Zapowiedź – MATCHDAY #10

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór szansę na objęcie fotelu lidera będzie miała ekipa CTO Volley, która zmierzy się z beniaminkiem rozgrywek – Old Boys oraz z MPS Volley. Ciekawie zapowiada się również spotkanie w drugiej lidze, w której ‘rękawice skrzyżują’ będące w świetnej dyspozycji drużyny AXIS oraz Staltest. Zapraszamy na zapowiedź!

Tufi Team – Flota Active Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Myśląc o obecnej sytuacji Tufi Team trudno nie przytoczyć legendarnej już piosenki Dżemu:

‘Dużo bym dał, by przeżyć to znów

Wehikuł czasu to byłby cud

Mam jeszcze wiarę, odmieni się los

Znów kwiatek do lufy wetknie im ktoś’

Nawiązujemy tu rzecz jasna do sytuacji Tufi Team z obecnego sezonu versus tego, co oglądaliśmy w poprzedniej edycji. Wówczas było świetnie, teraz jest kiepsko. Ok, Tufi Team zagrało póki co dwa mecze, z czego w jednym mieli potężne problemy kadrowe. Drugie spotkanie to konfrontacja przeciwko Eko-Hurt, czyli aktualnemu Mistrzowi SL3. Wnioski? Może nieco przesadzamy i w meczach, w których Tufi będzie miało optymalny skład i nie będą mierzyć się z tuzami ligi zobaczymy stare dobre Tufi. O tym czy tak będzie przekonamy się już dziś wieczorem. Team Mateusza Woźniaka mierzyć się będzie z Flotą Active Team, z którą w przeszłości wygrywał trzykrotnie i tylko raz przegrał. Do wspomnianej porażki doszło jednak pod koniec sezonu Jesień’23, a precyzyjniej 22 listopada 2023 r. Czy wspomniany mecz był początkiem odwrócenia losów rywalizacji? Przekonamy się o tym niebawem, ale biorąc pod uwagę dyspozycję obu drużyn z początku sezonu, nieznacznym faworytem spotkania pozostają gracze Floty Active Team. Z drugiej strony chcielibyśmy zaznaczyć, że potencjalna wygrana ‘Tuffików’ nas w ogóle nie zaskoczy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

AXIS – Staltest Pomorze

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Ależ to jest imponujące otwarcie sezonu w wykonaniu obu drużyn. Wow. Zacznijmy od AXIS, które co prawda ma gorsze wyniki, ale i oczekiwania w stosunku do drużyny były znacznie mniejsze niż ma to miejsce w przypadku Staltestu. Mowa tu wszak o drużynie, która jest aktualnym beniaminkiem drugoligowych rozgrywek. O drużynie, którą wielu ligowców wskazywało jako tę, która padnie ofiarą rewolucji i większej liczby spadków. Na początek AXIS rywalizowało z 22 BLT Malbork i mimo porażki po meczu zebrali same pozytywne komentarze. Wśród niemal wszystkich osób, które oglądały mecz, ‘Czerwoni’ byli bardzo mocno chwaleni. Apogeum komplementów spadło na AXIS w kolejnym tygodniu, w którym team Fabiana Polita rywalizował z innym z pretendentów do wygrania ligi. Choć to BEemka była murowanym faworytem to AXIS w poniedziałkowy wieczór zagrał najlepsze spotkanie spośród wszystkich osiemdziesięciu, w których zagrali. Koncert. W środowy wieczór ‘Czerwoni’ rozegrają spotkane z ekipą, która również imponuje w ostatnim czasie formą. Spójrzcie sami:

– Staltest – Szach-Mat 2-1

– Staltest – Hydra Volleyball Team 2-1

– Staltest – Złomowiec 3-0

Oj, trzeba być ślepcem by nie dostrzec, że w Stalteście rodzi się coś wielkiego. Trzy wygrane z tak renomowanymi rywalami zrobiły mnóstwo szumu w SL3. Która z drużyn w czwartkowy wieczór podtrzyma kapitalną dyspozycję? Mimo wszystko faworytem spotkania pozostają gracze Staltestu, którzy mają większe doświadczenie w grze w wyższej klasie rozgrywkowej. Liczymy jednak na to, że będzie to kozackie spotkanie. AXIS do takich dorósł.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

CTO Volley – Old Boys

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

To dopiero trzeci tydzień rozgrywek, a na pierwszoligowym placu boju pozostały zaledwie dwie drużyny, które jak do tej pory nie przegrały ani jednego spotkania. Nie będzie chyba zaskoczeniem, jeśli wskażemy, że tymi drużynami są ekipy Eko-Hurt oraz CTO Volley, które wśród powszechnej opinii ligowców były wskazywane najczęściej w kontekście tytułu mistrzowskiego. Start sezonu Wiosna’24 dla CTO to pojedynki ze Speednetem oraz Flotą Active Team. Suma punktów po wspomnianych meczach to pięć oczek, które sprawiają, że pozycja wyjściowa ‘Pomarańczowych’ jest kozacka. Nos podpowiada nam, że w czwartkowy wieczór gracze Macieja Szymuli sięgną po kolejne punkty, które wywindują ich w ligowej tabeli aż na sam szczyt. Podobnego zdania są typerzy w aplikacji SL3. W momencie pisania zapowiedzi typy rozkładały się następująco:

CTO (80%) – Old Boys (20%)

CTO (77,8% ) – MPS Volley (22,2%).

Cóż, bardziej zasadnym pytaniem od tego czy Old Boys wygra jest to ile będzie. 3-0 czy jednak 2-1. W naszym odczuciu, ‘Pomarańczowi’ pokuszą się o drugi komplet punktów. Jeśli nasze predykcje się sprawdzą to będzie to trzecia porażka z rzędu drużyny z Pruszcza Gdańskiego, czego wcześniej zespół Bartłomieja Kniecia nigdy nie doświadczył. Z drugiej strony nie wyprzedzajmy pewnych zdarzeń. Obecny sezon już kilka razy udowodnił, że niemożliwe nie istnieje.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Kraken – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Z całą pewnością hit trzecioligowych rozgrywek. Nie ukrywamy, że kiedy losowaliśmy drużyny do poszczególnych grup to mieliśmy cichą nadzieję, że skrzyżujemy ze sobą dwie pary:

  1. APV Gdańsk oraz Kruk Volley
  2. Craftvenę z Kraken

Cóż, udało się tylko w jednym przypadku. Oba wymienione przypadki były dość podobne i  uogólniając skończyło się na pewnych podziałach, które sprawiły, że dziś zamiast dwóch drużyn mamy w SL3 aż cztery. Przypadek, w którym los chciał, że obie drużyny spotkają się w jednej grupie i to na dodatek dwukrotnie to konfrontacja Krakena z Crafveną. Aby dobrze zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, cofnijmy się w czasie do zapisów przed sezonem Wiosna’23. Wówczas do samego końca nie było wiadomo czy Craftvena się zgłosi. Ostatecznie im się udało na kilkadziesiąt minut przed końcem zapisów. Z czasem do drużyny dołączyło kilku graczy zza wschodniej granicy, którzy od początku deklarowali, że chcą stworzyć ‘coś swojego’. Przed startem obecnej edycji stało się jasne, że SL3 ulega powiększeniu, a to sprawiło, że dla Krakena pojawiła się szansa na granie na ‘własnych zasadach’. To z kolei oznaczało, że ze składu ‘Rzemieślników’ odeszło kilku graczy, którzy w poprzedniej edycji byli bardzo ważnymi punktami drużyny. Przed czwartkowym pojedynkiem pewne jest to, że dla obu drużyn jest to najważniejszy mecz sezonu. W naszym odczuciu faworytem spotkania pozostają gracze Krakenu.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Szach-Mat – Flota Active Team 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Początek sezonu w wykonaniu ‘Szachistów’ jest naprawdę niemrawy. Przypomnijmy, że póki co Szach-Mat rozegrał dwa spotkania i doszło do nich w pierwszym tygodniu rozgrywek. We wspominanych meczach Szach-Mat dość niespodziewanie przegrał spotkanie ze Staltestem i jakby tego było mało, chwilę później stracił punkt również z ostatnią ekipą w ligowej tabeli – Maritexem. Szczęściem w nieszczęściu ekipy Dawida Kołodzieja jest fakt, że obecny wyścig o pierwszą ligę przypomina wyścig żółwi. No bo spójrzmy sami. 22 BLT, BEemka, Volley Gdańsk, Hydra, Staltest, Złomowiec czy Dream pogubiły już punkty, a to sprawia, że sytuacja Szach-Matu nie jest tak zła jak mogłoby się wydawać. Ba, jeśli dziś wieczorem gracze w czarnych strojach pokuszą się o komplet punktów to zaliczą konkretny awans w ligowej tabeli. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, bo mimo problemów Szach-Matu pozostają oni zdecydowanym faworytem starcia. W naszych predykcjach uwzględniamy rzecz jasna obecną formę Floty Active Team 2, która po awansie do wyższej klasie rozgrywkowej, nie może się odnaleźć w ‘nowym graniu’. W dwóch pierwszych spotkaniach obecnego sezonu, Flota przegrała spotkania z Hydrą Volleyball Team oraz TGD i obecnie znajdują się na miejscu spadkowym z drugiej ligi. Cóż, dużo wskazuje na to, że po czwartkowym wieczorze, ich sytuacja nie ulegnie zmianie.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MPS Volley – CTO Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Nieco wyblakły hit Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wicemistrz SL3 – MPS Volley rozpoczął zmagania od dwóch porażek i jednej wygranej. Taki wynik sprawia, że zespół Jakuba Nowaka przed czwartkowym spotkaniem znajduje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Na tę chwilę można wysnuć zatem wniosek, że póki co realizuje się scenariusz, który wiele osób kreśliło przed rozpoczęciem sezonu. W skrócie chodzi o to, że osoby te wskazywały MPS jako drużynę, która może mieć spory problem z tym by się utrzymać w elicie. Trudno jest bowiem zastąpić graczy, którzy po poprzednim sezonie odeszli z drużyny. Gracze Ci uznawani są bowiem za czołówkę na swoich pozycjach. Z pewnością czwartkowy mecz będzie dla nich wyjątkowy i jesteśmy przekonani, że już w nowych barwach będą chcieli zdobyć trzy punkty. W naszym odczuciu komplet punktów ‘Pomarańczowych’ jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Z drugiej strony warto zauważyć, że obie drużyny w SL3 mierzyły się ze sobą czterokrotnie i jeszcze nigdy w spotkaniu nie doszło do tego, by któraś z drużyn wygrała za komplet punktów. Do tej pory trzykrotnie spotkanie wygrała ekipa CTO, natomiast raz zespół Jakuba Nowaka. Jak będzie w czwartkowy wieczór?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2  

MATCHDAY #9

Za nami dziewięć spotkań, do których doszło we wtorkowy wieczór. Po wygranych Eko-Hurtu oraz Challengersów doszło do zmiany lidera w pierwszej oraz trzeciej lidze w grupie A. Ponadto w dziewiątej serii gier przełamała się wreszcie ekipa Dream Volley, która wygrała za komplet punktów z TGD. Zapraszamy na podsumowanie!

Volley Gdańsk – Oliwa Team 3-0 (21-18; 21-13; 21-4)

Oj, nie ma łatwego życia Oliwa Team w obecnym sezonie. Cztery spotkania, cztery porażki, jeden punkt na dwanaście możliwych. We wtorkowy wieczór ‘Oliwiacy’ mierzyli się ze spadkowiczem z pierwszej ligi – Volley Gdańsk. Owszem to ci drudzy byli faworytem spotkania, ale poprzedni tydzień pokazał, że ‘żółto-czarnych’ da się ukąsić. W pierwszym secie rywalizacji, Oliwa Team zdawała się w to głęboko wierzyć. Choć zespół Dawida Karpińskiego na początku meczu dużo gorzej przyjmował oraz bronił i rozpoczął seta od stanu 5-10, to z czasem gra drużyny z ‘serca Gdańska’ zaczęła wyglądać dużo lepiej. Oczywiście niech Was nie zwiedzie wynik 21-18. Wyrównanej gry tu nie było. Po prostu Volley miał przez kilka chwil problemy z tym by postawić kropkę nad ‘i’. Mimo, że prowadzili 20-14 to finalnie skończyło się na wyniku 21-18. Choć nie był to zbyt dobry set Oliwy to jak się po chwili okazało – i tak był tym najlepszym. Środkowa partia to część gry, w której zaczęła się zarysowywać coraz to wyraźniejsza przewaga trzykrotnych mistrzów SL3. Choć trudno w to uwierzyć, Volley zaczął tę partię od stanu…8-1. W dalszej części seta, Oliwa podobnie jak w pierwszej partii podkręciła nieco tempo i finalnie uciułała 13 oczek. Ostatnia odsłona to już mordobicie większe niż w Gromdzie. Tak, to była walka na gołe pięści i to na dodatek taka, gdy Oliwa Team ani nie zadawała ciosów, ani się nie broniła. Zamiast tego wystawiła facjatę, która była przez rywala niemiłosiernie obijana. Zaczęło się jak w drugim secie, od stanu 8-1. Jeśli ktoś myślał, że Oliwa podobnie jak w pierwszej i drugiej części się nieco rozkręci ten się dość mocno pomylił. Liczba ataków w out, błędów, nieporozumień była dramatycznie duża. To w konfrontacji z uznaną marką nie mogło przejść obojętnie. Volley widząc otwarte bramki na autostradzie wcisnął pedał gazu i jechał przed siebie. Wynik zawodów to 21-4 i obawiamy się, że będzie to najwyższy wynik  w obecnym sezonie w drugiej lidze. No, chyba, że Oliwa powie zaraz ‘sprawdzam’.

Hydra Volleyball Team – MiszMasz 3-0 (21-13; 24-22; 21-14)

Po tym jak w ostatnim czasie punkty w drugiej lidze pogubili faworyci do podium rozgrywek, przed Hydrą otworzyła się furtka do górnej części ligowej tabeli. Aby tego dokonać, ‘Bestia’ musiała pokonać MiszMasz i najlepiej zdobyć przy tym komplet punktów. Choć gracze w złotych strojach byli faworytem spotkania to historycznie pojedynek z MiszMaszem bywał dla nich ‘meczem pułapką’. Od samego początku spotkania, ‘Bestia’ ruszyła do ofensywy i skutecznie wykorzystywała pewne perturbacje w składzie, z którymi we wtorkowy wieczór mierzyli się gracze Michała Grymuzy. W połowie seta po dwóch atakach MVP poprzedniego spotkania – Filipa Ziółkowskiego, Hydra objęła prowadzenie 13-9. W dalszej części, ‘Bestia’ wykorzystała rozkojarzenie rywali i w związku z dwukrotnym błędem ustawienia MiszMaszu, prowadzili już 18-11. To z kolei zabiło jakiekolwiek emocje w tej partii, którą Hydra wygrała do 13. Druga odsłona to zupełnie inna historia. Po gładkiej wygranej w pierwszym secie, ‘Bestia’ miała problemy z koncentracją oraz mobilizacją. W połączeniu z coraz lepszą grą MiszMaszu zdawało się to być gotową receptą na przegraną seta. Choć partia ta zaczęła się od ich prowadzenia 7-3, to z czasem, po dobrej grze w bloku MiszMaszu, gracze Michała Grymuzy doprowadzili do wyrównania po 14. W końcówce gracze w czarnych strojach mieli nawet piłkę setową. Z tym nie mógł pogodzić się kapitan Hydry, który sygnalizował błąd jednego z przeciwników, którego nie dostrzegł z kolei sędzia. Mimo, że ‘Bestia’ znalazła się w tarapatach to w końcówce zdołali wydrzeć rywalom punkt sprzed nosa. Porażka w drugiej odsłonie sprawiła, że MiszMaszowi trudno było wykrzesać siły na to, by realnie zagrozić rywalom w finałowej partii. Na wyrównaną grę, MiszMaszowi sił wystarczyło tylko do połowy seta (10-10). W dalszej części po kilku skutecznych atakach Daniela Gierszewskiego, ‘Bestia’ objęła prowadzenie 18-12 i po chwili mogła cieszyć się z drugiego kompletu punktów w obecnym sezonie.

Team Spontan – APV Gdańsk 3-0 (21-9; 21-13; 21-11)

Jeśli ktoś zastanawiał się czy Team Spontan po spadku do trzeciej ligi zadowoli się grą na tym szczeblu to odpowiedź na to pytanie poznaliśmy już w pierwszym secie rywalizacji z APV Gdańsk. Ok, wiedzieliśmy, że to ‘Spontaniczni’ będą faworytem i to dość wyraźnym, ale po tym jak na tle innej mocarnej drużyny – Fux Pępowo zaprezentowali się gracze APV, uznaliśmy, że są w stanie podjąć ze Spontanem walkę. Cóż. Nie byli i dostali tak dotkliwe lanie, że co niektórym…porażka udzieliła się zbyt mocno, do czego jeszcze wrócimy. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od absolutnej dominacji Spontana, która zaprowadziła nas do stanu…12-3. Był to fragment gry, w którym APV miało problemy w przyjęciu, rozegraniu, wykończeniu akcji itd. Ba. Prościej byłoby napisać z czym nie mieli problemu, bo był to naprawdę słaby występ drużyny. Nic dziwnego, że Spontan po chwili bez problemu zdobywał kolejne punkty i finalnie nie wypuścili rywala z ‘dyszki’. Środkowa odsłona to set, w którym frustracja w obozie APV narastała z każdą kolejną piłką. Niemoc drużyny Grzegorza Żyły-Stawarskiego była trudna do opisania. W zasadzie zbędny jest tu komentarz, ale frustracja ta sprawiła, że w końcówce seta obejrzeliśmy sytuację, której w SL3 jeszcze nie widzieliśmy. Kapitan drużyny zamiast spróbować kontynuować grę, z frustracją cisnął piłką w ścianę. Oj, był to obrazek, którego nie chcielibyśmy więcej oglądać. Tak czy siak po wspomnianym zdarzeniu, Spontan prowadził już w setach 2-0 i dalej parł po swoje. Po raz kolejny niespecjalnie przeszkadzali im w tym gracze APV, którzy w trakcie całego meczu nie mieli choćby jednego skutecznego bloku. Początek trzeciej partii to jednak wyrównana gra, po której na tablicy wyników mieliśmy remis po 7. W dalszej części uwypukliła się przewaga ‘Spontanicznych’, którzy bez większego problemu wygrali tę partię do 11, a cały mecz 3-0.

Dream Volley – TGD 3-0 (21-12; 22-20; 21-11)

Po nieciekawym otwarciu sezonu, w którym Dream Volley przegrał dwa spotkania z rzędu, ‘Marzyciele’ stanęli we wtorkowy wieczór przed szansą na potwierdzenie powiedzonka, że ‘do trzech razy sztuka’. Zadanie to nie było przesadnie wymagające. W jedynym dotychczasowym meczu obu drużyn, Dream Volley ograł swoich rywali za komplet punktów. Początek sezonu w wydaniu obu ekip sprawił jednak, że coraz więcej osób łącznie z Agnieszką Pasternak powątpiewało w moc ‘Marzycieli’. Pierwszy set rywalizacji to jednak mocne granie drużyny Mateusza Dobrzyńskiego, która zaczęła pojedynek od stanu…12-4! Choć z czasem było już 19-9, to ‘Drogowcom’ udało się wyjść z dziesięciu punktów i finalnie uciułali w tej partii dwanaście oczek. Po pierwszym secie, TGD postanowiło się nieco przeorganizować i zespół Macieja Kota zaczął nieco lepiej przyjmować. To z kolei pozwoliło drużynie ‘budować’, czego efekty otrzymaliśmy w błyskawicznym tempie. Od samego początku TGD grało z faworyzowanym rywalem jak równy z równym, a to sprawiło, że na półmetku seta mieliśmy remis po 12. Choć z czasem ‘Marzycielom’ udało się objąć prowadzenie 18-15, to po chwili w ich szeregach doszło do kilku nieporozumień, które sprawiły z kolei, że w ich obozie mogliśmy zaobserwować pewne zgrzyty, co częstym obrazkiem akurat u nich nie jest (18-18). Mimo to, gracze Dream wiedzieli, że mają zadanie do wykonania i po nerwowej końcówce zdołali wyszarpać rywalom zwycięstwo z rąk (22-20). Brak punktu w drugim secie wyraźnie spuścił z ‘Drogowców’ powietrze. W trzeciej odsłonie ci zdawali się już czekać na ostatni gwizdek w spotkaniu. Ostatecznie set zakończył się wysokim zwycięstwem Dream Volley (21-11), po którym w sposób znaczący podreperowali oni swą sytuację w tabeli.

Team Spontan – Port Gdańsk 2-1 (18-21; 21-18; 21-18)

Po srogim laniu, które drużynie APV Gdańsk zafundowała ekipa Team Spontan, gracze Piotra Raczyńskiego przystępowali do drugiego spotkania w sezonie Wiosna’24. Tym razem rywalem ‘Pomarańczowych’ była ekipa Portu Gdańsk, która podobnie jak Spontan, gra w SL3 od samego początku. Faworytem meczu pozostawała ekipa ‘Spontanicznych’. Mimo to, Port Gdańsk podszedł do spotkania pewny własnych umiejętności i od pierwszego gwizdka sędziego parł po kolejne ligowe punkty. Początek spotkania ułożył się dla ‘Portowców’ wyśmienicie i po jednym z ataków Pawła Dobrzenieckiego, Port objął prowadzenie 8-4. Z czasem gra drużyn się wyrównała i po kilku atakach aktywnego Krzysztofa Lepera, Spontan doprowadził do wyrównania po 14. Walka punkt za punkt trwała do stanu po 18 i w kluczowym dla losów seta momencie, dwoma kolejnymi punktami popisał się dobrze dysponowany Paweł Dobrzeniecki, który zapewnił ‘Portowcom’ pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona to wyrównana walka obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 13. Tym razem po kilku punktach duetu Krynicki&Leper to Team Spontan objął trzypunktowe prowadzenie, które po chwili zapewniło im wyrównanie stanu rywalizacji (21-18). Ostania partia, a jakże to walka ‘łeb w łeb’ od stanu 1-1 aż do 15-15. W końcówce seta ‘game-changerem’ okazała się skuteczna zagrywka środkowego – Adama Kochanowskiego, który dwoma asami serwisowymi wyprowadził Spontana na prowadzenie 19-16, które po chwili dały im wygraną w meczu.

Challengers – Tiger Team 3-0 (21-19; 21-17; 21-15)

Po imponującym początku drużyny Challengers w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, zespół Wojtka Lewińskiego miał do rozegrania dwa spotkania we wtorkowy wieczór. Czysto teoretycznie wtorkowe zadania były łatwiejsze niż te, które Challengers miał na inaugurację, o czym świadczą miejsca w tabeli poszczególnych rywali z obecnego sezonu. Mimo że miało być gładko i przyjemnie to rzeczywistość wyglądała jednak nieco inaczej. Już na początku spotkania, Tiger pokazał, że nie zamierza oddawać punktów bez walki. W połowie pierwszej odsłony na tablicy wyników mieliśmy remis po 9. Sytuacja uległa pewnej zmianie w drugiej części seta, w której Tiger miał pewne problemy z powstrzymaniem atakującego rywali – Mariusza Kuczko. Po jednym z ataków wspominanego gracza było 15-11 dla Challengers. Mimo, że dużo wskazywało na to, że po chwili obie drużyny zmienią strony, Tiger Team po dobrej grze doprowadził do wyrównania po 18. Kiedy w ‘granatowo-różowym obozie’ zrobiło się naprawdę gorąco, Challengers dopięli po chwili swego i wygrali seta do 19. Druga odsłona nie była już tak emocjonująca. Tiger Team choć grał naprawdę nieźle to jednak kilkanaście procent jakości więcej było w drużynie przeciwników. To sprawiło, że Challengers objęli prowadzenie 14-9 i po chwili cieszyli się z wygrania drugiego seta. Ostatnia odsłona to wyrównana walka do stanu po 8. Niestety dla ‘Tygrysów’, po chwili zanotowali oni bardzo długi przestój, który zapewnił rywalom 7 oczek z rzędu. Kiedy na tablicy wyników było 15-7 dla zespołu Wojciecha Lewińskiego to  stało się jasne, że po chwili sięgną oni po trzeci komplet punktów w sezonie Wiosna’24.

Challengers – KRUK Volley 3-0 (21-18; 21-14; 21-19)

Kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego, skazywany na pożarcie zespół Kruk Volley z nostalgią wspominał mecz, do którego doszło niemal równy rok temu. Wówczas wielu ‘Kruków’ rywalizowało z ekipą Old Boys, która była absolutnym faworytem starcia. Mimo, że w meczu miało dojść do pogromu to finalnie ówczesna Husaria wygrała drugiego seta i prawdę mówiąc była naprawdę bliska do wygrania spotkania. Ostatecznie wspominany przez nas mecz zakończył się ich porażką 1-2, ale to co było ważniejsze we wspomnianym meczu to lekcja, którą wyciągnęli zawodnicy występujący w meczu. Lekcją tą było to, że jeśli na parkiet nie wyjdzie się, sorry za kolokwializm – zesranym to będzie dobrze. Cóż, było dobrze, a fragmentami nawet bardzo dobrze. Niestety dla Kruków było to za mało by urwać punkt faworyzowanym przeciwnikom. Skoro napisaliśmy, że w kontekście Kruków fragmentami było bardzo dobrze, to taki fragment drużyna Jakuba Florczaka miała od początku spotkania. Po tym jak Challengersi mieli problem z tym by przebić się lewym skrzydłem, Kruk objął prowadzenie 9-7. Trzeba przyznać, że poza samą bardzo dobrą grą w bloku, w obronie Kruki wyczyniały prawdziwe cuda i ich prowadzenie było na ten czas w pełni zasłużone. Sytuacja zaczęła się zmieniać w drugiej części seta, w której zespół Wojciecha Lewińskiego przejął inicjatywę i po dwóch atakach Bartka Dzierzęckiego, cieszyli się z wygrania pierwszej odsłony (21-18). Środkowa partia to najmniej interesująca odsłona w meczu. Już od początku Challengers narzuciło rywalom swoje warunki gry i po asie środkowego – Dariusza Dambka, objęli prowadzenie 12-5, po czym stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię. Ostatnia odsłona zdawała się układać dla ‘Granatowych’ idealnie. Zespół Wojciecha Lewińskiego szybko objął kilkupunktowe prowadzenie 12-6 i kiedy byliśmy przekonani, że za chwilę będziemy świadkami powtórki z premierowej partii, Kruki wykorzystały fakt, że w szóstym secie w baku Challengersów zaczęło brakować paliwa (19-19). Ostatecznie liderowi rozgrywek udało się wygrać seta, ale trzeba przyznać, że do mety dojeżdżali już na oparach (21-19).

Speednet – EKO-HURT 1-2 (24-22; 15-21; 14-21)

Po porażce Speednetu w poniedziałkowy wieczór, zespół Łukasza Żurawskiego stanął we wtorkowy wieczór przed kolejnym bardzo trudnym zadaniem, którym bez wątpienia była rywalizacja z aktualnym Mistrzem SL3 – Eko-Hurtem. Początek spotkania to sporo nerwowości w obu stronach, która sprawiła, że pierwsze cztery punkty w meczu to…zepsute zagrywki obu drużyn (2-2). Jako pierwsi prowadzenie objęli gracze Eko-Hurt i już na początku Speednet musiał wykorzystać jeden ‘czas’ (5-2). Ten spełnił widocznie zadanie, bo już po chwili zobaczyliśmy odmienioną drużynę, która w połowie seta remisowała z Eko-Hurtem 10-10. Jako pierwsi piłkę setową mieli gracze Speednetu, którzy po dwóch atakach Wojciecha Grzyba, prowadzili 20-18. Mimo tarapatów, Eko-Hurt zdołał po chwili doprowadzić do wyrównania (20-20) i można było odnieść wrażenie, że Speednet podobnie jak w poniedziałkowy wieczór i tym razem zaprzepaści szansę na wygranie seta. Tym razem było jednak inaczej. Po kilku akcjach oraz skutecznej zagrywce wspomnianego przed chwilą atakującego, Speednet wygrał emocjonującą partię do 22. Niestety dla ‘Różowych’, podobnie jak w poniedziałkowym meczu z AIP, tu również Speednetowi bardzo dobrej gry wystarczyło tylko na jednego seta. Choć w drugiej części zaczęli od prowadzenia 10-8, to z czasem serię punktów zdobyli ‘Hurtownicy’ i to oni objęli prowadzenie 14-11. W dużej mierze do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść przyczyniła się dobra zagrywka Eko-Hurtu, która była poprawiona aż 10 blokami w meczu. Ostatecznie, środkowa partia zakończyła się wynikiem 21-15 dla Eko. Skoro wywołaliśmy słowo-klucz, ostatnia partia z pewnością nie rozpoczęła się od trybu Eko w wydaniu ‘Hurtowników’. To było nitro, które sprawiło, że zespół Konrada Gawrewicza rozpoczął seta od stanu…7-1. Miażdżący początek ułożył w dużym stopniu tę partię i Eko-Hurt nie miał problemów z tym by sięgnąć po wygraną. Wynik 2-1 i korzystny stosunek małych punktów sprawiły, że Eko-Hurt został nowym liderem pierwszej ligi.

Speednet 2 – BL Volley 3-0 (21-18; 21-16; 21-15)

Po pierwszych spotkaniach obecnego sezonu, w obozie Speednetu pojawiła się pewna presja związana z tym, by we wtorkowy wieczór sięgnąć po komplet punktów. Wszystko za sprawą faktu, że potencjalni rywale w walce o drugą ligę nie próżnują i wygrywają spotkania za komplet oczek. Pierwszy set spotkania z BL Volley stał na naprawdę niezłym, trzecioligowym poziomie. Choć Speednet był faworytem spotkania to przez niemal całego pierwszego seta nie mógł sforsować zasieków rywali. Na przestrzeni partii mieliśmy wyniki: 5-5; 9-9; 12-12, oraz po 18. Mniej więcej w tym momencie stało się jasne, że drużyna, która urwie się rywalom jako pierwsza, będzie cieszyła się z wygranej seta. Sztuka ta udała się graczom Speednetu, którzy po bloku występującego na środku Dominika Marlęgi oraz ataku Krzysztofa Mejera, cieszyli się z wygrania seta do 18. Niestety  była to najbardziej wyrównana i emocjonująca partia w meczu. W środkowej odsłonie, Speednet szybko objął prowadzenie 8-5 i z czasem przewagę tę powiększył do stanu 17-10. Siedem punktów przewagi sprawiło, że stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię (21-16). Ostatni set to niemal identyczna historia jak ta, którą oglądaliśmy w środkowej odsłonie. Wyrównany początek (7-7), po którym faworyzowany Speednet odskoczył rywalom na sześć oczek (17-11) i po chwili cieszył się z drugiego kompletu oczek w sezonie Wiosna’24.

Zapowiedź – MATCHDAY #9

W dziewiątym dniu meczowym do boju rusza ostatnia spośród 46 drużyn, która jak do tej pory nie rozegrała ani jednego meczu. Team Spontan, bo o nich mowa rozegrają we wtorek dwa spotkania, w których zmierzą się z APV oraz Portem Gdańsk. Jeśli wszystko pójdzie po myśli zainteresowanych drużyn to możemy mieć zmianę lidera w pierwszej, drugiej oraz trzeciej lidze grupy A. Zapraszamy na podsumowanie!

Volley Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po dwóch pierwszych spotkaniach obecnego sezonu, Volley Gdańsk miał mieć na swoim koncie sześć punktów. Taki był plan, który był ułożony w głowach trzykrotnych mistrzów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Cóż, plan nie został zrealizowany w 100% i Volley już w pierwszych spotkaniach obecnego sezonu stracił dwa punkty. O ile brak trzech oczek z Dream Volley nikogo specjalnie nie szokował to strata punktu z TGD jest dla Volleya czymś w rodzaju kamyczka, który uwiera w bucie. Jeszcze do niedawna obie drużyny dzieliły dwie klasy rozgrywkowe, a kilka dni wcześniej TGD było bardzo blisko do tego by wygrać spotkanie. Trzeba powiedzieć sobie wprost. Jeśli Volley chce wrócić do pierwszej ligi to najzwyczajniej w świecie muszą grać lepiej. Druga liga nie jest bowiem miejscem, gdzie rywale będą oddawać punkty Volleyowi za darmo. Czy podobną wolą walki jak wspomniana ekipa TGD wykażą się gracze Oliwy? Początek sezonu w wydaniu drużyny z ‘serca Gdańska’ to droga przez mękę. Oliwiacy rozegrali w obecnej kampanii trzy spotkania, w których zdołali sięgnąć po zaledwie jedno oczko. O ile porażki w stosunku 0-3 z BEemką oraz 22 BLT Malbork można zracjonalizować, tak porażka z drużyną o podobnym potencjale sportowym (MiszMasz) jest dla graczy Dawida Karpińskiego z pewnością bolesna. Na dodatek w poniedziałkowy wieczór również nie będą faworytem, a to oznacza, że święta wielkanocne w ich domach mogą upłynąć na analizowaniu sytuacji w tabeli. 

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Hydra Volleyball Team – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po falstarcie Hydry, którą z pewnością był ich mecz w pierwszym tygodniu rozgrywek ze Staltestem Pomorze, ‘Bestia’ w drugim spotkaniu w sezonie Wiosna’24 rozbiła Flotę Active Team 2. Które oblicze drużyny jest zatem prawdziwe? Choć po wspomnianym meczu ze Staltestem, drużyna Sławomira Kudyby musiała mierzyć się z bardzo dużą krytyką to obecna optyka na całą sytuację uległa jednak zmianie. Jak  możemy obecnie oglądać, Staltest jest jedną z rewelacji drugoligowych rozgrywek i poza wygraną z ‘Bestią’, zespół Arka Kozłowskiego wygrał również z innymi mocnymi ekipami w drugiej lidze (z Szach-Matem oraz Złomowcem Gdańsk). Z pewnością drugi mecz Hydry, w którym ci zlali ekipę Floty był czymś, czego zespół w złotych strojach potrzebował. Kolejne, trzecie już spotkanie w obecnej kampanii to mecz z MiszMaszem, który w trzech spotkaniach obecnego sezonu zdobył cztery punkty. Na taki bilans złożyły się dwa zwycięstwa w stosunku 2-1. Poza wygraną z Oliwą, w którym to meczu MiszMasz był faworytem, zespół Michała Grymuzy wygrał również z Dream Volley i z pewnością wygrana ta była jedną z większych niespodzianek w obecnej edycji w drugiej lidze. Czy MiszMasz zdoła sprawić niespodziankę również w meczu z Hydrą? Cóż, nie będzie o to łatwo, ale jeśli spojrzymy na historyczne mecze to sztuka ta graczom w czarnych strojach udała się niemal równe dwa lata temu – 12 kwietnia 2022 r. Wtedy podobnie, jak i teraz drużyny rywalizowały na boisku numer 2. Tak samo i tym razem Hydra jest wyraźnym faworytem. Czy MiszMasz podobnie jak wówczas jest w stanie zaskoczyć?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Team Spontan – APV Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Spośród wszystkich 46 drużyn w ligowej stawce, Team Spontan jest jedyną drużyną, która jak do tej pory nie zdążyła rozegrać w sezonie Wiosna’24 ani jednego spotkania. Czy nas to dziwi? Absolutnie nie, bo znamy tę drużynę od pierwszego sezonu w SL3 (Wiosna’19) i patrząc historycznie nie jest to żadną anomalią. Jeśli mielibyśmy szukać gdzieś anomalii to jest nią z pewnością fakt, że Team Spontan po raz pierwszy w historii zagra w trzeciej klasie rozgrywkowej. Pewien zjazd formy drużyny Piotra Raczyńskiego oglądaliśmy już od kilku edycji. Zawsze jednak kiedy Spontan wpadał w tarapaty to finalnie udawało mu się z nich wygrzebać. Ostatni sezon był jednak bardzo nieudany. Nie dość, że ‘Spontaniczni’ nie dojechali sportowo to z czasem zaczęły się również problemy organizacyjne, których zwieńczeniem był mecz, który został zweryfikowany jako walkower. W nadchodzącej edycji Spontan będzie próbował się odbudować i kto wie, być może wrócić do drugiej klasy rozgrywkowej. Sprawa nie będzie jednak tak prosta jak mogłoby się wydawać. Pierwszym rywalem zespołu będzie drużyna APV Gdańsk, która w obecnej edycji sprawiła już sporę problemy faworyzowanym przeciwnikom. Ostatecznie mimo bardzo dobrej gry, APV musiało uznać wyższość Fuxa Pępowo, który zgarnął komplet trzech punktów. Mimo porażki po spotkaniu apetyty sympatyków zostały rozpalone. Niestety dość szybko, APV przegrało kolejny mecz i obecnie zastanawiamy się, które oblicze drużyny zobaczymy we wtorkowej konfrontacji. Jeśli APV chce pokusić się o pierwszy punkt w sezonie to musi wspiąć się na naprawdę wysoki poziom i to mimo problemów, z którymi borykają się ich najbliżsi rywale.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3:0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Dream Volley – TGD

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po dwóch pierwszych spotkaniach obecnego sezonu, w obozie Dream Volley panuje atmosfera podobna do tej, którą można zaobserwować wśród uczestników konduktu pogrzebowego. O ile porażkę z Volley Gdańsk można wytłumaczyć i zracjonalizować, tak przegrana w meczu z MiszMaszem rzuca poważny cień na wizerunek drużyny, która zawsze kończyła drugoligowe zmagania wśród drużyn z górnej części tabeli. Obecnie po dwóch spotkaniach, z dwoma oczkami na koncie, Dream Volley znajduje się na xxx miejscu w tabeli. Dla przykładu o jedno oczko wyżej jest ich wtorkowy rywal – drużyna TGD, co zważywszy na historię obu drużyn napisaną w drugiej lidze jest z pewnością zaskakujące. To, że TGD znajduje się wyżej w tabeli, biorąc pod uwagę początek sezonu nie może jednak dziwić. Zespół Maćka Kota był o włos od wygranej meczu z Volley Gdańsk i z pewnością na tle tego rywala zaprezentował się dużo lepiej niż Dream. Dodatkowo, ‘Drogowcy’ wygrali swoje drugie spotkanie w sezonie Wiosna’24, w którym ich rywalem była Flota Active Team 2. Choć przez wielu, TGD było uznawane za kandydata do spadku to jednak ich obecna dyspozycja sprawia, że wskazanie faworyta meczu z Dream Volley nie jest już taką oczywistością. Owszem, Dream nadal jest faworytem, ale aby wygrać mecz, zespół Mateusza Dobrzyńskiego musi zagrać o wiele lepszą siatkówkę niż miało to ostatnio miejsce. Sądzimy, że po nadchodzącym spotkaniu, ‘Marzyciele’ będą mogli przytoczyć znane powiedzonko: ‘do trzech razy sztuka’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Challengers – Tiger Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Początek sezonu w wykonaniu Challengers można opisywać wieloma słowami. Gdybyśmy mieli wskazać jednak jedno Powiedzieć, że Tiger Team gra w obecnym sezonie poniżej oczekiwań to nic nie powiedzieć. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie mieliśmy co do drużyny Dawida Staszyńskiego przesadnych oczekiwań. Przed sezonem uznaliśmy, że ‘Tygrysi zespół’ zakręci się wokół kreski i do samego końca nie będzie wiadomo czy w przyszłym sezonie będą grali w trzeciej czy jednak w czwartej lidze. Rzeczywistość, którą możemy obecnie obserwować jest taka, że ‘Granatowi’ rozegrali trzy spotkania i są jedną z nielicznych drużyn, które jak do tej pory nie wygrały. Dla uczciwości musimy napisać, że krytykując drużynę, należy wskazać również na okoliczności łagodzące. Takimi są dotychczasowi rywale Tigera, bo trzeba zaznaczyć, że w żadnym ze wspomnianych spotkań, Tiger nie był faworytem. Z drugiej strony porażka w stosunku 0-3, którą ci doznali w meczu z BL Volley, a przede wszystkim styl gry sprawia, że sympatycy drużyny mogą z niepokojem spoglądać w przyszłość. Z pewnością całej sytuacji Tiger Team nie pomaga fakt, że we wtorkowy wieczór zmierzą się oni z Challengersami i to ci drudzy są zdecydowanym faworytem starcia. Ba, zdziwimy się, jeśli ekipie Dawida Staszyńskiego uda się sięgnąć po chociaż jeden punkt. Biorąc pod uwagę, że konkurencja odjeżdża to sytuacja drużyny robi się już naprawdę nieciekawa. Dla odmiany Challengers we wtorkowy wieczór stanie przed bardzo dużą szansą na objęcie lidera.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Team Spontan – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Mało znanym faktem jest to, że obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rozegrały łącznie….266 spotkań! Kawał historii, kupa wspomnień, momentów lepszych oraz tych, w których obie ekipy musiały przełknąć gorzką pigułkę. Na tę chwilę, w SL3 więcej o trzy spotkania rozegrała drużyna ‘Portowców’, która w tabeli wszechczasów z dorobkiem 202 punktów plasuje się na piątym miejscu. Tuż za ekipą ‘z doków’ znajduje się Team Spontan, który w 131 spotkaniach zgromadził na swoim koncie 201 oczek. Choć jak widać, oba zespoły w hali Ergo Arena przecinały się ze sobą wielokrotnie to poza premierowym sezonem Wiosna’19, na parkiecie nie spotkały się ani razu. O tym ile w sporcie znaczy pięć lat świadczy porównanie kadr obu drużyn. W nadchodzącym spotkaniu szanse na występ ma zaledwie czterech graczy, którzy pamiętają tamten mecz: Arkadiusz Sojko, Piotr Baj, Kamil Sołomin z Portu Gdańsk oraz Piotr Raczyński z Team Spontan. Wspomniane spotkanie, do którego doszło 28 maja 2019 r., zakończyło się zwycięstwem Team Spontan w stosunku 2-1. Przed wtorkową konfrontacją, ponownie faworytem są gracze Piotra Raczyńskiego, którzy mają ambicje by po jednym sezonie przerwy wrócić do drugiej klasy rozgrywkowej. O tym czy są na dobrej drodze, przekonamy się już we wtorek późnym wieczorem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Speednet – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Do spotkania z Eko-Hurt, gracze Speednetu podejdą w nienajlepszych nastrojach. Sytuacja ta jest powiązana z faktem, że są oni świeżo po dość bolesnej lekcji siatkówki, którą doświadczyli w poniedziałkowy wieczór z rąk AIP. Przypomnijmy, że wspomniane spotkanie zakończyło się porażką Speednetu w stosunku 0-3. To z kolei sprawia, że po trzech rozegranych spotkaniach w obecnym sezonie, Speednet ma na swoim koncie zaledwie trzy punkty. Trzy punkty na dziewięć możliwych, rozumiecie to? Otwarcie sezonu w wykonaniu drużyny Łukasza Żurawskiego jest naprawdę kiepskie. To nie wszystko. Wszystko wskazuje na to, że po wtorkowym wieczorze, ich sytuacja będzie jeszcze gorsza. Rywalem ‘Programistów’ będzie bowiem aktualny Mistrz SL3 – Eko-Hurt. Początek obecnej kampanii to dwie wygrane ‘Hurtowników’, którzy na swoim koncie zgromadzili pięć oczek. Dodatkowo, tak jak wspomnieliśmy wszystko wskazuje na to, że po spotkaniu ze Speednetem, Eko-Hurt zostanie nowym liderem pierwszej ligi. Warto podkreślić również fakt, że relacje obu drużyn są więcej niż poprawne. Choć od wydarzeń z końcówki poprzedniego sezonu minęło już kilka miesięcy to w obozie Eko-Hurt nie zapominają, że ogromny wkład w mistrzostwo Eko-Hurtu mieli właśnie gracze Speednetu, którzy w ostatnim spotkaniu ówczesnego lidera – MPS-u Volley pokrzyżowali im plany, za co później Eko-Hurt postawił im skrzynkę piwa. Oczywiście we wtorek sentymenty zejdą na boczny tor i zdaje się, że Eko-Hurt powalczy o komplet punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak):  0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Challengers – Kruk Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Początek sezonu w wykonaniu Challengers można opisywać wieloma słowami. Gdybyśmy mieli wskazać jednak jedno słowo, które opisuje początek sezonu w wykonaniu teamu Wojtka Lewińskiego to: MOC. Na inaugurację obecnej edycji, zespół w granatowo-różowych barwach rozegrał dwa wydawałoby się wymagające spotkania. Rywalami drużyny Wojciecha Lewińskiego były bowiem ekipy, które przez kilka poprzednich edycji kończyły ligowe zmagania w górnej części tabeli. Choć w teorii Challengersi mieli mieć trudną przeprawę to finalnie rozbili swoich rywali w stosunku 3-0 i prawdę mówiąc specjalnie się przy tym nie napocili. Wtorkowi rywale Challengers podchodzą zatem do spotkania tak jak podchodził Dawid do walki z Goliatem. Czy i finał będzie taki sam? Cóż, jest to tak mało prawdopodobne, że prędzej uwierzylibyśmy w to, że w okolicy Ergo Areny zlokalizowano UFO. Tak jak śpiewała Maryla Rodowicz – ‘To se ne vrati!’ Z drugiej strony w obecnym sezonie doszło już do kilku niespodzianek. Ponadto nie trudno nam wskazać mecze z poprzednich edycji, w których ponad 95% osób w typerze wskazywało na zwycięstwo jednej z drużyn, a kończyło się ich porażkami. Czy podobnie będzie i tym razem? Z całą pewnością byłaby to ogromna sensacja. Challengers zdaje się być na doskonałej drodze prowadzącej do drugiej ligi i zdaje się, że we wtorek zaliczą ku niej dwa kolejne kroki.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Speednet 2 – BL Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Dla obu drużyn, wtorkowe starcie będzie meczem numer 4 w obecnym sezonie. Póki co, lepszym bilansem mogą pochwalić się ‘Programiści’, którzy wygrali trzy pojedynki. Warto zaznaczyć tu jednak, że poza spadkowiczem z drugiej ligi – ekipą Volley Surprise, drużyna Marka Ogonowskiego nie miała wybitnie wymagającego terminarza. Ich rywalem były bowiem: Drużyna A, która w minionej edycji zajęła ostatnie miejsce w lidze oraz Kruk Volley, czyli gracze, którzy w zdecydowanej większości występowali w poprzedniej edycji w trzynastej sile minionego sezonu – Husarii Gdańsk. Siedem punktów na dziewięć możliwych nie jest zatem wynikiem, który rzucałby na kolana. Z drugiej strony nie ma na tę chwilę powodów do tego, by zacząć się niepokoić. Gdybyśmy mieli wystawić Speednetowi ocenę szkolną to byłaby to czwórka. Niezależnie od tego jak potoczy się najbliższy mecz drużyny, ocena ta ulegnie zmianie. Naprzeciw Speednetu stanie bowiem ekipa BL Volley, która w trzech spotkaniach obecnego sezonu, zgromadziła od Speednetu o jeden punkt mniej. Niestety dla nich, w jednym meczu doznali również porażki. Jak przyznają jednak sami zawodnicy w czarnych strojach, zespół Challengers był tego dnia poza zasięgiem. Wygrane za komplet punktów w meczach z DNV oraz Tiger Team pokazują jednak, że z ekipą Wojciecha Strychalskiego trzeba się liczyć. Która z drużyn będzie faworytem starcia? Stawiamy na Speednet, ale jeden punkt BL to scenariusz, który naszym zdaniem jest najbardziej prawdopodobny.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0                                  

MATCHDAY #8

Za nami emocjonujący dzień meczowy, w którym wydarzeniem dnia było z pewnością rozbicie BEemki Volley przez beniaminka drugiej ligi – ekipy AXIS. Ponadto po dwa spotkania wygrały 22 BLT Malbork oraz Fux Pępowo. Zapraszamy na podsumowanie!

AXIS – BEemka Volley 3-0 (21-17; 21-18; 21-10)

To jest niesamowite. Niewiarygodne. Niebywałe. Drużyna, którą niemal wszyscy jednym tchem wskazywali jako tę, która z pewnością powalczy o awans, rywalizowała w poniedziałkowy wieczór z beniaminkiem rozgrywek, który jeśli w przeszłości awansował, to po chwili spadał. Kiedy oddawaliśmy ‘Typ Redakcji’ to kusiło nas by dać jeden punkt ‘Czerwonym’. Wówczas pomyśleliśmy jednak: ‘na Boga, to się nie wydarzy’. Cóż. No faktycznie się nie wydarzyło, bo AXIS zrobił coś, o czym nie myśleli sami zawodnicy tej drużyny. To była miazga i nie jakieś punkty osiągnięte przypadkiem czy błędach sędziowskich. Nie, AXIS zasłużyło na wygraną za komplet punktów. Zagrało świetnie. Nie boimy się tego powiedzieć. Mimo, że w SL3 ‘Czerwoni’ zagrali dokładnie 80 spotkań to właśnie w poniedziałek zagrali najlepszy mecz ever. Owszem, można pobiadolić troszkę o tym, że BEemka popełniła w meczu mnóstwo błędów. O tym, że precyzji u nich było tyle ile u Arkadiusza Milika przy wykończeniu akcji, ale raz jeszcze. To AXIS wygrało, a nie BEemka przegrała. Poza tym jak to mówią – gra się tak jak przeciwnik pozwalał. Ten był często pragmatyczny i nie szukał trudnych rozwiązań. Prosta siatkówka, która była jednocześnie bardzo skuteczna. Oczywiście pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że absolutnie kluczowym graczem do tryumfu AXIS był…Tomasz Sadowski, który w przeszłości występował w BEemce, a w meczu zdobył 14 punktów, co było jednocześnie jego najlepszym dorobkiem punktowym w SL3 w jednym meczu. Nie ma co. Dobrze to sobie skurczybyk wymyślił. Na koniec słówko o BEemce, do której w poniedziałkowy wieczór wróciły ‘demony przeszłości’. Ledwo co wspominaliśmy bowiem o tym, że BEemka zdawała się zerwać z łatką, która się do nich przykleiła i mamy kolejny ‘chichot losu’. Od przyszłego tygodnia trzeba swój drugoligowy wizerunek budować od nowa.

Pekabex – Chilli Amigos 0-3 (11-21; 9-21; 11-21)

Po koszmarnych występach drużyny Chilli Amigos w ostatnim czasie, w drużynie doszło do pewnej rewolucji na mocy, której na rozegraniu zobaczyliśmy Radosława Czernieckiego. To z kolei sprawiło, że na libero pojawiła się wyrwa, którą załatał…środkowy – Michał Kowalewski. Już przed meczem wskazywaliśmy, która z drużyn jest zdecydowanym faworytem starcia. Jak mogliśmy się dowiedzieć w wywiadzie przedmeczowym od kapitana Pekabexu – ich celem była dobra zabawa i zdobywanie dużej liczby punktów. Cóż. Ani jednego, ani drugiego nie brakowało. Mecz przebiegał bowiem w dobrej atmosferze, a i punktów Pekabex zdobył najwięcej do tej pory. Pierwszy set rywalizacji był nawet do pewnego momentu dość wyrównany (7-5 dla Chilli). To co mogliśmy zaobserwować w tym fragmencie to niemoc Chilli w wykończeniu akcji i najlepsza jak do tej pory gra Pekabexu w obronie. Sytuacja zmieniła się w dalszej części seta, gdy w polu serwisowym stanął kapitan drużyny – Grzegorz Walukiewicz. Po kilku asach tego gracza, ‘Amigos’ odjechali przeciwnikom na 17-7 i po chwili wygrali pierwszego seta. Środkowa odsłona to wysokie prowadzenie Chilli (10-3), która finalnie skończyła się wynikiem 21-9. W ostatnim secie, Pekabex rozpoczął partię od wyniku…0-7! Niemoc drużyny w biało-zielonych barwach nie po raz pierwszy w sezonie przełamała wspierana przez własnych kibiców Martyna Kowalkę. Po chwili kolejne skuteczne ataki dołożył Sylwester Król, Bartosz Bańkowski oraz Adam Miksa, co wywołało wręcz ekscytację na trybunach oraz w obozie Pekabexu (9-7). Wspomniany fragment był z pewnością najlepszym w wykonaniu Pekabexu w całych rozgrywkach SL3. Dalsza część seta to jednak dominacja Chilli Amigos, które ostatecznie wygrywa tę partię do 11, a cały mecz 3-0.

Hapag-Lloyd – Fux Pępowo 0-3 (15-21; 4-21; 14-21)

Pojedynek Dawida z Goliatem. Aż 111 osób oddało swój typ na to, że Fux Pępowo wygra mecz. Oczywiście, aby uzmysłowić sobie skalę podamy, że jednocześnie na Hapag typ oddało zaledwie pięć osób. Zastanawiamy się czy nie było przypadkiem tak, że komuś przy oddawaniu typu omsknął się po prostu palec. Sądziliśmy bowiem, że na boisku numer 2 obejrzymy konkretne, trzecioligowe lanie. Ku naszemu zaskoczeniu, Hapag Lloyd zagrał KAPITALNEGO pierwszego seta i z całą pewnością był to ich najlepszy set w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Na półmetku pierwszej partii, tuż po świetnym lobie Michała Kądzieli było bowiem po 10. Co ciekawe nie było to ostatnie słowo graczy w pomarańczowych strojach, którzy po ataku oraz bloku Mateusza Siwko wyszli na prowadzenie 15-14. Kto wie jak potoczyłby się ten set, gdyby nie jedna, aczkolwiek w naszym odczuciu kluczowa sytuacja w secie. Po bloku jednego z graczy z Pępowa piłka dość wyraźnie zmierzała na out. Mimo sygnału od zawodników z drużyny, Bartłomiej Piechocki odbił piłkę i zamiast prowadzenia Hapagu, to FUX wysunął się na prowadzenie 16-15 i po chwili wygrał pierwszego seta. Niezbyt dobra forma sprawiła, że Fux na drugą odsłonę wyszedł w pełni zmobilizowany. Chwilę po gwizdku sędziego było już…13-1! Cierpienie graczy w pomarańczowych strojach przerwał po chwili Michał Kądziela. To rzecz jasna nie odwróciło losów rywalizacji i Fux wygrał tę partię do 4. Więcej emocji było za to w ostatnim secie, w którym Hapag-Lloyd dotrzymywał swoim rywalom kroku aż do połowy seta (10-9). W dalszej części partii uwypukliła się jednak przewaga ‘Koniczynek’. Trzeba przyznać jednak, że ‘nie takiego spotkania się spodziewaliśmy’.

Wolves Volley – Fux Pępowo 0-3 (11-21; 19-21; 14-21)

Kiedy po wylosowaniu grup rozważaliśmy, która z ekip może potencjalnie stanowić dla Fuxa jakiś problem to bez wahania wskazywaliśmy na ‘Watahę’. Już w minionych edycjach, zespół Mikołaja Stempina udowodnił, że nawet jeśli rywalizuje z mocarnymi drużynami to ‘nie pęka’ i jest w stanie nawiązać równorzędną walkę. Czy teza ta potwierdziła się w poniedziałkowy wieczór? Cóż, mamy co do tego bardzo poważne wątpliwości. Początek rywalizacji to problemy z przyjęciem w ‘wilczym obozie’, po którym gracze z Pępowa objęli prowadzenie 10-4. W dalszej części Fux nie zwalniał i po bloku oraz ataku Adama Myślisza, objął prowadzenie 18-9, by po chwili cieszyć się ze zwycięstwa. Cóż. Patrząc na pierwsze sety Fuxa z Hapag-Lloyd oraz Wolves Volley trudno nie odnieść wrażenia, że ci pierwsi zawiesili poprzeczkę znacznie wyżej, a przecież nie tak to powinno wyglądać. Sprawę z tego faktu zdawali sobie sprawę sami gracze Wolves Volley, którzy w drugim secie zagrali zdecydowanie lepiej i w pewnym momencie prowadzili już 9-6. Z czasem Fux podkręcił nieco tempo i druga część seta to wyrównana gra obu drużyn. W końcówce, po ataku Tomasza Głębockiego było już 19-17 dla Wolves i stosunkowo blisko na stratę pierwszego punktu w sezonie przez ‘Koniczynki’. W ostatnich akcjach seta, ‘Wilki’ popełniły jednak kilka błędów i z wygranej w partii cieszyli się gracze Andrzeja Pipki. Ostatnia odsłona nie była już tak emocjonująca. Fux po ataku Piotra Czerwińskiego szybko objął kilkupunktowe prowadzenie (9-5) i od tego momentu aż do ostatniego gwizdka sędziego w meczu, Fux nie dał sobie zrobić krzywdy i po dwóch atakach Tomasza Piaska w końcówce, cieszył się z czwartego kompletu oczek w sezonie Wiosna’24.

22 BLT Malbork – Maritex 3-0 (21-15; 21-14; 21-11)

Po pięciu punktach w pierwszym dla ‘Lotników’ tygodniu w SL3, team w niebieskich strojach przystępował w poniedziałek do dwóch kolejnych pojedynków w sezonie Wiosna’24. Tym razem naprzeciw 22 BLT stanęły ekipy Maritexu oraz Złomowca Gdańsk. Patrząc na historię oraz to jak obie ekipy radzą sobie w obecnym sezonie, pierwszy mecz miał być dla ‘Niebieskich’ teoretycznie łatwiejszy. Cóż. Był łatwy i to nawet bardzo. Niestety dla Maritexu, ale powoli staje się to normą, a sam Maritex wygląda jak ledwo człapiąca zwierzyna, rzucona na pożarcie wygłodniałym drapieżnikom. Ilekroć bowiem w obecnym sezonie Maritex gra mecz to za każdym razem kończy się tak samo. W łeb. W łeb. W łeb i w poniedziałkowy wieczór, a jakże – w łeb. Pisząc pół żartem pół serio rozważamy czy Maritex nie powinien mieć tygodnia – dwóch przerwy. Wszystko po to by w szybkim czasie nie pobić rekordu Marcina Najmana w przyjmowaniu kolejnych ciosów na czaszkę. Sam mecz? Momenty Maritex miał. Tak było do stanu po 14 w pierwszym secie, ale finał był taki, że zespół Michała Pietrasika przez dłuższą chwilę nie mógł zrobić przejścia i finalnie przegrał do 15. Błędy w ataku. Błędy w ustawieniu. Błędy w przyjęciu. Błędy w rozegraniu. Błędy w komunikacji. Błędy na zagrywce. Błędne myślenie. Tak, to siedem grzechów głównych Maritexu, choć tego typu wyliczankę bez końca mogłyby kontynuować nawet dzieci bawiące się tego dnia na trybunach. Dramat w trzech aktach. Drugi set bez forsowania tempa padł łupem niebieskich do 14. Ostatnia odsłona to jeszcze mocniejsi ‘Lotnicy’, którzy jechali na duracellach, podczas gdy ich rywale korzystali z baterii słonecznych zapominając niestety, że w poniedziałek przez cały dzień pogoda była do dupy. Finał tej partii to wygrana ‘Lotników’ do 11 i całego meczu w stosunku 3-0.  

AIP – Speednet 3-0 (26-24; 21-17; 21-17)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że spotkanie może mieć niebagatelne znaczenie dla końcowego układu tabeli. Historycznie obie drużyny były bowiem sąsiadami w ligowej tabeli. Pierwszy set pokazał, że w obecnej edycji może być podobnie. Niestety druga oraz trzecia partia to zupełnie inna historia, o czym za chwilę. Początek spotkania rozpoczął się od świetnej i wyrównanej gry obu drużyn (6-6). Jako pierwsi na kilkupunktową przewagę zdołali wyjść gracze Adriana Ossowskiego, którzy po ataku Mariusza Seroki, objęli prowadzenie 13-10. Mimo to, Speednet nie zamierzał składać broni i w dalszej części, po dwóch atakach Łukasza Żurawskiego doprowadził do wyrównania po 16. Dalsza część seta to świetne ciosy to jednych, to drugich, po których stan na tablicy wyników wynosił 20-20. W końcówce Speednet miał trzy piłki setowe. Mimo to AIP za każdym razem wychodziło z opresji i po skutecznej kontrze Mariusza Seroki, cieszyli się z wygrania premierowej odsłony 26-24. Niestety tak jak wspomnieliśmy na początku, kolejne odsłony nie były już tak emocjonujące. Środkowa partia rozpoczęła się od stanu 9-6, na którą ekipę AIP skutecznym atakiem wyprowadził Jakub Sulima. Mimo to, Speednet podobnie jak w pierwszej odsłonie doprowadził z czasem do wyrównania po 14 i kiedy wydawało się, że będziemy mieli powtórkę z rozrywki, AIP zostawiło swoich rywali ‘na peronie’. Po kilku bardzo ważnych punktach środkowego – Dawida Glanera, AIP objęło prowadzenie 19-16 i po chwili cieszyli się z wygrania meczu. Ostatnia odsłona od samego początku układała się dla AIP w wymarzony sposób. Po jednym z ataków Jana Krasińskiego, AIP objęło prowadzenie 14-7 i choć pod koniec Speednet próbował odrabiać straty, to AIP wygrało partię do 17, a cały mecz w stosunku 3-0.

22 BLT Malbork – Złomowiec Gdańsk 2-1 (17-21; 21-15; 23-21)

Po gładkim zwycięstwie z Maritexem, zespół 22 BLT Malbork stanął do zadania, które w teorii było tym trudniejszym. Z drugiej strony zastanawialiśmy się w jakiej formie zobaczymy Złomowców. Czy tej z początku sezonu, w którym gracze Witolda Klimasa zgarnęli sześć oczek w dwóch meczach czy jednak tej z meczu ze Staltestem, w którym Złomowiec był tylko tłem dla rywali. Początek spotkania rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami i to zespół w niebieskich strojach przejął inicjatywę w meczu i po kilku punktach Bartosza Plasuna, objęli prowadzenie 11-8. W dalszej części sytuacja uległa jednak zmianie. Po dwóch atakach środkowego Maksymiliana Wilka, Złomowiec objął prowadzenie 17-16. Kolejne akcje to skuteczne ataki Marcina Bryłkowskiego, które zapewniły Złomowcom pierwszy punkt w meczu (21-17). Środkowa odsłona to zupełnie inna historia. Podobny był tylko początek, po którym ‘Lotnicy’ wyszli na kilkupunktowe prowadzenie (12-7). W dalszej części nie popełnili oni jednak błędów z premierowej odsłony. Zamiast tego poszli za ciosem i po chwili cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania w setach (21-15). Ostatnia odsłona to zdecydowanie najciekawszy fragment meczu, który był wyrównany od samego początku. Spójrzcie sami: (4-4; 8-8; 12-12; 15-15). Pod koniec seta i kolejnych skutecznych atakach Bartka Plasuna, gracze BLT objęli prowadzenie 19-17 i zdawało się, że jest już po meczu. Mimo to Złomowiec zdołał obronić piłkę meczową i doprowadzić do wyrównania po 20. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali jednak gracze BLT, którzy po błędzie w ataku jednego z przeciwników, cieszyli się z wygrania meczu w stosunku 2-1.

Bayer Gdańsk – BES Boys BLUM 0-3 (14-21; 16-21; 18-21)

Po dwóch wygranych na inaugurację, BES Boys BLUM miał się w poniedziałkowy wieczór zmierzyć z drużyną o wiele mocniejszą niż z ówczesnymi rywalami. Mimo, że Bayer w obecnym sezonie nie może poszczycić się zbyt dobrymi wynikami to jednak jest to ekipa, która stawia swoim rywalom poprzeczkę na dość wysokim poziomie. Niezależnie od tych słów, faworytem spotkania pozostawała ekipa BES Boys BLUM, która rozpoczęła spotkanie od bardzo dobrego grania. Po atakach bardzo aktywnych w obecnej edycji Michała Kanki oraz Dominika Jażdżewskiego, ‘Chłopcy’ objęli prowadzenie 10-5. Był to okres gry, w którym BBB wychodziło niemal wszystko tak jak wtedy gdy punkt po sprytnym zagraniu zdobył libero drużyny – Miłosz Szymczak. Z czasem przewaga ‘Chłopców’ nie topniała. Wręcz przeciwnie i po asie serwisowym Patryka Bruchmanna, było już 18-10 dla drużyny Ryszarda Nowaka. Końcówka to kilka oczek Bayera, które nie odwróciły rzecz jasna losów rywalizacji. Środkowa odsłona rozpoczęła się od prowadzenia BBB 6-1 co sprawiło, że w obozie Bayera zagotowało się ‘na czasie’. To jak było po chwili widać nie podziałało budująco, bowiem w krótkim odstępie czasu, Bayer zepsuł aż trzy zagrywki (12-5). Wysokie prowadzenie pozwoliło BES Boy’som na spokojne dowiezienie wyniku. Ostatnia odsłona była jednocześnie tą najbardziej wyrównaną. Początek seta to bardzo dobra dyspozycja obu drużyn w obronie i wynik na tablicy wskazywał remis po 5. W dalszej części świetnie zorganizowana gra BES Boys BLUM sprawiła, że gracze w szarych strojach objęli prowadzenie 14-7 i kiedy wydawało się, że jest już po wszystkim, dość niespodziewanie przebudzili się ‘Aptekarze’. Po kilku skutecznych akcjach Marka Podolaka, Bayer zniwelował stratę do zaledwie jednego oczka (17-16). Mimo to, chwilę później, kropkę nad ‘i’ postawił Dominik Jażdżewski, po którym BES Boys cieszyło się z kompletu oczek.

AIP – Merkury 0-3 (16-21; 16-21; 20-22)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Merkury ma z AIP ‘rachunki do wyrównania’. Wśród drużyn w pierwszej lidze nie jest bowiem łatwo znaleźć ekipę, z którą Merkury miałby niekorzystny bilans bezpośrednich pojedynków. Jeśli takowe się znajdą to jest to raczej wyjątek potwierdzający regułę. AIP do bezpośredniej rywalizacji przystępowało tuż po imponującej wygranej ze Speednetem za komplet punktów. To z kolei pozwalało sądzić, że Merkury choć jest faworytem to w meczu może ‘mieć ciężary’. Cóż, wybaczcie ten spoiler, ale gówno prawda. Mecz zakończył się zwycięstwem ekipy Piotra Peplińskiego za komplet punktów i prawdę mówiąc, ciekawie było tylko w ostatnim secie. Pierwsza odsłona rywalizacji rozpoczęła się od fali błędów w ataku ekipy Adriana Ossowskiego, po którym czterokrotny mistrz SL3 objął prowadzenie 9-6. Oczywiście nie było tak, że wynik był wyłącznie wypadkową błędów rywali. Po kilku perfekcyjnych kiwkach Mikołaja Rochny, dla którego był to pierwszy mecz obecnego sezonu, Merkury prowadził już 15-7 i wydawało się, że koniec zbliża się wielkimi krokami. W dalszej części faworyzowana ekipa złapała jednak zadyszkę co sprawiło, że AIP zniwelowało straty do dwóch oczek (17-15). Ostatnie słowo w secie należało jednak do ‘Planetarnych’, którzy się w porę ogarnęli. Środkowa odsłona rozpoczęła się dla Merkurego równie mocno co premierowa partia. Nim się obejrzeliśmy, Merkury prowadził 9-5. Po chwili po raz kolejny w meczu w ich poczynania wdarła się nonszalancja. Ataki w out, zepsute zagrywki, sporo niedokładności sprawiły, że po chwili na tablicy wyników mieliśmy remis po 12. Kiedy zrobiło się nerwowo, Merkury zdołał się od tego odciąć i po chwili ruszył z kolejną falą punktów, wygrywając partię do 16. Tak jak wspomnieliśmy, najwięcej działo się w trzecim secie, w którym można było odnieść wrażenie, że Merkury zabrał nas swoim wehikułem czasu do meczu sprzed kilkunastu dni. Wtedy również wygrali pewnie dwie pierwsze odsłony i w trzecim zaczęły się schody. Ostatecznie spotkanie z Old Boysami zakończyło się podziałem punktów. W poniedziałkowy wieczór, po ataku Jakuba Sulimy, AIP miało piłkę setową (20-19). Mimo to po chwili Merkury zdołał wyjść z opresji i po dwóch atakach Damiana Gila w końcówce, cieszyli się oni z pierwszego kompletu punktów w sezonie Wiosna’24.

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Zaczynamy kolejny tydzień rozgrywek. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do dziewięciu pojedynków, w którym po dwa mecze rozegrają: AiP, 22 BLT Malbork oraz Fux Pępowo. Dość ciekawie zapowiada się spotkanie tych ostatnich z Wolves Volley. Na brak emocji nie będziemy narzekać z pewnością w meczu trzeciej ligi, w której BES Boys BLUM zmierzy się z Bayerem Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

AXIS – BEemka Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej, ekipa AXIS trafiła na bardzo trudny terminarz. Pierwszym rywalem drużyny Fabiana Polita była nowa ekipa w ligowej stawce – 22 BLT Malbork. Mimo, że ówczesny rywal ekipy AXIS grał swój pierwszy oficjalny mecz w SL3 to jest to ekipa, która z marszu stała się jednym z głównych faworytów do awansu. Jesteśmy przekonani, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego, ekipa AXIS wzięłaby jeden punkt w ciemno. Po spotkaniu, w którym sztuka ta faktycznie im się udała, optyka zespołu się zdecydowanie zmieniła. Wszystko za sprawą faktu, że ‘czerwoni’ zaprezentowali się z rewelacyjnej strony i byli o włos od wygranej meczu. Dyspozycja ze wspomnianego spotkania pokazała jednak, że obecny sezon może wyglądać zupełnie inaczej niż wcześniejsze drugoligowe i jednocześnie jednosezonowe przygody. W poniedziałkowy wieczór ekipa AXIS rozegra kolejne bardzo trudne spotkanie. Tym razem rywalem zespołu będzie BEemka Volley, która rozpoczęła sezon Wiosna’24 od dwóch kompletów punktów, dzięki czemu do poniedziałkowego spotkania podchodzą jako wicelider rozgrywek. Biorąc pod uwagę fakt, że punkty potracili już pozostali faworyci do awansu, przed BEemką doskonała szansa na odskoczenie rywalom. Warto zaznaczyć tu również fakt, że dla dwóch zawodników z AXIS będzie to spotkanie szczególne. Tak się składa, że Tomasz Sadowski oraz Michał Kulpiński grali w przeszłości w BEemce i z pewnością zrobią wszystko, by popsuć im nastrój w poniedziałkowy wieczór.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Hapag-Lloyd – Fux Pępowo

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Choć to dopiero początkowa faza sezonu to gdyby ktoś przystawił nam do skroni pistolet i kazał wytypować ostateczny kształt ligowej tabeli w trzeciej lidze grupie B to obie drużyny umieścilibyśmy na dwóch przeciwległych biegunach. W naszym odczuciu Fux Pępowo ma potencjał na tyle duży, że wygranie przez nich zmagań w trzecim lidze nie jest prawdopodobna. Jest obowiązkowa i jeśli do tego nie dojdzie, drużynę tę będziemy wytykać palcami przez kilka kolejnych lat. Po drugiej stronie barykady znajdują się gracze Hapag-Lloyd, którzy dopiero poznają smak ligowej rywalizacji i na tę chwilę okupują ostatnie miejsce w tabeli. Tak jak wspominaliśmy przy okazji poprzednich tekstów na stronie, w ‘Pomarańczowych’ dostrzegamy potencjał i jesteśmy przekonani, że jeśli team się nie zniechęci to w stosunkowo krótkim czasie będą zbierać tego plony. Nic bowiem nie podnosi tak umiejętności drużyny jak współzawodnictwo. Kiedy przeanalizujemy mecze ‘Logistyków’ z obecnego sezonu to dojdziemy do ciekawych spostrzeżeń. Obszary, z którymi drużyna ma największe problemy to przyjęcie. Na tę chwilę drużyny przeciwne zdobywają na ‘Logistykach’ aż 8,67 asów serwisowych na mecz. Dla porównania Fux Pępowo traci w ten sposób zaledwie 0,5 punktów na mecz. Rzecz jasna przekłada się to również na siłę rażenia, w której Hapag zdobywa średnio 13,3 ataków na mecz, natomiast Fux aż 31. Co ciekawe, na tle reszty ligowej stawki ‘Pomarańczowi’ wyglądają całkiem nieźle w bloku, których zdobywają 3,67 na mecz (7,5 Fuxa). Jak widać wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na pewną wygraną drużyny z Pępowa i taki wynik rekomendujemy wszystkim typującym w aplikacji SL3.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Pekabex – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Wspominaliśmy o tym w magazynie, ale nie mamy oporów przed tym by się powtórzyć. Miarą tego jak nieciekawie dzieje się w Chilli Amigos jest to, że nowa drużyna w ligowej stawce, która dopiero zaczyna przygodę z rywalizacją i siatkówką ‘na poważnie’, ma przed spotkaniem z ‘Amigos’ pewne nadzieje. Warto zaznaczyć tu fakt, że nie jest tak, że słabsza forma spadła na Chilli nagle. Uważamy bowiem, że do tego co oglądamy obecnie, zespół Chilli był przygotowywany od kilku sezonów. Spójrzmy sami:

– sezon Jesień’21 – 3 miejsce w lidze (8 wygranych, 5 porażek)

– sezon Wiosna’22 – 5 miejsce w lidze (10 zwycięstw, 3 porażki)

– sezon Jesień’22 – 6 miejsce w lidze (8 wygranych, 5 porażek)

– sezon Wiosna’23 – 10 miejsce w lidze (5 wygranych, 8 porażek)

– sezon Jesień’23 – 10 miejsce w lidze (4 wygrane, 9 porażek).

Cóż, nie trzeba mieć fakultetów by dostrzec, że z zespołem Grzegorza Walukiewicza dzieje się coś bardzo niepokojącego. Jeśli sytuacja nie ulegnie szybkiej poprawie to w przyszłym sezonie ‘Papryczki’ wystąpią w czwartej lidze. Początkiem nowego otwarcia ma być właśnie poniedziałkowy pojedynek. W obozie Chilli nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym stracą oni punkty. W naszych oczach mimo sporych problemów są zdecydowanym faworytem. Jeśli chodzi o Pekabex to drużyna czuje się na parkietach SL3 coraz pewniej siebie, ale uważamy, że na tę chwilę to wciąż za mało by myśleć o pierwszych punktach. Tak jak wspomnieliśmy, celem drużyny Sylwestra Króla powinna być dwucyfrowa liczba punktów w trakcie seta. Od czegoś trzeba zacząć i uważamy, że taki cel w poniedziałkowy wieczór jest realny.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

22 BLT Malbork – Maritex

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po pierwszych dwóch spotkaniach drużyny 22 BLT Malbork w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta wystawiamy im ‘czwóreczkę’ w skali szkolnej. Niby jest pięć na sześć możliwych punktów. Niby jest czołówka drugoligowej układanki, ale kurczę. Coś tu nam się do końca nie klei. No bo co by nie mówić, ‘Lotnicy’ są uznawani za jednego z głównych faworytów do awansu, a byli o włos od tego by z BENIAMINKIEM drugiej ligi (AXIS) przerżnąć. Ostatecznie skończyło się na wygranej za dwa punkty. W kolejnym meczu, BLT rywalizowało z przedostatnią w tabeli Oliwą Team. Mimo, że we wspomnianym spotkaniu, ‘Lotnicy’ sięgnęli po komplet punktów to jednak w jednym z setów ponownie było ‘gorąco’. Jak będzie w konfrontacji z Maritexem? Owszem, gracze Andrzeja Andrzejewskiego są wyraźnym faworytem starcia i zdziwimy się gdy nie sięgną po komplet punktów, ale no właśnie. W głowie nadal mamy obrazki z poprzedniego tygodnia. Jeśli chodzi o Maritex to dla drużyny Michała Pietrasika powoli kończy się koszmarny terminarz, który im zgotowaliśmy. Złomowiec, Szach-Mat, BEemka i teraz 22 BLT Malbork. Jesteśmy niemal przekonani, że wszystkie z wymienionych drużyn znajdą się w górnej części tabeli. To sprawia, że wiele osób twierdzi, że za czarnymi chmurami, które są obecnie nad głowami Maritexu znajduje się słońce, na które Maritex czeka z utęsknieniem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Wolves Volley – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Choć Fux Pępowo rozpoczął ligowe zmagania od drugiego tygodnia rozgrywek to mecz z Wolves Volley będzie dla nich już czwartym spotkaniem w sezonie Wiosna’24. Patrząc na to jak radzą sobie obecnie drużyny w grupie B sądzimy, że będzie to dla Fuxa najtrudniejszy z dotychczasowych sprawdzianów. Tak jak wspominaliśmy, Wolves Volley wyglądają obecnie na drużynę, która ma ambicję by powalczyć o podium rozgrywek, co w przypadku pierwszego miejsca oznacza awans, a drugiego wiązałoby się z szansą gry o drugą ligę. W obecnej kampanii, piąta siła poprzedniego sezonu w trzeciej lidze rozegrała dwa spotkania. W pierwszym meczu, zespół Mikołaja Stempina uporał się z Hapag Lloyd, co biorąc pod uwagę poziom zaawansowania obu drużyn, było ich ‘wilczym obowiązkiem’. Prawdziwy sprawdzian, który miał dać nam odpowiedź na to jak ‘Wataha’ jest przygotowana do obecnej edycji była ich konfrontacja z Krakenem. W meczu, do którego doszło w minionym tygodniu, Wolves Volley wygrali w stosunku 2-1, co może mieć niebagatelne znaczenie dla układu tabeli. Podobne znaczenie mogą mieć potencjalne punkty w rywalizacji z poniedziałkowym, renomowanym przeciwnikiem. Choć bardzo dużo wskazuje na to, że Fux sięgnie w meczu po komplet punktów to jednak w przeszłości ‘Wilki’ niejednokrotnie pokazywały pazur i zdobywały punkty z teoretycznie silniejszymi rywalami. Czy podobnie będzie w poniedziałek? Z pewnością byłaby to niespodzianka.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

AIP – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Do bezpośredniej rywalizacji o godzinie 20:00, obie drużyny podejdą w mieszanych nastrojach. Fakt ten wynika z rezultatów osiąganych przez obie drużyny w obecnej edycji. Jeśli chodzi o Speednet to gracze w fioletowych strojach rozegrali w obecnej kampanii dwa spotkania. Na inaugurację, zespół Łukasza Żurawskiego ograł beniaminka rozgrywek – drużynę Old Boys. Gorzej Speednetowi poszło w kolejnym meczu, w którym rywalizowali z CTO Volley i wspomniane spotkanie przegrali w stosunku 1-2. Należy przy tym zauważyć, że przy odrobinie szczęścia wynik zawodów mógł być zgoła odmienny. Jeśli chodzi o najbliższego rywala Speednetu – ekipę AIP to pierwszy tydzień rozgrywek w drużynie Adriana Ossowskiego upłynął pod kątem problemów kadrowych, z którymi się mierzyli. Mimo to, AIP dość gładko ograli szóstą siłę poprzedniego sezonu – drużynę Tufi Team. Jako, że medal ma zazwyczaj dwie strony to nie inaczej jest tym razem. Ciemniejszą stroną okazał się przegrany mecz AIP z MPS Volley i jest to tym bardziej dotkliwe jeśli spojrzymy na fakt, że pozostałe spotkania MPS przegrywał. Która z drużyn będzie faworytem starcia? Jeśli spojrzymy na ostatnie sezony to dostrzeżemy, że obie ekipy dysponowały bardzo podobnym potencjałem sportowym i w ostatnich sezonach oscylowały w okolicy piątego miejsca. Jeśli historia miałaby się powtórzyć oznaczałoby to, że poniedziałkowe spotkanie może mieć ogromne znaczenie dla końcowego kształtu tabeli. To z kolei sprawia, że zapowiada nam się świetne spotkanie, w którym nieco więcej szans na tryumf dajemy Speednetowi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

22 BLT Malbork – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po świetnym otwarciu sezonu w wykonaniu Złomowca rozpisywaliśmy się nad tym, że obecny sezon może być tym przełomowym. Nieczęsto bywało bowiem tak, że gracze Witolda Klimasa wchodzili w sezon wywarzając przy tym drzwi wejściowe. Po zwycięstwach za komplet punktów, drużyny w koszulkach o barwach rdzy zapanowały wyśmienite nastroje. Te miały zostać przedłużone w miniony tydzień, w którym Złomowiec rywalizował ze Staltestem Pomorze. Choć zadanie to nie było łatwe to jednak wychowankowie Stoczniowca Gdańsk podchodzili do spotkania z głębokim przekonaniem, że to oni wygrają mecz. W tym momencie dochodzimy do momentu, w którym oczekiwania mierzą się z rzeczywistością. Nie dość, że wspomniane spotkanie Złomowiec przegrał to na dodatek nie zdołał zdobyć choćby punktu. Jakby tego było mało dostali oni takie lanie, że nie mamy przekonania czy do meczu z 22 BLT Malbork zdążą o tym zapomnieć. Z pewnością porażka, o której piszemy schłodziła nieco nastroje w skupie złomu. Jakby złych wieści było mało to w poniedziałek zespół Witolda Klimasa zmierzy się z zespołem z Malborka, który będzie wyraźnym faworytem starcia. Dla ‘Lotników’ mecz o godzinie 21:00 będzie już czwartym w obecnym sezonie. Choć nie znamy wyniku rywalizacji z Maritexem to z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że do rywalizacji ze Złomowcem, 22 BLT przystąpi z trzema wygranymi spotkaniami na koncie. Bezpośrednia rywalizacja będzie zatem doskonałą okazją na uzyskanie żółtej koszulki lidera.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Bayer Gdańsk – BES Boys BLUM

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Po gruntownych rewolucjach, do których doszło w przerwie pomiędzy sezonami, w drużynie Bayer Gdańsk rozpaliły się nadzieję na to, że obecna edycja może być lepsza niż w minionych sezonach. Przypomnijmy, że ‘Aptekarze’ kończyli poprzednie dwa sezony na odpowiednio piątym oraz ósmym miejscu w tabeli. Wynik z sezonu Jesień’23 był zatem najgorszy od premierowego sezonu w SL3, w którym ‘drużyna z Leverkusen’ zajęła dziewiąte miejsce. Ambitne oczekiwania drużyny z obecnego sezonu zostały jednak w dwóch pierwszych tygodniach ‘spacyfikowane’. Po świetnym otwarciu, w którym Bayer ograł za komplet punktów Tiger Team, zespół Damiana Harica musiał dwukrotnie uznać wyższość rywali. Na początek ‘Aptekarze’ doznali dość dotkliwej porażki w meczu z Challengersami, by w kolejnej potyczce okazać się ekipą gorszą od Inter Marine Masters. Już w poniedziałkowy wieczór na zespół z Olivii Business Center czeka kolejny rywal i oczywistym jest, że dla Bayera będzie to kolejne bardzo trudne wyzwanie. BES Boys BLUM przed obecną edycją dokonało bowiem bodajże największej rewolucji kadrowej spośród wszystkich 46 drużyn w ligowej stawce. Transfery te póki co ‘robią robotę’, bo po dwóch meczach, gracze Ryszarda Nowaka mają na swoim koncie komplet sześciu oczek. Warto zaznaczyć tu, że spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze, zaledwie dwie zdobyły maksymalną liczbę punktów. Obok BBB, sztuka ta udała się do tej pory graczom Challengers. Czy po poniedziałkowym wieczorze zostanie zachowany status quo? Sądzimy, że choć nie jest to wykluczone to jednak ‘Chłopcy’ będą mieli utrudnione zadanie. Stawiamy bowiem na kolejne świetne, trzecioligowe widowisko.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

AIP – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

To już pewna tradycja. Adi i Przyjaciele upodobali sobie granie dwóch spotkań jednego wieczoru. Nie inaczej jest i tym razem i chwilę przed rozpoczęciem spotkania z Merkurym, skończy się spotkanie AIP – Speednet. Oczywiście ma to swoje mocne i słabsze strony. Osoby, dla których szklanka jest do połowy pełna mogą stwierdzić, że drużyna AIP wejdzie w drugi mecz rozgrzana. Sceptycy z kolei będą forsowali narrację o tym, że w drugim meczu drużynie będzie brakowało świeżości. Po tym jak w SL3 doszło do grubo ponad 2000 spotkań sądzimy, że prawda leży gdzieś pośrodku. Sądzimy, że niezależnie od tego czy AIP graliby ze swoim rywalem rozgrzani, zmęczeni czy może wypoczęci to i tak delikatnym faworytem spotkania pozostają gracze Merkurego. Co ciekawe sytuacji nie zmienia tu historią, którą obie drużyny wspólnie napisały. Jak do tej pory, oba zespoły mierzyły się w bezpośrednich pojedynkach trzykrotnie. Pierwsze dwa mecze to pewne wygrane drużyny Adriana Ossowskiego, która dwukrotnie wygrywała spotkania za komplet punktów. Przełamanie Merkurego nadeszło dopiero pod koniec ubiegłego sezonu, kiedy obie drużyny mierzyły się w grupie mistrzowskiej. Mecz choć bardzo wyrównany i zacięty skończył się wynikiem 2-1 dla czterokrotnych mistrzów SL3. Jak będzie tym razem? Stawiamy na 2-1 dla Merkurego i wyrównanie stanu bezpośredniej rywalizacji z AIP.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #7

W środowej serii gier nie brakowało wyrównanych i emocjonujących pojedynków. W pierwszej lidze dwie wygrane dające fotel wicelidera wywalczyła ekipa CTO Volley, która okazała się mocniejsza od Speednetu oraz Floty. Na zapleczu elity trwa kapitalna seria Staltestu, który tym razem okazał się mocniejszy od Złomowca. Zapraszamy na podsumowanie!

Flota Active Team – TGD 1-2 (23-21; 18-21; 24-26)

Po wtorkowej serii gier wskazanie faworyta spotkania nie było najtrudniejszym zadaniem, z którym mierzyliśmy się w naszym życiu. Oddając typ mieliśmy jednak poczucie, że aby nasza predykcja się zmaterializowała, obie drużyny muszą zagrać na tym samym poziomie co dzień wcześniej. Cóż. Stało się inaczej, bo w naszym odczuciu TGD zagrało dużo słabiej niż z Volleyem, natomiast Flota o wiele lepiej niż z Hydrą. To z kolei sprawiło, że na boisku nr 3 byliśmy świadkami bardzo wyrównanego spotkania, w którym o zwycięstwie każdego z setów decydowały dopiero końcówki. Premierowa odsłona to lepszy początek w wydaniu Floty, która po bardzo dobrej zagrywce Bartosza Stasiaka, objęła prowadzenie 12-9. Wspomniany moment niemal zbiegł się z fragmentem, w którym Flota zanotowała spory przestój, który wyprowadził TGD do stanu 16-13. Jako, że gra była dosyć szarpana, to po chwili mieliśmy remis po 20, choć trzeba przyznać, że wszystko mogło potoczyć się inaczej, gdyby gracze TGD po raz kolejny w SL3 nie wykazali się postawą fair-play i nie przyznaliby się do bloku. Kto wie czy wspomniana postawa nie sprawiła, że przegrali oni pierwszą partię do 21. Co nie udało się w pierwszej odsłonie, udało się w środkowej partii, w której Maciej Kot do spółki z Kamilem Gadomskim pociągnęli drużynę i wygrali seta do 18, doprowadzając tym samym do wyrównania. Ostatnia odsłona to prowadzenie Floty 10-7, po którym ponownie obserwowaliśmy migawki z pierwszego seta i przestoju w połowie partii. O ile w pierwszej odsłonie, Flota odkupiła w dalszej części winy i wygrała, tak przespany moment w finałowej partii niósł za sobą poważne konsekwencje. Zanim  do tego jednak doszło, obie ekipy wykreowały emocjonującą końcówkę, w której ostatnie słowo należało do TGD.

Chilli Amigos – Drużyna A 0-3 (17-21; 20-22; 16-21)

Wydaje się, że zespół Chilli Amigos przegrał spotkanie z Drużyną A na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. ‘Papryczkom’ nie umknęła bowiem bardzo dobra forma Drużyny A, którą ci prezentują od początku obecnej edycji. Wobec własnej nieciekawej formy, w głowach Chilli Amigos zaczęła coraz mocniej rezonować myśl ‘a co jeśli w trzeciej lidze zmienił się układ sił’? Cóż. Odpowiedź na to czy faktycznie tak się stało dostaliśmy już chwilę po premierowym gwizdku sędziego w meczu. Po trzech punktach na początku meczu w wykonaniu Daniela Iwaszko, ‘Czarni’ prowadzili 9-4. Ok, Drużynę A trzeba pochwalić, ale to co wyprawiali w przyjęciu oraz na siatce gracze Amigos było siatkarskim kryminałem. Mimo nieciekawego obrazu gry, Chilli zdołało po chwili doprowadzić do stanu po 11 i kiedy wydawało się, że odzyskują oni rytm – Drużyna A ruszyła z kolejną falą, która dała im pierwszy punkt w meczu (21-17). Patrząc na wydarzenia w drugim secie trudno nie było odnieść wrażenia, że scenariusz na tę partię nakreślił inny zespół. Chilli Amigos wyraźnie poprawiło grę i w konsekwencji objęło prowadzenie 18-12. Kiedy ‘witali się już z gąską’ wróciły ‘stare demony’ tej drużyny, czyli kiepskie rozegranie, brak wykończenia, błędy na siatce. Prawdę mówiąc nie mielibyśmy najmniejszego problemy by wskazać SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH drużyny w czerwonych strojach. Jako, że Drużyna A nie jest w ciemię bita, to potrafili to wykorzystać i po chwili cieszyli się z wygrania seta do 20. Kiedy ‘Amigos’ leżeli już na łopatkach i nie mieli ochotę na dalszą walkę – Drużyna A postanowiła dobić przeciwnika, który mimo ogromnego doświadczenia był w środę tak zakręcony, że przez 10 minut mieli problem z ustawieniem. Oj, nie był to dzień Amigos. Drużyna A za to kontynuowała świetną grę i po drużynie Karola Majkowskiego nie było w zasadzie widać tego, że w tym zestawieniu personalnym, widzą się po raz pierwszy w życiu. Ostatecznie ‘Czarni’ sięgają po komplet punktów i w doskonałych nastrojach oczekują na kolejne spotkanie.

Speednet – CTO Volley 1-2 (21-23; 21-19; 17-21)

Po udanej inauguracji, w której Speednet ograł beniaminka rozgrywek – drużynę Old Boys, zespół nieobecnego w środowy wieczór Łukasza Żurawskiego podejmował rywala, który według wielu obserwatorów jest jednym z głównych faworytów do tytułu mistrzowskiego. Początek spotkania układał się idealnie dla piątej siły poprzedniego sezonu. Po jednym z ataków Karola Strzałkowskiego, było bowiem 6-2 dla ‘Różowych’. Z czasem faworyzowana drużyna rzuciła się do odrabiania strat i w połowie seta doprowadzili oni do wyrównania po 11. Dalsza część seta to bardzo wyrównana gra obu ekip, po której przed szansą na wygranie partii stanął Speednet. Mimo prowadzenia 20-18 w końcówce środkowy tej drużyny popełnił jednak dwa błędy w ataku, które sprawiły, że finalnie z pierwszego punktu cieszyli się gracze CTO. To, co nie udało się Speednetowi w pierwszej odsłonie, gracze w różowych strojach zrobili w środkowej partii (21-19). Zanim do tego doszło w środkowym secie byliśmy świadkami wyrównanej gry obu drużyn, którą bardzo przyjemnie się oglądało. Warto zaznaczyć tu fakt, że po obu stronach siatki trudno było dopatrzyć się wzajemnych złośliwości czy złej krwi, którą tak często oglądamy na parkietach pierwszej ligi. Wracając do środkowego seta, to po ataku Kamila Szlejtera, Speednet cieszył się z wyrównania stanu rywalizacji. Ostatnia partia należała już do CTO Volley, które inicjatywę w meczu przejęło niemal na samym początku (6-4). Skromne prowadzenie pozwoliło graczom w pomarańczowych strojach na to by trzymać swojego rywala na dystans. Ostatecznie w końcówce graczom CTO udało się przewagę powiększyć i finalnie wygrali oni tę partię do 17, a cały mecz w stosunku 2-1.  

Volley Surprise – Kruk Volley 2-1 (21-16; 21-11; 17-21)

Po kilku miesiącach przerwy, zespół ze Słupska wraca na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Pierwszym rywalem zespołu Macieja Siacha była ekipa ‘Kruków’, a to z całym szacunkiem dla rywali mogło oznaczać dość gładkie wejście w sezon. Wydawało się bowiem, że ‘Słupszczanie’ są absolutnym faworytem i strata punktu przez ‘żółto-czarnych’ byłaby odebrana w kategorii dużej niespodzianki. Cóż, jak możecie się domyślać tak właśnie się stało, choć przez bardzo długi moment nic na to nie wskazywało. Pierwszy set rozpoczął się od szybkiego objęcia prowadzenia przez drużynę występującą w delegacji. Po kiwce Łukasza Grabki, ‘Słupszczanie’ objęli prowadzenie 8-5 i choć przez chwilę Kruk zniwelował stratę do jednego oczka (15-14), to finalnie Volley wygrał tę partię do 16. Jeszcze lepiej drużynie Macieja Siacha poszło w środkowej odsłonie, w której Surprise byli o kilkanaście procent lepsi od rywali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Atak, rozegranie, przyjęcie, blok czy zagrywka. Kiedy to wszystko zsumujemy to prowadzenie 12-5 nie mogło nikogo dziwić. W drugiej części seta, Volley nie zwalniał i finalnie set ten zakończył się ich zwycięstwem do 11. Po dwóch pierwszych odsłonach wydawało się rzeczą niemal niemożliwą, aby losy rywalizacji miały się w jakiś sposób odwrócić. Cóż. Witamy w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, gdzie niemożliwe nie istnieje. Ostatni set zdawał się być pod kontrolą Volley Surprise, które na półmetku prowadziło 11-7. Mimo to po chwili wśród zawodników ze Słupska zaobserwowaliśmy festiwal błędów, niedokładności czy gry, która mówiąc delikatnie była do dupy (wiecie jaką naprawdę mieliśmy na myśli). Słabszy moment. Według dość powszechnej wiedzy, kruki są jednymi z najmądrzejszych zwierząt na naszym planecie. W związku z powyższym nie miały one problemu z tym by zlokalizować i co najważniejsze wykorzystać kryzysu rywala. Dzięki temu ostatni set padł ich łupem i nos podpowiada nam, że taki wynik przed spotkaniem braliby w ciemno.  

CTO Volley – Flota Active Team 3-0 (21-19; 21-14; 21-15)

Po rewelacyjnym występie Floty Active Team, który mieliśmy okazję oglądać we wtorkowy wieczór, gracze Karoliny Kirszensztein przystępowali do spotkania z jednym z głównych pretendentów do mistrzowskiego tytułu. Mimo to nastroje we flotowym obozie były bardzo bojowe. Poza dobrą formą, Flota mogła pochwalić się tym, że ilekroć mierzyła się w SL3 z CTO to za każdym razem swoje spotkania wygrywała. Nie ma co do tego wątpliwości – w środowym spotkaniu najwięcej emocji było w pierwszej odsłonie, w której Flota grała na wysokim poziomie, po którym CTO miało spore problemy ze sforsowaniem zasieków rywali. Od początku spotkania obie drużyny walczyły punkt za punkt (10-10), lecz jako pierwsi solidną zaliczkę wypracowali sobie gracze w granatowych strojach (18-15). Mimo trzypunktowego prowadzenia, CTO zdołało odrobić w końcówce straty i po skutecznych atakach Grzegorza Dymińskiego, ‘Pomarańczowi’ cieszyli się z wygrania premierowej odsłony (21-19). Wygrana w pierwszym secie uskrzydliła graczy Macieja Szymuli, którzy po dokładnie 89 bloku w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta w wykonaniu Arkadiusza Kowalczyka, prowadzili już 10-5. W dalszej części seta, CTO kontynuowało ‘swoją grę’ i finalnie wygrali partię do 14. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od kontynuacji problemów w przyjęciu zespołu Karoliny Kirszensztein, po którym CTO objęło prowadzenie 5-3. Z czasem Flota podjęła próbę wygrania seta i objęła nawet prowadzenie 15-14, ale końcówka spotkania to wyraźna przewaga zespołu ‘Oranje’, udokumentowana wygraną partii do 15. Komplet punktów sprawia, że zespół Macieja Szymuli wskoczył na fotel wicelidera pierwszej ligi.

Staltest Pomorze – Złomowiec Gdańsk 3-0 (21-17; 21-10; 21-15)

Odkąd gracze Arkadiusza Kozłowskiego przerzucili się z kiełków na mięso, gra drużyny zmieniła się nie do poznania. Virgin Avocado vs CHAD Staltest. Nie no, nie możemy wyjść z podziwu co tu się wyrabia. W środowy wieczór zespół Staltest Pomorze podchodził do kolejnego, trzeciego już bardzo trudnego rywala. Po tym jak przerżnęliśmy w typerku nie daliśmy się po raz kolejny nabrać i tym razem oddaliśmy typ na Staltest. Przyznamy, że nie sądziliśmy wówczas, że ex-weganie zgniotą rywala jak komara na ręce. Choć spotkanie zaczęło się dla nich niemrawo i dostali oni trzy czapy od Złomowca (7-3), to z czasem wskoczyli na bardzo wysoki poziom, który prezentują od początku obecnej edycji. Po problemach w przyjęciu graczy w ‘rudych’ strojach, Staltest wysunął się na delikatne prowadzenie (16-14), które dowiózł do końca seta (21-17). Środkowa partia to absolutny popis gry w wykonaniu zawodników Arka Kozłowskiego, którzy wskoczyli na topowy poziom, co w konsekwencji sprawiło, że wygrali go do…10! Ostatni set przywrócił wiarę w graczach Złomowca na to, że mogą coś wskórać. Po błędzie serwisowym jednego z graczy Staltestu, gracze Witolda Klimasa prowadzili w tej partii 12-9 i byli na dobrej drodze do jednego oczka w meczu. Niestety dla nich, druga część seta to kompletna klapa w ich wydaniu, co przy dobrej i bardzo jakościowej siatkówce rywali sprawiło, że Staltest cieszył się finalnie z kompletu punktów. Wiemy, że ten tekst może się za chwilę brzydko zestarzeć, ale jest to najlepsza wersja drużyny od bardzo długiego czasu. Brawo!

Merkury – Bossman Team 1-2 (22-20; 16-21; 18-21)

Spotkanie pomiędzy obiema drużynami było anonsowane jako te, które z pewnością nie zawiedzie najbardziej wymagających sympatyków amatorskiej siatkówki. Cóż, nie zawiedliśmy się. Początek rywalizacji należał do Bossmana, który wszedł lepiej w spotkanie i po chwili od pierwszego gwizdka sędziego, prowadził 7-4. Gracze Jakuba Kłobuckiego kontrolowali grę do stanu 15-13 i był to mniej więcej moment, w którym w meczu pojawiły się pierwsze kontrowersje oraz ‘mind games’. Cała sytuacja nie wpłynęła zbyt dobrze na Bossmana, który stracił po chwili prowadzenie i to oni musieli odrabiać straty (19-17). Co ciekawe sztuka ta im się udała i po ataku Dawida Romaniszyna mieli nawet piłkę setową, której finalnie nie wykorzystali. Parafrazując pewną piosenkę. ‘Czasem się zdarzy, że i Bossman się sparzy’ i właśnie tak było w tej partii. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i z tego skorzystała ekipa Merkurego, która wygrała seta do 20. Utracona szansa z pierwszej partii podziałała na ‘Granatowych’ w bardzo dobry sposób. Po wyrównanym początku (12-11), Bossman obrał kurs ku zachodzącemu słońcu, zostawiając zapłakanego i machającego Merkurego na pomoście (21-16). Decydująca partia to kolejne gwoździe wbijane przez Szymona Zalewskiego, po których BOSSman prowadził 12-9. Z czasem Merkury doprowadził do wyrównania po 15, ale po chwili doszło do pewnego zamieszania z ich ustawieniem, po którym Merkury zdawał się być myślami gdzie indziej. To przy bardzo dobrej dyspozycji beniaminka rozgrywek sprawiło, że wygrali oni spotkanie 2-1. Mimo że typowaliśmy na Merkurego, wynik zawodów nas przesadnie nie zdziwił.

Kraken – Wolves Volley 1-2 (21-19; 18-21; 12-21)

Nie ukrywamy, że spośród wszystkich środowych spotkań to właśnie w konfrontacji pomiędzy Krakenem a Wolves Volley mieliśmy jeden z większych bólów głowy w momencie, w którym trzeba było wskazać faworyta meczu. W naszym odczuciu układ sił zdawał się rozkładać po połowie. Mimo wszystko nieco więcej szans na tryumf dawaliśmy ‘Bestii’, która weszła w sezon z bardzo dobrą formą. Nasza predykcja zdawała się potwierdzać, bo po dobrej grze Krakena połączonego ze sporą nerwowością w obozie ‘Wilków’, a w konsekwencji z dużą liczbą niedokładności oraz błędów własnych, Kraken objął prowadzenie 13-8, by po chwili prowadzić już 17-10. Choć wygrana Krakena wydawała się być na wyciągnięcie ręki to zespół Jurija Charczuka postanowił zadbać o emocje wśród sympatyków własnej drużyny. Trochę na własne życzenie Kraken pozwolił swoim rywalom na rozwinięcie skrzydeł, co prawie sprawiło, że przegraliby seta. Ostatecznie udało się im jednak sięgnąć po zwycięstwo do 19. Początek drugiej partii to kontynuacja dominacji Krakena, który w połowie seta prowadził 10-5. Mimo to po raz kolejny w meczu nie potrafili pójść za ciosem, co było wodą na młyn dla ekipy Mikołaja Stempina, która po chwili doprowadziła do wyrównania po 13. Dalsza część seta to dobra zagrywka ‘Wilków’, z którą rywale mieli wyraźne kłopoty, po których ‘Wataha’ prowadziła 19-16 i finalnie doprowadziła po chwili do wyrównania. Ostatnia odsłona to zdecydowana przewaga ‘Wilków’, którzy w połowie seta wyciągnęli rywalom wtyczkę z ‘dostawą prądu’ i od prowadzenia 11-9 zrobili po chwili 21-12.

Volley Surprise – Speednet 2 1-2 (21-14; 6-21; 18-21)

Po dość nieoczekiwanej stracie punktu przez ekipę Volley Surprise, team ze Słupska przystępował do kolejnego spotkania w sezonie Wiosna’24. Nie było tajemnicą to, że Speednet będzie dla Volleya rywalem o wiele bardziej wymagającym niż miało to miejsce w spotkaniu z ‘Krukami’. Pierwszy set to jednak bardzo dobra dyspozycja ekipy występującej w delegacji, która wykorzystała kilka błędów przeciwników z początku seta i objęła prowadzenie 10-6. Z pewnością wynik ten miał swoje konsekwencje dla dalszych poczynań obu drużyn, bo ilekroć Speednet próbował odrabiać straty to Volley znajdował sposób na to by zdobywać kolejne punkty przybliżające ich do wygranej. Dodatkowo warto wspomnieć o bardzo dobrej grze w obronie Volley Surprise, która zdawała się być kluczem do wygrania seta (21-14). Porażka w pierwszej odsłonie wprowadziła Speednet w furię i całość była kopią tego, co oglądaliśmy w meczu Speednetu z Drużyną A na inaugurację. Porażka pierwszego seta, wkurw i łomot w drugiej partii. Tym razem jeszcze bardziej dotkliwy dla rywala, bo ten zdołał ugrać zaledwie sześć oczek. Ostatnia odsłona zapowiadała się kozacko. W połowie seta, czarna tablica wskazywała wynik po 11. Jako pierwsi istotną przewagę wypracowali sobie gracze Speednetu, którzy po kiwce Dominika Marlęgi, objęli prowadzenie 15-12. Mimo, że z czasem Volley próbował odwrócić losy rywalizacji to ostatecznie Speednet wygrał tę partię do 18, a cały mecz 2-1.

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Przed nami ostatni dzień meczowy w drugim tygodniu rozgrywek. W środowy wieczór dojdzie do dziewięciu spotkań, w których swoje pierwsze mecze w obecnej edycji rozegra ekipa CTO Volley. Bardzo ciekawie zapowiada się pojedynek pomiędzy dwiema drużynami drugiej ligi, które póki co prezentują bardzo wysoką formę (Złomowiec oraz Staltest) oraz mecz w trzeciej lidze, w której Kraken zmierzy się z Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Flota Active Team 2 – TGD

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Ależ to był nieudany debiut w drugiej klasie rozgrywkowej drużyny Flota Active Team 2. We wtorkowy wieczór, gracze Karoliny Kirszensztein borykali się co prawda z pewnymi problemami kadrowymi, ale wciąż – dyspozycja, którą zaprezentowali pozostawia bardzo dużo do życzenia. We wtorek Flota grała spotkanie z Hydrą Volleyball Team i napisać, że byli oni zaledwie tłem dla swoich rywali to nic nie napisać. Kiepskie przyjęcie (aż siedem asów rywali) sprawiało, że Flota miała potężne problemy z wyprowadzeniem własnych ataków, przez co kierunek kreowania przez nich akcji był bardzo czytelny. Efekt był taki, że Flota jest na chwilę obecną najczęściej blokowaną drużyną w drugiej lidze. Po wczorajszym występie, który został przez nas okrzyknięty najgorszym występem Floty 2 w historii SL3, beniaminek ma zaledwie 24 godziny na to by zresetować głowy. Chcąc nie chcąc, muszą tego dokonać. W innym przypadku nie wróżymy im powodzenia w konfrontacji z TGD, dla których środowe spotkanie będzie drugim w obecnym sezonie. Podobnie jak Flota, ekipa Macieja Kota rozgrywała spotkanie we wtorkowy wieczór. Mimo iż swoje spotkanie przegrali to jednak zostawili po sobie zdecydowanie inne – lepsze wrażenie. Choć w drużynę TGD nie wierzył niemal nikt, to ‘Niebiescy’ byli o włos od tego by ograć trzykrotnych mistrzów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Ostatecznie skończyło się na jednym punkcie, ale i tak TGD w obecnej dyspozycji pozostaje faworytem spotkania z Flotą.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Chilli Amigos – Drużyna A

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Dość niespodziewanie mecz pomiędzy Chilli Amigos a Drużyną A kreuje nam się jako jedno z najciekawszych wydarzeń obecnego tygodnia rozgrywek. Czasy, w których Chilli ogrywało Drużynę A bez najmniejszych problemów zdają się odchodzić w niepamięć. Już pod koniec sezonu Jesień’23, a konkretniej 30 października 2023 r., obie drużyny stoczyły bardzo wyrównany bój, który finalnie po podziale punktów padł łupem ‘Papryczek’. Przez kilka miesięcy, które minęły od ostatniego gwizdka sędziego we wspomnianym spotkaniu, Drużyna A przeszła bardzo dużą metamorfozę, której owoce mogliśmy oglądać w dwóch pierwszych spotkaniach obecnego sezonu. Ok, Drużyna A przegrała spotkania ze Speednetem 2 oraz BES Boys BLUM, ale forma, którą wówczas zaprezentowali odbiła się szerokim echem wśród trzecioligowych drużyn. Przypomnijmy, że ze Speednetem, Drużyna A pokusiła się o jeden punkt, natomiast z innym faworytem do podium rozgrywek – BES Boys BLUM było naprawdę blisko. To sprawia, że faworyt nadchodzącego spotkania jest absolutnie nieoczywisty. Jeśli spojrzymy na to jak z tą samą ekipą BES Boys BLUM poradziły sobie obie ekipy to faworytem zdaje się być Drużyna A. Mimo wszystko w naszych oczach więcej od dyspozycji w jednym meczu ‘waży’ ogromne doświadczenie, które w tym przypadku stoi po stronie Chilli. Dla zespołu Grzegorza Walukiewicza będzie to bowiem już…107 spotkanie w ramach rozgrywek SL3.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Speednet – CTO Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 1

‘Lets make CTO great again!’ Z takim hasłem nowy sezon rozpoczyna CTO Volley, które w ostatnim sezonie zakończyło ligowe zmagania na…siódmym miejscu, co sprawiło z kolei, że był to najgorszy sezon ‘Oranje’ w historii występów w SL3. Historycznie było bowiem tak:

– Jesień’21 – pierwsze miejsce w drugiej lidze – awans

– Wiosna’22 – drugie miejsce w pierwszej lidze

– Jesień’22 – drugie miejsce w pierwszej lidze

– Wiosna’23 – pierwsze miejsce w pierwszej lidze

– Jesień’23 – siódme miejsce w pierwszej lidze.

Jakie wnioski możemy wyciągnąć? Albo takie, że poprzedni sezon był ledwie wypadkiem przy pracy, albo takie, że ‘tłuste lata’ w CTO dobiegły końca. Która wersja jest bardziej prawdopodobna? Cóż, wydaje się, że ta pierwsza, bo gracze Macieja Szymuli byli absolutnym królem rynku transferowego i sobie znanym sposobem wyjęli trzech wicemistrzów SL3 – Arka Kowalczyka, Wojtka Małeckiego oraz Mateusza Behrendta. Po wspomnianych transferach CTO znów jest jednym z głównych faworytów do złota. Pierwszym rywalem ‘Pomarańczowych’ będzie ekipa Speednetu, która jak do tej pory rozegrała jedno spotkanie. Na inaugurację team Łukasza Żurawskiego ograł w stosunku 2-1 beniaminka rozgrywek – Old Boys i do spotkania z CTO podchodzą w dość dobrych nastrojach. Oczywiście wszystko wskazuje na to, że CTO będzie dla Speednetu rywalem o wiele trudniejszym. Sądzimy, że mecz zakończy się szczęśliwie dla CTO natomiast dużo wskazuje na to, że Speednet nie skończy tego spotkania bez punktu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Surprise – Kruk Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Nie ma się co oszukiwać. Na spadek drużyny Volley Surprise z drugiej klasy rozgrywkowej zanosiło się od pewnego czasu. Przypomnijmy, że w sezonie Jesień’22, zespół występujący w delegacji skończył ligowe zmagania na jedenastym miejscu. Co ciekawe, o tym, że nie zagrali oni w meczu barażowym zadecydowały…trzy małe punkciki. W kolejnym sezonie – Wiosna’23, Volley nie miał tyle szczęścia i finalnie po nienajlepszym sezonie skończyli zmagania na dwunastym miejscu. Co ciekawe, w meczu barażowym zmierzyli się wówczas z Flotą i mimo, że w trakcie spotkania Flota była już o włos od wygranej to finalnie zespół w żółto-czarnych barwach ponownie ‘oszukał przeznaczenie’. Jak pamięta każda osoba, która oglądała kiedyś ten popularny film, wyrok został wydany już wcześniej i po sezonie Jesień’23, Volley Surprise ostatecznie spadł do trzeciej ligi. Pierwszym rywalem ekipy występującej w delegacji będzie ekipa Kruk Volley, która w obecnej kampanii rozegrała już dwa spotkania. Niestety nastroje w ‘kruczej drużynie’ nie są zbyt optymistyczne. Na inaugurację, zespół Jakuba Florczaka przegrał mecze ze Speednetem 2 oraz ACTIVNYMI Gdańsk. Jak będzie w środowy wieczór? Cóż, poprzeczka zdaje się być powieszona na podobnym pułapie. Nie jest bowiem tajemnicą, że Volley ma ambicję by po sezonie wrócić na zaplecze elity. Aby to zrobić powinni zainaugurować sezon od kompletu oczek.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

CTO Volley – Flota ACTIVE Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Podopieczni Karoliny Kirszensztein przystępują do spotkania z ex-mistrzem SL3 po bardzo dobrym spotkaniu, które mieliśmy okazję oglądać w ich wydaniu we wtorkowy wieczór. Przypomnijmy iż mimo faktu, że Flota nie była przez nas stawiana w roli faworyta to bez większych problemów ograła MPS Volley i sięgnęła przy tym po komplet punktów. Owszem, zdajemy sobie sprawę z faktu, że wszystko wskazuje na to, że Miłośnicy Piłki Siatkowej nie będą w tym sezonie tak mocni jak w poprzedniej edycji, ale pokonanie wicemistrza SL3 w takim stylu w jakim dokonała tego Flota robi wrażenie. We wczorajszym spotkaniu Flota nie miała słabych elementów i każdy z graczy dołożył do zwycięstwa swoją cegiełkę. Ba, uważamy nawet, że było to najlepsze spotkanie drużyny od bardzo długiego czasu i jeśli dziś zagrają na podobnym poziomie to są w stanie sprawić niespodziankę, którą byłoby zwycięstwo z CTO Volley. Dla obu drużyn środowa potyczka będzie trzecim bezpośrednim meczem obu drużyn. Co ciekawe, historycznie to Flocie wiodło się lepiej i to oni wygrali dwa poprzednie pojedynki w stosunku 2-1. Czy dziś będzie podobnie? Bliżej nam do scenariusza, w którym CTO Volley przełamie niemoc. Warto zaznaczyć bowiem, że Flota jest jedyną drużyną w pierwszej lidze, z którą ‘Pomarańczowi’ nigdy nie wygrali. Jeśli jednak to Flota wygra mecz, będziemy mogli mówić o pewnej regule.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Staltest Pomorze – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Gdyby ktoś chwilę przed rozpoczęciem sezonu powiedział nam, że po pierwszym tygodniu rozgrywek,  Staltest oraz Złomowiec będą liderem oraz wiceliderem rozgrywek to byśmy w to nie uwierzyli. Fakty są jednak takie, że w pierwszym tygodniu obie ekipy zaprezentowały się kapitalnie i w pełni zasłużenie wygrali swoje spotkania. Patrząc na tabele możemy dojść do wniosku, że w lepszej sytuacji są obecnie gracze Witolda Klimasa. Warto zaznaczyć tu jednak, że czysto teoretycznie mierzyli się oni z rywalami z niższej półki i byli faworytami swoich spotkań. Mimo to, sześć punktów we wspomnianych spotkaniach mogą z pewnością cieszyć sympatyków Złomowca, który w przeszłości bardzo często gubił punkty w meczach, w których był faworytem. Najbliższy rywal Złomowców – Staltest Pomorze choć ma na koncie dwa punkty mniej to był rewelacją pierwszego tygodnia zmagań. Mimo, że w  swoich spotkaniach zespół Arkadiusza Kozłowskiego nie był faworytem to wygrał z byłymi pierwszoligowcami (Szach-Mat oraz Hydra Volleyball Team). Dzięki dwóm arcyważnym wygranym, Staltest stał się drużyną pierwszego tygodnia rozgrywek i z tym wyborem nie polemizował w zasadzie nikt. Po świetnym okresie w drugoligowych kuluarach zaczęto spekulować czy Staltest jest ekipą, którą będzie stać na to by pomyśleć o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Cóż, początek mają bardzo obiecujący. Kto wygra środowe starcie? Ostatnio było 3-0 dla zespołu Arka Kozłowskiego. Tym razem spodziewamy się bardziej wyrównanego meczu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Merkury – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

W środowy wieczór dojdzie do hitowego starcia w pierwszej lidze. Bossman Team po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej dość szybko udowodnił, że sam awans ich nie zaspokoił i drużyna z puszką piwa w logo ma ambicje na zdecydowanie więcej. Początek pierwszoligowej przygody zespołu Jakuba Kłobuckiego to rywalizacja z aktualnym mistrzem SL3 – drużyną Eko-Hurt. Choć Bossman miał w spotkaniu sporo argumentów to jednak musiał uznać wyższość rywali. Kiedy opadł kurz związany z pierwszym meczem w nowym sezonie, Bossman zmierzył się z aktualnym wicemistrzem SL3 – ekipą MPS i wspomniane spotkanie wygrał za komplet punktów. Jak pójdzie im w konfrontacji z Merkurym? Patrząc na historię Bossmana trudno wyciągnąć jakieś wnioski. Osoby, które dość dobrze orientują się w realiach SL3 wiedzą, że aby sprawdzić jak team Jakuba Kłobuckiego radził sobie z Merkurym muszą zerknąć na wyniki ZCP Volley Gdańsk do sezonu Wiosna’23. Do wspomnianego czasu obie ekipy mierzyły się w SL3 pięciokrotnie i niemal za każdym razem były to wyrównane pojedynku. Z pięciu rozegranych spotkań, Merkury zdołał wygrać trzy razy, natomiast dwa pojedynki padły łupem ZCP. Jak będzie teraz? Wydaje się, że po raz kolejny dostaniemy kawał dobrego meczu, ale nieco więcej szans dajemy Merkuremy. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że w pierwszym meczu z Old Boys zespół Piotra Peplińskiego nie pokazał się z rewelacyjnej strony.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Kraken – Wolves Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 1

W środowy wieczór dojdzie do hitu trzeciej ligi w grupie B.  Tak się bowiem składa, że w powszechnej opinii osób interesujących się rozgrywkami SL3, panuje przekonanie, że poza Fux-em Pępowo, które zdaje się być poza zasięgiem o drugie miejsce powalczą Kraken, Wolves Volley oraz Team Spontan. Oczywiście to tylko predykcje, które mogą nie mieć żadnego pokrycia w rzeczywistości. Faktem jest jednak to, że na inaugurację zarówno Kraken, jak i Wolves Volley stanęli na wysokości zadania i wygrali swoje mecze za komplet punktów. Na tę chwilę o jedno spotkanie więcej rozegrał Kraken, który poza meczem z Hapag-Lloyd, z którym rywalizowały również ‘Wilki’, grali również z APV Gdańsk. Choć drugi z wymienionych rywali postawił poprzeczkę na dużo wyższym poziomie to jednak to Kraken wrócił do domu z trzema punktami na koncie. Analizując skład Krakena zwracamy uwagę na fakt, że aby porównać jak drużyna radziła sobie z ‘Watahą’, musimy zerknąć na wynik poprzedniego spotkania drużyny Mikołaja Stempina z Craftveną. W sezonie Jesień’23 nieco lepsi okazali się ‘Rzemieślnicy’ i z całą pewnością jest to wskazówka przed oddaniem typu w dzisiejszym spotkaniu. Z drugiej strony to Wolves Volley sięgnęło wówczas po wyższe miejsce w ligowej tabeli. Czy podobnie będzie tym razem? Cóż, jesteśmy niemal przekonani, że będziemy świadkami bardzo dobrego, trzecioligowego spotkania, które może mieć niebagatelne znaczenie dla końcowego rozrachunku.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Surprise – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Spotkanie, do którego dojdzie około godziny 21:00 ma wszystko by stać się jednym z hitów trzecioligowych rozgrywek. Wskazuje na to logika, bo gdzie nie przyłożymy ucha to możemy usłyszeć, że obie drużyny mają ambicje by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. O poprzednim nieudanym sezonie w wykonaniu obu drużyn napisaliśmy już niemal wszystko. Z pewnością wspólnym mianownikiem obu drużyn jest ogromny zawód, który towarzyszył im od tamtego czasu. Brak awansu sprawił, że w obozie Speednetu postanowiono dokonać kolejnych transferów. Mimo to, zespół Marka Ogonowskiego sensacyjnie stracił punkt w pierwszej kolejce z ostatnią siłą poprzedniego sezonu – Drużyną A. Prawdziwa ocena jakości ‘Programistów’ przyjdzie dopiero z mocniejszymi rywalami, do których Volley się zalicza. Mimo małego falstartu sądzimy, że Speednet zdoła wygrać środowe spotkanie. Należy pamiętać bowiem o tym, że w minionym tygodniu w zespole ‘Programistów’ brakowało kilku graczy, którzy będą w obecnym sezonie znaczącymi postaciami drużyny. Dodatkowym argumentem przemawiającym za ekipą Marka Ogonowskiego jest fakt, że ich rywal poszedł w przerwie pomiędzy sezonami zupełnie inną ścieżką i zamiast dokonać zmian to się osłabił. Z ekipy ‘Słupszczan’ odeszli bowiem – zdobywca ponad stu punktów – Mariusz Kuczko czy Patryk Bruchmann, który obecnie jest gwiazdą drużyny BES Boys BLUM. O tym jak Volley odnajdzie się w nowej rzeczywistości przekonamy się już za kilka godzin.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #6

Za nami emocjonujący dzień meczowy, w którym z bardzo dobrej strony pokazali się gracze Floty Active Team, którzy rozbili wicemistrzów SL3 – MPS Volley. Dużo gorzej poszło z kolei debiutującym w drugiej lidze gracze Floty 2, którzy byli tylko tłem dla rozpędzonej Hydry. Zapraszamy na podsumowanie!

ACTIVNI Gdańsk – Pekabex 3-0 (21-8; 21-5; 21-7)

Po tryumfie nad ‘Krukami’, zespół ACTIVNYCH Gdańsk przystępował we wtorkowy wieczór do drugiego spotkania w sezonie Wiosna’24. Tym razem rywalem drużyny Artutra Kurkowskiego była ekipa Pekabex, która okupuje ostatnie miejsce w lidze. Pytaniem przed rozpoczęciem meczu nie było to czy ACTIVNI wygrają tylko jak duża będzie to dysproporcja. Mimo że Pekabex był skazywany przed meczem na porażkę to trzeba przyznać, że gracze ‘biało-zieloni’ wciąż mogą liczyć na kapitalne wsparcie swoich kibiców, którzy na spotkania drużyny z Kokoszek mieli przygotowane okolicznościowe transparenty. Początek spotkania rozpoczął się od wysokiego prowadzenia ACTIVNYCH, którzy po atakach niemal wszystkich graczy drużyny, objęli prowadzenie 10-1. Z czasem Pekabex zdobył kilka oczek po własnych akcjach, a po raz pierwszy sztuka ta udała się Sylwestrowi Królowi (15-4). Oczywiście było to za mało by zbliżyć się do rywali, którzy finalnie wygrali partię do 8. Środkowa odsłona rozpoczęła się identycznie jak premierowa partia (10-1). Mimo że ACTIVNI nie podkręcali przesadnie tempa, to i tak punktowanie przeciwnika przychodziło im bardzo gładko. Ostatecznie Pekabex w środkowej partii sięgnął po pięć oczek. Niewiele więcej udało im się ugrać w ostatniej odsłonie, gdzie skończyło się do siedmiu. Szukając pozytywów w grze Pekabexu warto zwrócić uwagę na fakt, że w meczu z ACTIVNYMI zdobyli oni więcej punktów po własnych akcji niż miało to miejsce w meczu z Inter Marine Masters.

Volley Gdańsk – TGD 2-1 (22-20; 21-16; 19-21)

Nie tak dawno obie drużyny dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. Podczas gdy TGD występowało w trzeciej lidze, Volley Gdańsk rywalizował z najlepszymi drużynami w Trójmieście w pierwszej klasie rozgrywkowej. Z czasem dysproporcja, która dzieliła niegdyś oba teamy zaczęła się zacierać. Podczas gdy TGD zrobił znaczny progres i awansował do drugiej ligi, Volley Gdańsk zanotował widoczny spadek formy i pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową. Mimo to wydawało się, że ‘żółto-czarni’ nie będą mieli we wtorek problemu i zapiszą na swoje konto pierwsze trzy oczka. Już początek meczu pokazał, że nie będzie to tak proste jak mogłoby się wydawać. Po atakach Krzysztofa Misztala oraz Maksima Miklashevicha, TGD objął prowadzenie 8-4, czym wprawiło w zdumienie osoby oglądające spotkanie z boku. Z czasem Volley podkręcił tempo, czego konsekwencją było doprowadzenie do remisu po 12. Mimo roztrwonienia przewagi, TGD nie zamierzało się poddawać. Dalsza część seta to kolejne prowadzenie TGD (18-16), które podobnie jak wcześniej – i tym razem zostało przez Volleya odrobione, tym razem skutecznie (22-20). Środkowa partia to najmniej interesująca część meczu, w której Volley wykorzystał problemy w przyjęciu graczy w niebieskich strojach i bez problemu wygrał partię do 16. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od pojedynku byłych przyjmujących Volleya Gdańsk. Najpierw asa na Przemku Wawerze zdobył Maciej Kot, na co po chwili ten pierwszy odpowiedział drugiemu dwoma. Całość była rzecz jasna okraszona uszczypliwościami. W dalszej części seta mieliśmy dość niecodzienną obronę w drużynie Volley Gdańsk, po której niemal wszyscy, którzy to widzieli mówiąc kolokwialnie ‘zgłupieli’. Dalsza część seta to wyrównana partia, która zaprowadziła nas do stanu po 17. Końcówka seta należała do TGD, które finalnie sięgnęło po jeden punkt w meczu.

MiszMasz – Oliwa Team 2-1 (18-21; 21-15; 21-13)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że spotkanie z boiska numer 3 może mieć niebagatelne znaczenie dla końcowego układu tabeli. Na to wskazywała historia i z duża dozą prawdopodobieństwa będzie miało wpływ na przyszłość. W naszych oczach faworytem spotkania pozostawała ekipa MiszMasz, która od początku obecnego sezonu zdaje się prezentować wyższą formę. Pierwszy set to wyrównana gra obu ekip, która zaprowadziła nas do stanu po 8, a następnie 14. W decydującej fazie seta, dwa arcyważne punkty dla Oliwy zdobył środkowy – Paweł Kubiak, który wyprowadził drużynę z ‘serca Gdańska’ do stanu 19-15 i zasadniczo dał Oliwie wygraną pierwszej partii. Środkowa odsłona to przestawienie wajchy z jednej w drugą stronę. Precyzując – niemrawy w pierwszej odsłonie MiszMasz zaczął grać na poziomie ze spotkania z Dream Volley. Po jednym z ataków aktywnego Przemysława Malujdego, gracze w czarnych strojach odskoczyli rywalom na cztery oczka (13-9). Choć w dalszej części Oliwa podejmowała próby odrobienia strat to po chwili zespół Michała Grymuzy cieszył się z doprowadzenia do wyrównania. O zwycięstwie w spotkaniu decydował zatem trzeci set, który rozpoczął się idealnie dla MiszMaszu, który po ataku Michała Grymuzy, prowadził już 6-1. W kontekście Oliwy można powiedzieć, że ‘jak nie idzie to nie idzie’. Mimo podjętych prób, Oliwa nie była w stanie zbliżyć się do rywali i kiedy po ataku Jakuba Waszkiewicza było 14-5 dla MiszMaszu, zwycięzca zawodów przestał być zagadką. Dzięki drugiej wygranej w sezonie, MiszMasz wskakuje na siódme miejsce w lidze.

Flota Active Team 2 – Hydra Volleyball Team 0-3 (11-21; 16-21; 13-21)

Nie tak dawno rodzina Floty była w ekstazie. Wszystko za sprawą faktu, że Flota 1 ograła Hydrę Volleyball Team w spotkaniu barażowym i w konsekwencji utrzymała się w pierwszej klasie rozgrywkowej. Dodatkowo chwilę wcześniej awans do drugiej ligi wywalczyła sobie ekipa Floty 2. Powodów do optymizmu było wówczas znacznie więcej niż zmartwień. Po kilku miesiącach od wspomnianego czasu, Flota 2 przystępowała do pierwszego spotkania w drugiej klasie rozgrywkowej. Już przed pierwszym spotkaniem było wiadomo, że co najmniej przez kilka najbliższych dni, Flota będzie miała problemy kadrowe, które sprawiły, że na libero po raz pierwszy w SL3 wystąpiła Trener drużyny – Karolina Kirszensztein. Cóż. Nawet gdyby zamiast niej na tej pozycji wystąpił Jakub Popiwczak to i tak, Flota nie zdołałaby powstrzymać we wtorek Hydry. Szanowni Państwo to była miazga i z pewnością najbardziej dotkliwa porażka Floty 2 w historii występów w SL3. Pierwszy set? Zaczęło się od stanu po 8, ale z czasem Flota zaczęła popełniać mnóstwo błędów. Te sprawiły, że Hydra ze stanu 8-8 zrobiła….19-9. Nieprawdopodobne. Środkowa odsłona to najlepszy fragment Floty w trakcie spotkania. Zaczęło się podobnie jak w pierwszym secie. Na półmetku partii było 10-10 i kiedy wydawało się, że Flota nabrała wiatru w żagle, skutecznymi blokami popisali się Marcin Czajkowski oraz Paweł Bugowski. Tuż po nich Hydra prowadziła 13-10 i po chwili podobnie jak w pierwszym secie – odjechali. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od mordobicia. ‘Bestia’ zaprezentowała świetną grę w zagrywce oraz grze blokiem, przez który Flota nie mogła się przebić. Na półmetku seta stan rywalizacji wynosił już 10-3 i stało się jasne, że Hydra po chwili sięgnie po komplet oczek.

Volley Gdańsk – Dream Volley 2-1 (18-21; 21-14; 21-12)

Po dość niespodziewanej stracie punktu przez Volley Gdańsk w konfrontacji z TGD, zespół ‘żółto-czarnych’ przystępował do drugiego spotkania we wtorkowy wieczór. Patrząc na historię chociażby ostatniego sezonu było jasne, że drużynie Volley Gdańsk nikt trzech punktów za darmo nie odda, o czym ci przekonali się po pierwszym secie. Warto zaznaczyć jednak, że przez długi czas nic na to nie wskazywało. To ‘żółto-czarni’ lepiej rozpoczęli spotkanie i na półmetku seta prowadzili 10-5. Z czasem, kiedy na czarnej tablicy widniał wynik 17-11 dla trzykrotnych mistrzów SL3 uznaliśmy, że warto sprawdzić co dzieje się na innych boiskach. Jakież było nasze zdziwienie, gdy po chwili z wyniku 17-11, Dream Volley doprowadził do wyrównania po 18. Przestój, który zanotowała ekipa VG trwał dłużej i dzięki determinacji ‘Marzycieli’ to właśnie oni cieszyli się z wygrania pierwszego seta (21-18). Środkowa odsłona to ponowne lepsze otwarcie zespołu Dariusza Kuny, który po asie Piotra Ścięgosza prowadził już 9-4. Wspomniany moment sprawił, że zastanowiliśmy się czy Dream dokona tego co w pierwszym secie. W skrócie – tym razem nic z tego. Volley Gdańsk wyciągnął wnioski po pierwszej odsłonie i tym razem udało im się wygrać partię do 14. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od stanu 7-2 dla Volleya, który od początku narzucił rywalom swoje warunki gry i objął prowadzenie 7-2. Od tego momentu ‘Marzyciele’ nie próbowali podjąć już walki, a zwieszone głowy oraz liczba zatrważających błędów były jasnym sygnałem, że Volley Gdańsk będzie po chwili cieszył się z wygranej meczu. Ostatecznie w partii tej pozwolili ‘Marzycielom’ na zdobycie zaledwie dwunastu oczek.  

Tiger Team – BL Volley 0-3 (10-21; 11-21; 13-21)

Po spotkaniu z BL Volley w obozie Tiger Team zaczął wyć głośny alarm. Tak niepokojącej dyspozycji zespołu Dawida Staszyńskiego nie pamiętamy od dawna. Jeszcze w zapowiedziach pisaliśmy o tym, że Tiger Team historycznie z BL Volley prezentował się całkiem nieźle. We wtorek zespół w granatowych strojach miał się odkuć po dwóch pierwszych spotkaniach obecnego sezonu. Cóż, nie udało się, a ich występ zakrawał o sportową katastrofę. Owszem można przegrać, ale zdobyć w meczu łącznie 34 punkty, z czego zaledwie 24 po własnych akcjach to z pewnością nie powód do dumy. Co ciekawe nie jest też tak, że BL Volley mógł pochwalić się zabójczą skutecznością. Gracze Wojciecha Strychalskiego zdobyli w meczu 36 oczek po własnych akcjach, a to oznacza, że Tiger Team popełniał koszmarnie dużo błędów własnych. Już początek rywalizacji pokazał, która z ekip jest we wtorek lepiej dysponowana. Po ataku Tomasza Czopura, BL objął prowadzenie 10-3 i mimo komfortowej zdawałoby się sytuacji, w dalszej części nie zwalniali tempa. Ostatecznie zespół Wojciecha Strychalskiego wygrał tę partię do 10. Na początku drugiego seta był moment, w którym uwierzyliśmy, że tak naprawdę to Tiger się w pierwszym secie ‘wygłupiał’. Po ataku Łukasza Cyrana, BL prowadził bowiem zaledwie jednym oczkiem. Po chwili nastąpiło to, o czym pisaliśmy kilka zdań wcześniej. Cztery błędy własne z rzędu(!) sprawiły, że Tiger tracił już do BL sześć oczek (11-5) i zasadniczo był to koniec emocji w tej partii (21-11). Trzecia odsłona to kontynuacja bardzo dobrej gry drużyny BL Volley, która nie pozwoliła swoim rywalom na nic. Ależ to była dominacja. Podobnie jak w drugim secie zaczęło się niewinnie (6-5), ale im dłużej trwała ta partia tym lepiej radzili sobie gracze BL, którzy finalnie wygrali seta do 13, a cały mecz 3-0. Brawo!

APV Gdańsk – Kraken 0-3 (17-21; 18-21; 19-21)

Po dobrym aczkolwiek przegranym meczu drużyny APV Gdańsk z Fuxem Pępowo, zespół Grzegorza Żyły-Stawarskiego stawał we wtorkowy wieczór do kolejnego pojedynku w sezonie Wiosna’24. Po poniedziałkowym starciu, gracze Assistance Partner liczyli z pewnością na zdobycz punktową. Zadanie to nie było łatwe. Kraken Team jest bowiem ekipą, która ma ochotę na to by w kolejnym sezonie grać na drugoligowych parkietach. Początek spotkania należał do faworyzowanej drużyny, która po atakach Dmytro Hurtovyia objęła prowadzenie 11-5. Z czasem gra APV zaczęła się coraz bardziej ‘zazębiać’, a to sprawiło, że w drugiej części seta przewaga Krakena stopniała do jednego oczka (17-16). Kiedy w obozie Jurija Charczuka zrobiło się nerwowo to po chwili zdobyli oni kilka punktów zapewniając sobie wygraną premierowej odsłony (21-17). Środkowy set wyglądał niemal identycznie. Na początku partii gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego przeżywali swoje problemy, które sprawiły, że Kraken ponownie rozpoczął partię od prowadzenia (10-7). Podobnie jak w pierwszym secie i tym razem APV zbliżyło się w pewnym momencie na jeden punkt, ale uwaga, podobnie jak wtedy i tym razem Kraken w kulminacyjnym momencie odskoczył rywalom i cieszył się z wygrania meczu. Ostatnia odsłona to scenariusz napisany przez inną drużynę. Przynajmniej do pewnego momentu. Tuż po rozpoczęciu seta to APV objęło prowadzenie. Po dwóch atakach Mateusza Drężka było 9-6 dla APV i w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach niespodzianki. Kiedy tylko Kraken wyczuł co się kroi, błyskawicznie doskoczył do rywala, po czym na tablicy wyników mieliśmy remis 13-13. Końcówka meczu to wyrównana gra obu ekip, która finalnie zakończyła się tryumfem Krakena do 19. Dzięki drugiej wygranej za komplet punktów, team Jurija Charczuka wskoczył na fotel wicelidera.

Tufi Team – Eko-Hurt 0-3 (15-21; 18-21; 19-21)

Często w sporcie bywa tak, że bardzo dobry wynik sportowy sprawia, że w kolejnym sezonie od danej drużyny oczekuje się wyniku co najmniej tak dobrego. Powtarzamy się, ale Tufi Team przystępowała do sezonu Wiosna’24 po świetnym sezonie Jesień’23, w którym Tufi przegrało zaledwie trzy spotkania. Ok, mały spojler, ale obecnie po dwóch rozegranych meczach, Tufi ma wykorzystanych już 66% tej puli. Co gorsze, po wtorkowej porażce, zespół Mateusza Woźniaka ma na swoim koncie zero punktów, a to z pewnością powód do niepokoju. O ile porażkę w premierowym spotkaniu można było tłumaczyć brakami kadrowymi tak we wtorkowy wieczór, Tufi wystawił swój optymalny skład. Pierwsza odsłona rozpoczęła się od wyrównanej gry obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 11. Mniej więcej w połowie seta, w grze Tufi Team coś się ewidentnie zacięło i po zagrywce Igora Ciemachowskiego zrobiło się 17-12 dla Eko-Hurt. To oznaczało, że po chwili obie drużyny zmieniły strony (21-15). Choć w drugiej odsłonie Tufi zaprezentowało się lepiej to jednak przez większą część seta, Eko-Hurt miało przewagę dwóch-trzech punktów, a to wystarczyło Eko-Hurt do wygrania partii do 18. W ostatnim secie Eko-Hurt prowadziło 19-16 i kiedy wydawało się, że po chwili będą cieszyli się z kompletu punktów, doszło do pewnej kontrowersji sędziowskiej, która przedłużyła nieco emocje w spotkaniu (19-19). Kiedy Eko-Hurt pogodził się wreszcie ze wspomnianą decyzją to po chwili dwa punkty na miarę wygranej spotkania za komplet oczek zdobył MVP poprzedniego sezonu – Igor Ciemachowski.  

MPS Volley – Flota Active Team 0-3 (14-21; 14-21; 19-21)

Po porażce w stosunku 0-3, którą MPS poniósł w konfrontacji z Bossmanem, Miłośnicy Piłki Siatkowej mogli mieć poczucie niedosytu. Mimo że w spotkaniu z beniaminkiem zagrali naprawdę nieźle to finalnie na ich konto nie trafiła wówczas zdobycz punktowa. We wtorkowy wieczór miało być zupełnie inaczej, w czym ekipie MPS miało pomóc trzech świeżo upieczonych wicemistrzów Polski juniorów. Ostatecznie w składzie MPS zameldowało się dwóch z nich – znany z wcześniejszych występów w SL3 – Ryszard Sałata oraz debiutant – Mateusz Zalewski. Od początku spotkania warunki gry narzuciła jednak ekipa Floty, która nad rywalem dominowała od początku w zagrywce oraz wykończeniu akcji (6-2). Po falstarcie, MPS podkręcił nieco tempo i na półmetku seta zbliżył się do Floty na dwa oczka (11-9). Druga część partii to jednak przewaga Floty, do której przyczynił się rozgrywający Floty – Vlad Bodnar, który rozgrywał piłki tak, że MPS w pierwszym secie nie zdołał zablokować rywali ani razu (17-10). Końcówka to dodatkowe problemy MPSu z przyjęciem, co w kombinacji z wcześniejszymi grzeszkami stanowi gotową receptę na dotkliwą porażkę. Środkowa odsłona to kontynuacja świetnej gry Floty, która nie miała w zasadzie słabych stron. Już na początku gracze Karoliny Kirszensztein odskoczyli rywalom na cztery oczka (8-4) i z czasem przewagę tę jeszcze powiększyli. Oczywiście wpływ na taką dysproporcję miał również kolejny grzech MPS-u – zepsute zagrywki. Flota z kolei kontynuowała świetne granie, które zapewniło im wygraną w meczu (21-14). Ostatni set to wreszcie granie, na które czekaliśmy. Co ciekawe, mimo słabej dyspozycji MPS-u, w trzeciej partii stanęli przed szansą na wygranie seta. Choć po trzech atakach z rzędu Mateusza Kulińskiego prowadzili już 17-15 to końcówka odsłony należała już do przeciwników. Flota w końcówce odwróciła losy rywalizacji i finalnie sięgnęła po komplet oczek. Trzeba przyznać, że był to naprawdę kapitalny występ ósmej siły poprzedniego sezonu.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Przed nami szósty dzień meczowy w sezonie Wiosna’24. We wtorek do boju o pierwsze ligowe punkty ruszają ekipy Volley Gdańsk, TGD oraz dwa zespoły Floty. Dość ciekawie zapowiada się spotkanie w drugiej lidze, w którym MiszMasz podejmie Oliwę Team. Zapraszamy na zapowiedź!

ACTIVNI Gdańsk – Pekabex

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Nie była to może krytyka, ale jednak pewne zdziwienie związane z tym, że ACTIVNI zdecydowali się na to by w sezonie Wiosna’24 wystąpić najwęższą kadrą spośród wszystkich 46 drużyn w ligowej stawce. Na słowa z zapowiedzi, zespół Artura Kurkowskiego zareagował w najlepszy możliwy sposób i swoje inauguracyjne spotkanie z Krukiem Volley wygrał, zgarniając przy tym komplet oczek. Jakby tego było mało okazało się, że w swojej talii kart, ACTIVNI dysponują prawdziwym Jokerem w postaci dziewiętnastoletniego Kacpra Kwiatkowskiego, który w debiutanckim spotkaniu w SL3 zdobył dla ACTIVNYCH aż 15 punktów. Cóż, nos podpowiada nam, że to nie koniec. We wtorkowy wieczór, brązowi medaliści poprzedniego sezonu zmierzą się z Pekabexem, dla którego będzie to trzeci pojedynek w obecnej edycji. Póki co drużynie Sylwestra Króla nie idzie zbyt dobrze, ale czyż nie takie początki bywają niemal zawsze w przypadku stricte firmowych drużyn? Scenariusz, który realizuje się na naszych oczach nie jest niczym zaskakującym. Ba, do pewnego momentu jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłość i nie potrzebujemy do tego nawet szklanej kuli. Za jakiś czas w głowach graczy Pekabex zacznie rezonować myśl ‘czy warto’. Z tego typu rozterkami mierzyło się w przeszłości kilka ekip. Te, które wytrwały dziś zbierają z tego plony. Ci, którzy się poddali mogą oglądać spotkania SL3 albo z trybun, albo na YouTube.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Volley Gdańsk – TGD

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Kiedy spojrzymy na obecną kadrę Volleya to mamy flashbacki sprzed kilku lat. Mowa tu o najlepszych latach drużyny ‘żółto-czarnych’. Do składu trzykrotnych mistrzów SL3 po przerwie wracają Przemysław Wawer, Piotr Ścięgosz czy Konrad Gregorowicz. Z pewnością ambicją całej drużyny jest to by po ‘chudych latach’ przywrócić jej blask. Trzeba zauważyć, że nie będzie to jednak tak proste jak mogłoby się wydawać. W drugiej lidze jest bowiem kilka drużyn, które podobnie jak Volley chcą zrobić wszystko by zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wracając na chwilę do przeszłości to przyznamy, że po nieudanym sezonie w pierwszej lidze, po którym stało się jasne, że VG spada do drugiej ligi zastanawialiśmy się jaka przyszłość czeka drużynę. Często po spadkach bywa bowiem tak, że pewna formuła się wyczerpuje i nie ma na czym budować, a w konsekwencji drużyna się rozpada. Tu dla zespołu Dariusza Kuny należą się pochwały, bo na kryzys team zareagował w najlepszy możliwy sposób. Nie dość, że nie mieli oni problemu z tym by skompletować skład na sezon to na dodatek kilka dni przed spotkaniem zapytali o to ilu zawodników może być maksymalnie podczas spotkania. Z tego co widzimy chęć oraz głód gry wrócił do ekipy, a to z pewnością bardzo dobry prognostyk. Pierwszym rywalem w nowych dla Volleya, drugoligowych realiach będzie ekipa TGD, która dowodzona jest przez…byłego gracza VG – Macieja Kota. Dla wspomnianego gracza będzie to również podróż sentymentalna, bo przeciwko byłym kolegom z drużyny, w takiej konfiguracji nie występował. Kto będzie faworytem wtorkowej potyczki? Cóż, zdziwimy się, jeśli VG nie sięgnie po pierwszy komplet punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MiszMasz – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Kto wie czy dla obu drużyn nie będzie to jedno z najważniejszych spotkań obecnego sezonu. Spójrzmy na całą sytuację historycznie. W poprzednim sezonie o tym, że miejsce barażowe zamiast Oliwy zajęła finalnie ekipa TGD zadecydował lepszy bilans małych punktów tych pierwszych. Co ciekawe MiszMasz miał wówczas o zaledwie jeden punkt więcej, co zapewniło im bezpieczne utrzymanie. Tak czy siak obie ekipy oscylowały wówczas wokół ‘strefy śmierci’ i do samego końca ich utrzymanie nie było przesądzone. W związku z powyższym przed obecnym sezonem rozgrywek, kiedy stało się jasne, że z drugiej ligi ‘leci’ jedna drużyna więcej niż standardowo, ekipy MiszMasz oraz Oliwy zostały przez wiele osób uznanych za te, które mogą mieć potencjalnie problem z utrzymaniem. Po pierwszych meczach w sezonie można wyciągnąć pewne wnioski. Po dwóch porażkach Oliwy w stosunku 0-3 ich sytuacja w tabeli zdaje się być nieciekawa. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na fakt, że jak do tej pory rywalizowali z drużynami, które mają ambicje awansować do elity. Jeśli chodzi o wtorkowego rywala Oliwy – MiszMasz to od początku obecnej edycji zdają się prezentować nieco lepiej. Mimo porażki ze Złomowcem Gdańsk zespół Michała Grymuzy pozostawił po sobie niezłe wrażenie. Dodatkowo, o czym nie sposób nie wspomnieć, MiszMasz w pierwszym tygodniu wygrał z ekipą Dream Volley, co było jedną z większych niespodzianek obecnego sezonu. Patrząc na obecną formę obu drużyn, nieco więcej szans na tryumf dajemy graczom MiszMasz.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Flota Active Team 2 – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Beniaminek drugiej ligi – Flota Active Team 2 jest jedną z kilku ekip, które jak do tej pory nie rozegrały jeszcze spotkania w sezonie Wiosna’24. Na taki stan rzeczy wpływ miał fakt, że w minionym tygodniu duża część Floty przebywała na corocznym obozie przygotowawczo-integracyjnym. Pierwszym rywalem Floty w drugoligowych rozgrywkach będzie….Hydra Volleyball Team. Co ciekawe do wtorkowego pojedynku by nie doszło, gdyby nie okoliczności z końcówki poprzedniego sezonu. Przypomnijmy, że pod koniec listopada doszło do spotkania barażowego pomiędzy trzecią w tabeli Hydrą Volleyball a ósmą siłą poprzedniego sezonu w pierwszej lidze, Flota Active Team. Wspomniane przez nas spotkanie zakończyło się finalnie tryumfem zespołu Karoliny Kirszensztein, a to oznaczało, że Hydra sezon Wiosna’24 spędzi w drugiej klasie rozgrywkowej, a do derbów pomiędzy Flotą 1 oraz Flotą 2 póki co nie dojdzie. Jeśli chodzi o ‘Bestię’ to do wtorkowej potyczki, gracze w złotych strojach podejdą w nienajlepszych nastrojach. Wpływ na to ma fakt, że w pierwszym tygodniu rozgrywek dość niespodziewanie musieli uznać wyższość Staltestu Pomorze w stosunku 1-2. Po wspomnianym spotkaniu na Hydrę spadła krytyka i obecnie zastanawiamy się czy był to jedynie ‘wypadek przy pracy’ czy jednak w przedsezonowych predykcjach przeceniliśmy potencjał drużyny. Ponadto wciąż zastanawiamy się czy Hydrze uda się w łatwy sposób zastąpić trzeciego najlepiej punktującego gracza poprzedniego sezonu – Sebastiana Konarzewskiego. Z pewnością nieco mądrzejsi będziemy już po  spotkaniu z Flotą. Mimo wszystko ‘Bestia’ pozostaje zdecydowanym faworytem starcia.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Volley Gdańsk – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Czysto teoretycznie, mniej więcej w momencie układania terminarza na obecny tydzień rozgrywek wydawało nam się, że Volley Gdańsk rozegra we wtorek spotkania z rywalami o różnym potencjale sportowym. Pisząc precyzyjniej – mecz z TGD wydawał się zaledwie przystawką przed daniem głównym, którym miała być rywalizacja z Dream Volley. Owszem, podtrzymujemy to, że Dream będzie trudniejszym rywalem, aczkolwiek ‘wykon’ drużyny ‘Marzycieli’ z minionego tygodnia pozostawia bardzo dużą rysę na ich wizerunku. Przypomnijmy, że na inaugurację ekipa Mateusza Dobrzyńskiego rywalizowała z MiszMaszem i była absolutnym faworytem starcia. Poza naszym ‘widzimisię’ przemawiała za tym statystyka. W każdym z wcześniejszych pięciu spotkań, Dream Volley za każdym razem ogrywał MiszMasz i zdobywał przy tym komplet punktów. Tak szybko jak zwróciliśmy uwagę na ten fakt, ten już się zdezaktualizował. Nie dość, że Dream nie wygrał za komplet punktów to na dodatek pozwolił rywalom na tak dużo, że do spotkania z Volleyem podchodzą bez wygranej na koncie. To niestety nie koniec złych wieści dla ‘Marzycieli’. Wydaje się bowiem, że po spotkaniu z trzykrotnymi mistrzami SL3, status ten zostanie podtrzymany. W naszych oczach Volley Gdańsk jest bowiem faworytem rywalizacji. Z drugiej strony zespół Mateusza Dobrzyńskiego w przeszłości wielokrotnie pokazywał, że nie oddaje punktów bez walki. Jesteśmy przekonani, że podobnie będzie tym razem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Tiger Team – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Choć za nami dopiero jeden tydzień ligowych zmagań to zarówno Tiger Team, jak i BL Volley zdążyły zaznać już gorycz porażki. W lepszym położeniu znajdują się gracze BL Volley, którzy zdołali również wygrać za komplet punktów i dzięki temu plasują się mniej więcej w połowie stawki. Jeśli chodzi o porażkę to BL doznało jej w konfrontacji z ekipą Challengers, która w ubiegłym tygodniu udowodniła, że będzie jednym z głównych kandydatów do awansu do drugiej ligi. Choć porażka z tą ekipą to nie wstyd to jednak należy zauważyć, że styl gry we wspomnianym spotkaniu nie rzucał na kolana. Pamiętajmy bowiem o tym, że w przeszłości BL Volley potrafiło rywalizować z teoretycznie silniejszymi rywalami jak równy z równym. Wydaje się, że od tak doświadczonej drużyny (również z gry w wyższej klasie rozgrywkowej) można wymagać więcej niż to, co oglądaliśmy we wspomnianym spotkaniu. Większych powodów do optymizmu nie mają gracze Tiger Team, którzy na inaugurację okazali się gorsi od ekipy Bayer Gdańsk oraz Inter Marine Masters. Szczególnie rozczarowujące było spotkanie z pierwszym z wymienionych rywali. We wspomnianym meczu, ‘Tygrysy’ nie zdołały zdobyć choćby punku, co w przeszłości w rywalizacji z Bayerem się udawało. 4 marca zespół Dawida Staszyńskiego był jednak bezradny i prawdę mówiąc dawno nie pamiętamy równie dotkliwej porażki tej drużyny. Na całe szczęście dla własnej kondycji psychicznej w kolejnym meczu z ‘Mastersami’ zaprezentowali się już znacznie lepiej. To pozwala sądzić, że kolejne spotkanie drużyny będzie już tym, w którym zagrają oni na miarę potencjału. Co ciekawe – BL Volley ma z Tigerem ‘rachunki do wyrównania’. Choć w tabeli BL zawsze kończyło wyżej to jednak lepszym bilansem bezpośrednich pojedynków może pochwalić się Tiger. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

APV Gdańsk – Kraken

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Skazywana na pożarcie drużyna APV Gdańsk przystępuje we wtorek do drugiego spotkania w sezonie Wiosna’24. Na inaugurację odmieniony team Grzegorza Żyły-Stawarskiego zmierzył się z absolutnym kandydatem do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Choć to rywale byli murowanym faworytem starcia to trzeba przyznać, że APV zaprezentowało się we wspomnianym spotkaniu naprawdę dobrze. Bronimy się przed tym by użyć stwierdzenia, że był to występ ponad stan, ale trudno nie wspomnieć, że według wielu obserwatorów, APV miało z Fuxem Pępowo nie wyjść z ‘dyszki’, a rzeczywistość była taka, że zaprezentowali się z dobrej strony i w jednym z setów realnie postraszyli swojego rywala. Ostatecznie skończyło się na wyniku 0-3, ale dyspozycja drużyny pozwala sądzić, że w konfrontacji z Krakenem nie stoją na straconej pozycji. Jeśli chodzi o ekipę Jurija Charczuka to dla teamu zza wschodniej granicy będzie to drugie spotkanie w sezonie Wiosna’24. Na inaugurację Kraken mierzył się z ekipą Hapag Lloyd i swoje spotkanie pewnie wygrał. Jest jednak sprawą oczywistą, że wtorkowe spotkanie będzie dla ‘Bestii’ trudniejszym wyzwaniem. Owszem, wciąż pozostają faworytem, ale na pewno będą musieli się napocić znacznie mocniej. Z drugiej strony marząc o awansie, Kraken takie spotkania powinien wygrywać za komplet oczek.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Tufi Team – Eko-Hurt

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Zawód. Właśnie takie uczucie towarzyszyło w minionym tygodniu sympatykom drużyny Tufi Team. Przypomnijmy, że w całym poprzednim sezonie Tufi Team przegrało zaledwie trzykrotnie i pod tym kątem byli lepsi od mistrza SL3 oraz wtorkowego rywala – drużyny Eko-Hurt. Na inaugurację obecnej edycji Tufi wykorzystało już 33% wspomnianej puli. Nie sama porażka z AIP była w tym wszystkim najgorsza, ale to, że Tufi nie podjęło w zasadzie walki i przez swojego rywala zostało stłamszone. Sytuacji Tufi nie poprawia również fakt, że mówimy tu o AIP, które we wspomniany wieczór również miało problemy kadrowe, które sprawiły, że na lewym skrzydle z konieczności grał nominalny środkowy. Ok, na obronę Tufi można oczywiście podać fakt, że w spotkaniu z AIP zagrali ‘gołą’ szóstką, a na dodatek w kadrze drużyny nie było wówczas ani jednego nominalnego środkowego. Dla dobra całej ligi warto byłoby jednak, aby sytuacja ta już w najbliższym meczu uległa zmianie. W innym przypadku nie wróżymy dla zespołu Mateusza Woźniaka niczego dobrego. Z drugiej strony nawet, jeśli Tufi tym razem stawi się w komplecie to nie zmienia to postaci rzeczy, że Eko-Hurt będzie wyraźnym faworytem spotkania. Dla zespołu Konrada Gawrewicza będzie to drugie spotkanie obecnego sezonu. Na inaugurację, ‘Hurtownicy’ odnieśli zwycięstwo w stosunku 2-1, choć trzeba przyznać, że beniaminek rozgrywek – Bossman postawił im poprzeczkę na bardzo wysokim pułapie. Czy podobnie będzie tym razem? Przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MPS Volley – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Do wtorkowego spotkania obie drużyny podchodzą z innego położenia. W nieco lepszej sytuacji zdają się być gracze Jakuba Nowaka – MPS Volley, którzy rozegrali w obecnej edycji już dwa spotkania i można powiedzieć, że są już rozegrani. Po początku obecnej edycji Miłośnicy Piłki Siatkowej mogą mieć mieszane uczucia. Z jednej strony zwycięstwo z AIP udowodniło, że MPS nie będzie ‘chłopcem do bicia’, a trzeba przyznać, że sporo osób przed sezonem tak uważało. Z drugiej strony porażka z beniaminkiem pierwszej ligi – ekipą Bossman Team okazała się sporym rozczarowaniem. Te zostało spotęgowane faktem, że w dwóch z trzech setów było naprawdę blisko do tego, by zdobyć ‘duży punkt’. Finalnie po dwóch spotkaniach obecnej edycji na koncie MPS-u znajdują się dwa oczka. Oczywiście na wyciąganie pochopnych wniosków jest zbyt szybko, ale gdyby MPS punktował ze średnią jeden punkt na mecz to niestety, ale najprawdopodobniej spadliby z ligi. Tak byłoby chociaż w poprzedniej edycji. To, o czym piszemy sprawia, że MPS podejdzie do spotkania z Flotą w pełni zmobilizowany. Dla obu drużyn wtorkowe starcie będzie trzecim bezpośrednim meczem. W dwóch dotychczasowych spotkaniach kończyło się wynikiem 2-1 dla drużyny MPS i w naszym odczuciu powtórka jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Rzecz oczywista, inny plan na wtorkową konfrontację mają gracze Floty, którzy chcieliby w obecnej edycji uniknąć nerwówki z poprzedniego sezonu, w której dopiero mecz barażowy zadecydował o tym, że Flota utrzymała się w lidze.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #5

Za nami piąta seria gier, w której prawdziwym hitem okazał się mecz w trzeciej lidze pomiędzy ekipami Inter Marine Masters a Bayer Gdańsk. Na brak emocji nie narzekaliśmy również w drugiej lidze, gdzie dość zaskakujące problemy napotkała ekipa 22 BLT Malbork. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Hapag Lloyd 3-0 (21-12; 21-11; 21-6)

Choć za nami dopiero piąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’24, zespół Hapag Lloyd ma na swoim koncie trzy rozegrane spotkania. Zgodnie z zapowiedziami przedmeczowymi w poniedziałek nie było sensacji i ekipa ‘Logistyków’ na pierwszy punkt w SL3 musi jeszcze poczekać. Prawdę mówiąc w poniedziałek nie było do tego ani przez chwilę blisko. Premierowa odsłona zaczęła się dla ‘Watahy’ kapitalnie. Zanim się obejrzeliśmy było już 9-2 dla Wolves Volley. Mimo pokaźnej zaliczki, przewaga drużyny Mikołaja Stempina zaczęła po chwili topnieć (11-7). Druga część seta to jednak wyraźna przewaga ‘Watahy’. Co ciekawe w pierwszej partii duża część punktów Wolves Volley wynikała z faktu, że Hapag Lloyd popełniał sporo błędów i miał problemy z wyprowadzaniem skutecznych ataków. Środkowy set rozpoczął się obiecująco. Po bloku Hasana Kayi, Hapag tracił do ‘Wilków’ zaledwie jeden punkt (6-5). Po chwili kilkoma punktami popisał się Szymon Merski, który wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie…15-6. Tak wysoka zaliczka sprawiła z kolei, że wynik seta był sprawą w zasadzie zamkniętą. Ostatnia odsłona to dobry powód by przypomnieć ‘Logistykom’, że w trzecim secie również trzeba się starać. Oglądając tę partię trudno nie było nie odnieść wrażenia, że set ten przypomina ostatnią partię meczu z Portem Gdańsk. Mniejsza wiara w dobry wynik sprawiła, że set ten rozpoczął się od stanu…9-0 dla ‘Wilków’, a to oznaczało, że wynik zawodów nas już nie zaskoczy.

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk 2-1 (24-22; 21-18; 27-29)

Ależ mieliśmy nosa przy ustalaniu, które z trzech spotkań rozgrywanych o godzinie 19:00 powinno być transmitowane live na naszym kanale na Facebooku. O tym, że emocje są na dość wysokim poziomie mogliśmy przekonać się na przedmeczowej rozgrzewce, kiedy gracze obu drużyn mieli odmienne zdanie na temat tego, którą stroną powinni w danym momencie atakować. Cała sytuacja wynikała z faktu…spóźnienia drużyny Inter Marine. Finalnie po krótkiej chwili, w której mieliśmy również przerwę w dostawie światła, obie drużyny rozpoczęły batalię o ligowe punkty. Od samego początku spotkania lepiej wiodło się graczom Bayera, którzy prezentowali bardzo wysoką formę w obronie i był to klucz do wyjścia na kilkupunktowe prowadzenie (8-4). Z czasem team w białych strojach doprowadził jednak do wyrównania i w końcówce seta byliśmy świadkami gry na przewagi, która zakończyła się korzystniej dla doświadczonego zespołu. Środkowa partia to ponowne lepsze otwarcie ‘Aptekarzy’. Z czasem jednak, gracze Damiana Harica zaczęli popełniać sporo błędów własnych, a to z kolei sprawiło, że ‘Mastersi’ wyszli na prowadzenie 17-14 i po chwili cieszyli się z wygranej meczu. Do rozegrania obu drużynom pozostał trzeci set, który był ozdobą trzecioligowych rozgrywek. Dla odmiany tym razem lepiej rozpoczęli gracze w białych strojach. Po skutecznej zagrywce Andrzeja Masiaka prowadzili już 12-9. O tym, że prowadzenie w secie nie jest gwarancją jego wygrania przekonaliśmy się w dwóch pierwszych odsłonach. Mając to na uwadze, Bayer po chwili doprowadził do wyrównania po 19 i od tego momentu aż do stanu 29-27 dla ‘Aptekarzy’, żadna ze stron nie zdołała dokończyć zadania. Po bardzo emocjonującej końcówce sztuka ta udała się wreszcie Markowi Podolakowi, który zapewnił swojej drużynie jeden punkt w meczu. Podsumowując – kawał dobrego trzecioligowego spotkania, w którym podział punktów jest w pełni zasłużony. Na koniec rzecz, którą trzeba odnotować. W spotkaniu aż 27 punktów zdobył Andrzej Masiak, co jest…rekordem wszechczasów naszej ligi! Gratulacje!

Old Boys – Merkury 1-2 (16-21; 13-21; 22-20)

Po inauguracji sezonu, w którym beniaminek rozgrywek – drużyna Old Boys poniosła porażkę w konfrontacji ze Speednetem przyszła kolej na najbardziej utytułowaną drużynę w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Abstrahując od typu Redakcji, wątpliwości co do tego, która z drużyn będzie faworytem starcia nie mieli również typerzy w aplikacji SL3. Ponad 80% z nich stawiało, że spotkanie wygra Merkury. Po pierwszym secie mieli oni sporo powodów do radości, choć trzeba przyznać, że wygrać drużynie Merkurego pomogli sami gracze Old Boys, którzy ewidentnie pogubili się w końcówce seta i w konsekwencji popełnili sporo błędów, które tak doświadczony rywal bezwzględnie wykorzystał (21-16). Środkowa odsłona była dobrym widowiskiem, ale tylko do półmetka. Przy stanie 11-11 po stronie Merkurego rozszalał się duet Godlewski&Gil i po chwili Merkury odskoczył swoim rywalom na sześć, a po czym na osiem oczek (21-13). Kiedy po drugim secie wydawało się, że Merkury to ‘zbyt wysokie progi na Old Boysów nogi’, gracze w białych koszulkach wyszli na trzecią partię odmienieni. Z drugiej strony warto zauważyć, że był to moment meczu, w którym nie mieli nic do stracenia. Odważna gra z trzeciego seta się opłaciła. Dodatkowo, co chyba ważniejsze, Old Boys przestali wreszcie popełniać błędy, a to wystarczyło by toczyć z utytułowanym rywalem wyrównaną walkę. Warto podkreślić fakt, że w trzeciej odsłonie żadna ze stron ani przez chwilę nie zdołała prowadzić trzema punktami. W taki sposób ‘dojechaliśmy’ do końcówki seta, w którym decydujący cios na wagę jednego oczka zdobył Adrian Wieleba.  

Inter Marine Masters – DNV 2-1 (17-21; 21-12; 21-7)

Po prawdziwym trzecioligowym dreszczowcu, które wspólnie z drużyną Bayer Gdańsk zaprezentowali gracze Inter Marine Masters, ekipa Andrzeja Masiaka stanęła do rywalizacji z ekipą DNV. W odczuciu Redakcji oraz Typerów w aplikacji SL3, Inter Marine było zdecydowanym faworytem konfrontacji i początek rywalizacji, w której prowadzili 4-0 zdawał się to potwierdzać. Z czasem jednak układ sił się wyrównał, co zwiastowało ciekawą końcówkę (10-10). Mniej więcej od tego momentu DNV wskoczyło na wyższy poziom i po atakach Michała Orlika oraz blokach Pawła Krzyżaka w końcówce, DNV dopięło swego i wygrało partię do 17. Środkowa odsłona to już zupełnie inne oblicze spotkania, w którym obie ekipy dokonały pewnych roszad w składzie. W połowie seta po ataku świetnie dysponowanego w poniedziałkowy wieczór Andrzeja Masiaka, Inter Marine objęło prowadzenie 12-8 i w tym przypadku przewagi już nie roztrwonili, a co jedynie powiększyli. Efekt był taki, że końcowy rezultat na tablicy wyników to 21-12 dla ‘Masterów’. Jeszcze boleśniejszą lekcję siatkówki gracze z Gdyni otrzymali w finałowej partii, która rozpoczęła się od prowadzenia Mastersów…12-3! Po bardzo nieudanym początku seta, z drużyny DNV ewidentnie zeszło powietrze i w dalszej części rywalizacji nie próbowali już podjąć walki. Ostatecznie partia ta zakończyła się wysoką wygraną Inter Marine Masters 21-7, którzy z perspektywy drugiego oraz trzeciego seta mogą żałować, że nie sięgnęli w meczu po komplet oczek.

22 BLT Malbork – AXIS 2-1 (17-21; 24-22; 21-13)

Miało być pięknie, łatwo, gładko oraz przyjemnie. W poniedziałkowy wieczór miało dojść do dwóch meczyków, w których 22 BLT miało opędzlować rywali i udać się w drogę do Malborka. Cóż. Już pierwsze spotkanie – z beniaminkiem drugiej ligi pokazało, że drugoligowa podróż dla drużyny z Malborka wcale nie musi być autostradą prowadzącą do pierwszej klasy rozgrywkowej. Początek spotkania to mocne otwarcie faworyzowanej ekipy z Malborka, która po dwóch punktach Dominika Dzieciucha, objęła prowadzenie 10-6. Kiedy wydawało się, że dla BLT sytuacja jest już opanowana to coraz lepiej zaczynali prezentować się gracze w czerwonych koszulkach. Po dwóch atakach powracającego do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta Danylo Ignatenko, AXIS wyszedł na jednopunktowe prowadzenie (13-12). Z czasem prowadzili już 17-16 i w absolutnie kluczowym momencie dla seta, zespół przyjezdnych popełnił dwa błędy, po których AXIS prowadził już 19-16 i po chwili wygrał partię. Ambitna drużyna Fabiana Polita nie chciała na tym poprzestawać. W środkowej odsłonie mimo faktu, że przegrywali już 18-15 to ‘nie składali broni’ i po chwili doprowadzili do stanu 20-20. Mimo, że nieco później mieli w górze piłkę meczową to nie zdołali wykorzystać szansy, co po chwili się zemściło (24-22). Ostatnia odsłona to znaczna przewaga ‘Niebieskich’, którzy wykorzystali problemy rywali w przyjęciu i po chwili cieszyli się z wygrania pierwszego spotkania w sezonie.

Fux Pępowo – Craftvena 3-0 (21-11; 21-16; 21-8)

Plan na poniedziałkowy wieczór dla zespołu z Pępowa był dość oczywisty. W grę wchodziło tylko i wyłącznie sześć punktów i trzeba przyznać, że przy pierwszej połowie tego planu, zawodnicy występujący w delegacji niespecjalnie się natrudzili. Oj tak, Craftvena nie zawiesiła w poniedziałek poprzeczki na zbyt wysokim poziomie i trzeba przyznać, że było to jednak rozczarowanie. Zanim doszło do rozpoczęcia meczu, gracze obu drużyn uczcili symboliczną minutą ciszy Michała Butowskiego, o czym szerzej pisaliśmy w zapowiedziach. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego w meczu FUX wziął się ostro do pracy i po dwóch skutecznych blokach środkowego – Adama Myślisza, objął prowadzenie 10-3. ‘Rzemieślnikom’ niespecjalnie pomógł wzięty mniej więcej w tym fragmencie czas. W dalszej części seta Fux nie zwalniał narzuconego wcześniej tempa i po ataku oraz skutecznej zagrywce Piotra Wickiego, na tablicy wyników było 18-8. To z kolei było końcem marzeń Craftveny o wygraniu pierwszej partii. Środkowa odsłona to set, w którym Craftvena miała swoje ‘momenty’. Nie jest rzecz jasna tak, że zagrażali oni swoim rywalom, ale jakby nie patrzeć, w połowie seta było po 11. Kiedy przechodzący obok zawodnicy z innych boisk z zaciekawieniem spoglądali na wynik, Fux Pępowo postanowił podkręcić nieco tempo i było już ‘po zawodach’ (21-16). Biorąc pod uwagę trzeciego seta dochodzimy do wniosku, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z faktu, że ‘lany poniedziałek’ jest w tym roku przesunięty z 1 kwietnia na 11 marca. Oj tak, Craftvena została w tej partii pokiereszowana. Finalnie skończyło się na 8 oczkach Craftveny, co i tak jest niezłym wynikiem biorąc pod uwagę fakt, że przez chwilę było….11-1!

BEemka Volley – Maritex 3-0 (21-10; 21-18; 21-13)

Kiedy na równoległych boiskach rozpoczynały się trzecie sety, na ‘centralnym’ jeszcze nie rozpoczął się mecz. Wszystko za sprawą spotkania Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk, które dość długo się przeciągnęło. Po pierwszym secie rywalizacji BEemki z Maritexem można było zażartować, że ci pierwsi spędzili w Ergo Arenie wystarczająco długo czasu i postanowili rozprawić się z rywalem w możliwie najszybszy sposób. Warto zauważyć, że duży wkład w wysokie prowadzenie miała bardzo dobra gra BEemki w obronie, która niejednokrotnie charakteryzowała się nawet ofiarnością. W połowie pierwszej odsłony z Maritexu zeszło powietrze (11-5) i zanim się zorientowaliśmy, drużyny zmieniały już strony. Do pewnego momentu środkowa odsłona wyglądała bardzo podobnie. Po bardzo dobrej grze BEemki, ‘biało-niebiescy’ objęli prowadzenie 17-10 i wydawało się, że po chwili postawią kropkę nad ‘i’. W ich szeregi wkradło się jednak rozluźnienie, które sprawiło, że rywal zdobył osiem punktów, z czym nie mógł pogodzić się pokrzykujący na kolegów z drużyny – Wojciech Kiełb. Ostatecznie po punkcie Bartosza Kusińskiego, BEemka po chwili cieszyła się z drugiego punktu. Ostatni set rywalizacji nie przyniósł jakiegokolwiek zwrotu akcji. BEemka od początku narzuciła swoje warunki gry i błyskawicznie objęła kilkupunktowe prowadzenie (9-3). Choć z czasem Maritex zbliżył się do rywala na dwa oczka to jednak ostatnie słowo należało już do zespołu Daniela Podgórskiego.

22 BLT Malbork – Oliwa Team 3-0 (21-18; 21-19; 21-10)

Po niespodziewanie trudnym meczem, którym dla 22 BLT Malbork była potyczka z beniaminkiem drugiej ligi – ekipą AXIS, zespół występujący w delegacji miał do rozegrania drugie spotkanie. Tym razem rywalem ‘Lotników’ była ekipa Oliwy Team, która w pierwszym meczu sezonu nie zdołała zdobyć choćby punktu. Tu warto jednak zaznaczyć, że rywalizowali oni wówczas z BEemką Volley, więc w pewnym stopniu są z tej porażki rozgrzeszeni. Na Oliwę w poniedziałkowy wieczór czekał trudny rywal i najbardziej prawdopodobnym wynikiem przez typerów SL3 było to, że gracze z Malborka sięgną po komplet oczek. Od początku spotkania, team w niebieskich strojach zdawał się to udowadniać. Po kilku punktach Szymona Szymkowiaka na tablicy wyników było już 8-2. Wpływ na tę dysproporcję miały bardzo duże problemy ‘Oliwiaków’ z przyjęciem mocnej zagrywki przeciwników. W dalszej części seta, kiedy było wiadomo, która z drużyn wygra tę partię, ‘Niebiescy’ nieco zwolnili i finalnie wygrali tę odsłonę do 18. Najciekawszą partią w meczu była zdecydowanie środkowa odsłona, która przez bardzo długi czas układała się dla Oliwy w wymarzony sposób. Kiedy na tablicy wyników było 15-11 dla drużyny z ‘serca Gdańska’ można było odnieść wrażenie, że 22 BLT zgubi punkt podobnie jak miało to miejsce z ekipą AXIS. W końcówce seta kilka bardzo ważnych punktów dla przyjezdnych zdobył Bartosz Plasun i finalnie, ‘Niebiescy’ zdołali odwrócić losy rywalizacji (21-19). Ostatnia odsłona to jednostronne widowisko, w której gracze z Malborka co rusz nękali swoich rywali skuteczną oraz mocną zagrywką. Ostatecznie jednostronna partia skończyła się wynikiem 21-10, a komplet punktów sprawił, że 22 BLT Malbork przesunęli się w tabeli na trzecie miejsce.

Fux Pępowo – APV Gdańsk 3-0 (21-19; 21-16; 21-11)

Po konkretnym mordobiciu, którego byliśmy świadkami w pierwszym spotkaniu drużyny Fux Pępowo w sezonie Wiosna’24 uznaliśmy, że ich spotkanie z APV może wyglądać bardzo podobnie. Ba, uznaliśmy, że z dwóch poniedziałkowych rywali to Craftvena postawi się mocniej drużynie z Pępowa. Jeśli chodzi o ekipę APV to uznaliśmy, że liczba zmian i perturbacji, którą w ostatnim czasie przechodziła drużyna nie przyniesie nic dobrego. Cóż. Po poniedziałkowej serii gier wiemy, że APV zawiesił ekipie z Pępowa poprzeczkę wyżej niż Craftvena. Oczywiście biorąc pod uwagę to, że na koncie zarówno jednych jak i drugich widnieje zero to jest to marne pocieszenie. Mimo wszystko w grze APV dostrzegamy parę pozytywów. Przy odrobinie szczęścia mogli oni cieszyć się z wygranej seta, co byłoby z pewnością dużą niespodzianką. Na półmetku seta, Assistance Partner prowadzili bowiem 12-8 i byli blisko punktu. Po chwili ich gra zaczęła jednak topnieć i ekipie Andrzeja Pipki udało się doprowadzić do wyrównania po 14. Mimo to, APV rywalizowało z rywalem jak równy z równym do stanu po 19. Ostatnie słowo w partii należało już do faworyzowanej drużyny, która po atakach Piotra Czerwińskiego oraz Jakuba Gałeckiego cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona nie była już tak emocjonująca. Co ciekawe i tym razem APV prowadzili. Po ataku Michała Szypszaka było 10-8 dla zespołu Grzegorza Żyły-Stawarskiego. Podobnie jak w pierwszym secie i tym razem druga część partii to ‘czas Fuxa’. Po dwóch blokach oraz zagrywce Adama Myślisza, Fux wygrał partię do 16. Ostatnia odsłona to już jednostronne widowisko, w którym APV wcieliło się w rolę statystów. Wynik tej partii to 21-11, co zapewniło Fuxowi fotel lidera trzeciej ligi.