ‘Bankowcy’, którzy wygrali tę partię do 18. Ostatnia odsłona była czymś pomiędzy pierwszym a drugim setem. Postawę Swooshers-ów ani pochwalić, ani zganić. Wynik 21-10 dla Niepokonanych dość wyraźnie pokazuje, że przed debiutującą w SL3 ekipą długa droga.

Dream Volley – Oliwa Team 3-0 (21-15; 21-12; 21-14)

Moc. Gdyby na poniedziałkowe granie, Dream Volley przygotował okolicznościowe koszulki te miałyby zapewne napis: ‘jedna siła jest w tym mieście, Dream to potęga. A wy kim jesteście?’ Piszemy troszkę z przekąsem, ale posłużmy się zatem przykładem. Od 20 lipca 2021 roku, drużyna Dream Volley wygrała 14 z 17 spotkań. Wynik ten będzie jeszcze bardziej imponujący gdy dodamy, że 4 porażki to mecze przeciwko drużynom z innej galaktyki. Mało tego. Wszystkie 14 spotkania to wygrana za komplet punktów. To nie jest przypadek szanowni Państwo. Przez przypadek to można zrobić dziecko, albo wygrać mecz 2-1. Tu trzeba oddać szacuneczek. Początek meczu rozpoczął się od lania 8-2. Z czasem Oliwa się rozkręcała. Po udanym ataku Tomka Kowalewskiego ich strata wynosiła zaledwie dwa oczka (15-17). Finalnie ‘Oliwiaki’ popełnili kilka błędów własnych i seta wygrali ‘Marzyciele’. Druga odsłona była dla graczy Mateusza Dobrzyńskiego jeszcze lepsza. Dream Volley niczym doświadczony pięściarz bez większego ryzyka okładał swoich rywali. Ci z kolei nie mogli do końca poradzić sobie z komunikacją oraz…nerwami. Efekt tego był taki, że druga partia zakończyła się wynikiem 21-12 dla Dream Volley. Ostatnia odsłona nie odmieniła oblicza spotkania. Oliwa nadal popełniała zatrważającą liczbę błędów własnych co przy jednocześnie świetnej dyspozycji nowego gracza w ekipie Dream Volley – Andrzeja Pipki, mogło oznaczać tylko jedno. Wygrana ‘Marzycieli’ do 14 i wygodny fotel lidera.

Avocado friends – Szach-Mat 1-2 (24-22; 16-21; 13-21)

W środowisku siatkarskim zrzeszonym wokół SL3 zaczęło mówić się, że poziom pierwszej ligi, w obecnym sezonie będzie cholernie wyżyłowany. Zestawienie ze sobą obojętnie jakiej pary spośród dziesięciu drużyn w ligowej stawce sprawia, że każdy może wygrać z każdym. Ok, o tym pisaliśmy już w zapowiedziach, ale w zasadzie potwierdzenie tego dostaliśmy już w pierwszym secie. Gdyby przed meczem ktoś przeanalizował tabele z poprzedniego sezonu, jako faworyta bez wahania wskazałby drużynę Szach-Mat. AVOCADO friends w przerwie pomiędzy rozgrywkami jednak nie próżnowało i pozyskało kilku bardzo wartościowych graczy, którzy pokazali się świetnie w trakcie spotkania. Szczególnie aktywny od początku meczu był Samuel Wróbel, który raz po raz znajdował sposób na to by oszukać swoich rywali i zdobyć punkt. Ci, odpowiadali jednak a to atakami Dawida Kołodzieja, a to blokami nowego środkowego – Artsioma Traskunou. Konsekwencją tej wymiany ognia była gra na przewagi, w której decydujący cios zadał a jakże – nowy nabytek AVOCADO – Jakub Kozłowski. Kiedy wydawało się, że AVOCADO zdoła pójść za ciosem stało się coś czego do końca nie jesteśmy w stanie zdiagnozować. Słabsza forma ‘Wegan’? A może zdecydowanie lepsza Szach-Matu? Cóż, najprawdopodobniej była to mieszanka obu składowych, która sprawiła, że ‘Szachiści’ bez większych problemów ograli swoich rywali do 16 oraz 13 dzięki czemu zainkasowali pierwszą wygraną w sezonie Wiosna’22.

Dream Volley – Zmieszani 3-0 (21-14; 21-18; 21-14)

O kapitalnej formie Dream Volley, która przez długi czas przechodziła gdzieś obok niezauważona, napisaliśmy nieco więcej przy okazji meczu, do którego doszło o godzinie 19:00. Drugim rywalem w poniedziałkowy wieczór była drużyna Zmieszanych. Jeszcze przed meczem Dream Volley pokusił się o mały blef, który sugerował, że ekipa Mateusza Dobrzyńskiego zagra w poniedziałek w pięciu graczy. Ostatecznie frekwencja nie była taka zła. Co ciekawe, po obu stronach siatki mieliśmy sporo osób, których siatkarskie losy się wzajemnie splatały. Dla przykładu, kapitan Dream Volley występował niegdyś w Zmieszanych. Ponadto, Jakub Ciesielski, Jakub Wałdoch, Wojtek Kaszuba czy Jakub Kalwas występowali razem w nieistniejącej już drużynie Asy B Klasy. Zostawmy jednak te wspomnienia z boku. Podobnie zresztą pomyślała ekipa Dream Volley, która na parkiecie nie miała sentymentów. Nie miała również większego problemu aby z beniaminkiem wygrać. Pierwszy i trzeci set to dość wyraźna przewaga ‘Marzycieli’, którzy dominowali w niemal każdym elemencie. Sytuacji Zmieszanych z całą pewnością nie poprawiał fakt, że kiedy nie szło, w drużynie pojawiły się pewne zgrzyty, których nie dało się nie zauważyć. Nie wiemy jak potoczy się dalej sezon, ale o wygrywanie w drugiej lidze będzie zdecydowanie trudniej niż w trzeciej. Jeśli chodzi o najciekawszy fragment meczu to był nim drugi set. Zmieszani pod koniec tej partii zniwelowali stratę do jednego oczka (17-18), ale finalnie, podobnie jak to miało miejsce w przypadku meczu Dream Volley z Oliwą i tym razem ‘Marzyciele’ wyszli obronną ręką. Podsumowując. Niespodzianki nie było i spotkanie pewnie wygrał faworyt.

Volley Kiełpino – Niepokonani PKO Bank Polski 1-2 (14-21; 18-21; 21-9)

Pierwsze spotkanie po dwóch sezonach spędzonych w drugiej lidze, miało być dla Volley Kiełpino przystaweczką. No właśnie – miało. Po pierwszym kęsie wykwintnego dania, gracze z Kiełpina zaczęli mieć objawy grypy żołądkowej. Na początku, kiedy tylko lekko kręciło w brzuszku, gracze Volley Kiełpino nie widzieli powodów do niepokoju. Z czasem sytuacja stawała się coraz bardziej poważna a lica graczy z Kiełpina – coraz bardziej czerwone. Finalnie Volley Kiełpino nie zrobił kompletnie nic aby wygrać pierwszego seta. W sumie zrobił, ale by tego seta wygrali ich rywale. Liczba błędów własnych, obijania ścian i drabinek była najzwyczajniej w świecie nie do przyjęcia. Kto wie czy całej tej bryndzy nie usprawiedliwia poniekąd fakt, że jeszcze w pierwszym secie dość poważnej kontuzji nabawił się Mikołaj Nowak. Co ciekawe, kolegę z drużyny ciosem a la superman na sor doprowadził Robert Sobisz. Drugi set był w końcu tym, w którym Volley Kiełpino zaczęło nieco lepiej grać. Mimo to obie drużyny wciąż oddawały sobie prezenty w postaci punktów za darmo. Finalnie więcej prezentów otrzymała ekipa ‘Bankowców’ i to ona cieszyła się z wygranej seta. Ostatnia partia to zupełnie inne oblicze zawodników z Kiełpina, którzy mieli kontrolę nad poczynaniami boiskowymi. Cóż jednak z tego skoro zamiast kompletu oczek muszą zadowolić się zaledwie jednym? Podsumowując całe spotkanie jednym zdaniem. Był to mecz dla koneserów.

BH Rent MiszMasz – Gonito Volley 3-0 (21-15; 21-18; 22-20)

Ile razy media społecznościowe na całym świecie będzie obiegać zdjęcie smutnych Tygrysów? Animalsi rwą sobie włosy z głowy, świat zastanawia się co zrobić aby pomóc tym sympatycznym drapieżnikom a oni co? Jajco. Wiemy, że ‘Tygrysy’ podobnie jak  ludzie mają swoje uczucia, ale wiemy, że poniekąd przyznają Redakcji rację. No bo co innego napisać o tym co wydarzyło się w meczu z MiszMaszem? Jesteśmy przekonani, że kiedy gracze Gonito wychodzili ze swoich klatek domów to w ich głowach był tylko jeden plan – ograć ‘Hotelarzy’. Powstrzymać rozrastanie się bazy hoteli na ich terytorium. Jak to się obecnie mówi – to miała być mordercza walka o każdy cal Tygrysiego terytorium. Nic z tego. ‘Hotelarz’, który w końcówce poprzedniego sezonu wyglądał jak marnej jakości przytułek, w poniedziałkowy wieczór wyglądał jak nowojorski Ritz. Klasa. To nie była ta sama ekipa, którą pamiętamy. W pierwszym secie BH Rent nie miał większych problemów z ograniem rywala. W drugim secie, na parkiecie wreszcie zaczęło się coś dziać. Przez większość seta jednak utrzymywała się dwupunktowa przewaga ‘Hotelarzy’ i to oni cieszyli się po chwili z wygrania seta. Ostatnia odsłona sprawiła, że w poniedziałkowy wieczór graczom Gonito trudno było zasnąć. Mimo piłki setowej (20-19) dali  się bowiem ograć swoim rywalom i po dwóch ciosach debiutującego w SL3 – Bartosza Siacha musieli uznać wyższość rywali.

Chilli Amigos – Craftvena 3-0 (21-8; 21-10; 21-14)

Powiemy Wam od razu. Nie lubimy takich spotkań. Spotkań w których nie dzieje się w zasadzie nic wartego odnotowania. To co nas z kolei zastanawia to dyspozycja Craftveny, która jest stabilna jak humory co niektórych przedstawicielek płci pięknej. Pamiętamy taki mecz z poprzedniego sezonu, w którym Craftvena przegrała z Team Looz do 5, by następnie po kilku dniach wygrać…z Chilli Amigos. Serio, nie mamy już pomysłu czemu się tak dzieje. Co ciekawe dyspozycją swoich rywali musieli być zaskoczeni również zawodnicy Chilli Amigos, którzy nastawiali się na ciężki bój. Po opublikowaniu zapowiedzi, kiedy wskazywaliśmy 3-0 dla Chilli gracze ci dziwili się skąd nasz optymizm. Ten w kontekście Chilli wynikał z tego, że na chwile obecną w naszym odczuciu mają mocniejszą drużynę. Inna kwestia jest też taka, że Craftvena aby zagrać dobre spotkanie musi mieć ‘dzień’. W poniedziałek tego dnia zdecydowanie nie miała. Okazję do rehabilitacji, ‘Rzemieślnicy’ będą mieli już we wtorek wieczorem kiedy zmierzą się z Wolves Volley. Wracając jednak do poniedziałkowego meczu. Anonsowany jako nowy rozgrywający drużyny – Maciej Kot wystąpił…na środku. Całe zresztą zestawienie było dość zaskakujące. Na plus z pewnością zaskoczył nas Mateusz Rosa, który w ataku zastąpił nieobecnego w poniedziałkowy wieczór Macieja Wąsickiego. Po zdobyciu 12 oczek otrzymał on w pełni zasłużony tytuł MVP spotkania.

BEemka Volley – Dziki Wejherowo 2-1 (21-19; 21-19; 14-21)

BEemka Volley zgodnie z powszechną opinią stawiana jest za jednego z głównych faworytów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. W swoim składzie, gracze Daniela Podgórskiego mają bowiem wielu zawodników, którzy mają sporę pierwszoligowe doświadczenie. W pierwszym spotkaniu w sezonie Wiosna’22 owe doświadczenie mieli pokazać w konfrontacji z Dzikami Wejherowo. To co z kolei wyróżnia ‘Dzików’ od reszty stawki to z pewnością młody wiek. Ekipa z Wejherowa jest bowiem jedną z najmłodszych drużyn w lidze a co za tym idzie grają nieco inną, nieco bardziej przebojową siatkówkę. Siatkówkę w której nie kalkulują i nie klękają przed żadną drużyną. Podobnie było również w poniedziałkowy wieczór, kiedy to ich rywale byli dość wyraźnym faworytem. O tym, że dla BEemki będzie to raczej przeprawa po muldach a nie autostradzie dowiedzieliśmy się już w pierwszym secie. Finalnie końcówkę lepszą mieli gracze spod znaku BMW. Podobnie było zresztą w drugim secie, który zakończył się identycznym wynikiem. Przed trzecim setem, gracze BEemki nie wyciągnęli najwidoczniej odpowiednich wniosków i dali się rozpędzić Dzikom. W trzeciej partii to właśnie drużyna z Wejherowa była stroną lepszą i zasłużenie wygrała partię do 14. Po meczu można było odnieść wrażenie, że podział punktów nie zadowala żadnej ze stron. BEemki, ponieważ po dwóch wygranych setach wydawało się, że są w stanie postawić kropkę nad ‘i’. Dzikom z kolei bo gdy weźmiemy pod uwagę cały mecz to spokojnie mogli oni pokusić się o wygraną.

Letni Gdańsk – Team Looz 3-0 (21-15; 21-18; 21-19)

Kiedy pod koniec lipca 2021 roku, ekipa Letniego Gdańska wygrywała z Oliwą i zapewniła sobie trzecie miejsce w ligowej tabeli a następnie stawała do meczu barażowego o prawo gry w I lidze nic nie wskazywało na to, jak potoczą się losy tej drużyny. Co ciekawe, tego dnia odbyło się również drugie spotkanie barażowe. W nim, ale o prawo gry w drugiej lidze grała ekipa Team Looz, która finalnie musiała uznać wyższość Oliwy Team. Późniejsze losy obu drużyn były zupełnie inne. Letni Gdańsk na jeden sezon wycofał się z rozgrywek natomiast Team Looz po świetnym sezonie w trzeciej lidze awansowało do drugiej. Pierwszym meczem obu drużyn w sezonie Wiosna’22 była bezpośrednia rywalizacja. Faworytem spotkania była ekipa Letniego Gdańska. Co by nie mówić, ale jej kapitan ma w sobie jakiś dar, że zawsze zdoła zmontować ekipę, z którą każdy musi się liczyć. Team Looz z kolei dopiero zbiera doświadczenie w drugiej lidze co było od samego początku widać. To Letni Gdańsk narzucił od początku swoje warunki i grał dojrzalszą siatkówkę. W poczynaniach Team Looz dało się z kolei zauważyć nerwowość, która często towarzyszy czy to debiutantom czy beniaminkom. W drugim secie Team Looz miał swoje momenty. Mniej więcej w połowie partii prowadzili oni 13-11 a następnie 15-11. Mimo sporej jak na ten moment seta zaliczki, wicemistrz trzeciej ligi poprzedniego sezonu ją roztrwonił. Finalnie seta do 18 wygrali ‘Letnicy’ co z pewnością nie wpłynęło dobrze na morale drużyny. Mimo to, ostatnia partia to kolejna próba zdobycia oczka przez Team Looz. Tym razem gracze w czarnych trykotach prowadzili już 16-9. Kiedy całemu światu wydawało się, że w trwonieniu mistrzem jest Mike Tyson, ekipa Looz poprosiła aby potrzymać im piwo. 16-9? Mało. Po chwili na tablicy wyników było już 18-18 i w zasadzie można było gasić światło bo było wiadomo, że Letni to wyciągnie, co zresztą chętnie zrobił. Kluczem do sukcesu w spotkaniu okazało się doświadczenie i brak podpalania się.