Zapowiedź – MATCHDAY #27

Przed nami bardzo interesujący dzień w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W drugiej lidze dojdzie do spotkania drużyn, które od początku sezonu uznawane były jako te, które mają wszystko by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Na brak emocji nie będziemy z pewnością narzekać również w starciu Speednetu z ZCP Volley Gdańsk. Ponadto ciekawie zapowiada się walka o utrzymanie drużyn ACTIVNYCH Gdańsk oraz Niepolotów. Zapraszamy na zapowiedź!

Zmieszani – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Mało kto wie, ale w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zaledwie kilka drużyn może ‘pochwalić się’ tym, że przegrało dwucyfrową liczbę spotkań z rzędu. Niestety wśród tej grupy drużyn, znajdują się ACTIVNI Gdańsk, którzy o godzinie 20:30 zmierzą się ze Zmieszanymi. Jakby nieciekawych wiadomości było mało to jesteśmy niemal przekonani, że w środowy wieczór liczba ta będzie jeszcze bardziej okazała. Tak się bowiem składa, że ACTIVNI Gdańsk trafiają na swoich rywali w momencie, kiedy mogą oni pochwalić się najlepszym okresem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Biorąc pod uwagę fakt, że Zmieszani rozegrali w SL3 aż 89 spotkań – te słowa to prawdziwa laurka. Z drugiej strony, jak tu Zmieszanych nie chwalić? Z drużyny, która co tu dużo mówić – miała furę szczęścia w poprzednim sezonie w kwestii utrzymania – otrzymaliśmy ekipę, która w edycji Jesień’22 wygrała pięć z dziesięciu spotkań. Co więcej – była prawdziwym postrachem wielkich firm i drużyn, które w obecnym sezonie walczą o tytuł mistrzowski w lidze. Czy wobec tego ACTIVNI mogą liczyć na przełamanie? Cóż, w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta widzieliśmy już różne rzeczy, ale scenariusz, który przed chwilą nakreśliliśmy brzmi jak jedna z baśni Andersena. Z drugiej strony – jeśli ACTIVNI chcą utrzymać się w drugiej lidze to czas to wreszcie udowodnić. Nie da się być wśród drugoligowców nie wygrywając żadnego spotkania.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BL Volley – Chilli Amigos

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Żarty się skończyły. Drużyna BL Volley po rozegraniu wszystkich spotkań z drużynami znajdującymi się na miejscach 7-14 wkracza w decydującą fazę sezonu. Fazę, która pokaże czy po jednym sezonie spędzonym w trzeciej lidze, drużyna ‘Tygrysów’ wróci na zaplecze elity. Póki co, sytuacja ‘Tygrysów’ nie jest zła. Drużyna Wojciecha Strychalskiego znajduje się na czwartym miejscu w ligowej tabeli, ale to co bardzo ważne – ma o co najmniej jedno rozegrane spotkanie mniej niż ekipy, które znajdują się przed nimi w tabeli. W środowy wieczór, BL Volley zmierzy się z Chilli Amigos, które przez długi okres w sezonie Jesień’22 również byli uważani za jednego z kandydatów do podium rozgrywek. Niestety dwa ostatnie mecze drużyny Grzegorza Walukiewicza to porażki z bezpośrednimi rywalami o miejsca w górnej połówce ligi. Zaledwie jeden punkt na sześć możliwych wyeliminował ‘Amigos’ z marzeń o podium. Kto wie jak potoczyłyby się losy drużyny, gdyby nie spore problemy kadrowe, których doświadczyła drużyna w najważniejszym momencie sezonu? Cóż, tego nie dowiemy się już nigdy. Tak czy siak, jesteśmy przekonani, że w środowy wieczór Chilli Amigos stanie do walki o siódmą wygraną w sezonie Jesień’22. Co ciekawe – Chilli Amigos pozostają jedyną drużyną w trzeciej lidze, z którą BL Volley miało okazje mierzyć się w przeszłości. Przypomnijmy, że obie drużyny występowały razem w drugiej lidze, w sezonie Wiosna’21. Spotkanie, do którego doszło 2 czerwca 2021 r., zakończyło się pewnym zwycięstwem BL Volley. Czy podobnie będzie tym razem? Z pewnością inny wynik niż komplet punktów, nie satysfakcjonuje graczy w biało-pomarańczowych barwach. O te nie będzie jednak łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Tufi Team – Szach-Mat

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Kiedy środowi rywale spadali z najwyższej klasy rozgrywkowej, niemal cała społeczność Siatkarskiej Ligi Trójmiasta twierdziła, że ich powrót do elity jest tylko kwestią czasu. Ku zaskoczeniu tych samych osób, zarówno Szach-Mat jak i Tufi Team nie uniknęły w obecnym sezonie pewnych problemów, które komplikują realizację celu. Póki co – bliżej powrotu na salony zdaje się być ekipa Szach-Mat. Drużyna Dawida Kołodzieja wygrała dziewięć z dziesięciu spotkań w sezonie Jesień’22, dzięki czemu – mając tyle samo punktów co lider rozgrywek, plasuje się na drugim miejscu w tabeli. Jako, że na każdą dobrą wiadomość, przypada również gorsza – Szach-Mat do końca sezonu będzie rywalizował z samymi ‘wielkimi markami’. Poza meczem z Tufi Team, Szach-Mat zmierzy się również z Hydrą oraz liderem rozgrywek – ekipą AIP. Niestety dla ‘czarnych’, obecny sezon pokazał, że kiedy Szach-Mat rywalizował z mocną drużyną (Dziki Wejherowo) to kończyło się porażką. Czy podobnie będzie z Tufi Team? Mimo, że to Szach-Mat w naszych oczach jest faworytem spotkania to jednak nie możemy zapomnieć kulisów ich spadku z pierwszej ligi. W sezonie Wiosna’22, kiedy było już wiadomo, że Tufi żegna się z elitą, gracze Mateusza Woźniaka ograli ‘Szachistów’ za trzy punkty, a tym samym pociągnęli swoich rywali ze sobą do drugiej ligi. Przed wspomnianym spotkaniu to Szach-Mat był dość wyraźnym faworytem. Czy jest to jakaś wskazówka przed środowym meczem? Jeśli Tufi Team chce wrócić do elity to nie ma wyjścia – musi wygrać mecz. Biorąc pod uwagę ich obecną dyspozycję – będzie o to niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Niepoloty – Flota Active Team

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Mimo, że Niepoloty znajdują się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli to paradoksalnie, ich sytuacja nie wygląda jeszcze najgorzej. Na finiszu rozgrywek wszystko wskazuje na to, że kwestia spadków z ligi oraz barażu rozstrzygnie się pomiędzy czteroma wymienionymi drużynami: BES Boys BLUM, ACTIVNI Gdańsk, Volley Surprise oraz Niepoloty. To co w nieciekawej sytuacji Niepolotów przemawia na korzyść drużyny Mateusza Bone to fakt, że ‘Pingwiny’ mają rozegrane o co najmniej dwa spotkania mniej od pozostałych drużyn walczących o utrzymanie. Za chwilę może się okazać, że przy równej liczbie rozegranych meczów, Niepoloty uciekną spod gilotyny. Aby tak się jednak stało, drużyna Mateusza Bone musi powalczyć w środę o ligowe punkty. Zadanie to nie będzie bynajmniej łatwe. W meczu, do którego dojdzie po godzinie 21:30, to Flota jest dość wyraźnym faworytem. Po nieciekawym początku sezonu, w którym gracze Karoliny Kirszensztein wygrali jedno z sześciu spotkań nastąpiła wyraźna metamorfoza. Do środowej potyczki, beniaminek drugiej ligi przystąpi po kapitalnej serii czterech zwycięstw z rzędu, w której Flota ograła między innymi Hydrę Volleyball Team. Forma, którą prezentują w ostatnim czasie gracze Floty sprawia, że mogą oni żałować, że sezon dobiega końca. Z drugiej strony zastanawiamy się, jak wyglądałaby ich obecna sytuacja gdyby nie początkowy szok związany z grą na nowym szczeblu rozgrywkowym. Skoro jednak jest jak jest –sezon Jesień’22, Flota może potraktować jako zebranie cennego doświadczenia ligowego przed kolejną edycją. Grając taką siatkówkę i trenując regularnie – wynik w kolejnym sezonie powinien być jeszcze lepszy. Z drugiej strony – potencjalna wygrana z Niepolotami powinna przybliżyć drużynę do tego, by skończyć premierowy sezon w drugiej lidze w górnej części tabeli. To z pewnością byłoby czymś wielkim.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ZCP Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Spotkanie pomiędzy ZCP Volley Gdańsk a Speednetem będzie absolutnym hitem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Na boisku numer 2 zmierzą się bowiem drużyny, które po rundzie zasadniczej znalazły się na trzecim oraz czwartym miejscu w ligowej tabeli. Drużyny, które po rundzie zasadniczej dzieli zaledwie punkt. Wreszcie drużyny, które dzięki potencjalnej wygranej mogą realnie włączyć się do walki o tytuł mistrzowski. Po rundzie zasadniczej a co za tym idzie równej liczbie rozegranych spotkań, Speednet tracił do lidera rozgrywek zaledwie trzy oczka. Jeśli chodzi o ZCP to mówimy tu o czterech punktach. Biorąc pod uwagę fakt, że w niedalekiej przeszłości obie drużyny ogrywały zarówno Merkurego jak i CTO to włączenie się do walki o wygraną ligi jest całkiem realne. To właśnie w ZCP oraz Speednecie pokładane są nadzieje na to, że nasze rozważania w przyszłości co do drużyny, która wygra zmagania w SL3 nie będą ograniczały się wyłącznie do Merkurego oraz CTO. Wydaje się bowiem, że zarówno Speednet jak i ZCP są gotowe zrobić kolejny krok. Jeśli środowi rywale ustabilizują formę i nie będą tracić punktów w meczach, w których są wyraźnym faworytem – to przed nimi na horyzoncie rysują się sukcesy. Wracając do bezpośredniego spotkania należy wspomnieć, że obie drużyny grały ze sobą nieco ponad dwa tygodnie temu. Wówczas lepszą ekipą okazał się Speednet, który wygrał spotkanie 2-1. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że we wspomnianym okresie forma ZCP nie była najwyższa. Jak będzie w środę? W naszym odczuciu to Speednet jest nieznacznym faworytem starcia. Jeśli by się tak faktycznie stało to gracze Marka Ogonowskiego będą mieli już autostradę do podium rozgrywek.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Tiger Team – DNV

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Po kilkunastodniowej przerwie, drużyna Tiger Team wraca na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Co ciekawe – spośród całej trzecioligowej stawki to właśnie ‘Tygrysy’ mają na swoim koncie najmniej rozegranych spotkań. Ba, z całej 38 – drużynowej stawki, taką samą liczbę rozegranych spotkań ma zaledwie jedna ekipa z drugiej ligi. To oznacza z kolei, że Tiger Team musi nadrabiać ligowe zaległości. W pierwszych dniach listopada, gracze Mateusza Sokołowskiego rozegrają dwa mecze. Poza środową konfrontacją z DNV, ‘Tygrysy’ zmierzą się również z Wolves Volley. Biorąc pod uwagę obecną formę wszystkich wymienionych drużyn przewidujemy, że Tiger Team wygra jedno z dwóch spotkań. Naszym zdaniem, będzie to właśnie konfrontacja z DNV. Z pewnością potencjalna wygrana poprawiłaby nienajlepsze humory ‘Tygrysów’. Póki co, gracze Mateusza Sokołowskiego wygrali zaledwie dwa z ośmiu spotkań. Bardzo niekorzystny bilans został nieco ‘przypudrowany’ wygranymi setami w meczach, w których Tiger schodził z parkietu jako pokonani. Dzięki temu znajdują się oni na dziewiątym miejscu w ligowej tabeli. Nieco niżej – na dwunastym miejscu w tabeli znajduje się ekipa DNV co również może być pewnego rodzaju rozczarowaniem. Niestety tak to już jest. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po tym jak na początku obecnego sezonu okazało się, że DNV naprawdę ogarnia – teraz od graczy w białych strojach zaczęliśmy już wymagać. Niestety po wspomnianym dobrym okresie, w ostatnim czasie przyszła zadyszka. Po kilku porażkach DNV spadło na dwunaste miejsce w tabeli. Czy po środowym wieczorze ich sytuacja ulegnie poprawie?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #26

Za nami 186 spotkań w sezonie Jesień’22. W poniedziałkowy wieczór, kolejny bardzo ważny krok w kierunku awansu do wyższej klasy rozgrywkowej poczyniły drużyny Szach-Mat oraz Info Distributions. Ponadto, emocji nie brakowało również w inauguracyjnym spotkaniu grupy spadkowej, w którym BEemka Volley uporała się z MPS-em. Zapraszamy na podsumowanie!

BH Rent MiszMasz – BES Boys BLUM 2-1 (15-21; 21-18; 21-11)

Dla ‘Hotelarzy’ poniedziałkowe starcie miało być łatwe, gładkie i przyjemne. Ci, jako że mieliśmy Haloween postanowili realnie postraszyć swoich kibiców, bo prawdę powiedziawszy – przegrana w poniedziałkowy wieczór była wręcz namacalna. Początek rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej walki. Jako pierwsi na znaczące prowadzenie wyszli walczący o drugoligowy byt – gracze BES Boys BLUM. Po dwóch atakach Artura Majdana było 10-6 dla ‘Chłopców’. W dalszej części seta, MiszMasz zdołał zniwelować stratę do zaledwie jednego oczka (12-11). Mimo to, po chwili atakiem oraz asem serwisowym popisał się Leszek Rzępołuch i BES Boys ponownie odskoczyli na cztery oczka (15-11). Tym razem – najbardziej doświadczona drużyna w SL3 nie pozwoliła rywalom na doskoczenie i finalnie wygrała tę partię do 15. Długa część drugiego seta zwiastowała nadchodzącą niespodziankę. BES Boys BLUM kontynuowali bardzo dobrą grę z pierwszego seta i po bloku Marcina Karbownika, objęli identyczne prowadzenie jak w pierwszym secie (15-11). Niestety dla ‘Chłopców’ epilog tej historii jest już zupełnie inny. Od wspomnianego momentu, BES Boys doznali niewytłumaczalnego paraliżu. Ten sprawił, że ‘Chłopcy’ wykonali bodajże cztery piłki z rzędu w siatkę. Absolutna niemoc, która zapanowała w ataku, sprawiła że MiszMasz wykorzystał potknięcie rywala i objął prowadzenie 18-16 a następnie wygrał seta. Od wspomnianej połowy drugiej partii – BES Boys w tym meczu nie był już sobą, o nie. Albo inaczej – być może był, ale nie z pierwszego seta tylko z kilku nieudanych spotkań w sezonie Jesień’22. Finalnie – BES Boys BLUM przegrali trzeciego seta niemal bez walki. Z drugiej strony, przed rozpoczęciem spotkania nikt nie oczekiwał od ‘Chłopców’ jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Kto wie, być może ten jeden punkcik przybliży ich do utrzymania?

Husaria MD Clean&Bud – Swooshers 3-0 (21-3; 21-9; 21-11)

Długi weekend oraz gapiostwo Swooshersów sprawiło, że drużyna w biało-czarnych barwach musiała radzić sobie w poniedziałkowy wieczór w pięciu graczy. Co więcej – w takich okolicznościach, drużyna Nike Poland miała do rozegrania aż dwa spotkania. Poza meczem z Husarią, Swooshersi mierzyli się tego wieczora z liderem rozgrywek – Info Distributions. Jakie jest nasze zdanie po tych dwóch pojedynkach? Cóż, mimo że wyniki nie do końca to pokazują to uważamy, że Swooshersi mieli pewne momenty, w których ich gra wyglądała naprawdę nieźle. Uważamy, że gdyby drużyna Nike Poland chciała skorzystać z pomocy trenera (podobnie jak niegdyś) Husaria to z pewnością – efekty byłyby szybko widoczne. Wracając jednak do bezpośredniego pojedynku z Husarią – im dłużej trwał mecz, tym lepiej radzili sobie biało-czarni. Początek meczu to wyraźna przewaga Husarii, która została udokumentowana wynikiem 21-3. W drugim secie na konto Swooshersów trafiło z kolei dziewięć oczek. Trzeba przy tym zaznaczyć, że większość z tych punktów wynikała z błędów ich rywali, ale z drugiej strony, w trakcie seta mogliśmy obserwować kilka ciekawych wymian. Do najciekawszej z nich doszło na początku trzeciej odsłony. To właśnie w tej partii, drużyna Nike Poland zdobyła największą liczbę punktów w trakcie spotkania. Nie oznacza to rzecz jasna, że Swooshersi byli blisko punktu. Oznacza to, że po poniedziałkowym wieczorze, naprawdę nie mają się czego wstydzić.

Szach-Mat – Oliwa Team 3-0 (21-16; 21-15; 21-18)

Aby dotrzymać kroku liderowi rozgrywek – drużyna Szach-Mat musiała w poniedziałkowy wieczór sięgnąć po komplet punktów. To rzecz jasna nie należało do najłatwiejszych zadań. To właśnie Oliwa w ubiegłym tygodniu zdołała ‘ukąsić’ drużynę AIP. Nie inaczej było zresztą na początku sezonu, kiedy ‘Oliwiacy’ ograli Dziki Wejherowo….z którymi to ‘Szachiści’ przegrali. Początek meczu to wysoka przewaga, którą zbudowali gracze w czarnych strojach (8-4). Z wysokiej zaliczki, Szach-Mat nie cieszył się jednak zbyt długo. Błyskawicznie bowiem ‘Oliwiacy’ doskoczyli, doprowadzając do wyrównania po 8. Po wyrównanym fragmencie, który obfitował w świetne obrony z obu stron (13-12), to Szach-Mat pokazał więcej jakości i zrobił klasyczny ‘odjazd’ (21-16). Środkowa partia to spora liczba błędów Oliwy, która sprawiła, że w połowie seta było 10-6 dla Szach-Matu. W dalszej części seta – po istnym HEADSHOCIE Dariusza Peplińskiego na środkowym Oliwy, Szach-Mat prowadził już 19-13 i był to w zasadzie koniec emocji w tej odsłonie. Ostatni set był prawdopodobnie najbardziej wyrównaną i emocjonującą partią w meczu. W połowie seta na tablicy wyników było po 11. Jako pierwsi na kilkupunktowe prowadzenie po kilku kołkach Dawida ‘Kołka’ Kołodzieja wyszli gracze Szach-Matu (17-12). W dalszej części seta, Oliwa zdołała zniwelować przewagę rywali do zaledwie jednego oczka (18-17). Niestety dla nich – końcówka należała już do Szach-Matu. Mimo, że Oliwa w trakcie meczu nie zaprezentowała się najgorzej to jednak koniec końców, uważamy że wynik 3-0 był w pełni zasłużony.

MPS Volley – BEemka Volley 1-2 (18-21; 21-19; 19-21)

Klasyczny mecz o sześć punktów. Przed rozpoczęciem meczu, w nieco lepszym położeniu była ekipa MPS Volley, która po rundzie zasadniczej miała jeden punkt przewagi nad BEemką. Z drugiej strony – gracze Daniela Podgórskiego mieli przewagę psychologiczną wynikającą z faktu, że poprzednie spotkanie obu drużyn – zakończyło się zwycięstwem ‘Zmotoryzowanych’. Poza tym w naszym odczuciu to właśnie BEemka może pochwalić się obecnie lepszą formą. Gdy zebraliśmy to do kupy, wyszło nam, że BEemka wygra spotkanie po podziale punktów. Co do tego zgodna była Redakcja i Eksperci. Tak się bowiem składa, że cała trójka – stawiała na biało-niebieskich. Początek spotkania zdawał się potwierdzać słuszność naszego wyboru. BEemka rozpoczęła bowiem spotkanie w świetny sposób. Po świetnej zagrze Michała Kulpińskiego – MPS miał potężne problemy w przyjęciu, co sprawiło, że albo kończyło się asem, albo w najlepszym przypadku na piłce przechodzącej, którą po chwili kończyli gracze BEemki. Efekt? 11-4 dla graczy w białych koszulkach. Mimo, że w dalszej części seta było już 17-9 to w drugiej części seta przebudził się MPS, który odrobił mnóstwo punktów. Na wygranie seta było już jednak za późno. Druga odsłona to ponowne prowadzenie BEemki (6-3), po którym Miłośnicy Piłki Siatkowej wzięli czas. Ten najwidoczniej poskutkował, bowiem po chwili było już 11-11, po której byliśmy świadkami walki ‘łeb w łeb’. W końcówce kilka ważnych punktów dla MPSu zdobyli skrzydłowi – Masiul + Wysocki i w dużej mierze to przyczyniło się do doprowadzenia przez MPS do wyrównania w setach. Trzecia odsłona to ponownie wyrównana partia, w której było niemal wszystko. Piękne akcje, efektowne obrony, kontrowersje, grandy, docinki, a nawet przerwa w dostawie światła. No właśnie, kto wie jak potoczyłoby się spotkanie gdyby w końcówce po bloku środkowego MPS-u nie zgasło światło? Jak to mówią ‘oliwa zawsze sprawiedliwa’. Po słusznie zarządzonej przez sędziego powtórce – MPS zdobył punkt. Niestety dla nich – to nie wystarczyło do tego by ograć BEemkę, która wygrała czwarte z sześciu ostatnich spotkań.

Info Distributions – Swooshers 3-0 (21-5; 21-5; 21-8)

W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta niezbyt często trafiają się drużyny, które wygrywają dziesięć spotkań z rzędu. W minionym tygodniu, sztuki tej dokonała ekipa Info Distributions, która pewnym krokiem zmierza w kierunku drugiej ligi. Przed poniedziałkowym wieczorem, do końca sezonu na drodze ‘Drukarzy’ stało trzech rywali. Tak się składa, że ostatnia siła w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – była jednym z nich. To z kolei oznaczało, że o ile nie wydarzy się jakiś spektakularny armagedon – Info Distributions sięgnie po jedenastą wygraną z rzędu. Jeśli chodzi o samo spotkanie to był to pierwszy mecz w obecnym sezonie, w którym obie drużyny grały w pięciu graczy. To oznaczało z kolei, że mecz przeciwko Swooshersom będzie doskonałą okazją dla piątki ‘Drukarzy’ na podkręcenie swojego dorobku punktowego. Oglądając spotkanie z boku widać było, że dla Info nie jest to bez znaczenia. Dodatkowo chcąc pograć nieco dłużej – Info Distributions podbijało nawet piłkę, która po ataku jednego z rywali leciała w aut. Szczególnie zauważalne było to w ostatniej odsłonie. Finalnie – poszczególne sety kończyły się wygraną Info Distributions do 5, 5 oraz 8. Po dopisaniu do swoich kont kolejnych trzech oczek – Info Distributions wyczekuje najważniejszych meczów obecnego sezonu. Jeśli chodzi z kolei o Swooshersów – to w meczu z Info Distributions wyrównali oni należący do DNV rekord wszechczasów dotyczący liczby porażek z rzędu. Niestety zapowiada się, że będzie on nadal śrubowany.

Husaria MD Clean&Bud – Port Gdańsk 2-1 (19-21; 21-18; 21-17)

Zrealizował się scenariusz, o którym umówmy się – było wiadomo na długo przed poniedziałkową serią gier. Mówimy tu o tym, że Husaria Gdańsk mimo pewnych problemów kadrowych, nie miała najmniejszych problemów z tym, by ograć Swooshersów i zdobyć przy tym komplet punktów. Po godzinie 21:30 na ‘Rycerzy’ czekał jednak o wiele bardziej wymagający rywal. Nie ukrywamy, że kilka godzin przed meczem byliśmy poważnie wystraszeni. Wszystko za sprawą tego, że na facebookowym fanpage’u drużyny ‘Portowców’, pojawiła się informacja poddająca w wątpliwość to, czy drużyna ‘z doków’ stawi się w hali Ergo Arena. Ostatecznie, mimo problemów kadrowych – ‘Portowcy’ desygnowali do gry pięciu graczy. Biorąc pod uwagę okoliczności – przebieg pierwszego seta mógł być dla wielu osób sporego kalibru zaskoczeniem. Mimo gry w osłabieniu, ekipa ‘z doków’ rozpoczęła seta od wysokiego prowadzenia 7-1. W dalszej części seta czuliśmy się jak byśmy oglądali mecz Husarii z Craftveną, do którego doszło w minionym tygodniu. Mimo wysokiego prowadzenia rywali – Husaria nie składała broni i doprowadziła po chwili do wyrównania po 8. Ba, w dalszej części seta po punktowej akcji Bartosza Stasiaka to Husaria zdawała się być bardzo bliska prowadzenia w setach (15-11). Niestety dla nich, po chwili uaktywnili się Filip Bloch oraz Paweł Polański, którzy doprowadzili do wyrównania. Końcówka seta to indywidualny popis Tomasza Bobcowa, który dał ‘Granatowym’ prowadzenie w meczu. Druga odsłona rywalizacji to ponownie świetny start Portu Gdańsk (8-4). Niestety dla drużyny Arkadiusza Sojko, czteropunktowe prowadzenie nie było większą przeszkodą dla Husarii, która goniła wynik przez niemal całego seta. Ostatecznie sztuka ta udała im się pod koniec partii (18-18). W końcówce, gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego poszli za ciosem i doprowadzili do wyrównania w setach. Ostatni set rozpoczął się od wyrównanej gry (7-7). Mniej więcej w połowie seta, Husaria zdołała objąć trzypunktowe prowadzenie (14-11), które jak się później okazało – było wystarczające by spokojnie dowieźć zwycięstwo do końca.

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Ruszamy z kolejnym tygodniem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W poniedziałkowy wieczór o kolejny krok w kierunku awansu do wyższej klasy rozgrywkowej postarają się drużyny Szach-Mat oraz Info Distributions. Na przeciwległym biegunie – krok w kierunku utrzymania to cel na poniedziałkowy wieczór drużyny BES Boys BLUM. Zapraszamy na zapowiedź!

BH Rent MiszMasz – BES Boys BLUM

Godz.: 20:35, boisko nr 2

To już końcówka kapitalnego sezonu w wykonaniu BH Rent MiszMasz. Powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale nie sposób nie wspomnieć o tym raz jeszcze. Sezon Jesień’22 jest bez wątpienia najlepszym sezonem ‘Hotelarzy’ w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnijmy, że po awansie z trzeciej ligi, MiszMasz zajmował kolejno: dziesiąte, dwunaste oraz jedenaste miejsce w drugiej lidze i w każdym ze wspomnianych sezonów musiał drżeć do końca o utrzymanie w lidze. We wspomnianych sezonach, drużyna Tomasza Walaskowskiego zdobywała kolejno: szesnaście, dwanaście oraz trzynaście punktów. Obecnie ‘Hotelarze’, pomimo że do końca rozgrywek mają do rozegrania dwa spotkania to na ich kontach jest już osiemnaście oczek. Taki dorobek punktowy sprawia z kolei, że MiszMasz znajduje się na bardzo wysokim – piątym miejscu w lidze. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że utrzymanie tej lokaty będzie zadaniem niezwykle trudnym. Na szóstym miejscu znajduje się bowiem drużyna Dzików Wejherowo, która od ‘Hotelarzy’ rozegrała o dwa spotkania mniej. Tak czy siak, aby spiąć klamrą ten świetny sezon graczy w czarnych trykotach, MiszMasz z pewnością powalczy z BES Boys BLUM o pełną pulę. W naszych oczach są oni zdecydowanym faworytem poniedziałkowego starcia przeciwko dwunastej sile drugiej ligi. Mimo, że ‘Chłopcy’ znajdują się obecnie na miejscu barażowym to co tu dużo mówić – ich sytuacja jest bardzo kiepska. Tuż za nimi – na miejscu spadkowym znajduje się ekipa Niepolotów, która po poniedziałkowym spotkaniu ‘Chłopców’ z MiszMaszem, będzie miała na koncie aż o trzy rozegrane spotkania mniej. Powiedzieć zatem, że BES Boys BLUM potrzebują punktów to nic nie powiedzieć. Jeśli po poniedziałkowym wieczorze, ich dorobek punktowy będzie taki sam to jedną nogą będą już w trzeciej lidze.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Husaria Gdańsk – Swooshers

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Husaria Gdańsk przystąpi do poniedziałkowej serii gier po najbardziej szalonym tygodniu w historii ich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu, gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego rywalizowali z Craftveną oraz BL Volley. W obu tych spotkaniach dochodziło do bardzo długiej i obfitującej w zwroty akcji gry na przewagi. Ostatecznie we wspomnianych spotkaniach na sześć możliwych oczek, Husaria sięgnęła po trzy punkty. Dorobek punktowy ‘Rycerzy’ po dziewięciu rozegranych na jesień spotkań to dwanaście oczek. Na taki bilans złożyły się trzy zwycięstwa oraz aż sześć porażek. Cóż, trzeba sobie powiedzieć wprost – stosunek wygranych oraz porażek nie jest powodem do dumy dla drużyny Grzegorza Żyły-Stawarskiego. Trzeba przy tym jednak uczciwie zauważyć, że z dużą dozą prawdopodobieństwa, ‘ratio’ po poniedziałkowym wieczorze, będzie dla Husarii korzystniejsze. Tuż po godzinie 20:30, ‘Rycerze’ zmierzą się bowiem ze Swooshersami, którzy wciąż czekają na pierwsze ligowe punkty w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Póki co – gracze z Olivii Business Center rozegrali w SL3 – dwadzieścia dwa spotkania. Jako, że w poniedziałkowy wieczór czekają ich dwa kolejne pojedynki, w których umówmy się – wygrana byłaby cudem to Swooshers zbliża się nieuchronnie do rekordu DNV, którzy na przełomie sezonów Jesień’20 – Jesień’21 przegrali dwadzieścia cztery kolejne mecze. Wydaje się, że wyrównanie w poniedziałek rekordu przez Swooshersów jest nieuniknione.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Szach-Mat – Oliwa Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Oliwa Team, o czym pisaliśmy już wielokrotnie to prawdopodobnie najbardziej nieprzewidywalna drużyna w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Kiedy spodziewamy się, że wygrają – dostają w cymbał. Kiedy sądzimy z kolei, że będą tylko tłem dla swoich rywali to nagle ubierają pelerynę superbohatera i grają świetne zawody. Tak było z Dzikami Wejherowo czy nawet ostatnio – w przegranym, choć świetnym meczu z AIP. Przypomnijmy, że na tle jedynej niepokonanej drugoligowej drużyny, Oliwa Team zaprezentowała się bardzo dobrze i biorąc pod uwagę dyspozycję drużyny z meczu z Flotą Active Team – nie mogliśmy wyjść ze zdziwienia. Prawdę mówiąc, przy odrobinie szczęścia w pierwszym secie, Oliwa mogła pokusić się o zwycięstwo w meczu co z niespodzianki, przerodziłoby się w niemałą sensację. Czy na podobne emocję możemy liczyć w poniedziałkowym starciu w konfrontacji z innym z topowych rywali? Cóż, zadanie z pewnością będzie utrudnione. Z nieoficjalnych informacji dobiegających z obozu Oliwy można usłyszeć, że w poniedziałkowy wieczór nie będzie najprawdopodobniej…dwóch rozgrywających tej drużyny. Jeśli okaże się to prawdą, to kapitan Oliwy – Tomasz Kowalewski ma z pewnością niemały problem do rozwiązania. Z drugiej strony, powiedzmy sobie szczerze, że i bez tego Szach-Mat byłby zdecydowanym faworytem do wygrania meczu. Dla ‘Szachistów’ będzie to dziesiąte spotkanie w sezonie Jesień’22. Jeśli gracze w czarnych strojach pokuszą się o komplet punktów to niemal na ostatniej prostej zrównają się z liderem dorobkiem punktowym. To z kolei oznacza, że o mobilizację w szeregach Szach-Matu, można być spokojnym.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MPS Volley – BEemka Volley

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Spotkanie, do którego dojdzie po godzinie 20:30 na boisku nr 3będzie meczem inaugurującym zmagania w grupie spadkowej. Po rundzie zasadniczej, lepszą sytuację mają Miłośnicy Piłki Siatkowej, którzy spośród dziewięciu rozegranych spotkań wygrali trzy mecze i aż sześciokrotnie schodzili z parkietu ‘na tarczy’. Z całą pewnością, wyniki osiągnięte przez drużynę w obecnym sezonie nie napawają optymizmem. Obecna edycja miała być bowiem lepsza niż inauguracyjny w elicie sezon Wiosna’22. Przypomnijmy, że wówczas po rundzie zasadniczej, MPS miał o jeden punk więcej niż obecnie. Ostatecznie, co należy podkreślić – MPS nie miał większych problemów z utrzymaniem. Jak będzie tym razem? Przed rozpoczęciem grupy spadkowej sytuacja wygląda tak, że na przeciwległych biegunach znajdują się ekipy Volley Gdańsk oraz Dream Volley. Pomiędzy nimi znajdują się z kolei MPS, BEemka oraz AVOCADO i bardzo dużo wskazuje na to, że to właśnie te drużyny rozdzielą miedzy sobą:

– bezpieczne utrzymanie

– miejsce barażowe, które wiąże się z ogromnym ryzykiem

– bezpośredni spadek.

Biorąc pod uwagę to, że pomiędzy MPS-em a BEemką jest obecnie jeden punkt różnicy – poniedziałkowe spotkanie zapowiada się wybornie. Co ciekawe – obie drużyny do bezpośredniej konfrontacji przystąpią tuż po porażce 0-3, którą odniosły w środowy wieczór z Volley Gdańsk. Po tym jak zaprezentowały się we wspomnianych spotkaniach bohaterowie tej zapowiedzi, trudno jest nam wskazać faworyta spotkania. Dla obu drużyn, poniedziałkowe starcie będzie drugim meczem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W jedynym rozegranym meczu, do którego doszło w rundzie zasadniczej, górą była BEemka. Wydaje się, że powtórzenie tego wyniku i wygrana ‘Zmotoryzowanych’ to najbardziej prawdopodobny scenariusz na poniedziałek.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Info Distributions – Swooshers

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Wszystko wskazuje na to, że to już ostatnia prosta w drodze do mistrzostwa drużyny Info Distributions. Tak się składa, że jedynymi drużynami, które w sezonie Jesień’22 nie przegrały ani jednego spotkania są ekipy, które dołączyły do ligi przez obecnym sezonem. Spośród trzydziestu ośmiu ekip w ligowej stawce, zachowały się tylko dwie drużyny, które wygrały wszystko co się dało. Mowa tu o drugoligowym AIP oraz trzecioligowym Info Distributions. Jesienne zmagania drużyny w biało-czarnych barwach to dziesięć spotkań, w których drużyna Macieja Skowrońskiego wygrywała za każdym razem. Na ich kontach znajduje się obecnie dwadzieścia pięć oczek. Poza samym faktem, że Info Distributions znajduje się obecnie na fotelu lidera trzeba zaznaczyć, że jako jedyni z drużyn, które rozdzielą pomiędzy sobą medale – mają mecz ze Swooshersami. Piszemy o tym ponieważ każda z drużyn, która do tej pory mierzyła się z ekipą Nike Poland – sięgała po komplet punktów. Prawdę mówiąc nie wyobrażamy sobie w poniedziałek innego scenariusza. To z kolei oznacza, że po jedenastu wygranych w lidze – Info będzie już o krok od awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Obecnie zastanawiamy się czy ‘Drukarze’ będą w stanie zapisać się na kartach historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Tak się bowiem składa, że jeszcze nigdy żadna z drużyn nie wygrała w trakcie sezonu wszystkich spotkań w trzeciej lidze. Taka sytuacja zdarzała się w drugiej, ale w trzeciej lidze nie. Najbliżej tego była w poprzednim sezonie Flota Active Team, ale w ostatnim meczu sezonu – musieli oni uznać wyższość ACTIVNYCH Gdańsk. Najbliższe dni pokażą w jakim stylu sezon zakończą gracze lidera rozgrywek. Co tu dużo mówić – poniedziałek będzie zaledwie przystawką przed dwoma daniami głównymi, które czekają ‘Drukarzy’ w kolejnych dwóch tygodniach.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Husaria MD Clean&Bud – Port Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Czy w końcówce sezonu ‘Portowcy’ zdołają podreperować nieco swoją sytuację w tabeli? Gracze Arkadiusza Sojko z pewnością nie mogą mówić o udanej edycji Jesień’22. Przypomnijmy, że poprzedni sezon ‘Granatowi’ kończyli na bardzo wysokim – czwartym miejscu w ligowej tabeli. W trakcie całego sezonu, ekipa ‘z doków’ przegrała zaledwie trzy z trzynastu spotkań. W obecnej edycji ‘Portowcy’ mają tych przegranych już sześć, ale kto wie czy ten bilans po poniedziałkowym wieczorze nie będzie jeszcze gorszy. Mówią, że przypływ podnosi wszystkie łodzie. Z całą pewnością poziom trzeciej ligi w stosunku do tego co pamiętamy z przeszłości poszedł znacznie do góry. Pytanie czy Port Gdańsk – wbrew temu co przed chwilą napisaliśmy również poprawił swój poziom? Cóż – mamy co do tego poważne wątpliwości i nie mówimy wyłącznie o samych wynikach osiąganych przez drużynę. Jesteśmy przekonani, że gdyby dzisiejsi ‘Portowcy’ mierzyli się z samym sobą sprzed kilku miesięcy to dostaliby porządne lanie. Jaki jest tego powód? Dużo osób utożsamia to z brakiem Dennisa Gostomczyka, ale prawdę powiedziawszy, nie wiemy czy powód nie leży gdzie indziej. Poza jednym zawodnikiem skład drużyny pozostał w zasadzie ten sam. Wracając do poniedziałkowego starcia to Port Gdańsk ma w nim szansę nieco ‘przypudrować’ obecny sezon. Potencjalna wygrana sprawiłaby, że ekipa ‘z doków’ zanotowałaby awans w ligowej tabeli. O to będzie jednak bardzo trudno. W naszych oczach to Husaria Gdańsk będzie faworytem spotkania. Jeśli wszystko pójdzie po myśli ‘Rycerzy’ to w poniedziałkowy wieczór dorzucą do swojego konta dwa zwycięstwa. Mimo wszystko uważamy, że będzie to wyrównane spotkanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #25

Za nami środowa seria gier, w której kolejne punkty stracili pretendenci do tytułu mistrzowskiego w drugiej oraz trzeciej lidze. Ponadto – bardzo ważne dwie wygrane w kontekście utrzymania w elicie zanotowała drużyna Volley Gdańsk, która ograła za komplet punktów BEemkę oraz MPS Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Dream Volley – AVOCADO friends 1-2 (20-22; 22-20; 14-21)

Nie da się ukryć, że w obecnym sezonie możemy znaleźć wiele wspólnych mianowników drużyn Dream Volley oraz Avocado Friends. Przede wszystkim, kiedy obie ekipy w obecnym sezonie wychodzą na parkiet – to najczęściej przegrywają. Dodatkowo, forma obu drużyn jest daleka od tego co pamiętamy z edycji Wiosna’22. Wreszcie – obie ekipy borykają się obecnie z problemami kadrowymi, co było chociażby widać w środowy wieczór. Mimo wszystko uważaliśmy, że ‘Weganie’ nie będą mieli większych problemów z tym, by ograć swoich rywali 3-0. Już początek meczu pokazał, że o zrealizowanie tego celu, nie będzie ‘Weganom’ łatwo. Początek rywalizacji to wyrównana walka obu drużyn, która doprowadziła nas do stanu 9-9. Środkowa część seta to fragment nieciekawej gry ‘Marzycieli’, którzy popełnili kilka błędów w ataku, a to sprawiło, że AVOCADO wysunęło się na prowadzenie 13-9. Mimo solidnej wydawałoby się zaliczki, ‘Weganie’ ją po chwili roztrwonili i na tablicy wyników mieliśmy remis po 14. Dalsza część seta to wyrównana walka, która pomimo piłki setowej ‘Marzycieli’, skończyła się happy-endem dla AVOCADO. Przed drugim setem, ‘Marzyciele’ dokonali pewnego przemodelowania pozycji, co było spowodowane tym, że na sali wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego pojawił się jeden ze spóźnialskich graczy. To co się jednak nie zmieniło to fakt, że Dream Volley kontynuował w tej partii niezłą grę, która finalnie przyniosła im trzeci punkt w sezonie. Po bardzo wyrównanej partii byliśmy świadkami kolejnej w meczu piłki setowej dla Dream Volley. Mimo, że nie udało się za pierwszym podejściem, to ostatecznie gracze w szarych trykotach cieszyli się z wyrównania stanu rywalizacji. Dwa pierwsze sety rozbudziły nasze nadzieje na bardzo dobrą trzecią odsłonę. Niestety dla widowiska, w trzeciej partii zarysowała się wyraźna przewaga AVOCADO friends, którzy finalnie wygrali tę partię do 14, a cały mecz 2-1.

Volley Surprise – Flota Active Team 0-3 (13-21; 14-21; 18-21)

W zapowiedziach przedmeczowych podkreśliliśmy, jak bardzo ważnym dniem dla drużyny Volley Surprise był środowy wieczór. Wszystko za sprawą tego, że po całkiem udanym początku sezonu, ‘Słupszczanie’ przegrali kilka kolejnych spotkań, a to z kolei sprawiło, że ich sytuacja w tabeli była coraz gorsza. W tej samej zapowiedzi wskazaliśmy, że naszym zdaniem Volley Surprise pokusi się o jeden punkt w meczu. Cóż – stało się inaczej, choć trzeba przyznać, że w trzecim secie było naprawdę blisko. Zanim jednak przejdziemy do ostatniej partii, kilka słów o tym co wydarzyło się w pierwszym oraz drugim secie. Mecz rozpoczął się od miażdżącej przewagi Floty Active Team, która chwilę po pierwszym gwizdku sędzi prowadzącej zawody, objęła prowadzenie…8-1! Kiedy zanosiło się na prawdziwy pogrom to Volley Surprise – na szczęście dla widowiska i swojej kondycji psychicznej się nieco ‘ogarnął’. Dodatkowo bezbłędna w pierwszej fazie meczu Flota, zaczęła popełniać błędy w ataku oraz przyjęciu i po dwóch asach serwisowych z rzędu Krystiana Knopika, było ‘tylko’ 16-12 dla graczy Karoliny Kirszensztein. Ostatecznie Flota wygrała pierwszą partię 21-13 choć trzeba przyznać, że aż 9 błędów Volley Surprise miało w tej kwestii spore znaczenie. Druga odsłona rozpoczęła się niemal identycznie jak partia otwierająca spotkanie. Zanim ‘Słupszczanie’ zorientowali się, że zaczęła się gra – Flota prowadziła 9-2. W tym miejscu należy postawić na chwilę kropkę i cofnąć się do pierwszych meczów Floty w drugiej lidze. Wówczas to rywale bardzo mocno rozpoczynali, a beniaminek rozgrywek musiał gonić. To, że drużyna wyciągnęła wnioski i potrafi grać dobrze od początku – należy podkreślić i pochwalić. Wracając do meczu. Po wysokim prowadzeniu Floty, Volley Surprise musiało mozolnie odrabiać straty, choć prawdę powiedziawszy – brzmiało to jak scenariusz science-fiction. Ostatecznie, Flota wygrała tę partię do 14. Najciekawszym setem rywalizacji była trzecia partia. Przez bardzo długi fragment wydawało się, że to Volley Surprise zdoła wygrać ostatniego seta (16-13). Końcówka należała jednak do graczy Karoliny Kirszensztein, którzy dzięki wygranej za pełną pulę, wskakują na siódme miejsce w tabeli.

Volley Gdańsk – BEemka Volley 3-0 (22-20; 21-12; 21-16)

Obie drużyny przystępowały do bezpośredniego spotkania w dobrych nastrojach. Ok, ani Volleyowi ani BEemce nie udało się co prawda zakwalifikować do grupy mistrzowskiej, ale podchodziły one do meczu po nieoczywistych wygranych w poprzednich spotkaniach. Przypomnijmy, że Volley Gdańsk w świetnym stylu rozbił swoich Braci z ZCP Volley Gdańsk i naszym zdaniem było to najlepsze spotkanie ‘żółto-czarnych’ od kilku sezonów. BEemka Volley podchodziła z kolei do meczu po wygranych z Dream Volley a przede wszystkim z MPS-em. W naszym odczuciu, minimalnym faworytem spotkania pozostawali gracze Daniela Podgórskiego. Patrząc na całe spotkanie trzeba uczciwie przyznać, że Volley Gdańsk był drużyną wyraźnie lepszą i tej oceny nie zmienia nawet pierwszy, bardzo wyrównany set. Początek meczu rozpoczął się od wysokiego prowadzenia ‘żółto-czarnych’. Mimo prowadzenia (8-3), Volley roztrwonił jednak po chwili przewagę i BEemka doprowadziła do wyrównania po 11. Dalsza część seta wyglądała analogicznie. Czteropunktowa przewaga ‘żółto-czarnych’ (19-15) i wyrównanie po kilku skutecznych atakach Mateusza Szymańskiego (19-19). Ostatecznie po atakach skrzydłowych, to Volley Gdańsk cieszył się z wygrania seta do 20. Niestety to było tyle jeśli chodzi o większe emocje w tym meczu. Pomimo, że drugą odsłonę lepiej zaczęli gracze BEemki (7-4) to z czasem, Volley Gdańsk narzucił swoje warunki i najpierw doprowadził do wyrównania po 10, a następnie wobec biernej postawy BEemki, która miała sporę problemy z wykończeniem akcji – zrobił klasyczny ‘odjazd’ (21-12). Ostatni set to coś pomiędzy tym co oglądaliśmy w pierwszym a drugim secie. Po ataku z prawego skrzydła, debiutującego w SL3 – Kamila Gulana, Volley objął wysokie prowadzenie 13-7 i w konsekwencji nie miał większych problemów z tym, by postawić kropkę nad ‘i’.

BL Volley – Husaria Gdańsk 2-1 (21-11; 21-17; 24-26)

Stosunkowo niedawno kiedy chwaliliśmy drużynę BL Volley za spotkanie z Portem Gdańsk, kolejny mecz okazał się wielkim rozczarowaniem. Piszemy o tym teraz, ponieważ po poniedziałkowym meczu, w którym BL Volley zdemolowało drużynę DNV, nad grą ‘Tygrysów’ pialiśmy niemal z zachwytu. Epilogu tej historii się zapewne domyślacie. BL pomimo tego, że był znacznym faworytem spotkania przegrał trzeciego – bardzo wyrównanego seta. Cóż, dochodzimy do momentu, w którym Redakcja będzie się bała pochwalić graczy w biało-pomarańczowych barwach. Za każdym razem gdy to robi, kończy się bowiem rozczarowaniem. Powiedzmy sobie szczerze – na to, że ‘Tygrysy’ będą opuszczali salę z opuszczonymi głowami się przez bardzo długi moment meczu nie zanosiło. W pierwszej odsłonie ‘Tygrysy’ rozszarpały wręcz swoich rywali i mówiąc szczerze – Husaria nie miała argumentów, by się przeciwnikom przeciwstawić. Podobnie wyglądała zresztą druga odsłona. Ok, fragmentami była to wyrównana partia, ale mimo wszystko, oglądając spotkanie z boku można było wyczuć, że BL dołoży za chwilę drugi punkt w meczu. Klątwa cholernego – trzeciego seta, raz jeszcze dotknęła graczy Wojciecha Strychalskiego. Mimo, że pretendent do drugiej klasy rozgrywkowej prowadził w tej partii 14-9. Mimo, że miał piłkę meczową od stanu 20-18 to koniec końców – dał sobie wyszarpać zwycięstwo z rąk. Husaria Gdańsk w środowy wieczór potwierdziła to co wiedzieliśmy od dawna. Dla tej drużyny nie ma znaczenia czy w trakcie seta przegrywa 10-0 czy wygrywa 15-5. Oni walczą o każdy jeden punkcik dzięki czemu potrafią odwracać losy rywalizacji. Tak było we wtorek z Craftveną. Tak było i w środę z BL Volley.

Volley Gdańsk – MPS Volley 3-0 (21-17; 22-20; 21-17)

Patrząc na to, jak prezentowała się ostatnio drużyna Volley Gdańsk oraz to, jakie mecze zagrała w środowy wieczór, zastanawiamy się co nami kierowało, że w konfrontacji z Volleyem stawialiśmy na BEemkę oraz później MPS Volley. Cóż, po czasie widzimy w jak ogromnym błędzie byliśmy. Co tu dużo mówić – ‘żółto-czarni’ w środowy wieczór prezentowali się wybornie. Obecnie drużyna Dariusza Kuny może żałować straconego początku sezonu. Kto wie jak potoczyłyby się losy drużyny, gdyby nie dwa pierwsze spotkania, w których Volley miał potężne problemy kadrowe. Jeśli ich nie ma, tak jak ostatnio to prezentuje się bardzo dobrze. Dzięki dwóm wygranym z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, Volley zgarnął sześć punktów i umówmy się – zrobił krok milowy w kierunku utrzymania w elicie. Wracając jednak do meczu z MPS-em, ten rozpoczął się od bardzo wyrównanej gry obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu 13-13. To właśnie w tym fragmencie seta Volley Gdańsk zbudował sobie trzypunktową przewagę (16-13), w czym ogromny udział miał jeden z najwybitniejszych graczy w historii ligi – Daniel Koska. Wypracowana zaliczka, choć na chwilę zniwelowana, wystarczyła finalnie do wygranej seta przez trzykrotnych mistrzów SL3 do 17. Najciekawszą partią w meczu była druga odsłona, która do pewnego momentu wyglądała identycznie jak pierwszy set. Wyrównana walka obu drużyn i mini-odjazd Volleya (14-11). W końcówce, MPS odrobił jednak straty i po ataku ze skrzydła Macieja Wysockiego miał piłkę setową (20-19). Niestety dla MPS-u, set zakończył się punktem środkowego – Dariusza Kuny oraz dwoma błędami MPS-u, po których Volley cieszył się z wygranej seta. Ostatnia odsłona rywalizacji to przewaga ‘żółto-czarnych’, którzy bezlitośnie wykorzystali przestój, który od stanu (11-11) zanotowała ekipa MPS (18-12). Pod koniec, Miłośnicy Piłki Siatkowej odrobili jeszcze kilka oczek, ale o wygraniu przez nich seta – nie mogło być już mowy.

Volley Surprise – Hydra Volleyball Team 1-2 (15-21; 18-21; 24-22)

Kilka godzin przed meczem zastanawialiśmy się, czy w kontekście Hydry Volleyball Team, możemy mówić o zadyszce. W zapowiedzi przedmeczowej wspomnieliśmy o dwóch z trzech ostatnich spotkań, w których Hydra niespodziewanie traciła punkty. Odpowiedzi na nurtujące nas pytania mieliśmy poznać w środowy wieczór, w którym rywalem ‘Bestii’ była jedenasta drużyna drugiej ligi – Volley Surprise. O ile ‘Słupszczanom’ dawaliśmy jakieś szansę w meczu z Flotą Active Team, tak w konfrontacji z Hydrą byliśmy niemal przekonani, że będzie szybkie trzy-zerko, po którym Volley Surprise uda się w podróż powrotną do Słupska. Pierwszy set rywalizacji zdawał się potwierdzać nasze przewidywania. ‘Bestia’ dość szybko objęła w nim prowadzenie 12-5, po którym stało się niemal jasne, że Volley Surprise tak pokaźnej straty nie odrobi. Z drugiej strony należy podkreślić, że końcówka seta pokazała pewne mankamenty w grze drużyny w złotych strojach, które pozwalały z kolei uwierzyć rywalom w wygraną choć jednego seta. Drugi set to problemy Hydry z wykończeniem akcji co przy jednocześnie skutecznych kontrach drużyny Macieja Siacha oznaczało jedno – prowadzenie Volleya 10-7. W dalszej części seta ‘Słupszczanie’ mieli problemy z przyjęciem, po którym Hydra doprowadziła do wyrównania (14-14), a następnie wygrała seta do 18. W trakcie tego seta, gracze Sławomira Kudyby mieli jednak drugi – wyraźniejszy sygnał ostrzegawczy. Trzecia odsłona to wyrównana walka, która trwała do stanu 15-15 a następnie 18-18. Jako pierwsi przed szansą na wygraną stanęli gracze Hydry (20-19), jednak w najgorszym możliwym momencie obudziły się demony z poprzedniego spotkania – czyli zepsuta zagrywka (20-20). Końcówka partii to wyrównana walka ‘łeb w łeb’, która po atakach dobrze dysponowanego Macieja Siacha, skończyła się wygraną Volley Surprise.

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. W środowy wieczór dojdzie do trzech bardzo ważnych pojedynków drużyn, które od przyszłego tygodnia rozpoczną zmagania w grupie spadkowej pierwszej ligi. W trzeciej lidze – o doskoczenie do lidera postara się z kolei ekipa BL Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Dream Volley – AVOCADO friends

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Dużo wskazuje na to, że dla drużyn Dream Volley oraz AVOCADO friends bezpośrednie spotkanie, do którego dojdzie o godzinie 20:30, będzie jedną z ostatnich okazji do odmienienia swojego losu w sezonie Jesień’22. Co łączy obie drużyny? Z pewnością to, że w obu przypadkach możemy mówić o ogromnym rozczarowaniu. Ok – nikt od beniaminka rozgrywek nie oczekiwał cudów. Z drugiej strony nie same wyniki są problemem ‘Marzycieli’. To co powinno obecnie martwić graczy Mateusza Dobrzyńskiego to słaba forma. Wiemy, że dla Dream Volley może brzmieć to brutalnie, ale w takiej dyspozycji – mieliby oni spore problemy z tym, by znaleźć się w środku stawki. Mamy tu na myśli stawkę drużyn drugoligowych. Dla przykładu, jeszcze kilka miesięcy temu Dream Volley toczył wyrównany bój z BEemką Volley. Dziś obie drużyny są w zupełnie innym miejscu, czego dobitny dowód mogliśmy oglądać w ostatnim spotkaniu, kiedy BEemka zdemolowała rywali. Jak ‘Marzyciele’ poradzą sobie z ‘Weganami’? W naszych oczach AVOCADO friends będzie dość wyraźnym faworytem spotkania. Naszego wyobrażenia o meczu nie zmienia nawet fakt, że gracze Arkadiusza Kozłowskiego również są ‘pod formą’. Przypomnijmy, że wciąż mówimy o drużynie, która w poprzednim sezonie znalazła się w gronie pięciu najlepszych drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Obecny sezon to jednak ogromne rozczarowanie i zaledwie pięć oczek w ośmiu spotkaniach. Jeśli AVOCADO straci w środę punkty to może mieć potężne problemy z utrzymaniem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Surprise – Flota Active Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Po początkowym etapie sezonu, w którym drużyna Volley Surprise wygrała z Dzikami Wejherowo oraz Niepolotami wydawało się, że ‘Słupszczanie’ nie będą mieli większych problemów z tym, by utrzymać się na zapleczu elity. Kilka porażek, które drużyna zanotowała w ostatnim czasie sprawiły jednak, że sytuacja nie jest już taka kolorowa. W edycji Jesień’22, gracze Macieja Siacha rozegrali dziewięć spotkań, spośród których wygrali trzy mecze. Niestety dla nich, aż dziewięciokrotnie schodzili z parkietu jako pokonani. Patrząc z boku na drużynę Volley Surprise nie można jednak nie odnieść wrażenia, że wyniki z pewnością byłyby lepsze, gdyby nie problemy kadrowe w kilku spotkaniach. Niestety dalekie dojazdy ze Słupska i okolic sprawiają, że drużyna raz za razem, musi walczyć z rywalami grając w osłabieniu. Jak będzie w środowy wieczór? Biorąc pod uwagę nieciekawą sytuację w tabeli wydaje się, że ‘Słupszczanie’ podejdą do spotkań zmobilizowani. Czym innym mobilizacja a czym innym realia. Niezależnie od wyników osiąganych przez Volley Surprise oraz problemów, które trawią drużynę wydaje się, że to Flota Active Team jest faworytem spotkania. Dla graczy Karoliny Kirszensztein, środowe spotkanie będzie dziesiątym meczem w sezonie Jesień’22. W dziewięciu dotychczasowych pojedynkach, Flota wygrała cztery spotkania, co jak na beniaminka – jest niezłym wynikiem. Nos podpowiada nam, że gracze Karoliny Kirszensztein nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Gdańsk – BEemka Volley

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Do bezpośredniego spotkania pomiędzy drużynami miało dojść kilka tygodni temu. W związku z problemami kadrowymi, z którymi borykali się wówczas gracze Volley Gdańsk, ostatecznie rywalem BEemki była drużyna ZCP. Finalnie, mecz zakończył się zwycięstwem drużyny Przemysława Wawera 2-1. Był to jednak moment, w którym BEemka śrubowała serię przegranych meczów z rzędu. Od wspomnianego czasu, w pierwszej lidze sporo się zmieniło. Cztery ostatnie spotkania drużyny Daniela Podgórskiego to aż trzy zwycięstwa. Dzięki dobrym wynikom, BEemka uciekła ostatnio ze strefy spadkowej i obecnie znajdują się na siódmym miejscu w lidze. Trzeba przy tym zauważyć, że od swojego środowego rywala, gracze w niebiesko-białych barwach mają o jedno rozegrane spotkanie więcej. Niezależnie od tego, bezpośrednia konfrontacja będzie klasycznym spotkaniem o sześć punktów. Potencjalna wygrana jednej z ekip za komplet oczek sprawi, że ich sytuacja przed pozostałymi meczami w sezonie będzie już naprawdę niezła. W naszych oczach, nieznacznym faworytem spotkania pozostają gracze w niebiesko-białych strojach. Przy naszej ocenie, nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Volley Gdańsk będzie musiało radzić sobie bez Pawła Hulińskiego oraz Daniela Koski. W roli ‘strażaków’ łatających niemałą wyrwę wcielą się Patryk Fafiński oraz debiutujący w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Kamil Gulan.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BL Volley – Husaria MD Clean&Bud

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Nie opadł jeszcze kurz po wtorkowej arcy-ciekawej konfrontacji drużyny Husarii, a gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego staną do rywalizacji o kolejne ligowe punkty. O ile w przekonaniu Redakcji, ‘Rycerze’ byli faworytem spotkania z Craftveną, tak w meczu z Bez Lipy Volley, to rywale zdają się być murowanym faworytem spotkania. BL Volley do środowego spotkania przystąpi po bardzo dobrym meczu z DNV, do którego doszło na początku obecnego tygodnia. Przypomnijmy, że poniedziałkowe starcie zakończyło się pewnym zwycięstwem drużyny Wojciecha Strychalskiego. To co równie ważne, prócz trzech punktów to fakt, że było to jedno z najlepszych spotkań ‘Tygrysów’ od początku obecnego sezonu. W trakcie meczu nie było ani jednego momentu, w którym wygrana wymykałaby im się z rąk. Mówiąc w skrócie – był to pokaz mocy i wreszcie forma, którą można oczekiwać od pretendenta do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Po wspomnianym meczu, BL Volley przystąpi do środowej rywalizacji z czwartego miejsca w tabeli. Z pewnością przewagą ‘Tygrysów’ jest to, że od wszystkich trzech ekip, które są przed nimi w tabeli, BL ma rozegrane o dwa spotkania mniej. Co więcej – gdyby w dwóch najbliższych spotkaniach udało im się sięgnąć po komplet oczek to przy równej liczbie rozegranych meczów, mieliby tyle samo punktów co lider rozgrywek. Niestety jest też gorsza strona medalu. Jeśli spojrzymy na terminarz do końca sezonu to BL Volley w odróżnieniu od pozostałych drużyn z czuba tabeli – nie rywalizował z najmocniejszymi ekipami. Kiedy weźmiemy to wszystko do kupy wychodzi na to, że każdy inny wynik niż 3-0, będzie dla ‘biało-pomarańczowych’ wielkim rozczarowaniem. Czy Husarii uda się pokrzyżować plany przeciwników?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Volley Gdańsk – MPS Volley

Godz.: 21:35, boisko nr 2

O ile do wtorkowego wieczoru, drużyny Volley Gdańsk oraz MPS mogły mieć nadzieje na to, że znajdzie się dla nich miejsce w grupie mistrzowskiej, tak po meczu ZCP Volley Gdańsk – CTO Volley, nadzieje te zostały zgaszone w zarodku. Nie oznacza to rzecz jasna, że dzisiejszy mecz nie będzie dla obu drużyn ważny. Ba, wydaje nam się, że będzie szalenie istotny. Obie drużyny w środowy wieczór powalczą o jak najlepsze ‘miejsce startowe’ przed czekającą na nich grupą spadkową. Pisaliśmy to przy okazji poprzedniego spotkania obu drużyn, do którego doszło w sezonie Wiosna’22, ale upływający czas pokazał jak bardzo zmieniły się obie drużyny. Pamiętamy doskonale okres, w którym obie drużyny rywalizowały ze sobą o miano najlepszej amatorskiej drużyny w Trójmieście. Od czasu słynnych finałów w Palps minęło jednak sporo czasu i trzeba powiedzieć to sobie wprost – prime obu ekip, przynajmniej na jakiś czas – minął. Czy jeszcze wróci? Cóż, trudno powiedzieć. Póki co zarówno Volley Gdańsk jak i MPS mają inne zmartwienie, którym będzie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Żeby nie było zbyt ponuro, musimy podkreślić, że pozycja wyjściowa obu drużyn nie jest najgorsza. Wydaje się, że jednego z dwóch spadkowiczów już poznaliśmy. Dodatkowo nad przedostatnią drużyną – środowi rywale mają całkiem pokaźną zaliczkę. Z drugiej strony pamiętajmy, że wszystkie drużyny z grupy spadkowej, będą chcieli uniknąć meczu barażowego. Która z drużyn się do tego zbliży?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Volley Surprise – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Tuż po meczu z Flotą Active Team, drużyna Volley Surprise przystąpi do drugiego spotkania w środowy wieczór. Tym razem rywalem ‘Słupszczan’ będzie Hydra Volleyball Team. Dla obu drużyn, środowa konfrontacja będzie pierwszym spotkaniem w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Dość wyraźnym faworytem meczu będzie Hydra choć trzeba uczciwie przyznać, że ostatnio ‘Bestia’ złapała lekką zadyszkę. Po kapitalnej serii na początku obecnego sezonu, w którym gracze w złotych strojach wygrali pięć kolejnych spotkań za komplet punktów, przyszedł czas, w którym to Hydra schodziła z parkietu ‘na tarczy’. W meczu rozegranym 13 października, Hydra musiała uznać wyższość Floty Active Team. Po wspomnianym spotkaniu, zastanawialiśmy się czy był to jednorazowy wypadek przy pracy czy jednak większy problem. W kolejnym meczu, Hydra pewnie ograła ACTIVNYCH i wydawało się, że tego samego dokonają w meczu z BH Rent MiszMasz. Niestety dla nich, dość nieoczekiwanie stracili z ‘Hotelarzami’ punkt. Mimo to, drużyna Sławomira Kudyby wciąż ma rewelacyjną sytuację w tabeli i wciąż wszystko w ich rękach. Jeśli wygrają spotkanie z Volley Surprise za komplet punktów to biorąc pod uwagę wpadki ich rywali w walce o podium rozgrywek, będą mieli bardzo dobrą sytuację. Z drugiej strony – jeśli Volley Surprise zagra w pełnym składzie i na miarę swoich możliwości, to są w stanie pokusić się o zdobycz punktową.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #24

Za nami bardzo ciekawy dzień meczowy, w którym doszło do kilku niespodzianek. W meczu pomiędzy medalistami pierwszej ligi z poprzedniego sezonu, lepszą drużyną od CTO okazała się ekipa ZCP Volley Gdańsk. W trzeciej lidze, bardzo ważną wygraną zanotowała drużyna Info Distributions, która jest na najlepszej drodze do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Zapraszamy na podsumowanie!

Bayer Gdańsk – Port Gdańsk 3-0 (21-19; 21-11; 21-9)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy, że w ostatnim czasie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – zmienił się układ sił. W naszym odczuciu, w odróżnieniu od starcia z sezonu Wiosna’22, tym razem to ‘Aptekarze’ byli faworytem spotkania. Z drugiej strony uznaliśmy, że najprawdopodobniej będzie to wyrównane spotkanie, które zakończy się podziałem punktów. Cóż. Wyrównany może i był, ale wyłącznie pierwszy set. Ten rozpoczął się od prowadzenia ‘Portowców’ (7-4), którzy skorzystali z faktu, że ich rywale dwa razy z rzędu dotknęli siatkę. Po chwili w ekipie ‘z doków’ odezwały się jednak ‘stare demony’ czyli problemy z przyjęciem zagrywki (16-16). Końcówka partii to wyrównana gra obu drużyn, która zakończyła się happy-endem dla ‘Aptekarzy’. To co naszym zdaniem zadecydowało o zwycięstwie Bayer Gdańsk to spora liczba błędów w ataku ich rywali. Ponadto nie bez znaczenia była dobra – celowana zagra drużyny Mateusza Grudnia. Drugi set to już zupełnie inny sport (dla Portowców – krwawy). Po gwizdku rozpoczynającym środkową partię, ‘Aptekarze’ błyskawicznie objęli prowadzenie 9-4 i od tego momentu – kontrolowali przebieg gry. W końcówce kropkę nad ‘i’ kilkoma punktami z rzędu postawił aktywny w tej partii – Damian Haric (21-11). Po takiej porażce, morale drużyny ‘z doków’ ewidentnie siadły. ‘Granatowi’ nie byli w stanie nawiązać w trzeciej partii równorzędnej walki ze swoim rywalem i ostatecznie, borykająca się z potężnymi problemami w przyjęciu drużyna Portu uległa w trzecim secie, zdobywając przy tym zaledwie dziewięć punktów. Na koniec należy podkreślić to, że gra się na tyle na ile przeciwnik pozwoli. Bayer Gdańsk zagrał świetne zawody i wskakuje do TOP5 ligi. Gratulujemy!

Speednet 2 – Wolves Volley 0-3 (7-21; 7-21; 15-21)

Po tym jak w ostatnim tygodniu zaprezentowała się drużyna Speednet 2 w konfrontacji z Portem Gdańsk nie ukrywamy, że mieliśmy wobec ‘Programistów’ większe oczekiwania. Owszem, co by nie mówić to Wolves Volley pozostawało faworytem spotkania. Ba, typowaliśmy nawet ich zwycięstwo w stosunku 3-0, ale setów 21-7 to się nie spodziewaliśmy. O ile w wielu spotkaniach obecnego sezonu, stosunkowo często krytykowaliśmy ‘Watahę’, tak po wtorkowym starciu uważamy, że było to ich najlepsze spotkanie w sezonie Jesień’22. W tym przypadku nie ma znaczenia fakt, że Wolves rywalizowali z trzynastą siłą obecnego sezonu – Speednetem. Tak się składa, że w kilku meczach, w których ‘Wilki’ również byli wyraźnym faworytem – popełniali sporo błędów i co tu dużo mówić, ich gra była niezbyt imponująca. We wtorkowy wieczór było zupełnie inaczej. To co rzucało się przede wszystkim w oczy to bardzo mała liczba błędów popełnianych przez drużynę Mikołaja Stempina. Dodatkowo w trakcie całego spotkania, ‘Wilki’ zdobyły aż 52 punkty po własnych akcjach. To z kolei oznacza, że Speednet nie zagrał tak źle, jak mogłoby się wydawać, bo przede wszystkim – dostarczał piłki na drugą stronę. Niestety dla ‘Programistów’, ‘Wataha’ zagrała dobre spotkanie w obronie i w trakcie meczu wykonała niezliczoną liczbę skutecznych kontr. Dodatkowo – to co rzucało się w oczy to zdecydowana przewaga w elemencie zagrywki szóstej siły poprzedniego sezonu. Ostatecznie pierwszy oraz drugi set to wygrana ‘Wilków’ w stosunku 21-7. Nieco lepiej Speednet zaprezentował się dopiero w trzecim secie, gdzie udało im się zgarnąć 15 oczek. To oczywiście nie mogło zagrozić Wolves, które na tle Speednetu zaprezentowały się bodajże najlepiej spośród dziesięciu rywali, z którymi ‘Programiści’ rywalizowali w sezonie Jesień’22.

Husaria Gdańsk – Craftvena 2-1 (18-21; 21-14; 28-26)

W zapowiedzi przedmeczowej sugerowaliśmy, że to Husaria Gdańsk wygra mecz. Uważaliśmy jednak, że będzie to wyrównane spotkanie. Mimo wszystko – nie spodziewaliśmy się aż tak dobrej i zaciętej rywalizacji.  Środowe spotkanie lepiej rozpoczęli ‘Rycerze;’. Nie minęła chwila od pierwszego gwizdka sędziego a na tablicy wyników było 7-1! Wpływ na taki początek, poza dobrą grą Husarii miała spora liczba błędów własnych ‘Rzemieślników’. Kiedy gracze w czarnych strojach się ogarnęli to wraz z biegiem seta – zdołali doprowadzić do wyrównania po 13. Bardzo ważnym elementem w doprowadzeniu do wyrównania była bardzo dobra zagrywka Krzysztofa Lewandowskiego, z którą Husaria miała niemałe kłopoty. Dalsza część seta to wyrównana walka, która finalnie zakończyła się zwycięstwem Craftveny. Cóż – trudno opisać słowami jak po takim początku Husarii, można przegrać seta. Druga odsłona, po serii dobrej zagrywki będącego w świetnej dyspozycji – Łukasza Turskiego, rozpoczęła się od prowadzenia Husarii 10-5. W dalszej części seta, Husaria nie popełniła błędów z pierwszego seta i trzymając rywala na bezpieczny dystans – wygrała seta do 14. Ostatni set to jedna z najciekawszych partii w obecnym sezonie. W trakcie finałowej partii, sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Co ciekawe, set rozpoczął się od prowadzenia Craftveny 8-1. Jeśli komukolwiek wydawało się, że roztrwonienie takiej przewagi jaką miała Husaria w pierwszym secie się już nie wydarzy – ten nie musiał długo czekać. W dalszej części seta ambitnie grająca Husaria, doprowadziła do wyrównania po 19. Od tego momentu, aż do zakończenia meczu trwała klasyczna walka ‘łeb w łeb’, w której co rusz obie drużyny miały piłki meczowe. Ostatecznie po ataku Marka Wojnicza to Husaria wygrała tę partię oraz cały mecz 2-1.

Info Distributions – AXIS 2-1 (21-9; 29-27; 18-21)

Spotkanie pomiędzy liderem a drużyną, która przed meczem znajdowała się na trzecim miejscu w lidze – elektryzowała wszystkie osoby, które interesują się zmaganiami w trzeciej klasie rozgrywkowej. Nie ukrywamy, że liczyliśmy, że spotkanie nie będzie tak rozczarowujące jak te, w którym Info Distributions bez najmniejszych problemów – ograło ekipę Chilli Amigos. Jakież było nasze rozczarowanie, gdy zobaczyliśmy to co działo się w pierwszym secie. Nie wiemy nawet jak to opisać, ale to była prawdziwa sportowa deklasacja. Nie potrafimy zrozumieć co siedziało w głowie graczy AXIS, że zaprezentowali się w pierwszej odsłonie tak, jak pokazuje to wynik. No bo powiedzmy sobie szczerze – tu nie chodziło o umiejętności siatkarskie – te, zostały udowodnione w kolejnych setach. Paraliż? Przemotywowanie? Trudno powiedzieć, ale podkreślmy to raz jeszcze – to była deklasacja i porządne lanie drużyny Fabiana Polita. Na szczęście dla widowiska – druga oraz trzecia odsłona nam to zrekompensowała. Ba, to co działo się w drugim secie było naprawdę kozackie. Dość powiedzieć, że wynik środkowej partii jest jednocześnie najwyższym wynikiem jednego seta w obecnym sezonie (notabene tuż nad meczem AXIS – Bayer). Oj lubią te horrory gracze Fabiana Polita. Niestety dla nich – te horrory kończą się porażkami. Mimo, że AXIS miało w górze kilka piłek setowych to ostatecznie Info Distributions cieszyło się z wygranej seta. Gdyby stało się jednak inaczej, to ‘Drukarze’ mogliby sobie pluć w brodę. Tak się bowiem składa, że przez większość seta, posiadali oni kilkupunktową przewagę, którą roztrwonili w końcówce seta. Tak czy siak, po happy-endzie z środkowej partii, Info Distributions prowadziło już 2-0 w setach. Obu drużynom pozostawało powalczyć o trzeci punkt. Od samego początku byliśmy świadkami wyrównanej walki ‘łeb w łeb’. Sytuacja ta zmieniła się od stanu 15-15. W decydującej fazie – AXIS zdołało objąć dwupunktowe prowadzenie i finalnie to oni wygrali trzecią partię. Podział punktów w meczu na szczycie zdaje się być sprawiedliwym rezultatem. No bo umówmy się – pierwszy set był jakąś anomalią.

Oliwa Team – AIP 1-2 (19-21; 12-21; 21-19)

Po tym jak zaprezentowała się ostatnio ekipa AIP w konfrontacji z Tufi Team napisaliśmy, że nie wydaje nam się, żeby któraś z drużyn mogła powstrzymać Adiego i Przyjaciół w drodze do pierwszej ligi. ‘Awans in Progress’, bo tak się zwykło mówić w ostatnim czasie o ekipie AIP, zgubił we wtorek jedno oczko i z pewnością z tego faktu, nie mogą być pocieszeni. W naszym odczuciu, nie mogą być również zadowoleni z samej gry, bo prawdę powiedziawszy – mogli przegrać również pierwszą odsłonę. Ta rozpoczęła się od niezwykle wyrównanej walki punkt za punkt. Co ciekawe, przez całego seta żadna z drużyn, nie zdołała sobie wypracować trzypunktowej zaliczki. W taki o to sposób, dotarliśmy do stanu 19-19 i o tym, że to AIP wygrało tę partię zadecydował błąd własny ‘Oliwiaków’ w końcówce seta oraz atak Radosława Kleina. Druga odsłona wyglądała tak, jak wyobrażaliśmy sobie ten mecz przed jego rozpoczęciem. Mimo, że to Oliwa po zagrywce Dawida Karpińskiego lepiej rozpoczęła tę partię (6-3), to drużyna AIP, błyskawicznie odrobiła straty (9-9). Dalsza część seta to absolutna dominacja lidera rozgrywek, który do zakończenia partii zdobył dwanaście oczek przy zaledwie trzech punktach Oliwy. Po tym, jak wyglądał pierwszy oraz drugi set gdzie wydawało się, że AIP się rozkręciło na dobre – trzeci set miał być tylko formalnością. Na początku ostatniego seta, AIP objęło prowadzenie 7-4. Po chwili lider drugiej ligi zaczął popełniać jednak błędy własne, a to z kolei sprawiło, że Oliwa objęła dwupunktowe prowadzenie (12-10). Dalsza część seta wyglądała tak, że naprzemiennie Oliwa wychodziła na skromne prowadzenie, po którym AIP wyrównywało. W taki oto sposób dotarliśmy do stanu 18-18. Końcówka należała do Oliwy, którzy po dwóch punktach Tomasza Kowalewskiego, wygrali trzecią partię do 19. Trzeba podkreślić, że biorąc pod uwagę ostatnie występy Oliwy – wtorkowa postawa mogła się naprawdę podobać. Pisząc całkiem serio – mimo, że w Oliwę nie wierzył w zasadzie nikt, to gracze Tomasza Kowalewskiego pokazali we wtorek prawdziwy charakter.

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (21-19; 18-21; 19-21)

Spotkanie pomiędzy wicemistrzem a brązowym medalistą poprzedniego sezonu było jednym z ostatnich meczów w rundzie zasadniczej. Co ciekawe – mimo bardzo dobrego początku sezonu, drużyna ZCP nie miała do wtorkowej rywalizacji pewnego miejsca w grupie mistrzowskiej. Aby zapewnić sobie grę wśród pięciu najlepszych drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, ‘żółto-czarni’ potrzebowali minimum jednego punktu. Patrząc na poprzednie wyniki obu drużyn, taki scenariusz brzmiał dość prawdopodobnie. Tak się składa, że CTO Volley jeszcze nigdy nie wygrał z ZCP za komplet punktów co umówmy się – w ich przypadku regułą nie jest. Z drugiej strony każdy zdawał sobie sprawę z tego, że CTO Volley chcąc dotrzymać kroku liderowi rozgrywek – drużynie Merkury, musi wygrać we wtorek za komplet punktów. Pierwszy set rywalizacji, rozpoczął się lepiej dla ‘żółto-czarnych’. Po dobrej zagrywce Mikołaja Boguckiego, ZCP objęło prowadzenie 8-3. W dalszej części seta, CTO rzuciło się do odrabiania strat, co udało im się osiągnąć przy stanie 14-14. Samo doprowadzenie do wyrównania nie nasyciło graczy z Malborka, którzy po chwili docisnęli pedał gazu i doprowadzili do stanu 20-16. Ostatecznie po małej nerwówce w końcówce, ‘Pomarańczowi’ sięgnęli po pierwszy punkt w meczu. Druga odsłona rozpoczęła się identycznie jak pierwszy set (8-3). Identycznie wyglądała również ‘pogoń’ drużyny CTO, która doprowadziła do wyrównania po 14. W odróżnieniu od tego, co oglądaliśmy jednak w pierwszym secie, tym razem to ZCP po kilku atakach Przemysława Wawera wyszło na prowadzenie i wygrało seta do 18. Decydująca o zwycięstwie partia, ku zaskoczeniu – rozpoczęła się od wyrównanej gry obu drużyn. Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli brązowi medaliści poprzedniego sezonu (11-9). Mniej więcej od połowy seta ZCP kontrolowało przebieg gry i mimo, że CTO usilnie starało się odwrócić losy rywalizacji to ostatecznie ZCP Volley wygrało zawody.

Zapowiedź – MATCHDAY #24

Wtorkowa seria gier to sześć spotkań, w którym najbardziej emocjonującym zdaje się być pojedynek na szczycie trzeciej ligi, pomiędzy Info Distributions a AXIS. Z całą pewnością, na brak emocji nie będziemy narzekać również w pierwszoligowym starciu, w którym CTO Volley zmierzy się z ekipa ZCP Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Bayer Gdańsk – Port Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Ależ nam się pozmieniała sytuacja przez kilka miesięcy. Jeszcze do niedawna, zestawienie ze sobą w bezpośredniej rywalizacji drużyny Bayer oraz Port Gdańsk oznaczałoby, że nie zadrżałaby nam ręka wystawiając typ Redakcji na ‘Portowców’. Kilka miesięcy w sporcie to jednak szmat czasu, czego dowód widzimy gdy tylko porównamy tabelę z sezonów Wiosna’22 oraz Jesień’22. Przypomnijmy, że we wiosennej edycji ‘Portowcy’ znaleźli się na czwartym miejscu. Co więcej – od podium rozgrywek dzielił ich zaledwie gorszy stosunek małych punktów niż drużyny Volley Kiełpino. W tym samym sezonie, ‘Aptekarze’ skończyli sezon na dziewiątej lokacie, a na dodatek  przegrali z Portem Gdańsk 0-3. Przed wtorkowym spotkaniem, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Bayer Gdańsk po dziewięciu rozegranych meczach plasuje się szóstym miejscu w tabeli i ma aż o sześć punktów więcej niż drużyna Portu, która okupuje z kolei dziewiątą lokatę. Dodatkowo drużyna Arkadiusza Sojko ma bardzo duże problemy, które biorąc pod uwagę fakt, że drużyna w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rozegrała już ponad 100 spotkań – mogą dziwić. Czy drużynie ‘z doków’ uda się wreszcie przełamać i zagrać dobre spotkanie? W naszym odczuciu faworytem meczu będą ‘Aptekarze’. Potencjalna wygrana drużyny Mateusza Grudnia może sprawić, że Bayer w końcówce sezonu włączy się do walki o podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało, drużyna z Olivii Business Center musi pokusić się o komplet punktów, co łatwym zadaniem nie będzie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Speednet 2 – Wolves Volley

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Tego się nie da szybko zapomnieć. Kiedy rzucimy okiem na tabele wszechczasów to zobaczymy, że drużyna Speednet 2 rozegrała w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta 89 spotkań, w których odniosła 10 zwycięstw i zanotowała 79 porażek. Piszemy o tym, aby uzmysłowić, że ‘Programiści’ w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta nie wygrywali zbyt często. Potencjalna wygrana Speednetu 2, waży dla graczy znajdujących się w dole tabeli znacznie więcej niż w przypadku ekip, którym zwycięstwa spowszechniały. W miniony tydzień, ‘Programiści’ byli niezwykle blisko tego, by dokonać ogromnej niespodzianki i ograć Port Gdańsk. Przypomnijmy, że przed wspomnianym spotkaniem, ‘Portowcy’ wygrywali ze Speednetem za każdym razem i tylko raz, graczom Marka Ogonowskiego udało się sięgnąć po jeden punkt. Mimo skrajnie niekorzystnego bilansu bezpośrednich spotkań, Speednet 2 był o włos od tego by wygrać mecz. W decydującym o zwycięstwie secie, Speednet miał w górze (i to kilka razy) piłkę meczową. Niestety dla nich, rywale zaprezentowali się z dobrej strony w obronie i tylko sobie znanym sposobem udało im się odwrócić losy rywalizacji. To był moment, w którym bodajże po raz pierwszy w SL3 widzieliśmy ‘Programistów’ ze spuszczonymi głowami. Mimo, że zabrzmiało to demobilizująco to mamy coś na pocieszenie. Uważamy, że paradoksalnie Speednet powinien się cieszyć z takiego obrotu spraw. Wszystko za sprawą tego, że są już naprawdę blisko do tego by ‘złapać’ swoich rywali. Jeśli chodzi o ich wtorkowych przeciwników – drużynę Wolves Volley to wydaje się, że to oni są dość wyraźnym faworytem spotkania. Po niezbyt udanym początku sezonu, ‘Wilki’ prezentują się lepiej z meczu na mecz. Ostatnie trzy mecze to trzy zwycięstwa. To z kolei sprawia, że ‘Wataha’ zanotowała konkretny awans w ligowej tabeli. Po ośmiu rozegranych spotkaniach, Wolves Volley znajduje się w samym środku ligowej stawki. Nos podpowiada nam, że w we wtorkowy wieczór do ich kont zostanie dopisana kolejna wygrana.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Husaria Gdańsk – Craftvena

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Z pewnością nie w taki sposób, wyobrażali sobie obecnego sezonu gracze Craftveny. Przypomnijmy, że dla ‘Rzemieślników’ obecna edycja jest już szóstym sezonem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Dotychczasowe osiągnięcia graczy w czarnych strojach to:

– Wiosna’20 – IV miejsce, 26 punktów

– Jesień’20 – VIII miejsce, 14 punktów

– Wiosna’21 – V miejsce, 18 punktów

Jesień’21 – VI miejsce, 18 punktów

Wiosna’22 – VIII miejsce, 19 punktów

Czemu o tym piszemy? Ano dlatego, że po dziewięciu spotkaniach w sezonie Jesień’22, ‘Rzemieślnicy’ mają zaledwie 9 oczek. Do końca sezonu graczom w czarnych trykotach pozostały cztery spotkania, w  których muszą oni zrobić wszystko, by nadgonić przespaną znaczną część sezonu. Niestety dla Craftveny mamy nieciekawe wieści. W naszych oczach, we wtorkowy wieczór to Husaria Gdańsk będzie faworytem spotkania. Z drugiej strony jesteśmy ciekawi jak drużyna w szarych trykotach poradzi sobie w niecodziennej sytuacji. Mimo, że w ostatnim czasie drużyna dokonała znacznego postępu to jednak niezbyt często przystępowała do meczu w roli faworyta. Piszemy o tym teraz ponieważ w kilku spotkaniach obecnego sezonu, widać było, że drużyna gra pod pewną presją i z boku wyglądało to tak jakby byli oni przemotywowani. Czy sfera mentalna pozwoli im sprostać zadaniu a co za tym idzie – wygraną trzeciego spotkania w sezonie?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Info Distributions – AXIS

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Potencjalnie – jeden z największych hitów w trzeciej lidze w obecnym sezonie. Tak, wiemy że podobną narrację budowaliśmy przy okazji ubiegłotygodniowego spotkania, w którym Info Distributions zdemolowało Chilli Amigos. Wówczas osłabiona brakiem kilku graczy ekipa Chilli Amigos nie powiesiła swoim rywalom poprzeczki zbyt wysoko. Ba, było to jedno z najłatwiejszych spotkań Info Distributions w obecnym sezonie. Jesteśmy niemal przekonani, że we wtorkowy wieczór – tak łatwo już nie będzie. Po dziewięciu spotkaniach obecnego sezonu, obie drużyny znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli. Nieco lepszą sytuację mają ‘Drukarze’, którzy na swoim koncie zgromadzili o jeden punkt więcej. Co ciekawe, mimo różnicy zaledwie jednego oczka, Info Distributions może pochwalić się tym, że wygrali oni wszystkie dziewięć spotkań. Mimo, że AXIS w dziewięciu meczach wygrał o dwa spotkania mniej to jednak wciąż ‘jest w grze’. To pokazuje z kolei ile w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta ważą pojedyncze sety. Wracając jednak do meczu to w naszym odczuciu faworytem spotkania będzie ekipa Macieja Skowrońskiego. Za takim stanem rzeczy przemawia fakt, że w odróżnieniu od drużyny AXIS, ‘Drukarze’ zdają się mieć stabilniejszą formę. W przypadku AXIS bywa z tym różnie i rewelacyjne spotkania, przeplatają tymi gorszymi. Dodatkowo – co bardzo ważne, w miniony weekend ze składu na dłuższy czas wypadł jeden z filarów drużyny – Sebastian Muńko. Jako, że AXIS rozegrało już dziewięć spotkań to nie mogą oni dopisać do składu kolejnych zawodników, a to z kolei może pokrzyżować im plany.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Oliwa Team – AIP

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Czy jakakolwiek z drugoligowych drużyn jest w stanie postawić się drużynie AIP? Po tym co zobaczyliśmy w ubiegłym tygodniu rozgrywek, mamy co do tego poważne wątpliwości. Przypomnijmy, że drużyna Adriana Ossowskiego w minioną środę zmiażdżyła Tufi Team 3-0. Oglądając tamto spotkanie można było odnieść wrażenie, że gdyby obie drużyny rozegrały tego dnia nie trzy a trzydzieści setów to i tak za każdym razem kończyłoby się tak samo. Po wspomnianym imponującym zwycięstwie, drużyna AIP z dziewięcioma zwycięstwami z rzędu – wskoczyła na fotel lidera drugiej ligi. Ba, ich obecna seria zwycięstw sprawia, że AIP pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w drugiej lidze. Do zakończenia sezonu, gracze AIP zmierzą się jeszcze z Szach-Matem, Hydrą Volleyball Team, Volley Surprise oraz właśnie z Oliwą. Patrząc na obecną sytuację w tabeli, AIP może dojść do wniosku, że czekają ich dwa – teoretycznie mniej wymagające spotkania. Z drugiej strony – Oliwa kocha wręcz mecze, w których to rywal jest zdecydowanym faworytem. W historii 74 występów w SL3, Oliwa potwierdzała to wielokrotnie. Czy we wtorkowy wieczór uda im się sprawić niespodziankę i wywalczyć choćby punkt? Z pewnością na taki scenariusz liczą gracze z serca Gdańska. Trzeba przyznać, że kilka ostatnich występów Oliwy było rozczarowujących. Tak się bowiem składa, że Oliwa podejdzie do spotkania po dwóch porażkach z rzędu, do których doszło z drużynami o podobnym potencjale sportowym. Kto wie, być może ‘Oliwiakom’ uda się raz jeszcze zaskoczyć?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Spotkanie pomiędzy CTO Volley a ZCP Volley Gdańsk będzie jednym z ostatnich meczów w rundzie zasadniczej w pierwszej lidze. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie, obie drużyny kończyły na odpowiednio drugim oraz trzecim miejscu w ligowej tabeli. W obecnym sezonie, przez długi czas również zapowiadało się na to, że zarówno CTO jak i ZCP znajdą się w strefie medalowej. O ile w przypadku ‘Mechanicznej Pomarańczy’ nic się w tej kwestii nie zmieniło, tak co do ZCP Volley Gdańsk – mamy ostatnio bardzo duże wątpliwości. Przypomnijmy, że ekipa Przemka Wawera przegrała trzy ostatnie spotkania z rzędu. Patrząc na historyczne występy ZCP w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, nie jest to nowa sytuacja dla ‘żółto-czarnych’. Przypomnijmy, że na początku sezonu Wiosna’22, ZCP również przegrało trzy mecze. Pod koniec kwietnia 2022 r., lepsi od ówczesnego beniaminka pierwszej ligi, okazali się gracze Eko-Hurt, Szach-Mat oraz Merkurego. Po serii trzech porażek, zza chmur wyjrzało wreszcie słońce. Kolejne sześć spotkań to zwycięstwa  drużyny ZCP. Czy wtorkowa konfrontacja z CTO będzie punktem zwrotnym? Aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej, nie oglądając się przy tym na resztę ligowej stawki, ZCP musi we wtorek pokusić się o minimum jeden punkt. Niestety dla ‘żółto-czarnych’, bardziej prawdopodobnym scenariuszem w naszym przekonaniu jest ten, w którym to CTO Volley wygra zawody. Mecz z ZCP będzie dla graczy z Malborka niezwykle ważny. Potencjalna wygrana za komplet punktów sprawi, że po rundzie zasadniczej, drużyna zrówna się punktami z głównym rywalem w wyścigu o mistrzowską koronę. W naszym przekonaniu nie będzie to jednak łatwy mecz dla ‘Pomarańczowych’. Według Redakcji, najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie podział punktów, po którym to CTO dopisze kolejną wygraną. W historii bezpośrednich pojedynków w SL3, ZCP pokazało jednak, że potrafi wygrać z renomowanym rywalem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #23

Za nami poniedziałkowa seria gier, która upłynęła pod kątem zmagań w drugiej oraz trzeciej lidze. Na zapleczu elity, po raz kolejny punkt straciła ekipa Tufi Team. W trzeciej lidze bardzo ważne zwycięstwo za komplet punktów, odniosła drużyna BL Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

BL Volley – DNV 3-0 (21-9; 21-14; 21-11)

Żarty się skończyły. O ile na początku obecnego sezonu mogliśmy żartować ze straconych setów drużyny BL Volley, tak w ostatnim czasie i strata punktu z Craftveną sprawiła, że sytuacja BL zaczynała robić się nieciekawa. Gracze BL wiedzieli, że aby dotrzymać kroku czołówce stawki, musieli wygrać w poniedziałek za komplet punktów. Zadanie to nie wydawało się przesadnie łatwe. W obecnym sezonie, drużyna DNV zdobywała punkty ze zdecydowanymi faworytami, tak jak choćby przed tygodniem z Info Distributions. Od pierwszego gwizdka w meczu, gracze BL zdawali się być bardzo skoncentrowani i nastawieni na wynik. Nie minęła chwila od rozpoczęcia meczu, a po dwóch punktach grającego wyjątkowo na środku – Tomka Czopura, BL objęło prowadzenie 11-3. W dalszej części seta, obraz gry się zbytnio nie zmienił. Nadal to biało-pomarańczowi dyktowali warunki gry. To co rzucało się w pierwszym secie w oczy to potężne problemy z przyjęciem, bardzo dobrej zagrywki rywali przez ekipę DNV. Ostatecznie pierwsza partia zakończyła się egzekucją do 9. Drugi set rozpoczął się obiecująco dla osób, które liczyły na emocję w meczu (5-5). Po kilku błędach DNV w połowie seta, BL objęło czteropunktowe prowadzenie 13-9. Kiedy ‘Tygrysy’ poczuły krew – to zadziałał instynkt. W dalszej części seta, gracze w biało-pomarańczowych barwach dorzucili kilka oczek i kiedy na tablicy wyników było 19-12, stało się jasne, która z drużyn wygra seta. Ostatnia odsłona rywalizacji – a jakże, rozpoczęła się lepiej dla graczy Wojciecha Strychalskiego. Po jednym z licznych ataków bardzo aktywnego przez całe spotkanie – Damiana Chojnackiego, zrobiło się 10-6 dla BL. W dalszej części ‘biało-pomarańczowi’ nie zwalniali, w efekcie czego wygrali tę partię do 11 a cały mecz 3-0. Podsumowując – wreszcie zagrali bardzo dobre zawody i pokazali prawdziwą moc.

Zmieszani – Tufi Team 1-2 (19-21; 21-16; 13-21)

Poniedziałkowa konfrontacja miała być dla Zmieszanych jak piwo na kaca. Jak prysznic, który obmywa ciało po trzydziestopięcio stopniowym upale. Jak zdjęcie krawata oraz marynarki po pięciogodzinnym siedzeniu w kościele oraz na początku imprezy weselnej. No właśnie. Miała. Czy była? Z pewnością nie. O tym, że ‘Tuffiki’ będą w poniedziałkowy wieczór w tarapatach, czuliśmy już przed meczem. Mimo wszystko uznaliśmy, że drużyna Mateusza Woźniaka wyciągnie wnioski z ubiegłego tygodnia i wygrana za komplet punktów pozwoli im wrócić do walki o podium rozgrywek. Początek meczu potwierdził to, co mówiło się od dawna. Zmieszani mają obecnie swój prime i są groźni dla każdej z drugoligowej drużyny. Po bloku środkowego – Artura Maksimova, Zmieszani objęli prowadzenie 7-4. Mimo to, po chwili to Tufi Team zaprezentowało wyraźnie lepszy moment, po którym wysunęli się oni na prowadzenie 15-12. Kiedy na tablicy wyników było 19-15, wydawało się, że to koniec emocji w tej partii. Nieco inny plan miała ekipa Edyty Woźny, która wykorzystała problemy w przyjęciu swoich rywali i doprowadziła do stanu po 19. Ostatecznie końcówka seta należała jednak do ‘Tuffików’, którzy wygrali tę partię 21-19. Druga odsłona to wyrównana walka obu stron (8-8), po której Tufi Team wyszło na prowadzenie 12-9. Podobnie jak miało to miejsce  w pierwszym secie, tu również przytrafił im się dłuższy przestój (14-14). O ile w pierwszej odsłonie obyło się bez konsekwencji, tak w drugiej – było inaczej. W końcówce seta, drużynę Zmieszanych do zaskakującej wygranej poprowadził Jakub Wałdoch, który notuje kolejny świetny mecz z rzędu. Ostatnia odsłona rywalizacji to przewaga jakościowa Tufi Team. Z boku można było odnieść wrażenie, że dopiero trzecia odsłona mogła satysfakcjonować graczy Mateusza Woźniaka. Ostatecznie decydującą o zwycięstwie odsłonę, Tufi Team wygrywa do 13. Mimo wygranej, trudno nie odnieść wrażenia, że cel na sezon się od ‘Tuffików’ oddala.

Team Spontan – BH Rent MiszMasz 1-2 (21-12; 14-21; 19-21)

Całą narrację w zapowiedzi, zbudowaliśmy na tym, że BH Rent MiszMasz gra obecnie swoją najlepszą siatkówkę w SL3. Cóż. W pierwszym secie rywalizacji z Team Spontan, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Wszystko za sprawą tego, że ‘Hotelarze’ zaprezentowali się w tej partii bardzo słabo i prawdę mówiąc, nie wiemy czy nie był to ich najgorszy set w obecnym sezonie. Chwilę po pierwszym, gwizdku sędziego uwypukliły się problemy w przyjęciu oraz błędy w ataku graczy w czarnych strojach. Dodatkowo, Team Spontan zagrał bardzo dobrze w bloku i biorąc wszystkie wspomniane elementy pod uwagę, wynik 11-5 na początku seta nie mógł przesadnie dziwić. Dalsza część rywalizacji to kontrola przebiegu gry drużyny ‘Spontanicznych’, którzy wygrali pierwszego seta do 12. Środkowa partia wyglądała już zupełnie inaczej. Na początku tej partii, to MiszMasz po bloku Mateusza Berbeki, objął prowadzenie 8-5. W dalszej części seta, dobrze grający gracze Tomasza Walaskowskiego powiększali sukcesywnie przewagę i finalnie wygrali tę partię do 14, doprowadzając tym samym do wyrównania w setach. Ostatni set to jednocześnie najciekawszy fragment meczu. Od samego początku to Team Spontan zdawał się kontrolować przebieg gry. Przez większość seta, ‘Spontaniczni’ utrzymywali dwu-trzypunktową przewagę (8-5; 12-9; czy 19-17). Kiedy wydawało się, że po chwili ‘Spontaniczni’ postawią kropkę nad ‘i’, bardzo ważne punkty dla ‘Hotelarzy’ zdobyli Michał Balcerak oraz kapitan drużyny – Tomasz Walaskowski. Dodatkowo, Team Spontan miał problem z wykończeniem własnej akcji, a to z kolei sprawiło, że zwycięstwo wymknęło im się z rąk. Trzeba przyznać, że ‘come-back’ drużyny BH Rent MiszMasz wywarł na nas konkretne wrażenie.

BH Rent MiszMasz – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-19; 21-16; 22-20)

Sprawdził się scenariusz, który kreśliliśmy w zapowiedziach przedmeczowych. BH Rent MiszMasz przystępował do spotkania z ACTIVNYMI Gdańsk w bardzo dobrych nastrojach spowodowanych wygraną meczu z Team Spontan. Te, po spotkaniu z ACTIVNYMI miały być już wyborne. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że ‘Hotelarze’ sięgną w spotkaniu po komplet punktów. Wartym odnotowania jest fakt, że odgadnięcie wyjściowych składów obu drużyn było w zasadzie niemożliwe. Jeśli chodzi o MiszMasz to w spotkaniu wystąpiło kilku zawodników, których w obecnym sezonie na parkietach SL3 oglądamy nieco rzadziej. ACTIVNI Gdańsk z kolei po raz kolejny w obecnym sezonie wystąpili w innym zestawieniu i chyba staje się to powoli normą. Jeśli chodzi o przebieg meczu, to po początku, w którym raz jedna, raz druga drużyna osiągała nieznaczna przewagę – gra się ustabilizowała. W połowie seta, na tablicy wyników mieliśmy remis po 12. Po chwili na czteropunktowe prowadzenie wyszli jednak ‘Hotelarze’ i kiedy wydawało się, że drużyny zmienią za chwilę strony, przebudzili się ACTIVNI, którzy po bloku Mikołaja Kohnke objęli prowadzenie 19-18. Niestety dla nich, nie wykorzystali dużej szansy na wygraną seta. Pomysł ten, dwoma atakami kończącymi seta wybił ACTIVNYM – Mikola Pocheniuk (21-19). Druga odsłona rywalizacji nie była tak emocjonująca. ACTIVNI popełniali w tej partii sporo błędów, które sprawiły, że MiszMasz objął w połowie seta prowadzenie 11-5. Wysoka zaliczka, choć na moment zniwelowana do jednego oczka (13-12) wystarczyła, ‘Hotelarzom’ na pewną wygraną. W końcówce, punkty pieczętujące zwycięstwo ‘Hotelarzy’ zdobył najskuteczniejszy gracz w historii drużyny – Mateusz Berbeka (21-16). Ostatnia partia rozpoczęła się…od wysokiego prowadzenia ACTIVNYCH (9-3). Od tego momentu, do niemal samego końca, przewaga ACTIVNYCH sukcesywnie topniała, aż na tablicy wyników pojawił się remis po 16. Mimo to, ACTIVNI nie ustawali w staraniach o jeden punkt w meczu. Pod koniec mieli kilka piłek setowych (20-18), ale niestety – mieli również spory problem z wykończeniem własnych akcji. Finalnie spotkanie za komplet punktów wygrywa MiszMasz.

TGD – Chilli Amigos 2-1 (21-9; 21-19; 17-21)

Z jednej strony wiedzieliśmy, że Chilli Amigos nie może zagrać równie słabego meczu co z Info Distributions, z drugiej zaś – nie mieliśmy oporów by postawić na TGD 3-0. W naszym odczuciu to walcząca o mistrzowski tytuł drużyna TGD była dość wyraźnym faworytem. Już przed meczem wiedzieliśmy, że po raz kolejny w obecnym sezonie, Chilli Amigos boryka się z problemami kadrowymi. Nie wiemy czy, a jeśli tak to na ile miało to wpływ, ale pierwszy set rywalizacji to potężny łomot, który zebrały ‘Papryczki’. Zanim się obejrzeliśmy, na tablicy wyników w pierwszej odsłonie było…14-4 dla drużyny Macieja Kota. Przy stanie 17-4 poważnie rozważaliśmy, czy któryś z graczy nie rzuci za chwilę na parkiet białego ręcznika. Po chwili, ‘Amigos’ zdobyli kilka oczek, ale tak czy siak – była to jedna z najbardziej dotkliwych porażek ‘Amigos’ w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Po wygranej pierwszego seta, która poziomem trudności równała się z mrugnięciem powiekami przyszła druga odsłona. Od samego początku tej partii, gracze w czerwonych trykotach prezentowali znacznie lepszą siatkówkę. Po wyrównanej partii, w końcówce to Chilli Amigos stanęło przed bardzo dużą szansą na wygranie seta (19-18). Niestety dla nich, po chwili punkty dla ‘Drogowców’ zdobyli Maciej Kot oraz Kacper Goszczyński i finalnie to TGD cieszyło się z wygranej seta. ‘Co się odwlecze, to nie uciecze’. Co nie udało się w drugiej odsłonie, udało się w trzecim secie. Na pierwsze dwupunktowe prowadzenie, drużynę Chilli Amigos wyprowadził atakiem z lewego skrzydła – Krzysztof Gasperowicz (11-9). Z całą pewnością był to skuteczny sygnał do ataku. Po chwili, Chilli Amigos zdobyło kilka kolejnych punktów i doprowadziło do prowadzenie 17-11. W dalszej części seta, ‘Drogowcy’ próbowali odrabiać straty, ale jak się okazało – bezskutecznie. Finalnie mecz zakończył się podziałem punktów.

Team Spontan – BES Boys BLUM 3-0 (21-15; 21-13; 21-14)

BES Boys BLUM, przystępowało w poniedziałkowy wieczór do dziesiątego spotkania w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Póki co, drużyna Ryszarda Nowaka nie ma zbyt wiele okazji do optymizmu. W dziewięciu spotkaniach obecnego sezonu, BES Boys’i wygrali zaledwie jedno spotkanie i plasują się na dwunastym miejscu w tabeli. Biorąc pod uwagę fakt, że tuż pod nimi są Niepoloty, które mają mniej rozegranych spotkań, było pewne, że ‘Chłopcy’ potrzebują w poniedziałek punktów. Zadanie to było utrudnione również z powodu absencji etatowego ‘sypacza’ drużyny – Krzysztofa Wyrzykowskiego. Z drugiej strony nie ma się co oszukiwać, niezależnie od tego, Team Spontan pozostawał faworytem meczu. Biorą jednak pod uwagę poprzedni mecz obu drużyn – liczyliśmy na nieco więcej emocji. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od wysokiego prowadzenia ‘Spontana’. Po ataku z prawego skrzydła Mariusza Skierkowskiego było już 9-3. W trakcie seta był jeden moment, w którym wydawało się, że BES Boys zdołają nawiązać jeszcze walkę. Po ataku Jacka Ragusa, przewaga Spontana stopniała do dwóch oczek (15-13). Finalnie to gracze Piotra Raczyńskiego zaprezentowali się w końcówce lepiej i to oni cieszyli się z wygranej (21-15). Niestety – to co najlepsze w BES Boys BLUM – skończyło się w pierwszym secie. W drugiej odsłonie, po w miarę wyrównanym początku (7-6), Team Spontan zrobił klasyczny ‘odjazd z peronu’ (10-6). Dalsza część seta to problemy z przyjęciem BES Boys i w rezultacie – pewna wygrana Team Spontan. Ostatni set nie odmienił losów rywalizacji. W partii tej, ‘Chłopcy’ mieli wyraźny problem z zatrzymaniem bardzo dobrze funkcjonującego środka drużyny Team Spontan. Dodatkowo, BES Boys BLUM mieli potężne problemy z wykańczaniem własnych akcji. Trudno w to uwierzyć, ale w trakcie całego spotkania, gracze Ryszarda Nowaka zdobyli zaledwie 23 oczka. Niestety – to za mało by myśleć o ligowych punktach.

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Powoli wchodzimy w decydującą fazę sezonu Jesień’22. W poniedziałkowy wieczór, bardzo ważne mecze w kontekście utrzymania w drugiej lidze rozegrają ekipy ACTIVNYCH Gdańsk oraz BES Boys BLUM. Na brak emocji nie powinniśmy narzekać również w starciu wicemistrza oraz brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Zapraszamy na zapowiedź!

BL Volley – DNV

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Tuż po półmetku rozgrywek, drużyna BL Volley znajduje się na czwartym miejscu w tabeli. To, jak powszechnie wiadomo – nic nie daje w kontekście awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Ok, może daje, ale co jedynie – ogromne rozczarowanie. Oczywiście sytuacja może się jeszcze zmienić na korzyść drużyny Wojciecha Strychalskiego. Aby tak się jednak stało, ‘Tygrysy’ muszą szybko poprawić swoją grę. Kiedy po przedostatnim meczu, w którym BL Volley dość gładko ograło ‘Portowców’ wydawało się, że w drużynie nastąpił pewien przełomowy moment. Jak pokazało jednak kolejne spotkanie z Craftveną – do tego jeszcze daleka droga. Przyznamy, że cała ta sytuacja jest dla nas co najmniej dziwna. Przypominamy, że BL Volley grał przez trzy sezony w drugiej lidze i byliśmy niemal przekonani, że to w konfrontacji z trzecioligowcami zaprocentuje. Dodatkowo mówimy tu o jednej z nielicznych ekip, która regularnie trenuje, a w składzie ma graczy, którzy naprawdę ogarniają. Jeśli drużyna się szybko nie ogarnie to na potencjalny awans będą musieli poczekać co najmniej do kolejnego sezonu co dla samych zainteresowanych, byłoby ogromnym rozczarowaniem. O tym, że poniedziałkowe spotkanie nie będzie dla BL Volley ‘spacerkiem’ dowiedzieliśmy się chociażby, kiedy DNV mierzyło się w ubiegłym tygodniu z jedyną niepokonaną drużyną w trzeciej lidze – Info Distributions. Wówczas ‘Biali’ wygrali seta co było sporego kalibru niespodzianką. Czy w poniedziałkowy wieczór, gracze z Gdyni ponownie zaskoczą?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Zmieszani – Tufi Team

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Gdybyśmy jakiś czas temu pomyśleli o starciu Zmieszanych z Tufi Team to umówmy się – szykowalibyśmy się na konkretny łomot drużyny Edyty Woźny. Żebyśmy zrozumieli się dobrze – nadal to Tufi Team jest dość wyraźnym faworytem spotkania, ale umówmy się – potencjalny komplet punktów nie jest wcale oczywisty. Przypomnijmy, że do nadchodzącego spotkania obie drużyny podejdą w zupełnie innych nastrojach. Jeśli chodzi o Zmieszanych to podejdą oni do spotkania ze świetnym bilansem pięciu zwycięstw w dziewięciu spotkaniach. Dzięki temu, drużyna Edyty Woźny zdobyła już większą liczbę punktów niż przez cały sezon Wiosna’22. To, że drużyna uniknie podobnego scenariusza i do samego końca będzie drżała o utrzymanie, jest już w zasadzie przesądzone i nikt co do tego nie ma wątpliwości. W poniedziałkowy wieczór, drużyna w biało-granatowych barwach zmierzy się z drużyną Tufi Team, która dla odmiany – podejdzie do spotkania w fatalnych nastrojach. Te wynikają z faktu, że do niedawna drużyna Mateusza Woźniaka była uznawana za absolutnego pewniaka do awansu. Po ubiegłym tygodniu cała sprawa się mocno skomplikowała. Tak się składa, że w trzech rozegranych wówczas meczach, Tufi Team przegrało zarówno z Dzikami Wejherowo oraz z drużyną AIP. Szczególnie to drugie spotkanie było dla ‘Tuffików’ rozczarowujące. Mimo wspomnianych porażek, Tufi znajduje się na trzecim miejscu w ligowej tabeli i jeśli chce awansować – to w poniedziałek co tu dużo mówić – potrzebuje trzech punktów.  W naszym przekonaniu – z tak grającą ekipą Zmieszanych będzie im o to niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Team Spontan – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Znacie Redakcje doskonale. Wiecie, że zamiast pochwalić, woli skrytykować i wytknąć wstydliwą porażkę sprzed trzech sezonów. No to Was teraz zaskoczymy. Tak się składa, że BH Rent MiszMasz przystąpi do poniedziałkowego meczu po dwóch porażkach z rzędu. Mimo przegranych w meczach z Tufi Team oraz Hydrą Volleyball Team, nie znajdujemy powodów do tego, by drużynę Tomasza Walaskowskiego krytykować. Ba, jest zupełnie odwrotnie. Uważamy, że MiszMasz gra obecnie najlepszą siatkówkę w historii swoich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Gdybyśmy mieli wskazać drużyny, które na przestrzeni kilku sezonów poczyniły największy progres, to MiszMasz byłby w top5, przy czym nie mówimy to wyłącznie o drugoligowych drużynach. Niestety – podobnej laurki nie możemy wystawić drużynie Team Spontan. Przypomnijmy, że mówimy o drużynie, która zmagania w sezonie Wiosna’21 skończyła na…drugim miejscu w ligowej tabeli. To, że po świetnym sezonie, ‘Spontaniczni’ nie chcieli grać w elicie było ich wyborem. Fakty są jednak takie, że od wspomnianego czasu jesteśmy świadkami wyraźnego obniżenia lotów:

Wiosna’21 – 2 miejsce

Jesień’21 – 8 miejsce

Wiosna’22 – 5 miejsce

Obecnie, po dziewięciu rozegranych spotkaniach, ‘Spontaniczni’ plasują się na dziewiątym miejscu w lidze i wciąż nie mają zapewnionego drugoligowego bytu na kolejną edycję. Dodatkowo, wiele wskazuje na to, że po spotkaniu z MiszMaszem ich sytuacja nie ulegnie poprawie. Tak się składa, że w naszym odczuciu to MiszMasz będzie faworytem meczu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BH Rent MiszMasz – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Pamiętamy okres, w którym ACTIVNI Gdańsk spadali z drugiej ligi. Po niezbyt udanym sezonie Wiosna’21, ACTIVNI zajęli finalnie trzynaste miejsce co oznaczało spadek z ligi. Wówczas drużyna Artura Kurkowskiego prezentowała się jednak nieco lepiej niż obecnie. W trzynastu rozegranych meczach, ACTIVNI wygrali trzy mecze oraz zanotowali dziesięć porażek. Piszemy o tym teraz ponieważ, ostatnim meczem sezonu, był dla ACTIVNYCH mecz z…BH Rent MiszMasz. Mecz do którego doszło 27 lipca 2021 r., zakończył się zwycięstwem ACTIVNYCH 2-1 co finalnie nie wystarczyło drużynie Artura Kurkowskiego do utrzymania. Piszemy o tym również dlatego, ponieważ odnosimy wrażenie, że wówczas ACTIVNI dysponowali mniejszym potencjałem niż obecnie, a mimo to – potrafili wygrywać. Przed poniedziałkową konfrontacją, z tak grającymi ‘Hotelarzami’ o wygraną będzie niezwykle trudno. To oznacza z kolei, że po dziesięciu meczach w sezonie Jesień’22, sytuacja ACTIVNYCH może zrobić się dramatyczna i o potencjalne utrzymanie, będzie drużynie niezwykle trudno. Obecnie zastanawiamy się również nad sferą mentalną drużyny. Umówmy się. Ciągłe dostawanie w cymbał nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Wydaje się, że każda kolejna porażka sprawia, że morale drużyny ‘siadają’ jeszcze bardziej, a to z kolei sprawia, że o wygrane w kolejnych meczach, jest im jeszcze trudniej. Czy ACTIVNYM uda się przełamać w poniedziałkowy wieczór fatalną passę? Wydaje nam się, że zdecydowanie bliżej jest do scenariusza, w którym MiszMasz wygra spotkanie i jednocześnie przybliży się do zrealizowania swojego celu, którym jest miejsce w górnej połówce tabeli.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

TGD – Chilli Amigos

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Jak to się mówi? Z dużej chmury mały deszcz? Drużyna Chilli Amigos przystąpi do poniedziałkowego spotkania po ubiegłotygodniowej – dotkliwej porażce z Info Distributions. Wspomniana porażka była tym bardziej rozczarowująca, że przed meczem uważaliśmy, że będzie to jedno z hitowych starć w ówczesnym tygodniu rozgrywek. Niestety zamiast hitu, był totalny kit, po którym drużyna Chilli Amigos została wraz z drużyną Tufi Team wybrana zaszczytnym mianem – dziadów tygodnia. Co ciekawe, nie jest to pierwsze tego typu wyróżnienie drużyny Grzegorza Walukiewicza. Wracając jeszcze do wspomnianego meczu to można się zastanawiać jak wyglądałby mecz gdyby nie problemy kadrowe, z którymi musieli zmagać się ‘Amigos’ w środowy wieczór. Mecz z ‘Drukarzami’ to jednak przeszłość. W poniedziałkowy wieczór, ‘Papryczki’ staną przed szansą na rehabilitację. Ich rywalem w walce o kolejne ligowe punkty będzie ekipa TGD. Jeśli Chilli Amigos chce doskoczyć do ligowej czołówki to musi wygrać spotkanie. Obecnie mają oni bowiem o jedno rozegrane spotkanie mniej niż TGD, ale na ich kontach jest o sześć oczek mniej. To oznacza z kolei, że potencjalna porażka wyeliminuje ‘Papryczki’ z walki o medale w sezonie Jesień’22. O wygraną będzie jednak bardzo trudno. Abstrahując od obecnej formy ‘Amigos’, to TGD wydaje się dość wyraźnym faworytem w meczu. Dodatkowo o mobilizację ‘Drogowców’ można być spokojnym. Po dziewięciu meczach sezonu Jesień’22, TGD znajduje się na trzecim miejscu w lidze i do lidera traci zaledwie dwa oczka. Na koniec mała ciekawostka. Dla wielu graczy, bezpośrednie starcie będzie bardzo ważne. Tak się składa, że w ubiegłym sezonie, kapitan ‘Drogowców’ – Maciej Kot występował w drużynie…Chilli Amigos.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Team Spontan – BES Boys BLUM

Godz.: 21:35, boisko nr 1

W kontekście drużyny BES Boys BLUM powtarzaliśmy to już wielokrotnie. Po kilku tygodniach sytuacja nie uległa zmianie a to oznacza, że po raz kolejny się powtórzymy. Przed ‘Chłopcami’ bardzo ważne spotkanie w kontekście utrzymania w drugiej klasie rozgrywkowej. W poniedziałkowy wieczór, drużyna Ryszarda Nowaka zmierzy się bowiem z Team Spontan. Jeśli przewidywania Redakcji się sprawdzą, to Team Spontan przystąpi do meczu z ‘Chłopcami’ tuż po porażce z BH Rent MiszMasz. To oznacza z kolei, że potencjalna wygrana BES Boys’ów w meczu, do którego dojdzie po 21:30 zbliży ich do Team Spontan i sprawi, że kto wie, być może pod koniec sezonu drużyny zamienią się miejscami. Z drugiej strony, jak to w meczach o sześć punktów bywa – potencjalna wygrana Spontana sprawi, że to drużyna Piotra Raczyńskiego skończy od BES Boys BLUM na wyższym miejscu na koniec sezonu. W naszym odczuciu, faworytem spotkania pozostaje drużyna Team Spontan, która ma po swojej stronie więcej argumentów. Nie inaczej było również w jedynym bezpośrednim spotkaniu obu drużyn, do którego doszło w ubiegłym sezonie. Wówczas zakończyło się na wyniku 2-1 dla Spontana. Każdy z setów był jednak w miarę wyrównany i biorąc pod uwagę to, co działo się w pierwszym secie sprawia, że równie dobrze BES Boys BLUM mógł wygrać mecz. Przed poniedziałkowym starciem wydaje się, że powtórka z tamtego spotkania zdaje się być najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #22

Za nami środowa seria gier. Nie ma się co oszukiwać – mecze, które miały być największymi hitami – okazały się zwykłym dziadostwem. W najważniejszych meczach środowej serii gier AIP zdemolował Tufi Team. Nie inaczej było w trzecioligowym starciu,  w którym Info Distributions bez problemu ograło Chilli Amigos. Zapraszamy na podsumowanie!

Szach-Mat – Niepoloty 3-0 (21-12; 21-18; 21-11)

Powracająca na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta drużyna Szach-Matu, miała w środowy wieczór prosty plan, od którego nie mogło być żadnych odstępstw. W skrócie – sześć punktów w dwóch meczach. Poza meczem z Niepolotami, ‘Szachiści’ mieli się zmierzyć również z Team Spontan. Tak się składa, że obie te drużyny znajdują się w dolnej części tabeli. Potencjalna strata punktów, mogłaby nieść za sobą bardzo przykre konsekwencje. W pierwszym secie – nie było mowy o jakiejkolwiek wpadce. Po wyrównanym początku (7-7), to ‘Szach-Mat’ przejął inicjatywę i po ataku ex-Nielota (Łukasza Karbowniczka) objął prowadzenie 12-8. Dalsza część seta to powiększenie przewagi przez graczy w czarnych trykotach i pewna wygrana seta do 12. Środkowy set był najbardziej wyrównaną partią o ile tak to można ująć. Gracze w czarnych trykotach od początku seta wysunęli się na prowadzenie (10-4), po którym nastąpiło małe rozprężenie i pewne kłopoty w przyjęciu. Dzięki temu, Niepoloty zniwelowały stratę do zaledwie dwóch oczek (14-12). Przed końcową fazą seta można się było zastanawiać, czy graczy Mateusza Bone będzie stać na to, by realnie postraszyć swoich rywali. Niestety dla nich, wątpliwości te zostały po chwili rozwiane i po kilku atakach Dawida Kołodzieja, Szach-Mat cieszył się z drugiego punktu w meczu (21-18). Ostatnia odsłona to już ‘la zabawa’ graczy w czarnych trykotach, którzy grając na luzie, nie mieli najmniejszych problemów z tym, by ograć rywali do 11. To oznaczało z kolei, że 50% środowego planu, zostało wykonane.

Tiger Team – AXIS 0-3 (23-25; 17-21; 15-21)

W zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy, że jeszcze żadna z drużyn, nie zdołała ograć w obecnym sezonie ‘Tygrysów’ za komplet punktów. W środowy wieczór tę próbę miała podjąć drużyna Fabiana Polita – AXIS, która przystępowała do meczu po ubiegłotygodniowej porażce z Bayer Gdańsk. O tym, że nie będzie to łatwe spotkanie dla AXIS dowiedzieliśmy się kilka chwil po pierwszym gwizdku sędziego. Pierwszy set rozpoczął się lepiej dla Tiger Team. Po kilku atakach Mateusza Ciesielskiego, prowadzili oni 12-9. W dalszej części seta, gra obu drużyn się bardzo wyrównała i od stanu 19-19, byliśmy świadkami walki punkt za punkt. Ostatecznie po bardzo emocjonującej końcówce, to AXIS wyszarpało zwycięstwo (25-23). Końcowy cios zadał, nie kto inny jak Wojciech Orlańczyk. Druga odsłona rywalizacji nie była już tak emocjonująca. Po skutecznej zagrywce debiutującego w rozgrywkach SL3 – Kacpra Kani, AXIS objęło prowadzenie 9-4. Od tego momentu, aż do samego końca AXIS utrzymywało około czteropunktową przewagę i mogło cieszyć się z wygranej kolejnego spotkania. Graczom Fabiana Polita pozostała jeszcze walka o wygraną ostatniej partii. To właśnie po bloku wspomnianego kapitana, AXIS objęło prowadzenie 8-4. Mimo to, ‘Tygrysy’ nie dawały za wygraną i dzięki dobrej zagrywce Mateusza Ciesielskiego, Tiger wrócił do gry (11-11). Niestety dla nich, AXIS po chwili zrobił przejście i po chwili ponownie odjechało swoim rywalom – tym razem skutecznie (15-12). Ostatecznie wynik trzeciego seta to 21-15, po którym nastąpiła wielka radość wicelidera. W środowy wieczór, byli oni jednak naprawdę blisko do tego, by stracić jeden punkt.

Flota Active Team – Oliwa Team 3-0 (21-14; 21-19; 21-11)

Tuż po godzinie 19, na boisku numer trzy doszło do rywalizacji sąsiadów w tabeli. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem starcia była ekipa Oliwy Team. Z drugiej strony, Flota podchodziła do meczu po kilku dobrych spotkaniach i z formą, która bez wątpienia była zwyżkująca. Początek spotkania to obraz, którego się nie spodziewaliśmy. Flota Active Team weszła w spotkanie kapitalnie i po chwili od pierwszego gwizdka sędziego – prowadziła 9-3. Mając tak dużą przewagę, gracze Karoliny Kirszensztein nie mieli większych problemów z tym, by trzymać swoich rywali na dystans. Ostatecznie, beniaminek drugiej ligi wygrał tę partię do 14. Trzeba podkreślić fakt, że Flota w pierwszym secie popełniała bardzo mało błędów własnych, a to z kolei wystarczyło do gładkiej wygranej z Oliwą. Druga odsłona rywalizacji przez długi moment, układała się świetnie dla Floty. W końcowej fazie seta, prowadzili oni 17-11 i wydawało się, że zaraz postawią kropkę nad ‘i’. W końcówce seta przebudziła się jednak Oliwa, która po czterech atakach z rzędu Dawida Plichtowicza zminimalizowała stratę. Ostatecznie set zakończył się skromnym zwycięstwem Floty 21-19. Ostatnia partia, podobnie zresztą jak dwie pierwsze – rozpoczęła się od kilkupunktowego prowadzenia Floty Active Team (12-7). Oliwa w odróżnieniu od drugiej odsłony nie dała sobie szansy na podjęcie próby odrobienia strat. W połowie seta czerwoną kartką ukarany został wspomniany wcześniej Dawid Plichtowicz. Zagotowana Oliwa to Oliwa, która nie gra zbyt dobrze. Po chwili Flota zdobyła kilka kolejnych oczek i finalnie wygrała wysoko seta do 11. Dzięki zwycięstwu za komplet oczek – Flota wskoczyła na wysokie – siódme miejsce w tabeli.

Hydra Volleyball Team – BH Rent MiszMasz 2-1 (21-17; 17-21; 21-13)

W środowy wieczór, Hydra Volleyball Team przystępowała do swojego ósmego spotkaniach w sezonie Jesień’22. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że najprawdopodobniej czeka ich o wiele trudniejsze zadanie, niż miało to miejsce we wtorkowy wieczór, kiedy ‘Bestia’ bez najmniejszych problemów, ograła ACTIVNYCH za komplet punktów. Nasze przypuszczenia wynikały z faktu, że MiszMasz w ostatnim czasie prezentował się naprawdę korzystnie. Mimo porażki 0-3 z Tufi Team, nie znajdowaliśmy powodu, dla którego moglibyśmy krytykować ‘Hotelarzy’. Dodatkowo – co trzeba podkreślić, gracze Tomasza Walaskowskiego w ośmiu spotkaniach na jesień zdobyli niemal taką samą liczbę punktów jak w całej edycji Wiosna’22. To, biorąc pod uwagę, że poziom drugiej ligi zdaje się być wyższy – może robić wrażenie. Nie przedłużając – pierwszy set rywalizacji to jednak potwierdzenie jakości ‘Bestii’, która dość szybko zbudowała sobie kilkupunktową przewagę. W drugiej połowie seta, Hydra prowadziła już 15-9 i stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię. Druga odsłona to konkretny ‘twist’. Chwilę po rozpoczęciu środkowej partii, MiszMasz wysunął się na prowadzenie 6-2. Po chwili, Hydra popełniła kilka błędów z rzędu, w rezultacie których – na tablicy wyników było 9-3 dla ‘Hotelarzy’. W dalszej części seta, Hydra nie dała sobie tak naprawdę szansy na odbudowanie straty, bo cały trud wynikający ze zdobywania punktów, był po chwili niszczony przez niezliczoną liczbę zepsutych zagrywek (17-12). W końcowym fragmencie seta, grająca dobre zawody ekipa ‘Hotelarzy’ nie dała sobie zrobić już krzywdy i wynik 1-1 w setach, stał się faktem. Ostatnia partia była już pod kontrolą graczy w złotych strojach. Po wyrównanym początku (7-7) to właśnie oni, po dwóch punktach z rzędu środkowego – Pawła Bugowskiego, objęli prowadzenie 13-9. W dalszej części seta, przewaga ta stała się jeszcze wyższa i ostatecznie Hydra wygrała tę partię do 13.

Info Distributions – Chilli Amigos 3-0 (21-12; 21-13; 21-17)

Środowa seria gier poukładała się w ten sposób, że mecze, które miały być największymi hitami – były prawdopodobniej tymi najbardziej dziadowskimi. Mecz, w którym Info Distributions podejmowało Chilli Amigos był przez nas anonsowany jako hit trzeciej ligi. Nie ma się temu co za specjalnie dziwić, bowiem ‘Drukarze’, jako jedyna niepokonana drużyna w trzeciej lidze, podejmowała Chilli Amigos, które przed spotkaniem miało bilans sześć zwycięstw oraz jedna porażka. Kto wie jak wyglądałoby spotkanie, gdyby nie problemy kadrowe w obozie Chilli, o których wspominaliśmy w zapowiedzi. Samo spotkanie rozpoczęło się od wysokiego prowadzenia zawodników w biało-czarnych barwach. Po ataku Mateusza Osieckiego, było 10-5. W dalszej części seta, Info Distributions nie zwalniało, a raczej nie popełniało tak szkolnych błędów jak ‘Amigos’ i po chwili wygrali seta do 12. Drugi set to kontynuacja słabej gry drużyny Chilli, którzy w takiej dyspozycji – mogliby mieć problem ze Swooshersami (ok, aż tak może nie). Jeśli chodzi o ich rywali – drużynę Info, to przeważali oni w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, a w związku z tym – wynik drugiego seta nie mógł dziwić (21-13). Najwięcej emocji mieliśmy w trzecim secie. Mówimy tu o tych sportowych jak i tych, których nie chcielibyśmy oglądać. Zacznijmy od tego, że w partii tej, Chilli zaprezentowało się o niebo lepiej niż miało to miejsce w dwóch pierwszych odsłonach. Dzięki temu, do stanu 15-15 prowadzili oni wyrównaną grę i kwestia tego, która z drużyn wygra ostatnią partię, pozostawała otwarta. W końcówce doszło jednak do sytuacji w której się konkretnie zakotłowało i mieliśmy silne poczucie deja vu z meczu Info Distributions kontra DNV. Wówczas to ‘Drukarze’ mieli potężne pretensje do przeciwników, że ci – nie przyznali się do bloku. W środowy wieczór, byliśmy świadkami odwrotnej sytuacji. Po ataku z prawego skrzydła, piłkę w bloku dotknął przyjmujący Info Distributions i mimo ogromnych pretensji ‘Amigos’ się do tego nie przyznał. To wywołało z kolei ciąg przyczynowo-skutkowy w postaci czerwonej kartki dla kapitana ‘Amigos’ i napiętą atmosferę do końca meczu a w zasadzie na długo po jego zakończeniu. Szerzej o całej sytuacji opowiemy w najbliższym magazynie. Wracając do meczu, po wspomnianej sytuacji – Info Distributions dołożyło kilka punktów i wygrało seta do 17. Trzeba przyznać, że mimo całego zamieszania – wyniki 3-0 był tym najbardziej sprawiedliwym.

Szach-Mat – Team Spontan 3-0 (21-12; 21-17; 21-14)

Po stosunkowo gładkiej wygranej Szach-Matu w konfrontacji z Niepolotami, drużyna Dawida Kołodzieja stanęła do drugiego pojedynku w środowy wieczór. Tym razem mecz, patrząc na tabelę miał być nieco trudniejszym wyzwaniem. Nie oznaczało to jednak bynajmniej, że ‘Szachiści’ mieli mieć problemy. W typie Redakcji nie mieliśmy wątpliwości, jakim wynikiem zakończy się spotkanie. Już na początku meczu, Szach-Mat objął prowadzenie. Po ataku Łukasza Karbowniczka, w połowie partii było już 12-6 dla graczy w czarnych trykotach. To oznaczało z kolei, że po chwili poznaliśmy zwycięzcę pierwszego seta (21-12). Nieco ciekawiej zrobiło się w drugiej partii. Po wyrównanym początku (6-6), Szach-Mat włączył drugi bieg i po chwili objął prowadzenie (9-6). Team Spontan nie składał jednak broni i po skutecznej zagrywce Mariusza Kozery, doprowadził do ponownego wyrównania (12-12). Dalsza część seta to jednak przewaga jakości Szach-Matu, którzy raz po raz, nękali swoich przeciwników skutecznymi kiwkami. Ostatecznie partia ta zakończyła się zwycięstwem Szach-Matu do 17. Jeśli kibice liczyli na to, że chociaż trzeci set dostarczy im jakichkolwiek emocji – musieli się srogo przeliczyć. Ok, całkiem ciekawie było do połowy seta. Wszystko za sprawą tego, że Team Spontan dotrzymywał kroku swoim rywalom (11-10). Druga część seta to wyraźna przewaga ‘Szachistów’, którzy finalnie wygrali seta do 14. Dzięki zwycięstwu za komplet punktów Szach-Mat, wskoczył na drugie miejsce w tabeli.

Zmieszani – Team Spontan 2-1 (21-17; 13-21; 26-24)

Ledwo co w zapowiedzi napisaliśmy o tym, że Zmieszani maja swój prime, a ekipa Edyty Woźny znowu to zrobiła! Tym razem na ‘rozkładówce’ Zmieszanych znalazła się ekipa Team Spontan. Co ciekawe, pojedynek do którego doszło po godzinie 21:00 był starciem dwóch drużyn, które w tabeli wszechczasów zajmują drugie oraz czwarte miejsce. W odczuciu Redakcji nieznacznym faworytem spotkania była ekipa Piotra Raczyńskiego. Zmieszani od początku spotkania zdawali się mieć to gdzieś i po dobrej oraz skutecznej grze to właśnie oni objęli prowadzenie 9-6. W dalszej części seta, drużyna Edyty Woźny utrzymywała trzy-czteropunktową przewagę i finalnie wygrali oni seta do 17. Przed drugą odsłoną rywalizacji, w dobrze funkcjonującej drużynie doszło do kilku zmian. Nie wiemy czy ten fakt miał na drużynę wpływ, ale w drugiej partii, prezentowali się oni znacznie gorzej. Po w miarę wyrównanej pierwszej części seta (10-9 dla TS), to gracze Piotra Raczyńskiego objęli czteropunktowe prowadzenie (16-12). W końcówce, drużynie Zmieszanych nie pomógł wzięty czas i po chwili, ‘Spontaniczni’ mogli cieszyć się z doprowadzenia do wyrównania. Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się od prowadzenia Zmieszanych, na które swoją drużynę wyprowadził bardzo dobrze dysponowany Piotr Szczepański (6-2). Mimo, że z czasem, Zmieszani prowadzili już 12-7 to drużynie ‘Spontanicznych’ udało się w końcówce dogonić rywala i doprowadzić do wyrównania po 19. Końcówka seta to bardzo emocjonująca walka punkt za punkt. Ostatecznie szalę zwycięstwa na stronę Zmieszanych przechylił najlepszy gracz tego spotkania – Piotr Szczepański.

AVOCADO friends – Eko-Hurt 0-3 (15-21; 24-26; 19-21)

Po nieudanym sezonie Wiosna’22, w którym ‘Hurtownicy’ drżeli do samego końca o utrzymanie w lidze – przyszedł zdecydowanie lepszy okres. Tak się składa, że dzięki wygranej za komplet punktów z AVOCADO friends, ‘Hurtownicy’ zapewnili sobie grę w grupie pięciu drużyn, które począwszy od 31 października, powalczą o medale w najwyższej klasie rozgrywkowej. Czy wygrana z ‘Weganami’ przyszła im łatwo? Skądże znowu. W meczu, który był rozgrywany na boisku numer 1, Eko-Hurt miał ogromne ‘ciężary’. Co ciekawe, patrząc na to jak rozpoczął się pierwszy set, ta sytuacja może dziwić. Tak się składa, że chwilę po pierwszym gwizdku w meczu, ‘Hurtownicy’ prowadzili…9-1! Mimo, że w dalszej części seta było już 14-4 to ostatecznie, Eko-Hurt ewidentnie zwolnił w drugiej części seta. Dodatkowo ‘Weganie’ przypomnieli sobie, że potrafią grać w siatkówkę i finalnie gigantyczna przewaga została pod koniec seta zniwelowana. Druga odsłona to świetne widowisko jeśli chodzi o emocję. Rzadko spotyka się bowiem w SL3 mecze, w których żadna z drużyn przez całego seta, nie jest w stanie wypracować sobie trzech punktów przewagi. Co ciekawe – najlepiej w tym secie na skrzydle prezentował się Kamil Wołk, którego jeszcze w poprzednim sezonie – mogliśmy oglądać w Szach-Macie na pozycji libero. Wracając do końcówki seta – szalę zwycięstwa na stronę Eko-Hurtu przechylili Sebastian Rydyger oraz Igor Ciemachowski. Trzeba przyznać, że Eko-Hurt w tej partii był o włos od przegranej seta co potencjalnie – skomplikowałoby to ich kwestie gry w grupie mistrzowskiej. W trzecim secie również nie narzekaliśmy na nudę. Ok, nie byliśmy świadkami tego co w drugiej odsłonie, ale i tak było spoko. Przez większość trzeciej partii, to AVOCADO friends prowadziło kilkoma punktami. Mniej więcej w połowie seta, na tablicy wyników było już 12-7 dla ‘Wegan’. W dalszej części – mimo prowadzenia 17-13, AVOCADO złapało przestój, który sprawił, że to Eko-Hurt zdobył pięć kolejnych punktów. Kiedy gracze Konrada Gawrewicza wysunęli się na prowadzenie (18-17) to po chwili ‘docisnęli’ swoich rywali i mogli cieszyć się z awansu do grupy mistrzowskiej.

Tufi Team – AIP 0-3 (18-21; 11-21; 16-21)

Spotkanie, do którego doszło chwilę po godzinie 21:00 miało być ozdobą środowej serii gier, obecnego tygodnia rozgrywek czy nawet meczem sezonu w drugiej lidze. Cóż – gówno z tego wyszło. Podsumowanie tego spotkania zaczniemy z grubej rury. Nie pamiętamy równie bezbarwnego i słabego meczu w wykonaniu Tufi Team. Ok, drużyna Mateusza Woźniaka w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta przegrała już 33 razy, natomiast 31 z tych porażek to były mecze w pierwszej lidze. Nawet wtedy – rywalizując z absolutnie topowymi drużynami w SL3 – drużyna prezentowała się znacznie lepiej. Ok, wszystko wskazuje na to, że za chwilę AIP dołączy do grona pierwszoligowców, ale tak czy siak – nie zmienia to postaci rzeczy. Raz jeszcze – środowe spotkanie miało być hitem, ale chwilę po tym gdy wybrzmiał pierwszy gwizdek arbitra – zobaczyliśmy, która z drużyn ‘pływa bez majtek’. Niech was, drodzy czytelnicy nie zwiedzie wynik pierwszego i trzeciego seta. Tak się składa, że AIP miało kontrole nad wydarzeniami boiskowymi od pierwszego do ostatniego gwizdka w meczu. Tufi Team nie miało w tym spotkaniu ani jednego momentu, w którym pomyślelibyśmy, że mogą oni pokusić się o punkt. W grze drużyny Mateusza Woźniaka było za dużo kombinowania i bardzo często brakowało prostej, aczkolwiek skutecznej siatkówki. Dodatkowo zadania nie ułatwiali im gracze AIP, którzy zagrali świetne zawody w obronie. Dodatkowo w wielu momentach, graczom Adriana Ossowskiego dopisywało szczęście co potęgowało i nawarstwiało zniechęcenie drużyny Tufi. Podsumowując – dla drużyny AIP, choć nie do końca wskazuje to wynik, środowe starcie było łatwiejszym zadaniem niż gra z samym dołem tabeli. Na koniec mała informacja. Jak udało się ustalić Redakcji, skrót AIP nie oznacza ‘Adi i Przyjaciele’. Po środowej serii gier, jest to ‘Awans in Progress’.